 |
Kłopoty z buddyzmem (o Diamentowej Drodze) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-03-2005 01:00 | Grych (11 punktów) | Kłopoty z buddyzmem (o Diamentowej Drodze) | To jest wątek zaczęty po dyskusji w komentarzach do artykułu "Kłopoty z buddyzmiem" - www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1894 - przeczytaj, zanim zaczniesz pisać. ---------------------------------------- Pozwoliłem sobie przenieść to się na forum, bo ta dyskusja przestaje być komentarzem do artykułu; pozwolę sobie skomentować poprzednie wypowiedzi. Co do nietolerancji Ole Nydahla - jasne, z jego książek i wypowiedzi bije krytycyzm do chrześcijaństwa i - szczególnie - islamu, przez co jest niezgodny tak modną w naszych czasach ideą ekumenizmu. Ale, z drugiej strony, jak można w naszym społeczeństwie nie krytykować islamu, religii, która min. nakazuje obcinanie rąk za kradzież czy kamieniowanie za "rozwiązłość"? Ole przynajmniej się nie kryje za zasłoną dialogu międzykulturowego. Z trzeciej strony: wśród jego "wyznawców" (mam nadzieje że nie obrażą się za to słowo) są niewątpliwie tacy, którzy uznają to za jakąś formę wezwania do świętej "wojny": buddyści, jecie kebaby? Jednak mimo wielu niedociągnięć, "nietolerancji" itd - Ole zrobił dużo, żeby przybliżyć tą filozofię i zaadoptować do naszego świata. Udało mu się to, jak się wydaje, całkiem nieźle, ale na pewno nie bez "błędów i wypaczeń" - ale to buddyści, niejako z definicji, są ludźmi którzy sprawdzają to, czego ich nauczają. Co do tego, co pisze "hiena" - "wykorzystywania naiwnych panienek" to nie wiem, w jaki sposób buddyści mogliby je wykorzystać. Fakt, obserwując niektóre osoby na publicznym wykładzie Ole i sluchając ich pytań można stwierdzić, że bardzo chciałyby się w tym gronie wyróżnić - ale to są bardziej problemy wieku szczenięcego, niż problemy pana Ole. -- Grych, zawsze Advocatus Diaboli | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| metafizyk (97 punktów) | Kłopoty z buddyzmem (o Diamentowej Drodze) | Buddyzm, a buddyzm diamentowej drogi to 2 różne rzeczy. Budda nauczał hinajany, diamentowa droga to ekstremalnie nagięta mahajana. Krytykując buddyzm pierwotny w takim kształcie jakim go widzimy dzisiaj nie krytykuje się buddyzmu pana Ole, którego krytyka nie wiele znaczy dla buddyzmu pierwotnego.
|
|
 | | Ofca | Odp: Kłopoty z buddyzmem (o Diamentowej Drodze) | > Buddyzm, a buddyzm diamentowej drogi to 2 różne rzeczy. Budda nauczał hinajany, diamentowa droga to ekstremalnie nagięta mahajana. Krytykując buddyzm pierwotny w takim kształcie jakim go widzimy dzisiaj nie krytykuje się buddyzmu pana Ole, którego krytyka nie wiele znaczy dla buddyzmu pierwotnego.> :O Hmmm myślałam, że Hinajana, Mahajana i Wadżrajana (Diamentowa Droga) zostały podane poprostu przez Buddę jako droga do oświecenia dla różnych ludzi? A poza tym co rozumiesz przez "buddyzm Pana Olego" ? Diamentowa Droga to nie jest wymysł Olego, tylko Buddy. Zresztą Ole jest poprostu jednym z lamów, głową szkoły Karma Kagyu jest Karmapa, a nie lama Ole Nydahl. Więc jeśli już to buddyzm pana XVII Karmapy.  Pomyślności
|
|
|  | | metafizyk |
>Hmmm myślałam, że Hinajana, Mahajana i Wadżrajana (Diamentowa Droga) zostały podane poprostu przez Buddę jako droga do oświecenia dla różnych ludzi?
Źle Pani myslała. Budda wymyslił wyłącznie buddyzm hinajany (tak, słowo "hinajana" piszemy z małej liery")
|
|
| |  | | Ofca |
A czy mogę spytać skąd ta wiedza? Bo o ile wiem, że niektórzy mówią o wadżrajanie (zdaje się na Ciebie, że z małej  ) jako o części mahajany (zresztą chyba tak się to wykłada nawet w Instytucie Karmapy w Delhi), to jednak określenie "ekstremalnie nagięta mahajana" brzmi nieco inaczej, a nawet nieco pejoratywnie  . No i skoro Budda nauczał tylko hinajany, to kto do buddyzmu dodał mahajanę ? I kiedy? Od siebie dodam (nie czuję się tu w żadnym razie ekspertem, ale coś mi się obiło o uszy), że z tego co wiem, to 4 najważniejsze szkoły buddyzmu tybetańskiego opierają się na czystym przekazie Buddy. I trochę trudno mi uwierzyć, że składający się ze 108 grubych ksiąg Kandziur, zawiera te 84.000 wskazówek dotyczących jedynie pracy z przyczyną i skutkiem i iluzorycznością ego.  Co do wadżrajany to faktycznie raczej był to przekaz ustny i tajemny,który Budda Siakjamuni przekazał manifestując się jako Dordze Czang, ale coś czuję, że ta informacja może nie budzić entuzjazmu kogoś, kto zajmuje się buddyzmem z punktu widzenia historyka  . Niemniej jednak będę się upierać, że mahajana jest częścią pierwotnych nauk Buddy, dlatego prosiłabym o szersze wyjaśnienia Twojego zdania w tym właśnie zakresie. I jeszcze chciałabym się odnieść do innego Twojego posta, w jakimś temacie o szatanie. Napisałeś, że szatan ma swój odpowiednik w buddyźmie. Czy możesz napisać co konkretnie miałeś na myśli (albo raczej kogo)? Czy milczenie odnośnie moich uwag co do nazywania KK buddyzmem Olego oznacza zgodę?  Z niecierpliwością czekam na inspirującą odpowiedź.
|
|
| | |  | | Inieto (143 punktów) |
> I trochę trudno mi uwierzyć, że składający się ze 108 grubych ksiąg Kandziur, zawiera te 84.000 wskazówek dotyczących jedynie pracy z przyczyną i skutkiem i iluzorycznością ego.  nie trzeba wierzyc to mozna sprawdzic .pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Ofca |
>nie trzeba wierzyc to mozna sprawdzic .pozdrawiam.
Jakoś nie jest to dla mnie sprawa życia i śmierci więc sobie odpuszczę...
|
|
| szwarcenegger | Buddyzm ma nastepujacy problem. Mowi ze lekarstwem na cale zlo tzn cierpienie jest pozbycie sie ego, doswiadczenie siebie jako czegos zupelnie innego od ciala. Doswiadczenie siebie jako przestrzeni bez centrum i granic. W efekcie tego kazdy atom wibruje radoscia i jest zespolony przez milosc, kazde wydarzenie jest swierze i nowe i promieniuje nieograniczonym potencjalem, wszystkie istoty wokol sa meskimi i zenskimi buddami niezaleznie czy o tym wiedza czy nie, wszystkie mysli sa madroscia tylko dlatego ze moga sie pojawic itd. Ogolnie ma to byc opis czegos bardzo, bardzo ale to bardzo COOOOOL. Ale dla mnie to jest poj....e. A nawet gdyby to bylo cool to co ma wspolnego zmiana doswiadczenia siebie z likwidacja cierpienia. Cierpienie jest z definicji: elementem srodowiska ktory dziala przeciw komorce organizmu. Jest to cos zupelnie zewnetrznego i tylko zewnetrznymi metodami mozna je usunac. Nalezy spojrzec na panstwa wschodu. Ktoremu udalo sie tak usunac cierpienie z zycia publicznego jak Holandii? Sama transformacja swiadomosci nie wystarcza, nie jest warunkiem koniecznym, ani tez nie ma nic wspolnego z usunieciem cierpienia. Cierpienie mozna usunac tylko praca na planie fizycznym, tak jak robili to nasi prehistoryczni przodkowie: mierzac sie z niesprzyjajacym srodowiskiem. Nie ma innej drogi.
|
|
 | | Ofca | To, że nie możesz zrozumieć założeń buddyzmu to nie jest problem buddyzmu. Osobliwe masz podejście do filozofii.
|
|
 | | robin | Cierpienie mozna usunac tylko praca na planie fizycznym, tak jak robili to nasi prehistoryczni przodkowie: mierzac sie z niesprzyjajacym srodowiskiem. > Nie ma innej drogi.Niestety nie dotyczy to myslenia. Praca na planie fizycznym do ktorej masz zapewne silna sklonnosc nie uczyni cie filozofem, zajmij sie czyms pozytecznym, moze przenies cos z miejsca na miejsce zamiast pisac banaly...
|
|
|  | | szwarcenegger | > Niestety nie dotyczy to myslenia. Praca na planie fizycznym do ktorej masz zapewne silna sklonnosc nie uczyni cie filozofem, zajmij sie czyms pozytecznym, moze przenies cos z miejsca na miejsce zamiast pisac banaly...  Po pierwsze czy "kazdy atom wibruje radoscia i jest zespolony przez milosc, kazde wydarzenie jest swieze i nowe i promieniuje nieograniczonym potencjalem, wszystkie istoty wokol sa meskimi i zenskimi buddami niezaleznie czy o tym wiedza czy nie, wszystkie mysli sa madroscia tylko dlatego ze moga sie pojawic" nie wyglada Ci na banał i to z kopytami? Po drugie myslenie nie moze byc zrodlem cierpienia. Jezeli jest to mozliwe aby myslenie bylo zrodlem cierpienia mam wielka prosbe: chcialbym byś był łaskaw zadać mi jaknajwieksze cierpienie zadajac mi cos do myslenia. Bardzo chce pocierpiec przez samo myślenie i błagam o pomoc. POMOCY!!!!!!!
|
|
| |  | | Ofca | > Po pierwsze czy "kazdy atom wibruje radoscia i jest zespolony przez milosc, kazde wydarzenie jest swieze i nowe i promieniuje nieograniczonym potencjalem, wszystkie istoty wokol sa meskimi i zenskimi buddami niezaleznie czy o tym wiedza czy nie, wszystkie mysli sa madroscia tylko dlatego ze moga sie pojawic" nie wyglada Ci na banał i to z kopytami?Mi nie wygląda. Może dlatego, że rozumiem co ten tekst niesie za przesłanie. > Po drugie myslenie nie moze byc zrodlem cierpienia. Jezeli jest to mozliwe aby myslenie bylo zrodlem cierpienia mam wielka prosbe: chcialbym byś był łaskaw zadać mi jaknajwieksze cierpienie zadajac mi cos do myslenia. Bardzo chce pocierpiec przez samo myślenie i błagam o pomoc.> POMOCY!!!!!!!  Ty naprawde jesteś taki... mało bystry czy tylko masz takie... dziwne poczucie humoru? Nie chodzi o zadawanie myśleniem cierpienia innym  , ani o cierpienie z głodu czy chorób, ale o wewnętrzny stan. Cierpienie to brak stałego, nieuwarunkowanego szczęścia, którego nie można stracić. Cierpienie wg buddyzmu wynika ze złego przeżywania tego co nas spotyka, zarówno dobrych jak i złych rzeczy. Ponieważ to co my postrzegamy jako realne jest tylko grą przestrzeni, tak należy do tego podchodzić. Przeżywać świat bez oceniania zjawisk jako przyjemne/nieprzyjemne, ale się nimi cieszyć, jako przejawami potencjału umysłu. Ale żeby móc świat tak postrzegać, trzeba sięgać wzrokiem trochę dalej niż do michy z jedzeniem.
|
|
| | |  | | szwarcenegger | > Ty naprawde jesteś taki... mało bystry czy tylko masz takie... dziwne poczucie humoru?> Nie chodzi o zadawanie myśleniem cierpienia innym , ani o cierpienie z głodu czy chorób, ale o wewnętrzny stan. Cierpienie to brak stałego, nieuwarunkowanego szczęścia, którego nie można stracić. Cierpienie wg buddyzmu wynika ze złego przeżywania tego co nas spotyka, zarówno dobrych jak i złych rzeczy. Ponieważ to co my postrzegamy jako realne jest tylko grą przestrzeni, tak należy do tego podchodzić. Przeżywać świat bez oceniania zjawisk jako przyjemne/nieprzyjemne, ale się nimi cieszyć, jako przejawami potencjału umysłu. Ale żeby móc świat tak postrzegać, trzeba sięgać wzrokiem trochę dalej niż do michy z jedzeniem.> Prawda że gdy nie będę miał zmysłów ani ciała ani przytomnosci przy założeniu że czegoś doświadczam mogę doświadczać tylko tego (tu nalezy wstawic pstrykniecie palcami) a gdy nie mam "ja" wowczas moje zmysly o niebo lepiej odbieraja otoczenie. Gdyby to był faktycznie naturalny stan to moznaby w nim pozostac i byc szczesliwym nie opierajac sie na niczym. Ale doświadczenie ziemskie temu, że jest to naturalny stan, przeczy. Otóż aby zaistniała jakakolwiek wymiana miedzy dwoma ludźmi jeden musi dawać drugiemu co ma najlepszego dla siebie. Oznacza to że jeden człowiek musi poczuć przedmiot wymiany, zrozumieć czemu ten przedmiot jest najlepszy dla niego, poczuć samego siebie, i dać to drugiemu "ja" drugiej osoby rozumiejąc że te oba "ja" są odrębne. Ziemska praktyka wskazuje także że aby człowiek osiągnął szczęście musi niebywale szanować ciało swoje i ciało innych jakby to ciało było tożsame z każdym oddzielnym "ja" co więcej jakby to ciało było świątynią. Pokaż mi choć jedną osobę co osiągnęła "ziemski sukces" - czyli ziemskie szczęście, zaprzeczając tym zasadom. "Ziemski sukces" zdefiniuję tak: jest to sukces wyraznie przejawiajacy sie materialnie, ktory nie opiera sie na tym co powszechnie jest uznane za złe, hazardzie, żebraninie, fascynowaniu innych. Mamy więc następującą konkluzję. Stan nieistnienia oddzielnego ja nie może prowadzić do szczęścia gdyż nie może doprowadzić do "ziemskiego sukcesu", jako że zaprzecza powyższym zasadom. To że pozostawanie w stanie nieistnienia oddzielnego ja nie może doprowadzić do "ziemskiego sukcesu" można sprawdzić doświadczalnie i nikogo sie nie znajdzie. Ponieważ zaistnienie symptomów ziemskiego szczęścia jest warunkiem koniecznym do szczęścia ostatecznego więc osiąganie szczęscia przez zaprzeczenie istnienia oddzielnego ja itd .... jest zła drogą. Jak widzisz w tym rozumowaniu nie ma nic o misie z jedzeniem, natomiast bazuje się tu na doświadczeniu empirycznym jak inni ludzie osiągali szczęście.
|
|
| | | |  | | Ofca (31 punktów) | > Prawda że gdy nie będę miał zmysłów ani ciała ani przytomnosci przy założeniu że czegoś doświadczam mogę doświadczać tylko tego (tu nalezy wstawic pstrykniecie palcami) a gdy nie mam "ja" wowczas moje zmysly o niebo lepiej odbieraja otoczenie.> Gdyby to był faktycznie naturalny stan to moznaby w nim pozostac i byc szczesliwym nie opierajac sie na niczym.To nie jest naturalny stan, do tego trzeba dojść poprzez pracę z umysłem. > "Ziemski sukces" zdefiniuję tak: jest to sukces wyraznie przejawiajacy sie materialnie, ktory nie opiera sie na tym co powszechnie jest uznane za złe, hazardzie, żebraninie, fascynowaniu innych.To wszystko prawda, ale tylko na poziomie relatywnym i zgodzę się, że jest to jakaś wizja sukcesu (na owym poziomie). Ale taki sukces nie daje prawdziwego szczęścia z buddyjskiego punktu widzenia. Dobra materialne może nam ktoś zabrać i im więcej szczęścia było z tymi rzeczami związane, tym większe będzie cierpienie gdy nas ktoś tego pozbawi. Poza tym nawet gdy mamy owe rzeczy, to szczęście mąci wciąż strach o ich utratę. A jeśli szczęśliwie nikt nas owych przynoszących "szczęście" rzeczy nie pozbawi, a strach przed ich utratą nie będzie aż tak bardzo uciążliwy, to po jakimś czasie i tak nam spowszednieją. A jeżeli i w takim lekkim znudzeniu będzie nam się jakoś żyło, to i tak ostatecznie śmierć zabierze nam wszystko. A z kolei oświecenie jest ponadczasową, najwyższą, nieuwarunkowaną radością. Tego niestety nie mogę udowodnić, ale chciałam przedstawić jak buddyzm widzi ten "ziemski sukces".  Co do sprawdzalnych konkretów to poprostu medytacja ułatwia codzienne funkcjonowanie, umożliwia "wyciskanie" z "ziemskich sukcesów" zdecydowanie więcej szczęścia i nie załamywanie sie przy ich niedoborze. Jak się o tym przekonać pisałam w wątku "rozprawmy się z buddyzmem" i ogólnie mam taką sugestię, żeby przenieść tam dyskusję, bo jest z grubsza o tym samym, a niepotrzebnie w dwóch miejscach.
|
|
| | | | |  | | Mariusz | Zaraz wlączam sie do dyskusji
|
|
| | | |  | | Lucas | ......Ale doświadczenie ziemskie temu, że jest to naturalny stan, przeczy. Otóż aby zaistniała jakakolwiek wymiana miedzy dwoma ludźmi jeden musi dawać drugiemu co ma najlepszego dla siebie. Oznacza to że jeden człowiek musi poczuć przedmiot wymiany, zrozumieć czemu ten przedmiot jest najlepszy dla niego, poczuć samego siebie, i dać to drugiemu "ja" drugiej osoby rozumiejąc że te oba "ja" są odrębne. Ziemska praktyka wskazuje także że aby człowiek osiągnął szczęście musi niebywale szanować ciało swoje i ciało innych jakby to ciało było tożsame z każdym oddzielnym "ja" co więcej jakby to ciało było świątynią. Pokaż mi choć jedną osobę co osiągnęła "ziemski sukces" - czyli ziemskie szczęście, zaprzeczając tym zasadom. "Ziemski sukces" zdefiniuję tak: jest to sukces wyraznie przejawiajacy sie materialnie, ktory nie opiera sie na tym co powszechnie jest uznane za złe, hazardzie, żebraninie, fascynowaniu innych....... ************************************************************* Naturalnie, należy dbać o nasze ludzkie ciało gdyż bez niego nasza aktywność na tym poziomie byłaby raczej trudna  Jest taka "choć jedna osoba" która osiągnęła "ziemski sukces" zaprzeczając twoim zasadom. Być może jest nim Karmapa. Ale nie o tym chcialem tutaj mówić. Szanowny Panie Szfarceneger. To naprawde trudne to oczym tu piszemy i spieranie sie o racje byłoby chyba najgłupszym rowiązaniem znaszej strony potwierdzjący to że sami nie wiemy o czym mówimy. I mysle ze najlepszym rowiązaniem będzie jak ty przedstawisz to co jest twoim celem. Czy twoim celem jest "ziemski sukces" polegający na gromadzeniu góry bezuzytecznych w chwili smierci przedmiotów i problemów? Powiedz mi szczerze czy naprawde wierzysz że to co teraz nazbierasz materialnego przyniesie ci szczęscie poza twoim ciałem? HA! Byłbyś chyba głupcem wierząc wcoś takiego, no chyba że wierzysz w jedno życie ludzkie i jedno niebo (w tym wypadku jestem wstanie cebie zrozumiec - ale nie stoba zgodzic). Powedz mi szczerze, co wedlug ciebie jest majwazniejsze wzyciu? Czy to co zdobędziesz, nazbierasz na koncie, czy moze jaka furą jeździsz, A moze jeszcze cos innego? Masz jakis cel? Opisz go. to musi byc bardzo interesujące.
|
|
| | | | |  | | szwarcenegger | Wydaje mi sie ze wogule nie potrzebuje celu w zyciu. Swietnie mi sie zyje jak mam to co bylo przynalezne od zawsze kazdemu niewolnikowi: jedzenie, mieszkanie, kobiety, wino....
Nie mniej jednak zalozmy ze ww. zdanie jest w calosci nieprawdziwe i jednak mam cel. Tak jest w istocie: chcialbym miec podwodna plantacja gabek gdyz gabki syntetyzuja leki na raka. Robilbym to dla kasy i aby zgromadzic zasluge na nastepne wcielenie na tej samej co teraz kuli ziemskiej. W przyszlym wcieleniu pewno robilbym to samo. I tak w nieskonczonosc bo walka z rakiem to jak dazenie do niesmiertelnosci a ona nidgy nie zostanie osiagnieta. Czy moze byc wieksza zasluga niz pomagac czujacym istotom osiagac niesmiertelnosc - cos o czym kazdy mieszkaniec samsary mazyl od niemajacego poczatku czasu?
|
|
| |  | | Lucas | >Po pierwsze czy "kazdy atom wibruje radoscia i jest zespolony przez milosc, kazde wydarzenie jest swieze i nowe i promieniuje nieograniczonym potencjalem, wszystkie istoty wokol sa meskimi i zenskimi buddami niezaleznie czy o tym wiedza czy nie, wszystkie mysli sa madroscia tylko dlatego ze moga sie pojawic" nie wyglada Ci na banał i to z kopytami? ************************************************** Ha! Śmiem bracie stwierdzić że nie!!! Wypisujesz mi tutaj fragment 4 rozmyslan z książeczki medytacyjnej kompletnie nic ztego nie rozumiejąc! (uwierz mi, tylko ci sie wydaje że cos ztego rozumiesz).
To ciekawe, i rozumiem twoja postawe wobec tego wszystkiego. Kiedys byłem taki sam jak ty, ten sam sposob myslenia. Problem tkwi wtym że na poziomie wewnetrzynym masz absolutne poczucie oddzielenia od wszystkiego wogkół. Realizujesz wszystkie swoje plany mysląc wsposob "to jest moje a to jest twoje". Nawet kiedy dajesz swjej kobiecie cos pieknego na poziomie podswiadomym zawsze oczekujesz czegos wzamian!!! (czy nie jest tak? a moze jeszcze tego nie zaobserwowales?) Chyba nie musze cie mowic co to jest. Bracie, a moze weź pod nieskoncziny mikroskop zacznij rokladac swoje cialo (albo wszystko co chcesz) na mikro cząsteczki w nieskonczonosc. Gdzie wtedy znajdziesz siebie a gdzie znajdzesz swoja kobiete ( wedlug ciebie jedno "ja" i drugie "ja") . Czy znajdziesz koniec podzielnosci materi? Jak nie to na czym oprzesz tezę że wszystko jest oddzielne - wtedy kazda osobna rzecz musialaby miec jakis punkt podparcia prawda? Tylko wtedy byłaby podstawa do tego zeby mozna bylo nazywac cos z osobna. Tu konczy sie zakres twojej percepcji mozesz sobie uswiadomic tylko nieskonczocnosc. Co to oznacza? tylko to że to co nazywasz "Ja" i tamto "ja" jest tylko twoją sztywna koncepcją wynikającą ztego iz nie zrozumiales tego jak zbudowana jest przesrzen. Kurde, nie cierpie filozofowac, ale Arnold, jestes inteligentny - brakuje ci tylko solidnej podstawy do zrozumienia pewnych spraw. Nie osmieszaj siebie cytując cos zksiążeczek medytacyjnych i czy jakis buddyjskich tekstów, to nie ma sensu!!! Musisz wiedziec ze poto wynalziono te metody że przeobrazic wlasny wgląd w coś trwalego rozumiesz? Co ci po tym ze bedziesz mial 5 zajebostych fur, 2 wille i 4 mln $ na koncie jak twoje szczęscie będzie uzaleznione od tych prymitywnie przemijających rzeczy. Własnie to coś trwalego, ta nieskończona świadomość jakimi rzeczy są jest czym najbardziej wartosciowym. Ale bracie, nie swiadczy to o tym ze musisz zyc jak żebrak.Daj spokoj, nie o to chodzi. HA!!! Moze śmieszne ci sie wydaje że każdy atom wibruje radością prawda? tez sie z tego smialem. Na pierwszy rzut oka totalny beznadziejny bajer! Ale pomysl, co by do cholery sie stalo jakby te pierońskie atomy były beznadziejnie od siebie oddzielne, nie byloby nic. Matemtyczne załozenie + - daje 0. O co wtym chodzi? Tylko o to ze gdybysmy nie byli wszyscy tacy sami w esencji nie moglibysmy wogole istniec jako calosc! A to ze manifestujemy sie jako ludzkie ciala (i cale to wsyztko do okola) swiadczy tylko o nieograniczonym potencjale tej przstrzeni......... CDN
|
|
| |  | | Lukas | C.D.....Do czego zmierzam, ano do tego ze ludzie sami montują sobie shize ze są indywidulanym niezaleznym elementem kosmosu a i tak predzej czy pozniej zlepią sie znim jak woda wpadająca do wody. Nie ma czgos takiego jak oddzielenie, to zpunktu esenscji i myslenia poza relatywnym jest nielogiczne. I powiem ci jedno, niezrozumiesz tego dopoki nie zamienisz teorii w doswiadczenie. Dlatego buddyzm taki fajny ze nikt nikomu nie kaze wnic wierzyc. Tu sam sobie sprawdzisz czy to o czym mowa (a mimo to wszystko brzmi cholernie abstrakcyjnie) ma sens i jest prawdziwe. Gdyby było inaczej byłbym ostatnim odiota świata wierząc wkolejne teoryjki pana filozofa. NIE NAWIDZE FILOZOFOWAC.
Napisz jaki jest cel twojego zycia. Co jest dla ciebie najwazniesze i wedlug jakich zasad zyjesz?
pozdrawiam
|
|
| |  | | Lukas |
> Po drugie myslenie nie moze byc zrodlem cierpienia. Jezeli jest to mozliwe aby myslenie bylo zrodlem cierpienia mam wielka prosbe: chcialbym byś był łaskaw zadać mi jaknajwieksze cierpienie zadajac mi cos do myslenia. Bardzo chce pocierpiec przez samo myślenie i błagam o pomoc.> POMOCY!!!!!!! > *********************************************** Dobre, do tego tematu mysle wrocic bo toc fajana sprawa. Mozesz mi napisac kto byl autorem tego tekstu?
|
|
| | |  | | szwarcenegger | > >Po drugie myslenie nie moze byc zrodlem cierpienia. Jezeli jest to mozliwe aby myslenie bylo zrodlem cierpienia mam wielka prosbe: chcialbym byś był łaskaw zadać mi jaknajwieksze cierpienie zadajac mi cos do myslenia. Bardzo chce pocierpiec przez samo myślenie i błagam o pomoc.> >POMOCY!!!!!!! > >***********************************************> Dobre, do tego tematu mysle wrocic bo toc fajana sprawa. Mozesz mi napisac kto byl autorem tego tekstu?> Chyba Schopenhauer w dziele "traktat o samobojstwie" ale niepamietam co wiecej troszke znieksztalcilem.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|