Właśnie jestem po lekturze:
wiadomosci(*)la_sie_o_moja_smierc__Ale.html-------------------------
Premier stwierdza że nie zgadza się z politykami swojej własnej partii, którzy lekceważą i obrażają internautów. - To są świetni młodzi ludzie - mówi.
-------------------------
I ponieważ prawie mi się to udało przewidzieć, to chcę wam teraz ogłosić, co stanie się w przyszłym tygodniu:
PONIEDZIAŁEK
Na ogłoszonym (w piątek o 17:10 - wtedy poszły zaproszenia) spotkaniu z blogerami pojawia się mało kto, bo większość osób stwierdza, że nie ma ochoty brać udziału w medialnym cyrku reżyserowanym przez rząd. Nie przeszkadza to jednak premierowi w wygłoszeniu oświadczenia, że on: "Zawsze był przeciwnikiem podpisania akta", a poza tym jest zwolennikiem "poszerzania wolności w internecie i dalszej demokratyzacji naszego państwa".
WTOREK
Protesty w internecie nie milkną. Premier decyduje się poświęcić głowę Boniego (bo nie był wierny i posłuszny i nawet wzywał do dyskusji przed podpisaniem). Zdrojewski zostaje na stanowisku po otrzymaniu reprymendy i obiecaniu poprawy.
ŚRODA
Protesty w internecie nie milkną. Premier ponownie zaczyna straszyć. Oświadcza, że ci, którzy nadal protestują są niepoważni, niedojrzali i nie dążą do konsensusu, którego gorąco pragnie rząd. Że nie chcą rozmawiać z rządem w rządowym studiu na rządowych warunkach pod okiem rządowych choreografów i montażystów. To niepoważne zachowanie rodzi wątpliwości co do tego, czy z osobnikami takimi w ogóle jest sens rozmawiać.
CZWARTEK
Protesty w internecie nie milkną. Premier ogłasza, że nastąpiło włamanie do serwerów kluczowych dla naszej obronności i bezpieczeństwa państwa (czy jakiegoś innego miejsca, gdzie obowiązuje tajemnica państwowa/wojskowa, można zażądać, żeby mordy w kubeł i tajemnica państwowa na 50 lat). Osoby stojące za "zadymami w internecie" ujawniły zatem swoją prawdziwą twarz i intencje. Stanisław Koziej z BBN ogłasza zatem stan wyjątkowy, zawieszenie praw obywatelskich, wolności zgromadzeń i czasowe przyznanie nadzwyczajnych uprawnień służbom specjalnym.
PIĄTEK
Protesty w internecie znikają razem z serwerami. Z domów i ulic znikają "cyberprzestępcy". Nie przeszkadza to jednak kilkudziesięciu tysiącom osób zgromadzić się pod parlamentem. Tusk w przemówieniu telewizyjnym oświadcza, że "nie ugnie się pod szantażem" tych, których "nigdy nie nazwałby szantażystami" i że "honor polskiego rządu nie pozwala na ugięcie się pod presją nacisków spoza granic naszego kraju", które to naciski właśnie zgromadziły się pod sejmem.
SOBOTA
PO decyduje się na poświęcenie premiera. Grupa posłów oświadcza, że już od dawna podejrzewała u swojego prezesa schizofrenię, obecnie diagnozę tą potwierdzają najznamienitsi lekarze. Komorowski oświadcza, że zawsze należy szukać zgody, że on będzie dążył do zgody, że on się już zgodził poszukiwać zgody za zgodą całego rządu.
NIEDZIELA
TVP emituje V jak Vendetta. Kibice ogłaszają zwycięstwo rewolucji. Palikot decyduje się to uczcić wypaleniem dżointa. Tymczasowo pełniący obowiązku premiera oświadcza, że skoro już podpisaliśmy, to nie możemy odstąpić od ACTA, nawet jeśli podpisał je schizofrenik, bo byłby wstyd, a honor polskiego rządu... W odpowiedzi głos zabiera w końcu Kaczyński, oświadczając, że skoro uporaliśmy się wreszcie z tą kwestią, możemy nareszcie powrócić do kwestii przeprosin za Smoleńsk.
PONIEDZIAŁEK
Monty Python przyjeżdża do Warszawy, by wskrzesić swoją kultową serię. Cały naród, z niecierpliwością, oczekuje kolejnego odcinka.