Racjonalista - Strona głównaDo treści
System prodemograficzny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-08-2011 12:19sceptymucha (moderator, 11470 punktów)System prodemograficzny
Ocena 7 na 7
Witam!
Wątek powstał jako kontynuacja rozmowy z mbieleckim. Od problemów aborcyjnych przeszliśmy do kwestii, jak dbać o przyrost naturalny. W końcu głupio rozmawiać o aborcji, gdy dla dorosłych ludzi nie ma pracy, nie mówiąc o tym, że nie ma pieniędzy na domy dziecka, czy dożywianie biedniejszych. Jeśli chcemy zachęcać do rodzenia dzieci, to powinny one przychodzić na świat, w którym godnie będą mogły żyć i gdzie będzie dla nich miejsce.
Padła pierwsza propozycja, jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci: Podatek dochodowy zależny od dochodu liczonego na członka rodziny.
Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli warto, to co należałoby zrobić.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

processor (235 punktów)
To może najpierw zadbajmy o poziom uświadomienia obywatela nie tylko w temacie jak się te dzieci robi, ale najpierw w podstawach ekonomii, polityki, zarządzania etc. Może najpierw zróbmy coś poziomem dyskusji w mediach, poprawą kompetencji "posła na sejm" etc. Może posprzątajmy prawo obowiązujące w RP, poprawmy ilość miejsc pracy, zadbajmy o szkolnictwo i naukę.
Jak nam się "ogólnie poprawi" to i dzieci będziemy "robić" więcej.
29-08-2011 18:22 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>To może najpierw zadbajmy o poziom uświadomienia obywatela nie tylko w temacie jak się te dzieci robi, ale najpierw w podstawach ekonomii, polityki, zarządzania etc.
Oj czy to aby nie zaszkodzi? Uświadomieni mogą zapytać:
Robić dzieci ? Dobrze, ale na czyj koszt ? Tym bardziej w kraju w którym "Najważniejsza jest własność".
29-08-2011 21:05 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>To może najpierw zadbajmy o poziom uświadomienia obywatela nie tylko w temacie jak się te dzieci robi, ale najpierw w podstawach ekonomii, polityki, zarządzania etc. Może najpierw zróbmy coś poziomem dyskusji w mediach, poprawą kompetencji "posła na sejm" etc. Może posprzątajmy prawo obowiązujące w RP, poprawmy ilość miejsc pracy, zadbajmy o szkolnictwo i naukę.
>Jak nam się "ogólnie poprawi" to i dzieci będziemy "robić" więcej.
-Aha, a gdyby tak nasi rodzice dywagowali to by nas nie było.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
processor (235 punktów)
>>Jak nam się "ogólnie poprawi" to i dzieci będziemy "robić" więcej.
>-Aha, a gdyby tak nasi rodzice dywagowali to by nas nie było.

Przesadzasz. "Więcej" nie oznacza, że jeśli nie będą spełnione warunki "ogólnej poprawy" to prokreacja spadnie do zera.

Nasi rodzice nie dywagowali, bo wtedy były inne czasy. Gdy ja przychodziłem na świat, rodziny wielodzietne (3,4 a nawet 5) to była norma. Myślę, że to nasze dzisiejsze dywagacje wprowadziłyby ich raczej w osłupienie.

Ale czasy jak widać się zmieniają.

Pozdrawiam.
29-08-2011 21:59 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
> "Więcej" nie oznacza, że jeśli nie będą spełnione warunki "ogólnej poprawy" to prokreacja spadnie do zera.
-Sęk w tym, że żadne pokolenie, w żadnym kraju nie przyzna że ma idealne warunki, a nawet, że im się "ogólnie poprawiło". Wciąż będą czekać...ci co jeszcze zostaną


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jak się mają prerogatywy rodziców do braku przywilejów nie-rodziców w kontekście równości ludzi wobec prawa?

Jak ustalić optymalny przyrost ludności?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
29-08-2011 13:10 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Jak się mają prerogatywy rodziców do braku przywilejów nie-rodziców w kontekście równości ludzi wobec prawa?
Normalnie. Jak każda ulga. Gdybym szedł Twoim torem myślenia bym powiedział, że płacenie różnych kwotowo podatków jest niesprawiedliwe, bo jeden ma mniej do zapłacenia, drugi więcej.

>Jak ustalić optymalny przyrost ludności?
Od dołu nie możemy być zmuszani do importu obcokrajowców jako siły roboczej, od góry dzieci powinny mieć co jeść.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
29-08-2011 14:37 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Gdybym szedł Twoim torem myślenia bym powiedział, że płacenie różnych kwotowo podatków jest niesprawiedliwe, bo jeden ma mniej do zapłacenia, drugi więcej.

Jakim torem myślenia? To zwykłe proste pytanie. Mnie osobiście wydaje się, że płacenie różnych kwot podatków jest niesprawiedliwe. Podatek powinien być liniowy. Moim zdaniem równość wobec prawa jest wtedy, kiedy każdy płaci tyle samo od zarobionej złotówki.

Innym się wydaje, że jeśli postawimy pewne progi, po których zmieniamy podatki to wtedy to jest okej, bo każdy kto by tyle zarobił, musiałby wtedy zapłacić określony procent. Czy to nie jest ciekawy temat do zastanowienia, które podejście jest lepsze?

W kwestii promowania rodzicielstwa chyba warto się zastanowić, kiedy zachęcanie do tego ma sens i jakie promowanie może mieć przyszłość. Czy odpowiada nam model francuski, gdzie niezależnie od tego ile zarabiamy (czy w ogóle zarabiamy) każdy dostaje pieniądze na dziecko, czy wręcz przeciwnie dotujemy tylko biednych. I oczywiście czy ta "inwestycja" jest korzystna?

Istotna jest też kwestia czy można ludziom płacić za samo to, że mają dzieci. Komu? Matce, ojcu? Czy raczej płacić na dzieci, a jeżeli to jak to egzekwować.

To wszystko mnie po prostu zastanawia. Ale jak widać swoista "równość wobec prawa" jest raczej sloganem i powinniśmy sobie w ogóle darować takie mrzonki, czyż nie?

>Od dołu nie możemy być zmuszani do importu obcokrajowców jako siły roboczej, od góry dzieci powinny mieć co jeść.

Czyli wiemy, czego nie chcemy osiągnąć. Ale pytanie powinno raczej brzmieć, co powinniśmy chcieć osiągnąć. Jak ustalić optymalny przyrost ludności?

Przy jakim przyroście będziemy wiedzieć, że nie zabraknie rąk do pracy, a z drugiej strony nie będzie bezrobocia? Czy ustalenie tego jest w ogóle możliwe? Da się to oszacować? Ktoś może snuć takie dalekie prognozy dotyczące rozwoju społeczeństwa i gospodarki?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Konowal (6291 punktów)
>>Gdybym szedł Twoim torem myślenia bym powiedział, że płacenie różnych kwotowo podatków jest niesprawiedliwe, bo jeden ma mniej do zapłacenia, drugi więcej.
>Jakim torem myślenia? To zwykłe proste pytanie. Mnie osobiście wydaje się, że płacenie różnych kwot podatków jest niesprawiedliwe. Podatek powinien być liniowy. Moim zdaniem równość wobec prawa jest wtedy, kiedy każdy płaci tyle samo od zarobionej złotówki.

Jak jest liniowy to nie ma równości prawa bo każdy płaci inną kwotę - co z równością nie ma nic wspólnego.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 09:22 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Jak jest liniowy to nie ma równości prawa bo każdy płaci inną kwotę - co z równością nie ma nic wspólnego.

Każdy płaci jednakowy odsetek. Nie wierzę, byś nie był w stanie tego zrozumieć.
30-08-2011 10:52 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Jak jest liniowy to nie ma równości prawa bo każdy płaci inną kwotę - co z równością nie ma nic wspólnego.
>Każdy płaci jednakowy odsetek. Nie wierzę, byś nie był w stanie tego zrozumieć.
Jednakowy odsetek, ale inną kwotę. ie wierzę, byś nie była w stanie tego zrozumieć.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 13:57 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
> Jak się mają prerogatywy rodziców do braku przywilejów nie-rodziców w kontekście równości ludzi wobec prawa?
>

Czy to znaczy ,że nie należy ustępować miejsca karetce pogotowia , bo wszyscy mają być równi wobec prawa?
29-08-2011 14:21 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Czy to w takim razie znaczy, że równość wobec prawa nie istnieje i jest tylko jakimś mitem?

To znaczy, że karetkę należy przepuszczać bo to jest karetka, a do kościoła chodzić, bo to jest kościół?

Czy to że należy ustępować miejsca karetce pogotowia, rozwiązuje problem, które rodziny powinny być dotowane i w jakich kwestiach rodzice powinni mieć przywileje przed nie-rodzicami?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
29-08-2011 14:52 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Czy to w takim razie znaczy, że równość wobec prawa nie istnieje i jest tylko jakimś mitem?
>To znaczy, że karetkę należy przepuszczać bo to jest karetka, a do kościoła chodzić, bo to jest kościół?

Czy nie lepiej w tej akurat dyskusji kościół zostawic w miejscu kościoła?

> Czy to że należy ustępować miejsca karetce pogotowia, rozwiązuje problem, które rodziny powinny być dotowane i w jakich kwestiach rodzice powinni mieć przywileje przed nie-rodzicami?
Czy idąc tym tokiem rozumowania ,nie powinniśmy dojść do wniosku, ze już teraz rodzice mają ogromne przywileje przed nie-rodzicami: mogą posłać swoje dzieci do darmowej szkoły , a jak dziecko zachoruje to odwiedzają lekarza pediatrę wyksztalconego na koszt państwa. A przywileje samych matek karmiących piersią? Przerwa 45minut w pacy na karmienie. Nawet rodzic -mężczyzna takiej nie może mieć. Zgroza . Taka niesprawiedliwośc dla nie-rodziców.
29-08-2011 16:32 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Wydaje mi się, że nie mający dzieci rodzice też mogą posłać swoje dzieci do szkoły... oczywiście chodzi mi o coś innego.

To znaczy na ile w skrajnych przypadkach państwo ma utrzymywać ludzi tylko dlatego że mają dzieci? Jeśli się ożenię i nie pójdę do pracy nie dostanę złamanego grosza. Ale jeśli spłodzę dwanaścioro dzieci nie będzie mi spieszno do pracy. Czy to już nie jest jawna niesprawiedliwość? Niby pieniądze są na dzieci, ale dostają je rodzice z tego tylko tytułu, że są rodzicami. I na pewno piwa za nie nie kupią. A dzieci wyrosną na mądre, wykształcone, dobrze wychowane.

Może państwo powinno promować nie-rodziców jeśli ci otwierają miejsca pracy, przez co przyciągają młodych pracowników spoza naszego państwa? Czy nie byłoby to, pytam zadziornie, lepsze od promowania patologii, a nawet nie tak skrajnie, chociaż życiowego nieudacznictwa?
I ile by państwo na tym oszczędziło!

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
29-08-2011 17:01 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>>To znaczy na ile w skrajnych przypadkach państwo ma utrzymywać ludzi tylko dlatego że mają dzieci? Jeśli się ożenię i nie pójdę do pracy nie dostanę złamanego grosza. Ale jeśli spłodzę dwanaścioro dzieci nie będzie mi spieszno do pracy. Czy to już nie jest jawna niesprawiedliwość? >
Tak, to jest niesprawiedliwe. Jawnie.

Może państwo powinno promować nie-rodziców jeśli ci otwierają miejsca pracy, przez co przyciągają młodych pracowników spoza naszego państwa? Czy nie byłoby to, pytam zadziornie, lepsze od promowania patologii, a nawet nie tak skrajnie, chociaż życiowego nieudacznictwa?
> I ile by państwo na tym oszczędziło!

Wydaje mi się, że isotą problemu jest zachęcenie do prokreacji własnie tych ludzi , którzy nie są nieudacznikami ani patologią społeczną.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Wydaje mi się, że isotą problemu jest zachęcenie do prokreacji własnie tych ludzi , którzy nie są nieudacznikami ani patologią społeczną.

Czyli będziemy segregować ludzi na lepiej nadających się do prokreacji niż inni? Istotą problemu wydaje mi się być to, że tak naprawdę nie wiemy jaka liczba urodzeń jest optymalna i jaki system socjalny w tym przypadku jest najbardziej sprawiedliwy?

Jak zaczniemy dawać pieniądze wszystkim, to ludzie się oburzą, że margines dostaje za darmo, a jak wykluczymy margines to chyba wtedy będzie to najmniej sprawiedliwe i najbardziej rasistowskie, czy może byłoby to okej?

Z drugiej strony trzeba się zastanowić - jak zachęcać ludzi do rodzicielstwa? Pieniędzmi czy przywilejami, czy może jednym i drugim? I najważniejsze czy to wszystko będzie oddziaływać bardziej "za" niż perspektywa wszelkich koniecznych wyrzeczeń?

I przede wszystkim, bo wciąż nie wiem, czy zwiększanie ilości urodzeń jest konieczne albo chociaż korzystniejsza niż pozostawienie jej samej sobie albo w ogóle działanie na rzecz jej stopniowego zaniżenia?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
zupełna (2507 punktów)
>Czyli będziemy segregować ludzi na lepiej nadających się do prokreacji niż inni? Istotą problemu wydaje mi się być to, że tak naprawdę nie wiemy jaka liczba urodzeń jest optymalna i jaki system socjalny w tym przypadku jest najbardziej sprawiedliwy?

Zachęcanie jednych nie prowadzi do zniechęcania innych w tej akurat materii, jak sądzę.

>>I przede wszystkim, bo wciąż nie wiem, czy zwiększanie ilości urodzeń jest konieczne albo chociaż korzystniejsza niż pozostawienie jej samej sobie albo w ogóle działanie na rzecz jej stopniowego zaniżenia?
"

Szczerze napisawszy to ja też wciąż nie wiem. Ale wątek o tym jak zwiększać a zatem...
Konowal (6291 punktów)
>Czy to w takim razie znaczy, że równość wobec prawa nie istnieje i jest tylko jakimś mitem?

wobec prawa boskiego nie , każdego innego tak

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 13:00
 Ocena 18 na 18
Meretseger (61860 punktów)
Moim zdaniem problemu nie da się rozwiązać prostymi sposobami. Dzieci nie będą się rodzić w stosunkowo zamożnych, wykształconych rodzinach, gdzie mężczyzna i kobieta są partnerami i oboje mają ambicje. Nie będą - ponieważ jedyne pewne, "trzymane" miejsca pracy dla takich kobiet to budżetówka. Te młode matki, które miały szczęście przed ciążą i porodem zatrudnić się na państwowej posadzie, po urlopie macierzyńskim (i ewentualnie wychowawczym) na nią wrócą. Te nieszczęśnice, które pracują w firmach nastawionych na zysk, po urodzeniu dziecka mogą się znaleźć w próżni. Pracodawcy nie zależy na trzymaniu przez kilka miesięcy miejsca pracy dla kobiety. Trudno mu się zresztą dziwić, skoro na tym interesie traci doraźny zysk. To, że zyskuje na tym społeczeństwo, niespecjalnie mu przychodzi do głowy, a nawet jeśli przychodzi, to się tym nie przejmuje, wszak nie jest instytucją charytatywną, by społeczeństwu robić dobrze. W ten sposób kobiety rezygnują z rodzenia dzieci, choć ich sytuacja materialna i rodzinna na to pozwala.
Matka, która straciła pracę, nie dostanie miejsca w żłobku (bo przecież nie pracuje i może się zająć dzieckiem), a to automatycznie skazuje ją na klęskę - jeśli nawet znajdzie inną pracę, nie może jej podjąć, bo nie ma kto zająć się dzieckiem. Istnieje oczywiście instytucja niani/płatnej opiekunki, ale wykwalifikowana opiekunka to i rzadkość, i pokaźny wydatek. Niemniej są ludzie, którzy skłonni są dużo zapłacić za profesjonalną opiekę nad dziećmi. No tak... ale ilu ich jest? Przeciętna Polka wracająca do pracy musi zapłacić opiekunce całą swoją pensję. A na to mało kto pójdzie.
Za mało miejsc w żłobkach i przedszkolach i brak zainteresowania losem kobiet poświęcających własne życie zawodowe i własną karierę - oto, co jest powodem spadku przyrostu naturalnego. Moim zdaniem rozwój opieki pozadomowej (w rozsądnej cenie) mógłby trochę pomóc.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-08-2011 19:09 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)
Zgadza się. Wszystko prawidłowo zauważone i opisane. Dodam tylko do tej beczki prawidłowości jeszcze łyżkę dziegciu. Czy przypadkiem nie zawdzięczamy po części tej już niewielkiej dzietności kobiet w Polsce, promocji macierzyństwa i rodziny, chociaż w niewystarczającym stopniu, głównie w aspekcie etycznym, właśnie Kościołowi Katolickiemu, temu który skądinąd tak tępimy tu na tym forum ?
30-08-2011 12:10 
 Ocena 2 na 2
elektromadonna (9 punktów)
> Czy przypadkiem nie zawdzięczamy po części tej już niewielkiej dzietności kobiet w Polsce, promocji macierzyństwa i rodziny, chociaż w niewystarczającym stopniu, głównie w aspekcie etycznym, właśnie Kościołowi Katolickiemu, temu który skądinąd tak tępimy tu na tym forum ?

Nie, te resztki dzietności zawdzięczamy temu, że jednak najwięcej bezrobotnych jest ciągle w przedziale wiekowym ludzi produkcyjnych (patrz raport Boniego). Czyli skoro taka polska kobieta po studiach ma 0,01% szans na znalezienie pracy w mieście średniej wielkości, to przynajmniej zdąży urodzić i odchować dziecko przed 30-stką. (Moje założenie jest takie, że jednak potencjalnemu ojcu rodziny łatwiej znaleźć pracę, nawet tuż po studiach). Aaa potem się zobaczy... jak już potencjalny pracodawca zobaczy, że ma względnie odchowane dziecko to i może chętniej zatrudni.... Myślę, że KK już nie ma takiego wpływu na prokreację, przegrywa z ekonomią i zdrowym rozsądkiem.
24-09-2011 01:26 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
To, że zyskuje na tym społeczeństwo, niespecjalnie mu przychodzi do głowy, a nawet jeśli przychodzi, to się tym nie przejmuje, wszak nie jest instytucją charytatywną, by społeczeństwu robić dobrze.

Tu można postawić też takie pytanie, czy społeczeństwo jest instytucją charytatywną? Czy społeczeństwo ma się przejmować (jeśli mu to w ogóle przyjdzie do głowy) niedolą pracodawcy i robić mu dobrze? Po co społeczeństwu gospodarka, której częścią jest ten pracodawca, a która nie chce społeczeństwu robić dobrze?

Nie stosuję emoticonów
25-09-2011 12:45 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Tu można postawić też takie pytanie, czy społeczeństwo jest instytucją charytatywną? Czy społeczeństwo ma się przejmować (jeśli mu to w ogóle przyjdzie do głowy) niedolą pracodawcy i robić mu dobrze?
Nie i dlatego moim zdaniem politycy, zamiast bić pianę i rzucać populistycznymi hasełkami, winni skupić się na zastanowieniu, co zrobić, aby nikt nikomu nie "robił dobrze", tylko wszyscy odnosili jakąś korzyść. Żeby pracodawca nie tracił, a społeczeństwo zyskiwało. To trudne, ale skoro ktoś już się pcha do polityki i grzebie przy gospodarce, powinien się na tym znać. Na razie widzę, że do władzy pchają się osoby równie nieudolne ekonomicznie, jak ja, a może nawet bardziej.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
25-09-2011 13:23 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
> Na razie widzę, że do władzy pchają się osoby równie nieudolne ekonomicznie, jak ja, a może nawet bardziej.
Bardziej, bardziej i to dużo, bo ty wiesz, że jesteś "nieudolna ekonomicznie" a oni są przekonani, że wiedzą wszystko i na każdy temat.
A tak na marginesie patrząc feministycznie to właśnie kobiety mimo swojej ogromnej wiedzy zawsze mają wątpliwości czy są najmądrzejsze. Panowie nawet po podstawówce nie mają takich kompleksów.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
25-09-2011 14:01 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>A tak na marginesie patrząc feministycznie to właśnie kobiety mimo swojej ogromnej wiedzy zawsze mają wątpliwości czy są najmądrzejsze. Panowie nawet po podstawówce nie mają takich kompleksów.
Bo kobiety są niezdecydowane ( wiem to z empirycznych doświadczeń przed każdym wyjściem na impreze z kobietą ; ta czy inna sukienka )
A co do kompleksów panów - też mamy, ale te kompleksy są umiejscowione ...hmm w innym miejscu
26-09-2011 03:51 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>Tu można postawić też takie pytanie, czy społeczeństwo jest instytucją charytatywną? Czy społeczeństwo ma się przejmować (jeśli mu to w ogóle przyjdzie do głowy) niedolą pracodawcy i robić mu dobrze?
>Nie i dlatego moim zdaniem politycy, zamiast bić pianę i rzucać populistycznymi hasełkami, winni skupić się na zastanowieniu, co zrobić, aby nikt nikomu nie "robił dobrze", tylko wszyscy odnosili jakąś korzyść.

To raczej nie jest zadanie dla polityków, gdyż oni są jak chorągiewki na wietrze. Moim zdaniem to jest rola nauk społecznych, by pokazywać nieoczywiste zależności naszego życia społecznego szerszej publice. Na razie jednak w kwestiach dotyczących życia społecznego mamy więcej ideologicznych bajek (i bajkopisarzy) niż realistycznych wyjaśnień.

>Na razie widzę, że do władzy pchają się osoby równie nieudolne ekonomicznie, jak ja, a może nawet bardziej.

Ocena zależy od tego, jak rozumieć tę "nieudolność". Najczęściej przejawia się ona w kwestiach dotyczących spraw publicznych, bo w życiu osobistym tych ludzi raczej nie na nią miejsca.


Nie stosuję emoticonów
finerbijk (17282 punktów)
>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.
Sam sobie częściowo odpowiedziałeś w treści postu - głównym problemem nie jest demografia, ale gospodarka. Przyrost populacji w warunkach kulawej ekonomii to dodatkowe problemy.
Obawa przed niekorzystną zmianą struktury demograficznej powoduje, że w Rosji i Niemczech płacą becikowe w wysokości, odpowiednio, ok. 10 tys. dolarów i 25 tys. euro.

Nadmierne świadczenia prorodzinne produkują biedne rodziny utrzymujące się z kupy dzieci, które w przyszłości zostaną w większości klientami urzędów pracy, a bogaci i przedsiębiorczy i tak rozmnażają się słabo. Moim zdaniem, zamiast tego lepiej i taniej szerzej otworzyć się na emigrację, szczególnie na rozgarniętych i pracowitych Azjatów.
A podatek dochodowy powinien być w ogóle zniesiony moim zdaniem.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To jak poprawić ekonomię? W którym miejscu?
Mamy czas wyborów, powinniśmy mieć tysiąc propozycji.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
29-08-2011 13:31 
 Ocena 3 na 3
Konowal (6291 punktów)
>To jak poprawić ekonomię? W którym miejscu?
nie może to być ekonomia socjalna, czyli że coś tam dostaniesz jak będziesz biedny, tylko ekonomia prorozwojowa, czyli w obecnej sytuacji niezabierania w formie podatków, żeby ulżyć w kosztach wychowania. Tam gdzie sie rodzi dzieci dla kasy to na pewno jest patologia. Większość ma dzieci nie dla kasy, więc takie bezpośrednie "zapłaty" za urodzenie nic nie zdziałają (ewentualnie wyhodują społeczeństwo socjalne) Soro jednak by chętnie dorobiła się drugiego czy trzeciego dzieciaka gdyby mieli za co go utrzymać i tu jest pole do popisu.
No i oczywiście rozwiązania muszą być długoterminowe i niezależne od polityków (w obecnej sytuacji to chyba tylko konkretny zapis w Konstytucji by coś takiego załatwił)

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Tak mi się skojarzyło z zasiłkami pogrzebowymi. Kasę z nich ma ksiądz, zakład pogrzebowy i kamieniarz. Też patologia, a nikt nic nie mówi.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
29-08-2011 13:48 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Tak mi się skojarzyło z zasiłkami pogrzebowymi.
Ja tam nie wiem, ale zasiłek pogrzebowy to chyba jest wypłacany z ubezpieczenia?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>Tak mi się skojarzyło z zasiłkami pogrzebowymi. Kasę z nich ma ksiądz, zakład pogrzebowy i kamieniarz. Też patologia, a nikt nic nie mówi.

a w którym miejscu ta patologia?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 14:00 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>To jak poprawić ekonomię? W którym miejscu?
>Mamy czas wyborów, powinniśmy mieć tysiąc propozycji.
Nie ma obecnie wielkiego pola do popisu, ale coś tam można zrobić, a przede wszystkim nie przeszkadzać. Mniejsza redystrybucja pieniądza przez państwo a więcej w kieszeni obywatela i takie tam banały. Znieść obowiązkowe ubezpieczenie społeczne.
Gdyby faceci więcej zarabiali, więcej kobiet mogłoby skupić się tylko na wychowywaniu dzieci, a tak oczywistym jest, że nie da się wychowywać czwórki i jeszcze pracować zawodowo, jak ciężko już przy dwójce.
29-08-2011 15:15 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Gdyby faceci więcej zarabiali, więcej kobiet mogłoby skupić się tylko na wychowywaniu dzieci

Ale pamiętasz, mam nadzieję, że nie wszystkie chcą się na tym skupiać?
finerbijk (17282 punktów)
>Ale pamiętasz, mam nadzieję, że nie wszystkie chcą się na tym skupiać?
Równie dobrze facet może odgrywać nianię i gospodynię, jeśli kobieta ma szansę więcej zarobić. Nie wszystkie jednak kobiety chcą robić kariery a pracują tylko dlatego, bo muszą zasilać budżet domowy.

A w ogóle to biała rasa chyba jest skazana na wymarcie, bo jedni nie mają dzieci, ponieważ ich nie stać lub brak czasu, a ci których stać i mają czas nie wykazują też większych chęci. Latynosi, Arabowie czy Afrykańczycy nie mają takich problemów, równo biedni jak i bogaci. Tak samo jest w Europie i Ameryce, Może to coś w genach?
29-08-2011 15:57 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Ale pamiętasz, mam nadzieję, że nie wszystkie chcą się na tym skupiać?
>Równie dobrze facet może odgrywać nianię i gospodynię, jeśli kobieta ma szansę więcej zarobić.

Mniej więcej o to mi chodziło. Albo o to, by obie osoby dzieliły się mniej więcej równomiernie zarówno możliwością robienia kariery, jak i obowiązkami domowymi.

>Nie wszystkie jednak kobiety chcą robić kariery a pracują tylko dlatego, bo muszą zasilać budżet domowy.

Ale skąd mamy wiedzieć, które z nich rzeczywiście chcą/nie chcą, skoro wciąż automatycznie raczej zakłada się, że to kobieta zajmie się "domem"? Oczekiwania społeczne także wpływają na ludzkie decyzje, nie tylko indywidualne chęci/potrzeby.
29-08-2011 17:16 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ale skąd mamy wiedzieć, które z nich rzeczywiście chcą/nie chcą, skoro wciąż automatycznie raczej zakłada się, że to kobieta zajmie się "domem"?
Kwestia właściwego dobrania w pary, jak ze wszystkim. Ludzie teraz by chcieli wszystko od razu i minimalnym wysiłkiem, a czasami tak się nie da niestety. Dzieci to wyrzeczenia, które nie wszyscy są chętni ponosić i wolą różne wymówki.

>Oczekiwania społeczne także wpływają na ludzkie decyzje, nie tylko indywidualne chęci/potrzeby.
Ech.. to już dawno śpiewka przeszłości. Kobieta może stawać jeszcze przed trudnym wyborem dziecko, czy kariera, ale to już wina biologii i każda (przynajmniej u nas) ma możliwość ustalania własnych priorytetów. Życie powinno być tak sto lat dłuższe, byłoby więcej czasu na realizację na każdym polu.
29-08-2011 17:27 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Ech.. to już dawno śpiewka przeszłości. Kobieta może stawać jeszcze przed trudnym wyborem dziecko, czy kariera, ale to już wina biologii i każda (przynajmniej u nas) ma możliwość ustalania własnych priorytetów.
Czy aby nie patrzysz na świat przez różowe okulary? Zwłaszcza w tym "przynajmniej u nas". Może dostrzegłabym w twojej wypowiedzi więcej realizmu, gdybym dowiedziała się, że mieszkasz w - powiedzmy - Szwecji. Jest tak? Czy może nie dostrzegasz różnicy w ułatwieniach umozliwiających chociażby "równiejszy" podział opieki nad dzieckiem pomiędzy rodzicami pomiędzy Polską a Szwecją? Przyjrzyj się np. możliwości rozdysponowania tzw. urlopu macierzyńskiego.
finerbijk (17282 punktów)
>Czy może nie dostrzegasz różnicy w ułatwieniach umozliwiających chociażby "równiejszy" podział opieki nad dzieckiem pomiędzy rodzicami pomiędzy Polską a Szwecją? Przyjrzyj się np. możliwości rozdysponowania tzw. urlopu macierzyńskiego.
Nie znam szwedzkich przepisów, ale w Polsce ojcowie mogą skorzystać z urlopu macierzyńskiego za matkę za wyjątkiem zdaje się pierwszych 14 dni po porodzie. Chyba się nie mylę?
29-08-2011 18:03 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Nie znam szwedzkich przepisów, ale w Polsce ojcowie mogą skorzystać z urlopu macierzyńskiego za matkę za wyjątkiem zdaje się pierwszych 14 dni po porodzie. Chyba się nie mylę?

Mylisz się. Chodzi o 14 tygodni (z 20). Różnica jest zasadnicza. Co więcej, kobieta nie ma prawa zrezygnować z reszty urlopu na rzecz innego chętnego członka rodziny (np. dziadkowie, etc), nie ma też prawa skrócić sobie urlopu, jeśli ojciec nie chce w urlopie partycypować (ie nie może na ten czas wynająć opiekunki/wysłać dziecka do żłobka, etc). Reszta tutaj.
W Szwecji (o ile coś się nie zmieniło) urlop jest dzielony pomiędzy rodziców dowolnie z zastrzeżeniem jedynie, iż żadne z nich nie wykorzysta mniej niż 8 tygodni (z 480 potencjalnych dni). To trochę zmienia podejście pracodawcy do planów prokreacyjnych pracowników płci dowolnej IMHO.
finerbijk (17282 punktów)
>To trochę zmienia podejście pracodawcy do planów prokreacyjnych pracowników płci dowolnej IMHO.
Może należałoby to zmienić, ale i tak jest lepiej a 3,5 miesiąca to nie wielka tragedia. Trzeba też pamiętać o dziecku, karmieniu, itd..
29-08-2011 18:28 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Może należałoby to zmienić, ale i tak jest lepiej a 3,5 miesiąca to nie wielka tragedia.

To jest twoja opinia. Moim zdaniem to oczywista dyskryminacja i podyktowane ideologią pogarszanie szans zawodowych kobiet; w części przypadków także pogarszanie statusu finansowego rodziny.

>Trzeba też pamiętać o dziecku, karmieniu, itd..

Sugerujesz, że ojciec nie zapamięta, nie przewinie, nie nakarmi odciągniętym pokarmem lub butelką w przypadku matek, które nie chcą/nie mogą karmić piersią? Taka sugestia to z kolei nieuprawnione czynienie z mężczyzny półgłówka. Nie uważasz, że rodzice są w stanie sami uznać, które z nich lepiej zajmie się dzieckiem?
finerbijk (17282 punktów)
>Nie uważasz, że rodzice są w stanie sami uznać, które z nich lepiej zajmie się dzieckiem?
Jestem tego samego zdania i nie mam pojęcia czym się kierowano ustalając tę granicę, próbowałem zgadywać. Nie posuwam się do teorii, że to spisek na wolność kobiet, może były jakieś racjonalne przesłanki medyczne, czy inne. Chętnie sam bym się dowiedział.
29-08-2011 19:12 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Nie posuwam się do teorii, że to spisek na wolność kobiet

Ja wbrew pozorom też nie. Podejrzewam raczej koncepcje typu "prawa naturalnego", "naturalnej, zdrowej rodziny" itp. Może nawet intencje były dobre (jak najlepsza opieka nad dzieckiem itp.), ale wśród efektów jest ograniczenie wolności kobiet i nieuchronne konsekwencje dla rynku pracy.
Konowal (6291 punktów)
>>Nie posuwam się do teorii, że to spisek na wolność kobiet
>Ja wbrew pozorom też nie. Podejrzewam raczej koncepcje typu "prawa naturalnego", "naturalnej, zdrowej rodziny" itp. Może nawet intencje były dobre (jak najlepsza opieka nad dzieckiem itp.), ale wśród efektów jest ograniczenie wolności kobiet i nieuchronne konsekwencje dla rynku pracy.

Dobrymi intencjami piekło jest wypróbowane Wydaje mi się że uważasz że jak się napisze w ustawie że wszyscy są piękni młodzi i zdolni to tak będzie. Świat nie był nie jest i nie będzie sprawiedliwy. Moim zdaniem najlepiej rodzinę zostawić i jej nie ruszać , a ludzie sami się dogadają kto będzie rodzić i kiedy korzystać z urlopów macierzyńskich. Wystarczy tylko zapewnić im dobre warunki ekonomiczne i tu jest ogromne pole do popisu

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 09:11 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Dobrymi intencjami piekło jest wypróbowane

Mniej więcej to dałam do zrozumienia, jak sądziłam.

>Wydaje mi się że uważasz że jak się napisze w ustawie że wszyscy są piękni młodzi i zdolni to tak będzie.

A to dlaczego ci się wydaje?

>ludzie sami się dogadają kto będzie rodzić i kiedy korzystać z urlopów macierzyńskich

A co ja sugerowałam?
Konowal (6291 punktów)
>>Dobrymi intencjami piekło jest wypróbowane
>Mniej więcej to dałam do zrozumienia, jak sądziłam.
i się zgodziłem z Tobą
>>Wydaje mi się że uważasz że jak się napisze w ustawie że wszyscy są piękni młodzi i zdolni to tak będzie.
>A to dlaczego ci się wydaje?
bo największy nacisk kładziesz na rozwiązania prawne, a przynajmniej tak mi się wydaje
>>ludzie sami się dogadają kto będzie rodzić i kiedy korzystać z urlopów macierzyńskich
>A co ja sugerowałam?
coś ro równouprawnieniach i takich tam

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 10:59 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>coś ro równouprawnieniach i takich tam
No a jak bez równouprawnienia zdecydować, kto się będzie dzieckiem w domu zajmował, matka czy ojciec? Wyobrażasz to sobie inaczej, niż w wyniku starannie przemyślanej i przedyskutowanej, a następnie podjętej za obopólną niewymuszoną zgodą decyzji?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>coś ro równouprawnieniach i takich tam
>No a jak bez równouprawnienia zdecydować, kto się będzie dzieckiem w domu zajmował, matka czy ojciec? Wyobrażasz to sobie inaczej, niż w wyniku starannie przemyślanej i przedyskutowanej, a następnie podjętej za obopólną niewymuszoną zgodą decyzji?

wyobraźnie mam nieograniczoną więc odpowiedź brzmi TAK. Np. wszystko zostało przedyskutowane obgadane - role podzielone, a po urodzeniu dziecka okazuje się że matka wie wszystko lepiej, umie lepiej zrobić, a ojciec to fajtłapa i do niczego się nie nadaje ............... lub też na odwrót. To by było na tyle o niewymuszonych deczjach.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 13:22 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>ojciec to fajtłapa i do niczego się nie nadaje
Akurat. Tylko udaje. Na odwrót też. Każdy średnio rozgarnięty człowiek potrafi nauczyć się wszystkiego w domu, ostatecznie odkurzacz to nie LHC, a pralka nie prom kosmiczny.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>ojciec to fajtłapa i do niczego się nie nadaje
>Akurat. Tylko udaje. Na odwrót też. Każdy średnio rozgarnięty człowiek potrafi nauczyć się wszystkiego w domu, ostatecznie odkurzacz to nie LHC, a pralka nie prom kosmiczny.

Dopasowujesz teorię do życia - nigdy się to nie sprawdza


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 15:40 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>A to dlaczego ci się wydaje?
>bo największy nacisk kładziesz na rozwiązania prawne, a przynajmniej tak mi się wydaje

Samo istnienie urlopu macierzyńskiego wynika z odpowiednich uregulowań prawnych.
Przy istniejącym już rozwiązaniu prawnym generującym "urlop macierzyński" optuję za uregulowaniem, które przyznaje parze dowolność wykorzystania rzeczonego (system obowiązujący w Polsce dowolności nie daje). Nie do końca zatem widzę, do czego pijesz.

>>>ludzie sami się dogadają kto będzie rodzić i kiedy korzystać z urlopów macierzyńskich
>>A co ja sugerowałam?
>coś ro równouprawnieniach i takich tam

W Arabii Saudyjskiej bez równouprawnienia na przykład świetnie się sami dogadują

Przypominam ci ponadto o zasadach poprawnej pisowni.

lukaszewicz (5674 punktów)

>W Szwecji (o ile coś się nie zmieniło) urlop jest dzielony pomiędzy rodziców dowolnie z zastrzeżeniem jedynie, iż żadne z nich nie wykorzysta mniej niż 8 tygodni (z 480 potencjalnych dni). To trochę zmienia podejście pracodawcy do planów prokreacyjnych pracowników płci dowolnej IMHO.

Nie wpływa natomiast na plany prokreacyjne potencjalnych rodziców.
pl.wikipedia.org/wiki/Demografia_Szwecji
30-08-2011 09:17 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Nie wpływa natomiast na plany prokreacyjne potencjalnych rodziców.
>pl.wikipedia.org/wiki/Demografia_Szwecji

Mnie w sumie bardziej niż trendy demograficzne interesuje, by nikt nie próbował mi "robić pod górkę" w życiu i zareagowałam tu raczej na zdanie "więcej kobiet mogłoby skupić się tylko na wychowywaniu dzieci". Innymi słowy - inni w tym wątku forumowicze myślą, jak by podnieść dzietność, a ja pilnuję, by ich rozwiązania nie godziły w moje interesy.
24-09-2011 01:38 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
> Innymi słowy - inni w tym wątku forumowicze myślą, jak by podnieść dzietność, a ja pilnuję, by ich rozwiązania nie godziły w moje interesy.

Moim zdaniem robisz to samo co "oni", lecz w lepszy sposób.


Nie stosuję emoticonów
25-09-2011 15:18 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>> Innymi słowy - inni w tym wątku forumowicze myślą, jak by podnieść dzietność, a ja pilnuję, by ich rozwiązania nie godziły w moje interesy.
>Moim zdaniem robisz to samo co "oni", lecz w lepszy sposób.

To i dobrze, jeśli taki jest efekt
perun (8610 punktów)

>Obawa przed niekorzystną zmianą struktury demograficznej powoduje, że w Rosji i Niemczech płacą becikowe w wysokości, odpowiednio, ok. 10 tys. dolarów i 25 tys. euro.
I jak ? rośnie liczba Rosjan i Niemców? ....Jeśli już to pewnie rośnie w tych rodzinach które kombinują ; a co tam matka , zrobimy se dziecioka bydzie na wino ...
Nie wiem w jaki sposób kasa ma zachęcić do mania dzieci ludzi którzy mają za co żyć i których priorytetem jest nie ilość potomstwa a zapewnienie mu wykształcenia i dobrego poziomu życia...
finerbijk (17282 punktów)
>I jak ? rośnie liczba Rosjan i Niemców? ....Jeśli już to pewnie rośnie w tych rodzinach które kombinują ; a co tam matka , zrobimy se dziecioka bydzie na wino ...
Nie wiem, czy im rośnie. Też myślę, że to zachęta do rozmnażania dla biednych, rodzących nowych przyszłych biednych, chociaż jestem daleki od powrotu do idei eugeniki, jak ktoś tu proponował. Niestety natura jest ślepa, najbardziej promuje rozrodczość religiantów, ciemnoty i biedoty.
29-08-2011 19:02 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Nie wiem, czy im rośnie. Też myślę, że to zachęta do rozmnażania dla biednych, rodzących nowych przyszłych biednych, chociaż jestem daleki od powrotu do idei eugeniki, jak ktoś tu proponował. Niestety natura jest ślepa, najbardziej promuje rozrodczość religiantów, ciemnoty i biedoty.
>
E tam finerbijk . Natura promuje rozrodczość najsilniejszych , najlepiej przystosowanych i najiteligentniejszych osobników . W naturze tylko taki ma szanse na przekazanie swoich genów. To my walczymy z naturą i chcemy ją poprawiać wspomagając w rozrodczośći osobniki które w naturze nie miałyby szans na zapewnienie swoim potomkom podstwowych potrzeb do egzystencji. Chyba wymkneliśmy się ( jak narazie ) naturze spod jej naturalnych praw
29-08-2011 20:32 
 Ocena 2 na 4
Guzik (2020 punktów)
>>Nie wiem, czy im rośnie. Też myślę, że to zachęta do rozmnażania dla biednych, rodzących nowych przyszłych biednych, chociaż jestem daleki od powrotu do idei eugeniki, [...] natura jest ślepa, najbardziej promuje rozrodczość religiantów, ciemnoty i biedoty.
>>
>E tam finerbijk . Natura promuje rozrodczość najsilniejszych , najlepiej przystosowanych i najinteligentniejszych osobników.

Inteligencja według mojej profesorki, to umiejętność radzenia sobie w każdej sytuacji.

Biedni się rozmnażają, wspomaga ich kościół i PiS, dostają zapomogi,ich dzieci wyjadą zarobią, wspomogą, geny przekażą i to jest natura...?
Ja tam w takim razie od natury - wolę model szwedzki czy francuski: stabilizacja, bezpieczeństwo, długi okres rozrodczy, możliwość pogodzenia samorealizacji się kobiety w zawodzie i spełnienia w roli matki. Niby proste, ale każdy młody człowiek psioczy teraz na social. Drapieżny kapitalizm i dzieci - to było tylko w erze bez skutecznej antykoncepcji.
finerbijk (17282 punktów)
>To my walczymy z naturą i chcemy ją poprawiać wspomagając w rozrodczośći osobniki które w naturze nie miałyby szans na zapewnienie swoim potomkom podstwowych potrzeb do egzystencji.
Ewolucja naturalna już zrobiła swoje i może odejść. Więcej genów rozpowszechniają wieśniaki z indyjskich wiosek, niż profesorowie Harvardu. Do egzystencji nie potrzeba wysokiego standardu i wyszukanego intelektualizmu.
homopitek (1536 punktów)
> Chyba wymkneliśmy się ( jak narazie ) naturze spod jej naturalnych praw

Jest dokładnie odwrotnie. Spadek rozrodczości w krajach rozwiniętych wynika wprost z rodzaju naszej strategii rozrodczej, którą "sobie wypracowaliśmy" w toku ewolucji. To jest nasza ewolucyjna odpowiedź na konkretne warunki, w których żyjemy.

Nie stosuję emoticonów
29-08-2011 22:38 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>I jak ? rośnie liczba Rosjan i Niemców? ....Jeśli już to pewnie rośnie w tych rodzinach które kombinują ; a co tam matka , zrobimy se dziecioka bydzie na wino ...
>Nie wiem, czy im rośnie.

Nie bardzo: współczynnik TFR dla Polski wg Banku Światowego: 1,40, dla Niemiec: 1,36, dla Rosji: 1,55. Czyli wszystkie te kraje są poniżej poziomu zastępowalności.
Konowal (6291 punktów)
w większości zgadzam się z przedmówcami - jednak problemu nie da sie załatwić poprawiając jakiś jeden wycinek państwa tylko zmieniając cały model, gdyż demografia dotyka wszystkich dziedzin i gospodarki i problemów imigracyjnych i funkcjonowania budżetówki itd. Jak na razie padają w większości tylko puste frazesy, a jakieś niamiastkowe reformy (typu becikowe) więcej zamieszania wprowadzają niż pomagają. Wydaje się mi że podstawowym kryterium działań muszą być działania które nie deformują rodziny, a nie jak teraz ludzie sie rozwodzą dal jakichś zasiłków, dodatków mieszkaniowych, itd. Wydaje mi się również, że rozwiązania powinny iść w "niezabieranie" pieniędzy niż w "rozdawanie" tak aby to nie była populacja rodziców socjalno-roszczeniowych. Również przepisy imigracyjne powinne być prorozwojowe, a nie prosocjalne (np. jak w niemczech i co wyszło z tego widać) Na pewno to nie jest łatwa tematyka bo państwo ingeruje w życie osobiste, a to nigdy nic dobrego nie wróży.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Został podany przykład mniejszych podatków dochodowych dla "dzietnych". Co ty na to?

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
Konowal (6291 punktów)
>Został podany przykład mniejszych podatków dochodowych dla "dzietnych". Co ty na to?

Ogólnie jestem za. Już od dłuższego czasu przewijają się pomysły żeby rozliczać się razem z dziećmi. Diabeł tkwi w szczegółach - socjal dla samotnych matek wydawał się dobry a w rzeczywistości okazało się że ludzie się specjalnie rozwodzą żeby brać dodatki na dzieci, mieszkania, zapomogi itp. Forma naprawdę może być różna, tylko moim zdaniem nie może sie opierać tylko o socjal. Może być np. że dla matek mniejszy zus będzie, tak żeby łatwiej było je zatrudnić po wychowawczym. Lub możliwe jakieś odliczenia od podatku konkretnych artykułów. No sam nie wiem - wachlarz jest duży, czy np. mniejsze jakieś opłaty czy wymagania dla przedszkoli/żłobków przyzakładowych. Ułatwienia w rejestracji i prowadzeniu działalności domowej/chałupniczej itd.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 17:14 
 Ocena 2 na 2
processor (235 punktów)
A mnie te wszystkie "pomysły na naprawę" państwa/społeczeństwa przypominają próby naprawiania szwankującego telewizora przez dźganie na ślepo śrubokrętem w płytki drukowane i układy scalone mając płonne nadzieje że " a może się uda".

Pozdrawiam serdecznie.
30-08-2011 10:04 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>A mnie te wszystkie "pomysły na naprawę" państwa/społeczeństwa przypominają próby naprawiania szwankującego telewizora przez dźganie na ślepo śrubokrętem w płytki drukowane i układy scalone mając płonne nadzieje że " a może się uda".
>Pozdrawiam serdecznie.

Do przeprowadzenia sensownych zmian trzeba by sztab ludzi + znać stan finansów państwa. Ja takiej wiedzy nie mam więc mogę tylko określić kierunek zmian i coś zaproponować "na zdrowy rozum" ale każdy pomysł powinien podlegać skrupulatnej weryfikacji, właśnie żeby nie było to dźganie na ślepo. Co najgorsze rządzący nawet nie dźgają na ślepo :-/


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 13:44
 Ocena 12 na 12
zupełna (2507 punktów)
>Padła pierwsza propozycja, jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci: Podatek dochodowy
>zależny od dochodu liczonego na członka rodziny.
>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.
>

Przestać wymagać od kobiet, aby miały dobrze płatna pracę, po powrocie do domu własnoręcznie i z kupionych przez siebie produktów zrobiły pyszna kolację a po umyciu (odrobieniu lekcji, rozwijaniu intelektualnym) i położeniu spać trójki urodzonych(najlepiej naturalnie czyli bez znieczulenia) przez siebie dzieci , wskoczyły w seksowne ciuszki i baraszkowały zadowolone do rana.
Kobiety nie mają wiecej niz 1,3 dziecka/ kobietę bo nie dają rady.
Oprócz tak oczywistej sprawy jak pozadomowa opieka dla dzieci , stabilność ekonomiczna gospodarstw domowych , potrzebna jest też zmiana mentalności ludzi.
29-08-2011 15:51 
 Ocena 3 na 3
Konowal (6291 punktów)
> >Padła pierwsza propozycja, jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci: Podatek dochodowy
>>zależny od dochodu liczonego na członka rodziny.
>>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>>warto, to co należałoby zrobić.
>>

>Przestać wymagać od kobiet, aby miały dobrze płatna pracę, po powrocie do domu własnoręcznie i z kupionych przez siebie produktów zrobiły pyszna kolację a po umyciu (odrobieniu lekcji, rozwijaniu intelektualnym) i położeniu spać trójki urodzonych(najlepiej naturalnie czyli bez znieczulenia) przez siebie dzieci , wskoczyły w seksowne ciuszki i baraszkowały zadowolone do rana.
>Kobiety nie mają więcej niż 1,3 dziecka/ kobietę bo nie dają rady.
>Oprócz tak oczywistej sprawy jak pozadomowa opieka dla dzieci , stabilność ekonomiczna gospodarstw domowych , potrzebna jest też zmiana mentalności ludzi.

infantylny tekst, ja mogę odpowiedzieć żeby od mężczyzn też przestać wymagać aby mieli dobrze płatną pracę, po powrocie do domu zajęli się samochodem, ogrodem, zlewem tudzież innymi pracami domowymi "męskimi", i nauczeniu męskiej części dziecięcej populacji prawidłowego grania w piłkę nożną, sikania pod wiatr, i innej męskiej robocie, wyskoczyli z portek roboczych i zaspokoili kobietę w nocy co najmniej trzykrotnie ........

Trzeba sobie po prostu PARTNERA życiowego wybrać a nie "singla" co skacze z kwiatka na kwiatek i ogólnie wszystko ma w d ....


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 16:41 
 Ocena 7 na 7
zupełna (2507 punktów)
> infantylny tekst, ja mogę odpowiedzieć żeby od mężczyzn też przestać wymagać aby mieli dobrze płatną pracę, po powrocie do domu zajęli się samochodem, ogrodem, zlewem tudzież innymi pracami domowymi "męskimi", i nauczeniu męskiej części dziecięcej populacji prawidłowego grania w piłkę nożną, sikania pod wiatr, i innej męskiej robocie, wyskoczyli z portek roboczych i zaspokoili kobietę w nocy co najmniej trzykrotnie ........
Własnie tekst Pana dowodzi, że ze zmianą mentalności bedzie znacznie trudniej niz zmianami w konstytucji jakie pan wczesniej proponował. Jezeli w Pana swiecie istnieje podział "roboty "na męską i kobiecą to raczej nie uda nam sie dyskutowac.
> Trzeba sobie po prostu PARTNERA życiowego wybrać a nie "singla" co skacze z kwiatka na kwiatek i ogólnie wszystko ma w d ....
To tekst gburowaty.
Konowal (6291 punktów)
>> infantylny tekst, ja mogę odpowiedzieć żeby od mężczyzn też przestać wymagać aby mieli dobrze płatną pracę, po powrocie do domu zajęli się samochodem, ogrodem, zlewem tudzież innymi pracami domowymi "męskimi", i nauczeniu męskiej części dziecięcej populacji prawidłowego grania w piłkę nożną, sikania pod wiatr, i innej męskiej robocie, wyskoczyli z portek roboczych i zaspokoili kobietę w nocy co najmniej trzykrotnie ........
>Własnie tekst Pana dowodzi, że ze zmianą mentalności bedzie znacznie trudniej niz zmianami w konstytucji jakie pan wczesniej proponował. Jezeli w Pana swiecie istnieje podział "roboty "na męską i kobiecą to raczej nie uda nam sie dyskutowac.

Ja osobiście nie mam problemów ze zmianą mentalności ale nie jestem ślepy na uwarunkowania wynikające z tradycji i biologii.

>> Trzeba sobie po prostu PARTNERA życiowego wybrać a nie "singla" co skacze z kwiatka na kwiatek i ogólnie wszystko ma w d ....
> To tekst gburowaty.

i tyle z argumentacji ??


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 10:40 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Ja osobiście nie mam problemów ze zmianą mentalności ale nie jestem ślepy na uwarunkowania wynikające z tradycji i biologii.
"Uwarunkowania wynikające z tradycji" są bez sensu.
Biologiczne istnieją, owszem, głównie spowodowane mniejszą siłą fizyczną kobiet.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>Ja osobiście nie mam problemów ze zmianą mentalności ale nie jestem ślepy na uwarunkowania wynikające z tradycji i biologii.
>"Uwarunkowania wynikające z tradycji" są bez sensu.
właśnie że mają sens albo miały, co nie znaczy że trzeba ich przestrzegać
>Biologiczne istnieją, owszem, głównie spowodowane mniejszą siłą fizyczną kobiet.
No nie - siłę postawiłaś na pierwszym miejscu ???
a biologia ??? nie ma to jak cyc mamy , a gust , smak, szeroko pojęta kobiecość - ech ........... fizyczność...........

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 11:29 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Przepraszam bardzo, a co ma wspólnego cyc z umiejętnością usmażenia jajecznicy, przewinięcia dziecka, zoperowania wyrostka robaczkowego, nauczenia klasy, że 2+2=4, przykręcenia wieszaka do ściany w przedpokoju albo wlepienia mandatu kierowcy przejeżdżającemu na czerwonym? Bo o ile pamiętam, mowa była o robotach "damskich" i "męskich". Dlatego pisałam o sile fizycznej, bo jednak jak nie wykręcać, dwóch przeciętnych mężczyzn ma większe szanse wniesienia fortepianu na 8 piętro, niż dwie przeciętne kobiety.
Tradycja sensu nie ma. Miała, gdy jeszcze nie była tradycją, a tylko bieżącym dostosowaniem do potrzeb. Obecnie potrzeby są inne, więc i dostosowania do nich powinny być inne, a nie te odwieczne.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>Przepraszam bardzo, a co ma wspólnego cyc z umiejętnością usmażenia jajecznicy, przewinięcia dziecka, zoperowania wyrostka robaczkowego, nauczenia klasy, że 2+2=4, przykręcenia wieszaka do ściany w przedpokoju albo wlepienia mandatu kierowcy przejeżdżającemu na czerwonym? Bo o ile pamiętam, mowa była o robotach "damskich" i "męskich".

no ja jakbym chciał nawet to i tak cycem nie nakarmię

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
31-08-2011 07:13 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>no ja jakbym chciał nawet to i tak cycem nie nakarmię
Ale możesz nakarmić butelką. Za trudne?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>no ja jakbym chciał nawet to i tak cycem nie nakarmię
>Ale możesz nakarmić butelką. Za trudne?
Mam na siłę coś robić żeby pokazać że mogę kobietę zastąpić w naturalnej czynności ? - jak dla mnie bez sensu.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
31-08-2011 09:33 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Do tego siła akurat niepotrzebna, tylko odrobina dobrych chęci...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>Do tego siła akurat niepotrzebna, tylko odrobina dobrych chęci...
to co mam dzieciaka na siłę od cyca odrywać i karmić butelką żeby pokazać chęci ???

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
31-08-2011 14:23 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Doskonale rozumiesz, co napisałam. Dlaczego zatem udajesz, że nie?
EOT.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>Doskonale rozumiesz, co napisałam. Dlaczego zatem udajesz, że nie?
>EOT.
Ty też doskonale rozumiesz co napisałem więc o co Ci chodzi. Ja jestem za ewolucyjnym a nie rewolucyjnym charakterem zmian.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 17:27 
 Ocena 2 na 4
perun (8610 punktów)

>Trzeba sobie po prostu PARTNERA życiowego wybrać a nie "singla" co skacze z kwiatka na kwiatek i ogólnie wszystko ma w d ....
Hmmm myślę , że znalezienie partnera życiowego ( jeśli chodzi o faceta) który nie skakałby z kwiatka na kwiatek( gdy ma taką możliwość ) równa się mniej wiecej szansie trafienie w totka szóstki
29-08-2011 20:47 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Hmmm myślę , że znalezienie partnera życiowego ( jeśli chodzi o faceta) który nie skakałby z kwiatka na kwiatek( gdy ma taką możliwość ) równa się mniej wiecej szansie trafienie w totka szóstki
Ale miło jest pomysleć sobie trochę, że to możliwe
29-08-2011 22:38 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> znalezienie partnera (...) równa się mniej wiecej szansie trafienie w totka szóstki

Koniecznie muszę to Małżonce pokazać.
30-08-2011 01:04 
 Ocena 2 na 2
anhella (110 punktów)

>Oprócz tak oczywistej sprawy jak pozadomowa opieka dla dzieci , stabilność ekonomiczna gospodarstw domowych , potrzebna jest też zmiana mentalności ludzi.

Myślę, że problem z tą mentalnością jest kluczowy, ponieważ w dzisiejszych czasach nadal uważa się, że dziecko bez ślubu to coś co dosłownie woła o pomstę do nieba... Z tego względu nieplanowane dzieci u osób <25 roku życia, nawet gdy są owocem stałego, niesformalizowanego związku, traktuje się jak porażkę na całe życie. Wytwarza się niezdrowe przekonanie, że dziecko w tym wieku to anomalia, że za wszelką cenę najpierw trzeba się dorobić, a potem planować rodzinę.

Choć to rozumowanie wydaje się racjonalne, powinno się je zacząć kwestionować ze względu na naturę. Człowiek pragnący sukcesu w życiu udaje się na studia wyższe, które kończy, powiedzmy, w wieku 23-25 lat. Następnie pracuje przez 5-10 lat, by pozwolić sobie wreszcie na myślenie o rodzinie. Z wiekiem rodziców zaś wzrasta prawdopodobieństwo, że u dzieci wystąpią wady.

Wcale nie musimy rosnąć w ilość, a jeśli ująć demografię globalnie, to może nawet nie powinniśmy. Z drugiej strony ekonomiści straszą, że na emerytury mojego pokolenia nie będzie miał kto pracować. Więc może należałoby wpoić społeczeństwu przekonanie, że to młodzi, jeśli chcą, powinni założyć rodziny jeszcze przed osiągnięciem sukcesu w życiu zawodowym i przy tym należy im się wsparcie. Przede wszystkim poparcie rodzin. Dalej np. jakieś darmowe żłobki dla dzieci studiujących rodziców i inne udogodnienia w zdobywaniu przez nich wykształcenia. Tak, by można było zacząć karierę zawodową, gdy dziecko będzie już miało kilka lat.

Takie moje utopijne myślenie
Selanos (12869 punktów)
>Jeśli chcemy zachęcać do rodzenia dzieci, to powinny one przychodzić na świat, w którym godnie będą
>mogły żyć i gdzie będzie dla nich miejsce.

Jeśli świat będzie taki "w którym godnie można żyć" to dzieci nie będą w ogóle potrzebne. Nie byłyby potrzebne do opiekowania się rodzicami etc. Ech, ale to dzieje się już teraz.

>Padła pierwsza propozycja, jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci: Podatek dochodowy
>zależny od dochodu liczonego na członka rodziny.

Cytat:
Rzeczą, którą najtrudniej w świecie zrozumieć, jest podatek dochodowy.

Albert Einstein

Podatek dochodowy to jakaś dziwaczna fanaberia. Ktoś sobie zarabia, a państwo temu komuś zabiera... Nie, tego nie potrafię zrozumieć...

>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.

Jeśli popatrzeć na poczynania naszego rządu, czy raczej naszych rządów od 20 lat, to myślę, że lepiej jest nic nie robić. Bo co oni mogą wymyślić? Kolejne becikowe? Nie, lepiej niech nic nie robią. Przynajmniej gorzej nie będzie.

Jakakolwiek "polityka prorodzinna" zawsze będzie oznaczać tysiące nowych urzędników (których mamy już ze osiemset tysięcy) którzy będą przejadać kasę, a efektów nie będzie.
29-08-2011 14:03 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Nie byłyby potrzebne do opiekowania się rodzicami etc.
Moim zdaniem nie po to ma się dzieci. Mamy zupełnie inny system gospodarczy, ubezpieczenia, emerytury itd.
>Podatek dochodowy to jakaś dziwaczna fanaberia. Ktoś sobie zarabia, a państwo temu komuś zabiera... Nie, tego nie potrafię zrozumieć...
Ja w tej sytuacji nie zrozumiałabym podatku pogłównego, o którym do upadu opowiada JK-M. Bo wtedy ja płaciłabym dwa podatki, a rodzice z piątką dzieci siedem podatków... Prorodzinne i prodemograficzne to już by całkiem nie było. To już lepszy jest ten dochodowy. Problemem jest tylko jego dystrybucja przez urzędy państwowe.
>Jakakolwiek "polityka prorodzinna" zawsze będzie oznaczać tysiące nowych urzędników (których mamy już ze osiemset tysięcy) którzy będą przejadać kasę, a efektów nie będzie.
Sądząc po dotychczasowej praktyce, trudno nie przyznać Ci racji. Ale poteoretyzować zawsze można.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-08-2011 23:37 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Moim zdaniem nie po to ma się dzieci. Mamy zupełnie inny system gospodarczy, ubezpieczenia, emerytury itd.

Jeszcze mamy. Nie wiem jak długo ten system wytrzyma, może trzydzieści lat, może pięćdziesią, a może i sto. Stawiam na to, że prędzej czy później upadnie.

>Ja w tej sytuacji nie zrozumiałabym podatku pogłównego, o którym do upadu opowiada JK-M. Bo wtedy ja płaciłabym dwa podatki, a rodzice z piątką dzieci siedem podatków... Prorodzinne i prodemograficzne to już by całkiem nie było. To już lepszy jest ten dochodowy. Problemem jest tylko jego dystrybucja przez urzędy państwowe.

Czy ja wiem? Oglądałem program o historii Chin, mówili tam, że jak cesarz zwolnił dzieci z podatku, to przyrost naturalny skoczył mocno w górę. A że to Chiny, to przyrost liczony w dziesiątki milionów. Niestety nie pamiętam co to za cesarz, ani nawet kiedy to było, jak będę miał więcej czasu to postaram się znaleźć.

>Sądząc po dotychczasowej praktyce, trudno nie przyznać Ci racji. Ale poteoretyzować zawsze można.

Poteoretyzować można, ale czasem się boję, bo te mądre głowy w sejmie zaczynają od dziwnych teorii, a kończą na szalonej praktyce.
Konowal (6291 punktów)

>Ja w tej sytuacji nie zrozumiałabym podatku pogłównego, o którym do upadu opowiada JK-M. Bo wtedy ja płaciłabym dwa podatki, a rodzice z piątką dzieci siedem podatków... Prorodzinne i prodemograficzne to już by całkiem nie było. To już lepszy jest ten dochodowy. Problemem jest tylko jego dystrybucja przez urzędy państwowe.

pogłówny to najprostszy podatek i oczywiste jest że jak ktoś ma 5 dzieci to państwo ma im zapewnić taką samą opiekę jak każdemu innemu i dlatego się go płaci od wszystkich. Ideą tego podaku jest jego nieuciążliwość - włąśnie między innymi dlatego że nie potrzeba armii urzędnikó do jego obsługi. Podejrzewam że byłby najbardziej prorodzinny, ale obecnie niemozliwy do wprowadzenia ze względu na strasznie rozbudowany aparat państwowy. Każde odurzędniczenie państwa i zostawienie kasy w rękach społeczeństwa (zresztą w znacznaj mierze będących rodzicami) będzie dobrym krokiem prorodzinnym.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
31-08-2011 07:46 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Podejrzewam że byłby najbardziej prorodzinny

Jest Konował jakiś ukryty sens w Twej wypowiedzi?

1. oczywiste jest że jak ktoś ma 5 dzieci - to płaci 6-krotnie wyższy podatek niż bezdzietny singiel. Co bez wątpienia pozwala na zostawienie kasy w rękach społeczeństwa osób bezdzietnych.

2. jak ktoś ma 5 dzieci to państwo ma im zapewnić taką samą opiekę jak każdemu innemu i dlatego się go płaci od wszystkich - a te mityczne Państwo, mając 5 dodatkowych osób na zapewnienie im dostępu do wszystkich usług publicznych, niniejszym zredukuje liczbę potrzebnych ku temu urzędników? Dość to nowatorski pomysł na odurzędniczenie państwa.
Konowal (6291 punktów)
>>Podejrzewam że byłby najbardziej prorodzinny
>Jest Konował jakiś ukryty sens w Twej wypowiedzi?
>1. oczywiste jest że jak ktoś ma 5 dzieci - to płaci 6-krotnie wyższy podatek niż bezdzietny singiel. Co bez wątpienia pozwala na zostawienie kasy w rękach społeczeństwa osób bezdzietnych.
>2. jak ktoś ma 5 dzieci to państwo ma im zapewnić taką samą opiekę jak każdemu innemu i dlatego się go płaci od wszystkich - a te mityczne Państwo, mając 5 dodatkowych osób na zapewnienie im dostępu do wszystkich usług publicznych, niniejszym zredukuje liczbę potrzebnych ku temu urzędników? Dość to nowatorski pomysł na odurzędniczenie państwa.

nie nowatorski - państwo minimum przewija się ciągle w rozwiązaniach ekonomiczno społecznych.

ad1. Masz wolny wybór - chcesz być singlem to droga otwarta

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
MarcinK (9189 punktów)

>nie nowatorski - państwo minimum przewija się ciągle w rozwiązaniach ekonomiczno społecznych.

Nowatorski jest Twój - powtarzać mi się nie chce.

>ad1. Masz wolny wybór - chcesz być singlem to droga otwarta

A jaki to ma związek z tematem?
processor (235 punktów)
   Zastanawiając się dłużej nad problem zwróciłem uwagę na fakt że w latach 45-55 przyrost był imponujący (odrabialiśmy straty z wojny) choć poziom socjalny był beznadziejny. W pierwszych latach po wojnie panował w zasadzie głód. Tłumacze to sobie następująco - okupant w sposób świadomy pozbawił kraj bardziej światłych obywateli, pozostały statystyczny obywatel miał w tamtych latach takie samo pojecie o antykoncepcji jak o Teorii Względności. Ulegając naturalnemu popędowi, chcąc a nawet nie chcąc poprawiał wskaźnik demograficzny.

   W kolejnych latach uświadomienie co prawda wzrosło, ale dzięki "niekwestionowanym osiągnięciom socjalizmu" szary obywatel PRL o jedno nie musiał się martwić - o pracę. To miał nie tylko zagwarantowane, ale był nawet do niej zmuszany przez aparat państwa. Hasłowo polityka prorodzinna była wtedy oczywiście też na pierwszym miejscu, a żłobki, przedszkola, szkoły (1000 szkół na Tysiąclecie) rosły jak na drożdżach.
W tych warunkach strach o zapewnienie podstawowych środków do życia dla dzieci był naprawdę niewielki. Ceny energii - zwłaszcza elektryczności czy ciepła (Polska węglem stoi) były niskie, żywność też nie była bardzo droga, drogie były artykuły luksusowe. Więc jako tako żyć się dało, a przede wszystkim bez strachu o jutro. Czy warto było zaprzątać sobie głowę planowaniem rodziny, gdy posiadanie od razu na początku związku kilkorga dzieci było jak najbardziej po bożemu jak i po linii (partii). No to robiliśmy dzieci w tempie odpowiednim.
Zapomniałem dodać że nawet złe warunki mieszkaniowe, miały paradoksalnie pewne zalety. Nie mogąc sobie pozwolić na osobne mieszkanie, mieszkało się z "rodzicami i dziadkami" co zapewniało tanią i bezpieczną opiekę nad potomstwem.

   Nadszedł rok 1990 i nadeszły zmiany które odwróciły prawie wszystko o 180 stopni. Mamy więc i pogłębiający się niż demograficzny - który ma przecież swoje przyczyny.

   Społeczeństwo to bardzo skomplikowany mechanizm. Z teorii automatów wiemy że wszelkie "mechanizmy" nie lubią lub nie radzą sobie ze skokowymi zmianami. Niestety przełom wieków walnął mechanizm naszego społeczeństwa nie tylko zmianą ustroju, ale zbyt wielkim (zbyt szybkim) skokiem technologicznym. Gospodarka rynkowa sprawdza się bardzo dobrze w warunkach względnie stabilnych. Niestety z rewolucyjnymi zmianami radzi sobie dużo gorzej, dlatego tak wiele rzeczy po prostu nie nadąża.

   Mając dużo czasu wszystko się pewnie ustabilizuje i wyrówna - tylko czy mamy na to czas ?
29-08-2011 19:49 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>   Nadszedł rok 1990 i nadeszły zmiany które odwróciły prawie wszystko o 180 stopni. Mamy więc i pogłębiający się niż demograficzny - który ma przecież swoje przyczyny.
>    Społeczeństwo to bardzo skomplikowany mechanizm.
To rzeczywiście bardzo wiele tłumaczy
Konowal (6291 punktów)
moim zdaniem przeceniasz obyczajowość a nie doceniasz ekonomii

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
24-09-2011 02:12 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>   Nadszedł rok 1990 i nadeszły zmiany które odwróciły prawie wszystko o 180 stopni. Mamy więc i pogłębiający się niż demograficzny - który ma przecież swoje przyczyny.

Pomyliłeś się o dwa lata - zmiana trendu demograficznego nastąpiła w roku 1992, gry weszły w życie "reformy Balcerowicza".

>    Mając dużo czasu wszystko się pewnie ustabilizuje i wyrówna - tylko czy mamy na to czas ?

Nie ustabilizuje się, a my czasu nie mamy. Jeśli masz wątpliwości co tego, to przyjrzyj się sytuacji demograficznej krajów Zachodu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Niemcom nie pomogło nawet "zaimportowanie" kilku milionów Turków i Jugosłowian w dawniejszych czasach, a dzisiaj nie ratuje ich też imigracja z Polski i okolic.
Zaś co do czasu, to my już swój zmarnowaliśmy. Teraz będziemy stale zbierać razy za dyletanctwo solidarnościowych elit początku lat 90. Samo nic się w tej materii nie naprawi.

Nie stosuję emoticonów
diogenes (42753 punktów)
>jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci...

Kwestia terminologiczna: czy dzieci się robi?
Całując się - nie robimy pocałunków.
Czym robienie dzieci różni się od robienia stołu czy robienia pod siebie, a w czym jest podobne lub równoważne?

Jeśli dzieci się robi, to tą sprawą powinny zając się urzędy pracy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-08-2011 14:50 
 Ocena 1 na 1
processor (235 punktów)
>Kwestia terminologiczna: czy dzieci się robi?
>Całując się - nie robimy pocałunków.
>Czym robienie dzieci różni się od robienia stołu czy robienia pod siebie, a w czym jest podobne lub równoważne?
>Jeśli dzieci się robi, to tą sprawą powinny zając się urzędy pracy.

Oczywiście, zamiast " robienia dzieci" możemy " dbać o wzrost współczynnika dzietności w podstawowej komórce społecznej" - ale czy musimy być takimi purystami językowymi ?
29-08-2011 15:10 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>czy musimy być takimi purystami językowymi ?

Nie, nie musimy. Nawet nie powinniśmy być. Ale nie o puryzm mi chodzi. Wyobraź sobie pytanie (w odpowiednim kontekście):

- Co robisz?

I odpowiedź:

- Dzieci.

Chodzi mi raczej o ubóstwo językowe dotyczące miłości, prokreacji.

Dziecko też można (z)majstrować.

O majstrowaniu i wychowywaniu dzieci. Czemu nie tak?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-08-2011 15:19 
 Ocena 1 na 1
processor (235 punktów)
>>czy musimy być takimi purystami językowymi ?
>Nie, nie musimy. Nawet nie powinniśmy być. Ale nie o puryzm mi chodzi. Wyobraź sobie pytanie (w odpowiednim kontekście):
>- Co robisz?
>I odpowiedź:
>- Dzieci.
>Chodzi mi raczej o ubóstwo językowe dotyczące miłości, prokreacji.
>Dziecko też można (z)majstrować.
>O majstrowaniu i wychowywaniu dzieci. Czemu nie tak?

Chodzi mi o to, że kolokwializm "robienie dzieci" ma na celu wprowadzenie lekkiego odprężenia w napuszonej i sztywnej wypowiedzi (mojej). Jeżeli uważasz, że należy jednak zapewnić wyższy standard wypowiedzi, to zaproponuj proszę krótki zamiennik, a postaram się dostosować.

Pozdrawiam.
29-08-2011 16:14 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Chodzi mi o to, że kolokwializm "robienie dzieci" ma na celu wprowadzenie lekkiego odprężenia w napuszonej i sztywnej wypowiedzi (mojej).

Zdaje się, że chodziło mi o ów kolokwializm, a więc termin wzięty z języka potocznego. Myślę, że w dyskusji na tematy demograficzne należałoby posługiwać się terminologią właściwą dla demografii jako dyscypliny naukowej (dzietność, współczynnik dzietności, itp.).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
processor (235 punktów)
>Zdaje się, że chodziło mi o ów kolokwializm, a więc termin wzięty z języka potocznego. Myślę, że w dyskusji na tematy demograficzne należałoby posługiwać się terminologią właściwą dla demografii jako dyscypliny naukowej (dzietność, współczynnik dzietności, itp.).

Ty chyba robisz sobie ze mnie j..a ?

Dzietność czy " współczynnik dzietności" to nie jest krótki zamiennik wyrażenia "robienie dzieci"
29-08-2011 20:21 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ty chyba robisz sobie ze mnie j..a ?

Ależ skąd. Skoro masz jaja, po co miałbym robić je z ciebie?

> Dzietność czy " współczynnik dzietności" to nie jest krótki zamiennik wyrażenia "robienie dzieci"

Jeszcze raz: chodziło o kolokwializm.
Wyobrażasz sobie tytuł książki: Robienie dzieci i ich wychowywanie?
Albo wpis w CV: W roku xxxx zrobiłem sobie bliźnięta.

Jak demografowie nazywają robienie dzieci?
A jak poeci, ci bardziej liryczni?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-08-2011 15:04 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Kwestia terminologiczna: czy dzieci się robi?
>Całując się - nie robimy pocałunków.
>Czym robienie dzieci różni się od robienia stołu czy robienia pod siebie, a w czym jest podobne lub równoważne?
Dobre pytanie . Mam podobny problem .; Czy sex się uprawia i czym różni się uprawianie sexu od uprawiania pola?
Co do demografii to osobiście rolę państwa widzę jedynie w rozwijaniu infrastruktury i ułatwień dla tych którzy chcą mieć dzieci dla dzieci , a nie robią dzieci dla socjalu . Dla mnie to patologia.
Największy przyrost jest w krajach najbiedniejszych , najmniejszy w najbogatszych . To akurat odwrotnie niż w naturze , gdzie zwierzęta rozmnażają sie tylko wtedy gdy mają widoki na zapewnienie potomstwu pożywienia.
Uważam , że sztucznie nie da się wygenerować odpowiedniego przyrostu demograficznego . Poza tym na ziemi jest nas już 7 miliardów ..to chyba dość
processor (235 punktów)
>Uważam , że sztucznie nie da się wygenerować odpowiedniego przyrostu demograficznego . Poza tym na ziemi jest nas już 7 miliardów ..to chyba dość

Ale zapominasz Waść o dość prozaicznym szczególe, że pozostałe 6962 miliony nie złoży się na fundusz emerytalny dla naszych obywateli. To że im przybywa, nie oznacza wcale że nam też.

Pozdrawiam.
29-08-2011 15:43 
 Ocena 6 na 6
perun (8610 punktów)

>Ale zapominasz Waść o dość prozaicznym szczególe, że pozostałe 6962 miliony nie złoży się na fundusz emerytalny dla naszych obywateli. To że im przybywa, nie oznacza wcale że nam też.
>Pozdrawiam.
>
Nie , nie zapominam . Uważam tylko , że obecny system emerytalny jest bez sensu , bo opiera się na ciągłym przyroście demograficznym . Prędzej czy póżniej taki system musi walnąć jak łysy grzywką o parapet , gdzieś musi być granica tego przyrostu , w nieskończonoś nie da się go ciągnąć
Również pozdrawiam
processor (235 punktów)
>Nie , nie zapominam . Uważam tylko , że obecny system emerytalny jest bez sensu , bo opiera się na ciągłym przyroście demograficznym . Prędzej czy póżniej tak taki system musi walnąć jak łysy grzywką o parapet , gdzieś musi być granica tego przyrostu , w nieskończonoś nie da się go ciągnąć

Opracowanie dobrego i sprawiedliwego systemu emerytalnego przy założeniu że krzywa demograficzna jest idealnie stabilna (lokalnie-kraj i globalnie-świat) nie jest wcale trudne. Co innego gdy ta krzywa "szaleje jak powierzchnia oceanu w czasie huraganu". Jak wtedy zapewnić odpowiednie godne utrzymanie emeryta? Skąd wziąć pieniądze, gdy ilość odbiorców wzrasta a liczba dawców maleje?

W tym temacie nie mówimy o tym co zrobić aby liczba mieszkańców ziemi osiągnęła za rok poziom 8 mld, a o tym aby przyrost naturalny w naszym kraju nie był ujemny, co jak wiemy przychodzi bardzo łatwo.

Powodzenia.
29-08-2011 16:18 
 Ocena 1 na 1
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Opracowanie dobrego i sprawiedliwego systemu emerytalnego przy założeniu że krzywa demograficzna jest idealnie stabilna (lokalnie-kraj i globalnie-świat) nie jest wcale trudne.

Nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć dlaczego ludzie nie rozumieją, wydawałoby się, zupełnie banalnych błędów logicznych jakie popełniają. Doprawdy trudniej znaleźć bardziej subiektywne oraz nacechowane emocjami pojęcie od sprawiedliwości. Wobec tego jakim cudem chcesz opracować wzór, który z założenia musi być obiektywny, dla nieskończonego zbioru zmiennych ? Socjalizm jest wbrew prawom matematyki bo nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwa emerytura. Natomiast da się ustalić finansowo równą emeryturę, ale do sprawiedliwości tutaj bardzo daleko.
processor (235 punktów)
>Nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć dlaczego ludzie nie rozumieją, wydawałoby się, zupełnie banalnych błędów logicznych jakie popełniają. Doprawdy trudniej znaleźć bardziej subiektywne oraz nacechowane emocjami pojęcie od sprawiedliwości. Wobec tego jakim cudem chcesz opracować wzór, który z założenia musi być obiektywny, dla nieskończonego zbioru zmiennych ? Socjalizm jest wbrew prawom matematyki bo nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwa emerytura. Natomiast da się ustalić finansowo równą emeryturę, ale do sprawiedliwości tutaj bardzo daleko.

Ja broń boże nie mam na myśli socjalizmu, którego osobiście bardzo nie lubię.
O sprawiedliwym systemie myślałem w sensie perspektywy czasowej, a nie równego podziału emerytury w bieżącym miesiącu (np każdemu po 2456 zł). System jest niesprawiedliwy wtedy gdy dzisiejszy emeryt nie ma za co żyć, choć płacił składki, tylko dlatego że sąsiad nie "płodził dzieci" tylko jeździł na Majorkę, przez co dziś nie ma kto pracować na emerytów.
29-08-2011 17:28 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
Bo taki system, gdzie moja emerytura zależy od dzieci moich i mojego sąsiada, jest z gruntu zły. Przecież nie po to pracuję 30, 40 czy więcej lat, żeby na końcu się okazało, że dostanę figę z makiem albo "na waciki". Swoich rodziców na emeryturze też nie powinnam ja utrzymywać, bo oni również pracowali i wypracowali jakiś fundusz. Ciekawe, gdzie to się podziało. Do licha z takim systemem...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-08-2011 17:29 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>System jest niesprawiedliwy wtedy gdy dzisiejszy emeryt nie ma za co żyć, choć płacił składki, tylko dlatego że sąsiad nie "płodził dzieci" tylko jeździł na Majorkę, przez co dziś nie ma kto pracować na emerytów.
Bo cały absurd polega na tym, że na emerytów trzeba pracować, zapominając całkowicie co się stało z ich odkładami przez lata składkami.
processor (235 punktów)
>Bo cały absurd polega na tym, że na emerytów trzeba pracować, zapominając całkowicie co się stało z ich odkładami przez lata składkami.

Dlatego proponowałem dołożyć większych starań mających na celu lepszą znajomość praw ekonomi w społeczeństwie. Niestety społeczeństwo z taką wiedzą jest bardziej odporne na pranie mózgów serwowane w czasie kampanii wyborczej, co jest "oczywistą" wadą takiej "szkodliwej edukacji".

Pozdrawiam.
perun (8610 punktów)

>Bo cały absurd polega na tym, że na emerytów trzeba pracować, zapominając całkowicie co się stało z ich odkładami przez lata składkami.
To żaden absurd . Takie założenia ma obecny system emerytalny oparty na demografii . Jego twórca ( jak dobrze pamietam Bismarck ) zakładał , że przyrost naturalny pozwoli generować kase na emerytury . Ja pracuje na emryture moich rodziców , moje dzieci na moją , wnuki na ich itd . Działał ten system w miare dobrze dopóki przyrost naturalny był dodatni .
finerbijk (17282 punktów)
>Takie założenia ma obecny system emerytalny oparty na demografii .
A moim zdaniem na łakomstwie państwa na nasze składki.

>Działał ten system w miare dobrze dopóki przyrost naturalny był dodatni .
No właśnie, i gdzie nie było zmiany ustroju, a gospodarka stabilna.
29-08-2011 18:50 
 Ocena 3 na 3
processor (235 punktów)
>Działał ten system w miare dobrze dopóki przyrost naturalny był dodatni .

Nie tylko w emeryturach. Prawie całą ekonomię jakiś mądrala oparł na teorii dynamiki wzrostu, stąd pojęcia dźwigni, instrumentów pochodnych etc. Wyniki widzimy dzisiaj gołym okiem (i własnym portfelem). Założenie to było bardzo dobre ale tylko dla kraju/krajów wiodących w wyścigu - i to też tylko w określonym przedziale czasu.

Gdzie było wtedy zdroworozsądkowe podejście - nie mam pojęcia.
Konowal (6291 punktów)
>>Ale zapominasz Waść o dość prozaicznym szczególe, że pozostałe 6962 miliony nie złoży się na fundusz emerytalny dla naszych obywateli. To że im przybywa, nie oznacza wcale że nam też.
>>Pozdrawiam.
>>
>Nie , nie zapominam . Uważam tylko , że obecny system emerytalny jest bez sensu , bo opiera się na ciągłym przyroście demograficznym . Prędzej czy póżniej taki system musi walnąć jak łysy grzywką o parapet , gdzieś musi być granica tego przyrostu , w nieskończonoś nie da się go ciągnąć
>Również pozdrawiam
>
ale 4-lata wytrzyma - a tylko tego teraz potrzeba - nie?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Konowal (6291 punktów)
>>jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci...
>Kwestia terminologiczna: czy dzieci się robi?
a nie słyszałeś o Pinokiu ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Ag-nes (2295 punktów)
>... jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci...
   Pomiędzy: jak zachęcić do robienia i wychowywania, powinno być jeszcze, jak zachęcić do rodzenia?
Do "robienia" zachęcać zbytnio nie trzeba, wychowywanie - obejmuje poruszane wcześniej aspekty ekonomiczne i socjalne: stabilna praca, dochód gwarantujący utrzymanie rodziny, zabezpieczenia socjalne w wypadku utraty pracy/dochodu, żłobki, przedszkola, ulgi dla rodzin z dziećmi, itp.
   Poza tym, jest jeszcze jeden problem dotyczący ilości dzieci: trzeba je urodzić. A nasza opieka medyczna i szpitale pozostawiają wiele do życzenia.
Współczesna, statystyczna kobieta, coraz lepiej wykształcona, mająca coraz większe możliwości, coraz rzadziej będzie decydować się na: 9 miesięcy ciąży (tortura wstępna) + poród (tortura właściwa) + ekstra dodatki (czyszczonko na żywca, zszywanko, itp.) + połóg + przewijanie, karmienie, przewijanie, karmienie...
   Zapewnienie cywilizowanych warunków do przechodzenia ciąży a przede wszystkim, do porodu, to też jeden z czynników zachęcających do posiadania dzieci.
Konowal (6291 punktów)
>>... jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci...
>   Pomiędzy: jak zachęcić do robienia i wychowywania, powinno być jeszcze, jak zachęcić do rodzenia?
>Do "robienia" zachęcać zbytnio nie trzeba, wychowywanie - obejmuje poruszane wcześniej aspekty ekonomiczne i socjalne: stabilna praca, dochód gwarantujący utrzymanie rodziny, zabezpieczenia socjalne w wypadku utraty pracy/dochodu, żłobki, przedszkola, ulgi dla rodzin z dziećmi, itp.
>   Poza tym, jest jeszcze jeden problem dotyczący ilości dzieci: trzeba je urodzić. A nasza opieka medyczna i szpitale pozostawiają wiele do życzenia.
>Współczesna, statystyczna kobieta, coraz lepiej wykształcona, mająca coraz większe możliwości, coraz rzadziej będzie decydować się na: 9 miesięcy ciąży (tortura wstępna) + poród (tortura właściwa) + ekstra dodatki (czyszczonko na żywca, zszywanko, itp.) + połóg + przewijanie, karmienie, przewijanie, karmienie...
>   Zapewnienie cywilizowanych warunków do przechodzenia ciąży a przede wszystkim, do porodu, to też jeden z czynników zachęcających do posiadania dzieci.
>
Faktycznie jest to wysiłek wieloletni obciążający kobietę, a przy braku partnera bardzo obciążający. Swiat się zmienił. Facet już nie musi w takim stopniu pilnować bezpieczeństwa kobiet (wojen coraz mniej) Kobieta poświęca się nauce i karierze niż szukaniu dobrego partnera i tak się to toczy. Myślę że z 50-100 lat jeszcze się pomęczymy zanim zostanie wymyślony inkubator i dopiero wtedy zacznie się prawdziwa wojna płci.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
coreless (16088 punktów)

IN VITRO

Jest przecież mnóstwo par, które chcą mieć dziecko i mają możliwości zapewnienia mu odpowiednich warunków, ale jak dotąd piłkarzykowi z zielonej wyspy, wąsaczowi spod żyrandola i plebanowi nie udało się dojść w tej sprawie do porozumienia.

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
29-08-2011 15:43 
 Ocena-1 na 1
processor (235 punktów)
>IN VITRO
>Jest przecież mnóstwo par, które chcą mieć dziecko i mają możliwości zapewnienia mu odpowiednich warunków, ale jak dotąd piłkarzykowi z zielonej wyspy, wąsaczowi spod żyrandola i plebanowi nie udało się dojść w tej sprawie do porozumienia.

Czy można prosić o dane statystyczne rodzin które by chciały potencjalnie skorzystać z in vitro w w stosunku do wszystkich rodzin w wieku powiedzmy umożliwiającym wzrost współczynnika urodzeń?

Mam nadzieję, że te dane nie będą "skorygowane" przez preferencje polityczne.
29-08-2011 15:57 
 Ocena 3 na 3
coreless (16088 punktów)

Uniemożliwia się posiadanie dzieci parom, które tego chcą i częstokroć mogłyby zapewnić dziecku doskonałe warunki.
O statystyki proszę zapytać minister Fedak. To jej resort wydaje kasę na nonsensowne kampanie społeczne, straszące społeczeństwo kryzysem demograficznym. I co, zwróciło się już coś z poniesionych nakładów?


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
29-08-2011 16:19 
 Ocena-1 na 1
processor (235 punktów)
>Uniemożliwia się posiadanie dzieci parom, które tego chcą i częstokroć mogłyby zapewnić dziecku doskonałe warunki.
>O statystyki proszę zapytać minister Fedak. To jej resort wydaje kasę na nonsensowne kampanie społeczne, straszące społeczeństwo kryzysem demograficznym. I co, zwróciło się już coś z poniesionych nakładów?

Bez statystyk muszę się opierać na przypuszczeniach, ale myślę że odsetek takich chcących jest bardzo mały w skali całego społeczeństwa. Więc gdyby nawet wszyscy zostali przez Panią Fedak uszczęśliwieni, to i tak miałoby niewielki wpływ na demografię kraju.
29-08-2011 17:52 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>Bez statystyk muszę się opierać na przypuszczeniach...

To sobie proszę przypuszczać dalej.


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
processor (235 punktów)
>>Bez statystyk muszę się opierać na przypuszczeniach...
>To sobie proszę przypuszczać dalej.

   Sądząc po emocjach wydaje mi się, iż uważa Pan że jestem przeciwnikiem posiadania dzieci przez te pary, i obrońcą Pani Fedak.
Nic bardziej mylnego. Ja tylko podejrzewam, że odsetek takich par w skali kraju, jest mały w związku z czym nie ma znaczenia z punktu widzenia demografii, ale ma wielkie znaczenie dla tych ludzi. To nie są zagadnienia wzajemnie się wykluczające. Może to brzmi bezdusznie, ale zapewniam Pana, że tak nie jest. Fakty i liczby są tylko faktami i liczbami.

Prosząc o dane statystyczne po prostu przypuszczałem, że Pan interesując się tym problemem posiada takie dane i to wszystko.

Pozdrawiam.
29-08-2011 18:27 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Statystyki i inne informacje można znaleźć tu.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
processor (235 punktów)
>Statystyki i inne informacje można znaleźć tu.

Dzięki Meretseger.

Tak więc potęcjalnie in vitro daje nam od 1% do 2% wzrost wszystkich urodzeń. Wystarczy że rząd rzuci jakimś hasłem, choćby słynne "becikowe" i już wskaźnik skoczy o co najmniej tyle samo (jeśli nie więcej). Żeby podreperować demografię potrzeba dużo więcej, więc in vitro nie wiele tu pomoże, choć w cale nie twierdzę, żeby go pominąć.

Pozdrawiam i dziękuję za link.
coreless (16088 punktów)

Cytat:
A jednak kilku naszych rozmówców ocenia, że wskaźnik ten w Polsce mógłby być większy. Dr Michał Radwan mówi, że w Polsce istnieje potrzeba przeprowadzania 30-40 tys. transferów rocznie, tj. 3-4 razy więcej niż obecnie.


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
processor (235 punktów)
> Cytat:
A jednak kilku naszych rozmówców ocenia, że wskaźnik ten w Polsce mógłby być większy. Dr Michał Radwan mówi, że w Polsce istnieje potrzeba przeprowadzania 30-40 tys. transferów rocznie, tj. 3-4 razy więcej niż obecnie.


Tak więc sam Pan widzi, że prośba o statystyki nie była wcale tak zła. Ja naprawdę nigdy nie dyskutuje z faktami. Teraz rodzi się problem która ze statystyk jest bliższa prawdy? Jestem ostatnią osobą która będzie to oceniać. Jeśli czegoś nie wiem, to przyznaję że nie wiem i proszę o wiedzę/informację od osób które wiedzą.

Pozdrawiam i raz jeszcze zapewniam że nie jestem przeciwnikiem in vitro.
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
Nie można dbać o przyrost naturalny bo takie działanie zakłada wprowadzenie mechanizmu w życie i funkcjonowanie społeczeństwa co jest równoznaczne z wynaturzeniem. Społeczeństwa krajów gospodarczo oraz technologicznie rozwiniętych żyją w warunkach pluralizmu oraz komfortowej egzystencji jakiej nigdy dotąd w historii nie było. Ludzie zatem mając możliwość wyboru wybierają łatwiejszą drogę życia bez własnego potomstwa bowiem coraz częściej mają co dusza zapragnie na wyciągnięcie ręki. Sytuacja taka rozleniwiła ludzi. Nie istnieje fizyczna możliwość zaplanowania takiej zmiany, który wywoła wzrost demograficzny bo społeczeństwa zachodu nie chcą się poświęcać. Żadnemu państwu z rozwiniętą instytucją państwa opiekuńczego sztuka pobudzania wzrostu demograficznego "z urzędu" się nie powiodła i się nie powiedzie bo mechanizm nigdy nie szedł w parze z organizmem. W tym jest problem, że od blisko stu lat zachód tonie po uszy w ideologii lewicowej wedle której ludzi można zmieniać tak jak zmienia się plastelinowego ludzika. Nadchodzące wybory parlamentarne nie mają tutaj nic do rzeczy bo jesteśmy częścią tego zachodu i jeżeli nie zmieni się nic w centrum cywilizacji zachodniej to i na jej obrzeżach trudno oczekiwać zasadniczych zmian. Niski przyrost naturalny jest nieodłączną częścią świata zachodniego. Tak długo jak ten świat będzie miał obecny kształt tak długo te problemy pozostaną.
29-08-2011 16:14 
 Ocena 2 na 2
processor (235 punktów)
>Społeczeństwa krajów gospodarczo oraz technologicznie rozwiniętych żyją w warunkach pluralizmu oraz komfortowej egzystencji jakiej nigdy dotąd w historii nie było. Ludzie zatem mając możliwość wyboru wybierają łatwiejszą drogę życia bez własnego potomstwa bowiem coraz częściej mają co dusza zapragnie na wyciągnięcie ręki. Sytuacja taka rozleniwiła ludzi. Nie istnieje fizyczna możliwość zaplanowania takiej zmiany, który wywoła wzrost demograficzny bo społeczeństwa zachodu nie chcą się poświęcać.

W każdym człowieku siedzie mniej lub więcej egoisty. Dawniej, a w krajach słabo rozwiniętych nawet do dziś ludzie wcale nie planowali ilości potomstwa. Jeżeli już to robili co tylko w ich mocy aby mieć ich jak najwięcej. Powodów było kilka.
1. Naturalna umieralność wśród dzieci nieporównywalna z dniem dzisiejszym
2. W zasadzie brak antykoncepcji.
3. Wojny
4. Większa wielopokoleniowa rodzina miała większe szanse przetrwania
5. Popęd naturalny działał poza wolą człowieka.
6. Pojęcie państwowej emerytury raczej nie istniało

W tych warunkach wysoki wskaźnik urodzeń był bardzo łatwo osiągalny, i skutecznie równoważony przez wojny i choroby.

Wczasach dzisiejszych większa część pozycji z w/w listy została zanegowana logicznie bądź ilościowo. Wynik - mały wskaźnik urodzeń, ale brak wojen i chorób.
29-08-2011 19:46 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Tylko ten na 100% nie wygra, kto nie ryzykuje.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
coreless (16088 punktów)
>Tylko ten na 100% nie wygra, kto nie ryzykuje.

Tylko co jest tu rzeczywiście wygraną, a co ryzykiem?

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Tylko ten na 100% nie wygra, kto nie ryzykuje.

Świat zachodu przy obecnej mentalności inny nie będzie i przyrost naturalny się nie będzie podnosić co w przyszłości przełoży się na mniejszą liczbę pracowników - ergo stopa życiowa, w pierwszym rzędzie ludzi starszych, nieuchronnie będzie spadać. Zachód "eksperymentuje" na żywej tkance społeczeństwa od dziesięcioleci i w tym jest problem. W ramach dzisiejszego pluralizmu na pytanie czy kobieta powinna urodzić niechciane dziecko lub też dziecko zagrażające jej zdrowiu odpowiedzią jest najczęściej podkreślenie wyboru kobiety. Odpowiedź świata zachodniego w większości jest taka by legalizować aborcję kosztem większego przyrostu naturalnego. Przykład drugi czy lepiej aby rodziły się dzieci w rodzinach materialnie zubożałych czy też należałoby najpierw zapewnić takim rodzinom "godny byt" ? W obu tych przykładach ważniejszym od narodzin dziecka okazuje się być pluralizm oraz komfort życia. Nie ma fizycznej możliwości powiększenia przyrostu naturalnego w społeczeństwie, które po prostu tego nie chce. Fajnie jest mówić, że powinny się rodzić dzieci chciane, ale problem w tym, że ludzie zachodu tych dzieci w ogóle chcą coraz mniej. Nie ma szans na zachodzie o wyższy wzrost narodzin tak długo jak dominują pluralistyczne poglądy wymieszane z socjalnym podejściem do gospodarki.
30-08-2011 09:20 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>W ramach dzisiejszego pluralizmu na pytanie czy kobieta powinna urodzić niechciane dziecko lub też dziecko zagrażające jej zdrowiu odpowiedzią jest najczęściej podkreślenie wyboru kobiety.

Hmmm. Wolałbyś świat, w którym wola kobiety nie ma znaczenia?
30-08-2011 09:47 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Hmmm. Wolałbyś świat, w którym wola kobiety nie ma znaczenia?
Taki świat istnieje liliac . Tam gdzie wola kobiet się nie liczy , tam jest największy przyrost naturalny
Ale chyba nikt nie chce się tu na takim świecie wzorować , nie?
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Ale chyba nikt nie chce się tu na takim świecie wzorować , nie?

Chce czy nie chce, nie da się w nieskończoność żyć na kredyt. Okazało się, że pluralizm w państwie opiekuńczym jest ekonomicznie bardzo drogim wynalazkiem do którego trzeba coraz to więcej dopłacać i który generuje coraz to mniej środków kapitałowych.
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>>W ramach dzisiejszego pluralizmu na pytanie czy kobieta powinna urodzić niechciane dziecko lub też dziecko zagrażające jej zdrowiu odpowiedzią jest najczęściej podkreślenie wyboru kobiety.
>Hmmm. Wolałbyś świat, w którym wola kobiety nie ma znaczenia?

Ja nie piszę o świecie który bym wolał bardziej - ja opisuje jak jest. Osobisty wybór oraz komfort życia są dzisiaj ważniejsze od inwestycji w kapitał ludzki dlatego przyrost naturalny nie pójdzie w górę. Pluralizm oraz opieka państwowa się skończą na 100% bo zwyczajnie ten system jest zbyt drogi w utrzymaniu. To jest sytuacja dla zachodu bez wyjścia, która skończy się rewolucją. Bardzo łatwo zauważyć, że władze świata zachodniego z tymi samymi problemami walczą za pomocą tych samych środków i to od wielu lat bo zwyczajnie nie mają innego pomysłu, który można by zrealizować w ramach obecnego systemu.
30-08-2011 16:13 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Osobisty wybór oraz komfort życia są dzisiaj ważniejsze od inwestycji w kapitał ludzki dlatego przyrost naturalny nie pójdzie w górę.

Prawdopodobnie nie pójdzie. W każdym razie znacznie.

>Pluralizm oraz opieka państwowa się skończą na 100% bo zwyczajnie ten system jest zbyt drogi w utrzymaniu.

Nie jestem zwolenniczką zbyt daleko sięgającej opieki państwowej.

Pytanie brzmi - jakie proponujesz rozwiązania?
30-08-2011 17:24 
 Ocena 1 na 1
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Nie jestem zwolenniczką zbyt daleko sięgającej opieki państwowej.
>Pytanie brzmi - jakie proponujesz rozwiązania?

Nie ma żadnego rozwiązania. Nie da się niczego zmienić na drodze reform. Ten system zmyje rewolucja jak to i miało miejsce z poprzednimi systemami gospodarczo-społecznymi. Tak samo jak socjalizmu nie dało się zreformować tak i tego systemu nie można zmieniać na lepsze. Już dzisiaj coraz wyraźniej widać jak centrum gospodarcze oraz innowacyjne światowej cywilizacji przesuwa się na wschód.

Joseph Schumpeter w swoim magnum opus stwierdził ponad 70 lat temu, że przyszły kapitalizm by móc przetrwać w dobie spadającego przyrostu naturalnego będzie musiał opierać bogactwo na konsumpcji. Tak właśnie jest dzisiaj. Problem polega na tym, że nie można w nieskończoność napędzać konsumpcji w przypadku, gdy rodzi się coraz mniej ludzi. Poszerzanie rynków zbytu o kraje Azjii, Afryki czy Ameryki południowej nie rozwiązuje sytuacji. USA już dzisiaj zadłuża przyszłe pokolenia na zupełnie astronomiczne sumy i końca tej polityki nie widać. Po prostu nie ma jak produkować wprost proporcjonalnie do konsumpcji bo raz, że ludzi jest mniej, a dwa, że mentalność społeczeństw zachodnich nastawiona jest właśnie konsumpcyjnie. Komfortowe życie bardziej do nas przemawia aniżeli życie w którym trzeba się czemuś poświęcić. Tego świata odratować się nie da i to musi paść.
Konowal (6291 punktów)
"Dostrzegał pozytywny wpływ monopoli, a właściwie konkurencji monopolistycznej na gospodarkę" no to się nie dziwię że takie bzdury plótł o kapitalizmie


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 10:31 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
> W ramach dzisiejszego pluralizmu na pytanie czy kobieta powinna urodzić niechciane dziecko lub też dziecko zagrażające jej zdrowiu odpowiedzią jest najczęściej podkreślenie wyboru kobiety. (...) Fajnie jest mówić, że powinny się rodzić dzieci chciane, ale problem w tym, że ludzie zachodu tych dzieci w ogóle chcą coraz mniej. Nie ma szans na zachodzie o wyższy wzrost narodzin tak długo jak dominują pluralistyczne poglądy wymieszane z socjalnym podejściem do gospodarki.
To jak - uważasz, że należy wprowadzić przymus rodzenia? Minimum trójka dzieci na każdą kobietę, a jak nie, to do więzienia z nią? Zglajszachtować poglądy na siłę?
Nie można nikogo przymusić do "chcenia". To tak nie działa.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-08-2011 11:20 
 Ocena 1 na 1
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>To jak - uważasz, że należy wprowadzić przymus rodzenia? Minimum trójka dzieci na każdą kobietę, a jak nie, to do więzienia z nią? Zglajszachtować poglądy na siłę?

Myślałem raczej o rozstrzelaniu, umieszczeniu w zakładzie karnym, ćwiartowaniu albo skazaniu na banicję. Jak zwykle doszliśmy do porozumienia.
homopitek (1536 punktów)
>Nie można dbać o przyrost naturalny bo takie działanie zakłada wprowadzenie mechanizmu w życie i funkcjonowanie społeczeństwa co jest równoznaczne z wynaturzeniem.

A czy można dbać o wzrost gospodarczy i rozwój przedsiębiorczości? Czy to nie jest również wynaturzeniem?

>Społeczeństwa krajów gospodarczo oraz technologicznie rozwiniętych żyją w warunkach pluralizmu oraz komfortowej egzystencji jakiej nigdy dotąd w historii nie było.

Niezupełnie. Międzynarodowe badania czasu wolnego (prowadzone w Europie przez wiele dziesięcioleci) pokazały, że w ciągu ostatnich 100 lat nie nastapił żaden przyrost czasu wolnego.

>Ludzie zatem mając możliwość wyboru wybierają łatwiejszą drogę życia bez własnego potomstwa bowiem coraz częściej mają co dusza zapragnie na wyciągnięcie ręki. Sytuacja taka rozleniwiła ludzi.

To jest chyba jakiś żart?

>Nie istnieje fizyczna możliwość zaplanowania takiej zmiany, który wywoła wzrost demograficzny bo społeczeństwa zachodu nie chcą się poświęcać. Żadnemu państwu z rozwiniętą instytucją państwa opiekuńczego sztuka pobudzania wzrostu demograficznego "z urzędu" się nie powiodła i się nie powiedzie

Przeczenie faktom nie powoduje ich zniknięcia! Pogooglaj trochę o programach pronatalistycznych w krajach skandynawskich czy Francji. Dobrze by było też dowiedzieć się dlaczego Polki zamieszkujace W. Brytanię chętnie rodzą dzieci i ostatnio "pobiły" na tym polu nawet Pakistanki (i przedstawicielki wszystkich innych mniejszości na Wyspach).

>W tym jest problem, że od blisko stu lat zachód tonie po uszy w ideologii lewicowej wedle której ludzi można zmieniać tak jak zmienia się plastelinowego ludzika.

To nie jest wyłączna domena ideologii lewicowych. Współcześnie takie przekonanie reprezentują przede wszystkim wszelkie teoryjki z zakresu marketingu i zarządzania.

>Niski przyrost naturalny jest nieodłączną częścią świata zachodniego. Tak długo jak ten świat będzie miał obecny kształt tak długo te problemy pozostaną.

Z tym się zgodzę w całej rozciągłości - kapitalizm to najlepszy środek antykoncepcyjny współczesności.

Nie stosuję emoticonów
sinapis (1725 punktów)
>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.

Mnie by najpierw interesowało nie to, czy warto, ale czy można. To jest, jakimi środkami i wiedzą dysponujemy, żeby takie działania podjąć?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Mnie by najpierw interesowało nie to, czy warto, ale czy można. To jest, jakimi środkami i wiedzą dysponujemy, żeby takie działania podjąć?
Środki - budżet państwa. Wiedza - ekonomia, socjologia.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
sinapis (1725 punktów)
>>Mnie by najpierw interesowało nie to, czy warto, ale czy można. To jest, jakimi środkami i wiedzą dysponujemy, żeby takie działania podjąć?
>Środki - budżet państwa. Wiedza - ekonomia, socjologia.

Czy w oparciu o w/w komuś się już udało pokierować stopą przyrostu naturalnego?
W oparciu o etologię, zdaje się, nikt jeszcze nie próbował?
homopitek (1536 punktów)
>>Środki - budżet państwa. Wiedza - ekonomia, socjologia.
>Czy w oparciu o w/w komuś się już udało pokierować stopą przyrostu naturalnego?

Tak, udało się, choć to nie było jego zamiarem. Wprowadzenie w życie "reform Balcerowicza" zaskutkowało natychmiastowym spadkiem rozrodczości. Doszło wtedy do przełamania dotychczasowego trendu powojennych wyży-niży urodzeniowych, który utrzymywał się przez kilkadziesiąt lat (dwa pokolenia).

>W oparciu o etologię, zdaje się, nikt jeszcze nie próbował?

Nie spotkałem się z takimi próbami.


Nie stosuję emoticonów
sinapis (1725 punktów)
>>>Środki - budżet państwa. Wiedza - ekonomia, socjologia.
>>Czy w oparciu o w/w komuś się już udało pokierować stopą przyrostu naturalnego?
>Tak, udało się, choć to nie było jego zamiarem. Wprowadzenie w życie "reform Balcerowicza" zaskutkowało natychmiastowym spadkiem rozrodczości. Doszło wtedy do przełamania dotychczasowego trendu powojennych wyży-niży urodzeniowych, który utrzymywał się przez kilkadziesiąt lat (dwa pokolenia).

Nie chodzi mi o niechciane efekty - bo takie często wystąpią po rozmaitych posunięciach rządów. Miałem na myśli działania celowe (takich było i jest w świecie trochę) i do tego skuteczne (z tym ,zdaje się dużo gorzej).
homopitek (1536 punktów)
>>>>Środki - budżet państwa. Wiedza - ekonomia, socjologia.
>>>Czy w oparciu o w/w komuś się już udało pokierować stopą przyrostu naturalnego?

>Miałem na myśli działania celowe (takich było i jest w świecie trochę) i do tego skuteczne (z tym ,zdaje się dużo gorzej).

Wygląda na to, że sam udzieliłeś odpowiedzi na wcześniejsze własne pytanie - przynajmniej częściowo.
Jeśli chodzi o skuteczność, to chyba Duńczycy mają największą. Masz rację, ze generalnie jest z nią jednak słabo. Nasza wiedza demograficzna jest dość powierzchowna - dużo statystycznych opisów i niewiele (jak dla mnie) głębszych analiz teoretycznych. Poza tym, skuteczne działania w tej dziedzinie wymagają "wejścia w paradę" innym dziedzinom nauk społecznych, które mają swoje własne "recepty" - najczęściej o ideologicznym zabarwieniu.


Nie stosuję emoticonów
26-09-2011 05:42 
 Ocena 1 na 1
sinapis (1725 punktów)
>Jeśli chodzi o skuteczność, to chyba Duńczycy mają największą. Masz rację, ze generalnie jest z nią jednak słabo. Nasza wiedza demograficzna jest dość powierzchowna - dużo statystycznych opisów i niewiele (jak dla mnie) głębszych analiz teoretycznych. Poza tym, skuteczne działania w tej dziedzinie wymagają "wejścia w paradę" innym dziedzinom nauk społecznych, które mają swoje własne "recepty" - najczęściej o ideologicznym zabarwieniu.

Szczęściem wygląda na to, iż matka natura jak zwykle poradzi sobie bez nas: ponad połowa ludzkości mieszka już w miastach, gdzie przyrost naturalny jest (nie wiadomo dlaczego) mniejszy. nadto, mimo iż liczebność naszego gatunku w ciągu ostatniego stulecia wzrosła przeszło trzykrotnie, głodujących jest wciąż tyluż, ilu było przed wiekiem - nie procentowo, a w liczbach bezwzględnych.
26-09-2011 13:53 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Szczęściem wygląda na to, iż matka natura jak zwykle poradzi sobie bez nas: ponad połowa ludzkości mieszka już w miastach, gdzie przyrost naturalny jest (nie wiadomo dlaczego) mniejszy.

W wyjaśnianiu takich zjawisk dużo zależy od "horyzontu teoretycznego". Jeśli będziemy szukać wyjaśnień tylko w ramach wiedzy dostarczanej przez jedną dziedzinę to często nic z tego nie wyjdzie. Życie społeczne to nie zlepek autonomicznych domen, lecz ich integracja.
W danym przypadku "nie wiadomo dlaczego" jest wynikiem wąskiego podejścia do problemu, rozpatrywania go w oderwaniu od innych zjawisk. To jednak wymaga dodatkowej wiedzy, której zdobywanie może być "nieekonomiczne" dla zajmujących się tematem, ponieważ jesteśmy cywilizacyjnie nastawieni na wąskie specjalizacje, a nie interdyscyplinarność. Gdyby rozszerzyć pole widzenia to okaże się, że spadek rozrodczości w miastach jest normalną reakcją na wyższe zagęszczenie populacji i inne towarzyszące mu efekty. W badaniach laboratoryjnych gryzonie reagują podobnie jak ludzie, a obserwacje (na wolności) sikorek bogatek pokazują analogiczną reakcję.

Nie stosuję emoticonów
IllusiveMan (2786 punktów)
Zamiast kierunku pro-demograficznego powinniśmy skupić się na selektywnej demografii. Dzieci powinny posiadać tylko pary mające możliwość finansowego wychowania i zapewnienia przyszłości oraz pary zdrowe nie posiadające żadnych chorób genetycznych. Tak jak już mówimy o dzieciach to przypomniał mi się ciekawy pomysł z Samolubnego Genu, a dokładnie o limicie wiekowym dla rodziców i przekazywaniu kolejnym pokoleniom tylko ,,dobrych" genów. A wracając do sprawy to wielodzietne rodziny to najczęściej biedne i słabo wykształcone wspólnoty, a chyba lepiej by było gdyby dzieci miały możliwość przeżycia spokojnie dzieciństwa bez patrzenia jak rodzice wyliczają każdy grosz i biorą pożyczki bo nie stać ich na wychowanie tego dziecka (oczywiście nie mam nic do tych ludzi, ale po prostu nie powinni mieć dzieci). Dlatego warto by wprowadzić zezwolenia na dzieci i selekcjonować pary tak by w przyszłej puli genowej były tylko najlepsze i najzdrowsze osobniki. A jeżeli już mamy zwiększać przyrost naturalny to powinno się lepiej kształcić przyszłych rodziców z klasy średniej i namawiać ich do posiadania dzieci, a kobietom zagwarantować pewny powrót do pracy oraz rozwinąć infrastrukturę in-vitro dla par, które chcą mieć dzieci, a nie mogą , a na koniec wprowadzić ograniczenia dla tych, którzy nie posiadają zaplecza finansowego potrzebnego do zapewnienia przyszłości i dostępu do nauki swoim dzieciom.
Czyli podsumowując lepiej zamiast iść na ilość iść na jakość.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
29-08-2011 16:37 
 Ocena 1 na 3
processor (235 punktów)
>Dlatego warto by wprowadzić zezwolenia na dzieci i selekcjonować pary tak by w przyszłej puli genowej były tylko najlepsze i najzdrowsze osobniki. A jeżeli już mamy zwiększać przyrost naturalny to powinno się lepiej kształcić przyszłych rodziców z klasy średniej i namawiać ich do posiadania dzieci, a kobietom zagwarantować pewny powrót do pracy oraz rozwinąć infrastrukturę in-vitro dla par, które chcą mieć dzieci, a nie mogą , a na koniec wprowadzić ograniczenia dla tych, którzy nie posiadają zaplecza finansowego potrzebnego do zapewnienia przyszłości i dostępu do nauki swoim dzieciom.

Niezła teoria. A czy lubisz koszule w kolorze brązowym ?

A preferowany kolor włosów to oczywiście jasny blond ?
29-08-2011 17:15 
 Ocena 1 na 1
IllusiveMan (2786 punktów)
>Niezła teoria. A czy lubisz koszule w kolorze brązowym ?
>A preferowany kolor włosów to oczywiście jasny blond ?
>
Nie przeginaj ,a jeżeli dopatrzyłeś się idei faszystowskich w moim tekście to twój problem. Ja rozwijałem po prostu pomysł selekcji z Samolubnego Genu i tyle.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
processor (235 punktów)
>Nie przeginaj ,a jeżeli dopatrzyłeś się idei faszystowskich w moim tekście to twój problem. Ja rozwijałem po prostu pomysł selekcji z Samolubnego Genu i tyle.

A może by tak przedtem poczytać Konstytucje RP ?

A w/w idei to trudno mi się nie dopatrzeć, bez względu na to co było w "Samolubnym Genie". Ja ze względu pewnie na wiek mam jednoznaczne skojarzenia czytając takie teksty.
A takie selekcje to proponuję próbować na szczepach bakterii, bo nawet na zwierzętach to trochę nie etyczne - bez urazy.

Pozdrawiam.
IllusiveMan (2786 punktów)
>A może by tak przedtem poczytać Konstytucje RP ?

Jak byś przeczytał kilka moich starszych wypowiedzi to byś zobaczył że czytałem konstytucję RP, a to co tu pisałem po prostu było luźnym rozważaniem na temat wspomnianej powyżej idei zaczerpniętej z książki Richarda.

>A w/w idei to trudno mi się nie dopatrzeć, bez względu na to co było w "Samolubnym Genie". Ja ze względu pewnie na wiek mam jednoznaczne skojarzenia czytając takie teksty.
>A takie selekcje to proponuję próbować na szczepach bakterii, bo nawet na zwierzętach to trochę nie etyczne - bez urazy.

Ja bym tą selekcję nazwał ingerencją w dobór naturalny ponieważ i tak na sam koniec przetrwają geny w najlepiej przystosowanych organizmach. My byśmy to po prostu przyśpieszyli wyławiając z ogółu najlepsze jednostki i dając im możliwość posiadania dziecka zwiększalibyśmy pulę ,,lepszych" genów.

>


For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
29-08-2011 18:12 
 Ocena 1 na 1
processor (235 punktów)
>Ja bym tą selekcję nazwał ingerencją w dobór naturalny ponieważ i tak na sam koniec przetrwają geny w najlepiej przystosowanych organizmach.

Ale jednym z najlepiej przystosowujących się organizmów jest chyba karaluch.

>My byśmy to po prostu przyśpieszyli wyławiając z ogółu najlepsze jednostki i dając im możliwość posiadania dziecka zwiększalibyśmy pulę ,,lepszych" genów.

Wyławianie, selekcja, czy przymusowe obozy edukacji klasy średniozamożnej - to są właśnie hasła które wywołują u mnie dreszcz.
Nigdy nie ma gwarancji że te mechanizmy selekcji nie ulegną degeneracji. Jak chcesz wyławiać najlepsze jednostki (kryterium). Idąc dalej jednostki najgorsze, poddać obowiązkowej sterylizacji, stąd już krok do eugeniki. A potem pozbywamy się umysłowo chorych i mamy z górki.

Czy naprawdę nie widzisz podobieństw z hasłami z okresu międzywojennego ?
29-08-2011 19:20 
 Ocena 1 na 1
IllusiveMan (2786 punktów)
>Wyławianie, selekcja, czy przymusowe obozy edukacji klasy średniozamożnej - to są właśnie hasła które wywołują u mnie dreszcz.
>Nigdy nie ma gwarancji że te mechanizmy selekcji nie ulegną degeneracji. Jak chcesz wyławiać najlepsze jednostki (kryterium). Idąc dalej jednostki najgorsze, poddać obowiązkowej sterylizacji, stąd już krok do eugeniki. A potem pozbywamy się umysłowo chorych i mamy z górki.
>Czy naprawdę nie widzisz podobieństw z hasłami z okresu międzywojennego ?

Co do kryterium to gdybyś wiedział o jakim pomyśle z Samolubnego Genu mówię to byś zrozumiał, że chodziło tu dokładnie o choroby genetyczne. Jeżeli wprowadzimy minimum wiekowe dla spłodzenia dziecka na okres w którym część chorób mogła by się już ujawnić wtedy będziemy mogli wyselekcjonować zdrowe jednostki i pozwolić im na reprodukcję co poskutkuje eliminacją części szkodliwych genów. To o czym ty piszesz to są już kroki ostateczne - nikt tu nie będzie wpadał do mieszkań i sterylizował mieszkańców, ale jeżeli biedna rodzina mnoży się jak króliki to już z samej ludzkiej litości dla urodzonych i nienarodzonych dzieci powinno się uniemożliwić tej rodzinie posiadanie kolejnych. Nikt tu nie mówi o przymusowej edukacji przyszłych rodziców w kwestiach wychowywania kolejnych pokoleń, ale jeżeli ktoś chce mieć dzieci to powinien posiadać wiedzę jak powinien zadbać o potrzeby dziecka , jak wyglądają koszty utrzymania tego dziecka i jak najlepiej wyedukować te dziecko by w przyszłości stało się produktywnym obywatelem.

Nawet jeżeli dla ciebie wygląda to jak faszyzm to wiedz że nim nie jest. Co że hasła są podobne ? Dobro, miłość, lojalność - wartości, którymi kieruje się większość ludzi dzisiaj, a nie widzisz ich podobieństw z antyludzką doktryną KRK ?


For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
29-08-2011 19:35 
 Ocena 1 na 1
processor (235 punktów)
Karta Praw Podstawowych:

Godność człowieka (art. 1-5):
ochrona godności ludzkiej; prawo do życia (w tym zakaz orzekania i wykonywania kary śmierci); prawo do integralności cielesnej (w tym zakaz praktyk eugenicznych, zakaz czerpania zysków z ciała ludzkiego jako takiego i jego części, zakaz klonowania w celach reprodukcyjnych); zakaz tortur i poniżającego traktowania lub karania; zakaz niewolnictwa i pracy przymusowej.
Wolności (art. 6-19):
prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego; prawo do poszanowania prywatności i życia rodzinnego; ochrona danych osobowych; prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny; wolność myśli, sumienia i religii; wolność przepływu informacji i wyrażania opinii; wolność zgromadzania się i stowarzyszania się; wolność sztuki i badań naukowych; prawo do edukacji; wolność wyboru zawodu i prawo do zatrudniania się w każdym państwie UE; wolność prowadzenia działalności gospodarczej; prawo własności (w tym własności intelektualnej); prawo do azylu; ochrona na wypadek wydalenia i ekstradycji.
Równość (art. 20-26):
równość wobec prawa; zakaz wszelkiej dyskryminacji; poszanowanie różnorodności kulturowej, religijnej i językowej; równość płci ale przy dopuszczeniu "specyficznych korzyści dla płci niedostatecznie reprezentowanych"; prawa dziecka; prawa osób starszych; integracja osób niepełnosprawnych.

Pozdrawiam.
29-08-2011 19:48 
 Ocena 1 na 1
IllusiveMan (2786 punktów)
Nie rozumiem po co wyskakujesz tutaj z kartą praw podstawowych ? Rozważaliśmy zmiany jakie trzeba by wprowadzić, a nie to czy są zgodne z prawem. A wiem że nie są dlatego tylko to rozważaliśmy, a nie realizowaliśmy.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
29-08-2011 19:56 
 Ocena 1 na 1
processor (235 punktów)
>Nie rozumiem po co wyskakujesz tutaj z kartą praw podstawowych ? Rozważaliśmy zmiany jakie trzeba by wprowadzić, a nie to czy są zgodne z prawem. A wiem że nie są dlatego tylko to rozważaliśmy, a nie realizowaliśmy.

A nie zastanawiałeś się przypadkiem po co w ogóle powstało coś takiego ja "Karta Praw Podstawowych". Czy sądzisz, że artykuły w niej zawarte napisał sobie ktoś na kolanie w pijanym widzie albo na prochach? Nad każdym słowem myślało wielu całkiem niegłupich ludzi, i zapewniam że nie odkrywali wszystkiego od początku. Bazowali na latach myśli tysięcy innych mądrych ludzi. Wprowadzanie zmian do Karty Praw, czy Konstytucji to nie jest następna nowelizacja, czyli zastąpienie jednego prawniczego bubla drugim często jeszcze głupszym.

Je nawet nie czuję się upoważniony do myślenia o próbach zmian w tych dokumentach.

Ich trwałość to podstawa prawa dla chyba setek milionów ludzi. Już sam ten fakt wymaga choć trochę pokory.

Więc jeśli wiesz że Twoje propozycję nie są zgodne z podstawami podstaw prawa to po co o nich piszesz?
29-08-2011 21:22 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
>Co do kryterium to gdybyś wiedział o jakim pomyśle z Samolubnego Genu mówię to byś zrozumiał, że chodziło tu dokładnie o choroby genetyczne. Jeżeli wprowadzimy minimum wiekowe dla spłodzenia dziecka na okres w którym część chorób mogła by się już ujawnić wtedy będziemy mogli wyselekcjonować zdrowe jednostki i pozwolić im na reprodukcję co poskutkuje eliminacją części szkodliwych genów.
Miałam nadzieję, że to żart. Zdumiewajace, jak można ignorować skutki praktycznego zastosowania takiej koncepcji. Miało i ma to miejsce. W chinach, Tybecie, Peru. Teraz. Człowieku.

To o czym ty piszesz to są już kroki ostateczne - nikt tu nie będzie wpadał do mieszkań i sterylizował mieszkańców, ale jeżeli biedna rodzina mnoży się jak króliki to już z samej ludzkiej litości dla urodzonych i nienarodzonych dzieci powinno się uniemożliwić tej rodzinie posiadanie kolejnych. Nikt tu nie mówi o przymusowej edukacji przyszłych rodziców w kwestiach wychowywania kolejnych pokoleń, ale jeżeli ktoś chce mieć dzieci to powinien posiadać wiedzę jak powinien zadbać o potrzeby dziecka , jak wyglądają koszty utrzymania tego dziecka i jak najlepiej wyedukować te dziecko by w przyszłości stało się produktywnym obywatelem.
Nie myślałam, że człowiek jest po to by byc produktywnym obywatelem. Jestem wstrząśnięta.
31-08-2011 14:30 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
A czy państwo nie dokonuje selekcji wśród ludzi pragnących adoptować dziecko? Dlaczego jedna selekcja jest dobra, a inna zła?
30-08-2011 09:45 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Niezła teoria. A czy lubisz koszule w kolorze brązowym ?
>>A preferowany kolor włosów to oczywiście jasny blond ?
>>
>Nie przeginaj ,a jeżeli dopatrzyłeś się idei faszystowskich w moim tekście to twój problem. Ja rozwijałem po prostu pomysł selekcji z Samolubnego Genu i tyle.

Jak zwał tak zwał, wiadomo kto ten system wprowadzał w życie realnie. Niemniej uważam że to nieludzkie, a jak ktoś lubi sobie podhodować to ma do tego zwierzęta.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-08-2011 19:44 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Robią to w Chinach. Drugie dziecko dla "najlepszych i zasłużonych".

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
24-09-2011 02:49 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Zamiast kierunku pro-demograficznego powinniśmy skupić się na selektywnej demografii. Dzieci powinny posiadać tylko pary mające możliwość finansowego wychowania i zapewnienia przyszłości

Cały kłopot w tym, że akurat wśród takich par jest najmniejsza rozrodczość.


Nie stosuję emoticonów
Jan Rylew (3965 punktów)
> czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.
Może wystarczyłoby wprowadzić stan wojenny ?
29-08-2011 17:03 
 Ocena 5 na 5
perun (8610 punktów)

>Może wystarczyłoby wprowadzić stan wojenny ?
>
Myśle , że wystarczy wprowadzić tylko 20 stopień zasilania enrgetycznego. Ludzie wtedy zamiast cyber sexem zajmą się z nudów realnym
29-08-2011 18:02 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Myśle , że wystarczy wprowadzić tylko 20 stopień zasilania enrgetycznego. Ludzie wtedy zamiast cyber sexem zajmą się z nudów realnym
No nie wiem czy to wystarczy. Racjonalni materialiści którzy naukowo tłumaczą zachowania ludzkie biochemią mózgu, substancjami aktywnymi w mózgu, mają prawdopodobnie rację.
W takim razie z dużym prawdopodobieństwem można sądzić, że przyczyną tego realnego seksu musiały być składniki chemiczne octu i musztardy.

perun (8610 punktów)

>W takim razie z dużym prawdopodobieństwem można sądzić, że przyczyną tego realnego seksu musiały być składniki chemiczne octu i musztardy.
>
Spoko . dziś stać nas na viagre
Jan Rylew (3965 punktów)
>>W takim razie z dużym prawdopodobieństwem można sądzić, że przyczyną tego realnego seksu musiały być składniki chemiczne octu i musztardy.
>>
>Spoko . dziś stać nas na viagre
Ale niestety i na prochy antykoncepcyjne
29-08-2011 20:21 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>Spoko . dziś stać nas na viagre
>Ale niestety i na prochy antykoncepcyjne

Żartujesz, prawda?
29-08-2011 20:52 
 Ocena 1 na 1
processor (235 punktów)
>>>Spoko . dziś stać nas na viagre
>>Ale niestety i na prochy antykoncepcyjne
>Żartujesz, prawda?

Ja myślę, że nie żartuje bo przecież o to chodzi w tym temacie aby dzieci było więcej, dlatego ze środkami antykoncepcyjnymi jest nam nie po drodze (oczywiście w tym temacie)

Pozdrawiam Cię serdecznie.
29-08-2011 21:02 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Ja myślę, że nie żartuje bo przecież o to chodzi w tym temacie aby dzieci było więcej, dlatego ze środkami antykoncepcyjnymi jest nam nie po drodze (oczywiście w tym temacie)

Mam nadzieję, że jednak żartuje. Niezależnie od "zbożnych" intencji przyświecających wątkowi zakusy na moją (i połowy ludzkości) wolność budzą we mnie sporą niechęć.

>Pozdrawiam Cię serdecznie.

Ależ ja również
30-08-2011 11:53 
 Ocena 4 na 4
Jan Rylew (3965 punktów)
>Mam nadzieję, że jednak żartuje. Niezależnie od "zbożnych" intencji przyświecających wątkowi zakusy na moją (i połowy ludzkości) wolność budzą we mnie sporą niechęć.
W aspekcie wolności masz rację .

Mówiąc całkiem poważnie jestem nawet za bezpłatynm wydawaniem skutecznych środków antykoncepcyjnych osobom których nie stać na ich nabywanie. Jestem za progeniturą, ale zdecydowanie przeciw produkcji nowych nieszczęśników.
30-08-2011 11:21 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Ale niestety i na prochy antykoncepcyjne
>Żartujesz, prawda?
Pół żartem pół serio
29-08-2011 17:26
 Ocena 10 na 10
Alicja Duda (25557 punktów)
Odpowiedź jest prosta.
Jak słusznie zauważył (przy okazji dyskusji o parytetach) nasz jaśnie oświecony pan prezydent; "kobiety nie mogą zająć się polityką bo nie ma żłobków a w chwili obecnej państwo nie ma pieniędzy na budowę i utrzymanie żłobków".
Zamiast żłobków buduje się drogi i stadiony więc dzieci nie ma i nie będzie.
Na to by sejm zmienił politykę i zamiast na igrzyska przeznaczył pieniądze na mądrzejsze cele musi być w nim więcej kobiet a tych w sejmie nie będzie bo zamiast parytetów wykręcono się 35% kwotą na listach co patrząc na ich układ nie wiele w składzie sejmu zmieni.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
30-08-2011 10:07 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Odpowiedź jest prosta.
>Jak słusznie zauważył (przy okazji dyskusji o parytetach) nasz jaśnie oświecony pan prezydent; "kobiety nie mogą zająć się polityką bo nie ma żłobków a w chwili obecnej państwo nie ma pieniędzy na budowę i utrzymanie żłobków".
>Zamiast żłobków buduje się drogi i stadiony więc dzieci nie ma i nie będzie.
>Na to by sejm zmienił politykę i zamiast na igrzyska przeznaczył pieniądze na mądrzejsze cele

za tą część +

>musi być w nim więcej kobiet a tych w sejmie nie będzie bo zamiast parytetów wykręcono się 35% kwotą na listach co patrząc na ich układ nie wiele w składzie sejmu zmieni.

za tą -

więc nic nie klikam

Zamiast parytetów przydałaby się nam polska Theater i to by wstarczyło


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 10:37 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Zamiast parytetów przydałaby się nam polska Theater
Albo theatre, albo Thatcher, tertium non datur.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-08-2011 10:58 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Zamiast parytetów przydałaby się nam polska TheaterAlbo theatre, albo Thatcher, tertium non datur.

Wybieram Thatcher :-D

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 11:01 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
I słusznie, bo "theatre" (of tragedy) to już dawno mamy...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-08-2011 12:57 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I słusznie, bo "theatre" (of tragedy) to już dawno mamy...

I coś lepiej się nie robi ;P


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
farmer (22440 punktów)
Ale żeby dzieci łączyć z kasą....ja dziękuję.
29-08-2011 19:13 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)
>Ale żeby dzieci łączyć z kasą....ja dziękuję.
Spróbuj oderwać dzieci od kasy ...Trudno wychować dziecko nie mając kasy
29-08-2011 20:29 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Spróbuj oderwać dzieci od kasy ...Trudno wychować dziecko nie mając kasy

Wychować dzieci bez kasy?

Mówimy o wychowaniu czy o utrzymaniu standardu życia?
Gdyby pieniądze były problemem to bogaci ludzie mieli by po 6-8 dzieci.
Zazwyczaj 2+1, 2+2.

Ja mam dwoje i nigdy nie łączyłem dzieci z kasą w innym wypadku wolałbym tą kasę przeznaczyć na siebie a nie na mordęgę czy dam radę czy mi nie starczy.

W ten sposób to właśnie tworzy się jednostki produkcyjne a nie ludzi.
Problem leży zupełnie gdzie indziej.

neurosurgery (2484 punktów)
Na mnie żadne majstrowanie podatkiem dochodowym wrażenia nie robi. Większość rodzin wielodzietnych to rodziny biedne, którym wisi i powiewa podatek dochodowy, bo nic o nim nie wiedzą. Tworzą i tworzą dzieci, gdyż antykoncepcja to temat równie odległy jak Jowisz, bądź też nie mają na ową antykoncepcję pieniędzy. Nikt nie zachęci ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, aby je nagle produkowali taśmowo w imię dobra ogółu. Jestem zwolennikiem odpowiedzialnego rodzicielstwa i jak już ktoś wspomniał - wychowanie dziecka kosztuje. Kosztuje dużo pieniędzy i pracy. Nie rozumiem ludzi, którzy nie mają co do garnka włożyć, a dziewiąte dziecko w drodze. Jaki to ma sens? Jaki te dzieci mają tzw. start życiowy? To jest patologia, a wszelkie bonusy i zachęcanie takich ludzi do jeszcze większego "wysiłku" w łóżku jest pomyłką. Dlaczego idziemy w kierunku ilości a nie jakości? Sam mam trójkę rodzeństwa i świat poznawałem 3 km od rodzinnej miejscowości, bo rodzice nie mieli pieniędzy na wakacje. Chwała im za to, że byłem w prywatnym liceum, ale wiem ile ich to kosztowało. Dla mnie nie ma sensu kogoś zachęcać, bo takie zachęcanie działa tylko na tych, którzy nastawieni są na zysk. Nie bądźmy drugą Francją, gdzie w kamienicy ojciec leży w majtkach, matka śpi, a po ulicy biega ośmioro dzieci za które rodzice biorą zasiłek. Te dzieci zrobią potem to samo i jak to ma napędzać gospodarkę? Czy dodatni wskaźnik demograficzny oznacza lepsze czasy? Nie sądzę. Pozdrawiam
Alicja Duda (25557 punktów)
Jest jeszcze inna kwestia: wiek kobiet które rodzą dzieci. W czasach mojej młodości uważano, że kobieta powinna urodzić swoje pierwsze dziecko pomiędzy 18-25 rokiem życia i nie rodzić już gdy przekroczyła 40 lat. Rodząc pierwsze dziecko przed trzydziestką miała jeszcze czas na drugie i trzecie.Obecnie coraz więcej kobiet swoje pierwsze dziecko rodzi po skończeniu 30 lat a często mając 40 lub prawie czterdzieści lat. Na drugie dziecko nie ma już czasu.
Obecnie coraz bardziej wydłuża się okres nauki, a niestabilna sytuacja po skończeniu nauki powoduje, że odkłada się urodzenie dziecka na później. To odkładanie jest też przyczyną coraz większych problemów z płodnością. Mamy w związku z tym coraz więcej jedynaków i niepłodnych par, a więcej niż trójka dzieci zdarza się jedynie w rodzinach patologicznych.
Skrócenie nauki o dwa lata przyczyniło by się do poprawy sytuacji demograficznej i jak podejrzewam obyło by się bez obniżania poziomu wykształcenia.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
29-08-2011 21:19 
 Ocena 3 na 3
neurosurgery (2484 punktów)
>Jest jeszcze inna kwestia: wiek kobiet które rodzą dzieci. W czasach mojej młodości uważano, że kobieta powinna urodzić swoje pierwsze dziecko pomiędzy 18-25 rokiem życia i nie rodzić już gdy przekroczyła 40 lat.

Czasy się zmieniły, medycyna się zmieniła.

>Skrócenie nauki o dwa lata przyczyniło by się do poprawy sytuacji demograficznej i jak podejrzewam obyło by się bez obniżania poziomu wykształcenia.

Obniżyć coś, co już jest na dnie, będzie ciężko. A te dwa lata komu miałyby pomóc? Tym samym ambitnym ludziom nastawionym na karierę, którzy kończą studia w wieku 24 i więcej lat? Skrócenie czasu edukacji wpłynie jeszcze bardziej negatywnie na statystki demograficzne, gdyż wiek wywiera na ludziach presję. Taki jest dzisiejszy, współczesny świat. Ludzie cieszący się swoją pracą, karierą, są spełnieni. Po co mieliby burzyć tę sielankę tonami pieluch i nieprzespanymi nocami? Dziecko obecnie nie jest obowiązkiem, jest luksusem.
29-08-2011 21:46 
 Ocena 4 na 4
Alicja Duda (25557 punktów)
>>Skrócenie nauki o dwa lata przyczyniło by się do poprawy sytuacji demograficznej i jak podejrzewam obyło by się bez obniżania poziomu wykształcenia.
>Obniżyć coś, co już jest na dnie, będzie ciężko.
Wrócić do 7 klasowej szkoły podstawowej i 4-5 letniej szkoły średniej. A idą do szkoły sześciolatki.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
29-08-2011 22:03 
 Ocena 3 na 3
neurosurgery (2484 punktów)
>A idą do szkoły sześciolatki.

Ekhm, problem jest taki, że nie ma zaplecza na "sześciolatków w szkołach". Brak sal to pierwsza sprawa, o wyposażeniu nie wspomnę... To nie takie hop - siup. Poza tym co z gimnazjami? Te budynki pozostawi się na pastwę losu, czy też utworzy się w nich np. szóstą, siódmą i ósmą klasę? Zresztą, ideą 8- klasowej podstawówki nie jest rozbijanie szkoły na dwie placówki... W Polsce jest potrzebna POTĘŻNA reforma szkolnictwa - od przedszkola w Kołobrzegu po UJ w Krakowie. Pozdrawiam Cię serdecznie.
29-08-2011 22:11 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)
>>A idą do szkoły sześciolatki.
>Ekhm, problem jest taki, że nie ma zaplecza na "sześciolatków w szkołach". Brak sal to pierwsza sprawa, o wyposażeniu nie wspomnę... To nie takie hop - siup. Poza tym co z gimnazjami? Te budynki pozostawi się na pastwę losu, czy też utworzy się w nich np. szóstą, siódmą i ósmą klasę? Zresztą, ideą 8- klasowej podstawówki nie jest rozbijanie szkoły na dwie placówki... W Polsce jest potrzebna POTĘŻNA reforma szkolnictwa - od przedszkola w Kołobrzegu po UJ w Krakowie. Pozdrawiam Cię serdecznie.
I oto chodzi by zreformować cały system. Bo dzieci zamiast się uczyć marnują czas. A gimnazja to najbardziej durny pomysł już najgorliwsi zwolennicy doszli do tego wniosku.
A o budynki się nie martw szkoły wcale nie mają za dużo powierzchni.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
dorias (722 punktów)
>I oto chodzi by zreformować cały system. Bo dzieci zamiast się uczyć marnują czas. A gimnazja to najbardziej durny pomysł już najgorliwsi zwolennicy doszli do tego wniosku.
>A o budynki się nie martw szkoły wcale nie mają za dużo powierzchni.
>
Zmień politykę, głosuj na kobiety.

Powiedz to Japończykom
29-08-2011 21:23 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>więcej niż trójka dzieci zdarza się jedynie w rodzinach patologicznych.

No, tak. Wiedziałem
29-08-2011 21:51 
 Ocena 6 na 6
Alicja Duda (25557 punktów)

>No, tak. Wiedziałem
A wiesz dlaczego ma tyle dzieci? Od dawna zalicza same wpadki.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
29-08-2011 22:10 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>A wiesz dlaczego ma tyle dzieci? Od dawna zalicza same wpadki.
No jasne, nie pomyślałem. A ten, to już musiał mieć kabel ciągle pod napięciem, heh.
29-08-2011 22:15 
 Ocena 6 na 6
Alicja Duda (25557 punktów)
>>A wiesz dlaczego ma tyle dzieci? Od dawna zalicza same wpadki.
> No jasne, nie pomyślałem. A ten, to już musiał mieć kabel ciągle pod napięciem, heh.
Na pewno nie myślał głową bo to nie jego specjalność.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
30-08-2011 07:40 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
To ja trochę wypośrodkuję


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-08-2011 21:29 
 Ocena 2 na 2
processor (235 punktów)
>Mamy w związku z tym coraz więcej jedynaków i niepłodnych par, a więcej niż trójka dzieci zdarza się jedynie w rodzinach patologicznych.

Jeśli Cię dobrze zrozumiałem, jestem ojcem patologicznej rodziny mając syna i dwie córki.
29-08-2011 21:49 
 Ocena 2 na 2
Alicja Duda (25557 punktów)
>>Mamy w związku z tym coraz więcej jedynaków i niepłodnych par, a więcej niż trójka dzieci zdarza się jedynie w rodzinach patologicznych.
>Jeśli Cię dobrze zrozumiałem, jestem ojcem patologicznej rodziny mając syna i dwie córki.
Czyżby twoje dzieci miały nie więcej niż 10 lat? Wcześnie nie było takiego problemu , to sprawa ostatnich lat.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
29-08-2011 22:03 
 Ocena 3 na 3
processor (235 punktów)
> Czyżby twoje dzieci miały nie więcej niż 10 lat? Wcześnie nie było takiego problemu , to sprawa ostatnich lat.

To był raczej żart, tym bardziej że troje to nie jest więcej niż trójka, więc się na szczęście jeszcze nie kwalifikuję do patologii

Pozdrawiam.
30-08-2011 09:58 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

> Czyżby twoje dzieci miały nie więcej niż 10 lat? Wcześnie nie było takiego problemu , to sprawa ostatnich lat.
Uff . Pani Alicjo dobrze że Pani napisała o tych 10 latach . Trzymając się tylko ilości to sam pochodzę z patologicznej rodziny ... mamusia z tatusiem narobili nas 9 ,,sztuków,,
30-08-2011 10:47 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>mamusia z tatusiem narobili nas 9 ,,sztuków,,
To żadna, nomen omen, sztuka. Mam kuzyna, strasznie wierzącego, z dziewiątką dzieci, najstarszy syn już trzydziestkę przekroczył.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
31-08-2011 08:53 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>To żadna, nomen omen, sztuka. Mam kuzyna, strasznie wierzącego, z dziewiątką dzieci, najstarszy syn już trzydziestkę przekroczył.
Dla mnie to sztuka z tego powodu , że mamusia w szkole biologii uczyła . Ale widać wiara była u niej silniejsza niż nauka Była...i qrna jest
31-08-2011 09:12 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Ja tam zawsze powtarzam: jeśli ktoś chce, lubi i może mieć dużo dzieci, to niech ma, bez względu na to, w co wierzy albo i nie. Po Tobie widać, że Twoja rodzina to nie patologia, więc ukłony dla Mamusi.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>> Czyżby twoje dzieci miały nie więcej niż 10 lat? Wcześnie nie było takiego problemu , to sprawa ostatnich lat.
>Uff . Pani Alicjo dobrze że Pani napisała o tych 10 latach . Trzymając się tylko ilości to sam pochodzę z patologicznej rodziny ... mamusia z tatusiem narobili nas 9 ,,sztuków,,
>
dałbym dziewięć plusów ale tylko jednego mogę

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
31-08-2011 08:55 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>>
>dałbym dziewięć plusów ale tylko jednego mogę
Reszta tych plusów mnie sie nie należy Konował , ja mam tylko jedną ,,sztuke,,
05-09-2011 23:29 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>>Jeśli Cię dobrze zrozumiałem, jestem ojcem patologicznej rodziny mając syna i dwie córki.
> Czyżby twoje dzieci miały nie więcej niż 10 lat? Wcześnie nie było takiego problemu , to sprawa ostatnich lat.

Moje nie mają. Jest ich 3.

pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
24-09-2011 03:10 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Jest jeszcze inna kwestia: wiek kobiet które rodzą dzieci. W czasach mojej młodości uważano, że kobieta powinna urodzić swoje pierwsze dziecko pomiędzy 18-25 rokiem życia i nie rodzić już gdy przekroczyła 40 lat. Rodząc pierwsze dziecko przed trzydziestką miała jeszcze czas na drugie i trzecie.Obecnie coraz więcej kobiet swoje pierwsze dziecko rodzi po skończeniu 30 lat a często mając 40 lub prawie czterdzieści lat.

W ciagu ostatnich 250 lat historia (w tym względzie) zatoczyła koło. W wieku XVIII i XIX był duży odsetek kobiet, które zaczynały rodzić dopiero powyżej 25 roku życia. Granica ta uległa obniżeniu przed I wojną światową. (Dotyczy to krajów Europy Północnej, dla których mamy wiarygodne dane demograficzne).

>Skrócenie nauki o dwa lata przyczyniło by się do poprawy sytuacji demograficznej i jak podejrzewam obyło by się bez obniżania poziomu wykształcenia.

To nie jest takie pewne, ponieważ decydująca rolę odgrywają inne czynniki społeczno-ekonomiczne. Poza tym przesuwanie w dół granicy urodzenia pierwszego dziecka nie jest korzystne - najniższa umieralność niemowląt będących pierwszym dzieckiem występuje w grupie wiekowej matek 25-29 lat, a dla kobiet w wieku poniżej 20 lat jest porównywalna z tymi po 40-tce.


Nie stosuję emoticonów
lukaszewicz (5674 punktów)

>Jeśli chcemy zachęcać do rodzenia dzieci,...

Jeśli chcemy.

Czy świat będzie lepszy jeżeli na obszarze 312 tys.km. kwadratowych będzie mieszkać 100 mln. ludzi?
A może jeszcze lepszy jak 200?
29-08-2011 21:58 
 Ocena 2 na 2
processor (235 punktów)
>>Jeśli chcemy zachęcać do rodzenia dzieci,...
>Jeśli chcemy.
>Czy świat będzie lepszy jeżeli na obszarze 312 tys.km. kwadratowych będzie mieszkać 100 mln. ludzi?
>A może jeszcze lepszy jak 200?

W 1618 Rzeczypospolita Obojga Narodów osiągnęła maksymalny zasięg terytorialny wynoszący ok. 950 000 km2. Liczba ludności wynosiła od 6,5 mln w 1569 do 14 mln w 1772.
I ponoć żyło się w nim całkiem nieźle (niektórym na pewno). Jak widać gęstość zaludnienia nie świadczy jeszcze o jakości.

Gdyby w pozostałej części globu liczba mieszkańców była niezmienna, to być może 40 mln byłoby w sam raz. Tyle, przy obecnym stanie rolnictwa wyżywiło by się na bardzo wysokim poziomie, i nie byłoby nam wcale za ciasno.
Problem w tym aby liczba ludności pozostawała na ustalonym poziomie, bo najgorszy jest chyba każdy dołek demograficzny, ze względu na problem w utrzymaniu emerytów.

Pozdrawiam.
29-08-2011 22:06 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>Jak widać gęstość zaludnienia nie świadczy jeszcze o jakości.

Kanada ma mniejszą populację od Polski i jakoś gorzej się tam nie żyje... Czy ktoś nie chciałby tu mieszkać 4.bp.blogs(*)Q/glr7ls789Tk/s1600/canada.jpg ?
maruda (5550 punktów)
   Jeżeli chcemy żyć inaczej i mieć czas na obowiązki i na dzieci to może warto się zastanowić i zmienić model rodziny z 2 (dorosłych) + dzieci na inny. Gdy mamy czworo lub więcej dorosłych większość z nich może być aktywna zawodowo jeden opiekun wystarczy na grupkę dzieci, a w jaki sposób to uzyskamy to inna sprawa. Może powrót do plemienia, może do mamek i służby, może jeden tata + 4 mamy jak w islamie. Może problemem jest właśnie miasto, gdzie dzielimy przestrzeń życiową z zupełnie nam obcymi ludźmi. Może cały nas pomysł na nowoczesne życie jest do przemyślenia i wymiany.
30-08-2011 11:02 
 Ocena 1 na 1
anhella (110 punktów)
>   Jeżeli chcemy żyć inaczej i mieć czas na obowiązki i na dzieci to może warto się zastanowić i zmienić model rodziny z 2 (dorosłych) + dzieci na inny. Gdy mamy czworo lub więcej dorosłych większość z nich może być aktywna zawodowo jeden opiekun wystarczy na grupkę dzieci, a w jaki sposób to uzyskamy to inna sprawa. Może powrót do plemienia, może do mamek i służby, może jeden tata + 4 mamy jak w islamie. Może problemem jest właśnie miasto, gdzie dzielimy przestrzeń życiową z zupełnie nam obcymi ludźmi. Może cały nas pomysł na nowoczesne życie jest do przemyślenia i wymiany.

Myślę, że sytuacja ekonomiczna w przyszłości wymusi taką zmianę modelu, ale na coś, co dobrze znamy - rodzinę wielopokoleniową. O ile teraz każdy startujący w dorosłe życie pragnie pełnego usamodzielnienia, o ile nie w każdym przypadku dzielenie gospodarstwa domowego z rodzicami jest czymś przyjemnym, to obecność starszego pokolenia w domu sprzyja posiadaniu dzieci, bo ma się kto nimi zająć, podczas gdy my pracujemy. Problemem stają się tu relacje w domu i uświadomienie ludziom, że nie powinni traktować wzajemnej pomocy jako robienia swoim bliskim łaski, że pomoc rodzinie to jest dobro za które nikt nie ma prawa żądać jakiegoś wynagrodzenia.
30-08-2011 11:16 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Nie jestem do końca pewna, czy mieszkanie z rodzicami sprzyjać będzie dzietności. Zależy, jak duży jest dom i jakie warunki umożliwiające prywatność w nim panują. Dwupokojowe mieszkanie odpada. To już nie te czasy, gdy trzypokoleniowa rodzina z czwórką lub więcej dzieci żyła w chacie składającej się z sieni, izby i komory. Poza tym obecność w domu babci jeszcze nie jest żadnym gwarantem. Babcią można zostać w wieku średnio 50 lat, 10 lat przed emeryturą. Pożytek z niej zatem żaden, bo razem z resztą dorosłej rodziny leci rano do pracy...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-08-2011 11:16 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>   Jeżeli chcemy żyć inaczej i mieć czas na obowiązki i na dzieci to może warto się zastanowić i zmienić model rodziny z 2 (dorosłych) + dzieci na inny. Gdy mamy czworo lub więcej dorosłych większość z nich może być aktywna zawodowo jeden opiekun wystarczy na grupkę dzieci, a w jaki sposób to uzyskamy to inna sprawa. Może powrót do plemienia, może do mamek i służby, może jeden tata + 4 mamy jak w islamie. Może problemem jest właśnie miasto, gdzie dzielimy przestrzeń życiową z zupełnie nam obcymi ludźmi. Może cały nas pomysł na nowoczesne życie jest do przemyślenia i wymiany.
>Myślę, że sytuacja ekonomiczna w przyszłości wymusi taką zmianę modelu, ale na coś, co dobrze znamy - rodzinę wielopokoleniową. O ile teraz każdy startujący w dorosłe życie pragnie pełnego usamodzielnienia, o ile nie w każdym przypadku dzielenie gospodarstwa domowego z rodzicami jest czymś przyjemnym, to obecność starszego pokolenia w domu sprzyja posiadaniu dzieci, bo ma się kto nimi zająć, podczas gdy my pracujemy. Problemem stają się tu relacje w domu i uświadomienie ludziom, że nie powinni traktować wzajemnej pomocy jako robienia swoim bliskim łaski, że pomoc rodzinie to jest dobro za które nikt nie ma prawa żądać jakiegoś wynagrodzenia.
w obecnym systemie konsumpcyjnym coraz więcej ludzi sięga myślą najdalej do następnego sezonu w TV czy będą nowi Kiepscy czy Ranczo. Nie wróżę powrotu wielopokoleniowej rodziny

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-08-2011 16:15 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Kasuj zbędne cytaty i pamiętaj o zasadach pisowni.
07-09-2011 00:40 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
Ten plus jest wynikiem pomyłki. Aby być w zgodzie z własnym sumieniem, zminusowałem następną twą wypowiedź.
Wychodzi więc na zero (co odzwierciedla mój stosunek do twego pisania).

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
30-08-2011 14:20 
 Ocena 12 na 12
Alicja Duda (25557 punktów)

>Myślę, że sytuacja ekonomiczna w przyszłości wymusi taką zmianę modelu, ale na coś, co dobrze znamy - rodzinę wielopokoleniową.
Mylisz się, rodziny wielopokoleniowe odeszły już w niebyt. Kierunek zmian zmierza do singli.
Ludzie coraz częściej łączą się na krótko. Coraz więcej będzie rodzin wychowujących dzieci "twoje, moje, nasze" oraz jednego z rodziców wychowującego swoje dzieci. Takie są tendencje i nic na to się nie poradzi. Kobiety chcą i muszą pracować na swoje utrzymanie i swoje emerytury. Odchodzić będą na emeryturę w wieku 65-70 lat a wtedy na bawienie wnuków jest już za późno. Można oczywiście ogłaszać "świętość" rodziny i udawać , że życie stoi w miejscu i chcieć powrotu do dawnych czasów ale "to se ne vrati".
Dlatego jak mają rodzić się dzieci to kobiety muszą mieć pewność, że nawet samotnie sobie poradzą. Potwierdza to sytuacja we Francji i innych krajach gdzie postawiono na systemową pomoc państwa. Już obecnie więcej dzieci przypada na Polkę w Anglii niż na Polkę w Polsce.
Chyba najpierw musimy osiągnąć dno i ujemny przyrost naturalny by coś się w Polsce zmieniło.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
30-08-2011 15:36 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Dlatego jak mają rodzić się dzieci to kobiety muszą mieć pewność, że nawet samotnie sobie poradzą. Potwierdza to sytuacja we Francji i innych krajach gdzie postawiono na systemową pomoc państwa. Już obecnie więcej dzieci przypada na Polkę w Anglii niż na Polkę w Polsce.
>Chyba najpierw musimy osiągnąć dno i ujemny przyrost naturalny by coś się w Polsce zmieniło.

sposób na zwiększenie przyrostu prawdopodobnie skuteczny, ale moim zdaniem to będzie dezintegrowało społeczeństwo. Nie widzę przyszłości państwa "singli" w żadnym wymiarze.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
31-08-2011 14:44 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Nie widzę przyszłości państwa "singli" w żadnym wymiarze.
Dlaczego?
Konowal (6291 punktów)
>>Nie widzę przyszłości państwa "singli" w żadnym wymiarze.
>Dlaczego?
>
Ponieważ nie stworzą oni społeczeństwa obywatelskiego , bez którego nie istnieją państwa. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za państwo ? - singiel? - jak on za drugą osobę nie za bardzo może ją wsiąść.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-09-2011 15:42 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Tylko, że rzeczywistość przeczy twoim przekonaniom. Ja znam kilku singli silnie zaangażowanych w sprawy społeczne i branie na siebie odpowiedzialność za różne społeczności. Niektórzy z nich są singlami właśnie dlatego, że są tak mocno zaangażowani, że nie w głowie im rodzina z całym bagażem; a inni dokładnie odwrotnie: dlatego, że są singlami, mają czas i ochotę na to zaangażowanie.

To czy ktoś jest singlem czy w związku nie determinuje jego zaangażowania tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, tak mi to "na chłopskie oko" wygląda. No chyba, że znasz badania, które temu przeczą?
01-09-2011 16:19 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Ponieważ nie stworzą oni społeczeństwa obywatelskiego , bez którego nie istnieją państwa. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za państwo ? - singiel? - jak on za drugą osobę nie za bardzo może ją wsiąść.
I Prezes i biskupi są singlami, a do zajęcia się państwem aż im się uszy trzęsą.
01-09-2011 16:25 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Ponieważ nie stworzą oni społeczeństwa obywatelskiego , bez którego nie istnieją państwa. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za państwo ? - singiel? - jak on za drugą osobę nie za bardzo może ją wsiąść.

"Wsiąść" możesz ewentualnie na drugą osobę, odpowiedzialność za kogoś można "wziąć".

Niechęć zaś do związku jakiegokolwiek - niezależnie od stopnia sformalizowania - może być powodowana całą masą rozmaitych uwarunkowań niezwiązanych z chęcią czy niechęcią brania za kogoś odpowiedzialności. Zauważ, że "branie za drugą osobę odpowiedzialności" nie do końca definicję związku, także małżeńskiego, wyczerpuje.
Konowal (6291 punktów)
>>Ponieważ nie stworzą oni społeczeństwa obywatelskiego , bez którego nie istnieją państwa. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za państwo ? - singiel? - jak on za drugą osobę nie za bardzo może ją wsiąść.
>"Wsiąść" możesz ewentualnie na drugą osobę, odpowiedzialność za kogoś można "wziąć".
>Niechęć zaś do związku jakiegokolwiek - niezależnie od stopnia sformalizowania - może być powodowana całą masą rozmaitych uwarunkowań niezwiązanych z chęcią czy niechęcią brania za kogoś odpowiedzialności. Zauważ, że "branie za drugą osobę odpowiedzialności" nie do końca definicję związku, także małżeńskiego, wyczerpuje.

No właśnie jak wyczerpuje to można odejść, w końcu co takiego singla zatrzyma? a jak Polska go będzie wyczerpywać?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-09-2011 08:55 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
A co zatrzyma człowieka związanego jakimś związkiem? Dokładnie to samo co singla.

Już Liliac zwróciła Ci uwagę, że przesadnie uogólniasz nie mając ku temu racjonalnego uzasadnienia. Próbujesz forsować swoje zdanie, wypowiadając się o skomplikowanych procesach, ignorując argumenty innych lub atakując je używając sztuczek heurystycznych, więc pozwolę sobie zapytać: jakie masz dowody na to co piszesz, poza Twoim własnym przekonaniem, że tak właśnie jest?

Już w innym wątku pokazałeś, że wiesz lepiej od całego świata, więc już nic więcej na dany temat nie musisz czytać (ja tak odczytuję Twoje milczenie w sprawie poleconej lektury i rzeczową dyskusję o argumentach). Czy w tym temacie jest tak samo?
02-09-2011 12:09 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>No właśnie jak wyczerpuje to można odejść, w końcu co takiego singla zatrzyma? a jak Polska go będzie wyczerpywać?
Mnie już wyczerpała, a singlem nie jestem.
02-09-2011 14:45 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>No właśnie jak wyczerpuje to można odejść, w końcu co takiego singla zatrzyma? a jak Polska go będzie wyczerpywać?

No jasne Bo małżeństwa nie rozwodzą się, a pary nie emigrują
A zastanawiasz się czasem, co piszesz?

Edit:
A czy ty aby na pewno zrozumiałeś, co napisałam? Czy tylko ostatnie słowo wyłapałeś?
Konowal (6291 punktów)
>>No właśnie jak wyczerpuje to można odejść, w końcu co takiego singla zatrzyma? a jak Polska go będzie wyczerpywać?
>No jasne Bo małżeństwa nie rozwodzą się, a pary nie emigrują
>A zastanawiasz się czasem, co piszesz?
>Edit:
>A czy ty aby na pewno zrozumiałeś, co napisałam? Czy tylko ostatnie słowo wyłapałeś?

Kazdy wie że łatwiej odejść jak się nie ma żony i dziecka itd. Oczywiste jest że mamy pełne spektrum zachowań w każdej grupie tyle że na pewno komuś łatwiej coś porzucić jak się nie ma żadnych więzów, ba jak brak więzów jest wyznacznikiem życia. W pracy wyścig szczurów a nie koleżeństwo i partnerstwo, praca tam gdzie lepiej zapłacą w danej chwili a nie praca w jednej firmie, seks bez zobowiązań, życie bez problemów - na co komu takiemu jakieś więzy społeczne/obywatelskie, toż jutro może poleci na drugi koniec polski bo tam dostanie awans albo podwyżkę, albo i na drugi koniec świata.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-09-2011 15:59 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)

>Kazdy wie że łatwiej odejść jak się nie ma żony i dziecka itd. Oczywiste jest że mamy pełne spektrum zachowań w każdej grupie tyle że na pewno komuś łatwiej coś porzucić jak się nie ma żadnych więzów, ba jak brak więzów jest wyznacznikiem życia.
Więc uważasz, że rodzina jest kulą u nogi?

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Konowal (6291 punktów)
>>Kazdy wie że łatwiej odejść jak się nie ma żony i dziecka itd. Oczywiste jest że mamy pełne spektrum zachowań w każdej grupie tyle że na pewno komuś łatwiej coś porzucić jak się nie ma żadnych więzów, ba jak brak więzów jest wyznacznikiem życia.
>Więc uważasz, że rodzina jest kulą u nogi?

Zależy w czym. Jeżeli chodzi o rozrywkowe życie singla to na pewno tak.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-09-2011 18:29 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>>Więc uważasz, że rodzina jest kulą u nogi?
>Zależy w czym. Jeżeli chodzi o rozrywkowe życie singla to na pewno tak.

Czy to znaczy, że od nierozrywkowych singli się odczepiasz?
06-09-2011 09:27 
 Ocena-2 na 4
Konowal (6291 punktów)
>>>Więc uważasz, że rodzina jest kulą u nogi?
>>Zależy w czym. Jeżeli chodzi o rozrywkowe życie singla to na pewno tak.
>Czy to znaczy, że od nierozrywkowych singli się odczepiasz?

nierozrywkowy singiel to oksymoron


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 09:35 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>nierozrywkowy singiel to oksymoron
Trochę mało wiesz o singlach, by pisać takie rzeczy (nawet żartem).

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>nierozrywkowy singiel to oksymoron
>Trochę mało wiesz o singlach, by pisać takie rzeczy (nawet żartem).

czekam na oświecenie mnie w tej materii (bez żartów)

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 10:04 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Każdy singiel to przede wszystkim człowiek, a ludzie, jak zapewne Ci wiadomo, różni są aż do obrzydliwości. Znam singli "rozrywkowych", znam takich, co po powrocie z pracy siedzą w domu i czytają, a także takich, co sobie w czasie wolnym od pracy do dziecięcego hospicjum jeżdżą i też czytają, ale dzieciom bajki. Może i traktują to jak rozrywkę, licho wie, ale przede wszystkim jak pasję pomagania.
Mam nadzieję, że oświeciłam wystarczająco?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>Każdy singiel to przede wszystkim człowiek, a ludzie, jak zapewne Ci wiadomo, różni są aż do obrzydliwości. Znam singli "rozrywkowych", znam takich, co po powrocie z pracy siedzą w domu i czytają, a także takich, co sobie w czasie wolnym od pracy do dziecięcego hospicjum jeżdżą i też czytają, ale dzieciom bajki. Może i traktują to jak rozrywkę, licho wie, ale przede wszystkim jak pasję pomagania.
>Mam nadzieję, że oświeciłam wystarczająco?

Moim zdaniem nie rozróżniasz singli od ludzi samotnych czy samych poza tym oświeciłeś :-D

PS. Jaki procent tych twoich znajomych singli jeździ do hospicjum ??

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 14:48 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Moim zdaniem nie rozróżniasz singli od ludzi samotnych czy samych
To jest to samo. Singiel to z angielskiego "single" - pojedynczy.
>poza tym oświeciłeś :-D
-ŁAM, Konowale, -ŁAM.
>PS. Jaki procent tych twoich znajomych singli jeździ do hospicjum ??
Cztery osoby z około 20.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>Moim zdaniem nie rozróżniasz singli od ludzi samotnych czy samych
>To jest to samo. Singiel to z angielskiego "single" - pojedynczy.
>>poza tym oświeciłeś :-D
> -ŁAM, Konowale, -ŁAM.
>>PS. Jaki procent tych twoich znajomych singli jeździ do hospicjum ??
>Cztery osoby z około 20.

Myślisz że do nich jest adresowany ten i podobne portale www.edarling.pl/?C


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-09-2011 08:29 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Myślisz że do nich jest adresowany ten i podobne portale www.edarling.pl/?C
Nie znam ani tego, ani podobnych portali i nic mnie nie obchodzą. Moich znajomych singli też nie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>Myślisz że do nich jest adresowany ten i podobne portale www.edarling.pl/?C
>Nie znam ani tego, ani podobnych portali i nic mnie nie obchodzą. Moich znajomych singli też nie.
Widocznie nie jesteście typowymi singlami, bo takie portale adresowane są do typowych singli.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-09-2011 13:29 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Nie istnieje "typowy singiel". Tak samo, jak nie istnieje "typowy" mężczyzna, kobieta, katolik, dziecko, chemik, gospodyni domowa, Polak, Australijczyk, policjant czy ksiądz. Widocznie te portale adresowane są do pewnego podzbioru singli, nie do wszystkich i na pewno nie do "typowych".

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-09-2011 14:01 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
A wytłumacz, co takiego nadzwyczajnego dla państwa i społeczeństwa robią nie-single?
Konowal (6291 punktów)
>A wytłumacz, co takiego nadzwyczajnego dla państwa i społeczeństwa robią nie-single?
Rozmnażają się


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 11:34 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)
>>A wytłumacz, co takiego nadzwyczajnego dla państwa i społeczeństwa robią nie-single?
>Rozmnażają się
Single też.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Konowal (6291 punktów)
>>>A wytłumacz, co takiego nadzwyczajnego dla państwa i społeczeństwa robią nie-single?
>>Rozmnażają się
>Single też.
Ale z rzadka i niechętnie


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 14:27 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Rozmnażają się
To potrafi każdy idiota.
Ilość nie przechodzi w jakość.
Konowal (6291 punktów)
>>Rozmnażają się
>To potrafi każdy idiota.
>Ilość nie przechodzi w jakość.
>
Powiedz to emerytom, którym płaci się grosze bo nie ma odpowiedniej ilości.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
09-09-2011 13:00 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Powiedz to emerytom, którym płaci się grosze bo nie ma odpowiedniej ilości.
A sądzisz, że będzie się im płacić więcej, jak "odpowiednia ilość" będzie żyła z socjalu?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>Powiedz to emerytom, którym płaci się grosze bo nie ma odpowiedniej ilości.
>A sądzisz, że będzie się im płacić więcej, jak "odpowiednia ilość" będzie żyła z socjalu?
Jak ktoś nie umie zagospodarować ludzi to niech się nie pcha do rządzenia.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 14:48 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)

>Rozmnażają się
Po co? Wlasnie widzialam taki produkt (piaty) beztroskiego rozmnazania sie. Mamusia przywiozla do Danii, ale pracy nie znalazl- bez jezyka, wyksztalcenia i prawa jazdy.
Konowal (6291 punktów)
>>Rozmnażają się
>Po co? Wlasnie widzialam taki produkt (piaty) beztroskiego rozmnazania sie. Mamusia przywiozla do Danii, ale pracy nie znalazl- bez jezyka, wyksztalcenia i prawa jazdy.

To dostanie zasiłek - co się martwisz.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
09-09-2011 13:08 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>To dostanie zasiłek - co się martwisz.
A moja emerytura zostanie pomniejszona o ten właśnie zasiłek.
Z mojego punktu widzenia byłoby lepiej, gdyby ów produkt beztroskiego rozmnażania nie istniał.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>To dostanie zasiłek - co się martwisz.
>A moja emerytura zostanie pomniejszona o ten właśnie zasiłek.
>Z mojego punktu widzenia byłoby lepiej, gdyby ów produkt beztroskiego rozmnażania nie istniał.
Żeby sie ubrać i pobawić będzie musiał gdzieś zarobić , choćby w szarej strefie czyli coś wytworzy, ba nawet może kiedyś zmądrzeć i stać się produktywnym obywatelem, zaś jak go nie będzie TO NA PEWNO NIE ZOSTANIE PODWYŻSZONA Twoja emerytura

Ba po pewnym czasie zostanie NA PEWNO obniżona bo coraz mniej będzie ludzi w wieku produkcyjnym . Krótkowzroczną masz politykę. No chyba że zamierzasz być odpowiedzialnym obywatelem i żyć tylko do 65 roku życia(obecnie).
10-09-2011 13:34 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
Osobnik przeszlo dwadziescia lat byl utrzymywany przez innych- glownie panstwo- mamusia pracuje w Danii na czarno, bierze w kraju jakies dodatki na dzieci. Wrocil, i siedzi na zasilku, ale zamierza sie zenic, o czym poinformowala dumna mamusia. Wiec on i patnerka beda brali zasilki, bo w kraju pracy nie ma. Dlatego mial poszukac tutaj.
Najkorzystniej jest pracownikow niewykwalifikowanych brac z zagranicy- np, potrzeba 100 silnych mezczyzn do budowy drogi. Jest to system temporary workers- vicar w Danii. Panstwo nie troszczy sie o zasilki, urlopy macierzynstkie, edukacje, opieke zdrowotna. Pracownicy zatrudniani na okreslony czas, potem do domu.
Maja pracownikow, a nie wynikajace z tego obciazenia. Nie martwia sie o szkoly, zlobki, porodowki. A miejscowi, doskonale wyksztalceni, zgarniaja kase. i za tych vicar robia glownie Polacy, bo tylko oni sa tak zdeterminowani. Bo jest nas za duzo, a pracy brak.
W Danii na jedno ogloszenie o pracy jest czasem ponad 500 chetnych.
Konowal (6291 punktów)
Sprawa jest prosta zastosujmy taki sam system jaki jest w Danii i na nas będa Chińczycy pracowali.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2011 20:43 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
>Sprawa jest prosta zastosujmy taki sam system jaki jest w Danii i na nas będa Chińczycy pracowali.
Watpie, czy beda chcieli. W Belfascie opowiadano mi dowcip (ale podobno autentyk) ze jak kazali Murzynowi cos zrobic, to on sie oburzyl- Co to, ja Polak jestem?
Konowal (6291 punktów)
>>Sprawa jest prosta zastosujmy taki sam system jaki jest w Danii i na nas będa Chińczycy pracowali.
>Watpie, czy beda chcieli. W Belfascie opowiadano mi dowcip (ale podobno autentyk) ze jak kazali Murzynowi cos zrobic, to on sie oburzyl- Co to, ja Polak jestem?
>
I o czym to świadczy? Że lepiej za granicą tyrać niż w Polsce pracować?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 15:21 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
W Polsce nie ma pracy. Nie zanosi sie, zeby sie to zmienilo w najblizszych latach.
Zamiast inwestowac w nowych obywateli (macierzynskie,,darmowa opieka lekarska dla dziecka i matki, zasilki, becikowe,matka nie placi podatkow/Zusu, itp) trzeba zainwestowac w maksymalne wyksztalcenie dzieci juz istniejacych. Zeby mialy jakas przyszlosc. Bo kazdy nastepny obywatel to tylko koszty, ktore sie nie zwroca. Tj, bedzie robil na emeryture, ale Dunczyka czy Holendra.
Jasniej chyba nie moge- panstwo powinno wspierac edukacje, a nie samo posiadanie dzieci.
Konowal (6291 punktów)
>W Polsce nie ma pracy. Nie zanosi sie, zeby sie to zmienilo w najblizszych latach.
>Zamiast inwestowac w nowych obywateli (macierzynskie,,darmowa opieka lekarska dla dziecka i matki, zasilki, becikowe,matka nie placi podatkow/Zusu, itp) trzeba zainwestowac w maksymalne wyksztalcenie dzieci juz istniejacych. Zeby mialy jakas przyszlosc. Bo kazdy nastepny obywatel to tylko koszty, ktore sie nie zwroca. Tj, bedzie robil na emeryture, ale Dunczyka czy Holendra.
>Jasniej chyba nie moge- panstwo powinno wspierac edukacje, a nie samo posiadanie dzieci.

To jest totalna bzdura. Właśnie to nas spotkało że najbardziej wykształceni wyjechali. Czyli daliśmy zagranicy za darmo wykształconych ludzi. Trzeba dać ludziom pracować i się bogacić a nie planować jakąś inżynierię społeczną i w imię tego podnosić podatki.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
maruda (5550 punktów)
> Właśnie to nas spotkało że najbardziej wykształceni wyjechali.

Czyli zgodzisz się samo-opodatkować na jakieś słuszne według ciebie cele? Jasno widać że w dzisiejszym rozwiązaniu nie ma możliwości zwiększenia finansowania nauki, czy zgadzasz się żeby te konkretne 20 złotych z twojej pensji szło na naukę, czy niech samo państwo się martwi?

Księża są satanistami bo ubierają się na czarno.
Konowal (6291 punktów)
>> Właśnie to nas spotkało że najbardziej wykształceni wyjechali.
>Czyli zgodzisz się samo-opodatkować na jakieś słuszne według ciebie cele? Jasno widać że w dzisiejszym rozwiązaniu nie ma możliwości zwiększenia finansowania nauki, czy zgadzasz się żeby te konkretne 20 złotych z twojej pensji szło na naukę, czy niech samo państwo się martwi?

Oczywiście że jestem za samoopodatkowaniem, bo nie jestem anarchistą. Uważam że państwo ma ważne cele do spełnienia w obecnych czasach i długo jeszcze będzie je miało, ale teraz oczywiście wkraczamy w dyskusję o kształt państwa. Ja osobiście jestem za tz. państwem minimum, ale jako człowiek i chrześcijanin jestem skłonny się opodatkować dla jakichś poza podstawowych celów/zadań. Niemniej nie może to być tak że Państwo zabiera na coś podatki tylko dlatego że może i to jeszcze w takim wymiarze. Zmniejszmy obszary zainteresowania państwa, a na pewno znajdą sie pieniądze na zadania co do których nie ma większych sprzeciwów.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 20:00 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>To jest totalna bzdura. Właśnie to nas spotkało że najbardziej wykształceni wyjechali. Czyli daliśmy zagranicy za darmo wykształconych ludzi. Trzeba dać ludziom pracować i się bogacić a nie planować jakąś inżynierię społeczną i w imię tego podnosić podatki.
Wlasnie tu, gdzie ja siedze, jest inzynieria spoleczna. I dlatego wyksztalceni tu uciekaja...
Konowal (6291 punktów)
>>To jest totalna bzdura. Właśnie to nas spotkało że najbardziej wykształceni wyjechali. Czyli daliśmy zagranicy za darmo wykształconych ludzi. Trzeba dać ludziom pracować i się bogacić a nie planować jakąś inżynierię społeczną i w imię tego podnosić podatki.
>Wlasnie tu, gdzie ja siedze, jest inzynieria spoleczna. I dlatego wyksztalceni tu uciekaja...

Do kasy uciekają a nie inżynierii społecznej, bo zawsze lepiej jest jak się biedy nie klepie niż jak się ją klepie.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 15:28 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
A jak zabraknie rak do pracy- zawsze bedzie mase chetnych. Bez ponoszenia kosztow. W kazdej chwili mozna ich odeslac. Moze to nie calkiem uczciwe, ale tak to dziala w praktyce.
Te rece beda glownie niewykwalifikowane. Podobnie zreszta, jak wiekszosc dzieci z rodzin wielodzietnych. Nawet, jak bedzie jakis Chinczyk po studiach, to bez jezyka moze tylko kamienie lupac. Ale takich prac jest coraz mniej. Dlatego tez zapotrzebowanie na prace Polakow w Unii sie kurczy...
Konowal (6291 punktów)
>A jak zabraknie rak do pracy- zawsze bedzie mase chetnych. Bez ponoszenia kosztow.

Tu się zgodzę. Choć wątpię czy jest to możliwe w UE gdzie jest cała masa bzdurnych przepisów o emigrantach których trzeba przestrzegać i w Polsce. Zobacz co sie działo ostatnio - deportacje Rumunów, czy łamanie ukladu Schengen.

> W kazdej chwili mozna ich odeslac.

A to już pobożne życzenie.

> Moze to nie calkiem uczciwe, ale tak to dziala w praktyce.

Powinno się tak działać. Jak widać po muzułmanach we francji i Niemczech nie jest to takie oczywiste.

>Te rece beda glownie niewykwalifikowane. Podobnie zreszta, jak wiekszosc dzieci z rodzin wielodzietnych. Nawet, jak bedzie jakis Chinczyk po studiach, to bez jezyka moze tylko kamienie lupac.

Chinczycy szybko się języków uczą
> Ale takich prac jest coraz mniej. Dlatego tez zapotrzebowanie na prace Polakow w Unii sie kurczy...
Niby gdzie? W niemczech do opieki nad starszymi ludzmi potrzeba coraz więcej bo młodych niemców już nie ma a muzułmanie mają swoje rodziny.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 10:38 
 Ocena 7 na 7
wojtek. (1061 punktów)
>nierozrywkowy singiel to oksymoron

   "Nierozrywkowy singiel" to nie jest oksymoron, wiem to z autopsji. Oksymoronem za to jest: "Inteligentny Ty". Ponieważ o braku jakiejkolwiek inteligencji, świadczy pisanie w taki sposób, o życiu i motywacji ludzi (m.in o moim życiu i mojej motywacji), których nie znasz.
Konowal (6291 punktów)
>>nierozrywkowy singiel to oksymoron
>    "Nierozrywkowy singiel" to nie jest oksymoron, wiem to z autopsji. Oksymoronem za to jest: "Inteligentny Ty". Ponieważ o braku jakiejkolwiek inteligencji, świadczy pisanie w taki sposób, o życiu i motywacji ludzi (m.in o moim życiu i mojej motywacji), których nie znasz.
>
Sorry ale nie jesteś pękiem świata, ani nawet wyznacznikiem typowości singla więc Twoja wypowiedź jest z lekka niemerytoryczna, zaś ja pozwolę mieć sobie własne zdanie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 14:32 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
>Twoja wypowiedź jest z lekka niemerytoryczna, zaś ja pozwolę mieć sobie własne zdanie.

Przyganiał kocioł garnkowi, abstrahując od tego, że zwyczajnie bzdury piszesz.
07-09-2011 00:14 
 Ocena 7 na 7
wojtek. (1061 punktów)
>Sorry ale nie jesteś pękiem świata,

   A napisałem gdzieś, że się za takowy uważam?

>ani nawet wyznacznikiem typowości singla

   Skąd zaczerpnąłeś powyższą informację? Znamy się może osobiście, jakiś dłuższy czas? Bo tylko ten fakt upoważniałby Cię, do twierdzenia, czego wyznacznikiem jestem, a czego nie. Jeśli się nie znamy, to nie wypowiadaj się o mnie w ten sposób, bo nie masz do tego żadnych podstaw.

>więc Twoja wypowiedź jest z lekka niemerytoryczna

   Zauważyłem już, że uważasz, iż wiesz wszystko najlepiej (nawet to, jak żyją ludzie których nie znasz, i czym się w swoim życiu kierują), ale w całej swojej megalomanii, racz przyjąć do wiadomości, że to, iż Ty uważasz, że coś jest niemerytoryczne, nie oznacza, że faktycznie takie jest. Twoje opinie, nie są wyznacznikiem poziomu merytoryczności wypowiedzi.

>zaś ja pozwolę mieć sobie własne zdanie.

   Pewnie, każdemu wolno mieć własne zdanie. Tylko jeśli to Twoje zdanie (w tym przypadku na temat singli) ma niewiele wspólnego z rzeczywistością i jest dla kogoś obraźliwe, to nie oczekuj, że wszyscy będą Ci potakiwać.
06-09-2011 10:47 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
Jako że odpowiedziała ci już Meret, ja sobie daruję, bo i nie widzę szans na merytoryczną konwersację.

W kwestii regulaminowej dodam tylko, że wielokrotnie przypominałam ci o obowiązku stosowania się do zasad poprawnej pisowni. Następny w ten sposób napisany post wyląduje w Oślej, gdy tylko go zauważę.
06-09-2011 13:20 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
>nierozrywkowy singiel to oksymoron
Bardzo zabawne. Czy Wy Konowal piszecie swe teksty solo?
02-09-2011 16:14 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Widzę, że znów wciskasz nam swoją demagogię. Jak czytam Twoją wypowiedź o singlach, to wyłania się z tego obraz, że są oni dla Ciebie osobnym gatunkiem i to chyba gorszym od nie-singli.

Tak ciężko Ci zrozumieć, że to czy ktoś się ożenił (lub jest w związku, bo nie wiem co dla Ciebie dokładni znaczy "singiel"), czy pozostał singlem nie ma żadnego przełożenia na to, co sobie o ich schematycznym postępowaniu uroiłeś? Jeśli uważasz, że się mylę, to ponownie proszę: podaj dowody na zasadność Twoich przekonań. Dla jasności, kolejny Twój przykład z życia wzięty, lub "na chłopskie oko", nie będzie bardziej dowodem niż poprzednie, co zresztą już wielokrotnie było argumentowane i opisywane na tym forum.
30-08-2011 16:23 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Problemem stają się tu relacje w domu i uświadomienie ludziom, że nie powinni traktować wzajemnej pomocy jako robienia swoim bliskim łaski, że pomoc rodzinie to jest dobro za które nikt nie ma prawa żądać jakiegoś wynagrodzenia.

Jednocześnie warto pamiętać, że sama pomoc bliskim jest "dobrem", o które można prosić, ale nie wolno go żądać. Nie nazwałabym tego może "robieniem łaski", ale robieniem dużej uprzejmosci/wyświadczaniem przysługi już jak najbardziej - w końcu każdy ma prawo do własnego życia.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.

Nie tylko warto, ale jest to konieczne, żeby uniknąć katastrofy (gospodarczej i politycznej) w Polsce. Zaprojektowanie odpowiedniej terapii wymaga najpierw trafnej diagnozy - oto przewidywania rozwoju sytuacji demograficznej:

ZMIANY SYTUACJI DEMOGRAFICZNEJ W POLSCE

Populacja ogółem (w mln):

2007 38,116
2010 38,092
2020 37,830
2030 36,796
2040 34,956
2050 32,462

-w tym w wieku produkcyjnym:
2007 24,545
2010 24,571
2020 22,503
2030 21,254
2040 19,694
2050 16,634

źródło: do 2035r. - Prognoza demograficzna Główny Urząd Statystyczny, 2008r., od 2036r. - prognoza sporządzona w Departamencie Statystyki ZUS w oparciu o prognozę GUS do 2035r.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto? Jeśli
>warto, to co należałoby zrobić.

Wpływ na sytuację demograficzną mają dwa obszary:
1) ekonomia
2) moralność.

ad 1) W tym obszarze kluczowe jest stworzenie takiego systemu, żeby rodzice mieli poczucie, że własną pracą są w stanie utrzymać siebie i swoje dzieci. Nie chodziłoby zatem o rozwiązania z zakresu opieki społecznej (zasiłki), lecz raczej o sprawiedliwe, prorodzinne rozwiązania podatkowe. Najważniejszy jest podatek dochodowy od osób fizycznych - podstawą wyliczania takiego podatku powinien być dochód na jednego członka rodziny; istnieją ekonomiczne oszacowania, które pokazują, że wprowadzenie takiego systemu w Polsce byłoby realne. Pozytywny efekt miałoby także zmniejszenie stawki VAT od produktów i usług związanych z dziećmi.
31-08-2011 16:29 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Podoba mi się pomysł zmniejszenia (bądź nawet zniesienia) VAT na towary i usługi związane z dziećmi.
Ale co ma do demografii moralność? Uznamy, że moralne jest posiadanie czworga dzieci, a niemoralne posiadanie jednego? Jak to sobie wyobrażasz?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Ale co ma do demografii moralność? Uznamy, że moralne jest posiadanie czworga dzieci, a niemoralne posiadanie jednego? Jak to sobie wyobrażasz?

Nie, chodzi tu o wartości moralne funkcjonujące powszechnie w społeczeństwie - w zależności od tego, jakie wartości dominują, może to mieć pozytywny albo negatywny wpływ na sytuację demograficzną.
24-09-2011 03:31 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Nie, chodzi tu o wartości moralne funkcjonujące powszechnie w społeczeństwie - w zależności od tego, jakie wartości dominują, może to mieć pozytywny albo negatywny wpływ na sytuację demograficzną.

Może też nie mieć żadnego istotnego znaczenia. "Aktualnie dominujące" wartości zmieniają się w czasie w zależności od innych czynników, które mają znaczenie bardziej podstawowe. Wtedy zawsze będzie dostawać wynik, że te wartości wywierają wpływ, a one (podobnie jak rozrodczość) będą tylko skutkami czynników mających bardziej fundamentalne znaczenie. Inaczej mówiąc, te wartości będą tylko skorelowane z poziomem rozrodczości, ale nie będzie zależności przyczynowej. Widać to właśnie dzisiaj na przykładzie Polski - may "od metra" wartości prorodzinnych i spadek rozrodczości.

Nie stosuję emoticonów
Konowal (6291 punktów)
>Podoba mi się pomysł zmniejszenia (bądź nawet zniesienia) VAT na towary i usługi związane z dziećmi.

niestety w UE nie da sie znieść vatu

>Ale co ma do demografii moralność? Uznamy, że moralne jest posiadanie czworga dzieci, a niemoralne posiadanie jednego? Jak to sobie wyobrażasz?

raczej chodzi na jaką moralność bardziej postawimy czy np. chrześcijańską, czy np. lewicową

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Ale co ma do demografii moralność?

Jeden przykład: jeżeli dla większości osób w danej społeczności dążenie do większego dobrobytu i wygody jest większą wartością niż gotowość do wyrzeczeń dla dobra najbliższych, to ma to negatywny wpływ na sytuację demograficzną.
02-09-2011 14:23 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)
>>Ale co ma do demografii moralność?
>Jeden przykład: jeżeli dla większości osób w danej społeczności dążenie do większego dobrobytu i wygody jest większą wartością niż gotowość do wyrzeczeń dla dobra najbliższych, to ma to negatywny wpływ na sytuację demograficzną.
A nie przychodzi ci do głowy, że możliwy jest układ dobrobytu i wygody bez jakichkolwiek wyrzeczeń.
W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem. Ale ty żądasz by było to tylko i wyłącznie wyrzeczenie. To katolickie spojrzenie na życie gloryfikujące cierpienie jednostki. Do głowy ci nie przyjdzie, że można bez cierpienia dla przyjemności.
Pod tym względem katolicy są masochistami uwielbiają sami cierpieć i najchętniej sprowadziliby cierpienie na resztę.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
02-09-2011 14:46 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>A nie przychodzi ci do głowy, że możliwy jest układ dobrobytu i wygody bez jakichkolwiek wyrzeczeń.

Brak gotowości do wyrzeczeń dla dobra bliskiej osoby to brak miłości. Brak miłości jest możliwy.

>W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem.

Zawsze.

>Ale ty żądasz by było to tylko i wyłącznie wyrzeczenie.

Przeciwnie - radość tu przeważa.

>Do głowy ci nie przyjdzie, że można bez cierpienia dla przyjemności.

Wiele można "bez cierpienia dla przyjemności", ale nie wszystko. W życiu są i cierpienia, i przyjemności. Jeżeli głównym celem życia jest dążenie do przyjemności i unikanie cierpień, to wcześniej czy później nastąpi sprzeniewierzenie się miłości.

>Pod tym względem katolicy są masochistami uwielbiają sami cierpieć i najchętniej sprowadziliby cierpienie na resztę.

Nie znam takich. Nie chcę, żebyś cierpiała.
02-09-2011 15:14 
 Ocena 7 na 7
TyDraniu (6569 punktów)
>Nie znam takich. Nie chcę, żebyś cierpiała.

Oczywiście, że nie chcesz. Wszyscy katolicy, którzy prowadzą umoralniające dyskusje na naszym forum robią to "dla naszego dobra".


02-09-2011 15:16 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>>W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem.
>Zawsze.

Nie zawsze. Nie dla każdego. Nie w każdych warunkach. Chyba że mówisz za siebie, ale wtedy bądź łaskaw to podkreślać.

>>Ale ty żądasz by było to tylko i wyłącznie wyrzeczenie.
>Przeciwnie - radość tu przeważa.

Jak wyżej - nie zawsze; nie u każdego; nie w każdych warunkach.

>sprzeniewierzenie się miłości.

Rozwiń jakoś to przeurocze literackie określenie.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem.
>>Zawsze.
>Nie zawsze. Nie dla każdego. Nie w każdych warunkach.

Szczęście ma swój składnik obiektywny (tzn. niezależny od podmiotu) i subiektywny (zależny). W tym przypadku składnik obiektywny istnieje zawsze. Ty twierdzisz, że składnik subiektywny nie zawsze istnieje, co jest prawdą.

>>>Ale ty żądasz by było to tylko i wyłącznie wyrzeczenie.
>>Przeciwnie - radość tu przeważa.
>Jak wyżej - nie zawsze; nie u każdego; nie w każdych warunkach.

"Przeważa" - tzn. w większości przypadków. W ogromnej większości.

>>sprzeniewierzenie się miłości.
>Rozwiń jakoś to przeurocze literackie określenie.
>

Na przykładzie: jeżeli moje dziecko potrzebuje rozmowy ze mną, a ja nie mam dla niego czasu, bo wolę oglądać telewizję, to jest to moje sprzeniewierzenie się miłości do dziecka.
02-09-2011 15:54 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>>W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem.
>>>Zawsze.
>>Nie zawsze. Nie dla każdego. Nie w każdych warunkach.
>Szczęście ma swój składnik obiektywny (tzn. niezależny od podmiotu)

To chyba kwestia wiary

>"Przeważa" - tzn. w większości przypadków. W ogromnej większości.

A czy mógłbyś mówić za siebie, podawać statystyki lub podkreślać "wydaje mi się"?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Szczęście ma swój składnik obiektywny (tzn. niezależny od podmiotu)
>To chyba kwestia wiary

Nie, to jest obiektywistyczna teoria szczęścia (vide np. "O szczęściu" Tatarkiewicza).

>>"Przeważa" - tzn. w większości przypadków. W ogromnej większości.
>A czy mógłbyś mówić za siebie, podawać statystyki lub podkreślać "wydaje mi się"?

Uznajmy domyślnie, że każda moja wypowiedź zaczyna się od "Moim zdaniem,..."
Chyba jako moderator nie chcesz, żebym w ten sposób zamulał forum?
02-09-2011 16:21 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Nie, to jest obiektywistyczna teoria szczęścia (vide np. "O szczęściu" Tatarkiewicza).

Czyli kwestia wiary. Nie udowodnisz tego w żaden sposób.

>Uznajmy domyślnie, że każda moja wypowiedź zaczyna się od "Moim zdaniem,..."

Nie, nie wydaje mi się, byśmy powinni przyjmować takie założenia, jeśli używasz określeń typu "większość".
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Nie, to jest obiektywistyczna teoria szczęścia (vide np. "O szczęściu" Tatarkiewicza).
>Czyli kwestia wiary. Nie udowodnisz tego w żaden sposób.

Nie wiary, tylko filozofii, więc nie dowodzi się tego na sposób właściwy dla nauk przyrodniczych, ale na sposób właściwy dla filozofii. Deklarujesz, że nie chcesz filozofii, a ciągle wchodzisz na jej teren.
02-09-2011 17:03 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>Czyli kwestia wiary. Nie udowodnisz tego w żaden sposób.
>Nie wiary, tylko filozofii, więc nie dowodzi się tego na sposób właściwy dla nauk przyrodniczych, ale na sposób właściwy dla filozofii.

Dowodzi się w sposób, którego ni cholery naukowym nazwać się nie da. Ot, takie gdybanie. Nie zdefiniujesz i nie udokumentujesz obiektywnie. Tak, znakomita część filozofii to kwestia wiary.

>Deklarujesz, że nie chcesz filozofii, a ciągle wchodzisz na jej teren.

Zajmuje mnie tylko tam, gdzie może mnie dotknąć swoimi praktycznymi konsekwencjami. Gdybanie teoretyczne możesz sobie uprawiać do woli
02-09-2011 17:50 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pani Liliac: Czyli kwestia wiary. Nie udowodnisz tego w żaden sposób.
>>>>>>Nie wiary, tylko filozofii, więc nie dowodzi się tego na sposób właściwy dla nauk przyrodniczych, ale na sposób właściwy dla filozofii.
>>>>Deklarujesz, że nie chcesz filozofii, a ciągle wchodzisz na jej teren.
>Dowodzi się w sposób, którego ni cholery naukowym nazwać się nie da. Ot, takie gdybanie. Nie zdefiniujesz i nie udokumentujesz obiektywnie. Tak, znakomita część filozofii to kwestia wiary.

Stara prawda: "Jak coś mówię, to znaczy, że mówię, a wcale nie znaczy, iż potrafiłbym to uczynić".
Pan Mbielecki już tu wieloma umiejętnościami się chwalił - dopóki nie przyszło do sprawdzenia. Mam wielkie wątpliwości, czy potrafiłby przedstawić przekonywujący wywód filozoficzny.
To takie dziwne forum, że parę osób zna się całkiem nieźle na filozofii, a nawet i o teologii katolickiej potrafi powiedzieć więcej niż Pan Mbielecki.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
02-09-2011 20:14 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>To takie dziwne forum, że parę osób zna się całkiem nieźle na filozofii, a nawet i o teologii katolickiej potrafi powiedzieć więcej niż Pan Mbielecki.

Panie Andrzeju to kuszenie losu. Bielecki może okazać się aktualnym papieżem, a wtedy taka teologiczna dysputa jest z góry skazana na przegraną.
03-09-2011 09:23 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>To takie dziwne forum, że parę osób zna się całkiem nieźle na filozofii, a nawet i o teologii katolickiej potrafi powiedzieć więcej niż Pan Mbielecki.
>Panie Andrzeju to kuszenie losu. Bielecki może okazać się aktualnym papieżem, a wtedy taka teologiczna dysputa jest z góry skazana na przegraną.
Od początku uczestnictwa w naszym forum moim - związanym z nim - marzeniem są inteligentni o sporej wiedzy teiści, gdy z rzadka pojawiają się tacy - a chociaż rzadko to przecież pojawiają się - cieszę się wówczas ogromnie. Nawet, gdy nawet stanowiska polaryzują się i występuje obustronne zacietrzewienie.

Lepiej z mądrym się kłócić, niż z głupim zgadzać.

Niektórzy uczestnicy irytują się, gdy piszę, że szybko rozpoznaję głupotę, ale naprawdę nie jest to takie trudne, wystarczy bibliotekę przeczytać i już wychodzi. Zaznaczam, że wcale nie chodzi mi o niewiedzę, gdyż wszyscy mamy jej ogromne obszary, które staramy się zapełnić i nigdy nie zapełnimy, a o zwyczajną głupotę pokrywaną pewnością siebie i jedyno-słusznością własnych poglądów.

Zupełnie poważnie bardzo bym się cieszył, gdyby Pan Mbielecki taki wywód przedstawił, lub podjął poważną dyskusję o teologii, czy biblistyce. Ja lubię się uczyć, a obszary mojej niewiedzy są jeszcze ogromne.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
02-09-2011 15:57 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)

>Na przykładzie: jeżeli moje dziecko potrzebuje rozmowy ze mną, a ja nie mam dla niego czasu, bo wolę oglądać telewizję, to jest to moje sprzeniewierzenie się miłości do dziecka.
Naprawdę? Istnieje taki program w telewizji?
Podaj jaki to może kupię sobie telewizor.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
02-09-2011 16:14 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Na przykładzie: jeżeli moje dziecko potrzebuje rozmowy ze mną, a ja nie mam dla niego czasu, bo wolę oglądać telewizję, to jest to moje sprzeniewierzenie się miłości do dziecka.
>Naprawdę? Istnieje taki program w telewizji?
>Podaj jaki to może kupię sobie telewizor.

Też nie mam telewizora.
To inny przykład: jeżeli żona/mąż nie ma czasu dla męża/żony, bo zbyt dużo czasu poświęca na sprawy zawodowe/polityczne/towarzyskie, to jest to sprzeniewierzenie się miłości małżeńskiej. Czy ten przykład Ci się podoba?
02-09-2011 17:55 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)

>To inny przykład: jeżeli żona/mąż nie ma czasu dla męża/żony, bo zbyt dużo czasu poświęca na sprawy zawodowe/polityczne/towarzyskie, to jest to sprzeniewierzenie się miłości małżeńskiej. Czy ten przykład Ci się podoba?
Jeżeli praca zawodowa sprawia mu frajdę i stanowi ważny element jego życia to niby czemu miałabym mieć mu za złe. Przecież ta chęć pracy jest częścią człowieka którego pokochałam.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
05-09-2011 15:01 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>To inny przykład: jeżeli żona/mąż nie ma czasu dla męża/żony, bo zbyt dużo czasu poświęca na sprawy zawodowe/polityczne/towarzyskie, to jest to sprzeniewierzenie się miłości małżeńskiej. Czy ten przykład Ci się podoba?
>Jeżeli praca zawodowa sprawia mu frajdę i stanowi ważny element jego życia to niby czemu miałabym mieć mu za złe. Przecież ta chęć pracy jest częścią człowieka którego pokochałam.

a jeżeli to ta jedyna cześć której nie kochasz ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
14-09-2011 12:19 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>a jeżeli to ta jedyna cześć której nie kochasz ?

Buahaha, to stosujesz zasadę "no sex, aż się zmienisz" (To żeś "przyASił" tym pytaniem i wprawił mnie w wesołość ogólną)


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
02-09-2011 15:27 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)

>Brak gotowości do wyrzeczeń dla dobra bliskiej osoby to brak miłości. Brak miłości jest możliwy.
To miłość jest wyrzeczeniem? To może być i powinna być przecież czysta radość

>>Do głowy ci nie przyjdzie, że można bez cierpienia dla przyjemności.
>Wiele można "bez cierpienia dla przyjemności", ale nie wszystko. W życiu są i cierpienia, i przyjemności. Jeżeli głównym celem życia jest dążenie do przyjemności i unikanie cierpień, to wcześniej czy później nastąpi sprzeniewierzenie się miłości.
Katolickie brednie. Miłość może być radością bez cierpienia. Są czasem trudności,porażki ale nie powinna przysparzać cierpień. Miłość i cierpienie to chora miłość.

>Nie znam takich. Nie chcę, żebyś cierpiała.
Ale chcesz zmusić kobiety do rodzenia niezależnie czy ciąża spowoduje utratę życia, zdrowia, satysfakcji, szczęścia...dla chorej ideologii.
Dziecko zaplanowane jest szczęściem pojawiające się nie w porę może stać się przekleństwem.
Czemu nie starać się by ciąże kończyły się szczęściem, czemu zmuszać do przekleństwa.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
02-09-2011 15:57 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>Brak gotowości do wyrzeczeń dla dobra bliskiej osoby to brak miłości. Brak miłości jest możliwy.
>To miłość jest wyrzeczeniem? To może być i powinna być przecież czysta radość

Jest drobna różnica między GOTOWOŚCIĄ do wyrzeczeń, a wyrzeczeniem.

>Katolickie brednie. Miłość może być radością bez cierpienia. Są czasem trudności,porażki ale nie powinna przysparzać cierpień. Miłość i cierpienie to chora miłość.

I na takich postawach hoduje się pomysły w stylu eutanazji, bo jak można patrzeć na cierpienie ukochanej osoby nieuleczalnie chorej....


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-09-2011 16:05 
 Ocena 11 na 11
Alicja Duda (25557 punktów)

>>Katolickie brednie. Miłość może być radością bez cierpienia. Są czasem trudności,porażki ale nie powinna przysparzać cierpień. Miłość i cierpienie to chora miłość.
>I na takich postawach hoduje się pomysły w stylu eutanazji, bo jak można patrzeć na cierpienie ukochanej osoby nieuleczalnie chorej....
Nie na ten temat mówimy ale jak chcesz wiedzieć to jeżeli bliska mi osoba będzie cierpiała na nieuleczalną chorobę i będzie chciała umrzeć to zrobię wszystko by jej to umożliwić.
I mam nadzieję , że jeżeli sytuacja będzie odwrotna to kogoś z moich bliskich będzie na to stać.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
02-09-2011 16:18 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Nie na ten temat mówimy ale jak chcesz wiedzieć to jeżeli bliska mi osoba będzie cierpiała na nieuleczalną chorobę i będzie chciała umrzeć to zrobię wszystko by jej to umożliwić.
>I mam nadzieję , że jeżeli sytuacja będzie odwrotna to kogoś z moich bliskich będzie na to stać.

Umrzeć w sposób naturalny, oczywiście. Też jestem przeciw uporczywej terapii. Wreszcie się zgadzamy - jakie to miłe...


Konowal (6291 punktów)
>>>Katolickie brednie. Miłość może być radością bez cierpienia. Są czasem trudności,porażki ale nie powinna przysparzać cierpień. Miłość i cierpienie to chora miłość.
>>I na takich postawach hoduje się pomysły w stylu eutanazji, bo jak można patrzeć na cierpienie ukochanej osoby nieuleczalnie chorej....
>Nie na ten temat mówimy ale jak chcesz wiedzieć to jeżeli bliska mi osoba będzie cierpiała na nieuleczalną chorobę i będzie chciała umrzeć to zrobię wszystko by jej to umożliwić.
>I mam nadzieję , że jeżeli sytuacja będzie odwrotna to kogoś z moich bliskich będzie na to stać.

I dlatego ni jak się nie możemy z sobą zgodzić :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-09-2011 17:34 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>I na takich postawach hoduje się pomysły w stylu eutanazji, bo jak można patrzeć na cierpienie ukochanej osoby nieuleczalnie chorej....
Naprawdę Pańskie teksty są coraz bardziej żenująco smutne. Czy jak ktoś jest katolikiem, to nie może być człowiekiem posiadającym choć odrobinę empatii. Prawidłową reakcją byłoby życzenie aby sprawdził Pan to osobiście, ale ponieważ jestem tylko nominalnym katolikiem, a faktycznym racjonalistą, to nie życzę takiej potworności nikomu.
Tak - nie potępiam nikogo, kto musiał skrócić męki ukochanej osoby i ogromnie mu współczuję.

Miłych rozważań na własną postawą moralną.

@@@
.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Brak gotowości do wyrzeczeń dla dobra bliskiej osoby to brak miłości. Brak miłości jest możliwy.
>To miłość jest wyrzeczeniem? To może być i powinna być przecież czysta radość

Miłość nie jest wyrzeczeniem. Miłość wymaga gotowości do wyrzeczenia (np. rezygnacji z jakiejś przyjemności, wygody itp.), jeśli dobro drugiej osoby będzie tego wymagało. Jeżeli kocha się drugą osobę, to czyni się to z radością.

>>>Do głowy ci nie przyjdzie, że można bez cierpienia dla przyjemności.
>>Wiele można "bez cierpienia dla przyjemności", ale nie wszystko. W życiu są i cierpienia, i przyjemności. Jeżeli głównym celem życia jest dążenie do przyjemności i unikanie cierpień, to wcześniej czy później nastąpi sprzeniewierzenie się miłości.
>Miłość może być radością bez cierpienia. Są czasem trudności,porażki ale nie powinna przysparzać cierpień. Miłość i cierpienie to chora miłość.

Miłość nie przysparza cierpień. Miłość powoduje, że jesteśmy gotowi na cierpienie dla dobra kochanej osoby, jeśli zaistnieje taka konieczność.

>Katolickie brednie.

Lubisz inwektywy?

>Ale chcesz zmusić kobiety do rodzenia niezależnie czy ciąża spowoduje utratę życia, zdrowia, satysfakcji, szczęścia...dla chorej ideologii.

Skąd znasz moje poglądy w tej sprawie?
02-09-2011 21:39 
 Ocena 7 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem.
>Zawsze.

Zdecydowanie nie. Dla mnie dziecko to byłaby tragedia. Gdybym zaszła w ciążę, byłby to dla mnie koniec życia i to nie figuratywnie. Umarłabym po prostu. Tak normalnie, wiesz - zatrzymanie funkcji życiowych, te sprawy. Chcesz mi wytłumaczyć, dlaczego powinnam być w związku z tym jednakowoż z ciąży szczęśliwa? Bez przywoływania bogów, etyki religijnej i nudnego ad nauseam "dziedzictwa".


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-09-2011 15:44 
 Ocena-2 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

> Dla mnie dziecko to byłaby tragedia. Gdybym zaszła w ciążę, byłby to dla mnie koniec życia i to nie figuratywnie. Umarłabym po prostu. Tak normalnie, wiesz - zatrzymanie funkcji życiowych, te sprawy. Chcesz mi wytłumaczyć, dlaczego powinnam być w związku z tym jednakowoż z ciąży szczęśliwa?

Nie wytłumaczę Ci - jesteś zbyt ponura.
05-09-2011 16:11 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie wytłumaczę Ci - jesteś zbyt ponura.

Nie bój nic, dawaj. Widziałam się dziś z dawno nieodwiedzanymi znajomymi, jeździłam na rowerze ładne parę godzin, udało mi się rozwiązać poważny problem. Jestem wręcz na endorfinowym haju.

A jeszcze przyjechał mój przyjaciel i będziemy oglądać film. Śmiało, hop do przodu


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-09-2011 16:27 
 Ocena-3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wytłumaczę Ci - jesteś zbyt ponura.
>Nie bój nic, dawaj. Widziałam się dziś z dawno nieodwiedzanymi znajomymi, jeździłam na rowerze ładne parę godzin, udało mi się rozwiązać poważny problem. Jestem wręcz na endorfinowym haju.
>A jeszcze przyjechał mój przyjaciel i będziemy oglądać film. Śmiało, hop do przodu
>

Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
05-09-2011 16:34 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)

>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
Nie przeczytałeś co napisała. Nie będzie miał kto ani komu to mówić bo ich nie będzie wśród żywych.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
>Nie przeczytałeś co napisała. Nie będzie miał kto ani komu to mówić bo ich nie będzie wśród żywych.
>

Może nie będzie tak źle...
05-09-2011 16:58 
 Ocena 6 na 6
maruda (5550 punktów)
>Może nie będzie tak źle...

Skąd takie przypuszczenia, pomodlisz się i stanie się cud? Super pomysł, tylko jeżeli modlitwa nie zadziała będziesz winny śmierci Elki. Jak ma się to do sławnego "nie zabijaj"?
05-09-2011 17:08 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)
>>Może nie będzie tak źle...
>Skąd takie przypuszczenia, pomodlisz się i stanie się cud? Super pomysł, tylko jeżeli modlitwa nie zadziała będziesz winny śmierci Elki. Jak ma się to do sławnego "nie zabijaj"?
Powie, że Bóg tak chciał

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
06-09-2011 11:07 
 Ocena 8 na 8
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
>>Nie przeczytałeś co napisała. Nie będzie miał kto ani komu to mówić bo ich nie będzie wśród żywych.
>Może nie będzie tak źle...
Dureń
06-09-2011 11:12 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Może nie będzie tak źle...
>Dureń

Niestety prawdopodobnie tak...

...jakkolwiek nie powinniśmy używać na forum tego typu określeń.
06-09-2011 11:15 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Może nie będzie tak źle...
>>Dureń
>Niestety prawdopodobnie tak...
> ...jakkolwiek nie powinniśmy używać na forum tego typu określeń.
Postaram się.
06-09-2011 12:24 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>>Może nie będzie tak źle...
>>Dureń

>Niestety prawdopodobnie tak...
> ...jakkolwiek nie powinniśmy używać na forum tego typu określeń.
Regulaminowo zgoda, ale to naprawdę łagodne i bardzo kulturalne określenie takiego sposobu myślenia. Przed mocniejszymi może chronić nas tylko "głęboka wiara", że nie rozumie człowiek tego co sam mówi, ot powtarza - co od katechety, czy na kazaniu usłyszał.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Konowal (6291 punktów)
>>>Może nie będzie tak źle...
>>Dureń
>Niestety prawdopodobnie tak...
> ...jakkolwiek nie powinniśmy używać na forum tego typu określeń.
Chlodwig dostał ode mnie + ale powinnaś mu dać ostrzeżenie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 15:33 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Chlodwig dostał ode mnie + ale powinnaś mu dać ostrzeżenie.

Ode mnie również dostał plusa. I upomnienie (na czerwono).
05-09-2011 16:41 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.

I będzie miała urocze zdjęcie na nagrobek (chociaż noworodkom rzadko zdarza się formułować tak składne zdania). To było mocno żenujące, wiesz?
05-09-2011 16:43 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
>I będzie miała urocze zdjęcie na nagrobek. To było mocno żenujące, wiesz?

Ale szczere.
Nie znam mocniejszego argumentu.
05-09-2011 17:00 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Nie znam mocniejszego argumentu.

To marnie, bo mnie on nie porusza.

I naprawdę nie uważasz, że to nieco żałosne, epatować kogoś z wielkimi szansami na zgon przy porodzie swoimi wizjami gadających przedszkolaków?
06-09-2011 21:08 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
>>Nie znam mocniejszego argumentu.
>To marnie, bo mnie on nie porusza.
Hmm to może ten Cie ruszy ; Zostanie katolicką świętą Z taką fajną aureolką wokół głowy
06-09-2011 21:14 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>Nie znam mocniejszego argumentu.
>>To marnie, bo mnie on nie porusza.
>Hmm to może ten Cie ruszy ; Zostanie katolicką świętą Z taką fajną aureolką wokół głowy

A można negocjować skrzydełka?
06-09-2011 21:38 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>A można negocjować skrzydełka?
Pewnie tak . Wiadomo , ze im większe cierpienie , tym bardziej kolorowe skrzydełka w niebie taka święta dostaje
W każdym razie mogąc coś doradzić polecam zamiast tych niebiańskich te z KFC
06-09-2011 11:08 
 Ocena 5 na 5
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
>>I będzie miała urocze zdjęcie na nagrobek. To było mocno żenujące, wiesz?
>Ale szczere.
>Nie znam mocniejszego argumentu.
Dureń
05-09-2011 18:19 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.

Tak, byłby to piękny, emocjonalny obrazek. Zakładając, że umrę po porodzie i to już grubo po, kiedy dziecko odrośnie na tyle, żeby mówić. Jesteś bardzo optymistyczny w tym założeniu i trudno ci to zarzucić, to fajna cecha. Odrzucając niechęć do sentymentalizmu, nie jestem pewna, że "kocham mamę" załatwia lata cierpień i ich podświadome efekty. Nie wiem, czy dziecko kochałoby mamę wiecznie nieobecną, bo wciąż w szpitalach, a kiedy obecną, to i tak wykończoną fizycznie, psychicznie i nieszczęśliwą - czyli w sumie chyba nawet lepiej, kiedy jej nie ma. A to wszystko przy założeniu, że przeżywa się ciążę, poród i ze dwa lata życia dziecka.

Tyle, że (jak pisałam na początku, ale może nie dobitnie, więc nie winię) w moim przypadku śmierć nastąpi już w ciąży, czyt. najprawdopodobniej razem z dzieckiem, bo raczej wcześniej, niż później, a takich wczesnych płodów ratować się nie da. W wersji późnej - w końcowych miesiącach (możliwy efekt psychiczny: dziecko wychowuje się bez matki, z przeświadczeniem, że ją zabiło, a samo zostało uratowane); w wersji fartownej - przy porodzie (mep: dziecko wychowuje się bez matki, z przeświadczeniem, że ją zabiło).

Mój nick wziął się z wewnętrznego żartu. Trochę prawdy w nim jest, bo jestem straszliwą realistką - mam tendencję do przewidywania najgorszych rozwiązań, żeby być na nie gotową. Nie jestem w stanie wykoncypować pozytywnych stron powyższych sytuacji ani jak sobie poradzić z tymi negatywnymi (w końcu będę martwa, nic nie zrobię). Martwa kobieta, załamany partner, zniszczona psychika dziecka. Wspólne wspominanie w rocznicę śmierci mamusi ("a tak wyglądała mamusia, zanim cię poczęliśmy, jeszcze zdrowa")? A co to za rarytas?

Podsumowując - bardzo bym chciała widzieć pozytywne strony w umieraniu razem z dzieckiem albo osierocaniu go, ale jakoś nie mogę się zmusić. Nawet w moim obecnym, słonecznym nastroju i przy założeniu, że takie życie (dla dziecka) jest do dupy, ale przynajmniej jest. W związku z tym - nie widzę powodów do cieszenia się, w moim przypadku, z ciąży.

QED


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Konowal (6291 punktów)
ogólnie przykro że coś takiego Cię dopadło ale to i tak nie powód opierać wszystkich rozwiązań prawno-ekonomicznych o Twój przypadek

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 09:47 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Rozwiązania prawno-ekonomiczne z założenia powinny służyć wszystkim ludziom i nie stwarzać dla nich zagrożeń. Dlatego trzeba w nich uwzględnić możliwie jak najwięcej prawdopodobnych przypadków, żeby nie było, że potem ktoś staje pod ścianą, bo prawo nie przewidziało jego przypadku. Ludzie są (a przynajmniej powinni być) na tyle rozumni, żeby umieć korzystać z możliwości bądź szlachetnie z nich nie korzystać, nie ograniczając jednocześnie tych możliwości innym. Jak to już wcześniej napisałam, świat nie jest czarno-biały i trzeba mieć tego świadomość, że nie zawsze jest tak, jak nam się podoba.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>Rozwiązania prawno-ekonomiczne z założenia powinny służyć wszystkim ludziom i nie stwarzać dla nich zagrożeń. Dlatego trzeba w nich uwzględnić możliwie jak najwięcej prawdopodobnych przypadków, żeby nie było, że potem ktoś staje pod ścianą, bo prawo nie przewidziało jego przypadku.

Niemożliwe i w dodatku bezsensowne jest przewidywanie wszystkich przypadków. Po to powinny być sądy żeby nietypowe przypadki rozstrzygać. Żeby ramy prawa wypełniać treścią. Jakby było możliwe przewidzenie wszystkich przypadków toby nie trzeba było sądów

> Ludzie są (a przynajmniej powinni być) na tyle rozumni, żeby umieć korzystać z możliwości bądź szlachetnie z nich nie korzystać, nie ograniczając jednocześnie tych możliwości innym. Jak to już wcześniej napisałam, świat nie jest czarno-biały i trzeba mieć tego świadomość, że nie zawsze jest tak, jak nam się podoba.

I tak i nie. Działą to zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Żyjemy w pewnym określonym miejscu i czasie i faktycznie "nie zawsze jest tak, jak nam się podoba" co niektórym ciężko zrozumieć .


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 11:28 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Niemożliwe i w dodatku bezsensowne jest przewidywanie wszystkich przypadków. Po to powinny być sądy żeby nietypowe przypadki rozstrzygać.
W sprawie aborcji na przykład? Wszyscy znamy polskie sądy. Są dobre w przypadku rozpatrywania spraw o włamanie do sklepu. Zanim sąd się na coś zdecyduje w sprawie "szczególnego przypadku" - czy zezwolić na aborcję, czy nie - to już będzie za późno. Wypadnie tylko kupić gustowny wieniec.
Nie postuluję przecież, żeby wszystkie przypadki co do litery były w prawie wymienione. Musi być zostawiony na tyle duży margines, by ich możliwie najwięcej się w nim mieściło.
>Działą to zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Żyjemy w pewnym określonym miejscu i czasie i faktycznie "nie zawsze jest tak, jak nam się podoba" co niektórym ciężko zrozumieć .
Nie wiem, jak to ma działać "w drugą stronę". Cechą dobrego prawa państwowego jest to, by nikt nie czuł się przez nie ograniczany w podstawowych prawach człowieka. Jednym z podstawowych praw człowieka jest wolność wyboru światopoglądu i wolność decydowania o tym, czy mam żyć ja, czy płód. Dlatego nie wyobrażam sobie w tym wypadku "drugiej strony", która za mnie o tym decyduje. Więcej wolności nie oznacza przymusu i jeśli prawo przewiduje, że wolno mi coś uczynić nie znaczy to zaraz, że czynić to muszę. Powyższe zdanie dedykuję między innymi "prolajfowcom". Nie chcecie - nie korzystajcie. Wolność wyboru nie oznacza narzucania takiej, a nie innej decyzji. Oczywiście "określone miejsce i czas" wcale nie sprzyja promowaniu wolności wyboru i wszyscy doskonale wiemy, dlaczego - z powodu skażenia ideologią katolicką, w której nie ma miejsca na takie fanaberie, jak wolność decydowania o własnym życiu. Wszystko pod linijkę, jak bozia nakazała. Ale to się zmieni, mam nadzieję.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
06-09-2011 14:35 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Nie postuluję przecież, żeby wszystkie przypadki co do litery były w prawie wymienione. Musi być zostawiony na tyle duży margines, by ich możliwie najwięcej się w nim mieściło.

No to wypadałoby gardłować za reformą sądownictwa, a nie klepać w kółko o dyskryminacji, aborcji i innych ideologicznych frazesach feministycznych.

>>Działą to zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Żyjemy w pewnym określonym miejscu i czasie i faktycznie "nie zawsze jest tak, jak nam się podoba" co niektórym ciężko zrozumieć .
>Nie wiem, jak to ma działać "w drugą stronę". Cechą dobrego prawa państwowego jest to, by nikt nie czuł się przez nie ograniczany w podstawowych prawach człowieka.

No to tak było w socjalizmie gdzie była powszechna równość i braterstwo. W normalnym świecie nie ma równości i jak się ludzie nie dogadają ze sobą to po to są sądy, żeby rozstrzygnąć spór. I mogę się założyć że któraś ze stron będzie się czuła pokrzywdzona, o ile nie obydwie.

>Jednym z podstawowych praw człowieka jest wolność wyboru światopoglądu

Tu zgoda.

>i wolność decydowania o tym, czy mam żyć ja, czy płód.

A tu nie - bo tu wchodzą różne rozwiązania prawne w różnych krajach i okresach.

>Dlatego nie wyobrażam sobie w tym wypadku "drugiej strony", która za mnie o tym decyduje. Więcej wolności nie oznacza przymusu i jeśli prawo przewiduje, że wolno mi coś uczynić nie znaczy to zaraz, że czynić to muszę. Powyższe zdanie dedykuję między innymi "prolajfowcom". Nie chcecie - nie korzystajcie. Wolność wyboru nie oznacza narzucania takiej, a nie innej decyzji. Oczywiście "określone miejsce i czas" wcale nie sprzyja promowaniu wolności wyboru i wszyscy doskonale wiemy, dlaczego - z powodu skażenia ideologią katolicką, w której nie ma miejsca na takie fanaberie, jak wolność decydowania o własnym życiu. Wszystko pod linijkę, jak bozia nakazała. Ale to się zmieni, mam nadzieję.

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. To jest spór światopoglądowy. Teraz zaś dochodzimy do ściany, czyli czy można swój światopogląd narzucać inny. Ogólnie rzecz ujmując raczej nie, ale są pewne wyjątki. Określenie tych wyjątków to inna sprawa. Zaś żeby to zobrazować to mam taki przykład - jak Anglicy rządzili w Indiach to zakazali palenia ze zmarłymi mężami żon. Jednym się to podobało innym nie (chodzi o żony oczywiście). Mimo że nie jestem zwolennikiem ingerencji ze względów światopoglądowych to jednak dopuszczam taką możliwość, bo wierzę w swój światopogląd i wierzę że przynajmniej niektóre jego elementy są lepsze od innych. Jakbym zaś nie wierzył to pewnie zmieniłbym światopogląd


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 16:05 
 Ocena 6 na 6
i.czaplicka (5782 punktów)
>> W normalnym świecie nie ma równości
Wyobraź sobie, że jest.

>>i wolność decydowania o tym, czy mam żyć ja, czy płód.
>A tu nie - bo tu wchodzą różne rozwiązania prawne w różnych krajach i okresach.
W normalnym państwie jest.
Radzę wystawić główkę z grajdołka.
07-09-2011 13:01 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>> W normalnym świecie nie ma równości
>Wyobraź sobie, że jest.

Wyobraziłem, fajnie było, szkoda że tylko w wyobraźni.

>>>i wolność decydowania o tym, czy mam żyć ja, czy płód.
>>A tu nie - bo tu wchodzą różne rozwiązania prawne w różnych krajach i okresach.
>W normalnym państwie jest.
>Radzę wystawić główkę z grajdołka.

Czekam na przykłady normalnego państwa


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-09-2011 18:33 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>ogólnie przykro że coś takiego Cię dopadło ale to i tak nie powód opierać wszystkich rozwiązań prawno-ekonomicznych o Twój przypadek

Ty poważnie myślisz, że takich jak ja jest jedna? No cóż, lubię się czuć wyjątkowa, ale tak niestety nie jest. W Polsce jest masa kobiet, które ciążę okupują różnymi stopniami pogorszenia dobrostanu życia. I nie mówię o chwilowym niedospaniu ani nawet problemach z kręgosłupem.

Tylko co ciebie to obchodzi, prawda? Embrionik musi mieć dobrze. Idź, dobry człowieku, mam dziś od wczesnego rana (czy też późnej nocy) ataki bólu. Okaż chrześcijańskie miłosierdzie cierpiącym i ich nie denerwuj.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
07-09-2011 13:08 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>ogólnie przykro że coś takiego Cię dopadło ale to i tak nie powód opierać wszystkich rozwiązań prawno-ekonomicznych o Twój przypadek
> Ty poważnie myślisz, że takich jak ja jest jedna?

Takich jak Ty jest jedna, zaś podobnych pewnie więcej - no ale chyba nie więcej niż 2-3% i co teraz mamy system prawny dostosować do tych 2-3%?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-09-2011 13:36 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Takich jak Ty jest jedna, zaś podobnych pewnie więcej - no ale chyba nie więcej niż 2-3% i co teraz mamy system prawny dostosować do tych 2-3%?
A to jakaś wielka fatyga - dać więcej luzu w jednej ustawie i pilnować jej ścisłego egzekwowania? Lepiej pozwolić, by te 2-3% zmarło z powodu niedostosowanego prawa? No pomyśl, bo o bardzo konkretnej rzeczy mowa.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-09-2011 10:48 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Takich jak Ty jest jedna, zaś podobnych pewnie więcej - no ale chyba nie więcej niż 2-3% i co teraz mamy system prawny dostosować do tych 2-3%?
>A to jakaś wielka fatyga - dać więcej luzu w jednej ustawie i pilnować jej ścisłego egzekwowania? Lepiej pozwolić, by te 2-3% zmarło z powodu niedostosowanego prawa? No pomyśl, bo o bardzo konkretnej rzeczy mowa.

Ja nic nie pisze o umieraniu, tylko o wadze postulatów 97% populacji do wagi postulatów 3% populacji.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 12:48 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Ja nic nie pisze o umieraniu, tylko o wadze postulatów 97% populacji do wagi postulatów 3% populacji.
Zależy od postulatów.
Jeśli 97% populacji zażąda, by rzodkiewka była żółta, to najwyżej można postukać się w czoło i taką wyhodować. Jeśli te same 97% zażąda śmierci pozostałych 3%, to dla mnie to wystarczający powód, by owe 97% wysłać do innej galaktyki. Najlepiej niezamieszkałej.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-09-2011 13:45 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Zależy od postulatów...

O to, to!
Czytam sobie tę "odnogę" wątku i muszę przyznać, że Konowal dość sprytnie odwrócił kota ogonem z tą wolą większości i już miałem tego kota stawiać z powrotem do pionu, ale sama zrobiłaś to nieźle w poprzednim poście!
Pozdrawiam.


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
Konowal (6291 punktów)
>>Zależy od postulatów...
>O to, to!
>Czytam sobie tę "odnogę" wątku i muszę przyznać, że Konowal dość sprytnie odwrócił kota ogonem z tą wolą większości i już miałem tego kota stawiać z powrotem do pionu, ale sama zrobiłaś to nieźle w poprzednim poście!

Ale nie mówimy tu o fundamentalnych prawach człowieka, tylko o zwykłych decyzjach które trzeba podjąć w państwie aby ono funkcjonowało. Zaś oczywistym jest, szczególnie dla chrześcijan, że niektóre prawa są niezmienne i nieważne czy zostaną tak czy siak przegłosowane w jakimś ciele ustawodawczym, co nie jest takie oczywiste dla ateistów.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 10:31 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Zaś oczywistym jest, szczególnie dla chrześcijan, że niektóre prawa są niezmienne i nieważne czy zostaną tak czy siak przegłosowane w jakimś ciele ustawodawczym, co nie jest takie oczywiste dla ateistów.
Ateiści, którzy znają historię chrześcijaństwa - a jest takich bardzo wielu - wiedzą, że prawa głoszone przez chrześcijaństwo są bardzo zmienne w czasie.
Chrześcijaństwo oczywiście ma swój system etyczny i nie mam nic przeciwko temu, aby chrześcijanie go przestrzegali dyscyplinowani przez swoje środowisko i kapłanów. Ale obrzydliwością jest narzucanie - tego swoistego dla chrześcijaństwa, irracjonalnego systemu - całemu społeczeństwu.
Ponieważ sprawy katolicyzmu do Pana nie docierają napiszę o Świadkach Jehowy. Uważają oni zgodnie z "Księgą Kapłanów" że dusza jest związana z krwią i dlatego żądają nie przetaczania krwi. Jako racjonalistę szlak mnie trafia na taką głupotę, ale jestem w stanie się z tym pogodzić, gdy dotyczy to tylko wiernych. Uważałbym to za zbrodnie, gdyby chciano to penalizować świeckim prawem.
Przestrzegajcie kochani katolicy tego - co wam się żywnie podoba, ale dajcie żyć innym ludziom według ich moralności i rozumienia rzeczywistości. Nie narzucajcie nam - naszym zdaniem głupich, waszym zdaniem świętych - praw moralnych. W demokracji każdy chce żyć po swojemu, w państwie świeckim.

Miłego dnia.

@@@
.
15-09-2011 14:25 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Zaś oczywistym jest, szczególnie dla chrześcijan, że niektóre prawa są niezmienne
Niby jakie to prawa dla chrześcijan są niezmienne i dla których chrześcijan
Konowal (6291 punktów)
>>Zaś oczywistym jest, szczególnie dla chrześcijan, że niektóre prawa są niezmienne
>Niby jakie to prawa dla chrześcijan są niezmienne i dla których chrześcijan
Dekalog

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 15:06 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
>>>Zaś oczywistym jest, szczególnie dla chrześcijan, że niektóre prawa są niezmienne
>>Niby jakie to prawa dla chrześcijan są niezmienne i dla których chrześcijan
>Dekalog
To to co uczy nie zabijaj , nie kradnij , nie rób rzeżb i obrazków itd?
A to od kiedy chrześcijanie się do tych zasad stosują i którzy .
Czytając historie chrześcijan jakoś trudno mi przyjąć , że są to dla nich prawa ,, niezmienne ,
16-09-2011 09:18 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>>Zaś oczywistym jest, szczególnie dla chrześcijan, że niektóre prawa są niezmienne
>>>Niby jakie to prawa dla chrześcijan są niezmienne i dla których chrześcijan
>>Dekalog
>To to co uczy nie zabijaj , nie kradnij , nie rób rzeżb i obrazków itd?
>A to od kiedy chrześcijanie się do tych zasad stosują i którzy .
>Czytając historie chrześcijan jakoś trudno mi przyjąć , że są to dla nich prawa ,, niezmienne ,

Nikt nie powiedział że chrześcijanie są aniołami i nie grzeszą.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 09:41 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Nikt nie powiedział że chrześcijanie są aniołami i nie grzeszą.
Ale ktoś powiedział , że te niezmienne niby prawa dekalogu są zmienne . Lepiej ode mnie wyjaśnił to Pan Andrzej Bogusławski
16-09-2011 10:12 
 0 na 4
Konowal (6291 punktów)
>>Nikt nie powiedział że chrześcijanie są aniołami i nie grzeszą.
>Ale ktoś powiedział , że te niezmienne niby prawa dekalogu są zmienne . Lepiej ode mnie wyjaśnił to Pan Andrzej Bogusławski
Nie czytam tekstów tego pana więc nie mogę się do nich odnieść.
Pan zaś myli interpretacje od prawa. Oczywiście że były są i będą próby traktowania instrumentalnie religii, przeinaczania sensu itp. itd. i są to oczywiste fakty, zaś zapisów z Biblii się nie głosuje.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 13:37 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Ale ktoś powiedział , że te niezmienne niby prawa dekalogu są zmienne . Lepiej ode mnie wyjaśnił to Pan Andrzej Bogusławski
>Nie czytam tekstów tego pana więc nie mogę się do nich odnieść.
Zupełnie słusznie.
Typowo katolicka postawa - zamknięcie się na wiedzę sprzeczną z ich wiarą. Jeżeli fakty czemuś przeczą tym gorzej dla faktów.
Panu Konowalowi tylokrotnie już tu udowodniłem ogrom jego niewiedzy, prawie w każdym aspekcie, wraz serdecznym i życzliwymi prośbami, aby jednak trochę poczytał, polecając konkretne lektury przedmiotu (ale nawet i Lema), iż dziwiłbym się, gdyby jeszcze chciał mnie czytać.
Zamiast samemu się trochę poduczyć - co nigdy, nikomu nie szkodzi. On woli pouczać innych - tu nas.

Miłego dnia.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
***Pozdr.***
16-09-2011 10:21 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Nikt nie powiedział że chrześcijanie są aniołami i nie grzeszą.
Oczywiście. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ale ja nie czuję się powołana do pokazywania chrześcijanom, co jest moralne, a co nie i nakazywania im żyć według mego widzimisię, jeśli sama swoich norm nie przestrzegam. Tymczasem chrześcijanie (sprawiedliwie oddaję, że nie wszyscy, tylko ci najgorliwsi) wymagają ode mnie, bym się stosowała do ich przykazań, których sami nie przestrzegają. Gdybym zobaczyła, że ci wszyscy gorliwcy rzeczywiście szanują swego ojca i swą matkę ("matka, przyniósł listonosz rentę? To daj na piwo"), nie pożądają mienia sąsiada ("Kowalski znów se kupił nowego mercedesa, skąd on na to wziął, pewnie ukradł"), nie cudzołożą ("kochanie, znów dziś musiałem zostać dłużej w pracy") i nie kradną ("oj, te trochę papieru ksero..."), to pewnie bym uznała ich wyższość moralną. A tak, to niestety, ale nie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
16-09-2011 11:14 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Moim zdaniem źle podchodzisz do sprawy. Jedna sprawa to światopogląd i to jest prywatna sprawa. Zaś czym innym jest system prawny obowiązujący w danym kraju. Jest on wypadkową wielu rzeczy, również światopoglądu uznawanego przez większość obywateli. Tu oczywiście w imię standardów cywilizacyjnych prawo od przekonań może się różnić, ale nie możesz wymagać żeby dla Twojej wygody większość społeczeństwa rezygnowała ze swoich przekonań. Oczywiście niektóre prawa mogą uwierać, no ale chyba lepiej żeby uwierały 3% społeczeństwa niż np. 60%.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 12:17 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Cały myk polega na tym, żeby nikogo nie uwierały. Tymczasem ideologiczne nakazy i zakazy uwierać będą, w przeciwieństwie do przepisów, które zezwalają, ale nie nakazują.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
16-09-2011 15:12 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Moim zdaniem źle podchodzisz do sprawy. Jedna sprawa to światopogląd i to jest prywatna sprawa. Zaś czym innym jest system prawny obowiązujący w danym kraju. Jest on wypadkową wielu rzeczy, również światopoglądu uznawanego przez większość obywateli.
Tak, warto sobie poczytać przerażający wrzask katolików o poszanowanie wszędzie tam, gdzie stanowią mniejszość.

>Tu oczywiście w imię standardów cywilizacyjnych prawo od przekonań może się różnić, ale nie możesz wymagać żeby dla Twojej wygody większość społeczeństwa rezygnowała ze swoich przekonań.
Cywilizowani ludzie, nie domagają się tego od nikogo, oni uważają, że nikt nikomu nie powinien narzucać swoich poglądów. To jest minimum cywilizacyjnego standardu.

>Oczywiście niektóre prawa mogą uwierać, no ale chyba lepiej żeby uwierały 3% społeczeństwa niż np. 60%.
I tu właśnie, jest cała obrzydliwa obłuda Kościoła Katolickiego, tam gdzie stanowią większość, wszystkimi dostępnymi metodami niszczą nawet najmniejsze przejawy wolności światopoglądowej. Narzucają swoje poglądy jako jedynie słuszne. Gorzej! Wymuszają na niewierzących przestrzegania ich irracjonalnych religijnych nakazów wpisując je w świecki system prawny.
Ograniczenia intelektualne - większości z nich, choć nie wszystkich - nie pozwalają im zrozumieć, że cywilizowane państwo to państwo świeckie, w którym dobrze czuje się każdy jego procent. Zasmucę tylko tu Pana Konowala - jeżeli w ogóle będzie w stanie to pojąć - że spora grupa światłych (nie ograniczonych intelektualnie, otwartych na świat i ludzi) wierzących - w tym katolików - opowiada się za państwem świeckim oraz ograniczeniami Kościoła i kleru w mieszaniu się do polityki.

Miłego dnia.

@@@

"Kodeks..." oraz "Stosunek kleru..."! Te książki warto przeczytać, aby jasno sobie uświadomić co szykują nam nasi kochani Polacy-Katolicy reprezentowani tu przez Pana Konowala i jego przyjaciół.

[ Kodeks Akcji Katolickiej ] Nie jest dozwolone domagać się, bronić lub udzielać nieroztropnie wolności myśli, prasy, nauczania, wyznań - jako praw przyrodzonych ludzkości. Tam, gdzie te swobody są stosowane, obywatele mają obowiązek posługiwać się niemi i żywić względem nich takie uczucia, jakie żywi Kościół.
Wolność wyznaniowa w stosunku do jednostek jest przeciwna cnocie religijnej i opiera się na zasadzie, że wolno każdemu wyznawać taką religię, jaka mu się podoba lub nawet nie wyznawać żadnej. Dając człowiekowi tę wolność, daje mu się możność wynaturzania bezkarnie najświętszego z obowiązków, uchylania się od niego, porzucania dobra niezmiernego, aby zwrócić się ku złemu...

www.racjonalista.pl/kk.php/s,3514

@@@

www.google(*)NFKSY3fu5PUaT6NTVWBq6g&cad=rja

Oni mają zupełnie w .... nosie to my mówimy i piszemy. Oni wiedzą swoje, a my mamy się do nich dostosować. Ich jest znakomita większość, a miliony nie mogą się mylić.
Czyli drodzy racjonaliści: "Gębę w kubeł i księży słuchać".

@@@
.
15-09-2011 16:34 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Niby jakie to prawa dla chrześcijan są niezmienne i dla których chrześcijan
>Dekalog
Bzdura. Może warto zapoznać się z historią zmian w dekalogu.

Cytat z biblijnej stronki:
Od ok. IV po Chr. nastąpiły pewne zmiany. Część chrześcijan święciła niedziele w miejsce soboty i zaczęła czcić obrazy i rzeźby. Potem praktyki te przejęła większość chrześcijan. Powodów tych wydarzeń można doszukiwać się w decyzji Konstantyna Wielkiego, oraz w próbach odizolowania się chrześcijan od żydów, np. ze względu na prześladowania.

I tak w większości kościołów został zaakceptowana zmieniona wersja dekalogu, która dzisiaj nazywana jest również "dekalogiem katechizmowym" lub "przykazaniami katechizmowymi".

Zmiany te dotyczą:

trzeciego przykazania dotyczącego zakazu kultu obrazów i rzeź (wizerunków), które w wersji katechizmowej zostało usunięte.
czwartego przykazania (biblijnego), które w wersji katechizmowej występuje pod numerem trzecim, ze względu na usunięcie drugiego przykazania. Jego treść z świecenia dnia sobotniego (szabatu), została zmieniona na świecenia "dnia świętego".
przykazań 5 - 9 (biblijnych) - które w wersji katechizmowej mają zmniejszoną numerację o 1 ze względu na usunięcie przykazania drugiego (biblijnego).
dziesiątego przykazania, które zostało rozdzielona na dwa oddzielne, aby wypełnić lukę w liczbie przykazań, powstałą przez usunięcie drugiego przykazania. Dlatego w wersji katechizmowej dziesiąte przykazanie brzmi dziwnie, "ani żadnej rzeczy, która jego jest", i nie może być rozpatrywane oddzielnie od dziewiątego, gdyż wtedy traci sens.

Ważne w tym wszystkim jest to, iż zmiany te powstały w wyniku praktykowania przez ludzi pewnych zwyczajów (niebiblijnych), a nie w wyniku poznania właściwego stanowiska biblii co do dekalogu. Więc zmieniona wersja dekalogu (katechizmowa) znajduje potwierdzenie jedynie w zasadach wiary większości kościołów, a w stosunku do Słowa Bożego - biblii pozostaje sprzeczna.

______________________________________

Dekalog żydowski i inne: www.dekalog.pl/

Wierzyć można w każdą głupotę, ale wiedza naukowa wymaga znajomości faktów.

Miłego dnia.

@@@
.
07-09-2011 13:49 
 Ocena 8 na 8
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Takich jak Ty jest jedna, zaś podobnych pewnie więcej - no ale chyba nie więcej niż 2-3% i co teraz mamy system prawny dostosować do tych 2-3%?

Nie no, niech umierają te matki. Razem z embrionikami. Nie ma co kilkoma linijkami ratować ludzi, po co.

A reszta niech się męczy i umiera wcześniej albo cierpiąc przeżywa resztę życia, bo embrionikom musi być dobrze. Co tam kobiety. W cholerę z nimi.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
06-09-2011 12:28 
 Ocena 7 na 7
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Elka, nie zrozumiałem Cię - byłem przekonany, że nie mówisz poważnie o zagrożeniu śmiercią. Bardzo Cię za to przepraszam.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Elka, nie zrozumiałem Cię - byłem przekonany, że nie mówisz poważnie o zagrożeniu śmiercią. Bardzo Cię za to przepraszam.
Wstawiłem Panu pierwszy plus. Szanuję taką postawę.

Miłego dnia.

@@@
.
06-09-2011 18:29 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
Nie ma problemu. Zdrowi, regularni ludzie bardzo rzadko muszą myśleć w tych kategoriach, więc nie dziwota, że nie biorą tego pod uwagę. W Polsce problem w wielu dziedzinach niestety polega na tym, że pod właśnie takich wszystko się dostosowuje - czy to jakąś ustawę, czy wejście do kawiarni, a nawet urzędu. Ja na szczęście mogę nadal sama z siebie się poruszać, tyle mi dobrze


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
06-09-2011 11:00 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zatem zaryzykuję... Usłyszysz od tego dziecka "Kocham Cię, Mamo" i obejmie Cię rączkami za szyję.
Pitu, pitu - kilo kitu u sufitu. To co Pan tu napisał - jest po prostu obrzydliwe i świadczy o ogromnym ideologicznym zaślepieniu. Nie sztuka mieć religijnie wyprany mózg i rozumieć tylko siebie, trzeba starać się zrozumieć innych. Proszę przeczytać, to co napisała Pani Ela, postarać się zrozumieć i przeprosić, zamiast pieprzyć, że może nie będzie tak źle - wszystko jest w ręku Boga i dalszy katolicki stek bredni.

Przepraszam moderatorów za dosadność ocen, ale trudno z odpowiednim szacunkiem traktować prostactwo, nawet te wynikające z ideologicznych pobudek. Pana - Szanowny Panie Mbielecki - nie przepraszam za nic. Wszedł Pan na nasze forum tylko po to aby wpychać nam ideologiczny kit, pozbawiony minimalnych racjonalnych podstaw. Szkoda, ale nie powiedział Pan nam niczego ciekawego, własnego i przemyślanego. Wszystko co potrafi Pan intelektualnie zrobić, to odwołać się do Pańskich autorytetów.

@@@
.
14-09-2011 14:03 
 Ocena 4 na 4
Bartek Górecki (1514 punktów)
>... To co Pan tu napisał - jest po prostu obrzydliwe i świadczy o ogromnym ideologicznym zaślepieniu...

Religijni ludzie, nastawieni szczerze na czynienie dobra, potrafią w imię swoich doktryn okaleczać genitalia dzieci (obrzezanie, wycinanie łechtaczki). A potem walczyć jak lwy o prawo do godnego życia dla blastul, czy wstawiać się za księdzem pedofilem czy imamem z militarnymi zapędami.
Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
14-09-2011 14:49 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Religijni ludzie, nastawieni szczerze na czynienie dobra, potrafią w imię swoich doktryn okaleczać genitalia dzieci (obrzezanie, wycinanie łechtaczki). A potem walczyć jak lwy o prawo do godnego życia dla blastul, czy wstawiać się za księdzem pedofilem czy imamem z militarnymi zapędami.
>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.
To ważne pytanie, że jeszcze inne z nim połączone, jest nie mniej ważne. Dlaczego wyznawcy jednej religii potrafią zauważyć irracjonalność postępowania w innej, a nie dostrzegają irracjonalności we własnej.
Religia nie jest żadnym szaleństwem. Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji.
Znakomita większość ludzi nie tylko, że nie potrafi żyć bez jakiejś wiary, ale nie potrafi zrozumieć, iż jest to możliwym.
Stąd bardzo częste stwierdzenie, że ateizm jest religią, polegającą na niewierze w Boga. Zrozumienie ateizmu pozytywnego, to znaczy takiego, któremu żadne odniesienie się do nadprzyrodzoności nie jest potrzebne, przekracza ich możliwości intelektualnej percepcji.

Pozdrawiam.

@@@
.
14-09-2011 15:24 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>... Dlaczego wyznawcy jednej religii potrafią zauważyć irracjonalność postępowania w innej, a nie dostrzegają irracjonalności we własnej.

To być może zrozumiałe. W końcu każdy człowiek jest częściowo subiektywny. Dysonans poznawczy bywa tak silny, że motywuje ludzi do walki z oczywistymi faktami.

>Religia nie jest żadnym szaleństwem.

To była taka przenośnia Dla mnie to raczej instrument kontroli społecznej. Doskonale racjonalnie zaprojektowany i nieustannie doskonalony. I tak "dobrotliwa twarzyczka" religii chrześcijańskiej pojawiła się stosunkowo niedawno w odpowiedzi na ewolucję społeczną i rewolucję przemysłową. Wcześniej sprawdzał się regularny zamordyzm - coś jak we współczesnym islamie.

>Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji.

Jeśli postrzeganie obiektywnej prawdy przeszkadza w przetrwaniu to tym gorzej dla prawdy

>Znakomita większość ludzi nie tylko, że nie potrafi żyć bez jakiejś wiary, ale nie potrafi zrozumieć, iż jest to możliwym.

Myślę, że to jednak kwestia niechęci do zadania sobie trudu zrozumienia niż fundamentalna bariera.

>Stąd bardzo częste stwierdzenie, że ateizm jest religią, polegającą na niewierze w Boga.

Dostaję szału na samo brzmienie tej tezy.

> Zrozumienie ateizmu pozytywnego, to znaczy takiego, któremu żadne odniesienie się do nadprzyrodzoności nie jest potrzebne, przekracza ich możliwości intelektualnej percepcji.

Moim zdaniem to nie tyle jest kwestia "intelektualnej percepcji", co raczej zdolności empatii. Z moich obserwacji teiści nie wyobrażają sobie możliwości poukładania sobie sfery emocjonalnej bez zadeklarowania oddania pod opiekę sacrum. Twierdzę tak, bo znam ludzi ekstremalnie racjonalnych, wyśmiewających krasnoludki itp., ale w tej jednej kwestii (religijnej) nieugiętych. Pod naciskiem racjonalnych argumentów Ci "racjonalni teiści" gotowi są nawet przyznać, że bóg nie jest osobowy, ale to wciąż nie zmienia ich emocjonalnego oddania wierze. Denett wyjaśnia to zjawisko "wiarą w wiarę" na zasadzie podobnej do wiary w system monetarny, ale moim zdaniem to nie takie proste i umyka mu coś jeszcze.

>Pozdrawiam.

Również pozdrawiam

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
14-09-2011 18:38 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To być może zrozumiałe. W końcu każdy człowiek jest częściowo subiektywny. Dysonans poznawczy bywa tak silny, że motywuje ludzi do walki z oczywistymi faktami.
Wydaje mi się, że za tym kryją się ciekawsze zjawiska: "otwartości intelektualnej", ciekawości świata, znajomości innych kultur. Nawet subiektywizmy różnią się między sobą.

>Dla mnie to raczej instrument kontroli społecznej. Doskonale racjonalnie zaprojektowany i nieustannie doskonalony.
To trochę nie tak. Nie był zaprojektowany i wyniknął z ludzkich potrzeb. Natomiast ta potrzeba została wykorzystana i doskonalona przez funkcjonariuszy kultu.

>I tak "dobrotliwa twarzyczka" religii chrześcijańskiej pojawiła się stosunkowo niedawno w odpowiedzi na ewolucję społeczną i rewolucję przemysłową.
Najbardziej rewolucję świadomościową, spowodowaną upowszechnieniem wiedzy. Proszę wziąć tylko pod uwagę Polskę do 1939 roku, jaki był stopień alfabetyzacji i materialny mas społecznych. W innych krajach Europy pół wieku wcześniej było podobnie. Warto poczytać "Pamiętniki chłopów" i "Pamiętniki robotników".
Rewolucja komunistyczna nie była żadną fanaberią, była słusznym protestem przeciwko nieludzkiemu traktowaniu. Czymś innym jest, że sama się tak szybko zdegenerowała, iż lekarstwo stało się gorszym niż choroba.

>Wcześniej sprawdzał się regularny zamordyzm - coś jak we współczesnym islamie.
Czy Pan myśli, że wszędzie jest taki katolicki zamordyzm jak w Polsce. Podobnie jest z islamem. To jest zależne od kraju.

>Myślę, że to jednak kwestia niechęci do zadania sobie trudu zrozumienia niż fundamentalna bariera.
Zdecydowanie nie. Uwarunkowania genowe i proces socjalizacji odgrywa w tym zasadniczą rolę. Dopiero na to nakładają się procesy intelektualne.

>>>>Stąd bardzo częste stwierdzenie, że ateizm jest religią, polegającą na niewierze w Boga.
> Dostaję szału na samo brzmienie tej tezy.
Zupełnie niepotrzebnie. Spora część ateistów wierzy, że Bóg nie istnieje. Nawet na naszym forum tacy występowali. Przekonanie ateistyczne wymaga sporej pracy intelektualnej - samo odrzucenie Boga to za mało - Pozytywny ateizm domaga się odpowiedzi - dlaczego?
Pół żartem, pół serio. Ja wcale nie jestem ateistą - jestem naturalistą ontologicznym. Uważam, że to mało logiczne przeczyć istnieniu nieistniejącego, a ateizm jest wymysłem i epitetem teistów.

>>>>Zrozumienie ateizmu pozytywnego, to znaczy takiego, któremu żadne odniesienie się do nadprzyrodzoności nie jest potrzebne, przekracza ich możliwości intelektualnej percepcji.
>Moim zdaniem to nie tyle jest kwestia "intelektualnej percepcji", co raczej zdolności empatii.
Pozostanę tu przy swoim zdaniu, podejrzewając, że Pan się z nim zgodzi. Gdyż wcale nie przeczy ono Pańskiemu widzeniu i rozumieniu świata.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
15-09-2011 11:20 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
>.
Uważam, że to mało logiczne przeczyć istnieniu nieistniejącego, a ateizm jest wymysłem i epitetem teistów.
To znakomite uczucie móc przeczytać własne myśli ubrane w słowa przez kogoś innego.
pozdrawiam serdecznie
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To znakomite uczucie móc przeczytać własne myśli ubrane w słowa przez kogoś innego.
Dziękuję!
Staram się dużo czytać, myśleć nad tym co przeczytałem i ubierać to w słowa.
Myślę, że racjonalnie myślących ludzi jest, co prawda mniej niż byśmy chcieli, ale znacznie więcej niż się spodziewamy. Cieszę się, że Pani jest wśród nas.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
zupełna (2507 punktów)
>.
>>>Myślę, że racjonalnie myślących ludzi jest, co prawda mniej niż byśmy chcieli, ale znacznie więcej niż się spodziewamy.
Dla mnie samej dość niespodziewanym okazało się, że poglądy najbardziej zbliżone do moich znalazłam właśnie na tym portalu.Do niedawna zupełnie nie oczduwałam potrzeby znalezienia językowego określenia na tę moją sferę życia.
18-09-2011 12:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dla mnie samej dość niespodziewanym okazało się, że poglądy najbardziej zbliżone do moich znalazłam właśnie na tym portalu.
Dopóki chcemy się uczyć i poznawać nowe - dopóty jesteśmy młodzi, a intelektualną młodość warto zachować do późnej starości.

>Do niedawna zupełnie nie odczuwałam potrzeby znalezienia językowego określenia na tę moją sferę życia.
Odwrotnie jak ja. Problematyka naszego forum zainteresowała mnie już przed półwieczem, a więc w młodości. Teraz na naszym forum cieszę się, że znajduję sporo ludzi myślących podobnie. Choć jednocześnie dostrzegam tu różnorodne próby - na różnym poziomie intelektualnym - podważenia racjonalistycznego - opartego na naukowym naturalizmie metodologicznym - naszego a i antyreligijnego światopoglądu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
18-09-2011 17:32 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>.
> Dopóki chcemy się uczyć i poznawać nowe - dopóty jesteśmy młodzi, a intelektualną młodość warto zachować do późnej starości.
Zgadzam się z tym całkowicie. Najmłodsze intelektualnie osoby jakie w swoim życiu poznałam były w wieku ponad 80 lat. Stanowią one dla mnie do dzisiaj dużą życiową inspirację.
Starość to stan umysłu występujący często niezależnie od wieku.

>>Do niedawna zupełnie nie odczuwałam potrzeby znalezienia językowego określenia na tę moją sferę życia.
>Odwrotnie jak ja. Problematyka naszego forum zainteresowała mnie już przed półwieczem, a więc w młodości. Teraz na naszym forum cieszę się, że znajduję sporo ludzi myślących podobnie. Choć jednocześnie dostrzegam tu różnorodne próby - na różnym poziomie intelektualnym - podważenia racjonalistycznego - opartego na naukowym naturalizmie metodologicznym - naszego a i antyreligijnego światopoglądu.
>

Próby te maja też dobra stronę. Stanowią okazję do wymiany wiedzy, czasem inspirują do własnych dalszych intelektualnych podróży.
pozdrawiam serdecznie
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Próby maja też dobra stronę.
Kiedyś próby uwielbiałem, a i dziś jeszcze lubię!

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
24-09-2011 03:58 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Religia nie jest żadnym szaleństwem. Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji.

Aż tak źle nie jest, żeby miało to coś wspólnego z genetyką. Co prawda parę lat temu gazety podniosły wrzask, że znaleziono "gen boga", ale to była "kaczka".

>Znakomita większość ludzi nie tylko, że nie potrafi żyć bez jakiejś wiary, ale nie potrafi zrozumieć, iż jest to możliwym.

To całkiem zrozumiałe, że ludzie potrzebują teorii oferującej kompleksowy model rzeczywistości. Religie oferują prosty model dostępny dla każdego, czyli na (prawie) każda wiedzę i dlatego są takie popularne.


Nie stosuję emoticonów
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Aż tak źle nie jest, żeby miało to coś wspólnego z genetyką. Co prawda parę lat temu gazety podniosły wrzask, że znaleziono "gen boga", ale to była "kaczka".
To Pańskie zdanie i ma Pan do niego prawo. Napisałem: Religia nie jest żadnym szaleństwem. Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji. I nadal to podtrzymuję.
Gazety czytam, ale nie na nich opieram swoją wiedzę. Nawet gazety należy czytać krytycznie i odróżniać "chwytliwy" tytuł od treści artykułu. Neuroteologia nie jest kaczką.

>>>>Znakomita większość ludzi nie tylko, że nie potrafi żyć bez jakiejś wiary, ale nie potrafi zrozumieć, iż jest to możliwym.
>To całkiem zrozumiałe, że ludzie potrzebują teorii oferującej kompleksowy model rzeczywistości. Religie oferują prosty model dostępny dla każdego, czyli na (prawie) każda wiedzę i dlatego są takie popularne.
Dla jednych coś jest całkiem proste i zrozumiałe, a inni poświęcają tym zagadnieniom całe kierunki naukowe. Polecam np. opracowania socjologów religii. Zapewniam, że w swoich wnioskach różnią się bardzo.

Pozdrawiam.

@@@
.
26-09-2011 03:35 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>.
>>Aż tak źle nie jest, żeby miało to coś wspólnego z genetyką. Co prawda parę lat temu gazety podniosły wrzask, że znaleziono "gen boga", ale to była "kaczka".
>To Pańskie zdanie i ma Pan do niego prawo. Napisałem: Religia nie jest żadnym szaleństwem. Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji. I nadal to podtrzymuję.

Rzecz nie w swobodach osobistych, lecz zgodności poglądów z aktualną wiedzą. Na razie brak konkretów w kwestii odszukania "genetycznego boga", a są obiekcje natury teoretycznej, czy coś takiego jest możliwe. Jest też przykład (odwrotny) amazońskiego plemienia Piraha, które nie posiada nawet namiastki religii, mimo że jest bardzo prymitywne i takie "odgenetyczne" zjawiska powinny się u nich objawiać jako niezakłocane przez skromniuśką kulturę.

>Gazety czytam, ale nie na nich opieram swoją wiedzę. Nawet gazety należy czytać krytycznie i odróżniać "chwytliwy" tytuł od treści artykułu. Neuroteologia nie jest kaczką.

Z przykemnością dowiedziałbym się, na czym konkretnie oparte jest to ostatnie stwierdzenie. Możliwe, że przegapiłem jakieś istotne teksty poruszające to zagadnienie.

>>To całkiem zrozumiałe, że ludzie potrzebują teorii oferującej kompleksowy model rzeczywistości. Religie oferują prosty model dostępny dla każdego, czyli na (prawie) każda wiedzę i dlatego są takie popularne.
>Dla jednych coś jest całkiem proste i zrozumiałe, a inni poświęcają tym zagadnieniom całe kierunki naukowe. Polecam np. opracowania socjologów religii. Zapewniam, że w swoich wnioskach różnią się bardzo.

Socjologia religii to zupełnie inny poziom ogólności analizy tych zagadnień. Mówiąc wprost, nie jest powołana do oceniania kognitywnych aspektów religii. Mechanizmy leżące u podstaw budowania modeli rzeczywistości przez jednostki są daleko poza jej zasięgiem badawczym.

Pozdrawiam.

Nie stosuję emoticonów
26-09-2011 18:17 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>To Pańskie zdanie i ma Pan do niego prawo. Napisałem: Religia nie jest żadnym szaleństwem. Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji. I nadal to podtrzymuję.
>Rzecz nie w swobodach osobistych, lecz zgodności poglądów z aktualną wiedzą.
Pan uważa, że Pańskie są zgodne z aktualną wiedzą, a ja jestem "niedoczytany".
To jednak tylko Pański pogląd, do którego ma Pan prawo.

>Na razie brak konkretów w kwestii odszukania "genetycznego boga", a są obiekcje natury teoretycznej, czy coś takiego jest możliwe.
Proszę o dokładne określenie miejsca, gdzie bronię "genetycznego Boga"? Moje zdanie na ten temat można przeczytać wyżej, a na temat neuroteologii - między innymi można poczytać tu:
www.google(*)CNEyCgUHdp5Y15c2AC3J1T9LBRwZrQ
www.google(*)CNHTdNh7W5gIdCvGNGzA3qbGbztX1Q
www.google(*)CNHUDHnsmWyYnevkm5H9JwMjR21sSQ
www.google(*)CNGmHC83ieVRDZTtdVnYPCcRCKaZHg
W badaniach nad mózgiem i świadomością - pomimo tego, że coraz więcej wiemy - ciągle jest brak konkretów, ale jak dla mnie te powyższe dotyczące neuroteologii są wystarczające do jeszcze jednego potwierdzenia, że człowiek stał się istotą religijną z natury (a za takiego człowieka w socjologicznej ogólności uważam) w procesie ewolucyjnym. Pomiędzy "genetycznym uwarunkowaniem", a "genem boga", czy też "genem wiary", ja dostrzegam sporą różnicę.
Pan chyba nie chce jej dostrzec, ale może rzeczywiście Pan nie może.

>Jest też przykład (odwrotny) amazońskiego plemienia Piraha, które nie posiada nawet namiastki religii, mimo że jest bardzo prymitywne i takie "odgenetyczne" zjawiska powinny się u nich objawiać jako niezakłócane przez skromniuśką kulturę.
Nie bardzo pamiętam opis tego plemienia, ale to co Pan tu stwierdza - wcale nie przeczy tezie o ewolucyjnym nabyciu genetycznego uwarunkowania. Nigdzie nie jest powiedziane, że jakąkolwiek cechę nabywają wszystkie osobniki.
Mnie mimo, że nie wywodzę się tego plemienia ten dar też nie był danym.

>>>>To całkiem zrozumiałe, że ludzie potrzebują teorii oferującej kompleksowy model rzeczywistości. Religie oferują prosty model dostępny dla każdego, czyli na (prawie) każda wiedzę i dlatego są takie popularne.
>>Dla jednych coś jest całkiem proste i zrozumiałe, a inni poświęcają tym zagadnieniom całe kierunki naukowe. Polecam np. opracowania socjologów religii. Zapewniam, że w swoich wnioskach różnią się bardzo.
>Socjologia religii to zupełnie inny poziom ogólności analizy tych zagadnień.
No tak, socjologia zajmowała się badaniem religii i religijności wówczas, gdy o kognitywistyce nikt jeszcze nie słyszał, ale bardzo proszę o źródła kognitywistycznego zakwestionowania jej dorobku, gdyż ani u Pascala Boyera, ani u Stuarta Guthrie, Justina Barretta, Harvey'a Whitehouse'a oraz Roberta McCauley'a nie udało mi się doczytać tego. Zapewne źle (nieuważnie) czytałem.
Wprost odwrotnie wydaje mi się, że z tego dorobku korzystają. Ja wystąpiłem tu przeciw zupełnie niepotrzebnym uproszczeniom i zapytam wprost, kto jest powołany do oceniania kognitywnych aspektów religii. Mechanizmy leżące u podstaw budowania modeli rzeczywistości przez jednostki są daleko poza jej zasięgiem badawczym. Moja - bardzo skromna - znajomość religioznawstwa, w tym socjologii religii i nowych metod badawczych wywodzących się z kognitywistyki, raczej wskazuje mi na wzajemne uzupełnianie się tych narzędzi w zrozumieniu bardzo skomplikowanego zjawiska jakim jest religijność.

Pozdrawiam.

@@@
.
27-09-2011 02:39 
 Ocena 3 na 3
homopitek (1536 punktów)
>Pan uważa, że Pańskie są zgodne z aktualną wiedzą, a ja jestem "niedoczytany".

To nie jest kwestia braku przeczytanych lektur. Jeśli już ma to mieć związek z ich ilością, to raczej z ich nadmiarem.

>Pomiędzy "genetycznym uwarunkowaniem", a "genem boga", czy też "genem wiary", ja dostrzegam sporą różnicę.

Zwrotu "genetyczny bóg" używam jako ogólnika zastępującego całą rodzinę podobnych określeń, chociaż najbliższy jest on "genetycznemu uwarunkowaniu", które jest terminem uniwersalnym, bo pomijając epigenetykę całą resztę mamy "genetycznie uwarunkowaną". Praktycznie prawie wszystkie nasze cechy można podciągnąć pod takie ogólnikowe wyjaśnienie. To niestety niewiele wyjaśnia, jeśli chodzi o konkrety.

>>Jest też przykład (odwrotny) amazońskiego plemienia Piraha, które nie posiada nawet namiastki religii, mimo że jest bardzo prymitywne i takie "odgenetyczne" zjawiska powinny się u nich objawiać jako niezakłócane przez skromniuśką kulturę.
>Nie bardzo pamiętam opis tego plemienia, ale to co Pan tu stwierdza - wcale nie przeczy tezie o ewolucyjnym nabyciu genetycznego uwarunkowania. Nigdzie nie jest powiedziane, że jakąkolwiek cechę nabywają wszystkie osobniki.

Ależ takie cechy można wskazać! Choćby wielokomórkowość.
Problemem jest tu rozciągłość pojęcia "genetyczne uwarunkowanie" i jego interpretacja. W przypadku neuroteologii mamy do czynienia z nadinterpretacją, o czym zresztą wspomina się w zalinkowanych przez Pana tekstach. Mechanizm, do którego odwołuje się neuroteologia jest niespecyficzny dla kwestii mistycznych. Jego neurobiologiczny sens jest szerszy niż mówią neuroteologowie, którzy opisują tylko jeden z jego skutków - ten, który ich interesuje.
Na tej samej zasadzie można by twierdzić, że jesteśmy genetycznie uwarunkowani do jazdy na rowerze (na przykład).

>Mnie mimo, że nie wywodzę się tego plemienia ten dar też nie był danym.

Nie można dać czegoś, czego nie ma. Natomiast można to "coś" wykształcić (lub nie) w czasie życia osobniczego.

>>Socjologia religii to zupełnie inny poziom ogólności analizy tych zagadnień.
>No tak, socjologia zajmowała się badaniem religii i religijności wówczas, gdy o kognitywistyce nikt jeszcze nie słyszał, ale bardzo proszę o źródła kognitywistycznego zakwestionowania jej dorobku,

Różne dziedziny zajmują się różnymi sprawami. W badaniu religii i religijności socjologia ma swoją "działkę", ale np. neurobiologicznymi i informatycznymi aspektami poznania się nie zajmuje z definicji. Socjologia nie bada mechanizmów kategoryzacji rzeczywistości, sposobu przetwarzania informacji przez ludzki mózg itp. Dlatego proszę nie oczekiwać ode mnie, że będę wskazywał na kognitywistyczne krytyki socjologii religii lub odwrotnie. Nie ktytykuje się matematycznych twierdzeń przy pomocy danych z zakresu biologii.

Część ostatniego akapitu jest dla mnie niejednoznaczna, więc nie mogę się do niego ustosunkować.

Pozdrawiam.

Nie stosuję emoticonów
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
Zbyt skomplikowane są dla mnie Pańskie wywody, a jednocześnie zauważam niezrozumienie (chyba założone) moich poglądów. Wystąpiłem przeciw zupełnie niepotrzebnym i nieuzasadnionym merytorycznie uproszczeniom zawartym w odpowiedzi na moje stwierdzenie: Religia nie jest żadnym szaleństwem. Myślę, że jest genetycznie uwarunkowana i otrzymaliśmy taką strukturę umysłową w drodze ewolucji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,444486#w451531
Moja - bardzo skromna - znajomość religioznawstwa, w tym socjologii religii i wielu różnych nauk, a także nowych metod badawczych wywodzących się z kognitywistyki, czy bardziej szczegółowo z neuronauki - raczej wskazuje mi na wzajemne uzupełnianie się tych narzędzi w zrozumieniu bardzo skomplikowanego zjawiska jakim jest religijność.

>Nigdzie nie jest powiedziane, że jakąkolwiek cechę nabywają wszystkie osobniki.
>Ależ takie cechy można wskazać! Choćby wielokomórkowość.
No cóż! Nawet istnieniu jednokomórkowców na potrzeby Pańskiego wywodu potrafi Pan zaprzeczyć.
Jednak - przed rzucaniem takich autoratywnych stwierdzeń - trochę na temat teorii ewolucji proponowałbym doczytać.

>Nie można dać czegoś, czego nie ma. Natomiast można to "coś" wykształcić (lub nie) w czasie życia osobniczego.
To Pańskie zdanie. Ja uważam, że człowiek jest religijnym z natury.
Tematem tego wątku jest "system prodemograficzny", a uwarunkowania religijne to - moim zdaniem - ciekawe i złożone zagadnienie warte osobnego wątku.

>Dlatego proszę nie oczekiwać ode mnie, że będę wskazywał na kognitywistyczne krytyki socjologii religii lub odwrotnie.
Ja nie czekuję od Pana niczego. Natomiast zaprotestowałem przeciw Pańskim zupełnie niepotrzebnym i nieuzasadnionym merytorycznie uproszczeniom. Czytają nas różni czytelnicy i sądzę, że niektórzy z nich wezmą moje zastrzeżenie pod uwagę.

Pozdrawiam.

@@@
.
14-09-2011 21:54 
 Ocena-2 na 4
Konowal (6291 punktów)

>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.

Bo Hitler, Stalin, Pol Pot, Kim Ir Sen, Che Gevar, Mao itd.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
14-09-2011 22:03 
 Ocena 7 na 7
maruda (5550 punktów)
>>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.
>Bo Hitler,
Chrześcijanin nie słyszałem by się wypisywał z organizacji zwanej chrześcijaństwem, a KPK kanon 11 mówi że każdy ochrzczony jest po wsze czasy ich. Zresztą nigdy nie przeszedł naszej procedury wypisywania się tej z dwoma świadkami, kościół by o tym wspominał przy każdej okazji.

>Stalin,
Podobnie jak wyżej, uczęszczał do seminarium duchownego w Tbilisi.

Popraw się i nie opowiadaj więcej bajek.

Księża są satanistami bo ubierają się na czarno.
15-09-2011 09:21 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
>Che Gevar
Guevara, jesli już się na niego powołujesz.
A co oni mają wspólnego ze mną (poza wątpliwym w niektórych przypadkach ateizmem)? Ja się z nimi nie identyfikuję. Natomiast wierzący identyfikują się z całym Kościołem. Czyli z Robertem Bellarmino, Heinrichem Kramerem, Konradem z Marburga, Tomasem de Torquemada, Bernardem Gui, Rodrigiem Borgia, magdalenkami z Irlandii i biskupem Paetzem.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-09-2011 09:52 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)
No jak miło - Ty wybierasz z kim się identyfikujesz za siebie i za innych. Może jeszcze byś podliczyła trupy ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 10:55 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>No jak miło - Ty wybierasz z kim się identyfikujesz za siebie i za innych. Może jeszcze byś podliczyła trupy ?
Tak, zdecydowanie wybieram z kim się idetyfikuję, a od kogo się odcinam. Nawet to do kogo mi bliżej, a do kogo dalej. Za innych też wybieram na podstawie źródeł. Zawsze można przeczytać - kogo chwalą i kogo ganią. Od kogo się odcinają i jak się odcinają. Każdy człowiek umiera tylko raz i trudno licytować się trupami. Na podstawie przeczytanych lektur jestem pewien, że w tym zakresie chrześcijaństwo stanowi nieprześcigniony wzór dla innych zbrodniarzy. Ale nie to mnie tak boli, jak połączona z tym chrześcijańska obłuda. Mordowali z zachłanności na dobra doczesne i walki o totalną władzę, a głosili, że czynią tak dla dobra (zbawienia ofiar). Nawet potworność męki spalania, miała być "oczyszczeniem duszy". Jak każdy z nas ma Pan pełne prawo do wyboru i identyfikacji. Trochę Pana wybory znamy. Czyżbyśmy się mylili? Jest inaczej, to bardzo proszę o deklaracje.

Miłego dnia.

@@@
.
15-09-2011 09:36 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bo Hitler, Stalin, Pol Pot, Kim Ir Sen, Che Gevar, Mao itd.
Wszystko to, to para-religie oparte na głębokiej wierze, a wiara im głębsza tym głupsza i łatwiej prowadząca do zbrodni w imieniu ortodoksji, jej bogów i jej kapłanów. Gestapo i NKWD uczyło się metod od Świętej Inkwizycji. Stara dobra tradycja prześladowań innowierców i odstępców od wiary.

Miłego dnia.

@@@
.
15-09-2011 10:32 
 Ocena 7 na 7
perun (8610 punktów)
>>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.
>Bo Hitler
Hitler określał siebie jako chrześcijanin . Poczytaj jego przemówienia w Monachium - przeważnie zaczynały się od zdania ; ja jako chrześcijanin . Gott mit uns
Stalin jak już to powiedziano uczył się na popa .Tak się wyuczył , że uwierzył ,że sam jest bogiem i stworzył religie opartą na chrześcijaństwie , gdzie za krytyke boga nie szło się do piekła , ale na Sybir ( nie wiem co lepsze ) Można było myśleć co sie chciało , byle myśli były zgodne z myślami boga (Stalina ) Reszta wymienionych przez Ciebie psycholi ( może z wyjątkiem Che )wzorowała się na stalinowskiej religii .
Wszystkie te osoby wymienione przez Ciebie to psychole uważający się za bogów . Jeśli mają jakiś związek z ateizmem to nie większy niż allah i jhvh - oni też nie wierzą w innych bogów , uważają sami siebie za bogów .
Trupy tych psycholi musisz dopisać na konto teizmu
15-09-2011 13:48 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.
>>Bo Hitler
>Hitler określał siebie jako chrześcijanin . Poczytaj jego przemówienia w Monachium - przeważnie zaczynały się od zdania ; ja jako chrześcijanin . Gott mit uns
>Stalin jak już to powiedziano uczył się na popa .Tak się wyuczył , że uwierzył ,że sam jest bogiem i stworzył religie opartą na chrześcijaństwie , gdzie za krytyke boga nie szło się do piekła , ale na Sybir ( nie wiem co lepsze ) Można było myśleć co sie chciało , byle myśli były zgodne z myślami boga (Stalina ) Reszta wymienionych przez Ciebie psycholi ( może z wyjątkiem Che )wzorowała się na stalinowskiej religii .
>Wszystkie te osoby wymienione przez Ciebie to psychole uważający się za bogów . Jeśli mają jakiś związek z ateizmem to nie większy niż allah i jhvh - oni też nie wierzą w innych bogów , uważają sami siebie za bogów .
>Trupy tych psycholi musisz dopisać na konto teizmu

Mylisz propagandę i dążenie do celu za wszelką cenę z jakimiś osobistymi poglądami. Religia była tu wykorzystywana instrumentalnie od początku do końca, bo wbrew wielu tu nazywającym się racjonalistami, religia dal despotów i tyranów jest w państwie bardzo potrzebna w celu właśnie manipulacji społeczeństwem, ale dla nich nie ma najmniejszego znaczenia, bo sami są ateistami.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 14:01 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Mylisz propagandę i dążenie do celu za wszelką cenę z jakimiś osobistymi poglądami. Religia była tu wykorzystywana instrumentalnie od początku do końca, bo wbrew wielu tu nazywającym się racjonalistami, religia dal despotów i tyranów jest w państwie bardzo potrzebna w celu właśnie manipulacji społeczeństwem, ale dla nich nie ma najmniejszego znaczenia, bo sami są ateistami.
Jak papież bodajże Urban X który mówi coś w stylu ; ile to bajka o Jezusie przyniosła nam korzyści?
Konowal (6291 punktów)
>>Mylisz propagandę i dążenie do celu za wszelką cenę z jakimiś osobistymi poglądami. Religia była tu wykorzystywana instrumentalnie od początku do końca, bo wbrew wielu tu nazywającym się racjonalistami, religia dal despotów i tyranów jest w państwie bardzo potrzebna w celu właśnie manipulacji społeczeństwem, ale dla nich nie ma najmniejszego znaczenia, bo sami są ateistami.
>Jak papież bodajże Urban X który mówi coś w stylu ; ile to bajka o Jezusie przyniosła nam korzyści?

O ile traktował to instrumentalnie to tak.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 11:46 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>O ile traktował to instrumentalnie to tak.

No to zgadzasz się, że szczerze i gorliwie wierzących dobrych ludzi można manipulować za pomocą autorytetów religijnych. I wygląda na to, że zdecydowanie bardziej niż sceptycznych niedowiarków.


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
16-09-2011 13:24 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>O ile traktował to instrumentalnie to tak.
>No to zgadzasz się, że szczerze i gorliwie wierzących dobrych ludzi można manipulować za pomocą autorytetów religijnych. I wygląda na to, że zdecydowanie bardziej niż sceptycznych niedowiarków.

Nie. Ludzi religijnych trudniej manipulować bo mają jeden stały drogowskaz gdy tymczasem niedowiarków można mamić różnymi koncepcjami :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 13:35 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Nie. Ludzi religijnych trudniej manipulować bo mają jeden stały drogowskaz

Dlaczego stały? Co nie uległo w katolicyzmie gruntownym zmianom od czasów biblijnych? Oprócz konieczności deklaracji oddania bogu oczywiście.
I może zasady, że 10 przykazań jest dla owieczek, dla "góry" to tylko luźne zalecenia?

>gdy tymczasem niedowiarków można mamić różnymi koncepcjami :-D

Nie Konowal, albo masz w życiu zasady, albo nie. Religia nie ma tu nic do rzeczy.

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
16-09-2011 23:30 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Nie. Ludzi religijnych trudniej manipulować bo mają jeden stały drogowskaz
>Dlaczego stały? Co nie uległo w katolicyzmie gruntownym zmianom od czasów biblijnych? Oprócz konieczności deklaracji oddania bogu oczywiście.

Dekalog

>I może zasady, że 10 przykazań jest dla owieczek, dla "góry" to tylko luźne zalecenia?

Ci co tak mysleli już dawno zostali zapomniani lub uznani za odstępców od Wiary
>>gdy tymczasem niedowiarków można mamić różnymi koncepcjami :-D
>Nie Konowal, albo masz w życiu zasady, albo nie. Religia nie ma tu nic do rzeczy.

Wisz Wafen SS też miało swoje zasady

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-09-2011 20:06 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.
>Bo Hitler, Stalin, Pol Pot, Kim Ir Sen, Che Gevar, Mao itd.

Aaa ... drażnimy się!
Poważnie pytałem!


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
16-09-2011 09:32 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>Czemu teiści nie chcą/nie potrafią zrozumieć że religia to szaleństwo z doklejoną dobrotliwą buźką? - to pytanie intryguje mnie od dawna.
>>Bo Hitler, Stalin, Pol Pot, Kim Ir Sen, Che Gevar, Mao itd.
>Aaa ... drażnimy się!
>Poważnie pytałem!

Bo taką samą buźkę mają wszystkie inne światopoglądy, zaś w przeciwieństwie do religii gdzie teoretycznie są jakieś poglądy niezmienne ateistyczne światopoglądy można podpierać jakimi się chce prawami, co powyżsi panowie wybitnie udowodnili.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 11:19 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Bo taką samą buźkę mają wszystkie inne światopoglądy,

Zgadza się, szczególnie gdy światopoglądy stają się doktrynami politycznymi, jedynie słusznymi na zasadzie woli większości.

>zaś w przeciwieństwie do religii gdzie teoretycznie są jakieś poglądy niezmienne

Niezmienne w religii są tylko zachowania i poglądy, które gwarantują skuteczną trwałość doktryn w świadomości społeczeństwa. Poza tym w praktyce nie ma jednej wartości, którą nie wycierano by sobie gęby, aby podeptać ją potem.

>ateistyczne światopoglądy można podpierać jakimi się chce prawami, co powyżsi panowie wybitnie udowodnili.

Powyżsi panowie mają wspólny mianownik tj. stworzenie kultu jednostki, tabu, świętych mitów itp. Norman Davies (wierzący historyk) w Powstaniu 44 wrzucił akapit dotyczący porównania stalinizmu do religii (teraz nie mam jak go wygrzebać), w każdym razie brzmiało to dość przekonująco.
Poza tym, żebyś miał rację, musiałbyś wskazać ciąg przyczynowo skutkowy między ateizmem, a nieuchronnością powstania zbrodniczego systemu. Dlaczego ateizm, a nie np. wegetarianizm czy zamiłowanie do wąsów? Nie uważasz, że łatwiej uzasadnić zaburzenia psychiczne w kombinacji z charyzmą jako bardziej prawdopodobny katalizator powstania zbrodniczego systemu? Bez znaczenia jakimi wartościami dyktator wyciera sobie gębę? Bo np. gen. Franko czy Mussolini wykorzystywali do swych celów katolicyzm właśnie. Duce nawet ofiarował Watykanowi eksterytorialność od Włoch, wiedziałeś? A Pius 12 "siedział okrakiem na płocie", potępił faszyzm dopiero jak ten miał przegrać. I jeśli faszyzm by wygrał to zapewne - drogi Konowale - musiałbyś wierzyć, że Hitlera zesłał sam Jezus, żeby zrobić "Ordnung" w Europie. Mam podstawy, żeby tak twierdzić. Pamiętasz fragment "rozmów z Katem", kiedy Jürgen Stroop (odpowiedzialny za pacyfikację getta) na odchodnym umawiał się z "Herr Moczarskim" na spotkanie przy bramie u św. Piotra?
Powyższe argumenty prowadzą mnie do wniosku, że religia jest świetnym "mechanizmem kontroli społecznej". Wyznawcy islamu oddają za swą wiarę życie, choć obaj się zgodzimy, że Allah to fałszywy bóg.
Pod wpływem jednak dyskusji z Tobą uściślę moją tezę: "Religie i dogmatyczne systemy polityczne to szaleństwo z naklejoną dobrotliwą i sprawiedliwą twarzyczką". Amen


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
16-09-2011 11:43 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Bo taką samą buźkę mają wszystkie inne światopoglądy,
>Zgadza się, szczególnie gdy światopoglądy stają się doktrynami politycznymi, jedynie słusznymi na zasadzie woli większości.
No właśnie, zaś w chrześcijaństwie nie ma woli większości

>>zaś w przeciwieństwie do religii gdzie teoretycznie są jakieś poglądy niezmienne
>Niezmienne w religii są tylko zachowania i poglądy, które gwarantują skuteczną trwałość doktryn w świadomości społeczeństwa. Poza tym w praktyce nie ma jednej wartości, którą nie wycierano by sobie gęby, aby podeptać ją potem.

Nie zgadzam sie z tym. Oczywiście cywilizacyjnie i społecznie sie rozwijamy więc ciągle są zmiany w pojmowaniu Biblii, ale ona jest stałym wyznacznikiem, zaś ludzie błądzą to oczywista oczywistość.

>>ateistyczne światopoglądy można podpierać jakimi się chce prawami, co powyżsi panowie wybitnie udowodnili.
>Powyżsi panowie mają wspólny mianownik tj. stworzenie kultu jednostki, tabu, świętych mitów itp. Norman Davies (wierzący historyk) w Powstaniu 44 wrzucił akapit dotyczący porównania stalinizmu do religii (teraz nie mam jak go wygrzebać), w każdym razie brzmiało to dość przekonująco.

I wcale się nie dziwię bo kult jednostki właśnie ma na celu zastąpić swoją osobą osobę Boga.

>Poza tym, żebyś miał rację, musiałbyś wskazać ciąg przyczynowo skutkowy między ateizmem, a nieuchronnością powstania zbrodniczego systemu.

To jest proste - jeśli możesz zmieniać wg. widzimisię zasady to zawsze się dojdzie do tego że się jest "Bogiem" i wszystko wolno. Ładnie to widać na przykładzie historii Rzymu. W chrześcijaństwie zawsze nad tobą jest Bóg i jego praw spisanych w Biblii nie możesz zmienić.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 11:59 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>Niezmienne w religii są tylko zachowania i poglądy, które gwarantują skuteczną trwałość doktryn w świadomości społeczeństwa. Poza tym w praktyce nie ma jednej wartości, którą nie wycierano by sobie gęby, aby podeptać ją potem.
>Nie zgadzam sie z tym. Oczywiście cywilizacyjnie i społecznie sie rozwijamy więc ciągle są zmiany w pojmowaniu Biblii, ale ona jest stałym wyznacznikiem, zaś ludzie błądzą to oczywista oczywistość.

Taaa, słyszałem coś podobnego: socjalizm to wspaniały system, tylko ludzie do niego nie dorośli

>I wcale się nie dziwię bo kult jednostki właśnie ma na celu zastąpić swoją osobą osobę Boga.

Zastąpić lub być jedynie głównym pośrednikiem w kontaktach z sacrum. W praktyce różnica żadna.

>>Poza tym, żebyś miał rację, musiałbyś wskazać ciąg przyczynowo skutkowy między ateizmem, a nieuchronnością powstania zbrodniczego systemu.
>To jest proste - jeśli możesz zmieniać wg. widzimisię zasady to zawsze się dojdzie do tego że się jest "Bogiem" i wszystko wolno. Ładnie to widać na przykładzie historii Rzymu. W chrześcijaństwie zawsze nad tobą jest Bóg i jego praw spisanych w Biblii nie możesz zmienić.

Owszem, możesz zmienić wszystko oprócz jedynie deklaracji oddania sacrum. Pod warunkiem oczywiście, że masz monopol na wyznaczanie dróg do zbawienia (magisterium kościoła).


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
Konowal (6291 punktów)
>>>Niezmienne w religii są tylko zachowania i poglądy, które gwarantują skuteczną trwałość doktryn w świadomości społeczeństwa. Poza tym w praktyce nie ma jednej wartości, którą nie wycierano by sobie gęby, aby podeptać ją potem.
>>Nie zgadzam sie z tym. Oczywiście cywilizacyjnie i społecznie sie rozwijamy więc ciągle są zmiany w pojmowaniu Biblii, ale ona jest stałym wyznacznikiem, zaś ludzie błądzą to oczywista oczywistość.
>Taaa, słyszałem coś podobnego: socjalizm to wspaniały system, tylko ludzie do niego nie dorośli

Czyli błędy sie kumulują, bo nie dość że system wymyślili, to jeszcze do niego nie dorośli - to nie ma prawa zadziałać. Co innego jak system jest Boski wtedy jest szansa że ludzie dorosną :-D .

>>I wcale się nie dziwię bo kult jednostki właśnie ma na celu zastąpić swoją osobą osobę Boga.
>Zastąpić lub być jedynie głównym pośrednikiem w kontaktach z sacrum. W praktyce różnica żadna.

Właśnie że kolosalna dlatego jest tyle różnych odłamów chrześcijaństwa, bo pośrednik jest tylko pośrednikiem.

>>>Poza tym, żebyś miał rację, musiałbyś wskazać ciąg przyczynowo skutkowy między ateizmem, a nieuchronnością powstania zbrodniczego systemu.
>>To jest proste - jeśli możesz zmieniać wg. widzimisię zasady to zawsze się dojdzie do tego że się jest "Bogiem" i wszystko wolno. Ładnie to widać na przykładzie historii Rzymu. W chrześcijaństwie zawsze nad tobą jest Bóg i jego praw spisanych w Biblii nie możesz zmienić.
>Owszem, możesz zmienić wszystko oprócz jedynie deklaracji oddania sacrum. Pod warunkiem oczywiście, że masz monopol na wyznaczanie dróg do zbawienia (magisterium kościoła).
Biblii nie możesz zmienić

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2011 13:34 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>
>Biblii nie możesz zmienić
Już ją zmieniono. Co się stało z oryginalnym dekalogiem?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Konowal (6291 punktów)
>>>Biblii nie możesz zmienić
>Już ją zmieniono. Co się stało z oryginalnym dekalogiem?

A co się stało? ciągle w Biblii jest taki sam.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-09-2011 13:17 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Biblii nie możesz zmienić
>>Już ją zmieniono. Co się stało z oryginalnym dekalogiem?
>A co się stało? ciągle w Biblii jest taki sam.
Tylko czemu - do cholery - nie tylko wierzący, ale i hierarchowie go nie przestrzegają?
_______________________________________________________
W Biblii znajdują się przeróżne "moralne wzorce" można o nich poczytać np. u Heleny Eilstein:
www.racjonalista.pl/ks.php/k,1695
www.racjon(*)q,Moj.humanizm.naturalistyczny
I co z nich dla katolików wynika. Nic!
Nawet własnej ewangelicznej ciągłości nie przestrzegają.
Jaki jest w praktyce stosunek Kościoła Katolickiego i jego wiernych do Kazania na Górze.
_____________________________________________
Natomiast uważam, że są bardzo groźni w Polsce. Są całkowicie zamknięci na jakiekolwiek argumenty i usiłują wszystkim narzucić swój ograniczony światopogląd.
Biskup Stanisław Adamski: Nie ma w życiu człowieka spraw, które by uprawniały go do przekroczenia Bożych praw moralnych! - Nie ma w życiu człowieka chwili, w której by nie obowiązywał obowiązek podporządkowania się kierownictwu i nauczaniu Kościoła w dziedzinie wiary i obyczajów.

Kierownictwu Kościoła, a nie Dekalogowi, czy Ewangeliom.

@@@.
.
16-09-2011 13:55 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Biblii nie możesz zmienić

Ale mogę:
1) uczynić ją księgą pomocniczą (mormoni)
2) zaproponować swoje (jedynie słuszne) tłumaczenie (Jehowi)
Pole manewru spore.

Miałbyś rację co do wyjątkowości biblii gdybyś udowodnił, że powstała ona nie przed 2000 lat, ale bliżej początku powstania Ziemi tj 4,6 mld lat. Czas obowiązywania biblii to jak warstwa farby na czubku Burj Khalifa.


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
16-09-2011 23:32 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Biblii nie możesz zmienić
>Ale mogę:
>1) uczynić ją księgą pomocniczą (mormoni)
>2) zaproponować swoje (jedynie słuszne) tłumaczenie (Jehowi)
>Pole manewru spore.

No jak w chocholim tańcu, ale dalej Biblia jest Biblią

>Miałbyś rację co do wyjątkowości biblii gdybyś udowodnił, że powstała ona nie przed 2000 lat, ale bliżej początku powstania Ziemi tj 4,6 mld lat. Czas obowiązywania biblii to jak warstwa farby na czubku Burj Khalifa.

Wchodzimy tu w teologię , ale niby po co miała powstać 4,6 mld lat temu? żeby ją dinozaury czytały ???

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-09-2011 12:38 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
OK, OK. Rozumiem, Twoje ogólne przesłanie brzmi: możesz sobie konstruować najprecyzyjniejsze nawet argumenty, a ja i tak wciąż wierzę!!! Zgadza się?

Bo bez wiary życie nie ma sensu i prowadzi wprost do katastrofy?

Porozmawiajmy więc teoretycznie.
Odkrywasz nowy gatunek inteligentnych mrówek, które budują kościoły, ale zasady ich życia i symbole w tych mini-kościołach są ewidentnie niechrześcijańskie. Nie ma z nimi kontaktu za pomocą jakiegokolwiek języka i nie możesz im przekazać "prawdziwej wiary", próby zmiany symbolu na krzyż kończą się systematyczną dewastacją Twojego symbolu i przywrócenia poprzedniego. Chcesz dla tych zwierząt jak najlepiej, co robisz?
1. niszczysz pogańskie kościoły (odbudowanie niemożliwe, bo skończył się budulec)
2. pozwalasz im chwalić "złego boga", bo to lepsze od teologicznej pustki?

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
19-09-2011 22:46 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Teoretycznie chcesz porozmawiać o tym że Boga nie, tylko po co teoretyzować??Wbrew pozorom dogmatów w kościele tak wiele nie ma, a wszyscy się uparli, że tylko je nalezy omawiać i poważać. KK przez 2 tyś. lat dorobił się dość potężnej otoczki filozoficznej. Żadne dyskusje na forum nie za bardzo są w stanie dotknąć na tyle głęboko problemu żeby jakaś nowa jakość powstała, zaś koniec końców i tak się to sprowadzi do wiary bądź niewiary. Czy nie możemy podyskutować o czymś bardziej przyziemnym niż o mrówkach niebudujących kościoły ??? Przecież wystarczy przyjąć że religia to taka sama filozofia jak inne i już jest dużo większa płaszczyzna do dyskusji. Zauważ że na przestrzeni wieków religie przyjmowano również z tego powodu bo były świetnymi instrumentami pobudzającymi rozwój społeczno-cywilizacyjny. Po co dyskutować o jakimś abstrakcyjnym problemie?


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-09-2011 11:36 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Teoretycznie chcesz porozmawiać o tym że Boga nie, tylko po co teoretyzować??

Z 2 powodów:
1. żeby oderwać się od spraw codziennych i nabrać zdrowego dystansu
2. znaleźć wspólną platformę porozumienia (a ma sens obrzucać się wzajemnie winą za wątpliwe moralnie dokonania działania postaci historycznych jak Hitler czy Pius XII?)

Zapytam więc praktycznie: lepiej nie wierzyć czy wierzyć, ale w fałszywego boga? Czy "wsjo rawno"

>Wbrew pozorom dogmatów w kościele tak wiele nie ma, a wszyscy się uparli, że tylko je nalezy omawiać i poważać.

Bo te "dogmaty" wpychają się nieproszone do domów ludzi, który w swojej najuczciwszej ocenie istnienia boga osobowego uznają religie jako dziecinny antropocentryzm.

>KK przez 2 tyś. lat dorobił się dość potężnej otoczki filozoficznej. Żadne dyskusje na forum nie za bardzo są w stanie dotknąć na tyle głęboko problemu żeby jakaś nowa jakość powstała, zaś koniec końców i tak się to sprowadzi do wiary bądź niewiary.

Bo to "otoczka" kompletnie traci sens jeśli nie bierzemy istnienia boga za pewnik.

>Przecież wystarczy przyjąć że religia to taka sama filozofia jak inne i już jest dużo większa płaszczyzna do dyskusji.

Ale ty w to nie wierzysz, bo stawiasz filozofię chrześcijańską ponad każdą inną dziedzinę "nauki".

>Zauważ że na przestrzeni wieków religie przyjmowano również z tego powodu bo były świetnymi instrumentami pobudzającymi rozwój społeczno-cywilizacyjny. Po co dyskutować o jakimś abstrakcyjnym problemie?

Religie są istotnie instrumentem oddziałującym w skali społecznej (coś podobnego już twierdziłem wcześniej, ale nie zgadzałeś się). Człowiek przedkładający życie wieczne nad doczesne jest w istocie niebezpieczny dwojako. Może rozdać dobra doczesne biednym i poświęcić się sprawie społecznej, albo wbić się samolotem w budynek pełen ludzi.
Religia (niezależnie od realnego istnienia sacrum) to taki młotek, można nim budować dom lub robić krzywdę (albo mieszankę obu). Z moich obserwacji wynika, ze to nie boska, a ludzka ręka tym młotkiem się posługuje.
Twoim zdaniem hierarchowie kościelni to ludzie przykładnie moralni czy może bezwzględni menedżerowie?


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
05-09-2011 16:16 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Nie wytłumaczę Ci - jesteś zbyt ponura.

Zasadniczo nie czynimy tego typu uwag na temat swoich nicków. Chyba że jesteś pewien, że rozmówca lubi cię niezmiernie i uzna to za ubarwienie dyskusji; to jednak dość ryzykowne założenie.
05-09-2011 16:39 
 Ocena 9 na 9
Gosia (9452 punktów)

>Zdecydowanie nie. Dla mnie dziecko to byłaby tragedia. Gdybym zaszła w ciążę, byłby to dla mnie koniec życia i to nie figuratywnie. Umarłabym po prostu. Tak normalnie, wiesz - zatrzymanie funkcji życiowych, te sprawy. Chcesz mi wytłumaczyć, dlaczego powinnam być w związku z tym jednakowoż z ciąży szczęśliwa?

Sama sobie odpowiedziałaś: bo w Polsce prawa to ma mężczyzna, a kobieta "powinna".
14-09-2011 14:11 
 Ocena 4 na 4
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Sama sobie odpowiedziałaś: bo w Polsce prawa to ma mężczyzna, a kobieta "powinna".

Dlatego w Polsce grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne mają szersze spektrum możliwości ... wliczając w to szersze zainteresowanie ze strony mężczyzn Jaki stąd wniosek?

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
15-09-2011 11:06 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Jaki stąd wniosek?
Nie warto być grzeczną dziewczynką. Nuuuuuda...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-09-2011 15:40 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>A nie przychodzi ci do głowy, że możliwy jest układ dobrobytu i wygody bez jakichkolwiek wyrzeczeń.
>W odpowiednich warunkach dziecko jest dużą wartością, jest szczęściem. Ale ty żądasz by było to tylko i wyłącznie wyrzeczenie. To katolickie spojrzenie na życie gloryfikujące cierpienie jednostki. Do głowy ci nie przyjdzie, że można bez cierpienia dla przyjemności.

Znaczy się sugerujesz żeby ustawowo narkotyki były za darmo :-D

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
dronio (3 punktów)
Hmm temat skomplikowany jak dla mnie. Zbyt niepewne mammy prace, zarobki. To czyni niepewną przyszłość. Dochodzi do tego inny problem otóż mało dzieci się rodzi w rodzinach wykształconych, średnio zamożnych i bogatych. Takie rodziny nie mają z reguły czasu na wychowanie większej ilości dzieci. Wyż demograficzny mamy w rodzinach biednych ze wsi małych miasteczek często słabo wykształconych. Wiecie pracuje w dużej firmie produkcyjnej i patrze sobie na tych naszych pracowników. Z roku na rok są coraz gorsi a o bardzo słabych kwalifikacjach. Trudno takim rodzicom biednym wykształcić często 4 i więcej dzieci. Oczywiście nie twierdze że nie ma wyjątków ale obserwuje wnikliwie sytuację i jest niepokojąca. Sam mieszkam z żoną teściową zarabiamy razem troszkę ale i tak pozwolić sobie na 1 dziecko jest problem. Mieszkanie jest zbyt ciasne a rat kredytu przez 30 lat płacić nie zamierzamy.
05-09-2011 15:46 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Hmm temat skomplikowany jak dla mnie. Zbyt niepewne mammy prace, zarobki. To czyni niepewną przyszłość.
>Sam mieszkam z żoną teściową zarabiamy razem troszkę ale i tak pozwolić sobie na 1 dziecko jest problem. Mieszkanie jest zbyt ciasne a rat kredytu przez 30 lat płacić nie zamierzamy.

Czasem warto zaryzykować.
06-09-2011 08:40 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Czasem warto zaryzykować.
Ale słoneczko, takie rady można sobie pod tramwaj podłożyć. Jeśli zaryzykuje i przegra, kto spłaci jego kredyt? Może Ty?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
dronio (3 punktów)
>>Czasem warto zaryzykować.
>Ale słoneczko, takie rady można sobie pod tramwaj podłożyć. Jeśli zaryzykuje i przegra, kto spłaci jego kredyt? Może Ty?
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.


Dokładnie, życie nie jest takie proste niestety chodź bardzo by się chciało.
06-09-2011 21:13 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Dokładnie, życie nie jest takie proste niestety chodź bardzo by się chciało.
E tam zbyt proste życie to też problem ..ile można się nudzić ?
07-09-2011 14:54 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Czasem warto zaryzykować.
>Ale słoneczko, takie rady można sobie pod tramwaj podłożyć. Jeśli zaryzykuje i przegra, kto spłaci jego kredyt? Może Ty?
>

Ja o dzieciach, a Ty o kredycie, kwiatuszku.
07-09-2011 15:16 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ja o dzieciach, a Ty o kredycie, kwiatuszku.
Tak, trudno rozmawiać, gdy jedno o wydumanej ideologii, a drugie o praktyce życia.
Co to za zboczeni rodzice, gdy na realne potrzeby dziecka odpowiadają: Ciesz się nasz kwiatuszku, że żyjesz w dobrej chrześcijańskiej rodzinie i wychowujemy cię na dobrego katolika?
A jak katolicka rodzina alkoholika, "co rok to prorok" i katolickie tradycje - pokolenie za pokoleniem. Jak Bóg przykazał.
Polak-katolik. Już pradziadek tłukł prababcię i ja się nie chcę wynarodowić.

Opowiadać piękne bajeczki, to każdy polityk i każdy księżulo może, ale rzeczywistość skrzeczy. Trzeba pomyśleć, co zrobić, aby tym już narodzonym żyło się jak najlepiej. Miejmy szacunek dla każdego człowieka - od chwili narodzenia, do śmierci. (Można, a nawet należy - trochę przed i trochę po, ale to już znacznie mniej ważne).

@@@
.
08-09-2011 08:55 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Nie, kotku, ja akurat o zupełnie czymś innym. O myśleniu i odpowiedzialności. Najłatwiej pójść na żywioł na zasadzie "jakoś to będzie". Rzadko kiedy jednak bywa "jakoś". Przeważnie bywa bardzo źle. Dronio myśli i chwała mu za to. Urodzić dziecko - to naprawdę niewielka sztuka w porównaniu z wychowaniem go w odpowiednich po temu warunkach. Dziecko potrzebuje miejsca do zabawy, a potem nauki, własnego kąta, w którym znajdzie odrobinę prywatności. W malutkim mieszkanku teściowej wychować dziecko jest potwornie trudno. A zarzynać się 30-letnim kredytem w sytuacji, gdy rodzina jest jeszcze młoda i niezbyt ustabilizowana finansowo, to trochę mało odpowiedzialne, nie wydaje Ci się?
Myśleć, myśleć - jak mawiał Zwierzak.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-09-2011 14:40 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Czasem warto zaryzykować.
To sobie Pan ryzykuj. Pańska żona, Pańskie dzieci.
Jak byłem młody to słyszałem idiotyczne powiedzenie: "Pan Bóg da dzieci, to da i na dzieci". Dziecko z żoną zmajstrowaliśmy sobie sami i sami ponieśliśmy spore koszty na jego wychowanie. Na szczęście warto było! Inteligencję otrzymała po przodkach, na wykształcenie sama pracowała, ale przy naszym wsparciu, które jednak sporo kosztuje. Chcieliśmy mieć więcej dzieci, ale nie widzieliśmy realnych ekonomicznych możliwości zapewnienia im dobrego startu. Jesteśmy (a raczej byliśmy) odpowiedzialnymi rodzicami.

Moim zdaniem mamy prawo ryzykować, ale tylko własnym losem, za współmałżonka, tym bardziej za dzieci ponosimy odpowiedzialność i należy wszelkie związane z tym ryzyko minimalizować. Oczywiście tak czynią racjonaliści, a nie fideiści. Oni wierzą, że im Dobry Bóg pomoże i jakoś to będzie.

@@@
.
07-09-2011 15:23 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Dziecko z żoną zmajstrowaliśmy sobie sami

Panie Andrzeju, co za techniczne podejście...
07-09-2011 16:15 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
>>Dziecko z żoną zmajstrowaliśmy sobie sami
>Panie Andrzeju, co za techniczne podejście...

Siedze se tu przy piwie
na luzie z wami gadam
niczemu sie nie dziwię
ma myśl jest naga jak Adam

Ile dokoła słów pada
i pełno tu mądrych ludzi
milczeć mi też nie wypada
nic mnie już przecież nie zbudzi

P.S. Dzięki za inspirację. Niech Ci to Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi !!!

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
07-09-2011 18:17 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Dziecko z żoną zmajstrowaliśmy sobie sami
>Panie Andrzeju, co za techniczne podejście...
Nie tylko techniczne! Zwyczajnie nie chciałbym, aby jej ktoś uszy dorabiał.
A Pan to lubi?

To jest forum, na którym tylko rozmawiamy - często szybko i emocjonalnie. Sądzę, że jest to jakimś usprawiedliwieniem, tak dla kolokwializmów, jak i drobnych błędów, literówek itd. Nasze posty, to jednak nie jest nawet publicystyka naukowa, którą się sczytuje, zastanawia się nad doborem słów, daje do korekty i tak dalej.
Choć może właśnie dlatego - tu najbardziej - ujawnia się nasza intelektualna i kulturalna wartość. Po kilku postach już wiemy, z kim mamy do czynienia.

Żonę i córkę bardzo kocham i zaręczam Panu, że wszystko odbyło się ślicznie i romantycznie, z wielkim wzajemnym szacunkiem, choć było zaplanowane.
Na przykład - córce już przed przyjściem na świat zgromadziłem poważną biblioteczkę klasyki literatury dziecięcej, a nawet młodzieżowej.

Miłego dnia.

@@@
.
14-09-2011 14:29 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>... a rat kredytu przez 30 lat płacić nie zamierzamy.
> Czasem warto zaryzykować.

Czekaj, czekaj ... czy to nie przez zbyt radosne udzielanie/branie kredytów mieszkaniowych (casus Fannie Mae i Freddie Mac w USA) rozkręcił się obecny kryzys?

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
14-09-2011 21:55 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>>... a rat kredytu przez 30 lat płacić nie zamierzamy.
>> Czasem warto zaryzykować.
>Czekaj, czekaj ... czy to nie przez zbyt radosne udzielanie/branie kredytów mieszkaniowych (casus Fannie Mae i Freddie Mac w USA) rozkręcił się obecny kryzys?

Nie. Przez zbyt radosne dawanie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Bartek Górecki (1514 punktów)
>... Przez zbyt radosne dawanie.

Twierdzisz, że banki źle się prowadzą


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
Konowal (6291 punktów)
>>... Przez zbyt radosne dawanie.
>Twierdzisz, że banki źle się prowadzą
Rzekłbym fatalnie :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Alicja Duda (25557 punktów)
Właśnie ukazał się artykuł dobrze ilustrujący w jak głęboki lesie jesteśmy.
www.polity(*)---na-slowacje-po-aborcje.read
Widać ogrom hipokryzji naszego państwa.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
08-09-2011 09:57 
 Ocena 4 na 4
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>www.polity(*)---na-slowacje-po-aborcje.read
>Widać ogrom hipokryzji naszego państwa.
Widać też dziennikarską nierzetelność.

W artykule bohaterce przypisuje się twierdzenie, że "w ostatnim czasie do więzienia trafiło trzech ginekologów", co sprawia wrażenie, jakby jacyś ginekolodzy odbywali aktualnie kary więzienia. Ale jakoś nie udało mi się tego potwierdzić, znalazłam dwa wyroki więzienia w zawieszeniu i jeden proces zakończony zakazem wykonywania zawodu.

Sąd skazał lekarza na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz karę grzywny 3 tys. zł. Sędzia Marek Wieczór nie przychylił się do wniosku oskarżenia, by lekarza pozbawić prawa wykonywania zawodu.

Dwa lata więzienia w zawieszeniu i zakaz wykonywania zawodu przez cztery lata orzekł sąd wobec ginekologa z Włocławka za dokonanie nielegalnej aborcji.

Artur W., nowosolski ginekolog dostał roczny zakaz wykonywania zawodu. Sąd uznał go winnym nielegalnego usunięcia ciąży.

Więc nie udało mi się potwierdzić tezy, że lekarze trafiają za kratki. Dla lekarzy odważających się na wykonywanie aborcji to oczywiście lepiej, ale dla zaangażowania środowiska lekarskiego w ruch proaborcyjny zdecydowanie gorzej. Pewnie dlatego nie udaje mi się natrafić na lekarskie inicjatywy na rzecz legalizacji aborcji.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-09-2011 13:44 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Czego to miało dowieść w temacie dyskusji?

Jak dla mnie to tylko dowiodłaś, że masz ograniczony dostęp do informacji lub nie umiesz szukać. Ja osobiście wiem o ginekologu skazanym za dokonanie aborcji, odsiadującym wyrok, bo żona musiała zmienić lekarza.
08-09-2011 11:38 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Właśnie ukazał się artykuł dobrze ilustrujący w jak głęboki lesie jesteśmy.
>www.polity(*)---na-slowacje-po-aborcje.read
>Widać ogrom hipokryzji naszego państwa.

Państwa czyli kogo? Artykuł ciekawy ale tendencyjny z zakończeniem "poniżej krytyki". Niemniej ciekawe jest to że dwa razy była mowa o aborcji "bo z kolejnym dzieckiem nie dałaby rady" , no i aborcja jako środek antykoncepcyjny. Może warto zamiast wznosić ideologiczne sztandary i bić głową w mur (ostatnio prawie że się udało zaostrzyć ustawę aborcyjną) zająć się tym żeby się "dało z kolejnym dzieckiem żyć" i żeby zanim się majtki ściągnie przemyślało się konsekwencje tego czynu.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 11:48 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>żeby zanim się majtki ściągnie przemyślało się konsekwencje tego czynu.
Dotyczy obu wysokich stron ściągających majtki, oczywiście?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-09-2011 12:08 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>żeby zanim się majtki ściągnie przemyślało się konsekwencje tego czynu.
>Dotyczy obu wysokich stron ściągających majtki, oczywiście?
Oczywiście, że tak. Wydaje mi się, że łatwość aborcji (szczególnie w kontekście antykoncepcyjnym) bardziej krzywdzi kobiety, bo powoduje myślenie, że antykoncepcję ma "ona" zapewnić, a jak coś pójdzie nie tak to i tak będzie można wyskrobać.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 12:29 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Oczywiście. Ale takie myślenie to efekt braku edukacji. Nie powinno się traktować aborcji jako antykoncepcji, to ma być tylko droga wyjścia, gdy antykoncepcja zawiedzie. Ale antykoncepcji trzeba nauczyć, nikt sam z siebie nie wie, jak zrobić, żeby zminimalizować ryzyko niechcianej ciąży.
Moim zdaniem droga powinna być inna, wręcz odwrotna, niż stosowana. Obecnie robi się to tak: najpierw zakazać, a potem może ewentualnie nauczyć, ale niekoniecznie. A powinno być: najpierw nauczyć, a potem nie trzeba będzie zakazywać.
Znów zwyciężyło u mnie myślenie życzeniowe, no...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2011 14:50 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Wiedza to jedno, sytuacja to drugie. Moim zdaniem ważniejsza jest poprawa sytuacji ludzi tak żeby mieli nieograniczony niczym wybór, bo na razie rozwiązania idą tylko w kierunku usunięcia, skutków a nie przyczyny

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
10-09-2011 12:33 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Wiedza to jedno, sytuacja to drugie. Moim zdaniem ważniejsza jest poprawa sytuacji ludzi tak żeby mieli nieograniczony niczym wybór, bo na razie rozwiązania idą tylko w kierunku usunięcia, skutków a nie przyczyny
Racja. Poprawa sytuacji ludzi zawsze jest najważniejsza. Ale to takie bardzo ogólne i w dodatku też życzeniowe

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-09-2011 11:53 
 Ocena 4 na 4
Alicja Duda (25557 punktów)
>Państwa czyli kogo?
Państwa, rządu, sejmu. Po pierwsze ustanawia prawa które nie mogą być przestrzegane, po drugie ustanawia prawa na podstawie ideologii, nie do przyjęcia dla dużej części obywateli.
>Niemniej ciekawe jest to że dwa razy była mowa o aborcji "bo z kolejnym dzieckiem nie dałaby rady" , no i aborcja jako środek antykoncepcyjny.
Bo nie ma 100% antykoncepcji. Farmakologiczną antykoncepcję nie zawsze można zastosować, prezerwatywy pękają, kalendarzyk zawodzi.. itd.
>Może warto zamiast wznosić ideologiczne sztandary i bić głową w mur (ostatnio prawie że się udało zaostrzyć ustawę aborcyjną) zająć się tym żeby się "dało z kolejnym dzieckiem żyć" i żeby zanim się majtki ściągnie przemyślało się konsekwencje tego czynu.
Wymyśl sposób na zwiększenie dochodów państwa do postulowanej przez ciebie wysokości a dostaniesz Nobla.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Konowal (6291 punktów)
>>Państwa czyli kogo?
>Państwa, rządu, sejmu. Po pierwsze ustanawia prawa które nie mogą być przestrzegane, po drugie ustanawia prawa na podstawie ideologii, nie do przyjęcia dla dużej części obywateli.

Jakoś nie zauważyłem obywatelskich inicjatyw ustawodawczych łagodzących ustawę aborcyjną - może ta "duża część obywateli" nie jest taka duża?

>>Niemniej ciekawe jest to że dwa razy była mowa o aborcji "bo z kolejnym dzieckiem nie dałaby rady" , no i aborcja jako środek antykoncepcyjny.
>Bo nie ma 100% antykoncepcji. Farmakologiczną antykoncepcję nie zawsze można zastosować, prezerwatywy pękają, kalendarzyk zawodzi.. itd.

Jest jeszcze abstynencja seksualna , a tak na poważnie to wolałbym żeby to ybł środek ostateczny a nie podstawowy.

>>Może warto zamiast wznosić ideologiczne sztandary i bić głową w mur (ostatnio prawie że się udało zaostrzyć ustawę aborcyjną) zająć się tym żeby się "dało z kolejnym dzieckiem żyć" i żeby zanim się majtki ściągnie przemyślało się konsekwencje tego czynu.
>Wymyśl sposób na zwiększenie dochodów państwa do postulowanej przez ciebie wysokości a dostaniesz Nobla.

Sposób jest prosty i oczywisty - 100% podatek - więcej się nie da, no chyba że coś Vincent by wymyślił , ale ja nie postuluję zwiększenia dochodów państwa, tylko ich zmniejszenia tak aby WIĘCEJ zostało u ludzi i żeby przynajmniej ci co chcą nie decydowali się na aborcję"bo z kolejnym nie dam/-y sobie rady"

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-09-2011 13:38 
 Ocena 4 na 4
Alicja Duda (25557 punktów)

>Jakoś nie zauważyłem obywatelskich inicjatyw ustawodawczych łagodzących ustawę aborcyjną - może ta "duża część obywateli" nie jest taka duża?
Było 1,5 miliona podpisów z żądaniem referendum w tej sprawie, sejm to olał, były inicjatywy złagodzenia tej ustawy ( obywatelskie i poselskie)odrzucane na wejściu albo przez marszałka albo przez sejm.
>Jest jeszcze abstynencja seksualna , a tak na poważnie to wolałbym żeby to ybł środek ostateczny a nie podstawowy.
Dobra rada dla impotentów wszelkiej maści.
>Sposób jest prosty i oczywisty - 100% podatek - więcej się nie da, no chyba że coś Vincent by wymyślił , ale ja nie postuluję zwiększenia dochodów państwa, tylko ich zmniejszenia tak aby WIĘCEJ zostało u ludzi i żeby przynajmniej ci co chcą nie decydowali się na aborcję"bo z kolejnym nie dam/-y sobie rady"
Gdyby to było takie proste to też by cię Nobel nie ominął.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
hubin (2274 punktów)

>Padła pierwsza propozycja, jak zachęcić do robienia i wychowywania dzieci: Podatek dochodowy
>zależny od dochodu liczonego na członka rodziny.

Zastanówmy się jak powstał pewien wyż demograficzny w Polsce?
Otóż pewien jenerał wprowadził stan wojenny, pokolenie które wtedy powstało było nazywane Zemstą Jaruzela.

"Hipoteza" brzmi: jeżeli nie masz nic innego do roboty będziesz się mnożył.

Rozwiązanie proste, wiemy że skuteczne, i nie trzeba mieszać w to Urzędów skarbowych które niekoniecznie sobie poradzą z dodatkowym obciążeniem.

PS
Drwię z tematu dyskusji, jeżeli uważasz że należy działać w kierunku zwiększenia przyrostu naturalnego to cóż działaj we własnym zakresie...


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
17-09-2011 10:09 
 Ocena 3 na 3
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Temat rozległy i skomplikowany. Niewątpliwie.
Mógłbym się w zasadzie podpisać po Arystypem i Neurosurgery.

Przede wszystkim hasła w stylu "ochrona rodziny", a więc o przyrost kojarzą mi się jednoznacznie z prawicową (kościelną) retoryką. Poza tym, np. a antropologii, nie ma takiego fenomenu jak "rodzina" (jest w socjologii). Rodzina została "zmodelowana" i zmitologizowana w oparciu o chrześcijański "model" świętej rodziny, ale w małżeństwie nie chodziło o dzieci, ale o "zdobycie" teściów - m.in. zapewnienie "pokoju" poprzez więzy i wspólne interesy.

W każdym razie, chyba zgadzamy się, że należy zadbać o rozwój gospodarczy, to i dzieci się pojawią. Szastanie pieniędzmi na oślep nie ma sensu. Ale oprócz kwestii stricte ekonomicznych istotny jest jeszcze jeden czynnik - edukacja. Nie tylko edukacja seksualna, ale także ekonomiczna. Pracowałem jakiś czas w finansach i wnioski nie są wesołe - Polacy nie potrafią zarządzać swoimi pieniędzmi. Trzeba uczyć od dziecka, prostej zasady - jak sobie nie odłożysz, to nie będziesz miał. Albo "pożyczysz" i zapłacisz więcej - ale pożyczki nie są dla każdego na litość boską!
Notoryczne przypadki - rodzina pożycza 10-20 tysięcy; na komunię, na ślub, na to, na tamto. Po pierwsze - komunię można przewidzieć co najmniej na 7 czy 8 lat wcześniej Po urodzeniu dziecka można sobie odkładać, tyle ile się da/chce. A jak nie można to zrobić komunię w domu! A nie "zastaw się a postaw się". Tak samo ze ślubem, samochodem etc. Trzeba nauczyć ludzi oszczędzania i racjonalnego dysponowania pieniędzmi. Oczywiście: Polacy mało zarabiają, nie mają z czego odkładać. Prawda, ale nie do końca. Miałem sporo klientów, takich dobrze, przeciętnie zarabiających i takich słabo zarabiających. Jak robiliśmy analizy i wydatków, to się okazywało, że zawsze im coś wycieka - kwoty różne, u jednych 200 zł u innych prawie tysiąc, u innych 5 tysięcy. A to wydają za dużo na jedzenie, które się marnuje potem, a to płacą za konto w banku, kiedy można mieć za darmo etc. etc.
Może zatem zamiast jednej godziny religii, jedna godzina "ekonomii", "gospodarności", "zarządzania pieniędzmi" - jak zwał tak zwał. A zamiast drugiej godziny etyka
Nauczyć, pokazać, wytłumaczyć: jak masz wolne trzy stówy to włóż choćby na oprocentowane konto - pieniądze przynajmniej nie stracą na wartości - , a nie kupuj gadżetu, który nie jest ci potrzebny. Wstrzymaj się z gadżetem 3 miesiące - wtedy będziesz miał i zabawkę i jakieś pieniądze "w razie czego".
Inna sprawa kredyty/pożyczki. Po pierwsze nie są dla każdego! Zwłaszcza pożyczki: są dla bogatych. Jeśli już kogoś stać i pożycza albo bierze kredyt, to też trzeba to robić z głową - nie zawsze, ale bardzo często, bardziej się opłaca wziąć mniejsze raty na dłużej. Tymczasem większość reaguje emocjami - łomatko! 30 lat z kredytem. Za długo. Nie chce być niewwolnikiem, chce mieć to z głowy szybciej. Okej, to zapłacisz więcej. Spłacisz kredyt i będziesz goły.

Reasumując: trzeba działać od razu, zacząć dziś. Dotyczy to wszystkich, by tak rzec, dziedzin.
Po pierwsze edukacja - temat pewnie niezbyt nośny, bo efekty nie są natychmiastowe.
Po drugie, a może nawet po pierwsze - zdecydować się na jakiś "system", nakreślić jakiś plan. To raczej apel do polityków, choć pewnie nie do tych, któych mamy. Trzeba moim zdaniem zdecydować: robimy pańśtwo socjalne czy liberalne? A jeśli chcemy wypośrodkować, to nakreślmy zwięzły (zwłaszcza budżetowo) plan na kilka lat. Osobiście wolałbym, żeby rządził Mikke, z którym w wielu kwestiach się nie zgadzam niz PO - przynajmniej wiedziałbym czego oczekiwać, a tak to czy to jest SLD, PiS czy PO to mamy takie "nic" - trochę liberalizmu, trochę socjalizmu i mnóstwo niczego. Dość z tymi durnymi hasłami w stylu "koniec z polityką". Polityka to polityka, powinna być ideowa - różne idee mają sie ścierać, konkurować.
Mam nadzieję, że doczekam czasów, w których pojawi sie polityk i będzie miał szansę wygrac wybory, który powie ludziom: zrobimy tak i tak, efekty będą takie i takie za tyle i tyle czasu. Ta czy inna grupa może stracić, ale jak to zrobimy, to przyspieszymy/wzbogacimy się jako kraj, dzięki czemu potem będzie lepiej.
A nie jak teraz: tym damy i tamtym damy. I oczywiście nikomu nie zabierzemy. A po wyborach...

Ale odszedłem od wątku. Reasumując, zgadzam się z założeniem: jeśli ludzie będą dobrze zarabiać to dzieci też sobie zrobią. A grupa tych, którzy dzieci "robią" tak czy siak jest już chyba wystarczająco duża
Mam jeszcze przykłady z rodziny, może nie reprezentatywne, ale wydaję mi się, że jednak (coś) znaczące i oddające w sensie ogólnym. Moja rodzina ma jakby dwie "odnogi"; pierwsza to, powiedzmy, część "wielkomiejska", druga "miejsko-wiejska", jeśli chodzi o poziom i jakość wykształcenia oraz "aspiracje", to wiele "niżej" (w sensie finansowym od pierwszej.
I tak w pierwszej mam dwóch kuzynów. Mieszkają w Wawie, świetnie zarabiają, spełniają się w pracy. Starszy najpierw długo szukał odpowiedniej pracy, potem zbierał na mieszkanie, teraz rozgląda się za żoną - inna sprawa, że ma pecha w związkach Młodszy, operator filmowy, niedawno, w wieku 28 lat, zdecydował się ze swoją żoną (która zarabia nawet lepiej od niego i jest lepiej wykształcona) na dziecko. Żona nie musiała zupełnie rezygnować z pracy - jest na tyle cennym pracownikiem, że firma (międzynarodowa firma od jogurtów idzie jej na rękę, jak się da. Brat jest wolnym strzelcem. Dzielą się opieką, a jeśli oboje muszą pracować, to stać ich na niańkę.
Druga gałąź - kuzynka w wieku 24 lata i jej chłopak. Ona po pedagogice, po znajomości udało jej się dostać pracę w budżetówce. I wszystko byłoby cacy, ale... ostatnio wpadli. No to wiadomo: dziecko w drodze - trzeba brać ślub (!?). A jak ślub, to tradycyjnie, na 200 osób. Ciekawe skąd wezmą pieniądze... I ile im "zostanie" na wychowanie, na podnoszenie jakości życia...
24-09-2011 05:02 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Zastanówmy się jak powstał pewien wyż demograficzny w Polsce?
>Otóż pewien jenerał wprowadził stan wojenny, pokolenie które wtedy powstało było nazywane Zemstą Jaruzela.

Błąd merytoryczny: ten wyż demograficzny "powstał" jeszcze przed stanem wojennym i "Solidarnością", a że takowe wyże mają zwyczaj trwać ładnych parę latek, to Jaruzel się na niego załapał ze swoją "wojną".

>"Hipoteza" brzmi: jeżeli nie masz nic innego do roboty będziesz się mnożył.

Częściowo potwierdzona ta hipoteza jest. Są przykłady historyczne (wielka awaria sieci energetycznej na wschodnim wybrzeżu USA).

Nie stosuję emoticonów
homopitek (1536 punktów)
Usunięte przez moderatora
jkl; (5859 punktów)
>Zapraszam do dyskusji, czy warto coś zmieniać w kierunku prodemograficznym. Może nie warto?
Mnie mrozi za każdym razem argument, że potrzebujemy więcej dzieci by system emerytalny wydolił. To system trzeba dopasować do dzietności, a nie dzietność do systemu!
A teraz załóżmy, że każdy sobie sam odkłada na emeryturę a na własnych i cudzych potomków się nie ogląda- czy "pomnażanie obywateli" jest korzystne?
Co by się stało, gdyby liczba Polaków spadła do 20 milionów? Coś złego?

Ale jeśli jednak mamy się mnożyć, to sugeruję dopłaty (ulgi) nie dla rodziców, ale dla pracodawców zatrudniających dzieciatych. Pracodawcom wynagrodziłoby to urlopy wychowawcze czy skrócony czas pracy, rodzicom łatwiej byłoby znaleźć pracę (byli by preferowani!) a nieroby nie dostałyby nic.

Jak myślicie, jak na demografię wpłynęłby ogłoszenia:
"Kobietę- koniecznie z małym dzieckiem- zatrudnię"?

lukaszewicz (5674 punktów)

>Mnie mrozi za każdym razem argument, że potrzebujemy więcej dzieci by system emerytalny wydolił.

No, ktoś w końcu musi spłacić nasze długi.
20-09-2011 17:41 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Ale jeśli jednak mamy się mnożyć, to sugeruję dopłaty (ulgi) nie dla rodziców, ale dla pracodawców zatrudniających dzieciatych. Pracodawcom wynagrodziłoby to urlopy wychowawcze czy skrócony czas pracy,

Czyli nie mając pracy należy się najpierw postarać o dzieci?
Przykro mi, nie wchodzę. W moim świecie takie podejście nazywa się skrajną nieodpowiedzialnością.

>rodzicom łatwiej byłoby znaleźć pracę (byli by preferowani!) a nieroby nie dostałyby nic.

Bezdzietny = nierób? Jakoś z własnej obserwacji wychodzi mi, że to "dziecioroby" do najpracowitszych nie należą...
jkl; (5859 punktów)
>Czyli nie mając pracy należy się najpierw postarać o dzieci?
Dlaczego "najpierw"? Po prostu zatrudnianie rodziców (zwłaszcza kobiet) nie oznaczałoby automatycznych strat dla pracodawcy. Tylko tyle.

>Przykro mi, nie wchodzę. W moim świecie takie podejście nazywa się skrajną nieodpowiedzialnością.
Jasne, że robienie dzieci dla pracy byłoby nieodpowiedzialne, ale czemu chronić głupków przed ich głupotą kosztem całości społeczeństwa?
I co to znaczy, że w to "nie wchodzisz"? A niby jak jest teraz? Teraz robią dzieci dla zapomóg, uważasz że to zdrowsze?

>Bezdzietny = nierób? Jakoś z własnej obserwacji wychodzi mi, że to "dziecioroby" do najpracowitszych nie należą...
Właśnie tych "nie najpracowitszych" miałam na myśli, a nie bezdzietnych.
22-09-2011 16:37 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)
>>Czyli nie mając pracy należy się najpierw postarać o dzieci?
>Dlaczego "najpierw"?

Bo pracy dla wszystkich nie ma. I nie będzie jeszcze dłuuugo, a skoro postulujesz by osoby dzietne były preferowane w dostępie do pracy, to wniosek sam się nasuwa - chcesz pracy, najpierw zrób sobie ( a może raczej "krajowi") dziecko.

>>Przykro mi, nie wchodzę. W moim świecie takie podejście nazywa się skrajną nieodpowiedzialnością.
>Jasne, że robienie dzieci dla pracy byłoby nieodpowiedzialne, ale czemu chronić głupków przed ich głupotą kosztem całości społeczeństwa?

Glupotą jest robienie dzieci bo system emerytalny, bo społeczeństwo się starzeje, bo becikowe, bo kosmici wylądują...Nie znam ani jednej kobiety, która zaszłaby w ciążę z któregokolwiek z tych powodów.
O dzietności decyduje twarda ekonomia, wystarczy spojrzeć na dzietność Polek na emigracji.
>I co to znaczy, że w to "nie wchodzisz"?

Nie wchodzę w rozwiązania kiedy to próbuje się kodeks pracy mieszać w rozwiązywanie problemów demograficznych czy zdrowotnych. Nie od tego jest.

>A niby jak jest teraz? Teraz robią dzieci dla zapomóg, uważasz że to zdrowsze?

Nie mam danych na ile to stwierdzenie jest prawdziwe, skala chyba nie może być znacząca, skoro zapomogi są bardziej niż śmiesznie niskie. Próbowałam załatwić w MOPSie zapomogę dla pewnej rodziny, zaoferowano...15 pln na miesiąc.

>>Bezdzietny = nierób? Jakoś z własnej obserwacji wychodzi mi, że to "dziecioroby" do najpracowitszych nie należą...
>Właśnie tych "nie najpracowitszych" miałam na myśli, a nie bezdzietnych.

Z kontekstu wychodziło co innego.
27-09-2011 02:59 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>O dzietności decyduje twarda ekonomia, wystarczy spojrzeć na dzietność Polek na emigracji.

To fakt. I jest ona nawet twardsza od tej zwykłej ekonomii, ponieważ uwzględnia również elementy traktowane po macoszemu przez tę ostatnią. W przypadku zachowań rozrodczych zakres kalkulacji jest zwiększony o dodatkowe zasoby życiowe. To skutkuje tym, że próby ocen czysto ekonomicznych zawodzą.

>>>Bezdzietny = nierób? Jakoś z własnej obserwacji wychodzi mi, że to "dziecioroby" do najpracowitszych nie należą...

I odwrotnie, najpracowitsi nie są "dzieciorobami". Zapatrzonym w słupki wskaźników wzrostu gospodarczego wydaje się, że jest on panaceum na wszelkie problemy, a tu taka przykrość... okazuje się, że są dziedziny życia, którym ten wzrost zdecydowanie "nie służy".

Nie stosuję emoticonów
24-09-2011 04:33 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Co by się stało, gdyby liczba Polaków spadła do 20 milionów? Coś złego?

Będzie ok. 18 000 000 klientów mniej.

>Ale jeśli jednak mamy się mnożyć, to sugeruję dopłaty (ulgi) nie dla rodziców, ale dla pracodawców zatrudniających dzieciatych. Pracodawcom wynagrodziłoby to urlopy wychowawcze czy skrócony czas pracy, rodzicom łatwiej byłoby znaleźć pracę (byli by preferowani!) a nieroby nie dostałyby nic.

Dlaczego w przypadku systemu emerytalnego postulujesz jego twarde "dopasowanie do dzietności", a w przypadku gospodarki "miękniesz"? Dlaczego mamy coś rekompensować pracodawcom (dawać im), a nie możemy nic dać emerytom?


Nie stosuję emoticonów
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
W ogóle można się pozbyć podatku dochodowego od osób fizycznych.
Zlikwidować też należy przymus ubezpieczeń emerytalnych.
I żeby producenci badziewia przestali ludziom wciskać, że ważniejsze jest mieć niż być.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>W ogóle można się pozbyć podatku dochodowego od osób fizycznych.
>Zlikwidować też należy przymus ubezpieczeń emerytalnych.
>I żeby producenci badziewia przestali ludziom wciskać, że ważniejsze jest mieć niż być.
Wtedy nie premiujesz prodemografii, bo każdy ma tak samo.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
24-09-2011 21:20 
 Ocena 1 na 1
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Kim jest obywatel, który weźmie na serio apel władzy o posiadanie większej ilości dzieci, bo nam się gospodarka zawali? Idiotą. Tak?
W większości przypadków w cywilizowanym świecie, to kobieta decyduje o tym czy chce mieć dzieci i ile. Państwo zachowuje się jak sadysta namawiając do rodzenia dzieci i jednocześnie odmawiając znieczulenia przy porodzie. Ten przykład jest klarownym sygnałem dla obywatela, że państwo ma go w "głębokim poważaniu". Że na państwo nie można liczyć.
Totalną bzdurą jest też tworzenie wywodów, że majętność sprzyja chęci posiadania dzieci. I że przywileje finansowe jak żenujące becikowe zachęci do reprodukcji.
To sfera życia kulturalnego i obyczajowość sprzyja demografii. Ludzie którzy przynależą do solidarnej grupy społecznej mają więcej dzieci, niż majętni i wykształceni zorientowani na osobisty sukces.
24-09-2011 22:15 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Mów za siebie. Inaczej wychodzi coś na kształt debaty politycznej i nie wiem już, o co chodzi.
Co kogo zachęca lub zniechęca, każdy decyzuje za siebie. Jedynie statystyki są w stanie poprzeć twierdzenia o skuteczności bądź nieskuteczności różnych metod w danych warunkach.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
24-09-2011 04:22 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>I żeby producenci badziewia przestali ludziom wciskać, że ważniejsze jest mieć niż być.

Aż dziw, że jeszcze nikt nie napisał, że jesteś socjalistą/komunistą - atakujesz jądro systemu.


Nie stosuję emoticonów
Kowalska (14008 punktów)
   Jutro niedziela, więc idę na mszę. Porozmawiam z księdzem, żeby Kościół katolicki zrobił tak, żeby niczego nie było. No bo jak nie ma niczego to ludzie się nudzą. A jak się nudzą to jest więcej dzieci.

   Powszechnie wiadomo dlaczego w latach '80tych tyle dzieci się narodziło. Prądu nie było całymi godzinami. No to co tu robić?


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365