Racjonalista - Strona głównaDo treści
Koegzystencja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-09-2012 22:15farmer (22440 punktów)Koegzystencja
Ocena 2 na 2
Koegzystencja a może raczej status quo?
Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii by jedni drugich akceptowali( w dużym skrócie) . Obecnie obie opcje starają się wypierać jedna drugą. Zakładam że nie sposób przekonać wszystkich do swoich racji i raczej jeszcze długo obie opcje będą istnieć.

Może zostaną wypracowane kiedyś jakieś procedury pozyskiwania nowych członków tak by być w porządku wobec drugich. Np zakaz nauczania religii do 18roku życia. Ale co mają w takim razie zrobić ludzie wierzący? Dla nich to olbrzymia strata. Chrzest komunia etc.
Próbuję dopasować ogień i wodę.Można oczywiście powiedzieć a po co. Ale tam po drugiej stronie są przecież ludzie i nie sposób odmówić im prawa do własnych przekonań. A może bo ja tego nie wiem, są jakieś wyliczenia badania co zostanie w obiegu. Czy raczej świat będzie trwał w pozycji status quo.
I będzie to wieczne przeciąganie liny.

Z góry przepraszam za styl ( nie nadążam za myślami).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ale co mają w takim razie zrobić ludzie wierzący? Dla nich to olbrzymia strata.
Wszyscy rodzimy się ateistami. Nie byłoby wierzących, gdyby nie było wmawiających wiarę. Nie byłoby żadnych "strat" wierzących, gdyby nie było wpajania im religijnych bzdur/obietnic typu "życie po śmierci" czy "X lasek do rozdziewiczenia w Raju".
Wierzący w religijne bzdury zyskują tyle samo, co wierzący w Amber Gold - inwestują bez sensu, narażając się jedynie na straty "tu i teraz".



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
12-09-2012 23:25 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Wierzący w religijne bzdury zyskują tyle samo, co wierzący w Amber Gold - inwestują bez sensu, narażając się jedynie na straty "tu i teraz".

Amber Gold to była piękna piramida finansowa. Jak wiadomo (a jak nie to trzeba guglnąć sobie) w piramidzie tracą ci ostatni. Analogicznie rzecz biorąc powinieneś lecieć do kościoła i modlić się żeby nie być tym ostatnim :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2012 02:00 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie muszę lecieć ani do kościoła, ani do Kościoła. Oba są mi równie potrzebne, jak to powiadają, jak rybie rower.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 09:34 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Nie muszę lecieć ani do kościoła, ani do Kościoła. Oba są mi równie potrzebne, jak to powiadają, jak rybie rower.

Rozumiem z tego zdania że jesteś za teorią ewolucji więc posługując się analogią można powiedzieć że ludzkość wyszła z wody od ryby (wiem bo oglądałem "Było sobie życie" ) tak więc może teraz nie jest Ci potrzebny Kościół ale popatrz się w przyszłość i nie rób krzywdy swoim potomkom, bo chyba nie powiesz że rower nie był potrzebny potomkom ryby -nie?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2012 13:51 
 Ocena 5 na 5
Anna Salman (16360 punktów)
> ... Analogicznie rzecz biorąc powinieneś lecieć do kościoła i modlić się żeby nie być tym ostatnim :-D
Dlaczego? Przecież "ostatni będą pierwszymi"
Czyli ... nawracać należy się dopiero na łożu śmierci.
A wierni zamiast do wiary, odnieśli ten cytat do piramidy finansowej ...
13-09-2012 14:23 
 Ocena-2 na 4
Konowal (6291 punktów)
>> ... Analogicznie rzecz biorąc powinieneś lecieć do kościoła i modlić się żeby nie być tym ostatnim :-D
>Dlaczego? Przecież "ostatni będą pierwszymi"
>Czyli ... nawracać należy się dopiero na łożu śmierci.
>A wierni zamiast do wiary, odnieśli ten cytat do piramidy finansowej ...
tak to jest jak się etyki zamiast religii uczyło w szkole i samemu się interpretuje Biblię


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2012 16:57 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>tak to jest jak się etyki zamiast religii uczyło w szkole i samemu się interpretuje Biblię
Rozumiem, że ty w szkole uczyłeś się religii, a interpretację Biblii robią za ciebie panowie w czarnych sukienkach?


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Konowal (6291 punktów)
Złośliwość czy głupota oto jest pytanie?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
12-09-2012 23:33 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Ale co mają w takim razie zrobić ludzie wierzący? Dla nich to olbrzymia strata.
>[color=#330000]Wszyscy rodzimy się ateistami. Nie byłoby wierzących, gdyby nie było wmawiających wiarę. Nie byłoby żadnych "strat" wierzących, gdyby nie było wpajania im religijnych bzdur/obietnic typu "życie po śmierci" czy "X lasek do rozdziewiczenia w Raju".
>Wierzący w religijne bzdury zyskują tyle samo, co wierzący w Amber Gold - inwestują bez sensu, narażając się jedynie na straty "tu i teraz".

Ale to nie podlega dyskusji. Nie mniej tarcia na styku są. I to one mnie interesują.
Oczywiście najprościej byłoby napisać: tak ateizm w końcu zatryumfuje (mam taką nadzieję)
Jednak obecnie i w najbliższej przyszłości raczej będzie tak jak jest.Zastanawiam się czy ateizm skazany jest na wypieranie czy będzie też szukał innych dróg?
Może jest to pytanie bardziej ekonomiczne.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście najprościej byłoby napisać: tak ateizm w końcu zatryumfuje (mam taką nadzieję)
Postępująca ateizacja społeczeństw jest faktem, nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Konowal (6291 punktów)

>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii

Oczywiście, że nie

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2012 02:13 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Oczywiście, że tak. Chyba że spróbujesz zaprzeczyć istnieniu ateistów obok religiantów,


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Konowal (6291 punktów)
>Oczywiście, że tak. Chyba że spróbujesz zaprzeczyć istnieniu ateistów obok religiantów,
Zrozumiałem, że to pytanie było o stan stały. Ja zaś myślę, że z różnych przyczyn jedni drugich muszą przekonywać, więc współistnienie odpada .

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii
Przecież współistniejemy, współżyjemy .... etc.
>by jedni drugich akceptowali( w dużym skrócie) .
O, tak to się nie da.
worek kości (2937 punktów)
Gdybyśmy się rodzili ateistami, to ludy pierwotne, więc w pewnym sensie niewinne jak dzieci, nie zaczęłyby w pewnym momencie wymyślać nadnaturalnych sił, którym należy się szacunek. A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności. To taka dygresja.

A warunkiem bezkonfliktowej koegzystencji jest po prostu obopólne powstrzymanie się od wzajemnego chamstwa. Na racjonaliście popularny jest wizerunek katola-oszołoma, którego jakiś egzemplarz każdy w swoim otoczeniu ma - katol taki łazi i poucza, ewangelizuje na fejsie, rozmodlony jest i przeciwny aborcji, invitro oraz oczywiście gejom. Ale mało kto zwraca uwagę na antytezę katola-oszołoma - ateusza-oszołoma, który z równą pasją czepia się znajomych wierzących, rzuca wciąż te same pogardliwe uwagi o przekonaniach drugiej strony, bierze czynny udział w wokół-religijnych dyskusjach na fejsie, wypisując nieśmiertelne teksty o księżach pedofilach i niewidzialnej bozi.

A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.


bembergiem w berg
12-09-2012 23:45 
 Ocena 7 na 7
Scarabaeus (2198 punktów)
> Na racjonaliście popularny jest wizerunek katola-oszołoma, którego jakiś egzemplarz każdy w swoim otoczeniu ma - katol taki łazi i poucza, ewangelizuje na fejsie, rozmodlony jest i przeciwny aborcji, invitro oraz oczywiście gejom.

Czyli Katolik nie oszołom to ktoś kto - nie rozmawia o Bogu i religii, nie ewangelizuje na fejsie, nie modli się, jest zwolennikiem aborcji i in vitro oraz walczy o prawa gejów?

Człowiek to się jednak całe życie uczy.
13-09-2012 00:38 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Czyli Katolik nie oszołom to ktoś kto - nie rozmawia o Bogu i religii, nie ewangelizuje na fejsie, nie modli się, jest zwolennikiem aborcji i in vitro oraz walczy o prawa gejów?

Na narzuca swoich poglądów innym. Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia, więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem. I od kiedy jakimś grupom społecznym, legitymizującym się w tym wypadku lokowaniem popędu seksualnego w takie, a nie inne miejsca, należą się jakieś dodatkowe prawa? Szaleństwo.

bembergiem w berg
13-09-2012 07:19 
 Ocena 13 na 13
Marek Okrągły (2283 punktów)
>Na narzuca swoich poglądów innym. Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia, więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem. I od kiedy jakimś grupom społecznym, legitymizującym się w tym wypadku lokowaniem popędu seksualnego w takie, a nie inne miejsca, należą się jakieś dodatkowe prawa? Szaleństwo.

Tylko czemu Ci wspaniali nie inwazyjni wierzący:
- mówią o religii w pracy ?
- Czemu jak im się zwróci uwagę na błędne pojmowanie swojej wiary, przechodzą do ewangelizacji?
- Czemu nie dzieje się to tylko na równym poziomie, ale również na zasadzie przełożony (katolik) podwładny (ateista)?
- Zwrócenie uwagi na taką sytuację powoduje problemy w pracy.
- Zbytnie pokonanie przełożonego w wiedzy o jego religii powoduje problemy w pracy lub po prostu ta osoba się na nas zamyka i potem się zamyka na pomysły związane z pracą.
- Zaproponowanie tematu o innej religii niż jej/jego spotyka się ze zdziwieniem/niezrozumieniem a w najgorszych przypadkach agresją, bo wykazuje kompletne braki w wiedzy o otaczającym ją/jego świecie.

To są przypadki z 3 miejsc pracy. Ja przez pierwsze kilka razy jak ktoś gada bzdury to to puszczam. Dopiero później zwracam uwagę, że jego święte teksty mówią inaczej.

W praktyce z mojego punktu widzenia koegzystencja istnieje w Czechach i południowej Słowacji. Pytanie czemu ? Ponieważ tam przewagę mają ateiści i tym kompletnie nie zależy, jeśli pewna grupa osób bawi się za własną kasę w udawanie.

Edycja 7:21
I to nigdy nie jest przekonywanie do ateizmu. Ja w większość przypadków poruszam się w świecie wierzącego i wykazuję jego brak wiedzy, jego zachowania niezgodne z jego wiarą, jego poglądy niezgodne z jego wiarą, nieświadomość skąd pochodzi jego religia z czego czerpie pełnymi garściami. Zawsze zaznaczam, że jest to mój ateistyczny pogląd, więc może być stronniczy. W odpowiedzi zazwyczaj słyszę "obiektywne prawdy/fakty"


Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> Tylko czemu Ci wspaniali nie inwazyjni wierzący:
- mówią o religii w pracy ? ...
...W praktyce z mojego punktu widzenia koegzystencja istnieje w Czechach i południowej Słowacji.
<<
Mieszkam w Kanadzie i nie mam pojęcia, kto w pracy jest wierzący, a jeśli jest, to do jakiego kościoła należy. Jedna z pań czasami nosi krzyżyk. Nikt nikogo nie nawraca, nie próbuje wieszać krzyży, temat światopoglądu nie istnieje. Pełna koegzystencja.
13-09-2012 16:48 
 Ocena 3 na 3
sawra (286 punktów)

>Mieszkam w Kanadzie i nie mam pojęcia, kto w pracy jest wierzący, a jeśli jest, to do jakiego kościoła należy. Jedna z pań czasami nosi krzyżyk. Nikt nikogo nie nawraca, nie próbuje wieszać krzyży, temat światopoglądu nie istnieje. Pełna koegzystencja.<

W Grecji gdzie mieszkam, sytuacja jest podobna, pomimo ze Kosciol jest wciaz obecny w zyciu publicznym. Nie obylo sie bez papasa, w momencie utworzenia i zaprzysiezenia nowego rzadu. Paradna byla scena, gdy w parlamencie duchowny swiecil poslow - wszyscy na stojaco, w pokornych pozach, schylenie glowy, cmok w rasie etc. W momencie, gdy ksiadz zblizal sie do miejsc Komunistycznej Partii Grecji, kamera uchwycila mine sekretarz Paparygi (cos w stylu - "podejdz tylko, to juz ja ci powiem co o tobie mysle") i pojedyncze machniecie galazka w strone lewicowych poslow ( "a idzcie wy do wszystkich diablow!"). Nikt sie nie oburzyl, nie doszukiwal cholera wie czego, zarowno wierzacy jak i ateisci smieli sie z komizmu tej sceny.
Nigdy nie spotkalam sie z jakakolwiek niechecia wobec mojego ateizmu, ani nawet nie slyszalam o czyms takim. Rownoczesnie, nigdy nie zdarzylo mi sie zaobserwowac krytyki, skierowanej do kogos z racji jego wiary. Z Kosciola i duchownych drze sie lacha bez zadnej litosci, tak w mediach jak i w prywatnych dyskusjach, ale nie czepia sie osob wierzacych. To dziala w obydwie strony, czyli jednak mozna.
Grecy sa wierzacy i przywiazani do swego Kosciola, ale odrozniaja instytucje od samego boga. Skoro ksiadz jest czlowiekiem jak wszyscy inni, to z jakiej racji ma dyktowac zasady moralne; uzywac prezerwatyw czy nie, usunac niechciana ciaze czy rodzic wbrew sobie? Juz widze ten szal, gdyby jakies dziecko z lekcji religi przyszlo do domu z placzem, bo katecheta powiedzial ze pojdzie do piekla. Rodzice by go zjedli, a gdyby zdarzylo sie cos takiego w kilku szkolach, lewica rozszarpalaby kler na strzepy.


&#183; Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
13-09-2012 10:38 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> I od kiedy jakimś grupom społecznym, legitymizującym się w tym wypadku lokowaniem popędu seksualnego w takie, a nie inne miejsca, należą się jakieś dodatkowe prawa? Szaleństwo.

Też jestem za odebraniem klerowi nienależnych przywilejów.
13-09-2012 14:24 
 Ocena 13 na 13
Anna Salman (16360 punktów)
>>Czyli Katolik nie oszołom to ktoś kto ... ?
>Na narzuca swoich poglądów innym. Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia,
Tyle, że w przypadku kobiet to prawo zawiesza się na czas ciąży.
Tak, faktycznie - postulaty o "bezwzględnym zakazie aborcji" (nawet w przypadku zagrożenia życia matki), to klasyczny przykład "nienarzucania swoich poglądów".

> więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem.
No właśnie - w ujęciu, że w którymś tam momencie w zarodek zostaje tchnięte życie za pośrednictwem Duch Św.
A jeżeli ktoś nie wierzy w tego ducha, ani zresztą w żadnego (poza, może - duchem bojowym naszych sportowców ), to czemu nie uznać, że życie liczy się od momentu, kiedy może istnieć samodzielnie - poza organizmem matki. "Poczęcie" to określenie teologiczne, czyli ... kolejny przykład "nienarzucania".
Natomiast in vitro jest w takim samym stopniu morderstwem, jak dobrowolnie odbyty stosunek seksualny kobiety i mężczyzny.
Z podziwu wyjść nie mogę, jak wy kłamliwie przeczycie faktom, kreując jakąś nową rzeczywistość.
> I od kiedy jakimś grupom społecznym, legitymizującym się w tym wypadku lokowaniem popędu seksualnego w takie, a nie inne miejsca, należą się jakieś dodatkowe prawa? ...
O "lokowaniu produktu" coś kiedyś słyszałam, w lokowaniu popędu jestem ignorantką, ale do tej pory w większości państw świata szczególnymi przywilejami cieszą się heteroseksualni mężczyźni. To nie jest kryterium seksualności?
ulcia1414 (278 punktów)
I lepiej bym tego nie skomentowała.AMEN
13-09-2012 15:55 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>>Czyli Katolik nie oszołom to ktoś kto ... ?
>>Na narzuca swoich poglądów innym. Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia,
>Tyle, że w przypadku kobiet to prawo zawiesza się na czas ciąży.
>Tak, faktycznie - postulaty o "bezwzględnym zakazie aborcji" (nawet w przypadku zagrożenia życia matki)

A ja spotkałem się z opinią, że aborcja nigdy nie jest medycznie konieczna dla ratowania życia matki. Nie zmienia to faktu, że istnieją kuracje medyczne, które ratując życie matki, mogą prowadzić do śmierci płodu. Ale to dwie różne sytuacje.

>> więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem.
>No właśnie - w ujęciu, że w którymś tam momencie w zarodek zostaje tchnięte życie za pośrednictwem Duch Św.
>A jeżeli ktoś nie wierzy w tego ducha, to czemu nie uznać, że życie liczy się od momentu, kiedy może istnieć samodzielnie - poza organizmem matki.

A wraz z postępem technologii, życie może istnieć coraz wcześniej poza organizmem matki, i co wtedy, przesuwamy granicę nieco wstecz? A ludzie, którzy są sztucznie podtrzymywani pod respiratorem, oni nie potrafią istnieć samodzielnie, czy przez to są mniej ludźmi? To odwieczny problem granicy i każde arbitralne jej narzucenie rodzi same problemy i wątpliwości.

>Natomiast in vitro jest w takim samym stopniu morderstwem, jak dobrowolnie odbyty stosunek seksualny kobiety i mężczyzny.
>Z podziwu wyjść nie mogę, jak wy kłamliwie przeczycie faktom, kreując jakąś nową rzeczywistość.

Zdaje się, że podczas zabiegu in vitro tworzy się kilka zapłodnionych zarodków, wybiera jeden, a resztę wyrzuca lub zamraża. Jeśli katolik uważa "poczęcie" za moment zaistnienia człowieka, to takie praktyki, w świetle jego przekonań, są niemoralne.

>do tej pory w większości państw świata szczególnymi przywilejami cieszą się heteroseksualni mężczyźni. To nie jest kryterium seksualności?

Czy faceci mają gdzieś w papierach zapisaną swoją orientację seksualną? Słowo daję, ja nie dostałem takiego dokumentu. No i publiczne manifestowanie swoich popędów wydaje mi się wyjątkowo niesmaczne.


bembergiem w berg
13-09-2012 18:04 
 Ocena 13 na 13
Anna Salman (16360 punktów)
>A ja spotkałem się z opinią, że aborcja nigdy nie jest medycznie konieczna dla ratowania życia matki. Nie zmienia to faktu, że istnieją kuracje medyczne, które ratując życie matki, mogą prowadzić do śmierci płodu. Ale to dwie różne sytuacje.
Nie jestem specjalistką, ale jeżeli w dotychczasowej ustawie jest zapis "w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia", to rozumiem, że był konsultowany z lekarzami. Natomiast zaprzestanie / niepodjęcie leczenia matki z uwagi na zagrożenie dla płodu, co miało miejsce w ubiegłym roku w Polsce (kobieta zmarła), jest pochodną takiej właśnie mentalności. Oprócz tego, że jest oczywistą zbrodnią. Dlatego moim zdaniem wszelka ideologia, która pod pozorem "krzewienia wartości" stawia życie dorosłej kobiety na równi z istnieniem embrionu, zygoty, czy niekiedy nawet plemnika jest ideologią zbrodniczą i wymierzoną w podstawowe prawa kobiet.
>A wraz z postępem technologii, życie może istnieć coraz wcześniej poza organizmem matki, i co wtedy, przesuwamy granicę nieco wstecz?
Oczywiście - już teraz tak się dzieje. Gdy nie ma szansy na uratowanie życia kobiety w zaawansowanej ciąży, dokonuje się cesarskiego cięcia.
> A ludzie, którzy są sztucznie podtrzymywani pod respiratorem, oni nie potrafią istnieć samodzielnie, czy przez to są mniej ludźmi? To odwieczny problem granicy i każde arbitralne jej narzucenie rodzi same problemy i wątpliwości.
Bezterminowe podtrzymywania niektórych funkcji życiowych często związane jest z bezsensownym przedłużaniem cierpienia i tu każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie.
Arbitralnie ustalona granica? Kiedyś była jasno wyznaczona - śmierć w każdej sytuacji, gdy człowiek nie mógł samodzielnie jeść, oddychać itd.. Dziwne, że w takich przypadkach - nienaturalnej ingerencji - medycyna jest cacy, jako argument, w innych (in vitro) - już nie.
>Zdaje się, że podczas zabiegu in vitro tworzy się kilka zapłodnionych zarodków, wybiera jeden, a resztę wyrzuca lub zamraża.
Można wszczepić więcej, niż jeden - decyzja chyba należy do rodziców. U nas się zamraża, po to żeby w przyszłości można było wykorzystać następne.
>Jeśli katolik uważa "poczęcie" za moment zaistnienia człowieka, to takie praktyki, w świetle jego przekonań, są niemoralne.
To niech ich nie stosuje. Szkoda, że tacy "rygorystycznie moralni" nie jesteście w stosunku do kradzieży, zabijania, czy cudzołóstwa. O gwałcie nie wspomnę, bo nigdy nie był nawet w obszarze krytyki krk.
>Czy faceci mają gdzieś w papierach zapisaną swoją orientację seksualną?
Nie - mają zapisaną płeć. A od niej pochodzi samo pojęcie seksualności.
> No i publiczne manifestowanie swoich popędów wydaje mi się wyjątkowo niesmaczne.
Przecież samo zawarcie małżeństwa (jako związku kobiety i mężczyzny - Konstytucja RP, art. 18) jest publiczną manifestacją, obecnie głównie "popędów" , bo od schematu transakcji handlowej, jaką było przez wieki chyba już trochę odeszliśmy.
13-09-2012 18:22 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
, bo od schematu transakcji handlowej, jaką było przez wieki chyba już trochę odeszliśmy.

Tylko trochę. Transakcje zastąpił kontrakt.
Ale faktycznie przedmiot został upodmiotowiony
13-09-2012 19:34 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>zaprzestanie / niepodjęcie leczenia matki z uwagi na zagrożenie dla płodu, co miało miejsce w ubiegłym roku w Polsce (kobieta zmarła), jest pochodną takiej właśnie mentalności. Oprócz tego, że jest oczywistą zbrodnią.

Mówisz teraz o tej siatkarce, Agacie Mróz?

>Dlatego moim zdaniem wszelka ideologia, która pod pozorem "krzewienia wartości" stawia życie dorosłej kobiety na równi z istnieniem embrionu, zygoty, czy niekiedy nawet plemnika jest ideologią zbrodniczą i wymierzoną w podstawowe prawa kobiet.

Nie rozpędziliśmy się za bardzo z tymi plemnikami?

>>Jeśli katolik uważa "poczęcie" za moment zaistnienia człowieka, to takie praktyki, w świetle jego przekonań, są niemoralne.
>To niech ich nie stosuje. Szkoda, że tacy "rygorystycznie moralni" nie jesteście w stosunku do kradzieży, zabijania, czy cudzołóstwa.

Nie chcę nic mówić, ale wystarczy zajrzeć do Dekalogu. Zaległości? To klasyk.

>O gwałcie nie wspomnę, bo nigdy nie był nawet w obszarze krytyki krk.

Mhm.

>> No i publiczne manifestowanie swoich popędów wydaje mi się wyjątkowo niesmaczne.
>Przecież samo zawarcie małżeństwa (jako związku kobiety i mężczyzny - Konstytucja RP, art. 18) jest publiczną manifestacją, obecnie głównie "popędów" , bo od schematu transakcji handlowej, jaką było przez wieki chyba już trochę odeszliśmy.

A jakoś pary hetero nie urządzały nigdy takich cyrków jak gay pride parade.

bembergiem w berg
13-09-2012 20:30 
 Ocena 11 na 11
Anna Salman (16360 punktów)
>Mówisz teraz o tej siatkarce, Agacie Mróz?
Nie, mniej więcej rok temu była wzmianka prasowa (chyba GW) o kobiecie, u której stwierdzono bodajże chorobę nerek. Lekarze deliberowali, czy podjąć kurację, bo mogłaby zniszczyć płód. Kobieta zmarła - dziecko nie przyszło na świat. Nie zachowałam tego artykułu, oczekując rozwinięcia. Niestety, dalszego ciągu nie było. Sprawa nie była nośna medialnie (jak np. sprawa Madzi), a poza tym wiele osób mogłoby zwątpić w szczerość kościoła odnośnie "ochrony życia".
>Nie rozpędziliśmy się za bardzo z tymi plemnikami?
Ja nie - kościół chyba tak. Czym innym jest antykoncepcja, jeśli nie unicestwieniem plemników?
>Nie chcę nic mówić, ale wystarczy zajrzeć do Dekalogu. Zaległości? To klasyk.
To zacznijcie zaglądać. Na ten właśnie klasyk się powołałam, mając w pamięci doniesienia o skali grabieży i spekulacji dokonywanych przez duchowieństwo, że o unikaniu płacenia podatków nie wspomnę. Do tego dochodzi udział w wojnach i posiadanie regularnych konkubentek przez duchownych krk, przy jednoczesnym unikaniu brania odpowiedzialności za rodzinę, czyli celibat. A wierni, patrząc chociażby na polityków, wcale nie są lepsi.
>A jakoś pary hetero nie urządzały nigdy takich cyrków jak gay pride parade.
A jak para miałaby urządzić paradę? Co najwyżej mogą sobie na spacer za rękę .
Tak poważnie - przez wieki krk ciągnął zyski z nierządu kobiet, a jednocześnie skazywał na śmierć osoby o orientacji homoseksualnej. Gdyby sytuacja tych osób wcześniej została unormowana, nie byłoby potrzeby urządzania takich demonstracji.
13-09-2012 23:38 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Mówisz teraz o tej siatkarce, Agacie Mróz?
>Nie, mniej więcej rok temu była wzmianka prasowa (chyba GW) o kobiecie, u której stwierdzono bodajże chorobę nerek. Lekarze deliberowali, czy podjąć kurację, bo mogłaby zniszczyć płód. Kobieta zmarła - dziecko nie przyszło na świat. Nie zachowałam tego artykułu, oczekując rozwinięcia. Niestety, dalszego ciągu nie było. Sprawa nie była nośna medialnie (jak np. sprawa Madzi), a poza tym wiele osób mogłoby zwątpić w szczerość kościoła odnośnie "ochrony życia".

Znana była też historia Agaty Lamczak.
Cytat:

Ze względu na brak poprawy stanu zdrowia i trwający cały czas ból odbytu, a często również bóle brzucha, 17 sierpnia Agata, przy wsparciu matki, zdecydowała się rozpocząć leczenie w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu im. Pirogowa w Łodzi, w Klinice Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej. Agatą zajął się tam lekarz proktolog. W trakcie badania chorej lekarz znalazł narastający ropień w okolicach odbytu i przetokę. 17 sierpnia zastosowano szersze niż poprzednio nacięcie ropnia wargi sromowej lewej, a następnie każdego dnia odbywało się czyszczenie pojawiającej się cały czas treści ropnej. Pomimo, że stan zdrowia Agaty ulegał ciągłemu pogorszeniu lekarze nie zdecydowali się na przeprowadzenie pełnej endoskopii. Na pytanie skierowane do prowadzącego lekarza, dlaczego nie chce wykonać tego badania lekarz odpowiedział: "sumienie mi nie pozwala".

Pod koniec sierpnia, w trakcie pobytu Agaty w Klinice w Łodzi, Jej matka i narzeczony, widząc, jak cierpi i jak bardzo pogarsza się jej stan zdrowia przeprowadzili z lekarzem prowadzącym rozmowę, w której zażądali rozpoczęcia zdecydowanego leczenia, bez względu na konsekwencje dla życia płodu. Lekarz odpowiedział pytaniem: "To, co, mam usunąć ciążę?". Matka i narzeczony Agaty jeszcze raz stanowczo zażądali, żeby ratować przede wszystkim jej życie, i pozostawić losowi to, czy ciąża się utrzyma. Niestety, ich żądania i prośby nie przyniosły żadnych rezultatów.


Cytat:
4 września Agatę przyjęto do Szpitala im. Madurowicza, I Kliniki Ginekologii i Onkologii Ginekologicznej w Łodzi z objawami otrzewnowymi. Wykonano zabieg wycięcia wyrostka robaczkowego. Następnie, jeszcze tego samego dnia, przewieziono Agatę, ze względu na niewydolność oddechową, na Oddział Intensywnej Terapii Szpitala im. Barlickiego. Na oddział została przyjęta z objawami wstrząsu septycznego i niewydolnością wielonarządowa. Jej stan był bardzo ciężki. Krążenie wymagało wspomagania wlewem katecholamin. Podczas badania USG stwierdzono cechy obumarcia płodu. Ze względu na bezskuteczną indukcję poronienia 6 września wykonano cesarskie cięcie. W trakcie zabiegu odessano około 800 ml. treści ropnej z jamy otrzewnej oraz usunięto martwy płód.


Agata zmarła 29 września.
Sprawa trafiła do Strasburga, ale nie wiem czy już została rozpatrzona.
13-09-2012 20:24 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
Anno, dajesz się sprowokować "etatowemu" trollowi Racjonalisty

Wielokrotnie uczestniczył już w podobnych dyskusjach i twoje argumenty prawdopodobnie doskonale zna - po prostu cię podpuszcza. Że przychodzi tu, by trollować i prowokować, sam zresztą swego czasu zadeklarował, stąd raczej trudno traktować go jak poważnego dyskutanta.
13-09-2012 21:29 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Anno, dajesz się sprowokować "etatowemu" trollowi Racjonalisty
>Wielokrotnie uczestniczył już w podobnych dyskusjach i twoje argumenty prawdopodobnie doskonale zna - po prostu cię podpuszcza.
Trudno - mnie można sprowokować, jeżeli chodzi o prawa kobiet. Poza tym, jeszcze z czasów, gdy zaglądałam tu często pamiętam, że na te tematy wypowiadają się głównie mężczyzn - jak w realu.
Poza tym zasugerowano mi kiedyś, żebym się "odczepiła od ateistów", więc się dostosowuję, dyskutując z teistami, bądź osobami, które robią takie wrażenie.
A zresztą, co szkodzi, jak sobie dzieciaczyna pozbiera, czy utrwali sensowne argumenty do własnych dyskusji. Na przykład na temat feminizmu jest masa bzdurnych opinii, a niektóre zawdzęczają swoje istnienie działaczkom feministycznym.
>... stąd raczej trudno traktować go jak poważnego dyskutanta.
Kategoria poważny /niepoważny - poważnie traktowana mogłaby skłonić do wyłączenia komputera.
14-09-2012 01:17 
 Ocena 2 na 2
Phanes (492 punktów)
>A ja spotkałem się z opinią, że aborcja nigdy nie jest medycznie konieczna dla ratowania życia matki.

A ja spotkałem się z opinią, że zgwałcona kobieta nie może zajść w ciążę...

>Jeśli katolik uważa "poczęcie" za moment zaistnienia człowieka, to takie praktyki, w świetle jego przekonań, są niemoralne.

Od kiedy to czyjeś uważanie ma decydować o innych? Jak katolik uważa, to katolika nikt nie zmusza.

>Czy faceci mają gdzieś w papierach zapisaną swoją orientację seksualną? Słowo daję, ja nie dostałem takiego dokumentu.

No nie żartuj, człowieku! Przecież wiadomo jaką orientację się zakłada u wszystkich.

>No i publiczne manifestowanie swoich popędów wydaje mi się wyjątkowo niesmaczne.

Patrz, a ja od dziecka byłem pojony heteroseksualnymi bajkami! Gdzie i kogo mam zaskarżyć?
worek kości (2937 punktów)
>Patrz, a ja od dziecka byłem pojony heteroseksualnymi bajkami! Gdzie i kogo mam zaskarżyć?

Za moich czasów takie bajki miały przynajmniej czerwony kwadracik w rogu ekranu. Spróbuj do rady radiofonii i telewizji może...


bembergiem w berg
14-09-2012 01:35 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>>Patrz, a ja od dziecka byłem pojony heteroseksualnymi bajkami! Gdzie i kogo mam zaskarżyć?
>Za moich czasów takie bajki miały przynajmniej czerwony kwadracik w rogu ekranu. Spróbuj do rady radiofonii i telewizji może...

Przypomnij mi kilka nieheteroseksualnych bajek, proszę.
13-09-2012 18:23 
 Ocena 4 na 4
wojtek. (1061 punktów)
>Na narzuca swoich poglądów innym. Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia, więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem.

   Oczywiście, przecie Kościół katolicki dążąc do całkowitego zakazu aborcji i in vitro, jednocześnie dąży aby niewierzący i wyznawcy innych religii, mogli z takich praktyk korzystać. Toż to wzorcowy przykład nie narzucania innym swoich poglądów

   Podejrzewałem, że nauka na katolickiej uczelni (czym, o ile się nie mylę, możesz się poszczycić) może wpływać, na zdolności rozumowe, ale nie sądziłem, że aż tak
13-09-2012 19:38 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Na narzuca swoich poglądów innym. Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia, więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem.
>    Oczywiście, przecie Kościół katolicki dążąc do całkowitego zakazu aborcji i in vitro, jednocześnie dąży aby niewierzący i wyznawcy innych religii, mogli z takich praktyk korzystać. Toż to wzorcowy przykład nie narzucania innym swoich poglądów

Nie kumam. KK ogłasza swoje poglądy w swoich kościołach i publikacjach, no ma chyba do tego prawo, nie? Wolność słowa, nie? Prawo swobodnej dyskusji? A jeśli komuś leży na sercu życie człowieka, to chyba nie przejdzie obojętnie obok niszczenia tego życia, tylko dlatego, że odbywa się za granicą albo tylko u sąsiadów?

bembergiem w berg
Phanes (492 punktów)
A jeśli komuś leży na sercu życie człowieka, to chyba nie przejdzie obojętnie obok niszczenia tego życia, tylko dlatego, że odbywa się za granicą albo tylko u sąsiadów?

Dziwne, że tym samym ludziom nie zależy nażyciu kobiet, gejów czy ateistów...
worek kości (2937 punktów)
>Dziwne, że tym samym ludziom nie zależy nażyciu kobiet, gejów czy ateistów...

Skad ty bierzesz takie rewelacje - nie mam pojęcia.

bembergiem w berg
14-09-2012 18:55 
 Ocena 6 na 6
wojtek. (1061 punktów)
>Nie kumam.

   Zauważyłem.

> KK ogłasza swoje poglądy w swoich kościołach i publikacjach, no ma chyba do tego prawo, nie?

   Kościół katolicki głosi swoje poglądy we wszystkich miejscach, do których zostanie dopuszczony. W naszym kraju są to niemal wszystkie środki przekazu, szkoły itd. Więc nie opowiadaj bajek, że ma to miejsce tylko w katolickich kościołach i publikacjach. To pierwsza sprawa.

   Druga sprawa. Manipulujesz - najpierw napisałeś o nie narzucaniu przez katolików swoich poglądów innym, teraz piszesz z kolei wyłącznie o głoszeniu przez kościół swoich poglądów. Narzucanie swoich poglądów nie jest tożsame z głoszeniem tychże.

   Kościół, według mnie, ma prawo głosić swoje poglądy i wymagać od swoich wiernych (i tylko od swoich wiernych) stosowania się do zasad które ustala (w tym całkowitego zakazu aborcji), ale nie ma prawa narzucać wszystkim obywatelom swojej woli, tym bardziej w sprawie tak istotnej, jak całkowity zakaz aborcji. Jeśli kościół uważa, że aborcja jest zła wystarczy, że powie swoim wiernym, żeby jej nie dokonywali, nawet w przypadku gdy zagrożone jest życie matki. Nikt kobiety o wyznaniu katolickim nie może zmusić, i nie zmusza do aborcji, nawet gdy zagrożone jest jej życie, a aborcja mogłaby je uratować. Nie można jednak, dopuścić do sytuacji w której na oczach bezradnej rodziny (albo w samotności) umiera kobieta która z wyznaniem katolickim nie ma wiele, albo z goła nic wspólnego, ale musi umrzeć ponieważ kilku jegomości w koloratkach (albo bez koloratek) uznało, że taka jest wola Boga w którego oni sami wierzą.

>Wolność słowa, nie?

   Jeśli nadal nie rozumiesz to Ci napiszę raz jeszcze: wolność słowa nie jest narzucaniem innym ludziom własnej woli.

> Prawo swobodnej dyskusji?

   Kościół katolicki i dyskusja (na temat aborcji i in vitro choćby). Dobre, udał Ci się żart

>A jeśli komuś leży na sercu życie człowieka, to chyba nie przejdzie obojętnie obok niszczenia tego życia, tylko dlatego, że odbywa się za granicą albo tylko u sąsiadów?

   Piszemy o całkowitym zakazie aborcji, który może doprowadzić w pewnych wypadkach do śmierci kobiety. Może łaskawco pozwól tym kobietom, które są w takiej sytuacji, żeby miały wybór który może uratować im życie.
14-09-2012 01:09 
 Ocena 2 na 2
Phanes (492 punktów)
>Na narzuca swoich poglądów innym.

Ależ to z samym katolicyzmem jest niezgodne!

>Uważa, że życie powinno być chronione od poczęcia, więc zarówno aborcja jak i invitro są w takim ujęciu morderstwem.

Uważać, niech sobie uważa. Ale głosuje to niech sobie w Watykanie.

>I od kiedy jakimś grupom społecznym, legitymizującym się w tym wypadku lokowaniem popędu seksualnego w takie, a nie inne miejsca, należą się jakieś dodatkowe prawa?

A heteroseksualistom jakoś się należą... Poza tym to nie chodzi o dodatkowe prawa, tylko o prawa, które należą się wszystkim ludziom. Coś jak z kobietami - kojarzysz?
worek kości (2937 punktów)
>>I od kiedy jakimś grupom społecznym, legitymizującym się w tym wypadku lokowaniem popędu seksualnego w takie, a nie inne miejsca, należą się jakieś dodatkowe prawa?
>A heteroseksualistom jakoś się należą... Poza tym to nie chodzi o dodatkowe prawa, tylko o prawa, które należą się wszystkim ludziom. Coś jak z kobietami - kojarzysz?

Gejom odbierają prawa człowieka? Skandal! Które? Bo do mnie doszły słuchy, że dla nich prawa człowieka to za mało, chcą mieć jeszcze prawa gejów extra.


bembergiem w berg
14-09-2012 01:44 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>Gejom odbierają prawa człowieka? Skandal! Które? Bo do mnie doszły słuchy, że dla nich prawa człowieka to za mało, chcą mieć jeszcze prawa gejów extra.

Jak cię takie "słuchy" dochodzą, to przejdź się do laryngologa.

Wyjdź na chwilę poza swoje myślenie, to może choć trochę rzeczywistości do ciebie dotrze. Nie wspomnę już jakie "prawa" daje gejom czy lesbijkom KRK, ale porównaj sobie prawa jakie daje państwo. Można też trochę o historii poczytać.
worek kości (2937 punktów)
>>Gejom odbierają prawa człowieka? Skandal! Które? Bo do mnie doszły słuchy, że dla nich prawa człowieka to za mało, chcą mieć jeszcze prawa gejów extra.
>Jak cię takie "słuchy" dochodzą, to przejdź się do laryngologa.
>Wyjdź na chwilę poza swoje myślenie, to może choć trochę rzeczywistości do ciebie dotrze. Nie wspomnę już jakie "prawa" daje gejom czy lesbijkom KRK, ale porównaj sobie prawa jakie daje państwo. Można też trochę o historii poczytać.

Na szczęście/nieszczęście KK nie ustala praw, robi to państwo. I nie spotkałem się z zapisem w Konstytucji, że ludziom wolno to i to, o ile nie są gejami, bo jak są gejami to zakaz. I te dramaty ludzkie - ale ja nie jestem gejem! - udowodnij! - jak? jak? zrobię wszystko! - zrobisz wszystko? Każdy gej tak mówi! Ech, dyskryminacja...

bembergiem w berg
14-09-2012 02:05 
 Ocena 3 na 3
Phanes (492 punktów)
>>>Gejom odbierają prawa człowieka? Skandal! Które? Bo do mnie doszły słuchy, że dla nich prawa człowieka to za mało, chcą mieć jeszcze prawa gejów extra.
>>Jak cię takie "słuchy" dochodzą, to przejdź się do laryngologa.
>>Wyjdź na chwilę poza swoje myślenie, to może choć trochę rzeczywistości do ciebie dotrze. Nie wspomnę już jakie "prawa" daje gejom czy lesbijkom KRK, ale porównaj sobie prawa jakie daje państwo. Można też trochę o historii poczytać.
>Na szczęście/nieszczęście KK nie ustala praw, robi to państwo.

Od jakiego czasu? Jak było wcześniej? Do jakiego stopnia jest tak teraz? Możesz trochę pomyśleć nad tym, ale to tylko taka propozycja.

>I nie spotkałem się z zapisem w Konstytucji, że ludziom wolno to i to, o ile nie są gejami, bo jak są gejami to zakaz.

Poczytaj lepiej. Albo lepiej nie, bo jak coś nie jest wprost napisane, to i tak nie zauważysz.

>I te dramaty ludzkie - ale ja nie jestem gejem! - udowodnij! - jak? jak? zrobię wszystko! - zrobisz wszystko? Każdy gej tak mówi! Ech, dyskryminacja...

Na taki kretynizm nie warto odpowiadać. Dyskwalifikuje cię to moralnie, podobnie jak poprzednie wypowiedzi dyskwalifikowały cię poznawczo. Żegnam.

EOT
13-09-2012 02:39 
 Ocena 11 na 11
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Gdybyśmy się rodzili ateistami, to ludy pierwotne, więc w pewnym sensie niewinne jak dzieci, nie zaczęłyby w pewnym momencie wymyślać nadnaturalnych sił, którym należy się szacunek.
No właśnie, zaczęło się od zmyślania.

>A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności.
Mylisz się, zapytaj wujka gugla.

>Na racjonaliście popularny jest wizerunek katola-oszołoma, którego jakiś egzemplarz każdy w swoim otoczeniu ma - katol taki łazi i poucza, ewangelizuje na fejsie, rozmodlony jest i przeciwny aborcji, invitro oraz oczywiście gejom.
To nie wina tego portalu, że katole są, jacy są.

>Ale mało kto zwraca uwagę na antytezę katola-oszołoma - ateusza-oszołoma, który z równą pasją czepia się znajomych wierzących, rzuca wciąż te same pogardliwe uwagi o przekonaniach drugiej strony, bierze czynny udział w wokół-religijnych dyskusjach na fejsie, wypisując nieśmiertelne teksty o księżach pedofilach i niewidzialnej bozi.
Ateista ma w dupi.e wasze religianckie wierzenia. Istnienie księży pedofilów jest faktem, istnienie niewidzialnej bozi faktem nie jest.

>A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.
Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 10:50 
 Ocena 16 na 16
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.
> Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.

Więcej, z samej definicji edukacji po prostu nie można "nauczać" bzdur. Edukacja to przekazywanie informacji o aktualnym stanie wiedzy. Wciskanie ludziom czegoś, co nie jest aktualnym stanem wiedzy (bzdur), nazywamy precyzyjniej - indoktrynacją.

Choć oczywiście tradycyjne, kościelne rozumienie słowa "nauczanie" jest dużo pojemniejsze. Co nie dziwi.
13-09-2012 16:06 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>>> A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.
>> Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.
>Więcej, z samej definicji edukacji po prostu nie można "nauczać" bzdur. Edukacja to przekazywanie informacji o aktualnym stanie wiedzy.

Mhm, a np wychowanie, czyli edukacja moralna, co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?


bembergiem w berg
13-09-2012 16:27 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?

Mówi, że podstawy i tak masz już w genach, a w przypadkach wątpliwych pomoże np. imperatyw Kanta.
I jeszcze dodaje, żeby raczej nie "nauczać" - lepiej uwrażliwiać i przedstawiać różne punkty widzenia.
13-09-2012 16:41 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>> co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?
>Mówi, że podstawy i tak masz już w genach, a w przypadkach wątpliwych pomoże np. imperatyw Kanta.
>I jeszcze dodaje, żeby raczej nie "nauczać" - lepiej uwrażliwiać i przedstawiać różne punkty widzenia.

Może i podstawy moralności są w genach, ale z tego i tak nie wynika, co jest słuszne. Czy aktualny stan wiedzy o słuszności jakichś działań coś nam powiedzieć może?


bembergiem w berg
13-09-2012 17:26 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Czy aktualny stan wiedzy o słuszności jakichś działań coś nam powiedzieć może?

Oczywiście - np. że słusznie jest powstrzymać się od zrobienia bliźniemu krzywdy. I jeszcze że w przypadku wątpliwości słusznie jest się z tym bliźnim skonsultować, bo może mieć definicję krzywdy odmienną od naszej.
13-09-2012 19:40 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>> Czy aktualny stan wiedzy o słuszności jakichś działań coś nam powiedzieć może?
>Oczywiście - np. że słusznie jest powstrzymać się od zrobienia bliźniemu krzywdy. I jeszcze że w przypadku wątpliwości słusznie jest się z tym bliźnim skonsultować, bo może mieć definicję krzywdy odmienną od naszej.

A niby czemu słuszne jest powstrzymywanie się do krzywdzenia innych? Bo np obserwując ostatnie skandalicznie niskie wyroki dla mafii pruszkowskiej, ktoś mógłby dojść do przekonania, badając ten empiryczny materiał, że krzywdzenie innych jest nie tylko słuszne ale i całkiem nieźle się opłaca.


bembergiem w berg
13-09-2012 21:16 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> A niby czemu słuszne jest powstrzymywanie się do krzywdzenia innych?

Radzieccy naukowcy przeprowadzili wnikliwe badania i wyszło im, że ludzie na ogół woleliby nie być krzywdzeni.

>(...) krzywdzenie innych jest nie tylko słuszne ale i całkiem nieźle się opłaca

No cóż, jeżeli interesuje cię maksymalizacja wyłącznie twojego dobrostanu (szczególnie w krótkim horyzoncie czasowym) - to istotnie, lepiej zrobisz zapisując się do mafii niż na kurs etyki.
Menel de Lux (3111 punktów)

>Mhm, a np wychowanie, czyli edukacja moralna, co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?

Alternatywą niech będą złodzieje , pasożyci i pedofile spod szyldu kk "nauczający" moralności.
O tak, to jest słuszne, moralne i absolutnie niezbędne w wychowaniu dzieci i młodzieży...
worek kości (2937 punktów)
>>Mhm, a np wychowanie, czyli edukacja moralna, co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?
>Alternatywą niech będą złodzieje , pasożyci i pedofile spod szyldu kk "nauczający" moralności.
>O tak, to jest słuszne, moralne i absolutnie niezbędne w wychowaniu dzieci i młodzieży...

:D A złodzieje, pasożyty i pedofile spod szyldu racjonalistów? Ty to jak zapodasz alternatywę... totalnie nieskrajna!


bembergiem w berg
13-09-2012 17:01 
 Ocena 5 na 5
Menel de Lux (3111 punktów)

>:D A złodzieje, pasożyty i pedofile spod szyldu racjonalistów?

Znasz jakąś organizację racjonalistów ukrywającą przestępców seksualnych i utrzymującą się ze złodziejstwa i oszustw?
13-09-2012 17:20 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>>:D A złodzieje, pasożyty i pedofile spod szyldu racjonalistów?
>Znasz jakąś organizację racjonalistów ukrywającą przestępców seksualnych i utrzymującą się ze złodziejstwa i oszustw?

A Ty znasz jakąś organizację katolicką dopuszczającą się takich praktyk? Zwracam uwagę na czas teraźniejszy ciągły.

bembergiem w berg
13-09-2012 21:56 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
Zwracam uwagę na czas teraźniejszy ciągły.

Ale my tu chyba po polsku zasadniczo rozmawiamy

Menel de Lux (3111 punktów)

>A Ty znasz jakąś organizację katolicką dopuszczającą się takich praktyk?

To miał być żart?
Średnioszmieszny.
14-09-2012 11:47 
 Ocena 2 na 2
auteme (225 punktów)
>>>:D A złodzieje, pasożyty i pedofile spod szyldu racjonalistów?
>>Znasz jakąś organizację racjonalistów ukrywającą przestępców seksualnych i utrzymującą się ze złodziejstwa i oszustw?
>A Ty znasz jakąś organizację katolicką dopuszczającą się takich praktyk? Zwracam uwagę na czas teraźniejszy ciągły.

Kilka dni temu była u mnie po poradę moja szwagierka. Jest dyrektorem domu dziecka, w którym władzę dwa lata temu przejął Caritas. Opowiadała o praktykach tam panujących, zarządzaniu przez Kurię, pieniądzach wyprowadzanych bokiem, skarbówce przymykającej oko, miejscowych politykach czyszczących wszelkie brudne sprawy i Urzędzie Miasta, który sam odpowiada na własne pisma. W stylu dziś przychodzi list o rozliczenie się z dotacji, dyrektorka nie ma żadnych faktur, dzwoni do Kurii i następnego dnia przychodzi list, że dziękują za sprawozdanie i przysyłają wytyczne w sprawie kolejnych dotacji w przetargach, które dotyczą placówek opiekuńczo-wychowawczych. A to jedyna taka placówka podlegająca pod ten Urząd...

Dość ciekawą dyskusją z nią przeprowadziłem, ale nie na temat, który się spodziewałem. Problemem nie było tu etyczne odczucia, takiej działalności, ale jak mocny jest obecnie kościół w Polsce?! Konkluzja była taka, że w tym regionie (Polska B), nikt ich nie ruszy przez kolejne 10 lat i spokojnie może działać dalej.

Dziś jednak zadzwoniła, że grzebie od dwóch dni w papierach ośrodka i zdecydowała się napisać wypowiedzenie. Nie chcę ściągać na nią teraz kłopotów, więc za jakiś czas postaram się opisać dokładnie jak wygląda działalność Caritas w takich ośrodkach.

Tak więc odpowiadając na pytanie o złodziei, pasożytów i pedofilii, to ja podam odpowiedź: Caritas. Żeby nie było czepiania się o tych pedofilii, to od razu podpowiem, że poprzedni dyrektor został skazany za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad wychowankami. Sąd zresztą w uzasadnieniu podał, że czerpał z tego przyjemność. Tak więc nie tak bardzo to odbiega od pedofilii.
worek kości (2937 punktów)
Ja tak samo - wiem... ale nie powiem!


bembergiem w berg
Phanes (492 punktów)
>Mhm, a np wychowanie, czyli edukacja moralna, co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?

A słyszałeś o takim dziale filozofii jak etyka?
worek kości (2937 punktów)
>>Mhm, a np wychowanie, czyli edukacja moralna, co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?
>A słyszałeś o takim dziale filozofii jak etyka?

Jasne, i co tam panie dzisiaj w etyce, jakieś nowe odkrycie? Pytam się, żeby być na bieżąco.

bembergiem w berg
14-09-2012 01:37 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>>>Mhm, a np wychowanie, czyli edukacja moralna, co na temat moralności mówi nam "aktualny stan wiedzy"?
>>A słyszałeś o takim dziale filozofii jak etyka?
>Jasne, i co tam panie dzisiaj w etyce, jakieś nowe odkrycie? Pytam się, żeby być na bieżąco.

Od czasów Akwinaty - bardzo dużo. Nie licz, że ci będę streszczał - jest internet, księgarnie, biblioteki...
worek kości (2937 punktów)
>Od czasów Akwinaty - bardzo dużo. Nie licz, że ci będę streszczał - jest internet, księgarnie, biblioteki...

No, np Peter Singer, znany etyk, i jego 4 tygodniowy okres przejściowy dla niemowlaków, w trakcie którego można by było bez skrupułów bobasa uśmiercić (gdyby się rodzice rozmyślili). A co tam! Kulturalnie, a nie jakieś śliskie kocyki...


bembergiem w berg
14-09-2012 01:58 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>No, np Peter Singer, znany etyk, i jego 4 tygodniowy okres przejściowy dla niemowlaków, w trakcie którego można by było bez skrupułów bobasa uśmiercić (gdyby się rodzice rozmyślili). A co tam! Kulturalnie, a nie jakieś śliskie kocyki...

Jak tylko o Singerze słyszałeś, to współczuję. Ale i tyle dobrze.
worek kości (2937 punktów)
>>Gdybyśmy się rodzili ateistami, to ludy pierwotne, więc w pewnym sensie niewinne jak dzieci, nie zaczęłyby w pewnym momencie wymyślać nadnaturalnych sił, którym należy się szacunek.
>No właśnie, zaczęło się od zmyślania.

A nie wydaje się to zaskakujące, że na całym świecie ludzie doświadczyli tej samej potrzeby, żeby coś takiego "wymyślić"?

>>A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności.
>Mylisz się, zapytaj wujka gugla.

Zapytałem i nic.

>>Na racjonaliście popularny jest wizerunek katola-oszołoma, którego jakiś egzemplarz każdy w swoim otoczeniu ma - katol taki łazi i poucza, ewangelizuje na fejsie, rozmodlony jest i przeciwny aborcji, invitro oraz oczywiście gejom.
>To nie wina tego portalu, że katole są, jacy są.

Katol ma w dupi.e wasze scjentystyczne wierzenia. Istnienie ateistów pedofilów jest faktem, istnienie multiversum faktem nie jest.

>>A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.
>Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.

Nie, wciąż jest. Jeśli rodzice mają ochotę uczyć swoje dzieci swojej religijnej tradycji, a jakiś urzędnik im mówi, że nie mogą, bo dostaną mandat, grzywnę lub pójdą do więzienia, a książki na ten temat zostaną skonfiskowane i spalone, to to jest, mój drogi, faszyzm.

bembergiem w berg
13-09-2012 16:52 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A nie wydaje się to zaskakujące, że na całym świecie ludzie doświadczyli tej samej potrzeby, żeby coś takiego "wymyślić"?
Nie wydaje się. Potrzeba wyjaśnienia niezrozumiałego wydaje się być immanentną cechą człowieka, a z tej potrzeby wzięły się wierzenia religijne.
Jeśli uważasz, że wiara w istnienie bóstw jest w jakiś sposób wpajana ludziom przez owe bóstwa, to jak wytłumaczysz dwa fakty:
- w różnych kulturach i w różnych czasach wierzy(ło) się w przeróżne bóstwa, czy one wszystkie istnieją? Co z tymi bóstwami, które twierdzą (co prawda wyłącznie ustami swych wyznawców), że są jedynymi prawdziwymi?
- istnieją kultury, w których nie występuje wiara w żadne bóstwa. Czy dlatego, że Zeus, Jahwe, Allach, Pan Bóg z jakiegoś powodu olewają te kultury?


>>>A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności.
>>Mylisz się, zapytaj wujka gugla.
>Zapytałem i nic.
To popytaj kogo innego. Na początek np. jakiegoś buddystę.

>>Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.
>Nie, wciąż jest. Jeśli rodzice mają ochotę uczyć swoje dzieci swojej religijnej tradycji, a jakiś urzędnik im mówi, że nie mogą, bo dostaną mandat, grzywnę lub pójdą do więzienia, a książki na ten temat zostaną skonfiskowane i spalone, to to jest, mój drogi, faszyzm.
Fajna historyjka, tyle że zmyślona. Co nie zmienia faktu, że bronisz prawa do wpajania idiotyzmów, no i nie wiesz czym jest faszyzm.

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
worek kości (2937 punktów)
>>A nie wydaje się to zaskakujące, że na całym świecie ludzie doświadczyli tej samej potrzeby, żeby coś takiego "wymyślić"?
>Nie wydaje się. Potrzeba wyjaśnienia niezrozumiałego wydaje się być immanentną cechą człowieka, a z tej potrzeby wzięły się wierzenia religijne.

Twierdzę tylko tyle, że z jakiegoś powodu dobór naturalny "uznał" za właściwe wykształcenie w ludziach potrzeby, być może iluzorycznej, obecności sfery nadprzyrodzonej. Najwidoczniej przekonania religijne pomagają w przetrwaniu. Zwalczanie religii może być więc, z tej perspektywy, działaniem wbrew naturze, gatunkowo szkodliwe.

>>>Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.
>>Nie, wciąż jest. Jeśli rodzice mają ochotę uczyć swoje dzieci swojej religijnej tradycji, a jakiś urzędnik im mówi, że nie mogą, bo dostaną mandat, grzywnę lub pójdą do więzienia, a książki na ten temat zostaną skonfiskowane i spalone, to to jest, mój drogi, faszyzm.
>Fajna historyjka, tyle że zmyślona. Co nie zmienia faktu, że bronisz prawa do wpajania idiotyzmów, no i nie wiesz czym jest faszyzm.

Nie taka zmyślona, wystarczy przypomnieć sobie co działo się w ZSRR czy nawet dzisiaj, w Korei Północnej - kraju o jednym z największych odsetku ateistów.

A schodząc na ziemię - w jaki sposób wyobrażasz sobie zakaz nauczania religii dzisiaj?

I to bardzo ładnie, że zarzucasz mi niepoprawne używanie słowa "faszyzm". Ciekawe czy z równym zaangażowaniem będziesz pouczał swoich braci w racjonalizmie przy okazji 11 listopada, kiedy to właśnie słowo, między innymi na tym portalu, zacznie padać wyjątkowo często.

bembergiem w berg
13-09-2012 18:22 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Twierdzę tylko tyle, że z jakiegoś powodu dobór naturalny "uznał" za właściwe wykształcenie w ludziach potrzeby, być może iluzorycznej, obecności sfery nadprzyrodzonej. Najwidoczniej przekonania religijne pomagają w przetrwaniu. Zwalczanie religii może być więc, z tej perspektywy, działaniem wbrew naturze, gatunkowo szkodliwe.
"Dobór naturalny" wyposażył ludzi w wyrostek robaczkowy, który służy nam wyłącznie do tego, abyśmy mieli szanse na kompletnie zbędny ból (w przypadku tzw. zapalenia), ewentualnie na śmierć (w przypadku tzw. rozlania). "Dobór naturalny" wyposażył mężczyzn w zupełnie im zbędne sutki, dzięki "doborowi naturalnemu" mamy tzw. ślepą plamkę w oku, która ogranicza nam widzenie.
Tak więc powoływanie się na "słuszną rację" "doboru naturalnego" nie ma stuprocentowego sensu.


>Nie taka zmyślona, wystarczy przypomnieć sobie co działo się w ZSRR czy nawet dzisiaj, w Korei Północnej - kraju o jednym z największych odsetku ateistów.
Omatkobosko! Kolejny stawiający znak równości między komunizmem i ateizmem, który nie jest w stanie zobaczyć prostej analogii między wiarą w bóstwa religijne i wiarą w bóstwa ludzkie.

>A schodząc na ziemię - w jaki sposób wyobrażasz sobie zakaz nauczania religii dzisiaj?
W bardzo prosty - wyrzucamy nauczanie religii z przedszkoli i szkół.

>I to bardzo ładnie, że zarzucasz mi niepoprawne używanie słowa "faszyzm".
Nie wiem czy ładnie, czy nieładnie. Po prostu nadużywasz tego pojęcia.

>Ciekawe czy z równym zaangażowaniem będziesz pouczał swoich braci w racjonalizmie przy okazji 11 listopada, kiedy to właśnie słowo, między innymi na tym portalu, zacznie padać wyjątkowo często.
Pozwolisz, że nie wypowiem się na temat twoich fantazji?


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 19:44 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>"Dobór naturalny" wyposażył ludzi w wyrostek robaczkowy, który służy nam wyłącznie do tego, abyśmy mieli szanse na kompletnie zbędny ból (w przypadku tzw. zapalenia), ewentualnie na śmierć (w przypadku tzw. rozlania). "Dobór naturalny" wyposażył mężczyzn w zupełnie im zbędne sutki, dzięki "doborowi naturalnemu" mamy tzw. ślepą plamkę w oku, która ogranicza nam widzenie.
>Tak więc powoływanie się na "słuszną rację" "doboru naturalnego" nie ma stuprocentowego sensu.


To nie są prezenty "doboru naturalnego", tylko ewentualnie pozostałości po czymś, co kiedyś się sprawdzało, a teraz już nie. Być może z religią, w jej memetycznym rozwoju, będzie podobnie. A może nie.

>W bardzo prosty - wyrzucamy nauczanie religii z przedszkoli i szkół.

A w kościelnych placówkach będzie można?

>Pozwolisz, że nie wypowiem się na temat twoich fantazji?

Wielka mi fantazja, poczekaj do listopada. Faszyzm nie przejdzie itd.


bembergiem w berg
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To nie są prezenty "doboru naturalnego", tylko ewentualnie pozostałości po czymś, co kiedyś się sprawdzało, a teraz już nie.
Zatem kwestionujesz "dobór naturalny", a tym samym skłonność ludzi do religianctwa? Touché

>Być może z religią, w jej memetycznym rozwoju, będzie podobnie. A może nie.
Nie ma żadnego "może". Przekonania religijne maleją we współczesnych społeczeństwach.

>>W bardzo prosty - wyrzucamy nauczanie religii z przedszkoli i szkół.
>A w kościelnych placówkach będzie można?
To by się bardzo nie podobało Kościołowi Katolickiemu, bo by ograniczyło jego indoktrynację o 99,99.

>>Pozwolisz, że nie wypowiem się na temat twoich fantazji?
>Wielka mi fantazja, poczekaj do listopada. Faszyzm nie przejdzie itd.
Twoje fantazje nadal mnie nie interesują,


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
14-09-2012 01:31 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>A nie wydaje się to zaskakujące, że na całym świecie ludzie doświadczyli tej samej potrzeby, żeby coś takiego "wymyślić"?

Nie. Doświadczyli też potrzeby zabijania, kradzieży, gwałtu i wielu innych potrzeb.

>>>A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności.
>>Mylisz się, zapytaj wujka gugla.
>Zapytałem i nic.

Zapytaj ponownie.

>Katol ma w dupi.e wasze scjentystyczne wierzenia.

Ależ niech sobie ma nasze "scjentystyczne wierzenia" gdzie tylko zechce. Zgodności z rzeczywistością im to nie odbierze.

>Istnienie ateistów pedofilów jest faktem

Czy ktoś twierdzi inaczej?

>istnienie multiversum faktem nie jest.

A tego to jeszcze nie wiemy, ale i nikt nie twierdzi, że to fakt.

>>>A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.
>>Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.
>Nie, wciąż jest. Jeśli rodzice mają ochotę uczyć swoje dzieci swojej religijnej tradycji, a jakiś urzędnik im mówi, że nie mogą, bo dostaną mandat, grzywnę lub pójdą do więzienia, a książki na ten temat zostaną skonfiskowane i spalone, to to jest, mój drogi, faszyzm.

Nawet jeśli ta "religijna tradycja" ma zbrodniczy charakter? No to właśnie zostałem faszystą...
13-09-2012 17:28 
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Ateista ma w dupi.e wasze religianckie wierzenia.

Nie każdy. Bywają kulturalni ateiści, którzy szanują wierzenia innych choć uważają je za bzdurne - po prostu dlatego, że szanują indywidualność drugiego człowieka. Ty jesteś chamem (dajesz to do zrozumienia obelżywym językiem w co drugim poście), więc tego nie rozumiesz, ale uwierz mi, istnieją tacy!

>Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.[

Na pewno jest fanatyzmem.

Pozdrawiam
13-09-2012 18:33 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Bywają kulturalni ateiści, którzy szanują wierzenia innych choć uważają je za bzdurne - po prostu dlatego, że szanują indywidualność drugiego człowieka.
Ateizm nie jest wiarą w nieistnienie boga/bogów. Ateizm jest poglądem, że nie ma jakichkolwiek powodów, aby wierzyć w istnienie boga/bogów.

>Ty jesteś chamem (dajesz to do zrozumienia obelżywym językiem w co drugim poście), więc tego nie rozumiesz, ale uwierz mi, istnieją tacy!
Proponuję - nie ośmieszaj się deklaracjami, których nie jesteś w stanie udowodnić.

>>Zakaz nauczania bzdur nie jest faszyzmem.
>Na pewno jest fanatyzmem.
Fanatyzm cechuje wyznawców bzdur. Począwszy od religiantów, poprzez wierzących w przepowiednie i horoskopy, skończywszy na zwolennikach przeróżnych teorii spiskowych.

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 21:58 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>skończywszy na zwolennikach przeróżnych teorii spiskowych.

Zupełnie jakby ludzie spiskowali tylko w książkach, a nigdy w rzeczywistości.

bembergiem w berg
13-09-2012 09:43 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Gdybyśmy się rodzili ateistami, to ludy pierwotne, więc w pewnym sensie niewinne jak dzieci, nie zaczęłyby w pewnym momencie wymyślać nadnaturalnych sił, którym należy się szacunek. A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności.

Też jesteśmy zaniepokojeni łatwością, z jaką niewinni jak dzieci mogą zostać zainfekowani religijnymi ideami przez garstkę tych nieco mniej niewinnych.
13-09-2012 18:30 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Gdybyśmy się rodzili ateistami,

A niby kim się rodzimy ? Chrześcijanami, buddystami, ... ?
Moje dzieci, zaraz po urodzeniu, nie zaprzątały sobie głowy przynależnością do jakiegokolwiek wyznania, ani istnieniem czy nieistnieniem jakiegokolwiek bytu - bogiem zwanego.
No i patrzaj ! Ty masz jednak rację ! Nawet sam Ci to powyżej napisałem, odpowiadając na zadane pytanie !
Rodzimy się - z całą pewnością - agnostykami ( przyjmując definicję, że agnostyk to człek mający byty wszelakie, których istnienia nie doświadcza w du... )

worek kości (2937 punktów)
>>Gdybyśmy się rodzili ateistami,
>A niby kim się rodzimy ? Chrześcijanami, buddystami, ... ?
>Moje dzieci, zaraz po urodzeniu, nie zaprzątały sobie głowy przynależnością do jakiegokolwiek wyznania, ani istnieniem czy nieistnieniem jakiegokolwiek bytu - bogiem zwanego.
>No i patrzaj ! Ty masz jednak rację ! Nawet sam Ci to powyżej napisałem, odpowiadając na zadane pytanie !
>Rodzimy się - z całą pewnością - agnostykami ( przyjmując definicję, że agnostyk to człek mający byty wszelakie, których istnienia nie doświadcza w du... )
>

No nie chciałem nic wcześniej mówić, bo zaraz by się na mnie rzucili miłośnicy niemowlaków, no aleee... Z tego co się orientuję, to niemowlak swoim rozwojem umysłowym dorównuje szympansowi. Jak na wsparcie dla ateistycznych przekonań, argument z ateistycznych czy nawet agnostycznych bobasów jest więc wyjątkowo słaby.


bembergiem w berg
13-09-2012 20:16 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.

Dlatego ETYKA jest ogólnie dostępna szczególnie promowana i generalnie nie występują kłopoty z wyborem religia-etyka.
14-09-2012 01:04 
 Ocena 2 na 2
Phanes (492 punktów)
>Gdybyśmy się rodzili ateistami, to ludy pierwotne, więc w pewnym sensie niewinne jak dzieci, nie zaczęłyby w pewnym momencie wymyślać nadnaturalnych sił, którym należy się szacunek.

Czasem niechcący można napisać coś mądrego.

>A jak świat długi i szeroki, nie było kultury bez jakiejś formy religijności. To taka dygresja.

Nie było też kultury bez gwałtu, kradzieży, mało było kultur, które stawiały kobiety na równi z mężczyznami... No i co z tego? Weź pod uwagę, że ateizm sprzyjał i sprzyja rozwojowi kultury, a z religią to jakoś zazwyczaj dziwnie inaczej bywa.

>A warunkiem bezkonfliktowej koegzystencji jest po prostu obopólne powstrzymanie się od wzajemnego chamstwa.

Jeśli znaczy to zaprzestanie krytyki tak zbrodniczych ideologii jak chrześcijaństwo czy islam, to wolę jednak być w twoim rozumieniu chamem.

>katol taki łazi i poucza

To dlaczego nie mogę spokojnie telewizji pooglądać, żeby tam takiego pouczającego nie było? Albo dlaczego pod koniec czerwca wyją mi (śpiewem nie da się tego nazwać) jacyś ludzie pod oknem?

>ewangelizuje na fejsie

Takie zjawisko istnieje, ale miałem z nim mało do czynienia, więc się nie będę wypowiadał.

>rozmodlony jest

A nie? I ja jeszcze tych modłów muszę czasami słuchać...

>i przeciwny aborcji

A nie jest? Coś się zmieniło? Widocznie jestem nie na czasie.

>invitro

j.w. Nawet nie tak dawno w Polsce ekskomuniką groził...

>oraz oczywiście gejom

No, nawet ich prześladował, a i teraz się to zdarza.

>Ale mało kto zwraca uwagę na antytezę katola-oszołoma - ateusza-oszołoma, który z równą pasją czepia się znajomych wierzących

Jak dyskusję uważa się za czepianie, no to wybacz... W sumie mogą się katolicy zamknąć w klasztorach, jak im rozmowa z innymi ludźmi nie odpowiada.

>rzuca wciąż te same pogardliwe uwagi o przekonaniach drugiej strony

Czyja to wina, jeśli te przekonania na nic innego nie zasługują?

>bierze czynny udział w wokół-religijnych dyskusjach na fejsie

Czyli już nie może dyskutować? Religia jest częścią kultury, a i rości sobie prawo do bycia czymś w rodzaju filozofii. Poza tym rozpowszechnia pewne idee społeczne, które tego straszliwego ateistę również dotyczą. Jak więc nie dyskutować?

>wypisując nieśmiertelne teksty o księżach pedofilach i niewidzialnej bozi.

A to nie ma już księży pedofilów, a bozia się widzialna zrobiła?

>A zakazy nauczania czegokolwiek - no sorry, ale to czysty faszyzm.

Zakaz nauczania zbrodniczych ideologii faszyzmem nie jest. Poza tym jak na razie w zakazach nauczania to się chrześcijanie wsławiają.
worek kości (2937 punktów)
>Weź pod uwagę, że ateizm sprzyjał i sprzyja rozwojowi kultury, a z religią to jakoś zazwyczaj dziwnie inaczej bywa.

No, i np we Francji, Niemczech lub Szwecji ateizm sprzyja rozwojowi kultury islamskiej. Tak trzymać.

Ateizm jest artystycznie nudny. Bez religii, czyli przeciwnika do obśmiania, już całkiem zabraknie mu tematów.

>tak zbrodniczych ideologii jak chrześcijaństwo

Jakieś współczesne zbrodnie w imieniu chrześcijaństwa popełniane, wymienić potrafi?

>>rzuca wciąż te same pogardliwe uwagi o przekonaniach drugiej strony
>Czyja to wina, jeśli te przekonania na nic innego nie zasługują?

Nie wiem, może braku dobrego wychowania i wrażliwości, zaległościach książkowych, ogólnemu zdziczeniu obyczajów?


bembergiem w berg
14-09-2012 01:53 
 Ocena 3 na 3
Phanes (492 punktów)
>>Weź pod uwagę, że ateizm sprzyjał i sprzyja rozwojowi kultury, a z religią to jakoś zazwyczaj dziwnie inaczej bywa.
>No, i np we Francji, Niemczech lub Szwecji ateizm sprzyja rozwojowi kultury islamskiej. Tak trzymać.

A islam to przypadkiem nie religia i na dodatek blisko z chrześcijaństwem spokrewniona?

>Ateizm jest artystycznie nudny. Bez religii, czyli przeciwnika do obśmiania, już całkiem zabraknie mu tematów.

Ale ateizm oznacza jedynie brak teizmu. Bez teizmu sztuka może się swobodniej rozwijać.

>>tak zbrodniczych ideologii jak chrześcijaństwo
>Jakieś współczesne zbrodnie w imieniu chrześcijaństwa popełniane, wymienić potrafi?

W chwili obecnej chrześcijaństwo nie ma już za bardzo takiej możliwości, ale namawianie do niekorzystania z prezerwatyw, hamowania popędów, wywoływanie nerwic itd, jak najbardziej się kwalifikuje.

Poza tym nie o to mi chodziło. O ile się orientuje, z Biblii i rozmaitych pism doktrynalnych nie zostały wykreślone nawołujące do zbrodni fragmenty, ani chrześcijańscy guru nie stwierdzili oficjalnie, że są one złe. Biorąc więc chrześcijaństwo jako IDEOLOGIĘ, nadal pozostaje ono zbrodnicze.

>>Czyja to wina, jeśli te przekonania na nic innego nie zasługują?
>Nie wiem, może braku dobrego wychowania i wrażliwości, zaległościach książkowych, ogólnemu zdziczeniu obyczajów?

Rzeczywiście nie wiesz. Przyznaję ci całkowitą rację.
hubin (2274 punktów)
>Koegzystencja a może raczej status quo?
W jakiejś formie to właśnie mamy, zmiany i wpływy są powierzchowne.
Teizm nie jest przeciwieństwem ateizmu w związku z czym są to zjawiska/bo przecież nawet nie ideologie nieporównywalne, nie "zestwaialne".

>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii
>by jedni drugich akceptowali( w dużym skrócie) . Obecnie obie opcje starają się wypierać jedna
>drugą.
Nie jest możliwe to w ujęciu w jakim byśmy chcieli to widzieć (bez wpływu religii na tą część ateistyczną).
Biorąc stu ateistów masz sto rodzajów ateizmu i zapewne z dwieście poglądów na każdą inną sprawę. Ciężko jest pomyśleć o ateizmie jako jakiejkolwiek wspólnocie, zatem zestawianie z kolejnymi wspólnotami nieważne czy monolitycznymi czy niespójnymi wewnętrznie jest już pozbawione celu.

Gdyby racjonalizm światopoglądowy potraktować jako "nurt" związany z ateizmem, to wydaje się, że jego koncepcje już dawno nie są skażone myślą chrześcijańską czy religijną. Współczesnej "myśli religijnej" też raczej trudno zarzucić jakikolwiek związek z racjonalizmem. Zatem w tym ujęciu pewną formę koegzystencji mamy.

>Próbuję dopasować ogień i wodę.
Ogień, woda, powietrze, ziemia - w kontekście kulturowym/historycznym były żywiołami zatem mają wspólny mianownik - pojęciowy, ich zestawianie wydaje się być uzasadnione.

Gdy wreszcie kiedyś ludzkość zapomni o religiach, nie odrodzą się one już nigdy w takiej formie jak obecnie. Jeżeli jutro zwyciężą religie, za sto lat nadal będą tacy sami ateiści jak dzisiejsi.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
finerbijk (17282 punktów)
>Koegzystencja a może raczej status quo?
Koegzystencja pokojowa proszę bardzo, jak nie będą brać kasy państwowej i się wyniosą ze szkół, przynajmniej organizacyjnie, fizycznie mogą siedzieć po lekcjach jak zapłacą za wynajem sali. Na forum ogólnym ciężko się godzić na taką bezczelność, a prywatnie to i teraz trzeba się godzić na innomyślność, bo zwykle nie ma innego wyjścia. Zakaz nauczania religii w ogóle to byłoby poważne ograniczenie podstawowych swobód, prowadzące wprost do Ministerstwa Prawdy.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>I będzie to wieczne przeciąganie liny.
-A będzie. Tak jak współzawodnictwo w sporcie czy biznesie. Ale najważniejsze jest poszanowanie wolności jednostki, bez indoktrynowania i nawracania na siłę. I tu niestety religianci łatwo nie ustąpią, bo ta wolność powoduje zanikanie ich religii.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Koegzystencja a może raczej status quo?
>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii
>by jedni drugich akceptowali( w dużym skrócie) . Obecnie obie opcje starają się wypierać jedna
>drugą. Zakładam że nie sposób przekonać wszystkich do swoich racji i raczej jeszcze długo obie opcje
>będą istnieć.

Ja np. mam w domu coexistence. Syn i ja jesteśmy agnostykami, mąż - praktykujący katolik, córka deklaruje się jako deistka. Przy odpowiednim poziomie kultury nie trzeba nic nikomu narzucać ani zakazywać, każdy sam dokonuje wyboru , w co chce wierzyć albo nie wierzyć, nie musi to przeszkadzać we wspólnym codziennym życiu. Tylko pewnie ten poziom kultury bywa progiem nie do przeskoczenia.
13-09-2012 13:07 
 Ocena 4 na 4
ulcia1414 (278 punktów)
>>Koegzystencja a może raczej status quo?
>>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii

Ja mam to samo z siostrą, jest naprawdę szczerze wierząca i praktykująca. Nie próbujemy się wzajemnie nawracać, tylko raczej wspierać mimo różnych poglądów.
Wszystko zależy od człowieka, nie przynależności do czegokolwiek.
14-09-2012 08:07 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Ja mam to samo z siostrą, jest naprawdę szczerze wierząca i praktykująca. Nie próbujemy się wzajemnie nawracać, tylko raczej wspierać mimo różnych poglądów.
>Wszystko zależy od człowieka, nie przynależności do czegokolwiek.

-Zapewne od człowieka zależy dużo, a najwięcej od jego dystansu do świata i samego siebie. Jednak rodzina, brat, siostra dobry kumpel, to co innego niż partner, ktoś nam najbliższy (w danym momencie), na kim nam zależy. Kumplowi mogę powiedzieć wszystko, rzucić każdy kawał o Jezusie i księdzu, mieć poczucie zupełnej swobody wypowiedzi. Albo się pośmieje, albo nie, zresztą przecież wiem z kim mam do czynienia. Nawet jak się obrazi to za tydzień przyjdzie znowu, a jak nie to "kij mu w ucho". Z wierzącym partnerem trzeba niestety delikatniej, a to ogranicza i tworzy napięcia. Ktoś musi ustępować co prowadzi do niezdrowych sytuacji. A sytuacja między partnerami taka, jak w przypowieści Mrożka przytoczonej przez big_zyda przecież normalna nie jest.

Polecam wątek który już był na ten temat.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,479210


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
13-09-2012 13:58 
 Ocena 2 na 2
tatajarek (1122 punktów)
>Ja np. mam w domu coexistence. Syn i ja jesteśmy agnostykami, mąż - praktykujący katolik, córka deklaruje się jako deistka. Przy odpowiednim poziomie kultury nie trzeba nic nikomu narzucać ani zakazywać, każdy sam dokonuje wyboru , w co chce wierzyć albo nie wierzyć, nie musi to przeszkadzać we wspólnym codziennym życiu. Tylko pewnie ten poziom kultury bywa progiem nie do przeskoczenia.
>

Przecie religia to nie "inny poglad" tylko masowe oszustwo.
Mysli Pani, ze tolerowanie oszukiwania czlonkow wlasnej rodziny swiadczy
"odpowiednim poziomie kultury"?
Chyba o niskim...
13-09-2012 16:02 
 Ocena 3 na 3
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Przecie religia to nie "inny poglad" tylko masowe oszustwo.
>Mysli Pani, ze tolerowanie oszukiwania czlonkow wlasnej rodziny swiadczy
>"odpowiednim poziomie kultury"?
>Chyba o niskim...<<
Przecież nie Ulcia oszukuje rodzinę. Oni sami się oszukują. A przejawem kultury nie będzie przypominanie komuś, że uważa się go za (nieszkodliwego) idiotę.
13-09-2012 18:07 
 Ocena 6 na 6
sawra (286 punktów)

>Przecie religia to nie "inny poglad" tylko masowe oszustwo.
>Mysli Pani, ze tolerowanie oszukiwania czlonkow wlasnej rodziny swiadczy
>"odpowiednim poziomie kultury"?
>Chyba o niskim...<

A ty sadzisz, ze gdyby trafily ci sie w rodzinie osoby wierzace, pogadalbys, potlumaczyl i by przeszlo, tak? Zazdroszcze ci optymizmu, ale obawiam sie ze to nie takie proste. Inna sprawa to fakt, ze istnieje spora grupa osob o wlasnych pogladach na boga, nie nalezaca do zadnej wspolnoty i nie narzucajaca (zgodnie z zaleceniami kaplanow) swoich wierzen innym. Naprawde nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek mialby sie w to mieszac i narzucac im swoj swiatopoglad.

Dasz sobie reke uciac, ze nie podlegasz zadnej manipulacji? Ja, im dluzej zyje, tym niechetniej klade swoja reke w zastaw.
Pozdrawiam

&#183; Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
13-09-2012 18:36 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>>
>Przecie religia to nie "inny poglad" tylko masowe oszustwo.
>Mysli Pani, ze tolerowanie oszukiwania czlonkow wlasnej rodziny swiadczy
>"odpowiednim poziomie kultury"?
>Chyba o niskim...

Proponowałbyś w tym przypadku zastrzelić tych co dali się uwieść oszustom ?
Czy widzisz jakieś inne( wysoce kulturalne wg. Ciebie ) rozwiązanie ?
13-09-2012 21:42 
 Ocena 5 na 5
Madame de Montsegur (1910 punktów)

>Przecież religia to nie "inny poglad" tylko masowe oszustwo.
>Mysli Pani, ze tolerowanie oszukiwania czlonkow wlasnej rodziny swiadczy o
>"odpowiednim poziomie kultury"?
>Chyba o niskim...

"Inny pogląd ", "tolerowanie oszukiwania"... Hmm. Szczerze mówiąc, nie widzę siebie w roli domowego prześladowcy "mniejszości wyznaniowych " . Jakoś nie pasuje mi rola "posiadacza jedynej prawdy". Ja nie wierzę w to, w co wierzą oni, ale to nie przeszkadza mi żyć z nimi . Nie mam w sobie żyłki misjonarza, nie zamierzam nikogo nawracać. Szanuję poglądy innych. Może to i "niska kultura" ,ale inaczej nie potrafię .
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

KOEGZYSTENCJA


Ksiądz proboszcz zastał w domu diabła. Ten miał na głowie czerwoną, dżokejską czapeczkę, siedział przy stole i patrzył na człowieka - księdza w tym wypadku - uważnie. Bowiem diabeł, w przeciwieństwie do człowieka, nie jest roztargniony. Nie podzielony między dobro i zło, a tylko całkowicie poświęcony złu, wolny jest od rozterki, co pozwala mu zachować pełną koncentrację w każdej sytuacji.
Działo się to o zmierzchu, kiedy ksiądz wrócił do domu po spełnieniu codziennych obowiązków parafialnych. Ujrzawszy diabła, westchnął jak drwal, który przez cały dzień ścinał sosny w lesie, a wieczorem zobaczył, że w jego izbie wyrósł tymczasem dąb.
Wiedział jednak z doświadczenia i wykształcenia, że diabeł trwa, to znaczy nie podlega fluktuacjom, przypływom i odpływom, wzmaganiu i zanikaniu, rytmowi pracy i odpoczynku, snu i jawy. Więc nie zdziwił się aż tak, jakby się zdziwił drwal, a tylko - i tu odpowiednie jest porównanie z drwalem - podwójne odczuł zmęczenie.
- Czego? - zapytał krótko i niezbyt gościnnie.
- Właściwie to niczego, po prostu jestem - odparł diabeł. Księdzu przyszły do głowy wszystkie interpretacje diabelskości, wszystkie możliwe spekulacje na temat natury diabła oraz egzorcyzmy. Odruchowo przymierzył do sytuacji ten, to znowu inny sposób na wypędzenie diabła. Było ich jednak tyle i po dniu pełnym czynności czuł się tak wyczerpany, że nie zdecydował się na żaden. Już chciał powiedzieć: "No to sobie bądź", ale powstrzymał się, bo taka zgoda na istnienie zła byłaby niewłaściwością.
- Rozumiem - powiedział diabeł. - Ale się nie obawiaj. Ja też dam spokój, nie będę cię ani kusił, ani motał żadnych intryg i podstępów. Posiedzę sobie, to wszystko.
- Oczywiście kłamie - pomyślał ksiądz. - Kłamstwo leży w jego naturze. Należałoby go przepędzić. Jeżeli chce sobie posiedzieć i nic więcej, to dlaczego akurat u mnie, dlaczego nie gdzie indziej? Ale niech najpierw zdejmę buty i włożę pantofle. Gdybym był młodszy... Ale wiek robi swoje. Nie jestem już tak szybki jak dawniej.
Zdjął buty, włożył pantofle, zaparzył herbatę. Kątem oka obserwował diabła. Ale ten dotrzymywał obietnicy. Nie odzywał się, siedział skromnie, nie zdjął nawet czapki, co wskazywało na to, że nie zamierzał się rozgościć, i w ogóle nie przejawiał żadnej z tych oznak aktywności i przedsiębiorczości, z których był znany.
- Wypiwszy herbatę ksiądz, ni tyle z chęci lektury, ile żeby zyskać na czasie, wziął do ręki książkę o tematyce niekontrowersyjnej. Ale dzięki temu właśnie powieki, które z trudem utrzymywał nad źrenicami, zaciążyły mu jeszcze bardziej, nie mógł ich utrzymać. Kiedy drzemka zamieniała się w półdrzemkę, widział diabła bez zmian, grzecznie siedzącego przy stole, ale jakby w oddaleniu. "Ciekawe, że mi jednak nie przeszkadza. Powienien przecież czegoś chcieć ode mnie, a nawet jeżeli niczego na razie nie chce, podejrzenie, że to tylko podstęp, powinno mi nie dawać spokoju. Nigdy dosyć czujności wobec diabła. Zabiorę się do niego, ale nieco później, kiedy wypocznę".
- Jeszcze tu jesteś? - zapytał, kiedy ponownie ocknął się z drzemki. Diabeł potwierdził tylko skinieniem głowy. Był oczywiście i najwidoczniej, to nie wymagało aż słownego potwierdzenia. Siedział nadal skromnie, jak gdyby w poczekalni, to znaczy jakby nie miał żadnego interesu w tym pomieszczeniu, w którym się znajdował, nie zdjąwszy nawet tej swojej czerwonej, groteskowej czapeczki. "Nie jest napastliwy" - pomyślał ponownie proboszcz, a jeżeli coś knuje, zawsze będzie dość czasu, żeby temu zapobiec. A poza tym..." - i tędy chciał proboszcz zażegnać pewne jednak wyrzuty sumienia - "Jeżeli on jest tutaj, to znaczy, że nie ma go gdzie indziej. Mnie on nie szkodzi, tu go mam na oku i dopóki tu jest, nie może szkodzić innym nie będąc tam, gdzie go teraz nie ma. Ostatecznie lepiej tak, niż go przepędzać, czyli wysłać go dokądś, gdzie nie wiadomo jakie szkody by poczynił. Niech sobie więc siedzi, bo jeżeli ktoś na tym traci, to tylko on sam".
I ułożył się do snu już na dobre i spędził pierwszą noc z diabłem. Bo diabeł, kiedy ksiądz się obudził o świcie, siedział nadal przy stole, wciąż w tej samej błazeńskiej, czerwonej czapeczce na głowie, niezmiennie. Diabeł nie podlega zmęczeniu i nie potrzebuje wypoczynku. Ksiądz zdziwił się, że mimo obecności diabła spał jak zazwyczaj, głęboko i bez złych snów.
Kiedy ksiądz opuszczał domostwo, żeby odprawić mszę poranną, diabeł odprowadził go do drzwi spojrzeniem, nie ruszając się jednak z miejsca. Tym samym spojrzeniem powitał go wieczorem, gdy ksiądz powrócił do domu. Zachowywał się jak wierny, dobrze wychowany pies, z tą tylko różnicą na swoją korzyść w porównaniu z psem, że nie potrzebował żadnego starania i opieki. Ksiądz przypomniał sobie o wczorajszym postanowieniu, żeby diabła przepędzić, ale jednocześnie przypomniał sobie argumenty, które sprawiły, że nie przepędził go wczoraj. "On mi nic nie robi, to i ja mu nic nie robię. U mnie jest nieszkodliwy. Kiedy już musi być, to niech chociaż będzie bezczynny. Lepiej, żeby siedział tu, gdzie mi nie szkodzi, niż żeby stąd poszedł i szkodził ludziom. A niech no tylko ze mną spróbuje, pokażę ja mu wtedy egzorcyzmy!"
Lecz diabeł nie próbował. Wystrzegał się jakiegokolwiek, najmniejszego bodaj konfliktu ze swoim gospodarzem. Wszystko, czego potrzebował, to tylko miejsce przy stole.


CDN.
13-09-2012 22:30 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
CD.

Kiedy nie był pytany, nie odzywał się, a ksiądz nie pytał go o nic. Spokój za spokój. Może wydać się dziwne, że proboszcz nie korzystał z okazji, aby dowiedzieć się czegoś o przeciwniku w bezpośredniej i niejako towarzyskiej rozmowie. Czy nie chciał wdawać się w żadne z nim dyskusje pamiętając, że z diabłem dyskutować nie należy? Zapewne. Wiedział, że diabeł tylko na to czeka. Przecież dlatego właśnie chciał go wyrzucić na początku, obawiał się, że diabeł tylko po to przyszedł, żeby go wciągnąć w rozmowę. I później pozwolił mu zostać tylko dlatego, że diabeł się nie odzywał. Miał się więc na baczności, żeby nie zacząć tego, czego nie zaczynał diabeł. Ale też - ksiądz nie był już człowiekiem młodym i niedostateczna była już jego ciekawość. Zwłaszcza w porównaniu z wysiłkiem, jakiego by musiał dokonać, żeby ją zaspokoić. Nie podjąłby tego wysiłku nawet wtedy, gdyby zasadnicze względy nie wchodziły w grę. Wracał do domu zmęczony, znajdował diabła na swoim miejscu, nie odzywali się do siebie. Ksiądz szedł spać, diabeł czuwał. I tak się między nimi ułożyło.
Pewnego razu odwiedził parafię biskup. Znalazł kościół w doskonałym stanie, duszpasterstwo wzorowe. Nie darmo proboszcz trudził się od świtu do nocy, dlatego przecież wracał do domu tak zmęczony, że nie zwracał uwagi na diabła.
- Chętnie byśmy obejrzeli jeszcze i plebanię - powiedział biskup na zakończenie.
Proboszcz przypomniał sobie, jakiego to domownika biskup u niego zobaczy, i przeraził się. Ale odmówić nie mógł. Przekonany, że oto koniec wszystkiego, pewny nieuniknionego skandalu, bezgranicznej kompromitacji i nieobliczalnego nieszczęścia, przeklinając w myśli diabła i swoją własną lekkomyślność, dlaczego nie wyrzucił go z domu już pierwszego dnia, dlaczego zwlekał, na co czekał - otworzył drzwi. Więc jakież było jego zaskoczenie i ulga, kiedy mieszkanie okazało się puste. Diabeł zniknął. Proboszcz nie mógł się oprzeć uczuciu wdzięczności dla diabła, choć zdawał sobie sprawę, że uczucie to było w najwyższym stopniu niewskazane, poniżające i niegodne. Diabeł bo diabeł, ale kiedy trzeba, umie zachować się przyzwoicie i po koleżeńsku.
Biskup rozejrzał się i już miał pochwalić skromne, samotnicze gospodarstwo, gdy dostrzegł czerwoną dźokejską czapeczkę. Z niemym zapytaniem przeniósł wzrok na proboszcza, bo wydało mu się dziwne, aby czcigodny opiekun parafii używał tak niepoważnego, tak ośmieszającego stan duchowny nakrycia głowy.
Dziwne i niestosowne.
- To... to mój siostrzeniec. Odwiedza mnie czasami - skłamał proboszcz. Gdyby powiedział, że czapeczka należy do niego, byłoby to również kłamstwo.
Biskup pokiwał głową ze zrozumieniem i wyraził swoje ogólne zadowolenie z całokształtu. Następnie odjechał, w dalszym ciągu bardzo zadowolony. Kiedy proboszcz został sam w mieszkaniu, diabeł wyszedł z szafy, w której się był ukrył. Zbliżył się do proboszcza i ohydny uśmiech tryumfu wykrzywił jego paszczę.
- Wujku! - zawołał radośnie i otworzył szeroko ramiona.


Sławomir Mrożek


Rigoletto (3891 punktów)
Nie znałem tego. Świetne.
15-09-2012 00:17 
 Ocena-1 na 1
Sołtysowa (208 punktów)
(zablokowany)
Czy to nie jest naruszenie praw autorskich?
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii
>by jedni drugich akceptowali( w dużym skrócie) .

No, normalne (niehermetyczne) społeczeństwa nie mają problemu z akceptacją ludzi o innym pochodzeniu, kolorze skóry, przekonaniach itp. Np. krewni z Australii mają znajomych chyba wszystkich możliwych ras i wyznań, ale tam to jest dosyć normalne. Takie rzeczy dziwią tylko w krajach takich jak Polska albo Arabia Saudyjska Chociaż nawet w Polsce w większych miastach to jest różnie.

Pamiętam że kiedyś czytałem książkę "O tolerancji" M. Walzera i bardzo spodobało mi się tam ujęcie tematu. Ogólnie jednak z tą tolerancją jest jak ze wszystkim innym. Ludzie sceptycznie podchodzą do rzeczy, których nie znają, niekiedy reagując nawet fobią i uprzedzeniami. Poza tym ludzie nie lubią jak ktoś im mówi, że jest inaczej niż już im powiedziano. Dlatego jak od małego są wychowywani w hermetycznym środowisku to później trudno im się przekonać do ludzi o innych poglądach.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Miły (925 punktów)
>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii

Zacietrzewiony wierzący, niezłej wścieklizny, by dostał gdybyś o czymś takim przy, nim wspomniał. Już widzę jakie kazania wygłaszali, by księża, gdyby usłyszeli taką propozycję "Koegzystować!Jakim prawem! Naziści i komuniści, to największy mordercy , bo to ateiści byli! Kościół to za to samo dobro!"

Szkoda, tylko że część nazistów wierzyła w jakieś okultystyczne pierdoły, nie mało też było wśród nich katolików, sam krk utrzymywał ciekawe relacje z 3 rzeszą www.nobeli(*)//www.nobeliefs.com/nazis.htm. Komuchy?

Przecież nie zabijali z powodu samego ateizmu, ale przez wiarę w walkę klas, rewolucje, to że wszyscy staną się dzięki nimi równi i inne pierdoły- w ogóle nawet śmiem powiedzieć, że komunizm to taka hybryda wiary religijnej z 20 wieku - wiara w nieomylność przywódcy jest- Stalin, wiara w raj,tyle że na ziemi jest itd.

Te subtelne różnice i tak nie dotrą do zacietrzewionych wyznawców . Jeszcze bezczelnie udają, że religie, w tym chrześcijaństwo jest czyste jak łza i oni o żadnej inkwizycji, konkwiście, a co dopiero kolaboracji nazistów i krk nie słyszeli i nie wiedzieli. Już prędzej katolik dogada się z muzułmaninem-, bo ten przynajmniej w coś wierzy,- niż z ateistą. Nie pogadasz i tyle.

Nie widzą , też, że lwia część ateistów, która kiedyś wyznawała jakąkolwiek religię nie jest bandą degeneratów bez moralności. Fanatyczne konserwy nie chcą dostrzegać, że przecież jest cała masa racjonalnych, a także emocjonalnych czynników poza religijnych, które pokazują, że można być dobrym człowiekiem. Empatia, nie działanie na szkodę społeczeństwa, by to z pożytkiem rozwijało się dla wszystkich itd.

Dla nich jak ktoś nie ma nad sobą bata w postaci kary piekła, to musi być okropnym człowiekiem. Swoja drogą to świadczy, na jakim poziome stoją ich zasady moralnie , skoro nie krzywdzą ludzi tylko dlatego , że boją się kary od jakiegoś wyimaginowanego boga, a nie z powodu autentycznego współczucia do realnie istniejących ludzi . Dla mnie, to jest chore.

Mimo tych oczywistych faktów i tak usłyszysz od niejednego durnia, całą masę nieprzemyślanych i krzywdzących słów; ateiści: komuniści, niszczą kościół, ćpuny, erotomani, potwory itd., za to kościół, to taki mniszek, co to nic nie ma, nic nikomu ni zrobił i w ogóle jest tak święty i wrażliwy, że to niewiarygodne..

Poza tym religia jest nastawiona na nawracanie, czyli oni z Ciebie zrobią katolika/ muzułmanina itd nawet na siłę, dla twojego "dobra", mając w dupie twoje zdanie, bo w końcu o twoje życie wieczne chodzi! Kompromisu to ja tu za bardzo nie widzę.
Jerzy Gralak (2861 punktów)
>Zastanawiam się czy możliwe jest współistnienie ateizmu(nie wiem czy dobrze to określam) i religii
>by jedni drugich akceptowali( w dużym skrócie) .

Pies i kot to również przeciwnicy, ale nie zawsze. Możliwe jest ich pokojowe koegzystowanie. To zależy od wielu czynników. Podobnie jest z ludźmi. Wszak jesteśmy tylko lepiej rozwiniętymi zwierzętami.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365