 |
Dyskurs analityczny nad logiką i sensem "Wiary" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2021 09:39 | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | Dyskurs analityczny nad logiką i sensem "Wiary"
1 na 1 | Dyskurs analityczny nad logiką i sensem "Wiary"
Czym właściwie jest "wiara" i co to znaczy w ogóle "wierzyć w coś"?
Na co dzień przeciętny człowiek dość często posługuje się pewnym określeniem do definiowania własnych odczuć i przekonań wobec jakich nadaje prawdziwości twierdzeniom w warunkach braku wystarczającej wiedzy. A wśród nich istnieje takie, którego interpretacja z logicznego punktu widzenia ujawnia, że jego znaczenie w zasobie słownictwa jest bezsensowne. Jedno z najczęściej używanych do tego czasowników bazuje na słowie "wierzyć", ponieważ z reguły na co dzień bardzo często posługujemy się tym określeniem do stosowania trybu oznajmującego na przykład w następującej postaci: Wierzę, że dzisiaj zdam prawo jazdy, wierzę że uda mi się tego dokonać, wierzę, że damy radę to zrobić, wierzę, że wyjdzie z tego cało, wierzę, że zdążymy na pociąg i tak dalej w nieskończoność na wszelkie sposoby. Jednak racjonalnie rzecz ujmując jeśli przyjrzymy się temu czym właściwie jest kwestia "wiary w coś" to dochodzimy do logicznego wniosku, że jej opis opiera się na tłumaczeniu o fantasmagorycznym znaczeniu. Każdy spostrzegawczy umysł jednomyślnie podpiszę się pod formułą, że "wiara w coś" nie bazuje z reguły na zasadach logiki, a prościej mówiąc jeżeli "wierzysz, że Polska wygra z Hiszpanią na mistrzostwach świata" to jest to tylko utwierdzenie pokryte w nadziei, że tak może być, a nie że stanie się tak na pewno. Tak samo wierzę w to, że "ktoś wyzdrowieje" albo wierzę w to, że "uda się mu pokonać tą chorobę" jak i samo nawet tak zwane wierzenie, że w to co wierzy się ma realne szanse do zaistnienia to jedynie efekt wywołany działaniem mechanizmu utrwalonego w psychice polegający na bezkompromisowym utwierdzaniu umysłu w definitywnej autosugestii, że to założenie ziści się jako wydarzenie realne ale racjonalnie rzecz ujmując względem obserwatora jako osoby trzeciej w przedstawionym stwierdzeniu nie dysponujemy przed nim narzędziami uwiarygodniającymi jej nieomylność w skutkach w bliżej nieokreślonej perspektywie następstw, a wiara z jaką kierujemy się w tym kontekście jest tylko aktem wynikającym z woli wzbudzania nadziei w ufności (co tłumaczyć można jako mechanizm psychologiczny dyktowany przez stereotypy jakimi kodowana jest nasza podświadomość przez system przyjmowania religijnych wzorców obyczajowych np: zabobonów), iż postawa w konsekwentnym wizualizowaniu takiej rzeczywistości jaką afirmujemy w znaczeniu swojej wiary posiada rzekomo bezwzględną rację bytu. A jednak ewidentnie jest ona tylko projekcją wyobraźni na temat tego co chcemy zmaterializować, a nie absolutnym wyznacznikiem autoryzującym oczekiwany scenariusz w realnych faktach, ponieważ wypełnienie go zawsze będzie przeczyć logicznemu uzasadnieniu, że na sedno sytuacji wpływa nieskończenie wiele mimowolnych czynników, które funkcjonują niezależne od naszych intencji, a jakie mogą zaburzyć trajektorie wszelkiego biegu wydarzeń. W związku z tym materializacja założeń "wiary" z góry skazana jest na osąd losowości zaistniałych zbiegów zdarzeń w czasie i co najwyżej możliwa do przewidzenia na szacunkach uwarunkowanych przez parametry matematycznych wyliczeń. To jest właśnie fundamentalna różnica między "wiarą", a "logiką" i to samo tyczy się kwestii wiary w istnienie Boga, że tylko mentalnie człowiek koduje w swoim umyśle niewątpliwość w jego byt ale argumentacji o jej niepodważalności nie podeprze na żadnym sformułowaniu logicznym za pomocą którego może dowieść, że jego wiara ma uzasadnione podstawy na gruncie wiedzy weryfikowalnej racjonalnie (Chyba, że jakimś cudem takowe posiada). I ta sama zależność tyczy się na przykład księży, którzy nie dysponują perswazją zbudowaną na argumentacji klarownego przekazu wiedzy do nawracania ludzi w kierunku Boga, a swoje misjonarstwo podpierają jedynie na uzasadnianiu faktów opartych na pokładaniu wiary w niemożliwą do oszacowania przez rozum autentyczność ingerencji zjawisk o charakterze transcendentnym, a które z logicznego punktu widzenia nie posiadają racji bytu i dlatego właśnie przeciętny człowiek tak łatwo odwraca się od dogmatów religijnych nie odnajdując wyjaśnień na istotne dla siebie pytania. (Tutaj też tkwi odpowiedź na to dlaczego wąski odsetek z nich otwiera się na kompetencje ezoteryki i spirytyzmu w tym zakresie). I stąd radykalną różnicą jest wierzyć w Boga, a wiedzieć, że Bóg istnieje, a następnie drogą agitacji opartej na rzeczowej argumentacji móc przekazać wspomniane bogactwo informacji do wglądu słuchacza w sposób zrozumiały i możliwy do interpretacji bodźcami empirycznymi (czytaj również: neopozytywizm). Dlatego pod tym względem można śmiało postawić znak równości między definicją wiary, a utopizmem, a to znaczy, że "imaginacja wiary" nie ma prawa bytu. Idąc dalej jeśli stwierdza ktoś, że w coś "wierzy" to najwidoczniej jawnie podpisuje się pod niewiedzą o swojej nieświadomości w jakiej egzystuje, a z psychologicznego punktu widzenia również do zakodowanych w jego podświadomości wzorców myślowych, które ograniczają horyzont obiektywnego postrzegania faktów, a także dyktują schematem reagowania na nie. Podsumowując to ta analiza nie wypływa z wrogiej postawy względem istnienia Boga i nie jest to też atak w stronę uczuć religijnych (gdzie często podważanie kwestii wiary jest tożsame z wyciąganiem jej kontekstu i sprowadzania do roli impertynencji co również zaliczyć można do zakodowanego w podświadomości zespołu schematów myślowych odpowiedzialnych za procesy dyktujące sposób naszego postrzegania faktów zaistniałych w rzeczywistości, a czego wyjaśnienie spoczywa w kompetencji wiedzy psychologicznej), lecz stanowi jedynie interpretacje sedna sprawy z logicznego punktu widzenia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | Konkretnie rzecz ujmując definicje "wiary" można porównać do hasła o fantasmagorycznym znaczeniu i nośniku o hipnotycznym działaniu na umysł człowieka, wprowadzając go w stan podatności na wszelkie sugestie z niej wypływające - np: Istnienie istot pozaziemskich pozostaje w sferze wiary ponieważ nikt nie udowodnił, że oni istnieją lub nie, dlatego ten fakt nie wyklucza do uzasadnionych na tej podstawie powodów do jej podtrzymywania. I na tym przykładzie własnie kwestia "wiary" ma otwarte pole do wysnuwania nieskończonej ilości wyobrażeń czy teoretyzowań i przyjmowania co do nich dowolnych nurtów światopoglądowych jednak ich słuszność zawsze będzie komplikować się z posiadanym aktualnie depozytem wiedzy w tej materii i na jej podstawie prawem do wysuwania logicznych kontrargumentacji wobec opisanego sporu. Faktem jest natomiast, że czasownik "wierzyć" jakim w zależności od jego przypadków posługuje się na co dzień człowiek do definiowania swojego stanowiska przekonań względem kogoś lub czegoś, nie posiada sensownej racji bytu w terminologii słownika językowego, a bardziej kompetentnym określeniem na jego miejsce pasuje wyraz "wiedza". Czyli "wiem", że Polska wygra z Hiszpanią, "wiem" że ktoś wyzdrowieje, "wiem", że uda mu się wygrać z tą chorobą, "wiem" że bóg istnieje. Ponieważ zastosowanie takiego zdania definitywnie precyzuje u jego nadawcy wiarygodność określonej zawartości informacji, a w razie braku możliwości zweryfikowania jej autentyczności lub niepowodzenia na faktach zaistniałych w określonych następstwach czasu to automatycznie podmiot wypowiedzianej treści jest moralnie uwiązany do poniesienia konsekwencji za wypowiedziane słowa. Zatem dialektyka odnosząca się do trybu oznajmującego jakim jest wyraz "wiem" i polegająca na dochodzeniu do prawdy poprzez ujawnianie sprzeczności tkwiących w pojęciu omawianej tutaj kwestii "wiary" pozwala na wcześniejszych przykładach rzetelnie zidentyfikować fałszywość lub prawdomówność u danego adresanta przekazu jednoznacznie definiując kompetencje jego wiedzy i oddzielając tym samym plewy od ziaren odpowiedzialne za szerzenie dezinformacji na tle masowego ogółu społecznego.
Reasumując wierzenie w coś jest efektem odruchu utrwalonego w psychice mechanizmu polegającym na bezkompromisowym utwierdzaniu umysłu w definitywnej autosugestii o możliwości zaistnienia w materii fikcyjnej zawartości wyobrażeń, które z logicznego punktu widzenia nie posiadają racjonalnej argumentacji przemawiającej za jej bezspornym prawem do bytu, a na fundament ich projekcji wpływają uwarunkowania ludzkiej podświadomości na którą oddziałują procesy psychologiczne. A w związku z powyższym z faktu na zdroworozsądkowy wgląd na sedno sprawy należy odrzucić bądź zreformować zabobony i stereotypy wpisane w tendencje lingwistyczne odpowiedzialne za zaburzanie sposobu wyrażania obiektywnego opisu odczuć i myśli w definiowaniu stanowiska swoich przekonań względem jakich nadaje się prawdziwości twierdzeniom w warunkach braku wystarczającej wiedzy przy użyciu nielogicznego zwrotu w komunikacji językowej za jaki odpowiada czasownik "wierzyć".
Wiara po prostu nie istnieje. Stosowanie określenia "wierzenia" w coś to nic innego jak przyjmowanie stanowiska obłudnego imaginowania irracjonalnej rzeczywistości, która egzystuje tylko w sferze wyobrażeń. A z powodu tej właśnie abstrakcji jaka warunkuje pojęcie wiary to powinno ono podlegać wykluczeniu ze słownika naszego języka z roli narzędzia do obiektywnego formułowania informacji opartych na racjonalnych uzasadnieniach do zaistnienia, a jaka w toku logicznej analizy zdaje się potwierdzać jej brak kompetencji do posiadania racji bytu. To jest stereotyp podyktowany przez zabobon religijny wpisany w zwyczaj naszej komunikacji, a chcąc wykorzenić go i zastąpić bardziej miarodajnym określeniem do tego najlepiej jest zastosować w zależności od przypadku wyraz, pochodny od bezokolicznikowej formy czasownika przechodniego niedokonanego jakim jest "wiedzieć".
Można tylko wiedzieć, że w coś wierzymy lecz wiara, że w to co wierzymy jest wiedzą stanowi zdanie z pojęciami wyrażającymi dwa przypadki, jakie w logice matematycznej odwołują się do koncepcji o alogicznej koniunkcji, a więc sformułowaniem definiującym wzajemną sprzeczność obu założeń w której jedną z nich wyklucza się jako nieprawdziwą w kontekście tej drugiej, a w związku z tym permanentnie odrzuca ją. Więc wiara na tym przykładzie nie posiada uprawnień spełniających warunku do uzyskania statusu synonimu "wiedzy" i co najważniejsze jest tak również dlatego, że jej określenie charakteryzuje brak niepodważalności i kompetencji w rzeczowym odnoszeniu się do zdarzeń, obiektów i udziału w nich zależnych z nimi podmiotów. I na ten właśnie szczegół ludzie chcący wyrwać się z jarzma odgórnych dogmatów i zabobonnych wzorców myślowych powinni zwrócić szczególną uwagę, ponieważ stosowanie w zdaniu określenia "wierzenia w coś" to akt nieodpowiedzialnego używania słów jakie w połączeniu z realizmem i zdrowym rozsądkiem automatycznie wykluczają się. A przecież każdemu zależy na tym, żeby wiedzieć o tym w co wierzy? Tylko, że posiadając wiedzę o tym jednocześnie nie musi już w to "wierzyć", ponieważ ta kwestia nie podlega już dalej na domysłach, a opiera się na zestawie informacji zweryfikowanymi po przez autentyczne fakty w realiach. Więc w tym kontekście "wiedza" automatycznie wypiera "wiarę" i zastępuje jej miejsce.
Wobec powyższego i uzasadnionego logicznie dyskursu uważam, że korekcja terminu "wiary w coś lub kogoś" w naszym języku jest niezbędna, a najlepiej pretendującym zamiennikiem na jej miejsce nadaje się sformułowanie, którego sensowność weryfikuje argumentacja przemawiająca za rzeczownikiem "wiedzy o czymś lub o kimś".
|
|
1 na 1 | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | Gdyby każdy z tak zwanych "wierzących" operował mową na zasadzie "wiem o Bogu albo wiem o jego istnieniu" zamiast "wierzę w boga albo wierzę w jego istnienie" to od razu można by spytać eksponenta takiej wiedzy na jaką sugeruje się w oznajmionym stwierdzeniu - a co w takim razie konkretnie wiesz? I to zjawisko w szczególności powinno dotyczyć księży. A tak to wszystko nadal pozostaje pod ukrytym znakiem zapytania i zarysowuje wąski horyzont rzetelności informacji jakich szukamy od ludzi, ponieważ słowo "wiary" można utożsamić z wszechstronnym polem dla domysłów, a więc określenie takie nie weryfikuje niczego konkretnego i ktoś kto używa je może dowolnie manipulować nim na drodze demagogii. Prawda, że to niesłychana obłuda? Po prostu "wiara" nie istnieje, a definicja tego czasownika nie powinna w ogóle posiadać racji bytu w słownictwie językowym i stanowić narzędzie do obiektywnego opisu danego podmiotu mogącego mieć lub nie związek z określonym zdarzeniem w czasie teraźniejszym jak i przyszłym i wyrażania klarownej wiedzy o czymś lub o kimś z tym związaną.
Gdybyś spytał - Jaka wiedza i argumentacja na niej bazująca przemawia po przez twoją wiarę w to, że bóg istnieje lub w to, że coś urzeczywistni się niezależnie od sprzeczności z logicznego punktu widzenia to odpowiedź brzmieć będzie: żadna. Jeżeli natomiast spytasz - co konkretnie wiesz twierdząc, że wiesz coś o Bogu lub na podstawie czego wiesz o tym, że Polska wygra z Hiszpanią to takim pytaniem stawiasz odbiorce w świetle braku możliwości ucieczki od rzetelnej odpowiedzi, która jednoznacznie weryfikuje jego kompetencje, a tym samym wiarygodność jego słów, a kto wie może i nawet profetyczne uzdolnienia w jasnowidzeniu, to tak pół komicznie mówiąc. I niestety pod pojęciem wiary można w zasadzie uniknąć dyskomfortu ponoszenia odpowiedzialności za rozsiewanie w ludziach swojej fantasmagorycznej wizji w postrzegania świata, która nie musi podlegać dogłębnej merytorycznej spekulacji, a jej racja bytu z góry usprawiedliwiona jest samą tylko wiarą w coś, którą każdy indywidualnie ma prawo manifestować niezależnie od tego jaka by nie była. Co więcej nie wymaga ona posiadania certyfikatu na prawdziwość jej przekazu, gdyż hasło "wierzenia w coś" nadaje w tym znaczeniu status wręcz nietykalności, a reprezentant danego poglądu nie jest zobowiązany do tłumaczenia się z niego w sposób racjonalnie uzasadniony nawet jeśli sam nie wie nic na temat tego w co wierzy. W związku tym dalsze forsowanie tej granicy interpretuje się jako kwestionowanie uczuć religijnych lub czyjegoś prawa do wolnego wyrażania przekonań, a to z kolei w skrajnych przypadkach podpina się jako wykroczenie na drodze prawa nawet jeśli bazuje ono na rzeczowej argumentacji, a w intencji takiego działania leży tylko chęć pozyskania wiedzy. (Tak ten program sprytnie został zaimplementowany, żeby jak najdłużej utrzymać człowieka w niewiedzy i stagnacji duchowej w zadawaniu istotnych pytań). I pod tym też zagadnieniem otwiera się wszechstronne pole dla działalności sekt, religii czy nawet polityki do kreowania niezliczonej ilości hipokryzji, którą my pod płaszczykiem "wierzenia w to" przyjmujemy jako niezaprzeczalną słuszność i jednocześnie propagujemy ją przyczyniając się w ten sposób do uruchomienia socjologicznego mechanizmu rozsiewania dezinformacji sprowadzając masy umysłowe na grunt podatności na wszelkie sugestie w tej materii. Najprostszym jednak sposobem zweryfikowania prawdy jest obserwowanie cudzej reakcji, która bazuje z reguły na uciekaniu od pytania, wymijaniu jej, a w dalszej perspektywie reagowania na nią agresją. (Jest to zweryfikowana wiedza psychologiczna opisująca reakcję i zachowania uwarunkowane w naturze ludzkiej psychiki). Wobec tego przekazu myślę, że dalej dopisywać nic już nie trzeba.
Gdyby ze słownika wymazać dosłownie tylko jedno pojęcie zwane "wiarą", a jej miejsce zastąpić określeniem "wiedzy" to automatycznie zapadłby się fundament sensu całej religii niczym domek z kart. A przecież ta operacja posiada dobitnie uzasadnione merytorycznie argumenty logiczne, a więc w takim razie co stoi dalej na przeszkodzie ku temu, żeby taką reformację przeprowadzić? Wystarczy tylko jedno słowo wymazać, a gwałtownej metamorfozie uległaby wszechobecna mentalność ludzi odcinając ją od wpływów ze źródeł pozaracjonalnych zwłaszcza zabobonów, które ograniczają postrzeganie człowieka wpisując je w ramy podyktowane przez dogmatyczne wzorce myślowe. Mam nadzieję, że ktoś kto to przeczyta uświadomi sobie schemat działania tego mechanizmu, a przede wszystkim wymaże ze swojego słownika stereotyp oparty na bezkompromisowym i naiwnym posługiwaniu się określenia "wierzenia w coś" jak i przyjmowania stanowiska "wiary samej w sobie" do przyjmowania obłędnego stanu psychicznego polegającego na utwierdzaniu się w definitywnej autosugestii odnośnie faktów o jakich wyżej już napisałem. Wierzenie w coś to stwierdzenie totalnie nie logiczne i bez sensu, nie bazujące na realiach oraz analogiczne do takiego samego zdania jak: pływam na nartach albo jadę samolotem. I pomyśleć, że iluminacja tylko jednego słowa może stanowić kluczowe znaczenie w zachwianiu fundamentami religijnych zabobonów. Jednak najśmieszniejszym paradoksem "wiary" (I to nawet już przetestowanym i sprawdzonym!) wśród tzw: osób wierzących jest to, że gdyby nie jednego z nich zapytać o wyjaśnienie definicji "wiary" to najprawdopodobniej znacząca większość nie wiedziałby nawet co ma na to odpowiedzieć. Dla kogoś takiego wierzenie to po prostu wierzenie czyli pusty frazes bez żadnej zawartości rzeczowych informacji.
|
|
| Filozoficzny Pietras (27 punktów) | A jakie jest twoje zdanie w tym temacie? czy określenie "wiary" według ciebie ma rację bytu w słownictwie człowieka? Czy "wierzysz, że wierzenie w coś" ma sensowne znaczenie?
Jakie ze stwierdzeń wiarygodniej przemawia do twojego rozumu - "wierzyć w jego istnienie" czy "wiedzieć o jego istnieniu"? albo "wierzę, że to nastąpi" czy "wiem, że to nastąpi"?
Ps. Powyższa rozprawa może sprawiać wrażenie błahego czepiania się szczegółów ale tak na prawdę ten jeden mały detal ma istotny wpływ na kształt tożsamości człowieka.
|
|
 | 1 na 1 | Rowerex (859 punktów) | Dawaj do cholery linka do miejsca gdzie jest to na bardziej czytelne, zamiast walczyć z ograniczeniami tego forum: ateista.pl/showthread.php?tid=14836> Jakie ze stwierdzeń wiarygodniej przemawia do twojego rozumu - "wierzyć w jego istnienie" czy "wiedzieć o jego istnieniu"? albo "wierzę, że to nastąpi" czy "wiem, że to nastąpi"?Czemu piszesz takie teksty ateistom? Mają klaskać? Przecież to pewne, że klaskać będą! I co, będziesz tym klaskaniem onanizował sobie psychikę? Szukasz argumentów dla tez, które Ci się podobają i wśród ludzi, którym podobać się będą, znajdujesz je, odrzucając wszystko inne - więc nie ma z czym dyskutować. Napisz to na forach gdzie po takim tekście nikt klaskał nie będzie, nic na tym nie stracisz, a zyskasz szerszy kontekst dla własnych przekonań. Odpowiadając na Twoje pytanie: żadne z tych stwierdzeń. > Ps. Powyższa rozprawa może sprawiać wrażenie błahego czepiania się szczegółów ale tak na prawdę ten jeden mały detal ma istotny wpływ na kształt tożsamości człowieka.Napisałeś elaborat, w którym jak dla mnie nawet się nie zająknąłeś o istocie religii - nie wiary, ale religii - mylisz słowo "wiara" ze słowem "religia" stawiając między nimi znak równości, a tym bardziej stawiając słowo "wiara" ponad słowem "religia", a to pomyłka z rodzaju najgrubszych.
|
|
|  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | > Napisałeś elaborat, w którym jak dla mnie nawet się nie zająknąłeś o istocie religii - nie wiary, ale religii - mylisz słowo "wiara" ze słowem "religia" stawiając między nimi znak równości, a tym bardziej stawiając słowo "wiara" ponad słowem "religia", a to pomyłka z rodzaju najgrubszych.O religii znajdzie się podobna refleksja. I druga sprawa jak możesz nie reklamuj zewnętrznego forum. > Czemu piszesz takie teksty ateistom? Mają klaskać? Przecież to pewne, że klaskać będą! I co, będziesz tym klaskaniem onanizował sobie psychikę? Szukasz argumentów dla tez, które Ci się podobają i wśród ludzi, którym podobać się będą, znajdujesz je, odrzucając wszystko inne - więc nie ma z czym dyskutować.<Błąd w twoim toku myśleniu pomijając już falę arogancji jaka wypływa z twojego przekazu. Po prostu jest to refleksja i analiza, którą ktoś podważy merytorycznie lub podeprze konstruktywną zawartością, a przy okazji jest to też moje prawo do swobodnego wyrażania poglądów do czego zresztą służy to forum  . A ty jeśli wstałeś dzisiaj lewą nogą to zaparz sobie melisy lub zapal papierosa, a jak ochłoniesz to wpadnij pogadać elokwentnie i z godnością, bo z takim pesymizmem do ludzi to samotny na starość zostaniesz. A twoja krytyka to nawet nie tyle co krytyka, a obsceniczność. Jest to w zasadzie analiza psychologiczna pojęcia "wiary" z filozoficznym odwołaniem się do kwestii istnienia boga. Przeczytaj jeśli oczywiście chcesz i z kontrargumentuj dany cytat, a wtedy przejdziemy do rzeczowej rozmowy. Kto wie może nawet udowodnisz swoją rację, a ja zamiast onanizować sobie psychikę to pójdę powiesić się z tego powodu. Może wtedy poczujesz się bardziej zadowolony.
|
|
 | | haish (2908 punktów) | >A jakie jest twoje zdanie w tym temacie? czy określenie "wiary" według ciebie ma rację bytu w słownictwie człowieka? Czy "wierzysz, że wierzenie w coś" ma sensowne znaczenie? >Jakie ze stwierdzeń wiarygodniej przemawia do twojego rozumu - "wierzyć w jego istnienie" czy "wiedzieć o jego istnieniu"? albo "wierzę, że to nastąpi" czy "wiem, że to nastąpi"? >Ps. Powyższa rozprawa może sprawiać wrażenie błahego czepiania się szczegółów ale tak na prawdę ten jeden mały detal ma istotny wpływ na kształt tożsamości człowieka.
Pojęcie wiary jest, było i będzie zawsze towarzyszyło człowiekowi, nikt nie rodzi się geniuszem posiadającym wszechwiedzę. Tak więc w procesie edukacji przyjmujemy na wiarę idee i poglądy z którymi się utożsamiamy. Wraz z upływem lat każdy gromadzi wiedzę wynikającą z osobistych doświadczeń,- ta mądrość-wiedza niejako zmusza nas do konfrontowania osobistego empiryzmu z tym co wynika z tego w co dotychczas wierzyliśmy. Ten proces trwa przez całe życie i jest indywidualny dla każdego osobnika. Wiara to pojęcie odnoszące się nie tylko do religii, 'wierzymy' rodzicom, lekarzom, naukowcom, specjalistom, politykom itp. Zjawiska takie jak efekt placebo wynikają z przekonań-wiary, - w stwierdzeniu 'oto wielka tajemnica wiary' jest ujęte to co umyka i nie daje się ująć w sztywne ramy współczesnej świeckiej nauce.
|
|
|  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | >Pojęcie wiary jest, było i będzie zawsze towarzyszyło człowiekowi, nikt nie rodzi się geniuszem >posiadającym wszechwiedzę. Tak więc w procesie edukacji przyjmujemy na wiarę idee i poglądy z którymi się utożsamiamy. Wraz z upływem lat każdy gromadzi wiedzę wynikającą z osobistych doświadczeń,- ta mądrość-wiedza niejako zmusza nas do konfrontowania osobistego empiryzmu z tym co wynika z tego w co dotychczas wierzyliśmy. Ten proces trwa przez całe życie i jest indywidualny dla każdego osobnika. Wiara to pojęcie odnoszące się nie tylko do religii, 'wierzymy' rodzicom, lekarzom, naukowcom, specjalistom, politykom itp. >Zjawiska takie jak efekt placebo wynikają z przekonań-wiary, - w stwierdzeniu 'oto wielka tajemnica wiary' jest ujęte to co umyka i nie daje się ująć w sztywne ramy współczesnej świeckiej >nauce. >
I właśnie taka odpowiedź jest merytoryczna mało tego od razu widać, że pisze to człowiek mądry, który ma ciekawy punkt widzenia do zaprezentowania (co rzadko zdarza mi się przyznawać). W sumie twoja odpowiedź jest intrygująca i właśnie na podstawie takiego wywnioskowania można zrozumieć i uzasadnić niekompetencje wiedzy człowieka odnośnie sensu i logiki wiary.
Koniecznie daję ci punkt dodatni za takie streszczenie. Nie mówię, że przemawia za tym jakaś konkretna wiedza jednak za twoim spostrzeżeniem przemawia powierzchowny i obiektywny wgląd na sedno sytuacji. Na pewno jest to ciekawy punkt odniesienia, który warto rozwinąć. A to co ja piszę tutaj to też oczywiście prywatna opinia, indywidualne spojrzenie na zawartość przekazu nie roszcząc sobie monopolu do wystawiania osądu absolutnego, bo równie dobrze może ktoś wypowiedzieć się inaczej lub nie zgodzić z tobą jak ze mną i nadal będzie to czyjeś wolne prawo do wyrażenia swojego poglądu.
Także dzięki.
|
|
 | | farmer (22440 punktów) | >A jakie jest twoje zdanie w tym temacie?
A Ty jesteś nie wierzący znaczy czy jesteś ateistą?
|
|
|  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | >>A jakie jest twoje zdanie w tym temacie? >A Ty jesteś nie wierzący znaczy czy jesteś ateistą? >
Określę siebie nie jako "wierzący" tylko "rozumujący" i w kontekście religijnym owszem ateistą. Co nie znaczy, że nie dopuszczam istnienia pewnych zjawisk o charakterze transcendentnym lecz wyjaśnienia na tej drodze szukam indywidualnie na bazie wiedzy psychologicznej i ezoterycznej. I takie stanowisko do tego to nie jest "wiara" czyli zakładanie jakiegoś przekonania, wyznania czy fanatyzmu na tej drodze lecz poszukiwaniami na zasadzie stawiania pytań i wyodrębnienia z tego logicznego pierwiastka. Czyli tolerancyjnie odnoszę się do mediumizmu czy nawet zależności astrologicznych w duchowości człowieka jednak nadal spoglądam na to czujnym okiem badacza chcąc przekonać się na własnej skórze jak to działa. Tak czy siak zabobony religijne są dobitnie uderzające w oczy, a dogmaty ustanowione w materii opisywania zjawisk o charakterze parapsychologicznym niekompetentne. Bynajmniej w moim doświadczeniu i rozumieniu.
A jak u Ciebie to wygląda?
|
|
| |  | | Rowerex (859 punktów) | >Czyli tolerancyjnie (...) zabobony religijne
Eksperyment myślowy - załóżmy, że otrzymujesz worek z napisem "zabobony religijne", a to co z nim zrobisz zadecyduje w sposób nieodwracalny o tym, czy owe "zabobony religijne" będą dalej istniały wśród ludzi, czy też całkowicie i szybko znikną, a zatem już nikt i nigdy nie będzie owych zabobonów wyznawał.
Co zrobisz z workiem?
|
|
| | |  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | > >Czyli tolerancyjnie (...) zabobony religijne> Eksperyment myślowy - załóżmy, że otrzymujesz worek z napisem "zabobony religijne", a to co z nim zrobisz zadecyduje w sposób nieodwracalny o tym, czy owe "zabobony religijne" będą dalej istniały wśród ludzi, czy też całkowicie i szybko znikną, a zatem już nikt i nigdy nie będzie owych zabobonów wyznawał.> Co zrobisz z workiem?> Jeżeli to worek koloru czarnego to chętnie wyrzucę go rzeki  to taki komiczny dodatkowy protokół pod twój eksperyment myślowy jeśli wolno.
|
|
| | | |  | | Rowerex (859 punktów) | > >>Czyli tolerancyjnie (...) zabobony religijne> >Eksperyment myślowy - załóżmy, że otrzymujesz worek z napisem "zabobony religijne", a to co z nim zrobisz zadecyduje w sposób nieodwracalny o tym, czy owe "zabobony religijne" będą dalej istniały wśród ludzi, czy też całkowicie i szybko znikną, a zatem już nikt i nigdy nie będzie owych zabobonów wyznawał.> >Co zrobisz z workiem?> >> Jeżeli to worek koloru czarnego to chętnie wyrzucę go rzeki to taki komiczny dodatkowy protokół pod twój eksperyment myślowy jeśli wolno.Jak najbardziej wolno. Ale dlaczego akurat czarny i co oznacza słowo "protokół"? A jeżeli trafisz na rzekę Ganges lub Jordan?
|
|
| | | | |  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | > Jak najbardziej wolno. Ale dlaczego akurat czarny i co oznacza słowo "protokół"? A jeżeli trafisz na rzekę Ganges lub Jordan?> Czarny od tego, że z reguły trupy ładuje się do takiego czarnego wora, a potem do rzeki wrzuca no ale niech to nie zabrzmi drastycznie może za dużo filmów mafijnych się naoglądałem stąd zaznaczyłem kontekst żartobliwy w tym stwierdzeniu. A z protokołem to przejęzyczyło mi się miałem na myśli dopowiedzieć dodatkowy komiczny dekret do protokołu twojego eksperymentu myślowego ubrany w żarty no ale czy takie już istotne? A jeżeli trafię na rzekę Ganges lub Jordan to trzeba będzie z tym jakoś pogodzić się, że to nie nasza kochana Wisła, Odra na zachodzie albo Bug na wschodzie.
|
|
| | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >Czarny od tego, że z reguły trupy ładuje się
Ostatnia kwestia, bo zapomniałem o najważniejszym - czy to oznacza, że owym aktem utopienia "worka z napisem" wybierasz opcję "zniknięcia" raz na zawsze wszelkich "zabobonów religijnych"?
|
|
| | | | | | |  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | >>Czarny od tego, że z reguły trupy ładuje się >Ostatnia kwestia, bo zapomniałem o najważniejszym - czy to oznacza, że owym aktem utopienia "worka z napisem" wybierasz opcję "zniknięcia" raz na zawsze wszelkich "zabobonów religijnych"? >
Co ci mogę powiedzieć jeżeli istniała by opcja naciśnij guzik i nie ma od teraz zabobonów, dogmatów, ani wpływu religii na życie i kształtowanie tożsamości człowieka w naszym społeczeństwie to wybieram naciśnij guzik. Chociaż niektóre wartości etyczne i tego typu wyjątki takie jakie na przykład proponuje dekalog uważam, że powinny pozostać nienaruszone. Prosta odpowiedź na proste pytanie ale co kryje się za twoim eksperymentem to, aż sam ciekaw jestem. Albo przynajmniej owe wpływy ograniczyć do takiego stopnia, żeby na pewnym etapie życia człowiek mógł sam wybrać zgodnie ze swoją wolną wolą jaką propozycję wybiera odnośnie swoich przekonań. Bo jednak tak na prawdę pewne rzeczy są nam odgórnie narzucone nie mówiąc już w szczególności o wpływie religii na politykę.
Jednak to jest oddzielna refleksja na oddzielne i dłuższe już wypracowanie w tej materii.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Rowerex (859 punktów) | > Co ci mogę powiedzieć jeżeli istniała by opcja naciśnij guzik i nie ma od teraz zabobonów, dogmatów, ani wpływu religii na życie i kształtowanie tożsamości człowieka w naszym społeczeństwie to wybieram naciśnij guzik.Homo Sapiens  > To jest oddzielna kwestia na dłuższe już wypracowanie w tej materii.Zaprawdę powiadam Ci: 1. Napisano wszak: "otrzymujesz worek z napisem", zatem nie napisano: "otrzymujesz worek zawierający", co poniekąd stanowi pewną drobną, acz istotną różnicę - a skoro liczy się wyłącznie opakowanie i nie ważne co jest w środku, to hmmm... 2. Jednakowoż napisano też: "to co z nim zrobisz zadecyduje", ale nie napisano jaka czynność o czym zadecyduje, a mimo to wybrano rytualne zniszczenie, więc hmmm... 3. Azaliż to napisano również: "nikt i nigdy nie będzie owych zabobonów wyznawał", ale nie podano żadnych środków ku temu zmierzających, ale jeżeli "guzik śmierci" okazał się najlepszym rozwiązaniem, to hmmm... A więc - skoro pozwoliłem na wybranie koloru worka, to pozwolę sobie na dokończenie historyjki w sposób skrajnie wredny, perfidny i złośliwy - otóż worek ma napis, ale nie ma ów napis nic wspólnego z zawartością. Jako że odbiorca worka poprzestał na napisie, to umieszczam w owym worku jego samego, co by sam siebie utopił - tak więc zabobony jak to zabobony, były są i będą ku rozpaczy topiącego się z własnej ręki... No to jak, ratować, czy może nie ma czego? Wszak jeszcze cokolwiek dycha - albo i pincet plus
|
|
| | | | | | | | |  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | > >Co ci mogę powiedzieć jeżeli istniała by opcja naciśnij guzik i nie ma od teraz zabobonów, dogmatów, ani wpływu religii na życie i kształtowanie tożsamości człowieka w naszym społeczeństwie to wybieram naciśnij guzik.> Homo Sapiens  > >To jest oddzielna kwestia na dłuższe już wypracowanie w tej materii.> Zaprawdę powiadam Ci:> 1. Napisano wszak: "otrzymujesz worek z napisem", zatem nie napisano: "otrzymujesz worek zawierający", co poniekąd stanowi pewną drobną, acz istotną różnicę - a skoro liczy się wyłącznie opakowanie i nie ważne co jest w środku, to hmmm...> 2. Jednakowoż napisano też: "to co z nim zrobisz zadecyduje", ale nie napisano jaka czynność o czym zadecyduje, a mimo to wybrano rytualne zniszczenie, więc hmmm...> 3. Azaliż to napisano również: "nikt i nigdy nie będzie owych zabobonów wyznawał", ale nie podano żadnych środków ku temu zmierzających, ale jeżeli "guzik śmierci" okazał się najlepszym rozwiązaniem, to hmmm...> A więc - skoro pozwoliłem na wybranie koloru worka, to pozwolę sobie na dokończenie historyjki w sposób skrajnie wredny, perfidny i złośliwy - otóż worek ma napis, ale nie ma ów napis nic wspólnego z zawartością. Jako że odbiorca worka poprzestał na napisie, to umieszczam w owym worku jego samego, co by sam siebie utopił - tak więc zabobony jak to zabobony, były są i będą ku rozpaczy topiącego się z własnej ręki...> No to jak, ratować, czy może nie ma czego? Wszak jeszcze cokolwiek dycha - albo i pincet plus  OK w porządku możesz dowartościować się błyskotliwością swojej gierki mimo, że od razu wyczułem, że coś z tym workiem kombinujesz dlatego sprowadziłem całość do określenia: > Co ci mogę powiedzieć jeżeli istniała by opcja naciśnij guzik i nie ma od teraz zabobonów, dogmatów, ani wpływu religii na życie i kształtowanie tożsamości człowieka w naszym społeczeństwie to wybieram naciśnij guzik<Wiec wygląda na to, że do tego worka to bardziej ty mnie na siłę wrzuciłeś niż ja sam tam chciałem wchodzić  Mam mimo wszystko nadzieję, że uda nam powrócić się do meritum wątku.
|
|
| | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | |  | | Filozoficzny Pietras (27 punktów) | > >meritum wątku.> en.wikipedia.org/wiki/Optimism_bias> en.wikipedia.org/wiki/BiasOwszem lecz co innego jest interpretacją losową wzorców tak jak w tym drugim pojęciu, gdzie widnieje przykład kraterów na Księżycu, a będący przykładem indywidualnej percepcyjnej stronniczości spowodowanej przez pareidolia, a jeszcze co innego jest dane postrzeganie bazować na faktach w szczególności na bezspornej argumentacji, którego treść w tym przypadku będzie jednakowa i taka sama dla każdego chyba, że ktoś na rzeczowych dowodach podważy ją.
|
|
| |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>A jakie jest twoje zdanie w tym temacie? >>A Ty jesteś nie wierzący znaczy czy jesteś ateistą? >> >Określę siebie nie jako "wierzący" tylko "rozumujący" i w kontekście religijnym owszem ateistą. Co nie znaczy, że nie dopuszczam istnienia pewnych zjawisk o charakterze transcendentnym lecz wyjaśnienia na tej drodze szukam indywidualnie na bazie wiedzy psychologicznej i ezoterycznej. I takie stanowisko do tego to nie jest "wiara" czyli zakładanie jakiegoś przekonania, wyznania czy fanatyzmu na tej drodze lecz poszukiwaniami na zasadzie stawiania pytań i wyodrębnienia z tego logicznego pierwiastka. Czyli tolerancyjnie odnoszę się do mediumizmu czy nawet zależności astrologicznych w duchowości człowieka jednak nadal spoglądam na to czujnym okiem badacza chcąc przekonać się na własnej skórze jak to działa. Tak czy siak zabobony religijne są dobitnie uderzające w oczy, a dogmaty ustanowione w materii opisywania zjawisk o charakterze parapsychologicznym niekompetentne. Bynajmniej w moim doświadczeniu i rozumieniu.
Skomplikowane to....niczym wiara. >A jak u Ciebie to wygląda?
"Nijak". Jedni wierzą a inni nie, bo tamci wierzą i stają się ateistami przez to. Choć " stają" to może źle określenie. Wiele osób robi poprostu opozycję do wiary.
Ateizm jest powiązany z wiarą. Sam z siebie nie istnieje. Dlatego zapytałem po tym co napisałeś o wierze czy jesteś ateistą. I trochę pat.
|
|
 | | witamziomy (536 punktów) | > A jakie jest twoje zdanie w tym temacie? czy określenie "wiary" według ciebie ma rację bytu w słownictwie człowieka? Czy "wierzysz, że wierzenie w coś" ma sensowne znaczenie?Wiara w swym pierwotnym aspekcie to przekonanie o istnieniu "transcendencji". Przekonanie to wynika z obserwacji świata lub jest budowane na bazie logicznych wniosków np. : 1. Widzę piękno, złożoność, różnorodność zjawisk, form i organizmów żywych, widzę harmonię i idealną równowagę. Intuicyjnie czuję, iż jakaś " wszechinteligentna " przyczyna wprawiła to wszystko w ruch. Wierzę, że ona istnieje i chcę się o niej dowiedzieć jak najwięcej, poznawać jej tajemnice na tyle ile będę mógł, ile będzie mi dane. Wiara jest tutaj bodźcem do dalszych poszukiwań. 2. Wszechświat ma swój początek. Logika podpowiada, że coś nie może powstać z niczego. Przyczyna powstania wszechświata musi być zatem transcendentna, bo jakby nie była to i ona miałaby swoją przyczynę, następnie tamta przyczyna swoją i tak w nieskończoność. Wiara jest bodźcem, który pcha człowieka w stronę transcendencji, aktywnego poszukiwania jej w obecnym życiu. Wiara w transcendencję ( Boga ), którego spotkamy po śmierci to profanacja ludzkiego rozumu. Wiara w dogmatyzm to niewola, pułapka umysłowa, zniewolenie rozumu, pomieszanie i niewiedza, to wewnętrzne nieuświadomione, pulsujące cierpienie, którego ujście ludzkość przez wieki doświadczała i kresu tej tendencji nie widać. Wiara w dogmatyzm religijny to choroba umysłowa. Osoba wierząca " wierzy " w słowa, wydarzenia, bóstwa, obietnice nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości, kalecząc w ten sposób swój rozum, największy dar jaki istnieje w znanym nam wszechświecie. Lecz to nie koniec problemów. Jeżeli ktoś wierzy w Boga i tą wiarę realizuje poprzez dogmatyzm religijny to wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego i zamiast do "Boga" się przybliżać to się od niego oddala. Co można wywnioskować analizując historię ludzkich zamordyzmów, bestialstwa i okrucieństwa. Obecne czasy to ciąg dalszy tej historii. Wiara w dogmatyzm jest oderwaniem od rzeczywistości, ślepotą, jest toksyną wlaną w ludzki umysł, ciemnotą rodzącą odpowiadające jej owoce. Niestety są to owoce pokryte cierniami, będące przyczyną większości ludzkich cierpień. > Jakie ze stwierdzeń wiarygodniej przemawia do twojego rozumu - "wierzyć w jego istnienie" czy "wiedzieć o jego istnieniu"? albo "wierzę, że to nastąpi" czy "wiem, że to nastąpi"?Wiara w istnienie "kogoś" lub "czegoś" to zwyczajna ciemnota, oderwanie od rozumu. Wiem, że "ktoś, coś" istnieje to otwarcie na argumenty i człowieczeństwo w chwale. "Wierzę, że to nastąpi"- to oczekiwanie na rezultat w niepewnej przyszłości i jako takie jest poprawne. Lepiej by jednak nam się żyło odfiltrowując powyższe zdanie z konotacji religijnej używając określenia "mam nadzieję ,że...". " Wiem, że to nastąpi " - jest to zdanie z serii "irracjonalne". O przyszłości zawsze mówimy w kontekście oczekiwań  Pozdro.
|
|
| Hamerlik Konopka (19903 punktów) | Wiarę określilbym jako dziedzictwo emocjonalne, program emocjonalnych reakcji umysłu prowadzących do przełomów w umyśle i do podejmowania decyzji w warunkach, w ktorych nie rozumiemy rzeczywistości i nie potrafimy przewidywać kolejnych zdarzeń.
Wiara to zwierzęcy instynkt jaki odzieczylismy po naszych przodkach.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|