 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-12-2011 18:31 | devonport (125 punktów) | PKB a deficyt budzetowy | Witam mam pytanie jaka jest zaleznosc, jak jest skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym? Mysle ze jesli wzrasta deficyt to PKB tez musi wzrosnac tylko o ile i w jakim okresie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Ale z jakiej racji?
|
|
 | | devonport (125 punktów) | Spekuluje ale np. Niemcy kosztem zadluzenia budzetu dofinansowuja obywatelom wymiane samochodu starego na nowy i mamy tam wzrost PKB 3,5% a deficyt budzetowy 80%. Stymulacja gospodrki na kredyt?
|
|
|  | -1 na 1 | Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Niemcy mają wzrost w jakichś promilach. Ale w przypadku Chin to rzeczywiście kredyt wewnętrzny pompuje PKB. A rezerwy leżą odłogiem i nie wolno ich ruszać. To w pewnym sensie coś genialnego. Gdyby tak wszyscy obywatele zarobione pieniądze odkładali na lokaty do banku, a na życie zaciągaliby kredyty to wzrost PKB murowany. ' A Banki (święte krowy) jaką by miały kondycję! Geniusz tkwi w tym rozwiązaniu. To się nadaje na Nobla. Parlament Brukselski powinien wydać taką dyrektywę dla całej Unii. To zażegnałoby kryzys. Zakaz używania zarobionych pieniędzy. A pod groźbą kredytowanej grzywny, nakaz pożyczania.
|
|
1 na 1 | Marudek (208 punktów) | > Witam mam pytanie jaka jest zaleznosc, jak jest skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym?> Mysle ze jesli wzrasta deficyt to PKB tez musi wzrosnac tylko o ile i w jakim okresie?To działa na zasadzie chciejstwa. Planowany wzrost PKB wliczamy do przychodów i na tej podstawie ustalamy wydatki, jak nie styka, zwiększamy deficyt, teoretycznie tylko do pułapu który gospodarka może udźwignąć ( my konstytucyjnie mamy 3/5 PKB ). Jak i to nie wystarcza wmiatamy dług pod dywan poprzez nieterminowe realizowanie płatności i jego hellenizację ( ukrywanie w opcjach walutowych ). Ostatecznie, après nous, le déluge
|
|
| Selanos (12869 punktów) | >Witam mam pytanie jaka jest zaleznosc, jak jest skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym? >Mysle ze jesli wzrasta deficyt to PKB tez musi wzrosnac tylko o ile i w jakim okresie?
PKB gdzie? Bo w UNII nic nie może wzrosnąć. Raz żałosny procent na plusie, raz żałosny procent na minusie... gospodarka europejska umiera.
Ja nie bardzo rozumiem polski system. Liczymy na to, że dzięki żałosnemu bodajże 4% wzrostowi PKB, jakoś przetrwamy i nie będziemy powtórką z Grecji. Lubię ten margines błędu, cztery procent. Jeżeli coś powinno być zakazywane, to deficyt. W konstytucji powinien być odpowiedni zapis o tym, że nie można wydawać więcej niż się ma, bo jeśli dobrze pamiętam, to nasz kraj ma dług na prawie bilion złotych, ponad 30 mld złotych rocznie odsetek od tego długu, cholernie duży deficyt i uwaga, uwaga... żałosne 4% PKB.
Ślicznie
|
|
| Rafał Poniecki (7132 punktów) | >skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym? "Produkt krajowy brutto to bardzo ważny wskaźnik. Wskaźnik ten informuje nas o wartości sprzedaży krajowej produkcji dóbr finalnych. Im więcej się wyprodukuje, tym większe PKB." Tak piszą. Kiedyś trafiłem na bardzo dobrą ilustrację tego, co to PKB. Np. u wybrzeży jakiegoś państwa rozbija się tankowiec. Zaczyna się ściąganie tego wraku, usuwanie rozlanej ropy, czyszczenie plaż i całego wybrzeża. O myciu zapaćkanych ropą mew i innego ptactwa można zapomnieć. I to wszystko kosztuje. Cholernie dużo kosztuje, ale to też jest sprzedażą owych dóbr finalnych. Producenci sprzętu i chemicznych środków do usuwania tego świństwa na tym zarabiają, to się więc liczy do PKB. Ale to, że płacone jest to z pieniędzy podatnika, już do równania nie wchodzi. Wejdzie jednak do wydatków, a więc ewentualnego deficytu budżetowego. Wygląda zatem na to, że PKB i deficyt to rzeczy bardzo luźno ze sobą związane.
|
|
1 na 1 | Gołębiewski (850 punktów) | >Witam mam pytanie jaka jest zaleznosc, jak jest skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym? >Mysle ze jesli wzrasta deficyt to PKB tez musi wzrosnac tylko o ile i w jakim okresie?
Generalnie nie da się na to pytanie odpowiedzieć z prostej przyczyny, PKB w każdym kraju w różnych okresach zależy w różnym stopniu od sektora publicznego. Deficyt budżetowy - czyli po stronie rządu, jest to cząstka składowa deficytu sektora publicznego, na który składają się jeszcze deficyt w sektorze samorządu oraz pozostałych - fundusz drogowy, FUS, PFRON, inne fundusze.
PKB - mierzy (jako tako) wynik aktywności ekonomicznej ludności, a deficyt budżetowy ile politycy pozwolili sobie przehulać ponad stan. Nie ma tu jednej prostej zależności, bo bez względu na PKB politycy hulają od wyborów do wyborów.
|
|
 | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >PKB - mierzy (jako tako) wynik aktywności ekonomicznej ludności, a deficyt budżetowy ile politycy pozwolili sobie przehulać ponad stan.
Nie tyle może przehulać, co pożyczyć kasę i wpuścić w sumie na rynek. Kredyt jednak pobudza jakoś gospodarkę, co nie znaczy, że rząd musi go zaciągać.
Mimo, że nasza gospodarka jakoś ciągnie, to ciągnie na tych dopalaczach (kredytach). Dług jednak urósł nam do ponad 800 mld złotych i dalej rośnie, a jego obsługa (odsetki) pochłania wszystkie dochody z PIT.
Cały system praktycznie już zbankrutował. Rząd tylko ratuje twarz kolejnymi kredytami i kreatywną księgowością.
Puszcza się ludziom jakieś bajeczki o spekulantach i korporacjach, przez których niby jest cały ten problem. Za komuny też spekulanci byli wszystkiemu winni.
|
|
|  | | Gołębiewski (850 punktów) |
>Nie tyle może przehulać, co pożyczyć kasę i wpuścić w sumie na rynek. Kredyt jednak pobudza jakoś gospodarkę, co nie znaczy, że rząd musi go zaciągać. >Mimo, że nasza gospodarka jakoś ciągnie, to ciągnie na tych dopalaczach (kredytach). Dług jednak urósł nam do ponad 800 mld złotych i dalej rośnie, a jego obsługa (odsetki) pochłania wszystkie dochody z PIT. >Cały system praktycznie już zbankrutował. Rząd tylko ratuje twarz kolejnymi kredytami i kreatywną księgowością. >Puszcza się ludziom jakieś bajeczki o spekulantach i korporacjach, przez których niby jest cały ten problem. >Za komuny też spekulanci byli wszystkiemu winni.
Wszystkie istotne kraje mają gigantyczny dług nie jest to specjalnie dziwne, kwestia tego że na świecie podaż kasy jest ogromna, a możliwości "bezpiecznych" inwestycji ograniczone, i siłą rzeczy obligacje rządowe sprzedają się jak ciepłe bułeczki.
|
|
| |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >siłą rzeczy obligacje rządowe sprzedają się jak ciepłe bułeczki.
Z tym jest też coraz gorzej. Obligacji nie można sprzedawać w nieskończoność. Stąd ten problem z ratingami, od których zależy oprocentowanie obligacji. Jak państwo traci wiarygodność, to musi dać w nagrodę wyższe odsetki, a to są wyższe koszty obsługi długu, na co brakuje kasy.
Bez radykalnych kroków pobudzających gospodarkę, nie da się z tego wyjść. Trzeba skończyć z państwem opiekuńczym i wprowadzić normalny kapitalizm. Być może tak dziki, jak w XIX wieku, wtedy ludzie szybko się bogacili własną pracą. Teraz mamy wiek XXI, więc te problemy, które wtedy występowały, dzisiaj nie powinny wystąpić.
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | > (...)Trzeba skończyć z państwem opiekuńczym i wprowadzić normalny kapitalizm. (...)A co ma piernik do wiatraka? Budżet jest z MOICH pieniędzy i MOJEJ pracy. Nie widzę tu NIGDZIE opiekuńczości. Szczególnie jeśli porównam miesięczną pozycję "łączna kwota składek" na druku ZUS RMUA z moimi przeciętnymi rocznymi wydatkami na leczenie i odkładanymi na starość pieniążkami. > (...) wtedy ludzie szybko się bogacili własną pracą. (....)No. I można było sobie w domku postawić tokarkę i otworzyć mały warsztat. Spróbuj w zgodzie z prawem dzisiaj. Problemem na pewno nie jest państwo opiekuńcze. Na pewno zaś jest "państwo opiekuńcze" w cudzysłowie. Jeśli Urząd Kontroli Elektronicznej przyznaje, że jedynie 1/3 produktów dostępnych na rynku i podległych jego kontroli spełnia wymagania prawne, jeśli przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy stwierdza, że w ostatnich latach nie natknął się na ani jednego pracodawcę, który NIE złamał prawa pracy, jeśli rzetelna praca Komisji Sejmowej do Spraw Unii Europejskiej wygląda tak: Cytat: Czy do wymienionych przeze mnie dokumentów państwo posłowie chcą zgłosić uwagi, czy też zgodnie z wnioskiem prezydium możemy je przyjąć bez rozpatrywania przez Komisję? Sprzeciwu nie słyszę.
Stwierdzam, że Komisja postanowiła nie zgłaszać uwag do wymienionych przeze mnie dokumentów. Na tym zamykam rozpatrywanie pkt I.
orka.sejm.(*)5C1257902004ADDCB?OpenDocument , to przepraszam bardzo, ale czy to państwo opiekuńcze? Tak na moje należy przestać psioczyć na opiekuńczość a zacząć gnoić to, co jest rzeczywistą przyczyną problemów: olewactwo, kłamstwo, burdel i zwykłe chamstwo. A pieniądz jest z pracy. I tu masz rację. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Nie widzę tu NIGDZIE opiekuńczości. A ja widzę. 99% spraw, nad którymi debatują nasi (i unijni) posłowie nie powinna mieć w ogóle miejsca. Państwo mamy przeregulowane, strasznie złożone i przez to też nie nadające się już do racjonalnych reform. Np. taki pomysł "jednego okienka" przy zakładaniu firmy jest praktycznie niemożliwy do zrealizowania. Jakieś tam drobne próby deregulacje są niczym w stosunku do masy nowych pomysłów regulacyjnych.
Ja to nazywam nadopiekuńczoscią, gdyż wszystko to jest robione przez nich dla naszego dobra, w trosce o nasze życie. Ja im się w sumie nie dziwię, gdyż oni z tego żyją. Większość obywateli też tego chce, skoro wszyscy politycy im to obiecują.
Tylko mniejszość obywateli jest w stanie pojąć, że jest to droga donikąd. Droga idiotyczna, która wymaga ponadto deficytu budżetowego, czyli finansowania przez nasze dzieci i przyszłe pokolenia, które przyjdą na świat.
To się już powoli kończy, bo musi się kiedyś skończyć. Ten rok to chyba pokaże. Póki co znowu musimy się w tym roku zadłużyć. Ech, żal mi tylko moich dzieci.
|
|
| | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>Ech, żal mi tylko moich dzieci.
na szczęście na świecie póki co jest jeszcze trochę osób, którym bardziej żal 99% dzieci innych osób niż te 1% neoliberałów, którzy uważają, że na pewno sobie ze wszystkim poradzą same, a mamony im nigdy nie zabraknie (bo... np. zawsze będzie od kogo, tak czy inaczej, wyłudzić)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | Tracą na tym wszystkie dzieci.
Weźmy np. "opiekuńczość" w postaci dotacji do rolnictwa unijnych rolników. Raz, że jest to sprzeczne z teorią wartości, podraża nasze życie, to również eliminuje szanse biednych państw rolniczych na eksport swoich produktów do Europy. To też jest jedna z przyczyn głodu w Afryce.
|
|
| | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | >Ja to nazywam nadopiekuńczoscią, (....)
Widać inną mamy definicję opiekuńczości. W mojej zabieranie ludziom większości pieniędzy, utrudnianie wszelkiego działania, ograniczanie dostępu do medycyny i sprawiedliwości nie mieści się zupełnie.
A już szokiem konkretnym była perełka w prasie (nie podam źródła niestety, nie znam), wedle której w naszym słodkim kraju długów NIE NALEŻY spłacać. Okazuje się bowiem, że jeśli weźmiesz kredyt i go nie spłacisz, mieszkanie którego jesteś właścicielem zostanie zlicytowane na poczet spłaty długów, a ty otrzymasz lokal socjalny. Jeśli jednak zachowasz się uczciwie i sprzedasz mieszkanie, a z tej kwoty spłacisz długi, prawa do lokalu socjalnego NIE MASZ. To podnosi morale, prawda?
W mojej definicji państwo opiekuńcze dba, by ten co nie ma dachu nad głową, miał się gdzie schronić. Takie, które lokale socjalne daje ludziom, którzy długów nie płacą, a przecież sprzedając majątek spłacić by mogli, zaś tych co spłacą zostawia samym sobie nazywam głupim. Głupim i amoralnym.
Niestety, tak to już jednak jest, że większość pięknych idei obraca się w praktyce w piękne g**no. Tak kończy idea państwa opiekuńczego, skończył się socjalizm, wcześniej państwa pod światłym przewodem bogów wszelakich. I tak sobie myślę, że i idea liberalizmu, tudzież kapitalizmu nie jest wolna od tej przywary...
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >I tak sobie myślę, że i idea liberalizmu, tudzież kapitalizmu nie jest wolna od tej przywary... Jak to nie jest wolna? Żeby komuś coś dać, to trzeba komuś zabrać. Nic nie jest za darmo, no chyba że z kredytu, za który zapłacą ci, co się jeszcze nie urodzili.
W normalnym kapitalizmie nie zabiera się ludziom większości dochodów. Redystrybucja dochodu odbywa się poprzez rynek, a nie poprzez budżet państwa. To jest właśnie sprawiedliwe i wszędzie działa.
Oczywiście masz rację z tym lokalem socjalnym, tzn. że jego istnienie jest niesprawiedliwe. Zapłacą za niego pozostali podatnicy, naiwniacy.
Wszystko to jednak państwo robi w imię opieki nad poszkodowanymi kredytobiorcami. Zawsze to ileś tam wyborców. A zwykli podatnicy już przywykli do coraz wyższych podatków. Nie analizują tego przy urnie.
|
|
1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Witam mam pytanie jaka jest zaleznosc, jak jest skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym?> Mysle ze jesli wzrasta deficyt to PKB tez musi wzrosnac tylko o ile i w jakim okresie?Nie widzę związku. Gdyby to było takie proste, to Grecja byłaby najbogatszym krajem na świecie.
|
|
| lontren (55 punktów) | >Witam mam pytanie jaka jest zaleznosc, jak jest skorelowany wzrost PKB z deficytem budzetowym?
Między deficytem budżetowym a PKB brak jest związku - nawet jeżeli istnieje dodatnia, wysoka korelacja. W latach 90 zaobserwowano wysoką pozytywną korelację pomiędzy ilością narodzin i ilością bocianów - wysoka korelacja nie oznacza, że pomiędzy wartościami istnieje związek.
Istnieje oczywiście związek pomiędzy wielkością wydatków budżetowych a PKB.
|
|
 | | devonport (125 punktów) | >Istnieje oczywiście związek pomiędzy wielkością wydatków budżetowych a PKB. Tak to chyba raczej o taki zwiazek chodzi. Jakie zaleznosci tam zachodza?
|
|
|  | 2 na 2 | lontren (55 punktów) | >>Istnieje oczywiście związek pomiędzy wielkością wydatków budżetowych a PKB. >Tak to chyba raczej o taki zwiazek chodzi. Jakie zaleznosci tam zachodza?
Za Wikipedią:
"PKB jest w dobrym przybliżeniu równy finalnym wydatkom wszystkich nabywców wartości dodanej wytworzonej na terenie kraju. Zatem od strony popytowej:
PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport - import + zmiana stanu zapasów."
Przy stałych pozostałych wartościach zwiększone wydatki rządowe zwiększają PKB.
|
|
| |  | 2 na 2 | father Tucker (99 punktów) |
> PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport - import + zmiana stanu zapasów."
Z tego jasno wynika, że jeśli Ciebie wysoko opodatkują, plus wezmą wielkie pożyczki a potem wszystko wydadzą np. na autostrady, to PKB znacznie wzrośnie. Natomiast jeśli pieniądze zostaną w kieszeniach obywateli, za co nakupują mnóstwo towarów made-in-China to PKB spadnie.
Dlatego PKB to gówniany parametr ekonomiczny. Już lepszy jest PKB do parytetu siły nabywczej - PKB(PPP)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|