Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska dla Polaków! (ale tych zdrowych)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-01-2012 01:12kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Polska dla Polaków! (ale tych zdrowych)
Ocena 4 na 6
Miesiąc temu poruszyłem temat, którym od początku tygodnia zajmują się wszystkie media.
Przewidziałem, że chorzy będą mieli poważne problemy z zakupem leków refundowanych, ale nie przewidziałem, że:
1) niektóre z tych leków w ogóle znikną z listy, zaś ich odpowiedniki znacznie podrożeją, czasem nawet o 100%,
2) NFZ zgodnie z literą, ale niezgodnie z duchem prawa nie będzie podpisywał umów z niektórymi placówkami zajmującymi się chorymi i niepełnosprawnymi.

Odnośnie sprzedaży leków refundowanych - podobno zaledwie 0,3% obywateli nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego. Ilu z nich zgłosiłoby się po leki refundowane - 10%? Czy zamiast wydawać setki milionów na stworzenie i utrzymanie systemu informatycznego zawierającego spis ubezpieczonych nie byłoby taniej założyć, że wszyscy jesteśmy ubezpieczeni?

Co do pktu 2 - obejrzałem dziś w tv krótki reportaż o ośrodku dla dzieci niewidomych i niedowidzących. W tymże ośrodku nie będzie zatrudniony lekarz okulista (sic!), bo NFZ odmówił podpisania umowy z ośrodkiem, gdyż ten nie spełnił bardzo ważnego wymogu formalnego. Otóż podjazd dla wózków inwalidzkich jest za wysoki o... 1 cm.

W niektórych szpitalach nie przyjmuje się chorych już od października, bo skończyły się fundusze z NFZ. Pacjenci odchodzą z kwitkiem, a drogi i specjalistyczny sprzęt, często jedyny taki w regionie, stoi niewykorzystywany.

Kiedyś mówiło się, że socjalizm to taki system, w którym dzielnie walczy się z problemami, które nie występują w żadnym innym ustroju.
Czyżbyśmy w 2012 roku nadal mieli w Polsce socjalizm?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafał Poniecki (7132 punktów)
Właśnie dzisiaj wykupiłem kolejną fiolkę tabletek, tzw. refill. Zapłaciłem, jak zwykle, pełną cenę, a jutro wypełnię papierek, załączę rachunek z apteki i wyślę to do ubezpieczalni. Za jakiś czas przyślą mi 80% tego co zapłaciłem. Lekarza ani aptekarza to wogóle nie obchodzi. Bo niby dlaczego miało by obchodzić? Aha, ta apteka w której zazwyczaj kupuję, jest tańsza niż wiele innych. Podobno trochę taniej by było przez aptekę wysyłkową, którą nam polecano, ale uznałem, że skórka nie warta wyprawki.
Ale to dzieje się w Kanadzie.
07-01-2012 11:09 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>Ale to dzieje się w Kanadzie.

Wczoraj rozmawiałam z ciotką z Australii (emerytka, choruje na serce).
Za leki płaciła symboliczne kwoty do maja (nie mogła tylko przekroczyć limitu). W maju apteka poinformowała ją, że od teraz, do końca roku, nie będzie płaciła za leki W OGóLE.Nie dostaje się za to ani jednej tabletki na zapas. U nas zdziera się z emerytów ogromne pieniądze.

Jej opowieści o opiece socjalnej w Australii są dla mnie źródłem frustracji.

- gdy, po operacji, zażądała wypisania do domu, zapytano, czy ma kto się nią opiekować (odpowiedź:tak) i posyłano jej codziennie obiad do domu.
- potem zaproponowano udział w zajęciach klubu osób o podobnym schorzeniu. Była tam nie tylko rehabilitacja, ale i rozrywka np. gry.
-po osiągnięciu wieku emerytalnego dostaje się emeryturę i nikt nie pyta, czy się pracowało, czy nie.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>-po osiągnięciu wieku emerytalnego dostaje się emeryturę i nikt nie pyta, czy się pracowało, czy nie.
Była minister pracy, Jolanta Fedak, chciała poddać pod dyskusję projekt takich emerytur, ale nic z tego nie wyszło. Nie mogło być inaczej, bo skoro polskich władz nie obchodzą nawet bezrobotni bez zasiłku, to co dopiero mówić o emeryturach dla wszystkich. Polskie władze zajmują się wyłącznie jedną grupą społeczną - klerem.


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>Wczoraj rozmawiałam z ciotką z Australii (emerytka, choruje na serce).
>Za leki płaciła symboliczne kwoty do maja (nie mogła tylko przekroczyć limitu). W maju apteka poinformowała ją, że od teraz, do końca roku, nie będzie płaciła za leki W OGóLE.
Kanada ma podobny system dla emerytów.
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Kiedyś mówiło się, że socjalizm to taki system, w którym dzielnie walczy się z problemami, które nie
>występują w żadnym innym ustroju.
>Czyżbyśmy w 2012 roku nadal mieli w Polsce socjalizm?[/color]

Nie przypominam sobie, żeby w tym tak wstrętnym tobie socjalizmie chorzy nie byli przyjmowani do szpitali, pacjenci odchodzili z kwitkiem od rejestracji do lekarzy i nie było ich stać na wykup leków.
Z okazji Nowego Roku wszystkim, którym tak obrzydliwa jest była PRL-owska służba zdrowia, życzę, aby, gdyby nie daj Bóg, dotknięci zostali, jaką obłożną chorobą, nie zostali objęci tak wstrętną im socjalistyczną opieką medyczną, a tylko otoczeni umiłowaną ich sercom opieką medyczną wolnej, niepodległej, sprawiedliwej Polski.
P.S. Sam nie wiem czemu odpowiadam przeciwnikom socjalizmu, skoro całkowicie zgadzam się z tym, co napisał Andrzej Bogusławski w tym poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,425771#w425796
   
farmer (22440 punktów)

>Z okazji Nowego Roku wszystkim, którym tak obrzydliwa jest była PRL-owska służba zdrowia, życzę, aby, gdyby nie daj Bóg, dotknięci zostali, jaką obłożną chorobą, nie zostali objęci tak wstrętną im socjalistyczną opieką medyczną, a tylko otoczeni umiłowaną ich sercom opieką medyczną wolnej, niepodległej, sprawiedliwej Polski.
>P.S. Sam nie wiem czemu odpowiadam przeciwnikom socjalizmu, skoro całkowicie zgadzam się z tym, co napisał Andrzej Bogusławski w tym poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,425771#w425796
>   

Szkoda że ojciec nie zapisał się do partii. Może zostałby dyrektorem z jego papierami mistrzowskimi. A w latach 90' załapałby się na "darmową" wyprzedaż majątku.
Chyba nie był zaradny, bo kupił dwuletniego malucha za dwa razy tyle co nowy. A może nie mógł inaczej kto wie.
Z drugiej strony w 83 roku pod blokiem na osiedlu stał maluch ojca, Zastawa taksiarza, i jeszcze jedno auto już nie pamiętam jakie. Co za czasy.
I tak bardzo kochał ten ustrój że nie zgodził się na wyjazd na kontrakt do Libii czy Iraku. Co w latach 80' dawało niezłego kopa ekonomicznego.

Tak to były piękne czasy dla zwykłych ludzi, mogli sobie popatrzeć na te piękne wille.
Teraz to nie wiadomo kto się czym zajmuje na osiedlu bo takie chaty mają że chyba same "dyrektory".

kika (1657 punktów)

>Tak to były piękne czasy dla zwykłych ludzi, mogli sobie popatrzeć na te piękne wille.

Tak, tak... Dzisiaj jest o niebo lepiej. Dzisiaj sprzątają te piękne wille i myją te piękne samochody.
Dawniej myśleli, że wystarczy zmienić ustrój i to oni będą mieli piękne wille i samochody. Socjalizm uśpił ich instynkt samozachowawczy.
Selanos (12869 punktów)
>Czy zamiast wydawać setki milionów
>na stworzenie i utrzymanie systemu informatycznego zawierającego spis ubezpieczonych nie byłoby
>taniej założyć, że wszyscy jesteśmy ubezpieczeni?

Nie, bo niektórzy chętnie przestaliby korzystać z tych bzdurnych ubezpieczeń. Z jakiegoś dziwnego powodu muszę się ubezpieczać, a z tego nie korzystam. Dlaczego inni na mój koszt chodzą do np. NFZtowskiego dentysty? Ja nie chodzę, wolę iść prywatnie, wiem przynajmniej, że jakość usług jest nieporównywalnie wyższa i nikt nie będzie mnie traktował jak zła koniecznego.

>W niektórych szpitalach nie przyjmuje się chorych już od października, bo skończyły się fundusze z
>NFZ. Pacjenci odchodzą z kwitkiem, a drogi i specjalistyczny sprzęt, często jedyny taki w regionie,
>stoi niewykorzystywany.

Czyli sytuacja taka sama jak rok temu, dwa lata temu, dziesięć lat temu... System jest nieefektywny, a oni dalej każą mi się ubezpieczać. Były oczywiście ciekawsze sytuacje, słyszałem o tym, jak to szpital który nie potrzebował aparatu roentgena, ale mimo tego musiał takowy zakupić... Właśnie na takie kwiatki idą te całe "ubezpieczenia".

>Kiedyś mówiło się, że socjalizm to taki system, w którym dzielnie walczy się z problemami, które nie
>występują w żadnym innym ustroju.
>Czyżbyśmy w 2012 roku nadal mieli w Polsce socjalizm?

Tak. W Polsce i w Europie, śmiem twierdzić, że coraz większy. Nie mam oczywiście porównania, nie pamiętam PRL-u, chociaż może i lepiej, że nie pamiętam. Nie znam tych "gorszych czasów" więc jestem bardziej obiektywny w określaniu dzisiejszych jako fatalne.
Mandella (83 punktów)

>Tak. W Polsce i w Europie, śmiem twierdzić, że coraz większy. Nie mam oczywiście porównania, nie pamiętam PRL-u, chociaż może i lepiej, że nie pamiętam. Nie znam tych "gorszych czasów" więc jestem bardziej obiektywny w określaniu dzisiejszych jako fatalne.

Nie nadużywaj słowa obiektywny, jest takie ładne, jeszcze trochę i mi zbrzydnie.
To, że MY(bo ja również), nie żyliśmy w tamtych czasach to nie jest powód do jakiejś dumy, ani tym bardziej argumentem, ponieważ nie wiemy co się w tamtych czasach działo, to nie możemy się odwołać do własnych doświadczeń. Jedyne co wiemy to jest to co przekazuje/ywało w szkołach, mediach, czy ewentualnie od rodziców. Dlatego proponuje zdać sobie sprawę z tego, że te informacje przeszły przez subiektywny filtr tych co nam to przekazywali, to po pierwsze.
Co do UE, to najgorszym faktem jest to, że mało kto wie co się dzieje w parlamencie europejskim, co z tego, że traktat lizboński stawia prawo Unii ponad narodowym, mogą zarządzić co chcą a my się obudzimy z ręką w nocniku.

www.youtub(*)v=HZYKaAMjdOQ&feature=related, może na początek małe wystąpienie Nigela Farage, niezwykle charyzmatyczna postać.
06-01-2012 19:06 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Czy zamiast wydawać setki milionów
>>na stworzenie i utrzymanie systemu informatycznego zawierającego spis ubezpieczonych nie byłoby
>>taniej założyć, że wszyscy jesteśmy ubezpieczeni?
>Nie, bo niektórzy chętnie przestaliby korzystać z tych bzdurnych ubezpieczeń.

Każdy kto wie jak działa system, w jaki sposób następuje "ubezpieczenie", w jakim trybie, z jakimi tytułami prawnymi jest ono immanentnie powiązane, dobrze od razu wie, ze to bzdura w Polskim systemie prawnym, co napisałeś. Sposoby nielegalnego wyjścia z systemu są ciągle takie same i ich zwalczanie nie ma związku ze służbą zdrowia i jest z zupełnie innej dziedziny prawnej (głownie chodzi o nielegalne zatrudnianie).
Mnie najbardziej szokuje właśnie to, że przyjęcie takiego "założenia" wydaje się wprost wynikać z art. 68 ust. 2 zd. 1 Konstytucji, Cytat:
Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

co więcej nast. ust. 3 mówi, że Cytat:
Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.


Tym samym jedyne co winno być wymagane przy dostępie do świadczeń to poświadczenie obywatelstwa polskiego ! (szczególnie widoczne jest to na regulacji dot. dzieci, kobiet ciężarnych, niepełnosprawnych i osób w podeszłym wieku), a aktualne wymaganie innych "dowodów ubezpieczeń" jest niejako nie do pogodzenia z ww. prawem obowiązującym.
Ustawą sejm uzyskał tylko kompetencję (prawo i obowiązek) ustalić warunki udzielania świadczeń i zakres udzielanych świadczeń. NIE ma żadnego prawa legalnie ograniczyć dostęp obywateli do świadczeń !! na równych zasadach !!.

I co ??? I jak zwykle indoktrynacja kapitalistyczna (o oszukiwaniu systemu; pytam się którego systemu, jak prawo przysługuje każdemu na zasadzie obywatelstwa ?) okazuje się być silniejsza niż obowiązujące prawo.

Dwa: nie ma idealnie szczelnych systemów, nigdy i nigdzie. Rząd powinien liczyć co się de facto bardziej opłaca. Uszczelnianie za coraz wyższe koszty, czy przyjęcie pewnych niewielkich kosztów w sumie nieuniknionej w pewnym zakresie nieszczelności.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że takie założenie byłoby opłacalne dla budżetu, rozwiązałoby wiele problemów społecznych; nie zarobiłoby na nim natomiast lobby informatyczne, które już liczy miliardy, które zarobi za jakiś zupełnie nowy niemający praktycznego uzasadnienia , rejestr , system informatyczny, karty chipowe itd.
Zarobią po prostu to, czego nie mogli zarobić na nowych dowodach osobistych, kiedy społeczeństwo zrozumiało, że są zbędne, a rząd, że drugi raz nie wkręci ludzi za płatną wymianę i będzie prosta defraudacja publicznych pieniędzy w prywatne ręce w stylu afrykańskim. (i nawet ograniczenie dostępu do informacji publicznej nie pomoże w wyjściu tego na tzw. świecznik)
06-01-2012 19:25 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie, bo niektórzy chętnie przestaliby korzystać z tych bzdurnych ubezpieczeń.
Nie przestaliby, bo by nie mogli. Składka na ubezpieczenie zdrowotne jest i byłaby nadal obowiązkowa.

>Dlaczego inni na mój koszt chodzą do np. NFZtowskiego dentysty?
Bo im wolno, gdyż, tak jak i ty, płacą składki. Przy czym przykład z dentystą jest akurat najgorszy z możliwych, bo: 1) mało kto chodzi do dentysty "w rejonie", gdyż czas oczekiwania na wizytę jest bardzo długi, a bezpłatne są tylko plomby amalgamatowe (najgorsze z możliwych), zaś niektóre inne bezpłatne usługi są limitowane (np. usuwanie kamienia nazębnego za darmo tylko raz w roku), 2) bardzo wielu dentystów z prywatnych lecznic też ma podpisane umowy z NFZ.

>jakość usług jest nieporównywalnie wyższa i nikt nie będzie mnie traktował jak zła koniecznego.
Jak zostaniesz potraktowany, to akurat zależy wyłącznie od danego lekarza, a nie od tego czy ma umowę z NFZ, czy nie ma.

>System jest nieefektywny
I o tym jest mój początkowy post, dlatego zupełnie nie rozumiem dlaczego przyznałeś mu minusa.

>>Czyżbyśmy w 2012 roku nadal mieli w Polsce socjalizm?
>Tak. W Polsce i w Europie, śmiem twierdzić, że coraz większy. Nie mam oczywiście porównania, nie pamiętam PRL-u, chociaż może i lepiej, że nie pamiętam. Nie znam tych "gorszych czasów" więc jestem bardziej obiektywny w określaniu dzisiejszych jako fatalne.
Ja pamiętam PRL, ale nie należę do grona tych, którzy wspominają tamte czasy z rozrzewnieniem i tęsknotą. Odnośnie służby zdrowia w PRL podam przykład (dotyczący wizyt u dentysty, a jakże): miałem "elitarne" uprawnienia do korzystania z usług medycznych szpitala i przychodni MSW w Warszawie. Aby zapisać się na wizytę do dentysty trzeba było ustawić się w kolejce najpóźniej o 4 rano, aby być pośród kilku pierwszych osób, bo w rejestracji (czynnej od 7 rano) było tylko kilka numerków na dany dzień, a na inne dni zapisów nie było. Stałem w takiej kolejce 3 razy i w końcu zrezygnowałem, bo nigdy nie dostałem numerka, mimo iż raz byłem drugi, a raz trzeci w kolejce. Wyobrażasz sobie? Jesteś drugi w kolejce i nie dostajesz numerka, bo "już się skończyły". Innymi słowy lipa na całego, kto miał dostać numerek, ten dostawał, a taki "z ulicy" nie miał szans.

Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
06-01-2012 20:04 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Wczoraj późnym wieczorem, oglądałem film, który jak sądzę mógłby wnieść co nieco do dyskusji. "Fabryka zdrowia" na TVP Info. Właściwie główny motyw dotyczył Norwegii, ale wiele mówili też o systemie zdrowotnym "europejskim". Mówili głównie lekarze, a więc ludzie, moim zdaniem, najbardziej odpowiedni. Bardzo żałuję, że nie znalazłem tego w sieci, może ktoś inny będzie miał więcej szczęścia i zamieści link. Utkwiła mi w pamięci próba wprowadzenia filozofii(?) "the toyota way" w służbie zdrowia, ludziska z tabelami i długopisami w ręku, ciągle spoglądający na zegarek... Dziwnie to wygladało. Trzeba by to obejrzeć, eh znowu zawiodłem...
Jeden z lekarzy powiedział, iż zastanawiajace jest branie za wzór systemu, który obowiązuje w USA.

Polskie "zapatrzenie" na Zachód nasunęło mi myśl, iz może w tym trzeba by upatrywać przyczyn decyzji polskich polityków? Próbują naśladować, bo niczego sami nie potrafią wymyśleć. Problem jest złożony, ale czytając wypowiedzi ciśnie mi sie na usta - here we go again... Znów zaczną się przepychanki między zwolennikami tego, czy owego, a do konsensusu nijak się nie dojdzie.
06-01-2012 20:49 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Tak sądzę, że implementowanie jakiegoś systemu opieki medycznej "z Zachodu" z góry jest skazane na niepowodzenie, bo rzecz cała rozbije się o kasę. Powszechny, "darmowy" system, jaki mamy obecnie jest niewydolny, bo znakomita większość płacących podatki, z których taki system jest finansowany, zarabia zbyt mało, aby składek wystarczyło na sfinansowanie takiego systemu. Z drugiej strony system mniej czy bardziej "komercyjny" też nie zadziała dobrze z tego samego powodu co wyżej, czyli z powodu marnych zarobków.
Ten sam problem uwidacznia się także w przypadku ubezpieczeń emerytalnych.
Stąd pomysł przesuwania wieku emerytalnego tak, aby jak najmniejsza liczba ludzi mogła skorzystać z emerytury.

Niestety w Polsce nie mamy złóż złota czy diamentów, mamy węgiel, którego wydobycie jest droższe niż import z Chin, mamy miedź, której nie możemy "wysoko przetwarzać", bo nie mamy przemysłu, więc sprzedajemy blachy miedziane krajom, z których importujemy sprzęt elektroniczny napakowany wyeksportowaną przez nas miedzią.

Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.



Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
06-01-2012 21:20 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
> Powszechny, "darmowy" system, jaki mamy obecnie jest niewydolny, bo znakomita większość płacących podatki, z których taki system jest finansowany, zarabia zbyt mało, aby składek wystarczyło na sfinansowanie takiego systemu.
To dzieje się nie tylko w kraju, ale i w całej Europie, niestety.

>Z drugiej strony system mniej czy bardziej "komercyjny" też nie zadziała dobrze z tego samego powodu co wyżej, czyli z powodu marnych zarobków.
Dodałbym do tego przedmiotowe traktowanie pacjentów. Jak towar, który ma przynieść zysk, co również było poruszone w wyżej wymienionym filmie.

>Ten sam problem uwidacznia się także w przypadku ubezpieczeń emerytalnych.
>Stąd pomysł przesuwania wieku emerytalnego tak, aby jak najmniejsza liczba ludzi mogła skorzystać z emerytury.
W Polsce chyba jeszcze nie tak bardzo widać wpływ prywatnych firm ubezpieczeniowych, lud jest przyzwyczajony do tego, że po przepracowaniu "lat" emerytura się należy. Jest to słuszne rozumowanie, ale wkrótce może się zmienić. Pan "prywaciarz" powie, że firma upada i po ptokach. Jedynym ratunkiem państwo, a te da tylko minimum.

>Niestety w Polsce nie mamy złóż złota czy diamentów, mamy węgiel, którego wydobycie jest droższe niż import z Chin, mamy miedź, której nie możemy "wysoko przetwarzać", bo nie mamy przemysłu, więc sprzedajemy blachy miedziane krajom, z których importujemy sprzęt elektroniczny napakowany wyeksportowaną przez nas miedzią.
To w ogóle ciekawostka, oprócz węgla mamy ziemniaki, buraki cukrowe i wiele innych prostackich przykładów mógłbym podać. Ale do tego potrzeba "pomyślunku przyszłościowego". A tu co i raz kłótnie, obrażalstwo, polityka historyczna... Kupców szukają za siódmym morzem, jak z najbliższymi sąsiadami interesy robić można.

>Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.
Obyś się mylił.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>W Polsce chyba jeszcze nie tak bardzo widać wpływ prywatnych firm ubezpieczeniowych
Coś a propos firm ubezpieczeniowych: po urodzeniu się mojej córki założyłem w jednej z najbardziej znanych takich firm polisę ubezpieczeniową. Polegało to na tym, że ja byłem ubezpieczony na wypadek śmierci lub tzw. nieszczęśliwego wypadku, a gdybym dożył bez wypadku 18-tych urodzin mojej córki, to mogłem wówczas wystąpić o wypłatę "posagu" dla niej.
Dożyłem, więc zwróciłem się z wnioskiem o wypłatę kasy, aby przekazać ją córce "wstępującą w dorosłość". Otrzymałem nieco ponad 13 tys. zł. UWAGA! Średnio kwartalnie płaciłem przez te lata 200 zł, czyli przez 18 lat wpłaciłem 14,4 tys. zł. Wniosek: jestem "w plecy" 1,4 tys. zł, nie wspominając o jakimkolwiek zysku.


>lud jest przyzwyczajony do tego, że po przepracowaniu "lat" emerytura się należy. Jest to słuszne rozumowanie
Problem w tym, że mimo oficjalnej propagandy o istnieniu tzw. indywidualnych kont emerytalnych, kasa płacona do ZUS z zarobków pracownika wcale nie jest lokowana na jego koncie, ale jest wykorzystywana do płacenia emerytur byłych pracowników.
A jak już ubezpieczysz się w OFE, to rząd dokona "skoku na kasę" i zabierze ci z OFE twoje składki. Albo częściowo, jak Tusk w Polsce, albo całkowicie, jak Orban (idol Jadosława Kłamczyńskiego) na Węgrzech.


>Kupców szukają za siódmym morzem, jak z najbliższymi sąsiadami interesy robić można.
Jakim to najbliższym sąsiadom mielibyśmy sprzedawać nasze ziemniaki i buraki?
Ukrainie, Białorusi, Rosji, które są do nas wrogo nastawione? I ile można na tym zarobić, skoro zarabia się nie na eksporcie surowców, ale na eksporcie produktów przetworzonych z surowców?


>>Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.
>Obyś się mylił.
Nie mylę się. Jestem wręcz optymistą biorąc pod uwagę, że zagraniczny kapitał przeniósł i ciągle przenosi produkcję z Polski do jeszcze biedniejszych krajów. Albo bogatszych, vide produkcja fiatów we Włoszech zamiast w Polsce.

Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
Frank Holman (5897 punktów)
>>lud jest przyzwyczajony do tego, że po przepracowaniu "lat" emerytura się należy. Jest to słuszne rozumowanie
Jak najbardziej, bo to jest jedyna istota systemu emerytalnego - zabezpieczenia społecznego na starość. Trudno sobie wyobrazić z punktu widzenia indywidualnego człowieka jakikolwiek inne oczekiwanie, inny sens. System emerytalny po to tylko powstał i po to dokładnie jest, aby człowiek po dojściu do wieku tzw. starości nie musiał już dłużej poświęcać swych sił witalnych dla dalszego utrzymywania się przy życiu (przy założeniu że niezbędne będą ku temu pieniądze na utrzymanie). System emerytalny nie jest indywidualnym oszczędzaniem na starość, albowiem takie oszczędzanie nie ma cech żadnego systemu. W przeciwieństwie do typowego systemu ubezpieczeniowego, System zabezpieczenia nie ma niwelować ryzyka starości, albowiem jest ona zasadniczo rzeczą pewną. System ma natomiast niwelować ryzyko niezabezpieczenia, tj. musi zawierać metodę zagwarantowania bezpieczeństwa każdemu beneficjentowi, tj. wypłacania odpowiedniej kwoty.

>Problem w tym, że mimo oficjalnej propagandy o istnieniu tzw. indywidualnych kont emerytalnych, kasa płacona do ZUS z zarobków pracownika wcale nie jest lokowana na jego koncie, ale jest wykorzystywana do płacenia emerytur byłych pracowników.
>A jak już ubezpieczysz się w OFE, to rząd dokona "skoku na kasę" i zabierze ci z OFE twoje składki. Albo częściowo, jak Tusk w Polsce, albo całkowicie, jak Orban (idol Jadosława Kłamczyńskiego) na Węgrzech.


I jak widać słusznie, gdyż indywidualne oszczędzanie na starość nie jest żadnym systemem emerytalnym. Jest tylko sumą indywidualnych oszczędności, które zostaną tożsamo, tyle że w przeciwnym kierunku, kiedyś rozdzielone. Przed niczym nie zabezpiecza, nie niweluje ryzyka nieuzbierania niezbędnej kwoty (z drugiej strony może też powstać nadwyżka, która będzie wymagać rozdysponowania, gdzie będą potrzebne do przyjęcia kolejne zasady - komu i dlaczego?).
Teoretycznie można przyjąć taki system, ale nie ma on podstawowego sensu dla przymusu państwowego - powoduje pytanie: w jakim celu Państwo ma zmuszać ludzi do oszczędzania, skoro nie bierze odpowiedzialności za wynik ich oszczędzania? tj. praktyczne: po co ten przymus, jak odpowiednia obserwacja realiów społeczno-gospodarczych może z góry wykazać niemożliwość osiągnięcia poziomu zabezpieczenia przez część społeczności.
Tworzenie rynku instytucji finansowych też nie ma żadnego związku z tym celem zabezpieczeniowym (praktyka pokazuje, że obrót pustym pieniądzem, kreuje przez jakiś czas kolejny pusty pieniądz, co nieuchronnie w dłuższej perspektywie prowadzi do kolapsu). W praktyce może zaś (bez skorelowania z innymi działaniami społeczności) zaskutkować, jak w Polsce stworzeniem zamkniętego koła obiegu pieniądza, teoretycznie będącego majątkiem społeczności, na obracaniu którym zarabiają nie ci oszczędzający (czy społeczność) a głownie osoby osiągające profity z działalności tych instytucji finansowych. Przy zastosowaniu pewnej konstrukcji obrotu oszczędnościami na tym samym rynku, możemy doprowadzić np. do znanego paradoksu, że instytucja finansowa - celem krótkookresowego pomnożenia oszczędności swoich członków - przejmuje w zarządzanie zakład pracy, w którym ci członkowie osiągają przychody, których część przekazują tejże instytucji; realizuje swój cel zarobkowy poprzez tzw. racjonalizację kosztów zakładu pracy, w efekcie której ci członkowie tracą pracę i przychody z tego zakładu na rzecz instytucji (mamy tu zasadę węża pożerającego swój własny ogon).
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Coś a propos firm ubezpieczeniowych: po urodzeniu się mojej córki założyłem w jednej z najbardziej znanych takich firm polisę ubezpieczeniową. Polegało to na tym, że ja byłem ubezpieczony na wypadek śmierci lub tzw. nieszczęśliwego wypadku, a gdybym dożył bez wypadku 18-tych urodzin mojej córki, to mogłem wówczas wystąpić o wypłatę "posagu" dla niej.
>Dożyłem, więc zwróciłem się z wnioskiem o wypłatę kasy, aby przekazać ją córce "wstępującą w dorosłość". Otrzymałem nieco ponad 13 tys. zł. UWAGA! Średnio kwartalnie płaciłem przez te lata 200 zł, czyli przez 18 lat wpłaciłem 14,4 tys. zł. Wniosek: jestem "w plecy" 1,4 tys. zł, nie wspominając o jakimkolwiek zysku.
Więc pojęcie o firmach ubezpieczeniowych masz, pomyśl co zrobią z systemem zdrowotnym jak się dorwą. Ja tez mam przykład, żeby ubezpieczyć tzw. rodzinę standart(2+2) w tej chwili musiałbym wybulic około 3000 euro rocznie, jeśli byłoby to tylko te ubezpieczenie to pal licho, ale co z resztą kosztów życia? Do tego co roku dochodzą podwyżki. W ubiegłym roku o tej porze kiedy przeczytałem gazetę to patrzyli sie na mnie jak na głupka,bo śmiałem się do rozpuku, z głupoty rządzących, że nie widza kto doi społeczeństwo przy ich współudziale.. Propozycje były o podwyżce do 25% rocznie. Jak to się skończyło, nie wiem, postanowiłem byc pasożytem i dobrze bo przynajmniej za bronchoskopię i wizyty na pogotowiu nie zapłaciłem. Nie jestem z tego powodu dumny. Poglądy, jak wiesz, mam lewicowe i mam nadzieję, że kiedys znów będzie na tyle dobrze aby wrócić do wizji państwa opiekuńczego.

>Problem w tym, że mimo oficjalnej propagandy o istnieniu tzw. indywidualnych kont emerytalnych, kasa płacona do ZUS z zarobków pracownika wcale nie jest lokowana na jego koncie, ale jest wykorzystywana do płacenia emerytur byłych pracowników.
>A jak już ubezpieczysz się w OFE, to rząd dokona "skoku na kasę" i zabierze ci z OFE twoje składki. Albo częściowo, jak Tusk w Polsce, albo całkowicie, jak Orban (idol Jadosława Kłamczyńskiego) na Węgrzech
Wtedy będziemy mieli Budapeszt na ulicach, ale nie ten Jarosława, ten o wiele wcześniejszy...

>Jakim to najbliższym sąsiadom mielibyśmy sprzedawać nasze ziemniaki i buraki?
>Ukrainie, Białorusi, Rosji, które są do nas wrogo nastawione?
Dzięki komu? Dzięki naszym posranym politykom...

>Nie mylę się. Jestem wręcz optymistą biorąc pod uwagę, że zagraniczny kapitał przeniósł i ciągle przenosi produkcję z Polski do jeszcze biedniejszych krajów. Albo bogatszych, vide produkcja fiatów we Włoszech zamiast w Polsce.
To proste. Tam jest taniej i taniej będzie.
wacus47 (666 punktów)
>
>Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.

>
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)


Przy takim pesymizmie z pewnością... Pomijam już fakt, że chyba żyjemy w innej rzeczywistości skoro uważasz, że Polakom bliżej do mieszkańców Zimbabwe lub Mozambiku niż do Hiszpanów czy Włochów.
06-01-2012 22:30 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>
>>Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.

>>
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)

>Przy takim pesymizmie z pewnością... Pomijam już fakt, że chyba żyjemy w innej rzeczywistości skoro uważasz, że Polakom bliżej do mieszkańców Zimbabwe lub Mozambiku niż do Hiszpanów czy Włochów.

Jeśli chodzi np. o oszukańczy system emerytalny zaimportowaliśmy go bezpośrednio z Chile na żądanie BŚ, co więcej zrobiliśmy to mimo, iż w Chile on już wtedy się nie sprawdzał. Więc z tą bliskością różnie bywa... niestety. Fakt, że teraz zintegrowaliśmy się dość z Europą, lecz mimo wszystko ciągle różnice są w podejściu do organizacji aparatu Państwa i jego zadań. I to nie jest prawda, że ciąży w nas strach przed powrotem PRL-skich niedoborów. Chodzi tylko i wyłącznie o propagandę TINĄ przez think-tanki neoliberalne. Tak samo nie jest prawdą, że jesteśmy zieloną wyspą z uwagi na doskonałość przyjętego modelu. U Nas kryzys jest permanentny w zasadzie od co najmniej połowy lat '80 XX w., (z dwupunktowym bezrobociem zwłaszcza od lat '90), więc obniżenie obecnie kilku punktów procentowych tu czy tam po prostu nie jest tak bardzo widoczne, jak u innych.
wacus47 (666 punktów)
>>>
>>>Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.

>>>
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)

>>Przy takim pesymizmie z pewnością... Pomijam już fakt, że chyba żyjemy w innej rzeczywistości skoro uważasz, że Polakom bliżej do mieszkańców Zimbabwe lub Mozambiku niż do Hiszpanów czy Włochów.
> U Nas kryzys jest permanentny w zasadzie od co najmniej połowy lat '80 XX w., (z dwupunktowym bezrobociem zwłaszcza od lat '90), więc obniżenie obecnie kilku punktów procentowych tu czy tam po prostu nie jest tak bardzo widoczne, jak u innych.

Wszelkie możliwe mierniki przeczą temu jakoby od połowy lat 80' występował u nas permanentny kryzys. Proszę zatem abyś podał jakie kryterium stosujesz mówiąc, że jakiś kraj znajduje się lub nie w kryzysie. Moim kryterium jest PKB per capita a chcąc być dokładnym to jego wzrost lub spadek i tempo tych zmian, a także tendencje w dłuższym okresie. Dobrze by było gdyby Twoje kryterium pozwalało porównywać Polskę z innymi krajami.
06-01-2012 23:13 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>>>
>>>>Jesteśmy krajem tzw. trzeciego świata i to nigdy się nie zmieni.

>>>>
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)

>>>Przy takim pesymizmie z pewnością... Pomijam już fakt, że chyba żyjemy w innej rzeczywistości skoro uważasz, że Polakom bliżej do mieszkańców Zimbabwe lub Mozambiku niż do Hiszpanów czy Włochów.
>> U Nas kryzys jest permanentny w zasadzie od co najmniej połowy lat '80 XX w., (z dwupunktowym bezrobociem zwłaszcza od lat '90), więc obniżenie obecnie kilku punktów procentowych tu czy tam po prostu nie jest tak bardzo widoczne, jak u innych.
>Wszelkie możliwe mierniki przeczą temu jakoby od połowy lat 80' występował u nas permanentny kryzys. Proszę zatem abyś podał jakie kryterium stosujesz mówiąc, że jakiś kraj znajduje się lub nie w kryzysie. Moim kryterium jest PKB per capita a chcąc być dokładnym to jego wzrost lub spadek i tempo tych zmian, a także tendencje w dłuższym okresie. Dobrze by było gdyby Twoje kryterium pozwalało porównywać Polskę z innymi krajami.
>
Podałem przykładowe kryterium wyraźnie mierzalne od lat '90 do porównywania (w nawiasie). Dlaczego skupiam się na tym kryterium? a to dlatego, iż jest ono podawane najczęściej jako podstawa obrazu kryzysu w krajach zachodu i jest łatwo porównywalne.
Dla mnie osobiście PKB nie jest kryterium w zasadzie żadnym (choćby dlatego, że będzie rosło niezależnie np. od tego czy wydatkować będziemy pieniądze na wyburzanie czy budowanie). Jego "wzrost" jest w neoliberalnej gospodarce w zasadzie immanentną cechą o niczym nie świadczącą, a w zacofanym kraju (pomijając już ww. bezwartościowość i zakładając, że wydatki wliczane do wskaźnika są tylko prorozwojowe) niewysoki wskaźnik takiego wzrostu nie pozwoli w rozsądnie przewidywanej przyszłości na osiągnięcie niczego porównywalnego.
wacus47 (666 punktów)
>>Wszelkie możliwe mierniki przeczą temu jakoby od połowy lat 80' występował u nas permanentny kryzys. Proszę zatem abyś podał jakie kryterium stosujesz mówiąc, że jakiś kraj znajduje się lub nie w kryzysie. Moim kryterium jest PKB per capita a chcąc być dokładnym to jego wzrost lub spadek i tempo tych zmian, a także tendencje w dłuższym okresie. Dobrze by było gdyby Twoje kryterium pozwalało porównywać Polskę z innymi krajami.
>>
>Podałem przykładowe kryterium wyraźnie mierzalne od lat '90 do porównywania (w nawiasie). Dlaczego skupiam się na tym kryterium? a to dlatego, iż jest ono podawane najczęściej jako podstawa obrazu kryzysu w krajach zachodu i jest łatwo porównywalne.

W okresie realnego socjalizmu bezrobocie było bardzo niskie. Czy to oznacza, że kraje takie jak Polska czy ZSRR prężnie się rozwijały? w porównaniu z krajami Europy Zachodniej choćby. Niech to będzie przykład na to jak niemiarodajnym wskaźnikiem jest wskaźnik bezrobocia.
>
Jego "wzrost" jest w neoliberalnej gospodarce w zasadzie immanentną cechą o niczym nie świadczącą,
>
Świadczącą o rozwoju właśnie... Jak rozumiem uważasz, że kraje o wysokim wzroście PKB takie jak Chiny, Korea Południowa, czy w przeszłości Japonia nie rozwijają się i stoją w miejscu?

>
P.S
Nie wiem skąd u Ciebie taka nienawiść do liberalizmu gospodarczego. Wszystkie zamożne kraje na świecie charakteryzują się wysokim stopniem liberalizmu w gospodarce. Nawet kraje skandynawskie tak chętnie przytaczane jako przykład miejsca gdzie socjalizm "wypalił" mają gospodarkę zliberalizowaną w stopniu nieporównywalnym z Polską.
07-01-2012 00:30 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Nie wiem skąd u Ciebie taka nienawiść do liberalizmu gospodarczego. Wszystkie zamożne kraje na świecie charakteryzują się wysokim stopniem liberalizmu w gospodarce. Nawet kraje skandynawskie tak chętnie przytaczane jako przykład miejsca gdzie socjalizm "wypalił" mają gospodarkę zliberalizowaną w stopniu nieporównywalnym z Polską.

Nie ma w mojej głowie nienawiści do "liberalizmu gospodarczego" a do "neoliberalizmu w praktyce", który nie skutkuje maksymalizacją polepszania warunków życia dla maksymalnej ilości członków społeczności, która go stosuje.
wacus47 (666 punktów)
>>Nie wiem skąd u Ciebie taka nienawiść do liberalizmu gospodarczego. Wszystkie zamożne kraje na świecie charakteryzują się wysokim stopniem liberalizmu w gospodarce. Nawet kraje skandynawskie tak chętnie przytaczane jako przykład miejsca gdzie socjalizm "wypalił" mają gospodarkę zliberalizowaną w stopniu nieporównywalnym z Polską.
>Nie ma w mojej głowie nienawiści do "liberalizmu gospodarczego" a do "neoliberalizmu w praktyce", który nie skutkuje maksymalizacją polepszania warunków życia dla maksymalnej ilości członków społeczności, która go stosuje.

Jak rozumiem masz na myśli zasady typu "prywatyzacja zysków, nacjonalizacja strat" itp.. W takim razie muszę uprzedzić, że tego typu zachowania (które miały miejsce podczas ostatniego kryzysu w sektorze bankowym) nie mają nic wspólnego z neoliberalizmem propagowanym przez M. Friedmanna. Liberalizm (nie wiem w zasadzie po co zawsze dodaje się przedrostek neo - nie jest on konieczny) to doktryna, promująca odpowiedzialność za swoje działania - czyli prywatyzację zysków ALE RÓWNIEŻ prywatyzację STRAT. Nie chce się dłużej rozpisywać na ten temat ponieważ nie jest to odpowiedni temat i zapewne mod zaraz to ciachnie.
Frank Holman (5897 punktów)
>>Jak rozumiem masz na myśli zasady typu "prywatyzacja zysków, nacjonalizacja strat" itp..
Nie nie mam przede wszystkim tego na myśli, jakkolwiek jest to jedna z praktycznych cech. Możesz nazywać ją wypaczeniem. Teoria liberalizmu nie ma tu znaczenia, w praktyce nie zastosujesz jej, gdyż unikanie odpowiedzialności jest cechą immanentną z tym samym związaną, dążeniem do maksymalizacji indywidualnego zysku. A jeśli połączysz liberalizm z deregulacją, oraz zasadami demokracji parlamentarnej w praktyce, skutkiem bezspornym jest nie tylko brak skutecznych możliwości wyciągania odpowiedzialności przez społeczeństwo, ale co więcej permanentne opanowanie władzy przez zyskujących, którzy do samego końca będą kreować tylko dla siebie zysk.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wszystkie zamożne kraje na świecie charakteryzują się wysokim stopniem liberalizmu w gospodarce.
Gówno prawda.
Cytat:
W tym kraju cała ziemia należy do rządu. 85% mieszkań należy do rządowej agencji mieszkaniowej, w której czynsz jest centralnie ustalany przez państwo. Jedna czwarta PKB generowana jest przez państwowe przedsiębiorstwa, niektóre sławne na cały świat.

Dowiedz się o jaki kraj chodzi.


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
Frank Holman (5897 punktów)
>>Wszystkie zamożne kraje na świecie charakteryzują się wysokim stopniem liberalizmu w gospodarce.
>Gówno prawda.
>Cytat:
W tym kraju cała ziemia należy do rządu. 85% mieszkań należy do rządowej agencji mieszkaniowej, w której czynsz jest centralnie ustalany przez państwo. Jedna czwarta PKB generowana jest przez państwowe przedsiębiorstwa, niektóre sławne na cały świat.

>Dowiedz się o jaki kraj chodzi.

Właśnie do tego zmierzam, że problemem zasadniczym jest indoktrynacja TINĄ, w efekcie czego nie szuka się optymalnych rozwiązań, tylko w każdym aspekcie wpada w amok na widok cechy "socjalizmu".
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Polakom bliżej do mieszkańców Zimbabwe lub Mozambiku niż do Hiszpanów czy Włochów.
Wcale tak nie uważam. Uważam bowiem, że Polsce bliżej do Wietnamu lub Tajlandii niż do Hiszpanii czy Włoch.


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
wacus47 (666 punktów)
>>Polakom bliżej do mieszkańców Zimbabwe lub Mozambiku niż do Hiszpanów czy Włochów.
>Wcale tak nie uważam. Uważam bowiem, że Polsce bliżej do Wietnamu lub Tajlandii niż do Hiszpanii czy Włoch.
W jakich kwestiach? Zarobkach? poziomie życia? stopniu wolności osobistej?
>
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)


Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365