 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-10-2011 14:31 | waldeck77 (4307 punktów) | Polityka dziecioróbcza
6 na 6 | W amoku kampanii wyborczej, co rusz niedoszli wybrańcy narodu straszą nas wzmożeniem na odcinku polityki prorodzinnej (czyli dziecioróbczej) państwa, jeśli tylko ich wybierzemy. Jak wiadomo, polityka dziecioróbcza jest potrzebą pierwszoplanową w Polsce, ponieważ obywatele bez takowej polityki nie zrozumieją swojej roli bydła rozpłodowego, bo tak zdają się postrzegać społeczeństwo politycy "prorodzinni".
No i oczywiście paląca kwestia przyszłych emerytur, kto będzie na nie pracował? Obecnie w kraju jest 2 mln bezrobotnych, niedawno milion Polaków wyjechał za pracą za granicę, kilka milionów pracuje na czarno (przy niewielkim wskaźniku oficjalnie pracujących, tak to chyba trzeba szacować). Oznacza to, że może 5 mln Polaków w wieku zatrudnieniowym, może dużo więcej, nie płaci obecnie składek emerytalnych. I nikt się tym nie przejmuje, natomiast niemal wszyscy politycy lamentują, że za 20 lat nie będzie miał kto pracować na składki emerytalne. Dlatego teraz należy płodzić się na potęgę. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >starszą nas wzmożeniem na odcinku polityki prorodzinnej...
Partie powinny scedować ten problem na kościół, katolicki. Wszystko poszłoby gładko: bicie w dzwony obwieszczałoby czas na boży rozród.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 10 na 10 | Anna Salman (16360 punktów) | >Partie powinny scedować ten problem na kościół, katolicki.
Księża już robią, co mogą - podobno ok. 15% ma dzieci. Że mało? I tak trzeba docenić, zważywszy na niezrozumiałą niechęć wśród niektórych parafian wobec tej aktywności.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Księża już robią, co mogą - podobno ok. 15% ma dzieci.
Dzieci celibatu. Jak to wygląda w papierach? W szkole np., w dziennikach: co pisze o tatusiu? A przychodzą na wywiadówki? Troszczą się o pociechy?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >W szkole np., w dziennikach: co pisze o tatusiu? A przychodzą na wywiadówki? Część ma oficjalnie innych ojców - pewnie później mamusie starają się o oficjalne zastępstwo (nazwisko). Z tego co czytałam (badania socjologa z UAM), niektórzy są przenoszeni na odległe parafie.
>Troszczą się o pociechy? Jeden proboszcz, o którym wiem, to i owszem, nawet się czasem prowadza z córeczką za rączkę. Tyle, że obie -matka i córka mieszkają dwie ulice od plebanii. Ma blisko.
|
|
7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >obywatele bez takowej polityki nie zrozumieją swojej roli bydła rozpłodowego, bo tak zdają się postrzegać społeczeństwo politycy "prorodzinni". I mają rację. Podstawowa zasada w ekonomi - duża podaż = niskie ceny. Duża podaż siły roboczej = duża podaż taniej siły roboczej. I to ma przyciągnąć inwestorów, tak jak onegdaj w Indiach, Bangladeszu i podobnych państwach o wysokim przyroście naturalnym. Ale u nas skończy się raczej, jak w Portugalii - muszą wyeksportować 300 tys. ludzi do byłych kolonii afrykańskich. Dobrze, że mają gdzie.
|
|
 | 8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Ale u nas skończy się raczej, jak w Portugalii - muszą wyeksportować 300 tys. ludzi do byłych kolonii afrykańskich. Dobrze, że mają gdzie.
Mogliśmy mieć Madagaskar ale jak zwykle daliśmy d... na arenie międzynarodowej, więc zamiast drugiej Portugalii został nam drugi Bangladesz.
Swoją drogą jak to jest, że ma nie być dość ludzi żeby zapracowali na nasze emerytury a jednocześnie kobieta która urodzi troje dzieci (model który ma nas podobno zbawić demograficznie) emeryturę będzie miała głodową bo przez ciąże i macierzyński za mało zarobi i za mało odłoży składek. Jak ja mąż puści w trąbę dla młodszej bez rozstępów to w ogóle ma ta Matka Polka przechlapane.
To w końcu na te emerytury będą zarabiać nasze dzieci w przyszłości czy pracujemy i odkładamy na nie sami, teraz?
ps. Patriotycznie i ekonomicznie (dla państwa) jest ciężko harować 35-40 lat i zejść na udar w pierwszym dniu emerytury, ale tego żaden polityka na głos nie powie.
"I prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Mogliśmy mieć Madagaskar ale jak zwykle daliśmy d... na arenie międzynarodowej, więc zamiast drugiej Portugalii został nam drugi Bangladesz. Ale Madagaskar i tak miał być dla Żydów? Nie? - takie były hasła przed wojną
>To w końcu na te emerytury będą zarabiać nasze dzieci w przyszłości czy pracujemy i odkładamy na nie sami, teraz? Opieranie się na wzroście populacji przy kalkulowaniu emerytur jest po prostu budowaniem piramidy finansowej. Nawet jakby była praca dla wszystkich / prawie wszystkich Ziemia tego nie wytrzyma. Poza tym od pierwszych studiów (gdzieś tam jeszcze w średniowieczu) uczono mnie, że wzrasta wydajność pracy, więc potrzeba coraz mniej pracowników. I jest ich coraz mniej, ale za wzrostem wydajności nie idzie wzrost płac, więc podatki / składki emerytalne są takie, jak były. A to, co teraz odkładamy - ZUS jest "przejadany" na bieżąco, a OFE inwestowały głównie w obligacje państwowe, czyli za ileś tam lat skarb państwa będzie je musiał wykupić z odsetkami (coraz wyższymi), czyli spłacą to z podatków następne pokolenia. I tak może lepiej, niż w USA, gdzie fundusze inwestowały na giełdzie, a teraz emeryci zostaną z 1/3 kalkulowanych wcześniej dochodów.
>ps. Patriotycznie i ekonomicznie (dla państwa) jest ciężko harować 35-40 lat i zejść na udar w pierwszym dniu emerytury, ale tego żaden polityka na głos nie powie. Czyli sprawdza się stare hasło - Emeryci, popierajcie Polskę czynem ... W zasadzie niesmaczne, podobno od kilku lat długość życia Polaka na emeryturze wynosi średnio ok. 2 lat.
|
|
| |  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >W zasadzie niesmaczne, podobno od kilku lat długość życia Polaka na emeryturze wynosi średnio ok. 2 lat.
Chyba coś Ci się matematyka rozjechała, bo przeciętna życia w Polsce dla mężczyzn to ok 70 lat a dla kobiet blisko 80. Formalnie wiek emerytalny to odpowiednio 65 i 60 lat, ale przeciętny faktyczny wiek przechodzenia emeryturę to ok. 57 roku życia. A więc od kilku lat Polacy powinni umierać masowo przed 60 rokiem życia a już na pewno przed 65. Hmm...
Fakt, "statystyczny" mężczyzna żyje na emeryturze 5 lat, ale w te średnia wliczana jest tez spora grupa mężczyzn w wieku produkcyjnym którzy umierają na choroby układu krążenia - nasi faceci z pokolenia 50+ o siebie nie dbają, palą, piją, jedzą byle co i się nie ruszają.
Społeczeństwo się starzeje, jest coraz więcej osób po 80. roku życia, na miejsce w domu opieki czeka się miesiącami - sama mam w rodzinie taki przypadek gdzie 65 letnia córka z cukrzycą nie jest już w stanie zajmować się swoją 90-letnią matką z demencją i nieoperowalną zaćmą, więc jestem na czasie, bo cała rodzina próbuje znaleźć jakieś "chody" żeby starszej pani zapewnić opiekę. Czekamy tak naprawdę aż w DPS ktoś umrze, na razie jest zrzutka na pielęgniarkę, ale to nie jest rozwiązanie na dłuższa metę.
Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, jak dużą masz rodzinę, ale chyba nie rozglądasz się za bardzo dookoła, co?
ps. Moja mama, 5 lat na emeryturze, pozdrawia razem ze swoimi starszymi koleżankami z uniwersytetu trzeciego wieku - mówią, że wcale im się do trumny nie śpieszy.
"I prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Chyba coś Ci się matematyka rozjechała, bo przeciętna życia w Polsce dla mężczyzn to ok 70 lat a dla kobiet blisko 80. Obecnie żyje jeszcze wiele osób urodzonych w latach, gdy wysoka śmiertelność wśród dzieci powodowała naturalną selekcję, a w wieku dorosłym mieli dostęp do opieki zdrowotnej. Pokolenia urodzone później (po wprowadzeniu na rynek m.in. antybiotyków) są słabsze, a obecny poziom oraz dostępność usług zdrowotnych jest często niewystarczający. >Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, jak dużą masz rodzinę, ale chyba nie rozglądasz się za bardzo dookoła, co? Może nie powinnam tego komentować, ale duża część mojej rodziny nie żyje, a ja żyję z wyrokiem - na szczęście niezbyt odległym. >ps. Moja mama, 5 lat na emeryturze, pozdrawia razem ze swoimi starszymi koleżankami z uniwersytetu trzeciego wieku - mówią, że wcale im się do trumny nie śpieszy. PS. Moi rodzice nie pozdrawiają, zmarli na długo przed osiągnięciem wieku emerytalnego, tak jak i wielu spośród znajomych z mojej grupy wiekowej. W tym coraz częściej są to osoby, których rodzice nadal żyją. Żadna z tych osób nie prezentowała tzw. ryzykownych zachowań (nadmierne picie, palenie, narkotyki, przemoc, brak aktywności fizycznej), ani nie zginęła w wypadku samochodowym / nie została zamordowana. A nekrologi osób pomiędzy 40-tym, a 60-tym rokiem życia nie są już niczym zaskakujacym, jak było jeszcze 10lat temu, a tym bardziej wtedy, gdy umarła moja mama.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Chyba coś Ci się matematyka rozjechała, bo przeciętna życia w Polsce dla mężczyzn to ok 70 lat a dla kobiet blisko 80. >Obecnie żyje jeszcze wiele osób urodzonych w latach, gdy wysoka śmiertelność wśród dzieci powodowała naturalną selekcję, a w wieku dorosłym mieli dostęp do opieki zdrowotnej. Pokolenia urodzone później (po wprowadzeniu na rynek m.in. antybiotyków) są słabsze, a obecny poziom oraz dostępność usług zdrowotnych jest często niewystarczający.
Cytuję:
>> podobno od kilku lat długość życia Polaka na emeryturze wynosi średnio ok. 2 lat.
Twierdzisz, że po przejściu na emeryturę większość polaków umiera w ciągu dwóch lat. Pomińmy asekuracyjne "podobno" i załóżmy, że tak jest. Po pierwsze: sugerujesz, że największym zagrożeniem dla życia Polaków jest emerytura (brak innych sugerowanych powodów śmiertelności akurat w tym czasie przy jednoczesnym sporym rozrzucie rzeczywistego wieku emerytalnego). Hmm, rozwiązanie jest proste - zlikwidować emerytury w ogóle, będziemy dużej żyli.
Dwa - twierdzisz, że od kilku lat (wypada zdefiniować "kilka", załóżmy najwyższa dopuszczalną wartość dla tego określenia - 10) obserwujemy masowe wymieranie ludzie około 60 roku życia. Masowe. To oznacza, że problem starzenia się społeczeństwa polskiego nie istnieje. Za 20 lat, przy zachowaniu istniejącego trendu, liczba emerytów starszych niż 65 będzie znikoma. Hurra, ZUS jest uratowany!
I teraz zagdka - kto ma więcej informacji na tema liczby zgonów i wieku umierających - GUS czy pani Anna studiująca namiętnie klepsydry (hobby???).
Czyżby istniał wieli spisek mający na celu ukrycie faktu, że w Polsce oczekiwana długość życia gwałtownie spadła w ciągu ostatniej dekady i dużymi krokami zbliża się do poziomu Somalii?
ps. A tak w ogóle to skąd wzięłaś te dwa lata?
ps2 Współczuję genów. Mój dziadek zmarł mając 90 lat a jego siostra w tym roku kończy 92, jego brat 89 i jeszcze pracuje w polu, pomaga wnukom. Moi rodzice żyją i maja się nieźle, podobnie jak ich starsze rodzeństwo i kuzyni. I co z tego? Taka samo dobra anegdotka jak Twoja.
"I prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | | catseye (1381 punktów) | > zamiast drugiej Portugalii został nam drugi Bangladesz.Ostrożnie z takimi porównaniami. Gdyby nam rosło tak jak Bangladeszowi (6% w 2010), bylibyśmy szablastozębym tygrysem Europy
|
|
| |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > > zamiast drugiej Portugalii został nam drugi Bangladesz.> Ostrożnie z takimi porównaniami. Gdyby nam rosło tak jak Bangladeszowi (6% w 2010), bylibyśmy szablastozębym tygrysem Europy  Widzisz, jak zarabiasz dolara dziennie i wzrośnie Ci zarobek do 2 dolarów to to dalej jest skrajna nędza ale wynagrodzeni wzrosło Ci o 100%, prawda? To teraz policz sobie ile będziesz zarabiał za 50 lat przy wzroście 6% rocznie wychodząc od 20 dolarów miesięcznie (za tyle można mieć pracownika w fabryce w Bangladeszu - na wsi parobka za połowę tego). Jeszcze zazdrościsz Bengalczykom? Jak dochód per capita jest w jednym kraju 10 razy większy niż w drugiem, to w tym biedniejszym nawet niewielki wzrost nominalny daje wielki wzrost procentowy. PKB per capita Bangladeszu jest 12 (dwanaście) raz mniejszy niż Polski. Jeżeli nie masz kłopotów z matematyka na poziomie podstawówki, łatwo policzysz ile lat przy wzroście PKB per capita 6% rocznie Bangladesz będzie gonił Polskę, zakładając minimalny wzrost u nas, powiedzmy 0,5%.
"I prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | |  | | catseye (1381 punktów) | >Widzisz, jak zarabiasz dolara dziennie i wzrośnie Ci zarobek do 2 dolarów to to dalej jest skrajna nędza ale wynagrodzeni wzrosło Ci o 100%, prawda? To teraz policz sobie ile będziesz zarabiał za 50 lat przy wzroście 6% rocznie wychodząc od 20 dolarów miesięcznie (za tyle można mieć pracownika w fabryce w Bangladeszu - na wsi parobka za połowę tego). >Jeszcze zazdrościsz Bengalczykom? >Jak dochód per capita jest w jednym kraju 10 razy większy niż w drugiem, to w tym biedniejszym nawet niewielki wzrost nominalny daje wielki wzrost procentowy. >PKB per capita Bangladeszu jest 12 (dwanaście) raz mniejszy niż Polski. >Jeżeli nie masz kłopotów z matematyka na poziomie podstawówki, łatwo policzysz ile lat przy wzroście PKB per capita 6% rocznie Bangladesz będzie gonił Polskę, zakładając minimalny wzrost u nas, powiedzmy 0,5%. Doprawdy nie wiem, co skomentować w pierwszej kolejności. Zacznę od zapytania, czy zauważyłeś emotikonek na końcu mojej wypowiedzi? A jeżeli zauważyłeś, to czy zastaanowiłeś się, co on może oznaczać? Dla ułatwienia dodam, że NIE NABIJAM SIĘ w ten sposób z Bengalczyków (bo chyba tak nazywają się mieszkancy Bangladeszu?) Naprawdę nie musisz wyjaśniać mi, jak się żyje za 1$ dzienie (a nawet mniej). Byłem, widziałem. Wiem też to, co -wybacz, jeśli się mylę - zdaje się Tobie umykać. Pierwszorzędny wpływ na samopoczucie ma nie aktualny stan, tylko jego pochodna po czasie. Dlatego ciągle bogatemu, ale trochę biedniejącemu Europejczykowi świat może się wydawać czarniejszy, niż Bengalczykowi, który zamiast 1$ ma 1,10$.
|
|
1 na 1 | Pa1ryk (1539 punktów) | Powód takiego zachowania jest bardzo prosty, otóż łatwiej jest dać jakieś ulgi na dzieci albo becikowe i narzekać, niż zastanowić się dlaczego tylu ludzi pracuje na czarno i nie płaci składek. Ale gdyby się zastanowić to logiczne wytłumaczenie jest proste: składki są za wysokie a część ludzi nie myśli o swojej przyszłości lecz woli więcej zarobić. A dlaczego składki są za wysokie skoro emerytury są głodowe? Może dlatego, że grupy uprzywilejowane pracują tylko 15 lat a potem mają wysokie emerytury przez lat 40. A może dlatego, że rolnicy i niby rolnicy płacą niższe składki w KRUS? A może chodzi o liczbę urzędników ZUS i KRUS, którzy biorą nie małe pensję. Tak czy inaczej trzeba by wtedy podejmować niepopularne decyzję, byłyby strajki i media zrobiłyby majdan.
Jak widać lepiej jest stwierdzić, że za mało się rodzi dzieci i dać becikowe i mieć spokój, a może jeszcze uda się kilku wyborców przekupić i słupki skoczą.
|
|
 | 3 na 3 | Satyr (4285 punktów) |
> Ale gdyby się zastanowić to logiczne wytłumaczenie jest proste: składki są za wysokie a część ludzi nie myśli o swojej przyszłości lecz woli więcej zarobić.Ja sądzę, że to właśnie ci, którzy unikają ZUSu tak naprawdę myślą o swojej przyszłości, a nie ci, którzy wsypują tam przez 40 lat po kilkaset zł miesięcznie, by - zapewne - zobaczyć w przyszłości jedną wielką figę. Przypominam, że ZUS od września nie ma pieniędzy na spłatę zobowiązań - obecnie jedzie na dotacjach z budżetu i kredytach. Co roku kasa kończy się im coraz wcześniej. Tak na marginesie: www.pb.pl/(*)6,platformy-grupa-energetyczna- to jest dopiero polityka prorodzinna! Ględzenie o "wyprzedaży sreber rodowych" w odniesieniu do prywatyzacji nabiera teraz jasnego sensu.  Pozdrawiam
|
|
|  | | Pa1ryk (1539 punktów) | > Ja sądzę, że to właśnie ci, którzy unikają ZUSu tak naprawdę myślą o swojej przyszłości, a nie ci, którzy wsypują tam przez 40 lat po kilkaset zł miesięcznie, by - zapewne - zobaczyć w przyszłości jedną wielką figę. Przypominam, że ZUS od września nie ma pieniędzy na spłatę zobowiązań - obecnie jedzie na dotacjach z budżetu i kredytach. Co roku kasa kończy się im coraz wcześniej.Ma to pewien sens jeśli pracując na czarno oszczędzasz na przyszłą emeryturę, tylko że większość ludzi tak nie robi. Ostatnio pani Fedak wymyśliła emerytury obywatelskie dla ludzi, którzy pracują na czarno i nie płacą składek. Jak to przejdzie to legalnie pracować będzie już tylko budżetówka. Może jestem naiwny ale myślę, że wprowadzenie uczciwych i równych zasad dla wszystkich zdecydowanie poprawiłoby kondycję ZUSu i wysokość naszych przyszłych świadczeń. > Tak na marginesie:> www.pb.pl/(*)6,platformy-grupa-energetyczna> - to jest dopiero polityka prorodzinna! Ględzenie o "wyprzedaży sreber rodowych" w odniesieniu do prywatyzacji nabiera teraz jasnego sensu.  > PozdrawiamWiadomo o co chodzi. Jak sprywatyzujemy spółki skarbu państwa to nie będzie gdzie zatrudniać kolegów partyjnych i ich rodziny. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | emilpromil (184 punktów) |
>Ma to pewien sens jeśli pracując na czarno oszczędzasz na przyszłą emeryturę, tylko że większość ludzi tak nie robi. >Może jestem naiwny ale myślę, że wprowadzenie uczciwych i równych zasad dla wszystkich zdecydowanie poprawiłoby kondycję ZUSu i wysokość naszych przyszłych świadczeń.
Jak dla mnie to w tych równych zasadach tkwi problem: Taki sam wiek przechodzenia na emeryturę jest dla robotnika, pracownika biurowego i przedsiębiorcy. No a wiadomo że ciężko pracujący fizycznie pracownik przestanie dawać sobie rade przed 60, w biurze można pracować prawie do końca a przedsiębiorca może żyć z wypracowanego kapitału.
Dlatego lepiej było by podnieść PIT dla zapewnienia kasy dla zusu na bieżące wydatki, a ubezpieczenie emerytalne każdy załatwi sobie sam, lub w drodze kompromisu wariant Pawlaka = mini składka i mini emeryturka.
Jeśli chodzi o demografie to w tej chwili mamy korektę wyżu 80' i wpływ na to ma raczej ogólna dostępność środków (głownie popyt na nieruchomości) niż polityka socjalna czy stan gospodarki.
|
|
| | |  | | Pa1ryk (1539 punktów) | > Jak dla mnie to w tych równych zasadach tkwi problem:> Taki sam wiek przechodzenia na emeryturę jest dla robotnika, pracownika biurowego i przedsiębiorcy.> No a wiadomo że ciężko pracujący fizycznie pracownik przestanie dawać sobie rade przed 60, w biurze można pracować prawie do końca a przedsiębiorca może żyć z wypracowanego kapitału.Mój dziadek pracował fizycznie od 15 do 65 roku życia i jakoś mógł, a teraz w nagrodę ma 1800zł emerytury. A górnik pracuje lat 15 i ma 3000zł tylko dlatego że mój dziadek nie palił opon i nie demolował ulic przed siedzibą premiera. > Dlatego lepiej było by podnieść PIT dla zapewnienia kasy dla zusu na bieżące wydatkiJuż teraz ludzie pracują na czarno bo podatki są za wysokie, jak podniesiesz PIT to po prostu zwiększysz bezrobocie. Lepszym pomysłem jest wprowadzenie podatku liniowego (bez ulg z wyjątkiem tej na dzieci) dałoby to więcej pieniędzy i ograniczyło biurokrację > drodze kompromisu wariant Pawlaka = mini składka i mini emeryturka.W Polsce nierealne. > Jeśli chodzi o demografie to w tej chwili mamy korektę wyżu 80' i wpływ na to ma raczej ogólna dostępność środków (głownie popyt na nieruchomości) niż polityka socjalna czy stan gospodarki.W UK Polki rodzą dużo więcej dzieci bo tam właśnie stan gospodarki jest o wiele lepszy. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | emilpromil (184 punktów) | >Już teraz ludzie pracują na czarno bo podatki są za wysokie, jak podniesiesz PIT to po prostu zwiększysz bezrobocie. Lepszym pomysłem jest wprowadzenie podatku liniowego (bez ulg z wyjątkiem tej na dzieci) dałoby to więcej pieniędzy i ograniczyło biurokrację
Jak policzysz PIT razem z ZUS (obydwie składki pracodawcy i pracownika) to zobaczysz że w Polsce jest z grubsza podatek liniowy 37%-40% (nie licząc jednoosobowej DG na CIT bo wtedy mamy podatek degresywny)
Zlikwidowanie szopki z różnymi składkami i wrzucenie tego do jednego powiedzmy 38% PIT zmniejszyło by koszty poboru i ułatwiło legalne zatrudnianie małym przedsiębiorstwom.
>W UK Polki rodzą dużo więcej dzieci bo tam właśnie stan gospodarki jest o wiele lepszy.
A nie dlatego że 90% polek w UK jest w wieku reprodukcyjnym ?
Trzeba by znaleźć dane które porównują dzietność w określonych grupach wiekowych, bo porównanie generalnej populacji przy diametralne odmiennych strukturach wiekowych jest dobre tylko dla tabloidów.
|
|
| | | | |  | | Pa1ryk (1539 punktów) | >Jak policzysz PIT razem z ZUS (obydwie składki pracodawcy i pracownika) to zobaczysz że w Polsce jest z grubsza podatek liniowy 37%-40% >(nie licząc jednoosobowej DG na CIT bo wtedy mamy podatek degresywny) >Zlikwidowanie szopki z różnymi składkami i wrzucenie tego do jednego powiedzmy 38% PIT zmniejszyło by koszty poboru i ułatwiło legalne zatrudnianie małym przedsiębiorstwom.
Tu zgoda, ale nadal uważam, że podatki dochodowe są za wysokie i ograniczają wzrost gospodarczy.
>>W UK Polki rodzą dużo więcej dzieci bo tam właśnie stan gospodarki jest o wiele lepszy. >A nie dlatego że 90% polek w UK jest w wieku reprodukcyjnym ? >Trzeba by znaleźć dane które porównują dzietność w określonych grupach wiekowych, bo porównanie generalnej populacji przy diametralne odmiennych strukturach wiekowych jest dobre tylko dla tabloidów.
Z tego co wiem to dzietność jest większa właśnie w wieku reprodukcyjnym, ale nie jestem specjalistą w tej tematyce. Chyba zgodzisz się jednak, że gdyby dostęp do żłobków i przedszkoli w Polsce był większy to poprawiłoby to sytuację pracujących matek i zachęciło do posiadania większego potomstwa.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Trzeba by znaleźć dane które porównują dzietność w określonych grupach wiekowych, bo porównanie generalnej populacji przy diametralne odmiennych strukturach wiekowych jest dobre tylko dla tabloidów.
Dzietność, jeśli masz na myśli wskaźnik demograficzny, jest liczona dla kobiet w wieku 15-49 i podgrup wiekowych z tego przedziału.
Nie stosuję emoticonów
|
|
|  | 1 na 1 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | > Tak na marginesie:> www.pb.pl/(*)6,platformy-grupa-energetycznaAle to jest dramat ! Przecież to co się w Polsce określa mianem wyborców w lwiej części składa się z watach półdebili, które pójdą do urny wyborczej zagłosować zupełnie nie mając zielonego pojęcia o programie partii czy realnych perspektywach obietnic jakie politycy składają. Przecież opisana historia to skandal i jawny kryminał, ale w mediach głównego nurtu przechodzi to jakoś bez echa. Zresztą w Polsce tematów na kryminał jest od groma, ale z jakiś dziwnych powodów dziennikarze o tym nie piszą - ja sam znam z autopsji co najmniej kilka takich historii, rzecz jasna instytucje Państwa Polskiego biorą w tym czynny i główny udział. Naprawdę źle się dzieje, gdy dziennikarze głównych mediów uczestniczą w złodziejskiej polityce głównych partii. Instytucje państwa polskiego gniją i tylko sektor prywatny sprawia, że idzie tutaj jeszcze jakoś żyć. System emerytalny się rozwala, demografia kuleje młodzi ludzie nadal wyjeżdżają, polskie wojsko to oprócz pospolitego ruszenia jakaś garstka najemników, a edukacja to kpina z rozumu. Przykładowo ostatnio kupiłem sobie Adama Smitha "Bogactwo narodów" oczywiście w polskim tłumaczeniu. Książkę wydano w roku 2007 nakładem PWN. Zgadnij kto napisał wstęp do tej książki. Oczywiście nie mylisz się - dwaj komuniści ! Teraz odpowiedz mi na pytanie - z jakiej bibliografii ci dwaj komuniści korzystali by spisać przedmowę do Adama Smitha ? Tak jest - co drugą stronę mamy odwołania do Lenina, Marksa, Engelsa oraz Stalina. To jest fakt autentyczny i k... skandal by w roku 2007 biblię liberalizmu mieli czelność w Polsce wydawać i komentować komuniści ! Oczywiście w całej przedmowie obaj panowie (Zdzisław Sadowski oraz Seweryn Żurawicki) "udowadniają", że Smith się mylił bowiem niezauważył, i tutaj cytat, że "wraz z rozwojem przemysłu kapitalistycznego zrodził się wielki konflikt społeczny między pracą a kapitałem". I później się dziwić, że w polskich instytucjach państwowych cały czas śmierdzi komunizmem, a edukacja polska jak gniła za komunizmu tak i gnije teraz.
|
|
| |  | | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Nie będę się wymądrzał na tematy ekonomiczne, bo za cienki w uszach jestem  Powiem tylko tyle; na emeryturę państwową nie liczę (a mam do niej jeszcze kupę czasu), bo ZUS prędziej czy później będzie musiał paść; OFE zarabiają śmieszne kwoty (wina głupich obostrzeń, które ustawodawca na nie nałożył) - jeśli dobrze pamiętam dane, to chyba nie tyle zarabiają, co są minimalnie powyżej inflacji. Tak czy siak trzeba o siebie zadbać samemu. Takie to okrutne prawo "przyrody". Myślę, że warto byłoby zacząć uczyć dzieci (ale i dorosłych obywateli) podstaw ekonomii - jak sobie nie odłożysz, to mieć nie będziesz. W przeciwnym razie zawsze będziemy mieli taki pół socjalizm, pół liberalizm, jeśli ludzie będą przyzwyczajeni do tego, że państwo "ma dać", bo mi się należy (a poza tym Kowalski dostał, więc dlaczego ja mam nie dostać?). Druga kwestia powiązana z pierwszą; całe gadanie o polityce prorodzinnej wydaję mi się trochę chybione - jeśli kraj będzie się rozwijał, a ludzie będą się bogacić (nie tylko w statystykach), to może będą "robić" więcej dzieci. A może nie. Wpieprzanie się ludziom do rozporków zawsze wydawało mi się kuriozalne. Może zamiast dawać zapomogi i ulgi na dzieci, lepiej sprawić, aby praca była bardziej dochodowa? Może warto wprowadzić prawdziwie liberalne zasady, zostawiać ludziom jak najwięcej z ich pieniędzy, tak by mogli sobie pozwolić i na nowy samochód co 2-3 lata i na trójkę dzieci. Albo by odkładali sobie na emeryturę, albo pojechali na wycieczkę albo dali potrzebującym... Niech ze swoimi pieniędzmi i swoimi narządami płciowymi robią, co chcą. Mam już dość tego, jak zatroskane mordy tęskniące za rozumem pitolą, by ludzie robili więcej dzieci, "bo nam się źle skonstruowany system rozpadnie"... Ale przecież nie zaszkodzi porozdawać ulg, becikowych etc. Zawsze łatwo wydaje się nie swoje pieniądze. Dlatego zamiast pieniędzy np. na naukę, lepiej rozdawać Kościołowi (bo ciemny lud lubi jak proboszcz dobrze odżywiony. PS. Fakt, że szczupli księża wyglądają jakoś dziwnie...  , szastać ulgami etc. - nie dziwię się, że jest tak duża szara strefa. Kto normalny godziłby się uczciwie pracować, płacić wszystkie składki, podatki, kiedy widzi, jak obok niego ksiądz, agent Tomek, kasjerka z PKP i wielu innych mu się śmieje w twarz. Ktoś, kto pracuje "bez ulg" naprawdę może się poczuć frajerem. Dopóki nie ustalimy, (tzn. nie będziemy premiować w wyborach polityków/fachowców, którzy mają określoną, sensowną wizję i pomysły, nie obiecują gruszek na Mount Evereście w Irlandii, tylko mówią, co ich zdaniem trzeba zrobić, gdzie uciąć, gdzie dodać), jasnych i sprawiedliwych zasad społecznego współżycia, to będziemy mieli taki para-socjalizm jaki mamy. Zabawne, że wszyscy są za równymi prawami do czasu, kiedy ktoś chce się dobrać do ich ulg i przywilejów. W sumie, to nic dziwnego. Ale może warto by uczyć wspomnianych już podstaw ekonomii i postaw obywatelskich od małego - jak ty dostaniesz, to komuś innemu trzeba zabrać, możliwe, że np. twoim dzieciom albo wnukom za x lat -, a nie utyskiwać, że polskie społeczeństwo nie jest obywatelskie... Moim zdaniem, dopóki nie wprowadzimy prawdziwie jasnych i równych zasad (albo "socjalistycznych", zdecydujmy się w końcu na coś), dopóty będzie b*rdel. Nie mamy ropu, gazu też nie ma co dzielić na niedźwiedziu, innych łatwych źródeł dochodu też brak. Drugą Brazylią nie będziemy. Trzeba się z tym pogodzić, a nie snuć mrzonki i każdemu obiecywać, to co chciałby usłyszeć. A może jestem marzycielem... PS. Wczoraj wypełniałem ankiety (na mamprawowiedziec.pl) z poszczególnych kategorii, by zobaczyć, do którego kandydata mi najbliżej. Wnioski są dość smutne - w żadnej dziedzinie nie znalazłem kandydata, którego poglądy pokrywałyby się z moimi w więcej niż 40%. Może coś ze mną nie tak, a może większość kandydatów ma poglądy z gumy...? Tak czy siak minimalnie wygrał u mnie Ruch Palikota, ale wybór konkretnego kandydata, to będzie zagwostka...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|