Racjonalista - Strona głównaDo treści
Olimpiada - nie "dzięki", ale "na przekór" państwu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
04-08-2012 12:41Konowal (6291 punktów)Olimpiada - nie "dzięki", ale "na przekór" państwu
wpolityce.(*)emy-rownac-rownac-rownac-w-dol

Jak do tego słyszę, że wydali średnio na jednego olimpijczyka ponad 400 tyś. zł (w sumie 95 mln) zaś nasz olimpijski łucznik robił rano trening, szedł do pracy 8-16 i znowu na trening - to w ogóle się dziwię że jakieś medale mamy.
Wydaje mi się że to taki dobry przykład działalności państwa, w którym się robi sukcesy nie dzięki niemu, czy współudziale ale właśnie "na przekór". Po sześciu latach rzadów PO mamy sukces Orlików i Euro i osiągnięcia dna przez wyniki sportowe.

Moim zdaniem tak samo jest w innych dziedzinach.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

04-08-2012 13:27
 Ocena 10 na 10
finerbijk (17282 punktów)Odp: Olimpiada - nie "dzięki", ale "na przekór" pa
>Jak do tego słyszę, że wydali średnio na jednego olimpijczyka ponad 400 tyś. zł (w sumie 95 mln) zaś nasz olimpijski łucznik robił rano trening, szedł do pracy 8-16 i znowu na trening - to w ogóle się dziwię że jakieś medale mamy.
Sport nie jest dla sportowców i kibiców, tylko dla związków i działaczy. Tzn., dla tych pierwszych jest niby też, ale tylko w wymiarze igrzysk, a dla ostatnich chleba. Tylko dziś nie jest to chleb rzucany pospólstwu w Rzymie, ale znacznie lżej strawna bagietka z kawiorem.
Sport zawodowy - owszem, generuje jakieś tam miejsca pracy i rozkręca kawałek biznesu, ale nie jestem pewien, czy powinno w tym uczestniczyć państwo. Może jestem mało patriotyczny, ale mam gdzieś, czy jakiś łucznik sobie zawiesi medal nad łóżkiem czy nie, jeśli na ten medal pracuje 5 trenerów, 15 działaczy i 20 technicznych, a wszyscy opłacani z podatków.
P.S. Może tak myślę, bo niestety olimpiada mnie nudzi
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)

>P.S. Może tak myślę, bo niestety olimpiada mnie nudzi

Trudno mi stwierdzić, że sympatyzuję z tym stwierdzeniem, ponieważ olimpiada mnie w ogóle nie interesuje (no, może z wyjątkiem informacji, że nasi pływacy byli tak słabi, że ich kamera nie obejmowała), ale chyba jest sposób, żeby te zawody sportowe zaczęły być ciekawe niemal dla wszystkich: Pozwolić wszystkim sportowcom brać wszelkie środki i to w takich ilościach, w jakich chcą.
_
Konowal (6291 punktów)
hehe , ale z warunkiem że się sami ubezpieczają

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Lizergus (691 punktów)
>Pozwolić wszystkim sportowcom brać wszelkie środki i to w takich ilościach, w jakich chcą.
Przecież i tak niemal wszyscy koksują na potęgę, muszą tylko kombinować, jak wykiwać komisje antydopingowe
04-08-2012 14:36 
 Ocena 6 na 6
Matix (5786 punktów)
>ale nie jestem pewien, czy powinno w tym uczestniczyć państwo.

Kwestia jest do rozważenia w czasach dobrobytu w danym kraju, ale jeśli chodzi o Polskę, kraj w którym kuleje choćby służba zdrowia to moim zdaniem nie ma o czym gadać. Bez sensu jest wydawać pieniądze podatnika na finansowanie sportu w takiej sytuacji w jakiej jest np. Polska. Pod naciskiem ogólnoświatowej propagandy ważności sportu nikt jednak nie wyobraża sobie żeby tak było. A wystarczy żeby przeciętny Kowalski uruchomił mózg i zapytał samego siebie czy to, że ktoś zdobędzie gorszy czy lepszy medal zmieni coś istotnego w jego życiu? Czy to w ogóle dotyczy jego życia? Czy to poprawi jego ciężką sytuację, czy może jedynie odwróci jego uwagę od rzeczy ważniejszych? Chleba i igrzysk - pozostaje aktualne nadal pomimo, że rzekomo mamy świetny dostęp do informacji, możemy sami krytycznie oceniać rzeczywistość, jednak z tego nie korzystamy bo boimy się chyba czegoś. Ja tam bym przestał w ogóle kłaść jakiekolwiek pieniądze na sport z budżetu i nie piszę tego jako kaleka zza zapaćkanej pizzą klawiatury, ale ktoś kto może stojąc na rękach zrobić 20 pompek. Te całe zawody jedynie zajmują Kowalskiemu czas przed TV, zamiast samemu ruszyć d.... ogląda taki TV, tyje a potem podatnik płaci za jego leczenie w chorej służbie zdrowia. Sport to zdrowie, ale nie przed TV, a najlepszym przykładem na to że nie trzeba oglądać zawodowych sportowców żeby samemu się ruszyć jestem ja. Udanych widowisk wszystkim piwoszom z brzuszkiem, tylko pamiętajcie żeby oszczędzać nerwów waszym żonom, nie są one robotami do przynoszenia obiadku gdy wy siedzicie przed TV z browarkiem.
04-08-2012 15:55 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>A wystarczy żeby przeciętny Kowalski uruchomił mózg i zapytał samego siebie czy to, że ktoś zdobędzie gorszy czy lepszy medal zmieni coś istotnego w jego życiu? Czy to w ogóle dotyczy jego życia? Czy to poprawi jego ciężką sytuację, czy może jedynie odwróci jego uwagę od rzeczy ważniejszych?

Jak rozwiążesz problem konsumenta? Mimo wszystko to on jest motorem napędowym gospodarki.

Tak w ogóle zastanawiam się jak by wyglądał świat gdyby przeciętny kowalski uruchomił mózg?
Konowal (6291 punktów)

>Tak w ogóle zastanawiam się jak by wyglądał świat gdyby przeciętny kowalski uruchomił mózg?
to byłoby ciekawe

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-08-2012 09:45 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
>Te całe zawody jedynie zajmują Kowalskiemu czas przed TV, zamiast samemu ruszyć d.... ogląda taki TV, tyje a potem podatnik płaci za jego leczenie w chorej służbie zdrowia. Sport to zdrowie, ale nie przed TV, a najlepszym przykładem na to że nie trzeba oglądać zawodowych sportowców żeby samemu się ruszyć jestem ja.

Do sportu mam podejście podobne do Twojego - tzn. uprawiam, a nie oglądam. Ale sukcesy zawodowców jednak motywują trochę ludzi do ruszenia d... . Dobrym przykładem jest tu Justyna Kowalczyk, która naprawdę spopularyzowała dość niszową w naszym kraju dyscyplinę, jaką jest narciarstwo biegowe. Nawet mam to trochę za złe naszej mistrzyni, bo od kiedy zaczęła odnosić sukcesy, w Jakuszycach zrobiło się cholernie tłoczno na trasach
04-08-2012 21:20 
 Ocena 1 na 1
Marecki_ (361 punktów)
>>Jak do tego słyszę, że wydali średnio na jednego olimpijczyka ponad 400 tyś. zł (w sumie 95 mln) zaś nasz olimpijski łucznik robił rano trening, szedł do pracy 8-16 i znowu na trening - to w ogóle się dziwię że jakieś medale mamy.
>Sport nie jest dla sportowców i kibiców, tylko dla związków i działaczy. Tzn., dla tych pierwszych jest niby też, ale tylko w wymiarze igrzysk, a dla ostatnich chleba. Tylko dziś nie jest to chleb rzucany pospólstwu w Rzymie, ale znacznie lżej strawna bagietka z kawiorem.
>Sport zawodowy - owszem, generuje jakieś tam miejsca pracy i rozkręca kawałek biznesu, ale nie jestem pewien, czy powinno w tym uczestniczyć państwo. Może jestem mało patriotyczny, ale mam gdzieś, czy jakiś łucznik sobie zawiesi medal nad łóżkiem czy nie, jeśli na ten medal pracuje 5 trenerów, 15 działaczy i 20 technicznych, a wszyscy opłacani z podatków.
>P.S. Może tak myślę, bo niestety olimpiada mnie nudzi

Teoretycznie olimpiada i inne zawody mają funkcję wychowawczą ale w przypadku Polski to tylko teoretycznie. W takiej Anglii prawie każdy dzieciak od małego trenuje "football" czyli piłkę i spośród tych 99% procent społeczeństwa, które za młodu trenuje piłkę, wyłania się następnie reprezentacje młodzików, szkolne, itp itp. Reprezentacja Anglii to tylko wierzchołek góry, chodzi o to, że taki przeciętny dziesięcioletni huligan z dzielnicy portowej Londynu gra po południu w piłkę zamiast ćpać czy kraść. Jeszcze bardziej potrzebne to jest w takiej Brazylii gdzie jest tragiczna bieda.
A u nas??? Nikt nie gra w piłkę (ja nie gram) więc skąd ma się brać dobra wytrnowana reprezentacja? Przy okazji co mają robić gówniarze z Targówka albo Nowego Portu? Nie grają w piłkę to ćpają. No chociaż zbudowali stadion w Gdańsku to może coś się zmieni. Ale szczerze mówiąc to bardziej widziałbym nakłady finansowe na naukę niż na "football" z którego nie wynika żaden postęp, jedynie zdrowe ciało dla młodego człowieka.
04-08-2012 21:39 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>A u nas??? Nikt nie gra w piłkę (ja nie gram) więc skąd ma się brać dobra wytrnowana reprezentacja?
Są tacy, którzy grają. Państwo powinno wspierać tzw. kulturę fizyczną i sport amatorski, chociażby po to, aby zaoszczędzić później na ochronie zdrowia. Pisałem o sporcie zawodowym, który ze zdrowiem nie ma nic wspólnego, bo sam jest dla niego zagrożeniem, a który posiada niebotyczną nadbudówkę kadrową opłacaną z państwowej kasy.

Olimpiady (chociaż idea szczytna) i inne imprezy typu Euro raczej przyczyniają się do wzrostu spożycia piwa, jak zauważył kolega powyżej, niż do wzrostu zainteresowania uprawianiem sportu.
05-08-2012 09:53 
 Ocena 3 na 3
Kuba K. (3909 punktów)
>>A u nas??? Nikt nie gra w piłkę (ja nie gram) więc skąd ma się brać dobra wytrnowana reprezentacja?
>Są tacy, którzy grają. Państwo powinno wspierać tzw. kulturę fizyczną i sport amatorski, chociażby po to, aby zaoszczędzić później na ochronie zdrowia. Pisałem o sporcie zawodowym, który ze zdrowiem nie ma nic wspólnego, bo sam jest dla niego zagrożeniem, a który posiada niebotyczną nadbudówkę kadrową opłacaną z państwowej kasy.

Niestety - dysponenci publicznych pieniędzy wolą dać kasę zawodowcom, miast wspierać sport amatorski. W moim mieście władze bardzo chętnie pompują pieniądze w dwa duże kluby piłkarskie, które są tak naprawdę prywatnymi maszynkami do robienia pieniędzy i nie powinny z publicznej pomocy korzystać, zaś wszelkie starania o dotacje na sport amatorski kończą się albo bezradnym rozłożeniem rąk, albo w najlepszym razie rzuceniem jakichś "ochłapów". Zdaje się, że kibole piłkarscy z racji swej liczebności wydają się politykom bardziej obiecującą inwestycją - łatwiej zdobyć popularność budując stadion prywatnemu właścicielowi niż wspomagając małe amatorskie kluby.
04-08-2012 22:10 
 Ocena 10 na 10
Alicja Duda (25557 punktów)
>A u nas??? Nikt nie gra w piłkę (ja nie gram) więc skąd ma się brać dobra wytrenowana reprezentacja? Przy okazji co mają robić gówniarze z Targówka albo Nowego Portu? Nie grają w piłkę to ćpają.
Zawody sportowe przestały mnie bawić już dawno. Zbyt dużo widziałam sportowców, którzy w młodym jeszcze wieku borykali się ze skutkami tej zabawy. To się nazywa bodajże w medycynie mikro urazy mózgu a dotyczy skoczków i bokserów.
Każdy intensywny sport prowadzi do kalectwa. Nie trzeba być olimpijczykiem ani mistrzem kraju wystarczy czasem sukces na wojewódzkich zawodach. Każdy sport ma swoją "chorobę zawodową". Każdy intensywny sport produkuje kaleki.
Co nie znaczy, że nie doceniam dobrych stron sportu w szkołach. Uważam za bezcenne doświadczenia w grach zespołowych, w sportowej rywalizacji. Ale wszystko ma swoje granice. Obecne olimpiady są właściwie olimpiadami medycyny sportowej, farmakologii i bóg wie czego jeszcze.
Już dawno zostały przekroczone granice rekordów możliwych dla człowieka bez wspomagania. A hodowla brojlerów sportowych wcale mnie nie bawi.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
05-08-2012 09:56 
 Ocena 3 na 3
Kuba K. (3909 punktów)
>Zawody sportowe przestały mnie bawić już dawno. Zbyt dużo widziałam sportowców, którzy w młodym jeszcze wieku borykali się ze skutkami tej zabawy. To się nazywa bodajże w medycynie mikro urazy mózgu a dotyczy skoczków i bokserów.

Problem mikrourazów mózgu jest szerszy - dotyczy również kolarzy górskich i innych dyscyplin gdzie zawodnicy często mają okazję dynamicznie zetknąć się z podłożem
finerbijk (17282 punktów)
>Problem mikrourazów mózgu jest szerszy - dotyczy również kolarzy górskich i innych dyscyplin gdzie zawodnicy często mają okazję dynamicznie zetknąć się z podłożem
Jeszcze szerszy - połowa ludzi ma podobno mikrouszkodzenia mózgu, niektórzy dosłownie od urodzenia, bo powstałe podczas porodu.
05-08-2012 14:31 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
>>Problem mikrourazów mózgu jest szerszy - dotyczy również kolarzy górskich i innych dyscyplin gdzie zawodnicy często mają okazję dynamicznie zetknąć się z podłożem
>Jeszcze szerszy - połowa ludzi ma podobno mikrouszkodzenia mózgu, niektórzy dosłownie od urodzenia, bo powstałe podczas porodu.

Być może - nie znam statystyk. Ale zauważ, że u sportowców się to niejako kumuluje - mikrourazy "powszechne", związane z życiem codziennym, a do tego specyficzne, związane z uprawianym sportem.
05-08-2012 15:08 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Ale zauważ, że u sportowców się to niejako kumuluje - mikrourazy "powszechne", związane z życiem codziennym, a do tego specyficzne, związane z uprawianym sportem.
Heh, że masz takie małe pęknięcia w mózgu, a jak uprawiasz sport, to ci się łączą z innymi . Tak to raczej nie działa. Bokserzy są narażeni nie tyle na mikrourazy, tylko mówiąc językiem fachowym na całkowity roztrzep mózgu.

Ogólnie znacznie większe ryzyko stanowią uszkodzenia kręgosłupa, ścięgien, stawów, wiązadeł, itd. plus przekroczenie wydolności układu naczyniowego w razie ukrytych wad.
Sport zawodniczy może być bolesny; jednak na co dzień z odpowiednio dopasowaną dawką aktywności ruchowej żyje się niewątpliwie znacznie lepiej niż bez niej.
Konowal (6291 punktów)
> jednak na co dzień z odpowiednio dopasowaną dawką aktywności ruchowej żyje się niewątpliwie znacznie lepiej niż bez niej.
>
To fakt - i najbardziej mnie wkurza że popularyzowanie jakichś biegów, czy innych nienakładowych dziedzin sportu jest tak mało rozwijane.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-08-2012 15:55 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>> Ale zauważ, że u sportowców się to niejako kumuluje - mikrourazy "powszechne", związane z życiem codziennym, a do tego specyficzne, związane z uprawianym sportem.
>Heh, że masz takie małe pęknięcia w mózgu, a jak uprawiasz sport, to ci się łączą z innymi . Tak to raczej nie działa.

A jednak - jeżeli efektem tych mikrourazów jest "śmierć" pewnej liczby neuronów, to uprawiając niektóre rodzaje wyczynowego sportu możesz sobie sukcesywnie pulę funkcjonujących neuronów zmniejszać, co może w końcu doprowadzić do dysfunkcji pewnych obszarów mózgu. Oczywiście, jest to ryzyko raczej potencjalne, ale nie można mówić, że nieistniejące.

>Bokserzy są narażeni nie tyle na mikrourazy, tylko mówiąc językiem fachowym na całkowity roztrzep mózgu.

Myślę, że i na jedne, i na drugie - czym innym będą drobne urazy doznawane w czasie treningu, a czym innym wstrząśnienie, czy stłuczenie mózgu w wyniku ciężkiego knock outu. A tak na marginesie - w języku fachowym (medycznym, rzecz jasna) nie istnieje takie pojęcie jak "całkowity roztrzep mózgu"

>Sport zawodniczy może być bolesny; jednak na co dzień z odpowiednio dopasowaną dawką aktywności ruchowej żyje się niewątpliwie znacznie lepiej niż bez niej.

Z tym się zgadzam bez zastrzeżeń

05-08-2012 16:34 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Oczywiście, jest to ryzyko raczej potencjalne, ale nie można mówić, że nieistniejące.
Nie mówię. Wiadomo, że paroletnie przyjmowanie ciosów w głowę rzadko uchodzi całkowicie bezkarnie, ale dotyczy to tylko sportów walki, a nie sportu w ogóle. W innych sportach tego typu urazy są marginalne.

>A tak na marginesie - w języku fachowym (medycznym, rzecz jasna) nie istnieje takie pojęcie jak "całkowity roztrzep mózgu"
Jest. Nazywa się CRT z łac. Cerebrum Rostsepus Totalus
05-08-2012 16:41 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>>A tak na marginesie - w języku fachowym (medycznym, rzecz jasna) nie istnieje takie pojęcie jak "całkowity roztrzep mózgu"
>Jest. Nazywa się CRT z łac. Cerebrum Rostsepus Totalus


Sorki - nie nauczyli mnie na studiach - dzięki za naukę
(choć bardziej gramatycznie byłoby chyba Rostsepus Totalus Cerebri)
Pozdrawiam.
05-08-2012 18:24 
 Ocena 4 na 4
Appenzeller (3118 punktów)
>Jest. Nazywa się CRT z łac. Cerebrum Rostsepus Totalus
Ależ skąd. Ten skrót to przecież cathode ray tube. Czyli kineskop konwencjonalny, który w przypadku pochopnego podłączenia do do sieci i anteny może prowadzić do totalnego ogłupienia, i to nie tylko bokserów. No, najpierw bokserów.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>wpolityce.(*)emy-rownac-rownac-rownac-w-dol
>Jak do tego słyszę, że wydali średnio na jednego olimpijczyka ponad 400 tyś. zł (w sumie 95 mln) zaś
>nasz olimpijski łucznik robił rano trening, szedł do pracy 8-16 i znowu na trening - to w ogóle się
>dziwię że jakieś medale mamy.
>Wydaje mi się że to taki dobry przykład działalności państwa, w którym się robi sukcesy nie dzięki
>niemu, czy współudziale ale właśnie "na przekór". Po sześciu latach rzadów PO mamy sukces Orlików i
>Euro i osiągnięcia dna przez wyniki sportowe.
>Moim zdaniem tak samo jest w innych dziedzinach.

I sam widzisz, Konowal - po hói było oną komunę obalać?!


Biją od niego wartości. (Lech Wałęsa o Mitcie Romneyu)
04-08-2012 13:45 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> po hói było oną komunę obalać?!

Kto tam obalał, sama się obaliła.
04-08-2012 13:58 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> po hói było oną komunę obalać?!
>Kto tam obalał, sama się obaliła.

Jasne, ale to już takie moje ironiczne "ustępstwo" - różne tam Konowaly wierzą, że komunę obalili Jan Paweł II, "Solidarność" i Powstańcy Warszawscy.


Biją od niego wartości. (Lech Wałęsa o Mitcie Romneyu)
04-08-2012 14:08 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Jasne, ale to już takie moje ironiczne "ustępstwo" - różne tam Konowaly wierzą, że komunę obalili Jan Paweł II, "Solidarność" i Powstańcy Warszawscy.
Każdy twór musi mieć swój mit założycielski. A Powstańcy Warszawscy nie obalili komuny, tylko ocalili Europę przed komuną
04-08-2012 14:24 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A Powstańcy Warszawscy nie obalili komuny, tylko ocalili Europę przed komuną

Oj, Grzeje to Słońce Sierpniowe w czachę niektórym, Grzeje...


Biją od niego wartości. (Lech Wałęsa o Mitcie Romneyu)
Konowal (6291 punktów)
fakt sama się obaliła i tu nie mam złudzeń, że że dokonała tego Solidarność czy JPII - może jakąś cegiełkę dorzucili.

Co do komuny to jednak wolność ma swoją wartość, czy też kawałek wolności więc było warto, ale oczywiście jak się patrzy na ten syf to chciałoby się o wiele więcej.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
12-08-2012 17:55 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Co do komuny to jednak wolność ma swoją wartość, czy też kawałek wolności więc było warto,

A czy ja mówię, że nie?

>ale oczywiście jak się patrzy na ten syf to chciałoby się o wiele więcej.

Dwie rzeczy:

1. więcej to będzie się chciało zawsze, jak dobrze by nie było;

ale mniejsza o to, Większą Tajemnicę Ci zdradzę, Konowal:

2. wolność sama w sobie to też syf.

Innego rodzaju niż niewola, ale też.

Wolność dopiero wtedy fajna się robi, gdy dobrze wykorzystana zostanie. Jeśli nie - boli bardziej od niewoli nawet.
Dowody widzisz (mam nadzieję) na każdym kroku.


Biją od niego wartości. (Lech Wałęsa o Mitcie Romneyu)
Konowal (6291 punktów)
>>ale oczywiście jak się patrzy na ten syf to chciałoby się o wiele więcej.
>Dwie rzeczy:
>1. więcej to będzie się chciało zawsze, jak dobrze by nie było;

Odnosiłem się tu do relacji oczekiwań/możliwości/efektów - bo oczywiście, że "zawsze mogło być lepiej"

>ale mniejsza o to, Większą Tajemnicę Ci zdradzę, Konowal:
>2. wolność sama w sobie to też syf.
>Innego rodzaju niż niewola, ale też.

To dla mnie za duża porcja filozofii. Wolę do tego podchodzić z większą prostotą wolność - cool, niewola - be (choć gdzieś tam przez głowę przelatuje "Wolny najmita")

>Wolność dopiero wtedy fajna się robi, gdy dobrze wykorzystana zostanie. Jeśli nie - boli bardziej od niewoli nawet.
>Dowody widzisz (mam nadzieję) na każdym kroku.

Niestety - tu muszę się z Tobą zgodzić :-/


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Selanos (12869 punktów)
>Jak do tego słyszę, że wydali średnio na jednego olimpijczyka ponad 400 tyś. zł (w sumie 95 mln) zaś
>nasz olimpijski łucznik robił rano trening, szedł do pracy 8-16 i znowu na trening - to w ogóle się
>dziwię że jakieś medale mamy.

No tak, w Polsce zawsze od wszystkiego musi być jakiś związek. Prezes pewnie zarabia tyle ile pięciu posiadaczy złotych medali razem wziętych. Nie byłbym zdziwiony, gdyby szefostwo związku było powiązane pokrewieństwem z aktualną władzą.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365