Racjonalista - Strona głównaDo treści
kolejne zadanie z algebry STW

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
23-07-2022 21:26alsor (3283 punktów)kolejne zadanie z algebry STW
Mamy dwie rakiety: A i B, które startują i lecą z równymi prędkościami, np. v = 0.6c, ale w różnych kierunkach:
kąt pomiędzy ich kierunkami wynosi f, np. 60 stopni.

Zatem to tak wygląda - z pozycji bazy O:
.....^ v
..../ ta do góry leci i skosem
...B
../
./ f = 60
O------A---> v = 0.6, druga leci poziomo


I teraz zagadka: jak widzi pasażer z rakiety A rakietę B - jak ona leci na jego niebie: prędkość i kierunek?

Powodzenia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

qwery (2864 punktów)
>Mamy dwie rakiety: A i B, które startują i lecą z równymi prędkościami, np. v = 0.6c, ale w różnych
>kierunkach:
>kąt pomiędzy ich kierunkami wynosi f, np. 60 stopni.
>Zatem to tak wygląda - z pozycji bazy O:
>.....^ v
>..../ ta do góry leci i skosem
>...B
>../
>./ f = 60
>O------A---> v = 0.6, druga leci poziomo
>I teraz zagadka: jak widzi pasażer z rakiety A rakietę B - jak ona leci na jego niebie: prędkość i
>kierunek?
>Powodzenia.

No tak na oko to jak to jest 60° to z obu rakiet i bazy powinno byc widac to samo.
alsor (3283 punktów)
>>Mamy dwie rakiety: A i B, które startują i lecą z równymi prędkościami, np. v = 0.6c, ale w różnych
>>kierunkach:
>>kąt pomiędzy ich kierunkami wynosi f, np. 60 stopni.
>>Zatem to tak wygląda - z pozycji bazy O:
>>.....^ v
>>..../ ta do góry leci i skosem
>>...B
>>../
>>./ f = 60
>>O------A---> v = 0.6, druga leci poziomo
>>I teraz zagadka: jak widzi pasażer z rakiety A rakietę B - jak ona leci na jego niebie: prędkość i
>>kierunek?
>>Powodzenia.
>No tak na oko to jak to jest 60° to z obu rakiet i bazy powinno byc widac to samo.

Nie. Ale z góry zdradzę że i tak wielka kicha z tego wyjdzie.

masz i próbuj to wyliczyć:
en.wikipedia.org/wiki/Velocity-addition_formula
qwery (2864 punktów)
>>>Mamy dwie rakiety: A i B, które startują i lecą z równymi prędkościami, np. v = 0.6c, ale w różnych
>>>kierunkach:
>>>kąt pomiędzy ich kierunkami wynosi f, np. 60 stopni.
>>>Zatem to tak wygląda - z pozycji bazy O:
>>>.....^ v
>>>..../ ta do góry leci i skosem
>>>...B
>>>../
>>>./ f = 60
>>>O------A---> v = 0.6, druga leci poziomo
>>>I teraz zagadka: jak widzi pasażer z rakiety A rakietę B - jak ona leci na jego niebie: prędkość i
>>>kierunek?
>>>Powodzenia.
>>No tak na oko to jak to jest 60° to z obu rakiet i bazy powinno byc widac to samo.
>Nie. Ale z góry zdradzę że i tak wielka kicha z tego wyjdzie.
>masz i próbuj to wyliczyć:
>en.wikipedia.org/wiki/Velocity-addition_formula
>

Po co to wyliczać. Dla bazy i 1 rakiety bedzie wszystko wygladalo tak samo, wiec jesli dodamy do tego ukladu w sposob symetryczny jedna jeszcze rakiete, to czego sie tu spodziewać?
alsor (3283 punktów)
>>masz i próbuj to wyliczyć:
>>en.wikipedia.org/wiki/Velocity-addition_formula
>>
>Po co to wyliczać. Dla bazy i 1 rakiety bedzie wszystko wygladalo tak samo, wiec jesli dodamy do tego ukladu w sposob symetryczny jedna jeszcze rakiete, to czego sie tu spodziewać?

Nie, tak łatwo nie pójdzie -
te kontrakcje i inne bajery zmieniają widziany obraz...
no ale np. Doppler powinien pozostać, bo te rakiety jadą jednakowo: ich zegary chodzą równo.

Zatem można tu zastosować klasyczny Doppler:
d = (c-vodbiornik)/(c+vźródło) = 0.7/1.3 = 7/13

i tak samo powinno być w STW,
a jeśli wyjdzie inaczej, no to dobranoc - teoria do kibla, bo niezgodna z oczywistymi faktami.
qwery (2864 punktów)
>>>masz i próbuj to wyliczyć:
>>>en.wikipedia.org/wiki/Velocity-addition_formula
>>>
>>Po co to wyliczać. Dla bazy i 1 rakiety bedzie wszystko wygladalo tak samo, wiec jesli dodamy do tego ukladu w sposob symetryczny jedna jeszcze rakiete, to czego sie tu spodziewać?
>Nie, tak łatwo nie pójdzie -
>te kontrakcje i inne bajery zmieniają widziany obraz...
>no ale np. Doppler powinien pozostać, bo te rakiety jadą jednakowo: ich zegary chodzą równo.

Nie. Ich zegary tylko w szczególnych przypadkach chodzily by równo. Jak by akurat tak sie zdazyło że wzgledem eteru poruszaly by sie z tą samą predkoscią.
Ozywiscie wzajemna obserwacja w kazdej sytuacji byla by bliźniacza, ale tylko obserwacja.

[edit] po odpowiedzi Eba widze ze nie odpowiadalem na pytanie, ale na to do czego jak sadzilem zmierzasz.
Ebvalaim (2787 punktów)
Rakieta B względem rakiety A leci ok. 0,625 c pod kątem ok. 125,8 stopni do osi rakiety A.
Co wygrałem?

Dokładniej, to prędkość rakiety B względem A wygląda tak:
[ v(cos f - 1) / (1 - v² cos f) ; (v sin f) / (gamma*(1 - v² cos f)) ]

(gamma = 1/sqrt( 1 - v² ), oczywiście)
alsor (3283 punktów)
>Rakieta B względem rakiety A leci ok. 0,625 c pod kątem ok. 125,8 stopni do osi rakiety A.
>Co wygrałem?
>Dokładniej, to prędkość rakiety B względem A wygląda tak:
>[ v(cos f - 1) / (1 - v² cos f) ; (v sin f) / (gamma*(1 - v² cos f)) ]
>(gamma = 1/sqrt( 1 - v² ), oczywiście)

Fajnie, ale kąt nie zgadza się, no w ogóle do bani, bo tu przecież wszystko leci 0.6c, a nie inaczej - trójkąt równoboczny.

Kąt widzenia podczas jazdy lega takiej zmianie:

cosf' = (cosf - v/c)/(1 - v/c cosf)

tu mamy dane: v = 0.6, oraz f = 60, co daje:

cosf' = (0.5 - 0.6)/(1-06 05) = -1/7,
czyli kąt f' = 98.2132107

a tam masz raptem 125.8, zatem co to jest.. i no i co to jest w ogóle ta prędkość u=0.625c?
Ebvalaim (2787 punktów)
>Kąt widzenia podczas jazdy lega takiej zmianie:
>cosf' = (cosf - v/c)/(1 - v/c cosf)
Tak. Tylko że jak sam piszesz, to jest kąt _widzenia_, co zakłada, że obiekt którego prędkość transformujemy jest fotonem i ma prędkość c.
Rakieta B nie ma prędkości c tylko 0.6c, co trochę zmienia.
W ogólności, jeśli obiekt A porusza się z prędkością v1, a obiekt B z prędkością v2 pod kątem f do prędkości v1, to względem obiektu A dostaniemy:

cos f' = (v2 cos f - v1) / sqrt(v1^2 + v2^2 - 2v1v2 cos f - v1^2 v2^2 sin^2 f)

Gdy v2 = 1 (czyli c, zakładam c=1), to się sprowadza do:

cos f' = (cos f - v1) / sqrt(v1^2 + 1 - 2v1 cos f - v1^2 sin^2 f) = (cos f - v1) / sqrt(1 - 2v1 cos f + v1^2 cos^2 f) = (cos f - v1) / (1 - v1 cos f)

Czyli do wzoru który podałeś. Ale to działa tylko gdy v2 = c! Gdy v1 = v2 = v, dostajemy:

cos f' = (v cos f - v) / sqrt(v^2 + v^2 - 2v^2 cos f - v^4 sin^2 f) = (cos f - 1) / sqrt(2(1 - cos f) - v^2 sin^2 f)

>tu mamy dane: v = 0.6, oraz f = 60, co daje:
>cosf' = (0.5 - 0.6)/(1-06 05) = -1/7,
>czyli kąt f' = 98.2132107

Raczej:
cos f' = (0.5 - 1)/sqrt(2*0.5 - 0.6^2 * 0.75) = -0.5/sqrt(1 - 0.36*0.75) = -0.1/sqrt(1-0.27) = -0.5852
co daje kąt f' = 125,8 stopni.
alsor (3283 punktów)
>>Kąt widzenia podczas jazdy lega takiej zmianie:
>>cosf' = (cosf - v/c)/(1 - v/c cosf)
>Tak. Tylko że jak sam piszesz, to jest kąt _widzenia_, co zakłada, że obiekt którego prędkość transformujemy jest fotonem i ma prędkość c.
>Rakieta B nie ma prędkości c tylko 0.6c, co trochę zmienia.
>W ogólności, jeśli obiekt A porusza się z prędkością v1, a obiekt B z prędkością v2 pod kątem f do prędkości v1, to względem obiektu A dostaniemy:
>cos f' = (v2 cos f - v1) / sqrt(v1^2 + v2^2 - 2v1v2 cos f - v1^2 v2^2 sin^2 f)
>Gdy v2 = 1 (czyli c, zakładam c=1), to się sprowadza do:
>cos f' = (cos f - v1) / sqrt(v1^2 + 1 - 2v1 cos f - v1^2 sin^2 f) = (cos f - v1) / sqrt(1 - 2v1 cos f + v1^2 cos^2 f) = (cos f - v1) / (1 - v1 cos f)
>Czyli do wzoru który podałeś. Ale to działa tylko gdy v2 = c! Gdy v1 = v2 = v, dostajemy:
>cos f' = (v cos f - v) / sqrt(v^2 + v^2 - 2v^2 cos f - v^4 sin^2 f) = (cos f - 1) / sqrt(2(1 - cos f) - v^2 sin^2 f)
>>tu mamy dane: v = 0.6, oraz f = 60, co daje:
>>cosf' = (0.5 - 0.6)/(1-06 05) = -1/7,
>>czyli kąt f' = 98.2132107
>Raczej:
>cos f' = (0.5 - 1)/sqrt(2*0.5 - 0.6^2 * 0.75) = -0.5/sqrt(1 - 0.36*0.75) = -0.1/sqrt(1-0.27) = -0.5852
>co daje kąt f' = 125,8 stopni.

Marne kombinacje.
Można sobie tworzyć pomocnicze skecze, aby coś tam uprościć - ale bez przesady.

Tu nie ma różnicy w pomiarach czasu - dylatacja zegarów, bo obie rakiety jadą tak samo: 0.6c, zatem korekty typu gamma są tu zbyteczne.

Stąd zagadka: co tu reprezentuje ten numer: v = 0.625c?

Zaraz zobaczymy o co w tym chodzi:

W STW ta niby prędkość tu wynosi (wedle wzoru):

u' =[ (0.5-1), sqrt3/2 * 0.8] * 0.6/(1-0.3*0.6) = (-0.5, sqrt3/2 0.8) 0.6/0.82

|u'| = sqrt[1/4 + 3/4 0.64)] * 60/82 = sqrt(0.73) = 0.6251710057549413

i to jest ten fantastyczny numer.

No i po co nam ten numer - co on reprezentuje?

Doppler!

d = sqrt(1-u/1+u) = 0.48024964887648
----------------

C. A teraz uwaga - klasyka wchodzi!

sytuacja wygląda tak:
....B
.../v\
../...\
./.....\.^
/ 60 ...\| 120 - tu jest linia z A na B + wyprzedzenie
-------v->A


sygnał wysłany z jednej rakiet do drugiej musi celować z wyprzedzeniem,
zatem tam ten kąt = 120 musimy zmniejszyć odpowiednio, tak aby wcelować (akcja dotyczy trójkąta równobocznego).

twierdzenie sinusów:
vt/sinp = ct/sin(120)

zatem ten ekstra kąt p, który pozwala wcelować z A do B = odchył od linii na wprost wynosi:

sinp = u/c * sin120 = 0.6 sqrt3/2 => p = 31.306446248673

co wstawiając w klasyczne wzory Dopplera - kombinacja: ruchome źródło jak i odbiornik:

d = 1/(1-v cos(120-p) * (1+v cos(120+p) = 0.48024964887648

co jest identyczne z tym wynikiem z STW.
============================

Jaki z tego morał?

STW tworzy jedynie fikcyjne numery aby zachować pozory poprawności (wizualnej głównie):
liczba 0.625c tu w ogóle nie istnieje - jest tylko 0.6 i 0.6 pod kątem 60...
co daje razem 666.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Marne kombinacje.
W sumie czego ja się spodziewałem - jasne, że liczenie bezpośrednio z transformacji Lorentza to dla Ciebie "kombinacje".

Ale można to też inaczej przeliczyć.

Sytuacja ma się tak:


Kiedy rakieta A jest w punkcie A, rakieta B jest w punkcie B. |OA| = |OB|, bo obie rakiety poruszają się z jednakową prędkością 0,6c.

W tym momencie promień światła opuszcza rakietę B i dociera do rakiety A w punkcie A'. |AA'|/|BA'| = v/c = 0,6.

Z twierdzenia sinusów mamy |BA'|/sin 60° = |OB|/sin a = |OA'|/sin(120°-a). To się daje rozwiązać do postaci sin(60°-a) = 0,3 sqrt(3), co daje a = 28,7°.

To teraz możemy to wstawić do Twojego wzoru: cos a' = (cos a - v)/(1 - v cos a). Stąd otrzymamy a' = 54,2°. I tak się składa, że 180°-a' - a tyle wynosi kąt od osi rakiety A do kierunku z którego obserwator w tej rakiecie będzie widział rakietę B - wyniesie 125,8°.

Jak się nie obrócisz, dupa z tyłu.
alsor (3283 punktów)
>Z twierdzenia sinusów mamy |BA'|/sin 60° = |OB|/sin a = |OA'|/sin(120°-a). To się daje rozwiązać do postaci sin(60°-a) = 0,3 sqrt(3), co daje a = 28,7°.
>To teraz możemy to wstawić do Twojego wzoru: cos a' = (cos a - v)/(1 - v cos a). Stąd otrzymamy a' = 54,2°. I tak się składa, że 180°-a' - a tyle wynosi kąt od osi rakiety A do kierunku z którego obserwator w tej rakiecie będzie widział rakietę B - wyniesie 125,8°.

Tak się zgadza, bo to jest co ja liczyłem, al z A do B: 180 - 28.7 = 120+p.

ale ta prędkość liczona z STW pozostaje nadal fikcyjna.

>Jak się nie obrócisz, dupa z tyłu.

No właśnie - po co komu STW, skoro klasyka o wiele lepiej to załatwia, bo bez zbędnych improwizacji.

transformacja cosf' = ... jest tu klasycznym wynikiem, bo to jest konsekwencja samej kontrakcji ruchomego obiektu - on widzi wszystko na zewnątrz wydłużone wzdłuż jazdy, bo sam jest króciutki,
dlatego gwiazdy widzi bardziej z przodu, a nie odwrotnie, co byłoby gdyby kosmos się skracał.

To jest tylko iluzja optyczna, oczywiście - jeno kontrakcja ciał ruchomych jest fizyczna.
26-07-2022 18:24 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>No właśnie - po co komu STW, skoro klasyka o wiele lepiej to załatwia, bo bez zbędnych improwizacji.
No tak nieszczególnie. Bez STW wszystko co piszesz to jedna wielka improwizacja.

>transformacja cosf' = ... jest tu klasycznym wynikiem, bo to jest konsekwencja samej kontrakcji ruchomego obiektu
Nie ma żadnej kontrakcji w nierelatywistycznej fizyce.
Ładnie przeczysz sam sobie.
Chyba że pijesz do czegoś w stylu teorii eteru Lorentza, ale nadal ciężko tę teorię nazwać "klasyczną" (chyba że w sensie "niekwantową", ale raczej nie o to tu chodzi...).
A teoria eteru Lorentza jest zasadniczo równoważna STW, tylko ma bardziej złożone założenia... więc zgodnie z Twoimi własnymi kryteriami ("mniej improwizacji") należy tu uznać wyższość STW.
alsor (3283 punktów)
>No tak nieszczególnie. Bez STW wszystko co piszesz to jedna wielka improwizacja.

Nieszczególnie ma tu rolę TW, bo to było robione na bazie wielu innych faktów,
Maxwell itd.
Ale to było robione metodami desperackimi - na wariata,
no i tak powstał doraźny model, który dawno powinien zostać porzucony... bo klasyka to lepiej rozgrywa.

>>transformacja cosf' = ... jest tu klasycznym wynikiem, bo to jest konsekwencja samej kontrakcji ruchomego obiektu
>Nie ma żadnej kontrakcji w nierelatywistycznej fizyce.

Jest. Gdy materia w ruchu się skraca, wtedy masz właśnie ten efekt..
co Poincare opisał ponad 100 lat temu - słynna elipsoida Poincarego!

>Chyba że pijesz do czegoś w stylu teorii eteru Lorentza, ale nadal ciężko tę teorię nazwać "klasyczną" (chyba że w sensie "niekwantową", ale raczej nie o to tu chodzi...).
>A teoria eteru Lorentza jest zasadniczo równoważna STW, tylko ma bardziej złożone założenia... więc zgodnie z Twoimi własnymi kryteriami ("mniej improwizacji") należy tu uznać wyższość STW.

Wyższość głupoty jest i zawsze będzie, bo to stara zasada ergonomii.
TW uproszcza sprawę, więc jest dobra dla frajerów - zwłaszcza typu tego prof. Dragana.

To że coś materialnego może się skracać nie jest żadnym wielkim odkryciem - bierzemy to i wyjaśniamy: jak, skąd i po co?
przestrzeń nie skraca się w sensie STW. To są pierdoły - typowa logika idioty przed krzywym lusterkiem.

Pomysły typu:
z jednej prozaicznej konwencji pomiarowej: c = const, bo wygodnej.
wyprodukować całą fizykę? Przecież to paranoja!
c - v = c, jakże to genialne było, nie?
Niekoniecznie, bo ludzie od zawsze tak robili - intuicyjnie!

Ryby, raki i żaby nie inaczej robią.
26-07-2022 20:10 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
STW to teoria która w sumie stwierdza, że c+v=c, to tak jakby stwiedzić, że 2+1=2 . I w tym szaleństwie tkwi cała fizyka teoretyczna od ponad 100 lat.

Tymczasem wyjaśnienie jest znane od dawna stała prędkość światła - to iluzja, który wynika wyłącznie z tego, że zegary synchronizujemy tym samym światłem, którego prędkość chcemy potem zmierzyć...
Skoro, przy synchronizacji zakładamy, że wynosi c to nic dziwego, że finalnie dojdziemy do takiego wniosku.

Poza tym zasadniczo Teorię Eteru Lorentza można sprowadzić do postawowego założenia, że materia i oddziaływania składają się wyłącznie z falującej euklidesowej, trójwymiarowej przestrzeni.

Z tego jednego założenia możemy wyprowadzić całą zasadę względności opierającą się na transformacjach Lorentza z kontrakcją materii, dylatacją czasu i rozsynchronizowaniem przyspieszających zegarów.

Z tą różnicą, że tu zdajemy sobie sprawę, że zasada względności to pewnego rodzaju doskonała iluzja, którą serwuje nam ta drgająca przestrzeń.

Natomist STW robi wszystko od d..y strony. Najpierw zakłada zasadę względności co bez zrozumienia istoty sprawy prowadzi do absurdalnych wniosków o czterowymiarowych nieuklidesowych przestrzeniach Minkowskiego, w której ruch to jakieś wyimaginowane i urojone obroty hiperboliczne osi czasu i płaszczyzny jednoczesności, w której obrót na pięcie powoduje przestawianie czasu w odległych galaktykach...

Ale co kto woli - epicykle Ptolemeusza też były promowane przez setki lat przez średniowiecznych astronomów....
qwery (2864 punktów)
>STW to teoria która w sumie stwierdza, że c+v=c, to tak jakby stwiedzić, że 2+1=2 . I w tym szaleństwie tkwi cała fizyka teoretyczna od ponad 100 lat.
>Tymczasem wyjaśnienie jest znane od dawna stała prędkość światła - to iluzja, który wynika wyłącznie z tego, że zegary synchronizujemy tym samym światłem, którego prędkość chcemy potem zmierzyć...
>Skoro, przy synchronizacji zakładamy, że wynosi c to nic dziwego, że finalnie dojdziemy do takiego wniosku.
>Poza tym zasadniczo Teorię Eteru Lorentza można sprowadzić do postawowego założenia, że materia i oddziaływania składają się wyłącznie z falującej euklidesowej, trójwymiarowej przestrzeni.
>Z tego jednego założenia możemy wyprowadzić całą zasadę względności opierającą się na transformacjach Lorentza z kontrakcją materii, dylatacją czasu i rozsynchronizowaniem przyspieszających zegarów.
>Z tą różnicą, że tu zdajemy sobie sprawę, że zasada względności to pewnego rodzaju doskonała iluzja, którą serwuje nam ta drgająca przestrzeń.
>Natomist STW robi wszystko od d..y strony. Najpierw zakłada zasadę względności co bez zrozumienia istoty sprawy prowadzi do absurdalnych wniosków o czterowymiarowych nieuklidesowych przestrzeniach Minkowskiego, w której ruch to jakieś wyimaginowane i urojone obroty hiperboliczne osi czasu i płaszczyzny jednoczesności, w której obrót na pięcie powoduje przestawianie czasu w odległych galaktykach...
>Ale co kto woli - epicykle Ptolemeusza też były promowane przez setki lat przez średniowiecznych astronomów....
>

Do tego dodam z chordy wspolczenych fizykow do generalnie gamonie z marnym wynikiem na maturze i wszystko im chyba mozna wcisnać. Trudno o kogos rozgarnietego na tym kierunku, bardziej juz na matematyce (musza miec 60% z matury rozszerzonej a srenio maja 80% o co patrzac na wyniki centylowo bardzo trudni, no i oczywiscie na informatyce.
Jednak prawda o ktorej mowicie jest tak banalna i oczywista ze nawet ja, nieuczony potrafie ja zrozumieć, sadzę wiec ze oni tego nierozumieja to nie kwestia inteligencji a wiary.
27-07-2022 13:57 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Do tego dodam z chordy wspolczenych fizykow do generalnie gamonie z marnym wynikiem na maturze i wszystko im chyba mozna wcisnać. Trudno o kogos rozgarnietego na tym kierunku, bardziej juz na matematyce (musza miec 60% z matury rozszerzonej a srenio maja 80% o co patrzac na wyniki centylowo bardzo trudni, no i oczywiscie na informatyce.
>Jednak prawda o ktorej mowicie jest tak banalna i oczywista ze nawet ja, nieuczony potrafie ja zrozumieć, sadzę wiec ze oni tego nierozumieja to nie kwestia inteligencji a wiary.

Tak to widzę:

qwery (2864 punktów)
>>Do tego dodam z chordy wspolczenych fizykow do generalnie gamonie z marnym wynikiem na maturze i wszystko im chyba mozna wcisnać. Trudno o kogos rozgarnietego na tym kierunku, bardziej juz na matematyce (musza miec 60% z matury rozszerzonej a srenio maja 80% o co patrzac na wyniki centylowo bardzo trudni, no i oczywiscie na informatyce.
>>Jednak prawda o ktorej mowicie jest tak banalna i oczywista ze nawet ja, nieuczony potrafie ja zrozumieć, sadzę wiec ze oni tego nierozumieja to nie kwestia inteligencji a wiary.
>Tak to widzę:
>

Skonczyleś fizyke? w ktorym roku i na jakiej uczelni i czy stacjonarnie (zartuje fizyka jest chyba tylko stacjonarnie). Czy pisaleś nowa mature? Ile miales procent z fizyki i jaki byl limit punktow i zasady rerutacji na Twojej Uczelni? Zobacz sobie jak to wyglada na np PWr i sam osądź co to za fizycy moga wychodzic. Majza co innego, informatyka to juz wogole, ale fiza, bez żartow, a potem takie nic (absolutnie nie pike do Ciebie, bystry chlopak jestes i mi oyworzyles oczy zmuszajac mnie do spraedzenia tego co wydawalo mi sie nierealne) powtarza p*****ly o czasoprzestrzeni. Babki na to lecą?
29-07-2022 01:17 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Skonczyleś fizyke? w ktorym roku i na jakiej uczelni i czy stacjonarnie (zartuje fizyka jest chyba tylko stacjonarnie). Czy pisaleś nowa mature? Ile miales procent z fizyki i jaki byl limit punktow i zasady rerutacji na Twojej Uczelni?
Tak, skończyłem. 2012, Uniwersytet Warszawski. Z matury 100% bez pisania jako laureat olimpiady. Zasad rekrutacji nie pamiętam, raz że trochę czasu minęło, a dwa to szczerze mówiąc i tak niezbyt się nimi przejmowałem, bo tak czy siak miałem pewność że się dostanę.

>Zobacz sobie jak to wyglada na np PWr i sam osądź co to za fizycy moga wychodzic. Majza co innego, informatyka to juz wogole, ale fiza, bez żartow, a potem takie nic (absolutnie nie pike do Ciebie, bystry chlopak jestes i mi oyworzyles oczy zmuszajac mnie do spraedzenia tego co wydawalo mi sie nierealne) powtarza p*****ly o czasoprzestrzeni. Babki na to lecą?
Na wszystkich kierunkach różni ludzie kończą studia, niektórzy mniej uzdolnieni, inni bardziej. I niewątpliwie kończą z różnym poziomem zrozumienia tematu, ale wydaje mi się, że jednak wszyscy coś tam z tych studiów wynoszą.

Ale powiedz, czy sam miałeś cokolwiek wspólnego z fizyką na poziomie akademickim? Na podstawie tego jak piszesz o tych tematach obstawiałbym, że nie. Nie przeszkadza Ci to jednak wydawać generalnych osądów o poziomie wykształcenia absolwentów fizyki, co jest już samo w sobie absurdalne, bo mając mniejszą wiedzę w temacie po prostu nie jesteś w stanie sensownie ocenić kogoś z większą wiedzą - ale do tego swoje osądy wydajesz na podstawie osobistej niechęci do teorii, którą trzeba dobrze poznać w trakcie studiów, bo na niej opiera się cała współczesna fizyka.

To trochę jakby uczeń podstawówki stanowczo stwierdził, że poziom wykształcenia dzisiejszych nauczycieli to żart, bo opowiadają jakieś pierdoły o "liczbach ujemnych", a przecież każdy wie że nie da się mieć mniej niż zero jabłek.

Sorry, to nic osobistego, ale widzę w Twoim zachowaniu dużo wspólnego z postawami prezentowanymi przez np. płaskoziemców. "Haha, ale ci kulogłowi są głupi, przecież widać że jest płasko!" Nawet nie przejdzie im przez myśl, że może to jednak im coś umyka.

Pod rozwagę.
qwery (2864 punktów)
>>Skonczyleś fizyke? w ktorym roku i na jakiej uczelni i czy stacjonarnie (zartuje fizyka jest chyba tylko stacjonarnie). Czy pisaleś nowa mature? Ile miales procent z fizyki i jaki byl limit punktow i zasady rerutacji na Twojej Uczelni?
>Tak, skończyłem. 2012, Uniwersytet Warszawski. Z matury 100% bez pisania jako laureat olimpiady. Zasad rekrutacji nie pamiętam, raz że trochę czasu minęło, a dwa to szczerze mówiąc i tak niezbyt się nimi przejmowałem, bo tak czy siak miałem pewność że się dostanę.

gratulacje

>>Zobacz sobie jak to wyglada na np PWr i sam osądź co to za fizycy moga wychodzic. Majza co innego, informatyka to juz wogole, ale fiza, bez żartow, a potem takie nic (absolutnie nie pike do Ciebie, bystry chlopak jestes i mi oyworzyles oczy zmuszajac mnie do spraedzenia tego co wydawalo mi sie nierealne) powtarza p*****ly o czasoprzestrzeni. Babki na to lecą?
>Na wszystkich kierunkach różni ludzie kończą studia, niektórzy mniej uzdolnieni, inni bardziej. I niewątpliwie kończą z różnym poziomem zrozumienia tematu, ale wydaje mi się, że jednak wszyscy coś tam z tych studiów wynoszą.

coś to jednak generalnie zbyt malo, ale zeby cos wyniesc to nabór musi być dobry, jak wystarczy po 30% z rozszerzen matmy i fizyki by byc na fizycs to o jakiej jakosci fizyków mozemy mowic?

>Ale powiedz, czy sam miałeś cokolwiek wspólnego z fizyką na poziomie akademickim? Na podstawie tego jak piszesz o tych tematach obstawiałbym, że nie.

nie, browaru tez nie mam a jednak wiem ze w skladzie piwa jest woda.

> Nie przeszkadza Ci to jednak wydawać generalnych osądów o poziomie wykształcenia absolwentów fizyki, co jest już samo w sobie absurdalne, bo mając mniejszą wiedzę w temacie po prostu nie jesteś w stanie sensownie ocenić kogoś z większą wiedzą

Osady na ich temat wydaje generalne o calosci, maja marne matury to sa poprostu marni

> - ale do tego swoje osądy wydajesz na podstawie osobistej niechęci do teorii, którą trzeba dobrze poznać w trakcie studiów, bo na niej opiera się cała współczesna fizyka.

nie, na podstawie mizeri ich srednich matur.

>To trochę jakby uczeń podstawówki stanowczo stwierdził, że poziom wykształcenia dzisiejszych nauczycieli to żart, bo opowiadają jakieś pierdoły o "liczbach ujemnych", a przecież każdy wie że nie da się mieć mniej niż zero jabłek.

nie, to calkiem co innego.

>Sorry, to nic osobistego, ale widzę w Twoim zachowaniu dużo wspólnego z postawami prezentowanymi przez np. płaskoziemców. "Haha, ale ci kulogłowi są głupi, przecież widać że jest płasko!" Nawet nie przejdzie im przez myśl, że może to jednak im coś umyka.
>Pod rozwagę.

System Ptolemeusza tez byl bardzo wyszukany i owczesni fizycy bardzo go lubili.
alsor (3283 punktów)
>System Ptolemeusza tez byl bardzo wyszukany i owczesni fizycy bardzo go lubili.

Bo to jest to samo - i zawsze tak będzie.

Z doświadczenia dawno zauważyłem że ludzie dzielą się na dwie grupy:
na amatorów sensacji, rozrywki - tzw. konformiści w zasadzie,
no i na tych drugich: surowych beznamiętnych zawodowców, których pierdoły nie interesują.

I tak jest w każdej dziedzinie.
qwery (2864 punktów)
>>System Ptolemeusza tez byl bardzo wyszukany i owczesni fizycy bardzo go lubili.
>Bo to jest to samo - i zawsze tak będzie.
>Z doświadczenia dawno zauważyłem że ludzie dzielą się na dwie grupy:
>na amatorów sensacji, rozrywki - tzw. konformiści w zasadzie,
>no i na tych drugich: surowych beznamiętnych zawodowców, których pierdoły nie interesują.
>I tak jest w każdej dziedzinie.

Ja napewno nie jestem zawodowcem, poprostu na logike TW z czasoprzestrzenią sie nie sklada. Jaki jest argument za brakiem eteru bo jak pamietam to nikt mi jeszce nie podał, czy to doswiadczebie M-M? Ale to przeciez zaraz Lorentz obszedl?
Ebvalaim (2787 punktów)
>gratulacje
Dziękuję.

>coś to jednak generalnie zbyt malo, ale zeby cos wyniesc to nabór musi być dobry, jak wystarczy po 30% z rozszerzen matmy i fizyki by byc na fizycs to o jakiej jakosci fizyków mozemy mowic?
No jest to trochę smutne. Ale niskie wymagania wynikają głównie z braku chętnych na studiowanie fizyki, a chętnych brak, bo kierunek jest trudny i relatywnie mało przydatny na rynku pracy. Działalność naukowa to niestety w Polsce raczej małe pieniądze, a inne ścieżki kariery dostępne dla fizyków są łatwiej dostępne dla absolwentów np. informatyki czy ekonomii.

>nie, browaru tez nie mam a jednak wiem ze w skladzie piwa jest woda.
Myślę jednak, że ludzie zawodowo związani z browarami nadal wiedzą więcej o składzie i procesie produkcji piwa.

>System Ptolemeusza tez byl bardzo wyszukany i owczesni fizycy bardzo go lubili.
Ano był. Na swoje czasy był całkiem genialny. Ale co z tego?
qwery (2864 punktów)
>>gratulacje
>Dziękuję.
>>coś to jednak generalnie zbyt malo, ale zeby cos wyniesc to nabór musi być dobry, jak wystarczy po 30% z rozszerzen matmy i fizyki by byc na fizycs to o jakiej jakosci fizyków mozemy mowic?
>No jest to trochę smutne. Ale niskie wymagania wynikają głównie z braku chętnych na studiowanie fizyki, a chętnych brak, bo kierunek jest trudny i relatywnie mało przydatny na rynku pracy.

Tak, ale to uzasadnienie tezy o ktorej ja mowilem - niska jakosc fizyków, czyli glówniej publicznosci dla takich teori jak TW. Ty oczywiscie jestes jakby z drugiej strony, jestes jak pitagorejczyk, uwarzasz matematyke (czasoprzestrzen) za rzeczywistosc.

>a inne ścieżki kariery dostępne dla fizyków są łatwiej dostępne dla absolwentów np. informatyki czy ekonomii.

Nie dla fizyków a dla osob ktorym idzie w LO matma i fizyka, fizykami z wyksztalcenia nigdy sie wiec nie staną.

>>nie, browaru tez nie mam a jednak wiem ze w skladzie piwa jest woda.
>Myślę jednak, że ludzie zawodowo związani z browarami nadal wiedzą więcej o składzie i procesie produkcji piwa.

Oczywiscie, mi jednak nie chodzi o "wiecej" a o wyjasnianie stalej c w TW czasoprzestrzenią, kiedy jasnym jest ze to teoria rozsynchronizowanych zegarow. Owszem, to moze i uzyteczny tenteges ale nie tlumaczy jak jest.

>>System Ptolemeusza tez byl bardzo wyszukany i owczesni fizycy bardzo go lubili.
>Ano był. Na swoje czasy był całkiem genialny. Ale co z tego?

No to że teorie przemijaja w glowach fizyków min. wraz z modą. Przeciez np. model w ktorym to slonce jest w centrum naszego ukladu byl znany juz w starozytnej grecji, i wysmiany .
27-07-2022 13:55 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>STW to teoria która w sumie stwierdza, że c+v=c, to tak jakby stwiedzić, że 2+1=2 . I w tym szaleństwie tkwi cała fizyka teoretyczna od ponad 100 lat.
Jak się nie rozumie, to może wygląda to jak szaleństwo.
I raczej nie powinno się pisać "c+v=c", bo składanie prędkości to nie dodawanie. Po prostu prędkości w STW nie są addytywne. Addytywne są pospieszności. Na podobnej zasadzie tan(a+b) ≠ tan(a)+tan(b).

>Poza tym zasadniczo Teorię Eteru Lorentza można sprowadzić do postawowego założenia, że materia i oddziaływania składają się wyłącznie z falującej euklidesowej, trójwymiarowej przestrzeni.
>Z tego jednego założenia możemy wyprowadzić całą zasadę względności opierającą się na transformacjach Lorentza z kontrakcją materii, dylatacją czasu i rozsynchronizowaniem przyspieszających zegarów.
No to dawaj, wyprowadzaj. Albo podlinkuj jakąś pracę w której to wyprowadzono. Bo to chyba nie są puste słowa?

>Natomist STW robi wszystko od d..y strony. Najpierw zakłada zasadę względności co bez zrozumienia istoty sprawy prowadzi do absurdalnych wniosków o czterowymiarowych nieuklidesowych przestrzeniach Minkowskiego, w której ruch to jakieś wyimaginowane i urojone obroty hiperboliczne osi czasu i płaszczyzny jednoczesności, w której obrót na pięcie powoduje przestawianie czasu w odległych galaktykach...
Ciekawe tylko, że symetrie tych "urojonych obrotów hiperbolicznych" mają ogromne konsekwencje dla fizyki cząstek elementarnych.
28-07-2022 02:15 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)

>Jak się nie rozumie, to może wygląda to jak szaleństwo.
>I raczej nie powinno się pisać "c+v=c", bo składanie prędkości to nie dodawanie. Po prostu prędkości w STW nie są addytywne. Addytywne są pospieszności. Na podobnej zasadzie tan(a+b) ≠ tan(a)+tan(b).

Prędkości w przestrzeni euklidesowej mogą WYDAWAĆ SIĘ nie być addytywne przechodząc do innych układów odniesienia, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z wysokimi prędkościami gdzie efekt Dopplera i dylatacja czasu ma już duże znaczenie.

Warto zrozumieć dlaczego wydają się nie być addytywne.

Taki przykład - A i B zasuwają względem ośrodka z prędkością odpowiednio 0.5c i 0.8c w tym samym kierunku.
Z klasycznego Dopplera A zmierzy, że częstotliwość B jest (1+0.5)/(1+0.8) = 0.833 niższa, do tego dochodzi jeszcze efekt dylatacji czasu, zmniejszający obserwowaną częstotliwość dodatkowo o współczynnik 0.6/0.866 = 0.693. Po uwzględnieniu tych swóch efektów obserwowana przez A częstotliwość B będzie stanowiła 0.577 częstotliwości pierwotnej B.

Jeżeli A założy, że to on jest nieruchomy względem ośrodka dojdzie do wniosku, że B oddala się od niego z prędkością 0.5c (tak wyliczy na podstawie zaobserwowanej częstotliwości B).
Jest to jednak pewnego rodzaju mistyfikacja zaserwowana przez naturę.
Efekt Doppera w połączeniu z dylatacją czasu wprowadza obserwatora A w błąd i nie potrzebujemy tu żadnych czerowymiarowych przestrzeni pseudoeuklidesowych, a jedynie trójwymniarową przestrzeń w połączeniu z efektem Dopplera i dylatacją czasu.

>No to dawaj, wyprowadzaj. Albo podlinkuj jakąś pracę w której to wyprowadzono. Bo to chyba nie są puste słowa?

Podaj emaila do podeślę.

>Ciekawe tylko, że symetrie tych "urojonych obrotów hiperbolicznych" mają ogromne konsekwencje dla fizyki cząstek elementarnych.

Owszem - mają, ale Teoria Eteru Lorentza opiera się na tych samych transformacjach więc zasadniczo dokonując transformacji Lorentza z danego układu współrzędnych do innego, otrzyma się prawa fizyki, których postać pozostanie bez zmian podobnie jak w STW.
29-07-2022 01:25 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Efekt Doppera w połączeniu z dylatacją czasu wprowadza obserwatora A w błąd i nie potrzebujemy tu żadnych czerowymiarowych przestrzeni pseudoeuklidesowych, a jedynie trójwymniarową przestrzeń w połączeniu z efektem Dopplera i dylatacją czasu.
Tylko wtedy pojawia się pytanie o ośrodek - co to za ośrodek i jak zmierzyć prędkość względem niego? No i okazuje się, że sensownej odpowiedzi brak.
Albo lądujemy w teorii, w której tę prędkość da się zmierzyć i okazuje się sprzeczna z eksperymentem, albo mamy teorię zgodną z eksperymentem, która okazuje się równoważna STW i wobec tego prędkość względem ośrodka jest w niej niemierzalna, a sam ośrodek jest czymś w rodzaju ducha, "jest ale nie da się go wykryć".

>Podaj emaila do podeślę.
Po co email? Tu też można wklejać linki.

>Owszem - mają, ale Teoria Eteru Lorentza opiera się na tych samych transformacjach więc zasadniczo dokonując transformacji Lorentza z danego układu współrzędnych do innego, otrzyma się prawa fizyki, których postać pozostanie bez zmian podobnie jak w STW.
Czyli opcja 2: teoria równoważna STW, tylko z dodanym niefalsyfikowalnym eterem.
A co z niefalsyfikowalnymi bytami robi pan Ockham?
29-07-2022 10:09 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Albo lądujemy w teorii, w której (...) sam ośrodek jest czymś w rodzaju ducha, "jest ale nie da się go wykryć".
Jednocześnie, ci sami krytycy, czesto zarzucają to samo hipotezie ciemnej materii. Nie zwracając uwagi na to, że gdyby pojawiła się alternatywna do ciemnej materii i dobrze działająca teoria, fizycy zrezygnowaliby z ciemnej materii z westchnieniem ulgi, dokładnie tak samo jak stało się z eterem.

>>Podaj emaila do podeślę.
>Po co email? Tu też można wklejać linki.
Wiem, ale nie powiem?

>>Owszem - mają, ale Teoria Eteru Lorentza opiera się na tych samych transformacjach więc zasadniczo dokonując transformacji Lorentza z danego układu współrzędnych do innego, otrzyma się prawa fizyki, których postać pozostanie bez zmian podobnie jak w STW.
>Czyli opcja 2: teoria równoważna STW, tylko z dodanym niefalsyfikowalnym eterem.
Jest jeszcze śmieszniej, gdyż polemista @konradsadlik stwierdził:
>>STW to teoria która w sumie stwierdza, że c+v=c, to tak jakby stwiedzić, że 2+1=2 . I w tym szaleństwie tkwi cała fizyka teoretyczna od ponad 100 lat.
Tylko, że takie dodawanie prędkości wynika bezpośrednio z transformacji Lorentza. Podpieranie się TL w krytyce STW z jednoczesnym wyśmiewaniem wniosków z TL jest wewnętrznie sprzeczne.
Choć wg mnie wynika z tego samego co zawsze - z niezrozumienia matematycznej struktury (dość prostej zresztą) teorii którą sie krytykuje.
alsor (3283 punktów)
>>Albo lądujemy w teorii, w której (...) sam ośrodek jest czymś w rodzaju ducha, "jest ale nie da się go wykryć".
>Jednocześnie, ci sami krytycy, czesto zarzucają to samo hipotezie ciemnej materii. Nie zwracając uwagi na to, że gdyby pojawiła się alternatywna do ciemnej materii i dobrze działająca teoria, fizycy zrezygnowaliby z ciemnej materii z westchnieniem ulgi, dokładnie tak samo jak stało się z eterem.

Jest wyższość teorii nad eksperymentami, niestety.
Jak mówiłem, np. obalanie obwodu koła: 2piR, co jest teoretycznym wynikiem - nie?,
za pomocą dowolnych eksperymentów byłoby totalną parodią idiotów, a nie nauką.

Nie inaczej jest z tym c = const w stw...
to nie jest żaden fakt, a jedynie konwencja pomiarowa - wygoda przed wszystkim: tak funkcjonują ludzie!

Należy o tym zwyczajnie pamiętać - najlepiej wytatuuj to sobie na nosie,
zamiast serwować poronione bajki o nowej geometrii i mechanice.

c+v jest oczywistym faktem teoretycznym... i eksperymentalnym też, ale to ma małe znaczenie,
i żaden bajkopisarz tego nigdy nie obali - może sobie robić miliony eksperymentów... razem z Draganem i innymi pseudonaukowcami medialnymi.

Nośnik fal wam się nie podoba - nie pasuje wam do 'teorii'?

Aha! Za słabi jesteście żeby to wykryć, więc to psuje reputację: najwybitniejsi fizycy czegoś nie wiedzą?! Niemożliwe!

Nie dziwota: dawniej ludzie np. w grawitację nie wierzyli... dopiero Newton zauważył że jabłka spadają, inni nie... nie widzieli tego - wcale... zresztą tak pozostało do dziś.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Jak mówiłem, np. obalanie obwodu koła: 2piR, co jest teoretycznym wynikiem - nie?,
Nie. To jest wynik matematyczny, prawdziwy przy pewnych założeniach.

>za pomocą dowolnych eksperymentów byłoby totalną parodią idiotów, a nie nauką.
Nieprawda. Można jak najbardziej badać, czy w naturze kształty zbliżone do okręgów mają obwód równy 2piR czy nie. Z tym że wynik "nie" nie obali geometrii euklidesowej, tylko co najwyżej będzie znaczył, że do opisu rzeczywistości jest potrzebna inna geometria.
alsor (3283 punktów)
>>Jak mówiłem, np. obalanie obwodu koła: 2piR, co jest teoretycznym wynikiem - nie?,
>Nie. To jest wynik matematyczny, prawdziwy przy pewnych założeniach.
>>za pomocą dowolnych eksperymentów byłoby totalną parodią idiotów, a nie nauką.
>Nieprawda. Można jak najbardziej badać, czy w naturze kształty zbliżone do okręgów mają obwód równy 2piR czy nie. Z tym że wynik "nie" nie obali geometrii euklidesowej, tylko co najwyżej będzie znaczył, że do opisu rzeczywistości jest potrzebna inna geometria.

Zawsze możesz sobie badać.

Problem polega na tym, że to jest niezniszczalne.

To że sobie zmierzysz coś innego, np. na sferze, nie ma tu żadnego znaczenia:
ciągniesz promień w płaszczyźnie i tyle tam nadal będzie.

Sprawa: c = const jest także inaczej przegrana:

geometria dowodzi solidnie od kilku wieków, albo i tysięcy lat że c+v jest ok,
natomiast cały ten bajzel pt. Teoria Względności ma raptem 100lat, albo i mniej
(bo to trzeba liczyć od wprowadzenie do edukacji a nie samego 'odkrycia' - z 50 lat?)

Zresztą nie ma żadnych teoretycznych dowodów na STW/OTW - to są robocze zabawki tylko, a nie żadne teorie matematyczne.

QM tak samo - doraźne pierdółki...
wkrótce otworzę sklep pt. Paradoks EPR i będę tam sprzedawał zabawki do gry dla dzieci,
które realizują te zabawne korelacje - i dokładnie!
qwery (2864 punktów)
>>Albo lądujemy w teorii, w której (...) sam ośrodek jest czymś w rodzaju ducha, "jest ale nie da się go wykryć".
>Jednocześnie, ci sami krytycy, czesto zarzucają to samo hipotezie ciemnej materii. Nie zwracając uwagi na to, że gdyby pojawiła się alternatywna do ciemnej materii i dobrze działająca teoria, fizycy zrezygnowaliby z ciemnej materii z westchnieniem ulgi, dokładnie tak samo jak stało się z eterem.

A czemu tak stalo sie z eterem? Przecież nic chyba nie zaprzeczylo jego istnieniu?
Ze go nic nie potwierdza? A co potwierdza istnienie czasoprzestrzeni? To sztuczny matematyczny twór, rozmawialismy juz o tym, za to eter jest logiczna koniecznoscia dla korpuskularno falowej natury materii, podobnie pewnie jak ciemna materia jest logiczna koniecznoscia i mimo ze jej nikt nie zlapal do pudelka to sie uznaje ze ona istnieje. Jednak jak mam do wyboru matematyczny sztuczny twór a logiczna koniecznosc natury materi to wybieram to drugie tak jak uznaje ze istnieje ciemna materia mimo ze jej nie widzialem.

>>>Podaj emaila do podeślę.
>>Po co email? Tu też można wklejać linki.
>Wiem, ale nie powiem?
>>>Owszem - mają, ale Teoria Eteru Lorentza opiera się na tych samych transformacjach więc zasadniczo dokonując transformacji Lorentza z danego układu współrzędnych do innego, otrzyma się prawa fizyki, których postać pozostanie bez zmian podobnie jak w STW.
>>Czyli opcja 2: teoria równoważna STW, tylko z dodanym niefalsyfikowalnym eterem.

A ta ciemna materia jest falsyfikowalna?
Ebvalaim (2787 punktów)
>A czemu tak stalo sie z eterem? Przecież nic chyba nie zaprzeczylo jego istnieniu?
To trochę nie w tę stronę powinno działać.
Nic nie zaprzeczyło też istnieniu niewidzialnych różowych jednorożców. Czy to znaczy że powinniśmy budować fizykę w oparciu o niewidzialne różowe jednorożce?

>Ze go nic nie potwierdza?
Mało, że nic go nie potwierdza - w teoriach typu teoria eteru Lorentza nic go wręcz nie może potwierdzać, bo takie teorie są równoważne teorii bez eteru.
Po co postulować eter, skoro jest niepotrzebny do otrzymania wyników zgodnych z rzeczywistością?

>A co potwierdza istnienie czasoprzestrzeni?
Tylko że czasoprzestrzeń nie ma być materialnym bytem. To bardziej pewna rama służąca do opisu położeń i czasów. A trochę ciężko polemizować z tym, że mamy w rzeczywistości coś takiego jak położenia i czasy.

>eter jest logiczna koniecznoscia dla korpuskularno falowej natury materii
W jaki sposób?

>podobnie pewnie jak ciemna materia jest logiczna koniecznoscia i mimo ze jej nikt nie zlapal do pudelka to sie uznaje ze ona istnieje
Nie tyle jest logiczną koniecznością, co jest najlepszym zaproponowanym póki co wyjaśnieniem rozbieżności obserwacji z teorią. Jak się pojawi lepsze wyjaśnienie, to koncepcja ciemnej materii pójdzie w odstawkę.

>Jednak jak mam do wyboru matematyczny sztuczny twór a logiczna koniecznosc natury materi to wybieram to drugie tak jak uznaje ze istnieje ciemna materia mimo ze jej nie widzialem.
Tylko że taki wybór istnieje jedynie w Twoim umyśle, obawiam się.

>A ta ciemna materia jest falsyfikowalna?
Owszem - ponieważ jeśli istnieje, to musi się składać z jakichś cząstek, które powinny być wykrywalne w odpowiednio potężnych akceleratorach. Nie wiadomo tylko dokładnie jak potężne akceleratory są potrzebne i czy te które mamy powinny być już wystarczające - przynajmniej jeśli chodzi o niektóre koncepcje ciemnej materii. Pewne koncepcje z kolei już zostały sfalsyfikowane, a przynajmniej dane wskazują na to, prawdopodobieństwo ich poprawności jest niskie - jak MACHOs czy WIMPs.
qwery (2864 punktów)
>>A czemu tak stalo sie z eterem? Przecież nic chyba nie zaprzeczylo jego istnieniu?
>To trochę nie w tę stronę powinno działać.
>Nic nie zaprzeczyło też istnieniu niewidzialnych różowych jednorożców. Czy to znaczy że powinniśmy budować fizykę w oparciu o niewidzialne różowe jednorożce?
>>Ze go nic nie potwierdza?
>Mało, że nic go nie potwierdza - w teoriach typu teoria eteru Lorentza nic go wręcz nie może potwierdzać, bo takie teorie są równoważne teorii bez eteru.
>Po co postulować eter, skoro jest niepotrzebny do otrzymania wyników zgodnych z rzeczywistością?
>>A co potwierdza istnienie czasoprzestrzeni?
>Tylko że czasoprzestrzeń nie ma być materialnym bytem. To bardziej pewna rama służąca do opisu położeń i czasów. A trochę ciężko polemizować z tym, że mamy w rzeczywistości coś takiego jak położenia i czasy.

A to sory za tego pitagorejczyka w innym poscie. Jednak w takim razie jak zostawimy te matematyczne twory to moze spróbuj sobie odpowiedziec na pytanie jak to hula naprawde i czy kontrakcje materi, skrocenie, taktowanie, jak i synchronizowanie zegarow przed pomiarem to nie cala sztuczka z tym ze jest jak jest?

>>eter jest logiczna koniecznoscia dla korpuskularno falowej natury materii
>W jaki sposób?

Musi być osrodek w ktorym dokonuja sie fe/drgania bo niemozliwym jest by falowalo nic, w tych okolicznosciach materia jest drganiem czy moze wirem w tym osirodku. Tak jak patrzyl bys z kosmosu na tornado, niby samodzielny obiekt, ale przeciez powodowany w miare trwaly sposob przez osrodek. Czym moze być znana materia jak nie czyms podobnym?
Niestety mam pewien ból tylka z tym zwiazany, wynika z tego bowiem nieskonczona zlozonosć, bo niby dlaczego elementy eteru tworzacego nasza materie i przenoszacego fale e-m mielibysmy przyjać za niepodzielne najmniejsze elementy przyrody?

>>podobnie pewnie jak ciemna materia jest logiczna koniecznoscia i mimo ze jej nikt nie zlapal do pudelka to sie uznaje ze ona istnieje
>Nie tyle jest logiczną koniecznością, co jest najlepszym zaproponowanym póki co wyjaśnieniem rozbieżności obserwacji z teorią. Jak się pojawi lepsze wyjaśnienie, to koncepcja ciemnej materii pójdzie w odstawkę.

Wiec i moze o eterze powinienem sie wypowiedzieć podobnie ostroznie. Ze puki co to jego koncepcja najlepiej odpowiada na moje pytania tak co do wyobrazenia sobie dlaczego c mierzymy jako stałą jak i natury materi, fal e-m i roznych oddzialywań.

W sumie to jak Ci zawsze przyznaje, raz mi już oczy otworzyleś i zmienilem zdanie, wiec moze i teraz bylo by to możliwe?
29-07-2022 16:24 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>Efekt Doppera w połączeniu z dylatacją czasu wprowadza obserwatora A w błąd i nie potrzebujemy tu żadnych czerowymiarowych przestrzeni pseudoeuklidesowych, a jedynie trójwymniarową przestrzeń w połączeniu z efektem Dopplera i dylatacją czasu.
>Tylko wtedy pojawia się pytanie o ośrodek - co to za ośrodek i jak zmierzyć prędkość względem niego? No i okazuje się, że sensownej odpowiedzi brak.
>Albo lądujemy w teorii, w której tę prędkość da się zmierzyć i okazuje się sprzeczna z eksperymentem, albo mamy teorię zgodną z eksperymentem, która okazuje się równoważna STW i wobec tego prędkość względem ośrodka jest w niej niemierzalna, a sam ośrodek jest czymś w rodzaju ducha, "jest ale nie da się go wykryć".
>>Podaj emaila do podeślę.
>Po co email? Tu też można wklejać linki.

Prędkości są addytywne i niestety dla STW.

Po prostu są tu dwa rodzaje prędkości:
1. te gotowe - zastane, jak było w tym przypadku: 0.6 i 0.6.

2. są też te drugie prędkości, które powstają gdy coś jest już w ruchu,
i tam startujemy, np. gdy strzelamy z rakiety która leci 0.6,
i pociski nominalnie też 0.6, wtedy tu nie wyjdzie suma,
bo trzeba wyliczyć z zasady pędu, itd.
No i tam właśnie wyjdzie ten skecz z STW:
np. strzał do przodu:
0.6 plus 0.6 = 0.6+0.6/1+0.6^2 = 1.2/1.36 = 0.88235294

........
i tak z tym jest...
np. gdy dwie rakiety startują po 0.6c i przeciwnie,
to wtedy to składanie nie ma tu zastosowania:
prędkość względna rakiet wynosi: 1.2c,
a nie 0.88235294c co amatorzy STW sobie ubzdurali.

Doppler będzie znowu zgodny z tą fikcyjną pr. wg wzoru z STW i tyle - tylko tyle!

Zatem to co serwuje TW to takie pozory - półprawdy, czyli kit generalnie.
29-07-2022 19:12 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>Owszem - mają, ale Teoria Eteru Lorentza opiera się na tych samych transformacjach więc zasadniczo dokonując transformacji Lorentza z danego układu współrzędnych do innego, otrzyma się prawa fizyki, których postać pozostanie bez zmian podobnie jak w STW.

Nie ma takiej teorii, niestety.

To co Lorentz zapisał, w postaci tej dzisiejszej TL,
było tylko takim skeczem matematycznym - ćwiczeniem!

x' = k(x-vt); to jest efekt kontrakcji - skala się zmienia wzdłuż x.

i teraz Lorentz kombinował ta: co z tym zrobić, aby zachować także c = const,
bo światło wymyka się z tego niestety!

Przecież żadna zasada względności tego nie ogarnia...
no to co nam pozostało?

o, tak próbka - propozycja numerologiczna -
gdyby było tak:
t' = k(t - xv/c^2); czas fikcyjny Lorentza (artificial time)

i wtedy byłoby super - ruch byłby niewykrywalny, itd.

No ale to jest tylko zabawa: co by było gdyby..

i jak mówiłem ze 100 razy: taki manewr i tak nic ne znaczy w geometrii,
ponieważ tu jest zachowana odległość:

ct' = c't = ... ta sama transformacja!

Dlatego geometria to ignoruje - t', czy t - to sprawa poza geometrią,
czyli kwestia konwencji jedynie, co Poincare zauważył...

niemniej c+v jest miażdżąco przeważające nad c = const,
zatem nie można tego przyjąć.
..............

Poprawna transformacja wygląda tak:

x' = k(x-vt); to pozostaje
natomiast jeśli chcemy czas lokalny, no to pozostaje tylko taki:

t' = t/k, czyli to jest czas zegarowy - zegary ruchome zwalniają.

i to jest poprawna teoria Eteru Lorentza, a nie jakieś tamte skecze które Einstein sobie skopiował z... przypadkowych improwizacji Lorentza.
uxbridge (5980 punktów)
>Rakieta B względem rakiety A leci ok. 0,625 c pod kątem ok. 125,8 stopni do osi rakiety A.
Nie wydaje mi się...
Jesli linie świata obu obiektów się przecinają (a tak jest w tym przypadku), to obie trajektorie (proste) znajdują się na jednej płaszczyźnie prawda? A wobec tego, przypadek można sprowadzić do dwuwymiarowego (x, t) czyli do jednego wymiaru przestrzennego. W tej sytuacji jeden układ będzie miał względem drugiego tylko składową radialną prędkości. Mówiąc obrazowo, będzie się oddalać wzdłuż linii prostej. Pod jakim kątem będa wzajemnie "widoczne" osie "rakiet" to inna sprawa, ale to bez specjalnego znaczenia, bo kto powiedział, że mają mieć "rakietowy" kształt? To mogą być np. Gwiazdy Śmierci ze SW.
25-07-2022 18:39 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Nie wydaje mi się...
>Jesli linie świata obu obiektów się przecinają (a tak jest w tym przypadku), to obie trajektorie (proste) znajdują się na jednej płaszczyźnie prawda? A wobec tego, przypadek można sprowadzić do dwuwymiarowego (x, t) czyli do jednego wymiaru przestrzennego.
Tak, ale z tego co zrozumiałem, część pytania była o to w jakim kierunku obserwator w jednej rakiecie będzie widział ruch drugiej rakiety. Jasne, prędkość rakiety B względem rakiety A będzie radialna, ale będzie też pod jakimś kątem do osi rakiety A - w sensie, obserwator w rakiecie A ma dobrze zdefiniowany kierunek "w przód" i prędkość rakiety B będzie pod jakimś kątem do tego kierunku. Jeśli się nie rąbnąłem w obliczeniach, to ten kąt wyniesie 125,8 stopni (nierelatywistycznie byłoby 0,6 c i 120 stopni).

>Pod jakim kątem będa wzajemnie "widoczne" osie "rakiet" to inna sprawa, ale to bez specjalnego znaczenia, bo kto powiedział, że mają mieć "rakietowy" kształt? To mogą być np. Gwiazdy Śmierci ze SW.
A to to jeszcze osobna kwestia, bo tu dojdą skrócenia Lorentza i różne inne dziwne efekty. Ale mi chodziło tylko o wyznaczenie kierunku prędkości.
alsor (3283 punktów)
>>Nie wydaje mi się...
>>Jesli linie świata obu obiektów się przecinają (a tak jest w tym przypadku), to obie trajektorie (proste) znajdują się na jednej płaszczyźnie prawda? A wobec tego, przypadek można sprowadzić do dwuwymiarowego (x, t) czyli do jednego wymiaru przestrzennego.
>Tak, ale z tego co zrozumiałem, część pytania była o to w jakim kierunku obserwator w jednej rakiecie będzie widział ruch drugiej rakiety. Jasne, prędkość rakiety B względem rakiety A będzie radialna, ale będzie też pod jakimś kątem do osi rakiety A - w sensie, obserwator w rakiecie A ma dobrze zdefiniowany kierunek "w przód" i prędkość rakiety B będzie pod jakimś kątem do tego kierunku. Jeśli się nie rąbnąłem w obliczeniach, to ten kąt wyniesie 125,8 stopni (nierelatywistycznie byłoby 0,6 c i 120 stopni).

To jest zbyt optymistyczna opinia, z uwagi na gołe fakty, które uzgodniliśmy:

żadna prędkość oddalania 0.625c na pewno tu tu nie istnieje,
zatem jaki ma sen kierunek tej liczby?

>>Pod jakim kątem będa wzajemnie "widoczne" osie "rakiet" to inna sprawa, ale to bez specjalnego znaczenia, bo kto powiedział, że mają mieć "rakietowy" kształt? To mogą być np. Gwiazdy Śmierci ze SW.
>A to to jeszcze osobna kwestia, bo tu dojdą skrócenia Lorentza i różne inne dziwne efekty. Ale mi chodziło tylko o wyznaczenie kierunku prędkości.

Skrócenie Lorentza produkuje aberrację typu:
cosf' = tratata

i nie ma innej w STW.

Jono w klasyce jest inna, no ale to nie ta bajka... haha!
alsor (3283 punktów)
Reasumując temat podam jedyny i od dawna znany fakt:

Teoria Względności jest w istocie tylko fizyką ślepego nietoperza.

Niemniej jest pewne grupa amatorów - fantastów,
którzy wywindowali tę błahostkę do rangi fizyki realnej - nowoczesnej szczytowej myśli ludzkiej.

Pomijam motyw rozrywkowy, który ten badziew zapewnia całej rzeszy dzieciaków, studentów...
no i wielu pajacom medialnym, oczywiście... w kinach i na uniwerkach, haha!

the end.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365