Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co jest po śmierci - pytanie do ateistów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
06-04-2021 21:03PrettyInvisible (9 punktów)Co jest po śmierci - pytanie do ateistów
Jak wyobrażacie sobie ten brak doświadczania czegokolwiek po śmierci założywszy że z ateistycznego punktu widzenia śmierć to koniec życia, a świadomość nie może istnieć bez jej nośnika tj. mózgu? Czy można to porównać do ciemności, deprywacji sensorycznej, kompletnej pustki czy raczej nawet o doświadczaniu niczego nie będzie mowy? Jeżeli to drugie to jak zatem Wy (ateiści) wyobrażacie to sobie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
>Jak wyobrażacie sobie ten brak doświadczania czegokolwiek po śmierci założywszy że z ateistycznego
>punktu widzenia śmierć to koniec życia, a świadomość nie może istnieć bez jej nośnika tj. mózgu? Czy
>można to porównać do ciemności, deprywacji sensorycznej, kompletnej pustki czy raczej nawet o
>doświadczaniu niczego nie będzie mowy? Jeżeli to drugie to jak zatem Wy (ateiści) wyobrażacie to
>sobie?

Naiwne to co piszesz. Jeśli śmierć to zatrzymanie pracy serca, co równoznaczne jest zatrzymaniem procesów utrzymujących pracę mózgu (tlenu przede wszystkim), to rzeczywiście wyłączona jest świadomość. Świadomość bytu, świadomość doznań, świadomość swego ja. Więc i brak kontaktu z naszą rzeczywistością. Widzisz, że błądzisz i pytasz ateistów? Sam widzisz, że nagle przeskakujesz do rozważań jak to jest po śmierci? A jak może być skoro nikt "stamtąd" nie powiedział, nie ożył na chwilę by powiedzieć. Po śmierci (zatrzymaniu czynności życiowych) następuje postępujący rozkład masy białkowej ciała. Bakterie gnilne zacierają sobie rączki na nowe danie. Dlaczego tak jest? Bo także przestały działać mechanizmy obronne organizmu. Skoro nie może być świadomości, to nie ma i życia. A "tam", nie może być "życia" bo tam ciało się nie przenosi, więc nic się nie przenosi i nie ma żadnych innych światów. Dlatego może ateiści są lepsi jako ludzie, bo mają tą świadomość niepowtarzalnego zjawiska jakim jest życie i bardziej je szanują i wykorzystują jak wierzący?
Zabawa więc w domysły, że "tam" cos musi, być jest tylko beztreściową zabawą. Mówię jako ateista, więc nie wspominam o żadnej duszy, bo to uważam za absurd kosmiczny.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
haish (2908 punktów)

>Jeśli śmierć to zatrzymanie pracy serca, co równoznaczne jest zatrzymaniem procesów utrzymujących pracę mózgu (tlenu przede wszystkim), to rzeczywiście wyłączona jest świadomość. Świadomość bytu, świadomość doznań, świadomość swego ja. Więc i brak kontaktu z naszą rzeczywistością. Widzisz, że błądzisz i pytasz ateistów? Sam widzisz, że nagle przeskakujesz do rozważań jak to jest po śmierci? A jak może być skoro nikt "stamtąd" nie powiedział, nie ożył na chwilę by powiedzieć. Po śmierci (zatrzymaniu czynności życiowych) następuje postępujący rozkład masy białkowej ciała. Bakterie gnilne zacierają sobie rączki na nowe danie. Dlaczego tak jest? Bo także przestały działać mechanizmy obronne organizmu. Skoro nie może być świadomości, to nie ma i życia. A "tam", nie może być "życia" bo tam ciało się nie przenosi, więc nic się nie przenosi i nie ma żadnych innych światów. Dlatego może ateiści są lepsi jako ludzie, bo mają tą świadomość niepowtarzalnego zjawiska jakim jest życie i bardziej je szanują i wykorzystują jak wierzący?
>Zabawa więc w domysły, że "tam" cos musi, być jest tylko beztreściową zabawą. Mówię jako ateista, więc nie wspominam o żadnej duszy, bo to uważam za absurd kosmiczny.

Dokładnie tak, można do tego dodać, że umarli żyją w pamięci kolejnych pokoleń żyjących, - przeciętnie żyjący swoją pamięcią ogarniają trzy pokolenia wstecz(rodziców, dziadków i pradziadków. Z przeszłości 'pamiętamy' - czerpiemy wiedzę o minionych ludziach z pomników ogólnie i pomników na cmentarzach, oraz z ksiąg jakie po sobie pozostawili niektórzy z obecnie nieżyjących.
Wraz z pojawieniem się internetu pojawiła się nowa forma 'spuścizny literackiej' i forma kont na portalach społecznościowych,- to taki dodatkowy zasób pamięci(raczej ogólnodostępnej).
O tym że wraz z mózgiem umiera psychika(ego, id, samoświadomość i świadomość) wiedzieli
starożytni - sadyceusze i uczeni hinduscy(Nirvana - termin z Sanskytu i Pali oznacza dokładnie - wygaśnięcie).
To co żyje wiecznie, jest utożsamiane z BOGIEM, -
wiecznie żyje w ludziach pamięć i mechanizmy które ją tworzą(ludzka mowa i pismo).
To odróżnia tych, którzy wierzą bo rozumieją od ateistów, oraz od wierzących(ślepo) nierozumiejących.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Dokładnie tak, można do tego dodać, że umarli żyją w pamięci kolejnych pokoleń żyjących, - przeciętnie żyjący swoją pamięcią ogarniają trzy pokolenia wstecz(rodziców, dziadków i pradziadków.

To nieprawda.

Żyjemy dalej w ciele i psyche naszych potomków.
Ich ciała pochodzą z naszych ciał ich psyche z naszych.

To jak z zrzucaniem starej skóry przez węże albo obumarłego naskórka u ludzi.

Przejście w nową formę bez utraty życia.

Nasze dzieci to my w kolejnym wcieleniu.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jak zwykle nie myślisz o konsekwencjach, jak coś palniesz.

Po pierwsze, nie każdy ma dzieci. A znów niektórzy mają kilkanaście. Niektóre z tych dzieci umrą w wypadkach, ale ich narządy będą realnie żyły w ciele jeszcze innych ludzi.
Dzieci niektórych ludzi nie wyszły z etapu zarodka i siedzą w butlach z azotem zamrożone po 20 lat.

Jak tak dalej będziesz plótł, skończysz po śmierci częściowo w butli a częściowo w nerce wnuka wenancjusza .

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nasze dzieci to my w kolejnym wcieleniu.

Ciekawy ten twój tatuś, co w tobie żyje.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Dokładnie tak, można do tego dodać, że umarli żyją w pamięci kolejnych pokoleń żyjących, - przeciętnie żyjący swoją pamięcią ogarniają trzy pokolenia wstecz(rodziców, dziadków i pradziadków.
>To nieprawda.

No i oczywiście H. wstąpił by się z własnych glutów myślowych wypróżnić.

>Żyjemy dalej w ciele i psyche naszych potomków.

Znasz ty może definicję życia? Podaj ją. Bo jak dotąd to "królowa nauk" filozofia, nie podała żadnej definicji życia wyczerpującej wystarczająco i dokładnie równocześnie różnych form/postaci życia, czyli uniwersum.
A dlatego wielu nie chce zbyt szybko umierać, czyli żyć jak najdłużej, bo życie potomnych nie jest powieleniem cech wrodzonych i nie jest nośnikiem cech zstępnych. I to jest tak ciekawe, że chce się żyć! Zycie mniej jest monotonne.

>Ich ciała pochodzą z naszych ciał ich psyche z naszych.

Oczywiście, że jak zwykle bredzisz. Psyche to sposób wychowania i kształtowania osobowości, a nie genetyczny wierny przekaz. Zresztą ten przekaz nie jest taki jak rodziców. Bo to dzieło dwóch osobników jednocześnie. Mieszanka więc cech genetycznych nie jest przekazem wiernym/kopią wierną.

>To jak z zrzucaniem starej skóry przez węże albo obumarłego naskórka u ludzi.

Bądź łaskaw wyjaśnić jak się ma idiotyczny przykład do sensu wypowiedzi autora, założyciela wątku, bo jest cholernie niezrozumiały?

>Przejście w nową formę bez utraty życia.

Aha! czyli zaczynasz swoje p*****lenie bezsensowne znów? Uprzedź chociaż.

>Nasze dzieci to my w kolejnym wcieleniu.

To oczywista bzdura, ale gdyby tak miało być, to ile byśmy mieli hamerlików w następnym pokoleniu? Strach nawet sobie to wyobrazić.
Samo to, że dzieci nie są "dokładnie" podobne choćby wyglądem do rodziców winno Ciebie, wielki myślicielu mamoncki zreflektować, iż musisz jeszcze raz przemyśleć tego gluta intelektualnego jakiego teraz wydaliłeś, na klapie sedesowej medytując.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Znasz ty może definicję życia? Podaj ją.

Podam dwie definicje jedna w sferze abstrakcji a drugą w sferze fizycznosci.

1. Żyć to odczuwać.
2. Żyć to istnieć.
Rowerex (859 punktów)
>Dlatego może ateiści są lepsi jako ludzie

Scenka 1:
- Jestem fachowcem od samochodów
- D..a z ciebie, a nie fachowiec? Nawet nie wiesz gdzie jest silnik!
- Ale ja jestem fachowcem!


Scenka 2:
- Jestem ateistą!
- D...a z ciebie, nie ateista! Ochrzczony, bierzmowany, ślub kościelny wzięty!
- Ale ja jestem ATEISTĄ!


----

Czy jeżeli ktoś raz w roku w garażu odkręci i przykręci parę śrubek, to jest fachowcem? Mniejszym, czy większym od kogoś, kto potrafi rozebrać pojazd na tysiące na części, poskładać i przejechać nim pół świata bez najmniejszej usterki?

A kto jest "ateistą"? Czy wystarczy stwierdzenie "jestem ateistą", by "być ateistą"?

A jeżeli ktoś rzuci ateiście tekstem ze "scenki 2", to jak ateista może pokazać, że jest "rzeczywistym ateistą", a nie tylko kimś "udającym ateistę"?

Czy tak jak można być "kiepskim" lub "doskonałym" fachowcem lub jakimś "pomiędzy", to tak samo można być "kiepskim" lub "doskonałym ateistą" lub jakimś "w zakresie"?

Gdzie leży granica między "jeszcze nie być", a "już być" ateistą? Jak ją przekroczyć i po czym poznać, że mówienie o sobie "jestem ateistą" nie jest oszukiwaniem siebie i wszystkich naokoło lub, o zgrozo (!), nie jest tylko "pobożnym życzeniem"?

> Dlatego może ateiści są lepsi jako ludzie, bo mają tą świadomość niepowtarzalnego zjawiska jakim jest życie i bardziej je szanują i wykorzystują jak wierzący?

Stawiamy dwa osobne założenia, albo jednoczesne jak kto woli:

1) osoba ma świadomość niepowtarzalnego zjawiska jakim jest życie
2) osoba jest lepsza jako człowiek

Jakie są tezy?:

a) ta osoba może być ateistą,
b) ta osoba na pewno jest / musi być ateistą,
c) ta osoba może być religijna,
d) ta osoba na pewno jest / musi być religijna.

Która teza pasuje do każdego założenia, jakie jest prawdopodobieństwo ich prawdziwości lub które są absolutnie prawdziwe, a które absolutnie fałszywe?
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
>>
>A kto jest "ateistą"? Czy wystarczy stwierdzenie "jestem ateistą", by "być ateistą"?
>

Prawdziwych ateistów to jest bardzo mało. Natomiast namnożono wrogów Koscioła. Wróg Kościoła a ateista to całkowicie inne pojęcia. Czasy szybko mkną do przodu a do słownictwa nie wprowadza się pojęć określających nowopowstałe dylematy słowne. Np. poseł, który ledwo skończył podstawówkę na Wikipedii ma napisane POLITYK. Czy polityk może być po podstawówce ? Gdyby jeszcze napisali, że to jest DEMOKRATYCZNY polityk to bym zrozumiał. Czy analfabeta ma poglądy ? Okazuje się, że teraz wszyscy mają poglądy a większość nawet nie potrafi wytłumaczyć skąd je ma i dlaczego akurat takie. Zadłużeni Polacy non stop jeszcze twierdzą, że dopiero teraz są WOLNI. Też trzeba by uaktualnić definicję wolności i w niej określić przy jakim zadłużeniu jest się już niewolnikiem. Wracając do problemów z jakimi sobie nie mogą poradzić wrogowie Kościoła a chcą by ich zwłoki potraktowano po nowoczesnemu, proponuję by sobie na czole wytatuowali napis: PO ŚMIERCI WRZUCIĆ DO ŚMIETNIKA Z NAPISEM BIOODPADY. Z bioodpadów produkuje się kompost a na nim potem powstaje nowe życie. Lepiej być cząstką nowego życia niż leżeć wśród katolików na cmentarzu.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>A kto jest "ateistą"? Czy wystarczy stwierdzenie "jestem ateistą", by "być ateistą"?
>>
>Prawdziwych ateistów to jest bardzo mało.

Nie pisz tak bo prowokujesz do napastliwych pytań ILU jest tych ateistów. W tym poście porusza się bardzo delikatne głębokie sprawy osobiste, ba nawet wręcz intymne.

>Natomiast namnożono wrogów Kościoła. Wróg Kościoła a ateista to całkowicie inne pojęcia.

Tu się zgadzam. Co innego wiara i niewiara, a co innego jest Instytucja skomercjalizowana utworzona i akceptowana przez wiernych.

>Czasy szybko mkną do przodu a do słownictwa nie wprowadza się pojęć określających nowopowstałe dylematy słowne. Np. poseł, który ledwo skończył podstawówkę na Wikipedii ma napisane POLITYK. Czy polityk może być po podstawówce? Gdyby jeszcze napisali, że to jest DEMOKRATYCZNY polityk to bym zrozumiał. Czy analfabeta ma poglądy? Okazuje się, że teraz wszyscy mają poglądy a większość nawet nie potrafi wytłumaczyć skąd je ma i dlaczego akurat takie.

No tak, ale chyba zjechałeś z tematu wiodącego tego postu.

>Zadłużeni Polacy non stop jeszcze twierdzą, że dopiero teraz są WOLNI. Też trzeba by uaktualnić definicję wolności i w niej określić przy jakim zadłużeniu jest się już niewolnikiem. Wracając do problemów z jakimi sobie nie mogą poradzić wrogowie Kościoła a chcą by ich zwłoki potraktowano po nowoczesnemu, proponuję by sobie na czole wytatuowali napis: PO ŚMIERCI WRZUCIĆ DO ŚMIETNIKA Z NAPISEM BIOODPADY. Z bioodpadów produkuje się kompost a na nim potem powstaje nowe życie. Lepiej być cząstką nowego życia niż leżeć wśród katolików na cmentarzu.

No jednak zjechałeś z tematu. Poruszasz trzy chyba tematy warte tematycznie innych postów.
Instytucjonalny Kościół (a to są przecież żyjący ludzie zwani troszkę prześmiewczo urzędnikami Pana Boga) wrogów sam sobie narobił. Jak to łatwo zauważyć:
-nie szanuje zapisów Konstytucji Państwa w którym rezyduje, która to mówi o bezstronności religijnej państwa co tylko oznacza równoprawność istnienia wielu religii i także niewierzących. Oczywiście w podtekście wywieranie nacisków na monopolizację swojej religii.
-zapis art. 169 K.K. wprowadzony był niedawno (kilka lat temu) dotyczył idiotycznej sprawy obrazy uczuć religijnych, kiedy to nie wiadomo definicyjnie co to jest w kwestii panującego prawa. Już było kilka idiotycznych procesów w Polsce. Modyfikacja Kodeksu karnego odbyła się przy cichej ale nieustępliwej akceptacji Kościoła.
-nie szanuje zapisów Konkordatu, porozumienia między państwowego (bo to dokument o charakterze międzypaństwowym), jako że Watykan jest państwem w myśl prawa międzynarodowego (ma swoją flagę, swój hymn, swoją bankowość, a nawet śmieszną bo śmieszną gwardię watykańską) w kwestii autonomii, która w pojęciu Kościoła dotyczy tylko państwa. Kościoła nie dotyczy. Kościół siebie upoważnia do zdecydowanego wkraczania w politykę wewnętrzną państwa na polu edukacji, nauki medyczne, publicznego moralizowania itd.
-uciekanie od odpowiedzialności za czyny w obliczu prawa polskiego uznane jako czyny przestępcze, chroniąc swój kler przed sądami powszechnymi, ukrywając przestępców w sukienkach i sądząc wg prawa kanonicznego, które w Polsce nie obowiązuje.
-zajmowanie przestrzeni społecznej wszelkiego rodzaju symboliką jednej tylko religii w instytucjach państwowych, państwa bezstronnego ponoć religijnie (szkoły, urzędy, sądy, policja, straż pożarna, szpitale itd.) co łamie zapisy Konstytucji państwa
-manifestowanie swojej obecności w czasie świąt państwowych nie związanych z Kościołem i jego tradycjami.
-to, że bez żenady domaga się coraz większych dotacji z budżetu państwa (czytaj pieniędzy podatników także i niewierzących) na swoje różne fanaberie nie jest w oczach Kościoła moralizującego, niemoralne.
Resztę sobie zawsze dopiszesz jeśli tylko będziesz patrzył na kler jak na ludzi ze zwykłymi ludzkimi zboczeniami ze swoimi wadami (jak alkoholizm, malwersacje finansowe np. afera Stells Maris już niby zapomnianej).


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czy wystarczy stwierdzenie "jestem ateistą", by "być ateistą"?
Wszechwiedzącemu bogu w zupełności wystarczy.

>jak ateista może pokazać, że jest "rzeczywistym ateistą", a nie tylko kimś "udającym ateistę"?
Nie da się ateizmu pokazać, więc spoko możesz się pod ateistę podszywać. Wszechwiedzący pan bóg i tak się przecież nie nabierze, więc jaki problem?


cr
Rowerex (859 punktów)
>Nie da się ateizmu pokazać

Nie da się Boga pokazać.

Hmmm, a jakby tak powyższe matematycznie porównać?
08-04-2021 11:31 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Nie da się ateizmu pokazać
Ateizm = 0
>Nie da się Boga pokazać.
Bóg = 0
>Hmmm, a jakby tak powyższe matematycznie porównać?
0 + 0 = 0


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
08-04-2021 19:02 
 Ocena 1 na 1
Rowerex (859 punktów)
>>>Nie da się ateizmu pokazać
>Ateizm = 0
>>Nie da się Boga pokazać.
>Bóg = 0
>>Hmmm, a jakby tak powyższe matematycznie porównać?
>0 + 0 = 0

No, ba!

Ateizm = 1 ⇒ Bóg = 1


i też:

Bóg = 1 ⇒ Ateizm = 1

co przy:

Ateizm = 0 ⇒ Bóg = 0

i też:

Bóg = 0 ⇒ Ateizm = 0

oznacza, że:

Ateizm ⇔ Bóg

C.N.D.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nie da się ateizmu pokazać
>Nie da się Boga pokazać
Nie da się krasnoludków pokazać.

>Hmmm, a jakby tak powyższe matematycznie porównać?
"Nie da się ateizmu pokazać.=Nie da się Boga pokazać.=Nie da się krasnoludków pokazać."


cr
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Czy wystarczy stwierdzenie "jestem ateistą", by "być ateistą"?
>Wszechwiedzącemu bogu w zupełności wystarczy.
>>jak ateista może pokazać, że jest "rzeczywistym ateistą", a nie tylko kimś "udającym ateistę"?
>Nie da się ateizmu pokazać, więc spoko możesz się pod ateistę podszywać. Wszechwiedzący pan bóg i tak się przecież nie nabierze, więc jaki problem?

To, że swoim zapale twórczym bóg stworzył także i ateistów i ich nie zabija, jest wielce znamienne. Więc co wierzącym do tego skoro taka wola boska?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To, że swoim zapale twórczym bóg stworzył także i ateistów i ich nie zabija, jest wielce znamienne. Więc co wierzącym do tego skoro taka wola boska?
Wierzący twierdzą, że w ramach wolnej woli da się wyposażać świadomość w wiarę, tymczasem świadomie można co najwyżej przyjąć jakieś założenie.

cr
09-04-2021 06:37 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
>To, że swoim zapale twórczym bóg stworzył także i ateistów i ich nie zabija, jest wielce znamienne. Więc co wierzącym do tego skoro taka wola boska?
Nic.
Wierzący.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Dlatego może ateiści są lepsi jako ludzie
>Scenka 1:
>- Jestem fachowcem od samochodów
>- D..a z ciebie, a nie fachowiec? Nawet nie wiesz gdzie jest silnik!
>- Ale ja jestem fachowcem!
Scenka 2:
>- Jestem ateistą!
>- D...a z ciebie, nie ateista! Ochrzczony, bierzmowany, ślub kościelny wzięty!
>- Ale ja jestem ATEISTĄ!
----

Mam nadzieję, że wyjawisz o co Tobie chodzi. bo kojarzenie umiejętności naprawy roweru czy samochodu jakoś mi nie koreluje ze sprawą ateizmu.

>Czy jeżeli ktoś raz w roku w garażu odkręci i przykręci parę śrubek, to jest fachowcem? Mniejszym, czy większym od kogoś, kto potrafi rozebrać pojazd na tysiące na części, poskładać i przejechać nim pół świata bez najmniejszej usterki?
>A kto jest "ateistą"? Czy wystarczy stwierdzenie "jestem ateistą", by "być ateistą"?
>A jeżeli ktoś rzuci ateiście tekstem ze "scenki 2", to jak ateista może pokazać, że jest "rzeczywistym ateistą", a nie tylko kimś "udającym ateistę"?

To jak wierzący może też w ten sam sposób udowodnić, że jest wierzącym?

>Czy tak jak można być "kiepskim" lub "doskonałym" fachowcem lub jakimś "pomiędzy", to tak samo można być "kiepskim" lub "doskonałym ateistą" lub jakimś "w zakresie"?
>Gdzie leży granica między "jeszcze nie być", a "już być" ateistą? Jak ją przekroczyć i po czym poznać, że mówienie o sobie "jestem ateistą" nie jest oszukiwaniem siebie i wszystkich naokoło lub, o zgrozo (!), nie jest tylko "pobożnym życzeniem"?

Zaczynasz powoli tracić rzeczywistość. A jak wiesz, to ochrzczony został bez jego świadomości i świadomego wyboru. Dlaczego nie na wzór guru Jezusa dopiero w 33 roku życia? Wtedy już można mówić o świadomym wyborze, choć sama celebra chrztu nic nie oznacza i nie zostawia niezatartych śladów. Jest więc chrzest nieważny ze względu na wykorzystywanie nieświadomości swego istnienia nawet chrzczonego. Jeśli taki ochrzczony dorastając zmienia z różnych powodów swój światopogląd to nie ma prawa na pytana kim jesteś, powiedzieć ateistą? Bo co? Był ochrzczony bez jego świadomego wyboru. Później przymuszany wolą narzucaną przez rodziców do trwania w tym stanie zamglenia umysłowego, z którym się nie zgadzał i przy najbliższej okazji opuszczenia domu rodzinnego zaprzestania kultywowania "wiary" w coś, w co już dawno nie wierzył? Dziwne, że Ty żądasz jakiegoś uwiarygodnienia ateizmu. Równie dobrze mogą mieć problemy wierzący by uwiarygodnić swoją wiarę. Bo chodzenie do Kościoła nie jest wiarygodnym dowodem, do komunii, do spowiedzi także samo. Ateista ma te problemy z głowy, bo po prostu nie wierzy w coś czego niema i nie zajmuje się wydumanymi problemami o istnieniu niczego.

>> Dlatego może ateiści są lepsi jako ludzie, bo mają tą świadomość niepowtarzalnego zjawiska jakim jest życie i bardziej je szanują i wykorzystują jak wierzący?

>Stawiamy dwa osobne założenia, albo jednoczesne jak kto woli:
>1) osoba ma świadomość niepowtarzalnego zjawiska jakim jest życie2) osoba jest lepsza jako człowiekJakie są tezy?:
>a) ta osoba może być ateistą,
>b) ta osoba na pewno jest / musi być ateistą,
>c) ta osoba może być religijna,
>d) ta osoba na pewno jest / musi być religijna.
>Która teza pasuje do każdego założenia, jakie jest prawdopodobieństwo ich prawdziwości lub które są absolutnie prawdziwe, a które absolutnie fałszywe?

Drobisz zagadnienie próbując udziwniać. W kwestii wiary zawsze mamy do czynienia z rachunkiem zero-jedynkowym. Nie ma pośrednich pozycji. Jest tyko wierzy-nie wierzy. Innych możliwości nie ma.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Rowerex (859 punktów)
>Mam nadzieję, że wyjawisz o co Tobie chodzi. bo kojarzenie umiejętności naprawy roweru czy samochodu jakoś mi nie koreluje ze sprawą ateizmu.

Nie wyjawię - reszta Twojej wypowiedzi mnie satysfakcjonuje w pełni.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>zatrzymanie pracy serca, co równoznaczne jest zatrzymaniem procesów utrzymujących pracę mózgu (tlenu przede wszystkim), to rzeczywiście wyłączona jest świadomość. Świadomość bytu, świadomość doznań, świadomość swego ja.

Fajnie ze zwiazujesz abstrakcję z fizycznością, bo wcześniej wielokrotnie głosiłeś, że abstrakcja jest oderwana od fizycznosci a tu proszę, mózg gnije i abstrakcja zanika.

Ja już od wielu lat głoszę, że abstrakcja jest wewnętrznym obrazem fizycznosci.

To co innym jawi się jako fizyczny ty, tobie samemu jawi się jako abstrakcja.

Stąd też idea, iż wszelka materia i w każdym jej zbiorze jest świadoma, od świadomości atomu poprzez świadomość galaktyki do świadomości wszechświata.

Każde materialne cialo jest świadome a poziom złożoności świadomości zależy od złożoności układu cząstek i systemu fal na jaki osoba się składa.

Stąd można wywnioskować, że komputery - roboty są świadome tak samo jak ludzie.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>zatrzymanie pracy serca, co równoznaczne jest zatrzymaniem procesów utrzymujących pracę mózgu (tlenu przede wszystkim), to rzeczywiście wyłączona jest świadomość. Świadomość bytu, świadomość doznań, świadomość swego ja.
>Fajnie ze zwiazujesz abstrakcję z fizycznością, bo wcześniej wielokrotnie głosiłeś, że abstrakcja jest oderwana od fizycznosci a tu proszę, mózg gnije i abstrakcja zanika.
A jest inaczej? Znów inaczej? Pierw zrozum określenie abstrakcja matole.
>Ja już od wielu lat głoszę, że abstrakcja jest wewnętrznym obrazem fizyczności.
Brednia. Co to jest wewnętrzny obraz fizyczności? Nowosłowie znów bierze górę?
>To co innym jawi się jako fizyczny ty, tobie samemu jawi się jako abstrakcja.
Brednia. Jak się boisz iść do lekarza od oderwanej ręki (psychologa), to idź chociaż do zegarmistrza by te Twoje śrubki po dokręcał i wyregulował.
>Stąd też idea, iż wszelka materia i w każdym jej zbiorze jest świadoma, od świadomości atomu poprzez świadomość galaktyki do świadomości wszechświata.
Jak widać to i do zegarmistrza nie zawitasz.
>Każde materialne cialo jest świadome a poziom złożoności świadomości zależy od złożoności układu cząstek i systemu fal na jaki osoba się składa.
Niewiarygodny jesteś bo tego nie udowodniłeś. A człowiek niewiarygodny jest po prostu kłamcą (to działanie celowe) albo po prostu modelowym matołem.
>Stąd można wywnioskować, że komputery - roboty są świadome tak samo jak ludzie.
Tak. W hamerfizyce.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jak wyobrażacie sobie ten brak doświadczania czegokolwiek po śmierci
Tak jak przed narodzinami.

cr
haish (2908 punktów)
>>Jak wyobrażacie sobie ten brak doświadczania czegokolwiek po śmierci
>Tak jak przed narodzinami.

Biorąc pod uwagę że pamięć u gatunku ludzkiego jest udowodniona już w okresie prenatalnym
i zasoby pamięci z tego okresu odpowiadają za tak zwane NDE( doświadczenia na granicy życia i śmierci), to będzie to dokładnie tak jak przed poczęciem.
Rowerex (859 punktów)
>Co jest po śmierci - pytanie do ateistów
>Jak wyobrażacie sobie (...)

Są miejsca nie tylko właściwsze, ale praktycznie jedyne w których padną najbardziej prawdziwe i rzetelne odpowiedzi na podobne pytania - tyle, że zarówno "religijni" jak i "ateiści" uznaliby pytanie o to osób w owych miejscach za "nieludzkie".

Niestety, teraz pewnie tam nie wpuszczają, a jeżeli już wpuszczają, to tylko najbliższych.

Mnie wcale nie ciekawi to, co ludzie z tych miejsc myślą - mnie ciekawi to, co ja będę czuł i myślał, gdy się tam znajdę, bo pomijając ewentualne wypadki śmiertelne, to z wielkim prawdopodobieństwem w przyszłości tam trafię.

I nie wiem, czy chciałbym by wtedy ktoś mnie o takie sprawy pytał, czy może sam zasypywałbym takimi pytaniami siebie i wszystkich naokoło, no i jakich bym oczekiwał odpowiedzi.

Każdemu kto o tym dyskutuje polecam odwiedzać te miejsca, jeżeli tylko zostaną otwarte - obserwować, słuchać i wczuć się w tamtejszą atmosferę - ot tak na porządne otrzeźwienie z nieprzytomnego upojenia poczuciem własnego życia i istnienia.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Jak wyobrażacie sobie ten brak doświadczania czegokolwiek po śmierci założywszy że z ateistycznego
>punktu widzenia śmierć to koniec życia, a świadomość nie może istnieć bez jej nośnika tj. mózgu? Czy
>można to porównać do ciemności, deprywacji sensorycznej, kompletnej pustki czy raczej nawet o
>doświadczaniu niczego nie będzie mowy? Jeżeli to drugie to jak zatem Wy (ateiści) wyobrażacie to
>sobie?

Do zaniku świadomości dochodzi za życia.
Wszyscy wiemy jak to jest.
Wolność od emocji to musi być autentyczny spokój
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Jak wyobrażacie sobie ten brak doświadczania czegokolwiek po śmierci założywszy że z ateistycznego
>>punktu widzenia śmierć to koniec życia, a świadomość nie może istnieć bez jej nośnika tj. mózgu? Czy
>>można to porównać do ciemności, deprywacji sensorycznej, kompletnej pustki czy raczej nawet o
>>doświadczaniu niczego nie będzie mowy? Jeżeli to drugie to jak zatem Wy (ateiści) wyobrażacie to
>>sobie?
>Do zaniku świadomości dochodzi za życia.
>Wszyscy wiemy jak to jest.
>Wolność od emocji to musi być autentyczny spokój

U jednych świadomość do końca, u innych nieszczęśników nawet dość wcześnie (patrząc na przypadek z Tobą).


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
08-04-2021 20:16 
 Ocena 1 na 1
Rowerex (859 punktów)
>Do zaniku świadomości dochodzi za życia.

Mnie zastanawiają sny, które są w pełni realistyczne i logiczne, i w których nie dostrzega się niczego "nadnaturalnego" - sny przedstawiające wydarzenia których nigdy nie było oraz przykładowo z osobami "na jawie zmarłymi", ale "we śnie żywymi" (w świecie "równoległym" przedstawionym we śnie ich śmierć nigdy nie nastąpiła).

Bardzo ciekawe jest uczucie po przebudzeniu - przez chwilę nie wiadomo, który świat jest prawdziwy i w którym nastąpiło przebudzenie - trzeba nieco czasu, by "świadomość sobie uświadomiła" z czym ma do czynienia.

Ciekawe jest też to, że gdyby spróbować "na jawie" wymyślić taki sen, to w zasadzie nie jest to możliwe z takim poziomem szczegółowości jaki się przyśnił - "na jawie" umysł tego nie potrafi, ale we śnie już tak... - dlaczego?

Niektóre sny dosłownie chciałbym przelać na papier lub na taśmę filmową, bo scenariusz, reżyseria i zdjęcia snu biły na głowę wszelkie oskarowe hity

Niestety sny pamiętam krótko, może kilka godzin - zanim się pomyśli o ich zapisaniu, to znikają z pamięci...
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>>Do zaniku świadomości dochodzi za życia.
>Mnie zastanawiają sny, które są w pełni realistyczne i logiczne, i w których nie dostrzega się niczego "nadnaturalnego" - sny przedstawiające wydarzenia których nigdy nie było oraz przykładowo z osobami "na jawie zmarłymi", ale "we śnie żywymi" (w świecie "równoległym" przedstawionym we śnie ich śmierć nigdy nie nastąpiła).

Wg mnie to wewnętrzne echo tego co się na jawie w ten czy inny sposób objawiło. Nawet jeżeli coś jest we śnie niemożliwie poskładane to jest poskładane z tego czego wcześniej doznaliśmy. To jest miszmasz pamięciowy. Sen to być może proces defragmentacji pamięci zapisanej w różnych komórkach mózgu, co zostaje w śnie przeniesione i usytematyzowane a towarzyszą temu takie absurdy podswiadomoaciowe. Widać, że główny proces świadomości w śnie jest wyłączony a odpalone są tylko jakie procesy poboczne. Po odpaleniu głównego procesu trudno nam uwierzyć, że wcześniejszy absurd mógł być rozpoznawany jako rzeczywistość.

Kiedy jednak uświadomimy sobie w co wierzyli ludzie pierwotni to wydaje się, że oni śnili na jawie.

>Ciekawe jest też to, że gdyby spróbować "na jawie" wymyślić taki sen, to w zasadzie nie jest to możliwe z takim poziomem szczegółowości jaki się przyśnił - "na jawie" umysł tego nie potrafi, ale we śnie już tak... - dlaczego?

Na jawie jesteś w innym trybie. Wszytkie zmysły są odpalone. Mózg nie przetwarza już wewnętrznego echa ale bieżący strumień zewnętrzny.

To można porównać do czynności komputera, który jeden raz działa w trybie procesu z urządzeniami peryferyjnymi a drugi raz wykonuje jakiś wewnetrzny proces organizacyjny.

To tak jakbyś na komputerze raz odpalił film z kości pamięci a drugim razem zapuścił mu program organizacji wewnętrznej, defragmentacja dysku jest tu dobrym przykładem.

>Niektóre sny dosłownie chciałbym przelać na papier lub na taśmę filmową, bo scenariusz, reżyseria i zdjęcia snu biły na głowę wszelkie oskarowe hity
>Niestety sny pamiętam krótko, może kilka godzin - zanim się pomyśli o ich zapisaniu, to znikają z pamięci...

Sądzę, że one wydają się ciekawe na tym poziomie logiczności jaki towarzyszy snom. Na pełnej jawie to będzie nieposkładany absurd, którego nikt nie zrozumie.
08-04-2021 21:47 
 Ocena 1 na 1
haish (2908 punktów)
>>Do zaniku świadomości dochodzi za życia.
>Mnie zastanawiają sny, które są w pełni realistyczne i logiczne, i w których nie dostrzega się niczego "nadnaturalnego" - sny przedstawiające wydarzenia których nigdy nie było oraz przykładowo z osobami "na jawie zmarłymi", ale "we śnie żywymi" (w świecie "równoległym" przedstawionym we śnie ich śmierć nigdy nie nastąpiła).
>Bardzo ciekawe jest uczucie po przebudzeniu - przez chwilę nie wiadomo, który świat jest prawdziwy i w którym nastąpiło przebudzenie - trzeba nieco czasu, by "świadomość sobie uświadomiła" z czym ma do czynienia.
>Ciekawe jest też to, że gdyby spróbować "na jawie" wymyślić taki sen, to w zasadzie nie jest to możliwe z takim poziomem szczegółowości jaki się przyśnił - "na jawie" umysł tego nie potrafi, ale we śnie już tak... - dlaczego?
>Niektóre sny dosłownie chciałbym przelać na papier lub na taśmę filmową, bo scenariusz, reżyseria i zdjęcia snu biły na głowę wszelkie oskarowe hity
>Niestety sny pamiętam krótko, może kilka godzin - zanim się pomyśli o ich zapisaniu, to znikają z pamięci...
>

Wizje senne są bardzo ciekawym i inspirującym elementem życia, występują w fazie snu REM - jest to sen o szybkich ruchach gałek ocznych. W tej fazie występują najczęściej marzenia senne. Następuje w niej całkowite rozluźnienie ciała,- most będący elementem pnia mózgu, odcina jego wpływ na mięśnie. O ile 'śnienie-fantazje' na jawie możemy kontrolować(temat, osoby itd.), to wizje które pojawiają się w czasie snu nie są przez nas kontrolowalne i nie mamy na nie wpływu.
Dobrą metodą aby zapamiętać sen jest nieotwieranie oczu po przebudzeniu, najlepiej poleżeć jeszcze jakiś czas z zamkniętymi oczami i na spokojnie przemyśleć treść wizji sennej.
Wykorzystanie niektórych rejonów mózgu jest znacznie większe podczas snu niż podczas czuwania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365