 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2021 15:04 | igniculus (237 punktów) | Nie ma życia po śmierci
6 na 6 | Ostatnio czytam i oglądam o Terror Management Theory (m.in. Ernest Becker, Sheldon Solomon). Zgodnie z tą teorią, świadomość śmierci, końca istnienia, jest czymś co dość mocno wpływa na nasz sposób myślenia, wartości i to często w sposób nieuświadomiony. Jest to zapewne jeden z powodów, dla których religia nadal istnieje, uwodząc ludzi wizją realizacji tych pragnień, na których realizację nie widzą nadziei w teraźniejszym życiu.
Myślę, że skoro tak dużo w naszej mentalności zależy od nastawienia do śmierci to chyba warto mieć realistyczne spojrzenie na to czym ona jest i czy jest coś po niej. Jeśli spojrzeć na racjonalne argumenty przeciwko życiu po smierci to osobiście zawęziłbym je do następujących: Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. Wszystko czym jesteśmy zawiera się w owej 'świadomości', która ginie w momencie śmierci. Nawet jeśli fizyczne ciało istniało w innej formie przed naszym poczęciem i będzie istnieć po śmierci - jako martwe i rozkładające się - to umysł, jako proces, jest zjawiskiem ograniczonym w czasie, rozpoczynajacym się na początku życia, nie przebiegającym wcześniej, oraz kończącym się całkowicie w momencie śmierci. Po tejże śmierci, w odróżnieniu od ciała, nie istnieje on już w żadnej formie ani aspekcie, nie ma również możliwości aby został przywrócony.
---
Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej?
Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? Calkowicie sie z tym zgadzam >Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej? Nie problem leży w ilości czy jakości argumentów lecz w tym jak pogodzić się z brakiem życia po życiu za życia. Osobiście jakoś to irracjonalne życie po życiu ze swojego grafiku wykreśliłem i przynajmniej na tą chwilę sobie z tym radzę.
|
|
 | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | >Nie problem leży w ilości czy jakości argumentów lecz w tym jak pogodzić się z brakiem życia po życiu za życia.
Osobiście, na podstawie własnego doświadczenia i rozmów z ludźmi, widzę z grubsza następujące powody, dla których z brakiem życia po śmierci trudno może być się pogodzić: 1. Instynktowny lęk przed nieistnieniem. Z tym chyba poradzić sobie najłatwiej, bowiem nieistnienie nie boli ani nie jest przykre, z oczywistych przyczyn. Wyjaśnił to już Epikur. 2. Lęk przed niespełnieniem i niezrealizowaniem pewnych głębokich pragnień w doczesnym życiu. Uspokojenie tego lęku wymaga lepszego poznania siebie, czego się tak naprawdę pragnie, zrezygnowania z rzeczy mało istotnych, próby pójścia na kompromis z rzeczywistością, żeby znaleźć sposób na realizację tychże pragnień. Nie zawsze jest to łatwe. 3. Bunt intuicji, która dyskutuje z rozumem stwierdzeniami takimi jak: 'nie wiemy wszystkiego', 'nauka wszystkiego nie poznała i nigdy nie pozna',''COŚ' jest', 'świadomość i wszechświat są zagadkami', 'po co spekulować? nie można udowodnić że nie ma życia po śmierci', etc. Oczywiście tylko część ludzi ma taka intuicję. Pytanie na ile ta intuicja kieruje się dążeniem do poznania prawdy o rzeczywistości, a na ile jest napędzana myśleniem życzeniowym, instynktem i emocjami, zgodnie z punktem 1 i 2 powyżej. Dlatego właśnie argumentacja ma dla mnie znaczenie jako droga do urealnienia spojrzenia na to zagadnienie i oceny czy w tej intuicji jest coś z prawdy, czy tylko zaburzenie.
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
> dużo w naszej mentalności zależy od nastawienia do śmierci warto mieć realistyczne spojrzenie na to czym ona jest warto mieć nastawienie do śmierci gdy jesteśmy zdrowi, bo jak zachorujemy wielu z nas glupieje (co kosztuje wiele milionów) W raju stosunek do śmierci był swobodny, byliśmy zwierzętami
>Wszystko czym jesteśmy zawiera się w 'świadomości', która ginie w momencie śmierci. TY jesteś produktem społecznym,i jako taki nie zginiesz, urodzą się następni wielbiciele liberalizmu. wszyscy jesteśmy dziećmi Balcerowicza
>Nawet jeśli fizyczne ciało istniało w innej formie przed naszym poczęciem i będzie istnieć po >śmierci - jako martwe i rozkładające się - to umysł, jako proces, jest zjawiskiem ograniczonym w >czasie, rozpoczynajacym się na początku życia, nie przebiegającym wcześniej, oraz kończącym się >całkowicie w momencie śmierci. Po tejże śmierci, w odróżnieniu od ciała, nie istnieje on już w >żadnej formie ani aspekcie, nie ma również możliwości aby został przywrócony. TY to nie TY, jesteś produktem społecznym tak jak piwo tatra
>Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? nie było żadnego życia, tylko produkt społeczny
>Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej? jeśli spłodzisz i wychowasz dzieci będą tobą (nie dawaj do zlobka, przedszkola, szkoly bo stana sie produktem spolecznym tak jak TY
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | >nie było żadnego życia, tylko produkt społeczny
Jeżeli życie jest produktem społecznym to chyba podobnie i śmierć...
|
|
|  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>nie było żadnego życia, tylko produkt społeczny >Jeżeli życie jest produktem społecznym to chyba podobnie i śmierć... produktem społecznym jest nasze ogromnie przerośnięte EGO, na nim budują się patoelity. W raju staruszek który czuł się ciężarem dla swojego zażyłego stada odchodził i umierał (nie miał JA) Dziś każdy jest Bogiem, przez co cierpimy bo nim nie jesteśmy i nie będziemy
|
|
| |  | | igniculus (237 punktów) | >produktem społecznym jest nasze ogromnie przerośnięte EGO
Nie wiem czy to EGO jest ogolnie przerosniete. Ale zgadzam sie, ze EGO/self jako koncept, interfejs, narzedzie - jest produktem spolecznym.
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Na temat należy chyba spojrzeć nieco szerzej, nie tylko z perspektywy materiału biologicznego, ale tego co nas determinuje. Jednym z elementów jest silna więź krwi. Inaczej mówiąc materiału genetycznego jaki dziedziczymy po rodzicach. W tym sensie, dając początek nowym pokoleniom żyjemy w nich. Już wiadomo, że przekazujemy nie tylko informację biologiczną, ale dodajemy do niej własną niepowtarzalną cegiełkę. zabrzmi to może dziwnie, ale przekazujemy też ładunek emocjonalny. Jesteśmy pewnego rodzaju pamięcią masową, która się samoczynnie odnawia i rozwija. z tego punktu widzenia, śmierć naszego ciała to tylko jeden element cyklu, nasze ja dalej istnieje tyle, że w kolejnych pokoleniach. Religie próbują nam ten proces "uporządkować" w naszych głowach.
|
|
 | 2 na 2 | haish (2908 punktów) | >Na temat należy chyba spojrzeć nieco szerzej, nie tylko z perspektywy materiału biologicznego, ale tego co nas determinuje. Jednym z elementów jest silna więź krwi. Inaczej mówiąc materiału genetycznego jaki dziedziczymy po rodzicach. W tym sensie, dając początek nowym pokoleniom żyjemy w nich. Już wiadomo, że przekazujemy nie tylko informację biologiczną, ale dodajemy do niej własną niepowtarzalną cegiełkę. zabrzmi to może dziwnie, ale przekazujemy też ładunek emocjonalny. Jesteśmy pewnego rodzaju pamięcią masową, która się samoczynnie odnawia i rozwija. z tego punktu widzenia, śmierć naszego ciała to tylko jeden element cyklu, nasze ja dalej istnieje tyle, że w kolejnych pokoleniach. Religie próbują nam ten proces "uporządkować" w naszych głowach.
Bez wątpienia wraz z materiałem genetycznym rodzice i rodzina przekazują potomnym tożsamość. Tożsamość może być również przekazana gdy nie istnieją powiązania genetyczne i tak ukształtowany od najmłodszych lat osobnik będzie przedłużeniem tożsamości rodziców-opiekunów(tego co pozostaje po zmarłych - pamięci). Religie powstały na potrzeby elit w zamierzchłej przeszłości, religie stworzyły pismo i cywilizację, stworzyły również ateizm i 'świecką naukę'. W czasach cyfryzacji i powszechnej komunikacji(translacja mowy w obrębie wielu języków) wiele religii przespało moment, tkwi nadal w absurdach własnych dogmatów. Kwestią niedługiego czasu pozostaje powszechne odchodzenie od 'wiary', to kwestia max jednego - dwóch pokoleń. Ostatnimi naiwnymi było pokolenie festiwalu JP II. Jest również tak, 'że natura nie znosi próżni' - w odniesieniu do prób likwidacji religii - Rewolucja Francuska - aby opanować chaos i bezprawie ogłoszono 'kult rozumu' i w kościołach odprawiano liturgię ku czci rozumu. Komunizm w Rosji - po ponad 70-latach 'cudem' wrócono do nazwy Rosja i reaktywowano religię.
Nie chcę nikogo martwić, ale problem dotyczy Chrześcijaństwa, wartości chrześcijańskich oraz kultury Świata Zachodniego. Inne wielkie religie mają problem mniejszy, w ich przypadku odnosi się on tylko do 'życia po śmierci', w chrześcijaństwie problemów jest dużo więcej - kult figur, obrazów, ikon, relikwii, - problem kreacjonizmu początek jest przedstawiany jako początek wielkiego wybuchu, Adam i Ewa v/s Adam(człowiek jako gatunek) i wiele wiele innych. Świeckie szkoły nauczają przedmiotów, a w tym samym czasie na lekcjach religii umysły uczniów są uwsteczniane. Czy taka edukacja ma sens?
|
|
|  | z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | >> >Świeckie szkoły nauczają przedmiotów, a w tym samym czasie na lekcjach religii umysły uczniów są uwsteczniane. Czy taka edukacja ma sens?
skoro Ci uwsteczniono umysł, to chyba nie ma sensu. Ktoś może mieć w tym interes.
|
|
| |  | | haish (2908 punktów) | >>>>Świeckie szkoły nauczają przedmiotów, a w tym samym czasie na lekcjach religii umysły uczniów są uwsteczniane. Czy taka edukacja ma sens? >skoro Ci uwsteczniono umysł, to chyba nie ma sensu. >Ktoś może mieć w tym interes.
Masz rację, pomimo że uczyłem się w szkołach w latach 70 ubiegłego stulecia, uczęszczałem również na religię do salki w parafii - taki odpowiednik chederu, z tym że nie uczono mnie tam ani łaciny, ani greki, podstawą nauczania był katechizm kk. Świecka szkoła nie wyjaśniała sprzeczności między religią, a nauczanymi na lekcjach fizyki, biologii, chemii i innych przedmiotach treściami. Na historii nie było tematu konstytucja 3-go maja i roli kościoła katolickiego i papiestwa w tych wydarzeniach, był zakaz obchodów tego święta. Tak kształtowano postawy społeczeństwa, ZHP, ZSMP, PZPR - krzyczało o świadomości - 'miej świadomość- żyj świadomie' ale dziś znaczy to tyle co 'żyj życie' zamiast miej samoświadomość=myśl(samodzielnie). TO MI UWSTECZNIAŁO UMYSŁ(czas przeszły dokonany-'nie w pełni').
|
|
| | |  | z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | > >>>>> TO MI UWSTECZNIAŁO UMYSŁ(czas przeszły dokonany-'nie w pełni').> Dzisiaj są lepsze techniki uwsteczniania umysłów. Zadłużany Polak żyje w euforii, jest pełen zachwytu nad swoim intelektem, chociaż za granicą mają o nas inne zdanie. www.tygodn(*)l/cia-finansowala-solidarnosc/"Polska nagle przeistoczyła się w wasala w służbie możnych. W oczach świata nowa Polska jest jeszcze mniej suwerenna niż ta, która rozwijała się przy "ograniczonej suwerenności" w czasach obozu radzieckiego.""Możni" zrobili z nas swoje bezmózgie popychadła, z jednym "światopoglądem".
|
|
| | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > "Możni" zrobili z nas swoje bezmózgie popychadła, z jednym "światopoglądem".Skoro Ci tak przeszkadzają agenci obcych organizacji, działający w celu przejęcia władzy, to może ci też przeszkadzają? pl.wikipedia.org/wiki/MisjonarzCzy jednak są w porządku? Może CIA wcale nie finansowała terrorystów lecz wspierała ludzi o amerykańskim światopoglądzie?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | >> >Może CIA wcale nie finansowała terrorystów lecz wspierała ludzi o amerykańskim światopoglądzie?
Dziad ma "światopogląd" amerykański a jak się dorwie do władzy to staje się komunistą. Tak samo małpie się wydaje, że jak się ogoli to będzie człowiekiem, jak jeszcze ubierze okulary to stanie się inteligentna a jak wsiądzie do samochodu to stanie się bogata. Wiesz ile wynosi budżet CIA?
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Wiesz ile wynosi budżet CIA?
Wiem, że to źle, że wszyscy ulegamy tak władzy pieniądza, który zarówno Ty jak i ja określiliśmy jako papier zadrukowany cyframi. No teraz zmienia się w zapisy liczb na dyskach twardych.
Jesteśmy oslami biegnacymi za marchewką przyczepiona na kiju do naszej głowy. Jestesmy frajerami dlatego CIA robi z nami co chce.
|
|
 | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Na temat należy chyba spojrzeć nieco szerzej, nie tylko z perspektywy materiału biologicznego, ale tego co nas determinuje. Jednym z elementów jest silna więź krwi. Inaczej mówiąc materiału genetycznego jaki dziedziczymy po rodzicach. W tym sensie, dając początek nowym pokoleniom żyjemy w nich. Już wiadomo, że przekazujemy nie tylko informację biologiczną, ale dodajemy do niej własną niepowtarzalną cegiełkę. zabrzmi to może dziwnie, ale przekazujemy też ładunek emocjonalny. Jesteśmy pewnego rodzaju pamięcią masową, która się samoczynnie odnawia i rozwija. z tego punktu widzenia, śmierć naszego ciała to tylko jeden element cyklu, nasze ja dalej istnieje tyle, że w kolejnych pokoleniach. Religie próbują nam ten proces "uporządkować" w naszych głowach.Narodziny i wychowanie potomstwa można traktować w kategoriach podziałów komórkowych. Dziecko, które nie zostanie oddzielone od rodzica tak jak tu: noizz.pl/b(*)eci-bito-tam-pejczem-z/f6w174rto właściwie kopia własnego rodzica, zarówno fizyczna jak i umysłowa. Nowe komórki zastępują stare bez przerwania życia. Nie może być mowy o śmierci skoro życie trwa!
|
|
|  | -1 na 1 z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | > >> noizz.pl/b(*)eci-bito-tam-pejczem-z/f6w174r> > Z tego co się działo w kanadyjskich lasach tylko część wyszła na jaw. en.wikipedia.org/wiki/Montreal_experiments"Eksperymenty zostały przeprowadzone w Allan Memorial Institute of McGill University w latach 1957-1964 przez szkockiego psychiatrę Donalda Ewena Camerona i sfinansowane przez CIA w ramach Projektu MKUltra, który trwał do 1973 roku i został ujawniony opinii publicznej dopiero w 1975 roku." en.wikipedia.org/wiki/Donald_Ewen_Cameron"Przed przybyciem do Norymbergi Cameron napisał "Reorganizację społeczną Niemiec" , w której przekonywał, że niemiecka kultura i jej poszczególni obywatele będą musieli zostać przekształconi i zreorganizowani. W jego analizie kultura niemiecka składała się z ludzi, którzy mieli potrzebę statusu, czcili surowy porządek i reżim, pragnęli autorytarnego przywództwa i mieli głęboko zakorzeniony lęk przed innymi krajami. W gazecie stwierdzono, że kultura niemiecka i jej mieszkańcy za 3O lat będą mieli potomstwo, które stanie się zagrożeniem dla pokoju na świecie. Aby temu zapobiec, Zachód musiałby podjąć działania na rzecz reorganizacji niemieckiego społeczeństwa. W tym czasie opublikowano inne podobne diagnozy psychiatryczne Niemiec.(...) Cameron zaczął rozróżniać populacje "słabych" i "silnych". Osoby z niepokojami lub niepewnością, które miały kłopoty ze stanem świata, były określane jako "słabi"; w analizie Camerona nie radzili sobie z życiem i musieli być odizolowani od społeczeństwa przez "silnych". Psychicznie chory zostały zatem oznaczone jako nie tylko chory, ale również słabe. Cameron argumentował dalej, że "słabi" nie mogą wpływać na dzieci. Promował filozofię, w której można zapobiec chaosowi, usuwając słabych ze społeczeństwa.(...) W 198O roku kanadyjski program śledczy The Fifth Estate przeprowadził wywiady z dwoma byłymi pacjentami Camerona, którzy byli jednymi z kilku jego byłych pacjentów, którzy w tym czasie pozywali CIA za długoterminowe skutki leczenia Camerona. W książce, w sali uśpienia: Historia eksperymentów CIA Pranie mózgu w Kanadzie , autor Anne Collins zbadać historię Cameron i Allan Memorial Institute w Montrealu. Z tego filmu powstał miniserial telewizyjny wyreżyserowany przez Anne Wheeler w 1998 roku, zatytułowany The Sleep Room , który również dramatyzuje proces sądowy byłych pacjentów Camerona przeciwko CIA. Naomi Klein stwierdza w swojej książce The Shock Doctrine, że badania Camerona i jego wkład w MKUltra nie dotyczyły kontroli umysłu i prania mózgu, ale "zaprojektowania naukowego systemu wydobywania informacji z "opornych źródeł". Innymi słowy, tortury ". Następnie cytuje Alfreda W. McCoya : "Pozbawione dziwacznych ekscesów eksperymenty Camerona, oparte na wcześniejszym przełomie Donalda O. Hebba , położyły podwaliny naukowe pod dwuetapową metodę tortur psychologicznych CIA"". Za sto lat to człowiek będzie miał taką "demokratyczną" papkę w mózgu, że strach będzie ludziom "niecywilizowanym" do niego podejść.
|
|
| |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Za sto lat to człowiek będzie miał taką "demokratyczną" papkę w mózgu, że strach będzie ludziom "niecywilizowanym" do niego podejść.
Stanowczo sprzeciwiam się promowaniu antydemokratycznych systemów władzy. Uznanie prawa głosu każdego człowieka jest uznaniem jego ludzkiej godności.
Jestem demokratą, promuję demokratyczny wybór podatku od publicznie jawnej własności, w jawnej i bezpośredniej demokracji. Demokrację tajną i pośrednią uznaję za niemoralną.
Nie podpisuję się pod twoimi ciągłymi atakami na demokrację. Nie zgadzam się z twoimi poglądami!
Byłem tu i tam dziesiątki razy banowany za swoje przekonania i wiem co to znaczy nie liczyć się z cudzym zdaniem.
Jestem wrogiem władzy totalitarnej a także wrogiem wszystkich, którzy wierzą w sens takiej władzy i w ten czy inny sposób dążą do niej. Niestety wyczuwam w taką wiarę i takie dążenie, dlatego proszę Cię - opanuj się!
Będziemy żyli w otwartym psychiatryku, w którym każdy będzie mógł kultywować swoje wierzenia, choćby najbardziej absurdalne i lepiej zacznij się do tej myśli przyzwyczajać.
Amerykanie nie są naszymi wrogami i skończ z tym ciągłym szczuciem na Amerykanów. Amerykanie to niezłe cwaniaki i trudno, wszędzie pełno cwaniaków, gdzie tylko nie spojrzysz, nie różnią się specjalnie od pozostałych.
|
|
| | |  | -1 na 1 z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | >>Za sto lat to człowiek będzie miał taką "demokratyczną" papkę w mózgu, że strach będzie ludziom "niecywilizowanym" do niego podejść. >Stanowczo sprzeciwiam się promowaniu antydemokratycznych systemów władzy. >Uznanie prawa głosu każdego człowieka jest uznaniem jego ludzkiej godności. >Jestem demokratą, promuję demokratyczny wybór podatku od publicznie jawnej własności, w jawnej i bezpośredniej demokracji. Demokrację tajną i pośrednią uznaję za niemoralną. >Nie podpisuję się pod twoimi ciągłymi atakami na demokrację. Nie zgadzam się z twoimi poglądami!
Pięć razy wcześniej pisałem, że ja nie prezentuję tu swoich poglądów. Chyba nawet nie mam takich. Robię różne eksperymenty. Opracowałem np. terapię leczenia miażdżycy środkami NATURALNYMI. Ci co ją zaczęli stosować polecają innym. Opracowałem też sposób radzenia sobie z cukrzycą, bez lekarzy i chemii. Nic na tym nie zarabiam. Czytam książki pisane przez lekarzy, którzy opisują wnioski do jakich doszli po latach praktyki. Na podstawie ich wiedzy łączę różne wnioski i robię badania.
> >Jestem wrogiem władzy totalitarnej a także wrogiem wszystkich, którzy wierzą w sens takiej władzy i w ten czy inny sposób dążą do niej.
Jeżeliby była to prawda to powinieneś być wrogiem tych co wydają najwięcej na zbrojenia.
> >Amerykanie to niezłe cwaniaki i trudno, wszędzie pełno cwaniaków, gdzie tylko nie spojrzysz, >nie różnią się specjalnie od pozostałych. >
Może po ciemku się nie różnią, dla tych co mają kurzą ślepotę.
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | >Na temat należy chyba spojrzeć nieco szerzej, nie tylko z perspektywy materiału biologicznego, ale tego co nas determinuje. Jednym z elementów jest silna więź krwi. Inaczej mówiąc materiału genetycznego jaki dziedziczymy po rodzicach. W tym sensie, dając początek nowym pokoleniom żyjemy w nich. Już wiadomo, że przekazujemy nie tylko informację biologiczną, ale dodajemy do niej własną niepowtarzalną cegiełkę. zabrzmi to może dziwnie, ale przekazujemy też ładunek emocjonalny. Jesteśmy pewnego rodzaju pamięcią masową, która się samoczynnie odnawia i rozwija. z tego punktu widzenia, śmierć naszego ciała to tylko jeden element cyklu, nasze ja dalej istnieje tyle, że w kolejnych pokoleniach. Religie próbują nam ten proces "uporządkować" w naszych głowach.
Z tego wniosek, że jeśli ktoś nie ma dzieci to nie istnieje po śmierci już w żaden sposób, chyba, że masz na myśli ogólnie ludzi, którzy nas pamiętają.
Ponadto, egzystencja w następnych pokoleniach to trochę inny, symboliczny rodzaj egzystencji. Żyjąc w następnych pokoleniach nie doświadczamy życia tak jak teraz - z całym wachlarzem uczuć, myśli, doznań, pragnień.
Następnemu pokoleniu przekazujemy najwyżej część siebie, nie całość. W końcu jeszcze za naszego życia żyjemy równolegle do naszych dzieci jako, z grubsza, odrębne świadomości.
|
|
|  | | oportunista (1711 punktów) | Jako jednostka jesteśmy determinowani biologicznie do przetrwania i rozmnażania się. Tutaj kłaniają się takie mechanizmy biologiczne jak popęd seksualny, instynkt macierzyński, rodzicielski, opiekuńczy i ochronny potomstwa, nie tylko własnego. Nie zagłębiam się w zboczenia, bo stanowią margines i są dość mocno napiętnowane. Wszystko to służy jakiemuś celowi, mniejsza o to jak rozumianemu przez nas. Z pewnością pcha nas ku temu jakaś siła, nazwijmy to iskra bożą, czy jak tam kto chce. Dotyczy to nie tylko nas ludzi, ale wszystkiego co jest ożywione i posiada zapis genetyczny, przechowywany i wzbogacany dla następnych pokoleń. Oczywistym jest, że umierając zamyka się pewna karta dla konkretnej jednostki, ale cykl życia trwa i się ciągle odnawia. W jakimś celu się rodzimy, ciągniemy doczepiony nam bagaż, przekazujemy go następnym pokoleniom i umieramy. Żyjemy w "pamięci" następnych pokoleń. Potomstwo nasze też dostaje jedynie 50% nas, chyba że się sklonujemy, albo rozmnażać się będziemy wegetatywnie. Nie posiadając potomstwa nasza pula genetyczna nie znika, jest obecna w naszych krewnych. Jak na razie nie odkryliśmy istoty naszej egzystencji, chyba nigdy jej nie odkryjemy. Za małe móżdżki jak na ogrom wszechświata. Rzeczywiście naiwnością jest wierzyć, że nasze duszyczki błąkają się w zaświatach i w inne wymysły religijnych wodzirejów. Jednak nasz umysł jest tak skonstruowany, że musi nazwać nienazwane, aby doznał ukojenia. Być może podobnie robią inne stworzenia, któż to wie. W naszym ludzkim przypadku pewnym jest, że nasze mniemanie o sobie w wydaniu naszego mózgu, jest tak wysokie, iż niemożebnym jest by sobie po prostu po śmierci zgnił i pożarły go robaki. Po to wymyślono zaświaty, w sumie nie wiadomo gdzie i w jaki sposób nasze ego dalej będzie brylować, by być lepszym od sąsiada czy kogo tam napotkamy.
|
|
| |  | z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | > Po to wymyślono zaświaty, w sumie nie wiadomo gdzie i w jaki sposób nasze ego dalej będzie >brylować, by być lepszym od sąsiada czy kogo tam napotkamy.
Drzewo może być wieczne, zmienia się tylko system korzeniowy. Szczepimy zraz na podkładce, i górę mamy 1OO% oryginału. Szczepić możemy bez końca.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >> Po to wymyślono zaświaty, w sumie nie wiadomo gdzie i w jaki sposób nasze ego dalej będzie >brylować, by być lepszym od sąsiada czy kogo tam napotkamy. >Drzewo może być wieczne, zmienia się tylko system korzeniowy. >Szczepimy zraz na podkładce, i górę mamy 1OO% oryginału. Szczepić możemy bez końca.
Człowieka można zdaje się sklonować, kobiety mogłyby teoretycznie rodzic własne klony i nie wiem czy hybryda dwóch osobników to spora zmiana jakościowa.
W następnym etapie dziecko będzie miało 4 rodziców, potem 16 itd.
|
|
| Theodore Bagwell (1 punktów) | >Ostatnio czytam i oglądam o Terror Management Theory (m.in. Ernest Becker, Sheldon Solomon). >Zgodnie z tą teorią, świadomość śmierci, końca istnienia, jest czymś co dość mocno wpływa na nasz >sposób myślenia, wartości i to często w sposób nieuświadomiony. >Jest to zapewne jeden z powodów, dla których religia nadal istnieje, uwodząc ludzi wizją realizacji >tych pragnień, na których realizację nie widzą nadziei w teraźniejszym życiu. >Myślę, że skoro tak dużo w naszej mentalności zależy od nastawienia do śmierci to chyba warto mieć >realistyczne spojrzenie na to czym ona jest i czy jest coś po niej. >Jeśli spojrzeć na racjonalne argumenty przeciwko życiu po smierci to osobiście zawęziłbym je do >następujących: >Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, >uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. >Wszystko czym jesteśmy zawiera się w owej 'świadomości', która ginie w momencie śmierci. >Nawet jeśli fizyczne ciało istniało w innej formie przed naszym poczęciem i będzie istnieć po >śmierci - jako martwe i rozkładające się - to umysł, jako proces, jest zjawiskiem ograniczonym w >czasie, rozpoczynajacym się na początku życia, nie przebiegającym wcześniej, oraz kończącym się >całkowicie w momencie śmierci. Po tejże śmierci, w odróżnieniu od ciała, nie istnieje on już w >żadnej formie ani aspekcie, nie ma również możliwości aby został przywrócony. >--- >Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? >Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej? >Pozdrawiam Glupie zalozenie - swiadomosc nie jest mozliwa bez pracy mozgu. Skad o tym wiadomo ?
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Glupie zalozenie - swiadomosc nie jest mozliwa bez pracy mozgu. Skad o tym wiadomo ?A skąd wiadomo coś innego?
|
|
 | | haish (2908 punktów) |
>Glupie zalozenie - swiadomosc nie jest mozliwa bez pracy mozgu. Skad o tym wiadomo ?
Ano stąd że bez zmysłów współpracujących z mózgiem nie funkcjonuje umysł(kora mózgowa), w stanie nieprzytomności jesteśmy świadomi - żyjemy - pracuje mózg pierwotny(gadzi por.bios komputerze). W stanie przytomności i pół-snu(letarg) kora mózgowa jest aktywna - to jest stan samoświadomości, choć przytomność i letarg pół-sen to dwie granice stanu samoświadomości.
|
|
2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) | >Ostatnio czytam i oglądam o Terror Management Theory (m.in. Ernest Becker, Sheldon Solomon). >Zgodnie z tą teorią, świadomość śmierci, końca istnienia, jest czymś co dość mocno wpływa na nasz >sposób myślenia, wartości i to często w sposób nieuświadomiony. >Jest to zapewne jeden z powodów, dla których religia nadal istnieje, uwodząc ludzi wizją realizacji >tych pragnień, na których realizację nie widzą nadziei w teraźniejszym życiu.
Nie inaczej. "instytucja" życia po śmierci to wymysł takiej czy innej religii. Ludzie chętnie dają się omotać , gdyż chcą wierzyć, że śmierć to nie koniec. Że życie poszczególnej jednostki nie kończy się w chwili śmierci a oni nadal będą żyli w lepszym uniwersum. Niestety to nieprawda (chyba szkoda) Ludzie nie różnią się od innych żyjących stworzeń na Ziemi, których rola za życia polega na przedłużeniu gatunku, na przekazaniu swych genów następnym pokoleniom. W tym aspekcie żyjemy nadal w naszym potomstwie. Personalnie zaś żyjemy tylko tak długo, jak długo trwa pamięć o nas. Ktoś umiera, ktoś się rodzi i życie toczy się dalej.
>Myślę, że skoro tak dużo w naszej mentalności zależy od nastawienia do śmierci to chyba warto mieć >realistyczne spojrzenie na to czym ona jest i czy jest coś po niej. >Jeśli spojrzeć na racjonalne argumenty przeciwko życiu po smierci to osobiście zawęziłbym je do >następujących: >Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, >uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. >Wszystko czym jesteśmy zawiera się w owej 'świadomości', która ginie w momencie śmierci. >Nawet jeśli fizyczne ciało istniało w innej formie przed naszym poczęciem i będzie istnieć po >śmierci - jako martwe i rozkładające się - to umysł, jako proces, jest zjawiskiem ograniczonym w >czasie, rozpoczynajacym się na początku życia, nie przebiegającym wcześniej, oraz kończącym się >całkowicie w momencie śmierci. Po tejże śmierci, w odróżnieniu od ciała, nie istnieje on już w >żadnej formie ani aspekcie, nie ma również możliwości aby został przywrócony. >---
Holenderski lekarz Pim van Lommel w swej książce "Wieczna Świadomość" twierdzi inaczej. Czy ma rację? Nie wiem. Osobiście uważam, że doświadczenia z pogranicza tzw śmierci klinicznej to swego rodzaju ekspozycja niedotlenionego , umierającego mózgu. Jego ostatnie "fajerwerki" a sam mózg, jego możliwości w warunkach ekstremalnych są za słabo zbadane, aby wyrokować w tym temacie.
>Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się?
Jak najbardziej.
|
|
1 na 1 | samje (74 punktów) | >Myślę, że skoro tak dużo w naszej mentalności zależy od nastawienia do śmierci to chyba warto mieć realistyczne spojrzenie na to czym ona jest i czy jest coś po niej. Co oznacza spojrzenie "realistyczne"?
>Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. Czym jest jaźń? Czym świadomość? To monolity czy struktury? Jaki jest związek/relacja myśli, uczuć, emocji do jaźni i świadomości? Jaka relacja łączy je wszystkie z materią (mózg)?
>Wszystko czym jesteśmy zawiera się w owej 'świadomości', która ginie w momencie śmierci. A ginie?
>to umysł, jako proces, Jaki proces?
> Po tejże śmierci, w odróżnieniu od ciała, nie istnieje on już w >żadnej formie ani aspekcie, nie ma również możliwości aby został przywrócony. Skąd takie założenia? Obserwacje?
>Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej? Argumenty?
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | >Czym jest jaźń? Czym świadomość? To monolity czy struktury? Monolit to chyba też struktura, jednolita. Wg mnie niekoniecznie struktury, bo one są statyczne, świadomość wydaje mi się dynamiczna w swojej istocie. Stąd 'proces'. Myślenie jest procesem życiowym, podobnie jak oddychanie, odżywianie, wzrost.
>>Po tejże śmierci, w odróżnieniu od ciała, nie istnieje on już w żadnej formie ani aspekcie, nie ma również możliwości aby został przywrócony. >Skąd takie założenia? Obserwacje? >A istnieje? To zależy jakiego słownika używasz do opisu podstawowych zjawisk. Czy cokolwiek istnieje? Wraca spór pomiędzy idealizmem a realizmem. Myślę, że realnie zachodzi fizyczny, biologiczny proces będący u podłoża świadomości, ale oczywiscie 'fizyka' i 'biologia' to jedynie kolekcja modeli, terminów, itd., których relacja z rzeczywistością jest umowna. Nie zapominajmy, że cały wątek jest w kontekście życia po śmierci.
>Jaki jest związek/relacja myśli, uczuć, emocji do jaźni i świadomości? Wg mnie myśli, uczucia, emocje, jaźń (self) są zawartością świadomości.
>Jaką relacja łączy je wszystkie z materią (mózg)? To chyba jedno z najbardziej złożonych zagadnień filozoficznych i jest co najmniej kilka tradycji. Dla mnie zrozumiały jest pogląd, że myśli, uczucia, emocje - są fizyczne. Zapewne inaczej powie dualista, idealista albo np. zwolennik iluzjonizmu.
>>Wszystko czym jesteśmy zawiera się w owej 'świadomości', która ginie w momencie śmierci. >A ginie? Dobre pytanie. Jeśli jest procesem to przestaje zachodzić. Jeśli odrzucić tzw. 'witalizm', który jest poglądem przestarzałym, ale stale obecnym w kulturze, to dochodzimy do wniosku, że 'żywe' różni się od 'martwego' głównie stopniem złożoności. Jakiego w tej sytuacji należałoby użyć określenia na to co dzieje że świadomością po śmierci? Nie wiem. Czy Ty wiesz?
>>Myślę, że skoro tak dużo w naszej mentalności zależy od nastawienia do śmierci to chyba warto mieć realistyczne spojrzenie na to czym ona jest i czy jest coś po niej. >Co oznacza spojrzenie "realistyczne"? W tym kontekście, przez 'realistyczne' mam na myśli czy świadomość może istnieć w jakiś sposób po śmierci. Myślę, że tytułowe pytanie nie jest aż tak głębokie jak filozoficzne debaty na temat tego czym jest realność, więc proponuję zejść na płytszą wodę. Chodzi o to czy po śmierci, zaistnieje możliwość odczuwania i przeżywania tego wszystkiego co przeżywamy teraz w całej złożoności i różnorodności: wachlarzu myśli, uczuć, doznań, skoro te wszystkie wymagają zaawansowanego, żywego i sprawnego centrum układu nerwowego. Nie są możliwe w martwej strukturze, którą stajemy się po śmierci.
Dużo dobrych pytań z Twojej strony, samje. Ale jaki jest Twój punkt widzenia? Czy świadomość istnieje? Czym jest? Widzisz możliwość życia po śmierci? W jaki sposób?
|
|
|  | -1 na 1 | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>Jaką relacja łączy je wszystkie z materią (mózg)? >To chyba jedno z najbardziej złożonych zagadnień filozoficznych i jest co najmniej kilka tradycji. Dla mnie zrozumiały jest pogląd, że myśli, uczucia, emocje - są fizyczne.
Wg mnie każda fizyczna osobliwość jest świadomą osobą, która siebie samej doznaje abstrakcyjnie, choć innych, obcych doznaje fizycznie.
Sądzę, że podział na abstrakcję i fizyczność przebiega na granicy odrębności - ja i nie ja.
Uważam, że wszelka materia jest świadoma. Uważam, że komputery to świadome osoby, czują, myślą abstrakcyjnie i decydują tak samo jak ludzie.
|
|
| |  | | igniculus (237 punktów) | >Uważam, że wszelka materia jest świadoma. To chyba kwalifikuje się jako panpsychizm. Ciekawa teoria.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Uważam, że komputery to świadome osoby, czują, myślą abstrakcyjnie i decydują tak samo jak ludzie."Attribution bias". Ulegasz złudzeniu wynikającemu z mylenia inteligencji ze świadomością. Tak, komputery są bytami inteligentnymi, ale póki co (miejmy nadzieję  ) nieświadomymi. Natomiast łatwo wykazać, że eksperymenty z AI, które wielu filozoficznych spekulantów uważa za największe realne cywilizacyjnie wewnętrzne zagrożenie dla ludzkości nie niosą niebezpieczeństwa tak długo, jak długo przypadkiem bądź celowo inżynierowie systemów AI nie wpadną na to, w jaki sposób materia nieożywiona może uzyskać świadomość właśnie.
Forma Dei munus
|
|
| | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > >Uważam, że komputery to świadome osoby, czują, myślą abstrakcyjnie i decydują tak samo jak ludzie.> "Attribution bias". Ulegasz złudzeniu wynikającemu z mylenia inteligencji ze świadomością. Tak, komputery są bytami inteligentnymi, ale póki co (miejmy nadzieję ) nieświadomymi.Skoro wykonują za nas procesy myślowe byłoby absurdem twierdzić, że są nieświadomie. > Natomiast łatwo wykazać, że eksperymenty z AI, które wielu filozoficznych spekulantów uważa za największe realne cywilizacyjnie wewnętrzne zagrożenie dla ludzkości nie niosą niebezpieczeństwa tak długo, jak długo przypadkiem bądź celowo inżynierowie systemów AI nie wpadną na to, w jaki sposób materia nieożywiona może uzyskać świadomość właśnie.Kontrolujemy energię tylko w pewnych przedziałach prędkości, masy, częstotliwości, długości, złożoności. Bardzo złożone system i układ wymkną się spod naszej kontroli.
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Uważam, że komputery to świadome osoby, czują, myślą abstrakcyjnie i decydują tak samo jak ludzie.> "Attribution bias". Ulegasz złudzeniu wynikającemu z mylenia inteligencji ze świadomością. Tak, komputery są bytami inteligentnymi, ale póki co (miejmy nadzieję ) nieświadomymi.> Natomiast łatwo wykazać, że eksperymenty z AI, które wielu filozoficznych spekulantów uważa za największe realne cywilizacyjnie wewnętrzne zagrożenie dla ludzkości nie niosą niebezpieczeństwa tak długo, jak długo przypadkiem bądź celowo inżynierowie systemów AI nie wpadną na to, w jaki sposób materia nieożywiona może uzyskać świadomość właśnie.> Forma Dei munusPrzypisywanie komputerom inteligencji jest nieporozumieniem. Komputer to martwa maszyna i działa tylko w zakresie swego programu jaki mu człowiek "wszył". Nic poza tym. Działa tylko w określonym wymiarze jak obrabiarka specjalistyczna obróbki skrawaniem np. frezarka. Nic więcej. Jak więc można przypisywać komputerowi inteligencję? Co to jest za pojęcie "inteligencja"? Może tylko u jednego "myśliciela" KHK. U niego to i kamień w górskim potoku ma świadomość i pewnie inteligencję.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Przypisywanie komputerom inteligencji jest nieporozumieniem.
Szczerze wątpię.
Komputer to martwa maszyna i działa tylko w zakresie swego programu jaki mu człowiek "wszył". Nic poza tym. Działa tylko w określonym wymiarze jak obrabiarka specjalistyczna obróbki skrawaniem np. frezarka. Nic więcej. Jak więc można przypisywać komputerowi inteligencję?
Maszyna jest logiczna. Złożona maszyna jest inteligentna.
>Co to jest za pojęcie "inteligencja"? Może tylko u jednego "myśliciela" KHK. U niego to i kamień w górskim potoku ma świadomość i pewnie inteligencję.
Zgadza się kamień w potoku nie tylko ma inteligencję ale wg mnie jeszcze myśli abstrakcyjnie.
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Wg mnie każda fizyczna osobliwość jest świadomą osobą, która siebie samej doznaje abstrakcyjnie, choć innych, obcych doznaje fizycznie.
BREDNIO PISARZU. Zrobiłeś jakieś doświadczenia mające potwierdzić takie spostrzeżenie? Doznania przeważnie przykre muszą powodować reakcję. Ty tylko oznajmiasz, że "wg Ciebie każda fizyczna osobliwość (co to jest?), jest świadomą osobą (rewelacja)".
>Sądzę, że podział na abstrakcję i fizyczność przebiega na granicy odrębności - ja i nie ja.
Wyjaśnił to, bądź łaskaw, bo wygląda to na brednię. "nie ja" musi być abstrakcją? Nie może być też fizyczna?
>Uważam, że wszelka materia jest świadoma.
Świadoma czego i jak to okazuje? Co to jest świadomość wg. Ciebie?
>Uważam, że komputery to świadome osoby, czują, myślą abstrakcyjnie i decydują tak samo jak ludzie.
Brednia. Jeszcze raz Tobie wyjaśniam. Komputery to określone narzędzia, twory myśli ludzkiej(jak maszyny typu obrabiarka o sterowaniu numerycznym do obróbki skrawaniem) do określonych celów pomocnych w procesie tworzenia przez człowieka. Dlatego, że są dokładniejsze i szybsze jak człowiek. To są po prostu maszyny. Jakie masz podstawy by komputery uosabiać? Komputer to maszyna która wykonuje jakieś czynności ale nie sama z siebie. Komputer to urządzenie działające poprawnie, zgodnie z oczekiwaniami człowieka, tylko wtedy, gdy wyposaża się go w jakiś program oparty na całym szeregu algorytmów, poleceń, i nie ma umiejętności "myślenia" abstrakcyjnego. (Ty masz w domu taki komputer "myślący abstrakcyjnie"?) Na czym polegają procesy decyzyjne w komputerze? Aby podejmować jakieś decyzje trzeba posiadać świadomość i doświadczenie. Jak to widzisz u maszyny zwanej komputerem? Wyłączysz jego zasilanie i komputer nadal ma "świadomość"? Staje się jakimś "martwym" urządzeniem jak zlepek przewodów, obwodów drukowanych, konstrukcji blaszanych. Brednia. Komputer to maszyna która nie ma wpływu na to by pozbawić go zasilania prądem. Pracuje tylko zegar taktujący zegara i daty, zasilany z osobnego pastylkowego akumulatorka. Czy gdy wyłączasz komputer, to on protestuje? Jak się to objawia? Przecież wg Ciebie musi mieć świadomość! Świadomość swego bytu. Więc widzisz, że nawet nie znasz schematu blokowego budowy komputera, by tym bardziej napisać "Uważam, że....". Twoje uważanie nie ma oparcia w rzeczywistości. Twoje "Uważam, że.." może istnieje w Twoim świecie własnych imaginacji, który nikt nie zna oprócz Ciebie. Nie jest to argumentem przekonującym. Puszczanie takich bąków obnaża Twoją rachityczną zdolność intelektualną, nie uznającą generalnie rzeczywistości. To już śmieszne nawet nie jest.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >Dużo dobrych pytań z Twojej strony, samje. Ale jaki jest Twój punkt widzenia? >Czy świadomość istnieje? Czym jest? >Widzisz możliwość życia po śmierci? W jaki sposób?
To tylko niewielki podzbiór pytań. Mój punkt widzenia ukształtował się w wyniku ćwierćwiecza zgłębiania tych zagadnień:
teoretycznie - poprzez lekturę, np.: - Filozofia Indyjska - prof. Sarvepalli Radhakrishnan, seria Meandry Kultury, wyd. vis-a-vis Etiuda; - Jogasutry i Jogabhaszja - Leon Cyboran, Biblioteka Klasyków Filozofii, PWN; - Filozofia Wschodu (pod redakcją Beaty Szymańskiej), Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego; - Wprowadzenie do Buddyzmu Zen - Daisetz Teitaro Suzuki, seria Meandry Kultury, wyd. vis-a-vis Etiuda
oraz wielu innych pozycji na przestrzeni ostatnich - jak wspomniałem 25 lat: dzieł i opracowań wyłącznie klasycznych, źródłowych lub bazujących ściśle na źródłach.
i praktycznie - poprzez czynną medytację (także bardzo długo).
Jest to zespół zagadnień złożonych i - zasadniczo - (wiem to już z całą pewnością) niemożliwych do objęcia granicami czystego "ratio".
|
|
| |  | | romaro (25211 punktów) | >Jest to zespół zagadnień złożonych i - zasadniczo - (wiem to już z całą pewnością) niemożliwych do objęcia granicami czystego "ratio". Tak, złożonych, których my tu nie zrozumiemy. Proste. Powiedz mi, jakie to uczucie wiedzieć, że wszystko już pojąłeś? W twoim modelu racjonalność ze względu na swój empiryczny charakter wyraźnie odróżnia się od racjonalizmu. Jakie to uczucie nieustannie przekraczać samego siebie w kierunku racjonalizacji?
A tak ogólnie, czy ten twój czysty rozum, ratio nie jest skażony pyszałkowatością? Niczym się nie różnisz od nawiedzonego ewangelisty, teologa czy jakiego innego żałosnego kabalisty.
|
|
|  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Czy cokolwiek istnieje? Wraca spór pomiędzy idealizmem a realizmem.> Myślę, że realnie zachodzi fizyczny, biologiczny proces będący u podłoża świadomości, ...Nie ma tu innej możliwości, bo funkcjonowanie świata na poziomie atomów, cząsteczek i reakcji chemicznych jest kompletnie poznane. Istotne tu są jedynie oddziaływania elektromagnetyczne opisane mechaniką kwantową, czasem tylko relatywistyczną. Grawitacja tylko w skali makroskopowej się liczy, a oddziaływania jądrowe silne i słabe - praktycznie nic. Oczywiście na poziomach czarnych dziur, ciemnej materii, czy ciemnej energii jest jeszcze dużo do odkrycia, ale to nie ma nic wspólnego (w dosłownym sensie tego słowa) z problemem świadomości. Jeżeli masz wątpliwości co do tego kategorycznego stwierdzenia, to polecam serię wykładów Seana Carolla "The Biggest Ideas in the Universe!"> ... ale oczywiscie 'fizyka' i 'biologia' to jedynie kolekcja modeli, terminów, itd., których relacja z rzeczywistością jest umowna.Tę umowność wyklucza możliwość interakcji ze światem zewnętrznym, poczynając od możliwości zaparzenia sobie herbaty i przekonania się własnym językiem, że to faktycznie herbata, a kończąc na sondach kosmicznych i mikroskopach elektronowych. > > Jaki jest związek/relacja myśli, uczuć, emocji do jaźni i świadomości?> To chyba jedno z najbardziej złożonych zagadnień filozoficznych i jest co najmniej kilka tradycji.Owszem, filozoficznych tradycji jest sporo, ale postęp nauki pozostawił praktycznie tylko jedną możliwość:
|
|
| |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Czy cokolwiek istnieje? Wraca spór pomiędzy idealizmem a realizmem. >> Myślę, że realnie zachodzi fizyczny, biologiczny proces będący u podłoża świadomości, ... >Nie ma tu innej możliwości, bo funkcjonowanie świata na poziomie atomów, cząsteczek i reakcji chemicznych jest kompletnie poznane. Istotne tu są jedynie oddziaływania elektromagnetyczne opisane mechaniką kwantową, czasem tylko relatywistyczną. Grawitacja tylko w skali makroskopowej się liczy, a oddziaływania jądrowe silne i słabe - praktycznie nic. >Oczywiście na poziomach czarnych dziur, ciemnej materii, czy ciemnej energii jest jeszcze dużo do odkrycia, ale to nie ma nic wspólnego (w dosłownym sensie tego słowa) z problemem świadomości. Jeżeli masz wątpliwości co do tego kategorycznego stwierdzenia, to polecam serię wykładów.. itd.
Fizyka opisuje świat w terminach trzecioosobowych. Świadomość to opis świata w terminach pierwszej osoby ("ja"). W jaki sposób uzyskać drugie z pierwszego?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Fizyka opisuje świat w terminach trzecioosobowych. Świadomość to opis świata w terminach pierwszej osoby ("ja"). W jaki sposób uzyskać drugie z pierwszego?
Bardzo prosto. Ten trzecioosobowy opis, obiektywny, traktuje Twoją świadomość jako model otoczenia, w którym Twoje ciało się znajduje - coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości generowanej przez Twój mózg, z tym jednak zastrzeżeniem, że ta wirtualność nie jest (zazwyczaj) fantastyczna, lecz dobrze dopasowana do faktycznej rzeczywistości z udziałem zmysłów. Natomiast pierwszoosobowy opis to właśnie ten model, a zwłaszcza zawarty w nim model własnej osoby, czyli samoświadomość własnego "ja".
|
|
| | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Bardzo prosto. Ten trzecioosobowy opis, obiektywny, traktuje Twoją świadomość jako model otoczenia, w którym Twoje ciało się znajduje - coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości generowanej przez Twój mózg, z tym jednak zastrzeżeniem, że ta wirtualność nie jest (zazwyczaj) fantastyczna, lecz dobrze dopasowana do faktycznej rzeczywistości z udziałem zmysłów. Natomiast pierwszoosobowy opis to właśnie ten model, a zwłaszcza zawarty w nim model własnej osoby, czyli samoświadomość własnego "ja".
1. Wydaje mi się, że kiedyś padło już w dyskusji na "Racjonaliście" zarówno podobne pytanie, jak i podobna odpowiedż. Zapytam więc tak jak wtedy (wydaje mi się) zapytałem: czyj jest to model? Model jest zawsze modelem czegoś, ale jest też zawsze modelem kogoś (tzn. coś jest modelem dla kogoś). Kto jest więc tym kimś, kto posługuje się tym modelem? Nie może to być istota świadoma, ponieważ świadomość jest (ma być) modelem, a nie tym, kto ten model ma.
2. Jeżeli odpowie Pan, że model ten jest modelem mózgu (to znaczy: że posługuje się nim mózg), zapytam: w jaki sposób istota nieświadoma może posługiwać się modelem czegokolwiek? Czy nie jest to nadużycie słowa "model" lub "posługiwać się"?
3. Jak odróżnia Pan istoty świadome (posługujące się modelem rzeczywistości zasługującym na miano świadomości) od istot nieświadomych? Czy np. istoty posiadające bardzo prosty układ nerwowy są też świadome (w mniejszym stopniu co my)? Wynika to (wydaje mi się) z Pana wypowiedzi.
4. Przypuśćmy, że dokonamy kopii ludzkiego mózgu przy użyciu sztucznych materiałów - przypuśćmy, że uda się taką kopię zrobić z silikonu i plastiku oraz angażując inne reakcje chemiczne niż te, które zachodzą w ludzkim mózgu. Przypuśćmy, że zrobimy to tak dobrze, że będzie można z powodzeniem przeszczepić ten "mózg" w miejsce mózgu naturalnego. Czy ten nowy mózg też będzie mieć model, który nazwie Pan świadomością? Czy też będzie to tylko świadomość z nazwy, "świadomość" w cudzysłowie?
|
|
| | | | |  | |
| | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > > Bardzo prosto. Ten trzecioosobowy opis, obiektywny, traktuje Twoją świadomość jako model otoczenia, w którym Twoje ciało się znajduje - coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości generowanej przez Twój mózg, z tym jednak zastrzeżeniem, że ta wirtualność nie jest (zazwyczaj) fantastyczna, lecz dobrze dopasowana do faktycznej rzeczywistości z udziałem zmysłów. Natomiast pierwszoosobowy opis to właśnie ten model, a zwłaszcza zawarty w nim model własnej osoby, czyli samoświadomość własnego "ja".> Wydaje mi się, że kiedyś padło już w dyskusji na "Racjonaliście" zarówno podobne pytanie, jak i podobna odpowiedź.Tak, niejeden raz rozmawialiśmy na ten temat. Od obszerniejszej rozmowy, którą Pan wspomina upłynęło już siedem lat. Przez ten czas nauka znacząco posunęła się naprzód w wyjaśnianiu tajemnicy świadomości i jej związku z funkcjonowaniem mózgu. Sednem tej tajemnicy jest bardzo duża różnica w piewszoosobowym, wewnętrznym doznawaniu świadomości a trzecioosobowym, zewnętrznym opisie funkcjonowania mózgu. Ta różnica jest tak duża, że dualizm duszy i ciała jest niemal oczywistością. Niestety, trwające setki lat poszukiwania tej hipotetycznej duszy jako nośnika świadomości spełzły na niczym. Co więcej, postęp nauki coraz bardziej zawężał obszar niewiedzy, gdzie tej duszy można szukać, a w ciągu ostatnich kilku lat zredukował go praktycznie do zera. Dualizm poniósł klęskę. Pozostał nam tylko monizm. Świadomość musi być li tylko emergentną cechą procesów fizykochemicznych zachodzących w mózgu. Zdumiewająca hipoteza jest jedyną znaną nam możliwością niesprzeczną z ugruntowaną wiedzą. Po tym ogólnym nakreśleniu mojego stanowiska przejdę do konkretnych odpowiedzi. > Zapytam więc tak jak wtedy (wydaje mi się) zapytałem: czyj jest to model? Model jest zawsze modelem czegoś, ale jest też zawsze modelem kogoś (tzn. coś jest modelem dla kogoś). Kto jest więc tym kimś, kto posługuje się tym modelem?Model nie musi mieć osobowego właściciela. Na przykład, mucha ma w swoim układzie nerwowym model swojego otoczenia. Model ten, ukształtowany milionami lat ewolucji naturalnej, pozwala jej latać, szukać pożywienia, unikać niebezpieczeństw, itd. > Jak odróżnia Pan istoty świadome (posługujące się modelem rzeczywistości zasługującym na miano świadomości) od istot nieświadomych? Czy np. istoty posiadające bardzo prosty układ nerwowy są też świadome (w mniejszym stopniu co my)? Wynika to (wydaje mi się) z Pana wypowiedzi.To jest w dużym stopniu kwestia umowna, bo świadomość, jako cecha emergentna, jest cechą ilościową a nie jakościową. Powszechna jest opinia, że nie tylko ludzie, ale też wyższe zwierzęta - takie jak ssaki czy ptaki - są świadome. Ośmiornice? - być może. Muchy? - raczej nie. A pszczoły? Może nie poszczególne osobniki, ale ul jako całość jest świadomy? > Przypuśćmy, że dokonamy kopii ludzkiego mózgu przy użyciu sztucznych materiałów - przypuśćmy, że uda się taką kopię zrobić z silikonu i plastiku oraz angażując inne reakcje chemiczne niż te, które zachodzą w ludzkim mózgu. Przypuśćmy, że zrobimy to tak dobrze, że będzie można z powodzeniem przeszczepić ten "mózg" w miejsce mózgu naturalnego. Czy ten nowy mózg też będzie mieć model, który nazwie Pan świadomością?Nie widzę powodu aby dać na to pytanie odpowiedź w pełni twierdzącą. > Czy też będzie to tylko świadomość z nazwy, "świadomość" w cudzysłowie?Uważam, że cudzysłów jest tu zbędny. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że do tej maszyny został "przeszczepiony" mózg bliskiej Panu osoby, która zmarła. Przez kilka godzin rozmawia Pan z tą maszyną, która modeluje dawne czasy, wspólne radości i smutki... Czy zdecydowałby się Pan nieodwracalnie skasować ten informatyczny model? Wątpię.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
> Tak, niejeden raz rozmawialiśmy na ten temat. Od obszerniejszej rozmowy, którą Pan wspomina upłynęło już siedem lat. Przez ten czas nauka znacząco posunęła się naprzód w wyjaśnianiu tajemnicy świadomości i jej związku z funkcjonowaniem mózgu.Chętnie się zgodzę, że istnieje postęp w tej - nomen omen - materii. > Sednem tej tajemnicy jest bardzo duża różnica w piewszoosobowym, wewnętrznym doznawaniu świadomości a trzecioosobowym, zewnętrznym opisie funkcjonowania mózgu. Ta różnica jest tak duża, że dualizm duszy i ciała jest niemal oczywistością. Niestety, trwające setki lat poszukiwania tej hipotetycznej duszy jako nośnika świadomości spełzły na niczym. Co więcej, postęp nauki coraz bardziej zawężał obszar niewiedzy, gdzie tej duszy można szukać, a w ciągu ostatnich kilku lat zredukował go praktycznie do zera. "Praktycznie do zera", czyli jednak nie do zera. Co, wedle Pańskiego rozeznania, opiera się nadal tej redukcji? > Dualizm poniósł klęskę. Pozostał nam tylko monizm. Świadomość musi być li tylko emergentną cechą procesów fizykochemicznych zachodzących w mózgu. Zdumiewająca hipoteza jest jedyną znaną nam możliwością niesprzeczną z ugruntowaną wiedzą. Z emergentyzmu nie wynika jednak ani fizykalizm, ani monizm. Można bez sprzeczności pomyśleć, że pewne stany przedmiotów fizycznych doprowadzają do powstania cech, które nie są fizyczne. Chyba, że zakłada się z góry, że wszystkie cechy emergentne przedmiotów fizycznych są fizyczne. Emergentyzm nie jest więc jeszcze teorią świadomości. Można go bowiem pogodzić z wieloma takimi teoriami. Można ponadto zadać sobie pytanie DLACZEGO w pewnych układach materialnych (a w pewnych nie) pojawiają się pewne cechy emergentne (które nazywamy świadomością). Nauka powinna dostarczyć wyjaśnień. Jakie jest więc wyjaśnienie pojawiania się (tych) cech emergentnych? Jakie jest prawo, które opisuje zależność między własnościami pewnego układu materialnego a wyłonieniem się (tych) cech emergentnych? Nauka wszakże ma dostarczyć nie tylko wyjaśnień, ale i - praw (albo: wyjaśnień za pomocą praw). > Po tym ogólnym nakreśleniu mojego stanowiska przejdę do konkretnych odpowiedzi.> > Zapytam więc tak jak wtedy (wydaje mi się) zapytałem: czyj jest to model? Model jest zawsze modelem czegoś, ale jest też zawsze modelem kogoś (tzn. coś jest modelem dla kogoś). Kto jest więc tym kimś, kto posługuje się tym modelem?> Model nie musi mieć osobowego właściciela. Na przykład, mucha ma w swoim układzie nerwowym model swojego otoczenia. Model ten, ukształtowany milionami lat ewolucji naturalnej, pozwala jej latać, szukać pożywienia, unikać niebezpieczeństw, itd. Przy takim postawieniu sprawy można spokojnie wyeliminować słowo "model" jako zbędne. Wystarczy powiedzieć sobie: wskutek procesu ewolucji mózg muchy zbudowany jest tak, że przyczynowe interakcje wewnątrz tego mózgu oraz między tym mózgiem a otoczeniem sprawiają, że mózg ten (i posiadająca go mucha) zachowuje istnienie niezależnie od większości (albo wielu) warunków. W tym sensie albo każda rzecz znajdująca się w stanie skutecznej interakcji z otoczeniem będzie mieć model albo nic nie będzie mieć modelu, tylko będzie tkwić w pewnych powiązaniach przyczynowych. Czy uważa Pan, że trzeba opisywać ludzki mózg przy użycia pojęcia modelu, czy też, gdybyśmy znali wszystkie związki przyczynowe, w jakich tkwi ludzi mózg (i jakie zachodzą wewnątrz niego) moglibyśmy ograniczyć się do pojęcia związku przyczynowego? Dodajmy, że sam proces ewolucji można opisać w języku przyczynowym. Nie ma on żadnych celów, tak jak nie mają go np. procesy geologiczne. > > Jak odróżnia Pan istoty świadome (posługujące się modelem rzeczywistości zasługującym na miano świadomości) od istot nieświadomych? Czy np. istoty posiadające bardzo prosty układ nerwowy są też świadome (w mniejszym stopniu co my)? Wynika to (wydaje mi się) z Pana wypowiedzi.> To jest w dużym stopniu kwestia umowna, bo świadomość, jako cecha emergentna, jest cechą ilościową a nie jakościową. Powszechna jest opinia, że nie tylko ludzie, ale też wyższe zwierzęta - takie jak ssaki czy ptaki - są świadome. Ośmiornice? - być może. Muchy? - raczej nie. A pszczoły? Może nie poszczególne osobniki, ale ul jako całość jest świadomy? Nauka powinna dawać nam odpowiedzi na pewne pytania. Moim zdaniem także na to, czy przedmiot X jest świadomy, czy nie (dla każdego X-a). Nie powinna to być kwestia uznaniowa. > > Przypuśćmy, że dokonamy kopii ludzkiego mózgu przy użyciu sztucznych materiałów - przypuśćmy, że uda się taką kopię zrobić z silikonu i plastiku oraz angażując inne reakcje chemiczne niż te, które zachodzą w ludzkim mózgu. Przypuśćmy, że zrobimy to tak dobrze, że będzie można z powodzeniem przeszczepić ten "mózg" w miejsce mózgu naturalnego. Czy ten nowy mózg też będzie mieć model, który nazwie Pan świadomością?> Nie widzę powodu aby dać na to pytanie odpowiedź w pełni twierdzącą.> > Czy też będzie to tylko świadomość z nazwy, "świadomość" w cudzysłowie?> Uważam, że cudzysłów jest tu zbędny. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że do tej maszyny został "przeszczepiony" mózg bliskiej Panu osoby, która zmarła. Przez kilka godzin rozmawia Pan z tą maszyną, która modeluje dawne czasy, wspólne radości i smutki... Czy zdecydowałby się Pan nieodwracalnie skasować ten informatyczny model? Wątpię. Nie jestem pewien, czy dowodzi to świadomości bez cudzysłowu. Np. nie zniszczę także zdjęć takiej osoby albo nagrań jej głosu, co nie oznacza, że przypisuję im cechy tej osoby, zwłaszcza świadomość. Poza tym sytuacja z przeszczepionym mózgiem jest inna niż ta, o którą mi chodzi. Chodziło mi bowiem o mózg syntetyczny i o to, czy ma on przeżycia świadome.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Z emergentyzmu nie wynika jednak ani fizykalizm, ani monizm. Można bez sprzeczności pomyśleć, że pewne stany przedmiotów fizycznych doprowadzają do powstania cech, które nie są fizyczne.
Ja widzę to tak.
Świat abstrakcji jest doznaniem samego siebie.
Świat fizyczny jest doznaniem obcych.
Podział świata na abstrakcyjny i fizyczny jest podziałem na ja i inni.
Abstrakcja wynika z samego istnienia.
Fizyczność wynika z granicy własnego ciała i z istnienia ciał obcych.
Wg tej tezy, jeżeli przyjmiemy, że wszechświat jest ciałem Boga, świadomej osoby, a my w nim, to dla Boga świat jest wyłącznie abstrakcyjny, bowiem jego ciało nie ma granicy i nie istnieją obcy.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > > Co więcej, postęp nauki coraz bardziej zawężał obszar niewiedzy, gdzie tej duszy można szukać, a w ciągu ostatnich kilku lat zredukował go praktycznie do zera.> "Praktycznie do zera", czyli jednak nie do zera. Co, wedle Pańskiego rozeznania, opiera się nadal tej redukcji?Z zasady indukcji empirycznej, która jest podstawą nauk przyrodniczych, żaden wniosek wyniesiony z doświadczenia nie jest doskonale pewny. Niemniej przy wystarczająco wysokim stopniu pewności praktycznie szkoda czasu na dalsze testowanie rozważanego wniosku. Takim wnioskiem jest nieistnienie duszy. > > Świadomość musi być li tylko emergentną cechą procesów fizykochemicznych zachodzących w mózgu. Zdumiewająca hipoteza jest jedyną znaną nam możliwością niesprzeczną z ugruntowaną wiedzą.> Z emergentyzmu nie wynika jednak ani fizykalizm, ani monizm.Zgoda, nie wynika. Ujął bym to tak: jeżeli przyjmiemy, że świat obiektywnie istnieje i jest poznawalny, to monizm jest punktem wyjścia. Fizykalizm jest szeroko pojętym opisem tego świata, tak szeroko, że nie pozostawia on żadnej innej rozsądnej alternatywy. Natomiast emergentyzm jest specyficzną metodą fizykalizmu, która pozwala nam budować uproszczone opisy na wyższych poziomach komplikacji. > Można bez sprzeczności pomyśleć, że pewne stany przedmiotów fizycznych doprowadzają do powstania cech, które nie są fizyczne. Chyba, że zakłada się z góry, że wszystkie cechy emergentne przedmiotów fizycznych są fizyczne.Tak zakładam: wszystko co istnieje jest fizyczne. > Emergentyzm nie jest więc jeszcze teorią świadomości. Można go bowiem pogodzić z wieloma takimi teoriami.Niby można, ale teorii poprawnych (tzn. zgodnych z całą naszą obecną wiedzą) nie ma wiele. Może Pan podać choćby dwie? > Można ponadto zadać sobie pytanie DLACZEGO w pewnych układach materialnych (a w pewnych nie) pojawiają się pewne cechy emergentne (które nazywamy świadomością). Nauka powinna dostarczyć wyjaśnień. Jakie jest więc wyjaśnienie pojawiania się (tych) cech emergentnych?Moim zdaniem (i nie tylko moim) kryterium uznania obiektu materialnego za świadomy jest zdolność konstruowania informatycznego modelu otoczenia, włącznie z tymże obiektem. Siłą rzeczy model taki musi być uproszczony, a więc będzie to opis emergentny. > Jakie jest prawo, które opisuje zależność między własnościami pewnego układu materialnego a wyłonieniem się (tych) cech emergentnych?Tego nie wiem. I chyba nikt nie wie. Być może takie prawo odkryjemy - na przykład, coś w rodzaju statystyczno-termodynamicznej funkcji będącej ilościową miarą świadomości - a być może takiego prawa w ogóle nie ma i przypisanie atrybutu świadomości konkretnemu układowi materialnemu okaże się kwestią umowną. Podobnie jak atrybut życia. Czy wirusy są żywe? Dziś wiemy, że nie ma obiektywnej odpowiedzi na to pytanie. > > Model nie musi mieć osobowego właściciela. Na przykład, mucha ma w swoim układzie nerwowym model swojego otoczenia. Model ten, ukształtowany milionami lat ewolucji naturalnej, pozwala jej latać, szukać pożywienia, unikać niebezpieczeństw, itd.> Przy takim postawieniu sprawy można spokojnie wyeliminować słowo "model" jako zbędne.No nie - to byłoby wylanie dziecka z kąpielą! Modelowanie otoczenia jest niezbędną cechą świadomości. > Wystarczy powiedzieć sobie: wskutek procesu ewolucji mózg muchy zbudowany jest tak, że przyczynowe interakcje wewnątrz tego mózgu oraz między tym mózgiem a otoczeniem sprawiają, że mózg ten (i posiadająca go mucha) zachowuje istnienie niezależnie od większości (albo wielu) warunków. W tym sensie albo każda rzecz znajdująca się w stanie skutecznej interakcji z otoczeniem będzie mieć model albo nic nie będzie mieć modelu, tylko będzie tkwić w pewnych powiązaniach przyczynowych.To jest opis na niskim poziomie, redukcyjny, niezwykle skomplikowany. Chodzi o to, aby znaleźć opis na wyższym poziomie, emergentny, uproszczony. Twoje "ja" jest właśnie takim uproszczonym modelem. > ... Chodziło mi bowiem o mózg syntetyczny i o to, czy ma on przeżycia świadome.Najprościej jest zapytać o to ten syntetyczny mózg.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.
>>> Co więcej, postęp nauki coraz bardziej zawężał obszar niewiedzy, gdzie tej duszy można szukać, a w ciągu ostatnich kilku lat zredukował go praktycznie do zera. >> "Praktycznie do zera", czyli jednak nie do zera. Co, wedle Pańskiego rozeznania, opiera się nadal tej redukcji? >Z zasady indukcji empirycznej, która jest podstawą nauk przyrodniczych, żaden wniosek wyniesiony z doświadczenia nie jest doskonale pewny. Niemniej przy wystarczająco wysokim stopniu pewności praktycznie szkoda czasu na dalsze testowanie rozważanego wniosku. Takim wnioskiem jest nieistnienie duszy.
Sądziłem, że chodzi o nieredukowalność qualiów, niekiedy podnoszoną w literaturze (D. Chalmers, J. Kim).
Jeżeli świat jest w całości fizyczny, to i ów model, jakim jest świadomość, jest w całości fizyczny. Z jakich więc cząstek elementarnych składa się świadomość? Czy wszystko, co składa się z tych (i tylko tych cząstek) jest świadomością?
>> Z emergentyzmu nie wynika jednak ani fizykalizm, ani monizm. >Zgoda, nie wynika. Ujął bym to tak: jeżeli przyjmiemy, że świat obiektywnie istnieje i jest poznawalny, to monizm jest punktem wyjścia. Fizykalizm jest szeroko pojętym opisem tego świata, tak szeroko, że nie pozostawia on żadnej innej rozsądnej alternatywy. Natomiast emergentyzm jest specyficzną metodą fizykalizmu, która pozwala nam budować uproszczone opisy na wyższych poziomach komplikacji.
Czy uznaje Pan fizykalizm w rozumieniu redukcji wszystkich praw innych nauk do praw fizyki? Jeżeli tak, to na jakiej podstawie? Jeżeli nie, to nauka o świadomości może mieć taką autonomię wobec fizyki, jaką ma np. biologia. Nawet jeżeli cały świat jest fizyczny, nauka o świadomości może odznaczać się autonomią pod względem praw. Może to jest to, o co w sumie chodziło w tradycyjnym dualizmie?
>> Można bez sprzeczności pomyśleć, że pewne stany przedmiotów fizycznych doprowadzają do powstania cech, które nie są fizyczne. Chyba, że zakłada się z góry, że wszystkie cechy emergentne przedmiotów fizycznych są fizyczne. >Tak zakładam: wszystko co istnieje jest fizyczne. >> Emergentyzm nie jest więc jeszcze teorią świadomości. Można go bowiem pogodzić z wieloma takimi teoriami. >Niby można, ale teorii poprawnych (tzn. zgodnych z całą naszą obecną wiedzą) nie ma wiele. Może Pan podać choćby dwie?
Nie, ale mam pewną rezerwę do argumentu, że coś zgadza się (lub nie) z obecną wiedzą. Tysiąc lat temu wiele twierdzeń dziś oczywistych nie zgadzało się z ówczesną wiedzą. Czy wie Pan, jak nauka będzie wyglądać za tysiąc lat? Czy jest Pan pewien, że nie dojdzie za ten czas do jakiejś znacznej rewizji (by nie powiedzieć: rewolucji) w nauce? Czy twierdzenie "nie dojdzie do żadnej takiej rewizji" nie jest tak samo artykułem wiary, jak twierdzenie "dusza nie jest materialna"? Czy chodzi zaś o to by jedną wiarę (w niematerialność duszy) zastąpić inną (w nierewolucyjny rozwój nauki)?
>> Można ponadto zadać sobie pytanie DLACZEGO w pewnych układach materialnych (a w pewnych nie) pojawiają się pewne cechy emergentne (które nazywamy świadomością). Nauka powinna dostarczyć wyjaśnień. Jakie jest więc wyjaśnienie pojawiania się (tych) cech emergentnych? >Moim zdaniem (i nie tylko moim) kryterium uznania obiektu materialnego za świadomy jest zdolność konstruowania informatycznego modelu otoczenia, włącznie z tymże obiektem. Siłą rzeczy model taki musi być uproszczony, a więc będzie to opis emergentny.
Wydaje mi się, że to jest tylko przesunięcie problemu. Zawsze mogę zapytać kiedy czemuś przypisać zdolność do konstruowania modelu otoczenia. Czy posiadają takie zdolności np. obecne superkomputery? Czy one mają już świadomość?
Sądzę także, że jeżeli żadna nauka nie wyjaśnia (przez podanie prawa), DLACZEGO w pewnym układzie U pojawia się emergentna cecha S (świadomości), a tylko konstatuje fakt jej obecności ("w układzie U pojawia się cecha S"), to nie mamy jeszcze do czynienia z nauką o świadomości. Nauka to przecież coś więcej niż konstatacja faktów.
>> Jakie jest prawo, które opisuje zależność między własnościami pewnego układu materialnego a wyłonieniem się (tych) cech emergentnych? >Tego nie wiem. I chyba nikt nie wie. Być może takie prawo odkryjemy - na przykład, coś w rodzaju statystyczno-termodynamicznej funkcji będącej ilościową miarą świadomości - a być może takiego prawa w ogóle nie ma i przypisanie atrybutu świadomości konkretnemu układowi materialnemu okaże się kwestią umowną. Podobnie jak atrybut życia. Czy wirusy są żywe? Dziś wiemy, że nie ma obiektywnej odpowiedzi na to pytanie.
Moja uwaga wyżej dotyczy, jak sądzę, także tej części Pana wypowiedzi.
>> Przy takim postawieniu sprawy można spokojnie wyeliminować słowo "model" jako zbędne. >No nie - to byłoby wylanie dziecka z kąpielą! Modelowanie otoczenia jest niezbędną cechą świadomości. >> Wystarczy powiedzieć sobie: wskutek procesu ewolucji mózg muchy zbudowany jest tak, że przyczynowe interakcje wewnątrz tego mózgu oraz między tym mózgiem a otoczeniem sprawiają, że mózg ten (i posiadająca go mucha) zachowuje istnienie niezależnie od większości (albo wielu) warunków. W tym sensie albo każda rzecz znajdująca się w stanie skutecznej interakcji z otoczeniem będzie mieć model albo nic nie będzie mieć modelu, tylko będzie tkwić w pewnych powiązaniach przyczynowych. >To jest opis na niskim poziomie, redukcyjny, niezwykle skomplikowany. Chodzi o to, aby znaleźć opis na wyższym poziomie, emergentny, uproszczony. Twoje "ja" jest właśnie takim uproszczonym modelem.
Czy nie wynika stąd, że jeżeli nie zależy nam specjalnie na prostocie, możemy zrezygnować ze słowa "model" i (tym samym) zrezygnować w ogólne z mówienia o świadomości? Czy to zaś nie oznacza, że dochodzimy do wniosku, że świadomość nie istnieje?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.Ne ma za co. Nigdzie nam się nie spieszy. > Jeżeli świat jest w całości fizyczny, to i ów model, jakim jest świadomość, jest w całości fizyczny. Z jakich więc cząstek elementarnych składa się świadomość?Z tych samych co wszystko: elektrony, protony, neutrony... > Czy wszystko, co składa się z tych (i tylko tych cząstek) jest świadomością?Nie, nie wszystko. > Czy uznaje Pan fizykalizm w rozumieniu redukcji wszystkich praw innych nauk do praw fizyki?Ujął bym to inaczej. Fizyka jest bardzo ogólną dziedziną i pretenduje do badania wszelkich regularności zachodzących w otaczającym nam świecie. Nie ma takich problemów dotyczących świata rzeczywistego (w odróżnieniu od świata fantazji np. literatury pięknej czy religii), którymi fizyka nie mogłaby się zajmować. Jednak zredukowanie wielu z tych problemów do elementarnych praw fizyki, takich jak równań Schroedingera czy Maxwella, jest nie tyle błędne co niepraktyczne. Dlatego fizyka wprowadza opisy emergentne, wyższego rzędu, o czym pisałem wczoraj. > ... nauka o świadomości może mieć taką autonomię wobec fizyki, jaką ma np. biologia.Biologia nie jest autonomiczna. Molekularne podstawy genetyki i metabolizmu rozpracowali fizycy i dalej to robią używając metod fizyki. > Nawet jeżeli cały świat jest fizyczny, nauka o świadomości może odznaczać się autonomią pod względem praw.Być może, ale nie znamy takich praw. Być może je odkryjemy. Obecnie wysiłek kognitywistyki jest skoncentrowany na wyjaśnieniu jak świadomość wynika ze znanych, elementarnych praw fizyki. Spodziewamy się, że to wynikanie będzie podobne do emergencji biologii z chemii organicznej, a tej z kolei z fizyki. > Może to jest to, o co w sumie chodziło w tradycyjnym dualizmie?Może. Idea dualizmu jest dla mnie mętna. Podejrzewam, że jest wręcz fałszywa. > ... mam pewną rezerwę do argumentu, że coś zgadza się (lub nie) z obecną wiedzą. Tysiąc lat temu wiele twierdzeń dziś oczywistych nie zgadzało się z ówczesną wiedzą. Czy wie Pan, jak nauka będzie wyglądać za tysiąc lat? Czy jest Pan pewien, że nie dojdzie za ten czas do jakiejś znacznej rewizji (by nie powiedzieć: rewolucji) w nauce?Może dojdzie, ale to nie przekreśla wymagania zgodności z obecną wiedzą. Jeżeli coś z tej wiedzy miałoby być niezgodne z faktami dotyczącymi świadomości, to w pierwszym rzędzie trzeba powiedzieć jakie to są fakty, a dopiero później zastanawiać się jak naszą wiedzę zmodyfikować. O ile mi wiadomo takich faktów nie ma, więc modyfikacji obecnej wiedzy nie ma jak zrobić. > Czy twierdzenie "nie dojdzie do żadnej takiej rewizji" nie jest tak samo artykułem wiary, jak twierdzenie "dusza nie jest materialna"?Nauka nie jest wiarą, bo możliwość rewizji należy zawsze brać pod uwagę. > > Moim zdaniem (i nie tylko moim) kryterium uznania obiektu materialnego za świadomy jest zdolność konstruowania informatycznego modelu otoczenia, włącznie z tymże obiektem.> Wydaje mi się, że to jest tylko przesunięcie problemu. Zawsze mogę zapytać kiedy czemuś przypisać zdolność do konstruowania modelu otoczenia.Odpowiedź można znaleźć obiektywnie badając dany system. Na przykład wiemy, że ssaki i ptaki budują takie modele. > Czy posiadają takie zdolności np. obecne superkomputery?Już zbliżają się do tego poziomu pod względem mocy obliczeniowej, ale algorytmy sztucznej inteligencji są jeszcze słabo zaawansowane. > Czy one mają już świadomość?To jest kwestia umowna. > Sądzę także, że jeżeli żadna nauka nie wyjaśnia (przez podanie prawa), DLACZEGO w pewnym układzie U pojawia się emergentna cecha S (świadomości), a tylko konstatuje fakt jej obecności ("w układzie U pojawia się cecha S"), to nie mamy jeszcze do czynienia z nauką o świadomości. Nauka to przecież coś więcej niż konstatacja faktów.Owszem, sporo jest tu jeszcze do zrobienia. > > To jest opis na niskim poziomie, redukcyjny, niezwykle skomplikowany. Chodzi o to, aby znaleźć opis na wyższym poziomie, emergentny, uproszczony. Twoje "ja" jest właśnie takim uproszczonym modelem.> Czy nie wynika stąd, że jeżeli nie zależy nam specjalnie na prostocie, możemy zrezygnować ze słowa "model" i (tym samym) zrezygnować w ogólne z mówienia o świadomości?Nie. Prostota teoretycznego opisu jest wysoce pożądana. Ponieważ znamy już stosunkowo proste pojęcie świadomości, więc szukamy jego związku z podstawowymi prawami fizyki. > Czy to zaś nie oznacza, że dochodzimy do wniosku, że świadomość nie istnieje?Na pewno istnieje, tak jak istnieją tornada, mrowiska i szereg innych zjawisk emergentnych.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >> Czy to zaś nie oznacza, że dochodzimy do wniosku, że świadomość nie istnieje? >Na pewno istnieje, tak jak istnieją tornada, mrowiska i szereg innych zjawisk emergentnych.
Abstrakcja to nie fizyczność. Świat abstrakcji to druga, wewnętrzna postać świata fizycznego.
Każdej osobie jest własna fizyczna postać jawi się abstrakcyjnie. Każdy siebie samego postrzega abstrakcyjnie. Dopiero inne osobliwości postrzegamy jako fizyczne.
Podział na abstrakcje i fizyczność wywodzi się od granicy naszego ciała. Do granicy własnego ciała świat jest abstrakcyjny. Poza granicami jego świat staje się fizyczny.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > > Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.> Ne ma za co. Nigdzie nam się nie spieszy.> > Jeżeli świat jest w całości fizyczny, to i ów model, jakim jest świadomość, jest w całości fizyczny. Z jakich więc cząstek elementarnych składa się świadomość?> Z tych samych co wszystko: elektrony, protony, neutrony... Proszę więc podać skład konkretnego, wybranego stanu świadomości. Proszę także o odpowiedź na poniższe pytanie: Załóżmy, że np. wrażenie smaku truskawkowego (WT) składa się z cząstek typu ABC, zaś wrażenie smaku pomarańczowego - z cząstek CDE. Zatem: WT=ABC, zaś WP=CDE. Pytanie brzmi: dlaczego WT=ABC a WP=CDE, a nie odwrotnie? > > Czy wszystko, co składa się z tych (i tylko tych cząstek) jest świadomością?> Nie, nie wszystko. Dlaczego tak Pan sądzi? > > Czy uznaje Pan fizykalizm w rozumieniu redukcji wszystkich praw innych nauk do praw fizyki?> Ujął bym to inaczej. Fizyka jest bardzo ogólną dziedziną i pretenduje do badania wszelkich regularności zachodzących w otaczającym nam świecie. Nie ma takich problemów dotyczących świata rzeczywistego (w odróżnieniu od świata fantazji np. literatury pięknej czy religii), którymi fizyka nie mogłaby się zajmować. Jednak zredukowanie wielu z tych problemów do elementarnych praw fizyki, takich jak równań Schroedingera czy Maxwella, jest nie tyle błędne co niepraktyczne. Dlatego fizyka wprowadza opisy emergentne, wyższego rzędu, o czym pisałem wczoraj. Zadam pytanie, które (wydaje mi się) zadałem już kiedyś na forum: czym jest fizyka, zakładając czysto fizyczne uniwersum? O czym Pan mówi mówiąc o fizyce? Jest to co najwyżej pewna liczba wyładowań w mózgach pewnych ludzi, ewentualnie pewna liczba atomów, tworzących farbę drukarską, użytą do druku książek i czasopism. Dlaczego tymi atomami się przejmować? W ogólności, jeżeli uniwersum jest czysto fizyczne, dlaczego stara się Pan o cokolwiek i dąży do tych, a nie innych celów? Jakie znaczenie ma dla całego uniwersum to, co stanie się z Panem (lub ze mną)? Z fizycznego (fizykalistycznego) punktu widzenia losy Ziemi są nieistotne dla całego Wszechświata. Sprawy ludzi na Ziemi są zaniedbywalnie małe, nie mają żadnego znaczenia i żadnego dalszego wpływu. Czy więc nie przeczy Pan w praktyce swojemu fizykalizmowi? To, co Pan robi (i co robię ja i każdy inny człowiek) nie ma żadnego znaczenia i sensu. Dlaczego więc robi Pan cokolwiek? Czy to jest racjonalne i daje się pogodzić z fizykalistycznym obrazem Wszechświata? Czy nie uważa Pan, że aby nasze życie miało - mogło mieć - sens, musi istnieć coś więcej niż wspomniane przez Pana elektrony, protony i neutrony?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Załóżmy, że np. wrażenie smaku truskawkowego (WT) składa się z cząstek typu ABC, zaś wrażenie smaku pomarańczowego - z cząstek CDE. Zatem: WT=ABC, zaś WP=CDE.
To jest jałowe podejście. Wszystko na świecie składa się z tych samych pierwiastków chemicznych, włącznie z wrażeniami. Co jedne wrażenia odróżnia od innych, to różnice w oddziaływaniach pomiędzy różnymi związkami tych pierwiastków. Wrażenia są procesami zachodzącymi w mózgu i procesy te mogą być i są bardzo różnorodne, mimo że przebiegają w tych samych składnikach chemicznych. Podobnie jak bardzo różne programy mogą być wykonywane na tym samym komputerze.
>>> Czy wszystko, co składa się z tych (i tylko tych cząstek) jest świadomością? >> Nie, nie wszystko. > Dlaczego tak Pan sądzi?
Bo mózg w prosektorium jest nieświadomy.
> Zadam pytanie, które (wydaje mi się) zadałem już kiedyś na forum: czym jest fizyka, zakładając czysto fizyczne uniwersum? O czym Pan mówi mówiąc o fizyce? Jest to co najwyżej pewna liczba wyładowań w mózgach pewnych ludzi, ewentualnie pewna liczba atomów, tworzących farbę drukarską, użytą do druku książek i czasopism. Dlaczego tymi atomami się przejmować?
Tak fizyka, jak i wszelka wiedza, nie tylko przyrodnicza ale też artystyczna, są procesami zachodzącymi w mózgach ludzi. Niemniej aby te procesy poprawnie zachodziły często jest konieczne posługiwanie się obiektami, takimi jak książka, zapisem nutowym czy kartką i ołówkiem.
> W ogólności, jeżeli uniwersum jest czysto fizyczne, dlaczego stara się Pan o cokolwiek i dąży do tych, a nie innych celów?
Tak ukształtowała mnie ewolucja. Zazwyczaj źródło tych celów jest mi nieznane. Na przykład, nie wiem dlaczego lubię surową marchewkę, a gotowana mi nie smakuje.
> Jakie znaczenie ma dla całego uniwersum to, co stanie się z Panem (lub ze mną)?
Żadne. Wszechświat jako całość nie ma celów ani pragnień. Błędem jest przypisywanie tych cech obiektom nieświadomym.
> Z fizycznego (fizykalistycznego) punktu widzenia losy Ziemi są nieistotne dla całego Wszechświata.
Niestety tak jest. Niestety, bo kolejna religijna nadzieja upadła.
> Sprawy ludzi na Ziemi są zaniedbywalnie małe, nie mają żadnego znaczenia i żadnego dalszego wpływu.
Ależ mają! Dla ludzi ludzkie sprawy mają pierwszoplanowe znaczenie.
> Czy więc nie przeczy Pan w praktyce swojemu fizykalizmowi?
Nie. Nie ma problemu aby pogodzić mikroskopowy opis świata na poziomie atomów lub cząstek elementarnych z emergentnymi opisami wyższych rzędów: termodynamiki, metabolizmu, elektrochemii neuronów czy świadomości.
> Czy nie uważa Pan, że aby nasze życie miało - mogło mieć - sens, musi istnieć coś więcej niż wspomniane przez Pana elektrony, protony i neutrony?
No przecież istnieje. Przecież kwiat róży to coś więcej niż zbiór atomów, nieprawdaż?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >> Załóżmy, że np. wrażenie smaku truskawkowego (WT) składa się z cząstek typu ABC, zaś wrażenie smaku pomarańczowego - z cząstek CDE. Zatem: WT=ABC, zaś WP=CDE. >To jest jałowe podejście. Wszystko na świecie składa się z tych samych pierwiastków chemicznych, włącznie z wrażeniami. Co jedne wrażenia odróżnia od innych, to różnice w oddziaływaniach pomiędzy różnymi związkami tych pierwiastków. Wrażenia są procesami zachodzącymi w mózgu i procesy te mogą być i są bardzo różnorodne, mimo że przebiegają w tych samych składnikach chemicznych. Podobnie jak bardzo różne programy mogą być wykonywane na tym samym komputerze.
Dobrze, ale Pana odpowiedź polega na odrzuceniu pytania. Jaka byłaby jednak Pana odpowiedź na nie, gdyby tego pytania nie odrzucać?
>>>> Czy wszystko, co składa się z tych (i tylko tych cząstek) jest świadomością? >>> Nie, nie wszystko. >> Dlaczego tak Pan sądzi? >Bo mózg w prosektorium jest nieświadomy.
Pod względem chociażby elektrochemicznym mózgi zmarłego i żyjącego różnią się.
Przypuśćmy, że wrażenie np. smaku malinowego polega na wyładowaniach W1, W2, ..., Wn zachodzących w pewnej ustalonej kolejności i w pewnej zależności od siebie. Przypuśćmy, że podczas burzy pewna liczba elektronów dokładnie powtarza te wyładowania i ich sekwencję. Pytam: czy zjawisku burzy towarzyszy wtedy wrażenie wspomnianego smaku? Z fizycznego punktu widzenia nie ma chyba znaczenia, czy te wyładowania są w mózgu, czy poza nim. Tak samo woda jest wodą bez względu na to, czy jest w ciele człowieka czy gdzie indziej.
>> Zadam pytanie, które (wydaje mi się) zadałem już kiedyś na forum: czym jest fizyka, zakładając czysto fizyczne uniwersum? O czym Pan mówi mówiąc o fizyce? Jest to co najwyżej pewna liczba wyładowań w mózgach pewnych ludzi, ewentualnie pewna liczba atomów, tworzących farbę drukarską, użytą do druku książek i czasopism. Dlaczego tymi atomami się przejmować? >Tak fizyka, jak i wszelka wiedza, nie tylko przyrodnicza ale też artystyczna, są procesami zachodzącymi w mózgach ludzi. Niemniej aby te procesy poprawnie zachodziły często jest konieczne posługiwanie się obiektami, takimi jak książka, zapisem nutowym czy kartką i ołówkiem.
Rozumiem więc, że fizycy mówiąc o fizyce mówią de facto o własnych wyładowaniach w mózgu? Czy zatem - wedle własnego poglądu - nie będą znać fizyki lepiej, jeżeli przyjrzą się budowie własnego mózgu? Może np. język fizyki ma się do tych wyładowań tak jak język, w którym mówi się o wrażeniach smaku ma się do tego, co znajduje się w mózgu? Czy więc język fizyki nie jest w tym znaczeniu tak zdroworozsądkowy jak język tradycyjnej psychologii?
>> W ogólności, jeżeli uniwersum jest czysto fizyczne, dlaczego stara się Pan o cokolwiek i dąży do tych, a nie innych celów? >Tak ukształtowała mnie ewolucja. Zazwyczaj źródło tych celów jest mi nieznane. Na przykład, nie wiem dlaczego lubię surową marchewkę, a gotowana mi nie smakuje. >> Jakie znaczenie ma dla całego uniwersum to, co stanie się z Panem (lub ze mną)? >Żadne. Wszechświat jako całość nie ma celów ani pragnień. Błędem jest przypisywanie tych cech obiektom nieświadomym. >> Z fizycznego (fizykalistycznego) punktu widzenia losy Ziemi są nieistotne dla całego Wszechświata. >Niestety tak jest. Niestety, bo kolejna religijna nadzieja upadła.
Wydaje mi się, że upadła nadzieja ludzka, a nie tylko nadzieja religijna. To właśnie nauka dochodzi do konkluzji, które pozwalają na wniosek, że ludzkie życie nie ma żadnego sensu ani znaczenia.
>> Sprawy ludzi na Ziemi są zaniedbywalnie małe, nie mają żadnego znaczenia i żadnego dalszego wpływu. >Ależ mają! Dla ludzi ludzkie sprawy mają pierwszoplanowe znaczenie.
Ale czy powinny mieć, jeżeli tak zastanowić się nad rzeczywistością w jej okazałości? Sprawy ludzi miały dla ludzi znaczenie (przez wieki) m.in. z uwagi na zabobon religijny, który obiecywał życie wieczne za odpowiednio przeżyte życie doczesne. Proszę powiedzieć: dlaczego powinienem żyć w pewien sposób, jeżeli takiego życia wiecznego nie ma?
Owszem, ewolucja sprawia, że jestem skłonny dążyć do pewnych celów. Ale czy jest RACJONALNE dążyć do tych celów, do których uzyskiwania skłania nas naturalna skłonność? Czy gdyby ewolucja wyposażyła Pana w geny sprawiające, że miałby Pan skłonność do zabijania innych ludzi, to też powołałby się Pan na ewolucję, aby uzasadnić swoje postępowanie? Albo czy ja, Pana zdaniem, mógłbym w taki sposób swoje działania usprawiedliwiać?
>> Czy więc nie przeczy Pan w praktyce swojemu fizykalizmowi? >Nie. Nie ma problemu aby pogodzić mikroskopowy opis świata na poziomie atomów lub cząstek elementarnych z emergentnymi opisami wyższych rzędów: termodynamiki, metabolizmu, elektrochemii neuronów czy świadomości.
Przyznał Pan jednak, że wszystko to i tak w sumie redukuje się do fizyki, a co najwyżej względy prostoty pozwalają mówić o innych dziedzinach i innych kategoriach bytów.
Nie chodzi też (moim zdaniem), a przynajmniej nie chodzi przede wszystkim o uzgodnienie dwóch opisów. Można np. uzgodnić treść własnych przekonań z treścią własnych marzeń sennych. Nie czyni to jednak tych przekonań racjonalnymi.
>> Czy nie uważa Pan, że aby nasze życie miało - mogło mieć - sens, musi istnieć coś więcej niż wspomniane przez Pana elektrony, protony i neutrony? >No przecież istnieje. Przecież kwiat róży to coś więcej niż zbiór atomów, nieprawdaż?
Czym różni się od zbioru atomów?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Załóżmy, że np. wrażenie smaku truskawkowego (WT) składa się z cząstek typu ABC, zaś wrażenie smaku pomarańczowego - z cząstek CDE. Zatem: WT=ABC, zaś WP=CDE. >> To jest jałowe podejście. Wszystko na świecie składa się z tych samych pierwiastków chemicznych ... > Dobrze, ale Pana odpowiedź polega na odrzuceniu pytania. Jaka byłaby jednak Pana odpowiedź na nie, gdyby tego pytania nie odrzucać?
Pytanie odrzuciłem, bo opiera się na nierealistycznym założeniu, że istotą wrażeń są różne cząstki składowe. Niemniej spróbuję coś z tego pytania uratować.
Te cząstki w Pana pytaniu to mogą być pewne grupy neuronów. Może być tak, że gdy grupa ABC jest aktywna, to czuje Pan smak jedzonych truskawek, a grupa CDE jest aktywna przy jedzeniu pomarańczy. Nie znaczy to jednak, że neurony ABC jakoś istotnie różnią się od neuronów CDE, że w te pierwsze mają jakiś wewnętrzny składnik truskawkowości a te drugie - pomarańczowości. Niemal na pewno różnice odczuwanych smaków polegają na odziaływaniu tych neuronów z pozostałymi neuronami modelującymi kontekst odczuwanych wrażeń: sięganie ręką po owoc, miska na stole, apetyt, itd.
> Przypuśćmy, że wrażenie np. smaku malinowego polega na wyładowaniach W1, W2, ..., Wn zachodzących w pewnej ustalonej kolejności i w pewnej zależności od siebie. Przypuśćmy, że podczas burzy pewna liczba elektronów dokładnie powtarza te wyładowania i ich sekwencję. Pytam: czy zjawisku burzy towarzyszy wtedy wrażenie wspomnianego smaku?
Wątpię. Wątpię, czy burza ma zdolność modelowania choćby jednej maliny w swych wyładowaniach elektrycznych.
> Z fizycznego punktu widzenia nie ma chyba znaczenia, czy te wyładowania są w mózgu, czy poza nim. Tak samo woda jest wodą bez względu na to, czy jest w ciele człowieka czy gdzie indziej.
No ale - powtarzam po raz kolejny - świadomość to nie substancja chemiczna, nawet nie obiekt. Świadomość to jest proces modelujący otoczenie podmiotu, a samoświadomość to model samego podmiotu. Hipotetycznie ten proces nie musi zachodzić w biologicznym mózgu, ale musi poprawnie modelować otoczenie, np. używając zmysłów do korygowania błędów modelowania. Burza nie ma tej zdolności.
> Rozumiem więc, że fizycy mówiąc o fizyce mówią de facto o własnych wyładowaniach w mózgu?
Rozumiem, że mi Pan imputuje skrajny redukcjonizm. Ta droga prowadzi do na manowce.
> Czy więc język fizyki nie jest w tym znaczeniu tak zdroworozsądkowy jak język tradycyjnej psychologii?
Słabością tradycyjnej psychologii jest nadmierne poleganie na introspekcji. Neuropsychologia poprawia tę sytuację, ale wciąż jest ograniczona niską zdolnością rozdzielczą obecnych metod obrazowania mózgu. Fizyka ma dużo bardziej precyzyjny dostęp do badania zjawisk zachodzących w materii nieożywionej.
>> Dla ludzi ludzkie sprawy mają pierwszoplanowe znaczenie. > Ale czy powinny mieć, jeżeli tak zastanowić się nad rzeczywistością w jej okazałości?
Zależy, które sprawy. Wiele zakazów i nakazów religijnych okazuje się bezsensownych w poprawnie rozumianej rzeczywistości. Natomiast świeckie prawo normujące stosunki społeczne jest mało czułe na postęp nauki.
> Proszę powiedzieć: dlaczego powinienem żyć w pewien sposób, jeżeli takiego życia wiecznego nie ma?
Na to pytanie musi Pan sam sobie odpowiedzieć.
>> Przecież kwiat róży to coś więcej niż zbiór atomów, nieprawdaż? > Czym różni się od zbioru atomów?
Chyba nie muszę Panu tłumaczyć czym różni się kwiat róży od kwiatu stokrotki mimo, że obydwa składają się z takich samych atomów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Pytanie odrzuciłem, bo opiera się na nierealistycznym założeniu, że istotą wrażeń są różne cząstki składowe. Niemniej spróbuję coś z tego pytania uratować. >Te cząstki w Pana pytaniu to mogą być pewne grupy neuronów. Może być tak, że gdy grupa ABC jest aktywna, to czuje Pan smak jedzonych truskawek, a grupa CDE jest aktywna przy jedzeniu pomarańczy. Nie znaczy to jednak, że neurony ABC jakoś istotnie różnią się od neuronów CDE, że w te pierwsze mają jakiś wewnętrzny składnik truskawkowości a te drugie - pomarańczowości. Niemal na pewno różnice odczuwanych smaków polegają na odziaływaniu tych neuronów z pozostałymi neuronami modelującymi kontekst odczuwanych wrażeń: sięganie ręką po owoc, miska na stole, apetyt, itd.
W jaki sposób różnice odczuwanych smaków mogą polegać na oddziaływaniu (tych) neuronów z pozostałymi neuronami modelującymi kontekst odczuwanych wrażeń, skoro między tymi pozostałymi neuronami (tzn. pozostałymi w przypadku pierwszego wrażenia i pozostałymi w przypadku drugiego wrażenia) nie zachodzi jakaś zasadnicza różnica? W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności wewnętrznych (relacji między neuronami)?
>> Przypuśćmy, że wrażenie np. smaku malinowego polega na wyładowaniach W1, W2, ..., Wn zachodzących w pewnej ustalonej kolejności i w pewnej zależności od siebie. Przypuśćmy, że podczas burzy pewna liczba elektronów dokładnie powtarza te wyładowania i ich sekwencję. Pytam: czy zjawisku burzy towarzyszy wtedy wrażenie wspomnianego smaku? >Wątpię. Wątpię, czy burza ma zdolność modelowania choćby jednej maliny w swych wyładowaniach elektrycznych.
Czy "zdolność" jest słowem znajdującym się w słowniku fizyki? Jeżeli zdolność ma polegać na częstości czegoś, to biorąc pod uwagę liczbę wyładowań elektrycznych podczas burzy (burz) wcale nie wykluczałbym, że zjawisko burzowe ma pewną zdolność w tym zakresie. W zjawisku burzy uczestniczy - wydaje mi się - o wiele więcej elektronów niż w zjawisku świadomości w ludzkim mózgu (w tym samym przedziale czasu).
>> Z fizycznego punktu widzenia nie ma chyba znaczenia, czy te wyładowania są w mózgu, czy poza nim. Tak samo woda jest wodą bez względu na to, czy jest w ciele człowieka czy gdzie indziej. >No ale - powtarzam po raz kolejny - świadomość to nie substancja chemiczna, nawet nie obiekt. Świadomość to jest proces modelujący otoczenie podmiotu, a samoświadomość to model samego podmiotu. Hipotetycznie ten proces nie musi zachodzić w biologicznym mózgu, ale musi poprawnie modelować otoczenie, np. używając zmysłów do korygowania błędów modelowania. Burza nie ma tej zdolności.
Oznacza to, że pojmuje Pan świadomość w kategoriach funkcjonalistycznych, jako coś, co komuś do czegoś służy, a jeżeli do tego czegoś nie służy, nie jest owym czymś. Po pierwsze, nie uważam, aby było to podejście prawdziwe - świadome są także istoty, które z jakichś przyczyn nie potrafią poprawnie modelować otoczenia. Wewnętrzny model w istocie obłąkanej (lub np. u chorego na autyzm) jest bezużyteczny, ale chyba nie powiemy o tym kimś, że nie jest ona świadoma.
Po drugie, powiedziałbym, że pojęcie świadomości w kategoriach funkcjonalistycznych byłoby paradoksalnie pewnym argumentem za NIEmaterialnością świadomości. To znaczy, dopuszcza powiedzenie: świadomość to pewien sposób działania (i może on być opisany w terminach abstrakcyjnych), natomiast materialna jest co najwyżej realizacja świadomości. Albo powiedzenie: świadomość jest niczym program, zaś fizyczna jest realizacja programu. Czym innym jest jednak sposób działania (program), a czym innym jego realizacja i nie należy tych dwóch rzeczy mieszać ze sobą, zwłaszcza powiadając, że to świadomość (a nie jej realizacja) jest materialna.
>> Rozumiem więc, że fizycy mówiąc o fizyce mówią de facto o własnych wyładowaniach w mózgu? >Rozumiem, że mi Pan imputuje skrajny redukcjonizm. Ta droga prowadzi do na manowce.
Czy nie należałoby jednak nazywać rzeczy po imieniu?
>> Czy więc język fizyki nie jest w tym znaczeniu tak zdroworozsądkowy jak język tradycyjnej psychologii? >Słabością tradycyjnej psychologii jest nadmierne poleganie na introspekcji. Neuropsychologia poprawia tę sytuację, ale wciąż jest ograniczona niską zdolnością rozdzielczą obecnych metod obrazowania mózgu. Fizyka ma dużo bardziej precyzyjny dostęp do badania zjawisk zachodzących w materii nieożywionej.
Fizyka do niczego nie ma dostępu, bo nie jest rzeczą, ani podmiotem. Dostęp do czegoś ma co najwyżej ta rzecz, jaką jest istota (świadoma).
>>> Dla ludzi ludzkie sprawy mają pierwszoplanowe znaczenie. >> Ale czy powinny mieć, jeżeli tak zastanowić się nad rzeczywistością w jej okazałości? >Zależy, które sprawy. Wiele zakazów i nakazów religijnych okazuje się bezsensownych w poprawnie rozumianej rzeczywistości. Natomiast świeckie prawo normujące stosunki społeczne jest mało czułe na postęp nauki. >> Proszę powiedzieć: dlaczego powinienem żyć w pewien sposób, jeżeli takiego życia wiecznego nie ma? >Na to pytanie musi Pan sam sobie odpowiedzieć.
Chce Pan powiedzieć, że na to pytanie nie ma obiektywnej odpowiedzi?
>>> Przecież kwiat róży to coś więcej niż zbiór atomów, nieprawdaż? >> Czym różni się od zbioru atomów? >Chyba nie muszę Panu tłumaczyć czym różni się kwiat róży od kwiatu stokrotki mimo, że obydwa składają się z takich samych atomów.
Różnią się dla nas, nieprzyzwyczajonych do oglądania atomów, ale do patrzenia gołym okiem. Nie wiem, czy istoty mające bardziej subtelne zmysły upierałyby się przy wielkiej różnicy między tymi kwiatami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie wiem, czy istoty mające bardziej subtelne zmysły upierałyby > się przy wielkiej różnicy między tymi kwiatami.
Pies pewnie by się nie upierał (mimo swojej ogromnej rozdzielczości powonienia). Odwrotnie Szypszyniec Różany.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > W jaki sposób różnice odczuwanych smaków ...
Coś nie możemy się dogadać - powraca Pan wciąż do tych samych pytań. Źródło naszych różnic w pojmowaniu świadomości wydaje się być tutaj:
> W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności wewnętrznych (relacji między neuronami)?
Nie rozumiem sformułowania "ewidentnie wewnętrzna". Co tu jest wewnętrznego w tej własności smaku? I dlaczego ta własność jest ewidentnie wewnętrzna? Jaką ewidencję (dane) mamy na poparcie jej wewnętrzności? I jak ma się ta wewnętrzna własność różnić od jakiejś zewnętrznej własności?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >> W jaki sposób różnice odczuwanych smaków ... >Coś nie możemy się dogadać - powraca Pan wciąż do tych samych pytań. Źródło naszych różnic w pojmowaniu świadomości wydaje się być tutaj:
Nie, różnice są większe, co widać z dalszej części mojej poprzedniej wypowiedzi.
>> W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności wewnętrznych (relacji między neuronami)?
>Nie rozumiem sformułowania "ewidentnie wewnętrzna". Co tu jest wewnętrznego w tej własności smaku? I dlaczego ta własność jest ewidentnie wewnętrzna? Jaką ewidencję (dane) mamy na poparcie jej wewnętrzności? I jak ma się ta wewnętrzna własność różnić od jakiejś zewnętrznej własności?
Przez własność zewnętrzną rozumiem relację (albo własność definiowaną przez relację); np. bycie ojcem (z konieczności) sytuuje kogoś w relacji do kogoś innego. Przez własność wewnętrzną rozumiem tę, która nie jest relacją (niekoniecznie jest relacją) albo nie daje się przez r. zdefiniować. Argument, jakim dysponuję w odniesieniu do wrażeń, to argument z pojmowalności (i właśnie on wydaje mi się oczywisty): nie jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś, kto jest ojcem w sytuacji, w której nie istnieje lub nie istniał żaden inny człowiek, natomiast mogę pojąć wrażenie np. smaku pomarańczowego bez założenia istnienia jakichkolwiek innych rzeczy (w tym owoców pomarańczy). Mówiąc inaczej, załóżmy, że sięgam po kawałek pomarańczy i w wyniku tego odczuwam pewien smak. Ten smak nie zmieni się ani trochę, jeżeli następnym razem ktoś w odpowiedni sposób podrażni mój mózg pod nieobecność pomarańczy. Jeszcze inaczej powiadając: mówiąc np. o wrażeniu smaku pomarańczy kierujemy się potocznym sposobem myślenia definiując pewien przedmiot przez rzecz, która jest jego przyczyną, a więc która wystarcza (ale która nie musi być wcale konieczna) do jego zaistnienia.
Trzeba, wydaje mi się, w ogólności odróżniać przyczyny zaistnienia pewnego przedmiotu od tego przedmiotu. Powiedzenie, że że do wrażenia smaku należy mnogość działań takich jak sięganie po coś, to pomieszanie rzeczy z jej przyczyną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Przez własność zewnętrzną rozumiem relację ... > Przez własność wewnętrzną rozumiem tę, która nie jest relacją ...
Dziękuję za wyjaśnienie. Ale w takim razie w Pana pytaniu: >>> W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności wewnętrznych (relacji między neuronami)?
jest chyba błąd. Chyba chciał Pan spytać "W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności zewnętrznych (relacji między neuronami)?"
W szerokim znaczeniu, niekoniecznie mówiąc o świadomości, na pytanie to odpowiada pojęcie emergencji, gdzie przechodząc od niższego, szczegółowego opisu do wyższego, uogólnionego, zastępujemy mnogość własności zewnętrznych (relacji między szczegółami niższego opisu) kilkoma tylko własnościami wewnętrznymi uogólnionego opisu. Mogę podać szereg przykładów jak emergencja działa. Najlepiej chyba rozpracowanym i to ilościowo przykładem jest termodynamika gazów. Na niższym poziomie mamy mnóstwo cząsteczek gazu zderzających się ze sobą i za ściankami pojemnika. Natomiast na wyższym poziomie mamy emergentne własności termodynamiczne gazu wyprowadzone z relacji (zewnętrznych oddziaływań) między poszczególnymi cząsteczkami. Te własności termodynamiczne, takie jak temperatura, ciśnienie czy entropia, są teraz własnościami wewnętrznymi gazu jako całości.
Natomiast wracając do problemu świadomości sądzę, że smak i inne qualia są po prostu emergentnymi pojęciami wynikającymi z oddziaływań pomiędzy neuronami. Pisze Pan, że smak to jest własność "ewidentnie wewnętrzna". Czy może Pan przytoczyć jakąś ewidencję na poparcie tej tezy? Czy tylko przyjmuje Pan tę ewidentność za oczywistą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >> Przez własność zewnętrzną rozumiem relację ... >> Przez własność wewnętrzną rozumiem tę, która nie jest relacją ... >Dziękuję za wyjaśnienie. Ale w takim razie w Pana pytaniu: >>>> W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności wewnętrznych (relacji między neuronami)? >jest chyba błąd. Chyba chciał Pan spytać >"W jaki sposób własność ewidentnie wewnętrzną ("intrinsic") chce Pan wyprowadzić z własności zewnętrznych (relacji między neuronami)?"
Przepraszam Pana, oczywiście, chodziło mi o to, jak wyprowadzić własność wewnętrzną z własności zewnętrznych.
>W szerokim znaczeniu, niekoniecznie mówiąc o świadomości, na pytanie to odpowiada pojęcie emergencji, gdzie przechodząc od niższego, szczegółowego opisu do wyższego, uogólnionego, zastępujemy mnogość własności zewnętrznych (relacji między szczegółami niższego opisu) kilkoma tylko własnościami wewnętrznymi uogólnionego opisu. Mogę podać szereg przykładów jak emergencja działa. Najlepiej chyba rozpracowanym i to ilościowo przykładem jest termodynamika gazów. Na niższym poziomie mamy mnóstwo cząsteczek gazu zderzających się ze sobą i za ściankami pojemnika. Natomiast na wyższym poziomie mamy emergentne własności termodynamiczne gazu wyprowadzone z relacji (zewnętrznych oddziaływań) między poszczególnymi cząsteczkami. Te własności termodynamiczne, takie jak temperatura, ciśnienie czy entropia, są teraz własnościami wewnętrznymi gazu jako całości.
Termin "emergencja" nie oznacza, moim zdaniem, rozwiązania, ale raczej brak rozwiązania. Powiedzieć, że w sytuacji S własności W1, ...Wn stają się podstawą do zaistnienia nieredukowalnej do nich własności W* to powiedzieć coś, co samo wymaga wyjaśnienia.
Czy nie uważa Pan, że powiedzieć, że "świadomość jest własnością emergentną pojawiającą się w sytuacji, gdy pewien skomplikowany układ (nazywany mózgiem) ma pewne własności fizyczne" to tyle, co powiedzieć, że "istoty obdarzone poprawnie funkcjonującym mózgiem są świadome"? A przecież jest to właśnie to, co chcemy wyjaśnić. Innymi słowy, tak odpowiadać na pytanie "dlaczego istnieje świadomość?" to jak na pytanie "dlaczego mak usypia?" udzielać odpowiedzi: "bo ma własności usypiające".
Odwołanie do emergencji nie jest więc żadnym wyjaśnieniem, a co najwyżej świadczy o zmianie opisu na ogólniejszy, bez wyjaśnienia, dlaczego, na mocy jakiego prawa, to przejście jest możliwe.
>Natomiast wracając do problemu świadomości sądzę, że smak i inne qualia są po prostu emergentnymi pojęciami wynikającymi z oddziaływań pomiędzy neuronami. Pisze Pan, że smak to jest własność "ewidentnie wewnętrzna". Czy może Pan przytoczyć jakąś ewidencję na poparcie tej tezy? Czy tylko przyjmuje Pan tę ewidentność za oczywistą?
Ale jak wynikają i dlaczego wynikają? Pana stwierdzenie ( że wynikają) nie jest rozwiązaniem problemu świadomości, ale czymś, co samo wymaga rozwiązania. Dopiero odpowiedzi na te dwa pytania stworzą podstawy teorii świadomości. Jeżeli odpowie Pan, że odpowiedzi na te dwa pytania nie ma (nie ma innych niż przez odwołanie do pojęcia emergencji), ja odpowiem na to, że w takim razie nie istnieje jeszcze teoria świadomości.
Jeżeli Pan powtórzy, że one po prostu wynikają, to można też powiedzieć, że Pana zdaniem trzeba to wynikanie uznawać za prosty, niewytłumaczalny fakt, a to znowuż można rozumieć tak, że zachodzenie zjawisk świadomościowych trzeba przyjąć jako coś, co leży u podstaw wyjaśnień i stopniowi świadomości trzeba nadać status porównywalny ze statusem podstawowej stałej fizycznej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >> W szerokim znaczeniu, niekoniecznie mówiąc o świadomości, na pytanie to odpowiada pojęcie emergencji, gdzie przechodząc od niższego, szczegółowego opisu do wyższego, uogólnionego, zastępujemy mnogość własności zewnętrznych (relacji między szczegółami niższego opisu) kilkoma tylko własnościami wewnętrznymi uogólnionego opisu. Mogę podać szereg przykładów jak emergencja działa. Najlepiej chyba rozpracowanym i to ilościowo przykładem jest termodynamika gazów. Na niższym poziomie mamy mnóstwo cząsteczek gazu zderzających się ze sobą i za ściankami pojemnika. Natomiast na wyższym poziomie mamy emergentne własności termodynamiczne gazu wyprowadzone z relacji (zewnętrznych oddziaływań) między poszczególnymi cząsteczkami. Te własności termodynamiczne, takie jak temperatura, ciśnienie czy entropia, są teraz własnościami wewnętrznymi gazu jako całości.
> Termin "emergencja" nie oznacza, moim zdaniem, rozwiązania, ale raczej brak rozwiązania.
Tu mnie Pan zaskoczył. Czy na serio kwestionuje Pan wszystkie emergentne opisy? Termodynamikę gazów też? Przecież to co Pan napisał poniżej na temat świadomości można równie dobrze odnieść do silnika parowego albo nawet do pompowania koła. Spróbujmy.
> Powiedzieć, że w sytuacji S własności W1, ...Wn stają się podstawą do zaistnienia nieredukowalnej do nich własności W* to powiedzieć coś, co samo wymaga wyjaśnienia.
A konkretnie: Powiedzieć, że w sytuacji pompowania koła własności takie jak pędy i położenia zasysanych cząsteczek powietrza stają się podstawą do zaistnienia nieredukowalnej do nich własności ciśnienia w oponie to powiedzieć coś, co samo wymaga wyjaśnienia.
> Czy nie uważa Pan, że powiedzieć, że "świadomość jest własnością emergentną pojawiającą się w sytuacji, gdy pewien skomplikowany układ (nazywany mózgiem) ma pewne własności fizyczne" to tyle, co powiedzieć, że "istoty obdarzone poprawnie funkcjonującym mózgiem są świadome"?
Czy nie uważa Pan, że powiedzieć, że "ciśnienie jest własnością emergentną pojawiającą się w sytuacji, gdy pewien skomplikowany układ (nazywany oponą) ma pewne własności fizyczne" to tyle, co powiedzieć, że "rowery obdarzone poprawnie funkcjonującymi oponami są sprawne"?
> Odwołanie do emergencji nie jest więc żadnym wyjaśnieniem, a co najwyżej świadczy o zmianie opisu na ogólniejszy, bez wyjaśnienia, dlaczego, na mocy jakiego prawa, to przejście jest możliwe.
Czy naprawdę pompka rowerowa jest dla pana tajemnicza?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>> Termin "emergencja" nie oznacza, moim zdaniem, rozwiązania, ale raczej brak rozwiązania. >Tu mnie Pan zaskoczył. Czy na serio kwestionuje Pan wszystkie emergentne opisy? Termodynamikę gazów też? Przecież to co Pan napisał poniżej na temat świadomości można równie dobrze odnieść do silnika parowego albo nawet do pompowania koła. Spróbujmy.
Nie, nie kwestionuję emergentnych opisów, ale emergencję, to znaczy to, czy jest ona zrozumiała sama w sobie. Emergencja to w pewnym sensie przejście od opisu do opisu. Wyrażam wątpliwości nie co do opisów, między którymi się przechodzi, ale co do przejścia między opisami. Uważam, że dobrze byłoby wiedzieć, dlaczego takie przejście jest możliwe. Nie jestem pewien, czy daje na to odpowiedz któryś z opisów, ani jakieś ich połączenie.
>Czy nie uważa Pan, że powiedzieć, że "ciśnienie jest własnością emergentną pojawiającą się w sytuacji, gdy pewien skomplikowany układ (nazywany oponą) ma pewne własności fizyczne" to tyle, co powiedzieć, że "rowery obdarzone poprawnie funkcjonującymi oponami są sprawne"?
Mogę zadać takie pytanie: dlaczego pewne molekularne własności cząstek gazów sprawiają, że istnieje coś takiego jak ciśnienie gazu? Dlaczego doprowadzają do tego, czyli do zaistnienia ciśnienia, raczej niż do nieobecności czegoś takiego jak ciśnienie?
>> Odwołanie do emergencji nie jest więc żadnym wyjaśnieniem, a co najwyżej świadczy o zmianie opisu na ogólniejszy, bez wyjaśnienia, dlaczego, na mocy jakiego prawa, to przejście jest możliwe. >Czy naprawdę pompka rowerowa jest dla pana tajemnicza?
Nie, ale tajemnicze jest dla mnie dlaczego świat jest właśnie taki, że ona działa (a przecież można pomyśleć, że nie działa mimo pewnych własności cząstek powietrza).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Emergencja to w pewnym sensie przejście od opisu do opisu. Wyrażam wątpliwości nie co do opisów, między którymi się przechodzi, ale co do przejścia między opisami. Uważam, że dobrze byłoby wiedzieć, dlaczego takie przejście jest możliwe. Nie jestem pewien, czy daje na to odpowiedź któryś z opisów, ani jakieś ich połączenie.Szczegółowe odpowiedzi jak emergencja zachodzi są znane w przypadku dobrze zbadanych zagadnień, takich jak teoria dekoherencji opisująca przejście od opisu kwantowego do klasycznego, wynikanie termodynamiki z cząsteczkowej teorii materii, czy genetyczne podstawy ewolucji naturalnej. Świadomość, niestety, do tych zagadnień nie należy i nie mogę tu podać szczegółów. Niemniej, nie widzę innej do niej drogi niż emergencja. > Mogę zadać takie pytanie: dlaczego pewne molekularne własności cząstek gazów sprawiają, że istnieje coś takiego jak ciśnienie gazu?Akurat na to pytanie znam bardzo szczegółową odpowiedź, bo będę od października uczył studentów II roku fizyki jak symulować ciśnienie gazu w zbiorniku używając zderzających się atomów gazu. Mogę Panu nawet przesłać ten program do wglądu. Zasadniczym krokiem w tej symulacji jest uśrednienie sumarycznej zmiany momentu pędu atomów uderzających o ścianki. > > Czy naprawdę pompka rowerowa jest dla pana tajemnicza?> Nie, ale tajemnicze jest dla mnie dlaczego świat jest właśnie taki, że ona działa (a przecież można pomyśleć, że nie działa mimo pewnych własności cząstek powietrza).Mam duże wątpliwości, czy świat mógłby być inny niż jest. Wiem, że filozofowie często rozważają inne "możliwe światy", ale mam wrażenie, że te "możliwości" są jedynie wynikiem ignorancji. Parafrazując Einsteina, Bóg nie miał wyboru i musiał zapewnić działanie pompki rowerowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Szczegółowe odpowiedzi jak emergencja zachodzi są znane w przypadku dobrze zbadanych zagadnień, takich jak teoria dekoherencji opisująca przejście od opisu kwantowego do klasycznego, wynikanie termodynamiki z cząsteczkowej teorii materii, czy genetyczne podstawy ewolucji naturalnej. Świadomość, niestety, do tych zagadnień nie należy i nie mogę tu podać szczegółów. Niemniej, nie widzę innej do niej drogi niż emergencja.To jednak oznacza, że Pana wnioskowanie nie jest doskonałe (jest de facto rozumowaniem indukcyjnym, ze wszelkimi jego wadami, ale, drugiej strony, co nie ma wad?), skoro powołuje się Pan na emergencję, aby potem przyznać, że nie ma (jak dotąd) sposobu na pokazanie jak i dlaczego zachodzi ona w przypadku świadomości. > > Mogę zadać takie pytanie: dlaczego pewne molekularne własności cząstek gazów sprawiają, że istnieje coś takiego jak ciśnienie gazu?> Akurat na to pytanie znam bardzo szczegółową odpowiedź, bo będę od października uczył studentów II roku fizyki jak symulować ciśnienie gazu w zbiorniku używając zderzających się atomów gazu. Mogę Panu nawet przesłać ten program do wglądu. Proszę o przesłanie. > Zasadniczym krokiem w tej symulacji jest uśrednienie sumarycznej zmiany momentu pędu atomów uderzających o ścianki. Ale trzeba wprowadzić nową zmienną oznaczającą ciśnienie. Dlaczego ta zmienna w ogóle pojawia się we wzorach (wiem, że się pojawia)? > Mam duże wątpliwości, czy świat mógłby być inny niż jest. Wiem, że filozofowie często rozważają inne "możliwe światy", ale mam wrażenie, że te "możliwości" są jedynie wynikiem ignorancji. Parafrazując Einsteina, Bóg nie miał wyboru i musiał zapewnić działanie pompki rowerowej. Zapytam więc, czy istnieją np. programy, w których można ustalać inne wartości stałych fizycznych (albo wręcz usuwać pewne wielkości) i badać konsekwencje takich zmian? Otrzymamy (?) w ten sposób alternatywne, możliwe światy. Trudno mi pogodzić się z myślą, że nasz świat jest jedynym z możliwych (znaczyłoby to m.in., że wszystkie moje wybory były konieczne).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > > Szczegółowe odpowiedzi jak emergencja zachodzi są znane w przypadku dobrze zbadanych zagadnień, takich jak teoria dekoherencji opisująca przejście od opisu kwantowego do klasycznego, wynikanie termodynamiki z cząsteczkowej teorii materii, czy genetyczne podstawy ewolucji naturalnej. Świadomość, niestety, do tych zagadnień nie należy i nie mogę tu podać szczegółów. Niemniej, nie widzę innej do niej drogi niż emergencja.> To jednak oznacza, że Pana wnioskowanie nie jest doskonałe (jest de facto rozumowaniem indukcyjnym, ze wszelkimi jego wadami, ale, drugiej strony, co nie ma wad?), skoro powołuje się Pan na emergencję, aby potem przyznać, że nie ma (jak dotąd) sposobu na pokazanie jak i dlaczego zachodzi ona w przypadku świadomości.To prawda, w przypadku świadomości szczegółów tej emergencji jeszcze nie poznaliśmy. > > Akurat na to pytanie znam bardzo szczegółową odpowiedź, bo będę od października uczył studentów II roku fizyki jak symulować ciśnienie gazu w zbiorniku używając zderzających się atomów gazu. Mogę Panu nawet przesłać ten program do wglądu.> Proszę o przesłanie.Niestety pochwaliłem się. Nie mogę tego zrobić bo ryzykowałbym, że udostępnię rozwiązanie moim studentom. Podobnych symulacji jest sporo w sieci. Tu można sobie taką puścić, tu jest opis jak symulacja działa, a tu można pobrać kod. > > Zasadniczym krokiem w tej symulacji jest uśrednienie sumarycznej zmiany momentu pędu atomów uderzających o ścianki.> Ale trzeba wprowadzić nową zmienną oznaczającą ciśnienie. Dlaczego ta zmienna w ogóle pojawia się we wzorach (wiem, że się pojawia)?Bo ze znajomości pomp, maszyn parowych i barometrów wiemy, że istnieje taka wielkość fizyczna jak ciśnienie i okazuje się, że można ją obliczyć w ten właśnie sposób. > > Mam duże wątpliwości, czy świat mógłby być inny niż jest. Wiem, że filozofowie często rozważają inne "możliwe światy", ale mam wrażenie, że te "możliwości" są jedynie wynikiem ignorancji. Parafrazując Einsteina, Bóg nie miał wyboru i musiał zapewnić działanie pompki rowerowej.> Zapytam więc, czy istnieją np. programy, w których można ustalać inne wartości stałych fizycznych (albo wręcz usuwać pewne wielkości) i badać konsekwencje takich zmian?Oczywiście: Hollywood produkuje mnóstwo takich światów. > Otrzymamy (?) w ten sposób alternatywne, możliwe światy.Ale niemal wszystkie te światy są wewnętrznie sprzeczne, a więc niemożliwe. A te nieliczne, których wewnętrznej sprzeczności obecnie nie widzimy, prawdopodobnie okażą się niemożliwe wraz z postępem nauki. > Trudno mi pogodzić się z myślą, że nasz świat jest jedynym z możliwych (znaczyłoby to m.in., że wszystkie moje wybory były konieczne).Obawiam się, że musi Pan pogodzić się z tą myślą. Jedyny ratunek ma Pan w emergencji, o czym już pisałem w tym wątku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | > >Natomiast wracając do problemu świadomości sądzę, że smak i inne qualia są po prostu >emergentnymi pojęciami wynikającymi z oddziaływań pomiędzy neuronami. Pisze Pan, że smak to jest >własność "ewidentnie wewnętrzna". Czy może Pan przytoczyć jakąś ewidencję na poparcie tej tezy? >Czy tylko przyjmuje Pan tę ewidentność za oczywistą?
W książce "Ciało, instrukcja dla użytkownika" jest opisane jak człowiek odróżnia smaki i kolory.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Czy nie należałoby jednak nazywać rzeczy po imieniu?Obejrzałem film polecony przez Hodżę ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,855450). Przedstawia on naszą wiedzę i ignorancję na temat świadomości skondensowane do 15 minut. Choć nie lubię formy tej prezentacji, to w zasadzie zgadzam się z jej treścią. Czy Pan z czymś tam się nie zgadza?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > > Czy nie należałoby jednak nazywać rzeczy po imieniu?> Obejrzałem film polecony przez Hodżę (www.racjonalista.pl/forum.php/s,855450). Przedstawia on naszą wiedzę i ignorancję na temat świadomości skondensowane do 15 minut. Choć nie lubię formy tej prezentacji, to w zasadzie zgadzam się z jej treścią. Czy Pan z czymś tam się nie zgadza?> Ten film to multimedialna ilustracja do słynnej pracy D. Chalmersa "The Hard Problem of Cosciousness" (oraz do pozniejszych jego prac, w których analizowane są możliwe rozwiązania, w tym niematerialistyczne, na co zwracam Pana uwagę). Autor filmu stwierdza, że trudny problem świadomości jest nadal nierozwiązany (z czym się zgadzam) i nawet nie ma widoków na to, jak należałoby go rozwiązać. Nie wiem, jak może Pan się zgadzać z takimi twierdzeniami, skoro głosił Pan, zdaje mi się, coś dokładnie przeciwnego. Mówi się także o badaniu korelacji między zdarzeniemi neurofizjologicznymi a doświadczeniami (czym zajmuje się kognitywistyka), ale słusznie wspomina się o tym, że ustalenie takiej korelacji nie daje jeszcze odpowiedzi na pyranie jak i dlaczego pojawiaja się doświadczenia (tzn. dlaczego taka korelacja istnieje). Z tym także się zgadzam. Zgadzam się także z tym, że warto taką korelację ustalać (na zasadzie "lepsze coś, niż nic").
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > > www.racjonalista.pl/forum.php/s,855450> Ten film to multimedialna ilustracja do słynnej pracy D. Chalmersa "The Hard Problem of Consciousness" (oraz do późniejszych jego prac, w których analizowane są możliwe rozwiązania, w tym niematerialistyczne, na co zwracam Pana uwagę).Znam te prace dobrze. Artykuł Thomasa Nagela "What Is It Like to Be a Bat?" przeczytałem wkrótce po jego opublikowaniu i brak odpowiedzi na to pytanie, lub choćby empirycznej metody prowadzącej do odpowiedzi, nie dawał mi spokoju przez wiele lat. Artykuły Dawida Chalmersa i szeregu innych autorów o dualistycznych skłonnościach też czytałem, ale z czasem straciłem nadzieję, że filozofowie są w stanie odpowiedzieć na pytanie Nagela. Im więcej poznawałem fizyki, tym więcej widziałem błędów i nieporadności w argumentach filozoficznych. Na przykład, filozofowie w nieskończoność wałkują czym jest czas, czy płynie i jak płynie, natomiast fizyka dawno już uściśliła i wyjaśniła te pojęcia. > Autor filmu stwierdza, że trudny problem świadomości jest nadal nierozwiązany (z czym się zgadzam) i nawet nie ma widoków na to, jak należałoby go rozwiązać.Też się zgadzam, że problem świadomości jest nadal nierozwiązany ale uważam, że zbliżamy się do jego rozwiązania. Z jednej strony postęp fizyki praktycznie wyklucza dualistyczne rozwiązania, a z drugiej strony mamy opartą na monizmie emergentną hipotezę roboczą, która jest logicznie spójna, zgodna z całą współczesną wiedzą i skutecznie opiera się falsyfikacji. > Nie wiem, jak może Pan się zgadzać z takimi twierdzeniami, skoro głosił Pan, zdaje mi się, coś dokładnie przeciwnego.Zgadzam się, że sporo ludzi wciąż trwa przy dualizmie, ale nie uważam tej postawy za poprawną. > Mówi się także o badaniu korelacji między zdarzeniami neurofizjologicznymi a doświadczeniami (czym zajmuje się kognitywistyka), ale słusznie wspomina się o tym, że ustalenie takiej korelacji nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie jak i dlaczego pojawiają się doświadczenia (tzn. dlaczego taka korelacja istnieje). Z tym także się zgadzam. Zgadzam się także z tym, że warto taką korelację ustalać (na zasadzie "lepsze coś, niż nic").Też się z tym zgadzam. Szukanie korelacji daje nam nadzieję na znalezienie "istoty qualiów". Nikłe są jednak szanse, że ta istota okaże się niematerialną. Najprawdopodobniej będziemy musieli się zadowolić emergentnymi pojęciami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> > Autor filmu stwierdza, że trudny problem świadomości jest nadal nierozwiązany (z czym się zgadzam) i nawet nie ma widoków na to, jak należałoby go rozwiązać.> Też się zgadzam, że problem świadomości jest nadal nierozwiązany ale uważam, że zbliżamy się do jego rozwiązania. Z jednej strony postęp fizyki praktycznie wyklucza dualistyczne rozwiązania, a z drugiej strony mamy opartą na monizmie emergentną hipotezę roboczą, która jest logicznie spójna, zgodna z całą współczesną wiedzą i skutecznie opiera się falsyfikacji. Odnośnie tezy o emergencji świadomości wypowiedziałem się wyżej. Jeżeli pominąć na chwilę tę tezę (czy hipotezę), Pana argument za twierdzeniem, że zbliżamy się do rozwiązania problemu świadomości sprowadza się do twierdzenia, że fizyka się rozwija i że udało się jej rozwiązać niejeden problem. Problem świadomości jednak jest też formułowany tak, że twierdzi się, że fizyka nie jest w stanie wyjaśnić fenomenu świadomości (bez względu na to, jak intensywnie będzie się rozwijać) właśnie dlatego, że wyjaśnienia oferowane przez fizykę nie dosięgają własności świadomości (chociażby z uwagi na ową ich "wewnętrzność"). Istnieje coś, co różni badacze nazywają przy tej okazji "explanatory gap" ( informatio(*)ers/levine/Explanatory_Gap.pdf).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Odnośnie tezy o emergencji świadomości wypowiedziałem się wyżej.Ja też. > Jeżeli pominąć na chwilę tę tezę (czy hipotezę), Pana argument za twierdzeniem, że zbliżamy się do rozwiązania problemu świadomości sprowadza się do twierdzenia, że fizyka się rozwija i że udało się jej rozwiązać niejeden problem.Więcej niż to. Jest znaczący postęp w badaniach świadomości o czym pisałem powyżej. > Problem świadomości jednak jest też formułowany tak, że twierdzi się, że fizyka nie jest w stanie wyjaśnić fenomenu świadomości (bez względu na to, jak intensywnie będzie się rozwijać) właśnie dlatego, że wyjaśnienia oferowane przez fizykę nie dosięgają własności świadomości (chociażby z uwagi na ową ich "wewnętrzność").Podział na "wewnętrzność" i "zewnętrzność" jest sztuczny. Wynika on z błędnego założenia dualizmu. W monizmie wszystkie własności są "zewnętrzne", także qualia, bo wszystkie są opisami rzeczywistego świata dostępnego nam tylko pośrednio poprzez zmysły. > Istnieje coś, co różni badacze nazywają przy tej okazji "explanatory gap" (informatio(*)ers/levine/Explanatory_Gap.pdf).Szkoda mi czasu aby czytać takie przydługie starocie odnoszące się do jeszcze starszych traktatów filozoficznych. Zrobiłem to kilka razy, co zawsze kończyło się na znalezieniu błędu lub zbyt ograniczającego założenia. Nie warto.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Podział na "wewnętrzność" i "zewnętrzność" jest sztuczny. Wynika on z błędnego założenia dualizmu. W monizmie wszystkie własności są "zewnętrzne", także qualia, bo wszystkie są opisami rzeczywistego świata dostępnego nam tylko pośrednio poprzez zmysły.
Na to mam (prowizoryczną) odpowiedż, że nie jestem pewien, czy jest a priori możliwe, by istniały własności zewnętrzne bez własności wewnętrznych. Poza tym wydaje mi się, że Pana twierdzenie zakłada to, co powinno być udowodnione, a więc zachodzi w jego przypadku "question begging".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | >> Podział na "wewnętrzność" i "zewnętrzność" jest sztuczny. Wynika on z błędnego założenia dualizmu. W monizmie wszystkie własności są "zewnętrzne", także qualia, bo wszystkie są opisami rzeczywistego świata dostępnego nam tylko pośrednio poprzez zmysły. >Na to mam (prowizoryczną) odpowiedź, że nie jestem pewien, czy jest a priori możliwe, by istniały własności zewnętrzne bez własności wewnętrznych.
Jeżeli nawet muszą istnieć te wewnętrzne własności, to są one nam niedostępne. Złudzeniem jest, że świadomość i qualia są tymi wewnętrznymi własnościami. Nie! To co intuicyjnie doznajemy jako qualia jest tylko uproszczonym opisem skomplikowanych procesów zachodzących w naszym mózgu. Wszystko co mamy to tylko opisy - z konieczności opierających się na zewnętrznych własnościach opisywanego świata.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | >>> Podział na "wewnętrzność" i "zewnętrzność" jest sztuczny. Wynika on z błędnego założenia dualizmu. W monizmie wszystkie własności są "zewnętrzne", także qualia, bo wszystkie są opisami rzeczywistego świata dostępnego nam tylko pośrednio poprzez zmysły. >>Na to mam (prowizoryczną) odpowiedź, że nie jestem pewien, czy jest a priori możliwe, by istniały własności zewnętrzne bez własności wewnętrznych. >Jeżeli nawet muszą istnieć te wewnętrzne własności, to są one nam niedostępne. Złudzeniem jest, że świadomość i qualia są tymi wewnętrznymi własnościami. Nie!
Skoro nie jest Panu dostępny A, a zna Pan B, to skąd Pan może wiedzieć, że A nie jest tożsame z B?
>To co intuicyjnie doznajemy jako qualia jest tylko uproszczonym opisem skomplikowanych procesów zachodzących w naszym mózgu. Wszystko co mamy to tylko opisy - z konieczności opierających się na zewnętrznych własnościach opisywanego świata.
Na to można odpowiedzieć: skąd Pan wie, że są tylko tym? Coś może być uproszczonym opisem, a zarazem czymś jeszcze. Jakie ma Pan uzasadnienie dla słowa "tylko"? Czy nie dochodzi przypadkiem do pomieszania dwóch zdań: "wiemy tylko, że qualia są uproszczonym opisem..." i zdania: "wiemy, że qualia są tylko uproszczonym opisem..." - ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Skoro nie jest Panu dostępny A, a zna Pan B, to skąd Pan może wiedzieć, że A nie jest tożsame z B?Jeżeli A jest niedostępny (nawet pośrednio) to jest to czysta fikcja, którą usuwa brzytwa Ockhama. > > To co intuicyjnie doznajemy jako qualia jest tylko uproszczonym opisem skomplikowanych procesów zachodzących w naszym mózgu. Wszystko co mamy to tylko opisy - z konieczności opierających się na zewnętrznych własnościach opisywanego świata.> Na to można odpowiedzieć: skąd Pan wie, że są tylko tym? Coś może być uproszczonym opisem, a zarazem czymś jeszcze. Jakie ma Pan uzasadnienie dla słowa "tylko"?Tak, w ostatnich kilkunastu latach postęp nauki uzasadnił użycie słowa "tylko" w odniesieniu do qualiów. Pisał o tym Sean Carroll tu i tu. W skrócie, chodzi o to, że w naszym makroskopowym życiu, tzn. od nanometrowych atomów do metrowych ciał ludzkich, jedynie oddziaływania elektromagnetyczne grają rolę. Natomiast innych, znaczących w tej skali oddziaływań nie ma i nie może być, bo gdyby były, to już byśmy je odkryli. A więc qualia muszą być tylko emergentnym zjawiskiem wynikającym z elektromagnetycznych oddziaływań atomów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > > Skoro nie jest Panu dostępny A, a zna Pan B, to skąd Pan może wiedzieć, że A nie jest tożsame z B?> Jeżeli A jest niedostępny (nawet pośrednio) to jest to czysta fikcja, którą usuwa brzytwa Ockhama. Wydawało mi się, że jest Pan przeciwnikiem staroci filozoficznych. > >> To co intuicyjnie doznajemy jako qualia jest tylko uproszczonym opisem skomplikowanych procesów zachodzących w naszym mózgu. Wszystko co mamy to tylko opisy - z konieczności opierających się na zewnętrznych własnościach opisywanego świata.> > Na to można odpowiedzieć: skąd Pan wie, że są tylko tym? Coś może być uproszczonym opisem, a zarazem czymś jeszcze. Jakie ma Pan uzasadnienie dla słowa "tylko"?> Tak, w ostatnich kilkunastu latach postęp nauki uzasadnił użycie słowa "tylko" w odniesieniu do qualiów. Pisał o tym Sean Carroll tu i tu. W skrócie, chodzi o to, że w naszym makroskopowym życiu, tzn. od nanometrowych atomów do metrowych ciał ludzkich, jedynie oddziaływania elektromagnetyczne grają rolę. Natomiast innych, znaczących w tej skali oddziaływań nie ma i nie może być, bo gdyby były, to już byśmy je odkryli. A więc qualia muszą być tylko emergentnym zjawiskiem wynikającym z elektromagnetycznych oddziaływań atomów. 1. Jeżeli qualia i w ogólności świadomość to jedynie elektromagnetyzm, to dlaczego można np. zezłomować komputer, a nie wolno zabić człowieka? Zakładam, że jest Pan przeciwnikiem zabijania ludzi. Czym Pan, wiedzący, czym jest ich świadomość, motywuje swój sprzeciw? Proszę o wskazanie powodu sprzeciwu, a nie przyczyny sprzeciwu (bo to niekoniecznie jedno i to samo). 2. Czy czasem rozumowanie tego autora nie przyjmuje milcząco pewnego (niekoniecznie jedynego) punktu odniesienia? To znaczy, czy nie jest tak, że jego wnioskowanie ma postać implikacji: jeżeli X jest istotą wyposażoną w zmysły Z (zmysły ludzkie) oraz zdolności poznawcze P (ludzkie zd. poznawcze), to tej istocie świat jawi się w sposób S (= opisywalny w terminach współczesnej fizyki)? Czy też głosi on bardziej zasadnicze twierdzenie: dla każdej istoty x, wyposażonej w dowolne zmysły z i zdolności poznawcze p (gdzie z i p są równe lub większe od Z i P), świat będzie się jawić w sposób S? Zgodziłbym się na pierwsze twierdzenie (czy na wniosek z niego, tyczący świadomości), lecz odpowiem na nie: co z tego? Co z tego, że dla istoty ludzkiej jej własne qualia jawią się jako zjawiska elektromagnetyczne? Istocie wyposażonej w inne zdolności mogą zjawić się one zupełnie inaczej. Na drugie odpowiedziałbym: skąd wiadomo, że tak ogólne twierdzenie w ogóle obowiązuje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > > ... Pisał o tym Sean Carroll tu i tu. W skrócie, chodzi o to, że w naszym makroskopowym życiu, tzn. od nanometrowych atomów do metrowych ciał ludzkich, jedynie oddziaływania elektromagnetyczne grają rolę. Natomiast innych, znaczących w tej skali oddziaływań nie ma i nie może być, bo gdyby były, to już byśmy je odkryli. A więc qualia muszą być tylko emergentnym zjawiskiem wynikającym z elektromagnetycznych oddziaływań atomów.> Jeżeli qualia i w ogólności świadomość to jedynie elektromagnetyzm, to dlaczego można np. zezłomować komputer, a nie wolno zabić człowieka?To jest problem moralny. W miarę poznawania rzeczywistości moralność należy do niej dopasowywać, a nie starać się nagiąć rzeczywistość do wydumanej moralności. Zapewne jest Panu dobrze wiadome jak wiele zła wyrządził ludziom Kościół rzymskokatolicki trzymając się kurczowo skostniałych zasad moralnych coraz bardziej odstających od rzeczywistości. > Co z tego, że dla istoty ludzkiej jej własne qualia jawią się jako zjawiska elektromagnetyczne?Bardzo dużo z tego: materialistyczne wyjaśnienie świadomości jest wystarczające, postulowanie istnienia duszy jest zbędne, dualizm nie ma racji bytu a temat tego wątku został potwierdzony. > Istocie wyposażonej w inne zdolności mogą zjawić się one zupełnie inaczej.Nie "zupełnie", najwyżej nieco tylko inaczej. Stawianą tu tezą jest opis świadomości jako procesu modelującego rzeczywistość. Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne. Tak więc mamy odpowiedź na słynne pytanie Thomasa Nagela "Jak to jest być nietoperzem?" Rzekoma niemożność odpowiedzi na to pytanie miała dowodzić, że qualia i świadomość są poza materializmem. Otóż nietoperz "widzi uszami" świat bardzo podobnie jak my widzimy oczami. "Widzi" on ściany jaskini i pajęczynę rozpiętą w rogu i lecącą ćmę i inne trójwymiarowe obiekty, które my też widzimy. Natomiast to co nietoperz widzi inaczej od nas, to kolory, bo zamiast różnic widmowych odbitych fal elektromagnetycznych nietoperz może dostrzegać widmowe różnice odbić fal dźwiękowych. Tak więc twarde ściany jaskini mogą być dla nietoperza białe, miękka ćma - czerwona, a cienka nić pajęcza - niebieska.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> > Jeżeli qualia i w ogólności świadomość to jedynie elektromagnetyzm, to dlaczego można np. zezłomować komputer, a nie wolno zabić człowieka?> To jest problem moralny. W miarę poznawania rzeczywistości moralność należy do niej dopasowywać, a nie starać się nagiąć rzeczywistość do wydumanej moralności. Zapewne jest Panu dobrze wiadome jak wiele zła wyrządził ludziom Kościół rzymskokatolicki trzymając się kurczowo skostniałych zasad moralnych coraz bardziej odstających od rzeczywistości. Po pierwsze, rozumiem więc, że byłby Pan w stanie zaakceptować twierdzenie, że ludziom nie należy się żaden specjalny status wobec innych bytów, przejawiąjących w podobny sposób zjawiska elektromagnetyczne - ? Po drugie, z Pana własnych wypowiedzi wynika, że nie uważa Pan, by świat mógł być inny niż jest. Na jakiej zatem podstawie krytykuje Pan Kościół, skoro zarówno jego istnienie, jak i to, co robił, było konieczne? > > Co z tego, że dla istoty ludzkiej jej własne qualia jawią się jako zjawiska elektromagnetyczne?> Bardzo dużo z tego: materialistyczne wyjaśnienie świadomości jest wystarczające, postulowanie istnienia duszy jest zbędne, dualizm nie ma racji bytu a temat tego wątku został potwierdzony.> > Istocie wyposażonej w inne zdolności mogą zjawić się one zupełnie inaczej.> Nie "zupełnie", najwyżej nieco tylko inaczej. Stawianą tu tezą jest opis świadomości jako procesu modelującego rzeczywistość. Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne. Tak więc mamy odpowiedź na słynne pytanie Thomasa Nagela "Jak to jest być nietoperzem?" Rzekoma niemożność odpowiedzi na to pytanie miała dowodzić, że qualia i świadomość są poza materializmem. Szczerze mówiąc nie jestem pewien implikacji: "Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne." By posłużyć się przykładem z psychologii: można odmiennie ujmować to, co się widzi - osoba X zobaczy figurę A na tle B, osoba Y - figurę B na tle A. Nie jestem pewien, czy osoby X i Y dadzą się przekonać, że ich reprezentacje są identyczne w zasadniczych aspektach. Twierdzenie to (mam na myśli ową implikację) brzmi zresztą jak ukryte zdanie analityczne, bo (może się wydawać) gdyby reprezentacje nie były podobne, nie byłyby reprezentacjami tego samego (ex hypothesi) przedmiotu, ewentualnie zawiera milczące założenie, że model jest przynajmniej po części reprezentacją relacji zachodzących wewnątrz przedmiotu reprezentowanego lub między nim a innymi przedmiotami. Dlaczego jednak reprezentacje nie miałyby być skutkami oddziaływań przedmiotu, różnymi dla różnych istot? Jeszcze inaczej mówiąc, można rozsądnie przyjąć, że postać reprezentacji jest wypadkową dwóch czynników - tego, co dociera do podmiotu oraz samego podmiotu i sposobu, w jaki dokonuje on obróbki otrzymanego materiału. Nie ma żadnej sprzeczności w przypuszczeniu, że waga obydwu tych czynników jest niejednakowa (na korzyść drugiego) i że wskutek tego jeden i ten sam przedmiot może być bardzo odmiennie reprezentowany przez dwa podmioty, pomimo podobieństwa otrzymanego materiału. Mózg człowieka i nietoperza przetwarza informacje podobnie (mimo wszystko); są to zresztą mózgi ewolucyjnie krewniacze. Nie jestem pewien, czy daje to wyobrażenie o tym, jak przetwarza informacje mózg (czy umysł) istoty z nami niespokrewnionej. > Otóż nietoperz "widzi uszami" świat bardzo podobnie jak my widzimy oczami. "Widzi" on ściany jaskini i pajęczynę rozpiętą w rogu i lecącą ćmę i inne trójwymiarowe obiekty, które my też widzimy. Natomiast to co nietoperz widzi inaczej od nas, to kolory, bo zamiast różnic widmowych odbitych fal elektromagnetycznych nietoperz może dostrzegać widmowe różnice odbić fal dźwiękowych. Tak więc twarde ściany jaskini mogą być dla nietoperza białe, miękka ćma - czerwona, a cienka nić pajęcza - niebieska. Moje twierdzenie dotyczyło istot mających większe zdolności poznawcze niż ludzkie (lub równe ludzkim), więc przykład z nietoperzem jest, jak mi się wydaje, nie do końca adekwatny. Odniosłem się jednak do niego powyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | >> To jest problem moralny. W miarę poznawania rzeczywistości moralność należy do niej dopasowywać, a nie starać się nagiąć rzeczywistość do wydumanej moralności. Zapewne jest Panu dobrze wiadome jak wiele zła wyrządził ludziom Kościół rzymskokatolicki trzymając się kurczowo skostniałych zasad moralnych coraz bardziej odstających od rzeczywistości. > Po pierwsze, rozumiem więc, że byłby Pan w stanie zaakceptować twierdzenie, że ludziom nie należy się żaden specjalny status wobec innych bytów, przejawiających w podobny sposób zjawiska elektromagnetyczne - ?
Aby ułatwić medytacje nad tym problemem moralnym, polecam obejrzeć film "2001: A Space Odyssey".
> Po drugie, z Pana własnych wypowiedzi wynika, że nie uważa Pan, by świat mógł być inny niż jest. Na jakiej zatem podstawie krytykuje Pan Kościół, skoro zarówno jego istnienie, jak i to, co robił, było konieczne?
Na podstawowym poziomie wszystko jest zdeterminowane: nie tylko Kościół musiał się dopuszczać ohydnych zbrodni, ale też ja muszę tę instytucję za to krytykować a Pan musi starać się jej bronić. Niemniej na wyższym, emergentnym poziomie moja krytyka jest uzasadniona a Pana obrona jest nietrafiona.
> Szczerze mówiąc nie jestem pewien implikacji: "Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne." By posłużyć się przykładem z psychologii: można odmiennie ujmować to, co się widzi - osoba X zobaczy figurę A na tle B, osoba Y - figurę B na tle A.
To jest kiepski przykład, bo przedstawia on nie świat rzeczywisty, lecz dwuznaczny obrazek świata.
> Nie jestem pewien, czy osoby X i Y dadzą się przekonać, że ich reprezentacje są identyczne w zasadniczych aspektach.
Obie osoby widzą iluzje, różne iluzje fikcyjnej sytuacji - co w tym dziwnego?
> Dlaczego jednak reprezentacje nie miałyby być skutkami oddziaływań przedmiotu, różnymi dla różnych istot?
Tak jest w mechanice kwantowej: różni obserwatorowie mogą uzyskać odmienne pomiary tego samego obiektu. Jednak nasz świat makroskopowy jest odległy od poziomu kwantowego i te efekty są zaniedbywalnie małe. Różni obserwatorowie widzą (tzn. modelują) te same przedmioty tak samo, oczywiście wykluczając krótkowzroczność, halucynacje, itp.
> Mózg człowieka i nietoperza przetwarza informacje podobnie (mimo wszystko); są to zresztą mózgi ewolucyjnie krewniacze. Nie jestem pewien, czy daje to wyobrażenie o tym, jak przetwarza informacje mózg (czy umysł) istoty z nami niespokrewnionej.
Choć ewolucyjne podobieństwo mózgów człowieka i nietoperza może tu mieć pewne znaczenie, to interpretacji świata jako rozmieszczenia obiektów w trójwymiarowej przestrzeni (+ czas) nie da się ulepszyć. Wynika to z podstawowych symetrii świata implikujących prawa zachowania pewnych wielkości fizycznych.
> Moje twierdzenie dotyczyło istot mających większe zdolności poznawcze niż ludzkie (lub równe ludzkim), więc przykład z nietoperzem jest, jak mi się wydaje, nie do końca adekwatny.
Obecnie budujemy instrumenty naukowe i autonomiczne sondy kosmiczne, które zdolnościami poznawczymi daleko wykraczają poza możliwości ludzkie. Niemniej wiedza przez nie zgromadzona jest zorganizowana w znajomych nam kategoriach położeń, czasu i ewentualnie jeszcze prędkości. Nie widzę tu innej możliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>> Po pierwsze, rozumiem więc, że byłby Pan w stanie zaakceptować twierdzenie, że ludziom nie należy się żaden specjalny status wobec innych bytów, przejawiających w podobny sposób zjawiska elektromagnetyczne - ? >Aby ułatwić medytacje nad tym problemem moralnym, polecam obejrzeć film "2001: A Space Odyssey".
To jest odpowiedz wymijająca. Jak brzmi odpowiedz niewymijająca?
>> Po drugie, z Pana własnych wypowiedzi wynika, że nie uważa Pan, by świat mógł być inny niż jest. Na jakiej zatem podstawie krytykuje Pan Kościół, skoro zarówno jego istnienie, jak i to, co robił, było konieczne? >Na podstawowym poziomie wszystko jest zdeterminowane: nie tylko Kościół musiał się dopuszczać ohydnych zbrodni, ale też ja muszę tę instytucję za to krytykować a Pan musi starać się jej bronić. Niemniej na wyższym, emergentnym poziomie moja krytyka jest uzasadniona a Pana obrona jest nietrafiona.
Świadomość jest zjawiskiem elektromagnetycznym, a więc zdeterminowanym (?), a zarazem emergentnym, a więc niezdeterminowanym. Czy nie popełnia Pan sprzeczności?
>> Szczerze mówiąc nie jestem pewien implikacji: "Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne." By posłużyć się przykładem z psychologii: można odmiennie ujmować to, co się widzi - osoba X zobaczy figurę A na tle B, osoba Y - figurę B na tle A. >To jest kiepski przykład, bo przedstawia on nie świat rzeczywisty, lecz dwuznaczny obrazek świata.
Po pierwsze, obrazek świata jest tak samo elementem świata jak każda inna rzecz. Po drugie, przykład ten łatwo przerobić tak, by dotyczył nie-obrazków.
>> Nie jestem pewien, czy osoby X i Y dadzą się przekonać, że ich reprezentacje są identyczne w zasadniczych aspektach. >Obie osoby widzą iluzje, różne iluzje fikcyjnej sytuacji - co w tym dziwnego?
Na to odpowiadam wyżej.
>> Dlaczego jednak reprezentacje nie miałyby być skutkami oddziaływań przedmiotu, różnymi dla różnych istot? >Tak jest w mechanice kwantowej: różni obserwatorowie mogą uzyskać odmienne pomiary tego samego obiektu. Jednak nasz świat makroskopowy jest odległy od poziomu kwantowego i te efekty są zaniedbywalnie małe. Różni obserwatorowie widzą (tzn. modelują) te same przedmioty tak samo, oczywiście wykluczając krótkowzroczność, halucynacje, itp.
Chce Pan powiedzieć, że np. żaba i człowiek spostrzegają te same przedmioty tak samo?
>> Mózg człowieka i nietoperza przetwarza informacje podobnie (mimo wszystko); są to zresztą mózgi ewolucyjnie krewniacze. Nie jestem pewien, czy daje to wyobrażenie o tym, jak przetwarza informacje mózg (czy umysł) istoty z nami niespokrewnionej. >Choć ewolucyjne podobieństwo mózgów człowieka i nietoperza może tu mieć pewne znaczenie, to interpretacji świata jako rozmieszczenia obiektów w trójwymiarowej przestrzeni (+ czas) nie da się ulepszyć. Wynika to z podstawowych symetrii świata implikujących prawa zachowania pewnych wielkości fizycznych.
Czy dopuszcza Pan możliwość, że pewne istoty, w szczególnych warunkach, będą jednak preferować model dwuwymiarowy? Nie dla wszystkich istot (wydaje mi się) głębia musi mieć znaczenie.
>> Moje twierdzenie dotyczyło istot mających większe zdolności poznawcze niż ludzkie (lub równe ludzkim), więc przykład z nietoperzem jest, jak mi się wydaje, nie do końca adekwatny.
>Obecnie budujemy instrumenty naukowe i autonomiczne sondy kosmiczne, które zdolnościami poznawczymi daleko wykraczają poza możliwości ludzkie. Niemniej wiedza przez nie zgromadzona jest zorganizowana w znajomych nam kategoriach położeń, czasu i ewentualnie jeszcze prędkości. Nie widzę tu innej możliwości.
Nie jestem pewien, czy można mówić o zdolnościach poznawczych martwych maszyn. Czy nie są one przedłużeniem naszych zdolności? Lornetka pozwala nam lepiej widzieć, ale chyba nie powiemy, że ma ona jakieś możliwości poznawcze. Te możliwości mają posiadacze lornetek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Po pierwsze, rozumiem więc, że byłby Pan w stanie zaakceptować twierdzenie, że ludziom nie należy się żaden specjalny status wobec innych bytów, przejawiających w podobny sposób zjawiska elektromagnetyczne - ?> > Aby ułatwić medytacje nad tym problemem moralnym, polecam obejrzeć film "2001: A Space Odyssey".> To jest odpowiedz wymijająca. Jak brzmi odpowiedz niewymijająca?Słabo mnie interesuje ustanawianie zasad moralnych. Powiedziałbym wręcz, że nie mam zamiaru tego robić. > Świadomość jest zjawiskiem elektromagnetycznym, a więc zdeterminowanym (?), a zarazem emergentnym, a więc niezdeterminowanym. Czy nie popełnia Pan sprzeczności?To nie ja popadam w sprzeczność, lecz Pan: przez użycie tego samego pojęcia "świadomość" na różnych poziomach emergentnego zjawiska i tym samym spłaszczenia procesu emergencji do zera. Ponownie zachęcam Pana do zrozumienia jak emergencja działa, choćby na przykładzie pompki rowerowej. > >> Szczerze mówiąc nie jestem pewien implikacji: "Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne." By posłużyć się przykładem z psychologii: można odmiennie ujmować to, co się widzi - osoba X zobaczy figurę A na tle B, osoba Y - figurę B na tle A.> > To jest kiepski przykład, bo przedstawia on nie świat rzeczywisty, lecz dwuznaczny obrazek świata.> Po pierwsze, obrazek świata jest tak samo elementem świata jak każda inna rzecz.Przecież co do tego jest pełna zgoda: zarówno X jak i Y zgodnie twierdzą, że widzą obrazek. > Po drugie, przykład ten łatwo przerobić tak, by dotyczył nie-obrazków.No jak? > Chce Pan powiedzieć, że np. żaba i człowiek spostrzegają te same przedmioty tak samo?Może nie identycznie ale bardzo podobnie, na pewno co do trójwymiarowego rozmieszczenia obiektów i ich ruchu. Inaczej żaba nie mogłaby złapać muchy. > Czy dopuszcza Pan możliwość, że pewne istoty, w szczególnych warunkach, będą jednak preferować model dwuwymiarowy? Nie dla wszystkich istot (wydaje mi się) głębia musi mieć znaczenie.Tak, czasem tak jest, czasem głębia nie ma znaczenia. Nawet Pan i ja są tymi istotami. Obydwaj widzimy gwiazdy i planety rozmieszczone na dwuwymiarowym firmamencie. No ale wiemy, że to jest złudzenie. > Nie jestem pewien, czy można mówić o zdolnościach poznawczych martwych maszyn. Czy nie są one przedłużeniem naszych zdolności? Lornetka pozwala nam lepiej widzieć, ale chyba nie powiemy, że ma ona jakieś możliwości poznawcze.Lornetka nie, ale autonomiczny samochód już tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> > To jest odpowiedz wymijająca. Jak brzmi odpowiedz niewymijająca?> Słabo mnie interesuje ustanawianie zasad moralnych. Powiedziałbym wręcz, że nie mam zamiaru tego robić. Rozumiem, ale przecież 1) we własnym życiu stosuje Pan pewne zasady moralne. Czy jest więc tak, że stosuje Pan zasady sprzeczne z Pana własnymi przekonaniami? 2) Ktoś musi ustanowić takie zasady, jeżeli ma - jeżeli miałby - odejść w zapomnienie zespół zasad moralnych jeszcze wywodliwych z tradycyjnych religii. Nie można więc tak po prostu, że tak powiem, "umywać rąk". Proszę więc o odpowiedż, czy jest dla Pana jakaś istotna różnica między człowiekiem a komputerem (podobnej mocy obliczeniowej) i czy sposób traktowania tych dwóch rzeczy powinien być odmienny, czy taki sam. Nie proszę zresztą o zasadę, proszę o Pana opinię w tej sprawie. > > Świadomość jest zjawiskiem elektromagnetycznym, a więc zdeterminowanym (?), a zarazem emergentnym, a więc niezdeterminowanym. Czy nie popełnia Pan sprzeczności?> To nie ja popadam w sprzeczność, lecz Pan: przez użycie tego samego pojęcia "świadomość" na różnych poziomach emergentnego zjawiska i tym samym spłaszczenia procesu emergencji do zera. Ponownie zachęcam Pana do zrozumienia jak emergencja działa, choćby na przykładzie pompki rowerowej. Przemyślę więc emergencję jeszcze raz. > >>> Szczerze mówiąc nie jestem pewien implikacji: "Ponieważ świat rzeczywisty jest wspólny dla żyjących w nim istot, więc modelowanie tego świata musi być podobne a w zasadniczych aspektach - identyczne." By posłużyć się przykładem z psychologii: można odmiennie ujmować to, co się widzi - osoba X zobaczy figurę A na tle B, osoba Y - figurę B na tle A.> >> To jest kiepski przykład, bo przedstawia on nie świat rzeczywisty, lecz dwuznaczny obrazek świata.> > Po pierwsze, obrazek świata jest tak samo elementem świata jak każda inna rzecz.> Przecież co do tego jest pełna zgoda: zarówno X jak i Y zgodnie twierdzą, że widzą obrazek.> > Po drugie, przykład ten łatwo przerobić tak, by dotyczył nie-obrazków.> No jak? Przychodzi mi na myśl anegdotyczny przykład (mający jednak w sobie coś z prawdy) - pesymista zobaczy szklankę do połowy pustą, optymista - do połowy pełną. Jeden i ten sam przedmiot będzie odmiennie interpretowany (czy reprezentowany) w ich umysłach. > > Chce Pan powiedzieć, że np. żaba i człowiek spostrzegają te same przedmioty tak samo?> Może nie identycznie ale bardzo podobnie, na pewno co do trójwymiarowego rozmieszczenia obiektów i ich ruchu. Inaczej żaba nie mogłaby złapać muchy. Nie rozumiem, dla czego Pan zakłada, że reprezentacja trójwymiarowa musi mieć miejsce na poziomie świadomości. Może być reprezentowana w nieświadomej części mózgu, odpowiedzialnej za motorykę. > > Czy dopuszcza Pan możliwość, że pewne istoty, w szczególnych warunkach, będą jednak preferować model dwuwymiarowy? Nie dla wszystkich istot (wydaje mi się) głębia musi mieć znaczenie.> Tak, czasem tak jest, czasem głębia nie ma znaczenia. Nawet Pan i ja są tymi istotami. Obydwaj widzimy gwiazdy i planety rozmieszczone na dwuwymiarowym firmamencie. No ale wiemy, że to jest złudzenie.> > Nie jestem pewien, czy można mówić o zdolnościach poznawczych martwych maszyn. Czy nie są one przedłużeniem naszych zdolności? Lornetka pozwala nam lepiej widzieć, ale chyba nie powiemy, że ma ona jakieś możliwości poznawcze.> Lornetka nie, ale autonomiczny samochód już tak. Nie jestem pewien, czy istnieje jakaś zasadnicza różnica. Aparat fotograficzny też np. może być wyposażony w (nomen omen) autofocus; chyba nic nie przeszkadzałoby tak wyposażyć lornetkę. Sądzę, że wszystkie te przedmioty nie będą miały dzięki temu jakichkolwiek zdolności poznawczych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | Coś mi się wydaje, że panowie w zapale dysputy, tak gorącej, przestali pisać na temat związany/wyznaczany przez tytuł wątku. Jesteście już przy temacie "świadomości", który jak dotąd jest nierozstrzygnięty, czemu się nie dziwię bo pojęcie "świadomości" jest trudne do określenia/zdefiniowania. Przestaję czytać Wasze wypowiedzi, bo stały się jałowe. A dla przypomnienia przytoczę temat wątku: Cytat:"Nie ma życia po śmierci"
Ponieważ dyskusja nastręcza trudności ze zdefiniowaniem jednoznacznym pojęcia "świadomości" stała się nieciekawa. Elaspie! Skąd wiesz, że życie po śmierci istnieje?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>[/cytat] Ponieważ dyskusja nastręcza trudności ze zdefiniowaniem jednoznacznym pojęcia "świadomości" stała się nieciekawa.
Większość pojęć, wokół których toczą się dyskusje, nie jest jednoznacznie zdefiniowana.
>Elaspie! Skąd wiesz, że życie po śmierci istnieje?
Nie powiedziałem, że to wiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>[/cytat] Ponieważ dyskusja nastręcza trudności ze zdefiniowaniem jednoznacznym pojęcia "świadomości" stała się nieciekawa. > Większość pojęć, wokół których toczą się dyskusje, nie jest jednoznacznie zdefiniowana. Zależy z kim i o czym się dyskutuje. Nie przesadzam. Np. trudno jest zdefiniować pojęcie czasu, pojęcie przestrzeni. Dlatego, że nie można określić granic wyznaczanych te pojęcia. Pojęcia w wyobrażeniach wyczuwalne intuicyjnie, ale trudne do zdefiniowania. >>Elaspie! Skąd wiesz, że życie po śmierci istnieje? > Nie powiedziałem, że to wiem.
Oczywiste, że nikt nie wie.
To co piszesz jest tak sugestywne, że samo się narzuca. Cechą niezbędną świadomości jest życie (znów problem z bakterią, bo to jest forma życia ale nie ma mózgu). Rozciąga się ten temat do nieprzyzwoitości wręcz. Żeby nie truć należy zrobić jakieś założenia do takich twierdzeń. (Czy istnieje życie po życiu.) Widzę co najmniej dwa. -Jeśli życie istnieje czego doświadczamy na co dzień, to musi mieć świadomość. Wg definicji podanej przeze mnie (znów problem z tą bakterią). -Jeżeli umieramy to kończymy cykl życia i dalej nic nie wiemy. No bo jak? Żeby zachować świadomość trzeba by ją przenieść bez żadnych uszkodzeń do....no właśnie gdzie? Jak skoro mózg nie funkcjonuje i w chwili śmierci następuje wręcz od razu proces gnilny całego organizmu? Ustają mechanizmy obronne organizmu dotychczas hamujące działania bakterii gnilnych (zobacz po co człowiekowi "ślepa kiszka"). Gdyby przemieszczać swawolnie świadomość "do innego świata", to by można i z powrotem. Czy takie coś się zdarzyło? Zaznaczam, że po śmierci biologicznej. I co dalej? Komu taka świadomość ma być przypisana? Temu, który już posiada własną świadomość? Wtedy żyłby ktoś taki z dwiema świadomościami. Współczesna medycyna określa takie przypadki wyraźnie jako chorobę schizofrenii, a nie jako posiadaczy innej świadomości. Mityczne brednie. Temat niepoważny w zasadzie a raczej zabawowy. Jako poważne, takie tematy określają tylko wyznawcy religijni i to religii prawie wszystkich.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.
>To co piszesz jest tak sugestywne, że samo się narzuca. Cechą niezbędną świadomości jest życie (znów problem z bakterią, bo to jest forma życia ale nie ma mózgu). Rozciąga się ten temat do nieprzyzwoitości wręcz. >Żeby nie truć należy zrobić jakieś założenia do takich twierdzeń. (Czy istnieje życie po życiu.) Widzę co najmniej dwa.
>-Jeśli życie istnieje czego doświadczamy na co dzień, to musi mieć świadomość. Wg definicji podanej przeze mnie (znów problem z tą bakterią).
Chyba odwrotnie - tam, gdzie świadomość, tam życie (ale niekoniecznie odwrotnie).
>-Jeżeli umieramy to kończymy cykl życia i dalej nic nie wiemy. No bo jak? Żeby zachować świadomość trzeba by ją przenieść bez żadnych uszkodzeń do....no właśnie gdzie? Jak skoro mózg nie funkcjonuje i w chwili śmierci następuje wręcz od razu proces gnilny całego organizmu? Ustają mechanizmy obronne organizmu dotychczas hamujące działania bakterii gnilnych (zobacz po co człowiekowi "ślepa kiszka").
Może zachodzić rozpad świadomości do poziomu proto-świadomości. Świadomość rozbudowana może zależeć od rozbudowanych struktur (takich jak neurony i połączenia między nimi), ale prostsza zależałaby od elementów prostszych.
>Gdyby przemieszczać swawolnie świadomość "do innego świata", to by można i z powrotem. Czy takie coś się zdarzyło? Zaznaczam, że po śmierci biologicznej. I co dalej? Komu taka świadomość ma być przypisana? Temu, który już posiada własną świadomość? Wtedy żyłby ktoś taki z dwiema świadomościami. Współczesna medycyna określa takie przypadki wyraźnie jako chorobę schizofrenii, a nie jako posiadaczy innej świadomości. Mityczne brednie. Temat niepoważny w zasadzie a raczej zabawowy. Jako poważne, takie tematy określają tylko wyznawcy religijni i to religii prawie wszystkich.
Jestem sobie w stanie wyobrazić, że do mojej świadomości przedostaje się element świadomości cudzej. Może kiedyś będzie można przeszczepiać fragmenty kory mózgowej od człowieka do człowieka i człowiek, którzy przejdzie taką operację, odziedziczy cudze myśli i wspomnienia.
Poza tym nie sposób utożsamić świadomości ze zdarzeniem wewnątrz mózgu, gdyż jedno i to samo zdarzenie wewnątrz mózgu może być odbierane jako świadomość dwóch różnych rzeczy. By posłużyć się znanym przykładem (pochodzącym od H. Putnama): pewne wyładowanie w mózgu człowieka będzie związane z myślą o wodzie, natomiast w mózgu istoty bliźniaczo podobnej do tego człowieka, ale żyjącej na planecie gdzie dominuje substancja zmysłowo nieodróżnialna od wody, ale chemicznie różna od wody (nazwijmy ją wodą*), to samo zdarzenie będzie związane z myślą o wodzie*. Mając więc do czynienia z samym zdarzeniem Z nie jest Pan w stanie rozstrzygnąć, czy Z = myśl o wodzie, czy Z = myśl o wodzie*.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | Wg mnie życiem określamy formy materii zbliżone do naszej. Żywe to inaczej podobne do nas a nieżywe to niepodobne.
Czynności organizmu, w tym czynności mózgu są przenoszalne i nie potrzeba do tego wcale przeszczepu ale zwykłych oddziaływań fizycznych między podobnymi obiektami.
Świadomość naszych dzieci jest właściwie naszą świadomością po modyfikacji związanej z połączeniem różnych memow na wzór i podobieństwo łączenia genów.
Organizmom powstałym z podziału naszego organizmu nie oddajemy jedynie części własnego ciała ale także oddajemy mu własne funkcje, czynności w tym także umysłowe.
Chętnie przeprowadziłbym eksperyment na komórkach macierzystych dokonując połączenia ich z komórkami o różnych funkcjach i zaobserwował rozwój funkcji komórki macierzystej. Podejrzewam, że będzie przejmować funkcje własnego otoczenia, różne w zależności od różnego otoczenia.
Dlatego dziecko umieszczone wśród katolików, wyrosnie na katolika a inne umieszczone wśród islamistów na islamistę, pomijając anomalie.
Czynności przenoszą się pomiędzy obiektami o zbliżonych strukturach, tak jak fale rozprzestrzeniają się jednolicie w jednolitym środowisku. Psyche płynie a kolejne organizmy są dla niej tylko kolejnymi komórkami, które rodzą się i obumierają a obumarte zastępują nowo narodzone.
Dla natury poczucie indywidualizmu i poczucia końca jednostki jest niczym. Wszystko płynie. Moja świadomość zachowa się w umysłach wszystkich młodszych ode mnie ludzi, na których będę miał taki czy inny wpływ.
Osobiście żadnej innej transformacji nie potrzebuję. Mam swoje 5 minut przeblysku a potem będę tlil się wolnym ogniem w umysłach następców, choć wielu życzyłoby sobie, żeby moje myśli jak najszybciej wygasły.
Bedzie co ma być i tego już raczej nie zmienimy. Należy akceptować swoje krótkie 5 minut i cieszyć się tym co jest tu i teraz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Jesteście już przy temacie "świadomości", który jak dotąd jest nierozstrzygnięty, ...W ostatnich latach zrobiono duży postęp w zrozumieniu czym jest świadomość. Obecnie jest to temat poważnych badań naukowych, a nie tylko dysput filozoficznych. > ... czemu się nie dziwię bo pojęcie "świadomości" jest trudne do określenia/zdefiniowania.Mówimy o świadomości opisanej przez Thomasa Nagela w słynnej publikacji "Jak to jest być nietoperzem?". > A dla przypomnienia przytoczę temat wątku: "Nie ma życia po śmierci"Chodzi o to czy świadomość może kontynuować się po śmierci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > ... ale przecież > 1) we własnym życiu stosuje Pan pewne zasady moralne. Czy jest więc tak, że stosuje Pan zasady sprzeczne z Pana własnymi przekonaniami?
Owszem, ale te zasady moralne nie są spisane, lecz zakodowane w moim mózgu, który mi mówi w każdej konkretnej sytuacji czy dany czyn byłby moralnie dobry czy zły.
> 2) Ktoś musi ustanowić takie zasady, jeżeli ma - jeżeli miałby - odejść w zapomnienie zespół zasad moralnych jeszcze wywodliwych z tradycyjnych religii.
Nikt nie musi. Zrobiła to ewolucja naturalna.
> Proszę więc o odpowiedź, czy jest dla Pana jakaś istotna różnica między człowiekiem a komputerem (podobnej mocy obliczeniowej) i czy sposób traktowania tych dwóch rzeczy powinien być odmienny, czy taki sam. Nie proszę zresztą o zasadę, proszę o Pana opinię w tej sprawie.
Spodziewam się, że traktowanie to będzie odmienne dopóki w umyśle komputera nie zostaną zakodowane typowo emocjonalne atrybuty samoświadomości typu poczucia piękna czy lęku przed śmiercią. Jest to sprawa odległej przyszłości, która może nigdy nie nastąpić, bo po co mielibyśmy tak komputery konstruować?
> Przemyślę więc emergencję jeszcze raz.
Polecam. Zjawisko emergencji przypadkowości z determinizmu jest blisko związane z mikroskopową odwracalnością w czasie (na poziomie atomowym przyszłość i przeszłość są symetryczne) i makroskopowym "płynięciem czasu" (z jajka łatwo można zrobić omlet, ale nie na odwrót). Jest to trudny temat, pozwalający zrozumieć jak bardzo postrzegany świat różni się się od rzeczywistego.
> Przychodzi mi na myśl anegdotyczny przykład (mający jednak w sobie coś z prawdy) - pesymista zobaczy szklankę do połowy pustą, optymista - do połowy pełną. Jeden i ten sam przedmiot będzie odmiennie interpretowany (czy reprezentowany) w ich umysłach.
Odmienność ta jest tylko w stanach emocjonalnych. Choć obie osoby używają różnych słów do opisania tej szklanki, to widzą ją tak samo.
> Nie rozumiem, dla czego Pan zakłada, że reprezentacja trójwymiarowa musi mieć miejsce na poziomie świadomości. Może być reprezentowana w nieświadomej części mózgu, odpowiedzialnej za motorykę.
Bo takiej hipotezy świadomości bronię. Moim zdaniem hipoteza ta wyjaśnia coś czego Nagel nie mógł zrozumieć. Czyż nie?
>> Nie jestem pewien, czy można mówić o zdolnościach poznawczych martwych maszyn. Czy nie są one przedłużeniem naszych zdolności? Lornetka pozwala nam lepiej widzieć, ale chyba nie powiemy, że ma ona jakieś możliwości poznawcze. >> Lornetka nie, ale autonomiczny samochód już tak. > Nie jestem pewien, czy istnieje jakaś zasadnicza różnica. Aparat fotograficzny też np. może być wyposażony w (nomen omen) autofocus; chyba nic nie przeszkadzałoby tak wyposażyć lornetkę.
Autofocus nie wystarczy. Świadoma maszyna musiałaby mieć co najmniej zdolność modelowania otoczenia i przewidywania jak może zmienić to otoczenie. I prawdopodobnie jeszcze coś więcej, ale nie wiemy co.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>> Nie jestem pewien, czy można mówić o zdolnościach poznawczych martwych maszyn >> Aparat fotograficzny też np. może być wyposażony w (nomen omen) >> autofocus; chyba nic nie przeszkadzałoby tak wyposażyć lornetkę. > Autofocus nie wystarczy. Świadoma maszyna musiałaby mieć co najmniej > zdolność modelowania otoczenia i przewidywania jak może zmienić > to otoczenie. I prawdopodobnie jeszcze coś więcej, ale nie wiemy co.
Sprawa świadomości zatem rozbija się również o nieprecyzyjną definicję, która rodzi się powoli. Intuicyjnie nie nazwałbym mojego robota sprzątającego świadomym, choć spełnia większość z powyższych kryteriów: ma zdolność modelowania otoczenia, oceny optymalnych ścieżek przejścia po powierzchni (przejechania mopem lub otworem zasysającym powietrze). Rozpoznaje dywany, uskoki schodowe, poruszające się obiekty (psa, przyglądającą się córkę) które nie bierze za stałe bariery godne ominięcia itd.
Czy przewiduje, jak może zmienić otoczenie? I tak i nie. Po prostu działa, bo zrobiono go w określonym celu. Raczj nikt z niezaszczepionych na covid 19 również nie silił się na rzetelny przegląd konsekwencji swojej bierności, zwłaszcza tej w której znalazła się pewna liczba niezaszczepionych - wczoraj w Polsce 93 zgony.
Po tym kątem mój robot wykazuje na pewno precyzyjniejszą celowość i konsekwencję w działaniu.
Przypuszczam że sporo ludzi nie przewiduje, jak może zmienić swoje otoczenie ponad to, co już było udziałem ludzi od stuleci.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Sprawa świadomości zatem rozbija się również o nieprecyzyjną definicję, która rodzi się powoli. >Intuicyjnie nie nazwałbym mojego robota sprzątającego świadomym
Wg mnie wszelka materia jest świadoma.
Komputery są świadome podobnie do nas i podobnie do nas mają zaprogramowany system "emocjonalny", który określa ich działanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Sprawa świadomości zatem rozbija się również o nieprecyzyjną definicję, która rodzi się powoli.
Tak, definicja świadomości też wymaga doprecyzowania. Podobnie było z wyjaśnieniem czym jest ciepło. Zanim ustalono, że jest ono energią kinetyczną chaotycznego ruchu atomów, mieliśmy pojęcia cieplika i flogistonu, które zostały zarzucone.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >> Sprawa świadomości zatem rozbija się również o nieprecyzyjną definicję, która rodzi się powoli. >Tak, definicja świadomości też wymaga doprecyzowania. Podobnie było z wyjaśnieniem czym jest ciepło. Zanim ustalono, że jest ono energią kinetyczną chaotycznego ruchu atomów, mieliśmy pojęcia cieplika i flogistonu, które zostały zarzucone.
Czyli ciepło to po prostu ruch.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Słabością tradycyjnej psychologii jest nadmierne poleganie na > introspekcji. Neuropsychologia poprawia tę sytuację, ale wciąż jest > ograniczona niską zdolnością rozdzielczą obecnych metod obrazowania mózgu. > Fizyka ma dużo bardziej precyzyjny dostęp do badania zjawisk zachodzących > w materii nieożywionej.
Jeśli mogę drobną uwagę: ową psychologię tradycyjną dziś znajdzie pan głównie w dziełach Freuda Junga czy też innych klasyków z poprzedniej epoki. To już historia. Stąd chyba dysonans, jaki odczułem gdy przeczytałem owo zestawienie: introspekcja (Schopenhauer, XIX-wieczny Wundt?) -> neuropsychologa -> fizyka.
Metody obrazowania mózgu owszem poprawiają nieco perspektywę w dziedzinie psychologii behawioralnej. Na niej jednak cała rzecz się nie kończy.
Nowoczesna psychologia w moim odbiorze to nauka bazująca na odkryciach interdyscyplinarnych, dochodząca do swoich wniosków m.in. na podstawie meta-analiz oraz konkretnych eksperymentów. Przykład pierwszy z brzegu: w przeprowadzonym w 2014 roku na kanadyjskim Uniwersytecie w Lethbridge eksperymencie naukowcy badali wpływ stresu na szczurze samice w ciąży. Wyniki pokazały, że samice podlegające stresowi rodziły przedwcześnie. Ciąże córek (kondycyjnie słabszych niż w grupie kontrolnej) też trwały krócej. Tak samo było z ciążami wnuczek. Stres miał więc wpływ na kilka pokoleń, naukowcy wiążą ten fakt z niekodującym miko-RNA. Podobne eksperymenty prowadzono z myszami na Uniwersytecie Medycznym Emory (badano metylację DNA w plemnikach myszy poddawanych stresowi)
Psychoterapia systemowa zajmuje się uzdrawianiem dziedziczonych przez pokolenia traum na długo przed tego typu eksperymentami Medyków. Precyzyjny dostęp do badania zjawisk zachodzących w materii nieożywionej fizyki to wstęp badań Medycyny, a to znów wstęp i ramy dociekań Psychologii.
Nie zdziwiłbym się, gdyby używane w celu uzdrawienia obrazy (medytacje, psychodramy, wizualizacje) czyli przeżywanie pewnych sytuacji na nowo we własnej wyobraźni i bezpiecznych warunkach zmieniały mapę połączeń neuronowych mózgu, RNA czy poziom innych chemicznych związków (np. hormonów) na bardziej korzystne, kształtując tym mózgi i ciała kolejnych silniejszych pokoleń. Nie widzę sprzeczności między fizyką biologią czy psychologią, a raczej wzajemne przenikanie się, tudzież wzajemną inspirację.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Nie widzę sprzeczności między fizyką biologią czy psychologią, a raczej wzajemne przenikanie się, tudzież wzajemną inspirację.Zgadzam się z tym wszystkim co napisałeś. Dodam jeszcze, że za największe osiągnięcie psychologii ostatnich lat uważam empiryczne ugruntowanie teorii umysłu. Tłumaczy ona wiele w jaki sposób ludzie (i nie tylko!) postrzegają świat, włącznie z nadprzyrodzonymi bytami takimi jak duchy czy bogowie.
|
|
1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, >uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg.
Kluczem do operowania tym 'egzystencjalnym balastem' jest konstatacja, że 1. świadomość jako taka (w ogóle) jest niezależna od faktu aktualnego istnienia Twojego konkretnego mózgu, 2. zarówno czas jak i przestrzeń ("fizyczne") są formami umysłu i jako takie niezależnie od niego nie istnieją.
To prowadzi do pewnej liczby możliwych i różnych konkluzji, których dyskusja wymagałaby zapewne osobnego wątku albo i artykułu, dość dopowiedzieć, że z oczywistego faktu unicestwiania jednostkowej świadomości wynika logiczna niemożliwość doświadczenia indywidualnej śmierci jako takiej (w odróżnieniu od umierania), co ładnie wykazali stoicy.
Forma Dei munus
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | > Kluczem do operowania tym 'egzystencjalnym balastem' jest konstatacja, że 1. świadomość jako taka (w ogóle) jest niezależna od faktu aktualnego istnienia Twojego konkretnego mózgu,Masz na myśli, że świadomość jest wszędzie? > 2. zarówno czas jak i przestrzeń ("fizyczne") są formami umysłu i jako takie niezależnie od niego nie istnieją.To z Kanta. Możesz rozwinąć jak to się ma do kwestii śmierci? Czy w momencie śmierci coś dzieje się z czasem i przestrzenią? Nawet jeśli, to czy to daje możliwość życia po śmierci? > To prowadzi do pewnej liczby możliwych i różnych konkluzji, których dyskusja wymagałaby zapewne osobnego wątku albo i artykułu, dość dopowiedzieć, że z oczywistego faktu unicestwiania jednostkowej świadomości wynika logiczna niemożliwość doświadczenia indywidualnej śmierci jako takiej (w odróżnieniu od umierania), co ładnie wykazali stoicy.Trzymam kciuki żeby wątek lub artykuł z tym konkluzjami się wydarzył!  Myślę, że warto by było biorąc pod uwagę wagę tematu śmierci w kulturze.
|
|
|  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >Kluczem do operowania tym 'egzystencjalnym balastem' jest konstatacja, że 1. świadomość jako taka (w ogóle) jest niezależna od faktu aktualnego istnienia Twojego konkretnego mózgu,> Masz na myśli, że świadomość jest wszędzie?Nie, raczej nie skłaniam się ku panpsychizmowi. Mam na myśli w pierwszym rzędzie fakt obiektywnego istnienia innych świadomości (przy zasadnym odrzuceniu solipsyzmu) a także pewność istnienia własnej (co ma znaczenie w kontekście psychologicznego ujęcia fenomenu czasu). > >2. zarówno czas jak i przestrzeń ("fizyczne") są formami umysłu i jako takie niezależnie od niego nie istnieją.> To z Kanta. Możesz rozwinąć jak to się ma do kwestii śmierci? Czy w momencie śmierci coś dzieje się z czasem i przestrzenią? Nawet jeśli, to czy to daje możliwość życia po śmierci?Zarówno to, co określamy mianem fizycznej przestrzeni jak i czas, są pewnymi ramami porządkowania fenomenów w obrębie świadomości. Można się sprzeczać, czy i na ile korelują z "obiektywnymi" strukturami materii, niezależnymi od obserwatora; wszelako fakt, że nasza świadomość ewoluowała nie "w celu" poznawania obiektywnej rzeczywistości, ale zwykłego przetrwania oraz pewna liczba wskazówek dotyczących psychologii postrzegania świata materialnego sugerują, że szanse na istnienie takiej korelacji są bliskie zeru. Nie jest to ściśle rzecz ujmując koncepcja "Matrixu", ale przywołując tę klasyczną już dziś produkcję mam na uwadze pewne podobieństwa co do zasady, że nasze wyobrażenie o świecie jest w mniejszym bądź większym stopniu iluzją. > > To prowadzi do pewnej liczby możliwych i różnych konkluzji, których dyskusja wymagałaby zapewne osobnego wątku albo i artykułu, dość dopowiedzieć, że z oczywistego faktu unicestwiania jednostkowej świadomości wynika logiczna niemożliwość doświadczenia indywidualnej śmierci jako takiej (w odróżnieniu od umierania), co ładnie wykazali stoicy.> Trzymam kciuki żeby wątek lub artykuł z tym konkluzjami się wydarzył!  > Myślę, że warto by było biorąc pod uwagę wagę tematu śmierci w kulturze.> Dziękuję za zachętę, to miłe. Ale kultura w tym przypadku nie ma moim zdaniem wielkiego znaczenia. Borykamy się z tym tematem niejako niezależnie od niej, ona ma nam go jedynie przesłaniać, obłaskawiać, łagodzić.
Forma Dei munus
|
|
| |  | | igniculus (237 punktów) | >Nie, raczej nie skłaniam się ku panpsychizmowi. Mam na myśli w pierwszym rzędzie fakt obiektywnego istnienia innych świadomości (przy zasadnym odrzuceniu solipsyzmu) a także pewność istnienia własnej (co ma znaczenie w kontekście psychologicznego ujęcia fenomenu czasu).
Na czym opierasz pewność istnienia świadomości? Są filozofowie, którzy uważają, że jest ona iluzją, np. Dennett. Doświadczamy czegoś co nazywamy myślami, emocjami, doznaniami zmysłowymi itd. Jeśli dobrze rozumiem to 'myśl' jest dla Ciebie określeniem bardziej obiektywnie opisującym rzeczywistość niż np. elektrochemiczny proces zachodzący w ośrodkowym układzie nerwowym. Zastanawiam się dlaczego.
Oczywiście, w codziennej praktyce życia, zapewne łatwiej jest mówić o myślach, emocjach i uczuciach - niż o fizycznym podłożu tychże reakcji. Choćby z powodu, że kulturowo mamy bardziej rozwinięte narzędzia opisu fenomenologicznego niż opisu fizykalnego z zakresu neurologii.
Tyle, że jeśli chcemy mówić o tym co istnieje obiektywnie, to sama kultura nie wystarcza, jak sądzę. Potrzebna jest również nauka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Na czym opierasz pewność istnienia świadomości? > Są filozofowie, którzy uważają, że jest ona iluzją, np. Dennett.
Gwoli ścisłości: Dennett uważa wolną wolę za iluzję, ale nie świadomość. Natomiast dualiści zarzucają mu spłycenie problemu, ale to inna sprawa.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > > Gwoli ścisłości: Dennett uważa wolną wolę za iluzję, ale nie świadomość. Natomiast dualiści zarzucają mu spłycenie problemu, ale to inna sprawa.> No nie wiem, raczej odwrotnie.> Nie znam tematu dobrze, ale poniżej kilka źródeł, w których Dennett wypowiada się pochlebnie o iluzjonizmie, niestety po angielsku:> ase.tufts.(*)dennett/papers/illusionism.pdf - tutaj nawet określa siebie iluzjonista> ase.tufts.(*)/papers/strong_illusionism.pdfFaktycznie, masz rację. W tych nowszych publikacjach określa siebie jako filozoficznego iluzjonistę, tzn. spodziewa się, że świadomość okaże się iluzją. W starszych jego książkach, takich jak Consciousness Explained, nie zauważyłem tego określenia. Dziękuję za sprostowanie. Niemniej niejasne jest dla mnie co konkretnie ma być tą iluzją. Z jednej strony niewątpliwie teatr kartezjański jest iluzją:  , bo mózg nie funkcjonuje w ten sposób. Z drugiej strony przynajmniej niektóre wewnętrzne stany umysłu, takie jak np. ból, niewątpliwie istnieją obiektywnie i trudno je nazwać iluzją. > Należy rozróżnić iluzjonizm jako teorię świadomości od iluzjonizmu jako stanowiska w kwestii wolnej woli. Tutaj niespodzianka, Dennett akurat uznaje istnienie wolnej woli w ujęciu kompatybilistycznym.Moim zdaniem problem istnienia wolnej woli został już rozpracowany. Odpowiedź jest przecząca lub twierdząca w zależności od poziomu opisu podmiotu. Nie ma miejsca na wolną wolę na poziomie elementarnych oddziaływań elektrochemicznych, bo świat poszczególnych cząsteczek jest deterministyczny. Niemniej jak przejdziemy do emergentnego opisu na wyższym poziomie, rozważając stany psychiczne, takie jak intencjonalność, to pojęcie wolnej woli jest pomocne.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) |
>Niemniej niejasne jest dla mnie co konkretnie ma być tą iluzją.
To wydaje sie być wogole niemozliwe. Nie może zludzeniem być świadomosć, bo co wowczas by tego zludzenia doswiadczalo?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > > Niemniej niejasne jest dla mnie co konkretnie ma być tą iluzją.> To wydaje się być w ogóle niemożliwe. Nie może złudzeniem być świadomość, bo co wówczas by tego złudzenia doświadczało?To jest bardzo trafny komentarz, za co plus. Ale jego trafność nie polega na wykazaniu, że świadomość nie może być iluzją, lecz na zilustrowaniu elementarnej pułapki, przed którą należy się ustrzec w badaniach świadomości. Nie martw się qwery masz znamienitych poprzedników usidlonych w tej pułapce, takich jak Kartezjusz. Pułapka polega na tym, że odruchowo zakładasz, że w Twojej głowie musi być ktoś lub coś, co doświadcza złudzenia. To jest założenie teatru kartezjańskiego zilustrowanego powyżej, gdzie Twoje "ja" siedzi sobie wygodnie jak widz w teatrze i patrzy co mu zmysły przedstawiają. Takie założenie jest nie tyle błędne co jałowe, bo przecież chcemy poznać jak to "ja" funkcjonuje, a nie odsuwać poznanie tego "ja" na dalszy plan, co można robić w nieskończoność:  . Wracając do iluzji świadomości, o ile rozumiem jej zwolenników, to chodzi im o to, że tego "ja" nie da się w mózgu zidentyfikować, że na świadomość składa się aktywność wielu podsystemów neuronowych i próby znalezienia bardziej zlokalizowanego "siedliska świadomości" są skazane na nie powodzenie. Czy świadomość to tylko symfonia impulsów nerwowych biegających w naszej głowie? Być może. W każdym razie jest to hipoteza robocza kognitywistyki. Hipoteza ta od ponad pół wieku nie została obalona i być może nigdy to nie nastąpi.
|
|
| | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Wracając do iluzji świadomości, o ile rozumiem jej zwolenników, to chodzi im o to, że tego "ja" nie da się w mózgu zidentyfikować, że na świadomość składa się aktywność wielu podsystemów neuronowych i próby znalezienia bardziej zlokalizowanego "siedliska świadomości" są skazane na nie powodzenie. >Czy świadomość to tylko symfonia impulsów nerwowych biegających w naszej głowie? Być może. W każdym razie jest to hipoteza robocza kognitywistyki. Hipoteza ta od ponad pół wieku nie została obalona i być może nigdy to nie nastąpi.
Widzę, że mnie ignorujecie ale mimo to dalej będę stał przy swoim.
Świadomość jest niefizyczna jest abstrakcyjna i pojęcie duszy jest w tym wypadku prawidłowe.
Nalezy przy tym rozróżnić pojęcia niefizyczny i niematerialny. Ruch jest fizyczny ale niematerialny.
Niefizyczny to taki, którego nie sposób określić ani ruchem ani materią.
Określenie świadomości jako symfonii fizycznych impulsów jest błędne. Nie można abstrakcji utożsamiać z fizycznoacia choć istnieje ścisły związek pomiędzy abstrakcja i fizycznoacia.
Rozważcie mój wniosek, iż abstrakcja jest wewnętrznym wyrazem własnej fizycznosci. Abstrakcja to obraz samego siebie, którego siebie samego nie można postrzec fizycznie, bo fizycznie można postrzegać tylko obcych i odrebnych.
Każdej fizycznej osobliwości towarzyszy wewnętrzna abstrakcja - dusza - która jest obrazem siebie samego.
Wasze pomieszanie fizycznosci z abstrakcja jest błędem rozumowania, który prowadzi do tego, że nie możecie zrozumieć istnienia duszy przez co kwestionujecie jej istnienie.
Dusza istnieje i każda fizyczna osobliwość posiada własną duszę.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) | >>Niemniej niejasne jest dla mnie co konkretnie ma być tą iluzją. > To wydaje się być w ogóle niemożliwe. Nie może złudzeniem być świadomość, bo co wówczas by tego złudzenia doświadczało? >To jest bardzo trafny komentarz, za co plus. Ale jego trafność nie polega na wykazaniu, że świadomość nie może być iluzją, lecz na zilustrowaniu elementarnej pułapki, przed którą należy się ustrzec w badaniach świadomości.
Mamy tu chyba problem semantyczny. Dla mnie jako dla zwykłego użytkownika słowa, slowo "iluzja" znaczyło chyba co innego niż dla Ciebie w kontekście omawianej sprawy. Najwidoczniej jak rozumiem poniższą Twą wypowiedź, "iluzja świadomości" nie odnosi się do tego czy świadomość istnieje czy jest iluzją (jak wolna wola), a do tego - jak istnieje.
>Pułapka polega na tym, że odruchowo zakładasz, że w Twojej głowie musi być ktoś lub coś, co doświadcza złudzenia. To jest założenie teatru kartezjańskiego zilustrowanego powyżej, gdzie Twoje "ja" siedzi sobie wygodnie jak widz w teatrze i patrzy co mu zmysły przedstawiają. Takie założenie jest nie tyle błędne co jałowe, bo przecież chcemy poznać jak to "ja" funkcjonuje, a nie odsuwać poznanie tego "ja" na dalszy plan, co można robić w nieskończoność:
Zakładam że najprawdopodobniej mój mózg, może i rdzeń kręgowy czy pomniejsze unerwienie tworzy jakoś efekt świadomości. Nie zakładam że to jest coś, ani tym bardziej że to jest ktoś.
>Wracając do iluzji świadomości, o ile rozumiem jej zwolenników, to chodzi im o to, że tego "ja" nie da się w mózgu zidentyfikować, że na świadomość składa się aktywność wielu podsystemów neuronowych i próby znalezienia bardziej zlokalizowanego "siedliska świadomości" są skazane na nie powodzenie.
I ja w pełni podzielam to wyobrażenie. Nie rozumiem jednak w takim razie dlaczego dlaczego nazwano to stanowisko - iluzją świadomości?
Słownik języka polskiego PWN - iluzja: 1. «wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma» 2. «wiara w coś lub w kogoś albo przekonanie o czymś, niemające pokrycia w rzeczywistości»
Świadomość bez wątpienia istnieje. Tylko jej pewności istnienia dotyczyła moja uwaga. Nie dotyczyła ona sposobu jej istnienia.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | >> Wracając do iluzji świadomości, o ile rozumiem jej zwolenników, to chodzi im o to, że tego "ja" nie da się w mózgu zidentyfikować, że na świadomość składa się aktywność wielu podsystemów neuronowych i próby znalezienia bardziej zlokalizowanego "siedliska świadomości" są skazane na nie powodzenie. > I ja w pełni podzielam to wyobrażenie. Nie rozumiem jednak w takim razie dlaczego nazwano to stanowisko - iluzją świadomości?
Mnie też ta nazwa wydaje się nietrafiona. Ja bym raczej powiedział, że świadomość nie jest tym czym się być zdaje. I jak wczytać się w poglądy zwolenników tej "iluzji", to tak właśnie zazwyczaj ją rozumieją.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | Materia istnieje. Chyba możemy przyjąć że świadomość również istnieje. Warto tutaj zrobić zastrzeżenie, że pewne typowe dla ludzi elementy interfejsu, takie jak: 'self', homunculus, kartezjański teatr, wrażenie jakiegoś stałego elementu świadomości (poza pamięcią), wrażenie nie-fizycznej natury świadomości, pewne formy wolnej woli (część z powyższych wymieniłeś) - nie są integralnymi aspektami świadomości, a jedynie wytworzonymi przez nią modelami, niezbyt trafnie odwzorowującymi rzeczywistość.
Przemawia do mnie jak najbardziej monistyczne wyjaśnienie natury świadomości. Niemniej, skoro uznajemy że zarówno świadomość, jak i materia istnieją, to czy to już nie jest dualizm?... Jak z tego wybrnąć?
Myślę, że możemy mówić o dwóch rodzajach psychofizycznego dualizmu: 1) Dualizm zakładający, że natura świadomości jest niefizyczna - przestarzały 2) Dualizm zakładający, że zarówno świadomość jak i materia istnieją, i że obydwa te pojęcia można uznać za fundamentalne do opisu rzeczywistości. Tutaj pojawią się osoby uważające, że świadomość można wyjaśnić za pomocą materii, ale nie w odwrotną stronę. Podobnie, pojawią się osoby sądzące że materię można wyjaśnić za pomocą świadomości, ale nie w drugą stronę
A może problem polega tylko na poziomie opisu. Może 'materia' i 'świadomość' mogą służyć do opisu tego samego zjawiska tylko na różnych poziomach? Nie wiem.
...
Na marginesie, przemawia do mnie hipoteza sformułowana w pewnym artykule z tego zakresu: 'struktury fenomenalne są izomorficzne do struktur fizycznych.'
Poza tym wszystkim, myślę, że warto pamiętać, że 'świadomość' i 'materia' są przede wszystkim słowami. Kiedyś używano innych słów. Prawdopodobnie za 200 lat te pojęcia zostaną zastąpione przez inne, bardziej trafne lub przez całe grupy pojęć. To samo może stać się z 'czasem', 'przestrzenią', 'energią', 'oddziaływaniami fizycznymi', 'istnieniem'.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Przemawia do mnie jak najbardziej monistyczne wyjaśnienie natury świadomości. > Niemniej, skoro uznajemy że zarówno świadomość, jak i materia istnieją, to czy to już nie jest dualizm?... > Jak z tego wybrnąć?
Ja uważam dualizm nie tyle za błędny co za zbędny. Ewidentnie świadomość jest związana z materialnym mózgiem. Z definicji, wszelkie oddziaływania z materią są fizyczne i zachodzą tylko pomiędzy materialnymi obiektami. A więc zarówno mózg jak i świadomość są fizyczne, a więc monizm.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >zarówno mózg jak i świadomość są fizyczne
BZDURA!
Fizyczność i abstrakcja to jedność lecz w dualnej postaci.
Umysł nie jest ciałem. Matematyka to nie fizyka.
|
|
| | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Zakładam że najprawdopodobniej mój mózg, może i rdzeń kręgowy czy pomniejsze unerwienie tworzy jakoś efekt świadomości. Nie zakładam że to jest coś, ani tym bardziej że to jest ktoś.Wszystkie twierdzenia matematyczne to efekt czynności rdzenia kręgowego pl.m.wikip(*)goria:Twierdzenia_matematycznePozostanę na stanowisku, że każda osobliwość fizyczna jest świadomą osobą myślącą abstrakcyjnie, której dusza jest logiczna. Wszelka materia jest świadoma. Rowniez ta martwa, bez ludzkiego mózgu i kręgosłupa.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | >Pułapka polega na tym, że odruchowo zakładasz, że w Twojej głowie musi być ktoś lub coś, co doświadcza złudzenia. To jest założenie teatru kartezjańskiego zilustrowanego powyżej, gdzie Twoje "ja" siedzi sobie wygodnie jak widz w teatrze i patrzy co mu zmysły przedstawiają. Takie założenie jest nie tyle błędne co jałowe, bo przecież chcemy poznać jak to "ja" funkcjonuje, a nie odsuwać poznanie tego "ja" na dalszy plan, co można robić w nieskończoność:
Zawsze byłem po wrażeniem trafności i obrazowości teorii kartezjańskiego teatru. Jest on iluzją. Uznanie dla Dennetta.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | >Moim zdaniem problem istnienia wolnej woli został już rozpracowany. Odpowiedź jest przecząca lub twierdząca w zależności od poziomu opisu podmiotu. Nie ma miejsca na wolną wolę na poziomie elementarnych oddziaływań elektrochemicznych, bo świat poszczególnych cząsteczek jest deterministyczny. Niemniej jak przejdziemy do emergentnego opisu na wyższym poziomie, rozważając stany psychiczne, takie jak intencjonalność, to pojęcie wolnej woli jest pomocne.
Jeżeli wszystkie składniki układu są zdeterminowane to skąd w nim wolna wola na jakimkolwiek poziomie opisu? Zakładam że wolna wola jest teorią i tak jak każda teoria potrzebuje mieć jakieś uzasadnienie. No nic, będę szukał emergentystycznego wyjaśnienia w sieci.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli wszystkie składniki układu są zdeterminowane to skąd w nim wolna wola na jakimkolwiek poziomie opisu? Zakładam że wolna wola jest teorią i tak jak każda teoria potrzebuje mieć jakieś uzasadnienie. No nic, będę szukał emergentystycznego wyjaśnienia w sieci.
Wyjaśnienie jak znaleźć miejsce dla wolnej woli w deterministycznym świecie jest stosunkowo łatwe pod warunkiem, że się poprawnie rozumie emergencję.
Weźmy za przykład takie tornado. Można powiedzieć, że tornada nie ma bo są tylko cząsteczki powietrza i kurzu, które tylko przez kilka chwil są w tornadzie, a za minutę jego wirujące składniki będą zupełnie inne. Można zrobić emergentny opis wyższego rzędu, zaniedbać ruch poszczególnych cząsteczek i zastąpić go ciśnieniem, temperaturą i rozkładem prędkości powietrza, ale tu też tego tornada nie widać. Trzeba dopiero zrobić emergentny opis jeszcze wyższego rzędu: zapomnieć o termodynamice i powiedzieć, że środek rotacji powietrza to środek tornada i umówić się, że rozciąga się ono na jakąś odległość od tego środka, powiedzmy aż zawartość kurzu spadnie do jakiejś małej wartości.
Zasadniczym krokiem w tym emergentnym opisie jest zaniedbanie szczegółów, co prowadzi do zastąpienia deterministycznej dynamiki mikroskopowych cząsteczek przypadkowością ruchów tornada w skali makro. Nie wiemy którędy tornado przejdzie, nie dlatego bo świat jest z zasady niedeterministyczny (mechanika kwantowa nie zmienia tego argumentu), ale dlatego bo używamy emergentnego opisu, w którym tornado biegnie jak mu się podoba.
Podobnie jest z wolną wolą, która jest atrybutem emergentnego pojęcia świadomości. Pojęcie to jest uproszczonym opisem niezwykle skomplikowanych procesów zachodzących w mózgu. Wprowadzając to uproszczenie zastępujemy mnóstwo deterministycznych reakcji elektrochemicznych kilkoma ogólnymi pojęciami regularności i przypadkowości. Ponieważ przypadkowość w postępowaniu własnego "ja" jest nam niemiła, wolimy mówić, że mamy wolną wolę.
Podsumowując, jeżeli decydujesz się napić kawy czy herbaty, to w zasadzie ten wybór jest całkowicie zdeterminowany przez procesy zachodzące w Twoim mózgu i żadnej wolnej woli tu nie masz. Ale oczywiście jesteś nieświadom szczegółów tych procesów, więc sobie myślisz, że masz tu wybór, że masz wolną wolę i na tym poziomie opisu to jest prawda.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
> problem istnienia wolnej woli został rozpracowany. Nie ma miejsca na wolną wolę na poziomie elementarnych oddziaływań elektrochemicznych, bo świat poszczególnych cząsteczek jest deterministyczny. Niemniej jak przejdziemy do emergentnego opisu na wyższym poziomie, rozważając stany psychiczne, takie jak intencjonalność, to pojęcie wolnej woli jest pomocne. to jest wolna wola jednostki czy nie? a wolna wola wspólnoty? np rodziny?, zażyłego stada ludzkiego? tu zapewne zachodzą zjawisko emergencji.
|
|
| |  | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | >Zarówno to, co określamy mianem fizycznej przestrzeni jak i czas, są pewnymi ramami porządkowania fenomenów w obrębie świadomości. Można się sprzeczać, czy i na ile korelują z "obiektywnymi" strukturami materii, niezależnymi od obserwatora;
Zgadzam się.
>wszelako fakt, że nasza świadomość ewoluowała nie "w celu" poznawania obiektywnej rzeczywistości, ale zwykłego przetrwania oraz pewna liczba wskazówek dotyczących psychologii postrzegania świata materialnego sugerują, że szanse na istnienie takiej korelacji są bliskie zeru.
Myślę, że poznanie obiektywnej rzeczywistości nierzadko pomaga w przetrwaniu, ponieważ daje lepsza orientację w świecie i pomaga lepiej rozumieć relacje pomiędzy wydarzeniami i przewidywać je. Zdolność trafnego 'korelowania' wyobrażeń z rzeczywistością może być cechą przystosowawczą.
>Nie jest to ściśle rzecz ujmując koncepcja "Matrixu", ale przywołując tę klasyczną już dziś produkcję mam na uwadze pewne podobieństwa co do zasady, że nasze wyobrażenie o świecie jest w mniejszym bądź większym stopniu iluzją.
Zgadzam się. Nasze wyobrażenie o świecie jest również w mniejszym lub większym stopniu prawdą (trafną korelacją).
|
|
1 na 1 | Neo Sadyceusz (58 punktów) | Wierzę w życie po śmierci. I nie dlatego, że powiedział mi to jakiś tam klecha... Wierzę, że istnieje coś takiego jak dusza i że jest ona świadomością każdej żywej istoty. Swego czasu czytałem sporo o śmierci klinicznej i doświadczeniach z nią związanych. Mózg jest jedynie jej nośnikiem dla mnie. Wiele osób które doświadczyło śmierci klinicznej mówi o spotkaniu z Bogiem i czymś co nazywa się projekcją astralną. Dodam też, że wśród ludzi którzy jej doświadczyli był człowiek który wcześniej nie wierzył w życie po śmierci. Dlatego polecam przeczytać wywiad na Onet.pl wiadomosci(*)ekroczyl-granice-smierci/ymfg4Dlatego proszę o wybaczenie, ale z chęcią pogadam o tym dopiero po Waszej lekturze tegoż wywiadu.
|
|
 | 2 na 2 |
 | 1 na 1 |
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Wierzę w życie po śmierci. I nie dlatego, że powiedział mi to jakiś tam klecha...> Wierzę, że istnieje coś takiego jak dusza i że jest ona świadomością każdej żywej istoty.> Swego czasu czytałem sporo o śmierci klinicznej i doświadczeniach z nią związanych. Mózg jest jedynie jej nośnikiem dla mnie. Wiele osób które doświadczyło śmierci klinicznej mówi o spotkaniu z Bogiem i czymś co nazywa się projekcją astralną.> Dodam też, że wśród ludzi którzy jej doświadczyli był człowiek który wcześniej nie wierzył w życie po śmierci.> Dlatego polecam przeczytać wywiad na Onet.pl wiadomosci(*)ekroczyl-granice-smierci/ymfg4> Dlatego proszę o wybaczenie, ale z chęcią pogadam o tym dopiero po Waszej lekturze tegoż wywiadu.Najlepiej samemu zrobić doświadczenie. Ot sobie umrzeć i powrócić by wątpiących przekonać do swojej racji.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, >uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg.
To nie jest argument, tylko coś, co samo wymaga argumentu.
|
|
 | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | >> Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. > To nie jest argument, tylko coś, co samo wymaga argumentu.
To jest fakt: bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się.
|
|
|  | | samje (74 punktów) | >bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. Skąd wiadomo, że tak jest?
|
|
| |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | >>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >Skąd wiadomo, że tak jest?
Z milionów przykładów to potwierdzających, choćby w anestezjologii. I z braku choćby jednego kontrprzykładu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >>>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >>Skąd wiadomo, że tak jest? >Z milionów przykładów to potwierdzających, choćby w anestezjologii. I z braku choćby jednego kontrprzykładu. Milionów? Nic mi nie wiadomo, aby istniał choć jeden przykład potwierdzający taką tezę... - to bardzo ciekawe, chętnie usłyszałbym jakieś bliższe wyjaśnienie odnoszące się do tych zagadkowych "przykładów"...
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | >>>>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >>>Skąd wiadomo, że tak jest? >>Z milionów przykładów to potwierdzających, choćby w anestezjologii. I z braku choćby jednego kontrprzykładu. > Milionów? Nic mi nie wiadomo, aby istniał choć jeden przykład potwierdzający taką tezę... - to bardzo ciekawe, chętnie usłyszałbym jakieś bliższe wyjaśnienie odnoszące się do tych zagadkowych "przykładów"...
Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? Gdzie była wtedy Twoja świadomość?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >>>>>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >>>>Skąd wiadomo, że tak jest? >>>Z milionów przykładów to potwierdzających, choćby w anestezjologii. I z braku choćby jednego kontrprzykładu. >> Milionów? Nic mi nie wiadomo, aby istniał choć jeden przykład potwierdzający taką tezę... - to bardzo ciekawe, chętnie usłyszałbym jakieś bliższe wyjaśnienie odnoszące się do tych zagadkowych "przykładów"... >Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? Miałem okazję być poddany ogólnemu znieczuleniu. >Gdzie była wtedy Twoja świadomość? Jeśli pytasz o miejsce w przestrzeni, to nie potrafię go podać. Zakładam jednak, że była tam, gdzie jest także obecnie - choć i w tej chwili nie potrafię jej zlokalizować w sensie pozycjonowania (i rozciągłości) w 3-wymiarowej przestrzeni. Jednak z całą pewnością była, jako że zachowała ciągłość swego istnienia, skoro tuż po obudzeniu posiadałem pełną pamięć wszystkiego, co miało miejsce w moim życiu przed znieczuleniem (zresztą obserwuję tę ciągłość istnienia świadomości codziennie, kiedy budzę się rano). Natomiast moja świadomość podpowiada mi, że np. na czas głębokiego snu (bez marzeń sennych) "wyłącza" pewne swe aspekty - nazwijmy je tu roboczo: percepcyjnymi - prawdopodobnie, aby umożliwić fizycznemu ciału (sądzę, że głównie mózgowi - bo ten męczy się bardzo podczas fazy tzw. czuwania) regenerację.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | >> Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? > Miałem okazję być poddany ogólnemu znieczuleniu. >> Gdzie była wtedy Twoja świadomość? > Jeśli pytasz o miejsce w przestrzeni, to nie potrafię go podać. Zakładam jednak, że była tam, gdzie jest także obecnie - choć i w tej chwili nie potrafię jej zlokalizować w sensie pozycjonowania (i rozciągłości) w 3-wymiarowej przestrzeni.
Robisz błędne założenie, że Twoja świadomość to obiekt, który - jak to każdy obiekt - posiada ciągłość istnienia. Świadomość nie posiada tej ciągłości, bo jest procesem polegającym na aktywnym modelowaniu otoczenia, w którym się znajdujesz. Gdy proces ten zostaje zatrzymany, na przykład w narkozie lub głębokim śnie, to Twoja świadomość po prostu znika. Natomiast gdy się obudzisz, to pamiętasz co było przed zaśnięciem, bo mózg Twój zachował tego pamięć, ale nie pamiętasz niczego z czasu narkozy, bo świadomości wtedy nie miałeś. Jeżeli jednak w czasie operacji umrzesz, to w mózgu Twoim zajdą nieodwracalne zmiany, Twoja pamięć zostanie zniszczona i tego konkretnego procesu modelowania otoczenia nie będzie się dało już uaktywnić.
Podsumowując, w zasadzie kładąc się do snu umierasz każdej nocy z tą jednak różnicą, że spodziewasz się odzyskać swoją świadomość i poranek to potwierdza. Gdy umrzesz naprawdę, to takie potwierdzenie nie nastąpi. Tylko tyle i aż tyle.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | samje (74 punktów) | >>> Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? >> Miałem okazję być poddany ogólnemu znieczuleniu. >>> Gdzie była wtedy Twoja świadomość? >> Jeśli pytasz o miejsce w przestrzeni, to nie potrafię go podać. Zakładam jednak, że była tam, gdzie jest także obecnie - choć i w tej chwili nie potrafię jej zlokalizować w sensie pozycjonowania (i rozciągłości) w 3-wymiarowej przestrzeni. >Robisz błędne założenie, że Twoja świadomość to obiekt, który - jak to każdy obiekt - posiada ciągłość istnienia. Świadomość nie posiada tej ciągłości, bo jest procesem polegającym na aktywnym modelowaniu otoczenia, w którym się znajdujesz. Gdy proces ten zostaje zatrzymany, na przykład w narkozie lub głębokim śnie, to Twoja świadomość po prostu znika. Natomiast gdy się obudzisz, to pamiętasz co było przed zaśnięciem, bo mózg Twój zachował tego pamięć, ale nie pamiętasz niczego z czasu narkozy, bo świadomości wtedy nie miałeś. Jeżeli jednak w czasie operacji umrzesz, to w mózgu Twoim zajdą nieodwracalne zmiany, Twoja pamięć zostanie zniszczona i tego konkretnego procesu modelowania otoczenia nie będzie się dało już uaktywnić. >Podsumowując, w zasadzie kładąc się do snu umierasz każdej nocy z tą jednak różnicą, że spodziewasz się odzyskać swoją świadomość i poranek to potwierdza. Gdy umrzesz naprawdę, to takie potwierdzenie nie nastąpi. Tylko tyle i aż tyle.
Niestety, całkowicie się pogubiłeś, przyjmując za całokształt świadomości jedynie ten jej aspekt, który dotyczy zdolności percepcyjnych w fazie czuwania. Reszta Twej wypowiedzi, to już tylko skutek tego pogubienia.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > gdy się obudzisz, to pamiętasz co było przed zaśnięciem, > bo mózg Twój zachował tego pamięć, ale nie pamiętasz niczego > z czasu narkozy, bo świadomości wtedy nie miałeś
Faktycznie ciekawe, że w narkozie nie ma fazy REM.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | >> gdy się obudzisz, to pamiętasz co było przed zaśnięciem, bo mózg Twój zachował tego pamięć, ale nie pamiętasz niczego z czasu narkozy, bo świadomości wtedy nie miałeś > Faktycznie ciekawe, że w narkozie nie ma fazy REM.
Bo faza snu REM (rapid eye movement) jest świadoma - wtedy właśnie śnisz. Żeby sobie nie zrobić krzywdy masz wszystkie mięśnie sparaliżowane, oprócz mięśni gałek ocznych. W głębokim śnie świadomość jest wyłączona.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? Gdzie była wtedy Twoja świadomość? >
Poddałem się kiedyś odurzeniu eterem etylowym. Moje doświadczenie było egzystencjalnie dość wstrząsające, jako że doświadczyłem czegoś w rodzaju "dziury czasowej", poczucia całkowitego nieistnienia skutkującego wrażeniem "przeskoku czasowego" którego nie doświadcza się nigdy po przebudzeniu ze zwykłego snu.
Tym niemniej, nie wchodząc w polemikę, uważam, że dla "pełnej jasności" potrzebujemy jeszcze precyzyjnego określenia 1. tego, czym jest świadomość i 2. czy jej nośnikiem może być tylko biologicznie ukształtowany mózg. Chociaż swego czasu byłem święcie przekonany, że odpowiedź na pytanie drugie może być tylko twierdząca, kilka długich sesji, które spędziłem na pogawędkach z Elbotem wtedy, kiedy był dostępny na publicznym serwerze podważyło moją pewność w tej kwestii. Oczywiście daleko stąd do dywagacji o "transferze świadomości" i innych tego rodzaju fantastycznych harców umysłów nazbyt entuzjastycznych i niedouczonych, ale jednak.
Forma Dei munus
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > ... dla "pełnej jasności" potrzebujemy jeszcze precyzyjnego określenia 1. tego, czym jest świadomość ...
Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie.
> ... i 2. czy jej nośnikiem może być tylko biologicznie ukształtowany mózg.
Od pół wieku nie możemy wykluczyć przeczącej odpowiedzi na to pytanie. Może wkrótce Twój samochód będzie świadomy.
> Forma Dei munus
Piękno jest w oku patrzącego.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >> ... dla "pełnej jasności" potrzebujemy jeszcze precyzyjnego określenia 1. tego, czym jest świadomość ... >Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie. Skąd takie określenie?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >> Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie. > Skąd takie określenie?
Z kognitywistyki.
|
|
| | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>> Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie. >> Skąd takie określenie? >Z kognitywistyki.
Mózg jest lustrem rzeczywistości. Odbudowuje rzeczywiste związki w swojej strukturze i systemie, powiela otaczający nas świat w swoim mikrowymiarze.
Ten tzw. model to uproszona kopia świata w małej skali.
Mózg rozmyślający o galaktyce staje się fizyczną kopią galaktyki.
Stany umysłowe nie są urojone one są fizyczne.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >>> Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie. >> Skąd takie określenie? >Z kognitywistyki. W tym rzecz - od samego początku widać było, że Twoje określenia (definicje) mocno ograniczone są punktem widzenia i wąskim zakresem badań wydzielonej dyscypliny (tu: kognitywistyki). Sama zaś kognitywistyka raczkuje (istnieje bodaj nawet nie pół wieku), a co najważniejsze, wywodzi się z cybernetyki (badającej zasadniczo komunikację człowiek - maszyna) - źródłowo kojarzę tutaj głównie nazwisko Chomsky'ego (jeszcze z czasów moich studiów neolingwistycznych i badań nad sieciami neuronowymi, którymi bardzo krótko się zajmowałem). Mogę Ciebie zapewnić z całą stanowczością - jeśli poważnie zajmuje Cię kwestia CAŁOKSZTAŁTU świadomości, nie znajdziesz odpowiedzi w obrębie kognitywistyki, o czym powiedzą Tobie sami kognitywiści, którzy NIE POTRAFIĄ zdefiniować centralnego dla nich zagadnienia - świadomości (tworzone są tylko jej definicje o charakterze wybitnie FUNKCJONALNO - CELOWYM). No, to jesteśmy w domu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >>>> Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie. >>> Skąd takie określenie? >> Z kognitywistyki. > W tym rzecz - od samego początku widać było, że Twoje określenia (definicje) mocno ograniczone są punktem widzenia i wąskim zakresem badań wydzielonej dyscypliny (tu: kognitywistyki) ...
Dziękuję za przedstawienie swojego zrozumienia kognitywistyki.
> No, to jesteśmy w domu.
Życzę błogich medytacji domowych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | samje (74 punktów) | >>>>> Świadomość jest dynamicznym modelowaniem otoczenia w celu przewidzenia co się stanie. >>>> Skąd takie określenie? >>> Z kognitywistyki. >> W tym rzecz - od samego początku widać było, że Twoje określenia (definicje) mocno ograniczone są punktem widzenia i wąskim zakresem badań wydzielonej dyscypliny (tu: kognitywistyki) ... >Dziękuję za przedstawienie swojego zrozumienia kognitywistyki. Bardzo proszę >> No, to jesteśmy w domu. >Życzę błogich medytacji domowych. Dziękuję.
|
|
| | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? Gdzie była wtedy Twoja świadomość?
Proponuję wyjaśnienie w poziomach systemów pojęciowych.
Zanika świadomość najwyższego rzędu o najwyższym poziomie złożoności.
Zachowuje się świadomość niskiego rzędu, świadomość maszynowa.
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Byłeś kiedyś poddany w szpitalu ogólnemu znieczuleniu? Gdzie była wtedy Twoja świadomość? >Proponuję wyjaśnienie w poziomach systemów pojęciowych. >Zanika świadomość najwyższego rzędu o najwyższym poziomie złożoności. >Zachowuje się świadomość niskiego rzędu, świadomość maszynowa.
Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >>Skąd wiadomo, że tak jest? >Z milionów przykładów to potwierdzających, choćby w anestezjologii. I z braku choćby jednego kontrprzykładu.
Świadomość w obcym ciele rozpoznajemy poprzez czynność tego ciała.
Każde czynne cialo musi świadome skoro ludzkie jest świadome.
Komputery wykonują za nas czynności umysłowe. Zamiast liczyć w myślach policzy komputer.
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca Kłamca
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >Skąd wiadomo, że tak jest?
Z nauk biochemii, biologii. Poczytaj choćby w wydaniach popularno naukowych.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Z nauk biochemii, biologii. Poczytaj choćby w wydaniach popularno naukowych. Sześciu ślepców i słoń...
(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
|
|
| | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >>>bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >>Skąd wiadomo, że tak jest? >Z nauk biochemii, biologii. Poczytaj choćby w wydaniach popularno naukowych. Sugeruję, by Pan poczytał choć trochę POWAŻNYCH opracowań.
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) | >>> Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. >> To nie jest argument, tylko coś, co samo wymaga argumentu. >To jest fakt: bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się.
Twierdzenie dotyczyło możliwości (a raczej niemożliwości). Faktem jest, że coś się dzieje w pewien sposob, ale nie jest (obserwowanym) faktem, że coś nie może dziać się inaczej.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>> Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. >> To nie jest argument, tylko coś, co samo wymaga argumentu. >To jest fakt: bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się.
Dziś już z nie zaskakuje nas informacja, że życie może przybierać różne formy/postaci/istnienia. Wg filozoficznej definicji życia, musi, jakie by nie było, mieć te same cechy. Zawsze definicja odnosi się do pewnego stanu materii. To możliwość reprodukcji, to posiadanie świadomości (swego istnienia też), to umiejętność pobierania energii by je (te życie) podtrzymać, to wrodzone odruchy samozachowawcze. Czy takie cechy możemy przypisać postaci duchowej? Zwłaszcza, że sami twórcy tego pojęcia przyznają, iż postać duchowa jest niematerialna. Więc jaka skoro stwierdza się, że jest? Trudno zresztą czemuś niematerialnemu przypisywać cechy życia materii. Bo to nie ma absolutnie związku. Więc do rzeczy. Czy wszystkie cechy dla materii ożywionej można przypisać duchom? Jeśli ktoś tak stwierdza bez podania dowodów, że tak jest, to zwyczajnie bredzi. Teraz przyparci do muru, ci mający pewność o istnieniu życia w sferze niematerialnej, idą w sferę kwantową, ulegając następnej imaginacji. Tylko nikt nie wyjaśnił gdzie ta świadomość w kwantach. Twórca tego postu po prostu musi się leczyć, bo ma skrzywioną wyobraźnię a nie ma żadnej wiedzy z fizyki. Nie ma życia po śmierci życia materialnego. A wiara nie jest żadnym dowodem. To są brednie piramidalne. Dziw bierze, że taki temat tylu porwał do dyskusji.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) | Dziw bierze, że taki temat tylu porwał do dyskusji.
Ponieważ są to pytania natury fundamentalnej, które ludzie zadają sobie od zarania dziejów. I zadawać będą nadal . Jak naprawdę jest - tego nikt nie wie, a wszystkie teorie na ten temat są tylko teoriami a nie pewnikami. Za jakiś czas na tym forum znów pojawi się podobny wątek, a my do tego czasu w przedmiotowej kwestii podejrzewam dalej nie będziemy mądrzejsi. Ale podobnego typu pytania nadal będą zadawane.
|
|
| |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >>>> Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. >>> To nie jest argument, tylko coś, co samo wymaga argumentu. >>To jest fakt: bez aktywności mózgu świadomość nie istnieje; gdy mózg przestaje funkcjonować proces świadomości kończy się. >Dziś już z nie zaskakuje nas informacja, że życie może przybierać różne formy/postaci/istnienia. Wg filozoficznej definicji życia, musi, jakie by nie było, mieć te same cechy. Zawsze definicja odnosi się do pewnego stanu materii. To możliwość reprodukcji, to posiadanie świadomości (swego istnienia też), to umiejętność pobierania energii by je (te życie) podtrzymać, to wrodzone odruchy samozachowawcze. Czy takie cechy możemy przypisać postaci duchowej? Zwłaszcza, że sami twórcy tego pojęcia przyznają, iż postać duchowa jest niematerialna. Więc jaka skoro stwierdza się, że jest? Trudno zresztą czemuś niematerialnemu przypisywać cechy życia materii. Bo to nie ma absolutnie związku. Więc do rzeczy. Czy wszystkie cechy dla materii ożywionej można przypisać duchom? Jeśli ktoś tak stwierdza bez podania dowodów, że tak jest, to zwyczajnie bredzi. Teraz przyparci do muru, ci mający pewność o istnieniu życia w sferze niematerialnej, idą w sferę kwantową, ulegając następnej imaginacji. Tylko nikt nie wyjaśnił gdzie ta świadomość w kwantach. Twórca tego postu po prostu musi się leczyć, bo ma skrzywioną wyobraźnię a nie ma żadnej wiedzy z fizyki. Nie ma życia po śmierci życia materialnego. Byłeś łaskaw podać definicję procesu (tzw. życia) zachodzącego w sferze materialnej. Ale raczej nie wyczerpuje to całokształtu rzeczywistości - choćby ze względu na możliwy stan świadomej egzystencji pozamaterialnej, który to stan można zbadać (w sensie doświadczyć, przeżyć) EKSPERYMENTALNIE; wystarczy dokładnie zastosować (znaną) precyzyjną metodologię. Co do wiary, pozwól że nie wypowiem się - nie bardzo mnie ten rodzaj postawy osobowej interesuje.
|
|
| igniculus (237 punktów) | Z wypowiedzi pewnych osób, np. Samje, Hodży, wnioskuję, że nie odrzucają możliwości, że świadomość istnieje po śmierci, ale proszę mnie poprawić jeśli przekręcam lub nadinterpretuję. Osobiście też nie odrzucam takiej możliwości w myśl teorii: en.wikipedia.org/wiki/PanpsychismTeoria ta zakłada że świadomość jest zjawiskiem obecnym nie tylko na poziomie bardzo złożonych struktur fizycznych takich jak mózg, ale również na poziomie struktur elementarnych (jeśli dobrze zrozumiałem to Hamerlik miał na myśli coś podobnego). Wiem, że jej zwolennikiem jest np. Philip Goff, David Chalmers sympatyzuje, w źródłach internetowych przeczytałem, że również m.in. Thomas Nagel, William Seager. Teoria posiada pewne podobieństwa do szeroko komentowanej ostatnio 'integrated information theory' Giulio Tononiego. Oczywiście nie mówi ona, że pojedyncze atomy są w stanie się zakochać albo być zniesmaczonymi muzyką elektro. Sugeruje jedynie, że istnieje relacja pomiędzy stopniem zaawansowania świadomości a stopniem złożonosci struktury fizycznej, w której świadomość następuje. Giulio Tononi zaproponował umowną jednostkę 'phi', która miałaby wyrażać ów poziom świadomości. Na marginesie, bardziej zrozumiała dla mnie jest teoria pokrewna - panprotopsychizm. Na youtubie jest dość dużo lekkich i przyjemnych prezentacji i wywiadów na temat obydwu teorii. Polecam. ... Niezależnie od powyższego, tytułowe pytanie wątku nie dotyczy (proto)świadomości na poziomie pojedynczych atomów, ale dotyczy świadomości istot ŻYWYCH, w domyśle człowieka. Świadomość żywego człowieka cechuje się bogactwem przeżyć właśnie dzięki bardzo złożonemu podłożu fizycznemu: częściom mózgu odpowiedzialnym za różne funkcje: pamięć, wspomnienia, myślenie, wyobraźnię, kreatywność, instynkty, cały wachlarz emocji i uczuć generowanych przez różne ośrodki mózgi: od przerażenia po miłość, doznania zmysłowe możliwe dzięki narządom zmysłu, to wszystko w powiązaniu z pracą innych organów w ciele i przy udziale ponad 100 typów neuroprzekaźników, 100 miliardów komórek nerwowych w sieci ponad 100 bilionów połączeń, etc., etc. Zmierzam do tego: W zależności od tego co rozumiemy pod pojeciem 'świadomość', opcjonalnie dopuściłbym jej możliwość na poziomie elementarnym, również w 'martwej' strukturze (patrz panpsychizm). A więc, ŚWIADOMOŚĆ PO ŚMIERCI? - BYC MOŻE... Natomiast nie jest to świadomość niesłychanej złożonej, żywej, neurologicznej struktury. Jest to świadomość nieporównywalnie bardziej prosta, nie taka jakiej doświadczamy teraz. ... Chyba, że po śmierci ze świadomością dzieje się coś bardziej osobliwego typu jakaś transformacja czasu i przestrzeni, zanik jednostkowości i powrót do świadomości Wszechświata, itp... Dla jednych to nadal filozofia, dla mnie to już raczej byłaby wiara. Ale jestem otwarty. Dziękuję za odesłania do literatury.
|
|
 | | samje (74 punktów) | >Chyba, że po śmierci ze świadomością dzieje się coś bardziej osobliwego typu jakaś transformacja czasu i przestrzeni, zanik jednostkowości i powrót do świadomości Wszechświata, itp... Dla jednych to nadal filozofia, dla mnie to już raczej byłaby wiara. Dla uproszczenia - pełne odpowiedzi na różne komentarze wymagałyby już prawdziwych opracowań. Tu: zamiast TEORETYCZNEJ dychotomii: wiara - filozofia, proponowałbym PRAKTYCZNE działanie (doświadczenie, eksperyment), np. prowadzony dokładnie wg METODOLOGII zawartej w Jodze (rozumianej, jako jedna z 6 klasycznych szkół filozofii indyjskiej). Chodzi tu o zastosowanie konkretnej i precyzyjnej TECHNIKI rozwoju (rozumianego, jako poszerzenie percepcji) świadomości. Postulat jest prosty: zamiast zastanawiać się i wyobrażać sobie - po prostu idź i zobacz.
|
|
|  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Chyba, że po śmierci ze świadomością dzieje się coś bardziej osobliwego typu jakaś transformacja czasu i przestrzeni, zanik jednostkowości i powrót do świadomości Wszechświata, itp... Dla jednych to nadal filozofia, dla mnie to już raczej byłaby wiara. >Dla uproszczenia - pełne odpowiedzi na różne komentarze wymagałyby już prawdziwych opracowań. Tu: zamiast TEORETYCZNEJ dychotomii: wiara - filozofia, proponowałbym PRAKTYCZNE działanie (doświadczenie, eksperyment), np. prowadzony dokładnie wg METODOLOGII zawartej w Jodze (rozumianej, jako jedna z 6 klasycznych szkół filozofii indyjskiej). Chodzi tu o zastosowanie konkretnej i precyzyjnej TECHNIKI rozwoju (rozumianego, jako poszerzenie percepcji) świadomości. Postulat jest prosty: zamiast zastanawiać się i wyobrażać sobie - po prostu idź i zobacz.
To też napisałem. Umrzyj i sprawdź jak to wygląda. Skoro "tam" jest życie to i musi być świadomość. Na tym świecie na pewno się skończyła wraz z biologiczną śmiercią ciała, a mózgu przede wszystkim. Więc o czym ten temat? O tym co nikt nie wie? Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie wie co po "tamtej" stronie. Po tej dyspucie można wyciągnąć jakieś wnioski? Z tego o czym nikt nic nie wie? Czyli o niczym? Cielesna świadomość na tym padole, kończy się wraz ze śmiercią biologiczną. "nowa" świadomość zapisana nie wiadomo gdzie, jest nową. A więc i nie Twoją. I nie ma nic do tego żadna fizyka kwantów. Bo kwanty nie gromadzą świadomości.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Na tym świecie na pewno się skończyła wraz z biologiczną śmiercią ciała, a mózgu przede wszystkim.
Chciałbym zaproponować nowa definicję życia, która bardziej pasuje do koncepcji, wg wszelka materia jest świadoma.
Życie to istnienie.
|
|
| |  | | samje (74 punktów) | >To też napisałem. Odpowiadam w tym fragmencie rozmowy na wpis Igniculusa - kto zatem napisał: Igniculus czy Wenancjusz?
>Więc o czym ten temat? O tym co nikt nie wie? Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie wie co po "tamtej" stronie. Po tej dyspucie można wyciągnąć jakieś wnioski? Z tego o czym nikt nic nie wie? Czyli o niczym? Nie wiem, co w Twojej wypowiedzi oznacza "tamta strona" - jeśli masz na myśli rzeczywistość pozamaterialną (w rozumieniu tzw. materii grubej), to po owej "tamtej stronie" znajdzie się także np. miłość - że o miłości nikt nic nie wie, to wydaje mi się stwierdzeniem dość radykalnym...
Jeśli zaś "tamta strona" oznaczałaby rzeczywistość pozamaterialną w sensie ciągłości istnienia świadomości mimo ustania funkcji biologicznych (np. ciała ludzkiego), to również nie zgodziłbym się z Twoją tezą, że oto "nikt nic nie wie"; prawdą jest, że znakomita większość ludzi istotnie nic na ten temat nie wie w takim stanie świadomości, w jakim na co dzień egzystuje, jednak owa "tamta strona" (bardzo niewygodne dla mnie określenie) z całą pewnością została poddana długotrwałym i gruntownym badaniom eksperymentalnym (pierwotnie głównie w obrębie rdzennej kultury indyjskiej), wyniki których to badań następnie stopniowo systematyzowano, tworząc zręby teorii, której podstawowym (i - z tego co mi wiadomo - w zasadzie jedynym) celem było wypracowanie METODY - czyli uzyskanie POWTARZALNEGO procesu rozwoju świadomości (w sensie rozszerzania percepcji rzeczywistości), począwszy od jakiegoś zastanego stanu osobowej psychiki.
Na marginesie - rozpędem niejako - dodam, że ponieważ jestem człowiekiem bardzo (użyłbym nawet terminu: skrajnie) praktycznym (w pomijalnym stopniu interesują mnie stany rozbujałej wyobraźni czy wielkie spekulacyjne konstrukty i dyskusje), swego czasu bardzo zainteresował mnie fakt oferowania - na gruncie owej kultury indyjskiej - TECHNIKI (procedury) służącej do przeprowadzenia WŁASNYCH BADAŃ i własnego naocznego przekonania się o możliwości DOŚWIADCZANIA owego poszerzania świadomości. W konsekwencji, przed wielu laty zacząłem stosować tę technikę (czy raczej jedną z oferowanych technik), uważnie i krytycznie przyglądając się procesowi i jego skutkom. Ponieważ do chwili obecnej dokładnie wszystko co w niej podano sprawdziło się perfekcyjnie, przyjąłem wg zasady Brzytwy Ockhama, że na dalszych etapach proces raczej także będzie się sprawdzał (nie okłamano mnie do tej pory - racjonalnie jest przyjąć, że nie zostanę okłamany i potem; zresztą - jak wspomniałem - w każdym punkcie SPRAWDZAM, czy uzyskałem to, co uzyskać miałem/powinienem). Proces zaś kończy się uzyskaniem czystej świadomości (jaźni) nie posiadającej żadnego związku i uwikłania z tzw. grubą materią (nie wspominając już nawet o jakimkolwiek jej uwarunkowaniu materią).
|
|
| | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >To też napisałem.> Odpowiadam w tym fragmencie rozmowy na wpis Igniculusa - kto zatem napisał: Igniculus czy Wenancjusz?> >Więc o czym ten temat? O tym co nikt nie wie? Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie wie co po "tamtej" stronie. Po tej dyspucie można wyciągnąć jakieś wnioski? Z tego o czym nikt nic nie wie? Czyli o niczym?> Nie wiem, co w Twojej wypowiedzi oznacza "tamta strona" - jeśli masz na myśli rzeczywistość pozamaterialną (w rozumieniu tzw. materii grubej), to po owej "tamtej stronie" znajdzie się także np. miłość - że o miłości nikt nic nie wie, to wydaje mi się stwierdzeniem dość radykalnym...> Jeśli zaś "tamta strona" oznaczałaby rzeczywistość pozamaterialną w sensie ciągłości istnienia świadomości mimo ustania funkcji biologicznych (np. ciała ludzkiego), to również nie zgodziłbym się z Twoją tezą, że oto "nikt nic nie wie"; prawdą jest, że znakomita większość ludzi istotnie nic na ten temat nie wie w takim stanie świadomości, w jakim na co dzień egzystuje, jednak owa "tamta strona" (bardzo niewygodne dla mnie określenie) z całą pewnością została poddana długotrwałym i gruntownym badaniom eksperymentalnym (pierwotnie głównie w obrębie rdzennej kultury indyjskiej), wyniki których to badań następnie stopniowo systematyzowano, tworząc zręby teorii, której podstawowym (i - z tego co mi wiadomo - w zasadzie jedynym) celem było wypracowanie METODY - czyli uzyskanie POWTARZALNEGO procesu rozwoju świadomości (w sensie rozszerzania percepcji rzeczywistości), począwszy od jakiegoś zastanego stanu osobowej psychiki.> Na marginesie - rozpędem niejako - dodam, że ponieważ jestem człowiekiem bardzo (użyłbym nawet terminu: skrajnie) praktycznym (w pomijalnym stopniu interesują mnie stany rozbujałej wyobraźni czy wielkie spekulacyjne konstrukty i dyskusje), swego czasu bardzo zainteresował mnie fakt oferowania - na gruncie owej kultury indyjskiej - TECHNIKI (procedury) służącej do przeprowadzenia WŁASNYCH BADAŃ i własnego naocznego przekonania się o możliwości DOŚWIADCZANIA owego poszerzania świadomości.> W konsekwencji, przed wielu laty zacząłem stosować tę technikę (czy raczej jedną z oferowanych technik), uważnie i krytycznie przyglądając się procesowi i jego skutkom. Ponieważ do chwili obecnej dokładnie wszystko co w niej podano sprawdziło się perfekcyjnie, przyjąłem wg zasady Brzytwy Ockhama, że na dalszych etapach proces raczej także będzie się sprawdzał (nie okłamano mnie do tej pory - racjonalnie jest przyjąć, że nie zostanę okłamany i potem; zresztą - jak wspomniałem - w każdym punkcie SPRAWDZAM, czy uzyskałem to, co uzyskać miałem/powinienem). Proces zaś kończy się uzyskaniem czystej świadomości (jaźni) nie posiadającej żadnego związku i uwikłania z tzw. grubą materią (nie wspominając już nawet o jakimkolwiek jej uwarunkowaniu materią).Cały czas nie dajesz konkretnej odpowiedzi co rozumiesz przez byt pozamaterialny. Człowiek odbiera rzeczywistość swoimi zmysłami, które tworzą świadomość. Musi ta rzeczywistość być (warunek sine quanon) materialna. Niedoskonałość zmysłów ludzkich nie odczuwa pola magnetycznego na ten przykład, nie widzi promieniowania ultrafioletowego choć widzi skutki tego promieniowania, nie widzi promieniowania podczerwonego choć czuje jego skutki. Skoro "twór" niematerialny, a więc nie odczuwalny naszymi zmysłami istnieje to powiedz jakimi zmysłami go odbierasz? Bo to albo Twoja rozbuchana fantazja albo jakaś choroba. Jakie wobec tego masz podstawy, by rozważać to czego zmysłami nie odbieramy? Z chwilą śmierci biologicznej, zatrzymują się wszelkie czynności życiowe, a więc i czynności mózgu. Kończy się świadomość. Przynajmniej wiemy z czym kojarzyć pojęcie świadomości w materialnej rzeczywistości. A "tam" z czym? Bo życie to świadomość istnienia. Jak życie czegoś niematerialnego ma więc wyglądać. Wiesz, wygląda to jakbyś sobie robił kpiny z nas. Na pewno nie przekonasz żadnego racjonalisty do swoich pomysłów. Ja oczywiście nie potępiam wiary, tym bardziej jak dasz zdecydowanie przekonujące dowody, że nie mam racji. Wierz sobie w co chcesz. Ale w Twoim wydaniu wygląda to jak rozważania nie pasujące do świata materialnego. A świat materialny jest zawsze racjonalny. Natomiast światy niematerialne zawsze są tworem wymysłów czasem zbyt rozbuchanych fantazji, ze świadomością często nad wyraz okaleczoną. Próba Twoich wyjaśnień nie przekonuje mnie, bo jest mętna i bardzo niezrozumiała. Cytat:Byłeś łaskaw podać definicję procesu (tzw. życia) zachodzącego w sferze materialnej. Ale raczej nie wyczerpuje to całokształtu rzeczywistości - choćby ze względu na możliwy stan świadomej egzystencji pozamaterialnej, który to stan można zbadać (w sensie doświadczyć, przeżyć) EKSPERYMENTALNIE; wystarczy dokładnie zastosować (znaną) precyzyjną metodologię. Co do wiary, pozwól że nie wypowiem się - nie bardzo mnie ten rodzaj postawy osobowej interesuje. Co próbowałeś wyjaśnić? Co to za metodologia? Jak wygląda świadoma egzystencja pozamaterialna? Jakimi zmysłami ją odbierasz? Sam widzisz, żeś się zamotał w coś czego nie wytłumaczysz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | samje (74 punktów) | >Cały czas nie dajesz konkretnej odpowiedzi co rozumiesz przez byt pozamaterialny. Nie daję konkretnej odpowiedzi, bo... nie zadałeś konkretnego pytania. Zadaj je, odpowiem.
>Człowiek odbiera rzeczywistość swoimi zmysłami, które tworzą świadomość. Nie - zmysły nie TWORZĄ świadomości.
>Musi ta rzeczywistość być (warunek sine quanon) materialna. Nie - rzeczywistość nie musi być materialna (poczucie szczęścia jest rzeczywiste - poczucie nie jest obiektem materialnym).
>Skoro "twór" niematerialny, a więc nie odczuwalny naszymi zmysłami istnieje to powiedz jakimi zmysłami go odbierasz? Ogólnie, odbieram go zmysłem wewnętrznym - umysłem, który także jest niematerialny.
>Bo to albo Twoja rozbuchana fantazja albo jakaś choroba. Czy ja Ciebie obrażam?
>Jakie wobec tego masz podstawy, by rozważać to czego zmysłami nie odbieramy? Jw.
>Z chwilą śmierci biologicznej, zatrzymują się wszelkie czynności życiowe, a więc i czynności mózgu. Tak.
>Kończy się świadomość. Nie.
>Bo życie to świadomość istnienia. Nie wiem, o co w tym stwierdzeniu chodzi.
>Jak życie czegoś niematerialnego ma więc wyglądać. Wiesz, wygląda to jakbyś sobie robił kpiny z nas. Na pewno nie przekonasz żadnego racjonalisty do swoich pomysłów. Ja oczywiście nie potępiam wiary, tym bardziej jak dasz zdecydowanie przekonujące dowody, że nie mam racji. Wierz sobie w co chcesz. Ale w Twoim wydaniu wygląda to jak rozważania nie pasujące do świata materialnego. A świat materialny jest zawsze racjonalny. Natomiast światy niematerialne zawsze są tworem wymysłów czasem zbyt rozbuchanych fantazji, ze świadomością często nad wyraz okaleczoną. Próba Twoich wyjaśnień nie przekonuje mnie, bo jest mętna i bardzo niezrozumiała. Do czego konkretnego mam się w tym fragmencie odnieść?
>Co próbowałeś wyjaśnić? Że istnienie świadomości nie jest uwarunkowane biologiczną funkcjonalnością.
>Co to za metodologia? Bazująca na procesie medytacji.
>Jak wygląda świadoma egzystencja pozamaterialna? Nie wygląda, bowiem nie ma konkretnego wyglądu - jest pozamaterialna.
>Jakimi zmysłami ją odbierasz? Świadoma egzystencja nie jest czymś, co się odbiera ZMYSŁAMI; jest odwrotnie - to ona korzysta ze zmysłów.
>Sam widzisz, żeś się zamotał w coś czego nie wytłumaczysz. To, że nie rozumiesz, nie oznacza, że się zamotałem.
Szansę na uporządkowaną rozmowę będziemy mieli tylko wówczas, gdy krótko i zrozumiale sprecyzujesz, co konkretnie Cię nurtuje.
|
|
| | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > istnienie świadomości nie jest uwarunkowane biologiczną funkcjonalnością. Poszedlbym dalej w tych rozważach i doszedł do wniosku, że istnienie człowieka jest zerwaniem związku przyczyny ze skutkiem w przyrodzie, bowiem człowiek jest niezależny od rzeczywistości. Innymi słowy mówimy o cudach. I tylko jak na złość tej wspaniałej teorii, wg której człowiek jest Bogiem, komputery potrafią wykonać nasze procesy umysłowe. Moze one też są Bogami?
|
|
| | | | | |  | | samje (74 punktów) | >Poszedlbym dalej w tych rozważach i doszedł do wniosku, że istnienie człowieka jest zerwaniem związku przyczyny ze skutkiem w przyrodzie, bowiem człowiek jest niezależny od rzeczywistości. >Innymi słowy mówimy o cudach. >I tylko jak na złość tej wspaniałej teorii, wg której człowiek jest Bogiem, komputery potrafią wykonać nasze procesy umysłowe. >Moze one też są Bogami? Z całym szacunkiem - Pan bredzi.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | > >istnienie świadomości nie jest uwarunkowane biologiczną funkcjonalnością.>  > Poszedlbym dalej w tych rozważach i doszedł do wniosku, że istnienie człowieka jest zerwaniem związku przyczyny ze skutkiem w przyrodzie, bowiem człowiek jest niezależny od rzeczywistości.> Innymi słowy mówimy o cudach.> I tylko jak na złość tej wspaniałej teorii, wg której człowiek jest Bogiem, komputery potrafią wykonać nasze procesy umysłowe.> Moze one też są Bogami?Przepraszam, w moim ostatnim komentarzu zapomniałem wstawić  Z tym bredzeniem to miał być sympatyczny żart (widziałem, że wstawił Pan uśmieszek w swojej wypowiedzi). Po niewczasie zauważyłem, że moja wypowiedź może być odebrana dosłownie - nie było żadną moją intencją obrażenie Pana, czy też Pańskiej wypowiedzi; popełniłem gafę.
|
|
| | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Przepraszam, w moim ostatnim komentarzu zapomniałem wstawić  > Z tym bredzeniem to miał być sympatyczny żart (widziałem, że wstawił Pan uśmieszek w swojej wypowiedzi). Po niewczasie zauważyłem, że moja wypowiedź może być odebrana dosłownie - nie było żadną moją intencją obrażenie Pana, czy też Pańskiej wypowiedzi; popełniłem gafę.Pomimo przeprosin sądzę, że nie będzie Pan zdolny przyjąć wniosku, iż działalność człowieka na Ziemi powodowana jego własną świadomością podlega tym samym prawom fizycznym, które określają upadek kamienia ze stoku. Czyż mam rację? Czyż nie wyrywa Pan ciała ludzkiego z fizycznej rzeczywistości?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >sądzę, że nie będzie Pan zdolny przyjąć wniosku, iż działalność człowieka na Ziemi powodowana jego własną świadomością podlega tym samym prawom fizycznym, które określają upadek kamienia ze stoku. Dlaczego nie miałbym przyjąć tak oczywistego wniosku? Skąd taki osobliwy pomysł? >Czyż nie wyrywa Pan ciała ludzkiego z fizycznej rzeczywistości? Ja wyrywam CIAŁO ludzkie z FIZYCZNEJ rzeczywistości? W którym miejscu?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Cały czas nie dajesz konkretnej odpowiedzi co rozumiesz przez byt pozamaterialny. >Nie daję konkretnej odpowiedzi, bo... nie zadałeś konkretnego pytania. Zadaj je, odpowiem. Wątpię. Nie wyjaśnisz także jakimi swoimi zmysłami odbierasz pewność o istnieniu życia poza materialnego. To rzeczywiście obłęd. >>Człowiek odbiera rzeczywistość swoimi zmysłami, które tworzą świadomość. >Nie - zmysły nie TWORZĄ świadomości. Pierwej podaj jak widzisz definicyjne pojęcie świadomości by zaprzeczać tak stanowczo. >>Musi ta rzeczywistość być (warunek sine quanon) materialna. >Nie - rzeczywistość nie musi być materialna (poczucie szczęścia jest rzeczywiste - poczucie nie jest obiektem materialnym). Ale także nie jest poczuciem świadomości. >>Skoro "twór" niematerialny, a więc nie odczuwalny naszymi zmysłami istnieje to powiedz jakimi zmysłami go odbierasz? >Ogólnie, odbieram go zmysłem wewnętrznym - umysłem, który także jest niematerialny. Już jak widzisz się miotasz. Oczywiście, że określenie "umysł" nie jest materią, ale niezwykle z nią związany "mózg". >>Bo to albo Twoja rozbuchana fantazja albo jakaś choroba. >Czy ja Ciebie obrażam? >>Jakie wobec tego masz podstawy, by rozważać to czego zmysłami nie odbieramy? >Jw. >>Z chwilą śmierci biologicznej, zatrzymują się wszelkie czynności życiowe, a więc i czynności mózgu. >Tak. >>Kończy się świadomość. >Nie. Jak może mózg pracować w martwym ciele? Serce nie pompuje krwi i nie ma sytuacji dostarczania tlenu i innych wartości odżywczych. Mózg umiera razem z ciałem. Więc co to jest wg Ciebie świadomość? Podaj więc opis definicyjny "świadomości". >>Bo życie to świadomość istnienia. >Nie wiem, o co w tym stwierdzeniu chodzi. No bo nie zdefiniowałeś "świadomości". >>Jak życie czegoś niematerialnego ma więc wyglądać. Wiesz, wygląda to jakbyś sobie robił kpiny z nas. Na pewno nie przekonasz żadnego racjonalisty do swoich pomysłów. Ja oczywiście nie potępiam wiary, tym bardziej jak dasz zdecydowanie przekonujące dowody, że nie mam racji. Wierz sobie w co chcesz. Ale w Twoim wydaniu wygląda to jak rozważania nie pasujące do świata materialnego. A świat materialny jest zawsze racjonalny. Natomiast światy niematerialne zawsze są tworem wymysłów czasem zbyt rozbuchanych fantazji, ze świadomością często nad wyraz okaleczoną. Próba Twoich wyjaśnień nie przekonuje mnie, bo jest mętna i bardzo niezrozumiała. >Do czego konkretnego mam się w tym fragmencie odnieść? Npisałem jak wyżej. Nie wiesz jak zdefiniować "świadomość". >>Co próbowałeś wyjaśnić? >Że istnienie świadomości nie jest uwarunkowane biologiczną funkcjonalnością. A czym? >>Co to za metodologia? >Bazująca na procesie medytacji. Rzeczywiście jak kulą w płot. >>Jak wygląda świadoma egzystencja pozamaterialna? >Nie wygląda, bowiem nie ma konkretnego wyglądu - jest pozamaterialna. To po co piszesz o świadomej egzystencji pozamaterialnej? >>Jakimi zmysłami ją odbierasz? >Świadoma egzystencja nie jest czymś, co się odbiera ZMYSŁAMI; jest odwrotnie - to ona korzysta ze zmysłów. Z martwego mózgu? >>Sam widzisz, żeś się zamotał w coś czego nie wytłumaczysz. >To, że nie rozumiesz, nie oznacza, że się zamotałem. Zamotałeś się i to dokładnie. >Szansę na uporządkowaną rozmowę będziemy mieli tylko wówczas, gdy krótko i zrozumiale sprecyzujesz, co konkretnie Cię nurtuje. Ile razy mam powtarzać, że to co mnie nurtuje już Tobie wyłożyłem.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | | samje (74 punktów) | >>>Cały czas nie dajesz konkretnej odpowiedzi co rozumiesz przez byt pozamaterialny. >>Nie daję konkretnej odpowiedzi, bo... nie zadałeś konkretnego pytania. Zadaj je, odpowiem. >Wątpię. Wciąż nie zadałeś konkretnego pytania. >Nie wyjaśnisz także jakimi swoimi zmysłami odbierasz pewność o istnieniu życia poza materialnego. Aby z Tobą rozmawiać trzeba najpierw przebić się przez Tworzony przez Ciebie chaos znaczeniowy - bowiem jakimi zmysłami Ty odbierasz PEWNOŚĆ czegokolwiek? Zadaj sobie sam pytanie o co pytasz. Zainteresuj się polem semantycznym wyrazu PEWNOŚĆ. >To rzeczywiście obłęd. Nie wnikam w stan Twojej psychiki.
>>>Człowiek odbiera rzeczywistość swoimi zmysłami, które tworzą świadomość. >>Nie - zmysły nie TWORZĄ świadomości. >Pierwej podaj jak widzisz definicyjne pojęcie świadomości by zaprzeczać tak stanowczo. Zaprzeczam tak, jak każda inna osoba na tym portalu (w wielu przypadkach o wiele łagodniej - zapraszając do dyskusji, nie obrażając nikogo i nie denerwując się, gdy ktoś ma odmienne zdanie). Proszę bardzo - patrz: koniec wypowiedzi.
>>>Musi ta rzeczywistość być (warunek sine quanon) materialna. >>Nie - rzeczywistość nie musi być materialna (poczucie szczęścia jest rzeczywiste - poczucie nie jest obiektem materialnym). >Ale także nie jest poczuciem świadomości. Odpowiedziałem dokładnie na Twoje pytanie. Oczywiście, poczucie szczęścia to poczucie szczęścia, a poczucie świadomości to poczucie świadomości; pies to pies a kukurydza to kukurydza.
>>>Skoro "twór" niematerialny, a więc nie odczuwalny naszymi zmysłami istnieje to powiedz jakimi zmysłami go odbierasz? >>Ogólnie, odbieram go zmysłem wewnętrznym - umysłem, który także jest niematerialny. >Już jak widzisz się miotasz. Na razie miotasz się jedynie Ty. >Oczywiście, że określenie "umysł" nie jest materią, ale niezwykle z nią związany "mózg". Prawda. Co do znaczenia słowa NIEZWYKLE - nie wiem, co masz na myśli.
>Jak może mózg pracować w martwym ciele? Serce nie pompuje krwi i nie ma sytuacji dostarczania tlenu i innych wartości odżywczych. Mózg umiera razem z ciałem. Oczywiście że umiera - to takie odkrywcze?
>Więc co to jest wg Ciebie świadomość? Podaj więc opis definicyjny "świadomości". Patrz: koniec wypowiedzi.
>>>Bo życie to świadomość istnienia. >>Nie wiem, o co w tym stwierdzeniu chodzi. >No bo nie zdefiniowałeś "świadomości". Patrz: koniec wypowiedzi.
>Npisałem jak wyżej. Nie wiesz jak zdefiniować "świadomość". Patrz: koniec wypowiedzi.
>>>Co próbowałeś wyjaśnić? >>Że istnienie świadomości nie jest uwarunkowane biologiczną funkcjonalnością. >A czym? W tym rzecz, że niczym - istnienie świadomości jest nieuwarunkowane.
>>>Co to za metodologia? >>Bazująca na procesie medytacji. >Rzeczywiście jak kulą w płot. ???
>>>Jak wygląda świadoma egzystencja pozamaterialna? >>Nie wygląda, bowiem nie ma konkretnego wyglądu - jest pozamaterialna. >To po co piszesz o świadomej egzystencji pozamaterialnej? Bo o tym rozmawiamy. Po co o nią pytasz?
>>>Jakimi zmysłami ją odbierasz? >>Świadoma egzystencja nie jest czymś, co się odbiera ZMYSŁAMI; jest odwrotnie - to ona korzysta ze zmysłów. >Z martwego mózgu? Nie.
>>>Sam widzisz, żeś się zamotał w coś czego nie wytłumaczysz. >>To, że nie rozumiesz, nie oznacza, że się zamotałem. >Zamotałeś się i to dokładnie. Nie zamotałem się - precyzyjnie odpowiadam na pytania; mam bardzo jasny i spójny ogląd rzeczywistości. Twoje wypowiedzi natomiast unaoczniają prosty fakt - podjąłeś się rozmowy o bardzo głębokim i trudnym znaczeniowo zagadnieniu, nie mając do tego ŻADNEGO merytorycznego przygotowania - nie wspiera Ciebie ŻADEN uporządkowany system wiedzy, która traktuje o problematyce świadomości - poza Twoimi osobistymi wyobrażeniami. Zasadniczo oferujesz tylko to, co się Tobie i tylko Tobie tu i ówdzie na ten temat wydaje.
***
Zacznijmy w sposób uporządkowany - od podstaw. Wyjaśniam moje rozumienie pojęcia "świadomości":
Na wstępie, aby w ogóle MÓC rozmawiać o czymś takim, jak świadomość, zasadniczo najlepiej dokonać (i tak się zwykle w filozoficznych ujęciach robi) fundamentalnego podziału całej RZECZYWISTOŚCI na: podmiot świadomości i przedmiot świadomości; tu: podziału dokonanego na podstawie PRZEŻYCIOWO - POZNAWCZEJ. Chodzi tu o wyróżnienie w akcie poznawczym lub w przeżyciu psychicznym PODMIOTU poznającego (PODMIOTU świadomości) oraz PRZEDMIOTU poznania (PRZEDMIOTU świadomości).
Wtedy ŚWIADOMOŚĆ byłaby (tak ja to rozumiem), percepcją (obejmowaniem, doświadczaniem, uchwyceniem, poznaniem przede wszystkim intuicyjnym - synonimy) przez PODMIOT świadomości CAŁEJ (w sensie absolutnym) rzeczywistości (materialnej i niematerialnej - niezależnie, jak kto sobie ją definiuje), będącej PRZEDMIOTEM świadomości.
***
Ważna dygresja: Bardzo istotne (bodaj najistotniejsze) w moim mniemaniu jest to, że język - jako sposób opisu - jest tu adekwatny tylko do pewnego "poziomu" opisu. Schodząc "w głąb" znaczeń, szybko zauważamy narastające problemy. Nie jest to zresztą kwestia nowa - jest mnóstwo aktów rzeczywistości, których naturalnie, na co dzień DOŚWIADCZAMY (i które w związku z tym bardzo dobrze ZNAMY), a których nie potrafimy obiektywnie i adekwatnie opisać (tak, aby przekazać całe to doświadczenie innej osobie); jeśli ktoś był kiedyś zakochany, niech spróbuje przekazać to komuś kto nie był.
Trzeba zatem pogodzić się z faktem, że najprawdopodobniej nie ma możliwości ani WYOBRAŻENIA SOBIE ani tym bardziej OPISANIA świadomości w jej najgłębszym istotowym aspekcie. Przez analogię można podać tu przykład człowieka, który umiera z pragnienia na pustyni - a my przynosimy mu książkę z obszernym i dokładnym opisem wody.
***
cd. niżej
|
|
| | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>Cały czas nie dajesz konkretnej odpowiedzi co rozumiesz przez byt pozamaterialny. Czyżby pytanie jest niezrozumiałe? Dziwne. >>>Nie daję konkretnej odpowiedzi, bo... nie zadałeś konkretnego pytania. Zadaj je, odpowiem. >>Wątpię. >Wciąż nie zadałeś konkretnego pytania. Zadałem zbyt dużo pytań, tylko Ty ich nie umiesz wyczytać. >>Nie wyjaśnisz także jakimi swoimi zmysłami odbierasz pewność o istnieniu życia poza materialnego. >Aby z Tobą rozmawiać trzeba najpierw przebić się przez Tworzony przez Ciebie chaos znaczeniowy - bowiem jakimi zmysłami Ty odbierasz PEWNOŚĆ czegokolwiek? Zadaj sobie sam pytanie o co pytasz. Zainteresuj się polem semantycznym wyrazu PEWNOŚĆ. Może jednak odniesiesz się do frazeologii zwrotów sensu określeń w języku polskim? >>To rzeczywiście obłęd. >Nie wnikam w stan Twojej psychiki. >>>>Człowiek odbiera rzeczywistość swoimi zmysłami, które tworzą świadomość. >>>Nie - zmysły nie TWORZĄ świadomości. >>Pierwej podaj jak widzisz definicyjne pojęcie świadomości by zaprzeczać tak stanowczo. >Zaprzeczam tak, jak każda inna osoba na tym portalu (w wielu przypadkach o wiele łagodniej - zapraszając do dyskusji, nie obrażając nikogo i nie denerwując się, gdy ktoś ma odmienne zdanie). >Proszę bardzo - patrz: koniec wypowiedzi. >>>>Musi ta rzeczywistość być (warunek sine quanon) materialna. >>>Nie - rzeczywistość nie musi być materialna (poczucie szczęścia jest rzeczywiste - poczucie nie jest obiektem materialnym). Jak Ty znakomicie mylisz znaczenie pojęciowe słów. czysty Hamerlik oderwana ręka. >>Ale także nie jest poczuciem świadomości. >Odpowiedziałem dokładnie na Twoje pytanie. Nie odpowiedziałeś na żadne pytanie. >Oczywiście, poczucie szczęścia to poczucie szczęścia, a poczucie świadomości to poczucie świadomości; pies to pies a kukurydza to kukurydza. No właśnie. Do czego ten przykład? >>>>Skoro "twór" niematerialny, a więc nie odczuwalny naszymi zmysłami istnieje to powiedz jakimi zmysłami go odbierasz? >>>Ogólnie, odbieram go zmysłem wewnętrznym - umysłem, który także jest niematerialny. >>Już jak widzisz się miotasz. >Na razie miotasz się jedynie Ty. >>Oczywiście, że określenie "umysł" nie jest materią, ale niezwykle z nią związany "mózg". >Prawda. Co do znaczenia słowa NIEZWYKLE - nie wiem, co masz na myśli. >>Jak może mózg pracować w martwym ciele? Serce nie pompuje krwi i nie ma sytuacji dostarczania tlenu i innych wartości odżywczych. Mózg umiera razem z ciałem. >Oczywiście że umiera - to takie odkrywcze? >>Więc co to jest wg Ciebie świadomość? Podaj więc opis definicyjny "świadomości". >Patrz: koniec wypowiedzi. >>>>Bo życie to świadomość istnienia. >>>Nie wiem, o co w tym stwierdzeniu chodzi. >>No bo nie zdefiniowałeś "świadomości". >Patrz: koniec wypowiedzi. >>Npisałem jak wyżej. Nie wiesz jak zdefiniować "świadomość". >Patrz: koniec wypowiedzi. >>>>Co próbowałeś wyjaśnić? >>>Że istnienie świadomości nie jest uwarunkowane biologiczną funkcjonalnością. >>A czym? >W tym rzecz, że niczym - istnienie świadomości jest nieuwarunkowane. >>>>Co to za metodologia? >>>Bazująca na procesie medytacji. >>Rzeczywiście jak kulą w płot. >??? >>>>Jak wygląda świadoma egzystencja pozamaterialna? >>>Nie wygląda, bowiem nie ma konkretnego wyglądu - jest pozamaterialna. >>To po co piszesz o świadomej egzystencji pozamaterialnej? >Bo o tym rozmawiamy. Po co o nią pytasz? >>>>Jakimi zmysłami ją odbierasz? >>>Świadoma egzystencja nie jest czymś, co się odbiera ZMYSŁAMI; jest odwrotnie - to ona korzysta ze zmysłów. >>Z martwego mózgu? >Nie. >>>>Sam widzisz, żeś się zamotał w coś czego nie wytłumaczysz. >>>To, że nie rozumiesz, nie oznacza, że się zamotałem. >>Zamotałeś się i to dokładnie. >Nie zamotałem się - precyzyjnie odpowiadam na pytania; mam bardzo jasny i spójny ogląd rzeczywistości. Twoje wypowiedzi natomiast unaoczniają prosty fakt - podjąłeś się rozmowy o bardzo głębokim i trudnym znaczeniowo zagadnieniu, nie mając do tego ŻADNEGO merytorycznego przygotowania - nie wspiera Ciebie ŻADEN uporządkowany system wiedzy, która traktuje o problematyce świadomości - poza Twoimi osobistymi wyobrażeniami. Zasadniczo oferujesz tylko to, co się Tobie i tylko Tobie tu i ówdzie na ten temat wydaje. To mam się opierać na tym co Tobie się wydaje? Nie mam podstaw. >Zacznijmy w sposób uporządkowany - od podstaw. >Wyjaśniam moje rozumienie pojęcia "świadomości": >Na wstępie, aby w ogóle MÓC rozmawiać o czymś takim, jak świadomość, zasadniczo najlepiej dokonać (i tak się zwykle w filozoficznych ujęciach robi) fundamentalnego podziału całej RZECZYWISTOŚCI na: podmiot świadomości i przedmiot świadomości; tu: podziału dokonanego na podstawie PRZEŻYCIOWO - POZNAWCZEJ. Skoro tak, to już skończyłem ten bełkot z Tobą. Zaczynasz świadomość dzielić nie wyjaśniając jej istoty. >Chodzi tu o wyróżnienie w akcie poznawczym lub w przeżyciu psychicznym PODMIOTU poznającego (PODMIOTU świadomości) oraz PRZEDMIOTU poznania (PRZEDMIOTU świadomości). >Wtedy ŚWIADOMOŚĆ byłaby (tak ja to rozumiem), percepcją (obejmowaniem, doświadczaniem, uchwyceniem, poznaniem przede wszystkim intuicyjnym - synonimy) przez PODMIOT świadomości CAŁEJ (w sensie absolutnym) rzeczywistości (materialnej i niematerialnej - niezależnie, jak kto sobie ją definiuje), będącej PRZEDMIOTEM świadomości. Bełkot. >Ważna dygresja: >Bardzo istotne (bodaj najistotniejsze) w moim mniemaniu jest to, że język - jako sposób opisu - jest tu adekwatny tylko do pewnego "poziomu" opisu. Schodząc "w głąb" znaczeń, szybko zauważamy narastające problemy. Nie jest to zresztą kwestia nowa - jest mnóstwo aktów rzeczywistości, których naturalnie, na co dzień DOŚWIADCZAMY (i które w związku z tym bardzo
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | Dziękuję Panu za rozmowę.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | Świadomość (jako akt percepcyjny) posiada różne stopnie - od tzw. zwykłej świadomości ludzkiej (obarczonej niezliczonymi błędami poznawczymi), przez różne jej formy, po tzw. świadomość czystą, w której cała rzeczywistość poznawana jest już ISTOTOWO (w znaczeniu absolutnie całościowym i pod każdym możliwym względem, bez nawet najmniejszych błędów poznawczych); operuje się tu pojęciem tzw. poznania prawdziwego. Aby podkreślić WAŻNOŚĆ - w całym zagadnieniu świadomości - błędu poznawczego, przykład per analogiam: Pewien człowiek idąc, nagle dostrzegł na ścieżce węża - tak się przestraszył, że doznał zawału serca i zmarł. Okazało się, że na ścieżce leżał kawałek sznura (w złym oświetleniu wzięty za węża). Ten człowiek do tego stopnia WIEDZIAŁ (był absolutnie PEWIEN, był absolutnie PRZEKONANY), że TO JEST wąż, że zmarł.
Na stopniu najwyższym, świadomość percypuje (doświadcza) rzeczywistości nie tylko POZA DUALIZMEM: materialność - niematerialność, ale poza wszelkimi innymi dualizmami, np. fizyka - metafizyka. Nie chodzi o to, że świadomość istnieje poza ciałem - istnieje ona nawet poza DUALIZMEM: cielesność - pozacielesność. Dla zainteresowanych, ponownie: per analogiam - proszę odnieść się do dialektyki heglowskiej. To pozwoli uchwycić sens tego fragmentu.
Uwaga: używając terminu "świadomość", mam na myśli... "świadomość" (bez dodatkowych określeń, w sensie czystym, ostatecznym - nie: zaburzoną błędem poznawczym). Jeśli ktoś ma na myśli jednostkową, indywidualną świadomość konkretnej osoby - to mówi o świadomości obarczonej licznymi błędami poznawczymi (niezależnie, czy jest to tzw. debil - o świadomości obarczonej bardzo poważnymi błędami poznawczymi, czy człowiek tzw. normalny, ale nie wytrenowany w opanowywaniu swojej psychiki - o świadomości obarczonej błędami poznawczymi mniejszego kalibru).
Czy to, o czym piszę wyżej można sobie wyobrazić? - ja nie umiem (bo to poza dualizmami - wyobraźnia działa w obrębie najróżniejszych dualizmów). Czy można to "udowodnić" - ja nie umiem, jak nie potrafię podać dowodu na to, że kocham żonę.
Więc po co o tym w ogóle rozmawiać? Tylko po to, aby zwrócić uwagę, że istnieje METODA, aby się o tym PRZEKONAĆ i tej świadomości DOŚWIADCZYĆ.
Jaka metoda? Odsyłam do systemu filozoficznego np. klasycznej Jogi - metoda opisana jest całościowo, logicznie i spójnie (nie twierdzę, że nie istnieją inne metody - po prostu ten system jest mi najlepiej znany).
A skąd wiadomo, że ta metoda PRAKTYCZNIE działa i rzeczywiście doprowadzi mnie do poziomu świadomości (jaźni) istniejącej bez ciała? Ja, osobiście, na 100% nie wiem. Wiem tyle, że - zajmując się PRAKTYCZNĄ stroną, czyli REALIZACJĄ zaleceń tej metody od ćwierćwiecza - zauważyłem, iż do chwili obecnej WSZYSTKO to, co tam podano, działa doskonale. Zastosowałem więc zasadę ekonomii myślenia (tzw. Brzytwę Ockhama) zakładając, że skoro nie okłamano mnie co do metody do obecnego punktu rozwoju, racjonalnie jest założyć, że nie będę okłamany w fazie dalszej jej realizacji. Tyle moim zdaniem "da się uzyskać" na danym etapie.
Dlatego kilkukrotnie prosiłem Ciebie o sprecyzowanie - co dokładnie Ciebie nurtuje. Nie mam niestety czasu, aby odpowiadać tak obszernie na każde Twoje zdanie.
|
|
| |  | | Berzerac (5671 punktów) |
>To też napisałem. Umrzyj i sprawdź jak to wygląda. Skoro "tam" jest życie to i musi być świadomość. Na tym świecie na pewno się skończyła wraz z biologiczną śmiercią ciała, a mózgu przede wszystkim. Więc o czym ten temat? O tym co nikt nie wie? Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie wie co po "tamtej" stronie. Po tej dyspucie można wyciągnąć jakieś wnioski? Z tego o czym nikt nic nie wie? Czyli o niczym? Cielesna świadomość na tym padole, kończy się wraz ze śmiercią biologiczną. "nowa" świadomość zapisana nie wiadomo gdzie, jest nową. A więc i nie Twoją. I nie ma nic do tego żadna fizyka kwantów. Bo kwanty nie gromadzą świadomości.
Ujmę to w ten sposób, tak jak ja to rozumiem. Na chłopski rozum. Przyjmijmy na chwilę, że świadomość po śmierci istnieje. Wraz z zachowaną świadomością , zachowane są też uczucia, wspomnienia. Na pewno komuś z was zdarzyło się utracić najbliższą osobę. Czy gdyby ta świadomość (pamiętająca to co było) faktycznie istniała, to czy nie znalazłaby sposobu, aby skontaktować się po śmierci z najbliższymi i pocieszyć ich, utulić w żalu? Poinformować ich, że śmierć to nie koniec? O tego typu przypadkach słyszałem tylko podczas opisów doświadczeń z NDE, lub co śmieszniejsze, z relacji tzw medium podczas cyrków spirytystycznych. Gdybym umarł, to na pewno próbowałbym skontaktować się z najbliższymi, chyba że ten stan po śmierci ma kompletnie wszystko i wszystkich dogłębnie w dupie.
|
|
1 na 1 | alsor (3283 punktów) | > Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się?Ja nie zgadzam się z tym, absolutnie! > Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej?Znam znacznie lepsze argumenty, ale w zgoła przeciwnym kierunku. Fakty: 1. świadomość jest nadal niezdefiniowana formalnie, więc to pojęcie jest bezużyteczne 2. Nikt nie umiera, bo... samo pojęcie życia, a nawet bycia, nie ma formalnej definicji Takie gadanie ma tyle sensu co... Milczenie Owiec. www.youtube.com/watch?v=h7ES_rO9bFMmoże wy wyginiecie... ale nie ja!
|
|
 | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Fakty: >1. świadomość jest nadal niezdefiniowana formalnie, więc to pojęcie jest bezużyteczne
Chętnie na szybko zdefiniuję, bo muszę lecieć do roboty.
Świadomość to doznanie abstrakcji.
>2. Nikt nie umiera, bo... samo pojęcie życia, a nawet bycia, nie ma formalnej definicji
Życie to istnienie.
Wszystko co istnieje jest żywe i świadome, pojęcie "martwy" powinniśmy zacząć kojarzyć z odmiennym a "świadomość martwego" z odmiennym systemem pojęciowym.
Wciąż to powtarzam, wszelka materia jest żywa i świadoma a człowiek jest tylko i aż ruchomą częścią skorupy ziemskiej.
|
|
|  | | alsor (3283 punktów) | >>Fakty: >>1. świadomość jest nadal niezdefiniowana formalnie, więc to pojęcie jest bezużyteczne >Chętnie na szybko zdefiniuję, bo muszę lecieć do roboty. >Świadomość to doznanie abstrakcji.
To są akurat trzy słowa, i każde z nich nie ma definicji - znaczenia.
co to jest świadomość można wychwycić metodą... redukcji, eliminacji chyba, co Sokrates uprawiał aby definiować potoczne pojęcia, jak np.: odwaga, miłość, bohater, prawda, itp.
Niemniej w przypadku świadomości jest nadal trudne do wychwycenia.
Proste pytania: 1. czy do gry w szachy potrzebna jest świadomość? inaczej: dobry szachista jest bardziej świadomy od słabych graczy, czy niekoniecznie?
2. czy np. rąbanie drewna wymaga świadomości? - z jednej strony wydaje się że tak, bo waląc siekierą 'bezmyślnie' palce sobie poobocinamy... albo i gorzej. - ale z drugiej strony: na takiego co sobie obciął palce mówimy: 'on nie potrafi rąbać', czyli nie mówimy: on rąbie dobrze ale jest nieświadomy (konsekwencji!)
3. teraz przeciwne przypadki: kiedy jest obecna - konieczna świadomość: w jakich czynnościach?
- ? szczerze ja nie znam takich: przecież dowolną czynność można zautomatyzować!
Z tego wychodzi że świadomość to jest umiejętność poprawnego działania, bo tylko takie działanie nazywamy świadomym!
|
|
 | 1 na 1 | igniculus (237 punktów) | >2. Nikt nie umiera, bo... samo pojęcie życia, a nawet bycia, nie ma formalnej definicji
'[...] If it is true that the self is not a thing but a process as I've described it, then it is also true that the tragedy of the ego dissolves, because strictly speaking, nobody is ever born and nobody ever dies.'
Thomas Metzinger 'Being No One' Wyklad na Uniwersytecie Kalifornijskim, 2004
|
|
1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? Zbyt mało wiemy, żeby wyciągnąć ostateczny wniosek. >Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej? Wyżej wyraziłeś tylko swoją niewiarę w życie po śmierci.
(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? >Zbyt mało wiemy, żeby wyciągnąć ostateczny wniosek.
Raczej nic nie wiemy, by jakiekolwiek wnioski, nawet hipotezy wysnuwać.
>>Czy znacie lepsze lub inne argumenty niż wymienione wyżej? >Wyżej wyraziłeś tylko swoją niewiarę w życie po śmierci.
Skoro nie ma nawet poszlak do stawiania hipotez, to o czym te gorące dysputy? Bo pisaninę fantazyjną, nie mogę zaliczyć do racjonalnego myślenia, ale raczej do mitologicznych cudów. Zycie po życiu wymyślił człowiek, tak jak mit o Bogu, by się lżej umierało.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | > >>Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się?> >Zbyt mało wiemy, żeby wyciągnąć ostateczny wniosek.> Raczej nic nie wiemy, by jakiekolwiek wnioski, nawet hipotezy wysnuwać.A po chwili konkluzja > Zycie po życiu wymyślił człowiek, tak jak mit o Bogu, by się lżej umierało."w XVII-XVIII w.: napis na trumnie zawierający ostatnią sentencję mowy pogrzebowej" 
(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
|
|
| |  | | haish (2908 punktów) | >>>>Zatem, życie po śmierci można wykluczyć. Czy zgodzicie się? >>>Zbyt mało wiemy, żeby wyciągnąć ostateczny wniosek. >>Raczej nic nie wiemy, by jakiekolwiek wnioski, nawet hipotezy wysnuwać. >A po chwili konkluzja >>Zycie po życiu wymyślił człowiek, tak jak mit o Bogu, by się lżej umierało. >"w XVII-XVIII w.: napis na trumnie zawierający ostatnią sentencję mowy pogrzebowej"
Za moment śmierci człowieka przyjmuję się ustanie jakiejkolwiek aktywności mózgu. Można podejść do zagadnienia bardziej szczegółowo: Nieodwracalne zmiany w obszarze kory mózgowej = śmierć psychiki, osobowości, ego, ~'duszy'(stan wegetatywny ~ 'bycie rośliną' = zanik samoświadomości). Śmierć całego mózgu i rdzenia kręgowego(ustanie jakiejkolwiek aktywności i pracy serca = zanik świadomości). Na organizm człowieka składa się niepoliczona ilość mikroorganizmów, bakterii, drobnoustrojów itp. , żyją one jeszcze jakiś czas po śmierci nosiciela. Materia ludzkiego ciała ulega zmianom pozostając w zamkniętym obiegu materii na planecie Ziemia. O konkretnym osobniku w umysłach potomnych pozostaje jedynie pamięć, w niektórych przypadkach pozostają po nim jego dzieła (np. sygnowane rękopisy i maszynopisy). Sztuka pisania-pisarska(nie mylić z pisowską) jest namiastką nieśmiertelności. Innym rodzajem 'życia i nieśmiertelności' jest 'byt' postaci literackich takich jak Sargon Wielki, Mojżesz, Jezus i inni, żadna z takowych postaci(literackich) nie pozostawiła po sobie żadnego tekstu, ani inskrypcji(nie była autorem). Jak pokazuje życie tworzenie postaci literackich typu Sargon Wielki, Mojżesz, Jezus i inni jest podyktowane względami edukacyjnymi społeczeństwa na potrzeby cywilizacji. Hierarchia społeczeństw powoduje, że nie wszyscy muszą, ani też chcą rozumieć powyższe zależności.
|
|
1 na 1 | exeqtor (359 punktów) | Że też te miliardy osobno współpracujących komórek, z naciskiem na osobno, które tworzą formę ludzką, która jest specyficzną formą powstałą z części otoczenia a więc jest zrealizowaną koncepcją (przez przypadek ? tego że w ogóle coś jest), postrzega siebie, tj. ten zlepek miliardów osobno współpracujących komórek jako osobę jako ja to jest niepojęte. W ogóle wszystkie qualia, zmysły, wrażenia jakimi człowiek mapuje świat do odczuć w swojej świadomości są same w sobie jakościowo niepojęte. Co to są kolory ? Ktoś może napisać że taka a taka fala to kolor zielony, ale co to jest zieleń tego nie wie nikt, czy też smaki, zapachy itd. Cały świat fizyczny jawi się w naszych głowach, poprzez nasze zmysły wrażeniami które same w sobie nie są do wyjaśnienia.
|
|
 | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Że też te miliardy osobno współpracujących komórek, z naciskiem na osobno, które tworzą formę ludzką, która jest specyficzną formą powstałą z części otoczenia a więc jest zrealizowaną koncepcją (przez przypadek ? tego że w ogóle coś jest), postrzega siebie, tj. ten zlepek miliardów osobno współpracujących komórek jako osobę jako ja to jest niepojęte. W ogóle wszystkie qualia, zmysły, wrażenia jakimi człowiek mapuje świat do odczuć w swojej świadomości są same w sobie jakościowo niepojęte. Co to są kolory ? Ktoś może napisać że taka a taka fala to kolor zielony, ale co to jest zieleń tego nie wie nikt, czy też smaki, zapachy itd. Cały świat fizyczny jawi się w naszych głowach, poprzez nasze zmysły wrażeniami które same w sobie nie są do wyjaśnienia.
Na odwrót: one są do wyjaśnienia.
|
|
1 na 1 | Agares25 (39 punktów) | >Jest to zapewne jeden z powodów, dla których religia nadal istnieje, uwodząc ludzi wizją realizacji >tych pragnień, na których realizację nie widzą nadziei w teraźniejszym życiu. Tak myślę, że świadomość realizacji pragnień po śmierci znacząco pomaga rozwojowi religii. Choćby w Islamie, gdzie nagrodą są hurysy i życie wieczne czy chrześcijaństwie. Pomaga także w kontrolowaniu obywateli w ten sposób, aby żyli według określonych zasad i byli w pewien sposób posłuszni.
>Świadomość nie jest możliwa bez pracy mózgu. Cała zawartość naszej świadomości, tj. wszystkie myśli, >uczucia, emocje są możliwe tylko tak długo jak pracuje mózg. Poznanie dokładnie czym jest świadomość pozwoliłoby nam odpowiedzieć na wiele pytań. Zawsze zastanawiałem się nad tym, czym ona tak naprawdę jest. U ludzi często następuje utrata świadomości, śmierć kliniczna, w pewien sposób jest ona tracona na chwilę. Co by było gdybyśmy bardzo mocno hipotetycznie, skonstruowali prze pomocy nanorobotów taki sam mózg jak nasz, przenieśli go do tego samego ciała jak nasze, zabili pierwszą osobę, a klona zostawili, czy dalej byłaby to świadomość tej samej osoby.
|
|
 | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Co by było gdybyśmy bardzo mocno hipotetycznie, skonstruowali prze pomocy nanorobotów taki sam mózg jak nasz, przenieśli go do tego samego ciała jak nasze, zabili pierwszą osobę, a klona zostawili, czy dalej byłaby to świadomość tej samej osoby.
Ta druga osoba uważałaby się za kontynuację tej pierwszej osoby. A czy osoby postronne też by tak uważały, to jest kwestia umowna.
|
|
| Neo Sadyceusz (58 punktów) | Jak zatem wyjaśnisz niezbadany fenomen śmierci klinicznej podczas której ludzie coś czuli, widzieli i słyszeli - choć ich same mózgi nie pracowały?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|