W jednym z ostatnich zamieszczonych na forum wątków pojawiła się następująca opinia:
>
A my chowajmy bez księdza po spaleniu lub oddawajmy zwłoki na zakompostowanie czyli by >użyźniały >glebę (opcja już jest w USA)Pierwsza wątpliwość jaką ona wzbudza dotyczy kremacji. Otóż nie jest ona ekologiczną metodą pochówku ze względu na spory ślad węglowy jaki generuje. Oczywiście, tradycyjna metoda pochówku w ziemi także ma swoje ekologiczne cienie. Jednakże skorygowana należycie (chodzi głównie o ilość materiału i energii potrzebnych do pogrzebu i utrzymania grobu) staje się dla kremacji poważną konkurencją. Jest jeszcze dodatkowy problem - bardzo istotny - który zdaje się umykać rozważaniom nad zaletami takiego czy innego rodzaju pochówku. Otóż, najprościej mówiąc, potrzebujemy cmentarzy, także w sensie ich znaczenia kulturowego i psychologicznego. Mam zwyczaj częstego zaglądania na cmentarze w trakcie moich rowerowych eskapad. Symbolika wanitatywna potrafi być ogromnie wymowna i niejednokrotnie wzruszająca. Do tego wyrafinowane epitafia, fotografie w sepii, różnojęzyczne napisy na grobach (będące refleksem stosunków etnicznych na danym terenie), groby będąc wyrazem artystycznego kunsztu, oryginalne nazwiska, wreszcie, co z ekologicznego punktu widzenia jest nie do przecenienia - aspekt przyrodniczy cmentarzy. Na preriach amerykańskich w Nebrasce, to właśnie na cmentarzach ostały się gatunki roślin charakterystyczne dla tej formacji roślinnej - które zostały wytępione skutkiem rozwoju intensywnego rolnictwa. A jeżeli na cmentarzu rosną pomnikowe drzewa i tworzą raj dla ptaków, wiewiórek, popielic... Cmentarz to wyjątkowy fenomen kulturowo - przyrodniczy i dlatego zmieniając nasze zwyczaje pogrzebowe na bardziej "zielone" - warto zadbać oto, aby on nie zaginął.
Zainteresowanych problemem, odsyłam do podlinkowanego materiału.
"In a musty museum in Punta Arenas, we encountered an inscribed wooden cross dedicated to Commander Pringle Stokes of the H.M.S. Beagle. Carved into the cross was the following: “Who died from the effects of the anxieties and hardships incurred while surveying the western shores of Tierra Del Fuego 12 - 8- 1828.” And on the back, “Passing ships are required to repair this cross.”In a quiet cemetery across from Berlin’s Breitscheidplatz, a tombstone reads. in German: “Not Dead/Nor Gone Away/Here rests in God/Our sunshine/Our only child, happy bride…” A young woman with large eyes gently gazes at us from a soft, selenium-toned cameo embedded in the unyielding granite.In St. Ives, Cornwall, the tombstone, inscribed in 1784 scrolls, “He was hospitable, sociable, peaceable, honest, and devout...He met Death with Composure.”
We need cemeteries. We could use the land for more profitable pursuits, but cemeteries save us from the fading of memory and history. They urge us to think about the lives that have been lived, in all their richness and mystery, and the lives that we lead. The physical space, the tombstones and mausoleums and stele satisfies a deeper communal need to remember and honor the past and remind us that our life's moment is provisional and transient."
www.nytime(*)ory-and-remember-lifes-brevity