Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odrzucenie przez przyjaciół i rodzinę z powodu braku wiary

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-01-2026 23:34babeskawn (-1 punktów)
(zablokowany)
Odrzucenie przez przyjaciół i rodzinę z powodu braku wiary
Ocena 1 na 1
Odkąd zostałem agnostykiem, spotkałem się z wieloma wyzwaniami ze strony rodziny, przyjaciół i rówieśników. Niektórzy z moich dawnych, religijnych znajomych powoli zaczęli się ode mnie oddalać lub się od siebie odcinać. Nie jest to jawne ani bezpośrednie odrzucenie, ale raczej ciche, subtelne poczucie, że tak naprawdę nie pasuję. Jednak jedna osoba była wobec mnie otwarcie wrogo nastawiona.

To naprawdę do bani. Nie nienawidzę wierzących ani nic takiego. Nie chodzę też ciągle i nie obwieszczam, jaki jestem mądry, ani że chcę ze wszystkimi dyskutować. Staram się być przyjazny dla ludzi wokół mnie. Czuję się wyobcowany, gdy ludzie, z którymi kiedyś się spotykałem, nie chcą już być w moim towarzystwie.

Pozwólcie, powtórzę, nie jestem aroganckim agnostykiem, który nienawidzi wierzących. Wręcz przeciwnie. Mam wielu bliskich, którzy są religijni, a ich wiara nie definiuje ich wartości.

Czasami czuję się naprawdę samotny. Staram się unikać religii, ponieważ rozmowa zawsze staje się niezręczna albo muszę kłamać i udawać, że wierzę, aby zapobiec pogorszeniu się moich relacji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

haish (2905 punktów)
>Odkąd zostałem agnostykiem, spotkałem się z wieloma wyzwaniami ze strony rodziny, przyjaciół i
>rówieśników. Niektórzy z moich dawnych, religijnych znajomych powoli zaczęli się ode mnie oddalać
>lub się od siebie odcinać. Nie jest to jawne ani bezpośrednie odrzucenie, ale raczej ciche, subtelne
>poczucie, że tak naprawdę nie pasuję. Jednak jedna osoba była wobec mnie otwarcie wrogo nastawiona.
>To naprawdę do bani. Nie nienawidzę wierzących ani nic takiego. Nie chodzę też ciągle i nie
>obwieszczam, jaki jestem mądry, ani że chcę ze wszystkimi dyskutować. Staram się być przyjazny dla
>ludzi wokół mnie. Czuję się wyobcowany, gdy ludzie, z którymi kiedyś się spotykałem, nie chcą już
>być w moim towarzystwie.
>Pozwólcie, powtórzę, nie jestem aroganckim agnostykiem, który nienawidzi wierzących. Wręcz
>przeciwnie. Mam wielu bliskich, którzy są religijni, a ich wiara nie definiuje ich wartości.
>Czasami czuję się naprawdę samotny. Staram się unikać religii, ponieważ rozmowa zawsze staje się
>niezręczna albo muszę kłamać i udawać, że wierzę, aby zapobiec pogorszeniu się moich relacji.

Musisz się nauczyć udawać, jeśli chcesz mieć znajomych i rodzinę. To trudne i sprzeczne z przekonaniami. Lub podobnie jak alkoholik, który zrywa z nałogiem zrywa również z kręgiem znajomych od alkoholu - na trzeźwo świat wygląda inaczej niż gdy alkohol jest akceptowany przez środowisko.
Tak się akurat składa, że religia chrześcijańska jest oparta o spożywane alkoholu jako krwi idola Jezusa (zbawicielca).
Tradycje alkoholowe sięgają bardzo głęboko w kulturze zachodu i prawosławnego odłamu tej religii, sięgają tak głęboko że piją i uzależniają się nawet zdeklarowani ateiści.

Taka religia jest irracjonalna ponieważ z jednej strony na każdej mszy do wiernych idzie przekaz aby spożywać wino jako krew Jezusa na jego pamiątkę, przekazu tego słuchają wszyscy łącznie z nieletnimi. Dawka śmiertelna alkoholu dla człowieka wynosi nieco ponad 2 promile(za wyjątkiem Polaków i Rosjan), natomiast Jezus który zamiast krwi ma wino - więc stężenie w jego 'człowieczym' organizmie jest w stężeniu procentowym - 8-17% czystego alkoholu.
Alkohol powoduje cały szereg komplikacji zdrowotnych, a do najważniejszych nalezą dysfunkcje umysłowe i zmiany w mózgu. Bóg uczynił człowieka podobnym do siebie obdarzając go rozumnością, a 'syn boży Jezus' jest przeciwnikiem Boga czyli szatanem - namawiając ludzi do spożywania alkoholu powoduje ich oddalanie się od Boga.

Czy warto poświęcać Boga i rozumność dla korzyści z bycia we wspólnocie satanistów ?
I podobnie czy warto poświęcać rozumność i trzeźwą ocenę rzeczywistości, będąc agnostykiem lub teistą wyznającym Jedynego Boga który jest rozumem doskonałym, na rzecz bycia we wspólnocie głupców z własnego wyboru ?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Odkąd zostałem agnostykiem, spotkałem się z wieloma wyzwaniami [...] nie obwieszczam, jaki jestem mądry[...] muszę kłamać i udawać, że wierzę, aby zapobiec pogorszeniu się moich relacji
A o czym np musisz kłamać?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Odkąd zostałem agnostykiem, spotkałem się z wieloma wyzwaniami ze strony rodziny, przyjaciół i
>rówieśników. Niektórzy z moich dawnych, religijnych znajomych powoli zaczęli się ode mnie oddalać
>lub się od siebie odcinać. Nie jest to jawne ani bezpośrednie odrzucenie, ale raczej ciche, subtelne
>poczucie, że tak naprawdę nie pasuję. Jednak jedna osoba była wobec mnie otwarcie wrogo nastawiona.
>..............
> Czuję się wyobcowany, gdy ludzie, z którymi kiedyś się spotykałem, nie chcą już
>być w moim towarzystwie.
-----------
Babeskawn - Powiem w ten sposób:
uważam Twój wpis za bardzo ciekawy
• jestem również agnostykiem

• ci znajomi o których piszesz że się od Ciebie odwrócili to że tak powiem moim zdaniem
" mała strata krótki żal" - śmiem twierdzić żebym się na Twoim miejscu zastanowił co była warta znajomość z nimi skoro w ten sposób się zachowali?



>To naprawdę do bani. Nie nienawidzę wierzących ani nic takiego. Nie chodzę też ciągle i nie
>obwieszczam, jaki jestem mądry, ani że chcę ze wszystkimi dyskutować. Staram się być przyjazny >dla ludzi wokół mnie.
>Pozwólcie, powtórzę, nie jestem aroganckim agnostykiem, który nienawidzi wierzących. Wręcz
>przeciwnie. Mam wielu bliskich, którzy są religijni, a ich wiara nie definiuje ich wartości.
-----------
Też staram się tak postępować.



>Czasami czuję się naprawdę samotny.
------------
jeśli masz ochotę to zapraszam do kontaktu mailowego ze mna przez wewnętrzną pocztę tego portalu - by nie obnosić się ze wszystkimi rzeczami " na forum otwartym"



> Staram się unikać religii, ponieważ rozmowa zawsze staje się
>niezręczna albo muszę kłamać i udawać, że wierzę, aby zapobiec pogorszeniu się moich relacji.
--------
mam bardzo podobne doświadczenia oraz podobne podejście do tych tematów.



S pozdravem, Wojownik Konwalijka
babeskawn (-1 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365