Racjonalista - Strona głównaDo treści
Najniebezpieczniejszy z nałogów to myslenie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
07-07-2008 07:34Dorna (721 punktów)Najniebezpieczniejszy z nałogów to myslenie.
Ocena 3 na 5
Myślenie kojarzy sie z krytycyzmem i agnostycyzmem, odrzuceniem wygodnych stereotypów i konstruowaniem własnej, nie zawsze "lekkiej, łatwej i przyjemnej" wizji świata. Przygody "Człowieka myślącego" (nie mylić z tytułem nudnej powieści M.Dąbrowskiej) bywają raczej niemiłe, a drogi pokrętne jak ścieżka zarośnięta zielskiem tuż nad krawędzią przepaści. W rodzimym Ciemnogrodzie - myślenie (permanentne i zapewne nałogowe) okazuje się niecnym występkiem. Karmieni miałkimi, powierzchownymi opiniami (patrz TVP) współobywatele (lub może raczej współbiesiadnicy - gazetowo-telewizyjna papka nie powoduje nawet niestrawności!) cieszą sie dobrym samopoczuciem i zdrowiem jak na osoby o unormowanym trybie życia i ... nieżycia przystało. Ulegając emocjom zastępczym (niewątpliwie - second lub third hand), owym fascynującym sporom o niejakiego "Bolka", czy "zdrajców i kolaborantów z SB" nie dostrzegają tempa i kierunku zmian zaznaczających się w historii i rożnych dziedzinach życia bardziej światłych (bo nie zniewolonych Concordatem i klerykalizmem) społeczeństw. Perspektywa spojrzenia na Europę z pozycji Wadowic śląskich i "Gościa Niedzielnego" raczej nie służy! Trudno przenieść hermetyczność i mroki sarmackiego zaścianka, gdzie drobne zawiści, ploteczki, awantury i burze w kuflu piwa zaprawione nietolerancją i nieuctwem (jak sokiem malinowym) na forum współczesnej Europy, chyba że w formie mentalnego i obyczajowego skansenu. Nakarmieni wiarą i pychą jak makowym tortem, z kacem moralnym po ciężkich i słodkich trunkach serwowanych w świętych przybytkach wiary, z dłońmi złożonymi do modlitwy, odwykłymi od (nie dającej gwarancji zbawienia) pracy "u podstaw" i skompromitowanej "pracy organicznej" - stajemy na cokole pomnika. Możemy (jak złośliwie komentował mistrz Słowacki) poczuł sie już tylko jak ów "cierpiący za miliony" szaleniec, podtrzymujący niebo, żeby nie zwaliło sie biednym ludziom na udręczone głowy. I w błogim letargu oczekiwać, nie nie biblijnej Apokalipsy, mimo że takie właśnie rozwiązanie byłoby szczególnie skuteczne - a raczej nadejścia (przepraszam za wyrażenie) Mesjasza. W końcu oczekiwanie w letargu to nasza narodowa specjalność... któż zatem jak nie prawomyślny obywatel powinien ją kultywować po wieczność? Pozdrawiam (nie bez cienkiej, niedopouszczalnej ironii) w poniedziałkowy poranek. M.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Głąbiński (3538 punktów)
>Myślenie kojarzy sie z krytycyzmem i agnostycyzmem, odrzuceniem wygodnych stereotypów i
>konstruowaniem własnej, nie zawsze "lekkiej, łatwej i przyjemnej" wizji świata.
Zawężasz w sposób niedopuszczalny rozumienie słowa "myślenie". Zakładasz, że nazwą tą można określić jedynie te czynności umysłu, które dają efekty dające się zweryfikować jako "prawda". Wątpliwość powstaje z dwu względów.
1-o tak rozumiane "myślenie" wymaga mechanizmu zdolnego w sposób nieomylny stwierdzić, np. co jest "odrzuceniem wygodnych stereotypów", a co "miałkimi, powierzchownymi opiniami". 2-o nie mogę się zgodzić na to, że procesu rozpoczynającego się w mózgu nie można zakwalifikować jako "myślenie" (lub coś innego) w momencie jego powstawania. Że nie sama istota tego zjawiska decyduje o jego zakwalifikowaniu, że błąd popełniony - nieraz w późnym, zaawansowanym stadium jego przebiegu - ma decydować o tym, czym ono jest od samego początku. Uważam, że gdy mózg zaczyna myśleć, nie ma gwarancji tego, że w dalszym biegu tej czynności funkcja np. krytycznej oceny będzie wykonywana "obiektywnie", czy pozostanie jedynie subiektywnym, mylnym przeświadczeniem. Nie ma zresztą (co wspomniałem jako 1-o) możliwości uzyskania takiego, całkowicie pewnego sądu. Każdy (także Dorna) jest przeświadczony o tym, że zachowuje krytycyzm wobec swoich myśli, a ew. dokonywany przez innych ludzi (z zewnątrz) proces falsyfikacji tego przekonania jest bardzo skomplikowany i zawsze nasuwający wątpliwości, co zresztą sam zauważasz wspominając o "kojarzeniu" z agnostycyzmem.
A ponadto uważam, że słowo "myślenie" obejmuje tównież np. tworzenie fantazji artystycznych, kontemplacje mistyczne itp..

Stach M. G.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Obaj macie wiele racji, nawet bardzo wiele. Racje te jednak podane są w sposób chaotyczny, sporo określeń i niekiedy definicji wypada niejasno.

   Poza tym, tok monotonnej narracji, nie przerwanej choćby drobnym akapitem lub odstępem, rychło staje się nużącym i wiedzie do równie chaotycznego czytania. Chciałoby się poprosić: napiszcie to klarowniej!
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Myślenie kojarzy sie z krytycyzmem i agnostycyzmem

Dałem plusa, ale to nie znaczy, że wszystko mi się podoba. Przecież myślenie, to ateizm, a nie agnostycyzm. To ateista deklaruje: "Potrafię uzasadnić, że religia to zło a Bóg jest tylko wymyśloną fikcją, czymś tak samo nierealnym jak, niestety, Afrodyta; tak samo nierealnym, jak Sauron i Ungoliant".

Agnostyk zaś deklaruje, że nie potrafi albo nie chce wymyślić żadnego uzasadnienia. Agnostycyzm jest jawną odmową myślenia.

doku
n'cos' (441 punktów)
>Agnostyk zaś deklaruje, że nie potrafi albo nie chce wymyślić żadnego uzasadnienia. Agnostycyzm jest jawną odmową myślenia.

O nie nie nie! Jako agnostyk nie szukam żadnego uzasadnienia, i absolutnie nie twierdzę że to jest brak myślenia. Agnostycyzm wprawdzie stawia pod wątpliwość istnienia Boga, ale to nie jest istotą rzeczy... Dla osoby deklarującej się jako człowieka z takimi poglądami jasne jest, że takich spraw ludzie nie są w stanie poznać... NIGDY. Stoją one po prostu dla nas za wysoko.

Napisałem to najogólniej jak tylko potrafię.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>O nie nie nie! Jako agnostyk nie szukam żadnego uzasadnienia, i absolutnie nie twierdzę że to jest brak myślenia. Agnostycyzm wprawdzie stawia pod wątpliwość istnienia Boga, ale to nie jest istotą rzeczy... Dla osoby deklarującej się jako człowieka z takimi poglądami jasne jest, że takich spraw ludzie nie są w stanie poznać... NIGDY. Stoją one po prostu dla nas za wysoko.
>Napisałem to najogólniej jak tylko potrafię.

Ogólnie, czy też za wysoko, na wszelki wypadek, bo nigdy do konca nie wiadomo, warto skoczyć w niedzielę do kościoła na mszę.
n'cos' (441 punktów)
>warto skoczyć w niedzielę do kościoła na mszę.

Proszę bardzo, jak Pan lubi. Może dozna Pan w trakcie mszy objawienia, w którym pozna tajemnicę Absolutu. Prawda ostateczna stanie przed Panem otworem.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>warto skoczyć w niedzielę do kościoła na mszę.
>Proszę bardzo, jak Pan lubi. Może dozna Pan w trakcie mszy objawienia, w którym pozna tajemnicę Absolutu. Prawda ostateczna stanie przed Panem otworem.

Ja nie jestem agnostykiem. To sugestia dla Pana. Niech Pan nie oczekuje objawienia. Raczej tego, że Bóg (jeżeli jest) w bilansie Pańskich dokonań, po stronie "Ma" postawi plusik.
n'cos' (441 punktów)
Trochę odbiegnę od tematu. Zauważyłem, że mamy zbliżoną ilość punktów... być może stanęlibyśmy do rywalizacji, ale dla mnie takie działania nie miałyby żadnego wzniosłego celu, a poza tym nie mam zbyt dużo czasu i zdecydowanie częściej jestem nieobecny, dlatego pewnie przegrałbym w ostatecznym rozrachunku.
07-08-2008 04:55 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>warto skoczyć w niedzielę do kościoła na mszę.
>
Agnostyk nie wierzy w nic, ani w istnienie boga, ani w jego nie istnienie, ma to w d..., a wiec na mszę nie pójdzie, bo nie ma po co. Ateista jako wierzący w nieistnienie boga, jest człowiekiem wiary i to często wiary silnej, a jak wiadomo, wiara czyni cuda, a więc i do kościoła ateistę może zanieść, co często zdarza się ludziom wiary. Przeciwności się przyciągają, co widać na tym forum. Ateizm w większości przypadków jest maską nieudolnie przesłaniającą twarz wyznawcy współczesnych mitów. Wyznawcy jakichkolwiek mitów ateistami nie są, niewiara w starego boga nie czyni ich nimi. Współczesna religijność dla niepoznaki przykrywana ateizmem jest tak samo śmieszna jak stare religie.
Adam Barycki
08-07-2008 10:13 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Jako agnostyk [...] takich spraw ludzie nie są w stanie poznać... NIGDY. Stoją one po prostu dla nas za wysoko.

A skąd wiesz, że "takie sprawy" są poza zasięgiem ludzkiego poznania? Początek Wszechświata, istota życia i pochodzenie człowieka też dawniej należały do "takich spraw". Poddajesz się walkowerem.
n'cos' (441 punktów)
>A skąd wiesz, że "takie sprawy" są poza zasięgiem ludzkiego poznania? Początek Wszechświata, istota życia i pochodzenie człowieka też dawniej należały do "takich spraw". Poddajesz się walkowerem.

Czyli jesteś pewien na 100%, że początkiem Wszechświata był Wielki Wybuch? Wiesz może także jaka jest istota życia? No proszę... możesz mi to wyjaśnić?
Fizyk (17637 punktów)
>Czyli jesteś pewien na 100%, że początkiem Wszechświata był Wielki Wybuch? Wiesz może także jaka jest istota życia? No proszę... możesz mi to wyjaśnić?

Służę uprzejmie: , .
n'cos' (441 punktów)
>Służę uprzejmie: , .

Wybaczy Pan, ale "przestudiowałem" już te tematy. Mam na myśli, że prawdopodobieństwo tych zdarzeń, które nauka stara się wyjaśnić jako początki wszechświata i życia, jest bardzo duże, ale w każdej chwili może zostać usunięte, jeżeli wyjdą na jaw jakiekolwiek niezgodności. Żadnej z tych rzeczy nie można być pewnym.
09-07-2008 10:18 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Mam na myśli, że prawdopodobieństwo tych zdarzeń, które nauka stara się wyjaśnić jako początki wszechświata i życia, jest bardzo duże, ale w każdej chwili może zostać usunięte, jeżeli wyjdą na jaw jakiekolwiek niezgodności. Żadnej z tych rzeczy nie można być pewnym.

Miło mi, że się zgodziliśmy.
07-08-2008 05:00 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Poddajesz się walkowerem.
>
Urlop się skończył i nie wiemy co powiedzieć, czy to urlop od CO2?
Adam Barycki
@ffe? (3233 punktów)
Za wikipedią:
"Myślenie lub rozumowanie to złożony ciągły proces zachodzący w mózgu, polegający na skojarzeniach i wnioskowaniu, operujący elementami ludzkiej pamięci jak symbole/pojęcia/frazy lub obrazy i dźwięki".
Chodziło cię zapewne o pewien rodzaj myślenia, zwany krytycznym lub może nawet twórczym - owocującym skojarzeniami, jakich nikt nigdy jeszcze nie dokonał?
Jeżeli to właśnie nazywasz nałogiem, to spieszę cię uspokoić - jest to rzadkość tak wielka, że nie stanowi problemu społecznego. Stereotypia jest przeważająca normą.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
jimmy_88gno (1653 punktów)
Nałóg kojarzy mi się raczej z rozlasowywaniem mózgu, na które to rozlasowywanie ktoś nam chętnie pozwala, bo ma w tym swój interes. Człowiek silny nie ma nałogów. Dla zdrowego człowieka myślenie jest normą i nie prowadzi do niczego złego. Dla chorego - czymś nieprawdopodobnym i... nie do pomyślenia.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365