 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-02-2012 22:13 | fiiś (1053 punktów) | pani ministra
6 na 6 | A co powiecie o tym?
świetny tekst Środy z G.W. cytuję: "Czy mamy być kobietami tylko wtedy gdy jesteśmy sekretarkami, pielęgniarkami, nauczycielkami, modelkami i prostytutkami, a gdy jesteśmy dyrektorami, ministrami, prezesami to musimy udawać mężczyzn? Bo lepsze role są w społeczeństwie zastrzeżone albo dla mężczyzn albo dla kobiet, które godzą się na bycie mężczyzną? To przecież nie jest normalne! (...) Skoro bowiem język ma odzwierciedlać rzeczywistość, to musi dziś uwzględniać obecność w owej rzeczywistości kobiet. Przez setki lat nie musiał, bo wszystkie role związane z władzą, prestiżem i pieniędzmi należały do mężczyzn (...) Dziś to się zmienia, dlaczego więc język ma fałszować rzeczywistość i wymuszać na kobietach by udawały że są mężczyznami? Spróbujcie nazwać (przez pomyłkę) dyrektora lub prezesa dyrektorką lub prezeską, oszaleje ze złości! A kobiety potulnie się godzą na wypieranie ich płci z publicznego języka."
Mnie osobiście uświadomił coś nowego, a jeszcze wczoraj słuchałem Bralczyka,który powątpiewał w sens takich zmian i przyznawałem mu rację. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 10 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Ach, pani profesorka czy pani profesora Środa w takim razie? Moim samczym zdaniem tego typu wypowiedzi sprowadzają feminizm i dążenie do poprawy życia kobiet - do absurdu i śmieszności. Pani ministra (heh) Mucha poza jej wątpliwymi kompetencjami w roli ministry  sportu naraziła się jak najbardziej "blondynkowato", na kolokwialnie to opisując - ciągnięcie z niej łacha. A może właśnie było to zamierzone? Taka błyskotliwa uwaga w ustach pani ministry całkowicie odwróciła uwagę od meritum - czyli jej kompetencji i obowiązków jakimi musi podołać na tym stanowisku. No właśnie, czy aby musi..?
|
|
 | 5 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | >Ach, pani profesorka czy pani profesora Środa w takim razie? A jak!
>Moim samczym zdaniem tego typu wypowiedzi sprowadzają feminizm i dążenie do poprawy życia kobiet - do absurdu i śmieszności. A moim zdaniem feministycznego szowinisty "śmieszne" brzmienie zżeńszczeń pewnych tytułów jest dowodem, że warto walczyć o ustanie tej śmieszności.
>Taka błyskotliwa uwaga w ustach pani ministry całkowicie odwróciła uwagę od meritum - czyli jej kompetencji i obowiązków jakimi musi podołać na tym stanowisku. No właśnie, czy aby musi..? No wiesz, Żydzi, masoni i cykliści zawsze czuwają....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | | Przemysław Biegański (845 punktów) | Jak 'nie śmiesznie' zżeńszczysz zawód, słowo - kierowca?  A jak powinno się w takim razie właściwie i poprawnie zmienić słowo 'mężczyzna'? Na .. 'mężczyzn'? A szowinista? Lub osoba? Ten szowinist i ten osób?
|
|
| |  | 15 na 15 | Meretseger (61860 punktów) | Kolokwialnie mówiąc - nie rżnij głupa. Elementarna znajomość języka polskiego winna pouczyć Cię, iż istnieją w tym języku rzeczowniki rodzaju męskiego zakończone na -a (mężczyzna, kierowca, szowinista itd.) Rzeczownik "osoba" jest rodzaju żeńskiego i określa istotę ludzką, na ogół domyślnie - pełnoletnią lub prawie pełnoletnią. W zależności od znaczenia rzeczowniki r.m. zakończone na -a mają formę żeńską lub nie ("mężczyzna" np. nie ma), a jeśli mają, to przybierają formy żeńskie w zależności od poprzedzającej -a spółgłoski: kierowca - kierowczyni, szowinista - szowinistka itd, a są też takie, które mają taką samą formę męską i żeńską (np. sędzia, wojewoda). Nie rozumiem, co Ciebie i innych tak śmieszy - ta kierowczyni na przykład? A sprzedawczyni już nie jest śmieszna? A mechanizm słowotwórczy jest identyczny przecież. Język to stworzenie elastyczne i mimo oporów różnych zabawnych postaci w końcu dostosuje się do życia. Za 20 lat nikogo nie będzie śmieszyć ani kierowczyni, ani ministra.
|
|
| | |  | 1 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | A jaka będzie poprawna, żeńska forma słowa - muzyk? Muzyczka ?  Mnie tam się podobuje  lub podobia  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > A jaka będzie poprawna, żeńska forma słowa - muzyk? Muzyczka ?  Oczywiście.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | kika (1657 punktów) | > A jaka będzie poprawna, żeńska forma słowa - muzyk? Muzyczka ?  Skoro istnieje słowo "zamek", które raz oznacza budowlę, a innym razem mechanizm w drzwiach, to dlaczego nie muzyczka.
|
|
| | |  | 2 na 2 | uczeń (115 punktów) | Cytat:Język to stworzenie elastyczne i mimo oporów różnych zabawnych postaci w końcu dostosuje się do życia. Za 20 lat nikogo nie będzie śmieszyć ani kierowczyni, ani ministra.
Wbrew oficjalnej polityce Rady Języka Polskiego dostosowanie języka do sposobu mówienia takie wspaniałe nie jest. Osobom w średnim wieku trudno zrozumieć zarówno "mowę ojców" (teksty sprzed kilkudziesięciu lat), jak i "mowę nastolatków". Kiedyś nastolatkowie też mówili swoim językiem, ale w pewnym wieku wchodzili w dorosłość... Musimy jako naród zdecydować się, czy chcemy zmarginalizować język polski do roli języka do bieżącej komunikacji, czy też chcemy w nim pisać dokumenty cenne. I nie mam tu na myśli literatury, a akty prawne oraz podręczniki. Proszę bez komentarzy na temat jakości polskiego prawa.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Musimy jako naród zdecydować się, czy chcemy zmarginalizować język polski do roli języka do bieżącej komunikacji, czy też chcemy w nim pisać dokumenty cenne. Ufff, a czemu w takie dęte trąby dmiesz? Czemuż taka alternatywa - nie da się tego pogodzić? I czarnowidzę gdybyśmy rzeczywiście musieli "decydować jako naród"
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | uczeń (115 punktów) | A co jest pompatycznego w określeniu naród? Pogodzić się niestety nie da. "Pogodzenie" w najlepszym wypadku stworzy dwa oddzielne języki, z których jeden zostanie zmarginalizowany i umrze niczym łacina. To może przykład bardziej przyziemny, ale dla większości młodych przedwieczny. Chodzi o pliki tekstowe (czysty tekst, a nie .doc). Proponuję otworzyć plik w mazovii z wyłączoną automatyczną konwersją kodowania polskich znaków. Tekst będzie niezbyt przyjemny do czytania. A to tylko zmiana formatu zapisu kilku znaczków. Podobnie jest z bardziej zaawansowanymi formatami (MS Word .doc), gdzie starsze pliki potrafią wyglądać co najmniej "ciekawie", jak je się otworzy w nowoczesnych programach. Dla wielu może analogia pomiędzy plikiem, a językiem może być trudna do zrozumienia, więc małe wyjaśnienie. Zarówno plik, jak i język są metodami metodami przekazu informacji. Jeśli znaczenie słów bądź symboli się zmieni, to pomimo tego, że posiadamy zapisaną informację, nie jesteśmy w stanie jej zdekodować.
|
|
| | | | | |  | | Gapa (597 punktów) |
> To może przykład bardziej przyziemny, ale dla większości młodych przedwieczny. Chodzi o pliki tekstowe (czysty tekst, a nie .doc). Proponuję otworzyć plik w mazovii z wyłączoną automatyczną konwersją kodowania polskich znaków. Tekst będzie niezbyt przyjemny do czytania. A to tylko zmiana formatu zapisu kilku znaczków. Podobnie jest z bardziej zaawansowanymi formatami (MS Word .doc), gdzie starsze pliki potrafią wyglądać co najmniej "ciekawie", jak je się otworzy w nowoczesnych programach.> Dla wielu może analogia pomiędzy plikiem, a językiem może być trudna do zrozumienia, więc małe wyjaśnienie. Zarówno plik, jak i język są metodami metodami przekazu informacji. Jeśli znaczenie słów bądź symboli się zmieni, to pomimo tego, że posiadamy zapisaną informację, nie jesteśmy w stanie jej zdekodować.Zatracilam moznosc rozumienia tekstow.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Musimy jako naród zdecydować się, czy chcemy zmarginalizować język polski do roli języka do bieżącej komunikacji, czy też chcemy w nim pisać dokumenty cenne. I nie mam tu na myśli literatury, a akty prawne oraz podręczniki. Proszę bez komentarzy na temat jakości polskiego prawa. Język się zmienia i dostosowuje. Sienkiewiczowska polszczyzna też już odeszła do lamusa. Konopnicka jest już chyba dla wszystkich niestrawna. Mój ojciec strasznie się denerwował jak o kimś powiedziałam "facet". W jego czasach było to słowo obraźliwe. A dziś jest chyba neutralne. Dla mnie gwałtem na języku jest np. "minister powiedziała" już mniej mnie razi "ministra powiedziała"
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | uczeń (115 punktów) | Czyli potwierdza Pani moją obserwację, że zmiany języka prowadzą utraty kontaktu z korzeniami.
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | Gapa (597 punktów) | >Czyli potwierdza Pani moją obserwację, że zmiany języka prowadzą utraty kontaktu z korzeniami. Z jakimi korzeniami? Gdybyśmy się teraz spotkali z polskim Polakiem sprzed dwustu-trzystu lat potrzebowalibyśmy tłumacza.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | uczeń (115 punktów) | Nie rozumiem przesłania tej wypowiedzi. Jeśli spojrzeć na moje inne wypowiedzi w tym wątku, to głównym motywem jest utrata możliwości zrozumienia starszych tekstów.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Wątpię, by z powodu wprowadzenia terminu "ministra" niezrozumiały stał się dawny termin "pani minister".
|
|
| | | | | | | |  | | Gapa (597 punktów) | >Nie rozumiem przesłania tej wypowiedzi. Jeśli spojrzeć na moje inne wypowiedzi w tym wątku, to głównym motywem jest utrata możliwości zrozumienia starszych tekstów. > A dokładnie na które?
Których starszych tekstów? Bogurodzicy? czy tez tego: "daj ać ja pobrusze a poczywaj".
|
|
| | | | |  | ratus (4786 punktów) (zablokowany) | >Dla mnie gwałtem na języku jest np. "minister powiedziała" już mniej mnie razi "ministra powiedziała"
A dlaczego nie pozostać przy "Pani minister powiedziała"? Żeby zaoszczędzić cztery litery i spację? Albo cztery milisekundy? I tak w imię "Bo jest szybciej!" pisze się bez dużych liter, interpunkcji, znaków diakrytycznych. Wymowa coraz częściej przypomina serie z karabinów maszynowych. Przodują w tym (nad czym ubolewam), młode kobiety.
|
|
| | | | |  | | mariawol (215 punktów) | Alicja Duda |
>Mój ojciec strasznie się denerwował jak o kimś powiedziałam "facet". W jego czasach było to słowo obraźliwe. A dziś jest chyba neutralne.
Bywa czasami obraźliwe. Analizując "genderowe" znaczenie wyrazu "facet" mam wrażenie, a nawet pewność, że kryje się w nim nieco pogardliwy stosunek do mężczyzn. Ja swojej pani nie pozwalam mówić do mnie "facet".
Pozdrawiam A.D.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Gapa (597 punktów) | Odp: pani ministra |
>Musimy jako naród zdecydować się, czy chcemy zmarginalizować język polski do roli języka do bieżącej komunikacji, czy też chcemy w nim pisać dokumenty cenne. I nie mam tu na myśli literatury, a akty prawne oraz podręczniki.
Jaki szlachetny pomysł. Ale chyba juz funkcjonuje, bo w aktach prawnych stoi np. "przywlaszczyc mienie" a nie np. "podpier****"
Ja, Gapa, jako cząsteczka narodu, zostawiam rewolucje i ewolucje lingwistyczne ich naturalnemu biegowi, niech się tworzą, utrwalają, umierają zgodnie z ewolucja jezyka. Amen.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Przemek J. (3008 punktów) | Językoznawcą ani filologiem nie jestem, więc w tej materii jestem skazany na autorytety. Dzisiaj rano słyszałem, w radiowej Trójce, że błąd pani minister polegał na tym, iż poprawna forma żeńska od słowa minister to ministerka a nie jakaś ministra. Oczywiście język potoczny często ma w nosie reguły i to popularność memu decyduje o tym, która forma się przyjmie. Dzięki pani minister i rozgłosie jaki się wokół tego zrobił ministra ma duże szansa na przetrwanie w języku potocznym by po latach być uznaną za formę poprawną. Oto tajemnica ewolucji 
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | Masz rację, ministerka jest poprawnie. Ale pewnie przyjmie się "ministra", bo jakoś zgrabniej brzmi. W ogóle głupia sprawa z tymi formami żeńskimi, bo albo już znaczą co innego (np. dyplomatka), albo brzmią jakoś tak niepoważnie, jakby zdrobniale, jak kierowniczka, muzyczka. Można wprawdzie mówić "kierownica" (ale to słowo ma już inne znaczenie), "muzyca" - na takiej samej zasadzie, jak zakonnica. Kłopot stąd, że język polski powstawał dawno i długo i pewne rzeczy się w nim utrwaliły w czasach, gdy nikomu do głowy nie przychodziła kobieta na stanowisku kierowniczym, a zakonnice były na porządku dziennym. A że przy tym jest językiem szalenie skomplikowanym i o rozbuchanym bogactwie form fleksyjnych, to się robią problemy. Czasem tęsknię za prostotą języka angielskiego, gdzie pisarz i pisarka to po prostu writer...
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Masz rację, ministerka jest poprawnie. Ale pewnie przyjmie się "ministra", bo jakoś zgrabniej brzmi. Mnie też podoba się ministerka ale prof. Bralczyk słowo "ministra" uznał za zgodne z językiem.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) | >Masz rację, ministerka jest poprawnie. Ale pewnie przyjmie się "ministra", bo jakoś zgrabniej brzmi.
Polemizowałabym. "Minister" to słowo pochodzenia łacińskiego, które ma swoją formę żeńską - "ministra".
Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Może i tak, ale w języku polskim przyjęły się formy z końcówką -ka, np. kontrolerka, ankieterka, konserwatorka, to i "ministerka" poleciała hurtem. Nie jest błędem. Chociaż mnie też podoba się bardziej ministra.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Może i tak, ale w języku polskim przyjęły się formy z końcówką -ka, np. kontrolerka, ankieterka, konserwatorka, to i "ministerka" poleciała hurtem. Nie jest błędem. Chociaż mnie też podoba się bardziej ministra.Mnie nie. Standard z dodawaniem do -er żeńskiej końcówki -ka jest naprawdę niezły. Łacińska żeńska forma od np. magister faktycznie brzmi magistra, jednak gdyby po polsku tworzyć ministra od minister, to wtedy już konsekwentnie: od spiker - spikra, od woltyżer - woltyżra, zaś od fordanser - fordansra  . Nie brzmiałoby to najlepiej... 
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
|
|
| | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > od spiker - spikra, od woltyżer - woltyżra, zaś od fordanser - fordansra .> Nie brzmiałoby to najlepiej...  No, nie... Ale żadne z tych słów nie jest łacińskie
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > No, nie... Ale żadne z tych słów nie jest łacińskie  Nie o regułach dla łaciny, a dla polszczyzny mowa. Można - i owszem - dla j. polskiego ustalić regułę w stylu: tworząc żeńskie wersje rzeczowników zakończonych na -er, opatrujemy je końcówką -ka, chyba, że dany rzeczownik pochodzi bezpośrednio (a nie, jak jakiś koneser , przez francuski) z łaciny itd...jednak mnie wydaje się to - zbędną komplikacją (ludziska nie będą raczej po słownikach etymologicznych gmerać, a problemów z e ruchomym dosyć mają i dziś) - żadnym rozwiązaniem w kwestiach "estetycznych". Taka arbitra czy prezbitra - jak dla mnie przynajmniej - brzmią dosyć rażąco. Nawiasem - okazuje się, że ta dyskusja już nie tylko władzę wykonawczą, ale i ustawodawczą zaczęła angażować. Ciekawe, kiedy się o sądową oprze... 
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | plodzien (7378 punktów) | >W ogóle głupia sprawa z tymi formami żeńskimi,.... >
To ja pozwolę sobie pomarzyć o problemach przyszłości: 1) księżyca; książka? 2) kardynałka; kardynalica? 3) papieżka; papieżyca; papierka?
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | 1/ Jej Wielebność; 2/ Jej Eminencja; 3/ Jej Świątobliwość.
|
|
| | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >1/ Jej Wielebność; >2/ Jej Eminencja; >3/ Jej Świątobliwość. Jeżeli mówisz o kapłance -- dobrze. Jeżeli mówisz do kapłanki -- Wasza Wielebności, Wasza Eminencjo, Wasza Świątobliwości. To ostatnie do papieży.
|
|
| | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | Mówię o.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > W ogóle głupia sprawa z tymi formami żeńskimi, bo albo już znaczą co innego (np. dyplomatka)Przecież pilot czy adwokat też mają nie tylko "zawodowe" znaczenia
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) |
> Przecież pilot czy adwokat też mają nie tylko "zawodowe" znaczenia< Dobrze jest mieć - od czasu do czasu - w jednej ręce pilota, a w drugiej adwokata...jednocześnie 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > >Przecież pilot czy adwokat też mają nie tylko "zawodowe" znaczenia<> Dobrze jest mieć - od czasu do czasu - w jednej ręce pilota, a w drugiej adwokata...jednocześnie  Ja tam wolę adwokatkę.
|
|
| | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Ja tam wolę adwokatkę.<...a adwokatkę w ustach 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Gapa (597 punktów) | > Czasem tęsknię za prostotą języka angielskiego, gdzie pisarz i pisarka to po prostu writer...A ja nie  zbyt prosto. Mnie urzekają wręcz możliwości i koloryt jak również problematyka naszego Jężyka. (Mojego męża i syna mniej). Cała logika idzie w łeb.
|
|
| | |  | 4 na 4 | kika (1657 punktów) | >ministra.>
Mnie się słowo "ministra" podoba. Uważam, że wcale nie jest śmieszne.
|
|
| | |  | 2 na 2 Huckleberry Finn (431 punktów) (zablokowany) | Ależ czemu nie pójść dalej? Skoro sprzedawca - sprzedawczyni, to może wykładowca - wykładowczyni? A może lepiej: wykładzina?
|
|
| | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Ależ czemu nie pójść dalej? Skoro sprzedawca - sprzedawczyni, to może wykładowca - wykładowczyni?Naprawdę nigdy nie zetknąłeś się z tym terminem? Google wyrzuca 215000 wyników po wpisaniu  Występuje też w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN (2002). Ewidentnie nie jest już niczym niezwykłym. > A może lepiej: wykładzina?Próbujesz być zabawny?
|
|
| | | | |  | Huckleberry Finn (431 punktów) (zablokowany) | Bądźmy szczerzy. Brzmi potwornie i groteskowo dla każdej osoby obdarzonej rudymentarną wrażliwością językową.
|
|
| | | | | |  | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | > Bądźmy szczerzy. Brzmi potwornie i groteskowo dla każdej osoby obdarzonej rudymentarną wrażliwością językową.Bądźmy szczerzy. Twoja prywatna opinia o twojej rzekomo wyższej niźli moja wrażliwości językowej nie jest żadnym argumentem
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 Huckleberry Finn (431 punktów) (zablokowany) | "Twojej", nie "twojej", skoro już pozujemy na arystokratów. Uważam, że język polski istotnie bywa dyskryminujący dla kobiet, przykładów mamy cały bezlik, ale tworzenie topornych neologizmów jest raczej drogą do ośmieszenia idei feminizmu, a nie od-dyskryminowania języka.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > "Twojej", nie "twojej", skoro już pozujemy na arystokratów.Ależ stosujcie, jeśli pozujecie  > Uważam, że język polski istotnie bywa dyskryminujący dla kobiet, przykładów mamy cały bezlik, ale tworzenie topornych neologizmów jest raczej drogą do ośmieszenia idei feminizmu, a nie od-dyskryminowania języka.Masz prawo tak do własnej opinii, jak i do własnego poczucia estetyki
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | facet (344 punktów) | > >Bądźmy szczerzy. Brzmi potwornie i groteskowo dla każdej osoby obdarzonej rudymentarną wrażliwością językową.> Bądźmy szczerzy. Twoja prywatna opinia o twojej rzekomo wyższej niźli moja wrażliwości językowej nie jest żadnym argumentem  Bądźmy szczerzy, nie ma znaczenia czy dziś dla Marysi albo Ździsi te wyrazy brzmią zgrabnie czy nie. Jak się przyjmą (nawet na siłę) to za jakiś czas będą brzmiały dobrze. Istotne jest jak są do języka wprowadzane. Czy jest to naturalna językowa ewolucja czy niebezpieczna Orwellowska nowomowa.
|
|
| |  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) | >Jak 'nie śmiesznie' zżeńszczysz zawód, słowo - kierowca? Rzecz w głowach, nie w słowach. Widziałeś prymitywny rechot (także premiera) w Sejmie przy wystąpieniu Biedronia? Za jakiś czas niczego takiego tego nie będzie. Tak samo z Twoim rechotem przy żeńskim odpowiedniku kierowcy. Niech to będzie choćby nawet "kierowaczka" - kiedy się zadomowi w języku wieloma powtórzeniami przestaniesz rechotać.
>A jak powinno się w takim razie właściwie i poprawnie zmienić słowo 'mężczyzna'? Na .. 'mężczyzn'? >A szowinista? Lub osoba? Ten szowinist i ten osób? A czemu te wypociny mają służyć?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | > Jak 'nie śmiesznie' zżeńszczysz zawód, słowo - kierowca?kierowca to jeszcze nie tak źle, gorzej z kierowcą zestawu ciężarowego, czyli potocznie "tirowcem". Co prawda żeńska wersja już dawno funkcjonuje w języku, ale w cokolwiek innym znaczeniu niż możnaby oczekiwać
|
|
 | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | > Moim samczym zdaniem tego typu wypowiedzi sprowadzają feminizm i dążenie do poprawy życia kobiet - do absurdu i śmieszności.To ważne by biali ludzie mówili kiedy czarni narażają się na śmieszność, to ważne by heteronormatywni pouczali gejów o istotności właściwej postaci dążeń do akceptacji nieheteroseksualności, nie wolno zapominać, by każdy nie-Żyd pamiętał o swoim obowiązku poinstruowania Żydów co do odpowiednich form walki z antysemityzmem. BTW: samczego to możesz mieć penisa, zdanie jest albo dorzeczne, albo durne. > Pani ministra (heh)Heh > Mucha poza jej wątpliwymi kompetencjami w roli ministry  Bo przecież pani minister Mucha byłaby bardzij kompetentna, heh > sportu naraziła się jak najbardziej "blondynkowato"Na jak najbardziej "bucerskie" > , na kolokwialnie to opisując - ciągnięcie z niej łacha.Na p*****lenie sfrustrowanych "samców". > A może właśnie było to zamierzone?Lajk, nie wiem, demaskulinizacja języka? > Taka błyskotliwa uwaga w ustach pani ministry całkowicie odwróciła uwagę od meritumZupełnie jak Gowina p*****lolo o chrześcijańskiej moralności chyba tylko odwróceniu uwagi od sprawiedliwości służą... >No właśnie, czy aby musi..? Jak większość ministrów - nie bardzo. Ministra będzię prawdopodobnie jej największym osiągnięciem. W ogóle to takie smutne. Te wszystkie samce-bralczyki. Gdyby mówili po angielsku, pewno narzekali by na rozbijanie gramatyki wypowiedzi, gdzie w tej chwili uchodzi za stosowne płynne zmienianie rodzaju adresata wypowiedzi z "he" na "she" celem wyrugowania językowego seksizmu.
|
|
1 na 9 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Gdzieś tam na świecie zabroniono mówić "mom" i "dad" i nakazano mówić "parent", aby podkreślić, że płeć nie jest ważna, bo wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi, a u nas odwrotnie - szurnięte pseudo feministki wymyślają słowne potworki typu "ministra", "gościni", "psycholożka", aby podkreślić, że są dwie płci.
Czekam na bunt obojnaków, którzy zażądają, aby zlikwidować formy żeńskie i męskie, zostawiając tylko nijakie albo tworząc takie na siłę.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
 | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Czekam na bunt obojnaków, którzy zażądają, aby zlikwidować formy żeńskie i męskie, W dunskim jest rodzaj mesko-zenski i nijaki.
|
|
|  | | facet (344 punktów) | >>Czekam na bunt obojnaków, którzy zażądają, aby zlikwidować formy żeńskie i męskie, >W dunskim jest rodzaj mesko-zenski i nijaki. O żesz... O ja pier... Czaplicka! Czujność! A żeńsko-męski gdzie!?
|
|
| |  | | ayovi (99 punktów) | >>>Czekam na bunt obojnaków, którzy zażądają, aby zlikwidować formy żeńskie i męskie, >>W dunskim jest rodzaj mesko-zenski i nijaki. >O żesz... O ja pier... Czaplicka! Czujność! A żeńsko-męski gdzie!?
Poprawnie jest ministerka, a nie ministra. Ministra jest tworem siermiężnym.
|
|
 | | uczeń (115 punktów) | Cytat:Gdzieś tam na świecie zabroniono mówić "mom" i "dad" i nakazano mówić "parent", aby podkreślić, że płeć nie jest ważna
Dobrze, że nie "prawny opiekun", aby osoby niebędące rodzicami a wychowujące nie czuły się pokrzywdzone.
|
|
|  | 1 na 1 | Gapa (597 punktów) |
>Dobrze, że nie "prawny opiekun", aby osoby niebędące rodzicami a wychowujące nie czuły się pokrzywdzone.
Do przesady doprowadzono w Hiszpani te sprawy. Sama podpisywałam kartki ze Szkoły, w których było tak (coby nikogo!!! nie urazić):
Madre/padre/tutora/tutor - mniej więcej to znaczy tyle - matka/ojciec/opiekunka prawna/opiekun prawny
|
|
| |  | 1 na 1 | catseye (1381 punktów) | > Do przesady doprowadzono w Hiszpani te sprawy. Madre/padre/tutora/tutor - mniej więcej to znaczy tyle - matka/ojciec/opiekunka prawna/opiekun prawnyW Austrii te sprawy potrafią wyglądać tak oto: ( www.univie.ac.at/satzung/habilitation.html) "Die Dekanin oder der Dekan oder die Leiterin oder der Leiter des Zentrums holt Vorschläge von den Universitätsprofessorinnen und Universitätsprofessoren des Fachbereichs für die Bestellung der Gutachterinnen und Gutachter ein." Czyli: Dziekanka (Dziekana? Dziekani?) lub Dziekan lub Kierowniczka lub Kierownik Centrum przedstawia kandydatury rzeczoznawczyń lub rzeczoznawców zgłoszone przez Profesorki (Profesory) lub Profesorów. Moje nieśmiałe pytanie do bojowniczek o poprawność: czy my naprawdę musimy się tak samo wygłupiać? A jeżeli już musimy, to mam konstruktywną propozycję w kierunku uczynienia równouprawnienia naprawdę stuprocentowym: każde użycie pary słów typu "Dziekanka lub Dziekan" powinno być poprzedzone rzutem monetą. Reszka - piewsza będzie Dziekanka. Orzeł - pierwszy będzie Dziekan.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Moje nieśmiałe pytanie do bojowniczek o poprawność: czy my naprawdę musimy się tak samo wygłupiać? Na język mają wpływ stosunki społeczne ale w drugą stronę też to działa.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Do przesady doprowadzono w Hiszpani te sprawy.
Rozpłakałaś się widząc to na tej kartce? Spojrzałaś sobie przez ramię?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Gapa (597 punktów) | > >Do przesady doprowadzono w Hiszpani te sprawy.> Rozpłakałaś się widząc to na tej kartce? Spojrzałaś sobie przez ramię?  To drugie, za to trzy razy i przez lewe, fiknęłam fikołka i splunęłam stojąc na Głowie, potem poszłam na spacer w poszukiwaniu czarnego kota.
|
|
| | |  | | facet (344 punktów) | >>Do przesady doprowadzono w Hiszpani te sprawy. >Rozpłakałaś się widząc to na tej kartce? Spojrzałaś sobie przez ramię? Sylwek, Ty naprawdę piszesz to co myślisz, czy chcesz zostać w Nowym Lepszym Świecie Jej Ekscelencją?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Tak, wiem, zmiany są straszne, a tylko co Tradycyjne i Katolickie może nas ocalić...
|
|
 | 1 na 1 | Gapa (597 punktów) | Niekoniecznie > szurnięteniekoniecznie > pseudoi niekoniecznie > feministki wymyślają słowne potworki typu "ministra", "gościni", "psycholożka", aby podkreślić, że są dwie płci.Jak mam problem to po prostu pytam zainteresowanego/zainteresowana jaka formę woli, bo np. psycholożka nie przechodzi mi przez gardło. Język jest żywy i Twoje niechęci do feministek tego nie zmienią.
|
|
|  | 3 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Język jest żywy i Twoje niechęci do feministek tego nie zmienią. To tworzenie nieistniejących słów nie ma nic wspólnego z naturalnymi zmianami językowymi. To efekt wciskania ideologii wszędzie gdzie się da czy to ma sens, czy nie ma żadnego.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >To tworzenie nieistniejących słów nie ma nic wspólnego z naturalnymi zmianami językowymi. To efekt wciskania ideologii wszędzie gdzie się da czy to ma sens, czy nie ma żadnego.
Ostentacyjnie podkreślający swoją niechęć do feministek były (ze względu na zaawansowany wiek) kierownik mojego zakładu często używa określeń typu "stomatolożka", "okulistka", "internistka", "psycholożka" czy "patomorfolożka". Niezależnie od ideologii tkwiącej u podstaw tych zmian językowych zdają się one zadomawiać w codziennej polszczyźnie.
|
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Niezależnie od ideologii tkwiącej u podstaw tych zmian językowych zdają się one zadomawiać w codziennej polszczyźnie. Jakoś nie odnoszę takiego wrażenia.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| |  | 6 na 6 | Artur@R (7115 punktów) | >To tworzenie nieistniejących słów nie ma nic wspólnego z naturalnymi zmianami językowymi.< O tym czy tworzenie "nieistniejących słów" będzie "naturalną" zmianą językową zadecyduje czas i "siła" ich memu, a nie Twoja subiektywna imaginacja tejże "naturalności".
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >O tym czy tworzenie "nieistniejących słów" będzie "naturalną" zmianą językową zadecyduje czas i "siła" ich memu, a nie Twoja subiektywna imaginacja tejże "naturalności". To nie moja imaginacja, to fakt, że tworzy się słowa wyłącznie ze względów ideologicznych, a używa się ich z powodu "poprawności politycznej".
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | >To nie moja imaginacja, to fakt, że tworzy się słowa wyłącznie ze względów ideologicznych, a używa się ich z powodu "poprawności politycznej".<
A jaka różnica w "naturalności powstawania" jest między tymi słowami, które "powstają" z powodu idei, a tymi np. z powodu lenistwa lub jakichkolwiek innych okoliczności, presji, wymagań ?
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Taka sama jak między przymusowym noszeniem pasiaka, a dobrowolnym noszeniem koszuli w paski.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Taka sama jak między przymusowym noszeniem pasiaka, a dobrowolnym noszeniem koszuli w paski.<I znowu ....a "w USA bija Żydów" i "Murzyni rządzą światem"  , "nie czuje się wolny, bo państwo karze mi płacić podatki"...ble, ble, ble - sama "głębia" przemyśleń i "wielka iluminacja"...cała naftalina, kamfora i terpentyna.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >Taka sama jak między przymusowym noszeniem pasiaka, a dobrowolnym noszeniem koszuli w paski.<> I znowu ....a "w USA bija Żydów" i "Murzyni rządzą światem" , "nie czuje się wolny, bo państwo karze mi płacić podatki"...ble, ble, ble - sama "głębia" przemyśleń i "wielka iluminacja"...cała naftalina, kamfora i terpentyna.Ponieważ zauważyłem, że miałeś problem ze zrozumieniem prostego przekazu, więc postanowiłem pomóc ci używając obrazowego porównania. No niestety, nic to nie dało, dalej nie rozumiesz o czym mówię. Tak już musi zostać, bo wszystko ma swoje granice upraszczania. Jeśli ktoś nie jest w stanie zrozumieć, że "2+2=4", mimo iż pokazuje mu się to na patyczkach, to nie ma już bardziej prostego sposobu, aby mu wytłumaczyć tę, tak bardzo dla niego, niezrozumiałą zależność. (Bez sensu - znowu usiłowałem coś wytłumaczyć i użyłem prostego porównania, a powinienem przecież po prostu dać sobie spokój.)
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >To tworzenie nieistniejących słów nie ma nic wspólnego z naturalnymi zmianami językowymi. To efekt wciskania ideologii wszędzie gdzie się da czy to ma sens, czy nie ma żadnego.
Płacz dalej, może cię ktoś utuli. Biedny, biedny i przygnieciony feministyczną ideologią mężczyzna.
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Płacz dalej, może cię ktoś utuli. Biedny, biedny i przygnieciony feministyczną ideologią mężczyzna. Nie płaczę, po prostu mnie akurat nie kręci mnie głupota ani przemoc, również słowna.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >[color=#330000]Nie płaczę, po prostu mnie akurat nie kręci mnie głupota ani przemoc, również słowna.
Znaczy ministra jest przemocą słowną?
Szloch przeszedł w lament?
|
|
12 na 12 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Mnie osobiście uświadomił coś nowego, a jeszcze wczoraj słuchałem Bralczyka,który powątpiewał w sens >takich zmian i przyznawałem mu rację. Język odzwierciedla stosunki społeczne. Pamiętam jak 50 lat temu mój ojciec wydziwiał na wprowadzenie do języka kierowniczki i dyrektorki. Teraz to już nikogo nie szokuje. Jeszcze chyba dwa lata temu na tym forum była podobna dyskusja i niektórzy forumowicze natrząsali się z adwokatki, psycholożki,prezeski, inżynierki... Te słowa weszły już do literatury. Kobiety wolą zostać kobietami i tak jak weszła do słownictwa posłanka wejdzie i ministra, premierka, prezydentka. ( słownik ortograficzny nie podkreśla już adwokatki, psycholożki...przy premierce i prezydence jeszcze się buntuje. Grzecznością ze strony mężczyzn byłoby to uszanować, podobnie jak należałoby uszanować zmianę płci posłanki i zwracać się do niej przez "posłanko Grodzka". Ale czy można wymagać grzeczności?
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | | rysiek (4593 punktów) | Chyba większy kłopot sprawia język niż mentalność. Często chodzi o samo brzmienie słów, np. końcówki -lożka (wym. loszka) dla mnie są okropne, może to kwestia przyzwyczajenia, ale czy warto? Inny problem, to słowa już "zajęte", jak np. nazwać kobietę marynarza?, marynarka? Już zajęte przez dwa inne znaczenia. Może tworzyć słowa w rodzaju nijakim? Z kolei Anne Fadiman w książce "Ex libris" pisze np. o terminie "his'er", po polsku "jejgo".
|
|
|  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Chyba większy kłopot sprawia język niż mentalność. Często chodzi o samo brzmienie słów, np. końcówki -lożka (wym. loszka) dla mnie są okropne, może to kwestia przyzwyczajenia, ale czy warto? Warto!!! Jak zmieni się mentalność to język sobie poradzi.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 3 na 3 | kika (1657 punktów) |
>Inny problem, to słowa już "zajęte", jak np. nazwać kobietę marynarza?, marynarka?
Słowo "zamek" ma trzy znaczenia ( warownia, w drzwiach, w karabinie). Dlaczego więc nie?
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Jest jeszcze czwarty - błyskawiczny, w różnych rzeczach (kurtki, spodnie, torebki).
|
|
| | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Jest jeszcze czwarty - błyskawiczny, w różnych rzeczach (kurtki, spodnie, torebki).
I piąty - hokejowy (skoro już przy min. Musze jesteśmy).
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
|
|
| | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > Jest jeszcze czwarty - błyskawiczny,...<...i chociaż można go zasuwać i odsuwać bardzo, bardzo powolutku - to on dalej jest błyskawiczny  (Łowcy.B)
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
3 na 3 | uczeń (115 punktów) | Nie jestem filologiem ani wybitnym znawcą języka polskiego, ale uczono mnie, że istnieje rozróżnienie pomiędzy rodzajem gramatycznym, a płcią opisywanego elementu. Na przykład już wymieniona "osoba": To jest uczeń. Osoba ta ma prawo do wchodzenia do szkoły
Chyba brzmi lepiej niż: To jest uczeń. Osoba ten ma prawo do wchodzenia do szkoły
Ponadto nie rozumiem przesadnej koncentracji na płci. Często w zdaniu nie ma znaczenia, jakiej płci jest rozmówca. Właściwy minister wydaje...
Czy wszędzie słowo "minister" musimy zamienić na "minister(ka)", co też nie jest seksualnie neutralne (bo forma męska jest przed). Język polski to nie pewien popularny język z zachodu. Mamy dużo form, z których możemy korzystać. Czy nie lepiej zostawić "ministra" na sytuacje "bezpłciowe", a gdy płeć jest istotna, to ją wyrażać za pomocą słów "pan/pani"?
|
|
 | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Ponadto nie rozumiem przesadnej koncentracji na płci. Często w zdaniu nie ma znaczenia, jakiej płci jest rozmówca.> >Właściwy minister wydaje... >
Tu trzeba rozróżnić formy urzędowe od grzecznościowych. To tak, jak zwracanie się do posłanki Grodzkiej "panie" czy "pośle" skoro ona sobie tego nie życzy jest zaplanowanym chamstwem. Na czele ministerstwa stoi "minister" ale jak ministrem jest kobieta należy mówić "ministra".
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | | uczeń (115 punktów) | > >Ponadto nie rozumiem przesadnej koncentracji na płci. Często w zdaniu nie ma znaczenia, jakiej płci jest rozmówca.> > >>Właściwy minister wydaje... >>
> Tu trzeba rozróżnić formy urzędowe od grzecznościowych.Chciałem podać możliwie aseksualny przykład. Równie dobrze można napisać, że "lekarz wystawił...", jeśli nie obchodzi mnie płeć. > To tak, jak zwracanie się do posłanki Grodzkiej "panie" czy "pośle" skoro ona sobie tego nie życzy jest zaplanowanym chamstwem.Oczywiście, że chamstwo. Tylko co to ma wspólnego dyskusja na temat form w j. polskim do wyśmiewania się ze zmiany płci oraz braku tolerancji wśród Polaków? > Na czele ministerstwa stoi "minister" ale jak ministrem jest kobieta należy mówić "ministra".A nie lepie "pani minister" i problem płci rozwiązany? Odrobinka grzeczności i po kłopocie.
|
|
|  | -1 na 3 Huckleberry Finn (431 punktów) (zablokowany) | Z całym szacunkiem p. Dudo, ale wyrażenie "ministra" jest niemal tak groteskowe, jak sama p. Mucha na stanowisku ministry ds. sportu.
|
|
| |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Z całym szacunkiem p. Dudo, ale wyrażenie "ministra" jest niemal tak groteskowe, jak sama p. Mucha na stanowisku ministry ds. sportu. Na temat powodów powołania pani Muchy na to stanowisko, mam wyrobiony pogląd. Tusk zrobił z niej ministrę sportu bo zależało mu, by mógł brylować wśród polityków, którzy przyjadą na EURO. Ładna kobieta przydaje mężczyźnie splendoru. A ona młoda i głupia, na ten awans się zgodziła. Gdyby została ministrą środowiska to jej brak kompetencji nie byłby taki duży i tak widoczny. Środowiskiem, jak mi się zdaje, zajmowała w komisjach sejmowych poprzedniej kadencji. Na piłce nożnej się nie zna a to w tym roku ( i przy tym rządzie) jest najważniejszym kryterium fachowości,
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Z całym szacunkiem p. Dudo, ale wyrażenie "ministra" jest niemal tak groteskowe (...)
To twoje prywatne odczucie. Przyzwyczajenia językowe się zmieniają.
|
|
| | |  | 1 na 1 Huckleberry Finn (431 punktów) (zablokowany) | Niewątpliwie. Ale nie w tak przerażającym tempie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Niewątpliwie. Ale nie w tak przerażającym tempie.Nie histeryzuj. Czasy się zmieniają, tempo życia rośnie, zmiany następują w tempie wykładniczym, trzeba się przystosować 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Już drugi, przerażony feminizmem i ministrą, płaczący mężczyzna.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Już drugi, przerażony feminizmem i ministrą, płaczący mężczyzna. Przestań tak smarować się wazeliną, to nic ci nie da, bo jesteś facetem, czyli gorszym gatunkiem człowieka, o czym pseudo feministki doskonale wiedzą.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | #szloch_prześladowanych_mężczyzn
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >#szloch_prześladowanych_mężczyzn
Ómarłam. I nie żyję. A ten sok jabłkowy z klawiatury to nie wiem, kto mi wyczyści...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Ómarłam. I nie żyję. A ten sok jabłkowy z klawiatury to nie wiem, kto mi wyczyści... Penkłem. Zesrałem się na podłogę. Nie wiem która mi to wyczyści.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | D'awwwwwwww, jak mi przykro. Anksjolityki powinny pomóc 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > D'awwwwwwwwNie rozumiem. To coś w języku pseudo feministek?> jak mi przykro.Wieżę.> Anksjolityki powinny pomóc Ale nie działają, jak mi przykro.
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
 | 6 na 6 | kika (1657 punktów) |
> Czy nie lepiej zostawić "ministra" na sytuacje "bezpłciowe", a gdy płeć jest istotna, to ją wyrażać za pomocą słów "pan/pani"Czyli zostawiamy słowo "przedszkolanka" w stosunku do mężczyzny. Będzie to pan przedszkolanka. Pasuje? Czy już mniej?
|
|
| |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Na mojego kolegę mówię "przedszkolaniec", choć on się zżyma i twierdzi, że jest "pedagogiem przedszkolnym" Z początku nazywałam go "przedszkolakiem", ale w końcu się zlitowałam  Właśnie wróciłam z sądu. Na korytarzu słychać było różne komentarze na temat pracy sądu wypowiadane przez strony ale także personel sądu. "Sędzina" latała wte i wewte. Mimo, że kiedyś ten tytuł przysługiwał żonie sędziego, nikt już tych pań tak nie tytułuje. Teraz wyroki wydaje sędzina.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | | Dean11 (302 punktów) | >"Sędzina" latała wte i wewte. Mimo, że kiedyś ten tytuł przysługiwał żonie sędziego, nikt już tych pań tak nie tytułuje. Teraz wyroki wydaje sędzina. > Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Użycie terminu "sędzina" zamiast "pani sędzia" generalnie nie wystawia najwyższej oceny umiejętnościom językowym (nie kulturze bo to zwykłe nieuctwo) używającego tego terminu.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | Język potoczny chyba w naturalny sposób dąży do skrócenia form i zachowaniu precyzji. Sędzina jest krótsza od "pani sędzi" i dodatkowo niesie istotną informację, że sędzią jest kobietą. Jestem pewna, że za kilka lat wyroki będą wydawali sędziowie i sędziny.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > Jestem pewna, że za kilka lat wyroki będą wydawali sędziowie i sędziny.<Zona sędzi to sędzina, żona draba to drabina, a żona starszego wykladowcy to stara wykladzina.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Kobieta - sędzia to też sędzia, tylko odmienia się inaczej (tego sędziego, tej sędzi). "Sędzina" to tylko potocznie się mówi.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Kobieta - sędzia to też sędzia, tylko odmienia się inaczej (tego sędziego, tej sędzi). "Sędzina" to tylko potocznie się mówi.Kto by się takimi niuansami przejmował.  Sędzina już wlazła i się zadomowia.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Sędzina już wlazła i się zadomowia.
trudno zrozumieć czemu, skoro sędzia jest formą żeńską, LOL.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Alicja Duda (25557 punktów) | >trudno zrozumieć czemu, skoro sędzia jest formą żeńską, LOL. Chyba potrzeba rozróżnienia płci tu wyłazi.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>.. sędzia jest formą żeńską, >Chyba potrzeba rozróżnienia płci tu wyłazi.
Trudno zgadnąć o co chodzi pani Środzie. Czy o neutralność nazw zawodów, czy przeciwnie - o ich 'upłciowienie'.
|
|
| | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >Kobieta - sędzia to też sędzia, tylko odmienia się inaczej (tego sędziego, tej sędzi). "Sędzina" to tylko potocznie się mówi. Sędzina, to żona sędziego.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> Sędzina, to żona sędziego. Tak, wiem. Chyba wszyscy to wiedzą.
|
|
5 na 5 | Gapa (597 punktów) | Dużo zamieszania o malutką sprawę. Mnie się "ministra" podoba, ale też nawykłam do tego określenia w Hiszpani. Czas pokaże czy się przyjmie to określenia czy nie. A przynajmniej czy przestanie budzić śmiech, bo polski jezyk - piekny jezyk, mozna się nim bawic na rozne sposoby.
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) | >.. polski język - piękny język, można się nim bawić na różne sposoby. Prawda? Też mam wrażenie, że trudno o większe możliwości słowotwórcze niż w Polszczyźnie. [Ale może to wynikać ze słabej znajomości innych mów - czy np. hiszpański ustępuje polskiemu w elastyczności? Co byłoby statystycznie trudniejsze: tłumaczenie tamtejszego na tutejszy, czy odwrotnie?]
|
|
|  | | Gapa (597 punktów) | >>.. polski język - piękny język, można się nim bawić na różne sposoby. >Prawda? Też mam wrażenie, że trudno o większe możliwości słowotwórcze niż w Polszczyźnie. >[Ale może to wynikać ze słabej znajomości innych mów - czy np. hiszpański ustępuje polskiemu w elastyczności? Co byłoby statystycznie trudniejsze: tłumaczenie tamtejszego na tutejszy, czy odwrotnie?] > Nie można mu odmówić elastyczności, słowotwórstwa i bogactwa. Chyba Idą łeb w łeb. Oprócz tego, ze korzystają z wielkiej różnorodności językowej. Moja polówka bardzo lubi Sapkowskiego, czytał go po angielsku i hiszpańsku: wersja hiszpańska zdecydowanie wygrywa.
Nie jestem tłumaczem, na statystykach się nie znam, ale tłumaczenia z jednego na drugi dają duże pole do popisu.
|
|
| |  | 3 na 3 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > >>.. polski język - piękny język, można się nim bawić na różne sposoby.> >Prawda? Też mam wrażenie, że trudno o większe możliwości słowotwórcze niż w Polszczyźnie.> >[Ale może to wynikać ze słabej znajomości innych mów - czy np. hiszpański ustępuje polskiemu w elastyczności? Co byłoby statystycznie trudniejsze: tłumaczenie tamtejszego na tutejszy, czy odwrotnie?]> >> Nie można mu odmówić elastyczności, słowotwórstwa i bogactwa. Chyba Idą łeb w łeb. Oprócz tego, ze korzystają z wielkiej różnorodności językowej. Moja polówka bardzo lubi Sapkowskiego, czytał go po angielsku i hiszpańsku: wersja hiszpańska zdecydowanie wygrywa.> Nie jestem tłumaczem, na statystykach się nie znam, ale tłumaczenia z jednego na drugi dają duże pole do popisu.W hiszpańskim jest o tyle łatwiej, że tam naturalne jest zastąpienie męskiej końcówki -o, przez żeńską -a: el ministro/la ministra (minister, ministerka), el maestro/la maestra (nauczyciel, nauczycielka), el camionero/la camionera(tirowiec/tirówka(?)). Ale np. w rzeczownikach wyrażających kategorie zbiorowe takie jak np. rodzice, rodzeństwo, w polskim panuje większe równouprawniwnie, a w hiszpańskim dominuje forma męska: los padres-rodzice w polskim wyrazie na równi stawia się i matkę i ojca, ale w hiszpańskim wyraz padres (rodzice) dosłownie należałoby przetłumaczyć jako ojcowie (madre-matka znika), podobnie rodzeństwo-hermanos w hiszpańskim dosłownie to bracia, a sióstr już w tym wyrazie nie słychać. chociaż w polskim słowie dziadkowie też zachodzi "zaginięcie" babci
|
|
|  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>.. polski język - piękny język, można się nim bawić na różne sposoby. >Prawda? Też mam wrażenie, że trudno o większe możliwości słowotwórcze niż w Polszczyźnie. Bawić się w tworzenie (bardzo dowcipnych zresztą) neologizmów potrafił doskonale Stanisław Lem. Język przeciętnego Polaka, a zwłaszcza urzędasa jest skostniały do zupełnej sztywności. Jestem zachwycony elastycznością niemieckiego, bogactwem rosyjskiego, ale polskim się nie zachwycam. На вкус и цвт товарищя нет.
|
|
| |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. Język przeciętnego Polaka, a zwłaszcza urzędasa jest skostniały do zupełnej sztywności. Chodziło raczej o przestrzeń możliwości niż ubóstwo stosowania. Czy nie nazbyt surowo oceniasz tubylców? Używający mniej niż połowy możliwych słów niekoniecznie są skostniali (sam zaliczam się ledwie do przeciętnych), a i urzędas po godzinach bywa kwiecistym rozmówcą. >.. Jestem zachwycony elastycznością niemieckiego Znikoma znajomość Deutsch-a uniemożliwia mi podzielanie takiej opinii. Pamiętam tylko niektóre sztywne zasady - rekcja, rozdzielność/nierozdzielność złożenia (be, ge, er, zer, ver, ent, emp, muuss), orzeczenie na końcu zdania (nawet długiego).. - widocznie elastyczność przejawia się inaczej. >.. bogactwem rosyjskiego, (..) На вкус и цвт товарищя нет. Słodki i farbowany nie znaczy przyjazny (czy jak to tłumaczyć)? Fakt, że srazu nie razbieriosz - płoch on ili chorosz. W rosyjskim charakterystyczne wydaje się unikanie mówienia w pierwszej osobie liczby pojedynczej (jakby w opozycji do angielskiego). Mienia zowut - zwą mnie, a nie "ja się nazywam". U mienia jest' - a nie "ja mam". W takich miejscach dostrzegam skromność rosyjskiego - pewnie bogactwo występuje gdzie indziej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Słodki i farbowany nie znaczy przyjazny (czy jak to tłumaczyć)? Będę pisał łacinką, bo chyba masz kłopoty z cyrylicą (grażdanką). 'Na wkus i cwiet towariszczia niet', to to samo, co łacińskie de gustibus non est disputandum, albo polskie "każdy ma swój gust" -- dosłownie: na smak i barwę nie ma towarzysza. >Fakt, że srazu nie razbieriosz - płoch on ili chorosz. >W rosyjskim charakterystyczne wydaje się unikanie mówienia w pierwszej osobie liczby pojedynczej (jakby w opozycji do angielskiego). Nie tylko to. Osób i liczb gramatycznych używa się inaczej, niż po polsku -- 'nie razbieriosz'' to po polsku 'nie da się rozeznać'. Zuwut to nie 'nazywają' tylko 'nazywa się'. >Mienia zowut - zwą mnie, a nie "ja się nazywam". Właściwie to znaczy 'mnie się nazywa'. Polskie 'ja się nazywam' -- no cóż, ja wcale siebie nie nazywam, bo jest tylko jeden ja, nie wszyscy cierpią na rozdwojenie jażni. Ja to ja, po co miałbym siebie nazywać. Nazywają się (czyli siebie) po imieniu tylko bardzo małe dzieci. 'Kak tiebie zowut?' -- Wania. 'Kak was wieliczat'?' -- Iwan Pawłowicz'. Takiego rozróżnienia język polski nie zna. >W takich miejscach dostrzegam skromność rosyjskiego - pewnie bogactwo występuje gdzie indziej. Chciałeś powiedzieć 'ubóstwo'. Skromność to coś innego. Oj, jest bardzo wiele rosyjskich słów, które nie mają odpowiedników polskich, można je tłumaczyć tylko opisowo. Spróbuj mi przetłumaczyć rosyjskie 'awos', niebos' i kak nibud''.
|
|
| | | |  | | Gapa (597 punktów) | Niestety nie znam rosyjskiego ani niemieckiego  > de gustibus non est disputandum,mnie uczono "o gustach się nie dyskutuje" > 'Kak tiebie zowut?' -- Wania. 'Kak was wieliczat'?' -- Iwan Pawłowicz'. Takiego rozróżnienia język polski nie zna.A co powiesz na to: Nazywam się Adam Ptasiński, a zwą mnie/wolajają na mnie Ptasior.
|
|
3 na 3 | Koraszewski (82900 punktów) | Można wątpić w sens takich zmian, ale język jakoś mało przejmuje się naszym wątpieniem. Przyjmie się, albo nie przyjmie i nic tu lamenty nie pomogą. Psycholożka i socjolożka chyba się przyjęły, ale nikt nie mówi doktora. Ministra brzmi tak, jakby to Sobecka dostała ministerialny fotel. Czesi od dziesięcioleci mają w swoim języku ministerkę, co brzmi (dla mojego ucha) bardziej po ludzku. Jednak, jako się rzekło, albo się przyjmie, albo ludziska odrzucą.
|
|
 | 2 na 2 | Dean11 (302 punktów) | >Pamiętam jak 50 lat temu mój ojciec wydziwiał na wprowadzenie do języka kierowniczki i dyrektorki. Teraz to już nikogo nie szokuje.
Dziwnym jednak trafem nie widziałem jeszcze aby któraś ze znanych mi pań dyrektorek/kierowniczek podpisywała się tak na dokumentach. W oficjalnych dokumentach też się tego raczej nie widzi - może poza protokołami z zeznań. Tylko język potoczny utrzymuje tę formę. Forma pan/pani dyrektor to jest to do czego w praktyce się dąży czyli "znijakowienia" samego pojęcia a przeniesienia określenia płci do terminu pan/pani i to jest OK.
Na marginesie: nie ma uniwersalnych zasad grzeczności. To co jedni za takie uważają, to inni niekoniecznie. Relatywizm jest wszędzie...
|
|
 | 1 na 1 Huckleberry Finn (431 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się z Panem, ale tylko częściowo. Określenie "psycholożka" jeszcze się nie przyjęło, kojarzy się bardziej z psychiczną loszką niż z naukowczynią.
|
|
4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Nie mam wiele do powiedzenia w tym temacie.
Nie zgadzam się z puryzmem językowym, który wyklucza powstawanie neologizmów w imię jakichś wyższych wartości, bo to narzędzie ma służyć do komunikacji, a nie wiecznemu reanimowaniu wyrazów i form, których nikt nie używa i plewieniu neologizmów, czy słowotwórstwa.
Nie odnoszę się też z entuzjazmem do feminizowania słów, bo wydaje mi się że naturalny proces ewolucji języka zrobi swoje, jakkolwiek doskonale rozumiem problem, bo gdybym był kobietą, to pewnie też by mi się nie podobało, że mamy ministrów, prezydentów, doktorów, ale pokojówki, pielęgniarki, prostytutki, tym bardziej ze względu na społeczną genezę tych nazw zawodów itd.
Wydaje mi się jednak że istotą problemu jest Pani, która na swojej ministerialnej posadzie skompromitowała się już na tyle, że każdy pretekst jest dobry, żeby się z niej pośmiać. Bez wątpienia lepiej by było, gdyby wykazała się niebywałą kompetencją, zamiast domagać się tytułowania po serii kompromitujących wpadek. W ten sposób zdaje się wpisywać w stereotyp kobiety niekompetentnej ślepo walczącej o swoje prawa.
Nie uważam że Środa nie ma racji, po prostu uważam że rzeczona ministra swoim PR'em sprawę zepsuła zupełnie. I oczywiście wyskakując z tym w takim momencie dała moment do wylania na nią kolejnej fali zawodów zamiast wykorzystać program do reanimacji. Może chociaż tyle dobrego, że ten temat znowu powrócił. Szkoda tylko że raczej jako pretekst do żartów.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | >Pani, która na swojej ministerialnej posadzie skompromitowała się To prawda, niewłaściwa osoba na tym stanowisku. Myślę jednak, że winę za ten stan rzeczy pospołu ponoszą sama pani Mucha oraz premier. On - bo nie powinien jej powierzać stanowiska, ona - bo nie powinna go przyjmować. Zresztą nie tylko ona nie powinna przyjmować stanowiska ministerialnego. W rządzie jest więcej takiego kwiecia.
|
|
 | 3 na 3 | fiiś (1053 punktów) | > Nie odnoszę się też z entuzjazmem do feminizowania słów, bo wydaje mi się że naturalny proces ewolucji języka zrobi swoje, jakkolwiek doskonale rozumiem problem, bo gdybym był kobietą, to pewnie też by mi się nie podobało, że mamy ministrów, prezydentów, doktorów, ale pokojówki, pielęgniarki, prostytutki, tym bardziej ze względu na społeczną genezę tych nazw zawodów itd.mniejsza o kontekst osobowy tej historii (n.b. zdaje mi się, że to pierwszy Lis sprowokował swoim pytaniem tę wypowiedź) Natomiast w imię męskiej równości proponuję symetrycznie zmaskulinizować słowo prostytutka. Dla ekonomii i elegancji języka słowo prostytut z pewnością brzmi lepiej od męskiej prostytutki
|
|
1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | Przyznaję że nie widzę w jaki sposób wprowadzenie nowych słówek (na razie śmiesznie dla mnie brzmiących) miałoby zmienić rzeczywistość. Poza jej warstwą językową oczywiście. Nowe słowa wejdą albo nie, na pewno język będzie postępował za rzeczywistością, a próby zaklinania rzeczywistości przez uregulowania językowe (bo tak oceniam sporą część artykułu p. Środy) są wg mnie chybione. Pomijam już że cała sprawa jest odwracaniem kota ogonem, bo niezależnie czy Mucha obwoła się ministrem czy ministrą, to na którymkolwiek stanowisku jest przede wszystkim osobą wybitnie nie na miejscu. Chyba że "ministra" ma oznaczać taki rodzaj stanowiska gdzie jakiekolwiek kompetencje są oficjalnie zbędnie  A tak się to niestety będzie kojarzyć po wygłupach p. Muchy, więc tym bardziej nie wiem czy p. Środa robi rozsądnie angażując się w promowanie nowych słówek akurat na tak nietrafionym przykładzie.
|
|
 | 1 na 1 | Przemysław Biegański (845 punktów) | I tu się zgadzam w pełni - to czy takie określenia jak tytułowa 'ministra' staną się "oficjalne" (bo potocznym już się to słowo stało, raczej w ironicznym, przekornym sensie...) jest mi niemal że obojętne. Niemal tylko dlatego że uznaję to za sztuczne i na siłę wprowadzanie politpoprawności, co ma być szumnym przejawem "postępu". Zamiast zająć się tym na przykład że młode dziewczyny przyjmowane są na "dni/tygodnie" próbne i nie otrzymują zapłaty za wypracowane godziny od, jakże to - pracodawczyń, kobiet przecież, pani 'profesora' Środa staje na barykadzie walki o 'zżeńszczenia' tytułów...
Wracając do 'ministry' Muchy - jeśli jest osobą na którą się uwzięły media (ponoć) to powinna, jeśli jest na tyle inteligentna aby dzierżyć tekę 'ministry', unikać takich sytuacji w których sama się ośmiesza. A to co przedstawiła u redaktora Lisa było właśnie samo-ośmieszeniem.
|
|
1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >To tak, jak zwracanie się do posłanki Grodzkiej "panie" czy "pośle" skoro ona sobie tego nie życzy jest zaplanowanym chamstwem.
Rozumiem, że dotyczy to także tekstów w stylu "pan Rydzyk"- w obu przypadkach pewne formy są utrwalone (do pana nie mówi się pani i vice versa). Jednak przyjęcie zasady, że do danej osoby mówi się tak jak ona sobie życzy to absurd i nic wspólnego z kulturą nie ma. Czy jeśli od dziś zażyczę sobie aby mówiono do mnie "Wasza Pośrednikowość" to nazwanie mnie "panem Y" będzie zaplanowanym chamstwem?
|
|
 | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Rozumiem, że dotyczy to także tekstów w stylu "pan Rydzyk"- w obu przypadkach pewne formy są utrwalone (do pana nie mówi się pani i vice versa).
To śmieszne że mówimy do siebie zwrotami, które oznaczają tyle co: osobniku płci męskiej/żeńskiej.
>Jednak przyjęcie zasady, że do danej osoby mówi się tak jak ona sobie życzy to absurd i nic wspólnego z kulturą nie ma. Czy jeśli od dziś zażyczę sobie aby mówiono do mnie "Wasza Pośrednikowość" to nazwanie mnie "panem Y" będzie zaplanowanym chamstwem?
Jaki absurd? To obowiązuje na całym świecie. Jak się przedstawiasz, a jak zmienisz imię i nazwisko na Wasza Pośrednikowość to nawet sąd będzie się tak do Ciebie zwracał.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Rozumiem, że dotyczy to także tekstów w stylu "pan Rydzyk" Nie. Dopiero gdyby z uwagi na strój nazwano go "panną Rydzykówną", to byłoby zaplanowane chamstwo. "Pan" jest przyjętą ogólnie formą zwracania się do nieznajomego mężczyzny. To chyba Rydzyka nie powinno obrażać, że go niektórzy za obcego faceta mają? Bo jak mnie ludzie mają za obcą babę i mówią do mnie "pani", to ja się nie gniewam. >Jednak przyjęcie zasady, że do danej osoby mówi się tak jak ona sobie życzy to absurd i nic wspólnego z kulturą nie ma. Czy jeśli od dziś zażyczę sobie aby mówiono do mnie "Wasza Pośrednikowość" to nazwanie mnie "panem Y" będzie zaplanowanym chamstwem? No, ale jakieś granice istnieją? Nie wykraczajmy poza zdrowy rozum. Pani Anna Grodzka nie jest "panem" i to fakt stwierdzony. Przysługuje jej zatem tytuł "pani posłanka" i nie ma nad czym dyskutować.
|
|
|  | 3 na 3 | Dean11 (302 punktów) | >Jaki absurd? To obowiązuje na całym świecie. Jak się przedstawiasz, a jak zmienisz imię i nazwisko na Wasza Pośrednikowość to nawet sąd będzie się tak do Ciebie zwracał.
Orly? Od kiedy to można sobie zmienić (w wiążący sposób) tytuł grzecznościowy? Pomijam, już detal, że sąd zwykle się zwraca do "cywili" per "świadek" lub "oskarżony" tudzież w innej, kodeksowej formule.
>>Rozumiem, że dotyczy to także tekstów w stylu "pan Rydzyk" >Nie. Dopiero gdyby z uwagi na strój nazwano go "panną Rydzykówną", to byłoby zaplanowane chamstwo. "Pan" jest przyjętą ogólnie formą zwracania się do nieznajomego mężczyzny. To chyba Rydzyka nie powinno obrażać, że go niektórzy za obcego faceta mają? Bo jak mnie ludzie mają za obcą babę i mówią do mnie "pani", to ja się nie gniewam.
Doprawdy? Forma "pan/pani" jest tak samo przyjętą formą grzecznościową jak "generale", "mecenasie", "redaktorze", "Wasza Świętobliwość", "Wasza Wysokość". Do królowej angielskiej powiesz: Ms Windsor?
>>Jednak przyjęcie zasady, że do danej osoby mówi się tak jak ona sobie życzy to absurd i nic wspólnego z kulturą nie ma. Czy jeśli od dziś zażyczę sobie aby mówiono do mnie "Wasza Pośrednikowość" to nazwanie mnie "panem Y" będzie zaplanowanym chamstwem? >No, ale jakieś granice istnieją? Nie wykraczajmy poza zdrowy rozum. Pani Anna Grodzka nie jest "panem" i to fakt stwierdzony. Przysługuje jej zatem tytuł "pani posłanka" i nie ma nad czym dyskutować.
Zgadza się - przysługuje jej tytuł grzecznościowy wynikający nie z jej widzimisię a tegoż ohydnego zwyczaju. Tak samo jak księdzu czy sędziemu. Oczywiście niektórym niekoniecznie odpowiada aby w każdych okolicznościach mówić do niego np. "panie sędzio" ale spróbuj tak "zapanować" do niego/jej na sali sądowej...
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Do królowej angielskiej powiesz: Ms Windsor?Porównujesz Rydzyka z Elżbietą?  Do królowej nie powiem, ale do mecenasa, redaktora, nawet generała spokojnie powiem "proszę pana" i daję sobie paznokcie uciąć, że się nie obrażą. > Zgadza się - przysługuje jej tytuł grzecznościowy wynikający nie z jej widzimisię a tegoż ohydnego zwyczaju. Tak samo jak księdzu czy sędziemu.Ty chyba czegoś nie rozumiesz. Jeśli spotkam panią Grodzką na ulicy albo w knajpie, nie muszę jej tytułować "posłanką". Posłanką jest w związku z wykonywaną funkcją. Do sędziego na sali rozpraw zwrócę się "wysoki sądzie", a gdy się spotkamy np. na wystawie kotów rasowych powiem "proszę pana" albo "panie Mietku" (o ile znam go na tyle). Ale nawet gdy go znam na etapie "Mietku", i tak na sali rozpraw będzie dla mnie "wysokim sądem". To domaganie się tytułowania w każdej, nawet najidiotyczniejszej sytuacji przypomina mi powiedzonko mojego ojca o takich ludziach: "Im mniejszy, tym większy".
|
|
| | |  | | Dean11 (302 punktów) | > >Do królowej angielskiej powiesz: Ms Windsor?> Porównujesz Rydzyka z Elżbietą? > Do królowej nie powiem, ale do mecenasa, redaktora, nawet generała spokojnie powiem "proszę pana" i daję sobie paznokcie uciąć, że się nie obrażą.Królowa pewnie też nie jak ją potraktujesz per "Ms Windsor" (pewnie zresztą ojciec- dyrektor również) Co jednak sobie pomyśli to inna sprawa. Oczywiście prywatnie możesz do niej mówić "Elka" lub do niego "Tadek". A tu nie o porównywanie chodzi a zwyczaj językowy. Jak widać w Twoim wydaniu to jest on traktowany dość wybiórczo.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Królowa pewnie też nie jak ją potraktujesz per "Ms Windsor" Jak królowa brytyjska, to nie wiem, ale król Szwecji z pewnością nie obrazi się za "Mr Bernadotte". >A tu nie o porównywanie chodzi a zwyczaj językowy. Jak widać w Twoim wydaniu to jest on traktowany dość wybiórczo. Zwyczaje językowe bywają różne. Każde środowisko ma swoje. Dla mnie "ksiądz" to zawód. A nie powiem przecież do człowieka "lekarzu Kowalski" czy "ślusarzu Nowak", prawda? Zwyczaj, o którym mówisz, betonuje przewodnią rolę Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce, a ja stoję na stanowisku, że ową rolę należy wykorzenić i precz wyrzucić. Zresztą - do pastora mówi się "proszę pana", to niby dlaczego do duchownego innego wyznania nie? Zwłaszcza, że i tak jestem ateistką i kościelnej tytulatury stosować nie zamierzam. Dla mnie ksiądz to po prostu obcy facet, a do obcych facetów zwracam się per "pan". Niegrzeczne to jest może?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>Królowa pewnie też nie jak ją potraktujesz per "Ms Windsor" >Jak królowa brytyjska, to nie wiem, ale król Szwecji z pewnością nie obrazi się za "Mr Bernadotte".
Ponoć dawniej w książkach telefonicznych Sztokholmu stali po sąsiedzku:
Bernaab Olaf - piekarz. Bernadotte Gustaw - król.
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >Jak królowa brytyjska, to nie wiem, ale król Szwecji z pewnością nie obrazi się za "Mr Bernadotte". Angielskie mister, to to samo, co łacińskie magister, niemieckie Meister, polskie mistrz -- toż to tytuł, który wziął się z hierarchii rzemieślniczej, mieszczańskiej, a król to szlachcic wśród szlachty najpierwszy, więc nie byle jakiś łyk, ale szlachetnie urodzony władca z bożej łaski. Pewnie by się nie obraził, bo to nie po królewsku obrażać się na prostaków. >Zwyczaje językowe bywają różne. Każde środowisko ma swoje. Dla mnie "ksiądz" to zawód. Ależ nie, zawód takiego pana to kapłan. Są dwa stopnie w hierarchii kapłańskiej -- prezbiter i biskup. Zwyczajowe "ksiądz" to tyle, co książę w archaicznej polszczyżnie -- poczytaj sobie Bunscha. Przesadzają z grubej rury. Zwracać się też każą do siebie Wasza Wielebność, lub Przewielebność, Wasza Eminencjo (czyli świetlistość), Wasza Ekscelencjo (czyli wspaniałość), Wasza Świątobliwość, no cóż, skromni słudzy sług bożych. >A nie powiem przecież do człowieka "lekarzu Kowalski" A szkoda, bo to nie tylko określenie zawodu, lecz także tytuł naukowy, który im się prawnie należy. To taki "nadmagister" medycyny (nie pięć, lecz sześć lat studiów). Przesadą jest nazywanie wszystkich lekarzy doktorami. to tak, jakby w wojsku porucznika nazywać pułkownikiem. Przesada, ale nie taka jak u tych panów w sukienkach. >czy "ślusarzu Nowak", prawda? Nieprawda, do rzemieślnika, na przykład ślusarza mówi się "panie majster", chociaż nie wszyscy są mistrzami, niektórzy tylko czeladnikami, lub wręcz uczniami. Meister to po niemiecku mistrz. > Zresztą - do pastora mówi się "proszę pana" Proboszcz parafii augsbursko-reformowanej w moim mieście lubi, gdy do niego mówią "księże pastorze", chociaż za "panie pastorze" nie obraża się.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Jak królowa brytyjska, to nie wiem, ale król Szwecji z pewnością nie obrazi się za "Mr Bernadotte".> Angielskie mister, to to samo, co łacińskie magister, niemieckie Meister, polskie mistrz -- toż to tytuł, który wziął się z hierarchii rzemieślniczej, mieszczańskiej, a król to szlachcic wśród szlachty najpierwszy, więc nie byle jakiś łyk, ale szlachetnie urodzony władca z bożej łaski. Pewnie by się nie obraził, bo to nie po królewsku obrażać się na prostaków.Jednakowoż akurat dynastia Bernadotte ode drobnomieszczanina ród bierze, generała armii rewolucyjnej na domiar. Więc Duże Spoko z tym misterem  .
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
|
|
| | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Królowa pewnie też nie jak ją potraktujesz per "Ms Windsor" >Jak królowa brytyjska, to nie wiem, ale król Szwecji z pewnością nie obrazi się za "Mr Bernadotte". >>A tu nie o porównywanie chodzi a zwyczaj językowy. Jak widać w Twoim wydaniu to jest on traktowany dość wybiórczo. >Zwyczaje językowe bywają różne. Każde środowisko ma swoje. Dla mnie "ksiądz" to zawód. A nie powiem przecież do człowieka "lekarzu Kowalski" czy "ślusarzu Nowak", prawda? Zwyczaj, o którym mówisz, betonuje przewodnią rolę Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce, a ja stoję na stanowisku, że ową rolę należy wykorzenić i precz wyrzucić. Zresztą - do pastora mówi się "proszę pana", to niby dlaczego do duchownego innego wyznania nie? Zwłaszcza, że i tak jestem ateistką i kościelnej tytulatury stosować nie zamierzam. Dla mnie ksiądz to po prostu obcy facet, a do obcych facetów zwracam się per "pan". Niegrzeczne to jest może? > No i wyszło z szydło z worka. Zwyczaj jest "be" kiedy "służy" [nie rozumiem skądinąd na czym polega swoista wiara, że rozmowa z księdzem z użyciem tytułu zwyczajowego jest w czymś bardziej niebezpieczna niż per "pan" - czego Ty się boisz? Że to jakieś magiczne zaklęcie?] wrażym siłom. Kiedy nie: toż to chamstwo mówić do pani - pan. A przecież to taki sam zwyczaj, że do kobiety się mówi pani...
Na marginesie - kojarzę jakąś powieść sf w której język był traktowany jako broń ale za nic nie pamiętam tytułu...
>Osobiście słyszałam - za prapoczątków komputera w Polsce - naukowca z kamienną twarzą używającego "międzymordzie". Wygrało spolszczenie, co pan zrobisz...
A mnie się wydawało, że takie słowo jak "sprzęg" też było...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >A przecież to taki sam zwyczaj, że do kobiety się mówi pani... Jesteś pewien, że taki sam? >>Osobiście słyszałam - za prapoczątków komputera w Polsce - naukowca z kamienną twarzą używającego "międzymordzie". Wygrało spolszczenie, co pan zrobisz... >A mnie się wydawało, że takie słowo jak "sprzęg" też było... A to, to chyba jednak nie do mnie?
|
|
1 na 5 | Selanos (12869 punktów) | Tworzenie na siłę nowych słów jest bez sensu, bo takie słowa się po prostu nie przyjmą.
|
|
 | 6 na 6 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Tworzenie na siłę nowych słów jest bez sensu, bo takie słowa się po prostu nie przyjmą. > Zdziwiłbyś się...Przykłady: oszołom, menadżer, wegetarianin... od jak dawna używamy tych słów? Dwadzieścia lat? To nie są słowa prasłowiańskie a przyjęły się. Kiedyś był szaleniec, kierownik, jarosz...
|
|
|  | 2 na 2 | fiiś (1053 punktów) | >>Tworzenie na siłę nowych słów jest bez sensu, bo takie słowa się po prostu nie przyjmą. >> >Zdziwiłbyś się...Przykłady: oszołom, menadżer, wegetarianin... od jak dawna używamy tych słów? Dwadzieścia lat? To nie są słowa prasłowiańskie a przyjęły się. Kiedyś był szaleniec, kierownik, jarosz... > Mało kto zwrócił uwagę na fakt, że język jest pewną konwencją społeczną nowe słowa nas śmieszą lub rażą bo burzą nasze nawyki językowe Mnie też w pierwszej chwili słowo ministra na określenie pani minister brzmiało bardzo dziwacznie, jednak po kilku powtórzeniach znormalniało, a teraz już mi się całkiem podoba - kwestia przyzwyczajenia. Inna kwestia czy akurat to słowo się przyjmie czy jakieś inne, ale to bez znaczenia dla meritum sprawy. Język się zmienia i nic na to nie poradzimy. Inna kwestia czy takie zmiany są słuszne. Jednak nie mam wątpliwości, że pokazują zmieniający się status kobiet.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >>Tworzenie na siłę nowych słów jest bez sensu, bo takie słowa się po prostu nie przyjmą. >> >Zdziwiłbyś się...Przykłady: oszołom, menadżer, wegetarianin... od jak dawna używamy tych słów? Dwadzieścia lat? To nie są słowa prasłowiańskie a przyjęły się. Kiedyś był szaleniec, kierownik, jarosz...
To są słowa powstałe albo naturalnie, albo po prostu brakowało nam polskiego odpowiednika słowa obcego. Całe szczęście, że nie próbujemy niektórych z nich tłumaczyć, wolę nie wiedzieć co Polacy mogliby zrobić z chociażby "branch manager". Kierownika gałęziowego? :>
Ministra to jest słowo sztuczne, które ktoś chce narzucać "z góry".
|
|
| |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > To są słowa powstałe albo naturalnie, albo po prostu brakowało nam polskiego odpowiednika słowa obcego. Całe szczęście, że nie próbujemy niektórych z nich tłumaczyć, wolę nie wiedzieć co Polacy mogliby zrobić z chociażby "branch manager". Kierownika gałęziowego? :>Ministra to jest słowo sztuczne, które ktoś chce narzucać "z góry".Osobiście słyszałam - za prapoczątków komputera w Polsce - naukowca z kamienną twarzą używającego "międzymordzie". Wygrało spolszczenie, co pan zrobisz... Ministra nie jest sztuczna. Tak samo jak sztuczne nie są politolożka, naukowczyni, gościni, lekarka, kierowczyni (kierująca pojazdem), sędzia (ta sędzia, tej sędzi), sprzedawczyni, pielęgniarz, nauczyciel etc. Ja np jestem politolożką. Kiedy ktoś pyta, dlaczego nie mogę być politologiem, zawsze mówię: akurat teraz nie da rady, zostawiłam penisa w domu  Polska język nie być trudna, można odmieniać. Nie bójta się niczego. A branch manager to kierownik/dyrektor oddziału - korpo-slang też nam niestraszny, mamy dużo słów 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
 | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >Tworzenie na siłę nowych słów jest bez sensu, bo takie słowa się po prostu nie przyjmą. A co powiesz o słowie "informatyka"? To neologizm, po raz pierwszy użyty we Francji w 1962 r. Informatique to słowo, które powstało z dwóch innych: information i automatique. I co, naprawdę nie ma ono sensu? Nie przyjęło się? A też utworzono je niejako "na siłę". Widać było potrzebne. Słowa tworzy się, kiedy są potrzebne - obojętnie, czy będą to panalemowe "murkwie", czy feministyczna "ministra". Jak przestanie być potrzebne, zniknie - jak np. kasztelan. Mało kto z młodego pokolenia wie, że oznacza ono nie tylko rodzaj piwa.
|
|
|  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>Tworzenie na siłę nowych słów jest bez sensu, bo takie słowa się po prostu nie przyjmą. >A co powiesz o słowie "informatyka"? To neologizm, po raz pierwszy użyty we Francji w 1962 r. Informatique to słowo, które powstało z dwóch innych: information i automatique. I co, naprawdę nie ma ono sensu? Nie przyjęło się?
Co tam po obcych informatykach szukać, gdy pod ręką tak piękne przykłady stworzonych "na siłę" neologizmów jak swojskie tlen czy wodór...
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
|
|
|  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > zniknie - jak np. kasztelan. Mało kto z młodego pokolenia wie, że oznacza ono nie tylko rodzaj piwa.Nie czytali Kajka i Kokosza? 
|
|
2 na 6 | hubin (2274 punktów) | Pani Ministra Joanna Mucha ośmieszyła swoim działaniem feminizm czyniąc zasłonę, z tej wcale nie błahej kwestii dla swojego braku kompetencji.
Tyle kobiet codziennie udowadnia, iż nie ustępują kompetencjami nikomu i walczy o swoją pozycję. Natomiast pani ministra wyznaczająca na szefa COS "fryzjera", dobrze dobrze gruntownie wykształconego przedsiębiorcę związanego z PO, robiąc rządową zasłonę dymną udowadniając swoje dyletanctwo prawne i urzędnicze przy okazji "premii", usiłuje teraz grać kartą pierwszej feministki RP...
Artykuł pochwalny profesorki Środy dla doktorki Muchy nic w tej sprawie nie zmienia, to że w tym rządzie jest więcej niekompetentnych ministrów, niż ministra Mucha wcale nie ratuje tej sytuacji.
Doskonale pamiętam wypowiedź wtedy posły doktorki J.Muchy na temat ludzi starszych i ich kosztów leczenia.
Czy pani minister czy ministra jest to dla mnie postać jednakowo OBRZYDLIWA!
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Mnie osobiście uświadomił coś nowego, a jeszcze wczoraj słuchałem Bralczyka,który powątpiewał w sens >takich zmian i przyznawałem mu rację. Oj, słabo słuchałeś. Profesor Bralczyk powątpiewał w to, czy propozycja ministry Muchy się przyjmie. Mnie się ten pomysł podoba, widzę tylko kłopoty wtedy, gdy męski tytuł zawodowy kończy się na "-a", np. sędzia. Sędzina to żona sędziego, o "pani sędzi" proponuję mówić "sędzi". W przypadkach zależnych wzorem odmiany mogłoby stać się wtedy słowo "pani": dopełniacz -- sędzi, celownik -- sędzi, biernik -- sędzią, narzędnik -- sędzią, miejscownik -- sędzi, wołacz -- sędzi.
|
|
3 na 3 | hubin (2274 punktów) | Swoją drogą, w ślad za artykułem profesorki Środy, można by zapytać jak będzie wyglądała męska wersja tirówki, kwestia ta mnie nurtuje od dobrych 14 lat, kiedy to coraz częściej majstrowano przy języku jako narzędziu ucisku. Psycholożka się przyjęła jako termin, 14 lat temu brzmiało to okrutnie (obecnie tej formy nadal nie lubię, lecz funkcjonuje ona w powszechnym użyciu).
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >Swoją drogą, w ślad za artykułem profesorki Środy, można by zapytać jak będzie wyglądała męska wersja tirówki, <
TIRAN
|
|
3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Jak by to powiedzieć... Pozwolę sobie zacytować: www.racjonalista.pl/forum.php/s,486043#w486079Niestety, obojętnie co by zaklinacze rzeczywistości nie próbowali, jak na razie świat jest jaki jest i są na nim co najmniej dwie różne płcie. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że w tym wszystkim nikomu nie chodzi o to, by było dobrze, ale by było "po mojemu". Świat anglojęzyczny ma co nieco inną sytuację niż Polska, tam tego rodzaju wolty łatwiej przeprowadzać. U nas praktycznie każdy rzeczownik i większość czasowników ma rodzaj. I to prawie nigdy nijaki. Zastanawiam się też, czy Pani Środa aby na pewno wie co czyni. Wprowadzając bowiem formę żeńską w miejsce męskiej ( i mam nadzieję, męską w miejscu żeńskiej, a także obojniaczą, trans itd... ) ewidentnie podkreśla, że mężczyzna na stanowisku ministerialnym jest czymś istotnie różnym od kobiety pełniącej identyczną funkcję. Dzisiaj Pani profesor może podpisać się: "Profesor Środa". Kto nie zna, wiedzieć czy ono baba czy chłop nie będzie. Po proponowanej zmianie "na lepsze" - wiedzieć mus, wszak kobieta to nie chłop, różnice trzeba podkreślać. Oj coś widzi mi się to raczej męską szowinistyczną piątą kolumną, co by każdy chłop już po jednym słowie widział, że baba doń przemawia. Z drugiej jednak strony, jeśli rzecz odbędzie się oddolnie, bez jakichkolwiek prawnych czy poza-prawnych (via np. samorządy zawodowe) narzucanych regulacji - nie ma sprawy, mogę się dostosować. Proszę jednak, by Panie były świadome - dziś "Minister Mucha" to dla mnie byt bezpłciowy, którego płciowości pod uwagę z braku danych brać nie mogę. Wszak "Ministrem" zwiemy tak kobietę jak i mężczyznę pełniących to stanowisko, jak i dowolną osobę o płci pośredniej. Zaś "Ministra Mucha" płeć mieć będzie. Zastanawia mnie więc zaufanie, jakie Panie pokładają w męskich a i w kobiecych umysłach, że mając podaną na tacy informację o płci funkcjonariusza brać jej pod uwagę absolutnie nie będą. Pozostaje jeszcze, moim zdaniem dużo ważniejsza, kwestia nazwisk. Nie każdemu trafia się takie bezpłciowe jak moje, czy szanownej moderatorki Alicji. Niektórzy muszą męczyć się całe życie z Kowalskim czy Kowalską, gdzie informacja o płci jawnie występuje. A może źle myślę, może to nazwiska bezpłciowe są "be"? Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Pozostaje jeszcze, moim zdaniem dużo ważniejsza, kwestia nazwisk. Nie każdemu trafia się takie bezpłciowe jak moje, czy szanownej moderatorki Alicji. Niektórzy muszą męczyć się całe życie z Kowalskim czy Kowalską, gdzie informacja o płci jawnie występuje. Spotkałam już się już z kilkoma przypadkami gdy panie przyjmowały nazwisko męża, razem z końcówką np. Maria Kowalski, częściej występuje ten przypadek, gdy kobieta dołącza nazwisko męża do swojego np. Alicja Duda-Kowalski. Dla ludzi wyjeżdżających za granicę jest to ponoć wygodniejsze, bo tam nazwiska Kowalska i Kowalski to różne nazwiska.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Dla ludzi wyjeżdżających za granicę jest to ponoć wygodniejsze, bo tam nazwiska Kowalska i Kowalski to różne nazwiska.(...)
Szczerze mówiąc, dla mnie to też dwa różne nazwiska.
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | >Zastanawiam się też, czy Pani Środa aby na pewno wie co czyni. Wprowadzając bowiem formę żeńską w miejsce męskiej ( i mam nadzieję, męską w miejscu żeńskiej, a także obojniaczą, trans itd... ) ewidentnie podkreśla, że mężczyzna na stanowisku ministerialnym jest czymś istotnie różnym od kobiety pełniącej identyczną funkcję. (...) Proszę jednak, by Panie były świadome - dziś "Minister Mucha" to dla mnie byt bezpłciowy, którego płciowości pod uwagę z braku danych brać nie mogę. Wszak "Ministrem" zwiemy tak kobietę jak i mężczyznę pełniących to stanowisko, jak i dowolną osobę o płci pośredniej. Zaś "Ministra Mucha" płeć mieć będzie. Zastanawia mnie więc zaufanie, jakie Panie pokładają w męskich a i w kobiecych umysłach, że mając podaną na tacy informację o płci funkcjonariusza brać jej pod uwagę absolutnie nie będą.
Bardzo ciekawa uwaga, przyznam się jedyna, która dała mi w całej tej dyskusji do myślenia czyli wniosła coś nowego.
Zastanawiam się jednak, czy nie jest to bardziej kwestia języka. Czy nie jest tak, że język polski narzuca w pewnym sensie, jako normę, obowiązek określania płci rzeczownika, jeśli takową posiada i stąd wszelkie odstępstwa są mimo wszystko językowo nienaturalne i są świadectwem językowych braków? To pytanie do językoznawców, bo sam nie jestem.
Skoro mamy już słowo dajmy na to nauczycielka. To gdy mówimy o niej, powiemy w ostateczności pani nauczyciel (mnie to już brzmi obco - ujawnia się obyczaj językowy czyli zwykłe przyzwyczajenie). Wciąż mamy formę bezosobową - nauczyciel - dla określenia zawodu, ale jak widać desygnaty są różne. Język się wzbogacił i niczego nie stracił. Stad mam wrażenie, że całą ta dyskusja to burza w szklance wody, a tak naprawdę chodzi o nasze przyzwyczajenia, które wraz ze zmieniającym się światem i tak zmienią się same. Ujawniła jednak silne napięcia genderowe.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | >>Zastanawiam się też, czy Pani Środa aby na pewno wie co czyni. Wprowadzając bowiem formę żeńską w miejsce męskiej ( i mam nadzieję, męską w miejscu żeńskiej, a także obojniaczą, trans itd... ) ewidentnie podkreśla, że mężczyzna na stanowisku ministerialnym jest czymś istotnie różnym od kobiety pełniącej identyczną funkcję.
Aha, i po prostu wycie o "ministrę" to niechybnie przejaw feminizmu trzeciej fali naszych światłych komentatorów życia publicznego.
Wszak od początku jasne, że ta histeria to z troski o prawa kobiet.
|
|
3 na 3 |
| Blebleble (34 punktów) | > Skoro bowiem język ma odzwierciedlać rzeczywistość, to musi dziś uwzględniać obecność w owej> rzeczywistości kobiet.Lubię swoją płeć, jest ona jednym z ważnych wyznaczników tego, kim jestem. Płeć wpływa na postrzeganie przez nas świata, a wiec i na jego opisywanie. Nie uważam się za feministkę, wyrosłam juz w świecie, który dał mi możliwość ukształtowania się w zgodzie ze swoimi zamiarami. Ja nie muszę walczyć o prawa, ja z nich korzystam. Używam form żeńskich takich jak: autorka, kierowniczka, graficzka, projektantka, bo uważam, że charakteryzują i indywidualizują one osobę wykonującą daną funkcję. Nie widzę więc powodu, żeby nie używać słowa "ministra", które, nie dość że jest poprawne językowo, jest też bardziej poważne niż "ministerka". Może dzisiaj słowa takie jak ministra czy magistra wywołują humorystyczne skojarzenia, ale kto wie? Wejście słowa do języka zależy od tego, ile osób bedzie go używać. W języku, jak w demokracji, zmiany zachodzą poprzez powszechność. Jeśli większość będzie go używać, to da radę. Niech moc będzie w nami! Osobiście będę używać w stosunku do pani Środy słowa "ministra", ponieważ tak chce być nazywana, a przekonałam się osobiście, słuchając jej wykładu, że wie, czego chce i wie, co mówi. Każde słowo kiedyś było nowe  Pytanie do redaktorów: jeśli w profilu czytelnika jest pozycja płeć, to czy w wpisie na forum nie powinno być "wypowiedź autorki"?
|
|
| nellaf (5 punktów) | Słuchajcie, mam! Po kiego grzyba mamy się martwić tym czy poprawna jest ministra czy ministerka, ministrzyni, nie wiem... Pójdźmy krok dalej i ... zlikwidujmy rodzaje! Problem solved - once and for all  Jak w angielskim - będą ukryte i będą wychodzić tylko przy zaimkach osobowych typu ona, on itp, których jednak będziemy używać znacznie rzadziej (bo po co siać zamęt?) Bo kto w angielskim się dzisiaj zastanawia czy np. Europe, Germany, Britain, Revolution, czy jakiekolwiek inne słowo to "she" czy może "he" , albo "it"? Kogo to obchodzi. Jak jest kierowca to jest "driver" jak pielęgniarka albo pielęgniarz to "nurse" i już. Można zawsze powiedzieć "man-nurse" albo "woman-nurse" celem uściślenia (jeśli to jest nam akurat do czegoś potrzebne". Pozamieniamy troszkę słówka na bardziej neutralne i jazda: Pielęgniarka/ Pielęgniarz - Pielęgnio Sekretarka/ Sekretarz - Sekretario Minister/ Ministra - Ministrio Kierowca/ Kierowczyni (?) - hmm, no dobra - wymiękam, może Kiero? Swoją drogą, strasznie to zaczyna "włosko" brzmieć...  Angielski kiedyś miał przypadki, ale leniwcom nie chciało się ciągle odmieniać, ciach - i nie ma. Przy okazji można było uciąć i rodzaj. Dla tych co nie wierzą: Słowo "Angel" - anioł, rodzaj męski. Kto dziś o tym pamięta.. To jeszcze może i dla nas łatwe bo po polsku tak samo jest, ale np. "sorrow" - smutek, jest już żeński.. Angielski dzisiejszy; Old English (V - XII w.) L. poj.; L. Mn.; L. poj.; L. mn Mianownik: (the)angel; (the)angels; engel; englas Celownik: (to the)angel; (to the)angels; engle; englum Dopełniacz: (of the)angel; (of the)angels; engles; engla I tak dalej... W epoce wszystkowdupizmu, niechcemisizmu, politpoprawnosci, ultragendurawnilowki i kilku innych fascynujących prądów współczesnej myśli, należałoby wreszcie usunąć rodzaje, przy okazji też i przypadki a może jeszcze i liczbę ( a na cholerę nam liczba - niech wszyscy mają po równo)... A Pani Minister Mucha, czy też Ministra Mucha zostanie "Ministrio Mucheo"  Na koniec mały teścik, zobaczmy co z tego by wyszło. Ogólna zasada będzie taka, że dodajemy neutralnie brzmiące "u", "o", "e", "i" (pamiętając że nie ma l. mnogiej więc e" czy "i" nie oznacza tejże). Końcówki "y" i "a" zostają zabronione po wsze czasy jako feminiszowininazikomufaszynacjolibertożydomasonohippigejolesbotyczne.. Wszelkie końcówki po odmianie sugerujące rodzaj też powinny być (w miarę możliwości ) usuwane.Ok, tekst z jakiegoś tam artykuliku na dzisiejszej gazeta.pl <Olejnik polemizuje z Krasowskim: "Lech Kaczyński miał talent polityczny"> "Chyba jednak Lech Kaczyński miał talent polityczny, skoro wygrał wybory prezydenckie, a przegrał z nim Donald Tusk" - polemizuje z Robertem Krasowskim na łamach "Gazety Wyborczej" Monika Olejnik. Według dziennikarki problemem zmarłego tragicznie prezydenta był jego brat Jarosław. " Po nowopolsku byłoby to mniej więcej tak: <Olejnio polemizuje z Krasowsko: "Lechu Kaczynio miało talenti polityczno" "Chyba jednak Lechu Kaczynio miało talenti polityczno, skoro wygrało wyborro prezydenci, a przegrało z nio Donaldu Tusku" - polemizuje z Roberti Krasowsko na łamio "Gazetto Wyborro" Monique Olejnio. Według dziennikarro problemi zmarło tragiczno prezidente było jenio bratosiostro Jarro." Pozdrawiam forumowiczów.
|
|
 | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | Domyślam się, że Perfekcyjnej niedoskonałości Dukaja nie czytałeś? Jemu to (mam na myśli końcówkę) jakoś zgrabniej wyszło
|
|
|  | | nellaf (5 punktów) | > Domyślam się, że Perfekcyjnej niedoskonałości Dukaja nie czytałeś? Jemu to (mam na myśli końcówkę) jakoś zgrabniej wyszło  Heh, sprawniej, nie sprawniej - nie w tym rzecz. Pisałem to "na kolanie", a językoznawcą nie jestem. To był taki żart, ale Polakom dogodzić nie sposób...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|