 |
Etyka katolicka poziom hard! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-08-2012 20:40 | Hrihorij (1723 punktów) | Etyka katolicka poziom hard!
16 na 20 | Mieszkam w małej wiosce na południowym Podlasiu. Dziś w południe żona wybrała się na zakupy do miejscowego sklepiku. Po drodze była świadkiem następującego zdarzenia: Jadący z dużą prędkością motocyklista zignorował lewy kierunkowskaz samochodu skręcającego do stacji benzynowej i zdrowo w niego przywalił. Facet wjechał samochodem na stację z zaczął tankować ignorując fakt, że na środku dogi leży połamany człowiek i jego maszyna. Na uwagę mojej żony, że konieczna jest pomoc stwierdził, że sam jest sobie winien i należy mu się nauczka. Świadkowie wydarzenia lokalni menele również nie wykazali chęci pomocy. Żona zwróciła się więc z prośbą o pomoc do pracownicy stacji (znanej w naszej społeczności fundamentalistki katolickiej mającej księdza w rodzinie), a ta jej odpowiedziała, że jest od sprzedawania a nie od udzielania pomocy. Ostatecznie sama odciągnęła faceta na pobocze. Po raz kolejny wyszło, że ateiści mają więcej empatii i miłości do drugiego człowieka.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) | No cóż. To nie nowość. Kto czyta Biblię? Chrześcijanie, czy ateiści? Ano odpowiedź jest jasna! Ateiści górą (no, może jeszcze protestanci). Cytat:Kościół powinien być schronieniem dla wszystkich, którzy czują się podle, bo zgodnie z teologią takie samopoczucie to nasz bilet wstępu. Jeśli coś sprawia, że czujemy się lepsi od innych, pielęgnujemy w sobie poczucie wyższości, to nie mamy wiele wspólnego z chrześcijaństwem. Bo Bóg bliższy jest grzesznikom niż "świętym".
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
7 na 7 | Grzegorz (5685 punktów) | >Po raz kolejny wyszło, że ateiści mają więcej empatii i miłości do drugiego człowieka. Po prostu postąpili zgodnie z Ewangelią - tam też wszyscy wyznawcy jedynej słusznej religii zgodnie ignorowali leżącego na drodze rannego. Wypisz wymaluj współczesna przypowieść o Samarytaninie.
|
|
 | 1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) |
> Po prostu postąpili zgodnie z Ewangelią - tam też wszyscy wyznawcy jedynej słusznej religii zgodnie ignorowali leżącego na drodze rannego. Wypisz wymaluj współczesna przypowieść o Samarytaninie.Ale ateista zostanie włączony do wspólnoty nieba na Sądzie Ostatecznym. Ci, którzy nie pomogli, jakby nie było ... nie  Ale ci, co nie pomogli, latają co niedziele do kościoła.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
|  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Ale ci, co nie pomogli, latają co niedziele do kościoła. Pewnie latają tam zamiast reagować tu, bo kościół to taka wygodna namiastka.
|
|
| |  | 1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) |
> Pewnie latają tam zamiast reagować tu, bo kościół to taka wygodna namiastka.Miło dawać pieniążki i słuchać słowa ... Bożego 
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Kierowca samochodu to idiota - beknie za nieudzielenie pomocy poszkodowanemu w wypadku motocykliście i za ucieczkę z miejsca zdarzenia. A może wcale nie? Może tamtejszy szeryf też jest głęboko wierzący, jako i prokurator oraz sędziowie?
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
 | 2 na 2 | Hrihorij (1723 punktów) | >Kierowca samochodu to idiota - beknie za nieudzielenie pomocy poszkodowanemu w wypadku motocykliście i za ucieczkę z miejsca zdarzenia. >A może wcale nie? Może tamtejszy szeryf też jest głęboko wierzący, jako i prokurator oraz sędziowie? Niestety proza życia jest powalająca. "Szeryfa" nie było. Facet samochodem odjechał, a poszkodowany motocyklista (złamana noga) wezwał znajomych aby zawieźli go na izbę przyjęć i zabezpieczyli jednoślad. Wszyscy powrócili do swoich zajęć - życie toczy się dalej.
|
|
|  | 3 na 3 | hubin (2274 punktów) |
>Facet samochodem odjechał, a poszkodowany motocyklista (złamana noga) wezwał znajomych aby zawieźli go na izbę przyjęć i zabezpieczyli jednoślad.
Wychodzi niestety na to, że motocyklista rzeczywiście mógł być idiotą, choć raczej racjonalnym. Mógł obawiać się mandatu, kary za brak uprawnień etc. jeżeli kierowca odjechał to prawdopodobnie szkody nie doznał, co świadczy o łagodnym przebiegu zdarzenia drogowego.
Możliwe, że postępowanie uczestników zdarzenia było racjonalne, też staram się załatwiać większość zdarzeń polubownie, w kilku zdarzeniach życiowych postanowiłem odwołać się do mądrości instytucji państwowych i szczerze tego żałuję, bo racja bywa kosztowniejsza niźli kompromis.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | Proszę od nas pogratulować żonie zimnej krwi i charakteru.
I tak trzymać - bezmyślność i okrucieństwo ludzi nie zna granic. A pastwili się jakiś czas temu nad Chińczykami, gdzie facet przejechał dziecko i nikt dziecku nie pomógł, dopiero matka ją (dziewczynkę) znalazła. A tu proszę - na naszym podwórku to samo!
Mogą nadal zgłosić ucieczkę z miejsca wypadku, ale motocyklista dostanie mandat.
|
|
 | | Hrihorij (1723 punktów) | >Proszę od nas pogratulować żonie zimnej krwi i charakteru.
Dziękuję!
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | Nie kapuję tylko czemu Twoja żona od razu nie odciagnęła faceta na pobocze tylko chodziła się pytać kto pomoże? Tak czy inaczej dobrze, że pomogła.
A ten co samochodem jechał i menele to ateiści czy teiści? W kontekście tytułu wątku to może być ważne.
|
|
 | 7 na 7 | Hrihorij (1723 punktów) | >Nie kapuję tylko czemu Twoja żona od razu nie odciagnęła faceta na pobocze tylko chodziła się pytać kto pomoże? Tak czy inaczej dobrze, że pomogła.
Podobno facet był wielki.
>A ten co samochodem jechał i menele to ateiści czy teiści? W kontekście tytułu wątku to może być ważne. > Menele oczywiście teiści a facet z samochodu - nie wiem choć domniemywam teizm. Może nie powinienem generalizować ale żyję w lokalnym mateczniku PIS i Radia Maryja i poza sobą i żoną o innych ateistach w gminie nie słyszałem.
|
|
|  | | kika (1657 punktów) |
>Może nie powinienem generalizować ale żyję w lokalnym mateczniku PIS i Radia Maryja i poza sobą i żoną o innych ateistach w gminie nie słyszałem.>
W takim razie ten motocyklista to jakiś szczęściarz, bo reszta bogobojnych, jedynie słusznych patriotów-chrześcijan by mu nie pomogła.
|
|
14 na 14 | Andro (1185 punktów) | >Mieszkam w małej wiosce na południowym Podlasiu. Takie rzeczy nie tylko "małej wiosce na południowym Podlasiu". W zeszłym roku, jadąc samochodem na przedmieściach dużego, jak na polskie standardy, miasta na Dolnym Śląsku byłem świadkiem i jednocześnie uczestnikiem zdarzenia, które przypomniało mi się po Twoim poście. Niestety z tego co zobaczyłem i doświadczyłem wynika, że ludzie w naszym katolickim raju nad Wisłą i Odrą po prostu tacy są.
Wyprzedziło mnie w trakcie jazdy trzech motocyklistów na ścigaczach, grzali w terenie zabudowanym ostro ponad 100km/h. Na ostatnim motorze jako pasażerka siedziała super laska. Przeważnie tak jest, że na tylnym miejscu ścigacza, jeśli ktoś siedzi to jest to mikro - dziewczę, bo tylko takie się tam pomieści. Ładna dziewczyna, szybkie motory i wariacka jazda - zdziwię się jak to się źle nie skończy - pomyślałem, a nawet wyartykułowałem to do siedzącej obok żony. Nie musiałem, niestety, długo czekać, kilka miejscowości za miastem, mieniącym się stolicą Dolnego Śląska, na ruchliwej drodze krajowej, w sobotnie przedpołudnie, nie spotykany w tym miejscu i o tej porze korek. Myślę - stało się. Wysiadam z auta i widzę przerażającą scenę. Kilka osób - bezpośrednich świadków kolizji stoi nad konającą pod osobówką pasażerką motocykla i komentuje, że należało jej się za tą wariacką jazdę, jeden z kierowców, podkręcony sprzyjającą atmosferą stwierdza, że on jak widzi motocykle, które go wyprzedzają to lekko zajeżdża im drogę i co prawda w tym wypadku tego nie zrobił ale bardzo cieszy się z nauczki jaką dostali motorzyści. Byłem tak wstrząśnięty całą sytuacją, że nawet nie pomyślałem o rękawiczkach, które mam w apteczce w samochodzie, tylko zabrałem się za pierwszą pomoc, a gawiedź stała i komentowała dalej, że w sumie to szkoda dziewczyny, ale sama sobie winna i w sumie należy jej się bo może podziała jej przypadek jako przestroga dla innych. Nie popisał się też kierowca motoru, którego była pasażerką. Siedział 10m dalej, na poboczu i gdy zobaczył, że zaczynam pomagać dziewczynie uwięzionej pod przednim kołem osobowego mercedesa, zaczął się domagać, że to jemu, nie jej mam pomóc, bo on ma złamaną rękę a jej i tak już nic nie pomoże. Rozpiąłem jej kombinezon, poczułem ciepło ciała, ale oczy zachodziły już mgłą. Z tyłu głowy sączyła się krew, podobnie z nosa i ust. Niestety serce nie biło. Szok - pierwszy raz byłem w takiej sytuacji. Tłumek - dobra rada - podpowiada: daj spokój, może chora, taka dżaga na motorze to na 100% HIV, albo inne świństwo. Jeden nawet filmował komórką. Czułem się jak we śnie, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wszyscy traktowali to jak show, jak akcję z filmu czy innego Big Brothera.
Przypomniałem sobie zasady pierwszej pomocy i do dzieła. Pierwsza rzecz czy ktoś wezwał pomoc? Przynajmniej w tym się tłum spisał, każdy kto miał komórkę wydzwaniał na 112, 911 (to ci oglądający amerykańskie filmy) oraz "stare" numery ratunkowe wszystkich służb. Potem reanimacja. Okazało się, że po paru minutach byłem wykończony nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Proszę, żeby ktoś mnie zmienił do czasu przyjazdu karetki. Nikt - wszyscy się odsuwają. Więc zwracam się do konkretnej osoby, każdego z osobna. "Każdy" odpowiada że się na tym nie zna, że się pobrudzi i oddala się parę kroków. No szlag mnie zaraz trafi! Dziewczyna umiera, ale mam nadzieję jest szansa podtrzymania jej na tyle przy życiu, żeby dotrwała do fachowej pomocy. A tu nikt nie chce pomóc. Mówię, że poinstruuję co i jak, że nie ma się czego bać. Jest reakcja! Jakaś znajoma twarz, chyba kiedyś razem pracowaliśmy z tym kimś, nie mogę sobie przypomnieć, ale na szczęście zmieni mnie. Opadam już z sił. Po nastu (sic!) minutach pojawia się ochotnicza straż pożarna. Myślałem, że to jakaś ukryta kamera. Naście kilometrów od miasta wojewódzkiego dopiero po nastu minutach pojawia się AMATORSKA, a nie zawodowa pomoc. Jak zły sen! Pytam strażaków o co k..wa chodzi. Mówią, ze problem polega na tym, że wypadek nastąpił dokładnie na granicy dwóch powiatów i jest problem jurysdykcji. Nosz k..wa co to są? Granice stanów, państw czy w co się tu gra. Na szczęście pojawia się lekarz, który przypadkiem, na urlopie trafia w to oko cyklonu. Co prawda nie jest specjalistą ratownictwa, ale przynajmniej przejmuje dowodzenia nad akcją, przypomina strażakom, że w samochodzie mają apteczkę ze sprzętem do resuscytacji, a szczególnie udrażniania dróg oddechowych i maskę do sztucznego oddychania. Nie pamiętali o tej torbie ratunkowej, czy co, ale sprawiali wrażenia zaskoczonych. Na szczęście podczas, gdy lekarz robił dobrą robotę, zajęli się radiowym ponaglaniem i nakierowywaniem profesjonalnej pomocy - śmigłowca ratunkowego, który pojawił się jednocześnie z karetką kołową. Horror!!!
Jak widać podobnie jest wszędzie. Ludzie nie chcą sobie robić kłopotów, pobrudzić ciuchów i narazić na śmieszność, a służby myślą co zrobić gdy do wypadku doszło na linii granicznej powiatów nabazgranej na mapie przerywaną kreską, która ma moc przerywania racjonalnego myślenia.
Jestem który Jestem Jestem jaki Jestem
|
|
 | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | Kilka porad:
Nawet jeśli poszkodowany ma krew przy ustach i boimy się ew. zarażenia czymś, nie przeszkadza to w podtrzymywaniu akcji serca. Ucisk serca jest mocny - a bynajmniej powinien być, robimy to opierając się prostymi rękoma na dolnej stronie mostka, z całej siły. Ruch klatki piersiowej wentyluje płuca, więc można w takim razie zrezygnować z podawania ustami powietrza. Jeśli coś jest w ustach, staramy się je oczyścić
Taka sytuacja zdarza się rzadko. Zwykle pomoc opiera się na zabezpieczeniu pojazdu (np. wypięcie klamer akumulatora), zapewnieniu bezpieczeństwa poszkodowanemu (jeśli nic mu nie grozi, niech sobie leży gdzie padł, ale jeśli może być rozjechany, ściągamy na bezpieczne miejsce), zadbaniu o kręgosłup w miarę możliwości, jeśli coś krwawi silnie robimy opatrunek, ale nic nie wyciągamy z ran.
|
|
|  | 4 na 4 | Andro (1185 punktów) | >Kilka porad: >Nawet jeśli poszkodowany ma krew przy ustach i boimy się ew. zarażenia czymś, nie przeszkadza to w podtrzymywaniu akcji serca. Ucisk serca jest mocny - a bynajmniej powinien być, robimy to opierając się prostymi rękoma na dolnej stronie mostka, z całej siły. Ruch klatki piersiowej wentyluje płuca, więc można w takim razie zrezygnować z podawania ustami powietrza. Jeśli coś jest w ustach, staramy się je oczyścić Prawda. Na szczęście poza teorią miałem też krótkie przeszkolenie uliczne na zorganizowanej prze GOPR pokazowej lekcji. Tam się właśnie, ku swemu zdziwieniu, dowiedziałem, że w przypadku zatrzymania akcji serca, gdy nie mamy odpowiedniej maski do sztucznego oddychania i/lub możliwości przeczyszczenia górnych dróg oddechowych, a usta są pełne krwi, to nie należy odstępować od pierwszej pomocy, ale przystąpić do masażu serca, a tym samym wentylacji płuc, aż do czasu gdy nie pojawi się fachowa pomoc... Fachowiec już będzie miał sprzęt do intubacji itp. drobiazgi niezbędne w takim przypadku.
Jestem który Jestem Jestem jaki Jestem
|
|
| |  | 9 na 9 | Ania. (14138 punktów) | A już naprawdę nie ma znaczenia, czy będziemy robić uciski i wentylację w trybie 30x2 czy 15x1 czy jaki tam wymyślą.
Nie przejmujcie się, że nie pamiętacie ile razy ucisnąć. To nieistotne.
Jeśli sprawicie, że będzie biło serce i utrzymacie mózg w stanie choćby minimalnego utlenowania, uratujecie komuś życie.
|
|
| | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >A już naprawdę nie ma znaczenia, czy będziemy robić uciski i wentylację w trybie 30x2 czy 15x1 czy jaki tam wymyślą. >Nie przejmujcie się, że nie pamiętacie ile razy ucisnąć. To nieistotne. >Jeśli sprawicie, że będzie biło serce i utrzymacie mózg w stanie choćby minimalnego utlenowania, uratujecie komuś życie.
Kurde, młodziak jestem, nawet nie ćwierćwiecze ale przeżyłem już 3 zmiany obowiązującego trybu wentylacji. Postanowiłem trzymać się 15x1, faktycznie w myśl zasady "tak, czy siak - ważne, żeby tylko prawidłowo poskakać po klatce", jak to malowniczo określił któryś z moich instruktorów pierwszej pomocy. A było ich paru, 2 kategorie prawa jazdy, 5 obozów żeglarskich i oddany sprawie PO-wiec w liceum.
Resuscytować póki co na szczęście nie musiałem (i mam szczerą nadzieję, że musiał nigdy nie będę) ale do przypadków wymagających pierwszej pomocy mam jakieś koślawe szczęście. Wstrząsy mózgu bywały, przebita tętnica udowa, cięcia, zwichnięcia, nawet jedno pęknięcie podstawy czaszki. Łeb swój też z resztą już zszywałem samodzielnie.
Z tej perspektywy powiedzieć muszę, że wdzięczny jestem PO-wcowi: za jego szmyrgla na punkcie desmiurgii również.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | >A już naprawdę nie ma znaczenia, czy będziemy robić uciski i wentylację w trybie 30x2 czy 15x1 czy jaki tam wymyślą.
To ja może tak "po linii zawodowej" - nie do końca zgodzę się z Tobą, że nie ma znaczenia, jak będziemy przeprowadzać zabiegi resuscytacyjne, bo statystycznie rzecz biorąc prowadzenie ich w taki, a nie inny sposób istotnie zwiększa szanse na przeżycie i (co może nawet ważniejsze) zminimalizowanie powstałych w czasie zatrzymania krążenia uszkodzeń mózgu.
>Nie przejmujcie się, że nie pamiętacie ile razy ucisnąć. To nieistotne.
Muszę stanowczo zaprotestować - to jest istotne. Oczywiście, w granicach zdrowego rozsądku, bo jak ktoś zrobi 29:1 miast 30:1, to wyjdzie na to samo, ale jak ktoś będzie robił 100:1 lub 1:1 to sukcesu raczej nie odniesie
>Jeśli sprawicie, że będzie biło serce i utrzymacie mózg w stanie choćby minimalnego utlenowania, uratujecie komuś życie.
Gwoli ścisłości - serce "nie będzie biło", bo istotą zatrzymania krążenia jest ustanie czynności serca jako pompy, lub jego całkowicie nieefektywne działanie. Ale poza tym masz rację, tyle tylko że aby powyższy postulat zrealizować, zabiegi resuscytacyjne należy przeprowadzać właściwie. Oczywiście, jeśli nie jest się pewnym, lub też po prostu się nie umie, to warto robić cokolwiek, choćby nasze czynności odbiegały w znaczny sposób od obowiązującego schematu. Na pewno lepiej prowadzić resuscytację niezbyt fachowo niż stać z założonymi rękami.
A tak na marginesie - zmiany w algorytmach resuscytacji służą ich optymalizacji i uproszczeniu, tak aby mogło się nimi posługiwać jak najwięcej ludzi i tak, by nadmiernie nie obciążać pamięci przeciętnego "ratownika".
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) w przypadku zatrzymania akcji serca, gdy nie mamy odpowiedniej maski do sztucznego oddychania i/lub możliwości przeczyszczenia górnych dróg oddechowych, a usta są pełne krwi, to nie należy odstępować od pierwszej pomocy, ale przystąpić do masażu serca, a tym samym wentylacji płuc (podkreślenie moje), aż do czasu gdy nie pojawi się fachowa pomoc...
Chyba nie zrozumiałeś wykładowcy, albo on sam powtarzał popularny, choć niekoniecznie zgodny z rzeczywistością pogląd, że sam masaż pośredni serca ma jakikolwiek wpływ na wentylację w płucach. Prawda jest nieco inna - sam masaż pośredni serca nie spowoduje istotnego przemieszczenia objętości gazów znajdujących się w drogach oddechowych, a tym samym nie zapewni efektywnej wentylacji płuc (gdyby było inaczej, po cóż byłoby w ogóle wykonywanie oddechów zastępczych?). Natomiast podstawą stwierdzenia, że ważniejszy od wentylacji jest masaż serca jest fakt, iż u osób dorosłych w większości przypadków do zatrzymania krążenia dochodzi z przyczyn "sercowych", a nie oddechowych. Wyrażając to innymi słowy, człowiek u którego doszło do zatrzymania krążenia np. w wyniku ostrego zespołu wieńcowego ma pewien "zapas" utlenowanej krwi, więc szkopuł głównie w tym, aby tę rezerwę dostarczyć protezując krążenie. Niestety, w przypadku osób u których doszło do zatrzymania krążenia wtórnie, z powodu niedotlenienia (ofiary utonięć, wypadków lawinowych, zablokowania dróg oddechowych) nie dysponujemy tą rezerwą.
|
|
|  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > Kilka porad:> Nawet jeśli poszkodowany ma krew przy ustach i boimy się ew. zarażenia czymś, nie przeszkadza to w podtrzymywaniu akcji serca. Ucisk serca jest mocny - a bynajmniej powinien być, robimy to opierając się prostymi rękoma na dolnej stronie mostka, z całej siły.Nie, nie i jeszcze raz nie!!! Aniu, wiem, że kierują Tobą dobre intencje, ale jeśli nie jesteś fachowcem, to nie głoś takich "porad", bo ludzie gotowi w nie bezkrytycznie uwierzyć. Po pierwsze - nie "podtrzymujemy akcji serca", tylko ją zastępujemy, ale to w gruncie rzeczy drobiazg nazewniczy Po drugie - uciska się środek klatki piersiowej - tak się naucza prowadzenia zabiegów i tak należy to robić, bo wszelkie własne "patenty" prowadzą do ciężkich obrażeń klatki piersiowej u ratowanych. Owszem, nawet w fachowej literaturze tę nieszczęsną "dolną część mostka" się spotyka, ale osobiście jestem wrogiem używania tego stwierdzenia, bo ludzie różnie to interpretują i zaczynają np. uciskać wyrostek mieczykowaty, łamiąc go najczęściej przy pierwszym uciśnięciu. A "środek klatki piersiowej" trudno z czymkolwiek pomylić Po trzecie - nie należy tego robić z "całej siły", tylko tak aby klatka piersiowa uginała się o 5-6 cm. Być może drobna kobieta będzie potrzebowała całej siły by uzyskać taki efekt u 120 kg mężczyzny, ale w odwrotnej sytuacji następstwa mogłyby być tragiczne. A tak na marginesie - pisząc o "zarażeniach" miałaś pewnie na myśli zakażenia (to nie to samo, wbrew pozorom). Zakażenia są wywołane bakteriami i wirusami, zaś zarażenia grzybami chorobotwórczymi i pasożytami - to taki dość formalny podział, ale chyba wciąż obowiązujący. > Ruch klatki piersiowej wentyluje płuca, więc można w takim razie zrezygnować z podawania ustami powietrzaNieprawda, pisałem już o tym w poprzednim poście. Nie powinno się rezygnować z wentylacji zastępczej, chyba, że są do tego istotne powody. > Jeśli coś jest w ustach, staramy się je oczyścićTeż nie zawsze, bo jak ratowany ma np. dobrze trzymające się protezy, to lepiej je zostawić w spokoju - oszczędzisz czas i łatwiej będzie Tobie prowadzić oddech sposobem usta - usta. A tak na marginesie - proponuję wszystkim zainteresowanym wizytę na stronie Polskiej Rady Resuscytacji - tak można znaleźć odpowiedź na wszelkie pytania i wątpliwości, tudzież zyskać rzetelną wiedzę: www.prc.krakow.pl/
|
|
5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Ludzie boją się reagować w takich sytuacjach. Nie wiedzą co robić, są zagubieni. Mają jakąś blokadę, a później pieprzą tego typu głupoty, żeby się jakoś usprawiedliwić przed sobą i przed innymi (mechanizm obronny). Wiem, bo kilka razy zdarzało się mi reagować na epilepsję (miałem chorego kolegę w pracy i nauczyłem się działać, co jest zresztą proste), czasami w dużym tłumie i uwierz, że trzeba namawiać ludzi do tego, żeby chociaż jeden przytrzymał nogi, bo stoją jak sparaliżowani. Ale bywa też tak, że jak ruszy kilka osób, to się robi za dużo chętnych. Coś jest tutaj takiego, że potrafi ludzi przyblokować.
|
|
 | 5 na 5 | kogut59 (3090 punktów) | > Ludzie boją się reagować w takich sytuacjach. Nie wiedzą co robić, są zagubieni. Mają jakąś blokadę, a później pieprzą tego typu głupoty, żeby się jakoś usprawiedliwić przed sobą i przed innymi (mechanizm obronny)Bardzo dawno temu w Bytomiu centrum miasta samo południe leży facet na chodniku. Na drugiej stronie jezdni Przystanek tramwajowy i tłum ludzi. Przechodząc obok gościa leżącego bez ruchu z moim kolega zainteresowaliśmy się co mu jest. Pijany nie był, oddychał ciężko patrząc się półprzytomnym wzrokiem. Nagle z tłumu zaczął ktoś krzyczeć ze trzeba zadzwonić po milicje my z kolega chcemy gościa okraść ! Natychmiast oddaliliśmy się bez słowa zostawiając faceta. Z baru zadzwoniliśmy po pogotowie ale nie wracaliśmy na miejsce ze strachu ze nas jeszcze milicja zatrzyma i będą kłopoty. Tak można się wyleczyć z ochoty do pomocy w katolickiej społeczności.
|
|
|  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | Jechałam kiedyś autem. Mijam skrzyżowanie, patrzę i widzę jak na chodniku leży dzieciak. Wyglądał na ucznia końcowych klas podstawówki, z tornistrem na plecach (nie jakiś młodzieżowy plecak, a tornister). Obok stoi baba, taka 60 korpulentna, stereotyp śląskiej babci, i nic. Nawet nie spojrzy na dziecko. Nie mogłam się zatrzymać, już wjechałam na trasę, ale szybko telefon i dzwonię na 112.
Czasem nie potrzeba dużo.
Najtrudniejszym chyba dla mnie momentem przełamania było - już lata temu, jeszcze czasy studiów - zobaczenie narkomanki, w ciężkim dość już stanie, kiwającej się na jezdni. Zeszła z chodnika na pasy, ale światło było zielone dla samochodów. Na szczęście prawy pas służył autobusom i akurat nie jechał żaden, ale mogła lada moment wejść pod samochód na środkowym. Kiwała się, kiedy doszłam do przejścia. Stado ludzi, patrzą sobie, auta ją mijają... Nie dotkną brudnej narkomanki, bo przecież to niebezpieczne, po co się narażać!
Zawahanie i otrzeźwienie - nie można tak! Podeszłam, wzięłam ją za łokieć i sprowadziłam na chodnik. I jak w filmie, moment otrzeźwienia w oczach i powiedziała "dziękuję". To było bardzo szczególne doświadczenie i pamiętam to ze szczegółami.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | > Nagle z tłumu zaczął ktoś krzyczeć ze trzeba zadzwonić po milicje my z kolega chcemy gościa okraść ! Natychmiast oddaliliśmy się bez słowa zostawiając faceta.Tak bardzo baliście się milicji? Puk puk
|
|
| |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > >Nagle z tłumu zaczął ktoś krzyczeć ze trzeba zadzwonić po milicje my z kolega chcemy gościa okraść ! Natychmiast oddaliliśmy się bez słowa zostawiając faceta.> Tak bardzo baliście się milicji?> Puk pukKto w życiu miał kontakt z polska milicja wie co to za instytucja. "Dajcie człowieka paragraf się znajdzie" było znanym powiedzonkiem. Jeszcze początku lat 90 miałem miły kontakt już z Policja. była godzina 1:30 w nocy wyjeżdżałem z osiedla w Częstochowie, podwiozłem znajomego do domu. był znak Stop na drodze osiedlowej i żadnego ruchu. Podjechałem wolno rozejrzałem się żadnej duszy i pojechałem dalej. Nagle policja na sygnale. Oczywiście zostałem aresztowany i zabrany na komisariat w celu zbadania czy nie jestem pod wpływem alkoholu. Na miejscu stwierdzili ze jestem bardzo pijany i nie widziałem znaku stop. W samochodzie miałem małe śpiące dziecko i musieliśmy się tłuc na komisariat. Oczywiście musiałem wysłuchać komentarzy ze jestem zdrajca polski i trzeba mi pokazać ze jestem dla nich nikim ? Dopiero gdy przypomniałem panom policjantom o moim obywatelstwie niemieckim i będę rozmawiał z ambasada lub konsulatem niemieckim się uspokoili. Przetrzymali mnie ok. 1 godziny z kilkoma pijaczkami w oczekiwaniu na test. Po oczywiście negatywnym teście zadali 300 000 zł (ok. 30 DM wtedy)mandatu za trzeźwość. Odmówiłem płacenia i zażądałem rozmowy z szefem posterunku. Po godzinie zostałem zwolniony. Bywali i mili policjanci np. za przekroczenie prędkości zmierzonej bez radaru zadali pieniędzy i informowali ze 30 km dalej stoją koledzy z radarem.  Raz i tylko jeden raz zatrzymali mnie z drogówki młodzi policjanci i nie zadali pieniędzy tylko wypisali mandat. www.youtube.com/watch?v=tiC2EqGalQ8&feature=plcp
|
|
| | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Kto w życiu miał kontakt z polska milicja wie co to za instytucja.Rozumiem ale czy to wystarczający powód by być może dać komuś umrzeć? Puk puk
|
|
| | | |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > >Kto w życiu miał kontakt z polska milicja wie co to za instytucja.> Rozumiem ale czy to wystarczający powód by być może dać komuś umrzeć?> Puk pukLudzie znający Milicje z początku lat 80 po stanie wojennym wiedza ze obywatel nigdy nie miał racji. Jeśli tłum na przystanku twierdzi ze okradamy człowieka to jakie szanse mamy na komisariacie? żadnych ! Zadzwoniliśmy po pogotowie więcej nie mogliśmy uczynić dobrego. Jak ocenisz te 30-40 osób na przystanku jeśli tam było 99% chrześcijan ? www.youtub(*)nLQ&index=2&feature=plpp_video
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Ludzie znający Milicje z początku lat 80 po stanie wojennym wiedza ze obywatel nigdy nie miał racji. Jeśli tłum na przystanku twierdzi ze okradamy człowieka to jakie szanse mamy na komisariacie? żadnych!Myślę, że nie mieliście z kolegą za dużo czasu, żeby trzeźwo myśleć. Że byliście w lekkim szoku, po prostu. Chcesz komuś pomóc a tu zaraz cię za to zlinczują. Nie ma się czemu dziwić. Gdybym ja miał okazję dokładnie przemyśleć sprawę, to podjąłbym ryzyko kontaktu z milicją. Co zrobiłbym będąc na Twoim miejscu, nie wiem- nie byłem nigdy w podobnej sytuacji. > Zadzwoniliśmy po pogotowiePamiętam  > Jak ocenisz te 30-40 osób na przystanku jeśli tam było 99% chrześcijan ?Nie oceniam ich po religii, bo uważam, że nie w tym tkwi problem. Ludzi w podobnych sytuacjach bardzo często ogarnia dziwny paraliż. Boją się udzielać pomocy, brzydzą się krwią, innym człowiekiem w ogóle czy jego ewentualną śmiercią- nie wiem. W każdym razie jasno widać, że jest wiele spraw dla nas ważniejszych niż cudze zdrowie, życie. Puk puk
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Myślę, że nie mieliście z kolegą za dużo czasu, żeby trzeźwo myśleć. Że byliście w lekkim szoku, po prostu. Chcesz komuś pomóc a tu zaraz cię za to zlinczują. Nie ma się czemu dziwić.Ja długie włosy, kolega raczej punk wiec 100% musieliśmy być złodziejami takie czasy były. > Nie oceniam ich po religii, bo uważam, że nie w tym tkwi problem.> Ludzi w podobnych sytuacjach bardzo często ogarnia dziwny paraliż. Boją się udzielać pomocy, brzydzą się krwią, innym człowiekiem w ogóle czy jego ewentualną śmiercią- nie wiem.> W każdym razie jasno widać, że jest wiele spraw dla nas ważniejszych niż cudze zdrowie, życie.Tramwaj odjechałby i co ? a może rzucili gdzieś papier toaletowy www.youtube.com/watch?v=PRoFW3EBvgk
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | Mama opowiadała, że kiedyś zimą wietrzyła pokój, wyszła z niego i było zgaszone. Dość mroźno, ale wietrzyć czasem trzeba. Nagle dzwonek do furtki, patrzy - policjanci. Zawału dostała, bo oczywiście jedyne co pomyślała, to że pewnie nie żyję! Druga córka wszak siedzi w mieszkaniu obok, więc wniosek jeden. A oni pytają, czy wszystko w porządku, bo szli raz - otwarte okno, ciemno. Idą z powrotem, znowu otwarte i ciemno. Więc chcieli sprawdzić.
Aż szok. Co prawda mama i tak była trochę zirytowana, bo przeżyła chwile grozy, jednak miło, że się zainteresowali.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | >Aż szok. Co prawda mama i tak była trochę zirytowana, bo przeżyła chwile grozy, jednak miło, że się zainteresowali. Moim podanym przykładem nie chciałem twierdzić ze cala policja jest zła. Miałem niestety kilka razy do czynienia z policjantami wyciągającymi ręce po pieniądze. Ludzie znający Milicje z początku lat 80 po stanie wojennym wiedza ze obywatel nigdy nie miał racji. Jeśli tłum na przystanku twierdzi ze okradamy człowieka to jakie szanse mamy na komisariacie? żadnych!
|
|
3 na 5 Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | >Po raz kolejny wyszło, że ateiści mają więcej empatii i miłości do drugiego człowieka.
Moje pytanie brzmi: co ma wspólnego niewiara w bóstwa i nadprzyrodzone moce z empatią? Nic! Można nie wierzyć w boga i być pełnym "empatii i miłości do drugiego człowieka", ale można być i sukinsynem. To samo tyczy się wierzących, którzy wbrew pozorom bywają i wspaniałymi ludźmi. Jeden przypadek jest statystycznie nieistotny.
|
|
 | 1 na 3 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > To samo tyczy się wierzących, którzy wbrew pozorom bywają i wspaniałymi ludźmi.
Zdarza mi się być wspaniałym, zdarza mi się być tchórzem - po prostu jestem człowiekiem. I gdy podejmuję decyzję, pomóc czy nie, protestować czy milczeć, walczyć czy uciec, decyduje mój instynkt, chęć przetrwania, a nie wiara w Boga. Jestem wierzący i bywam s*******nem.
|
|
|  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > > To samo tyczy się wierzących, którzy wbrew pozorom bywają i wspaniałymi ludźmi.> Zdarza mi się być wspaniałym,O, tak - wszyscy widzieli  - żeby to raz... > Jestem wierzący i bywam s*******nem.A czy musisz dzielić się tymi Doniosłymi Zwierzeniami z bywalcami akurat tego portalu? Masz przecie wdzięczniejszą publiczność gdzie indziej.
Bo to Francuz był, a nie żaden Senegalczyk. (Radosław Zawrotniak, szpadzista)
|
|
| |  | 1 na 3 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > A czy musisz dzielić się tymi Doniosłymi Zwierzeniami z bywalcami akurat tego portalu?A dlaczegóż by nie? W końcu treść postu wiodącego co nie co determinuje, a i zablokowany nie jestem. Czy przez twoją do mnie niechęcmam tu nie pisać? > Masz przecie wdzięczniejszą publiczność gdzie indziej.Czyż nie wolno pisać na racjonaliście mając konto na innym portalu?
|
|
| | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Czy przez twoją do mnie niechęcTeż  . > mam tu nie pisać?Tak  . > >Masz przecie wdzięczniejszą publiczność gdzie indziej.> Czyż nie wolno pisać na racjonaliście mając konto na innym portalu?Na razie Ci wolno - to sprawa Moderacji. Jest jednakowoż coś nieprzyzwoitego w obrzucaniu Racjonalisty błotem na innym forum przy jednoczesnym korzystaniu z tegoż Racjonalisty łamów. To coś mądrzy ludzie trollowaniem nazywają.
Bo to Francuz był, a nie żaden Senegalczyk. (Radosław Zawrotniak, szpadzista)
|
|
 | 6 na 8 | Artur@R (7115 punktów) | > Moje pytanie brzmi: co ma wspólnego niewiara w bóstwa i nadprzyrodzone moce z empatią?<Może to : Steven Weinberg:Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. ?
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
|  | 2 na 2 Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | > Może to :> Steven Weinberg:Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. ?Zgadzam się z cytatem. Lecz tak na marginesie pragnę dodać, że pan nim (mimo, zdaje się, braku takiej woli) potwierdza tylko to co napisałam: "co ma wspólnego niewiara w bóstwa i nadprzyrodzone moce z empatią? Nic!" Równa się: "W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli." Ostatnie zdanie tegoż cytatu można pominąć, bo nie o tym był mój wpis. No chyba, że chce pan zasugerować, że wszyscy wierzący są źli? No ale to równałoby się z ośmieszeniem na całej linii.
|
|
| |  | 3 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > Zgadzam się z cytatem.<Ciekawe jak to możliwe skoro go nie rozumiesz.  > Lecz tak na marginesie pragnę dodać, że pan nim (mimo, zdaje się, braku takiej woli) potwierdza tylko to co napisałam:> "co ma wspólnego niewiara w bóstwa i nadprzyrodzone moce z empatią? Nic!"<Te właśnie zdania potwierdzają, że "NIC" to Ty nie rozumiesz  , a wyjaśnienie poniżej. > Ostatnie zdanie tegoż cytatu można pominąć, bo nie o tym był mój wpis. No chyba, że chce pan zasugerować, że wszyscy wierzący są źli?<Akurat ono tu jest najważniejsze, bo pierwsze dwa tak naprawdę są, powiedzmy, oczywiste. WIKI:Empatia (gr. empátheia "cierpienie") - w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób[1] (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza)(...)
Osoba nie posiadająca tej umiejętności jest "ślepa" emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych osób. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi. Pomijając stany chorobowe ("z naturu źli"), głównym czynnikiem, który wywołuje "stan ślepoty" empatycznej, emocjonalnej i wszelakie jej zaburzenia, "wychomowywania", "okrajania" itd. u istot ludzkich jest indoktrynacja religijna i fideizm. Osoby ulegające tym czynnikom stają się łatwo manipulowalne. To jest przyczyną tego, że nawet ludzie bardzo dobrzy, ale kierując się nakazami, dogamatami i nawoływaniami swoich kapłanów o wiele łatwiej dadzą się manipulować, łatwiej im przychodzi zagłuszać swoją empatię i łatwiej ich skłonić do czynienia okropieństw (lub do zaniechania wynikających z empatii działań) niż ludzi sceptycznych, racjonalnych, niezidoktrynizowanych, afideistycznych. I oto w mojej, jak i (przypuszczam) Hrihorij wypowiedzi chodziło - i co opowiedzianą historią opisał. CBDO BTWDyskutując, poroponuję, nie używać dalekoidących kwantyfikatorów w postaci :"wszyscy, każdy, nikt, zawsze, nigdy, itp". One zawsze zakłamują rzeczywistość. W tym wypadku przyjmuje je jako chęć manipulacji - nigdzie nie użyłem słowa "wszyscy" i Weinberg też! PS.Twoje "minusy" są dla mnie chlubą 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | 1 na 1 Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | > Ciekawe jak to możliwe skoro go nie rozumiesz.  Jeśli ktoś tu czegoś nie rozumie, to tylko i wyłącznie pan. Nie przeczytał pan ze zrozumieniem tego co napisałam i teraz produkuje pan tekst, który śmiało można określić, że jest nie na temat. > Akurat ono tu jest najważniejsze, bo pierwsze dwa tak naprawdę są, powiedzmy, oczywiste.Napisałam: Cytat:"co ma wspólnego niewiara w bóstwa i nadprzyrodzone moce z empatią? Nic!" A pan Artur@R cytuje: Cytat:Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. Czy dostrzega pan tą subtelną różnice, że ja piszę o tym, że niewiara nie ma wpływu na bycie złym, a pan o tym, że wiara ma wpływ właśnie na to?
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > [cytat]"co ma wspólnego niewiara w bóstwa i nadprzyrodzone moce z empatią?<Ano to, Sołtysowo, że ta niewiara nie wpływa, nie "oślepia", nie "przekręca", nie "wywraca do góry ogonem" tego naturalnego (pomijając stany typowo chorobowe) uczucia empatii w stosunku do innej żyjącej istoty. Co dokładnie czyni, w różnym stopniu (zależnym od głębokości wiary i indoktrynacji) u ludzi fideizm i wiara religijna. Bardziej "chłopskim językiem" nie jestem w stanie ci tego wytłumaczyć. No cóż , "Kto się "Sołtysową" urodził, kanarkiem nie zostanie"  PS. W dalszym ciągu twoje "kreseczki" są jak miód na moje...poczucie humoru 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | -1 na 1 Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | > Ano to, Sołtysowo, że ta niewiara nie wpływa, nie "oślepia", nie "przekręca", nie "wywraca do góry ogonem" tego naturalnego (pomijając stany typowo chorobowe) uczucia empatii w stosunku do innej żyjącej istoty.Czyli zgadza się pan ze mną, że niewiara nie ma wpływu na to czy ktoś jest zły? > Co dokładnie czyni, w różnym stopniu (zależnym od głębokości wiary i indoktrynacji) u ludzi fideizm i wiara religijna.A czy ja pisałam, że wiara takiego wpływu nie wywiera? Pisałam, że mimo iż ktoś jest wierzący, to może być wspaniałym człowiekiem. > Bardziej "chłopskim językiem" nie jestem w stanie ci tego wytłumaczyć.Problem, jak mi się zdaje, w naszym niezrozumieniu się leży w tym, że ubzdurał pan sobie, że ja uważam iż wiara nie wpływa na to, że ktoś jest złym człowiekiem. > No cóż , "Kto się "Sołtysową" urodził, kanarkiem nie zostanie"  "Artur@Rów nie sieją - sami się rodzą."
|
|
| |  | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | Wetnę się.
Uważam, że skoro osoby wierzące uważają i głoszą wszem i wobec, że religia jest źródłem moralności i jest niezbędna, aby ludzie zachowywali się godnie, a w dodatku opowiadają, jaka to katolicka moralność jest piękna, dobra, szczodra itd., to mamy prawo oczekiwać od wierzących przykładu.
Jeśli wierzący nie sprawdzają się, mamy prawo o tym mówić, podkreślać ten fakt - właśnie po to, aby zwrócić uwagę na fakt braku związku między wyznaniem społeczeństwa a zachowaniem i moralnością.
|
|
| | |  | 2 na 2 | martok (1115 punktów) |
> (...) zwrócić uwagę na fakt braku związku między wyznaniem społeczeństwa a zachowaniem i moralnością.
Nie pamiętam kiedy dokładnie, ale dość już dawno temu, na zlecenie "Polityki" socjologowie przeprowadzili bardzo dokładne badania wśród przestępców osadzonych w polskich więzieniach. Przypominam sobie trzy konkluzje z tych badań:
1. Zdecydowana większość przestępców deklarowała się jako katolicy. 2. Znacząca ich grupa przy planowaniu "skoku" modliła się o jego powodzenie. 3. Modlili się o powodzenie nawet wtedy, gdy skok miał polegać na obrabowaniu kościoła.
Psychologowie od dawna wiedzą, że głoszone przez ludzi postawy niestety nie mają bezpośredniego przełożenia na ich zachowania. *
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | Wiem i zgadzam się, ale jednak warto powtarzać
|
|
| | | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) |
> 3. Modlili się o powodzenie nawet wtedy, gdy skok miał polegać na obrabowaniu kościoła.No a jak skok się udał to gdzie tu kradzież? Właściciel chyba zezwolił to co najwyżej pożyczka.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|