 |
Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-03-2005 18:13 | Kyoden (83 punktów) | Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? | Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek potrzebna? Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte miejsce? Moim zdaniem NIE! A jakie są Wasze opinie na ten temat?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Dehme (6 punktów) | Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna? Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i >rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w >Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte >miejsce? >Moim zdaniem NIE! A jakie są Wasze opinie na ten temat? > Religia nie jest do niczego i nikomu potrzebna. Natomiast wiara myślę że tak, nawet naukowiec musi wierzyć w to co chce odkryć lub udowodnić, inaczej po porażkach trudno bez wiary dalej próbować udowadniać swoje prawdy.
|
|
| Bistzack (697 punktów) | Myślę, że wielu ludzi w religii odnajduje to, co dla przykładu ja w książkach, filmach, absurdalnych sytuacjach, czyli duchowość. Skoro tak czują, nikt nie powinien im tego zabierać czy zabraniać, bo i w jakim celu? Oczywiście mam na myśli indywidualne postrzeganie religii, nie zbiorowe, które kojarzy mi się, jak wszelka zbiorowość zresztą, z bezimiennym tłumem.
|
|
| nicram79 (460 punktów) | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna? Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i >rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w >Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte >miejsce? >Moim zdaniem NIE! A jakie są Wasze opinie na ten temat?
Oczywiście że NIE. Przecież religia to tylko głupie mity i zabobony. A to że zaspokaja jakieś tam potrzeby, jak np. potrzeba wspólnoty, pocieszenia w cierpieniu, mniej bezosobowego i "zimnego" wyjaśniania rzeczywistości i inne takie, to bzdura w którą nikt nie wierzy. Przecież dzisiaj ludzie na Ziemi już nie cierpią (medycyna radzi sobie z cierpieniem w każdym zakątku Ziemi), nie są samotni (mają przecież wszyscy internet, nawet w Afryce, chyba, co nie ?). Albo te bujdy, że nauka jest wytworem cywilizacji zachodniej i często trudno ją pogodzić z innymi tradycjami kulturowymi. Przecież i tak wiadomo, że ci wszyscy dzikusi to są po prostu głupi. No bo jak można nie dotrzegać obiektywnej wyższości nauki nad tymi bajeczkami i wierzyć w jakieś tam duchy czy inne brednie. Albo wykonywać te głupie, bezsensowne rytułały które niczemu nie służą. Jak się ich nauczy, to zrozumieją jak bardzo się mylili i sami będą się śmiać z głupot które wygadywali i robili. Jedyne czego naprawdę potrzebują to obiektywne opisanie rzeczywistości które wyzwoili ich z niewoli ignorancji i głupich rytuałów. Wszystko to jest chyba absolutnie oczywiste dla każdego racjonalnie myślącego człowieka, więc dziwię się że o to zapytałeś.
|
|
| gooa (746 punktów) | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna?
Religia....jako zbior dogmatow, to rzeczywiscie dyskusyjny temat, ale religia w sensie szukania "przyczyny" i "dazenia" - czyli Stworcy "zycia" (to tez dyskusyjne, w zaleznosci od partnerow do dyskusji), jest moim zdaniem warte przeanalizowania.
>Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i >rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w >Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte >miejsce?
Polecam - "Bog i nauka", Jean Guitton i braci Bogdanov. Wiem, ze sa kontrowersyjni (bracia Bogdanov), ale sa jednak ludzmi nauki. >
|
|
 | | Kyoden (83 punktów) | Odp: Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? |
>Religia....jako zbior dogmatow, to rzeczywiscie dyskusyjny temat, ale religia w sensie szukania "przyczyny" i "dazenia" - czyli Stworcy "zycia" (to tez dyskusyjne, w zaleznosci od partnerow do dyskusji), jest moim zdaniem warte przeanalizowania.
Tym spokojnie może zająć się nauka
>Polecam - "Bog i nauka", Jean Guitton i braci Bogdanov. >Wiem, ze sa kontrowersyjni (bracia Bogdanov), ale sa jednak ludzmi nauki.
A ja polecam - Paul Davies "Bóg i nowa fizyka" tudzież tego samego autora "Plan Stwórcy"
|
|
| Marcin_M (596 punktów) | Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna?
Ilość wierzących ludzi świadczy o tym, że chyba jednak jest.
>Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i >rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w >Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte >miejsce?
Oczywiście że nie. Na szczęście żyjemy w czasach, w których nie tłumaczy się już wszystkich zjawisk wolą Bożą czy tego typu bzdurami. Skłonność człowieka do wiary w zjawiska nadprzyrodzone chyba nigdy nie minie, więc wiara w Boga również.
|
|
 | | Starsky (134 punktów) | Odp: Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? | Witam,
>Na szczęście żyjemy w czasach, w których nie tłumaczy się już wszystkich zjawisk wolą Bożą czy tego typu bzdurami. >Skłonność człowieka do wiary w zjawiska nadprzyrodzone chyba nigdy nie minie, więc wiara w Boga również.
Religia, szeroko rozumiana, zajmuje sie nie tylko tłumaczeniem zjawisk nadprzyrodzonych bądź propagowaniem prawd dogmatycznych, lecz przede wszystkim próbuje umiejscowić człowieka we wszechświecie, wyjaśnić jego rolę i zrozumienieć cel jego życia. Są to problemy nurtujące ludzkość od zarania dziejów i jak do tej pory nierozwiązane w sposób jednoznaczny. Tak więc dopóki filozofia i nauka nie udzielą odpowiedzi na postawione pytania, ludzie zawsze odwoływać się będą do mistyki i religii. Wiara w Stwórcę w prosty sposób tłumaczy złożoność zastanego wszechświata, wyjaśnia dziejową rolę człowieka - jego wyjątkowość, natomiast wiara w kontinuum życia daje NADZIEJĘ. Niby niewiele, ale jednak właśnie nadzieja pozwala na przetrwanie, gdy zdawałoby się nie ma już żadnych racjonalnych przesłanek. Nadzieja pozwala na godzenie sie z losem, biedą niewygodą, prześladowaniem, martyrologią. Odbierając ludziom wiarę, a więc i nadzieję, zabijamy ich psychikę, pozbawiamy woli życia. Racjonaliści uznający doczesność życia ludzkiego w istocie są godni litości i pożałowania. Wizja ich życia kończy sie wraz z momentem śmierci, potem nie ma już nic. Wszelkie dobra materialne, relacje i uczucia tracą sens. Pozostaje tylko nikła forma ludzkiej pamięci w postaci epitafium, pomnika na grobie czy pozostawionego dla potomnych dzieła.
Pozdrawiam Pavel
|
|
|  | | SCV X-COM | >Niby niewiele, ale jednak właśnie nadzieja pozwala na przetrwanie, gdy zdawałoby się nie ma już żadnych racjonalnych przesłanek. Nadzieja pozwala na godzenie sie z losem, biedą niewygodą, prześladowaniem, martyrologią. Odbierając ludziom wiarę, a więc i nadzieję, zabijamy ich psychikę, pozbawiamy woli życia. Zapomniałes o podstawowym dążeniu człowieka i każdego innego zwierzęcia do życia. Jedno z fundamentalnych praw psychologii.
>Racjonaliści uznający doczesność życia ludzkiego w istocie są godni litości i pożałowania. Wizja ich życia kończy sie wraz z momentem śmierci, potem nie ma już nic. Wszelkie dobra materialne, relacje i uczucia tracą sens. Pozostaje tylko nikła forma ludzkiej pamięci w postaci epitafium, pomnika na grobie czy pozostawionego dla potomnych dzieła. Jeśli chcesz możesz mnie żałować, ale poza tzw. religią są także wartości humanistyczne.
|
|
| |  | | Starsky (134 punktów) | Witam,
>Zapomniałes o podstawowym dążeniu człowieka i każdego innego zwierzęcia do życia. Jedno z fundamentalnych praw psychologii.
Nigdy, ale to nigdy nie pozwoliłbym sobie na zrównanie człowieka i zwierzęcia!? Zwierzę kieruje sie wyłącznie instynktem, człowiek równiez rozumem i emocjami.
>Jeśli chcesz możesz mnie żałować, ale poza tzw. religią są także wartości humanistyczne.
Religia to również humanizm i dlatego Twój los nie jest mi obojętny.
Pozdrawiam Pavel
|
|
|  | | Garrone (115 punktów) | > Religia, szeroko rozumiana, zajmuje sie nie tylko tłumaczeniem zjawisk nadprzyrodzonych bądź propagowaniem prawd dogmatycznych, lecz przede wszystkim próbuje umiejscowić człowieka we wszechświecie, wyjaśnić jego rolę i zrozumienieć cel jego życia. Są to problemy nurtujące ludzkość od zarania dziejów i jak do tej pory nierozwiązane w sposób jednoznaczny.Do tego sluzy wiara. Religia tworzy system i moze takze posluzyc do zupelnie innych celow. Byc moze moja odpowiedz bylaby bardziej przychylna, gdyby Twoj powyzszy tekst nie przypominal mi notatki z zeszytu do religii, co kojarzy mi sie z brakiem samodzielnych przemyslen. Przepraszam, jezeli sie myle, ale takie juz mam uprzedzenie - ale ktoz ich nie ma?  > Wiara w Stwórcę w prosty sposób tłumaczy złożoność zastanego wszechświata, wyjaśnia dziejową rolę człowieka - jego wyjątkowość, natomiast wiara w kontinuum życia daje NADZIEJĘ.Mozna powiedziec, ze tlumaczy, ale nie jest to pewnik - a poza tym, jak dla mnie to troche pojscie na latwizne. Jezeli wiara lub niewiara nie wynikaja z potrzeby wytlumaczenia sobie czegos w ten prosty sposob, ale sa konsekwencja indywidualnego przemyslenia i dokonanego wyboru, jest to oznaka przykladania szczegolnej uwagi do tej kwestii przez osobe wierzaca lub nie. > Niby niewiele, ale jednak właśnie nadzieja pozwala na przetrwanie, gdy zdawałoby się nie ma już żadnych racjonalnych przesłanek. Nadzieja pozwala na godzenie sie z losem, biedą niewygodą, prześladowaniem, martyrologią. Odbierając ludziom wiarę, a więc i nadzieję, zabijamy ich psychikę, pozbawiamy woli życia.Po pierwsze - nadzieja nie musi miec swojego zrodla w wierze. Po drugie - jezeli juz korzysta sie z nadziei, trzeba robic to z rozsadkiem. Nigdy nie wiadomo, czy to, co w jednej chwili pozwala nam przezyc trudne momenty zycia, pozniej nie kaze nam skoczyc w ogien. > Racjonaliści uznający doczesność życia ludzkiego w istocie są godni litości i pożałowania. Wizja ich życia kończy sie wraz z momentem śmierci, potem nie ma już nic.Jezeli Twoja jedyna motywacja do zycia to wiara w osiagniecie zycia wiecznego, powinienes brac pod uwage to, ze mozesz sie kiedys rozczarowac...  Nie widze nic budujacego w Twojej pogardzie dla funkcjonowania na Ziemi. Moze gdybys rozejrzal sie dokola i zauwazylbys, ze mozna korzystac z zycia bez uszczerbku dla innych, moze bylbys w stanie dostrzec, ze nie zyjemy na zadnym "lez padole".
|
|
| |  | | Starsky (134 punktów) | Witam, > Jezeli Twoja jedyna motywacja do zycia to wiara w osiagniecie zycia wiecznego, powinienes brac pod uwage to, ze mozesz sie kiedys rozczarowac...  Wiara jest nie tylko motywacją do życia, ale i jego wykładnią. Jeśli moja wiara(w życie wieczne) byłaby nieprawdziwa, byłbym najbardziej godnym pożałowania. > Nie widze nic budujacego w Twojej pogardzie dla funkcjonowania na Ziemi. Moze gdybys rozejrzal sie dokola i zauwazylbys, ze mozna korzystac z zycia bez uszczerbku dla innych, moze bylbys w stanie dostrzec, ze nie zyjemy na zadnym "lez padole".  Nie gardzę zyciem doczesnym, lecz tylko inaczej je wartościuję. Uważam iż cieszyć się życiem nie tylko można , ale i należy, oby tylko nie stracić własciwych relacji wynikających z wiary lub etyki. Pozdrawiam Pavel
|
|
| | |  | | Garrone (115 punktów) | >Wiara jest nie tylko motywacją do życia, ale i jego wykładnią. Jeśli moja wiara(w życie wieczne) byłaby nieprawdziwa, byłbym najbardziej godnym pożałowania.
Drogi Pavle Piszesz, ze bylbys godnym pozalowania, jezeli Twoja wiara bylaby nieprawdziwa. Nie wiem, co rozumiesz przez "prawdziwa" wiare. Czy fakt, ze Twoja wiara nie jest udawana, ale szczera i wyrazajaca pelne do niej przekonanie? Czy tez uznanie tej wiary za jedyna prawdziwa? Jest miedzy tymi stanowiskami pewna roznica. Wedlug mnie, godnym pozalowania (chociaz nie lubie tego okreslenia) moze byc ten, kto bezmyslnie opiera swoja wiare na systemie doktryn, ktory mu narzucono. Chcialabym tez powrocic do Twojego wczesniejszego postu. Tam rowniez uzywasz okreslenia "godny pozalowania" - tym razem w stosunku do racjonalistow. Czy uwazasz za godnych pozalowania zarowno tych, ktorzy nie wierza, jak i tych, ktorzy nie wierza "prawdziwie"? W takim razie, jezeli uwazasz, ze jedyna sluszna droga jest wiara - jaka to wiara? Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Starsky (134 punktów) |
>Nie wiem, co rozumiesz przez "prawdziwa" wiare. Czy fakt, ze Twoja wiara nie jest udawana, ale szczera i wyrazajaca pelne do niej przekonanie? Czy tez uznanie tej wiary za jedyna prawdziwa?
Jesli moja wiara nie spełniłaby z nią zwiazanych oczekiwań, założeń, przwewidywań itp, wtedy uznać bym musiał, że myląc się lub ulegając nieuszasadnionym doktrynom, popełniłem życiowy błąd definitywny tzn nie do naprawienia i stąd wynika przekonanie o postawie "pozałowania godnej". Dotyczy ono (przekonanie) wszystkich wierzących dogmatycznie w okoliczności niesprawdzalne (nieweryfikowalne) w świecie i życiu doczesnym.
>Chcialabym tez powrocic do Twojego wczesniejszego postu. Tam rowniez uzywasz okreslenia "godny pozalowania" - tym razem w stosunku do racjonalistow. Czy uwazasz za godnych pozalowania zarowno tych, ktorzy nie wierza, jak i tych, ktorzy nie wierza "prawdziwie"? W takim razie, jezeli uwazasz, ze jedyna sluszna droga jest wiara - jaka to wiara?
Jesli są tacy racjonaliści (w co szczerze powatpiewam), którzy wierzą to przytaczana powyżej zasada ich również by dotyczyła. Nie ukrywałem nigdy że jestem katolikiem, a więc drogą według mojej wiary jest naśladownictwo Chrystusa. Nie twierdzę jednak iz jest to droga jedyna, gdyż według mnie, tylko Bóg ocenia(i) czy idąc droga inną i dobrze czyniąc nie spełniamy postawionych wymagań. Paradoksalnie czasem spełniają je również zadaklarowani niewierzący i choć zupełnie o tym nie wiedzą (lub się do tego nie przyznają).
Pozdrawiam Pavel
|
|
| | | | |  | | Garrone (115 punktów) | >Jesli moja wiara nie spełniłaby z nią zwiazanych oczekiwań, założeń, przwewidywań itp, wtedy uznać bym musiał, że myląc się lub ulegając nieuszasadnionym doktrynom, popełniłem życiowy błąd definitywny tzn nie do naprawienia i stąd wynika przekonanie o postawie "pozałowania godnej".
Moim zdaniem, jezeli dotychczasowa wiara nie spelnia oczekiwan lub nastrecza watpliwosci, wcale nie jest za pozno na jej zmiane. Jest to troche trudniejsze od wyznawania tego, w co wierzylo sie od dziecka, ale pozwala uniknac kompletnego rozczarowania i uznania sie wlasnie za godnego pozalowania. Przykladowo, nie moja wina jest, ze od urodzenia narzucano mi wiare, do ktorej z biegiem lat tracilam przekonanie. Jak dla mnie, nie mozna niczego uznawac za warte wiary, dopoki sie tego nie przeanalizuje. Za najwazniejsze uwazam, zeby wiara nie byla slepa. Jezeli taki racjonalista uzna, ze istnienie Boga (w ktorego mogl kiedys wierzyc) jest malo prawdopodobne i niepotrzebne do moralnego funkcjonowania - wszystko w porzadku. Jezeli Ty wierzysz w Boga, poniewaz uznajesz, ze to najlepsze wytlumaczenie funkcjonowania wszechswiata i najlepsza droga dla czlowieka, ktory stara sie zyc, nie czyniac przy tym szkody swoim bliznim - tez wszystko w porzadku. Moim zdaniem, w wierze rzecza najwazniejsza nie jest konsekwencja, ale indywidualne przemyslenie, z ktorego powinien wynikac wybor wiary. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Garrone (115 punktów) | >Jesli moja wiara nie spełniłaby z nią zwiazanych oczekiwań, założeń, przwewidywań itp, wtedy uznać bym musiał, że myląc się lub ulegając nieuszasadnionym doktrynom, popełniłem życiowy błąd definitywny tzn nie do naprawienia i stąd wynika przekonanie o postawie "pozałowania godnej".
Moim zdaniem, jezeli dotychczasowa wiara nie spelnia oczekiwan lub nastrecza watpliwosci, wcale nie jest za pozno na jej zmiane. Jest to troche trudniejsze od wyznawania tego, w co wierzylo sie od dziecka, ale pozwala uniknac kompletnego rozczarowania i uznania sie wlasnie za godnego pozalowania. Przykladowo, nie moja wina jest, ze od urodzenia narzucano mi wiare, do ktorej z biegiem lat tracilam przekonanie. Jak dla mnie, nie mozna niczego uznawac za warte wiary, dopoki sie tego nie przeanalizuje. Za najwazniejsze uwazam, zeby wiara nie byla slepa. Jezeli taki racjonalista uzna, ze istnienie Boga (w ktorego mogl kiedys wierzyc) jest malo prawdopodobne i niepotrzebne do moralnego funkcjonowania - wszystko w porzadku. Jezeli Ty wierzysz w Boga, poniewaz uznajesz, ze to najlepsze wytlumaczenie funkcjonowania wszechswiata i najlepsza droga dla czlowieka, ktory stara sie zyc, nie czyniac przy tym szkody swoim bliznim - tez wszystko w porzadku. Moim zdaniem, w wierze rzecza najwazniejsza nie jest konsekwencja, ale indywidualne przemyslenie, z ktorego powinien wynikac wybor wiary. Pozdrawiam
|
|
|  | | Kyoden (83 punktów) | >Religia, szeroko rozumiana, zajmuje sie nie tylko tłumaczeniem zjawisk nadprzyrodzonych bądź propagowaniem prawd dogmatycznych, lecz przede wszystkim próbuje umiejscowić człowieka we wszechświecie, wyjaśnić jego rolę i zrozumienieć cel jego życia. Przecież nauka czyni to samo w bardziej zrozumiały sposób.
>Wiara w Stwórcę w prosty sposób tłumaczy złożoność zastanego wszechświata, wyjaśnia dziejową rolę człowieka - jego wyjątkowość, natomiast wiara w kontinuum życia daje NADZIEJĘ. Co to znaczy???????
>Niby niewiele, ale jednak właśnie nadzieja pozwala na przetrwanie, gdy zdawałoby się nie ma już żadnych racjonalnych przesłanek. Nadzieja pozwala na godzenie sie z losem, biedą niewygodą, prześladowaniem, martyrologią. Odbierając ludziom wiarę, a więc i nadzieję, zabijamy ich psychikę, pozbawiamy woli życia. Tutaj się zgodzę...
>Racjonaliści uznający doczesność życia ludzkiego w istocie są godni litości i pożałowania. Wizja ich życia kończy sie wraz z momentem śmierci, potem nie ma już nic. Wszelkie dobra materialne, relacje i uczucia tracą sens. Pozostaje tylko nikła forma ludzkiej pamięci w postaci epitafium, pomnika na grobie czy pozostawionego dla potomnych dzieła. A w jaki sposób możesz udowodnić, że po śmierci coś się jeszcze z człowiekiem dzieje? Będziesz kontynuował wykładanie religijnych formułek? To lepiej daj sobie spokój, bo to niczego nie wyjaśnia. I JESZCZE JEDNO: Ludzką naturą jest dążenie do wyjaśniania rzeczy niewyjaśnionych i szukanie odpowiedzi na pytania, których poprzednikom nie udało się rozwikłać... Dzięki temu zachodzi postęp cywilizacyjny i dzięki temu, obok "lekarstwa" zwanego "nadzieją" masz, mój drogi, np. wodę utlenioną, antybiotyki, antydepresanty, respiratory i inne urządzenia stworzone przez człowieka, by dać mu sznsę na dłuższe życie - przynajmniej na to życie "doczesne", co do którego jesteśmy pewni, że istnieje. Byłoby szaleństwem podważanie w takiej sytuacji potęgi ludzkiego rozumu, gdyż to właśnie medycyna dała wielu ludziom tę "nadzieję" na dłuższe i lepsze życie...
> >Pozdrawiam >Pavel
|
|
| |  | | Starsky (134 punktów) | Witam, >Przecież nauka czyni to samo w bardziej zrozumiały sposób.
Nauka nie jest w stanie na obecnym poziomie wyjaśnic jeszcze wielu zjawisk.
>>Wiara w Stwórcę w prosty sposób tłumaczy złożoność zastanego wszechświata, wyjaśnia dziejową rolę człowieka - jego wyjątkowość, natomiast wiara w kontinuum życia daje NADZIEJĘ. >Co to znaczy???????
To znaczy co? To że religia kształtuje pewien światopogląd, czy to że wiara w zbawienie daje nadzieję na dalsze istnienie (jakkolwiek byśmy sobie tego nie wyobrażali).
>A w jaki sposób możesz udowodnić, że po śmierci coś się jeszcze z człowiekiem dzieje?
Wcale nie mam zamiaru niczego udowadniać - nie jestem racjonalistą ani teologiem. Ludzką rzeczą jest szukać a więc i błądzić. Szukanie prawdy, zrozumienia wszechswiata, tworzenia piekna, a więc i sztuki i nauki, samodoskonalenie - to naturalne cechy człowieczeństwa. Nie neguję konieczności posługiwania się rozumem, ani naturalnej potrzeby cieszenia sie życiem. Uważam tylko iz przez pryzmat mojej wiary muszę dostrzegać także miałkość naszej egzystencji tu i teraz.
Pozdrawiam Pavel
|
|
| Marcin (187 punktów) | Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna? Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i >rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w >Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte >miejsce? >Moim zdaniem NIE! A jakie są Wasze opinie na ten temat? > Mi religia do szczęścia nie jest potrzebna. Są jednak ludzie, którzy muszą mieć jakieś mityczne wyjaśnienie świata, życia. Faktem jest też, że religia w swojej głębszej warstwie jest tęsknotą za idealnym bezpiecznym dzieciństwem. Poczytaj Freuda!
|
|
| piotrek (18 punktów) | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna? Czy w czasach dominacji nauki, empiryzmu i >rozumu, spektakularnych odkryć teorii naukowych, wiara w >Boga i cała dogamtyczna otoczka ma jakieś jeszcze należyte >miejsce? >Moim zdaniem NIE! A jakie są Wasze opinie na ten temat? > A co ma piernik do wiatraka, czy można nauką udowodnić istnienia badź niestnienia Boga? Nie mozna. Nauka to wytór umysłu człowieka. Nie sposób przecenic jej wartości dla dobra ludzi, jednak to ciagle pozostaje madrość stworzenia. A co do samej nauki to pokaż mi dziedzinę, która nie jest oparta na wierze w jakies załozenia - czywiście przyjmowane na wiare.
Człowiek stworzył, na przykład, klawiaturę na której piszę, myslisz, ze ona jest w stanie udowodnic moje istnienie badź nieistnienie?
|
|
 | | SCV X-COM | Odp: Czy religia jest komukolwiek do czegoś jeszcze potrzebana? | >A co ma piernik do wiatraka, czy można nauką udowodnić istnienia badź niestnienia Boga? Nie mozna. Nauka to wytór umysłu człowieka. Nie sposób przecenic jej wartości dla dobra ludzi, jednak to ciagle pozostaje madrość stworzenia. A co do samej nauki to pokaż mi dziedzinę, która nie jest oparta na wierze w jakies załozenia - czywiście przyjmowane na wiare. Po pierwsze: tak nauka jak i religia jest wytworem umysłu. Jeśli chcesz polemizować na gruncie recjonalistycznym, przedstawiaj racjonalne argumenty. Po drugie: Osobiście wydaje mi się, że przyjmowanie za fakt tego co bardziej prawdopodobne jest bliższe myślącemu człowiekowi. Idąc tym tropem wydaje mi się (osobiście), że bardziej prawdopodobne jest to, czego dowiadując się samemu mogę na dodatek sprawdzić doświdczalnie, niż to, co nie trzyma się kupy (przed chwilą czytałem o niezgodności Pisma z naukami KK) i nie da się tego sprawdzić nijak. Zauważ, że gdyby cywilizacja przyjmowała za wyznaczniki rzeczy mało prawdopodobne (na przykład brak istnienia fali elektromagnetycznych), to niestety nie byłaby cywilizacją.
>Człowiek stworzył, na przykład, klawiaturę na której piszę, myslisz, ze ona jest w stanie udowodnic moje istnienie badź nieistnienie? > W pewnym sensie jest to jedna z przesłanek mojego i kogkolwiek istnienia. Sama klawiatura nie potrzebuje niczego udowadniać, ale jest to zbiór cząsteczek, który samym swoim istnieniem udowania już istnienie czegokolwiek w 'nicości'. Myślę, że to już dość dużo. Nie ważne zresztą czy to jest klawiatura czy kamień.
|
|
|  | | SCV X-COM | A przy okazji chciałbym zauważyć, że większość ludzi braki wiedzy albo naukowych wytłumaczeń zalepia sobie czymkolwiek. Na przykład Pismem albo nawet neo-pseudo-religiami. Tak było kiedyś, jest teraz w mniejszym stopniu i miejmy nadzieję kiedyś się skończy. Taki mały offtopic-dygresja.
|
|
|  | | Kyoden (83 punktów) | >>Człowiek stworzył, na przykład, klawiaturę na której piszę, myslisz, ze ona jest w stanie udowodnic moje istnienie badź nieistnienie? >>W pewnym sensie jest to jedna z przesłanek mojego i kogkolwiek istnienia. Sama klawiatura nie potrzebuje niczego udowadniać, ale jest to zbiór cząsteczek, który samym swoim istnieniem udowania już istnienie czegokolwiek w 'nicości'. Myślę, że to już dość dużo. Nie ważne zresztą czy to jest klawiatura czy kamień.
Otóż ta definicja jest dość zgmatwana, ale dobrze przybliża nas do wytłumaczenia istnienia innych obiektów materialnych...
|
|
 | | Kyoden (83 punktów) | >>Nauka to wytór umysłu człowieka. Nie sposób przecenic jej wartości dla dobra ludzi, jednak to ciagle pozostaje madrość stworzenia. A co do samej nauki to pokaż mi dziedzinę, która nie jest oparta na wierze w jakies załozenia - czywiście przyjmowane na wiare. >Człowiek stworzył, na przykład, klawiaturę na której piszę, myslisz, ze ona jest w stanie udowodnic moje istnienie badź nieistnienie?
Stwierdzenie, że "nauka to wytwór wyobraźni człowieka" to szalona ignorancja. Chcesz powiedzieć, że zjawiska kwantowe czy relatywistyczne są wymysłem umysłu??? No, świetnie, kolego...Pozostawię to bez komentarza... Mogę się zgodzić co do metodologii naukowej - tak - jest wymysłem człowieka... Podajesz przykład klawiatury - człowiek ją wynalazł, owszem, ale ten przykład nie rozwiązuje w ogóle problemu. Jeśli zaś chodzi o wiarę w nauce - to jest to inny rodzaj wiary niż ten, który występuje w religii... Bo jest to wiara w coś, co potencjalnie jest osiągalne. Religijna wiara w "prawdę objawioną" to wiara, która nigdy nie osiągnie celu.
|
|
|  | | Starsky (134 punktów) | > Jeśli zaś chodzi o wiarę w nauce - to jest to inny rodzaj wiary niż ten, który występuje w religii... Bo jest to wiara w coś, co potencjalnie jest osiągalne. Religijna wiara w "prawdę objawioną" to wiara, która nigdy nie osiągnie celu.Istniało w historii wiele zdarzeń wstępnie przepowiedzianych. Wiara w nie się sprawdziła, dlaczego zatem wiara w inne dogmaty ma się nie sprawdzić? Wiara w naukę jest oparta na innych przesłankach natomiast wiara w Boga na innych, co jej niedyskwalifikuje, dopóki ktoś nie dowiedzie niezbicie jej fałszu. Na razie jeszcze sie nikomu ta sztuka nie udała, ale wszystko przed nami...  Pozdrawiam Pavel
|
|
| |  | | Kyoden (83 punktów) | > >Jeśli zaś chodzi o wiarę w nauce - to jest to inny rodzaj wiary niż ten, który występuje w religii... Bo jest to wiara w coś, co potencjalnie jest osiągalne. Religijna wiara w "prawdę objawioną" to wiara, która nigdy nie osiągnie celu.> Istniało w historii wiele zdarzeń wstępnie przepowiedzianych. Wiara w nie się sprawdziła, dlaczego zatem wiara w inne dogmaty ma się nie sprawdzić? Wiara w naukę jest oparta na innych przesłankach natomiast wiara w Boga na innych, co jej niedyskwalifikuje, dopóki ktoś nie dowiedzie niezbicie jej fałszu. Na razie jeszcze sie nikomu ta sztuka nie udała, ale wszystko przed nami... Przecież ja nie pisałem, żeby tę religijną wiarę zdyskwalifikować, tylko twierdzę, że o ile wiara naukowa jest weryfikowalna, to religijna - nie... A poporzez tę cechę jest podatna na próby podważenia... Jeśli ją się zestawia przy wierze naukowej...
|
|
| | |  | | Starsky (134 punktów) | >Przecież ja nie pisałem, żeby tę religijną wiarę zdyskwalifikować,(...)
Owszem. W zdaniu: "Religijna wiara w "prawdę objawioną" to wiara, która nigdy nie osiągnie celu." Teza jest oczywista: wiara w dogmaty nie sprawdza się ponieważ nikt nie był na tamtym świecie ergo tamten świat nie istnieje. A co jeśli tamten swiat "odkryjemy" za rok, sto czy milion lat, - nagle ziemia okaże sie okrągła...
Pozdrawiam Pavel
|
|
| | | |  | | Kyoden (83 punktów) | >>Przecież ja nie pisałem, żeby tę religijną wiarę zdyskwalifikować,(...) >Owszem. W zdaniu: "Religijna wiara w "prawdę objawioną" to wiara, która nigdy nie osiągnie celu." "Nie osiągnie celu" nie implikuje: "należy ją zdyskwalifikować". Nie jest to dla Ciebie oczywiste? Czy nie potrafisz zrozumieć tego logicznie?
>Teza jest oczywista: wiara w dogmaty nie sprawdza się ponieważ nikt nie był na tamtym świecie ergo tamten świat nie istnieje. A co jeśli tamten swiat "odkryjemy" za rok, sto czy milion lat, - nagle ziemia okaże sie okrągła...
|
|
| | | | |  | | Starsky (134 punktów) | Kategoryczne stwierdzenie "nie osiągnie celu" implikuje jej fałsz, a więc dyskwalifikuje jej zasadność. Należałoby użyć sformułowania "może nie osiągnąć celu".
>Nie jest to dla Ciebie oczywiste? >Czy nie potrafisz zrozumieć tego logicznie?
Pozdrawiam Pavel
|
|
| | | | | |  | | Kyoden (83 punktów) | >Kategoryczne stwierdzenie "nie osiągnie celu" implikuje jej fałsz, a więc dyskwalifikuje jej zasadność. Należałoby użyć sformułowania "może nie osiągnąć celu".
Nie. Nie implikuje jej fałszu... Przecież teologia zakłada, że jest to wiara nieweryfikowalna za pomocą metod naukowych. Terminy "prawda", "fałsz" - są charakterystyczne dla logiki, a więc dla metod naukowych. Gdyby jednak chcieć dokonać logicznej analizy religijnej "wiary" - to mamy rzeczywiście implikację jej niezasadności.
|
|
| maurycy (9 punktów) | >Czy religia jest w dzisiejszych czasach komukolwiek >potrzebna?
jest potrzebna tym, którzy każdego dnia gorliwie modląc się proszą Boga o wsparcie, jest potrzebna, bo jak się wiele razy człowiek przekonał nie zawsze wystarczy " szkiełko i oko " aby zrozumieć Swiat, jest potrzebna aby uzupełnić naukę, jest potrebna, aby pojąć to co nauka wyjaśnić nie może jest w końcu potrzebna mi, abym był lepszym i doskonalszym człowiekiem mogę Ci przesłać artykuł mój Nauka i wiara, który również przybliża to zagadnienie
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|