Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zamknęcie Megaupload

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
20-01-2012 15:20Pa1ryk (1539 punktów)Zamknęcie Megaupload
Ocena 11 na 11
Wczoraj z sieci znikł serwis Megaupload i Megavideo www.benchm(*)C_Anonymous_atakuja-38475.html
i to kilka dni po proteście m.in. Wikipedii przeciw SOPA. Jak myślicie, czy to początek końca internetu którego znany, koniec wymiany plików i udostępniania treści? A może po SOPA pójdziemy jeszcze krok dalej i ograniczymy wolność słowa i co tak się nie podoba rządom możliwość szybkiej organizacji dużych grup ludzi za pomocą np. portali społecznościowych.
Nie macie wrażenia że nasza zachodnia cywilizacja idzie coraz bardziej w stronę ubezwłasnowolnienia obywateli i narzucaniu z góry co jest dobre a co złe?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

20-01-2012 15:44
 Ocena 12 na 12
Hodża (11172 punktów)
Cytat:
Porozumienie zakłada, że dostawcy internetu zostaną zaangażowani w walkę z piractwem. Będą oni musieli monitorować działania abonenta (sic!) i blokować dostęp do stron "podejrzanych o udostępnianie nielegalnych treści". Taki zapis otwiera oczywiście szerokie pole do interpretacji, nie mówiąc już o kosztach planowanego "śledzenia". Podobne zapisy w projekcie amerykańskiej ustawy SOPA doprowadziły do protestu w internecie. Teoretycznie wystarczyłby fragment filmu użyty w recenzji wideo albo jedno zdjęcie wykorzystane w ramach dowcipu, a cała uznana zostałaby za piracką i zablokowana.

nt.interia(*)-moga-byc-scigani,1748809,2258

Polska podpisała porozumienie ACTA zaś Rada UE przyjęła je 16 grudnia i był to jeden z priorytetów polskiej prezydencji. Dla mnie jest to po prostu szyta grubymi nićmi próba wprowadzenia cenzury politycznej pod pozorem walki z piractwem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
20-01-2012 16:42 
 Ocena 8 na 8
Pa1ryk (1539 punktów)
Dla mnie chyba najgorsze jest to, że przeszło to bez żadnego większego echa w naszym kraju. Rządy próbują ograniczyć wolność za plecami społeczeństwa, bez konsultacji z kimkolwiek. Nic nie znaczące wystąpienie Sikorskiego w Berlinie wywołało burzę, natomiast przystąpienie do ACTA nie elektryzuje nikogo. Chore.
20-01-2012 18:02 
 Ocena 8 na 8
Hodża (11172 punktów)
>Dla mnie chyba najgorsze jest to, że przeszło to bez żadnego większego echa w naszym kraju. Rządy próbują ograniczyć wolność za plecami społeczeństwa, bez konsultacji z kimkolwiek. Nic nie znaczące wystąpienie Sikorskiego w Berlinie wywołało burzę, natomiast przystąpienie do ACTA nie elektryzuje nikogo. Chore.

Gdyby naprawdę firmy medialne pragnęłyby ograniczyć piractwo, to przede wszystkim przejęłyby prymat w dystrybucji plików cyfrowych tworząc tysiące serwisów typu iTunes. Przecież już 20 lat temu było wiadomo, jakie konsekwencje przyniesie rewolucja cyfrowa. Firmy dystrybucyjne są niereformowalne jak socjalizm, najwyraźniej.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
21-01-2012 08:24 
 Ocena 4 na 4
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
> [cytat]Porozumienie zakłada, że dostawcy internetu zostaną zaangażowani w walkę z piractwem. Będą oni musieli monitorować działania abonenta (sic!) i blokować dostęp do stron " podejrzanych o udostępnianie nielegalnych treści".

Podstawową zasadą prawną jest penalizacja udowodnionej winy. Nie chciałbym doczekać czasów, gdy będę mógł być ukarany za podejrzenia o np. uprawianie czarów. Chociaż, polskie prawo szeroko korzysta z możliwości tzw. "aresztu wydobywczego"...
20-01-2012 16:01
 Ocena 15 na 15
Selanos (12869 punktów)
Przecież Megaupload nie jest stroną, która w jakikolwiek sposób jest zaangażowana w piractwo. Megaupload daje możliwości pobierania i wysyłania plików, więc jeżeli ktoś za pobieranie bądź udostępnianie nielegalnych plików powinien być karany, to konkretna osoba, a nie firma, która udostępnia trochę miejsca na serwerze, całkiem nieźle przy tym zarabiając.

Przecież przestępcy przechowują w bankach pieniądze pochodzące z przestępstw (na czym banki oczywiście zarabiają), a jednak nie pamiętam sytuacji, żeby jakiś bank został za przechowywanie takich pieniędzy ukarany.

Cóż, rządy z łatwością kontrolują gazety, radio i telewizję, teraz kolej założyć kaganiec na internet. Jestem za tym, żeby te wszystkie firmy które czują się pokrzywdzone domagały się swoich praw, ale bez niszczenia internetu w takiej formie w jakiej to znamy.

A tak swoją drogą: megavideo zamknęli dokładnie wtedy, kiedy oglądałem The Tudors...
20-01-2012 17:03 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Przecież Megaupload nie jest stroną, która w jakikolwiek sposób jest zaangażowana w piractwo.

To takie tłumaczenie: "panie władzo, to nie moje 200 kg kokainy, to kolega u mnie przechowuje i za to płaci".

Wiadomo, że megaupload zarabia głównie na tym, że ludzie wpierniczają tam nielegalne pliki. I ci od megauplad o tym wiedzą i każdy inny.

>A tak swoją drogą: megavideo zamknęli dokładnie wtedy, kiedy oglądałem The Tudors...

To nie jest tak, że po zamknięciu megaupload nagle w sieci nie ma żadnych filmów. Tych firm typu megaupload są dziesiątki, także i Tudorsów można bez problemu sobie wciąż obejrzeć.
Lizergus (691 punktów)
>Tych firm typu megaupload są dziesiątki, także i Tudorsów można bez problemu sobie wciąż obejrzeć.
No właśnie, wszystkich takich serwisów (chyba) nie zamkną, w takim razie czemu padło akurat na Megaupload? Ponoć właściciele firmy są oskarżeni m. in. o pranie brudnych pieniędzy, ale czy to powód aby od razu zamykać cały serwis?
20-01-2012 18:32 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>No właśnie, wszystkich takich serwisów (chyba) nie zamkną, w takim razie czemu padło akurat na Megaupload?

Bo jest jednym z pierwszych i największych. I miał część serwerów w USA.
Selanos (12869 punktów)
>Bo jest jednym z pierwszych i największych. I miał część serwerów w USA.

Jednak większość znajduje się podobno w Hongkongu, więc liczę na rychły powrót.

Są oczywiści inne strony z których mogę korzystać, ale Megaupload ma to do siebie, że nie muszę czekać godziny przez jakieś "buforowanie" :>
21-01-2012 08:33 
 Ocena 7 na 7
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Czy zdanie "lepiej zabić stu niewinnych, niżby jeden winny wymigał się od kary!"
nie brzmi jakoś znajomo? Karanie za podejrzenia, prewencyjne areszty, rygorystyczne przepisy, cenzura wypowiedzi - czy święta własność prywatna usprawiedliwia wszystko?
21-01-2012 14:11 
 Ocena 1 na 1
kub44 (190 punktów)
>>Przecież Megaupload nie jest stroną, która w jakikolwiek sposób jest zaangażowana w piractwo.
>To takie tłumaczenie: "panie władzo, to nie moje 200 kg kokainy, to kolega u mnie przechowuje i za to płaci".
>Wiadomo, że megaupload zarabia głównie na tym, że ludzie wpierniczają tam nielegalne pliki. I ci od megauplad o tym wiedzą i każdy inny.
>>A tak swoją drogą: megavideo zamknęli dokładnie wtedy, kiedy oglądałem The Tudors...
>To nie jest tak, że po zamknięciu megaupload nagle w sieci nie ma żadnych filmów. Tych firm typu megaupload są dziesiątki, także i Tudorsów można bez problemu sobie wciąż obejrzeć.

To tak jak w dowcipie w którym sąd skazał bacę za nielegalne pędzenie bimbru bo znaleźli u niego destylator. Baca na to: "To i za gwałt też mnie wsadźcie!"

Także jak masz internet, to niewątpliwie pójdziesz siedzieć Nawet jak przez przypadek otworzy Ci się jakiś film czy plik z muzyką bo klikniesz nie tam gdzie trzeba

Ciekawe, czy zaczyna się nowa era, czy to tylko kolejny cykl trwający już od paru lat. Potem znowu sprawa przycichnie i wszyscy wrócą do "normalności".
21-01-2012 14:51 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>To takie tłumaczenie: "panie władzo, to nie moje 200 kg kokainy, to kolega u mnie przechowuje i za to płaci".

Ale jak ktoś Ci przyniesie 200 kg kokainy i Ty jesteś starą babcią i nie wiesz, że to kokaina, a nie mąka to żaden sąd Cię nie wsadzi.

MegaUpload nie był w stanie selekcjonować i sprawdzać wszystkich plików, więc to idiotyczne żeby ponosił konsekwencje. Dawał ludziom anonimowość, przez co nie dało się karać wszystkich jednostek to tak chcą zmienić i nagiąć prawo, żeby gigantom przestało się opłacać świadczyć usługi i w ten sposób ograniczyć możliwości jednostek.

I można by pomyśleć, że faktycznie chodzi o ratowanie przemysłu muzycznego i wideo, ale paradoksalnie sklepy internetowe sprzedające muzykę i wypożyczalnie filmowe online przeżywają akurat swój złoty okres. Internet nie przeszkadza w klepaniu pieniędzy, bo tak naprawdę nic nie zmienił. Kiedyś była taka sama droga do sklepu z wideo i do kolegi zgrać VHS, a jakoś VHS nie wycofali. Teraz tyle samo czasu zajmuje ściągnięcie filmu, co kupno/wypożyczenie online. Ci którzy ściągają i tak ich nie kupią, i to jest wiadome.

Paradoksalnie warezy nie przynoszą szkód finansowych w ogóle. W tym wszystkim chodzi tylko o cenzurę internetu, bo piractwa nikt nie zlikwiduje. Tak ta sieć jest skonstruowana, że w czasie jak oni napiszą jedną ustawę i pozwy to już powstanie nowa rzecz do zablokowania. Tak samo jak było z PirateBay. Od razu ruszyli z GhostNetem, wyśmiewając całkowicie władzę ustawodawczą.

Internet jest najlepszą formą demokracji, szkoda że rządy chcą je cenzurować. Jak zwykle pod przykrywką sprawiedliwości. Ale czy tak nie jest, że upadku wolności zwykle nie towarzyszy burza oklasków?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
spellbinder (8577 punktów)
>Ale jak ktoś Ci przyniesie 200 kg kokainy i Ty jesteś starą babcią i nie wiesz, że to kokaina, a nie mąka to żaden sąd Cię nie wsadzi.

Jasne, że nie. Ale jak to się zdarzy kilka tysięcy razy dziennie, to już ją wsadzą. Raz mogła nie wiedzieć, ale ciągłe przechowywanie to już współudział.

>MegaUpload nie był w stanie selekcjonować i sprawdzać wszystkich plików, więc to idiotyczne żeby ponosił konsekwencje.

Megaupload mógłby bez żadnego problemu to sprawdzić, kiedy wypłaca kasiorkę uploaderom. Ale wypłaca ją nawet jeśli dany uploader wielokrotnie łamał prawo, a jego uploady były usuwane.

>Ci którzy ściągają i tak ich nie kupią, i to jest wiadome.

Więcej nawet. Ci, którzy nie mają jak kupić dziś (bo są nastolatkami) będą mieli szansę się od danych treści uzależnić/przyzwyczaić do nich i w życiu dorosłym kupią. Kupią nawet reedycję tego, co kiedyś ściągnęli.

Co nie zmienia faktu, że ktoś kto ma prawo do dystrybucji nie życzy sobie takich rozwiązań.

>Internet jest najlepszą formą demokracji, szkoda że rządy chcą je cenzurować.

Cenzura jest wtedy, kiedy ktoś zabrania Ci na opublikowanie tego, co chcesz opublikować (i co jest Twoją własnością), a nie zabranianie publikowania "kradzionych" treści.
21-01-2012 15:23 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Oczywiście że tak nie jest.

Babcia jak jej powiedzą, że to kokaina to będzie mogła sprawdzić. Wymaganie od MegaUploadu kontrolowania wprowadzania każdej zawartości to zamknięcie biznesu. YouTube skanuje filmiki, a i tak filmik zdąży poleżeć nim znajdą w nim chronioną ścieżkę dźwiękową bo takie algorytmy są zasobożerne. Poza tym MegaUpload już udostępnia dane ludzi, którzy wrzucali nielegalne pliki, czemu im nie wytaczają procesów?

Bo nie da się wygrać z tym procederem. Nie da się zabronić ludziom oddychać, tak samo nie da się ludziom zabronić kopiować. Nawet jakby za to zabijać to ludzie wciąż by kserowali notatki, bo ludzie tacy są, a skontrolowanie wszystkich jest niemożliwe.

Ja należę do młodego pokolenia, a kupuję płyty i wydaję na to kupę kasy. Podobnie wielu moich znajomych. A to dlatego że wytwórnie wzięły się na sposób i tworzą dobrze wydane wydania specjalne, zawierające plakaty, autografy zespołów itd. Jak ktoś chce sprzedać to potrafi. Z drugiej strony jak ktoś chce skopiować to zawsze skopiuje.

Tak samo dekodery cyfrowe najpopularniejsze, które niby zrzucają tylko zaszyfrowany sygnał, to już od ich wejścia na rynek znane są sposoby zgrywania materiału. To jest proceder, z którym się nie wygra, a jak mówię limitowane edycje wydań seriali, czy kolekcje nawet (sic!) gwiezdne wojny wciąż się sprzedają!

Jak ktoś chce to sprzeda. Takich mamy speców od marketingu. Te działania nie prowadzą do niczego poza cenzurą, bo nawet jakby zablokować totalnie internet to ludzie wciąż będą kopiować. Tylko będzie im to zajmować pójść do znajomego i zgrać. Nic więcej. Nikt nie traci nic na uploadach i ci którzy sprzedają doskonale o tym wiedzą.

Inna sprawa czy MegaUpload na tym świadomie zarabia - niech wytwórnie ich sądzą.

Ale nakładanie na dostawcę i świadczącego usługi odpowiedzialności za działalność użytkowników? Wystarczy mi, że jako właściciel łącza w mieszkaniu studenckim jestem odpowiedzialny za to co robią moi współlokatorzy :/ Nałożenie takiej odpowiedzialności na dostawcę to wielki krok w stronę cenzury internetu.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
spellbinder (8577 punktów)
>Babcia jak jej powiedzą, że to kokaina to będzie mogła sprawdzić. Wymaganie od MegaUploadu kontrolowania wprowadzania każdej zawartości to zamknięcie biznesu.

Cholera, to może zalegalizować kradzież? Złodziej też ma w sumie biznes na tym, że podbiera ludziom pieniądze...

Nie trzeba kontrolować każdej zawartości. Starczy kontrolowanie jednej zawartości dodanej przez każdego użytkownika, któremu wypłaca się kasiorę.

>Poza tym MegaUpload już udostępnia dane ludzi, którzy wrzucali nielegalne pliki, czemu im nie wytaczają procesów?

Bo żeby zabić węża łatwiej jest urżnąć mu łeb, niż odrywać po jednej łuski.

>Bo nie da się wygrać z tym procederem. Nie da się zabronić ludziom oddychać, tak samo nie da się ludziom zabronić kopiować. Nawet jakby za to zabijać to ludzie wciąż by kserowali notatki, bo ludzie tacy są, a skontrolowanie wszystkich jest niemożliwe.

Owszem. Nie da się. Nie można ludziom zabronić się zabijać, gwałcić, prowadzić samochód po pijaku. Co nie zmienia faktu, że jeśli można ograniczyć te zachowania - trzeba to zrobić.

>Nikt nie traci nic na uploadach i ci którzy sprzedają doskonale o tym wiedzą.

Więcej nawet - mogą na tym nawet zyskiwać.

>Ale nakładanie na dostawcę i świadczącego usługi odpowiedzialności za działalność użytkowników? Wystarczy mi, że jako właściciel łącza w mieszkaniu studenckim jestem odpowiedzialny za to co robią moi współlokatorzy :/

A kto ma za to ponosić odpowiedzialność?

A jeśli współokatorzy postanowią sobie nakręcić dziecięce porno? Pójdziesz sobie do pokoju udając, że nic się nie dzieje? A jak przyjedzie policja to powiesz: "to nie ja, ja tu tylko mieszkam"?

Jasne, przykład zupełnie z takiego miejsca, gdzie słońce nie dochodzi, ale jednak.

Prawo trzeba zmienić.

>Nałożenie takiej odpowiedzialności na dostawcę to wielki krok w stronę cenzury internetu.

Nie widzę tu cenzury. Za cholerę, jak się nie przyglądam, tak jej nie widzę.
21-01-2012 19:23 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Bo żeby zabić węża łatwiej jest urżnąć mu łeb, niż odrywać po jednej łuski.

A po co go zabijać? Wystarczy wyciąć gruczoły jadowe.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Nie widzę tu cenzury. Za cholerę, jak się nie przyglądam, tak jej nie widzę.

Widać zupełnie się nie rozumiemy. Osobiście nie uważam, że udostępnianie materiałów, do których nie mamy praw autorskich powinno zostać zniesione, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem powinno to być karalne, oczywiście w zależności od konsekwencji. Co innego kiedy opublikuję np. obrazek, który narysowałeś na serwetce podczas obiadu, który zupełnie nie ma żadnej wartości, co innego kiedy opublikowałem Twój pamiętnik, wbrew Twojemu życzeniu, co było dla Ciebie bardzo krzywdzące, a jeszcze coś zupełnie innego, kiedy publikuję w internecie utwór, który nagrałeś i chciałeś wydać, i na nim zarobić.

Jakkolwiek udostępnianie kopii czegoś nie jest w żadnym wypadku kradzieżą. Oczywiście jest pewnego rodzaju przestępstwem, ale bynajmniej każde ściągnięcie nie świadczy że ktoś inny by na tym zarobił. Ciężko też oszacować na jakie straty narażamy kogoś np. publikując jego nową płytę w sieci. Często jest na odwrót - ktoś zyskuje, bo takie coś jest świetną promocją. Coraz więcej zespołów wrzuca swoje płyty do sieci równolegle z premierą kompaktów i winyli. Wszystko dla fanów. Zresztą większość zespołów przyznaje się bezpośrednio, że zarabia na koncertach.

Podobnie większość wytwórni radzi sobie fantastycznie, sprzedając płyty na przeróżne sposoby. Natomiast dla wykonawców szeroka dostępność ich utworów w 90% wypadków służy. Nie da się więc jednoznacznie wykazać ile ktokolwiek traci na udostępnieniu jego plików w sieci. Podobnie trudno mówić o stratach producentów filmowych, czy dystrybutorów, analizując ich przychody i śledząc obecne BoxOffice'y.

Oczywiście nie wynika z tego, że ściąganie jest dobre. Oczywiste jest, że jest to naruszenie prawa, jednakże kara powinna być współmierna do winy. Pokazowe karanie poszczególnych osób bajońskimi sumami nie dość, że okazało się nieskuteczne, to jeszcze jest powszechnie uważane za niesprawiedliwe. Kiedy komuś za udostępnianie pirackiego oprogramowania grozi taka sama kara jak za gwałt to nie należy się dziwić że budzi do sprzeciw społeczny.

Teraz nagle wymyślają, że należy walczyć o egzekwowanie nienaruszania prawa własności intelektualnej, majątkowych praw autorskich poprzez zbieranie informacji o całym Twoim ruchu w sieci i umożliwiając blokowanie stron, które udostępniają bezprawnie materiały. Czy to, szczególnie odnośnie powyższego i astronomicznych przychodów zainteresowanych, w ogóle trzyma się kupy?

Wszystkie informacje o udostępniających i pobierających (z wyjątkiem zaawansowanych sieci p2p) można uzyskać od administratorów serwerów. Czemu więc nie masowe naloty i masowe pozwy? Po co komuś wiedzieć jakie strony internetowe oglądałem? Czemu rząd ma mieć prawo blokowania stron internetowych tylko jeśli oskarży się ich właścicieli o publikowanie tam treści, do których nie mają prawa?

Obecnie blokuje się strony, które łamią prawo. Rozumiem walkę z dziecięcą pornografią, ale wyobraźmy sobie, że rozszerzamy to prawo i wchodzi ustawa chroniąca własność intelektualną, tak że możemy blokować wszystkie strony, jeśli tylko oskarżymy je o posiadanie niedozwolonych treści. Pyk. Cała Ameryka nie widzi WikiLeaks. A to dopiero początek. Wszystkie niewygodne dla rządu treści można usunąć. Wszystkie niewygodne materiały można usunąć pod zarzutem braku praw autorskich.

Oczywiście nadużyć może być więcej. W pierwszej chwili rząd uzyskałby możliwość blokowania zagranicznych stron, które posiadałyby nielegalne treści. Tylko pytanie - jakie strony zostałyby zablokowane? I jak obywatele mogliby pilnować, żeby nie doszło do nadużyć? Skąd autorzy stron mieliby wiedzieć, że ich strona jest zablokowana i jak mieliby dochodzić swoich praw w USA?

Kontrowersji można by mnożyć. Bezsprzecznie jest to próba cenzurowania największego medium, która kładłaby w rękach rządu Stanów Zjednoczonych potężną moc, a w nijaki sposób nie przyczyniłaby się do likwidacji zjawiska wymiany nielegalnych plików. Na pewno w duży sposób by je ograniczyło, ale walka z nim byłaby zupełnie nieopłacalna. Jaki normalny rząd zatrudniłby niewyobrażalny sztab osób, gotowy do reagowania na każde zgłoszenie naruszenia prawa do własności intelektualnej?

Przede wszystkim wyszukiwarki internetowe stałyby się największą ofiarą, zmuszone do użycia większych i zasobożernych algorytmów w dodatku cały czas, pozostając we współpracy z firmami fonograficznymi, tudzież musząc szybko reagować na każde poszczególne zgłoszenia. Blokowanie wszystkich stron z nielegalnymi plikami jest niemożliwe. Uderzyłoby tylko w giganty, a i tak kosztowało strony długich procesów.

Skoro ustawa z założenia nie jest w stanie sprawić że ludzie przestaną wymieniać nielegalne pliki (bo to jest fizycznie niemożliwe), a daje władzy prawo cenzury pod błahym pozorem, to hmm.., czemu to ma służyć?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
21-01-2012 17:54 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Wiadomo, że megaupload zarabia głównie na tym, że ludzie wpierniczają tam nielegalne pliki. I ci od megauplad o tym wiedzą i każdy inny.

Prawda, ale czasami wydawcy sami zmuszają do ściągania pirackich plików - otóż jestem graczem. Zawsze przedkładam legalną grę nad pirata, ale każda gra kiedyś się znudzi. Mądrzy ludzie, by temu zaradzić wymyślili coś takiego jak mody. Mod jest rozszerzeniem, lub przeróbką gry a instaluje się go na wersję podstawową.
Otóż na legalną grę z płytki mogę zainstalować ograniczoną ilość modów, a w przypadku serii TotalWar, najczęściej tylko jednego. Do samego Rzymu(RomeTW) istnieje kilkanaście modów. To co? - mam kupić kilkanaście legalnych płyt? Nie wystarczy jedna na której mógłbym je instalować?
Dodam, że mody z reguły są tworzone przez graczy dla graczy i udostępniane są za darmo. MU posiadał wiele takich plików.

A co z grami, których za Chiny nie dostanę w sklepie, bo już nie są produkowane?
spellbinder (8577 punktów)
Dobra - mody to jest problem. Ale nie zawsze, zależy od gry. Do Skyrim'a np. masz od groma modów i wydawcy to nie przeszkadza.

Stare gry... cóż. To jest problem, który mógłby być łatwo rozwiązany. Ale nie musi. To zależy tylko i wyłącznie od właściciela praw do danej gry. Nie możesz kogoś zmusić, żeby sprzedał (czy dał) Ci coś, czego on dać nie chce (albo nie chce mu się dać).
21-01-2012 18:56 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Dobra - mody to jest problem. Ale nie zawsze, zależy od gry.

Ale ja lubię TotalWar...

>Do Skyrim'a np. masz od groma modów i wydawcy to nie przeszkadza.

Nie słyszałem. A co to za zwierz?

>Stare gry... cóż. To jest problem, który mógłby być łatwo rozwiązany.

Gdy się poszpera, wyjdzie mnóstwo takich problemów. Prawodawcy nie poszperali. Poszli na łatwiznę, a chyba za szperanie, przewidywanie się prawodawcom płaci.

>Nie możesz kogoś zmusić, żeby sprzedał (czy dał) Ci coś, czego on dać nie chce (albo nie chce mu się dać).

Nie mogę. Ale jeżeli ktoś nie chce na swym produkcie zarabiać, to co mu szkodzi?
Mnie by nie szkodziło.
spellbinder (8577 punktów)
>Nie słyszałem. A co to za zwierz?

No proszę Cię Taki lekko gniotowaty, sandboxowy, mało skomplikowany RPG.

>Gdy się poszpera, wyjdzie mnóstwo takich problemów. Prawodawcy nie poszperali. Poszli na łatwiznę, a chyba za szperanie, przewidywanie się prawodawcom płaci.

To czy gra będzie udostępniona zależy od firm, które grę posiadają. Jeśli oni nie chcą jej sprzedawać, to naprawdę jest ich sprawa.

>Nie mogę. Ale jeżeli ktoś nie chce na swym produkcie zarabiać, to co mu szkodzi?
>Mnie by nie szkodziło.

A im może szkodzi. Ich prawo.
21-01-2012 20:46 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)

>>Gdy się poszpera, wyjdzie mnóstwo takich problemów. Prawodawcy nie poszperali. Poszli na łatwiznę, a chyba za szperanie, przewidywanie się prawodawcom płaci.
>To czy gra będzie udostępniona zależy od firm, które grę posiadają. Jeśli oni nie chcą jej sprzedawać, to naprawdę jest ich sprawa.

Ale nie o gry chodzi. Chodzi o lenistwo prawodawcy.
spellbinder (8577 punktów)
>Ale nie o gry chodzi. Chodzi o lenistwo prawodawcy.

Chcesz żeby prawodawca odebrał komuś prawo do dysponowania jego własnością? Jeszcze do tego w kwestii jakichś starych gier, w które zagra może kilka osób? Jaki ma być tego cel? Jaki powód? Bo można?
21-01-2012 21:42 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Ale nie o gry chodzi. Chodzi o lenistwo prawodawcy.
>Chcesz żeby prawodawca odebrał komuś prawo do dysponowania jego własnością? Jeszcze do tego w kwestii jakichś starych gier, w które zagra może kilka osób? Jaki ma być tego cel? Jaki powód? Bo można?

Czego nie zrozumiałeś?

Cytat:
>Stare gry... cóż. To jest problem, który mógłby być łatwo rozwiązany.
Gdy się poszpera, wyjdzie mnóstwo takich problemów. Prawodawcy nie poszperali. Poszli na łatwiznę, a chyba za szperanie, przewidywanie się prawodawcom płaci.


Mnóstwo takich problemów. To znaczy mnóstwo podobnych. Świat własności intelektualnej nie składa się tylko z gier, filmów i piosenek.
Ania... (14138 punktów)
>A tak swoją drogą: megavideo zamknęli dokładnie wtedy, kiedy oglądałem The Tudors...
Wczoraj wieczorem zniknęły filmy z innych serwerów, w tym Sherlock serialowy, w trakcie oglądania najnowszego odcinka! A czekałam na te odcinki 2 lata!
Jedyne, co mnie trochę pociesza, to fakt, że 13 stycznia skończył nam się roczny abonament na megavideo i nie kupiliśmy nowego.
Lizergus (691 punktów)
Skopiuję swoją wypowiedź z tematu o SOPA:

Posiadając oryginał możemy utworzyć jego kopię zapasową. Pytanie czy można ją wrzucać na tego typu serwisy? Wiadomo, o co naprawdę tu chodzi ale poza plikami naruszającymi prawa autorskie znajdują się tam także całkiem legalne dane, co z nimi? Choćby takiej straty internauci nie darują. Poza tym, czy np. YouTube też zamkną? Można tam znaleźć niemal każdy utwór muzyczny i to żaden problem zapisać je na dysku, czym różni się to od serwisów uploadowych?

No i ten całkiem przypadkowy termin zamknięcia megaupload...
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>Nie macie wrażenia że nasza zachodnia cywilizacja idzie coraz bardziej w stronę ubezwłasnowolnienia obywateli i narzucaniu z góry co jest dobre a co złe?

Nie, nie mam takiego wrazenia. Bo to nie jest wrazenie, to jest smutna rzeczywistosc.
spellbinder (8577 punktów)
>i to kilka dni po proteście m.in. Wikipedii przeciw SOPA. Jak myślicie, czy to początek końca
>internetu którego znany, koniec wymiany plików i udostępniania treści?

Ok, z jednej strony niby tak jest. Ale z drugiej, jakby megaupload powstało w oparciu o wymianę własnych plików i udostępniania własnych tresci, to całego problemu by nie było.

Większość tego, co jest na megaupload to jakieś nielegalnie skopiowane filmy. Popularność tych wszystkich rapidshare'ów, megauploadów, fileserve'ów, filesonic'ów polega właśnie na udostępnianiu przez użytkowników nielegalnych plików.

Absurdem wydaje się być zamknięcie całej strony, bo to trochę tak, jakby zamknąć właściciela fabryki noży, bo jego klienci się tymi nożami dźgają.

>Nie macie wrażenia że nasza zachodnia cywilizacja idzie coraz bardziej w stronę ubezwłasnowolnienia obywateli i narzucaniu z góry co jest dobre a co złe?

A nie masz wrażenia, że to nie tyle cała cywilizacja, co kilku ziutków?
20-01-2012 18:07 
 Ocena 1 na 1
szemrany robert (425 punktów)
>jakby megaupload powstało w oparciu o wymianę własnych plików i udostępniania >własnych tresci, to całego problemu by nie było.
Z artykułu:
Cytat:
Wystarczy przypomnieć, że Megaupload miał ponad 150 milionów zarejestrowanych użytkowników i notował grubo powyżej 50 milionów odwiedzin dziennie. Transfer z Megaupload wynosił 4 procent światowego ruchu w sieci. Tak gigantyczna ilość danych po prostu nie mogła być w pełni kontrolowana.


Cytat:
podobno zawsze reagowała na zgłoszenia naruszenia praw autorskich, przynajmniej tak mówili do niedawna jej właściciele. Teraz już nie mówią bo ich zamknięto.


Serwis Megaupload służył do udostępniania plików - każdego rodzaju. Jego zamknięcie jest precedensem, który może prowadzić do zamknięcia wszystkich stron tego typu, a to z kolei drastycznie ograniczyłoby możliwości wymiany danych (legalnych) w internecie. Póki co zagrożone są serwisy z serwerami na terenie USA (a sojusznicy?), czyli pewnie i tak większość z nich.
20-01-2012 18:41 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Cytat:
podobno zawsze reagowała na zgłoszenia naruszenia praw autorskich, przynajmniej tak mówili do niedawna jej właściciele. Teraz już nie mówią bo ich zamknięto.


Jasne, że reagowali. Jak ta nauczycielka, która interweniuje tylko wtedy, kiedy jej ktoś uwagę zwróci.

Tu się nie ma co oszukiwać - ludzie od MU doskonale wiedzieli dlaczego mają 150mln użytkowników i 50 mln odwiedzin dziennie. Cały biznes opierał się na tym, że ludzie mieli się wymieniać nielegalnie kopiowanymi filmami.

>Serwis Megaupload służył do udostępniania plików - każdego rodzaju.

Głównie do filmów, tu też panowie od MU o to zadbali.

>Jego zamknięcie jest precedensem, który może prowadzić do zamknięcia wszystkich stron tego typu, a to z kolei drastycznie ograniczyłoby możliwości wymiany danych (legalnych) w internecie.

A to niby dlaczego? I nawet nielegalnych nie ograniczy. Jeśli nie w ten sposób, to w inny ludzie znajdą sposób, żeby piracić.
szemrany robert (425 punktów)
>Tu się nie ma co oszukiwać - ludzie od MU doskonale wiedzieli dlaczego mają 150mln >użytkowników i 50 mln odwiedzin dziennie. Cały biznes opierał się na tym, że ludzie >mieli się wymieniać nielegalnie kopiowanymi filmami.
Nie ulega wątpliwości, że był to główny, chociaż nie jedyny generator ruchu w serwisie.

>A to niby dlaczego? I nawet nielegalnych nie ograniczy. Jeśli nie w ten sposób, to w >inny ludzie znajdą sposób, żeby piracić.
Moim zdaniem pozbawienie internautów łatwego i szybkiego sposobu udostępniania danych jest utrudnieniem.

Dopóki nie ocenzurują całej sieci, jakiś sposób zawsze się znajdzie. Dlatego nie widzę sensu zamykania serwisów typu Megaupload.
20-01-2012 21:22 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Nie ulega wątpliwości, że był to główny, chociaż nie jedyny generator ruchu w serwisie.

Bez tego ruch by był za mały, żeby komukolwiek chciało się wkładać w to forsę. Można śmiało postawić tezę, że gdyby nie piractwo, Megaupload nigdy by nie zaistniał.

>Moim zdaniem pozbawienie internautów łatwego i szybkiego sposobu udostępniania danych jest utrudnieniem.

Nie zapominajmy o e-mailach
Sylwek (15472 punktów)

>Moim zdaniem pozbawienie internautów łatwego i szybkiego sposobu udostępniania danych jest utrudnieniem.

łatwy i szybki to jest dropbox
Maciej Twardowski (2606 punktów)
SOPA to mniejszy problem. Ja bym się bardziej martwił o ACTA. Temat ma zostać ratyfikowany przez Radę UE całkiem niebawem - rozporządzenie zostało przyjęte 16 grudnia. Co ciekawe - informacja o tymże rozporządzeniu pojawiła się na 43. stronie komunikatu prasowego dotyczącego rolnictwa i rybołówstwa tejże instytucji (sic!) (www.consil(*)essdata/en/agricult/127031.pdf). Co więcej, nasze rodzime Ministerstwo Gospodarki uznało to za sukces prezydencji Polski w UE - www.mg.gov.pl/node/15111.

Martwimy się tym, co w USA, nie wiedząc, że na naszym kontynencie, za zamkniętymi drzwiami (bo taki był oficjalny status "negocjacji") dzieją się równie niepokojące, a może nawet gorsze, rzeczy.

Anonimowi - do boju.
Kamil1838 (521 punktów)
Nigdy w historii nie istniało państwo, które miało całkiem sprawiedliwy rząd. Dlatego nie można nic poradzić na zamknięcie Megaupload.com. Lecz według mnie to nie było dobre rozwiązanie. To był bardzo przydatny serwis. Jest to także naruszenie praw obywatelskich. I uważam, że ruch ten był przesadą.
rdest (2492 punktów)

>(...)pójdziemy jeszcze krok dalej i ograniczymy wolność słowa i co tak się nie podoba rządom możliwość szybkiej organizacji dużych grup ludzi za pomocą np. portali społecznościowych.
>Nie macie wrażenia że nasza zachodnia cywilizacja idzie coraz bardziej w stronę ubezwłasnowolnienia obywateli i narzucaniu z góry co jest dobre a co złe?
Eee tam, kolejna teoria spiskowa. To wszystko w poczuciu troski(o własne interesy).
Teraz poważnie. Zgadzam się z Tobą, niestety. Dla widzących kierunek jest oczywisty.

Konformizm gwarantem spójności grupy
perun (8610 punktów)

>Nie macie wrażenia że nasza zachodnia cywilizacja idzie coraz bardziej w stronę ubezwłasnowolnienia
>obywateli i narzucaniu z góry co jest dobre a co złe?
Dobrze, że przynajmniej jeśli idzie o wolność w internecie niektórzy zauważają, że urzędnicy z góry nam narzucają co jest dobre, a co złe, jak bezmyślnym baranom.
Dziwne tylko, że w innych podobnych kwestiach niewielu chce dostrzec swoje ubezwłasnowolnienie. Czasami wręcz odnoszę wrażenie, że ludziom nawet to pasuje.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
spellbinder (8577 punktów)
>co jest dobre, a co złe, jak bezmyślnym baranom.

Jeśli megaupload ma być dobry, to ja jestem święty.

W skrócie wygląda cała sprawa tak - ktoś nakręcił sobie film. Ale za oglądanie filmów trzeba płacić... nie każdy lubi płacić. W związku z czym powstaje masa ziutków, którzy kopiują film i sprzedają go za znacznie mniej pieniędzy... ciężko to nazwać "dobrym". (Wyobrażasz sobie, że napisałeś książkę i chcesz za nią jakieś pieniądze, a tu ktoś ją sobie kopiuje i sprzedaje za mniejszą kasę?).

I nagle pojawia się drugi rząd ziutków, którzy robią z tego jeszcze większy biznes. Robią sklep, w którym ludzie "sprzedają" te swoje nielegalnie skopiowane pliki. I jeszcze kit wciskają, że ci ludzie, którym płacą spore pieniądze (i którzy generują megauploadowi zyski) - niejako ich zatrudniają - są za to wszystko odpowiedzialni.

Jeśli to w jakimkolwiek uniwersum może być choć w mglisty sposób uznane za "dobre", to nie wiem...
21-01-2012 12:10 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
To tylko problem rozliczeń między właścicielem towaru - w tym wypadku filmu lub muzyki - a tym, kto ów towar sprzedaje.
Zamiast zamykać, zakazywać itp można chyba jakoś uregulować owe kwestie?
Byłoby to z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych stron.


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
spellbinder (8577 punktów)
>Byłoby to z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych stron.

Raczej wątpię. Nie mówiąc już o tym, że to pertraktacja na zasadzie: "dogadaj się ze mną, albo będę ci kradł część zysków".

W tej sytuacji jednak najbardziej po tyłku dostaje dystrybutor, a nie sam własciciel praw autorskich. Dystrybucja cyfrowa oznacza dla dystrybutora analogowego spore problemy.
21-01-2012 12:32 
 Ocena 4 na 4
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Jeśli ktoś kopiuje twoją książkę (film, muzykę) i ją sprzedaje, należy go złapać, osądzić i skazać. Ale nie można zamykać księgarni, bo "może zaistnieć podejrzenie, że w niej będą sprzedawane kradzione książki". Wspomniana księgarnia też nie powinna zakładać, że dostarczona do sprzedaży książka jest kradziona, bo od kontroli i ścigania złodziei są inne służby. A że te służby wolałyby mieć łatwo? Kto by nie wolał? A podoba ci się, że jak na zgubiony przez ciebie dowód osobisty, ktoś weźmie kredyt - to ty płacisz, dopóki nie udowodnisz swojej niewinności, bo "zachodzi uzasadnione podejrzenie" że zrobiłeś przekręt?
spellbinder (8577 punktów)
>Jeśli ktoś kopiuje twoją książkę (film, muzykę) i ją sprzedaje, należy go złapać, osądzić i skazać. Ale nie można zamykać księgarni, bo "może zaistnieć podejrzenie, że w niej będą sprzedawane kradzione książki".

Tu nie ma podejrzenia. Megaupload od lat sprzedawał nielegalne treści zasłaniając się tym, że to nie on, a ludzie, którym płaci za zamieszczanie tychże treści. A księgarnię, która w 2% sprzedaje legalne kopie, a w 98% sprzedaje piraty można jak najbardziej zamknąć.

Nie ma mowy o żadnym domniemaniu winy, bo wina jest ponad wszelką wątpliwość udowodniona, i nie można tej sytuacji tak przedstawiać, jakby to biednemu maluszkowi coś się działo złego.
21-01-2012 12:42 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Tu nie ma podejrzenia. Megaupload od lat sprzedawał nielegalne treści zasłaniając się tym, że to nie on, a ludzie, którym płaci za zamieszczanie tychże treści. A księgarnię, która w 2% sprzedaje legalne kopie, a w 98% sprzedaje piraty można jak najbardziej zamknąć.
No to jaki problem zamknąć owego Mega. Problem w tym wątku raczej jest ograniczenie wolności, a nie zamykanie przestępców. To, że pistoletem można zabić człowieka nie powoduje zamknięcia fabryki broni w normalnym kraju, tylko zamknięcie mordercy, który użył pistoletu do popełnienia przestępstwa.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
spellbinder (8577 punktów)
>No to jaki problem zamknąć owego Mega. Problem w tym wątku raczej jest ograniczenie wolności, a nie zamykanie przestępców. To, że pistoletem można zabić człowieka nie powoduje zamknięcia fabryki broni w normalnym kraju, tylko zamknięcie mordercy, który użył pistoletu do popełnienia przestępstwa.

Jasne. Ale jeśli zamykamy fabrykę, która notorycznie sprzedaje broń przestępcom (i w zasadzie tylko przestępcom), to już sprawa nie jest tak nieładna, jak się na początku wydawało.

Tak samo jak sklep monopolowy, który sprzedaje wódę nieletnim, bo zakłada, że wszyscy mają 18 lat. I współpracą nazywa niesprzedawanie wódy nieletnim, kiedy ktoś akurat złapie sprzedawcę za rękę.
21-01-2012 12:45 
 Ocena 3 na 3
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)

> Nie ma mowy o żadnym domniemaniu winy, bo wina jest ponad wszelką wątpliwość udowodniona, i nie można tej sytuacji tak przedstawiać, jakby to biednemu maluszkowi coś się działo złego.
Czy odbył się proces sądowy, w wyniku którego zapadł wyrok o zamknięciu witryny?
Jeśli tak, popieram, choć prawa o własności intelektualnej i patentach uważam za (w dużej części) absurdalne. Moje uwagi odnosiły się do "prewencyjnych" działań różnych lobby.
21-01-2012 13:05 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Czy odbył się proces sądowy, w wyniku którego zapadł wyrok o zamknięciu witryny?

Proces się odbywa z tego co rozumiem.

>Jeśli tak, popieram, choć prawa o własności intelektualnej i patentach uważam za (w dużej części) absurdalne. Moje uwagi odnosiły się do "prewencyjnych" działań różnych lobby.

Tu nie ma mowy o prewencji, skoro Megaupload - dopóki go się za rączkę nie złapało - umieszczał w sieci nielegalne kopie filmów. Zgarnęli gości za bardzo konkretne przewinienia.

A prawo do własności intelektualnej... cóż. Nie zawsze jest mądre, ale akurat w przypadku filmów czy muzyki... Ktoś coś zrobił i to należy do tego kogoś. Nie widzę najmniejszego powodu, aby ten ktoś nie miał za to żądać pieniędzy.
21-01-2012 13:34 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>A prawo do własności intelektualnej... cóż. Nie zawsze jest mądre, ale akurat w przypadku filmów czy muzyki... Ktoś coś zrobił i to należy do tego kogoś. Nie widzę najmniejszego powodu, aby ten ktoś nie miał za to żądać pieniędzy.

Ale przecież to nie jest takie proste.

Czy jeśli dajesz/pożyczasz film rodzeństwu jesteś złodziejem? A przyjacielowi? A znajomemu? A koledze z pracy? A obcemu poznanemu na forum poświęconym lubianej przez ciebie muzyce?

Prawdopodobnie nie każde z wymienionych byłoby uznane przez ciebie za złodziejstwo, więc pozostaje pytanie: właściwie w jakim stopniu twórcom przysługuje "prawo własności" wytwarzanych dóbr kultury?

Ponadto, czemu przysługuje ono utworom muzycznym czy filmom, a nie teoriom lub paradygmatom naukowym?
spellbinder (8577 punktów)
>Ale przecież to nie jest takie proste.
>Czy jeśli dajesz/pożyczasz film rodzeństwu jesteś złodziejem? A przyjacielowi? A znajomemu? A koledze z pracy? A obcemu poznanemu na forum poświęconym lubianej przez ciebie muzyce?

To jest nieziemsko proste. Masz prawo do użytkowania swojego egzemplarza, ale nie masz prawa do wykonywania kopii i rozdawania kolegom i koleżankom.

Nawet jeśli jeden film będziesz pożyczać przez całe swoje życie setkom osób, nie zbliżysz się nawet wynikiem do kolesia, który umieścił ten film w sieci.

>właściwie w jakim stopniu twórcom przysługuje "prawo własności" wytwarzanych dóbr kultury?

W takim, że oni to stworzyli i oni posiadają do tego prawo. Nikt więc nie może tego skopiować, podpisać swoim nazwiskiem, sprzedawać bez upoważnienia itd.

>Ponadto, czemu przysługuje ono utworom muzycznym czy filmom, a nie teoriom lub paradygmatom naukowym?

Bo filmy i muzyka nie popychają świata do przodu A przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim odkrycie naukowe.
21-01-2012 13:52 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>To jest nieziemsko proste. Masz prawo do użytkowania swojego egzemplarza, ale nie masz prawa do wykonywania kopii i rozdawania kolegom i koleżankom.

Ściśle rzecz biorąc mam - przynajmniej w polskim prawie, przynajmniej teraz, przynajmniej gdy idzie o muzykę.

Przynajmniej wobec osób takich jak rodzina czy przyjaciele.

Zaś stwierdzenie, ze "nie mam" to w najlepszym razie bardzo konkretny nowy prawny nabytek powstały pod presją lobby firm medialnych w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

>Nawet jeśli jeden film będziesz pożyczać przez całe swoje życie setkom osób, nie zbliżysz się nawet wynikiem do kolesia, który umieścił ten film w sieci.

Więc idzie o ilość?

>W takim, że oni to stworzyli i oni posiadają do tego prawo.

A więc, gdy stworzę teorię naukową, lub jakieś równanie świetnie opisujące pewien fizyczny proces, wykorzystanie tegoż przez innych będzie złodziejstwem?

> Nikt więc nie może tego skopiować, podpisać swoim nazwiskiem, sprzedawać bez upoważnienia itd.

Podpisanie nazwiskiem to trochę inna rzecz. Pisanie o kopiwoaniu to jawny fałsz: zawsze i wszędzie możemy tworzyć sobie kopie zapasowe. "Sprzedawanie bez upoważnienia" - to poniekąd jest uzasadnione ale znowu, czemu tylko wobec muzyki filmów czy programów?

>Bo filmy i muzyka nie popychają świata do przodu A przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim odkrycie naukowe.

I? Więc coś względnie bezwartościowego jest pod większą ochroną prawną niż coś bardziej wartościowego?

Czy to znaczy, że może powinniśmy zróżnicować ochronę i na przykład za spiratowanie filmu pornograficznego czy taniego romansidła, lub piosenki disco-polo karać bardziej niż za spiratowanie Kubricka, Jelinek czy Leszka Możdżera?

Osobliwy pogląd.
21-01-2012 14:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>A więc, gdy stworzę teorię naukową, lub jakieś równanie świetnie opisujące pewien fizyczny proces, wykorzystanie tegoż przez innych będzie złodziejstwem?

Jest też taka kwestia, że coś można odkryć, ale to nie należy automatycznie do odkrywcy. To jest, a naukowiec tylko to znajduje, ale nigdy nie posiada na własność.

>"Sprzedawanie bez upoważnienia" - to poniekąd jest uzasadnione ale znowu, czemu tylko wobec muzyki filmów czy programów?

Nie tylko. To samo z perfumami, ciuchami, samochodami itd. Nie możesz sobie sklecić w garażu bolidu, który - nawet sprawny - okleisz znaczkiem Mazdy.

>I? Więc coś względnie bezwartościowego jest pod większą ochroną prawną niż coś bardziej wartościowego?

Ochrona prawna jest chyba podobna. Z tym, że różnej maści wynalazki są pod ochroną krócej.

>Czy to znaczy, że może powinniśmy zróżnicować ochronę i na przykład za spiratowanie filmu pornograficznego czy taniego romansidła, lub piosenki disco-polo karać bardziej niż za spiratowanie Kubricka, Jelinek czy Leszka Możdżera?

Z punktu widzenia cywilizacji Kubrick ma taką samą wartość co tanie romansidło. To jest tylko i wyłącznie rozrywka.
Lizergus (691 punktów)
>Jest też taka kwestia, że coś można odkryć, ale to nie należy automatycznie do odkrywcy. To jest, a naukowiec tylko to znajduje, ale nigdy nie posiada na własność.
Jaka jest różnica między odkrywaniem a tworzeniem? Zarówno teoria fizyczna, jak i utwór muzyczny "należą" do wszechświata. Zarówno fizyk, jak i muzyk "wydobywają" swoje dzieła z kosmosu, dlaczego jeden miałby mieć większe prawa do swojej twórczości niż drugi?
>Z punktu widzenia cywilizacji Kubrick ma taką samą wartość co tanie romansidło. To jest tylko i wyłącznie rozrywka.
Co to jest "punkt widzenia cywilizacji"? I dlaczego "tylko rozrywka"? Nauka i technika mają większą wartość niż dorobek kulturowy? Jeśli tak, to na jakiej podstawie można tak wartościować?
21-01-2012 15:14 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Jaka jest różnica między odkrywaniem a tworzeniem?

Taka, że człowiek, który odkrył elektryczność jej nie stworzył. Prawa natury nie można stworzyć, a można je odkryć.

>Co to jest "punkt widzenia cywilizacji"? I dlaczego "tylko rozrywka"? Nauka i technika mają większą wartość niż dorobek kulturowy? Jeśli tak, to na jakiej podstawie można tak wartościować?

Na takiej, że gdyby nie nauka i technika, to muzyki by po prostu nie było.

Dlaczego tylko rozrywka? Bo służy tylko rozrywce.
Lizergus (691 punktów)
>Taka, że człowiek, który odkrył elektryczność jej nie stworzył. Prawa natury nie można stworzyć, a można je odkryć.
Muzyka to fale akustyczne. Nic tu się nie tworzy.
>Na takiej, że gdyby nie nauka i technika, to muzyki by po prostu nie było.
>Dlaczego tylko rozrywka? Bo służy tylko rozrywce.
Muzyką może być dźwięk padającego deszczu. Można grać muzykę uderzając rytmicznie w kamień czy cokolwiek innego.
Nauka też służy tylko nauce.
spellbinder (8577 punktów)
>Muzyka to fale akustyczne. Nic tu się nie tworzy.

Tak mówisz? W ogóle nic się nie tworzy w takim razie.

Nie rozumiem zatem jak możesz z czystym sumieniem pobierać wynagrodzenie za pracę, którą wykonujesz. Wszakże to tylko jakieś impulsy elektryczne pomiędzy neuronami.

>Muzyką może być dźwięk padającego deszczu.

To tylko w romansidłach...

>Można grać muzykę uderzając rytmicznie w kamień czy cokolwiek innego.

Z tym, że gdyby człowiek zwijał się z zimna siedząc w zawilgłej jaskini, to nie w głowie by mu były radosne pląsy w rytm uderzania kamieni.

>Nauka też służy tylko nauce.

Nauka służy temu, żebyśmy w ogóle mogli przetrwać.
21-01-2012 15:50 
 Ocena 1 na 1
Lizergus (691 punktów)
>Tak mówisz? W ogóle nic się nie tworzy w takim razie.
>Nie rozumiem zatem jak możesz z czystym sumieniem pobierać wynagrodzenie za pracę, którą wykonujesz. Wszakże to tylko jakieś impulsy elektryczne pomiędzy neuronami.
Uważam, że we wszechświecie można porządkować pewne "rzeczy", nie następuje żadna kreacja. Potocznie rozumiane "tworzenie" ma oczywiście miejsce, chcę tylko pokazać, że naukowiec i artysta działają bardzo podobnie.
>To tylko w romansidłach...
A czym jest muzyka wg. Ciebie?
>>Można grać muzykę uderzając rytmicznie w kamień czy cokolwiek innego.
>Z tym, że gdyby człowiek zwijał się z zimna siedząc w zawilgłej jaskini, to nie w głowie by mu były radosne pląsy w rytm uderzania kamieni.
A jednak taka muzyka pojawiła się już wśród naszych jaskiniowych przodków, mimo ich trybu życia który niemal wymuszał konkretne, praktyczne umiejętności a nie brzdąkanie na kamieniach.
>Nauka służy temu, żebyśmy w ogóle mogli przetrwać.
Zwierzęta sobie dobrze radzą i bez sztuki, i bez nauki.
spellbinder (8577 punktów)
>Uważam, że we wszechświecie można porządkować pewne "rzeczy", nie następuje żadna kreacja. Potocznie rozumiane "tworzenie" ma oczywiście miejsce, chcę tylko pokazać, że naukowiec i artysta działają bardzo podobnie.

Tworzenie jest związane z łączeniem informacji na temat danego obiektu. Układaniem nowej jakości ze starych klocków.

Tak więc można śmiało powiedzieć, że zrobienie łuku było aktem twórczym. Facet (albo babka) wziął patyka, kawał ścięgna, drugiego patyka, skojarzył kilka rzeczy i powstał łuk.

>A jednak taka muzyka pojawiła się już wśród naszych jaskiniowych przodków, mimo ich trybu życia który niemal wymuszał konkretne, praktyczne umiejętności a nie brzdąkanie na kamieniach.

Zanim człowiek zaczął brzdąkać na kamieniach, musiał zrobić sobie dzidę, ubranko, i inne akcesoria tego typu. Muzyka - jeśli już - mogła powstać później.

>Zwierzęta sobie dobrze radzą i bez sztuki, i bez nauki.

Jak może zauważyłeś, człowiek cechuje się nieco innymi właściwościami niż wilk. I gdyby nie nauka w wersji najbardziej podstawowej (dzida, kamienne ostrze, bukłak, siatka na jagody), to byśmy dzisiaj nie istnieli na taką skalę, jak dziś.
Lizergus (691 punktów)
>Tworzenie jest związane z łączeniem informacji na temat danego obiektu. Układaniem nowej jakości ze starych klocków.
Dokładnie. I to ma miejsce zarówno w nauce, jak i w sztuce.
>Zanim człowiek zaczął brzdąkać na kamieniach, musiał zrobić sobie dzidę, ubranko, i inne akcesoria tego typu. Muzyka - jeśli już - mogła powstać później.
Primum vivere, deinde philosophari - oczywiście najpierw dbamy o podstawowe potrzeby.
>Jak może zauważyłeś, człowiek cechuje się nieco innymi właściwościami niż wilk. I gdyby nie nauka w wersji najbardziej podstawowej (dzida, kamienne ostrze, bukłak, siatka na jagody), to byśmy dzisiaj nie istnieli na taką skalę, jak dziś.
To chodzi Ci o możliwości rozwoju czy umiejętność przetrwania? Jak pisałem wcześniej, do tego drugiego nauka nie jest potrzebna, ba! nawet wytwarza środki ułatwiające nasze unicestwienie.
21-01-2012 18:19 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Muzyką może być dźwięk padającego deszczu.
>To tylko w romansidłach...

Wiesz, zgodnie z definicją muzyką jest uporządkowane następstwo dźwięków w czasie.

Tak się trochę czepiam...
21-01-2012 15:05 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Jest też taka kwestia, że coś można odkryć, ale to nie należy automatycznie do odkrywcy. To jest, a naukowiec tylko to znajduje, ale nigdy nie posiada na własność.

No tak, zapomniałem, że równania teorii fizycznych, w przeciwieństwie do wersetów Odysei, wiszą w powietrzu...

>Nie tylko. To samo z perfumami, ciuchami, samochodami itd. Nie możesz sobie sklecić w garażu bolidu, który - nawet sprawny - okleisz znaczkiem Mazdy.

Ale z jakiegoś powodu równania nie mogę sobie sprzedać.

>Z punktu widzenia cywilizacji Kubrick ma taką samą wartość co tanie romansidło. To jest tylko i wyłącznie rozrywka.

Nie wiem jakiej cywilizacji. Neolitycznej?
21-01-2012 15:17 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>No tak, zapomniałem, że równania teorii fizycznych, w przeciwieństwie do wersetów Odysei, wiszą w powietrzu...

Teorie fizyczne są. Odysei nie było.

Na przykładzie - skóry zwierząt istniały i istnieją. Konkretne sposoby łączenia ich w ubranko nie istniało. Dlatego też pan jaskiniowiec mógłby opatentować sposób zszywania skór, ale nie same skóry.
21-01-2012 15:30 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Teorie fizyczne są.
Są.
>Odysei nie było.

No jak nie? Mam jedną kopię u siebie w domu!

>Na przykładzie - skóry zwierząt istniały i istnieją. Konkretne sposoby łączenia ich w ubranko nie istniało. Dlatego też pan jaskiniowiec mógłby opatentować sposób zszywania skór, ale nie same skóry.

Zakrzywienie przestrzeni istniało, jego matematyczny opis i wyjaśnienie nie.
spellbinder (8577 punktów)
>>Odysei nie było.
>No jak nie? Mam jedną kopię u siebie w domu!

A miałeś ją jak jej jeszcze nie było? Ktokolwiek miał?

>Zakrzywienie przestrzeni istniało, jego matematyczny opis i wyjaśnienie nie.

No więc właśnie. Nie można więc opatentować zakrzywienia przestrzeni.
21-01-2012 17:18 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>No więc właśnie. Nie można więc opatentować zakrzywienia przestrzeni.

Ściśle rzecz biorąc - nie można było wtedy kiedy powstawała teoria względności.

Dziś już się na przykład patentuje geny czy białka - i to bynajmniej nie syntetyzowane de novo w laboratoriach tylko istniejące od dawna w naturze.
21-01-2012 17:41 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Dziś już się na przykład patentuje geny czy białka - i to bynajmniej nie syntetyzowane de novo w laboratoriach tylko istniejące od dawna w naturze.

Pytanie czy białka, czy sposób ich uzyskiwania? Choć oczywiście absurdy się zdarzają.
21-01-2012 15:40 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Jest też taka kwestia, że coś można odkryć, ale to nie należy automatycznie do odkrywcy. To jest, a naukowiec tylko to znajduje, ale nigdy nie posiada na własność.

To trochę jak z moimi podręcznikami - nie tworzy się w nich de facto żadnej nowej jakości, to zwyczajny opis pewnego wycinka rzeczywistości, kompilacje starszych opisów, artykułów branżowych, fotografie obrazów mikroskopowych schorzeń znanych od dawna. Ale drogie są jak piorun.

Jednocześnie MU był dość znanym kanałem rozpowszechniania podręczników medycznych, na które sporej części lekarzy nie było stać - wśród komentarzy na blogu zajmującym się głównie wyszukiwaniem takich medycznych linków do MU, depositfiles, RS, etc widziałam wiele komentarzy młodych medyków (zwłaszcza pochodzących z co uboższych krajów - nie żeby Polska należała do tych bogatszych ) deklarujących, iż bez takich serwisów ich wiedza medyczna była by na dramatycznie niższym poziomie.
spellbinder (8577 punktów)
>(zwłaszcza pochodzących z co uboższych krajów - nie żeby Polska należała do tych bogatszych ) deklarujących, iż bez takich serwisów ich wiedza medyczna była by na dramatycznie niższym poziomie.

Co tylko potwierdza, że przydałoby się w tym miejscu zmienić prawo, a nie karmić cwane pijawy.
21-01-2012 17:34 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>(zwłaszcza pochodzących z co uboższych krajów - nie żeby Polska należała do tych bogatszych ) deklarujących, iż bez takich serwisów ich wiedza medyczna była by na dramatycznie niższym poziomie.
>Co tylko potwierdza, że przydałoby się w tym miejscu zmienić prawo, a nie karmić cwane pijawy.

Ale te cwane pijawy akurat w przypadku opisanym przez Liliac wyraźnie są potrzebne.
Jak byś zareagował na diagnozę w stylu "jest pan na coś chory, ale nie wiem na co, bo takiego przypadku nie widziałem"?
spellbinder (8577 punktów)
>Ale te cwane pijawy akurat w przypadku opisanym przez Liliac wyraźnie są potrzebne.
>Jak byś zareagował na diagnozę w stylu "jest pan na coś chory, ale nie wiem na co, bo takiego przypadku nie widziałem"?

Potrzebne jest inne prawo. Nie "robin hood", który za swoją działalność dla dobra ogółu zbiera ciężką kasiorę.
21-01-2012 18:23 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Ale te cwane pijawy akurat w przypadku opisanym przez Liliac wyraźnie są potrzebne.
>>Jak byś zareagował na diagnozę w stylu "jest pan na coś chory, ale nie wiem na co, bo takiego przypadku nie widziałem"?
>Potrzebne jest inne prawo. Nie "robin hood", który za swoją działalność dla dobra ogółu zbiera ciężką kasiorę.

Potrzebne.
Ale tymczasem - "jest pan na coś chory, ale nie wiem na co, bo takiego przypadku nie widziałem".
spellbinder (8577 punktów)
>Ale tymczasem - "jest pan na coś chory, ale nie wiem na co, bo takiego przypadku nie widziałem".

To wtedy idę do lekarza, który daną książkę czytał.
21-01-2012 18:49 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Ale tymczasem - "jest pan na coś chory, ale nie wiem na co, bo takiego przypadku nie widziałem".
>To wtedy idę do lekarza, który daną książkę czytał.

A wiesz którą? A on wie którą?
21-01-2012 13:50 
 Ocena 4 na 4
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
>>Czy odbył się proces sądowy, w wyniku którego zapadł wyrok o zamknięciu witryny?
>Proces się odbywa z tego co rozumiem.


Chyba się nierozumiemy. Choćby się MegaUp przyznał do wszystkich zbrodni, dopóki nie ma zakończonego procesu z odpowiednim wyrokiem, nikt nie ma prawa go sankcjonować!
To jest pryncypialna zasada prawna, wypracowana przez pokolenia. Jej lekceważenie to cywilizacyjne cofanie się o stulecia.
Jeśli fabryce broni udowodni się sprzedanie 1 szt nielegalnie, to można (i powinno się!)ją zamknąć, ale nie można tego zrobić na podstawie przesłanki że "wszyscy wiedzą, że 90 % jej produkcji jest dla mafii".

Oczywiście nie wiem, na jakim etapie jest postępowanie prawne w sprawie M.U. być może jego działalność została zawieszona na czas procesu (to całkiem inna bajka), i t.d.
i nie bronię tej konkretnej firmy, ale świadomość prawna, nawet w popularnej formie, powinna być propagowana. I tylko o to mi chodzi.

Dziękuję za dyskusję.
Pozdrowienia.
spellbinder (8577 punktów)
>>Proces się odbywa z tego co rozumiem.Chyba się nierozumiemy. Choćby się MegaUp przyznał do wszystkich zbrodni, dopóki nie ma zakończonego procesu z odpowiednim wyrokiem, nikt nie ma prawa go sankcjonować!

No bez jaj. Czyli dopóki złodziejowi nie udowodnisz, że wtargnął do Twojego domu, nie można go z tego domu wyprosić?

>Jeśli fabryce broni udowodni się sprzedanie 1 szt nielegalnie, to można (i powinno się!)ją zamknąć, ale nie można tego zrobić na podstawie przesłanki że "wszyscy wiedzą, że 90 % jej produkcji jest dla mafii".

A sklepowi można cofnąć koncesję, jeśli jednemu dzieciakowi sprzeda alkohol... hmmm...

>Oczywiście nie wiem, na jakim etapie jest postępowanie prawne w sprawie M.U. być może jego działalność została zawieszona na czas procesu (to całkiem inna bajka), i t.d.

I pewnie tak właśnie jest. W końcu nie zamknęli tego tak sobie po prostu.
21-01-2012 18:10 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Jeśli ktoś kopiuje twoją książkę (film, muzykę) i ją sprzedaje, należy go złapać, osądzić i skazać. Ale nie można zamykać księgarni, bo "może zaistnieć podejrzenie, że w niej będą sprzedawane kradzione książki".
>Tu nie ma podejrzenia. Megaupload od lat sprzedawał nielegalne treści

To trzeba zamknąć wiele antykwariatów - tam część książek też jest kradziona.
spellbinder (8577 punktów)
Czyli wg. Ciebie Megaupload działał legalnie?
Chlodwig (10939 punktów)
>Czyli wg. Ciebie Megaupload działał legalnie?

Nie, nie działał.
spellbinder (8577 punktów)
>Nie, nie działał.

No więc nie rozumiem o co cały krzyk. Zamknięto bandziora, a tu się głosy odzywają, że "cenzurowanie Internetu". Jakby to o jakiegoś bohatera chodziło.
21-01-2012 19:01 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Nie, nie działał.
>No więc nie rozumiem o co cały krzyk. Zamknięto bandziora, a tu się głosy odzywają, że "cenzurowanie Internetu". Jakby to o jakiegoś bohatera chodziło.

Ale on bandzior rozprowadzał naprawdę wielkie mnóstwo treści legalnych, do których teraz może nie być dostępu.
Toć nie mówię, że świętym był.
spellbinder (8577 punktów)
>Ale on bandzior rozprowadzał naprawdę wielkie mnóstwo treści legalnych, do których teraz może nie być dostępu.

Cząsteczkę tego legalnego w nielegalnym morzu. Jak złodziej, co pomógł raz przejść babci przez ulicę.
Chlodwig (10939 punktów)
>>Ale on bandzior rozprowadzał naprawdę wielkie mnóstwo treści legalnych, do których teraz może nie być dostępu.
>Cząsteczkę tego legalnego w nielegalnym morzu. Jak złodziej, co pomógł raz przejść babci przez ulicę.

Teraz tego sprawdzić już nie mogę, ale zapewniam cię że nie cząstkę. Nie wiem dlaczego, ale inne portale nie kwapią się do rozpowszechniania legalnych darmowych treści. Może to sprawa popularności strony?
21-01-2012 13:36 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Jeśli ktoś kopiuje twoją książkę (film, muzykę) i ją sprzedaje, należy go złapać, osądzić i skazać.

Ekhem, co rozumiesz przez "twoją książkę"? Czy fizyczny egzemplarz? Jeśli tak, to właściwie na jakiej podstawie uważasz, że nie wolno skopiować takiego egzemplarza i dać go komuś? Lub sprzedać?

Czy artysta pozostaje właścicielem moich płyt CD, znaczy się płyt CD za które zapłaciłem?

A jeśli nie, to z jakiej racji ma decydować czy je przegram?
spellbinder (8577 punktów)
>Ekhem, co rozumiesz przez "twoją książkę"? Czy fizyczny egzemplarz? Jeśli tak, to właściwie na jakiej podstawie uważasz, że nie wolno skopiować takiego egzemplarza i dać go komuś? Lub sprzedać?

Egzemplarz możesz sobie nawet podrzeć na kawałeczki. Nie możesz natomiast go odbić w 200.000 egzemplarzy i sprzedawać na bazarku.

>Czy artysta pozostaje właścicielem moich płyt CD, znaczy się płyt CD za które zapłaciłem?

Płyty są Twoje, a treści na nich autora.

>A jeśli nie, to z jakiej racji ma decydować czy je przegram?

A przegrać sobie możesz. Ale nie w 4000 kopii, które następnie opchniesz na bazarku. Albo obdarujesz wszystkich znajomych.

To naprawdę nie jest jakiś miztycyzm wielki i zagadka wszechświata. Nie kupujesz praw do piosenek. Kupujesz płytę z piosenkami. Jeśli więc zaczniesz rozdawać te piosenki tak, jakby były Twoje, oddajesz ludziom coś, do czego nie masz prawa.
21-01-2012 13:58 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Egzemplarz możesz sobie nawet podrzeć na kawałeczki. Nie możesz natomiast go odbić w 200.000 egzemplarzy i sprzedawać na bazarku.

A rozdawać?

>Płyty są Twoje, a treści na nich autora.

Czyli płyty nie są moje. Gdyby było jak piszesz, płyty z muzą powinny kosztować 2 zł nie 60 zł.

>A przegrać sobie możesz. Ale nie w 4000 kopii, które następnie opchniesz na bazarku. Albo obdarujesz wszystkich znajomych.

No ale czemu nie?

Skąd się wzięło to prawo artysty do decydowania o tym? I czy aby na pewno pewny jesteś, że każdy artysta ma coś przeciwko takiemu opychaniu?

>To naprawdę nie jest jakiś miztycyzm wielki i zagadka wszechświata. Nie kupujesz praw do piosenek. Kupujesz płytę z piosenkami. Jeśli więc zaczniesz rozdawać te piosenki tak, jakby były Twoje, oddajesz ludziom coś, do czego nie masz prawa.

Błąd: "prawa do piosenek" to w rzeczywistości "prawa do ich dystrybucji" i nie mają nic wspólnego z prawem autorskim (mimo że propagandowe zabiegi by tak je przedstawiać trwają od kilkuset lat).

Więc teraz postawię tezę pozytywną: jesteśmy w takim okresie rozwoju kulturowego i technologicznego iż trzeba rozważyć zniesienie praw do dystrybucji które chronią koncerny medialne a mają nikłe lub żadne, lub negatywne przełożenie na prawa artystów. I w tym akcie zniesienia nie było by nic szczególnego - w końcu kiedyś z innych powodów (cenzura) dano je dystrybutorom.
spellbinder (8577 punktów)
>Czyli płyty nie są moje. Gdyby było jak piszesz, płyty z muzą powinny kosztować 2 zł nie 60 zł.

Konkretna płyta jest Twoja. Nabywając ją nabywasz również możliwość jej słuchania.

Nie nabywasz z kolei prawa do dysponowania utworem.

Nie możesz więc pójść z tą płytą do wytwórni i sprzedać jej praw do kopiowania i dystrybucji tej płyty.

>No ale czemu nie?

Bo nie nabyłeś prawa do utworów na płycie się znajdujących.

>Skąd się wzięło to prawo artysty do decydowania o tym? I czy aby na pewno pewny jesteś, że każdy artysta ma coś przeciwko takiemu opychaniu?

Na pewno nie. Artystom to może być nawet na rękę.

>Błąd: "prawa do piosenek" to w rzeczywistości "prawa do ich dystrybucji" i nie mają nic wspólnego z prawem autorskim (mimo że propagandowe zabiegi by tak je przedstawiać trwają od kilkuset lat).

Oczywiście. Ale ja nie wspomniałem nawet słowem o prawie autorskim.

>Więc teraz postawię tezę pozytywną: jesteśmy w takim okresie rozwoju kulturowego i technologicznego iż trzeba rozważyć zniesienie praw do dystrybucji które chronią koncerny medialne a mają nikłe lub żadne, lub negatywne przełożenie na prawa artystów.

Święta prawda! Ale nie przez piracenie i poprzez obronę piratów. Bo ludzie potrafią piracić nawet te rzeczy, które autor udostępnia za darmo Także nawet gdyby dystrybutorzy, zachłanne gnidy;P, zniknęły nagle z powierzchni matki ziemi, ludzie wciąż by piracili.
21-01-2012 15:29 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Święta prawda! Ale nie przez piracenie i poprzez obronę piratów. Bo ludzie potrafią piracić nawet te rzeczy, które autor udostępnia za darmo

Zniesienie monopolu wydawców (wraz ze zniesieniem samych wydawców) prawdopodobnie spowoduje znaczącą erozję samego pojęcia "piractwo".
21-01-2012 15:47 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Zniesienie monopolu wydawców (wraz ze zniesieniem samych wydawców) prawdopodobnie spowoduje znaczącą erozję samego pojęcia "piractwo".

Możliwe.
21-01-2012 18:43 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>>Zniesienie monopolu wydawców (wraz ze zniesieniem samych wydawców) prawdopodobnie spowoduje znaczącą erozję samego pojęcia "piractwo".
>Możliwe.

Myślę, że jest na to duża szansa. Znam wielu ściągających tylko dlatego, że płyta jest dla nich za droga. Nie pochwalam, rozumiem.
Czy naprawdę nie da się tak urządzić rynku, bym mógł wejść na stronę autora\wykonawcy bezpośrednio kupić produkt? Dlaczego muszę płacić wytwórcy przedmiotu(płyta, książka), pośrednikom, administracji(Empik), sprzedawcom, w końcu sprzątaczkom - wszyscy są opłacani z tego, co wydam w sklepie.
Nie sądzisz, że i autorzy i wykonawcy wyszliby na tym lepiej?
spellbinder (8577 punktów)
>Nie sądzisz, że i autorzy i wykonawcy wyszliby na tym lepiej?

I tak i nie. Wydanie pudełkowe pomaga windować ceny. Steam winduje ceny, mimo iż pudełka nie daje

Z filmami czy grami problem jest taki, że nowe technologie kosztują. To są bardzo kosztowne przedsięwzięcia. Czasy Doom'a dawno już minęły, kiedy kilku kolesi mogło zrobić dobrą gierkę (swoją drogą kiedyś potrafili, a dziś już niestety nie potrafią i po kiepskim Rage'u należy oczekiwać beznadziejnego Doom'a 4).

Bez kogoś, kto w to rzuci sporą kasę małe studio w zasadzie nie może się przebić.
21-01-2012 19:06 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>>Nie sądzisz, że i autorzy i wykonawcy wyszliby na tym lepiej?
>I tak i nie. Wydanie pudełkowe pomaga windować ceny. Steam winduje ceny, mimo iż pudełka nie daje

Bo większością są wydania pudełkowe i żeby być konkurencyjnym wystarczy nieznacznie mniejsza cena.

>Z filmami czy grami problem jest taki, że nowe technologie kosztują. To są bardzo kosztowne przedsięwzięcia. Czasy Doom'a dawno już minęły, kiedy kilku kolesi mogło zrobić dobrą gierkę (swoją drogą kiedyś potrafili, a dziś już niestety nie potrafią i po kiepskim Rage'u należy oczekiwać beznadziejnego Doom'a 4).
>Bez kogoś, kto w to rzuci sporą kasę małe studio w zasadzie nie może się przebić.

Jasne, ale nadal nie wiem dlaczego muszę płacić kierowcom, administracji, sprzedawcom i sprzątaczkom. Drażni mnie to. Zwyczajnie drażni.
perun (8610 punktów)

>Jasne, ale nadal nie wiem dlaczego muszę płacić kierowcom, administracji, sprzedawcom i sprzątaczkom. Drażni mnie to. Zwyczajnie drażni.
qrka, nie rozumiem. Stawiasz mi minusy jak piszę to samo na inny temat,a teraz piszesz tak samo jak ja pisałem o służbie zdrowia chyba
Znaczy sie w służbie zdrowia czy szkolnictwie zgadzasz się płacić na kierowców, administracje, sprzątaczki itd, a jeśli idzie o płyty już nie?.
Nie lapię

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
21-01-2012 19:35 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Jasne, ale nadal nie wiem dlaczego muszę płacić kierowcom, administracji, sprzedawcom i sprzątaczkom. Drażni mnie to. Zwyczajnie drażni.
>qrka, nie rozumiem. Stawiasz mi minusy jak piszę to samo na inny temat,a teraz piszesz tak samo jak ja pisałem o służbie zdrowia chyba

Bo tam w wielu(podkreślam - wielu) wypadkach jest to konieczne. Niestety.
A na rynku o którym teraz mówimy dzięki technice już nie.

>Znaczy sie w służbie zdrowia czy szkolnictwie zgadzasz się płacić na kierowców, administracje, sprzątaczki itd, a jeśli idzie o płyty już nie?.

Właśnie.

>Nie lapię

Właśnie.
perun (8610 punktów)

>Bo tam w wielu(podkreślam - wielu) wypadkach jest to konieczne. Niestety.
>A na rynku o którym teraz mówimy dzięki technice już nie.
Dobra. Może czegoś nie łapię - niech tak będzie - ale wydawało mi się do tej pory, że technika dotarła również do szpitala czy szkoły. Tzn... mogłaby dotrzeć gdyby nie biurokracja
Pozdro

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
21-01-2012 21:01 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>Bo tam w wielu(podkreślam - wielu) wypadkach jest to konieczne. Niestety.
>>A na rynku o którym teraz mówimy dzięki technice już nie.
>Dobra. Może czegoś nie łapię - niech tak będzie - ale wydawało mi się do tej pory, że technika dotarła również do szpitala czy szkoły. Tzn... mogłaby dotrzeć gdyby nie biurokracja

Póki nie opanujemy teleportacji, ktoś musi do szpitala dowieść leki np. Albo gips. Albo bandaże. Ktoś musi zająć się zakupem sprzętu, lekarstw, odczynników, naliczaniem pensji i setkami spraw umożliwiającymi pracę szpitala. Kto ma to robić? - lekarze?
Ale wiesz, nie sądziłem że komuś dorosłemu należy to tłumaczyć.

Administracji nie da się zlikwidować, należy ją jedynie pilnować.
perun (8610 punktów)

>Administracji nie da się zlikwidować, należy ją jedynie pilnować.
Ok ok łapię. Tylko pilnujcie ją lepiej. Jak na razie wymyka się spod kontroli
Aaa wyobraż sobie, że są firmy zajmujące się owymi wymienionymi przez Ciebie sprawami i naprawdę zaopatrzeniem nie zajmują się urzędnicy. Mnie jak do tej pory urzędnik w nic nie zaopatrzył.. może z wyjątkiem stosów durnych papierów jaką musze wypełniać w erze cyfryzacji.
Wracając jednak do tematu; jeśli za regulacje w internecie weżmie się państwo i jego urzędnicy to jest 100% pewności, że internet przestanie działać, a wolności będzie w nim tyle co na drogach gdzie musisz stać i czekać na durną zieloną strzałkę w prawo, żeby móc pojechać nawet przy pustej drodze. Gdyby ktoś nie wiedział.. nie tak dawno temu nie trzeba było tego idiotyzmu i wszystko pięknie działało.
Urzędnik jak zwykle wyleje dziecko z kąpielą. Zamiast ściganie przestępców zostawić odpowiednim służbom, jak już ktoś tu pisał, urzędnicy ''zamkną'' internet i tym wiekopmnym dziełem zlikwidują problem.
Kiedyś sądy musiały człowiekowi udowodnić winę, żeby uznac go za przestępcę. Dziś urzędnik tak tworzy prawo, że podejrzany jest każdy i każdy musi przed urzędnikiem udowodnić, że nie jest wielbłądem.


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
21-01-2012 21:47 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że do konta użytkownika Perun dorwał się małolat z gimnazjum(góra). Małolatom, jak to małolatom czytanie ze zrozumieniem sprawia pewne trudności, szczególnie, gdy czymś nabiją sobie głowę.
22-01-2012 09:16 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
Może i tak być, a może to inni nie potrafią zrozumieć.
Ja naprawdę nie rozumie czemu dzisiaj trzeba 4-5 razy więcej urzędników niż 20 lat temu.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
spellbinder (8577 punktów)
>Jasne, ale nadal nie wiem dlaczego muszę płacić kierowcom, administracji, sprzedawcom i sprzątaczkom. Drażni mnie to. Zwyczajnie drażni.

Nie musisz. Możesz grać w Nethacka
Sylwek (15472 punktów)
>I tak i nie. Wydanie pudełkowe pomaga windować ceny. Steam winduje ceny, mimo iż pudełka nie daje

Ale jest tak wygodny, że ludziom to najwyraźniej aż tak nie przeszkadza...
spellbinder (8577 punktów)
>Ale jest tak wygodny, że ludziom to najwyraźniej aż tak nie przeszkadza...

Tym co mają kasę - nie. Ale w Polsce wciąż baaaardzo mało osób decyduje się na kupno gier przez Steam, bo kosztują krocie w porównaniu do tego co w Polsce.
24-01-2012 09:41 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Konkretna płyta jest Twoja. Nabywając ją nabywasz również możliwość jej słuchania.
>Nie nabywasz z kolei prawa do dysponowania utworem.

A nuty?
Kupuję "For Cello Solo op. 9", nagrywam i wrzucam w sieć.
Popełniłem przestępstwo, czy nie?
21-01-2012 18:34 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Płyty są Twoje, a treści na nich autora.

A co z autorami dawno zmarłymi? Co z anonimami?
Znów nie mówię o przekładach.

>To naprawdę nie jest jakiś miztycyzm wielki i zagadka wszechświata. Nie kupujesz praw do piosenek. Kupujesz płytę z piosenkami. Jeśli więc zaczniesz rozdawać te piosenki tak, jakby były Twoje, oddajesz ludziom coś, do czego nie masz prawa.

A co z wykonawcami i wytwórniami już nie istniejącymi?
Takich plików było wiele.

Sam mówisz - trzeba zmienić prawo. Nie jestem prawnikiem, nie bardzo mam pojęcie co należy zrobić, ale jeżeli zamknie się portale typu MU, tysiące ludzi stracą dostęp do legelnych treści nieosiągalnych inną drogą.
spellbinder (8577 punktów)
>A co z autorami dawno zmarłymi? Co z anonimami?
>Znów nie mówię o przekładach.

Google się tym aktualnie zajmuje, skanując wszystkie książki, na których tylko położy łapę. Skutkiem czego można sobie różne rzeczy na google books odkopać za free. Bo są free.

>A co z wykonawcami i wytwórniami już nie istniejącymi?

Ktoś może mieć wciąż do tego prawa. Jeśli nie ma, to takie pliki można wrzucać gdzie się chce.

>Sam mówisz - trzeba zmienić prawo. Nie jestem prawnikiem, nie bardzo mam pojęcie co należy zrobić, ale jeżeli zamknie się portale typu MU, tysiące ludzi stracą dostęp do legelnych treści nieosiągalnych inną drogą.

Sorry, ale gdyby ktoś zechciał zająć się hostowaniem jedynie legalnych treści, nie byłoby sprawy. Sprawa jest, bo MU zajmował się głównie udostępnianiem kradzionych plików.
24-01-2012 00:44 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Sorry, ale gdyby ktoś zechciał zająć się hostowaniem jedynie legalnych treści

A jak ma je rozpoznawać?

>nie byłoby sprawy.

no ale jest (patrz wyżej)

>Sprawa jest, bo MU zajmował się głównie udostępnianiem kradzionych plików.

DMCA pozwalała każdemu zainteresowanemu usunąć nielegalne pliki.

Pytanie: czemu prawa wytwórni stawiać aż tak niesymetrycznie wyżej od praw innych podmiotów, w tym ofiar hurtowego usuwania całych serwisów?
spellbinder (8577 punktów)
>A jak ma je rozpoznawać?

Wiesz dlaczego ludzie wrzucają do sieci tyle plików? Bo megaupload tym ludziom płacił. Za każde 1000 ściągnięć od 1 do 20 dolarów, w zależności od wielkości pliku.

Nie trzeba więc sprawdzać każdego pliku. Co więcej - megaupload w ogóle nie musiał żadnego pliku sprawdzać, bo to do niego ludzie się zgłaszali mówiąc: tu i tu macie pirata, zdejmijcie go.

Jedyne co Megaupload powinien zrobić, aby powstrzymać piractwo, to anulować konta ludzi, którzy zamieszczali treści, które zostały zdjęte, a już na pewno nie wypłacać im kasiorki.

>Pytanie: czemu prawa wytwórni stawiać aż tak niesymetrycznie wyżej od praw innych podmiotów, w tym ofiar hurtowego usuwania całych serwisów?

Bo niemożliwe byłoby sprawdzanie każdego pojedynczego pliku, a sam megaupload jak widać nie chciał się piractwem zająć, tylko się wykręcał i cwaniaczył. To niech teraz płaci odszkodowania - ma z czego.
21-01-2012 18:08 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>W skrócie wygląda cała sprawa tak - ktoś nakręcił sobie film. Ale za oglądanie filmów trzeba płacić... nie każdy lubi płacić.

Ty tylko film i film...
A co z "Wojną galijską", kroniką Nestora, "Eneidą" itp?
Mówię o oryginałach, nie przekładach. Tego na takich portalach są tysiące.
A wreszcie jak niby mam zapłacić za film nakręcony 100 lat temu, którego nikt nie rozprowadza i do którego nikt już nie ma praw? Takie filmy można zobaczyć tylko dzięki pirackim portalom.
21-01-2012 18:25 
 Ocena-1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
Chcesz innymi słowy powiedzieć, że złodzieje są potrzebni do rozprowadzania legalnych plików?

W google books masz Eneidę.
21-01-2012 18:45 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Chcesz innymi słowy powiedzieć, że złodzieje są potrzebni do rozprowadzania legalnych plików?

Niestety tak.
spellbinder (8577 punktów)
> Niestety tak.

W jaki sposób? Złodzieje to robią, ale każdy może to robić.
21-01-2012 19:11 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>> Niestety tak.
>W jaki sposób? Złodzieje to robią, ale każdy może to robić.

Lekarze są dobrym przykładem. Gdyby nie złodziejskie portale, podejrzewam że wielu ludzi już by nie żyło. Wiem, strasznie głupio brzmi, ale prawda. Mniejsze zło.

O ja głupi nie doczytałem. Są potrzebni do rozprowadzanie nielegalnych plików, nieosiągalnych w inny sposób. Możliwe że lekarze są jedynym takim przypadkiem.
24-01-2012 00:42 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>W google books masz Eneidę.

O ironio, GB, które przez wielu autorów jest uznawane za faktycznego uber-pirata.
spellbinder (8577 punktów)
>O ironio, GB, które przez wielu autorów jest uznawane za faktycznego uber-pirata.

I na czym niby to piractwo polega?
Pa1ryk (1539 punktów)
Właśnie na coś wpadłem:
Ciekawe czy jak ACTA wejdzie w życie to będą mogli pozamykać wszystkie biblioteki, przecież możliwość wypożyczania książek przynosi takie same straty twórcom jak piractwo komputerowe.
Janusz Bień (57 punktów)
Wybacz ale nie do końca się z tobą zgadzam, oczywiście z pobudek czysto egoistycznych. Bynajmniej nie jestem za cenzurowanie w jakikolwiek sposób internetu, ale absolutnie nie rozumiem czemu cześć ludzi uważa, że wolność słowa ma stanowić "przykrywkę" dla kradzieży.
Megaupload czy Magevideo to nie portale społecznościowe, to po prostu paserzy którzy pozwalają się dzielić kradzionymi danymi (zakładam, że conajmniej 99% dostępnych tam plików nie posiadało żadnych praw aktorskich, skopiowanie pliku nie daje ci do niego praw, nawet jeśli za źródłowe DVD zapłaciłeś). Bo nie zakładam, że ktokolwiek (przynajmniej z osób rzeczywiście zaangażowanych) w stworzenie "oferowanego" przez nie kontentu na tych serwisach go umieścił. Umieścili go tam złodzieje, którzy zapewne nie bardzo mają czym pochwalić się jeśli chodzi o własną twórczość, a owe serwisy zarabiały na tym, że owe kradzione pliki tam się pojawiły. Więc nie ma to nic wspólnego z wolnością słowa. No chyba, że uważasz zamykanie złodziei za akt ograniczania ich wolności osobistej.
Więc mylisz 2 skrajnie różne rzeczy. A to że większość użytkowników internetu nie bardzo rozumie jak działa zasada praw autorskich, to już zupełnie inna sprawa. Tyle, że nieznajomość prawa nie znaczy że możesz je łamać. I niestety jak tak dalej pójdzie, nie będzie co "wrzucać" na tego typu portale, no chyba że twórczość z cyklu "panienka podpalająca pierdy".
A tak btw. jak widać np. youtube nie ma z tym problemu. Nie rozumiem też nastawienie wiki do tej sprawy, ale tu chyba komuś coś się jednak pomyliło.
21-01-2012 20:22 
 Ocena 2 na 4
ssplayer (706 punktów)
Niespecjalnie podoba mi się idea aby "ktoś" mógł czytać moje prywatne e-maile bez mojej zgody. To samo dotyczy przeglądania zawartości moich dysków twardych.
Dlaczego? Bo korporacje produkują takie dziadostwo że nikt nie chce tego kupować i winę zrzuca na "piratów".
Weźmy na przykład "Avatar'a" - dla widza są to stracone pieniądze. Prócz mnóstwa efektów specjalnych za grube miliony niczego nie oferuje.

Przewaga "pirata" nad oryginałem:

1. Nie trzeba męczyć się z instalacją - wpisz kod tu, potem tam, a na koniec znowu tu (ubisoft n.p.), a potem baw się w to samo przy każdej reinstalacji.

2. Możliwość sprawdzenia danego produktu przed zakupem oraz poznawanie nowych produkcji. Jeśli coś mi się spodoba to to kupię. Jak inaczej mam sprawdzić dany film czy książkę? Zacząć czytać ZAFOLIOWANĄ książkę w księgarni albo kupić bilet na film za 25zł by wyjść z niego po 10minutach?

3. Stare produkcje - gdzie je kupić?
A może mam iść w myśl zasady "stare jest złe, nie lubię starych rzeczy"?
Czyżby wizja A.Huxley'a z jego antyutopii miała się ziścić?

21-01-2012 22:39 
 Ocena-1 na 3
Janusz Bień (57 punktów)
>Weźmy na przykład "Avatar'a" - dla widza są to stracone pieniądze. Prócz mnóstwa efektów specjalnych za grube miliony niczego nie oferuje.

Nikt cię nie zmusza do oglądania, ale jeśli już masz zamiar to zrobić, to ludziom którzy to stworzyli (bo zakładam, że nie jesteś w stanie zbliżyć się nawet to ich poziomu jeśli chodzi o stworzenie czegokolwiek) należy się wynagrodzenie. No chyba, że twoim zdaniem owo uposażenie winno trafić do paserów, ale wówczas nie bardzo mamy o czym rozmawiać.

>Przewaga "pirata" nad oryginałem:
>1. Nie trzeba męczyć się z instalacją - wpisz kod tu, potem tam, a na koniec znowu tu (ubisoft n.p.), a potem baw się w to samo przy każdej reinstalacji.
>2. Możliwość sprawdzenia danego produktu przed zakupem oraz poznawanie nowych produkcji. Jeśli coś mi się spodoba to to kupię. Jak inaczej mam sprawdzić dany film czy książkę? Zacząć czytać ZAFOLIOWANĄ książkę w księgarni albo kupić bilet na film za 25zł by wyjść z niego po 10minutach?
>3. Stare produkcje - gdzie je kupić?
>A może mam iść w myśl zasady "stare jest złe, nie lubię starych rzeczy"?
>Czyżby wizja A.Huxley'a z jego antyutopii miała się ziścić?

1. A niby co to ma do rzeczy? jakbyś nie widział jest to zabezpieczenie przed złodziejami
2. do tego masz trailery i prev, no chyba że twoim zdaniem powinni dać ci całą np. książkę za darmo, a potem liczyć że im łaskawie zapłacisz "jeśli ci się spodoba". Chciałbym wierzyć, że mówisz prawdę propos płacenia, ale doświadczenie nakazuje mi myśleć inaczej. Wiesz, znam całą masę takich co im się nic nie podoba, (btw. uważam że Avatar do dość dobry film), głównie po to by mogli usprawiedliwić ordynarną kradzież. Jednym z głównych punktów "kodeksu" w tej chwili już "starożytnych" kasiaży, było właśnie przyznawanie się do własnego zawodu, jeśli kradniesz miej przynajmniej odwagę się do tego przyznać, a nie udawaj że coś sobie wziąłeś a jak ci się nie spodoba to oddasz. Teraz jest masa, krytyków, których głównym o ile nie jedynym celem jest usprawiedliwienie własnych postępowań. Jeździłeś mercedesem? Mi się nie spodobało, ale to nie powód żebym takiego zabrał z parkingu po to żeby się przejechać. Więc nie ubarwiaj.
3. Wbrew pozorom można kupić, np. w Polsce jest to demel lub elements, to że nie potrafisz tego znleźć nie świadczy o tym że są niedostępne, wręcz o czymś przeciwnym.
Cała ta "przewaga" świadczy o tym, ze po prostu popierasz złodziei, jeśli nawet nie jesteś jednym z nich.
A co do czytania maili, to niestety nasłuchałeś się propagandy, bo omawiana ustawa tego nie dotyczy. Zresztą, nawet jeśli nie wydaje mi się by wtoje maile zawierały cokolwiek co mogło by kogokolwiek zainteresować, no chyba że linki do kradzionej "własności intelektualnej". Więc nie udawaj obrażonego.
23-01-2012 23:43 
 Ocena 4 na 4
Ratatoskr (4439 punktów)
>Cała ta "przewaga" świadczy o tym, ze po prostu popierasz złodziei, jeśli nawet nie jesteś jednym z nich.

Zestawianie ze sobą kradzieży i "piractwa" ma tyle samo sensu, co np. twierdzenie, że ciąg arytmetyczny i geometryczny to w zasadzie to samo.

seksualnosc-kobiet.pl
24-01-2012 00:38 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>1. A niby co to ma do rzeczy? jakbyś nie widział jest to zabezpieczenie przed złodziejami

Niech pan nie będzie śmieszny, przecież właśnie o to chodzi, że gdy jestem piratem to nie musze wklepywać kodu anie oglądac tych durnych ostrzeżeń przed piraceniem jakie są wyświetlane na oryginalnych płytach CD i DVD. Bardzo dobrze pokazuje to stosunek wiekszości zatroskanych piractwem korporacji: są tak zaślepione, że od lat celowo karają uzytkowników i konsumentów legalnych treści.

Jak można oczekiwac, ze ktowkolwiek racjonalny zapłaci wiecej za gorsze user experience?

Nie można.

Dlatego sukces odnoszą te legalne i płatne rozwiązania, które zapewniają co najmniej taką samą wygodę jak pirackie (przykład: iTunes Store, który już dawno porzucił zabezpieczenia DRM, czy AppStore zawierający DRM przeźroczyste dla użytkowników).

>2. do tego masz trailery i prev, no chyba że twoim zdaniem powinni dać ci całą np. książkę za darmo, a potem liczyć że im łaskawie zapłacisz "jeśli ci się spodoba".

Właściwie tak, to całkiem niezłe rozwiązanie. Przecież tak robi Empik, technologicznie bardzo łatwo zrobić to w wersji elektronicznej.

>3. Wbrew pozorom można kupić, np. w Polsce jest to demel lub elements, to że nie potrafisz tego znleźć nie świadczy o tym że są niedostępne, wręcz o czymś przeciwnym.

Pozwoliłem sobie wytłuścić fragment tej wypowiedzi. Hint: sprzeczność?

>Zresztą, nawet jeśli nie wydaje mi się by wtoje maile zawierały cokolwiek co mogło by kogokolwiek zainteresować, no chyba że linki do kradzionej "własności intelektualnej". Więc nie udawaj obrażonego.

Właściwie czemu byśmy nie mieli mieć kamer policyjnych w domach. Nie wydaje mi się na przykład by pana dom zawierał cokolwiek co interesowałoby policję, więc na pewno nie miałby pan nic przeciwko instalacji monitoringu w sypialni.
21-01-2012 23:56 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Niespecjalnie podoba mi się idea aby "ktoś" mógł czytać moje prywatne e-maile bez mojej zgody.

Niby tak, ale też nie przesadzajmy w tym wszystkim. Nikt nie będzie siedział i sobie dla jaj czytał e-maili ssplayer'a. Za to jeśli jakiś bandzior zostanie złapany na jakimś łamaniu prawa, to natychmiast się dobiorą do jego e-maili. I zobaczą co jeszcze zrobił.

Są pozytywy takiego rozwiązania.

Natomiast szaremu człowieczkowi się wmawia, że tego typu inwigilacja jest wycelowana w niego, że jest pępkiem świata i kogokolwiek obchodzi jego korespondencja
24-01-2012 00:40 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Natomiast szaremu człowieczkowi się wmawia, że tego typu inwigilacja jest wycelowana w niego, że jest pępkiem świata i kogokolwiek obchodzi jego korespondencja

nikt nie będzie czytał e-mail. Będą to robiły algorytmy, już to robią, kwestią przepisów jest, by dane te automatycznie były przetwarzane i udostępniane rządom.

Brednie o czytaniu "tylko podejrzanym" są słabe: niby jak identyfikować podejrzanych jak nie przeczesując z góry mejli? Większość ludzi nie podaje nazwiska przy zakłądaniu kont i trzeba by użyć (bardzo skutecznych) algorytmów do rekonstrukcji profili społecznościowych itp.

Korporacje (Facebook, Google) oczywiście od dawna już mają niezbędne narzędzia.
spellbinder (8577 punktów)
>Brednie o czytaniu "tylko podejrzanym" są słabe: niby jak identyfikować podejrzanych jak nie przeczesując z góry mejli?

Jak? Normalnie. Jeśli gościa złapią za rączkę, to zamiast się pytać: "a kto jeszcze współpracował" sprawdzą co komu pisał.
24-01-2012 10:04 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Jeśli gościa złapią za rączkę,

Ale wcale nie będą musieli łapać za rączkę:

Cytat:
Jest też niezwykle pojemny przepis (art. 27) zobowiązujący państwa do wprowadzenia w środowisku cyfrowym "doraźnych środków zapobiegających naruszeniom i odstraszających od dalszych naruszeń". I przepisy zobowiązujące dostawcę usług internetowych do przekazania właścicielowi praw autorskich danych internauty, "którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia". Bez nakazu sądu czy prokuratury. A także danych "dowolnej osoby zaangażowanej w jakikolwiek aspekt domniemanego naruszenia" (art. 11).

wyborcza.p(*)15,ACTA_jak_bomba__tomowa.html

i jeszcze:

Cytat:
4. Do tego dochodzą nie do końca jasne przepisy o odszkodowaniach (art. 9). Nie ma pewności, czy można by ich dochodzić od operatorów internetowych, których usługi zostaną wykorzystane do łamania praw autorskich. Taka groźba mogłaby skłonić operatorów do szpiegowania internautów, by w porę wyłapać naruszenia i uniknąć płacenia odszkodowania.

wyborcza.p(*)15,ACTA_jak_bomba__tomowa.html
24-01-2012 09:54 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Nikt nie będzie siedział i sobie dla jaj czytał e-maili ssplayer'a. Za to jeśli jakiś bandzior zostanie złapany na jakimś łamaniu prawa, to natychmiast się dobiorą do jego e-maili. I zobaczą co jeszcze zrobił.

Z tym bandziorem to może być i tak:

Cytat:
2. Art. 12 z kolei przypomina niesławne "aresztowanie publikacji" w celu zabezpieczenia powództwa. Oto zobowiązuje się państwa do wdrożenia "szybkich i skutecznych środków tymczasowych" w stosunku do "strony trzeciej" w celu "uniemożliwienia naruszenia jakiegokolwiek prawa własności intelektualnej". W polskim prawie naruszeniem własności intelektualnej będzie np. zamieszczenie na Facebooku ulubionych wierszy Miłosza czy Szymborskiej. Albo przerobionego twórczo obrazu, jeśli od śmierci jego autora upłynęło mniej niż 70 lat. Więc sąd w ramach "szybkiego i skutecznego środka tymczasowego" zablokuje albo konto owego "pirata", albo cały Facebook, bo bywa na nim więcej takich kradzieży. W dodatku taki "środek tymczasowy" powinien być możliwy do zastosowania "bez wysłuchania drugiej strony".


wyborcza.p(*)15,ACTA_jak_bomba__tomowa.html
spellbinder (8577 punktów)
No i pozostaje nie zamieszczać ulubionych wierszy. Autentycznie nie widzę w tym niczego złego.
24-01-2012 00:31 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Bynajmniej nie jestem za cenzurowanie w jakikolwiek sposób internetu, ale absolutnie nie rozumiem czemu cześć ludzi uważa, że wolność słowa ma stanowić "przykrywkę" dla kradzieży.

Nie dla kradzieży, nikt tu nie mówi (poza nieudolnymi propagandzistami) o kradzieży.

Być może mowa o przykrywce dla piractwa ale ma ono dość niewiele wspólnego z kradzieżą. To ostatnie zasadniczo dotyczy fizycznych przedmiotów, których "ubywa" w wyniku kradzieży (okradanemu), to drugie nie bardzo. Mylenie tego wynika albo z ignorancji albo ze złej woli.

>Megaupload czy Magevideo to nie portale społecznościowe, to po prostu paserzy którzy pozwalają się dzielić kradzionymi danymi (zakładam, że conajmniej 99% dostępnych tam plików nie posiadało żadnych praw aktorskich, skopiowanie pliku nie daje ci do niego praw, nawet jeśli za źródłowe DVD zapłaciłeś).

Jedyny sens "kradzionych danych" jaki przychodzi mi do głowy, to gdy dane są ukryte za jakimiś hasłami/szyframi a ktoś je złamie by je zdobyć. Skopiowanie ogólno dostępnych informacji trudno uznać za wykradanie informacji, skoro by to zrobić, wystarczy przeciągnąć ikonę danego pliku z wciśniętym przyciskiem alt.

>Bo nie zakładam, że ktokolwiek (przynajmniej z osób rzeczywiście zaangażowanych) w stworzenie "oferowanego" przez nie kontentu na tych serwisach go umieścił.

Źle pan zakłada.

>Umieścili go tam złodzieje, którzy zapewne nie bardzo mają czym pochwalić się jeśli chodzi o własną twórczość

Umieścili go tam ludzie, którzy mieli tysiące motywacji. Prawie nikt z nich na tym nie chciał zarobić - to upór "właścicieli praw autorskich" sprawia, ze zamiast korzystać z legalnych narzędzi, muszą korzystać z narzędzi dostarczonych przez "paserów".

>a owe serwisy zarabiały na tym, że owe kradzione pliki tam się pojawiły.

Może czas by się wytwórni ogarnęły i zrozumiały, że na plikach nie da się zarabiać w taki sposób w jaki zarabia się na fizycznych nośnikach?

>Więc nie ma to nic wspólnego z wolnością słowa.

Po prawdzie ma. Zarówno ACTA jak i wczesniej SOPA w praktyce są kupionym za pieniądze odpowiednich lobby sposobem na szantaż tysięcy stron - albo sami prewencyjnie wykosicie rzeczywistych lub urojonych piratów, albo was odetniemy od sieci.

>No chyba, że uważasz zamykanie złodziei za akt ograniczania ich wolności osobistej.

Tanie i słabe, w końcu nie mĻowimy o złodziejach bo plików zasadniczo nie da się kraść (co wyjaśnienie na początku). Akt nieautoryzowanego kopiowania równie dobrze można nazwać prostytucją - podobnie jak nazwanie tego złodziejstwem niesie to trochę negatywnych emocji ale zero sensu.

>Więc mylisz 2 skrajnie różne rzeczy. A to że większość użytkowników internetu nie bardzo rozumie jak działa zasada praw autorskich, to już zupełnie inna sprawa.

Ha ha ha. Całkiem sporo osób całkiem dobrze to rozumie - owe "prawa autorskie" są w rzeczywistości "prawami dystrybutorów i pośredników" i nigdy nie były tworzone ani utrzymywane z troski o dobrostan twórców.

>I niestety jak tak dalej pójdzie, nie będzie co "wrzucać" na tego typu portale, no chyba że twórczość z cyklu "panienka podpalająca pierdy".

Jest to wyjątkowa brednia, gdyż jest dokładnie na odwrót - wszystkie niezależne od wytwórni badania wskazują, że piractwo nie wpływa negatywnie na kondycję większości twórców, a zazwyczaj zwiększa sprzedaż książek, płyt, biletów koncertowych.

>A tak btw. jak widać np. youtube nie ma z tym problemu. Nie rozumiem też nastawienie wiki do tej sprawy, ale tu chyba komuś coś się jednak pomyliło.

Bo może nie widzi pan szantażu zapisanego w SOPA i ACTA.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365