Racjonalista - Strona głównaDo treści
metodologia relatywistyczna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-08-2022 18:57alsor (3283 punktów)metodologia relatywistyczna
Opiszę tylko z lekka na czym polegają metody badań i weryfikacji w ramach 'teorii' relatywistycznych.

1. siada facet i mierzy prędkość światła,
no i zawsze uzyskuje: c = 300 tys. km/s

tu jest coś o tym wybitnym... schorzeniu:
www.youtube.com/watch?v=PeIprWcETD8

2. drugi facet siada i mierzy obwód okręgu o promieniu r=1m,
no i on zawsze uzyskuje L = 6m

Obaj są bardzo szczęśliwi ze swoich wyjątkowych odkryć naukowych.

i to tyle na ten temat.

Potem pogadamy o odkryciach... np. medycyny relatywistycznej - może być?:

preludium: jak nie umrzem to żyć będziem.


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
Szkoda, że nad kołem tak się nie pastwisz. Usiadł Archytas z Tarentu, który żył w V wieku przed naszą erą inaczej niż ty te swoje teorie tu snujesz, i je wymyślił nieteoretycznie. Swoje Teorie wiejskiego proboszcza Alsora, który nie wiadomo dlaczego pisze tu anonimowo, bo gdyby nie to, już dawno zostałby doceniony, promuje co jakiś czas. Widać bardzie woli hejtować naukowe dokonania. Nie mam się za naukowca, ale też nie lubię napuszonych debili udających naukowców. "Śladami Pitagorasa" byłem zafascynowany jeszcze w trzeciej klasie podstawówki i nie zamierzam z tego tytułu nikogo uczyć, ani niczyjej wiedzy dyskredytować... No może z wyjątkiem wiejskich zadufanych, bufoniastych proboszczy.
alsor (3283 punktów)
Biorę, wyliczam matematycznie, czyli z solidnej teorii, no i cześć.

I nie ma na to siły, niezależnie z czym mamy do czynienia:
obwód okręgu, prędkość światła, czy tam... sam sobie wymyśl.

'Teoria relatywistyczna' jest tyle samo warta co.. tzw. wiedza ludowa,
w tym i ta wielka teoria ewolucji gatunków.

Wiedza oparta na gadce-szmatce i serii iluzji jest być może niekiedy użyteczna,
no ale to jest i tak symptom ciemnoty - trzeba sobie zdawać sprawę co i jak... jaki jest cel, a nie udawać wielkiego mędrca na pokaz... ośmiesza taki młodych, a sam głupszy od szczeniaka.

... odnoście że anonimowo piszę:
nie chcę nikogo straszyć moim nazwiskiem - pochodzeniem, itd., bo wtedy dopiero byłby szok!
MaxGolonko3 (3459 punktów)
Alsor to troll z Frondy rodem, który sprytnie ośmiesza dział Nauka wpisując takie bzdury i pseudo wzorki za co już dawno by wyleciał z normalnego portalu społecznościowego.

Ten wątek nawet w dziale Bazgroły byłby nadużyciem bo to jest nic.
Walenie w klawiaturę chama i trolla.

Alsor Jezus to nie jest bóg - uwierz mądrzejszemu!

Nauka obaliła tego boga:

Paradoks siostry obala religię. Nieba i piekła nie ma bo siostra osoby skazanej na cierpienia w piekle nie mogłaby czuć się szczęśliwa mimo przebywania w niebie.

Żenujące zachowania Papieży i kleru dowodzą, że nie są oni obserwowani ani kierowani przez żadnego boga i bardzo omylni (torturowanie i palenie żywych ludzi - nawet masowe - w Ameryce Środkowej; wprowadzenie obowiązku spowiedzi dopiero po 10 wiekach papiestwa jakby Jahwe był sklerotykiem i dopiero wtedy nagle sobie o tym przypomniał i natchnął papieża).

'Słowo Bóg jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne.' Einstein.

Wszystkie cuda Jezusa miały charakter nieanatomiczny. Wybudzał pozornie zmarłych z letargu albo uczył pacjentów poruszać bezwładną rzekomo wcześniej ręką.

Najnowsze eksperymenty z polem magnetycznym wykazały, że magnetyzmem można skłonić ludzi do grzesznych, amoralnych myśli, co oznacza, że dusza jest materialna i tworzą ją komórki mózgu.

Cesarz Konstantyn z przyczyn politycznych wylansował wiarę w Jezusa czyli chrześcijaństwo. "Dostrzegł w nim siłę" mogącą wzmocnić cesarstwo. Tak piszą dość konserwatywni redaktorzy Wikipedii.

Kara piekła jest zbyt okrutna. Wiekuiste męki za skończoną ilość przestępstw jakie najgorszy nawet człowiek może popełnić to jakieś patologiczne okrucieństwo.

Bóg aby panować nad światem musiałby być wszechwiedzący, a więc też znający całą przyszłość już jak stwarzał świat. Wiedziałby zatem już wtedy kto jaki grzech popełni. Karanie za grzechy byłoby nonsensem.

Czasami rodzi się dziecko mniej sprawne umysłowo od szympansa. Tak samo zdarzało się, że pierwsze Homo Erectusy nieraz wydawały na świat dzieci mniej inteligentne niż żyjące wtedy jeszcze na świecie Australopiteki, od których pochodzimy. To ośmiesza koncepcję duszy nieśmiertelnej bo w niebie musiałyby być też pra-małpy.

Biblia jest dramatycznie niezgodna z nauką. Nie tylko o ewolucji ale też o powstaniu Słońca i planet (obecna Ziemia i Księżyc powstały ze zderzenia dwóch planet) i o wielkim wybuchu.

Człowiek całe życie się zmienia, miewa mikrowylewy, zatrucia aluminium, itp. Dlatego na starość może być bardzo innym człowiekiem. Nie ma sensu zatem kontynuacja jego istnienia w postaci duszy bo dusza w chwili śmierci może być infantylna poglądowo i emocjonalnie. Nie można natomiast cofnąć jej do czasu świetności bo wtedy odebrałoby się człowiekowi jego tożsamość, ważne wspomnienia i poglądy z dalszych lat.

Zalecenia religijne odnośnie seksu są sprzeczne z biologią człowieka, a zatem prawdziwy bóg takich by nie podpowiedział prorokom. Brak częstych ejakulacji u mężczyzn zwiększa znacząco prawdopodobieństwo raka prostaty, a z oczywistych względów, trudno im w pewnych sytuacjach lub na pewnych etapach posiadać żonę.

Praktycznie wszyscy wybitni uczeni (90%) są niewierzący (ankieta wśród wiodących uczonych amerykańskich - Świat Nauki 1999/11)

Pytanie skąd się wziął nasz wszechświat jest zasadne ale rzekomy Jahwe nie jest odpowiedzą bo wtedy pojawi się pytanie, skąd się wziął Jahwe. Może zresztą wszechświat był zawsze.

Nawet jeśli jakiś super osobnik ustawił prawa mechaniki kwantowej czyli reguły naszego świata to na pewno nie wyróżnia on ludzi od szympansów, orek czy kosmitów.

Na świecie dzieje się wiele zła. Małe dzieci zapadają na straszne choroby jak nowotwory i pewne wady wrodzone. Kanalie bezkarne torturują ludzi, gwałcą dzieci - latami. Bóg obserwujący to wszystko częściej by interweniował gdyby był.

Biblijne zalecenia płodzenia i rodzenia jak największej liczby dzieci są ewidentną, szkodliwą bzdurą bo planeta nie urośnie i musi to prowadzić do katastrofalnej sytuacji ekologicznej prędzej czy później.

Zachowania w sferze erotyki wielu księży (w Australii oszacowano samą pedofilię na 7%, a mamy jeszcze nieformalne związki z dorosłymi mężczyznami lub kobietami) pokazują, że wiedza teologiczna nie skłania ich do faktycznej wiary w boga. Wielu papieży, mimo obowiązującego ich zakazu, kopulowało z mężczyznami lub kobietami i miało dzieci. To oznacza ich brak wiary w Jahwe mimo znakomitej dostępności do najstarszych materiałów o wierze.

Siema
Wszystkie wszechświaty są wieczne
Edward Robak* (2152 punktów)

>1. siada facet i mierzy prędkość światła,
>no i zawsze uzyskuje: c = 300 tys. km/s

Załóżmy hipotetycznie, że grupa ludzi porozumiewa się na forum dyskusyjnym i wspólnie wykazują błąd takiego założenia, że mierząc prędkość światła zawsze uzyskuje się: c = 300 tys. km/s
Co powinno stać się dalej, aby inni w nieskończoność nie ogłupiali młodzieży powtarzając ten fałsz?
alsor (3283 punktów)
>>1. siada facet i mierzy prędkość światła,
>>no i zawsze uzyskuje: c = 300 tys. km/s
>Załóżmy hipotetycznie, że grupa ludzi porozumiewa się na forum dyskusyjnym i wspólnie wykazują błąd takiego założenia, że mierząc prędkość światła zawsze uzyskuje się: c = 300 tys. km/s
>Co powinno stać się dalej, aby inni w nieskończoność nie ogłupiali młodzieży powtarzając ten fałsz?

Chyba nic na to nie poradzisz.

Sytuacja identyczna z geocentryzmem:
trwało to sobie bezkarnie przez wiele wieków,
no i co mogli z tym zrobić... Galileusz, czy Kopernik?

Jakimś cudem zostało to porzucone z czasem,
przestało być popularne, no ale trudno powiedzieć dlaczego tak się stało,
bo w sumie taki stan mógł sobie trwać spokojnie do dzisiaj.

Być może rozpowszechnienie edukacji tak zaowocowało...
no ale obecnie edukacja jest akurat w tym punkcie wykolejona, więc ja raczej nie widzę szans na... kolejne oświecenie.

Przykładowo: weźmy elektromagnetyzm w wersji relatywistycznej, bo w zasadzie to jest podstawa.
No i co tu mamy?

Same bzdury tu wypisują, że niby pole magnetyczne jest względne,
i np. przewodnik z prądem, co daje B, i siłę Lorentza:
F = ev x B

raptem zmienia się w naładowany drut gdy się poruszamy, i wtedy mamy:
F = e*E,

to są przecież totalne fanaberie, a nie żadna nauka.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Co powinno stać się dalej, aby inni w nieskończoność nie ogłupiali młodzieży powtarzając ten fałsz?

>Chyba nic na to nie poradzisz.
>Sytuacja identyczna z geocentryzmem:
>trwało to sobie bezkarnie przez wiele wieków,
>no i co mogli z tym zrobić... Galileusz, czy Kopernik?

Geocentryzm?
Chodzi o taką teorię która zakłada, że nieważne JAK JEST, ale ważne co się komu wydaje patrząc, a nie widząc...
Zgoda.
Sytuacja w tzw. naukach teoretycznych jest tożsama z geocentryzmem. Teoretyk oczyma wyobraźni patrzy na dwa zapalające się światełka i mówi, że równoczesność jest względna. Nie potrafi jednak skonkretyzować, czy chodzi mu o równoczesność zdarzenia czy może równoczesność uświadomienia sobie.
Koniowi nie da się wytłumaczyć na czym polega różnica, gęsiom też nie, małpom, muchom i innym stworzeniom bożym także nie da się tego wytłumaczyć. Ale co z ludźmi...? Czy ludzi już nie ma ?
alsor (3283 punktów)
To jest w sumie normalne - zwyczajne:
ludzie pracują na schematach, nikt tu nie tworzy na bieżąco.

Samo to myślenie jest przereklamowane,
o czym kiedyś już pisałem:

doświadczony mistrz, majster, murarz, spawacz, nie ma znaczenia - nawet kierowca, i narciarz,
zawsze tak samo krytykuje nowicjusza:

co ty robisz, popełniasz stale błędy, bo ty nie myślisz w ogóle!

No ale faktycznie cała sztuka polega właśnie na tym, że ci zawodowcy nie myślą,
bo to jest zwyczajny automatyzm - i na tym to polega:
tu nie ma czasu na myślenie!

Zawodowiec to taki automat, który jedzie schematami,
i tylko dlatego on nie popełnia błędów, i działa szybko - momentalnie.

Natomiast młody - niewytrenowany w danej dziedzinie, stale ma problemy,
więc myśli - traci czas... no i wtedy musi popełniać błędy, bo nie wyrabia się w czasie zwyczajnie!

Po opanowaniu schematów, co zwykle wymaga kilku tygodni, miesięcy, czy nawet lat,
on tak samo będzie gadał do swoich uczniów: ty w ogóle nie myślisz, gamoniu, i przez to robisz błędy!

Jaki z tego morał?

Ano taki że myślenie to nieunikniony etap nauki, z czego sobie fachowcy nie zdają sprawy:
oni tu wcale nie myślą, bo już nie muszą a nie odwrotnie!

I dalej: co się stanie gdy zostanę fachowcem, ale źle wyuczonym... bo złe - gorsze schematy opanowałem?

Wtedy jest masakra. Taki fachowiec będzie robił nadal swoje,
choćby cały świat mu na łeb się walił!

Stereotypy są bardzo trudne do przezwyciężenia... no ale śmierć wszystko leczy.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Teoretyk oczyma wyobraźni patrzy na dwa zapalające się światełka i mówi, że równoczesność jest względna.
>>Nie potrafi jednak skonkretyzować, czy chodzi mu o równoczesność zdarzenia czy może równoczesność uświadomienia sobie.

>To jest w sumie normalne - zwyczajne:
> ludzie pracują na schematach, nikt tu nie tworzy na bieżąco.

A może ludzie nie rozumieją pytań?
Przykład:
do teoretycznego oka prawdziwego teoretyka dociera z założenia światło z wielu różnych kierunków.
Pytanie:
Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?

>Stereotypy są bardzo trudne do przezwyciężenia... no ale śmierć wszystko leczy.

To chyba tak jest, że śmierć hamulcowych ułatwia rewolucje.
alsor (3283 punktów)
>>>Teoretyk oczyma wyobraźni patrzy na dwa zapalające się światełka i mówi, że równoczesność jest względna.
>>>Nie potrafi jednak skonkretyzować, czy chodzi mu o równoczesność zdarzenia czy może równoczesność uświadomienia sobie.
>>To jest w sumie normalne - zwyczajne:
>> ludzie pracują na schematach, nikt tu nie tworzy na bieżąco.
>A może ludzie nie rozumieją pytań?
>Przykład:
>do teoretycznego oka prawdziwego teoretyka dociera z założenia światło z wielu różnych kierunków.
>Pytanie:
>Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?

Teoria nie ma żadnych problemów, bo jest z definicji poprawna - w matmie to się formalnie dowodzi, a nie gada dookoła... aż do znudzenia i osrania - jak w relatywie, czy innych tych przegadanych kiszkach.

Podejrzewam że to ludowe przekonanie o wyższości praktyki nad teorią
jest konsekwencją tej żałosnej serii pomyłek z historii:
geocentryzm, relatywizm, nielokalne bajki z kwantowej, big bang, itp.
No, ale to są typowe pseudoteorie, czyli takie tylko doraźne.. niedorobione schematy, niestety.
...

Pytasz jak odróżnić ziarno od... gówna?
Dla mnie to fikcyjny problem i zapewne nikt inny, jak relatywiści go stworzyli.

Automat nie kłamie, bo nie ma w tym żadnego interesu.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Pytanie:
>>Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?

>Teoria nie ma żadnych problemów, bo jest z definicji poprawna - w matmie to się formalnie dowodzi, a nie gada dookoła... aż do znudzenia i osrania - jak w relatywie, czy innych tych przegadanych kiszkach.

Przecież nawet nie próbują określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających. Wystarczy założenie, że równocześnie nie mogły być i to fałszywe założenie ma nazwę "formalny dowód z definicji poprawny".
Tak.
Pawel077 (1855 punktów)
>A może ludzie nie rozumieją pytań?
>Przykład:
>do teoretycznego oka prawdziwego teoretyka dociera z założenia światło z wielu różnych kierunków.
>Pytanie:
>Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?

Jeśli prawdziwy teoretyk znajduje się w próżni, to światło, które dotarło do jego teoretycznego oka, sekundę wcześniej znajdowało się około 300 000 km od tego oka.
alsor (3283 punktów)
>>A może ludzie nie rozumieją pytań?
>>Przykład:
>>do teoretycznego oka prawdziwego teoretyka dociera z założenia światło z wielu różnych kierunków.
>>Pytanie:
>>Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?
>Jeśli prawdziwy teoretyk znajduje się w próżni, to światło, które dotarło do jego teoretycznego oka, sekundę wcześniej znajdowało się około 300 000 km od tego oka.

Nie 300000 km, lecz 1 ls, dokładnie!

a dystans = 1 light second to taka odległość, którą światło pokonuje w czasie 1 sekundy...
a 1 sekunda to takie coś, co zegar pokazuje.
qwery (2864 punktów)
>>>A może ludzie nie rozumieją pytań?
>>>Przykład:
>>>do teoretycznego oka prawdziwego teoretyka dociera z założenia światło z wielu różnych kierunków.
>>>Pytanie:
>>>Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?
>>Jeśli prawdziwy teoretyk znajduje się w próżni, to światło, które dotarło do jego teoretycznego oka, sekundę wcześniej znajdowało się około 300 000 km od tego oka.
>Nie 300000 km, lecz 1 ls, dokładnie!
>a dystans = 1 light second to taka odległość, którą światło pokonuje w czasie 1 sekundy...
>a 1 sekunda to takie coś, co zegar pokazuje.
>

Teraz 1ls definiuje sie przez odleglosć, to jest czas w jakim swiatlo pokonuje jakas tam odleglosć. A ta odległosć to jak rozumiem jest to co jaka taką odleglosć zmierzymy, a ze przymiar nam sie skraca czy wydluża to już nie ma znaczenia, tak jak kiedys w wypadku zmiany taktowania zegara.
alsor (3283 punktów)
>>>>A może ludzie nie rozumieją pytań?
>>>>Przykład:
>>>>do teoretycznego oka prawdziwego teoretyka dociera z założenia światło z wielu różnych kierunków.
>>>>Pytanie:
>>>>Czy jakikolwiek teoretyk potrafi określić w jakim położeniu jednocześnie te promienie znajdowały się w chwilach poprzedzających?
>>>Jeśli prawdziwy teoretyk znajduje się w próżni, to światło, które dotarło do jego teoretycznego oka, sekundę wcześniej znajdowało się około 300 000 km od tego oka.
>>Nie 300000 km, lecz 1 ls, dokładnie!
>>a dystans = 1 light second to taka odległość, którą światło pokonuje w czasie 1 sekundy...
>>a 1 sekunda to takie coś, co zegar pokazuje.
>>
>Teraz 1ls definiuje sie przez odleglosć, to jest czas w jakim swiatlo pokonuje jakas tam odleglosć. A ta odległosć to jak rozumiem jest to co jaka taką odleglosć zmierzymy, a ze przymiar nam sie skraca czy wydluża to już nie ma znaczenia, tak jak kiedys w wypadku zmiany taktowania zegara.

Może być.

Wtedy teoretyk bierze wzorek - ten od Lorentza:

dystans mierzony lokalnie = r' = ct' = ck(t-xv/c^2)

z szkolnej geometrii wiemy że: r = ct, oraz cosf = x/r,
zatem podstawiamy:

dystans = ck t(1 - v/c cosf);

aby to wyrazić w lokalnych parametrach należy tu podstawić t' i f' zgodnie z teorią...

co finalnie daje:
dystans = t' c/(1 + v/c cosf')

słynna elipsa Poincarego, oczywiście.
15-08-2022 00:44 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Teoretyk oczyma wyobraźni patrzy na dwa zapalające się światełka i mówi, że równoczesność jest względna. Nie potrafi jednak skonkretyzować, czy chodzi mu o równoczesność zdarzenia czy może równoczesność uświadomienia sobie.

Jeśli mówimy o względności równoczesności w STW, to chodzi tu o czas zajścia zdarzeń, a nie o czas dotarcia do obserwatora informacji o zdarzeniach. Np. jeśli klasnę w dłonie i w tym samym momencie zaobserwuję rozbłysk na Słońcu, to te zdarzenia nie są dla mnie równoczesne, bo rozbłysk wydarzył się ponad osiem minut temu, a tylko informacja o nim dotarła do mnie w momencie klaśnięcia.
Edward Robak* (2152 punktów)
>Jeśli prawdziwy teoretyk znajduje się w próżni, to światło, które dotarło do jego teoretycznego oka, sekundę wcześniej znajdowało się około 300 000 km od tego oka.

>>Teoretyk oczyma wyobraźni patrzy na dwa zapalające się światełka i mówi, że równoczesność jest względna. Nie potrafi jednak skonkretyzować, czy chodzi mu o równoczesność zdarzenia czy może równoczesność uświadomienia sobie.

>Jeśli mówimy o względności równoczesności w STW, to chodzi tu o czas zajścia zdarzeń, a nie o czas dotarcia do obserwatora informacji o zdarzeniach. Np. jeśli klasnę w dłonie i w tym samym momencie zaobserwuję rozbłysk na Słońcu, to te zdarzenia nie są dla mnie równoczesne, bo rozbłysk wydarzył się ponad osiem minut temu, a tylko informacja o nim dotarła do mnie w momencie klaśnięcia.

Łatwo sobie wyobrazić uniwersalną Naukę Ogólnoświatową, w której nie ma STW, a są fale elektromagnetyczne emitowane przez materię o temperaturze powyżej zera bezwzględnego, odbijające się od ciał, załamywane na granicach, zakrzywiane w kierunku skupisk masy;
a więc łatwo sobie wyobrazić odwzorowanie fizycznej rzeczywistości w psychicznej świadomości.
W takim odwzorowaniu nie ma "względności równoczesności" jest natomiast BEZWZGLĘDNOŚĆ równoczesności.
Słowa: "w tym samym momencie" są dowodem na potwierdzenie "sekundę wcześniej znajdowało się" i odwrotnie też.
qwery (2864 punktów)
>>Teoretyk oczyma wyobraźni patrzy na dwa zapalające się światełka i mówi, że równoczesność jest względna. Nie potrafi jednak skonkretyzować, czy chodzi mu o równoczesność zdarzenia czy może równoczesność uświadomienia sobie.
>Jeśli mówimy o względności równoczesności w STW, to chodzi tu o czas zajścia zdarzeń, a nie o czas dotarcia do obserwatora informacji o zdarzeniach. Np. jeśli klasnę w dłonie i w tym samym momencie zaobserwuję rozbłysk na Słońcu, to te zdarzenia nie są dla mnie równoczesne, bo rozbłysk wydarzył się ponad osiem minut temu, a tylko informacja o nim dotarła do mnie w momencie klaśnięcia.

To raczej chodzi o sytuacje jak jedziesz kolejka i obserwujesz zapalajace sie w niej, jednoczesnie z przodu i tylu wagonika lampki, a nastepnie zmieniasz kierunek jazdy i okazuje sie ze lampki nie zapalaja sie juz dla ciebie jednocześnie, albo jak w tym przykladzie z obserwacja lampek w wagonie i na peronie. Wg np mnie nie oznacza to zadnej wzglednoscinjednoczesnosci a jedynie niemoznosć jej wskazania bo z powodu kontrakcji materii nie wiemy w jakim stanie ruchu znajdujemy sie wsgledem eteru, nie wiemy w zwiazku z tym co zachodzi jednoczesnie.
15-08-2022 01:15 
 0 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Chyba nic na to nie poradzisz.
>Sytuacja identyczna z geocentryzmem:
>trwało to sobie bezkarnie przez wiele wieków,
>no i co mogli z tym zrobić... Galileusz, czy Kopernik?

Tak, Ty i Robak jesteście Galileuszem i Kopernikiem XXI wieku.

>Jakimś cudem zostało to porzucone z czasem,
>przestało być popularne, no ale trudno powiedzieć dlaczego tak się stało,

Nie tak trudno.

>bo w sumie taki stan mógł sobie trwać spokojnie do dzisiaj.

Raczej nie.

>Być może rozpowszechnienie edukacji tak zaowocowało...
> no ale obecnie edukacja jest akurat w tym punkcie wykolejona, więc ja raczej nie widzę szans na... kolejne oświecenie.

Tobie się wydaje, że fizycy są tak zadowoleni z teorii względności, że dali sobie spokój z poszukiwaniem lepszego modelu. Jesteś w błędzie - ta teoria nikogo w pełni nie zadowala, ale żaden z alternatywnych modeli (a jest ich całkiem sporo) nie daje takiej zgodności z obserwacjami jak teoria względności.
youtu.be/rIykoZOSE5E
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Sytuacja identyczna z geocentryzmem:
>>trwało to sobie bezkarnie przez wiele wieków,
>>no i co mogli z tym zrobić... Galileusz, czy Kopernik?

>Tak, Ty i Robak jesteście Galileuszem i Kopernikiem XXI wieku.

>> no ale obecnie edukacja jest akurat w tym punkcie wykolejona, więc ja raczej nie widzę szans na... kolejne oświecenie.

>Tobie się wydaje, że fizycy są tak zadowoleni z teorii względności, że dali sobie spokój z poszukiwaniem lepszego modelu. Jesteś w błędzie - ta teoria nikogo w pełni nie zadowala, ale żaden z alternatywnych modeli (a jest ich całkiem sporo) nie daje takiej zgodności z obserwacjami jak teoria względności.
>youtu.be/rIykoZOSE5E

Nie bardzo rozumiem co może mieć wspólnego ogólna teoria względności (teoria grawitacji) Einsteina z teoretycznym (bez uzasadnienia prawdziwości założeniem), że jednoczesność nie istnieje i przypisywanie tego twierdzenia Einsteinowi jakoby z innej szczególnej teorii (STW).
www.youtube.com/watch?v=rIykoZOSE5E
Przecież jedno z drugim nie ma nic wspólnego...

Pawel077 (1855 punktów)
OTW jest uogólnieniem STW, więc związek między jedną i drugą istnieje. Zresztą to była odpowiedź skierowana do Alsora, który zdaje się uważać, że współcześni fizycy, to jakieś zgnuśniałe towarzystwo wzajemnej adoracji, zamknięte na nowe pomysły.

Jednoczesność zdarzeń istnieje, tylko nie jest bezwzględna. Jeśli w układzie A zdarzenia są równoczesne, to w układzie B (który porusza się względem układu A) te same zdarzenia nie mogą być równoczesne.
Edward Robak* (2152 punktów)

>Jednoczesność zdarzeń istnieje, tylko nie jest bezwzględna. Jeśli w układzie A zdarzenia są równoczesne, to w układzie B (który porusza się względem układu A) te same zdarzenia nie mogą być równoczesne.

Jeśli wyłączymy z tych rozważań obserwatora w układzie A i obserwatora w układzie B, to jednoczesność zdarzeń jest bezwzględna. Świat równocześnie JEST w danej chwili w każdej możliwej
lokalizacji.
Pawel077 (1855 punktów)
>Jeśli wyłączymy z tych rozważań obserwatora w układzie A i obserwatora w układzie B, to jednoczesność zdarzeń jest bezwzględna.

Jeśli wyłączymy z tych rozważań układy, względem których stwierdzamy równoczesność (lub nierównoczesność), to takie rozważania tracą sens.

>Świat równocześnie JEST w danej chwili w każdej możliwej lokalizacji.

Przecież elementy świata są względem siebie w ciągłym ruchu, więc każdy z tych elementów stwierdzi inną odległość w czasie między zdarzeniami. Nie da się obliczyć tej odległości w czasie dla całego Wszechświata.
qwery (2864 punktów)
>>Jeśli wyłączymy z tych rozważań obserwatora w układzie A i obserwatora w układzie B, to jednoczesność zdarzeń jest bezwzględna.
>Jeśli wyłączymy z tych rozważań układy, względem których stwierdzamy równoczesność (lub nierównoczesność), to takie rozważania tracą sens.
>>Świat równocześnie JEST w danej chwili w każdej możliwej lokalizacji.
>Przecież elementy świata są względem siebie w ciągłym ruchu, więc każdy z tych elementów stwierdzi inną odległość w czasie między zdarzeniami. Nie da się obliczyć tej odległości w czasie dla całego Wszechświata.

Od "nie da sie obliczyc" do >obiektywna jednoczesność nie istniej< jest daleka droga.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Jeśli wyłączymy z tych rozważań obserwatora w układzie A i obserwatora w układzie B, to jednoczesność zdarzeń jest bezwzględna.

>Jeśli wyłączymy z tych rozważań układy, względem których stwierdzamy równoczesność (lub nierównoczesność), to takie rozważania tracą sens.

>>Świat równocześnie JEST w danej chwili w każdej możliwej lokalizacji.

>Przecież elementy świata są względem siebie w ciągłym ruchu, więc każdy z tych elementów stwierdzi inną odległość w czasie między zdarzeniami. Nie da się obliczyć tej odległości w czasie dla całego Wszechświata.

Proszę pomyśleć:
ja nie piszę o elementach świata będących w ciągłym ruchu, lecz o świecie w bezruchu.
Taki stan ma nazwę: STOP-klatka = chwila zatrzymana w kadrze.
Łatwo to sobie uzmysłowić wyobrażając sobie natychmiastowe zamrożenie jakiegokolwiek ruchu.
Taką chwilę można nazwać dt₀ i jest ona tożsama (jednoczesna) dla wszystkich punktów realnego (rzeczywistego) wszechświata.
Pawel077 (1855 punktów)
>Proszę pomyśleć:
>ja nie piszę o elementach świata będących w ciągłym ruchu, lecz o świecie w bezruchu.

Czyli o czymś, co nie istnieje.

>Taki stan ma nazwę: STOP-klatka = chwila zatrzymana w kadrze.

Zdarzenia w czasoprzestrzeni nie są ciągiem klatek filmowych.

>Łatwo to sobie uzmysłowić wyobrażając sobie natychmiastowe zamrożenie jakiegokolwiek ruchu.

No właśnie nie sposób sobie tego wyobrazić, mając na uwadze logiczną konsekwencję STW, jaką jest niemożliwość bezwzględnej równoczesności.

Próbujesz udowodnić tezę przy pomocy jej samej. Zakładasz (bez uzasadnienia), że da się równocześnie zatrzymać cały Wszechświat, by wykazać, że bezwzględna równoczesność istnieje. Krótko mówiąc: zakładasz, że bezwzględna równoczesność istnieje, by udowodnić, że bezwzględna równoczesność istnieje.
qwery (2864 punktów)
Krótko mówiąc: zakładasz, że bezwzględna równoczesność istnieje, by udowodnić, że bezwzględna równoczesność istnieje.

Bo to jest logiczna koniecznosć, tak jak i eter dla fal e-m.
Pawel077 (1855 punktów)
Nikt nie wykazał istnienia eteru.
Logiczną konsekwencją STW, czyli teorii bez eteru, jest względność równoczesności. Teorie trzeba konstruować w oparciu o to, czym dysponujemy, a nie o jakieś nieweryfikowalne twory jak eter.
qwery (2864 punktów)
>Nikt nie wykazał istnienia eteru.

No to czym jest ośrodek dla fal e-m? Faluje co?
alsor (3283 punktów)
>Nikt nie wykazał istnienia eteru.
>Logiczną konsekwencją STW, czyli teorii bez eteru, jest względność równoczesności. Teorie trzeba konstruować w oparciu o to, czym dysponujemy, a nie o jakieś nieweryfikowalne twory jak eter.

To jest metoda synchronizacji a nie żadna nowa wersja jednoczesności.

Patrz jak GPS działa - z synchronizacją z STW (którą Poincare wymyślił):

t = L/(c-v)

tak to wygląda dla UFO, które zna v - prędkość Ziemi (~500km/s), i L - odległość do satelity

ale to jest robione lokalnie, znaczy w tym ruchomym = ziemskim układzie,
zatem masz tu:
1. zegarek zwalnia k razy
2. długość L się skraca k razy (UFO też to widzi)

co należy załadować w to równanie:

t * k = L/k / (c-v); gdzie teraz mamy t i L w lokalnych jednostkach

i sprawdzamy, znaczy synchronizujemy te zegary w GPS z ziemskimi:

t = L/k^2 / (c-v) = L/c (1-v^2/c^2) / (1-v/c) = L/c (1+v/c)

no i co to jest?

To jest Lorentz: t = L/c + Lv/c^2 = t' + xv/c^2

gammy tu nie ma bo zegary mają już zrównany chód - te słynne korekty...
.........

No i to już prawie koniec baki:
taki czas wrzucamy to satelitów, znaczy błędny, bo zamiast t = t',
tu mamy t = t' + b; b od bias, czyli błąd: b = xv/c^2
----------

A teraz GPS pracuje normalnie, czyli nadaje w dół - do odbiorników na ziemi:

t = L/(c+v); tu jest odwrócony kierunek, stąd c+v, zamiast c-v.

i to samo robisz... otrzymując finalnie:
t = t' - b,

no ale tam było +b, co się znosi dokładnie, no więc na ziemi odbiorniki odzyskują dobry czas - wzorcowy:
t = t'

i o to tu chodzi.
Gdyby było inaczej GPS nie działałby poprawnie.

Jak widać nie ma w tym żadnych relatywistycznych czarów - nie ma c = const, ani względnych czasów, itd.

Wiem że algebra jest żmudna i trudna, no ale co ja na to poradzę - wpierdzielasz się w fizykę no to licz, zamiast gadać bajki o względności!

Sprawę istnienia eteru pozostaw fachowcom - nie martw się tym.
Pawel077 (1855 punktów)
>Sprawę istnienia eteru pozostaw fachowcom - nie martw się tym.

A co mówią fachowcy w sprawie istnienia eteru?
alsor (3283 punktów)
>>Sprawę istnienia eteru pozostaw fachowcom - nie martw się tym.
>A co mówią fachowcy w sprawie istnienia eteru?

Chyba z grubsza to samo, co w sprawie: z czego jest zrobiona materia?
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Proszę pomyśleć:
>>ja nie piszę o elementach świata będących w ciągłym ruchu, lecz o świecie w bezruchu.

>Czyli o czymś, co nie istnieje.

Geometria jest idealizacją świata w bezruchu. Geometria istnieje.

>>Taki stan ma nazwę: STOP-klatka = chwila zatrzymana w kadrze.

>Zdarzenia w czasoprzestrzeni nie są ciągiem klatek filmowych.

Nikt nie pisał o klatkach filmowych. Kadr o którym mowa nie jest płaską ramką lecz nieograniczoną objętością.

>>Łatwo to sobie uzmysłowić wyobrażając sobie natychmiastowe zamrożenie jakiegokolwiek ruchu.

>No właśnie nie sposób sobie tego wyobrazić, mając na uwadze logiczną konsekwencję STW, jaką jest niemożliwość bezwzględnej równoczesności.

Znów jakaś fałszywa teza o niemożliwości bezwzględnej równoczesności. Proszę czytać ze zrozumieniem. Niech pan sobie wyobrazi wszechświat w coraz krótszych przedziałach czasu, aż dojdzie pan do chwili nieskończenie krótkiej. Dla każdego wyróżnionego punktu można wyznaczyć współrzędne. Tego też pan nie rozumie?
Pawel077 (1855 punktów)
No dobra panie Robak. Ma pan ten swój nieruchomy wszechświat - każdy jego element jest nieruchomy względem innych elementów. Wszystkie elementy tego wszechświata są częścią tego samego układu inercjalnego. Jeśli w takim wszechświecie zajdą równocześnie jakieś zdarzenia, to oczywiste jest, że zajdą one równocześnie dla wszystkich elementów tego wszechświata, bo wszystkie te elementy są względem siebie w bezruchu (wszystkie znajdują się w tym samym układzie inercjalnym). W jaki sposób miałoby to dowodzić, że istnieje bezwzględna równoczesność dla układów inercjalnych poruszających się względem siebie?
Edward Robak* (2152 punktów)
>No dobra panie Robak. Ma pan ten swój nieruchomy wszechświat - każdy jego element jest nieruchomy względem innych elementów. Wszystkie elementy tego wszechświata są częścią tego samego układu inercjalnego. Jeśli w takim wszechświecie zajdą równocześnie jakieś zdarzenia, to oczywiste jest, że zajdą one równocześnie dla wszystkich elementów tego wszechświata, bo wszystkie te elementy są względem siebie w bezruchu (wszystkie znajdują się w tym samym układzie inercjalnym).
>W jaki sposób miałoby to dowodzić, że istnieje bezwzględna równoczesność dla układów inercjalnych poruszających się względem siebie?

Proszę spróbować wyobrazić sobie aktorkę mrugającą powiekami i kręcącą noskiem. Tej aktorce można zrobić fotografię telefonem komórkowym, można też zrobić foto 3D, zdjęcie rtg, a nawet hologram.
Na jednej fotografii (pojedyncze nieruchome zdjęcie) widać jednocześnie m.in obie powieki, parę uszu, dwa oka i jeden nos przekrzywiony w grymasie focha i utrwalony na mapie bitowej na wieczność. Czas upływa a liczba wyrażająca sekwencję kolejnych bajtów tworzących ten obraz pozostaje niezmienna (01100101110010101011010101011010010011101010110...)
Na drugiej fotografii zrobionej po chwili Δt niektóre wyróżnione punkty zmieniły współrzędne. Są już w innym miejscu. Można ustalić w jakim przestrzennym kierunku dokonał się RUCH.
Pana pytanie rozumiem tak:
"W jaki sposób pojedyncza fotografia dowodzi, że istnieje bezwzględna równoczesność dla układów inercjalnych poruszających się względem siebie, w szczególności utrwalonych na fotografii mrugających powiek i kręcącego się nosa będących układami inercjalnymi zatrzymanymi w bezruchu?"
Odpowiem pytaniem na pytanie:
A w jaki sposób FAKT, że obraz na zdjęciu się nie rusza dowodzi, że się nie rusza?
Zakładając, że to pytanie jest gramatyczne można odpowiedzieć wspomnianą mapą bitową, która pozostaje niezmienna mimo, że obserwatorowi patrzącemu na ten obraz z wyższego wymiaru czas na zegarku zmienia się.
STOP-klatka = chwila zatrzymana w kadrze. Czas migawki jest nieskończenie krótki. To eksperyment myślowy, a skanowana jest cała objętość penetrowanej przestrzeni wraz z obiektami tę przestrzeń wypełniającą (tu: oczy, uszy, nos itd) oraz niegeometryczne parametry punktów przestrzeni (gradienty pól, "zapach", ciepło), czyli rzeczy nie odbijające się w lustrze fizycznym, ale rozpoznawane w lustrze psychiki.
Pawel077 (1855 punktów)
Skupmy się może na powiekach tej aktorki.

Wyobraźmy sobie, że ma pan taki czarodziejski aparat (kamerę), który potrafi zrobić zdjęcie obiektów (w tym przypadku powiek aktorki) w czasie rzeczywistym (zwykły aparat tego nie potrafi, bo on rejestruje fotony, które docierają do obiektywu aparatu z opóźnieniem i rejestruje w tej samej chwili fotony, które zostały wysłane wcześniej, z większej odległości, i fotony, które zostały wysłane później, z mniejszej odległości). No więc ma pan taki czarodziejski aparat i robi pan zdjęcie twarzy aktorki w momencie, gdy ta równocześnie mrugnęła obiema powiekami (kąt, z jakiego robi pan to zdjęcie nie ma znaczenia, bo aparat jest czarodziejski i nawet jak jedno oko aktorki znajduje się w innej odległości od pana niż drugie, to i tak aparat zarejestruje równoczesne mrugnięcie obu powiek). Dla ścisłości dodajmy jeszcze, że pan i aktorka znajdujecie się w tym samym układzie inercjalnym (nie poruszacie się względem siebie).

Wyobraźmy sobie teraz drugiego obserwatora, który porusza się (np. rakietą) z jakąś prędkością względem układu inercjalnego pana i aktorki. Przyjmijmy, że obserwator ten nadlatuje (tzn. zbliża się do was) z takiego kierunku, że "widzi" twarz aktorki obróconą pod jakimś kątem, czyli np. prawa powieka znajduję się dalej od niego niż lewa powieka. Obserwator ów również ma taki sam czarodziejski aparat jak pan (chociaż w tym przypadku lepsza będzie kamera). Obserwator w rakiecie filmuje zatem (czarodziejską kamerą) mrugnięcie powiek aktorki. Co zobaczy na takim filmie? Zobaczy, że mrugnięcie powiek aktorki nie było równoczesne - prawa powieka (która znajduje się dalej) mrugnęła wcześniej niż lewa powieka (która znajduję się bliżej niego). Obserwator w rakiecie może sobie zatrzymać swój film w dowolnym momencie, ale na żadnej stop-klatce nie zobaczy obu powiek zamkniętych, bo w jego układzie te zdarzenia nie były równoczesne.

Można rozpatrywać to zagadnienie w jeszcze inny sposób.
Wyobraźmy sobie, że ten pana czarodziejski aparat, to nie jest taki zwykły czarodziejski aparat, ale taki super nadzwyczajny czarodziejski aparat, który w momencie naciśnięcia migawki sprawia, że wszystkie obiekty we Wszechświecie, które poruszają się względem pana i aktorki, natychmiast się zatrzymują. Ale w takim przypadku te obiekty musiałyby doświadczyć nieskończonego przyspieszenia - nastąpiłby natychmiastowy przeskok z ich układów do waszego układu, co wiązałoby się także z natychmiastowym skokiem w czasie. No ale wtedy dostajemy sytuację, którą opisałem w poprzednim komentarzu - czyli wszystkie obiekty we Wszechświecie znajdują się w tym samym (pana i aktorki) układzie inercjalnym.

To co pan próbuje zrobić tymi akrobacjami z zatrzymywaniem ruchu, to zjeść ciastko i mieć ciastko - a tak się nie da. Albo rozważamy sytuację, w której obiekty poruszają się względem siebie, albo taką, w której się nie poruszają - musi się pan zdecydować.
Edward Robak* (2152 punktów)
>Obserwator w rakiecie filmuje zatem (czarodziejską kamerą) mrugnięcie powiek aktorki. Co zobaczy na takim filmie? Zobaczy, że mrugnięcie powiek aktorki nie było równoczesne - prawa powieka (która znajduje się dalej) mrugnęła wcześniej niż lewa powieka (która znajduję się bliżej niego).
>Obserwator w rakiecie może sobie zatrzymać swój film w dowolnym momencie, ale na żadnej stop-klatce nie zobaczy obu powiek zamkniętych, bo w jego układzie te zdarzenia nie były równoczesne.

Czyli pan twierdzi, że ktoś kto patrzy na równoczesne zdarzenia i wydaje mu się, że nie są równoczesne - to nie są równoczesne z założenia, a więc biada prawdzie, chwała kłamstwom, konfabulacjom i urojeniom.

>Można rozpatrywać to zagadnienie w jeszcze inny sposób.
>[...]Ale w takim przypadku te obiekty musiałyby doświadczyć nieskończonego przyspieszenia - nastąpiłby natychmiastowy przeskok z ich układów do waszego układu, co wiązałoby się także z natychmiastowym skokiem w czasie.

Więc pańskim zdaniem podczas wykonywania rysunku technicznego (modelowanie rzeczywistości) występują nieskończone przyśpieszenia i przeskoki w przestrzeni i w czasie. To się nazywa bujna wyobraźnia.

>No ale wtedy dostajemy sytuację, którą opisałem w poprzednim komentarzu - czyli wszystkie obiekty we Wszechświecie znajdują się w tym samym (pana i aktorki) układzie inercjalnym.
>To co pan próbuje zrobić tymi akrobacjami z zatrzymywaniem ruchu, to zjeść ciastko i mieć ciastko - a tak się nie da. Albo rozważamy sytuację, w której obiekty poruszają się względem siebie, albo taką, w której się nie poruszają - musi się pan zdecydować.

Używa pan po raz kolejny słów "układ inercjalny".
Wikisłownik podaje znaczenie słowa 'inercja':
(1.1) bierne poddawanie się, niechęć do czynu, brak woli podjęcia własnej inicjatywy
(1.2) fiz. zob. bezwładność
Po co panu ta mantra o układach inercjalnych? Przecież mrugające powieki aktorki i nos skrzywiony na focha nie są skutkiem bezwładności, lecz aktywności. Nie jest pan w stanie przewidzieć w której chwili czasowej dt o długości 1/∞ to nastąpi.
Pawel077 (1855 punktów)
>Czyli pan twierdzi, że ktoś kto patrzy na równoczesne zdarzenia i wydaje mu się, że nie są równoczesne - to nie są równoczesne z założenia, a więc biada prawdzie, chwała kłamstwom, konfabulacjom i urojeniom.

Tyle się naprodukowałem. Stworzyłem nawet czarodziejski aparat, który robi zdjęcia zdarzeń w czasie rzeczywistym, nie czekając aż informacja (fotony) o tych zdarzeniach dotrą do obiektywu - i wszystko na nic.
qwery (2864 punktów)
>>Czyli pan twierdzi, że ktoś kto patrzy na równoczesne zdarzenia i wydaje mu się, że nie są równoczesne - to nie są równoczesne z założenia, a więc biada prawdzie, chwała kłamstwom, konfabulacjom i urojeniom.
>Tyle się naprodukowałem. Stworzyłem nawet czarodziejski aparat, który robi zdjęcia zdarzeń w czasie rzeczywistym, nie czekając aż informacja (fotony) o tych zdarzeniach dotrą do obiektywu - i wszystko na nic.

Na nic bo to nieprawda. Takie aparaty zrobia zdjecie z tym samym stanem powiek, wcale nie jest pewnym czy akurat ze stanem zamknietym bo nie jest uklad inercjalny powiek moze poruszac sie wzgledem UUO.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Czyli pan twierdzi, że ktoś kto patrzy na równoczesne zdarzenia i wydaje mu się, że nie są równoczesne - to nie są równoczesne z założenia, a więc biada prawdzie, chwała kłamstwom, konfabulacjom i urojeniom.

>Tyle się naprodukowałem. Stworzyłem nawet czarodziejski aparat, który robi zdjęcia zdarzeń w czasie rzeczywistym, nie czekając aż informacja (fotony) o tych zdarzeniach dotrą do obiektywu - i wszystko na nic.

W eksperymencie myślowym jedynym narzędziem jest logika. Ustalamy, że te same zdarzenia rejestrowane są za pomocą dwóch metod pomiarowych.
Pierwsza metoda działa na zasadzie natychmiastowej informacji, a więc prędkość przenoszenia informacji jest nieskończenie wielka.
Druga metoda działa za pośrednictwem promieni światła, a więc informacja o zdarzeniach jest opóźniona tym bardziej im dłuższa drogę pokonuje światło.
Zdarzenia są jednoczesne a to potwierdza pierwsza metoda, lecz druga metoda wykazuje niejednoczesność rejestracji zdarzeń.
Ma pan możliwość wypowiedzieć się na temat samego faktu jednoczesnych zdarzeń i niejednoczesność aktu rejestracji.
Co tu jest bezwzględne, a co względne i zależne?
Pawel077 (1855 punktów)
Pan wciąż nie rozumie istoty zagadnienia. Nie rozumie pan z czego wynika względność równoczesności. Na początek niech pan sobie obejrzy (i zrozumie) tę króciutką lekcję.
youtu.be/JDF-3H_m3TQ
Tylko niech pan nie bierze dosłownie takich określeń jak "obserwator", czy "wygląda", bo tu nie chodzi o obserwację tych zdarzeń.
Edward Robak* (2152 punktów)
Edward Robak*
>>W eksperymencie myślowym jedynym narzędziem jest logika. Ustalamy, że te same zdarzenia rejestrowane są za pomocą dwóch metod pomiarowych.
>>Pierwsza metoda działa na zasadzie natychmiastowej informacji, a więc prędkość przenoszenia informacji jest nieskończenie wielka.
>>Druga metoda działa za pośrednictwem promieni światła, a więc informacja o zdarzeniach jest opóźniona tym bardziej im dłuższa drogę pokonuje światło.
>>Zdarzenia są jednoczesne a to potwierdza pierwsza metoda, lecz druga metoda wykazuje niejednoczesność rejestracji zdarzeń.
>>Ma pan możliwość wypowiedzieć się na temat samego faktu jednoczesnych zdarzeń i niejednoczesność aktu rejestracji.
>>Co tu jest bezwzględne, a co względne i zależne?

>Pan wciąż nie rozumie istoty zagadnienia. Nie rozumie pan z czego wynika względność równoczesności. Na początek niech pan sobie obejrzy (i zrozumie) tę króciutką lekcję.
>youtu.be/JDF-3H_m3TQ
>Tylko niech pan nie bierze dosłownie takich określeń jak "obserwator", czy "wygląda", bo tu nie chodzi o obserwację tych zdarzeń.

Powtórzę pytanie:
Co tu jest bezwzględne, a co względne i zależne?
Jeśli pan nie wie, lub boi się odpowiedzieć - to proszę zamilknąć. OK?
Pawel077 (1855 punktów)
>Powtórzę pytanie:
>Co tu jest bezwzględne, a co względne i zależne?
>Jeśli pan nie wie, lub boi się odpowiedzieć - to proszę zamilknąć. OK?

Dobra. Odpowiadam. Posłużę się może tą lekcją, do której wrzuciłem linka (żeby nieco naświetlić sytuację), a następnie odpowiem na pana pytanie.

Jeśli przyjmijmy, że to światło, które leci w kierunku ścian (lewej i prawej) ma nieskończoną prędkość, to oczywiście równoczesność zdarzeń będzie bezwzględna (czyli światło dotrze równocześnie do obu ścian zarówno w układzie S jak i S', oraz w każdym innym).
Proszę jednak zauważyć, że to światło, które leci w kierunku ścian (L i P) nie niesie ze sobą informacji o zdarzeniach, tylko powoduje te zdarzenia. Dopiero w chwili zajścia tych zdarzeń mogą zostać wysłane informacje o tych zdarzeniach do obserwatorów. Jeśli informacje o zdarzeniach zostaną wysłane sygnałem o nieskończonej prędkości, to dotrą do wszystkich obserwatorów jednocześnie (czyli obserwator w układzie S odbierze te sygnały jednocześnie i obserwator w układzie S' również odbierze je jednocześnie). Jeśli informacje zostaną wysłane zwykłym światłem (takim, które ma skończoną prędkość), to to, czy zostaną odebrane jednocześnie, czy nie, zależy od pozycji (położenia) obserwatorów względem ścian, w chwili zajścia obu zdarzeń. Obserwator, który znajdował się w równej odległości od obu ścian zarejestruje zdarzenia równocześnie. Obserwator, który w czasie zajścia zdarzeń nie znajdował się w równej odległości od obu ścian, najpierw zarejestruje zdarzenie, które zaszło bliżej niego, a dopiero później te, które zaszło dalej od niego.

Odnosząc się teraz do pana eksperymentu myślowego - nie da się odpowiedzieć na pana pytanie jednoznacznie, bo w swoim eksperymencie nie uwzględnił pan bardzo istotnej informacji: Z jaką prędkością porusza się sygnał, który powoduje zdarzenia? Z prędkością nieskończoną, czy skończoną? Pan podał tylko prędkości sygnałów niosących informacje o zdarzeniach - jeden z prędkością nieskończoną, a drugi z prędkością skończoną. Jeśli przyjmiemy, że sygnał powodujący zdarzenia propaguje z prędkością nieskończoną, to sytuacja przedstawia się tak jak to opisałem wyżej.

A zatem, odpowiadając na pana pytanie:
>Co tu jest bezwzględne, a co względne i zależne?

Odpowiadam (przy domyślnym założeniu, że prędkość propagacji sygnału powodującego zdarzenia jest nieskończona):
Bezwzględna jest równoczesność zdarzeń.
Bezwzględna jest równoczesność dotarcia informacji o zdarzeniach do obserwatorów, w przypadku sygnałów poruszających się z prędkością nieskończoną.
Względne ... nie jest tu nic, bo sygnał powodujący zdarzenia miał prędkość nieskończoną (tak domyślnie przyjąłem - pan tej informacji nie podał, a ona jest tu najważniejsza).
Natomiast, to czy sygnały (niosące informację o zdarzeniach) propagujące ze skończoną prędkością (zwykłe światło) dotarły do obserwatorów jednocześnie, czy nie, zależy od ich położenia względem miejsc, w których zdarzenia zaszły.

Znowu się naprodukowałem ale obawiam się, że znowu nadaremnie.
Cały kłopot z pana rozumowaniem polega na tym, że skupia się pan niepotrzebnie na czasie odbioru informacji o zdarzeniach, a nie na rzeczywistym czasie ich zajścia. To są dwie odrębne kwestie i mieszanie ich ze sobą powoduje zagmatwanie rozpatrywanego zagadnienia.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Ma pan możliwość wypowiedzieć się na temat samego faktu jednoczesnych zdarzeń i niejednoczesność aktu rejestracji.
>>Co tu jest bezwzględne, a co względne i zależne?

>Dobra. Odpowiadam.[...]
>Znowu się naprodukowałem ale obawiam się, że znowu nadaremnie.

Też uważam, że naprodukował się pan nadaremnie, bowiem tyle samo pan nie wie po napisaniu tego tekstu ile pan nie wiedział przed jego napisaniem.
Zademonstruję panu poprawną odpowiedź na cytowane pytanie.

Jednoczesność zdarzeń jest FAKTEM potwierdzonym, bowiem impulsy z prędkością nieskończona docierają równocześnie do odbiorców.
Odbiorca już wie, że dotrą do niego dwa sygnały świetlne i czeka. Odbiorniki mogą zdeszyfrować różnicę w czasie pomiędzy oboma sygnałami.
Mamy tu dwa wskazania stoperów:
t1= czas jaki upłynął od zdarzenia do rejestracji jednego sygnału świetlnego i
t2= czas jaki upłynął od zdarzenia do rejestracji drugiego sygnału świetlnego.
Pytanie:
Czy zrozumiał pan, że czym innym są zdarzenia a czym innym rejestracja zdarzeń?
Porównaj:
czym innym jest żywa aktorka mrugająca powiekami nieinercjalnie, a czym innym fotografia aktorki. 🐛
I
Pawel077 (1855 punktów)
>Jednoczesność zdarzeń jest FAKTEM potwierdzonym, bowiem impulsy z prędkością nieskończona docierają równocześnie do odbiorców.

Ale tak będzie tylko w przypadku, gdy sygnały powodujące zdarzenia również propagowały z prędkością nieskończoną. W sytuacji gdy sygnały powodujące zdarzenia (czyli te, które lecą do ścian L i P, z lekcji, którą podlinkowałem) są zwykłym światłem, to te zdarzenia nie zajdą równocześnie dla wszystkich (zajdą równocześnie tylko w jednym układzie), więc ich odbiór przez pozostałych obserwatorów również nie będzie równoczesny, nawet wtedy gdy informacje o tych zdarzeniech rozejdą się z prędkością nieskończoną. Dostaniemy wtedy dokładnie taką samą sytuację jak w tym moim przykładzie z czarodziejskimi aparatami, bo te aparaty rejestrowały zdarzenia w czasie rzeczywistym, czyli informacja docierała do nich z prędkością nieskończoną.

>Czy zrozumiał pan, że czym innym są zdarzenia a czym innym rejestracja zdarzeń?

Ależ ja to doskonałe rozumiem, dlatego powtarzam po raz kolejny, by nie skupiał się pan na sygnałach niosących informacje o zdarzeniach, tylko na sygnałach powodujących zdarzenia. Proszę sobie dokładnie przeanalizować tę lekcję, do której wrzuciłem linka. Tam nie ma żadnych sygnałów niosących informacje o zdarzeniach. Są tam tylko sygnały świetlne, które są przyczyną zdarzeń. To w tym tkwi całe sedno zagadnienia.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Jednoczesność zdarzeń jest FAKTEM potwierdzonym, bowiem impulsy z prędkością nieskończona docierają równocześnie do odbiorców.

>Ale tak będzie tylko w przypadku, gdy sygnały powodujące zdarzenia również propagowały z prędkością nieskończoną.

>>Czy zrozumiał pan, że czym innym są zdarzenia a czym innym rejestracja zdarzeń?

>Są tam tylko sygnały świetlne, które są przyczyną zdarzeń. To w tym tkwi całe sedno zagadnienia.

Aktorka jest zdarzeniem i mrugnięcie jest zdarzeniem, ale nie zobaczy pan aktorki, ani nie zobaczy pan mrugnięcia jeśli informacja od aktorki=nadajnik nie dotrze do pana=odbiornik.
Im szybciej przemieszcza się sygnał=informacja tym mniejsze opóźnienie pomiędzy wysłaniem sygnału z nadajnika, a wykryciem sygnału przez odbiornik. Gdy prędkość przemieszczania się sygnału jest nieskończona, to informacja o mrugnięciu dociera natychmiast: w tej samej chwili czasowej dt=1/∞ w której została wysłana.
Zamiast potwierdzić, że rozumie pan o czym piszę - wymyśla pan jakieś teksty o sygnałach powodujących zdarzenie. Tworzy pan fikcyjne byty ponad potrzebę.
JEST mrugnięcie powiek, JEST informacja o mrugnięciu propagująca do potencjalnych odbiorców, NIE MA sygnałów powodujących mrugnięcie. Decyzje psychiczne poprzedzające FAKT mrugnięcia nie są tematem rozmowy.
Pańskie "sygnały powodujące zdarzenia" to ściemnianie, niestety.
Pawel077 (1855 punktów)
>Aktorka jest zdarzeniem i mrugnięcie jest zdarzeniem,

Aktorka jest obiektem, a nie zdarzeniem (tak gwoli ścisłości).

>ale nie zobaczy pan aktorki, ani nie zobaczy pan mrugnięcia jeśli informacja od aktorki=nadajnik nie dotrze do pana=odbiornik.

No to co, że nie zobaczę? Nie widzę większości zdarzeń, które zachodzą we Wszechświecie. Czy to znaczy, że one nie zachodzą?

>Im szybciej przemieszcza się sygnał=informacja tym mniejsze opóźnienie pomiędzy wysłaniem sygnału z nadajnika, a wykryciem sygnału przez odbiornik. Gdy prędkość przemieszczania się sygnału jest nieskończona, to informacja o mrugnięciu dociera natychmiast: w tej samej chwili czasowej dt=1/∞ w której została wysłana.

No przecież wiem. Moje czarodziejskie aparaty tak działają.

>Zamiast potwierdzić, że rozumie pan o czym piszę - wymyśla pan jakieś teksty o sygnałach powodujących zdarzenie. Tworzy pan fikcyjne byty ponad potrzebę.
>JEST mrugnięcie powiek, JEST informacja o mrugnięciu propagująca do potencjalnych odbiorców, NIE MA sygnałów powodujących mrugnięcie. Decyzje psychiczne poprzedzające FAKT mrugnięcia nie są tematem rozmowy.
>Pańskie "sygnały powodujące zdarzenia" to ściemnianie, niestety.

Przeanalizował pan lekcję, którą podlinkowałem? Sygnały świetle docierają do ścian (lewej i prawej) powodując zdarzenia. Wszystkie zdarzenia da się przedstawić w ten sposób. Nie znaczy to, że wszystkie zdarzenia są faktycznie powodowane przez takie sygnały świetlne, ale da się je w ten sposób przedstawić (opisać). Jeśli przyjmujemy (a tak jest w STW), że światło porusza się z taką samą prędkością względem wszystkich układów inercjalnych, to logiczną konsekwencją tego jest m.in. względność równoczesności. Prościej, niż w tej podlinkowanej lekcji nie da się tego przedstawić, więc jeśli pan tego nie zrozumiał, to ja już nic więcej nie mogę zrobić.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Aktorka jest zdarzeniem i mrugnięcie jest zdarzeniem,

>Aktorka jest obiektem, a nie zdarzeniem (tak gwoli ścisłości).

Obiekt "aktorka" jest zdarzeniem, które przytrafiło się rodzicom aktorki w tym czasie, gdy niektóre promienie światła w próżni były jednocześnie odległe o ten sam dystans.
Jednocześnie? Tak. Zna pan takie słowo jednoczesność?


>>ale nie zobaczy pan aktorki, ani nie zobaczy pan mrugnięcia jeśli informacja od aktorki=nadajnik nie dotrze do pana=odbiornik.

>No to co, że nie zobaczę? Nie widzę większości zdarzeń, które zachodzą we Wszechświecie. Czy to znaczy, że one nie zachodzą?

No właśnie. Żeby zobaczyć zdarzenia jednoczesne albo nierównoczesne, to musi pan otrzymać od nich informację o zdarzeniu. A więc są w wszechświecie nieskończone ilości zdarzeń jednoczesnych o których pan nic nie wie, bo wydają się panu niejednoczesne.


>>Im szybciej przemieszcza się sygnał=informacja tym mniejsze opóźnienie pomiędzy wysłaniem sygnału z nadajnika, a wykryciem sygnału przez odbiornik. Gdy prędkość przemieszczania się sygnału jest nieskończona, to informacja o mrugnięciu dociera natychmiast: w tej samej chwili czasowej dt=1/∞ w której została wysłana.

>No przecież wiem. Moje czarodziejskie aparaty tak działają.

A wie pan czym zmierzyć upływ czasu od zdarzenia do detekcji? Skąd wiadomo, że to mierzy się stoperem, który uruchamiany jest sygnałem o prędkości nieskończonej, wyemitowanym w chwili powstania zdarzenia, a zatrzymywany jest sygnałem świetlnym wyemitowanym w tym samym momencie dt=1/∞, bo te dwa sygnały są równoczesne.


>>Zamiast potwierdzić, że rozumie pan o czym piszę - wymyśla pan jakieś teksty o sygnałach powodujących zdarzenie. Tworzy pan fikcyjne byty ponad potrzebę.
>>JEST mrugnięcie powiek, JEST informacja o mrugnięciu propagująca do potencjalnych odbiorców, NIE MA sygnałów powodujących mrugnięcie. Decyzje psychiczne poprzedzające FAKT mrugnięcia nie są tematem rozmowy.
>>Pańskie "sygnały powodujące zdarzenia" to ściemnianie, niestety.

>Przeanalizował pan lekcję, którą podlinkowałem? Sygnały świetle docierają do ścian (lewej i prawej) powodując zdarzenia. Wszystkie zdarzenia da się przedstawić w ten sposób. Nie znaczy to, że wszystkie zdarzenia są faktycznie powodowane przez takie sygnały świetlne, ale da się je w ten sposób przedstawić (opisać). Jeśli przyjmujemy (a tak jest w STW), że światło porusza się z taką samą prędkością względem wszystkich układów inercjalnych, to logiczną konsekwencją tego jest m.in. względność równoczesności. Prościej, niż w tej podlinkowanej lekcji nie da się tego przedstawić, więc jeśli pan tego nie zrozumiał, to ja już nic więcej nie mogę zrobić.

Ależ może pan zrobić. Wystarczy, że będzie pan czytał to co piszę i próbował zrozumieć zamiast cytować jakieś samozaprzeczające się teksty o "sygnałach powodujących zdarzenia".
Pan dalej nie próbuje ogarnąć, że w bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku brało udział około 29 tys. żołnierzy jednocześnie. Pan chciałby tę jednoczesność zaprzeczyć wymachując słowem STW, chciały pan zaklęciem "abra kadabra STW" zmienić historię, bo układ inercjalny czyli nieinercjalny spadł na obserwatora z prędkością relatywistyczną... ech...
Pawel077 (1855 punktów)
>Obiekt "aktorka" jest zdarzeniem,

Właściwie można ją traktować jak zdarzenie - jej istnienie zachodzi w jakimś miejscu i czasie.

>No właśnie. Żeby zobaczyć zdarzenia jednoczesne albo nierównoczesne, to musi pan otrzymać od nich informację o zdarzeniu.

Ale ja wcale nie muszę widzieć tych zdarzeń. Nie muszę nawet wiedzieć o ich istnieniu. Zdarzenia zachodzą w danym układzie równocześnie lub nie, niezależnie od tego, czy ktoś lub coś je obserwuje. Pan wciąż nie rozumie, że zobaczenie (obserwacja) nie ma tu żadnego znaczenia.

>A wie pan czym zmierzyć upływ czasu od zdarzenia do detekcji? Skąd wiadomo, że to mierzy się stoperem, który uruchamiany jest sygnałem o prędkości nieskończonej, wyemitowanym w chwili powstania zdarzenia, a zatrzymywany jest sygnałem świetlnym wyemitowanym w tym samym momencie dt=1/∞, bo te dwa sygnały są równoczesne.

Tak, te sygnały (o prędkości nieskończonej i skończonej z pana eksperymentu myślowego), które informują o zajściu zdarzenie (jednego zdarzenia) są wysłane w tym samym momencie (równocześnie). I ta akurat równoczesność jest bezwzględna. A wie pan dlaczego jest bezwzględna? Bo te zdarzenia (wysłanie sygnałów) zaszły w tym samym miejscu. Jeśli jakieś zdarzenia zajdą w jednym miejscu i w jednym czasie w jakimś układzie, to zajdą również w jednym miejscu i w jednym czasie w każdym innym układzie. A dlaczego? Bo te zdarzenia są właściwie jednym zdarzeniem - mają te same współrzędne przestrzenne i tą samą współrzędną czasową.

>
>>Zamiast potwierdzić, że rozumie pan o czym piszę - wymyśla pan jakieś teksty o sygnałach powodujących zdarzenie. Tworzy pan fikcyjne byty ponad potrzebę.

>>>JEST mrugnięcie powiek, JEST informacja o mrugnięciu propagująca do potencjalnych odbiorców, NIE MA sygnałów powodujących mrugnięcie. Decyzje psychiczne poprzedzające FAKT mrugnięcia nie są tematem rozmowy.
>>>Pańskie "sygnały powodujące zdarzenia" to ściemnianie, niestety.

Klasyczny eksperyment myślowy z wagonem:
Mamy wagon. Na obu końcach wagonu (z przodu i z tyłu) znajdują się drzwi. Nad drzwiami znajdują się detektory światła. Jeśli do detektora wpadnie światło, to drzwi się otwierają. Na środku wagonu znajduje się źródło światła (np. żarówka). "Zapalamy" żarówkę, która emituje światło, które z prędkością światła dociera do detektorów. Detektory uruchamiają mechanizmy otwierania drzwi i drzwi się otwierają. Można sygnałami świetlnymi spowodować zdarzenia? Można. Jeśli przyjmujemy, że prędkość światła jest taka sama dla wszystkich obserwatorów (proszę nie brać określenia obserwator dosłownie - oni nie muszą niczego obserwować), to dla obserwatora w wagonie drzwi na obu końcach wagonu otworzą się równocześnie. Natomiast dla obserwatora na peronie (względem którego wagon się porusza) otworzą się nierównoczesnie, ponieważ wagon porusza się względem niego w jakimś kierunku, a światło biegnie we wszystkich kierunkach z taką samą prędkością. Skutkiem tego będzie to, że jeden koniec wagonu będzie "biegł światłu na spotkanie", a drugi koniec będzie przed światłem uciekał, więc światło nie dotrze do obu końców wagonu równocześnie, a zatem dla obserwatora na peronie drzwi nie otworzą się równocześnie. Lekcja, do której wrzuciłem linka, o tym właśnie mówi.

>Pan dalej nie próbuje ogarnąć, że w bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku brało udział około 29 tys. żołnierzy jednocześnie.

Niech pan teraz sobie wyobrazi, że ci wszyscy żołnierze wykonuję równocześnie np. cięcie mieczem. Otóż ta równoczesność zajdzie tylko w jednym układzie (np. w układzie powierzchni Ziemi). Dla wszystkich innych układów (np. dla rakiety przelatującej nad polem bitwy) te cięcia mieczem nie będą równoczesne.
Edward Robak* (2152 punktów)

>Tak, te sygnały (o prędkości nieskończonej i skończonej z pana eksperymentu myślowego), które informują o zajściu zdarzenie (jednego zdarzenia) są wysłane w tym samym momencie (równocześnie).
>I ta akurat równoczesność jest bezwzględna.
>
>Klasyczny eksperyment myślowy z wagonem:
>Mamy wagon. Na obu końcach wagonu (z przodu i z tyłu) znajdują się drzwi. Nad drzwiami znajdują się detektory światła. Jeśli do detektora wpadnie światło, to drzwi się otwierają. Na środku wagonu znajduje się źródło światła (np. żarówka). "Zapalamy" żarówkę, która emituje światło, które z prędkością światła dociera do detektorów. Detektory uruchamiają mechanizmy otwierania drzwi i drzwi się otwierają. Można sygnałami świetlnymi spowodować zdarzenia? Można.
>Jeśli przyjmujemy, że prędkość światła jest taka sama dla wszystkich obserwatorów (proszę nie brać określenia obserwator dosłownie - oni nie muszą niczego obserwować), to dla obserwatora w wagonie drzwi na obu końcach wagonu otworzą się równocześnie. Natomiast dla obserwatora na peronie (względem którego wagon się porusza) otworzą się nierównoczesnie, ponieważ wagon porusza się względem niego w jakimś kierunku, a światło biegnie we wszystkich kierunkach z taką samą prędkością.

Rozumiem.
Twierdzi pan, że drzwi otworzą się równocześnie bo tak wynika z informacji o zajściu zdarzenia potwierdzonej wysłaniem w tym samym momencie (równocześnie) sygnałów o prędkości nieskończonej od obu drzwi i nazwał to pan równoczesnością bezwzględną.
W dalszej części swojej wypowiedzi postuluje pan, by obserwator na peronie nie musiał patrzyć aby zobaczyć, że drzwi, które otwarły się jednocześnie otworzyły się niejednocześnie, a więc klasyczne postmodernistyczne samozaprzeczenie:
drzwi otwierają się nierównocześnie, bowiem otwierają się jednocześnie.

>Pan wciąż nie rozumie, że zobaczenie (obserwacja) nie ma tu żadnego znaczenia.

To oczywiste. Jeśli obserwacja zaprzecza teorii, to obserwacja jest fałszywa. Przecież nie może tak być, by to co JEST było przed tym co się JAWI w skołatanej psychice pod chmurnym sklepieniem czaszki teoretyka...
{to ironia oczywiście}
.
Pawel077 (1855 punktów)
>Rozumiem.

Z tego co napisał pan niżej, wynika, że jednak pan nie rozumie.

>Twierdzi pan, że drzwi otworzą się równocześnie bo tak wynika z informacji o zajściu zdarzenia potwierdzonej wysłaniem w tym samym momencie (równocześnie) sygnałów o prędkości nieskończonej od obu drzwi i nazwał to pan równoczesnością bezwzględną.

Wszystko się panu pomieszało.
Nieskończona prędkość, to była w pana eksperymencie myślowym. W eksperymencie z wagonem nie ma prędkości nieskończonej - sygnały rozchodzą się z prędkością światła. W eksperymencie z wagonem nie zajmujemy się również sygnałami niosącymi informację o zdarzeniach. W eksperymencie tym zajmujemy się tylko sygnałami powodującymi zdarzenia (żarówka się "zapala", fotony trafiają w detektory, drzwi na obu końcach wagonu się otwierają).
Jeśli chodzi o tę bezwzględną równoczesność, o której wspomniałem, to jest ona możliwa tylko wtedy, gdy zdarzenia zachodzą w tym samym czasie i w tym samym miejscu - czyli są właściwie jednym zdarzeniem. Wysłanie sygnałów "od obu drzwi" nie może być bezwzględnie równoczesne, bo drzwi w układzie wagonu nie znajdują się w tym samym miejscu. Ala akurat ta kwestia nie ma tu żadnego znaczenia, bo w tym eksperymencie NIE ZAJMUJEMY SIĘ SYGNAŁAMI NIOSĄCYMI INFORMACJE O ZDARZENIACH !!! (Przepraszam, ale musiałem to "wykrzyczeć", bo powtarzam to w każdym komentarzu i zupełnie to do pana nie dociera).

>W dalszej części swojej wypowiedzi postuluje pan, by obserwator na peronie nie musiał patrzyć aby zobaczyć, że drzwi, które otwarły się jednocześnie otworzyły się niejednocześnie, a więc klasyczne postmodernistyczne samozaprzeczenie:

W tego typu eksperymentach myślowych pomija się kwestię obserwacji zdarzeń, bo obserwacja nie oddaje stanu rzeczy w czasie rzeczywistym. Dam panu przykład: Jeśli wagon porusza się w kierunku obserwatora na peronie, to dla obserwatora na peronie najpierw otworzą się drzwi, które znajdują się dalej od niego (nazwijmy je drzwi A), a dopiero później te, które są bliżej niego (drzwi B) - tak będzie wyglądała sytuacja w czasie rzeczywistym. Ale obserwator zobaczy coś odwrotnego - najpierw zaobserwuje otwarcie drzwi B, a dopiero później drzwi A. Dlaczego zobaczy zdarzenia w odwrotnej kolejności? Bo informacja (fotony) o otwarciu drzwi B dotrze do niego wcześniej niż fotony z informacją o otwarciu drzwi A - fotony wysłane później dotrą do niego wcześniej, bo miały do pokonania krótszą drogę. Należy tu jeszcze dodać, że same obiekty (np. wagon) będą jawić się obserwującemu jako bardzo zniekształcone (tym bardziej im większa będzie prędkość).

>drzwi otwierają się nierównocześnie, bowiem otwierają się jednocześnie.

Drzwi otwierają się równocześnie w układzie wagonu i nierównocześnie w układzie peronu. To jest logiczna konsekwencja, jeśli przyjmujemy, że prędkość światła jest taka sama dla wszystkich układów inercjalnych (czyli takich, które poruszają się względem siebie ruchem jednostajnym prostoliniowym - bez przyspieszeń i zmian kierunku). W układzie peronu drzwi muszą się otworzyć nierównocześnie, bo w układzie peronu światło nie dociera równocześnie do obu końców wagonu.

>>Pan wciąż nie rozumie, że zobaczenie (obserwacja) nie ma tu żadnego znaczenia.
>To oczywiste. Jeśli obserwacja zaprzecza teorii, to obserwacja jest fałszywa.

Problem z danymi obserwacyjnymi jest taki, że one często nie oddają rzeczywistego stanu danego zjawiska (co pokazałem wyżej na przykładzie). Żeby stwierdzić "jak było naprawdę", to trzeba te dane poddać analizie; trzeba na ich podstawie wyliczyć co zaszło i kiedy zaszło. I w praktyce tak się oczywiście robi. Ale my, rozpatrując dane zagadnienie czysto teoretycznie, możemy sobie ten etap pominąć.
Edward Robak* (2152 punktów)
>NIE ZAJMUJEMY SIĘ SYGNAŁAMI NIOSĄCYMI INFORMACJE O ZDARZENIACH !!!
>Drzwi otwierają się równocześnie w układzie wagonu i nierównocześnie w układzie peronu.

To niech pan w tym eksperymencie myślowym z drzwiami wprowadzi dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną, a przekona się pan, że obaj obserwatorzy i ten z pociągu i ten z peronu będą widzieć dokładnie to samo, obojętnie w jakim są w układzie i z jaką partią polityczną sympatyzują.
Pawel077 (1855 punktów)
>>NIE ZAJMUJEMY SIĘ SYGNAŁAMI NIOSĄCYMI INFORMACJE O ZDARZENIACH !!!
>>Drzwi otwierają się równocześnie w układzie wagonu i nierównocześnie w układzie peronu.
>To niech pan w tym eksperymencie myślowym z drzwiami wprowadzi dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną, a przekona się pan, że obaj obserwatorzy i ten z pociągu i ten z peronu będą widzieć dokładnie to samo, obojętnie w jakim są w układzie i z jaką partią polityczną sympatyzują.

Nie będą widzieć tego samego. Będą tylko widzieć zdarzenia w czasie rzeczywistym (czyli właśnie w taki sposób, w jaki rozpatrujemy je w tym eksperymencie myślowym). Sygnały powodujące zdarzenia (światło) nie poruszają się z prędkością nieskończoną, tylko z prędkością światła - a tylko ta prędkość jest tu istotna. Dla obserwatora w pociągu światło dotrze do obu końców wagonu jednocześnie, bo w układzie wagonu światło ma do pokonania ten sam dystans w obu kierunkach. Dla obserwatora na peronie światło szybciej dotrze do końca wagonu który "biegnie światłu na spotkanie", a później do tego końca, który przed światłem "ucieka".
To jest aż niewiarygodne, że można nie rozumieć tak prostego eksperymentu myślowego.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>To niech pan w tym eksperymencie myślowym z drzwiami wprowadzi dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną,

>Sygnały powodujące zdarzenia (światło) nie poruszają się z prędkością nieskończoną, tylko z prędkością światła - a tylko ta prędkość jest tu istotna.

Ta prędkość o której pan pisze jest istotna do utrzymywania się w fałszywym przekonaniu, że zdarzenia jednoczesne które dokonały się w przeszłości - nie są jednoczesne.
Gdy wprowadzi pan to co piszę (dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną), to zrozumie pan swój błąd powielania fałszu jako jedynie słusznej prawdy naukowej.
Jeśli pan chce, to zrobię rysunek i proste wyliczenia pokazujące, że różnica odległości pomiędzy dowolnymi układami pomiarowymi (także prędkość odbiorców) nie ma żadnego znaczenia przy prędkościach sygnałów nieskończonych lub bardzo dużych w znaczeniu: wielokrotnie przekraczających wielkość stałej 'c'
np. v = c*10^64
_
qwery (2864 punktów)
>>>To niech pan w tym eksperymencie myślowym z drzwiami wprowadzi dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną,
>>Sygnały powodujące zdarzenia (światło) nie poruszają się z prędkością nieskończoną, tylko z prędkością światła - a tylko ta prędkość jest tu istotna.
>Ta prędkość o której pan pisze jest istotna do utrzymywania się w fałszywym przekonaniu, że zdarzenia jednoczesne które dokonały się w przeszłości - nie są jednoczesne.
>Gdy wprowadzi pan to co piszę (dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną), to zrozumie pan swój błąd powielania fałszu jako jedynie słusznej prawdy naukowej.
>Jeśli pan chce, to zrobię rysunek i proste wyliczenia pokazujące, że różnica odległości pomiędzy dowolnymi układami pomiarowymi (także prędkość odbiorców) nie ma żadnego znaczenia przy prędkościach sygnałów nieskończonych lub bardzo dużych w znaczeniu: wielokrotnie przekraczających wielkość stałej 'c'
>np. v = c*10^64
>_
>

Gdybysmy mieli do dyspozycji nawet nie nieskonczona a poprostu inną wzgledem eteru predkosć czegoś np jakiejś szczegolnej dlugosci fali e-m to moglibysmy wyznaczać uuo. Rzecz ktora tlumaczysz Pawlowi moze mozna częściowo wytlumaczyć sygnalem dzwiekowym do koncow wagona a lepiej platformy kolejowej, a z powrotem dzwiekowym i rownolegle świetlnym.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Jeśli pan chce, to zrobię rysunek i proste wyliczenia pokazujące, że różnica odległości pomiędzy dowolnymi układami pomiarowymi (także prędkość odbiorców) nie ma żadnego znaczenia przy prędkościach sygnałów nieskończonych lub bardzo dużych w znaczeniu: wielokrotnie przekraczających wielkość stałej 'c'
>>np. v = c*10^64
>>_

>Rzecz ktora tlumaczysz Pawlowi ...

Zależy mi by mój rozmówca Pawel077 uświadomił sobie, że wykrywanie zdarzeń dokonanych (np. jednoczesne otwarcie drzwi w składzie pociągu) może dokonywać się zarówno za pośrednictwem medium znanych (np. promieni świetlnych), także medium słabo znanych (np. fal grawitacyjnych), zaburzeń w statycznych polach elektrycznych, ale również medium nieznanych, hipotetycznych, nie odkrytych lecz prawdopodobnych (np. transmisje nadświetlne v>c i transmisje natychmiastowe Δt->0).
qwery (2864 punktów)
>>>Jeśli pan chce, to zrobię rysunek i proste wyliczenia pokazujące, że różnica odległości pomiędzy dowolnymi układami pomiarowymi (także prędkość odbiorców) nie ma żadnego znaczenia przy prędkościach sygnałów nieskończonych lub bardzo dużych w znaczeniu: wielokrotnie przekraczających wielkość stałej 'c'
>>>np. v = c*10^64
>>>_
>>Rzecz ktora tlumaczysz Pawlowi ...
>Zależy mi by mój rozmówca Pawel077 uświadomił sobie, że wykrywanie zdarzeń dokonanych (np. jednoczesne otwarcie drzwi w składzie pociągu) może dokonywać się zarówno za pośrednictwem medium znanych (np. promieni świetlnych), także medium słabo znanych (np. fal grawitacyjnych), zaburzeń w statycznych polach elektrycznych, ale również medium nieznanych, hipotetycznych, nie odkrytych lecz prawdopodobnych (np. transmisje nadświetlne v>c i transmisje natychmiastowe Δt->0).

Oczywiscie, nawet animacje chyba moglbys zrobić? Dla dwu skrajnosci, gdy peron jest w uuo lub gdy w uuo jest wagon mimo jazdy wzgledem peronu.
Pawel077 (1855 punktów)
>Jeśli pan chce, to zrobię rysunek

To niech pan zrobi ten rysunek - będzie mi łatwiej zrozumieć o co panu chodzi.
qwery (2864 punktów)
>>Jeśli pan chce, to zrobię rysunek
>To niech pan zrobi ten rysunek - będzie mi łatwiej zrozumieć o co panu chodzi.

Pomijajac to ze licze na Robaka to Tobie tez radze zrobienie sobie takiego rysunku. Przyjmij ze peron jest w uuo (bedzie latwiej, tak intuicyjnie). Jedziesz wagonem, z jego srodka wysylasz impuls, dociera on najpierw do tylnych drzwi ktore na niego jadą, drzwi sie otwieraja i nadal z predkoscia c wracaja do ciebie w postaci obrazu otwartych drzwi, z dwu stron jednoczesnie bo teraz ty/środek wagonu ucieka od obrazu powsyalego na tyle. Ktos kto siedzi na peronie, w uuo, zobaczy zas zgodnie z prawda ze tylne drzwi otworza sie najpierw. Ale zalozylismy ze peron stoi w uuo. Realnie wiec mozemy powiedziec tylko tyle że niewiemy czy drzwi sie otworzyly jednoczesnie czy nie, bo zeby to wiedziec nalezalo by wiedziec czy i jak sie ppruszamy wzgledem uuo. Oczywiscie ta wiedza nie jest nam chyna do niczego potrzebna? Ale mozna bylo by ja zdobyc majac do dyspozycji bardzo czule zegary, dluga rakiete (np 1s c) i przyspieszc do bliskiej c w np 1s). Wyszlo by z roznicy czasu na dziobie i rufie spowodowanej zmiana dlugosci rakiety. Oczywiscie moglby stac sie przypadek ze by nic nie zaszlo gdybysmy pierwotnie lecieli w prawo a potem w lewo z ta sama v wzgledem uuo.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Jeśli pan chce, to zrobię rysunek

>To niech pan zrobi ten rysunek - będzie mi łatwiej zrozumieć o co panu chodzi.

Rysunek zrobiłem, ale nie dokończyłem. Widać na nim lokomotywę ciągnącą obszerny wagon z dwojgiem drzwi i dwoma zsynchronizowanymi zegarami, które umieszczone w środku wagonu w jednakowej odległości od obu drzwi pokazują, że automatyka otwierania i zamykania drzwi jest dobrze zrobiona bo zegary pokazują ten sam czas powyższych zdarzeń. Chodzi o chwilę stop-klatki która jest tożsama np. 12:22 uwidoczniona na obu zegarach zaświadcza o jednoczesności tych zdarzeń.
Nie dokończyłem rysunku, bo miałem dorysować peron z dwoma STOPERAMI uruchamianymi impulsami o nieskończenie wielkiej prędkości, a zatrzymywanymi impulsami światła, gdy obraz zamykanych/otwieranych drzwi dociera do czujników do tego przygotowanych. Stopery pokazują różne wskazania i jest to dowód na to, że:
A) drzwi, które otwarły się równocześnie nie są obserwowane jako zdarzenia jednoczesne
B) kłamstwem jest założenie, że drzwi otwierają się jednocześnie bo przecież wyraźnie widać, że światło dłuższą drogę pokonuje w dłuższym czasie,
C) koleżanka obserwatora stojącego na peronie ma majteczki w kropeczki

Dla ułatwienia:
Bayer Full - Majteczki w kropeczki - YouTube
www.youtube.com › watch
Tekst
Gdy sześć lat skończyłem, do szkoły był czas
Maleńka Marzenka żegnała mnie tak
"Zostawiasz mnie samą, ach, czemu tak jest"
"Me serce zranione do ciebie wciąż lgnie"...

PS. Od jutra rozpoczynam radioterapię raka i muszę się przygotować.
Nie wiem czy będę miał czas i możliwości odpisywać...
Pawel077 (1855 punktów)
>Rysunek zrobiłem, ale nie dokończyłem. Widać na nim lokomotywę ciągnącą obszerny wagon z dwojgiem drzwi i dwoma zsynchronizowanymi zegarami, które umieszczone w środku wagonu w jednakowej odległości od obu drzwi pokazują, że automatyka otwierania i zamykania drzwi jest dobrze zrobiona bo zegary pokazują ten sam czas powyższych zdarzeń. Chodzi o chwilę stop-klatki która jest tożsama np. 12:22 uwidoczniona na obu zegarach zaświadcza o jednoczesności tych zdarzeń.

Jeśli rozpatrujemy ten eksperyment na gruncie STW, to jeśli stopklatka (uchwycona jak rozumiem w czasie rzeczywistym) zrobiona z peronu będzie pokazywać tę samą godzinę na obu zegarach, to stop klatka zrobiona z wagonu nie będzie pokazywać tej samej godziny na obu zegarach. Już to panu tłumaczyłem na przykładzie powiek aktorki. Ciągle popełnia pan ten sam błąd, który świadczy, że nie rozumie pan tego klasycznego eksperymentu z wagonem, w którym światło emitowane przez żarówkę powoduje zdarzenia otwarcia drzwi.

Może pan też rozpatrywać ten eksperyment w oparciu o teorię eteru Lorentza, i wówczas stopklatka będzie taka sama dla obu układów (peronu i wagonu), bo w tej teorii pewien układ (eter) jest wyróżniony i ten eksperyment rozpatrujemy z "punktu widzenia" tego układu.

Natomiast jeśli chodzi o dane obserwacyjne, to obie teorie są równoważne jeśli chodzi o zgodność z obserwacjami. Nie da się zatem na podstawie tego eksperymentu (ani żadnego innego) wykazać wyższości jednej teorii nad drugą.

>Nie dokończyłem rysunku, bo miałem dorysować peron z dwoma STOPERAMI uruchamianymi impulsami o nieskończenie wielkiej prędkości, a zatrzymywanymi impulsami światła, gdy obraz zamykanych/otwieranych drzwi dociera do czujników do tego przygotowanych. Stopery pokazują różne wskazania i jest to dowód na to, że:
>A) drzwi, które otwarły się równocześnie nie są obserwowane jako zdarzenia jednoczesne

To zależy. Jeśli obserwator w momencie zdarzeń będzie znajdował się w takiej samej odległości od obu miejsc, w których zdarzenia zaszły, to zaobserwuje je jako równoczesne. W przypadku obserwatora na peronie będzie tak wtedy, gdy wagon będzie przejeżdżał przez peron, a zdarzenia zajdą w chwili gdy obserwator znajdzie się na wysokości środka wagonu (jego odległości od obu końców wagonu będą takie same).

>B) kłamstwem jest założenie, że drzwi otwierają się jednocześnie bo przecież wyraźnie widać, że światło dłuższą drogę pokonuje w dłuższym czasie,

Jak już wykazałem wyżej (pisałem też o tym w poprzednich komentarzach), nie można na podstawie "surowej" obserwacji ocenić, czy zdarzenia zaszły równocześnie, czy nie (trzeba by to policzyć), dlatego w takich eksperymentach myślowych pomija się zwykle kwestę obserwacji.

>C) koleżanka obserwatora stojącego na peronie ma majteczki w kropeczki

To zależy dla kogo.
Jeśli dla obserwatora na peronie majteczki są w kropeczki, to dla obserwatora w wagonie (który porusza się względem peronu z prędkością zbliżoną do prędkości światła), majteczki są w kreseczki (pionowe).

>PS. Od jutra rozpoczynam radioterapię raka i muszę się przygotować.

Powodzenia.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Rysunek zrobiłem, ale nie dokończyłem. Widać na nim lokomotywę ciągnącą obszerny wagon z dwojgiem drzwi i dwoma zsynchronizowanymi zegarami, które umieszczone w środku wagonu w jednakowej odległości od obu drzwi pokazują, że automatyka otwierania i zamykania drzwi jest dobrze zrobiona bo zegary pokazują ten sam czas powyższych zdarzeń. Chodzi o chwilę stop-klatki która jest tożsama np. 12:22 uwidoczniona na obu zegarach zaświadcza o jednoczesności tych zdarzeń.

>Jeśli rozpatrujemy ten eksperyment na gruncie STW, [...]

Tu się pan pomylił. STW jest bytem ponad potrzebę, bowiem zdarzenie równoczesności znakomicie objaśnia fizyka klasyczna, nie ma więc potrzeby tu STW przywoływać. Jak pan widzi oboje drzwi otwarły się o 12:22, a nadajniki umieszczone nad drzwiami wysłały obraz obu zegarów w przestrzeń za pomocą światła o nazwie 'fale elektromagnetyczne'.
Potrafi pan to sobie wyobrazić? Fotografia dwóch zegarów jednocześnie pokazujących dokładnie tę samą godzinę? To nie jest cud. To informacja, że oboje drzwi otwarły się w tym samym momencie, w tej samej chwili czasowej dt, w tej samej STOP-klatce.
Niech pan poczuje się obserwatorem na peronie, lub obserwatorem w rakiecie przemierzającej bezdroża Kosmosu. W pewnym momencie pańskie urządzenia odbierają obraz z Ziemi. Obraz pochodzi od jednych z tych drzwi z pociągu i przedstawia dwa zegary pokazujące ten sam czas. Po jakimś czasie pańskie urządzenia odbierają drugi obraz z Ziemi. Ten obraz pochodzi od drugich drzwi z pociągu i przedstawia dwa zegary pokazujące ten sam czas.
Co ciekawe oba zdjęcia są takie same, choć jeden względem drugiego jest opóźniony w czasie.
. . .
Czy potrafił by pan wyciągnąć z tego jakieś wnioski na temat równoczesności bez przywoływania zbytecznej interpretacji STW?
Nie... (?) Szkoda. Najtrudniejsze są rzeczy najłatwiejsze, bo pod latarnią światło oślepia.


Pawel077 (1855 punktów)
>Tu się pan pomylił. STW jest bytem ponad potrzebę, bowiem zdarzenie równoczesności znakomicie objaśnia fizyka klasyczna, nie ma więc potrzeby tu STW przywoływać.

Jeśli pod pojęciem "fizyka klasyczna", rozumie pan fizykę galileuszowską, czy newtonowską, to ona daje przewidywania zgodne z obserwacjami tylko przy małych prędkościach (i to też tylko w przybliżeniu). Im większa prędkość, tym niezgodność przewidywań tej teorii z obserwacjami się zwiększa. Dlatego też, rozpatrując pana eksperyment, musimy stosować albo STW albo teorię eteru Lorentza (przewidywania tych teorii zgadzają się z obserwacjami nawet przy prędkościach zbliżonych do prędkości światła).

>Jak pan widzi oboje drzwi otwarły się o 12:22, a nadajniki umieszczone nad drzwiami wysłały obraz obu zegarów w przestrzeń za pomocą światła o nazwie 'fale elektromagnetyczne'.

Ach tak. Czyli, jeśli dobrze rozumiem, w przestrzeń nie zostaje wysłana bezpośrednia informacja o zdarzeniach (fotony wyemitowane w chwili zajścia zdarzeń), tylko zdjęcie (fotografia) tych zdarzeń zrobione w układzie wagonu.

>Potrafi pan to sobie wyobrazić? Fotografia dwóch zegarów jednocześnie pokazujących dokładnie tę samą godzinę?

Tak. Teraz chyba rozumiem o co panu chodzi.

>To nie jest cud. To informacja, że oboje drzwi otwarły się w tym samym momencie, w tej samej chwili czasowej dt, w tej samej STOP-klatce.

Zgadza się. W układzie wagonu te zdarzenia zaszły równocześnie.

>Niech pan poczuje się obserwatorem na peronie, lub obserwatorem w rakiecie przemierzającej bezdroża Kosmosu. W pewnym momencie pańskie urządzenia odbierają obraz z Ziemi. Obraz pochodzi od jednych z tych drzwi z pociągu i przedstawia dwa zegary pokazujące ten sam czas. Po jakimś czasie pańskie urządzenia odbierają drugi obraz z Ziemi. Ten obraz pochodzi od drugich drzwi z pociągu i przedstawia dwa zegary pokazujące ten sam czas.
>Co ciekawe oba zdjęcia są takie same, choć jeden względem drugiego jest opóźniony w czasie.
>. . .
>Czy potrafił by pan wyciągnąć z tego jakieś wnioski na temat równoczesności bez przywoływania zbytecznej interpretacji STW?

Potrafię. Jedyny wniosek (bez przywoływania STW i teorii eteru Lorentza) jest taki, że w wagonie zaszły dwa zdarzenia, które względem układu wagonu zaszły równocześnie o godzinie 12:22 (czasu "wagonowego").
Zupełnie nic nam to jednak nie mówi, czy zdarzenia te zaszły równocześnie także w układzie peronu. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zastosować albo teorię eteru albo STW.
Jeśli zastosujemy teorię eteru, to zdarzenia zaszły równocześnie również w układzie peronu (i w każdym innym układzie, bo równoczesność w tej teorii jest bezwzględna).
Jeśli zastosujemy STW, to zdarzenia w układzie peronu nie zaszły równocześnie (bo równoczesność w tej teorii jest względna).
Edward Robak* (2152 punktów)

>Tak. Teraz chyba rozumiem o co panu chodzi.

>>To nie jest cud. To informacja, że oboje drzwi otwarły się w tym samym momencie, w tej samej chwili czasowej dt, w tej samej STOP-klatce.

>Zgadza się. W układzie wagonu te zdarzenia zaszły równocześnie.

W każdym rzeczywistym układzie zdarzenia utrwalone na fotografii zaszły równocześnie. Nie ma takiej możliwości by było inaczej. Proszę podać jakiś układ w którym ktoś o zdrowych zmysłach patrząc na fotografię widzi co innego niż ona przedstawia.
Pawel077 (1855 punktów)
>W każdym rzeczywistym układzie zdarzenia utrwalone na fotografii zaszły równocześnie. Nie ma takiej możliwości by było inaczej. Proszę podać jakiś układ w którym ktoś o zdrowych zmysłach patrząc na fotografię widzi co innego niż ona przedstawia.

Każdy, niezależnie od układu w jakim się znajduje, zobaczy, że fotografia przedstawia dokładnie to samo, czyli równoczesność zdarzeń. To samo zresztą zobaczyliby na filmie (film się do tego lepiej nadaje niż fotografia). Taki film, nagrany w układzie wagonu - odtworzony w jakimkolwiek układzie - pokaże, że zdarzenia zaszły równocześnie. ALE TO JEST FILM NAGRANY W UKŁADZIE WAGONU, WIĘC ON POKAZUJE KOLEJNOŚĆ ZDZRZEŃ TYLKO Z PERSPEKTYWY WAGONU!!! Filmy tych samych zdarzeń, nagrane z innych układów (np. z układu peronu) nie pokażą równoczesności zdarzeń (i mam tu na myśli filmy nagrane czarodziejskimi kamerami w czasie rzeczywistym). Oczywiście ta nierównoczesność będzie wtedy, gdy rozpatrujemy zagadnienie na gruncie STW - w teorii eteru Lorentza na wszystkich filmach zdarzenia zajdą równocześnie.
Edward Robak* (2152 punktów)

>Każdy, niezależnie od układu w jakim się znajduje, zobaczy, że fotografia przedstawia dokładnie to samo, czyli równoczesność zdarzeń.

Więc po co pan twierdzi, że "w układzie peronu" (cokolwiek to określenie miałoby znaczyć) następuje zamiana wydarzeń które dokonały się w przeszłości?
Przykład:
rok temu drzwi przednie w wagonie zamknęły się jednocześnie z drzwiami tylnymi i jest na to dowód w postaci dwóch fotografii wysłanych przez nadajniki fal e-m umieszczone przy drzwiach.
Razem ze zdjęciem do odbiorcy trafia także światło odbite od drzwi. Odbiorca otrzymuje równocześnie falę radiową i falę świetlną w tym samym czasie, a pan twierdzi, że drzwi nie zamknęły się równocześnie bo światło odbite od drugich drzwi przyszło z opóźnieniem, bo miało dłuższa drogę do pokonania.
Pytanie:
Co ma piernik do wiatraka?
Pawel077 (1855 punktów)
>Więc po co pan twierdzi, że "w układzie peronu" (cokolwiek to określenie miałoby znaczyć)

W układzie peronu znaczy tyle co z peronu, na peronie, z punktu widzenia peronu.

>następuje zamiana wydarzeń które dokonały się w przeszłości?

O czym pan pisze? Jaka zmiana wydarzeń z przeszłości?

>Przykład:
>rok temu drzwi przednie w wagonie zamknęły się jednocześnie z drzwiami tylnymi i jest na to dowód w postaci dwóch fotografii wysłanych przez nadajniki fal e-m umieszczone przy drzwiach.

I w czasie kiedy te zdarzenia zachodziły obserwator z peronu też nakręcił sobie film rejestrujący te zdarzenia (czarodziejską kamerą, czyli w czasie rzeczywistym) i na jego filmie te zdarzenia nie zachodzą równocześnie. Obaj obserwatorzy, ten z wagonu i ten z peronu, mogą się tymi swoimi filmami wymienić i zobaczą, że odległości w czasie miedzy zdarzeniami z perspektywy jednego układu (wagonu) różnią się od perspektywy drugiego układu (peronu). Będzie tak jeśli rozpatrujemy sytuację w oparciu o STW.

>Razem ze zdjęciem do odbiorcy trafia także światło odbite od drzwi. Odbiorca otrzymuje równocześnie falę radiową i falę świetlną w tym samym czasie, a pan twierdzi, że drzwi nie zamknęły się równocześnie bo światło odbite od drugich drzwi przyszło z opóźnieniem, bo miało dłuższa drogę do pokonania.

Cały czas panu powtarzam, że obserwowanie zdarzeń (takie zwykłe, czyli przy użyciu fal elektromagnetycznych - np. światła) nic panu nie da, bo na podstawie takich obserwacji nie da się wykazać czy równoczesność jest względna (jak wynika to z STW), czy bezwzględna (jak wynika z teorii eteru Lorentza), bo obie te teorie dają takie same przewidywania jeśli chodzi o dane obserwacyjne.

Nie rozumie pan wniosków z tej lekcji, którą panu podlinkowałem i dopóki pan ich nie zrozumie, to stale będzie pan popełniał te same błędy w rozumowaniu.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Więc po co pan twierdzi, że "w układzie peronu" (cokolwiek to określenie miałoby znaczyć)

>W układzie peronu znaczy tyle co z peronu, na peronie, z punktu widzenia peronu.

A skąd facet stojący na peronie miałby wiedzieć, że drzwi które zamknęły się zanim światło odbite od tych drzwi do niego dotarło (a więc w przeszłości) zamknęły się jednocześnie lub niejednocześnie?


>>następuje zamiana wydarzeń które dokonały się w przeszłości?

>O czym pan pisze? Jaka zmiana wydarzeń z przeszłości?

No przecież drzwi zamknęły się jednocześnie, ale facet na peronie tego jeszcze nie wie, bo do niego żadne światło od zamykanych drzwi jeszcze nie dotarło. Dla niego to historia która już się dokonała, ale on jej jeszcze nie zna i trudno mu/jej będzie poznać jeśli nie będzie wiedział jaką drogę pokonuje światło.


>>Przykład:
>>rok temu drzwi przednie w wagonie zamknęły się jednocześnie z drzwiami tylnymi i jest na to dowód w postaci dwóch fotografii wysłanych przez nadajniki fal e-m umieszczone przy drzwiach.

>I w czasie kiedy te zdarzenia zachodziły obserwator z peronu też nakręcił sobie film rejestrujący te zdarzenia (czarodziejską kamerą, czyli w czasie rzeczywistym) i na jego filmie te zdarzenia nie zachodzą równocześnie.

To nie jest prawdą co pan napisał. Te zdarzenia nakręcone na filmiku zachodziły znacznie wcześniej. Do pańskiej kamery dociera światło które rok temu odbiło się od drzwi. Skąd panu przyszedł do głowy taki pomysł, by historyczne wydarzenie określać nazwą "czas rzeczywisty"?


>Obaj obserwatorzy, ten z wagonu i ten z peronu, mogą się tymi swoimi filmami wymienić i zobaczą, że odległości w czasie miedzy zdarzeniami z perspektywy jednego układu (wagonu) różnią się od perspektywy drugiego układu (peronu). Będzie tak jeśli rozpatrujemy sytuację w oparciu o STW.

Nie wiem kto to są obaj obserwatorzy i jakie dopalacze zażywają...


>>Razem ze zdjęciem do odbiorcy trafia także światło odbite od drzwi. Odbiorca otrzymuje równocześnie falę radiową i falę świetlną w tym samym czasie, a pan twierdzi, że drzwi nie zamknęły się równocześnie bo światło odbite od drugich drzwi przyszło z opóźnieniem, bo miało dłuższa drogę do pokonania.

>Cały czas panu powtarzam, że obserwowanie zdarzeń (takie zwykłe, czyli przy użyciu fal elektromagnetycznych - np. światła) nic panu nie da,

A ja cały czas powtarzam, że obserwowanie zdarzeń nie ma dać mnie ale panu ma dać zrozumienie, że pańska kamera rejestruje światło obite w PRZESZŁOŚCI.


>bo na podstawie takich obserwacji nie da się wykazać czy równoczesność jest względna (jak wynika to z STW), czy bezwzględna (jak wynika z teorii eteru Lorentza), bo obie te teorie dają takie same przewidywania jeśli chodzi o dane obserwacyjne.
>Nie rozumie pan wniosków z tej lekcji, którą panu podlinkowałem i dopóki pan ich nie zrozumie, to stale będzie pan popełniał te same błędy w rozumowaniu.

To napisz pan te wnioski, których rzekomo nie rozumiem. Pośmiejemy się wspólnie.

PS. Czy w pańskiej teorii którą nazwał pan słowami STW (tak samo jak Szczególna Teoria Względności Einsteina) kamera obserwująca niebo rejestruje światła gwiazd w czasie rzeczywistym nawet tych gwiazd, których już dawno nie ma, ale ich światło jeszcze wędruje przez Komos?
Pawel077 (1855 punktów)
>A skąd facet stojący na peronie miałby wiedzieć, że drzwi które zamknęły się zanim światło odbite od tych drzwi do niego dotarło (a więc w przeszłości) zamknęły się jednocześnie lub niejednocześnie?

On tego nie wie (no chyba, że ma czarodziejską lunetę - kolejny mój wynalazek - która pokazuje mu zdarzenia w czasie rzeczywistym).

>No przecież drzwi zamknęły się jednocześnie, ale facet na peronie tego jeszcze nie wie, bo do niego żadne światło od zamykanych drzwi jeszcze nie dotarło. Dla niego to historia która już się dokonała, ale on jej jeszcze nie zna i trudno mu/jej będzie poznać jeśli nie będzie wiedział jaką drogę pokonuje światło.

Jeśli drzwi zamknęły się równocześnie dla obserwatora w wagonie, to dla obserwatora na peronie zamknęły się nierównocześnie. On tego jeszcze nie wie, ale się dowie jak światło do niego doleci (chyba, że ma czarodziejską lunetę, to dowie się natychmiast )

>To nie jest prawdą co pan napisał. Te zdarzenia nakręcone na filmiku zachodziły znacznie wcześniej. Do pańskiej kamery dociera światło które rok temu odbiło się od drzwi. Skąd panu przyszedł do głowy taki pomysł, by historyczne wydarzenie określać nazwą "czas rzeczywisty"?

Bo ta kamera jest czarodziejska i nagrała te zdarzenia w czasie gdy one zachodziły. Ale dobra, nie lubi pan czarodziejskich kamer, to nagramy te zdarzenia zwykłą kamerą. No więc, po roku czasu, do obserwatora na peronie dociera światło niosące obraz zdarzeń zamknięcia drzwi. Co zobaczy obserwator na peronie na takim filmie? Zobaczy, że zdarzenia zaszły nierównocześnie. I nie jest to żadne zmienianie przeszłości, bo te zdarzenia zaszły dla niego (w jego układzie) nierównocześnie już rok temu. Rozumie pan? Rok temu zaszły zdarzenia zamknięcia drzwi. I rok temu zaszły one równocześnie dla obserwatora w wagonie (który dowiaduje się o tym niemal natychmiast) i nierównocześnie dla obserwatora na peronie (który dowie się o tym dopiero po roku).

>Nie wiem kto to są obaj obserwatorzy i jakie dopalacze zażywają...

Ja tym bardziej nie wiem - to pana eksperyment.

>To napisz pan te wnioski, których rzekomo nie rozumiem. Pośmiejemy się wspólnie.

Tu ma pan animację. To, co nas interesuje zaczyna się w 2:45 minucie a kończy w 4:20.
youtu.be/uTyAI1LbdgA
Proszę zwrócić uwagę, że dla obserwatora w statku kosmicznym światło dociera do obu końców statku równocześnie, a dla obserwatora na Ziemi nierównocześnie. I teraz niech pan sobie wyobrazi, że na obu końcach tego statku są drzwi, które to światło otwiera (za pośrednictwem detektorów światła). Wniosek jest oczywisty: dla obserwatora w statku drzwi otworzą się równocześnie, a dla obserwatora na Ziemi nierównocześnie.

>PS. Czy w pańskiej teorii którą nazwał pan słowami STW (tak samo jak Szczególna Teoria Względności Einsteina) kamera obserwująca niebo rejestruje światła gwiazd w czasie rzeczywistym nawet tych gwiazd, których już dawno nie ma, ale ich światło jeszcze wędruje przez Komos?

Jeśli pyta pan o tę czarodziejską kamerę, to ona rejestruje gwiazdy w czasie rzeczywistym i tych, których nie ma, to nie zarejestruje.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>To napisz pan te wnioski, których rzekomo nie rozumiem. Pośmiejemy się wspólnie.

>Tu ma pan animację. To, co nas interesuje zaczyna się w 2:45 minucie a kończy w 4:20.
>youtu.be/uTyAI1LbdgA
>Proszę zwrócić uwagę, że dla obserwatora w statku kosmicznym światło dociera do obu końców statku równocześnie, a dla obserwatora na Ziemi nierównocześnie. I teraz niech pan sobie wyobrazi, że na obu końcach tego statku są drzwi, które to światło otwiera (za pośrednictwem detektorów światła). Wniosek jest oczywisty: dla obserwatora w statku drzwi otworzą się równocześnie, a dla obserwatora na Ziemi nierównocześnie.

Czyli musi być obserwator, który widzi gdzie światło dociera i gdy dysponuje techniką przekazującą INFORMACJĘ w trybie natychmiastowym - to zdarzenia rzeczywiście jednoczesne będzie widział jak jednoczesne, natomiast te same zdarzenia będą mu się wydawały niejednoczesne gdy je zobaczy z opóźnieniem np. gdy światło odbite od jednych drzwi będzie przelatywać przez obszar o innej gęstości optycznej.
No i wszystko jasne. Piszę o tym od początku tej wymiany literek.
Pawel077 (1855 punktów)
Niech pan się przyzna - robi pan sobie ze mnie jaja? Na pewno, bo te jest niemożliwe żeby mając to przedstawione na animacji, w sposób tak klarowny, wciąż nie chwytać o co chodzi.

>Czyli musi być obserwator, który widzi gdzie światło dociera i gdy dysponuje techniką przekazującą INFORMACJĘ w trybie natychmiastowym - to zdarzenia rzeczywiście jednoczesne będzie widział jak jednoczesne,

Na tej animacji nie ma pokazanych sygnałów niosących informację o zdarzeniach, które docierają do obserwatorów, ponieważ nie ma to w tym przypadku znaczenia - zdarzenia zachodzą równocześnie lub nierównocześnie (względem jakiegoś układu), niezależnie od tego, czy ktoś je obserwuje, czy nie. Panu się ciągle myli kolejność dotarcia do obserwatorów sygnałów o zdarzeniach z rzeczywistą kolejnością zajścia tych zdarzeń. Dlatego od samego początku naszej wymiany zdań, proponowałem byśmy posługiwali się właśnie taką "techniką przekazującą informację w trybie natychmiastowym" (po to właśnie były te czarodziejskie kamery i lunety). No więc proszę przyjąć, że obaj obserwatorzy (i ten w rakiecie i ten na Ziemi) dysponują taką techniką (czyli widzą zdarzenia w czasie rzeczywistym).

>natomiast te same zdarzenia będą mu się wydawały niejednoczesne gdy je zobaczy z opóźnieniem np. gdy światło odbite od jednych drzwi będzie przelatywać przez obszar o innej gęstości optycznej.

W tym eksperymencie wszędzie jest próżnia (w rakiecie, na Ziemi, miedzy rakietą a Ziemią - WSZĘDZIE).

Pan po prostu nie rozumie tego eksperymentu. Sytuacja, w której światło dociera do ścian równocześnie to "perspektywa" obserwatora w rakiecie. Natomiast sytuacja, w której światło dociera nierównocześnie, to "perspektywa" obserwatora na Ziemi.

>No i wszystko jasne. Piszę o tym od początku tej wymiany literek.

No ewidentnie robi pan sobie ze mnie jaja.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Czyli musi być obserwator, który widzi gdzie światło dociera i gdy dysponuje techniką przekazującą INFORMACJĘ w trybie natychmiastowym - to zdarzenia rzeczywiście jednoczesne będzie widział jak jednoczesne,

>Na tej animacji nie ma pokazanych sygnałów niosących informację o zdarzeniach, które docierają do obserwatorów, ponieważ nie ma to w tym przypadku znaczenia - zdarzenia zachodzą równocześnie lub nierównocześnie (względem jakiegoś układu), niezależnie od tego, czy ktoś je obserwuje, czy nie.

No ale żeby zmierzyć przedział czasu pomiędzy jednym sygnałem, a drugim opóźnionym, to chyba trzeba je zarejestrować. Coś musi wystartować STOPER, a coś go musi zatrzymać...

>>No i wszystko jasne. Piszę o tym od początku tej wymiany literek.
>No ewidentnie robi pan sobie ze mnie jaja
♥♡♡♥♥❥
Czy nie sądzi pan, że wszystko co się odróżnia jest informacją?
Pawel077 (1855 punktów)
>No ale żeby zmierzyć przedział czasu pomiędzy jednym sygnałem, a drugim opóźnionym, to chyba trzeba je zarejestrować.

No przecież umówiliśmy się, że rejestrujemy zdarzenia "techniką przekazującą informację w trybie natychmiastowym".

>Czy nie sądzi pan, że wszystko co się odróżnia jest informacją?

Nie rozumiem co ma pan na myśli.
Edward Robak* (2152 punktów)

>No przecież umówiliśmy się, że rejestrujemy zdarzenia "techniką przekazującą informację w trybie natychmiastowym".

To teraz trzeba się umówić co komu przekazuje tę informację w trybie natychmiastowym (nadajnik, odbiornik, nieskończenie sztywny przenośnik).
Pawel077 (1855 punktów)
>>No przecież umówiliśmy się, że rejestrujemy zdarzenia "techniką przekazującą informację w trybie natychmiastowym".
>To teraz trzeba się umówić co komu przekazuje tę informację w trybie natychmiastowym (nadajnik, odbiornik, nieskończenie sztywny przenośnik).

Normalnie przekazywanie informacji polega na tym, że światło "odbija się od zdarzenia" i trafia do oczu obserwatora. Normalnie zajmuje to pewien czas, bo światło ma skończoną prędkość. Nasza "technika przekazująca informację w trybie natychmiastowym" polega na tym, że to "światło" niosące informację o zdarzeniach ma prędkość nieskończoną.
Serio pan tego nie rozumie, czy udaje pan głupa?
Edward Robak* (2152 punktów)

>Normalnie przekazywanie informacji polega na tym, że światło "odbija się od zdarzenia" i trafia do oczu obserwatora. Normalnie zajmuje to pewien czas, bo światło ma skończoną prędkość. Nasza "technika przekazująca informację w trybie natychmiastowym" polega na tym, że to "światło" niosące informację o zdarzeniach ma prędkość nieskończoną.
>Serio pan tego nie rozumie, czy udaje pan głupa?

To się trzeba umówić, by pisane przez jednego SŁOWA znaczyły dla drugiego to samo. Światło,które ma prędkość nieskończoną też musi mieć źródło, jakieś zasady rozprzestrzeniania i jakieś odbiorniki.
Jak dotychczas tego jeszcze nie uzgodniliśmy. Nawet nazwa i symbol takiego oddziaływania nie została jeszcze zaproponowana.
Może symbol "ś" byłby właściwy dla odróżnienia go od "c" ?
Pawel077 (1855 punktów)
>To się trzeba umówić, by pisane przez jednego SŁOWA znaczyły dla drugiego to samo. Światło,które ma prędkość nieskończoną też musi mieć źródło, jakieś zasady rozprzestrzeniania i jakieś odbiorniki.

Oczywiście. Najmocniej przepraszam, że od razu nie podałem tych niezwykle istotnych informacji, bez których cała idea przekazywania informacji z nieskończoną prędkością jest nie do ogarnięcia. Spieszę więc z wyjaśnieniem:
Źródłem światła o nieskończonej prędkości są oczywiście czarodziejskie gwiazdy, które takie promieniowanie emitują. Uprzedzając kolejne pytanie - nie wiem jak działa taka gwiazda. Naukowcy wciąż spierają się na temat tego skąd taka gwiazda czerpie energię - najbardziej obiecującymi kandydatami są sok z gumijagód i melodia z czarodziejskiego fletu. Mam jednak nadzieje, że ten brak pewności nie przeszkodzi nam w prowadzeniu tej dyskusji.
Zasada rozprzestrzenia takiego "światła" jest bardzo prosta - zapiernicza ono z nieskończoną prędkością.
Odbiornikiem takiego "światła" są: czarodziejski aparat, czarodziejska kamera, czarodziejska luneta i czarodziejskie okulary (to mój najnowszy wynalazek). Pracuję jeszcze nad czarodziejskimi soczewkami kontaktowymi (dam znać jak pojawią się w sprzedaży).

>Jak dotychczas tego jeszcze nie uzgodniliśmy. Nawet nazwa i symbol takiego oddziaływania nie została jeszcze zaproponowana.
>Może symbol "ś" byłby właściwy dla odróżnienia go od "c" ?

Tak - "ś" wydaje się niezłe. Myślałem też o symbolu "śn" (światło nieskończone). Sam już nie wiem. Co pan myśli? A może rozstrzygnąć tę kwestię w ogólnoświatowym referendum?

A teraz trochę poważniej.
Jak już się panu nie chce dyskutować, to niech pan po prostu powie, zamiast się wygłupiać.
Edward Robak* (2152 punktów)
>Źródłem światła o nieskończonej prędkości są oczywiście czarodziejskie gwiazdy, które takie promieniowanie emitują.

Napisał pan, że "Nasza "technika przekazująca informację w trybie natychmiastowym" polega na tym, że to "światło" niosące informację o zdarzeniach ma prędkość nieskończoną."
Teraz wyjaśnia pan, że źródłem takiego światła są niektóre gwiazdy, które nazwał pan gwiazdami czarodziejskimi.
Proszę więc wyjaśnić jak to jest z tą równoczesnością. Światło wyemitowane przez taką gwiazdę odbija się od drzwi i wpada do pańskiego oka pod warunkiem, że jest pan wyznawcą STW podobnej z nazwy do Special relativity Einsteina, czy jakoś inaczej?
Czy potrzebne są drzwi, żeby wykluczyć zaistniałą równoczesność?
Moim zdaniem drzwi są niepotrzebne, bo wystarczy machać łapkami i tupać nóżkami. aby udowodnić, że zdarzenia równoczesne nie są równoczesne. Prawda?
Pawel077 (1855 punktów)
>Proszę więc wyjaśnić jak to jest z tą równoczesnością. Światło wyemitowane przez taką gwiazdę odbija się od drzwi i wpada do pańskiego oka pod warunkiem, że jest pan wyznawcą STW podobnej z nazwy do Special relativity Einsteina, czy jakoś inaczej?

Jakoś inaczej. Bo to "śn" (zdecydowałem się jednak na ten symbol) jest kompatybilne z każdą teorią.

>Czy potrzebne są drzwi, żeby wykluczyć zaistniałą równoczesność?
>Moim zdaniem drzwi są niepotrzebne, bo wystarczy machać łapkami i tupać nóżkami. aby udowodnić, że zdarzenia równoczesne nie są równoczesne. Prawda?

Oczywiście. Zdarzenie, to zdarzenie - każde będzie równie dobre.

Ma pan jeszcze jakieś inne, równie merytoryczne uwagi?
Edward Robak* (2152 punktów)

>Jakoś inaczej. Bo to "śn" (zdecydowałem się jednak na ten symbol) jest kompatybilne z każdą teorią.

Czyli światło od gwiazdy czarodziejskiej odbija się od drzwi inaczej i dlatego nie ma równoczesności, czyli jest. Tak?

>>Czy potrzebne są drzwi, żeby wykluczyć zaistniałą równoczesność?
>>Moim zdaniem drzwi są niepotrzebne, bo wystarczy machać łapkami i tupać nóżkami. aby udowodnić, że zdarzenia równoczesne nie są równoczesne. Prawda?

>Oczywiście. Zdarzenie, to zdarzenie - każde będzie równie dobre.
>Ma pan jeszcze jakieś inne, równie merytoryczne uwagi?

Acha. Światło odbija się od zdarzenia. Rozumiem.
A skąd zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte czy zamknięte?
Pawel077 (1855 punktów)
>Czyli światło od gwiazdy czarodziejskiej odbija się od drzwi inaczej i dlatego nie ma równoczesności, czyli jest. Tak?

Nie. Światło z czarodziejskiej gwiazdy tylko przekazuje informację o zdarzeniach - nie ma wpływu na czas ich zajścia. Wpływ na czas zajścia zdarzenia ma światło emitowane przez latarki trzymane przez obserwatora w rakiecie (ale to światło jest zwykłym światłem i nie ma prędkości nieskończonej).

>Acha. Światło odbija się od zdarzenia. Rozumiem.
>A skąd zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte czy zamknięte?

Ależ proszę pana - zdarzenie nie jest takie głupie, by o tym nie wiedzieć.

Coś jeszcze?
Edward Robak* (2152 punktów)

>Nie. Światło z czarodziejskiej gwiazdy tylko przekazuje informację o zdarzeniach

A kto przekazuje światłu informację do przekazania?

>>Acha. Światło odbija się od zdarzenia. Rozumiem.
>>A skąd zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte czy zamknięte?

>Ależ proszę pana - zdarzenie nie jest takie głupie, by o tym nie wiedzieć.
>Coś jeszcze?

Czyli niegłupie zdarzenie przekazuje światłu informację, a światło ją tylko rozgaduje, bo jest głupie. Ciekawe...
Pawel077 (1855 punktów)
>A kto przekazuje światłu informację do przekazania?

Zdarzenia.

>Czyli niegłupie zdarzenie przekazuje światłu informację, a światło ją tylko rozgaduje, bo jest głupie. Ciekawe...

Dokładnie tak. Światło jest głupie jak but i przekaże wszystko co dostanie do przekazania.

Skoro już uzgodniliśmy wszystkie techniczne szczegóły, to może się pan wreszcie odniesie się do meritum.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>A kto przekazuje światłu informację do przekazania?
>Zdarzenia.

>>Czyli niegłupie zdarzenie przekazuje światłu informację, a światło ją tylko rozgaduje, bo jest głupie. Ciekawe...
>Dokładnie tak. Światło jest głupie jak but i przekaże wszystko co dostanie do przekazania.
>Skoro już uzgodniliśmy wszystkie techniczne szczegóły, to może się pan wreszcie odniesie do meritum.

Meritum jest takie, że ani pan ani pańska teoria nie wie skąd zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte czy zamknięte, dlatego unika pan odpowiedzi wprost.
Pawel077 (1855 punktów)
>Meritum jest takie, że ani pan ani pańska teoria nie wie skąd zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte czy zamknięte, dlatego unika pan odpowiedzi wprost.

Zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte, czy zamknięte, ponieważ ... (UWAGA, bo to może być dla pana szokiem) ... otwarcie drzwi jest tym właśnie zdarzeniem.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Meritum jest takie, że ani pan ani pańska teoria nie wie skąd zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte czy zamknięte, dlatego unika pan odpowiedzi wprost.

>Zdarzenie wie, czy drzwi są otwarte, czy zamknięte, ponieważ ... (UWAGA, bo to może być dla pana szokiem) ... otwarcie drzwi jest tym właśnie zdarzeniem.

Ha! Wreszcie jakiś konkret. A jak zmierzyć czas pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim?
(Tylko niech pan nie pisze o czarodziejskich miernikach, bo mam mdłości na magię).
Pawel077 (1855 punktów)
>Ha! Wreszcie jakiś konkret.

Uff, no to ulga, bo już myślałem, że ta wymiana zdań prowadzi donikąd.

>A jak zmierzyć czas pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim?

Gdyby pan rozumiał istotę tego zagadnienia, to wiedziałby pan, że tego w ogóle nie trzeba mierzyć, bo to jest tzw. "oczywista oczywistość". Ja przystałem na te pomiary tylko ze względu na pana - chciałem to panu wytłumaczyć "na pana zasadach".

>(Tylko niech pan nie pisze o czarodziejskich miernikach, bo mam mdłości na magię).

Nie, no pan jest niemożliwy. Tyle czasu uzgadniamy szczegóły techniczne "techniki przekazującej informację w trybie natychmiastowym", a teraz pan się wycofuje? Może się pan wreszcie zdecyduje. Jak pan chce to mierzyć (skoro już tak bardzo pan chce)? Zwykłym c, czy śn?
Edward Robak* (2152 punktów)

>>A jak zmierzyć czas pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim?

> tego w ogóle nie trzeba mierzyć,

Jeśli pan nie zmierzy czasu pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim, to skąd pan może wiedzieć, czy zdarzenia są równoczesne, czy nie są?
Pawel077 (1855 punktów)
>Jeśli pan nie zmierzy czasu pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim, to skąd pan może wiedzieć, czy zdarzenia są równoczesne, czy nie są?

Bo jeśli posługuję się STW (szczególną teorią względności - żeby nie było wątpliwości), czyli przyjmuję, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów (obserwatorów), to logiczną konsekwencją tego jest względność równoczesności. Tzn. jeśli w jednym układzie (np. w rakiecie) jakieś zdarzenia zachodzą równocześnie, to w układach, które poruszają się względem tej rakiety, te same zdarzenia NIE MOGĄ zajść równocześnie. TO WYNIKA Z LOGIKI - NICZEGO NIE TRZEBA TU MIERZYĆ.
qwery (2864 punktów)
>>Jeśli pan nie zmierzy czasu pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim, to skąd pan może wiedzieć, czy zdarzenia są równoczesne, czy nie są?
>Bo jeśli posługuję się STW (szczególną teorią względności - żeby nie było wątpliwości), czyli przyjmuję, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów (obserwatorów), to logiczną konsekwencją tego jest względność równoczesności.

Strach pomyślec co bys pisal poslugujac sie np biblia. Pawel, to jest argumentacja przez odwolywanie sie do autorytetu. To ze stw tak podaje nie jest dla nas zadnym argumentem. Nas interesuje skad to mozna wiedziec be, jakiejkolwiek teori, tylko mierzac.

>Tzn. jeśli w jednym układzie (np. w rakiecie) jakieś zdarzenia zachodzą równocześnie, to w układach, które poruszają się względem tej rakiety, te same zdarzenia NIE MOGĄ zajść równocześnie. TO WYNIKA Z LOGIKI - NICZEGO NIE TRZEBA TU MIERZYĆ.

Nie ze zachodza rowniczesnie, są postrzegane jako rownoczesne.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nas interesuje skad to mozna wiedziec be, jakiejkolwiek teori, tylko mierzac.

No więc powtarzam po raz kolejny, że tylko mierząc, nie da się stwierdzić wyższości STW nad teorią Lorentza, bo obie teorie dają przewidywania zgodne z obserwacjami. Zupełnie nie rozumiem twojego podejścia - masz do tego zbyt emocjonalny stosunek. Nie potrafisz pogodzić się z myślą, że ta nieintuicyjna STW, też jest zgodna z obserwacjami i strasznie męczy cię, że nie można jej niczym znokautować.

>Nie ze zachodza rowniczesnie, są postrzegane jako rownoczesne.

A ty dalej swoje.
24-08-2022 14:43 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> ... nie da się stwierdzić wyższości STW nad teorią Lorentza, bo obie teorie dają przewidywania zgodne z obserwacjami.

Też tak dawniej myślałem, ale nie jest to prawda. Teoria Lorentza ogranicza się do kinematyki relatywistycznej i w tym zakresie jest faktycznie równoważna STW, a nawet bardziej przystępna intuicji. Niestety, próby rozszerzenia teorii Lorentza na dynamikę tak ją komplikują, że nikt tego do końca nie zrobił [Hans C. Ohanian, "The role of dynamics in the synchronization problem", American Journal of Physics 72, 141 (2004); aapt.scitation.org/doi/pdf/10.1119/1.1596191]. Oznacza to potrzebę konstruowania odrębnej fizyki dla każdego układu inercjalnego z osobna, co jest zupełnie niepraktyczne. Dlatego STW nie tylko góruje nad teorią Lorentza, ale też wydaje się być jedyną prawdziwą.
Pawel077 (1855 punktów)
>Też tak dawniej myślałem, ale nie jest to prawda. Teoria Lorentza ogranicza się do kinematyki relatywistycznej i w tym zakresie jest faktycznie równoważna STW, a nawet bardziej przystępna intuicji. Niestety, próby rozszerzenia teorii Lorentza na dynamikę tak ją komplikują, że nikt tego do końca nie zrobił [Hans C. Ohanian, "The role of dynamics in the synchronization problem", American Journal of Physics 72, 141 (2004); aapt.scitation.org/doi/pdf/10.1119/1.1596191]. Oznacza to potrzebę konstruowania odrębnej fizyki dla każdego układu inercjalnego z osobna, co jest zupełnie niepraktyczne. Dlatego STW nie tylko góruje nad teorią Lorentza, ale też wydaje się być jedyną prawdziwą.

Za słaby jestem, by móc się do tego merytorycznie odnieść, ale cieszy mnie, że istnieją powody, by uznawać STW za lepszą teorię, bo odkąd zacząłem ją odrobinę rozumieć, to stała się dla mnie znacznie bardziej intuicyjna niż teoria eteru.
qwery (2864 punktów)
>>Nas interesuje skad to mozna wiedziec be, jakiejkolwiek teori, tylko mierzac.
>No więc powtarzam po raz kolejny, że tylko mierząc, nie da się stwierdzić wyższości STW nad teorią Lorentza, bo obie teorie dają przewidywania zgodne z obserwacjami. Zupełnie nie rozumiem twojego podejścia - masz do tego zbyt emocjonalny stosunek. Nie potrafisz pogodzić się z myślą, że ta nieintuicyjna STW, też jest zgodna z obserwacjami i strasznie męczy cię, że nie można jej niczym znokautować.

Moim zdaniem logika i brzytwa Ockhama ja nokautuje w jej sposobie przedstawoania tego jak jest. O nieintuicyjnosci pisalem przed chwila w innym poscie, jakos sie to do mnie przyvzepilo, chodzi o nielogicznosc w uzytych pojeciach, np tak tu omawianej wzglednosci postrzegania rownoczesnosci. Podejrzewam jednak ze do uzytku jest wygodniejsza. Do tego to dosc odkrywcze (moze tylko dla mnie) ze ona chyba mowi ze w dwie strony widac tak samo. Lorentz na to nie wpadl? Serio pytam.

>>Nie ze zachodza rowniczesnie, są postrzegane jako rownoczesne.
>A ty dalej swoje.

A ty swoje Interesowales sie kiedys filozofia? Czy krzeslo na ktorym siedzisz istnieje naprawde? Wydaje sie ze jak sie mowi o tak powaznych rzeczach jak rownoczesnosc w teoriach dotykajacych samego sedna sposobu naszego istnienia to nalezy byc precyzyjnym logicznie. A akurat w tym wypadku ma to wieksze uzasadnienie niz standartowo.
Pawel077 (1855 punktów)
>Moim zdaniem logika i brzytwa Ockhama ja nokautuje w jej sposobie przedstawoania tego jak jest.

Na gruncie logiki nie da się nic STW zarzucić. Nieintuicyjność, to nie to samo co nielogiczność.
Jeśli zaś chodzi o brzytwę Ockhama - to co chciałbyś wyciąć z STW? Bo ona opiera się tylko na zasadzie względności - jak ją wytniesz, to nie zostanie nic.

>O nieintuicyjnosci pisalem przed chwila w innym poscie, jakos sie to do mnie przyvzepilo, chodzi o nielogicznosc w uzytych pojeciach, np tak tu omawianej wzglednosci postrzegania rownoczesnosci.

Względność równoczesności nie jest nielogiczna, tak samo jak nie jest nielogiczna względność równoodległości w przestrzeni. Przestań utożsamiać intuicję z logiką.

>Podejrzewam jednak ze do uzytku jest wygodniejsza. Do tego to dosc odkrywcze (moze tylko dla mnie) ze ona chyba mowi ze w dwie strony widac tak samo. Lorentz na to nie wpadl? Serio pytam.

Jakby wpadł, to on byłby "Einsteinem".
qwery (2864 punktów)
>>Moim zdaniem logika i brzytwa Ockhama ja nokautuje w jej sposobie przedstawoania tego jak jest.
>Na gruncie logiki nie da się nic STW zarzucić. Nieintuicyjność, to nie to samo co nielogiczność.
>Jeśli zaś chodzi o brzytwę Ockhama - to co chciałbyś wyciąć z STW? Bo ona opiera się tylko na zasadzie względności - jak ją wytniesz, to nie zostanie nic.

Jak poprzekrecala znaczenia slow (rowniez to wynikle z tradycji, bez slownikowego zapisu) to moze udawac ze jest logiczna. Moim zdaniem ona by byla bardzo logiczna gdyby skonczyla na mowieniu tego co moze powiedzieć, a raczej jej fanatycy.

>>O nieintuicyjnosci pisalem przed chwila w innym poscie, jakos sie to do mnie przyvzepilo, chodzi o nielogicznosc w uzytych pojeciach, np tak tu omawianej wzglednosci postrzegania rownoczesnosci.
>Względność równoczesności nie jest nielogiczna, tak samo jak nie jest nielogiczna względność równoodległości w przestrzeni. Przestań utożsamiać intuicję z logiką.

Jest, a raczej to jak sie ja przedstawia, z powodu o ktorym wielokrotnie pisalem, pojecie rownoczesnosci ma historycznie konotacje absolutnosci, i moze zachodzic albo niezachodzic, a nie że zachodzic w jednym ukladzie a w innym nie. Jesli by konotacje tego slowa byly takie jak mowisz, czyli wzgledne to ja, mowiac o rownoczesnosci wg uuo musial bym mowic o rownoczesnosci absolutnej.

Jestem ciekaw Twojego zdania na przyklad ktory podal Kondrasik, w ktorym to wagon stoi (dla ulatwienia w uuo) a supermen przelatuje. Wg goscia w wagonie oczywiscie drzwi sie otworza jednoczesnie, ale co by bylo na zdjeciu zrobionym naszym czarodziejskim aparatem wg kazdego, przelatujaceego wzduz wagonu i bedacego w rownej odleglosci od jego obu drzwi w chwili ich otwarcia? Czy bez wzgledu na predkosć supermana na zdjeciu ktore on wykona czarodziejskim aparatem nie zobaczymy tego samego?
Edward Robak* (2152 punktów)

>Bo jeśli (...), przyjmuję, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów (obserwatorów), to logiczną konsekwencją tego jest względność równoczesności.
>TO WYNIKA Z LOGIKI - NICZEGO NIE TRZEBA TU MIERZYĆ.

Logiczną konsekwencją fałszywego założenia są fałszywe wnioski. Gdyby pan zmierzył czas pomiędzy zdarzeniami, to by pan potwierdził, że pańskie założenia są BŁĘDNE.
Pan tego się bardzo, bardzo boi...
Któryś ze starożytnych mędrców pozostawił potomnym taka sentencję:
Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie głupotą. Autorem mógł być Seneka...
Pawel077 (1855 punktów)
>Logiczną konsekwencją fałszywego założenia są fałszywe wnioski.

To prawda. Być może zasada względności Galileusza (na której opiera się STW) jest błędnym założeniem, chociaż - mówiąc szczerze - bardzo bym się zdziwił, bo zasada, która mówi, że prawa fizyki są w każdym układzie takie same, wydaje się być bardzo "rozsądną" zasadą.
W każdym razie, jeśli przyjmujemy to założenie (czyli rozpatrujemy zagadnienie na gruncie STW), to te wnioski nie mogą być fałszywe.

>Gdyby pan zmierzył czas pomiędzy zdarzeniami, to by pan potwierdził, że pańskie założenia są BŁĘDNE.
>Pan tego się bardzo, bardzo boi...

No przecież chciałem to z panem mierzyć, ale się pan wycofał.

Widzi pan, taki "teoretyczny" pomiar, tak naprawdę nie ma sensu, bo żeby go przeprowadzić, to już na wstępie musimy przyjąć, czy zdarzenia zaszły równocześnie dla obu układów, czy nie. Jeśli przyjmiemy (zgodnie z STW), że zdarzenia zaszły w jednym z układów nierównocześnie, to taki też dostaniemy wynik "teoretycznych" pomiarów. Jeśli przyjmiemy (niezgodnie z STW), że zaszły równocześnie w obu układach, to dostaniemy wynik, że zaszły równocześnie. Przy tych wszystkich pana próbach pomiaru zawsze przyjmował pan z góry, że zdarzenia zachodzą równocześnie w obu układach, czyli próbował pan udowadniać to, co pan sobie założył przy pomocy tego, co pan sobie założył. W ten sposób zawsze dostanie pan oczekiwany wynik. Czyli popełniał pan klasyczny błąd logiczny (Petitio principii), polegający na przyjęciu za przesłankę tego, co dopiero ma być wywnioskowane w danym rozumowaniu.
Edward Robak* (2152 punktów)

>Przy tych wszystkich pana próbach pomiaru zawsze przyjmował pan z góry, że zdarzenia zachodzą równocześnie w obu układach,

Panie Tusk! Proszę nie oszukiwać. Zdarzenie otwarcia/zamknięcia drzwi występuje tylko w jednym układzie. W innych układach jest tylko obserwacja przeszłości.
Kolejne pana kłamstwo to pomówienie, że ja coś zawsze przyjmowałem.
A skąd ten stek pana kłamstwo?
- Bo zapytałem czym pan mierzy różnice czasu pomiędzy zdarzeniami. Pan nie mierzy - pan zmyśla i unika odpowiedzi.
Pawel077 (1855 punktów)
>Panie Tusk! Proszę nie oszukiwać.

O kurczę. Jeśli już mieszamy do tego politykę, to chyba czas kończyć.

>Zdarzenie otwarcia/zamknięcia drzwi występuje tylko w jednym układzie. W innych układach jest tylko obserwacja przeszłości.

No właśnie o takim podejściu pisałem. Skoro z góry pan zakłada, że to co równoczesne w jednym układzie jest równoczesne w każdym innym, to po co chce pan cokolwiek "mierzyć"? Żeby udowodnić to co już pan założył? Oczywiste jest, że wynik takiego "teoretycznego" pomiaru (czyli obserwacja tej ustalonej już przez pana przeszłości), da wynik zgodny z oczekiwaniami. Żeby taki pomiar miał sens, to musiałby pan go przeprowadzić praktycznie - musiałby pan przeprowadzić ten eksperyment w rzeczywistości, a nie jako eksperyment myślowy. Wtedy by pan zobaczył, że to co obserwator w rakiecie zaobserwuje jako równoczesne - obserwator na Ziemi zaobserwuje jako nierównoczesne (biorąc pod uwagę wszystkie poprawki wynikłe z prędkości rakiety, odległości rakiety od Ziemi, kąta pod jakim zaszły zdarzenia). "Teoretyczne obserwacje" nie mają tu żadnego sensu.

Pan zupełnie nie rozumie co to znaczy, że jakieś zdarzenia zachodzą w danym układzie. A znaczy to tyle, że zachodzą one względem tego układu. Żeby jakieś zdarzenia zaszły w jakimś układzie (czyli względem tego układu), to nie muszą być one związane materialnie z tym układem. Żeby jakieś zdarzenie zaszło względem Ziemi, to nie musi ono zajść na Ziemi. Wszystkie zdarzenia we Wszechświecie zachodzą w każdym układzie (czyli względem każdego układu).

Między innymi przez to, że nie zna pan podstawowej terminologii stosowanej w fizyce, dyskusja z panem jest taka ciężka.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Zdarzenie otwarcia/zamknięcia drzwi występuje tylko w jednym układzie. W innych układach jest tylko obserwacja przeszłości.

>No właśnie o takim podejściu pisałem.

Znów pan kłamie panie Tusk zamiast potwierdzić, że rozumie pan iż zdarzenie otwarcia/zamknięcia drzwi występuje tylko w jednym układzie. W innych układach jest tylko obserwacja przeszłości.
Ps.
Czy pan cierpi na SŁOWOTOK, czy to tylko taki pijar?
Pawel077 (1855 punktów)
>Znów pan kłamie panie Tusk zamiast potwierdzić, że rozumie pan iż zdarzenie otwarcia/zamknięcia drzwi występuje tylko w jednym układzie. W innych układach jest tylko obserwacja przeszłości.

W każdym układzie jest tylko obserwacja przeszłości. W układzie rakiety również. Przecież obserwator w rakiecie też musi poczekać, aż światło z informacją do niego dotrze. W jego przypadku potrwa to niewielką część sekundy, a względem innych układów może potrwać to lata - ale dla obserwatorów we wszystkich układach musi upłynąć jakich czas, zanim informacja do nich dotrze.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Znów pan kłamie panie Tusk zamiast potwierdzić, że rozumie pan iż zdarzenie otwarcia/zamknięcia drzwi występuje tylko w jednym układzie. W innych układach jest tylko obserwacja przeszłości.

>W każdym układzie jest tylko obserwacja przeszłości. W układzie rakiety również. Przecież obserwator w rakiecie też musi poczekać, aż światło z informacją do niego dotrze. W jego przypadku potrwa to niewielką część sekundy, a względem innych układów może potrwać to lata - ale dla obserwatorów we wszystkich układach musi upłynąć jakich czas, zanim informacja do nich dotrze.

Kierownik pociągu, który nacisnął guziczek wywołujący otwarcie/zamknięcie drzwi nie czeka, aż światło do niego dotrze bo to on zawiaduje tym zdarzeniem. To jest ten układ w którym występuje to zdarzenie i jest to jedyny układ. Inni mają prawo patrzeć i czekać na transmisję info.
qwery (2864 punktów)
>>>NIE ZAJMUJEMY SIĘ SYGNAŁAMI NIOSĄCYMI INFORMACJE O ZDARZENIACH !!!
>>>Drzwi otwierają się równocześnie w układzie wagonu i nierównocześnie w układzie peronu.
>>To niech pan w tym eksperymencie myślowym z drzwiami wprowadzi dodatkowo impulsy sygnalizacyjne rozprzestrzeniające się z prędkością nieskończoną, a przekona się pan, że obaj obserwatorzy i ten z pociągu i ten z peronu będą widzieć dokładnie to samo, obojętnie w jakim są w układzie i z jaką partią polityczną sympatyzują.
>Nie będą widzieć tego samego. Będą tylko widzieć zdarzenia w czasie rzeczywistym (czyli właśnie w taki sposób, w jaki rozpatrujemy je w tym eksperymencie myślowym). Sygnały powodujące zdarzenia (światło) nie poruszają się z prędkością nieskończoną, tylko z prędkością światła - a tylko ta prędkość jest tu istotna. Dla obserwatora w pociągu światło dotrze do obu końców wagonu jednocześnie, bo w układzie wagonu światło ma do pokonania ten sam dystans w obu kierunkach. Dla obserwatora na peronie światło szybciej dotrze do końca wagonu który "biegnie światłu na spotkanie", a później do tego końca, który przed światłem "ucieka".
>To jest aż niewiarygodne, że można nie rozumieć tak prostego eksperymentu myślowego.

Pawel jestes w strasznym błędzie. Teraz rozumiem dlaczgo tak sie upierales w dyskusji ze mną. Swiatlo dotrze do obu koncow wagonu wtedy kiedy dotrze. Informacje o dotarciu tego światla obserwator po srodku wagonu dostanie jednoczesne bo czas ktory swiatlo stracilo biegnac w jedna strone, odzyska w drodze powrotnej. Obserwator na zewnatrz (zakladam dla wygody że staly w uuo) informacji o otwarciu drzwi niedostanie jednoczesnie bo jako ze jest stacjonarny to nieodzyska straconego czasu. Gdyby czas powrotny sygnalow byl nieskonczenie krotki to obserwator z wagonu zobaczyl by to co obserwator na peronie (dla wygody zakladam ze uuo). Z tym ze obaj zobaczyli by ta niejednoczesnosc otwarcia drzwi szybciej o czas dotarcia sygnalu nieskonczenie szybkiego w porownaniu do sygnalu poruszajacego sie z szybkoscia c.
Pawel077 (1855 punktów)
>Pawel jestes w strasznym błędzie. Teraz rozumiem dlaczgo tak sie upierales w dyskusji ze mną. Swiatlo dotrze do obu koncow wagonu wtedy kiedy dotrze. Informacje o dotarciu tego światla obserwator po srodku wagonu dostanie jednoczesne bo czas ktory swiatlo stracilo biegnac w jedna strone, odzyska w drodze powrotnej. Obserwator na zewnatrz (zakladam dla wygody że staly w uuo) informacji o otwarciu drzwi niedostanie jednoczesnie bo jako ze jest stacjonarny to nieodzyska straconego czasu. Gdyby czas powrotny sygnalow byl nieskonczenie krotki to obserwator z wagonu zobaczyl by to co obserwator na peronie (dla wygody zakladam ze uuo). Z tym ze obaj zobaczyli by ta niejednoczesnosc otwarcia drzwi szybciej o czas dotarcia sygnalu nieskonczenie szybkiego w porownaniu do sygnalu poruszajacego sie z szybkoscia c.

Ale ty przedstawiasz ten eksperyment w oparciu o teorię eteru, a ja w oparciu o STW.
W teorii eteru światło nie porusza się z taką samą prędkością względem wszystkich układów - światło porusza się z prędkością światła tylko względem jednego wyróżnionego układu jakim jest eter. Jeśli wagon porusza się względem eteru, to oczywiste jest, że światło nie dotrze równocześnie do obu ścian wagonu i drzwi nie otworzą się równocześnie (zarówno w układzie pociągu jak i w układzie peronu). Jeśli ustawimy źródło światła nie na środku wagonu, tyko dopasujemy jego pozycję względem wagonu do prędkości wagonu w eterze, tak by światło docierało do obu końców wagonu równocześnie, to drzwi otworzą się równocześnie zarówno w układzie wagonu jak i w układzie peronu (i w każdym innym układzie, bo równoczesność w teorii eteru jest bezwzględna - czyli tak jak lubisz ). (UWAGA - sytuacja, którą przedstawiłem oddaje to, co dzieje się dla układów w czasie rzeczywistym, a nie to jak obserwatorzy w poszczególnych układach będą to obserwowali).

Na gruncie STW sytuacja ma się inaczej, bo STW opiera się na zasadzie względności, która nie wyróżnia żadnego układu i prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów.

Obserwacyjnie nie będzie żadnych różnic - na gruncie obu teorii obserwatorzy zobaczą to samo. Te teorie nie różnią się jeżeli chodzi o przewidywanie tego co zaobserwujemy - różnią się natomiast podejściem do przyczyn, z których te obserwacje wynikają.
qwery (2864 punktów)
>>Pawel jestes w strasznym błędzie. Teraz rozumiem dlaczgo tak sie upierales w dyskusji ze mną. Swiatlo dotrze do obu koncow wagonu wtedy kiedy dotrze. Informacje o dotarciu tego światla obserwator po srodku wagonu dostanie jednoczesne bo czas ktory swiatlo stracilo biegnac w jedna strone, odzyska w drodze powrotnej. Obserwator na zewnatrz (zakladam dla wygody że staly w uuo) informacji o otwarciu drzwi niedostanie jednoczesnie bo jako ze jest stacjonarny to nieodzyska straconego czasu. Gdyby czas powrotny sygnalow byl nieskonczenie krotki to obserwator z wagonu zobaczyl by to co obserwator na peronie (dla wygody zakladam ze uuo). Z tym ze obaj zobaczyli by ta niejednoczesnosc otwarcia drzwi szybciej o czas dotarcia sygnalu nieskonczenie szybkiego w porownaniu do sygnalu poruszajacego sie z szybkoscia c.
>Ale ty przedstawiasz ten eksperyment w oparciu o teorię eteru, a ja w oparciu o STW.
>W teorii eteru światło nie porusza się z taką samą prędkością względem wszystkich układów - światło porusza się z prędkością światła tylko względem jednego wyróżnionego układu jakim jest eter.

I nic nie wskazuje na to by moglo byc inaczej niz wlasnie tak. Mozna oczywiscie bylo sobie zrobić dla latwosci obliczeń jakas inna konwencje pomiarowa ale juz dorabianie do niej zdania ze c jest stala dla kazdego ukladu bylo niepotrzebne, ono bowiem nie jest stale, ono jest tak jedynie mierzone zgodnie z konwencja pomiarowa. Gdyby bylo stale to drzwi otwieraly by sie jednoczesnie i w wagonie i na peronie.

> Jeśli wagon porusza się względem eteru, to oczywiste jest, że światło nie dotrze równocześnie do obu ścian wagonu i drzwi nie otworzą się równocześnie (zarówno w układzie pociągu jak i w układzie peronu). Jeśli ustawimy źródło światła nie na środku wagonu, tyko dopasujemy jego pozycję względem wagonu do prędkości wagonu w eterze, tak by światło docierało do obu końców wagonu równocześnie, to drzwi otworzą się równocześnie zarówno w układzie wagonu jak i w układzie peronu (i w każdym innym układzie, bo równoczesność w teorii eteru jest bezwzględna - czyli tak jak lubisz ). (UWAGA - sytuacja, którą przedstawiłem oddaje to, co dzieje się dla układów w czasie rzeczywistym, a nie to jak obserwatorzy w poszczególnych układach będą to obserwowali).

Ale jak przesuniesz emiter wewnatrz wagonu to wlasnie dowiedziesz ze c nie ma wzgledem w wagonu takiej samej predkosci w obu kierunkach. Czy nie tego chciales dowiesc? STW chyba sie juz zresztą wycofala z tego nadmiarowego postulatu? Jesli przyjmować stalosc c dla kazdego ukladu to mamy niezrozumiale twory a jak dla eteru to mamy zupelnie zrozumiale zmiany dlugosci i taktowania.
Pawel077 (1855 punktów)
>I nic nie wskazuje na to by moglo byc inaczej niz wlasnie tak.

STW wskazuje właśnie, że inne podejście jest co najmniej równie uprawnione. STW ma też pewną przewagę nad teorią eteru, bo fundament, na którym się opiera jest - że tak powiem - bardziej "neutralny" (zasada względności nie wyróżnia żadnego układu).

>Mozna oczywiscie bylo sobie zrobić dla latwosci obliczeń jakas inna konwencje pomiarowa ale juz dorabianie do niej zdania ze c jest stala dla kazdego ukladu bylo niepotrzebne, ono bowiem nie jest stale, ono jest tak jedynie mierzone zgodnie z konwencja pomiarowa.

Ale niezmienność prędkości światła wynika z przyjęcia zasady względności jako podstawy teorii.

>Gdyby bylo stale to drzwi otwieraly by sie jednoczesnie i w wagonie i na peronie.

Nie osłabiaj mnie. Ty jednak nie rozumiesz tego eksperymentu.

>Ale jak przesuniesz emiter wewnatrz wagonu to wlasnie dowiedziesz ze c nie ma wzgledem w wagonu takiej samej predkosci w obu kierunkach.

No nie rozumiesz.

>STW chyba sie juz zresztą wycofala z tego nadmiarowego postulatu?

Nie wycofała się, tylko przestała traktować to jako postulat, bo stałość prędkości światła da się wyprowadzić z zasady względności.

>Jesli przyjmować stalosc c dla kazdego ukladu to mamy niezrozumiale twory

Dla kogo nierozumiałe, dla tego niezrozumiałe.
To, że jakieś efekty są nieintuicyjne, to nie znaczy, że są niezrozumiałe. Nasza intuicja ma problemy ze znacznie prostszymi zagadnieniami, więc nie należy na niej ślepo polegać.
qwery (2864 punktów)
>>I nic nie wskazuje na to by moglo byc inaczej niz wlasnie tak.
>STW wskazuje właśnie, że inne podejście jest co najmniej równie uprawnione.

A skąd, jest wyjete z d...., udziwnione, ale przyznaje ze byc moze urzyteczne w sytuacji gdy nie mozna stwierdzić gdzie ten uuo nest.

>STW ma też pewną przewagę nad teorią eteru, bo fundament, na którym się opiera jest - że tak powiem - bardziej "neutralny" (zasada względności nie wyróżnia żadnego układu).

Dla praktyki to moze i dobrze ale ja moie o tm jak teoria przedstwaia to jak jest.
Juz pisalem. Uzywa nieadekwatnych, mylacych pojec. Ona ma prawo chy a dfiniowac pojecia po swojemj, jak inny dzial fizyki zdefiniowal oddzialywanie jako obserwatora, ale q.... , nie mozetak zwyklym.ludzia tlumaczyc.

>>Mozna oczywiscie bylo sobie zrobić dla latwosci obliczeń jakas inna konwencje pomiarowa ale juz dorabianie do niej zdania ze c jest stala dla kazdego ukladu bylo niepotrzebne, ono bowiem nie jest stale, ono jest tak jedynie mierzone zgodnie z konwencja pomiarowa.
>Ale niezmienność prędkości światła wynika z przyjęcia zasady względności jako podstawy teorii.

Błędnej zasady, ale praktycznej moze.

>>Gdyby bylo stale to drzwi otwieraly by sie jednoczesnie i w wagonie i na peronie.
>Nie osłabiaj mnie. Ty jednak nie rozumiesz tego eksperymentu.
>>Ale jak przesuniesz emiter wewnatrz wagonu to wlasnie dowiedziesz ze c nie ma wzgledem w wagonu takiej samej predkosci w obu kierunkach.
>No nie rozumiesz.

Moze cievie nie zrozumialem. Niewiem.

>>STW chyba sie juz zresztą wycofala z tego nadmiarowego postulatu?
>Nie wycofała się, tylko przestała traktować to jako postulat, bo stałość prędkości światła da się wyprowadzić z zasady względności.
>>Jesli przyjmować stalosc c dla kazdego ukladu to mamy niezrozumiale twory
>Dla kogo nierozumiałe, dla tego niezrozumiałe.
>To, że jakieś efekty są nieintuicyjne, to nie znaczy, że są niezrozumiałe. Nasza intuicja ma problemy ze znacznie prostszymi zagadnieniami, więc nie należy na niej ślepo polegać.

Paweł, najwyraźniej ten przyklad z rownoczesnoscia zdarzen jest dla Cieboe zbyt trudny, nawet definicje slownikowe Cie nie przekonuja o nieadekwatnosci teoryjnej nomnklatury. Weźmy wiec do obgadania zupelna podstawe. Dlaczego oto, jak sobie juz zsynchronizujemy standartowo nasze zegareczki w wagoniku, i obczaimy iż nam, znajdujacym sie po jego srodku pokazuja tą sama godzine, przyspieszymy/spowolnimy nasz wagonik,to nasze zegareczki sie nagle rozsynchronizuja? Podlegaly one wszak temu samemu [pomijam minimalny efekt skrocenia/wydluzeni wagonika opisywany przezemnie winnym poscie]. Jakiez to jest prostsze wytlumaczenie niż zmiana predkosci w uuo? Obrot rownoczesnosci? Przeciez to zenada jakas.
Pawel077 (1855 punktów)
>A skąd, jest wyjete z d...., udziwnione,

Jest wzięte z bardzo prostej i neutralnej zasady - zasady względności.
Dziwne (dla naszej intuicji) są wnioski - ale intuicja jest oparta na doświadczeniu i nie radzi sobie z tym, z czym nie miała do czynienia (np. z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła). Wnioski STW choć nieintuicyjne, nie prowadzą jednak do żadnych paradoksów.

>ale przyznaje ze byc moze urzyteczne w sytuacji gdy nie mozna stwierdzić gdzie ten uuo nest.

Czyli w każdej sytuacji.

>Dla praktyki to moze i dobrze ale ja moie o tm jak teoria przedstwaia to jak jest.

Ale my nie wiemy jak jest - nie ma jak tego sprawdzić. Mamy dwie teorie i obie są zgodne z obserwacjami.

>>Ale niezmienność prędkości światła wynika z przyjęcia zasady względności jako podstawy teorii.
>Błędnej zasady, ale praktycznej moze.

Nie jesteś w stanie wykazać jej błędności. Bezpodstawnie rzucasz bardzo mocnymi stwierdzeniami. Zauważ, że ja, mimo że preferuję STW, nie twierdzę, że teoria eteru Lorentza jest błędna. Nie mam argumentów, by tak twierdzić. Mogę ci natomiast powiedzieć dlaczego wolę STW. Stosuję po prostu brzytwę Ockhama (nie mnóżmy bytów ponad potrzebę). Teoria eteru postuluje istnienie pewnego bytu (eteru), który jest układem wyróżnionym - "układem na specjalnych prawach". STW mówi: ale zaraz - dlaczego mam zakładać istnienie takiego bytu, skoro nie jest on konieczny? Odrzuca go zatem (zgodnie z brzytwą Ockhama) i okazuje się, że teoria bez niego jest tak samo dobra - bo tak samo zgodna z obserwacjami. To jest powód, dla którego wybieram STW.

>Moze cievie nie zrozumialem. Niewiem.

Nie mnie, tylko eksperymentu z wagonem.

>Paweł, najwyraźniej ten przyklad z rownoczesnoscia zdarzen jest dla Cieboe zbyt trudny, nawet definicje slownikowe Cie nie przekonuja o nieadekwatnosci teoryjnej nomnklatury.


Przecież definicje słownikowe nic nie mówią o bezwzględności równoczesności. Przecież to ja rzuciłem ci wyzwanie byś podał definicję słownikową równoczesności i wskazał gdzie jest napisane, że atrybutem równoczesności jest bezwzględność. Nie potrafiłeś tego zrobić, więc odwołałeś się do "tradycji". Ale to jest chyba tylko twoja tradycja. W każdym razie, nie opowiadaj głupot, że słowniki definiują równoczesność jako bezwzględną równoczesność. Sam sobie dopowiadasz, według własnego uznania, coś czego w definicji nie ma. Równoczesność, to zachodzenie zdarzeń w tym samym czasie. Koniec. Kropka. W teorii eteru Lorentza czas jest bezwzględny, więc i równoczesność jest bezwzględna. W STW czas jest względny, więc i równoczesność jest względna. I wszystko na ten temat.

>Weźmy wiec do obgadania zupelna podstawe. Dlaczego oto, jak sobie juz zsynchronizujemy standartowo nasze zegareczki w wagoniku, i obczaimy iż nam, znajdujacym sie po jego srodku pokazuja tą sama godzine, przyspieszymy/spowolnimy nasz wagonik,to nasze zegareczki sie nagle rozsynchronizuja? Podlegaly one wszak temu samemu [pomijam minimalny efekt skrocenia/wydluzeni wagonika opisywany przezemnie winnym poscie]. Jakiez to jest prostsze wytlumaczenie niż zmiana predkosci w uuo? Obrot rownoczesnosci? Przeciez to zenada jakas.

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie czuję się zbyt pewnie jeśli chodzi o układy nieinercjalne. Za słaby jestem w te klocki. Może kiedyś, jak się douczę.
qwery (2864 punktów)
>>A skąd, jest wyjete z d...., udziwnione,
>Jest wzięte z bardzo prostej i neutralnej zasady - zasady względności.
>Dziwne (dla naszej intuicji) są wnioski - ale intuicja jest oparta na doświadczeniu i nie radzi sobie z tym, z czym nie miała do czynienia (np. z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła). Wnioski STW choć nieintuicyjne, nie prowadzą jednak do żadnych paradoksów.

Problem ze ta wzglednosc to moze sobie istniec bo wszystko wyglada tak samo w dwie strony mimo istnienia uuo. Wiec jest tak ze z pinktu widzenia A zegar w B chodzi wolniej a z B to w A chodzi wolniej, ale te dwie rzeczy nie moga byc na raz prawdziwe, zgar chodzi wolniej w A albo w B, w szczegolnym.przypadku moga chodzic rowno. Wiec wracamy tu z proby ustalenia stanu faktycznego do postrzegania.

>>ale przyznaje ze byc moze urzyteczne w sytuacji gdy nie mozna stwierdzić gdzie ten uuo nest.
>Czyli w każdej sytuacji.

Narazie tak, ale napisalem jak w teori mozna znalesc ten uuo - skrocenie rakiety po przyspieszeniu.

>>Dla praktyki to moze i dobrze ale ja moie o tm jak teoria przedstwaia to jak jest.
>Ale my nie wiemy jak jest - nie ma jak tego sprawdzić. Mamy dwie teorie i obie są zgodne z obserwacjami.

Ale po co wymyślac takiego dziwoląga jak teoria oparta na klasyce tak dobrze tlumaczy jak jest? Mozna przecież np wlozyć do Lorentza boga i twierdzic ze on to sprawia, uznać że teoria Lorentz+Bóg dobrze przewiduje obserwacie, i uznac obie za zgodne z obserwacjami. Lorentz opiera sie na intuicji a stw zauwaza ze wszystko widac tak samo w dwie strony, to wygodna i genialna konstatacja do zycia ale nie daje prawa do stwierdzania ze nie ma uuo.

>>>Ale niezmienność prędkości światła wynika z przyjęcia zasady względności jako podstawy teorii.
>>Błędnej zasady, ale praktycznej moze.
>Nie jesteś w stanie wykazać jej błędności. Bezpodstawnie rzucasz bardzo mocnymi stwierdzeniami. Zauważ, że ja, mimo że preferuję STW, nie twierdzę, że teoria eteru Lorentza jest błędna. Nie mam argumentów, by tak twierdzić. Mogę ci natomiast powiedzieć dlaczego wolę STW. Stosuję po prostu brzytwę Ockhama (nie mnóżmy bytów ponad potrzebę). Teoria eteru postuluje istnienie pewnego bytu (eteru), który jest układem wyróżnionym - "układem na specjalnych prawach". STW mówi: ale zaraz - dlaczego mam zakładać istnienie takiego bytu, skoro nie jest on konieczny? Odrzuca go zatem (zgodnie z brzytwą Ockhama) i okazuje się, że teoria bez niego jest tak samo dobra - bo tak samo zgodna z obserwacjami. To jest powód, dla którego wybieram STW.

Ja poprostu prubuje sobie wyobrazic jak to jest. Z A w B zegar chodzi wolniej a z B w A. Prawda moze byc tylko jedna co do chodów zegarow - logika. Skoro tak to musi byc uuo, eter jest zas potrzebny do innej sprawy - istnienia materi.

>>Moze cievie nie zrozumialem. Niewiem.
>Nie mnie, tylko eksperymentu z wagonem.

Rozumiem doskonale, tak jak i z czego bierze sie koniecznosc ponownej synchronizacji zegarow po przyspieszeniu rakiety/wagonu/etc.

>>Paweł, najwyraźniej ten przyklad z rownoczesnoscia zdarzen jest dla Cieboe zbyt trudny, nawet definicje slownikowe Cie nie przekonuja o nieadekwatnosci teoryjnej nomnklatury.
>
>Przecież definicje słownikowe nic nie mówią o bezwzględności równoczesności. Przecież to ja rzuciłem ci wyzwanie byś podał definicję słownikową równoczesności i wskazał gdzie jest napisane, że atrybutem równoczesności jest bezwzględność. Nie potrafiłeś tego zrobić, więc odwołałeś się do "tradycji". Ale to jest chyba tylko twoja tradycja. W każdym razie, nie opowiadaj głupot, że słowniki definiują równoczesność jako bezwzględną równoczesność. Sam sobie dopowiadasz, według własnego uznania, coś czego w definicji nie ma. Równoczesność, to zachodzenie zdarzeń w tym samym czasie. Koniec. Kropka. W teorii eteru Lorentza czas jest bezwzględny, więc i równoczesność jest bezwzględna. W STW czas jest względny, więc i równoczesność jest względna. I wszystko na ten temat.

Nie, na dzis przegrał bys w Sadzie. Ty stosujesz jedynie interpretacje literalna, gdy kontest jest na dzis inny, co opisywalem.

>>Weźmy wiec do obgadania zupelna podstawe. Dlaczego oto, jak sobie juz zsynchronizujemy standartowo nasze zegareczki w wagoniku, i obczaimy iż nam, znajdujacym sie po jego srodku pokazuja tą sama godzine, przyspieszymy/spowolnimy nasz wagonik,to nasze zegareczki sie nagle rozsynchronizuja? Podlegaly one wszak temu samemu [pomijam minimalny efekt skrocenia/wydluzeni wagonika opisywany przezemnie winnym poscie]. Jakiez to jest prostsze wytlumaczenie niż zmiana predkosci w uuo? Obrot rownoczesnosci? Przeciez to zenada jakas.
>Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie czuję się zbyt pewnie jeśli chodzi o układy nieinercjalne. Za słaby jestem w te klocki. Może kiedyś, jak się douczę.

Ale wiesz ze mi chodzi o sytuacje z przed przyspieszania i po przyspieszeniu a nie w trakcie? Otoz wyjasnienie jest takie ze wagonik zmienil predkosc wzgledem uuo i dlatego mimo ze oba zegareczki podlegaly tym samym siła to sie rozsynchronizowaly.
Pawel077 (1855 punktów)
>Problem ze ta wzglednosc to moze sobie istniec bo wszystko wyglada tak samo w dwie strony mimo istnienia uuo. Wiec jest tak ze z pinktu widzenia A zegar w B chodzi wolniej a z B to w A chodzi wolniej, ale te dwie rzeczy nie moga byc na raz prawdziwe,

Jak najbardziej mogą. Przecież to jest logiczna konsekwencja zasady względności oraz tego, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów.

>Ja poprostu prubuje sobie wyobrazic jak to jest. Z A w B zegar chodzi wolniej a z B w A.

Jak się rozumie co jest powodem dylatacji czasu, to bardzo łatwo jest to sobie wyobrazić.

>eter jest zas potrzebny do innej sprawy - istnienia materi.

Mógłbyś to rozwinąć? Co ma eter do materii?

>>>Moze cievie nie zrozumialem. Niewiem.
>>Nie mnie, tylko eksperymentu z wagonem.
>Rozumiem doskonale, tak jak i z czego bierze sie koniecznosc ponownej synchronizacji zegarow po przyspieszeniu rakiety/wagonu/etc.

Ale w tym eksperymencie nie ma żadnych przyspieszeń. Wagon jedzie ruchem jednostajnym prostoliniowym.

>Nie, na dzis przegrał bys w Sadzie. Ty stosujesz jedynie interpretacje literalna, gdy kontest jest na dzis inny, co opisywalem.

Ale kontekst - w tym przypadku - to teoria, w ramach której rozpatrujemy zagadnienie równoczesności. W kontekście STW równoczesność jest względna.
qwery (2864 punktów)
>>Problem ze ta wzglednosc to moze sobie istniec bo wszystko wyglada tak samo w dwie strony mimo istnienia uuo. Wiec jest tak ze z pinktu widzenia A zegar w B chodzi wolniej a z B to w A chodzi wolniej, ale te dwie rzeczy nie moga byc na raz prawdziwe,
>Jak najbardziej mogą. Przecież to jest logiczna konsekwencja zasady względności oraz tego, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów.

Najwyraźniej z logika i logika stw jest jak z krzeslem i krzeslem elektrycznym. Niby nazywa sie podobnie a jednak jest istotna roznica

>>Ja poprostu prubuje sobie wyobrazic jak to jest. Z A w B zegar chodzi wolniej a z B w A.
>Jak się rozumie co jest powodem dylatacji

Nie sadze by to mialo cos do rzeczy, ale - co jest?

czasu, to bardzo łatwo jest to sobie wyobrazić.
>>eter jest zas potrzebny do innej sprawy - istnienia materi.
>Mógłbyś to rozwinąć? Co ma eter do materii?

Eter wydaje sie być tworzy w jakis sposob materie, mi sie wydawalo ze tak jak drgania w jakims materiale, alsor mowi ze materia to brak eteru, to osobny temat, raczej do snucia przypuszczen.

>>>>Moze cievie nie zrozumialem. Niewiem.
>>>Nie mnie, tylko eksperymentu z wagonem.
>>Rozumiem doskonale, tak jak i z czego bierze sie koniecznosc ponownej synchronizacji zegarow po przyspieszeniu rakiety/wagonu/etc.
>Ale w tym eksperymencie nie ma żadnych przyspieszeń. Wagon jedzie ruchem jednostajnym prostoliniowym.

Ale sie to laczy.

>>Nie, na dzis przegrał bys w Sadzie. Ty stosujesz jedynie interpretacje literalna, gdy kontest jest na dzis inny, co opisywalem.
>Ale kontekst - w tym przypadku - to teoria, w ramach której rozpatrujemy zagadnienie równoczesności. W kontekście STW równoczesność jest względna.

Juz wyczerpalem tu temat, ja twierdze że lepiej by bylo przekazywac to w formie jak napisalem bo ta nie jest najszczesliwsza w sprawie gdzie nalezy wykazac sie najwieksza starannoscia a Ty inaczej.
Odniose sie zas moze do postu gdzie przedstawiasz zdaje sie animacje i dyskutujesz z Robakiem.
Pawel077 (1855 punktów)
>>Jak się rozumie co jest powodem dylatacji
>Nie sadze by to mialo cos do rzeczy, ale - co jest?

Taka sama prędkość światła względem wszystkich układów.

>>Ale w tym eksperymencie nie ma żadnych przyspieszeń. Wagon jedzie ruchem jednostajnym prostoliniowym.
>Ale sie to laczy.

Co z czym się łączy? Przecież nie potrzeba żadnych przyspieszeń żeby zrozumieć na przykładzie tego eksperymentu zagadnienie względności równoczesności.

>Odniose sie zas moze do postu gdzie przedstawiasz zdaje sie animacje i dyskutujesz z Robakiem.

Ok
qwery (2864 punktów)
Napisałeś
>To, co nas interesuje zaczyna się w 2:45 minucie a kończy w 4:20.

i wkleileś
>youtu.be/uTyAI1LbdgA

Czy własciwie sadzę że fragment ten ma nam pokazywac jak swiatlo jednoczesnie dla obserwatora wewnatrz promu dociera do scian a dla obserwatora z zewnatrz nierownoczesnie? Do tego twierdzisz ze to widok w trybie natychmiastowym?
Pawel077 (1855 punktów)
>Napisałeś
>>To, co nas interesuje zaczyna się w 2:45 minucie a kończy w 4:20.
> i wkleileś
>>youtu.be/uTyAI1LbdgA
>Czy własciwie sadzę że fragment ten ma nam pokazywac jak swiatlo jednoczesnie dla obserwatora wewnatrz promu dociera do scian a dla obserwatora z zewnatrz nierownoczesnie?

Właściwie sądzisz.

>Do tego twierdzisz ze to widok w trybie natychmiastowym?

Zgadza się - to widok w czasie rzeczywistym.
qwery (2864 punktów)
>>Napisałeś
>>>To, co nas interesuje zaczyna się w 2:45 minucie a kończy w 4:20.
>> i wkleileś
>>>youtu.be/uTyAI1LbdgA
>>Czy własciwie sadzę że fragment ten ma nam pokazywac jak swiatlo jednoczesnie dla obserwatora wewnatrz promu dociera do scian a dla obserwatora z zewnatrz nierownoczesnie?
>Właściwie sądzisz.

Rozumiem ze jedynie powtarzasz to za STW i jedynym uzasadnieniem jest to ze STW tak twierdzi czy może coś jeszcze?

>>Do tego twierdzisz ze to widok w trybie natychmiastowym?
>Zgadza się - to widok w czasie rzeczywistym.

Ok. Teraz rozumiem czemu twierdziles ze ja nie rozumiem tego doswiadczenia, ty powtarzasz jedynie za STW. Czy nie wydaje Ci sie niemozliwe by w jednym ukladzie dwa fakty nastapily jednoczesnie a w drugim nie? Czy nie mozesz sobie wyobrazic sytuacji w ktorej ta jednoczesnosc lub jej brak spowodowala by jakies znaczace zdarzenia typu wybuch bomby lub nie?
Pawel077 (1855 punktów)
>Rozumiem ze jedynie powtarzasz to za STW i jedynym uzasadnieniem jest to ze STW tak twierdzi czy może coś jeszcze?

Oczywiście, że jest to "punkt widzenia" STW (kilka razy wyraźnie o tym pisałem) - z perspektywy teorii eteru Lorentza wygląda to inaczej. Nie znaczy to jednak, że ja tylko bezmyślnie powtarzam, to co twierdzi STW. Ja rozumiem skąd się biorą te wnioski. Jeśli przyjmujemy zasadę względności jako podstawę teorii, i wynikającą z niej pewną prędkość (prędkość światła), która jest taka sama dla wszystkich obserwatorów, to logicznym wnioskiem jest m.in względność równoczesności. Dla mnie jest to jasne i dziwię się, że dla kogoś może nie być, bo ten eksperyment myślowy z wagonem jest dziecinnie prosty.

>Ok. Teraz rozumiem czemu twierdziles ze ja nie rozumiem tego doswiadczenia, ty powtarzasz jedynie za STW. Czy nie wydaje Ci sie niemozliwe by w jednym ukladzie dwa fakty nastapily jednoczesnie a w drugim nie?

Nie dość, że nie jest to niemożliwe, to jest to po prostu konieczne. Jeśli przyjmujemy, że światło ma taką samą prędkość względem wszystkich układów, to nie można wyobrazić sobie innego wyniku - logika jest tu bezlitosna.

>Czy nie mozesz sobie wyobrazic sytuacji w ktorej ta jednoczesnosc lub jej brak spowodowala by jakies znaczace zdarzenia typu wybuch bomby lub nie?

Dawaj jakieś przykłady. Bardzo lubię rozwiązywać tego typu pozorne paradoksy STW.
qwery (2864 punktów)
>>Rozumiem ze jedynie powtarzasz to za STW i jedynym uzasadnieniem jest to ze STW tak twierdzi czy może coś jeszcze?
>Oczywiście, że jest to "punkt widzenia" STW (kilka razy wyraźnie o tym pisałem) - z perspektywy teorii eteru Lorentza wygląda to inaczej. Nie znaczy to jednak, że ja tylko bezmyślnie powtarzam, to co twierdzi STW. Ja rozumiem skąd się biorą te wnioski. Jeśli przyjmujemy zasadę względności jako podstawę teorii, i wynikającą z niej pewną prędkość (prędkość światła), która jest taka sama dla wszystkich obserwatorów, to logicznym wnioskiem jest m.in względność równoczesności. Dla mnie jest to jasne i dziwię się, że dla kogoś może nie być, bo ten eksperyment myślowy z wagonem jest dziecinnie prosty.

Myslę ze chodzi tu o zwrot - " jesli przyjmiemy...." Otóz nie widze zadnej koniecznosci by przyjmowac zasade wzglednosci jako koniecznej do zrozumienia rzeczywistosci wytlumaczenia eksperymentow.Intuicyjny dla mnie Lorentz znakomicie intuicyjnie to tlumaczy. Czyli jak juz pisalem nie widze potrzeby by to udziwniac zasada wzglednosci, bogiem, krasnoludkami itp.

>>Ok. Teraz rozumiem czemu twierdziles ze ja nie rozumiem tego doswiadczenia, ty powtarzasz jedynie za STW. Czy nie wydaje Ci sie niemozliwe by w jednym ukladzie dwa fakty nastapily jednoczesnie a w drugim nie?
>Nie dość, że nie jest to niemożliwe, to jest to po prostu konieczne. Jeśli przyjmujemy, że światło ma taką samą prędkość względem wszystkich układów, to nie można wyobrazić sobie innego wyniku - logika jest tu bezlitosna.

I znowu - "jesli przyjmiemy". Ale ja tego nie przyjmuje. Przyjmuje ze patrząc dwukierunkowo ma ta sama predkosc.

>>Czy nie mozesz sobie wyobrazic sytuacji w ktorej ta jednoczesnosc lub jej brak spowodowala by jakies znaczace zdarzenia typu wybuch bomby lub nie?
>Dawaj jakieś przykłady. Bardzo lubię rozwiązywać tego typu pozorne paradoksy STW.
>

Tu masz racje, nic takiego sie nie stanie. Jednak wstawienie w to boga tez by nic nie zmienilo, ot - robi co chce.
Pawel077 (1855 punktów)
>Myslę ze chodzi tu o zwrot - " jesli przyjmiemy...." Otóz nie widze zadnej koniecznosci by przyjmowac zasade wzglednosci jako koniecznej do zrozumienia rzeczywistosci wytlumaczenia eksperymentow.Intuicyjny dla mnie Lorentz znakomicie intuicyjnie to tlumaczy.

No to sobie używaj Lorentza, tylko nie pisz, że STW jest błędna, bo jest nieintuicyjna. Wiele, znacznie prostszych rzeczy jest nieintuicyjnych. Piórko i młotek zrzucone z tej samej wysokości na Księżycu (lub w innej przestrzeni bez atmosfery) jednocześnie upadnie na powierzchnię. I co? Będziesz mówił, że to bzdura, bo jest to nieintuicyjne? Naprawdę myślisz, że natura świata jest dostosowana do twojej intuicji? Intuicja, to myślenie oparte na doświadczeniu? Gdzie ty osobiście w swoim życiu lub cały nasz gatunek, w toku ewolucji, spotkał się z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła? Przez tysiąclecia uważaliśmy, że Ziemia jest płaska, a Słońce przelatuje sobie po niebie, bo intuicyjnie (czyli na chłopski rozum) tak to wyglądało. Zdecydowanie przeceniasz intuicję.

>Czyli jak juz pisalem nie widze potrzeby by to udziwniac zasada wzglednosci, bogiem, krasnoludkami itp.

Gdybym był złośliwy, dopisałbym jeszcze - eterem.

Jak już pisałem, wzięcie za podstawę teorii zasady, która nie wyróżnia żadnego układu, jest zdecydowanie bardzie neutralne, niż wzięcie za taką podstawę "układu na specjalnych prawach".

>I znowu - "jesli przyjmiemy". Ale ja tego nie przyjmuje. Przyjmuje ze patrząc dwukierunkowo ma ta sama predkosc.

Przyjmuj sobie co chcesz, tylko nie pisz, że STW jest błędna. Błędna teoria to taka, która jest albo wewnętrznie sprzeczna, albo niezgodna z obserwacjami.
Edward Robak* (2152 punktów)

>Przyjmuj sobie co chcesz, tylko nie pisz, że STW jest błędna. Błędna teoria to taka, która jest albo wewnętrznie sprzeczna, albo niezgodna z obserwacjami.

Przecież pańskie STW jest wewnętrznie sprzeczna bo zdarzenia równoczesne nazywa nierównoczesnymi, a obserwacji pan nie dokonuje żadnych, więc jak może zachodzić zgodność z obserwacjami... (?)
qwery (2864 punktów)
>>Myslę ze chodzi tu o zwrot - " jesli przyjmiemy...." Otóz nie widze zadnej koniecznosci by przyjmowac zasade wzglednosci jako koniecznej do zrozumienia rzeczywistosci wytlumaczenia eksperymentow.Intuicyjny dla mnie Lorentz znakomicie intuicyjnie to tlumaczy.
>No to sobie używaj Lorentza, tylko nie pisz, że STW jest błędna, bo jest nieintuicyjna.

Wypadalo by aby w cytowanym fragmencie bylo cos o tym blędzie ktory z powodu nieintuicyjnosci przypisuje stw. Moze mi sie tak chlaplo ale gdzie? Moim zdaniem ona jest udziwniona do tlumaczenia jak jest, moze i praktyczna do liczenia.

>Wiele, znacznie prostszych rzeczy jest nieintuicyjnych. Piórko i młotek zrzucone z tej samej wysokości na Księżycu (lub w innej przestrzeni bez atmosfery) jednocześnie upadnie na powierzchnię. I co? Będziesz mówił, że to bzdura, bo jest to nieintuicyjne? Naprawdę myślisz, że natura świata jest dostosowana do twojej intuicji? Intuicja, to myślenie oparte na doświadczeniu? Gdzie ty osobiście w swoim życiu lub cały nasz gatunek, w toku ewolucji, spotkał się z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła? Przez tysiąclecia uważaliśmy, że Ziemia jest płaska, a Słońce przelatuje sobie po niebie, bo intuicyjnie (czyli na chłopski rozum) tak to wyglądało. Zdecydowanie przeceniasz intuicję.

Ach masz racje z ta intuicja, ostatnio ucze corke matmy (podstawowka i czesto jej mowie o sensie bladzenia we wlasnej drodze rozumowania i nabywaniu intuicji. Tu raczej chodzi o logike w polaczeniu z intuicja.

>>Czyli jak juz pisalem nie widze potrzeby by to udziwniac zasada wzglednosci, bogiem, krasnoludkami itp.
>Gdybym był złośliwy, dopisałbym jeszcze - eterem.

Do tlumaczenia jak jest stw, bog i krasnoludki są zbyteczne, eter w sumie tez (on jest do czego innego potrzebny). Konieczna jest idea uuo.

>Jak już pisałem, wzięcie za podstawę teorii zasady, która nie wyróżnia żadnego układu, jest zdecydowanie bardzie neutralne, niż wzięcie za taką podstawę "układu na specjalnych prawach".

Czemu specjalnych. Lorentz przeciez jak twierszisz sam mowi ze go nic nie wyroznia. Jednak znalesc go chyba mozna (ale to temat na inny watek).

>>I znowu - "jesli przyjmiemy". Ale ja tego nie przyjmuje. Przyjmuje ze patrząc dwukierunkowo ma ta sama predkosc.
>Przyjmuj sobie co chcesz, tylko nie pisz, że STW jest błędna. Błędna teoria to taka, która jest albo wewnętrznie sprzeczna, albo niezgodna z obserwacjami.

Jesli by przyjmowala jednokierunkowo stala c to by byla blędna bo logika stoi ponad brakiem niezgodnych przewidywań. Wydaje sie ze wielokrotnie zgodne przewidywania wynikaly z błędnych teori (ptolemeusz?).
Pawel077 (1855 punktów)
>Wypadalo by aby w cytowanym fragmencie bylo cos o tym blędzie ktory z powodu nieintuicyjnosci przypisuje stw. Moze mi sie tak chlaplo ale gdzie?

Nie dam głowy, czy wyraziłeś się dosłownie w ten sposób - tzn. czy nazwałeś STW błędną. Być może nie, ale określenie STW (lub konsekwencji jakie z niej wynikają) jako nielogicznej jest równoważne z nazwaniem jej błędną teorią, bo coś, co jest nielogiczne nie może nie być błędne.

>>Jak już pisałem, wzięcie za podstawę teorii zasady, która nie wyróżnia żadnego układu, jest zdecydowanie bardzie neutralne, niż wzięcie za taką podstawę "układu na specjalnych prawach".
>Czemu specjalnych. Lorentz przeciez jak twierszisz sam mowi ze go nic nie wyroznia.

Nigdy niczego takiego nie twierdziłem.
Eter jest układem wyróżnionym choćby z tego powodu, że tylko w nim prędkość światła jest stała.

>Jednak znalesc go chyba mozna (ale to temat na inny watek).

O ile się orientuję, to się nie da. A najzabawniejsze jest to, że wynika to z samej teorii eteru Lorentza. Na gruncie tej teorii eter jest fundamentalnie niewykrywalny.
qwery (2864 punktów)
>>Wypadalo by aby w cytowanym fragmencie bylo cos o tym blędzie ktory z powodu nieintuicyjnosci przypisuje stw. Moze mi sie tak chlaplo ale gdzie?
>Nie dam głowy, czy wyraziłeś się dosłownie w ten sposób - tzn. czy nazwałeś STW błędną. Być może nie, ale określenie STW (lub konsekwencji jakie z niej wynikają) jako nielogicznej jest równoważne z nazwaniem jej błędną teorią, bo coś, co jest nielogiczne nie może nie być błędne.

A moze byc tak np ze daje prawidlowe przewidywwnia ale niewlasciwie to interpretuje lub nazywa? I o tą interpretacje chodzi, nawet nie tak rozna jak przy kwantach (epr), tam to dopiero nadokazywali . Tu to ta moim zdaniem blędna iterpretacja stw sprowadza sie do jakis niedopowiedzen ktore mogly powstać nawet niechcacy, potem okazalo sie ze one sa oplacalne i tak zostalo. Np c ma zawsze ta sama predkosc (zapomniano ze dwukierunkowo) czy wlasnie rownoczesnosc jest względna (zapomniano ze jedynie jej postrzeganie). Tak ze jesli to stw zauwazylo że w dwie strony jest to samo to jewt to jej znaczacy wklad, ale to nie oznacza ze nie ma uuo, on praktycznie nie ma niby znaczenia z powodu ze w dwie strony jest tak samo, ale on musi istnieć jak zero miedzy 1 a -1, i latwiej to wszystko zrozumiec jak sie zacznie od tego. No ale stw tak jest jak widze zachwycona wlasnym spostrzezeniem ze postanowilać uzyć pojec powstach w zasach gdy ich rozumienie bylo bezwzglednie koniecznie absolutne tak jak by one niemogly byc nigdy juz tak uzywane, czyli tak jak by Lorentz nie istnial.

>>>Jak już pisałem, wzięcie za podstawę teorii zasady, która nie wyróżnia żadnego układu, jest zdecydowanie bardzie neutralne, niż wzięcie za taką podstawę "układu na specjalnych prawach".
>>Czemu specjalnych. Lorentz przeciez jak twierszisz sam mowi ze go nic nie wyroznia.
>Nigdy niczego takiego nie twierdziłem.
>Eter jest układem wyróżnionym choćby z tego powodu, że tylko w nim prędkość światła jest stała.

Ale w praktyce go nic nke wyroznia i np nie mozna go znalesc (tak twierdzi Lorentz , ze nie do wykrycia)

>>Jednak znalesc go chyba mozna (ale to temat na inny watek).
>O ile się orientuję, to się nie da. A najzabawniejsze jest to, że wynika to z samej teorii eteru Lorentza. Na gruncie tej teorii eter jest fundamentalnie niewykrywalny.

Nie wiem jak tam wynika ale juz chyba pisalem ze chyba można go wykryć z analizy odchłow od przewidywanych rozsynchronizowań zegarow przy zmianach predkosci ciala. Mozemy bowiem liczyc ile sie przestawia zegary po przywpieszeniu w jakims czasie do jakiejs predkosci. Jednak jak środek rakiety uzyska zamierzona nowa predkosc to dozna jakiegos przespieszenia, innego niz z powodu skrocenia jej dziob i rufa. Alsor twierdzi nawet ze te anomalie juz sa rejestrowane przez zegary na rakietach. Nie wiem czy jest to prawda ale jakis czas temu robilem rysunki pod
koncepcje Alsore wplywu skrocenia na wskazania zegarow rufa dziub i odkrylem ze dzieki temu mozna ten uuo znalesc.
qwery (2864 punktów)
>Pan wciąż nie rozumie istoty zagadnienia. Nie rozumie pan z czego wynika względność równoczesności. Na początek niech pan sobie obejrzy (i zrozumie) tę króciutką lekcję.
>youtu.be/JDF-3H_m3TQ
>Tylko niech pan nie bierze dosłownie takich określeń jak "obserwator", czy "wygląda", bo tu nie chodzi o obserwację tych zdarzeń.

Paweł, poprostu odpowiedz panu
Edward Robak* (2152 punktów)

>Paweł, poprostu odpowiedz panu

Pamiętam z dzieciństwa grę w pomidora. Wybrany gracz miał przykazane, aby na każde pytanie lub zaczepkę odpowiadać "pomidor". Gracz przegrywał, gdy skuł się innym słowem.
Kilku dyskutantów gra bezwiednie w pomidora zastąpiwszy słowo pomidor słowem STW, które ma dokładnie taki sam sens i cel: zagłuszyć i ściemniać.
Pójdą do "matematycznego nieba" ci wszyscy, którzy nie sprawdzili, a uwierzyli nie wiedząc co czynią.
qwery (2864 punktów)
>>Paweł, poprostu odpowiedz panu
>Pamiętam z dzieciństwa grę w pomidora. Wybrany gracz miał przykazane, aby na każde pytanie lub zaczepkę odpowiadać "pomidor". Gracz przegrywał, gdy skuł się innym słowem.
>Kilku dyskutantów gra bezwiednie w pomidora zastąpiwszy słowo pomidor słowem STW, które ma dokładnie taki sam sens i cel: zagłuszyć i ściemniać.

Nierozumieją absolutnosci słowa "rownoczesnosć" a jednoczesnie sądzą ze ich oponeci rozumienie slowa "postrzeganie" kończą na tym co widzą a nie na tym co wyliczają.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Pamiętam z dzieciństwa grę w pomidora. Wybrany gracz miał przykazane, aby na każde pytanie lub zaczepkę odpowiadać "pomidor". Gracz przegrywał, gdy skuł się innym słowem.
>>Kilku dyskutantów gra bezwiednie w pomidora zastąpiwszy słowo pomidor słowem STW, które ma dokładnie taki sam sens i cel: zagłuszyć i ściemniać.

>Nierozumieją absolutnosci słowa "rownoczesnosć" a jednoczesnie sądzą ze ich oponeci rozumienie slowa "postrzeganie" kończą na tym co widzą a nie na tym co wyliczają.

Ciekawe, że rozumieją gdzie było coś minutę temu i gdzie było inne coś także minutę temu, a więc dwa cosie równocześnie w czasie dokonanym. Potrafią określić ich lokalizację ale posługując się cudownymi zaklęciami które nazywają STW próbują wmówić sobie, że każdy ma prawo wyznaczać różne położenia cosiów i chcą by te fałszywe położenia były nazywane NAUKĄ.
Komu i do czego to służy, by fałszować historię?
qwery (2864 punktów)
>>>Pamiętam z dzieciństwa grę w pomidora. Wybrany gracz miał przykazane, aby na każde pytanie lub zaczepkę odpowiadać "pomidor". Gracz przegrywał, gdy skuł się innym słowem.
>>>Kilku dyskutantów gra bezwiednie w pomidora zastąpiwszy słowo pomidor słowem STW, które ma dokładnie taki sam sens i cel: zagłuszyć i ściemniać.
>>Nierozumieją absolutnosci słowa "rownoczesnosć" a jednoczesnie sądzą ze ich oponeci rozumienie slowa "postrzeganie" kończą na tym co widzą a nie na tym co wyliczają.
>Ciekawe, że rozumieją gdzie było coś minutę temu i gdzie było inne coś także minutę temu, a więc dwa cosie równocześnie w czasie dokonanym. Potrafią określić ich lokalizację ale posługując się cudownymi zaklęciami które nazywają STW próbują wmówić sobie, że każdy ma prawo wyznaczać różne położenia cosiów i chcą by te fałszywe położenia były nazywane NAUKĄ.
>Komu i do czego to służy, by fałszować historię?
>

Moze i komuś to sluży ale to efekt uboczny, powod jest barsziej prozaiczny, oplaca sie powtarzac te tyrdymaly bo to odtrzymuje zainteresowanie osobami to mowiacymi, ze niby oni tacy genialni a reszta ma mniejsze jednak rozumki Z epr podobnie moim zdaniem bylo, oni to poudziwniali dla slawy.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Komu i do czego to służy, by fałszować historię?

>Moze i komuś to sluży ale to efekt uboczny, powod jest barsziej prozaiczny, oplaca sie powtarzac te tyrdymaly bo to odtrzymuje zainteresowanie osobami to mowiacymi, ze niby oni tacy genialni a reszta ma mniejsze jednak rozumki Z epr podobnie moim zdaniem bylo, oni to poudziwniali dla slawy.

Mnie nie tyle chodziło o dyskutantów wypowiadających się na forach i blogach dyskusyjnych (choć także), ale bardziej o luminarzy nauki, prominentów, koryfeuszy (w ogólności Grupy Trzymające Władzę), a więc ludzi tworzących jedynie słuszną linię poprawności.
Przecież ci ludzie nie są głupi i widzą, że światło gwiazd jest historią, która już się wydarzyła i pozostaje niezmienna na wieczność. Jednoczesność zdarzeń które już się wydarzyły jest niezmiennikiem i to że komuś wydaje się, że ta jednoczesność zależy od patrzącego jest fikcją literacką, błędem językowym, w żądnym przypadku to nie nauka -- to ANTYNAUKA.
qwery (2864 punktów)
>>>Komu i do czego to służy, by fałszować historię?
>>Moze i komuś to sluży ale to efekt uboczny, powod jest barsziej prozaiczny, oplaca sie powtarzac te tyrdymaly bo to odtrzymuje zainteresowanie osobami to mowiacymi, ze niby oni tacy genialni a reszta ma mniejsze jednak rozumki Z epr podobnie moim zdaniem bylo, oni to poudziwniali dla slawy.
>Mnie nie tyle chodziło o dyskutantów wypowiadających się na forach i blogach dyskusyjnych (choć także), ale bardziej o luminarzy nauki, prominentów, koryfeuszy (w ogólności Grupy Trzymające Władzę), a więc ludzi tworzących jedynie słuszną linię poprawności.

Wydawalo mi sie ze i o nich mowie. Skoro wyraziles watpliwosc to dodam.jeszcze sprawe grantow.
Edward Robak* (2152 punktów)

>Przecież ci ludzie nie są głupi i widzą, że światło gwiazd jest historią, która już się wydarzyła i pozostaje niezmienna na wieczność. Jednoczesność zdarzeń które już się wydarzyły jest niezmiennikiem i to że komuś wydaje się, że ta jednoczesność zależy od patrzącego jest fikcją literacką, błędem językowym, w żądnym przypadku to nie nauka -- to ANTYNAUKA.

Ciekawe czy zwolennicy ANTYNAUKI wierzą w to, że zależnie od prędkości "układu inercjalnego" wynik bitwy pod Grunwaldem będzie się zmieniał i w określonych warunkach okaże się, że to strona niemieckojęzyczna (Krzyżacy) osiągnęła zwycięstwo... (?)
alsor (3283 punktów)
>Pan wciąż nie rozumie istoty zagadnienia. Nie rozumie pan z czego wynika względność równoczesności. Na początek niech pan sobie obejrzy (i zrozumie) tę króciutką lekcję.
>youtu.be/JDF-3H_m3TQ
>Tylko niech pan nie bierze dosłownie takich określeń jak "obserwator", czy "wygląda", bo tu nie chodzi o obserwację tych zdarzeń.

Sam słyszysz że pani mówi:
z założenia c = const, mamy tak i siak.

Po prostu:
konwencja pomiarowa c = const tworzy te swoje błędy pomiaru czasu: xv/c^2,
co można sobie niekiedy olać - próbować przeinterpretować na alternatywną jednoczesność,
zresztą to jest i tak niewidoczne w praktyce (typu GPS) - bo w dwukierunkowej wymianie sygnałów ten błąd znika: b-b = 0, czyli odzyskujemy: t = t', czyli poprawny czas - zgodny.

Poincare dawno o tym mówił...

1. konwencja c = inv/const (w sensie c+v = c)
2. standard: t = inv, w sensie t = t';

to jest taka alternatywa ale możliwa - dopuszczalna jedynie w warunkach lokalnych;
bo globalnie - loty kosmiczne, itd. no to pozostaje tylko 2.
czyli ciężka i trudna klasyka - nie dla frajerów!

Generalnie: zegary muszą chodzić równo i niezależnie... inaczej dupcia,
bo gdy komunikacja nawala, wtedy są błędy, pomyłki, wypadki i katastrofy.
qwery (2864 punktów)
>Skupmy się może na powiekach tej aktorki.
>Wyobraźmy sobie, że ma pan taki czarodziejski aparat (kamerę), który potrafi zrobić zdjęcie obiektów (w tym przypadku powiek aktorki) w czasie rzeczywistym (zwykły aparat tego nie potrafi, bo on rejestruje fotony, które docierają do obiektywu aparatu z opóźnieniem i rejestruje w tej samej chwili fotony, które zostały wysłane wcześniej, z większej odległości, i fotony, które zostały wysłane później, z mniejszej odległości). No więc ma pan taki czarodziejski aparat i robi pan zdjęcie twarzy aktorki w momencie, gdy ta równocześnie mrugnęła obiema powiekami (kąt, z jakiego robi pan to zdjęcie nie ma znaczenia, bo aparat jest czarodziejski i nawet jak jedno oko aktorki znajduje się w innej odległości od pana niż drugie, to i tak aparat zarejestruje równoczesne mrugnięcie obu powiek). Dla ścisłości dodajmy jeszcze, że pan i aktorka znajdujecie się w tym samym układzie inercjalnym (nie poruszacie się względem siebie).
>Wyobraźmy sobie teraz drugiego obserwatora, który porusza się (np. rakietą) z jakąś prędkością względem układu inercjalnego pana i aktorki. Przyjmijmy, że obserwator ten nadlatuje (tzn. zbliża się do was) z takiego kierunku, że "widzi" twarz aktorki obróconą pod jakimś kątem, czyli np. prawa powieka znajduję się dalej od niego niż lewa powieka. Obserwator ów również ma taki sam czarodziejski aparat jak pan (chociaż w tym przypadku lepsza będzie kamera). Obserwator w rakiecie filmuje zatem (czarodziejską kamerą) mrugnięcie powiek aktorki. Co zobaczy na takim filmie? Zobaczy, że mrugnięcie powiek aktorki nie było równoczesne - prawa powieka (która znajduje się dalej) mrugnęła wcześniej niż lewa powieka (która znajduję się bliżej niego). Obserwator w rakiecie może sobie zatrzymać swój film w dowolnym momencie, ale na żadnej stop-klatce nie zobaczy obu powiek zamkniętych, bo w jego układzie te zdarzenia nie były równoczesne.

Paweł, glupstwa piszesz, jesli obaj beda mieli taki czarodziejski sprzet to zarjestruja to samo. Mozesz sovie to wyobrazic jak by chodzilo o platforme, emisje dzwieku ustna dwustronną, jego nierownoczesny odbior przez sluczaczy a rownoczesny przez ogladaczy chwili emisji. Caly problem w tym że nie mamy nic szybszego niz swiatlo, albo nawet wolniejszego ale o stalej predkosci wzgledem eteru, owczas mozna by wyznaczyć ten UUO.
konradsadlik (308 punktów)
>>Skupmy się może na powiekach tej aktorki.
>>Wyobraźmy sobie, że ma pan taki czarodziejski aparat (kamerę), który potrafi zrobić zdjęcie obiektów (w tym przypadku powiek aktorki) w czasie rzeczywistym (zwykły aparat tego nie potrafi, bo on rejestruje fotony, które docierają do obiektywu aparatu z opóźnieniem i rejestruje w tej samej chwili fotony, które zostały wysłane wcześniej, z większej odległości, i fotony, które zostały wysłane później, z mniejszej odległości). No więc ma pan taki czarodziejski aparat i robi pan zdjęcie twarzy aktorki w momencie, gdy ta równocześnie mrugnęła obiema powiekami (kąt, z jakiego robi pan to zdjęcie nie ma znaczenia, bo aparat jest czarodziejski i nawet jak jedno oko aktorki znajduje się w innej odległości od pana niż drugie, to i tak aparat zarejestruje równoczesne mrugnięcie obu powiek). Dla ścisłości dodajmy jeszcze, że pan i aktorka znajdujecie się w tym samym układzie inercjalnym (nie poruszacie się względem siebie).
>>Wyobraźmy sobie teraz drugiego obserwatora, który porusza się (np. rakietą) z jakąś prędkością względem układu inercjalnego pana i aktorki. Przyjmijmy, że obserwator ten nadlatuje (tzn. zbliża się do was) z takiego kierunku, że "widzi" twarz aktorki obróconą pod jakimś kątem, czyli np. prawa powieka znajduję się dalej od niego niż lewa powieka. Obserwator ów również ma taki sam czarodziejski aparat jak pan (chociaż w tym przypadku lepsza będzie kamera). Obserwator w rakiecie filmuje zatem (czarodziejską kamerą) mrugnięcie powiek aktorki. Co zobaczy na takim filmie? Zobaczy, że mrugnięcie powiek aktorki nie było równoczesne - prawa powieka (która znajduje się dalej) mrugnęła wcześniej niż lewa powieka (która znajduję się bliżej niego). Obserwator w rakiecie może sobie zatrzymać swój film w dowolnym momencie, ale na żadnej stop-klatce nie zobaczy obu powiek zamkniętych, bo w jego układzie te zdarzenia nie były równoczesne.
>Paweł, glupstwa piszesz, jesli obaj beda mieli taki czarodziejski sprzet to zarjestruja to samo. Mozesz sovie to wyobrazic jak by chodzilo o platforme, emisje dzwieku ustna dwustronną, jego nierownoczesny odbior przez sluczaczy a rownoczesny przez ogladaczy chwili emisji. Caly problem w tym że nie mamy nic szybszego niz swiatlo, albo nawet wolniejszego ale o stalej predkosci wzgledem eteru, owczas mozna by wyznaczyć ten UUO.

Niestety zgodnie z STW (czyli obowiązującym nurtem w fizyce) to nie są głupstwa. Tak naprawdę wygląda Szczególna Teoria Względności. Zgodnie z STW transformacje Lorentza opisują współrzędne faktycznych zdarzeń, a nie ich obserwacji.
qwery (2864 punktów)
>>>Skupmy się może na powiekach tej aktorki.
>>>Wyobraźmy sobie, że ma pan taki czarodziejski aparat (kamerę), który potrafi zrobić zdjęcie obiektów (w tym przypadku powiek aktorki) w czasie rzeczywistym (zwykły aparat tego nie potrafi, bo on rejestruje fotony, które docierają do obiektywu aparatu z opóźnieniem i rejestruje w tej samej chwili fotony, które zostały wysłane wcześniej, z większej odległości, i fotony, które zostały wysłane później, z mniejszej odległości). No więc ma pan taki czarodziejski aparat i robi pan zdjęcie twarzy aktorki w momencie, gdy ta równocześnie mrugnęła obiema powiekami (kąt, z jakiego robi pan to zdjęcie nie ma znaczenia, bo aparat jest czarodziejski i nawet jak jedno oko aktorki znajduje się w innej odległości od pana niż drugie, to i tak aparat zarejestruje równoczesne mrugnięcie obu powiek). Dla ścisłości dodajmy jeszcze, że pan i aktorka znajdujecie się w tym samym układzie inercjalnym (nie poruszacie się względem siebie).
>>>Wyobraźmy sobie teraz drugiego obserwatora, który porusza się (np. rakietą) z jakąś prędkością względem układu inercjalnego pana i aktorki. Przyjmijmy, że obserwator ten nadlatuje (tzn. zbliża się do was) z takiego kierunku, że "widzi" twarz aktorki obróconą pod jakimś kątem, czyli np. prawa powieka znajduję się dalej od niego niż lewa powieka. Obserwator ów również ma taki sam czarodziejski aparat jak pan (chociaż w tym przypadku lepsza będzie kamera). Obserwator w rakiecie filmuje zatem (czarodziejską kamerą) mrugnięcie powiek aktorki. Co zobaczy na takim filmie? Zobaczy, że mrugnięcie powiek aktorki nie było równoczesne - prawa powieka (która znajduje się dalej) mrugnęła wcześniej niż lewa powieka (która znajduję się bliżej niego). Obserwator w rakiecie może sobie zatrzymać swój film w dowolnym momencie, ale na żadnej stop-klatce nie zobaczy obu powiek zamkniętych, bo w jego układzie te zdarzenia nie były równoczesne.
>>Paweł, glupstwa piszesz, jesli obaj beda mieli taki czarodziejski sprzet to zarjestruja to samo. Mozesz sovie to wyobrazic jak by chodzilo o platforme, emisje dzwieku ustna dwustronną, jego nierownoczesny odbior przez sluczaczy a rownoczesny przez ogladaczy chwili emisji. Caly problem w tym że nie mamy nic szybszego niz swiatlo, albo nawet wolniejszego ale o stalej predkosci wzgledem eteru, owczas mozna by wyznaczyć ten UUO.
>Niestety zgodnie z STW (czyli obowiązującym nurtem w fizyce) to nie są głupstwa. Tak naprawdę wygląda Szczególna Teoria Względności. Zgodnie z STW transformacje Lorentza opisują współrzędne faktycznych zdarzeń, a nie ich obserwacji.
>

Ja rozumiem to spojrzenie stw, dziwie sie jedynie tym ktorzy nie rozumieja mojego. Przecież ludzie tworzac pojecie - jednoczesnosć, mieli na mysli wlasnie to co ja mam, bo nie zdawali sobie sprawy z ograniczeń. W sumie to nawet nie sa rozmowy o fizyce, to sa rozmowy o języku.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Paweł, glupstwa piszesz, jesli obaj beda mieli taki czarodziejski sprzet to zarjestruja to samo. Mozesz sovie to wyobrazic jak by chodzilo o platforme, emisje dzwieku ustna dwustronną, jego nierownoczesny odbior przez sluczaczy a rownoczesny przez ogladaczy chwili emisji. Caly problem w tym że nie mamy nic szybszego niz swiatlo, albo nawet wolniejszego ale o stalej predkosci wzgledem eteru, owczas mozna by wyznaczyć ten UUO.

>Niestety zgodnie z STW (czyli obowiązującym nurtem w fizyce) to nie są głupstwa. Tak naprawdę wygląda Szczególna Teoria Względności. Zgodnie z STW transformacje Lorentza opisują współrzędne faktycznych zdarzeń, a nie ich obserwacji.

Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne. Ponieważ światło nie ma prędkości nieskończonej, to zdarzenia jednoczesne bywają obserwowane jako niejednoczesne, ale to nie zmienia ich statusu: jak były tak nadal są jednoczesne.
Podobnie na drodze jednego ze świateł można ustawić linię opóźniającą światło, ale fakt, że światło wpadając do detektora będzie opóźnione nie będzie miał wpływu na równoczesność, która już jest historią i już jej nie można zmienić.
konradsadlik (308 punktów)
>Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne.

No właśnie nie w STW. Tutaj wraz ze zmianą prędkości musi następować także psudoobrót hiperboliczny w czasoprzestrzeni w płaszczyźnie, którą tworzy oś kierunku ruchu i oś czasu.

Konsekwencją tego jest przechylenie płaszczyzny równoczesności, czyli dla przyspieszającego obserwatora odległe zegary zmieniają swoje wskazania do przodu albo do tyłu.

Dla mnie osobiście to nonsens, ale te czary "wynikają" z dodatkowego założenia STW, że jednokierunkowa prędkość światła również wynosi c ( konwencja synchronizacji Einsteina).

Co ciekawe okazuje się jednak, że zasada względności nie potrzebuje tego mocniejszego założenia i może być spełniona także przy założeniu bezwzględności jednoczesności.
qwery (2864 punktów)
>>Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne.
>No właśnie nie w STW. Tutaj wraz ze zmianą prędkości musi następować także psudoobrót hiperboliczny w czasoprzestrzeni w płaszczyźnie, którą tworzy oś kierunku ruchu i oś czasu.
>Konsekwencją tego jest przechylenie płaszczyzny równoczesności, czyli dla przyspieszającego obserwatora odległe zegary zmieniają swoje wskazania do przodu albo do tyłu.
>Dla mnie osobiście to nonsens, ale te czary "wynikają" z dodatkowego założenia STW, że jednokierunkowa prędkość światła również wynosi c ( konwencja synchronizacji Einsteina).
>Co ciekawe okazuje się jednak, że zasada względności nie potrzebuje tego mocniejszego założenia i może być spełniona także przy założeniu bezwzględności jednoczesności.
>

My to wszystko rozumiemy tylko nie rozumiemy po kiego grzyba wygadywać takie banialuki przecież to kwestia jezyka, wystarczylo by nie ruszać ugruntowanych pojeć, ale to zaczelo sie wvzesniej, juz z tym "obsewatorem" , to dopiero bzdura, nazywac tak zwykle oddzialywanie. Jak nic Żydzi chcialy wszystko poprzestawiac
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne.

>No właśnie nie w STW.

Gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to przenoszenie informacji byłoby natychmiastowe.
Można sobie stworzyć teorię, w której natychmiastowe zdarzenia nie są natychmiastowe, ale nie będzie to teoria naukowa.

Pawel077 (1855 punktów)
>Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne.

Nie tylko byłyby odbierane jednocześnie - one rzeczywiście byłyby jednoczesne dla wszystkich.
qwery (2864 punktów)
>>Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne.
>Nie tylko byłyby odbierane jednocześnie - one rzeczywiście byłyby jednoczesne dla wszystkich.

Ale i teraz zdarzenia moga być jedynie dla wszystkich jednoczesne, to wynika z tego co slowo >jednoczesnosć< oznacza.
Ty poprostu ignorujesz fakt ze my jestesmy w jakimś ośrodku tak jak platforma kolejowa przemieszczala by sie w powietrzu dziwil byś sie ze dzwiek do ciebie siedzacego po jej środku z glosnikow w rownej odleglosci od ciebie w kierunku jazdy synchronizowanymi wczesniej dzwiekiem dociera jednoczesnie a do goscia co siedzi na peronie w momencie gdy go mjasz nie dociera jednoczesnie, a to dlatego ze ty dokonales synchronizacji w trakcie ruchu. Jak by podczas emisji dzwieku zapalala sie lampka i mialbys szanse to dostrzec (twoj czarodziejski aparat) to zdalbys sobie sprawe jak jest naprawde.
Pawel077 (1855 punktów)
>Ale i teraz zdarzenia moga być jedynie dla wszystkich jednoczesne, to wynika z tego co slowo >jednoczesnosć< oznacza.

A jakbyś zdefiniował określenie "równoodleglość" (w przestrzeni). Np. dwa obiekty znajdują się w równych odległościach od ciebie (obiekt A znajduje się w odległości 100 m po twojej prawej stronie, a obiekt B znajduje się w odległości 100 m po twojej lewej stronie). Czy dla wszystkich innych obserwatorów te obiekty też muszą być równoodległe? Przecież dla kogoś kto stoi 50 m od obiektu A i 150 m od obiektu B, nie są one równoodległe. Równoczesność to właśnie taka równoodległość, tylko że w czasie i wcale nie musi być ona bezwzględna, tak jak nie jest bezwzględna równoodległość w przestrzeni.
qwery (2864 punktów)
>>Ale i teraz zdarzenia moga być jedynie dla wszystkich jednoczesne, to wynika z tego co slowo >jednoczesnosć< oznacza.
>A jakbyś zdefiniował określenie "równoodleglość" (w przestrzeni). Np. dwa obiekty znajdują się w równych odległościach od ciebie (obiekt A znajduje się w odległości 100 m po twojej prawej stronie, a obiekt B znajduje się w odległości 100 m po twojej lewej stronie). Czy dla wszystkich innych obserwatorów te obiekty też muszą być równoodległe? Przecież dla kogoś kto stoi 50 m od obiektu A i 150 m od obiektu B, nie są one równoodległe. Równoczesność to właśnie taka równoodległość, tylko że w czasie i wcale nie musi być ona bezwzględna, tak jak nie jest bezwzględna równoodległość w przestrzeni.

Nieprawda. Dla rownoodleglosci nigdy nie bylo wymogu bezwzglednosci, bylby to oczywisty absurd, a dla rownoczesnosci juz tak.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nieprawda. Dla rownoodleglosci nigdy nie bylo wymogu bezwzglednosci, bylby to oczywisty absurd, a dla rownoczesnosci juz tak.

Ale przyszedł wiek XX i wszystko się zmieniło. Nasza wiedza o świecie się zmieniła. Dziś wiemy, że obie równoodległości (i w czasie i w przestrzeni) nie są bezwzględne. I co poradzisz?
qwery (2864 punktów)
>>Nieprawda. Dla rownoodleglosci nigdy nie bylo wymogu bezwzglednosci, bylby to oczywisty absurd, a dla rownoczesnosci juz tak.
>Ale przyszedł wiek XX i wszystko się zmieniło. Nasza wiedza o świecie się zmieniła. Dziś wiemy, że obie równoodległości (i w czasie i w przestrzeni) nie są bezwzględne. I co poradzisz?

Czy ty mnie sluchales? Rownoczesnosć jest pojeciem bezwzglednym i gdybys mial swoj czarodziejski aparacik to bys mogl ja stwierdzać przeczac samemu sobie bo twierdziles przecież ze on by ic nie pomogl.
Pawel077 (1855 punktów)
>Czy ty mnie sluchales? Rownoczesnosć jest pojeciem bezwzglednym

W teorii eteru. Ale nie w STW.
qwery (2864 punktów)
>>Czy ty mnie sluchales? Rownoczesnosć jest pojeciem bezwzglednym
>W teorii eteru. Ale nie w STW.

Nie w zadnej teori, w tym jak bylo i jest powszechnie rozumiane. Stw powinni sibie tworzyc wlasne pojecia jesli nie odpowiadaja one zastanemu ich rozumieniu a nie duraczyć ludzi. Podpowiadam po raz ktorys - np. parajednoczenosc.
Edward Robak* (2152 punktów)
@Edward Robak*
>>Komentator 'qwery' pisząc słowa: "nie mamy nic szybszego niz swiatlo" sygnalizuje bardzo ciekawą myśl: gdyby światło miało prędkość nieskończoną, to zdarzenia jednoczesne byłyby odbierane przez dowolnych odbiorców jako jednoczesne.

@Pawel077:
>Nie tylko byłyby odbierane jednocześnie - one rzeczywiście byłyby jednoczesne dla wszystkich.

Byłyby jednoczesne dla wszystkich niezależnie w którą stronę i z jaką prędkością przemieszczają
się odbiorcy względem nadajników sygnałów równoczesnych. Stąd już maleńki krok do sensacyjnego odkrycia.
Eksperyment myślowy:
Niech nadajniki zdarzeń jednoczesnych emitują równocześnie dwa sygnały: jeden z prędkością nieskończoną, a drugi z prędkością światła. Wszyscy, którzy odbierają te sygnały wiedzą, że zdarzenia są jednoczesne, a następnie odbierają te sygnały przybywające z prędkością c i wyciągają uzasadnione wnioski. Wśród tych wniosków NIE MA zaprzeczenia jednoczesności, która jest PEWNIKIEM.
Pawel077 (1855 punktów)
>Paweł, glupstwa piszesz, jesli obaj beda mieli taki czarodziejski sprzet to zarjestruja to samo. Mozesz sovie to wyobrazic jak by chodzilo o platforme, emisje dzwieku ustna dwustronną, jego nierownoczesny odbior przez sluczaczy a rownoczesny przez ogladaczy chwili emisji.

Ale tu nie chodzi o czas odbioru informacji o zdarzeniu, tylko o rzeczywisty czas zajścia zdarzenia. Naprawdę nie rozumiesz, że jeśli klaśniesz w dłonie i w tym samym momencie zobaczysz rozbłysk na Słońcu, to te zdarzenia (klaśnięcie i rozbłysk) nie są dla ciebie równoczesne? Przecież rozbłysk nastąpił ponad osiem minut przed twoim klaśnięciem. Te zdarzenia byłyby dla ciebie równoczesne, gdybyś ponad osiem minut po klaśnięciu w dłonie zobaczył rozbłysk na Słońcu. Czas zajścia zdarzenia, to nie jest to samo, co czas odbioru informacji o zdarzeniu.
qwery (2864 punktów)
>>Paweł, glupstwa piszesz, jesli obaj beda mieli taki czarodziejski sprzet to zarjestruja to samo. Mozesz sovie to wyobrazic jak by chodzilo o platforme, emisje dzwieku ustna dwustronną, jego nierownoczesny odbior przez sluczaczy a rownoczesny przez ogladaczy chwili emisji.
>Ale tu nie chodzi o czas odbioru informacji o zdarzeniu, tylko o rzeczywisty czas zajścia zdarzenia. Naprawdę nie rozumiesz, że jeśli klaśniesz w dłonie i w tym samym momencie zobaczysz rozbłysk na Słońcu, to te zdarzenia (klaśnięcie i rozbłysk) nie są dla ciebie równoczesne? Przecież rozbłysk nastąpił ponad osiem minut przed twoim klaśnięciem. Te zdarzenia byłyby dla ciebie równoczesne, gdybyś ponad osiem minut po klaśnięciu w dłonie zobaczył rozbłysk na Słońcu. Czas zajścia zdarzenia, to nie jest to samo, co czas odbioru informacji o zdarzeniu.

Czys ty Paweł sie szaleju najadł?
Ależ oczywiscie ze to rozumiem. Sprobuj z tym przkladem z lampkami po dwu stronach kierunku jazdy wagonika i rejestracji ich mrugania w tymże jadącym wagoniku i na peronie. W wagoniku siedzisz posrodku, wczesniej przez tzw synchronizacje (ktora nia wcale nie jest a jest raczej ustawianiem systemu lapek wzgledem centrum experymentu) powodujesz że sygnal z obu lampek dociera do ciebie jednoczesnie, sadzisz wiec ze skoro sa one rownież w jednakowej od ciebie odleglosci to zapalaja sie rownoczesnie, prawda? Ja zaś uwazam ze tego nie da sie powiedzieć, chyba ze mialo by sie taki aparat o jakim mowisz, wowczas bez zadnych watpliwosci mozna by uzywać takiego pojecia jak jednoczesnosc do okreslenia czasu zajscia dwu zdarzeń zgodnie z wiedza jaka dzis mamy o budowie swiata jak i zawartoscią pojecia "jednoczesnosć" jaka wytworzyla sie zanim tą wiedze posiedlismy. Na dzis chcać być precyzyjni, w nauce, mozemy mowić jedynie o parajednoczesnosci.
Pawel077 (1855 punktów)
>Czys ty Paweł sie szaleju najadł?
>Ależ oczywiscie ze to rozumiem.

Przykład, który podałeś sugerował coś innego (szczególnie użycie określenia "odbiór").

>Sprobuj z tym przkladem z lampkami po dwu stronach kierunku jazdy wagonika i rejestracji ich mrugania w tymże jadącym wagoniku i na peronie. W wagoniku siedzisz posrodku, wczesniej przez tzw synchronizacje (ktora nia wcale nie jest a jest raczej ustawianiem systemu lapek wzgledem centrum experymentu) powodujesz że sygnal z obu lampek dociera do ciebie jednoczesnie, sadzisz wiec ze skoro sa one rownież w jednakowej od ciebie odleglosci to zapalaja sie rownoczesnie, prawda? Ja zaś uwazam ze tego nie da sie powiedzieć,

Jak chcesz się posługiwać teorią eteru Lorentza, to rzeczywiście się nie da, bo musiałbyś znać prędkość wagonika względem eteru (na którego wykrycie nie pozwala teoria eteru Lorentza ). Ale jak przyjmiesz za teorią względności, że światło ma taką samą prędkość względem wszystkich obserwatorów inercjalnych i we wszystkich kierunkach, to się da.
qwery (2864 punktów)
>>Czys ty Paweł sie szaleju najadł?
>>Ależ oczywiscie ze to rozumiem.
>Przykład, który podałeś sugerował coś innego (szczególnie użycie określenia "odbiór").

Rzuce jeszcze okiem, jak pisalem o odbiorze to napewno mialem na mysli jakies szcegolne warunki, np ze dla obu obserwatorow odleglosci od źrodeł bedzie ta sama i bedą oni niemal w jednym miejscu, roznic ich bedzie jedynie wzajemne przemieszczanie.

>>Sprobuj z tym przkladem z lampkami po dwu stronach kierunku jazdy wagonika i rejestracji ich mrugania w tymże jadącym wagoniku i na peronie. W wagoniku siedzisz posrodku, wczesniej przez tzw synchronizacje (ktora nia wcale nie jest a jest raczej ustawianiem systemu lapek wzgledem centrum experymentu) powodujesz że sygnal z obu lampek dociera do ciebie jednoczesnie, sadzisz wiec ze skoro sa one rownież w jednakowej od ciebie odleglosci to zapalaja sie rownoczesnie, prawda? Ja zaś uwazam ze tego nie da sie powiedzieć,
>Jak chcesz się posługiwać teorią eteru Lorentza, to rzeczywiście się nie da, bo musiałbyś znać prędkość wagonika względem eteru (na którego wykrycie nie pozwala teoria eteru Lorentza ). Ale jak przyjmiesz za teorią względności, że światło ma taką samą prędkość względem wszystkich obserwatorów inercjalnych i we wszystkich kierunkach, to się da.

Z tym ze to jest logicznie sprzeczne, ona moze być jedynie mierzona jaka taka sama. Logika, tak jak pojęcie jedniczesnosci jest starsza od stw i to stw powinna dobrac odpowiednie pojecia, ale wtedy byla by nudna
qwery (2864 punktów)
>>Czys ty Paweł sie szaleju najadł?
>>Ależ oczywiscie ze to rozumiem.
>Przykład, który podałeś sugerował coś innego (szczególnie użycie określenia "odbiór").

Rzucilem okiem i jest jak pisalem. Znasz paradkos jedniczesnosci przedstawiony wagonikiem peronem lampkami, prawda? Chodzi tam o odbior, tak? Odbior sygnalow wyslanych z tej samej odleglosci do goscia w wagonie i na peronie. Tam cie nie drazni ze chodzi o odbior?
Upraszczajac i identyfikujac dla potrzeb interpretacji experymentu, UUO z peronem, to pasazer wagonu poprostu goni jedno ze swiatel, ktore jest zapalane poźniej bo podczas poruszania sie wagonu zostalo tak " zsynchronizowane" przez sygnal ktory by do niego dotrzeć musial je gonic, z tylu przeciwnie.
Wiec twoj czarodziejski aparat robil by zdjecia z pozycji kazdego obserwatora takie same a nie inne.
Pawel077 (1855 punktów)
>>>Czys ty Paweł sie szaleju najadł?
>>>Ależ oczywiscie ze to rozumiem.
>>Przykład, który podałeś sugerował coś innego (szczególnie użycie określenia "odbiór").
>Rzucilem okiem i jest jak pisalem. Znasz paradkos jedniczesnosci przedstawiony wagonikiem peronem lampkami, prawda? Chodzi tam o odbior, tak? Odbior sygnalow wyslanych z tej samej odleglosci do goscia w wagonie i na peronie. Tam cie nie drazni ze chodzi o odbior?
>Upraszczajac i identyfikujac dla potrzeb interpretacji experymentu, UUO z peronem, to pasazer wagonu poprostu goni jedno ze swiatel, ktore jest zapalane poźniej bo podczas poruszania sie wagonu zostalo tak " zsynchronizowane" przez sygnal ktory by do niego dotrzeć musial je gonic, z tylu przeciwnie.
>Wiec twoj czarodziejski aparat robil by zdjecia z pozycji kazdego obserwatora takie same a nie inne.

Nie. Ty chyba nie do końca rozumiesz na czym polega ten eksperyment. Do gościa na peronie nie jest wysyłana żadna informacja. Po prostu zdarzenia, które dla pasażera w wagonie zachodzą równocześnie, dla obserwatora na peronie nie zachodzą równocześnie. Klasyczny eksperyment z wagonikiem wygląda następująco: na środku wagonu (poruszającego się względem peronu) umieszczone jest źródło światła, a na obu końcach wagonu są drzwi, które otwiera fotokomórka umieszczona nad nimi. Z punktu widzenia pasażera światło dotrze do obu fotokomórek jednocześnie, więc i drzwi otworzą się równocześnie. Dla obserwatora na peronie światło nie dotrze równocześnie, więc i drzwi nie otworzą się równocześnie.
qwery (2864 punktów)
>>>>Czys ty Paweł sie szaleju najadł?
>>>>Ależ oczywiscie ze to rozumiem.
>>>Przykład, który podałeś sugerował coś innego (szczególnie użycie określenia "odbiór").
>>Rzucilem okiem i jest jak pisalem. Znasz paradkos jedniczesnosci przedstawiony wagonikiem peronem lampkami, prawda? Chodzi tam o odbior, tak? Odbior sygnalow wyslanych z tej samej odleglosci do goscia w wagonie i na peronie. Tam cie nie drazni ze chodzi o odbior?
>>Upraszczajac i identyfikujac dla potrzeb interpretacji experymentu, UUO z peronem, to pasazer wagonu poprostu goni jedno ze swiatel, ktore jest zapalane poźniej bo podczas poruszania sie wagonu zostalo tak " zsynchronizowane" przez sygnal ktory by do niego dotrzeć musial je gonic, z tylu przeciwnie.
>>Wiec twoj czarodziejski aparat robil by zdjecia z pozycji kazdego obserwatora takie same a nie inne.
>Nie. Ty chyba nie do końca rozumiesz na czym polega ten eksperyment. Do gościa na peronie nie jest wysyłana żadna informacja.

Nie no, jest. Te otwierajace sie drzwi.

> Po prostu zdarzenia, które dla pasażera w wagonie zachodzą równocześnie, dla obserwatora na peronie nie zachodzą równocześnie. Klasyczny eksperyment z wagonikiem wygląda następująco: na środku wagonu (poruszającego się względem peronu) umieszczone jest źródło światła, a na obu końcach wagonu są drzwi, które otwiera fotokomórka umieszczona nad nimi. Z punktu widzenia pasażera światło dotrze do obu fotokomórek jednocześnie, więc i drzwi otworzą się równocześnie. Dla obserwatora na peronie światło nie dotrze równocześnie, więc i drzwi nie otworzą się równocześnie.

Co za roznica? Moze tak tez być, z tym że z punktu widzenia pasazera to nie swiatlo dotrze do obu fotokomorek jednoczesnie a jedynie jednoczesnie dostanie on informacje o dotarciu sygnalów do fotokomorek. Najdrobniejsza zmiana w eksperymencie i juz mam trudnosci nie do pokonania
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie no, jest. Te otwierajace sie drzwi.

Nie. To czy gość na peronie dostanie informację (i kiedy ją dostanie) nie ma tu żadnego znaczenia.

>Co za roznica? Moze tak tez być, z tym że z punktu widzenia pasazera to nie swiatlo dotrze do obu fotokomorek jednoczesnie a jedynie jednoczesnie dostanie on informacje o dotarciu sygnalów do fotokomorek.

Jeśli rozpatrujemy ten eksperyment w oparciu o STW, to światło wysłane ze środka wagonu musi dotrzeć do fotokomórek równocześnie (dla pasażera w wagonie) i nierównocześnie (dla gościa na peronie). A to, czy zostaną oni o tym poinformowani (i kiedy), nie ma znaczenia dla sedna tego eksperymentu.
qwery (2864 punktów)
>>Nie no, jest. Te otwierajace sie drzwi.
>Nie. To czy gość na peronie dostanie informację (i kiedy ją dostanie) nie ma tu żadnego znaczenia.
>>Co za roznica? Moze tak tez być, z tym że z punktu widzenia pasazera to nie swiatlo dotrze do obu fotokomorek jednoczesnie a jedynie jednoczesnie dostanie on informacje o dotarciu sygnalów do fotokomorek.
>Jeśli rozpatrujemy ten eksperyment w oparciu o STW, to światło wysłane ze środka wagonu musi dotrzeć do fotokomórek równocześnie (dla pasażera w wagonie) i nierównocześnie (dla gościa na peronie). A to, czy zostaną oni o tym poinformowani (i kiedy), nie ma znaczenia dla sedna tego eksperymentu.

Ale my tu nie rozpatrujemy nic w oparciu o stw, rozpatujemy czy stw używajac pojec starszych od niej nie uzywa ich w sposob nieuprawniony.
Pawel077 (1855 punktów)
>Ale my tu nie rozpatrujemy nic w oparciu o stw, rozpatujemy czy stw używajac pojec starszych od niej nie uzywa ich w sposob nieuprawniony.

To się nie zrozumieliśmy. Nie wiedziałem, że dla ciebie głównym problemem są kwestie językowe. Ale jak już przy tym jesteśmy, to nie rozumiem twojego "oburzenia". Równoczesność, to zajście zdarzeń w tym samym czasie. To jest definicja równoczesności. Ty doczepiłeś sobie do niej bezwzględność i robisz problem z niczego.
qwery (2864 punktów)
>>Ale my tu nie rozpatrujemy nic w oparciu o stw, rozpatujemy czy stw używajac pojec starszych od niej nie uzywa ich w sposob nieuprawniony.
>To się nie zrozumieliśmy. Nie wiedziałem, że dla ciebie głównym problemem są kwestie językowe. Ale jak już przy tym jesteśmy, to nie rozumiem twojego "oburzenia". Równoczesność, to zajście zdarzeń w tym samym czasie. To jest definicja równoczesności. Ty doczepiłeś sobie do niej bezwzględność i robisz problem z niczego.

"Zajscie zdarzeń w tym samym czasie" jest pojeciem bezwzglednym, niczegonsobie nie doczepilem, a stw wygaduje glupoty twierdzac ze w tym wagonie sygnaly do drzwi dichodza jednoczesnie, to informacja o dotarciu wraca jedniczesnie, to absurdalne zalozenie, pradziwe tylko w szczegolnym przypadku bezruchu w uuo.
Pawel077 (1855 punktów)
>"Zajscie zdarzeń w tym samym czasie" jest pojeciem bezwzglednym,

Bo ty tak twierdzisz? Podaj definicję z dowolnego słownika i wskaż gdzie jest napisane, że nieodzownym atrybutem równoczesności jest jej bezwzględność.

>a stw wygaduje glupoty twierdzac ze w tym wagonie sygnaly do drzwi dichodza jednoczesnie, to informacja o dotarciu wraca jedniczesnie, to absurdalne zalozenie, pradziwe tylko w szczegolnym przypadku bezruchu w uuo.

Mieszasz ze sobą dwie teorie, więc nic dziwnego, że wychodzą ci głupoty. Albo rozpatrujesz zagadnienie na gruncie STW albo na gruncie teorii eteru - zdecyduj się.
Tu masz króciutką lekcję jak to wygląda w STW: youtu.be/JDF-3H_m3TQ
qwery (2864 punktów)
>>"Zajscie zdarzeń w tym samym czasie" jest pojeciem bezwzglednym,
>Bo ty tak twierdzisz? Podaj definicję z dowolnego słownika i wskaż gdzie jest napisane, że nieodzownym atrybutem równoczesności jest jej bezwzględność.

Nie trzeba definicji, wystarcza tradycja, tradycyjnie tak wlasnie bylo to rozumiane i nadal jest tak powszechnie rozumiane. Jesli fizycy chca tlumaczyc swoje odkrycia osobom o ktorych nie maja informacji by też byly fizykami powinni dostosować jezyk do sluchaczy a nie epatować nieusprawiedliwioną tajemniczoscią i robić z siebie geniuszy kiedy mowia i calkiem prostych sprawach ktore mozna łatwo opisać przez teorie Lorentza. Stw to tylko moze być taki użyteczny tenteges i to wszystko.

>>a stw wygaduje glupoty twierdzac ze w tym wagonie sygnaly do drzwi dichodza jednoczesnie, to informacja o dotarciu wraca jedniczesnie, to absurdalne zalozenie, pradziwe tylko w szczegolnym przypadku bezruchu w uuo.
>Mieszasz ze sobą dwie teorie, więc nic dziwnego, że wychodzą ci głupoty. Albo rozpatrujesz zagadnienie na gruncie STW albo na gruncie teorii eteru - zdecyduj się.
>Tu masz króciutką lekcję jak to wygląda w STW: youtu.be/JDF-3H_m3TQ
>

Nic nie mieszam, twierdze ze stw zawlaszyla pojecia i przez to wygaduje glupoty. Juz chyba po raz czwarty mowie - niech nienazywa tego co opisuje rownoczeenoscia a pararownoczesnoscią i bedzie ok. Co do filmu to jak slysze na poczatku o tym ze kazdy uklad ma swoje zsynchronizowane zegary to jako ze wiem jak sie ta synchronizacja odbywa to wiem też ze to jest sednem całej sztuczki, to tak jak byś na jadacych platformach kolejowych zegary synchronizowal im dzwiekiem.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie trzeba definicji, wystarcza tradycja, tradycyjnie tak wlasnie bylo to rozumiane i nadal jest tak powszechnie rozumiane. Jesli fizycy chca tlumaczyc swoje odkrycia osobom o ktorych nie maja informacji by też byly fizykami powinni dostosować jezyk do sluchaczy a nie epatować nieusprawiedliwioną tajemniczoscią i robić z siebie geniuszy kiedy mowia i calkiem prostych sprawach ktore mozna łatwo opisać przez teorie Lorentza. Stw to tylko moze być taki użyteczny tenteges i to wszystko.

Naprawdę robisz problem z niczego. Mamy dwa proste pojęcia, które wszyscy rozumieją - względność i równoczesność. Mamy też pewne zjawisko w STW, które można doskonale oddać tworząc z tych dwóch pojęć termin "względność równoczesności". Ty, na upartego, chcesz wprowadzać jakiś trzeci termin x, gdzie x będzie definiowane jako ... "względność równoczesności".
I o to robisz tyle krzyku?

>Nic nie mieszam, twierdze ze stw zawlaszyla pojecia i przez to wygaduje glupoty. Juz chyba po raz czwarty mowie - niech nienazywa tego co opisuje rownoczeenoscia a pararownoczesnoscią i bedzie ok.

Czyli pararównoczesność = względność równoczesności ? Bo jak inaczej chciałbyś zdefiniować pararównoczesność?
qwery (2864 punktów)
>>Nie trzeba definicji, wystarcza tradycja, tradycyjnie tak wlasnie bylo to rozumiane i nadal jest tak powszechnie rozumiane. Jesli fizycy chca tlumaczyc swoje odkrycia osobom o ktorych nie maja informacji by też byly fizykami powinni dostosować jezyk do sluchaczy a nie epatować nieusprawiedliwioną tajemniczoscią i robić z siebie geniuszy kiedy mowia i calkiem prostych sprawach ktore mozna łatwo opisać przez teorie Lorentza. Stw to tylko moze być taki użyteczny tenteges i to wszystko.
>Naprawdę robisz problem z niczego. Mamy dwa proste pojęcia, które wszyscy rozumieją - względność i równoczesność. Mamy też pewne zjawisko w STW, które można doskonale oddać tworząc z tych dwóch pojęć termin "względność równoczesności". Ty, na upartego, chcesz wprowadzać jakiś trzeci termin x, gdzie x będzie definiowane jako ... "względność równoczesności".
>I o to robisz tyle krzyku?

Bo pojecie "rownoczesnosc" jest z natury absolutne, nie podlega zadnej wzglednosci.

>>Nic nie mieszam, twierdze ze stw zawlaszyla pojecia i przez to wygaduje glupoty. Juz chyba po raz czwarty mowie - niech nienazywa tego co opisuje rownoczeenoscia a pararownoczesnoscią i bedzie ok.
>Czyli pararównoczesność = względność równoczesności ? Bo jak inaczej chciałbyś zdefiniować pararównoczesność?

moze jako " wzgledność postrzegania rownoczesnosci". Od razu uprzedze - jako postrzeganie rozumiem tez te wyliczenia np. czy wybuchy na sloncu i na proxima centari byly rownoczesne czy nie.
Pawel077 (1855 punktów)
>>Czyli pararównoczesność = względność równoczesności ? Bo jak inaczej chciałbyś zdefiniować pararównoczesność?
>moze jako " wzgledność postrzegania rownoczesnosci". Od razu uprzedze - jako postrzeganie rozumiem tez te wyliczenia np. czy wybuchy na sloncu i na proxima centari byly rownoczesne czy nie.

Ale postrzeganie (tradycyjnie ) kojarzy się z obserwowaniem.
Zarzucasz STW zmianę definicji tradycyjnych pojęć (chociaż wcale tego nie robi, bo względność równoczesności nie jest tradycyjnym terminem), a sam radykalnie zmieniasz definicję utartego terminu.
qwery (2864 punktów)
>>>Czyli pararównoczesność = względność równoczesności ? Bo jak inaczej chciałbyś zdefiniować pararównoczesność?
>>moze jako " wzgledność postrzegania rownoczesnosci". Od razu uprzedze - jako postrzeganie rozumiem tez te wyliczenia np. czy wybuchy na sloncu i na proxima centari byly rownoczesne czy nie.
>Ale postrzeganie (tradycyjnie ) kojarzy się z obserwowaniem.

I zobacz co sie teraz stanie -> może masz racje, zastanowmy sie więc jak to ubrać w slowa by nie pozostawialo watpliwosci to o co chodzi.

>Zarzucasz STW zmianę definicji tradycyjnych pojęć (chociaż wcale tego nie robi, bo względność równoczesności nie jest tradycyjnym terminem)

rwonoczesnosć moze być tak wzgledna jak w ciązy mozna być tylko troche.

> a sam radykalnie zmieniasz definicję utartego terminu.

naprawde? wydawalo mi sie ze to min oznacza ocenianie czegos w okreslony sposob, np. postrzegam Pawla jako dobrotliwego czleka
zresztą tak i wskazuje wsjp wsjp.pl/ha(*)ostrzegac/4104896/cos-jako-cos , ale j.w., chetnie przyjme lepsze propozycje, nie bede sie upieral jak ktos lepiej uchwyci sens.
Pawel077 (1855 punktów)
>zastanowmy sie więc jak to ubrać w slowa by nie pozostawialo watpliwosci to o co chodzi.

Względność równoczesności?
To najlepsze określenie, bo idealnie oddaje istotę zjawiska. A na dodatek jest samodefiniujące się.

>rwonoczesnosć moze być tak wzgledna jak w ciązy mozna być tylko troche.

Nie. To złe porównanie.

>> a sam radykalnie zmieniasz definicję utartego terminu.
>naprawde? wydawalo mi sie ze to min oznacza ocenianie czegos w okreslony sposob, np. postrzegam Pawla jako dobrotliwego czleka

Ale prawdziwa natura Pawła moze być zupełnie inna, więc twoje postrzeganie może nie oddawać rzeczywistego stanu rzeczy.
qwery (2864 punktów)
>>zastanowmy sie więc jak to ubrać w slowa by nie pozostawialo watpliwosci to o co chodzi.
>Względność równoczesności?
>To najlepsze określenie, bo idealnie oddaje istotę zjawiska. A na dodatek jest samodefiniujące się.

To nieprawda z powodow i ktorych juz mowilem jak i dlatego ze to takie okreslenie jak np goraca zimna stal, samozaprzeczajaca sobie.

>>rwonoczesnosć moze być tak wzgledna jak w ciązy mozna być tylko troche.
>Nie. To złe porównanie.

Nieprawda, to bardzo dobre porownanie

>>> a sam radykalnie zmieniasz definicję utartego terminu.
>>naprawde? wydawalo mi sie ze to min oznacza ocenianie czegos w okreslony sposob, np. postrzegam Pawla jako dobrotliwego czleka
>Ale prawdziwa natura Pawła moze być zupełnie inna, więc twoje postrzeganie może nie oddawać rzeczywistego stanu rzeczy.

I tak wlasnie jest, A postrzega B jako C, a D postrzega B jako E. Niewiadomo jak jest naprawde. Względność Postrzegania !!!
Pawel077 (1855 punktów)
>To nieprawda z powodow i ktorych juz mowilem jak i dlatego ze to takie okreslenie jak np goraca zimna stal, samozaprzeczajaca sobie.

Samozaprzeczające byłyby takie określenie jak: względna bezwzględność, czy nierównoczesna równoczesność, ale nie względność równoczesności - to określenie idealnie oddaje istotę rzeczy.

>>Ale prawdziwa natura Pawła moze być zupełnie inna, więc twoje postrzeganie może nie oddawać rzeczywistego stanu rzeczy.
>I tak wlasnie jest, A postrzega B jako C, a D postrzega B jako E. Niewiadomo jak jest naprawde. Względność Postrzegania !!!

Ale względność równoczesności w STW nie dotyczy postrzegania zdarzeń, tylko rzeczywistego czasu ich zajścia. Weźmy ten przykład z powiekami aktorki - w układzie obserwatora w rakiecie (który porusza się w kierunku aktorki) najpierw zamknie się powieka, która znajduje się dalej od niego, a dopiero później ta, która jest bliżej niego. Ale obserwacja tych zdarzeń będzie wyglądała odwrotnie - najpierw zaobserwuje zamknięcie powieki, która jest bliżej, a potem tej która jest dalej. Postrzeganie bardzo często nie oddaje faktycznego stanu rzeczy.
qwery (2864 punktów)
>>To nieprawda z powodow i ktorych juz mowilem jak i dlatego ze to takie okreslenie jak np goraca zimna stal, samozaprzeczajaca sobie.
>Samozaprzeczające byłyby takie określenie jak: względna bezwzględność, czy nierównoczesna równoczesność, ale nie względność równoczesności - to określenie idealnie oddaje istotę rzeczy.

Nie, bo rownoczesnosć może być jedynie jak w nazwie jest sygnalizowane równa, skoro rkwnoczesnosć dotyczy dwu lub wiecej zdarzeń to musza byc one rowne czasowo, czyli w jednym czasie. Znaku rownosci Pawel chyba nie ędzie kwestionowal i mowil o jego względnosci. Eeee, chyba będzie

>>>Ale prawdziwa natura Pawła moze być zupełnie inna, więc twoje postrzeganie może nie oddawać rzeczywistego stanu rzeczy.
>>I tak wlasnie jest, A postrzega B jako C, a D postrzega B jako E. Niewiadomo jak jest naprawde. Względność Postrzegania !!!
>Ale względność równoczesności w STW nie dotyczy postrzegania zdarzeń, tylko rzeczywistego czasu ich zajścia.

Nie rzeczywistego tylko wyliczonego pod nasz uklad co najwyzej.

> Weźmy ten przykład z powiekami aktorki - w układzie obserwatora w rakiecie (który porusza się w kierunku aktorki) najpierw zamknie się powieka, która znajduje się dalej od niego, a dopiero później ta, która jest bliżej niego. Ale obserwacja tych zdarzeń będzie wyglądała odwrotnie - najpierw zaobserwuje zamknięcie powieki, która jest bliżej, a potem tej która jest dalej. Postrzeganie bardzo często nie oddaje faktycznego stanu rzeczy.

Nie wiem czy tak bedzie ale juz ci tlumaczem ze postrzeganie rozumiem jako wyliczenie a nie obserwacje obrazow, ile mozna wracac do tego samego?
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie, bo rownoczesnosć może być jedynie jak w nazwie jest sygnalizowane równa, skoro rkwnoczesnosć dotyczy dwu lub wiecej zdarzeń to musza byc one rowne czasowo,

No i są równe czasowo, ale tylko w jednym układzie.

>Nie rzeczywistego tylko wyliczonego pod nasz uklad co najwyzej.

Ale rzeczywistość w STW wygląda inaczej dla każdego z układów (do pewnego stopnia oczywiście).

>Nie wiem czy tak bedzie ale juz ci tlumaczem ze postrzeganie rozumiem jako wyliczenie a nie obserwacje obrazow, ile mozna wracac do tego samego?

Ale w STW w jednym układzie wyliczysz coś innego niż w drugim.

Możemy tak bez końca. Tobie się po prostu nie podoba STW (wolisz teorię eteru Lorentza) i ja to rozumiem. Możesz nawet uważać, że STW jest błędną teorią. Ale nie możesz twierdzić, że w STW nie występuje coś takiego jak względność równoczesności, bo to jest logiczna konsekwencja tej teorii i przyjętych przez nią założeń.
qwery (2864 punktów)
>>Nie, bo rownoczesnosć może być jedynie jak w nazwie jest sygnalizowane równa, skoro rkwnoczesnosć dotyczy dwu lub wiecej zdarzeń to musza byc one rowne czasowo,
>No i są równe czasowo, ale tylko w jednym układzie.

A wiec nie sa rowne, sa tylko postrzegane w tym.ukladzie jako rowne.

>>Nie rzeczywistego tylko wyliczonego pod nasz uklad co najwyzej.
>Ale rzeczywistość w STW wygląda inaczej dla każdego z układów (do pewnego stopnia oczywiście).

Jak znowuu rzeczywistosc w stw? chcesz teorie uzasadniac nia samą? Bóg jest bo w bibli napisali ze jest? Litosci

>>Nie wiem czy tak bedzie ale juz ci tlumaczem ze postrzeganie rozumiem jako wyliczenie a nie obserwacje obrazow, ile mozna wracac do tego samego?
>Ale w STW w jednym układzie wyliczysz coś innego niż w drugim.

No własnie, i dlatego nie nazywal bym tego wzglednoscia rownoczesnosci bo cos takiego nie moze istniec z powodow jak wyzej, a nazywal by to wzglednoscią postrzegania jednoczesnosci. Stw wyliczając cos w jednym ukladzie jakby zapominala ze istnieja tez inne a wiec kazde to wyliczenie to tylko "postrzezenie".

>Możemy tak bez końca. Tobie się po prostu nie podoba STW (wolisz teorię eteru Lorentza) i ja to rozumiem.

>A skad. Bardzo mi sie podoba. Nienadaje siejedynie do opisu tego jak jest.

>Możesz nawet uważać, że STW jest błędną teorią. Ale nie możesz twierdzić, że w STW nie występuje coś takiego jak względność równoczesności, bo to jest logiczna konsekwencja tej teorii i przyjętych przez nią założeń.

Domyslam sie ze do kazdej teori tworzone sa osobne pojecia czy nowe znaczenia slow, funkcjonuja one dobrze wsrod blizej tym zainteresowanych. Problem pojawia sie gdy z tymi pojeciami idzie sie do zwyklych ludzi i im tlumaczy jak jest. Stw w ramach przyjetych nazw i pojec moze sobie nazywać np krzeslo elektryczne krzeslem ale prawdziwa nazwa oddajaca prawdziwa istote rzeczy pozostanie bez zmian.
Pawel077 (1855 punktów)
>A wiec nie sa rowne, sa tylko postrzegane w tym.ukladzie jako rowne.

Nie, bo postrzeganie to odbiór informacji o zdarzeniach. Jeśli będziesz stał bliżej miejsca, w którym zaszło zdarzenie A, to będziesz postrzegał je jako wcześniejsze, mimo że zdarzenia A i B zaszły w twoim układzie równocześnie.

>>>Nie rzeczywistego tylko wyliczonego pod nasz uklad co najwyzej.
>>Ale rzeczywistość w STW wygląda inaczej dla każdego z układów (do pewnego stopnia oczywiście).
>Jak znowuu rzeczywistosc w stw? chcesz teorie uzasadniac nia samą? Bóg jest bo w bibli napisali ze jest? Litosci

Przestań czepiać się słówek - zamiast "w" wstaw sobie "według".

>No własnie, i dlatego nie nazywal bym tego wzglednoscia rownoczesnosci bo cos takiego nie moze istniec z powodow jak wyzej, a nazywal by to wzglednoscią postrzegania jednoczesnosci.

Powtórzę się, ale postrzeganie to odbiór informacji o zdarzeniach.

>Stw wyliczając cos w jednym ukladzie jakby zapominala ze istnieja tez inne

STW o tym nie zapomina - transformacja Lorentza wylicza jak zdarzenia zachodzą w innych układach. Nie jak są postrzegane, tylko jak zachodzą w czasie rzeczywistym.

>>Możemy tak bez końca. Tobie się po prostu nie podoba STW (wolisz teorię eteru Lorentza) i ja to rozumiem.
>>A skad. Bardzo mi sie podoba. Nienadaje siejedynie do opisu tego jak jest.

Ostatecznym sprawdzianem teorii jest jej zgodność z obserwacjami. STW jest zgodna z obserwacjami. Jej przewidywania są zgodne z obserwacjami. I nie znaczy to wcale, że inne, alternatywne teorie nie mogą być zgodne z obserwacjami - jak najbardziej mogą.
qwery (2864 punktów)
>>A wiec nie sa rowne, sa tylko postrzegane w tym.ukladzie jako rowne.
>Nie, bo postrzeganie to odbiór informacji o zdarzeniach. Jeśli będziesz stał bliżej miejsca, w którym zaszło zdarzenie A, to będziesz postrzegał je jako wcześniejsze, mimo że zdarzenia A i B zaszły w twoim układzie równocześnie.

Nie, postrzeganie to ocenuanie i rozumienie danej sprawy, Ty mowisz o obserwowaniu.

>>>>Nie rzeczywistego tylko wyliczonego pod nasz uklad co najwyzej.
>>>Ale rzeczywistość w STW wygląda inaczej dla każdego z układów (do pewnego stopnia oczywiście).
>>Jak znowuu rzeczywistosc w stw? chcesz teorie uzasadniac nia samą? Bóg jest bo w bibli napisali ze jest? Litosci
>Przestań czepiać się słówek - zamiast "w" wstaw sobie "według".

No to " wedlug bibli bog jest" to ma byc argument na istnienie boga?

>>No własnie, i dlatego nie nazywal bym tego wzglednoscia rownoczesnosci bo cos takiego nie moze istniec z powodow jak wyzej, a nazywal by to wzglednoscią postrzegania jednoczesnosci.
>Powtórzę się, ale postrzeganie to odbiór informacji o zdarzeniach.

Dostales przyklad uzycia i nawet linka do wsjp. Nie mam juz do ciebie Pawel siły

>>Stw wyliczając cos w jednym ukladzie jakby zapominala ze istnieja tez inne
>STW o tym nie zapomina - transformacja Lorentza wylicza jak zdarzenia zachodzą w innych układach. Nie jak są postrzegane, tylko jak zachodzą w czasie rzeczywistym.
>>>Możemy tak bez końca. Tobie się po prostu nie podoba STW (wolisz teorię eteru Lorentza) i ja to rozumiem.
>>>A skad. Bardzo mi sie podoba. Nienadaje siejedynie do opisu tego jak jest.
>Ostatecznym sprawdzianem teorii jest jej zgodność z obserwacjami. STW jest zgodna z obserwacjami. Jej przewidywania są zgodne z obserwacjami. I nie znaczy to wcale, że inne, alternatywne teorie nie mogą być zgodne z obserwacjami - jak najbardziej mogą.
>

Stw nie nadaje sie do tlumaczenia jak jest bo używa slow ktore rozumie w sposob inny od przyjetego.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie, postrzeganie to ocenuanie i rozumienie danej sprawy, Ty mowisz o obserwowaniu.

Termin postrzeganie jest dosyć pojemny i można go różnie interpretować, dlatego nie bardzo nadaje się do precyzyjnego opisu zagadnienia, które rozpatrujemy. Będę się jednak upierał, że ten termin ma więcej wspólnego z obserwowaniem, niż z czymkolwiek innym. Wikipedia definiuje go tak:
"Postrzeganie, spostrzeganie, percepcja - odbieranie bodźców wzrokowych, słuchowych, czy czuciowych, które poddawane są obróbce i syntezie w poszczególnych częściach mózgu. Jest pierwszym etapem przetwarzania informacji, które odbierane są przez narządy zmysłów. Proces postrzegania rozpoczyna akt spostrzegania."

>>Przestań czepiać się słówek - zamiast "w" wstaw sobie "według".
>No to " wedlug bibli bog jest" to ma byc argument na istnienie boga?

To złe porównanie. Hipoteza boga nie jest hipotezą naukową, bo jest niefalsyfikowalna. STW jest teorią naukową - można ją testować i jak dotąd się broni.

>Stw nie nadaje sie do tlumaczenia jak jest bo używa slow ktore rozumie w sposob inny od przyjetego.

STW używa takich terminów jak rownoczesnosc i względność zgodnie z ich słownikowymi definicjami. To ty doczepiłeś sobie do pojęcia równoczesności atrybut, którego ona nie posiada.
qwery (2864 punktów)
>>Nie, postrzeganie to ocenuanie i rozumienie danej sprawy, Ty mowisz o obserwowaniu.
>Termin postrzeganie jest dosyć pojemny i można go różnie interpretować, dlatego nie bardzo nadaje się do precyzyjnego opisu zagadnienia, które rozpatrujemy. Będę się jednak upierał, że ten termin ma więcej wspólnego z obserwowaniem, niż z czymkolwiek innym. Wikipedia definiuje go tak:
>"Postrzeganie, spostrzeganie, percepcja - odbieranie bodźców wzrokowych, słuchowych, czy czuciowych, które poddawane są obróbce i syntezie w poszczególnych częściach mózgu. Jest pierwszym etapem przetwarzania informacji, które odbierane są przez narządy zmysłów. Proces postrzegania rozpoczyna akt spostrzegania."

Tak, jest pojemny, zawiera i obserwowanie i wnioskowanie, czyli zawiera to o czym mowie, i to bylo do udowodnienia. Paweł słyszał o logice? Jak zbio zawiera "a" i zawiera "b" to "b" jest czescią zbioru. Prawda?
I dalej w tejze wikipedi "W podejściu informacyjnym[1] spostrzeganie [a wiec i postrzeganie jako wymieniony przeż wikipedie synonim - moj dopisek] jest procesem kategoryzacji, w którym na podstawie rozpoznanych cech przedmiotu wnioskuje się czym on jest.

Jego cechy to:

kategorialność - istnieją reguły na podstawie których rzeczy i zjawiska są klasyfikowane jako równoważne,
decyzyjność - wnioskowanie i przydzielenie do kategorii poprzez wykluczanie kolejnych hipotez,
reprezentacyjność - istnienie w umyśle odbicia świata - mapy poznawczej."

Wiec to w zadnym wypadku niejest to takie tam jedynie zaobserwowanie.
Mozna zresztą nazwać to mniej zgrabnie jako wzglednosc obserwacji i wyliczania rownoczesnosci, czy jakos podobnie.

>>>Przestań czepiać się słówek - zamiast "w" wstaw sobie "według".
>>No to " wedlug bibli bog jest" to ma byc argument na istnienie boga?
>To złe porównanie. Hipoteza boga nie jest hipotezą naukową, bo jest niefalsyfikowalna. STW jest teorią naukową - można ją testować i jak dotąd się broni.

Ty stw provowales tlumaczyc nią samą, podobnie jak istote voga biblijnego probuja tlumaczyc biblia.

>>Stw nie nadaje sie do tlumaczenia jak jest bo używa slow ktore rozumie w sposob inny od przyjetego.
>STW używa takich terminów jak rownoczesnosc i względność zgodnie z ich słownikowymi definicjami. To ty doczepiłeś sobie do pojęcia równoczesności atrybut, którego ona nie posiada.

No tak, bo ja jako jeden z nielicznych normalnych zjadaczy chleba rozumiem rownoczesnosc jako rownoczesnosc, wystapienie czegos w tej samej chwili
Pawel077 (1855 punktów)
>Tak, jest pojemny, zawiera i obserwowanie i wnioskowanie, czyli zawiera to o czym mowie, i to bylo do udowodnienia. Paweł słyszał o logice? Jak zbio zawiera "a" i zawiera "b" to "b" jest czescią zbioru. Prawda?
>I dalej w tejze wikipedi "W podejściu informacyjnym[1] spostrzeganie [a wiec i postrzeganie jako wymieniony przeż wikipedie synonim - moj dopisek] jest procesem kategoryzacji, w którym na podstawie rozpoznanych cech przedmiotu wnioskuje się czym on jest.
>Jego cechy to:
>kategorialność - istnieją reguły na podstawie których rzeczy i zjawiska są klasyfikowane jako równoważne,
>decyzyjność - wnioskowanie i przydzielenie do kategorii poprzez wykluczanie kolejnych hipotez,
>reprezentacyjność - istnienie w umyśle odbicia świata - mapy poznawczej."
>Wiec to w zadnym wypadku niejest to takie tam jedynie zaobserwowanie.
>Mozna zresztą nazwać to mniej zgrabnie jako wzglednosc obserwacji i wyliczania rownoczesnosci, czy jakos podobnie.

I w taki sposób chcesz tłumaczyć przeciętnemu zjadaczowi chleba względność równoczesności?
Rzeczywiście wszystko uprościłeś.

>Ty stw provowales tlumaczyc nią samą, podobnie jak istote voga biblijnego probuja tlumaczyc biblia.

Nie próbowałem tłumaczyć teorii nią samą, tylko opisałem jak wygląda dane zagadnienie rozpatrywane na gruncie tej teorii. STW nie jest wewnętrznie sprzeczna, a jej przewidywania są zgodne z obserwacjami. To solidna teoria. Ty jej nie lubisz z powodów ... hmm, powiedzmy ... filozoficznych. Nie potrafisz pogodzić się z myślą, że natura świata może być inna niż twoje wyobrażenia o niej.

>>STW używa takich terminów jak rownoczesnosc i względność zgodnie z ich słownikowymi definicjami. To ty doczepiłeś sobie do pojęcia równoczesności atrybut, którego ona nie posiada.
>No tak, bo ja jako jeden z nielicznych normalnych zjadaczy chleba rozumiem rownoczesnosc jako rownoczesnosc, wystapienie czegos w tej samej chwili

Teoria naukowa powinna być wyrażona w języku jak najbardziej ścisłym i precyzyjnym. Powinna używać terminów zgodnie z ich słownikowymi definicjami, a nie w oparciu o potoczne i często błędne rozumienie danych terminów. To, że ty (i być może jakaś cześć społeczeństwa) rozumiesz pod pojęciem równoczesności nie to, co jest jej definicją, to już twój (wasz) problem. Zawsze można zajrzeć do słownika i sprawdzić co dany termin znaczy. Ktoś, kto jest zainteresowany jakąś teorią powinien włożyć nieco wysiłku i zapoznać się ze ścisłymi definicjami pojęć jakich się używa do jej opisu.
qwery (2864 punktów)
>>Tak, jest pojemny, zawiera i obserwowanie i wnioskowanie, czyli zawiera to o czym mowie, i to bylo do udowodnienia. Paweł słyszał o logice? Jak zbio zawiera "a" i zawiera "b" to "b" jest czescią zbioru. Prawda?
>>I dalej w tejze wikipedi "W podejściu informacyjnym[1] spostrzeganie [a wiec i postrzeganie jako wymieniony przeż wikipedie synonim - moj dopisek] jest procesem kategoryzacji, w którym na podstawie rozpoznanych cech przedmiotu wnioskuje się czym on jest.
>>Jego cechy to:
>>kategorialność - istnieją reguły na podstawie których rzeczy i zjawiska są klasyfikowane jako równoważne,
>>decyzyjność - wnioskowanie i przydzielenie do kategorii poprzez wykluczanie kolejnych hipotez,
>>reprezentacyjność - istnienie w umyśle odbicia świata - mapy poznawczej."
>>Wiec to w zadnym wypadku niejest to takie tam jedynie zaobserwowanie.
>>Mozna zresztą nazwać to mniej zgrabnie jako wzglednosc obserwacji i wyliczania rownoczesnosci, czy jakos podobnie.
>I w taki sposób chcesz tłumaczyć przeciętnemu zjadaczowi chleba względność równoczesności?
>Rzeczywiście wszystko uprościłeś.

Jest dluzej, mniejchwytliwiej ale lepiej oddaje o co chodzi a o tym przeciez mowa. Zjadacz chleba ma miec powiedziane w ten sposob by mogl zrozumieć, i to jest w stanie zrozumiec, sama "wzglednosć rownoczesnosci" to zwrot jak "nieprawdziwa prawda"

>>Ty stw provowales tlumaczyc nią samą, podobnie jak istote voga biblijnego probuja tlumaczyc biblia.
>Nie próbowałem tłumaczyć teorii nią samą, tylko opisałem jak wygląda dane zagadnienie rozpatrywane na gruncie tej teorii.

Przeciez nie o tym mowimy co jak wyglada w stw bo to wiemy, a o co chodzi i czy to jest przedstawiane zgodnie z jezykiem polskim.

>STW nie jest wewnętrznie sprzeczna, a jej przewidywania są zgodne z obserwacjami. To solidna teoria. Ty jej nie lubisz z powodów ... hmm, powiedzmy ... filozoficznych. Nie potrafisz pogodzić się z myślą, że natura świata może być inna niż twoje wyobrażenia o niej.

Bo nie jest inna. Stw jedynie poplatala to co proste uznajac nadmiarowo ze c jest obukierunkowo stale i z tego bzdurnego zalozenia jest cale zlo. Oczywiscie synchronizujac te zegareczki tak jak to sie robi wyjdzie stale, e to nie zadna synchronizacja tylko takie tam ustawianie.

>>>STW używa takich terminów jak rownoczesnosc i względność zgodnie z ich słownikowymi definicjami. To ty doczepiłeś sobie do pojęcia równoczesności atrybut, którego ona nie posiada.
>>No tak, bo ja jako jeden z nielicznych normalnych zjadaczy chleba rozumiem rownoczesnosc jako rownoczesnosc, wystapienie czegos w tej samej chwili
>Teoria naukowa powinna być wyrażona w języku jak najbardziej ścisłym i precyzyjnym. Powinna używać terminów zgodnie z ich słownikowymi definicjami, a nie w oparciu o potoczne i często błędne rozumienie danych terminów. To, że ty (i być może jakaś cześć społeczeństwa) rozumiesz pod pojęciem równoczesności nie to, co jest jej definicją, to już twój (wasz) problem. Zawsze można zajrzeć do słownika i sprawdzić co dany termin znaczy. Ktoś, kto jest zainteresowany jakąś teorią powinien włożyć nieco wysiłku i zapoznać się ze ścisłymi definicjami pojęć jakich się używa do jej opisu.

Podalem ci Pawel juz co w dalszej czesci wiki pisalo o postrzegani, wiec zdales sovie sprawe ze oznacza ono cos wiecej niż zobaczenie zoobserwowanie, teraz podam definicje slownikowa roanoczesnosci z sjp.pl "równoczesny «dziejący się w tym samym czasie», wiec dla jej ustalenia jest konieczne ustalenie co to jest " w tym samym czasie" a jak to rozstrzygać jak z punktu widzenia A dzwi sie otworzyly rownoczesnie a z punktu widzenia B nierownoczesnie, wiec tu nie moze byc mowy o zadnej rownoczesnosci, nastepuje jedynie postrzeganie rownoczesnosci lub jej niepostrzeganie i o wzglednosci tegoz postrzegania mozemy jedynie mowić.
Pawel077 (1855 punktów)
>Jest dluzej, mniejchwytliwiej ale lepiej oddaje o co chodzi

No właśnie nie. Definicja postrzegania, choć bardzo pojemna i bogata, zawiera jednak w sobie element obserwacji (powiedziałbym nawet, że jest to element kluczowy dla oddania istoty tego pojęcia). W każdym razie obserwacja jest istotną częścią tej definicji. Natomiast względność równoczesności nie ma nic wspólnego z obserwacją - nawet w najmniejszym stopniu nie jest to efekt obserwacyjny.

>Zjadacz chleba ma miec powiedziane w ten sposob by mogl zrozumieć,

Przeciętny zjadacz chleba niewiele zrozumie z definicji, którą przytoczyłeś. Straszliwie i zupełnie niepotrzebnie zagmatwałeś bardzo prosty i właściwie samodefiniujący się termin, który bardzo dokładnie oddaje istotę rzeczy.

>sama "wzglednosć rownoczesnosci" to zwrot jak "nieprawdziwa prawda"

Znowu używasz nieadekwatnych porównań.

>Przeciez nie o tym mowimy co jak wyglada w stw bo to wiemy, a o co chodzi i czy to jest przedstawiane zgodnie z jezykiem polskim.

"Zgodnie z językiem polskim" (i pewnie też z jakimkolwiek innym językiem), definicja równoczesności nie zawiera w sobie bezwzględności.

>>STW nie jest wewnętrznie sprzeczna, a jej przewidywania są zgodne z obserwacjami. To solidna teoria. Ty jej nie lubisz z powodów ... hmm, powiedzmy ... filozoficznych. Nie potrafisz pogodzić się z myślą, że natura świata może być inna niż twoje wyobrażenia o niej.
>Bo nie jest inna.

I o tym właśnie mówię.
Ty już wiesz jaka jest prawdziwa natura świata (a właściwie jaka powinna być). Natura świata ma być zgodna z twoimi oczekiwaniami. I niech się natura nie próbuje buntować, bo załatwisz ją rach ciach, językiem polskim.

>Stw jedynie poplatala to co proste uznajac nadmiarowo ze c jest obukierunkowo stale i z tego bzdurnego zalozenia jest cale zlo.

STW opiera się współcześnie właściwie tylko na jednym postulacie - na zasadzie względności Galileusza. Istnienie prędkości, która jest taka sama względem wszystkich układów inercjalnych, można wyprowadzić bezpośrednio z zasady względności. Zasada względności, czyli założenie, że wszystkie układy we Wszechświecie są równoprawne i nie ma żadnych układów wyróżnionych wydaje się rozsądną i naturalną podstawą do tworzenia teorii fizycznej. Teoria eteru Lorentza wypada tu, według mnie, słabiej, bo ona zakłada, że istnieje jakiś wyróżniony układ. Według mnie jest to założenie mniej naturalne, bo zrobione nieco "na siłę".

>Podalem ci Pawel juz co w dalszej czesci wiki pisalo o postrzegani, wiec zdales sovie sprawe ze oznacza ono cos wiecej niż zobaczenie zoobserwowanie, teraz podam definicje slownikowa roanoczesnosci z sjp.pl "równoczesny «dziejący się w tym samym czasie», wiec dla jej ustalenia jest konieczne ustalenie co to jest " w tym samym czasie" a jak to rozstrzygać jak z punktu widzenia A dzwi sie otworzyly rownoczesnie a z punktu widzenia B nierownoczesnie, wiec tu nie moze byc mowy o zadnej rownoczesnosci, nastepuje jedynie postrzeganie rownoczesnosci lub jej niepostrzeganie i o wzglednosci tegoz postrzegania mozemy jedynie mowić.

Ale w teorii względności "w tym samym czasie" jest względne. Teoria WZGLĘDNOŚCI - jak sama nazwa wskazuje - przewiduje konsekwencje, które są WZGLĘDNE. Czepianie się torii WZGLĘDNOŚCI, że prowadzi do WZGLĘDNOŚCI pewnych zjawisk, jest cokolwiek dziwaczne.
qwery (2864 punktów)
Postrzeganie zawiera w sobie rozumienie i obliczanie, dlatego użylem w propozycji ulepszenia nomenklatury terminu wzglednosc postrzegania rownoczesnosci a nie terminu wzglednosc obserwacji rownoczesnosci. Rownoczesnosc to zachodzenie zjawisk w tym samym czasie, skoro nie mozna ustalic obiektywnie co to jest "w tym samym czasie" to nie mozna stwierdzać rownoczesnosci, mozna stwierdzać jedynie jej wzgledne postrzeganie, bo ona sama jest pojeciem z natury bezwzglednym, absolutnym. Tak zostala uformowana w czasach przed estewutowych Dlatego tez moje porownanie wydaje mi sie adekwatne, bezwzglednosc nie moze być wzgledna.
Ja też nie twierdze ze wiem.jaka jest natura swiata, twierdze jedynie ze nie ma zadnych przeslanek by twierdzic ze jest w sprawie zachowania predkosci swiatła inna niz kazdy intuicyjnie jest to sobie w stanie szybko przyswoić a stw to tylko konwencja pomiarowa w ktorej stalość c wynika z kontrakcji materi i pseudosynchronizacji zegarow.
qwery (2864 punktów)
>OTW jest uogólnieniem STW, więc związek między jedną i drugą istnieje. Zresztą to była odpowiedź skierowana do Alsora, który zdaje się uważać, że współcześni fizycy, to jakieś zgnuśniałe towarzystwo wzajemnej adoracji, zamknięte na nowe pomysły.
>Jednoczesność zdarzeń istnieje, tylko nie jest bezwzględna.

Jest bezwzgledna, tyle ze rózni obserwatorzy mogą jej wystapienie wyliczać jako zaistniale lub niezaistniałe.

>Jeśli w układzie A zdarzenia są równoczesne, to w układzie B (który porusza się względem układu A) te same zdarzenia nie mogą być równoczesne.

Chyba raczej wzgledem obserwatorow w tych ukladach nie są albo są wyliczane jako jednoczesne. Jak np po zmianie szybkosci ruchu lampki bedace w rownej od nas odleglosci w lini kierunku ruchu, przestają migac nam jednoczesnie to sie po nowemu je ustawia tak by bylo rowno a przeciez one nie zmienily nic w tym jak mrogały.
Nie mozna pozwolić by pojecia jezyka przestawaly mieć znaczenie, nawet wtedy gdy nie potrafimy wskazać gdzie to znaczenie naprawde jest. Niech sobie fizyka tworzy wlasne slowa a nie epatuje dziwnoscią absurdalnie urzywajać słów powszechnie rozumianych juz w okreslony, inny sposob.
alsor (3283 punktów)
>Tobie się wydaje, że fizycy są tak zadowoleni z teorii względności, że dali sobie spokój z poszukiwaniem lepszego modelu. Jesteś w błędzie

Chyba wiem co było przyczyną upadku geocentryzmu:

podróże oceaniczne.

Ludzie na okrętach szybko się zorientowali, że ruch okrętu nie ma wpływu
na pracę na okręcie: zgodnie z Galileuszem: u' = u-v;
no i zauważyli że Ziemia się krzywi - z daleka widać najpierw szczyty gór, itd.
więc musi być kulą.

I podobnie może być z STW: to padnie dopiero gdy ludzie zaczną faktycznie podróżować po kosmosie, i do tego szybko, np. 0.1c ... bo wtedy od razu wyjdzie, że te wzory z STW są niewiele warte, np. radar nie podaje prędkości względnej, bo to zależy o dwóch prędkości: źródła = radar i tego reflektora, czyli namierzanego obiektu.

Zatem to nie tak prędko nastąpi - setki lat, albo i nigdy.

> ta teoria nikogo w pełni nie zadowala, ale żaden z alternatywnych modeli (a jest ich całkiem sporo) nie daje takiej zgodności z obserwacjami jak teoria

Zwyczajna teoria Eteru Lorentza jest poprawna,
czyli kontrakcja materii, zwalnianie zegarów, oraz zwyczajowa geometria: c = c-v, itd.
plus wzrost masy w ruchu - bezwzględny, znaczy rzeczywisty: m = m0gamma.

BB - ekspansja to bzdury.

OTW - jakaś aproksymacja, i do tego dziurawa - tak samo jak STW z tym względnym czasem.

Eter lepiej załatwia grawitację,
np. prozaiczne rozrzedzenie eteru powoduje zwalnianie i gięcie światła..
no a sam ten ciąg - GM/r^2 to bezpośredni efekt samej tej sferycznej niejednorodności eteru.
Pawel077 (1855 punktów)
>Chyba wiem co było przyczyną upadku geocentryzmu:
>podróże oceaniczne.
>Ludzie na okrętach szybko się zorientowali, że ruch okrętu nie ma wpływu
>na pracę na okręcie: zgodnie z Galileuszem: u' = u-v;

Nie tak szybko się zorientowali. A nawet jak się zorientowali, to przez tysiąclecia nie potrafili wyciągnąć z tego odpowiednich wniosków. Zrobił to dopiero Galileusz.

> no i zauważyli że Ziemia się krzywi - z daleka widać najpierw szczyty gór, itd.
>więc musi być kulą.

To, że Ziemia jest kulą wiedziano już w starożytności (Eratostenes ponad 2200 lat temu wyznaczył nawet jej obwód), a jednak geocentryzm trzymał się jeszcze nieźle przez kilkanaście stuleci.

Jeśli chcesz wiedzieć jakie były rzeczywiste przyczyny upadku geocentryzmu, to znajdź sobie w Wikipedii hasło "heliocentryzm".

>I podobnie może być z STW: to padnie dopiero gdy ludzie zaczną faktycznie podróżować po kosmosie, i do tego szybko, np. 0.1c ... bo wtedy od razu wyjdzie, że te wzory z STW są niewiele warte, np. radar nie podaje prędkości względnej, bo to zależy o dwóch prędkości: źródła = radar i tego reflektora, czyli namierzanego obiektu.

Jak to radar nie podaje prędkości względnej? Jak skierujesz radar w kierunku nieruchomego względem ciebie obiektu, to przecież pokaże ci zero.

>Zwyczajna teoria Eteru Lorentza jest poprawna,

Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.

>BB - ekspansja to bzdury.
>OTW - jakaś aproksymacja, i do tego dziurawa - tak samo jak STW z tym względnym czasem.
>Eter lepiej załatwia grawitację,
>np. prozaiczne rozrzedzenie eteru powoduje zwalnianie i gięcie światła..
>no a sam ten ciąg - GM/r^2 to bezpośredni efekt samej tej sferycznej niejednorodności eteru.

No to zamiast produkować się na tym forum, zbierz swoje pomysły do kupy, stwórz spójną wewnętrznie teorię i sprawdź jej zgodność z podstawowymi danymi obserwacyjnymi. Jak wszystko będzie się spinało, to opublikuj i poddaj ją weryfikacji przez innych fizyków.
alsor (3283 punktów)
>Jak to radar nie podaje prędkości względnej? Jak skierujesz radar w kierunku nieruchomego względem ciebie obiektu, to przecież pokaże ci zero.

pewnie że nie; np.: v1 = 0.1c i v2 = 0.2c

wtedy
doppler = (1 - vo/c cosfo) / (1 + vs/c cosfs)

a w STW robisz ten składak:
v_stw = v1-v2 / 1-v1v2/c^2

i wsadzasz do wzora:
d = sqrt(1-v/1+v)
i wynik będzie identyczny...

ale ta prędkość jest fikcyjna.
wiadomo że względna = 0.2-0.1 = 0.1,
czego doppler nigdy nie wykaże, bo tu są dwie zmienne.

To składanie prędkości w STW dotyczy dynamiki - a nie geometrii...
co zresztą łatwo wyprowadzić z jednego wzorka: m = m0 gamma;

... zresztą jest temat o tym jak STW się rozsypuje na prostym przykładzie dwóch rakiet,
które startują i lecą równo ale pod kątem 60 stopni.

>>Zwyczajna teoria Eteru Lorentza jest poprawna,
>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.

Nie. Lorentz śmiał się z Einsteina, że jakieś zabawkowe 4D sobie robi z fizyki.

>No to zamiast produkować się na tym forum, zbierz swoje pomysły do kupy, stwórz spójną wewnętrznie teorię i sprawdź jej zgodność z podstawowymi danymi obserwacyjnymi. Jak wszystko będzie się spinało, to opublikuj i poddaj ją weryfikacji przez innych fizyków.

Po co mi to.
Zresztą ja nie mam żadnej nowej teorii - cały czas pokazuję jak działa ta Lorentza.
qwery (2864 punktów)
,
>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.

A ciemną materie już wykryto?
alsor (3283 punktów)
>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>A ciemną materie już wykryto?

Nic nie wykryto: ciemnej materii, energii, ani nawet ekspansji!

Big Bang to kit przemycony wprost z epoki średniowiecza.
i prawdopodobnie to robota kleru - zgadzasz się MaxGolonka?

A Lorentz do śmierci pracował w swojej teorii eteru... chyba do 1930r, czyli pół wieku po STW, które uznał jako marny skecz maturzysty.
Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.
konradsadlik (308 punktów)
>>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>>A ciemną materie już wykryto?
>Nic nie wykryto: ciemnej materii, energii, ani nawet ekspansji!
>Big Bang to kit przemycony wprost z epoki średniowiecza.
>i prawdopodobnie to robota kleru - zgadzasz się MaxGolonka?
>A Lorentz do śmierci pracował w swojej teorii eteru... chyba do 1930r, czyli pół wieku po STW, które uznał jako marny skecz maturzysty.
>Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.

Zdaje się, że Lorentz całkowicie poległ na próbie wyjaśnienia mechanizmu skrócenia materii. Doszedł do tego, że aby zachować zasadę względności materia musi się skracać, ale nie umiuał tego wyjaśnić, dlaczego tak jest.
Poincare pisał do niego, że natura nie może robić nam takiego prezentu i wyciągać" coup de pouce " ( pomocnej ręki), aby ukryć sposób, w jaki naprawdę działają zjawiska.

No, ale obecnie wiemy, dlaczego tak jest.
qwery (2864 punktów)
>>>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>>>A ciemną materie już wykryto?
>>Nic nie wykryto: ciemnej materii, energii, ani nawet ekspansji!
>>Big Bang to kit przemycony wprost z epoki średniowiecza.
>>i prawdopodobnie to robota kleru - zgadzasz się MaxGolonka?
>>A Lorentz do śmierci pracował w swojej teorii eteru... chyba do 1930r, czyli pół wieku po STW, które uznał jako marny skecz maturzysty.
>>Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.
>Zdaje się, że Lorentz całkowicie poległ na próbie wyjaśnienia mechanizmu skrócenia materii. Doszedł do tego, że aby zachować zasadę względności materia musi się skracać, ale nie umiuał tego wyjaśnić, dlaczego tak jest.
>Poincare pisał do niego, że natura nie może robić nam takiego prezentu i wyciągać" coup de pouce " ( pomocnej ręki), aby ukryć sposób, w jaki naprawdę działają zjawiska.
>No, ale obecnie wiemy, dlaczego tak jest.

Ja nie wiem, podejrzewam jedynie ze to jakas prosta geometria dla cial w ruchu w osrodku z ktorego sa zbudowane. Jednak i tak uwazam wersje ze natura jest taka jakas dziwna za jdynie prawdopodobna naprzeciw twierdzeniu że jednoczesnosć moze byc wzgledna a w tym celu nalezy ciagle synchronizowac zegareczki. Toz pzeciez az sie zuca w oczy powod tego wariactwa, epatowanie mistycyzmem i nimb geniusza.
alsor (3283 punktów)
>>>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>>>A ciemną materie już wykryto?
>>Nic nie wykryto: ciemnej materii, energii, ani nawet ekspansji!
>>Big Bang to kit przemycony wprost z epoki średniowiecza.
>>i prawdopodobnie to robota kleru - zgadzasz się MaxGolonka?
>>A Lorentz do śmierci pracował w swojej teorii eteru... chyba do 1930r, czyli pół wieku po STW, które uznał jako marny skecz maturzysty.
>>Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.
>Zdaje się, że Lorentz całkowicie poległ na próbie wyjaśnienia mechanizmu skrócenia materii. Doszedł do tego, że aby zachować zasadę względności materia musi się skracać, ale nie umiuał tego wyjaśnić, dlaczego tak jest.
>Poincare pisał do niego, że natura nie może robić nam takiego prezentu i wyciągać" coup de pouce " ( pomocnej ręki), aby ukryć sposób, w jaki naprawdę działają zjawiska.
>No, ale obecnie wiemy, dlaczego tak jest.

Natura jest tak strasznie sprytna, że przestrzeń musi być izotropowa
aby działanie procesów było zachowane po zmianie prędkości.

Włączamy pralkę, czy dowolną maszynę, i ona działa poprawnie;
a teraz wsadzamy w pociąg i jedziemy - no i tu już ma nie działać?

I tyle w tym wielkiej tajemnicy.

Gdyby nie było tej kontrakcji, wówczas np. ołówek trzymany w ręce,
zmieniałby długość (byłoby to widoczne) podczas obracania, co byłoby raczej mało praktyczne.

Zegary zwalniają bo c_średnia = c/gamma,
a tu wszelkie procesy są oparte na komunikacji za pomocą fal em, czyli to c - efektywne determinuje szybkość procesów, a nie jakiś czas geometryczny.

Zresztą to jest zapisane w tr. Lorentza...

...
Pozostaje sprawa jednorodności przestrzeń.
Przestrzeń niejednorodna generuje przyspieszenia po prostu - stąd np, grawitacja,
co akurat Einstein dobrze wyczuł, no ale spartolił sprawę, bo STW jest konwencją pomiarową a nie żadną fizyką, a ten kit - z c=const itd. wszedł także w OTW.
Pawel077 (1855 punktów)
>STW jest konwencją pomiarową

Ale to samo można powiedzieć o teorii eteru Lorentza. Wolisz tę konwencję to sobie ją stosuj - to kwestia wyboru. Do mnie bardziej trafia STW - jest według mnie wygodniejsza.
qwery (2864 punktów)
>>STW jest konwencją pomiarową
>Ale to samo można powiedzieć o teorii eteru Lorentza. Wolisz tę konwencję to sobie ją stosuj - to kwestia wyboru. Do mnie bardziej trafia STW - jest według mnie wygodniejsza.
>

Teoria Lorentza nie używa pojeć niezgodnie z ich pierwotnym znaczeniem, nie wprowadza chaosu pojeciowego, wspaniale daje wyobrazenie o tym jak to jest, a STW faktycznie wydaje sie wygodniejsza, powinna jednak zmienic aparat pojeciowy i bedać objasnianna nie probowac udawać ze mowi jak jest.
alsor (3283 punktów)
>>STW jest konwencją pomiarową
>Ale to samo można powiedzieć o teorii eteru Lorentza.

Nie. Teoria Eteru Lorentza to nadal klasyka - tam nie ma żadnych nowych pojęć, aksjomatów, itd.

> Wolisz tę konwencję to sobie ją stosuj - to kwestia wyboru. Do mnie bardziej trafia STW - jest według mnie wygodniejsza.

Tak. STW jest prostsza, bo to jest model użytkowy, a nie żadna teoria.
Cele obu są diametralnie różne...

no można nawet powiedzieć: stąd tam ten 'specjal' w nazwie: Special Relativity.
OTW jako General... a to już przesada.
Pawel077 (1855 punktów)
>Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.

Ale "eter" Einsteina, to nie jest to samo, co eter Lorentza. U Einsteina eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia.
qwery (2864 punktów)
>>Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.
>Ale "eter" Einsteina, to nie jest to samo, co eter Lorentza. U Einsteina eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia.

Eter tworzy UUO dla danego uniwersum.
alsor (3283 punktów)
>>Zresztą finalnie nawet sam Einstein powrócił do eteru.
>Ale "eter" Einsteina, to nie jest to samo, co eter Lorentza. U Einsteina eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia.

Zawsze był.

W pamiętnikach, czy innych papierach Einsteina,
znaleziono nawet takie fajne zdanie, którego sens był taki:

wszystkich w ciula zrobiłem...

Eter jest ukryty w OTW, po prostu, tyle że trochę ciulowo...

Tensory, bajery.. itd. przecież to jest klasyczna mechanika płynów w istocie, a nie żadna nowa geometria.

A finalne otwarcie pisał: empty space is unthinkable... etc.

Bo tak jest! Przestrzeń jest pojęciem abstrakcyjnym - niefizycznym, które funkcjonuje w matematyce i wielu innych dziedzinach.

A co to jest przestrzeń materialna?
Np. słoik z bigosem.
Pawel077 (1855 punktów)
>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>A ciemną materie już wykryto?

To nietrafione porównanie, bo ciemna materia nie jest postulatem, na którym opiera się teoria względności. Z eterem jest inaczej, bo teoria eteru Lorentza bierze sobie eter za fundament, mimo, że sama ta teoria wyklucza jego wykrycie. To nieco kłopotliwe, bo nawet jak eter istnieje, to tak jakby nie istniał, bo sama teoria nie pozwala na jego wykrycie.
qwery (2864 punktów)
>>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>>A ciemną materie już wykryto?
>To nietrafione porównanie,

Zarzucileś eterowi ze jeat niewykrywalny wiec porownanie jest jak najbardziej trafione bo pokazuje ze to ze coś jest niewykrywalne nie oznacza że nie moze istniec, tak wlasnie jak ciemna materia. Obie te rzeczy wydaja sie poprostu logicznie konieczne dla dzisiejszego rozumienia tego co uwazamy za najlepsza na dziś prawde.

>bo ciemna materia nie jest postulatem, na którym opiera się teoria względności.

j.w.

>Z eterem jest inaczej, bo teoria eteru Lorentza bierze sobie eter za fundament, mimo, że sama ta teoria wyklucza jego wykrycie. To nieco kłopotliwe, bo nawet jak eter istnieje, to tak jakby nie istniał, bo sama teoria nie pozwala na jego wykrycie.

Co z tego? Jest poprostu logicznie konieczny do istnienia fal e-m (bo ci by bylo ich osrodkiem?) i materi ktora przeciez jest z nich zbudowana.

Powtorze - tu idzie o jezyk! Nie mozemy mowić o wzglednosci absolutnej jednoczesnosci, wlasnie dlatego że pojecie >jednoczesnosć< bylo rozumiane zawsze jako absolutne a nie wzgledne.
Pawel077 (1855 punktów)
>Zarzucileś eterowi ze jeat niewykrywalny wiec porownanie jest jak najbardziej trafione bo pokazuje ze to ze coś jest niewykrywalne nie oznacza że nie moze istniec, tak wlasnie jak ciemna materia.

Ale ciemna materia nie jest fundamentalnie niewykrywalna - kiedyś może ją wykryjemy, albo okaże się, że efekty grawitacyjne, które dzisiaj przypisujemy czemuś, co roboczo nazwaliśmy ciemną materią, wynikają z czegoś zupełnie innego.

>Obie te rzeczy wydaja sie poprostu logicznie konieczne dla dzisiejszego rozumienia tego co uwazamy za najlepsza na dziś prawde.

Eter nie jest logicznie konieczny. To element pewnego modelu. Inny model (STW) nie potrzebuje eteru i nie jest przez to mniej logiczny.

>Co z tego? Jest poprostu logicznie konieczny do istnienia fal e-m (bo ci by bylo ich osrodkiem?)

A skąd u ciebie ta pewność, że fale elektromagnetyczne potrzebują ośrodka? Fala elektromagnetyczne nie jest falą mechaniczną. A nawet gdyby potrzebowała ośrodka, to przecież ten ośrodek (eter) nie musi być wcale nieruchomy.

Einstein pisał o tym tak:
"Ze względu na mechaniczną naturę eteru Lorentza, można o nim powiedzieć, nieco humorystycznie, że jego nieruchomość jest jedyną cechą, której H. A. Lorentz go nie pozbawił. Można dodać, że całkowita zmiana w koncepcji eteru, jaką przyniosła szczególna teoria względności, zawiera się w odżegnaniu od jego ostatniej mechanicznej właściwości, czyli nieruchomości. (...) Bardziej ostrożna refleksja uczy nas jednak, że szczególna teoria względności nie zmusza nas do zaprzeczenia istnienia eteru. Możemy założyć jego istnienie, musimy jedynie zrezygnować z przypisywania mu zdefiniowanego stanu ruchu, czyli musimy poprzez abstrakcję trzymać się z dala od jego ostatniej mechanicznej właściwości, którą pozostawił Lorentz."
qwery (2864 punktów)
>>Zarzucileś eterowi ze jeat niewykrywalny wiec porownanie jest jak najbardziej trafione bo pokazuje ze to ze coś jest niewykrywalne nie oznacza że nie moze istniec, tak wlasnie jak ciemna materia.
>Ale ciemna materia nie jest fundamentalnie niewykrywalna - kiedyś może ją wykryjemy, albo okaże się, że efekty grawitacyjne, które dzisiaj przypisujemy czemuś, co roboczo nazwaliśmy ciemną materią, wynikają z czegoś zupełnie innego.

Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?

>>Obie te rzeczy wydaja sie poprostu logicznie konieczne dla dzisiejszego rozumienia tego co uwazamy za najlepsza na dziś prawde.
>Eter nie jest logicznie konieczny. To element pewnego modelu. Inny model (STW) nie potrzebuje eteru i nie jest przez to mniej logiczny.

j.w. dodatkowo konieczny jest i UUO, tak jak jest konieczne zero miedzy 1 a -1.

>>Co z tego? Jest poprostu logicznie konieczny do istnienia fal e-m (bo ci by bylo ich osrodkiem?)
>A skąd u ciebie ta pewność, że fale elektromagnetyczne potrzebują ośrodka? Fala elektromagnetyczne nie jest falą mechaniczną. A nawet gdyby potrzebowała ośrodka, to przecież ten ośrodek (eter) nie musi być wcale nieruchomy.

Jak sobie wyobrażasz fale bez jej osrodka? Wydaje mi sie tez że eter nie musi być nieruchomy, moglby dawać wowczas jakieś efekty typu jego "wleczenie" ale zdaje sie tego niestwierdzono.
Wyobrazam sobie calosć jako eter w ktorem rozchodza sie drgania. Drgania te tworza fale e-m, jak i gdy przyjmuja szczegolna postac (wirow jakis?) i materie. Niestety problemem jest wowczas jak jest zbudowany ten eter? Czyzby był już niepodzielny?
Pawel077 (1855 punktów)
>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?

Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
qwery (2864 punktów)
>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>

To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.
Pawel077 (1855 punktów)
>>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>>
>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.

Fala elektromagnetyczna nie jest falą mechaniczną (taką jak np. fala w wodzie lub w powietrzu). To, że coś się tak samo nazywa (fala), nie znaczy, że ma takie same właściwości.
qwery (2864 punktów)
>>>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>>>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>>>
>>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.
>Fala elektromagnetyczna nie jest falą mechaniczną (taką jak np. fala w wodzie lub w powietrzu). To, że coś się tak samo nazywa (fala), nie znaczy, że ma takie same właściwości.

Skąd wiadomo ze nie jest falą mechaniczna czy paramechaniczna (para-bo osrodek bardziej podstawowy). Przeciez fale e-m mają wlasciwosci zblizone do zwyklych fal, czestotliwosci itd.
konradsadlik (308 punktów)
>>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>>
>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.

Wystarczy zamienić słowo eter na słowo przestrzeń.

Chyba nikt nie kwestionuje istnienia przestrzeni? Materia i wszelkie oddziaływania to właśnie efekt drgania samej przestrzeni.

Zresztą fizyka kwantowa (którą równie dobrze można nazwać falową) w zdroworozsądkowej interpretacji również musi się opierać na drganiach samej przestrzeni (funkcja falowa).
qwery (2864 punktów)
>>>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>>>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>>>
>>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.
>Wystarczy zamienić słowo eter na słowo przestrzeń.
>Chyba nikt nie kwestionuje istnienia przestrzeni? Materia i wszelkie oddziaływania to właśnie efekt drgania samej przestrzeni.
>Zresztą fizyka kwantowa (którą równie dobrze można nazwać falową) w zdroworozsądkowej interpretacji również musi się opierać na drganiach samej przestrzeni (funkcja falowa).

No nie dokonca można tak zrobić. Moża bowiem sobie wyobrazic przestrzen jako calkowita nicość, rownież bez eteru, w ktorej takie grudy eteru by sobie pomykaly z prawa na lewo i odwrotnie
konradsadlik (308 punktów)
>No nie dokonca można tak zrobić. Moża bowiem sobie wyobrazic przestrzen jako calkowita nicość, rownież bez eteru, w ktorej takie grudy eteru by sobie pomykaly z prawa na lewo i odwrotnie

No właśnie przez takie pomysły fizycy pozbyli się TL na rzecz wręcz fantastycznych pomysłów rodem z STW (czterowymiarowa nieuklidesowa czasoprzestrzeń Minkowskiego).

Tymczasem przestrzeń nie może być pusta, bo to ona jest ośrodkiem w którym rozchodzą się fale materii. Wtedy z samego założenia żadna brzytwa Ockhama nie jest w stanie się jej pozbyć.

Poza tym jest kilka powodów dla których należy przypuszczać, że sama przestrzeń jako ośrodek fal tworzących materię wraz z oddziaływaniami nie ma już żadnej wewnętrznej struktury.
qwery (2864 punktów)
>>No nie dokonca można tak zrobić. Moża bowiem sobie wyobrazic przestrzen jako calkowita nicość, rownież bez eteru, w ktorej takie grudy eteru by sobie pomykaly z prawa na lewo i odwrotnie
>No właśnie przez takie pomysły fizycy pozbyli się TL na rzecz wręcz fantastycznych pomysłów rodem z STW (czterowymiarowa nieuklidesowa czasoprzestrzeń Minkowskiego).

Przez "takie" nie oznacza przeciez ze przez "taki". Nie sadze by mozna bylo wrzucać do jednego worka idee mozliwosci poruszajacych sie w pustej przestrzeni grod eteru z matematycznymi tworami (tak to przynajmniej jakos nazwal tu ebvalaim jesli dobrze pamietam, czy jakoś tak, w sumie wiec to juz nie wiem jaki do tego maja stosunek w głównym nurcie, czy to istnieje czy jest matematycznym tworem)

>Tymczasem przestrzeń nie może być pusta, bo to ona jest ośrodkiem w którym rozchodzą się fale materii.

Niewiadomo, moze rozchodzic sie w przestrzeni pod warunkiem ze ta jest wypelniona eterem.

> Wtedy z samego założenia żadna brzytwa Ockhama nie jest w stanie się jej pozbyć.

Idei przestrzeni nie idzie sie pozbyc, pytanie czy ona jest tozsama z eterem? Jako ze jak pisalem moge sobie wyobrazic te rzeczy osobno to bede je traktowal jako osobne byty.

>Poza tym jest kilka powodów dla których należy przypuszczać, że sama przestrzeń jako ośrodek fal tworzących materię wraz z oddziaływaniami nie ma już żadnej wewnętrznej struktury.

Jakie? Przyznam ze mam z tym duzy problem. Czym może być coś co nie ma wewnetrznej struktury, a z drugiej strony, jak moze istnieć nieskończona złożonośc?
alsor (3283 punktów)
>>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>>
>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.

Dlatego Einstein wynalazł fotony: to są takie cząstki światła, czyli wg tego modelu światło nie jest falą, a jedynie strumieniem cząstek.

Co zresztą zerżnął o Newtona.

Wtedy faktycznie masz: c' = c, zamiast c-v bo względem źródła, czyli dokładnie to co STW 'sugeruje'.
Potem pojszły te fajne statystyki gazu fotonowego... bosego, itd. haha!
qwery (2864 punktów)
>>>>Eter juz jest wykryty, w czym niby rozchodzą sie fale e-m? Widziales fale bez ośrodka? Co niby faluje?
>>>Taa. Bóg też istnieje. Bo skąd niby wziął się świat?
>>>
>>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.
>Dlatego Einstein wynalazł fotony: to są takie cząstki światła, czyli wg tego modelu światło nie jest falą, a jedynie strumieniem cząstek.

No ale co wowczas z prązkami przynpuszczaniu pojedynczych fotonow w doswiadczeniu z dwoma szczelinami?

>Co zresztą zerżnął o Newtona.

j.w.

>Wtedy faktycznie masz: c' = c, zamiast c-v bo względem źródła, czyli dokładnie to co STW 'sugeruje'.

dlaczego w takim wypadku mialo by tak byc?

>Potem pojszły te fajne statystyki gazu fotonowego... bosego, itd. haha!

no, na to to juz wogole zakrotki jestem.
alsor (3283 punktów)
>>>To naprawde jest proste pytanie. Czy widziales fale bez osrodka? Przecież z samej definicji fali wynika koniecznosc osrodka w ktorym nastepuje falowanie.
>>Dlatego Einstein wynalazł fotony: to są takie cząstki światła, czyli wg tego modelu światło nie jest falą, a jedynie strumieniem cząstek.
>No ale co wowczas z prązkami przynpuszczaniu pojedynczych fotonow w doswiadczeniu z dwoma szczelinami?

Nie powinno być żadnych prążków, bo bez interferencji tego nie stworzysz.

Dlatego wymyślono ten tzw. dualizm korpuskularno falowy.. był to typowy chwyt brzytwy przez tonącego..

>>Co zresztą zerżnął o Newtona.
>j.w.
>>Wtedy faktycznie masz: c' = c, zamiast c-v bo względem źródła, czyli dokładnie to co STW 'sugeruje'.
>dlaczego w takim wypadku mialo by tak byc?

Przecież to jest Galileusz:
gdy jedziesz w pociągu i grasz tam np. w bilard,
wtedy te kulu latają zwyczajnie, względem stołu:
bila po uderzeniu zasuwa ze swoją zwyczajną prędkością: u,
dopiero z ulicy widać że to lata u' = u-v.

a światło ma odwrotnie: ono biegnie tylko na ulicy z pr. c, zatem w pociągu (Einsteina): c' = c-v.

Przeczytaj akapit History:
en.wikipedia.org/wiki/Arago_spot
alsor (3283 punktów)
>>>Ale sam Lorentz ją odrzucił na rzecz STW, która daje takie same przewidywania, a nie wymaga postulowania kłopotliwego (bo niewykrywalnego) eteru.
>>A ciemną materie już wykryto?
>To nietrafione porównanie, bo ciemna materia nie jest postulatem, na którym opiera się teoria względności. Z eterem jest inaczej, bo teoria eteru Lorentza bierze sobie eter za fundament, mimo, że sama ta teoria wyklucza jego wykrycie. To nieco kłopotliwe, bo nawet jak eter istnieje, to tak jakby nie istniał, bo sama teoria nie pozwala na jego wykrycie.

Przecież są dowody istnienia Eteru: materia istnieje.

Wątpisz w to?

'Wątpię więc jestem', powiedział fizyk relatywista i zniknął. hahaha!
alsor (3283 punktów)
Muszę zaprotestować.
Wasze pomysły z nieskończoną prędkością światła, w celu uzyskania jakiejś tam natychmiastowej komunikacji, są kompletnie poronione!

Gdyby c = oo, wówczas nic by nie mogło istnieć.

t = const = 0 jest marnym postulatem.

t-start = t-end zawsze... jakie zawsze? przecież tu nie ma czasu!

Takiego świata nawet wyobrazić sobie nie można...
a może i można - o tak tak: to byłoby nic po prostu.

Jednoczesność klasyczna polega na tym że t = t' = t'' = t''' = ...,
czyli nie zależy od miejsca po prostu.

t(r=x,y,z,v, ...s,p,q) = bleble - a to jest właśnie TW i BB.

poprawnie tak z tym jest:
t

nie ma nic - żadnej funkcji, to jest nagi parametr!

Podobnie wygląda przestrzeń (ta 3D):
R = (x,y,z)
i to jest koniec - x,y i z są tu też gołymi parametrami... a nie funkcjami.
...

przy okazji mała zagadka: jak wygląda BB?
Universe = (x,y,z, t)*at, chyba jakoś tak... zamiast:

U = (x,y,z, t), zwyczajnie.
Edward Robak* (2152 punktów)
>Muszę zaprotestować.
>Wasze pomysły z nieskończoną prędkością światła, w celu uzyskania jakiejś tam natychmiastowej komunikacji, są kompletnie poronione!

Eksperyment myślowy
Eksperyment myślowy (od niemieckiego pojęcia Gedankenexperiment, użytego po raz pierwszy przez Hansa Christiana Ørsteda) w najszerszym znaczeniu jest użyciem hipotetycznego scenariusza w celu ułatwienia zrozumienia pewnych rzeczy, zjawisk.
... przykładowo w twierdzeniu o nieskończonej liczbie małp hipotetycznie można przeprowadzić eksperyment z małpami, jednak praktycznie jest to niemożliwe (potrzebna jest nieskończenie wielka liczba małp i maszyn do pisania lub nieskończenie wiele czasu).
Słynne eksperymenty myślowe
Fizyka Eksperymenty myślowe w fizyce to m.in.:
● Paradoks bliźniąt (szczególna teoria względności)
● Paradoks EPR (mechanika kwantowa)
● Kot Schrödingera (mechanika kwantowa)
● Paradoks dwóch kondensatorów (teoria obwodów)
Matematyka
● Paradoks Hilberta (teoria mnogości)
Filozofia W filozofii bardzo często stosuje się eksperymenty myślowe:
● Paradoksy Zenona z Elei
● Statek Tezeusza
● Teleportacja (metafizyka)
● Dylemat więźnia
● Mózg w naczyniu (epistemologia, filozofia umysłu)
● Chiński pokój (filozofia umysłu, sztuczna inteligencja, kognitywistyka)
● Dylemat wagonika (także dylemat zwrotnicy) (etyka)
Różne
● Paradoks kota z kromką posmarowaną masłem
powyższe to cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_myślowy

W eksperymencie myślowym można wywołać nieskończoną liczbę małp i można wymusić nieskończoną prędkość. Praktycznie to mało prawdopodobne, ale w myślach można wszystko:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886468
www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886515
www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886686
www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886654
alsor (3283 punktów)
>>Muszę zaprotestować.
>>Wasze pomysły z nieskończoną prędkością światła, w celu uzyskania jakiejś tam natychmiastowej komunikacji, są kompletnie poronione!
>Eksperyment myślowy
>Eksperyment myślowy (od niemieckiego pojęcia Gedankenexperiment, użytego po raz pierwszy przez Hansa Christiana Ørsteda) w najszerszym znaczeniu jest użyciem hipotetycznego scenariusza w celu ułatwienia zrozumienia pewnych rzeczy, zjawisk.
>... przykładowo w twierdzeniu o nieskończonej liczbie małp hipotetycznie można przeprowadzić eksperyment z małpami, jednak praktycznie jest to niemożliwe (potrzebna jest nieskończenie wielka liczba małp i maszyn do pisania lub nieskończenie wiele czasu).
>Słynne eksperymenty myślowe
>Fizyka Eksperymenty myślowe w fizyce to m.in.:
> ● Paradoks bliźniąt (szczególna teoria względności)
> ● Paradoks EPR (mechanika kwantowa)
> ● Kot Schrödingera (mechanika kwantowa)
> ● Paradoks dwóch kondensatorów (teoria obwodów)
>Matematyka
> ● Paradoks Hilberta (teoria mnogości)
>Filozofia W filozofii bardzo często stosuje się eksperymenty myślowe:
> ● Paradoksy Zenona z Elei
> ● Statek Tezeusza
> ● Teleportacja (metafizyka)
> ● Dylemat więźnia
> ● Mózg w naczyniu (epistemologia, filozofia umysłu)
> ● Chiński pokój (filozofia umysłu, sztuczna inteligencja, kognitywistyka)
> ● Dylemat wagonika (także dylemat zwrotnicy) (etyka)
>Różne
> ● Paradoks kota z kromką posmarowaną masłem
>powyższe to cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_myślowy
>W eksperymencie myślowym można wywołać nieskończoną liczbę małp i można wymusić nieskończoną prędkość. Praktycznie to mało prawdopodobne, ale w myślach można wszystko:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886468
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886515
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886686
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886654

Wszystko to dawno zostało rozwiązane.

Wasz gedanken też - właśnie podałem rozwiązanie.

Chyba muszę stworzyć stronkę dla dzieci, pt.:
RWP: Rozwiązania Wszystkich Paradoksów.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>>Muszę zaprotestować.
>>>Wasze pomysły z nieskończoną prędkością światła, w celu uzyskania jakiejś tam natychmiastowej komunikacji, są kompletnie poronione!

>>[...]
>>powyższe to cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_myślowy
>>W eksperymencie myślowym można wywołać nieskończoną liczbę małp i można wymusić nieskończoną prędkość. Praktycznie to mało prawdopodobne, ale w myślach można wszystko:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886468
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886515
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886686
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886654

>Wszystko to dawno zostało rozwiązane.
>Wasz gedanken też - właśnie podałem rozwiązanie.
>Chyba muszę stworzyć stronkę dla dzieci, pt.:
>RWP: Rozwiązania Wszystkich Paradoksów.

Ten cytat z Wikipedii przytoczyłem po to, by pokazać, że nie ma co się bać Eksperymentów myślowych, bo spełniają pożyteczną rolę dowodów logicznych:
A-------t--------B
Gdy t(AB) dąży do ZERA, to v(AB) dąży do nieskończoności.
Nie uznaje pan nieskończoności? hehe to proszę przezwać ją słowem "kompletnie poroniony pomysł" i zapomnieć o logarytmach naturalnych, liczbie PI, całkach i różniczkach.
alsor (3283 punktów)
>>>>Muszę zaprotestować.
>>>>Wasze pomysły z nieskończoną prędkością światła, w celu uzyskania jakiejś tam natychmiastowej komunikacji, są kompletnie poronione!
>>>[...]
>>>powyższe to cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_myślowy
>>>W eksperymencie myślowym można wywołać nieskończoną liczbę małp i można wymusić nieskończoną prędkość. Praktycznie to mało prawdopodobne, ale w myślach można wszystko:
>>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886468
>>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886515
>>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886686
>>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w886654
>>Wszystko to dawno zostało rozwiązane.
>>Wasz gedanken też - właśnie podałem rozwiązanie.
>>Chyba muszę stworzyć stronkę dla dzieci, pt.:
>>RWP: Rozwiązania Wszystkich Paradoksów.
>Ten cytat z Wikipedii przytoczyłem po to, by pokazać, że nie ma co się bać Eksperymentów myślowych, bo spełniają pożyteczną rolę dowodów logicznych:
>A-------t--------B
>Gdy t(AB) dąży do ZERA, to v(AB) dąży do nieskończoności.
>Nie uznaje pan nieskończoności? hehe to proszę przezwać ją słowem "kompletnie poroniony pomysł" i zapomnieć o logarytmach naturalnych, liczbie PI, całkach i różniczkach.

Dzieciom nie wolno nawet dotykać nieskończoności...
bo wtedy świat się skończy.
qwery (2864 punktów)
>Muszę zaprotestować.
>Wasze pomysły z nieskończoną prędkością światła, w celu uzyskania jakiejś tam natychmiastowej komunikacji, są kompletnie poronione!
>Gdyby c = oo, wówczas nic by nie mogło istnieć.
>t = const = 0 jest marnym postulatem.
>t-start = t-end zawsze... jakie zawsze? przecież tu nie ma czasu!
>Takiego świata nawet wyobrazić sobie nie można...
>a może i można - o tak tak: to byłoby nic po prostu.
>Jednoczesność klasyczna polega na tym że t = t' = t'' = t''' = ...,
>czyli nie zależy od miejsca po prostu.
>t(r=x,y,z,v, ...s,p,q) = bleble - a to jest właśnie TW i BB.
>poprawnie tak z tym jest:
>t
>nie ma nic - żadnej funkcji, to jest nagi parametr!
>Podobnie wygląda przestrzeń (ta 3D):
>R = (x,y,z)
>i to jest koniec - x,y i z są tu też gołymi parametrami... a nie funkcjami.
>...
>przy okazji mała zagadka: jak wygląda BB?
>Universe = (x,y,z, t)*at, chyba jakoś tak... zamiast:
>U = (x,y,z, t), zwyczajnie.
>

Nie czepiaj sie, przecież nikt nie twierdzi ze to mozliwe, ale to ciekawe ze sadzisz ze nie, nieskonczonosc to wogole jakiaolwiek jest chyba niemozliwa, jednak ciekawe by bylo gdyby bylo cos szybszego niz swiatlo. Nielokalnosc z kwantow robila nadzieje. Oczywiscie to nie wyjdzie, wyjdzie prawa i lewa rękawiczka.
alsor (3283 punktów)
> Nie czepiaj sie, przecież nikt nie twierdzi ze to mozliwe, ale to ciekawe ze sadzisz ze nie, nieskonczonosc to wogole jakiaolwiek jest chyba niemozliwa, jednak ciekawe by bylo gdyby bylo cos szybszego niz swiatlo. Nielokalnosc z kwantow robila nadzieje. Oczywiscie to nie wyjdzie, wyjdzie prawa i lewa rękawiczka.

Nie, to jest głupie a nie ciekawe, znaczy c = oo.

Sama sprawa komunikacji szybszej od c - raczej nie ma szans,
bo... nic takiego nie zauważono od tysięcy lat!

Nie ma żadnej nielokalności w QM - to jest tylko kit propagandowy, ewentualnie wiara amatorów analogiczna do tego c = const...
zresztą rozwiązanie EPR dawno podałem - w ramach czystej klasyki.
..............

what is very fast in this world?:

www.youtube.com/watch?v=1A-aGGXd6BM

Destiny only.
konradsadlik (308 punktów)
>Opiszę tylko z lekka na czym polegają metody badań i weryfikacji w ramach 'teorii'
>relatywistycznych.
>1. siada facet i mierzy prędkość światła,
>no i zawsze uzyskuje: c = 300 tys. km/s
>tu jest coś o tym wybitnym... schorzeniu:
>www.youtube.com/watch?v=PeIprWcETD8
>2. drugi facet siada i mierzy obwód okręgu o promieniu r=1m,
>no i on zawsze uzyskuje L = 6m
>Obaj są bardzo szczęśliwi ze swoich wyjątkowych odkryć naukowych.
>i to tyle na ten temat.
>Potem pogadamy o odkryciach... np. medycyny relatywistycznej - może być?:
>preludium: jak nie umrzem to żyć będziem.
>
>

Ja bym dał inne porównanie.

Wszedł iluzjonista na scenę i przeciął tarczą swoją asystentkę, następnie rozsunął połówki.

Na tej podstawie naiwni widzowie stworzyli swoją teorię jak to możliwe, że dwie połówki asystentki nadal żyją - według nich wszelkie połączenia, nerwy, kości, naczynia krwionośne itd. musiały wygiąć się niewidocznego 4-tego pseudo wymiaru i dodatkowo obrócić w czasie.

Nie rozumieli, że to tylko iluzja.

Tak samo jest z STW. Fizycy nie zrozumieli prawdziwego sensu transformacji Lorentza, a iluzję, że jednokierunkowa prędkość światła zawsze wynosi c potraktowali serio.

Na tej podstawie stworzyli teorię, która byłaby niemożliwa w 3 wymiarowej przestrzeni, a względność jednoczesności to konieczny wymóg - wszak w 4 wymiarowej psudoprzestrzeni Minkowskiego - wszystko jest możliwe. Jak czegoś nie rozumiemy to stwórzmy n-wymiarową przestrzeń na miarę naszych potrzeb i wszystko będzie jasne .

Tymczasem zasadę względności do się wytłumaczyć klasyczną mechaniką podobnie jak iluzję z przecinaniem piłą, ale trzeba ruszyć głową.

Są też tacy, którzy to rozumieją, ale wolą żyć w świecie tłumaczonym n-wymiarową "magią".
20-08-2022 14:32 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>Opiszę tylko z lekka na czym polegają metody badań i weryfikacji w ramach 'teorii'
>>relatywistycznych.
>>1. siada facet i mierzy prędkość światła,
>>no i zawsze uzyskuje: c = 300 tys. km/s
>>tu jest coś o tym wybitnym... schorzeniu:
>>www.youtube.com/watch?v=PeIprWcETD8
>>2. drugi facet siada i mierzy obwód okręgu o promieniu r=1m,
>>no i on zawsze uzyskuje L = 6m
>>Obaj są bardzo szczęśliwi ze swoich wyjątkowych odkryć naukowych.
>>i to tyle na ten temat.
>>Potem pogadamy o odkryciach... np. medycyny relatywistycznej - może być?:
>>preludium: jak nie umrzem to żyć będziem.
>>
>>
>Ja bym dał inne porównanie.
>Wszedł iluzjonista na scenę i przeciął tarczą swoją asystentkę, następnie rozsunął połówki.
>Na tej podstawie naiwni widzowie stworzyli swoją teorię jak to możliwe, że dwie połówki asystentki nadal żyją - według nich wszelkie połączenia, nerwy, kości, naczynia krwionośne itd. musiały wygiąć się niewidocznego 4-tego pseudo wymiaru i dodatkowo obrócić w czasie.
>Nie rozumieli, że to tylko iluzja.
>Tak samo jest z STW. Fizycy nie zrozumieli prawdziwego sensu transformacji Lorentza, a iluzję, że jednokierunkowa prędkość światła zawsze wynosi c potraktowali serio.
>Na tej podstawie stworzyli teorię, która byłaby niemożliwa w 3 wymiarowej przestrzeni, a względność jednoczesności to konieczny wymóg - wszak w 4 wymiarowej psudoprzestrzeni Minkowskiego - wszystko jest możliwe. Jak czegoś nie rozumiemy to stwórzmy n-wymiarową przestrzeń na miarę naszych potrzeb i wszystko będzie jasne .
>Tymczasem zasadę względności do się wytłumaczyć klasyczną mechaniką podobnie jak iluzję z przecinaniem piłą, ale trzeba ruszyć głową.
>Są też tacy, którzy to rozumieją, ale wolą żyć w świecie tłumaczonym n-wymiarową "magią".

Ja nawet gdy całkiem nagi gram w pokera... nadal wyciągam asa z rękawa - niekiedy tego piątego!
qwery (2864 punktów)
>>Opiszę tylko z lekka na czym polegają metody badań i weryfikacji w ramach 'teorii'
>>relatywistycznych.
>>1. siada facet i mierzy prędkość światła,
>>no i zawsze uzyskuje: c = 300 tys. km/s
>>tu jest coś o tym wybitnym... schorzeniu:
>>www.youtube.com/watch?v=PeIprWcETD8
>>2. drugi facet siada i mierzy obwód okręgu o promieniu r=1m,
>>no i on zawsze uzyskuje L = 6m
>>Obaj są bardzo szczęśliwi ze swoich wyjątkowych odkryć naukowych.
>>i to tyle na ten temat.
>>Potem pogadamy o odkryciach... np. medycyny relatywistycznej - może być?:
>>preludium: jak nie umrzem to żyć będziem.
>>
>>
>Ja bym dał inne porównanie.
>Wszedł iluzjonista na scenę i przeciął tarczą swoją asystentkę, następnie rozsunął połówki.
>Na tej podstawie naiwni widzowie stworzyli swoją teorię jak to możliwe, że dwie połówki asystentki nadal żyją - według nich wszelkie połączenia, nerwy, kości, naczynia krwionośne itd. musiały wygiąć się niewidocznego 4-tego pseudo wymiaru i dodatkowo obrócić w czasie.
>Nie rozumieli, że to tylko iluzja.
>Tak samo jest z STW. Fizycy nie zrozumieli prawdziwego sensu transformacji Lorentza, a iluzję, że jednokierunkowa prędkość światła zawsze wynosi c potraktowali serio.
>Na tej podstawie stworzyli teorię, która byłaby niemożliwa w 3 wymiarowej przestrzeni, a względność jednoczesności to konieczny wymóg - wszak w 4 wymiarowej psudoprzestrzeni Minkowskiego - wszystko jest możliwe. Jak czegoś nie rozumiemy to stwórzmy n-wymiarową przestrzeń na miarę naszych potrzeb i wszystko będzie jasne .
>Tymczasem zasadę względności do się wytłumaczyć klasyczną mechaniką podobnie jak iluzję z przecinaniem piłą, ale trzeba ruszyć głową.
>Są też tacy, którzy to rozumieją, ale wolą żyć w świecie tłumaczonym n-wymiarową "magią".
>

Z tą piłą to naprawde iluzja i trudno dostrzeć na czym to polega, ale z stw i lorenyzem to na pierwszy rzut oka widać o co chodzi. A dlaczego sie tak stalo? Ano chodzilo o slawe, modna wowczas ezoteryke itp. Stw byla ciekawa dla wyobraźni a kontrakcje lorentza banalne. Ludzie chcieli bajek, jak zawsze. Potem z tą nielokalnoscia ktos inny chcial zaszalec i odebrac nieco slawy Ejsztajnowi, i Ajsztajn oczywiscie nie chcaial sie dac, ale i tak przeszlo, po latach. Zamiast przyjać z to jak z rekawiczkami to wymyslali nieweryfikowalne bzdury.
konradsadlik (308 punktów)
Mocno rozbudowała się tu ta dyskusja, a sprawa jest banalnie prosta.

Stoi sobie wagon na stacji, po środku wagonu stoi facet który wysyła sygnał świetlny do przodu i do tyłu wagonu (sygnały te otwierają przednie i tylne drzwi).

Facet dobiera sobie dwóch pomocników, którzy ustawiają się przy drzwiach z dokładanymi zegarkami, następnie notują kiedy otworzyły się drzwi.

Oczywiście wcześniej musieli zsynchronizować swoje zegarki, np. zgodnie z konwencją Einsteina.

Pomocnicy ostatecznie notują w swoich notatkach dokładnie ten sam czas otwarcia drzwi.

Zgodnie z teorią eteru sytuacja będzie tak samo wyglądać z punktu widzenia przelatującego wzdłuż wagonu (od jego tyłu) z prędkością 0,5c supermena.

A co wg STW?

Według STW - w układzie Supermena drzwi nie otworzą się równocześnie - najpierw otworzą się przednie, a potem tylne i STW tak twierdzi mimo, że są przeciwko temu dowody - czas zanotowony przez osoby stojące bezpośrednio przy drzwiach.

A dlaczego według STW zajdzie taki nonsens? Wszystko po to, żeby tylko uratować założenie o jednokierunkowej prędkości światła wynoszącej zawsze c w każdym układzie odniesienia.

To założenie jest z pewnością nadmiarowe i doprowadziło fizykę XXw do największego chyba błędu - eliminacji ośrodka w któym rozchodzą się fale EM czy fale materii, co doprowadziło do dalszych abdurdów w interpretacji kwantówki i jeszcze wielu innych defektów we współczenej fizyce.

Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.
qwery (2864 punktów)
>Mocno rozbudowała się tu ta dyskusja, a sprawa jest banalnie prosta.
>Stoi sobie wagon na stacji, po środku wagonu stoi facet który wysyła sygnał świetlny do przodu i do tyłu wagonu (sygnały te otwierają przednie i tylne drzwi).

Stoi? on jedzie qurede!


>Facet dobiera sobie dwóch pomocników, którzy ustawiają się przy drzwiach z dokładanymi zegarkami, następnie notują kiedy otworzyły się drzwi.
>Oczywiście wcześniej musieli zsynchronizować swoje zegarki, np. zgodnie z konwencją Einsteina.

Wczeniej synchronizują? Ich zegary sa synchronizowane jak oni juz stoja przy drzwiach!

>Pomocnicy ostatecznie notują w swoich notatkach dokładnie ten sam czas otwarcia drzwi.

Tak, dzieki tej pseudosynchronizacji.

>Zgodnie z teorią eteru sytuacja będzie tak samo wyglądać z punktu widzenia przelatującego wzdłuż wagonu (od jego tyłu) z prędkością 0,5c supermena.

Acha, inna wersja, wagon stoi, przyzwyczailem sie ze wagon jedzie a supermen na peronie. Faktycznie tez moze jesli wagon stoi w uuo to superman zobaczy rownootwierajace sie drzwi musze to jeszcze przemysleć

>A co wg STW?
>Według STW - w układzie Supermena drzwi nie otworzą się równocześnie - najpierw otworzą się przednie, a potem tylne i STW tak twierdzi mimo, że są przeciwko temu dowody - czas zanotowony przez osoby stojące bezpośrednio przy drzwiach.
>A dlaczego według STW zajdzie taki nonsens? Wszystko po to, żeby tylko uratować założenie o jednokierunkowej prędkości światła wynoszącej zawsze c w każdym układzie odniesienia.

Rozwaz prosze sytuacje ze to wagon jedzie w uuo a peron stoi.

>To założenie jest z pewnością nadmiarowe i doprowadziło fizykę XXw do największego chyba błędu - eliminacji ośrodka w któym rozchodzą się fale EM czy fale materii, co doprowadziło do dalszych abdurdów w interpretacji kwantówki i jeszcze wielu innych defektów we współczenej fizyce.

Tez jestem tego zdania, nie jestem pewien tylko czy Twoj przyklad jest wlasciwy. Stw rozpatrowalo sytuacje z jadacym wagonem. Tam dochodzi najpierw do wadliwej, skazonej ruchem w uuo synchronizacji, dziki niej czasy na zegarkach pokaza sie te same i obraz powrotny otwartych drzwi bedzie dla pasazera pokazujacy jednoczesność. Na peronie nie zaobserwuje sie tej jednoczesnosci Wg peronu (uuo dla wygody) zegary w wagonie nie zostaly zsynchronizlwanewlasciwie bo przecież przod wagonu uciekal przed synchornizunącym sygnalem.

>Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.
>
konradsadlik (308 punktów)
Dałem przykład z przelatującym supermanem, bo jest on nieco prostszy.

W przypadku poruszającego się wagonu względem uuo masz już do czynienia z poruszająym się rozciągniętym w przestrzeni całym obiektem więc musisz już uwzględnić dodatkowe zjawiska falowe, ale generalnie jest tak jak piszesz.

>Rozwaz prosze sytuacje ze to wagon jedzie w uuo a peron stoi.
Ok. Więżesz uuo z peronem. Wagon porusza się w prawo.

Tak więc w poruszającym się wagonie prędkość światła w przód będzie mniejsza niż do tyłu, tak więc światło najpierw dotrze do drzwi tylnych, a potem do przednich.

Trzeba jednak zauważyć, że informacja o otwarciu drzwi dotrze do pasażera siedzącego w wagonie jednocześnie od drzwi przednich jak i tylnych (zostanie oszukany przez to, że światło z informacją od tylnych drzwi będzie leciec dłużej niż od przednich).

Co więcej, nawet jakby chiał sprawdzić przy pomocy swoich pomocników, stojących przy drzwiach i notujących godziny otwarcia, to jeżeli zsynchronizuje zegary przy pomocy konwencji Einsteina t3=(t1+t2)/2 to przedni zegar w rzeczywistości będzie się późnił, a tylny spieszył co w konsekwencji da niepoprawny wynik jakoby drzwi otworzyły się o tej samej godzinie.

Co więcej pasażer w pociągu będzie oszukiwany w każdy możliwy sposób z powodu kontrakcji wagonu i dylatacji czasu (właściwie to spowonienia wszelkich procesów).

Nie będzie wewnątrz wagonu w stanie wykryć swojego ruchu. Co więcej z powodu zjawisk falowych będzie przekonany, że to na stacji zegary chodzą wolniej i że to stacja uległa kontrakcji.
Na tym właśnie polega zasada względności.

Jednak jest to konsekwencja istnienia eteru, a nie jego braku.
qwery (2864 punktów)
>Dałem przykład z przelatującym supermanem, bo jest on nieco prostszy.
>W przypadku poruszającego się wagonu względem uuo masz już do czynienia z poruszająym się rozciągniętym w przestrzeni całym obiektem więc musisz już uwzględnić dodatkowe zjawiska falowe, ale generalnie jest tak jak piszesz.
>>Rozwaz prosze sytuacje ze to wagon jedzie w uuo a peron stoi.
>Ok. Więżesz uuo z peronem. Wagon porusza się w prawo.
>Tak więc w poruszającym się wagonie prędkość światła w przód będzie mniejsza niż do tyłu, tak więc światło najpierw dotrze do drzwi tylnych, a potem do przednich.
>Trzeba jednak zauważyć, że informacja o otwarciu drzwi dotrze do pasażera siedzącego w wagonie jednocześnie od drzwi przednich jak i tylnych (zostanie oszukany przez to, że światło z informacją od tylnych drzwi będzie leciec dłużej niż od przednich).
>Co więcej, nawet jakby chiał sprawdzić przy pomocy swoich pomocników, stojących przy drzwiach i notujących godziny otwarcia, to jeżeli zsynchronizuje zegary przy pomocy konwencji Einsteina t3=(t1+t2)/2 to przedni zegar w rzeczywistości będzie się późnił, a tylny spieszył co w konsekwencji da niepoprawny wynik jakoby drzwi otworzyły się o tej samej godzinie.
>Co więcej pasażer w pociągu będzie oszukiwany w każdy możliwy sposób z powodu kontrakcji wagonu i dylatacji czasu (właściwie to spowonienia wszelkich procesów).
>Nie będzie wewnątrz wagonu w stanie wykryć swojego ruchu. Co więcej z powodu zjawisk falowych będzie przekonany, że to na stacji zegary chodzą wolniej i że to stacja uległa kontrakcji.
>Na tym właśnie polega zasada względności.
>Jednak jest to konsekwencja istnienia eteru, a nie jego braku.

Wydaje sie ze pelna zgoda.
Pawel077 (1855 punktów)
>Według STW - w układzie Supermena drzwi nie otworzą się równocześnie - najpierw otworzą się przednie, a potem tylne i STW tak twierdzi mimo, że są przeciwko temu dowody - czas zanotowony przez osoby stojące bezpośrednio przy drzwiach.

No to rozważmy sytuację z odwrotnej strony. Superman stoi sobie na peronie, na którym ma rozstawione (w bardzo bliskiej odległości od siebie) zsynchronizowane ze sobą zegary i pomocników (przy każdym zegarze). Jeśli przy jakimś zegarze zachodzi zdarzenie, to pomocnik notuje czas zajścia takiego zdarzenia. Przez peron przejeżdża wagon, w którym zachodzą dwa zdarzenia. Pomocnicy, którzy znajdowali się w miejscu zajścia tych zdarzeń notują czas ich zajścia. Po sprawdzeniu tego co zanotowali okazuje się, że zdarzenia na peronie nie zaszły w tym samym czasie.

I teraz zapiszmy to w sposób, w jaki ty to zapisałeś.

Według STW - w układzie wagonu drzwi otworzą się równocześnie - i STW tak twierdzi mimo, że są przeciwko temu dowody - czas zanotowany przez osoby stojące bezpośrednio przy drzwiach (bo pamiętajmy, że osoby na peronie, które zanotowały czas zajścia tych zdarzeń, też stały bezpośrednio przy drzwiach w chwili ich otwarcia).

No to jak w końcu jest z tymi dowodami, skoro dowody zebrane w jednym układzie przeczą dowodom zebranym w drugim układzie? Jak stwierdzić, które dowody są poprawne, a które nie? Otóż, nie da się tego stwierdzić, a samo stawianie takiego pytania świadczyłoby o niezrozumieniu zasady względności - zasady, która mówi, że wszystkie układy są równoprawne i nie ma sposobu, by stwierdzić wyjątkowość jednego z nich. Jest to najbardziej neutralna zasada jaką można przyjąć za podstawę teorii fizycznej.

>A dlaczego według STW zajdzie taki nonsens?

Dlaczego nonsens? Gdzie tu widzisz jakąś logiczną sprzeczność? To, że coś jest nieintuicyjne, nie oznacza, że jest absurdalne.

>Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.

Zgadza się, spełnia - nie da się wykazać wyższości STW nad TE. Ale TE jest sprzeczna z zasadą względności na najbardziej fundamentalnym poziomie.

Edit:

Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120
24-08-2022 17:12 
 0 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.
> Zgadza się, spełnia - nie da się wykazać wyższości STW nad TE. Ale TE jest sprzeczna z zasadą względności na najbardziej fundamentalnym poziomie.
> Edit:
> Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
> www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120

Aby pokazać, że to kłopot niemały, podam prosty przykład: poruszający się budzik. Dlaczego spóźnia się on dla obserwatora "absolutnie" nieruchomego?

Wytłumaczeniem TE jest, że budzik spłaszcza się zgodnie ze skróceniem Lorentza, a w szczególności balans robi się eliptyczny, być może zmienia swój moment bezwładności i może jeszcze włos zmienia sprężystość w tym zniekształceniu. Chciałbym usłyszeć od zwolennika TE jak wygląda szczegółowy opis dynamiki tak zniekształconego balansu i dokładnego wyliczenia spowolnienia jego okresu drgań, a zatem spóźnienia budzika. I to zarówno dla ruchu wzdłuż, w poprzek, jak i pod dowolnym kątem do osi balansu. O ile mi wiadomo, nikt jeszcze takiego opisu nie podał.

A jak to tłumaczy STW? Prosto: poruszający się budzik w układzie własnym ma niezmienioną dynamikę, wobec czego wystarczy tylko wykonać transformację Lorentza okresu drgań balansu do układu "eteru".
24-08-2022 20:13 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>> Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.
>> Zgadza się, spełnia - nie da się wykazać wyższości STW nad TE. Ale TE jest sprzeczna z zasadą względności na najbardziej fundamentalnym poziomie.
>> Edit:
>> Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
>> www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120
>Aby pokazać, że to kłopot niemały, podam prosty przykład: poruszający się budzik. Dlaczego spóźnia się on dla obserwatora "absolutnie" nieruchomego?
>Wytłumaczeniem TE jest, że budzik spłaszcza się zgodnie ze skróceniem Lorentza, a w szczególności balans robi się eliptyczny, być może zmienia swój moment bezwładności i może jeszcze włos zmienia sprężystość w tym zniekształceniu. Chciałbym usłyszeć od zwolennika TE jak wygląda szczegółowy opis dynamiki tak zniekształconego balansu i dokładnego wyliczenia spowolnienia jego okresu drgań, a zatem spóźnienia budzika. I to zarówno dla ruchu wzdłuż, w poprzek, jak i pod dowolnym kątem do osi balansu. O ile mi wiadomo, nikt jeszcze takiego opisu nie podał.
>A jak to tłumaczy STW? Prosto: poruszający się budzik w układzie własnym ma niezmienioną dynamikę, wobec czego wystarczy tylko wykonać transformację Lorentza okresu drgań balansu do układu "eteru".

Jakieś banały opowiadasz.

1. Wszelkie zegary chodzą cyklicznie, na tym to polega - jasne?
2. wszelkie (cykliczne) procesy są zależne od komunikacji - oddziaływań pomiędzy elementami
3. wszelkie oddziaływania mają prędkość propagacji = c -> to wynika z właściwości Eteru
4. dowolny cykl w ruchu ma długość gamma x większą, bo to jest konsekwencja: c_średnie = c/gamma w ruchu.

cbdu.

Sama kontrakcja ciał jest procesem naturalnym (jak ta teoria ewolucji - dostosowanie do warunków!), bo anizotropia przestrzeni (roboczej) to narzuca.
Nie można funkcjonować normalnie w salonie krzywych luster... o ile sam się nie pokrzywisz.

Przypominam: STW to nie fizyka, lecz jednie wygodna konwencja robocza, ale doraźna - tymczasowa, bo ograniczona.
qwery (2864 punktów)
>>> Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.
>> Zgadza się, spełnia - nie da się wykazać wyższości STW nad TE. Ale TE jest sprzeczna z zasadą względności na najbardziej fundamentalnym poziomie.
>> Edit:
>> Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
>> www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120
>Aby pokazać, że to kłopot niemały, podam prosty przykład: poruszający się budzik. Dlaczego spóźnia się on dla obserwatora "absolutnie" nieruchomego?
>Wytłumaczeniem TE jest, że budzik spłaszcza się zgodnie ze skróceniem Lorentza, a w szczególności balans robi się eliptyczny, być może zmienia swój moment bezwładności i może jeszcze włos zmienia sprężystość w tym zniekształceniu. Chciałbym usłyszeć od zwolennika TE jak wygląda szczegółowy opis dynamiki tak zniekształconego balansu i dokładnego wyliczenia spowolnienia jego okresu drgań, a zatem spóźnienia budzika. I to zarówno dla ruchu wzdłuż, w poprzek, jak i pod dowolnym kątem do osi balansu. O ile mi wiadomo, nikt jeszcze takiego opisu nie podał.
>A jak to tłumaczy STW? Prosto:


A najprosciej to mogly by to tlumaczyc jakies mity gdyby slyszano w czasach kiedy modne bylo ich tworzenie o takich problemach.
alsor (3283 punktów)
>Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120

Koniowi to powiedz.

Odwrotnie jest: ta względna jednoczesność jest sprzeczna z GPS,
ponieważ tu nie ma znaczenia prędkość odbiorników na ziemi,
co jawnie sugeruje STW, no ale czas jest jednakowy - zgodnie z t' = t.

Cała dynamika STW wynika z faktu: m = m0 gamma,
znaczy masa/energia tak zależy od prędkości, co jest oczywiście zgodne z eterem Lorentza.

Względność czasu jest tylko konsekwencja c = const, czyli 2-go postulatu.
Można sobie taki czas używać w warunkach... lokalnych - domowych.

Są nawiedzeni, którzy twierdzą że 2-gi postulat jest zbyteczny w STW,
bo to samo można wyprowadzić z samej zasady względności...

Jasne! Ale z jakiej zasady względności?

Ano z tej, w której pomiary są robione zgodnie z synchronizacją Einsteina,
czyli opartej na c = const, ewentualnie z tego interwału, który też jest skutkiem c = const.

i przypominam po raz kolejny:
geometria operuje odległościami:
ct' = c't, i faktycznie c jest tu transformowane, a nie czas - t!
i dlatego we wszystkich niezmiennikach figuruje zawsze ct, nigdy samo t - w geometrii nie ma żadnego czasu.

No, czyli to takie typowe robienie ludzi w balona... jak rżnięcie tej asystentki.

Albo te paradoksy STW, np. bliźniąt... przecież to jest przekręt 100-lecia - kpiny!

Rozwiązanie w eterze jest trywialne i oczywiste:
(v-u)^2 + (v+u)^2 >= (v-0)^2 + (v+0)^2; tautologia matematyczna!

.................

Ogólnie i globalnie ta konwencja wysiada, znaczy gdyby ludzie podróżowali rakietami po kosmosie, wtedy STW byłoby bezużyteczne.

Zresztą te anomalie NASA są faktycznie błędami STW, bo oni to przecież non stop używają.
konradsadlik (308 punktów)
>No to rozważmy sytuację z odwrotnej strony. Superman stoi sobie na peronie, na którym ma rozstawione (w bardzo bliskiej odległości od siebie) zsynchronizowane ze sobą zegary i pomocników (przy każdym zegarze). Jeśli przy jakimś zegarze zachodzi zdarzenie, to pomocnik notuje czas zajścia takiego zdarzenia. Przez peron przejeżdża wagon, w którym zachodzą dwa zdarzenia. Pomocnicy, którzy znajdowali się w miejscu zajścia tych zdarzeń notują czas ich zajścia. Po sprawdzeniu tego co zanotowali okazuje się, że zdarzenia na peronie nie zaszły w tym samym czasie.

Zgadza się, ale zgodnie z teorią eteru to oni będą oszukani i jeżeli będą zdawać sobie sprawę, że to peron znajduje się w uuo to również będą w stanie skorygować wskazania swoich zegarów tak, że dojdą to takich samych wniosków jak pomocnicy w pociągu.

>No to jak w końcu jest z tymi dowodami, skoro dowody zebrane w jednym układzie przeczą dowodom zebranym w drugim układzie? Jak stwierdzić, które dowody są poprawne, a które nie? Otóż, nie da się tego stwierdzić, a samo stawianie takiego pytania świadczyłoby o niezrozumieniu zasady względności - zasady, która mówi, że wszystkie układy są równoprawne i nie ma sposobu, by stwierdzić wyjątkowość jednego z nich. Jest to najbardziej neutralna zasada jaką można przyjąć za podstawę teorii fizycznej.

To, że nie wiadomo, którzy znajdują się w uuo, nie znaczy, że to uuo i eter nie istnieje
Po prostu jedni mają rację (Ci stacjonarni w eterze) a drudzy ulegają iluzji.
Oczywiście mając dwa inercjalne układy poruszające się względem siebie, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, który znajduje się w uuo, ale jeżeli przyjmujemy, że w uuo znajduje się pierwszy, to nie możemy przyjąć, że drugi również się w nim znajduje. I na odwrót - jeżeli przyjmiemy, że drugi znajduje się w uuo to nie możemy przyjąć, że również pierwszy się w nim znajduje.

Natomiast STW zakłada, że wszystkie układy znajdują się niejako w "uuo" (prędkość światła jest tam stała we wszystkich kierunkach) co jest niemożliwe w trójwymiarowej przestrzeni euklidesowej, dlatego STW musi na swoje potrzeby stworzyć całkowicie nowy byt - nieeuklidesową rozmaitość w której dzieją się prawdziwe "cuda".

>>Dodam, że zarówno z punktu widzenia kinematyki jak i dynamiki teoria z eterem spełnia założenia zasady wzgledności i niezmienniczości praw fizyki we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.
>Zgadza się, spełnia - nie da się wykazać wyższości STW nad TE. Ale TE jest sprzeczna z zasadą względności na najbardziej fundamentalnym poziomie.

To jest oczywiście nieprawda.
Teoria Lorentza posługuje się tą samą matematyką co STW , a nawet tymi samymi transformacjami ruchu więc nie może być sprzeczna z zasadą względności.
W obu tych teoriach zasada względności jest zachowana jednak mamy całkowicie inne spojrzenia na to czym zasada względności jest wywołana.

Z jednaj strony mamy dobrze znaną mechanikę falową z trójwymiarowym ośrodkiem z którym rozchodzą się fale tworzące materię i oddziaływania (czas możemy tu dodać jako parametr), z drugiej mamy całkowicie nową pseudoeuklidesową czterowymiarową rozmaitość w której zachodzą hiperboliczne obroty (czyli obroty połączone z rozciąganiem przestrzeni i czasu), co więcej wymiar czasu jest na dodatek urojony. To drugie brzmi jak bajka z krainy mchu i paproci. Coś jak te Ptolemeuszowe epicykle.

>Edit:
>Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120 [Hans C. Ohanian, "The role of dynamics in the synchronization problem", American Journal of Physics 72, 141 (2004);

Znam tę pracę. Swego czasu ją analizowałem i znalazłem w niej fundamentalny błąd który sprawia, że wnioski w niej płynące nie są poprawne. Ten błąd popełniał także Anderson w pracy z 1998 CONVENTIONALITY OF SYNCHRONISATION, GAUGE DEPENDENC AND TEST THEORIES OF RELATIVITY , a który ciągnie się jeszcze od czasów Reichenbacha.

Napiszę wieczorem coś więcej na ten temat.
Pawel077 (1855 punktów)
>Zgadza się, ale zgodnie z teorią eteru to oni będą oszukani

Zgodnie z teorią eteru, to nie wiadomo kto jest oszukany, bo nie ma tego jak sprawdzić. Oszukane mogą być nawet obie strony równocześnie, bo oba układy mogą poruszać się względem eteru.

>i jeżeli będą zdawać sobie sprawę, że to peron znajduje się w uuo

Ale oni nie będą zdawać sobie z tego sprawy, bo sama teoria eteru wyklucza możliwość, by mogli sobie zdawać z tego sprawę. I to jest problem tej teorii, bo za fundament wzięła sobie coś, co jest fundamentalnie niewykrywalne.

>to również będą w stanie skorygować wskazania swoich zegarów tak, że dojdą to takich samych wniosków jak pomocnicy w pociągu.

Tylko jak skorygować wskazania zegarków względem czegoś, czego nie da się wykryć?

>To, że nie wiadomo, którzy znajdują się w uuo, nie znaczy, że to uuo i eter nie istnieje
>Po prostu jedni mają rację (Ci stacjonarni w eterze) a drudzy ulegają iluzji.

Albo wszyscy ulegają iluzji (jeśli oba układy poruszają się w eterze) - nikt tego nie wie i się nie dowie, bo sama teoria wyklucza taką możliwość.

>Oczywiście mając dwa inercjalne układy poruszające się względem siebie, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, który znajduje się w uuo, ale jeżeli przyjmujemy, że w uuo znajduje się pierwszy, to nie możemy przyjąć, że drugi również się w nim znajduje. I na odwrót - jeżeli przyjmiemy, że drugi znajduje się w uuo to nie możemy przyjąć, że również pierwszy się w nim znajduje.

To jest oczywiste.
Ale wszystko rozbija się o to, że nie możemy się dowiedzieć, który jest nieruchomy względem uuo - możemy to tylko "przyjmować" na zasadzie zupełnej dowolności. Ja przyjmę sobie tak, ty przyjmiesz sobie inaczej - ale kto ma rację, to nie wiemy i nie możemy się dowiedzieć.

>Natomiast STW zakłada, że wszystkie układy znajdują się niejako w "uuo" (prędkość światła jest tam stała we wszystkich kierunkach) co jest niemożliwe w trójwymiarowej przestrzeni euklidesowej, dlatego STW musi na swoje potrzeby stworzyć całkowicie nowy byt - nieeuklidesową rozmaitość w której dzieją się prawdziwe "cuda".

Ale te "cuda" nie prowadzą do żadnych sprzeczności i jak się człowiek trochę z nimi oswoi, to stają się niemalże intuicyjne. Ja już wolę te "cuda" niż tę fundamentalną niemożność wykrycia prędkości względem uuo.

>Teoria Lorentza posługuje się tą samą matematyką co STW , a nawet tymi samymi transformacjami ruchu więc nie może być sprzeczna z zasadą względności.

Chodziło mi o to, że TE za fundament bierze sobie coś, co jest z zasadą względności sprzeczne - wyróżnia jeden układ (układ na specjalnych prawach).

>W obu tych teoriach zasada względności jest zachowana jednak mamy całkowicie inne spojrzenia na to czym zasada względności jest wywołana.
>Z jednaj strony mamy dobrze znaną mechanikę falową z trójwymiarowym ośrodkiem z którym rozchodzą się fale tworzące materię i oddziaływania (czas możemy tu dodać jako parametr), z drugiej mamy całkowicie nową pseudoeuklidesową czterowymiarową rozmaitość w której zachodzą hiperboliczne obroty (czyli obroty połączone z rozciąganiem przestrzeni i czasu), co więcej wymiar czasu jest na dodatek urojony. To drugie brzmi jak bajka z krainy mchu i paproci. Coś jak te Ptolemeuszowe epicykle.

A ja bym to porównanie do ptolemeuszowskich epicykli raczej odniósł do teorii eteru. Bo teoria geocentryczna powstała w oparciu o to jak wygląda kosmos z punktu widzenia Ziemi, czyli z naszego intuicyjnego punktu widzenia (TE też opiera się na intuicyjnym założeniu, że musi istnieć "coś absolutnie nieruchomego"). Teoria heliocentryczna pokazała, że pokonanie intuicji daje znacznie "lepiej poukładany" obraz rzeczywistości. I podobnie jest z STW - jest może mniej intuicyjna, a "lepiej poukładana", przez co łatwiej się nią posługiwać.

>>Fizyk w swoim komentarzu wskazał, że z tą dynamiką to jednak jest pewien kłopot w TE.
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,886287#w887120 [Hans C. Ohanian, "The role of dynamics in the synchronization problem", American Journal of Physics 72, 141 (2004);
>Znam tę pracę. Swego czasu ją analizowałem i znalazłem w niej fundamentalny błąd który sprawia, że wnioski w niej płynące nie są poprawne. Ten błąd popełniał także Anderson w pracy z 1998 CONVENTIONALITY OF SYNCHRONISATION, GAUGE DEPENDENC AND TEST THEORIES OF RELATIVITY , a który ciągnie się jeszcze od czasów Reichenbacha.
>Napiszę wieczorem coś więcej na ten temat.

Ale to już bardziej do Fizyka. Ja się nie podejmuję polemiki na ten temat - to dla mnie za trudne.
alsor (3283 punktów)
>>Zgadza się, ale zgodnie z teorią eteru to oni będą oszukani
>Zgodnie z teorią eteru, to nie wiadomo kto jest oszukany, bo nie ma tego jak sprawdzić. Oszukane mogą być nawet obie strony równocześnie, bo oba układy mogą poruszać się względem eteru.

Niby dlaczego nie można sprawdzić?

Sprawdzam:

obecnie Ziemia porusza się z prędkością około: 490 km/s, w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.


Pawel077 (1855 punktów)
>Niby dlaczego nie można sprawdzić?
>Sprawdzam:
>obecnie Ziemia porusza się z prędkością około: 490 km/s, w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.

Jak to zmierzyłeś?
alsor (3283 punktów)
>>Niby dlaczego nie można sprawdzić?
>>Sprawdzam:
>>obecnie Ziemia porusza się z prędkością około: 490 km/s, w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.
>Jak to zmierzyłeś?

Nie musiałem - znam tylko wyniki takich pomiarów, wykonywane od ponad 100 lat:
wszędzie jest ten sam wynik i niezależnie od metody!

Nawet w pomiarach Michelsona to widać!
Miller - tu już trochę lepiej widać...
no a potem była już cała seria takich pomiarów - z tym samym wynikiem zawsze.

Widać mnie, i już nie widać, a teraz tylko trochę widać... bo stoję profilem.
qwery (2864 punktów)
>>>Zgadza się, ale zgodnie z teorią eteru to oni będą oszukani
>>Zgodnie z teorią eteru, to nie wiadomo kto jest oszukany, bo nie ma tego jak sprawdzić. Oszukane mogą być nawet obie strony równocześnie, bo oba układy mogą poruszać się względem eteru.
>Niby dlaczego nie można sprawdzić?
>Sprawdzam:
>obecnie Ziemia porusza się z prędkością około: 490 km/s, w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.

Alsor, zlituj sie. Tło to tylko drobiejszy śrut a nie ze zaden uuo.
Jestem za to ciekaw Twojego zdania na przyklad ktory podal Kondrasik, w ktorym to wagon stoi (dla ulatwienia w uuo) a supermen przelatuje. Wg goscia w wagonie oczywiscie drzwi sie otworza jednoczesnie, ale co by bylo na zdjeciu zrobionym czarodziejskim aparatem ktory robi zdjecie sytuacji tak jakby do niego fotony docieraly z prawie nieskonczona predkosci, wg kazdego supermena, przelatujaceego wzduz wagonu i bedacego w rownej odleglosci od jego obu drzwi w chwili ich otwarcia? Czy bez wzgledu na predkosć supermana na zdjeciu ktore on wykona czarodziejskim aparatem nie zobaczymy tego samego? A jak by wagon jednak sie ruszal w uul, to czy gosc w wagonie nadal by widzial jak sie drzwi otwieraja rownoczesnie ale juz supermen nie? Czy jesli by tak bylo to niebby to sposob na znalezienie uuo?
alsor (3283 punktów)
>>>>Zgadza się, ale zgodnie z teorią eteru to oni będą oszukani
>>>Zgodnie z teorią eteru, to nie wiadomo kto jest oszukany, bo nie ma tego jak sprawdzić. Oszukane mogą być nawet obie strony równocześnie, bo oba układy mogą poruszać się względem eteru.
>>Niby dlaczego nie można sprawdzić?
>>Sprawdzam:
>>obecnie Ziemia porusza się z prędkością około: 490 km/s, w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.
>Alsor, zlituj sie. Tło to tylko drobiejszy śrut a nie ze zaden uuo.

Kierunek tego dipola z tła CMB celuje w Virgo, a to jest niemal dokładnie 90 stopni, od Dorado.

>Jestem za to ciekaw Twojego zdania na przyklad ktory podal Kondrasik, w ktorym to wagon stoi (dla ulatwienia w uuo) a supermen przelatuje. Wg goscia w wagonie oczywiscie drzwi sie otworza jednoczesnie, ale co by bylo na zdjeciu zrobionym czarodziejskim aparatem ktory robi zdjecie sytuacji tak jakby do niego fotony docieraly z prawie nieskonczona predkosci, wg kazdego supermena, przelatujaceego wzduz wagonu i bedacego w rownej odleglosci od jego obu drzwi w chwili ich otwarcia? Czy bez wzgledu na predkosć supermana na zdjeciu ktore on wykona czarodziejskim aparatem nie zobaczymy tego samego? A jak by wagon jednak sie ruszal w uul, to czy gosc w wagonie nadal by widzial jak sie drzwi otwieraja rownoczesnie ale juz supermen nie? Czy jesli by tak bylo to niebby to sposob na znalezienie uuo?

Chcesz to sobie wylicz.

Prędkość światła mierzona lokalnie wynosi:
c(f) = c/(1 + v/c cosf);

gdzie: v, f - to Twoja prędkość i kąt (ten z którego, widzisz te promienie światła).

co Poincare 100 lat temu wyliczył i narysował na papierze.

i jest to prozaiczny wynik: |C-V| wektorowo, z uwzględnieniem kontrakcji - tej swojej własnej, nie całego kosmosu.

A Superman widzi to samo, co i ludzie, bo on też fizyczniak przecież... gdyby było inaczej, nie bałby się kryptonitu.
qwery (2864 punktów)
>>>>>Zgadza się, ale zgodnie z teorią eteru to oni będą oszukani
>>>>Zgodnie z teorią eteru, to nie wiadomo kto jest oszukany, bo nie ma tego jak sprawdzić. Oszukane mogą być nawet obie strony równocześnie, bo oba układy mogą poruszać się względem eteru.
>>>Niby dlaczego nie można sprawdzić?
>>>Sprawdzam:
>>>obecnie Ziemia porusza się z prędkością około: 490 km/s, w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.
>>Alsor, zlituj sie. Tło to tylko drobiejszy śrut a nie ze zaden uuo.
>Kierunek tego dipola z tła CMB celuje w Virgo, a to jest niemal dokładnie 90 stopni, od Dorado.
>>Jestem za to ciekaw Twojego zdania na przyklad ktory podal Kondrasik, w ktorym to wagon stoi (dla ulatwienia w uuo) a supermen przelatuje. Wg goscia w wagonie oczywiscie drzwi sie otworza jednoczesnie, ale co by bylo na zdjeciu zrobionym czarodziejskim aparatem ktory robi zdjecie sytuacji tak jakby do niego fotony docieraly z prawie nieskonczona predkosci, wg kazdego supermena, przelatujaceego wzduz wagonu i bedacego w rownej odleglosci od jego obu drzwi w chwili ich otwarcia? Czy bez wzgledu na predkosć supermana na zdjeciu ktore on wykona czarodziejskim aparatem nie zobaczymy tego samego? A jak by wagon jednak sie ruszal w uul, to czy gosc w wagonie nadal by widzial jak sie drzwi otwieraja rownoczesnie ale juz supermen nie? Czy jesli by tak bylo to niebby to sposob na znalezienie uuo?
>Chcesz to sobie wylicz.
>Prędkość światła mierzona lokalnie wynosi:
>c(f) = c/(1 + v/c cosf);
>gdzie: v, f - to Twoja prędkość i kąt (ten z którego, widzisz te promienie światła).
>co Poincare 100 lat temu wyliczył i narysował na papierze.
>i jest to prozaiczny wynik: |C-V| wektorowo, z uwzględnieniem kontrakcji - tej swojej własnej, nie całego kosmosu.
>A Superman widzi to samo, co i ludzie, bo on też fizyczniak przecież... gdyby było inaczej, nie bałby się kryptonitu.
>

Mógłys byc delficka wyrocznią

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365