Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kradzież, czy sprawiedliwość społeczna?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
12-10-2011 11:00kika (1657 punktów)Kradzież, czy sprawiedliwość społeczna?
Ocena 2 na 12
W komentarzach do jednego z artykułów padło następujące zdanie:
>Nie rozumiem,jak regulacja wpływa na zmniejszenie różnic między bogatymi a biednymi? Znam tylko jedna regulację wyrównująca różnice społeczne , jest to system podatkowy, zabrać bogatemu dać biednemu, czyli kradzież rękami urzędnika. <

Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.
Uważam, że coś jest nie tak.

Załóżmy, że ktoś ma pieniądze na inwestycje i zdecyduje się na założenie firmy produkującej "coś". Ale sam nie potrafi zrobić tego "coś". Zatrudnia więc ludzi, którzy potrafią. Płaci im grosze w stosunku do tego, co otrzyma po sprzedaży lub, jeśli zysk jest niewielki na sztuce, to zatrudnia mnóstwo ludzi.

Przypominam, sam nie stworzyłby nic, bo nie potrafi, lub nie byłby fizycznie w stanie wyprodukować takiej ilości. Wykorzystuje umiejętności i wiedzę innych, którym płaci ułamek tego, co sam zarobi.

Pytanie: dlaczego wtedy nie mówimy o kradzieży? Przeciwnie mamy być wdzięczni za pracę. A czy ta osoba nie powinna być NAM wdzięczna, że mogła coś wyprodukować i zarobić pieniądze? Dzięki nam.

Moim zdaniem nałożenie podatku przez państwo jest w tej sytuacji pilnowaniem interesu społecznego.

Gdyby ktoś wygrał w totka i nałożono by na niego dodatkowy podatek, to wtedy byłaby kradzież, bo nie posługiwał się ludźmi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby ktoś wygrał w totka i nałożono by na niego dodatkowy podatek, to wtedy byłaby kradzież, bo
>nie posługiwał się ludźmi.

W kwestii formalnej - wygrana w grach losowych i konkursach jest opodatkowana - stawką 10%.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you sholud never give drugs to kids"
kika (1657 punktów)

>W kwestii formalnej - wygrana w grach losowych i konkursach jest opodatkowana - stawką 10%.

Wiem, wyraziłam się nieściśle. Napisałam dodatkowy podatek, a miałam na myśli wyższy podatek.
facet (344 punktów)
No właśnie! Dlaczego jakiś poeta za swoją twórczość dostaje nagrodę Nobla a ja, który tą jego twórczość czytam tej nagrody nie dostaję?! To niesprawiedliwe, przecież gdyby nie ja i inni czytelnicy jego twórczość nie miałaby sensu i nagrody by nie dostał!!!

Ech... Aż się chce zanucić na melodię hymnu harcerskiego: "Na barykady ludu roboczy, czerwony sztandar do góry wznieś..."
12-10-2011 12:26 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)
>No właśnie! Dlaczego jakiś poeta za swoją twórczość dostaje nagrodę Nobla a ja, który tą jego twórczość czytam tej nagrody nie dostaję?!

Nagrody nie są opodatkowywane dodatkowo.
romaro (25211 punktów)
>Nagrody nie są opodatkowywane dodatkowo.
A co to jest ten podatek dodatkowy?
>Tak samo jak wygrana w Totka.
W końcu ten Totek jest opodatkowany, czy nie jest?
12-10-2011 13:00 
 Ocena 1 na 1
facet (344 punktów)

>Nagrody nie są opodatkowywane dodatkowo.
>
Nie zrozumieliśmy się. Ale to nic dziwnego.
romaro (25211 punktów)
>No właśnie! Dlaczego jakiś poeta za swoją twórczość dostaje nagrodę Nobla a ja, który tą jego twórczość czytam tej nagrody nie dostaję?! To niesprawiedliwe, przecież gdyby nie ja i inni czytelnicy jego twórczość nie miałaby sensu i nagrody by nie dostał!!!

Bo nie każdy praca jest efektywna. Poeta wykonał pracę, której efektem jest, powiedzmy poemat. Ty zadałeś sobie trud, czytając ten poemat, tylko efektu brak.

>Nie zrozumieliśmy się. Ale to nic dziwnego.
12-10-2011 11:38
 Ocena 8 na 10
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.
>Uważam, że coś jest nie tak.
-Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu. Oczywiście kwotowo różnice są kolosalne, z wyższych zarobków więcej. I to już jest wystarczająca sprawiedliwość społeczna.
-Nie można kogoś karać wyższym podatkiem za to,że więcej zarabia. To się nikomu nie opłaca. Lepiej gdy pracodawcę stać na zatrudnienie większej ilości pracowników legalnie, którzy też zapłacą podatki od swoich zarobków, którzy zapłacą ubezpieczenie. Zwiększa się masa podatkowa, zmniejsza szara strefa, pracodawca nie musi kombinować, szukać ulg, podnosić cen np. na chleb jeśli to właściciel piekarni. Szkoda, że jeszcze żaden minister finansów nie zaryzykował, wszyscy wolą liczyć na to co już jest, czyli ilu ludzi płaci podatki i ile jeszcze można z nich zedrzeć. Efekt jak w tym przysłowiu; chytry dwa razy traci.
-A poza tym jak w innym wątku pisałem (o głosowaniu) nikt nie powinien nikomu robić łaski, to trzeba skończyć. Pracodawca, że zatrudnia i płaci, bo z pracy swoich ludzi żyje, a pracownik, że pracuje. Jak mu nie pasuje to niech sam zostanie pracodawcą.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
kika (1657 punktów)

>-A poza tym jak w innym wątku pisałem (o głosowaniu) nikt nie powinien nikomu robić łaski, to trzeba skończyć. Pracodawca, że zatrudnia i płaci, bo z pracy swoich ludzi żyje, a pracownik, że pracuje. Jak mu nie pasuje to niech sam zostanie pracodawcą.
>
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein


Całkowicie się z tym zgadzam. Tylko tak jakoś zawsze jest, że ktoś komuś robi łaskę.
W poprzednim ustroju łaskę robili pracownicy ( słynne: "czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy"), a teraz pracodawcy pomiatają pracownikami.
lukaszewicz (5674 punktów)
>Szkoda, że jeszcze żaden minister finansów nie zaryzykował, wszyscy wolą liczyć na to co już jest, czyli ilu ludzi płaci podatki i ile jeszcze można z nich zedrzeć.

Minister finansów nie musiałby ryzykować bo umie liczyć.

Tyle, że w tym wypadku ważniejszy jest kapitał polityczny.
12-10-2011 14:35 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>-Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu. Oczywiście kwotowo różnice są kolosalne, z wyższych zarobków więcej. I to już jest wystarczająca sprawiedliwość społeczna.
A co to jest sprawiedliwość społeczna? Co to znaczy, że system podatkowy jest sprawiedliwy?
12-10-2011 15:47 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>A co to jest sprawiedliwość społeczna? Co to znaczy, że system podatkowy jest sprawiedliwy?
-Taki wymysł dla usprawiedliwienia dlaczego jedni płacą więcej, a inni mniej. Wiem że za chleb płacimy tyle samo, składki ZUS też takie same mimo różnych zarobków, żeby było sprawiedliwie. Z podatkami jest inaczej, bardziej społecznie, więc każdy oddaje do wspólnego worka taką samą część, procentowo, tego co posiada. To znaczy powinno tak być.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
12-10-2011 17:41 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>A co to jest sprawiedliwość społeczna? Co to znaczy, że system podatkowy jest sprawiedliwy?

Zasada Pareto wyjaśnia słuszność protestów na Wall Street i jednocześnie... je podważa

Nie wiem, czy jest to sprawiedliwe, ale też nie jestem zbyt ciekaw, do czego to w końcu doprowadzi. W zasadzie, to wolałbym w ogóle nie mieć nigdy okazji, by się tego dowiedzieć.
13-10-2011 15:27 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
Z zasadą Pareto to USA już dawno się rozstały.

Cytat:
"The Atlantic" nie podał źródeł, z których korzystał

Słusznie, bo pewnie były to publikacje z lat 70-tych ubiegłego wieku, przed deregulacją gospodarki, (umożliwieniem nadmiernej koncentracji kapitału), pojawieniem się rajów podatkowych oraz ekstra ulg podatkowych w samych stanach dla korporacji.
12-10-2011 15:08 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu.

Proste to jest, ale nie wiem, czy sprawiedliwe.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
12-10-2011 15:53 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu.
>Proste to jest, ale nie wiem, czy sprawiedliwe.
-Jednak tak. I opłacalne dla wszystkich, dla gospodarki. Jeśli ktoś zarabiałby milion to musiałby odpalić powiedzmy 150000 podatku, przy zarobkach 10000, 1500 podatku. Ludzie powinni chcieć być bogatymi, a nie tylko chcieć pieniędzy bogatych.
-Równe prawa, równe obowiązki, równe (procentowo) podatki.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
12-10-2011 20:30 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Ludzie powinni chcieć być bogatymi, a nie tylko chcieć pieniędzy bogatych.wo

Bogactwo to ubogi cel, jeśli zestawimy go z całą paletą potrzeb człowieka.

Jest takie powiedzonko: nie rób drugiemu,co tobie nie miłe. Można je sformułować w abstrakcyjnym języku etyki, ale pomińmy to. Pewną jego wersją jest też imperatyw kategoryczny racjonalnej etyki Kanta: należy postępować zawsze wedle takich reguł, co do których chcielibyśmy, aby były one stosowane przez każdego i zawsze (wiki). Jak sądzisz, czy bogaci postępują wedle tego imperatywu? Lub inaczej: dlaczego mierzą siebie inną miarą niż np. zatrudnianych u siebie ludzi? Jeśli uważasz, że jest to konieczne, to pokaż reguły owej konieczności, tzn. reguły, bez których homo podobno sapiens wyginąłby w procesie ewolucji.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
12-10-2011 21:22 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jak sądzisz, czy bogaci postępują wedle tego imperatywu? Lub inaczej: dlaczego mierzą siebie inną miarą niż np. zatrudnianych u siebie ludzi? Jeśli uważasz, że jest to konieczne, to pokaż reguły owej konieczności, tzn. reguły, bez których homo podobno sapiens wyginąłby w procesie ewolucji.

-Nie jestem bogaty więc trudno mi się za nich tłumaczyć, są tak samo różni jak biedni. Jedni chcą zarobić i się wzbogacić, inni myślą jak bogatym zabrać. Zresztą kogo nazwiemy bogatym, od jakiej kwoty dochodów?


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
13-10-2011 15:46 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>>>Ludzie powinni chcieć być bogatymi, a nie tylko chcieć pieniędzy bogatych.

Ludzie przeważnie chcą być bogaci. Ale nie każdy ma szczęście urodzić się w bogatej rodzinie i żeby nie wiem jak pracował z poświęceniem i uczciwie, to nigdy nie będzie mieć równych szans np. z synem bogatego tatusia. Prawda?
Nie można potępiać i karać z góry wszystkich zarabiających niezbyt dużo. Z mojego doświadczenia lepszymi pracownikami są osoby nie rozpieszczane przez życie.
Poza tym na wysokie stanowiska dostają się czasem ludzie bezwzględni, idący po trupach do kariery. Czy ktoś, kto nie umie krzywdzić ludzi i podlizywać się, ma być traktowany od razu jako nieudacznik?
13-10-2011 16:06 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Poza tym na wysokie stanowiska dostają się czasem ludzie bezwzględni, idący po trupach do kariery. Czy ktoś, kto nie umie krzywdzić ludzi i podlizywać się, ma być traktowany od razu jako nieudacznik?
-Ja nawet czegoś takiego nie sugerowałem i sam nie jestem też bogaty. A ludzie bezwzględni są wszędzie, to nie zależy od pieniędzy. One czasami tylko pokazują jaki ktoś jest naprawdę.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
13-10-2011 16:41 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>-Ja nawet czegoś takiego nie sugerowałem i sam nie jestem też bogaty. A ludzie bezwzględni są wszędzie, to nie zależy od pieniędzy. One czasami tylko pokazują jaki ktoś jest naprawdę.

Zastanowiło mnie takie zdanie, nie wiem, jak robiono badania, ale: "Odsetek psychopatów wśród dyrektorów wynosi 4 proc. - cztery razy więcej niż w całym społeczeństwie. Czy to znaczy, że w karierze biznesowej pomaga psychopatia i czy mamy się bać, wyjaśnia pisarz i reżyser Jon Ronson, autor książki The Psychopath Test: A Journey Through the Madness Industry".

Dlatego więc na każdym kroku bronię ludzi zdolnych, pracowitych, uczciwych, ale pozbawionych cech psychopatycznych przydatnych w walce z rekinami biznesu, czyli umiejętności i chęci manipulacji, braku empatii itp.
Często spotykam się ze zdaniem, że biedni są sami sobie winni. No może, ale przecież nie wszyscy! Biedni - tu myślę o ludziach zarabiających 1200 zl, może trochę więcej, na miesiąc.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Często spotykam się ze zdaniem, że biedni są sami sobie winni. No może, ale przecież nie wszyscy! Biedni - tu myślę o ludziach zarabiających 1200 zl, może trochę więcej, na miesiąc.
-Nie jestem wyznawcą hasła, że każdy jest kowalem swego losu. Powinno ono mieć inny początek; bądź, próbuj być, staraj się być itd....ale wiemy, że czasami po prostu znajdujemy się między młotem, a kowadłem. To nie zmienia jednak faktu, że ludzie bogaci i przedsiębiorczy są niezbędni społeczeństwu i gospodarce.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
13-10-2011 16:12 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Ludzie przeważnie chcą być bogaci.

Nie zgadzam się z tym. W naszym społeczeństwie obraz osoby bogatej posiada zabarwienie wyraźnie negatywne, jak np. w opowiadaniu pt. "Opowieść wigilijna". Co więcej człowiek, któremu udało się osiągnąć niezależność finansową, często może być wytykany palcami przez większość swoich znajomych, niekoniecznie z zazdrości. Jeżeli ktoś chce być bogaty, to najpierw musi zrozumieć, że dopiero fakt, jak wykorzysta bogactwo sprawi, czy będzie on dobry czy zły. W większości jednak człowiek przegrywa z własną wizją "złego bogacza".

>Ale nie każdy ma szczęście urodzić się w bogatej rodzinie i żeby nie wiem jak pracował z poświęceniem i uczciwie, to nigdy nie będzie mieć równych szans np. z synem bogatego tatusia. Prawda?

Z tym nie zgadzam się w połowie. Można ciężko pracować i cały dzień przerzucać ziemię bez celu, ale czy to przyniesie pieniądze? Bogactwo osiąga się przez pracę, która przynosi pieniądze, nie zawsze wymaga to poświęcenia i uczciwości, ale te cechy są cenione przez część ludzi.

Taki człowiek, jak napisałaś, nie będzie miał równych szans, bo są rzeczy, których będzie mu brakowało, a mogą być takie, w których będzie miał przewagę. Dlatego właśnie najwięksi miliarderzy to ludzie, którzy nie odziedziczyli majątku, ale sami do niego doszli w jakiś sposób. Oni mieli na swojej drodze przeciwności, pokonali je i dzięki temu mieli "charakter" i więcej samozaparcia niż ludzie wychowani w luksusie.

>Nie można potępiać i karać z góry wszystkich zarabiających niezbyt dużo. Z mojego doświadczenia lepszymi pracownikami są osoby nie rozpieszczane przez życie.

I to potwierdza to, co napisałem wcześniej. Pytanie tylko ile takich osób potrafi tak wykorzystywać swoje umiejętności, aby na nich zarabiać? Moim zdaniem bardzo mało.
emilpromil (184 punktów)
> >>>Ludzie powinni chcieć być bogatymi, a nie tylko chcieć pieniędzy bogatych.
>Ludzie przeważnie chcą być bogaci. Ale nie każdy ma szczęście urodzić się w bogatej rodzinie i żeby nie wiem jak pracował z poświęceniem i uczciwie, to nigdy nie będzie mieć równych szans np. z synem bogatego tatusia. Prawda?

Szanse równe nie są, ale możliwości tak i biedny może osiągnąć więcej od bogatego ale będzie to trudniejsze.

>Poza tym na wysokie stanowiska dostają się czasem ludzie bezwzględni, idący po trupach do kariery. Czy ktoś, kto nie umie krzywdzić ludzi i podlizywać się, ma być traktowany od razu jako nieudacznik?

Na wysokie stanowiska dostają się ludzie którzy chcą się dostać na wysokie stanowiska i dlatego stają się bezwzględni i idą po trupach.
Krzywdzić i podlizywać też można się nauczyć, w pewnych środowiskach te zdolności są cenione a w innych pogardzane, środowisko można zmienić.
12-10-2011 15:18 
 Ocena 4 na 4
Rigoletto (3891 punktów)
>>Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.
>>Uważam, że coś jest nie tak.
>-Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu. Oczywiście kwotowo różnice są kolosalne, z wyższych zarobków więcej. I to już jest wystarczająca sprawiedliwość społeczna.

Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?
12-10-2011 15:46 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>>-Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu. Oczywiście kwotowo różnice są kolosalne, z wyższych zarobków więcej. I to już jest wystarczająca sprawiedliwość społeczna.
>Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?
Aby pogłówny był sprawiedliwy, należałoby uzupełnić go podatkiem katastralnym. Ponieważ jego wdrożenie jest kosztowne i skomplikowane, a populacja bogatych dość dobrze pokrywa się z populacją lepiej zarabiających - podatek liniowy zgrabnie łączy funkcję prostoty i sprawiedliwości.
12-10-2011 15:55 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>>-Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu. Oczywiście kwotowo różnice są kolosalne, z wyższych zarobków więcej. I to już jest wystarczająca sprawiedliwość społeczna.
>>Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?
>Aby pogłówny był sprawiedliwy, należałoby uzupełnić go podatkiem katastralnym. Ponieważ jego wdrożenie jest kosztowne i skomplikowane, a populacja bogatych dość dobrze pokrywa się z populacją lepiej zarabiających - podatek liniowy zgrabnie łączy funkcję prostoty i sprawiedliwości.

Podatek katastralny jest swego rodzaju ubezpieczeniem swojego majątku (państwo jest gwarantem majątkowego status quo). I moim zdaniem jest bardziej uzasadniony od podatku dochodowego, który zniechęca do zwiększonego wysiłku w pracy. Tak więc ja osobiście przychylam się do tego aby zamienić podatek dochodowy na pogłówne + podatek majątkowy.
12-10-2011 16:10 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Podatek katastralny jest swego rodzaju ubezpieczeniem swojego majątku (państwo jest gwarantem majątkowego status quo). I moim zdaniem jest bardziej uzasadniony od podatku dochodowego, który zniechęca do zwiększonego wysiłku w pracy. Tak więc ja osobiście przychylam się do tego aby zamienić podatek dochodowy na pogłówne + podatek majątkowy.
Jest tylko jeden szkopuł. Poparcie społeczne dla tej idei oscyluje w granicach 1% (jeśli mierzyć je wyborczym wynikiem konserwatywnych liberałów - jedynych, którzy mają taki system podatkowy w programie)
12-10-2011 18:30 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Podatek katastralny jest swego rodzaju ubezpieczeniem swojego majątku (państwo jest gwarantem majątkowego status quo). I moim zdaniem jest bardziej uzasadniony od podatku dochodowego, który zniechęca do zwiększonego wysiłku w pracy. Tak więc ja osobiście przychylam się do tego aby zamienić podatek dochodowy na pogłówne + podatek majątkowy.
>Jest tylko jeden szkopuł. Poparcie społeczne dla tej idei oscyluje w granicach 1% (jeśli mierzyć je wyborczym wynikiem konserwatywnych liberałów - jedynych, którzy mają taki system podatkowy w programie)

Szczerze mówiąc ja sam obecnie jestem przeciwnikiem katastru, z tej prostej przyczyny, że w obecnym podejściu do podatków, nie zastąpił by on podatku dochodowego tylko stanowiłby kolejne obciążenie...
12-10-2011 19:13 
 Ocena 2 na 2
coreless (16088 punktów)

>Szczerze mówiąc ja sam obecnie jestem przeciwnikiem katastru, z tej prostej przyczyny, że w obecnym podejściu do podatków, nie zastąpił by on podatku dochodowego tylko stanowiłby kolejne obciążenie...

Nie przesadzajmy. Społeczeństwo się bogaci, więc można podnieść stare lub wprowadzić nowe podatki. Jest to logiczne. Jak kogoś na to nie stać, zawsze może wziąć kredyt pod zastaw... Co to w ogóle za pomysł, by ludzie sobie spokojnie mieszkali w swoich domkach, cieszyli się życiem, i tak bezinteresownie, po prostu uprawiali swój ogródek. Trzeba płacić.
12-10-2011 16:04 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?
-A wiem o co Ci chodzi. Tak, prawda, ale tu dochodzi słowo społecznie sprawiedliwe. Nie przepadam za nim, ale różnice w dochodach są tak gigantyczne, że nie wyobrażam sobie jaka miałaby być ta jedna składaka podatkowa. Ten co zarabia milion odprowadza 300 zł. i ten co zarabia 2000 też 300 zł. ? Wszystko sprawiedliwie padło by na ryj


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
12-10-2011 17:54 
 Ocena 4 na 4
coreless (16088 punktów)

>Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?

Jest to w zasadzie świetny pomysł na zupełnie nowy system społeczno-ekonomiczny. Załóżmy, że ustalamy pogłówne w wysokości 2000 zł/m-c dla każdego Polaka. Ponieważ większość nie byłaby w stanie ponieść takich kosztów, proponowano by im kredyty na spłatę podatków pod zastaw tkanek i narządów. Wkrótce PKB napędzane dynamicznie rozwijającym się rynkiem kredytów na spłatę podatków osiąga niebotyczne poziomy. Dług staje się częścią gospodarki. Sektor finansowy zaczyna odpowiadać za 40-60% PKB. W celu dywersyfikacji ryzyka powstają instrumenty pochodne, derywaty itp. Polska kwitnie. Mamy tyle krwi oddanej, ze preparaty z osocza eksportujemy do Chin, Indii i Korei Północnej, a szpitale zawalone są nerkami i innymi narządami parzystymi do przeszczepu. Ludzie nie mają nic, ale mają za to olbrzymie długi, dzięki którym można od nich wydrenować wszelkie oszczędności i zapędzać do jeszcze cięższej pracy. Pojawiają się teorie, że bez nerek też można żyć... W końcu ceny narządów i tkanek załamują się: ludzie zostają z ubytkami tkanek, narządów, majątku i woli do życia, za to 5% najbogatszych ma wszystko, a ci, co nie mieli nic, mają jeszcze mniej niż mieli przed reformami. Ale to tylko pesymistyczny scenariusz, który nie musi się wcale spełnić.
Poza tym jest to moralne i sprawiedliwe, ponieważ gdyż. Tylko komunista i czerwona gnida trockistowska może mieć inne zdanie.
12-10-2011 18:48 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?
>Jest to w zasadzie świetny pomysł na zupełnie nowy system społeczno-ekonomiczny. Załóżmy, że ustalamy pogłówne w wysokości 2000 zł/m-c dla każdego Polaka.

Masz super pomysły. Z samego pogłównego, bez doliczania innych dochodów, budżet byłby prawie 4 razy większy niż obecnie.

>Poza tym jest to moralne i sprawiedliwe, ponieważ gdyż. Tylko komunista i czerwona gnida trockistowska może mieć inne zdanie.

A tak poważnie to zamiast wypisywać takie kocopały, to może warto faktycznie sprawdzić w jakiej wysokości byłby podatek pogłówny gdyby zastąpić nim podatek PIT? Biorąc pod uwagę, np. projekt budżetu na ubiegły rok wychodzi, że byłoby to ok. 950 zł ale rocznie, w tym roku ok. 1000 zł. Może więc sprzedaż narządów, nie byłaby jednak konieczna?
12-10-2011 19:00 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>Masz super pomysły. Z samego pogłównego, bez doliczania innych dochodów, budżet byłby prawie 4 razy większy niż obecnie.

I o to chodzi. A budżet nie byłby większy, bo część ludzi by normalnie wyjechała, np. do Anglii, Irlandii, Niemiec, Holandii. Wprawdzie trudno to sobie wyobrazić, ale nie jest to całkiem niemożliwe, jak sądzę. W każdym razie parę milionów z pewnością trzeba by odliczyć. Trochę by się migało od płacenia. Wiem, że obecnie w Polsce problem szarej strefy praktycznie wcale nie istnieje. To z pewnością by się zmieniło w takich warunkach. Do tego trzeba by pokryć z czegoś koszty funkcjonowania aparatu skarbowego. Za dzieci pogłówne muszą płacić rodzice. Ludzie bez nerek i z połową normalnej ilości krwi, bez stałego miejsca zamieszkania (konieczność tzw. mobilności) i ciężko pracujący (wydajność pracy przede wszystkim!) też pracują mniej efektywnie. Byłoby też pewnie więcej samobójstw - problem oczywiście w Polsce obecnie praktycznie nieznany. Nie każdy mógł dostać kredyt z banku, itp. Tak na oko 2 tysiące miesięcznie wychodzi w sam raz. Jak kogoś nie stać, to jest sam sobie winien. Żyjemy w końcu w najlepszych z możliwych ze światów, więc po co się w ogóle nad czymkolwiek zastanawiać.

>A tak poważnie to zamiast wypisywać takie kocopały, to może warto faktycznie sprawdzić w jakiej wysokości byłby podatek pogłówny gdyby zastąpić nim podatek PIT?

Nie wiem ile by wynosił, ale doskonale wiem, ile go płacę teraz. Nijak mi 950/rok nie wychodzi w rachunkach.
Rigoletto (3891 punktów)
>>A tak poważnie to zamiast wypisywać takie kocopały, to może warto faktycznie sprawdzić w jakiej wysokości byłby podatek pogłówny gdyby zastąpić nim podatek PIT?
>Nie wiem ile by wynosił, ale doskonale wiem, ile go płacę teraz. Nijak mi 950/rok nie wychodzi w rachunkach.

No i widzisz jak Cię robią w bambuko z tym PIT-em? Skoro przychody z PIT do budżetu w bieżącym roku wyniosą (mówimy oczywiście o planie) ok. 38 miliardów zł , to po podziale na 38 milionów mieszkańców wychodzi 1000 zł rocznie na każdego mieszkańca. Tak wiem, że z dziećmi, ale nawet gdyby pogłówne płaciły tylko osoby zdolne do pracy (czyli ok. 60% ludności) to kwota podatku wynosiłaby ok 1600 zł na rok. Chyba da się wytrzymać? Tylko co by wtedy robiły tabuny urzędników w US...
coreless (16088 punktów)

>No i widzisz jak Cię robią w bambuko z tym PIT-em?

Trochę prowokuję, oczywista. Problem jest złożony i wymaga zastosowania wielu rozwiązań, choćby ograniczenia kosztów funkcjonowania skarbówki, które są obecnie niebotyczne i mają się w jakiejś koszmarnej proporcji do kwoty ściąganych podatków. Podobnie efektywny jest system kontroli skarbowej... Wbrew pozorom nie chodzi tylko o same podatki, o to, od czego są płacone i w jakiej wysokości.

A PIT to nie wszystko.
12-10-2011 20:15 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>No i widzisz jak Cię robią w bambuko z tym PIT-em?
>Trochę prowokuję, oczywista. Problem jest złożony i wymaga zastosowania wielu rozwiązań, choćby ograniczenia kosztów funkcjonowania skarbówki, które są obecnie niebotyczne i mają się w jakiejś koszmarnej proporcji do kwoty ściąganych podatków. Podobnie efektywny jest system kontroli skarbowej... Wbrew pozorom nie chodzi tylko o same podatki, o to, od czego są płacone i w jakiej wysokości.
>A PIT to nie wszystko.

Żeby było śmieszniej to szacuje się, że koszty ściągania PIT-u w zasadzie pokrywają się z wpływami z tego podatku (choć to zapewne wymaga potwierdzenia). Jestem przekonany, że prosty podatek pogłówny byłby bardziej korzystny i dla podatników i dla budżetu.
12-10-2011 23:38 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

Nie zapominajmy o szarej strefie, czyli ludziach, których - ujmując sprawę z innej strony - już w tej chwili nie stać na płacenie podatków.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Właściwie bardziej sprawiedliwym podatkiem jest podatek pogłówny. Bo jeśli każdy dostaje tyle samo od państwa w zamian za podatki, to dlaczego ktoś kto zarabia 2000 zł miałby płacić więcej od tego kto zarabia 1500 zł?

Najbardziej sprawiedliwe byłoby zlikwidowanie podatku dochodowego i podniesienie w zamian VAT o 2-3 %.
Tylko czym by nas próbowali wtedy kupić politycy?
12-10-2011 19:25 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

W każdym społeczeństwie jest grupa osób z różnych powodów upośledzonych (terminu upośledzenie nie używam wartościująco ale neutralnie - opisowo). Dla nich taki system nie wchodzi w grę, chyba że wprowadzamy ulgi.

Uważam też np., że za obecną stawkę VAT na pomoce edukacyjne ktoś powinien srodze odpowiedzieć. Ta sytuacja jest chora.
12-10-2011 16:18 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. sprawiedliwy system to podatek liniowy.

Jeśli podatkiem nazwać każde obowiązkowe świadczenie,
to może liniowo zależne od dochodu powinny być także:
- składki ZUS (z wyjątkiem dobrowolnych),
- ceny podręczników wymaganych przez obowiązek szkolny,
- komunikacyjne ubezpieczenia OC (od wartości auta?),
- ceny wody, żywności i energii w ilościach zabezpieczających prawo do życia,
- ceny leków (choć tu najwięcej wątpliwości, bo choroby nie są obowiązkowe a zdrowia nie da się przekupić),
..

[Podobno w Norwegii nawet mandaty drogowe są zależne od sytuacji finansowej karanego - być może po to, by działały jednakowo 'boleśnie' - ale to już chyba przesadne uliniowienie.]
12-10-2011 16:28 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Jeśli podatkiem nazwać każde obowiązkowe świadczenie,
lepiej tego nie robić ... by nie wpaść w pułapkę:

>to może liniowo zależne od dochodu powinny być także:
>- składki ZUS (z wyjątkiem dobrowolnych),
>- ceny podręczników wymaganych przez obowiązek szkolny,
>- komunikacyjne ubezpieczenia OC (od wartości auta?),
>- ceny wody, żywności i energii w ilościach zabezpieczających prawo do życia,
>- ceny leków (choć tu najwięcej wątpliwości, bo zdrowia nie da się przekupić),

Od biedy można by te świadczenia nazwać podatkami celowymi, a od tego celu będzie zależało, czy liniowa zależność (od dochodu czy czego tam?) będzie sprawiedliwa.
setarkos (10757 punktów)
>>Jeśli podatkiem nazwać każde obowiązkowe świadczenie,
>lepiej tego nie robić ... by nie wpaść w pułapkę:

Domyślnie: każde obowiązkowe świadczenie na rzecz administracji kraju, wynikłe z działań zgodnych z krajowym prawem.
12-10-2011 16:55 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Domyślnie: każde obowiązkowe świadczenie na rzecz administracji kraju, wynikłe z działań zgodnych z krajowym prawem.
Bardzo szerokie pojęcie. Obejmuje opłaty skarbowe np. za wydanie dowodu osobistego (każdy dorosły obywatel) i prawa jazdy (tylko kierowcy).
Każde świadczenie ma inną specyfikę.
12-10-2011 17:12 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>.. sprawiedliwy system to podatek liniowy.

-Sprawiedliwszy niż progi, które są jakby karą za większy dochód.

>[Podobno w Norwegii nawet mandaty drogowe są zależne od sytuacji finansowej karanego - być może po to, by działały jednakowo 'boleśnie' - ale to już chyba przesadne uliniowienie.]
-To oczywiste kretyństwo. Bo żeby chleb jednakowo smakował też zróżnicować jego cenę w zależności od dochodów. Pewnie trzeba by oznakować ludzi, żeby każdy sprzedawca wiedział jaką cenę za co komu policzyć. Tylko po cholerę wtedy w ogóle się się dorabiać, lepiej być biednym. To samozniszczenie gospodarki, gorsze niż komunizm.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Rosa L. (625 punktów)

>-Jedyny sprawiedliwy system to podatek liniowy. Nie ważne ile zarobisz to procentowo tyle samo odprowadzisz do budżetu. Oczywiście kwotowo różnice są kolosalne, z wyższych zarobków więcej. I to już jest wystarczająca sprawiedliwość społeczna.

Jakiego rodzaju to sprawiedliwość? Czy nie lepsza byłaby więcej zarabiasz, więcej oddajesz? Tak jak z talentami - x jest genialnym fizykiem, x winien poświęcać więcej czasu dla fizyki na polskich uniwersytetach.

>-Nie można kogoś karać wyższym podatkiem za to,że więcej zarabia. To się nikomu nie opłaca. Lepiej gdy pracodawcę stać na zatrudnienie większej ilości pracowników legalnie, którzy też zapłacą podatki od swoich zarobków, którzy zapłacą ubezpieczenie.

Nieprawda, podatki to nie kara, to patriotyczny obowiązek.
Dalej, pracodawca nie zatrudni więcej osób, bo po co? ani nie zainwestuje w ludzi, jw. Przecież to pracodawcy zwykle proponują umowy cywilne.
12-10-2011 22:12 
 Ocena 4 na 4
liliac (147341 punktów)
>Jakiego rodzaju to sprawiedliwość? Czy nie lepsza byłaby więcej zarabiasz, więcej oddajesz?

Przy podatku liniowym? Obywatel o wyższych dochodach oddaje więcej - tej samej wysokości procent od wyższej sumy jest przecież kwotą większą.

>Tak jak z talentami - x jest genialnym fizykiem, x winien poświęcać więcej czasu dla fizyki na polskich uniwersytetach.

A dlaczego niby winien poświęcać? Może poświęcać, jeśli ma taką fantazję.
12-10-2011 22:26 
 Ocena 6 na 6
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jakiego rodzaju to sprawiedliwość? Czy nie lepsza byłaby więcej zarabiasz, więcej oddajesz? Tak jak z talentami - x jest genialnym fizykiem, x winien poświęcać więcej czasu dla fizyki na polskich uniwersytetach.
-Ale tak jest! Nie rozumiesz?! Z większego dochodu 15% to więcej niż małego. Piszę o tym dalej, kto zarobi milion odda 150000, kto 10000 odda 1500 podatku.

>>-Nie można kogoś karać wyższym podatkiem za to,że więcej zarabia. To się nikomu nie opłaca. Lepiej gdy pracodawcę stać na zatrudnienie większej ilości pracowników legalnie, którzy też zapłacą podatki od swoich zarobków, którzy zapłacą ubezpieczenie.
>Nieprawda, podatki to nie kara, to patriotyczny obowiązek.

-Kompletna bzdura!. Co obowiązkowe nie jest patriotyzmem. Nawet cudzoziemiec tu pracujący płaci podatki, a co on ma wspólnego z naszym patriotyzmem. Uważasz, że z kolei niepłacenie podatków to tylko brak patriotyzmu? To przestępstwo! Pójście na wybory to powiedzmy, patriotyczny, obywatelski obowiązek, wciągnięcie flagi na 11.listopada. Robię to choć nie muszę.

>Dalej, pracodawca nie zatrudni więcej osób, bo po co? ani nie zainwestuje w ludzi, jw. Przecież to pracodawcy zwykle proponują umowy cywilne.

-A dlaczego niby nie? Nikt nie prowadzi działalności gospodarczej w celach charytatywnych, chce się rozwijać i bogacić, a do tego potrzeba więcej ludzi. Umowy też takie proponują jakie im się opłaca, a czasami wymusza je niesprawiedliwy system podatkowy właśnie. A my możemy je podpisywać lub nie.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
13-10-2011 06:03 
 0 na 2
Rosa L. (625 punktów)
Yos

Wiesz, nie chodzi mi o matematykę, ale o sprawiedliwość. O jej szczególne rozumienie, które mówi, że ten kto dostaje więcej od społeczeństwa, winien oddać więcej społeczeństwu, znacząco więcej, a nie liniowo więcej.

Co dostaje przedsiębiorca od społeczeństwa? Drogi i takie tam, kwalifikacje pracowników, pracowników samych w sobie.
Koszty wychowania nowych pracowników, budowy dróg, zapewnienia bezpieczeństwa są kosztami dla całego państwa (wprowadzanie pojęcia społeczeństwa przenosi spór w sferę pomocy społecznej i obciążeń socjalnych).

Dalej, wiadomo, że przedsiębiorca, czy mały czy duży, wykorzystuje pracowników. Przecież jego zyski nie są chrześcijańskie (do 20%), ale zabiera wszystkie zyski. Niektórzy tylko dzielą się zyskami z pracownikami, nieprawdaż?

Ciekawe, że zabieranie wszystkich zysków jest przez Ciebie akceptowalne, a płacenie wyższych podatków jest już nieakceptowalne. A Państwo przecież tylko chce potraktować was, przedsiębiorców, jak wy traktujecie pracowników. Zostawić tyle, żeby przyszli jutro do pracy.

Capitalism, baby

p.s. My tu rozmawiamy, prujemy itp, a podatek CIT jest już dawno liniowy
13-10-2011 07:19 
 Ocena 8 na 8
liliac (147341 punktów)
>Wiesz, nie chodzi mi o matematykę, ale o sprawiedliwość.

To nie jest pojęcie ściśle definiowalne. Ktoś złośliwy mógłby zauważyć, że chodzi ci o nie tyle sprawiedliwość, ile "widzimisię".

>O jej szczególne rozumienie, które mówi, że ten kto dostaje więcej od społeczeństwa, winien oddać więcej społeczeństwu, znacząco więcej, a nie liniowo więcej.

To twoje prywatne rozumienie. IMHO to twoje rozumienie nic ze sprawiedliwością nie ma wspólnego.

>Koszty wychowania nowych pracowników, budowy dróg, zapewnienia bezpieczeństwa są kosztami dla całego państwa.

I płacąc podatek liniowy, przedsiębiorca w tychże kosztach partycypuje

>Dalej, wiadomo, że przedsiębiorca, czy mały czy duży, wykorzystuje pracowników. Przecież jego zyski nie są chrześcijańskie (do 20%)

Kpisz sobie? Dlaczego kogokolwiek na tej stronie miałby się przejmować "chrześcijańskim" konceptem podziału zysków? Na muzułmańską koncepcję bankowości też się będziesz powoływać?

>ale zabiera wszystkie zyski. Niektórzy tylko dzielą się zyskami z pracownikami, nieprawdaż?

Sugerujesz, że ci pracownicy za darmo pracują? Wolontariat nie jest zakazany w sumie
13-10-2011 10:04 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Yos
>Wiesz, nie chodzi mi o matematykę, ale o sprawiedliwość. O jej szczególne rozumienie, które mówi, że ten kto dostaje więcej od społeczeństwa, winien oddać więcej społeczeństwu, znacząco więcej, a nie liniowo więcej.
>Co dostaje przedsiębiorca od społeczeństwa? Drogi i takie tam, kwalifikacje pracowników, pracowników samych w sobie.
Dostaje? Chyba klienci ośrodków pomocy społecznej coś dostają. Za wszystko płacimy, nawet za jeżdżenie po drogach.

>Ciekawe, że zabieranie wszystkich zysków jest przez Ciebie akceptowalne, a płacenie wyższych podatków jest już nieakceptowalne. A Państwo przecież tylko chce potraktować was, przedsiębiorców, jak wy traktujecie pracowników. Zostawić tyle, żeby przyszli jutro do pracy.
-Zabieranie? O czym ty piszesz, Zarabianie! Po to firmę się zakłada. Nie jestem przedsiębiorcą, ale gdyby ich nie było gdzie bym pracował w PGR, kołchozie? Zapewne jakaś Rosa L. (Luxenburg niewątpliwie) byłaby tam kierownikiem lub co najmniej sekretarzem POP. Marksa się naczytałaś i innych leninowskich bzdetów i masz wypaczone pojęcie sprawiedliwości. A może to druga część seksmisji i tym razem kobietę odmrożono po 50 latach.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Rosa L. (625 punktów)
Zgłosiłem tą wypowiedź do moderacji z powodu naruszenia §25 Regulaminu.
13-10-2011 10:49 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Zgłosiłem tą wypowiedź do moderacji z powodu naruszenia §25 Regulaminu.
-Aha, jesteś facetem, wybacz,że ta Rosa mnie zmyliła.
-Tą wypowiedź? Chyba tę wypowiedź. Kilka poszło więc konkretnie o co chodzi, jakie zdanie, wyrażenie. Tu można swobodnie rozmawiać, paragrafami straszysz, może sądem jeszcze? Wyluzuj człowieku!


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
13-10-2011 10:47 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Zapewne jakaś Rosa L. (Luxenburg niewątpliwie) byłaby tam kierownikiem lub co najmniej sekretarzem POP. Marksa się naczytałaś i innych leninowskich bzdetów i masz wypaczone pojęcie sprawiedliwości. A może to druga część seksmisji i tym razem kobietę odmrożono po 50 latach.
Nie używaj w dyskusji argumentów ad personam.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
13-10-2011 15:56 
 Ocena 3 na 3
kognitywista (3391 punktów)
>nie chodzi mi o matematykę, ale o sprawiedliwość. O jej szczególne rozumienie
(podkr. moje)

I wszystko jasne.
TriDzej2 (869 punktów)
>Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.
>Uważam, że coś jest nie tak.

Ja też. Gdy chodzi o opiekę medyczną, to każdy ma mieć zapewniony taki sam pakiet, gdy chodzi o edukację, to każdy ma mieć zapewniony taki sam dostęp, ale gdy chodzi o podatki, to już różni ludzie mają płacić różną ilość pieniędzy. Jeżeli mają płacić więcej za tyle samo, to czy to jest sprawiedliwość czy kradzież (=sprawiedliwość społeczna)?

>Załóżmy, że ktoś ma pieniądze na inwestycje i zdecyduje się na założenie firmy produkującej "coś". Ale sam nie potrafi zrobić tego "coś". Zatrudnia więc ludzi, którzy potrafią. Płaci im grosze w stosunku do tego, co otrzyma po sprzedaży lub, jeśli zysk jest niewielki na sztuce, to zatrudnia mnóstwo ludzi. Przypominam, sam nie stworzyłby nic, bo nie potrafi, lub nie byłby fizycznie w stanie wyprodukować takiej ilości. Wykorzystuje umiejętności i wiedzę innych, którym płaci ułamek tego, co sam zarobi.

To dlaczego Ci ludzie, którzy umieją to zrobić sami nie założą takiej firmy? Z tego co jest tutaj napisane, to bardzo dobrze poradziliby sobie bez pracodawcy i zarabiali znacznie większe pieniądze.

>Pytanie: dlaczego wtedy nie mówimy o kradzieży?

Jeżeli gdzieś się zatrudniam, to podpisuje DOBROWOLNIE umowę, która mówi za co dostaję określoną kwotę pieniędzy. Ta osoba PŁACI za moją pracę. Im więcej pracuję (godzinowo), tym więcej mam pieniędzy. Nie można mówić o kradzieży, jeżeli zgadzam sie na to, że wiem co robię i ilę za to dostanę pieniędzy.

>Przeciwnie mamy być wdzięczni za pracę. A czy ta osoba nie powinna być NAM wdzięczna, że mogła coś wyprodukować i zarobić pieniądze? Dzięki nam.

I właśnie wdzięczność TEJ osoby wyraża się w pieniądzach, czyli pensji.

>Moim zdaniem nałożenie podatku przez państwo jest w tej sytuacji pilnowaniem interesu społecznego.

Co rozumiesz przez "interes społeczny"?
12-10-2011 14:13 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>To dlaczego Ci ludzie, którzy umieją to zrobić sami nie założą takiej firmy? Z tego co jest tutaj napisane, to bardzo dobrze poradziliby sobie bez pracodawcy i zarabiali znacznie większe pieniądze.<

Właśnie o to chodzi, że nie poradziliby sobie bez pracodawcy, a pracodawca bez nich. To jest wzajemna zależność. Ale podział zysków z tej zależności jest nierównomierny. Na chwile obecną on musi taki być, bo ludzkość nie wymyśliła nic lepszego, ale można próbować coś z tym robić.
Czy mamy rozłożyć ręce i powiedzieć: "nie da się"? To jak to, w kosmos mogliśmy polecieć, a tu nic się nie da zrobić?
12-10-2011 14:30 
 Ocena 5 na 7
TriDzej2 (869 punktów)
>>To dlaczego Ci ludzie, którzy umieją to zrobić sami nie założą takiej firmy? Z tego co jest tutaj napisane, to bardzo dobrze poradziliby sobie bez pracodawcy i zarabiali znacznie większe pieniądze.
>Właśnie o to chodzi, że nie poradziliby sobie bez pracodawcy, a pracodawca bez nich. To jest wzajemna zależność. Ale podział zysków z tej zależności jest nierównomierny.

Ludzie mają różne umiejętności, za umiejętności rzadsze i potrzebne płaci się więcej niż za częstsze, ale również potrzebne. To nie komunizm, że każdy będzie dostawał tyle samo za godzinę pracy.

>Na chwile obecną on musi taki być, bo ludzkość nie wymyśliła nic lepszego, ale można próbować coś z tym robić.

Musi się tylko umrzeć, wszystko inne jest do negocjacji.
12-10-2011 15:09 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)
> To nie komunizm, że każdy będzie dostawał tyle samo za godzinę pracy.<
To troszkę histeryczny argument.
Nie wiem jak w komunizmie, ale w PRL ludzie nie dostawali tyle samo za godzinę pracy.
To śmieszne. Tak jak powtarzany do znudzenia argument o jednakowych żołądkach.
Oczywiście, że wynagrodzenie musi być różne, zależnie od wiedzy, umiejętności, wkładu pracy i talentu.
Nie operujmy banałami.
12-10-2011 15:16 
 Ocena 2 na 2
TriDzej2 (869 punktów)
>> To nie komunizm, że każdy będzie dostawał tyle samo za godzinę pracy.
>To troszkę histeryczny argument.

Ale to nie ja narzekam na to, że ludzie nie zarabiają takich samych pieniędzy.

>Oczywiście, że wynagrodzenie musi być różne, zależnie od wiedzy, umiejętności, wkładu pracy i talentu.

Najpierw nie pasuje to, że jedni zarabiają więcej a inni mniej, a teraz to jest oczywiste?
12-10-2011 14:31 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)
> Ale podział zysków z tej zależności jest nierównomierny.

Jest nierównomierny bo każdy zarabia tyle ile warta jest jego praca.
kika (1657 punktów)
>> Ale podział zysków z tej zależności jest nierównomierny.
>Jest nierównomierny bo każdy zarabia tyle ile warta jest jego praca.
>
Zgadza się. To jest sedno sprawy. Czy praca właściciela firmy plus jego kapitał,jest tyle warta, ile dostaje on przy podziale wspólnie wypracowanych pieniędzy.
12-10-2011 15:22 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Zgadza się. To jest sedno sprawy. Czy praca właściciela firmy plus jego kapitał,jest tyle warta, ile dostaje on przy podziale wspólnie wypracowanych pieniędzy.

Tak. Klienci jego firmy, czyli jego pracodawcy na tyle właśnie wycenili jego pracę, a więc właśnie tyle jest warta.
facet (344 punktów)
A czy ta
>osoba nie powinna być NAM wdzięczna, że mogła coś wyprodukować i zarobić pieniądze? Dzięki nam.
A jak interes nie wypali to czy pracownicy analogicznie poniosą koszty takiej katastrofy? Będą spłacali uczciwie kredyty, lizingi, zaległe podatki, zusy itp? Czy raczej podziękują i pójdą gdzie indziej szukać "sprawiedliwości społecznej"?
kika (1657 punktów)

>A jak interes nie wypali to czy pracownicy analogicznie poniosą koszty takiej katastrofy? Będą spłacali uczciwie kredyty, lizingi, zaległe podatki, zusy itp? Czy raczej podziękują i pójdą gdzie indziej szukać "sprawiedliwości społecznej"?

To są wszystko koszty uzyskania przychodu i są uwzględniane PRZED obliczeniem dochodu. My mówimy o czystym zysku.
12-10-2011 14:28 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>To są wszystko koszty uzyskania przychodu i są uwzględniane PRZED obliczeniem dochodu. My mówimy o czystym zysku.

Jak interes nie wypali to nie ma zysku .
kika (1657 punktów)
>>To są wszystko koszty uzyskania przychodu i są uwzględniane PRZED obliczeniem dochodu. My mówimy o czystym zysku.
>Jak interes nie wypali to nie ma zysku .

I nie ma podatku.
13-10-2011 01:26 
 Ocena 2 na 2
facet (344 punktów)
>>A jak interes nie wypali to czy pracownicy analogicznie poniosą koszty takiej katastrofy? Będą spłacali uczciwie kredyty, lizingi, zaległe podatki, zusy itp? Czy raczej podziękują i pójdą gdzie indziej szukać "sprawiedliwości społecznej"?
>To są wszystko koszty uzyskania przychodu i są uwzględniane PRZED obliczeniem dochodu. My mówimy o czystym zysku.
>
A ja mówię o sytuacji gdy "czystego zysku" nie ma, przychodu nie ma, koszty są i góra zainwestowanych pieniędzy, czasu, nerwów itp. To jest ryzyko przedsiębiorcy a nie pracowników. I min. za to ryzyko przedsiębiorca sobie placi więcej niż pracownikom. Oni prawie nic nie ryzykują.
Rigoletto (3891 punktów)
>W komentarzach do jednego z artykułów padło następujące zdanie:
>>Nie rozumiem,jak regulacja wpływa na zmniejszenie różnic między bogatymi a biednymi? Znam tylko
>jedna regulację wyrównująca różnice społeczne , jest to system podatkowy, zabrać bogatemu dać
>biednemu, czyli kradzież rękami urzędnika. <
>Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.

Kradzież to niewłaściwe słowo, zamiast tego można powiedzieć - "nadmierne obciążenie podatkowe". Ale to wszystko są oczywiście kwestie subiektywnych odczuć, bo nie ma czegoś takiego jak wzorzec "sprawiedliwych podatków". Podatki mogą być tylko zapłacone albo nie zapłacone.

>Uważam, że coś jest nie tak.
>Załóżmy, że ktoś ma pieniądze na inwestycje i zdecyduje się na założenie firmy produkującej "coś".
>Ale sam nie potrafi zrobić tego "coś". Zatrudnia więc ludzi, którzy potrafią. Płaci im grosze w
>stosunku do tego, co otrzyma po sprzedaży lub, jeśli zysk jest niewielki na sztuce, to zatrudnia
>mnóstwo ludzi.
>Przypominam, sam nie stworzyłby nic, bo nie potrafi, lub nie byłby fizycznie w stanie wyprodukować
>takiej ilości. Wykorzystuje umiejętności i wiedzę innych, którym płaci ułamek tego, co sam zarobi.

Ale ci którzy są zatrudnieni nie mają kapitału i pomysłu, który posiada przedsiębiorca. Gdyby było inaczej, to sami by byli przedsiębiorcami i zarabiali więcej niż jako pracownicy najemni.

>Pytanie: dlaczego wtedy nie mówimy o kradzieży? Przeciwnie mamy być wdzięczni za pracę. A czy ta
>osoba nie powinna być NAM wdzięczna, że mogła coś wyprodukować i zarobić pieniądze? Dzięki nam.
>Moim zdaniem nałożenie podatku przez państwo jest w tej sytuacji pilnowaniem interesu społecznego.
>Gdyby ktoś wygrał w totka i nałożono by na niego dodatkowy podatek, to wtedy byłaby kradzież, bo nie posługiwał >się ludźmi.

W prywatnym przedsiębiorstwie również pracownicy posługują się pracodawcą we własnych celach - ktoś organizuje im pracę i płaci za nią. To jest układ wzajemny.
Satyr (4285 punktów)
>Wykorzystuje umiejętności i wiedzę innych, którym płaci ułamek tego, co sam zarobi.
Ale ten ułamek jest i tak dla tych ludzi więcej wart (jest bardziej dla nich użyteczny), niż ich praca - inaczej by się nie wymienili.

>Pytanie: dlaczego wtedy nie mówimy o kradzieży?
Dlatego, że owi ludzie zgodzili się na taką zapłatę dobrowolnie. Jak możesz mówić o kradzieży, jak ktoś się dobrowolnie godzi na transakcję?

Twój błąd opiera się na wierze w pewną naiwną teorię, właściwą socjalistom, mianowicie: laborystyczną teorię wartości:
pl.wikiped(*)rystyczna_teoria_wartości
libertaria(*)laborystycznej_teorii_wartosci

Laborystyczna teoria wartości i socjalizm są tak naiwne, jak kreacjonizm w biologii.

Zakłada ona, że dobra ekonomiczne mają pewną wewnętrzną, obiektywną wartość. To oczywiście bzdura, teoria ta nie potrafi wyjaśnić, dlaczego ludzie w ogóle się wymieniają dobrami. Żadne dobro ekonomiczne nie ma obiektywnej wartości, ma zawsze wartość "dla kogoś". To dlatego pracownik oddaje swoją pracę za kwotę, którą uważa w danych okolicznościach za uzasadnioną - sądzi bowiem, że kwota ta jest więcej dlań warta, niż jego praca. Pracodawca - odwrotnie: uważa, że to praca jest więcej warta niż zapłata za nią. Dzięki temu, obydwaj mogą się wymienić i każdy sądzi, że po transakcji jego położenie jest lepsze niż przed nią.

To dlatego pracodawca nie dokonuje kradzieży: położenie pracownika jest lepsze po transakcji niż przed nią, choć oczywiście sam wolałby, by było jeszcze lepsze.

Wedle jednego z biografów Marksa on sam pod koniec życia miał wątpliwości co do laborystycznej teorii wartości: wynikało z niej, że robotnicy będą coraz biedniejsi, bo są od lat "wyzyskiwani". Ku jednak zdumieniu socjalistów położenie robotników stawało się coraz lepsze. Rewolucja socjalistyczna mogła mieć miejsce jedynie w kraju, w którym nie było kapitalizmu.

Pozdrawiam
12-10-2011 17:18 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

Dziękuję za te linki i za to, że tak szybko zorientował się Pan o co mi chodziło ( nie mam wiedzy ekonomicznej). Na to liczyłam, że ktoś zechce podzielić się z nami swą wiedzą na ten temat.

Ogólnie zgadzam się z tym, co tam napisane. Rozbawiło mnie tylko kilka końcowych zdań.

Mianowicie:
"W przeciwieństwie do tego, wolny rynek opiera się na dobrowolnym obrocie. Jeśli pracownicy chcą pracować w fabrykach zamiast na swoich farmach czy produkować wyroby rzemieślnicze, to dzieje się tak z powodu tego, że wolą płace i warunki pracy w fabrykach."

I: "Prawdziwy wolnorynkowy kapitalizm, wolny od interwencjonizmu państwowego, zakazów, subsydiów i protekcjonizmu, oznacza ekonomiczne powodzenie i wolność dla wszystkich."

Gdy jest bezrobocie to każdy chwyta się każdej pracy, by przetrwać. O wyborze i wolności można tylko pomarzyć.
Ciekawe, czy młodzież w Hiszpanii (ponad 40% bezrobocia) też uważa, że "prawdziwy wolnorynkowy kapitalizm oznacza ekonomiczne powodzenie".
12-10-2011 17:26 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ciekawe, czy młodzież w Hiszpanii (ponad 40% bezrobocia) też uważa, że "prawdziwy wolnorynkowy kapitalizm oznacza ekonomiczne powodzenie".

Może gdyby w Hiszpanii był prawdziwy wolnorynkowy kapitalizm a nie "prawdziwy wolnorynkowy kapitalizm" bezrobocie byłoby mniejsze?
13-10-2011 00:49 
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Gdy jest bezrobocie to każdy chwyta się każdej pracy, by przetrwać. O wyborze i wolności można tylko pomarzyć.
>Ciekawe, czy młodzież w Hiszpanii (ponad 40% bezrobocia) też uważa, że "prawdziwy wolnorynkowy kapitalizm oznacza ekonomiczne powodzenie".

Wiesz, nigdy w życiu nie masz absolutnej wolności wyboru. W tej sytuacji radzę jednak nie uciekać się do utopii fundowanej przez polityków.

Kilka miesięcy temu pomagałem znajomemu rozkręcić biznes. Z racji tego, że kończę studia prawnicze znajomy miał nadzieję, że z moją pomocą szybko przebrnie przez administracyjne formalności. W jego biznesie chodziło - z grubsza - o dystrybucję niepasteryzowanego mleka. Gdy przeczesałem już stan prawny regulujący taką działalność po prostu ciężko westchnąłem - zebrało się kilka stron A4, a na samym końcu czyhał wymóg uzyskania zezwolenia. Spełnienie niektórych zupełnie absurdalnych wymogów (np. regulacje ile cm od ściany może być położony grzejnik w lokalu) jest zbyt kosztowne, by początkujący człowiek sobie z tym poradził - trzeba góry pieniędzy na remonty itp. Tu szukaj problemów tych 40% bezrobotnych z Hiszpanii. Zapytaj też o ich wykształcenie - obawiam się, że zamiast stolarką, inżynierią, dekarstwem czy budownictwem zajęli się literaturą piękną, socjologią, zarządzaniem bądź też historią idei. Niech nie mają jednak pretensji, że nikt im nie chce płacić za hobby - manifestami Che Guevary jeszcze nikt dzieci nie nakarmił.

Jeśli ktoś nie ma praktycznego wykształcenia (np. skończył studia humanistyczne, artystyczne itp) to powinien, moim zdaniem, celować w biznes. W Europie nie jest to jednak łatwe ze względu na gigantyczną biurokrację. Ktoś, kto nie działa w biznesie - nawet malutkim - nie ma pojęcia jak wiele prawnych obowiązków należy spełnić, by osiągnąć sukces.

Pozdrawiam
12-10-2011 14:43
 Ocena 10 na 12
Piątkowski (5131 punktów)
Czy prowadziłaś kiedyś jakąkolwiek firmę? Czy wiesz ile się ryzykuje na starcie i potem, gdy już uruchomisz biznes? Wiesz jaki to stres być "głównodowodzącym" i strategiem w jednym? Z mojego doświadczenia: wstaje rano i idę do mojego sklepu, nie wiem jaki utarg będzie, zalezy to od wielu czynników, nawet od głupiej pogody, ale rachunki za wynajem lokalu i inne muszę płacić wedle ustalonej stawki w umowie, a nie procentowo od mojego przychodu, tak samo jak ubezpieczenia, opłaty za posiadanie terminala do kart płaticzych itp. Nikt mi nie płaci za urlopy, zasada jest taka, że jak nie odłożę czegoś, to mogę zapomnieć o urlopie, bo rachunki się same nie popłacą.
Na stracie musiałem zaryzykować wszystkimi oszczędnościami jakie miałem i jeszcze dopożyczyć kasę z banku, nikt nie dał mi gwarancji, że firma wypali i bedzie przynosić zyski, raczej pierwszy rok to i tak starty, bo ciągle inwestuje się w rozwój/rozbudowę/przebudowę/poszerzanie oferty produktów/reklamy, dopiero potem przychodzi czas, gdy zaczynasz brać coś z utargu dla siebie... pracowałaś kiedyś rok za friko, od rana do nocy? Po pracy w sklepie, mój drugi etat to serwisowanie komputerów, gdyby nie ta "fucha", pierwszy biznes nie miałby prawa bytu, bo nie miał bym z czego inwestować w sklep, albo co jeść i gdzie mieszkać. Typowy robotnik idzie na 8h pracy i wie ile zarobi, wie ile będzie miał wolnego i wie, że mu za to zapłacą, ja pracuje tak długo, aż wykonam zadanie i osiągne postawione sobie cele, dopiero wtedy otrzymam zapłatę (w UK zleceniodawca ma 3 tygodnie na uiszczenie zapłaty za wykonaną usługę, więc czasami sobie poczekam na mój "szmal", tyczy się to głownie firm, nie "cywili"). Gdy coś idzie nie tak, na mnie spoczywa ciężar winy, to ja ryzykuje majątkiem prywatnym, w przypadku gdybym stał się jako "sklep" nie wypłcalny i nie spłacał kredytu, a nie pracownik, który przychodzi odbębnić 8h i spokojnie wraca do domu, wiedząc że już zarobił dniówkę. Czasem myślę, że aby nauczyć się szanować pracę i przełożonych, trzeba samemu popracowac na własny rachunek, bo punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia.






kika (1657 punktów)
Ja nie mówię o małych firmach, lecz o wielkich. Małe firmy nie wypracują takiego dochodu, by zapłacić większy podatek.
Jeśli chodzi o pytanie czy prowadziłam kiedyś jakąkolwiek firmę, to odpowiem: tak, prowadziłam małą firmę, zatrudniałam kilku (w porywach do kilkunastu) pracowników i znam problemy z tym związane aż do bólu.
12-10-2011 17:50 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
Zamiast podnosić podatek dla zamożnych i dużych firm, lepiej wprowadzać regulacje które nie pozwolą na zmonopolizowanie rynku przez kilku potentatów., wtedy każda mała firma, będzie miała "równe" szanse wypracować sobie uczciwie zyski.
12-10-2011 18:58 
 Ocena 9 na 9
Rigoletto (3891 punktów)
>Zamiast podnosić podatek dla zamożnych i dużych firm, lepiej wprowadzać regulacje które nie pozwolą na zmonopolizowanie rynku przez kilku potentatów., wtedy każda mała firma, będzie miała "równe" szanse wypracować sobie uczciwie zyski.

Masz 100 % racji. Problem z tzw. neoliberalizmem jest taki, że wielkie koncerny wycierają sobie gębę wolnym rynkiem, a tym czasem de facto walczą ze słabszą konkurencją przy pomocy państwa, lobbując za korzystnymi dla siebie przywilejami. Natomiast prawdziwie liberalne państwo powinno właśnie dbać o zachowanie równych szans dla wszystkich podmiotów gospodarczych, a nie tylko dla tych "strategicznych", które zapewniają politykom finansowanie kampanii wyborczych.
13-10-2011 00:59 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>Masz 100 % racji. Problem z tzw. neoliberalizmem jest taki, że wielkie koncerny wycierają sobie gębę wolnym rynkiem, a tym czasem de facto walczą ze słabszą konkurencją przy pomocy państwa, lobbując za korzystnymi dla siebie przywilejami.

Wyjąłeś mi to z ust.

George Stigler dostał Nobla za badania nad tym, w jaki sposób duże korporacje niszczą mniejszą konkurencję lobbując za różnymi regulacjami w przemyśle. Wolny rynek jest o tyle niebezpieczny, że duży, nieefektywny moloch zostaje po prostu pożarty przez drobne, bardziej ruchliwe i mniej obciążone biurokracją podmioty. Najlepszym przykładem jest General Motors, które już w latach 80. powinno zostać rozkupione przez mniejsze, agresywne firmy. No ale opatrzność rządu (stąd nazywa się ich ostatnio " Government Motors") USA nad nimi czuwa, dzięki czemu do dziś cała sterta korporacyjnych urzędników może czerpać zyski za nicnierobienie.

Pozdrawiam
Rosa L. (625 punktów)
Rozumiem Cię. Masz rację, że w mikroprzedsiębiorstwach wszystkie obciążenia są bardziej stresujące.

Jednak z drugiej strony, czy Twój stres nie jest wyolbrzymiony? Czy nie za bardzo boisz się o przyszłość? Widzisz, zapewne wiedziałeś, że tak będzie, gdy otwierałeś sklep. Myślę, że kalkulowałeś swoje ryzyko, swoje koszty i swój potencjalny dochód.
Jak sam zauważasz, prowadzenie sklepu musi być racjonalne, trzeba planować, pilnować, pracować.

Wydaje mi się, że Twoje kalkulacje wskazały, że na końcu to Ty będziesz miał pracę, dochody ze sklepu itd. Wydaje się, że Twój post jest specjalnie taki emocjonalny, żeby wykazać wyższość Twoich racji i Twojego wysiłku nad pracą pracownika na etacie.

A przecież tamten pracownik nie zna dnia ani godziny, gdy nie starczy dla niego pieniędzy. Może planuje urlop, a może także go nie stać. Może po pracy nie idzie do domu napić się piwa, tylko jedzie uczyć się wieczorowo. Może jego życie nie jest usłane różami.

WNIOSEK:
Ustrój kapitalistyczny wymusza pracę ponad siły, zarówno drobnego przedsiębiorcy, jak i pracownika najemnego. Pierwszy z nich musi walczyć o klienta, być konkurencyjny itp, a i tak jego sukces zależy od stanu gospodarki. Drugi z nich zależy od stanu gospodarki, od oceny pracodawcy, od lokalnego rynku pracy. Słowem, pracownicy i mikroprzedsiębiorcy wszystkich krajów łączcie się!!!!
12-10-2011 22:55 
 Ocena 6 na 6
Piątkowski (5131 punktów)
Miałem okazję być pracownikiem i mam okazję zaznać na własnej skórze czym jest prowadzenie własnej firmy, komfort psychiczny jest nieporównywalnie większy, gdy pracuje się dla kogoś. Mylisz się, co do tego, że planowałem otwarcie sklepu, życie mnie do tego zmusiło, recesja i utrata pracy (głównie spowodowana pazernością i głupota związków zawodowych) popchnęła mnie do świadczenia usług w zakresie serwisowania komputerów, oczywiście nie trzeba być mega strategiem, ani wróżką, aby wiedzieć, że w takiej sytuacji (kryzys), 1 osobowych firm o podobnym charakterze się namnoży tyle, że nie będzie potem szansy na godziwe wynagrodzenie i ciągłość zleceń (szara strefa świadcząca te same usługi za pół ceny, kilkutygodniowe szkolenia z pośredniaka, tworzące na potegę "specjalistów" IT itp). To był powód, aby wdrożyć plan "B" i otworzyć coś, co potencjalnie ma większe szanse na wygenerowanie przyzwoitego dochodu i przetrwanie na rynku, tak powstał sklep z narzędziami itp asortymentem, który prowadzę wspólnie z brytyjskim kolegą. Osobiście widziałem i doświadczyłem tego, jak pazerność i brak wiedzy o mechanizmach rządzących "biznesem", ze strony klasy robotniczej, zniszczyła jeden z większych i lepszych zakładów pracy w Doncaster, typowy robotnik nie interesował się nadchodzacym kryzysem, on chiał tylko brać mamonę, za nie koniecznie wydajną pracę (spędzanie całych godzin w kibelkach na żyganiu, albo paleniu ziela bywało norma pośród wielu pracowników), nie potrafili iśc na kompromis z pracodawcą i w rezultacie upiłowali gałaź na której siedzieli wszyscy i ci dobrzy i ci źli, efekt taki, że aby nie zamknąć firmy i utrzymać się na rynku, szef musiał zlikwidować 1 z 3 fabryk, a zamknął tą, której załoga była najmniej elastyczna, nie wydajna i najbardziej pazerna na kasę. Ktoś powie, że źle dobierał sobie ludzi do pracy, ale czy miał większy wybór? Moim zdaniem nie, bo o ile wymienił sporą część załogi, na Polaków z doświadczeniem w zawodzie i zapałem do pracy, to nie mógł przeskoczyć brytyjskich związków zawodowych, które utrzymywały taki chory stan rzeczy i nie pozwalały na rozprawienie się z nieróbstwem i fuszerką, "wymuszając" przyjmowanie przećpanych małolatów bez odpowiedniego wykształcenia i praktyki, byle by się legitymowali brytyjskim obywatelstwem. Ci którzy prowadzą firmy winni mieć ulgi i wszelaką pomoc ze strony państwa, aby rozwijać się i móc tworzyć miejsca pracy, a nie obarczać ich wyższymi podatkami, bo zarabiają więcej niż przeciętny Kowalski. To nierobom i leniom winno się odbierać zasiłki i przywileje, aby ich zmotywować w końcu do pracy. W PL nie ma tak rozbudowanego socjala jak w UK, ale to może i dobrze, bo rozdawnictwo mieszkań socjalnych i wszelakich benefitów, nie powoduje rozwoju społeczeństwa, tylko jego degradacje i coraz większe roszczenia wobec państwa, a ktoś na to musi pracować, przecież rząd nie dodrukowuje kasy, tylko podnosi podatki tym, którzy jeszcze jakoś przędą, aby zatkać gęby niezadowolonym "beneficiarzom". Niedawne wydarzenia z Londynu i kilku innych miast tylko potwierdzaja to co powyżej napisałem.
13-10-2011 06:05 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
A to jest ciekawa konsekwencja brytyjskiego systemu społecznego. Warto byłoby otworzyć nowy wątek w tej sprawie.
coreless (16088 punktów)

Między stabilnością społeczną i stabilnością indywidualną zachodzi do pewnego stopnia sprzężenie zwrotne. Biorąc to pod uwagę, można powiedzieć, że ani kradzież, ani sprawiedliwość, a przede wszystkim zdrowy rozsądek, który nie powinien pozwolić na narastanie nadmiernych napięć w systemie społecznym.
W XX w. mieliśmy okazje obserwować na kilku bardzo dobrze znanych przykładach, czym to się może skończyć, gdy wypadki wymkną się spod kontroli. Zawsze w takich przypadkach najwięcej tracili ci, co posiadali najwięcej. Gdy ktoś ma niewiele lub nic, to ma również niewiele do stracenia.
Taka jest logika dziejów. Ani mnie to ziębi, ani grzeje. Po prostu tak jest.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Kradzież czy sprawiedliwość społeczna?

Ja z kolei nie rozumiem czemu sprawiedliwość jest taka ważna? Mnie tam ani trochę nie obchodzi sprawiedliwość czy to społeczna czy jakaś inna. Co do kradzieży to też nie jest tak że sama kradzież zawsze jest zła. Ja tam lubię Robin Hooda.

>W komentarzach do jednego z artykułów padło następujące zdanie:
>>Nie rozumiem,jak regulacja wpływa na zmniejszenie różnic między bogatymi a biednymi? Znam tylko
>jedna regulację wyrównująca różnice społeczne , jest to system podatkowy, zabrać bogatemu dać
>biednemu, czyli kradzież rękami urzędnika. <
>Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.

A jakich podatków? Bo w Polsce mamy degresywny system podatkowy. Więc raczej jak kradzież to przez tych bogatych, jak niesprawiedliwość to na rzecz tych biednych.
Ponieważ podatki PIT, CIT, VAT i akcyza są razem silnie degresywne to progresywność stawki PIT zbliża, a nie oddala nas od idei systemu podatku liniowego czyli takiego gdy po zsumowaniu wszystkich podatków, każdy podatnik płaci taki sam procent swojego dochodu.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
coreless (16088 punktów)

>Ja z kolei nie rozumiem czemu sprawiedliwość jest taka ważna?

Powód jest trywialny. Mamy w klatce małpę, która ma 10 bananów, i jeszcze 9 małp, które nie mają żadnego banana. Małpa z bananami nie chce się podzielić z innymi małpami, bo jest liberalną indywidualistką. Proszę rozważyć wszelkie możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń w klatce.
12-10-2011 19:49 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Ja z kolei nie rozumiem czemu sprawiedliwość jest taka ważna?
>Powód jest trywialny. Mamy w klatce małpę, która ma 10 bananów, i jeszcze 9 małp, które nie mają żadnego banana. Małpa z bananami nie chce się podzielić z innymi małpami, bo jest liberalną indywidualistką. Proszę rozważyć wszelkie możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń w klatce.

Zbyt uproszczony model, gospodarka nie działa w ten sposób.
12-10-2011 19:55 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>Zbyt uproszczony model, gospodarka nie działa w ten sposób.

www.theatl(*)ed-to-turn-out-the-lights/286/

Amerykanie mają w tej chwili tak niskie podatki, że ich miast nie stać na rachunki za oświetlenie na ulicach. Ciekawe, jak długo bogatszym mieszkańcom Highland Park uda się w takich warunkach utrzymać swój stan posiadania...
Rigoletto (3891 punktów)
>Amerykanie mają w tej chwili tak niskie podatki, że ich miast nie stać na rachunki za oświetlenie na ulicach. Ciekawe, jak długo bogatszym mieszkańcom Highland Park uda się w takich warunkach utrzymać swój stan posiadania...

Bogatsi mieszkańcy Highland Park zapewne już dawno przenieśli się w inne miejsce, gdzie świateł nie brakuje...
12-10-2011 21:24 
 Ocena 2 na 2
coreless (16088 punktów)

Zapewne do tego miasta, w którym nawet interwencja straży pożarnej jest już w 100% odpłatna. Biedacy, których nie stać na wezwanie straży pożarnej lub wykupienie polisy, mogą się smażyć w blasku ognia, w którym sami płoną ze swoim majątkiem, swoimi krewnymi i ulubionymi zwierzakami. No a jak już straż pożarna ich uratuje, to i tak długi będą spłacać do końca życia. Dziś niełatwo w USA zarobić kilkadziesiąt tysięcy USD. W końcu taki jest świat, w jakim żyjemy.

www.msnbc.(*)ay-firefighters-let-home-burn/
12-10-2011 23:19 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Zapewne do tego miasta, w którym nawet interwencja straży pożarnej jest już w 100% odpłatna. Biedacy, których nie stać na wezwanie straży pożarnej lub wykupienie polisy, mogą się smażyć w blasku ognia, w którym sami płoną ze swoim majątkiem, swoimi krewnymi i ulubionymi zwierzakami. No a jak już straż pożarna ich uratuje, to i tak długi będą spłacać do końca życia. Dziś niełatwo w USA zarobić kilkadziesiąt tysięcy USD. W końcu taki jest świat, w jakim żyjemy.

To o czym piszesz nie wynika z tego, że bogaci płacą za małe podatki (bo w USA obowiązuje skala progresywna) tylko z tego co jest w Stanach uznawane za usługi użyteczności publicznej (najwyraźniej władze tego miasta uznały, moim zdaniem niesłusznie, że gaszenie pożarów do nich nie należy). To nie jest właściwe rozumienie liberalizmu, bo ta ideologia opiera się na równości praw obywateli i poszanowaniu własności prywatnej, a nie na tym aby wszystkie aspekty życia ludzkiego były skomercjalizowane.
coreless (16088 punktów)
>To o czym piszesz nie wynika z tego...

Próbuję dać do zrozumienia, jak zdegenerowany (muszę to przyznać nawet zachowując do Ameryki dużo sympatii) jest w tej chwili amerykański system. To pozwala inaczej spojrzeć na to, co dzieje się na Wall Street. USA to kraj naprawdę wielkich kontrastów społecznych, a jak na standardy kraju zachodniego - po prostu niepojętych.

Jakie konsekwencje?
www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,1/t,39339

Pomyśleć, ze po drugiej stronie Atlantyku jest Szwecja, Norwegia, Dania, Niemcy, Francja, gdzie sprawy wyglądają nieco inaczej. Amerykańscy Demokraci są szwedzkim modelem społecznym po prostu zauroczeni, ale zatwardziali konserwatyści nigdy się na coś takiego nie zgodzą.
13-10-2011 10:03 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Próbuję dać do zrozumienia, jak zdegenerowany (muszę to przyznać nawet zachowując do Ameryki dużo sympatii) jest w tej chwili amerykański system. To pozwala inaczej spojrzeć na to, co dzieje się na Wall Street. USA to kraj naprawdę wielkich kontrastów społecznych, a jak na standardy kraju zachodniego - po prostu niepojętych.
>Jakie konsekwencje?
>www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,1/t,39339
>Pomyśleć, ze po drugiej stronie Atlantyku jest Szwecja, Norwegia, Dania, Niemcy, Francja, gdzie sprawy wyglądają nieco inaczej. Amerykańscy Demokraci są szwedzkim modelem społecznym po prostu zauroczeni, ale zatwardziali konserwatyści nigdy się na coś takiego nie zgodzą.

Trudno porównywać takie kraje jak USA i Szwecja, liczba ludności Szwecji jest równa liczbie mieszkańców aglomeracji Chicago, gospodarka Szwecji to 1/35 gospodarki USA. To oczywiste, że taka mała gospodarka (bądź co bądź gospodarka Szwecji to niecała połowa gospodarki Polski) jak szwedzka, siłą rzeczy nie bedzie miała takich kontrastów jak amerykańska. Proponuję jednak przyjrzeć się liczbom, a nie subiektywnym opiniom.
Oczywiście wiadomo, że PKB per capita w USA jest wyższy niż w Szwecji o jakieś 8 tysięcy dolarów, ale wszyscy miłośnicy modelu szwedzkiego twierdzą, że korzystają na tym nieliczni. Ale wcale tak nie jest, bo jeżeli chodzi o rozwój społeczny (mierzony współczynnikiem HDI - Do obliczenia syntetycznego miernika HDI wykorzystane zostały następujące dane: średnia długość życia, analfabetyzm, poziom edukacji oraz standard życia w państwach w skali światowej) to w USA (miejsce 4.), jest on wyższy niż w Szwecji (miejsce 9.) a to oznacza, że przy skali potencjalnych problemów w USA i w Szwecji, to co widzimy w Stanach to gospodarcze mistrzostwo świata. Jedynym z krajów europejskich, który ma wyższy wskaźnik HDI od USA jest Norwegia, ale to jest gospodarka wielkości gospodarki Rumunii, poza tym Norwegowie sfinansowali swój rozwój z wydobycia surowców naturalnych, których mają bardzo dużo w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.
O innych krajach europejskich przez Ciebie wymienionych nie piszę, bo są jeszcze niżej od Szwecji, jeśli chodzi o rozwój społeczny.
coreless (16088 punktów)

Są to jakieś argumenty, co nie zmienia faktu, że mimo nominalnego wzrostu PKB poziom życia w USA znacznie się ostatnio pogorszył.
Co do wielkości amerykańskiej gospodarki, to rzeczywiście istnieją całkiem sensowne koncepcje, że nie jest to wcale jedna gospodarka, lecz wielki konglomerat mniejszych ośrodków. Nie jest to jednak tylko amerykańska specyfika.

forsal.pl/(*)uja_nierownosci_spoleczne.html
Rigoletto (3891 punktów)
>Są to jakieś argumenty, co nie zmienia faktu, że mimo nominalnego wzrostu PKB poziom życia w USA znacznie się ostatnio pogorszył.

To prawda, ale znów patrząc na liczby, to w krajach europejskich także się pogorszył.

>Co do wielkości amerykańskiej gospodarki, to rzeczywiście istnieją całkiem sensowne koncepcje, że nie jest to wcale jedna gospodarka, lecz wielki konglomerat mniejszych ośrodków. Nie jest to jednak tylko amerykańska specyfika.
>forsal.pl/(*)uja_nierownosci_spoleczne.html

Świetnie, to już przynajmniej wiadomo, że to nie przez bogaczy.
12-10-2011 21:36 
 Ocena 3 na 3
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Ja z kolei nie rozumiem czemu sprawiedliwość jest taka ważna?
>Powód jest trywialny. Mamy w klatce małpę, która ma 10 bananów, i jeszcze 9 małp, które nie mają żadnego banana. Małpa z bananami nie chce się podzielić z innymi małpami, bo jest liberalną indywidualistką. Proszę rozważyć wszelkie możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń w klatce.

A rozumiem, bo naczelne nie znoszą jak inni mają więcej.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
coreless (16088 punktów)

>A rozumiem, bo naczelne nie znoszą jak inni mają więcej.

Bądźmy realistami - to znaczy etologami, niekoniecznie od razu socjalistami.

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,13/t,39266

Trzeba by przypomnieć również, że człowiek jest istotą społeczną (tzn. stadną). Wybujały indywidualizm z perspektywy dobra stada to dewiacja.

PS.
Hołduję raczej dewizie "stabilność i postęp" niż "każdemu wg potrzeb", a zbyt wielkie kontrasty społeczne to przepis na katastrofę, której - z różnych względów - należałoby uniknąć.
Rosa L. (625 punktów)
Całkowicie się zgadzam co do obserwacji. Wbrew obiegowej opinii, podatek progresywny jest powiązany z interesem społecznym. Również jestem za takim podatkiem.

Proszę zauważyć, jak racjonaliści prezentują prawicowe idee poniżej. Ciekawe, czy jest korelacja pomiędzy byciem racjonalistą, lub byciem ateistą, a uznawaniem takich poglądów.

A może w dzisiejszym dyskursie brak jest odniesień innych niż prawicowe???
12-10-2011 22:53 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Proszę zauważyć, jak racjonaliści prezentują prawicowe idee poniżej. Ciekawe, czy jest korelacja pomiędzy byciem racjonalistą, lub byciem ateistą, a uznawaniem takich poglądów.
-Naprawdę myślałaś, że ateista i racjonalista to automatycznie lewicowiec? Na dodatek idee te są po prostu liberalne i całkiem racjonalne, a nie prawicowe.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Rosa L. (625 punktów)
>>Proszę zauważyć, jak racjonaliści prezentują prawicowe idee poniżej. Ciekawe, czy jest korelacja pomiędzy byciem racjonalistą, lub byciem ateistą, a uznawaniem takich poglądów.
>-Naprawdę myślałaś, że ateista i racjonalista to automatycznie lewicowiec? Na dodatek idee te są po prostu liberalne i całkiem racjonalne, a nie prawicowe.
>
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein


Naprawdę myślałem, że rozkład prawicy i lewicy pośród racjonalistów, lub pośród ateistów (ja tych kategorii nie łączę) będzie normalny (większość centrowa, i odpowiednio dzwon gaussa). Zdziwienie moje budzi silne wychylenie na prawo.

Co do racjonalności poglądów, komunizm też jest racjonalnym poglądem (wyprzedzająco, nie totalitaryzm, nie stalinizm, nie PRL, tylko idea komunistyczna).
13-10-2011 06:40 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Co do racjonalności poglądów, komunizm też jest racjonalnym poglądem (wyprzedzająco, nie totalitaryzm, nie stalinizm, nie PRL, tylko idea komunistyczna).

Communism - good idea, wrong species. (Edward O. Wilson, entomolog)
13-10-2011 10:10 
 Ocena 1 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Naprawdę myślałem, że rozkład prawicy i lewicy pośród racjonalistów, lub pośród ateistów (ja tych kategorii nie łączę) będzie normalny (większość centrowa, i odpowiednio dzwon gaussa). Zdziwienie moje budzi silne wychylenie na prawo.
-Wychylenie jest stanowczo w lewo, zdecydowanie. Zawsze obrywam minusami za krytykę PRLu, socjalizmu, komunizmu i jego "bohaterów".

>Co do racjonalności poglądów, komunizm też jest racjonalnym poglądem (wyprzedzająco, nie totalitaryzm, nie stalinizm, nie PRL, tylko idea komunistyczna).
-To masz kłopot z racjonalnym myśleniem. Racjonalizm polega na tym co można jakoś sprawdzić. Komunizm sprawdzano wielokrotnie i zawsze prowadził do katastrof ekonomicznych, kryzysów, wypaczeń i zbrodni. To kompletna utopia.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
13-10-2011 10:10 
 Ocena 4 na 4
Rigoletto (3891 punktów)
>Co do racjonalności poglądów, komunizm też jest racjonalnym poglądem (wyprzedzająco, nie totalitaryzm, nie stalinizm, nie PRL, tylko idea komunistyczna).

Postulat intronizacji Jezusa na Króla Polski, też jest racjonalnym poglądem, bo przecież jest najpewniej efektem procesów myślowych, a nie nadprzyrodzonego objawienia.
13-10-2011 10:19 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Co do racjonalności poglądów, komunizm też jest racjonalnym poglądem (wyprzedzająco, nie totalitaryzm, nie stalinizm, nie PRL, tylko idea komunistyczna).
>Postulat intronizacji Jezusa na Króla Polski, też jest racjonalnym poglądem, bo przecież jest najpewniej efektem procesów myślowych, a nie nadprzyrodzonego objawienia.


prof. Grabowska (8447 punktów)
(zablokowany)
Przede wszystkim ważne jest jak i na co państwo uzyskane z podatków dochody wydaje.
Mogą być one marnotrawione, rozkradane albo np. jak u nas, dawane w dużych ilościach kościołowi.
Dawniej w Szwecji było tak , że ci którzy dużo zarabiali płacili bardzo duże podatki, nawet Bergmana oskarżono kiedyś, że miał się migać z uiszczaniem owych.
Ale za to w każdej prawie szkole w Szwecji był basen i szkółka jeździecka, i tzw. socjal był, że daj Panie Boże zdrowie.
Do dzisiaj dnia bogaci ludzie w Szwecji nie budują sobie pałaców i nie konsumują nieprzytomnie bo to tam jest uważane za nieeleganckie zachowanie.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
12-10-2011 23:05 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Do dzisiaj dnia bogaci ludzie w Szwecji nie budują sobie pałaców i nie konsumują nieprzytomnie bo to tam jest uważane za nieeleganckie zachowanie.

W Szwecji to nawet eksperyment więzienny Zimbardo się nie udał.
Ale właściciela Ikei złapano na wyprowadzaniu forsy na Bahamy (zresztą nie tylko jego).
12-10-2011 23:29 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8447 punktów)
(zablokowany)

>W Szwecji to nawet eksperyment więzienny Zimbardo się nie udał.
A propos tego eksperymentu.
Wydaje mi się on sztuczny.
Nie znam osobiście takiego więzienia gdzie by oddziałowi przebywali 24 godziny na dobę z osadzonymi.
Oddziałowi są osobami co najmniej około 40 stki.
Przeszli przed tem różne funkcje w służbie więziennej oraz dobierani są ludzie sprawdzeni o odpowiednich cechach osobowości.
Równie niemiły efekt mógłby osiagnąć Zimbardo unieruchamiając w windzie między piętrami kilka osób na kilka dni dni. Ale wtedy to by się nazywał eksperyment windowy (Stanford Elevator Experiment).

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Rigoletto (3891 punktów)
>
>W Szwecji to nawet eksperyment więzienny Zimbardo się nie udał.
>A propos tego eksperymentu.
>Wydaje mi się on sztuczny.

Zgadzam się. Profesorowi Zimbardo udało się osiągnąć w kilkanaście dni efekt, którego latami nie udaje się osiągnąć komendantom więzień w których przebywają prawdziwi przestępcy.
prof. Grabowska (8447 punktów)
(zablokowany)
A takiego efektu jak ostatnio w Sztumie to chyba Zimbardo nigdy by nie uzyskał!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
13-10-2011 11:47 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
> A takiego efektu jak ostatnio w Sztumie to chyba Zimbardo nigdy by nie uzyskał!

Zimbardo jest zapewne przekonany, że by uzyskał, tak gdzieś około 40. dnia eksperymentu.
KarolG (2892 punktów)
Ale to nie Ci ludzie, którzy są pracownikami mieli pomysł na biznes i nie oni ryzykują. Tak, biznes związany jest z ryzykiem i to jest to, co odróżnia pracodawcę od pracownika.

Z podobnego powodu doświadczony inżynier, czy kierownik projektu może i powinien zarabiać więcej niż doświadczony robotnik (nie znaczy to, że robotnik nie powinien zarabiać godnie). To ci pierwsi ponoszą odpowiedzialność (znowu ryzyko).

Poza tym, nikt nie zabrania pracownikom rzucić wszystkiego i zacząć swój własny biznes. Jakoś większość się nie pali do tego. Boją się ryzyka?

PS.
Jeżeli już poszukujemy sprawiedliwości społecznej (cokolwiek to znaczy), to może przyjrzeć się należy zyskom z operacji finansowych. Np. gra na giełdzie jest działalnością bezproduktywną, ale często zyskowną. Skąd te pieniądze? Czy nie jest tak, że w ostatecznym rozrachunku "ja płacę, pan płaci"?
A kto ponosi ryzyko? Raczej nie te instytucje finansowe, które potem są dokapitalizowane z naszych podatków, ani ich szefowie, którzy potrafią jeszcze dać sobie premię?
Myślę, że to ten problem leży u podstaw ruchu 15 maja i protestów w Nowym Yorku.


Thank God, I'm an atheist
16-10-2011 00:32 
 Ocena 1 na 1
emilpromil (184 punktów)
>Ale to nie Ci ludzie, którzy są pracownikami mieli pomysł na biznes i nie oni ryzykują. Tak, biznes związany jest z ryzykiem i to jest to, co odróżnia pracodawcę od pracownika.
>Z podobnego powodu doświadczony inżynier, czy kierownik projektu może i powinien zarabiać więcej niż doświadczony robotnik (nie znaczy to, że robotnik nie powinien zarabiać godnie). To ci pierwsi ponoszą odpowiedzialność (znowu ryzyko).
>Poza tym, nikt nie zabrania pracownikom rzucić wszystkiego i zacząć swój własny biznes. Jakoś większość się nie pali do tego. Boją się ryzyka?
>PS.

Bardzo przeszkadza nadmierna regulacja rynku (koncesje, zezwolenia, restrykcyjne prawo budowlane) która bardzo utrudnia wejście na rynek (znacząco podnosi wielkość kapitału początkowego).
A kapitał jest trudno dostępny bo państwo obligacjami wysysa go z rynku.

Myślisz że takie Apple I miały przeprowadzone badanie i posiadały certyfikaty: CE,ESD,EMC,EMI,RoHS,WEEE + kilka o których nie pamiętam ?

Regulacje są lobbowane przez duże korporacje albo spółki państwowe właśnie po to żeby ograniczyć konkurencję.

Generalnie można założyć garażową firmę i zarabiać ciut więcej niż na etacie, ale do firmy średniej z własnym budynkiem (halą produkcyjną itp.) strasznie ciężko przeskoczyć.
konserwatysta2 (954 punktów)
>Wykorzystuje umiejętności i wiedzę innych, którym płaci ułamek tego, co sam zarobi.
Po pierwsze płaci tyle, na ile się pracownik zgodził z własnej woli, bez przymusu.
Po drugie, to jest oczywiste (i tak powinno być), że pracodawca chce zapłacić jak najmniej. Tak samo, jak ty chcesz zapłacić jak najmniej w sklepie.
W sklepie chcesz kupić jak najtańszy produkt, a będzie on najtańszy, gdyż wszyscy ludzie, którzy pracowali na ten produkt zarobili jak najmniej. Koło się zamyka. Im mniej pieniędzy zostawisz w sklepie, tym więcej pieniędzy wydasz na inne towary, co wygeneruje większy popyt na inne produkty (miejsca pracy).

Wszystko reguluje wolny rynek, które określa, jaka praca jest warta wysiłku, a jaka nie. Co warto produkować samemu, a co warto kupić od kogoś innego, np. od Chińczyka.

>Moim zdaniem nałożenie podatku przez państwo jest w tej sytuacji pilnowaniem interesu społecznego.
W interesie społecznym jest jak najmniej zarobionych pieniędzy oddawać państwu, aby i wydać je w maksymalnym stopniu na rynku lub zaoszczędzić (kapitał).
Już nie mów o podatkach, bo są już one dzisiaj tak wysokie, że wszyscy na tym tracimy.
Świadczy o tym np. bezrobocie. Przy 100% podatkach, bezrobocie również wyniesie 100%, gdyż nikt nie podejmie pracy, gdy wszystko będzie musiał oddać państwu.
Selanos (12869 punktów)
>Bardzo często pada słowo kradzież, gdy mówimy o podwyższeniu podatku dla najbogatszych.
>Uważam, że coś jest nie tak.
>Załóżmy, że ktoś ma pieniądze na inwestycje i zdecyduje się na założenie firmy produkującej "coś".
>Ale sam nie potrafi zrobić tego "coś". Zatrudnia więc ludzi, którzy potrafią. Płaci im grosze w
>stosunku do tego, co otrzyma po sprzedaży lub, jeśli zysk jest niewielki na sztuce, to zatrudnia
>mnóstwo ludzi.
>Przypominam, sam nie stworzyłby nic, bo nie potrafi, lub nie byłby fizycznie w stanie wyprodukować
>takiej ilości. Wykorzystuje umiejętności i wiedzę innych, którym płaci ułamek tego, co sam zarobi.

Ja tu widzę wielki błąd. Ten przedsiębiorca coś potrafi. Potrafi być przedsiębiorcą. On inwestuje, on zakłada/buduje fabrykę, bądź zatrudnia ludzi, którzy zrobią to za niego. To dzięki jego pieniądzom, decyzji i woli, przedsiębiorstwo powstanie, a ludzie będą mieli pracę. Karanie kogoś wyższym podatkiem z tytułu wyższych zarobków, jest dla mnie idiotyczną ideą. Ktoś okazał się sprytniejszy, mądrzejszy, albo po prostu miał więcej szczęścia niż reszta społeczeństwa, więc lud go za to ukarze. A jakże, przywalić mu podatkiem. Z jakiego tytułu, z zazdrości?

>Pytanie: dlaczego wtedy nie mówimy o kradzieży? Przeciwnie mamy być wdzięczni za pracę. A czy ta
>osoba nie powinna być NAM wdzięczna, że mogła coś wyprodukować i zarobić pieniądze? Dzięki nam.
>Moim zdaniem nałożenie podatku przez państwo jest w tej sytuacji pilnowaniem interesu społecznego.

Przecież nikt nikogo nie zmusza do pracy. W ramach buntu przeciwko temu jakże złemu systemowi, można się zwolnić, a jakże, dokopmy przedsiębiorcy Ciekawe kto na tym straci. Jestem pewien, że to nie będzie przedsiębiorca.

>Gdyby ktoś wygrał w totka i nałożono by na niego dodatkowy podatek, to wtedy byłaby kradzież, bo
>nie posługiwał się ludźmi.

Jak to nie? Przecież pieniądze na nagrody nie biorą się z niczego. Ktoś pracuje, część swoich zarobków w postaci trzech złotych polskich za dużego lotka przeznacza na kupon, a ktoś inny wygrywa miliony... Gdzie tu jest sprawiedliwość? Nie ma żadnej. Tysiące łosi marnuje trzy złote, a jeden szczęśliwy się bogaci.

Mnie to odpowiada, mimo tego, że jestem tym łosiem który ciągle wykłada trzy złote

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365