>Coś ci nasi prezydenci nie mają szczęścia do Azji. Najpierw filipińska choroba Kwaśniewskiego, teraz chińskie zapalenie gardła. A z Obamy się śmiali jak mu wulkan plany zmienił i do golfa zmusił.
Odmienna flora bakteryjna + klimatyzacja. Wystarczy, jeśli gość zamieszka w klimatyzowanym hotelu, którego instalacje klimatyzacyjne nie są regularnie dezynfekowane. Znam to z doświadczenia, a dochodzi do tego jeszcze stres klimatyczny i czasowy. Azja Wschodnia poza tym jest obszarem źródłowym najgorszego mikrobiologicznego syfu (przepraszam za ten kolokwializm, ale przecież akurat w tym miejscu jak najbardziej na miejscu).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|