Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przekroczenie granic nauki czy dowód na istnienie Boga?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
25-10-2011 20:27Stech (106 punktów)Przekroczenie granic nauki czy dowód na istnienie Boga?
Ocena 3 na 3
Centrum Kopernika dostało właśnie grant od fundacji Templetona na rozwiązanie kwestii granic metody empirycznej oraz naukowego wyjaśniania przyrody.
odkrywcy.p(*)ga,wid,13927948,wiadomosc.html
Tak sobie myślę czy uda im się znależć jakieś dowody na istnienie Boga.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-10-2011 20:43
 Ocena 20 na 20
liliac (147340 punktów)
Co za żenada...

Cytat:
Ostatnim element em tego szeroko zakrojonego projektu jest utworzenie nowej gałęzi wiedzy- teologii nauki. Badacze z Krakowa chcą połączyć ze sobą dwa aspekty: empiryczny i filozoficzny.
25-10-2011 21:07 
 Ocena 13 na 13
neurosurgery (2484 punktów)
Gałąź wiedzy! Próchnem bym tego nie nazwał, bo ono przynajmniej istnieje. Centrum Kopernik, jak widać, musi się dostosować do polskich realiów. Co następne? Święcenie teleskopu przez biskupa? Animacje arki Noego?
26-10-2011 10:39 
 Ocena 5 na 5
Marek Matejewski (3695 punktów)
>(...)Co następne? Święcenie teleskopu przez biskupa?(...)

Kościół nie jest odporny na ewolucję i dostosowuje się do otoczenia. Ostatnio poświęcili klapy kanalizacyjne w Łodzi. Tylko czekać aż będą święcić deski sedesowe.
25-10-2011 21:09 
 Ocena 10 na 10
webmaster (moderator)
Grant zostanie w dużej mierze przejedzony, ale myślę, że mamy powody aby się cieszyć:
- po pierwsze, pieniądze trafią tu, to raczej krajowi nie zaszkodzi
- po drugie, mogli je wydać "lepiej" (tzn. np. na kreacjonistów itp.)
- po trzecie, sukces projektu byłby porażką religii - historia uczy, że każde poszerzenie granic nauki zmniejsza potrzebę na religię i jej wyjaśnienia.
Życzę im jak najlepiej, bo takie próby racjonalizowania religii są jej największym wrogiem i kompletnie zaprzeczają sensowi autentycznej wiary religijnej, przyjmowanej jako pewna rzeczywistość, mit.
25-10-2011 22:00 
 Ocena 1 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Życzę im jak najlepiej, bo takie próby racjonalizowania religii są jej największym wrogiem i kompletnie zaprzeczają sensowi autentycznej wiary religijnej, przyjmowanej jako pewna rzeczywistość, mit.
-A ja tu widzę podstęp. Religia w wydaniu ludowym długo nie pociągnie, więc cwaniaczki z takich fundacji próbują podłączyć się w nurt nauki i nieco zracjonalizować religię i wiarę. Wciąż liczą, że narzucenie dialogu miedzy wiarą, a nauką doda tej pierwszej nieco "intelektualnej wiarygodności" ...tak to cytat z Weinberga.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
25-10-2011 23:04 
 Ocena 4 na 4
webmaster (moderator)
>Religia w wydaniu ludowym długo nie pociągnie, więc cwaniaczki z takich fundacji próbują podłączyć się w nurt nauki i nieco zracjonalizować religię i wiarę.
I to właśnie zabije sedno wiary. W wielu krajach już jest na tym etapie, stała się wydmuszką tego czym była. W pewnym momencie stanie się jak wyrostek robaczkowy - zbędny spadek po przodkach.
26-10-2011 10:04 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>- po trzecie, sukces projektu byłby porażką religii - historia uczy, że każde poszerzenie granic nauki zmniejsza potrzebę na religię i jej wyjaśnienia.

Niekoniecznie. Zaryzykowałbym twierdzenie, że dopiero nauka ujmująca cierpień człowiekowi rzeczywiście skutecznie odwodzi go od religii. Religia jest po prostu erzacem uniwersalnego lekarstwa.
   Nauka wspierająca nowe skuteczne metody zabijania przysparza religii gorliwych wyznawców, dowodząc tego, że "szatan jest księciem tego świata".

>Życzę im jak najlepiej, bo takie próby racjonalizowania religii są jej największym wrogiem i kompletnie zaprzeczają sensowi autentycznej wiary religijnej, przyjmowanej jako pewna rzeczywistość, mit.

Ja życzę im jak najobojętniej. Nie byłoby dobrze, gdyby na obecnym etapie wiedzy znikła presja religii, bo - nie oszukujmy się - nauce obrona przed religią summa summarum wychodzi jednak na dobre Ale trzeba być świadomym tego, że jednak niewątpliwy konflikt między obydwoma obozami narasta i - jak chyba już gdzieś pisałem - religia nie pozostawi nauki ani naukowców samopas i możemy się spodziewać różnych ciekawych inicjatyw. Aż strach się bać.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
25-10-2011 21:15 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Co za żenada...
> Cytat:
Ostatnim element em tego szeroko zakrojonego projektu jest utworzenie nowej gałęzi wiedzy- teologii nauki. Badacze z Krakowa chcą połączyć ze sobą dwa aspekty: empiryczny i filozoficzny.


Nie wiem o co dokładnie w tym chodzi ale nie wykpiwałbym tego tak od razu. Podobnymi sprawami na poważnie zajmują się Daniel Dennett i Sam Harris. Oni łączą nauki ścisłe z naukami humanistycznymi. Oczywiście "(teo)logia nauki" to mocno niefortunna nazwa dla tej nowej dziedziny nauki.

Daniel Dennett na przykład zajmuje się "philosophy of biology" czyli filozofią biologii a dokładnie filozofią biologii ewolucyjnej.

To są bardzo ciekawe badania, które kiedyś zmiażdżą religie w wszystkich jej postaciach. Na razie wszystko jest w zalążku, perspektywy jednak wyglądają obiecująco.

Ps. Pamiętaj też w, że każda religia przegra w zderzeniu z nauką, więc każda fachowa debata nad nią lub polemika jest jej niezbędnie potrzebna.
25-10-2011 21:22 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>> Cytat:
Ostatnim element em tego szeroko zakrojonego projektu jest utworzenie nowej gałęzi wiedzy- teologii nauki. Badacze z Krakowa chcą połączyć ze sobą dwa aspekty: empiryczny i filozoficzny.

>Nie wiem o co dokładnie w tym chodzi ale nie wykpiwałbym tego tak od razu. Podobnymi sprawami na poważnie zajmują się Daniel Dennett i Sam Harris. Oni łączą nauki ścisłe z naukami humanistycznymi. Oczywiście "(teo)logia nauki" to mocno niefortunna nazwa dla tej nowej dziedziny nauki.
>Daniel Dennett na przykład zajmuje się "philosophy of biology" czyli filozofią biologii a dokładnie filozofią biologii ewolucyjnej.
>To są bardzo ciekawe badania, które kiedyś zmiażdżą religie w wszystkich jej postaciach. Na razie wszystko jest w zalążku, perspektywy jednak wyglądają obiecująco.
Jednak między teologią a filozofią jest jakaś różnica.
25-10-2011 22:38 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>To są bardzo ciekawe badania, które kiedyś zmiażdżą religie w wszystkich jej postaciach. Na razie wszystko jest w zalążku, perspektywy jednak wyglądają obiecująco.

Chyba, że przyjdzie (powtórnie) Jezus. Niektórzy wierzą, że przyjdzie równie mocno jak inni, że filozofia biologii Denneta zmiażdży religię we wszelkich formach.

Ludzie ogólnie wierzą w różne zabawne fantazje.
zachaj (5239 punktów)
>Ludzie ogólnie wierzą w różne zabawne fantazje.

Jeżeli dla Ciebie nauka to fantazja...
25-10-2011 22:52 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Jeżeli dla Ciebie nauka to fantazja...

Po pierwsze, jeśli filozofia biologii, to nie nauka. Po drugie, nawet gdyby była nauką, to i tak by nie zmiażdżyła i nie ma to nic wspólnego z byciem czy nie fantazją (fantazją jest wiara w to, że nauka może "zmiażdżyć" religię).
zachaj (5239 punktów)
Pozwolę sobie się nie zgodzić. Uważam, że nowoczesna filozofia podparta nauką może śmiało współzawodniczyć z religią sensu stricte. Patrząc odpowiednio daleko w przyszłość może ona całkowicie zastąpić wydumane fantazje teologów.
25-10-2011 23:32 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>Uważam, że nowoczesna filozofia podparta nauką może śmiało współzawodniczyć z religią sensu stricte.

Ale jak, dla kogo? Większość ludzi nie potrzebuje filozofii, zaś ci co potrzebują już kilka tysięcy lat temu przedkładali ją nad religię. Nie ma to nic wspólnego z naukowością.

>Patrząc odpowiednio daleko w przyszłość może ona całkowicie zastąpić wydumane fantazje teologów.

Fantazje teologów są bardzo nikłym i marginalnym składnikiem religii.
26-10-2011 11:23 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Fantazje teologów są bardzo nikłym i marginalnym składnikiem religii.

Owszem. Większość ludzi wierzących nawet nie wie czym zajmuje się teologia. Ale to nie znaczy, że na głównej linii frontu nie odbywają się rzeczowe debaty. Wtedy wielu zainteresowanych, śledzi takie zmagania. Teologia posiada wiele wytrychów i sztuczek bo gromadzi je od tysięcy lat. Dlatego na przykład Dawkins nie chce debatować Craigiem. Nauka i związana z nią filozofia wciąż czeka na kluczowe odpowiedzi, teologowie mają gotowe rozwiązania, co prawda banalne i tak na prawdę nic nie wyjaśniające.

Jeżeli nauka pozbawi teologów ich orężu zapewniając klarowne odpowiedzi na wielkie pytania (szczególnie dotyczące moralności), rozpocznie to proces dezintegracji religii od środka. Teologia starci sens gdyż zostanie zastąpiona przez coś bardziej pięknego i głębszego. Jeżeli chodzi o wierzących, z czasem pozostaną ich nieliczne grupki skupione wokół fanatycznych apologetów. Ponieważ zawsze znajdą się ludzie, którzy tylko z własnej przekory będą zaklinać rzeczywistość.
25-10-2011 21:54 
 Ocena 3 na 3
coreless (16088 punktów)

> Cytat:
Ostatnim element em tego szeroko zakrojonego projektu jest utworzenie nowej gałęzi wiedzy- teologii nauki. Badacze z Krakowa chcą połączyć ze sobą dwa aspekty: empiryczny i filozoficzny.


Jezuici, jak widać, nigdy nie próżnują. Już głowią się nad tym, jak udowodnić sensowność religii za pomocą teorii ewolucji...
Artur@R (7115 punktów)
>Co za żenada...

Ta żenada się ...kasa nazywa . Fundacja T wie jak przybliżać "naukowcom" (szczególnie tym agnostycznym) Boga


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
lukaszewicz (5674 punktów)

>Tak sobie myślę czy uda im się znależć jakieś dowody na istnienie Boga.

Znajdą, nie znajdą, a grant się przyda.
Ania... (14138 punktów)
Co za gniot...

Jak można określić granice naukowego określania przyrody? Przecież siłą rzeczy granice określą dla dzisiejszych metod badawczych!

Kolejne badania liczby diabłów na czubku szpilki...

A mi na analizę wzrostu członów naczyń KBN nie dał, świnka jedna...
muladen (154 punktów)
Czyżby słynne zagrzybione centrum w Toruniu znów dostało forsę i to z tak szlachetnego kreacjonistycznego żródła?
26-10-2011 09:48 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>A mi na analizę wzrostu członów ...
Cholera, a taki ciekawy temat badawczy.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Centrum Kopernika dostało właśnie grant od fundacji Templetona na rozwiązanie kwestii granic metody
>empirycznej oraz naukowego wyjaśniania przyrody.
-Dobre! Judaszowe srebrniki znowu w akcji!


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
astrotaurus (12445 punktów)
W ciągu trzech lat realizowania grantu Centrum Kopernika zorganizuje szereg międzynarodowych konferencji i seminariów naukowych, w których wezmą udział największe osobistości i autorytety ze świata nauki. Przewidywane jest także otwarcie w 2012 roku studiów magisterskich "Filozofia w nauce" oraz studiów podyplomowych na kierunku "nauka i religia".

No ja baaaarrrdzo jestem ciekaw tych co to mają stanowić te największe osobistości i autorytety ze świata nauki. Cóż to za tuzy dadzą się skusić Hellerowi? Hmmm....

No i materiał dydaktyczny do studiów podyplomowych na kierunku "nauka i religia" jakże chętnie bym przestudiował!

Swoją drogą w czasie kiedy Heller dostał kasę od Templetona (za którą to urządził Centrum Kopernika) fundacja owa wyłożyła 2 mln baksów dla jakiegoś zespołu uczonych z Oxfordu na badania bodaj nad modlitwami. Wie ktoś coś?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
webmaster (moderator)
>Swoją drogą w czasie kiedy Heller dostał kasę od Templetona (za którą to urządził Centrum Kopernika) fundacja owa wyłożyła 2 mln baksów dla jakiegoś zespołu uczonych
Tak chyba było coś takiego, tu jest po podobnych badaniach: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5803
26-10-2011 12:48 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Fundacja Templetona wyłożyła 2 mln baksów dla jakiegoś zespołu uczonych z Oxfordu na badania bodaj nad modlitwami. Wie ktoś coś?

   Badania nad modlitwą wstawienniczą (ang. intercessory prayer) są prowadzone nie tylko w Oksfordzie. W bazie pubmed jest kilka odwołań do takich badań. Wnioski jednego z badań wytrząsnęły mną. Badano nie tylko czy modlitwa jest skuteczna, w badaniach dowiedziono skuteczności modlitwy po fakcie leczenia. Pocieszam się że są to izraelscy naukowcy dlatego mogą mieć pewne trudności w otrzymaniu grantów od Templetona.
Cytat:
Conclusions
Remote, retroactive intercessory prayer said for a group is associated with a shorter stay in hospital and shorter duration of fever in patients with a bloodstream infection and should be considered for use in clinical practice. źródło

   Sir John M. Templeton założyciel fundacji wzorował się na nagrodzie Nobla. Fundacja wydaje rocznie na projekty 60 milionów dolarów, jej szacowany majątek jest wielkości miliarda dolarów. Będziemy cieszyć się nagrodą przez wiele lat. Podsumowaniem prac Oksfordzkiego badacza profesora Rogera Trigga będzie książka wydana w tym roku.

Come to the dark side, we have cookies
26-10-2011 23:42 
 Ocena 3 na 3
webmaster (moderator)
Ale numer..
Cytat:
As we cannot assume a priori that time is linear, as we perceive it, or that God is limited by a linear time, as we are, the intervention was carried out 4-10 years after the patients' infection and hospitalisation.

Czy tylko ja widzę ten idiotyzm? Przecież to jawne kpiny z logiki, w British Medical Journal. Jeżeli powtórzyć badanie i wybrać grupy odwrotnie, to też im wyjdzie że grupa modlitewna (poprzednio placebo) była zdrowsza? rotfl No chyba tak skoro to działa wstecz.
Guzik (2020 punktów)

>Swoją drogą w czasie kiedy Heller dostał kasę od Templetona (za którą to urządził Centrum Kopernika) fundacja owa wyłożyła 2 mln baksów dla jakiegoś zespołu uczonych z Oxfordu na badania bodaj nad modlitwami. Wie ktoś coś?

archiwum.p(*)t/wiara-i-szkielko,362063.html

Tutaj coś jest na obydwa tematy.
metsys (1088 punktów)
>Centrum Kopernika dostało właśnie grant od fundacji Templetona na rozwiązanie kwestii granic metody
>empirycznej oraz naukowego wyjaśniania przyrody.

Tak, czy inaczej granicy tej nie określą, gdyż nie istnieje. Można ją tylko określić umownie stosując dzisiejsze paradygmaty nauki. Jutro będą inne więc granica zniknie. I tak w kółko.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>czy uda im się znależć jakieś dowody na istnienie Boga.
Przeskoczyć św. Tomasza i św. Anzelma będzie im naprawdę trudno.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
Hodża (11172 punktów)
>
>czy uda im się znależć jakieś dowody na istnienie Boga.
>Przeskoczyć św. Tomasza i św. Anzelma będzie im naprawdę trudno.

Średniowieczni teologowie, na pospół z Arystotelesem udowodnili, że - gdyby Bóg istniał - świadomość Jego istnienia stałaby się źródłem niewyobrażalnego zła ośmielając swoich gorliwych obrońców do najohydniejszych okrucieństw i zbydlęcenia, jakich nigdy nie dopuściłby się żaden człowiek, którego nie napędza wiara. W cokolwiek.
W tym więc sensie Bóg nie może istnieć, że Jego twarz jest twarzą tych wszystkich, którzy z boskim imieniem na ustach szerzyli na Ziemi Jego prawa, a jest to twarz potwora, obrzydliwa, którą palą nieuleczone wrzody ludzkich krzywd. Takiemu Bogu ulgę może przynieść tylko nieistnienie.

   Poznałem wszystkie te dowody, jako, że do nich odnosi się cały rozdział w "Bogu urojonym" i - wbrew Dawkinsowi, uważam, że należy im się poważny namysł filozoficzny. Nauka zresztą skorzystała chociażby poprzez to, że z rozważań Tomasza jedno ze swoich źródeł wzięła kosmologia (pierwszym była astronomia i fizyka, więc dziedziny empiryczne). Kosmologia bez składowej dedukcyjnej nie może funkcjonować, w przeciwieństwie do wielu nauk, w których czynnik empiryczny jest zasadniczy (jak choćby odkrywanie nowych gwiazd i planet, mamy tu na obecnym etapie do czynienia w gruncie rzeczy z tworzeniem map, czysta empiria bez wkładu dedukcji). Jednak niewątpliwie nie ma w nich nic, co by wskazywało na istnienie jakiejkolwiek kosmicznej Miłości czy czegokolwiek, co by miało cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek nadświatową "osobą".


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>z rozważań Tomasza jedno ze swoich źródeł wzięła kosmologia

Nie wiem czy to w Twoich ustach obelga, ta kosmologia, ale przecież Stephen Hawking jest też m.in. kosmologiem.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
26-10-2011 20:36 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>
>z rozważań Tomasza jedno ze swoich źródeł wzięła kosmologia
>Nie wiem czy to w Twoich ustach obelga, ta kosmologia, ale przecież Stephen Hawking jest też m.in. kosmologiem.

Nie obelga, lecz komplement wobec Tomasza i jemu współczesnych, próbujących dowieść istnienia Boga. Pomimo tego, że ich umysły krążyły w orbicie wokół mentalnej czarnej dziury jaką jest ta koncepcja to zdołały osiągnąć pewne interesujące rezultaty. Rozumowanie prowadzące od stwierdzenia ucieczki galaktyk od siebie do hipotezy Big Bangu jest prostym powtórzeniem argumentacji Tomasza z zatrzymaniem na osobliwości początkowej.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
26-10-2011 23:22 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Argumenty filozofów starożytnych czy średniowiecznych były czysto dedukcyjnej natury, jak u Sherlocka Holmesa.
W którymś z opowiadań Conan Doyla jest taka scena, że Watson daje Holmesowi zegarek i prosi go, aby powiedział coś o jego właścicielu i Holmes niby to trafnie dokonuje opisu.
Ale jest to czysta spekulacja, taka jaką tworzą psychoanalitycy.
Masz kłopoty z seksem, więc pewnie byłeś wykorzystywany w dzieciństwie.
Aha!, nie byłeś, więc pewnie miałeś odrzucającą matkę.
Matka była dobra i kochana? To w takim razie ojciec był pijak i brutal.
Nie był? To może był pantoflarzem i fajtłapą i nie stanowił męskiego wzorca?
Prokuratorzy też potrafią szerg poszlak ułożyć w logiczną i spójną całość, która nie ma z rzeczywistością nic wspólnego.

Dziś liczy się nauka!
I to taka, którą przeciętny człowiek mało rozumie jeśli nie jest fizykiem.
Mam na myśli ostatnią książkę ( oraz film) Hawkinga "Wielki Projekt".
On tam stwierdza, że Bóg nie jest stwórcą wszechświata i stara się to nam laikom wytłumaczyć.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
27-10-2011 18:56 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Dziś liczy się nauka!
>I to taka, którą przeciętny człowiek mało rozumie jeśli nie jest fizykiem.

I dobrze. Tylko trzeba pamiętać o tym, że nauka ma pewne ograniczenia, nazwałbym to ograniczeniami natury psychologiczno-socjologicznej, które czynią z niej pewne dość gęste, ale jednak sito przez które przecedza się zawartość natury. Bywa tak, że to sito jest niewystarczające i często trzeba wieków, by to zrozumieć. My mamy to szczęście, że lepiej rozumiemy ograniczenia metody naukowej niż lord Kelvin, ale trzeba pamiętać też i o tym, że nauka w dużym stopniu sama jest podatna na przesądy i często nie potrafi odróżnić prawdy od mitu. Tak było z wieloma koncepcjami w medycynie, naukach społecznych, wiele jest przykładów pokazujących, że nawet do prawd naukowych należy podchodzić z rezerwą biorąc poprawkę na omylność już nie jednostek, ale całych szacownych gremiów uczonych. Oby byli jak najmniej omylni, życzę im jak najlepiej.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
worek kości (2937 punktów)
A na racjonaliście po staremu - nauka, nauka, nauka, hej! A jak ktoś daje granty na badania metodologiczne, meta-naukowe - granice metody naukowej, przedmiot nauki i jej cele, to ci wyłapują tylko, jak bot przeglądarkowy, słowa klucze - teologia, Bóg, religia. No normalnie zacieśnianie horyzontów pełną parą.

bembergiem w berg
26-10-2011 02:11 
 Ocena 9 na 9
Kamil Ciura (762 punktów)
>A na racjonaliście po staremu - nauka, nauka, nauka, hej! A jak ktoś daje granty na badania metodologiczne, meta-naukowe - granice metody naukowej, przedmiot nauki i jej cele, to ci wyłapują tylko, jak bot przeglądarkowy, słowa klucze - teologia, Bóg, religia. No normalnie zacieśnianie horyzontów pełną parą.

Po pierwsze: badania teoretyczne i empiryczne to nie są żadne badania. To mielenie prawdziwych badań w młynku "filozofii". Chcesz zobaczyć prawdziwe badania? To wybierz się do placówki zajmującej się prawdziwą nauką, a nie teologicznymi pierdołami. Religia NIE MA NIC WSPÓLNEGO z nauką. Nauka to wysyłanie sond kosmicznych na inne planety, badanie genomu, tworzenie nowych polimerów, odkrywanie zależności w ekosystemach etc. a nie siedzenie na tyłku i zastanawianie się nad "Wielkimi Pytaniami". Teologia to tak samo wartościowa "nauka" jak studia nad życiem seksualnym gumisiów. Fundacja Templetona to zamaskowani fanatycy religijni którzy robią wszystko żeby naukowo usprawiedliwić wiarę, a przynajmniej jakoś ją podczepić do świata nauki. Z tego grantu i tych "badań" wyniknie to co zwykle z takich projektów - makulatura zapisana nonsensem. Pożytek jeden - ktoś sobie kupi nowy samochód czy coś w tym stylu, odprowadzając kasę i załatwiając lewe faktury na fikcyjne wydatki podczas "badań". Jak sprytny, niech ma.
26-10-2011 08:44 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Po pierwsze: badania teoretyczne i empiryczne to nie są żadne badania. To mielenie prawdziwych badań w młynku "filozofii". ... Nauka to wysyłanie sond kosmicznych na inne planety, badanie genomu, tworzenie nowych polimerów, odkrywanie zależności w ekosystemach etc. a nie siedzenie na tyłku i zastanawianie się nad "Wielkimi Pytaniami".
Gdyby ktoś kiedyś nie "siedział na tyłku" zastanawiając się nad "Wielkimi Pytaniami", nie powstałyby matematyka i fizyka, a bez nich - wysyłanie sond kosmicznych itd.
Gdyby ktoś serio potraktował słowa jednego z XVIII-wiecznych filozofów (nie jak poetycką metaforę), nie byłoby takiego zdziwienia 200 lat później, że moralność ma źródło w ludzkim mózgu, a nie wynika z boskiego nadania.
Filozofia i teologia to dwie odrębne dziedziny, co wynika już z nazewnictwa. Te cwaniaki dają pieniądze na teologię, czyli badania nad religią. Filozofia wymaga raczej potencjału intelektualnego i intuicji badawczej, a nie nakładów finansowych.
26-10-2011 10:12 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>Gdyby ktoś kiedyś nie "siedział na tyłku" zastanawiając się nad "Wielkimi Pytaniami", nie powstałyby matematyka i fizyka, a bez nich - wysyłanie sond kosmicznych itd.

Święte słowa.

>Filozofia i teologia to dwie odrębne dziedziny, co wynika już z nazewnictwa. Te cwaniaki dają pieniądze na teologię, czyli badania nad religią. Filozofia wymaga raczej potencjału intelektualnego i intuicji badawczej, a nie nakładów finansowych.

Religia to grzyb, który atakuje każdą formę ludzkiej aktywności intelektualnej.
Dlatego zawłaszcza filozofię a teraz kombinuje, jak by przetłumaczyć Dawkinsa na język teologii i nie wątpię, że w końcu dojdą do odkrycia Boga w "ewolucyjnych korzeniach moralności".
   Niespożyta jest energia wyznawców Nieskończonej Miłości. Ale im bardziej się starają, tym bardziej z tej nieskończoności pozostają niestrawione szczątki zawiedzionych nadziei tych, którzy zrozumieli, że od takiej miłości trzeba trzymać się na odległość jak od syfilisu.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
27-10-2011 10:57 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
> ... od takiej miłości trzeba trzymać się na odległość jak od syfilisu.
Niezłe porównanie - syfilisem też się można zarazić w dość miłych (dla większości) okolicznościach. Skutki ujawniają się później.
26-10-2011 22:18 
 Ocena 1 na 1
Kamil Ciura (762 punktów)
Zwróć uwagę, że napisałem "filozofii". Bo mamy filozofię i właśnie "filozofię" którą uprawiają religianci biorąc za podstawę rozważań swoje zmyślone księgi. Co do słusznej klasyfikacji filozofii jako dziedziny nauki nie mam żadnych wątpliwości.
Anna Salman (16360 punktów)
>Zwróć uwagę, że napisałem "filozofii".
Faktycznie, przeoczyłam cudzysłów.
Ale taką "filozofię" uprawia też wielu pseudointelektualistów spoza obszaru religii, którym się wydaje, że jak zagmatwają temat, używając kompletnie niezrozumiałego języka i cudacznej składni, a jeszcze lepiej tworząc neologizmy, to zostaną potraktowani, jako wielcy myśliciele. I, niestety, często taki jest odbiór społeczny.
metsys (1088 punktów)

>Ale taką "filozofię" uprawia też wielu pseudointelektualistów spoza obszaru religii,

W całej wypowiedzi moją uwagę przykuło słowo "pseudointelektualiści" użyte w/g mnie nieco niewłaściwie. Zauważyłem, że często ludzi myślących w innych kategoriach i starających się te myśli w jakiś sposób przekładać i uzasadniać, ale wbrew innym poglądom, nazywa się pseudointelektualistami. Jak dla mnie każdy, kto używa przestrzeni pomiędzy uszami, i robi to w określonym celu myślowym jest intelektualistą choćby z racji nieużywania właśnie do tego celu mięśni. Można być intelektualistą stojącym po jednej lub drugiej stronie, ale pseudointelektualiści? No może w zakładach psychiatrycznych. No, ale tam to tak jakoś chyba bez świadomego kombinowania...
Pozdrawiam z oddziału 4C.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
27-10-2011 20:27 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>W całej wypowiedzi moją uwagę przykuło słowo "pseudointelektualiści" użyte w/g mnie nieco niewłaściwie. Zauważyłem, że często ludzi myślących w innych kategoriach i starających się te myśli w jakiś sposób przekładać i uzasadniać, ale wbrew innym poglądom, nazywa się pseudointelektualistami.
Pseudointelektualiści to dla mnie tacy ludzie, którzy pozorują głębię myśli, nie mając nic oryginalnego do powiedzenia. Wbrew pozorom to nie są ci, którzy dysponują własną refleksją, choćby najbardziej kontrowersyjną, lecz wyraziciele opinii znajdujących się aktualnie w powszechnym obiegu (głównie dzięki mediom) jednak w dość zawiły sposób, sugerujący przy tym, że są oni ich autorami, a nie jedynie odtwórcami.
> Jak dla mnie każdy, kto używa przestrzeni pomiędzy uszami, i robi to w określonym celu myślowym jest intelektualistą choćby z racji nieużywania właśnie do tego celu mięśni.
Wielu ludzi, chyba większość,używa mózgu i to we właściwy sposób, ale ani nie są uważani za intelektualistów, ani sami by się tak nie nazwali. Po prostu są ludźmi rozważnymi i myślącymi. Ale ich przemyślenia dotyczą z reguły spraw życia codziennego. Nie zmienia to jednak faktu, że często mają bardziej trzeźwy osąd rzeczywistości, niż ci którzy chcą uchodzić za wielkich myślicieli.
26-10-2011 12:23 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>A na racjonaliście po staremu - nauka, nauka, nauka, hej!
Tak, tylko nauka, gdyż jej ustalenia się sprawdzają, a dokonania wyjaśniają rzeczywistość i prowadzą do postępu technologicznego. Tak, tylko nauka, gdyż dzięki niej coraz większy procent ludzi wychodzi z ciemnoty, a życie mamy tylko jedno.

>A jak ktoś daje granty na badania metodologiczne, meta-naukowe - granice metody naukowej, przedmiot nauki i jej cele, to ci wyłapują tylko, jak bot przeglądarkowy, słowa klucze - teologia, Bóg, religia. No normalnie zacieśnianie horyzontów pełną parą.
Kto płaci, to i wymaga. Fundacja Templetona, to nie żaden "ktoś" - jej wymagania w środowisku nauki są znane i dla znakomitej większości uczonych nie do przyjęcia. (Może warto, skorzystać z przeglądarek oraz powbijać słowa klucze, tak aby nie być zupełnym durniem lub chociaż durnia nie udawać).
Tak, racjonalizm wymaga otwartości umysłów i umiętności dostrzeżenia bzdurnych słowotoków w nawet w najbardziej teologiczno-ezoterycznych pseudodonaukowych wypowiedziach wiele utytułowanych ignorantów naukowych.
Cytat z przywołanej tu publikacji: Przyjmując niezbędny w nauce postulat naturalizmu metodologicznego, tj. wyjaśniania świata przyrody jedynie w kategoriach świata przyrody, naukowiec nie może odwoływać się do bytów czy związków transcendentalnych, wykraczających poza świat przyrody. Innymi słowy, musi starać się wyjaśnić przyrodę za pomocą zasad przyrody. Co istotne, odrzucenie tego postulatu sprawia, że przestajemy mieć do czynienia z samą nauką.
Tak - w tym kontekście - rzeczywiście musimy na nowo ustalić metodologiczne, meta-naukowe - granice metody naukowej, przedmiot nauki i jej cele.
Aby naukę zastąpić fideistycznym bełkotem.
To rzeczywisty cel fundacji, a także ambitny, choć trudno osiągalny cel szacownych i wielce mądrych fideistycznych gości naszego forum. Ewangelizacja po staremu. Rzymskie magisterium - w tłumaczeniu mitów i tajemnic wiary - jest ostatecznym wykładnikiem jedynej i "niezmiennej" "PRAWDY".

Miłego dnia.

@@@
.
marcin1902 (3438 punktów)
>Tak sobie myślę czy uda im się znaleźć jakieś dowody na istnienie Boga.

Szczerze im współczuje. Ubzdurali sobie istnienie jakiegoś boga, a teraz wydają miliony na to żeby to udowodnić. W tym samym czasie ten ich niby bóg co robi? Pierdzi w fotel i patrzy jak robią z siebie głupków?


"W Anglii ludzie starają się być błyskotliwi przy śniadaniu. To straszne. Tylko głupcy są bowiem błyskotliwi o tej porze." Oscar Wilde
26-10-2011 10:11 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Widać, że na sprawach boskich się zwyczajnie nie znasz. Po co fotel komuś, kto bez wydatkowania energii może sobie lewitować w nieskończoność?

I właśnie, na wyrugowanie takich bezsensownych określeń z języka potocznego, jak Twoje powyższe, powinny być przeznaczone te miliony, a nie na jakieś bezsensowne badania nad kancerogenami czy obumieraniem neuronów.
26-10-2011 10:20 
 Ocena 2 na 2
marcin1902 (3438 punktów)
>Widać, że na sprawach boskich się zwyczajnie nie znasz. Po co fotel komuś, kto bez wydatkowania energii może sobie lewitować w nieskończoność?

Ha! Właśnie Mylisz się!

Bóg ma to do siebie, że mimo iż może sobie lewitować w nieskończoność bez wydatkowania energii, to również może i siedzieć w fotelu. Mało tego może i w niego pierdzieć, nawet nie mając odbytu!

Nie Zapominaj, że bóg stał się człowiekiem, a nie musiał.

"W Anglii ludzie starają się być błyskotliwi przy śniadaniu. To straszne. Tylko głupcy są bowiem błyskotliwi o tej porze." Oscar Wilde
26-10-2011 10:51 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
>Bóg ma to do siebie, że mimo iż może sobie lewitować w nieskończoność bez wydatkowania energii, to również może i siedzieć w fotelu. Mało tego może i w niego pierdzieć, nawet nie mając odbytu!

To i też pierdzenia się nie przyczepiłem, bo to miłe i przyjemne. Braku fotela dalej będę bronił. Nie ma on ani uzasadnienia wizerunkowego (lewitacja jest bardziej efekciarska), ani tym bardziej jako bardziej komfortowe. Skoro istota może wszystko, to również tak uformować swoje otoczenia, żeby sprawiało jej takie przyjemności jakie tylko jest w stanie sobie wyobrazić. Fotel dostarcza bardzo ograniczonego zakresu doznań względem tego co mi podsuwa (a tylko pomniejszym bóstwem jestem więc i wyobraźnia nie tej skali), więc skoro dostaje od otoczenia wszystko, po co jakieś kmiecie żebrzące o 5 z dyktanda dla wnuka mają o tym wiedzieć? Co w połączeniu z argumentem wizerunkowym kasuje fotel.

Gdyby taki fotel stał, to byle łachudra, mógłby sobie na nim usiąść, gdy istoty nie będzie w okolicy i mu się jeszcze w głowie przewróci, a jeden antybohater z całkiem sporą koalicją już jest i wystarczy. Same potencjalne problemy z takim meblem.

Niniejszym oficjalnie proszę o dotację w wysokości 100 tys. euro na kontynuowanie moich badań nad tym co się pod dupą najwyższego znajduje, czyli dlaczego nie ma fotela w niebie.

Maricn staraj się o dotację na badania boskiej okrężnicy, sokoro, jak widzę, masz już jakąś wiedzę w temacie.
26-10-2011 11:13 
 Ocena 2 na 2
marcin1902 (3438 punktów)
>Braku fotela dalej będę bronił. Nie ma on ani uzasadnienia wizerunkowego (lewitacja jest bardziej efekciarska), ani tym bardziej jako bardziej komfortowe.

Ale bóg już nie jest efekciarski na boga! Kiedyś morza rozdzielał itd., a teraz? co najwyżej Matkę Boską pierdyknie na oknie. Za Mojżesza może i lewitował, a teraz z pewnością siedzi w fotelu i to takim z IKEI.

>Skoro istota może wszystko, to również tak uformować swoje otoczenia, żeby sprawiało jej takie przyjemności jakie tylko jest w stanie sobie wyobrazić. Fotel dostarcza bardzo ograniczonego zakresu doznań

Tak bóg może wszystko, dlatego może siedzieć w fotelu, który w dodatku nie ogranicza zakresu doznań.

>Gdyby taki fotel stał, to byle łachudra, mógłby sobie na nim usiąść, gdy istoty nie będzie w okolicy

Pudło, bóg jest wszędzie, więc nawet siedząc na sedesie, siedzi równocześnie na fotelu.

>Niniejszym oficjalnie proszę o dotację w wysokości 100 tys. euro na kontynuowanie moich badań nad tym co się pod dupą najwyższego znajduje, czyli dlaczego nie ma fotela w niebie.

Też żądam 100 tys. euro, dzięki temu udowodnię, że bóg ma fotel!

>Marcin staraj się o dotację na badania boskiej okrężnicy, sokoro, jak widzę, masz już jakąś wiedzę w temacie.

Przemyślałem sprawę... Bóg jednak musi mieć odbyt! Ponieważ gdy byłem mały modliłem się do niego, a on miał mnie w dupie...

"W Anglii ludzie starają się być błyskotliwi przy śniadaniu. To straszne. Tylko głupcy są bowiem błyskotliwi o tej porze." Oscar Wilde
26-10-2011 11:51 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
> a teraz z pewnością siedzi w fotelu i to takim z IKEI

Czyli wspiera konkurencję, reklamując fotel a ateistycznego kraju? Oj zapędziliśmy się kolego. To właśnie fotel jest efekciarski. Subtelna lewitacja, to jest wysublimowana sugestia w neo-radykalnym stylu (jest neo-liberalizm, to czemu bóg nie miałby sobie wykoncypować neo-radykalizmu. Co to jest dowiemy się, gdy go nam na ziemię ześle. Oczywiście wprost to natchnionych teologów), może do tego jest półprzezroczysty i "zblurowany" (efekt graficzny, polegający na rozmyciu, określenie używane przez grafików, pochodzi od ang. blur) tak jak jego wizerunki na szybach i paragonach.

A czy w ewangelii było choćby słowo o fotelu? Ano właśnie nie było, a przecież gdyby istniał to by napisali.
> a on miał mnie w dupie...

Skoro jest wszędzie, to w każdej chwili jesteśmy również w jego dupie, a być może, że nawet w kilku. Oczywiście w tym samym czasie jesteśmy również w iluś tam nosach i innych nieciekawych miejscach jego jestestwa.
marcin1902 (3438 punktów)
>Czyli wspiera konkurencję, reklamując fotel a ateistycznego kraju? Oj zapędziliśmy się kolego.

Nie zbadane są wyroki boskie, ot co!

>To właśnie fotel jest efekciarski.

Zależy jaki, "boski fotel" już sam w sobie brzmi efekciarsko, lecz "boska lewitacja" brzmi najnajefekciarsko.

>Subtelna lewitacja, to jest wysublimowana sugestia w neo-radykalnym stylu (jest neo-liberalizm, to czemu bóg nie miałby sobie wykoncypować neo-radykalizmu. Co to jest dowiemy się, gdy go nam na ziemię ześle. Oczywiście wprost to natchnionych teologów), może do tego jest półprzezroczysty i "zblurowany" (efekt graficzny, polegający na rozmyciu, określenie używane przez grafików, pochodzi od ang. blur) tak jak jego wizerunki na szybach i paragonach.

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Te 100 tys. euro których się Domagasz, nie należą Ci się (ja powinienem je dostać). Sugerujesz, że bóg jest efektem graficznym? Jeśli już, jest efekciarski, ale w byciu nieefekciarskim...

>A czy w ewangelii było choćby słowo o fotelu? Ano właśnie nie było, a przecież gdyby istniał to by napisali.

Jak nie! A list św. Pawła do Foteliczan?

>Skoro jest wszędzie, to w każdej chwili jesteśmy również w jego dupie, a być może, że nawet w kilku. Oczywiście w tym samym czasie jesteśmy również w iluś tam nosach i innych nieciekawych miejscach jego jestestwa.

Czyli my też mamy go w dupie...


"W Anglii ludzie starają się być błyskotliwi przy śniadaniu. To straszne. Tylko głupcy są bowiem błyskotliwi o tej porze." Oscar Wilde
27-10-2011 09:09 
 Ocena 1 na 1
Przemek J. (3008 punktów)
>Nie zbadane są wyroki boskie, ot co!

Ja liczyłem tu na "racjonalną dysputę teologiczną" a kolega z takimi niepoważnymi stwierdzeniami wyjeżdża
Dzięki za rozrywkę, ale chyba starczy zaśmiecania forum.
marcin1902 (3438 punktów)
>Dzięki za rozrywkę, ale chyba starczy zaśmiecania forum.

Dzięki również. Myślę, że te nasz zaśmiecanie nie było takie złe, bo czym się różniło od teologicznych "rozważań"? Takie same pitolenie farmazonów o nie wiadomo czym, czego nijak sprawdzić się nie da...

"W Anglii ludzie starają się być błyskotliwi przy śniadaniu. To straszne. Tylko głupcy są bowiem błyskotliwi o tej porze." Oscar Wilde
Przemek J. (3008 punktów)
Ja doskonale o tym wiem, jak znaczna większość uczestników tego forum, więc nie widziałem potrzeby pisać o tym wprost.
marcin1902 (3438 punktów)
>Ja doskonale o tym wiem, jak znaczna większość uczestników tego forum, więc nie widziałem potrzeby pisać o tym wprost.

Już tak mam, że lubię gadać rzeczy oczywiste. Może dlatego, że niektóre rzeczy oczywiste nie są tak oczywiste, stając się wtedy mało oczywiste...

"W Anglii ludzie starają się być błyskotliwi przy śniadaniu. To straszne. Tylko głupcy są bowiem błyskotliwi o tej porze." Oscar Wilde
Grzegorz (5685 punktów)
Na szczęście każdy kto się choć trochę interesuje tematem wie czym jest fundacja Templetona i jak bardzo "naukowe" bywają niektóre z fundowanych tam badań. Co do tego konkretnego projektu, pierwszy z trzech tematów brzmi nawet w miarę naukowo, więc na tle reszty polskiej nauki nie jest wcale tak źle

A poza tym cieszę się że jest to fundowane "z zewnątrz". Polski podatnik nie zapłaci na to ani grosza, a parę milionów $$$ zostanie w kraju, czy to pod postacią wynagrodzeń dla naukowców czy też zakupionej aparatury.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365