 |
Jak ludzie widzą praktyki magiczne, a jak medycyne? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-05-2005 21:25 | K_GL | Jak ludzie widzą praktyki magiczne, a jak medycyne? | Ostatnio zastanawiałem się nad tym tematem i doszedłem do wniosku, że większość zwykłych ludzi ma do medycyny takie samo podejście jak setki lat temu podchodzono do praktyk szamanów i różnego typu znachorów. Tak samo jak dawniej ludzie nie znaja i nie rozumieją zasady działania lekow oraz metod leczenia. Wierzą jedynie w to, że lekarz wie co robi. Dowodem dla nich na to, że medycyna działa jest wyzdrowienie chorych. Moim zdaniem tak samo jak zaczęto popularyzowac wiedze naukową z zakresu fizyki czy ewolucjonizmu powinno sie tlumaczyc przecietnym ludziom wiedze medyczną. Może wtedy ludzie zobaczyliby różnce między medycyną, a magią i nie zastępowaliby normalnego leczenia np homeopatią. |
| Rysior (38 punktów) | Masz rację. W szkołach uczą BZDUR i niczego sensownego.
|
|
 | | Itachi-san (468 punktów) | > Masz rację. W szkołach uczą BZDUR i niczego sensownego.> Tu bym się zgodził, chociaż z drugiej strony zostaliśmy i tak już zawaleni róznymi odległymi dziedzinami wiedzy w podstawówce czy szkole średniej, że zawalenie nas kolejnymi i wyłożenie tego w rozsądny spsób może być kłopotliwe. I tak np. ogarnęłą nas powszechna demoralizacja jak np. mówią 'ojcowie Kościoła' więc chyba powiniśmy wprowdzić 5 godzin etyki lub godziny wychowawczej. Poza tym ludzie słąbo znają prawo, więc może też ze 3-4 godzinki. Ludzie są zbyt mało przedsiębiorczy-wprowadzmy przedsiębiorczość czy zarządzanie już do podstawówki, mają problemy z samooceną lub pewnością siebie, tremą-znowu psychologia w podstawówce czy średniej. Problem jaki umysł się tego wszystkiego nauczy. Chyba najlepiej sprawdziłby się u nas system amerykański, wybieranie przedmiotów i uczenie się tylko tego co niezbędne a nie pierdół. Np. ja na kierunku zarządzanie (z którym teraz kombinuję i moze polegnę  ) uczyłem się budowy myszki  Ciekawe tylo po co to przyszłemu menedzerowi czy kierownikowi, ewentualnie osobie pracującej w biurze. No takich pierdół uczą na uczelni. Poza tym uczyli na zajęciach z psychologii, historii psychologii np. zamiast technik wpływu na człowieka przydatnych menedzerowi. Absurd  Uczy sie bzdur i tracimy czas na to co ważne, m.in dlatego Amerykanie mają więcej (chyba najwięcej) Noblistów, a Polacy...
|
|
|  | | qqrq (26 punktów) | uczyłem się budowy myszki  Ciekawe tylo po co to przyszłemu menedzerowi czy kierownikowi, ewentualnie osobie pracującej w biurze. No takich pierdół uczą na uczelni. Poza tym uczyli na zajęciach z psychologii, historii psychologii np. zamiast technik wpływu na człowieka przydatnych menedzerowi. Absurd  Uczy sie bzdur i tracimy czas na to co ważne, m.in dlatego Amerykanie mają więcej (chyba najwięcej) Noblistów, a Polacy...  > Człowieku - jak chcesz uczyć się"technik wpływu" nie znając podstaw! A podstawą właśnie jest historia! Widzę, że nie znając systemu naczania Amreykańskiego bardzo go sobie chwalisz... hmm wiesz ja przynajmniej wiem gdzie jest Nowy York, oni raczej nie kojarzą Krakowa... a Polacy?! - a co Ty jesteś Eskimos?!!
|
|
| | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Podstawą jest historia psychologii dla menedzera  Do czego to się mu przyda? Może gdy bedzie już kierownikiem bedzie opowiadał o historii współpracownikom by ich mobilizować do pracy biurowej  Lub budowy samolotu, okrętu  Budowa monitoru czy myszki menedzerowi jest też barzdo potrzebna, mało tego wprowadzić te zajęcia także filozofom, lekarzom i pedagogom, bez tego nie da się wykonywać tych zawodów  Jak ktoś che to sam sobie poczyta o takich rzecach jak historia psychologii czy budowa myszki. A o tym czy trzeba znać historię psychologii czy nie, niech mi pan nie mówi gdyż sam wykonuje zawód psychologa/dyplomowanego psychoterapeuty i wiem ile to jest warte w tej pracy. Nic nie jest, ale uważam ze na uczelniach psychologicznych powinna mimo tego być, ale na zarządzaniu  To przeciez kabaret i osmieszanie ludzkiego rozumu. Lekarze też nie znają historii własnej branży i czy to przeszkadza im leczyc. Architekci nie znaja historii architektury i co z tego? W każdym razie historie danej branży lub budowe specjalistycznego sprzetu zostawmy tym którzy będą specjalizować się w danej branzy. Polska zawsze bedzie naukowa kaleka, uczymy sie duzo (wlasciwie sciagamy i lawirujemy na lekcjach), duzo ogolnikow, malo szczegolow z danej dziedziny. I tak zawsze amerykanski menedzer bedzie lepszy od polskiego, bo uczy sie konkretow. polski menedzer jak jedzie do USA czy Japonii to tylko obciach sobie robi, bo wlasciwie jest slabo przygotowany do wykonywania zawodu i musza mu wszystko pokazywac- to opinia Amerykanow i innych obcokrajowcow, nie moja, a Amerykanom wyksztalcenia odmowic nie mozna, wystarczy spojrzec na statystyki i porownac z Polakami. Zreszta moze spotyka pan tych intelektualistow co chwiel na ulicy?  Skad ta fobia do Ameryki, ewentualnie krajach majacych podobny system jak USA?
|
|
| | | |  | |
| | | |  | | qqrq (26 punktów) |
Chłopczyku - RAZ! - nie mówie o historii psychologii - jako o podstawie wiedzy menadzera tylko jako o podstawie do "nauki jak wpływać na ludzi" - ALE to już chyba powinieneś wiedzieć no przecież jest PAN dyplonowanym psychoterapeutą hmm.mmm.m.m heh. A jeżeli PAN żyje w świecie gdzie lekarze niczym znachorzy tylk o cudownie uzdrawiają, nie wiedząc o co wogóle im chodzi to miłego, no ale to będzie i tak chyba krótko trawało - bo przecież mieszka pan w budynku zaprojektowanym przez kolejnego "nawidzonego" bez krzty wiedzy - no BA! - przecież cudzoziemcy wiedzą lepiej... śmiesznyś. A fobia... to choroba, a nie własnie zdanie które wyraziłem na podstawie Doświadczenia... serdecznie pozdrawiam "doktorku"
|
|
| | |  | | qqrq (26 punktów) | Taaaa... masz absolutną racje - mają... i to mnie właśnie boli - miast patrzeć Bezrasowych Ameryckańców patrz lepiej swojego kraju - i miast być kolejną mądrą połą sam coś zrób, żeby taki stan (ludzi mających Tylko coś do powiedzenia) zmienić! Ciekaw jestem czy przypadkiem Twoja wypowiedź nie jest formą autoopisu.  Co do mojej "stereotypowości" (choć nie rozumie) to mam pełne prawo, a zdanie wyrażam na podstawie własnych doświadczeń z amerycką i ... wedle przysłowia "cudze chwalicie- swego nie znacie" pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Znam swoje (Polskę) i wiem, że w Polsce jest syf za sprawą różnych czynników.
Jestem zafascynowany Ameryką przyznaję.
To jest mój kraj i jeśli spieprze osiągnę napewno osobisty sukces, ale nie pomogę napewno krajowi. Sposobów pomocy jest dużo i tak może pomagać np. lekarz, który pogłębia swoją wiedzę, robi badania z biochemikami i przyczynią one się do wynalezienie jakiegoś leku, załóżmy może to być psycholog, który wprowadza metody szybkiej nauki do szkół, żeby dzieciaki już od najmłodszych lat szybko się uczyły, może to byc polityk, który zreformuje całe te szambo lub znaczną część albo informatyk co napisze świetny program edukacyjny czy jakiś inny.
Oczywiście nie muszą to być sukcesy takie jak napisałem wyżej, mogą być mniejsze, najważniejsze by każdy robił swoje to co umie i robił to jak najlepiej, wtedy też państwo będzie wzrastało, a sam chyba wie jak to u nas jest z pracą i edukacją.
Nasz kraj nie jest bogaty i nie ma sukcesów, a to za sprawą przede wszystkim mentalności społeczeństwa i złego rządzenia nami.Ktoś powiedział (polityk), że Polska nie jest krajem biednym, a źle rządzonym. To było parę lat temu. Jednak na dzień dzisiejszy nawet po zmianie rządów na lepsze będzie biednym, proces skoku cywilizacyjnego może potrwać 20-30 lat. Ameryki nie dogonimy po tym czasie (potrzeba by wielu lat, a poza tym nigdy to nie będzie realne, gdyz oni mają warunki naturalne inne), ale może przynajmniej zbliżymy sie do Francji czy Włoch.
Ma pan rację, ze jak spieprzymy wszyscy, lekarze, informatycy, spawacze, architekci czy ślusarze to naszą Polskę nic dobrego nie czeka, chyba lenno Niemiec lub Francji.
Też znam USA, a dlatego mówię o stanach, że lepiej się wzorować na sprawdzonych systemach, przy tym nie mówię że Ameryka to raj na Ziemi. My mamy problemy z biedotą, nietolerancja i chamstwem, nieuctwem, złym systemem prawie wszędzie (administracja, polityka, szkolnictwo) oni setki otyłych, tam też nieuków nie brakuje (ale dużo ośób ma wyższe), naukowiec nie jest szanowanym zawodem u nich, ale badania naukowe tak, ponieważ społeczeństwo wie, że może być z tego coś dobrego.
Uważam jednak, że system gdzie kształci się fachowców w danej dziedzinie, stawiajac maksimum na konkrety jest lepszy. Poza tym już od najmłodszych lat każdy wybiera sobie drogę, którą chce kroczyć (rozwija indywidualnośc i kreatywność), wybiera przedmioty, które jego interesują i tak jego sukcesy mogą być wielki w danej dziedzinie. U nas w wieku 19 lat ludzie nie wiedzą czego chcą w życiu, a na specjalistów dopiro się uczą, gdzie Amerykanie już wześniej kroczyli drogą, która chcieli, poźiej tylko na studiach pogłębiają wiedzę, a w końcu potem Nobliści, świetne prace naukowe, badania...
Pozdrawiam
|
|
| Itachi-san (468 punktów) | To znaczy powiem tak, homeopatia czasem pomaga, ale ja na sobie bym nie eksperymentował  Jeśli ktoś nie ma już żadnych szans na wyzdrowienie, kostucha czycha za rogiem i medycyna konwencjonalna jego przekreśliła to może spróbować... Nie wiem czy pisząc ten post miałeś także na myśli tzw. medycynę niekonwencjonalną pochodzącą z Chin, Tybetu czy Indii np. joga, medytacja, diety wg tych państw, ziołolecznictwo, akupunktura, akupresura. Te metody w Polsce są oczywiście niekonwencjonalne, ale np. w USA pielęgniarki w niektórych szpitalach mogą stosować np. bioenergoterapie czy akupunkture/akupresure jako metode leczniczą. Dodam jeszcze, zę wiele osob wyleczyło się włąsnie za pomocą niekonwencjonalnych metod. Np. Akupresura daje szanse na walkę z AIDS i rakiem co oczywiście jest sprytnie skrywane przez środowiska medyczne. Chodzi o pieniądze... Istnieje wiele spisków w medycynie, często lekarze podpisują się pod szkodliwym lekiem i wydają opinię, że nie szkodzi lub ma mało skutków ubocznych, niektóre sprawy są zatajane. W końcu przemysł farmaceutyczny musi zarobić, a lekarze też muszą z czegoś żyć. Nawet WHO milczy i ukrywa wiele faktów np. niektórzy pamiętają afera z marichuaną. Ukrywano raport w którym jest ukazana maryśka w innym świetle, jako lek na ból i lęki, mający mniej skutków ubocznych niż popularne przeciwdepresanty lub leki przeciwbólowe. Często ukrywa się, że niektóre substancje z leków mogą się kumulować w organiźmie, rozkładać do wielu metabolitów, które są szkodliwe lub nawet pozostawać w postaci substancji czy pierwiastków, które jeszcze nie zbadaliśmy. Podobnie w Polsce ukrywa się Polską metodę- Samoleczenie metodą B.S.M www.samoleczeniebsm.pl/ Podobno działa, opisywana była też na łamach paru gazet, jednak w środowisku lekarzy jest przemilczana. Ja z powodzeniem ją stosuje, przynajmniej tak mi się wydaje, że działa, niestety nie mam możliwosci skonfrontowania opinii z kimkolwiek czy działa czy nie, a pacjentom bym jej nie polecał, poprostu uznano by mnie za szarlatana. Metoda musi zostać zbadana przez naukę, a narazie nikt tez wyjaśniających tą metodę lub obalających nie spisał. Więc w sumie nie wiem czy to tylko autosugestia czy naprawdę działa.
|
|
 | | gooa (746 punktów) |
>Istnieje wiele spisków w medycynie, często lekarze podpisują się pod szkodliwym lekiem i wydają opinię, że nie szkodzi lub ma mało skutków ubocznych, niektóre sprawy są zatajane. W końcu przemysł farmaceutyczny musi zarobić, a lekarze też muszą z czegoś żyć. Byc moze, ale nie zapominajmy, ze lekarstwo poza objawami ujemnymi - jednak leczy lub daje ulge cierpieniom w danej chorobie. Jezeli chodzi o te pierwsze, to faktycznie, mialam kolezanke, ktora leczac swoje alergie, nabawila sie raka pluc i zmarla w wieku 41 lat (nie palila, higieniczny tryb zycia itp.) W ulotce lekarstwa, zaznaczone bylo jednak, ze w pewnych przypadkach, lekarstwo moze spowodowac nowotwory pluc...Biedna meczyla sie przez piec lat. Homeopatie i wszelkie srodki "poza - medyczne", uwazam za ewentualna profilaktyke domowa, zanim naprawde zachorujemy, to troche tak, jak z ziolami - nie zaszkodza, ale nie wylecza z zakorzenionej juz choroby.
|
|
|  | | Itachi-san (468 punktów) | To znaczy ja dodam tak leki są ważne i czasami nie można z nich zrezygnować. Uważam jednak, że można wcześniej zapobiec im róznymi sposobami oraz uzupełnić terapię gdy już zachorujemy metodami niekonwencjonalnymi przy tym zaznaczam, że co u nas niekonwencjonalne nie musi być niekonwencjonalne w USA, Anglii czy Niemczech ponieważ takie metody jak np. akupunktura, joga, metydacja, tai chi zostały naukowo zbadane i są wykorzystywane w klinikach czy sanatoriach. Wiadomo, że poziom wykształcenia lekarzy polskich to nie poziom amerykański czy angielski. Nie neguję metod Zachodu, ale też nie zamykam się na sprawdzone od tysięcy lat metody np. pochodzące z Chin. Jak czegoś nie znajdę w Zachodniej to szukam we Wschodniej. Poza tym polskie wydawnictwa medyczne jak PZWL www.pzwl.pl coraz częściej proponują metody niekonwencjonalne np. masaż Shiatsu, Tajski, Akupresure/Akupunkture, Ziołolecznictwo, Biorezonans, tai chi, joge, medytacje czy hipnoze (właściwie hipnoza nie jest niekonwencjonalna, ale w Polsce jest ona owiana jeszcze 'ezoteryczną' tajemnicą i wszyscy myślą, że to magia, a pacjent jest wydany na łaskę i niełąskę złego hipnoterapeuty i na pstryknięcie palcem gryzie kable lub wkłada palce do kontaktu  ) Hipnoza i autohipnoza wspomaga lub leczy ok. 40 chorób. Dodam jeszcze, że wszelkim chorobom można zapobieć gdy człowiek o siebie zadba. I tak np. stres powoduje 60 chorób w tym fizycznych. Krzywy kręgosłup też odbija się na zdrowiu, w tym ruch. Np. kręgi mogą uciskać wątrobę, to laboratorium chemiczne organizmu, jak nawala wątroba może nawalić wiele innych organów, mogą się pojawić symptomy jak złe widzenie, nerwowość, zresztą lista jest długa i nie zwalajmy wszystko na krzywy kręgosłup czy wątrobę. Niewłaściwe oddychanie czyli nie-przeponowe, a klatką piersiową i np. ustami. Ważna jest dietetyka (odżywianie i preparaty witaminowe, mineralne).Gdy jest zła nie tylko tyjemy, ale też chorujemy. Zależy to też od używek, czestotliwości używania i ilości.
|
|
| |  | | Itachi-san (468 punktów) | Oczywiście nie zwalajmy też winy na te czynniki, które wymieniłem. Dochodzą do tego bakterie, wirusy, skażenie środowiska, jednak dbając o to co wyżej napisałem można zagrożenie zminimalizować. W zdrowym ciele zdrowy duch i na odwrót, gdy zdrowy jest umysł to zdrowe i ciało- spójrzcie np. na tego o ma depresję, potem dochodzi wiele symptomów fizycznych, a ludzie czesto chorzy poważnie fizycznie zapadają na lęki czy depresje i stają się wielkimi jednostkami chorobowymi.
Poza tym wadą medycyny zachodu jest to, że czesto leczymy objawy a nie przyczyny i tak np. pani mająca ciagłe migreny, bierze leki, które działąją na system nerwowy i ból zostaje stłumiony, ale oczywiście za parę dni lub następnego dnia ból się pojawi, a wystarczy np. rozważyć na jakiej poduszce śpi lub czy doświadcza silnego stresu i problem można rozwiązać na stałe, raz a dobrze.
Wadą jest także, żę często oddzielamy umysł od ciała, a przecież wiele chorób powstaje z powodów psychiki i wpływa na ciało albo na odwrót. Niedawno powstała nauka, psychoneuroimmunologia (czyli połączenie psychologii, neurologii i najtrudniejszej nauki medycznej immunologii- o układzie odpornościowym), która stanowi pomost pomiedzy ciałem-umysłem i uważa, ze gdy chcemy leczyć szybko i skutecznie, oprócz preparatów o działaniu na fizyczność trzeba zając się umysłem.
Dodatkowo cudowne wyzdrowienia, które się promuje w kościele katolickim i czasem innym wyjaśnia nie zbawczą łąską Pana Boga a tylko pozytywną sugestią czy autosugestią ( pozytywnymi myślami, nastawieniem). Obecnie uważa się, że umysł (tak uważają psychoneuroimmunolodzy, neuropsycholodzy) może mieć większy wpływ na to czy zachorujemy czy nie i może decydować nawet o wyzdrowieniu w przypadku nieuleczalnych chorób. Przykładowo uważa się, że na raka wpływa nienawiść do określonej części ciała lub siebie, czasem ukryta. Np. na astmę lęk i zaprzeczanie samemu sobie. Jeśli mam być szzery to własnie mam koleżankę, ktorą ma astmę i inne problemy z oddychaniem i to właśnie o czym piszę ją cechowało co zauważyli psychoneuroimmunlogowie. Oczywiście jest to dziedzina młoda i narazie nie wiemy czy to nie są bajania, dowody są dopiero zbierane za pomocą róznych metod analizy.
|
|
| | |  | | Itachi-san (468 punktów) | No coż dużo napisałem, więc może dam teraz innym głos. Medycyna to jest coś o czym mógłbym rozmawiać całą noc  W każdym razie powiem co przede wszystkim jest ważne, powrócę do meritum. Polaków trzeba uczyć o medycynie w szkole, mniej więcej jak to działa, może nie przesadzać z metabolitami, neuroprzekażnikami, hormonami i jak leki wpływają na system immunologiczny, ale pewna elementarna wiedza jest przydatna, żeby medycynę pozbawić ezoterycznej osłonki. A tak wogule pomimo tego, że medycyna to dla wielu ezoteryka, to już psychologia, którą reprezentuje to jeszcze większa ezoteryka i czarna magia  W Polsce-kraju nietolerancji, akżdy kto uda się do psychologa to wariat  Tylko zapominaja ludzie, ze najwiecej ludzi zwraca sie do psychologow, nie z problemami jak leki, depresje, a ze zwyklymi dnia codizennego jakie kazdy z nas ma, nawet ja. Jeśli ktoś chce wiedzieć z zawodu jestem psychologiem klinicznym, hipnoterapuetą i pedagogiem. Pozdrawiam. PS. W Polsce psycholog to nie lekarz, chociaż chcą troche prawa zrównać. Np. w Anglii, USA jest inaczej...
|
|
| | | |  | | K_GL | Czy mógłbyś podać jakieś linki do stron o psychoneuroimmunologi (najlepiej po polsku)? Chciałbym sam sprawdzić czym owa nowa dziedzina jest.
|
|
| | | | |  | | K_GL | A tak swoją drogą skoro jesteś psychologiem to mam pytanie. Czy znane są przypadki schizofrenii, w których ludzie słuszą jakiś zewnętrzny wobec siebie głos, który im mówi co jest dobre, a co złe?? Czy można samemu wprowadzić się w stan, w którym słyszy się taki głos??
|
|
| | | | | |  | | Zielona | Jeśli chcesz sobie wyprodukować omamy to nie musisz byś schizofrenikiem wystarczy doprowadzić swój mózg do stanu deprywacji sensorycznej tzn. pozbawić go zewnętrznych źródeł stymulacji. Mózg nie lubi bezczynności w związku z tym sam zacznie dokonywać autostymulacji produkując omamy, urojenia - głosy, obrazy itp. Były przeprowadzane tego typu eksperymenty, nawet na "Dicovery Channel" możne je było oglądać. Wracając do głównej myśli Twojego wątku - sami lekarze często parają się bioenergoterapią czy homeopatią, po co? Pewnie - albo po to, aby sobie dorobić, albo też, dlatego, że wierzą, iż te praktyki są naprawdę efektywne. Ilu ludzi na świecie tyle różnych spojrzeń na rzeczywistość. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Wracając do głównej myśli Twojego wątku - sami lekarze często parają się bioenergoterapią czy homeopatią, po co? Pewnie - albo po to, aby sobie dorobić, albo też, dlatego, że wierzą, iż te praktyki są naprawdę efektywne.Raczej to drugie, czyli wierzą, że są skuteczne, ale nie chcą, wyjść na znachora (stracić klientów-pacjentów) i nie chcą wystepować przeciwko swojemu środowisku. Trzeba sprzedać własne leki i usługi, a przecież wiadomo, że niekonwencjonalne metody są tańsze , a na konwencjonalnych można nieźle zarobić bo popieria je nie do końca uczciwy przemysł farmaceutyczny. Każdy orze jak może
|
|
| | | | | |  | | inhet (1073 punktów) | >A tak swoją drogą skoro jesteś psychologiem to mam pytanie. Czy znane są przypadki schizofrenii, w których ludzie słuszą jakiś zewnętrzny wobec siebie głos, który im mówi co jest dobre, a co złe?? Czy można samemu wprowadzić się w stan, w którym słyszy się taki głos??
W schizofrenii paranoidalnej jest to na porządku dziennym. Ale w innych psychozach też. A samemu to można się w toto wpędzić niektórymi narkotykami, a nawet zwykłym alkoholem, jeśli się go długo i cierpliwie stosuje.
|
|
| | | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > można się w toto wpędzić niektórymi narkotykami, a nawet zwykłym alkoholem, jeśli się go długo i cierpliwie stosuje.Zgadza się, zależy to też od genów, mozna zachorowac pomijając 2 wcześniejsze czynniki, czasami wystarczą tylko geny. > jeśli się go długo i cierpliwie stosujeTo zdanie (urywek) mnie rozbawiło  Ale to święta prawda!
|
|
| | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > A tak swoją drogą skoro jesteś psychologiem to mam pytanie. Czy znane są przypadki schizofrenii, w których ludzie słuszą jakiś zewnętrzny wobec siebie głos, który im mówi co jest dobre, a co złe?? Czy można samemu wprowadzić się w stan, w którym słyszy się taki głos??Przecież schizofrenię (jak i inne psychozy) charakteryzują różne 'nierzeczywiste' rzeczy (omamy, halucynacje). Na dobrą sprawę to da się wszystko usłyszeć i zobaczyć, nawet powąchać. Znam taki przypadek, że schizofreniczka miała halucynację, że głowa Jezusa leży w barku, gdzie zazwyczaj trzymałą jakieś napoje wyskokowe
|
|
| | | | | | |  | | Zielona | Rzeczywistość widziana przez pryzmat choroby psychicznej... to mnie interesuje. Wszelkie rodzaje schizofrenii są chyba najbardziej fascynujące (np. choroba afektywna dwubiegunowa nie ma już tej aury tajemniczości, dziwaczności) w całej psychopatologii. Profesor Kępiński bardzo precyzyjnie i interesująco opisał doznania chorych, ale chcąc na chwilę poczuć klimat świata owładniętego przez obłęd, jego koloryt emocjonalny wystarczy kilka minut obcowania ze sztuką i tu polecam np.: "Sleepy Hollow" Korn i Marilyn Manson
|
|
| | | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | > polecam np.: "Sleepy Hollow" Korn i Marylin MansonPrzyznam się, że Marylin Manson jest dla mnie bardzo sugestywny  . Lubię jego klimaty, a jego niektóre clipy to wyższa półka. Co do Korn - nie czuję ich, choć co niektórzy się nim zachwycają. A tak a propos - czy w moim wieku (wiek moooocno średni) estyma do takiej muzyka nie jest dziwna  pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | K_GL | Dla mnie najlepszym sposobem na wywołanie chwilowej psychozy jest obejżenie psychodelicznych teledysków TooL'a albo posłuchać dobrego trance'u
|
|
| | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Stronki o psychoneuroimmunologii, ja nie mam czasu na przeglądanie ich, z reguły czytam literaturę na ten temat, więc nie znam zawartości merytorycznej tych stron. Zdecydowanie najlepsze informacje znajdziesz na stronach anglosaskich  chociaz jest w polksim interku tez w czym wybierac ponad 200 znalazlo na google.pl Oto link: www.google(*)tnG=Szukaj+w+Google&lr=lang_pl
|
|
| | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | OOO, bez bledow sie nie obeszlo  Jakos przed chwila nie bylo widac linka i tresci, wiec napisalem od nowa i wkleilem link jeszcze raz, a tu sie ukazało. Czary czy mary?
|
|
| | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Ta strona o PNI (psychoneuroimmunologii) wydaje mi sie dobra, to pewnie subiektywne odczucie, ale spodobałą mi się gdyż wykorzystuje terepię behawioralno-poznawczą, którą reprezentuję. www.simonton.pl/index.htmlPS.Tak wogule sorry za te wszystkie 'byki' szybko pisze na klawiszach, a to zwieksza ilosc bledow do ekstremum  W pelni rozumiem, ze moj przekaz moze byc czasem ciezkostrawny  Tak to jest i wiecej siedzisz przed kompem tym 'lepsza' polszczyzna  Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Zielona | Z prawie wszystkim, co napisałeś powyżej się zgadzam, ale... co do P.S.-a mam uwagę. Tu nie ma, czego zrównywać - studia na wydziale lekarskim trwają 6 lat, studenci już od pierwszych lat biegają w białych fartuszkach po szpitalu, następnie staż 13 m-cy i specjalizacja 6 lat. Psychologia to 5 lat studiów. Nie można zrównać psychiatry, która pracował na ten tytuł 13 lat z psychologiem klinicznym, który w trakcie 5 lat studiów miał 4 semestry klinicznej. Ponadto wiem, że wielu psychiatrów w skróconym trybie poszerza swoją wiedzę o studia na psychologii, ale jakoś w drugim kierunku tego nie widać tzn., aby psychologowie poszerzali swoje spektrum wiedzy o studia medyczne. Mawia się czasem, że kliniczny jest technikiem na usługach psychiatry, co bulwersuje środowisko psychologiczne, ale prawda jest taka, że psychiatrzy mają większą wiedzę, bo poza diagnozą psychologiczną, psychoterapią także dysponują wiedzą nt. farmakologii. Uważam, że część psychologów ma kompleks lekarza a najlepszym lekarstwem w tym wypadku jest zrobić studia medyczne, albo od razu wybrać medycynę a nie psychologię. Inna strona medalu to, że lekarzom specjalizacji innych niż psychiatria brak dobrego przygotowania psychologicznego- mają jakieś króciutkie warsztaciki z psychologii, które zresztą obśmiewają a później w pracy z pacjentami wychodzi często nieudolność przekazywania informacji o stanie zdrowia pacjenta czy też ogółem przedmiotowe traktowanie chorego. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Z prawie wszystkim, co napisałeś powyżej się zgadzam, ale... co do P.S.-a mam uwagę.> Tu nie ma, czego zrównywać -I pewnie, że nie ma bo po co te nauki są inne. Jednak uważam, że każdy psychoterapeuta (nie kazdy psycholog czy psychiatra jest psychoterapeutą) powinien być lekarzem. I nie chodzi tu o jakis kompleks, bo takowych nie mamy (psychoodzy)  , jednak jak się ktoś zajmuje leczeniem to statusu medyka się mu nie odbiera. Mówienie także, że wiedza lekarza jest szersza jest nieporozumieniem. Ponieważ pod pewnymi względami napewno, za to psychologowie mają wiedzę szerszą na inne tematy. Nie wiem czy rozumiesz różnice, ale są one ogromne. I tak psychiatria jest nauką medyczną, oczywiście jest też nauką humanistyczną, ale jak cała medycyna jest coraz bardziej okrojona z humanizmu. Psychiatria łączy w sobie biochemię z humanizmem, a psychologia to filozofia, biologia, statysytka, raczej psychologiwie nie cierpią chemii i farmakologii. Zainteresowania tych dziedzin i cele też są różne. Psychiatria to leczenie zaburzeń psychicznych, a psychologia badanie procesów psychicznych, umysłu wogule. Dodatkowo psychologowie badają społeczeństwo, leczą lęki, dperesje i pomagają w wielu życiowych problemach, na co psychiatra nic nie ma do powiedzenia. Psycholog nie odniesie sukcesów w leczeniu psychoz (gdyż wtedy leki to podstawa), za to w leczeniu lęków i depresji będzie miał znacznie więcej osiągnieć niż psychiatra. Zazwyczaj ktoś leczony przez psychiatre z powodu depresji spedza na prochach cale zycie, a u psychologa mozna poradzic sobie z tym problemem w sposob nie koniecznie szybszy, ale napewno skuteczniejszy, bo zaburzenie ajk zniknie to na stale, a psychiatria to leczenie objawowe. I tak daje sie 'proteze' psychotropa by stlumic objawy leku czy depresji,a po odstawieniu leku... Podobnie psycholog może zostać genialnym politykiem, mówcą czy menedzerem, gdyż zna techniki wpływu na ludzi i umie się komunikować. Zaznaczam, te nauki są inne.
|
|
| | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Poza tym widzenie jakiejkolwiek nauki jako ułomnej jest nieporozumieniem. Szydzenie z czegoś co nam zagraża lub nierozumiemy to klasyczny mechanizm obronny. Psychiatrzy ubolewają, że coraz więcej ludzi woli psychoterapię. Psychiatrzy mogą nam zazdrościć, że stosunkowo młoda nauka tak się szybko rozwija, odbiera im też pacjentów. Stąd ja bym tą wrogośc widział. Na Zachodzie (USA, Anglia) psychoterapeci czyli ci co stosują pscyhologiczne oddzaływanie (a nie farmakologiczne) wiodą prym.
Co do widzenia nauki (jakiejkolwiek) jako ułomnej to tylko winika z tego wąskość horyzontów tego, który mówi o czymś inwektywami lub widzi jako ułomne. I tak psychiatrzy uważają psychologię za ułomną lub ekonomiści filozofię za ułomną itd. Można mnożyć. To tylko włąsnie ciasnota umysłowa, egocentryzm i wypowiadanie się o czymś czego nawet ci ludzie nie próbowali poznać, czesto towarzyszy temu niekonstruktywna wrogosc w stylu co nie jest moje, to jest złe (czyli znowu wracamy do egocentrycznego, ciasnego myslenia). Zapewne i sa psycholodzy co 'leja' na psychiatrów.
|
|
| | | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Uważam, że psychiatria i psychologia może się od siebie wiele nauczyć np. psychiatrzy technik wpływu, oddziaływania psychologicznego czy komunikacji, empatii, asertywności, a my np. wiele o lekach, biochemii mózgu (aczkolwiek i tak dużo psychologów wie o tym, jednak napewno psychiatra więcej)
|
|
| | | | | | | |  | | Zielona | Dzięki za mini-wykładzik, ale był zbędny, bo rozróżnienia między psychoterapeutą, psychologiem i psychiatrą czy medycyną i psychologią, uczyli mnie jakoś w okolicy pierwszych lat studiów  Doprecyzowałeś teraz, że chodzi Ci o to, aby każdy psychoterapeuta był lekarzem wcześniej sam pisałeś > W Polsce psycholog to nie lekarz, chociaż chcą troche prawa zrównać. Np. w Anglii, USA jest inaczej..... o psychologu. A ja na to, co powyżej, napisałam Ci, że nie ma, czego zrównywać. Psychoterapeuta może być lekarzem, ale nie musi i słusznie. Podobnie jak edukatorem seksualnym może być lekarz, psycholog, pedagog czy biolog pod warunkiem, że zrobi stosowne studia podyplomowe i kursy. Nie rozumiem - czy sugerujesz aby wydawać uprawnienia do prowadzenia psychoterapii wyłącznie absolwentom AM ? Wtedy każdy psychoterapeuta faktycznie byłby lekarzem. Natomiast w tę druga stronę tzn. każdemu psychoterapeucie niezależnie od tego skąd są jego korzenie dać dyplom lekarza medycyny to byłoby niedorzeczne. Dobrze jest tak jak jest teraz tzn., że określone kierunki studiów predysponują do uzyskania miana psychoterapeuty. Primo non nocere - dla dobra pacjentów niech lekarz będzie lekarzem, psycholog psychologiem a psychoterapeuta psychoterapeutą (niekoniecznie lekarzem) Jak pisałam wcześniej - z moich obserwacji wynika, że wielu psychiatrów jednocześnie dodatkowo kończy psychologię, robi warsztaty z gestaltu , NLP itp., zatem wielu ma kompetencje jednocześnie psychiatry, psychologa i psychoterapeuty w jednym. Nie znam natomiast osobiście psychologa, który skończyłby jako drugi fakultet medycynę. Oczywiście, że zdarzyć się może i tak, iż to psycholog będzie mieć szerszą wiedzę, bo sam pogłębia swoje zainteresowania choćby nt. farmakologii. Ogółem jednak na oddziale psychiatrycznym prym wiedze ordynator psychiatrii i to jest słuszne, bo z założenia kompetencje psychiatry są większe niż psychologa klinicznego, nawet, jeśli pojedynczy pan ordynator X nie umiałby opracować surowych wyników MMPI czy WAIS-R. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Z tego co piszesz przypuszczam, że jesteś psychiatrą, bo się orientujesz w tych sprawach, zapewne też dyplomowanym psychoterapeutą  No coż, mamy inne zdanie, oboje jesteśmy dorośli i nikt pewnie zdania nie zmieni...  Szanuje twój pogląd, ale jednak uważam, że widzenie jakiejkolwiek nauki jako ułomnej jest niepozozumieniem jak to wyżej pisałem. Co do statusu lekarza, to zależy od kraju i tak w USA mamy lekarza medycyny naturalnej czy psychoterapuete-lekarza bez akademii medycznej, może nie chodzi dokładnie mi o to, że psycholog czy psychoterapeuta bez studiów kierunkowych to lekarz w sensie akademickim, ale o zakres praw, pewien status, którymi powinno objąc się te zawody i niedługo tak będzie (powiem może jak astrolog  , znaki na niebie tak wskazują  ). Co do ordynatora jest to wpełni zrozumiałe, że jest nim psychiatra, a nie psycholog. Sama nazwa wskazuje szpital psychiatryczny. Ja mam na szczęscie wygodę i nikt nie stoi nademną  Mam swój własny biznes  Nie tylko psychoterapię... Więc moja sytuacja jest inna i nie uważam się za jakiegoś technika na usługach psychiatry  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | Tak wogule to znalazłem coś co udowadnia, że powinnien być zmieniony status psychoterapeuty na lekarza, gdyż  : "Wykonywanie czynności zawodowych przez pracowników lecznictwa wiąże się ze znacznym obciążeniem psychicznym i może prowadzić do problemów natury psychologicznej. Dane z różnych krajów dowodzą, że jest to grupa o największej liczbie samobójstw, nadużyciach środków odurzających i chorobach psychosomatycznych. Praca personelu medycznego obfituje w sytuacje trudne, nierzadko dramatyczne, a dane empiryczne wskazują na niekorzystne zmiany osobowości lekarzy. Można zatem wysnuć wniosek, iż sami lekarze nierzadko potrzebują fachowej pomocy psychologicznej."  Link: www.psycho(*)tent&task=view&id=54&Itemid=47No, gdyby nie my to ci 'zarozumialcy' (mowiacy o nas jak o technikach) by spedzili cale lata na proszkach, a krąży przeciez żarcik, że na cmentarzach najwiecej jest kucharzy, lekarzy i ich pacjentow  Poza tym i tak wiemy, że przez psychoneuroimmunologię kiedyś zostanie zepchnięta tylko do psychoz, mało tego medycyna cała może dostać w dupę  Pewnie wszycy lekarze się przekwalifikują  Zresztą jakby nie patrzeć czemu zostają psychoterapeutami, są z tego dodatkowe pieniądze , co my psycholodzy-psychoterapeuci odkryliśmy  Można wykorzystać tę dziedzinę wiedzy (psychoterapie jak i psychologie) w róznych innych działalnościach. Więc czy ładnie tak gadać na psychologów a samemu czerpać kaskę z tej dziedziny?  Pozdrawiam wszystkich zarozumiałych czy zakompleksionych psychiatórw (to nie do ciebie Zielona zaznaczam, bo jak widze twoje horyzonty wykraczaja poza medycyne akademicka i psychiatrie), którzy w przyszłości przyjdą do mnie ze swoimi problemami (nie tylko z powodu stresu) np. małżenskimi czy chociażby takimi jak złość  Hahaha  PS. Tak wogule to nie chodziło w tym poście o jakieś gloryfikowanie jakiejs nauki, w każdym razie wiadomo psychiatrzy 'leją się' (nabijają  ) z psychologów, więc czasami trzeba odwrócić szale
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zielona | > Z tego co piszesz przypuszczam, że jesteś psychiatrą, bo się orientujesz w tych sprawach, zapewne też dyplomowanym psychoterapeutąAni jednym, ani drugim  Przez studia medyczne nie zdołałabym przebrnąć, bo widok krwi sprawia, że robi mi się słabo, nie byłabym w stanie wykonać pacjentowi iniekcji  Nigdy nie miałam kompleksu z tego powdu, że wybrałam p s y c h o l o g i ę a w tym kliniczną  Psychoterapia mnie nie interesuje, przymierzam się do podyplomowej seksuologii. W domu mam lekarza (mąż) z którym kruszę kopie o docenienie psychologii, ale z drugiej strony nie podoba mi się wśród samych psychologów kompleks lekarza - lekarz ma swoje uprawnienia i kompetencje, psycholog swoje, psychoterapeuta swoje i tak być powinno. Po co zrównywanie na siłę czegoś co równym nie jest  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Ani jednym, ani drugim  > Przez studia medyczne nie zdołałabym przebrnąć, bo widok krwi sprawia, że robi mi się słabo, nie byłabym w stanie wykonać pacjentowi iniekcji  > Nigdy nie miałam kompleksu z tego powdu, że wybrałam p s y c h o l o g i ę a w tym kliniczną  > Psychoterapia mnie nie interesuje, przymierzam się do podyplomowej seksuologii.> W domu mam lekarza (mąż) z którym kruszę kopie o docenienie psychologii, ale z drugiej strony nie podoba mi się wśród samych psychologów kompleks lekarza - lekarz ma swoje uprawnienia i kompetencje, psycholog swoje, psychoterapeuta swoje i tak być powinno.> Po co zrównywanie na siłę czegoś co równym nie jest  > Pozdrawiam  > O więc cos na łączy czyli psychologia kliniczna oraz podobny wiek  Lęk przed krwią jest wpełni wyleczalny w psychoterapii, więc zawsze mozesz dokonczyc pozniej studia  Ja jesli mam byc szczery nie jestem tylko psychoterapueta, prowadze takze biuro doradztwa personalnego. Seksuologia- to tez co zawsze mnie interesowalo, ale nie zaglebialem sie w temat, wogule umysl jako calosc mnie zawsze interesowal. Seks tez, chyba jak kazdego, no moze oprocz niektorych purytan )
|
|
| | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | >psychiatrzy mają większą wiedzę, bo poza diagnozą psychologiczną, psychoterapią także dysponują wiedzą nt. farmakologii.
Nie zgodze sie, bo czesto nie maja dwóch pierwszych, a tylko ostatnie. Za to my (psycholodzy) nie mamy ostatniego. Jak juz wykazalem te dziedziny sa inne i my mamy inna wieze, i oni te, podobnie jak mamtematyk ma inna od biologa czy filozofa.
Obecnie w PZP (poradni zdrowia psychicznego) rzadko kiedy psychiatra wykonuje jakies testy psychologiczne, probuje o chorobie sie cos dowiedziec na poczatku (pierwsze spotkanie), ale potem wizyty to tylko przyjscie po recepte, by kupic znowu lek. I tak mijaja lata... Psychologia to przede wszystkim rozmowa, testy i dawanie pozytywnych sugestii, rad, poradnictwo (w roznych problemach, czasem nawet prozaicznych), ewentualnie nauka różnych technik np. relaksu, prowadzenia dialogu etc.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | gooa (746 punktów) |
> W Polsce-kraju nietolerancji, akżdy kto uda się do psychologa to wariat Tylko >zapominaja ludzie, ze najwiecej ludzi zwraca sie do psychologow, nie z problemami jak >leki, depresje, a ze zwyklymi dnia codizennego jakie kazdy z nas ma, nawet ja.Ja, udalam sie do psychologa, kiedy mialam szesnascie lat (na wlasne zyczenie), nigdy nie mialam tego typu obiekcji. Denerwowalo mnie to, ze oni (bylo paru) tylko pisza i pisza...zamiast porozmawiac. Zrezygnowalam. A z psychiatra to tak sobie rozmawia, jakby nigdy nic, a czlowiek caly czas glowkuje, co on chce przez to powiedziec. Najlepszy jest lekarz domowy.
|
|
| | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > >W Polsce-kraju nietolerancji, akżdy kto uda się do psychologa to wariat Tylko >zapominaja ludzie, ze najwiecej ludzi zwraca sie do psychologow, nie z problemami jak >leki, depresje, a ze zwyklymi dnia codizennego jakie kazdy z nas ma, nawet ja.> Ja, udalam sie do psychologa, kiedy mialam szesnascie lat (na wlasne zyczenie), nigdy nie mialam tego typu obiekcji.> Denerwowalo mnie to, ze oni (bylo paru) tylko pisza i pisza...zamiast porozmawiac.> Zrezygnowalam.> A z psychiatra to tak sobie rozmawia, jakby nigdy nic, a czlowiek caly czas glowkuje, co on chce przez to powiedziec.> Najlepszy jest lekarz domowy.To masz zdrowe podejście do psychologii czy psychiatrii, że nie miałaś objekcji. Ja kiedyś miałem. Teraz jestem bardzo tolerancyjny i wyrozumiały. Ja nawet za wariata nie uważam schizofrenika (czytaj nie obrzucam inwektywami, bluzgami chorego człowieka, tak jak nie obrzuca się kaleki), ale kiedyś nie byłem taki. Może dlatego, że mam koleżankę co choruję na schizę od paru lat, skończyłą studia, jest architektem, robi świetne rysunki techniczne czy plastyczne, da się z nią pogadać o wszystkim, ale jak nie wzięła by leków...  To same omamy i halucynacje  Wtedy raczej bym nie pogadał  Poza tym obrzucanie człowieka mającego dperesję czy lęki mianem wariata jest też nie na miejscu, bo zazwyczaj to ludzie bardzo inteligentni zapadają na takie 'coś'. Nawet Leonardo Da Vinci chorowal na agorafobie (lęk przestrzeni), nie wiem czy sie wyleczyl, wtedy nie bylo zadnych metod leczenia. Trudno by Leonardowi odmowic inteligencji, blyskotliwosci czy wiedzy, a nawet zdolnosci artystycznych. Podobnioe Kim Basinger chorowala na agorafobie  Zreszta wiele slawnych ludzi mialo lęki czy depresję w pewnych etapach życia.
|
|
| | | | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Denerwowalo mnie to, ze oni (bylo paru) tylko pisza i pisza...zamiast porozmawiac.> Zrezygnowalam.Powiem ci, ze psychiatrow takich jest tez pelno. Koledzy/Kolezanki maja zle podejscie, bo najpierw sie slucha pacjenta, a dopiero pozniej po wysluchaniu notuje i pyta czy dobrze zrozumialo pacjenta, czy pisze sie to co chcial przekazac, poza tym dodaje sie wlasne obserwacje, np. drgawki ciala, rumienienie sie, gesty itd. zeby notatki byly jak najlepsze. Poza ym to chyba Ci psychol-odzy  mieli problemy z pamiecia, albo pisanie im lepiej wychodzi niz rozmowa (parafrazujac i tak nic by nie powiedzieli, bo gowno umieja  ).
|
|
| | | |  | | Marcin (187 punktów) |
>PS. W Polsce psycholog to nie lekarz, Oczywiście, bo psycholog to ktoś kto skończył studia psychologiczne, lekarz to ktoś, kto skończył medycynę. Dwie różne sprawy. Nie każdy psycholog też musi mieć praktykę, może np. tylko zajmować się tylko pracą naukową na uczelni. Tak samo trzeba odróżnić psychologię od psychoterapii, bo to nie jest do końca to samo. Psychoterapeuta nie musi być psychologiem.
|
|
| | |  | | gooa (746 punktów) |
>Wadą jest także, żę często oddzielamy umysł od ciała, a przecież wiele chorób powstaje z powodów psychiki i wpływa na ciało albo na odwrót. > Przykładowo uważa się, że na raka wpływa nienawiść do określonej części ciała lub siebie, czasem ukryta.. Interesuje sie, czytalam wiele na ten temat. Jest gorzej - nienawisc w ogole, tzw. zadry, pieczolowicie, czesto nieswiadomie pielegnowane zamiary zemsty, odgryzienia sie itp., doprowadzaja czlowieka do ruiny. Podobno, w pierwszej kolejnosci, nalezy wybaczac tym, ktorzy sprawili nam najwiekszy bol. Ja sie z tym zgadzam. To niezla filozofia zycia, wymagajaca wspiecia sie ponad wlasne "ego".
|
|
| | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | >>Wadą jest także, żę często oddzielamy umysł od ciała, a przecież wiele chorób powstaje z powodów psychiki i wpływa na ciało albo na odwrót. >> Przykładowo uważa się, że na raka wpływa nienawiść do określonej części ciała lub siebie, czasem ukryta.. >Interesuje sie, czytalam wiele na ten temat. Jest gorzej - nienawisc w ogole, tzw. zadry, pieczolowicie, czesto nieswiadomie pielegnowane zamiary zemsty, odgryzienia sie itp., doprowadzaja czlowieka do ruiny. >Podobno, w pierwszej kolejnosci, nalezy wybaczac tym, ktorzy sprawili nam najwiekszy bol. >Ja sie z tym zgadzam. >To niezla filozofia zycia, wymagajaca wspiecia sie ponad wlasne "ego". >
O tak, wspięcie się ponad własne ego/egocentryzm/egoizm/egotyzm. Wtedy to nie tylko mamy zdrowie, ale i pokój na świecie i tolerancję odmienności, bo potrafimy spojrzeć innimi oczami na wszystko.
|
|
 | | HRTEM (262 punktów) | > Np. Akupresura daje szanse na walkę z AIDS i rakiem co oczywiście jest sprytnie skrywane przez środowiska medyczne. Chodzi o pieniądze...> Istnieje wiele spisków w medycynie, (...)> Często ukrywa się, że (...)> Podobnie w Polsce ukrywa się Polską metodę (...)Zarzut "ukrywania" wyników badań jest równie inteligentny, co teza o blokowaniu badań. I analogiczne argumenty do niego się odnoszą - pisałem o tym w wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,21635, wiec nie ma sensu zużywać klawiatury. Wyjątkiem są tylko badania zlecane i opłacane (z wyłącznością publikacji), przez samego producenta leku - ale to jest chyba oczywiste. Gdyby te "cudowne", ukrywane metody faktycznie działały, ci "ukrywający" je lekarze sami by je opublikowali, opatentowali, dostali Nobla i zarobili na tym furę szmalu. Jak dotąd - zarabiają tylko oszuści i szarlatani.
|
|
|  | | Itachi-san (468 punktów) | Panie HRTEM wszędzie tam gdzie miesza się władza i pieniądze nie obejdzie się bez manipulacji, łapówek itd.
Tak jak Kościół Katolicki ocenzurował Biblię tak i Medycy cenzurują leki, a czasem tuszują niewygodne sprawy. Często medycy mogą być pod presją pieniędzy lub władzy, zdaża się że to sam medyk jest politykiem i biznesmenem w jednym.
Poza powiem panu, że papier wszystko przyjmie, a ludzie każde słowo niepisane tez często łykają. I tak te cudowne leki nie mają skutów ubocznych (co czytamy na ulotkach), no więc leczysz raka, a w końcu umierasz na serce czy na coś innego...
Ostatnio w Ozonie (aktualny numer) był ciekawy artykuł, gdzie mówiono o eutanazji wśród małych dzieci nieulecalnie chorych oraz jak leki są skuteczne, na ile pomagają, a ile krzywd robią na co innego...
Pozdrawiam
|
|
| |  | | V0lrath (3440 punktów) | Myślę, że "ocenzurować" leki jest równie trudno jak cenzurować internet - można to robić na skalę jakiegoś kraju gdzie się ma władzę, ale nie da radę na skalę świata - zawsze się znajdzie ktoś, kto opłaci jakichś naukowców i postanowi opatentować oraz wprowadzić nowy pomysł, a chętnych jest zbyt wiele by dało się powstrzymywać skutecznie jakiekolwiek badania. Jak nie w jednym kraju, to w drugim - gdzie da radę to zrobić.
Np. bardzo wiele wielkich i wpływowych organizacji religijnych przeciwstawia się badaniom nad ludzkimi embrionami, klonowaniem czy nie dawno głośnym petryfikowaniem ciał zmarłych ludzi. I nie dają rady tego powstrzymać - ktoś gdzieś na świecie teraz robi eksponaty z ludzkich ciał, próbuje klonować ludzi itp. itd.
|
|
| | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Np. bardzo wiele wielkich i wpływowych organizacji religijnych przeciwstawia się badaniom nad ludzkimi embrionami, klonowaniem czy nie dawno głośnym petryfikowaniem ciał zmarłych ludzi.> I nie dają rady tego powstrzymać - ktoś gdzieś na świecie teraz robi eksponaty z ludzkich ciał, próbuje klonować ludzi itp. itd.> Co do religii to prawda, religia chrzescijanska ma najwieksze wplywy w swiecie i moze bojkotowac badania. Islam tez jest religia ortodoksyjna. Jedynie buddysci by chyba nie bojkotowali, gdyz oni z zalozenia sa zwolennikami wolnosci, nauki i demokracji. Nie mowiac juz o ateistach. To wszystko zalezy od systemu etycznego danej religii/swiatopogladu. Np. Chrzescijanstwo uwaza, pewnie ze klonowanie nic dobrego nam nie przyniesie i zastanawia sie czy klon ma dusze  Jednak klonowanie moze miec takze pozytywy. Oczywiscie w kazdej grupie spolecznej czy to chrzescijanskiej, buddyjskiej czy ateistycznej, ktos zechce zbojkotowac cos co nie sluzy jego interesom.
|
|
 | | ROBSON!!! | Siemanko!!Itachi-san!!!! Chciałbym poruszyć temat smoleczenia metodą BSM oraz mojego problemu.JEst w 100% skuteczna metoda,jednak miałem nieprzyjemne przeżycia apropo tej metody,wynikające z mojej głupoty!!!!  !!! na początku 2005 roku miałem robiony birezonas na alergie,i w tym czasie poznałem ta metode.Wszystko było ok do momentu kiedy do głowy zaczeły mi przychodzić różne głupie myśli bardzo przeszkadzające mi w zyciu codziennym!!Urojiłem sobie iz biorzonas na mnie zile wpłynoł i juz nigdy nie będe mógł przyłożyc sobie rąk do głowy  .Zaczełem sie starsznie przmartwiać i popadłem w natręctwa a mianowicie (chciałem sobie zmienić pole elektro magnetyczne,chciałem sobie badać pole,ciągle nurtowałem w internecie na temat chorób i bioprądów ludzkich).W szkole myslałem tylko o tym zeby przyjść do domu i zacżć czytac o tych głupotach. Nim sie zorientowałem mineły juz 2 miesiące doprowadziłem swój stam zdrowia do strasznej postaci głównie spiętość mięśni,problemy z trawieniem i kręgosłupem!!!!Jednak w pore uświadomiłem sobie iż biorezonans nie mógł wpłynąc zle na pole elektromagnetyczne człowieka-wszystko wyolbrzymiałe miałem straszne urojenia!!!!Biorezonas działa tylko w tedy kiedy sie trzyma te kólki w rękach a nie ciągle po leczeniu moze wpłynąc on na allergie pozytywnie ale raczej mi nie pomógł.Przeżyłem w swoim życiu straszne chwile a mamdopiero 17 lat,wcześniej byłem bardzo poożądnym chłopakiem,a teraz jest bardzo zle(no mozejuz powoli uswiadamiam sobie swoja głupote i jetst coraz lepiej  ).Metoda BSM jest skuteczna i moznają polecić każdemu gdyz jest to tak proste ze az maksymalnie skutecze.Czytałem Itaszi twoje wcześniejsze wpisy i chiałbym zebys odpisał mi na moja głupote co mi było,chciałbym również abyś rozpatrzył aspekt z tym głópim biorezoansem w moim przypadku,czy przez zamartwianie sie i mysleniu o jednym mogłem sie wprowdzic w taki stan????PRzecież biorezoans nie mógł mi zaszkodzic teraz to weim,a moze przez czytanie w internecie tak sie doprowadziłem??!!!!PROSZE O ODPOWIEDZ!!!!!POZDRAWIAM ,,o nic nie martw sie nie warto,,-WWDZ!!!!!!!!!MOTTO!!!!!!!!!
|
|
|  | | św.Marek | Nie widziałem bardziej niechlujnie napisanego tekstu: całe morze błędów. Jeżeli następny post będzie napisany podobnie, to go usunę.
___________ Pozdrawiam
|
|
|  | | Itachi-san (468 punktów) | Odpowiem tak. Biorezonans nie mógł ci zaszkodzić.
Nic nie wskazuje, żeby twoje problemy miały podłoże organiczne (fizyczne). Może już o tym mówili ci medycy?
Powiem tak. Już dawno stoicy wiedzieli, że czujesz się tak jak myślisz. Podobnie wiedzieli to hindusi, taoiści czy szintoiści. Wiedział o tym historyczny Siddharta Guatama czyli Budda i przekazał uczniom tą wiedzę. Co nieco o tym powiedzał Jezus, ale Biblię okrojono i nikt nie wie jak wyglądała w oryginale. Co nieco wiedzieli astrologowie, swoisci prapsychoterapeuci, pomijajac wynalazki jak horoskopy. Teraz to wszytko powraca za sprawą psychologii oraz nowej nauki, która sie z niej wyodrębniła łącząc dodoatkowo neurologię z immunologią - psychoneuroimmunologia (PNI). Ta ost. nauka (PNI) bada kompleks umysl-ciało i wskazuje na to, że umysł może decydować o wyzdrowieniu bądż nie, nawet powstają hipotezy, że w przyszłości będzie można odrzucić wszelkie leki (oprócz tych naturalnych np. ziół) a skupić się na medytacjach, hipnozie i uczenia ludzi myśleć zdrowo, pozytywnie, a organizm sam się zacznie regenerować, wytworzy substancje lecznicze.
To tak jak u joginów w Tybecie czy Idiach, żyją skromnie, jedzą skromnie, medytują, są sprawni fizycznie i żyją ponad 80 lat, jeśli pojawia się choroba to zazwyczaj niegrożna infekcja. Zauważ, ze w Japonii czy Chinach gdzie praktykuje sie zazen (medytacje buddyjska) i inne jest najnizszy wskaznik raka, depresji i lęku, stresu- chorób cywilizacyjnych. Innych też.
Powiem ci, że oprócz tego, że organizm (a zwłaszcza umysł co to wszystko nadzoruje) ma niesmaowite zdolności regeneracjne. No, ale zawsze znajdzie sie czlowiek, ktory nie wykorzystuje umyslu we wlasciwy sposob i towarzy sobie obrazy negatywne, negatywne nastawienie, na to ciało też reaguje i zaczyna samo sobie szkodzić.
|
|
| |  | | Itachi-san (468 punktów) | Myslę, że zaczęłeś wmawiać sobie, co złego się ze mną dzieje itd. że napewno ręce mi zdrętwieją, ciało, tudzież inne członki  itd. i ciało tak zaareagowało i wygląda to tak jak masz to teraz. Udowodniono, że myśl może wpływac na takie sprawy jak krążenie, oddech, tętno czy nueoprzekażniki (wiesz takie hormony), które wpływają na wiele innych reakcji w organizmie. Oczywiście lista jest długa. A więc czynnikiem decydującym czy zachoruemy czy nie jest umysł, ale oczywiście nie powstrzyma on złych nawyków takich jak zła dieta, krzywe kręgosłup wskutek garbienia się i innych, czy skażenia środowiska. Poza tym genów ci nie zrekonstruuje od nowa. No więc to co sobie wmawiałeś to swoista autodestrukcja, antymedytacja, a ciebie mozna nazwac anty-joginem  Jak wykorzenić negatywne myśli? Proces ten zajmie trochę czasu. Naucz się przeciwstawić negatywnym myślom pozytywne (nie chodzi o przeciwstawianie w sensie ofensywnym- znikaj myslo do cholery, ale w sensie intelektualnym) i realistyczne. Przykład. "Napewno, ręka mi zdrętwieje itd." Wtedy gdy się pojawi, powiedz tak-"Nie jest powiedziane, że ręka mi zdrętwieje. Nikomu nic złego sie nie stało po biorezonansie" Albo "To tylko moja fantazja (przypuszczenie), które nie musi się spełnić" Albo "to tylko moje lękliwe ego (lękliwa cześć osobowości). Nic mi nie grozi (pomimo zastosowania biorezonanzu). Nikt jeszcze nie umarł etc. z powodu sztywnienia mięsni, zaburzeń żołądkowych itd. Nic w życiu nie jest trwałe, nawet moje dolegliwości. One napewno kiedyś miną, może nawet jutro" Możesz wymyślić własne pozytywne autosugestie/afirmacje. Na wzór tych, które ci podałem. Z czasem nauczysz się wogule tylko myśleć pozytywnie i negatywne 'filmy', które sobie wkręcasz znikną. Oczywiście od czasu do czasu, zawsze pojawi się jakaś negatywna myśl (na ten temat może lub nawet tego, że jesteś bezwartościowy na przykład-tez mozna sobie wkrecic) jak to w życiu, chocbym nawet chciał nigdy nie uczyniłbym nikogo człowiekiem 'nieczułym', reagującym zawsze pozytywnie i myślącym pozytywnie. W kazdym razie lepiej jest myslec pozytywnie jak najczesciej, a gdy sie pojawiaj negatywne mysli to przeciwstawiac im pozytywne by zredukowac negatywne skutki złych myśli do zera. Myślę, ze miałeś ostatnio (po biorezonansie) taki okres czasu przez parę miesiecy, że myslales caly czas (czesto) negatywnie i w koncu cialo zaareagowalo tak. teraz ten proces należy odwrócić. Oprócz przeciwstawiania myśli, mozesz zastosowac tzw. trening autogenny, autohipnoze, ktora pozwoli ci troche sie rozluznic w tym miesnie oraz troche wplynie na pozytywne myslenie. Z BSM tez mozna eksperymentowac.
|
|
| | |  | | Itachi-san (468 punktów) | To co miales/masz nazwalbym poprostu sztywnieniem miesni z powodu stresu (lub blednych wzorcow myslenia), jakiego doznales w wyniku 'filmikow'. Czytanie nawet okropnosci nie jest zle, to zalezy jak na to reagujemy (ja kiedys niemoglem czytac o duchach  mialem tez sztywnienie miesni-ale nie takie jak ty, lzejsze, gesia skorke, ale trzeba bylo zrozumiec najpierw na poziomi intlektualnym, ze nic mi nie grozi, takie cos nie istnieje, a pozniej to sie przenioso glebiej do podswiadomosci). Podobnie ogladanie horrorow, czy sluchanie smutnej muzyki. Zauwaz niektorzy uwazaja, ze smutna muzyka jest piekna, inni nie. W jednych wzbudza pozytywne uczucia, u innych tylko rozdraznienie czy smutek. Tu masz kolejny dowod, ze wszytko zalezy od naszej wlasnej interpretacji zachodzacej w umysle, ktora na szczescie mozna zawsze zmienic  Nawet w gruncie rzeczy stres nie jest zly, wazniejsze jaka jest nasza reakcja na niego. I tak jednych stresuje blachostka przez 3 dni, a po innych splynie jakas malo znaczaca sytuacja. Jak myslenie negatywne czy stres staje sie chroniczny to cialo tez łapie uraz.
|
|
| | | |  | | Itachi-san (468 punktów) | To co momiwy do siebie ma ogromny wplyw na to jak sie czujemy, jest takie powiedzenie-"jestes tym, kim jestes w swoich myslach". Dlatego nie dziwie sie, ze zle sie czujesz/czules stosujac taka antyhipnoze, antymedytacje jakkolwiek to nazwac bylo zle  Apropos hipnozy to jeden lekarz zabawil sie kiedys i pacjentowi w stanie hipnozy powiedzial, ze pojdzie do sasiedniego pokoju, usiadzie i poleci mu krew z nosa. Gdy sie wybudzil pacjent zrobil to wszystko i krew tez poleciala  Obecnie uwaza sie, ze w ten sposob mozna wywolac takze stygmaty (nie wiem czy ktos probowal je cofnac za pomoca hipnozy, ale taki 'swiety' katolik by sie nie zgodzil, bo to dar od Boga i uwaza, ze cierpienie uszlachetnia  ), przy tym niekonieczne jest uciekanie sie do hipnozy i sugestii zlego terapeuty  , a wystarczy samemu mowic sobie sugestie na jakis temat tak jak ty co do biorezonansu, no i wtedy sie am to co sie chcialo. Zauwaz, ze stygmatykami zostaja osoby tylko religijne, caly czas rozmyslajace o Bogu, Jezusie itd. Ty rozmyslales o czyms innym, ale w ost. rozrachunku otrzymales to co mowily twoje mysli. Jesli masz jakies pytanie to pisz. Ja jestem wogule zmeczony, dyńka mi juz paruje  Żona mnie opierdziela, ze przesiaduje przed kompem do 4  Mówi na mnie nałóg  Tak wogule to nie wiem czy porad mozna udzielac na tym forum, bo w sumie ono czemu innemu sluzy. To nie forum psychologiczne czy lekarskie. Trudno najwyzej dostane zjebke  Pozdro
|
|
|  | | Itachi-san (468 punktów) | > Dziękuje ci wykształcony 'medytatorze' (mistrzu medytacji )!> Widać ze się znasz na rzeczy. Twój list bardzo zmienił moje nastawienie juz samo przeczytanie twoich myśli wpłynęło na mnie bardzo pozytywnie  > Jednak uważam iż internet mi zrujnował życie poprzez czytanie i wkręcanie się w głupoty.Dzisiaj ubzdurałem sobie ze muszę sobie przebadać AURE (a po co to w ogóle badać chyba chciałem sprawdzić czy mam silne bioprądy), heh sam nie wiem wcześniej różne bzdury mnie do głowy przychodziły np. wstawałem o 7-8 rano i zamiast chodzić do szkoły siedziałem w domku i nurtowałem wiedze w napięciu i stresie. Co o tym myślisz mój 'wybawco' badanie aury nie ma raczej sensu jeżeli w ogóle da się coś takiego zrobić, przecież każdy człowiek ma swoja aurę (energie) i w zależności od jego zdrowia ,psychiki trybu życia ta energia jest większa lub mniejszą ! > Proszę odpowiedz mi jeszcze tylko na mój post gdyż juź nie będę miał internetu, bo po tym liście rozwalam modem!!!!> Mam już dość tego czytania kiedy nie miałem internetu miałem średnia 4.8 i miałem sukcesy sportowe a jak mam ten internet to wszystko legło, bo myślałem żeby tylko czytać na tematy moich urojonych chorób !> Pozdrawiam. Odpisz .> Odpisz apropo aury ! Pozdro ! 'Odmieniłeś moje życie' ! Mówię serio ! Musze swój umysł nastawić na pozytywne wibracje!Nie znam się na żadnych aurach, gdyż nie jestem parapsychologiem (psychotronikiem) a normalnym, klasycznym psychologiem klinicznym (dodatkowo pedagogiem i hipnoterapeutą- hipnoterapia nie jest niekonwencjonalną metodą, ma miejsce w medycynie i psychologii, chociaż zna ja także wielu parapsychologów). Parapsychologia nie jest na razie oficjalną nauką, a czy będzie to nie wiem. Co do tej aury to zapewne chodzi ci o pole elektromagnetyczne człowieka czy biopole tak jak jest to nazwane w metodzie BSM, ale pomimo tego nie ważne jak to nazwać, nie znam się na tym. Wspomniałem o starych systemach jak astrologia, buddyzm, taoizm, dlatego, że wiedzieli już oni, że umysł ma duży wpływ na ciało, co bardzo długo oddzielano w medycynie zachodniej (kulturach zachodnich). Dopiero w XX wieku się zmieniło, rozwijała się w szybkim tempie nowa dziedzina nauki- psychologia, a niewiele lat temu psychoneuroimmunologia. Myślę, że powinieneś znaleźć sobie inne zajęcia jak komputer i internet. Nie musisz wywalać modemu, ale po prostu mniej korzystaj, a jak chcesz korzystać to czytaj o czymś co nie działa na ciebie źle. Ogranicz ilość przesiadywania przed kompem oraz zdystansuj się od tego wszystkiego co czytałeś o bioprądach, aurach, czakramach, cudach niewidach czy Bóg wie czym. Może poczytaj podręcznik historii czy geografii, w końcu chyba chcesz podnieść oceny albo idź gdzieś z jakąś panną i popatrz jej w oczy  Poczytaj książke , która cię interesuje lub obejrzyj komedię. Rób to co sprawia ci przyjemność, ucz się by podciągnąć ocenki, czytaj coś konstruktywnego, a nie to czego nie zbadano do końca, nie udowodniono że istnieje. Dla parapsychologa takie coś jak aura istnieje, ale normalni medycy czy psychologowie nie wiedzą czym takie coś jest, ja najwyżej mogę przypuszczać, że chodzi o pole elektromagnetyczne (wciąż niezbadane), które każdy człowiek (inne formy życia) ma. Mówiłeś, że miałeś osiągnięcia sportowe, to może poćwicz trochę, może nie dla osiągnięć, ale chociaż dla zdrowia. Dziękuję za komplementy, chociaż myślę, że nic wielkiego nie zrobiłem. Nie jestem wielkim medytatorem (joginem  ), trochę ćwiczę medytację, ale mój stopień zaawansowania nie jest wielki  . To co teraz masz czyli to co nazwałem sztywnieniem rąk z powodu stresu, negatywnych myśli można nazwać także chorobą psychosomatyczną- czyli powód danej dolegliwości nie jest organiczny, a tkwi w psychice i w konsekwencji masz zaburzenia organiczne (fizyczne). Mój wujek kiedyś miał problemy z oddychaniem z powodu stresu, ale zanim się skumali czemu ma problemy, to wędrował po lekarzach. Robili setki badań i zawsze wychodziło, że jest zdrowy fizycznie. Wszystko miał przez psyche i ty też tak masz przez negatywne myślenie czy wyobrażenia. Jedyną metodą leczenia takich dolegliwości psychosomatycznych (somatyczne to znaczy to samo co fizyczne) jest zmiana myślenia, gdy masz negatywne myśli to mówisz dodatkowo pozytywną by zneutralizować skutki, ale oczywiście najlepsze efekty masz gdy będziesz myślał jak najczęściej pozytywnie, możesz powtarzać sobie w myślach cały czas pewne słowa tzw. afirmacje np. "jestem spokojny i zdrowy" z czasem zaczniesz się tak czuć, dolegliwości znikną, może za tydzień, może za dwa, a może za 3 miesiące, bądź cierpliwy. Pomagają też techniki relaksacji (trening autogenny, ćwiczenie relaksacyjne wg Jacobsona, ćwiczenia oddechowe), techniki które relaksują i zmieniają myślenie, wyrabiają pozytywne nawyki czyli np. medytacja czy hipnoza, autohipnoza, psychocybernetyka wg Maltza. Oczywiście nie musisz stosować technik relaksacji, technik wyrabiających pozytywne nawyki, zmieniających myślenie. Pozytywnie na psychikę wpływa też sport, zwalcza stres, daje pewność siebie, może podnieść samoocenę. Nie musisz tego też stosować, to twój własny wybór. Wystarczy w pełni zmiana myślenia na pozytywne w sposób jak pisałem wyżej czyli przeciwstawianie myśli, pozytywne myślenie jak najczęściej, afirmację, ale efekty mogą być wolniejsze. Jeśli masz niską samoocenę to podnieś ją już dzisiaj na poziomie intelektualnym, powiedz sobie-jestem wartościowym człowiekiem. Mów sobie kiedy tego potrzebujesz. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Itachi-san (468 punktów) | Aha zauważyłem jeszcze jedno. Wyglądasz mi na hipochondryka, bo jak piałeś wkręcasz sobie różne choroby. Może masz tak, że na najmniejszy ból wkręcasz sobie- "to na pewno serce, rak, mózg, śledziona, astma, histeria, grypa, gruźlica itd... prostata  Z prostatą żart w tym wieku wątpię  Skończ z tym myśleniem. Jak pojawi się ból, katarek czy cholera wie co, to lepiej powiedz sobie: "nic mi nie grozi", "jest dobrze pomimo tego" lub "będzie dobrze", a nie fantazjuj o różnych straszydłach (chorobach, czarach-marach, może swojej śmierci). To dobrze, że masz wyobraźnię, ale lepiej żebyś wykorzystał ją w konstruktywnych celach np. wyobrażanie sobie zdrowia, sukcesów albo wyobraźnie wykorzystaj w rysunkach plastycznych, pisaniu książek czy projektowaniu domów, hoteli gdy skończysz studia, w co nie wątpię.
|
|
| Arth (10 punktów) | >Moim zdaniem tak samo jak zaczęto popularyzowac wiedze naukową z >zakresu fizyki czy ewolucjonizmu powinno sie tlumaczyc >przecietnym ludziom wiedze medyczną. Może wtedy ludzie >zobaczyliby różnce między medycyną, a magią i nie zastępowaliby >normalnego leczenia np homeopatią.
Obawiam się, że skuteczność leczenia znacznie by spadła. Zarówno w medycynie jak i w leczeniu metodami alternatywnymi. Moim zdaniem znaczący wkład w proces zdrowienia ma wiara pacjenta, że lekarz, znachor czy też farmaceuta wie co robi. Że to pomoże. Niezależnie od ciekawych teorii praktyka pokazuje, że bez tej wiary znacznie trudniej o wyleczenie. Pojęcie "normalnego" leczenia też bywa względne. To co było "normalne" jeszcze np. sto lat temu wydaje się dzisiaj barbarzyństwem. Chociaż wtedy wydawało się równie racjonalne jak nam dzisiejsze "normalne" leczenie.
|
|
 | | Itachi-san (468 punktów) | Tak wiara ma duze znaczenie, ale to jest slepa waira. Mozna miec wiare podparta wiedza i z tego powodu wierzyc w ta metode jeszcze bardziej (ze jest skuteczna) jak ja, z tego m.in powodu rozne metody dzialaja w moi przypadku pomimo, ze wiem o wielu dosc duzo  Moim zdaniem jak cos nie jest owiane otoczka tajemnicy to latwiej nam bedzie przyjac to za skuteczne i wierzyc, ze pomoze, bo w koncu wielu pomoglo itd. To wersja dla racjonalistow i intelktualistow wogule A przeciez wlasnie czesto z niewiedzy bierze sie nieufnosc, a nie wiara, wiec jak mozna wierzyc, ze lekarz nam pomoze. I znowu to wersja dla racjonalistow. Dla umyslow mniej wybitnych wystarczy slepa wiara. Pdobnie jak istnienie Boga przyjeli na slowo. Pusc plotke o Bogu Itachi'm, sformuluj 'swite ksiegi', wykorzystaj metody wplywu (psychologiczne) wg Cialdiniego, moze lekki trans hipnotyczny tak jak podczas mszy sw. (muzyka, spiewy, modlitwa, kadzidla, klekanie, sluchanie polecen, to wszytko przyomina trans) i tez lykna. Pozdrawiam.
|
|
|  | | ROBSON!!!! |
Siemanko itaschi!!!! Ja po prostu wmówiłem sobie ze biorezonans który maiłem 5 miesięcy temu zmienił mi pole elektromagnetyczne i juz nigdy nie będe mógł przyłozyć tych rąk do głowy.A przecieżbiorezonas to tylko fala elektromagnetyczna o niskich częstotliwościach która ma wtaczać do organizmu leczące fale!!!! Wiem zeto nie możliwe zeby coś mi to pozmieniało ale chciałbym zebys otpowiedział na mój post i podał mi do siebie e maila!!!!Co o tym myslisz czy bioreznoas mógł jakoś zakłocić moje bio pole????????PRSZDE ODPOWIEDZ!!!!
|
|
|  | | ROBSON!!!! |
Siemanko itaschi!!!! Ja po prostu wmówiłem sobie ze biorezonans który maiłem 5 miesięcy temu zmienił mi pole elektromagnetyczne i juz nigdy nie będe mógł przyłozyć tych rąk do głowy.A przecieżbiorezonas to tylko fala elektromagnetyczna o niskich częstotliwościach która ma wtaczać do organizmu leczące fale!!!! Wiem zeto nie możliwe zeby coś mi to pozmieniało ale chciałbym zebys otpowiedział na mój post i podał mi do siebie e maila!!!!Co o tym myslisz czy bioreznoas mógł jakoś zakłocić moje bio pole????????PRSZDE ODPOWIEDZ!!!!
|
|
| V0lrath (3440 punktów) | Ja w działanie homeopatii nie wierzę - szczególnie tej opierajcej się na niskich stężeniach - np. zawartość środków w niektórych "lekarstwach" jest porównywalna z zawartością Ś.P. pra-pra-... dziadka w butelce wody z kranu (zakładając, że większośc cząstek z ciała dawno zmarłego pra-pra-... dziadka rozeszła się już po świecie). Wydaje mi się, że większość z nich bazuje na efekcie placebo - jedynie te z nie tak bardzo małymi stężeniami mogą jakoś działać.
|
|
 | | Itachi-san (468 punktów) | To znaczy ja w homeopatie tez nie wierze, gdyz leczenie tym samym co spowodowalo chorobe, to troche dziwne  Wierze bardziej w inne metody joga, medytacja czy akupunktura, gdyz znam przypadki wyzdrowienia lub lagodzenia problemow za pomoca tych metod. Wierze tez, ze wiele mieszanek ziol moze zastapic leki. Wierze, ze wazna jest dietetyka. I wierze tez w medycyne konwencjonalna (zachodu), ale trzeba czasem uwazac, gdyz leki maja duzo skutkow ubocznych, a nie wszystkie musza byc napisane na ulotce, niektore skutki moga byc nawwt niezbadane. Co do placebo to mozna podac komus np. witamine C (cukier tez jest dobry, ale gosc sie skuma, wiec lepiej tabletke witaminowa) gdy jest zestresowany lub boli go glowa (etc.) i powiedziec ze to lek na tą dolegliwosc  i czesto pomaga, juz pare razy sasiadce tak dalem, a mowilem, ze daje jej deprim czy jakis preparat waleriany na stres
|
|
|  | |
| |  | | V0lrath (3440 punktów) | >Chociaz z drugiej strony homeopatia moze dobic jeszcze bardziej czlowieka, w koncu leczenie tym samym co wywolalo chorobe.
W sumie tak, ale stężenia są zwykle na tyle nikłe, że organizm nie powinien chyba odczuć róznicy.
Za to wiara w to, że środek zadziała często powoduje, że w pewnym stopniu "działa". Choć jest to raczej oddziaływanie umysłu na ciało, a nie działanie samego środka. Homeopatia nadaje się dobrze jako placebo, bo używający jej najczęściej wierzy w dobre działanie. Na przykład kiedyś byłem bardzo uczulony na jakieś pyłki (w okolicach czerwca miałem okropny katar - ale badań nigdy nie robiłem). Teraz już nie mam (a przynajmniej nie bardzo), ale zanim mi to (prawie) przeszło, to używałem leków homeopatycznych i pomagały - katar przechodził. Ale wtedy wierzyłem, że zadziałają tak, jak oczekuję.
|
|
| jac1 (95 punktów) | > (...) Moim zdaniem tak samo jak> zaczęto popularyzowac wiedze naukową z zakresu fizyki czy> ewolucjonizmu powinno sie tlumaczyc przecietnym ludziom> wiedze medyczną. Może wtedy ludzie zobaczyliby różnce> między medycyną, a magią i nie zastępowaliby normalnego> leczenia np homeopatią.Myślę, że stan ten wywołało same środowisko lekarskie. Wielu lekarzy pierwszego kontaktu nie rozwija posiadanej wiedzy zawodowej. Bazują na tym co się nauczyli, właściwie na tym co pamiętają z lat studiów. Jak właściwie leczyć bez posiadania wiedzy?  Są tak zabiegani, że nie mają czasu przejrzeć kartotek przyjmowanych pacjentów. Pojawiają się wtedy błędy, z których nikt nie wyciąga konsekwencji. Problemy finansowe w służbie zdrowia lub niewłaściwe zarządzanie finansami uniemożliwiają przeprowadzanie właściwego diagnozowania chorych. Skierowanie na badania specjalistyczne to rarytas. Jak leczyć bez właściwej diagnozy?  Wielu lekarzy traktuje pacjentów jak zło konieczne. Pielęgniarki zamieniły się w bezwzględne biuralistki. Stoją na straży spokoju lekarskiego pań i panów dokrotrów, izolując ich od nachalnego tłumu petentów.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|