 |
Obrzędy kościelne a obowiązki nauczycieli Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-02-2006 21:58 | Bartosiewicz (6 punktów) | Obrzędy kościelne a obowiązki nauczycieli | Jestem nowy na forum, to mój pierwszy post będący jednocześnie prośbą o wytłumaczenie mi kilku kwestii: 1)jak powinien zareagować wychowawca ateista zmuszany do uczestnictwa w liturgii kościelnej w czasie rekolekcji (3 dni wolne od nauki szkolnej)? 2) jak zareagować na wymuszoną treść odbywającej się w tymże czasie jednej dziennie godziny wychowawczej, na której jest zobligowany do poruszania tematyki religijnej rozprowadzonej uprzednio przez katechetę na odbitkach ksero?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Volrath (3440 punktów) | >1)jak powinien zareagować wychowawca ateista zmuszany do >uczestnictwa w liturgii kościelnej w czasie rekolekcji (3 >dni wolne od nauki szkolnej)?
Jak to zmuszany? Jedyne co nauczyciel wychowawca ateista w takiej sytuacji musi to pilnować młodzieży (w zakresie podobnym jak na jakiejś wycieczce czy jakimś innym wydarzeniu w którym klasa uczestniczy w zakresie powiązanym ze szkołą etc.). A więc uczestnictwo w liturgii może ograniczyć do przebywania w pewnym miejscu w określonym czasie i pilnowania młodzieży. Czyli nie musi się modlić, klękać, przekazywać znaku pokoju, iść do spowiedzi, komunii, robić znak krzyża itp. itd. Moim zdaniem może stać i się patrzeć pilnując młodzieży.
>2) jak zareagować na wymuszoną treść odbywającej się w >tymże czasie jednej dziennie godziny wychowawczej, na >której jest zobligowany do poruszania tematyki religijnej >rozprowadzonej uprzednio przez katechetę na odbitkach >ksero?
Jak to wymuszoną? Zobligowany? Katecheta nie ma prawa nic wymusić na wychowawcy. Wychowawca może powiedzieć, że to jego godzina wychowawcza, a czas religii jest na religii.
Szkoła to nie rząd ani polityka w której prezydent może powiedzieć, że jest drugi po bracie ("Panie prezesie, melduję, że zadanie wykonałem"), a brat przyznać że jest drugi po Rydzyku - poprzez swoją uniżoność i podziękowania wobec niego (spychając tym samym prezydenta na miejsce trzecie).
|
|
 | | Myflowers (2721 punktów) | >>1)jak powinien zareagować wychowawca ateista zmuszany do >>uczestnictwa w liturgii kościelnej w czasie rekolekcji (3 >>dni wolne od nauki szkolnej)? >Jak to zmuszany?
Nauczyciel jest zmuszany do wszystkiego, a że z reguły jest tchórzliwy - zgadza sie na wszystko, najwyzej sobie popyskuje na jakimś forum takim czy innym. nire, nie jestem gołosłowna i nie chcę wsadzać kija w morowisko, ale nie mogę do dzisiaj zapomniec, jak nauczyciele, skądinad mieniący sie ateistami czy agnostykami, zajmujący w szkolnek otganizacji POP PZPR stanowiska sekretarzyitp. w momencie, kiedy po raz pierwszy na Radzie Pedagogicznej pojawil sie ksiądz - modlili się głośno, przypominając, ze jak to kiedyś lekcje zaczynały sie modlitwą. Muszę powiedzieć, ze nawet ksiądz był zażenowany.
>Jedyne co nauczyciel wychowawca ateista w takiej sytuacji musi to pilnować młodzieży (w zakresie podobnym jak na jakiejś wycieczce czy jakimś innym wydarzeniu w którym klasa uczestniczy w zakresie powiązanym ze szkołą etc.). A więc uczestnictwo w liturgii może ograniczyć do przebywania w pewnym miejscu w określonym czasie i pilnowania młodzieży. >Czyli nie musi się modlić, klękać, przekazywać znaku pokoju, iść do spowiedzi, komunii, robić znak krzyża itp. itd.
Nie musi, ale robi i to większość.
>Moim zdaniem może stać i się patrzeć pilnując młodzieży. >>2) jak zareagować na wymuszoną treść odbywającej się w >>tymże czasie jednej dziennie godziny wychowawczej, na >>której jest zobligowany do poruszania tematyki religijnej >>rozprowadzonej uprzednio przez katechetę na odbitkach >>ksero? >Jak to wymuszoną? Zobligowany? >Katecheta nie ma prawa nic wymusić na wychowawcy. >Wychowawca może powiedzieć, że to jego godzina wychowawcza, a czas religii jest na religii.
Nie powie, bo sie będzie bał reakcji dyrektora szkoły i katechety.
>Szkoła to nie rząd ani polityka w której prezydent może powiedzieć, że jest drugi po bracie ("Panie prezesie, melduję, że zadanie wykonałem"), a brat przyznać że jest drugi po Rydzyku - poprzez swoją uniżoność i podziękowania wobec niego (spychając tym samym prezydenta na miejsce trzecie).
Jeszcze gorzej. nie ma bardziej skłóconego i wzajemnie podgryzającego sie środowiska.Zajrzyjcie na interkl@sę, na forum, przekonacie sie sami.
|
|
|  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | >Nauczyciel jest zmuszany do wszystkiego, a że z reguły jest tchórzliwy - zgadza sie na wszystko, najwyzej sobie popyskuje na jakimś forum takim czy innym.
Zauważyłem. I co gorsza, za takie grosze. Nie lepiej zostać rybakiem w Hiszpanii, albo wykidajłem w Texasie? Nauczycielki zamiast chylić karku przed MENem chodzącym pod rękę z episkopatem mogłyby zająć się robieniem kariery w dużych korporacjach.
>nie jestem gołosłowna i nie chcę wsadzać kija w morowisko, ale nie mogę do dzisiaj zapomniec, jak nauczyciele, skądinad mieniący sie ateistami czy agnostykami, zajmujący w szkolnek otganizacji POP PZPR stanowiska sekretarzyitp. w momencie, kiedy po raz pierwszy na Radzie Pedagogicznej pojawil sie ksiądz - modlili się głośno, przypominając, ze jak to kiedyś lekcje zaczynały sie modlitwą. Muszę powiedzieć, ze nawet ksiądz był zażenowany.
Ksiądz był co najwyżej zaniepokojony faktem, że ktoś da się nabrać. Przecież nawrócenie miało swą przyczynę, nieopodal Sycylii. Wątpię czy stali się zbożni tylko dlatego, że Najświętsza Panienka uchyliła im rąbka Tajemnicy. Macki chrześcijańskiej organizacji mają duży zasięg, tak, że pozostaja w nim nawet uczelnie na wszystkich poziomach, od dołu do góry.
>>Czyli nie musi się modlić, klękać, przekazywać znaku pokoju, iść do spowiedzi, komunii, robić znak krzyża itp. itd. >Nie musi, ale robi i to większość.
Gdyby ich uwięziono w obozie koncentracyjnym dochodziłoby do jeszcze bardziej spektakularnych akcji. Mogliby np. donosić na siebie, wiedząc, że to skończy się czyjąś śmiercią. Jeśli wierzyć relacjom świadków naocznych, najlepszymi kapo były kobiety - mistrzynie przetrwania. Wszyscy, łącznie z mężczyznami wykazywali niespotykany dotąd cynizm, draństwo i brak skrupułów.
Fanatycy przywiązani do zestawu idei, zresztą wymyślonych przez polityków czy kapłanów, zazwyczaj szybko giną. Czy to będzie zamach samobójczy czy też wojna o podłożu religijnym, prędzej czy później okaze sie, że przeżyli Ci, którzy byli w stanie zaprzeć się po trzykroć swej wiary, sprytnie taić swoje przekonania, cynicznie je zmieniać w zależności od sytucji dyktowanej przez realia.
Nauczyciele nie są wyjątkiem.
|
|
| |  | | Konowal (6291 punktów) | myślę że nie masz racji to właśnie dzięki indywidualnościom, nieugiętym fanatykom, wizjonerom cywilizacja posuwa się do przodu. I mimo że ktoś się zapiera trzy razy to dzięki fanatykowi nauczycielowi dalej wraca na tę drogę
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | |  | | Beliowen (30 punktów) | >myślę że nie masz racji to właśnie dzięki indywidualnościom, nieugiętym fanatykom, wizjonerom cywilizacja posuwa się do przodu. I mimo że ktoś się zapiera trzy razy to dzięki fanatykowi nauczycielowi dalej wraca na tę drogę > Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie > Dzięki indywidualnościom, dzięki wizjonerom - tak. Fanatyzm nie ma z postępem cywilizacyjnym nic wspólnego - z zasady nie dopuszcza bowiem akceptacji niczego nowego. Mylisz chyba fanatyzm z pasją.
Anima vilis
|
|
| | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >Fanatyzm nie ma z postępem cywilizacyjnym nic wspólnego - z zasady nie dopuszcza bowiem akceptacji niczego nowego. >Mylisz chyba fanatyzm z pasją.
nie uważam że te dwa pojęcia wykluczają. ktoś może być fanatykiem jakiejś teorii co nie znaczy że w czymś innym nie może dokonać wielkich odkryć. Zresztą czy naukowcy którzy eksperymentowali na sobie nie byli fanatykami? Wyprawa Kon Tiki Heyerdala (nie pamiętam jak się pisze) to był czysty fanatyzm, oczywiście pasja naukowa też w tym była.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | |  | | Beliowen (30 punktów) | > >Fanatyzm nie ma z postępem cywilizacyjnym nic wspólnego - z zasady nie dopuszcza bowiem akceptacji niczego nowego.> >Mylisz chyba fanatyzm z pasją.> nie uważam że te dwa pojęcia wykluczają. ktoś może być fanatykiem jakiejś teorii co nie znaczy że w czymś innym nie może dokonać wielkich odkryć. Zresztą czy naukowcy którzy eksperymentowali na sobie nie byli fanatykami?> Wyprawa Kon Tiki Heyerdala (nie pamiętam jak się pisze) to był czysty fanatyzm, oczywiście pasja naukowa też w tym była.Według słownika Władysława Kopalińskiego: fanatyzm zaślepienie, żarliwość, zagorzałość (zwł. religijna) nie uznająca tolerancji, ustępstw, kompromisu; bezkrytyczna wiara w słuszność sprawy, idei; namiętność do szerzenia, choćby i gwałtem, własnych przekonań i do zwalczania odmiennych. Generalnie, odkryć dokonują umysły otwarte - którym z kolei trudno stać się fanatykami jakiejś jednej określonej idei, ponieważ otwarcie umysłu wyklucza bezkrytyczne podejście do czegokolwiek. A postęp cywilizacyjny to właśnie odkrycia. Natomiast, fanatycy są niezastąpieni przy obalaniu starego porządku, przy rewolucjach wszelkiej maści. Tyle, że równie skuteczni są - niestety - w niszczeniu odkryć zagrażających stworzonemu przez nich porządkowi świata. Dlatego, choć fanatyzm czasami toruje drogę postępowi, zwykle jednak również go ogranicza 
Anima vilis
|
|
| | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > Generalnie, odkryć dokonują umysły otwarte - którym z kolei trudno stać się fanatykami jakiejś jednej określonej idei, ponieważ otwarcie umysłu wyklucza bezkrytyczne podejście do czegokolwiek.generalnie masz rację :-D jednak coś jest z fanatyzmu w tych co mimo wszelkich przeciwności dają wiarę swoim przeczuciom i uparcie dążą do celu przez siebie postawionego nie wierzę że kolumb by dopłyną do ameryki bez wymuszenia siłą posłuchu u swoich marynarzy - czyż to nie jest fanatyzm ? > A postęp cywilizacyjny to właśnie odkrycia.> Natomiast, fanatycy są niezastąpieni przy obalaniu starego porządku, przy rewolucjach wszelkiej maści.> Tyle, że równie skuteczni są - niestety - w niszczeniu odkryć zagrażających stworzonemu przez nich porządkowi świata.> Dlatego, choć fanatyzm czasami toruje drogę postępowi, zwykle jednak również go ogranicza  nie chodzi mi tylko o typowe postawy ale o stan umysłu o poziom wiary - to dopiero jest potęga
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) | zależy jak gdzie , ja znam przypadek że kolesia nie mogą zwolnić a zawalił na całej długości lekcje w klasie maturalnej
nic nie uzdrowi sytuacji poza zmianami sytemowymi
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > zależy jak gdzie , ja znam przypadek że kolesia nie mogą zwolnić a zawalił na całej długości lekcje w klasie maturalnejWidocznie ma szerokie plecy. W takich przypadkach ręka rękę myje. Co innego w zdrowych organizacjach, gdzie można zastąpić kogoś kimś, kto na danym etapie, bądź w konkretnym temacie sprawdza się lepiej. > nic nie uzdrowi sytuacji poza zmianami sytemowymiDobry system to podstawa. Jeśli żąda się od tokarza, żeby był politykiem, od polityka żeby był niańką, a od niańki, żeby była tokarzem, masz pomieszanie z poplątaniem.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | ma
sporo nauczycieli ma, bo sobie załatwiło poprzez PZN i różne głupawe ustawy
sami zmierzają do zagłdy, bo to system powoduje że ateiści się modlą
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| Konowal (6291 punktów) | jak nauczyciel
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| Beliowen (30 punktów) | > Jestem nowy na forum, to mój pierwszy post będący> jednocześnie prośbą o wytłumaczenie mi kilku kwestii:> 1)jak powinien zareagować wychowawca ateista zmuszany do> uczestnictwa w liturgii kościelnej w czasie rekolekcji (3> dni wolne od nauki szkolnej)?> 2) jak zareagować na wymuszoną treść odbywającej się w> tymże czasie jednej dziennie godziny wychowawczej, na> której jest zobligowany do poruszania tematyki religijnej> rozprowadzonej uprzednio przez katechetę na odbitkach> ksero?> Przyznam się, że po prostu nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której nauczyciel nie-katecheta jest zmuszany do rozmowy z uczniami na tematy religijne. Nie musi przecież mieć w tym zakresie ani wiedzy ani doświadczenia. Zresztą, nawet jeśli lekcja według jakichś wytycznych miałaby być poświęcona tematyce wiary to wszak można taką lekcję poprowadzić niekoniecznie w oparciu o dostarczone przez katechetę materiały. Trochę poszperać, poczytać, przygotować się do dyskusji - byłam nie tak dawno na takiej lekcji, prowadzonej przez polonistę w oparciu o poezję zmarłego księdza Twardowskiego. Nauczycielka oddała głos uczniom. Dużo można się od nich nauczyć 
Anima vilis
|
|
 | | Bartosiewicz (6 punktów) |
> Zresztą, nawet jeśli lekcja według jakichś wytycznych miałaby być poświęcona tematyce wiary to wszak można taką lekcję poprowadzić niekoniecznie w oparciu o dostarczone przez katechetę materiały.> Trochę poszperać, poczytać, przygotować się do dyskusji - byłam nie tak dawno na takiej lekcji, prowadzonej przez polonistę w oparciu o poezję zmarłego księdza Twardowskiego.> Nauczycielka oddała głos uczniom.> Dużo można się od nich nauczyć  Jeśli chodzi o uczniów w szkole podstawowej, to w kwestii poezji, zwłaszcza filozoficznej, niewiele można się od nich nauczyć. Poruszajac sprawę Twardowskiego, aż się prosi wspomnieć o kwestii spornej związanej z pochówkiem i co z tego wynikło (i wyniknie w przyszłości). Religia i wiara powinna stanowić prywatność każdego czlowieka, a omawianie tych kwestii na zajęciach wychowawczych mija się z celem. Gdy uczeń zapyta, dlaczego pan nie chodzi do kościoła, to co mam odpowiedzieć: a) nie po drodze mi b) Kościół to największa znana mi organizacja przęstępcza c) to moja prywatna sprawa (to po co o tym gadam) d) religia to najgorszy wynalazek ludzkości e) jak będziecie mieli tyle lat, co ja, to zrozumiecie? f) inne
|
|
|  | | Beliowen (30 punktów) | > Poruszajac sprawę Twardowskiego, aż się prosi wspomnieć o kwestii spornej związanej z pochówkiem i co z tego wynikło (i wyniknie w przyszłości).Jak najbardziej  > Gdy uczeń zapyta, dlaczego pan nie chodzi do kościoła, to co mam odpowiedzieć:> c) to moja prywatna sprawa...... i nie muszę się tłumaczyć. Generalnie, kwestia wyznania należy do danych osobowych tzw. drażliwych i nie powinna być przedmiotem dyskusji. Zastrzeżenia dyrekcji w tej sprawie poproszę na piśmie, a pismo - do rzecznika praw obywatelskich  Wiem, nie zawsze to takie proste. Ale prawda nie musi być prosta 
Anima vilis
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
> Religia i wiara powinna stanowić prywatność każdego czlowieka, a omawianie tych kwestii na zajęciach wychowawczych mija się z celem. Gdy uczeń zapyta, dlaczego pan nie chodzi do kościoła, to co mam odpowiedzieć Niby masz rację, ale... Jeśli masz ambicję być choć trochę Wychowawcą, a nie tylko nauczycielem to musisz być gotowy na udzielenie uczniowi szczerej odpowiedzi na takie pytanie. Zadane na przerwie, na wycieczce czy w jakichkolwiek innych okolicznościach, niekoniecznie na "zajęciach wychowawczych". Bo przecież póki co, jak mawia Kontrast, do wykonywania zawodu nauczyciela są jeszcze dopuszczane osoby niewierzące. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Ładnie to tak za mnie mówić?... Chyba częściej będę włączał wyszukiwarkę z hasłem "kontrast*"  Niektórzy mnie wołali podczas mojej nieobecności, ale jasnowidzem nie jestem. Nie pomyślałem wcześniej, że można wyłowić takie wołania. Wyszukiwarka to podstawa  Co do tematu, to uważam, że deklaracja wiary jest niezbędna u nauczyciela religii, albo tam, gdzie szkoła ma wyraźny profil wychowania i rodzice dzieci żądają, aby wychowawcy i nauczyciele mieli określone przekonania. To jest czasem istotne z punktu widzenia pedagogicznego. W szkołach publicznych dobrze byłoby, aby przynajmniej przekonania nauczycieli były znane. Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia. Tutaj na forum też byłoby to bardzo przydatne. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>W szkołach publicznych dobrze byłoby, aby przynajmniej przekonania nauczycieli były znane. Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia
Póki co w ustawie o ochronie danych osobowych podobne zakusy są uznawane za przestępstwo. Poza tym stosunki łączące Wychowawcę z wychowankiem to co innego niż stosunek łączący osobę publiczną z publicznością. Zupełnie co innego.
Utożsamianie niechęci z obnoszeniem się ze swoimi przekonaniami niezależnie od tego czy sytuacja tego wymaga czy nie, z chęcią ich ukrywania, dziwnie przypomina mi retorykę z marca 68 w odniesieniu do narodowości. Cóż, czasy stają się niepokojąco podobne do tych marcowych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Znowu straciłem cały tekst przy wysyłaniu odpowiedzi, drugi raz mi się nie chce powtarzać.
>>W szkołach publicznych dobrze byłoby, aby przynajmniej przekonania nauczycieli były znane. Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia > Póki co w ustawie o ochronie danych osobowych podobne zakusy są uznawane za przestępstwo. Poza tym stosunki łączące Wychowawcę z wychowankiem to co innego niż stosunek łączący osobę publiczną z publicznością. Zupełnie co innego. Rodzice maja prawo wiedzieć, kto wychowuje ich dzieci i powinni mieć prawo wyboru wychowawcy, którego przekonania są zgodne z ich profilem wychowawczym. Narzucanie dzieciom, bez wiedzy i zgody rodziców obcego systemu wartości jest szkodliwe wychowawczo, a tak działo się za komuny i teraz podobnie, gdy narzuca się dzieciom liberalny światopogląd, bez pytania o zgodę rodziców. Czy to jest jeszcze wolność i demokracja?
> Utożsamianie niechęci z obnoszeniem się ze swoimi przekonaniami niezależnie od tego czy sytuacja tego wymaga czy nie, z chęcią ich ukrywania, dziwnie przypomina mi retorykę z marca 68 w odniesieniu do narodowości. Cóż, czasy stają się niepokojąco podobne do tych marcowych.
To już przesada, żeby porównywać do totalitarnych komunistycznych zagrywek. Wyraźnie powiedziałem, że dobrze by było, a nie powiedziałem, że musi. To chyba maleńka różnica.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> To już przesada, żeby porównywać do totalitarnych komunistycznych zagrywek. Wyraźnie powiedziałem, że dobrze by było, a nie powiedziałem, że musi Napisałeś drogi Kontraście to co napisałeś i nikt tego nie zmieniał : >Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia W odpowiedzi napisałem, że przypomina mi to retorykę z marca 68. Ówcześni retorycy, podobnie jak Ty, również nikogo do niczego nie zmuszali. Od zmuszania byli inni. > Rodzice maja prawo wiedzieć, kto wychowuje ich dzieci i powinni mieć prawo wyboru wychowawcy, którego przekonania są zgodne z ich profilem wychowawczym. Rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła jest neutralna światopoglądowo i że nie ma w niej miejsca dla osób, które mylą proces wychowawczy z indoktrynacją. Jest to prawda tak oczywista, że aż wstyd ją powtarzać. Choć może Ci się to wydać niepojęte, dobry Wychowawca potrafi wychowywać nie kryjąc swoich przekonań światopoglądowych, ale i nie narzucając ich swoim wychowankom. Zły, lepiej gdy ograniczy swoje zapędy wychowawcze do nauki dobrych manier. Chciałbym, aby rodzice mieli prawo do wyboru takich właśnie dobrych Wychowawców, ale to niestety fikcja. A swoją drogą większość rodziców wielce by się zdziwiła gdyby im powiedzieć, że mają swój profil wychowawczy.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > Rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła jest neutralna światopoglądowo i że nie ma w niej miejsca dla osób, które mylą proces wychowawczy z indoktrynacją. Jest to prawda tak oczywista, że aż wstyd ją powtarzać.
rodzice mają prawo oczekiwać że szkoła wychowa ich dzieci zgodnie z ich światopoglądem - to jest oczywiste.
Neutralny światopoglądowo to chyba Yeti słyszeli o nim wszyscy ale nikt nie widział.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >Rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła jest neutralna światopoglądowo i że nie ma w niej miejsca dla osób, które mylą proces wychowawczy z indoktrynacją. Jest to prawda tak oczywista, że aż wstyd ją powtarzać.> rodzice mają prawo oczekiwać że szkoła wychowa ich dzieci zgodnie z ich światopoglądem - to jest oczywiste. Kształtowanie światopoglądu należeć powinno do wyłącznej kompetencji rodziców, a od pewnego momentu również samych zainteresowanych, o których tak często zapominamy. Rodzice mogą tę swoją kompetencję scedować na innych, na przykład na Kościół. Szkoła jednak nie powinna się do tego w żadnym wypadku wtrącać > Neutralny światopoglądowo to chyba Yeti słyszeli o nim wszyscy ale nikt nie widział. Zapewne nie uwierzysz, ale zdarzają się niepijący kierowcy, nie biorący łapówek urzędnicy, honorowi politycy i szkoły neutralne światopoglądowo.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) |
> Kształtowanie światopoglądu należeć powinno do wyłącznej kompetencji rodziców, a od pewnego momentu również samych zainteresowanych, o których tak często zapominamy. Rodzice mogą tę swoją kompetencję scedować na innych, na przykład na Kościół. Szkoła jednak nie powinna się do tego w żadnym wypadku wtrącaćczyż nie może być szkoły katolickiej? ateistycznej? scjentystycznej. czy dla wyznawców voodoo ? dajmy wolny wybór rodzicom gdzie posyłać swoje dzieci - nie narzucajmy określonego światopoglądu czy też jego braku - niestety przy wszystkich wadach tylko szkolnictwo prywatne ma sensowne podstawy istnienia > >Neutralny światopoglądowo to chyba Yeti słyszeli o nim wszyscy ale nikt nie widział.> Zapewne nie uwierzysz, ale zdarzają się niepijący kierowcy, nie biorący łapówek urzędnicy, honorowi politycy i szkoły neutralne światopoglądowo.  nie mówiłem o gatunkach zagrożonych wyginięciem tylko o Yeti - kumasz różnicę 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) | >czyż nie może być szkoły katolickiej? ateistycznej? scjentystycznej. czy dla wyznawców voodoo ?
Mogą być takie szkoły, a katolickie nie tylko mogą ale nawet są. Ale są to szkoły prywatne, czyli niepubliczne. Ja cały czas piszę o szkołach publicznych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | no to co tu pisać publiczne też mają właściciela - czyli rząd gminę itd. czyli nauka jest tam wg. oficjalnego wzorca państwowego. Jak będziemy mieli państwo wyznaniowe to będą publiczne szkoły wyznaniowe jak ateistyczne to ateistyczne. Jak zwał tak zwał. Problem jest w tym kto za to płaci.
dlatego jedynym rozwiązaniem jest prywatyzacja szkolnictwa
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >To już przesada, żeby porównywać do totalitarnych komunistycznych zagrywek. Wyraźnie powiedziałem, że dobrze by było, a nie powiedziałem, że musi> Napisałeś drogi Kontraście to co napisałeś i nikt tego nie zmieniał : >Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia.Prawnikiem jesteś, czy co? Przypisujesz mi na siłę intencje jakich nie mam, choć jak się szuka to można znaleźć, oczywiście  > W odpowiedzi napisałem, że przypomina mi to retorykę z marca 68. Ówcześni retorycy, podobnie jak Ty, również nikogo do niczego nie zmuszali. Od zmuszania byli inni.Wiesz co, muszę pomyśleć, bo tylu sportowców z wieżowca obok nie ma co robić...  > >Rodzice maja prawo wiedzieć, kto wychowuje ich dzieci i powinni mieć prawo wyboru wychowawcy, którego przekonania są zgodne z ich profilem wychowawczym.> Rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła jest neutralna światopoglądowo...Już to gdzieś pisałem, nie ma takiej możliwości, bo neutralność światopoglądowa jest mitem. W takiej szkole może dałoby się uczyć tylko matematyki, chemii i podstaw fizyki, wszystkie inne przedmioty, chcąc czy nie wkraczają na teren jakiegoś światopoglądu. Chyba pomyślę dłużej nad tym tematem i napiszę gdzieś dłuższy artykuł. > i że nie ma w niej miejsca dla osób, które mylą proces wychowawczy z indoktrynacją. Jest to prawda tak oczywista, że aż wstyd ją powtarzać.Proponowałbym spojrzeć na sprawę innymi oczami i zobaczyć, że taką samą opinię o tzw. szkole neutralnej światopoglądowo, mogą mieć rodzice katolickich dzieci, zmuszanych do uczestniczenia w demoralizujących lekcjach, i którym narzuca się pewne poglądy. Czy to współczesne szykanowanie ludzi heteroseksualnych, którzy nie akceptują homoseksualizmu, wyzwiskami i nazywaniem ich "homofobami" nie kojarzy Ci się z ulubionymi czasami? My chrześcijanie co rusz jesteśmy atakowani przez różnych naprawiaczy świata, a ci są następni w kolejce. To też temat na inną okazję. > Choć może Ci się to wydać niepojęte, dobry Wychowawca potrafi wychowywać nie kryjąc swoich przekonań światopoglądowych, ale i nie narzucając ich swoim wychowankom. Zły, lepiej gdy ograniczy swoje zapędy wychowawcze do nauki dobrych manier. Chciałbym, aby rodzice mieli prawo do wyboru takich właśnie dobrych Wychowawców, ale to niestety fikcja.Uczyłem się pedagogiki i takie zasady znam. Sam przez pewien czas uczyłem w szkole. Tak na marginesie potwierdziłeś tu mój postulat ("nie kryjąc swoich przekonań światopoglądowych, ale i nie narzucając ich swoim wychowankom"), prawie o to mi chodziło. Jednak mimo to wolałbym, aby dzieci były wychowywane zgodnie z przekonaniami rodziców, co jest możliwe do wykonania, to tylko kwestia organizacyjna. Może nie wszędzie dałoby się to zrobić, ale w miastach nie powinno być problemem. Wtedy ateiści mieliby ateistyczną szkołę dla swoich dzieci, muzułmanie, świadkowie Jehowy itd. Jeśli nie dałoby się utworzyć oddzielnych szkół, to przynajmniej klasy. Szkoła neutralna światopoglądowo to jakaś abstrakcja, a może próba narzucenia swoich pomysłów światopoglądowych przez różne stowarzyszenia. > A swoją drogą większość rodziców wielce by się zdziwiła gdyby im powiedzieć, że mają swój profil wychowawczy.  Pewnie tak  Pozdrawiam! PS. Widzę, że częściowo ktoś mnie uprzedził. Na temat tej neutralności światopoglądowej może warto otworzyć nowy wątek.
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Nie przywiązujesz Kontraście zbytniej wagi do słów. Tam gdzie wystarczy jedno, Ty używasz dziesięciu. Ja staram się liczyć ze słowami. To pewnie wada w Twoich oczach, ale musisz się z tym pogodzić w dyskusjach ze mną.
>Tak na marginesie potwierdziłeś tu mój postulat ("nie kryjąc swoich przekonań światopoglądowych, ale i nie narzucając ich swoim wychowankom"), prawie o to mi chodziło.
Może jeśli przeczytasz po raz trzeci ! to, co sam napisałeś :
Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia
zaczniesz jednak uważać na to co piszesz.
Pisałeś o osobach publicznych. Odpowiedziałem Ci : "stosunki łączące Wychowawcę z wychowankiem to co innego niż stosunek łączący osobę publiczną z publicznością. Zupełnie co innego". Nie mogę zrozumieć dlaczego uparcie ignorujesz moje odpowiedzi. Czy dyskutujesz ze mną, czy sam ze sobą?
Twój pomysł, aby w murach jednej szkoły odbywało się w różnych klasach równolegle kształcenie światopoglądowe zgodne z różnymi światopoglądami jest po prostu absurdalny. Wystarczą lekcje religii, które niektórzy uczniowie spędzają na korytarzu. Nie są to przecież wymysły jakichś szczególnie napalonych przeciwników Pana Boga tylko fakty. Możesz o nich przeczytać na tym Forum w relacjach z pierwszej ręki. Naprawdę to do Ciebie nie dociera?
>Jednak mimo to wolałbym, aby dzieci były wychowywane zgodnie z przekonaniami rodziców, co jest możliwe do wykonania, to tylko kwestia organizacyjna
Lekcja religii na pierwszej lub ostatniej godzinie zajęć to tylko kwestia organizacyjna. Na jakim świecie żyjesz skoro wydajesz się nie wiedzieć o tym, jaki jest stosunek do owej kwesti organizacyjnej dyrektorów większości szkół?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Nie przywiązujesz Kontraście zbytniej wagi do słów. Tam gdzie wystarczy jedno, Ty używasz dziesięciu.Kiedyś pisałem krótsze zdania i używałem mniejszej liczby słów, to mnożyły się interpretacje, więc staram się pisać w miarę precyzyjnie. Trudno uniknąć jednak błędów. > Ja staram się liczyć ze słowami. To pewnie wada w Twoich oczach, ale musisz się z tym pogodzić w dyskusjach ze mną.Czy mam zaklaskać?  > >Tak na marginesie potwierdziłeś tu mój postulat ("nie kryjąc swoich przekonań światopoglądowych, ale i nie narzucając ich swoim wychowankom"), prawie o to mi chodziło.> Może jeśli przeczytasz po raz trzeci ! to, co sam napisałeś :> Osoby publiczne nie powinny ukrywać swoich przekonań, po to, aby inaczej myślący wiedzieli z kim mają do czynienia> zaczniesz jednak uważać na to co piszesz.> Pisałeś o osobach publicznych. Odpowiedziałem Ci : "stosunki łączące Wychowawcę z wychowankiem to co innego niż stosunek łączący osobę publiczną z publicznością. Zupełnie co innego". Nie mogę zrozumieć dlaczego uparcie ignorujesz moje odpowiedzi. Czy dyskutujesz ze mną, czy sam ze sobą?Wychowawcy to też osoby publiczne, może publika trochę mniejsza i mniej dojrzała, ale jednak. Szkoda, że od razu nie napisałem, to byś trzy razy nie powtarzał. Zresztą ja też nie zawsze trafnie odczytuję kontekst wypowiedzi. Może za szybko czytam? > Twój pomysł, aby w murach jednej szkoły odbywało się w różnych klasach równolegle kształcenie światopoglądowe zgodne z różnymi światopoglądami jest po prostu absurdalny.To Twoja opinia, a nie pewnik. Stosuje się to w prywatnych szkołach na całym świecie i jakoś się sprawdza. Tylko w Polsce na nic nie ma kasy i wszyscy na wszystko narzekają i nic się nie da. Zdecydowanie lepiej jest jednak, aby nie było podziału na klasy, ale aby całe szkoły miały określony profil, wtedy rodzice wybieraliby placówki jakie im odpowiadają. > Wystarczą lekcje religii, które niektórzy uczniowie spędzają na korytarzu. Nie są to przecież wymysły jakichś szczególnie napalonych przeciwników Pana Boga tylko fakty. Możesz o nich przeczytać na tym Forum w relacjach z pierwszej ręki. Naprawdę to do Ciebie nie dociera?To, że jakiś dyrektor nie ma zdolności organizacyjnych, albo robi to specjalnie, to już inna sprawa. Są dzieci, które nie chodzą na W-F, bo mają zwolnienie lekarskie, ale jakoś nikt nie robi tu awantury, też czasami czekają na korytarzu. > >Jednak mimo to wolałbym, aby dzieci były wychowywane zgodnie z przekonaniami rodziców, co jest możliwe do wykonania, to tylko kwestia organizacyjna> Lekcja religii na pierwszej lub ostatniej godzinie zajęć to tylko kwestia organizacyjna. Na jakim świecie żyjesz skoro wydajesz się nie wiedzieć o tym, jaki jest stosunek do owej kwesti organizacyjnej dyrektorów większości szkół?To do dyrektorów proszę kierować pretensje, a nie do Kościoła. Zresztą w tej sprawie rzuciłem hasło, które jest jakąś próbą pogodzenia wszystkich stron, lepszego rozwiązania nie widzę, bo neutralna światopogladowo szkoła jest absurdem i nie chcę czekać pokolenia, aż ktoś stwierdzi, że to się nie sprawdziło. Podobnie nie sprawdziło się wychowanie bezstresowe i wiele innych koncepcji wychowawczych i pomysłów na edukację. Liberalizm też już dawno się skompromitował, ale niektórzy nie chcą tego zaakceptować i odgrzewają to na nowo. Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>>Pisałeś o osobach publicznych. Odpowiedziałem Ci : "stosunki łączące Wychowawcę z wychowankiem to co innego niż stosunek łączący osobę publiczną z publicznością. Zupełnie co innego". Nie mogę zrozumieć dlaczego uparcie ignorujesz moje odpowiedzi. Czy dyskutujesz ze mną, czy sam ze sobą?
>Wychowawcy to też osoby publiczne, może publika trochę mniejsza i mniej dojrzała, ale jednak.
Kategoria osoby publicznej nie ma żadnego zastosowania do opisu relacji interpersonalnych występujących w procesie wychowania pomiędzy Wychowawcą a wychowankiem. Jak by powiedział Jan Lewandowski, podziwiany przeze mnie za niekonwencjonalne poglądy na istnienie atomów i upór z jakim się ośmiesza głosząc je na tym forum, popełniasz błąd ekwiwokacji.
>>Twój pomysł, aby w murach jednej szkoły odbywało się w różnych klasach równolegle kształcenie światopoglądowe zgodne z różnymi światopoglądami jest po prostu absurdalny. >To Twoja opinia, a nie pewnik. Stosuje się to w prywatnych szkołach na całym świecie i jakoś się sprawdza.
Czy to z kolei Twoja opinia, czy też wiedza? Jeśli wiedza to wskaż mi proszę jej źródło. Może być publikacja, może być wskazanie konkretnej szkoły z wyliczeniem światopoglądów (różnych) w duchu których kształcenie w owej szkole się odbywa.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam!
> Kategoria osoby publicznej nie ma żadnego zastosowania do opisu relacji interpersonalnych występujących w procesie wychowania pomiędzy Wychowawcą a wychowankiem. Nauczyciel jest osobą publiczną, jakkolwiek byś mnie przekonywał zdania nie zmieniam. Zresztą z takim określeniem spotkałem się, gdy uczyłem w szkole, ale już mam dosyć tego tematu. Jest pewna różnica między osobami publicznymi takimi jak mówcy, politycy itd., ale to nie zmienia charakteru funkcji nauczyciela. Wychowawca indywidualny, to już inna sprawa.
>Jak by powiedział Jan Lewandowski, podziwiany przeze mnie za niekonwencjonalne poglądy na istnienie atomów i upór z jakim się ośmiesza głosząc je na tym forum, popełniasz błąd ekwiwokacji. To jedna z Twoich ulubionych wstawek dołożyć komuś innemu i na końcu mnie. Tylko ja znam takie techniki i raczej rzadko mi się zdarza, abym nie zauważył. Sam analizuję swoje wypociny, bo czasami też mi się zdarzy. A jeśli chodzi o ekwiwokację to nie zawsze jest błędem. Ja lubię rzucać kontrasty i bawię się takimi pozornymi sprzecznościami. Ambiwalencja, czasami jest bliższa prawdzie niż skrajności. Gdzie tamten człowiek pisze o atomach? >>>Twój pomysł, aby w murach jednej szkoły odbywało się w różnych klasach równolegle kształcenie światopoglądowe zgodne z różnymi światopoglądami (...). > Czy to z kolei Twoja opinia, czy też wiedza? Jeśli wiedza to wskaż mi proszę jej źródło. Może być publikacja, może być wskazanie konkretnej szkoły z wyliczeniem światopoglądów (różnych) w duchu których kształcenie w owej szkole się odbywa. Nie pamiętam adresów szkół, ale choćby szkoły katolickie są tu najprostszym przykładem. Nie wszyscy nauczyciele są gorliwymi katolikami, bo trudno było znaleźć, ale szkoła ma taki charakter i nikomu tam nie przeszkadzają modlitwy i religia. Słyszałem też o łódzkiej szkole uczącej w pewnym profilu wychowawczym. Nie interesowałem się tym jakoś szczególnie, więc musiałbym poszukać więcej przykładów. Może zamiast walczyć o neutralną szkołę lepsza byłaby inicjatywa stworzenia szkół dla tej grupy dzieci, których rodzice należą do innej kultury niż większość społeczeństwa.
Pozdrawiam!
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >może być wskazanie konkretnej szkoły z wyliczeniem światopoglądów (różnych) w duchu których kształcenie w owej szkole się odbywa.> Nie pamiętam adresów szkół, ale choćby szkoły katolickie są tu najprostszym przykładem Muszę przyznać, że potrafisz mnie zaskoczyć jak nikt inny. Szkoły katolickie, w których kształcenie odbywa się w duchu światopoglądu innego niż chrześcijański równolegle z kształceniem w duchu światopoglądu chrześcijańskiego? W jednej klasie światopogląd chrześcijański, a w drugiej inny? Niby jaki? > Gdzie tamten człowiek pisze o atomach? Na przykład tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,29023#w29329, ale nie tylko. Bardzo lubi ten temat i często do niego wraca. Stąd mój podziw.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam ponownie! > Muszę przyznać, że potrafisz mnie zaskoczyć jak nikt inny. Szkoły katolickie, w których kształcenie odbywa się w duchu światopoglądu innego niż chrześcijański równolegle z kształceniem w duchu światopoglądu chrześcijańskiego? W jednej klasie światopogląd chrześcijański, a w drugiej inny? Niby jaki?Tym razem to Ty coś pokręciłeś, albo nie zrozumiałeś. Pisalem wyraźnie o jednoprofilowych szkołach. Czy wszystko trzeba pisać jak program dla aplikacji? Jak napiszę coś inaczej to zaraz "bad command please corect!"  > >Gdzie tamten człowiek pisze o atomach?> Na przykład tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,29023#w29329, ale nie tylko. Bardzo lubi ten temat i często do niego wraca. Stąd mój podziw.  Chyba niewłaściwy link podałeś, bo tam ani słowa o atomach. Zrzuć mi fragmenty na gadu, albo mailem, bo narobiłeś smaku a tu pusta micha. Akurat mnie zaciekawił ten temat. Pozdrawiam
Bóg jest miłością
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Twój pomysł, aby w murach jednej szkoły odbywało się w różnych klasach równolegle kształcenie światopoglądowe zgodne z różnymi światopoglądami jest po prostu absurdalny.
To zdanie powtórzyło się w naszej dyskusji już czterokrotnie, a Ty nadal udajesz że go nie ma i dyskutujesz na nieco inny temat. Zaczyna mnie to bawić. Jak długo potrafisz jeszcze to ciągnąć?
Podawany przez Ciebie przykład szkół katolickich to przykład szkół kształcących wszystkich uczniów w duchu światopoglądu chrześcijańskiego. Nie mam nic przeciw takim szkołom, a tym bardziej ich istnienia nie uważam za absurd. Żeby postawić kropkę nad i są to szkoły na prawach szkół publicznych jednak nie są publiczne. Wymóg neutralności światopoglądowej w tych szkołach nie obowiązuje.
>Chyba niewłaściwy link podałeś, bo tam ani słowa o atomach.
Link jest właściwy. Zabrakło Ci cierpliwości żeby odszukać moment w którym atomy wkraczają na arenę. Są tam nawet bardzo ładne kolorowe obrazki.
>Nauczyciel jest osobą publiczną, jakkolwiek byś mnie przekonywał zdania nie zmieniam
Nauczyciel (pracujący w szkole publicznej) może być uznany za funkcjonariusza publicznego chociaż nawet co do tego zdania są podzielone. Zaś funkcjonariusz publiczny i osoba publiczna to dwie różne rzeczy Poza tym nauczyciel nie jest dla mnie (niestety) synonimem Wychowawcy. Racz łaskawie zauważyć że konsekwentnie piszę ten wyraz z wielkiej liitery. Ponieważ jestem uparty powtórzę jeszcze raz : pojęcie osoby publicznej nie jest do niczego potrzebne przy refleksji nad procesem wychowawczym.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | >>Twój pomysł, aby w murach jednej szkoły odbywało się w różnych klasach równolegle kształcenie światopoglądowe zgodne z różnymi światopoglądami jest po prostu absurdalny. > To zdanie powtórzyło się w naszej dyskusji już czterokrotnie, a Ty nadal udajesz że go nie ma i dyskutujesz na nieco inny temat. Zaczyna mnie to bawić. Jak długo potrafisz jeszcze to ciągnąć? Coś Ty się uczepił tego tematu, przecież mam na mysli szkoły profilowane, a podział na klasy to pomysł z braku innych rozwiazań, tam gdzie jest za mało dzieci itd. Nie kontynułowałem tego zdania bo chyba napisałem w innym miejscu, że lepsze są oddzielne szkoły. Przed wojną były czasami klasy dla dzieci żydowskich i polskich, ale to mi się tylko obiło o uszy więc proponuję sprawdzić. Nie chcę już powielać tego tematu.
>Wymóg neutralności światopoglądowej w tych szkołach nie obowiązuje. Skąd wziąłeś takie hasło, pierwsze słyszę o takim wymogu. Stosujesz chyba metodę faktów dokonanych. Chyba, że Unia coś wymyśliła, a ja nie wiem.
Co do linku, nie chciał mi wskoczyć, ale znalazłem temat w inny sposób. Poczytałem o co chodzi i z tego, co pobieżnie przeczytałem wynikało, że chodziło o wątpliwości wobec możliwości zobaczenia atomu. Ja od dawna nie byłem w tym temacie na bieżąco i też się zdziwiłem, że już można zobaczyć. Mam nadzieję, że rzeczywiście jest już tak zaawansowana technika i nikt nie robi nas w konia. Co do chemii, to prawie wszystko zapomniałem, ale o masach atomowych pamiętam jeszcze, dlatego tu chyba się dużo nie zmieniło. Jednak sposób w jaki forumowicze odnosili sie wobec niewiedzy innego przypominał zarozumiałe przechwałki dzieciaków w piaskownicy.
Bóg jest miłością
|
|
| Oskar (34 punktów) | A ja odetnę się od tej zażartej dysputy i przedstawię sprawę z punktu widzenia ucznia (maturzysty): Ostatnie klasy szkół średnich mają bardzo krótki rok szkolny, drugi semestr trwa niecałe 2 miesiące, a co się dzieje podczas tego najważniejszego i najkrótszego roku? W mojej szkole: odpust x 2- bo dwie parafie w okolicy (czytaj: wyjścia na msze, nabożeństwa i inne "uroczystości"- rzecz jasna w ramach godzin lekcyjnych) uroczyste spotkanie z kierowcą papieża (w ramach godzin lekcyjnych) msze święte z okazji rocznic (niekoniecznie okrągłych) urodzin, śmierci, rozpoczęcia pontyfikatu JP II (w ramach godzin lekcyjnych) rekolekcje (3 dni wyjęte z dziennika) i jeszcze kilka innych okazji przez które przepadają pojedyncze lekcje. Jestem uczniem szkoły publicznej w 35- tysięcznym mieście, ale niestety szkoła coraz większy nacisk kładzie nie na np. naukę angielskiego, ale na odpowiednie wychowanie w duchu jedynie słusznej wiary. Rzecz jasna wobec powyższych "uroczystości" nie ma alternatywy- nikt nie myśli o zapewnieniu możliwości udziału w lekcjach zastępczych, ani nie stwarza np. możliwości przeczekania tego w bibliotece, na większości z tych "uroczystości" sprawdzana jest obecność... W pierwszej klasie zamiast na rekolekcje poszedłem do szkoły (nauczyciela żadnego, pani sekretarka gdzieś wyszła, miałem się zameldować dyrektorowi odpowiadającemu za sprawy uczniowskie). Czekałem ponad godzinę, żeby usłyszeć: "dla takich jak ty nie mam czasu..." Od tej pory rekolekcje spędzałem najczęściej przed monitorem komputera (rzecz jasna nie w szkolnej pracowni ani w bibliotece, tylko w domu). Cisną mi się na usta różne nieparlamentarne słowa, ale powiem krótko: obowiązkiem statutowym szkoły jest zapewnienie uczniom możliwości zdobywania wiedzy zawartej w programie nauczania. To obowiązek szkoły, a moje prawo! z którego korzystam jak mogę- moja frekwencja na lekcjach wynosi niemal 100%, w tym 4 dni choroby przez 3 lata- niestety o wiele więcej lekcji odebrano mi przeznaczając je na ww. "uroczystości". Miejsce religii powinno być w kościołach, świetlicach parafialnych itd. Niech już będą te 2 godziny tygodniowo katechezy, ale szanowni dyrektorowie szkół (nie tylko mojej): nie zmuszajcie uczniów do czegoś, w czym nie wszyscy chcą brać udział, ale przez co wszyscy tracą...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|