Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czeskie "Je suis Polonais" w Europarlamencie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
19-01-2016 20:40Mariusz Agnosiewicz (moderator)Czeskie "Je suis Polonais" w Europarlamencie
0 na 18
W Parlamencie Europejskim odbyła się bardzo ciekawa debata o Polsce. Pretekst troski o praworządność w Polsce sprowokował europarlament do wielu głębokich refleksji o kształcie samej wspólnoty europejskiej. W szczególności krytyki odejścia od korzeni integracji europejskiej. W obecnej Unii za dużo jest mówienia o "wartościach", za mało natomiast poszanowania idei subsydiarności, czyli przesuwania na poziom wspólnotowy tylko tych kwestii, które nie mogą być rozwiązane inaczej jak wspólnie. Aktualna Unia zajmuje się dozwoloną długością płomienia świec czy redefiniuje status ontologiczny ślimaka jako "ryby śródlądowej" (bo się wtedy lepiej kasa zgadza) - tymczasem prawdziwie ogólnoeuropejskie problemy - jak unia energetyczna! - pozostają nierozwiązane.
Dzisiejsza debata była sukcesem Polski, która sprowokowała tego zbiurokratyzowanego molocha do pogłębionej refleksji nad samą Unią. Większość wypowiadających się stanęła po stronie Polski, co należy podkreślić - z bardzo różnych narodów europejskich, przedstawicieli Niemiec nie wyłączając. Hans-Olaf Henkel powiedział: "Jeśli jakiś naród nie potrzebuje pouczeń o tym jak walczyć o wolność i demokrację to jest to Polska". Europoseł z Czech Petr Mach wystąpił z plakietką "Jestem Polakiem", co powtórzył później po nim także europoseł z Francji.


W debacie padały wyraziste głosy antyunijne. Janusz Korwin-Mikke swoje wypowiedzi kończył w stylu Katona Starszego "A poza tym sądzę, że Unia Europejska musi być zniszczona". Niemniej jednak premier Szydło prezentowała wyraziście proeuropejską oraz prounijną optykę. Spór nie dotyczy więc kwestii przynależności Polski do Unii, lecz modelu funkcjonowania Unii - jako związku narodów, których suwerenność rośnie a nie maleje dzięki wspólnocie (jest to możliwe przy poszanowaniu idei subsydiarności). Unia nie ma być balastem biurokratycznym i centralistycznym, lecz środkiem ochrony wspólnych interesów i przestrzeni wolności. Ten spór o Polskę może się zamienić w spór o Unię, a konkretnie - niemiecki hegemonat w Unii - tym bardziej, że nad polityką kanclerz Merkel gromadzą się coraz większe czarne chmury.


Najbardziej niezrozumiały jest głos o zamachu na media. Jeśli ktoś twierdzi, że media dotąd były wolne, choć publicystyka i informacja była 99% prorządowa, to sięga himalajów hipokryzji. Warto sobie uświadomić, że dotąd w Polsce mieliśmy do czynienia z kuriozalną sytuacją, w której niemal cały "wolny" mainstream koncentrował się głównie na krytyce opozycji a nie rządu. Czy ulegnie to zmianie - miejmy nadzieję, ale pewne jest, że media nie mogą być w żaden sposób zepsute w swym upolitycznieniu, gdyż osiągnęły dno absolutne. Logicznie więc rozumując: może być w najgorszym razie tak samo lub tylko lepiej. Póki co trudno jest powiedzieć jak będzie, lecz daje się zauważyć powrót widzów do telewizji publicznej: według badania z ostatniego weekendu oglądalność Wiadomości TVP sięgnęła 4,4 mln widzów (wobec 3,3 mln widzów Faktów TVN).

Wystąpienie Szydło: ec.europa.(*)5063&sitelang=en&videolang=INT
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Osobiście jestem zszokowany skalą demagogii i pustosłowia, jaka wylała się w trakcie tej debaty. Zagraniczni deputowani sprawiali wrażenie, że nie mają najmniejszego pojęcia o meritum sprawy, natomiast odważnie szafowali jakimiś kalkami, stereotypami i sloganami, które sprowadziły tę debatę do jakiejś karykaturalnej bufonady i parady egotyzmu. Ordynarnie wykorzystano mieszanie się w polskie sprawy jako pretekst i trampolinę do politycznej autopromocji, z której nic nie wynika ani dla Polski, ani dla Europy. Ale chyba głównie o to chodzi teraz w polityce - narobić dużo szumu, głównie wokół siebie, bez względu na konsekwencje. Od sprzątania tego bałaganu są inni.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
19-01-2016 21:05
 Ocena 14 na 16
Radoslavus (546 punktów)
(zablokowany)
>W Parlamencie Europejskim odbyła się bardzo ciekawa debata o Polsce. Pretekst troski o praworządność w Polsce sprowokował europarlament do wielu głębokich refleksji o kształcie samej wspólnoty europejskiej. W szczególności krytyki odejścia od korzeni integracji europejskiej. W obecnej Unii za dużo jest mówienia o "wartościach", za mało natomiast poszanowania idei subsydiarności, czyli przesuwania na poziom wspólnotowy tylko tych kwestii, które nie mogą być rozwiązane inaczej jak wspólnie. Aktualna Unia zajmuje się dozwoloną długością płomienia świec czy redefiniuje status ontologiczny ślimaka jako "ryby śródlądowej" (bo się wtedy lepiej kasa zgadza) - tymczasem prawdziwie ogólnoeuropejskie problemy - jak unia energetyczna! - pozostają nierozwiązane.

Powody dla których się odbyła to niewykonanie przez nasze władze wyroku TK a poza tym idiotyczne działania i wypowiedzi wysoko postawionych członków PiS/ZP. To, że jakiś kraj zaczyna zmierzać ku autorytaryzmowi JEST kwestią ogólnoeuropejską. Nikt Białorusi do Unii nie przyjmie z powodów oczywistych. Gdyby PiS z gorącą głową nie chciał robić rewolucji ignorując przy tym prawo i konstytucję, to debata o naszym kraju nie odbyłaby się.

>Dzisiejsza debata była sukcesem Polski, która sprowokowała tego zbiurokratyzowanego molocha do pogłębionej refleksji nad samą Unią. Większość wypowiadających się stanęła po stronie Polski, co należy podkreślić - z bardzo różnych narodów europejskich, przedstawicieli Niemiec nie wyłączając. Hans-Olaf Henkel powiedział: "Jeśli jakiś kraj w Europie nie potrzebuje pouczeń jak walczyć o wolność to jest to Polska". Europoseł z Czech Petr Mach wystąpił z plakietką "Jestem Polakiem", co powtórzył później po nim także europoseł z Francji.

Nie - to była kompletna porażka Szydło. Ta kobieta nie odpowiadała na niewygodne pytania a Pan kompletnie bezmyślnie za miarę sukcesu przyjął poparcie jakie dostała od ultraprawackich i radykalnie antyunijnych/proputinowskich parlamentarzystów. Hans-Olaf Henkel to polityk nacjonalistycznej Alternatywy dla Niemiec (Na pewno niemieccy nacjonaliści są dla nas wymarzonym sojusznikiem) a Peter Mach to polityk na miarę naszego Korwina. Tylko nie mówi o gwałceniu kobiet i hilterze. Świetnie zresztą podsumowała to posłanka partii zielonych.

>W debacie padały wyraziste głosy antyunijne. Janusz Korwin-Mikke swoje wypowiedzi kończył w stylu Katona Starszego "A poza tym sądzę, że Unia Europejska musi być zniszczona". Niemniej jednak premier Szydło prezentowała wyraziście proeuropejską oraz prounijną optykę. Spór nie dotyczy więc kwestii przynależności Polski do Unii, lecz modelu funkcjonowania Unii - jako związku narodów, których suwerenność rośnie a nie maleje dzięki wspólnocie (jest to możliwe przy poszanowaniu idei subsydiarności). Unia nie ma być balastem biurokratycznym i centralistycznym, lecz środkiem ochrony wspólnych interesów i przestrzeni wolności. Ten spór o Polskę może się zamienić w spór o Unię, a konkretnie - niemiecki hegemonat w Unii - tym bardziej, że nad polityką kanclerz Merkel gromadzą się coraz większe czarne chmury.

Niemcy są najpotężniejszym i najbardziej wpływowym Unii, bo są jej najludniejszym i najsilniejszym gospodarczo członkiem. Równie dobrze za 30-40 lat takim krajem może być Francja albo Wielka Brytania - jeżeli po drodze nie wyjdzie z Unii lub się nie rozpadnie. Szydło może sobie mówić co jej się podoba i wnosić peany na cześć UE, ale europosłowie czy ministrowie SZ innych krajów wiedzą co o UE mówi np. posłanka Pawłowicz. I te słowa w takim kontekście są absurdalne a przez ten dysonans Szydło wypada nieszczerze.
PS Unię trzeba reformować, ale takie partie jak KORWiN czy AfD są akurat ostatnimi, z których rad miałbym korzystać.

>Najbardziej niezrozumiały jest głos o zamachu na media. Jeśli ktoś twierdzi, że media dotąd były wolne, choć publicystyka i informacja była 99% prorządowa, to sięga himalajów hipokryzji. Warto sobie uświadomić, że dotąd w Polsce mieliśmy do czynienia z kuriozalną sytuacją, w której niemal cały "wolny" mainstream koncentrował się głównie na krytyce opozycji a nie rządu.

TVP Info i telewizja publiczna mimo swoich mankamentów miały do tej pory najbardziej obiektywny przekaz i najbardziej profesjonalną ekipę dziennikarską. Proszę o dane, które mówią że 99% informacji pojawiających się w mediach to propaganda prorządowa. Niemniej zgadzam się, że mainstream bardzo ulgowo traktował PO.

>Czy ulegnie to zmianie - miejmy nadzieję, ale pewne jest, że media nie mogą być w żaden sposób zepsute w swym upolitycznieniu, gdyż osiągnęły dno absolutne. Logicznie więc rozumując: może być w najgorszym razie tak samo lub tylko lepiej.

Dno w swym upolitycznieniu - owszem - ale gdyby przyłożyć miarkę np. proplatformerskiego/petrusowego TVN do Republiki czy Trwam, to mediów prawicowych nie da się określić inaczej niż absolutnie PiSowskich. A to co odwala teraz Kaczyński z mediami publicznymi to jest zgroza.

>Póki co trudno jest powiedzieć jak będzie, lecz daje się zauważyć powrót widzów do telewizji publicznej: według badania z ostatniego weekendu oglądalność Wiadomości TVP sięgnęła 4,4 mln widzów (wobec 3,3 mln widzów Faktów TVN).

Dane do tego badania bym prosił, bo ostatnio sprawdzałem i zamiast wzrostu był ubytek o 350 tysięcy widzów - do poziomu 3,7 mln. widzów.


Najgorsza jest klasowa samoświadomość
20-01-2016 04:04 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>Nikt Białorusi do Unii nie przyjmie z powodów oczywistych.<
Czego nie można powiedzieć o kalifacie sułtana z Konstantynopola. Egowahn wypełnia wszystkie wartości.
Radoslavus (546 punktów)
(zablokowany)
I dlatego nie ma i nie będzie go w Unii. Nawet mizdrzenie się polityków UE z Tuskiem na czele ma na celu zatrzymać falę uchodźców. Jeżeli Erdogan będzie dalej łamał dane słowo, to zostanie odpowiednio potraktowany. Unia i Demokracja ma ostre kły, ale bardzo rzadko ich używa.

Najgorsza jest klasowa samoświadomość
PerverserPerser (579 punktów)
>Unia i Demokracja ma ostre kły, ale bardzo rzadko ich używa.<
Dlaczego nie używa? Od dziesięciu lat nieprzerwanie NATO prowadzi wojny o nowe rynki zbytu i surowce. A kto nie wejdzie do NATO ten do Unii się nie dostanie.
20-01-2016 20:21 
 Ocena 1 na 1
Radoslavus (546 punktów)
(zablokowany)
A pod słowem "nieprzerwanie" to jakie wojny?

Najgorsza jest klasowa samoświadomość
19-01-2016 21:29
 Ocena 9 na 11
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Szydło powtarzała w kółko w swoich kolejnych wystąpieniach, że jej rząd ma demokratyczny mandat do realizacji obietnic wyborczych, sugerując przy tym kłamliwie, że jest to wola wszystkich Polaków; że Trybunał Konstytucyjny działa bez problemu (nie wspominając rzecz jasna, że Duda złamał Konstytucję nie odbierając przysięgi od sędziów TK wybranych zgodnie z prawem a obecny sejm złamał Konstytucję wybierając nowych sędziów); wekslując dyskusję na temat historii Polski; co i raz próbując odciągnąć uwagę od tematu dzisiejszego posiedzenia stwierdzając, że kraje UE mają większe problemy niż działania jej rządu w Polsce.

Podsumowując rżnęła głupa, na szczęście nie wszyscy to kupili i sprawa łamania prawa przez rząd i parlament PiS-wski będzie miała ciąg dalszy.

PS Szydło biła brawo, gdy Korwin Mikke na zakończenie każdego ze swoich wystąpień plótł o konieczności zniszczenia UE.
19-01-2016 22:12 
 Ocena 2 na 6
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Szydło wypadła świetnie. Z tego, co rozumiem, plan jest taki, żeby bałagan po poprzednim rządzie posprzątać przy udziale i z namaszczeniem instytucji unijnych. Otwarcie przyznała, że z tym bałaganem jest obecnie problem. Gdy mowa o propozycjach, chodzi zapewne o zasygnalizowanie gotowości do negocjacji.
Na szczęście, nie wystrzelała się od razu z całej amunicji. Zapewne ktoś przewiduje, że będzie jeszcze wiele okazji do ostrego prania brudów i pokazania dzieła politycznych poprzedników w odpowiednim świetle i kontekście.
Fajne klimaty.

Tempo mówienia bardzo dobre. Jedyne, co premierka mogłaby poprawić, to znacznie ograniczyć dygresyjność i złożoność gramatyczną swoich wypowiedzi, bo to co doskonale brzmi po polsku, chwilami sprawiało wrażenie zupełnie nieprzekładalnego na języki obce dla tłumaczy symultanicznych, którzy zwyczajnie dostawali przy Szydło zadyszki.
Używanie zdań prostych lub co najwyżej jednokrotnie złożonych z pewnością ułatwiłoby pracę tłumaczy, a więc pozytywnie wpłynęło na komunikatywność przekazu na takich forach, jak Europarlament.

youtu.be/0QkJLKhXAss

>PS Szydło biła brawo, gdy Korwin Mikke na zakończenie każdego ze swoich wystąpień plótł o konieczności zniszczenia UE.

A w której minucie debaty, bo nie zauważyłem?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
19-01-2016 23:02 
 Ocena 2 na 2
GrzeTor (1279 punktów)
"Duda złamał Konstytucję" - które konkretnie paragrafy?
19-01-2016 23:41 
 Ocena 7 na 7
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
>"Duda złamał Konstytucję" - które konkretnie paragrafy?
Złamał Konstytucję nie stosując się do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, w której zapisano:

Cytat:
Art. 21. 1. Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w terminie 30 dni od dnia wyboru, ślubowanie następującej treści [...]
1a. Złożenie ślubowania rozpoczyna bieg kadencji sędziego Trybunału.

Duda złamał przepisy dwukrotnie. Po pierwsze uniemożliwił osobom wybranym na stanowisko sędziego Trybunału (Konstytucyjnego) złożenie ślubowania, co było jego psim obowiązkiem, po wtóre nie zakwestionował wyboru nielegalnie wybranych sędziów uchwałą PiS-owskiej sejmu.

Trochę dobrej woli, a nie musiałbyś ośmieszać się publikowaniem pytań świadczących o twojej niewiedzy.
20-01-2016 14:13 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Trochę dobrej woli, a nie musiałbyś ośmieszać się publikowaniem pytań świadczących o twojej niewiedzy.

Od wyrażenia przypuszczenia w zakresie istnienia podejrzeń, że prezydent być może złamał ustawę, do kategorycznego stwierdzenia, że złamał Konstytucję RP droga bardzo daleka; a do tego, że gdyby nawet ewentualnie można to było tak interpretować, że ponosi za to całą i wyłączną odpowiedzialność, i zasługuje w związku z tym na jakąś karę - to nawet kręta i wyboista.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
20-01-2016 21:54 
 Ocena 1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)
To ja jeszcze raz powtórzę, że pytanie było o to które konkretnie artykuły Konstutucji złamał wg ciebie Andrzej Duda. Proszę o artykuły Konstytucji, a nie ustawy.
21-01-2016 10:44 
 Ocena 5 na 5
piotr35 (1843 punktów)
>To ja jeszcze raz powtórzę, że pytanie było o to które konkretnie artykuły Konstutucji złamał wg ciebie Andrzej Duda. Proszę o artykuły Konstytucji, a nie ustawy.

Dz.U.1997.78.483 - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Art. 190
1. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

W dniu 3.12.2015 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, w sprawie K 34/15, rozstrzygając jednoznacznie wątpliwości w przedmiocie konstytucyjności dokonanego przez Sejm wyboru 5 sędziów TK. W uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca podkreślił, że przyjęcie ślubowania 3 legalnie wybranych sędziów jest konstytucyjnym obowiązkiem Prezydenta, a ponieważ ustawa nie określa terminu, w którym ma być on zrealizowany należy uznać, że przyjęcie ślubowania powinno mieć miejsce niezwłocznie.

Prezydent Duda do dzisiaj łamie ostateczny i powszechnie obowiązujący (zgodnie z Art. 190 Konstytucji RP) wyrok TK.
21-01-2016 18:07 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

:D

To bardzo ciekawa interpretacja. Osobiście bardzo chętnie dowiedziałbym się, czy ktokolwiek poniósł jakąkolwiek odpowiedzialność za nierealizowanie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w latach 2007-2015. W końcu - zgodnie z przyjętą tu interpretacją - każde niezrealizowanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jest złamaniem Konstytucji. To pewnie bardzo poważna sprawa...



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
piotr35 (1843 punktów)
>W końcu - zgodnie z przyjętą tu interpretacją - każde niezrealizowanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jest złamaniem Konstytucji
Są różne wyroki TK. Niektóre polegają na tym, ze trzeba tylko ruszyć dupę i zrobić coś natychmiast, natomiast większość wymaga wdrożenia procesu legislacyjnego i zmiany prawa, wiec TK daje rządowi czas na zmiany, np. 18 miesięcy.

Niewielu wie, ze poprzedni rząd PiS, wojujący nawet już wówczas z TK, pozostawił swoim następcom grubo ponad 200 niezrealizowanych wyroków TK. Te 40 dzisiaj jest jeszcze do realizacji, ale każde orzeczenie ma swoje własne terminy i te są przestrzegane.

Dudzie TK powiedział bardzo wyraźnie: "niezwłocznie" i dlatego Duda jednoznacznie złamał art.190 konstytucji.
22-01-2016 19:08 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Dudzie TK powiedział bardzo wyraźnie: "niezwłocznie" i dlatego Duda jednoznacznie złamał art.190 konstytucji.

Niezwłocznie, czyli w "najkrótszym możliwym czasie"? To pozostawia bardzo szerokie pole do interpretacji...


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
21-01-2016 21:39 
 Ocena 1 na 3
GrzeTor (1279 punktów)
We wszelkich rozważaniach o TK warto przyjmować, że jest to instytucja o pewnym stopniu nieprawdomówności, która korzystając z bezkarności (immunitety, brak kontroli jakości wyników swojej pracy, brak przewidzianych konsekwencji jawnego kłamstwa) czasami wydaje fałszywe orzeczenia. Ja już pisałem - "największym wrogiem Konstytucji jest Trybunał Konstytucyjny". I to co podałeś, jest właśnie tego przykładem.
Otóż w Konstytucji nie ma w ogóle jakichkolwiek przepisów o uczestnictwie prezydenta w wyborze sędziów TK. Prezydent uczestniczy jedynie w wyborze sędziów sądów powszechnych i SN. Uwikłanie Prezydenta w workflow powoływania nowych sędziów TK to jest wymysł ustawowy, a nie konstytucyjny - występuje tylko w ustawie, a nie w Konstutucji. Nie może być złamaniem Konstytucji niewypełnienie jakiegoś obowiązku, którego w Konstytucji w ogóle nie ma. Jest więc fałszywym twierdzenie, że Prezydent ma konstytucyjny obowiązek przyjmowania ślubowania od sędziów. A takie twierdzenie jest w przytoczonym przez ciebie orzeczeniu Trybunału.
Ale jest jeszcze gorzej - wg Konstucji najwyższą władzę mają: Sejm, Sentat, Prezydent, referendum. A nie TK - TK nie jest najwyższą władzą w Polsce. W podanym przez ciebie orzeczeniu TK ewidentnie stawia się nad Prezydentem, wydając mu rozkazy o tym, co on ma robić i w jaki sposób ma kształtować swój harmonogram prac.
Czyli sam podałeś orzeczenie, które: 1) jest fałszywe, 2) nie jest oparte na treści Konstytucji, ale na własnych wymysłach TK 3) jest próbą przywłaszczenia najwyższej władzy w państwie przez TK.
Gdy już zrozumiesz, że nie wszystkie wyroki TK o zgodności z Konstytucja są prawdziwe, i że ten do nich należy, to będzie dla ciebie jasne, że to co powiedziałeś wygląda następująco: "działanie Prezydenta nie jest zgodne z orzeczeniem TK, które nie wynika z Konstytucji i nie jest z nią zgodne".
Sama Konstytucja jest tutaj wadliwa, nie przewiduje bowiem w ogóle żadnego sposobu eliminacji wadliwych, fałszywych, urągającego zasadom logiki, niezgodnych w sposób oczywisty z Konstytucją itp. orzeczeń TK. A teraz już się ich nazbierało, zaśmieciły prawodawstwo i będą do czasu aż wprowadzi się sposób oczyszczenia z nich. Np. jakiejś kontroli jakości merytorycznej wszystkich orzeczeń TK przeprowadzonej przez niezależne instytucje kontrolne, audytowe. Albo dopuszczeniu metod typu crowdsourcing w celu oceny orzeczeń TK, aby oceniały je miliony.
Co więcej - sama Konstytucja mówi, że domyślnym sposobem jej używania jest używanie jej bezpośrednio - czyli m.in. bez pośrednictwa TK. Tymczasem z ostatniego zachowania TK widać, że stara się on rozszerzyć swoją funkcję, na każdy przypadek związany z Konstytucją, zmonopolizować użycie Konstytucji, zastępując użycie bezpośrednie pośrednictwem TK.
Jedynym sposobem na zapobieżenie fałszowania Konstytucji przez wyroki "ostateczny" organów sądowych wydaje się być zmiana samej Konstytucji. Aby zarówno z zasady do bezpośredniego stosowania jak i z formy przystosowana do bezpośredniego stosowania, w tym napisana w konkretny, wyczerpujący sposób, a nie tylko jakiś zbiór sloganów. Plus musi być "antifragile" - odporna na sytuacje wyjątkowe, zawierająca algorytmy wyjścia z sytuacji wyjątkowych do stanu zgodnego z Konstytucją.
22-01-2016 08:41 
 Ocena 4 na 4
piotr35 (1843 punktów)
>Gdy już zrozumiesz, że nie wszystkie wyroki TK o zgodności z Konstytucja są prawdziwe
To kompletnie bez znaczenia, co ty, ja, albo ktokolwiek inny sobie uważa. Czy one są "prawdziwe", "nieprawdziwe", "fałszywe", "wydumane", czy jakiekolwiek inne.
Zgodnie z polską konstytucją "Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne". Kropka. Koniec dyskusji.

Jeśli komuś się ten artykuł konstytucji się nie podoba, to może go zmienić większością konstytucyjną, ale nie zwykłą ustawą. Dopóki tego nie zrobi "Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne". Kropka.
Czego nie rozumiesz w słowach "ostateczne" i "obowiązujące"?
GrzeTor (1279 punktów)
Promowany przez ciebie system prawny dopuszczający kłamstwo prawdopodobnie wyglądałby następująco: Trybunał kłamie, że jego orzeczenia są zgodne z Konstytucją, sądy kłamią, że ich wyroki są zgodne z orzeczeniami Trybunału, a Policja kłamie, że wykonuje te wyroki sądów. Albo jeszcze inaczej: rząd, prezydent, sądy, prokuratura, policja zgodnie kłamią (conesensus!), że TK nie istnieje.

Po prostu nie da się zbudować poprawnie funkcjonującego systemu prawa dopuszczając kłamstwo. W dotychczasowych systemach prawa są ukryte założenia:
1) Aplikowanie prawa, rozpatrywanie spraw odbywa się obowiązkowo w oparciu o logikę. Tzn. decyzja zapada na podstawie informacji dotychczących sprawy, przepisów prawa, oraz będących powszechnie znanymi, zewnętrznymi w stosunku do prawa zasadach logiki - które są mechanizmem roboczym, stosowanym do przetwarzania przepisów prawa. To m.in. odróżnia normalne stanowiska decyzyjne od stanowiska sędziego: np. właściciel firmy prywatnej może o jej losie decydować na podstawie losowania monetą, a sędzia nie może decydować na podstawie losowania. Sędzia jest bardziej procesorem, który przetwarza prawo stosując logikę jako system operacyjny niż prawdziwym decydentem ze swobodą decyzji.
2) System prawny opiera się na prawdzie. W każdym aspekcie: zarówno informacje o sprawie muszą być prawdziwe, do stosowana musi być prawdziwa treść prawa (a nie jakaś przeróbka, mutacja przepisów), poprawne przepisy logiki, a nie jakaś własna logika, jak i wyroki nie mogą być przerabiane.

Takie założenia: o stosowaniu prawdy i o logice jako metodzie rozpatrywania prawa są niejawnie stosowane zarówno przez ustawodawcę, jak i głosujących np. w referendum na Konstytutcję.

I właśnie te założenia stara się zgwałcić PO i jej agenci w TK. Wg moich obserwacji aktualny mechanizm działania TK jest taki, że: PO zwraca się do niego o ustalenie niezgodności z Konstytucją ustawy uchwalonej przez PiS, a TK potwierdza to co chce PO - niezależnie od tego czy ustawa w rzeczywistości (tzn. aplikując mechanizmy logiki do treści Konstytucji) jest zgodna z Konstytucją czy nie. Dopiero potem, po potwierdzeniu tego co chciało PO w orzeczeniu, TK pisze jakieś kiladziesiąt stron kręcenia słowami i naginania logiki - tzw. uzasadnienie.

Czyli nie jak powinno być: 1) Dane wejściowe: Konstytucja, Ustawa, 2) Przetwarzanie za pomocą logiki 3) Orzeczenie jako wynik przetwarzania

Ale tak: 1) Wynik jest założony z góry 2) Ten założony z góry wynik jest wpisywany do orzeczenia 3) Najtrudniejszy etap: propaganda zwana uzasadnieniem; starająca się zmanipulować czytelnikiem, żeby myślał, że decyzja była podjęta poprawnie.

I niestety wg mnie dotychczas takie wadliwe i szkodliwe działanie się TK się udaje. A to dlatego, że nie ma żadnego mechanizmu kontroli nad działaniem TK, ani nawet mechanizmu reklamacji jego wadliwych orzeczeń. To jest krytyczny błąd systemu prawa w Polsce. Aby system prawa działał, muszą być sposoby usuwania wadliwych lub kłamliwych orzeczeń.

Oznacza to też, że w wyniku historii wadliwych lub fałszywych orzeczeń TK między prawem i Konstytucją został postawiony mur z kłamstw, manipulacji i błędów, który powoduje, że Konstytytucja umiera.
23-01-2016 14:01 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>TK potwierdza to co chce PO
Gdybyś zechciał przeanalizować wyroki TK choćby z 2015 roku, to wtedy z pełnym zdziwieniem zauważyłbyś, ze bardzo, bardzo wiele wyroków TK było niezgodnych z chciejstwem PO, a nawet całkowicie wbrew temu chciejstwu.
Cały twój wywód możesz sobie więc wsadzić dokładnie tam gdzie myślisz. Tam jest jego miejsce. No i kompromitacji by nie było.
23-01-2016 17:25 
 Ocena 3 na 3
GrzeTor (1279 punktów)
Przypominam, że moja wypowiedź jest przede wszystkim odpowiedzią na twoje wyznanie, że nie jest istotne, czy wyroki są nieprawdziwe, fałszywe wydumane:

"To kompletnie bez znaczenia, co ty, ja, albo ktokolwiek inny sobie uważa. Czy one są "prawdziwe", "nieprawdziwe", "fałszywe", "wydumane", czy jakiekolwiek inne."

I udowadnia ona, że nie tylko jest to sprawa ważna, lecz wręcz krytyczna dla funkcjonowania systemu prawa. Zamiast odpowiedzieć na tą ważną ogólną, strategiczną kwestię strukturalną skupiasz się natomiast na tymczasowym temacie PO vs. TK vs. PiS, co jest sprawą drugorzędną, bo chwilową. Myślę także, że nie masz racji co do tego, że TK było przeciw PO. Jako miarę proponuję przyjąć kwotę netto orzeczeń: np. wśród korzystnych dla PO wyroków jest zwinięcie 150 mld z OFE.

Drastycznym naruszeniem Konstytucji przez TK jest także sprawa nieprawdziwego potwierdzenia przez TK zgodności z Konstytucją paragrafu o obrazie uczuć religijnych. Przykładowo w uzasadnieniu TK wije się jak piskorz, aby uniknąć zastosowania art. 25 ust. 2 "Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.". W konsekwencji nie rozpatruje zgodności ustawy z konstytucją tylko z wybranym przez siebie fragmentem Konstytucji, bez tego artykułu. Co samo w sobie jest sprzeczne z Konstytucją, która mówi, że "Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach: zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją", tzn. zgodności z całą Konstytucją, a nie jej wybranym fragmentem.

Z wybranym fragmentem też ta ustawa nie jest zgodna, ale TK pokrywa to dużą ilością prawniczo brzmiącego tekstu. W szczególności Konstytucja mówi jasno: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.", jest wprawdzie fragment o możliwości ograniczenia, ale tylko jeżeli nie narusza to istoty prawa: "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.".

Otóż istotą tego co Doda zrobiła było wyrażenie swoich przekonań światopoglądowych. Ta właśnie istota została naruszona przez skazanie jej. A TK to naruszenie Konstytucji przyklepał. To jest ten twój TK, którego tak bronisz - organizacja walcząca z gwarantowaną w Konstytucji wolnością wypowiedzi.
21-01-2016 18:26 
 Ocena 4 na 4
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Duda uniemożliwił pracę trzem sędziom TK wybranym w poprzedniej kadencji sejmu, a tym samym uniemożliwił normalne działanie TK. Odpowiednich artykułów w Konstytucji nt. TK sam sobie poszukaj.
21-01-2016 19:43 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Przepisy to przepisy - nie ma przepisów na każdą ewentualność. Wtedy ważna jest polityczna tradycja i polityczny obyczaj. Te akurat zostały bezpardonowo złamane przez Sejm w poprzedniej kadencji, który ponosi co najmniej częściową odpowiedzialność za powstały bałagan. Choć pamięć ludzka jest ulotna, wiele osób jeszcze pamięta tzw. "politykę pośpiechu", realizowaną przez poprzedni obóz rządzący wobec widma nadciągającej klęski wyborczej. Dziś zbieramy tego owoce.

kulturalib(*)-platforma-polityka-pospiechu/

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-01-2016 08:46 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>Przepisy to przepisy - nie ma przepisów na każdą ewentualność
Dura lex, sed lex.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>>Przepisy to przepisy - nie ma przepisów na każdą ewentualność
>Dura lex, sed lex.

Jak nie ma lex, to nie podura.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
21-01-2016 21:53 
 Ocena 2 na 2
GrzeTor (1279 punktów)
> Odpowiednich artykułów w Konstytucji nt. TK sam sobie poszukaj.

W Konstytucji nie ma przepisów o udziale Prezydenta w wybieraniu sędziów TK. Tylko o jego udziale w powoływaniu sędziów sądów powszechnych, SN. Udział Prezydenta w wybieraniu sędziów TK jest pomysłem wyłącznie ustawowym, nie pochodzi z Konstytucji. Trudno mówić o złamaniu przepisów Konstytucji, których nie ma.

>Duda uniemożliwił pracę trzem sędziom TK wybranym w poprzedniej kadencji sejmu, a tym
>samym uniemożliwił normalne działanie TK.

To raczej prezes Rzepliński uniemożliwiał: "Prezes TK Andrzej Rzepliński zapowiedział zaś, że nie będzie wyznaczał do orzekania wybranych 2 grudnia pięciu sędziów - dopóki nie wyjaśni się sprawa zaprzysiężenia 3 sędziów wybranych w październiku." - wg niego samego 2-ch sędziów było wybranych prawidłowo przez nowy Sejm, to on uniemożliwiał pracę wszystkim 5-ciu... A to przecież prezes TK zajmuje się zapewnieniem prawidłowej pracy TK, a nie Prezydent.

Aby mieć pretensje do Prezydenta o niedopełnienie czegoś to musiałby być przepis jawnie zobowiązujący Prezydenta do czegoś typu "Prezydent jest zobowiązany do...", tzn. wyraźnie w zdaniu podmiotem powinien być Prezydent. A takiego przepisu nie ma w kontekście powoływania sędziów TK.

Co więcej - gdyby nawet Prezydent był do tego zobowiązany, a dostał podejrzaną, wzbudzającą wątpliwości listę sędziów od Sejmu - to naturalnym biegem rzeczy byłoby zwrócenie się do Sejm aby wyjaśnił czy ta lista jest poprawna. Sejm poprzedniej kadencji zrobił natomiast taki numer, że wytworzył jakąś listę i przestał istnieć - skończył kadencję. Pierwszą szansą Prezydenta na wyjaśnienie wątpliwości był więc Sejm nowej kadencji, a jego zdanie znamy, wg tego zdania postąpił więc Prezydent.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Aby mieć pretensje do Prezydenta o niedopełnienie czegoś to musiałby być przepis jawnie zobowiązujący Prezydenta do czegoś typu "Prezydent jest zobowiązany do...", tzn. wyraźnie w zdaniu podmiotem powinien być Prezydent. A takiego przepisu nie ma w kontekście powoływania sędziów TK.

Sędziów TK wybiera Sejm, i spór wokół TK to spór parlamentarny. W takiej sytuacji, gdy Sejm nie może dojść do zgody w tej sprawie, nie możemy obwiniać Prezydenta za to, że nie chce po prostu przyklepywać tego bałaganu, lecz czeka z decyzją na polityczne rozwiązanie tego sporu, które jest w rękach Rządu i Sejmu, w tym ugrupowań opozycyjnych. Gdy Sejm w końcu się zdecyduje, kogo wybrał a kogo nie wybrał na sędziego TK, to Prezydent zapewnie "niezwłocznie" uczyni to, co do niego należy. Powaga sprawowanego urzędu nie pozwala mu zachować się inaczej.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-01-2016 23:27 
 Ocena 3 na 3
Marian Forewa (906 punktów)
> W takiej sytuacji, gdy Sejm nie może dojść do zgody w tej sprawie, nie możemy obwiniać Prezydenta za to, że nie chce po prostu przyklepywać tego bałaganu, lecz czeka

Doprawdy czeka? Pisowskich jakoś zaprzysiągł, i nie miał problemów ze zrozumieniem pojęcia "niezwłocznie".

> Powaga sprawowanego urzędu nie pozwala mu zachować się inaczej.

Jajcarz.
23-01-2016 02:34 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Doprawdy czeka? Pisowskich jakoś zaprzysiągł, i nie miał problemów ze zrozumieniem pojęcia "niezwłocznie".

Sądzę, że Prezydent może mieć uzasadnione wątpliwości, czy ma prawo przyjmować przysięgę od sędziów, którzy zostali wybrani wadliwie i z pogwałceniem elementarnych zasad kultury politycznej przez parlament, który nie miał ku temu społecznego mandatu.

>> Powaga sprawowanego urzędu nie pozwala mu zachować się inaczej.
>Jajcarz.

Mniejsza o żyrandol.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
23-01-2016 18:16 
 Ocena 2 na 2
Marian Forewa (906 punktów)
>Sądzę, że Prezydent może mieć uzasadnione wątpliwości, czy ma prawo przyjmować przysięgę od sędziów, którzy zostali wybrani wadliwie

Wątpliwości może mieć nawet nieuzasadnione, natomiast nie ma prawa zwlekać z zaprzysiężeniem.

> zostali wybrani wadliwie i z pogwałceniem elementarnych zasad kultury politycznej.

Prawo jest między innymi po to, żeby zminimalizować wpływ subiektywnych wrażeń typu poczucie pogwałcenia, porażenia czy oszołomienia na proces podejmowania decyzji.

Duda złamał przepis Konstytucji, oraz zignorował orzeczenie TK - niech będzie że kulturalnie i niegwałtownie.

> parlament, który nie miał ku temu społecznego mandatu.

Na jakiej podstawie to ustaliłeś, sondaży?
Parlament ma mandat do końca kadencji. PiS wygrał głosami zaledwie 20% uprawnionych, i prawdopodobnie wkrótce przestanie być liderem sondaży, co wtedy powiesz?
23-01-2016 22:06 
 Ocena 1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)
>Duda złamał przepis Konstytucji

Który konkretnie "przepis Konstytucji"?
25-01-2016 11:50 
 Ocena 1 na 1
Marian Forewa (906 punktów)
>>Duda złamał przepis Konstytucji
>Który konkretnie "przepis Konstytucji"?

Powtarzasz się.

Do odpowiedzi, której udzielił kolega, dodam:

Art. 126. p3 Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

Więc olewając obowiązującą ustawę złamał Konstytucję, z czym wiąże się:
Art. 145. p1 Prezydent Rzeczypospolitej za naruszenie Konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
24-01-2016 09:05 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Powiem to, że - jak przypomniała premier Szydło, powołując się na opinię Komisji Weneckiej sprzed kilku lat - Trybunał Konstytucyjny w Polsce nie powinien być ofiarą rozgrywek politycznych między partiami, a proces wyboru sędziów powinien zapewniać, że w Trybunale znajdą odzwierciedlenie stanowiska i interesy różnych środowisk i opcji politycznych. Przyjmując przysięgę od wadliwie wybranych sędziów, których wybór przebiegał w atmosferze "polityki pośpiechu" i zawłaszczania instytucji państwa przez ustępującą koalicję, która w dodatku dołowała wówczas (jak i obecnie) w sondażach, Prezydent RP uwłaczałby godności swojego urzędu i majestatowi Rzeczpospolitej, a w pewnym sensie łamałby Konstytucję RP, która zobowiązuje go do spełniania określonych standardów sprawowania urzędu. W dodatku postąpiłby wbrew rekomendacjom Komisji Weneckiej, ponieważ pozwoliłby w ten sposób na zdominowanie czy wręcz zawłaszczenie Trybunału Konstytucyjnego przez jedną opcję polityczną, co jest w zupełnej sprzeczności z zasadami państwa demokratycznego (reprezentatywność, pluralizm). Widać, że Prezydent znalazł się w sytuacji, w której nie mógł pozostać obojętny. W tych niestandardowych okolicznościach zdecydował się na kontrowersyjne posuniecie, które jednak pod pewnymi względami można uznać za całkowicie zrozumiałe, a nawet - usprawiedliwione. Stąd między innymi wziął się optymizm premier Szydło jeśli chodzi o przewidywaną opinię Komisji Weneckiej na temat zmian w Trybunale Konstytucyjnym (premier - nie bezpodstawnie - przewiduje, że będzie ona "doskonała").


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
24-01-2016 09:27 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>. Przyjmując przysięgę od wadliwie wybranych sędziów, których wybór przebiegał w atmosferze "polityki pośpiechu" i zawłaszczania instytucji państwa przez ustępującą koalicję, która w dodatku dołowała wówczas (jak i obecnie) w sondażach, Prezydent RP uwłaczałby godności swojego urzędu i majestatowi Rzeczpospolitej, a w pewnym sensie łamałby Konstytucję RP

Zapewne tak, i dlatego słusznie by uczynił, czekając na orzeczenie TK stwierdzające, którzy sędziowie zostali wybrani wadliwie, a którzy nie. Zamiast tego, właśnie "w atmosferze polityki pośpiechu" wyręczył Trybunał i uznał, że wszyscy sędziowie wybrani przez ustępującą koalicję, która w dodatku dołowała wówczas w sondażach, byli wybrani wadliwie, zaś wszyscy wybrani przez partię obecnie przodującą - prawidłowo.
24-01-2016 09:45 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Zapewne tak, i dlatego słusznie by uczynił, czekając na orzeczenie TK stwierdzające, którzy sędziowie zostali wybrani wadliwie, a którzy nie. Zamiast tego, właśnie "w atmosferze polityki pośpiechu" wyręczył Trybunał i uznał, że wszyscy sędziowie wybrani przez ustępującą koalicję, która w dodatku dołowała wówczas w sondażach, byli wybrani wadliwie, zaś wszyscy wybrani przez partię obecnie przodującą - prawidłowo.

Gdyby uszanowano decyzję obecnego Prezydenta i obecnego Sejmu, skład Trybunału Konstytucyjnego byłby i tak bardziej politycznie zbalansowany i pluralistyczny - w duchu wcześniejszych opinii i rekomendacji Komisji Weneckiej - niż poprzednio, to jest wskutek decyzji wcześniejszej koalicji rządzącej, podejmowanych pod presją "polityki pośpiechu", która miała wielce opłakane skutki dla powagi instytucji naszego państwa.

PS.
Czy "Gęsiarka" się już odnalazła?
niezalezna(*)ta-nowy-trop-na-tasmach-z-sowy


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Marian Forewa (906 punktów)
> Trybunał Konstytucyjny w Polsce nie powinien być ofiarą rozgrywek politycznych między partiami, a proces wyboru sędziów powinien zapewniać, że w Trybunale znajdą odzwierciedlenie stanowiska i interesy różnych środowisk i opcji politycznych.

Jeżeli władza w swoim subiektywnym odczuciu uważa, że proces nie odzwierciedla, to powinna zmienić proces, zamiast łamać obowiązujące prawo.

> Przyjmując przysięgę od wadliwie wybranych sędziów

Nikt tego od niego nie wymaga.
Problem w tym, że odmawia przyjęcia przysięgi od sędziów wybranych prawidłowo.
Eliath (1441 punktów)
>do wielu głębokich refleksji o kształcie samej wspólnoty europejskiej.

Naprawdę? Czym mierzy Pan ich głębię? Tym, że niektóre użyte zdania były dłuższe od sloganów wyborczych?

Jedyne wartościowe informacje to z początku debaty: że orzecznictwo Komisji weneckiej będzie ramami oceny sytuacji w RP przez KE, oraz że chadecy nie poprą żadnych rezolucji przeciw RP.

>za mało natomiast poszanowania idei subsydiarności
>tymczasem prawdziwie ogólnoeuropejskie problemy - jak unia energetyczna! - pozostają nierozwiązane.

>Janusz Korwin-Mikke swoje wypowiedzi kończył w stylu Katona Starszego "A poza tym sądzę, że Unia Europejska musi być zniszczona".

WTF?
Chyba chciał Pan napisać, że kończył parodiując Katona!
Jeśli tak to proszę sprostować, a na razie za to minus.

Katon pierwszy by mu zaj.... kamieniem, gdyby przed Rzymskim senatem, Korwin domagał się zniszczenia Rzymu!!!
Już nie wspominając, że system Kartagiński jest chyba bliższy ideałom* Korwina.
* (nie jestem pewien jakie ma i czy w ogóle... poza "gimmie your cash")

>Niemniej jednak premier Szydło prezentowała wyraziście proeuropejską oraz prounijną optykę.

Klaszcząc antyunijnym wypowiedziom, co jest dość specyficzną formą poparcia... no ale ja chyba czegoś nie rozumiem...
Poza tym pani Premier Szydło cały czas powtarzała w koło: demokratycznie wybrany rząd... platforma też tak robiła... mamy mandat demokratyczny... lubimy unie... i oczywiście i wygraliśmy wybory... demokratycznie.

..nikt co prawda ani w PL ani EU nie kwestionował legalności ani wyborów, ani powołania rządu...

Warto też nadmienić iż zorganizowano klakierów, którzy zapewniali oklaski, dzięki czemu okaże się że wystąpienie pani Premier było nimi witane!


Rzeczywistość jest kłamstwem
romaro (25211 punktów)
Racjonalista:
>Dzisiejsza debata była sukcesem Polski
Fronda:
"Korwin-Mikke wizerunkowo rozwalił... Polskę. Znowu przyniósł nam wstyd!"
My mamy swojego, Czesi swojego... Korwina.
Już sam fakt, że ta debata się odbyła jest naszą porażką.
klawik (759 punktów)
Myślę, że inspiratorzy tej debaty żałują. Aż trudno sobie wyobrazić jak mało wiedzą o nastrojach społeczeństw w UE.
20-01-2016 00:04 
 Ocena 1 na 3
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
To nie była debata o nastrojach społeczeństw w UE. To była debata na temat łamania polskiego prawa przez rządy PiS-u oraz sprzeniewierzania się przez rządy PiS-u zasadom/wartościom uznanym przez wszystkie kraje UE w unijnych traktatach.
20-01-2016 03:33 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>To nie była debata o nastrojach społeczeństw w UE. To była debata na temat łamania polskiego prawa przez rządy PiS-u oraz sprzeniewierzania się przez rządy PiS-u zasadom/wartościom uznanym przez wszystkie kraje UE w unijnych traktatach.<
Problem w tym że nie istnieją żadne wartości uznawane przez wszystkie kraje. Poza Money ale ta zasada obowiązuje wszędzie nie tylko w UE.
Jeżeli się mylę to możesz mnie poprawić wymieniając te zasady/wartości przestrzegane przez wszystkie kraje.
21-01-2016 20:59 
 Ocena 1 na 1
movah02h (567 punktów)
(zablokowany)
>>To nie była debata o nastrojach społeczeństw w UE. To była debata na temat łamania polskiego prawa przez rządy PiS-u oraz sprzeniewierzania się przez rządy PiS-u zasadom/wartościom uznanym przez wszystkie kraje UE w unijnych traktatach.<
>Problem w tym że nie istnieją żadne wartości uznawane przez wszystkie kraje. Poza Money ale ta zasada obowiązuje wszędzie nie tylko w UE.
>Jeżeli się mylę to możesz mnie poprawić wymieniając te zasady/wartości przestrzegane przez wszystkie kraje.
>
przecież napisał "uznawane" (co należy rozumieć jako oficjalnie i powszechnie deklarowane) a nie "przestrzegane". Takich wspólnych, uznawanych przez wszystkie kraje UE wartości jest wiele. Tylko dlatego, w ogóle UE mogła powstać.
20-01-2016 03:36 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
> Myślę, że inspiratorzy tej debaty żałują. Aż trudno sobie wyobrazić jak mało wiedzą o nastrojach społeczeństw w UE.<
Oni to bardzo dobrze wiedzą ale dyktatury nie interesują nastroje a UE jest dyktaturą.
20-01-2016 14:18 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Oni to bardzo dobrze wiedzą ale dyktatury nie interesują nastroje a UE jest dyktaturą.

Niektórzy mówią na to demokratura.

cs.wikipedia.org/wiki/Demokratura

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
20-01-2016 16:25 
 Ocena 5 na 5
Radoslavus (546 punktów)
(zablokowany)
>Oni to bardzo dobrze wiedzą ale dyktatury nie interesują nastroje a UE jest dyktaturą.
>
I w tej dyktaturze bez problemu prawo głosy mają pajace pokroju Korwina, który na forum dyktatorskiego parlamentu UE, ciągle podkreśla, że unia ma być zniszczona. Seems Legit.

Najgorsza jest klasowa samoświadomość
PerverserPerser (579 punktów)
>I w tej dyktaturze bez problemu prawo głosy mają pajace pokroju Korwina, który na forum dyktatorskiego parlamentu UE, ciągle podkreśla, że unia ma być zniszczona.<
Gdy pewna pani mówi że: "czas zastosować pedagogiczne środki wychowawcze" wobec opornych państw sprzeciwiających się przyjęciu kryminalistów z bliskiego wschodu i północnej Afryki, a pewien cierpiący na chorobę alkoholową wysoki dygnitarz UE podpowiada narodowi holenderskiemu jak mają zagłosować w sprawie akcesji Ukrainy, on który nawet nie jest Holendrem wie lepiej od narodu czego ten naród chce, to nie jest to żadna demokracja tylko dyktat.
Radoslavus (546 punktów)
(zablokowany)
Kto mówił, że wobec państw, które będą odmawiać przyjmowania kryminalistów będą zastosowane środki wychowawcze? Można prosić o jakiś dokładny cytat?

Tak jak odnośnie tego dygnitarza - nawet nie wiem o kim mowa, mów wprost a nie stosuj języka komuny.

Najgorsza jest klasowa samoświadomość
26-01-2016 19:58 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Kto.....Tak jak odnośnie tego dygnitarza - nawet nie wiem o kim mowa, mów wprost a nie stosuj języka komuny.<
Dyskusja na forum polega na komentowaniu i ocenie faktów. Kto nie zna faktów nie powinien zabierać głosu. To nie jest przedszkole gdzie palcem trzeba pokazywać kiedy i gdzie Merkel mówiła o wychowawczych posunięciach wobec państw środkowoeuropejskich. Jeżeli Pan nie wie o chorobie Junckera to na YT można obejrzeć filmiki pokazującego go na rauszu.
20-01-2016 22:21 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> Myślę, że inspiratorzy tej debaty żałują. Aż trudno sobie wyobrazić jak mało wiedzą o nastrojach społeczeństw w UE.<
>Oni to bardzo dobrze wiedzą ale dyktatury nie interesują nastroje a UE jest dyktaturą.
>

Twoja opinia jest sprzeczna z moją wiedzą na temat UE, konkretnie na temat zasad jej funkcjonowania i stanowienia "prawa".
Czy mógłbym prosić o konkretny argument dlaczego UE jest dyktaturą?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
PerverserPerser (579 punktów)
>Twoja opinia jest sprzeczna z moją wiedzą na temat UE, konkretnie na temat zasad jej funkcjonowania i stanowienia "prawa".
Czy mógłbym prosić o konkretny argument dlaczego UE jest dyktaturą?<
Przypomnij Pan sobie jak "stanowiono prawo" zwane Lizboną. Poczytaj Pan p.7 tego "prawa" i wtedy porozmawiamy. Powiedz Pan również co wiadomo Panu na temat rozmów TTIP lub kto ma dostęp do zawartości tych rozmów.
27-01-2016 23:31 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Twoja opinia jest sprzeczna z moją wiedzą na temat UE, konkretnie na temat zasad jej funkcjonowania i stanowienia "prawa".
>Czy mógłbym prosić o konkretny argument dlaczego UE jest dyktaturą?<
>Przypomnij Pan sobie jak "stanowiono prawo" zwane Lizboną.
Dobrze to pamiętam, nastąpiło to w drodze negocjacji pomiędzy krajami - Polskę reprezentował Prezydent (Lech Kaczyński) Premier (Donald Tusk) i Min. Spraw Zagr. (R. Sikorski).
Potem zostało ratyfikowane przez parlamenty lub w drodze referendum (powtórzonego w Irlandii - bo Irlandczykom nie podobała się ingerencja UE w podatki bezpośrednie, co zmieniono i powtórzono referendum)

>Poczytaj Pan p.7 tego "prawa" i wtedy porozmawiamy.

Ma Pan na myśli Artykuł 7 ? Nic tam ciekawego nie ma:
Cytat:
Unia rozwija szczególne stosunki z państwami z nią sąsiadującymi, dążąc do utworzenia przestrzeni dobrobytu i dobrego sąsiedztwa,...

eur-lex.eu(*):306:FULL&from=PL#d1e13310-1-1

Jaki konkretnie artykuł dowodzi dyktatury - proszę o konkrety a nie nie podparte niczym opinie?

>Powiedz Pan również co wiadomo Panu na temat rozmów TTIP lub kto ma dostęp do zawartości tych rozmów.
TTIP jest negocjowane przez Komisję, Radę Europejską i Parlament - Rada składa się z reprezentantów krajów. Dokumenty nie są publiczne - znane są tylko krajom UE, wybranym parlamentarzystom i członkom komisji (podobniej jak negocjacje wewnątrz USA są znane tylko reprezentantom USA) bo wszystkie negocjacje na tym świecie utajnia się przed partnerem negocjacji by nie osłabiać swojej pozycji.

Jaki to ma związek z dyktaturą? Co Pan proponuje zmienić?
Dyskutujmy o konkretach. Jaki jest Pana argument w dowodzeniu dyktatury w UE?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Matix (5786 punktów)
Wg mnie UE to gówno warty sztuczny twór hipokrytów siedzących przy jednym stole, który stoi tylko na jednej nodze w postaci staus quo. Powtarzam po raz kolejny. Jeśli Europa chce uniknąć kolejnej wojny ludzie u władzy muszą zrozumieć, że stabilność daje jedynie polityka nieprzesadyzmu. Obecnie przesadzono z integracją, trzeba było pozostać na pewnym poziomie integracji i uszanować stan względnej stabilności jaki był, a obecnie się kończy. Niestety ludzie są narwani, chcą więcej i więcej i więcej... a to nazywa się nałogiem.

"Głupi jak Niemiec"
19-01-2016 23:57 
 Ocena 4 na 6
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Zdaje się, że to nie jest wątek poświęcony ocenie sensu istnienia UE, ale nikt ci nie broni pisać nie na temat. Skoro zaś poruszyłeś zagadnienie braku wojen w Europie, to może właśnie rozważ tę kwestię w odniesieniu do udziału tak wielu krajów europejskich w UE.
20-01-2016 22:31 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Wg mnie UE to gówno warty sztuczny twór hipokrytów siedzących przy jednym stole, który stoi tylko na jednej nodze w postaci staus quo. Powtarzam po raz kolejny.

Nie wiem o co Ci konkretnie chodzi, ale masz prawo do dowolnej opinii.

> Jeśli Europa chce uniknąć kolejnej wojny ludzie u władzy muszą zrozumieć, że stabilność daje jedynie polityka nieprzesadyzmu.
Być może, wg Ciebie, UE prowadzi do wojny, ale fakty są takie, że:
1) UE (jako wspólnota węgla i stali) powstała głównie jako przeciwdziałanie kolejnej wojnie (której być może już byśmy nie przetrwali)
2) Nie było wojny pomiędzy państwami UE od momentu jej stworzenia, ponad 70 lat, co jest ewenementem w historii tego kontynentu.

Całkiem niezłe osiągniecie jak na "gówno warty twór hipokrytów..." , najlepszy jaki się udało uzyskać do tej pory.
Oczywiście nie ma 100% dowodu czy UE rozwiązała problem, czy "mamy szczęście".

Czy mógłbyś forumowiczów uraczyć wiedzą, skoro UE prowadzi do wojny, to jaka jest Twoja propozycja zniwelowania ryzyka wojny - demontaż UE? Powrót do 1939?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
GrzeTor (1279 punktów)
Trochę za mało w tej debacie jest o podstawach. A widać, że koncepcja "ostatecznej instancji" się skompromitowała. Nasz TK jest przykładem: jak się ma ostateczną decyzję, immunitety, oraz żadnej dyscypliny czy nawet kontroli jakości - to gdzie motywacja do wysokiej jakości pracy? Gdzie zabezpieczenie przed robieniem błędów? Albo celowych zafałszowań?

W kontekście EU taką instytucja typu ostateczny decydent jest np. Komisja Europejska. I to spowodowało - że jak to ktoś napisał w kontekście tematu imigracji - stała się mechanizmem rozpowszechniania błędów na wszystkie kraje członkowskie.

Potrzebne jest jakieś dobre rozwiązanie problemu błędów, szkodliwości lub braku jakości tego co robią ostateczne lub najwyższe organy.
20-01-2016 04:22 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Trochę za mało w tej debacie jest o podstawach. A widać, że koncepcja "ostatecznej instancji" się skompromitowała. Nasz TK jest przykładem: jak się ma ostateczną decyzję, immunitety, oraz żadnej dyscypliny czy nawet kontroli jakości - to gdzie motywacja do wysokiej jakości pracy? Gdzie zabezpieczenie przed robieniem błędów? Albo celowych zafałszowań?
>W kontekście EU taką instytucja typu ostateczny decydent jest np. Komisja Europejska.<
Kaczor niepoprawnie zinterpretował treść traktatu unijnego od strony prawnej w kontekście demokracji i praw człowieka. Dlatego KE i specjaliści od krzywizny ogórka, mocy odkurzacza i żarówek, byli zmuszeni dać wykładnię demokracji. M.in. posłanka PE Gabi Zimmer - były sekretarz SED, mówiła o zagrożeniu rozbicia Unii i zagrożeniu Liliputinem.
Co jednak, gdy ci wykładowcy i interpretatorzy demokracji też się mylą? Jaka instancja ich skoryguje?
Głosowanie w Irlandii aż do skutku, odrzucenie wyników referendum we Francji i Holandii rodzi podejrzenie że specjaliści od demokracji mają osobliwe pojęcie demokracji. Demokracja po brukselsku,.. że się tak wyrażę.
19-01-2016 23:04
 Ocena 12 na 12
piotr35 (1843 punktów)
>Większość wypowiadających się stanęła po stronie Polski, co należy podkreślić - z bardzo różnych narodów europejskich, przedstawicieli Niemiec nie wyłączając. Hans-Olaf Henkel
>Europoseł z Czech Petr Mach wystąpił z plakietką "Jestem Polakiem", co powtórzył później po nim także europoseł z Francji.

Tragedią premier Szydło jest fakt, ze ci wszyscy wymienieni posłowie należą do skrajnie prawicowych partii eurosceptycznych, jeśli nie neofaszystowskich, jak np. Niemiec Henkel (wczesniej AfD=Alternative für Deutschland, teraz ALFA). To oni bili brawa naszej premier i sobie nawzajem. Uczynili ją ikoną eurosceptycyzmu, co jest fatalnym prognostykiem w konflikcie Polski z komisją europejską.

>Niemniej jednak premier Szydło prezentowała wyraziście proeuropejską oraz prounijną optykę

Co zburzyło dokumentnie poparcie i aplauz eurosceptyków.

>Ten spór o Polskę może się zamienić w spór o Unię, a konkretnie - niemiecki hegemonat w Unii

Co może spowodować, ze Niemcy zbuntują się przeciwko wpłatom do Unii, a o to Polsce najmniej chyba chodzi.

>Najbardziej niezrozumiały jest głos o zamachu na media.

PO potrzebowała 3 lat, aby zainstalować swojego prezesa, wszystko z poszanowaniem kadencyjności KRRiT i przepisów. PiS takimi pierdołami ani teraz, ani wtedy się nie przejął.

>media nie mogą być w żaden sposób zepsute w swym upolitycznieniu, gdyż osiągnęły dno absolutne. Logicznie więc rozumując: może być w najgorszym razie tak samo lub tylko lepiej

Żebyśmy się nie zdziwili.
19-01-2016 23:19 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Co może spowodować, ze Niemcy zbuntują się przeciwko wpłatom do Unii, a o to Polsce najmniej chyba chodzi.

Sądzisz, że potrzebują do tego poważnego powodu czy też pierwszego lepszego pretekstu?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
20-01-2016 00:53 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>>Co może spowodować, ze Niemcy zbuntują się przeciwko wpłatom do Unii, a o to Polsce najmniej chyba chodzi.
>Sądzisz, że potrzebują do tego poważnego powodu czy też pierwszego lepszego pretekstu?
Całkiem uzasadnione pytanie. Nie znam państwa które by nie dbało w pierwszej kolejności o własny interes. Niemcy będą wpłacać póki będą miały w tym interes, a będą go miały póki Rosja będzie zagrożeniem.
Tak jak kiedyś niewielu się marzyło, że Polska może uzyskać niepodległość, tak dzisiaj wielu nie chce dopuścić myśli, że możemy ją stracić.
20-01-2016 12:29 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>ci wszyscy wymienieni posłowie należą do skrajnie prawicowych partii eurosceptycznych, jeśli nie neofaszystowskich, jak np. Niemiec Henkel (wczesniej AfD=Alternative für Deutschland, teraz ALFA).<
Co w programie AfD jest faszystowskie?

Lieber Gott mach mich stumm,
damit ich nicht ins G'fängnis kum,
Lieber Gott mach mich taub,
damit ich nicht Pegida glaub,
Lieber Gott mach mich blind,
damit ich nicht die Wahheit find.
Bin ich stumm und taub und blind,
bin ich Merkels Lieblingskind
20-01-2016 14:14 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>Co w programie AfD jest faszystowskie?
Faszyzm to doktryna polityczna sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa, totalitarne silne przywództwo i terror państwowy.
Ta Wiki-definicja idealnie pasuje do AfD, która autorytarnie rządzona jest przez Bernda Lucke, w której szeregach jest ultrakonserwatywna arystokratka Beatrix von Storch, lżącą homoseksualistów, czy populiści protestujący przeciwko budowie meczetów i chcący zakazać prawa wyborczego bezrobotnym. Szefem frakcji AfD w Turyngii jest Björn Höcke, posługujący się sloganami prosto z hitlerowskich Niemiec: stawiający prawdziwie urodzonych Niemców przeciw obcym, propagujący aktywną politykę ludnościową, naturalny porządek płci, przedstawiający homoseksualizm jako perwersyjną chorobę psychiczną, optujący za przestrzenią dla niemieckiej gospodarki, za pozytywną zdolnością podporządkowania, za zniesieniem zakazu propagowania faszyzmu, itp.
Skąd my to znamy?
PerverserPerser (579 punktów)
>Faszyzm to doktryna polityczna sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa, totalitarne silne przywództwo i terror państwowy.
>Ta Wiki-definicja idealnie pasuje do AfD, która autorytarnie rządzona jest przez Bernda Lucke, w której szeregach jest ultrakonserwatywna arystokratka Beatrix von Storch, lżącą homoseksualistów, czy populiści protestujący przeciwko budowie meczetów i chcący zakazać prawa wyborczego bezrobotnym. Szefem frakcji AfD w Turyngii jest Björn Höcke, posługujący się sloganami prosto z hitlerowskich Niemiec: stawiający prawdziwie urodzonych Niemców przeciw obcym, propagujący aktywną politykę ludnościową, naturalny porządek płci, przedstawiający homoseksualizm jako perwersyjną chorobę psychiczną, optujący za przestrzenią dla niemieckiej gospodarki, za pozytywną zdolnością podporządkowania, za zniesieniem zakazu propagowania faszyzmu, itp.<
Żeby dyskutować o polityce trzeba zbierać fakty, włączyć żarówę i samodzielnie wyciągać wnioski. Powtarzanie przeżutej papki msm i wyrwanych z kontekstu cytatów nie wnosi nic do dyskusji.
Pana rozumienie demokracji ma ograniczony klapkami horyzont.
Partie zakłada się zgodnie z ustawą o partiach politycznych. W określonych okolicznościach istnieje możliwość zakazu działalności pewnej partii. Według mojej wiedzy AfD nie jest zabroniona ani nie ma żadnych prób zakazania działalności tej partii. Stąd partia ta jest częścią politycznej sceny i kształtuje poglądy określonej części społeczeństwa, podobnie jak inne partie. Według mojego rozumienia demokracji nie ma żadnego "poprawnego" poglądu a rozstrzygnięcia zawierają możliwie największy przekrój indywidualnych poglądów. Dlatego jest mi obojętne czy komuś się AfD podoba czy nie, zasługuje ona taki sam respekt jak wszystkie inne polityczne partie.
P. Storch zwalcza lobby gejowskie które domaga się np. prawa do adaptacji dzieci. Kto jest za, ten może swój krzyżyk postawić w odpowiednim miejscu na karcie wyborczej, kto przeciw głosuje inaczej. W pańskim rozumieniu partie które się z tym nie zgadzają nie mają prawa na scenie politycznej. Do połowy lat 70-tych homoseksualizm był prawnie ścigany w BRD. CDU i SPD które wtedy były u władzy, muszą też być partiami faszystowskimi.
Z programem partii może się Pan zapoznać w statutach i w ich programach (BW-200 str.) a nie na wiecach. Na wiecach realizuje się strategię partii. Strategią AfD jest potrząśnięcie Niemcami, podniesienie ich sił obronnych przeciw przeciw zagrożeniu obcymi kulturami.
Więcej może Pan poczytać tutaj:

www.faz.ne(*)er-und-philosoph-14005731.html

Cechą partii faszystowskiej jest Führerprinzip i ten widzę w chwili obecnej w CDU.
Niekonstytucyjność partii polega na realizowaniu programu sprzecznego z Ustawą Zasadniczą. To widzę u zielonych:

Cytat:
"Celem tych zmian jest po pewnym okresie przejściowym, wymiana obywatelstwa niemieckiego na obywatelstwo europejskie" C. Roth na zjeździe zielonych w 2013


Cytat:
Nie chodzi o prawo lub brak prawa w dyskusji o migracji, nam chodzi w pierwszym rzędzie o wypchanie części niemieckiego społeczeństwa z tego kraju" Grüne Vorstand-München


Cytat:
" Chcemy, żeby Niemcy stały się islamskie"
(Cem Özdemir, Bündnis90/Die Grünen)


Cytat:
My zieloni, musimy zatroszczyć się o to żeby jak najwięcej obcokrajowców przybyło do Niemiec. Później musimy walczyć o to żeby otrzymali prawa wyborcze. Gdy już osiągniemy że będą posiadać liczbę głosów którą my chcemy, wtedy możemy przemienić tą republikę. - Daniel Cohn-Bendit, Bündnis90/Die Grünen


Pan oczywiście ma prawo popierać ich zamiary polityczne. Na początek niech się Pan uda do najbliższego ośrodka dla uchodźców i wypożyczy im swoją żonę i córki na kilka godzin. Nie uznają Pana za frajera tylko za swego chłopa, który pokapował że kobieta ma być jak pies. Wierna i posłuszna. Gdy pies się znudzi albo zestarzeje dajemy go do przytułku albo uśpić. Gdy kobieta się znudzi ukamienujemy ją.

Jeszcze o programie wyborczym CDU/CSU z 2013:
"CDU i CSU stoją za polityką emigracyjną nastawioną na interes naszego kraju... Emigrację która nastawiona jest na nadużywanie europejskiego prawa do dowolnego przemieszczania i wykorzystywania systemów socjalnych naszego kraju, odrzucamy...Chcemy żeby wszyscy ludzie w Niemczech żyli wolno i bezpiecznie- w domu, na ulicach i placach, w autobusie i pociągu, w nocy i w dzień. Bezpieczeństwo jest warunkiem koniecznym dla wolności, dla pokojowego współżycia i zaufania do naszego państwa."
20-01-2016 08:34
 Ocena 10 na 10
Dyshia (307 punktów)
>W Parlamencie Europejskim odbyła się bardzo ciekawa debata o Polsce.
>Dzisiejsza debata była sukcesem Polski, która sprowokowała tego zbiurokratyzowanego molocha do
>pogłębionej refleksji nad samą Unią.

Wczorajsza debata mnie dość mocno rozczarowała, głównie dlatego, że w rzeczywistości mało tam było debaty, a więcej wystąpień sprowadzających się do wyrażenia stanowiska za lub przeciw przez poszczególnych parlamentarzystów (lub frakcji, które reprezentują) wobec polityki naszego rządu. Jak sama Szydło zauważyła, nie zadane zostały właściwe żadne pytania dotyczące tych czy innych ustaw, na które mogłaby na forum europejskim odpowiedzieć. Ale... (czyli przechodząc do meritum) Jeden tylko element był interesujący i znaczący, mianowicie wystąpienie Verhofstada i jego późniejsze próby uzyskania odpowiedzi na pytanie, czy Szydło (i rząd) dostosuje się do opinii Komisji Weneckiej. I tu mogłam się pośmiać z typowej, od lat znanej wymijającej retoryki, którą serwują przedstawiciele pisu w obliczu pytań, na które normalny człowiek odpowiada tak lub nie. Stwierdzenie typu "będzie przez nas bardzo wnikliwie rozpatrzona" mówi tyle, co zwykle: respektujemy wolność słowa (tu: możliwość wydania przez Komisję opinii), ale nie wpływa ona na podejmowane przez nas decyzje. Analogicznie obywatele mogą sobie demonstrować, prezydent (jak zapowiadał w kampanii ) i premier w każdy głos się będą wsłuchiwać, wnikliwie rozpatrywać, a budowa państwa im. Kaczyńskiego będzie toczyć się dalej, bo przecież nie można powiedzieć otwarcie, że wszystkie niepochlebne i negatywne opinie prezez ma, po staropolsku mówiąc, w rzyci.
Typowe też jest forsowanie przygotowanego na daną okazję hasła, które trzeba powtarzać jak najgłośniej i jak najczęściej, w tym wypadku przekaz brzmiał "ta debata jest zbędna, w Polsce nic niepokojącego się nie dzieje, a UE ma ważniejsze problemy" i pojawiał się niemal w każdej wypowiedzi członków środowiska pisu (w tym Dudy), poruszającej wątek mającej się odbyć/trwającej/zakończonej debaty. I cóż, po części się ostatecznie zgadzam, z uwagi na poziom merytoryczności to posiedzenie europarlamentu było niepotrzebne.

>Najbardziej niezrozumiały jest głos o zamachu na media.

Co jest niezrozumiałego w sprzeciwie wobec oddaniu mediów publicznych pod nadzór jednej osoby, przedstawiciela rządu i dodatkowo szykowaniu ustawy, która zapewni przychylne pisowi kierownictwo przez prawie 3 lata po ewentualnym oddaniu przez nich władzy w następnych wyborach? Lech Kaczyński miał okazję zawetować podobnie przygotowaną ustawę, ale kto by o tym pamiętał.

>Jeśli ktoś twierdzi, że media dotąd były
>wolne, choć publicystyka i informacja była 99% prorządowa, to sięga himalajów hipokryzji.

Zdajesz sobie sprawę, jak Twoje słowa wyglądają w oczach osób, które chociaż pobieżnie interesują się publicystyką, dostępną na vod.tvp.pl (na wyciągnięcie ręki rozmowy z np. 2014 i wcześniejsze) lub słuchają np. rozmów w Trójce? Informacje może i owszem, są mniej lub bardziej obiektywne, w końcu dziennikarze całkiem się od swoich poglądów i opinii nie oderwą, ale żeby od razu 99%? Gruba przesada, tak jak sformułowania (często używane przez rodziców w stosunku do dzieci) typu "sto/milion razy Ci mówiłam", z założenia nie nawiązujące do rzeczywistości... Publicystyka w mediach publicznych nie ma się moim zdaniem czego wstydzić. Gdy w programie na jakiś temat wypowiada się kilku gości, reprezentują oni różne, zwykle skłócone ze sobą środowiska, czy są to politycy, politolodzy, ekonomiści, przedstawiciele świata kultury itp... Inna sprawa, że pewne osoby się dawno temu obraziły i nie przyjmują zaproszeń do rozmów, siłą rzeczy więc ich nie słychać, tak jak prezez chodzący tylko do tych mediów, gdzie reporter się kłania i zwraca się do niego "panie premierze"...

>Warto sobie uświadomić, że dotąd w Polsce mieliśmy do czynienia z kuriozalną sytuacją, w której niemal
>cały "wolny" mainstream koncentrował się głównie na krytyce opozycji a nie rządu.

A cały "antystream" koncentrował się wyłącznie na krytyce krytyków pis. Tak jak teraz wieloletniej orędowniczce polityki Kaczyńskiego, prof. Staniszkis oberwało się za niepochlebne komentarze dotyczące prac rządu i prezydenta. Nagle na prawicy pojawił się zarzut, że współpracowała z SB... Bo przecież każdy, kto nie zgadza się z prezesem, to komunista, współpracownik SB, WSI albo Polak gorszego sortu.

>Czy ulegnie to
>zmianie - miejmy nadzieję, ale pewne jest, że media nie mogą być w żaden sposób zepsute w swym
>upolitycznieniu, gdyż osiągnęły dno absolutne. Logicznie więc rozumując: może być w najgorszym razie
>tak samo lub tylko lepiej.

Gdy prezesem TVP zostaje Kurski, zabawiający nas od lat swoimi wynurzeniami na różne tematy, a zwłaszcza sensacjami personalnymi, skompromitowany wielokrotnie jeśli mowa o jego obiektywności, ja spodziewam się, że będzie tylko i wyłącznie gorzej.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
20-01-2016 10:46 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Gdy prezesem TVP zostaje Kurski, zabawiający nas od lat swoimi wynurzeniami na różne tematy, a zwłaszcza sensacjami personalnymi, skompromitowany wielokrotnie jeśli mowa o jego obiektywności, ja spodziewam się, że będzie tylko i wyłącznie gorzej.

Jak będzie to się okaże. Pisałem wielokrotnie, że z góry nie skreślam nikogo, także Kopacz skreśliłem dopiero "z dołu". Powołanie Kurskiego na czele TVP też mnie rozczarowało, lecz póki co pozytywnie mnie zaskakuje. Poziom dyskusji i informacji w TVP Info rośnie. Zauważam coraz mniej typowych śmieci informacyjnych typu Matka Madzi czy Trynkiewicz, a coraz więcej prawdziwych problemów, typu wczorajsze materiały o patologiach w zakładach psychiatrycznych czy o problemie kumulacji bogactwa i eskalacji biedy. Nikt też nie może zarzucić, że do dyskusji z politykami zapraszają tylko jedną stronę. Widownia rośnie, TVP może się obronić zwyczajnie - wzrostem oglądalności, czego nie mogą powiedzieć symbole propagandy - TVN i GW, które stale i znacząco tracą. W TVP2 zapowiedź bardziej inteligenckiego kursu, z ramówki usunięto już najgorsze śmieci rozrywkowe typu kabaret Paranienormalni, czyli kulturę z pogranicza umysłowego upośledzenia. W TVP Kultura zmiany również pozytywne. Matyszkowicz chce robić punkową telewizję. Choć początkowo fanatycy histeryzowali, że facet z Frondy, jednak ci z lewej, którzy go znali, jak Hartman, mówili, że kulturalnie jest to wysoka półka. Tak więc zmiany trzeba oceniać merytorycznie, a nie personalnie. Ja mediom przyglądam się uważnie i jeśli nie podniosą poziomu TVP z pewnością będę pierwszy do krytyki
20-01-2016 11:21 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>TVP może się obronić zwyczajnie - wzrostem oglądalności, czego nie mogą powiedzieć symbole propagandy - TVN i GW, które stale i znacząco tracą.
Jeżeli chodzi o programy informacyjne TVP, to za kilka miesięcy będzie można ocenić, czy straciły te programy oglądalność, czy zyskały. Jest przecież coś takiego, jak zwykła ciekawość. Dzisiaj jest naturalna tendencja wzrostu oglądalności TVP, bo zwolennicy PISu dopiero od niedawna uważają media publiczne za "swoje". Z kolei ta część widzów, która PISowi nie sprzyja, przeżuci się na inne kanały informacyjne. Przyzwyczajenia do ulubionych stacji są silne, stąd i przestawienie się na inne trwa wolniej. TVN i Polsat w dalszej perspektywie jedynie mogą zyskać. Myślę, że TVN nawet może zyskać więcej widzów niż Polsat, z prostej przyczyny - TVN jest ogólnie uważany za stację najbardziej sprzyjającą PO i Nowoczesnej i tutaj już niewiele może stracić, a zyskać wiele.
20-01-2016 21:13 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>Tak więc zmiany trzeba oceniać merytorycznie, a nie personalnie. Ja mediom przyglądam się uważnie i jeśli nie podniosą poziomu TVP z pewnością będę pierwszy do krytyki

Oczywiście zgadzam się i zauważ, że nie oceniam, a jedynie wyrażam wątpliwość, że powołanie Jacka Kurskiego na prezesa przyczyni się do poprawy jakości treści prezentowanych w TVP. O tym, że on właśnie otrzymał to stanowisko przeczytałam przedwczoraj i nadal świeże jest wrażenie szoku i niedowierzania, wywołane dodatkowo serią wygrzebanych wypowiedzi polityków pisu, że jest to osoba mająca przywrócić pluralizm, obiektywizm i niezależność telewizji... Podczas rozwijania swojej kariery politycznej naruszył wielokrotnie przyjęte normy etyki dziennikarskiej, więc moja reakcja była taka, a nie inna, może jutro mi przejdzie (powołanie Ziobry na MS trawiłam przez tydzień)... Jak rzeczywiście popchnie TVP w stronę najlepszych obowiązujących standardów, jakimi powinny się odznaczać media publiczne, to tylko się będę cieszyć, chociaż prawdę mówiąc mebla, jakim jest telewizor nie posiadam, więc to, co się emituje w tej czy innej stacji szczególnie mnie nie obchodzi. Zadowala mnie archiwum programów dostępne na wspomnianej stronie i to po ich przeglądaniu wyrobiłam sobie pogląd, że z publicystyką przynajmniej nie jest najgorzej.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Kronan (488 punktów)
(zablokowany)
A ja nieoglądałem w ogóle tej debaty PE.Bo po co?PiS słowami pani Szydło nie powie niczego czego bym już nie wiedział i nieusłyszał wcześniej.Najabardziej rozbwia mnie argument PiS że mają MANDAT DEMOKRATYCZNY do rządzenia.Na dziś dzień z tego co widzę PiS nie rządzi tylko zwyczajnie przejmuje stanowiska(czytaj bierze łupy) po PO-PSL poza rządem.Co to niby ma wspólnego z rządzeniem?
Dwa.Do apolegotów pewnego małego kaprala.Kiedy wasz mały kapral odda Polakom to co im się słusznie należy w referendach czyli obniży próg ich ważności z 50 do 25 %...Wróć.Napiszcie lepiej dlaczego PiS ze swoim DEMOKRATYCZNYM MANDATEM nigdy tego nie zrobi.Bo nie zemieni prawda?DEMOKRATYCZNY MANDAT DO RZĄDZENIA ale obywatelom od niego wara?Co to ma wspólnego z demokracją i mitycznym MANDATEM DEMOKRATYCZNYM?I na koniec.Jaki MANDAT DEMOKRATYCZNY ma rząd w Szwajcarii w porównaiu z PiS skoro tam się pyta obywatela o zdanie i liczy z się z nim?Czekam na odpowiedź.Jeśli łaska oczywiście
Głosowałem na Kukiz15
20-01-2016 21:31 
 Ocena 3 na 3
Dyshia (307 punktów)
>Kiedy wasz mały kapral odda Polakom to co im się słusznie należy w referendach czyli obniży próg ich ważności z 50 do 25 %...Wróć.Napiszcie lepiej dlaczego PiS ze swoim DEMOKRATYCZNYM MANDATEM nigdy tego nie zrobi.Bo nie zemieni prawda?DEMOKRATYCZNY MANDAT DO RZĄDZENIA ale obywatelom od niego wara?

Wydaje mi się, że może już niedługo będziemy mieli okazję przekonać się, co pis faktycznie myśli o petycjach, podpisach i referendach, bo tempo i rodzaj wprowadzanych zmian na inaugurację rządów mogą w końcu nawet tych, którzy im ten demokratyczny mandat podarowali lekko "wpienić", delikatnie mówiąc. Ustawowych granic hipokryzji wyznaczonych nie ma, ale jednak trzeba będzie mieć tupet, żeby po happeningach ze zmielonymi podpisami teraz bagatelizować jakiekolwiek podobnie wyrażone sprzeciwy obywateli, gdyby się miały pojawić. Czas pokaże...


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
dzentelmen (2000 punktów)
>... sprowokował europarlament do wielu głębokich refleksji o kształcie samej
>wspólnoty europejskiej.

Wystąpienie Szydło oceniam nie najgorzej, w obliczu tego jakie przeważnie mają tam miejsce wystąpienia i jakie w ich poszczególnych stanowiskach padają słowa. Swoją drogą niczego chyba więcej spodziewać się nie można było. Polityka -"a la Orban"- tzn. położenie nacisku na kwestie budowy silnej gospodarki w oparciu o narodowy kapitał, bardziej niż kapitał zewnętrzny (czyli de facto ten najsilniejszych państw) jest nie tylko realną alternatywą dla neoliberalnej koncepcji, która przeżywa kryzys w szerszym wymiarze, ale jest to również polityka prowadząca do większej "niezależności" w kwestiach kierunku prowadzenia własnej polityki zagranicznej. To się nie może podobać, ani w Brukseli, ani w Berlinie, który przywykł (co jest zasadne by nie było wątpliwości) do skutecznego "forsowania" własnych interesów, ponad interes członków wspólnoty, szczególnie tych "młodszych wspólasów" (np. porozumienia energetyczne z Moskwą ponad polskimi głowami).

>Spór nie dotyczy więc kwestii
>przynależności Polski do Unii, lecz modelu funkcjonowania Unii - jako związku narodów, których
>suwerenność rośnie a nie maleje dzięki wspólnocie
.

Tu jest "jądro" problemu. Czym jest wspólnota i co ona oznacza w dzisiejszej UE?
Czy nie przekroczono przypadkiem granicy w zbyt wielu kwestiach, między współpracą na rzecz wspólnoty, a między uzależnieniem "mniejszych i słabszych" gospodarczo państw, które można nazwać krajami rozwijającymi się, od "starej gwardii" tzn. Niemcy, Francja, UK, Italia? Czy fakt bycia w gronie liderów ma być usprawiedliwieniem "narracji dyktatu" dla tych, którzy będąc liderami potrafią dość bezkompromisowo narzucić swoją wolę? (np. uchodźcy/imigranci). Ja rozumie, ja beceluje ja dyktuje, ale przecież nie taka była umowa...

>Najbardziej niezrozumiały jest głos o zamachu na media.

Tu to zwykły bełkot propagandowy ściga się z kolejnym bełkotem propagandowym. Norma w świecie, pieniądz albo władza nadaje ton medialnej retoryce w kwestiach politycznych. Oczywiście są wzorce zachodnie, do których można równać, bo mimo wszystko są media rzetelne i realnie przedstawiające problematykę społeczną, choćby Brytyjskie. Ale czy w kraju takim jak Polska jest możliwe takie "odpolitycznienie" mediów? Ciężko powiedzieć, pożyjemy zobaczymy. Argument o różnorodności poglądów ludzi w mediach (dziennikarze i ich "goście") mający niejako usprawiedliwiać taką retorykę, jest argumentem niepoważnym. Dziennikarz przedstawiający fakty, swoje poglądy ma zostawić na "po pracy", tak samo jak eksperci rzekomo opisujący rzeczywistość. Niemożliwe? Polecam BBC...

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
Paolo Monstro (6146 punktów)

Czy histeria dot. ataku na media, ataku na Trybunał, ataku na firmy państwowe jest uzasadniona? Z jednej strony nie bo tak się dzieje w Polsce od zawsze. PO robiła to samo, media były upolitycznione, podobnie jak trybunał (a nawet sądy -kto pamięta słynną prowokację prezesa sądu w Gdańsku "tel z kancelarii Tuska"?), firmy były obsadzone przez "swoich". Jedyna różnica polega na tym, że PO miała bajkę, którą kupowało więcej ludzi a media były przychylne i nie kontestowały rzeczywistości.

Z drugiej strony - kiedy w końcu to się skończy? Moment, w którym to nastąpi, w którym Polacy będą w wyborach wyrzucali prymitywnych karierowiczó, którzy rządzą Polską od lat, będzie przejściem do wyższego poziomu cywilizacyjnego - do lepiej zorganizowanego społeczeństwa.

Co do debaty w PE, to PE, spośród wszystkich instytucji unijnych, w najmniejszym stopniu reprezentuje UE. Dopiero od 2009 ta instytucja ma coś naprawdę do powiedzenia. Obywatele UE głosują w wyborach do PE na polityków "egzotycznych" typu Korwin czy Farel. Posłowie pochodzą z jakiś partii w kraju UE i są wobec tych partii lojalni(nie ma naprawdę partii pan-europejskich, choć takie złudzenie tworzy się w PE). Wielu polityków w PE jest jawnie anty-unijnych, wielu o UE nic nawet nie wie. Przez to wszystko zachowanie posłów i ich horyzonty mają często niewiele z UE wspólnego i nie brałym "na poważnie" wypowiedzi każdego posła.

Co do "zbiurokratyzowanego molocha", ślimaków-ryb i marchewek-owoców i innych "mitów internetowych" -czy moglibyśmy poznać jakie masz konkretne argumenty by przypisywać ślimiaka-rybę itp UE? Jaka jest Twoja definicja "zbiurokratyzowanego molocha"?
Bo widzisz, fakty i liczby są takie:
UE jest drastycznie mniej zbiurokratyzowana niż każde z państw członkowskich z osobna a egzotyczne pomysły typu ślimak-ryba pochodzą właśnie z państw UE a nie z UE w znaczeniu Komisji i biurokracji unijnej.
Bez UE biurokracja na tym kontynencie by się znacznie zwiększyła! Dla przykładu dyrektorat ds ceł i podatków w Komisji Eur. zatrudnia ok 400 urzędników (cła są od 1968 roku pod wyłączną kontrolą komisji - komisja reprezentuje nawet wszystkie kraje w Światowej Organizacji Handlu). Do tego komisja musi operować w 23 językach z 28 różnymi krajami UE+ z całym światem. W jednym tylko kraju (np. Francja) liczba urzędników odpowiedzialnych za cła (w zasadzie komunikację z komisją - nie wliczając w to celników -bo oni podlegają zwykle pod MSW) jest wielokrotnie większa niż cały dyrektorat dla wszystkich krajów.

Cała Komisja Europejska (wszystkie dyrektoraty) zatrudnia ok 40tys urzędników (wielokrotnie mniej niż Polska i mniej niż administracja Paryża, nie mówiąc już o całej Francji - ponad 1mln urzędników).
Powiedz więc konkretnie jaka jest twoja definicja "zbiurokatyzowanego molocha", ile ludzi wg Ciebie będzie "średnią" biurokracją? 20tys? A jaka liczba będzie "małą" biurokracją - 10tys, 5tys, 1tys?
Uważasz, że 10tys ludzi na przykład, obłuży wszelkie działki rządu krajowego, dla 28 krajów w 23 językach, zarządzając problemami dla blisko 500mln obywateli?

Nie podawaj subiektywnych, przepisanych gdzieś z googla opinii typu "biurokratyczny moloch" , "olbrzymie koszta" , "UE twierdzi, że ślimak to ryba" - mówmy o konkretach - liczbach i faktach.
20-01-2016 22:27 
 Ocena 3 na 3
Dyshia (307 punktów)
>Z drugiej strony - kiedy w końcu to się skończy? Moment, w którym to nastąpi, w którym Polacy będą w wyborach wyrzucali prymitywnych karierowiczó, którzy rządzą Polską od lat, będzie przejściem do wyższego poziomu cywilizacyjnego - do lepiej zorganizowanego społeczeństwa.

Moim zdaniem potrzebne są dwa czynniki:
- społeczeństwo powinno być bardziej obywatelskie; pięknie brzmi, ale co to znaczy i jak to osiągnąć? W chwili obecnej wydaje mi się, że bardzo daleko nam do takiego, Kowalski kieruje się przy wyborach w dużej mierze emocjami, do których wywołania wystarczy odpowiednio skrojona kampania wyborcza, a Nowak z kolei średnio się polityką interesuje, kandydata, na którego oddaje głos, zna z nazwiska i kilku informacji personalnych/programowych zawartych na doręczonej do domu ulotce. Przez trwającą po wyborach kadencję parlamentu garstka wyborców interesuje się, jak wybrany przez nich poseł/posłanka (o ile zasiada w sejmie) głosuje, czy w ogóle bierze udział w posiedzeniach i jak często zabiera głos podczas prac nad ustawami. Wielu poprzestaje na informacjach podawanych przez media, które są jakie są, czyli eksponują kłótnie, mętne wypowiedzi i przybierające postać całodobowych konferencji prasowych rozmów jednych polityków z drugimi. Taka prezentacja polityki ułatwia wyrabianie sobie opinii, jeśli nie podaje jej gotowej na tacy, gdy ktoś ogranicza się do jednej czy dwóch stacji/gazet/portali internetowych. Wygoda takiego pozyskiwania informacji jest bezkonkurencyjna w porównaniu sięganiem po protokół głosowań, dziennik ustaw itp. W związku z powyższym zmiana ordynacji wyborczej na JOWy nie ma moim zdaniem w chwili obecnej sensu...
- drugą rzeczą jest opisana już wyżej zmiana sposobu relacjonowania polityki w mediach. Niestety ta nie będzie raczej miała miejsca, dopóki wspomniany Kowalski zadowalać się będzie tabloidowym przekazem, interesującym dla niego i opiniotwórczym. Gdy tak tworzone serwisy informacyjne i programy publicystyczne nie będą przyciągać przed telewizory widzów, to media publiczne i komercyjne będą musiały dostosować się do rosnących oczekiwań i na tym polu też konkurować ze sobą, zwykły popyt i podaż...
Tak przynajmniej ja to widzę w teorii.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
20-01-2016 22:36 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Z drugiej strony - kiedy w końcu to się skończy? Moment, w którym to nastąpi, w którym Polacy będą w wyborach wyrzucali prymitywnych karierowiczów
Bardzo proste, choć całkowicie nierealne rozwiązanie. Alfabetyczne listy wyborcze, tak aby wyborca musiał się zastanowić przy kim X postawić. Oczywiście rozwiązania idealne nie istnieją, ale to proste rozwiązanie byłoby większą rewolucją,
od tych przez różnych polityków zainteresowanych manipulacjami przynoszącymi, im i przez nich wybranym, największe korzyści.

@@@
.
20-01-2016 22:51 
 Ocena 5 na 5
Paolo Monstro (6146 punktów)
>.
>>Z drugiej strony - kiedy w końcu to się skończy? Moment, w którym to nastąpi, w którym Polacy będą w wyborach wyrzucali prymitywnych karierowiczów
>Bardzo proste, choć całkowicie nierealne rozwiązanie. Alfabetyczne listy wyborcze, tak aby wyborca musiał się zastanowić przy kim X postawić. Oczywiście rozwiązania idealne nie istnieją, ale to proste rozwiązanie byłoby większą rewolucją,
>od tych przez różnych polityków zainteresowanych manipulacjami przynoszącymi, im i przez nich wybranym, największe korzyści.
>@@@
>.
To potrwa i coraz mniej wierzę, że ja tego dożyję. Polacy muszą przejść mentalną, pokoleniową przemianę lub zdegradują się do zaścianka Europy. 2 elementy muszą się znacznie polepszyć:
1) analiza informacji i samodzielne wyciąganie wniosków, w tym obserwowanie zmian, przewidywanie przyszłości i reakcja na to - świat nie interesuje sie in-vitro, krzyżami, "wartościami chrześcijańskimi" itp .. trzeba myśleć racjonalnie

2) poczucie "własności" i "odpowiedzialności" za ojczyzne- zrozumienie, że nie tylko kuzyn i szwagier musi się ustawić, łapówka to szkodliwe przestępstwo itp ... np.: gdy wandal rozwala wagon, czy przystanek - to trwoni Twoją kasę, zadzwonienie na policję to nie "kapowanie" czy "donoszenie"....

Pozdrawiam
Paolo Monstro
PerverserPerser (579 punktów)
> Cała Komisja Europejska (wszystkie dyrektoraty) zatrudnia ok 40tys urzędników (wielokrotnie mniej niż Polska i mniej niż administracja Paryża, nie mówiąc już o całej Francji - ponad 1mln urzędników).<
Urzędnicy Paryża to m.in. tramwajarze, kierowcy autobusów miejskich, motorniczy metra, przedszkolanki, nauczyciele wszystkich publicznych szkół, kierowcy i pracownicy zakładu oczyszczania miasta śmieciarze, inspektorzy budowlani, urzędu zdrowia, urzędnicy udzielający ślubów, prowadzący meldunki ludności, wypisujący akt zgonu, służby socjalne przydzielające pomoc socjalną itd ..itp.
Urzędnicy Brukseli zasiłki przyznają sobie sami, a funkcjonowanie kanalizacji do której wypróżniają swoje szlachetne tyłki jest zmartwieniem urzędników miasta Brukseli.
27-01-2016 23:06 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> Cała Komisja Europejska (wszystkie dyrektoraty) zatrudnia ok 40tys urzędników (wielokrotnie mniej niż Polska i mniej niż administracja Paryża, nie mówiąc już o całej Francji - ponad 1mln urzędników).<
>Urzędnicy Paryża to m.in.
>- tramwajarze, kierowcy autobusów miejskich, motorniczy metra,
NIEPRAWDA
>- przedszkolanki, nauczyciele wszystkich publicznych szkół,
>- kierowcy i pracownicy zakładu oczyszczania miasta śmieciarze,
skąd masz te dane? nie wszyscy pracujący w sektorze publicznym we Francji mają status urzędnika (fonctionnaires) - b. wątpię żeby "śmieciarze" taki status mieli, podobnie jak nie mają takiego statusu pracownicy transportu.
>- i inspektorzy budowlani, urzędu zdrowia, urzędnicy udzielający ślubów, prowadzący meldunki ludności, wypisujący akt zgonu, służby socjalne przydzielające pomoc socjalną itd ..itp.
Wymieniasz częściowo nieprawdziwą listę różnych typów urzędników w Paryżu, tylko jaki to ma związek z tematem dyskusji?

>Urzędnicy Brukseli zasiłki przyznają sobie sami, a funkcjonowanie kanalizacji do której wypróżniają swoje szlachetne tyłki jest zmartwieniem urzędników miasta Brukseli.

Powielasz internetowe mity - urzędnicy unijni nie mają żadnych zasiłków. Ich pensje i dodatki reguluje regulamin pracowniczy, który jest ustalany przez państwa i parlament eur. Nawet indeksacja ich pensji jest zatwierdzana przez państwa członkowskie.
Pracownicy firmy zajmującej się kanalizacją nie mają statusu urzędnika w Belgii. I właściwie po co to wspominasz - sugerujesz, żeby UE zajmowała się kanalizacją w Brukseli?

Czy po rozwianiu Twoich nieprawdziwych założeń, zmieniłeś zdanie?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Marian Forewa (906 punktów)
> Dzisiejsza debata była sukcesem Polski, która sprowokowała tego zbiurokratyzowanego molocha do pogłębionej refleksji nad samą Unią.

Rzecz w tym, że Szydło teoretycznie nie pojechała tam przekonywać Mariusza i fanów Pisu.

Motyw przewodni, że PiS musi naprawiać TK z powodu ustawy, która nawet nie została zrealizowana, jest niepoważny.

PiS wykorzystał tę debatę do uprawiania krajowej propagandy. Uzyskał poklask unijnych dziwolągów, fani dostali porcję papki, a faktyczni adresaci wyjaśnień Szydło usłyszeli że mają ją pocałować w de.
Jak zwykle zapłaci za to posiadacz złotówek.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Przyjęta strategia przynosi jednak oczekiwane efekty.
www.tvppar(*)ezolucji-pe-ws-polski/23685500

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
25-01-2016 13:34 
 Ocena 1 na 1
Marian Forewa (906 punktów)
>Przyjęta strategia przynosi jednak oczekiwane efekty.
>www.tvppar(*)ezolucji-pe-ws-polski/23685500

Hmm.
"EPL poinformowała, że zablokowała podjęcie decyzji, ale ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK."

Jeżeli gra na zwłokę to oczekiwany efekt, to można powiedzieć że przynosi.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Gra na zwłokę to bardzo dobra strategia, choć - jak mniemam - nie o nią tu tylko chodziło. Po pierwsze - to, że granie na zwłokę jest w ogóle możliwe, oznacza, że partner jest za słaby do przeprowadzenia aktualnie frontalnego ataku. Po drugie - nikt nie gra przecież na zwłokę dla samej zwłoki, ale po to, by maksymalnie wykorzystać dostępny czas do wzmocnienia własnej pozycji, najlepiej w sposób dla partnera nie do końca przewidywalny , choć nie na tyle zaskakujący czy deprymujący, by go zupełnie zrazić do utrzymywania dalszego kontaktu. Po trzecie - zwłoka daje partnerowi czas do przemyślenia jego własnego stanowiska, na które w tym czasie można cały czas przecież wpływać różnymi kanałami (nie zawsze oficjalnymi), dążąc do jego złagodzenia.
Moim zdaniem - widać, że Rząd RP przygotował się do sprawy jak profesjonalny długodystansowiec. Nikt poważnie podchodzący do sprawy nie spodziewał się, że pierwsza debata w Europarlamencie na ten temat przyniesie jakiekolwiek rozstrzygnięcia. To było tylko pierwsze zwarcie, obliczone na wybadanie sił, sondowanie metod i argumentów. Słowem - zwiad. Sprawa nie jest przesądzona, ale dobrze, że Rząd RP pokazał, że będzie profesjonalnie bronił swojego stanowiska w oparciu o rzeczowe argumenty i wyższe wartości.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
26-01-2016 12:59 
 Ocena 1 na 1
Marian Forewa (906 punktów)
> profesjonalny długodystansowiec
> rzeczowe argumenty
> wyższe wartości

Moim zdaniem najbardziej rzeczowymi argumentami Szydło przeciw zarzutom jawnego łamania prawa przez Dudę i standardów przez rząd, były: "A u was murzyni biją", "Wina Tuska" oraz "A wcale że nie".

Klękajcie narody.
Kto by pomyślał, że katoliccy dewoci i obsesjonaci spisku smoleńskiego potrafią tak rzeczowo, merytorycznie i racjonalnie.
piotr35 (1843 punktów)
>Szydło wypadła świetnie
a całość rządów PiS skomentował w ten piątek znany niemiecki magazyn satyryczny "extra 3" w państwowej telewizji ARD:

daserste.ndr.de/extra3/
lub tutaj
www.youtube.com/watch?v=IJlaw_SDnrs

będący reakcją na słynną okładkę "Wprost" z Merkel jako Hitlerem.
Jeśli będzie zapotrzebowanie, mogę przetłumaczyć, ale obrazki w zasadzie wystarczą, nawet bez muzyki.

I na pewno nie jest to "świetnie".
25-01-2016 22:48 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Poziom niemieckiej satyry politycznej jest dość siermiężny (miejscami panuje w niej czysta skatologia), więc filmik nie robi na mnie wrażenia. Co gorsza, produkcja sprawia wrażenie dość sztucznej i wymuszonej, co budzi pewne podejrzenia co do spontaniczności inspiracji jej twórców.
Wiadomo, najlepszą satyrę robi się na temat swoich krajowych polityków, a nie na egzotykę, choćby zza miedzy.

youtu.be/Wzsiop5gIL4



Jak nie rozumiesz, to mogę przetłumaczyć...



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
piotr35 (1843 punktów)
>Rząd RP pokazał, że będzie profesjonalnie bronił swojego stanowiska w oparciu o rzeczowe argumenty i wyższe wartości.
Za te rzeczowe argumenty wzięli się więc satyrycy i zaprojektowali jeden z motywów samochodowych na tegorocznym pochodzie karnawałowym w Duesseldorfie:



najciekawsze są zwłaszcza okularki nosie Jarka, ciekawe po kim
08-02-2016 21:09 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)
>>Rząd RP pokazał, że będzie profesjonalnie bronił swojego stanowiska w oparciu o rzeczowe argumenty i wyższe wartości.
>Za te rzeczowe argumenty wzięli się więc satyrycy i zaprojektowali jeden z motywów samochodowych na tegorocznym pochodzie karnawałowym w Duesseldorfie:
>

>najciekawsze są zwłaszcza okularki nosie Jarka, ciekawe po kim

Pozwolisz, że zacznę zgadywać:

John Travolta?

Karl Lagerfeld?

Generał Augusto José Ramón Pinochet Ugarte ?


piotr35 (1843 punktów)
>Generał Augusto José Ramón Pinochet Ugarte ?
Bardzo, bardzo blisko, ale nagroda przeszła bokiem.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365