Racjonalista - Strona głównaDo treści
Syndrom Tukidydesa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
14-02-2016 15:15Arminius (25555 punktów)Syndrom Tukidydesa
Ocena 2 na 2
Dwa i pół tysiąca lat temu ateński historyk Tukidydes – ten rzeczywisty ojciec historii – w napisanych przez siebie dziejach Wojny Peloponeskiej wyraził pewną prawdę, która stała się swego rodzaju złotą zasadą polityki i geopolityki. Prawda ta brzmiała tak: „To wzrost znaczenia Aten i strach Sparty tym spowodowany – uczyniły wojnę nieuniknioną”. W tym zadawałoby się banalnym zdaniu Tukidydes wyakcentował dwa kluczowe czynniki dynamicznie zmieniającej się relacji między dwom podmiotami. Po pierwsze zwrócił uwagę na: rosnące znaczenie, poczucie ważności, postulat większego wpływu na zdarzenia pojawiającej się na arenie politycznej nowej siły, po drugie podkreślił obawę, poczucie zagrożenia ora determinację obrony korzystnego status quo ze strony siły dominującej, ciągle jeszcze dominującej. Dalszy rozwój wypadków przebiegał według owego – nakreślonego przez historyka – scenariusza. Ateny i Sparta zwarły się ze sobą w rywalizacji, otoczywszy się wianuszkiem sojuszników. I kiedy między drugorzędnymi państewkami - sojusznikami jednej i drugiej strony - doszło do konfliktu – Ateny niejako z musu wsparły Kerkyrę ( Korfu) a Sparta Korynt. Doszło do trwającej 30 lat wojny – skutkiem której obydwa państwa zostały zdziesiątkowane, a spustoszona i osłabiona Grecja kusiła łatwym łupem perskiego „barbarzyńcę”. Taki schemat, „syndrom Tukidydesa”, powtarzał się w historii wielokrotnie. Bo przecież zwarcie się Anglii z Napoleonem – to zafunkcjonowanie tego samego mechanizmu, tak samo, wojna prusko – francuska z 1870 roku albo przykład absolutnie klasyczny, możne nawet bardziej, niż ten wzorcowy Tukidydesa – to jest konflikt z 1914 r. – kiedy to Niemcy były owymi Atenami, których wzrost znaczenia wywołał wielki niepokój Wielkiej Brytanii – Sparty. Wniosek z tego co powyżej napisano jest bardzo pesymistyczny. A jest on taki, iż stoimy w przededniu wielkiego konfliktu, wielkiego ze względu na skalę stawki i potęgę zawodników. W chwili obecnej ani Rosja, ani „ekstremizm islamski” ani – dobry żart tynfa wart – uchodźcy napływający do Europy nie są wielkim problemem i zagrożeniem dla globalnego ładu. Problemem jest majaczący na horyzoncie pojedynek amerykańsko – chiński. Bo z syndromu Tukidydesa wynika, iż jest on bardziej prawdopodobny niż nie jest. I że zacznie się z jakiegoś banalnego powodu, tak jak w przypadku Wojny Peloponeskiej czy też I wojny światowej, który będzie tylko pretekstem do wyładowania ambicji, strachów i frustracji wynikających ze znacznie fundamentalnych pobudek. Mógłbym w tym miejscu przytoczyć obszerne dane wskazujące na to, jak gigantyczna jest dynamika przyrostu potęgi Chin. Jednakże mija się to z celem, gdyż jest to fakt notoryjny możliwy do szybkiego zweryfikowania. Wszyscy wiedzą, iż Chiny już siedzą na ogonie USA albo już USA są na chińskim ogonie. To się dzieje na naszych oczach, przytoczę więc tylko jeden statystyczny szczegół dla zobrazowania skali zjawiska. W 1980 r. chińska gospodarka była mniejsza od potencjału ekonomicznego Holandii. Obecnie każdego roku, chińska ekonomia przyrasta o wartość większą niż holenderska gospodarka. W okresie największego „kryzysu” chińskiej ekonomii ( ostatnie lata) jej przyrost był – mimo to – ponda trzykrotnie większy niż ekonomii USA. Wniosek z tego jest swoiści zabawny, iż Chiny gonią USA w tempie błyskawicznym, nawet wówczas gdy przeżywają degradujący je kryzys. Jeżeli do tego potężnego impetu gospodarczego dodamy rosnące ambicja państwa smoka – a jest na to multum przykładów – oraz - last but not least – urażoną dumę i godność Chin w 19 wieku, „ciemnym” wieku chińskiej historii, urażoną prze białych interwentów – o czym pamięć w Chinach jest troskliwie kultywowana – to kolejne „zaskoczenie” mechanizmu zdefiniowanego przez Tukidydesa wydaje się być kwestią czasu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
Chin na pewno nie można lekceważyć, tak samo jak możliwości konfliktu chińsko-amerykańskiego, który może być katastrofalny. Na szczęście jednak nie każda zmiana stosunku sił kończy się wojną. Czas po II wojnie światowej to ostateczny kres gospodarczej i militarnej dominacji Europy i początek ery Stanów Zjednoczonych. A przecież nie doszło do konfliktu zbrojnego między USA a żadnym z upadających mocarstw europejskich. Przeciwnie, wzmocniony został sojusz. Oczywiście przyczyną tego była obecność wspólnego wroga - Związku Radzieckiego, agresywnie rozszerzającego swą strefę wpływów. Znalezienie wspólnego wroga dla Chin i Ameryki - wcale niekoniecznie wroga tak potężnego, aby był realnym zagrożeniem, ale za to wystarczająco denerwującego opinię publiczną obu mocarstw - rozładowałoby niebezpieczne napięcie.

Wzruszają mnie nutrie.
Art Dekko (10 punktów)
(zablokowany)
Nie rozumiem - Ameryka miałby próbować podbić militarnie Chiny czy odwrotnie?
USA miałoby zlikwidować chińskie fabryki produkujące iPhony czy Chiny miałyby zlikwidować amerykański rynek zbytu swoich produktów?
Nową wojnę światową może wywołać wyłącznie Putin, który zaatakuje Turcję, już trwają odpowiednie ćwiczenia rosyjskich wojsk.
Obecnie tylko Putin chciałby cofnąć zmiany, które zaowocowały rozpadem ZSRR. Aneksja Krymu, "zielone ludziki" na Ukrainie, obecność rosyjskiego lotnictwa w Syrii - to wszystko są przykłady na to, co się marzy Putinowi.
dzentelmen (2000 punktów)
>Wniosek z tego co powyżej napisano jest bardzo pesymistyczny. A jest on taki, iż
>stoimy w przededniu wielkiego konfliktu, wielkiego ze względu na skalę stawki i potęgę zawodników.

Niespokojne mamy czasy, to fakt, ale czy grozi nam konflikt globalny? Chyba nie.

Cytat:
Rosja szykuje się na wielką wojnę - ocenia znany rosyjski analityk wojskowy Paweł Felgenhauer. Jego zdaniem zaangażowanie Rosji w Syrii oraz napięcie między Moskwą a Ankarą grożą wybuchem poważnego konfliktu, a nawet ogólnoeuropejskiej wojny.


m.interia.pl/fakty/news,nId,2145644

Powyższa prognoza, a takich ostatnio wiele (np. słowa generała ze Szwecji o nadchodzącym konflikcie) jest mimo wszystko chyba przesadzona. Postępująca Chińska ekspansja, i ostatnia Rosyjska aktywność, to nie są "niespodzianki", takie scenariusze geopolityczne były od dawna na zachodzie analizowane. Mówię od dawna, bo jakąkolwiek książkę czy program geopolityczny choćby z lat 90' weźmiemy do przeczytania, (co od 5 lat czynię studiując geopolityke) np. książka Moczulskiego, czy też Brzezińskiego, prognozują taki scenariusz. A to oznacza to, że już wiele lat temu analizowano takie możliwości. Czego należało się spodziewać po zakończeniu "zimnej wojny"? Problem chyba jednak w tym, że niewiele zrobiono, albo nadal my niewiele wiemy. Uważam, że szerszy konflikt zbrojny na arenie międzynarodowej jest wykluczony. Podmioty polityczne wymienione przez Ciebie dysponują zbyt dużą ilością możliwości by wytaczać przeciw sobie otwartą wojnę. Owszem lokalnie niczego wykluczyć nie idzie, ale jaka to skala? Jeśli jednak idzie o Turcję i jej ewentualne "zwarcie" z Rosją, to tylko w tym przypadku dostrzegam realne niebezpieczeństwo dla światowego pokoju. Bezpośredni konflikt jednak między głównymi ośrodkami siły (USA/UK a Rosja/Chiny) jest mało realny, i tu się zgadzam, możliwe jest tzw. podpuszczanie na siebie wasali.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
diogenes (42753 punktów)
>Wniosek z tego co powyżej napisano jest bardzo pesymistyczny.

Zakładając, że odkryta tu historyczne "prawo" ("syndrom Tukidydesa") jest obiektywne w analogicznym sensie jak prawa przyrody ( coś w stylu marksizmu - leninizmu), a historia procesem deterministycznym (historyzm w sensie Poppera). Trudno podzielać takie anachroniczne stanowisko. Podobnie sformułowano prawo przyrostu końskiego łajna na ulicach miast Europy, który miał je pogrzebać, ale automobil sfalsyfikował tego rodzaju rozumowanie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365