 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-05-2012 15:37 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Terror na dwóch kółkach
3 na 5 | Związkowcy blokujący budynek sejmowy, górnicy rzucający kamieniami w budynek URM, "lud smoleński" blokujący Krakowskie Przedmieście - wiele jest "wesołych" imprez w Warszawie, o których informują wszystkie media.
Jest jeszcze inna impreza/demonstracja, odbywająca się w ostatni piątek każdego miesiąca, o której media milczą - Masa Krytyczna.
Tysiące ludzi na rowerach wywołują gigantyczne korki na ulicach miast, złośliwie i z premedytacją blokując przejazd samochodom i autobusom komunikacji miejskiej w dniu, w którym dziesiątki tysięcy ludzi usiłuje wyjechać z miasta na weekend.
Organizatorzy i propagatorzy "Masy Krytycznej" bezczelnie wypowiadają się w audycji "Skołowani" w radio TOK FM twierdząc, że bardzo chętnie zrezygnują z takich akcji, jeśli ktoś poda im inny pomysł na to, w jaki sposób zmusić władze miasta do uczynienia go bardziej przyjaznym dla rowerzystów.
Nie bardzo wiem o co chodzi - czy o to, żeby wzdłuż każdej ulicy poprowadzić ścieżki rowerowe w obie strony? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | "Masa krytyczna" jest ok.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
 | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Dzięki za twoją wypowiedź. Bardzo dużo wniosła do tematu.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
|  | 5 na 5 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Zapraszam na "Masę krytyczną". Przekonasz się szybko, o co chodzi.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Doskonale wiem o co chodzi, napisałem o tym w poście otwierającym wątek. Chodzi o uprzykrzenie życia kierowcom i pasażerom samochodów oraz autobusów w dniu i w godzinach, kiedy na ulicach jest największy ruch.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
| | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) | >[color=#330000]Doskonale wiem o co chodzi,
W poście otwierającym wątek napisałeś: "Nie bardzo wiem o co chodzi" I to widać.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
"Nasze cele:
zwrócenie uwagi na obecność rowerów w mieście, o czym często zapominają urzędnicy podejmując różne decyzje;
wykorzystywanie asfaltu jako podstawowej nawierzchni dróg rowerowych;
powstanie spójnej sieci wygodnych i bezpiecznych dróg rowerowych, przejezdnych dla wszystkich typów rowerów oraz towarzyszącej im infrastruktury (np. parkingi);
utrzymywanie głównych ciągów rowerowych w stanie przejezdności przez cały rok (w zimę ruch rowerowy nie maleje po przyjściu pierwszych mrozów, ale dopiero po silnych opadach śniegu, gdy ścieżki są nieprzejezdne);
większy udział rowerów w ruchu ulicznym."
Fragmen strony "Masa krytyczna"
|
|
 | 11 na 11 | Artur@R (7115 punktów) | > "Masa krytyczna" jest ok.<Mam taką wizję...futurystyczną: wszędzie (no prawie  ) są ścieżki rowerowe i pojawiają się "skateboarderzy" i "rolkarze" z "Ruchu Masa Krytyczna o Niższym Środku Ciężkości" i... blokują ścieżki rowerowe.... walcząc o życie  Sam jestem kierowcą i rowerzystą, ale w tym wszystkim dostrzegam przesadę i trochę paranoi. Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
|  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Sam jestem kierowcą i rowerzystą, ale w tym wszystkim dostrzegam przesadę i trochę paranoi.
W dziwnym kraju żyjemy.Gdy tylko jakaś grupa ludzi chce zrobić coś dla innych, spotyka się tylko z niezrozumieniem i wrogością. Coraz częściej zastanawiam się nad sensem pracy społecznej.
|
|
| |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | >... spotyka się tylko z niezrozumieniem i wrogością.<
W którym miejscu zauważyłeś moją wrogość i...niezrozumienie?
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>W którym miejscu zauważyłeś moją wrogość i...niezrozumienie?
W tym, które zacytowałem.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > W tym, które zacytowałem.<Ciekawe, już się zastanawiałem czy nie przesadziłem trochę z tą paranoją, a tu masz... Jak się nazywa... widzenie rzeczy, których nie ma?  Ok. bez sarkazmu...próbujesz mi imputować pogląd, nastawienie, którego nie wyraziłem. A jeszcze prościej - źle Ci się wydaje...tylko Ci się wydaje.  I na tym zakończmy. 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Gdy tylko jakaś grupa ludzi chce zrobić coś dla innych Oświeć mnie - co takiego uczestnicy i propagatorzy "Masy Krytycznej" chcą zrobić dla innych?
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
| | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Oświeć mnie - co takiego uczestnicy i propagatorzy "Masy Krytycznej" chcą zrobić dla innych?
Dać im inną możliwość niż siedzenie w blaszanych puszkach na zatłoczonych ulicach.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Zmniejszyć rozmiar korków w miastach. Rozwijać założenia zrównoważonego transportu. Wymuszać na władzach wprowadzanie w życie podpisanych przez nie aktów prawnych wspierających niechronionych uczestników ruchu zamiast pozorowania ruchów w temacie. Zorganizować cichsze, spokojniejsze i bezpieczniejsze centra miast. Zorganizować infrastrukturę, która pozwoli mieszkańcom miast oszczędzać na paliwie, działać prozdrowotnie w codziennym życiu, skracać czas dojazdu do pracy. Przypominać, że samochód to niejedyny wygodny sposób poruszania się po mieście. Pokazywać, że rowerzystów w mieście nie jest kilkunastu, a tysiące. Że są różni - dostojne panie, panowie w "pampersach" (czyli ci super-pro-sportowi), młodzi, starzy, bogaci, biedni, studenci, prawnicy i co tam jeszcze. Od tego miesiąca zorganizowany jest również sektor dla rodzin, bo jeżdżą z nami nawet kilkuletnie pypcie na własnych rowerach. Właśnie przejechały ponad 22 kilometry i były zachwycone. Serio nie byłeś nigdy na żadnej stronie MK? W każdym mieście Masa ma podtytuł: "Pokojowa Manifestacja Obecności Rowerzystów w Mieście". Z innych spraw: korki w każdy inny dzień tygodnia ci nie przeszkadzają? Te normalne, wiesz, które robią kierowcy samochodów. I nie wiem, jak w twoim mieście, ale u nas na stronie można sobie wcześniej sprawdzić, którędy jedzie Masa, a do tego na bieżąco, w ogólnodostępnym radiu, słuchać gdzie się znajduje. U nas kierowcy są mądrzy - sprawdzają i omijają, jak im się spieszy. No problem. Ci, którzy stoją, wyłączają silniki, robią zdjęcia, kręcą filmiki i machają do nas. Czasem się jakiś napompowany ego dresik zdarzy, ale wtedy podjeżdża do niego jadąca z nami straż miejska i/lub policja i szybko sprowadza pana na ziemię. W tym miesiącu taki wjechał nam w kolumnę (bo on tu skręca i się spieszy, więc ma prawo - serio tak krzyczał, zanim zaczął manewr), poturbował kilka osób, jednemu chłopakowi przejechał po rowerze. Tego samego wieczora policja go znalazła, panu grozi wszystko, co się dostaje za ucieczkę z miejsca wypadku i nieudzielenie pomocy poszkodowanym. Ponadto - Masa jest tak zorganizowana, żeby przepuszczać pojazdy policji, karetki i wozy strażackie w trakcie pełnienia obowiązków. Sama widziałam strażaków, którzy wyprowadzili do nas wóz - przed jednostkę - i całą ekipą machali uwieszeni na nim, włączyli światła i w ogóle. Może następni nas skropią na czerwcowej Masie, jeśli będzie bardzo gorąco  Masa jest ochraniana przez służby porządkowe własne (które znają trasę i są specjalnie przeszkolone), ratowników z Czerwonego Krzyża, Straż Miejską, Policję i ewentualnych starych Masowiczów, którzy pilnują porządku w kolumnie. Masa ma własne służby medyczne i technika. Ma pozwolenie na przejazd, za każdym razem trasę przedstawia się odpowiednim władzom, aprobuje ją Policja. Część przejazdu zawsze odbywa się przez jakieś mniej ruchliwe ulice, żeby samochody mogły się w tym czasie przemieścić (np przejeżdżamy przez osiedla-sypialnie, boczne uliczki itp). Może po prostu za mało sprawdziłeś, co się będzie działo na Masie? Przejedź się ze swoją Masą raz, zobaczysz, jak jest. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | | M.M.M (1158 punktów) | >Z innych spraw: korki w każdy inny dzień tygodnia ci nie przeszkadzają? Te normalne, wiesz, które robią kierowcy samochodów. I nie wiem, jak w twoim mieście, ale u nas na stronie można sobie wcześniej sprawdzić, którędy jedzie Masa, a do tego na bieżąco, w ogólnodostępnym radiu, słuchać gdzie się znajduje. U nas kierowcy są mądrzy - sprawdzają i omijają, jak im się spieszy. No problem. Ci, którzy stoją, wyłączają silniki, robią zdjęcia, kręcą filmiki i machają do nas.
Masy tradycyjnie odbywają się w piątki. Ale w Toruniu, gdzie obecnie pomieszkuję, mamy nieortodoksyjną masę sobotnią. Jechało nas ostatnio 670 osób, więc magistrat i tak pewnie się orientuje jak dużym potencjalnym elektoratem jesteśmy. Za to nie dokładamy się do piątkowych korków. Tyle, że kierowcy samochodów w Rydzykowie mają jeszcze przed sobą długą drogę, aby dojść do świadomości tych z Wawy. Mam porównanie, bo dwa lata temu śmigałem rowerem po stolicy. Ale im więcej kierowców wyjdzie w sobotę na masę, tym więcej będzie świadomych problemu w pozostałe dni tygodnia. Nie ma się co spierać - trzeba spróbować samemu. W czerwcu jest Święto Cykliczne, dobra okazja aby pierwszy raz pojechać w Masie Krytycznej!
|
|
| | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Masy tradycyjnie odbywają się w piątki. Ale w Toruniu, gdzie obecnie pomieszkuję, mamy nieortodoksyjną masę sobotnią. Jechało nas ostatnio 670 osób, więc magistrat i tak pewnie się orientuje jak dużym potencjalnym elektoratem jesteśmy. Za to nie dokładamy się do piątkowych korków.A nie była to Masa Muzyczna? Bo miałam do was przyjechać, ale niestety wypadła mi praca. Widziałam zdjęcia i jeszcze bardziej się wkurzałam, że nie dałam rady. U nas na tradycyjnej majowej było 1431 osób, a na kwietniowej 1020. Mamy ładny postęp i strasznie się z niego cieszymy  > Nie ma się co spierać - trzeba spróbować samemu. W czerwcu jest Święto Cykliczne, dobra okazja aby pierwszy raz pojechać w Masie Krytycznej!Ba. Na poprzednie Cykliczne specjalnie kazałam sobie wcześniej zdjąć z nogi gips, żeby nie ominąć!  W przyszłym miesiącu kupuję nowy rower, bo mi się miejsce na szprychówki kończy, a jeśli wypuszczą mnie na czas ze szpitala, w lipcu pojadę już jako Niebieska 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) | > >Masy tradycyjnie odbywają się w piątki. Ale w Toruniu, gdzie obecnie pomieszkuję, mamy nieortodoksyjną masę sobotnią. Jechało nas ostatnio 670 osób, więc magistrat i tak pewnie się orientuje jak dużym potencjalnym elektoratem jesteśmy. Za to nie dokładamy się do piątkowych korków.> A nie była to Masa Muzyczna? Bo miałam do was przyjechać, ale niestety wypadła mi praca. Widziałam zdjęcia i jeszcze bardziej się wkurzałam, że nie dałam rady.Była Muzyczna. Była też silna grupa pod wezwaniem z Łodzi z własnym sprzętem grającym. > Ba. Na poprzednie Cykliczne specjalnie kazałam sobie wcześniej zdjąć z nogi gips, żeby nie ominąć! W przyszłym miesiącu kupuję nowy rower, bo mi się miejsce na szprychówki kończy, a jeśli wypuszczą mnie na czas ze szpitala, w lipcu pojadę już jako Niebieska  Właśnie, właśnie. Podpatrzyłem w łódzkiej ekipie wetknięte w szprychy karty z Mas. Tego zwyczaju dotąd nie praktykowałem! Za to do Torunia na Masę warto jeszcze przyjechać w sierpniu. Jest wtedy w mieście Festiwal Światła i Masa jedzie w nocy - startujemy o 20:00 i każdy doświetla się jak może. Lampki, LEDy, odblaski!
|
|
| | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Właśnie, właśnie. Podpatrzyłem w łódzkiej ekipie wetknięte w szprychy karty z Mas. Tego zwyczaju dotąd nie praktykowałem!My już od dawna się "szprychówkujemy". To fajne, mieć pamiątkę. Na mieście się później ludzie poznają, machają do siebie, kciuki w górę i w ogóle poczucie przyjaźni się rozszerza. Piesi i kierowcy też czasem się zagapią na koło, pytają co to, jak takie dostać... i Masa rośnie  No i czasem człowiek dostanie śmiechawki, jak na przejściu mała dziewczynka (autentyk) pokaże mamie i z zachwytem mówi "Maaamooo, zooobacz, ile ta pani ma karteczek!!!", na co mama się pyta, dowiaduje o Masie... i jak wyżej  > Za to do Torunia na Masę warto jeszcze przyjechać w sierpniu. Jest wtedy w mieście Festiwal Światła i Masa jedzie w nocy - startujemy o 20:00 i każdy doświetla się jak może. Lampki, LEDy, odblaski!Mieliśmy w zeszłym roku Masę Świetlną, genialna sprawa. Był konkurs na najbardziej doświetlony rower, ludzie mogli kupić po złotówce różnokolorowe świecące bransoletki, które dało się łączyć w większe konstrukcje, oplatać rowery i siebie... Ubaw po pachy, polecam 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Różnica jest taka, że droga dla rowerów – jak sama nazwa wskazuje – jest dla rowerów. Rolki czy deska skateboardowa nie są pojazdami w rozumieniu PoRD, więc ich użytkownicy są teoretycznie pieszymi i jako tacy mogą dostać nawet mandat za naruszenie przepisów dotyczących ruchu pieszych na drogach dla rowerów. Jezdnia natomiast nie jest tylko dla samochodów i rowerzyści mają takie samo prawo być na niej obecni, o ile nie istnieje dedykowana infrastruktura rowerowa, z której są obowiązani korzystać. Zresztą, jak ktoś mi blokuje ddr to dla mnie nie jest większy problem; zjeżdżam na jezdnię  Dodam, że nie jestem uprzedzony do rolkarzy i skateboarderów, i jeśli faktycznie chcą zmienić zastany stan rzeczy, chętnie wysłucham ich argumentów. Pozdrawiam.
|
|
| |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Zresztą, jak ktoś mi blokuje ddr to dla mnie nie jest większy problem; zjeżdżam na jezdnię <Narażając się na heroiczną walkę o życie? Czas zmienić nick'a na Desperados..Niezniszczalny..Żyjący na krawędzi  Nikomu nie odbieram praw do lobbowania czy też nakłaniania władz samorządowych do budowania ścieżek rowerowych (wątpliwość budzi sposób w jaki się do tego "nakłaniania"). Uważam jednakże, iż bezpieczeństwo rowerzystów jak i kierujących jakimikolwiek pojazdami, a także rolkarzy czy skate'ów nie opiera się jedynie na "ścieżkach dla każdego" lecz bardziej na przestrzeganiu przepisów, kulturze, rozsądku i choć odrobinie wzajemnego szacunku w korzysatniu ze "szlaków komunikacyjnych" - i tego, IMO, należy uczyć, takim podejściem edukować. Sprawa nie jest "czarno-biała" ani tak tragiczna jak się chce ją przedstawiać. Mieszkam w Tychach, w mieście proekologicznym, (wciąż jeżdżą tu trolejbusy  )- ścieżki rowerowe to tutaj "normalka" - są, prawie, wszędzie i to od wielu lat. Do pracy dojeżdżam 3-4km, w zależności od okoliczności albo autem albo rowerem(bicyklem) i niestety nagminnie zdarza mi się widzieć rowerzystów jadących do pracy(i nie tylko) ulicą, a nie bezpieczna scieżką dla rowerów. Być może to wyjątki, być może skrajności, ale ewidentnie pokazują - że nie ścieżki czynią ludzi rozsadnymi. Rzekłem co chciałem rzec - i to by było na tyle. Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > > Zresztą, jak ktoś mi blokuje ddr to dla mnie nie jest większy problem; zjeżdżam na jezdnię <> Narażając się na heroiczną walkę o życie?> Czas zmienić nick'a na Desperados..Niezniszczalny..Żyjący na krawędzi Cóż, jeżdżę jezdnią, bo tak karze mi prawo, co nie znaczy, że nie jestem świadom zagrożeń. W Polsce ginie na drogach czterokrotnie więcej rowerzystów niż wynosi średnia europejska. Jestem z Wrocławia. We Wrocławiu szacuje się, że ok. 95% podróży rowerowych odbywa się nielegalnie chodnikami, przy czym rowerzyści często cytują nagminne łamanie ograniczeń prędkości przez kierowców i związane z tym obawy o swoje bezpieczeństwo jako powód łamania prawa. > Uważam jednakże, iż bezpieczeństwo rowerzystów jak i kierujących jakimikolwiek pojazdami, a także rolkarzy czy skate'ów nie opiera się jedynie na "ścieżkach dla każdego" lecz bardziej na przestrzeganiu przepisów, kulturze, rozsądku i choć odrobinie wzajemnego szacunku w korzysatniu ze "szlaków komunikacyjnych" - i tego, IMO, należy uczyć, takim podejściem edukować. Również tak uważam. Ewidentnie tego brakuje tak wśród rowerzystów jak i kierowców. > Mieszkam w Tychach, w mieście proekologicznym [...] Tylko pozazdrościć  > [...] niestety nagminnie zdarza mi się widzieć rowerzystów jadących do pracy(i nie tylko) ulicą, a nie bezpieczna scieżką dla rowerów. Ulica też powinna być bezpieczna dla rowerów. Ja akurat jestem przeciwnikiem legislacji wymuszającej korzystanie z infrastruktury rowerowej. Bardzo często jest ona w fatalnym stanie, jest nieciągła (więc trzeba co chwila zjeżdżać na jezdnię, to znów na ddr) i posiada niekorzystną sygnalizację świetlną (zielona fala jest dla jezdni). Drogi dla rowerów są światne do jazdy rekreacyjnej, ale już nie tak świetne, gdy chcemy się szybko dostać do pracy. Poza tym obawiam się, że przy ciągle zwiększającej się liczbie rowerzystów, pojawią się problemy na przejazdach rowerowych. Ale póki co, dura lex, sed lex. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Ale póki co, dura lex, sed lex.< Dura lex, sed lex - bez "ale", bez "póki co" ... i życie staje się prostsze.  Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Marian (5438 punktów) | > > Ale póki co, dura lex, sed lex.<> Dura lex, sed lex - bez "ale", bez "póki co" ... i życie staje się prostsze. Prawo daje się zmieniać. W zeszłym roku już jedną nowelizację PoRD mieliśmy. Kiedy rowerzyści zaczną się tłoczyć na przejazdach rowerowych ten problem będzie musiał zostać zaadresowany. To tylko kwestia czasu; wrocławska Polityka Rowerowa zakłada zwiększenie udziału ruchu rowerowego z obecnych 3.5% do 10% przez kolejne 3 lata i do 15% przez następnych 5. Tymczasem to już teraz zaczyna być problem w niektórych miejscach. Wrocław się trochę ocknął i obecnie stawia bardziej na wyznaczanie pasów i kontrapasów w jezdni oraz ogólne sprowadzanie rowerzystów na ulicę, ale stara, nieciągła infrastruktura wciąż istnieje i trzeba z niej korzystać, niezależnie od jej stanu. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Prawo daje się zmieniać.<Oczywiście, że tak (byle mądrze) a potem dalej - Dura lex, sed lex !  Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > Cóż, jeżdżę jezdnią, bo tak karze mi prawo, co nie znaczy, że nie jestem świadom zagrożeń. > Jestem z Wrocławia. Czy wszyscy we Wrocławiu tak mają, że nie odróżniają kazania od karania? Na Twoje szczęście nikt jeszcze u nas nikogo nie karze za bezmyślność przy pisaniu, a szkoda.
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Cóż, jeżdżę jezdnią, bo tak karze mi prawo, co nie znaczy, że nie jestem świadom zagrożeń. >> Jestem z Wrocławia. > Czy wszyscy we Wrocławiu tak mają, że nie odróżniają kazania od karania? Na Twoje szczęście nikt jeszcze u nas nikogo nie karze za bezmyślność przy pisaniu, a szkoda. Co masz na myśli? Jak nikt nie stoi nade mną z batem, to można sobie prawo ignorować? Swoją drogą niedawno wrocławska policja organizowała łapanki rowerzystów, wręczając im mandaty za jazdę chodnikiem.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> Czy wszyscy we Wrocławiu tak mają, że nie odróżniają kazania od karania? Na Twoje szczęście nikt jeszcze u nas nikogo nie karze za bezmyślność przy pisaniu, a szkoda. > Co masz na myśli?
Mam na myśli to, że nie umiesz pisać. Wstyd!
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Karze od karać, każe od kazać. Prawo każe jeździć jezdnią, a karze za jego łamanie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Karze od karać, każe od kazać. Prawo każe jeździć jezdnią, a karze za jego łamanie. Oops! Sorry! Faktycznie  Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Czy wszyscy we Wrocławiu tak mają, że nie odróżniają kazania od karania?Kazania często Kar Wiekuistych dotyczą... A jak jeszcze kaznodzieja kiepski, to już samo kazania wysłuchiwanie za karę poczytane być może...  W takich warunkach nie dziwota, że niektórym już się to miesza trochę... 
Ja mam swoje zdanie, z którym ja się zgadzam. (Jan Tomaszewski)
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >> Zresztą, jak ktoś mi blokuje ddr to dla mnie nie jest większy problem; zjeżdżam na jezdnię <> >Narażając się na heroiczną walkę o życie?> >Czas zmienić nick'a na Desperados..Niezniszczalny..Żyjący na krawędzi > Cóż, jeżdżę jezdnią, bo tak karze mi prawo, co nie znaczy, że nie jestem świadom zagrożeń. W Polsce ginie na drogach czterokrotnie więcej rowerzystów niż wynosi średnia europejska.Z tego co wiem zakaz jazdy po chodniku osób dorosłych jest już zniesiony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Z tego co wiem zakaz jazdy po chodniku osób dorosłych jest już zniesiony. Nie. Jazda chodnikiem jest dozwolona tylko w wyjątkowych sytuacjach: PoRD art. 33 pkt 5:Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy: 1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem; 2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów; 3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Z tego co wiem zakaz jazdy po chodniku osób dorosłych jest już zniesiony. > Nie. Jazda chodnikiem jest dozwolona tylko w wyjątkowych sytuacjach: >[cytat=PoRD art. 33 pkt 5]Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy: >1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem; >2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów; >3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6. Jednak możliwa jest jazda w bardzo różnych okolicznościach, a wiemy jak to jest z interpretacją silnego wiatru lub siły deszczu.
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Jednak możliwa jest jazda w bardzo różnych okolicznościach, a wiemy jak to jest z interpretacją silnego wiatru lub siły deszczu. Tak, policjanci też mają swoją interpretację. Nie wiem, czy ktoś próbował się w ten sposób bronić podczas ostatniej łapanki parę dni temu we Wrocławiu. Ale każdy pewnie rozumie, że wiatr o prędkości poniżej, powiedzmy 25 km/h silnym raczej nazwać trudno, a bezdeszczowa pogoda lub nawet mżawka to jednak nie ulewa. Podpunkt pierwszy raczej wątpliwości nie budzi. W praktyce, tam gdzie istnieją chodniki, czyli w terenie zabudowanym, rzadko prędkość dopuszczalną podwyższa się powyżej 50 km/h. We Wrocławiu nie znam żadnego miejsca, które spełniałoby kryterium ppkt. 2.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) |  ...placck! przybijam.  . Dopinguję i trzymam kciuki...u nas troszkę lepiej Ścieżki rowerowe w Tychach, a do tego ze względu na położenie (bliskość Beskidów) i ogromne tereny leśne - mamy mnóstwo szlaków rowerowych. Jest czego zazdrościć  Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
2 na 2 | Xitami (133 punktów) | Są miasta w których trzeba poszukać ulic bez miejsca dla rowerzystów. Łatwo tam spotkać panią w kapeluszu czy pana w garniturze. Kręcą bo mogą i nie muszą walczyć o życie! Ile można postawić rowerów na miejscu zajmowanym przez jeden samochód?
|
|
 | 7 na 7 | DyktaFon (9281 punktów) |
>Ile można postawić rowerów na miejscu zajmowanym przez jeden samochód?
Ile można postawić wrotek na miejscu zajmowanym przez jeden rower?
|
|
|  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | >>Ile można postawić rowerów na miejscu zajmowanym przez jeden samochód? >Ile można postawić wrotek na miejscu zajmowanym przez jeden rower? > w zimie łyżwy. Nie trzeba by zasyfiać miasta odladzaniem.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
5 na 7 | Rosa L. (625 punktów) | >Nie bardzo wiem o co chodzi - czy o to, żeby wzdłuż każdej ulicy poprowadzić ścieżki rowerowe w obie >strony?[/color]
W Warszawie sieć ścieżek rowerowych nie jest rozbudowana w stopniu wystarczającym, aby móc bezpiecznie poruszać się po mieście rowerem.
Jazda ulicą jest rodzajem ciekawej gry którą można nazwać, kto mnie nie zauważy? (sam kiedyś prawie zostałem przejechany).
Jazda po chodniku też nie jest rozwiązaniem. Chodnik jest często zatłoczony, wąski, zastawiony samochodami.
Zatem rowerzyści powinni jakoś zwrócić uwagę na swoje oczekiwania wobec miasta Warszawy. Petycje w tym "demokratycznym" mieście są wrzucane do kosza, albo ignorowane. Małe protesty, przykładowo w obronie lokatorów, są nieistotne (nawet pojawienie się grupy pracowników szkół w swojej sprawie na obradach rady nie przynosi efektu).
Dlatego też rowerzyści protestują, jeżdzą po ulicy w dużej grupie, pokazując wszystkim innym uczestnikom ruchu, że jest ich wielu i chcą mieć takie samo prawo do jazdy i życia w mieście jak inni obywatele.
Wielu tego nie rozumie, z różnych względów. Wzywam jednak, aby zastanowić się nad przyczynami tego protestu, bo warto.
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Dlatego też rowerzyści protestują, jeżdzą po ulicy w dużej grupie, pokazując wszystkim innym uczestnikom ruchu, że jest ich wielu i chcą mieć takie samo prawo do jazdy i życia w mieście jak inni obywatele. Nikt nie broni rowerzystom uczestniczenia w ruchu miejskim, niedawno zmieniono przepisy na korzyść rowerzystów, więc o co chodzi?
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > czy o to, żeby wzdłuż każdej ulicy poprowadzić ścieżki rowerowe w obie strony?
A dlaczego by nie? Byłeś w Amsterdamie? Jeździłeś tam samochodem albo rowerem? Czym łatwiej?
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Nie byłem w Amsterdamie, co nie zmienia faktu, że nie wiem jaki jest cel comiesięcznego blokowania ruchu przez rowerzystów w polskich miastach. Może ty mi wyjaśnisz jaki sens ma uprzykrzanie życia nie-rowerzystom przez rowerzystów?
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
|  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Może ty mi wyjaśnisz jaki sens ma uprzykrzanie życia nie-rowerzystom przez rowerzystów?Myślę, że źle stawiasz sprawę dzieląc ludzi na rowerzystów i nie-rowerzystów. Są po prostu ludzie dojeżdżający do pracy. Zbyt wielu z nich używa w tym celu samochodów, co powoduje korki. Gdyby ludzie pokonywali krótsze dystanse rowerem zamiast samochodem, to korków w centrach miast byłoby znacznie mniej z tego prostego powodu, że rower zajmuje mniej miejsca na ulicy niż samochód. Wielu ludzi zdaje sobie sprawę z zalet dojeżdżania do pracy rowerem, ale nie robi tego bo uważa, że jest to niebezpieczne. Rozwiązaniem jest wydzielenie ścieżek rowerowych lub pasów na drogach. Celem akcji Masy Krytycznej jest pokazanie, że ludzi chcących używać rowerów w miastach jest na tyle dużo, że wydzielenie takich ścieżek ma sens. > Nie byłem w Amsterdamie...
|
|
| |  | 3 na 3 | niewiarygodny (524 punktów) | >Myślę, że źle stawiasz sprawę dzieląc ludzi na rowerzystów i nie-rowerzystów. Są po prostu ludzie dojeżdżający do pracy. Zbyt wielu z nich używa w tym celu samochodów, co powoduje korki. Po pierwsze ile jest dni w ciągu roku w których przyjemnie jest jeździć rowerem? max 1/3 roku. Po drugie dlaczego wsadzać ludzi na siłę na rowery, jest też komunikacja miejska.
Gdyby ludzie pokonywali krótsze dystanse rowerem zamiast samochodem, to korków w centrach miast byłoby znacznie mniej z tego prostego powodu, że rower zajmuje mniej miejsca na ulicy niż samochód. Jeżdżąc na rolkach albo hulajnogach zajmowaliby jeszcze mniej. Korki nie robią się przez wielkość samochodów, lecz przez błędy sieci logistycznej i złą dynamikę jazdy lub np. rowerzystę który jedzie 20km/h na wąskiej drodze, a za nim jedzie sznur samochodów. Rowerem też nie da się jeździć wszędzie, np. w San Francisco. Ścieżki rowerowe można robić w parkach czy na osiedlach, w miastach trzeba robić szersze ulice i tyle.
>Wielu ludzi zdaje sobie sprawę z zalet dojeżdżania do pracy rowerem, ale nie robi tego bo uważa, że jest to niebezpieczne. Podaj proszę jakie widzisz zalety.
Natomiast jeżeli chodzi o strajki tego typu jest to idiotyzm. Jeżeli jest was tak wielu to wybierzcie swojego przedstawiciela, który się tym osobiście zajmie, czyli będzie startował do rady miasta czy na prezydenta, albo znajdźcie kandydata który wam to obieca. Całe te strajki to są krzyki dziecka w sklepie, żeby mama kupiła zabawkę.
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) | >Po pierwsze ile jest dni w ciągu roku w których przyjemnie jest jeździć rowerem? max 1/3 roku. Ja bym powiedział, że większość. Oczywiście najlepiej jest wiosną, latem i wczesną jesienią, a trochę nieprzyjemnie robi się zimą. Ja musiałem zsiąść z roweru tylko na ok. 2 tygodnie minionej zimy.
>Po drugie dlaczego wsadzać ludzi na siłę na rowery, jest też komunikacja miejska. Nikt nie chce nikogo zmuszać.
>Jeżdżąc na rolkach albo hulajnogach zajmowaliby jeszcze mniej. Fakt. Nigdy nie próbowałem i nie znam nikogo, kto tak dojeżdża do pracy. O ile się orientuję, rower jest jednak najefektywniejszym środkiem transportu poruszanym siłą mięśni. Może dlatego. Zawsze to jednak mniej samochodów na drogach, bo rolkarze mogą legalnie jeździć chodnikami.
>Korki nie robią się przez wielkość samochodów [...] To bardzo proste. Ilość przestrzeni na jezdni jest ograniczona. Im więcej przestrzeni, tym większa przepustowość. Brak przestrzeni = korek.
>[...] lecz przez błędy sieci logistycznej i złą dynamikę jazdy [...] To również są oczywiście faktory, które mają znaczenie, ale niekoniecznie tak istotne.
>Ścieżki rowerowe można robić w parkach czy na osiedlach, w miastach trzeba robić szersze ulice i tyle. Próbowaliśmy, nie działa. Całe miasto trzeba by zamienić w jeden wielki parking. Wygląda na to, że Kopenhaga czy Amsterdam mają lepsze rozwiązanie.
>>Wielu ludzi zdaje sobie sprawę z zalet dojeżdżania do pracy rowerem, ale nie robi tego bo uważa, że jest to niebezpieczne. >Podaj proszę jakie widzisz zalety. Dla mnie, to przede wszystkim przyjemne i efektywne. Ja mam akurat dość spory dystans do pokonania, ok. 10 km, i jestem w stanie dojechać na uczelnię w 30 min. To dwukrotnie szybciej niż komunikacją miejską. Przy okazji mam dzięki temu trochę ruchu z rana, co pozwala mi się dobrze rozbudzić. Poza tym rower tak nie hałasuje, nie emituje spalin i jest znacznie tańszy w eksploatacji. Paliwo będzie tylko drożeć, bo ropa jest ograniczonym surowcem. Już teraz trzeba sięgać głęboko w skorupę ziemską lub eksploatować brudne piaski bitumiczne, których kiedyś nikt by nie ruszył. Koszty wydobycia rosną i to się już nie poprawi. Rower będzie tylko atrakcyjniejszy.
>Natomiast jeżeli chodzi o strajki tego typu jest to idiotyzm. Pokojowe demonstracje to dość powszechne zjawisko. Ateiści i agnostycy mają swoją MAiA-ę, rowerzyści mają Masę Krytyczną. Można stosować niewybredne porównania, ale najwyraźniej jest potrzeba.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | niewiarygodny (524 punktów) | > Ja bym powiedział, że większość. Oczywiście najlepiej jest wiosną, latem i wczesną jesienią, a trochę nieprzyjemnie robi się zimą. Ja musiałem zsiąść z roweru tylko na ok. 2 tygodnie minionej zimy.No przepraszam, teraz ok jest trochę rowerzystów, ale w zimie, czy nawet przy kiepskiej pogodzie, też znam zapaleńcó którzy jeżdżą na rowerze w każdą pogodę, ale w praktyce w zimie nie widać praktycznie nikogo oprócz gońców. Powiedz mi gdzie człowiek ma się wykąpać i przebrać jak się dojedzie do pracy? W moim mieście jest bardzo dużo wzniesień. > Fakt. Nigdy nie próbowałem i nie znam nikogo, kto tak dojeżdża do pracy. O ile się orientuję, rower jest jednak najefektywniejszym środkiem transportu poruszanym siłą mięśni. Może dlatego.Ja znam tyle samo osób dojeżdżających rowerem do pracy co czołgiem czyli 0. > Zawsze to jednak mniej samochodów na drogach, bo rolkarze mogą legalnie jeździć chodnikami.Jeżdzenie na rolkach po chodniku jest mniej więcej tak samo komfortowe jak rowerem po schodach. > To bardzo proste. Ilość przestrzeni na jezdni jest ograniczona. Im więcej przestrzeni, tym większa przepustowość. Brak przestrzeni = korek.No niestety to działa odwrotnie, im większa przepustowość tym więcej przestrzeni. Jeżeli jedziesz za elka której ciągle gaśnie na światłach zmniejsza się przepustowość, więc jest mniej wolnej przestrzeni czyli korek. Czyli brak przepustowości = korek. > To również są oczywiście faktory, które mają znaczenie, ale niekoniecznie tak istotne.Faktycznie mało istotne, jeżeli skrzyżowanie jest źle zaprojektowane np. skręt w lewo nie ma osobnego pasa, i pierwsze auto czeka aż przejadą z naprzeciwka zatyka wszystkich chcących jechać prosto i w prawo, faktycznie mało istotne. Co ciekawe w tym miejscu jest ścieżka rowerowa jest też kawał trawnika żeby puścić skręt w lewo na kilka samochodów. > >Ścieżki rowerowe można robić w parkach czy na osiedlach, w miastach trzeba robić szersze ulice i tyle.> Próbowaliśmy, nie działa. Całe miasto trzeba by zamienić w jeden wielki parking. Wygląda na to, że Kopenhaga czy Amsterdam mają lepsze rozwiązanie.Chodziło mi aby zrobić ulicę na półtorej szerokości auta. Oczywiście nie chodzi mi o przebudowę tego co jest specjalnie dla rowerzystów, czyli dla 1/1000 poruszających się w mieście ludzi. Tylko budowę z głową nowych dróg. > >Podaj proszę jakie widzisz zalety.> Dla mnie, to przede wszystkim przyjemne i efektywne. Ja mam akurat dość spory dystans do pokonania, ok. 10 km, i jestem w stanie dojechać na uczelnię w 30 min. To dwukrotnie szybciej niż komunikacją miejską. Przy okazji mam dzięki temu trochę ruchu z rana, co pozwala mi się dobrze rozbudzić.Cieszę się że możesz sobie tak podróżować, a co z ludźmi, dzięki którym możesz studiować czy masz po czym jeździć, czyli podatnikami. Człowiek pracujący ma szereg zadań przed sobą, począwszy od porozwożenia dzieci do szkół, potem są zakupy, co chwila jakieś sprawy do załatwienia. A Pan zamiast to docenić, to uprzykrza im dojazd do pracy. To nieładnie  Trzeba uprzykrzać życie tym do których się coś ma a nie komukolwiek byleby się pokazać, tak robią terroryści. Jedynym protestem jaki był trafiony w ostatnim czasie to ten przeciwko acta na strony rządowe. > Poza tym rower tak nie hałasuje, nie emituje spalin i jest znacznie tańszy w eksploatacji. Paliwo będzie tylko drożeć, bo ropa jest ograniczonym surowcem. Już teraz trzeba sięgać głęboko w skorupę ziemską lub eksploatować brudne piaski bitumiczne, których kiedyś nikt by nie ruszył. Koszty wydobycia rosną i to się już nie poprawi. Rower będzie tylko atrakcyjniejszy.Równie dobrze można biegać do pracy, ma to jeszcze więcej korzyści dla organizmu biegacza i środowiska. Jednak podobnie jak rower jest mniej efektywne i praktyczne. Spokojna głowa, indukcyjne samochody elektryczne zrewolucjonizują motoryzację, jednak nie prędko, ponieważ trzeba będzie najpierw zrobić od nowa całą sieć drogową. > >Natomiast jeżeli chodzi o strajki tego typu jest to idiotyzm.> Pokojowe demonstracje to dość powszechne zjawisko. Ateiści i agnostycy mają swoją MAiA-ę, rowerzyści mają Masę Krytyczną. Można stosować niewybredne porównania, ale najwyraźniej jest potrzeba.Co to za argument że to powszechne zjawisko. Nie sprzątanie psich kup z trawników to też powszechne zjawisko. Mimo, że jestem aktywnym ateistą, nie popieram ateistycznych demonstracji, marszy, parady, strajków czy czegokolwiek w tym stylu. Jeżeli chce się coś osiągnąć należy wybrać przywódcę/reprezentanta i on ma załatwiać sprawę w cywilizowany sposób. Za moment może się pojawić przed waszą masą krytyczną demonstracja pieszych manifestujących za krótkie zielone światła, chodzących w tę i z powrotem na przejściu dla pieszych i będziecie stać w korku razem z samochodami. Wszystko wygląda fajnie jak się patrzy ze swojej perspektywy, ale popatrzeć z boku to już nie łaska. Tak żeby nie było, ja również jeżdżę na rowerze od małego, w tym miesiącu kupiłem 3 rowery, aby cała rodzina mogła sobie pojeździć w formie relasku, jednak nie dajmy się zwariować jedyną alternatywą (w przypadku mas na co dzień) dla samochodu, albo komunikacji miejskiej jest skuter.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > Powiedz mi gdzie człowiek ma się wykąpać i przebrać jak się dojedzie do pracy? W moim mieście jest bardzo dużo wzniesień. To zależy od Twojego miejsca pracy. U mnie jest prysznic. > Ja znam tyle samo osób dojeżdżających rowerem do pracy co czołgiem czyli 0. No to już jednego znasz  > Jeżdzenie na rolkach po chodniku jest mniej więcej tak samo komfortowe jak rowerem po schodach. Zależy od chodnika  > > To bardzo proste. Ilość przestrzeni na jezdni jest ograniczona. Im więcej przestrzeni, tym większa przepustowość. Brak przestrzeni = korek.> No niestety to działa odwrotnie, im większa przepustowość tym więcej przestrzeni [...] No to wyobraź sobie taki scenariusz: kompletnie pusta droga, prujesz ile fabryka dała, nikt Cię nie spowalnia. Dodaj kilka samochodów i liczba „przeszkadzaczy” się zwiększa. Dodaj do tego jeszcze kilka autobusów, tirów... > Chodziło mi aby zrobić ulicę na półtorej szerokości auta. Ok. > Oczywiście nie chodzi mi o przebudowę tego co jest specjalnie dla rowerzystów, czyli dla 1/1000 poruszających się w mieście ludzi. We Wrocławiu to było 35/1000  > Cieszę się że możesz sobie tak podróżować, a co z ludźmi, dzięki którym możesz studiować czy masz po czym jeździć, czyli podatnikami. Człowiek pracujący [...] Przepraszam bardzo. Ja też jestem człowiek pracujący. To, że nie podbijam karty na zakładzie o 7. rano, jeszcze nie oznacza, że nie pracuję. Moja praca jest sponsorowana przez podatnika w podobny sposób jaka praca urzędnika czy policjanta. To, że dojeżdżam na uczelnię, nie oznacza też, że jestem studentem. > Trzeba uprzykrzać życie [...] Uprzykrzać życie? Bardziej bym innym uprzykrzał jakbym dodał kolejny samochód na drogi i zabrał kolejne miejsce parkingowe. Mam prawo do jezdni takie samo, jak każdy inny. > Równie dobrze można biegać do pracy [...] Próbowałeś? Wcale nie równie dobrze... Spróbuj się kiedyś przebiec 10 km i zobacz, czy się wyrobisz w 0.5h. Plus bieganie z laptopem nie za dobrze robi laptopowi... > Spokojna głowa, indukcyjne samochody elektryczne zrewolucjonizują motoryzację, jednak nie prędko, ponieważ trzeba będzie najpierw zrobić od nowa całą sieć drogową. Słychać o tym już od dawna i efektów nie widać. Ja wolę swoją cegiełkę dodać własnym sumptem już teraz, zamiast czekać aż skończy się ropa. > Jeżeli chce się coś osiągnąć należy wybrać przywódcę/reprezentanta i on ma załatwiać sprawę w cywilizowany sposób. Niestety, to nie działa zbyt dobrze i wszyscy o tym wiedzą. Poza tym Masa Krytyczna nie jest skierowana tylko do władz. > [...] jedyną alternatywą (w przypadku mas na co dzień) dla samochodu, albo komunikacji miejskiej jest skuter. Heh, też mi tak znajomi mówili: „Czyś ty kompletnie zwariował? 10 km codziennie na rowerze tam i z powrotem? Kup sobie lepiej skuter!” A jednak się da. Skuter też zużywa ropę, dlatego wolę rower. Ale fakt: na pewno lepsze rozwiązanie niż samochód. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) | > To zależy od Twojego miejsca pracy. U mnie jest prysznic.Ok, jednak w ilu miejscach pracy jest prysznic, dojezdzajac autobusem nie musisz brac prysznica, wiec pewnie czas dotarcia sie wyrownuje. > >Ja znam tyle samo osób dojeżdżających rowerem do pracy co czołgiem czyli 0.> No to już jednego znasz  Raz bylem we Wrocławiu, z tego co pamietam to miasto jest płaskie jak stół, wiec nie dziwie ci sie ze fajnie sie jeździ. > Zależy od chodnika  Sam próbuje teraz jeździć z 9 miesięczna córeczka (fotelik za kierownica z szyba) i będę musiał jeszcze poczekać, ponieważ jest za dużo nierówności na ścieżkach rowerowych, w moim mieście jak już jest ścieżka rowerowa to jest z polbruku, a po jakimś czasie robią się na niej góry i doliny. Jak pamiętam wrocłam miał bardzo równe drogi, więc pewnie ścieżki też są przyzwoite. > No to wyobraź sobie taki scenariusz: kompletnie pusta droga, prujesz ile fabryka dała, nikt Cię nie spowalnia.Jeszcze 20 lat temu tak było  Teraz tam gdzie można jeździć z normalna prędkością stawiają radary i ograniczenia do idiotycznych prędkości. > Dodaj kilka samochodów i liczba „przeszkadzaczy” się zwiększa. Dodaj do tego jeszcze kilka autobusów, tirów......rowerzystów;P Weź pod uwagę ile osób jedzie w autobusie to raz, jest 40 miejsc siedzących i 80 stojących, w godzinach szczytu pewnie wchodzi znacnie więcej. A dwa autobusy jak mają swoje zatoczki to w zasadzie nie przeszkadzają. Hmm, zastanawiam się kiedy ostatnio widziałem tira w korku, zaopatrzenia sklepów raczej są o takich porach że nie ma wtedy korków. by zrobić ulicę na półtorej szerokości auta. > We Wrocławiu to było 35/1000  No i pięknie, również się zgadzam że im więcej tym lepiej. > >Cieszę się że możesz sobie tak podróżować, a co z ludźmi, dzięki którym możesz studiować czy masz po czym jeździć, czyli podatnikami. Człowiek pracujący [...]> Mam prawo do jezdni takie samo, jak każdy inny.Jasne pamiętając o zasadzie prawego pasa, w przypadku roweru prawej krawędzi przy jeździe na prost, jeżeli jadzie 1000 rowerzystów to niech jadą jeden za drugim, szybszy kolarz np. wyprzedza i tyle. Problem w tym że nawet jakby jechało 10 rowerzystów gęsiego to byłby za nimi korek, ponieważ potrzeba dużej przestrzeni aby wyprzedzić 10 rowerzystów na raz. > >Równie dobrze można biegać do pracy [...]> Próbowałeś? Wcale nie równie dobrze... Spróbuj się kiedyś przebiec 10 km i zobacz, czy się wyrobisz w 0.5h. Plus bieganie z laptopem nie za dobrze robi laptopowi...Idąc twoim tropem nie każdy pracuje z laptopem  Porównanie biegania do jazdy na rowerze miało pokazać mniejszą praktyczność i efektywność, która występuje tak samo w porównaniu auta do roweru. > Słychać o tym już od dawna i efektów nie widać. Ja wolę swoją cegiełkę dodać własnym sumptem już teraz, zamiast czekać aż skończy się ropa.Szczerze mówiąc sam niedawno wpadłem na pomysł aby samochody były napędzane indukcyjnie, tzn pobierały prąd bezprzewodowo z sieci wbudowanej w drodze zamiast z baterii, nie wiem czy ktoś już wpadł na ten pomysł. > >Jeżeli chce się coś osiągnąć należy wybrać przywódcę/reprezentanta i on ma załatwiać sprawę w cywilizowany sposób.> Niestety, to nie działa zbyt dobrze i wszyscy o tym wiedzą.Problem jest taki że wszystko nie działa zbyt dobrze, jak dotąd nie znalazłem jeszcze czegokolwiek co byłoby perfekcyjne. Zasadniczo nie mam nic przeciwko poruszaniu się rowerzystów ani na drodze ani na chodniku, jeżeli jeżdżą kulturalnie, ale jazda celowo chmarą rowerzystów aby spowolnić ruch, jest tak samo elegancka jak parkowanie na ścieżkach rowerowych i tylko o to mi chodzi. Podobna sprawa była z taksówkarzami w ostatnią środę, niech swoje antyrządowe postawę kierują do adresata. Były też pielęgniarki które w wakacje blokowały Zakopiankę, no tak nie może być, drogi są po to aby po nich jeździć, a pikiety to można robić pod sejmem, oczywiście bez blokowania posłów, to też jest nadużyciem. Zasadniczo mam dylemat, ponieważ wychodzi na to że powinienem protestować przeciwko protestom, tylko jak to ze sobą pogodzić
|
|
2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) | Naprawdę nie jest to trudne. Wystarczy się przyzwyczaić, że skręcając w prawo, sprawdza się, czy się nie zajedzie drogi rowerzyście. Też zjeżdżając z ronda.
|
|
 | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | >Naprawdę nie jest to trudne. Wystarczy się przyzwyczaić, że skręcając w prawo, sprawdza się, czy się nie zajedzie drogi rowerzyście. >Też zjeżdżając z ronda. To jest trudne. Rowerzyści, jak i zresztą piesi, niekiedy zupełnie nie orientują się w realiach ruchu samochodowego. Pewnie Ci, którzy jeżdżą autem i rowerem mają inaczej, ale wiele osób - jak przypuszczam - nigdy nie prowadziło pojazdu o masie jednej tony.
Nagminnym przypadkiem jest jazda rowerem po chodniku i przejazd bez zatrzymywania przez przejście dla pieszych. Efekt - mój zawał i ślady hamulców na chodniku. Kierowca jadąc widzi zaledwie część chodnika, pobliże przejścia. Jeżeli nie ma w tym miejscu nikogo, nie możemy przewidzieć, że właśnie pruje sobie za budynkiem rowerzysta i za sekundę właduje mi się pod maskę.
Innym uroczym przypadkiem jest przejeżdżanie na światłach przed pierwszy samochód - i co potem samochód ma zrobić? Ma wyprzedzić ponownie rowerzystę! Przecież to oczywiste. o ile nie drażni mnie to u zmotoryzowanych jednośladów, bo zwykle nie istnieje problem ich wyprzedzania, o tyle rowery przyprawiają mnie tym o minus 10 samopoczucia.
No i najmilsze - jazda obok siebie. Przecież trzeba sobie chwilkę pogadać!
Tak rozumując daleko nie zajedziemy i żadna ścieżka tego nie zmieni.
A druga sprawa - pojazd jadący za innym pojazdem powinien dostosować prędkość tak, aby mógł wyhamować bezpiecznie. Jeśli skręcam w prawo to pojazd za mną powinien poczekać spokojnie - to jego obowiązek. Nie wprowadzajmy zamieszania tam, gdzie przepisy są nadzwyczaj przejrzyste. Oczywiście nie mówię o sytuacji gdy rower jest z boku auta, albo o wyprzedzeniu rowerzysty po to aby przed jego kierownicą wykonać manewr, ale to oczywiste.
|
|
|  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Nagminnym przypadkiem jest jazda rowerem po chodniku i przejazd bez zatrzymywania przez przejście dla pieszych. Efekt - mój zawał i ślady hamulców na chodniku. Kierowca jadąc widzi zaledwie część chodnika, pobliże przejścia. Jeżeli nie ma w tym miejscu nikogo, nie możemy przewidzieć, że właśnie pruje sobie za budynkiem rowerzysta i za sekundę właduje mi się pod maskę.
Coraz częściej przejście dla pieszych połączone jest z przejazdem dla rowerów, gdzie rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo.I jeżeli kierowca "nie widzi",powinien jechać z taką prędkością aby móc zahamować. >Innym uroczym przypadkiem jest przejeżdżanie na światłach przed pierwszy samochód - i co potem samochód ma zrobić? Ma wyprzedzić ponownie rowerzystę! Przecież to oczywiste. Nie tylko nie jest to oczywiste, ale i zabronione.Konwencja wiedeńska postuluje wręcz konieczność utworzenia specjalnych miejsc,tzw. śluz gdzie rowerzyści mogli by wyprzedziwszy samochody (zarówno z lewej,jak i z prawej strony)ustawić się przed nimi.Na środku pasa. > o ile nie drażni mnie to u zmotoryzowanych jednośladów, bo zwykle nie istnieje problem ich wyprzedzania, o tyle rowery przyprawiają mnie tym o minus 10 samopoczucia.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Nagminnym przypadkiem jest jazda rowerem po chodniku i przejazd bez zatrzymywania przez przejście dla pieszych. Efekt - mój zawał i ślady hamulców na chodniku. Kierowca jadąc widzi zaledwie część chodnika, pobliże przejścia. Jeżeli nie ma w tym miejscu nikogo, nie możemy przewidzieć, że właśnie pruje sobie za budynkiem rowerzysta i za sekundę właduje mi się pod maskę. >Coraz częściej przejście dla pieszych połączone jest z przejazdem dla rowerów, gdzie rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo.I jeżeli kierowca "nie widzi",powinien jechać z taką prędkością aby móc zahamować. Tak samo jak pierwszeństwo pieszych nie oznacza, że mogą nie patrząc wbiegać czy nawet wchodzić na jezdnię, tak samo pierwszeństwo żadnego pojazdu nie oznacza tego. Nawet mając pierwszeństwo np. na zielonym świetle, wjeżdżając na skrzyżowanie i taranując auto, które z jakiegoś powodu ze skrzyżowania nie zjechało, masz problem. To ogromne nieporozumienie, jakie jak widzę pokutuje powszechnie. Masz pierwszeństwo, ale masz też obowiązek upewnić się, że nie wtargniesz na jezdnię i nie spowodujesz zagrożenia. Czyli masz pierwszeństwo o ile samochód jest w stanie bezpiecznie zahamować.
>>Innym uroczym przypadkiem jest przejeżdżanie na światłach przed pierwszy samochód - i co potem samochód ma zrobić? Ma wyprzedzić ponownie rowerzystę! Przecież to oczywiste. >Nie tylko nie jest to oczywiste, ale i zabronione.Konwencja wiedeńska postuluje wręcz konieczność utworzenia specjalnych miejsc,tzw. śluz gdzie rowerzyści mogli by wyprzedziwszy samochody (zarówno z lewej,jak i z prawej strony)ustawić się przed nimi.Na środku pasa. Tak, zabronione jest wyprzedzanie rowerzystów i ruch miejski ograniczymy do bezpiecznych 10 km/h. Albo i poza miejski bo zdarza się to i na światłach na tzw. wylocie z miasta.
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Coraz częściej przejście dla pieszych połączone jest z przejazdem dla rowerów, gdzie rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo. Nie ma czegoś takiego, jak "bezwzględne pierwszeństwo rowerzysty". Jeśli samochód poruszający się po jezdni jest zbyt blisko, by móc bezpiecznie się zatrzymać, to zatrzymać się i poczekać ma obowiązek rowerzysta. "Bezpiecznie" to znaczy zwyczajnie, bez pisku hamulców i rozpaczliwych manewrów, by nie wjechać w tumana. A jeśli przejście nie posiada przejazdu, to psim obowiązkiem rowerzysty jest zleźć z roweru i zachowywać się jak pieszy, co - jak z moich obserwacji wynika - czasem się zdarza. Ale rzadko.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > A jeśli przejście nie posiada przejazdu, to psim obowiązkiem rowerzysty jest zleźć z roweru i zachowywać się jak pieszy, co - jak z moich obserwacji wynika - czasem się zdarza. Ale rzadko.Polujemy na takich ze starymi Masowiczami i Niebieskimi, już poza Masą oczywiście, wściekle. Tak samo jak na "nietoperzy" - latających po nocy bez niczego, nawet odblasków. Zero litości dla baranów na rowerach, rowerzyści górą. Ja się jakiś czas krępowałam, ale teraz mnie już nie rusza - widzę takiego/taką wjeżdżającego/ą na przejście, to szczekam komendę "Proszę zejść z roweru, za to grozi mandat, przejście jest dla pieszych, nie dla pojazdów!" I oczywiście wskazuję na swój rower, prowadzony obok. Czasami już na czerwonym instruuję zatrzymujących się obok. Kiedyś mi taki młody byczek walnął, że jemu się spieszy... Pokazałam mu moje obcasy i powiedziałam, że ja też, do pracy, ale jeśli ja dam radę przejść przez główną czteropasmówkę w tym, to on w swoich adasiach tym bardziej. Zszedł, bez kłótni. Widziałam go potem, lepiej ubranego, też przechodził. Nie ma to jak nadepnąć komuś na ambicję 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Bardzo rozsądnie.
Wyszłam na przeciwnika rowerów, a tak nie jest, moja osobista mama wiele kilometrów przejechała na rowerku i sama się denerwuje na bezmyślność niektórych ludzi, pieszych, rowerzystów, kierowców itd.
Oczywiście debile trafiają się w każdej grupie, jednak to właśnie rowerzyści i piesi nie mają pojęcia czasem o przepisach ruchu, a nawet zdrowo-rozsądkowych zasad, ponieważ nie przechodzą żadnego egzaminu.
Ostatnie miłe doświadczenie: cichociemny z odblaskiem z tyłu wjechał nam przed maskę z bocznej uliczki. Zawał, bo było już ciemno i jego odblask zobaczyliśmy parę metrów przed naszą maską, jak już się ładnie ustawił na prostą.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Nienawidzę "nietoperzy" i "ludzi na rowerach" (w przeciwieństwie do rowerzystów, czyli znających przepisy i uważnych). Psują nam, rozsądnym i uprzejmym uczestnikom ruchu, opinię - czyli m.in. mnie osobiście. Tępię ich z zacięciem, bo wyjedzie taki byle jak, byle gdzie, a potem w gazetach piszą, że pijany na rowerze, że wyjechał przed maskę, że wymusił pierwszeństwo i zginął, że rowerzyści-samobójcy. A policja potem rozdaje kamizelki odblaskowe i kaski, i twierdzi, że to rozwiąże wszystkie problemy...  No, ale dzięki działalności Rowerowej Łodzi i Masy robi się coraz lepiej. Na szczęście 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Nie wiem czy nie byłoby sensowne wprowadzenie uprawnień na poruszanie się pojazdami typu rower - jak widać zdawanie się na rozsądek ludzi nie za bardzo się sprawdza.
Żeby nie było, staram się być sprawiedliwa - podobnie uważam, że np. starsi kierowcy powinni przechodzić obowiązkowe testy koordynacji i koncentracji, aby utrzymać prawo jazdy.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Nie wiem czy nie byłoby sensowne wprowadzenie uprawnień na poruszanie się pojazdami typu rower - jak widać zdawanie się na rozsądek ludzi nie za bardzo się sprawdza.W świetle obecnych przepisów to raczej niemożliwe. Ale powiem ci, co świetnie działa - szkolenia w szkołach. Nie karta rowerowa, ale coś podobnego - kultura poruszania się po drodze i podstawy ruchu drogowego. Przyda się i rowerzystom, i przyszłym kierowcom. Ktoś, kto dorasta ze świadomością równości wszystkich uczestników ruchu będzie lepiej zachowywał się na rowerze i lepiej traktował rowerzystów jadąc samochodem. W Łodzi takie zajęcia prowadzi Rzecznik Niezmotoryzowanych. Fajna rzecz. A Straż Miejska od niedawna prowadzi coś takiego: od czasu do czasu staje po zmroku na głównej trasie rowerowej, łapie nietoperze i proponuje deal - 5 dni na zakup oświetlenia (była nawet akcja specjalna "Zgłoś się do wskazanego sklepu, podstawowe oświetlenie dostaniesz za darmo") i stawienie się ze światłami do sprawdzenia, albo mandacik. A mandacik tani nie jest: za brak każdego z obowiązkowych punktów 50 zł. Plus oczywiście pouczenie. I to działa. Przynajmniej u nas 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > Psują nam, rozsądnym i uprzejmym uczestnikom ruchu, opinię - czyli m.in. mnie osobiście.No właśnie. Dlatego proponuję podział nie na rowerzystów, kierowców i pieszych, tylko na użytkowników dróg i na baranów, którzy nigdy na drodze nie powinni się znaleźć inaczej, niż na smyczy i w kagańcu. Na rowerze nie jeżdżę, bo nie potrafię się na nim utrzymać  , ale moi znajomi jeżdżą, nawet do pracy i wcale nikomu nie przeszkadzają, choć czasem ktoś próbuje przeszkadzać im - taki cham na czterech kółkach. I psuje mi opinię.
|
|
4 na 4 | hubin (2274 punktów) |
> Tysiące ludzi na rowerach wywołują gigantyczne korki na ulicach miast, złośliwie i z premedytacją> blokując przejazd samochodom i autobusom komunikacji miejskiej w dniu, w którym dziesiątki tysięcy> ludzi usiłuje wyjechać z miasta na weekend.Co to są gigantyczne korki? Czym różni się złośliwe i z premedytacją blokowanie, od niezłośliwego i bez premedytacji blokowania? > Organizatorzy i propagatorzy "Masy Krytycznej" bezczelnie wypowiadają się w audycji "Skołowani" w> radio TOK FM twierdząc, że bardzo chętnie zrezygnują z takich akcji, jeśli ktoś poda im inny pomysł> na to, w jaki sposób zmusić władze miasta do uczynienia go bardziej przyjaznym dla rowerzystów.Nie wiem na czym polega bezczelność wypowiadających się ludzi w tym temacie - nie wskazałeś. > Nie bardzo wiem o co chodzi ?To może lepiej zapytaj gości z Zielonego Mazowsza www.zm.org.pl/, czemu pytasz nas na forum? Lub samych organizatorów Masy. Teraz na temat, śmigam po Warszawie na rowerze od połowy lat 90., zauważam duży skok jakościowy, zarówno jeżeli chodzi o świadomość kierowców, że rowerzysta jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu, jak i zmiany w infrastrukturze oraz podejmowanych decyzjach dysydentów. Początkowo masa krytyczna była wydarzeniem o charakterze "anarchistycznym"; chodziło o to, aby przez nieoczekiwane pojawienie się mnóstwa rowerów w danym miejscu uwrażliwić kierowców na prawa rowerzystów - nie polegało to na jeżdżeniu w eskorcie radiowozów i blokowaniu miasta, jak to ująłeś, tylko na uzyskaniu "masy krytycznej", czyli czasowej przewagi rowerzystów w danej części miasta. Rowerzyści poruszali się w ruchu "normalnym", nie podobało się to stróżom porządku publicznego - udało im się kiedyś zrobić wielką obławę, o ile pamiętam było to chyba w 2004 r.(Edit: pamięć bywa zawodna chodziło o 2002 rok sądząc po notce zawartej tu www.masa.waw.pl/index.php/o-masie ),odcięli cały Plac Konstytucji. Ponieważ goście z Zielonego Mazowsza mieli megafony, Policja uznała ich za organizatorów, nastraszyła i kazała to zorganizować pod swoje dyktando. Od wielu lat masa krytyczna na skutek działań stróżów porządku publicznego i aktywistów z Zielonego Mazowsza jest zatem przejazdem w eskorcie policji bocznymi uliczkami, ot taka impreza dla matek z dziećmi. Nie dostrzegłem nigdy specjalnej uciążliwości; w piątek wieczorem, kiedy się odbywa impreza, kto miał to zazwyczaj opuścił już centrum. Kilkukrotnie sam stałem w korku spowodowanym przejazdem masy i przyznam szczerze, że nie było to tak uciążliwe jak np. protesty związków, taksówkarzy czy pielęgniarek... Samą imprezę bojkotuję z uwagi na wypaczenie jej sensu i dorobienie na siłę ideologii, tym niemniej zauważam bardzo wiele pozytywnych jej skutków. Jeżeli goście z ZM idą załatwiać coś z miastem, mówią jaka była frekwencja na masie i rozmowa wygląda inaczej. Pamiętajmy, że bufetowa uważa, iż rowerami śmigają ci, których nie stać na samochód, na squotach mieszkają bezdomni pijacy, etc. Jednym słowem z ludźmi się nie liczy natomiast z manifestantami jednak tak. Ścieżki powstają, nadal nie zawsze z sensem, ale już przynajmniej coraz rzadziej z kostki "bauma", coraz rzadziej zdarzają się słupy na środku ścieżki, etc. Coraz więcej ludzi jeździ na rowerach, kierowcy coraz rzadziej bluzgają, coraz rzadziej spychają cię z drogi, coraz rzadziej wymuszają pierszeństwo. Oczywiście zdarzyło mi się słyszeć oburzonego kierowcę, który opowiadał o tym wrednym pieszym, który mu wyszedł na przejście dla pieszych podstępnie... Sądząc po słownictwie jakiego używał był skończonym chamem nie liczącym się z ludzkim życiem. To jest prawdziwy problem nie liczymy się z człowiekiem w naszym kraju dopóki nas do tego nie zmusi... To oczywiście w dużym uproszczeniu, za które wszystkich przepraszam na ten temat można by długo rozmawiać, sądzę jednak, że nie taka była intencja autora wątku.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) | >Oczywiście zdarzyło mi się słyszeć oburzonego kierowcę, który opowiadał o tym wrednym pieszym, który mu wyszedł na przejście dla pieszych podstępnie... Sądząc po słownictwie jakiego używał był skończonym chamem nie liczącym się z ludzkim życiem. To jest prawdziwy problem nie liczymy się z człowiekiem w naszym kraju dopóki nas do tego nie zmusi...
Ja się dziwię dlaczego nie robią jeszcze akcji dla maszynistów pociągów aby uważali na samochody przed przejazdami. Przecież logicznym jest że to pieszy musi uważać na pasach, ponieważ jest słabszy, pozatym może wyhamować na odległości 1 metra wystarczy się rozejrzeć. Stosunek masy i drogi hamowania jest taki sam w przypadku pociągu/samochodu jak samochodu/pieszego, więc o czym my mówimy. Więc skoro powstały kampanie społecznie skierowane do kierowców aby się rozglądać na przejeździe kolejowym nawet tym z zaporami, czas aby oświecić pieszych, w końcu to jest w ich interesie aby nie zostać supermanem. Pamiętajmy, że w nocy, czy jadąc pod słońce lub w deszczu czy śniegu pieszy stojący przy przejściu jest bardzo słabo widoczny i bezgłośny, auto słychać i zawsze ma światła.
|
|
|  | 4 na 4 | hubin (2274 punktów) | Wiesz piłeczkę można odbić, w końcu drogi to nie jest miejsce na samczą rywalizację. W Warszawie obowiązuje ograniczenie do 50 przynajmniej w większości miejsc, a kierowca winien zachować ostrożność śmigając przez przejście.
Idiotów można znaleźć w każdej grupie uczestników ruchu, grunt aby się na wzajem nie zabijać w imię "bardziej mojszej racji".
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | | niewiarygodny (524 punktów) | >Wiesz piłeczkę można odbić, w końcu drogi to nie jest miejsce na samczą rywalizację. >W Warszawie obowiązuje ograniczenie do 50 przynajmniej w większości miejsc, a kierowca winien zachować ostrożność śmigając przez przejście. A co winien zrobić pieszy wchodząc na przejście?
W takich warunkach jakie wymieniłem, nawet jadąc przepisowo zakamuflowanego pieszego po prostu nie widać.
|
|
| | |  | 4 na 4 | hubin (2274 punktów) | Pieszy może być dzieckiem, niepełnosprawnym umysłowo, zniedołężniałą staruszką, zamyślonym człowiekiem, praktycznie każdym, jeżeli naprawdę zależy ci by kogoś zabić hoduj sobie samopoczucie skrzywdzonego kierowcy przeciw któremu sprzysięga się cały świat. Prawo jazdy jest przywilejem z którym powinna wiązać się odpowiedzialność, niestety wielu jego posiadaczy zupełnie bezmyślnie stara się zamienić to w licencję na zabijanie.
Zbydlęcenie na polskich drogach przewyższa wszystko co widziałem w europie, oczywiście winny jest zły stan dróg, piesi, rowerzyści, fotoradary, policja, ograniczenia prędkości.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | | |  | 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) | > Pieszy może być dzieckiem, niepełnosprawnym umysłowo, zniedołężniałą staruszką, zamyślonym człowiekiem, praktycznie każdym, jeżeli naprawdę zależy ci by kogoś zabić hoduj sobie samopoczucie skrzywdzonego kierowcy przeciw któremu sprzysięga się cały świat.Za dziecko odpowiedzialny jest rodzic, dziecko chodzi sobie samo po mieście dopiero jak rodzic stwierdzi że jest na tyle inteligentne aby nie dać się rozjechać. No piesi oczywiście mogą chodzić zamyśleni, ale kierowcy to już nie  > Prawo jazdy jest przywilejem z którym powinna wiązać się odpowiedzialność, niestety wielu jego posiadaczy zupełnie bezmyślnie stara się zamienić to w licencję na zabijanie.Czy ja mówię, że trzeba rozjeżdżać ludzi na przejściach aż się nauczą, czy że tak niewiele potrzeba aby nie dać się zabić w tak idiotyczny sposób, naprawdę to nie jest wielki trud rozejrzeć się w lewo i w prawo.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Pieszy może być dzieckiem, niepełnosprawnym umysłowo, zniedołężniałą staruszką, zamyślonym człowiekiem, praktycznie każdym, jeżeli naprawdę zależy ci by kogoś zabić hoduj sobie samopoczucie skrzywdzonego kierowcy przeciw któremu sprzysięga się cały świat. Pieszy będący dzieckiem ma być pod opieką. Pozostawienie dziecka bez opieki jest poważnym zaniedbaniem i może skończyć się odebraniem praw rodzicielskich nawet. Osoby niepełnosprawne dzięki b. radzą sobie całkiem dobrze, poza tym zwykle nie wbiegają pod koła z dużą szybkością, a ustawiając się i powoli wchodząc na jezdnię zwykle dają szansę na hamowanie. Jeżeli osoba niepełnosprawna umysłowo nie jest w stanie odpowiedzialnie poruszać się po mieście, również musi poruszać się z opiekunem.
Ludzie - nie jesteście dziećmi, weźcie odpowiedzialność również za siebie. Nie ma takiej prędkości samochodu, przy której na 100% zdąży się zahamować jeśli dowolny pajac wbiegnie lub wjedzie przed maskę. Samochód musiałby jechać z jedyną sensowną, aby zapewnić taką gwarancję - czyli zerową.
>Prawo jazdy jest przywilejem z którym powinna wiązać się odpowiedzialność, niestety wielu jego posiadaczy zupełnie bezmyślnie stara się zamienić to w licencję na zabijanie. Podobnie uprawnienia do kierowania pojazdem typu rower - w naszym kraju osoby pełnoletnie mają je dane z racji wieku, co uważam za błąd. Ale mogą być cofnięte. I podobnie uprawnienie do samodzielnego poruszania się po drodze publicznej pieszo - zwykle rodzice upoważniają do tego dzieci stopniowo w miarę ich rozwoju, niekiedy pochopnie. Jednak to oni ponoszą za nie odpowiedzialność. A później same dziatki.
>Zbydlęcenie na polskich drogach przewyższa wszystko co widziałem w europie, oczywiście winny jest zły stan dróg, piesi, rowerzyści, fotoradary, policja, ograniczenia prędkości. Byłeś we Włoszech? Jeździsz? Polecam wycieczkę np. do Opola, miłe zaskoczenie tam czeka podobnych frustratów.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Prawo jazdy jest przywilejem z którym powinna wiązać się odpowiedzialność, niestety wielu jego posiadaczy zupełnie bezmyślnie stara się zamienić to w licencję na zabijanie. Odpowiedzialność obowiązuje wszystkich użytkowników drogi. Zamyślać się można na spacerze w parku, nie na ruchliwej ulicy. Wszystkiego nie da się zwalić na kierowców. Nie każdy kierowca bowiem jest durnym karkiem, grzejącym po mieście 150/h przy ryczącym łomocie z odtwarzacza i nie każdy pieszy/rowerzysta porusza się po drodze prawidłowo. Patrz niżej.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | hubin (2274 punktów) | > Nie każdy kierowca bowiem jest durnym karkiem, grzejącym po mieście 150/h przy ryczącym łomocie z odtwarzacza i nie każdy pieszy/rowerzysta porusza się po drodze prawidłowo.Z tą różnicą, że kierowca spowoduje potencjalnie śmierć rowerzysty/pieszego w odwrotną stronę już niekoniecznie. Mając na karku sporo doświadczenia za kółkiem (we Włoszech również), widzę często, że każdy obywatel potrafi się zmienić niczym doktor Jeckyll, oczywiście to uogólnienie i jak każde bywa krzywdzące. Twierdzę jedynie, że asymetria potencjalnych skutków powinna powodować asymetrię odpowiedzialności, oraz że warto sobie zdać sprawę, że auto nawet do 3,5 tony to bardzo niebezpieczne narzędzie. www.eurora(*)d=47:dla-kierowcow&Itemid=86Ta statystyka nie bierze się, z szalejących na naszych drogach pieszych i rowerzystów wbrew temu co niektórym wygodnie jest twierdzić.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) | >Twierdzę jedynie, że asymetria potencjalnych skutków powinna powodować asymetrię odpowiedzialności, oraz że warto sobie zdać sprawę, że auto nawet do 3,5 tony to bardzo niebezpieczne narzędzie.
Nie masz racji, idąc twoim tokiem myślenia, to maszyniści powinni uważać na przejazdach bardziej niż kierowcy samochodów.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Ja twierdzę wręcz przeciwnie. Skoro i tak największa odpowiedzialność spada na tego mniejszego, bo nawet jeśli większy pójdzie siedzieć, to mniejszy zginie, to zwiększona ostrożność powinna być oczywista dla mniejszego.
Sama jako kierowca jestem mniejsza wobec ciężarówek, pociągów, tramwajów, autobusów itd. Jako pieszy jestem mniejsza od niemal każdego. To dla mnie oczywiste i zawsze sprawdzam, czy mój manewr jest bezpieczny, nawet kiedy formalnie mam pierwszeństwo lub bezpieczny być powinien. Np. na przejeździe strzeżonym kierowca jest zobowiązany do sprawdzenia, czy może wjechać na tory nawet, jeśli szlaban jest podniesiony. To formalny wyraz takiej postawy.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >oczywiście to uogólnienie i jak każde bywa krzywdzące. Więc nie uogólniaj, proszę. >Twierdzę jedynie, że asymetria potencjalnych skutków powinna powodować asymetrię odpowiedzialności, oraz że warto sobie zdać sprawę, że auto nawet do 3,5 tony to bardzo niebezpieczne narzędzie. Każdy rozumny człek, zdający sobie sprawę z tej asymetrii powinien przyłożyć się do poprawy własnego bezpieczeństwa, co wyżej wyłożyła Ania... >Ta statystyka nie bierze się, z szalejących na naszych drogach pieszych i rowerzystów wbrew temu co niektórym wygodnie jest twierdzić. Nie wiem, komu jest tak wygodnie twierdzić, ja mam pełną świadomość, że ludzie są różni i różnie jeżdżą.
|
|
| | | | | | |  | | hubin (2274 punktów) | >>oczywiście to uogólnienie i jak każde bywa krzywdzące. >Więc nie uogólniaj, proszę. Mam nadzieję, że zauważyłyście z Anią własne uogólnienia, nie da się ich uniknąć w takiej dyskusji.
>Każdy rozumny człek, zdający sobie sprawę z tej asymetrii powinien przyłożyć się do poprawy własnego bezpieczeństwa, co wyżej wyłożyła Ania...
Dlatego staram się edukować tych którzy mogą mnie potencjalnie rozjechać. Co do wykazów Ani postanowiłem nie dyskutować gdyż nie widzę możliwości porozumienia. Nie wspominałem o pociągach ani samolotach, natomiast uwagi uznałem za mnożenie bytów oraz próbę obalenia części wypowiedzi za wszelką cenę, poprzez rzutowania tego na całość co między innymi jest krzywdzącym, uogólnieniem.
>Nie wiem, komu jest tak wygodnie twierdzić, ja mam pełną świadomość, że ludzie są różni i różnie jeżdżą. Tak odczytywałem Ani oraz Twoje wypowiedzi. Chyba nie tylko ja czyniłem daleko idace założenia. Za optymalny model ruchu drogowego jaki miałem okazję widzieć, uważam model holenderski. Wymaga on oczywiście "rewolucji moralnej", ale od czegoś trzeba zacząć.
Oczywiście odeszliśmy już od tematu zatem dalsze drążenie nie ma chyba sensu, chyba zadziałał u mnie efekt zaangażowania, czułem się zobowiązany do odpowiedzi zatem z dołu przepraszam, więcej się nie powtórzy.
Pozdrawiam
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
2 na 2 | brzezińska43 (1294 punktów) | O ile mi wiadomo rowerzyści zyskali wsparcie w postaci przepisów prawa ułatwiających im uczestnictwo w ruchu drogowym. Nie mam pojęcia o co chodzi w kolejnym utrudnianiu życia kierowcom samochodów. Nie kojarzę tej grupy z decydentami, a w nich uderzają opisane demonstracje. Od owej zmiany przepisów obserwuję pojawienie się na drogach dużej ilości rowerzystów nie mających zielonego pojęcia o przepisach ruchu drogowego.Czy nie ma żadnej innej formy wywierania nacisku na posłów, by uzyskać regulacje przychylne rowerzystom? Jeśli jest ich tak wielu, dlaczego nie założą stowarzyszenia, które - wobec liczebności zainteresowanych - wywalczy stosowną liczbę miejsc w parlamencie, lub w inny sposób wywrze nacisk? Można skutecznie zohydzić posłów nieposłusznych lobby rowerowemu, ukazać niechętnych mu policjantów itp. A w kwestii ścieżek rowerowych. Mieszkam na wsi, która jako jedna z nielicznych nie ma chodnika dla pieszych. W tych z chodnikiem rowerzyści nie korzystają z niego, jak ze ścieżki rowerowej, mimo, że piesi są rzadkością. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć, skoro prawo zezwala obecnie na jazdę po chodniku.
|
|
 | 3 na 3 | M.M.M (1158 punktów) | > skoro prawo zezwala obecnie na jazdę po chodniku. Prawo nie zezwala na jazdę po chodniku. Można to zrobić tylko jeżeli ma się pod opieką dziecko do lat 10 lub droga ma ograniczenie prędkości wyższe niż 50km/h. Co w terenie zabudowanym nie jest już takie oczywiste.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >> skoro prawo zezwala obecnie na jazdę po chodniku. >Prawo nie zezwala na jazdę po chodniku. Można to zrobić tylko jeżeli ma się pod opieką dziecko do lat 10 lub droga ma ograniczenie prędkości wyższe niż 50km/h. Co w terenie zabudowanym nie jest już takie oczywiste. Już zniesiono ten przepis - obecnie zezwala.
|
|
3 na 3 | M.M.M (1158 punktów) | Znów wszystkiemu winni są cykliści...
|
|
 | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Znów wszystkiemu winni są cykliści...  Nie wszystkiemu, ale części tak. W dużej mierze winnymi potrąceń pieszych są piesi, a potrąceń jednośladów - kierowcy jednośladów. Oczywiście nie zawsze, trudno generalizować lub podać jakieś procenty. Ale sama niejeden raz widziałam oczyma wyobraźni idiotę na mojej masce lub pod kołem, przy zachowaniach zupełnie niepojętych. Jak np. przebieganie przed jadącym samochodem i niespodzianka - a obok niego na swoim pasie ruchu i z prędkością dozwoloną jedzie drugi samochód! Szok, że aż trzeba stanąć na środku pasa i patrzyć, jak auto hamuje! A potem nakrzyczeć na kierowcę!
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Lublin, ul. Bohaterów Monte Cassino. Pomiędzy dwoma przejściami dla pieszych znajduje się przystanek komunikacji miejskiej w stronę centrum. Po drugiej stronie ulicy stoi kilka 10-piętrowych bloków. Często tamtędy się przemieszczam pieszo, samochodem albo miejskim transportem, bo tą ulicą wiedzie moja najkrótsza droga do domu. Nie zliczę, ile razy widziałam, jak przez jezdnię (a jest to dość ruchliwa ulica) ludzie lecą "na skóśkę" i wcale nie dlatego, że nadjeżdża jakiś autobus, a im się spieszy. Nie. Lecą, bo im się nie chce przejść tych kilkudziesięciu metrów do przejścia. Pół biedy, gdy leci młody, sprawny fizycznie osobnik (choć też go to nie usprawiedliwia), ale gdy widzę truchtającą po jezdni staruszkę z tobołami albo kobietę z wózkiem dziecięcym lub zgoła wlokącą za rękę kilkuletniego kajtka, to zęby same zaczynają mi zgrzytać. Ludzka bezmyślność przechodzi wszelkie pojęcie. Tuż obok, przy Rondzie Nauczycieli Tajnego Nauczania widziałam raz rowerzystę, który już na czerwonym świetle śmignął przez przejście tuż przed nosem właśnie ruszających samochodów. Przejście nie posiada przejazdu dla rowerzystów. Karta rowerowa wymagana jest tylko od małolatów, bo zakłada się, że osoba dorosła kierująca rowerem posiada prawo jazdy, przeważnie kat. A i/lub B. To błąd.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Karta rowerowa wymagana jest tylko od małolatów, bo zakłada się, że osoba dorosła kierująca rowerem posiada prawo jazdy, przeważnie kat. A i/lub B. To błąd. Dokładnie.
A co do babć, to uwielbiam takie... Kiedyś dreptała babcia trzypasmową ulicą przelotową, na której przejścia są albo z sygnalizacją świetlną, albo podziemne. Ale nie - po co zejść na przejście, które jest dosłownie 10m obok, lepiej dreptać pomiędzy autami!
Jeśli jeszcze widać taką babcię, to pół biedy. Ale byłam świadkiem dwukrotnie już wdreptania tuż pod maskę, zza samochodu, taka niespodzianka. Za każdym razem pijaczek sprytnie zamaskował się za samochodem skręcającym w lewo i wszedł prosto pod nadjeżdżające auto.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Ale nie - po co zejść na przejście, które jest dosłownie 10m obok, lepiej dreptać pomiędzy autami! Albo przejścia na estakadach - są takie dwa w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Na oba wchodzi się po schodach lub długim, łagodnym podejściem. Można wejść i z wózkiem, i o kulach, wysiłek żaden. Nie - lepiej dreptać pod spodem, przez trzy pasy ruchu w każdą stronę. >Ale byłam świadkiem dwukrotnie już wdreptania tuż pod maskę, zza samochodu, taka niespodzianka. Najgorzej jest w okolicach przystanków autobusowych. Przystanki zazwyczaj umieszcza się tuż za skrzyżowaniem, a na skrzyżowaniu jest oznakowane przejście, najczęściej ze światłami. To nie - trzeba wyleźć zza autobusu/trolejbusu, bo kto by tam leciał te 10-20 m do przejścia...
|
|
| |  | | hubin (2274 punktów) | > Nie zliczę, ile razy widziałam, jak przez jezdnię (a jest to dość ruchliwa ulica) ludzie lecą "na skóśkę" i wcale nie dlatego, że nadjeżdża jakiś autobus, a im się spieszy. Tobie śpieszy się na tyle że używasz auta, im na tyle że idą przez ulicę, być może jest tam źle zaprojektowany "odcinek ruchu", czy dostrzegasz asymetrię odpowiedzialności w potencjalnych skutkach?
>Nie. Lecą, bo im się nie chce przejść tych kilkudziesięciu metrów do przejścia. Ty przejdziesz, ja przejdę ale czy w związku z tym ci którzy nie przejdą zasługują na śmierć lub kalectwo?
>Ludzka bezmyślność przechodzi wszelkie pojęcie. Chyba lepiej się nauczyć z tym żyć, niż liczyć na zmianę.
>Tuż obok, przy Rondzie Nauczycieli Tajnego Nauczania widziałam raz rowerzystę, który już na czerwonym świetle śmignął przez przejście tuż przed nosem właśnie ruszających samochodów. Przejście nie posiada przejazdu dla rowerzystów. Nie chcę nawet mówić ilu widziałem kierowców/czyń nie stosujących się do sygnalizacji świetlnej. To objaw chaosu i egoizmu na naszych drogach, rowerzysta się spotyka często z prawem dżungli wobec czego przepisy ma w tyle jak zresztą wielu samochodziarzy, one go nie ochronią nie mówiąc już o tym, że w wielu przypadkach lepiej żeby rower np. zjechał samochodom z drogi przed zmianą światła.
>Karta rowerowa wymagana jest tylko od małolatów, bo zakłada się, że osoba dorosła kierująca rowerem posiada prawo jazdy, przeważnie kat. A i/lub B. To błąd.
Nic mi o tym nie wiadomo, żeby tak zakładano, kartę rowerową miałem to był relikt minionego systemu, dyskusja o tym już była, czy pieszemu zatem będziemy wystawiać "certyfikat ojca Gowina" dopuszczający do ruchu? - czy może prościej szanujmy ludzi żyjących i przestańmy jeździć jak wariaci.
Jako rowerzysta przywary kierowców które najczęściej powodują mój stress to nie używanie kierunkowskazów, przy zmianie pasa ruchu (zarówno skręt jak i zmiana pasa), przejazd przez drogę rowerową bez "uszanowania" pierszeństwa przejazdu, jest to zresztą na tyle nagminne, że staram się unikać ścieżek rowerowych w Warszawie.
Gdy dojdzie do sytuacji stresującej próby uderzenia/zajechania drogi, wydaje się że to skrajny przypadek dotyczący psychopatów, jednak wielokrotnie się z takim zachowaniem spotkałem nie tylko w odniesieniu do mnie. Co więcej sądząc po autach i wglądzie byli to na co dzień szanowani obywatele. Pomijam już zupełne patologie jak nie używanie lusterek, czy prowadzenie z "zamkniętymi oczami".
Jako kierowca u rowerzystów najbardziej nie lubię braku oświetlenia po zmroku lub w rażącym słońcu, wyskakiwanie z za przeszkody.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >> Nie zliczę, ile razy widziałam, jak przez jezdnię (a jest to dość ruchliwa ulica) ludzie lecą "na skóśkę" i wcale nie dlatego, że nadjeżdża jakiś autobus, a im się spieszy. >Tobie śpieszy się na tyle że używasz auta, im na tyle że idą przez ulicę, być może jest tam źle zaprojektowany "odcinek ruchu", czy dostrzegasz asymetrię odpowiedzialności w potencjalnych skutkach? Co dopiero podróżujący pociągami, bywa że przekraczają 200-300km/h! A pilot samolotu to dopiero gagatek! Czy stawianie samowolki i narażania innych na niebezpieczeństwo z ruchem zgodnym z przepisami jest sensowne? >>Nie. Lecą, bo im się nie chce przejść tych kilkudziesięciu metrów do przejścia. >Ty przejdziesz, ja przejdę ale czy w związku z tym ci którzy nie przejdą zasługują na śmierć lub kalectwo? Ci, którzy nie przejdą podejmują ryzyko. Ci, którzy skrócą sobie drogę przez teren na którym wyburza się budynek, albo prowadzi poligon również. Albo po prostu przełażąc / przejeżdżając przez tory kolejowe bez należytej ostrożności.
Nie zasługują na śmierć, ale jeśli ich takowa spotka, to jest to ich wina. Znaleźli się w miejscu nie przeznaczonym dla ruchu pieszych. Trudno w to uwierzyć, ale są takie.
>>Tuż obok, przy Rondzie Nauczycieli Tajnego Nauczania widziałam raz rowerzystę, który już na czerwonym świetle śmignął przez przejście tuż przed nosem właśnie ruszających samochodów. Przejście nie posiada przejazdu dla rowerzystów. >Nie chcę nawet mówić ilu widziałem kierowców/czyń nie stosujących się do sygnalizacji świetlnej. Ja również. Ale jednak stanowczo rzadziej.
>>Karta rowerowa wymagana jest tylko od małolatów, bo zakłada się, że osoba dorosła kierująca rowerem posiada prawo jazdy, przeważnie kat. A i/lub B. To błąd. >Nic mi o tym nie wiadomo, żeby tak zakładano, kartę rowerową miałem to był relikt minionego systemu, dyskusja o tym już była, czy pieszemu zatem będziemy wystawiać "certyfikat ojca Gowina" dopuszczający do ruchu? - czy może prościej szanujmy ludzi żyjących i przestańmy jeździć jak wariaci. Przydało by się.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Tobie śpieszy się na tyle że używasz auta, im na tyle że idą przez ulicę, być może jest tam źle zaprojektowany "odcinek ruchu", czy dostrzegasz asymetrię odpowiedzialności w potencjalnych skutkach?Być może jest źle zaprojektowany, choć nie wydaje mi się. Przejścia są naprawdę gęsto rozmieszczone. Trudno, żebym codziennie latała 7 km do pracy na piechotę. Nigdy nie spieszyło mi się tak, by jechać na złamanie karku. Wystarczy kilka minut wcześniej wyjść z domu, czy to takie trudne? Nie usprawiedliwiaj kretynów łażących po ulicach jak święte krowy. Ja też często poruszam się na piechotę i jakoś mi do głowy nie przychodzi łazić gdzie popadnie. Mam wzgląd na innych użytkowników drogi. > Ty przejdziesz, ja przejdę ale czy w związku z tym ci którzy nie przejdą zasługują na śmierć lub kalectwo?Czy na pewno rozumiesz, co piszesz? > >Ludzka bezmyślność przechodzi wszelkie pojęcie.> Chyba lepiej się nauczyć z tym żyć, niż liczyć na zmianę.Usankcjonować głupotę? Nie, na to się nie godzę. Trzeba uczyć odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli ktoś włazi pomiędzy trzy strumienie aut w miejscu do tego nieprzeznaczonym, to kim jest? > Nie chcę nawet mówić ilu widziałem kierowców/czyń nie stosujących się do sygnalizacji świetlnej.Ja też. I też mnie to wkurza. > To objaw chaosu i egoizmu na naszych drogach, rowerzysta się spotyka często z prawem dżungli wobec czego przepisy ma w tyle jak zresztą wielu samochodziarzy, one go nie ochronią nie mówiąc już o tym, że w wielu przypadkach lepiej żeby rower np. zjechał samochodom z drogi przed zmianą światła.Cały czas o tym mówię. Pora, żeby wszyscy wyzbyli się egoizmu na drogach. I kierowcy, i rowerzyści, i piesi. Nauczyć się przepisów, odpowiedzialności, szacunku dla innych użytkowników dróg i dbałości o tyłek własny i cudzy - to naprawdę nie jest trudne, skoro mi się udało, to i innym powinno się udać. > Nic mi o tym nie wiadomo, żeby tak zakładano, kartę rowerową miałem to był relikt minionego systemu, dyskusja o tym już była, czy pieszemu zatem będziemy wystawiać "certyfikat ojca Gowina" dopuszczający do ruchu? - czy może prościej szanujmy ludzi żyjących i przestańmy jeździć jak wariaci.OK, przestańcie. Ja jeżdżę ponad 30 lat i mandat zapłaciłam raz - za nieprawidłowe parkowanie. Zrobiłam to całkowicie świadomie, bo naprawdę nie miałam gdzie stanąć, a musiałam. Poza tym usilnie staram się nie łamać przepisów, respektować wszystkie znaki, nawet te głupio postawione, ostrożnie traktować rowerzystów i pieszych (oni nie mają "opancerzenia", a ja tak) i rozumieć innych użytkowników dróg - pod warunkiem, że nie włażą mi znienacka pod koła, przyprawiając mnie o stan przedzawałowy i niszcząc mi hamulce. > Jako rowerzysta przywary kierowców które najczęściej powodują mój stress to nie używanie kierunkowskazów, przy zmianie pasa ruchuMnie to wkurza i jako pieszego, i - zwłaszcza! - jako kierowcę. To nic przyjemnego, jak ktoś ładuje Ci się przed maskę, skręcając z prawego pasa w lewo albo odwrotnie. > Gdy dojdzie do sytuacji stresującej próby uderzenia/zajechania drogi, wydaje się że to skrajny przypadek dotyczący psychopatów, jednak wielokrotnie się z takim zachowaniem spotkałem nie tylko w odniesieniu do mnie. Co więcej sądząc po autach i wglądzie byli to na co dzień szanowani obywatele.Na oko "szanowani obywatele" też bywają może nie tyle psychopatami, ile chamami bez krzty kultury osobistej. > Pomijam już zupełne patologie jak nie używanie lusterek, czy prowadzenie z "zamkniętymi oczami".Nic mnie nie zdziwi od czasu, gdy zobaczyłam faceta piszącego sms-a podczas jazdy. Rozmowa przez telefon jest nagminna, ale przynajmniej nie rozmawia się oczami... > Jako kierowca u rowerzystów najbardziej nie lubię braku oświetlenia po zmroku lub w rażącym słońcu, wyskakiwanie zza przeszkody.To jest ten sam mechanizm, co u niektórych kierowców - "g... mnie obchodzą inni, JA jadę". Dlatego moim zdaniem nie ma sensu dzielić użytkowników dróg na kierowców, rowerzystów i pieszych. Zasadniejszy będzie podział na ludzi używających dróg i ulic zgodnie z przepisami i przeznaczeniem i na egoistycznych kretynów. Miłego dnia
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Na oko "szanowani obywatele" też bywają może nie tyle psychopatami, ile chamami bez krzty kultury osobistej. Paradoksalnie psychopata może spokojnie być szanowanym obywatelem, niezmiernie rzadko psychopaci stają się mordercami, a już na pewno nie są krwiożerczymi bestiami marzącymi o pławieniu się w krwi - to nie ten typ. psychopata potrafi sprawnie wejść w system i wykorzystywać go dla własnej wygody.
|
|
1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Tyle że wystarczy lekki kapuśniaczek, a nie sposób wcisnąć się do autobusu tak, aby uniknąć śladów bieżnika na różnych częściach garderoby, a to u nas dość częste zjawisko. Ta część Europy w ogóle nie jest zbyt przyjazna dla cyklistów.
Prosty mechanizm, hałaśliwa zgraja próbuje ugrać coś dla siebie kosztem cichych indywidualistów. Na podstawowym poziomie nie ma żadnych fundamentalnych różnic pomiędzy tą imprezą a pikietami związków.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|