Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teorie Względności - Falowa vs Szczególna.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
02-07-2023 01:03konradsadlik (308 punktów)Teorie Względności - Falowa vs Szczególna.
Chciałem zrobić serię wpisów w których będę porównywał Szczególną Teorię Względności opartą na pseudoobrotach hiperbolicznych w 4 wymiarowej nieuklidesowej rozmaitości Minkowskiego z równoważną jej Teorią Eteru Lorentza wzbogaconą o falową budowę materii, którą roboczo nazwałem Falową Teorią Względności.

Opiera się ona na euklidesowej przestrzeni, z ośrodkiem rozchodzenia się fal w której przyczyną zasady względności oraz transformacji Lorentza jest falowy charakter materii (w tym efekt Dopplera) i to w zasadzie wszystko (sama dobrze rozumiana klasyka i zdrowy rozsądek).

Przypadek 1:

Mamy dwa układy odniesienia, pierwszy nieprimowany - spoczywający w eterze oraz primowany poruszający się w medium z prędkością 0,5c.

A----------------B
A'--------------B' v-->

W każdym układzie dwa zegary oddalone od siebie o 10 sekund świetlnych - A i B oraz A' i B'. Układy poruszają się blisko siebie (można w przybliżeniu założyć, że w jednej osi).
Ponieważ układ primowany porusza się w medium z prędkością 0,5 c odległość między zegarami skraca się do 8,66 sekundy świetlnej (kontrakcja długości)
Ponadto zegary A' i B' tykają wolniej 1,15 (gamma) razy względem zegarów A i B (dylatacja czasu). Zatem zegary primowane wyświetlają tylko 8,66 sekundy, po upłynięciu 10 sekund na zegarach nieprimowanych.
Oprócz tego zegary te pokazują przesunięcie czasowe. Zegar B' pokazuje o 5 sekund wcześniejszy czas niż zegar A' (czas lokalny Lorentza).
Wszystkie te trzy własności wynikają z transformacji Lorentza i na razie wszystko jest tu zgodne ze Szczególną Teorią Względności.
Różnice zaczynają pojawiać się przy próbie uzasadnienia postaci transformacji odwrotnych, czyli w przyczynie oglądu sytuacji z punktu widzenia poruszającego się układu odniesienia.
Zatem mamy taki schemat:
A------------10sś-------------B
A'-------8,66sś-------B' ----> V=0,5c

Należy zauważyć, że każda próba synchronizacji zegarów między zegarami A' i B' zakończy się niepowodzeniem z powodu ruchu tego układu w eterze (zegar B' również po standardowej synchronizacji będzie pokazywał czas o 5 sekund wcześniejszy niż A')
Obserwatorzy A i A' w momencie gdy się mijają synchronizują swoje zegary (ustawiają na zero). Zatem sytuacja będzie wyglądała tak:
t=0s...........................t=0s
A------------10sś-------------B
A'-------8,66sś-------B' ----> V=0,5c
t=0s................t=-5s

Następnie mamy taką sytuację po upływie 20 sekund w eterze. Zegary B oraz A' mijają się ze sobą:

t=20s..........................t=20s
A------------10sś-------------B
......................................A'-------8,66sś-------B' ----> V=0,5c
................................t=17,33s ............ t=12,33s

Należy zauważyć, że obserwatorzy w ruchomym układzie odniesienia nie są w żaden sposób świadomi swojego skurczu. Wszelkie próby zmierzenia odległości między zegarami A' i B' zakończą się wynikiem 10 sś.

Nie są również świadomi tego, że ich zegary tykają wolniej (bo wszystkie procesy w tym układzie zachodzą wolniej) oraz nie są świadomi rozsynchronizowania zegarów A' oraz B'. Wszelkie próby sprawdzenia synchronizacji zakończą się wynikiem pozytywnym z powodu anizotropii prędkości światła w ich własnym układzie (której nie są świadomi i nie są jej w stanie wykryć).
Ponadto jeżeli obserwator A' zechce zmierzyć prędkość oddalania zegara A np., radarem zmierzy prędkość 0.5 c.

Z powodu efektu Dopplera dla ruchomego obserwatora - obserwator A' widzi, że zegar A tyka 2 razy wolniej i w momencie spotkania obserwatora B pokazuje zaledwie 10 sekund. Ponieważ A' myśli, że sam jest w spoczynku po przekalkulowaniu efektu Dopplera dla ruchomego źródła dochodzi do wniosku, że zegar A w tym momencie w rzeczywistości pokazuje 15 sekund ( a więc tyka wolniej gamma razy - 15 s vs 17,33s).

Ponieważ w momencie spotkania zegar B pokazuje 20 sekund A' dochodzi do wniosku, że pozornie wolniejsze zegary A i B wykazują przesunięcie czasowe o 5 sekund.
Do tego obserwator A' w powodu tego, że jego zegar pokazuje 17,33 s (od momentu minięcia zegara A do momentu spotkania zegara B ) jest pewny, że odległość od A do B wynosi zaledwie 8,66 sekundy świetlnej.

Obserwator A' dochodzi do wniosku, że to on jest nieruchomy, a układ z zegarami A i B porusza się w lewo z prędkością 0,5 c i podlega odpowiednim przekształceniom Lorentza. Jest pewny, że to zegary A i B chodzą wolniej. Jest pewny, że zgary te wykazują przesunięcie czasowe (zegar A późni się o 5 sekund w stosunku do zegara B). Oraz, w końcu jest pewny, że odległość od zegara A do zegara B jest skrócona i wynosi zaledwie 8,66 sekundy świetlnej.

Ponieważ takie same wnioski wyciągają obserwatorzy A oraz B - w końcu nikt nie jest w stanie powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.

Na tym właśnie polega zasada względności oparta na transformacjach Lorentza.

Po co komplikować sprawy i wprowadzać dodatkowo jakieś nieeuklidesowe czasoprzestrzenie Minkowskiego, pseudoobroty hiperboliczne, obroty płaszczyzn jednoczesności i masę innych mocno abstrakcyjnych tworów tylko po to żeby wyeliminować to co od zawsze było oczywiste - czyli euklidesowy ośrodek potrzebny do rozchodzenia się fal?

W następnym wpisie porównam jeszcze inne sytuacje (w tym paradoks bliźniąt) oraz wyjaśnię, skąd biorą się transformacje Lorentza, (one opisują generowanie efektu Dopplera dla fal stojących poruszających się w medium, uwidaczniającego się zwłaszcza przy dużych prędkościach oraz kasowanie tego efektu jeżeli przechodzimy do poruszającego się układu).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

qwery (2864 punktów)

>Po co komplikować sprawy i wprowadzać dodatkowo jakieś nieeuklidesowe czasoprzestrzenie
>Minkowskiego, pseudoobroty hiperboliczne, obroty płaszczyzn jednoczesności i masę innych mocno
>abstrakcyjnych tworów tylko po to żeby wyeliminować to co od zawsze było oczywiste - czyli
>euklidesowy ośrodek potrzebny do rozchodzenia się fal?

Po to by konwencji pomiarowej nadać cechy teorii w starym stylu?
Pawel077 (1855 punktów)
>Wszystkie te trzy własności wynikają z transformacji Lorentza i na razie wszystko jest tu zgodne ze Szczególną Teorią Względności.
>Różnice zaczynają pojawiać się przy próbie uzasadnienia postaci transformacji odwrotnych, czyli w przyczynie oglądu sytuacji z punktu widzenia poruszającego się układu odniesienia.

I STW uzasadnia to w sposób najprostszy z możliwych - nie ma uniwersalnego układu odniesienia, więc punkt widzenia układu primowanego jest dokładnie taki sam jak punkt widzenia układu nieprimowanego.

>w końcu nikt nie jest w stanie powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.

No właśnie. Po co więc postulować uniwersalny układ odniesienia (który i tak jest niewykrywalny) i bawić się w akrobacje takie jak te, które zaprezentowałeś?

>Na tym właśnie polega zasada względności oparta na transformacjach Lorentza.

To, że teoria eteru Lorentza spełnia zasadę względności, jest wiadome od czasu powstania tej teorii.

>Po co komplikować sprawy i wprowadzać dodatkowo jakieś nieeuklidesowe czasoprzestrzenie Minkowskiego, pseudoobroty hiperboliczne, obroty płaszczyzn jednoczesności i masę innych mocno abstrakcyjnych tworów

To nie jest komplikowanie sprawy, tylko jej uproszczenie - nie trzeba robić takich wygibasów, jak te, które musiałeś zrobić, by ostatecznie i tak dojść do wniosku, że zasada względności jest spełniona.

>tylko po to żeby wyeliminować to co od zawsze było oczywiste - czyli euklidesowy ośrodek potrzebny do rozchodzenia się fal?

A dlaczego eter musi być koniecznie wyróżnionym, uniwersalnym układem? Dlaczego nie potraktować go na równi z innymi układami?
qwery (2864 punktów)
>>Na tym właśnie polega zasada względności oparta na transformacjach Lorentza.

>To, że teoria eteru Lorentza spełnia zasadę względności, jest wiadome od czasu powstania tej teorii.

Ale jak to było? Skąd się wzięła zasada względności? Czy to Lorentz zrobił wzór na gamma? Czy stw wniosła tylko spostrzeżenie że z której strony by nie liczyć to wychodzi to samo?

>>tylko po to żeby wyeliminować to co od zawsze było oczywiste - czyli euklidesowy ośrodek potrzebny do rozchodzenia się fal?
>A dlaczego eter musi być koniecznie wyróżnionym, uniwersalnym układem? Dlaczego nie potraktować go na równi z innymi układami?
>

Do celów objasnień lepiej wyroznić eter, wówczas każdy pojmie jak jest, i będzie to całkowicie spójne z logiką jaka się posługuje na codzien, bez odwoływania się do nadmiarowych bytów nie spójnych z powyższym. Idiotyzmem jest odpowiadać na pytanie "dlaczego c zawsze jest stała a prędkość dźwięku nie ?" za pomocą wspomnianych przed autora wygibasów z stw, bez nawet zajakniecią się jak jest naprawdę. No ale wtedy wiadomo, machnięcie reką i odwrót z roli celebrytów.
02-07-2023 14:52 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>>To, że teoria eteru Lorentza spełnia zasadę względności, jest wiadome od czasu powstania tej teorii.
>Ale jak to było?

W bardzo dużym uproszczeniu było tak:
Ponieważ przeprowadzane eksperymenty nie wykryły eteru, to Lorentz i Pioncare zmodyfikowali pierwotną teorię eteru w taki sposób, by eter był niewykrywalny i by spełniała ona zasadę względności (czyli żeby zgadzała się z obserwacjami). Einstein posunął się o krok dalej i stosując brzytwę Ockhama wywalił eter (i tak jest niewykrywalny, więc jaki z niego pożytek) i tak powstała STW.

>Do celów objasnień lepiej wyroznić eter, wówczas każdy pojmie jak jest,

W celach edukacyjnych można zacząć od takiego podejścia - pisałem już o tym w poprzedniej dyskusji.
qwery (2864 punktów)
>>>To, że teoria eteru Lorentza spełnia zasadę względności, jest wiadome od czasu powstania tej teorii.
>>Ale jak to było?
>W bardzo dużym uproszczeniu było tak:
>Ponieważ przeprowadzane eksperymenty nie wykryły eteru, to Lorentz i Pioncare zmodyfikowali pierwotną teorię eteru w taki sposób, by eter był niewykrywalny i by spełniała ona zasadę względności (czyli żeby zgadzała się z obserwacjami). Einstein posunął się o krok dalej i stosując brzytwę Ockhama wywalił eter (i tak jest niewykrywalny, więc jaki z niego pożytek) i tak powstała STW.

Więc zasada względności nie jest zasługa Einsteina? To w sumie co jest, wyjaśnienie nie odwołujące się do eteru a za to do pseudoprzestrzeni o których pisze Konrad? To trochę lipa.
Pawel077 (1855 punktów)
>Więc zasada względności nie jest zasługa Einsteina?

Zasadę względności sformułował Galileusz.

>To w sumie co jest,

Przyjęcie zasady względności jako głównego postulatu STW. TEL spełnia zasadę względności (zasada względności jest jej konsekwencją), natomiast STW jest z tej zasady wyprowadzona (zasada względności jest jej podstawą).
qwery (2864 punktów)
>>Więc zasada względności nie jest zasługa Einsteina?
>Zasadę względności sformułował Galileusz.

Chodziło mi przecie o to kto odkrył że c jest stałe i że to dlatego że następuje kontrakcja materii? Domyślam się że Lorentz. Więc co qurna zrobił ten Albert?

>>To w sumie co jest,
>Przyjęcie zasady względności jako głównego postulatu STW. TEL spełnia zasadę względności (zasada względności jest jej konsekwencją), natomiast STW jest z tej zasady wyprowadzona (zasada względności jest jej podstawą).

Brzmi to dla mnie enigmatycznie. Nie wiem czy dobrze rozumiem. Zasada względności w TE wynika z praw eteru i wynikłej z jego drgań materii a stw przyjęło jako dogmat stałość c i do tego dorobiło resztę? Trochę to durne dla stw, odrzucić istniejące byty (normalna przestrzeń) i powprowadzaly jakieś swoje wariactwa w imię dogmatu.
02-07-2023 23:26 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie wiem czy dobrze rozumiem. Zasada względności w TE wynika z praw eteru

Odwrotnie - to "prawa eteru" zostały skonstruowane w taki sposób, by spełniać zasadę względności. Dlatego mówienie, że zasada względności wynika z TEL jest błędem.

>a stw przyjęło jako dogmat stałość c i do tego dorobiło resztę?

Stałość c da się wyprowadzić z zasady względności, dlatego obecnie nie traktuje się już stałości c jako postulatu. Z samej zasady względności wynika, że musi istnieć jakaś prędkość graniczna (a z eksperymentów wiemy, że tą prędkością jest prędkość światła).
qwery (2864 punktów)
>>Nie wiem czy dobrze rozumiem. Zasada względności w TE wynika z praw eteru
>Odwrotnie - to "prawa eteru" zostały skonstruowane w taki sposób, by spełniać zasadę względności. Dlatego mówienie, że zasada względności wynika z TEL jest błędem.

Nie sądze. Pierwotnie w stosunku do zasady względności był eter ze swoimi właściwościami które nazwałem prawami. Zasady to wytwór ludzi zbudowanych z eteru, jak więc wytwór może konstruować swój budulec?
Zauważono że c mierzy się jako stała i znaleziono transformację, funkcje. Zdaje się 1/√1-B, gdzie B to stosunek v do granicznej jaka się mierzy. Akurat tak samo wychodzi z dźwiękiem w ośrodkach. Chyba nie chcesz powiedzieć ze tam też zachodza obroty plaszczyzn równoczesności?

>>a stw przyjęło jako dogmat stałość c i do tego dorobiło resztę?
>Stałość c da się wyprowadzić z zasady względności, dlatego obecnie nie traktuje się już stałości c jako postulatu. Z samej zasady względności wynika, że musi istnieć jakaś prędkość graniczna (a z eksperymentów wiemy, że tą prędkością jest prędkość światła).

No tak. Stw przyjęło zasadę względności jako dogmat a z tego już wynika stałość c bo jest we wzorze jako prędkość graniczna. Na jedno wychodzi. Stw nic nie wniosła do obrazu świata a go zaciemnia.
03-07-2023 10:31 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie sądze. Pierwotnie w stosunku do zasady względności był eter ze swoimi właściwościami które nazwałem prawami.

Koncepcji eteru było sporo i zależnie od teorii, eter rządził się różnymi prawami.
Wczesne teorie eteru (również ta skonstruowana przez Lorentza) nie spełniały zasady względności - dlatego próbowano taki eter wykryć. Dopiero, gdy wykrycie eteru się nie powiodło, Lorentz i Poincare zmodyfikowali TE, by spełniała zasadę względności i zgadzała się z obserwacjami.

>Zasady to wytwór ludzi zbudowanych z eteru, jak więc wytwór może konstruować swój budulec?

To błąd logiczny, zwany "błędnym kołem w rozumowaniu". Przyjmujesz za przesłankę pewne założenie (jakąś koncepcję eteru), przeprowadzasz rozumowanie, wyciągasz wnioski, a następnie na podstawie tych wniosków "dowodzisz" przesłanki, na którą się powołałeś.
Podobnie robi konradsadlik - bierze sobie TEL, która została skonstruowana w taki sposób, by spełniała zasadę względności, a następnie wyciąga wniosek, że zasada względności wynika z TEL.

> Zauważono że c mierzy się jako stała i znaleziono transformację, funkcje. Zdaje się 1/√1-B, gdzie B to stosunek v do granicznej jaka się mierzy. Akurat tak samo wychodzi z dźwiękiem w ośrodkach.

Poproszę jakieś źródło tych rewelacji (że tak samo wychodzi z dźwiękiem w ośrodkach).

>No tak. Stw przyjęło zasadę względności jako dogmat

Dogmat, to nie jest dobre określenie. STW przyjęła zasadę względności jako postulat, aksjomat. Na takiej samej zasadzie TEL przyjęła za postulat koncepcję nieruchomego eteru (UUO). Oba te postulaty (zasada względności i UUO) są ze sobą sprzeczne, ale to koncepcja nieruchomego eteru musi się dostosować do zasady względności, a nie odwrotnie. I to jest jeden z powodów, dla których STW jest preferowaną teorią - TEL nieco okrężną drogą musi dochodzić do tego, na czym zbudowana jest STW.
qwery (2864 punktów)
>>Nie sądze. Pierwotnie w stosunku do zasady względności był eter ze swoimi właściwościami które nazwałem prawami.
>Koncepcji eteru było sporo i zależnie od teorii, eter rządził się różnymi prawami.
>Wczesne teorie eteru (również ta skonstruowana przez Lorentza) nie spełniały zasady względności - dlatego próbowano taki eter wykryć. Dopiero, gdy wykrycie eteru się nie powiodło, Lorentz i Poincare zmodyfikowali TE, by spełniała zasadę względności i zgadzała się z obserwacjami.

Najpierw jest obiekt a potem jego opis. Co z tego że pierwotne opisy były niepoprawne, nie powoduje to że obiekt przestaje istnieć a to że istnieje jest oczywiste bo fala musi mieć ośrodek. Zjawiska falowe są więc dowodem istnienia eteru. Zasada względności została więc odkryta przy analizowaniu badań tego ośrodka. Wszystko zgodnie z klasyka.

>>Zasady to wytwór ludzi zbudowanych z eteru, jak więc wytwór może konstruować swój budulec?
>To błąd logiczny, zwany "błędnym kołem w rozumowaniu". Przyjmujesz za przesłankę pewne założenie (jakąś koncepcję eteru), przeprowadzasz rozumowanie, wyciągasz wnioski, a następnie na podstawie tych wniosków "dowodzisz" przesłanki, na którą się powołałeś.
>Podobnie robi konradsadlik - bierze sobie TEL, która została skonstruowana w taki sposób, by spełniała zasadę względności, a następnie wyciąga wniosek, że zasada względności wynika z TEL.

Założeniem jest znany fakt że fala musi mieć ośrodek.
Zasada względności jest właściwością obiektów będących falami stojącymi w eterze. Ona nie wynika z teorii. To teoria TEL na podstawie badań eteru ja ustaliła. Z tel może wynikać zaś jakieś przewidywanie.

>> Zauważono że c mierzy się jako stała i znaleziono transformację, funkcje. Zdaje się 1/√1-B, gdzie B to stosunek v do granicznej jaka się mierzy. Akurat tak samo wychodzi z dźwiękiem w ośrodkach.
>Poproszę jakieś źródło tych rewelacji (że tak samo wychodzi z dźwiękiem w ośrodkach).

Na szybko pl.everybo(*)jącej#Implikacje_w_fizyce
Naprawdę, nic nie slyszaleś? Pisałem już o tym.

>>No tak. Stw przyjęło zasadę względności jako dogmat
>Dogmat, to nie jest dobre określenie. STW przyjęła zasadę względności jako postulat, aksjomat.

Nieruchomego ale w sensie że tak jak basen w którym pływają rybki. Sam basen może jechać na cieżarowce. To wynika z całej tradycji fizyki.

>Na takiej samej zasadzie TEL przyjęła za postulat koncepcję nieruchomego eteru (UUO).

Nie na takiej samej. Tel prowadziło badania i określiło że następuje kontrakcja obiektów. Stw wzięło to co tel dało i zdaje się jakieś praktyczne ustrojstwo z tego zrobiło. Ale daleko mu do tel.

> Oba te postulaty (zasada względności i UUO) są ze sobą sprzeczne, ale to koncepcja nieruchomego eteru musi się dostosować do zasady względności, a nie odwrotnie. I to jest jeden z powodów, dla których STW jest preferowaną teorią - TEL nieco okrężną drogą musi dochodzić do tego, na czym zbudowana jest STW.

Dlaczego sprzeczne? UUO jest nieruchome ale przez kontrakcję nie da się wykryć co się rusza. Co tu sprzecznego?
03-07-2023 14:31 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Zjawiska falowe są więc dowodem istnienia eteru.

Nawet jeśli przyjąć, że tak jest, to nie jest to powód, by twierdzić, że eter jest wyróżnionym układem odniesienia (a podstawą TEL jest właśnie taka koncepcja eteru).

>Zasada względności została więc odkryta przy analizowaniu badań tego ośrodka.

Nie żartuj. Jak można badać coś, co jest niewykrywalne?
Zasada względności została odkryta przez Galileusza 300 lat przed powstaniem TEL i STW. Lorentz skonstruował swoją teorię tak, by spełniała tę zasadę, a Einstein oparł swoją teorię na tej zasadzie.

>Zasada względności jest właściwością obiektów będących falami stojącymi w eterze. Ona nie wynika z teorii. To teoria TEL na podstawie badań eteru ja ustaliła.

To ja bym chciał wiedzieć jak bada się coś, czego istnienia nie można dowieść.
Chyba tylko w taki sposób w jaki teologowie "badają" boga.
Zrozum, że nieruchomy eter Lorentza, który w TEL jest wyróżnionym układem odniesienia, to nie jest "byt", który został zaobserwowany - to hipotetyczny "byt", który jest aksjomatem tej teorii.

>Na szybko pl.everybo(*)jącej#Implikacje_w_fizyce
>Naprawdę, nic nie slyszaleś? Pisałem już o tym.

To ma mnie przekonać?

"EverybodyWiki to inkluzyjna encyklopedia internetowa .
Stwórz własną lub firmową stronę o grze wideo lub filmie... Każdy może pisać o wszystkim !"

Hmm, fajnie

Wiesz, w sieci można znaleźć wszystko. Pracę braci Szostek też możesz znaleźć w sieci.

>>Dogmat, to nie jest dobre określenie. STW przyjęła zasadę względności jako postulat, aksjomat.
>Nieruchomego ale w sensie że tak jak basen w którym pływają rybki. Sam basen może jechać na cieżarowce. To wynika z całej tradycji fizyki.

Nie rozumiem o co ci chodzi.

>>Na takiej samej zasadzie TEL przyjęła za postulat koncepcję nieruchomego eteru (UUO).
>Nie na takiej samej. Tel prowadziło badania i określiło że następuje kontrakcja obiektów.

Jakie badania? Co ty opowiadasz? Wszystkie badania (obserwacje) jakie wtedy przeprowadzano dały następujący wynik: ETERU NIE WYKRYTO!. Co więc badał ten Lorentz - niewykrywalny eter? Eter Lorentza, to nie jest wynik badań, to nie jest obserwacja. Niewykrywalny, nieruchomy eter Lorentza, to po prostu jedna z interpretacji wyników obserwacji (które eteru nie wykryły). Einstein zaproponował inną interpretację, która też działa - i tyle.

>Dlaczego sprzeczne? UUO jest nieruchome ale przez kontrakcję nie da się wykryć co się rusza. Co tu sprzecznego?

Sprzeczne są założenia obu teorii. Zasada względności mówi, że nie ma wyróżnionych układów, a koncepcja UUO (jak sama nazwa wskazuje) mówi, że taki układ istnieje (chociaż jest niewykrywalny). Sprzeczność tych założeń jest ewidentna.
qwery (2864 punktów)
>>Zjawiska falowe są więc dowodem istnienia eteru.
>Nawet jeśli przyjąć, że tak jest, to nie jest to powód, by twierdzić, że eter jest wyróżnionym układem odniesienia (a podstawą TEL jest właśnie taka koncepcja eteru).

Tel wydaje mi się bliższe temu co sam myślę ale to nie znaczy że ja znam. Ja się nią raczej posiłkuje. Eter wydaje się rozsądnie wyróżnić opisując świat. Potem to już nie ma możliwości z niego korzystać.

>>Zasada względności została więc odkryta przy analizowaniu badań tego ośrodka.
>Nie żartuj. Jak można badać coś, co jest niewykrywalne?

Jak niewykrywalny? To co przenosi fale e-m?

>Zasada względności została odkryta przez Galileusza 300 lat przed powstaniem TEL i STW. Lorentz skonstruował swoją teorię tak, by spełniała tę zasadę, a Einstein oparł swoją teorię na tej zasadzie.

Chodziło mi o kontrakcję. Lorentz odkrył wzór na tą kontrakcję.

>>Zasada względności jest właściwością obiektów będących falami stojącymi w eterze. Ona nie wynika z teorii. To teoria TEL na podstawie badań eteru ja ustaliła.
>To ja bym chciał wiedzieć jak bada się coś, czego istnienia nie można dowieść.

Ośrodek fal jest chyba konieczny?

>Chyba tylko w taki sposób w jaki teologowie "badają" boga.

Śmieszne

>Zrozum, że nieruchomy eter Lorentza, który w TEL jest wyróżnionym układem odniesienia, to nie jest "byt", który został zaobserwowany - to hipotetyczny "byt", który jest aksjomatem tej teorii.

Co to jest wyróżniony układ? Wyróżniony do czego. Po namyśle sądzę że nazwa UUO jest nieodpowiednia. Bo co w nim uniwersalnego, on jest raczej stacjonarny. SUO, jego przydatność kończy się na poziomie opisu świata. Ale to bardzo dużo.

>>Na szybko pl.everybo(*)jącej#Implikacje_w_fizyce
>>Naprawdę, nic nie slyszaleś? Pisałem już o tym.
>To ma mnie przekonać?
>"EverybodyWiki to inkluzyjna encyklopedia internetowa .
>Stwórz własną lub firmową stronę o grze wideo lub filmie... Każdy może pisać o wszystkim !"
>Hmm, fajnie
>Wiesz, w sieci można znaleźć wszystko. Pracę braci Szostek też możesz znaleźć w sieci.

Czy to prawda czy nie? To chyba nie jest trudne by to sprawdzić?

>>>Dogmat, to nie jest dobre określenie. STW przyjęła zasadę względności jako postulat, aksjomat.
>>Nieruchomego ale w sensie że tak jak basen w którym pływają rybki. Sam basen może jechać na cieżarowce. To wynika z całej tradycji fizyki.
>Nie rozumiem o co ci chodzi.
>>>Na takiej samej zasadzie TEL przyjęła za postulat koncepcję nieruchomego eteru (UUO).
>>Nie na takiej samej. Tel prowadziło badania i określiło że następuje kontrakcja obiektów.
>Jakie badania? Co ty opowiadasz? Wszystkie badania (obserwacje) jakie wtedy przeprowadzano dały następujący wynik: ETERU NIE WYKRYTO!. Co więc badał ten Lorentz - niewykrywalny eter? Eter Lorentza, to nie jest wynik badań, to nie jest obserwacja. Niewykrywalny, nieruchomy eter Lorentza, to po prostu jedna z interpretacji wyników obserwacji (które eteru nie wykryły). Einstein zaproponował inną interpretację, która też działa - i tyle.

Eter ma swoje potwierdzenie w falach em dla których jest osrodkiem. Po co inne? Zaproponowane badanie nie wykryło pewnej jego spodziewanej wówczas cechy. Uznano że to z powodu kontrakcji. I tyle.

>>Dlaczego sprzeczne? UUO jest nieruchome ale przez kontrakcję nie da się wykryć co się rusza. Co tu sprzecznego?
>Sprzeczne są założenia obu teorii. Zasada względności mówi, że nie ma wyróżnionych układów, a koncepcja UUO (jak sama nazwa wskazuje) mówi, że taki układ istnieje (chociaż jest niewykrywalny). Sprzeczność tych założeń jest ewidentna.

Teoria jest tu tylko jedna. UUO w sensie może że nie uniwersalny ale inny od innych istnieje. To logiczna konieczność. Międ +∞ a -∞ musi istnieć zero.
Stw jest konwencja pomiarową do której dorobiono matematyczno abstrakcyjną oprawkę.
03-07-2023 16:53 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Jak niewykrywalny?

Zwyczajnie.

>To co przenosi fale e-m?

Cokolwiek by to nie było, to nie ma powodu, by traktować to jak UUO.

>Ośrodek fal jest chyba konieczny?

Nawet jeśli tak, to nie ma powodu, by traktować to jak UUO.

>Co to jest wyróżniony układ? Wyróżniony do czego.

Od tylu lat męczysz ten temat i nie wiesz co to jest wyróżniony układ?
W TEL eter jest UUO (układem wyróżnionym), wiec tylko w tym układzie prędkość światła wynosi c, a zatem skróceniu i dylatacji podlegają tylko układy, które poruszają się względem eteru.

>>Wiesz, w sieci można znaleźć wszystko. Pracę braci Szostek też możesz znaleźć w sieci.
>Czy to prawda czy nie? To chyba nie jest trudne by to sprawdzić?

Nie wiem czy trudno. Ale skoro takie publikacje nie znajdują miejsca na łamach prestiżowych, recenzowanych czasopism naukowych, to pewnie nie spełniają wymogów rzetelnej pracy naukowej.

>Eter ma swoje potwierdzenie w falach em dla których jest osrodkiem. Po co inne?

Bo my tu rozmawiamy o TEL (jako alternatywie dla STW), a ta teoria opiera się na tym, że eter jest UUO. Chcesz mieć eter, który nie jest UUO? Proszę bardzo - tylko, że konsekwencją takiego eteru jest STW (bo w niej nie ma UUO).

>Teoria jest tu tylko jedna. UUO w sensie może że nie uniwersalny

Uniwersalny układ odniesienia nie jest uniwersalny?

>ale inny od innych istnieje.



>To logiczna konieczność. Międ +∞ a -∞ musi istnieć zero.

W STW każdy układ ma swoje zero, bo posługuje się swoim układem współrzędnych i nie musi oglądać się na inne.
W TEL zero w układzie współrzędnych eteru jest bardziej zerowe od innych zer.
Zera układów poruszających się względem eteru nie są tak naprawdę zerami, tylko tak im się wydaje, bo są robione w balona.
qwery (2864 punktów)
Już się nie o pogubilem. Spróbujmy ustalić o czym ja mówię. Wiem że ja sam to powinienem ustalać ale kurcze nie mam odpowiedniej nomenklatury.
Otóż ćhyba twierdzę ze jedynym fizycznym objasnieniem w zakresie stałości jednokierunkowego c jest kontrakcja materii która to jest drganiem eteru, który jest ośrodkiem jej drgań jak i fal e-m do których może zostać rozłożona. Za fale e-m uznaje wszystkie drgania eteru, również te co Konrad nazywa falami materii.
Jako że jest to jedyne wyjaśnienie fizyczne, zgodne z innymi wyjaśnieniami świata fizycznego uznaje że teoria którą się do czegoś takiego odwołuje jest teoria prawdziwa, nie tworząca bytów dotąd nie widzianych, jak np te pseudoprzestrzenie itp o czym pisał Konrad. Oczywiście że te pseudoprzestrzenie może i mogą istnieć, ale skoro dotąd można się było obywać bez tego cyrku, i nadal można, to nie ma powodu by te abstrakcyjne twory uznawać za realne byty.
To że stw do czegoś się tam nadaje to dobrze, ale to nie znaczy że ona objaśnia ludzia świat w sposób spójny z ich dotychczasowa logiką, przekonaniami, czy jak to nazwać. A skoro ta logiką itd doprowadziła nas tu gdzie jesteśmy to nie ma powodu by się od niej odradzać jak przecież sprawdza się nadal.
qwery (2864 punktów)
www.wattpad.com/amp/949600673

Tu jest chyba to samo co już zalinkowalem. Bez nawiązywania do stw itd. To poprostu o falach.
02-07-2023 14:35 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
>>Wszystkie te trzy własności wynikają z transformacji Lorentza i na razie wszystko jest tu zgodne ze Szczególną Teorią Względności.
>>Różnice zaczynają pojawiać się przy próbie uzasadnienia postaci transformacji odwrotnych, czyli w przyczynie oglądu sytuacji z punktu widzenia poruszającego się układu odniesienia.
>I STW uzasadnia to w sposób najprostszy z możliwych - nie ma uniwersalnego układu odniesienia, więc punkt widzenia układu primowanego jest dokładnie taki sam jak punkt widzenia układu nieprimowanego.

Ta... Czterowymiarowe rozmaitości o przedziwnej metryce specjalnie dobranej tak, żeby spełnić zasadę względności nazywasz najprostszym możliwym sposobem? Już same te pseudoobroty hiperboliczne - skąd się to bierze, czemu akurat tak? Przecież ta teoria nie odpowiada na żadne pytania, a mnoży tysiące innych, które wszyscy zamiatają pod dywan i udają, że nie istnieją. Zreztą już samo wyeliminowanie nośnika fal świadczy o tym, że z tą teorią od początku jest coś nie tak.

Niewykrywalność UUO wcale nie przeczy istnienia eteru, na którego istnienie jest tysiące dowodów w postaci falowego charakteru materii czy oddziaływań.

Zresztą klasyczne zrozumienie zasady działania zasady względności bez uciekania się do jakiś abstrakcyjnych pseudo-geomoetrii również przemawia za teorią opartą na drganiach eteru.

>>w końcu nikt nie jest w stanie powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.
>No właśnie. Po co więc postulować uniwersalny układ odniesienia (który i tak jest niewykrywalny) i bawić się w akrobacje takie jak te, które zaprezentowałeś?

To nie są żadne akrobacje, bez przesady.
Jak dobrze to zrozumiesz to zasada względności zaczyna być bananlnie prosta.

Ośrodek w którym rozchodzą się fale materii + efekt Dopplera w zupełności wystarcza do klasycznego wytłumaczenia tego co Einstein miał na myśli, czyli zasady względności.

>>tylko po to żeby wyeliminować to co od zawsze było oczywiste - czyli euklidesowy ośrodek potrzebny do rozchodzenia się fal?
>A dlaczego eter musi być koniecznie wyróżnionym, uniwersalnym układem? Dlaczego nie potraktować go na równi z innymi układami?

W dobrze rozumianej teorii eteru nie da się wykryć UUO, więc on nie może być w żaden sposób wyróżniony.

Jednak potraktowanie materii i odziaływań jako drgań tego ośrodka stanowi fundamentalny krok naprzód w zrozumieniu nie tylko mechanicznej zasady istnienia zasady względności, ale zmienia również sposób w jaki zaczynamy rozumieć oddziaływania elektromagnetyczne czy nawet całą mechanikę kwantową.

Pozwala nam to spojrzeć na mechanikę kwantową w taki sposób jaki Schroedinger miał na myśli - czyli jako mechanikę fal.

Powrót do idei drgającego eteru pozwala nam zrozumieć czym w rzeczywitości jest równanie falowe Schroedingera i jego rozwiązania bez uciekania się do jakichś wariackich interpretacji probabilistycznych, zresztą które i tak zawsze nie były kompatibilne z jeszcze bardziej abstrakcujnymi teoriami typu OTW.
qwery (2864 punktów)
>>>Wszystkie te trzy własności wynikają z transformacji Lorentza i na razie wszystko jest tu zgodne ze Szczególną Teorią Względności.
>>>Różnice zaczynają pojawiać się przy próbie uzasadnienia postaci transformacji odwrotnych, czyli w przyczynie oglądu sytuacji z punktu widzenia poruszającego się układu odniesienia.
>>I STW uzasadnia to w sposób najprostszy z możliwych - nie ma uniwersalnego układu odniesienia, więc punkt widzenia układu primowanego jest dokładnie taki sam jak punkt widzenia układu nieprimowanego.
>Ta... Czterowymiarowe rozmaitości o przedziwnej metryce specjalnie dobranej tak, żeby spełnić zasadę względności nazywasz najprostszym możliwym sposobem? Już same te pseudoobroty hiperboliczne - skąd się to bierze, czemu akurat tak? Przecież ta teoria nie odpowiada na żadne pytania, a mnoży tysiące innych, które wszyscy zamiatają pod dywan i udają, że nie istnieją. Zreztą już samo wyeliminowanie nośnika fal świadczy o tym, że z tą teorią od początku jest coś nie tak.
>Niewykrywalność UUO wcale nie przeczy istnienia eteru, na którego istnienie jest tysiące dowodów w postaci falowego charakteru materii czy oddziaływań.
>Zresztą klasyczne zrozumienie zasady działania zasady względności bez uciekania się do jakiś abstrakcyjnych pseudo-geomoetrii również przemawia za teorią opartą na drganiach eteru.
>>>w końcu nikt nie jest w stanie powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.
>>No właśnie. Po co więc postulować uniwersalny układ odniesienia (który i tak jest niewykrywalny) i bawić się w akrobacje takie jak te, które zaprezentowałeś?
>To nie są żadne akrobacje, bez przesady.
>Jak dobrze to zrozumiesz to zasada względności zaczyna być bananlnie prosta.
>Ośrodek w którym rozchodzą się fale materii + efekt Dopplera w zupełności wystarcza do klasycznego wytłumaczenia tego co Einstein miał na myśli, czyli zasady względności.
>>>tylko po to żeby wyeliminować to co od zawsze było oczywiste - czyli euklidesowy ośrodek potrzebny do rozchodzenia się fal?
>>A dlaczego eter musi być koniecznie wyróżnionym, uniwersalnym układem? Dlaczego nie potraktować go na równi z innymi układami?
>W dobrze rozumianej teorii eteru nie da się wykryć UUO, więc on nie może być w żaden sposób wyróżniony.
>Jednak potraktowanie materii i odziaływań jako drgań tego ośrodka stanowi fundamentalny krok naprzód w zrozumieniu nie tylko mechanicznej zasady istnienia zasady względności, ale zmienia również sposób w jaki zaczynamy rozumieć oddziaływania elektromagnetyczne czy nawet całą mechanikę kwantową.
>Pozwala nam to spojrzeć na mechanikę kwantową w taki sposób jaki Schroedinger miał na myśli - czyli jako mechanikę fal.
>Powrót do idei drgającego eteru pozwala nam zrozumieć czym w rzeczywitości jest równanie falowe Schroedingera i jego rozwiązania bez uciekania się do jakichś wariackich interpretacji probabilistycznych, zresztą które i tak zawsze nie były kompatibilne z jeszcze bardziej abstrakcujnymi teoriami typu OTW.
>

No i dobrze. I ja mam w związku z tym parę pytań:
1.Jak to jest że fala stoi. Normalnie to ona się powinna rozprzestrzenic i wygasić.
2.Czy wiadomo jak to się dzieje że fala stojąca się skraca. Domyślam się że jest jakaś przyczyną że sygnał w dwie strony ma mieć zawsze ta sama prędkość.
3.Dlaczego taktowanie czastki się zmienia tak samo jak się ona skraca. I tym razem to rozumiem że na całej obwodzie takiej fali taktowanie się zmienia, czy nie?
02-07-2023 22:08 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Ta... Czterowymiarowe rozmaitości o przedziwnej metryce specjalnie dobranej tak, żeby spełnić zasadę względności nazywasz najprostszym możliwym sposobem?

STW nie musi się gimnastykować żeby spełnić zasadę względności, bo ona jest z tej zasady wyprowadzona. Gimnastykować musi się TEL, bo ona jest zbudowana na fundamencie przeczącym zasadzie względności, ale musi tę zasadę spełniać.

>Już same te pseudoobroty hiperboliczne - skąd się to bierze, czemu akurat tak?

Bo tak wychodzi, jak za podstawę teorii weźmie się zasadę względności.

>Przecież ta teoria nie odpowiada na żadne pytania, a mnoży tysiące innych, które wszyscy zamiatają pod dywan i udają, że nie istnieją.

Jakie to pytania i jak odpowiada na nie TEL?

>Zreztą już samo wyeliminowanie nośnika fal świadczy o tym, że z tą teorią od początku jest coś nie tak.

Ale eteru jako nośnika fal wcale nie trzeba eliminować - wystarczy nie traktować go jak uniwersalnego układu odniesienia. W poprzedniej dyskusji przytaczałem nawet wypowiedzi samego Einsteina na ten temat. Próżnię, czy przestrzeń możesz sobie nazwać eterem - to tylko nazwy.

>To nie są żadne akrobacje, bez przesady.
>Jak dobrze to zrozumiesz to zasada względności zaczyna być bananlnie prosta.

Ale ja rozumiem zasadę względności i rzeczywiście jest ona prosta. Dlatego właśnie najlepiej nadaje się na fundament teorii. I tak też zrobił Einstein biorąc ją za podstawę STW. Po co konstruować teorię i "dopasowywać" ją do zasady względności, skoro można wziąć tę zasadę za punkt wyjścia?

>W dobrze rozumianej teorii eteru nie da się wykryć UUO, więc on nie może być w żaden sposób wyróżniony.

To, że nie da się go wykryć, nie znaczy, że nie jest wyróżniony. W TEL eter jest UUO.

>Jednak potraktowanie materii i odziaływań jako drgań tego ośrodka stanowi fundamentalny krok naprzód w zrozumieniu nie tylko mechanicznej zasady istnienia zasady względności, ale zmienia również sposób w jaki zaczynamy rozumieć oddziaływania elektromagnetyczne czy nawet całą mechanikę kwantową.

Nie ty pierwszy próbujesz takiego podejścia. Przypomniało mi się nazwisko tego fizyka o którym kiedyś czytałem - nazywa się Milo Wolff. Jest nawet coś o nim w polskiej Wikipedii, ale w kategorii pseudonauka (nie wiem czy zasłużenie - nie znam się) - w Wikipedii angielskiej, niemieckiej, francuskiej nie ma o nim śladu. Jest też z nim krótki wywiad na youtube, w którym potwierdza, że połączył teorię względności z mechaniką kwantową (dziwne, że nie dostał jeszcze nobla).

>Pozwala nam to spojrzeć na mechanikę kwantową w taki sposób jaki Schroedinger miał na myśli - czyli jako mechanikę fal.
>Powrót do idei drgającego eteru pozwala nam zrozumieć czym w rzeczywitości jest równanie falowe Schroedingera i jego rozwiązania bez uciekania się do jakichś wariackich interpretacji probabilistycznych, zresztą które i tak zawsze nie były kompatibilne z jeszcze bardziej abstrakcujnymi teoriami typu OTW.

Jeśli chodzi o OTW, to jest co najmniej kilkadziesiąt alternatywnych teorii grawitacji, ale jak na razie wszystkie ustępują OTW. Już kiedyś linkowałem ciekawą rozmowę na ten temat, ale co szkodzi podlinkować jeszcze raz: youtu.be/rIykoZOSE5E
qwery (2864 punktów)

>>W dobrze rozumianej teorii eteru nie da się wykryć UUO, więc on nie może być w żaden sposób wyróżniony.
>To, że nie da się go wykryć, nie znaczy, że nie jest wyróżniony. W TEL eter jest UUO.

Jest wyróżniony gdy opisuje się świat. Dzieje się tak dlatego że wszystko w nim odbywa się w czymś bo inaczej nie rozchodziły by się fale a skoro tam to jest to obiektywnym układem odniesienia. Skoro się naie da go wykryć to mowimy trudno i rozpatrujemy sprawy jak mogą być rozpatrzone czyli bez UUO ale to nie znaczy że go nie ma i że nie można teoretycznie go używać. Sam zresztą o tym mówiłeś. A ponadto stw nie jest teoria a konwencja pomiarowa
Dam to sobie chyba w stopkę
04-07-2023 00:23 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
>>Ta... Czterowymiarowe rozmaitości o przedziwnej metryce specjalnie dobranej tak, żeby spełnić zasadę względności nazywasz najprostszym możliwym sposobem?
>STW nie musi się gimnastykować żeby spełnić zasadę względności, bo ona jest z tej zasady wyprowadzona. Gimnastykować musi się TEL, bo ona jest zbudowana na fundamencie przeczącym zasadzie względności, ale musi tę zasadę spełniać.

Owszem, jedynym postulatem STW jest zasada względności. Problem w tym, że ta teoria nie potrafiła sobie poradzić z tą zasadą w naszej przestrzeni (euklidesowej) więc musiała zbudować do niej całkiem nową geometrię.

Natomiast okazuje się, że to zostało zrobione zupełnie niepotrzebnie i zasada względości może być spełniona także w przestrzeni euklidesowej.

>>Już same te pseudoobroty hiperboliczne - skąd się to bierze, czemu akurat tak?
>Bo tak wychodzi, jak za podstawę teorii weźmie się zasadę względności.

No, ale to nie jest odpwiedź na pytanie - bo tak wychodzi. Jaki jest mechanizm?

>>Przecież ta teoria nie odpowiada na żadne pytania, a mnoży tysiące innych, które wszyscy zamiatają pod dywan i udają, że nie istnieją.
>Jakie to pytania i jak odpowiada na nie TEL?

Chociażby - jak to się dzieje, że ruch wywołuje psudoobrót hiperboliczny?
Albo dlaczego metryka czasoprzestrzeni Minkowskiego musi posiłkować się liczbami urojonymi?

LET nie musi odpowiadać na takie pytania, bo nie tworzy takich problemów.

>>Zreztą już samo wyeliminowanie nośnika fal świadczy o tym, że z tą teorią od początku jest coś nie tak.
>Ale eteru jako nośnika fal wcale nie trzeba eliminować - wystarczy nie traktować go jak uniwersalnego układu odniesienia. W poprzedniej dyskusji przytaczałem nawet wypowiedzi samego Einsteina na ten temat. Próżnię, czy przestrzeń możesz sobie nazwać eterem - to tylko nazwy.

To akurat nie jest istotą sporu.

Problem jest taki, że STW traktuje transformacje Lorentza jako rzeczywiste transformacje czasu i przestrzeni. Ja natomaist uważam, że one odpowiadają, za powstawanie i kasowanie efektu Dopplera w eterze, czy tam jak wolisz - euklidesowej przestrzeni.

>>To nie są żadne akrobacje, bez przesady.
>>Jak dobrze to zrozumiesz to zasada względności zaczyna być bananlnie prosta.
>Ale ja rozumiem zasadę względności i rzeczywiście jest ona prosta. Dlatego właśnie najlepiej nadaje się na fundament teorii. I tak też zrobił Einstein biorąc ją za podstawę STW. Po co konstruować teorię i "dopasowywać" ją do zasady względności, skoro można wziąć tę zasadę za punkt wyjścia?

Tu nic nie trzeba dopasowywać. Zasadę względności można w LET wyprowadzić z całkowitej klasyki, tyle, że rozumianej falowo.

>Nie ty pierwszy próbujesz takiego podejścia. Przypomniało mi się nazwisko tego fizyka o którym kiedyś czytałem - nazywa się Milo Wolff. Jest nawet coś o nim w polskiej Wikipedii, ale w kategorii pseudonauka (nie wiem czy zasłużenie - nie znam się) - w Wikipedii angielskiej, niemieckiej, francuskiej nie ma o nim śladu. Jest też z nim krótki wywiad na youtube, w którym potwierdza, że połączył teorię względności z mechaniką kwantową (dziwne, że nie dostał jeszcze nobla).

Przeczytałem kiedyś książkę Milo Wolffa i fakt - zainspirowała mnie mocno w tym kierunku w którym widzę przyszłość fizyki. Napiszę może kiedyś coś więcej o tym, bo jest tam wiele przełomowych koncepcji, ale i dużo różnych błędów.
05-07-2023 01:50 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Owszem, jedynym postulatem STW jest zasada względności. Problem w tym, że ta teoria nie potrafiła sobie poradzić z tą zasadą w naszej przestrzeni (euklidesowej) więc musiała zbudować do niej całkiem nową geometrię.

Ale dlaczego uważasz, że jest to problem? Do opisu powierzchni kuli też nie używamy geometrii euklidesowej.

>No, ale to nie jest odpwiedź na pytanie - bo tak wychodzi. Jaki jest mechanizm?

A jaki mechanizm stoi np. za tym, że na powierzchni kuli suma kątów w trójkącie może być inna niż 180°? Zadajesz filozoficzne pytanie: dlaczego świat jest taki, jaki jest?

>Chociażby - jak to się dzieje, że ruch wywołuje psudoobrót hiperboliczny?
>Albo dlaczego metryka czasoprzestrzeni Minkowskiego musi posiłkować się liczbami urojonymi?
>LET nie musi odpowiadać na takie pytania, bo nie tworzy takich problemów.

A w jaki sposób geometria TEL wyjaśnia np. skrócenie Lorentza? To skrócenie jest przecież geometryczne - nie powstają żadne naprężenia w materiale.

>Problem jest taki, że STW traktuje transformacje Lorentza jako rzeczywiste transformacje czasu i przestrzeni.

A w TEL one są nierzeczywiste?

>Ja natomaist uważam, że one odpowiadają, za powstawanie i kasowanie efektu Dopplera w eterze, czy tam jak wolisz - euklidesowej przestrzeni.

Nawet jeśli tak, to skoro za coś odpowiadają, to chyba są rzeczywiste.

>Tu nic nie trzeba dopasowywać. Zasadę względności można w LET wyprowadzić z całkowitej klasyki, tyle, że rozumianej falowo.

Ale z takim podejściem jest pewien problem. Bo to jednak powoduje swoisty paradoks - że zasadę względności wyprowadza się z zasady bezwzględności. No bo wychodzi na to, że TEL (ktora przecież opiera się na postulacie przeciwstawnym zasadzie względności), daje przewidywania całkowicie zgodne z zasadą względności. To znaczy, że TEL to "teoria wielkiego oszustwa", bo przedstawia nam obraz świata niezgodny z założeniami, na których się opiera.
qwery (2864 punktów)
>>Owszem, jedynym postulatem STW jest zasada względności. Problem w tym, że ta teoria nie potrafiła sobie poradzić z tą zasadą w naszej przestrzeni (euklidesowej) więc musiała zbudować do niej całkiem nową geometrię.
>Ale dlaczego uważasz, że jest to problem? Do opisu powierzchni kuli też nie używamy geometrii euklidesowej.

Moze dlatego że dotąd do opisu naszej przestrzeni wystarczała geometria euklidesowa a do opisu powierzchni kuli nie? Rozumiesz? To co się dobrze sprawdzało i nadal sprawdza dzięki tel, stw w swej nadinterpretacji chce wyrzucić do kosza i dać nam jakieś abstrakcyjne twory jako realna rzeczywistość. Potem to już ludziom będzie można wszystko wmowić.
05-07-2023 16:37 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>To co się dobrze sprawdzało i nadal sprawdza dzięki tel, stw w swej nadinterpretacji chce wyrzucić do kosza i dać nam jakieś abstrakcyjne twory jako realna rzeczywistość.

Właśnie, że się nie sprawdza. Geometria TEL musi trzymać się tych samych zasad, co geometria STW.
Weź sobie np. taką kulę i obróć ją w taki zwykły, klasyczny sposób, tak żeby się skróciła. Powodzenia życzę.

Przecież robiąc cokolwiek na gruncie STW, można wyróżnić sobie roboczo jakiś układ inercjalny (często się tak robi) i masz wtedy odpowiednik TEL.
qwery (2864 punktów)
>>To co się dobrze sprawdzało i nadal sprawdza dzięki tel, stw w swej nadinterpretacji chce wyrzucić do kosza i dać nam jakieś abstrakcyjne twory jako realna rzeczywistość.
>Właśnie, że się nie sprawdza. Geometria TEL musi trzymać się tych samych zasad, co geometria STW.
>Weź sobie np. taką kulę i obróć ją w taki zwykły, klasyczny sposób, tak żeby się skróciła. Powodzenia życzę.

Po co mam to robić? Fizyczne skrócenie kuli w jej ruchu w eterze tłumacze po prostu jako reakcje na jej prędkośc w tymże. I to wszystko. Owszem nie wiem dlaczego tak by się miało dziać. Sądzę że odpowiedź mogła by być szukana przez badanie drgań w sieci krystalicznej i fal stojących w nich. Poza tym co polinkowalem nie słyszałem o takich badaniach.

>Przecież robiąc cokolwiek na gruncie STW, można wyróżnić sobie roboczo jakiś układ inercjalny (często się tak robi) i masz wtedy odpowiednik TEL.

Nie wiem czy my o tym samym mówimy. Mi chodzi o fizyczne wyobrażenie sobie jak jest. Stw nie mówi jak jest a jest jedynie konwencja pomiarowa do której dorobione abstrakcyjne pojęcia zaczęto traktować jak fizyczne byty. A odpowiedzi są bardzo proste. Ciało w ruchu wolniej taktuje i się skraca i to w taki sposób że nie sposób odkryć które to.
Wyobraź sobie platformę kolejowa w ruchu, i zegary wysyłające nam sygnał dźwiękowy, po zmienieniu jej prędkości nikt nie powie o obrocie płaszczyzn jednoczesnoscia. I podobnie to wygląda ze światłem z tym że dochodzą jeszcze te kontrakcję, pewnie dlatego że sama materia jest falą eteru.
06-07-2023 00:37 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Po co mam to robić?

Po to, żeby się przekonać, że "zwykła" geometria tu nie zadziała.
qwery (2864 punktów)
>>Po co mam to robić?
>Po to, żeby się przekonać, że "zwykła" geometria tu nie zadziała.

Nie rozumiem chyba problemu. Wyobrażam to sobie tak że składowe obwodu np atomy czy co tam, podczas tego ruchu zbliżają się do siebie w sposób że kula się spłaszcza i tyle.
06-07-2023 08:49 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie rozumiem chyba problemu. Wyobrażam to sobie tak że składowe obwodu np atomy czy co tam, podczas tego ruchu zbliżają się do siebie w sposób że kula się spłaszcza i tyle.

To źle sobie wyobrażasz. To skrócenie jest geometryczne (obrót hiperboliczny) - nic tam się nie ściska, nie powstają żadne naprężenia.
qwery (2864 punktów)
>>Nie rozumiem chyba problemu. Wyobrażam to sobie tak że składowe obwodu np atomy czy co tam, podczas tego ruchu zbliżają się do siebie w sposób że kula się spłaszcza i tyle.
>To źle sobie wyobrażasz. To skrócenie jest geometryczne (obrót hiperboliczny) - nic tam się nie ściska, nie powstają żadne naprężenia.
>

A dlaczego miały by powstać? Poprostu podczas ruchu fal stojących w eterze ich węzły (czy co tam) z jakiegoś powodu wypadają bliżej.
06-07-2023 08:44 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Mi chodzi o fizyczne wyobrażenie sobie jak jest.

To akurat jest nietrudne.

Więcej: tikz.net/relativity_minkowski_diagram/
qwery (2864 punktów)
>> Mi chodzi o fizyczne wyobrażenie sobie jak jest.
>To akurat jest nietrudne.
>
>Więcej: tikz.net/relativity_minkowski_diagram/

Widziałeś gdzieś w przyrodzie takie konstrukcje ?
Przedstawiasz jakieś abstrakcyjne twory mające z konwencji pomiarowej stw robić teorie w starym stylu, która nie tylko liczyła ale i objaśniała świat. Jedyne co mamy to eter który jest ośrodkiem fal em i fal materii.
alsor (3283 punktów)
>>To co się dobrze sprawdzało i nadal sprawdza dzięki tel, stw w swej nadinterpretacji chce wyrzucić do kosza i dać nam jakieś abstrakcyjne twory jako realna rzeczywistość.
>Właśnie, że się nie sprawdza. Geometria TEL musi trzymać się tych samych zasad, co geometria STW.
>Weź sobie np. taką kulę i obróć ją w taki zwykły, klasyczny sposób, tak żeby się skróciła. Powodzenia życzę.
>Przecież robiąc cokolwiek na gruncie STW, można wyróżnić sobie roboczo jakiś układ inercjalny (często się tak robi) i masz wtedy odpowiednik TEL.

Masz wykolejone podejście, niestety.
po prostu ten relatywizm ci zawadza, którym zostałeś zainfekowany w szkółkach.

LET = to jest teoria czysto klasyczna,
czyli tam nadal obowiązuje: t' = t, itd.

Transformacja Lorentza w ramach LET była jedynie takim ćwiczeniem arytmetycznym,
który Lorentz wam zaserwował, aby uzmysłowić do jakich absurdów to prowadzi.

Natomiast Poincare, który był konwencjonalistą, znaczy takim ugodowym matematykiem,
stwierdził jedynie że konwencja c=const może być również użyteczna,
no ale raczej nie zalecam...

no i potem poszło to w tym kierunku niezalecanym,
bo dzieciakom się w pałach poprzewracało - utracili ten zdrowy rozsądek,
czyli poprawność - ścisłość matematyczną, bo szukali rewelacji, atrakcji, jak to dzieciaki.

Powtarzam:

nie istnieje tu żadna względność jednoczesności, ani relatywizm w ogóle - to są amatorskie fanaberie pseudonaukowe, i nic więcej.
........

jako lekarstwo zalecam lekturę - elipsę Poincarego:
erkdemon.b(*)9/11/relativistic-ellipse.html

i to jest poprawny obraz: tak to wygląda z p-tu widzenia ruchomego obserwatora.
Fizyk (17637 punktów)
> Chciałem zrobić serię wpisów w których będę porównywał Szczególną Teorię Względności opartą na pseudoobrotach hiperbolicznych w 4 wymiarowej nieuklidesowej rozmaitości Minkowskiego z równoważną jej Teorią Eteru Lorentza wzbogaconą o falową budowę materii, którą roboczo nazwałem Falową Teorią Względności.
> Opiera się ona na euklidesowej przestrzeni, z ośrodkiem rozchodzenia się fal w której przyczyną zasady względności oraz transformacji Lorentza jest falowy charakter materii (w tym efekt Dopplera) i to w zasadzie wszystko (sama dobrze rozumiana klasyka i zdrowy rozsądek).

Teoria Eteru Lorentza nie jest rozsądna. Nie znam rozsądnego wytłumaczenia na gruncie klasycznej euklidesowej przestrzeni dlaczego hiperpłaszczyzna równoczesności jest zależna od prędkości i położenia i to akurat w taki oto sposób:
t' = -(( v/c² ) / √( 1 - (v/c)² ) x.
qwery (2864 punktów)
>> Chciałem zrobić serię wpisów w których będę porównywał Szczególną Teorię Względności opartą na pseudoobrotach hiperbolicznych w 4 wymiarowej nieuklidesowej rozmaitości Minkowskiego z równoważną jej Teorią Eteru Lorentza wzbogaconą o falową budowę materii, którą roboczo nazwałem Falową Teorią Względności.
>> Opiera się ona na euklidesowej przestrzeni, z ośrodkiem rozchodzenia się fal w której przyczyną zasady względności oraz transformacji Lorentza jest falowy charakter materii (w tym efekt Dopplera) i to w zasadzie wszystko (sama dobrze rozumiana klasyka i zdrowy rozsądek).
>Teoria Eteru Lorentza nie jest rozsądna. Nie znam rozsądnego wytłumaczenia na gruncie klasycznej euklidesowej przestrzeni dlaczego hiperpłaszczyzna równoczesności jest zależna od prędkości i położenia i to akurat w taki oto sposób:
>t' = -(( v/c² ) / √( 1 - (v/c)² ) x.
>

Chodzi o to rozsynchronizowanie na niby pewnie. To pewnie znaleziono jakiś wzór na to co nie pasuje po u2zglednieniu dwu spraw, skrócenia i taktowania . Pytanie jest więc raczej jak to się dokładnie dzieje że się tak skraca że jest to idealna kontrakcja by ukryć ruch i w 2 strony c wychodzi tak samo.
konradsadlik (308 punktów)
>Teoria Eteru Lorentza nie jest rozsądna. Nie znam rozsądnego wytłumaczenia na gruncie klasycznej euklidesowej przestrzeni dlaczego hiperpłaszczyzna równoczesności jest zależna od prędkości i położenia i to akurat w taki oto sposób:
>t' = -(( v/c² ) / √ ( 1 - (v/c)² ) x.

Teoria eteru jest hiper rozsądna tylko trzeba ją dobrze poznać.
Wytłumaczenie też jest jest rozsądne, tylko trzeba to zapisać w sposób zdatny do strawienia.
Ja zawsze używam znormalizowanej prędkości światła c=1.

Po odpowiednim przekształceniu będzie to wyglądało tak:

t'= -v*x / pierwiastek(1-v^2)

-v*x - to czynnik powstający ze względu na asymetryczną prędkość światła w poruszającym się w medium układzie.
W układzie poruszającym się w eterze jako jednoczesne będą postrzegane zdarzenia, które wydarzyły się w różnych chwilach i to w zależności jak daleko wydarzyły się od obserwatora.

/pierwiastek(1-V^2) - to czynnik powstający ze względu na korektę kontrakcji długości w poruszającym się układzie odniesienia.

Przykładowo w wagonie Einsteina poruszającego się w medium z prędkością v=-0,5c o długości l= 20 sekund świetlnych dla obserwatora w centrum aby drzwi przednie i tylne otworzyły się jednocześnie, w rzeczywistości najpierw muszą otworzyć się drzwi tylne a dopiero za 10 sekund drzwi przednie, gdyż światło z tyłu będzie potrzebowało znacznie więcej czasu na dotarcie do obserwatora.

Sprawdźmy: Długość poruszającego się z prędkością v=0,5c wagonu ulega kontrakcji do 17,33 sekundy świetlnej. Zatem odległość obserwatora od przednich i tylnych drzwi to 8,66 sś.
Światło potrzebuje na dotarcie od przednich drzwi 5,77 sekundy (v=1,5c) i na dotarcie od tylnych drzwi (v=0,5c) 17,33 sekundy.
Po przejściu do zegarów związanych z układem wagonów (wolniej tykających) będzie to odpowiednio 5,77*0,866 = 5 sekund i 17,33*0,8666= 15 sekund. Delta = 10 sekund świetlnych.
04-07-2023 12:20 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Teoria Eteru Lorentza nie jest rozsądna. Nie znam rozsądnego wytłumaczenia na gruncie klasycznej euklidesowej przestrzeni dlaczego hiperpłaszczyzna równoczesności jest zależna od prędkości i położenia i to akurat w taki oto sposób:
>> t' = -(( v/c² ) / √ ( 1 - (v/c)² ) x.
> Teoria eteru jest hiper rozsądna tylko trzeba ją dobrze poznać.

Raczej szczególną teorię względności (STW) trzeba dobrze poznać a wtedy koślawa sztuczność teorii eteru staje się oczywista.

> Ja zawsze używam znormalizowanej prędkości światła c=1.
> Po odpowiednim przekształceniu będzie to wyglądało tak:
> t'= -v*x / pierwiastek(1-v^2)

Zgoda, tak jest łatwiej.

> /pierwiastek(1-V^2) - to czynnik powstający ze względu na korektę kontrakcji długości w poruszającym się układzie odniesienia.

To jest poprawka kwadratowa, mało istotna przy małych prędkościach. Skupmy się na czynniku liniowym:

> -v*x - to czynnik powstający ze względu na asymetryczną prędkość światła w poruszającym się w medium układzie.

Wątpię. Wątpię czy ten czynnik wynika z ruchu w eterze. Myślę, że robisz tak: przyjmujesz jako pewnik, że prędkość światła jest stała i izotropowa w każdym układzie inercjalnym, c = 1 sś/s, a następnie wyprowadzasz transformację współrzędnych czasoprzestrzennych pomiędzy układami zachowującą tę stałość. A to jest czysta STW. Tylko potem dodajesz eter na doczepkę i tak kombinujesz jego własnościami aby były one zgodne z STW. Niestety, te własności tak się kiełbaszą, że trzeba z nich zrezygnować jedna po drugiej i z eteru nie pozostaje nic poza jego nazwą.

Jeśli nie zgadzasz się z powyższym, to wyprowadź teorię eteru z eteru. Podaj jakie własności ma eter i jak światło się w nim rozchodzi. Podaj też czy i jak szereg własności dynamicznych, takich jak masa, siła, pęd, energia, pola elektromagnetyczne, itd. należących do obiektów poruszających się w eterze zależą od tego ruchu. Zrób to jasno, prosto, klasycznie, a następnie wyprowadź transformacje tych własności przy przejściu z jednego układu inercjalnego do drugiego. I zapewnij aby te transformacje były zgodne ze wszystkimi znanymi nam faktami doświadczalnymi. Wątpię, czy uda Ci się to zrobić. Wątpię, bo przez sto lat z górą tysiącom ludzi to się nie udało.
konradsadlik (308 punktów)
>Raczej szczególną teorię względności (STW) trzeba dobrze poznać a wtedy koślawa sztuczność teorii eteru staje się oczywista.

Przecież te teorie są całkowicie równoważne, opierają się na tych samych transformacjach i dają takie same przewidywania doświadczeń, więc nie może być tak, że jedna jest koślawie sztuczna, a druga nie.

One się różnią tylko i wyłącznie interpretacją fizyczną tych transformacji, a tym samym mechanizmem powstawania zasady względności.

W LET jest to medium w którym rozchodzą się fale materii, w którym materia podlega efektom falowym, w tym efektowi Dopplera i na tej podstawie da się uzasadnić względność ruchu.
Mamy tu całkowitą klasykę opartą o trójwymiarową euklidesową przestrzeń.

Natomiast STW z powodu tego, że pozbyła się eteru musi iść w te czterowymiarowe nieuklidesowe rozmaitości, psudoobroty hiperboliczne, obroty hiperpłaszczyzny jednoczesności i inne matematyczne akrobacje...

>Wątpię. Wątpię czy ten czynnik wynika z ruchu w eterze. Myślę, że robisz tak: przyjmujesz jako pewnik, że prędkość światła jest stała i izotropowa w każdym układzie inercjalnym, c = 1 sś/s, a następnie wyprowadzasz transformację współrzędnych czasoprzestrzennych pomiędzy układami zachowującą tę stałość. A to jest czysta STW. Tylko potem dodajesz eter na doczepkę i tak kombinujesz jego własnościami aby były one zgodne z STW. Niestety, te własności tak się kiełbaszą, że trzeba z nich zrezygnować jedna po drugiej i z eteru nie pozostaje nic poza jego nazwą.

Jest zupełnie na odwrót. Z falowych właściwości materii, można wyprowadzić transformacje Lorentza, a z nich dochodzimy do zasady względności. W teorii względności chodzi o pewną mistyfikację, w której efekt Dopplera ukrywa przed naszymi oczami to, co naprawdę się dzieje. Można to łatwo wytłumaczyć zakładając, że materia i pola sił składają się z fal stojących i że wszystkie siły, takie jak światło i grawitacja, również są powodowane przez fale.

>Jeśli nie zgadzasz się z powyższym, to wyprowadź teorię eteru z eteru. Podaj jakie własności ma eter i jak światło się w nim rozchodzi. Podaj też czy i jak szereg własności dynamicznych, takich jak masa, siła, pęd, energia, pola elektromagnetyczne, itd. należących do obiektów poruszających się w eterze zależą od tego ruchu.
>Zrób to jasno, prosto, klasycznie, a następnie wyprowadź transformacje tych własności przy przejściu z jednego układu inercjalnego do drugiego. I zapewnij aby te transformacje były zgodne ze wszystkimi znanymi nam faktami doświadczalnymi. Wątpię, czy uda Ci się to zrobić. Wątpię, bo przez sto lat z górą tysiącom ludzi to się nie udało.

Lorentzowi się to nie udało chociaż był blisko. Niestety dalsze losy fizyki spowodowały, że teoria eteru, która była rzekomo sprzeczna z teorią względności stała się tematem tabu i prawie nikt się nią tak naprawdę na poważnie nie zajmował.

O eterze nie da się zbyt wiele powiedzieć, gdyż jest to coś zupełnie innego niż znamy z naszego świata, gdyż materia i oddziaływania to zaburzenia rozchodzące się w tym eterze.
Jedyną własnością jaką obecnie fizyka jest w stanie mu nadać - to stała struktury subtelnej, więc z pewnością nie jest wszędzie jednolity.

Na większość pozostałych pytań jestem w stanie już w tym momencie odpwiedzieć, więc będę powoli rozwijał temat, bo z pewnością jest to bardzo rozwojowa koncepcja.
qwery (2864 punktów)

>Jedyną własnością jaką obecnie fizyka jest w stanie mu nadać - to stała struktury subtelnej, więc z pewnością nie jest wszędzie jednolity.

W jakiej skali nie jest jednolity? Jak idealny kryształ który przecież prócz atomów ma wolną przestrzeń ? Czy jak kryształ nieidealny który ma jakieś przesunięcia struktury atomów? To by dopiero było.

Poza tym jak to się dzieje że te fale materia stoją?
05-07-2023 13:45 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Raczej szczególną teorię względności (STW) trzeba dobrze poznać a wtedy koślawa sztuczność teorii eteru staje się oczywista.
> Przecież te teorie są całkowicie równoważne, opierają się na tych samych transformacjach i dają takie same przewidywania doświadczeń...

Świetnie! Formalizm obydwu teorii jest identyczny, trzymam Cię za słowo.

> ... więc nie może być tak, że jedna jest koślawie sztuczna, a druga nie.

Niestety, LET jest koślawie sztuczna...

> One się różnią tylko i wyłącznie interpretacją fizyczną tych transformacji, a tym samym mechanizmem powstawania zasady względności.

... bo właśnie ta interpretacja fizyczna oparta na eterze nie ma sensu.

> Mamy tu całkowitą klasykę opartą o trójwymiarową euklidesową przestrzeń.

Tego nie da się zrobić. Nie da się zachować euklidesowości czasoprzestrzeni przy przejściu z jednego układu inercjalnego do innego.

> Natomiast STW z powodu tego, że pozbyła się eteru musi iść w te czterowymiarowe nieeuklidesowe rozmaitości, pseudoobroty hiperboliczne, obroty hiperpłaszczyzny jednoczesności i inne matematyczne akrobacje...

Eter nic tu nie pomoże. Taka jest geometria czasoprzestrzeni i tylko przy małych prędkościach jest ona w przybliżeniu euklidesowa. To jest fakt potwierdzony wieloma precyzyjnymi pomiarami. W szczególności hiperpłaszczyzna jednoczesności (t = 0 w nieprimowanym układzie) transformuje się następująco:
t' = - vx / √ ( 1 - v² ) ,
gdzie przyjmuję c = 1 sś/s (sekundy świetlnej na sekundę). Jeżeli myślisz, że eter potrafi wyjaśnić tę transformację w oparciu o klasyczną fizykę, to zrób to proszę na prostym przykładzie.

Wyobraź sobie, że w mroźną gwiaździstą noc wracasz z zabawy sylwestrowej. Na polnej drodze leży śnieg, więc nietrudno jest Ci się jej trzymać pomimo braku świateł. Przed Tobą, nad północno-zachodnim horyzontem rozpoznajesz gwiazdozbiór Kasjopei, a poniżej majaczy mgiełka Galaktyki Andromedy.

Zastanawiasz się, co tam w tym odległym świecie może się teraz dziać. Może na jednej z miliardów planet w tej galaktyce jest jakiś Andromedan i właśnie patrzy na naszą Drogę Mleczną? A może akurat jakaś zabłąkana planetoida zderza się z jego planetą i niszczy cywilizację Andromedanów? Zastanawiasz się, czy możesz zapobiec tej katastrofie, a przynajmniej opóźnić ją.

Okazuje się, że możesz i to bardzo prosto: obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym zmieniasz hiperpłaszczyznę równoczesności zgodnie z powyższym wzorem. Zmiana Twojej prędkości wynosi v = 10 nsś/s (nanosekund świetlnych na sekundę), Galaktyka Andromedy jest odległa o x = 2.5 miliona lat świetlnych, co daje t' = -9 dni. Czyli opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!

A jak eter tłumaczy to przesunięcie teraźniejszości?
06-07-2023 08:30 
 Ocena 2 na 2
konradsadlik (308 punktów)
>Wyobraź sobie, że w mroźną gwiaździstą noc wracasz z zabawy sylwestrowej. Na polnej drodze leży śnieg, więc nietrudno jest Ci się jej trzymać pomimo braku świateł. Przed Tobą, nad północno-zachodnim horyzontem rozpoznajesz gwiazdozbiór Kasjopei, a poniżej majaczy mgiełka Galaktyki Andromedy.
>Zastanawiasz się, co tam w tym odległym świecie może się teraz dziać. Może na jednej z miliardów planet w tej galaktyce jest jakiś Andromedan i właśnie patrzy na naszą Drogę Mleczną? A może akurat jakaś zabłąkana planetoida zderza się z jego planetą i niszczy cywilizację Andromedanów? Zastanawiasz się, czy możesz zapobiec tej katastrofie, a przynajmniej opóźnić ją.
>Okazuje się, że możesz i to bardzo prosto: obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym zmieniasz hiperpłaszczyznę równoczesności zgodnie z powyższym wzorem. Zmiana Twojej prędkości wynosi v = 10 nsś/s (nanosekund świetlnych na sekundę), Galaktyka Andromedy jest odległa o x = 2.5 miliona lat świetlnych, co daje t' = -9 dni. Czyli opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!
>A jak eter tłumaczy to przesunięcie teraźniejszości?

No i właśnie na tym przykładzie najlepiej widać do jakich absurdów prowadzi nieprawidłowa interpretacja transformacji Lorentza.

Naprawdę wierzysz w to, że zmiana twojego ruchu powoduje przestawianie zegarów w odległych galaktykach i przewijanie czasu do przodu i do tyłu niczym na nagranu video?

W rzeczywostości nie ma żadnego przesuwania teraźniejsdzości w odległych galaktykach. To doskonała mistyfikacja jaką serwuje nam natura dzięki, której spełniona jest zasada względności.
Dzięki poprawnemu zrozumieniu transformacji Lorentza w ujęciu teorii eteru można doskonale zrozumieć na czym ta mistyfikacja polega i jesteśmy w stanie bez problemu ją wytłumaczyć.

Wieczorem zrobię analizę paradoksu bliźniąt z punktu widzenia STW i LET. Tam będzie doskonale widać czym w rzeczywistości jest to rzekome przestawianie płaszczyzny jednoczesności.
qwery (2864 punktów)
>>Wyobraź sobie, że w mroźną gwiaździstą noc wracasz z zabawy sylwestrowej. Na polnej drodze leży śnieg, więc nietrudno jest Ci się jej trzymać pomimo braku świateł. Przed Tobą, nad północno-zachodnim horyzontem rozpoznajesz gwiazdozbiór Kasjopei, a poniżej majaczy mgiełka Galaktyki Andromedy.
>>Zastanawiasz się, co tam w tym odległym świecie może się teraz dziać. Może na jednej z miliardów planet w tej galaktyce jest jakiś Andromedan i właśnie patrzy na naszą Drogę Mleczną? A może akurat jakaś zabłąkana planetoida zderza się z jego planetą i niszczy cywilizację Andromedanów? Zastanawiasz się, czy możesz zapobiec tej katastrofie, a przynajmniej opóźnić ją.
>>Okazuje się, że możesz i to bardzo prosto: obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym zmieniasz hiperpłaszczyznę równoczesności zgodnie z powyższym wzorem. Zmiana Twojej prędkości wynosi v = 10 nsś/s (nanosekund świetlnych na sekundę), Galaktyka Andromedy jest odległa o x = 2.5 miliona lat świetlnych, co daje t' = -9 dni. Czyli opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!
>>A jak eter tłumaczy to przesunięcie teraźniejszości?
>No i właśnie na tym przykładzie najlepiej widać do jakich absurdów prowadzi nieprawidłowa interpretacja transformacji Lorentza.
>Naprawdę wierzysz w to, że zmiana twojego ruchu powoduje przestawianie zegarów w odległych galaktykach i przewijanie czasu do przodu i do tyłu niczym na nagranu video?
>W rzeczywostości nie ma żadnego przesuwania teraźniejsdzości w odległych galaktykach. To doskonała mistyfikacja jaką serwuje nam natura dzięki, której spełniona jest zasada względności.
>Dzięki poprawnemu zrozumieniu transformacji Lorentza w ujęciu teorii eteru można doskonale zrozumieć na czym ta mistyfikacja polega i jesteśmy w stanie bez problemu ją wytłumaczyć.
>Wieczorem zrobię analizę paradoksu bliźniąt z punktu widzenia STW i LET. Tam będzie doskonale widać czym w rzeczywistości jest to rzekome przestawianie płaszczyzny jednoczesności.

Czy wyobrażenie sobie przestrzeni jako kryształu, ciał/fal jako jego drgan niesie z sobą jakaś trudność bo nie mogę ustalić gdzie oni widzą problem. Czy z tą kontrakcja? Przecież to wszystko odbywa się jak by zamiast światła wziaśc dzwiek, pomiarów dokonywać na platformie kolejowej zaczynając w bezwietrzny dzień (stan UUO) a jedynie dodać zmianę taktowania jej zegarów i ja skracać czy wydłużać. Czy jest jeszcze coś czego nie łapie. ? No i czy słyszałeś o skróceniu fali stojącej w ruchomym osrodku i czy uznano że takie coś jednak nie zachodzi?
06-07-2023 11:50 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> No i właśnie na tym przykładzie najlepiej widać do jakich absurdów prowadzi nieprawidłowa interpretacja transformacji Lorentza.

Pofatygowałem się aby wymyślić przykład jaskrawo urągający intuicji eterowców. Chyba mi się udało?

> Naprawdę wierzysz w to, że zmiana twojego ruchu powoduje przestawianie zegarów w odległych galaktykach i przewijanie czasu do przodu i do tyłu niczym na nagraniu video?

Wiara jest mi zbędna, wiedza mi wystarcza.

> W rzeczywistości nie ma żadnego przesuwania teraźniejszości w odległych galaktykach.

Na mój gust przeczysz sam sobie. Najpierw zapewniłeś mnie, że równanie transformujące hiperpłaszczyznę równoczesności jest poprawne, a teraz twierdzisz, że ta hiperpłaszczyzna jest niezmienna.

> Wieczorem zrobię analizę paradoksu bliźniąt z punktu widzenia STW i LET. Tam będzie doskonale widać czym w rzeczywistości jest to rzekome przestawianie płaszczyzny jednoczesności.

Niewątpliwie przeczytam. A tak wyprzedzając dalszą dyskusję, ja sam przez wiele lat myślałem, że STW i LET są sobie równoważne, i że LET jest nawet bardziej intuicyjna. Jednak tak nie jest. LET da się skonstruować poprawnie tylko w zakresie kinematyki, natomiast dynamika jest poza jej zasięgiem. Dlatego fizycy badający dynamikę zderzeń cząstek elementarnych w akceleratorach wysokich energii bazują wyłącznie na STW.
14-07-2023 11:43 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> ... obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym... opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!
>> A jak eter tłumaczy to przesunięcie teraźniejszości?
> Wieczorem zrobię analizę paradoksu bliźniąt z punktu widzenia STW i LET. Tam będzie doskonale widać czym w rzeczywistości jest to rzekome przestawianie płaszczyzny jednoczesności.

Już ponad tydzień upłynął i nic. Obawiam się, że eterowe teorie nie potrafią dać sobie rady z dynamiką obrotu na pięcie.
14-07-2023 23:26 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
>>> ... obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym... opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!
>>> A jak eter tłumaczy to przesunięcie teraźniejszości?
>> Wieczorem zrobię analizę paradoksu bliźniąt z punktu widzenia STW i LET. Tam będzie doskonale widać czym w rzeczywistości jest to rzekome przestawianie płaszczyzny jednoczesności.
>Już ponad tydzień upłynął i nic. Obawiam się, że eterowe teorie nie potrafią dać sobie rady z dynamiką obrotu na pięcie.
>

Spokojnie. Jestem na wakacjach, a nie zdążyłem napisać tego przed wyjazdem. Wracam w poniedziałek, więc odpowiem, spokojna głowa.

Na szybko napiszę jedynie, że ten obrót płaszczyzny jednoczesności, podobie jak skracanie się całego kosmosu podczas przyspieszania to są jedynie doskonałe iluzje wynikające z falowego charakteru materii.

Na bazie eteru jesteśmy jednak w stanie te iluzje wyjaśnić.

STW natomiast, ponieważ pozbyła się eteru, traktuje te iluzje jak gdyby były prawdą, a ponieważ nie są one możliwe w naszym euklidesowym świecie musiała dorobić do tego całkiem nową geometrię.

Tak więc osoby stawiające STW ponad teorię Eteru po prostu nabierają się na pewne iluzje niczym małe dziecko, które nie jest w stanie wyjaśnić sztuki bardzo dobrego iluzjonisty.

Dynamikę również da się w ramach eteru wyjaśnić, ale o tym jeszcze będę pisał.

14-07-2023 23:38 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
Zresztą podobnie było z modelem geocentrycznym.

Ruch planet po epicyklach i dyferentach to też była doskonała iluzją jaką serwował nam wszechświat w którą wierzono przez całe wieki, dopóki Kepler i spółka tego porządnie nie wyjaśnili z innej perspektywy.
16-07-2023 07:02 
 Ocena-1 na 1
szostek (349 punktów)
>Na szybko napiszę jedynie, że ten obrót płaszczyzny jednoczesności, podobie jak skracanie się całego kosmosu podczas przyspieszania to są jedynie doskonałe iluzje wynikające z falowego charakteru materii.

Zgadza się, STW to iluzja w głowach głupców.

>Na bazie eteru jesteśmy jednak w stanie te iluzje wyjaśnić.

Zgadza się. W Szczególnej Teorii Eteru nie ma takich nierealnych głupot, które występują w Szczególnej Teorii Eteru.

>STW natomiast, ponieważ pozbyła się eteru, traktuje te iluzje jak gdyby były prawdą, a ponieważ nie są one możliwe w naszym euklidesowym świecie musiała dorobić do tego całkiem nową geometrię.

STW Einsteina to jest teoria z rozsynchronizowanymi zegarami. Ona opisuje pomiary wykonywane za pomocą zegarów, które są nieprawidłowo synchronizowane. Udowodniłem to formalnie w artykule:
'Derivation of all linear transformations that meet the results of Michelson-Morley's experiment and discussion of the relativity basics'
www.researchgate.net/publication/368987918

Czyli STW jest teorią błędną i w sensie logicznym i z powodu niezgodności z realnym światem. Dokładniej omówiliśmy to w nagraniu
www.youtube.com/watch?v=gvUvGpfP5w8

>Tak więc osoby stawiające STW ponad teorię Eteru po prostu nabierają się na pewne iluzje niczym małe dziecko, które nie jest w stanie wyjaśnić sztuki bardzo dobrego iluzjonisty.

Głupców jest więcej niż ludzi mądrych. Głupcy powtarzają opinie, których się nauczyli na pamięć oraz z którymi się oswoili. To dlatego taki bubel jak STW Einsteina uznaje się za teorię poważną.

>Dynamikę również da się w ramach eteru wyjaśnić, ale o tym jeszcze będę pisał.

Przykładowe dynamiki dla Szczególnej Teorii Eteru pokazaliśmy w książce 'Szczególna Teoria Eteru'. Dla kinematyki STW Einsteina też można wyprowadzić wiele dynamik. Pokazałem to w artykule 'Derivation method of numerous dynamics in the Special Theory of Relativity'
www.researchgate.net/publication/368987972
alsor (3283 punktów)
>>> ... obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym... opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!
>>> A jak eter tłumaczy to przesunięcie teraźniejszości?
>> Wieczorem zrobię analizę paradoksu bliźniąt z punktu widzenia STW i LET. Tam będzie doskonale widać czym w rzeczywistości jest to rzekome przestawianie płaszczyzny jednoczesności.
>Już ponad tydzień upłynął i nic. Obawiam się, że eterowe teorie nie potrafią dać sobie rady z dynamiką obrotu na pięcie.

Za dużo chlejesz.
Sam termin stw czyli szczególna teoria
Wziął się właśnie z tego powodu o którym gadasz.

Prędkość względna słońca wynosi tu 150mln x 2pi km na dobę = miliard km na 100 tys sekund.. czyli coś około 10000 km/s.

Dla gwiazdy wyjdzie ponad c...

I dlatego nazwano to specjal theory
A nie theory bo to jest zarezerwowane dla poprawnych spaw. A nie dla urojen pszyglopow.
qwery (2864 punktów)

>Okazuje się, że możesz i to bardzo prosto: obracasz się na pięcie i idziesz w przeciwną stronę, czym zmieniasz hiperpłaszczyznę równoczesności zgodnie z powyższym wzorem. Zmiana Twojej prędkości wynosi v = 10 nsś/s (nanosekund świetlnych na sekundę), Galaktyka Andromedy jest odległa o x = 2.5 miliona lat świetlnych, co daje t' = -9 dni. Czyli opóźniłeś zniszczenie planety Andromedan o 9 dni!

Jesteś bardzo, bardzo, chorym człowiekiem
Nawet jeśli by miało dojść do jakiegoś oddziaływania to zajęło by to przecież wspomńiane 2.5 miliona lat. No ale to "jak by miało"
konradsadlik (308 punktów)
>Nawet jeśli by miało dojść do jakiegoś oddziaływania to zajęło by to przecież wspomńiane 2.5 miliona lat. No ale to "jak by miało"

Nie. W interpretacji STW twój ruch powiązany jest jednocześnie z obrotem hiperbolicznym w płaszczyznie ruchu i osi czasu, więc przechyla się również hiperpłaszczyzna jednoczesności.

Więc jest to niejako zmieniona perspektywa która powoduje, że w odległych galaktykach przestawia się dla Ciebie ich czas.

Poza tym nie używaj argumentów ad perosnam.

Fizyk to naprawdę bardzo dobry fachowiec, który również wypowiada się bardzo precyzyjnie w tematach w których się udziela.
Mi na tym forum wytłumaczył wiele rzeczy z którymi miałem problem i mam do niego i jego wiedzy duży szacunek.
To, że nie zgadzam się z nim w kwestii STW wynika z tego, że naprawdę dużo pracowałem nad teorią eteru i jestem pewny, że ta teoria nie tylko lepiej tłumaczy zasadę względności, ale w połaczeniu z teorią falowej budowy materii może być dużym przełomem w fizyce.

To, że tam myślę, nie znaczy oczywiście, że się nie mogę mylić, ale warto dyskutować.
qwery (2864 punktów)
>>Nawet jeśli by miało dojść do jakiegoś oddziaływania to zajęło by to przecież wspomńiane 2.5 miliona lat. No ale to "jak by miało"
>Nie. W interpretacji STW twój ruch powiązany jest jednocześnie z obrotem hiperbolicznym w płaszczyznie ruchu i osi czasu, więc przechyla się również hiperpłaszczyzna jednoczesności.
>Więc jest to niejako zmieniona perspektywa która powoduje, że w odległych galaktykach przestawia się dla Ciebie ich czas.
>Poza tym nie używaj argumentów ad perosnam.
>Fizyk to naprawdę bardzo dobry fachowiec, który również wypowiada się bardzo precyzyjnie w tematach w których się udziela.
>Mi na tym forum wytłumaczył wiele rzeczy z którymi miałem problem i mam do niego i jego wiedzy duży szacunek.
>To, że nie zgadzam się z nim w kwestii STW wynika z tego, że naprawdę dużo pracowałem nad teorią eteru i jestem pewny, że ta teoria nie tylko lepiej tłumaczy zasadę względności, ale w połaczeniu z teorią falowej budowy materii może być dużym przełomem w fizyce.
>To, że tam myślę, nie znaczy oczywiście, że się nie mogę mylić, ale warto dyskutować.

Już mu się tak nie podlizuje Dałem emotikona z uśmiechem. Oczywiste jest więc że napisane zdanie nie było na serio. Wiesz przecież że z takimi jak jego opinia spotykam się nie od dziś i nie robią na mnie takiego aż wrażenia by autorom na serio przypisywać chorobę. Myślę że oni niewłaściwie uzywaja języka i nie możemy się dogadać. Czyli np. nie że w rakiecie czas płynie wolniej wg bazy, a że jest pos5rzegany jako płynący wolniej, ale ci sie upierają że jak nie można wykazać gdzie wolniej to to tak trzeba mówić że oni. No tak gadają i tyle. Nie potrafię sobie wyobrazić jak stw można brać za coś więcej niż konwencję pomiarowa. Wszystko chyba lepiej tłumaczy świat niż ona.
qwery (2864 punktów)
Poza tym to ciekaw jestem dlaczego fale materia są stojące. Pytałem już o to. Nie wiesz?
konradsadlik (308 punktów)
>Poza tym to ciekaw jestem dlaczego fale materia są stojące. Pytałem już o to. Nie wiesz?
Jak już to ze sefrycznych fal stojących, gdyż cząstki elementarne zachowują symetrię sferyczną.

Najważniejszą przyczyną jest to, że tylko takie przestrzenne struktury falowe mogą spoczywać lub przemieszczać się w przestrzeni z dowolną prędkością (oczywiście nieprzekraczającą prędkości fali biegnącej).

Zwykłe fale biegnące przemieszczają się zawsze z prędkością charakterystyczną dla danego ośrodka, np. c w próżni.
qwery (2864 punktów)
>>Poza tym to ciekaw jestem dlaczego fale materia są stojące. Pytałem już o to. Nie wiesz?
>Jak już to ze sefrycznych fal stojących, gdyż cząstki elementarne zachowują symetrię sferyczną.

Ale czy ja mówię że nie? Rzecz w tym czemu one się od razu nie rozpadają?

>Najważniejszą przyczyną jest to, że tylko takie przestrzenne struktury falowe mogą spoczywać lub przemieszczać się w przestrzeni z dowolną prędkością (oczywiście nieprzekraczającą prędkości fali biegnącej).

Czyli taka płaska na powierzchni wody się zaraz rozleci ale sferyczną sie nie rozleci za szybko i zanim wytrąci energię to trochę sobie potrwa?
Można taką fale jakoś wytworzyć i sprawić by ona trwała z dala od miejsca/przeszkody która umożliwiła jej powstanie?

Edit:
W sumie to ma sens. Wie o tym każdy kto widział jak dziadek pyka kółeczka z fajeczki
Czekam jednak na jekies poważniejsze dane. Np jak by ktoś wytworzył coś takiego w ogromnym krysztale by jednak jego granice nie brały już udziału w trwaniu fali sferycznej.
04-07-2023 20:43 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>> Teoria Eteru Lorentza nie jest rozsądna. Nie znam rozsądnego wytłumaczenia na gruncie klasycznej euklidesowej przestrzeni dlaczego hiperpłaszczyzna równoczesności jest zależna od prędkości i położenia i to akurat w taki oto sposób:
>>> t' = -(( v/c² ) / √ ( 1 - (v/c)² ) x.
>> Teoria eteru jest hiper rozsądna tylko trzeba ją dobrze poznać.
>Raczej szczególną teorię względności (STW) trzeba dobrze poznać a wtedy koślawa sztuczność teorii eteru staje się oczywista.
>> Ja zawsze używam znormalizowanej prędkości światła c=1.
>> Po odpowiednim przekształceniu będzie to wyglądało tak:
>> t'= -v*x / pierwiastek(1-v^2)
>Zgoda, tak jest łatwiej.
>> /pierwiastek(1-V^2) - to czynnik powstający ze względu na korektę kontrakcji długości w poruszającym się układzie odniesienia.
>To jest poprawka kwadratowa, mało istotna przy małych prędkościach. Skupmy się na czynniku liniowym:
>> -v*x - to czynnik powstający ze względu na asymetryczną prędkość światła w poruszającym się w medium układzie.
>Wątpię. Wątpię czy ten czynnik wynika z ruchu w eterze. Myślę, że robisz tak: przyjmujesz jako pewnik, że prędkość światła jest stała i izotropowa w każdym układzie inercjalnym, c = 1 sś/s, a następnie wyprowadzasz transformację współrzędnych czasoprzestrzennych pomiędzy układami zachowującą tę stałość. A to jest czysta STW. Tylko potem dodajesz eter na doczepkę i tak kombinujesz jego własnościami aby były one zgodne z STW. Niestety, te własności tak się kiełbaszą, że trzeba z nich zrezygnować jedna po drugiej i z eteru nie pozostaje nic poza jego nazwą.
>Jeśli nie zgadzasz się z powyższym, to wyprowadź teorię eteru z eteru. Podaj jakie własności ma eter i jak światło się w nim rozchodzi. Podaj też czy i jak szereg własności dynamicznych, takich jak masa, siła, pęd, energia, pola elektromagnetyczne, itd. należących do obiektów poruszających się w eterze zależą od tego ruchu. Zrób to jasno, prosto, klasycznie, a następnie wyprowadź transformacje tych własności przy przejściu z jednego układu inercjalnego do drugiego. I zapewnij aby te transformacje były zgodne ze wszystkimi znanymi nam faktami doświadczalnymi. Wątpię, czy uda Ci się to zrobić. Wątpię, bo przez sto lat z górą tysiącom ludzi to się nie udało.

fajna gadka frajerów...

podam wam jak to działa, znaczy czym jest ten motyw xv/c^2;

x = ct -> t = x/c standard

ale w ruchomym systemie, czyli np. tu na ziemi:

t = x/(c-v), bo ziemia nie stoi!

ale
ten czas t jest mierzony gamma razy wolniej (my używamy swoje własne zegary, a nie zdalne),
natomiast ten x - odległość transmisji sygnałów jest też gamma razy skrócony...

co należy tu uwzględnić:

t gamma = x/gamma / (c-v)

co daje (w ramach pomiarów lokalnych!):
t = x/gamma^2 / (c-v) = x (1-1-v^2/c^2)/c(1-v/c) = x/c (1+v/c) = x/c + xv/c^2

..........

Zatem przy konwencji c=const ten motyw xv/c^2 należy korygować - kompensować,
co właśnie Lorentz dawno temu zauważył i zapisał.
konradsadlik (308 punktów)

Oppowiadzasz głupoty, gdyż STW nie jest tylko konwencją pomiarową, bo wtedy zasada względności nie obowiązywałaby.

To rozsynchronizowanie w poruszających się względem medium układach jest realne, bo tylko wtedy zasada względności będzie spełniona, a równania Maxwella zachowają swoją niezmienniczość.

W przeciwnym przypadku siły elektryczne i magnetyczne zależałyby od naszego ruchu w medium, a wtedy nawet obrotowy ruch Ziemi sprawiłby, że nie działałby np. żaden akcelerator cząstek.

Problem leży gdzieś zupełnie indziej, a mianowicie w jaki sposób STW interpretuje transformacje Lorentza, a w szczególności transformacje odwrotne.
10-07-2023 12:36 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)
>Oppowiadzasz głupoty, gdyż STW nie jest tylko konwencją pomiarową, bo wtedy zasada względności nie obowiązywałaby.

To chyba zależy kto jak rozumie konwencję pomiarowa?
Czy skoro po każdej zmianie prędkości każą synchronizować zegary nie jest to konwencja pomiarowa?

>To rozsynchronizowanie w poruszających się względem medium układach jest realne, bo tylko wtedy zasada względności będzie spełniona, a równania Maxwella zachowają swoją niezmienniczość.

Co to znaczy że jest realne? Moim zdaniem część jest realna a część nie. Realna wynika że skrócenia długości, nierealna z tego co nazywają jednoczesnoscia czy jakoś tak.


>Problem leży gdzieś zupełnie indziej, a mianowicie w jaki sposób STW interpretuje transformacje Lorentza, a w szczególności transformacje odwrotne.

Też w wydumanej interpretacji widzę problem. Interpretacja eterowa mimo że nieco zaskakująca, bo niby że my to drgania, to jednak całkowicie do wyobrażenia, interpretacja stw to bajki dorobione na siłę by zrobić z tego teorie.

Czy znasz doświadczenia z falami sferycznymi stojącymi? Przykład który podałem - dymek puszczany z fajki to jednak jest bardziej wir niż fala stojąca, a czasami eteru nie mają się ruszać. Względem siebie a drgać przy swoich pozycjach.
alsor (3283 punktów)
>Oppowiadzasz głupoty, gdyż STW nie jest tylko konwencją pomiarową, bo wtedy zasada względności nie obowiązywałaby.

A niby co to jest ta wasza zasada Wzgledności?
Przecież nigdy tego formalnie nie zdefiniowaliscie. Zatem nie masz żadnego prawa używać tego terminu bo to nic nie znaczy.

Równie dobrze możesz sobie gadać że np. Konie latają i to jest dowodem relatywizm ku.

Jasne?
>To rozsynchronizowanie w poruszających się względem medium układach jest realne, bo tylko wtedy zasada względności będzie spełniona, a równania Maxwella zachowają swoją niezmienniczość.
>W przeciwnym przypadku siły elektryczne i magnetyczne zależałyby od naszego ruchu w medium

No to przecież dokładnie tak jest i zawsze było...Heh!
Nie wiesz co gadasz.
alsor (3283 punktów)
> Nie znam rozsądnego wytłumaczenia na gruncie klasycznej euklidesowej przestrzeni dlaczego hiperpłaszczyzna równoczesności jest zależna od prędkości i położenia i to akurat w taki oto sposób:
>t' = -(( v/c² ) / √( 1 - (v/c)² ) x.

a o co ci chodzi - konkretnie?

przecież sam sobie taki problem stworzyłeś...

chcesz tłumaczyć jednoczesność relatywistyczną w ramach klasyki?

no to ja cipowiem co to jest:
błąd pomiaru czasu wynikający z metody synchronizacji Einsteina, czyli konwencji c=const.

.........

Ty wpadłeś w klasyczny paradoks kłamcy:
jednoczesność chcesz tłumaczyć niejednoczesnością.

no próbuj rozumować:
względem czego istnieje rozjazd jednoczesność proponowany w stw?
alsor (3283 punktów)
>Chciałem zrobić serię wpisów w których będę porównywał Szczególną Teorię Względności opartą na
>pseudoobrotach hiperbolicznych w 4 wymiarowej nieuklidesowej rozmaitości Minkowskiego z równoważną
>jej Teorią Eteru Lorentza wzbogaconą o falową budowę materii, którą roboczo nazwałem Falową Teorią
>Względności.
>Opiera się ona na euklidesowej przestrzeni, z ośrodkiem rozchodzenia się fal w której przyczyną
>zasady względności oraz transformacji Lorentza jest falowy charakter materii (w tym efekt Dopplera)
>i to w zasadzie wszystko (sama dobrze rozumiana klasyka i zdrowy rozsądek).
>Przypadek 1:
>Mamy dwa układy odniesienia, pierwszy nieprimowany - spoczywający w eterze oraz primowany
>poruszający się w medium z prędkością 0,5c.
>A----------------B
>A'--------------B' v-->W każdym układzie dwa zegary oddalone od siebie o 10 sekund świetlnych - A i B oraz A' i B'....

Takich bajek jest całe mnóstwo.

Błąd relatywistów polegał na tym że... wielokrotnie oni się pomylili - permanentnie się mylą.

1. nie istnieje żaden czas względny, bo ten Lorentza to skecz typu: jakby to było gdyby.. śpiewały ryby:

www.youtube.com/watch?v=NRuf-W6_bas

2. nie istnieje latający kosmos, bo to jest absurd;
zatem automatycznie mamy ten układ wyróżniony - kosmos stać musi... on nam nie odleci,
i tylko dlatego możemy sobie w nim latać - nie odwrotnie!:

www.youtube.com/watch?v=1A-aGGXd6BM

3. ludzie są dopiero na etapie niemowlaków w sprawach wiedzy - nie potrafią nawet mówić o tych sprawach - są śmieszni po prostu, jak te głupiutkie dzieciaki w piaskownicy:

www.youtube.com/watch?v=ND31PWVW-TQ
uxbridge (5980 punktów)
>Z powodu efektu Dopplera dla ruchomego obserwatora - obserwator A' widzi, że zegar A tyka 2 razy
>wolniej i w momencie spotkania obserwatora B pokazuje zaledwie 10 sekund. Ponieważ A' myśli, że sam
>jest w spoczynku po przekalkulowaniu efektu Dopplera dla ruchomego źródła dochodzi do wniosku, że
>zegar A w tym momencie w rzeczywistości pokazuje 15 sekund ( a więc tyka wolniej gamma razy - 15 s
>vs 17,33s).

Tego zupenie nie rozumiem. Co ma do tego efekt Dopplera? Jeśli chodzi Ci o wolniejsze tempo dochodzenia impulsów z A do A' gdy ten drugi sie oddala, to niczego tym nie wyjaśnisz. Bo przy zbliżaniu będzie odwrotnie, a przecież zawsze musi być spowolnienie.
A' w ogóle nie musi obserwować oddalającego się A. Może zanotować odczyt B kiedy go mija. Tu o Dopplerze nie ma mowy. B musi pokazywać czas wcześniejszy niż A'. Nie widzę wyjaśnienia dlaczego, a bardzom ciekaw.
konradsadlik (308 punktów)
Bardzo dobre pytania. Też zajęło mi trochę czasu zanim to zrozumiałem.

>>Z powodu efektu Dopplera dla ruchomego obserwatora - obserwator A' widzi, że zegar A tyka 2 razy
>>wolniej i w momencie spotkania obserwatora B pokazuje zaledwie 10 sekund. Ponieważ A' myśli, że sam
>>jest w spoczynku po przekalkulowaniu efektu Dopplera dla ruchomego źródła dochodzi do wniosku, że
>>zegar A w tym momencie w rzeczywistości pokazuje 15 sekund ( a więc tyka wolniej gamma razy - 15 s
>>vs 17,33s).
>Tego zupenie nie rozumiem.

Trzeba zacząć od tego, że klasyczny efekt Dopplera nie jest symetryczny. Różni się w zależności od tego czy jego przyczyną jest ruchume źródło czy ruchomy obserwator.
W przypadku oddalania częstotliwość dla ruchomego obserwatora będzie malała zgodnie f'=f*(1-v), natomiast dla ruchomego żródła zgodnie z f'=f/(1+v)
(wzory maksymalnie uproszczone dla znornmalizowanego c=1).

Tak więc w rozpatrywanym przypadku mamy do czynienia z ruchomym obserwatorem.

A
................ A' ----> v=0,5c

Zgodnie z pierwszym wzorem częstosliwość zegara A z punktu widzenia A' zmaleje dwa razy f'=0,5*f. W momencie gdy na zegarze A' pojawi się 17,33 s, na zegarze A będzie widoczny czas - 10 s.

I teraz - kluczowa rzecz. - Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób - zastosuje więc wzór dla ruchomego źródła, żeby sprawdzić co faktycznie dzieje się z zegarem A.

f'=f/(1+v), f=f'*(1+v), f=f'*1,5

Tak więc A' dojdzie do wniosku, że zegar A w rzczywistości w tym momencie pokazuje 15 s, czyli chodzi wolniej o czynnik Lorenza od jego własnego zegara, który pokazuje 17,33s).

>Jeśli chodzi Ci o wolniejsze tempo dochodzenia impulsów z A do A' gdy ten drugi sie oddala, to >niczego tym nie wyjaśnisz. Bo przy zbliżaniu będzie odwrotnie, a przecież zawsze musi być >spowolnienie.

Owszem dla zbiżajązego się zegara B obserwowana przez A' częstotliwość przyspieszy (to jest normalne dla efektu Dopplera), jednak jeżeli A' zastosuje znowu analogiczną procedurę jak wcześniej i przeliczy to co widzi dla ruchomego źródła to również będzie pewny, że to zegar B zmiejszył swoją częstotliwość i tempo chodu w stosunku do jego własnego zegara o czynnik Lorentza.

>A' w ogóle nie musi obserwować oddalającego się A. Może zanotować odczyt B kiedy go mija. Tu o Dopplerze nie ma mowy. B musi pokazywać czas wcześniejszy niż A'.

Nie musi. Zegary A oraz B z punktu widzenia zegarów primowanych A' i B' będą chodziły wolniej, ale z powodu przesunięcia czasowego zegar B w momencie mijania zwgara A' będzie pokazywał czas późniejszy.

Jak chcesz możemy przeanalizować całą tę sytuację na gruncie STW i tam będzie identycznie.
04-07-2023 20:22 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>Bardzo dobre pytania. Też zajęło mi trochę czasu zanim to zrozumiałem.
>>>Z powodu efektu Dopplera dla ruchomego obserwatora - obserwator A' widzi, że zegar A tyka 2 razy
>>>wolniej i w momencie spotkania obserwatora B pokazuje zaledwie 10 sekund. Ponieważ A' myśli, że sam
>>>jest w spoczynku po przekalkulowaniu efektu Dopplera dla ruchomego źródła dochodzi do wniosku, że
>>>zegar A w tym momencie w rzeczywistości pokazuje 15 sekund ( a więc tyka wolniej gamma razy - 15 s
>>>vs 17,33s).
>>Tego zupenie nie rozumiem.
>Trzeba zacząć od tego, że klasyczny efekt Dopplera nie jest symetryczny. Różni się w zależności od tego czy jego przyczyną jest ruchume źródło czy ruchomy obserwator.
>W przypadku oddalania częstotliwość dla ruchomego obserwatora będzie malała zgodnie f'=f*(1-v), natomiast dla ruchomego żródła zgodnie z f'=f/(1+v)
>(wzory maksymalnie uproszczone dla znornmalizowanego c=1).
>Tak więc w rozpatrywanym przypadku mamy do czynienia z ruchomym obserwatorem.
>A
>................ A' ----> v=0,5c
>Zgodnie z pierwszym wzorem częstosliwość zegara A z punktu widzenia A' zmaleje dwa razy f'=0,5*f. W momencie gdy na zegarze A' pojawi się 17,33 s, na zegarze A będzie widoczny czas - 10 s.
>I teraz - kluczowa rzecz. - Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób - zastosuje więc wzór dla ruchomego źródła, żeby sprawdzić co faktycznie dzieje się z zegarem A.
>f'=f/(1+v), f=f'*(1+v), f=f'*1,5
>Tak więc A' dojdzie do wniosku, że zegar A w rzczywistości w tym momencie pokazuje 15 s, czyli chodzi wolniej o czynnik Lorenza od jego własnego zegara, który pokazuje 17,33s).
>>Jeśli chodzi Ci o wolniejsze tempo dochodzenia impulsów z A do A' gdy ten drugi sie oddala, to >niczego tym nie wyjaśnisz. Bo przy zbliżaniu będzie odwrotnie, a przecież zawsze musi być >spowolnienie.
>Owszem dla zbiżajązego się zegara B obserwowana przez A' częstotliwość przyspieszy (to jest normalne dla efektu Dopplera), jednak jeżeli A' zastosuje znowu analogiczną procedurę jak wcześniej i przeliczy to co widzi dla ruchomego źródła to również będzie pewny, że to zegar B zmiejszył swoją częstotliwość i tempo chodu w stosunku do jego własnego zegara o czynnik Lorentza.
>>A' w ogóle nie musi obserwować oddalającego się A. Może zanotować odczyt B kiedy go mija. Tu o Dopplerze nie ma mowy. B musi pokazywać czas wcześniejszy niż A'.
>Nie musi. Zegary A oraz B z punktu widzenia zegarów primowanych A' i B' będą chodziły wolniej, ale z powodu przesunięcia czasowego zegar B w momencie mijania zwgara A' będzie pokazywał czas późniejszy.
>Jak chcesz możemy przeanalizować całą tę sytuację na gruncie STW i tam będzie identycznie.

Po prostu macie wielkie problemy z elementarną algebrą.

c_średnia = c/gamma, dla ruchomego systemu - i w dowolnym cyklu,
no i stąd to zwalnianie procesów podczas jazdy.

dowolne oddziaływania - wymiana sygnałów są dwukierunkowe z definicji, durnie nieszczęsne.
05-07-2023 09:58 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
Alsor, kombi, astrofoton - troll o tysiącu nicków. Zastanawiam się, co on robi w trakcie trollowania wątków, bo najwyraźniej go to szalenie podnieca. Konrad - usuń go proszę, bo nie mam ochoty uczestniczyć w dyskusji zanieczyszczonej jego mózgowymi odchodami.
alsor (3283 punktów)
>Alsor, kombi, astrofoton - troll o tysiącu nicków. Zastanawiam się, co on robi w trakcie trollowania wątków, bo najwyraźniej go to szalenie podnieca. Konrad - usuń go proszę, bo nie mam ochoty uczestniczyć w dyskusji zanieczyszczonej jego mózgowymi odchodami.

no i masz zerowe argumenty - jak zwykle.

ciebie powinni usunąć - i tak kompletnie = z całej sieci,
bo tylko dzieciaków ogłupiasz tymi poronionymi fanaberiami...

potem taki chodzi i gada te bzdury dookoła, wymyślone w XXw i w bliżej nieokreślonym celu -
zapewne nieświadomie - spontanicznie, bo z przygłupami, złodziejami i bandytami tak już jest - żywioł wami rządzi.
06-07-2023 08:38 
 Ocena 2 na 2
konradsadlik (308 punktów)
>Alsor, kombi, astrofoton - troll o tysiącu nicków. Zastanawiam się, co on robi w trakcie trollowania wątków, bo najwyraźniej go to szalenie podnieca. Konrad - usuń go proszę, bo nie mam ochoty uczestniczyć w dyskusji zanieczyszczonej jego mózgowymi odchodami.

Pierwsze i ostatnie ostrzeżenie dla Ciebie Alsor.
Jak chcesz to dyskutuj, ale na odpwiednim poziomie kultury.
Nie mam zamiaru tolerować obrażania i argumentów ad personam.
Zresztą po takim steku wyzwisk traci się ochotę na jakąkolwiek dyskusję z Tobą.
06-07-2023 17:28 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>Alsor, kombi, astrofoton - troll o tysiącu nicków. Zastanawiam się, co on robi w trakcie trollowania wątków, bo najwyraźniej go to szalenie podnieca. Konrad - usuń go proszę, bo nie mam ochoty uczestniczyć w dyskusji zanieczyszczonej jego mózgowymi odchodami.
>Pierwsze i ostatnie ostrzeżenie dla Ciebie Alsor.
>Jak chcesz to dyskutuj, ale na odpwiednim poziomie kultury.
>Nie mam zamiaru tolerować obrażania i argumentów ad personam.
>Zresztą po takim steku wyzwisk traci się ochotę na jakąkolwiek dyskusję z Tobą.

Trzeba mówić jak wygląda sprawa:

relatywiści są wykolejeńcami, podobnie jak reszta tych 'wielkich odkrywców' - fizyki nieklasycznej w XXw.

i sami od dawna się przyznają... przynajmniej ci wybitni i od samego początku,
mówiąc:
nikt nie rozumie relatywizmu, bo to jest niemożliwe - sprzeczne z rozsądkiem itd.

a miłośnicy nielokalnych fantazji z kwantowej - jeszcze dobitniej to głoszą: Flejman i inni.

i mi tu nie pajacuj dzieciaku:
do poważnej dyskusji to wy jeszcze nie dorośliście... i pewnie już nie zdążycie.

...........

Pokażcie mi tu matematykę relatywistyczną, no i tę drugą: nielokalną.

Wtedy zaczniemy rozmawiać na serio.
08-07-2023 11:19 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Jak chcesz to dyskutuj, ale na odpwiednim poziomie kultury.
>Nie mam zamiaru tolerować obrażania i argumentów ad personam.
>Zresztą po takim steku wyzwisk traci się ochotę na jakąkolwiek dyskusję z Tobą.
Jak widzisz a powyższego wpisu to persona bez szans na leczenie. Mówiąc brutalnie, napluł Ci w twarz, choć wie, że możesz go skasować w tym wątku. Ma to gdzieś. Jest osobnikiem odrażającym, którego arogancja może konkurowac jedynie z jego bezczelnością.
05-07-2023 15:33 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>I teraz - kluczowa rzecz. - Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób - zastosuje więc wzór dla ruchomego źródła, żeby sprawdzić co faktycznie dzieje się z zegarem A.
Wprowadzasz tu tylnymi drzwiami Zasadę Wzgledności. Jest Ci tu potrzebna, żeby rozumowanie uzasadnić, chociaż wg. Ciebie ma z owych rozważań wynikać.
>>A' w ogóle nie musi obserwować oddalającego się A. Może zanotować odczyt B kiedy go mija. Tu o Dopplerze nie ma mowy. B musi pokazywać czas wcześniejszy niż A'.
>Nie musi. Zegary A oraz B z punktu widzenia zegarów primowanych A' i B' będą chodziły wolniej, ale z powodu przesunięcia czasowego zegar B w momencie mijania zwgara A' będzie pokazywał czas późniejszy.
>Jak chcesz możemy przeanalizować całą tę sytuację na gruncie STW i tam będzie identycznie.
Ja wiem jak to policzyć. A dzieki tej odrzucanej przez Ciebie geometrii w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni mogę to zrobic w pamięci wyobrażając sobie odpowiedni diagram Minkowskiego. Natomiast nie wiem, jak chcesz uzasadnić na gruncie TEL fakt, że gdy A i A' sie mijają, to wg A zegary A i B sa zsynchronizowane, a wg A' nie są. Czyli dlaczego patrząc z A zegary A i B pokazują 0 a 'patrząc' z A' zegar B pokazuje 5s? Oczywiście wiem również, że TEL musi dać ten sam wynik co STW, bo transformacje sa identyczne w obu podejściach. Ale nie jestem pewny czy da sie w jakikolwiek sposób uzasadnić tą desynchronizację w TEL bez uciekania się jawnie bądź pokątnie do Zasady Wzgledności.
Nawiasem mowiąc dziwi mnie Twe twierdzenie, iż TEL obywa się BEZ czterowymiarowych obrotów w czasoprzestrzeni. Przecież to nieprawda. Transformacja Lorentza której z TEL usunąć sie nie da, jest transformacją w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni. I jest matematycznie równoważna obrotowi hiperbolicznemu w takowej. Tym samym, ta "zdegenerowana" metryka lorentzowska obowiązuje również w eterze.
alsor (3283 punktów)
>>I teraz - kluczowa rzecz. - Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób - zastosuje więc wzór dla ruchomego źródła, żeby sprawdzić co faktycznie dzieje się z zegarem A.
>Wprowadzasz tu tylnymi drzwiami Zasadę Wzgledności. Jest Ci tu potrzebna, żeby rozumowanie uzasadnić, chociaż wg. Ciebie ma z owych rozważań wynikać.
>>>A' w ogóle nie musi obserwować oddalającego się A. Może zanotować odczyt B kiedy go mija. Tu o Dopplerze nie ma mowy. B musi pokazywać czas wcześniejszy niż A'.
>>Nie musi. Zegary A oraz B z punktu widzenia zegarów primowanych A' i B' będą chodziły wolniej, ale z powodu przesunięcia czasowego zegar B w momencie mijania zwgara A' będzie pokazywał czas późniejszy.
>>Jak chcesz możemy przeanalizować całą tę sytuację na gruncie STW i tam będzie identycznie.
>Ja wiem jak to policzyć. A dzieki tej odrzucanej przez Ciebie geometrii w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni mogę to zrobic w pamięci wyobrażając sobie odpowiedni diagram Minkowskiego. Natomiast nie wiem, jak chcesz uzasadnić na gruncie TEL fakt, że gdy A i A' sie mijają, to wg A zegary A i B sa zsynchronizowane, a wg A' nie są. Czyli dlaczego patrząc z A zegary A i B pokazują 0 a 'patrząc' z A' zegar B pokazuje 5s? Oczywiście wiem również, że TEL musi dać ten sam wynik co STW, bo transformacje sa identyczne w obu podejściach. Ale nie jestem pewny czy da sie w jakikolwiek sposób uzasadnić tą desynchronizację w TEL bez uciekania się jawnie bądź pokątnie do Zasady Wzgledności.
>Nawiasem mowiąc dziwi mnie Twe twierdzenie, iż TEL obywa się BEZ czterowymiarowych obrotów w czasoprzestrzeni. Przecież to nieprawda. Transformacja Lorentza której z TEL usunąć sie nie da, jest transformacją w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni. I jest matematycznie równoważna obrotowi hiperbolicznemu w takowej. Tym samym, ta "zdegenerowana" metryka lorentzowska obowiązuje również w eterze.

obaj jesteście wykolejeni, tylko że ten drugi jeszcze troszkę macha rączkami...
chyba próbuje się korygować... no a ty już nie...możesz.
konradsadlik (308 punktów)
>>I teraz - kluczowa rzecz. - Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób - zastosuje więc wzór dla ruchomego źródła, żeby sprawdzić co faktycznie dzieje się z zegarem A.
>Wprowadzasz tu tylnymi drzwiami Zasadę Wzgledności. Jest Ci tu potrzebna, żeby rozumowanie uzasadnić, chociaż wg. Ciebie ma z owych rozważań wynikać.

Niczego nie wprowadzam tylnymi drzwiami.
Rzeczowo, krok po kroku analizuję sytuację i z tej analizy jasno wynika skąd bierze się zasada względności.

>>Jak chcesz możemy przeanalizować całą tę sytuację na gruncie STW i tam będzie identycznie.
>Ja wiem jak to policzyć. A dzieki tej odrzucanej przez Ciebie geometrii w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni mogę to zrobic w pamięci wyobrażając sobie odpowiedni diagram Minkowskiego.

Skoro tak to powinieneś wiedzieć, że czasy własne nie zależą od wybranego układu odniesienia. Jeżeli zegar B i A' spotykają się i jeden pokazuje 20 sekund, a drugi 17,33 sekund to będzie tak we wszystkich układach odniesienia.

Natomiast nie twierdzę, że geometria 4 wymiarowa to nie jest użyteczne narzędzie matematyczne. Można jej równie dobrze używać do analizy LET czy falowej teorii względności.

>Natomiast nie wiem, jak chcesz uzasadnić na gruncie TEL fakt, że gdy A i A' sie mijają, to wg A zegary A i B sa zsynchronizowane, a wg A' nie są. Czyli dlaczego patrząc z A zegary A i B pokazują 0 a 'patrząc' z A' zegar B pokazuje 5s?

Już to tłumaczyłem. Według A' zegary A i B chodzą wolniej o czynnik Lorentza względem jego własnego zegara.
A' dochodzi do takiego wniosku w powodu docierających sygnałów z obu zegarów oraz przekonania, że sam znajduje się w spoczynku.

Skoro jednak A' spotyjąc zegar B widzi, że B wskazuje późniejszy czas niż jego własny zegar to oznacza, że z jego punktu widzenia zegary A i B są rozsynchronizowane. W ten sposób A', wyciąga takie same wnioski jak A i ostatecznie żaden nie może powiedzieć, który jest w ruchu, a który jest w spoczynku.

>Nawiasem mowiąc dziwi mnie Twe twierdzenie, iż TEL obywa się BEZ czterowymiarowych obrotów w czasoprzestrzeni. Przecież to nieprawda. Transformacja Lorentza której z TEL usunąć sie nie da, jest transformacją w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni.

No właśnie nie jest. To tylko błędna interpretacja.
Transformacje Lorentza w rzerczywistości opisują powstawanie i kasowanie efektu Dopplera dla poruszającej się w medium "fali stojącej" jaką w tej interpretacji są czastki materii.
Taka fala wykazuje zarówno skrócenie długości o czynnik Lorentza, wolniejsze taktowanie centralnego węzłą, jak również powstanie "fali fazy" utożsamianej z falą DeBroglie'a, którą można wytłumaczyć poswtawanie czasu lokalnego.
10-07-2023 13:24 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>>Wprowadzasz tu tylnymi drzwiami Zasadę Wzgledności. Jest Ci tu potrzebna, żeby rozumowanie uzasadnić, chociaż wg. Ciebie ma z owych rozważań wynikać.
>Niczego nie wprowadzam tylnymi drzwiami.
A jednak. Oto Twoje słowa:
>A' dochodzi do takiego wniosku w powodu docierających sygnałów z obu zegarów oraz przekonania, że sam znajduje się w spoczynku.
>Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób
Jakim prawem A' może coś takiego myśleć, gdy dopuszcza, że w różnych układach prawa fizyki mogą być różne? Bo jeśli dopuszcza, nie wolno mu twierdzić, że jest w bezruchu i wyciągac stad wniosków. A jeśli nie dopuszcza, to przyjmuje Zasadę Względności, a wtedy nie może ona wynikać z Twych rozważań, skoro z góry przyjęto jej prawdziwość (jak w STW).
Przyjęcie w jakikolwiek sposób Zasady Względności a priori, neguje sens TEL. Bo z Zasady Względności można wyprowadzić transformację Lorentza bez żadnych dodatkowych twierdzeń a z niej wynika skrócenie długości i dylatacja.
Chcesz wyprowadzić transformację Lorentza ze wzorów na skrócenie długości i dylatację - zrób to bez uciekania się do Zasady Względności. Ale nie wiem czy to możliwe. Wątpię. Sam Lorentz wyprowadził transformacje "kombinując" aby elektrodynamika spełniała Zasadę Względności. Więc też ją przyjął za prawdziwą a priori.

Nb. Twe podejście z użyciem impulsów EM i Dopplera aby wykazać rozsynchronizowanie to tylko szczególny przypadek. Aby udowodnić swe twierdzenie, iż A i A' nie są w stanie wykryć bezwzględnego ruchu, musiałbyś wykazać, że każda możliwa metoda sprawdzenia synchronizacji (i komunikacji między zegarami) da ten sam wynik. Czyli np. użycie podróżujących między zegarami mrówek również.

>Transformacje Lorentza w rzerczywistości opisują powstawanie i kasowanie efektu Dopplera dla poruszającej się w medium "fali stojącej" jaką w tej interpretacji są czastki materii.
>Taka fala wykazuje zarówno skrócenie długości o czynnik Lorentza, wolniejsze taktowanie centralnego węzłą, jak również powstanie "fali fazy" utożsamianej z falą DeBroglie'a, którą można wytłumaczyć poswtawanie czasu lokalnego.
A to już Twoja własna fizyka. Wystarczy zwrócić uwagę, że w mechanice kwantowej, funkcja falowa odziałujących między sobą obiektów nie jest równa sumie funkcji falowej tychże. Wiec traktowanie fali de Broglie'a jako czegoś opisującego pojedynczą cząstkę w każdych warunkach, jest nieporozumieniem.
No i jeszcze taki szczegół, że klasyczna mechanika kwantowa razem z interpretacją de Broglie'a jest sprzeczna z transformacją Lorentza, LET i STW. Relatywistyczna mechaniką kwantowa to zupełnie inna bajka, w której nie da się utrzymać tradycyjnego pojęcia funkcji falowej.
16-07-2023 17:00 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>>Wprowadzasz tu tylnymi drzwiami Zasadę Wzgledności. Jest Ci tu potrzebna, żeby rozumowanie uzasadnić, chociaż wg. Ciebie ma z owych rozważań wynikać.
>>Niczego nie wprowadzam tylnymi drzwiami.
>A jednak. Oto Twoje słowa:
>>A' dochodzi do takiego wniosku w powodu docierających sygnałów z obu zegarów oraz przekonania, że sam znajduje się w spoczynku.
>>Ponieważ A' myśli, że jest nieruchomy musi zinterpretować to co widzi na swój własny sposób
>Jakim prawem A' może coś takiego myśleć, gdy dopuszcza, że w różnych układach prawa fizyki mogą być różne? Bo jeśli dopuszcza, nie wolno mu twierdzić, że jest w bezruchu i wyciągac stad wniosków. A jeśli nie dopuszcza, to przyjmuje Zasadę Względności, a wtedy nie może ona wynikać z Twych rozważań, skoro z góry przyjęto jej prawdziwość (jak w STW).
>Przyjęcie w jakikolwiek sposób Zasady Względności a priori, neguje sens TEL. Bo z Zasady Względności można wyprowadzić transformację Lorentza bez żadnych dodatkowych twierdzeń a z niej wynika skrócenie długości i dylatacja.
>Chcesz wyprowadzić transformację Lorentza ze wzorów na skrócenie długości i dylatację - zrób to bez uciekania się do Zasady Względności. Ale nie wiem czy to możliwe. Wątpię. Sam Lorentz wyprowadził transformacje "kombinując" aby elektrodynamika spełniała Zasadę Względności. Więc też ją przyjął za prawdziwą a priori.
>Nb. Twe podejście z użyciem impulsów EM i Dopplera aby wykazać rozsynchronizowanie to tylko szczególny przypadek. Aby udowodnić swe twierdzenie, iż A i A' nie są w stanie wykryć bezwzględnego ruchu, musiałbyś wykazać, że każda możliwa metoda sprawdzenia synchronizacji (i komunikacji między zegarami) da ten sam wynik. Czyli np. użycie podróżujących między zegarami mrówek również.
>>Transformacje Lorentza w rzerczywistości opisują powstawanie i kasowanie efektu Dopplera dla poruszającej się w medium "fali stojącej" jaką w tej interpretacji są czastki materii.
>>Taka fala wykazuje zarówno skrócenie długości o czynnik Lorentza, wolniejsze taktowanie centralnego węzłą, jak również powstanie "fali fazy" utożsamianej z falą DeBroglie'a, którą można wytłumaczyć poswtawanie czasu lokalnego.
>A to już Twoja własna fizyka. Wystarczy zwrócić uwagę, że w mechanice kwantowej, funkcja falowa odziałujących między sobą obiektów nie jest równa sumie funkcji falowej tychże. Wiec traktowanie fali de Broglie'a jako czegoś opisującego pojedynczą cząstkę w każdych warunkach, jest nieporozumieniem.
>No i jeszcze taki szczegół, że klasyczna mechanika kwantowa razem z interpretacją de Broglie'a jest sprzeczna z transformacją Lorentza, LET i STW. Relatywistyczna mechaniką kwantowa to zupełnie inna bajka, w której nie da się utrzymać tradycyjnego pojęcia funkcji falowej.

Krowom i koniom możesz te swoje bajki opowiadać.

Stw można sobie wyprodukować na wiele sposobów jak kazdy kit.

Legalny sposób odtworzenia tych bzdet jest tez prosty bo to jest elementarna sprawa a nie żadna wielka tajemnica.
szostek (349 punktów)
>Oprócz tego zegary te pokazują przesunięcie czasowe. Zegar B' pokazuje o 5 sekund wcześniejszy czas
>niż zegar A' (czas lokalny Lorentza).

Wychodzi mi, że to nie będzie dokładnie 5 sekund, tylko 5,7735 sekund?
No bo chodzi o czynnik w równaniu czasu w transformacji Lorentza, wynoszący: (- gamma v/c2 x = - gamma v/c x/c)
Liczę tak: - 1,1547 * 0,5 * 10 s = - 5,7735 s (ponieważ: gamma = 1,15; v/c = 0,5; x/c = (c * 10s/c) = 10s).

>Wszystkie te trzy własności wynikają z transformacji Lorentza i na razie wszystko jest tu zgodne ze
>Szczególną Teorią Względności.

Tak, albo i nie.
Wszystko zależy od tego jaką interpretację nada się transformacjom Lorentza. Przyjęcie innej interpretacji niż obecnie powszechnie uznawana, prowadzi do innych wniosków.
Einstein narzucił interpretację transformacji Lorentza, tylko jedną z wielu możliwych. I jest to interpretacja błędna (o czym napiszę jeszcze poniżej).

Czyli, to co napisałeś wynika ze Szczególnej Teorii Względność, ale nie z samej transformacji Lorentza. Transformacja Lorentza to za mało, aby wyciągać takie wnioski fizyczne. Trzeba jej dopiero nadać jakąś konkretna interpretację, aby wyciągać na jej podstawie konkretne wnioski fizyczne.

>Należy zauważyć, że każda próba synchronizacji zegarów między zegarami A' i B' zakończy się
>niepowodzeniem z powodu ruchu tego układu w eterze

Dlaczego synchronizacja zegarów w układzie primowanym miałaby się zakończyć niepowodzeniem?
Jeżeli znana jest jednokierunkowa prędkość światła, to można nią synchronizować zegary.
Czyli, wynik synchronizacji zależy od tego w ramach jakiej teorii się go rozpatruje.

>... Wszelkie próby
>sprawdzenia synchronizacji zakończą się wynikiem pozytywnym z powodu anizotropii prędkości światła w
>ich własnym układzie (której nie są świadomi i nie są jej w stanie wykryć).
>Ponadto jeżeli obserwator A' zechce zmierzyć prędkość oddalania zegara A np., radarem zmierzy
>prędkość 0.5 c.

Właśnie o to chodzi.
Szczególna Teoria Wzglęności (STW) jest teorią opisująca pomiary wykonane przy pomocy rozsynchronizowanych zegarów.
Zegary w STW są tak rozsynchronizowane, że każdemu obserwatorowi wydaje się, że jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze równa c.
Rozsynchronizowanie zegarów jest ściśle związane z czynnikiem zależnym od x, który występuje w transformacji Lorentza w równaniu czasu.
Zostało to formalnie udowodnione w artykule:
"Derivation of all linear transformations that meet the results of Michelson-Morley's experiment and discussion of the relativity basics",
W języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368987918

Czyli Einstein zaproponował błędną interpretację matematyki, na której opiera się jego teoria.
Transformacja Lorentza opisuje pomiary rozsynchronizowanymi zegarami, a on myślał, że są to pomiary prawidłowe. Dlatego w STW liczne wnioski są sprzeczne ze sobą.


>Ponieważ takie same wnioski wyciągają obserwatorzy A oraz B - w końcu nikt nie jest w stanie
>powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.

Nie są w stanie powiedzieć, kto jest w ruchu, a kto nie, ponieważ STW opiera się na takim założeniu. STW opiera się na założeniu, że nie ma eksperymentu pozwalającego rozróżniać układy inercjalne. Ale to nie oznacza, że tak jest w rzeczywistym świecie.

W artykule
"The existence of a universal frame of reference, in which it propagates light, is still an unresolved problem of physics"
(w języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368983326)
przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
Czyli STW, to nie jest model naszej rzeczywistości.
qwery (2864 punktów)
>>W artykule[/color]
>"The existence of a universal frame of reference, in which it propagates light, is still an unresolved problem of physics"
>(w języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368983326)
>przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
>Czyli STW, to nie jest model naszej rzeczywistości.


A co promieniuje w tym tle? Sama przestrzeń czy jakieś pyłki, elektrony, cząstki poprostu?
09-07-2023 15:21 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>>W artykule[/color]
>>"The existence of a universal frame of reference, in which it propagates light, is still an unresolved problem of physics"
>>(w języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368983326)
>>przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
>>Czyli STW, to nie jest model naszej rzeczywistości.

>A co promieniuje w tym tle? Sama przestrzeń czy jakieś pyłki, elektrony, cząstki poprostu?

To tło jest zwyczajną temperaturą kosmosu.

Gdyby kosmos był totalnie pusty wtedy nie byłoby nic: T= O.

no ale pusty nie jest, co każdy jełop widzi, więc to musi mieć niezerową energię, a wtedy automatycznie temp.

Akurat jest około 3K, bo tyle wychodzi biorąc te prawa promieniowania, gęstość materii, itp.

Np. Słońce ma prawie 6000K,
no ale na ziemi masz z 300K, zaledwie,
czyli to jest 300/6000 = 1/20

bo to idzie zgodnie z 1/r^0.5 tradycyjnie, bo to jest ta... taka geometria - od Pitagorasa chyba

np. orbita: v^2/r = k/r^2, co daje v = sqrt(k/r),
czyli to samo.

zatem można sobie wyliczyć z tego - w jakiej odległości od Słońca otrzymamy te 3K?

i wyjdzie raptem około 1 ls [lata świetlistego], co jest poprawne...

[150 mln / 0.7 mln = 215,
a 215^2 = 50 tysi au ~ 1ly, bo 1ly =~ 60 tysi au, au = odległość ziemia-słoń]

potem robimy to samo z innymi gwiazdkami i galaktyczkami, no i tym sposobem wyjdzie te 3K średnio w kosmosie.

jasne?
qwery (2864 punktów)
>>>>W artykule[/color]
>>>"The existence of a universal frame of reference, in which it propagates light, is still an unresolved problem of physics"
>>>(w języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368983326)
>>>przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
>>>Czyli STW, to nie jest model naszej rzeczywistości.

>>A co promieniuje w tym tle? Sama przestrzeń czy jakieś pyłki, elektrony, cząstki poprostu?
>To tło jest zwyczajną temperaturą kosmosu.
>Gdyby kosmos był totalnie pusty wtedy nie byłoby nic: T= O.
>no ale pusty nie jest, co każdy jełop widzi, więc to musi mieć niezerową energię, a wtedy automatycznie temp.
>Akurat jest około 3K, bo tyle wychodzi biorąc te prawa promieniowania, gęstość materii, itp.
>Np. Słońce ma prawie 6000K,
>no ale na ziemi masz z 300K, zaledwie,
>czyli to jest 300/6000 = 1/20
>bo to idzie zgodnie z 1/r^0.5 tradycyjnie, bo to jest ta... taka geometria - od Pitagorasa chyba
>np. orbita: v^2/r = k/r^2, co daje v = sqrt(k/r),
>czyli to samo.
>zatem można sobie wyliczyć z tego - w jakiej odległości od Słońca otrzymamy te 3K?
>i wyjdzie raptem około 1 ls [lata świetlistego], co jest poprawne...
>[150 mln / 0.7 mln = 215,
>a 215^2 = 50 tysi au ~ 1ly, bo 1ly =~ 60 tysi au, au = odległość ziemia-słoń]
>potem robimy to samo z innymi gwiazdkami i galaktyczkami, no i tym sposobem wyjdzie te 3K średnio w kosmosie.
>jasne?

To powinny być dość duże różnice temperatury między obszarami gwieździstymi i niegwieździstymi. Czy temperatura w obszarach pustki kosmicznej nie powinna być więc bliska zero?
uxbridge (5980 punktów)
>To powinny być dość duże różnice temperatury między obszarami gwieździstymi i niegwieździstymi. Czy temperatura w obszarach pustki kosmicznej nie powinna być więc bliska zero?
To są wymysły alsora nie mające najmniejszego pokrycia w fizyce. Troluje Cię bo niczego innego nie potrafi. Jakiekolwiek pytania do niego są bez sensu. Odpowie Ci tak, aby jeszcze bardziej zagmatwać. To go podnieca.
qwery (2864 punktów)
>>To powinny być dość duże różnice temperatury między obszarami gwieździstymi i niegwieździstymi. Czy temperatura w obszarach pustki kosmicznej nie powinna być więc bliska zero?
>To są wymysły alsora nie mające najmniejszego pokrycia w fizyce. Troluje Cię bo niczego innego nie potrafi. Jakiekolwiek pytania do niego są bez sensu. Odpowie Ci tak, aby jeszcze bardziej zagmatwać. To go podnieca.
>

Coś w tym jest. Ale to może Ty?
Czym jest temperatura tła? Temperatura to chyba promieniowanie em. Czy ono się poprostu od "zawsze" przemieszcza w przestrzeni i na jednostkę przestrzeni jest go coraz mniej od czasu domniemanego "wielkiego wybuchu"? W takim razie przestrzeni musi przybywać, ale przecież nie przestrzeni w rozumieniu pustki a ośrodka. Od przybycia pustki nic by się nie zmieniało, bo i w nas by ta pustka przyrastała.
uxbridge (5980 punktów)
>Czym jest temperatura tła?
W wielkim skrócie. Każde ciało świeci. I rodzaj tego świecenia zależy jedynie od temperatury w sposób bardzo ściśle określony. To nie tło ma temperaturę. To promieniowanie tłą jest dokładnie takie jakie emitowało by ciało w temperaturze 3K. Kiedy było emitowane, temperatura materii wynosiła ok 3000K i taki charakter miało promieniowanie. Ale od tego czasu wszechświat się rozszerzył i promieniowanie znacznie zwiększyło swoją długość, dlatego dziś odpowiada temperaturze 3K.
>Czy ono się poprostu od "zawsze" przemieszcza w przestrzeni i na jednostkę przestrzeni jest go coraz mniej od czasu domniemanego "wielkiego wybuchu"?
Ale masz na ten temat nieskończoną liczbę artykułów i filmików w Sieci. Mniej lub bardziej popularnonaukowych. Wytłumaczenie nurtujących Cię wątpliwości zajęłoby tu cały artykuł.
Tym bardziej, że chętnie posługujesz się pojęciami mającymi źródło w prostej, mechaniczno-przestrzenej intuicji. A ona w szeregu zagadnień po prostu nie działa. Intuicja nie jest zła czy dobra sama w sobie. Ale kiedy nie daje poprawnych wyników, rezygnujemy z niej. Zamiast niej trzeba sobie wyrobić nieco inną intuicję fizyczną. Taką która działa i wspomagana odpowiednim aparatem matematycznym daje zgodne z doświadczeniem wyniki.
qwery (2864 punktów)
>>Czym jest temperatura tła?
>W wielkim skrócie. Każde ciało świeci. I rodzaj tego świecenia zależy jedynie od temperatury w sposób bardzo ściśle określony. To nie tło ma temperaturę. To promieniowanie tłą jest dokładnie takie jakie emitowało by ciało w temperaturze 3K. Kiedy było emitowane, temperatura materii wynosiła ok 3000K i taki charakter miało promieniowanie. Ale od tego czasu wszechświat się rozszerzył i promieniowanie znacznie zwiększyło swoją długość, dlatego dziś odpowiada temperaturze 3K.

Czyli temperatura tła nie jest związane z temperatura materii, kosmicznego gruzu względem którego się przemieszczamy. Materii mogło by gdzieś nie być a my i tak byśmy rejestrowali tam promieniowanie tła. Jeśli tak to ono musi być związana z samym osrodkiem, ą jeśli tak to faktycznie skoro w jednym kierunku mamy inny jej kolor niż w drugim to może być UUO.

>>Czy ono się poprostu od "zawsze" przemieszcza w przestrzeni i na jednostkę przestrzeni jest go coraz mniej od czasu domniemanego "wielkiego wybuchu"?
>Ale masz na ten temat nieskończoną liczbę artykułów i filmików w Sieci. Mniej lub bardziej popularnonaukowych.

Z tego co o tym już słyszałem to dla mnie wniosek jest taki że przestrzeni w rozumieniu ośrodka musi przybywać. Wówczas materia, w tym my, może to rejestrować.

> Wytłumaczenie nurtujących Cię wątpliwości zajęłoby tu cały artykuł.

Mam proste wątpliwości i wystarczy powiedzieć czemu nie.

>Tym bardziej, że chętnie posługujesz się pojęciami mającymi źródło w prostej, mechaniczno-przestrzenej intuicji. A ona w szeregu zagadnień po prostu nie działa. Intuicja nie jest zła czy dobra sama w sobie. Ale kiedy nie daje poprawnych wyników, rezygnujemy z niej. Zamiast niej trzeba sobie wyrobić nieco inną intuicję fizyczną. Taką która działa i wspomagana odpowiednim aparatem matematycznym daje zgodne z doświadczeniem wyniki.

Intuicja mnie zwodżi, ale to nie znaczy że zwodzi zawsze, i że co do końcowej opini. Zadaje sobie pytanie czy to możliwe i jak ona mówi że logicznie nie możliwe, to takie stanowisko zajmuje i argumentuje, tu się czasem mylę bo nie jestem specjalistą w dziedzinach które mnie interesują, na końcu jednak mi wychodzi że miałem rację i że moje zdanie nie było odosobnione, nawet wśród ludzi zajmujących się tematem i uznanych naukowców. Np czy TEL działa? Ano działa. Wygibasy stw Einstajna nie są potrzebne. Zresztą czy te wygibasy na poziomie stw byly jego czy Minkowskiego i reszty? Stw jako konwencja pomiąrowa jest oki, ale nieobjasnia świata a chce za takie objaśnienie uchodzić. Takie objaśnienie dla wtajemniczonych
Einstein byl wielkim naukowcem prawda? A z tymi rękawiczkami to się naśmiewał z tego małego. I w tej sprawie ja mam zdanie jak wasz wielki Einstain a w sprawie stw to w zasadzie chyba też bo on podobno mówił że matematycy porobili z jego praca takie rzeczy że on już sam jej nie rozumie
szostek (349 punktów)
>>Czym jest temperatura tła?
>W wielkim skrócie. Każde ciało świeci. I rodzaj tego świecenia zależy jedynie od temperatury w sposób bardzo ściśle określony. To nie tło ma temperaturę. To promieniowanie tłą jest dokładnie takie jakie emitowało by ciało w temperaturze 3K. Kiedy było emitowane, temperatura materii wynosiła ok 3000K i taki charakter miało promieniowanie. Ale od tego czasu wszechświat się rozszerzył i promieniowanie znacznie zwiększyło swoją długość, dlatego dziś odpowiada temperaturze 3K.

To jest tylko hipoteza i to bardzo słaba. Trzeba też zauważyć, że jest niezgodna z prawem zachowania energii.

Promieniowanie tła ma rozkład taki jak promieniowanie termiczne ciała o temperaturze 2,7 K.
Dlatego w artykule
Istnienie uniwersalnego układu odniesienia, w którym propaguje światło, jest ciągle nierozstrzygniętym problemem fizyki
www.researchgate.net/publication/368983326
zaproponowaliśmy hipotezę, że promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru.

>>Czy ono się poprostu od "zawsze" przemieszcza w przestrzeni i na jednostkę przestrzeni jest go coraz mniej od czasu domniemanego "wielkiego wybuchu"?
>Ale masz na ten temat nieskończoną liczbę artykułów i filmików w Sieci. Mniej lub bardziej popularnonaukowych. Wytłumaczenie nurtujących Cię wątpliwości zajęłoby tu cały artykuł.

Filmików i głupkowatych artykułów z bajkami, że promieniowanie tła powstało miliardy lat temu, gdzieś na początku wszechświata, jest oczywiście bez liku. I co z tego wynika? Tylko tyle, że fizyka jest na dnie. Czyli jest tak, jak powiedzieliśmy w tym nagraniu www.youtube.com/watch?v=gvUvGpfP5w8
13-07-2023 10:47 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)

>zaproponowaliśmy hipotezę, że promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru.

Jak najbardziej tak. Jak eter promieniuje tak równo to jest to to co piszesz. I faktycznie jest to tło a nie drobny śrut lecący z resztą materii
alsor (3283 punktów)
>>To powinny być dość duże różnice temperatury między obszarami gwieździstymi i niegwieździstymi. Czy temperatura w obszarach pustki kosmicznej nie powinna być więc bliska zero?
>To są wymysły alsora nie mające najmniejszego pokrycia w fizyce. Troluje Cię bo niczego innego nie potrafi. Jakiekolwiek pytania do niego są bez sensu. Odpowie Ci tak, aby jeszcze bardziej zagmatwać. To go podnieca.

Ciebie dawno zagmatwali albo raczej sam sie wykoleiles jak kazdy wieśniak naiwny który ... próbuje latać na krowie bo tatuś mu tak powiedział.

temperaturę kosmosu ponad 100 lat temu wyznaczono i wprost z gwiazd a nie z żadnych urojonych wybuchów.

.... na 100 sposobów można to wyliczyć na wam żaden nie wychodzi! Sensacja? Nie, to jest norma: malpoludy tak mają.
szostek (349 punktów)
>>>W artykule
>>"The existence of a universal frame of reference, in which it propagates light, is still an unresolved problem of physics"
>>(w języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368983326)
>>przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
>>Czyli STW, to nie jest model naszej rzeczywistości.


>A co promieniuje w tym tle? Sama przestrzeń czy jakieś pyłki, elektrony, cząstki poprostu?

Właśnie w tym artykule zaproponowaliśmy hipotezę, że mikrofalowe promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru. Czyli eter pozostaje w równowadze termicznej z innymi obiektami.

Taka hipoteza jest zgodna z tym, że mikrofalowe promieniowanie tła ma rozkład dokładnie taki, jak promieniowanie termiczne (dokładnie ciała o temperaturze około 2,7 K). O promieniowaniu termicznym można poczytać w rozprawie noblowskiej George Smoota, którą cytujemy w naszym artykule na pozycji [18] (jest tam link, z którego można pobrać rozprawę Smoota w j. polskim).

Jeżeli mikrofalowe promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru, to powstaje ono przez cały czas w całej przestrzeni kosmicznej wypełnionej eterem świetlnym. Czyli obecnie powszechnie obowiązujący w "nauce" pogląd, że promieniowanie tła powstało jednorazowo, gdzieś w początkach wszechświata jest błędny.
qwery (2864 punktów)
>>>>W artykule
>>>"The existence of a universal frame of reference, in which it propagates light, is still an unresolved problem of physics"
>>>(w języku polskim jest dostępny pod adresem: www.researchgate.net/publication/368983326)
>>>przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
>>>Czyli STW, to nie jest model naszej rzeczywistości.

>>A co promieniuje w tym tle? Sama przestrzeń czy jakieś pyłki, elektrony, cząstki poprostu?
>Właśnie w tym artykule zaproponowaliśmy hipotezę, że mikrofalowe promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru. Czyli eter pozostaje w równowadze termicznej z innymi obiektami.
>Taka hipoteza jest zgodna z tym, że mikrofalowe promieniowanie tła ma rozkład dokładnie taki, jak promieniowanie termiczne (dokładnie ciała o temperaturze około 2,7 K). O promieniowaniu termicznym można poczytać w rozprawie noblowskiej George Smoota, którą cytujemy w naszym artykule na pozycji [18] (jest tam link, z którego można pobrać rozprawę Smoota w j. polskim).
>Jeżeli mikrofalowe promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru, to powstaje ono przez cały czas w całej przestrzeni kosmicznej wypełnionej eterem świetlnym. Czyli obecnie powszechnie obowiązujący w "nauce" pogląd, że promieniowanie tła powstało jednorazowo, gdzieś w początkach wszechświata jest błędny.

No cóż, skoro rzekomo powstaje sam eter co błędnie nazywa się "puchnięcie przestrzeni" to i może z nim albo i niezależnie od tego procesu powstawać energia czyli te jego drgania. Już na tym poziomie moja 2yobraznia nic nie daje. Bo wogole to czym miałby być ten eter. To błędne koło.
uxbridge (5980 punktów)
>Wychodzi mi, że to nie będzie dokładnie 5 sekund, tylko 5,7735 sekund?
>No bo chodzi o czynnik w równaniu czasu w transformacji Lorentza, wynoszący: (- gamma v/c2 x = - gamma v/c x/c)
>Liczę tak: - 1,1547 * 0,5 * 10 s = - 5,7735 s (ponieważ: gamma = 1,15; v/c = 0,5; x/c = (c * 10s/c) = 10s).
Źle liczysz. Pomyśl jeszcze raz. Wychodzi dokładnie 5s.
10-07-2023 12:29 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
>>Oprócz tego zegary te pokazują przesunięcie czasowe. Zegar B' pokazuje o 5 sekund wcześniejszy czas
>>niż zegar A' (czas lokalny Lorentza).
>Wychodzi mi, że to nie będzie dokładnie 5 sekund, tylko 5,7735 sekund?

5,77 będzie w układzie eteru. W układzie poruszającym się w medium (gdzie zegary tykają wolniej o czynnik gamma), będzie równo 5s.

>>Należy zauważyć, że każda próba synchronizacji zegarów między zegarami A' i B' zakończy się
>>niepowodzeniem z powodu ruchu tego układu w eterze
>Dlaczego synchronizacja zegarów w układzie primowanym miałaby się zakończyć niepowodzeniem?
>Jeżeli znana jest jednokierunkowa prędkość światła, to można nią synchronizować zegary.
>Czyli, wynik synchronizacji zależy od tego w ramach jakiej teorii się go rozpatruje.
Zgoda, ale i tak wszelkie doświadczenia, nawet pomiar jednokierunowej prędkości światła (niezależnie od metody) i tak wykaże, że jest ona równa c, więc można domniemywać, że jesteśmy w spoczynku względem medium.

>Właśnie o to chodzi.
>Szczególna Teoria Wzglęności (STW) jest teorią opisująca pomiary wykonane przy pomocy rozsynchronizowanych zegarów.
>Zegary w STW są tak rozsynchronizowane, że każdemu obserwatorowi wydaje się, że jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze równa c.
>Rozsynchronizowanie zegarów jest ściśle związane z czynnikiem zależnym od x, który występuje w transformacji Lorentza w równaniu czasu.

Zgadza się, ale taka jest rzeczywistość.
Próba opisu rzeczywistości przy pomacy transformacji innych niż Lorentza (tak jak zrobiliście to w swojej STE) prowadzi do sprzeczności z doświadczeniami.

>>Ponieważ takie same wnioski wyciągają obserwatorzy A oraz B - w końcu nikt nie jest w stanie
>>powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.
>Nie są w stanie powiedzieć, kto jest w ruchu, a kto nie, ponieważ STW opiera się na takim założeniu. STW opiera się na założeniu, że nie ma eksperymentu pozwalającego rozróżniać układy inercjalne.

To zaproponuj taki eksperyment. Mogę się założyć o milion dolarów, że i tak spali na panwece (to znczy nie wykaże niczego) taj jak i wszystkie inne niczego nie wykazały (M-M, T-K i inne).

>[color=blue]przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.

Owszem, jestśmy wykazać ruch naszego układu względem innej materii we Wszechświecie, ale nie względem eteru.

Tak jak zauważył kiedyś Alsor, rozpędzając się do prędkości zbliżonej do c, sama abberacja gwiezdna sprawi, że wszystkie gwizdy widoczne na niebie dramatycznie przesuną się w kierunku naszego ruchu, nie wspominając już o przesunięci widm, temperatur itd.
qwery (2864 punktów)

>Owszem, jestśmy wykazać ruch naszego układu względem innej materii we Wszechświecie, ale nie względem eteru.

Temperaturę faktycznie może mieć jedynie materia, ale skąd się ona bierze? Czy nie z tad że dostaje promieniowanie em? Czyli w wielkiej skali musi być tego promieniowania mniej więcej po równo w eterze, więc może pośrednio temperatura materia we wszechświecie jest naprawdę temperatura tła a w zasadzie emanacją energi tła. Ciekawa też sprawa że wychodzi że eteru przybywa od czasu BB, bo tym by było puchnięcie przestrzeni.
uxbridge (5980 punktów)
>>Wychodzi mi, że to nie będzie dokładnie 5 sekund, tylko 5,7735 sekund?
>5,77 będzie w układzie eteru. W układzie poruszającym się w medium (gdzie zegary tykają wolniej o czynnik gamma), będzie równo 5s.
W Twoim przykładzie w układzie eteru zegary są zsynchronizowane, więc przesunięcie między wskazaniami A i B jest zawsze 0. Natomiast w ruchomym w układzie A' przesunięcie wynosi 5s i nie bierze się z gamma. t' = g(t-vx) = 0 czyli t = vx = 0.5 * 10s = 5s
qwery (2864 punktów)
>>>Wychodzi mi, że to nie będzie dokładnie 5 sekund, tylko 5,7735 sekund?
>>5,77 będzie w układzie eteru. W układzie poruszającym się w medium (gdzie zegary tykają wolniej o czynnik gamma), będzie równo 5s.
>W Twoim przykładzie w układzie eteru zegary są zsynchronizowane, więc przesunięcie między wskazaniami A i B jest zawsze 0.

Jak rakiet zmieni długość to będziemy obserwować z bazy (układu eteru?) rozsynchronizowanie.

>>Natomiast w ruchomym w układzie A' przesunięcie wynosi 5s i nie bierze się z gamma. t' = g(t-vx) = 0 czyli t = vx = 0.5 * 10s = 5s

Bierze czy nie bierze?
uxbridge (5980 punktów)
>Jak rakiet zmieni długość to będziemy obserwować z bazy (układu eteru?) rozsynchronizowanie.
Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').
>>Natomiast w ruchomym w układzie A' przesunięcie wynosi 5s i nie bierze się z gamma. t' = g(t-vx) = 0 czyli t = vx = 0.5 * 10s = 5s
>Bierze czy nie bierze?
Nie bierze. Jednoczesność w primowanym układzie to zerowy odstęp czasu dla A' w momencie, gdy A' mija A.
Czyli t' = 0. Więc musi być t - vx = 0 bez względu na czynnik g.
Wiem, że to nadal może być niejasne dla kogoś nieobeznanego z pojęciem zdarzeń, ale nie nie będe tutaj przedstawiał podstaw geometrii czasoprzestrzennej. Nie chce mi się, przepraszam.
Pawel077 (1855 punktów)
>Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').

5.77 to rozsynchronizowanie zegarów układu primowanego z punktu widzenia układu nieprimowanego.
qwery (2864 punktów)
>>Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').
>5.77 to rozsynchronizowanie zegarów układu primowanego z punktu widzenia układu nieprimowanego.

A w układzie primowanym będzie równo 5s? Zmiana długości tu nie będzie miała znaczenia? Pamiętam że zawsze jeden z zegarow miał w wyniku zmiany długości rak8ety spowolnić trochę bardziej niż drugi.
10-07-2023 18:56 
 0 na 2
alsor (3283 punktów)
>>>Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').
>>5.77 to rozsynchronizowanie zegarów układu primowanego z punktu widzenia układu nieprimowanego.
>A w układzie primowanym będzie równo 5s? Zmiana długości tu nie będzie miała znaczenia? Pamiętam że zawsze jeden z zegarow miał w wyniku zmiany długości rak8ety spowolnić trochę bardziej niż drugi.

to wasze pseudorozsynchronizowanie dawno każdy jełop zna:

xv/c^2, tyle się psuje ta relatywistyczna jednoczesność przy zmianie prędkości.

i dlatego to figuruje w tr. Lorentza - jako korekta.

t = L/(c-v); rzecz oczywista

ale:

w ruchu zegar zwalnia, i długość skraca się,
zatem należy to tu uwzględnić!

t_local * gamma = L_local/gamma / (c-v)

finalnie z tego otrzymujemy (pomijam _local):
t = L / gamma^2 / (c-v) = L (1-v^2/c^2)/c(1-v/c) = L/c (1+v/c) = L/c + Lv/c^2

jak widać jest tu ewidentny błąd pomiaru:
b= Lv/c^2, co ci durnie od relatywnych improwizacji nazwali sobie jednoczesnością względną: xv/c^2, co właśnie Lorentz korygował: -xv/c^2.

............

wiem że to jest dla was wciąż nie do pojęcia - no ale tak to już jest z robaczkami.

A potem było jeszcze gorzej!
Frajerzy zauważyli że w rakietach przyspieszanych zegary się 'psują' -
o ten sam bias: xv/c^2.

no i sobie dorobili do tego następną fantastyczną atrapę - zasada równoważności Einsteina - przyspieszenia i grawitacji (w lekkiej wersji, bo tam są większe fanaberie... stąd te windy einsteina i inne pierdoły),

chodziło w tym o to, aby utrzymać - znaczy aby siebie utrzymać w błędnym przekonaniu o relatywistycznej naturze czasu:

dt/t = gL/c^2,
co jest oczywiście tym samym: b = xv/c^2.

... w tej waszej wersji: c=1, v=0.5, x = 10s, czyli: b = 0.5 x 10 = 5s.
tyle zmierzyliby, no ale tylko hipotetycznie - bo to jest jednokierunkowy przelot,
a frajerzy nadal nie potrafią takich mierzyć.

jedynie dwukierunkowe, a wtedy:
xv/c^2 - xv/c^2 = 0, czyli zgodnie z wiarą.

Relatywizm to jest taki sam kicz ja geocentryzm dawniej:
pomimo że Kopernik, Galileusz i wielu innych dawno to rozwalili w drobny mak,
no to i tak to trwało nadal... ze 100 czy 200 lat.

Pamiętacie te 123 dowody błędności tez Kopernika,
głoszone - publikowane przez inkwizycję i innych zajobów.
qwery (2864 punktów)
>>>>Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').
>>>5.77 to rozsynchronizowanie zegarów układu primowanego z punktu widzenia układu nieprimowanego.
>>A w układzie primowanym będzie równo 5s? Zmiana długości tu nie będzie miała znaczenia? Pamiętam że zawsze jeden z zegarow miał w wyniku zmiany długości rak8ety spowolnić trochę bardziej niż drugi.
>to wasze pseudorozsynchronizowanie dawno każdy jełop zna:
>xv/c^2, tyle się psuje ta relatywistyczna jednoczesność przy zmianie prędkości.
>i dlatego to figuruje w tr. Lorentza - jako korekta.
>t = L/(c-v); rzecz oczywista
>ale:
>w ruchu zegar zwalnia, i długość skraca się,
>zatem należy to tu uwzględnić!
>t_local * gamma = L_local/gamma / (c-v)
>finalnie z tego otrzymujemy (pomijam _local):
>t = L / gamma^2 / (c-v) = L (1-v^2/c^2)/c(1-v/c) = L/c (1+v/c) = L/c + Lv/c^2
>jak widać jest tu ewidentny błąd pomiaru:
>b= Lv/c^2, co ci durnie od relatywnych improwizacji nazwali sobie jednoczesnością względną: xv/c^2, co właśnie Lorentz korygował: -xv/c^2.
>............
>wiem że to jest dla was wciąż nie do pojęcia - no ale tak to już jest z robaczkami.
>A potem było jeszcze gorzej!
>Frajerzy zauważyli że w rakietach przyspieszanych zegary się 'psują' -
>o ten sam bias: xv/c^2.
>no i sobie dorobili do tego następną fantastyczną atrapę - zasada równoważności Einsteina - przyspieszenia i grawitacji (w lekkiej wersji, bo tam są większe fanaberie... stąd te windy einsteina i inne pierdoły),
>chodziło w tym o to, aby utrzymać - znaczy aby siebie utrzymać w błędnym przekonaniu o relatywistycznej naturze czasu:
>dt/t = gL/c^2,
>co jest oczywiście tym samym: b = xv/c^2.
>... w tej waszej wersji: c=1, v=0.5, x = 10s, czyli: b = 0.5 x 10 = 5s.
>tyle zmierzyliby, no ale tylko hipotetycznie - bo to jest jednokierunkowy przelot,
> a frajerzy nadal nie potrafią takich mierzyć.
>jedynie dwukierunkowe, a wtedy:
> xv/c^2 - xv/c^2 = 0, czyli zgodnie z wiarą.
> Relatywizm to jest taki sam kicz ja geocentryzm dawniej:pomimo że Kopernik, Galileusz i wielu innych dawno to rozwalili w drobny mak,
>no to i tak to trwało nadal... ze 100 czy 200 lat.
>Pamiętacie te 123 dowody błędności tez Kopernika,
> głoszone - publikowane przez inkwizycję i innych zajobów.

Alsor ty do mnie ńie mów tym fizycznym bełkotem bo ja nie fizyk a w szczególności nie uważam stw za teorie a tak jak ty za konwencję pomiarowa z której na siłę robi się teorie. Co jest nie tak z tym co mówię? Rozsynchronizowanie wg eteru naprawdę się pojawi bo rakieta zmieni długość, reszta to nie jest rozsynchronizowanie a inne postrzeganie wewnątrz rakiety. Mówię klasyką, tak jak i chyba ty też. Pojęcia zdefiniowane jako absolutne dla mnie takimi są. Więc szukaj dziury gdzie indziej albo mów do mnie tak bym miał ochotę to rozumieć. Tu muszę znów pochwalić Pawła i ostatnio nawet Uxbridga puki ma cierpliwość bo trudno u niego o to (jak myle ksywke to sam jest sobie winny Owszem wprowadzasz ferment, burzę mózgów, ja postrzegam cię pozytywnie, ale postaraj się mówic zrozumialej dla laika którym jestem.
uxbridge (5980 punktów)
>>Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').
>5.77 to rozsynchronizowanie zegarów układu primowanego z punktu widzenia układu nieprimowanego.
Policzmy to. Chodzi o zdarzenie polegające na wskazaniu przez zegar B' pewnego (szukanego przez nas) czasu, podczas gdy zegary A i B w układzie bazy wskazują 0. Szukane zdarzenie ma współrzędne w układzie rakiety:
t' = szukany czas T, bo jeśli zegar B' wskazuje T to taki sam czas obowiązuje w całym układzie rakiety.
x' = 10s bo w układzie rakiety zegar B' znajduje się zawsze w takiej odległości od początku układu. Czyli od zegara A'

W układzie bazy, współrzędne tego zdarzenia są:
t = 0 - bo jest to chwila mijania się A i A' w której chcielibyśmy znać wskazanie zegara B'
x = nieznane. W takiej odległości od A znajduje się B'

Mamy więc:
t' = T = g*(t - v*x) = g*(0 - v*x) = -g*v*x
x' = 10 = g*(x - v*t) = g*(x - v*0) = g*x
x = 10/g więc:
t' = -g * v * 10/g = -v * 10 = -5s
Rozsynchronizowanie A' i B' z punktu widzenia bazy jest takie samo jak A i B z punktu widzenia rakiety, ale z przeciwnym znakiem. I tak musi być, inaczej byśmy mogli oba ukłądy rozróżnić.
Pawel077 (1855 punktów)
>Rozsynchronizowanie A' i B' z punktu widzenia bazy jest takie samo jak A i B z punktu widzenia rakiety, ale z przeciwnym znakiem. I tak musi być, inaczej byśmy mogli oba ukłądy rozróżnić.

Widzę, że wkradło się tu pewne nieporozumienie.
Chodziło o to, że przesunięcie czasowe między zegarami w rakiecie (które wynosi 5s), mierzone zegarem w bazie (który chodzi szybciej) wyniesie 5,77s.
11-07-2023 09:16 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)

>Chodziło o to, że przesunięcie czasowe między zegarami w rakiecie (które wynosi 5s), mierzone zegarem w bazie (który chodzi szybciej) wyniesie 5,77s.
Ale w rakiecie nie ma żadnego przesunięcia. Tam zegary są zgodne. 5s to nie jest żaden odstęp czasowy między zdarzeniami w jednym układzie, który można transformować do drugiego. To różnica wskazań zegarów należących do jednego układu, z perspektywy drugiego. Nie ma sensu tej różnicy transformować z powrotem do pierwszego układu, bo taka operacja nie ma fizycznego uzasadnienia.
Dla ułatwienia:
Spośród zdarzeń występujących w zagadnieniu, znajdź mi 2 zdarzenia w układzie rakiety lub 2 zdarzenia w układzie bazy które są odległe w czasie o 5s. Dopiero wówczas, odstęp między tymi zdarzeniami mierzony w drugim układzie będzie 5.7... Ale różnica wskazań między zegarami A i B notowana w tej samej chwili z układu A' nie jest odstępem między dwoma zdarzeniami w tym samym układzie, więc nie ma sensu jej transformować.
Owszem, miedzy zdarzeniem w bazie - zegar A (oraz B) wskazał 0 - a zdarzeniem w bazie - zegar B (oraz A) wskazał 5s - jest odstęp 5s który z perspektywy układu primowanego będzie wynosił 5.7.. Tylko, że nie jest to zadne rozsynchronizowanie między A i B a zwyczajny bieg tych zegarów w bazie.
11-07-2023 11:29 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Ale w rakiecie nie ma żadnego przesunięcia. Tam zegary są zgodne.

Nie, jeśli rozpatrujemy zagadnienie na gruncie TEL. W TEL skrócenie długości i dylatacja czasu są bezwzględne. Oczywiście obserwator w rakiecie nie jest w stanie stwierdzić skrócenia swojego układu i spowolnienia swoich zegarów (jak również ich rozsynchronizowania), bo jest skutecznie oszukiwany (taka już "uroda" tej teorii - układy będące w ruchu względem eteru są robione w balona).

>5s to nie jest żaden odstęp czasowy między zdarzeniami w jednym układzie, który można transformować do drugiego. To różnica wskazań zegarów należących do jednego układu, z perspektywy drugiego. Nie ma sensu tej różnicy transformować z powrotem do pierwszego układu, bo taka operacja nie ma fizycznego uzasadnienia.

To całe zamieszanie, to wina Szostka, któremu wyszło te nieszczęsne 5,77.
Konrad zauważył tylko, że to 5,77 to by wyszło gdyby zegary w rakiecie chodziły tak samo jak te w bazie. Ty to trochę źle zrozumiałeś i stąd wzięło się całe nieporozumienie.

>Dla ułatwienia:
>Spośród zdarzeń występujących w zagadnieniu, znajdź mi 2 zdarzenia w układzie rakiety lub 2 zdarzenia w układzie bazy które są odległe w czasie o 5s. Dopiero wówczas, odstęp między tymi zdarzeniami mierzony w drugim układzie będzie 5.7...

Tak będzie w STW. Pamiętaj jednak, że rozpatrujemy to na gruncie TEL (widzę, że masz problem z przestawieniem się z STW na TEL ).
W TEL, jeśli puścimy światło ze środka rakiety w obie strony (do A' i B'), to światło dotrze do A' o 5s wcześniej niż do B' (mierząc zegarem rakiety), choć obserwator w rakiecie (którego TEL robi w balona) stwierdzi, że światło dotarło do obu końców rakiety równocześnie (bo zegary w A' i B' są rozsynchronizowane - o czym on nie wie). Natomiast odstęp między tymi zdarzeniami w układzie bazy wyniesie 5,77s.
W odwrotną stronę tak nie będzie. Żeby rakieta zmierzyła odstęp między zdarzeniami w bazie, wynoszący 5,77s, to w układzie bazy te zdarzenia muszą być równoczesne.

>Ale różnica wskazań między zegarami A i B widziana z układu A' nie jest odstępem między dwoma zdarzeniami w tym samym układzie, więc nie ma sensu jej transformować.

Nie ciągnijmy więc tego dalej. Ten poboczny watek nie powinien był się wydarzyć - jest efektem nieporozumienia i niczego nie wnosi do meritum.
A propos meritum - myślałem, że Konrad zwali nas z nóg jakąś nową teorią, która wstrząśnie światem fizyki, a jak na razie, to "odkrył Amerykę" wykazując, że TEL spełnia zasadę względności (co jest wiadome od prawie 120 lat).
11-07-2023 12:27 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Tak będzie w STW. Pamiętaj jednak, że rozpatrujemy to na gruncie TEL (widzę, że masz problem z przestawieniem się z STW na TEL ).
Mam problem, bo w obu podejściach wzory transformacyjne sa identyczne i liczy się dokładnie tak samo. Dopiero później dochodzi ten cały metafizyczny bagaż p.t. "co się dzieje naprawdę", chociaż tego "naprawdę" nie można stwierdzić. I jak widać, owo "naprawdę" jest (wbrew temu co zwolennicy twierdzą) w ch.. nieintuicyjne i prowadzi do komplikacji interpretacyjnych pomimo, że obliczenia są proste.

>Nie ciągnijmy więc tego dalej.
Zgoda.
>A propos meritum - myślałem, że Konrad zwali nas z nóg jakąś nową teorią, która wstrząśnie światem fizyki, a jak na razie, to "odkrył Amerykę" wykazując, że TEL spełnia zasadę względności (co jest wiadome od prawie 120 lat).
Bo TEL została zaprojektowana tak, aby spełnić ZW. Tzn. równania Maxwella nie spełniały ZW w ujęciu Galileusza, więc Lorentz tak dopasował wzory transformacyjne, aby ZW spełnić. Z tego co wiem, dylatacja i kontrakcja do tego doszły, bo zapewniały stały wynik pomiaru c bez względu na prędkość układu w eterze. Ale to bez sensu, bo dylatacja i kontrakcja wynikają z transformacji Lorentza automatycznie i nie trzeba ich niezależnie wprowadzać. A transformację można wyprowadzić jak wiemy bezpośrednio z ZW którą Lorentz i tak przyjął apriorycznie.
Konrad jest zdania, że można postapić odwrotnie - tzn. przyjąć dylatację i kontrakcję za narzucone z góry i z tego wyprowadzić transformację bez uciekania się do ZW. Wówczas ZW będzie wnioskiem z transformacji. Ale tego nie pokazał. A ja bardzo wątpię czy to jest w ogóle możliwe. Trzeba by poszukać w literaturze. Trochę szukałem i nic nie znalazłem. Głębiej mi się kopać nie chce. Może Fizyk więcej wie.
Ale i tak wówczas zostaniemy na poziomie kinematyki. Ja podobnie jak Fizyk jestem zdania, że sensownej dynamiki z kontrakcji i dylatacji wyprowadzić się nie da. Ale to tylko moja opinia, oraz wierze Fizykowi na słowo bo jest zawodowcem. Znowu, trzeba poszukać w literaturze. Tylko po co?
14-07-2023 12:30 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Ja podobnie jak Fizyk jestem zdania, że sensownej dynamiki z kontrakcji i dylatacji wyprowadzić się nie da. Znowu, trzeba poszukać w literaturze. Tylko po co?

Po co? Z ciekawości, czy fundamentalny opis świata jest tylko jeden, czy też więcej tych opisów jest możliwych. A jeżeli to pierwsze, to naturalny jest wniosek, że taka jest właśnie rzeczywistość.

Sporo literatury przetrząsnąłem, ale nie znalazłem sensownego opisu dynamiki bazującej na własnościach eteru. Mam wrażenie, że problemem nie do przeskoczenia dla eterowych teorii jest pchnięcie Lorentza, które trzeba wykonać po przyśpieszeniu układu, a w szczególności zmianę hiperpłaszczyzny równoczesności. Problem ten wynika z głębokiego przekonania, że świat istnieje tylko teraz, a to co było, tego już nie ma, a co będzie - jeszcze nie ma. A zatem teoria taka jak STW, która przywołuje te niebyty do rzeczywistości prostym zwrotem na pięcie, musi być fałszywa. I stąd te niekończące się, bezowocne usiłowania nagięcia STW do absolutnej teraźniejszości.
alsor (3283 punktów)
>> Ja podobnie jak Fizyk jestem zdania, że sensownej dynamiki z kontrakcji i dylatacji wyprowadzić się nie da. Znowu, trzeba poszukać w literaturze. Tylko po co?
>Po co? Z ciekawości, czy fundamentalny opis świata jest tylko jeden, czy też więcej tych opisów jest możliwych. A jeżeli to pierwsze, to naturalny jest wniosek, że taka jest właśnie rzeczywistość.
>Sporo literatury przetrząsnąłem, ale nie znalazłem sensownego opisu dynamiki bazującej na własnościach eteru. Mam wrażenie, że problemem nie do przeskoczenia dla eterowych teorii jest pchnięcie Lorentza, które trzeba wykonać po przyśpieszeniu układu, a w szczególności zmianę hiperpłaszczyzny równoczesności. Problem ten wynika z głębokiego przekonania, że świat istnieje tylko teraz, a to co było, tego już nie ma, a co będzie - jeszcze nie ma. A zatem teoria taka jak STW, która przywołuje te niebyty do rzeczywistości prostym zwrotem na pięcie, musi być fałszywa. I stąd te niekończące się, bezowocne usiłowania nagięcia STW do absolutnej teraźniejszości.
A pewnie ze opisów jest tu całe MNÓSTWO...
I poprawnych jest mniej od tych durnowatych naiwnych itd. Do których zaliczamy relatywizm geocentryzm itd.

BTW. Nie istnieje żaden problem rapidow bo jest znowu ten sam motyw xv/c2 itd.
Macie tyly w elementarnej geometrii logice j itd. dlatego tworzyćie fikcyjne problemy... co jest oczywiście typowe dla malpoludow.
qwery (2864 punktów)
>> Ja podobnie jak Fizyk jestem zdania, że sensownej dynamiki z kontrakcji i dylatacji wyprowadzić się nie da. Znowu, trzeba poszukać w literaturze. Tylko po co?
>Po co? Z ciekawości, czy fundamentalny opis świata jest tylko jeden, czy też więcej tych opisów jest możliwych. A jeżeli to pierwsze, to naturalny jest wniosek, że taka jest właśnie rzeczywistość.
>Sporo literatury przetrząsnąłem, ale nie znalazłem sensownego opisu dynamiki bazującej na własnościach eteru. Mam wrażenie, że problemem nie do przeskoczenia dla eterowych teorii jest pchnięcie Lorentza, które trzeba wykonać po przyśpieszeniu układu, a w szczególności zmianę hiperpłaszczyzny równoczesności. Problem ten wynika z głębokiego przekonania, że świat istnieje tylko teraz, a to co było, tego już nie ma, a co będzie - jeszcze nie ma. A zatem teoria taka jak STW, która przywołuje te niebyty do rzeczywistości prostym zwrotem na pięcie, musi być fałszywa. I stąd te niekończące się, bezowocne usiłowania nagięcia STW do absolutnej teraźniejszości.

No i co jak się nazywasz Fizyk przez duże F, masz jakieś tam zdanie, a inny fizyk ma inne zdanie. I po temacie. No może można jeszcze dodac że miliardy much nie mogą się mylic więc gratulacje, jesteś w większości.
Pawel077 (1855 punktów)
>Sporo literatury przetrząsnąłem, ale nie znalazłem sensownego opisu dynamiki bazującej na własnościach eteru.

Czym właściwie różni się próba opisu dynamiki układu poruszającego się w eterze (TEL), od próby opisu dynamiki układu poruszającego się względem innego układu w STW? Wydaje mi się, że problem z opisem tej dynamiki w obu teoriach jest ten sam. W STW można ten problem obejść przeskakując z jednego układu do drugiego, ale w TEL można zrobić podobnie - zawsze można powiedzieć, że układ, którego dynamikę chcemy opisać spoczywa względem eteru. W STW ominięcie tego problemu jest może bardziej naturalne (bo tu wszystkie układy są równoprawne), ale i w TEL da się to zrobić (choć może nieco bardziej sztucznie), bo przecież nie wiemy, czy układ porusza się w eterze, czy spoczywa (więc roboczo można przyjąć, że spoczywa). Przecież różnica między TEL a STW polega właściwie tylko na tym, że ta pierwsza wyróżnia jeden z układów, więc jeśli w STW chcemy rozpatrywać jakieś zagadnienie z punktu widzenia układu, który sobie roboczo wyróżniliśmy, to mamy sytuację analogiczną jak w TEL.
16-07-2023 12:28 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Sporo literatury przetrząsnąłem, ale nie znalazłem sensownego opisu dynamiki bazującej na własnościach eteru.
> Czym właściwie różni się próba opisu dynamiki układu poruszającego się w eterze (TEL), od próby opisu dynamiki układu poruszającego się względem innego układu w STW?

Nie wiem, bo nie spotkałem się z sensowną teorią eteru. Uściślę co uważam za "sensowne" w takiej teorii:
1. Teoria eteru musi być logicznie spójna. Warunek ten obejmuje również eksperymenty myślowe (Gedankenexperiment), których wyniki muszą być niesprzeczne.
2. Teoria eteru musi być zgodna ze wszystkimi znanymi nam faktami doświadczalnymi.
3. Teoria eteru musi być oparta na eterze, tzn. eter nie może być w niej tylko "na doczepkę", ale być jej niezbędnym składnikiem. Choć nie jest wymagane aby eter był bezpośrednio wykrywalny (bo byłoby to zbyt wygórowane wymaganie), to musi on oferować bardziej intuicyjny opis rzeczywistości niż STW, np. wyjaśniać tzw. paradoksy STW.

Na przykład, reklamowana w tym wątku Szczególna Teoria Eteru braci Szostków nie spełnia nawet warunku 1. Jeżeli znasz teorię eteru, która spełnia wszystkie trzy warunki, to ją podaj, oraz podaj jak obecność eteru pomaga wyjaśnić kilkudniowe przesunięcie teraźniejszości w Galaktyce Andromedy, gdy obrócisz się na pięcie tu, na Ziemi.
Pawel077 (1855 punktów)
>Na przykład, reklamowana w tym wątku Szczególna Teoria Eteru braci Szostków nie spełnia nawet warunku 1.

Dlatego nie porównuję tej teorii z STW.

>Jeżeli znasz teorię eteru, która spełnia wszystkie trzy warunki, to ją podaj,

Taką teorią wydaje się być właśnie teoria eteru Lorentza. To, czy oferuje ona bardziej intuicyjny opis rzeczywistości, to kwestia tego, jaką kto ma intuicję . Do mnie bardziej przemawia STW (bawię się teraz trochę w adwokata diabła ), ale każdy eksperyment myślowy przeprowadzony w oparciu o obie teorie da ten sam wynik. Przecież obie te teorie opierają się na tej samej matematyce, tylko interpretacja tej matematyki jest inna. W STW można przecież roboczo wyróżnić jakiś układ i mamy wtedy odpowiednik TEL. TEL nie ma żadnych problemów z wyjaśnieniem tzw. paradoksów STW, bo w TEL te paradoksy nie są nawet pozornymi paradoksami (np. albo skraca się tyczka, albo stodoła - bezwzględnie).

>oraz podaj jak obecność eteru pomaga wyjaśnić kilkudniowe przesunięcie teraźniejszości w Galaktyce Andromedy, gdy obrócisz się na pięcie tu, na Ziemi.

Nie wiem czy obecność eteru pomaga, ale chyba nie przeszkadza. Czy gdybyśmy zaczekali te 2,5 mln lat na wynik tego eksperymentu, to będzie on inny jeśli rozpatrzymy go na gruncie TEL?
W TEL zegary układów poruszających się w eterze chodzą wolniej od zegarów spoczywających względem eteru. Jeśli przyjmiemy, że stanem wyjściowym był spoczynek względem eteru, to obrót na pięcie spowoduje skrócenie naszego układu i spowolnienie zegarów w naszym układzie. Wynik eksperymentu (czas jaki pokaże nasz zegar w chwili dotarcia do nas informacji o zdarzeniu) będzie taki sam w obu teoriach.
Tak to widzę, ale ja jestem ignorantem w dziedzinie fizyki, więc chętnie dam się wyprowadzić z błędu.
16-07-2023 15:39 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> ... podaj jak obecność eteru pomaga wyjaśnić kilkudniowe przesunięcie teraźniejszości w Galaktyce Andromedy, gdy obrócisz się na pięcie tu, na Ziemi.
> Jeśli przyjmiemy, że stanem wyjściowym był spoczynek względem eteru, to obrót na pięcie spowoduje skrócenie naszego układu i spowolnienie zegarów w naszym układzie.

Czyli co tu się dzieje z tym eterem? Jak obrócisz się na pięcie, to cały eter stąd do Galaktyki Andromedy i jeszcze dalej skraca się? Natychmiastowo? A jak ktoś obok obróci się inaczej to ten eter skraca się też inaczej? Personalny eter? Nie widzę w tym sensu.

> W STW można przecież roboczo wyróżnić jakiś układ i mamy wtedy odpowiednik TEL.

No ale jeśli tylko tyle, jeśli eter jest tylko etykietką wyróżniającą pewien układ inercjalny, którego nie potrafimy nawet zidentyfikować, to TEL nie spełnia warunku 3.
Pawel077 (1855 punktów)
>Czyli co tu się dzieje z tym eterem? Jak obrócisz się na pięcie, to cały eter stąd do Galaktyki Andromedy i jeszcze dalej skraca się? Natychmiastowo? A jak ktoś obok obróci się inaczej to ten eter skraca się też inaczej? Personalny eter? Nie widzę w tym sensu.

Nie. Tak to działa właśnie w STW, tylko ten eter w STW nazywamy przestrzenią lub próżnią. I właśnie dlatego niektórzy ludzie (np. Konrad) nie widzą w tym sensu.
W TEL eter się nie skraca - skracają się tylko układy poruszające się względem eteru. Podobnie jest z dylatacją czasu - zachodzi ona tylko w układach poruszających się względem eteru.

>> W STW można przecież roboczo wyróżnić jakiś układ i mamy wtedy odpowiednik TEL.
>No ale jeśli tylko tyle, jeśli eter jest tylko etykietką wyróżniającą pewien układ inercjalny, którego nie potrafimy nawet zidentyfikować, to TEL nie spełnia warunku 3.

Eter rzeczywiście wydaje się być trochę takim "bytem ponad potrzebę" i dlatego to STW stała się teorią powszechnie stosowaną. Ale nie da się ukryć, że tak "na chłopski rozum", to TEL jest bardziej intuicyjna (nie ma w niej chociażby tych pozornych paradoksów, które są w STW).
17-07-2023 09:15 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Eter rzeczywiście wydaje się być trochę takim "bytem ponad potrzebę" i dlatego to STW stała się teorią powszechnie stosowaną. Ale nie da się ukryć, że tak "na chłopski rozum", to TEL jest bardziej intuicyjna (nie ma w niej chociażby tych pozornych paradoksów, które są w STW).

Jak na mój gust to ta intuicyjność słabo wyjaśnia dlaczego transformacja Lorentza jest taka a nie inna. Choć "na chłopski rozum" można powiedzieć, że skrócenie Lorentza może być spowodowane wiatrem eteru - coś jak korony drzew gięte podczas wichury - to nie znam intuicyjnego wyjaśnienia dlaczego ruch w eterze miałby powodować dylatację czasu. A już zupełnie nie widzę dlaczego hiperpłaszczyzny równoczesności miałyby się pochylać podczas ruchu w eterze; stąd moje pytanie do eterowców o wyjaśnienie przesunięcia teraźniejszości w odległej galaktyce przy zmianie kierunku marszu.

A nawet jak ktoś dobuduje eterowe wyjaśnienia tych trzech efektów to obawiam się, że będą się one powoływać na trzy różne wymyślone ad hoc własności eteru. Czyż nie prościej jest przyjąć jedną ich przyczynę: nieeuklidesową geometrię czasoprzestrzeni?
qwery (2864 punktów)
>> Eter rzeczywiście wydaje się być trochę takim "bytem ponad potrzebę" i dlatego to STW stała się teorią powszechnie stosowaną. Ale nie da się ukryć, że tak "na chłopski rozum", to TEL jest bardziej intuicyjna (nie ma w niej chociażby tych pozornych paradoksów, które są w STW).
>Jak na mój gust to ta intuicyjność słabo wyjaśnia dlaczego transformacja Lorentza jest taka a nie inna. Choć "na chłopski rozum" można powiedzieć, że skrócenie Lorentza może być spowodowane wiatrem eteru - coś jak korony drzew gięte podczas wichury - to nie znam intuicyjnego wyjaśnienia dlaczego ruch w eterze miałby powodować dylatację czasu. A już zupełnie nie widzę dlaczego hiperpłaszczyzny równoczesności miałyby się pochylać podczas ruchu w eterze; stąd moje pytanie do eterowców o wyjaśnienie przesunięcia teraźniejszości w odległej galaktyce przy zmianie kierunku marszu.

Ale qurna w czym masz problem Jak zamiast przybliżać się zaczniesz się oddalać to przecież tam daleko nic nie zmienisz a jedynie wplyniesz na to kiedy informacja do ciebie dotrze wg eteru( bo zmienisz odległość, no chyba że ziemia to jednak kula ) i wg ciebie (różne tykanie zegarka zależne od prędkości w eterze)?

>A nawet jak ktoś dobuduje eterowe wyjaśnienia tych trzech efektów

Dwu, ten trzeci z jednoczesnoscia to jest jakieś karkołomne słowotwórstwo. To wynik pseudosynchronizaćji i zmiany predkosci a nie jakaś tam wzglednośc jednoczesnoscia. Ńo ale religia musi mieć swoje bożki.

> to obawiam się, że będą się one powoływać na trzy różne wymyślone ad hoc własności eteru. Czyż nie prościej jest przyjąć jedną ich przyczynę: nieeuklidesową geometrię czasoprzestrzeni?

Nie, nie prościej. To jak by przyjąć że "bóg tak chciał" Znacznie prościej właśnie przyjąć że tak się zachowują stojace fale eteru zwane materia a tzw jednoczesnośc to wynik ruchu.

Już dawno to powinno być zbadane - Czy doświadczenia na stojących falach dźwiękowych wykazują podobne zachowania do materi w eterze. Wystarczyło by zauważyć którakolwiek wlasciwos i po stw jako teorii. Albo przeciwnie. Umocni ją. Czemu tego nikt nie robi. Znaćzy robił niby ten Rosjanin ale ponoć to niewiarygodne było. Czemu nie zająć się tym w sposób wiarygodny.
17-07-2023 16:24 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Ale qurna w czym masz problem

To nie ja mam problem, to teoria eteru ma problem. Problemem jest jak wymyślić eter, który daje transformację Lorentza. Bo jakiekolwiek odstępstwo od tej transformacji przeczy faktom doświadczalnym.

> Już dawno to powinno być zbadane

I zostało.

> Czy doświadczenia na stojących falach dźwiękowych wykazują podobne zachowania do materi w eterze.

Nie, inne.

> Wystarczyło by zauważyć którakolwiek wlasciwosi po stw jako teorii. Albo przeciwnie. Umocni ją.

Umocniło.

> Czemu tego nikt nie robi.

en.wikipedia.org/wiki/Tests_of_special_relativity
qwery (2864 punktów)

>> Czy doświadczenia na stojących falach dźwiękowych wykazują podobne zachowania do materi w eterze.
>Nie, inne.
>> Wystarczyło by zauważyć którakolwiek wlasciwosi po stw jako teorii. Albo przeciwnie. Umocni ją.
>Umocniło.
>> Czemu tego nikt nie robi.
>en.wikipedia.org/wiki/Tests_of_special_relativity

Tam jest wiele, ale nie zauważyłem tego o czym pisałem. Może byłbyś tak uprzejmy podać konkretny eksperyment.
17-07-2023 17:45 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Tam jest wiele, ale nie zauważyłem tego o czym pisałem.

A o czym pisałeś? O eterze?

> Może byłbyś tak uprzejmy podać konkretny eksperyment.

Eksperyment z eterem? A skąd ten eter wziąć?
qwery (2864 punktów)
>> Tam jest wiele, ale nie zauważyłem tego o czym pisałem.
>A o czym pisałeś? O eterze?
>> Może byłbyś tak uprzejmy podać konkretny eksperyment.
>Eksperyment z eterem? A skąd ten eter wziąć?

Eksperyment z fala dźwiękowa stojąca. Skup się
17-07-2023 22:07 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>>> Może byłbyś tak uprzejmy podać konkretny eksperyment.
>> Eksperyment z eterem? A skąd ten eter wziąć?
> Eksperyment z fala dźwiękowa stojąca.

Taki?
qwery (2864 punktów)
>>>> Może byłbyś tak uprzejmy podać konkretny eksperyment.
>>> Eksperyment z eterem? A skąd ten eter wziąć?
>> Eksperyment z fala dźwiękowa stojąca.
>Taki?
>

Raczej nie. Fala powinna być sferyczną lub choć okrągła jak taka na wodzie (od biedy). No i powinna się przemieszczać. Nie udawaj. No i najlepiej gdyby działo się to w krysztale a nie w powietrzu czy wodzie.
Pawel077 (1855 punktów)
>en.wikipedia.org/wiki/Tests_of_special_relativity

TEL też zaliczy te testy. Trochę bardziej się napoci, bo musi ukrywać przed "oczami" badaczy swój preferowany układ - ale potrafi to skutecznie robić.
qwery (2864 punktów)
>>en.wikipedia.org/wiki/Tests_of_special_relativity
>TEL też zaliczy te testy. Trochę bardziej się napoci, bo musi ukrywać przed "oczami" badaczy swój preferowany układ - ale potrafi to skutecznie robić.
>

Może i napoci ale jest zbierana z dotychczasowym ludzkim doświadczeniem i logiką. Nie potrzebuje tworów z dziwacznych tworów.
17-07-2023 21:57 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> en.wikipedia.org/wiki/Tests_of_special_relativity
> TEL też zaliczy te testy.

No ale TEL szczerzy wilcze kły STW spod owczej skóry eteru.
Pawel077 (1855 punktów)
>No ale TEL szczerzy wilcze kły STW spod owczej skóry eteru.

Dobre.
Rzeczywiście tak to trochę wygląda. TEL udaje, że nie jest STW, bo przecież ma preferowany układ, którego jednak nie chce pokazać, więc musimy jej wierzyć na słowo.
konradsadlik (308 punktów)
>> Ale qurna w czym masz problem
>To nie ja mam problem, to teoria eteru ma problem. Problemem jest jak wymyślić eter, który daje transformację Lorentza. Bo jakiekolwiek odstępstwo od tej transformacji przeczy faktom doświadczalnym.

To akurat nie jest żaden problem.

Kluczem są tu fale stojące.

Normalna fala stojąca wytworzona np. w powietrzu za pomocą dwóch głośników umieszczonych naprzeciwko siebie zacznie ulegać skróceniu o czynnik gamma^2 jeżeli cały układ zaczniesz przesuwać względem powietrza.

Fale materii natomiast zachowują się nieco inaczej z powodu tego, że ich częstotliwość dodatkowo nie będzie stała i będzie zwalniać wraz z ruchem.
18-07-2023 19:43 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>> Ale qurna w czym masz problem
>> To nie ja mam problem, to teoria eteru ma problem. Problemem jest jak wymyślić eter, który daje transformację Lorentza. Bo jakiekolwiek odstępstwo od tej transformacji przeczy faktom doświadczalnym.
> To akurat nie jest żaden problem.
> Kluczem są tu fale stojące.
> Normalna fala stojąca wytworzona np. w powietrzu za pomocą dwóch głośników umieszczonych naprzeciwko siebie zacznie ulegać skróceniu o czynnik gamma^2 jeżeli cały układ zaczniesz przesuwać względem powietrza.
> Fale materii natomiast zachowują się nieco inaczej z powodu tego, że ich częstotliwość dodatkowo nie będzie stała i będzie zwalniać wraz z ruchem.

Potrafisz to opisać ilościowo? I wyprowadzić z tego opisu transformację Lorentza? Czy tylko marzy Ci się, że to się uda?
konradsadlik (308 punktów)
>>>> Ale qurna w czym masz problem
>>> To nie ja mam problem, to teoria eteru ma problem. Problemem jest jak wymyślić eter, który daje transformację Lorentza. Bo jakiekolwiek odstępstwo od tej transformacji przeczy faktom doświadczalnym.
>> To akurat nie jest żaden problem.
>> Kluczem są tu fale stojące.
>> Normalna fala stojąca wytworzona np. w powietrzu za pomocą dwóch głośników umieszczonych naprzeciwko siebie zacznie ulegać skróceniu o czynnik gamma^2 jeżeli cały układ zaczniesz przesuwać względem powietrza.
>> Fale materii natomiast zachowują się nieco inaczej z powodu tego, że ich częstotliwość dodatkowo nie będzie stała i będzie zwalniać wraz z ruchem.
>Potrafisz to opisać ilościowo? I wyprowadzić z tego opisu transformację Lorentza? Czy tylko marzy Ci się, że to się uda?

Jasne, że potrafię. W nowym wątku to opiszę.
Pawel077 (1855 punktów)
>Choć "na chłopski rozum" można powiedzieć, że skrócenie Lorentza może być spowodowane wiatrem eteru - coś jak korony drzew gięte podczas wichury - to nie znam intuicyjnego wyjaśnienia dlaczego ruch w eterze miałby powodować dylatację czasu.

TEL opiera się właściwie tylko na jednym założeniu - wyróżnionym układzie odniesienia (eterze), w którym (i tylko w nim) światło rozchodzi się z prędkością c (jednokierunkowo).
Jeśli tylko w eterze światło ma prędkość c, to siłą rzeczy, dla układów poruszających się w eterze jednokierunkowa prędkość światła nie będzie wynosiła c (w jedną stronę będzie większa, a w drugą mniejsza). Logiczną konsekwencją tego założenia będzie zarówno dylatacja czasu (zegar świetlny będzie chodził wolniej w układach poruszających się w eterze) jak i skrócenie długości (bo podczas przyspieszania tył rakiety będzie przyspieszał wcześniej).

>A już zupełnie nie widzę dlaczego hiperpłaszczyzny równoczesności miałyby się pochylać podczas ruchu w eterze; stąd moje pytanie do eterowców o wyjaśnienie przesunięcia teraźniejszości w odległej galaktyce przy zmianie kierunku marszu.

No więc eterowcy uważają (tak mi się przynajmniej wydaje), że równoczesność jest absolutna i jest związana z układem eteru. Nie ma zatem żadnego pochylania płaszczyzn równoczesności. A zatem nie ma żadnych obrotów hiperbolicznych - jest za to skrócenie fal materii. Nie wiem czy właściwe przedstawiam ich pogląd na ten temat, bo ja sam tego do końca nie rozumiem. Może zaczekajmy, co napisze o tym Konrad, który (jak sam pisał) ma już to wszystko poukładane. Ja eterowcem nie jestem i jak już wspominałem, bawię się trochę w adwokata diabła, więc być może nieprawidłowo przedstawiam ich poglądy.
qwery (2864 punktów)
>>Choć "na chłopski rozum" można powiedzieć, że skrócenie Lorentza może być spowodowane wiatrem eteru - coś jak korony drzew gięte podczas wichury - to nie znam intuicyjnego wyjaśnienia dlaczego ruch w eterze miałby powodować dylatację czasu.
>TEL opiera się właściwie tylko na jednym założeniu - wyróżnionym układzie odniesienia (eterze), w którym (i tylko w nim) światło rozchodzi się z prędkością c (jednokierunkowo).
>Jeśli tylko w eterze światło ma prędkość c, to siłą rzeczy, dla układów poruszających się w eterze jednokierunkowa prędkość światła nie będzie wynosiła c (w jedną stronę będzie większa, a w drugą mniejsza). Logiczną konsekwencją tego założenia będzie zarówno dylatacja czasu (zegar świetlny będzie chodził wolniej w układach poruszających się w eterze) jak i skrócenie długości (bo podczas przyspieszania tył rakiety będzie przyspieszał wcześniej).

Jasno tłumacz sprawy o których już dawno zapomniałem. Faktycznie zegar dlatego chodzi wolniej że się porusza, a skraca w wyniku przyspieszania. Jak byś wiedział jeszcze dlaczego ta transformacja Lorentza wygląda jak wygląda. Ale rozumiem że to największa zagwozdka.
qwery (2864 punktów)
>>Choć "na chłopski rozum" można powiedzieć, że skrócenie Lorentza może być spowodowane wiatrem eteru - coś jak korony drzew gięte podczas wichury - to nie znam intuicyjnego wyjaśnienia dlaczego ruch w eterze miałby powodować dylatację czasu.
>TEL opiera się właściwie tylko na jednym założeniu - wyróżnionym układzie odniesienia (eterze), w którym (i tylko w nim) światło rozchodzi się z prędkością c (jednokierunkowo).
>Jeśli tylko w eterze światło ma prędkość c, to siłą rzeczy, dla układów poruszających się w eterze jednokierunkowa prędkość światła nie będzie wynosiła c (w jedną stronę będzie większa, a w drugą mniejsza). Logiczną konsekwencją tego założenia będzie zarówno dylatacja czasu (zegar świetlny będzie chodził wolniej w układach poruszających się w eterze) jak i skrócenie długości (bo podczas przyspieszania tył rakiety będzie przyspieszał wcześniej).

To teraz rozważ, jak by było z fala dzwiekową sferyczną stojacą. Czy nie tak samo? Jak by ją ruszyć to uległa by skróceniu a zegar dźwiękowy w ruchu taktowały by wolniej. (Można ponoć dzwiek wysyłać w kryształach tak jak swia5lo laserem)
qwery (2864 punktów)
>>Na przykład, reklamowana w tym wątku Szczególna Teoria Eteru braci Szostków nie spełnia nawet warunku 1.
>Dlatego nie porównuję tej teorii z STW.
>>Jeżeli znasz teorię eteru, która spełnia wszystkie trzy warunki, to ją podaj,
>Taką teorią wydaje się być właśnie teoria eteru Lorentza. To, czy oferuje ona bardziej intuicyjny opis rzeczywistości, to kwestia tego, jaką kto ma intuicję . Do mnie bardziej przemawia STW (bawię się teraz trochę w adwokata diabła ), ale każdy eksperyment myślowy przeprowadzony w oparciu o obie teorie da ten sam wynik. Przecież obie te teorie opierają się na tej samej matematyce, tylko interpretacja tej matematyki jest inna. W STW można przecież roboczo wyróżnić jakiś układ i mamy wtedy odpowiednik TEL. TEL nie ma żadnych problemów z wyjaśnieniem tzw. paradoksów STW, bo w TEL te paradoksy nie są nawet pozornymi paradoksami (np. albo skraca się tyczka, albo stodoła - bezwzględnie).
>>oraz podaj jak obecność eteru pomaga wyjaśnić kilkudniowe przesunięcie teraźniejszości w Galaktyce Andromedy, gdy obrócisz się na pięcie tu, na Ziemi.
>Nie wiem czy obecność eteru pomaga, ale chyba nie przeszkadza. Czy gdybyśmy zaczekali te 2,5 mln lat na wynik tego eksperymentu, to będzie on inny jeśli rozpatrzymy go na gruncie TEL?
>W TEL zegary układów poruszających się w eterze chodzą wolniej od zegarów spoczywających względem eteru. Jeśli przyjmiemy, że stanem wyjściowym był spoczynek względem eteru, to obrót na pięcie spowoduje skrócenie naszego układu i spowolnienie zegarów w naszym układzie. Wynik eksperymentu (czas jaki pokaże nasz zegar w chwili dotarcia do nas informacji o zdarzeniu) będzie taki sam w obu teoriach.
>Tak to widzę, ale ja jestem ignorantem w dziedzinie fizyki, więc chętnie dam się wyprowadzić z błędu.
>

Mam tylko jedno pytanie - ten obrót na pięcie to nie obrót tylko obrót i marsz w przeciwną stronę a sam obrót może być i na palcach tak?
17-07-2023 01:40 
 Ocena-3 na 3
szostek (349 punktów)
>>Na przykład, reklamowana w tym wątku Szczególna Teoria Eteru braci Szostków nie spełnia nawet warunku 1.
>Dlatego nie porównuję tej teorii z STW.

Po co dyskutujesz z tym głupkiem fizykiem?
Ten ignorant nie ma pojęcia o fizyce i twierdzi bzdury. To jest zawistny gnojek bez zdolności do myślenia. Po co powtarzasz błędnie opinie po tym ignorancie?
14-07-2023 22:33 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>Tak będzie w STW. Pamiętaj jednak, że rozpatrujemy to na gruncie TEL (widzę, że masz problem z przestawieniem się z STW na TEL ).
>Mam problem, bo w obu podejściach wzory transformacyjne sa identyczne i liczy się dokładnie tak samo. Dopiero później dochodzi ten cały metafizyczny bagaż p.t. "co się dzieje naprawdę", chociaż tego "naprawdę" nie można stwierdzić. I jak widać, owo "naprawdę" jest (wbrew temu co zwolennicy twierdzą) w ch.. nieintuicyjne i prowadzi do komplikacji interpretacyjnych pomimo, że obliczenia są proste.
>>Nie ciągnijmy więc tego dalej.
>Zgoda.
>>A propos meritum - myślałem, że Konrad zwali nas z nóg jakąś nową teorią, która wstrząśnie światem fizyki, a jak na razie, to "odkrył Amerykę" wykazując, że TEL spełnia zasadę względności (co jest wiadome od prawie 120 lat).
>Bo TEL została zaprojektowana tak, aby spełnić ZW. Tzn. równania Maxwella nie spełniały ZW w ujęciu Galileusza, więc Lorentz tak dopasował wzory transformacyjne, aby ZW spełnić. Z tego co wiem, dylatacja i kontrakcja do tego doszły, bo zapewniały stały wynik pomiaru c bez względu na prędkość układu w eterze. Ale to bez sensu, bo dylatacja i kontrakcja wynikają z transformacji Lorentza automatycznie i nie trzeba ich niezależnie wprowadzać. A transformację można wyprowadzić jak wiemy bezpośrednio z ZW którą Lorentz i tak przyjął apriorycznie.
>Konrad jest zdania, że można postapić odwrotnie - tzn. przyjąć dylatację i kontrakcję za narzucone z góry i z tego wyprowadzić transformację bez uciekania się do ZW. Wówczas ZW będzie wnioskiem z transformacji. Ale tego nie pokazał. A ja bardzo wątpię czy to jest w ogóle możliwe. Trzeba by poszukać w literaturze. Trochę szukałem i nic nie znalazłem. Głębiej mi się kopać nie chce. Może Fizyk więcej wie.
>Ale i tak wówczas zostaniemy na poziomie kinematyki. Ja podobnie jak Fizyk jestem zdania, że sensownej dynamiki z kontrakcji i dylatacji wyprowadzić się nie da. Ale to tylko moja opinia, oraz wierze Fizykowi na słowo bo jest zawodowcem. Znowu, trzeba poszukać w literaturze. Tylko po co?

Chyba twój tępy łeb nie spełnia...
R' = ct' = c't itd.
Wy jesteście jakimiś malpoludami w sprawach matmy. I na tym polega wasz problem z którym nie możecie sobie poradzić od 100lat
szostek (349 punktów)
>Mamy więc:
>t' = T = g*(t - v*x) = g*(0 - v*x) = -g*v*x
>x' = 10 = g*(x - v*t) = g*(x - v*0) = g*x
>x = 10/g więc:
>t' = -g * v * 10/g = -v * 10 = -5s

Ten rachunek nie jest raczej zgodny z tym, co było przyjęte w pierwszym poście.
Tam było przyjęte, że "W każdym układzie dwa zegary oddalone od siebie o 10 sekund świetlnych".

Gdy przyjmujesz, że w układzie nieprimowanym, zegary A oraz B wskazują ten sam czas t=0, to oznacza, że umieściłeś w tym układzie obserwatora i z perspektywy tego układu wykonujesz obliczenia. Dlatego odległość zegarów A oraz B powinna wynosić, zgodnie z początkowym ustaleniem x=10s świetlnych, a nie tak jak napisałeś x=10/g.

Ty przyjąłeś, niezgodnie z początkowym ustaleniem, że dla obserwatora z układu nieprimowanego odległość jego zegarów: A oraz B jest taka, żeby wynosiła x'=10s świetlnych w układzie primowanym, a nie w jego układzie nieprimowanym.
uxbridge (5980 punktów)
>Ten rachunek nie jest raczej zgodny z tym, co było przyjęte w pierwszym poście.
>Tam było przyjęte, że "W każdym układzie dwa zegary oddalone od siebie o 10 sekund świetlnych".
Owszem, ale x w tym zagadnieniu to nie jest położenie zegara B w ukłądzie nieprimowanym (w chwili 0), ale położenie zegara B' w układzie nieprimowanym. I dlatego, wynik 10/g jest jak najbardziej prawidłowy. Ponieważ zarówno czas jak i położenie A i A' się pokrywają w obu układach, 10/g jest odległością A'B' z perspektywy układu nieprimowanego, czyli skróconą.
qwery (2864 punktów)
>>Jak rakiet zmieni długość to będziemy obserwować z bazy (układu eteru?) rozsynchronizowanie.
>Mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów bazy (A i B) z punktu widzenia rakiety (A').

Raczej o tym co widzimy na zegarach rakiety z bazy a co z wnetrza rakiety.

>>>Natomiast w ruchomym w układzie A' przesunięcie wynosi 5s i nie bierze się z gamma. t' = g(t-vx) = 0 czyli t = vx = 0.5 * 10s = 5s
>>Bierze czy nie bierze?
>Nie bierze. Jednoczesność w primowanym układzie to zerowy odstęp czasu dla A' w momencie, gdy A' mija A.
>Czyli t' = 0. Więc musi być t - vx = 0 bez względu na czynnik g.
>Wiem, że to nadal może być niejasne dla kogoś nieobeznanego z pojęciem zdarzeń, ale nie nie będe tutaj przedstawiał podstaw geometrii czasoprzestrzennej.

Wy tą jednoczesnoscia nazywacie coś co jest zwykłym banałem w mojej wyobraźni. Jak wyobrażasz sobie ruch platformy kolejowej i zamiast światłem zaczniesz posługiwać s8e dźwiękiem a do tego dodasz skracanie i spowalnianie to masz wszystko odwzorowane. Czego nie?
uxbridge (5980 punktów)
>zamiast światłem zaczniesz posługiwać s8e dźwiękiem a do tego dodasz skracanie i spowalnianie to masz wszystko odwzorowane. Czego nie?
No właśnie nie. Robiąc taki myk, zapewnisz jedynie, aby pomiar prędkości dźwięku dawał taki sam wynik niezależnie od "wiatru". A to za mało. Wiatr można by teoretycznie wykryć na szereg innych sposobów. Aby uzyskać prawdziwą niewykrywalność wiatru, prędkość dźwięku musi być prędkością graniczną, a to wymaga dodatkowych warunków. Dylatacja i skracanie same z siebie nie generują transformacji Lorentza.
qwery (2864 punktów)
>>zamiast światłem zaczniesz posługiwać s8e dźwiękiem a do tego dodasz skracanie i spowalnianie to masz wszystko odwzorowane. Czego nie?
>No właśnie nie. Robiąc taki myk, zapewnisz jedynie, aby pomiar prędkości dźwięku dawał taki sam wynik niezależnie od "wiatru". A to za mało.

Dlaczego? Do wzoru na gama (czy co tam) zamiast c dam graniczna w ośrodku.

> Wiatr można by teoretycznie wykryć na szereg innych sposobów. Aby uzyskać prawdziwą niewykrywalność wiatru, prędkość dźwięku musi być prędkością graniczną,

No tak, daje to we wzór

> a to wymaga dodatkowych warunków.

Daje to we wzór

> Dylatacja i skracanie same z siebie nie generują transformacji Lorentza.

Nie wiem o czym mówisz? Chyba nie o tym że do wzoru trzeba podstawić graniczna dla ośrodka bo to zbyt oczywiste. Mówisz o synchronizacji po uzyskaniu nowej prędkości? No trudno mi zgadywać. Ogólnie powiem że da się to ogarnąć w prędkości dźwięku a jedynie trzeba dodać to czego nie będzie bo wagon nie jest drganiem powietrza jak materia drganiem eteru i nie będzie kontrakcji
uxbridge (5980 punktów)
>Dlaczego? Do wzoru na gama (czy co tam) zamiast c dam graniczna w ośrodku.
prędkość dźwięku nie spełnia warunków prędkości granicznej. Chociażby dlatego, że łatwo ją osiągnąć a nawet przekroczyć i nie potrzeba do tego nieskończonej energii. W ogóle przy zbliżaniu się do niej nie ma mierzalnych efektów relatywistycznych.

>No tak, daje to we wzór
>Daje to we wzór
Otrzymasz wzór dający wyniki niezgodne z doświadczeniem. Patrz wyżej.

>Ogólnie powiem że da się to ogarnąć w prędkości dźwięku (...)
Ogólnie to się mylisz całkowicie.

>jedynie trzeba dodać to czego nie będzie bo wagon nie jest drganiem powietrza jak materia drganiem eteru
A jakaż to wielkość "drga" lub wg Ciebie "faluje" w eterze? Z ruchem falowym mamy do czynienia gdy da się go opisać równaniem typu falowego. Czyli takim, w któym pewne wielkości są uzależnione w określony sposób od współrzędnych położenia i czasu. Np falę dźwiękową można opisać zależnością ciśnienia powietrza od współrzędnych przestrzennych i czasowych. Natężenie lub napięcie prądu w linii długiej. Natężenie i indukcję pola EM w próżni. Zespoloną wartość funkcji falowej elektronu w stanie własnym itp. Nie mamy prawa mówić o ruchu falowym jeśli nie potrafimy przedstawić równania falowego.
Powiedz jaka wielkość podlega równaniu falowemu w przypadku eteru wg. Ciebie? Co to za wielkość? Jak ją określić i jak ją zmierzyć? Bez odpowiedzi na te bardzo podstawowe pytania, mówienie o drganiach eteru jest za przeproszeniem bełkotem. Drgania to cykliczne zmiany (niekoniecznie falowe) jakiejś wielkości. Skąd wiesz że eter "drga" skoro nie potrafisz zmierzyć ani nawet nazwać tej wielkości.
qwery (2864 punktów)
>>Dlaczego? Do wzoru na gama (czy co tam) zamiast c dam graniczna w ośrodku.
>prędkość dźwięku nie spełnia warunków prędkości granicznej. Chociażby dlatego, że łatwo ją osiągnąć a nawet przekroczyć i nie potrzeba do tego nieskończonej energii. W ogóle przy zbliżaniu się do niej nie ma mierzalnych efektów relatywistycznych.

Nie o tym była mowa. Mowa była o tym że odwzoruje samą tzw jednoczesnosć. Efekty skrócenia , taktowania dodaję sztucznie a to że mogę to swia5lem posprawdzac pomijam. Może Pawła spytaj.

>>No tak, daje to we wzór
>>Daje to we wzór
>Otrzymasz wzór dający wyniki niezgodne z doświadczeniem. Patrz wyżej.
>>Ogólnie powiem że da się to ogarnąć w prędkości dźwięku (...)
>Ogólnie to się mylisz całkowicie.
>>jedynie trzeba dodać to czego nie będzie bo wagon nie jest drganiem powietrza jak materia drganiem eteru
>A jakaż to wielkość "drga" lub wg Ciebie "faluje" w eterze? Z ruchem falowym mamy do czynienia gdy da się go opisać równaniem typu falowego. Czyli takim, w któym pewne wielkości są uzależnione w określony sposób od współrzędnych położenia i czasu. Np falę dźwiękową można opisać zależnością ciśnienia powietrza od współrzędnych przestrzennych i czasowych. Natężenie lub napięcie prądu w linii długiej. Natężenie i indukcję pola EM w próżni. Zespoloną wartość funkcji falowej elektronu w stanie własnym itp. Nie mamy prawa mówić o ruchu falowym jeśli nie potrafimy przedstawić równania falowego.
>Powiedz jaka wielkość podlega równaniu falowemu w przypadku eteru wg. Ciebie? Co to za wielkość? Jak ją określić i jak ją zmierzyć? Bez odpowiedzi na te bardzo podstawowe pytania, mówienie o drganiach eteru jest za przeproszeniem bełkotem. Drgania to cykliczne zmiany (niekoniecznie falowe) jakiejś wielkości. Skąd wiesz że eter "drga" skoro nie potrafisz zmierzyć ani nawet nazwać tej wielkości.
>

Nie muszę tego wiedzieć. Wiem że fala ma mieć ośrodek, wiem ze materia moze się rozpaść na fale (np przy spotkaniu z antymaterią) wiem więc że materia jest formą fali i też oczywiście potrzebuje ośrodka.
alsor (3283 punktów)
>>zamiast światłem zaczniesz posługiwać s8e dźwiękiem a do tego dodasz skracanie i spowalnianie to masz wszystko odwzorowane. Czego nie?
>No właśnie nie. Robiąc taki myk, zapewnisz jedynie, aby pomiar prędkości dźwięku dawał taki sam wynik niezależnie od "wiatru". A to za mało. Wiatr można by teoretycznie wykryć na szereg innych sposobów. Aby uzyskać prawdziwą niewykrywalność wiatru, prędkość dźwięku musi być prędkością graniczną, a to wymaga dodatkowych warunków. Dylatacja i skracanie same z siebie nie generują transformacji Lorentza.

Naprawdę?

zatem podaj równanie fali dla dźwięku emitowanego z auta podczas jazdy.

W szczególności wylicz ten kąt aberracji i porównaj to z tym z STW.

Wy naprawdę jesteście frajerami.
qwery (2864 punktów)
>>>zamiast światłem zaczniesz posługiwać s8e dźwiękiem a do tego dodasz skracanie i spowalnianie to masz wszystko odwzorowane. Czego nie?
>>No właśnie nie. Robiąc taki myk, zapewnisz jedynie, aby pomiar prędkości dźwięku dawał taki sam wynik niezależnie od "wiatru". A to za mało. Wiatr można by teoretycznie wykryć na szereg innych sposobów. Aby uzyskać prawdziwą niewykrywalność wiatru, prędkość dźwięku musi być prędkością graniczną, a to wymaga dodatkowych warunków. Dylatacja i skracanie same z siebie nie generują transformacji Lorentza.
>Naprawdę?
>zatem podaj równanie fali dla dźwięku emitowanego z auta podczas jazdy.
>W szczególności wylicz ten kąt aberracji i porównaj to z tym z STW.
>Wy naprawdę jesteście frajerami.

To nie frajerzy, to jacyś sekciarze, nie ważne jaki jest powód tej głupiej gadki. Ja mu mówię że to można odwzorować a ten mi że nie i czepia się ze tego co ja chcę pominąć podając przykład. Jedynie Paweł tam ma dość rozumu i jakiś w miarę obiektywny ogląd. Robi tylko ten błąd że na końcu wrzuca do śmieci całe ludzkie doświadczenie i stawia je na równi z abstrakcja, albo i niżej.
alsor (3283 punktów)
>>>>zamiast światłem zaczniesz posługiwać s8e dźwiękiem a do tego dodasz skracanie i spowalnianie to masz wszystko odwzorowane. Czego nie?
>>>No właśnie nie. Robiąc taki myk, zapewnisz jedynie, aby pomiar prędkości dźwięku dawał taki sam wynik niezależnie od "wiatru". A to za mało. Wiatr można by teoretycznie wykryć na szereg innych sposobów. Aby uzyskać prawdziwą niewykrywalność wiatru, prędkość dźwięku musi być prędkością graniczną, a to wymaga dodatkowych warunków. Dylatacja i skracanie same z siebie nie generują transformacji Lorentza.
>>Naprawdę?
>>zatem podaj równanie fali dla dźwięku emitowanego z auta podczas jazdy.
>>W szczególności wylicz ten kąt aberracji i porównaj to z tym z STW.
>>Wy naprawdę jesteście frajerami.
>To nie frajerzy, to jacyś sekciarze, nie ważne jaki jest powód tej głupiej gadki. Ja mu mówię że to można odwzorować a ten mi że nie i czepia się ze tego co ja chcę pominąć podając przykład. Jedynie Paweł tam ma dość rozumu i jakiś w miarę obiektywny ogląd. Robi tylko ten błąd że na końcu wrzuca do śmieci całe ludzkie doświadczenie i stawia je na równi z abstrakcja, albo i niżej.

Fizyk i ten ux to zapewne nauczyciele w jakimś liceum ... więc oni muszą gadać te standardowe pierdóły no bo inaczej straciliby robotę.

Niewolnik musi gadać to
co mu pan nakazuje inaczej dobranoc.
30-07-2023 12:38 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Fizyk i ten ux to zapewne nauczyciele w jakimś liceum ... więc oni muszą gadać te standardowe pierdóły no bo inaczej straciliby robotę.

Głupiś alsorku. Co robi Fizyk, to dobrze na tym forum wiadomo (ja mu zazdroszczę), ale ty masz bigos we łbie więc nie ogarniasz i zapominasz.
Czym ja zarabiam na życie, nie będe ci się spowiadał. Moge ci tylko zdradzić, że przyzwoicie (zarabiam) i na całkiem wygodne (życie). Na pewno nie w szkole ani nie na uniwersytecie. Choć w zaraniu mej kariery na uczelni pracowałem. A gdybym miał dedukować twoje zajecie na podstawie kompetencji, to pewnie liczysz samochody ze swojej budki parkingowej, lub coś podobnego.
30-07-2023 13:47 
 0 na 2
alsor (3283 punktów)
>>Fizyk i ten ux to zapewne nauczyciele w jakimś liceum ... więc oni muszą gadać te standardowe pierdóły no bo inaczej straciliby robotę.
>Głupiś alsorku. Co robi Fizyk, to dobrze na tym forum wiadomo (ja mu zazdroszczę), ale ty masz bigos we łbie więc nie ogarniasz i zapominasz.
>Czym ja zarabiam na życie, nie będe ci się spowiadał. Moge ci tylko zdradzić, że przyzwoicie (zarabiam) i na całkiem wygodne (życie). Na pewno nie w szkole ani nie na uniwersytecie. Choć w zaraniu mej kariery na uczelni pracowałem. A gdybym miał dedukować twoje zajecie na podstawie kompetencji, to pewnie liczysz samochody ze swojej budki parkingowej, lub coś podobnego.

dobrze widać po waszym naiwnym podejściu do nauki - fizyki, że jesteście amatorami:

zerowe rozeznanie w sprawie, brak jakiejkolwiek inwencji, polotu, itd;
serwujecie jedynie te naiwne szkolne dogmaty, których w ogóle nie rozumiecie nawet.
szostek (349 punktów)
>>Dlaczego synchronizacja zegarów w układzie primowanym miałaby się zakończyć niepowodzeniem?
>>Jeżeli znana jest jednokierunkowa prędkość światła, to można nią synchronizować zegary.
>>Czyli, wynik synchronizacji zależy od tego w ramach jakiej teorii się go rozpatruje.
>Zgoda, ale i tak wszelkie doświadczenia, nawet pomiar jednokierunowej prędkości światła (niezależnie od metody) i tak wykaże, że jest ona równa c, więc można domniemywać, że jesteśmy w spoczynku względem medium.

Skąd wiesz, że wszelkie doświadczenia pokażą, że jednokierunkowa prędkość światła ma wartość c?
Czy masz na to jakiś formalny dowód?

Mamy różne pomysły eksperymentów, które powinny pokazać inaczej. Na razie opublikowany mamy jeden:
Koncepcja mechanicznego układu do pomiaru jednokierunkowej prędkości światła
www.researchgate.net/publication/368982754

>>Właśnie o to chodzi.
>>Szczególna Teoria Wzglęności (STW) jest teorią opisująca pomiary wykonane przy pomocy rozsynchronizowanych zegarów.
>>Zegary w STW są tak rozsynchronizowane, że każdemu obserwatorowi wydaje się, że jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze równa c.
>>Rozsynchronizowanie zegarów jest ściśle związane z czynnikiem zależnym od x, który występuje w transformacji Lorentza w równaniu czasu.
>Zgadza się, ale taka jest rzeczywistość.

Skąd taki pogląd, że taka jest rzeczywistość?

>Próba opisu rzeczywistości przy pomacy transformacji innych niż Lorentza (tak jak zrobiliście to w swojej STE) prowadzi do sprzeczności z doświadczeniami.

Nie ma ani jednego doświadczenia, które miałoby być sprzeczne z STE bez skrócenia poprzecznego.

>>>Ponieważ takie same wnioski wyciągają obserwatorzy A oraz B - w końcu nikt nie jest w stanie
>>>powiedzieć na pewno kto porusza się, a kto znajduje się w spoczynku.
>>Nie są w stanie powiedzieć, kto jest w ruchu, a kto nie, ponieważ STW opiera się na takim założeniu. STW opiera się na założeniu, że nie ma eksperymentu pozwalającego rozróżniać układy inercjalne.
>To zaproponuj taki eksperyment. Mogę się założyć o milion dolarów, że i tak spali na panwece (to znczy nie wykaże niczego) taj jak i wszystkie inne niczego nie wykazały (M-M, T-K i inne).

Nie proponuj takich zakładów publicznie, ponieważ mogą być potraktowane jako oferta i potem ścigane na podstawie prawa cywilnego. Były już takie precedensy w sądach europejskich. Mogę przyjąć twoje zobowiązanie zapłaty, a potem zażądać miliona dolarów, gdy już zrobię taki eksperyment.

>>przytaczamy informację na temat pomiaru dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, która jest dowodem, że w świecie rzeczywistym można wyróżnić układ odniesienia.
>Owszem, jestśmy wykazać ruch naszego układu względem innej materii we Wszechświecie, ale nie względem eteru.

Skąd wiesz, że nie względem eteru?
Uważam, że promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru. Dlatego pomiar prędkości względem tego promieniowania na podstawie efektu Dopplera jest pomiarem naszej prędkości względem eteru. Hipotezę, że mikrofalowe promieniowanie tła jest promieniowaniem termicznym eteru przedstawiliśmy w artykule:

Istnienie uniwersalnego układu odniesienia, w którym propaguje światło, jest ciągle nierozstrzygniętym problemem fizyki
www.researchgate.net/publication/368983326
13-07-2023 09:51 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Mamy różne pomysły eksperymentów, które powinny pokazać inaczej. Na razie opublikowany mamy jeden:
>Koncepcja mechanicznego układu do pomiaru jednokierunkowej prędkości światławww.researchgate.net/publication/368982754

Nic z tego nie będzie. To kółko się skróci, a punkty na jego obwodzie będą poruszały się z różnymi prędkościami.
upload.wik(*)s/f/ff/Relativistic_wheels.gif
alsor (3283 punktów)
>>Mamy różne pomysły eksperymentów, które powinny pokazać inaczej. Na razie opublikowany mamy jeden:
>>Koncepcja mechanicznego układu do pomiaru jednokierunkowej prędkości światławww.researchgate.net/publication/368982754
>Nic z tego nie będzie. To kółko się skróci, a punkty na jego obwodzie będą poruszały się z różnymi prędkościami.
>upload.wik(*)s/f/ff/Relativistic_wheels.gif

Ja znam chyba z 10 sposobów pomiaru prędkości w kosmosie.
No i każdy daje ten sam wynik 500km per s w kierunku na południe ekliptyki czyli na te obłoki Magellana z grubsza.

A co ta wasza wielka teoria mowi?
Słońce stoi w samym centrum kosmosu... hala.

Sam widzisz ze nadal kultywujecie geocentryzm tylko lekko zmodyfikowany- zrelatywizowany zapewne.

Macie tyly w edukacji i tyle...
W sumie nie wasza wina - zerowa aktywność, braki rozeznania w elementarnych sprawach, bezmyslne opieranie się na tzw. autorytetach.. takie są konsekwencje bycia frajerem.
szostek (349 punktów)
>>Mamy różne pomysły eksperymentów, które powinny pokazać inaczej. Na razie opublikowany mamy jeden:
>>Koncepcja mechanicznego układu do pomiaru jednokierunkowej prędkości światławww.researchgate.net/publication/368982754

>Nic z tego nie będzie. To kółko się skróci, a punkty na jego obwodzie będą poruszały się z różnymi prędkościami.
>upload.wik(*)s/f/ff/Relativistic_wheels.gif

Skrócenie koła nie ma żadnego znaczenia.
Skrócenia koła wynikające z naszego ruchu względem eteru są w Szczególnej Teorii Eteru już uwzględnione we wzorze na jednokierunkową prędkość światła (prędkość ta wynosi 369,3 +/- 3,3 km/s = 0,001232 c km/s, wzory (83)-(84) wyprowadzony w artykule www.researchgate.net/publication/369011346).

Natomiast skrócenia koła wynikające z ruchu obrotowego koła w naszym układzie są zaniedbywalnie. Koło ma się obracać z prędkościami nierelatywistycznymi, mniejszymi niż prędkość dźwięku (wzór (11) w artykule o kole).

Poza tym w Szczególnej Teorii Eteru skrócenie Lorentza-Fitzgeralda jest skróceniem fizycznym ciał, a nie rzekomej czasoprzestrzeni. Jeżeli skróceniu ulegają ciała, to taki proces ma swoją dynamikę. Nie wiadomo, ile czasu potrzeba, aby ciało się skróciło, lub odkróciło. Ten proces może na obrotowym kole wpadać w jakiś rezonans, lub jakieś inne efekty. Dlatego niczego nie wiadomo, dopóki nie wykona się eksperymentu.

A Ty próbujesz przewidywać wynik eksperymentu z kołem na podstawie błędnej Szczególnej Teorii Względności, nie wykonując, żadnych konkretnych obliczeń, tylko snując domysły.
alsor (3283 punktów)
>Poza tym w Szczególnej Teorii Eteru skrócenie Lorentza-Fitzgeralda jest skróceniem fizycznym ciał, a nie rzekomej czasoprzestrzeni. Jeżeli skróceniu ulegają ciała, to taki proces ma swoją dynamikę. Nie wiadomo, ile czasu potrzeba, aby ciało się skróciło, lub odkróciło. Ten proces może na obrotowym kole wpadać w jakiś rezonans, lub jakieś inne efekty. Dlatego niczego nie wiadomo, dopóki nie wykona się eksperymentu.A Ty próbujesz przewidywać wynik eksperymentu z kołem na podstawie błędnej Szczególnej Teorii Względności, nie wykonując, żadnych konkretnych obliczeń, tylko snując domysły.

czas tego skracania jest dość oczywisty:

to musu być ta zwyczajna prędkość propagacji deformacji w materiale,
czyli prędkość dźwięku po prostu.

ciała stałe mają chyba około c = 3000 m/s, zatem to jest niedużo;
no czas rozpędzania nie stanowi tu problemu,
bo i tak przy zbyt dużych przyspieszeniach to się rozerwie... bez pomocy tej kontrakcji.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365