Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Tygrys Malajów"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
10-02-2016 12:37Arminius (25555 punktów)"Tygrys Malajów"
Ocena 2 na 4
Tomoyuki Yamashita, japoński generał, maestro blitzkriegu w dżungli, dowódca japońskiej 8 armii, która w dniu 8 grudnia 194 1 roku zaatakowała Płw. Malajski z baz we francuskich Indochinach – w ciągu 70 dni zajął cały półwysep oraz zmusił do kapitulacji Singapur, brytyjską twierdzę i bazę marynarki wojennej, mającą kluczowe znaczenie dla kontroli całego obszaru Malajów. Do niewoli pomaszerowało ok. 130 tysięcy żołnierzy wojsk brytyjskich – co było największą kapitulacją wojska brytyjskich w dziejach. Ów oszałamiający sukces zaskarbił mu zaszczytne miano „Tygrysa Malajów”, Churchill zaś nazwał ową kapitulację największą hańbą Brytyjskiego Imperium. Po kampanii malajskiej tygrys został przesunięty do Mandżukuo jako dowódca tamtejszej I armii japońskiej i dopiero w 1944 r. - gdy zaczęło się dziać źle na frontach Imperium Japońskiego – został ściągnięty do Filipin z zadaniem obrony tego archipelagu. Yamashita skutecznie bronił się aż do września 1945 r. stosując w błyskotliwy sposób taktykę „aktywnego odwrotu”. Skapitulował przed oddziałami alianckimi w dniu 2 września 1945 r.
Z końcem października 1945 r. Yamashitę postawiono przed amerykańskim trybunałem militarnym w Manili, oskarżając go o popełnienie zbrodni wojennych względem jeńców i ludności cywilnej tak podczas kampanii malajskiej jak i – przede wszystkim - podczas obrony Filipin. Obrona wykazała dobitnie, iż liczne zbrodnie zostały co prawda popełnione podczas obydwu kampanii – jednakże Yamashita nie miał z nimi nić wspólnego, bo po pierwsze nie wydał rozkazu ich popełniania, nie przyzwalał na nie, nie mała często ( podczas kampanii filipińskiej) kontaktu z oddziałami, które dopuściły się zbrodni, karał żołnierzy japońskich, którzy takowych się dopuścili i o których powziął stosowną wiadomość.
8 grudnia tego roku sąd uznał generała za winnego zarzucanych mu czynów i skazał go na śmierć. Apelacje od wyroku do gen. Mac Arthura, Najwyższego Sądu Filipin oraz Najwyższego Sądu USA nie zostały uwzględnione. 23 lutego 1946 r. Yamashita został stracony.
Proces „Tygrysa Malajów” uchodzi za typowy „małpi sąd”, tak ze względu na niezwykle krótki czas jego trwania jak i - przede wszystkim – z powodu skandalicznie bezzasadnego odrzucenia i nieuwzględnienia bardzo wartościowych i merytorycznie bardzo zasadnych argumentów obrony generała. Harry E. Clarke – szef zespołu obrońców Yamashity – oświadczył że: „ Oskarżonemu nie zarzuca się ze coś zrobił albo że czegoś nie zrobił, zarzuca mu się iż był kimś. Amerykański system prawny nie uznaje takiej zasady względem swojego własnego personelu militarnego. Nikt nigdy nie ośmieliłby się nawet zasugerować, iż amerykański generał dowodzący wojskami okupacyjnymi staje się automatycznie przestępcą, za każdym razem, gdy jakikolwiek żołnierz będący pod jego komendą dopuszcza się pogwałcenia prawa. Dany człowiek nie może odpowiadać za czyny innych”. Allan Ryan – były prokurator amerykański, spec od zbrodni wojennych stwierdził, iż z rozkazu pięciu amerykańskich generałów ( trybunał ,militarny) gen. Mac Arthura oraz Sądu Najwyższego USA, gen. Yamashita został pozbawiony życia za czyny swoich żołnierzy, których on nie aprobował, a w wielu wypadkach w ogóle nie miał o nich żadnej wiedzy. W Sądzie Najwyższym USA, dwóch sędziów zgłosiło votum separatum od odrzuconej apelacji wzniesionej przez obronę generała. Podnieśli w nim, iż proces Yamashity był parodią wymiaru sprawiedliwości, aktem ślepej zemsty, pogwałceniem praw człowieka. Amerykański Sąd Najwyższy nigdy nie doprowadził do weryfikacji wyroku śmierci na japońskim generale. Co gorsza wyrok ów stał się podstawą ustanowienia instytucji „precedensu Yamashity” w prawie międzynarodowym – na podstawie którego możliwym jest stawianie zarzutów i skazywanie na surowe wyroki dowódców wojskowych, którzy nie wydali rozkazu swoim podkomendnym popełniania zbrodni, nie przyzwalali na nie swoją bierną postawą, nie mieli wiedzy o nich, nie byli w stanie im przeciwdziałać. Precedens ów został włączony do Konwencji Genewskich i był wielokrotnie w praktyce stosowany przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla Byłej Jugosławii. Fakt, iż instrument prawny jak powyżej jest częścią prawa karnego międzynarodowego oraz – co tym bardziej dramatyczne – jest często stosowany, stanowi totalną kompromitację i pogwałcenie podstawowych zasad prawnych oraz – przede wszystkim – zarówno zasad logiki i etyki.
W swoim ostatnim słowu, wygłoszonym tuż przed jego powieszeniem w dniu 23 lutego 1946 r., gen. Yamashita bardzo wysoko ocenił wysiłki amerykańskiej obrony w trakcie jego procesu i złożył słowa osobistego podziękowania każdemu z członków zespołu obrońców.


lawofwar.org/Yamashita Commission.htm
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

cracker (30 punktów)
Ta japońska krypto apologia tak samo "brzydko pachnie" jak i te poprzednie teutońskie "wybielacze". natemat.pl(*)-wola-o-pomste-do-nieba-cytaty
10-02-2016 14:51 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Populistyczny smrodek
"Ta japońska krypto apologia tak samo "brzydko pachnie" jak i te poprzednie teutońskie "wybielacze". natemat.pl(*)iadali-wola-o-pomste-do-nieba-"

Brzydko pachnie populizm i pozamerytoryczny styl, który Pan uprawia, a do którego należy zaliczyć także podlinkowany przez Pana materiał, który ma się nijak do meritum sprawy.
Zwracam, też Panu uwagę na to - a wynika to bezpośrenio z mojego wątku - iż ową - jak Pan to nazywa - "kryptoapologię" Yamashity uprawiali amerykańscy oficerowie, prawnicy oraz sędziowie amerykańskiego Sądu Najwyższego. Proszę dokonać krytycznego rozbioru argumentów obrony Yamashity - wtedy pańskie uwagi będą mialy jakąś wartość.
Abdullah (1241 punktów)Odp: "Tygrys Malajów"
Masakra Sook Ching - 50k cywilów wystarczy na stryczek. A może ich nawet 100k było. To by 2 stryczki dało sie ukręcić.

Cóż jak się usiłuje wybielać zbrodniarza to naprawdę uważnie trzeba przeczytać jego biografie a nie tylko materiały dostarczone przez kolegów katonazioli.
Arminius (25555 punktów)Katonaziolstwo
"Masakra Sook Ching - 50k cywilów wystarczy na stryczek. A może ich nawet 100k było. To by 2 stryczki dało sie ukręcić.
Cóż jak się usiłuje wybielać zbrodniarza to naprawdę uważnie trzeba przeczytać jego biografie a nie tylko materiały dostarczone przez kolegów katonazioli".

Święta prawda, uważnie należy czytać wszystkie materiały - bo w przeciwnym wypadku wypisuje się głupoty że aż skręca w trzewiach.

"The campaign and the subsequent Japanese occupation of Singapore included war crimes committed against captive Allied personnel and civilians, such as the Alexandra Hospital and Sook Ching massacres. Yamashita's culpability for these events remains a matter of controversy, as some argued that he had failed to prevent them. However, Yamashita had the officer who instigated the hospital massacre, and some soldiers caught looting, executed for these acts, and he personally apologized to the surviving Alexandra Hospital patients. This was in line with Yamashita's personality and belief, as Akashi Yoji argued, that the first orders given by Yamashita to the soldiers was "no looting; no rape; no arson". and that any soldier committing such acts would be severely punished and his superior held accountable"

Jak Pan myśli, czy to co powyżej to cytat z "katonaziolskich pamfletów"?

en.wikipedia.org/wiki/Tomoyuki_Yamashita
11-02-2016 00:08 
 Ocena 1 na 1
Abdullah (1241 punktów)Odp: Katonaziolstwo

Tak nadal głupoty .
elsinore.cis.yale.edu/gsp/publications/WaiKeng.doc

Istnieje ogromna różnica pomiędzy masakrą w szpitalu na Aleksandra Road a Sook Ching. Jest nią rasizm, - szpital był brytyjski, a w masakrze Sook Ching mordowano "tylko" chińczyków. Co więcej - w kampanii malajskiej Japończycy także karali swoich żołnierzy za zbrodnie na ludności malajskiej - chodziło to to aby wygrać ich wsparcie przeciwko ludności chińskiej - zgodnie z zasada dziel i rządź. Mordowanie chińczyków za to było OK

Sprawa Sook Ching podnosi tez problem ambiwalentnych rozkazów - które potem można zawsze użyć w swojej obronie , ze ja nie chciałem, ja nie wiedziałem itp.

Japończyk Hirofumi Hayashi (pofesor uniwersytetu Kanto Gakuin) zajmujący sie odpowiedzialnością Japonii za zbrodnie wojenne jakoś Yamashity nie wybiela -mówi wprost Yamashita wydał rozkaz "posprzątania"
apjjf.org/-Hayashi-Hirofumi/3187/article.html

przestań czytać Katonazioli.
Arminius (25555 punktów)Obrona generala

"Yamashita's intent is nearly impossible to determine. Yoji Akashi writes that Yamashita never expected an incident similar to the rape of Nanking to occur, implying that Yamashita did not intend for massacres to occur. No written documents survive, however, and Akashi's assumption is inconsistent with other information.1 The Twenty-Fifth Army under Yamashita's command developed animosity towards the ethnic Chinese during the China campaigns and were ready to exact revenge in Singapore.2 Yamashita should have known his own men well enough to predict their actions when presented with an opportunity to conduct brutalities against the Chinese. Therefore, Yamashita's intent in issuing imprecise orders ".

Powyzsze jest fragmentem z pierwszego artykułu, do którego podał Pan link. Traktuje on o procesie oficerów japońskich, oskarżonych o zbrodnie na ludności cywilnej. W procesie tym nie udowodniono w jakimkolwiek zakresie winy i odpowiedzialności Yamashity. Co więcej autor artykułu - piszący z pozycji jednoznacznie prochińskich - w całym swoim tekście nie przedstawił jakiegoklwiek dowodu, nawet pośredniego, z którego mogłoby wynikać, iż Yamashita stoi za maskarami cywilów na Malajach. Więcej, są w nim fragmenty jak powyżej zacytowany, które są de facto mocnym argumentem na rzecz obrony generała. Autor artykułu przyznaje w nim, iż jedyne co może zrobić w sparwie Yamashity to postawić mu zarzut, iż powinien był przewidzieć antychińskie nastawienie swoich żołnierzy i - w związku z tym - wydawać im rozkazy jednoznacznie stanowcze. Bo cały zarzut wobec Yamashity opiera się na tym, iż jego rozkazy nie były jednoznacze - co pozwalało tym co chcieli popełniać zbrodnię na ich dowolną interpretację.
Proszę podciągnąć się z zarzutami wobec Yamashity przynajmniej do poziomu katonaziolstwa, bo na razie prezentuje Pan dowody na rzecz jego.........obrony japońskiego generała.

Drugiego linku niestety nie udało mi się otworzyć. Proszę więc o przekleuenie z niego najbardziej newralgicznego fragmentu, który Pana zdaniem wskazuje na winę Yamashity.
ZaKotem (8733 punktów)Odp: "Tygrys Malajów"

>Oskarżonemu nie zarzuca się ze coś zrobił albo że czegoś nie zrobił, zarzuca
>mu się iż był kimś. Amerykański system prawny nie uznaje takiej zasady względem swojego własnego
>personelu militarnego. Nikt nigdy nie ośmieliłby się nawet zasugerować, iż amerykański generał
>dowodzący wojskami okupacyjnymi staje się automatycznie przestępcą, za każdym razem, gdy jakikolwiek
>żołnierz będący pod jego komendą dopuszcza się pogwałcenia prawa. Dany człowiek nie może odpowiadać
>za czyny innych.

Prawdą jest, że procesy zbrodniarzy wojennych nie były prowadzone zgodnie z normalnie przyjętymi zasadami prawnymi. Bo też zbrodnie wojenne nie są popełniane zgodnie z normalnymi zasadami zbrodni. Krytycy takich procesów chcieliby, aby wojnę światową traktować jako powiększoną do monstrualnych rozmiarów bójkę w melinie. Według tej interpretacji za zbrodnie na Malajach nie odpowiada głównodowodzący, tylko, zgodnie znormalnymi zasadami prawa, po prostu ten, kto się ich dopuścił, czyli konkretny szeregowy Taki Owaki. Po prostu w armii japońskiej przypadkowo znalazło się parę tysięcy kryminalistów, podoficerowie nie mogli tego bydła utrzymać w ryzach, oficerowie cierpieli na poważne wady wzroku i słuchu, zaś generał o niczym nie wiedział, gdyż całą wojnę przesiedział z głową we wiadrze. Jestem przekonany, że Yamashita istotnie nie wiedział o dokonywanych przez jego podwładnych zbrodniach, tak samo, jak nie znał rozmieszczenia wychodków w każdych koszarach. Po prostu nikt nie uznawał, żeby to był problem dowódcy.
Jeśli zastosujemy zasady prawa, to należy znaleźć szeregowego Takiego Owakiego (powodzenia) i powiesić, generałów zaś zostawić w spokoju, bo oni osobiście nikogo nie zabili. Niech po wojnie sączą herbatkę i niech nic nie zakłóca ich wewnętrznej harmonii, gdy będą omawiać swą strategię na następny raz, gdy już zostanie wyhodowane kolejne pokolenie mięsa armatniego. Taką zasadę zastosowano wobec Niemiec po pierwszej wojnie światowej, a efektem była druga wojna światowa.
Normalnego zbrodniarza karzemy za to, że, będąc poczytalnym i rozumnym, znał zasady życia społecznego i świadomie je naruszył dla swojej korzyści. Zbrodniarz wojenny postępuje zaś zgodnie z zasadami przyjętymi w jego narodzie. To nie on jest zwyrodniały, ani nie jego dowódca, zwyrodniały jest naród i coś z tym należy zrobić.
Wojny światowej nie prowadziły losowe kupy jednostek, tylko narody. Jeśli jeden naród dopuszczał się wobecinnych zbrodni w ilości przekraczającej wszelkie normy, to znaczy, że z tym narodem jest coś nie tak. Winien jest nie tylko konkretny szeregowy Taki Owaki, który skopał Chińczyka na śmierć, żeby wreszcie raz w życiu poczuć się panem. Ani nawet nie tylko jego dowódca, który to pochwalał, ani nawet nie głównodowodzący, któremu takie błahostki nie zakłócały wewnętrznej harmonii. Winna jest także jego mamusia, która kazała mu zawsze słuchać starszych, winien jest tatuś, którego zachowanie świadczyło o tym, że szacunek do człowieka zależy od jego pozycji, winien jest dziennikarz i nauczyciel, którzy przekazywali ksenofobiczny patriotyzm ludności. Winien jest naród i naród należy ukarać. Zamiast jednak wsadzić cały naród do lagru (wykonalne, ale niepraktyczne) wybrano sposób nadzwyczajnie wręcz humanitarny: powieszono tylko garstkę przywódców, a resztę poddano resocjalizacji. Zadziałało. Minęło siedemdziesiąt lat, a wciąż nikt nie ucieka na widok Japończyka.


Wzruszają mnie nutrie.
11-02-2016 11:03 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)Thank - You note
"Zamiast jednak wsadzić cały naród do lagru (wykonalne, ale niepraktyczne) wybrano sposób nadzwyczajnie wręcz humanitarny: powieszono tylko garstkę przywódców, a resztę poddano resocjalizacji. Zadziałało. Minęło siedemdziesiąt lat, a wciąż nikt nie ucieka na widok Japończyka".

Mój post dotyczy gen. Yamashity. Jeżeli przejdziemy z niego na narody, resocjalizację itd - to zmienimy trochę temat ale zrobi się bardzo ciekawie. Bo przecież jeżeli Yamashitę skazano za zbrodnie których nie popelnił, a dla których był "reprezentatywny" - to w takim razie tych wszystkich Amerykanów, którzy zadecydowali o zrzuceniu dwóch bomb atomowych wino się skazać na kary wielokrotnie surowsze niż ta, która spotkała Yamashitę, gdyby oczywiście taka kara istniała. A ogrom zbrodni popełnionych na Japończykach przez GS nie był mniejszy od zbrodni japońskich. Problem tylko w tym, że to zwycięzcy piszą historię i ustanawiają reguły wymeirzania "sprawiedliwości", która - de facto jest niepsrawiedliwością.

Since time immemorial, leaders have used a form of brainwashing on their citizens during times of war. The enemy is dehumanized through propaganda campaigns until they are no longer seen as people but as objects. They are no longer a "him" or "her," but an "it." This becomes psychologically necessary for soldiers fighting in the trenches-a mentally stable mind could not handle the killing if it spent too much time focusing on the humanity of opposing troops, as people with their own families and friends.This campaign was particularly effective during World War II in the Pacific theater. American soldiers went to war against the Japanese with their hearts full of hate. The surprise "sneak" attack on Pearl Harbor provided the perfect opening. The mass media featured them as caricatures-monsters with yellow skin, slanted eyes, and enormous buckteeth. The US Navy even released a film that detailed the capture of the island of Tarawa that described the Japanese as "living, snarling rats." Not people, but as vermin that needed to be wiped out.There was such a massive gulf between physical appearance and culture that the Pacific part of the war was far more savage than anything going on in the European theater. Americans took very few prisoners, preferring instead to slaughter their enemies. The bodies were commonly desecrated. In Okinawa, soldiers were seen urinating into the mouths of dead Japanese. Like serial killers, they took "trophies" from the corpses, ripping gold teeth out of their mouths and hacking off their ears to be pickled. There were reports of soldiers taking souvenir skulls, using ants to strip away the flesh, or cooking the heads to clear off the meat. Customs officials found returning soldiers coming home with human bones in their luggage.Shockingly enough, even Life magazine got in on the act. In February 1943, they published a horrifying picture from the Battle of Guadalcanal, which featured a charred Japanese human head propped up on a tank. A year later, they published another photograph (perhaps even more unsettling) of a young American woman at a desk with a skull on it. The chilling caption beneath read: "Arizona war worker writes her Navy boyfriend a thank-you note for the Jap skull he sent her."

knowledgen(*)war-crimes-against-wwii-japan/

Jeżeli chodzi o proces Yamashity domniemywa się, iż był to rodzaj zemsty ze strony gen. Mac Arthura. Podkreślam, domniemywa się, bo nie ma na to twardych dowodów. Na tle Yamashity Mac Arthur był nabzdyczonym i tchórzliwym osobnikiem, którego rozdęte do rozmiarów wręcz operetkowych ego, nie pozwalało tolerować kogos takiego jak Yamashita. Yamashita był militarnym asem, był skromny, oddany swoim żołnierzom, pozostał z nimi do końca. Nie popełnił seppuku, bo chciał na siebie wziąć odpowiedzialność za wszystko. Mac Arthur w 1942 r. tchórzliwie uciekł z Filipin pozostawiając na pastwę losu swoich podwaładnych wypowiadając "osławione" "Ja tu powrócę". rzecz charakterystyczna nie powiedział "powrócimy". Najlepiej zaświadcza to o jego narcystycznym zadęciu. jego zwycięstwa wynikały z przewagi nad przeciwnikiem, nie były owocem jego talentu. W 1944 r. gdy "powrócił" na Filipiny, 5 - krotnie powtarzał wyjście z amfibii na plażę filipińską, aby należycie ową "symboliczną" scenę sfilmować!!!!
Przy Japończyku był miałką kreaturą z cygarem w zębach, ciemnych okularach i napompowanym do granic możliwości groteskowym ego. Nie dziw więc że chciał się jak najszybciej pozbyć postaci - na której tle wypadał jak powyżej.
11-02-2016 21:34 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Thank - You note

>- to w takim razie tych wszystkich Amerykanów, którzy zadecydowali o zrzuceniu dwóch bomb atomowych wino się skazać na kary wielokrotnie surowsze niż ta, która spotkała Yamashitę, gdyby oczywiście taka kara istniała.

Nie zgadzam się z takim porównaniem. Niszczenie skupisk ludności podczas wojny jest oczywiście barbarzyństwem, ale barbarzyństwem uzasadnionym strategicznie. Ludność podczas wojny totalnej jest wszak zasobem strategicznym. Czy to usprawiedliwia burzenie miast? Nie. Ale jeśli jedna strona zaczyna używać "niehonorowej" taktyki, to druga musiałaby wykazać się ultrakretynizmem, żeby z powodów kulturowych takiej samej taktyki nie użyć. A jeśli może użyć jej skuteczniej, niż przeciwnik, to to już niczyja wina. Jeśli Niemcy użyli w pierwszej wojnie gazów bojowych, to Brytyjczycy nie mogą być już oskarżani o to, że zrobili to samo. W takim wypadku winien zastosowania barbarzyńskich środków jest tylko ten, kto zaczął. A bombardowania miast nie zaczęli Amerykanie, chociaż oni tę taktykę dopracowali do perfekcji.

Natomiast mordowanie cywilów na już okupowanym terenie nie ma żadnego uzasadnienia strategicznego. W końcu nie są oni już zasobem wroga! Ma to uzasadnienie jedynie polityczne, ma pokazać wszystkim, kto jest panem, a kto ma się chować po kątach.

>A ogrom zbrodni popełnionych na Japończykach przez GS nie był mniejszy od zbrodni japońskich.

Ciekaw jestem, jakich to masakr na okupowanej ludności w Japonii dokonali Jankesi. Muszą to być setki tysięcy, jeśli ten ogrom ma być nie mniejszy od zbrodni japońskich.

>Problem tylko w tym, że to zwycięzcy piszą historię i ustanawiają reguły wymeirzania "sprawiedliwości", która - de facto jest niepsrawiedliwością.

Z truizmem nie ma co polemizować, oczywistą oczywistością jest, że to zwycięzca narzuca warunki pokonanemu. Każdy zaś w swoim sumieniu może ocenić, czy warunki te są sprawiedliwe, czy nie. Jeśli jednak ocenia je jako niesprawiedliwe, to wypadałoby dokładnie określić: a jakie uznałby za sprawiedliwe?


Wzruszają mnie nutrie.
12-02-2016 13:48 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Nie ma dobrych zbrodni, oj nie
"Ale jeśli jedna strona zaczyna używać "niehonorowej" taktyki, to druga musiałaby wykazać się ultrakretynizmem, żeby z powodów kulturowych takiej samej taktyki nie użyć. A jeśli może użyć jej skuteczniej, niż przeciwnik, to to już niczyja wina. Jeśli Niemcy użyli w pierwszej wojnie gazów bojowych, to Brytyjczycy nie mogą być już oskarżani o to, że zrobili to samo".

Szanuję pański pogląd - ale jest on wielce subiektywny. W prawie międzynarodowym wygląda to inaczej. To że nasz wróg popełnia zbrodnie, nie ekskulpuje nas, jeżeli my popełniamy te zbrodnie. A jeżlei popełniamy je na skalę większą niż wróg, to są to większe zbrodnie. Niemcy popełnili zbrodnię bombardując Wieluń w 1939 r.. Alianci popełnili wielokrotnie większą zbrodnię bombardując Drezno i szereg innych niemieckich miast. Innej logiki nie można przyjąć - bo byłaby to swoista "filozfia Kalego".
W przypadku zrzucenia bomb atomowych sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Bo Japończycy nie popełnili takiego aktu zbrodni względem USA - więc argument "retorsyjnej zbrodni" odpada na całej lini. A jeżeli uwzględni się do tego, ogromny zastęp argumentów kwestionujących zasadność zrzucenia tych bomb z militarnego punktu widzenia, to wtedy zbrodniczy charakter tego aktu jest tym bardziej wyeksponowany. Trzeba pamiętać, iż prócz zrzucenia bomb atomowych lotnictwo USA dokonało szeregu nalotów dywanowych na japońskie miasta, zabijając setki tysiące osób - ludności cywilnej. Przykłedem najbardziej znanym jest nalot na Tokio z dnia 10 marca 1945 r., kiedy to w celowo rozpętanej nalotem burzy ogniowej zginęło 85 tysięcy cywilów, więcej niż w Hiroszimie
Proszę też pamiętać, iż zbrodnie wojenne to nie tylko zbrodnie wobec ludności cywilnej ale tekże zbrodnie popełniane na jeńcach. O nich właśnie traktuje przeklejony z tekstu anglojęzycznego fragment, w jednej z moich poprzednich wypowiedzi.
12-02-2016 14:02 
 Ocena 3 na 3
Puszek Okruszek (73 punktów)Odp: Nie ma dobrych zbrodni, oj nie
>W przypadku zrzucenia bomb atomowych sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Bo Japończycy nie popełnili takiego aktu zbrodni względem USA - więc argument "retorsyjnej zbrodni" odpada na całej lini. (...)
Sadyzm i okrucieństwo Dżepsów jest nieporównywalne z niczym, co wydarzyło się w Europie. Żadna europejska armia nie zachowałaby się tak jak armia japońska w Nankinie. Trudno to zresztą nazwać armią; nie wiem z czym można to porównać, może z hordami Dżyngis-chana. Dlatego właśnie mocno tym azjatyckim krajem potrząśnięto, aby nigdy więcej nie okazywał innym ,,wyższości'' swej azjatyckiej, sadystycznej i nieludzkiej kultury. Moim zdaniem, tak to należy odczytać.
12-02-2016 23:54 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>Dlatego właśnie mocno tym azjatyckim krajem potrząśnięto, aby nigdy więcej nie okazywał innym ,,wyższości''
Potrząśnięto na tyle skutecznie, że "Syna niebios", władcę ostatniego cesarstwa świata, pozbawiono nimbu boskości. Przez wieki rozwijano tezę, że cesarz jest w linii prostej potomkiem boga. Specyficzna idea męczeństwa pojawia się w szintoizmie. Shintō stało się podstawą agresywnej i skrajnie szowinistycznej postawy władz i jednym z filarów japońskiego militaryzmu aż do klęski Japonii w II wojnie światowej. W skład Oddziału Boskiego Wiatru do Ataków Specjalnych wchodzili osławieni kamikadze. Byli wytworem swoistego religijno-kulturowo-politycznego etosu. Samobójcze akcje, dokonywane w nimbie męczeństwa nazywano cennym wkładem dla boskiej Japonii.
Usprawiedliwianie japońskich generałów, to tak jakby usprawiedliwiać przywódców ISIS.
dzentelmen (2000 punktów)Odp: "Tygrys Malajów"
>Tomoyuki Yamashita, japoński generał, maestro blitzkriegu w dżungli, dowódca japońskiej 8 armii,
>która w dniu 8 grudnia 194 1 roku zaatakowała Płw. Malajski z baz we francuskich Indochinach
>w ciągu 70 dni zajął cały półwysep oraz zmusił do kapitulacji Singapur, brytyjską twierdzę i bazę
>marynarki wojennej, mającą kluczowe znaczenie dla kontroli całego obszaru Malajów.

Był wybitnym generałem. I patrząc dzisiaj z perspektywy czasu, analogicznie do jego niemieckich odpowiedników, można mieć grube wątpliwości, co do tzw. sprawiedliwości.

Mówię tu m.in. o Erichu von Mansteinie.

Cytat:
W 1945 roku został aresztowany przez Brytyjczyków[1] i 23 sierpnia 1949 w wyniku nacisków Stalina postawiony został w Hamburgu przed sądem jako zbrodniarz wojenny - skazano go na 18 lat więzienia, m.in. za stosowanie taktyki spalonej ziemi przez podległe mu jednostki niemieckie, represje w stosunku do ludności cywilnej i wydanie rozkazu nakazującego Wehrmachtowi szczególnie ostre traktowanie Żydów i radzieckich partyzantów[1]. W wyniku silnego lobbingu brytyjskiego, w roku 1950 zmniejszono mu karę do 12 lat więzienia. Odbywał ją w więzieniu w Werl, z którego wyszedł w 1953[1], oficjalnie po operacji oczu. Jego uwolnienie jednak nastąpiło w wyniku nacisków Konrada Adenauera i Winstona Churchila, którzy uznali wysokie kompetencje wojskowe i ogromne doświadczenie frontowe Mansteina za bezcenne podczas tworzonej właśnie nowej armii niemieckiej, której odbudowę zakończono w roku 1955 pod nazwą Bundeswehr. W 1955 roku napisał książkę Verlorene Siege.


pl.m.wikipedia.org/wiki/Erich_von_Manstein

Czy Heinzie Guderianie.

Cytat:
Mimo protestów Polaków, utrzymujących, iż groził zamordowaniem jeńców wojennych podczas starć pod Wizną (co mogło być blefem), wypuszczono go w czerwcu 1948. Dokonania ze swej przeszłości nie przeszkodziły mu aby, we wczesnych latach pięćdziesiątych brać udział w tworzeniu nowych Sił Zbrojnych RFN - Bundeswehry


pl.m.wikipedia.org/wiki/Heinz_Guderian#

Oczywiście nie ma miary barbarzyństwa, bo jednak pod większością generałów tamtej wojny dochodziło do dantejskich scen. Szkoda jednak że i przy ocenie historycznej to polityka rozdaje karty... można być chyba tylko wściekłym na ironie losu.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365