 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-06-2012 12:46 | deili (1140 punktów) | Zwierzę kontra człowiek
2 na 10 | Tak jak większość z nas czuję odrazę do ludzi którzy znęcają się nad człowiek, ale to co dziej się dzisiaj w kwestii ochrony nad zwierzętami zaczyna mnie mdlić. Jeśli pies pogryzie dziecko, to winne jest temu dziecko, bo to rzekomo ono sprowokowało psa, jeśli potrzebny jest czas antenowy ciężko doprosić się pomocy mediów czego dowodem są działania fundacji i organizacji działających na rzecz dzieci, natomiast na darmową promocję organizacji dbających o ochronę zwierząt zawsze odnajdzie się czas antenowy, bez kłopotu szefowie mediów nakażą zrealizować odpowiedni reportaż. Oczywiście media pokazują to co ludzi "rusza", i to niestety fatalnie świadczy o naszym społeczeństwie. Czy naprawdę życie konia, psa, czy jakiegokolwiek innego zwierzęcia jest już w naszej mentalności ważniejsze od życia i zdrowia człowieka ? Czy tak bardzo zaczynany nienawidzić siebie, czy też mamy do czynienia z pewnego rodzaju propagandą ?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Tohver (1287 punktów) | Odp: Zwierze konta człowiek | Od kiedy za pogryzienie odpowiada pogryziony? Myślałem, że właściciel psa ma obowiązek założyć mu kaganiec i go pilnować. Kiedy to się zmieniło?
|
|
 | | deili (1140 punktów) | >Od kiedy za pogryzienie odpowiada pogryziony? Myślałem, że właściciel psa ma obowiązek założyć mu kaganiec i go pilnować. Kiedy to się zmieniło? > Mówię tutaj o reakcjach ludzi, i opiniach szeroko spotykanych, widoczne one zwłaszcza tych w sieci. A i ostatnio relacjonowana sprawa karna w mediach potwierdziła że taka linia obrony może być dobrym rozwiązaniem, zawsze można zarzucić przecież rodzicom nie dopilnowanie pociechy, tak jak miało to miejsce w Katlewie gdzie psy zagryzły 5 letniego chłopca. Dodajmy że psy "uciekły" z boksów, i posesji.
|
|
|  | | hubin (2274 punktów) | To standard, prokurator badający sprawę mnoży byty powyżej potrzeb. Znajomy przechodząc przez przejście dla pieszych został potrącony przez samochód który swoją drogą zmienił pas ruch bez kierunkowskazu. Prokurator zarzucał pieszemu wtargnięcie na pasy...
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | -1 na 5 | niewiarygodny (524 punktów) | >To standard, prokurator badający sprawę mnoży byty powyżej potrzeb. >Znajomy przechodząc przez przejście dla pieszych został potrącony przez samochód który swoją drogą zmienił pas ruch bez kierunkowskazu. Prokurator zarzucał pieszemu wtargnięcie na pasy...
Wybacz ale trzeba być idiotą aby dać się potrącić na pasach, skąd ta ufność do kierowców? Przecież nie mamy zielonego pojęcia kto prowadzi nadjeżdżający pojazd. Wystarczy obserwować auto jadące najpierw z jednej strony a potem z drugiej, jeżeli widzimy że nie zwalnia trzeba albo podbiec albo się cofnąć, szkoda że typowym odruchem jest stanięcie w rozkroku i wysunięcie rąk w kierunku auta. Najpewniejszym rozwiązaniem jest albo przechodzić tak aby auto nie musiało zwalniać albo czekamy aż się zatrzyma. Piesi wzorowo przechodzą przez jezdnie wszędzie tylko nie na pasach, wtedy czmychają tak aby auto nie musiało nawet hamować.
|
|
| | |  | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Wybacz ale trzeba być idiotą aby dać się potrącić na pasach Nie będę cię prosił o wybaczenie za to co napiszę: trzeba być idiotą, żeby nie być w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której to nie idiota "dał się" potrącić na pasach.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
| | | |  | 1 na 1 |
| | |  | | hubin (2274 punktów) | O tempora, o mores!
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
|  | 5 na 5 | Tohver (1287 punktów) | >Mówię tutaj o reakcjach ludzi, i opiniach szeroko spotykanych, widoczne one zwłaszcza tych w sieci. >A i ostatnio relacjonowana sprawa karna w mediach potwierdziła że taka linia obrony może być dobrym rozwiązaniem, zawsze można zarzucić przecież rodzicom nie dopilnowanie pociechy, tak jak miało to miejsce w Katlewie gdzie psy zagryzły 5 letniego chłopca. Dodajmy że psy "uciekły" z boksów, i posesji.
Właściciele psów z Ketlawy trafili do więzienia. Gdyby mnie lub kogoś z moich bliskich pogryzł pies to przejmowałbym się opinią sądu a nie internautów. Poza tym komentarze na onecie nie najlepiej odzwierciedlają poglądy całego społeczeństwa.
|
|
| |  | 2 na 2 | deili (1140 punktów) | >Właściciele psów z Ketlawy trafili do więzienia. Gdyby mnie lub kogoś z moich bliskich pogryzł pies to przejmowałbym się opinią sądu a nie internautów. Poza tym komentarze na onecie nie najlepiej odzwierciedlają poglądy całego społeczeństwa.
Wiesz, teraz mi się nasunęło takie skojarzenie, a jak media by zareagowały na linię obrony, zgwałconej kobiety gdyby oskarżony budował swoją linię o to że sama jest winna bo nie miała przy sobie gazu, szła sama itp. Chyba nie muszę mówić że takie komentarze czy to w sieci, czy w społeczeństwie zostały by potępione, a te w sieci usunięte przez moderatorów. Teraz wczuj się w rolę rodziców których dziecko zginęło a im się zarzuca że to ich wina, wprawdzie jestem facetem, ale sam dał bym się zgwałcić nawet i 20 razy byle moje dziecko żyło, a tu okazuje się że dla wielu jesteś winnym bo ważniejsze są pieski, przeciw uśpieniu których zresztą żywo protestowali działacze broniący praw zwierząt.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chyba nie przeczytałeś poprzedniego postu - właściciele psów zostali uznani za głównych winnych, moi zdaniem jak najbardziej słusznie. Uważam, iż pies jest istotą do pewnego stopnia świadomą swojego istnienia, ale tu podobieństwo do Homo sapiens się kończy. Pies z pewnością jest bardzo ograniczony intelektualnie przy człowieku, czy nawet makaku. Pies nie rozumie bez wychowania, kogo ma słuchać i kto jest "obcy". Skoro psy, które pogryzły dzieci, nie zagryzły wpierw swoich właścicieli, oznacza to, że właściciele świadomie zaniedbali kwestię agresywności psów wobec innych ludzi. I są winni. Psy nie. Przecież wiele psów jest uczonych, że mają swoją posesję i należy atakować na niej obcych. Ale w większości wypadków psy wiedzą, że poza ich terenem mają być bardziej spokojne.
|
|
| | |  | 7 na 9 | Sylwek (15472 punktów) | >Wiesz, teraz mi się nasunęło takie skojarzenie, a jak media by zareagowały na linię obrony, zgwałconej kobiety gdyby oskarżony budował swoją linię o to że sama jest winna bo nie miała przy sobie gazu, szła sama itp.
Po prawdzie, społeczeństwo, którego zdaniem się tak przejmujesz, zwykle oskarża kobiety o spowodowanie gwałtu. Trafiłeś tym argumentem trochę kulą w płot.
>Chyba nie muszę mówić że takie komentarze czy to w sieci, czy w społeczeństwie zostały by potępione, a te w sieci usunięte przez moderatorów.
Lepiej nie mów, bo to śmiech na sali twierdzić, ze było inaczej. Przypomnieć historię pewnej "kurwy", która "uwodziła" Leppera? A może przypadek kobiet molestowanych przez prezydenta pewnego miasta, o którym "zdanie ludu" dość powszechnie orzekło, że "same chciały"?
>Teraz wczuj się w rolę rodziców których dziecko zginęło a im się zarzuca że to ich wina
No, czasami to jest wina rodziców. Wcale nie tak rzadko. W Waśniewską też się wczuwasz?
>wprawdzie jestem facetem, ale sam dał bym się zgwałcić nawet i 20 razy
Znaczy, gdybyś nie był facetem, bycie ofiarą gwałtu przyszłoby ci z łatwością? Czy to nie ty parę zdań wcześniej bredziłeś o powszechnym potępieniu gwałcącego i przeogromnej empatii dla gwałconych kobiet?
Tak myślałem...
>byle moje dziecko żyło, a tu okazuje się że dla wielu jesteś winnym bo ważniejsze są pieski, przeciw uśpieniu których zresztą żywo protestowali działacze broniący praw zwierząt.
Ponieważ, zasadniczo, pies nie jest stworzeniem moralnym, nie podlega etyce, w przeciwieństwie do nas. Pies nie może być "odpowiedzialny" za swe czyny. tak jak odpowiedzialni za jego niedopilnowanie są właściciele, zaś za niedopilnowanie dziecka - rodzice.
Czujesz satysfakcję, z tego, że "ukarano" te zwierzęta śmiercią?
|
|
2 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja. Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność.
Największą paranoją jest odbieranie źle traktowanych zwierząt właścicielom. Takie zwierze idzie do schroniska. Jeżeli jest młode i ładne, to znajdzie nowego pana i na tym skorzysta. Większość zwierząt, które były katowane ma urazy psychiczne i nie są chętnie zabierane. Po pewnym czasie takie zwierzęta są w schroniskach usypiane i trafiają do utylizacji, gdzie są przerobione na karmę dla psów czy kotów.
I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć?
|
|
 | 2 na 2 | deili (1140 punktów) | >Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja. >Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność.
Tu się z tobą zgadzam.
>Największą paranoją jest odbieranie źle traktowanych zwierząt właścicielom. >Takie zwierze idzie do schroniska.
Tutaj już nie, każde zwierze zasługuje na odpowiednie traktowanie.
>Jeżeli jest młode i ładne, to znajdzie nowego pana i na tym skorzysta.
No i super.
>Większość zwierząt, które były katowane ma urazy psychiczne i nie są chętnie zabierane. Po pewnym czasie takie zwierzęta są w schroniskach usypiane i trafiają do utylizacji, gdzie są przerobione na karmę dla psów czy kotów.
Osobiście byłbym za tym aby takie psy po upływie określonego czasu (30 dni) jeśli nie znajdą właściciela były usypiane. Z tym przerabianiem na karmę przesadziłeś, nie słyszałem aby coś takiego praktykowano, usypiane psy są grzebane lub kremowane.
>I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć?
Zwierze źle traktowane stanowi zagrożenie dla otoczenia, dlatego należy je odebrać właścicielowi, według mnie po tym kroku postępować tak jak to napisałem wyżej.
|
|
 | 1 na 1 | niewiarygodny (524 punktów) | >Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja.
Świnie specjalnie hoduje się właśnie w tym celu. Zresztą gdyby zabrać człowiekowi 'cywilizację' pokazałby swoje prawdziwe oblicze, prosty rachunek albo on upoluje zwierzynę i przeżyje, albo zwierzyna przeżyje i on umrze z głodu.
>Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność. Mnie bardziej zastanawia dlaczego ludzie żyjący w głodzie i nędzy płodzą dzieci? Przecież na chłopski rozum żyjąc tam już dziesiątki tysięcy lat, powinni samoistnie wyginąć na terenach niesprzyjających lub się przesiedlić, nie wiem jak to jest możliwe.
|
|
|  | 5 na 5 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Mnie bardziej zastanawia dlaczego ludzie żyjący w głodzie i nędzy płodzą dzieci? Przecież na chłopski rozum żyjąc tam już dziesiątki tysięcy lat, powinni samoistnie wyginąć na terenach niesprzyjających lub się przesiedlić, nie wiem jak to jest możliwe.
Trochę zawodny ten "chłopski rozum". W całym królestwie zwierząt (a my, ludzie też do niego należymy) jest tak, że im mniejsza szansa na przeżycie potomka, tym więcej się ich rodzi. To zwykła statystyka. Masz jedno dziecko - kiedy ci umrze, to twoje geny zanikają, natomiast kiedy masz ich dziesięcioro, to dziesięciokrotnie zwiększasz szanse na to, że przynajmniej jedno przekaże twoje geny dalej. Po drugie, jak niby ci biedni ludzie mieliby zapobiegać ciąży? Nie stać ich na jedzenie a co dopiero na antykoncepcję, o której pewnie nawet nie słyszeli. I nie mówmy raczej o wstrzemięźliwości od seksu, bo takie teksty to tylko teoria głoszona z ambony. Co znaczy, że powinny się przesiedlić lub wyginąć??? Toż to właśnie poprzez posiadanie dużej liczby dzieci nie wygineli. A gdzie się mają przesiedlić??? Czy znasz jakieś bezpańskie, dogodne do życia, przez nikogo nie bronione tereny, gdzie można tak po prostu się przenieść? Sama chętnie skorzystam. Na początek zaproponowałabym im przesiedlenie do twojego ogródka.
|
|
| |  | | niewiarygodny (524 punktów) | >W całym królestwie zwierząt (a my, ludzie też do niego należymy) jest tak, że im mniejsza szansa na przeżycie potomka, tym więcej się ich rodzi. To zwykła statystyka. Masz jedno dziecko - kiedy ci umrze, to twoje geny zanikają, natomiast kiedy masz ich dziesięcioro, to dziesięciokrotnie zwiększasz szanse na to, że przynajmniej jedno przekaże twoje geny dalej. >Po drugie, jak niby ci biedni ludzie mieliby zapobiegać ciąży? Nie stać ich na jedzenie a co dopiero na antykoncepcję, o której pewnie nawet nie słyszeli. I nie mówmy raczej o wstrzemięźliwości od seksu, bo takie teksty to tylko teoria głoszona z ambony. >Co znaczy, że powinny się przesiedlić lub wyginąć??? >Toż to właśnie poprzez posiadanie dużej liczby dzieci nie wygineli. >A gdzie się mają przesiedlić??? >Czy znasz jakieś bezpańskie, dogodne do życia, przez nikogo nie bronione tereny, gdzie można tak po prostu się przenieść? Sama chętnie skorzystam. Na początek zaproponowałabym im przesiedlenie do twojego ogródka. >
Tak jest zgadzam się nawet w polskich realiach występuje to samo zjawisko. Nie wiem czym (oprócz zwierzęcego instynktu przedłużania gatunku) kierują się ludzie mający więcej dzieci niż są w stanie wyżywić/ubrać. Jednak skoro nie ma tam warunków do życia, to jak zdołali przeżyć do dzisiejszego dnia, obojętnie ilu się ich rodziło? A skoro jak widać zdołali przeżyć, to dlaczego jak reszta świata nie zdołali się bardziej rozwinąć aby zapewnić sobie dwie podstawowe potrzeby pożywienie/schronienie?
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Tak jest zgadzam się nawet w polskich realiach występuje to samo zjawisko. Nie wiem czym (oprócz zwierzęcego instynktu przedłużania gatunku) kierują się ludzie mający więcej dzieci niż są w stanie wyżywić/ubrać.
Racjonalnie korzystają z istnienia sprawiedliwości społecznej, która pozwala zrzucić koszt wychowania swoich dzieci na innych ludzi.
|
|
|  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja. >Świnie specjalnie hoduje się właśnie w tym celu. Zresztą gdyby zabrać człowiekowi 'cywilizację' pokazałby swoje prawdziwe oblicze, prosty rachunek albo on upoluje zwierzynę i przeżyje, albo zwierzyna przeżyje i on umrze z głodu.
Jak będziemy w celu spożywczym hodować psy a nawet ludzi, to też będzie można ich zabijać? Jaka to różnica?
>>Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność. >Mnie bardziej zastanawia dlaczego ludzie żyjący w głodzie i nędzy płodzą dzieci? Przecież na chłopski rozum żyjąc tam już dziesiątki tysięcy lat, powinni samoistnie wyginąć na terenach niesprzyjających lub się przesiedlić, nie wiem jak to jest możliwe.
Płodzą, bo mają popęd seksualny. Człowiek nie wyewoluował w wyniku świadomego macierzyństwa, ale płodzenia ile się da i jak dzieci przeżyły, to robiły to samo. Chyba szczury w przypadku głodu mają zatrzymaną owulację, a człowiek jeszcze tego mechanizmu nie ma. Wykształceni ludzie regulują potomstwo świadomie, a niewykształceni regulują ilość populacji śmiercią głodową. Jak im dasz jedzenie, to się rozmnożą jeszcze bardziej i więcej ludzi umrze z głodu. To prosty mechanizm. Tak samo jest u owadów itp.
|
|
 | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) |
>I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć? Znamy. Znane są przypadki samobójstw np. przez zatłuczenie własną głową o boks i zwierząt trzymanych w nieludzkich warunkach. Np. gęsi tuczone na pasztety.
Czyli istnieją warunki przy których przynajmniej niektóre zwierzęta wolą umrzeć.
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć? >Znamy. >Znane są przypadki samobójstw np. przez zatłuczenie własną głową o boks i zwierząt trzymanych w nieludzkich warunkach. Np. gęsi tuczone na pasztety. >Czyli istnieją warunki przy których przynajmniej niektóre zwierzęta wolą umrzeć.
Czy są to świadome decyzje ze znajomością konsekwencji? Nie sądzę. Ale dzieki za informację.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wielu biologów jest raczej sceptycznych co do istnienia świadomości u ptaków. Ja osobiście uważam, iż ptaki podległy miniaturyzacji i mają ogromnie wydajne organizmy. Dlatego, pomimo małych mózgów bez kory mózgowej, akurat u ptaków nie można wykluczyć świadomości (co za tym idzie - jedynej możliwości odczuwania cierpienia - bez świadomości mamy tylko mechaniczny odruch, jak u zegarka). Niektóre zachowania ptaków zdają się wykraczać poza czysty behawior (co nie dotyczy skorupiaków, takich jak rak). Jak już wcześniej wspomniałem, ssaki, które posiadają korę mózgową, są najpewniej w mniejszym, lub większym stopniu świadome. Również myszy i szczury.
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Wielu biologów jest raczej sceptycznych co do istnienia świadomości u ptaków. Ja osobiście uważam, iż ptaki podległy miniaturyzacji i mają ogromnie wydajne organizmy. Dlatego, pomimo małych mózgów bez kory mózgowej, akurat u ptaków nie można wykluczyć świadomości (co za tym idzie - jedynej możliwości odczuwania cierpienia - bez świadomości
Wśród zwierząt świadomość z wysokim prawdopodobieństwem stwierdzono chyba tylko u szympansów.
Wydaje mi się, że ptaki i pozostałe ssaki mają możliwość odczuwania cierpienia. Może nie dzięki świadomości, ale czymś co jest jej uproszczoną wersją. Jeszcze nie wiem jak to stwierdzić doświadczalnie. Hoduję koty i kury. U obu gatunków widzę podobne cechy i zachowania takie jak wyuczona reakcja na bodźce, rozpoznawanie ludzi. Jeżeli jakaś namiastka świadomości jest obecna u kota, to u kury jest ona niewiele gorsza. Ptaki są prawdopodobnie zdolne odczuwać cierpienie i strach. A jeżeli nie są, to powiedzmy inaczej. Zadanie bólu powoduje u nich podobne reakcje jak u bardziej rozwiniętych zwierząt takie jak przyspieszone tętno, próba ucieczki, wydawanie charakterystycznych dźwięków, nerwowe ruchy itp.
Język jest ubogi. Brak świadomości zgodnej z jej definicją nie oznacza braku uproszczonej świadomości wogóle. Nie mamy jeszcze słowa żeby to nazwać. Język jest zawsze opóźniony i często o tym zapominamy, co prowadzi do nieporozumień.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Też mam wrażenie, iż ptaki można brać pod uwagę, mając na myśli świadome, bądź quasi-świadome odczuwanie bodźców nerwowych, mogące mówić między innymi o bólu, choć wielu biologów raczej odrzuca tę hipotezę. Oczywiście mało kto mówi o tym wprast. Jest to temat tabu. Z jednej strony są tacy, którzy uważają, iż tylko człowiek cokolwiek odczuwa, z drugiej tacy, że wszystko, co się tylko porusza odczuwa (a nie tylko w pełni nieświadomie reaguje na bodźce). CZyli dwie skrajności i niemal nic pośrodku, a prawda, moim zdaniem jest gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami, oczywiście niekoniecznie w połowie.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Też mam wrażenie, iż ptaki można brać pod uwagę, mając na myśli świadome, bądź quasi-świadome odczuwanie bodźców nerwowych, mogące mówić między innymi o bólu, choć wielu biologów raczej odrzuca tę hipotezę. Oczywiście mało kto mówi o tym wprast. Jest to temat tabu. Z jednej strony są tacy, którzy uważają, iż tylko człowiek cokolwiek odczuwa, z drugiej tacy, że wszystko, co się tylko porusza odczuwa (a nie tylko w pełni nieświadomie reaguje na bodźce). CZyli dwie skrajności i niemal nic pośrodku, a prawda, moim zdaniem jest gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami, oczywiście niekoniecznie w połowie.
Myślę że można by sformułować jakieś ogólne prawo o nieistnieniu skrajości. Wszystko jest szare, a nic czarne lub białe, ale ludzie lubią w dyskusjach uciekać w skrajne postawy.
Co do zwierząt, to być może dobre podejście jest oparte na empatii? Jest ono chyba podobne jak w buddyzmie. Nie robić im tego, co sami nie chcielibyśmy żeby nam się przytrafiło. Stosować te prawa również do owadów. Wyjątkiem są zwierzęta które bezpośrednio szkodzą lub służące za pożywienie. Takie podejście sam stosuję i będę stosował dopóki ktoś mnie nie przekona do jego zmiany.
|
|
 | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja.
To zwyczajna hipokryzja.
Ale akurat gadanie o bliskości genetycznej jest trochę bezsensu, bo co ona ma do rzeczy?
>Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność.
Obrońcy dzieci w Afryce bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych dzieciach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek obchodził ich los gejów w Iranie. Dziwna to moralność.
>Największą paranoją jest odbieranie źle traktowanych zwierząt właścicielom.
Fakt, lepiej, żeby katował do końca.
>I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć?
Tak, mnóstwo ludzi tak woli.
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja. >To zwyczajna hipokryzja. >Ale akurat gadanie o bliskości genetycznej jest trochę bezsensu, bo co ona ma do rzeczy?
Wszystko.
Najbardziej cenimy życie swoje i naszej najbliższej rodziny.
Następnie wspólne priorytety interesów grupują nas w narody i zwykle w jednym narodzie pula genów jest zbliżona. Konsekwencją jest jedna armia i wpólne interesy.
Jako cały gatunek przypisujemy sobie prawa, których nie dajemy innym gatunkom (dotyczą one genów jednego gatunku).
Inne gatunki zbliżone do nas bardziej (zwierzęta domowe) są chronione bardziej niż gatunki oddalone. Np nie można bezkarnie zabić psa.
>>Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność. >Obrońcy dzieci w Afryce bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych dzieciach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek obchodził ich los gejów w Iranie. Dziwna to moralność.
Tutaj się zgadzam w 100%.
>>Największą paranoją jest odbieranie źle traktowanych zwierząt właścicielom. >Fakt, lepiej, żeby katował do końca.
Nie zawsze jest to katowanie. Czasem niedożywienie czy zbyt wiele zwierząt na m2.
>>I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć? >Tak, mnóstwo ludzi tak woli.
A co z innymi gatunkami?
|
|
| |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Następnie wspólne priorytety interesów grupują nas w narody i zwykle w jednym narodzie pula genów jest zbliżona. Konsekwencją jest jedna armia i wpólne interesy.
Błąd. Nie ma żadnych dowodów by efekt doboru krewniaczego działał dalej niż do kuzynostwa, co zresztą łatwo koreluje ze strukturą pierwotnych społeczeństw: góra kilkudziesięciu osobowych grup gdzie ludzie byli spokrewnieni.
>Jako cały gatunek przypisujemy sobie prawa, których nie dajemy innym gatunkom (dotyczą one genów jednego gatunku)
Ho ho ho. Przecież to nie tylko bezsensowne z punktu widzenia biologii (piszesz o dawno obalonej teorii doboru grupowego), to zwyczajnie fałszywe na podstawie historii. W sensie etycznym "ludźmi" przez większość historii ludzkości byli tylko bliscy lub dalecy krewni w grupie w której żył dany człowiek. Prymitywne społeczności zbieraczy żyją i postrzegają świat tak do dzisiaj - ich wojny są totalne i ludobójcze, zas członkom innych plemion nie przypisuje się żadnych "praw".
Nawiasem mówiąc, tak samo jest u szympansów.
>Inne gatunki zbliżone do nas bardziej (zwierzęta domowe) są chronione bardziej niż gatunki oddalone. Np nie można bezkarnie zabić psa.
E tam. U nas nie można, a w niektórych krajach je się małpy. Mylisz kulturę z biologią. Biologia każe nam dbać tylko o bliskich krewnych, ewentualnie, na zasadzie altruizmu odwzajemnionego, o wąskie grono innych ludzi (zawsze mniej liczne niż 150 osób, co stanowi górną granicę ilosci społecznych interakcji jakie są w stanie ogarnąć w pełni ludzkie mózgi).
>A co z innymi gatunkami?
Trudno powiedzieć. Większość innych gatunków nie mówi i rozumie świat radykalnie inaczej niż ludzie. Lub lepiej: symboliczne, językowe opisanie powoduje, że ludzie przeżywają świat radykalnie inaczej niż większość, lub zgoła wszystkie inne zwierzęta.
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Następnie wspólne priorytety interesów grupują nas w narody i zwykle w jednym narodzie pula genów jest zbliżona. Konsekwencją jest jedna armia i wpólne interesy. >Błąd. Nie ma żadnych dowodów by efekt doboru krewniaczego działał dalej niż do kuzynostwa, co zresztą łatwo koreluje ze strukturą pierwotnych społeczeństw: góra kilkudziesięciu osobowych grup gdzie ludzie byli spokrewnieni.
Piszę o korelacji pomiędzy małym zróżnicowaniem DNA, a istnieniem powiązań społecznych. Nie piszę o doborze krewniaczym!
>>Jako cały gatunek przypisujemy sobie prawa, których nie dajemy innym gatunkom (dotyczą one genów jednego gatunku) >Ho ho ho. Przecież to nie tylko bezsensowne z punktu widzenia biologii (piszesz o dawno obalonej teorii doboru grupowego), to zwyczajnie fałszywe na podstawie historii. W sensie etycznym "ludźmi" przez większość historii ludzkości byli tylko bliscy lub dalecy krewni w grupie w której żył dany człowiek. Prymitywne społeczności zbieraczy żyją i postrzegają świat tak do dzisiaj - ich wojny są totalne i ludobójcze, zas członkom innych plemion nie przypisuje się żadnych "praw".
Wiem, że to bezsensowne, ale tak jest teraz w cywilizowanej części, a także w przeważającej części populacji. Zabicie człowieka jest wg prawa karane inaczej niż zabicie zwierzęcia, tym samym udowodniłem powyższe.
>Nawiasem mówiąc, tak samo jest u szympansów. >>Inne gatunki zbliżone do nas bardziej (zwierzęta domowe) są chronione bardziej niż gatunki oddalone. Np nie można bezkarnie zabić psa. >E tam. U nas nie można, a w niektórych krajach je się małpy. Mylisz kulturę z biologią. Biologia każe nam dbać tylko o bliskich krewnych, ewentualnie, na zasadzie altruizmu odwzajemnionego, o wąskie grono innych ludzi (zawsze mniej liczne niż 150 osób, co stanowi górną granicę ilosci społecznych interakcji jakie są w stanie ogarnąć w pełni ludzkie mózgi).
Rozumiem wpływ kultury na menu, ale dlaczego powoduje ona niewspółmiernie ciężkie kary dla jednych wykroczeń, a żadnych dla innych? Wg jakiego klucza to się dzieje? Dlaczego obrońcy zwierząt są zawzięci w obronie jednych, a pomijają inne?
|
|
 | 3 na 3 | tomoyo (480 punktów) | >Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja.
To jest uwarunkowane kulturowo, przecież są kraje w których je się też psy.
>Obrońcy zwierząt bardzo się emocjonalnie nakręcają mówiąc o skrzywdzonych zwierzętach, ale nie słyszałem żeby cokolwiek ich obchodził los dzieci w Afryce. Dziwna to moralność.
Stereotyp, obiegowa opinia z której nic nie wynika. Ja na przykład pomagam potrzebującym zwierzętom i obchodzi mnie los ubogich dzieci, ale nie rozpowiadam o tym bo jest to dla mnie oczywiste.
>Największą paranoją jest odbieranie źle traktowanych zwierząt właścicielom. >Takie zwierze idzie do schroniska.
Lepiej żeby były zakatowane przez właściciela? Poza tym schroniska są przepełnione i tak zwani "obrońcy zwierząt" sami za własne pieniądze organizują im domy tymczasowe.
>Jeżeli jest młode i ładne, to znajdzie nowego pana i na tym skorzysta. >Większość zwierząt, które były katowane ma urazy psychiczne i nie są chętnie zabierane. Po pewnym czasie takie zwierzęta są w schroniskach usypiane i trafiają do utylizacji, gdzie są przerobione na karmę dla psów czy kotów. >I teraz się zastanówmy co to za etyka, której wyznawcy uważają że lepiej jest być martwym niż żywym, ale głodnym czy bitym? Znacie jakieś zwierzęta, które w takiej sytuacji wolałyby umrzeć?
I kto niby tak uważa? Hipotetyczni "obrońcy zwierząt" z którymi można wrzucić do jednego worka wszystkie osoby które działają na rzecz zmniejszenia cierpień zwierząt?
Moja opinia jest taka, że takie wypowiedzi są szkodliwe. Jeżeli ktokolwiek poświęca swój czas i pieniądze na pomoc potrzebującym, to jest to dobra rzecz. Niestety zamiast tego jak ktoś pomaga bezdomnym zwierzętom to słyszy że robi źle bo dzieci w Afryce są bardziej potrzebujące. Jeżeli ktoś pomaga dzieciom w Afryce to robi źle bo w Polsce też jest pełno biednych dzieci. Jeżeli ktoś pomaga biednym dzieciom z Polski to powinien raczej adoptować sieroty, czy wspomagać leczenie ciężko chorych i tak w kółko. W sumie to najlepiej siedzieć przed kompem i pisać innym ludziom jacy to są niemoralni.
|
|
 | 5 na 5 | Kuba K. (3909 punktów) | >Mnie najbardziej śmieszy to, że zabicie psa jest traktowane niemal jak zbrodnia, a tymczasem świnie, które są bliżsi nam genetycznie są masowo zabijane w ubojniach. To jakaś paranoja.
Jest w tym spory ładunek hipokryzji, to prawda. I ma to chyba bardziej charakter emocjonalno-kulturowy, niż racjonalny. Podobnie jest zresztą z końmi - w polskiej kulturze nie są traktowane jako zwierzę z którego można zrobić befsztyki, ale już np. we Włoszech - jak najbardziej. I dlatego też pewnie w prasie nie brak wielkoformatowych ogłoszeń wzywających do wpłacania pieniędzy na "wykup" koni z transportu do rzeźni. Nie zauważyłem natomiast ogłoszeń typu: "urocza świnka zasługuje na lepszy los niż schabowy - pomóż nam ją wykupić od bezlitosnego hodowcy".
|
|
9 na 9 | rysiek (4593 punktów) | Rozumiem że są to Twoje osobiste odczucia, nie poparte konkretnymi danymi, np. statystycznymi. Moje osobiste odczucia (nie poparte statystyką), odnośnie ww spraw są raczej odmienne.
|
|
 | | deili (1140 punktów) | >Rozumiem że są to Twoje osobiste odczucia, nie poparte konkretnymi danymi, np. statystycznymi. Moje osobiste odczucia (nie poparte statystyką), odnośnie ww spraw są raczej odmienne.
Tak to prawda statystyki nie prowadzę, ale wystarczy spojrzeć na opinie ludzi, a może ja się obracam w tak dziwacznym towarzystwie ?
|
|
|  | 6 na 6 | rysiek (4593 punktów) | >... a może ja się obracam w tak dziwacznym towarzystwie? Niekoniecznie dziwacznym, pewnie różniącym się od mojego. Los dzieci nie powinien być dla nikogo obojętny, ale nie wyklucza troski o zwierzęta domowe całkowicie uzależnione od ludzi.
|
|
| |  | 2 na 2 | deili (1140 punktów) | >>... a może ja się obracam w tak dziwacznym towarzystwie? >Niekoniecznie dziwacznym, pewnie różniącym się od mojego. >Los dzieci nie powinien być dla nikogo obojętny, ale nie wyklucza troski o zwierzęta domowe całkowicie uzależnione od ludzi. > Oczywiście, również o zwierzęta należy dbać, zaskakuje mnie jedynie to że tak znaczna grupa ludzi potrafi jednoznacznie postawić dobro zwierzęcia ponad dobro człowieka. Chodzi jedynie o zachowanie proporcji. Nie mam nawet pretensji do ludzi którzy stawiają zwierzę na równi z człowiekiem, w sprawach które mogą budzić kontrowersje, problemem jest to że coraz częściej stawia się zwierzę ponad człowieka. Pytanie, czy to tylko nasilenie pewnego skrajnego zjawiska, czy też z naszym społeczeństwem, i zapewne nie tylko naszym, zaczyna się dziać coś bardzo złego w sprawach mentalnych.
|
|
| | |  | 3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | Pytanie, jak często dochodzi do takiego zachwiania proporcji? Czy rzeczywiście jest już problemem? Przytoczony powyżej przez Ciebie przykład, tragedia zagryzionego chłopca, był szeroko nagłośniony przez media, natomiast, chyba tylko nikły procent okrutnego traktowania zwierząt jest ujawniany, nagłaśniany i karany.
|
|
| | |  | 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) | >Oczywiście, również o zwierzęta należy dbać, zaskakuje mnie jedynie to że tak znaczna grupa ludzi potrafi jednoznacznie postawić dobro zwierzęcia ponad dobro człowieka. >Chodzi jedynie o zachowanie proporcji. >Nie mam nawet pretensji do ludzi którzy stawiają zwierzę na równi z człowiekiem, w sprawach które mogą budzić kontrowersje, problemem jest to że coraz częściej stawia się zwierzę ponad człowieka. >Pytanie, czy to tylko nasilenie pewnego skrajnego zjawiska, czy też z naszym społeczeństwem, i zapewne nie tylko naszym, zaczyna się dziać coś bardzo złego w sprawach mentalnych.
Nie wiem od kogo słyszysz, że w przypadku pogryzienia przez psa winne jest dziecko. W życiu nie słyszałem innej opinii niż wina właściciela psa, jeżeli pies uciekł, lub wina rodzica jeżeli dziecko dostało się na posesję gdzie jest pies. Poza tym co Cię obchodzi ogólna opinia, ważne są wyroki sądów w takich sprawach a nie czyjeś prywatne zdanie.
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
>Tak to prawda statystyki nie prowadzę, ale wystarczy spojrzeć na opinie ludzi, a może ja się obracam w tak dziwacznym towarzystwie ? Chyba tak.
W moim gronie znajomych oczywistym jest że odpowiedzialność za psa ponosi właściciel.
|
|
12 na 12 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziwne. Dziwny wątek. Troska o zwierzęta nie jest konkurencją dla troski o ludzi i wicewersa.
Jest dość prawdopodobne, że wszystkie ssaki są w jakimś stopniu świadome własnego istnienia i to powinno zamykać sprawę. Nie jestem chrześcijaninem, zatem nie uważam, że zwierzęta zostały "dane mi w posiadanie" i że tylko człowiek ma duszę (nikt nie ma, natomiast różnica człowiek - inne zwierzę nie jest tak duża jak pan sądzi).
Dodam też, że troska jedynie o zwierzęta domowe i ich nadmierna popularność są zagrożeniem dla dziko żyjących zwierząt. Duży pies żywi się dużą ilością mięsa, kot z kolei zabija bezbronne wobec jego umiejętności ptaki, choć ma co jeść.
|
|
 | 2 na 2 | deili (1140 punktów) | >Dziwne. Dziwny wątek. Troska o zwierzęta nie jest konkurencją dla troski o ludzi i wicewersa.
Jeśli mówimy o pieniądzach przeznaczanych na ochronę zwierząt, nie mówię tu o tej podstawowej, ale takiej na którą nas nie stać, choćby trzymanie latami psów w schroniskach, w czasach gdy nie stać nas na zapewnienie właściwej warunków edukacji, finansowanie podstawowych zabiegów medycznych to jednak mamy do czynienia z konkurencją.
>Jest dość prawdopodobne, że wszystkie ssaki są w jakimś stopniu świadome własnego istnienia i to powinno zamykać sprawę. Nie jestem chrześcijaninem, zatem nie uważam, że zwierzęta zostały "dane mi w posiadanie" i że tylko człowiek ma duszę (nikt nie ma, natomiast różnica człowiek - inne zwierzę nie jest tak duża jak pan sądzi).
Ja tylko mówię o zachowaniu pewnej równowagi. Nie uważam że zwierzęta są "tylko ozdobą, dodatkiem". Jednak na pierwszym miejscu jednak powinien stać los człowieka, i jeśli musimy dokonując wyboru pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem to zawsze powinniśmy wybrać człowieka, chyba że uda się znaleźć rozwiązanie kompromisowe.
>Dodam też, że troska jedynie o zwierzęta domowe i ich nadmierna popularność są zagrożeniem dla dziko żyjących zwierząt. Duży pies żywi się dużą ilością mięsa, kot z kolei zabija bezbronne wobec jego umiejętności ptaki, choć ma co jeść. > Tu jak najbardziej się zgadzam. Poza tym ludzie niezwykle rzadko stają się ofiarami dzikich zwierząt, są to przypadki ekstremalne. Ludzie stają się ofiarami zwierząt właśnie za sprawą tych "udomowionych".
|
|
|  | 3 na 3 | niewiarygodny (524 punktów) | > Jednak na pierwszym miejscu jednak powinien stać los człowieka, i jeśli musimy dokonując wyboru pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem to zawsze powinniśmy wybrać człowieka, chyba że uda się znaleźć rozwiązanie kompromisowe.No pewnie, najpierw stadiony potem schroniska! Żarcik  Człowiek powinien potrafić się o siebie zatroszczyć, zasadniczo pies też dałby sobie radę sam, problem tylko w tym że gdyby psy ze schroniska latałyby sobie luzem po mieście to byłoby pewnie sporo napaści na przechodniów z zakupami. Więc trzeba je jakoś łapać w interesie właśnie ludzi a nie zwierząt. A jak już są złapane no to można albo wszystkie uśpić, co jest niemoralne aby usypiać zdrowe zwierzę, albo zakładać właśnie schroniska i utrzymywać je ledwo przy życiu. Sądzisz że człowiek robi im większą przysługę czy krzywdę? Według mnie krzywdę, zapewne wolałyby biegać sobie luzem jak koty. > >Dodam też, że troska jedynie o zwierzęta domowe i ich nadmierna popularność są zagrożeniem dla dziko żyjących zwierząt. Duży pies żywi się dużą ilością mięsa, kot z kolei zabija bezbronne wobec jego umiejętności ptaki, choć ma co jeść.Jest jeden gatunek zwierząt który jest największym zagrożeniem dla innych gatunków, nazywa się człowiek. > Tu jak najbardziej się zgadzam.> Poza tym ludzie niezwykle rzadko stają się ofiarami dzikich zwierząt, są to przypadki ekstremalne.No nie powiedziałbym, u nas w Polsce jest po prostu bardzo mało niebezpiecznych dzikich zwierząt. Jest dużo ataków grizzly, rekinów, nosorożców, jednak fakt nie u nas.
|
|
|  | 4 na 4 | ewela (7 punktów) | >Jeśli mówimy o pieniądzach przeznaczanych na ochronę zwierząt, nie mówię tu o tej podstawowej, ale takiej na którą nas nie stać, choćby trzymanie latami psów w schroniskach, w czasach gdy nie stać nas na zapewnienie właściwej warunków edukacji, finansowanie podstawowych zabiegów medycznych to jednak mamy do czynienia z konkurencją.>
Muszę przyznać, że już dawno tak postawionej sprawy nie ujrzałam na żadnym porządnym forum... Czy możesz przytoczyć jakiekolwiek sumy wydawane na ochronę zwierząt a najlepiej procentowe wskaźniki wydatków choćby gmin na powyższe cele w skali roku? Ja też ich nie znam, ale z doświadczenia i tego jak wyglądają np. schroniska mniemam, że są one tak mizerne, że nie starczyłyby na wybudowanie kolejnego 'orlika' w większym mieście. Nie mówiąc wiele o tym, że przecież spora część tych środków i tak ładowana jest w 'zwierzęta' tylko i wyłącznie dlatego, żeby w pierwszej kolejności zapewnić nam - ludziom, poczucie bezpieczeństwa (bez pałętających się bezpańskich psów), ochronę zdrowia (wścieklizna i inne) czy naszych dóbr materialnych. Czy to nie wystarcza za podsumowanie ludzkich pobudek? Empatia wobec zwierząt wciąż jest poczuciem, które towarzyszy niewielu z nas, a jeśli tak to w 'racjonalnej proporcji'...
>Jednak na pierwszym miejscu powinien stać los człowieka, i jeśli musimy dokonując wyboru pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem to zawsze powinniśmy wybrać człowieka, chyba że uda się znaleźć rozwiązanie kompromisowe.>
Nie wiem, w jakich sytuacjach, w dzisiejszych czasach w ogóle stajemy przed takim wyborem. Dodam, że rzeczona 'wyższość człowieka' jest zakorzeniona głęboko w naszej świadomości, o czym świadczy np. fakt wspomnianej już przez kogoś liczby OPP, których celem jest pomoc ludziom (nie tylko przecież w dziedzinach zdrowia vide sportowe, muzyczne, edukacyjne) w porównaniu do tych niosących pomoc zwierzakom. Mieszkając w jednym z większych miast w Polsce doświadczyłam, że na grubo ponad setkę organizacji, na które mogę przeznaczyć 1% tych związanych z ochroną zwierząt było tyle, żebym mogła na palcach jednej ręki policzyć. I jeszcze jedno bo mam wrażenie, że o tym wszyscy zapominają. To ludzie bezgranicznie rozszerzają swoje miejsca bytowania i to ludzie grabią wręcz naturalne obszary, na których winny żyć najróżniejsze gatunki zwierząt. Jesteśmy więc coś im winni.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Jednak na pierwszym miejscu jednak powinien stać los człowieka, i jeśli musimy dokonując wyboru pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem to zawsze powinniśmy wybrać człowieka, chyba że uda się znaleźć rozwiązanie kompromisowe.
A czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad uzasadnieniem takiego poglądu?
|
|
13 na 15 | Ann K. (385 punktów) | > Tak jak większość z nas czuję odrazę do ludzi którzy znęcają się nad człowiek, ale to co dziej się> dzisiaj w kwestii ochrony nad zwierzętami zaczyna mnie mdlić.Ciekawe rzeczy Pana mdlą. Zajmuję się trochę tematem ochrony zwierząt i zupełnie inne rzeczy mnie mdlą. Na przykład mdli jak czytam o wytwórniach psiego smalcu, gdzie obowiązuje zasada, że z żywego psa lepiej smakuje. Mdli mnie jak zajmuję się zwierzętami podpalonymi, poparzonymi kwasem, bitymi, obdzieranymi ze skóry, maltretowanymi na różne sposoby. Bo nadal w Polsce nie jest żadnym wyjątkowym przypadkiem powieszenia psa na drzewie, utopienie szczeniąt, czy po prostu wrzucenie młodych kociąt do pieca. Z takim różnych "ekstremalnych" przypadków mniej więcej jeden na ,na oko, 10-15 przypadków trafia do mediów. Nie mówiąc o "zwykłym" maltretowaniu - porzucaniu, biciu, głodzeniu itd. > Jeśli pies pogryzie dziecko, to winne jest temu dziecko, bo to rzekomo ono sprowokowało psa,Pierwszy raz się spotykam z taką interpretacją, jak już raczej w notkach prasowych można przeczytać o tym, że agresywne psy rzucają się na ludzi, a jak jest to rasa "agresywna" to dopiero jest medialna pożywka. W części krajów, są wprowadzane restrykcje, łącznie z zakazem posiadania takich zwierząt, właśnie z takich powodów. > jeśli> potrzebny jest czas antenowy ciężko doprosić się pomocy mediów czego dowodem są działania fundacji i> organizacji działających na rzecz dzieci, natomiast na darmową promocję organizacji dbających o> ochronę zwierząt zawsze odnajdzie się czas antenowy, bez kłopotu szefowie mediów nakażą zrealizować> odpowiedni reportaż.Może dlatego, że organizacji "pro-ludzkich" jest znacznie więcej, niż "pro-zwierzęcych"? Z racji tego, że ludzie w pierwszej kolejności wolą zajmować się własnym gatunkiem niż innymi. Z 2010r. z 1% podatku w pierwszej 25 organizacji które dostały najwięcej kasy znajdują się 2 organizacje prozwierzęce - na 16 i 17 miejscu, a jak spojrzeć w dół listy to taka tendencja się utrzymuje. Uznając tezę o konkurencji zwierząt i ludzi, można powiedzieć że zwierzęta zostają daleko w tyle, ludzie biją je na głowę. www.mf.gov(*)nformacja_1procent_za_2010.pdf> Oczywiście media pokazują to co ludzi "rusza", i to niestety fatalnie świadczy o naszym> społeczeństwie.Jakby pokazywali wszystkie, a nie tylko te które ludzi ruszają to by im czasu antenowego nie starczyło. > Czy naprawdę życie konia, psa, czy jakiegokolwiek innego zwierzęcia jest już w naszej mentalności> ważniejsze od życia i zdrowia człowieka ?> Czy tak bardzo zaczynany nienawidzić siebie, czy też mamy do czynienia z pewnego rodzaju propagandąNiesamowicie wydumana teza. Nigdzie się nie spotkałam z cenieniem ludzkiego życia mniej niż życia innych gatunków. Jak Pan nie wierzy to proszę się przejść do najbliższego mięsnego. A z takiego mdlenia na widok kolejnej organizacji prozwierzęcej, szybko leczy spróbowanie i zobaczenie na własnej skórze jak bardzo cenimy życie zwierząt wyżej od własnego - polecam spróbować pomagać w ambulatorium najbliższego schroniska albo dowolnej organizacji zajmującej się ratowaniem zwierząt. Zapewniam, że fantazja ludzka w kwestii krzywdzenia zwierząt nie zna granic.
|
|
 | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Ciekawe rzeczy Pana mdlą. Zajmuję się trochę tematem ochrony zwierząt i zupełnie inne rzeczy mnie mdlą. Na przykład mdli jak czytam o wytwórniach psiego smalcu, gdzie obowiązuje zasada, że z żywego psa lepiej smakuje. MdliDlaczego nie zajmujesz się tematem smalcu wieprzowego? Jest ich znacznie więcej. Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki? > Może dlatego, że organizacji "pro-ludzkich" jest znacznie więcej, niż "pro-zwierzęcych"? Z racji tego, że ludzie w pierwszej kolejności wolą zajmować się własnym gatunkiem niż innymi. Z 2010r. z 1% podatku w pierwszej 25 organizacji które dostały najwięcej kasy znajdują się 2 organizacje prozwierzęce - na 16 i 17 miejscu, a jak spojrzeć w dół listy to taka tendencja się utrzymuje.To chyba dobrze z naszego (ludzi) punktu widzenia, że najważniejszy jest dla nas nasz gatunek i bliższa rodzina, niż dalsi krewni? > Uznając tezę o konkurencji zwierząt i ludzi, można powiedzieć że zwierzęta zostają daleko w tyle, ludzie biją je na głowę.> www.mf.gov(*)nformacja_1procent_za_2010.pdfMimo to jest ich ciągle więcej, niż ludzi. Radzą sobie bez naszych podatków. > Niesamowicie wydumana teza. Nigdzie się nie spotkałam z cenieniem ludzkiego życia mniej niż życia innych gatunków. Jak Pan nie wierzy to proszę się przejść do najbliższego mięsnego.Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić? > A z takiego mdlenia na widok kolejnej organizacji prozwierzęcej, szybko leczy spróbowanie i zobaczenie na własnej skórze jak bardzo cenimy życie zwierząt wyżej od własnego - polecam spróbować pomagać w ambulatorium najbliższego schroniska albo dowolnej organizacji zajmującej się ratowaniem zwierząt. Zapewniam, że fantazja ludzka w kwestiiPowiedz które gatunki są dobre, a które złe? Wszystkie należy chronić? A co z wymierającymi? Czy należy też rozmnażać z DNA skamielin gatunki wymarłe, kiedy pojawi się taka technologia?
|
|
|  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki?
Zapewniam cię, że "żywość"/przytomność kaczki nie jest elementem niezbędnym do pozyskania krwi na czerninę.
|
|
| |  | Bartosz B. (179 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
| |  | -1 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki? >Zapewniam cię, że "żywość"/przytomność kaczki nie jest elementem niezbędnym do pozyskania krwi na czerninę.
A żywość szczypiorku kiedy go ucinam? Przecież to jest nasz bardzo daleki krewny.
Boję się pomyśleć co się dzieje z żywymi bakteriami będącymi na pokarmie który zjadam? Przecież czeka je kąpiel w kwasie solnym!
|
|
| | |  | 5 na 7 | Sylwek (15472 punktów) |
>A żywość szczypiorku kiedy go ucinam?
A żywość mordowanego człowieka? Jest jak szczypiorek żywy, to i ściąć go powinno być równie łatwo. I co się przejmować, skoro z faktu, że nie szkodzi zabić szczypiorku wynika, że nie szkodzi zabić psa, to wynika też, że nie szkodzi zabić Werbińskiego albo innego człowieka.
Weź się udaj na kurs logiki lepiej.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>A żywość szczypiorku kiedy go ucinam? >A żywość mordowanego człowieka? Jest jak szczypiorek żywy, to i ściąć go powinno być równie łatwo. I co się przejmować, skoro z faktu, że nie szkodzi zabić szczypiorku wynika, że nie szkodzi zabić psa, to wynika też, że nie szkodzi zabić Werbińskiego albo innego człowieka. >Weź się udaj na kurs logiki lepiej.
Gdzie ja pisałem że mu nie szkodzi?
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Gdzie ja pisałem że mu nie szkodzi?
Tam, gdzie napisałeś, że zabić szczypiorek to jak zabić kaczkę.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Gdzie ja pisałem że mu nie szkodzi? >Tam, gdzie napisałeś, że zabić szczypiorek to jak zabić kaczkę.
Zacytuj tekst, z którego to wynika, bo nie mogę go znaleźć. Znajduję tylko zdania zakończone znakiem zapytania, a nie kropką, co wyklucza powyższe.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swoim tekstem zrównałeś szczypiorek z kaczką. W myśl zasady - "to jedzenie i tamto jedzenie"... I w myśl biblijnego "daję ci ziemię w posiadanie...". Ale wiesz, biblia jest bardzo głupia, jeśli chodzi o wyrażany przez nią światopogląd... Pora się obudzić i zadać sobie samodzielne pytania. Czy szczypiorek cierpi tak samo jak kaczka?
|
|
| | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | Czy naprawdę reductio ad absurdum uważasz za element poważnej konwersacji?
|
|
|  | 4 na 6 | Ann K. (385 punktów) | >Dlaczego nie zajmujesz się tematem smalcu wieprzowego? Jest ich znacznie więcej. >Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki? Po pierwsze trochę szacunku, nie jestem Pańską koleżanką. Zajmuję się tym, gdzie śmierć zwierzęcia wiąże się z jego cierpieniem, dlatego tak zajmuję się i walczę ze spuszczaniem krwi z kaczek czy z ubojem rytualnym. A poza tym, to trochę moja sprawa czym się zajmuję. >To chyba dobrze z naszego (ludzi) punktu widzenia, że najważniejszy jest dla nas nasz gatunek i bliższa rodzina, niż dalsi krewni? Nigdzie nie twierdzę, że to źle. Twierdzę, że zwierzęta zawsze są w tyle za ludźmi. >Mimo to jest ich ciągle więcej, niż ludzi. Radzą sobie bez naszych podatków. Chodzi Panu o to, że zwierząt jest więcej niż ludzi? Tak, raczej jest ich więcej, aczkolwiek z pewnością nie radzą sobie dobrze bez naszych podatków, radzą sobie kiepsko, a czasami bardzo źle. >>Niesamowicie wydumana teza. Nigdzie się nie spotkałam z cenieniem ludzkiego życia mniej niż życia innych gatunków. Jak Pan nie wierzy to proszę się przejść do najbliższego mięsnego. >Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić? Jaki związek maja te pytania z tym co napisałam wyżej? >>A z takiego mdlenia na widok kolejnej organizacji prozwierzęcej, szybko leczy spróbowanie i zobaczenie na własnej skórze jak bardzo cenimy życie zwierząt wyżej od własnego - polecam spróbować pomagać w ambulatorium najbliższego schroniska albo dowolnej organizacji zajmującej się ratowaniem zwierząt. Zapewniam, że fantazja ludzka w kwestii >Powiedz które gatunki są dobre, a które złe? Wszystkie należy chronić? A co z wymierającymi? Czy należy też rozmnażać z DNA skamielin gatunki wymarłe, kiedy pojawi się taka technologia? A jaki ma to związek z tym co napisałam wyżej? Stwierdziłam jedynie, że ludzie cenią swoje życie wyżej niż zwierząt, co można sobie unaocznić w pewnych miejscach, jak ktoś nie wierzy. Jak dla mnie gatunki nie mają specjalnych podziałów, nie ma dobrych czy złych gatunków. Pomagać trzeba tym zwierzętom, które cierpią, a nie dlatego że należą do tego czy innego gatunku.
|
|
| |  | 11 na 11 | liliac (147340 punktów) | >Po pierwsze trochę szacunku, nie jestem Pańską koleżanką
Na tym forum standardem jest używanie względem rozmówców form drugiej osoby liczby pojedynczej. Proszę nie doszukiwać się w tym obrazy.
>A poza tym, to trochę moja sprawa czym się zajmuję
Jeśli sama poruszasz kwestię swoich zajęć na forum publicznym, nie ma nic dziwnego w tym, że rozmówcy się do nich odnoszą i je komentują.
|
|
| |  | 2 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Dlaczego nie zajmujesz się tematem smalcu wieprzowego? Jest ich znacznie więcej. >>Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki? >Po pierwsze trochę szacunku, nie jestem Pańską koleżanką. Zajmuję się tym, gdzie śmierć zwierzęcia wiąże się z jego cierpieniem, dlatego tak zajmuję się i walczę ze spuszczaniem krwi z kaczek czy z ubojem rytualnym. A poza
Jak mierzysz sukces w swojej działalności? Załóżmy że skuteczność Twojej działalności można zmierzyć ilością unikniętych śmierci zwierząt zdolnych czuć ból. W takiej sytuacji (jeżeli z niezrozumiałych mi powodów pomijasz ubojnie) jak najprędzej powinnaś porzucić krzywdy robione zwierzętom przez ludzi i zająć się cierpieniem i śmiercią zwierząt powodowaną przez inne zwierzęta. Mój kot łowi i doprowadza do cierpienia gryzonie i ptaki. Likwidacja kotów, to czysty zysk. Eksterminując jednego kota ponosisz koszt jego cierpienia, ale setki myszy i ptaków mogą żyć.
Wytłumacz mi dlaczego uparłaś się na cierpienia zadawane przez ludzi, kiedy tyle zła dzieje się nie z naszych rąk?
>>Mimo to jest ich ciągle więcej, niż ludzi. Radzą sobie bez naszych podatków. >Chodzi Panu o to, że zwierząt jest więcej niż ludzi? Tak, raczej jest ich więcej, aczkolwiek z pewnością nie radzą sobie dobrze bez naszych podatków, radzą sobie kiepsko, a czasami bardzo źle.
Jakim cudem bez naszych podatków doszło do ewolucji, eksplozji kambryjskiej?
>>Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić? >Jaki związek maja te pytania z tym co napisałam wyżej?
Ścisły. Chodzi o ukierunkowanie działalności (ochrona przed śmiercią i cierpieniem) w takie miejsca, gdzie będzie najskuteczniejsza.
>>Powiedz które gatunki są dobre, a które złe? Wszystkie należy chronić? A co z wymierającymi? Czy należy też rozmnażać z DNA skamielin gatunki wymarłe, kiedy pojawi się taka technologia? >A jaki ma to związek z tym co napisałam wyżej? Stwierdziłam jedynie, że ludzie cenią swoje życie wyżej niż zwierząt, co można sobie unaocznić w pewnych miejscach, jak ktoś nie wierzy. Jak dla mnie gatunki nie mają specjalnych podziałów, nie ma dobrych czy złych gatunków. Pomagać trzeba tym zwierzętom, które cierpią, a nie dlatego że należą do tego czy innego gatunku.
Jak chcesz rozwiązać problem cierpienia zwierząt będących w naturze pożywieniem drapieżników? Co z hodowanymi przez ludzi zwierzętami na ubój?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Jak chcesz rozwiązać problem cierpienia zwierząt będących w naturze pożywieniem drapieżników?
To raczej problem nierozwiązywalny.
|
|
|  | Bartosz B. (179 punktów) (zablokowany) | >Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić? Człowiek, potem długo długo nic, a potem gatunki zagrożone wyginięciem od najbardziej zagrożonych począwszy.
|
|
| |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jak już wspomniałem, nie jestem chrześcijaninem i nie uważam, iż "bóg dał mi ziemię w posiadanie". Owe "długo nic" pochodzi z biblii, choć nie jest cytatem.... Moim zdaniem tak stanowcze odrzucanie praw zwierząt nie jest racjonalne.
|
|
| | |  | Bartosz B. (179 punktów) (zablokowany) | > Jak już wspomniałem, nie jestem chrześcijaninem i nie uważam, iż "bóg dał mi ziemię w posiadanie". Owe "długo nic" pochodzi z biblii, choć nie jest cytatem.... Moim zdaniem tak stanowcze odrzucanie praw zwierząt nie jest racjonalne. Biblijność sama przez się nie przesądza o nieracjonalności.
|
|
| |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić? >Człowiek, potem długo długo nic, a potem gatunki zagrożone wyginięciem od najbardziej zagrożonych począwszy.
Rozwój technologii prawdopodobnie umożliwi nam wyhodowanie żywego osobnika wymarłego gatunku z zachowanego DNA. Załóżmy że tak się stało. Albo że nasi przodkowie nie wyginęli i żyją do dziś. Oznacza to, że nie można odróżnić gatunków od siebie. Żyja wszyscy rodzice naszych rodziców i milionych poprzedzających ich pokoleń.
Jak w takiej sytuacji będziesz cenić życie, jeżeli nie będzie granic między gatunkami?
Albo idźmy w przeciwną stronę. W przyszłości z człowieka zmutują nowe gałęzie przyszłych ludzi, a stare będą ginąć jako mniej dostosowane np w wyniku chorób. Które życie trzeba będzie cenić?
|
|
| | |  | 1 na 1 Bartosz B. (179 punktów) (zablokowany) | >Rozwój technologii prawdopodobnie umożliwi nam wyhodowanie żywego osobnika wymarłego gatunku z zachowanego DNA. Załóżmy że tak się stało. Albo że nasi przodkowie nie wyginęli i żyją do dziś. Oznacza to, że nie można odróżnić gatunków od siebie. Żyja wszyscy rodzice naszych rodziców i milionych poprzedzających ich pokoleń. >Jak w takiej sytuacji będziesz cenić życie, jeżeli nie będzie granic między gatunkami? Moja zasada przetrzyma tę próbę, ponieważ ewolucja jest postępem, w którym najmłodszy gatunek jest najbardziej "zaawansowany technologicznie", zatem najkosztowniejszy, a także reprezentuje on wszystkie poprzedzające go egzemplarze.
>Albo idźmy w przeciwną stronę. W przyszłości z człowieka zmutują nowe gałęzie przyszłych ludzi, a stare będą ginąć jako mniej dostosowane np w wyniku chorób. >Które życie trzeba będzie cenić? Trzeba, czy nie, chronione będzie życie z najwyższej gałęzi (nie najnowszej).
|
|
| |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Człowiek, potem długo długo nic, a potem gatunki zagrożone wyginięciem od najbardziej zagrożonych począwszy.
Jak czytam takie brednie zawsze kołacze mi w głowie: "czy autor zadał sobie pytanie CZEMU?".
|
|
| | |  | 1 na 1 Bartosz B. (179 punktów) (zablokowany) | > >Człowiek, potem długo długo nic, a potem gatunki zagrożone wyginięciem od najbardziej zagrożonych począwszy.> Jak czytam takie brednie zawsze kołacze mi w głowie: "czy autor zadał sobie pytanie CZEMU?".Przyznaję ze skruchą, że zamiast zadać sobie takie pytanie, bezmyślnie zasięgnąłem mądrości od "liliac", która nie tylko życie, ale i zdrowie człowieka ma za wartościowsze od życia zwierzęcia, proszę bardzo: Znaczy prawa do polowań na żywność porównujesz do prawa do pobicia lub zabicia innego obywatela, który sobie niekoniecznie życzy być powieszonym bądź pobitym? Ciekawe podejście.No, ale nie sądziłem, że sama liliac mogłaby wypisywać brednie, zamiast zadać sobie pytanie CZEMU?
|
|
|  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>To chyba dobrze z naszego (ludzi) punktu widzenia, że najważniejszy jest dla nas nasz gatunek i bliższa rodzina, niż dalsi krewni?
Musisz się zdecydować. Jeśli posługujesz się etycznymi kryteriami, bardzo słabe są przesłanki by stawiać swój gatunek jako taki nad każdym innym. Gdy idzie o psychoewolucyjne uwarunkowania, inni ludzie nie zasługują wcale na "ludzkie" traktowanie, jedynie krewni i potencjalni, niespokrewnieni partnerzy.
>>Uznając tezę o konkurencji zwierząt i ludzi, można powiedzieć że zwierzęta zostają daleko w tyle, ludzie biją je na głowę.
Ludzie to też zwierzęta.
>Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić?
Pani ci odpowiedziała na twoje pytanie o smalec wieprzowy, ale ty tego nie zauważyłeś, co nie?
>Powiedz które gatunki są dobre, a które złe? Wszystkie należy chronić? A co z wymierającymi? Czy należy też rozmnażać z DNA skamielin gatunki wymarłe, kiedy pojawi się taka technologia?
Nie myl ochrony gatunku, z podmiotowym traktowaniem osobników. To dwie różne kwestie. nie ma nic inherentnie nieetycznego w samym fakcie wymarcia jakiegokolwiek gatunku.
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >To chyba dobrze z naszego (ludzi) punktu widzenia, że najważniejszy jest dla nas nasz gatunek i bliższa rodzina, niż dalsi krewni?> Musisz się zdecydować. Jeśli posługujesz się etycznymi kryteriami, bardzo słabe są przesłanki by stawiać swój gatunek jako taki nad każdym innym. Gdy idzie o psychoewolucyjne uwarunkowania, inni ludzie nie zasługują wcale na "ludzkie" traktowanie, jedynie krewni i potencjalni, niespokrewnieni partnerzy.Szukam klucza i sprawdzam czy bliskość genetyczna jest tym kryterium. Stawiam ostrożną tezę, ale się przy niej nie upieram. Ewolucyjne zachowania chyba jednak promują współżycie i pewne (nie wszystkie) cywilizowane wartości. Taką możliwość na myśl przywodzi mi fakt, że od czasu ucywilizowania życia, powstania państwowości, ochrony życia itp populacja ludzi znacznie się zwiększyła. Jest nas od tego czasu więcej, a długość życia znacznie się zwiększyła. > >>Uznając tezę o konkurencji zwierząt i ludzi, można powiedzieć że zwierzęta zostają daleko w tyle, ludzie biją je na głowę.> Ludzie to też zwierzęta.Też. Tylko że tutaj używamy kontekstu, w którym dzielimy zwierzęta na ludzi i resztę. Taki podział jest często stosowany i nie zaprzecza temu, że człowiek to też zwierzę. > >Wg jakiego kryterium należy cenić życie? W jaki sposób uszeregować gatunki w celu późniejszego rozsądzania kogo zabić, a kogo chronić?> Pani ci odpowiedziała na twoje pytanie o smalec wieprzowy, ale ty tego nie zauważyłeś, co nie?Nie wiem o Ci chodzi. > >Powiedz które gatunki są dobre, a które złe? Wszystkie należy chronić? A co z wymierającymi? Czy należy też rozmnażać z DNA skamielin gatunki wymarłe, kiedy pojawi się taka technologia?> Nie myl ochrony gatunku, z podmiotowym traktowaniem osobników. To dwie różne kwestie. nie ma nic inherentnie nieetycznego w samym fakcie wymarcia jakiegokolwiek gatunku.Zupełnie Cię nie rozumiem. pl.wikipedia.org/wiki/Dront_dodo
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Szukam klucza i sprawdzam czy bliskość genetyczna jest tym kryterium. Stawiam ostrożną tezę, ale się przy niej nie upieram.
Prawo faworyzuje ludzi od zawsze, ale pojęcie genetycznej bliskości to nawet nie dwieście ostatnich lat.
Ponadto, jeszcze 70 lat temu prawo potrafiło faworyzować określoną, białą rasę.
Jest czystym, kulturowym akcydensem jak prawo podchodzi do tych spraw.
>Zupełnie Cię nie rozumiem.
A czego tu nie rozumieć? Nieetyczne może być zabijanie konkretnych zwierząt prze konkretnych ludzi a nie jakiś tam abstrakcyjny proces wymarcia gatunków.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki?Nie jadam czerniny, ale spuszczanie krwi z żywej kaczki, to już chyba specjalne obrządki. Czego to ludzie nie wymyślą. jejkuchnia(*)i-dla-widzow-o-mocnych-nerwach@@@ .
|
|
| |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >>Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki? >Nie jadam czerniny, ale spuszczanie krwi z żywej kaczki, to już chyba specjalne obrządki. Czego to ludzie nie wymyślą. Bez przesady Panie Andrzeju krpnioki czy inne kaszanki chyba Pan kiedyś jadł. Podstawowym składnikiem jest krew tyle, że ze świni. Tam gdzie była bieda i głód wykorzystywało się wszystkie składniki jakie dostarczały potrzebnego ludziom białka. Nic nie powinno się zmarnować. Z flakami wołowymi na pewno się Pan spotkał ( nie wezmą tego do ust Amerykanie, bo to było pożywienie niewolników) a flaki z drobiu ( chyba to kruszki się nazywało) przygotowywało się w Polsce podobnie jak te wołowe.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Dlaczego nie walczysz z przyrządzającymi czerninę, gdzie krew jest żywcem spuszczana z kaczki? >>>>Nie jadam czerniny, ale spuszczanie krwi z żywej kaczki, to już chyba specjalne obrządki. Czego to ludzie nie wymyślą. >Bez przesady Panie Andrzeju krpnioki czy inne kaszanki chyba Pan kiedyś jadł. Pani Alu, nadal jadam mięsa różnych zwierząt i kaszankę też lubię. Czerninę próbowałem raz w życiu i nie zasmakowała mi. Estetycznie także. Odniosłem się tu tylko do spuszczania krwi z żywej kaczki, gdyż po odcięciu całej głowy, to już chyba żywa nie jest. Zajrzałem też do internetowych przepisów kulinarnych i tam też nie znalazłem techniki upuszczania krwi z żywej kaczki. . >Tam gdzie była bieda i głód wykorzystywało się wszystkie składniki jakie dostarczały potrzebnego ludziom białka. Nic nie powinno się zmarnować. Z flakami wołowymi na pewno się Pan spotkał ( nie wezmą tego do ust Amerykanie, bo to było pożywienie niewolników) a flaki z drobiu ( chyba to kruszki się nazywało) przygotowywało się w Polsce podobnie jak te wołowe. Całkowita zgoda.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Odniosłem się tu tylko do spuszczania krwi z żywej kaczki, gdyż po odcięciu całej głowy, to już chyba żywa nie jest. Zajrzałem też do internetowych przepisów kulinarnych i tam też nie znalazłem techniki upuszczania krwi z żywej kaczki.
Sytuacje których byłem świadkiem polegały na przyciągnięciu dzioba kaczki do szyi i nacięciu karku. Krew była spuszczana z żywej kaczki. Nie wiem czy to normalne. Mnie się to zdecydowanie nie podobało, a to co z tej krwi zostało przyrządzone było obrzydliwe.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Sytuacje których byłem świadkiem polegały na przyciągnięciu dzioba kaczki do szyi i nacięciu karku. Krew była spuszczana z żywej kaczki. Nie wiem czy to normalne. Mnie się to zdecydowanie nie podobało, a to co z tej krwi zostało przyrządzone było obrzydliwe. Wszystkiego na pewno nie widziałem, ale to co Pan opisuje rzeczywiście jest obrzydliwością. Podobną obrzydliwością jest tuczenie gęsi i kaczek dla późniejszej smakowitości ich wątroby. Czego to ludzie nie wymyślą.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Wszystkiego na pewno nie widziałem, ale to co Pan opisuje rzeczywiście jest obrzydliwością. Podobną obrzydliwością jest tuczenie gęsi i kaczek dla późniejszej smakowitości ich wątroby. Czego to ludzie nie wymyślą.
Nie kupuję takich produktów i zachęcam innych do bojkotu. Każdy z nas może zagłosować portfelem, a to najskuteczniejsza metoda.
|
|
 | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >.. po prostu wrzucenie młodych kociąt do pieca. Albo raków do wrzątku - też "po prostu". >Może dlatego, że organizacji "pro-ludzkich" jest znacznie więcej, niż "pro-zwierzęcych"? Z racji tego, że ludzie w pierwszej kolejności wolą zajmować się własnym gatunkiem niż innymi. Zauważ jednak, że inne gatunki nie zajmują się ludźmi - zatem ludzie nie mogą chyba czekać aż im zwierzęta domy zbudują - musimy jakby zadbać i o siebie i o nie w sposób jednostronny, bo propozycji ustąpienia nam miejsca z ich strony nie ma. >.. proszę się przejść do najbliższego mięsnego. A tam zapewne po kilka gatunków koniny, psiny czy kociny. >.. fantazja ludzka w kwestii krzywdzenia zwierząt nie zna granic. W kwestii krzywdzenia roślin i grzybów też nie, podobnie jak w kwestii głupoty ludzkiej.
W końcu nie wiadomo czy problemem jest cudze cierpienie, czy zwyrodnienie niektórych przedstawicieli ludzkiego gatunku do takiego stopnia, że ich tylko krzywda innych cieszy.
|
|
|  | 4 na 4 | Ann K. (385 punktów) | >Zauważ jednak, że inne gatunki nie zajmują się ludźmi - zatem ludzie nie mogą chyba czekać aż im zwierzęta domy zbudują - musimy jakby zadbać i o siebie i o nie w sposób jednostronny, bo propozycji ustąpienia nam miejsca z ich strony nie ma. Zauważam, jak najbardziej. Oczywiście, że to człowiek zajmuje się zwierzętami, a nie zwierzęta ludźmi, z powodów oczywistych. Co nie znaczy, ze człowiek powinien zajmować się tylko i wyłącznie sobą. >>.. proszę się przejść do najbliższego mięsnego. >A tam zapewne po kilka gatunków koniny, psiny czy kociny. W Chinach oczywiście. >>.. fantazja ludzka w kwestii krzywdzenia zwierząt nie zna granic. >W kwestii krzywdzenia roślin i grzybów też nie, podobnie jak w kwestii głupoty ludzkiej. Jasne, ale tak się składa że zwierzęta w przeciwieństwie do roślin i grzybów mają trochę bardziej skomplikowany system nerwowy i w związku z tym mogą czuć ból, strach itd.
|
|
| |  | | niewiarygodny (524 punktów) | >Zauważam, jak najbardziej. Oczywiście, że to człowiek zajmuje się zwierzętami, a nie zwierzęta ludźmi, z powodów oczywistych. Co nie znaczy, ze człowiek powinien zajmować się tylko i wyłącznie sobą. Dobrze by było aby człowiek zajmował się tylko i wyłącznie sobą i nie krzywdził przy tym zwierząt, jakby jeden nie krzywdził to drugi nie musiałby pomagać, proste.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rak nie jest najpewniej świadomy swojego istnienia w żaden sposób. Kot najpewniej jest świadomy swojego istnienia. To ogromna różnica. Przeanalizujmy budowę mózgów obu gatunków, oraz złożoność zachowań... Wrzucanie zwierząt do tego samego wora jest nieuprawnione moim zdaniem i ogromnie częste. A przecież mózgi mają różnie rozwinięte. Pomiędzy skorupiakami a ssakami mamy przepaść... Dlatego porównywanie gotowania raka z wrzucaniem ssaków do pieca jest szalone...
|
|
| |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Dlatego porównywanie gotowania raka z wrzucaniem ssaków do pieca jest szalone...Wydaje mi się, że bez względu na stopień świadomości, bycie wrzuconym do pieca powoduje podobne cierpienie. Lake of fire
|
|
| | |  | 2 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywista nieprawda. Zegarek, który nie jest świadomy, nie cierpi. Sądzę, że rak też jest nieświadomym mechanizmem biologicznym i jako taki reaguje na bodźce, ale nie odczuwa cierpienia, bo na to trzeba mieć choćby najbardziej prostą świadomość. Czyli - w uproszczeniu dla tego przypadku - wrażenie istnienia w czasie. Rak raczej tego nie ma, kot raczej na pewno tak. Związane jest to tylko ze strukturą mózgu, nie jestem religijny, zatem nie wierzę, iż nad rakiem unosi się dusza raka, a nad kotem kota. Nieświadoma i nieuświadomiona reakcja na bodźce nie wiąże się ani z cierpieniem, ani z przyjemnością. Ogólnie wrzucanie wszystkich zwierząt do jednego wora (cierpią, albo nie - bez żadnej gradacji dotyczącej tego, czy choćby mają mózg) to straszne średniowiecze....
|
|
| | | |  | 4 na 4 | rysiek (4593 punktów) | > Oczywista nieprawda...Pozazdrościć pewności. Nie jestem żadnym specjalistą, ale wystarczy przeczytać hasło Ból u zwierząt( Pain in animals) w angielskiej wersji Wikipedii, aby zacząć mieć wątpliwości.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nagminnie myli się reakcję na bodźce ze świadomym odczuwaniem (jakimkolwiek odczuwaniem) cierpienia. Istnieje też wiele innych opcji - dane zwierzę nie posiada na przykład pamięci.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | >Nagminnie myli się reakcję na bodźce ze świadomym odczuwaniem (jakimkolwiek odczuwaniem) cierpienia. Istnieje też wiele innych opcji - dane zwierzę nie posiada na przykład pamięci.
No i co z tego, że bezkręgowce nie są świadome, że to co czują, to właśnie ból, skoro zachowują się, jakby dostały bardzo silny bodziec stresujący i informacje o uszkodzeniu. Wiadomo, że nie polecą do apteki po Ibuprofen, ale nie wygląda na to, żeby było to obojętne albo przyjemne dla tych zwierząt. Założę się o stówę, że nigdy w życiu nie przyglądałeś się stawonogom z bliska, ich zachowaniu i reakcjom, bo takie uwagi może napisać tylko osoba, która kompletnie nie zna zwierząt.
Pomijając już moje osobiste obserwacje, to istnienie komórek czuciowych u zwierząt bezkręgowych mówi samo za siebie. Ewolucja nie tworzy czegoś niepotrzebnego. Żywy organizm ma przetrwać i się rozmnożyć. A do tego niezbędne jest odczuwanie bólu czy silnego stresu przy uszkodzeniu ciała. Ludzie z anaglezją (nie odczuwają bólu) są w ciągłym niebezpieczeństwie śmierci albo kalectwa, bo ich ciało nie informuje o bólu. Ból (czy coś podobnego) jest konieczny dla przeżycia gatunku. Musi być nieprzyjemny, żeby uciekać od niebezpieczeństwa.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ann K. (385 punktów) | >Oczywista nieprawda. Zegarek, który nie jest świadomy, nie cierpi. Sądzę, że rak też jest nieświadomym mechanizmem biologicznym i jako taki reaguje na bodźce, ale nie odczuwa cierpienia, bo na to trzeba mieć choćby najbardziej prostą świadomość. Jak dla mnie zdecydowanie nie tak oczywista. Zależy jak zdefiniujemy cierpienie w tym aspekcie. Jeśli zdefiniujemy cierpienie (a przynajmniej mi się tak wydaje) jako m.in. odczuwanie bólu, to zdecydowanie porównanie zegarka do raka jest nietrafione. Zwierzęta (w przeciwieństwie do rzeczy czy roślin) odczuwają ból, ponieważ mają system nerwowy, który to umożliwia. Wrzucony do wrzątku rak odczuwa ból (a więc cierpi), ponieważ działają jego nerwy, a do tego nie jest potrzebna świadomość. >Nieświadoma i nieuświadomiona reakcja na bodźce nie wiąże się ani z cierpieniem, ani z przyjemnością. Reakcja (czy np. odruchy bezwarunkowe) wiążą się z cierpieniem. To że odruchowo, bez udziału świadomości cofamy rękę przed ogniem, nie znaczy że oparzenie nas nie boli. Podobnie mają zwierzęta, to że działają w odpowiedzi na bodziec w sposób nieświadomy, instynktowny, nie znaczy, że z powodu tego bodźca nie cierpią.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tylko, że proste zwierzęta są cały czas nieświadome. Więc nie ma co odbierać bólu. Nie ma "mnie boli". Jest bodziec, po nim reakcja. Aby odczuwać cierpienie, trzeba mieć świadomość. Inaczej nie ma odczuwającego.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Tylko, że proste zwierzęta są cały czas nieświadome.
Rak nie jest prostym zwierzęciem. To w istocie wysoce skomplikowane stworzenie. Wydaje się, że jego układ nerwowy dzieli przepaść od układu nerwowego kręgowców, ale jeszcze z 60 lat temu stawonogi jako takie uznawano za "jakoś", w sposób raczej intuicyjnie rozumiany, jako "niższe" od kręgowców.
Ponadto: warto zwrócić uwagę jak znacząco zmieniło się postrzeganie czegoś tak oczywistego jak behawior "prostych" meduz. Jeszcze kilkanaście lat temu uznawano, że to grudy ożywionej galarety, bezładnie rzucane prądami wody stworzenia bliższe mentalnie roślinom niż zwierzętom. Okazało się to fałszem, meduzy całkiem skutecznie kontrolują swe zachowanie.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, to wszystko są kwestie wciąż badane. Ale zgodzisz się, że zachowania czysto behawioralne mogą być bardzo złożone...
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Zwierzęta (w przeciwieństwie do rzeczy czy roślin) odczuwają ból, ponieważ mają system nerwowy, który to umożliwia.
To kolejna kwestia dyskusyjna. Asocjacja układu nerwowego (rozumianego jako coś zbudowanego z wyspecjalizowanych komórek - neuronów) z odczuwaniem jest silnie zakorzeniona w tradycji. Ale z roku na rok wzrasta ilosc danych o poziomie skomplikowania przetwarzania informacji, w tym na organizmalnym poziomie, u roślin i nie da się wykluczyć, że za jakiś czas z tą tradycją trzeba będzie zerwać.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Ogólnie wrzucanie wszystkich zwierząt do jednego wora (cierpią, albo nie - bez żadnej gradacji dotyczącej tego, czy choćby mają mózg) to straszne średniowiecze....Niech będzie. Wobec tego, jedne cierpią bardziej a inne mniej. Jedne tylko dlatego, że odczuwają ból a drugie dlatego, że poza odczuwaniem bólu orientują się mniej więcej, co się dzieje czyli cierpią również psychicznie. Lake of fire
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Aby odczuwać ból, trzeba mieć świadomość. Aby następowała w danym organizmie reakcja na bodźce, nie musi on być świadomy. Świadomość mieści się w mózgu. Nie w każdym zwierzęcym mózgu, moim zdaniem. Być może potrzeba tu kory mózgowej. Z pewnością istnieje granica i gradacja.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | > Aby odczuwać ból, trzeba mieć świadomość. Aby następowała w danym organizmie reakcja na bodźce, nie musi on być świadomy.Wydaje mi się, że ból a nie coś innego jest w tym przypadku bodźcem. Bardzo nieprzyjemnym bodźcem zresztą. > Świadomość mieści się w mózgu. Nie w każdym zwierzęcym mózgu, moim zdaniem.Mimo wszystko, moim zdaniem, rakowi bliżej do kota niż do zegara. Lake of fire
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Istnieje automatyczna reakcja na bodźce, bez układu w mózgu mówiącego "mnie boli"...
|
|
| | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Istnieje automatyczna reakcja na bodźce, bez układu w mózgu mówiącego "mnie boli"...Pojęcie bólu jest nierozerwalnie połączone z odczuwaniem. Chodzi Ci o to, że rak w jakiś bezbolesny sposób wyczuwa zbyt wysoką temperaturę? We will rise
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chodziło mi o to, że raku nie ma świadomego ja, które coś czuje, tak jak jest ono w człowieku, małpach i zapewne innych ssakach. Nie możemy mieć pewności, ale świadomość jakiegokolwiek bądź istnienia nie jest za darmo, wymaga sprzętu, czyli odpowiednio rozbudowanego mózgu.
|
|
| | | | | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Chodziło mi o to, że raku nie ma świadomego ja, które coś czuje, tak jak jest ono w człowieku, małpach i zapewne innych ssakach. Nie możemy mieć pewności, ale świadomość jakiegokolwiek bądź istnienia nie jest za darmo, wymaga sprzętu, czyli odpowiednio rozbudowanego mózgu.
Skąd się wziął dogmat, że do cierpienia i odczuwania bólu jest wymagana świadomość zgodna z jej obecną definicją?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Chodziło mi o to, że raku nie ma świadomego ja, które coś czuje,Rozumiem ale może jego nieświadome on sam ból fizyczny odczuwa nie gorzej niż różne wyższe organizmy odczuwają swoje ja. Nikt w niego nie wejdzie aby to stwierdzić. We will rise
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) | Czucie bolu wystepuje w plytkiej narkozie, dlatego potrzebne jest znieczulenie. Znosi go dopiero narkoza gleboka. Oczywiscie, latwiejsza jest narkoza plytka + znieczulenie + ew. zwiotczenie miesni. Mniej ryzykowna. Czucie bolu jest stosunkowo prostym procesem. Polecam podreczniki fizjologii. Cierpienie to wyzsza czynnosc nerwowa, niekoniecznie zwiazana z bolem. Mozna cierpiec np, z powodu izolacji od swiata zewnetrznego, czy przeciwnie, zbytniej jego ingerencji. Analgezja i anestezjologia weterynaryjna niczym sie nie rozni od ludzkiej. Sa oczywiscie roznice gatunkowe, ale wieksze miedzy swinka morska a psem, niz miedzy psem a czlowiekiem. Dlatego teorie "duszy" mozna spokojnie pominac. Wszystkie organizmy w jakis tam sposob czuja bol, ale czucie w "naszym rozumieniu", czyli w sposob podobny do czlowieka, mozna zaobserwowac u kregowcow. A do cierpienia na pewno sa zdolne ssaki i ptaki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Cierpienie to wyzsza czynnosc nerwowa, niekoniecznie zwiazana z bolem.Rozumiem tę lingwistyczną zawiłość  Przyznaję, że nie zastanawiałem się nad tym gdy kilka postów temu użyłem słowa "cierpienie". > Wszystkie organizmy w jakis tam sposob czuja bol, ale czucie w "naszym rozumieniu", czyli w sposob podobny do czlowieka, mozna zaobserwowac u kregowcow.Co to znaczy "w podobny do człowieka sposób"? Czy ktoś był kiedyś może rakiem, że wie w jaki sposób go boli? Naprawdę tego nie rozumiem. We will rise
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | >Czucie bolu wystepuje w plytkiej narkozie, dlatego potrzebne jest znieczulenie. Znosi go dopiero narkoza gleboka. Oczywiscie, latwiejsza jest narkoza plytka + znieczulenie + ew. zwiotczenie miesni. Mniej ryzykowna.
Wybacz, ale trochę mieszasz pojęcia. Nie ma czegoś takiego jak "narkoza", to określenie ma charakter historyczny i pochodzi z epoki eteru i chloroformu, więc jego używanie w odniesieniu do nowoczesnej anestezji jest kompletnym nieporozumieniem. Rozumiem, że miałaś na myśli tzw. znieczulenie ogólne złożone, czyli takie na które składają się: zniesienie świadomości, zniesienie bólu, zniesienie napięcia mięśniowego i niepamięć. Nie ma też czegoś takiego jak "narkoza głęboka i płytka" (na marginesie też mi to zresztą trochę trąci historią medycyny). Można natomiast rezygnować z niektórych elementów znieczulenia, lub też dobierać proporcje między nimi stosownie do rodzaju zabiegu. Dla przykładu - prosty, niebolesny zabieg diagnostyczny wiążący się jednak z dużym stresem może wymagać jedynie zastosowania leku znoszącego świadomość, bez konieczności stosowania analgetyku i środków zwiotczających, ale już duży zabieg operacyjny w obrębie jamy brzusznej będzie wymagał zastosowania zarówno anestetyków, jak też analgetyków i środków zwiotczających. Nie należy też zapominać że większość anestetyków nie znosi bólu, niezależnie od dawki. Dobrym przykładem są tu np. barbiturany - znoszą świadomość, ale w żadnym wypadku nie działają przeciwbólowo, co więcej mogą obniżać próg bólu, działając wręcz odwrotnie. Dlatego stosowanie jedynie anestetyków w czasie bolesnych zabiegów jest błędem - zawsze należy podawać również środki o działaniu analgetycznym.
>Czucie bolu jest stosunkowo prostym procesem. Polecam podreczniki fizjologii.
Jedynie pozornie - w przypadku człowieka i innych ssaków nie jest to wcale takie proste. Być może te zagadnienia są upraszczane w podręcznikach fizjologii, ale spróbuj zerknąć do jakiegoś podręcznika anestezjologii traktującego o leczeniu bólu - masę na ten temat napisano i wciąż nie wszystko wiadomo, szczególnie jeśli chodzi o tzw. ból patologiczny.
>Analgezja i anestezjologia weterynaryjna niczym sie nie rozni od ludzkiej. Sa oczywiscie roznice gatunkowe, ale wieksze miedzy swinka morska a psem, niz miedzy psem a czlowiekiem.
Myślę, że jednak się różnią. Choć, oczywiście jest tu masa wspólnych elementów, szczególnie jeśli chodzi o ssaki.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Ann K. (385 punktów) | >Aby odczuwać ból, trzeba mieć świadomość. Aby następowała w danym organizmie reakcja na bodźce, nie musi on być świadomy. Świadomość mieści się w mózgu. Nie w każdym zwierzęcym mózgu, moim zdaniem. Być może potrzeba tu kory mózgowej. Z pewnością istnieje granica i gradacja. To ból jest bodźcem. Nie jest to uczucie do którego odczuwania potrzebna jest świadomość jak np.samotność. Dzięki temu, że organizm odczuwa ból możliwa jest reakcja. Wydaje mi się, że właśnie w ten sposób wyewoluowały szlaki nerwowe pozwalające na przekazywanie bólu. Organizmy, które je posiadały i miały możliwość odczuwania bólu, miały możliwość reakcji np. ucieczki od źródła bólu i w ten sposób przetrwania. Z tego też powodu ból jest tak intensywny w porównaniu z innymi odczuciami i ciężki czy nie możliwy do zignorowania - ma to na celu zwrócenie uwagi organizmu, w taki sposób by "od razu tym się zajął", ponieważ ból jest symptomem niszczenia organizmu. W związku z tym, raki zdecydowanie czują ból, posiadają nerwy umożliwiające przekazywanie tego impulsu nerwowego, nie są świadome tego co je boli, czemu itd. ale sam ból czują i "chcą" uciekać i dzięki temu przetrwać.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niekoniecznie raki "chcą" uciekać. Może to być automatyczna reakcja. Bardziej złożone funkcje układu nerwowego nakładają się na te starsze. Trzeba mieć czym "chcieć".
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ann K. (385 punktów) | > Niekoniecznie raki "chcą" uciekać. Może to być automatyczna reakcja. Bardziej złożone funkcje układu nerwowego nakładają się na te starsze. Trzeba mieć czym "chcieć".Tak, to miałam właśnie na myśli. Dlatego "chcą" zamiast chcą.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uważam, iż aby cierpieć, przeżywać ból, trzeba posiadać świadomość... Układ nerwowy musi być podłączony do czegoś, co generuje mapę ciała + wrażenie ja. U prostych zwierząt układy nerwowe raczej nie są podłączone do czegoś takiego. Zachowania fenotypowe, wyrastające po prostu z czystej ekspresji genów, z behawioru, nie muszą być w żaden sposób uświadomione i mogą być dość złożone. Jeśli dany organizm ma tylko behawior - nie cierpi. Nie ma wrażenia "mnie boli", "ja cierpię".
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ann K. (385 punktów) | >Uważam, iż aby cierpieć, przeżywać ból, trzeba posiadać świadomość... Układ nerwowy musi być podłączony do czegoś, co generuje mapę ciała + wrażenie ja. Mapa ciała nie jest potrzebna do odczuwania bólu. Małe dzieci mają często problemy z umiejscowieniem bólu, prostsze zwierzęta również Jedyne co wiedzą to, że boli. Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo czemu, ale boli więc, trzeba jakoś zareagować. Wydaje mi się, że właśnie w podobny sposób ból odczuwają zwierzęta. Wcale nie musi to być jako "mnie boli", "ja cierpię" - to już jest jakiegoś rodzaju interpretacja odczucia, zrozumienie że ja w jakiejś sytuacji się znajduję, jest tylko boli - uciekać. Czasami jest to bardzo bardziej świadome, czasami jest to czysto instynktowne, co nie znaczy, że te zwierzęta nie odczuwają w sposób czysto fizyczny tego bólu. Istnieje różnica pomiędzy przeżywaniem bólu, a chwilowym odczuciem. Gdyby zwierzęta, nie odczuwałyby bólu, nie uciekałyby w momencie zadawania im bólu, ponieważ nie byłoby bodźca który powodowałby reakcję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ucieczka może być czystym behawiorem. Bakterie też odpływają ze złego środowiska (za jasno, zbyt zasadowo itp.). Czują ból? Moim zdaniem nie. Mamy proste detektory - ruch, ciepło, mokro, sucho... Termometr podłączony do silniczków, czy nawet detektor ruchu nie musi być świadomy. Dziecko ma mapę ciała. W każdym wieku. Nie należy tego mylić z dokładną umiejętnością umiejscowienia łaskotania na plecach.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ann K. (385 punktów) | >Ucieczka może być czystym behawiorem. Bakterie też odpływają ze złego środowiska (za jasno, zbyt zasadowo itp.). Czują ból? Moim zdaniem nie. Nie czują bólu, bo nie posiadają nerwów. Mówię tutaj tylko o zwierzętach, które posiadają nerwy umożliwiające przekazywanie impulsu nerwowego.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale impuls nerwowy nie jest jeszcze gwarantem posiadania świadomości. Moim zdaniem prymitywne układy nerwowe nie generują wrażenia "mnie boli". Są tylko centralą reakcji z wielu miejsc. Nawet w człowieku możemy wyróżnić różne stopnie reagowania - uświadomione i nieuświadomione.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >>Ucieczka może być czystym behawiorem. Bakterie też odpływają ze złego środowiska (za jasno, zbyt zasadowo itp.). Czują ból? Moim zdaniem nie. >Nie czują bólu, bo nie posiadają nerwów. Mówię tutaj tylko o zwierzętach, które posiadają nerwy umożliwiające przekazywanie impulsu nerwowego.
To chyba nie jest specjalnie celny argument - nerw to przecież tylko "przewód" przewodzący bodźce, więc dlaczego miałby być elementem decydującym? Zaryzykowałbym twierdzenie, że to istnienie centralnych struktur nerwowych (a konkretnie mózgu) jest tym elementem warunkującym. Ból, wg ogólnie przyjętej definicji jest zjawiskiem zmysłowym i emocjonalnym, więc do jego odczuwania potrzebne są struktury bardziej złożone niż włókna nerwowe.
|
|
| |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Zwierzę kontra człowiek | >Rak nie jest najpewniej świadomy swojego istnienia w żaden sposób. Kot najpewniej jest świadomy swojego istnienia. Wątpliwe, by dało się to rozstrzygnąć w sposób najpewniejszy - co np. z rybami czy myszami, które należą do kręgowców (a to kryterium występuje bodaj w polskim prawie tyczącym 'praw' zwierząt), skoro wspomniane koty zwykłe dręczyć je jednako a ludzie gotowi karmić nimi koty, ale NIE odwrotnie? Nie jest nawet pewne czy człowiek w wieku niemowlęcym "jest świadomy" co do rozpoznania bólu i od którego momentu (sporo osesków wrzeszczy jakby się cały świat palił, choć nic im nie doskwiera). >.. Pomiędzy skorupiakami a ssakami mamy przepaść... Gdyby tak było, to np. hodowca krabów, które akurat wyżarł kot, zawsze trzymałby stronę ssaka a nigdy skorupiaka - tak nie jest. > Dlatego porównywanie gotowania raka z wrzucaniem ssaków do pieca jest szalone... To nie miało być porównanie, tylko sugestia (tu proszę pominąć drastyczność empatyczną), że rak prażony cierpiałby krócej/mniej niż rak gotowany.
Zdaje się, że w sprawie zwierząt wcale nie chodzi o analizę ich cierpień. Czy np. krytykujemy wilki żywcem wyjadające krowom szynki? Czy ktoś postuluje 'humanitarne' przeorganizowanie zwierzęcych zwyczajów w rezerwatach przyrody? Nie - ich 'normy' nas nie obchodzą - chyba istota rzeczy tkwi w tym, by człowiek w miejscach przezeń zarządzanych nie karmił się sadyzmem nawet względem robaków.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przypuszczam, że gotowany rak nie cierpi, bo nie jest w żaden sposób świadomy. Kot jest świadomy, więc cierpi.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Przypuszczam, że gotowany rak nie cierpi, bo nie jest w żaden sposób świadomy. Kot jest świadomy, więc cierpi.
Mimo wszystko, wciąż świadomość rozumiemy nader słabo. Zaś o stawonogach kiedyś sądzono, że to całkowite, preprogramowane behawioralne automaty, tymczasem potem trzeba było zweryfikować te poglądy, bo okazało się, że ich zachowanie może być znacznie bardziej elastyczne i podatne na zmiany niż się wcześniej wydawało.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz rację Sylwku. Ale bardzo ryzykowne jest założenie, że wszystkie zwierzęta poza człowiekiem są tak samo świadome i że nie ma to związku z konstrukcją mózgów. Albo, że sam obwód nerwowy bez mózgu "cierpi".
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >Masz rację Sylwku. Ale bardzo ryzykowne jest założenie, że wszystkie zwierzęta poza człowiekiem są tak samo świadome i że nie ma to związku z konstrukcją mózgów. Albo, że sam obwód nerwowy bez mózgu "cierpi".
Owszem, jest ryzykowane. Niemniej, niektórzy etycy zwracają uwagę, że "szkoda" wynikła w tym kontekście z "przeszacowania" jest mniejsza od ewentualnej szkody wynikłej z "niedoszacowania".
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się z tym. Ale czasem trzeba się zastanowić, czy wybrać na przykład życie świni, czy muchy... Na przykład uważam, iż etyczniej byłoby jeść mniej świadome zwierzęta od tych bardziej świadomych, skoro ktoś już musi jeść mięso.
|
|
2 na 2 | zohen (3231 punktów) | Odp: Zwierze konta człowiek | > >Czy naprawdę życie konia, psa, czy jakiegokolwiek innego zwierzęcia jest już w naszej mentalności >ważniejsze od życia i zdrowia człowieka ? >>
A z czyjego punktu widzenia?
|
|
6 na 8 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Zwierzę kontra człowiek | >Tak jak większość z nas czuję odrazę do ludzi którzy znęcają się nad człowiek, ale to co dziej się >dzisiaj w kwestii ochrony nad zwierzętami zaczyna mnie mdlić.
A co się dzieje? W skali światowej - nic, nawet najbardziej zaawansowane inne od ludzi gatunki (szympansy, goryle, orangutany) nie mają żadnych rzeczywistych praw, mimo, iż pod względem cech relewantnych etycznie, nie różnią się istotnie od ludzi.
>Jeśli pies pogryzie dziecko, to winne jest temu dziecko, bo to rzekomo ono sprowokowało psa
Raczej: winny jest właściciel psa i/lub rodzic dziecka. Coś mi się wydaje, że mamy tu do czynienia z fabrykowaniem erystycznych "argumentów".
>Oczywiście media pokazują to co ludzi "rusza", i to niestety fatalnie świadczy o naszym >społeczeństwie.
Znaczy, co fatalnie świadczy? Że ludzi oburza oderwanie żywemu psu głowy, albo zagłodzenie żywego psa wieltygodniową torturą? Lepiej było, gdyby "społeczeństwo" wzruszyło ramionami?
>Czy naprawdę życie konia, psa, czy jakiegokolwiek innego zwierzęcia jest już w naszej mentalności >ważniejsze od życia i zdrowia człowieka ?
A jest? Gdzie są ci szlachetni ludzie stawiający życie psa, krowy czy świni ponad życie ludzi? Czy wprowadzono może kary za jedzenie hamburgerów większe niż za mord na człowieku? Nie zauważyłem.
>Czy tak bardzo zaczynany nienawidzić siebie, czy też mamy do czynienia z pewnego rodzaju propagandą >?
Nie wiem o czym w ogóle piszesz, serio.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|