Jaki jest cel wyrażania własnych negatywnych opinii o innych publicznie w gronie osób znających się, mogących wzajemnie ze sobą dyskutować, czy przez rozmowę, czy przez czytanie?
Zakładając, że wszyscy są dorośli i wszyscy się jakoś tam znają, to na podstawie odbieranych informacji każdy o każdym ma jakieś zdanie, każdy słuchający lub czytający ma oczy, uszy, rozum, inteligencję, doświadczenie, uczucia itp., a w wszystkie te cechy pozwalają każdemu na sformułowanie własnego zdania na temat grona pozostałych osób i każdego z osobna.
I teraz - niemal w każdym takim gronie pojawiają się informacje w stylu "ty jesteś taki, on jest taki, wy jesteście tacy" - a moje pytania są takie: jaki jest tego cel, skąd ta potrzeba? - i pytanie najważniejsze: czy i jaki to ma przynieść skutek?
Jeżeli celem jest poinformowanie reszty lub wytłumaczenie reszcie tego "jaki jest konkretny ON/ONA i jak się ON/ONA zachowuje", to ów cel jest całkiem absurdalny w stosunku do reszty, bo czy cała reszta zmuszona do czytania lub słuchania nie potrafi sobie prywatnej opinii na temat innych w żaden sposób wyrobić? Skąd się bierze założenie, że pozostali "czegoś" lub "niczego" nie dostrzegają i koniecznie trzeba im to pokazać i wytłumaczyć?
Jeżeli celem jest zmiana czyjegoś "postępowania", zmiana jego "sposobu myślenia", zmiana jego "poglądów", to jakie wyrażający opinie "o kimś" ma kompetencje do "pouczania, nawracania, prostowania"? Skąd "wiara w posiadanie" owych "kompetencji" się bierze? Skąd bierze się "potrzeba naprostowania kogoś" pod dowolnym względem?
Stawiając sobie cel opracowuje się metody, ale przede wszystkim myśli się o osiągnięciu celu - czyli: jaka jest szansa powodzenia, a jakie jest ryzyko porażki itd. Natomiast gdy celem jest "rozwiązanie problemu", to powstaje też kolejne pytanie: "czy problem zostanie rozwiązany", w znaczeniu zostanie "zminimalizowany", czy też nastąpi jego "eskalacja" lub problem pozostanie "taki sam jaki był", więc po co w ogóle się wysilać oraz męczyć siebie i innych...
No więc o co kaman? |