 |
Straciłem wiarę całkowicie. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-12-2025 12:50 | tequekama (-2 punktów) (zablokowany) | Straciłem wiarę całkowicie.
1 na 1 | Byłam oddaną chrześcijanką. Zwróciłam się ku religii w okropnym momencie mojego życia i szczerze wierzyłam, że Bóg wyciągnął mnie ze wszystkiego, przez co przechodziłam, ponieważ wiernie podążałam za tym, co, jak wierzyłam, było Jego planem. A potem, zupełnie niespodziewanie, zaczęłam przechodzić przez jeszcze gorsze rzeczy niż wcześniej. Straciłam pracę, mieszkanie, mieszkam w hotelu z dwójką dzieci i kolejnym w drodze, mój związek zaczął się rozpadać. Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak. Modliłam się i modliłam, myśląc, że wszystko się poprawi. To znaczy, klęczałam, płacząc i błagając. MUSIAŁO się poprawić, bo jak mogłoby być jeszcze gorzej w tym momencie, prawda? Szukałam pracy, ale nikt nie chce zatrudnić kobiety w ciąży. Mój mężczyzna dźwiga ciężar utrzymywania nas w tym hotelu i dawania nam jedzenia, ale mimo toDostał lepszą pracę niż wcześniej, a mimo to co miesiąc czegoś nam brakuje. Ludzie ciągle mi powtarzają, że to kwestia czasu, albo Bożego planu, albo że trzeba się bardziej starać, albo czegokolwiek, co tylko chcą mi wmówić. Już w to nie wierzę. Jeśli Bóg istnieje, jak to możliwe, żeby to był jego plan? Żeby pozwolić mi i mojej rodzinie cierpieć i martwić się o to, czy wyżywimy dzieci, albo czy będziemy mieli dach nad głową w przyszłym tygodniu. Przestałam się modlić, bo szczerze mówiąc, nie mam już nic do powiedzenia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| haish (2904 punktów) | >Byłam oddaną chrześcijanką. Zwróciłam się ku religii w okropnym momencie mojego życia i szczerze >wierzyłam, że Bóg wyciągnął mnie ze wszystkiego, przez co przechodziłam, ponieważ wiernie podążałam >za tym, co, jak wierzyłam, było Jego planem. A potem, zupełnie niespodziewanie, zaczęłam przechodzić >przez jeszcze gorsze rzeczy niż wcześniej. Straciłam pracę, mieszkanie, mieszkam w hotelu z dwójką >dzieci i kolejnym w drodze, mój związek zaczął się rozpadać. Wszystko, co mogło pójść nie tak, >poszło nie tak. Modliłam się i modliłam, myśląc, że wszystko się poprawi. To znaczy, klęczałam, >płacząc i błagając. MUSIAŁO się poprawić, bo jak mogłoby być jeszcze gorzej w tym momencie, prawda? >Szukałam pracy, ale nikt nie chce zatrudnić kobiety w ciąży. Mój mężczyzna dźwiga ciężar >utrzymywania nas w tym hotelu i dawania nam jedzenia, ale mimo toDostał lepszą pracę niż wcześniej, >a mimo to co miesiąc czegoś nam brakuje. Ludzie ciągle mi powtarzają, że to kwestia czasu, albo >Bożego planu, albo że trzeba się bardziej starać, albo czegokolwiek, co tylko chcą mi wmówić. Już w >to nie wierzę. Jeśli Bóg istnieje, jak to możliwe, żeby to był jego plan? Żeby pozwolić mi i mojej >rodzinie cierpieć i martwić się o to, czy wyżywimy dzieci, albo czy będziemy mieli dach nad głową w >przyszłym tygodniu. Przestałam się modlić, bo szczerze mówiąc, nie mam już nic do powiedzenia.
Jezus i jego towarzysze w opowieściach ewangelistów - lubili wychlać(popić alkoholu) i wymądrzać się na temat boga, Jezusowi wydawało się że jest synem bożym skazanym na cierpienie. Tak pisali ewangeliści o swoim bohaterze literackim. To ewenement, że różni autorzy piszą o jednym i tym samym fikcyjnym bohaterze, podczas gdy normą jest że każdy autor tworzy właściwą tylko sobie postać bohatera. To są teksty z pochodzące z okresu 100 -200 lat naszej ery. W tamtych czasach ich autorzy pisali je bez dbałości o szczegóły i dziś każdy normalny zapyta z czego Jezus i jego kompania żyła, jak zarabiała na życie, dlaczego to towarzycho było bezżenne i bezdzietne - w obecnej ocenie taki żywot wiodą menele i lumpy - nie pracują, lubią wychlać za nie swoje, mają dużo do powiedzenia, a znajomość czytania i pisania jest im obca.
Bóg Jedyny jest rozumem doskonałym, człowiek w swej rozumności jest do tego Boga jedynie podobny. Im bardziej jest rozumny tym bardziej jest podobny. Rozum dla każdego człowieka może się stać czymś użytecznym. Niezależnie od tego istnieją prawa i mechanizmy naturalne, często nazywane Matką Naturą. Nie wszystkie prawa natury podlegają 'wszechmocy' Jedynego Boga', a Matka Natura jest głucha i ślepa na prośby i modlitwy, nie zna czego takiego jak współczucie i empatia. Zamiast się modlić i oczekiwać należy się po prostu ogarnąć i zabrać do pracy.
|
|
1 na 1 | Lolek_Salambek (2665 punktów) | > ....Jeśli Bóg istnieje, jak to możliwe, żeby to był jego plan? Żeby pozwolić mi i mojej> rodzinie cierpieć i martwić się o to, czy wyżywimy dzieci, albo czy będziemy mieli dach nad >głową w przyszłym tygodniu.....---------- Tequekama - jako agnostyk w kwestii istnienia/nieistnienia Boga nie bede sie wypowiadal. Wszakze, gdyby bylo tak, ze istnieje Bog i zsyla same dobre zdarzenia na ludzi nie byloby: glodujacych dzieci w Afryce, katastrofy humanitarnej w Strefie Gazy; hitlerowskich obozow koncetracyjnych etc, etc, etc (te liste mozna by niestety ciagnac bardzo daleko  ) .
S pozdravem
|
|
 | | haish (2904 punktów) | > >....Jeśli Bóg istnieje, jak to możliwe, żeby to był jego plan? Żeby pozwolić mi i mojej> >rodzinie cierpieć i martwić się o to, czy wyżywimy dzieci, albo czy będziemy mieli dach nad >głową w przyszłym tygodniu.....> ----------> Tequekama - jako agnostyk w kwestii istnienia/nieistnienia Boga nie bede sie wypowiadal.> Wszakze, gdyby bylo tak, ze istnieje Bog i zsyla same dobre zdarzenia na ludzi nie byloby: glodujacych dzieci w Afryce, katastrofy humanitarnej w Strefie Gazy; hitlerowskich obozow koncetracyjnych etc, etc, etc (te liste mozna by niestety ciagnac bardzo daleko ) .Rozumny człowiek wie, że dobro i zło to pojęcia i stany wysoce subiektywne i najczęściej jest tak, że większość pojmuje Boga jako boga Kalego - 'dobrze kiedy Kali ukraść krowę, ale gdy ukradną ją Kalemu to już źle'. Przy takim rozumowaniu nikt nawet Bóg nie jest w stanie dogodzić wszystkim. Ponadto Bóg, ani bóg nigdy nie był w stanie sprawić, że ludzie przestaną umierać, chorować, starzeć się itd. Wygląda na to, że wiele 'boskich planów' aby się mogło zrealizować wymaga ofiar i należałoby nieco inaczej to oceniać. Kwestia holokaustu z perspektywy ofiar i z perspektywy ówczesnej teraźniejszości to jedno, a kwestia skutków holokaustu i ocena z teraźniejszości to secundo. Hekatomba ofiar ukształtowała opinię świata i doprowadziła do upadku nazizmu i osądzenia sporej części odpowiedzialnych, ponadto stworzyła atmosferę sprzyjającą powstaniu niepodległego Izraela. Jakie miałyby skutki starania elit żydowskich o państwowość gdyby nie było wcześniej holokaustu? Kto był głównym hamulcowym, - po latach nie jest tajemnicą, że Vatykan organizował bezpieczne uniknięcie odpowiedzialności dla nazistów organizując im emigrację do Ameryki Południowej, - interesy Imperium Brytyjskiego blokowały Żydów w Palestynie i wolały układać się z Arabami, - determinacja Izraelczyków spowodowała, że dokonali oni czegoś co nie zdarzyło się nigdy w całej historii ludzkości - niemal martwy jezyk hebrajski stał się językiem żywym całego Izraela. Tak więc każda przyszłość wymaga ofiar i poświęceń obecnych pokoleń na korzyść pokoleń przyszłych. 'Boski plan' nigdy nie przewiduje wszechogólnej szczęśliwości i dobrobytu.
|
|
|  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >'Boski plan' nigdy nie przewiduje wszechogólnej szczęśliwości i dobrobytu.
Skąd masz informacje co przewiduje "Boski plan"? .
|
|
| |  | 2 na 2 | Lolek_Salambek (2665 punktów) | > >'Boski plan' nigdy nie przewiduje wszechogólnej szczęśliwości i dobrobytu.> Skąd masz informacje co przewiduje "Boski plan"?---------- Panteisto - bardzo trafne pytanie 
S pozdravem
|
|
| | |  | | haish (2904 punktów) | >>>'Boski plan' nigdy nie przewiduje wszechogólnej szczęśliwości i dobrobytu. >>Skąd masz informacje co przewiduje "Boski plan"? >----------
Nigdy nie napisałem co przewiduje 'boski plan' - ale napisałem o tym co było i co się dokonało zestawiając konkretne fakty, a to wielka różnica. Oczywiście można zestawiać dowolne fakty dokonane i forsować w oparciu o nie wnioski, - w zależności od tego czy tą czynność wykonujemy obiektywnie i mamy do czynienia z opinią obiektywną, lub wykonujemy tą czynność po to aby agrumentować wniosek sformułowany na potrzeby propagandy i szukamy pasujących faktów. W tym drugim przypadku odrzucamy niewygodne fakty lub pomijamy je milczeniem. Już starożytni redaktorzy pisząc historię o Mojżeszu ujęli ten problem następująco - Mojżesz gdy prosił Boga aby On ukazał mu swoje oblicze, otrzymał odpowiedź - 'możesz mnie oglądać tylko jak będę przechodził od tyłu - oblicza swego ci nie ukażę gdyż jesteś śmiertelny' - słowo przechodził oznacza upływ czasu - a więc tył = przeszłość, ~ z boku = teraźniejszość, oblicze = przyszłość. Te spostrzeżenia starożytnych są nadal aktualne.
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > Modliłam się i modliłam, myśląc, że wszystko się poprawi. To znaczy, klęczałam, płacząc i błagając. miałem podobnie, w 5 kl SP groziła mi dwója na okres z j rosyjskiego, modliłem się, prosiłem, ... i dostałem dwóję. i od tego czasu przestałem wierzyć, chodzić na religię, nie byłem bierzmowany
potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
|
|
tequekama (-2 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | | Mantis religiosa (22 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|