 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-08-2021 09:51 | Arminius (25555 punktów) | Szał brzydkich ciał?
1 na 1 | W trakcie debaty zainicjowanej wątkiem "Czy można znęcać się nad pomrowikiem("http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,854054) pojawił się wpadkowy temat dotyczący paradowania nago w miejscach publicznych. Poniżej znajduje się fragment wypowiedzi zawierający newralgiczną uwagę kwestionującą krytykę takiego zachowania i przywołującą argument "z piękna ludzkiego ciała". Wypowiedź ową potraktowałem jako mającą określony potencjał i dobry zaczyn do przedyskutowania odrębnego i ważkiego zagadnienia. Otóż pomijając bardzo istotne argumenty natury moralno - obyczajowo - kulturowej - które przemawiają w naszej zonie kulturowej za eliminowaniem całkowitej nagości w miejscach publicznych, pozostaje jeszcze nader istotny argument natury estetycznej. Bo primo, co dla jednego piękne, dla drugiego wstrętne, szczególnie jeżeli chodzi o ludzkie ciało. Na widok steatopygicznej goigantki jeden puści tęczowego pawia, drugi podnieci się seksualnie i puści co innego innym organem. A czy w miejscach publicznych wskazane jest siekanie po oczach turpizem ludzkiego jestestwa? Więc na wszelki wypadek, lepiej co nieco się zakryć, szczególnie, że wielu seksomaniaków uważa, iż kobieta odpowiednio zakryta - bywa atrakcyjniejsza niż całkiem odkryta. Po drugie, jeżeli przyjąć jak chcą niektórzy, iż istnieje uniwersalny model urody - to wtedy znów "mamy problem", bo zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje a ich ciała, jeżeli obnażone, katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszych. Więc i w tym wypadku jest stanowczy powód dla zakrywania się nie zaś odkrywania.
"pojawieniem się znienacka obnażonej "nimfy leśnej" - która > oczywiście dała bardzo mocno w tyłek, zachowując się > jak wyżej i w całym tym zdarzeniu zasługuje na...ostre jak nóż zbesztanie.
Tyłek miała ponoć całkiem ładny i nie tylko. Zbesztanie za piękno? Tak sobie myślę, że nerwowy chichot mojej koleżanki wynikał m.in. z zazdrości. Trochę ją znam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| romaro (25211 punktów) | Więc dla porządku co by nie wyglądało, że to ty się za damskimi tyłkami oglądasz. www.racjonalista.pl/forum.php/s,854054#w854200 Ciekawe, że nagle straciłeś umiejętnośç zamieszczania odnośników. > "mamy problem", bo zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje a ich ciała jeżeli obnażone, katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszych. Więc i w tym wypadku jest stanowczy powód dla zakrywania się nie zaś odkrywania. Nie mamy - Masz problem. A tak naprawdę mają problem kobiety, na które z obrzydzeniem spoglądasz "popijając cherbate". Mają, bo nawet luźną dyskusję traktujesz jak poważny stan zagrażający Polsce. Aby tym polkom, kurwom, co to nie ubierają się na modłę polskiego taliba, dołożyć.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | mamy problem | > Więc dla porządku co by nie wyglądało, że to ty się za damskimi tyłkami oglądasz.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,854054#w854200 Ciekawe, że nagle straciłeś umiejętnośç zamieszczania odnośników.> >"mamy problem", bo zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje a ich ciała jeżeli obnażone, katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszych. Więc i w tym wypadku jest stanowczy powód dla zakrywania się nie zaś odkrywania.> Nie mamy - Masz problem. A tak naprawdę mają problem kobiety, na które z obrzydzeniem spoglądasz "popijając cherbate".Problem nie jest ograniczony li tylko i wyłącznie do kobiet. W czasie upałów można spotkać w środku dużych miast paradujących "Januszy" z obnażonym torsem. Widok wielce nieestetyczny.
|
|
|  | | romaro (25211 punktów) | Odp: mamy problem | >Problem nie jest ograniczony li tylko i wyłącznie do kobiet. W czasie upałów można spotkać w środku dużych miast paradujących "Januszy" z obnażonym torsem. Widok wielce nieestetyczny. Nic o Januszowych torsach nie ma, więc nie matacz teraz.
Po pierwsze: >Na widok steatopygicznej goigantki jeden puści tęczowego pawia, drugi podnieci się seksualnie i puści co innego innym organem.
Po drugie: >lepiej co nieco się zakryć, szczególnie, że wielu seksomaniaków uważa, iż kobieta odpowiednio zakryta - bywa atrakcyjniejsza niż całkiem odkryta.
Azali jesteś seksomaniakiem? bo i puścić tęczowego pawia na widok kobiety, też bywalo, że miałeś ochotę.
No i ten wylew seksistowskich tekstów w twoim wyknaniu wskazuje, że możesz mieć spory problem ze swoją seksualnością.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | jest | >Nic o Januszowych torsach nie ma, więc nie matacz teraz.
Jest. Przecież problem jest ogólnie zaprezentowany, a przykłady nie odnoszą się do wszystkich sytuacji.
>Azali jesteś seksomaniakiem?
Po pańskich obdukcjach koleżanek "podstołowych" w okresie wczesnego dzieciństwa oraz mizdrzenia się do fertycznych kancelistek w wieku już bardziej dojrzałym - trudo abym mógł w tym względzie nawiązać z panem konkurencję.
|
|
| | |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | Odp: jest | >Po pańskich obdukcjach koleżanek "podstołowych" w okresie wczesnego dzieciństwa oraz mizdrzenia się do fertycznych kancelistek w wieku już bardziej dojrzałym - trudo abym mógł w tym względzie nawiązać z panem konkurencję.
Rozumiem, chłoptasiu, że teraz na mojej dupie chcesz jezdzić? Ale wątpię bym byl w twoim guście. Twoja nienawiść do mnie sprawia, ze traktujesz mnie podobnie jak kobiety. Kiedy pawia puscisz i na mnie?
Pomijając jednak mnie, mam dla ciebie taką odpowiedź, a raczej pytanie odnosnie tematu (przy okazji z dedykacją też dla Mantopy): >To raczej sprostytuowanym, nawiedzonym Polkom trzeba przedstawić dane: ile to Amerykanie wymordowali ludności cywilnej, ile i kogo złupili. Czy to przypadek, ze takie dwie kreatury, nienawidzące kobiet się tu spotkały? Czy to przypadek, że jeden, ładnie ubrany chłopczyk liżący buty talibom, od kurew Polki wyzywa, a drugi pachołek Putina do rytmu temu chłoptasiowi za kazdym razem na flecie przygrywa ?
Arminusie >Po pańskich obdukcjach koleżanek "podstołowych" w okresie wczesnego dzieciństwa Kim jesteś, że tak obrzydliwie to opisałeś?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Po pańskich obdukcjach koleżanek "podstołowych" w okresie wczesnego dzieciństwa> Kim jesteś, że tak obrzydliwie to opisałeś?Kompleksy i skrywane potrzeby - ludzka rzecz.. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >>> Po pańskich obdukcjach koleżanek "podstołowych" w okresie wczesnego dzieciństwa >> Kim jesteś, że tak obrzydliwie to opisałeś? >Kompleksy i skrywane potrzeby - ludzka rzecz.. Dokładnie. Powiem ci, że gdy wyciąga na światło moje wątki, wcale mnie to nie razi i ma prawo, zalazłem mu za skórę. Ale gdy widzę jak w swej obłudzie i bezwstydnej manipulacji buduje swoją jakość kindersztuby na plecach innych użytkowników, to mnie już to rusza. Rusza mnie bo wiem, że nie wszyscy życzą sobie być cytowani, wytykani, ze o wyszydzaniu nie wspomnę. Ten czlowiek nie ma po prostu honoru. Taki tam zdewociały chłoptaś. (choć czasami mam wrażenie, że cos bardziej ohydnego może pod tym się skrywać). Na jego nieszczescie wolę być... Jak on to mnie nazwał... "gadem plujący jadem na jego błyszczącą zbroję".
Pozdrawiam (piszę to i się śmieję).
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Na jego nieszczescie wolę być... Jak on to mnie nazwał...> "gadem plujący jadem na jego błyszczącą zbroję"."Błyszczącą zbroję"... hihihi  Ależ to jest w punkt! Super o sobie napisał. Na wierzchu nieskazitelna, złota zbroja. Gentlemen zwracający uwagę bliźnim na prawo i lewo. Pouczający, karcący, oceniający i normujący. A pod spodem.. [Podsiadło, Kortez, Zalewski] Zobaczymy świat nagi, nagusieńki.www.teksto(*)granie_orkiestra,poczatek.html
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | Puste przestrzenie - po co żyjemy? Opuszczone miejsca - zgaduję, że znamy wynik Dalej i dalej... Czy ktokolwiek wie, czego poszukujemy? Kolejny bohater, kolejna bezmyślna zbrodnia Za kurtyną, w pantomimie Równać szereg! Czy ktokolwiek chce to dalej tolerować? youtu.be/PqGDWjvua5c
|
|
2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szał brzydkich ciał? | > Po drugie, jeżeli przyjąć jak chcą niektórzy, iż istnieje uniwersalny> model urody - to wtedy znów> "mamy problem", bo zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje> a ich ciała, jeżeli obnażone, katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszychJeśli już poruszyłeś to zagadnienie z cytatem z mojej wypowiedzi, którego nie oparzyłeś imieniem i nazwiskiem (a należało): z tego co rozumiem twoją wypowiedź, twoim zdaniem być może należałoby wprowadzić np. segregację na plaży cyt. "zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje a ich ciała, jeżeli obnażone, katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszych".Kto jest bardziej wrażliwy i kto ma problem? Trwają wakacje a w zasadzie ich końcówka. Większość z nas zapewne uregulowała sobie covidowe deficyty socjalizowania się m.in. z innymi ludźmi na plaży. W moim przypadku w suwalskiem. A tam, jak kiedyś na milionach plaż na świecie: skąpe stroje kąpielowe u pań i panów, dzieci niejednokrotnie biegające na golasa. Ludzie w statystycznym przekroju wieku: od niemowlaków, kilkulatków, poprzez podlotki i młódź, do pań i panów w dojrzałym wieku. Było nawet kilku starców czy ludzi ze sporą nadwagą. Mnie to absolutnie nie przeszkadzało, a nawet chłonąłem ten klimat w całości wszelkimi zmysłami, dużo bardziej zachłannie niż kiedyś, z radością rozmawiając m.in. ze sprzedawczynią lodów, która wyrywała się do ludzi ze swojego zamkniętego wcześniej przed światem domu z ogrodem jakoś od wiosny. "Mamy problem" - kto konkretnie i z czym? PS słyszałem, że w Niemczech obok plaż naturystów, na ścieżkach i chodnikach stosuje się znaki, że można spotkać kogoś nago. Może tego u nas brakuje, nie kwestionuję że u nas nimfa - jak ją nazwałeś - może przyprawić o szybsze bicie serca. Ale żeby ją zaraz karać besztaniem..www.racjonalista.pl/forum.php/s,854054#w854107Jestem w szoku.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | kto ma problem i dlaczego | >> Po drugie, jeżeli przyjąć jak chcą niektórzy, iż istnieje uniwersalny >> model urody - to wtedy znów >> "mamy problem", bo zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje >> a ich ciała, jeżeli obnażone, katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszych >Jeśli już poruszyłeś to zagadnienie z cytatem z mojej wypowiedzi, którego nie oparzyłeś imieniem i nazwiskiem (a należało):
Jest przecież odesłanie do wątku, gdzie każdy sobie może sprawdzić kto co powiedział???
>z tego co rozumiem twoją wypowiedź, twoim zdaniem być może należałoby wprowadzić np. segregację >na plaży...
A dlaczegóż nagle plaże się pojawiają w pańskiej wypowiedzi? W przykładzie który "z pana" przytoczyłem jest "naga nimfa" w lesie. Plaża to miejsce, gdzie jest naturalnym widzieć osoby skąpo ubrane, są plaże dla naturystów. Kulturowo jest to akceptowalne. Oczywiście na plażach szał brzydkich ciał ( i inne patologiczne zachowania) przybiera rozmiary gigantyczne - ale każdy o tym wie i ktoś kogo to razi po prostu tam nie idzie.
>Kto jest bardziej wrażliwy i kto ma problem?
Odpowiem dosadnym przykładem, żeby do pana dotarło. Ktoś kto - na przykład - idąc na wycieczkę po lesie (czy innym miejscu publicznym) nie życzy sobie nadziać się na dwie kopulujące ze sobą góry galaretowatego mięcha - co jest przecież zjawiskiem ze wszech miar niesmacznym. Niech sobie kopulują w miejscu prywatnym.
>"Mamy problem" - kto konkretnie i z czym?
Ludzie bardziej wrażliwi niż pan z turpizmem jak wyżej, ktory się coraz bardziej rozlewa po kraju bo Januszy wszelakich i Januszowych coraz więcej i coraz bardziej są bezczelni
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: kto ma problem i dlaczego | > nie życzy sobie nadziać się na dwie kopulujące ze sobą góry> galaretowatego mięchaA nadziałeś się kiedyś, czy to tylko twój zapobiegawczy.. lęk? Jak sięgam pamięcią, nigdy coś takiego mi się nie przydarzyło! Jestem w kolejnym szoku za sprawą odmalowanego w twojej wyobraźni obrazu. I to maluje "wrażliwy człowiek".. hm. Jeśli już coś na siłę tu napisać, to para nastolatków kochająca się w wysokiej trawie, na co zwrócił mi uwagę kolega, gdy miło spędzaliśmy czas w kilka osób na rowerowej wycieczce, mieszkałem wtedy w Niemczech. Szybko wiec z owego łona natury oddaliliśmy się. Panie Arminusie. Ale żeby ją zaraz karać besztaniem.. www.racjonalista.pl/forum.php/s,854054#w854107Podwójny szok nie ustaje.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jest przecież odesłanie do wątku, gdzie każdy sobie może sprawdzić kto co powiedział???
Jak ktoś pisze pracę doktorską i anonimowo przekopiował połowę pracy innego naukowca, też każdy może sobie sprawdzić imię i nazwisko? Prace doktorskie są publiczne.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) | Odp: Szał brzydkich ciał? |
>Po drugie, jeżeli przyjąć jak chcą niektórzy, iż istnieje uniwersalny model urody - to wtedy znów >"mamy problem", bo zdecydowana większość ludzi mocno od niego odstaje a ich ciała, jeżeli obnażone, >katują swym turpizmem oczy co bardziej wrażliwszych. Więc i w tym wypadku jest stanowczy powód dla >zakrywania się nie zaś odkrywania. > "pojawieniem się znienacka obnażonej "nimfy leśnej" -
Nader często można też spotkać "nimfę bagienną" i to jest dopiero szok.
|
|
 | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nader często można też spotkać "nimfę bagienną" i to jest dopiero szok.A kto to taki? Moja wyobraźnia i tu szwankuje. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
|  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) | > >Nader często można też spotkać "nimfę bagienną" i to jest dopiero szok.> A kto to taki? Moja wyobraźnia i tu szwankuje.  Nie wszyscy ludzie są piękni i zadbani. Ci którzy tacy nie są, powinni mieć choć trochę samokrytycyzmu zanim zrzucą ubranie i zaprezentują się publicznie. Oczywiście pojęcie piękna to rzecz gustu.
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > powinni mieć choć trochę samokrytycyzmu zanim zrzucą> ubranie i zaprezentują się publicznieTo by uzależniało Twoje dobre samopoczucie od innych. Zawsze przecież możesz szybko odwrócić wzrok. Chyba, że masz szczególnie ostry i odwrócenie nic nie da, bo śnią ci się potem realistyczne koszmary.  To mi przypomina pewien reportaż na TVN. Parę lat temu był jeszcze na youtube, reportaż jest z przed około 12 lat, o saunarium "Pałac Saturna"w Czeladzi na Śląsku. Mieszkańcy wieżowców obok byli w nim zbulwersowani widokami, które roztaczały się z ich balkonów (właścicel obiecywał wtedy zrobić wyższe ściany, co ostatecznie uczynił). Z reportażu jednak bardziej przezierała ich ciekawość, żeby nie napisać fascynacja. Niektórzy mieszkańcy lubili palić fajki na tych balkonach i się "bulwersować" nader często.. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | |  | | szarley (54913 punktów) | >Parę lat temu był jeszcze na youtube, reportaż jest z przed około 12 lat, o saunarium "Pałac Saturna"w Czeladzi na Śląsku.
I Ty to piszesz chłopu z Kalet?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
> Parę lat temu był jeszcze na youtube, reportaż jest z przed około 12 lat, o saunarium "Pałac Saturna"w Czeladzi na Śląsku.Taki szczegół - Czeladź to nie Śląsk. > Mieszkańcy wieżowców obok byli w nim zbulwersowani widokami, które roztaczały się z ich balkonów (właścicel obiecywał wtedy zrobić wyższe ściany, co ostatecznie uczynił).> Z reportażu jednak bardziej przezierała ich ciekawość, żeby nie napisać fascynacja.> Niektórzy mieszkańcy lubili palić fajki na tych balkonach i się "bulwersować" nader często..  Jak powiedziałem, każdemu co kto lubi. Poczucie piękna jest płynne, a ciekawość była zawsze drugą naturą człowieka.
|
|
| | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Skoncentrowałes się na detalach, a nie odpowiedziałeś na prowokację.  "To by uzależniało Twoje dobre samopoczucie od innych. Zawsze przecież możesz szybko odwrócić wzrok. Chyba, że masz szczególnie ostry i odwrócenie nic nie da, bo śnią ci się potem realistyczne koszmary."
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) | > Skoncentrowałes się na detalach, a nie odpowiedziałeś na prowokację.  > "To by uzależniało Twoje dobre samopoczucie od innych. Zawsze przecież możesz szybko odwrócić wzrok. Chyba, że masz szczególnie ostry i odwrócenie nic nie da, bo śnią ci się potem realistyczne koszmary."Pewnych zachowań nie da się uniknąć i nic nie da odwracanie wzroku. Mózg koduje obejrzane obrazy i nie mam tylko na myśli przedmiotowej golizny. Mnie to nie przeszkadza, jestem tolerancyjny. A jeśli chodzi o koszmary, to miewam o wiele w poważniejszej tematyce
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > jeśli chodzi o koszmary, to miewam o wiele w poważniejszej tematyce
Tematyka seksu jest poważna. W jakiejż to miewasz?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
> Tematyka seksu jest poważna.Niewątpliwie tak. > W jakiejż to miewasz?Mimo, że jestem już ponad 11 lat na emeryturze, ciągle śni mi się robota. To najgorszy koszmar jaki może mi się przyśnić.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mimo, że jestem już ponad 11 lat na emeryturze, ciągle śni mi się robota.> To najgorszy koszmar jaki może mi się przyśnić.O, to już się boję.  Mnie przez długie lata po rozpoczęciu pracy.. śniła się szkoła. Teraz już b. rzadko (pracuję już 24 lata). Nie były to jakieś wielkie koszmary. Ale nieprzyjemne. Stale powracającym motywem była obecność na jakiejś lekcji, z której nic nie kumałem. Okazało się że klasa poszła nie wiedzieć kiedy bardzo do przodu (ja zostałem w tyle) i wychodzę na jakiegoś kosmitę, nie kumając prostych niby rzeczy. Jeszcze zero pomocy od kogokolwiek. Siąść i płakać. Na szczeście tylko we śnie.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | > > Mimo, że jestem już ponad 11 lat na emeryturze, ciągle śni mi się robota.> > To najgorszy koszmar jaki może mi się przyśnić.> O, to już się boję.  > Mnie przez długie lata po rozpoczęciu pracy.. śniła się szkoła. Teraz już b. rzadko (pracuję już 24 lata).> Nie były to jakieś wielkie koszmary. Ale nieprzyjemne. Stale powracającym motywem była obecność na jakiejś lekcji, z której nic nie kumałem. Okazało się że klasa poszła nie wiedzieć kiedy bardzo do przodu (ja zostałem w tyle) i wychodzę na jakiegoś kosmitę, nie kumając prostych niby rzeczy. Jeszcze zero pomocy od kogokolwiek.Miałem podobnie - stale nieprzygotowany do lekcji. > Siąść i płakać. Na szczeście tylko we śnie.I to błogie uczucie po przebudzeniu, że to tylko zły sen, że dawno jestem juz na emce. Wtedy jestem chyba przez chwilę najszczęśliwszy na świecie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Stresującą pracę miałeś?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | >Stresującą pracę miałeś?
Bardzo. Byłem przez 25 lat gliną.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Wyobrażam sobie, że trudno niektóre sytuacje które się zdarzyły, wymazać z pamięci.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | > Wyobrażam sobie, że trudno niektóre sytuacje które się zdarzyły, wymazać z pamięci.Czasami jest to niemożliwe. Przydałby się jak w komputerze reset
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Masz z perspektywy czasu satysfakcję z tego, co tam dokonałeś? To czasem równoważy poniesione straty moralne i psychiczne, choć też zależy dla kogo. Mam szwagra, który jest synem komendanta na emeryturze. Nie miał łatwo z ojcem.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | >Masz z perspektywy czasu satysfakcję z tego, co tam dokonałeś? >To czasem równoważy poniesione straty moralne i psychiczne, choć też zależy dla kogo.
Mam satysfakcję tego rodzaju, że kilku typów posłałem tam gdzie ich miejsce. Poza tym - nie, nie mam. Patrząc z perspektywy czasy, przypominało to walkę z wiatrakami, albo zawracanie kijem Wisły. Jak Hydrze utniesz łeb, a w jego miejsce odrastają dwa lub trzy inne. Kilku ludzi, którym pomogłem, od większości z nich nawet nie doczekałem się podziękowania. Bo i po co, przecież od tego jest policja. Ostatnie lata służby, to już nie była walka z przestępczością, lecz z przełożonymi. Pal licho, że nie pomagali w i tak ciężkiej robocie. Żeby chociaż nie przeszkadzali.
>Mam szwagra, który jest synem komendanta na emeryturze. Nie miał łatwo z ojcem.
Musiałbyś pogadać z moją żoną. Ona też nie miała łatwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ostatnie lata służby, to już nie była walka z przestępczością, > lecz z przełożonymi. Pal licho, że nie pomagali w i tak ciężkiej > robocie. Żeby chociaż nie przeszkadzali.
Znam to z filmów (ostatnio Rojst 2 - dobry) ale tego typu historie zawsze powtarzają się w budżetówce: o tym samym pisał Wenancjusz pracujący całe życie jako pracownik techniczny w Wojsku, znajomi i rodzina którzy pracują w szkołach, znajomi lekarze itd.
Smutny ten chroniczny brak chęci szlifowania swoich kwalifikacji i brak empatii.
Czasem powody są systemowe: znajomy adwokat opowiadał mi kiedyś, że Sądy działają administracyjnie i technicznie wciąż na zasadach z latach 90tych. Przydałaby się reforma, tylko na pewno nie pseudo-reforma serwowana przez PiS.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> Ostatnie lata służby, to już nie była walka z przestępczością, >> lecz z przełożonymi. Pal licho, że nie pomagali w i tak ciężkiej >> robocie. Żeby chociaż nie przeszkadzali. >Znam to z filmów (ostatnio Rojst 2 - dobry) ale tego typu historie zawsze powtarzają się w budżetówce: o tym samym pisał Wenancjusz pracujący całe życie jako pracownik techniczny w Wojsku, znajomi i rodzina którzy pracują w szkołach, znajomi lekarze itd.
Wyjaśniam, co by nie było niedomówień. Pracowałem jako pracownik cywilny tylko część swego życia zawodowego, do czasu emerytury. Co by nie powiedzieć, skusiły mnie pieniądze. Tu przyznaję, że do płacy zasadniczej była premia oraz dodatek za specyfikę pracy w wojsku (a raczej przy wojsku), polegającej na pracę w każdej porze dnia i nawet nocy (zwłaszcza gdy były akcje malowania trawy na zielono w wypadku spodziewanej kontroli z Okręgu wojskowego). Pracy takiej musiałem zdecydowanie odmówić, gdy kierownik WAK-u wydał polecenie układania kabla energetycznego na bazie magazynowej w styczniu przy temperaturze -18 st. C. Kabel w izolacji polwinitowej, co musiałem tłumaczyć kierownikowi WAK-u, że technologia tego zabrania. Ciekawych mogę dodatkowo poinformować dlaczego. Otóż sprawę potraktowałem ostro. Rozmowa z kierownikiem miała mniej więcej taki obraz: K. (kierownik)- To więc odmawia pan wykonania POLECENIA? J. (ja)- Nie bo nie będę brał odpowiedzialności przy układaniu kabla zimą. W razie popękania przy prostowaniu kabla w czasie rozwijania kabla z bębna, zniszczona zostanie izolacja i przy pierwszych roztopach wiosennych kabel będzie robił zwarcia. (powiedziałem to w złej chwili, bo faktycznie się tak zdarzyło dwa razy Nowo ułożony kabel na wiosnę dwa razy musiał być na nowo mufowany. Ale już beze mnie.). Zrobię to gdy będę miał to polecenie na piśmie. Wyjaśniłem Panu dlaczego nie w zimie i Pan będzie musiał się tłumaczyć dlaczego nie chciał mnie Pan słuchać latem a nawet jesienią. K. - A to taki pan jest? Na piśmie pan mówi? J. - Bo w razie awarii Pan zawsze powie, ze przecież mam elektryka i zwali odpowiedzialność na mnie. Bo to był taki tchórz bez twarzy. K. - W takim razie pana zwalniam i może pan szukać sobie innej pracy. J. - Podpisałem umowę o pracy z dowódcą a nie z Panem. Zwolnić mnie może tylko Dowódca. I tu go poniosło. K. - No to zobaczymy. I idiota, by mieć formalne poparcie, poinformował jednostkę nadzorującą (Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Bydgoszczy) opisując całe zdarzenie, że odmówiłem wykonania polecenia służbowego. Oczywiście natychmiast się zjawili, Konkretnie sam szef elektryków. Wysłuchał mnie i tylko powiedział: "Masz rację ale za mało dyplomatycznie mu (kierownikowi) wyjaśniłeś. Co zrobiłeś? Położyłeś mu "A4" z wypowiedzeniem? J. - Tak. I nie chcę z idiotą pracować dalej. Jaki był wynik późniejszych rozmów w pokoju kierownika nie wiem. Tylko gdy bractwo się rozchodziło szef elektryków, też cywil, powiedział , bym do niego zadzwonił. Z pracą tak od ręki było ciężko na rynku, więc zadzwoniłem, Nie chwaląc się, miałem bardzo dobrą pinię w jako elektryk w RZI. Zaproponował mi pracę inspektora nadzoru (mam uprawnienia budowlane). Tak przeszedłem do pracy w jednostce nadrzędnej. Byś musiał widzieć minę mojego byłego kierownika w WAK-u, gdy zjawiłem się na kontroli u niego. K. - Jakie ma pan chody w RZI, że przyjęli pana od ręki. Pan przecież nic nie umie. J. - Jak Pan widzi nie wszyscy maja taką opinię o mnie. Cenią moje umiejętności. Tak też dojechałem do emerytury w RZI. Światek mundurowych służb jest hermetycznie zamknięty i po wielokroć podpisywało się lojalki. Stąd i były incydenty raczej z przełożonymi, niźli z problemami w pracy. Sęk był w tym, że kierownikami był mundurowi (mój miał stopień ppłk.) i przypisywali sobie rację choćby nie wiadomo jaką głupotę wymyślili. Pracownicy cywilni mieli normalne cywilne umowy o pracę, i nie byli w stosunkach służbowych. Tak, że wydawanie rozkazów cywilom było co najmniej karykaturalne. Po prostu nie znali przepisów (a zawód elektryka jest nimi nad wyraz obłożony) i nawet nie chcieli się z tymi przepisami nawet zapoznawać. Dla nich był ważny tylko fakt jak dowódca się z nimi witał rano. Czy był uśmiechnięty i czy w ogóle podał rękę.
>Smutny ten chroniczny brak chęci szlifowania swoich kwalifikacji i brak empatii. >Czasem powody są systemowe: znajomy adwokat opowiadał mi kiedyś, że Sądy działają administracyjnie i technicznie wciąż na zasadach z latach 90tych. >Przydałaby się reforma, tylko na pewno nie pseudo-reforma serwowana przez PiS.
Zwłaszcza żyje jeszcze idea średniowiecznych sądów kapturowych, gdzie werdykty odbywają się bez obecności i wiedzy strony winnej, nawet w formie pisemnej.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) |
>Wyjaśniam, co by nie było niedomówień. Pracowałem jako pracownik cywilny tylko część swego życia zawodowego, do czasu emerytury. Co by nie powiedzieć, skusiły mnie pieniądze. Tu przyznaję, że do płacy zasadniczej była premia oraz dodatek za specyfikę pracy w wojsku (a raczej przy wojsku), polegającej na pracę w każdej porze dnia i nawet nocy (zwłaszcza gdy były akcje malowania trawy na zielono w wypadku spodziewanej kontroli z Okręgu wojskowego). Pracy takiej musiałem zdecydowanie odmówić, gdy kierownik WAK-u wydał polecenie układania kabla energetycznego na bazie magazynowej w styczniu przy temperaturze -18 st. C. Kabel w izolacji polwinitowej, co musiałem tłumaczyć kierownikowi WAK-u, że technologia tego zabrania. Ciekawych mogę dodatkowo poinformować dlaczego. Otóż sprawę potraktowałem ostro. Rozmowa z kierownikiem miała mniej więcej taki obraz: >K. (kierownik)- To więc odmawia pan wykonania POLECENIA? >J. (ja)- Nie bo nie będę brał odpowiedzialności przy układaniu kabla zimą. W razie popękania przy prostowaniu kabla w czasie rozwijania kabla z bębna, zniszczona zostanie izolacja i przy pierwszych roztopach wiosennych kabel będzie robił zwarcia. (powiedziałem to w złej chwili, bo faktycznie się tak zdarzyło dwa razy Nowo ułożony kabel na wiosnę dwa razy musiał być na nowo mufowany. Ale już beze mnie.). >Zrobię to gdy będę miał to polecenie na piśmie. Wyjaśniłem Panu dlaczego nie w zimie i Pan będzie musiał się tłumaczyć dlaczego nie chciał mnie Pan słuchać latem a nawet jesienią. >K. - A to taki pan jest? Na piśmie pan mówi? >J. - Bo w razie awarii Pan zawsze powie, ze przecież mam elektryka i zwali odpowiedzialność na mnie. Bo to był taki tchórz bez twarzy. >K. - W takim razie pana zwalniam i może pan szukać sobie innej pracy. >J. - Podpisałem umowę o pracy z dowódcą a nie z Panem. Zwolnić mnie może tylko Dowódca. >I tu go poniosło. >K. - No to zobaczymy. >I idiota, by mieć formalne poparcie, poinformował jednostkę nadzorującą (Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Bydgoszczy) opisując całe zdarzenie, że odmówiłem wykonania polecenia służbowego. Oczywiście natychmiast się zjawili, Konkretnie sam szef elektryków. Wysłuchał mnie i tylko powiedział: "Masz rację ale za mało dyplomatycznie mu (kierownikowi) wyjaśniłeś. Co zrobiłeś? Położyłeś mu "A4" z wypowiedzeniem? >J. - Tak. I nie chcę z idiotą pracować dalej.
Otóż to. Trzeba było mieć tzw "dupochron" bo gdyby nie to, ci debile wyparli by się, że takie dyspozycje w ogóle wydali, gdyby coś poszło nie tak. Pogrążyliby cię bez mrugnięcia okiem. Najgorsze jest to, że ludzie nie mający pojęcia o robocie wydają polecenia. I nie trafia do nich żadna sensowna argumentacja. U mnie doszło do tego, że już w końcu rozmowy z takimi dyletantami zacząłem nagrywać. Jak powiedziałem "dupochron"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Wyjaśniam, co by nie było niedomówień. Pracowałem jako pracownik cywilny tylko część swego życia zawodowego, do czasu emerytury. Co by nie powiedzieć, skusiły mnie pieniądze. Tu przyznaję, że do płacy zasadniczej była premia oraz dodatek za specyfikę pracy w wojsku (a raczej przy wojsku), polegającej na pracę w każdej porze dnia i nawet nocy (zwłaszcza gdy były akcje malowania trawy na zielono w wypadku spodziewanej kontroli z Okręgu wojskowego). Pracy takiej musiałem zdecydowanie odmówić, gdy kierownik WAK-u wydał polecenie układania kabla energetycznego na bazie magazynowej w styczniu przy temperaturze -18 st. C. Kabel w izolacji polwinitowej, co musiałem tłumaczyć kierownikowi WAK-u, że technologia tego zabrania. Ciekawych mogę dodatkowo poinformować dlaczego. Otóż sprawę potraktowałem ostro. Rozmowa z kierownikiem miała mniej więcej taki obraz: >>K. (kierownik)- To więc odmawia pan wykonania POLECENIA? >>J. (ja)- Nie bo nie będę brał odpowiedzialności przy układaniu kabla zimą. W razie popękania przy prostowaniu kabla w czasie rozwijania kabla z bębna, zniszczona zostanie izolacja i przy pierwszych roztopach wiosennych kabel będzie robił zwarcia. (powiedziałem to w złej chwili, bo faktycznie się tak zdarzyło dwa razy Nowo ułożony kabel na wiosnę dwa razy musiał być na nowo mufowany. Ale już beze mnie.). >>Zrobię to gdy będę miał to polecenie na piśmie. Wyjaśniłem Panu dlaczego nie w zimie i Pan będzie musiał się tłumaczyć dlaczego nie chciał mnie Pan słuchać latem a nawet jesienią. >>K. - A to taki pan jest? Na piśmie pan mówi? >>J. - Bo w razie awarii Pan zawsze powie, ze przecież mam elektryka i zwali odpowiedzialność na mnie. Bo to był taki tchórz bez twarzy. >>K. - W takim razie pana zwalniam i może pan szukać sobie innej pracy. >>J. - Podpisałem umowę o pracy z dowódcą a nie z Panem. Zwolnić mnie może tylko Dowódca. >>I tu go poniosło. >>K. - No to zobaczymy. >>I idiota, by mieć formalne poparcie, poinformował jednostkę nadzorującą (Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Bydgoszczy) opisując całe zdarzenie, że odmówiłem wykonania polecenia służbowego. Oczywiście natychmiast się zjawili, Konkretnie sam szef elektryków. Wysłuchał mnie i tylko powiedział: "Masz rację ale za mało dyplomatycznie mu (kierownikowi) wyjaśniłeś. Co zrobiłeś? Położyłeś mu "A4" z wypowiedzeniem? >>J. - Tak. I nie chcę z idiotą pracować dalej. >Otóż to. Trzeba było mieć tzw "dupochron" bo gdyby nie to, ci debile wyparli by się, że takie dyspozycje w ogóle wydali, gdyby coś poszło nie tak. Pogrążyliby cię bez mrugnięcia okiem. Najgorsze jest to, że ludzie nie mający pojęcia o robocie wydają polecenia. I nie trafia do nich żadna sensowna argumentacja. U mnie doszło do tego, że już w końcu rozmowy z takimi dyletantami zacząłem nagrywać. Jak powiedziałem "dupochron"
To tylko była mała awantura. Była i większa, ale nie dałem się wrobić, by bym dopiero miał dupę w korkach (albo korek w dupie) jak wolisz. Inny z działu technicznego jednostki major zaczął uzdatniać sprawność rowu odwadniającego, przy fabryce maszyn rolniczych, koparką. Więc mu tylko grzecznie zwróciłem uwagę, czy uzgodnił to z głównym energetykiem fabryki, a konkretnie trasę kabla średniego napięcia. "Po co? Przecież nie kopię na terenie fabryki." Długo nie było czekać. Zerwał kabel zasilający 15 kV zasilający przez stację transformatorową pół fabryki. Dobrze, że żołnierza nie zabiło. Ale Energetyka nie lubi bardzo takich numerów. Owszem zaraz przystępuje do naprawy i wystawia winnemu rachunek mocny za roboty naprawcze. Wtedy nie mogłem się od głupca odczepić. Błagał bym pomógł mu wybrnąć bo rachunek przyszedł na jednostkę wojskową. Pomny mojej przygody z moim kierownikiem WAK-u wypiąłem się na niego. Powiedziałem tylko, że mnie zlekceważył gdy mu podpowiadałem co przed tym ma robić. Gdybym się wmieszał, choć nie miałem żadnych argumentów by tłumaczyć jego głupotę, tylko bym się ośmieszył. Już widziałem moich znajomych elektryków jak złośliwie pytają o adres szkoły którą skończyłem. Jejku! Nie wiem co bym zrobił wtedy. Najlepsza wersja by była uciekać z kraju ze wstydu, najbliżej do RPA.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
>To tylko była mała awantura. Była i większa, ale nie dałem się wrobić, by bym dopiero miał
Punkt pierwszy - przełożony ma zawsze rację punkt drugi - jeśli nie ma racji, patrz punkt pierwszy.
Ja nigdy nie byłem obojętny na głupotę. Do tego mam niewyparzoną gębę - i kłopoty gwarantowane.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>To tylko była mała awantura. Była i większa, ale nie dałem się wrobić, by bym dopiero miał >Punkt pierwszy - przełożony ma zawsze rację >punkt drugi - jeśli nie ma racji, patrz punkt pierwszy. >Ja nigdy nie byłem obojętny na głupotę. Do tego mam niewyparzoną gębę - i kłopoty gwarantowane.
Ależ ja nie byłem niegrzeczny i wulgarny nawet. Wiesz dlaczego? Bo miałem bezdyskusyjną rację. Czekałem tylko na efekty ich posunięć. Nie powiem miałem z tego powodu satysfakcję. I nikt nie mógł mi zarzucić siania defetyzmu, złośliwości. I co najgorsze dla nich, nie mogli na nikogo zwalić swoich win.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czekałem tylko na efekty ich posunięćDokładnie. Czasem najlepsze, co można zrobić to stać w spokoju i się przyglądać. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) |
>Ależ ja nie byłem niegrzeczny i wulgarny nawet. Wiesz dlaczego? Bo miałem bezdyskusyjną rację. Czekałem tylko na efekty ich posunięć. Nie powiem miałem z tego powodu satysfakcję. I nikt nie mógł mi zarzucić siania defetyzmu, złośliwości. I co najgorsze dla nich, nie mogli na nikogo zwalić swoich win.
Zgoda. Jeśli taką robotę szef zleciłby komuś innemu, bardziej "potulnemu" kiedy to ty stoisz z boku i przyglądasz się kompromitacji. Inaczej jest natomiast, kiedy to ty masz taką pracę wykonać choć z góry wiadomo, że to będzie porażka, a odłamkami oberwie się tylko tobie. Ja nie jestem w stanie zaryzykować własnej reputacji zawodowej dla jakiegoś ignoranta, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. Mam tak, że mówię to co myślę czy się to komuś podoba, czy nie. Wiem, że potulne cielę dwie matki ssie, ale do tego trzeba mieć odpowiednio ugodowy charakter. Ja nigdy takiego nie miałem w obliczy głupoty. Rogata dusza tak się to chyba mówi. Oczywiście też popełniam błędy, mylę się zwłaszcza w sprawach, na których nie za bardzo się znam. A na swojej robocie znałem się jak mało kto. Ale nikogo nie zmuszam do zaakceptowania mojej niewiedzy a już broń boże podpisania się swoim nazwiskiem pod nią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ja nigdy nie byłem obojętny na głupotę. Do tego mam > niewyparzoną gębę - i kłopoty gwarantowane.
Często zastanawiałem się, jak i czy w ogóle można różne takie dziwne sytuacje wygrać, czy też wyprostować. Często dochodziłem do wniosku, że się nie da. Ale czasem się da.
Kiedyś mój podwładny (starszy o 20 lat inżynier elektryk z olbrzymim doświadczeniem w kraju i zagranicą) przyszedł do mnie i pokazał, jak męczy go niemiecki główny inżynier projektu. Chodziło o zakopanie kabli pod drogą w ubitym kruszywie "na golasa" tzn. bez żadnych osłon. Drogą m.in. jeździły kilkudziesięcio tonowe ciężarówki.
Pamiętam, napisaliśmy wtedy razem do tego Niemca b. kurtuazyjne pismo, wymieniliśmy wszelkie za i przeciw takich oszczędności. Nie używaliśmy ostrych sformułowań (podwładny był b. cięty - tonowałem to). Ot treściwie kilka suchych informacji, w tym że kable nie wytrzymają pod tą drogą roku i zostaną zmiażdżone ostrymi kamieniami o frakcji 60 mm i wtedy będzie prawdziwy problem, nie tylko ekonomiczny. Na końcu napisaliśmy, że jednak mamy związane ręce i zrobimy jak chce bo on jest szefem, byle to jasno napisał w odpowiedzi. Kopia do kilkunastu osób.
Oczywiście odpuścił.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Błagał bym pomógł mu wybrnąć bo rachunek przyszedł na jednostkę wojskową. > Pomny mojej przygody z moim kierownikiem WAK-u wypiąłem się na niego
Dobrze zrobiłeś. Powinien ponieść konsekwencje, to jedynie takich typów uczy i to bez gwarancji na trwałość.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Otóż to. Trzeba było mieć tzw "dupochron"
Niemal każdy, kto wykonywał jakąkolwiek najemną pracę miał do czynienia z niekompetencją kogoś wyżej. Nie od dziś wiadomo, że nawet na obsłudze łopaty najlepiej zna się kopidoł, a szefami zostają często fachowcy z innych branż. Zwłaszcza w dużych firmach, gdzie muszą być zajedno inżynierowie, ekonomiści, prawnicy, kadrowcy...
Mały problem pojawia się, kiedy zamiast szefa, swoje nierozsądne zdanie zaczyna forsować inwestor. Wtedy nie ma się do kogo odwołać. Wtedy dupochron może nie pomóc nawet przed sądem Duży problem jest taki, że dupochrona działa tylko przed prawem. Jeśli źle zaprojektujesz instalację, nawet na polecenie przełożonego lub inwestora i ktoś poniesie szwank na zdrowiu lub co gorsza straci życie, żaden dupochron nie uchroni przed odpowiedzialnością przed sobą.
Niestety wielu inwestorów, zwłaszcza w przemyśle próbuje zaoszczędzić na systemach bezpieczeństwa, czasem najmując firmy konsultingowe robiące "analizy ryzyka". Z tych analiz wynika, że ryzyko jest akceptowalne nawet kiedy 100 m kabla jest bez izolacji. Niestety niemal zawsze znajdzie się "lepszy" projektant/wykonawca, któremu taka analiza wystarcza jako dupochron.
Niemniej ponieważ wątek jest o cielesności przywołam przykład stosownej analizy ryzyka: Prawdopodobieństwo, że jeśli złapiesz obcą kobietę za cycek dostaniesz w pysk wynosi tylko 99%. Ryzyko akceptowalne.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Prawdopodobieństwo, że jeśli złapiesz obcą kobietę za cycek > dostaniesz w pysk wynosi tylko 99%. Ryzyko akceptowalne.
Tak było kiedyś. Dziś możesz doświadczyć za to linczu. Firma realizująca analizy ryzyka nie dostanie więcej zlecenia, jeśli okaże się, że była sprawcą awarii, lub nawet katastrofy.
Gorzej dla niej, jeśli katastrofa jest duża. Wówczas sądy badają, czy błąd lub wada powodująca katastrofę były zamierzone (np. w celu szukania oszczędności), czy niezamierzone.
> Niestety niemal zawsze znajdzie się "lepszy" projektant/wykonawca, > któremu taka analiza wystarcza jako dupochron.
Byłem zawsze daleko posuniętym zwolennikiem sceptycyzmu. Oczywiście zdarzają się tacy ludzie jak tu opisujesz, wielu ma niewielkie pojęcie o tym co robi, lub za co odpowiada i do tego są leniwi.
Jak nie mam wyjścia bo ktoś mnie w coś wkręca (zazwyczaj w aprobatę jakichś rzeczy które i tak trzeba będzie sprzątać, odsuwanie w czasie itd. ) robię wszystko, żeby tego uniknąć: tłumaczę, jestem przykry i namolny, zostawiam za sobą liczne ślady itd. Jednak nie wszystko zależy ode mnie, trzeba chyba dojść do przekonania, że zrobiło się wszystko, co w naszej mocy. A potem odpuścić. W najgorszym razie wypisać się.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > > Prawdopodobieństwo, że jeśli złapiesz obcą kobietę za cycek> > dostaniesz w pysk wynosi tylko 99%. Ryzyko akceptowalne.> Tak było kiedyś. Dziś możesz doświadczyć za to linczu.Nadal z prawdopodobieństwem tylko 99%  > Firma realizująca analizy ryzyka nie dostanie więcej zlecenia, jeśli okaże się, że była sprawcą awarii, lub nawet katastrofy.Nie wiem na ile masz doświadczenie z takimi firmami, ale często to "krzaki" Jedno poważniejsze zlecenie dla szemranego biznesu i powstaje nowa firma. Dużo też zależy od uczciwości samych przedsiębiorców, jeśli jeden drugiemu będzie polecał solidną firmę, takie przetwają, ale jeśli popyt będzie raczej na analizy zmierzające w kierunku oszczędności... > Jak nie mam wyjścia bo ktoś mnie w coś wkręca (zazwyczaj w aprobatę jakichś rzeczy które i tak trzeba będzie sprzątać, odsuwanie w czasie itd. ) robię wszystko, żeby tego uniknąć: tłumaczę, jestem przykry i namolny, zostawiam za sobą liczne ślady itd.> Jednak nie wszystko zależy ode mnie, trzeba chyba dojść do przekonania, że zrobiło się wszystko, co w naszej mocy.> A potem odpuścić. W najgorszym razie wypisać się.Chyba masz praktykę w Rosji
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nadal z prawdopodobieństwem tylko 99%  Rozwiązanie? Starszy kolega odpowiadał kiedyś podczas imprezy, jak na eksporcie w Libii we wczesnych latach 90tych czy też końcówce 80tych, fascynowała go jedna babka z polskiego szpitala polowego nieopodal. Miała duże piersi. Mówił, ze chciał po prostu ich dotknąć. Do kontaktu ponoć wreszcie doszło (widać również chciała) po kilku dniach zabiegania i w kameralnych warunkach, bez świadków. Czy to się czasem nie nazywa "minimalizacja ryzyka"?  > Dużo też zależy od uczciwości samych przedsiębiorców,> jeśli jeden drugiemu będzie polecał solidną firmę, takie przetwają,> ale jeśli popyt będzie raczej na analizy zmierzające w kierunku> oszczędności...Właśnie. > >A potem odpuścić. W najgorszym razie wypisać się.> Chyba masz praktykę w Rosji  W Rosji paradoksalnie mnie słuchano. Rosyjscy inżynierowie boją się wychylać, bo mogą dostać po nosie także za pożyteczne rzeczy. I też niewiele mogą (system wymusza na nich bierność). A inżynier z Polski nie dość że wiedział co robi, to też trochę więcej mógł (system dostaw i uzupełniania braków, diagnostyki awarii itd. jako-tako działał). Byli mi wdzięczni. Ale najbardziej sympatyczni byli niektórzy brygadziści. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niestety wielu inwestorów, zwłaszcza w przemyśle próbuje > zaoszczędzić na systemach bezpieczeństwa
Oglądałem kiedyś program o rozpadzie i spaleniu się w atmosferze promu Columbia podczas lądowania. Wypowiadał się w nim inżynier z NASA, który jako jeden z niewielu eskalował problem kilkunastu ułamanych przy starcie płytek chroniących skrzydło przed stopieniem. Jednak nie był osobą decyzyjną. Zachowały się zapisy świadczące, ze był przeciwny podjęciu lądowania.
W programie mówił smutno, że to jego osobista porażka życiowa także dlatego, że istniały techniczne możliwości doklejenia płytek na orbicie, z czego nie skorzystano.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > K. - Jakie ma pan chody w RZI, że przyjęli pana od ręki. Pan przecież nic nie umie.Odpowiedziałbym "To jest nas dwóch swojaków, cieszę się że z takim dowódcą jak pan w najbliższym czasie nie czeka nas wojna". Parę lat temu szefował mojemu działowi dyrektor z Francji. To był szef szerokiego działu. Młody inteligentny chłopak w wieku 32 lat. Napakowany miękkimi szkoleniami, b. ambitny i nerwowy. Wiedzę ekonomiczną miał, ale bardzo chciał rządzić i to go b. ponosiło. Działał mi na nerwy i z musu wytrzymywałem jego liczne nerwowe ruchy. Cóż było robić. W zasadzie nawet nie był moim przełozonym (między nim a mną był moj kierownik małej komórki - Polak). Francuz dał szybko nogę z naszego polskiego oddziału, ale parę lat jednak rządził. Czasem zdarzało mi się wymieniać z nim korespondencję, spotykać itd. Uważałem, żeby się nie rozpędzać (jak pisałem, dział mi na nerwy) i być neutralnym. Kiedyś wysłałem pismo do kilkunastu ludzi z podsumowaniem zagadnienia, nad którym wtedy pracowałem. Kopia poszła też do niego. Było to tuż po spotkaniu na ten temat z zarządem firmy. Francuz-dyrektor na to spotkanie nie był zaproszony (widać prezes zapominał, albo coś). Ten dyrektor odpisał na mojego maila ze straszymi pretensjami "jak to sie stało że on na tym spotkaniu nie był" (nie ja organizowałem, nie ja zapraszałem). Maila zignorowałem. Parę miesięcy później na wspomnienie przyjaciel powiedział mi, że szkoda iż nie odpisałem mu w ten deseń "widać prezes zaprasza tylko pożytecznych podwładnych". 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > > K. - Jakie ma pan chody w RZI, że przyjęli pana od ręki. Pan przecież nic nie umie.> Odpowiedziałbym "To jest nas dwóch swojaków, cieszę się że z takim dowódcą jak pan w najbliższym czasie nie czeka nas wojna".> Parę lat temu szefował mojemu działowi dyrektor z Francji. To był szef szerokiego działu. Młody inteligentny chłopak w wieku 32 lat. Napakowany miękkimi szkoleniami, b. ambitny i nerwowy. Wiedzę ekonomiczną miał, ale bardzo chciał rządzić i to go b. ponosiło. Działał mi na nerwy i z musu wytrzymywałem jego liczne nerwowe ruchy. Cóż było robić.> W zasadzie nawet nie był moim przełozonym (między nim a mną był moj kierownik małej komórki - Polak).> Francuz dał szybko nogę z naszego polskiego oddziału, ale parę lat jednak rządził.> Czasem zdarzało mi się wymieniać z nim korespondencję, spotykać itd. Uważałem, żeby się nie rozpędzać (jak pisałem, dział mi na nerwy) i być neutralnym.> Kiedyś wysłałem pismo do kilkunastu ludzi z podsumowaniem zagadnienia, nad którym wtedy pracowałem. Kopia poszła też do niego. Było to tuż po spotkaniu na ten temat z zarządem firmy. Francuz-dyrektor na to spotkanie nie był zaproszony (widać prezes zapominał, albo coś).> Ten dyrektor odpisał na mojego maila ze straszymi pretensjami "jak to sie stało że on na tym spotkaniu nie był" (nie ja organizowałem, nie ja zapraszałem).> Maila zignorowałem.> Parę miesięcy później na wspomnienie przyjaciel powiedział mi, że szkoda iż nie odpisałem mu w ten deseń "widać prezes zaprasza tylko pożytecznych podwładnych".>  Odpowiedź celna tylko to trzeba zrozumieć. On był naprawdę młotem.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > "widać prezes zaprasza tylko pożytecznych podwładnych".> > > Odpowiedź celna tylko to trzeba zrozumieć. On był naprawdę młotem.Kropla drąży skałę. Gdyby nawet nie skumał, miałbyś satysfakcję. A najgorsze co by mu się mogło przytrafić, to przypomnienie sobie tego po latach.. i zrozumienie. Gdy już byłeś na emeryturze.  
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >> "widać prezes zaprasza tylko pożytecznych podwładnych".> >> > >Odpowiedź celna tylko to trzeba zrozumieć. On był naprawdę młotem.> Kropla drąży skałę. Gdyby nawet nie skumał, miałbyś satysfakcję. A najgorsze co by mu się mogło przytrafić, to przypomnienie sobie tego po latach.. i zrozumienie.> Gdy już byłeś na emeryturze.>  >  Nie sądzę. Miał tak rozbuchane swoje ego, że nic do niego nie docierało.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Nie sądzę. Miał tak rozbuchane swoje ego, że nic do niego nie docierało.
Domyślam się, że nie tęsknisz.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Nie sądzę. Miał tak rozbuchane swoje ego, że nic do niego nie docierało. >Domyślam się, że nie tęsknisz.
Bądź pewien i nie domyślaj się. Nie mam do czego. Dam następny przykład. W jednostce przysięga młodego rocznika. Jesień, wcześniej już mrok zapada. Dowódca zadecydował przyjmować gości pod rozstawionymi namiotami. Trzeba więc zapewnić oświetlenie namiotów. Kierownik WAK-u pyta mnie czy mam jakiś pomysł na rozwiązanie problemu. Są takie rozwiązania. Oprawki do żarówek były "gołe" wiszące stosunkowo nisko nad głowami mogące być potrącone nawet przypadkowo i stłuczone zważywszy, że mimo ścisłych kontoli, byli tacy co szwagrowi przemycili alkohol. No więc rozwiązania są takie: #1. Sieć polową należy rozprowadzić napięciem bezpiecznym, Przez transformator obniżający napięcie Tylko nie było na stanie transformatora obniżającego napięcie do 24V, a poza tym na stanie jednostki nie było żarówek 24V. Odpada. Kierownik WAK-u (ciągle tak piszę i chyba nie wyjaśniłem, ze WAK to Wojskowa Administracja Koszar), do mnie. K. - Pan ciągle komplikuje proste zagadnienia. Co to za problem dwa druciki skręcić i po sprawie. Prąd płynie. J. - To nie chodzi o to by prąd płynął, ale by uniknąć przypadkowego porażenia prądem, podpitego gościa, który stłucze żarówkę. Bo bezpośrednio do sieci energetycznej 220V nie podłączę. To są warunki polowe. Podłączenie bezpośrednio do sieci naraża w wypadku porażenia na kontakt z dużą mocą pola zwarciowego sieci krajowej. #2. można by wtedy stworzyć sieć polową 220V izolowaną, ale nie ma w jednostce transformatora separacyjnego. (Jest to transformator o przekładni 1:1, taki by przeniósł moc sumaryczną wszystkich żarówek). A związane jest o z wymiarami transformatora, a konkretnie z przekrojem rdzenia transformatora. Odpada. #3. Można też stworzyć sieć polową odrębną typu TT, lub nawet IT, opartą na zasilaniu z prądnicy polowej. Zaproponowałem prądnicę 6kW jakiej używali łącznościowcy. Jejku!! co to był za problem dla kierownika WAK-u, by załatwić taką prądnicę. K. - "Pan mi zawsze stwarza problemy. Tego uczą w tych szkołach?" J. - Panie pułkowniku to nie jest wojna i woda na rozkaz pod górę nie popłynie. A porażenie może spowodować śmierć gościa zaproszonego na przysięgę w warunkach pokoju. Ostatecznie stanęło na moim i spałem spokojnie tej nocy. Na linii styku mundurowy-cywil, zawsze powstają konflikty, zwłaszcza gdy nieuk mundurowy upiera się przy swoim, nie bacząc na dobre rady. Po to się cywili zatrudnia, bo z prądu to każdy mundurowy jest dyletantem. Tak więc nie żałuję. A gdy awansowałem w RZI z inspektora technicznego na energetyka RZI więcej mnie ludzi słuchało, choć nawet nie wiedzieli dlaczego ale słuchali. Mam tu na myśli protokoły kontroli jakie zawsze zostawiałem po kontroli. Z tym że ja wiedziałem na co ich stać i nie wybydlałem się na nich. Nie było sensu. Natomiast goniłem elektryków zwłaszcza na polu ochrony od porażeń prądem elektrycznym. W Pile nawet jeden z nich został zwolniony z pracy (było mi bardzo przykro) przez kierownika tamtejszego WAK-u. Niechcący na wizycie pokontrolnej stwierdziłem, że nie usunięto usterki i powiedziałem to kierownikowi WAK-u, nie mając żadnych zły zamiarów, by szkodzić człowiekowi którego nie znałem i nawet przekonywałem kierownika, że jak nic się nie stało to jak ja tu długo będę i on usunie w tym czasie tą usterkę, to ma mu odpuścić. Opierdolić by pamiętał ruski miesiąc, ale nie zwalniać od razu. Kierownik był nieustępliwy, tłumacząc, że miał tyle czasu na naprawę i nie zrobił nic.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|