 |
Tylko dla tych z mocnymi nerwami Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-06-2008 10:29 | less | Tylko dla tych z mocnymi nerwami | |
1 na 1 |
 | |
4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Cóż. Jak widać, chrześcijańska miłość (bliźniego) też nie jedno ma imię...
Nie jest przypadkiem, że rzecz dotyczy lubelszczyzny. Jak pokazują aktualne badania jest to teren Polski najsilniej zdominowany (zterroryzowany) przez wszelkiej maści organizacje katolickie - od grup przyparafialnych, poprzez Rodziny Radia Maryja, aż po grupy oazowe. Tam też skoncentrowane są różnego rodzaju katolickie organizacje "pomocowe" (np. ośrodki terapeutyczne różnych specjalności) i "naukowe" (zapewne w związku z bliskością KUL-u). Mają one ogromny wpływ na lokalne ośrodki władzy (tak państwowej jak i samorządowej), działalność organizacji pozarządowych, a także i na gospodarkę. Tam, na lubelszczyźnie, bez wiedzy, przyzwolenia i udziału Kościoła Katolickiego nic się nie dzieje. Dosłownie. I dziać się nie może, bo nie ma prawa (dosłownie i w przenośni).
Jak pokazuje ten konkretny, jednostkowy (ale nie wyjątkowy!) przypadek, jest to zjawisko groźne. Groźne społecznie i groźne dla każdej jednostki ludzkiej chcącej korzystać z przysługujących jej praw i swobód w ramach danego porządku prawnego. Groźni są ludzie zjawiska takie tworzący. Należy ich powstrzymać choćby za cenę izolacji od społeczeństwa. Tylko jak to zrobić, skoro potężny aparat państwowy mający stać na straży praworządności też jest skutecznie zastraszony?
Z pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | 13 na 13 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Tylko jak to zrobić, > Obojętne jak. Skoro społeczeństwo w swojej większości godzi się na to i nie wymusza na władzy przestrzegania prawa, to nie zasługuje na nic innego i ch...j mu w d...ę. Adam Barycki
|
|
|  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Obojętne jak. Skoro społeczeństwo w swojej większości godzi się na to i nie wymusza na władzy przestrzegania prawa, to nie zasługuje na nic innego i ch...j mu w d...ę.
Trudno odmówić Ci racji. Przynajmniej częściowo. Społeczeństwo jednak nie jest monolitem. Katolicki dyktat jest dyktatem mniejszości (bo są też światli katolicy, którzy się na to nie godzą). A większość jest... milcząca (z różnych zresztą przyczyn). Weź to pod uwagę.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 11 na 11 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >A większość jest... milcząca (z różnych zresztą przyczyn). >Weź to pod uwagę. > Nie wezmę i brać nie chcę. Samo się nie zmieni. Widocznie za mało bierzemy w d...ę, jak będzie więcej kopów, to będzie trzeba się decydować, albo ślub kościelny..., albo godność, środeczków nie ma. Adam Barycki
|
|
| | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > Widocznie za mało bierzemy w d...ę, jak będzie więcej kopów, to będzie trzeba się decydować, albo ślub kościelny..., albo godność, środeczków nie ma.Adamie, ależ Ty się zradykalizowałeś ostatnio!!!  Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | > ależ Ty się zradykalizowałeś ostatnio!!! > To chodzi falą. Adam Barycki
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >albo ślub kościelny..., albo godność, środeczków nie ma.
prosto w sedno
doku
|
|
|  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> Obojętne jak. Skoro społeczeństwo w swojej większości godzi się na to i nie wymusza na władzy przestrzegania prawa, to nie zasługuje na nic innego i ch...j mu w d...ę.I kawałek szkła!  panie Barycki!
|
|
| |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>I kawałek szkła! > Nawet dwa. Adam Barycki
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >społeczeństwo w swojej większości godzi się na to ...
Chociaż zabrzmi to dziwacznie, należałoby to sformułować w stronie biernej: społeczeństwo jest godzone, tzn. tak urabiane, tak okradane ze swej wolności, aby wreszcie było czymś na obraz i podobieństwo kleru: wymóżdżone i uległe. Ofiary manipulacji na nic się nie godzą, niczego nie wybierają - po prostu klękają całując biskupi pierścień albo dając d***, albo jedno i drugie.
|
|
| |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >należałoby to sformułować w stronie biernej > Gdybym przyjął taką koncepcję, musiałbym zaprzeczyć podmiotowości społeczeństwa. Działania różnych korporacji w celu jego uprzedmiotowienia są ogromne, jednak, mimo wszystko, społeczeństwo jest podmiotem, a kiedy w swojej masie, godzi się z uprzedmiotowieniem, klnę. Adam Barycki
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >mimo wszystko, społeczeństwo jest podmiotem,...
Cóż to za konstrukt ów "podmiot społeczny"?
>a kiedy w swojej masie,...
no bo jeśli to "masa", to jakiż to podmiot?
>godzi się z uprzedmiotowieniem,
Problem polega na tym, że nie ma tu żadnej zgody, lecz procesy podświadome, tzn. poniżej progu świadomości, a więc raczej manipulacja. Dotyczy ona, jak sądzę, jednostek a nie abstraktu, jakim jest społeczeństwo. Społeczna bierność nie jest wyborem, ale rezultatem pewnej socjotechniki.
>...klnę.
To wyraz emocji. Nasza k**** m** to tylko partykuła, taki wentyl do spuszczania rozumu.
|
|
 | | n'cos' (441 punktów) | >Należy ich powstrzymać choćby za cenę izolacji od społeczeństwa.
Czy jesteśmy gotowi zapłacić taką cenę? Myślę że jeżeli się postaramy, wówczas otrzymamy aprobatę pewnej części społeczeństwa, a w konsekwencji będziemy mieli lepsze perspektywy na przyszłość. Z drugiej jednak strony zostaniemy wyklęci przez kościół (za przyzwoleniem państwa, które rzekomo jest świeckie) i mianowani sługusami szatana, bądź też antychrystami. Mniemam, iż pogorszyłoby to opinię publiczną o "bezbożnych" racjonalistach. Być może, aby nie narażać się od razu na izolację, należałoby poczekać jeszcze kilka lat na konkretne działania (wszystko zależy od szybkości zmian w mentalności społeczeństwa polskiego).
|
|
|  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >należałoby poczekać jeszcze kilka lat > Najlepiej się czeka siedząc na sedesie. Adam Barycki
|
|
| |  | | n'cos' (441 punktów) | >Najlepiej się czeka siedząc na sedesie.
Zależy dla kogo.
|
|
| | |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Zależy dla kogo. > Dla czekającego. Adam Barycki
|
|
| | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >Dla czekającego.
Nie dla każdego.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Nie dla każdego. > Czekaj Pan sobie gdzie chcesz, a i tak klozetem czuć będzie. (Ponieważ Pan nie rozumie co się do niego pisze, więc wyjaśniam: ten zapach nie odnosi się do Pana osoby, tylko do wyczekującej postawy). Adam Barycki
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | n'cos' (441 punktów) | >(Ponieważ Pan nie rozumie co się do niego pisze, więc wyjaśniam: ten zapach nie odnosi się do Pana osoby, tylko do wyczekującej postawy).
I tu znowu się Pan myli, Panie Adamie. Doskonale zrozumiałem co Pan do mnie pisze, a Pan najwyraźniej ponownie nie zrozumiał, że ja zrozumiałem, gdyż uważa Pan, że jedynie Pan jest nieomylny. Rozumie Pan? (można zauważyć zależność pomiędzy tymi jakże często używanymi przeze mnie wyrazami: "rozumieć" i "Pan").
A w ogóle znowu Pan dobrał wprost wyśmienite porównanie: postawa wyczekująca i nieprzyjemny zapach.......
Całe szczęście, jeszcze mam cierpliwość i powstrzymam się od "drapieżnej" krytyki pańskich wypowiedzi na forum.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Całe szczęście, jeszcze mam cierpliwość i powstrzymam się od "drapieżnej" krytyki pańskich wypowiedzi na forum. > Chętnie wziąłbym trochę batów, to pobudza krążenie. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >Chętnie wziął bym trochę batów, to pobudza krążenie.
Nie ma nic lepszego na pobudzenie krążenia od kąpieli w gorącej smole. A biczowanie to tylko dodatkowa atrakcja. Polecam taki jeden salon, chyba nazywał się "Piekło" czy jakoś tak........
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Polecam taki jeden salon, chyba nazywał się "Piekło" czy jakoś tak........ > A Pan znowu swoje, ni z gruszki, ni z pietruszki. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >A Pan znowu swoje, ni z gruszki, ni z pietruszki.
Swoje, swoje... a niby kogo innego... A zresztą Pan też znowu swoje, że ja niby szukam konfliktu czy coś w tym stylu. Pan NIE rozumie moich żartów, a to dlatego że mamy strasznie odmienne poczucie humoru.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >że ja niby szukam konfliktu >Pan NIE rozumie moich żartów > Dalej mnie Pan nie rozumie, jakbym Pana posądzał o agresję, to listów do Pana bym nie pisał. Nie rozumiem czemu Pan żartów nie rozumie, przewrotnie twierdząc, że jest odwrotnie. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | n'cos' (441 punktów) | >Dalej mnie Pan nie rozumie, jakbym Pana posądzał o agresję, to listów do Pana bym nie pisał.
Kto wie, czy to czasami właśnie Pan nie szuka konfliktów i dlatego pisze te listy..... (żart). W sumie i tak nie mam Panu za złe tych wszystkich dygresji.
>Nie rozumiem czemu Pan żartów nie rozumie, przewrotnie twierdząc, że jest odwrotnie.
A ja nie rozumiem, czemu Pan nie rozumie, że ja te żarty rozumiem, ale w nich nie gustuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >ale w nich nie gustuję. > I po co Pan kłamie. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >I po co Pan kłamie.
O nie Panie Adamie... ja nigdy nie kłamię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>O nie Panie Adamie... ja nigdy nie kłamię. > No to żartuje Pan sobie ze mnie. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | n'cos' (441 punktów) | >No to żartuje Pan sobie ze mnie.
Skąd Pan wie że żartuję, skoro nie zna się Pan na moich żartach??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Skąd Pan wie że żartuję, > Nie wiem, próbuję zgadywać. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >Nie wiem, próbuję zgadywać.
Czemu Pan nie zgaduje, tylko próbuje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >nie zgaduje, tylko próbuje? > Próbuję, bo się boję zgadnąć. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > >Należy ich powstrzymać choćby za cenę izolacji od społeczeństwa.> Czy jesteśmy gotowi zapłacić taką cenę?Myślę że jeżeli się postaramy, wówczas otrzymamy aprobatę pewnej części społeczeństwa, a w konsekwencji będziemy mieli lepsze perspektywy na przyszłość. Z drugiej jednak strony zostaniemy wyklęci przez kościół (za przyzwoleniem państwa, które rzekomo jest świeckie) i mianowani sługusami szatana, bądź też antychrystami. A wiesz Ty, gdzie ja mam koscielną klątwę? W miejscu gdzie plecy nazwę swą szlachetną kończą. A szczególnie to, co o mnie mówi szanowny ksiądz proboszcz a nawet i ten z sąsiedniej parafii też. Oszołomów omijam szerokim łukiem - nie są mi do niczego potrzebni. A znajomych i przyjaciół dobieram sobie wśród ludzi o podobnych poglądach. Jest wśród nich parę osób wierzących, ale doskonale odróżniają wiarę od KK, klątwy ani smoły piekielnej się nie bojąc.  Mniemam, iż pogorszyłoby to opinię publiczną o "bezbożnych" racjonalistach. To najlepiej przenieś się od razu na jakieś katolickie forum - poprawisz sobie opinię  Być może, aby nie narażać się od razu na izolację, należałoby poczekać jeszcze kilka lat na konkretne działania (wszystko zależy od szybkości zmian w mentalności społeczeństwa polskiego). No, no - to mam szukać aprobaty np. u jakiegoś tam Poetza? Jezus, Maria, Rydzyk - apage satanas  P.S.Przypominam, że Oleksy szeroko się żegnał w Częstochowie, Kwaśniewska JPII w pierścien całowała, do tego na kolanach i nic to nie pomogło w "wizerunku" ani jednemu, ani drugiemu, ani innym - konformistów nikt nie ceni - nawet kościół. P.S. 2. A kościołowi to te klątwy niekoniecznie wychodzą, bo z założenia kościół powinien być od błogosławieństw a nie od wyklinania.
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| |  | 1 na 1 | n'cos' (441 punktów) | > A wiesz Ty, gdzie ja mam koscielną klątwę?W tym samym analogicznie miejscu, gdzie ja. > A znajomych i przyjaciół dobieram sobie wśród ludzi o podobnych poglądach. Jest wśród nich parę osób wierzących, ale doskonale odróżniają wiarę od KK, klątwy ani smoły piekielnej się nie bojąc.  A przy tym chodzą do kościoła, bo tak każe obyczaj. Jak takich sobie dobierasz znajomych to musi być Tobie strasznie nudno  > To najlepiej przenieś się od razu na jakieś katolickie forum - poprawisz sobie opinięNie przeniosę się... boję się, że nałożą na mnie klątwę. > No, no - to mam szukać aprobaty np. u jakiegoś tam Poetza? Jezus, Maria, Rydzyk - apage satanas  Czasem ludzie są bardzo niepoważni..... > P.S.Przypominam, że Oleksy szeroko się żegnał w Częstochowie, Kwaśniewska JPII w pierścien całowała, do tego na kolanach i nic to nie pomogło w "wizerunku" ani jednemu, ani drugiemu, ani innym - konformistów nikt nie ceni - nawet kościół.Dobrze że przypominasz, ale czy to jest jakaś sugestia, że ja jestem konformistą? Jeżeli tak - jesteś w najokropniejszym błędzie, w jakim kiedykolwiek w całym swoim życiu się znajdowałaś. > P.S. 2. A kościołowi to te klątwy niekoniecznie wychodzą, bo z założenia kościół powinien być od błogosławieństw a nie od wyklinania.Tym bardziej błogosławieństwa kościołowi nie wychodzą. Ani też modlitwy o sprzyjającą pogodę dla rolników.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > > A wiesz Ty, gdzie ja mam koscielną klątwę?> W tym samym analogicznie miejscu, gdzie ja. Naprawdę???????> A przy tym chodzą do kościoła, bo tak każe obyczaj. Jak takich sobie dobierasz znajomych to musi być Tobie strasznie nudno Nie chodzą, a obyczaje nie mają nic do wiary. Wiara podobno jest jedna - religii wiele, , czego nie uznaje KK.> >To najlepiej przenieś się od razu na jakieś katolickie forum - poprawisz sobie opinię> Nie przeniosę się... boję się, że nałożą na mnie klątwę. Najwyżej Cię zabanują, a klątwę nałożą na kompa> >No, no - to mam szukać aprobaty np. u jakiegoś tam Poetza? Jezus, Maria, Rydzyk - apage satanas  > Czasem ludzie są bardzo niepoważni..... Człowiek który traktuje siebie niezwykle poważnie i bez poczucia humoru jest niebezpieczny - taki Straszny Sprawiedliwy, albo ... / patrz sugestia/> Dobrze że przypominasz, ale czy to jest jakaś sugestia, że ja jestem konformistą? Jeżeli tak - jesteś w najokropniejszym błędzie, w jakim kiedykolwiek w całym swoim życiu się znajdowałaś. To co ma oznaczac to "poczekajmy, przeczekajmy, będa o nas gorzej mówili i takie tam..." Starałam się czytac Twój post ze zrozumieniem  > Tym bardziej błogosławieństwa kościołowi nie wychodzą. Ani też modlitwy o sprzyjającą pogodę dla rolników.> No to dlaczego mamy "przeczekiwać" te szamańskie praktyki???????
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | | |  | | n'cos' (441 punktów) | > Naprawdę???????Naprawdę!!!!!!! > Nie chodzą, a obyczaje nie mają nic do wiary. Wiara podobno jest jedna - religii wiele, , czego nie uznaje KK.>>A wiara w religię? Trzeba też wziąć to pod uwagę. > To co ma oznaczac to "poczekajmy, przeczekajmy, będa o nas gorzej mówili i takie tam..." Starałam się czytac Twój post ze zrozumieniem  Czekanie na zmianę w sposobie myślenia społeczeństwa nie oznacza przyzwolenia na panujące obecnie poglądy. W tej kwestii nie należy się spieszyć, bo zmiany będą następowały powoli. > No to dlaczego mamy "przeczekiwać" te szamańskie praktyki???????Jeżeli nie "przeczekamy", możemy spodziewać się znacznie większych trudności, niż w wypadku gdybyśmy jednak zaczęli działać w niedalekiej (bądź dalekiej, tego nie wiem i nie potrafię przewidzieć) przyszłości. Ale może i masz rację, warto iść pod prąd. I nie wmówisz mi że jestem konformistą.
|
|
| | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
No to dlaczego mamy "przeczekiwać" te szamańskie praktyki??????? Właśnie.  Organizować się i działać zgodnie z prawem. Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!To potrafi tylko Chuck Norris. Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
 | 1 na 3 | darlove (2804 punktów) | Poczekajcie jeszcze troche - gora 5-10 lat. Ja to mowie wprost: KSIEZY W POLSCE ZLIKWIDUJE. Tak mi dopomoz Bog. A jesli go nie ma, to tym lepiej. Moze sie wam to podobac, albo i nie - mam to wiecie-sami-gdzie. Czarnych trzeba zwalczyc, bowiem sa rakiem toczacym tkanke spoleczenstw(a). Watykan musi zniknac z powierzchni ziemi i wiem, ze tak sie stanie. Musi sie stac.
|
|
|  | 1 na 1 | avenger (463 punktów) | > Poczekajcie jeszcze troche - gora 5-10 lat. Ja to mowie wprost: KSIEZY W POLSCE ZLIKWIDUJE. Tak mi dopomoz Bog. A jesli go nie ma, to tym lepiej. Moze sie wam to podobac, albo i nie - mam to wiecie-sami-gdzie. Czarnych trzeba zwalczyc, bowiem sa rakiem toczacym tkanke spoleczenstw(a). Watykan musi zniknac z powierzchni ziemi i wiem, ze tak sie stanie. Musi sie stac.Chcę ,to zobaczyć.Będzie ,to piękna radosna chwila.
|
|
|  | 5 na 5 | keymak (3379 punktów) | >Poczekajcie jeszcze troche Z całym szacunkiem, ale masz chyba jakiś problem sam ze sobą. Nie zapominaj że księża to też ludzie i sami w sobie nie stanowią żadnego zagrożenia. Dopiero wtedy gdy inni idą za nimi jak barany i inne instytucje jeszcze w tym pomagają to wtedy dopiero mamy problem. Nie widzę sensu napadać na fanatyków religijnych. Jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest popierać ludzi którzy nie pomagają fanatykom religijnym. Nie mam też zamiaru popierać nawoływania do przemocy względem samego kleru. Takie działania mają odwrotny skutek do zamierzonego. Zamiast osłabiać zwalczane grupy to je wzmacniają. Nie uważam też aby zniszczenie jakiegokolwiek kościoła było jakimś rozsądnym planem. Kościoły powinny istnieć tak długo jak ludzie będą ich potrzebować. Ale instytucje państwowe nie powinny wspierać jakichkolwiek organizacji religijnych i jest to jedyny problem. Gdy kościół pozostanie na własnym terenie i nie będzie ingerował w życie wszystkich obywateli to wtedy problem powinien zniknąć.
Co do zaś głównego tematu to trudno mi zebrać myśli po tym co przeczytałem. Niestety ale wszystkie najgorsze wizje na temat ciemnogrodu w Polsce stały się faktem. Brakuje już tylko specjalnych fanatycznych grup kobiet, które będą sprawdzać dziewictwo u podejrzanych młodych kobiet, jak to miało miejsce w Salwadorze .. Ale powtarzam jeszcze raz: atakowanie samego kościoła nie rozwiązuje problemu. Trzeba naciskać instytucje państwowe, aby przestały wspierać wszelkie kościoły. Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | Czlowieku malej wiary! Jest tylko jedna droga do tego, aby ten kraj stal sie w miare normalnym i przyjaznym dla Obywatela - wyplenienie czarnej zarazy i "moralnosci", ktora zaszczepila w ludziach. I nie ma znaczenia, jak to sie stanie. Wazne, aby sie stalo. A poniewaz gardze polsrodkami, dlatego ide na calosc i to praktycznie we wszystkim. Na razie nie ma mnie w Polsce, bo zalozenie jest takie, ze wroce dopiero wowczas, gdy zarobie wystarczajaco duzo kasy, aby nie martwic sie o swoj byt w Ojczyznie. To da mi czas na to, aby zbudowac partie, przejac wladze i wreszcie zrobic porzadek. Nie moge przejmowac wladzy bedac golodupcem - chyba sie co do tego zgodzimy. Daje sobie tutaj, na obczyznie, od 5 do 10 lat na to, aby zarobic przyzwoicie, a poniewaz nie pracuje "na budowie", lecz dokladnie tam, gdzie robi sie kase i to DUZA, wiec to, ze ja zrobie, nie ulega kwestii. Czarni juz powinni zaczac sie bac. Mowie to jak najbardziej serio, albowiem przyjdzie czas na rozliczenie wszystkiego, od samego poczatku, a konczac na czasach obecnych... Bedzie placz i zgrzytanie czarnych zebow.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
| | |  | 1 na 1 | n'cos' (441 punktów) | Człowieku wielkiej wiary! Wróżę Ci świetlaną przyszłość. Zostaniesz liderem partii, która wygra w wyborach, po czym zostaniesz premierem i będziesz nim przez 3 kadencje. Twoja charyzma będzie tak wielka, że Naród wybierze Cię na przezydenta. Swoją prezydenturę przedłużysz, żeby nie ograniczać sie do dwóch kadencji, dzięki odpowiednim i korzystnym zmianom w prawie i wprowadzeniu systemu prezydenckiego (oczywiście 20-letnia większość twojej partii w Sejmie jest gwarantowana). Później możesz juz tylko zostać dyktatorem, który nareszcie zrobi porządek z całym klerem, i wszelkimi innymi niewygodnymi grupami. Ktoś w końcu będzie trzymał ten kraj twardą ręką.
Tymczasem... zarabiaj gruba kasę na obczyźnie.
>Bedzie placz i zgrzytanie czarnych zebow.
Jest coś takiego jak pasta do zębów.
>Wiem, ze nic nie wiem.
Właśnie, podejrzewam że nic nie wiesz.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | > Właśnie, podejrzewam że nic nie wiesz.No widzisz, jak zwykle, nastepny, ktory nie rozumie, o co chodzi w tym zdaniu  Ale nie martw sie - takich jak ty jest miliony. Tak ze nie jestes sam. Cieszysz sie, prawda? Na cale szczescie to, co ty sobie wyobrazasz, zwisa mi obfitym kalafiorem. Ja zwyklem swoje cele realizowac, nie wiem, jak ty. Nie podoba ci sie, ze chce wreszcie niektorym pokazac, gdzie ich miejsce? Coz, za bardzo sie tym nie przejmuje. Dyktatorem nie jestem i byc nie zamierzam. Moj cel jest jasny jak slonce: wyplenic czarna stonke. I tego sie bede trzymal. A ty zawijaj te sreberka... Zdroofka.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | n'cos' (441 punktów) | > >Właśnie, podejrzewam że nic nie wiesz.> No widzisz, jak zwykle, nastepny, ktory nie rozumie, o co chodzi w tym zdaniu  Wiesz co? Obraziłeś mnie tym, że sugerujesz mi nieznajomość znaczenia tej sentencji. Jesteś kolejną osobą, która nie rozumie mojego poczucia humoru. Ja wykorzystałem ten cytat do zupełnie innych celów, i niech Pan tylko nie nazywa tego świętokradztwem (świętego cytatu). > Ale nie martw sie - takich jak ty jest miliony. Tak ze nie jestes sam. Cieszysz sie, prawda?TAKŻE... pisze się łącznie. Ale nie jesteś sam wśród dysortografów... Cieszysz się, prawda? "Wiem, że nic nie wiem" to fundament (użyłem tego słowa, chociaż go nie lubię) agnostycyzmu. A ja, zapewniam Cię, jestem agnostykiem. Swoją drogą nawet używałem tego cytatu jako opisu na gg. > Na cale szczescie to, co ty sobie wyobrazasz, zwisa mi obfitym kalafiorem. Ja zwyklem swoje cele realizowac, nie wiem, jak ty. Nie podoba ci sie, ze chce wreszcie niektorym pokazac, gdzie ich miejsce? Coz, za bardzo sie tym nie przejmuje. Dyktatorem nie jestem i byc nie zamierzam. Moj cel jest jasny jak slonce: wyplenic czarna stonke. I tego sie bede trzymal. A ty zawijaj te sreberka...Wprost nie mogę sie doczekać efektów realizacji twoich celów.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
A propos, czyli na marginesie: >>Ale nie martw sie - takich jak ty jest miliony. Tak ze nie jestes sam. Cieszysz sie, prawda?
Prawidłowo tak to winno wyglądać: "Ale nie martw się - takich, jak ty, są miliony. Tak, że nie jesteś sam. Cieszysz się, prawda?
>TAKŻE... pisze się łącznie. W tym kontekście łączna pisownia byłaby nie na temat... .
|
|
| | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >>TAKŻE... pisze się łącznie. > W tym kontekście łączna pisownia byłaby nie na temat...
Nie zrozumiałbym normalnie tego kontekstu, nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś pisał w ten sposób. Oczywiście logicznie zdanie to jest poprawne, ale bardziej pasowałoby "także" (w sensie, gdyby używac języka potocznego).
|
|
| | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Nie zrozumiałbym normalnie tego kontekstu, nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś pisał w ten sposób. Oczywiście logicznie zdanie to jest poprawne, ale bardziej pasowałoby "także" (w sensie, gdyby używać języka potocznego).
Jak widzę, "nienormalnie" także nie rozumiesz.
Naprawdę nie odróżniasz frazy "tak, że" od "także"? Są to dwa zupełnie różne określenia, mające zupełnie różny sens i znaczenie. .
|
|
| | | | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | > Naprawdę nie odróżniasz frazy "tak, że" od "także"? Są to dwa zupełnie różne określenia, mające zupełnie różny sens i znaczenie.
Tłumaczę... wyjaśniam....!!!! Wiem że te dwa określenia mają odmienne znaczenie, ale nie pasował mi sens w tym kontekście. Można to było napisać po prostu w zdaniu poprzednim, bez żadnej kropki. Bo w tym wypadku zrozumiałem, że Myflowers miała na myśli wyraz "także". A poza tym trzeba pisać ze znakami interpunkcyjnymi (i polskimi literami też), żeby nie było nieporozumień.
|
|
| | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) |
> >Ale nie martw sie - takich jak ty jest miliony. Tak ze nie jestes sam. Cieszysz sie, prawda?> TAKŻE... pisze się łącznie. Ale nie jesteś sam wśród dysortografów... Cieszysz się, prawda?Naucz się czytać ze zrozumieniem. Brak przecinka "Tak, że nie jestes sam." Zmieniłeś kontekst i pochlebiłeś sobie - bo według mnie , jestes sam, stąd te Twoje frustracje.
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | > >>Ale nie martw sie - takich jak ty jest miliony. Tak ze nie jestes sam. Cieszysz sie, prawda?> >TAKŻE... pisze się łącznie. Ale nie jesteś sam wśród dysortografów... Cieszysz się, prawda?> Naucz się czytać ze zrozumieniem. Brak przecinka "Tak, że nie jestes sam." Zmieniłeś kontekst i pochlebiłeś sobie - bo według mnie , jestes sam, stąd te Twoje frustracje.  Zapewniam Cię, że jesteś w błędzie i nie znasz zasad gramatycznych. Nie pisze się w ten sposób, to niepoprawny związek frazeologicznych, oczywiście akurat w tym wypadku. Wydaje mi się, że miałaś na myśli słowo "także". Jeśli sie nie mylę, to w takim razie po co oszukujesz samą siebie.....
|
|
| | | | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) | > >>>Ale nie martw sie - takich jak ty jest miliony. Tak ze nie jestes sam. Cieszysz sie, prawda?> >>TAKŻE... pisze się łącznie. Ale nie jesteś sam wśród dysortografów... Cieszysz się, prawda?> >Naucz się czytać ze zrozumieniem. Brak przecinka "Tak, że nie jestes sam." Zmieniłeś kontekst i pochlebiłeś sobie - bo według mnie , jestes sam, stąd te Twoje frustracje.  > Zapewniam Cię, że jesteś w błędzie i nie znasz zasad gramatycznych. Nie pisze się w ten sposób, to niepoprawny związek frazeologicznych, oczywiście akurat w tym wypadku. Wydaje mi się, że miałaś na myśli słowo "także". Jeśli sie nie mylę, to w takim razie po co oszukujesz samą siebie.....  No cóż, akurat jestem polonista i zapewniam Cię, że zasady gramatyczne znam."Także" i "tak, że" . To coś takiego jak "morze" i "może". Ten związek frazeologiczny jest poprawny znaczeniowo - zawiera się w czymś takim jak "uzus". Przyjęty, zaakceptowany - poprawny.
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | | | | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >No cóż, akurat jestem polonista i zapewniam Cię, że zasady gramatyczne znam."Także" i "tak, że" . To coś takiego jak "morze" i "może".
Czy Ty nie możesz zrozumieć, że ja wiem o tej różnicy i nie trzeba mi nic w tej sprawie tłumaczyć??!! Napisałaś to zdanie tak, żebym zrozumiał że miałaś na myśli słowo "także". Stąd to nieporozumienie, któremy można było zapobiec, gdybyś pisała znaki polskie i interpunkcyje.
|
|
 | | aenigma (455 punktów) | > Cóż. Jak widać, chrześcijańska miłość (bliźniego) też nie jedno ma imię...Rozmawiając na ten temat z osobami podającymi się za katolików, gdy wspomniałam o miłości bliźniego, dostałam odpowiedź: peaceandlove to Ty se możesz na haju odwalać, a następnie serię inwektyw i "pożegnanie" zdominowane słowami powszechnie uznawanymi za wulgarne... szkoda gadać 
god is real... unless explicitly declared integer ;]
|
|
 | 1 na 1 | elfir (1058 punktów) | > Tam, na lubelszczyźnie, bez wiedzy, przyzwolenia i udziału Kościoła Katolickiego nic się nie dzieje.Dlatego lubelszczyzna jest najbiedniejszym regionem Polski. Zamiast pracowac, czeka sie na cud
|
|
1 na 1 | the_uau (126 punktów) | Przeczytałem o tym w pracy dzisiaj i juz chciałem po powrocie na forum napisać, ale widzę, że juz przynajmniej 2 wątki o tym powstały. Sprawa jest dla mnie niepojęta, na usta cisną mi się głównie nie cenzuralne co oni sobie ku** mać myślą, jakiś klecha prosto z średniowiecza będzie latał z oddziałami specjalnymi moh-air po Polsce i prześladował ofiarę gwałtu, odmawiając jej przysługującego jej prawa. Matka tej dziewczyny powinna wystąpić z wnioskiem do sądu o prześladowanie.
A tak na marginesie, ciekaw jestem czy cała ta ekipa pro-life, gdyby udało im się niedopuscić do legalnego usunięcia ciąży i gdyby dziewczyna urodziła to dziecko to wtedy pewnie można by ich ze świecą szukać, bo pomocy pewnie żadnej by nie udzielili, ani psychologa (no chyba że nawiedzonego kościelnego - nie daj boże, bo nie wiem co gorsze), a tym bardziej materialnej. Znikneliby gdzieś z poczuciem 'dobrze' wykonanej boskiej misji. Szlag mnie trafia, w jakim kraju przyszło żyć.
"kiedy masz wiare - wszystko to ułatwienie, gdy ramię w ramię razem idziesz po rozgrzeszenie lecz kiedy wątpisz i chcesz pod prąd iść, nie tam gdzie tłumy, wygrywasz walkę bo otwierasz swój umysł..." -52 dębiec
|
|
 | -4 na 4 | Tronicki (280 punktów) | Gazeta Wyborcza... i wszystko jasne  Brakuje jeszcze opisu palonego pederasty. Nawet nie wiadomo czy ta dziewczynka chciała aborcji, jestem przekonany że matka naciskała aby ta dokonała aborcji tak samo jak ksiądz naciskał by jej nie dokonała to że ksiądz okazał się skuteczniejszy wcale nie oznacza że naciski matki by "wyzwoliły dziewczynie" nie brakuje przypadków gdy córki mają zal do matek że te naciskały je do dokonania aborcji gdy te były młode. Poza tym jak na poczatku napisałem GW to taka torche nieobiektywna gazetka.
|
|
|  | 8 na 8 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>ksiądz naciskał > Taka publiczna forma nacisku nazywa się gwałtem na psychice i do tego osoby nieletniej. Jest to przestępstwo ścigane z urzędu. Każdy wyrażający poparcie przestępstwu jest jego współuczestnikiem, dlatego mogę odpowiedzialnie nazwać Pana przestępcą. Adam Barycki PS Chętnie stanę przed sądem, gdyby poczuł się Pan obrażony.
|
|
| |  | -2 na 2 | Tronicki (280 punktów) | >>ksiądz naciskał >> >Taka publiczna forma nacisku nazywa się gwałtem na psychice i do tego osoby nieletniej. Jest to przestępstwo ścigane z urzędu. Każdy wyrażający poparcie przestępstwu jest jego współuczestnikiem, dlatego mogę odpowiedzialnie nazwać Pana przestępcą. >Adam Barycki >PS Chętnie stanę przed sądem, gdyby poczuł się Pan obrażony.
to matke też do wiezienia bo też naciskała.
|
|
| | |  | 8 na 8 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>to matke też do wiezienia > Prawo, jeszcze na szczęście, wyklucza realizację zachcianek ludzi Pańskiego pokroju, choć praktyka, jak widać, odwrotnie. Analfabetyzm wyklucza dyskusję o prawie, a z przestępcami nie siadam do stołu, żegnam Pana. Adam Barycki
|
|
|  | 2 na 2 | maciek (1053 punktów) | >Pozatym jak na poczatku napisałem GW to taka torche nieobiektywna gazetka. A która jest obiektywna ?
|
|
 | 7 na 7 | Gosia (9452 punktów) | > jakiś klecha prosto z średniowiecza będzie latał z oddziałami specjalnymi moh-air po Polsce i prześladował ofiarę gwałtu, odmawiając jej przysługującego jej prawa.
Wie, że może.Pozwalamy na to! Poza krótkotrwałymi pokrzykiwaniami w mediach nic się nie stanie.Spróbuj wykonać parę telefonów, by zmobilizować ludzi aby bronili swoich ustawowych praw...odzew będzie żaden! oczywiście, to okropne, ale nic się nie da zrobić, kto ma na to czas, bla, bla, bla... Nikt nie ruszy tyłka z fotela, przecież zaczyna się Euro 2008, co tam szarganie czyichś praw! Powtórzę za Norwidem Polska jest ostatnie na ziemi społeczeństwo
>Szlag mnie trafia, w jakim kraju przyszło żyć.
Szlag mnie trafia, że jesteśmy społeczeństwem chodzących przewodów pokarmowych pilnujących tylko czubka swego nosa.
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Szlak mnie trafia, że jesteśmy społeczeństwem chodzących przewodów pokarmowych pilnujących tylko czubka swego nosa.Od kiedy to nos jest elementem przewodu pokarmowego? Są jakieś nowe dane w tej kwestii, których nie znam? Poza tym bez zarzutu, Gosieńko. Warszawa pozdrawia Trójmiasto. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> Od kiedy to nos jest elementem przewodu pokarmowego? Są jakieś nowe dane w tej kwestii, których nie znam?- A bo mnie zmyliły! ( Maks -"Seksmisja") Durne bździągwy potrafią tylko narzekać, ale ruszyć do walki o swoje to już nie! Czekają pewnie aż pojawi się książę na białym koniu i uniesie je do krainy wiecznej szczęśliwości... Może być : chodzące przewody pokarmowe , dbające tylko o drożność własnego odbytu? > Poza tym bez zarzutu, Gosieńko.Dzięki. > Warszawa pozdrawia Trójmiasto.  Gosia pozdrawia Michała
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Może być : chodzące przewody pokarmowe , dbające tylko o drożność własnego odbytu?
Jak zwykle genialna jesteś, Gosienko!!!
Pozdrawiam najserdeczniej jak potrafię!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
A mnie szlag trafia w szlak pokarmowy (to w przenośni).
Pozdrawiam obie wersje. .
|
|
|  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Powtórzę za Norwidem Polska jest ostatnie na ziemi społeczeństwo> > Dopóki nie zaczniemy winy szukać tylko w sobie, Norwid będzie aktualny. Adam Barycki
|
|
|  | 3 na 3 | n'cos' (441 punktów) | >Poza krótkotrwałymi pokrzykiwaniami w mediach nic się nie stanie.Spróbuj wykonać parę telefonów, by zmobilizować ludzi aby bronili swoich ustawowych praw...odzew będzie żaden! >oczywiście, to okropne, ale nic się nie da zrobić, kto ma na to czas, bla, bla, bla...Nikt nie ruszy tyłka z fotela, przecież zaczyna się Euro 2008, co tam szarganie czyichś praw!
Tutaj przytoczę cytat Stefana Batorego: Polacy, mimo męstwa, naród płochy, wytrwałości nie ma, zabawę woli niż pracę... Fantazji dużo, ale gdy się na słowa wyczerpią, do czynu ochoty i siły brak.
>Powtórzę za Norwidem Polska jest ostatnie na ziemi społeczeństwo>Szlag mnie trafia, w jakim kraju przyszło żyć. >Szlak mnie trafia, że jesteśmy społeczeństwem chodzących przewodów pokarmowych pilnujących tylko czubka swego nosa.
Tu z kolei Piłsudskiego: Naród wspaniały, tylko ludzie chuje.
|
|
| |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
>Tu z kolei Piłsudskiego: Naród wspaniały, tylko ludzie chuje.
I podobnie twierdził Norwid Słońce nad Polakiem wstawa, ale zasłania swe oczy nad człowiekiem
|
|
| |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>...ludzie chuje. A cyraneczka - nie ptak? .
|
|
|  | | jarcio (1198 punktów) | >Szlag mnie trafia, że jesteśmy społeczeństwem chodzących przewodów pokarmowych pilnujących tylko czubka swego nosa.
A mnie szlag trafia, że ludzie w tym kraju doskonale znają lekturę "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej", "Dziennika" jak i znają kontrowersyjne, czasem szokujące a najczęściej łamiące tabu relacje medialne. Niestety, ni cholery nie znają Adama Smitha, Maxa Webera czy nawet George Orwella nie wspominając już o Jamesie Burnhamie, Tocquevillu czy Hayeku. I dopiero dzisiaj zaczynają odkrywać coś co zostało odkryte setki lat temu.
Dziesiątki lat komunizmu, pochwała racjonalistycznego laicyzmu (głównie wśród młodego pokolenia) i demokracja doprowadziły do dramatu społeczeństwa polskiego. Niby jak kogokolwiek cokolwiek ma interesować skoro za rozdawanie bułek bezdomnym traci się tutaj przedsiębiorstwo prywatne; przez lwią część życia funkcjonuje się w systemie edukacji publicznej; po skończeniu studiów filologicznych trzeba płacić "fachowcom" za tłumaczenie własnego dyplomu na wyuczony język; przez całe życie haruje się w imię "solidarności społecznej", która "nie wiedząc" czemu, jest przymusowa; i w ogóle tłumaczy się przed urzędnikiem coraz częściej.
No pewnie, że można powiedzieć iż to wina społeczeństwa, ale to będzie na takiej samej zasadzie na jakiej możemy obwiniać więźniów łagrów sowieckich, że zachowywali się nieludzko (gorąco polecam "Inny Swiat" Herlinga-Grudzińskiego, a szczególnie epilog). Tak samo można powiedzieć iż bohater "Procesu" sam sobie winien, że nie przekroczył bram niebios bo czekał na skinienie urzędnika. Można również interpretować "Rok 1984", "Ciemność w południe" czy "Mechaniczną pomarańczę" jako krytykę społeczeństwa. Tak można myśleć, ale wnioski z takiego myślenia niewiele mają wspólnego z prawdą.
Prawda jest taka, że jeśli przyzwyczai się społeczeństwo do patrzenia na rzeczywistość poprzez pryzmat wszechobecnej kontroli, racjonalistycznych definicji działalności człowieka (spisane w szeroki zakres praw i obowiązków obywatelskich) i zaprowadzi demokrację to takie społeczeństwo zaczyna olewać własną działalność i własną definicję bowiem już wie, że państwo zrobi to lepiej. O zdziecinnieniu społeczeństwa i braku aktywności obywatelskiej pisał już Tocqueville w roku, około, 1850 analizując przyczyny i wybiegając w przyszły kształt świata po rewolucji francuskiej. To naprawdę nie jest nic nowego - to jest zupełnie banalna obserwacja społeczeństwa pod rządami demokratów. Społeczeństwo pod takimi rządami inne być po prostu nie może.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>No pewnie, że można powiedzieć iż to wina społeczeństwa [...] ale wnioski z takiego myślenia niewiele mają wspólnego z prawdą. >Prawda jest taka, że [...] Społeczeństwo pod takimi rządami inne być po prostu nie może. Pewnie - niech sobie społeczeństwo wybierze władzę, która je przemieni w lepsze społeczeństwo. Szczegół, że wybiera się sobie podobnych, więc z przemiany nici. .
|
|
| |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) |
>No pewnie, że można powiedzieć iż to wina społeczeństwa, ale to będzie na takiej samej zasadzie na jakiej możemy obwiniać więźniów łagrów sowieckich, że zachowywali się nieludzko (gorąco polecam "Inny Swiat" Herlinga-Grudzińskiego, a szczególnie epilog). Tak samo można powiedzieć iż bohater "Procesu" sam sobie winien, że nie przekroczył bram niebios bo czekał na skinienie urzędnika. Można również interpretować "Rok 1984", "Ciemność w południe" czy "Mechaniczną pomarańczę" jako krytykę społeczeństwa. Tak można myśleć, ale wnioski z takiego myślenia niewiele mają wspólnego z prawdą. Dotychczas wymieniłeś lektury szkolne /poziom rozszerzony/. "Ciemność w południe" i "Mechaniczna pomarańcza" to tak - dla fasonu? No to jak z tą maturą? Zdałeś?
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | |  | -1 na 1 | jarcio (1198 punktów) | >Dotychczas wymieniłeś lektury szkolne /poziom rozszerzony/. "Ciemność w południe" i "Mechaniczna pomarańcza" to tak - dla fasonu? No to jak z tą maturą? Zdałeś?
Wybitnie, przyszłaś i spierdziałaś się publicznie zwracając moją uwagę - no to teraz możesz sobie iść.
|
|
| | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | Dostajecie Państwo upomnienie. Za poziom dyskusji uplasowany poniżej poziomu rynsztoka. Kolejne tego typu wypowiedzi zakończą się banem. Zadziwiające, jak ludzie lubią sobie ubliżać, zapewne podbudowuje to ich ego.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | >Dostajecie Państwo upomnienie. Za poziom dyskusji uplasowany poniżej poziomu rynsztoka. Kolejne tego typu wypowiedzi zakończą się banem. Zadziwiające, jak ludzie lubią sobie ubliżać, zapewne podbudowuje to ich ego.
W takim razie ja proszę o permanentnego bana i skasowanie konta. Dostane bana po dobroci czy będę musiał znowu "podbudować swoje ego" ?
|
|
| | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | >W takim razie ja proszę o permanentnego bana i skasowanie konta. Dostane bana po dobroci czy będę musiał znowu "podbudować swoje ego" ? Po cóż ban. Proszę się zwrócić do kolegium o wykasowanie profilu.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Myflowers (2721 punktów) | >Dostajecie Państwo upomnienie. Za poziom dyskusji uplasowany poniżej poziomu rynsztoka. Kolejne tego typu wypowiedzi zakończą się banem. Zadziwiające, jak ludzie lubią sobie ubliżać, zapewne podbudowuje to ich ego. >Pozdrawiam > ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Dzięki za upomnienie i postawienie mnie na równi z "rynsztokiem" . Może mnie Pan zbanowac , szanowny moderatorze, Potraktowal mnie Pan na równi z chamstwem rynsztokiem , obraził mnie Pan, . Moja odpowiedż była złośliwa - tak. Wymienianie podstawowych lektur szkolnych, jako polecenie do przeczytania, hmm... Zreszta, co ja się będe tłumaczyła , śmieszne. Bardzo długo na forum nie wchodziłam, po zabanowaniu pewnego aktywnego uczestnika, którego sprowokował chamstwem jeden z Waszych moderatorów. Weszłam i widzę, że nic sie nie zmieniło. Obrażaną osobe nadal traktujecie na równi z osoba obrażającą. Za poziom dyskusji uplasowany poniżej poziomu rynsztoka. A to już dla mnie jest obelgą. I nie weszłam tu po to, żeby mnie obrażano i jeszcze grożono zabanowaniem, co dla mnie jest śmieszną karą, bo weszłam na forum dobrowolnie.Jeżeli Pan tego nie rozumie, to jeszcze raz powinien Pan przeczytać posty. P.S.Wychodzę zatem nad ten poziom, który mi Pan przypisuje / Jest jakiś wątek o moderatorach, prawda?Może warto byloby go przeczytać jeszcze raz?/
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | >Wymienianie podstawowych lektur szkolnych, jako polecenie do przeczytania, hmm...
Od kiedy to w kanonie lektur szkolnych jest Tocqueville, Burnham, Weber czy Koestler ? Co w ogóle kanon lektur szkolnych ma wspólnego z tym o czym ja pisałem ? A Herlinga-Grudzińskiego warto czytać bez względu na to czy znajduje się w kanonie lektur szkolnych czy nie. Jeśli Conrad i Shakespeare są warci szyderstw bowiem znajdują się w kanonie to ... właściwie szkoda gadać.
|
|
| | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | >Dzięki za upomnienie i postawienie mnie na równi z "rynsztokiem" . Może mnie Pan zbanowac , szanowny moderatorze, Potraktowal mnie Pan na równi z chamstwem rynsztokiem , obraził mnie Pan, . Moja odpowiedż była złośliwa - tak. Wymienianie podstawowych lektur szkolnych, jako polecenie do przeczytania, hmm... Nie chodziło o lektury, a imputowanie niedouczenia, proszę mnie nie traktować jak idioty. Nie zbanuję Pani, upomniałem. Mam nadzieję, że wystarczy.
>Zreszta, co ja się będe tłumaczyła , śmieszne. Bardzo długo na forum nie wchodziłam, po zabanowaniu pewnego aktywnego uczestnika, którego sprowokował chamstwem jeden z Waszych moderatorów. No cóż, nie należy wchodzić tam, gdzie tak ohydni moderatorzy się panoszą.
>Weszłam i widzę, że nic sie nie zmieniło. Obrażaną osobe nadal traktujecie na równi z osoba obrażającą. Tak czasem bywa, najważniejsze jest to, że użytkownicy mają na kogo wylać swą frustrację.
>>Za poziom dyskusji uplasowany poniżej poziomu rynsztoka. >A to już dla mnie jest obelgą. I nie weszłam tu po to, żeby mnie obrażano i jeszcze grożono zabanowaniem, co dla mnie jest śmieszną karą, bo weszłam na forum dobrowolnie. Jeżeli Pan tego nie rozumie, to jeszcze raz powinien Pan przeczytać posty. Tu się wchodzi dobrowolnie. Nie ma przymusu. Proboszcz nie wymaga karteczek z podpisem moderatora by móc przystąpić do komunii. Jeśli poczuła się Pani obrażona, proszę się zwrócić do kolegium ze skargą na mnie.
>P.S.Wychodzę zatem nad ten poziom, który mi Pan przypisuje / Jest jakiś wątek o moderatorach, prawda?Może warto byloby go przeczytać jeszcze raz?/ Niestety, nie warto.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Myflowers (2721 punktów) |
> Nie chodziło o lektury, a imputowanie niedouczenia, proszę mnie nie traktować jak idioty. Kto tu komu imputował niedouczenie? I dlaczego imputuje mi Pan, że traktuję go jak idiotę? Kompleksy? Ktoś juz Pana tak potraktował? Nie zbanuję Pani, upomniałem. Mam nadzieję, że wystarczy. Strasznie sie boję, , szczególnie w sytuacji , gdzie potwierdza Pan upomnienie / w grzeczniejszej formie?/, Jarcia: Wybitnie, przyszłaś i spierdziałaś się publicznie zwracając moją uwagę - no to teraz możesz sobie iść.> Tak czasem bywa, najważniejsze jest to, że użytkownicy mają na kogo wylać swą frustrację. Tak czasem bywa, jak ktoś chce pokazac minimum władzy, przynajmniej wirtualnie, jakiej w zyciu nie posiada. Nie ma przymusu. Proboszcz nie wymaga karteczek z podpisem moderatora by móc przystąpić do komunii. Jeśli poczuła się Pani obrażona, proszę się zwrócić do kolegium ze skargą na mnie. A po co ze skargą? Pogratuluję Markowi A. mądrych i i wszechmocnych moderatorów 
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi! | | Wojtek (3465 punktów) | >Kto tu komu imputował niedouczenie? I dlaczego imputuje mi Pan, że traktuję go jak idiotę? Kompleksy? Ktoś juz Pana tak potraktował? Proszę przeczytać swoje posty analizując je dokładnie - wydaje mi się, że napisała Pani coś, czego wydźwięku teraz nie rozumie, lub nie chce zrozumieć. Nadto odsyłam do regulaminu par. 14.1.
> Tak czasem bywa, jak ktoś chce pokazac minimum władzy, przynajmniej wirtualnie, jakiej w zyciu nie posiada. Oczywiście, w końcu to wielka frajda, wyżyć się na biednych i bezbronnych forumowiczach.
> A po co ze skargą? Pogratuluję Markowi A. mądrych i i wszechmocnych moderatorów Proszę sprawdzać posty przed wysłaniem, nie wiem bowiem kim jest Marek A., zapewne chodziło o Mariusza.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > >Kto tu komu imputował niedouczenie? I dlaczego imputuje mi Pan, że traktuję go jak idiotę? Kompleksy? Ktoś juz Pana tak potraktował?Proszę przeczytać swoje posty analizując je dokładnie - wydaje mi się, że napisała Pani coś, czego wydźwięku teraz nie rozumie, lub nie chce zrozumieć. " Panie sierżancie, zamiotę najchętniej, ale w którą stronę"? - /Alfred Jarry/ . Czasem uderzy się w stół i nożyce się odezwą. Bywa i tak. Jeżeli imputowanie niedouczenia tak bardzo Pana dotknęło, to przepraszam  Proszę sprawdzać posty przed wysłaniem, nie wiem bowiem kim jest Marek A., zapewne chodziło o Mariusza. Przyznaję, zamiast Mariusz, wpisałam Marek, za tą przypadkową pomyłkę serdecznie Mariusza przepraszam. P.S. Z tym idiotą też coś nie tak?/Tutaj, przyznaję racje, zupełnie nie rozumiem, dlaczego mam tekst analizować./
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Myflowers (2721 punktów) | b>Proszę przeczytać swoje posty analizując je dokładnie - wydaje mi się, że napisała Pani coś, czego wydźwięku teraz nie rozumie, lub nie chce zrozumieć. Nadto odsyłam do regulaminu par. 14.1. § 14. 1. Niesnaski osobiste między uczestnikami Forum lub uczestnikami i innymi osobami należy wyjaśniać sobie tylko poprzez e-mail, nie zawracając tym głowy reszcie uczestników. Zakazane jest inicjowanie wątków i wypowiedzi, których głównym podtekstem są sprawy osobiste a nie merytoryczne. Użytkownicy nie reagujący na upomnienia i ostrzeżenia Moderatorów wzywające do zaprzestania osobistych utarczek, mogą zostać zablokowani w dostępie do Forum na 3 dni. Dotyczy to wszystkich stron sporu - Forum jest dla wymiany myśli a nie dylematów osobistych. Proszę mi zatem rzeczowo odpowiedzieć - czy to działa tylko w jedną stronę? Wasza Wysokośc ma mój adres zapewne? I wie gdzie zajrzeć?
P.S. Wykształcenie wspomaga inteligencję, ale jednak jej nie zastępuje. Gdyby Jarcio zareagował złośliwością, nie chamstwem, a Wasza Wysokość się nie wtrąciła - zapewne przeprosiłabym go za swoją złosliwość.
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wojtek (3465 punktów) | >P.S. Wykształcenie wspomaga inteligencję, ale jednak jej nie zastępuje. Gdyby Jarcio zareagował złośliwością, nie chamstwem, a Wasza Wysokość się nie wtrąciła - zapewne przeprosiłabym go za swoją złosliwość. Adres mam. Może się pokuszę o dyskusję prywatną, ponieważ obecna, nie pasuje już do wątku. Moje wtrącenie się nie powinno wykluczyć przeprosin wzajemnych. Moja Wysokość wtrąca się tam, gdzie uważa, że użytkownicy nie panują nad emocjami. Jest to subiektywne, jak każda ocena. Ktoś jednak musi to robić, więc robię, choć z przyjemnością nie ma to nic wspólnego. Jeśli będę zamierzał wymienić dalsze spostrzeżenia prywatne, napiszę na prywatnego maila.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
4 na 4 | Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów) | I jeszcze jedna kwestia | Próba uniemożliwienia aborcji pochodzącej z gwałtu jest faktycznym popieraniem gwałciciela i jego interesu genetycznego. Ci "obrońcy życia" w rzeczywistości mówią wszystkim gwałcicielom: gwałćcie a my zadbamy o wasze dzieci! To, że stawie się dobro parunastu komórek, ponad dobro żyjącego już dziecka - bo jak inaczej nazwać 14 letnią ofiarę gwałtu - dowodzi niesłychanej aberracji umysłowej, możliwej tylko u ludzi doszczętnie zindoktrynowanych przez religię.
|
|
1 na 1 | zolv (1640 punktów) | Odp: Tylko dla tych z mocnymi nerwami | Na jednym z transparentów widnieje napis: Bóg daje życie, Szatan chce odebraćNajbardziej "podobają" mi się 2 rzeczy: 1. Tyle się mówi o naturalnym poczęciu, o tym, że każdy człowiek ma prawo do godnego poczęcia...Jakież to wspaniałe i godne poczęcie będzie miało to dziecko tej dziewczyny. Do kogo pretensje będzie mogło zgłosić? 2. I do tego dochodzi wniosek - Bóg tak się rwał do dawania życia w wyniku tego gwałtu a gdzie był(!?!?) gdy tą dziewczynę gwałcono? Wiem - patrzył i czekał żeby dać życie...egh. Przypomnijcie mi, jak się nazywa ktoś kto lubi patrzeć na dzieci biorące udział w czynach seksualnych (połączonych z przemocą)?
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
 | | keymak (3379 punktów) | >Bóg tak się rwał do dawania życia w wyniku tego gwałtu a gdzie był(!?!?) gdy tą dziewczynę gwałcono? Zadając takie pytania rozpalasz tylko chore umysły fanatyków religijnych. Czegoś takiego jak Bóg nie ma.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | zolv (1640 punktów) | > Zadając takie pytania rozpalasz tylko chore umysły fanatyków religijnych.> Czegoś takiego jak Bóg nie ma.A ty nie robisz tego samego takim stwierdzeniem? 
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
| |  | | keymak (3379 punktów) | No może troszeczkę, ale tylko wtedy gdy zgadzam się na dyskusje na takie tematy
|
|
 | 4 na 4 | darlove (2804 punktów) | >Przypomnijcie mi, jak się nazywa ktoś kto lubi patrzeć na dzieci biorące udział w czynach seksualnych (połączonych z przemocą)?
--- To proste: KSIADZ.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | | Majacy nadzieję ... | > >Przypomnijcie mi, jak się nazywa ktoś kto lubi patrzeć na dzieci biorące udział w czynach seksualnych (połączonych z przemocą)?> --- To proste: KSIADZ.Dobre  Nowy słownik wyrazów obcych (miejmy nadzieję, że to będzie kiedyś wyraz obcy)
|
|
| JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > wiadomosci.onet.pl/1764527,11,1,1,item.html> napięcie rośnie z każdym zdaniem, a na końcu szczęka spada na podłogę.>  To już graniczy z obłędem. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Jeszcze parę lat temu gdy ktoś ostrzegał, że oni się organizują - drwiono z niego. Bo cóż niby może komuś zrobić grupa starszych pań bezgranicznie oddanych Ojcu Dyrektorowi i jego sprawie? Mieliśmy ostrzeżenia w postaci krewkiego emeryta wykrzykującego antysemickie hasła i bijącego przy tym pięścią kamerę TVNu - zlekceważono sprawę. Co chwilę pojawiała się kwestia obrażenia pojedynczej osoby lub całej grupy społecznej czy etnicznej w wiadomym radiu, tv lub po prostu w słowach padających z ambony. Zgadnijcie co: nic się nie stało! Teraz mamy za swoje. Ta cała banda fundamentalistów czuje się bezkarnie, zawiązała sobie konfederację, czuje się tak, jakby prawo jej nie dotyczyło i co więcej, jak się wydaje zaczyna sama to prawo kształtować - nie poprzez działania legislacyjne (to im zazwyczaj nie wychodziło) ale poprzez próby kształtowania praktyki życia codziennego. Wystarczy, że będą uniemożliwiać dostatecznie długo i dostatecznie skutecznie wykonywanie aborcji w takich przypadkach, a faktycznie w Polsce możliwość dopuszczenia takiego zabiegu w określonych okolicznościach może stać się martwym przepisem! To co ma miejsce obecnie to zwykły terror psychiczny. Nikt z nich nie przejmuje się tym, co czuje biedna dziewczyna. Przeżyła już traumę gwałtu, zaszła w ciążę, a teraz znalazła się na celowniku fundamentalistów. Jej sytuacja jest skrajnie nieprzyjemna. Widzimy jak potężni są Ci ludzie, to już nie jest grupka nawiedzonych starszych pań. Oni posiadają bardzo dobre źródła informacji, wiedzą gdzie jest dziewczyna w danym czasie, zdobyli jej numer telefonu, mają bezpośredni dostęp do niej gdziekolwiek się nie znajdzie. Obawiam się, że gdy uda się przeprowadzić zabieg oni na tym nie poprzestaną i przez lata mogą próbować uświadomić jej jak wielki "grzech" popełniła. Nie widzę niestety dla niej innego wyjścia jak wyjazd za granicę, nie tylko celem przeprowadzenia zabiegu - powinna osiąść tam na stałe. Bo obawiam się, że tutaj może nie mieć życia. Czternastolatka powinna cieszyć się młodością, a nie robić za kolejny symbol heroicznej walki (dla nas) lub straszliwego grzechu (dla nich). A teraz uwaga, będę głosił poglądy niepoprawne politycznie.  To działanie jest chore z punktu widzenia dobra społecznego. Dlaczego? Gwarantuje gwałcicielom łatwy sposób przekazywania swoich genów. Ja wiem, że dzisiaj popularny jest trend nie wiązania dzieci z ich rodzicami, mówienia, iż każdy ma swoje życie i jak je rozegra zależy tylko od niego. To prawda, ale tylko po części. Istnieniu genów nie da się zaprzeczać. Ci religijni fanatycy dają tylko doskonałą możliwość rozmaitym psychopatom, do przekazywania swoich genów do kolejnego pokolenia. Każdy człowiek ma prawo wyboru? To prawda, ale ważna jest też kwestia wychowania. A śmiem wątpić czy obciążenie genetyczne będzie się dało złagodzić w takich warunkach jak: niepełna rodzina, matka podświadomie pamiętająca traumę przy każdym spojrzeniu na dziecko, bądź też wychowywanie się w domu dziecka (doskonale rozumiem te kobiety, które po wszystkim oddadzą takie dziecko). Osobiście jako mężczyzna nie potrafię wyobrazić sobie gorszej tortury dla zgwałconej kobiety, jak zmuszanie jej aby efekt gwałtu przez pełne dziewięć miesięcy dojrzewał i rósł wewnątrz jej ciała. To przecież nic innego, jak przedłużanie aktu przemocy, profanacji cielesnej nienaruszalności, rozciągnięte w czasie odbieranie poczucia godności. Owi fanatycy nie są ani trochę lepsi od gwałciciela. Należało by teraz przeprowadzić wielką debatę społeczną w celu ustalenia tego, które z "chrześcijańskich wartości" rzeczywiście są wartościowe dla społeczeństwa, a które jako społecznie szkodliwe powinno się zdecydowani odrzucić.
|
|
 | | Maciek | Dzisiaj rano usłyszałem w Trójce, że nie było żadnego gwałtu, tylko "czyn zabroniony" (czyli po prostu współżycie z osobą poniżej 15-go roku życia). W tym momencie wkurzyłem się po raz drugi, tym razem na media. A przecież już dawno doszedłem do wniosku, że dziennikarze wszelkich opcji po prostu wyszukują i opisują przypadki, które potwierdzają ich teorie (co w 40-to milionowym społeczeństwie nie jest niczym trudnym). Ale jestem naiwny  Aborcja w takiej sytuacji jest pewnie prawnie dozwolona, ale ocena całej historii nie jest już (IMHO) taka jednoznaczna, zwłaszcza, że nie jest mi trudno wyobrazić sobie matkę namawiającą niezdecydowaną córkę do usunięcia ciąży (być może ze "zwykłej wpadki").
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Dzisiaj rano usłyszałem w Trójce, że nie było żadnego gwałtu, tylko "czyn zabroniony" (czyli po prostu współżycie z osobą poniżej 15-go roku życia). W tym momencie wkurzyłem się po raz drugi, tym razem na media. A przecież już dawno doszedłem do wniosku, że dziennikarze wszelkich opcji po prostu wyszukują i opisują przypadki, które potwierdzają ich teorie (co w 40-to milionowym społeczeństwie nie jest niczym trudnym). Ale jestem naiwny  Chwilę, nie dokonujesz w tej chwili najzwyklejszej nadinterpretacji zasłyszanego tekstu? Głowy nie dam, bo czytałem to dawno, dawno temu, ale czy przypadkiem to nie jest tak, że ustawa antyaborcyjna w istocie nie mówi o dopuszczeniu przerywania ciąży w sytuacji gdy kobieta zaszła w nią w skutek "czynu zabronionego"? Dopiero w tej kategorii mieściłby się gwałt, kazirodztwo czy współżycie z nieletnią poniżej piętnastego roku życia. Tak więc dziewczyna mogła zostać zgwałcona, a dziennikarze stosując termin "czyn zabroniony" nijak nie minęli się z prawdą, jedynie Ty tak to zinterpretowałeś (faktycznie brzmi o wiele słabiej i bardziej neutralnie od słowa "gwałt" zawsze wywołującego silne emocje i przywodzi na myśl co najwyżej "wpadkę"). > Aborcja w takiej sytuacji jest pewnie prawnie dozwolona, ale ocena całej historii nie jest już (IMHO) taka jednoznaczna, zwłaszcza, że nie jest mi trudno wyobrazić sobie matkę namawiającą niezdecydowaną córkę do usunięcia ciąży (być może ze "zwykłej wpadki").I co to zmienia? Przypominam, że prawo działa w oparciu o zapisane ustawy, a nie odczucia odnośnie danej sprawy, bo gdzie dwóch Polaków tam przynajmniej dwa razy tyle odczuć się znajdzie.  Sprawa jest prosta - dziewczyna ma prawo do usunięcia ciąży, państwo powinno jej taką możliwość zapewnić. Matka ma prawo do wychowywania swojej córki więc ma prawo uczestniczyć w tej decyzji w o wiele większym stopniu niż stado starszych pań w moherowych beretach i jakiś kapłan, zresztą zauważ, że im nie chodzi o nastolatkę, tylko zygotę w jej brzuchu. Poza tym jeśli w opisanej sytuacji jest choć trochę prawdy to owa grupa kilkukrotnie złamała prawo naruszając wolność dziewczynki i jej matki. Powyższy komentarz dotyczy sytuacji, w której masz rację i to nie był gwałt. Ja jednak się z taką interpretacją nie zgadzam - IMO wynika ona z niezrozumienia wypowiedzi spikera radiowego.
|
|
| |  | | Maciek | W Trójce padło stwierdzenie, że nie był to gwałt, tylko właśnie współżycie z osobą poniżej 15-go roku życia. Rozmawiali o tym dziennikarz Rzeczypospolitej i dziennikarka Gazety Wyborczej (mam nadzieję, że nie pomyliłem gazet, w każdym razie oboje byli w tej kwestii zgodni).
Pomijam kwestie światopoglądowe, bo akurat dla mnie aborcja nie jest tematem, gdzie łatwo o jednoznaczne odpowiedzi. Wkurzyła mnie informacja, że dziewczyna została zgwałcona, a "różne organizacje" jeszcze bardziej "ułatwiają" jej życie. W momencie, kiedy usłyszałem, że to jednak nie był gwałt, uznałem, że dziennikarze przedstawili sytuację tak, jak było im wygodnie (mówiąc krótko poczułem się manipulowany).
Zgadzam się, że dziewczyna ma prawo do aborcji ("prawo" w sensie prawnym, a nie w sensie "każdy ma prawo"). Nadal nie podoba mi się "ingerencja osób trzecich", ale nie podoba mi się również to, że dziennikarze próbowali wpłynąć na mój osąd.
W tym momencie po prostu nie wiem, jak było. Możliwe, że oczerniam matkę, bo jej roli się tylko domyślam. Ale od dziennikarzy oczekuję rzetelności. I tam, gdzie pojawiają się pytania, oni powinni szukać odpowiedzi głębiej.
|
|
| | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. Dziewczyna współżyła z piętnastoletnim kolegą i zaszła w ciążę. Gwałtu nie było. Ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (obcowania z nieletnią), więc kwalifikuje się do wykonania zabiegu usunięcia ciąży. Ale, ale - do tego potrzebny jest podpis ciężarnej, a w przypadku osoby niepełnoletniej, również opiekuna prawnego. I co się robi, by uniemożliwić dokonanie zabiegu? To proste. Należy tak długo odwlekać, aż minie ustawowe 12tygodni od zajścia w ciążę. Po tym terminie ciąży nie można już usunąć. Tak więc 3czerwca sąd wszczyna postępowanie o pozbawienie matki praw rodzicielskich a dziewczyna zostaje umieszczona w pogotowiu opiekuńczym. Teraz trzeba czekać... a czas upływa. Idę o zakład, że w wyniku tego czekania minie ustawowe 12 tygodni i ciąży nie będzie można już usunąć. Zakładacie się? Podobną metodę zastosowano już w przypadku Alicji Tysiąc. Inne przykłady: -żołnierze z Nangar Khel (niewinni) -Otylia Jędrzejczak (niewinna) -Maciej Zientarski (niewinny) Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Moim zdaniem powinna urodzić. 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Poza tym w tym wypadku to czy był gwałt czy nie nie ma żadnego znaczenia. Zauważcie że w przypadku tak młodych osób sądy zazwyczaj zawsze postępują w ten sam sposób. No może czternaście lat to jeszcze tata granica - jeden stwierdzi, że to dziecko (dziewczynka) inny, że to już osoba zaliczana do młodzieży (dziewczyna) i od tego zależeć będzie ocena. Jednak gdyby miała powiedzmy o dwa lata mniej, to ocena byłaby jednoznaczna: sąd raczej nie przyłożyłby wielkiej wagi do tego, czy współżyła bez sprzeciwu czy nie - założono by, iż ta starsza osoba wykorzystała swoją przewagę wynikającą z wieku do zmanipulowania jej.
Poza tym dobrze - dziennikarze zrobili sprawę trochę bardziej dramatyczną. Nie było gwałtu? To w niczym nie zmienia dramatu dziewczynki, której odbiera się jej prawo.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> P.S: Moim zdaniem powinna urodzić.  Może zorganizujemy plebiscyt?
|
|
| | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > >P.S: Moim zdaniem powinna urodzić.  > Może zorganizujemy plebiscyt?  Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | |  | | elfir (1058 punktów) | > P.S: Moim zdaniem powinna urodzić.  Moim zdaniem byłaby głupia, gdyby się zdecydowała na rodzenie. Ale co ja tam wiem, kobietą jestem :p 1. Młodociana matka ma szanse na zdobycie wyksztalcenia i dobrej pracy bliskie 0 2. Jest emocjonalnie, fizycznie i finansowo nieprzygotowana do roli matki 3. Kto utrzyma dziecko? Zwali się kłopot na babcie, bo przeciez 15 i 14 - letni rodzice pracy pozwalajacej na prowadzenie samodzielnego gospodarstwa domowego nie otrzymają. 4. Jaka jest szansa trwałość związku dzieci? Chłopak się ulotni jak tylko pojawią się obowiązki. IMHO - nalezy ukarać rodziców ciężarnej za brak dostatecznej opieki nad dzieckiem i zaniedbania wychowawcze.
|
|
| | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Moim zdaniem byłaby głupia, gdyby się zdecydowała na rodzenie. Ale co ja tam wiem, kobietą jestem :pWażne w jakim wieku kobietą jesteś, czy masz już dzieci? Kiedy miałem dwadzieścia lat wszystko było proste. Aborcja? Czemu nie. Teraz, kiedy mam 51lat myślę inaczej. Wyobrażam sobie, że mógłbym nie mieć córki(21) i syna(18). Po prostu nie byłoby ich, nie zobaczyliby świata, nie poznali zapachu kwiatów, nie zobaczyli kluczy odlatujących żurawi, nie przeżyli radosnego dzieciństwa, nie poznali smaku miłości... aż ciarki przechodzą. Trzeba myśleć pozytywnie o przyszłości. O radości, jaką przyniesie kiedyś to dziecko, o tym, że ten chłopak też kiedyś będzie mężczyzną i być może dobrym i opiekuńczym ojcem. > 1. Młodociana matka ma szanse na zdobycie wyksztalcenia i dobrej pracy bliskie 0Ma całe życie przed sobą. Zdąży. A życia dziecku się nie wróci... > 2. Jest emocjonalnie, fizycznie i finansowo nieprzygotowana do roli matki.Przy takim nagłośnieniu tematu media będą śledziły każdy krok tego dziecka. Ma świetlaną przyszłość. Może prezydent Kaczyński da jakąś wyprawkę, a może zostanie ojcem chrzestnym.To dobry PR... > 3. Kto utrzyma dziecko? Zwali się kłopot na babcie, bo przeciez 15 i 14 - letni rodzice pracy pozwalajacej na prowadzenie samodzielnego gospodarstwa domowego nie otrzymają.I babcie chętnie to zrobią. Najwyżej opuszczą parę mszy... > 4. Jaka jest szansa trwałość związku dzieci? Chłopak się ulotni jak tylko pojawią się obowiązki.Dorośnie. A zresztą - może ją kocha? Tego nie wiemy... > IMHO - nalezy ukarać rodziców ciężarnej za brak dostatecznej opieki nad dzieckiem i zaniedbania wychowawcze.Kochana - wiosna, hormony. Co, mieli ją zamknąć w klatce? Czternastoletnia dziewczyna to już kobieta. To już praktycznie przesądzone, czy się komuś podoba, czy nie. Czarni jak zwykle górą... ; Szpital w Lublinie odmówił wykonania zabiegu, papiery odesłano do ministerstwa z prośbą o uzupełnienie i interpretację... Skąd my to znamy. Tysiące proceduralnych problemów. A w przyszłym tygodniu magiczny dwunasty tydzień.I jak tu nie wierzyć w opiekę sił nadprzyrodzonych nad nienarodzonymi... Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | |  | | elfir (1058 punktów) | >. Ale co ja tam wiem, kobietą jestem :p
30 lat, w stałym związku, tuż przed ślubem.
>Ważne w jakim wieku kobietą jesteś, czy masz już dzieci?
Nie mam dzieci. Jestem racjonalna - muszę posiadać odpowiednie warunki lokalowe, odpowiednie środki finansowe i bezpieczeństwo zatrudnienia, aby decydować się na macierzyństwo. Nie mam ani jednej z tych rzeczy.
>Po prostu nie byłoby ich, nie zobaczyliby świata, nie poznali zapachu kwiatów, nie zobaczyli kluczy odlatujących żurawi, nie przeżyli radosnego dzieciństwa, nie poznali smaku miłości... aż ciarki przechodzą.
Radosne dziecinstwo to przywilej nielicznej grupy dzieci na świecie.
>Ma całe życie przed sobą. Zdąży. A życia dziecku się nie wróci...
Nie znam takich przykładów. A znam młodociane matki z wpadek w liceum.
>Przy takim nagłośnieniu tematu media będą śledziły każdy krok tego dziecka. Ma świetlaną przyszłość. Może prezydent Kaczyński da jakąś wyprawkę, a może zostanie ojcem chrzestnym.To dobry PR...
Dobrze wiesz, ze media szybko straca zainteresowanie. Kto dzis zajmuje sie dzieckiem A.Tysiąc?
>I babcie chętnie to zrobią. Najwyżej opuszczą parę mszy...
Babcia jest osobą aktywną zawodowo. Aby utrzymać swoje niepracujące dziecko i swojego wnuka MUSI pracowac. Inaczej cala rodzina stanie sie beneficjentem opieki spolecznej.
>Dorośnie. A zresztą - może ją kocha? Tego nie wiemy...
Dorośnie, ale w jakim wieku? Masz syna - czy on czuje się dorosły do roli ojca, czy może woli jescze się wyszumieć.
>Kochana - wiosna, hormony. Co, mieli ją zamknąć w klatce?
Nauczyć odpowiedzialności, pilnować z kim i kiedy się córka spotyka, wpoic elementarna wiedze na temat seksualności czlowieka. Cholera, ja też mialam 14 lat, ale jakoś w tym wieku nie czułam potrzeby sypiania z kolegami z klasy.
>Czternastoletnia dziewczyna to już kobieta.
Nie. Mając 14 lat wcale nie myślałam o seksualnych aspektach związku z mężczyzną. Nie mówiąc o konsekwencjach. Fakt posiadania miesiaczki nie swiadczy zupelnie o uznaniu dziewczynki za kobietę.
|
|
| | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Nie mam dzieci. Jestem racjonalna - muszę posiadać odpowiednie warunki lokalowe, odpowiednie środki finansowe i bezpieczeństwo zatrudnienia, aby decydować się na macierzyństwo. Nie mam ani jednej z tych rzeczy.Ludzie mają różne priorytety... a latka lecą. > Radosne dziecinstwo to przywilej nielicznej grupy dzieci na świecie.Nie zgadzam się, dzieciom nie trzeba wiele, by były szczęśliwe. Nasze dzieci nie wiedziały, co to banan i Snickers, chodziły ubrankach z "ciuchlandu". To nie było jednak najważniejsze... > Babcia jest osobą aktywną zawodowo. Aby utrzymać swoje niepracujące dziecko i swojego wnuka MUSI pracowac. Inaczej cala rodzina stanie sie beneficjentem opieki spolecznej.Być może, ale lepiej żyć - nawet skromnie. Ja zarabiam 700 PLN i jestem szczęśliwy... > Dorośnie, ale w jakim wieku? Masz syna - czy on czuje się dorosły do roli ojca, czy może woli jescze się wyszumieć.Został wychowany na odpowiedzialnego człowieka. Sprosta tej roli. > Nauczyć odpowiedzialności, pilnować z kim i kiedy się córka spotyka, wpoic elementarna wiedze na temat seksualności czlowieka.To prawda, ale mleko już się rozlało...  Jestem przede wszystkim humanistą - uważam, że dobro człowieka jest nadrzędne wobec racjonalizmu. Wracając do wątku. Prawo powinno być przestrzegane, dziewczyna wspólnie z rodziną powinna podjąć decyzję - jakakolwiek by ona nie była. Decyzję należy uszanować. Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| Rutkiewicz (1290 punktów) | Mam pytanie: kto decyduje o aborcji ciąży z przestępstwa? Rodzice, czy dziewczyna? Jedna rzecz mi się tu nie spodobała, mówię ogólnie o wypowiedziach, choć nie o wszystkich, bo na tym etapie dyskusji trudno jest się zwrócić do konkretu, zwłaszcza, że często tezy były powtarzane. Mianowicie, nie podoba mi się stronniczość w ocenie zdarzenia. Może było to zbyt na gorąco komentowane, ale w toku postępowania wyjaśniającego okazało się bodaj, że dziewczyna była nakłaniana przez matkę do usunięcia ciąży, co - jeśli dziewczyna jest w pełni własnowolna w tej kwestii, a na to wskazuje forma, której użyła prokuratura - jest sprzeczne z prawem.
Problem z Państwem (znów, przepraszam, że tak zbiorczo) polega na tym, że nie oceniacie prawomocności decyzji i jej dowolności, ale jej jakość. Podejrzewam, że nieprawidłowości idące w drugą stronę nie byłyby tak szeroko i drastycznie komentowane (niektóre wypowiedzi sięgały intelektualnego i obyczajowego szamba), gdyby sprawa dotyczyła tego, że lekarz usunął ciążę w sto jedenastym dniu. Kiedy kobiecie się odmawia usunięcia dziecka, to jest wielkie larum. Kobieta ma prawo i do aborcji, najlepiej z refundacji, a potem pewnie jeszcze do pomocy psychologicznej, bo to przecież ciężkie przeżycie. (Tak, to jest sarkazm);[I powiem więcej, moim zdaniem, to kobieta, a nie lekarz, powinna być karana za nielegalne usunięcie ciąży. Bo w świetle wyroku TK z 1997 roku, życie płodu jest chronione przez Konstytucję. Zaś ustawa o planowaniu rodziny podaje sytuacje wyjątkowe]. Ale kiedy kobieta mówi: nie, chcę donosić, urodzić. O nie! Tu musi być coś nie tak. A może ona poszła porozmawiać z proboszczem (nie wolno jej szukać porady u proboszcza?), przecież to prawda, że ludzie na Lubelszczyźnie są mocno wierzący (nie wolno im?). Proszę nie zapominać, że ostatecznie, macica należy do małej.
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Ale kiedy kobieta mówi: nie, chcę donosić, urodzić. O nie! Tu musi być coś nie tak
Kobieta? A czy ktoś liczy się z kobietą (14 letnią) kiedy mówi: chcę wyjść za mąż za mego 15 letniego lubego? Albo kiedy stwierdzi, że ma dość pobierania szkolnych nauk i wyjeżdża do Włoch, skąd właśnie dostała kuszącą ofertę zatrudnienia jako pomoc do wszystkiego? Nie przesadzajmy.
A czy podjąłbyś się wykazania, że rozmowy matki z córką na temat tego jak najlepiej postąpić w zaistniałej sytuacji, to zagrożone karą nakłanianie do aborcji? Jeśli wybór w tej sytuacji jest wyborem rzeczywistym, a nie pozornym, to w jaki sposób matka doradzając usunięcie płodu może się ustrzec przed takim oskarżeniem?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Kobieta? A czy ktoś liczy się z kobietą (14 letnią)
Rozumiem. 14 latka, to nie kobieta. Więc do kogo należy jej brzuch? Do matki? Rozumiem, to nie ona będzie to dziecko utrzymywać. To jest główny powód tego, że dziecko się usuwa? Przykro mi, ale aborcja ekonomiczna nie jest legalna u nas. Więc na jakiej podstawie? Jakości życia dziewczyny? Wiem, dziewczyna nie wie o czym mówi, bredzi. Jest młoda, głupia. Matka wyświadcza przysługę nieświadomej życia dziewczynie. Co z tego, że ona może nie może sobie wyobrazić czynu, który jej się proponuje. A przecież ma prawo, zgodnie np. z zasadami społecznego dyskursu Habermasa, to realizowania takiej etyki, jaka jej pasuje. Ubezwłasnowalnia się ją, bo podjęła 'złą' decyzję. Gdyby sytuacja była odwrotna, dziewczyna chciała usunąć a matka nie dawała na to zgody, to oczywiście matka byłaby złą heterą, z podporządkowanym patriarchatowi kręgosłupem moralnym, zklerykalizowana furiatką, itd. Jest to taki sam totalitaryzm, jak klerykalizm.
>A czy podjąłbyś się wykazania, że rozmowy matki z córką na temat tego jak najlepiej postąpić w zaistniałej sytuacji, to zagrożone karą nakłanianie do aborcji?
Ale za to można podjąć się wykazania, że rozmowa z proboszczem jest ciosem wymierzonym społeczeństwu obywatelskiemu? Jeżeli matka walczy o aborcję, bo ciąża z gwałtu. A potem się okazuje, że dziewczyna jej nie chce (aborcji), to sytuacja jest dla mnie jasna. I oczywiście, może ksiądz postraszył małą piekłem, itp. I kogo to obchodzi? Nakłanianie do aborcji jest przestępstwem, odwodzenie od niej nie. Tak się proszę Państwa kończy etyka sytuacyjna. Poza tym, zgodnie z doktryną katolicką, aborcja to grzech ciężki. Pytam się jeszcze raz: kto jej zabroni wierzyć w to, że będzie za to na wieki potępiona? Zabobon? Może tak. Ale sankcjonowanie, czy próba sankcjonowania takiego spojrzenia na religię jest atakiem na wolność obywatelską zagwarantowaną przez par.53 Konstytucji, z którego myśmy skorzystali dokonując apostazji. Jest zatem i przestępstwem konstytucyjnym i hipokryzją.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Rozumiem. 14 latka, to nie kobieta. Więc do kogo należy jej brzuch? Do matki?
A głowa? Tu wątpliwości nie ma. Do matki (rodziców). Ta osoba, w której chcemy uznać kobietę, kiedy chcemy przyznać jej prawo do wyłącznego dysponowania własnym brzuchem, przestaje nią być (osobą), kiedy odmawiamy jej prawa do samodzielnego decydowania o nie uczestniczeniu w lekcjach religii. Nie chcę jednak kontynuować w tym duchu, bo nie oto mi głównie chodziło.
Uchyliłeś się zgrabnie od, próby nawet, odpowiedzi na pytanie, które w związku z tym jeszcze raz powtórzę.
W jaki sposób matka może uniknąć oskarżenia o nakłanianie do aborcji jeśli, zakładając, że istnieje rzeczywisty, a nie tylko pozorny, wybór pomiędzy zachowaniem ciąży, a zgodną z prawem aborcją, dojdzie do przekonania, że aborcja jest wyborem lepszym dla jej dziecka.
Rozmowa dziewczyny z proboszczem z pewnością nie jest ciosem wymierzonym w społeczeństwo obywatelskie. Jednak utrudnianie w tej trudnej i skomplikowanej życiowo sytuacji kontaktu pomiędzy matką a córką, z jednoczesnym ułatwianiem takiego kontaktu z księdzem proboszczem, podróżującym w tym zbożnym celu przez pół Polski, to kpina z prawa. Zwłaszcza kiedy jest dziełem środowisk wynoszących przy każdej okazji pod niebiosa wagę instytucji rodziny. Można zacząć podejrzewać, że chodzi im tak naprawdę o rodzinę parafialną, taką tradycyjną, z proboszczem jako jej niekwestionowaną głową. I niezależnym od nikogo kasjerem.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Jednak utrudnianie w tej trudnej i skomplikowanej życiowo sytuacji kontaktu pomiędzy matką a córką, z jednoczesnym ułatwianiem takiego kontaktu z księdzem proboszczem, podróżującym w tym zbożnym celu przez pół Polski, to kpina z prawa.
Gdzie w polskim prawie jest zapisane, że w sytuacji dylematu aborcyjnego kontakt matki z córką jest instytucją chronioną literą prawa? Przyszło Panu do głowy, że córka nie chciała tego kontaktu? (To jest oczywiście tylko spekulacja). I znów, czy nie ma prawa sama decydować o tym, kogo chce wysłuchać?
Co do lekcji religii, to argument jest chybiony, bo i tu uważam, że powinien decydować młody człowiek, gdyż jak słusznie Pan zauważył, głowa należy i zawsze już potem będzie należeć do niego.
Ale tu widać co innego. Bo można rodzinie odebrać wpływ (zły) nad dzieckiem, kiedy nakłania go do uczestnictwa w życiu wspólnoty katolickiej. Ale nie można go odbierać, a nawet jest łamaniem prawa, kiedy rodzina chce dopomóc w podjęciu decyzji "tak" w sprawie aborcji. W obu sytuacjach dziecko sprzeciwia się zdaniu rodziny.
>Zwłaszcza kiedy jest dziełem środowisk wynoszących przy każdej okazji pod niebiosa wagę instytucji rodziny. Można zacząć podejrzewać, że chodzi im tak naprawdę o rodzinę parafialną, taką tradycyjną, z proboszczem jako jej niekwestionowaną głową. I niezależnym od nikogo kasjerem.
Być może. Ale ponawiam pytanie: kto tej instytucji tego zabroni, jeżeli te rodziny się na to zgadzają? Problem pojawia się, gdy przestajemy mówić o pluralizmie stylów życia i zaczynamy określać, które są dobre. Zaś używanie argumentów, "bo ludzie są łatwowierni" stosuje się oczywiście również do tych drugich, postoświeceniowych stylów.
>Uchyliłeś się zgrabnie od, próby nawet, odpowiedzi na pytanie, które w związku z tym jeszcze raz powtórzę.
Nie, po prostu odpowiedziałem być może zbyt naokoło (to nie arogancja, po prostu mam taką przykrą właściwość). Ale odpowiedź jest w gruncie rzeczy prosta: córka decyduje o tym, czy odczuwała doradztwo, czy też była nakłaniana w niezgodzie z prawem, czyli przymuszana. Oczywiście tu się włącza cała niedoskonała procedura uwiarygodniania zeznań córki, która może wypaczyć prawdę w jedną lub w drugą stronę. Niemniej jednak, to przecież ona, jako podmiot, decyduje o tym, jak odbiera słowa matki, a następnie (w idealistycznej wersji po racjonalizacji) określa jaką jakość miały jej słowa.
====== Ale tu tak naprawdę chodzi mi o coś innego. Nie chodzi mi o uznawanie racji aborcyjnych, ani uznawanie racji do nauki religii. Chodzi mi o to, by stosować równość między tymi sytuacjami i konsekwencję. Jeżeli dziecko może decydować o tym, czy chce chodzić na religię, to może też decydować o tym, czy chce dokonać aborcji (jeżeli zgodnie z prawem może). Obie te kwestie dotyczą życia moralnego człowieka (młodego, bo młodego) i jeżeli będą mieć wpływ negatywny w przyszłości, to właśnie na jego życie. Imć dajmonion był łaskaw poniżej zauważyć, moim zdaniem słusznie, że taka operacja nie może pozostać bez wpływu na psychikę kobiety, a co dopiero czternastolatki. Może ona chce uniknąć późniejszego poczucia winy, bo może ona odbiera to jako morderstwo. Sytuacje te powinny być równe, choć z drugiej strony należy zauważyć też, że konsekwencje materialne tej drugiej (czyli nie-/uczęszczania na lekcje religii) są zasadniczo odwracalne, natomiast aborcji nie. Dlatego też moim zdaniem, trzeba z większą ostrożnością podchodzić do tego zagadnienia, zwłaszcza w tak młodym wieku. Choć utrzymuję z całą stanowczością pogląd o tym, że dziecka do religii i do chodzenia do kościoła zmuszać nie powinno się.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Ale odpowiedź jest w gruncie rzeczy prosta: córka decyduje o tym, czy odczuwała doradztwo, czy też była nakłaniana w niezgodzie z prawem, czyli przymuszana. Oczywiście tu się włącza cała niedoskonała procedura uwiarygodniania zeznań córki, która może wypaczyć prawdę w jedną lub w drugą stronę. Niemniej jednak, to przecież ona, jako podmiot, decyduje o tym, jak odbiera słowa matki, a następnie (w idealistycznej wersji po racjonalizacji) określa jaką jakość miały jej słowa.
Niedoskonałości tej procedury nie sprowadzałbym jedynie do jej obciążenia wysokim prawdopodobieństwem wypaczenia prawdy. Ona jest niedoskonała moralnie. Zakłada bowiem, że najbardziej wiarygodnym zeznaniem, które mogłoby doprowadzić do skazania matki, jest zeznanie córki. Przeciw matce. Gdyby jeszcze dziewczyna była zdecydowana i szukała w prawie obrony przez naciskami matki na zmianę tej decyzji. A tak przecież nie jest. Dziewczyna waha się. Nie jest stanowcza w swych postanowieniach.
Zauważ przy okazji pewien paradoks. Mamy tu przecież do czynienia z zagrożeniem sankcją karną czynu będącego namawianiem do postępku zgodnego z prawem!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Zauważ przy okazji pewien paradoks. Mamy tu przecież do czynienia z zagrożeniem sankcją karną czynu będącego namawianiem do postępku zgodnego z prawem!
Nie do końca. Czyn jest zgodny z prawem, ale nakłanianie do niego nie. To faktycznie dziwna sytuacja, ale dla mnie zrozumiała. Jest to po prostu kwestia, w którą nie wolno ingerować - może więc powinna być zabroniona ingerencja w drugą stronę. To znaczy, nie mówię o doradzaniu/odwodzeniu, ale o sytuacji przymuszania do jednego, bądź drugiego. W tej chwili nie wolno przymuszać do aborcji, ale sytuacja przeciwna jest w nierówności wobec tego przymuszania. Przynajmniej na poziomie prawnym. Bo nie ma zakazu, explicite, uniemożliwienia aborcji (poza lekarzem).
Więc ostatecznie doszliśmy chyba do stwierdzenia tego, że i matka i "proboszcz" mają racje, na podstawie których działają tak a nie inaczej. I oba te stanowiska, dopóki nie będą próbą przymuszenia, są prawomocne.
Jeśli chodzi o paradoksalność przepisów, to proszę spojrzeć na Niemców. Według ich prawa, aborcja jest sprzeczna z prawem, ale nie podlega karze.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Czyn jest zgodny z prawem, ale nakłanianie do niego nie. To faktycznie dziwna sytuacja Trochę jak zakaz reklamy dozwolonego przecież alkoholu.
>proszę spojrzeć na Niemców. Według ich prawa, aborcja jest sprzeczna z prawem, ale nie podlega karze. Zdaje się, że podobnie jest u nas z prostytucją: nielegalna, ale nie karana. .
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Zdaje się, że podobnie jest u nas z prostytucją: nielegalna, ale nie karana.
Mnie się wydaje, że jest dozwolona, a znów niedozwolone jest sutenerstwo. O! I tu by było dobrze widać, że sytuacja z aborcją jest uzasadniona. Bo czy ktoś się nie zgodzi na takie potraktowanie kwestii prostytucji?
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Jeżeli dziecko może decydować o tym, czy chce chodzić na religię, to może też decydować o tym, czy chce dokonać aborcji (jeżeli zgodnie z prawem może). Obie te kwestie dotyczą życia moralnego człowieka... A od kiedy to decyzja o uczęszczaniu na religię jest kwestią moralną? .
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > A od kiedy to decyzja o uczęszczaniu na religię jest kwestią moralną?Jest. Przychodzą mi do głowy dwie sytuacje: 1) Jeżeli ktoś jest osobą wierzącą i (w zasadzie "to") wyznaje zasady etyki chrześcijańskiej. W takiej sytuacji, uczęszczanie na lekcje religii (jako element formacji duchowej) jest obowiązkiem moralnym. Co prawda, moim zdaniem, to mieszanie płaszczyzn poznawczych, ale w najbardziej podstawowym podręczniku tej etyki (Ślipki) tak jest sprawa postawiona. (Tzn. nie ma tam konkretnie mowy o lekcji religii, ale można to dedukować). 2) Jeżeli ktoś nie jest katolikiem, za to jest egzystencjalistą o poglądach podobnych Sartre'owi, to sumienie wyznacza (a nie odczytuje) to, co moralne. To, co pozytywnie moralnie to działanie, które wynika z wolności podmiotu. Zatem, uczęszczanie na religię, które ogranicza wolność religijną tej jednostki, jest dla niej czynem złym moralnie. I udało się zachować równowagę i wyważenie
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>A od kiedy to decyzja o uczęszczaniu na religię jest kwestią moralną? >Jest. Przychodzą mi do głowy dwie sytuacje: >1) Jeżeli ktoś jest osobą wierzącą... >2) Jeżeli ktoś [...]jest egzystencjalistą... A jeżeli ktoś jest ministrem edukacji? .
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >A jeżeli ktoś jest ministrem edukacji?
To w państwie pluralistycznym powinien skierować lekcje religii do "oddziałów" instytucji religijnych. Albo, dać możliwość uczęszczania na lekcje religii różnych wyznań lub świecką etykę. A w pierwszej kolejności przemianować 'religię', na 'katechezę'.
|
|
| |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) | > Rozumiem. 14 latka, to nie kobieta. Więc do kogo należy jej brzuch? Do matki?Ha, dobre pytanie ! Najlepsze jest to, ze gdyby chodziło o operację wyrostka robaczkowego to odpowiem bez wahania - tak, do matki. Jezeli kwestią byłoby, czy poszkodowanej w wypadku 14-sto latce amputować obie zmiażdżone nogi i rękę, zoperować mózg w wyniku czego może (lub będzie na pewno) dajmy na to niewidoma lub porażona połowiczo, to o zgodę na ten zabieg zwracano by się wyłącznie do opiekunów prawnych dziecka. Zdanie 14-sto latki w tej kwestii byłoby nieistotne w całej krasie prawa. Od ukończenia 16 lat wymagana jest zgoda równoległa. Gdyby w ciąży w wyniku czynu zabronionego znalazła się 12-sto latka - czyje zdanie w kwestii aborcji byłoby dla Pana roztrzygające ? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Matka podejmuje decyzje w sprawie zabiegów terapeutycznych i kosmetycznych, ale aborcja nie jest ani jednym ani drugim (nawet ta tzw. "terapeutyczna" nie jest zabiegiem terapeutycznym, również dlatego, że ciąża to nie choroba ani zaburzenie). Wyjątkowość aborcji (wśród zabiegów medycznych) zasadza się na tym, że pociąga ona za sobą ogromną odpowiedzialność moralną, która może się w kobiecie pewnego dnia obudzić - takie sytuacje się przecież zdarzają, to wręcz nawet nie etyka, a bardziej psychologia moralności. Pojawić się może poczucie winy, itd. itp. Poza tym, nie dotyczy ona tylko ciała dziecka, ale dwóch ciał. Rodzice decydowaliby tu o życiu własnego wnuczęcia.
Dlatego uważam, że nie ma tu takiej prostej ciągłości jurysdykcji rodzica. Jego głos jest ważny, ale wyłącznie dla córki, zaś na poziomie zasad, to ona sama powinna decydować, bo to ona bierze na siebie tę odpowiedzialność. I teraz, ja rozumiem, że taka decyzja na barki tak małego człowieka, to wyjątkowo niestosowne. Powiem teraz chyba coś z czym wszyscy się zgodzą, że, z różnych względów, jest to patologiczna sytuacja, która jest spowodowana patologią wcześniejszą, tj. kontaktem seksualnym w tak młodym wieku. I tak naprawdę, to nieistotne czy ciąża jest efektem gwałtu, czy nie. Dziewczyna zostaje postawiona przed takim wyborem z winy dorosłych. Ale w tej tragicznej sytuacji nic nie da się zrobić i to ona musi decydować, bo decyduje o dwóch życiach, jednym które przeżywa i drugim któremu dała początek. W tym nie można nikogo "wyręczyć". Jest tu oczywiście rozwiązanie tego typu jak w transplantologii, tzn. głos jednoznaczny zabiera ustawodawca. Ale z haczykiem, bo to rozwiązanie widzę tylko w kierunku donoszenia ciąży. I na koniec powiem, że dużo problemów rozwiązałoby WS (tylko w której klasie?).
PS. Jednak nie na koniec. Moim zdaniem, w ogóle aborcja z przyczyny tego, że ciąża jest efektem czynu zabronionego jest czymś nie na miejscu. To jest myślę sytuacja patowa, no bo można powiedzieć, z czym się zgodzę, że to nie jest w porządku, że kobieta musiałaby ją donosić, kiedy jej nie chciała. Ale nie tylko dlatego, że nie chciała, bo "nie chciała" jest słabym uzasadnieniem, kiedy dobrowolnie odbywa się stosunek, ponieważ na każdych tabletkach (nawet tych 99.99%) jest napisane, że mogą się okazać jakimś kosmicznym zbiegiem okoliczności nieskuteczne a zatem to kobieta (oraz mężczyzna) bierze odpowiedzialność za to, co będzie w takiej sytuacji (już nie mówię o prezerwatywach, kremach, maściach, spiralach, korkociągach i innych rurociągach). Jednak w przypadku gwałtu, to stosunek nie jest chciany, więc odpowiedzialność kobietę opuszcza, nie powinna więc ponosić konsekwencji, a jednak je ponosi (i to materialne). To jest zafundowany nam przed naturę paradoks etyczny. Smutny. Bo kobieta (niektóre) ponoszą odpowiedzialność i w tę i we wtę. Ale mimo wszystko, karanie człowieka (dziecka, płodu, embrionu, blastocysty) za grzechy jego ojca jest wręcz biblijnym rozwiązaniem, które okazuje się niesprawiedliwe. Więc co? Kara śmierci dla gwałcicieli? Procedowana przez powieszenie za..
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > Matka podejmuje decyzje w sprawie zabiegów terapeutycznych i kosmetycznych...Jakże lapidarnie ujął Pan to, co usiłowałam powyżej przedstawić w całej grozie odpowiedzialnośći za życie, być albo nie być , tudzież trwałe konsekwencje ewentualnych podjętych działań ! Kwestia aborcji, podgrzewana przez lata do drażniącego odcienia czerwieni potrafi skutecznie przysłaniać codzienne tragiczne decyzje rodziców rozmaitych 14-latek i latków - amputacje kończyn, zgody na przeszczep szpiku, wątroby , kiedy chory narząd "jeszcze trochę działa", zabieg może spowodować śmierć, a jego nie przeprowadzenie - że drugiej szansy może już nie być. P.S Czy zastanawiał się Pan, jak to jest, kiedy ciąża zagraża życiu kobiety ? Kiedy lekarz mówi - " w każdej chwili może się zdażyć ...", "istnieje duże prawdopodobieństwo, że...". W takiej chwili człowieka od świata zaczyna oddzielać jakby gruba tafla szkła. Ludzie coś mówią, docierają jakieś zniekształcone dźwięki, a ty jesteś sam. Całkiem sam, choćby mąż trzymał cię za rękę. I, jak u Auderskiej, "dane ci jest wybierać". Dlatego drażnią mnie niepomiernie wszelkie "wręcz nie etyki, ale psychologie moralności". Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Czy zastanawiał się Pan, jak to jest, kiedy ciąża zagraża życiu kobiety? (...) Dlatego drażnią mnie niepomiernie wszelkie "wręcz nie etyki, ale psychologie moralności".
Psychologia moralności odnosi się w mojej wypowiedzi do ciąży będącej wynikiem gwałtu. Dziecka zdrowego i nie zagrażającego życiu matki. W sytuacji kiedy życie matki jest zagrożone, to aborcja wypływa dla mnie z prawa naturalnego.
Po drugie, odwołuję się do psychologii moralności, bo każdy się zgodzi z tym, że nawet jeśli nie ma tu realnej winy (jeśliby tak uznać), to u kobiety mogą się pojawić wyrzuty winy z tego powodu. Mój osobisty pogląd jest nieistotny, ważne jest tylko to, co można intersubiektywnie uzasadnić.
To oczywiste, że nigdy nie będę tak kompetentnym "badaczem" tej sytuacji, jak kobieta wobec takiego wyboru. Dlatego nie będę epatować żadną egzaltowaną trwogą egzystencjalną, bo zwyczajnie nie znajduję się w takiej egzystencjalnej sytuacji. Ale w tych dwóch przypadkach (zagrożenie życia i gwałt) zachowuję pełen szacunek dla każdej z decyzji kobiety i każdą rozumiem. Jeśli "czepiam" się czegoś w tej całej sprawie, to reakcji "mediów" i "racjonalistów" a nie kogokolwiek, kto taką decyzję musi podjąć.
Jednocześnie, mam swoje poglądy na tę kwestię i przedstawiam te, które zdołam racjonalnie uzasadnić. A uzasadniam w schemacie etyki personalistycznej, opartej na antropologii metafizyki esencjalnej. Egzystencjalistyczne podejście jest irracjonalne, co zdefiniowali sami egzystencjaliści. Niestety jestem już molem akademickim, któremu daleko do rzeczywistego świata. Ale jak już mówiłem, rozumiem dramat i tragedię tego wyboru, przedstawiam to lapidarnie, bo czasem to patos odziera z resztek powagi. Powiedziałem tylko, zgadzając się z Panią (przepraszam za wcześniejszy chybiony zwrot), że w przypadku aborcji, nawet 14-latka jest matką, i to ona podejmuje decyzję. Ale może problem leży w prawie, że taki wybór dopuszcza.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > (...) A uzasadniam w schemacie etyki personalistycznej, opartej na antropologii metafizyki esencjalnej (...)No to sobie nie porozmawiamy  > Niestety jestem już molem akademickim, któremu daleko do rzeczywistego świata.Mnie zaś wręcz na odwrót. Wobec czego trudno nam będzie wypracować jakieś porozumienie, tym bardziej, że mówimy innymi językami. > Ale jak już mówiłem, rozumiem dramat i tragedię tego wyboru, przedstawiam to lapidarnie, bo czasem to patos odziera z resztek powagi. Powiedziałem tylko, zgadzając się z Panią (przepraszam za wcześniejszy chybiony zwrot), że w przypadku aborcji, nawet 14-latka jest matką, i to ona podejmuje decyzję. Ale może problem leży w prawie, że taki wybór dopuszcza.Rozumiem Pana punkt widzenia. Gdy przedrę się przez meandry użytej przez Pana nomenklatury będę zapewne także mogła zgodzić się z pańską teorią etyki tego typu wyborów, całkowicie, bądź w jakiejś części. Mój punkt widzenia jest przyziemny i praktyczny - tu i teraz, ten konkretny człowiek wraz z jego konkretnymi uwarunkowaniami (chyba powoli wdrażam się w Pański język), miejscem zamieszkania, warunkami bytowania, potencjałem intelektualnym, zapleczem, przeżyciami. Interesuje mnie także konkretny stan prawny do zastosowania od już. Oraz obrona prawna 14-sto letniego dziecka - kto występuje w jego imieniu i jak jest to realizowane. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>u kobiety mogą się pojawić wyrzuty W czasach legalnych i masowych skrobanek, gdy lekarze nie mieli specjalnych moralnych oporów, a za pokutę podobno starczało odklepanie "zdrowasiek", u kobiet nie pojawiały się żadne poważne wyrzuty. Poaborcyjne wyrzuty, to głównie efekt społeczny, a nie żadne sumienie. .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > starczałoWystarczało. Jak mawiał dziadek mojego znajomego: "starczy to jest uwiąd niestety".  Co do meritum, proszę wziąć poprawkę na kilka aspektów: 1. Skąd te dane? Tzn. czy robiono jakieś badania w tym kierunku? 2. Klimat społeczny równie dobrze mógł być niesprzyjający dla takich wyznań i publicznych, no bądź co bądź, wystąpień z wyrzutami sumienia. 3. Kontrola komunikatów społecznych przez władzę. Np. zaniżane były statystyki przestępstw, sztucznie utrzymywane "zerowe" bezrobocie, itp. 4. Co się tyczy 2., społeczna mentalność była również elementem planowania ("inżynieria społeczna") i była objęta swoiście rozumianą poprawnością. To wszystko sprawia, że ten argument do mnie nie trafia. PRL to był zbyt specyficzny okres, w którym społeczna spontaniczność i w ogóle funkcjonowanie w płaszczyźnie społecznej było ograniczane przez władzę. Dlatego nie można wnioskować z tego, że nie było takich publicznych dramatów i "nawróceń", iż nie było ich w sferze prywatnej. Bardziej przekonałoby mnie wskazanie na zachodnią Europę, ale tam to chyba też nie wygląda tak apatycznie. Natomiast psychologia moralności wskazuje na empiryczny fakt występowania zjawiska opóźnionych wyrzutów sumienia, również z tego powodu, które mogą się pojawić nawet po trzydziestu latach. Proszę wziąć pod uwagę chociażby Nathansona, albo Jane Roe (wł. Norma McCorvey). Poza tym, Pańskie podejście to redukcjonizm - socjologizm. Na takiej zasadzie można byłoby powiedzieć, że jeżeli kradzież zostanie społecznie zaakceptowana, to będzie dobra i nie powinna rodzić wyrzutów sumienia. Albo lepiej i bardziej aktualnie: czy skala korupcji w Polsce ją sankcjonuje? Argument z powszechnej zgody jest dobry, kiedy bawimy się w konwencje językowe (choć strukturaliści wniosą sprzeciw), albo estetyczne. Ale moim zdaniem, aborcja - pozbawianie życia - nie jest wyłącznie kwestią konwencji. Zgadzam się z jednym - prawo wychowuje. Oby w dobrym kierunku. Pozdrawiam (i proszę mi wybaczyć tę poprawkę językową. To z wyrazami sympatii)
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | > >starczało> Wystarczało. Jak mawiał dziadek mojego znajomego: "starczy to jest uwiąd niestety".  Przepraszam, ale krótko się wtrącę. Ktoś mi kiedyś też zwrócił uwagę, że nie mówi się "starczać" tylko "wystarczać" . Otóż sprawdziłem w "Słowniku Poprawnej Polszczyzny" W. Doroszewskiego i - według tego słownika - obydwie formy są równie poprawne.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>1. Skąd te dane? To nie "dane", to fakty. Ogólnie znane, że tak powiem.
> psychologia moralności wskazuje na empiryczny fakt występowania zjawiska opóźnionych wyrzutów sumienia, również z tego powodu... Zatem mamy z jednej strony brak hamulców i masowe skrobanki PRL-u, a z drugiej wywoływane przez środowiska antyaborcyjne z powodu owych skrobanek poczucie winy.
>Na takiej zasadzie można byłoby powiedzieć, że jeżeli kradzież zostanie społecznie zaakceptowana, to będzie dobra i nie powinna rodzić wyrzutów sumienia. Przecież nie pochwalam tu aborcji, a tylko pokazuję, że nie jest oczywiste, że wywołuje ona wyrzuty sumienia.
Nawiasem mówiąc większość tzw. cywilizowanych ludzi akceptuje wysoce nieetyczne postępki, np. niewolenie zwierząt dla rozrywki, zwłaszcza psów i kotów.
>Zgadzam się z jednym - prawo wychowuje. Ale "zasługa antyaborcyjna" jest po stronie Kościoła, nie prawa. .
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >To nie "dane", to fakty. Ogólnie znane, że tak powiem. Ale wie Pan, że takie fakty ogólnie znane są narażone na zarzut potoczności? Innymi słowy: mnie takie fakty są nieznane, wręcz przeciwnie. Dlatego pytałem o dane. Ale i tak za chwilę przyznam Panu rację:
>(...) tylko pokazuję, że nie jest oczywiste, że wywołuje ona wyrzuty sumienia. Nie wnikając w moralną jakość aborcji: tak, zagalopowałem się, aborcja nie musi wywoływać wyrzutów sumienia, jedynie może.
>Nawiasem mówiąc większość tzw. cywilizowanych ludzi akceptuje wysoce nieetyczne postępki, np. niewolenie zwierząt dla rozrywki, zwłaszcza psów i kotów. Więcej: większość tzw. cywilizowanych ludzi przyznaje zwierzętom i kotom większe prawa, niż nienarodzonym ludziom. A niektórzy nawet większe, niż ludziom narodzonym, którzy mieszkają gdzieś-nie-wiadomo-gdzie (To oczywiście jawna ironia wymierzona przeciw Zjednoczonym Amerykanom Północnym).
>Ale "zasługa antyaborcyjna" jest po stronie Kościoła, nie prawa. Z pewnością w większości. Ale proszę mi wierzyć, że wystarczy zmienić prawo, żeby następne pokolenie miało zupełnie inny ogląd rzeczy (oczywiście w określonych granicach). Np. o wolną aborcję walczy w większości pokolenie posłanki Senyszyn. Ilość młodych ludzi, którzy podchodzą do tego z taką nonszalancją jest znacząco mniejsza. Choć jednocześnie zwiększył się permisywizm moralny, a wśród koncepcji (rekonstruowanych przez socjologów moralności) panuje sytuacjonizm. Moim zdaniem jest to w dużym stopniu efekt samego prawa. Bo ile dusz młodych ma w rzędzie Kościół?
>Zatem mamy z jednej strony brak hamulców i masowe skrobanki PRL-u, a z drugiej wywoływane przez środowiska antyaborcyjne z powodu owych skrobanek poczucie winy. Ale z tym się nadal nie zgadzam i utrzymuję zdanie, co do tego, że brak "danych statystycznych" pochodzących z tamtego okresu nie świadczy o całkowitej apatii w tej kwestii.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> aborcja nie musi wywoływać wyrzutów sumieniaWykazując troskę o poaborcyjne samopoczucie sprawców ujawniamy, że jakość własnego życia cenimy wyżej niż życie chronionego płodu. Więc właściwie cała ochrona życia poczętego jest hipokryzją. > wystarczy zmienić prawo, żeby następne pokolenie miało zupełnie inny ogląd rzeczyAle by zmienić prawo, trzeba mieć inny ogląd rzeczy bieżącego pokolenia... Dziwne, że się cokolwiek zmienia. > Bo ile dusz młodych ma w rzędzie Kościół?Tyle, ile nie występuje przed szereg?  > brak "danych statystycznych" pochodzących z tamtego okresuBrak i bieżących. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Brak i bieżących. To fakt. Chociaż treść programów w typie "Rozmowy w toku" pokazuje, że taki problem istnieje przynajmniej na papierze.
>Wykazując troskę o poaborcyjne samopoczucie sprawców ujawniamy, że jakość własnego życia cenimy wyżej niż życie chronionego płodu. Więc właściwie cała ochrona życia poczętego jest hipokryzją. Ale ja nie argumentuję przeciw aborcji, tylko za tym, że to dziecko powinno decydować o swoim dziecku. Gdyby sytuacja była odwrotna, to również przyznawałbym jej to prawo. Ponieważ prawo do aborcji jest faktem prawnym, który - jak powiedziałby Sokrates - należy szanować. To, że jestem przeciw aborcji z takiego powodu, i uznaję prymat życia dziecka nad prawami dalszego rzędu matki i otoczenia, to zupełnie inna bajka. Owszem jestem za zmianą tego prawa na ostrzejsze, ale żeby ludzie je szanowali, abym mógł tego od nich wymagać, muszę narazie szanować i przestrzegać prawa, które jest. Nawet jeżeli jest złe.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ale ja nie argumentuję przeciw aborcji... Moje rozkojarzenie, przepraszam.
>jestem za zmianą tego prawa... To jednak przeczy kształtowaniu morale przez prawo - zawsze znajdą się rewolucjoniści...
>...abym mógł tego od nich wymagać, muszę narazie szanować i przestrzegać prawa, które jest ...choćby i najprzyzwoitsi. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > To jednak przeczy kształtowaniu morale przez prawo - zawsze znajdą się rewolucjoniści, choćby i najprzyzwoitsi.Zgoda, owszem  Jeżeli bierzemy pod uwagę prawo w znaczeniu kantowskim, określane przez swoją formę, a nie treść, to faktycznie wychowywanie przez to prawo można między bajki włożyć. Z tym, że nie uważam, aby koncepcja Kanta, mimo swoich zalet na poziomie obowiązku, mogła się sprawdzić u podstaw tworzenia prawa. Moim zdaniem, prawo pozytywne powinno powstawać w odniesieniu do rzeczywistości, w oparciu o określoną aksjologię, a nie z powietrza, czy przez sankcjonowanie rzeczywistości społecznej. Kiedy weźmiemy pod uwagę taki rodzaj konstruowania prawa, to rozróżnienie na prawo dobre i złe będzie oparte o coś zupełnie innego niż poprawność formy. Mianowicie, mówiąc patetycznie, o pewną prawdę poznawczą - choćby tylko empiryczną jak chciał Mill. Wtedy prawo będzie wychowywać, ponieważ prawodawca będzie dążył do usankcjonowania owej prawdy, a nie głosu ludu (a już Cyceron mówił, że są kwestie, których głosować nie wolno). I tak jak w wychowaniu dzieci: wychowaniem nie nazywa się proces wydawania poleceń, które są usankcjonowane przez odpowiednią formę. Wychowaniem jest proces, który można w uproszczeniu przedstawić jako ciąg poleceń, które są z sobą powiązane ze względu na pewien cel, który leży na końcu całego procesu - wychowanie dziecka. Nie ważne jest narazie jak go określimy, grunt że cały proces jest oparty na pewnej prawdzie (tu akurat apriorycznej), dąży do pewnego celu, jest oparty o aksjologię. Można na wychowanie patrzeć jak na proces, ale można też jak na zbiór, klasę poleceń określoną poprzez cel i podstawy, spójny - podobny w ten sposób do kodeksu prawnego. I moim zdaniem, ta analogia działa w drugą stronę, prawo państwowe można postrzegać jako proces zmierzający do ukonstytuowania obywatela ze wszystkimi jego obowiązkami i uprawnieniami. Dobre prawo powinno dokądś zmierzać - nie powinno być nieaksjologiczne i arbitralne. Ostatnim problemem jest klucz, w jakim wybiera się podstawę i cel tego prawa. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>prawo będzie wychowywać By było jasne - nie dążę do tego by prawo wpływało na "morale społeczeństwa".
>Cyceron mówił, że są kwestie, których głosować nie wolno Jest tylko jedna taka kwestia: demokracja.
>Dobre prawo powinno dokądś zmierzać Do poczucia bezpieczeństwa.
>Ostatnim problemem jest klucz, w jakim wybiera się podstawę i cel tego prawa. To jest akurat pierwszy problem, a na tym forum głównie zabiegamy, by nie był to klucz niebieski. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >To jest akurat pierwszy problem, a na tym forum głównie zabiegamy, by nie był to klucz niebieski.
Też jestem członkiem tego forum. I nawet gdybym zabiegał o to, aby ten klucz był niebiańskim, to nie łamałbym żadnego spośród punktów statutu. Ergo, nie mógłby Pan powiedzieć, tego co wcześniej powiedział. Chyba, że chodzi o jakąś zewnętrzną grupę interesu. Proponuję więc ochłonąć i pomyśleć o demokracji i pluralizmie. Proszę wybaczyć, ale denerwuje mnie krypto-totalitaryzm, wyrażający się w tym, że dezawuuje się wszystkie punkty widzenia poza jednym - demokracją i pluralizmem za cenę wszelką, nawet człowieka. Tak jakby demokracja była wpisana w strukturę rzeczywistości.
A merytorycznie: też nie jestem zwolennikiem teokracji, zwłaszcza, że jestem osobą areligijną.
>>Cyceron mówił, że są kwestie, których głosować nie wolno >Jest tylko jedna taka kwestia: demokracja. >>Dobre prawo powinno dokądś zmierzać >Do poczucia bezpieczeństwa.
Poczucie bezpieczeństwa wymaga, aby nie wszystko było dozwolone.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >na tym forum głównie zabiegamy...> Też jestem członkiem tego forum.Piszę "głównie". Ale przez "my" wyszło grubiańsko, przepraszam. > Proponuję więc ochłonąć i pomyśleć [...] Proszę wybaczyć, ale denerwuje mnie...I ja proponuję ochłonąć.  > dezawuuje się wszystkie punkty widzenia poza jednym - demokracją i pluralizmem za cenę wszelką, nawet człowieka.To dyskusja - nie ma tabu. Lepiej zagrać w pomidora? > ...jakby demokracja była wpisana w strukturę rzeczywistości.Ale nie każdej, tylko demokratycznej. > Poczucie bezpieczeństwa wymaga, aby nie wszystko było dozwolone.By wszystko było dozwolone musiałby zadziałać zakaz zakazów. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Piszę "głównie". Ale przez "my" wyszło grubiańsko, przepraszam. I ja przepraszam, za formę reakcji.
>Ale nie każdej, tylko demokratycznej. Zgoda, ale czy rzeczywistość demokratyczna jest na tyle doskonała, że nie należy dążyć do jej poprawy? Ponieważ:
>By wszystko było dozwolone musiałby zadziałać zakaz zakazów. nie jest to prawdą. Mamy konstytucję, którą mogą zmienić ludzie, kiedy jest im to potrzebne. A do tego prawo, które można dowolnie zmieniać, w ramach konstytucji. Dla mnie to zbyt mała ochrona przed ludzką chciwością, uprzedzeniami, małością i złośliwością. Proszę spojrzeć chociażby na to, co zrobił PiS przed wyborami samorządowymi - kodeks honorowy już dawno nie obowiązuje. Dlatego oczekuję od państwa, że ustali ono pewien zakres punktów, które nigdy, pod żadnym pozorem nie ulegną zmianie, bo nie mogą ulec zmianie, ponieważ stanowią element struktury Rzeczywistości właśnie. To nie jest niebiański klucz formowania prawa. To jest kwestia obiektywnego spojrzenia na świat, może czasem interpretacji rozstrzygającej na rzecz ludzi jako takich. Sam jestem deistą, dlatego nie uważam, aby Szef ingerował bezpośrednio i ustawiał prawa Świata na bierząco. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: żadna nauka nigdy nie wyjaśni dlaczego istnieje energia, materia, emergencja tychże w życie, człowiek, w końcu ja. Nikt tego nie odkryje. Redukcjonizmy wszelkiej maści wyjaśniają procesy, a nie przyczyny. Przypadek też jest procesem, a nie przyczyną. I powtórzę za Lisickim, że nie wiem, kto mi nadał życie, wiem tylko, że nie ja sam. Z tego wyciągam wniosek, że nie wszystko zależy ode mnie, ergo są pewne rzeczy, które po prostu są i nie ważne jak ludzkość będzie się starać, one będą się miały tak, jak faktycznie się mają. I tylko uznania tego, w punkcie wyjścia procesu formowania prawa, się domagam, niczego więcej. Żadnego inteligentnego projektu, żadnego kierowanego procesu. W zasadzie, to argumentuję z zasady ostrożności i to nie-wprost.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) |
>oczekuję od państwa, że ustali ono pewien zakres punktów, które nigdy, pod żadnym pozorem nie ulegną zmianie, bo nie mogą ulec zmianie, ponieważ stanowią element struktury Rzeczywistości właśnie. Czy idzie o stałość czegoś, co jest, czy o stałość czegoś, co być powinno. Pierwsze, to np. prawo zachowania energii. Drugie nie istnieje obiektywnie. .
Ludomir Tulko
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Czy idzie o stałość czegoś, co jest, czy o stałość czegoś, co być powinno. Pierwsze, to np. prawo zachowania energii. Drugie nie istnieje obiektywnie.
Może być obiektywne (bo istnieje z pewnością obiektywnie, jako sąd, wypowiedź, wyrażenie), kiedy jest dedukowane z obiektywnych przesłanek. Np. 'Aby zachować życie człowiek musi jeść' i 'x jest człowiekiem' i 'x chce zachować życie', zatem 'x musi jeść' - mamy normę, która jest obiektywna.
Ale mnie chodzi raczej o zdania typu 'Każdy człowiek jest podmiotem niezbywalnej i niewymiernej godności osobowej'. Oczywiście trzeba zdefiniować godność i ustalić konsekwencje etyczne takiego twierdzenia. Niemniej w zarysie chodzi mi o tego typu zdania.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) |
>>'Aby zachować życie człowiek musi jeść' i 'x jest człowiekiem' i 'x chce zachować życie', zatem 'x musi jeść' - mamy normę, która jest obiektywna. Niezbędnym warunkiem, żeby ktoś umarł z głodu jest, żeby nie jadł. Wynika stąd obiektywny wniosek, że zmarły z głodu musiał nie jeść. Czy to też ma być gwarantowane przez państwo? .
Ludomir Tulko
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Czy to też ma być gwarantowane przez państwo?
Nie napisałem gwarantowane, napisałem uznawane. Tak oczekuję od państwa uznania tego, że człowiek, któremu odbierze się możliwość żywienia się po około 40 dniach umrze z głodu. Oczekuję od państwa, że nie będzie dążyć do zmiany rzeczywistości, do jej reinterpretacji, że przyjmie ją taką jaka jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>oczekuję od państwa, że ustali ono pewien zakres punktów, które nigdy, pod żadnym pozorem nie ulegną zmianie, bo nie mogą ulec zmianie, ponieważ stanowią element struktury Rzeczywistości właśnie. Taki zakres to chyba prawa fizyki - tylko ich przestrzeganie można zagwarantować.
>Z tego wyciągam wniosek, że nie wszystko zależy ode mnie, ergo są pewne rzeczy, które po prostu są i nie ważne jak ludzkość będzie się starać, one będą się miały tak, jak faktycznie się mają. I tylko uznania tego, w punkcie wyjścia procesu formowania prawa, się domagam, niczego więcej. Właśnie te warunki - niezaprzeczalnie - spełniają prawa fizyki. I tylko one. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Taki zakres to chyba prawa fizyki - tylko ich przestrzeganie można zagwarantować.
Prawa fizyki, to prawidłowości empiryczne a nie prawa-nakazy, jakże więc można ich przestrzegać? Chyba się zgubiłem. Intuicyjnie, to że prawa fizyki każdy "spełniać" musi, nie oznacza, że tylko one są konieczne. I przestrzeganie tych, które faktycznie mogą być łamane, prawo powinno sankcjonować. I tak dzieje się w przypadku wolności, życia, prywatności, dobrego imienia itp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> przestrzeganie tych, które faktycznie mogą być łamane, prawo powinno sankcjonować. I tak dzieje się w przypadku wolności, życia, prywatności, dobrego imienia itp. Cytat:oczekuję od państwa, że ustali ono pewien zakres punktów, które nigdy, pod żadnym pozorem nie ulegną zmianie, bo nie mogą ulec zmianie, ponieważ stanowią element struktury Rzeczywistości właśnie. Państwo to zorganizowana gromada ludzi, a prawo w państwie chroni interesy najsilniejszych. Stabilne jest na tyle, na ile trwałe są struktury społeczne. A tych nie da się uchwalić, trzeba je wypracować. Właśnie - dobre prawo trzeba sobie wypracować. .
|
|
| dajmonion (3663 punktów) | Z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej, przynajmniej w wydaniu Tadeusza Ślipko SJ obrońcy życia popełnili w tym przypadku błąd. Jeśli prawo dozwala na aborcję, to nie pozostaje nic innego jak cierpliwe przekonywanie do słuszności swojego stanowiska (nie mam oczywiście na myśli przekonywania rozumianego jako wywieranie presji psychicznej).
dajmonion
|
|
1 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | Zastanawiam się tylko, czy kobiety decydujące się na taki krok są w stanie potem do końca przekonać samą siebie, że w zasadzie nic się nie stało. Bez względu bowiem jak nazwiemy to co jest w brzuchu: dziecko czy płód, faktem pozostaje, że jest to po pierwsze życie, po drugie ludzkie życie. Dlatego nie sądzę, aby ta kwestia stała się kiedykolwiek zupełnie obojętna etycznie.
dajmonion
|
|
| dajmonion (3663 punktów) | Na marginesie warto jeszcze wspomnieć o klauzuli sumienia, z której lekarz ma prawo w tej sytuacji skorzystać. Już kiedyś toczyła się dyskusje na ten temat i ktoś zauważył, że umiejętność dokonania aborcji jest jednym z warunków uzyskania uprawnień do wykonywania zawodu ginekologa. Nawet jeśli jest to prawda, to i tak lekarz ma prawo uchylić się od wykonania zabiegu, ponieważ konkretne przypadki są bardzo różne. Poza tym lekarz ma wtedy również prawo do nieinformowania o innym ośrodku umożliwiającym przeprowadzenie aborcji. W przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia ze swoistą schizofrenią sumienia. Jeśli coś oceniam jako złe, to nie tylko tego nie robię, ale też nie pomagam w szerzeniu się zjawiska.
dajmonion
|
|
 | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Już kiedyś toczyła się dyskusje na ten temat i ktoś zauważył, że umiejętność dokonania aborcji jest jednym z warunków uzyskania uprawnień do wykonywania zawodu ginekologa. Nawet jeśli jest to prawda, to i tak lekarz ma prawo uchylić się od wykonania zabiegu, ponieważ konkretne przypadki są bardzo różne.
No dobrze, ale jeżeli ktoś jest pacyfistą, to do wojska go nie biorą, prawda? Jak mawiał mój nauczyciel od PO: "jeżeli ktoś jest tym.. pacyfistą, to nie będę wymagał strzelania, bo (opis następujących w przypadku próby zmuszenia perturbacji z dyrekcją). Ale ja tego nie rozumiem, przecież nie każę strzelać do ludzi, tylko do papieru. (wyjmuje tarczę) Co tu jest napisane? 'Tarcza sportowa'". A mimo, że to nie jest strzelanie do ludzi, to strzelać nie każą. Dlatego chyba jednak nie jest to do końca w porządku wobec zasady sprzeciwu sumienia. Poza tym, jak ktoś może się nauczyć przeprowadzać aborcję nie robiąc tego? Bo chodzi chyba o chirurgiczną?
Natomiast inny bubel występuje w realizacji tej zasady. Bo otóż farmaceuta ma obowiązek sprzedać Postinor, nawet jeżeli jego sumienie się temu sprzeciwia, jeśli znajduje się on na stanie. Sytuacja jest zupełnie kuriozalna, bo lekarz nie ma obowiązku go przepisać.
>Poza tym lekarz ma wtedy również prawo do nieinformowania o innym ośrodku umożliwiającym przeprowadzenie aborcji.
Nie rozumiem. Skoro ma takie prawo, to skąd ta cała afera. Przecież ona jest właśnie o to, że wskazywano kolejne szpitale, które nie chciały jej przeprowadzać. Na pewno lekarz nie ma takiego obowiązku?
Pozdrawiam
|
|
|  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Poza tym lekarz ma wtedy również prawo do nieinformowania o innym ośrodku umożliwiającym przeprowadzenie aborcji. >Nie rozumiem. Skoro ma takie prawo, to skąd ta cała afera. Przecież ona jest właśnie o to, że wskazywano kolejne szpitale, które nie chciały jej przeprowadzać. Na pewno lekarz nie ma takiego obowiązku?
Ja uważam, że nie, bo to tak jak by ktoś mówił: Ja tego dziecka nie zabiję, ale wiesz, mam kumpla, który się chętnie tym zajmie. Albo coś jest dla kogoś obojętne etycznie albo nie jest.
www.tezeusz.pl
|
|
| |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Ja uważam, że nie, bo to tak jak by ktoś mówił: Ja tego dziecka nie zabiję, ale wiesz, mam kumpla, który się chętnie tym zajmie. Albo coś jest dla kogoś obojętne etycznie albo nie jest. To znaczy, ja się z tym zgadzam na poziomie moralnym. Ale pytam się, czy lekarz prawnie nie ma takiego obowiązku.
|
|
| | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Ja uważam, że nie, bo to tak jak by ktoś mówił: Ja tego dziecka nie zabiję, ale wiesz, mam kumpla, który się chętnie tym zajmie. Albo coś jest dla kogoś obojętne etycznie albo nie jest. >To znaczy, ja się z tym zgadzam na poziomie moralnym. Ale pytam się, czy lekarz prawnie nie ma takiego obowiązku.
Nawet jeśli istnieje taka dyrektywa, to nie ma ona charakteru bezwzględnego, bo państwo nie może Cie zmusić do działań nieetycznych. Stąd klauzula sumienia.
www.tezeusz.pl
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>lekarz ma wtedy również prawo do nieinformowania o innym ośrodku umożliwiającym przeprowadzenie aborcji. Państwo dające obywatelom uprawnienie do zabiegów wykonywanych na podstawie państwowej licencji (dyplomu lekarskiego) powinno obywateli informować gdzie mogą to swoje prawo zrealizować. Jeśli żaden przepis tego nie zabrania, państwo może nakazać takie informowanie nawet samym lekarzom. .
|
|
|  | | dajmonion (3663 punktów) | >>lekarz ma wtedy również prawo do nieinformowania o innym ośrodku umożliwiającym przeprowadzenie aborcji. >Państwo dające obywatelom uprawnienie do zabiegów wykonywanych na podstawie państwowej licencji (dyplomu lekarskiego) powinno obywateli informować gdzie mogą to swoje prawo zrealizować. Jeśli żaden przepis tego nie zabrania, państwo może nakazać takie informowanie nawet samym lekarzom.
Nie może nakazać tego wszystkim lekarzom, w przeciwnym wypadku klauzula sumienia byłaby nic nie znaczącym przepisem.
www.tezeusz.pl
|
|
| |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Jeśli żaden przepis tego nie zabrania, państwo może nakazać takie informowanie nawet samym lekarzom.> Nie może nakazać tego wszystkim lekarzom, w przeciwnym wypadku klauzula sumienia byłaby nic nie znaczącym przepisem.Na tę okoliczność zrobiłem przecież zastrzeżenie. Ale po sprawdzeniu okazało się, że ustawodawca przewidział taką potrzebę pacjentów. cytat :Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz... Perturbacje czternastolatki wskazują, że nie tylko pacjenci nie znają swoich praw, ale i lekarze swoich obowiązków. .
|
|
| | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Jest zatem podstawa do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Ja jako lekarz na pewno bym takiej informacji nie udzielił. Nie można nikogo zmuszać nie tylko do tego, aby dokonywał morderstwa, ale też aby je wspomagał.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) | > Jest zatem podstawa do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Z wikipedii: Osoba stosująca nieposłuszeństwo obywatelskie z zasady godzi się ponieść prawne konsekwencje i traktuje poddanie się tym konsekwencjom jako część demonstracji sprzeciwu. Jeśli usłyszę o jakimś lekarzu, który poddał się tym konsekwencjom, uważając to poddanie się za część demonstracji sprzeciwu, zacznę podejrzewać, że żyję w kraju, w którym katolicyzm nie jest traktowany jako religia panująca. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >Jest zatem podstawa do obywatelskiego nieposłuszeństwa.> Z wikipedii:> Osoba stosująca nieposłuszeństwo obywatelskie z zasady godzi się ponieść prawne konsekwencje i traktuje poddanie się tym konsekwencjom jako część demonstracji sprzeciwu. Jeśli usłyszę o jakimś lekarzu, który poddał się tym konsekwencjom, uważając to poddanie się za część demonstracji sprzeciwu, zacznę podejrzewać, że żyję w kraju, w którym katolicyzm nie jest traktowany jako religia panująca. Chciałeś chyba napisać: w którym katolicyzm jest traktowany jako religia panująca. Niesłusznie zarzucasz konfesyjność normie zabraniajacej niszczenie ludzkiego życia. Ja przez 10 lat byłem ateistą i zawsze uważałem, że nawet w przypadku bliźniaków jednojajowych życie to przenika wewnętrzna celowość do bycia człowiekiem.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
>Chciałeś chyba napisać: w którym katolicyzm jest traktowany jako religia panująca.
Nie, nie pomyliłem się. Jeśli lekarze, którzy świadomie uchylili się od wykonania ciążącego na nich ustawowo obowiązku wskazania placówki, w której aborcja mogła być dokonana, poniosą jakiekolwiek konsekwencje swego czynu, dopiero wtedy zacznę podejrzewać, że katolicyzm nie jest religią panującą. Jeśli dodatkowo zaakceptują te konsekwencje bez najmniejszego sprzeciwu, wtedy będę miał podstawy aby ich czyn potraktować jako akt obywatelskiego nieposłuszeństwa. Tymczasem o takich konsekwencjach nic nie słychać, za to Pani Minister Zdrowia uznała za stosowne wdawać się w publiczne rozważania na temat grożącej jej anatemy. To jest do pomyślenia tylko w kraju, w którym akceptuje się fakt istnienia panującej religii. W każdym innym byłoby to sprawą prywatną Pani Minister.
>Niesłusznie zarzucasz konfesyjność normie zabraniajacej niszczenie ludzkiego życia
Konfesyjność w tym wypadku polega na powszechnej akceptacji oczywistego faktu łamania prawa, z tego tylko tytułu, że został on podyktowany motywacją światopoglądową.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Jeśli dodatkowo zaakceptują te konsekwencje bez najmniejszego sprzeciwu, wtedy będę miał podstawy aby ich czyn potraktować jako akt obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Placowniku, a dlaczego ktoś ma akceptować karę, jeśli uważa, że nie ma winy? Jeśli ktoś nie akceptuje niesprawiedliwego prawa, to z jakiej racji ma zaakceptować niesprawiedliwe konsekwencje? Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: Ktoś odmawia zabiegu ze względów etycznych. Ponieważ łamie prawo, w związku z tym zostaje zwolniony z pracy. Nie akceptuje tego faktu, bo nie uważa, że zrobił coś złego. Dla palcownika zaszło by obywatelskie nieposłuszeństwo, gdyby poddał się niesprawiedliwej karze. Póki tego nie zrobi dla placownika jest zwykłym przestępcą.
Reasumując: Obecnie nikt się lekarzom do skóry nie dobiera, nie ma wiec podstaw do traktowania tego jako obywatelskie nieposłuszeństwo. Gdyby ktoś się jednak dobrał, a lakarze nie zakceptowaliby konsekwencji, wtedy również nie ma podstaw do uznania tego jako obywatelskiego nieposłuszeństwa.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>a dlaczego ktoś ma akceptować karę, jeśli uważa, że nie ma winy?
Po to, żeby swoją postawą podkreślić, że nie chodzi o uniknięcie kary wymierzonej na podstawie prawa uznanego za niesprawiedliwe, lecz o zmianę tego prawa. To kwintesencja obywatelskiego nieposłuszeństwa.
>Póki tego nie zrobi dla placownika jest zwykłym przestępcą.
Zwykłym dodałeś dla większego efektu. Nie powiedziałbym, że jest zwykłym przestępcą. Dla mnie byłby tylko przestępcą.
>Reasumując: Obecnie nikt się lekarzom do skóry nie dobiera, nie ma wiec podstaw do traktowania tego jako obywatelskie nieposłuszeństwo. Gdyby ktoś się jednak dobrał, a lakarze nie zakceptowaliby konsekwencji, wtedy również nie ma podstaw do uznania tego jako obywatelskiego nieposłuszeństwa
To podsumowanie uważam za niezwykle trafne.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>a dlaczego ktoś ma akceptować karę, jeśli uważa, że nie ma winy? > Po to, żeby swoją postawą podkreślić, że nie chodzi o uniknięcie kary wymierzonej na podstawie prawa uznanego za niesprawiedliwe, lecz o zmianę tego prawa. To kwintesencja obywatelskiego nieposłuszeństwa. >>Póki tego nie zrobi dla placownika jest zwykłym przestępcą. > Zwykłym dodałeś dla większego efektu. Nie powiedziałbym, że jest zwykłym przestępcą. Dla mnie byłby tylko przestępcą.
Po pierwsze lekarzy nie pociągnięto do odpowiedzialności, nie mieli zatem możliwości udowodnienia Ci autentyzmu swoich intencji, za bezpodstawne i krzywdzące należy zatem uznać określanie ich mianem przestępców. Załóżmy jednak, że tak się stało i zwalniają ich z pracy. Czy ktoś, kto kocha swój zawód i uważa, że postąpił zgodnie ze swoim sumieniem ma zaakceptować ten fakt tylko po to, aby placownik mógł uznać ten akt za przejaw obywatelskiego nieposłuszeństwa? Autentyzm intencji można poznać po tym, że ktoś jest gotów do poświęceń w ich imieniu. To poświęcenie może się równie dobrze wyrazić w braku akceptacji sankcji prawnej. Istotna jest sama gotowość do poświeceń i jeśli ktoś nie akceptuje faktu zwolnienia go z pracy i walczy aby pozostać na stanowisku, to błędem jest wnioskowanie na tej podstawie, że ma się do czynienia z przestępcą.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Autentyzm intencji można poznać po tym, że ktoś jest gotów do poświęceń w ich imieniu [...] jeśli ktoś nie akceptuje faktu zwolnienia go z pracy i walczy aby pozostać na stanowisku, to błędem jest wnioskowanie na tej podstawie, że ma się do czynienia z przestępcą.
Przestępcą jest łamiący prawo, więc skoro poświęcenie, o którym tu mowa, wyraża się w gotowości złamania prawa, to z definicji poświęcenie to jest gotowością zostania przestępcą. A że przestępców się karze, za tą gotowością idzie gotowość poniesienia kary. Jeśli karą jest utrata stanowiska, walką o jego zachowanie zaprzecza się deklarowanej gotowości poniesienia kary, a więc i autentyzmowi intencji.
>To poświęcenie może się równie dobrze wyrazić w braku akceptacji sankcji prawnej. A cóż niby się w ten sposób poświęca?
>Istotna jest sama gotowość do poświeceń... Tę gotowość to się za PRL-u zweryfikowało. Gdy trzeba płacić, nie ma wielu chętnych.
> jeśli ktoś nie akceptuje faktu zwolnienia go z pracy i walczy aby pozostać na stanowisku... ...to daje świadectwo chęci pozostania na stanowisku, ale już niczemu więcej. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Autentyzm intencji można poznać po tym, że ktoś jest gotów do poświęceń w ich imieniu [...] jeśli ktoś nie akceptuje faktu zwolnienia go z pracy i walczy aby pozostać na stanowisku, to błędem jest wnioskowanie na tej podstawie, że ma się do czynienia z przestępcą. >Przestępcą jest łamiący prawo,
W ten sposób wrzucasz do jednego worka zarówno drobnych złodziejaszków, jak i osoby, które nie akceptują pomagania w zabijaniu nienarodzonych dzieci.
> więc skoro poświęcenie, o którym tu mowa, wyraża się w gotowości złamania prawa, to z definicji poświęcenie to jest gotowością zostania przestępcą. A że przestępców się karze, za tą gotowością idzie gotowość poniesienia kary.
Poświecenie, o którym tu mowa wyraża się w gotowości poniesienia konsekwencji wynikających z zajętej postawy. Może to być bezwolne poddanie się karze, a może to też być skazanie się na długi proces sądowy mający na celu uchylenie niesprawiedliwej sankcji.
>Jeśli karą jest utrata stanowiska, walką o jego zachowanie zaprzecza się deklarowanej gotowości poniesienia kary, a więc i autentyzmowi intencji.
Bo dla Ciebie kara to tylko i wyłącznie bezwolne i bezmyślne pójście na szafot, a przecież jak samo słowo wskazuje walka wiąże się z niedogodnościami, których chętnie by się uniknęło. No, ale dla Ciebie, to już nie są konsekwencje, bo dla Ciebie konsekwencje to tylko i wyłącznie poddanie się niesprawiedliwej karze. To, że kara może jest nieproporcjonalna do przewinienia, to już w ogóle szczegół. Podam przykład: W Arabi Saudyjskiej za czyny homoseksualne grozi kara śmierci. Wyobraź sobie, że jakiś chłopak złamał tę zasadę. Ty i placownik uznalibyście czyjś sprzeciw jako przejaw obywatelskiego nieposłuszeństwa dopiero jak by go zgilotynowali. Czy w tym przypadku walka o zachowanie życia też by zaprzeczyła autentyzmowi intencji?
>>To poświęcenie może się równie dobrze wyrazić w braku akceptacji sankcji prawnej. >A cóż niby się w ten sposób poświęca?
Rożne rzeczy. Nierzadko zdrowie a czasami nawet życie wynikające z walki z niesprawiedliwą sankcją.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Przestępcą jest łamiący prawo, > W ten sposób wrzucasz do jednego worka zarówno drobnych złodziejaszków, jak i osoby, które nie akceptują pomagania w zabijaniu nienarodzonych dzieci. Czyżbyś znał taką definicję przestępcy, dzięki której nastąpi rozdział na oddzielne worki?
> skazanie się na długi proces sądowy Nie "się" - proces jest równie długi dla każdej ze stron.
> Bo dla Ciebie kara to tylko i wyłącznie bezwolne i bezmyślne pójście na szafot Dla mnie kara to sankcja przewidziana przepisami, nic nie piszę o bezmyślności.
> walka wiąże się z niedogodnościami, których chętnie by się uniknęło. No, ale dla Ciebie, to już nie są konsekwencje, bo dla Ciebie konsekwencje to tylko i wyłącznie poddanie się niesprawiedliwej karze. To, że kara może jest nieproporcjonalna do przewinienia, to już w ogóle szczegół. Jeśli jesteś gotów wyrazić obywatelskie nieposłuszeństwo, to z godnością przyjmujesz prawne konsekwencje swojego sprzeciwu; poruszanie przy tej okazji innych zagadnień, np. sprawiedliwości to mazgajstwo.
> za czyny homoseksualne grozi kara śmierci. Zabronionym czynom seksualnym nie można przypisać znamion nieposłuszeństwa obywatelskiego, ponieważ chciany czyn seksualny niesie korzyści dla sprawcy.
>>>poświęcenie może się równie dobrze wyrazić w braku akceptacji sankcji prawnej. >>A cóż niby się w ten sposób poświęca? >zdrowie a czasami nawet życie wynikające z walki z niesprawiedliwą sankcją. Gdy łamiesz prawo dla zasady, istotą Twojego poświęcenia jest poddanie się sankcji. Jeśli unikniesz sankcji - nie ma poświęcenia. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>Przestępcą jest łamiący prawo, >> W ten sposób wrzucasz do jednego worka zarówno drobnych złodziejaszków, jak i osoby, które nie akceptują pomagania w zabijaniu nienarodzonych dzieci. >Czyżbyś znał taką definicję przestępcy, dzięki której nastąpi rozdział na oddzielne worki?
Zdrowy rozsądek podpowiada, że taki rozdział jest faktem, bo z jednej strony mamy lekarza, który odmawia udziału w niszczeniu ludzkiego życia tylko po to, aby ktoś sobie poprawił samopoczucie, z drugiej strony są osoby, których proces socjalizacji jest na tyle upośledzony, że ludzkie życie mają za nic i niszczą je w celu zdobycia np. pieniędzy. Jeśli z punktu widzenia prawa taki lekarz jest przestępcą to zmienić należy prawo, a nie sumienie lekarza.
>> walka wiąże się z niedogodnościami, których chętnie by się uniknęło. No, ale dla Ciebie, to już nie są konsekwencje, bo dla Ciebie konsekwencje to tylko i wyłącznie poddanie się niesprawiedliwej karze. To, że kara może jest nieproporcjonalna do przewinienia, to już w ogóle szczegół. >Jeśli jesteś gotów wyrazić obywatelskie nieposłuszeństwo, to z godnością przyjmujesz prawne konsekwencje swojego sprzeciwu;
Właśnie chodzi o to, że nie prawne a wszelkie konsekwencje. Już sama gotowość przyjęcia cierpienia w imię swoich ideałów świadczy o autentyczności intencji. Ja rozumiem powody, dla których upierasz się, aby konsekwencje miały akurat prawny charakter. Przyjęcie prawnych konsekwencji ma bowiem na celu pokazanie społeczeństwu, że cenisz wprawdzie prawo, brzydzisz się jednak niesprawiedliwością. Chodzi o pokazanie, że zachodzi różnica między Tobą, który ceni prawo, a drobnym złodziejaszkiem, który tego prawa nie ceni. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, bo różnica między Tobą a złodziejaszkiem zachodzi już w momencie, w którym przyznajesz się do złamania prawa, bo wiesz, że dysponujesz silnymi argumentami. Złodziejaszek takich nie ma i dlatego się ukrywa. By uznać czyjś akt za przejaw obywatelskiego nieposłuszeństwa nie trzeba zatem wymagać, by ktoś poddał się niesprawiedliwej karze, bo sama jawność i gotowość do obrony (, która nie wiadomo jak się zakończy) swojego stanowiska już świadczą o tym, że nie mamy tu do czynienia z drobnym przestępcą. Jak wyżej napisałem można kontestować i dany przepis i sankcję za jego naruszenie.
>> za czyny homoseksualne grozi kara śmierci. >Zabronionym czynom seksualnym nie można przypisać znamion nieposłuszeństwa obywatelskiego, ponieważ chciany czyn seksualny niesie korzyści dla sprawcy.
Arabowie tak nie uważają, dla nich to czyste zło i tak jak Wy uważacie, że lekarz powinien przyjać pokornie zwolnienie z pracy, by dowieść, że walczy z niesprawiedliwością, a nie z prawem, tak samo oni mogliby dowodzić, że gej powinien dać się ściąć, bo dowieść autentyczności swoich intencji.
>>>>poświęcenie może się równie dobrze wyrazić w braku akceptacji sankcji prawnej. >>>A cóż niby się w ten sposób poświęca? >>zdrowie a czasami nawet życie wynikające z walki z niesprawiedliwą sankcją. >Gdy łamiesz prawo dla zasady, istotą Twojego poświęcenia jest poddanie się sankcji. Jeśli unikniesz sankcji - nie ma poświęcenia.
A co jest tą zasadą? Samo łamanie prawa? Lekarz, który odmawia niszczenia ludzkiego życia z błahych powodów nie łamie prawa dla samego złamania prawa. Musiałby być chyba niespełna rozumu, aby ot tak dla zasady łamać sobie prawo.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>wrzucasz do jednego worka... >>Czyżbyś znał taką definicję przestępcy, dzięki której nastąpi rozdział na oddzielne worki? > Zdrowy rozsądek podpowiada, że taki rozdział jest faktem... Czyli nie znasz, zatem pozostaje w mocy moje twierdzenie, że każdy łamiący prawo jest przestępcą.
>Jeśli z punktu widzenia prawa taki lekarz jest przestępcą to zmienić należy prawo A to dlatego, że póki co ten lekarz jest przestępcą. Nieprawdaż?
>Już sama gotowość przyjęcia cierpienia w imię swoich ideałów świadczy o autentyczności intencji. A czy to możliwe, by taka gotowość przyjęcia cierpienia wyrażała się w unikaniu cierpienia?
>Przyjęcie prawnych konsekwencji ma bowiem na celu pokazanie społeczeństwu, że cenisz wprawdzie prawo, brzydzisz się jednak niesprawiedliwością. Niezupełnie. Przyjęcie prawnych konsekwencji wprawdzie pokazuje szacunek dla prawa, lecz wcale nie odnosi się do idei sprawiedliwości.
>Chodzi o pokazanie, że zachodzi różnica między Tobą, który ceni prawo, a drobnym złodziejaszkiem, który tego prawa nie ceni. Jeśli przyjmiesz prawne konsekwencje, tę różnicę będzie widać od razu (choć nie z każdego punktu widzenia). Podobnie jak złodziejaszek będziesz przestępcą, ale w odróżnieniu od niego nie będziesz unikał kary.
Dlatego unikając kary zrównujesz się ze złodziejaszkiem.
>By uznać czyjś akt za przejaw obywatelskiego nieposłuszeństwa nie trzeba zatem wymagać, by ktoś poddał się niesprawiedliwej karze Dopiero co sam wskazałeś, że od pospolitego przestępcy protestujący odróżnia się gotowością poniesienia kary.
> jawność i gotowość do obrony (, która nie wiadomo jak się zakończy) swojego stanowiska już świadczą o tym, że nie mamy tu do czynienia z drobnym przestępcą. Nie świadczą, przecież od momentu ujawnienia czynu pospolity przestępca też działa jawnie i jest gotów do obrony, mimo jej niepewnej skuteczności.
> Wy uważacie, że lekarz powinien przyjać pokornie zwolnienie z pracy, by dowieść, że walczy z niesprawiedliwością, a nie z prawem Skądże! Nie chcesz, nie dowódź. Ale i nie zdziw się, jeśli Ci nie uwierzą.
Ładnie mi w tym wątku pan Rutkowski napisał, że choć sam jest przeciwko aborcji, szanuje prawo obecne, aby było tak samo szanowane, gdy bronić będzie wartości cenionych przez niego.
>>Gdy łamiesz prawo dla zasady... > A co jest tą zasadą? Tu chyba źle się wyraziłem, a chodziło mi o te Twoje zasady, wg których uważasz aborcję za niedopuszczalną. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>>wrzucasz do jednego worka... >>>Czyżbyś znał taką definicję przestępcy, dzięki której nastąpi rozdział na oddzielne worki? >> Zdrowy rozsądek podpowiada, że taki rozdział jest faktem... >Czyli nie znasz, zatem pozostaje w mocy moje twierdzenie, że każdy łamiący prawo jest przestępcą.
Kiedyś opozycja demokratyczna to byli przestępcy. Dla Arabów czynni geje to przestępcy. Gdyby taki gej złamał prawo i zdołał uniknąć kary (wiadomo jakiej) to nigdy byś nie nazwał go przestępcą, tylko powiedziałbyś, że dobrze zrobił. Nic Ci nie da powtarzanie, że każdy łamiący prawo to przestępca, bo przestępca przestępcy nierówny.
>>Już sama gotowość przyjęcia cierpienia w imię swoich ideałów świadczy o autentyczności intencji. >A czy to możliwe, by taka gotowość przyjęcia cierpienia wyrażała się w unikaniu cierpienia?
Ale Ty się upierasz przy sankcji prawnej, a nie przy każdym cierpieniu, bo walką z sankcją też może się wiązać z cierpieniem. Zresztą, jeśli ktoś nie uważa, że zrobił coś złego, to z jakiej racji ma podlegać karze?
> Dlatego unikając kary zrównujesz się ze złodziejaszkiem.
Z punktu widzenia prawa tak, co nie oznacza, że mamy tu do czynienia z tą samą kategorią osób, tak samo jak protestujących mnichów buddyjskich nie będziemy zestawiali z mafią, choć Chińczycy mogą sobie ich tak wyobrażać. To, że wypowiadasz sie z pozycji pozytywizmu prawniczego wynika tylko z Twojej odmiennej oceny moralnej aktu aborcji.
>Ładnie mi w tym wątku pan Rutkowski napisał, że choć sam jest przeciwko aborcji, szanuje prawo obecne, aby było tak samo szanowane, gdy bronić będzie wartości cenionych przez niego.
A Pan Rutkowski jest ginekologiem? Zmuszało go już prawo do czynów nieetycznych? Może po prostu stać go na takie poglądy?
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> przestępca przestępcy nierówny.Pod jednym względem równi - bo czemu ich jednakowo nazywasz? > jeśli ktoś nie uważa, że zrobił coś złego, to z jakiej racji ma podlegać karze?Kapitalny tekścik, gdybyś miał okazję, zasuń to Sądowi.  > > To, że wypowiadasz sie z pozycji pozytywizmu prawniczego wynika tylko z Twojej odmiennej oceny moralnej aktu aborcji.Nie angażuję w tę dyskusję swojego stosunku do prawa oraz aborcji. > >Ładnie mi w tym wątku pan Rutkowski napisał...> A Pan Rutkowski jest ginekologiem? Zmuszało go już prawo do czynów nieetycznych? Może po prostu stać go na takie poglądy...Pan Rutkowski to człowiek, który przedstawił mi zasadę wartą upowszechniania. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Wy uważacie, że lekarz powinien przyjać pokornie zwolnienie z pracy, by dowieść, że walczy z niesprawiedliwością, a nie z prawem
Lekarz mógłby bez dyskusji (co wcale nie znaczy pokornie) przyjąć zwolnienie z pracy, aby dowieść swą postawą, że dążąc do zmiany prawa (jego zdaniem niesprawiedliwego) jest w stanie poświęcić pewne przynależne mu (i tylko mu) dobra.
>tak samo oni mogliby dowodzić, że gej powinien dać się ściąć, bo dowieść autentyczności swoich intencji.
Argumentując w ten sposób sam wykazujesz jak groteskowy jest Twój przykład. Cóż bowiem można orzec o autentyczności intencji osoby odbywającej stosunek seksualny, który to czyn zagrożony miałby być karą śmierci? Czy jej intencje byłyby inne, gdyby taka kara jej nie groziła?
Moim zdaniem błąd jaki popełniasz wynika z przyjęcia założenia, że każdy przepis prawny uważany za niesprawiedliwy, równie dobrze nadaje się do kontestacji poprzez akt obywatelskiego nieposłuszeństwa. Tak nie jest. W szczególności wydaje się, że nie nadają się do tego przepisy, których łamanie zagrożone jest najwyższą sankcją, jak również te przepisy, których niesprawiedliwość wynika z wkraczania w najbardziej intymne sfery życia jednostki.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>tak samo oni mogliby dowodzić, że gej powinien dać się ściąć, bo dowieść autentyczności swoich intencji. > Cóż bowiem można orzec o autentyczności intencji osoby odbywającej stosunek seksualny, który to czyn zagrożony miałby być karą śmierci? Czy jej intencje byłyby inne, gdyby taka kara jej nie groziła?
Ale przecież cały czas domagasz się sankcji prawnej, bo dopiero ona ma ci pokazać, że masz do czynienia z obywatelskim nieposłuszeństwem. Ja pokazałem tylko, że twój tok rozumowania można równie dobrze zastosować do tamtego przypadku.
> Moim zdaniem błąd jaki popełniasz wynika z przyjęcia założenia, że każdy przepis prawny uważany za niesprawiedliwy, równie dobrze nadaje się do kontestacji poprzez akt obywatelskiego nieposłuszeństwa. Tak nie jest.
Nieprawda. Nasza dyskusja dotyczy bardzo konkretnego przepisu.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Nieprawda. Nasza dyskusja dotyczy bardzo konkretnego przepisu.
Nieprawda? Skąd w takim razie w naszej dyskusji wziął się gej zagrożony karą śmierci? Przecież to Twój pomysł, który miał świadczyć o absurdalności wymogu poddania się karze jako warunku uznania protestu za wyraz obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Nieprawda. Nasza dyskusja dotyczy bardzo konkretnego przepisu. > Nieprawda? Skąd w takim razie w naszej dyskusji wziął się gej zagrożony karą śmierci? Przecież to Twój pomysł, który miał świadczyć o absurdalności wymogu poddania się karze jako warunku uznania protestu za wyraz obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Nieprawda dlatego, bo my analizowaliśmy konkretny przepis. Na tej podstawie chcesz zrobić ze mnie anarchistę przypisując mi pogląd, że: "każdy przepis prawny uważany za niesprawiedliwy, równie dobrze nadaje się do kontestacji poprzez akt obywatelskiego nieposłuszeństwa." Ja wcale nie uważam, że każda niesprawiedliwość równie dobrze nadaje się do kontestacji dlatego napisałem, że to nieprawda. A gej zagrożony karą śmierci wziął się stąd, aby uświadomić Ci, że twoje domaganie się sankcji zależy od Twojej oceny moralnej uczynku i od oceny samej sankcji. Z tego właśnie wynika Twoje domaganie się sankcji, a nie z tego, że jest to zasada uniwersalna. Tymczasem Ty tak ją przedstawiłeś, bo ograniczyłeś się do przytoczenia definicji i uznałeś, że sprawa załatwiona.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> ograniczyłeś się do przytoczenia definicji i uznałeś, że sprawa załatwiona. Oprócz definicji podałem również link do literatury, z którego najwyraźniej nie skorzystałeś. A szkoda. Pozdrawiam P.S. Przedłużająca się cisza wokół postępku lekarzy umacnia mnie w przekonaniu, że złamali oni prawo pozostając w przeświadczeniu pełnej bezkarności.
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > >ograniczyłeś się do przytoczenia definicji i uznałeś, że sprawa załatwiona.> Oprócz definicji podałem również link do literatury, z którego najwyraźniej nie skorzystałeś. A szkoda. Ale skoro Ty przeczytałeś i jesteś w związku z tym oblatany w temacie, to powinieneś potrafić w kilku zdaniach streścić rzeczy istotne dla dyskusji, a nie odsyłać do bibliografii, bo w ten sposób się nie dyskutuje. > P.S. Przedłużająca się cisza wokół postępku lekarzy umacnia mnie w przekonaniu, że złamali oni prawo pozostając w przeświadczeniu pełnej bezkarności. W momencie złamania prawa nie mogli mieć takiej pewności i to się liczy.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> cały czas domagasz się sankcji prawnej, bo dopiero ona ma ci pokazać, że masz do czynienia z obywatelskim nieposłuszeństwem Realne zagrożenie sankcją jest konieczne by bezprawiu nadać rangę obywatelskiego nieposłuszeństwa. Inaczej kontestacja nieinformującego lekarza miałaby wartość luksusu "niefatygowania się". .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> cały czas domagasz się sankcji prawnej, bo dopiero ona ma ci pokazać, że masz do czynienia z obywatelskim nieposłuszeństwem >Realne zagrożenie sankcją jest konieczne by bezprawiu nadać rangę obywatelskiego nieposłuszeństwa. Inaczej kontestacja nieinformującego lekarza miałaby wartość luksusu "niefatygowania się".
Ale tu samo prawo jest niespójne, bo pozwala lekarzowi postąpić w zgodzie z własnym sumieniem, ale nie do końca.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Ale tu samo prawo jest niespójne, bo pozwala lekarzowi postąpić w zgodzie z własnym sumieniem, ale nie do końca. Żołnierz ma spójne prawo, zamień się...
A serio: każde pozwolenie ma swoje granice. A Ty żądasz dla lekarzy uprawnień bezgranicznych? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> błąd jaki popełniasz wynika z przyjęcia założenia, że każdy przepis prawny uważany za niesprawiedliwy, równie dobrze nadaje się do kontestacji Ale ta nierówność tylko w zróżnicowaniu ofiary jaką trzeba ponieść.
> nie nadają się do tego przepisy... Na pewno te, z których łamania odnosi się korzyść, np. satysfakcja fizyczna. A to dlatego, że nieczytelna staje się wówczas intencja. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> Czy ktoś, kto kocha swój zawód i uważa, że postąpił zgodnie ze swoim sumieniem ma zaakceptować ten fakt tylko po to, aby placownik mógł uznać ten akt za przejaw obywatelskiego nieposłuszeństwa? Twoje rozumienie obywatelskiego nieposłuszeństwa różni się znacznie od tego jak je rozumiał jego twórca i tego jak ja je rozumiem. "Under a government which imprisons any unjustly, the true place for a just man is also a prison."Henry David Thoreau Polecam lekturę uzupełniającą, Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | Rzymianie mawiali jeszcze: dura lex sed lex
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Jeśli posłowie wprowadzają w życie jakąś ewidentnie nieetyczną zasadę, a do tego tak definiują sankcje za jej nieprzestrzeganie, aby zajście obywatelskiego nieposłuszeństwa wymagało heroizmu czy wręcz ofiary z życia, to można kwestionować i jedno i drugie. Nie przypominajcie mi w kółko, że należy trzymać się prawa, dzięki któremu mamy porządek, bo ja nie jestem anarchistą i dla mnie prawo też jest wartością. Uważam jednak, że ewidentnie nieetyczne prawo nie obowiązuje. W Wielkiej Brytanii wolno dokonać aborcji do 6 miesiąca ciąży. Po ostatnich wydarzeniach polska lewica jest bardzo zdeterminowana, aby zliberalizować ustawę antyaborcyjną. Wcale zresztą tego nie kryje. Niewykluczone zatem, że za jakiś czas taki przepis będzie obecny też w polskim prawie. Widzieliście kiedyś 6 miesięczny płód? Czy lekarz, który odmawia niszczenia zdrowego ludzkiego życia miałby informować, gdzie taką ciążę usunąć? Niedoczekanie Wasze.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | W większości krajów obowiązuje termin 12 tygodniowy. Dopuszczalne jest usunięcie w późniejszym czasie jeżeli jest zagrożone życie matki lub płód jest uszkodzony. Ale proszę wziąć pod uwagę, że przy obecnym stanie medycyny płód usuwa się farmakologicznie. Wskaźniki pokazują już pierwsze dni ciąży a tabletkę zażywa się w do 7 tygodnia. można taką ciążę usunąć do 9 tygodnia ale związane jest to z większym krwawieniem W normalnych krajach są tez dostępne tabletki tak zwane "72 godziny po" uniemożliwiające zapłodnionemu jajeczku dotarcie do macicy. Tych "chirurgicznych" aborcji robi się już bardzo mało. Polki tez korzystają z tabletek wywołujących poronienie tylko zamiast 70 EURO płaca za nie wielokrotnie więcej. W imię doktryny katolickiej zmuszani jesteśmy do życia w obłudzie. Przy takiej populacji, przy takim zużyciu środków antykoncepcyjnych i takim wskaźniku urodzeń aborcji w Polsce wykonuje się 150 tysięcy rocznie. Podano oficjalne dane, że w ubiegłym roku 30 tysięcy Polek skorzystało z bezpłatnych aborcji w Anglii. Aborcje wykonuje się we wszystkich krajach ościennych zdaje się że z wyjątkiem Białorusi a także w Szwecji. W Polsce tez. Idiotyczne prawo zmusza lekarzy do udawania że tego nie robią. Kobiety zmusza do usuwania ciąży już mocno rozwiniętych ( znaleźć adres, zebrać pieniądze, wyjechać) zamiast do 7 tygodnia tabletką. Polki przyzwyczajone są do radzenia sobie w każdej sytuacji. Tylko naiwni usiłują załatwić sprawę aborcji legalnie nawet gdy mają do tego prawo.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>Niesłusznie zarzucasz konfesyjność normie zabraniajacej niszczenie ludzkiego życia > Konfesyjność w tym wypadku polega na powszechnej akceptacji oczywistego faktu łamania prawa, z tego tylko tytułu, że został on podyktowany motywacją światopoglądową.
Ale w przypadku normy chroniącej ludzkie życie nie chodzi tylko a nawet nie przede wszystkim o racje religijne, dlatego fakt jej współwystępowania z tym czy innym wyznaniem nie ma większego znaczenia.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Ale w przypadku normy chroniącej ludzkie życie
Rozmawiamy o normie chroniącej sumienie, a dokładniej o nadużywaniu tej ochrony. Swoją drogą ciekawi mnie ilu spośród tak dbałych o swe sumienie przyszłych jeszcze położników, odmówiło w trakcie egzaminu odpowiedzi na pytanie o techniki przeprowadzania aborcji. A może znalazłby się choć jeden, który w obliczu takiej prowokacji zdecydował się na zmianę specjalizacji?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Swoją drogą ciekawi mnie ilu spośród tak dbałych o swe sumienie przyszłych jeszcze położników, odmówiło w trakcie egzaminu odpowiedzi na pytanie o techniki przeprowadzania aborcji. A może znalazłby się choć jeden, który w obliczu takiej prowokacji zdecydował się na zmianę specjalizacji?
Ale co ma jedno do drugiego to nie rozumiem. Techniki można znać, a jednocześnie nie godzić się na pewne zabiegi.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Techniki można znać, a jednocześnie nie godzić się na pewne zabiegi.
Ten sposób argumentacji naraża argumentującego na brzydki epitet hipokryty.
Tym, którzy chcieliby zachować sumienie w stanie nieskalanym, a jednocześnie nie rezygnować z dobrej oceny na egzaminie, podpowiem: usuwanie martwego płodu technicznie prawie niczym nie różni się od usuwania płodu żywego.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Ten sposób argumentacji naraża argumentującego na brzydki epitet hipokryty.
Byłby to brzydki epitet, gdyby taki sposób argumentowania był wyjątkiem, nie regułą.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Techniki można znać, a jednocześnie nie godzić się na pewne zabiegi. > Ten sposób argumentacji naraża argumentującego na brzydki epitet hipokryty. > Tym, którzy chcieliby zachować sumienie w stanie nieskalanym, a jednocześnie nie rezygnować z dobrej oceny na egzaminie, podpowiem: usuwanie martwego płodu technicznie prawie niczym nie różni się od usuwania płodu żywego.
Ale ja nadal nie rozumiem co ma piernik do wiatraka. Techniki można znać, a jednocześnie nie stosować ich w pewnych przypadkach, tym bardziej, że prawo może się zmienić i zażądać od lekarzy usuwania 6 miesięcznych płodów.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nie można nikogo zmuszać nie tylko do tego, aby dokonywał morderstwa, ale też aby je wspomagał. W wojsku można - tam za "nieposłuszeństwo" dostaje się kulkę w łeb. .
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>Nie można nikogo zmuszać nie tylko do tego, aby dokonywał morderstwa, ale też aby je wspomagał. >W wojsku można - tam za "nieposłuszeństwo" dostaje się kulkę w łeb.
Ale to jest zły przykład, bo wojsko chroni przed agresją z zewnątrz, a płód nie jest źródłem agresji.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>Nie można nikogo zmuszać >>W wojsku można > Ale to jest zły przykład, bo wojsko chroni przed agresją z zewnątrz, a płód nie jest źródłem agresji. To nie przykład, tylko kontrargument, pokazujący nieprawdziwość Twojego twierdzenia. Podtrzymuję zatem: nieprawda, że nie można nikogo zmuszać do zabijania.
Ale skoro się upierasz, że żołnierz jest wyjątkiem, którego wolno zmuszać w imię jego wyjątkowej misji, to odpowiadam: a lekarza w imię jego. .
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>>>Nie można nikogo zmuszać >>>W wojsku można >> Ale to jest zły przykład, bo wojsko chroni przed agresją z zewnątrz, a płód nie jest źródłem agresji. >To nie przykład, tylko kontrargument, pokazujący nieprawdziwość Twojego twierdzenia. Podtrzymuję zatem: nieprawda, że nie można nikogo zmuszać do zabijania. >Ale skoro się upierasz, że żołnierz jest wyjątkiem, którego wolno zmuszać w imię jego wyjątkowej misji, to odpowiadam: a lekarza w imię jego.
Generalnie jest tak, że żołnierz broni kraju, a ginekolog dokonuje aborcji, ale sytuacje są bardzo różne. Lekarz może i ma prawo uznać, że racje przemawiające za wykonaniem zabiegu są niewystarczające do tego, aby mógł to zrobić z czystym sumieniem. Wtedy korzysta z klauzuli sumienia. To dobrze, że istnieje taki zapis. Używając bardziej obrazowego przykładu z faktu że ktoś jest z zawodu rzeźnikiem nie wynika, że ma obowiązek poćwiartować dowolne zwierzę z dowolnego powodu. Można się zastanawiać nad aborcją, gdy zachodzi np. konflikt dwóch równorzędnych wartości (życie, matki/dziecka), ale w tym przypadku tak nie było i jeśli ustawa tylko połowicznie pozwala na postępowanie zgodne z sumieniem (możesz nie skrobać, ale poinformuj) to jest to jakieś skrajne kuriozum.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Generalnie jest tak, że żołnierz broni kraju, a ginekolog dokonuje aborcji, ale sytuacje są bardzo różne. Lekarz może i ma prawo uznać, że racje przemawiające za wykonaniem zabiegu są niewystarczające do tego, aby mógł to zrobić z czystym sumieniem. Czy zatem żołnierz nie powinien mieć takiego samego prawa? Przecież i żołnierz ma sumienie, więc i on może uznać, że racje przemawiające za zabijaniem ludzi są niewystarczające do tego, aby mógł to zrobić z sumieniem czystym!
>ustawa tylko połowicznie pozwala na postępowanie zgodne z sumieniem Żołnierzom i na połowiczność się nie pozwala.
A połowiczną niedostępnością klauzuli sumienia ustawodawca zabezpiecza pacjentki przed decyzjami lekarzy, którzy staliby się sędziami w sprawach rozstrzygniętych przez służby do tego powołane. .
|
|
| | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Generalnie jest tak, że żołnierz broni kraju, a ginekolog dokonuje aborcji, ale sytuacje są bardzo różne. Lekarz może i ma prawo uznać, że racje przemawiające za wykonaniem zabiegu są niewystarczające do tego, aby mógł to zrobić z czystym sumieniem. >Czy zatem żołnierz nie powinien mieć takiego samego prawa? Przecież i żołnierz ma sumienie, więc i on może uznać, że racje przemawiające za zabijaniem ludzi są niewystarczające do tego, aby mógł to zrobić z sumieniem czystym!
Sumienie dotyczy sytuacji konkretnych. Tak sobie myślę, że żołnierz też ma prawo odmówić wykonania rozkazu, jeśli dowódca każe mu zabijać niewinnych ludzi, choć generalnie jest powołany do posłuszeństwa. Posłuszeństwo ma swoje granice. Eichmann też był posłuszny.
>>ustawa tylko połowicznie pozwala na postępowanie zgodne z sumieniem >A połowiczną niedostępnością klauzuli sumienia ustawodawca zabezpiecza pacjentki przed decyzjami lekarzy, którzy staliby się sędziami w sprawach rozstrzygniętych przez służby do tego powołane.
Jakimi sędziami? Jest Internet, można sobie wyszukiwać informacje zamiast zmuszać kogoś do pomocy, która jest przez tego kogoś postrzegana jako współudział w przestępstwie.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Przepraszam, że się wtrącam.
> Sumienie dotyczy sytuacji konkretnych.
"Sumienie" dotyczy zinternalizowanych wartości i norm, które uznajemy za słuszne; a jeśli już konkretnych sytuacji, to właśnie postrzeganych przez ten pryzmat.
>Tak sobie myślę, że żołnierz też ma prawo odmówić wykonania rozkazu, jeśli dowódca każe mu zabijać niewinnych ludzi, choć generalnie jest powołany do posłuszeństwa.
Ma prawo zażądać rozkazu na piśmie, ma prawo odmówić jego wykonania i to nie tylko wówczas, gdy "dowódca każe mu zabijać niewinnych (a propos: co to znaczy?) ludzi". Żołnierz nie jest powołany do posłuszeństwa lecz do służby, a dopiero ta jest związana z posłuszeństwem - to spora różnica.
>Posłuszeństwo ma swoje granice.
Zgoda.
> Jakimi sędziami? Jest Internet, można sobie wyszukiwać informacje zamiast zmuszać kogoś do pomocy, która jest przez tego kogoś postrzegana jako współudział w przestępstwie.
Internet nie jest nadal dobrem powszechnym więc ten argument odpada. Do pomocy obliguje (zmusza) prawo. A pomoc ta nie może być postrzegana jako współudział w przestępstwie, gdyż czyn, o którym mowa, przestępstwem, w świetle obowiązującego prawa, nie jest. Możemy więc mówić jedynie o zmuszaniu do sprzeniewierzenia się własnemu sumieniu. A to też wielka różnica. Sumienie musi podporządkować się prawu choćby dlatego, że sumień jest wiele, prawo - jedno. A celem prawa jest zapewnienie bezpieczeństwa (cokolwiek pod to podstawimy) wszystkim członkom danej społeczności.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Do pomocy obliguje (zmusza) prawo. A pomoc ta nie może być postrzegana jako współudział w przestępstwie, gdyż czyn, o którym mowa, przestępstwem, w świetle obowiązującego prawa, nie jest.
I co z tego? Prawo może sobie ustalić, że wolno usunąć płód do 8 miesiąca ciąży. Coś, co jest legalne nie musi być moralne, a sumienie reaguje na moralność, a jeśli ją zignoruje, to nie da spokoju do końca życia. Generalnie należy trzymać się litery prawa, ale nie zawsze i stąd klauzula sumienia, która niestety grzeszy swą niekonsekwencją.
>Możemy więc mówić jedynie o zmuszaniu do sprzeniewierzenia się własnemu sumieniu. A to też wielka różnica. Sumienie musi podporządkować się prawu choćby dlatego, że sumień jest wiele, prawo - jedno.
Nie zawsze. Wszystko zależy od tego o jakie sprzeniewierzanie się chodzi. Gdyby Pan uznał, że coś jest ewidentnie nieetyczne, to też optował by Pan za obywatelskim nieposłuszeństwem.
>A celem prawa jest zapewnienie bezpieczeństwa (cokolwiek pod to podstawimy) wszystkim członkom danej społeczności.
No właśnie, więc ja twierdzę, że to prawo nie zapewnia bezpieczeństwa wszystkim członkom.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Prawo może sobie ustalić, że wolno usunąć płód do 8 miesiąca ciąży.
Prawo niczego nie może sobie ustalić. Prawo nie jest bytem samoistnym. Jest efektem Umowy Społecznej. A to znaczy tyle, że w określonej społeczności umawiamy się na takie a nie inne normy prawne. I one obowiązują wszystkich. Bo prawo też tworzymy wszyscy (nie bezpośrednio, rzecz jasna, ale na jego treść mamy wpływ bezpośredni wybierając jego twórców).
>Coś, co jest legalne nie musi być moralne, a sumienie reaguje na moralność, a jeśli ją zignoruje, to nie da spokoju do końca życia.
Zgoda. Napisałem jednak, że sumienie musi ustąpić przed prawem, albowiem społeczeństwo tworzące prawo składa się z ludzi posługujących się różnymi systemami wartościowo-normatywnymi. Zatem jest bardzo wiele "sumień". A prawo musi być jedno dla wszystkich. Inaczej się nie da.
>Gdyby Pan uznał, że coś jest ewidentnie nieetyczne, to też optował by Pan za obywatelskim nieposłuszeństwem.
Obywatelskie nieposłuszeństwo jest uprawnione tylko w przypadku, gdy norma prawna krzywdzi wszystkich. Nie można go stosować w imię ideologizacji prawa. A tak właśnie się dzieje.
> No właśnie, więc ja twierdzę, że to prawo nie zapewnia bezpieczeństwa wszystkim członkom.
Jestem w stanie się zgodzić. Tylko z czego to wynika? Czy przypadkiem nie to, że pewne grupy dążąc usilnie do ideologizacji prawa (mniejsza o treść ideologii) zmniejszają poczucie bezpieczeństwa ogólnego?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >A to znaczy tyle, że w określonej społeczności umawiamy się na takie a nie inne normy prawne. I one obowiązują wszystkich. Bo prawo też tworzymy wszyscy (nie bezpośrednio, rzecz jasna, ale na jego treść mamy wpływ bezpośredni wybierając jego twórców).
Decyzje posłów trudno przewidzieć. Potrafią być bardzo zaskakujące. Poza tym ja się nie umawiałem. Ustawa aborcyjna jest wynikiem pewnego kompromisu. Chodzi tu o sprawę na tyle poważną, że nikt nie może za mnie ustalać tego kompromisu. Na taki kompromis mógłbym pójść tylko i wyłącznie we własnym imieniu.
>>Coś, co jest legalne nie musi być moralne, a sumienie reaguje na moralność, a jeśli ją zignoruje, to nie da spokoju do końca życia. >Zgoda. Napisałem jednak, że sumienie musi ustąpić przed prawem, albowiem społeczeństwo tworzące prawo składa się z ludzi posługujących się różnymi systemami wartościowo-normatywnymi. Zatem jest bardzo wiele "sumień". A prawo musi być jedno dla wszystkich. Inaczej się nie da.
Ale ja nie kontestuję prawa jako takiego. Generalnie należy go przestrzegać. Są jednak sytuacje, gdy stosowanie się do pewnych reguł skutkuje utratą szacunku do samego siebie.
>>Gdyby Pan uznał, że coś jest ewidentnie nieetyczne, to też optował by Pan za obywatelskim nieposłuszeństwem. >Obywatelskie nieposłuszeństwo jest uprawnione tylko w przypadku, gdy norma prawna krzywdzi wszystkich.
Nieprawda. Wystarczy, że krzywdzi jakąś kategorię osób. Z Wikipedii: Henry David Thoreau (1817-1862) - odmówił płacenia podatków na wojnę protestując przeciw niewolnictwu, szykanowaniu Indian w Stanach Zjednoczonych i przeciw amerykańskiej inwazji na Meksyk. W tym przypadku chodzi o osoby nienarodzone.
>Nie można go stosować w imię ideologizacji prawa. A tak właśnie się dzieje.
To Pan uważa to za ideologię, nie ja i nie tylko ja.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Chodzi tu o sprawę na tyle poważną, że nikt nie może za mnie ustalać tego kompromisu. Na taki kompromis mógłbym pójść tylko i wyłącznie we własnym imieniu.
Zgoda. Były propozycje ogólnonarodowego referendum w tej sprawie. Dlaczego środowiska związane z Kościołem Katolickim nie godzą się na takie rozwiązanie? Bo znają wyniki sondaży opinii publicznej w tej kwestii, a te nie są dla nich korzystne!
> Ale ja nie kontestuję prawa jako takiego. Generalnie należy go przestrzegać. Są jednak sytuacje, gdy stosowanie się do pewnych reguł skutkuje utratą szacunku do samego siebie.
Jeśli prawo ma być skuteczne, musi być bezwyjątkowe.
>>Obywatelskie nieposłuszeństwo jest uprawnione tylko w przypadku, gdy norma prawna krzywdzi wszystkich. > Nieprawda. Wystarczy, że krzywdzi jakąś kategorię osób.
Zgoda.
>>Nie można go stosować w imię ideologizacji prawa. A tak właśnie się dzieje. > To Pan uważa to za ideologię, nie ja i nie tylko ja.
Naginanie prawa do religijnych dogmatów nie jest jego ideologizacją? To co nią jest w takim razie?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Chodzi tu o sprawę na tyle poważną, że nikt nie może za mnie ustalać tego kompromisu. Na taki kompromis mógłbym pójść tylko i wyłącznie we własnym imieniu. >Zgoda. Były propozycje ogólnonarodowego referendum w tej sprawie. Dlaczego środowiska związane z Kościołem Katolickim nie godzą się na takie rozwiązanie? Bo znają wyniki sondaży opinii publicznej w tej kwestii, a te nie są dla nich korzystne! Pomysł, aby przy pomocy referendum ustalać kogo zabić a kogo jeszcze nie jest doprawdy powalający.
>> Ale ja nie kontestuję prawa jako takiego. Generalnie należy go przestrzegać. Są jednak sytuacje, gdy stosowanie się do pewnych reguł skutkuje utratą szacunku do samego siebie. >Jeśli prawo ma być skuteczne, musi być bezwyjątkowe.
Ewidentnie nieetyczny przepis nie obowiązuje. Należy mu się przeciwstawić w sposób pokojowy, a powstrzymanie się od informacji jest właśnie takim sposobem, bo nie wiąże się z żadną agresją, przelewem krwi, itp.
>>>Nie można go stosować w imię ideologizacji prawa. A tak właśnie się dzieje. >> To Pan uważa to za ideologię, nie ja i nie tylko ja. >Naginanie prawa do religijnych dogmatów nie jest jego ideologizacją? To co nią jest w takim razie?
Racje przemawiające za nieetycznym charakterem usunięcia ciąży powstałej na skutek gwałtu mają nie tylko i nie przede wszystkim religijny charakter.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | W pierwszej odpowiedzi dla mnie napisałeś: Cytat:No właśnie, więc ja twierdzę, że to prawo nie zapewnia bezpieczeństwa wszystkim członkom. ... by w następnej stwierdzić: Cytat:Decyzje posłów trudno przewidzieć. Potrafią być bardzo zaskakujące. Poza tym ja się nie umawiałem. Ustawa aborcyjna jest wynikiem pewnego kompromisu. Chodzi tu o sprawę na tyle poważną, że nikt nie może za mnie ustalać tego kompromisu . (wytłuszczenia moje) A teraz, gdy poddaję pod dyskusję projekt najbardziej demokratycznego uczestnictwa w procesie tworzenia prawa czyli bezpośredniej wypowiedzi każdego obywatela , piszesz: Cytat:Pomysł, aby przy pomocy referendum ustalać kogo zabić a kogo jeszcze nie jest doprawdy powalający. Po pierwsze: nie kogo lecz czy - to duża różnica; wręcz "powalająca". Po drugie: jeśli mamy dyskutować o zakresie norm prawnych (takim, by nie kolidował z normami moralnymi), to pamiętajmy o tym, że społeczeństwo nie składa się wyłącznie z wyznawców jednej tylko etyki. Prawo zaś musi spełniać wymóg powszechności. Zatem kompromisy są konieczne. Po trzecie: tymczasem Twoje dotychczasowe wypowiedzi (te przeze mnie cytowane) sugerują brak jakiejkolwiek możliwości kompromisu. W tej sytuacji proponuję: Prymasa Polski na Prezydenta RP, Episkopat - do Rady Ministrów (Przewodniczący Episkopatu Premierem), Parlament (Sejm i Senat) wybieramy wyłącznie spośród kleru. Będzie Raj na ziemi (w każdym razie w naszym kraju). Innowierców, agnostyków i ateistów obciążyć dodatkowymi podatkami - będzie na nowe świątynie, instytuty teologiczne, seminaria; bo na sierocińce i domy opieki społecznej i tak nie starczy, chyba, że Unia pomoże... Po czwarte: Twoje przekonania o konieczności ochrony życia poczętego prowadzą do nieuchronnych wniosków logicznych: a) każda komórka to życie - chrońmy więc nie tylko ich związki, ale i je same (jajeczka i plemniki); b) każde zwierzę i każda roślina to też związek komórek żywych - zasługują więc na prawną ochronę (poza tym w postaci dojrzałej są "życiem poczętym" i zindywidualizowanymi "osobnikami" - więc tym bardziej). Dlaczego więc kupujesz szynkę (uśmiercasz bardzo konkretną świnię, która, być może miała nawet swoje imię, a na pewno miała rozwiniętą psychikę!) lub kapustę czy kwiaty (te organizmy też chcą żyć, dlaczego odbierasz im do tego prawo?)? c) czy warto walczyć za wszelką cenę o każdy związek komórek jeśli z góry wiadomo, że ich późniejszy rozwój będzie przebiegał w warunkach uwłaczających godności ludzkiej? Kto ma ponosić tego koszty? Czy wiesz ile kosztuje nasze społeczeństwo tzw. "margines społeczny? Najgorsze, że nikt tego nie wie, bo nie ma takich danych. Jedyne co można zrobić, to podsumować koszty utrzymania więźniów, aresztantów, ludzi hospitalizowanych z powodu patologii, sierocińców i domów dziecka (te dane, od biedy, można zdobyć). Tyle tylko, że należy do tego dodać koszty (ofiar i ich rodzin) związane z gwałtami, morderstwami, pobiciami, napadami rozbójniczymi itp. (a tych kosztów nikt nie liczy). Wiem co mi odpowiesz na c): skąd wiem, że ten rozwój będzie taki a nie inny? Odpowiem: ze statystyk. > Ewidentnie nieetyczny przepis nie obowiązuje. Należy mu się przeciwstawić w sposób pokojowy, a powstrzymanie się od informacji jest właśnie takim sposobem, bo nie wiąże się z żadną agresją, przelewem krwi, itp.Co znaczy "nieetyczny" skoro ustaliliśmy, że nie ma jednej etyki? A przepis, jeśli został ustanowiony, musi obowiązywać. Inaczej prawo nie ma sensu. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto je zakwestionuje w imię własnej etyki. > Racje przemawiające za nieetycznym charakterem usunięcia ciąży powstałej na skutek gwałtu mają nie tylko i nie przede wszystkim religijny charakter.Zgoda. Ale nie w tym kraju. Raz już zresztą napisałem (chyba nawet w tym wątku), że nikt przy zdrowych zmysłach nie jest zwolennikiem aborcji. Ale jeśli nie aborcja, to co? Coś trzeba ludziom zaproponować w to miejsce. Tymczasem środowisko kościelne jest nastawione anty do wszelkich propozycji; oświata seksualna - nie, środki antykoncepcyjne - nie (z wyjątkiem "kalendarzyka", którego skuteczność jest żadna); obowiązkowa kastracja środowisk patologicznych (w tym pedofilów) - też nie. Przy takim stanowisku jedynym sensownym wyjściem (także dla katoliczek) jest ucieczka do podziemia aborcyjnego u nas lub "turystyka aborcyjna" do krajów mających bardziej racjonalne podejście do prawa niż my. I trudno się temu dziwić. Tylko, że na takie rozwiązania stać (finansowo) ludzi "normalnych", a "margines" będzie się nadal rozmnażał na potęgę, tak jak i dotychczas. Bo nie ci ludzie ponoszą konsekwencje (płacą) swoich czynów. Czy stać nas na to? A może stać Kościół? Tylko, że ten jakoś się nie wychyla z deklaracjami wzięcia odpowiedzialności finansowej za głoszenie kompletnych bzdur!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > A teraz, gdy poddaję pod dyskusję projekt najbardziej demokratycznego uczestnictwa w procesie tworzenia prawa czyli bezpośredniej wypowiedzi każdego obywatela , piszesz:> Cytat:Pomysł, aby przy pomocy referendum ustalać kogo zabić a kogo jeszcze nie jest doprawdy powalający. > Po pierwsze: nie kogo lecz czy - to duża różnica; wręcz "powalająca".Bardzo dziękuję za uściślenie, ale ta powalająca Pana zdaniem różnica nie ma żadnego praktycznego znaczenia, bo głosowanie o uśmierceniu płodu jest głosowaniem jednocześnie o tym kogo i czy uśmiercić. Referendum jest wartością instrumentalną. Wszystko zależy od tego co się przy jego pomocy ustala. Akceptacja referendum oznacza akceptację możliwości kompromisu w sprawie zniszczenia ludzkiego życia z błahego powodu, a w tej sprawie kompromisu być nie może. > Po drugie: jeśli mamy dyskutować o zakresie norm prawnych (takim, by nie kolidował z normami moralnymi), to pamiętajmy o tym, że społeczeństwo nie składa się wyłącznie z wyznawców jednej tylko etyki. Prawo zaś musi spełniać wymóg powszechności. Zatem kompromisy są konieczne. Generalnie tak. Pewnych kompromisów jednak zaakceptować się nie da. Lekarz powinien mieć prawo nieudzielania informacji. > W tej sytuacji proponuję: Prymasa Polski na Prezydenta RP, Episkopat - do Rady Ministrów (Przewodniczący Episkopatu Premierem), Parlament (Sejm i Senat) wybieramy wyłącznie spośród kleru. Będzie Raj na ziemi (w każdym razie w naszym kraju). Innowierców, agnostyków i ateistów obciążyć dodatkowymi podatkami - będzie na nowe świątynie, instytuty teologiczne, seminaria; bo na sierocińce i domy opieki społecznej i tak nie starczy, chyba, że Unia pomoże... Ale Pan cały czas uparcie sugeruje, że norma chroniąca ludzkie życie ma charakter religijny, co jest nieprawdą. Religia może wspierać daną normę, co nie oznacza, że tylko ona ją uzasadnia.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Po czwarte: Twoje przekonania o konieczności ochrony życia poczętego prowadzą do nieuchronnych wniosków logicznych: >a) każda komórka to życie - chrońmy więc nie tylko ich związki, ale i je same (jajeczka i plemniki);
Nieprawda. Komórka sama z siebie nie rozwinie się w człowieka, zygota natomiast posiada w sobie taką wewnętrzną celowość. Mamy więc ewidentnie do czynienia z ludzkim życiem. Poza tym proponowałbym ograniczyć dyskusję do przypadku, którego dotyczy ten wątek, bo ja nie protestuję przeciwko aborcji, której celem jest uratowanie życia lub zdrowia matki. Jednakże z faktu, że w tych dwóch przypadkach można iść na kompromis nie wynika wniosek, że ludzkie życie w stanie prenatalnym przestaje być w ogóle wartością i że wolno sobie je niszczyć z dowolnego powodu, a takie stanowisko zajmuje prof. Jacek Hołówka, który optuje za aborcją na żądanie do 3 miesiąca ciąży. Dziś 3 miesiące, jutro 6, jak w Wielkie Brytanii, bo takie są logiczne konsekwencje tego typu filozofii.
>c) czy warto walczyć za wszelką cenę o każdy związek komórek jeśli z góry wiadomo, że ich późniejszy rozwój będzie przebiegał w warunkach uwłaczających godności ludzkiej? Kto ma ponosić tego koszty?
A przyjrzał się Pan alternatywie? Usuniecie 6 miesiecznego dziecka, by nie dostać depresji albo skończyć doktorat. To jaki kierunek nada Pan polityce społecznej zależy od tego czy coś Pan uznaje za wartość czy nie. Pyta Pan, czy warto walczyć o każdy zwiazek komórek. Można sobie na ten temat dyskutować, ale te dyskusje powinny toczyć się przy założeniu, że ludzkie życie od chwili poczęcia jest w ogóle wartością, bo przemawiają za tym silne argumenty. W przeciwnym wypadku czeka nas aborcja na życzenie do 8 miesiąca. Nie jest to ani odległa ani mało prawdopodobna perspektywa, bo ludzie są w stanie oswoić się z różnymi rzeczami.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Ewidentnie nieetyczny przepis nie obowiązuje. Należy mu się przeciwstawić w sposób pokojowy, a powstrzymanie się od informacji jest właśnie takim sposobem, bo nie wiąże się z żadną agresją, przelewem krwi, itp. >Co znaczy "nieetyczny" skoro ustaliliśmy, że nie ma jednej etyki?
Niczego takiego nie ustaliliśmy. Zgodziliśmy się tylko, że istnieją różne sumienia. Ja tego faktu wcale nie neguję, bo sumienie może się mylić. Z faktu istnienia różnych przekonań moralnych nie wnioskuję wcale o relatywnym charakterze moralności. Pewnie zapyta Pan: A skąd wiesz, że akurat Twoje sumienie się nie myli? No cóż, w kontekście etyki sumienie jest rozumem praktycznym, a to oznacza, że trzeba przeanalizować konkretny przypadek. Dlatego właśnie napisałem wcześniej, że wolałbym nie odbiegać od tematu wątku.
>A przepis, jeśli został ustanowiony, musi obowiązywać. Inaczej prawo nie ma sensu. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto je zakwestionuje w imię własnej etyki.
Ale Pan zbytnio upraszcza sprawę. Tu nie chodzi o wybór pomiędzy prawem a własną etyką. Już gdzieś napisałem, że nie jestem anarchistą i że prawo także dla mnie jest wartością. Jest jednak przepis, który grzeszy swoją niekonsekwencją i należy go zmienić.
>> Racje przemawiające za nieetycznym charakterem usunięcia ciąży powstałej na skutek gwałtu mają nie tylko i nie przede wszystkim religijny charakter. >Zgoda. Ale nie w tym kraju. >Raz już zresztą napisałem (chyba nawet w tym wątku), że nikt przy zdrowych zmysłach nie jest zwolennikiem aborcji.
Czy ten skrót myślowy ma oznaczać, że dla wszystkich płód posiada wartość moralną, jako że jest ludzką istotą? Śmiem wątpić. Trudno to sobie wyobrazić w odniesieniu do zwolenników aborcji na życzenie.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Cytat:Referendum jest wartością instrumentalną. Nie, nie jest wartością. Jest jednym z mechanizmów tworzenia prawa. Zresztą nie o to mi chodziło. Chciałem jedynie ustalić jaki mechanizm tworzenia norm prawnych byłbyś w stanie zaakceptować. Teraz już wiem. Żadnego z prawnie dopuszczonych. Cytat:[...] a w tej sprawie kompromisu być nie może . Jeśli więc kompromisu być nie może, to pozostaje jedynie dyktat. Pytanie tylko czyj? Cytat:Akceptacja referendum oznacza akceptację możliwości kompromisu w sprawie zniszczenia ludzkiego życia z błahego powodu [...] I mamy gotową odpowiedź na nasze pytanie. Cytat:Lekarz powinien mieć prawo nieudzielania informacji. Jeśli tak (bo można się zgodzić z takim stanowiskiem), to w każdej placówce służby zdrowia powinna wisieć w widocznym i dostępnym miejscu informacja o placówkach wykonujących takie zabiegi zgodnie z obowiązującym prawem, tak jak wiszą: regulamin danej placówki i wyciąg z karty praw pacjenta. Wtedy i lekarz, i pacjent będą mogli w pełni korzystać z przysługujących im praw (na równych zasadach). Cytat:Ale Pan cały czas uparcie sugeruje, że norma chroniąca ludzkie życie ma charakter religijny, co jest nieprawdą. Napisałem przecież, że w każdym innym (cywilizowanym) kraju miałbyś rację, ale nie tu. U nas liczy się jedynie polityczna siła Kościoła katolickiego, a co za tym idzie - wpływ dogmatycznej doktryny religijnej na kształt prawa. Cytat:Mamy więc ewidentnie do czynienia z ludzkim życiem. Mamy albo i nie mamy. Wciąż trwa spór o to, w którym momencie zarodek staje się człowiekiem. Stąd różnice w prawodawstwie polskim i brytyjskim. Cytat:Dziś 3 miesiące, jutro 6, jak w Wielkie Brytanii, bo takie są logiczne konsekwencje tego typu filozofii. Cytat:W przeciwnym wypadku czeka nas aborcja na życzenie do 8 miesiąca. ... a pojutrze w 15-tym - takie są konsekwencje tego typu logiki... Cytat:[...] dyskusje powinny toczyć się przy założeniu, że ludzkie życie od chwili poczęcia jest w ogóle wartością, bo przemawiają za tym silne argumenty. Argumenty strony przeciwnej są równie silne i podważają takie założenie. Mamy więc klasycznego pata. Cytat:To jaki kierunek nada Pan polityce społecznej zależy od tego czy coś Pan uznaje za wartość czy nie. O kierunku polityki społecznej decyduje przede wszystkim skala występowania danych zjawisk i procesów. Proszę zwrócić uwagę, że u nas zjawisko "marginesu społecznego" już dawno straciło swój marginalny charakter i powoli staje się społeczną normą. Jeśli ten trend się utrzyma, to za kilka lat "margines" stanie się większością. Tyle tylko, że to akurat "obrońców życia" w ogóle nie interesuje. Cytat:>Co znaczy "nieetyczny" skoro ustaliliśmy, że nie ma jednej etyki? Niczego takiego nie ustaliliśmy. Dobrze. W takim razie ja ustaliłem. Jest etyka chrześcijańska, nadal są ludzie kierujący się etyką marksistowską, jest etyka wywodząca się z myśli egzystencjalistów, jest też etyka oparta na relatywizmie moralnym. Starczy? Cytat:Zgodziliśmy się tylko, że istnieją różne sumienia. Powiem więcej: "różne sumienia" istnieją także w ramach tego samego systemu etycznego. Tylko czy coś z tego wynika dla naszych potrzeb? Wątpię. Cytat:No cóż, w kontekście etyki sumienie jest rozumem praktycznym, a to oznacza, że trzeba przeanalizować konkretny przypadek. Tak. W oparciu o konkretny system etyczny. Jak dotąd rozpatrujesz konkretny przypadek "Agaty" wyłącznie w oparciu o system etyki chrześcijańskiej, a to - delikatnie mówiąc - lekkie nadużycie. Cytat:Tu nie chodzi o wybór pomiędzy prawem a własną etyką. Oczywiście, że nie. Tu chodzi o wypracowanie takiego systemu prawnego, który pogodzi różne stanowiska etyczne i będzie do zaakceptowania (i przestrzegania) przez wszystkich; chodzi więc o sensowny kompromis przeciwko któremu tak ostro występujesz. Cytat:Czy ten skrót myślowy ma oznaczać, że dla wszystkich płód posiada wartość moralną, jako że jest ludzką istotą? Oczywiście, że do pewnego momentu nie dla wszystkich. Nie znaczy to jednak, że zwolennicy liberalizacji ustawy aborcyjnej to ludzie pozbawieni wszelkiej moralności; a tak się ich przedstawia w relacjach strony kościelnej. Cytat:Trudno to sobie wyobrazić w odniesieniu do zwolenników aborcji na życzenie. Bo takich ludzi zwyczajnie nie ma. O decyzji aborcyjnej decydują bardzo konkretne i często dramatyczne względy, a nie jakieś pobożne życzenia. Te ma jedynie Kościół katolicki, który jednak konsekwentnie uchyla się od wzięcia na siebie odpowiedzialności za los "dzieci niechcianych" i "niczyich".
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
>Mamy albo i nie mamy. Wciąż trwa spór o to, w którym momencie zarodek staje się człowiekiem. Stąd różnice w prawodawstwie polskim i brytyjskim.
Zwykło się przyjmow3ać, że praca mózgu jest wykładnikiem człowieczeństwa, znaczy - bycie istotą ludzką. Ustanie pracy mózgu jest uznawane przez grenium lekarzy za śmierć, a tym samym optuje za wyłączeniem aparatury podtrzymującej życie... W takim układzie - czy czas rozpoczęcia pracy mózgu nie może być uznany za "zaczątek" człowieczeństwa? Ta sama dyskusja toczy się od nie wiem, jakiego czasu... ludzie - czy zygota jest człowiekiem? Czy może warto "zainwestować" w człowieka, który kona? W bólu, niezrozumieniu, odosobnieniu...? Śmiem twierdzić, że czeka to wielu z nas... Zainwestujmy w siebie, co?
DOŚĆ Kościoła - człowiek! - to hasło- XXI wieku...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Skoro jesteście zdolni dać mi "dwa - na - dwa - to znaczy, że jednak ktoś o tym myśli.... Och, Racjonaliści - Kocham Was!! Często nazywacie innych "blondynkami", ale pomyślcie - to właśnie te "blondynki" niosą Wam codzienność, uśmiech.... Wasze "mocne nerwy" wysiadają w zderzeniu z rzeczywistością, z "wyścigiem szczurów", z pogonią za uznaniem.... osobniki "codzienne", szare, niedostrzegalne, dają Wam poczucie bycia człowiekiem.... Nie umniejszajcie ich wartości...
Wielkie wartości składają się z małych....
Pozdrawiam...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > DOŚĆ Kościoła - człowiek! - to hasło- XXI wieku...Dodałbym - człowiek podnoszący się z kolan, dumny ze swojego człowieczeństwa i świadomy swojej potęgi. Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Człowiek to nie tylko mózg, choć mózg jest najważniejszy. Człowiek stanowi jedność psychosomatyczną.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Nihil novi sub sole....
Nie zawsze tak było, ale psychologia humanistyczna i paradygmat socjomedyczny zdrowia zrobiły swoje... na szczęście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Nawet jeśli embrion nie ma jeszcze mózgu, to nie da się ukryć, że jest to ludzkie (no jakie inne) ciało.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Jeśli tak będziemy stawiać problem, to dyskusja nie ma szans na rozwój. Powstająca z połączenia dwóch komórek zygota nie ma ciała.
Wybacz, nie mam dziś "mocnych nerwów". Szanuję życie w każdej postaci... jednak nigdy nie zgodzę się, zeby wymuszano na innych pewne postawy i priorytety. Uszczęśliwiać na siłę? No wybacz!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Jeśli tak będziemy stawiać problem, to dyskusja nie ma szans na rozwój. >Powstająca z połączenia dwóch komórek zygota nie ma ciała.
Ona jest ciałem. W momencie, gdy zachodzi Pani w ciążę zarówno pani brzuch jak i zygota to ludzkie ciało, no bo co innego? Zygota nie jest jednak Pani ciałem, bo ma inny kod genetyczny. Ludzki mózg tworzy się w ludzkim ciele. Ochronie podlega nie tylko ludzki mózg, ale całe ciało.
>Wybacz, nie mam dziś "mocnych nerwów". >Szanuję życie w każdej postaci... jednak nigdy nie zgodzę się, zeby wymuszano na innych pewne postawy i priorytety. >Uszczęśliwiać na siłę? >No wybacz!
Świetnie to Pani ujęła. Obawiam się, że właśnie przekora jest tu zasadniczą siłą napędową.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Powstająca z połączenia dwóch komórek zygota nie ma ciała. A to od ilu komórek wg Ciebie zaczyna się ciało? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Miałam nie odchodzić od wątku zasadniczego, ale skoro chcesz... Z punktu widzenia chemii - ciało zaczyna się od jednej komórki. Reszta, to powielanie. Czy to nie jest prawda?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> ciało zaczyna się od jednej komórki. Więc czemu piszesz, że:Powstająca z połączenia dwóch komórek zygota nie ma ciała. Hę? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
No i "rozwaliłeś" mnie swoim niezrozumieniem... Ty faktycznie nie zrozumiałeś? No to masz, człowieku, problem...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ty faktycznie nie zrozumiałeś? No to masz, człowieku, problem... Więc mi po prostu wyjaśnij. Bo może to Ty masz problem? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | >No i "rozwaliłeś" mnie swoim niezrozumieniem... >Ty faktycznie nie zrozumiałeś? No to masz, człowieku, problem...
J.Szulc nie Ciebie jedną... Spadłam z krzesła, gdy przeczytałam. Może zróbmy zrzutkę i zafundujmy mu prezent w postaci zestawu podręczników do biologii do szkoły podstawowej i gimnazjum.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Dobry pomysł  Trzeba szerzyć oświatę żeby potem uczciwie dyskutować... nie tylko usiłować przekonywać. Zastanawiam się tylko, czy nie będziemy uznane za "szarogęszace się" blondynki, czy jakoś tak... Ciepło pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Trzeba szerzyć oświatę żeby potem uczciwie dyskutować Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
>Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż.
- łaskawco - zapomniałeś o kulturze. Dyskusja bez kultury osobistej uczestników to nic innego, jak "pyskówka", "czepialstwo" i tym podobne zachowania. Tylko i aż - trzeba być głupcem, żeby nie umieć tego odczytać.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż. >- łaskawco - zapomniałeś o kulturze. Logika z kulturą jest jak herbata z cukrem. Znawcy nie słodzą. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Logika z kulturą jest jak herbata z cukrem. Znawcy nie słodzą.
Prawidłowo. Osobiście syrop i cytrynadę pijam osobno.
>>>Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż.
Jeśli wywód logiczny należy do tak zwanej "logiki żelaznej" albo nawet stalowej, każdy wtręt oboczny, kulturalny i nie - jest wtrętem nie na temat. Logika zadowala się sama sobą.
PS. To dlatego kulturalni ludzie nigdy i żadnej dyskusji nie kończą. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> PS. To dlatego kulturalni ludzie nigdy i żadnej dyskusji nie kończą.A to mi się odegrałeś.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>Logika z kulturą jest jak herbata z cukrem. Znawcy nie słodzą.
Drogi osnowo - jak wolisz... akurat niczego nie słodzę - kultura nie jest dla mnie obcym słowem.
Zadziwiasz mnie... a nie jest to przyjemne wrażenie.
Jednak - jak zawsze - pozdrawiam ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>akurat niczego nie słodzę A więc mieszasz zupełnie bez sensu. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Dzięki, osnowo , właśnie takiego zdania się spodziewałam... Przykro mi, że mnie nie zawiodłeś...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż.
Czasem przydaje się również znajomość dyskutowanego tematu... Tylko i aż.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż. >Czasem przydaje się również znajomość dyskutowanego tematu... Tylko i aż.
Prawdziwa dyskusja nie wymaga logiki i znajomości tematu, ale zapału i swady. Tutaj i tak wszyscy zapomnieli o co codzi. Ja sprawdzam tylko jak cienkie zrobią sie kolumny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż. >>Czasem przydaje się również znajomość dyskutowanego tematu... Tylko i aż. >Prawdziwa dyskusja nie wymaga logiki i znajomości tematu, ale zapału i swady. Tutaj i tak wszyscy zapomnieli o co codzi. Ja sprawdzam tylko jak cienkie zrobią sie kolumny.
No to jeszcze raz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Do dyskusji wystarczy logika. Tylko i aż. >Czasem przydaje się również znajomość dyskutowanego tematu Gdy wszyscy wiedzą wszystko dyskutować nie ma o czym. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > Miałam nie odchodzić od wątku zasadniczego, ale skoro chcesz...> Z punktu widzenia chemii - ciało zaczyna się od jednej komórki. Reszta, to powielanie. Czy to nie jest prawda? Bardzo dobrze  . Więc komórka jajowa to ciało, zygota tym bardziej, tyle że już nie Twoje.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | >Nawet jeśli embrion nie ma jeszcze mózgu, to nie da się ukryć, że jest to ludzkie (no jakie inne) ciało.
Z tego wynika, że tracimy 30% - 50% nienarodzonych ludzi, ponieważ tyle ciąż ulega samoistnemu poronieniu w pierwszym miesiącu ciąży. Są to w większości ciąże nierozpoznane.
Trzeba dodać do tego jeszcze kolejne 10% rozpoznanych ciąż kończących się klinicznie potwierdzonym poronieniem samoistnym.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Nawet jeśli embrion nie ma jeszcze mózgu, to nie da się ukryć, że jest to ludzkie (no jakie inne) ciało. >Z tego wynika, że tracimy 30% - 50% nienarodzonych ludzi, ponieważ tyle ciąż ulega samoistnemu poronieniu w pierwszym miesiącu ciąży. Są to w większości ciąże nierozpoznane. >Trzeba dodać do tego jeszcze kolejne 10% rozpoznanych ciąż kończących się klinicznie potwierdzonym poronieniem samoistnym.
W pożarach, powodziach i trzęsieniach Ziemi też giną ludzi, nie będziemy jednak na tej podstawie usprawiedliwiać zabójstw. Na podobnej zasadzie poronienia nie usprawiedliwiają aborcji.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | awitu (7627 punktów) |
> W pożarach, powodziach i trzęsieniach Ziemi też giną ludzi, nie będziemy jednak na tej podstawie usprawiedliwiać zabójstw. Na podobnej zasadzie poronienia nie usprawiedliwiają aborcji.Nie wiem, dlaczego uznałeś automatycznie moją wypowiedz jako próbę obrony dopuszczalności aborcji. Nigdzie się nie opowiedziałam w tym wątku ani za ani przeciw. Moja wypowiedź odnosiła się do wypowiedzi: > Nawet, jeśli embrion nie ma jeszcze mózgu, to nie da się ukryć, że jest to ludzkie (no, jakie inne) ciało.Przytoczyłam te dane by uświadomić, że sama natura eliminuje ciąże, które są genetycznie uszkodzone, patologiczne i prowadziłyby do urodzenia osobników z takimi mutacjami, że nie byłyby one w stanie funkcjonować. Grupa komórek bez układu nerwowego nie jest w stanie funkcjonować, więc nie można jej także nazwać człowiekiem. Co nie wyklucza faktu, że może, choć nie musi przekształcić się w ludzkie ciało. Podobnym błędem jest także mówienie, że zygota posiada ciało. Takie stwierdzenie padło wyżej w dyskusji. Aby dyskutować na jakiś temat przydatna jest elementarna wiedza na dany temat, jak to mądrze stwierdził dziś Michał Aleksy Mentrak. Jedynie, gdy taką wiedzę się posiada można wyrobić sobie sąd na dany temat, inaczej nasze sądy opieramy na błędnych przesłankach. Nie wymagam od rozmówcy podzielania mojego światopoglądu, nie wymagam także by przyjął moje argumenty, ale wymagam by w dyskusji posiadał wiedzę o temacie, o którym dyskutujemy. Oczekuję także, że gdy ja popełniam gdzieś błąd rozmówca, zwróci mi na to uwagę bym mogła poszerzyć zakres mojej wiedzy, takich rozmówców szanuję. Bo prowadzi to do mego rozwoju, pogłębienia wiedzy. Fakt, że zygota to nie człowiek ba, że nawet nie posiada ciała wcale nie musi być faktem przekonującym przeciwników aborcji, ale powinni to wiedzieć, by nie przedstawiać argumentów typu: zygota to człowiek. Swoje zdanie odnośnie dyskusji o aborcji już kiedyś przedstawiłam tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,141003#w141150Powtórzę: Niezależnie, jakie dowody przedstawi nauka, osoba wierząca że życie zaczyna się od poczęcia odrzuci je, ponieważ wiara powoduje, że aborcja uważana jest za morderstwo i jako takie wymaga ono od osoby wierzącej w to, przeciwstawieniu się temu czynowi. Dlatego wszelkie dowody naukowe nie mają wagi argumentu w tej dyskusji, jednakże nie zwalnia to osoby wierzącej od zapoznania się z tymi faktami naukowymi tak jak mnie moja wiedza nie zwalnia od zapoznania się z podstawami argumentacji strony przeciwnej bym mogła uczestniczyć w dyskusji. W innym przypadku nie tylko nie dojdziemy do wspólnego stanowiska, ( co i tak nie może mieć miejsca, gdy ścierają się dwa systemy wartości), ale i poruszamy się bagnie błędów, a więc bawimy się w dzieci w piaskownicy a nie powiększamy zasobu swojej wiedzy. A skoro już wywołałeś mnie do tablicy to się opowiem po jednej ze stron: Nie wierzę w byty niematerialne, dla mnie człowiek to ciało, piękno chemicznych i fizycznych przemian. Bardziej przekonuje mnie piękno chemii ludzkiego organizmu niż idea tego, że jakaś istota mnie stworzyła. Sobą zaczęłam być, gdy pierwszy raz nabrałam powietrza w płuca i zaczęłam się uczyć i poznawać świat. Moje Ja to emocje, to ta cudowna chwila, gdy moje zmysły zderzają się z światem zewnętrznym. Jako że jestem kobietą potrafię zrozumieć chęć kobiety by powołać na świat dziecko, które odczuje to piękno otaczającego świata. Jednakże wiem, że dziecku potrzebna jest akceptacja rodziców inaczej życie ludzkie jest naznaczone ogromną traumą ostracyzmu emocjonalnego. W swoim życiu doświadczyłam ostracyzmu społecznego z racji tego, że moi rodzice nie byli katolikami i ja także nie jestem i wiem, że to w dużej mierze ukształtowało mój światopogląd. Jestem świadoma, że to, co przeżyłam jest niewspółmiernie małym przeżyciem w stosunku do tego, co przeżyje dziecko naznaczone ostracyzmem przez rodziców. Takie odrzucenie jest wynikiem urodzenia dziecka, którego kobieta nie chciała. Nie umiem sobie wyobrazić, co musi czuć kobieta, którą zgwałcono a każe się jej donosić ciążę i urodzić dziecko kogoś, kto ją tak skrzywdził. Mówię to z pełną świadomością wolałabym się nigdy nie narodzić niż żyć z takim piętnem. Uważam, że każdy człowiek ma prawo żyć w szczęściu i skazywanie go na nieszczęście już od chwili narodzin jest zbrodnią. Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz. Stanę się najmocniejszą przeciwniczką aborcji, gdy ci, którzy teraz tak głośno krzyczą, że nie mamy prawa odbierać życia nienarodzonym, przyłączą się do tych, którzy starają się by każdy człowiek miał prawo do życia, a nie tylko egzystencji. Gdy dziecko nie będzie musiało się wychowywać w biedzie w rodzinie alkoholików, gdy domy dziecka nie będą jedynie przechowalniami dla dzieci a staną się DOMAMI. Gdy 1/3 dzieci w tym kraju ( nie mówiąc już o świecie) nie będzie w stanie stałego niedożywienia. Gdy będziemy mogli leczyć dzieci a nie ciągle borykać się z twierdzeniem osób wierzących, że nauka i medycyna jest zła. Życie to nie egzystencja a dużo, dużo więcej, tym czasem uważam za największą zbrodnię zmuszanie ludzi by przychodzili na świat w cierpieniu i w tym cierpieniu spędzali dzieciństwo. Nie mówię o dorosłych, bo ci mają większy wpływ na swoje życie, ograniczam się do dzieci, bo to one cierpią najbardziej z powodu tej hipokryzji. W tej chwili hasło, że każdy poczęty człowiek ma prawo do życia tak naprawdę jest hasłem "każdy poczęty ma prawo do narodzin, życie jest mniej ważne", a ja stoję na stanowisku, że to życie jest najważniejsze. Pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | czes (4083 punktów) | Nie mam wątpliwosci, jesteś brunetką! Pozdrawiam. Czesiek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Grupa komórek bez układu nerwowego nie jest w stanie funkcjonować, więc nie można jej także nazwać człowiekiem. Co nie wyklucza faktu, że może, choć nie musi przekształcić się w ludzkie ciało. >Podobnym błędem jest także mówienie, że zygota posiada ciało. Takie stwierdzenie padło wyżej w dyskusji.
Każda komórka Twojego ciała jest ciałem. To samo dotyczy zygoty, różnica polega na tym, że zygota nie jest ciałem kobiety, bo ma inny kod genetyczny. Jest to więc osobne ludzkie ciało.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) | > Każda komórka Twojego ciała jest ciałem. To samo dotyczy zygoty, różnica polega na tym, że zygota nie jest ciałem kobiety, bo ma inny kod genetyczny. Jest to, więc osobne ludzkie ciało.
dajmonion mam prośbę, bo albo mój talent pedagogiczny uleciał gdzieś z czasem w końcu nie uczę już od dobrych kilku lat, albo wiedza zmieniła się od czasów gdy ja się uczyłam biologii, albo Ty masz problem z przyswajaniem wiedzy, albo zachodzi gdzieś pomiędzy nami różnica w definiowaniu pojęć. Staram się być optymistką i zakładam że mamy do czynienia z tym ostatnim, dlatego bardzo proszę zdefiniuj, co rozumiesz pod pojęciami: - ciało; - zygota;
Dla mnie ciało to: organizm, istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi. U organizmów wielokomórkowych, komórki są składowymi tego ciała, lecz nie są ciałem. Np wątroba jest częścią składową ciała, lecz sama w sobie nie stanowi ciała. Tak jak np silnik jest częścią samochodu, ale nie samochodem. Idąc tropem Twojego stwierdzenia:
> Każda komórka Twojego ciała jest ciałem.
depilacja nóg jest formą zabójstwa, tak samo z leczeniem kanałowym zębów przy których usuwa się nerwy. Nie mówiąc już np o amputacji.
Ciało ludzkie - fizyczny komponent organizmu ludzkiego. Główne części ciała to: głowa, szyja, tułów oraz kończyny: górna i dolna. Pod względem stopnia organizacji składniki ciała dzielone są na układy (np. układ nerwowy, układ krwionośny), organy, tkanki i komórki.
Zygota - komórka powstała w wyniku zapłodnienia, czyli połączenia haploidalnej gamety męskiej z haploidalną gametą żeńską w procesie rozmnażania płciowego. Nowo powstała diploidalna komórka ulega dalszym podziałom dając początek organizmowi potomnemu, czyli istocie żywej charakteryzującej się procesami życiowymi.
o komórce jako o ciele możemy mówić jedynie w odniesieniu do: Organizmu jednokomórkowego czyli organizmu składającego się z tylko jednej komórki. Podstawowe funkcje tj. rozmnażanie, odżywianie, wydzielanie, wydalanie, oddychanie, a także transport i ruch, pełnią w tych organizmach specjalne struktury, znajdujące się wewnątrz komórki. Komórka ludzkiego ciała obojętnie czy komórka nerwowa czy zygota nie posiada tych funkcji, więc nie stanowi oddzielnego organizmu, czyli ciała.
pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Tak jak np silnik jest częścią samochodu, ale nie samochodem. Idąc tropem Twojego stwierdzenia:
To jest całkowicie błędna analogia, bo ja nie twierdzę, że część człowieka jest człowiekiem, a tylko, że część człowieka jest jego ciałem. Podobnie jak cały człowiek.
>> Każda komórka Twojego ciała jest ciałem. >depilacja nóg jest formą zabójstwa, tak samo z leczeniem kanałowym zębów przy których usuwa się nerwy. Nie mówiąc już np o amputacji.
Ale to wszystko odbywa się za Pani zgodą. W przeciwnym wypadku nikt nie ma prawa uszczknąć najmniejszego skrawka Pani ciała. Analogiczny zakaz dotyczy płodu.
> Zygota - komórka powstała w wyniku zapłodnienia, czyli połączenia haploidalnej gamety męskiej z haploidalną gametą żeńską w procesie rozmnażania płciowego. Nowo powstała diploidalna komórka ulega dalszym podziałom dając początek organizmowi potomnemu, czyli istocie żywej charakteryzującej się procesami życiowymi. >o komórce jako o ciele możemy mówić jedynie w odniesieniu do: >Organizmu jednokomórkowego czyli organizmu składającego się z tylko jednej komórki. Podstawowe funkcje tj. rozmnażanie, odżywianie, wydzielanie, wydalanie, oddychanie, a także transport i ruch, pełnią w tych organizmach specjalne struktury, znajdujące się wewnątrz komórki. Komórka ludzkiego ciała obojętnie czy komórka nerwowa czy zygota nie posiada tych funkcji, więc nie stanowi oddzielnego organizmu, czyli ciała.
Tak to wygląda z punktu widzenia nauk szczegółowych. Faktem pozostaje jednak, że w rozwoju człowieka zachodzą zmiany strukturalne a nie gatunkowe czy tożsamościowe. Ciałem jest zarówno część jak i całość, bo to ta sama istota ludzka. Dlatego zygota jest ludzkim ciałem.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | Ehh... Widzę, że jednak zbyt optymistycznie myślałam. Zachodzi tu jednak coś, o czym pisałam w poście odnoszącym się do dyskusji z punktu widzenia dwóch odmiennych światopoglądów. pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Mamy albo i nie mamy. Wciąż trwa spór o to, w którym momencie zarodek staje się człowiekiem. Stąd różnice w prawodawstwie polskim i brytyjskim. >Zwykło się przyjmow3ać, że praca mózgu jest wykładnikiem człowieczeństwa, znaczy - bycie istotą ludzką. >Ustanie pracy mózgu jest uznawane przez grenium lekarzy za śmierć, a tym samym optuje za wyłączeniem aparatury podtrzymującej życie... >W takim układzie - czy czas rozpoczęcia pracy mózgu nie może być uznany za "zaczątek" człowieczeństwa?
Człowiek to nie tylko mózg, a całe ciało i całe ciało podlega ochronie. Gdy praca mózgu ustanie, to wolno użyć pozostałych organów do transplantacji, bo w przeciwnym wypadku uległyby zniszczeniu. Na tej podstawie nie można wnioskować, że jak tylko nie ma mózgu to wolno sobie zrobić z ludzkim ciałem co tylko nam się podoba, tym bardziej gdy ciało jest w stanie rozwoju.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Szanuję Twoje zdanie, Twoją wykładnię pojmowania człowieczeństwa przez szacunek do istoty ludzkiej. Zwróć jednak uwagę, że nie masz prawa narzucać innej osobie swoich własnych poglądów. Osobiście jestem za prawem wyboru dla każdego człowieka. Ma się rozumieć w granicach rozsądku, w omawianym temacie również. Ograniczeniem w tym wypadku byłaby właśnie przyjęta granica wieku rozwoju płodu. Ty zachowujesz swoje wartości i żyjesz zgodnie z nimi. Nie odmawiasz (bo nie możesz) innym żyć według ich własnych priorytetów. Czy to wydaje Ci się nieuczciwe?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Wydaje mi się, że moment, od którego zaczynamy być ludźmi, nigdy nie zostanie przyjęty inaczej, niżeli umownie. Ani nasz język nie jest po temu dostatecznie bogaty, ani rozpoznanie dostatecznie szczegółowe. Tak więc sądzę, że spór jest z samej swej istoty jałowy.
Cytat: "Przyszłość nasza nieznana, przeszłość spowita mgłą". .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Szanuję Twoje zdanie, Twoją wykładnię pojmowania człowieczeństwa przez szacunek do istoty ludzkiej. >Zwróć jednak uwagę, że nie masz prawa narzucać innej osobie swoich własnych poglądów.
Czyli tak naprawdę czego nie mam prawa robić? Czy mam przestać komentować Pani wypowiedzi?
>Osobiście jestem za prawem wyboru dla każdego człowieka. Ma się rozumieć w granicach rozsądku, w omawianym temacie również. Ograniczeniem w tym wypadku byłaby właśnie przyjęta granica wieku rozwoju płodu.
Ta piękna deklaracja opiera się na założeniu, że zygota nie jest ludzkim ciałem, a tego nie udało się Pani obronić. W związku z tym nie mam zaufania do tych pięknych słów, bo przy pomocy pięknych słów różne rzeczy usprawiedliwiano. Tym bardziej nie mam zaufania, że bezspornym faktem jest permanentne przesuwanie tej granicy.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
>>Zwróć jednak uwagę, że nie masz prawa narzucać innej osobie swoich własnych poglądów. > Czyli tak naprawdę czego nie mam prawa robić? Czy mam przestać komentować Pani wypowiedzi?
Tak to zabrzmiało?
>>Osobiście jestem za prawem wyboru dla każdego człowieka. - tylko tak powinieneś odczytać moje słowa. To żadna piękna deklaracja. To moje stanowisko. Nie prezentuję swojej postawy, bo to moja osobista sprawa. Mam zamiar żyć jak najbardziej zgodnie ze swoim priorytetem w tej kwestii. Nie odbieram Ci tym samym możliwości życia zgodnego z Twoimi własnymi przekonaniami. Uważam, że jeśli ktoś nie chce (z różnych względów) urodzić, nikt nie ma prawa narzucać mu niechcianej postawy. I tyle. Poza tym, ukróciłoby to w zasadniczy sposób zabiegi nielegalne, bo ten proceder wręcz kwitnie. Czasem za "bezbolesne wywoływanie miesiączki" biorą się durnie i idioci, a kobieta z zagrożeniem życia trafia z rozpoznaniem - "Zagrażające poronienie" do szpitala. Przecież nikt nikogo nie zmusza do aborcji. Czy myślisz, że taka decyzja jest łatwa dla kobiety?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Nie odbieram Ci tym samym możliwości życia zgodnego z Twoimi własnymi przekonaniami. Proszę się cofnąć kilka postów wyżej, tych dotyczących klauzuli sumienia, a przekona się Pani, że to, co Pani napisała jest nieprawdą.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Oświeć mnie - czy gdziekolwiek odmawiałam Ci, lub komuś innemu, prawa do decydowania o sobie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Tym bardziej nie mam zaufania, że bezspornym faktem jest permanentne przesuwanie tej granicy.
To zbyt poważny zarzut. Proszę go udowodnić.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Tym bardziej nie mam zaufania, że bezspornym faktem jest permanentne przesuwanie tej granicy. >To zbyt poważny zarzut. Proszę go udowodnić.
Wie Pan co, nie umiem. Przypuszczam jednak, że negocjacje w sprawie kryterium człowieczeństwa będą trwały i postępowały w kierunku liberalizacji ustawy. Nie skończy sie wcale na początkach układu nerwowego, bo taki płód z zaczątkami mózgu w nikim empatii nie wywołuje i zawsze przegra. Wystarczy, że ktoś się rozpłacze z powodu tego, że jest w ciąży.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Gdy praca mózgu ustanie, to wolno użyć pozostałych organów do transplantacji, bo w przeciwnym wypadku uległyby zniszczeniu. Na tej podstawie nie można wnioskować, że jak tylko nie ma mózgu to wolno sobie zrobić z ludzkim ciałem co tylko nam się podoba Ależ to świetne uzasadnienie np. aborcji, czemu nie mielibyśmy go przyjąć? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Gdy praca mózgu ustanie, to wolno użyć pozostałych organów do transplantacji, bo w przeciwnym wypadku uległyby zniszczeniu. Na tej podstawie nie można wnioskować, że jak tylko nie ma mózgu to wolno sobie zrobić z ludzkim ciałem co tylko nam się podoba >Ależ to świetne uzasadnienie np. aborcji, czemu nie mielibyśmy go przyjąć?
Bo człowiek to nie tylko mózg, a całe ciało. Nie należy oswajać ludzi z niszczeniem ludzkiego ciała tylko dlatego, że jego istnienie mogłoby narazić kogoś na dyskomfort psychiczny. Jak już zauważyłeś negocjacje w sprawie początków człowieczeństwa cały czas trwają. Wkrótce może się okazać, że sam mózg jako kryterium człowieczeństwa nie wystarczy, bo liczy się samoświadomość. Nie są to zresztą czysto teoretyczne rozważania. Wynikają one ze społecznego zapotrzebowania, a popyt będzie wzrastać proporcjonalnie do stopnia oswojenia z tym, że się niszczy coraz bardziej zaawansowane w rozwoju ludzkie ciało.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie należy oswajać ludzi z niszczeniem ludzkiego ciała tylko dlatego, że jego istnienie mogłoby narazić kogoś na dyskomfort psychiczny Ale w transplantologii niszczy się ciało z tego samego powodu - oczekujący biorca też odczuwa psychiczny dyskomfort. Więc tylko po to, by nie narażać kogoś - tu biorcy - na dyskomfort transplantolog oswaja się z niszczeniem ludzkiego ciała!
No czy taki transplantolog to jakiś gorszy od ginekologa, żeby się z niszczeniem ciała oswajał? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | J. Schulz na podstawie faktu śmierci chce ustalać początki człowieczeństwa, a to jest błąd, bo na tej podstawie nie można wysnuć wniosku, że człowiek składa się z części ludzkich i nieludzkich.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> J. Schulz na podstawie faktu śmierci chce ustalać początki człowieczeństwa Jeżeli chodzi o początek życia osobniczego człowieka, to przecież to jest sensowna analogia. Bez względu na rezultat.
>... a to jest błąd, bo na tej podstawie nie można wysnuć wniosku... Więc może ten spodziewany wniosek wynika z czegoś innego, albo jest fałszywy.
>...że człowiek składa się z części ludzkich i nieludzkich. A tak jest? Z jakich nieludzkich części składa się człowiek? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Cytat:Referendum jest wartością instrumentalną. > Nie, nie jest wartością. Jest jednym z mechanizmów tworzenia prawa.> Zresztą nie o to mi chodziło. Chciałem jedynie ustalić jaki mechanizm tworzenia norm prawnych byłbyś w stanie zaakceptować. Teraz już wiem. Żadnego z prawnie dopuszczonych. Cytat:[...] a w tej sprawie kompromisu być nie może .> Jeśli więc kompromisu być nie może, to pozostaje jedynie dyktat. Pytanie tylko czyj? Sumienia. Mimo generalnego szacunku dla prawa stoję na stanowisku, że do pewnych rzeczy prawo zmusić mnie nie może. > Cytat:Ale Pan cały czas uparcie sugeruje, że norma chroniąca ludzkie życie ma charakter religijny, co jest nieprawdą. > Napisałem przecież, że w każdym innym (cywilizowanym) kraju miałbyś rację, ale nie tu. U nas liczy się jedynie polityczna siła Kościoła katolickiego, a co za tym idzie - wpływ dogmatycznej doktryny religijnej na kształt prawa. To, że za normą chroniącą ludzkie życie przemawiają racjonalne argumenty jest prawdą w Polsce, Czechach, Kambodży a nawet na Marsie, a to, że Kościół próbuje wpływać na życie Polaków nie jest powodem do tego, aby tym faktem manipulować i sugerować, że tu tylko o religię chodzi. > Cytat:Mamy więc ewidentnie do czynienia z ludzkim życiem. > Mamy albo i nie mamy. Wciąż trwa spór o to, w którym momencie zarodek staje się człowiekiem. Stąd różnice w prawodawstwie polskim i brytyjskim. Dla Pana argumentem jest to, że trwa spór, a innych argumentów to Pan nie posiada? Napisałem wyżej dlaczego ludzkie życie od chwili urodzenia posiada wartość moralną, co raczył Pan zupełnie zignorować. Powtórzę zatem. Ludzkie życie od chwili poczęcia przenika wewnętrzna celowość do stania się człowiekiem. Zwolennicy aborcji starają się rozmyć tą granicę po to, by zrównać ze sobą płód i wcześniejsze składniki, z których powstaje. Chodzi o pokazanie, że skoro nie ma tu ostrej granicy, to oznacza to, że płód jest tyle wart co plemnik i komórka jajowa wzięte osobno. Błąd tej argumentacji jest jednak ewidentny, bo płód jest już ustrojem rozpędzonym do stania się człowiekiem, czego nie można powiedzieć o plemniku i komórce jajowej wziętych oddzielnie. Jednocześnie zwolennicy aborcji nie mają do zaproponowania żadnej bardziej precyzyjnej granicy. > Cytat:Dziś 3 miesiące, jutro 6, jak w Wielkie Brytanii, bo takie są logiczne konsekwencje tego typu filozofii. > Cytat:W przeciwnym wypadku czeka nas aborcja na życzenie do 8 miesiąca. > ... a pojutrze w 15-tym - takie są konsekwencje tego typu logiki... Słusznie, więc proponuję wyciągnąć wnioski. > Cytat:[...] dyskusje powinny toczyć się przy założeniu, że ludzkie życie od chwili poczęcia jest w ogóle wartością, bo przemawiają za tym silne argumenty. > Argumenty strony przeciwnej są równie silne i podważają takie założenie. Mamy więc klasycznego pata. Nigdzie Pan tego nie uzasadnił. Jedyny Pana argument to to, że trwa spór.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Cytat:To jaki kierunek nada Pan polityce społecznej zależy od tego czy coś Pan uznaje za wartość czy nie. > O kierunku polityki społecznej decyduje przede wszystkim skala występowania danych zjawisk i procesów. Proszę zwrócić uwagę, że u nas zjawisko "marginesu społecznego" już dawno straciło swój marginalny charakter i powoli staje się społeczną normą. Jeśli ten trend się utrzyma, to za kilka lat "margines" stanie się większością. Tyle tylko, że to akurat "obrońców życia" w ogóle nie interesuje. Nie skala a wartości. Jak Pan zdehumanizuje margines, to ich Pan pośle do komór gazowych. Inaczej się Pan zachowa jeśli pozostaną dla Pana ludźmi. Podobnie w przypadku aborcji. To, że usprawiedliwia się ją argumentami z zakresu polityki społecznej wynika z tego, że się dehumanizuje płód. W przeciwnym wypadku zastanawiano by się nie nad aborcją, a nad tym, jak problemy rozwiązać. > Cytat:>Co znaczy "nieetyczny" skoro ustaliliśmy, że nie ma jednej etyki? >Niczego takiego nie ustaliliśmy. > Dobrze. W takim razie ja ustaliłem. Jest etyka chrześcijańska, nadal są ludzie kierujący się etyką marksistowską, jest etyka wywodząca się z myśli egzystencjalistów, jest też etyka oparta na relatywizmie moralnym. Starczy? Niczego Pan nie ustalił. Stwierdził Pan jedynie istnienie różnych przekonań moralnych. To, że istnieją różne przekonania moralne nie oznacza, że wszystkie są jednakowo słuszne i że wszystkie należy zaakceptować. A najlepszym dowodem na to jest Pan. Pan chce uprawomocnić swoje przekonania moralne odnośnie aborcji, bo uważa je Pan za słuszne. > Cytat:No cóż, w kontekście etyki sumienie jest rozumem praktycznym, a to oznacza, że trzeba przeanalizować konkretny przypadek. > Tak. W oparciu o konkretny system etyczny.> Jak dotąd rozpatrujesz konkretny przypadek "Agaty" wyłącznie w oparciu o system etyki chrześcijańskiej, a to - delikatnie mówiąc - lekkie nadużycie. Ale to trzeba uzasadnić. > Cytat:Tu nie chodzi o wybór pomiędzy prawem a własną etyką. > Oczywiście, że nie. Tu chodzi o wypracowanie takiego systemu prawnego, który pogodzi różne stanowiska etyczne i będzie do zaakceptowania (i przestrzegania) przez wszystkich; chodzi więc o sensowny kompromis przeciwko któremu tak ostro występujesz. Więc niech rządzący tak tworzą prawo, aby lekarz nie musiał brać udziału w przestępstwie. > Cytat:Trudno to sobie wyobrazić w odniesieniu do zwolenników aborcji na życzenie. > Bo takich ludzi zwyczajnie nie ma. O decyzji aborcyjnej decydują bardzo konkretne i często dramatyczne względy, a nie jakieś pobożne życzenia. Jak się płodu nie uznaje za ludzką istotę, to nic nie stoi na przeszkodzie, by o aborcji decydowały pobożne życzenia. Kwestia czasu.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Cytat:Sumienia. Mimo generalnego szacunku dla prawa stoję na stanowisku, że do pewnych rzeczy prawo zmusić mnie nie może. To Pański wybór i należy go uszanować. Należy też jednak liczyć się z sankcjami (o czym już wcześniej pisał placownik). Cytat:To, że za normą chroniącą ludzkie życie przemawiają racjonalne argumenty jest prawdą w Polsce, [...] a nawet na Marsie, [...] Przyznam, że o Marsie jeszcze nie słyszałem, ale przyjmuję tę sugestię w dobrej wierze... Cytat:[...] a to, że Kościół próbuje wpływać na życie Polaków nie jest powodem do tego, aby tym faktem manipulować i sugerować, że tu tylko o religię chodzi. Kościół ma prawo wpływać wyłącznie na życie duchowe swoich wiernych. Nie ma więc prawa na wpływanie na życie Polaków in gremio. Nie ma też prawa do wpływania na jurysdykcję świecką bo jest to równoznaczne z ingerencją Kościoła w sprawy Państwa. A propos: Napisałem wcześniej, że sondaże dotyczące "referendum aborcyjnego" pokazują niezbicie, iż ponad 60% respondentów jest za liberalizacją ustawy aborcyjnej. Jeśli przyjmiemy dane kościelne mówiące, że 95% społeczeństwa to katolicy, to musimy uznać, iż przynajmniej połowa katolików optuje za takim rozwiązaniem. Może więc to Kościół powinien się zastanowić nad zmianą Prawa Kanonicznego, a nie zmuszać własnych wyznawców do konfliktu sumień? Cytat:Chodzi o pokazanie, że skoro nie ma tu ostrej granicy, to oznacza to, że płód jest tyle wart co plemnik i komórka jajowa wzięte osobno. Błąd tej argumentacji jest jednak ewidentny, bo płód jest już ustrojem rozpędzonym do stania się człowiekiem, [...] Jeśli jest czymś tam "rozpędzonym do stania się" czymś tam, to znaczy tylko tyle, że jeszcze tym czymś tam nie jest. Napisałem, że argumenty strony przeciwnej są równie silne i uznałem to za wystarczające, gdyż z tymi argumentami można się zapoznać w dowolnych mediach. Teraz siłę tych argumentów sam Pan (zapewne niechcący) potwierdził. Cytat:Jednocześnie zwolennicy aborcji nie mają do zaproponowania żadnej bardziej precyzyjnej granicy. Jest Pan w błędzie (o co nie podejrzewam) lub manipuluje faktami (o co nie chcę podejrzewać). Po pierwsze: Powtórzę się, ale trudno, widocznie czasem trzeba, nie ma zwolenników aborcji, są jedynie ludzie pragnący ustalić sensowne granice jej dopuszczalności w wyjątkowych wypadkach!!! A owoą precyzyjną granicą jest mózg i jego rozwój. Można się jedynie spierać o to czy warunkiem koniecznym jest samoświadomość własnego istnienia. Cytat:Nigdzie Pan tego nie uzasadnił. Jedyny Pana argument to to, że trwa spór. Uzasadnienie 4 akapity wyżej (ograniczenie miejsca warunkuje konieczność pewnych skrótów. Cytat:Nie skala a wartości. A jednak skala. Ale Pan nie musi być socjologiem i się na tym znać, więc wybaczam. Cytat:Jak Pan zdehumanizuje margines, to ich Pan pośle do komór gazowych. A już chciałem "uwolnić" Pana od zarzutu manipulacji (w tym wypadku odwoływania się do emocji czytelnika; skojarzeń)... Cytat:Inaczej się Pan zachowa jeśli pozostaną dla Pana ludźmi. Może to Pana zdziwi, ale dla zdecydowanej większości tego społeczeństwa ludźmi są nawet neonaziści... Cytat:To, że usprawiedliwia się ją argumentami z zakresu polityki społecznej wynika z tego, że się dehumanizuje płód. Aborcja jest takim samym problemem społecznym jak każdy inny. Polityka społeczna jest tylko jednym z wielu argumentów przemawiających "za" lub "przeciw" określonym rozwiązaniom prawnym w tym zakresie. Cytat:W przeciwnym wypadku zastanawiano by się nie nad aborcją, a nad tym, jak problemy rozwiązać. Rozumiem, że to był żart! Jeśli jednak nie, to informuję Pana, że nad rozwiązywaniem tych problemów pracują całe sztaby ludzi. Zarówno w instytucjach państwowych, jak i w tzw. "trzecim sektorze" (instytucje pozarządowe, zrzeszenia, fundacje, stowarzyszenia itp.). Zapewniam też Pana, że większość tych problemów rozwiązywana jest na bieżąco. Szkoda jedynie, że są instytucje, których podstawową działalnością jest tych problemów mnożenie. Cytat:Niczego Pan nie ustalił. Stwierdził Pan jedynie istnienie różnych przekonań moralnych. To, że istnieją różne przekonania moralne nie oznacza, że wszystkie są jednakowo słuszne i że wszystkie należy zaakceptować. Za to Pan utalił. Autorytatywnie. Wszystkie przekonania moralne są błędne, o ile nie są zgodne z "jedynie słuszną etyką". Gratulacje. Cytat:Pan chce uprawomocnić swoje przekonania moralne odnośnie aborcji, bo uważa je Pan za słuszne. Jest Pan w błędzie. Nigdzie nie zaprezentowałem własnych przekonań na temat aborcji. Jedyną moją intencją prowadzenia polemiki z Panem jest wykazanie Panu możliwości podejścia do tematu z pozycji bardzo różnych ( i równie uprawnionych) stanowisk. Nic więcej. Cytat:A najlepszym dowodem na to jest Pan. W świetle powyższego, z bólem serca, ale to Panu muszę oddać palmę pierwszeństwa. Cytat:Jak się płodu nie uznaje za ludzką istotę, to nic nie stoi na przeszkodzie, by o aborcji decydowały pobożne życzenia. Kwestia czasu. Kwestią czasu jest państwo wyznaniowe, o ile wcześniej nikt nie położy kresu pazerności Kościoła katolickiego.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > Cytat:Chodzi o pokazanie, że skoro nie ma tu ostrej granicy, to oznacza to, że płód jest tyle wart co plemnik i komórka jajowa wzięte osobno. Błąd tej argumentacji jest jednak ewidentny, bo płód jest już ustrojem rozpędzonym do stania się człowiekiem, [...] > Jeśli jest czymś tam "rozpędzonym do stania się" czymś tam, to znaczy tylko tyle, że jeszcze tym czymś tam nie jest. Do stania się pełnym człowiekiem, a ochrona przysługuje już na mocy tego, że od momentu zapłodnienia mamy do czynienia z ludzkim ciałem, w którym rozwinie się ludzki mózg. Konstytucja zapewnia nietykalność nie tylko ludzkim mózgom, ale ludzkim ciałom. Nie można dyskryminować kogoś ze względu na stadium jego rozwoju. > Cytat:Jednocześnie zwolennicy aborcji nie mają do zaproponowania żadnej bardziej precyzyjnej granicy. > Po pierwsze: Powtórzę się, ale trudno, widocznie czasem trzeba, nie ma zwolenników aborcji, są jedynie ludzie pragnący ustalić sensowne granice jej dopuszczalności w wyjątkowych wypadkach!!! To Pan jest w błędzie. Napisałem już wyżej, że prof. Jacek Hołówka jest zwolennikiem aborcji na żądanie, czyli innymi słowy wolna amerykanka. Ten Pan nie formułuje żadnych warunków. Takie stanowisko może zajmować tylko osoba, dla której niszczenie ludzkiego życia jest czynem etycznie obojętnym. > A owoą precyzyjną granicą jest mózg i jego rozwój. Można się jedynie spierać o to czy warunkiem koniecznym jest samoświadomość własnego istnienia. Jak widać żadnej precyzyjnej granicy nie ma, skoro dopuszcza Pan możliwość dalszych negocjacji.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Cytat:Nie skala a wartości. > A jednak skala. Ale Pan nie musi być socjologiem i się na tym znać, więc wybaczam.  To czy coś jest dla Pana wartością ma zasadniczy wpływ na kierunek polityki społecznej. Jeśli ktoś uważa, że dwumiesięczne ludzkie życie posiada wartość moralną, to nie będzie walczył z marginesem poprzez niszczenie tego życia. Użyje innych środków. > Cytat:To, że usprawiedliwia się ją argumentami z zakresu polityki społecznej wynika z tego, że się dehumanizuje płód. > Aborcja jest takim samym problemem społecznym jak każdy inny. Polityka społeczna jest tylko jednym z wielu argumentów przemawiających "za" lub "przeciw" określonym rozwiązaniom prawnym w tym zakresie. To, czy pewne zjawiska społeczne staną się argumentem za aborcją zależy od tego jaki ma się stosunek do poczętego życia. Jeśli przypisze mu się wartość moralną, to nikt nie będzie uzasadniał zniszczenia tego życia przy pomocy argumentów odwołujących się do pewnych negatywnych zjawisk społecznych. > Cytat:Niczego Pan nie ustalił. Stwierdził Pan jedynie istnienie różnych przekonań moralnych. To, że istnieją różne przekonania moralne nie oznacza, że wszystkie są jednakowo słuszne i że wszystkie należy zaakceptować. > Za to Pan utalił. Autorytatywnie. Wszystkie przekonania moralne są błędne, o ile nie są zgodne z "jedynie słuszną etyką". Gratulacje.  Tym razem to Pan ucieka się do manipulacji, przypisując mi autorytaryzm celem wywołania negatywnych skojarzeń. Można i tak. Od socjologa oczekiwałbym jednak bardziej wyrafinowanej obrony relatywizmu. > Cytat:Pan chce uprawomocnić swoje przekonania moralne odnośnie aborcji, bo uważa je Pan za słuszne. > Jest Pan w błędzie. Nigdzie nie zaprezentowałem własnych przekonań na temat aborcji. Obawiam się, że jednak nie jestem. Opowiada sie Pan przecież za aborcją w szczególnych przypadkach zanim rozwinie się mózg. To jest Pana moralne przekonanie i je chce Pan uprawomocnić. Nie jest Pan zatem relatywistą, bo inne przekonania moralne nie uważa Pan za słuszne i przeciwstawia się Pan ich uprawomocnianiu. > Jedyną moją intencją prowadzenia polemiki z Panem jest wykazanie Panu możliwości podejścia do tematu z pozycji bardzo różnych (i równie uprawnionych) stanowisk. Nic więcej. No właśnie. Nie chodzi więc Panu jedynie o zapoznanie mnie z różnymi punktami widzenia, bo na to to ja jestem bardzo otwarty. Panu chodzi o wykazanie, że wszystkie są równouprawnione. Próbuje zatem mi Pan zaszczepić przekonanie, którego Pan wcale nie wyznaje, bo Pan wcale nie uważa, że wszystkie stanowiska są równoprawne. Uważa Pan, że są słuszne, mniej słuszne i zupełnie niesłuszne i odnośnie tych pierwszych chce Pan, aby stały się obowiązującym prawem.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > No właśnie. Nie chodzi więc Panu jedynie o zapoznanie mnie z różnymi punktami widzenia, bo na to to ja jestem bardzo otwarty. Panu chodzi o wykazanie, że wszystkie są równouprawnione. Próbuje zatem mi Pan zaszczepić przekonanie, którego Pan wcale nie wyznaje, bo Pan wcale nie uważa, że wszystkie stanowiska są równoprawne. >Uważa Pan, że są słuszne, mniej słuszne i zupełnie niesłuszne i odnośnie tych pierwszych chce Pan, aby stały się obowiązującym prawem.
Skoro Pan wie lepiej ode mnie jakie są moje poglądy, zamiary i intencje, to - z prawdziwą przykrością, bo miło mi się z Panem rozmawiało - zmuszony jestem zakończyć tę polemikę, gdyż jej kontynuacja staje się bezprzedmiotowa. Szkoda.
Serdecznie pozdrawiam.
PS. Pozwolę sobie na zakończenie polecić Panu lekturę postu pani Dudy (na samym końcu wątku); to też są te silne argumenty strony przeciwnej, o których wspominałem.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> No właśnie. Nie chodzi więc Panu jedynie o zapoznanie mnie z różnymi punktami widzenia, bo na to to ja jestem bardzo otwarty. Panu chodzi o wykazanie, że wszystkie są równouprawnione. Próbuje zatem mi Pan zaszczepić przekonanie, którego Pan wcale nie wyznaje, bo Pan wcale nie uważa, że wszystkie stanowiska są równoprawne. >>Uważa Pan, że są słuszne, mniej słuszne i zupełnie niesłuszne i odnośnie tych pierwszych chce Pan, aby stały się obowiązującym prawem. >Skoro Pan wie lepiej ode mnie jakie są moje poglądy, zamiary i intencje, to - z prawdziwą przykrością, bo miło mi się z Panem rozmawiało - zmuszony jestem zakończyć tę polemikę, gdyż jej kontynuacja staje się bezprzedmiotowa. Szkoda. >Serdecznie pozdrawiam.
Ależ Pan wprost ujawnił swoją intencję, nawet użył Pan tego słowa, cytuję:"Jedyną moją intencją prowadzenia polemiki z Panem jest wykazanie Panu możliwości podejścia do tematu z pozycji bardzo różnych (i równie uprawnionych) stanowisk." Poza tym to, że Pan wcale nie uważa wszystkich stanowisk za równoprawne jest prostym logicznym wnioskiem wynikającym z tego, że Pan w ogóle przekonuje mnie do swojego stanowiska, bo jak można przekonywać do stanowiska, które uważa się za równie uprawnione z innym. To by trzeba było zamilknąć.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ależ Pan wprost ujawnił swoją intencję, nawet użył Pan tego słowa, cytuję:"Jedyną moją intencją prowadzenia polemiki z Panem jest wykazanie Panu możliwości podejścia do tematu z pozycji bardzo różnych (i równie uprawnionych) stanowisk."
Dokładnie tak napisałem. Prezentując owe "inne stanowiska" nie opowiedziałem się wszakże za którymś z nich. Stoję jedynie w opozycji do Pana, bo inaczej dyskusja nie byłaby możliwa. Tymczasem to Pan uparcie dyskredytuje wszystkie inne racje na rzecz swojej "jedynie prawdziwej". Forsuje Pan własne przekonania nawet kosztem takich nadużyć jak wmawianie mi, iż wie Pan lepiej ode mnie co myślę.
>Poza tym to, że Pan wcale nie uważa wszystkich stanowisk za równoprawne jest prostym logicznym wnioskiem wynikającym z tego, że Pan w ogóle przekonuje mnie do swojego stanowiska, bo jak można przekonywać do stanowiska, które uważa się za równie uprawnione z innym.
Jest to wniosek absolutnie błędny! Do niczego Pana nie przekonuję. Nie jestem aż takim idiotą, aby mieć złudzenia, że skłonię Pana do zmiany przekonań. A jak się prezentuje różne (często sprzeczne) stanowiska (zwłaszcza w etyce) bez opowiadania się po którejkolwiek ze stron - proponuję lekturę dzieł Marii i Stanisława Ossowskich (klasyka gatunku).
>To by trzeba było zamilknąć.
Co niniejszym czynię.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Ależ Pan wprost ujawnił swoją intencję, nawet użył Pan tego słowa, cytuję:"Jedyną moją intencją prowadzenia polemiki z Panem jest wykazanie Panu możliwości podejścia do tematu z pozycji bardzo różnych (i równie uprawnionych) stanowisk." >Dokładnie tak napisałem. Prezentując owe "inne stanowiska" nie opowiedziałem się wszakże za którymś z nich.
Skoro wypracował Pan własne oryginalne stanowisko, to należało przy jego pomocy prowadzić polemikę z moim stanowiskiem zamiast próbować dowodzić, że moje stanowisko jest równie uprawnione z tymi stanowiskami, które Pan wymienił. Chciał Pan zrównać moje stanowisko z wymienionymi stanowiskami poprzez samo ich wymienienie mimo, że wcale nie uważa Pan wszystkich stanowisk za równocenne, bo swoje stanowisko uważa Pan za lepsze od innych. No chyba, że nie posiada Pan swojego stanowiska, ale to by oznaczało, że tkwi Pan w próżni aksjologicznej. Zawsze ma się jakieś mniej lub bardziej określone stanowisko. Krótko mówiąc należało polemizować z punktu widzenia swojego stanowiska, a nie przy pomocy relatywizmu etycznego.
>Tymczasem to Pan uparcie dyskredytuje wszystkie inne racje na rzecz swojej "jedynie prawdziwej".
Każdy ma jakieś stanowisko i dyskredytuje wszystkie inne racje na rzecz swojej. Brak stanowiska jest też stanowiskiem. Pan też posiada swoje "jedyne prawdziwe" stanowisko.
>>Poza tym to, że Pan wcale nie uważa wszystkich stanowisk za równoprawne jest prostym logicznym wnioskiem wynikającym z tego, że Pan w ogóle przekonuje mnie do swojego stanowiska, bo jak można przekonywać do stanowiska, które uważa się za równie uprawnione z innym. >Jest to wniosek absolutnie błędny! Do niczego Pana nie przekonuję. Nie jestem aż takim idiotą, aby mieć złudzenia, że skłonię Pana do zmiany przekonań.
Ależ Panie Michale. Niech Pan nie będzie takim pesymistą. Skoro Pan zaprezentował różne stanowiska, nie opowiadając się wszakże za żadnym z nich, to bardzo jestem ciekaw jakie to jest stanowisko. Proszę sie podzielić ze mną tą wiedzą.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Po czwarte: Twoje przekonania o konieczności ochrony życia poczętego prowadzą do nieuchronnych wniosków logicznych: >b) każde zwierzę i każda roślina to też związek komórek żywych - zasługują więc na prawną ochronę (poza tym w postaci dojrzałej są "życiem poczętym" i zindywidualizowanymi "osobnikami" - więc tym bardziej). Dlaczego więc kupujesz szynkę (uśmiercasz bardzo konkretną świnię, która, być może miała nawet swoje imię, a na pewno miała rozwiniętą psychikę!) lub kapustę czy kwiaty (te organizmy też chcą żyć, dlaczego odbierasz im do tego prawo?)?
Cały czas chodzi mi o ludzkie życie poczęte.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Cały czas chodzi mi o ludzkie życie poczęte.
A czym się różni życie ludzkie od życia zwierzęcia czy rośliny? Proszę jedynie o uniknięcie w odpowiedzi argumentu biblijnego o wyjątkowości naszego gatunku.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | >> Cały czas chodzi mi o ludzkie życie poczęte. >A czym się różni życie ludzkie od życia zwierzęcia czy rośliny? >Proszę jedynie o uniknięcie w odpowiedzi argumentu biblijnego o wyjątkowości naszego gatunku.
Aksjologiczne zrównywanie człowieka ze zwierzęciem nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Z płonącego budynku należy uratować przede wszystkim człowieka a nie konia czy żabę. Na założeniu, że człowiek jest wartością najwyższą opiera się cała moralność i całe prawo. Sami określacie się mianem humanistów, by podkreślić, że człowiek jest dla Was najważniejszy.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Aksjologiczne zrównywanie człowieka ze zwierzęciem nie ma żadnego praktycznego znaczenia.Zależy dla kogo. Dla człowieka zapewne nie, dla zwierząt - ogromne. PS. "Plus" nie był zamierzony, przepraszam. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Aksjologiczne zrównywanie człowieka ze zwierzęciem nie ma żadnego praktycznego znaczenia. >Zależy dla kogo. Dla człowieka zapewne nie, dla zwierząt - ogromne.
Ale Pan i tak wie, że nie ma sensu rozwiązywać problemów etycznych w ten sposób, bo to oznacza podcinanie gałęzi, na której obaj siedzimy.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ale Pan i tak wie, [...].
A skąd Pan wie, że ja wiem? Może nigdy nie czytałem Biblii, z której Pan wywodzi swoje stanowisko?
A poważnie. Tym postem dowodzi Pan jedynie swojej hipokryzji. Dla Pana życie ma bardzo różną wartość w zależności od tego kto jest jego właścicielem. Proszę się zdobyć na odrobinę empatii - już nie wobec roślin, ale wobec zwierząt, które, podobnie jak my, są obdarzone psychiką.
Dlatego też poddam pod Pańską rozwagę problem, który dla mnie problemem nie jest (tu dopiero ujawniam własne stanowisko w tej sprawie!): czy bardziej etyczne jest zabicie dorosłego, mającego świadomość nieuniknionej śmierci (często w ogromnym cierpieniu) zwierzęcia, czy kilku ludzkich komórek nie mających nawet zdolności do odczuwania bólu?
Nie podcinam gałęzi, na której obaj siedzimy. Podcinam gałąź, na której Pan siedzi okrakiem i kurczowo się jej trzyma.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Jestem gotowy analizować konkretne przypadki, nie protestuję na przykład przeciwko aborcji, gdy ciąża zagraża życiu czy zdrowiu matki, ale te rozważania powinny toczyć się przy założeniu, że człowiek zajmuje szczególne miejsce wśród naczelnych, bo jest to kanwa całej moralności.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Aksjologiczne zrównywanie człowieka ze zwierzęciem nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Z płonącego budynku należy uratować przede wszystkim człowieka a nie konia czy żabę.
Rozwinę nieco myśl Michała i zapytam. Co będziesz w pierwszej kolejności ratował z płonącego budynku: ulubionego psa, czy termos z zamrożonymi ludzkimi zarodkami?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Termos.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
> Termos.
A ja psa. A gdyby jakiś bliski Ci światopoglądowo prokurator chciał w związku z tym wsadzić mnie na parę miesięcy do więzienia za nie udzielenie pomocy, z przyjemnością poszedłbym siedzieć. Życie psa byłoby tego warte.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Termos. > A ja psa. A gdyby jakiś bliski Ci światopoglądowo prokurator chciał w związku z tym wsadzić mnie na parę miesięcy do więzienia za nie udzielenie pomocy, z przyjemnością poszedłbym siedzieć. Życie psa byłoby tego warte.
A gdyby tego nie zrobił, to idąc Twoim tokiem myślenia powinieneś się sam zgłosić żeby nie myśleć o sobie jako o przestępcy.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> A gdyby tego nie zrobił, to idąc Twoim tokiem myślenia powinieneś się sam zgłosić żeby nie myśleć o sobie jako o przestępcy.
Odpowiem trochę obok.
Wielokrotnie i przy różnych okazjach spotykałem się ze stwierdzeniem, że polska demokracja jest jeszcze bardzo młoda i nieokrzepła i stąd takie czy inne reakcje obywateli na poczynania polityków. Uważałem zawsze, że to takie afrykańskie gadanie oderwanych nieco od życia pseudointelektualnych elit, niezadowolonych z tego, że naród stale nie nadąża za bystrym lotem ich myśli.
Widoczna trudność jaką sprawia Ci zrozumienie idei obywatelskiego nieposłuszeństwa, a z pewnością nie jesteś w tym odosobniony, powoduje, że zaczynam się przekonywać, że coś jednak jest w tym afrykańskim gadaniu. Jako społeczeństwo opanowaliśmy już takie formy protestu jak chłopskie blokady, górnicze najazdy na stolicę, a nawet bardziej wyrafinowane podpisywanie listów otwartych. Niektórzy dotarli już do kresu i na znak protestu postanawiają nie brać udziału w wyborach. Bo nie ma na kogo głosować, powiadają. Wydaje im się, że demokracja nie jest już w stanie zaproponować im niczego nowego. Uważają, że w najlepszym razie jest mocno przereklamowana, a w najgorszym, że się przeżyła. Korzystając ze stworzonej przez Ciebie okazji chciałbym do tych wszystkich zdegustowanych naszą przaśną demokracją zaapelować. Uczmy się! Nikt tego za nas nie zrobi. Obywatelskie nieposłuszeństwo to nie jedyna niespodzianka na jaką jeszcze możemy się natknąć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Widoczna trudność jaką sprawia Ci zrozumienie idei obywatelskiego nieposłuszeństwa, a z pewnością nie jesteś w tym odosobniony, powoduje, że zaczynam się przekonywać, że coś jednak jest w tym afrykańskim gadaniu.
Problem polega nie na tym, że ja nie mogę pojąć obywatelskiego nieposłuszeństwa, ale na tym, że nawet jak ktoś je pojmie, to jeszcze nie oznacza, że w kontekście danego zagadnienia moralnego postąpi według definicji tego nieposłuszeństwa, bo rzeczywistość jest na tyle skomplikowana, że nie zawsze prawo jest ostatecznym i rozstrzygającym argumentem.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Początek naszej wymianie zdań dało Twoje stwierdzenie, że sytuacja w jakiej znaleźli się lekarze zobowiązani przez prawo do wskazania realnych możliwości dokonania zabiegu aborcji u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej, stanowi podstawę do aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa. I w tym wypada mi się z Tobą zgodzić. Zgódź się więc też ze mną, że, jak na razie, wszystko wskazuje na to, że lekarze z tej możliwości nie skorzystali. Postąpili, chcę w to wierzyć, zgodnie z własnym sumieniem i zgodnie z tym sumieniem złamali prawo. I tylko tyle.
Gdyby bowiem za ich czynem kryło się coś więcej, to znaczy chęć zaprotestowania przeciwko niesprawiedliwemu, ich zdaniem, prawu, rozważania na temat prawdopodobnego terminu wniesienia przeciw nim oskarżenia nie schodziłyby z łamów Naszego Dziennika, a i Radio Maryja znalazłoby z pewnością nieco czasu antenowego, aby z duszpasterską troską pochylić się nad tym problemem.
A przede wszystkim, ich nazwiska, za ich aprobatą, znane byłyby całej Polsce.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Termos. Zadałem sobie trud przeczytania twoich tekstów, dajmonion. Czytałem je i czytałem. Uważnie i po łebkach. Ze zrozumieniem i bez. Odniosłem w końcu przykre wrażenie nudnej powtarzalności. Nie twoich argumentów, bo produkujesz ich sporo, z przeróżnych dziedzin. Powtarzalność dotyczy twoich intencji, które w świetle www.tezeusz.pl okazują się nie tylko twoje. Podsumowując, nie zadowala cię, gdy rozmówcy godzą się z faktem, że masz własne i odmienne poglądy. Nie zadowala cię nawet, gdy przyznają ci rację. Sądzę, że byłbyś zadowolonym dopiero wówczas, gdyby przedstawiane przez ciebie poglądy i racje zostały w całej rozciągłości przez rozmówców przyjęte. Obawiam się, że łącznie z wykładnią oraz fundamentem. Nie masz szans, dajmonion..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Podsumowując, nie zadowala cię, gdy rozmówcy godzą się z faktem, że masz własne i odmienne poglądy. Nie zadowala cię nawet, gdy przyznają ci rację. Sądzę, że byłbyś zadowolonym dopiero wówczas, gdyby przedstawiane przez ciebie poglądy i racje zostały w całej rozciągłości przez rozmówców przyjęte. > Obawiam się, że łącznie z wykładnią oraz fundamentem. > Nie masz szans, dajmonion..
Jestem zdumiony pana możliwościami panie Zbysławie. Pan czyta nie tylko w myślach, między wierszami, ale i w intencjach. Muszę niestety Pana zmartwić. Ja się bawię na tym forum jak dziecko w piaskownicy i nie mam zamiaru nikogo nawracać, a to, że jest link do strony wynika tylko z tego, że są tam ciekawe teksty.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Jestem zdumiony pana możliwościami panie Zbysławie. Pan czyta nie tylko w myślach, między wierszami, ale i w intencjach.
Nie takie to znowu trudne. Intencja - to zamiar, dążenie do określonego celu, który z mniejszym lub większym trudem daje się odgadnąć z każdego wystąpienia. Im więcej wystąpień - tym łatwiej. Aż następuje chwila, gdy intencji nie da się ukrywać.
> Muszę niestety Pana zmartwić. Ja się bawię na tym forum jak dziecko w piaskownicy (...)
Mamy rozumieć wszyscy, że jesteś nieodpowiedzialnym gówniarzem?
>... nie mam zamiaru nikogo nawracać, a to, że jest link do strony wynika tylko z tego, że są tam ciekawe teksty.
Dla kogo ciekawe, ten je akceptuje, przynajmniej w części (znacznej). Jeśli więc nie jest to reklama, z pewnością jednak propaganda.
"Akwizytorom uprzejmie dziękujemy". .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Muszę niestety Pana zmartwić. Ja się bawię na tym forum jak dziecko w piaskownicy (...) > Mamy rozumieć wszyscy, że jesteś nieodpowiedzialnym gówniarzem?
Macie przez to rozumieć, że testuję tu różne swoje koncepcje a to nie daje ci prawa, żebyś mnie obrażał PROSTAKU! Moje stanowisko w sprawie aborcji jest wiadome i biorę za to pełną odpowiedzialność ale zanim napiszę artykuł to musze przedyskutować różne linie obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | Panowie, wasza dyskusja przestaje już być dyskursem kulturalnym. Proszę, a raczej zalecam, przerwanie jej w tym punkcie. Później będę już tylko egzekwował regulamin.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Macie przez to rozumieć, że testuję tu różne swoje koncepcje, a to nie daje ci prawa, żebyś mnie obrażał, PROSTAKU!
Obrażał?! Jeśli wobec poważnie cię traktujących ludzi oświadczasz, że wymiana poglądów stanowi dla ciebie zabawę dzieciaka w piaskownicy, to właśnie nas obrażasz lekceważeniem. PS. Dziękuję za "prostaka": zwolennikiem prostoty byłem zawsze.
>Moje stanowisko w sprawie aborcji jest wiadome i biorę za to pełną odpowiedzialność ale zanim napiszę artykuł to muszę przedyskutować różne linie obrony.
"Pełna odpowiedzialność" - to w tym przypadku nic nie znaczący zbitek słów. Swoją drogą, ciekawa metodyka pisania artykułów. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | Zbysławie, powiedziałem, że koniec już z tym dyskursem. Wystarczy. Mam jedynie nadzieję (i wydaje mi się, że tak było), że nie zdążyłeś przeczytać mojego posta przed napisaniem swojego. Zatem proszę Cię o wstrzymanie się od dalszych odpowiedzi.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Pozwól, że odpowiem z Twojego postu, by wyjaśnić jedną rzecz. Moje przekonanie o nieetyczności aborcji jest jak najbardziej autentyczne, a przyrównanie udziału na forum do zabawy w piaskownicy dotyczy tylko i wyłącznie tego, że sama dyskusje daje mi satysfakcję. Testuję tu różne swoje koncepcje, ale takie, które mnie samego przekonują. Koniec, kropka.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | Jako moderatora nie interesują mnie przekonania użytkowników w sprawach etycznych, czy jakichkolwiek innych. Interesuje mnie jedynie to, czy dyskusja mieści się w ramach kulturalnej i rzeczowej dyskusji. Przyjmuję wyjaśnienie i proszę o wstrzymanie się od kontynuowania tego wątku dysputy z Panem Zbysławem.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | czes (4083 punktów) | > ... a przyrównanie udziału na forum do zabawy w piaskownicy dotyczy tylko i wyłącznie tego, że sama dyskusje daje mi satysfakcję. ...
Jako postronny obserwator uważam, że problem leży właśnie w twym niefortunnym przyrównaniu dyskusji na forum do zabawy w piaskownicy. Nawet ja, patrzący z boku, pomyślałem niezbyt ciepło o autorze tej wypowiedzi. Swym powyższym tekstem, wyjaśniłeś swe intencje, a co za tym idzie usunąłeś przyczynę nieporozumienia.
Droga do pojednania została otwarta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | witam. > > Mamy rozumieć wszyscy, że jesteś nieodpowiedzialnym gówniarzem?To nie jest obrażanie. > a to nie daje ci prawa, żebyś mnie obrażał PROSTAKU!To jest obrażanie, niestety...  > Moje stanowisko w sprawie aborcji jest wiadome i biorę za to pełną odpowiedzialność ale zanim napiszę artykuł to musze przedyskutować różne linie obrony.To jest O.K.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion | > witam.> >> Mamy rozumieć wszyscy, że jesteś nieodpowiedzialnym gówniarzem?> To nie jest obrażanie.> >a to nie daje ci prawa, żebyś mnie obrażał PROSTAKU!> To jest obrażanie, niestety...  > >Moje stanowisko w sprawie aborcji jest wiadome i biorę za to pełną odpowiedzialność ale zanim napiszę artykuł to musze przedyskutować różne linie obrony.> To jest O.K.  Każdy obraźliwy epitet obraża, a nie tylko taki, który Pana zdaniem jest nieuzasadniony. W przeciwnym wypadku na jakiej podstawie Alicja Tysiąc podaje do sądu naczelnego Gościa Niedzielnego? Wszak z jego punktu widzenia epitet był uzasadniony?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > W przeciwnym wypadku na jakiej podstawie Alicja Tysiąc podaje do sądu naczelnego Gościa Niedzielnego? Wszak z jego punktu widzenia epitet był uzasadniony?Sąd rozstrzygnie. Uważam, że powinieneś przeprosić Zbysława. Pokaż klasę.  Przejrzyj moje wypowiedzi w tym wątku. Wygląda na to, że byłem Twoim sprzymierzeńcem - choćby częściowo. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Proszę o zwracanie się do mnie po imieniu. 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion | Wie Pan co mnie najbardziej niepokoi w tym wątku? To, że Pan dostał punkty za tą wypowiedź, niżej Zbysław dostał z kolei punkty za zachęcanie do pogardy. W ten właśnie sposób postępuje proces dehumanizacji. Gdy komuś puściły nerwy ale uznaje w głębi duszy, że go poniosło, to nie jest jeszcze źle, ale gdy ktoś akceptuje stosowanie epitetów powszechnie uważanych za obraźliwe w stosunku do osób o odmiennym światopoglądzie i twierdzi, że obrazu nie ma to to już jest dehumanizacja. Zaczyna się na języku, kończy na krematoriach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > ale gdy ktoś akceptuje stosowanie epitetów powszechnie uważanych za obraźliwe w stosunku do osób o odmiennym światopoglądzie i twierdzi, że obrazu nie ma to to już jest dehumanizacja. Zaczyna się na języku, kończy na krematoriach.Nie widzisz różnicy w Waszych wypowiedziach? Szkoda.  Przeczytaj jeszcze raz ...i może przedyskutuj.Nie potraktuj tego, jako złośliwość, broń Boże... Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Nigdy w życiu nie użyłem w stosunku do innej osoby słowa prostaku.
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>P.S: Nigdy w życiu nie użyłem w stosunku do innej osoby słowa prostaku.
Osobiście, Zbyszku, nie rozumiem i nie przyjmuję określenia "prostak" jako obraźliwego epitetu, choć w tej roli, niestety, zostało użyte. Co prawda, to prawda. Jednak moje obcowanie z językiem odbywa się poza wszelkim zasięgiem cudzej wyobraźni, nadętej nadmiernie poczuciem własnej wartości.
Dla porządku dodam, że pojmuje to określenie tak, jak pojmowali je ongiś humaniści (na przykład francuscy, lecz nie tylko). .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
To niestety, kolejny na tym forum przykład katolika, który przyparty do muru argumentacją... No właśnie - co robi ? Pewnie wiesz - sam pisałeś w innym wątku, o innym katoliku. My, racjonaliści, mamy do tego prawo, nie wiążą nas przecież słowa z Nowego Testamentu. Paradoksalnie jednak, to nasi bracia katolicy dają nam ten zły przykład. Znamienne i zastanawiające. Ta bezsilność, i w konsekwencji agresja(cecha typowa również dla słuchaczy RM). Może to przynieść jednak pozytywne efekty w postaci refleksji. Ta z kolei, może prowadzić ku lepszemu, ku iluminacji.Oczywiście nie dotyczy to ogółu wierzących, nie chciałbym nikogo krzywdzić. Są na szczęście takie wyjątki, jak np. Beatus, czy Teresa(przepraszam, jeśli kogoś pominąłem). Pani Krystyna również jest fajna, bożena robi się coraz sympatyczniejsza, staje się głosem sumienia racjonalistów. To miłe. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: A eunuchem jeszcze nie jestem, chociaż już nie te lata... 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>.. to już jest dehumanizacja. Zaczyna się na języku, kończy na krematoriach.
Mocno powiedziane, kyrie dajmonion. W dodatku bardzo słusznie. Tyle, że absolutnie od rzeczy.
W kwestii formalnej i mentalnej, muszę przypomnieć, iż inkryminowana obraza, jakoby skierowana pod twoim adresem, była sformułowana w trybie przypuszczającym, w dodatku jako pytanie. Miałeś możliwość zaprzeczyć, lub potwierdzić.
Wolna wola - potwierdziłeś.
PS. Język polski to niesłychanie dokładne i subtelne narzędzie, którym z dostateczną wprawą posługuje się jedynie mały odsetek Polaków. Reszta zmuszona jest albo z trudem przedzierać się przez owe dokładności i subtelności - albo "olewa" to przedzieranie się na rzecz skrótowego i niejasnego domysłu. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > Co będziesz w pierwszej kolejności ratował z płonącego budynku: ulubionego psa, czy termos z zamrożonymi ludzkimi zarodkami?Pytanie, co to za zarodki? Jeżeli moje dzieci, to termos. Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Jeżeli moje dzieci, to termos.
Czyżbyś obawiał się, że ten pożar uczynił cię eunuchem? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
>Jeżeli moje dzieci, to termos.
Trzymałbyś swoje dzieci w termosie, fritzlu jeden ?!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Jeżeli moje dzieci, to termos. >Trzymałbyś swoje dzieci w termosie, fritzlu jeden ?!
Co to za jeden?
Przez dziewięc miesięcy i tek w termosie siedzą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
> Co to za jeden?Taki jeden tatuś> Przez dziewięc miesięcy i tek w termosie siedzą.Zarodki przechowuje się w pojemnikach chłodzonych ciekłym azotem. Słyszałam o oziębłych kobietach, ale żeby aż tak?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Co to za jeden?> Taki jeden tatuśO ja durnowaty, nie skojarzyłem. > >Przez dziewięc miesięcy i tek w termosie siedzą.> Zarodki przechowuje się w pojemnikach chłodzonych ciekłym azotem. Słyszałam o oziębłych kobietach, ale żeby aż tak?  A ja nie o zarodkach w azocie, tylko o dzieciach. Też słyszałem o oziębłych kobietach. Ponoć są gorące.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Pytanie, co to za zarodki? >Jeżeli moje dzieci, to termos. Rozterko precz! Dziecko to jest po urodzeniu. Wcześniej mamy płód, zarodek i zygotę. Więc w termosie nie ma żadnych dzieci. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Czy zatem żołnierz nie powinien mieć takiego samego prawa? Przecież i żołnierz ma sumienie... > Sumienie dotyczy sytuacji konkretnych. A prawo to zbiór zasad w którym każdy konkretny przypadek jest (no - powinien być) uwzględniony.
>Tak sobie myślę, że żołnierz też ma prawo odmówić wykonania rozkazu Tu nie ma co myśleć, ma to prawo, albo nie. Prawo to nie jest to co myślisz, że powinno być, ale to, co obowiązuje. Jeśli twierdzisz, że żołnierz ma prawo odmówić, podaj na jakiej podstawie, tak jak ja Ci podałem na jakiej podstawie lekarz ma obowiązek informować o możliwości wykonania aborcji.
>>ustawodawca zabezpiecza pacjentki przed decyzjami lekarzy, którzy staliby się sędziami w sprawach rozstrzygniętych przez służby do tego powołane. > Jakimi sędziami? Nieuprawnionymi. Aborcja jest przecież dozwolona warunkowo. Jeśli lekarz odmówi dozwolonej aborcji i nie zablokuje informację o realnej możliwości jej wykonania, to jego decyzja ma wagę odebrania komuś jego prawa. A takie uprawnienia może mieć np. sąd.
>Jest Internet, można sobie wyszukiwać informacje zamiast zmuszać kogoś do pomocy Internet nie poniesie odpowiedzialności, a państwo odpowiada za realizację obywatelskich uprawnień. Dlatego państwo wskazuje konkretnego wykonawcę swego zobowiązania - lekarza. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>>Czy zatem żołnierz nie powinien mieć takiego samego prawa? Przecież i żołnierz ma sumienie... >> Sumienie dotyczy sytuacji konkretnych. >A prawo to zbiór zasad w którym każdy konkretny przypadek jest (no - powinien być) uwzględniony.
Czyli nie jest, a nawet gdyby był, to też nie zwalnia to nas od krytycznej oceny danego przepisu.
>>Tak sobie myślę, że żołnierz też ma prawo odmówić wykonania rozkazu >Tu nie ma co myśleć, ma to prawo, albo nie. Prawo to nie jest to co myślisz, że powinno być, ale to, co obowiązuje. Jeśli twierdzisz, że żołnierz ma prawo odmówić, podaj na jakiej podstawie, tak jak ja Ci podałem na jakiej podstawie lekarz ma obowiązek informować o możliwości wykonania aborcji.
Nie bez powodu napisałem, że sumienie dotyczy sytuacji konkretnych. Opisz konkretną sytuację, a wtedy będziemy się zastanawiali na jakiej podstawie ma on prawo odmówić wykonania rozkazu. Owszem, podałeś mi na jakiej podstawie lekarz generalnie ma obowiązek informować o możliwości wykonania aborcji. Ja wcale temu nie przeczę. Zwracam jednocześnie uwagę na fakt, że w pewnych przypadkach ma moralne prawo i obowiązek nie informować.
>>>ustawodawca zabezpiecza pacjentki przed decyzjami lekarzy, którzy staliby się sędziami w sprawach rozstrzygniętych przez służby do tego powołane. >> Jakimi sędziami? >Nieuprawnionymi. Aborcja jest przecież dozwolona warunkowo. Jeśli lekarz odmówi dozwolonej aborcji i nie zablokuje informację o realnej możliwości jej wykonania, to jego decyzja ma wagę odebrania komuś jego prawa. A takie uprawnienia może mieć np. sąd.
A decyzja przeciwna odbiera komuś innemu prawo do życia zgodnie z sumieniem. Tak naprawdę to już nie jest nasz problem. To jest Wasz problem i tego jak sobie zorganizujecie system informacji.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> to też nie zwalnia to nas od krytycznej oceny danego przepisu. Więc ja właśnie krytykuję prawną nierówność między lekarzem a żołnierzem w kwestii, w której moralnie zachodzi między nimi równość. Lekarz na mocy klauzuli sumienia ma prawo nie wykonać swoich obowiązków, a żołnierz analogiczne nieposłuszeństwo może przypłacić życiem.
Z żołnierskiej perspektywy dylematy lekarskiego sumienia to małe miki.
> Nie bez powodu napisałem, że sumienie dotyczy sytuacji konkretnych. Opisz konkretną sytuację, a wtedy będziemy się zastanawiali na jakiej podstawie ma on prawo odmówić wykonania rozkazu. Twoje przymiarki konkretnej sytuacji do prawa to osądzanie. Ale aby kogoś osądzić, trzeba znać prawo. Konkretny przypadek dotyczy żołnierskiej odmowy. Skoro już twierdzisz, że jest ta odmowa uprawniona, to pytam: na jakiej podstawie?
> w pewnych przypadkach [lekarz] ma moralne prawo i obowiązek nie informować. Więc w tych przypadkach lekarz staje się sędzią.
Gdy lekarz uważający aborcję za niedopuszczalną poinformowanie o możliwości jej dokonania uzależnia od oceny konkretnego przypadku, to jest to osądzanie decyzji pacjentek.
> Tak naprawdę to już nie jest nasz problem. To jest Wasz problem i tego jak sobie zorganizujecie system informacji.
Wy - my, nasz - wasz problem - ot, i całe medyczne państwo w państwie. Skutek tego bałaganu i bezprawia będzie (już jest) opłakany, bo gdzie brak właściwych rygorów prawnych, tam lekceważenie obowiązków. Ze skłonnością do przerzutów na pozostałe sfery lekarskiej działalności. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> to też nie zwalnia to nas od krytycznej oceny danego przepisu. >Więc ja właśnie krytykuję prawną nierówność między lekarzem a żołnierzem w kwestii, w której moralnie zachodzi między nimi równość. Lekarz na mocy klauzuli sumienia ma prawo nie wykonać swoich obowiązków, a żołnierz analogiczne nieposłuszeństwo może przypłacić życiem. >Z żołnierskiej perspektywy dylematy lekarskiego sumienia to małe miki.
Jeden i drugi powinien okazać nieposłuszeństwo jeśli jest zmuszany do czynów nieetycznych. Pod tym względem są równi, a jeśli uważasz, że prawo dyskryminuje żołnierzy, to proponuję urządzić pikietę przez MON-em.
>> Nie bez powodu napisałem, że sumienie dotyczy sytuacji konkretnych. Opisz konkretną sytuację, a wtedy będziemy się zastanawiali na jakiej podstawie ma on prawo odmówić wykonania rozkazu. >Twoje przymiarki konkretnej sytuacji do prawa to osądzanie. Ale aby kogoś osądzić, trzeba znać prawo.
Ale wiesz co, moim podstawowym uprawnieniem jest to, aby nie zabijać niewinnych istot ludzkich i naprawdę nie interesuje mnie to, czy nazwiesz to osądzaniem czy nie.
>Konkretny przypadek dotyczy żołnierskiej odmowy. Skoro już twierdzisz, że jest ta odmowa uprawniona, to pytam: na jakiej podstawie?
Ale odmowa czego? Jeśli państwo prowadzi wojnę mającą na celu nie obronę a na przykład eksterminację jakiejś narodowości, to mam moralne prawo nie brać w tym udziału i nie mam też zamiaru poddawać się sankcji w postaci kulki w łeb po to, aby ktoś tam sobie uznał to za obywatelskie nieposłuszeństwo.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> jeśli uważasz, że prawo dyskryminuje żołnierzy... Nie chodzi o to, że tak uważam, lecz o to, że Ty tego nie zauważasz.
> nie interesuje mnie to, czy nazwiesz to osądzaniem czy nie. Jak Cię dyskusja nie interesuje, to po co wypytujesz o szczegóły.
> Jeśli państwo prowadzi wojnę mającą na celu nie obronę a na przykład eksterminację jakiejś narodowości, to mam moralne prawo nie brać w tym udziału Tylko kogo to Twoje moralne prawo obchodzi?
Właśnie o tym cały czas mówię. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> jeśli uważasz, że prawo dyskryminuje żołnierzy... >Nie chodzi o to, że tak uważam, lecz o to, że Ty tego nie zauważasz.
Ale jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji? Bez względu na to, czy prawo dyskryminuje żołnierzy czy nie faktem pozostaje, że lekarz ma moralne prawo i obowiązek nie brać udziału w przestępstwie.
>> nie interesuje mnie to, czy nazwiesz to osądzaniem czy nie. >Jak Cię dyskusja nie interesuje, to po co wypytujesz o szczegóły.
Nie chodzi o to, że dyskusja mnie nie interesuje, a o to, że Ty cały czas wypowiadasz się z pozycji pozytywizmu prawniczego. Nie interesuje mnie po prostu jak oceni, nazwie mój czyn prawo, które nakazuje mi dokonać nieetycznego czynu przeciwnego. Uważasz, że jest to osądzanie? I co w związku z tym? Ja i tak postąpić inaczej nie mogę.
>> Jeśli państwo prowadzi wojnę mającą na celu nie obronę a na przykład eksterminację jakiejś narodowości, to mam moralne prawo nie brać w tym udziału >Tylko kogo to Twoje moralne prawo obchodzi?
Mnie obchodzi i nie tylko mnie i mamy zamiar je stosować.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Panowie - może nie do końca w temacie - jakie macie prawo decydować o mojej macicy? Bezwzględnie, szorstko, ale anatomicznie... Jeśli nie chcę począć - NIE POCZYNAM.... Czy to nie racjonalne?
Chyba mam do tego prawo, co?
Odmawiacie mi tego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | Ja o Pani macicy nie dyskutuję. Macicy Pani rodzić nie będzie.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Ale jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji? Bez względu na to, czy prawo dyskryminuje żołnierzy czy nie faktem pozostaje, że lekarz ma moralne prawo i obowiązek nie brać udziału w przestępstwie.A takie to ma znaczenie dla naszej dyskusji, że bez względu na to czy lekarz ma, czy nie ma moralnego prawa i obowiązku uchylić się od udziału w przestępstwie, faktem pozostaje, że prawo dyskryminuje żołnierzy. Wbrew Twojemu twierdzeniu, że nie można nikogo zmuszać do tego, aby dokonywał morderstwa. > Nie interesuje mnie po prostu jak oceni, nazwie mój czyn prawo [...] i tak postąpić inaczej nie mogę.Interesuje, bo od tej oceny prawo uzależnia sankcje, na które się nie zgadzasz. A Twoja deklaracja, że nie możesz inaczej postąpić z pewnością imponuje ginekologom z PRL-u. > >> Jeśli państwo prowadzi wojnę... to mam moralne prawo nie brać w tym udziału...> >kogo to Twoje moralne prawo obchodzi?> Mnie obchodzi i nie tylko mnie i mamy zamiar je stosować.Na wojnie jako żołnierz uchylający się od wykonania rozkazu z powodu swego moralnego prawa by nie brać w "tym" udziału dostajesz kulkę w łeb. Jest wojna, szeregowy dajmonion, i tu nikogo Twoje zafajdane "moralne prawo" nie obchodzi. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > > Ale jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji? Bez względu na to, czy prawo dyskryminuje żołnierzy czy nie faktem pozostaje, że lekarz ma moralne prawo i obowiązek nie brać udziału w przestępstwie.> A takie to ma znaczenie dla naszej dyskusji, że bez względu na to czy lekarz ma, czy nie ma moralnego prawa i obowiązku uchylić się od udziału w przestępstwie, faktem pozostaje, że prawo dyskryminuje żołnierzy. No to pisałem, żebyś urządził pikietę przed MON-em. > Wbrew Twojemu twierdzeniu, że nie można nikogo zmuszać do tego, aby dokonywał morderstwa. Fakt, nie wyraziłem się precyzyjnie. Chodziło mi o zmuszanie do czynu nieetycznego. > >>> Jeśli państwo prowadzi wojnę... to mam moralne prawo nie brać w tym udziału...> >>kogo to Twoje moralne prawo obchodzi?> > Mnie obchodzi i nie tylko mnie i mamy zamiar je stosować.> Na wojnie jako żołnierz uchylający się od wykonania rozkazu z powodu swego moralnego prawa by nie brać w "tym" udziału dostajesz kulkę w łeb.> Jest wojna, szeregowy dajmonion, i tu nikogo Twoje zafajdane "moralne prawo" nie obchodzi. A mnie żadne zafajdane nieetyczne prawo nie zmusi do rzezi cywili, a jeśli dodatkowo uda mi się uniknąć sankcji to tym lepiej i naprawdę nie interesuje mnie jak mnie oceni prawo. Znasz historię to wiesz jak swojego czasu oceniano żołnierzy AK.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >faktem pozostaje, że prawo dyskryminuje żołnierzy.> No to pisałem, żebyś urządził pikietę przed MON-em.Jak czujesz taką potrzebę, np. masz interes, to pikietuj. > Fakt, nie wyraziłem się precyzyjnie. Chodziło mi o zmuszanie do czynu nieetycznego.Czyli chodziło Ci o to, że nie można nikogo zmuszać do czynu nieetycznego nie będącego morderstwem?  > >Jest wojna, szeregowy dajmonion, i tu nikogo Twoje zafajdane "moralne prawo" nie obchodzi.> A mnie żadne zafajdane...Pif-paf! - I nie żyjesz.  Tu leży dajmonion, zabity niestety. Choć chadzał pod MON on, nie było pikiety. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Może się tak zdarzyć, ale ja to robię na własną odpowiedzialność. Serwilizm nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
>Tak naprawdę to już nie jest nasz problem. To jest Wasz problem i tego jak sobie zorganizujecie system informacji.
Jeśli ktokolwiek miałby wątpliwości, czy określanie obowiązującej ustawy mianem kompromisowej jest zasadne, to po przeczytaniu Twojej dobrej rady już mieć ich nie powinien. Ustawa jest dyktatem większości, za nic sobie mającej poglądy mniejszości. "Nasz" minister zapewne też uznawał ją za kompromis i nie zadbał o rozporządzenie zobowiązujące dyrekcję każdego szpitala do posiadania i udostępniania na każde życzenie aktualnej informacji o placówkach służby zdrowia w której realnie można dokonać aborcji. Na "waszą" minister, po tym jak publicznie uświadomiono ją, że ma pełne prawo uważać się za osobę ekskomunikowaną, chyba nie ma co liczyć. Pozostaje jedynie już istniejący "system informacji" - ogłoszenia o usłudze przywracania miesiączki. Chcesz wierzyć, że usługi takie świadczą wyłącznie "nasi" lekarze, wyłącznie "naszym" kobietom - wolno Ci. Podobnie jak mnie wolno uważać, że ta Twoja wiara ma niewiele wspólnego z realiami życia.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Tak naprawdę to już nie jest nasz problem. To jest Wasz problem i tego jak sobie zorganizujecie system informacji. > Jeśli ktokolwiek miałby wątpliwości, czy określanie obowiązującej ustawy mianem kompromisowej jest zasadne, to po przeczytaniu Twojej dobrej rady już mieć ich nie powinien.
Niezupełnie, bo mój sprzeciw nie dotyczy przypadków, gdy ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki.
>Chcesz wierzyć, że usługi takie świadczą wyłącznie "nasi" lekarze, wyłącznie "naszym" kobietom - wolno Ci. Podobnie jak mnie wolno uważać, że ta Twoja wiara ma niewiele wspólnego z realiami życia.
Ja wcale tak nie uważam, ale nie sądzę też, aby na tej podstawie należało zmuszać wszystkich do działań nieetycznych.
www.tezeusz.pl
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Ja wcale tak nie uważam, ale nie sądzę też, aby na tej podstawie należało zmuszać wszystkich do działań nieetycznych.
Pod jednym wszakże warunkiem, szanowny dajmonion, pod jednym warunkiem: że nikt nie będzie tworzył sobie własnej etyki, by drzeć się publicznie, że jest gwałcona.
Prawo, szanowny panie, także kieruje się określoną etyką - dlatego może do niej zarówno skłaniać, jak i zmuszać.
Gdyby zaś każdy poszczególny wypadek miał być w prawie przewidzianym, jak się tego domagasz, na każdy z kodeksów zabrakłoby papieru. Przestań więc ględzić. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Pacjent ma prawo... wiele praw... wystarczy, ze się z nimi zapozna. Ma też prawo do wyrażenia zgody, lub jej odmowy, na poszczególne zabiegi... WARUNEK - musi być świadomy! Poza tym, państwo - jako takie - musi określić swoje priorytety.... Zygota jest człowiekiem ?
Zdziwiona... pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Pacjent ma prawo... wiele prawAle zdrowia ma niewiele. > wystarczy, ze się z nimi zapozna.I już? Zdrów? > Ma też prawo do wyrażenia zgody, lub jej odmowy, na poszczególne zabiegiO, to wielka łaska. > WARUNEK - musi być świadomy!Nieświadomy - wiadomo - nie wyraża się. > Poza tym, państwo - jako takie - musi określić swoje priorytety....Dobra, niech określa. Zygota jest człowiekiem ? Różnie to z zygotami bywa, niektóre są kotami, inne znów rybami... > Zdziwiona... pozdrawiamPozdrowiony - dziwię się.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Wiesz, kto się się dziwi...?  Schodzisz, drogi Osnowo, na manowce. Przedstawiłam Ci to, nad czym powinieneś się zastanowić, czyli Twoje prawa... Ty zaś "rozkładasz" moją wypowiedź ma czynniki pierwsze zupełnie bez sensu. Tak. Pacjent, jak każdy inny - ma prawa. Nawet dość wiele praw. Wystarczy o nich poczytać, zapoznać się i ewentualnie - respektować samemu, bądź życ zgodnie z nimi. Ale nie! Lepiej udawać, że się niczego nie wie.... Bądź merytoryczny, co? I czemu to się dziwisz ? Kulturze? Zaskakujesz mnie...  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Wiesz, kto się się dziwi...? Nie wiem. Kto? > Schodzisz, drogi Osnowo, na manowce.By Ci odpowiedzieć, stamtąd do mnie przemawiasz. Doceń - nie zawsze zechcę tu schodzić. > Przedstawiłam Ci to, nad czym powinieneś się zastanowić, czyli Twoje prawa...> Ty zaś "rozkładasz" moją wypowiedź ma czynniki pierwsze zupełnie bez sensu.> Tak. Pacjent, jak każdy inny - ma prawa. Nawet dość wiele praw. Wystarczy o nich poczytać, zapoznać się i ewentualnie - respektować samemu, bądź życ zgodnie z nimi.A jak się to wszystko wiąże z tematem, w który się wspaniałomyślnie włączyłaś? > Ale nie! Lepiej udawać, że się niczego nie wie....Wykaż moje udawanie, albo choć wyjaśnij czego dotyczy. > I czemu to się dziwisz ?> Kulturze?Tak. A dokładniej - że można w tylu słowach nie napisać ocokaman.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Aborcja jest przecież dozwolona warunkowo. Jeśli lekarz odmówi dozwolonej aborcji i nie zablokuje informację o realnej możliwości jej wykonania, to jego decyzja ma wagę odebrania komuś jego prawa. - Twój tekst, prawda?
Doceniam zasadniczość Twoich wypowiedzi, spokojnie. Nie zniżaj się do manowców.
|
|
8 na 8 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | A ja powtórze raz jeszcze:
System etyczny, wg którego prawo zmusza kobiety do rodzenia dzieci swoim gwałcicielom, jest systemem etycznym, który mógł wylęgnąć się i zalęgnąć tylko w mózgach moralnych mutantów, czyli ludzi głęboko upośledzonych w rozwoju moralnym.
Tego rodzaju prześladowania wobec zgwałconej dziewczyny mogą uprawiać tylko ludzie najpodlejszego gatunku. W języku ludzi kulturalnych nie ma słów, którymi można by zadowalająco skomentować czyny szajki tego księdza.
Wstyd mi strasznie za tych ludzi, mimo że jestem ateistą, jednak jestem Polakiem. Będąc patriotą, czuję, że powinienem coś zrobić, że nadszedł czas, aby zacząć działać tak, jak działaliśmy 20 i 30 lat temu, bo Polska znów została sterroryzowana przez siły Zła, tym razem skupione wokół seksty Radia Maryja, która w moich oczach próbuje zająć niszę zwolnioną przez PZPR i wprowadzić w Polsce socjalizm, tym razem w postaci wzorowanej na perskich strażnikach rewolucji.
Czy terror uprawiany przez RM, Wszy Polskie i inne nazistowko-katolickie organizacje jest terrorem państwowym czy zwyczajną działalnością przestępczą, ściganą przez prawo? To pytanie mnie najbardziej nurtuje, gdyż nie wiem, jaka jest odpowiedź.
doku
|
|
 | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Czy terror uprawiany przez RM, Wszy Polskie i inne nazistowko-katolickie organizacje jest terrorem państwowym czy zwyczajną działalnością przestępczą, ściganą przez prawo? To pytanie mnie najbardziej nurtuje, gdyż nie wiem, jaka jest odpowiedź.
Ten terror, zasługujący w pełni na takie określenie, jest przez prawo potępiany werbalnie, natomiast przez przedstawicieli prawa popierany funkcjonalnie. .
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Ten terror, zasługujący w pełni na takie określenie, jest przez prawo potępiany werbalnie,
A możesz coś zacytować? Domyślam się, że istnieją jakieś teksty dotyczące zaleceń, w jaki sposób policja i prokuratura ma chronić, traktować i wspierać ofiary gwałtów. Czy wśród tych tekstów jest zalecenie, że nie wolno osobom o poglądach antyaborcyjnych zachęcać ofiary do urodzenia dziecka?
Ja skłonny jestem przypuszczać, że łatwiej znaleźć jest i zacytować tekst, w którym zachęca się niektóre osoby, aby namawiały one ofiarę gwałtu do utrzymania ciąży i urodzenia gwałcicielowi dziecka.
doku
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>A możesz coś zacytować? Domyślam się, że istnieją jakieś teksty dotyczące zaleceń, w jaki sposób policja i prokuratura ma chronić, traktować i wspierać ofiary gwałtów.
Znowu czepiasz się, bez sensu. Trzeba wyjaśniać, że sprawa dotyczy nie tylko kwestii gwałtów oraz ich ofiar? Kto pojął, ten zrozumiał, kto nie zrozumiał, ten nie pojmie. .
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Znowu czepiasz się, bez sensu.
Skąd nagle ten zły humor?! Ja tylko pytam, bo chcę się dowiedzieć, jak w oczach polskich prawników i etyków wygląda prawo ofiary gwałtu do opieki, ochrony, godności, bezpieczeństwa itd. Po prostu nie mam pewności, że polskie prawo choćby werbalnie chroni ofiary gwałtów przed terrorem fanatyków.
Cóż więc wzbudziło Twoją podejrzliwość i popsuło Ci humor?
doku
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Cóż więc wzbudziło Twoją podejrzliwość i popsuło Ci humor?
Bożyczku rostomiły. W polskim prawnym piśmiennictwie taki wspaniały obyczaj panuje: wszelkie preambuły, glossy, wstępy etc etc pełne są doskonałych zapewnień o wszystkim najlepszym, czego z racji prawa może obywatel oczekiwać. Brak natomiast wszelakich konkretów:
- chroniących ofiary gwałtu, - chroniących ofiary przestępstw w ogólności, - zabezpieczających cokolwiek w formie sankcji na rzecz pokrzywdzonych, - gwarantujących jakąkolwiek opiekę w jakiejkolwiek sprawie, - etc etc.
Na tak zwane "organa" wszelkich stopni nie nałożono żadnego obowiązku działań na rzecz oraz w interesie pokrzywdzonych, zadowalając się bełkotem o tak zwanej profilaktyce, która niczego nikomu nie zapewnia.
Generalnie rzecz biorąc, polskie prawo jest wspaniałe, jeszcze wspanialej sformułowane, brak mu jednak tego, co decyduje o jakości prawa: egzekucji.
Tytułem odwołania się i potwierdzenia, zacytuję profesora Edwarda Skrętowicza, jego słowa ze wstępu do najnowszego Kodeksu Postępowania Karnego:
..."widzieć tu należy ogólną tendencję do wzmacniania pozycji oskarżonego kosztem pokrzywdzonego..." I dalej: "Wygląda więc na to, że państwo bardziej troszczy się o sprawcę przestępstwa, niż o jego ofiarę..."
Pełny wstęp z uwagami podobnej treści liczy sobie kilkadziesiąt stron, przy czym wymienia konkrety.
Jak więc mieć dobry humor? .
|
|
| | | | |  | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Ja też się wściekam, gdy czytam o tych fanatykach, więc dobrze, wspierajmy się jak piorunochrony, Ty się wyładujeszs na mnie, a ja na Tobie.
> W polskim prawnym piśmiennictwie taki wspaniały obyczaj panuje: wszelkie preambuły, glossy, wstępy etc etc pełne są doskonałych zapewnień o wszystkim najlepszym, czego z racji prawa może obywatel oczekiwać. Brak natomiast wszelakich konkretów: > - chroniących ofiary gwałtu, > - chroniących ofiary przestępstw w ogólności, > - zabezpieczających cokolwiek w formie sankcji na rzecz pokrzywdzonych, > - gwarantujących jakąkolwiek opiekę w jakiejkolwiek sprawie, > - etc etc.
Jeżeli więc brak konkretów, to ja to podsumowuję prostym stwierdzeniem, że polskie prawo nawet werbalnie nie chroni ofiar ani nie wspiera pokrzywdzonych. Twierdzę tak dlatego, że w tekstach prawniczych ważne jest to, co konkretnie jest napisane w kodeksach, a nie to, co ględzą obłudni prawnicy w rozmowach przy pisuarze.
> Generalnie rzecz biorąc, polskie prawo jest wspaniałe, jeszcze wspanialej sformułowane, brak mu jednak tego, co decyduje o jakości prawa: egzekucji.
Dlatego jeszcze bardziej się wściekam, gdy widzę tak nonszalancko skomentowany ten temat przez jednego z najważniejszych dyskutantów na tym forum. Przecież nawet z tego, co sam piszesz, wynika, że polskie prawo jest sformułowane beznadziejnie, kompromitująco i hańbiąco dla całego polskiego środowiska prawniczego. Bo w mojej ocenie nie liczą się obłudne preambuły, ale konkretne paragrafy w kodeksach.
Dopóki nie zobaczę, że w jakimś kodeksie jest napisane, że policjant, który przez zaniedbanie swoich obowiązków dopuści do tego, że ofiara gwałtu stanie się ofiarą prześladowania ze strony znajomych lub rodziny gwałciciela lub środowisk prolajfowych, zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 2, dopóty nie przestanę się czepiać tych, którzy twierdzą, że polskie prawo jest dobre, tylko nie jest egzekwowane.
Polskie prawo jest złe werbalnie i złe w egzekucji - taka jest prawda.
doku
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Na swoją "obronę" powiem tylko tyle, że owe preambuły i glossy powinny stanowić wykładnię interpretacyjną dla sądów - a rzadko stanowią.
>Generalnie rzecz biorąc, polskie prawo jest wspaniałe...
Generalnie rzecz biorąc, miało to być kpiną.
>Dopóki nie zobaczę, że w jakimś kodeksie jest napisane...
Prawdę mówiąc, przemawia to za twoimi racjami. Bez żalu wycofuję więc swoje. .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Na swoją "obronę" powiem tylko tyle, że owe preambuły i glossy powinny stanowić wykładnię interpretacyjną dla sądów - a rzadko stanowią.
Kiedyś w swojej naiwności myślałem, że Konstytucja jest silniejsza niż kodeks, a Statut jest silniejszy niż regulamin. Pewnie dlatego, że naoglądałem się amerykańskich filmów, a może dlatego, że wychowywano mnie tak, że nie odróżniałem faktów od tego, jak powinno być.
Teraz jednak już wiem.
W Polsce sędziowie sądzą wg kodeksu, nawet jeśli paragraf jest sprzeczny z Konstytucją.
W Polsce stowarzyszenia działają zgodnie z regulaminem, nawet jeśli punkt w regulaminie jest sprzeczny ze Statutem.
W Polsce mamy zgniłe fundamenty, także dusze prawników są takie właśnie - zgniłe w samym rdzeniu.
doku
|
|
6 na 6 | czes (4083 punktów) | > wiadomosci.onet.pl/1764527,11,1,1,item.html> napięcie rośnie z każdym zdaniem, a na końcu szczęka spada na podłogę.Witaj less, Skąd Ty bierzesz tyle siły i opanowania aby tak kulturalnie komentować ten tekst?! Chyba jesteś jednym z niewielu. Mnie się cisną na usta takie słowa, że nawet najbardziej tolerancyjny moderator dałby mi bana na rok. I to się nazywa państwo prawa? To jest k.....a nie państwo. Prokurator odbiera matce prawa rodzicielskie? A p.....y księżulek z Lublina jeździ za zastraszoną dziewczynką po całej Polsce?! Gdzie jest ta zafajdana prokuratura i policja??? Co to k.....a wszystko znaczy??? Czy w Polsce stanowione są prawa przez jakiegoś zasr..ca-księżulka z Lublina??? Ja mieszkam w Toronto. I wierzcie mi, że gdyby taki b..c wlazł do szpitala i próbował wpływać na decyzje kierownictwa szpitala czy też matki zgwałconej dziewczynki, to policja wyprowadziłaby go w ciągu kilku minut i wsadziła do pierdla zanim by zdążył kichnąć. I niech mi ktoś powie, że przesadzam w swej niechęci do kleru !!! Toż to zaraza gorsza od cholery !!!
|
|
 | | less | Witaj. To państwo, a raczej naród, który je tworzy, to zadziwiająca hybryda. Judeochrześcijańsko-bolszewicka (wiele elementów wspólnych) z elementami cywilizacji zachodniej, której wpływy wciąż są w tym organizmie najmniejsze, ale stopniowo rosną. I tylko konsekwentną, systematyczną pracą można przyspieszać (bo ewolucja i tak robi swoje) zmianę w tych proporcjach na rzecz ostatniego składnika hybrydy. Niemniej, nerwy muszą czasami puszczać. Niedawno widziałem program, zdaje się ten Pospieszalskiego, gdzie na powyższy temat dyskutowali z jednej strony mężczyźni: Terlikowski - dziennikarz - fanatyk religijny - typ nienawistnik, Jurek - polityk - fantyk religijny usiłujący nieudolnie zgrywać pięknoducha i Gowin - polityk - fanatyk religijny - typ powściągliwy, ale ideowy beton. Naprzeciwko dwie kobiety, Gretkowska - pisarka i polityk i posłanka SLD Jaruga. I od panów dowiedziałem się, że prawo w tym kraju i konstytucja muszą dla katolika być podległe wobec prawa bożego. Panie chciały konstytucji i prawa przestrzegać, choćby niedoskonałego i z którym w różnych miejscach się nie zgadzały. Niestety, to ci panowie, i tacy jak oni ludzie, inspirowani w oczywisty sposób przez watykańską agenturę, mają tutaj najwięcej do powiedzenia. Nie pozostaje więc nic innego jak praca i poszerzanie pola rywalizacji z tymi średniowiecznymi mutantami. A ludzie młodzi są szansą dla tego kraju. Tylko, że ONI też to wiedzą i zawsze wiedzieli, jednak są na z góry straconej pozycji. Mogą jedynie przedłużać swą agonię. Świat nie zastygł w bezruchu i na szczęście geograficznie i politycznie jesteśmy w odpowiednim miejscu. Będzie dobrze, choć może nie tak szybko, jak byśmy chcieli.
|
|
|  | 1 na 1 | czes (4083 punktów) | > [...] Będzie dobrze, choć może nie tak szybko, jak byśmy chcieli.
Pięknie piszesz. A twoje słowa otuchy też są potrzebne. Dobrze mi też zrobił porządny łyk brandy.
Moment wspomnień; po wpisaniu się na ILAiA, trfiłem do watku "Komenterze do Listy Ateistów i Agnostyków". Już "na dzień dobry", ja forumowy niemowlak wdałem się w solidną pyskówkę z jakimś wierzącym "amatorem forumowym" oraz katolickim teologiem "kontrastem". Ponieważ chciałem wiedzieć z kim dyskutuję, przeczytałem wszystkie wcześniejsze dyskusje "kontrasta" w tym wątku i w ten sposób trafiłem na ... less-a i twój piękny wykład/definicję humanistycznego ateizmu. Byłem zauroczony, przejęty, wstrząśnięty. A "kontrasta" rozjechałeś jak walec drogowy żabę. Pomyślałem, że mogę poznać więcej takich fantastycznych ludzi jak Ty. Tak więc ... zostałem na forum!
Jedynym moim problem jest, że nie mogę czytać wszystkich twych wypowiedzi (nie jesteś zarejestrowany i nie mam możliwości podążania za Tobą), no i nie mogę dać plusa.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
|
|
 | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Czesiu, to jest wątek tylko dla tych z mocnymi nerwami. .
|
|
|  | 6 na 6 | czes (4083 punktów) | > Czesiu, to jest wątek tylko dla tych z mocnymi nerwami..
Masz rację Zbysiu, przeliczyłem się w ocenie stanu mego systemu nerwowego. Ale to wszystko wina ... less-a, jak zobaczyłem jego imię, nie mogłem ominąć tego tematu pomimo wyraźnego ostrzeżenia co do wymogów stawianych czytającemu. Ale już jestem OKej. Tylko dziwne, że jakoś nie wstyd mi za słowa jakimi okeśliłem tego klechę?! A nawet się dziwię jak udało mi się zachować jako takie granice przyzwoitości w ocenie organów stojących (teoretycznie) na straży prawa. Ale co można powiedzieć o tym wszystkim? Za czasów mojej młodości, mówiło się; to już nie jest burdel, to jest pożar w burdelu.
|
|
2 na 2 | jimmy_88gno (1653 punktów) | W znakomitej większości przypadków, gdy jestem bliski apopleksji, są to przypadki powodowane klerem bądź innymi politykami (tymi z tytułu). Mam 20 lat a tak często boli mnie serce. Ma się ochotę nabijać nikczemników na pale, wyrywać im paznokcie, kłuć igłą w głowę... I ta ochota u normalnego człowieka także jest winą klechy. Zaczynam jednak religię interpretować nie tylko jak zło, lecz - zgodnie z dokumentem R. Dawkinsa - jako "źródło wszelkiego zła".
|
|
12 na 12 | Duda (25557 punktów) | Przeglądnęłam najpierw pobieżnie a potem wczytywałam się dokładnie i jestem przerażona tą cała dyskusją. Trzeba mieć rzeczywiście mocne nerwy. W całej tej dyskusji zgubiliście PANOWIE kobietę. Kobieta nie jest człowiekiem? Zygota, płód jest człowiekiem z pełnymi prawami? Można dyskutować o zabiciu dziecka poczętego abstrahując od kobiety i jej praw? Nawet tak zwani "zwolennicy aborcji" pominęli w dyskusji kobietę i jej prawo do życia. Mamy najbardziej restrykcyjną ustawę antyaborcyjną a równocześnie nieliczne wyjątki w których uznaje się, że kobieta też jest człowiekiem (i ma jakieś prawa)a prawo to nie jest respektowane, Wy dyskutujecie o klauzuli sumienia lekarza czy prawie żołnierza do zabijania. Kobieta jest tylko inkubatorem? Jak technika będzie na takim etapie , że jajeczko zapłodnione włożone do maszyny zostanie wyjęte w postaci noworodka to taka dyskusja mogłaby mieć miejsce. Póki co to kobieta zachodzi w ciążę i płód czerpie wszelkie życiowe soki z jej organizmu. Wyobraźcie sobie panowie sytuację, że wyniku wypadku, do waszego organizmu serca, nerek wątroby itd. podłączą drugiego człowieka i powiedzą że tak musi być przez co najmniej 9 miesięcy. Gdyż jeżeli odłączy się tego człowieka to on umrze a przecież nie wolno zabijać. Ilu z was przyjęło by taki werdykt bez protestu? A jeżeli do tego jeszcze należy dołożymy prawo, że od tego momentu koszty utrzymania tego człowieka są Waszym obowiązkiem przez 20 lat? Macie obowiązek zrezygnować ze swoich planów, marzeń i zaopiekować się tym człowiekiem poświęcając mu gro swojego wolnego czasu i swoje zarobki, dom itd. Ilu z Was przyjęło by taki werdykt ze spokojem jeżeli wiedzielibyście , że wyniku tego "podłączenia" stracicie zdrowie, życie,lub że ten człowiek "podłączony" nie będzie nigdy zdrowy i nigdy się nie usamodzielni i będziecie się nim musieli zajmować całe życie. Że czeka Was bieda, że nie zrealizujecie swoich planów życiowych: zdobycia wykształcenia, wyższych zarobków, że staniecie się człowiekiem drugiej kategorii jako pracownik i jako człowiek. Żadna kobieta nie zachodzi w ciążę by mieć "przyjemność" z jej usunięcia. Dyskutując o prawie do życia zygoty weźcie pod uwagę, że póki co nie ma maszyn produkujących dorosłych obywateli.
|
|
 | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Jest mi niezmiernie przykro, że mogę dać tylko jeden mały plusik; a chciałoby się więcej...  + serdeczne pozdrowienia.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jest mi niezmiernie przykro, że mogę dać tylko jeden mały plusik;
Mnie też
doku
|
|
 | 3 na 3 | czes (4083 punktów) | > W całej tej dyskusji zgubiliście PANOWIE kobietę. Kobieta nie jest człowiekiem?Może tak to wyglada ale zaręczam, że tak nie jest (z ręką na sercu). Akurat dyskusja potoczyła się w takim, a nie innym kierunku. Ale kobieta jest człowiekiem (nawet moja teściowa) dla każdego racjonalisty. > Zygota, płód jest człowiekiem z pełnymi prawami?O to musisz zapytać tego klechę z Lublina i jego towarzyszy z partii PM (Polski Moher). > Można dyskutować o zabiciu dziecka poczętego abstrahując od kobiety i jej praw?> Nawet tak zwani "zwolennicy aborcji" pominęli w dyskusji kobietę i jej prawo do życia.Myślę, że jesteśmy zwolennikami prawa do aborcji. A kobieta i jej prawo do życia zostało własnie poruszone w dyskusji przez ... Ciebie  , po prostu czekaliśmy na Ciebie  . A bardziej poważnie; czytałem powyżej, że 60% społeczeństwa polskiego opowiada się za liberalizacją prawa do aborcji. Niby ładnie ... ale jakoś nie interesuje mnie opinia całego społeczeństwa. Ciekaw jestem jakie byłyby wyniki sondażu przeprowadzonego w grupie kobiet w wieku od 14 lat do 40 czy 42 roku życia?! A klechy i PM-owcy niech spieprzają na drzewo, a jeszcze lepiej na Madagaskar! > Żadna kobieta nie zachodzi w ciążę by mieć "przyjemność" z jej usunięcia.Kto myśli racjonalnie, ten się z Tobą zgadza. Dlatego też nie jesteśmy zwolennikami "aborcji dla przyjamności". > Dyskutując o prawie do życia zygoty weźcie pod uwagę, że póki co nie ma maszyn produkujących dorosłych obywateli.Dlatego też uważam, że na temat "produkcji" ludzi czy też prawa do aborcji, winny wypowiadać się tylko kobiety w wieku reprodukcyjnym i tylko one mają prawo do decydowania o sobie. Serdecznie pozdrawiam. Mężczyzna (Czesiek)
|
|
|  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Plus za uznanie teściowej za człowieka  A tak już poważnie - "żyłowany" temat będzie zawsze wzbudzał sporo kontrowersji, tak jak etyka dla każdego z nas może nieść tysiące odpowiedzi w tym samym temacie. Myślę też, że nie chodzi o wzajemne przekonywanie do własnych racji, a przede wszystkim o takie poznanie stron problemu, żeby "na spokojnie" zweryfikować swoje stanowisko. I jak najbardziej wskazana rzeczowość, z oszczędzeniem emocji... Każdy i tak chciałby sam dokonywać wyborów i samodzielnie podejmować decyzje. Może jedynie zaopatrzony w dokładniejszy aparat decyzyjny... Pozdrawiam.
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> kobieta jest człowiekiem (nawet moja teściowa)Nie znam szanownej teściowej, ale dla zasady daję minus za "nawet"  . .
|
|
| |  | | czes (4083 punktów) | > >kobieta jest człowiekiem (nawet moja teściowa)> Nie znam szanownej teściowej, ...Ale ja znam !!! > ale dla zasady daję minus za "nawet" .Czy to "nawet" jest irracjonalne?  Pozdrawiam.  Czesiek PS. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za pomoc. Czy dostałeś mego maila?
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Czy to "nawet" jest irracjonalne?  Ono jest dyskryminujące w stosunku do teściowej. > Czy dostałeś mego maila?Tak, jest ok, tylko ja mało pisuję towarzysko. .
|
|
 | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Kobieta jest tylko inkubatorem?
Oczywiście nie. Co więcej, mam poważne wątpliwości czy samozwańczy moraliści o wyłącznie teoretycznej znajomości macierzyństwa potrafią znaleźć mądrzejsze rozwiązanie niż potencjalne matki. Decyzję o ewentualnej aborcji pozostawiłbym kobiecie.
|
|
 | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Wyobraźcie sobie panowie sytuację, że wyniku wypadku, do waszego organizmu serca, nerek wątroby itd. podłączą drugiego człowieka i powiedzą że tak musi być przez co najmniej 9 miesięcy. Gdyż jeżeli odłączy się tego człowieka to on umrze a przecież nie wolno zabijać.
Uważam to porównanie za niezwykle trafne.
www.tezeusz.pl
|
|
|  | 2 na 2 | czes (4083 punktów) | >>Wyobraźcie sobie panowie sytuację, że wyniku wypadku, do waszego organizmu serca, nerek wątroby itd. podłączą drugiego człowieka i powiedzą że tak musi być przez co najmniej 9 miesięcy. Gdyż jeżeli odłączy się tego człowieka to on umrze a przecież nie wolno zabijać. > Uważam to porównanie za niezwykle trafne.
Dałem Ci PLUS ponieważ widzę, iż zgadzasz się z Dudą, iż np. mężczyzna ma prawo nie wyrazić zgody na podłączenie kogoś do swego organizmu, jak i kobieta ma prawo odmówić chodzenia w ciąży.
A to wiąże się nie tylko z prawem do aborcji ale również z prawem do edukacji seksualnej i swobodnym dostępem do srodków antykoncepcyjnych. A KK, który to jest zupełnie oszalały na punkcie seksu, powinien raz na zawsze zamknąć gębę i nie odzywać się w na temat o którym to nie ma pojęcia.
PS. Jeżeli moja intrpretacja twej wypowiedzi była błędna, to pozwól, że odbiorę sobie ten plusik z następnej Twej wypowiedzi. OK?
|
|
| |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Dałem Ci PLUS ponieważ widzę, iż zgadzasz się z Dudą, [...].Gdybyś przeczytał wszystkie posty dajmoniona w tym wątku, wiedziałbyś jak wielki błąd popełniłeś. On z Dudą nie zgodzi się nigdy! > A KK, [...] powinien [...] nie odzywać się na temat, o którym to nie ma pojęcia.Czyżby faktycznie nie miał pojęcia? Kto jak kto, ale to właśnie kler posiada najlepszą znajomość wszystkich odmian seksu! Zalecałbym więc ostrożność w formułowaniu takich wypowiedzi.  Z pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | 2 na 2 | czes (4083 punktów) | > >Dałem Ci PLUS ponieważ widzę, iż zgadzasz się z Dudą, [...].> Gdybyś przeczytał wszystkie posty dajmoniona w tym wątku, wiedziałbyś jak wielki błąd popełniłeś. On z Dudą nie zgodzi się nigdy!Przeczytałem i wiedziałem co piszę. To była taka zamierzona przewrotność (udawanie przygłupa). Ciekaw byłem co i w jakiej formie on mi odpisze. Widzisz Michał, nawet zastrzegłem sobie prawo odebrania plusika! Widać moje zamiary były zbyt głęboko zakonspirowane. > ... Kto jak kto, ale to właśnie kler posiada najlepszą znajomość wszystkich odmian seksu! Zalecałbym więc ostrożność w formułowaniu takich wypowiedzi.  Może więc powinni się zająć opracowaniem uaktualnionego wydania kama sutry, z uwzględnieniem stosowania różnego rodzju kondomów? Byłoby to z wielkim pożytkiem dla społeczeństwa (zapobieganie niechcianym ciążom, a co za tym idzie aborcjom, zapobieganie rozprzestrzenia się AIDS itp). > Z pozdrowieniami.I ja Cię pozdrawiam.
|
|
2 na 2 | Duda (25557 punktów) | Ponieważ ten watek jest "tyko dla tych z mocnymi nerwami" postaram się wypróbować Wasze nerwy. Hodowca, na przykład psów do pracy rozmnaża osobniki, które osiągnęły najlepsze wyniki dobrze sprawdzają się w pracy, są zdrowe, nie mają wad genetycznych ani charakteru jak tchórzliwość czy agresja. Natomiast najsłabsze głupie , z wadami genetycznymi, tchórzliwe czy agresywne nie dopuszcza się do rozrodu. Jeżeli hodowca będzie postępował konsekwentnie będzie miał coraz lepsze, zdolniejsze psy. Natomiast jeżeli hodowca rozmnażać będzie wszystkie bez wyjątku będzie miał kilka dobrych psów ale większość będzie miała wady eliminujące je jako psy pracujące. Jako naród chcemy być mądrzy, inteligentni, bogaci a zachowujemy się jak hodowca który rozmnaża wszystkie bez wyjątku osobniki ze swojej hodowli, ba, nawet celowo utrudnia rozmnażanie tym dobrym. Uniemożliwienie badań wykrywających wady rozwojowe płodu sprawia , że już w tej chwili mamy największą w Europie ilość urodzeń dzieci upośledzonych umysłowo, z wadami genetycznymi uniemożliwiającymi osiągnięcie kiedykolwiek przez nie samodzielności. Będziemy ponosić coraz większe koszty ich utrzymania. Mało tego zakaz sterylizacji, wysokie koszty środków antykoncepcyjnych sprawiają, że te upośledzone umysłowo dzieci po uzyskaniu dojrzałości płciowej mają dzieci. Niska świadomość seksualna, wysokie koszty środków antykoncepcyjnych, becikowe sprawia,że dzieci mają osobniki, które nigdy ich mieć nie powinni. Osobniki nieporadne życiowo, alkoholicy, narkomani, osobniki agresywne, nieprzystosowane do życia w społeczeństwie czy inni zwyrodnialcy. Pomijając już fakt , że nie ma tygodnia by nie było wiadomości o zakatowaniu jakiegoś dziecka, czy o dziecku w reklamówce lub beczce, to te dzieci, którym uda się przeżyć w tym środowisku będą powielać wzorce ze swojego patologicznego środowiska. To jaki człowiek wyrośnie z dziecka zależy podobno w 80% od posiadanych genów a tylko 20% od wychowania i środowiska. Będziemy wydawać coraz więcej pieniędzy na pomoc społeczną, policję, ochronę, więzienia itd. Dyskryminacja w pracy młodych kobiet i kobiet mających małe dzieci, niskie zarobki młodych ludzi a wysokie koszty mieszkań, przedszkoli i żłobków sprawiają , że młodzi wykształceni ludzie odkładają w czasie decyzję o dziecku i decydują się na jedno najwyżej dwoje. Natomiast "patologia" mnoży się bez ograniczeń. Oczywiście państwo nie może stosować przymusu ani zmuszając młodych zdolnych do posiadania dużej ilości dzieci ani zabraniając mnożenia się "patologii". Ale ma wiele możliwości by obywatele, a także "patologia" podejmowała z własnej i nieprzymuszonej woli korzystne dla całego narodu decyzje. Tylko, że my robimy wszystko odwrotnie, sami sobie na złość? W imię jakiejś chorej ideologi sami niszczymy szanse rozwoju.
|
|
 | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Czemu ja muszę tak często się powtarzać?
Cytat: "Humanitaryzm: mutacja bez selekcji. Skutek - coraz więcej bubli wokół nas". .
|
|
6 na 6 | czes (4083 punktów) | > wiadomosci.onet.pl/1764527,11,1,1,item.html> napięcie rośnie z każdym zdaniem, a na końcu szczęka spada na podłogę.A ja, dla zmiany nastroju, chciałbym Was poinformować o ciekawym wydarzeniu w Kanadzie, też szczęka opada ale jakoś inaczej. Właśnie przeczytałem w weekendowym wydaniu polonijnej "Gazety", iż biuro Generalnej Gubernator ogłosiło, iż słynnemu aktywiście popierającemu prawo do aborcji, dr Henry Morgentalerowi przyznano najwyższe kanadyjskie odznaczenie "Order of Canada". Dr Morgentaler odegrał czołową rolę w zniesieniu zakazu aborcji w Kanadzie w roku 1988. Zakaz ten został zniesiony decyzją Supreme Court of Canada i większość społeczeństwa przyjęła to nie jako brak szacunku dla ludzkiego życia, lecz wręcz przeciwnie, jako dowód respektu, jakim darzy się w Kanadzie macierzyństwo - zjawisko, które jest zbyt cenne, zbyt poważne w skutkach, by je wymuszać na kobietach wbrew ich woli. Te właśnie argumenty były echem stanowiska dr Morgentalera, który zawsze twierdził, iż zmuszanie kobiety do rodzenia dzieci jest złem, powodującym łańcuchową reakcję złych następstw i konsekwencji. Dr H.M. przeżył obóz koncentracyjny w Oświęcimiu (numer obozowy 95077). Twierdzi on, że do zbudowania takiej machiny śmierci zdolny jest jedynie człowiek, który przyszedł na świat wbrew woli rodziców, który przez całe swoje dzieciństwo ponosił tego konsekwencje i któremu los zesłał okazję do zemszczenia się za swoje krzywdy na innych. W czasie wystąpienia na University of Western Ontario, w czasie odbierania honorowego tytułu nadanego mu przez władze uczelni w 2005 roku, H.M. stwierdził; "Dzieci kochane nie wyrastają na ludzi budujących obozy koncentracyjne, czy też na gwałcicieli i morderców". W roku 1950, H.M. osiedlił się w Montrealu gdzie otworzył praktykę lakarz rodzinnego. W roku 1967, po raz pierwszy włączył się do ogólnonarodowej dyskusji w sprawie przerywania ciąży. Złożył zeznania przed komisją rządową, w których to, powołując się na swoje doświadczenie zawodowe, wyraził opinię, iż kobietom powinno przysługiwać prawo do usuwania ciąży, bez towarzszącej im dotąd obawy utraty życia lub lub zdrowia w wyniku korzystania z pomocy przypadkowych, niewykwalifikowanych osób, w nieprzystosowanych do zabiegu miejscach. Można sobie wyobrazić jak szokujące było to oświadczenie wyrażone przez lekarza medycyny w czasach, gdy za przeprowadzenie aborcji lekarzowi groziła kara dożywocia, zaś kobietom, które poddały się zabiegowi, groziła kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Zaznaczyć należy, że restrykcyjne prawo nie miało większego wpływu na zmniejszenie się liczby aborcji. W roku 1969, rząd Kanady zezwolił na warunkowe przeprowadzanie aborcji, w sytuacji gdy kontynuowanie ciąży zagrażałoby zdrowiu lub życiu kobiety. Dr.H.M. uznał istniejący stan prawny za niewystarczającą gwarancję prawa kobiet do do nienarażania życia w pokątnie działających, lecz o wiele bardziej dostępnych "klinikach". H.M. zdecydował się na otwarcie swojej własnej, specjalistycznej kliniki aborcyjnej w Montrealu. Bezsprzecznie klinika ta działała nielegalnie, a jednak nie stanowiło to dla nikogo tajemnicy. Lekarz chętnie udzielał wywiadów, podawał dane na temat liczby przeprowadzonych aborcji, a nawet zezwolił na sfilmowanie kliniki od wewnątrz. Dr H.M. jawnie ignorował prawo. Postawiono mu szereg zarzutów, aresztowano i postawiono przed sądem. Doszło do całej serii zarzutów, wyroków, odwołań, najazdów policji na klinikę, następnych oskarżeń i procesów. Dr Morgentaler spędził 10 miesięcy w więzieniu. Z czasem, do walki o prawo do aborcji włączyli się inni działacze i sprawa nabrała zasięgu międzynarodowego, tracąc charakter indywidualnej walki jednego lakarza. W 1982 roku ustanowiono Kanadyjską Kartę Praw i Swobód Obywatelskich, umożliwiającą wystąpienie o unieważnienie tych przepisów które stoją z nią w sprzeczności. Rok później, sondaż instytutu Gallupa wykazał, że aż 72% badanych Kanadyjczyków uważa, iż decyzja o tym, czy ciąża ma być kontynuowana, powinna należeć wyłącznie do ciężarnej kobiety. W 1983 roku, z inicjatywy dr Moorgantalera, Supreme Court of Canada rozpatrzył sprawę dopuszczalności aborcji i podjął decyzję uchylenia przepisów kodeksu odnośnie karalności aborcji. Sędzia Brian Dickson, w uzasadnieniu decyzji, powiedział (między innymi): " Zmuszanie kobiety do utrzymania niechcianej ciąży przez grożenie jej sankcjami karnymi w razie usunięcia ciąży z przyczyn innych niż przewidziane kodeksem, a nie będących wyrazem jej własnych priorytetów czy aspiracji, stanowi poważne naruszenie jej nietykalności i - w związku z tym - narusza przysługujące jej prawo do osbistego bezpieczeństwa". Statystyki nie potwierdziły obaw, iż legalizacja aborcji spowoduje znaczne zwiększenie ich liczby. Liczba ta ustabilizowała się na przeciętnym poziomie, a ostatnio odnotowuje się nawet tendencje spadkową. A dodatkowo, od kiedy zabiegi te przeprowadza się legalnie, są one wykonywane we wcześniejszych stadiach ciąży. 90% zabiegów ma miejsce w okresie do 12 tygodnia. Wysiłki dr H. Morgentalera doprowadziły do tego, że w świetle kanadyjskiego prawa, kobieta jest niezależną istotą ludzką, z przysługującą jej pełnią praw, z prawem do świadomego macieżyństwa włącznie. PS. Powyższy tekst jest moim streszczeniem znacznie większego artykułu p. Magdaleny Tews zamieszczonego w torontońskiej "Gazecie" nr 127. PS.2 Myślę, że tym tekstem winienem wywołać uśmiech na twarzach naszych Pań, które słusznie twierdziły, iż duskutanci - mężczyżni zapomnieli o kobietach  .
|
|
 | | awitu (7627 punktów) | czes w naszym kraju już zdążono go obwołać mordercą, donieść ile zarobił na tym "procederze" a także poinformować o ogromnych falach protestów w Kanadzie przeciwko odznaczeniu go Orderem Kanady.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
|  | 3 na 3 | czes (4083 punktów) | >czes w naszym kraju już zdążono go obwołać mordercą, donieść ile zarobił na tym "procederze" a także poinformować o ogromnych falach protestów w Kanadzie przeciwko odznaczeniu go Orderem Kanady.
Wcale sie nie dziwię, że KK i PM (Polski Moher) obwołał dr Morgentalera mordercą. Jeżeli chodzi o jego "proceder", jest on właścicielem kilku klinik dla kobiet w różnych miastach Kanady. I dziwiłbym się gdyby było inaczej. Jeżeli otwierasz sklepik handlujący spinaczami biurowymi i pineskami pod nazwą Centrum Zaopatrzenia w Materiały Biurowe i okazuje się, że sklepik przynosi dochody, to wtedy otwierasz następny i następny w innych rejonach miasta czy kraju. A dr H.M. nie jest sklepikarzem tylko doktorem specjalistą więc pracuje w tym co robi najlepiej.
A ta fala protestów w Kanadzie przeciwko odznaczeniu go Orderem Kanady to jakaś piramidalna bzdura. Domyślam się, że polskim dewtom katolickim zależy na zdyskredytowaniu osiągnięć dr Morgentalera i jego nośnych haseł.
Faktem natomiast jest, że nominacja H.M. podzieliła komisję, która wybiera kandydatów do nagrody. Większość kandydatów wybierana jest jednogłośnie, ale podobno tak nie było w przypadku dr M.
Faktem jest, że nominacja ta oburzyła wielu polityków konserwatywnych. A rzecznik prasowy premiera Harpera poinformował, że rząd konserwatywny nie jest zaangażowany w decyzje dotyczące nominacji do Orderu Kanady. Decyzje te podejmowane są przez biuro Generalnej Gubernator biorąc pod uwagę rekomendacje Rady Doradczej Orderu, której przewodzi sędzia główny kanadyjskiego Sądu Najwyższego. Pamiętajmy, że to właśnie w tym sądzie zapadła decyzja (w 1988 roku) o uchyleniu przepisów kodeksu karnego, które to ograniczały prawo kanadyjskich kobiet do podejmowania decyzji o usunięciu ciąży.
No i oczywiście, z oderem dla dr H.M. ma zamiar aktywnie walczyć arcybiskup Toronto.
Tak więc domyślam się, że te "ogromne fale protestów", o których wspomniałaś to nic innego jak wypowiedzi księży na niedzielnych kazaniach, a i to zapewne głównie w polskich kościołach. Mam kilku przyjaciół katolików, zapytam ich o to przy okazji.
Wiele osób w Kanadzie uważa dr Morgentalera za bohatera, który dzielnie walczył na polu politycznym i prawnym o prawa kobiet i dostęp do bezpiecznych i legalnych aborcji.
Lider partii opozycyjnej Stephane Dijon powiedział, że medal należał się Morgentalerowi od dawna, gdyż "poświęcił on całą swoją karierę i narażał się na ogromne ryzyko, walcząc o praw kobiety do podejmowania decyzji w kwestii aborcji".
Feministki fetują zwycięstwo, a pisarka i feministka Judy Rebick twierdzi, że był to najwyższy czas na na jego nominację. Powiedziała też; "Jest oczywiste, że dla wielu kobiet jest to ogromne zwycięstwo. On naraził na zagrożenie swoją wolność i swoje życie dla tego celu i uważam, że powinien być za to uhonorowany. Debata na temat aborcji skończyła się w tym kraju, strona popierająca prawo do aborcji wygrała, a dr Morgentaler przyczynił się bardziej niż większość ludzi do tego zwycięstwa".
Dr Henry Morgentaler ma aktualnie 85 lat, urodził się w Polsce. Dzięki niemu, w 1988 roku Kanada stała się pierwszym - i przez pewien okres jedynym - zachodnim państwem, w którym aborcja została zalegalizowana. Ja, jako Polak i Kanadyjczyk jestem dumny z tego powodu.
|
|
 | |
|  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
Ano dziwny. To dobrze, że w Polsce powstał pierwszy raport na temat kapitału intelektualnego - mówi prof. Witold Orłowski, główny ekonomista firmy doradczej PricewaterhouseCoopers. - Może zmobilizuje on rząd do reform.Czy takie reformy poprawią sytuację? Można faktycznie popaść w szezląg
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) | > A tu mamy częściowy komentarz do tego artykułu. Polska to dziwny kraj> wiadomosci(*)raport_ekspertow.html?skad=rss Gazeta dotarła do raportu... devonport też dotarł. Co prawda dzień później, ale devonport to przecież nie Gazeta.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
9 na 9 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Nasuwa się jeden zdecydowany komentarz:
Religia ze swą chorą moralnością (szczególnie katolicka, związana ideami Pawła, Franciszka i Augustyna) dawno już powinna zostać odstawiona do niechlubnego kąta - jeżeli rozum, poczucie godności i odpowiedzialności mają jeszcze cokolwiek znaczyć dla człowieka.
Teistyczny idealizm, wynosząc się ponad wszelkie prawa, prawdy i zasady - i zawłaszczając je ku hańbie racjonalnego myślenia - dawno już zasłużył na lamus historii. Ten zaś, kto na owym zawłaszczeniu robi osobistą karierę kosztem najwyższych wartości ludzkich - godzien jest jedynie pogardy.
Zaprawdę, jest to problem dla tych z mocnymi nerwami. .
|
|
 | | less | Dobrze napisane. >Ten zaś, kto na owym zawłaszczeniu robi osobistą karierę kosztem najwyższych wartości ludzkich - godzien jest jedynie pogardy. Często zastanawiałem się skąd tego typu ludzie się biorą. Jaka jest podstawa ich etycznego ukonstytuowania? I dlaczego sam się tak od nich różnię, kiedy u moich rodaków tego typu tendencje są normą, jeżeli już nawet nie w formie kariery to w ramach prywatnej postawy? Ta tendencja do zawłaszczenia terytorium Innego pod względem etyczno-moralnym... Mam tutaj taką książkę (A.Szahaj "Jednostka czy wspólnota"), w której Jurgen Habermas, w oparciu o dorobek psychologa Lawrenca Kohlberga, wskazuje na istnienie trzech możliwych etapów rozwoju świadomości moralnej jednostki. Wyróżnia trzy: 1.Przedkonwencjonalny 2.Konwencjonalny 3.Postkonwencjonalny Na pierwszym etapie, czyli jako dziecko, integrujemy się z określonym systemem społecznym przez przyswojenie sobie powszechników symbolicznych. Jednostka rozpatruje wówczas wszelkie zdarzenia zachodzące w jej świecie zgodnie z egocentrycznym nastawieniem na maksymalizację własnej przyjemności, nie przejmując się społecznie ustalonymi normami postępowania lub też przyjmując je tylko w tym stopniu, w jakim jest to dla niej korzystne. Na etapie drugim egocentryzm, zapewne za pomocą rozwijających się zdolności empatycznych, ustępuje pola nastawieniu prospołecznemu. Dominującą postawą staje się lojalność i pozostawanie w zgodzie z normami moralnymi własnej wspólnoty społecznej. Tutaj dominującą rolę zaczyna spełniać to, co oparte na społecznym autorytecie, a konformizm względem norm powszechnie przyjmowanych uzupełnia, a nawet często dominuje nad egoistycznym rachunkiem zysków i strat. Oczywiście ego odgrywa tutaj wciąż znakomitą rolę, gdyż utożsamienie z grupą i jej wartościami jako własnymi jest również nastawione na interes własny. Sporo tu oczywiście letnich konformistów, ale również dużo szczerych i przekonanych członków wspólnoty. Etap trzeci to już płaszczyzna, z której jednostka potrafi spojrzeć na to, co społecznie i kulturowo dane, jako na coś nieoczywistego, skonstruowanego, przygodnego i konwencjonalnego, jako na coś, co nie zasługuje na ślepe posłuszeństwo, lecz winno stać się przedmiotem etycznego namysłu wspierającego się na indywidualnym poczuciu dobra i zła, abstrahując od presji społecznych wyobrażeń. Wydaje się, że przy wszystkich zastrzeżeniach, to właśnie kulturę zachodnią cechuje przyzwolenie na osiąganie przez jednostkę postkonwencjonalnego etapu rozwoju kompetencji etycznej. Możliwość owa może zostać uznana za jeden z warunków dobrego życia. W zachodniej kulturze istnieją dwa takie warunki. Pierwszy wymaga abyśmy kierowali naszym życiem od wewnątrz - w zgodzie z naszymi przekonaniami o tym, co wartościowe; wedle drugiego powinniśmy dysponować sceptycznym podejściem, swobodą kwestionowania własnych przekonań i swobodnego rozważania ich w świetle wszelkich dostępnych w kulturze informacji, przykładów, argumentów. Wydaje mi się, że w europejską kulturę zachodnią te możliwości są wpisane. Jednak polscy katolicy są jakby zatrzymani na punkcie drugim. Ich kultura jest dogmatyczna, nie znosi w swych ramach sceptycyzmu, weryfikacji czy kwestionowania i chyba dlatego jest tak jak jest. Pewne procesy społeczno-ideologiczne ominęły nas z powodu takiej, a nie innej historii i dziś cokolwiek różnimy się od innych krajów europejskich. Miejmy tylko nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku, mimo aktualnej wszechwładzy rodzimych czarodziei i ich sił magicznych wspomaganych przez świeckich jełopów dzierżących większą lub mniejszą władzę, ale władzę. Oni robią swoje na górze, nie mogą się nachapać, nażreć tych delicji płynących z niczym nieograniczonej władzy, ale pękną kiedyś jak Smok Wawelski, bo na dole wszystko im stopniowo gnije, wymyka się z chciwych łap. I z tym sobie nie poradzą. Ewolucja zrobi swoje.
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Ewolucja zrobi swoje.
Pewnie zrobi, ale cholernie powoli. Siedemnaście mgnień samej wiosny oglądaliśmy mnóstwo lat. .
|
|
| |  | | less | > Pewnie zrobi, ale cholernie powoli. Siedemnaście mgnień samej wiosny oglądaliśmy mnóstwo lat. Wydaje mi się, że brakuje tutaj warunków do błyskawicznej rewolucji. Kiedy zachód wydał Lutra, Hobbesa, Hume'a itd., itp. to u nas zwyciężała kontrreformacja, a był moment, że to Polska była siłą wiodącą w Europie. Jednak w decydującym momencie skręciliśmy na manowce. Nie uczestniczyliśmy wraz z Europą w jej fundamentalnych, dynamicznych przemianach i w dzisiejszych kulturowych wzorcach wciąż tkwi raczej dogmat i odkrywanie magicznej prawdy, a nie postawa otwarta, sceptyczna i stwarzanie oraz weryfikowanie prawd (czy też "prawd" - dla co bardziej skrupulatnych). Myślę, że jesteśmy jednak zdani na od zewnątrz prowadzoną inspirację, asymilację, adaptację, dlatego to się wlecze. Z wewnątrz nie wyjdzie żadna rewolucja, ale wspomagające ogniska zapalne mogą ten proces przyspieszać. Jak choćby ten portal. Jesteśmy w Unii, młodzież hasa po Europie, papież odpoczywa w Domu Ojca, i gołym okiem widać, że jednak się zmienia. Prawdę mówiąc, nie martwię się tym juz specjalnie, choć lata uciekają - no trudno, bardziej męczy mnie to, jak utrzymać, rozwijać i pielęgnować wartości wytworzone przez cywilizację zachodnią, by nie wlazła ona i nie utkwiła w kulturowym - jak to sobie nazywam - houllebecqowskim marazmie.
|
|
| | |  | | czes (4083 punktów) | Zbysławowi podziękowałem PLUSEM z wspaniałą wypowiedź, a Tobie less  i dzięki.
|
|
| | | |  | | less | Czasami Ci zazdroszczę tej zaoceanicznej perspektywy, z której problemy tutejszej, irracjonalnej i absurdalnej rzeczywistości, można by zignorować. Tak po prostu się wyłączyć, nie widzieć, zapomnieć i żyć poza tym, bez tego, przecież bezsensownego, bagażu. Nie widzieć, nie analizować, przestać o tym myśleć. Świat Polski wielkokatolickiej istnieje tylko tutaj i tylko tutaj istnieją idiotyczne problemy z tym związane. Wystarczyłoby wyjechać, zatrzasnąć drzwi i zapomnieć o tym. Żyć poza tym, w sumie niepotrzebnym do niczego światem ideologicznych bredni. Że już o innych sferach egzystencji nie będę wspominał... tu nic nie funkcjonuje jak należy, dosłownie nic, a niby należymy do elitarnego, wysokorozwiniętego świata. Świat (oczywiście zachodni) jest inny, zupełnie inny, żyje innymi problemami, ma inne perspektywy i inne wyzwania przed sobą. My tutaj roztrząsamy problemy, które tamten świat zostawił juz dawno poza sobą. To czasami trudne do strawienia. I materia ciężka do skruszenia - właśnie "elita" narodu świętuje na Jasnej Górze, słuchałem przez jakieś 15 minut Rydzyka i kolegów, i aż się wierzyć nie chce, że taki świat istnieje. Ale on, ten świat, jest tutaj naprawdę, jest calkiem sporą częścią tej rzeczywistości, na szczęście wyłącznie są to pokolenia starsze. Nie zauważyłem tam żadnego młodego człowieka. Może to przypadek, ale jak są tam ludzie młodzi, to jest ich zapewne garstka. I być może dlatego warto tutaj tkwić, choć czasami kusi, by poodychać na dłużej zupełnie innym powietrzem. Chyba rozumiem Mrożka. Nicea to piękne miasto, w racjonalniejszym świecie. Kanada też zapewne jest piękna i znacznie normalniejsza. Pozdrówka.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Dawno temu, gdy jeszcze istniała SB, przesłuchiwano pewnego studenta, który wrócił ze stypendium z zachodu. - Prawda, towarzyszu, że tam jest zgniły kapitalizm, który już umiera? - Prawda, towarzyszu. - Chcielibyśmy, żeby nam towarzysz coś na ten temat powiedział. - Cóż tu mówić? Piękna śmierć!
Osobiście o kościele katolickim to samo myślę, co ten esbek o kapitalizmie, komentarz mam natomiast taki, jak ten student. .
|
|
| | | | | |  | | less | Piękna śmierć ma miejsce wtedy, kiedy umierający przyjmuje ją z godnością. Ze zrozumieniem i dostojnoscią, kiedy potrafi zgodzić się z regułami rzeczywistosci i przyjąć to z pełnym dostojeństwem. Tutaj jest dramatyczne picowanie trupa, makijaż za makijażem, do tego stopnia, że ci co picują potrafią skutecznie przekonać wielu do jego żywotności, a nawet rychłego powrotu do młodzieńczej intensywnosci i sprawności. Cały czas jakieś nieustanne fiku miku, żeby jeszcze przyciągnąć, jeszcze przekonać, jeszcze od siebie uzależnić za pomocą cwanych wybiegów psychologicznych. Ba, większość z tych przekonujących sama święcie wierzy w cudowną reaktywację, choć za płotem wszyscy już wiedzą. Polacy wolą wygodną, niebiańską, idealistyczną iluzję od chropowatej rzeczywistości pomimo tego, że ich wiara w religijne dogmaty najczęściej jest fikcją. Sztucznym, chocholim tańcem sprowadzającym się już zazwyczaj jedynie do systematycznych, odruchowych, rytualnych zachowań. Jest krzykliwym właśnie makijażem na twarzy trupa, bez którego ich wyobrażenia o życiu popadłyby w bolesną destrukcję. Tak się czują bezpieczniej. Ta dziwna tradycja skazana jest na ostateczną śmierć, nie może z niej już wypłynąć nic interesującego, budującego, inspirującego, odpowiadającego wyzwaniom współczesnego świata. Utrwala jedynie fikcję, dziwną pozę, zakłamaną wzniosłość, stęchłą stagnację, ideową i duchową sztuczność, ogólną niemoc i marazm. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść... A tutaj mamy, niestety, tylko żałosne, histeryczne widowisko. Ale poparte sprytną socjotechniką, manipulacją, żądzą władzy, własnym wyniesionym, wypracowanym przez lata i uświęconym ego, i oczywiście wygodnym życiem czyli, jak zawsze, szmalem. To wszystko jest tylko wystawianiem trupa dziadziusia do okna, kiedy nadchodzi listonosz. To się ciągle opłaca.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | czes (4083 punktów) | >Czasami Ci zazdroszczę tej zaoceanicznej perspektywy, z której problemy tutejszej, irracjonalnej i absurdalnej rzeczywistości, można by zignorować. Tak po prostu się wyłączyć, nie widzieć, zapomnieć i żyć poza tym, bez tego, przecież bezsensownego, bagażu. Nie widzieć, nie analizować, przestać o tym myśleć. Świat Polski wielkokatolickiej istnieje tylko tutaj i tylko tutaj istnieją idiotyczne problemy z tym związane. Wystarczyłoby wyjechać, zatrzasnąć drzwi i zapomnieć o tym. ...
Jak widzisz, jestem na forum i czasami reaguję nawet zbyt emocjonalnie. Wierz mi, iż nie jest prostym "wyjechać, zatrzasnąć drzwi i zapomnieć ...". Zostawiłem w Polsce rodzinę, przyjaciół, dzieciństwo, większą część mego dorosłego życia i Rynek krakowski. Czy można o tym wszystkim zapomnieć? Czy można przestać myśleć o "idiotycznych problemach wielkokatolickiej Polski"? Wydaje mi się, że ta polska "irracjonalna i absurdalna rzeczywistość" jest dla mnie nawet bardziej bolesna niż dla wielu Polaków w Polsce. Ilekroć przeczytam w w polskej gazecie o następnym "sukcesie" ludzi jedynie słusznej religii (powieszenie krzyża w sejmie, kaplice na posterunkach policji, sprawa Alicji Tysiąc, sprawa będąca tematem tego wątku, itp.), tylekroć rzucam się do czytania kanadjskich gazet z przerażeniem myśląc czy aby nie piszą o tym. Na szczęście, polskie dziwactwa nie są interesujące dla tutejszych mediów i tym samym zaoszczędzają mi wstydu.
A kandyjska rzeczywistość - aczkolwiek zupełnie inna od Polskiej - też ma swoje kretyńskie momenty. Kilka miesięcy temu przeczytałem o sukcesie policji, która przy pomocy specjalnie szkolonych psów odkryła narkotyki w uczniowskich szafkach ubraniowych w jednej ze szkół średnich w Montrealu i aresztowała kilku handlarzy tych narkotyków. Wydawać by się mogło, iż sukces ten był wspaniały i jednoznaczny, cóż może być bardziej odrażającego jak rozprowadzanie narkotyków wśród nieletnich! Ależ było moje zdumienie gdy kilka dni później zaprotestowała jakaś organizacja obrony praw człowieka domagając się nawet unieważnienia dowodów popełnienia przestępstwa. Już nie pamiętam dokładnego uzasadnienia/wyjasnienia ich stanowiska ale podstawą było właśnie użycie psów przeciwko ludziom, że to niby jakieś niedopuszczalne odstępstwo od obowiązującego nas humanizmu postępowania. By ich szlak trafił !!!
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | less | Doskonale Cię rozumiem, dlatego właśnie piszę, że to czasami przychodzi taka ochota. Gdzieś już tego wszystkiego za dużo. A później odzyskuje się siły. Na emigracji pewnie bym miał tak jak Ty, nie umiałbym zapomnieć i żyć w oderwaniu od tego, tak bardzo mojego i jednocześnie tak bardzo nie mojego świata, jakim jest Polska. Czasami ma się tego dosyć, gdzieś ocieram się o jakąś skrajną niechęć, a później przychodzi refleksja, że to jest moje życie, mój świat, moje miejsce. I zawsze nim będzie. I znowu się chce. A co do idiotyzmów, to każdy kraj ma swoje, tylko dlaczego my ich mamy więcej, zwłaszcza tych o bardziej fundamentalnym znaczeniu? Nie mam absolutnie nic przeciwko funkcjonowaniu religii czy związków wyznaniowych, każdemu wolno zakładać stwowarzyszenia, organizacje i niech one sobie kultywują jakieś wybrane dla siebie wartości. Zawsze będę bronił prawa do takiej działalności każdemu, choćby, a nawet zwłaszcza wtedy, kiedy te wartości będą dla mnie obce. Byleby nie naruszały wolności ludzi wyznających inne wartości. Problem w tym, że u nas działa organizacja pełna fundamentalistów, ludzi którzy nie rozróżniają podziału na to co polityczne, i na to co prywatne. Oni nie pojmują państwa jako dobra wspólnego, gdzie ludzie róznią się w wizjach światopoglądowych, filozoficznych czy moralnych, a świętością jest to, że mają równe prawa i żadnej opcji się nie faworyzuje. We władzach KK funkcjonują prawie wyłacznie ludzie, którzy uzurpują sobie prawo dla zawłaszczania państwa i prawa dla własnej opcji światopoglądowej. Oni nie mają hamulców, nie szanują wolności i poglądów innych, syci ich wyłącznie pełnia władzy i monopol na każdy obszar, jaki im do głowy przyjdzie. Bo fundamentaliści nie zadowalają się funkcjonowaniem na swoim poletku. Żadają więcej i coraz więcej, najlepiej podporządkowania całej sfery społecznej ich wartościom. Dla nich ideałem jest jednolitość, dlatego marzy im się jakaś absurdalna reewangelizacja i państwo, ktore tą jednolitość będzie wyrażać. Dzisiaj słyszałem nawoływania do takiego kształtowania rzeczywistości z Jasnej Góry. Ale w cywilizacji zachodniej na takie rozwiązania nie ma juz miejsca. Cóż zrobić jednak, kiedy państwo watykańskie zupełnie się tutaj rozpanoszyło? Chyba tylko właśnie czekać, bo od dołu wszystko wygląda z wolna lepiej. Wiara religijna nie jest już u wyznawców organiczna jak jeszcze 20, 30 lat temu. Kiedyś to było tak ukorzenione, wrodzone jak, nie wiem, może język, dziś to najczęściej pusta, prozaiczna, czasami nieco bardziej zaangażowana, egzaltowana, ale jednak tylko poza. Religia wypłyneła już z krwioobiegu tego społeczeństwa, głównie jest to jeszcze szminka. Z idiotyzmami zachodu trzeba zmagać się od podstaw, poprzez mądrą edukację. Trzeba wypracować mądrą wizję, zawsze na bieżąco modyfikować, i wciągnąć w to ludzi, pozwolić im zachwycić się światem, życiem, drugim człowiekiem, pracą nad mądrym, wolnym, swobodnym rozwojem siebie i naszej rzeczywistości. Bo to nie wygląda za dobrze. Ale to juz inny, bardzo długi temat, nad którym trzeba pracować w bardzo szerokim spektrum naszych poglądów. Elity zbyt mocno odeszły od ludzi, z których zrobiono kosnumentów-hedonistów, zamiast autentycznych uczestników i współtwórców rzeczywistości. Życie jest piękne, może być fascynujące, tylko trzeba umieć to ludziom pokazać. Zacząć od szkoły, a może i wcześniej. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Nie zauważyłem tam żadnego młodego człowieka.Obyś się nieprzyjemnie nie zdziwił. Nie doceniasz geniuszu o.Tadeusza Rydzyka. Pierwszy rocznik absolwentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu opuścił już mury uczelni. Kadry do objęcia kluczowych stanowisk w kraju i w instytucjach unijnych są sukcesywnie szkolone. Młodzież, wietrząca okazję i kuszona możliwością zrobienia kariery, chętnie garnie się do tej uczelni. Praktyki w siedzibie Parlamentu Europejskiego i ministerstwach robią z nich doskonale przygotowanych do pełnienia wysokich funkcji w administracji. To oportuniści, nie mają nawet własnego zdania(zresztą, po co?). Służę cytatami z RM - śledzę na bieżąco. I o to chodzi, Panie i Panowie. O.Tadeusz wie, że walka o dusze rozgrywa się w mediach i w kulturze. A Jarosław Kaczyński lata świetności ma już za sobą, skończy jako marionetka, wasal ojca Dyrektora. > właśnie "elita" narodu świętuje na Jasnej Górze, słuchałem przez jakieś 15 minut Rydzyka i kolegów, i aż się wierzyć nie chce, że taki świat istnieje.Też słuchałem (i notowałem), cytaty być może wykorzystam w jakimś wątku...  Nie słyszałeś? Do trzech razy sztuka. Olszewski, Kaczyński i teraz decydujące starcie. Niestety, pogorszenie sytuacji gospodarczej, widoczne spowolnienie, znaczący wzrost cen, problemy ze stoczniami i umiejętne sterowanie emocjami sprzyjają planom o.Tadeusza... Jeszcze ten Ruch Przełomu Narodowego. Politycy już walczą, by załapać się do tego pociągu przed odjazdem, wyczuwają nadciągającą koniunkturę. Nie licz na cud - chyba, że jesteś katolikiem.  Pozdrawiam - Zbyszek  P.S:Przepraszam za czarnowidztwo, ale jestem realistą, niestety.
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Młodzież, wietrząca okazję i kuszona możliwością zrobienia kariery, chętnie garnie się do tej uczelni. Praktyki w siedzibie Parlamentu Europejskiego i ministerstwach robią z nich doskonale przygotowanych do pełnienia wysokich funkcji w administracji.
To źle, czy dobrze? Chyba dobrze. Zawsze tęskniliśmy, za świetnie przygotowanę kadrą urzędniczą.
|
|
| | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > To źle, czy dobrze? Chyba dobrze. Zawsze tęskniliśmy, za świetnie przygotowanę kadrą urzędniczą.Ty mnie chyba śledzisz...  Ironia i kpiny.  Wiesz przecież, o co chodzi - o implikacje.Nie baw się w baryckiego, i tak mu nie dorównasz. barycki jest jeden - jak Bóg.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > To źle, czy dobrze? Chyba dobrze. Zawsze tęskniliśmy, za świetnie przygotowanę kadrą urzędniczą.Przepraszam - nie od razu pojąłem subtelność tego żartu.  Chyba traktuję ten temat zbyt poważnie...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | |  | | less | >Przepraszam za czarnowidztwo. No. To jest czarnowidztwo, prawie jak w najnowszej książce Jacka Piekary. Jeszcze tylko tego brakuje, żeby czarodzieje-dobrodzieje dogadali się z ubecką nomenklaturą i dzielili łupy. Wywalą nas z UE i będziemy mieć Orwella wg Opus Dei. Może jakoś przejdę górami do Czech.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|