Kiedyś oglądałem jakiś film dokumentalny o Internecie i powiedzieli w nim, że dotąd nie zdecydowano się na informowanie nadawcy wiadomości e-mail o jej odczytaniu przez adresata. Mówiono, że byłby to jakiś zamach na anonimowość w sieci, czy coś podobnego.
Niby jaki to zamach?! Jak kogoś nie interesuje moja korespondencja to niech jej nie otwiera wcale. Albo go taka informacja o odczycie powinna zmotywować do szybszego odpisania. Jak piszę do urzędu to oni często nie odpisują nadużywając faktu braku potwierdzenia odczytu.
Tak nie powinno być. Wszystko powinno być jawne, w tym i fakt i moment odczytania wiadomości e-mail. |