 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2012 20:48 | ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Prawo? Sprawiedliwość?
1 na 1 | Ostatnio prasa i portale przestrzegają, że "osiągnięcie" polskiego sądownictwa - tzw. "e-sądy" są wykorzystywane do oszukańczych praktyk stosowanych przez (przedewszystkim) firmy windykacyjne, które wyłudzają przedawnione roszczenia, powołując się na wyroki e-sądów, wydawane zaocznie, bez sprawdzania zasadności sprawy i zarzutów. W majestacie prawa obywatele są - bez możliwości obrony - poddawani windykacji komorniczej za nieistniejące, bądź przedawnione roszczenia.
No cóż, błędne, czy podatne na manipulacje przepisy zawsze mogą się zdarzyć. Ale bulwersuje mnie coś innego:
Otóż, wielu fachowców - sędziowie, adwokaci, prokuratorzy - twierdzą, że wiedzą o tych sprawach, zgadzają się, że to nie jest tak, jak byc powinno, ale - nic na to nie można poradzić! Można mieć jedynie nadzieję, że kiedyś, ktoś w sejmie podejmie uchwałę o zmianie prawa, uchwała taka zostanie (albo i nie) wyprocedowana i już za kilka lat oszukańcze praktyki w majestacie prawa zostaną zastopowane....
Czy rzeczywiście tak jest, że za błędną - głupią, lub wredną, oszukańczą decyzję ustawodawczą, popełnioną często jednoosobowo, w kunktatorskich okolicznościach (vide: konkordat), całe społeczeństwo musi płacić latami - i nic się z tym nie da zrobić??
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| TyDraniu (6569 punktów) | Napisz konkretnie, jakiej zmiany w ustawie oczekujesz. Uważasz, że nie można się odwołać od wyroku e-sądu? Ja akurat jestem zdania, że pewna automatyzacja sądownictwa jest niezbędna i powinna postępować na kolejne dziedziny prawa. Niedługo wstępne wyroki będzie zdolny wydawać komputer. Należy to wdrażać, inaczej nigdy nie wygrzebiemy się z horroru wieloletnich procesów sądowych i miliardów wydawanych na prawników.
|
|
1 na 1 | Miroslaw Rybka (2480 punktów) | >Ostatnio prasa i portale przestrzegają, że "osiągnięcie" polskiego sądownictwa - tzw. "e-sądy" są >wykorzystywane do oszukańczych praktyk stosowanych przez (przedewszystkim) firmy windykacyjne, które >wyłudzają przedawnione roszczenia, powołując się na wyroki e-sądów, wydawane zaocznie, bez >sprawdzania zasadności sprawy i zarzutów.
To, że dany dług jest przedawniony nie oznacza, iż go nie ma. W chwili przedawnienia przeistacza się w tzw. "zobowiązanie naturalne". Dalej jest wymagalny i dopiero wówczas kiedy dłużnik podniesie zarzut przedawnienia sąd oddali powództwo.
br
|
|
 | 1 na 1 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Procedura jest taka: Windykator kupuje stary dług. Nie powiadamia dłużnika, tylko uruchamia e-sąd, podając nieaktualny lub błędny adres dłużnika. Sąd wydaje zaoczny wyrok z mocą egzekucji, wysyłając powiadomienie na nieistniejący adres. Mija czas na odwołanie, windykator uruchamia komornika, wskazując mu prawdziwy adres dłużnika. Komornik egzekwuje z pensji dłużnika, który dopiero w tym momencie dowiaduje się, że spłaca przedawniony (lub dawno spłacony) dług + należności dla windykatora i komornika. Na odwołania jest już za późno!
Taki właśnie proceder umożliwia e-sąd, a ja zadaję ogólne pytanie: czy istnieje awaryjna procedura szybkiego naprawiania błędów ustawodawczych, czy też nic się nie da zrobić i trzeba znosić zgodne z prawem wyłudzenia?
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Procedura jest taka: Windykator kupuje stary dług. Nie powiadamia dłużnika, tylko uruchamia e-sąd, podając nieaktualny lub błędny adres dłużnika.
Jeżeli windykator podał błędny adres, to na nic nie jest za późno. Jeżeli podał nieaktualny, to też droga nie jest jeszcze zamknięta, kwestia tego jak bardzo nieaktualny jest ten adres - np. jeżeli wierzyciel - ten pierwotny - już miał wiedzę o zmianie adresu, to jeżeli podał windykatorowi nieaktualny możemy od niego dochodzić zwrotu wszystkich kosztów, które musieliśmy ponieść w związku z tą "pomyłka".
Oczywiście nic nie działa automatycznie, trzeba się trochę naszarpać. Ale to nie jest tak, ze kaplica, pozamiatane. Da się przywrócić terminy jeżeli udowodnimy, że nie zostaliśmy skutecznie zawiadomieni (przy czym nieodebrany polecony wysłany na poprawny adres to też skuteczne zawiadomienie, tutaj trzeba mieć poważne powody nieodebrania - np. pobyt w szpitalu, najlepiej na OIOMie).
Jeżeli to windykator podał zły lub nieaktualny adres (a od pierwotnego wierzyciela dostał prawidłowe dane) to już podpada pod działanie w złej wierze. Wprawdzie każdy się może pomylić, ale jak ktoś zawodowo zajmuje się ściąganiem długów to na pomyłki pozwolić sobie nie może.
A tak nawiasem mówiąc w razie przeprowadzki trzeba pomyśleć, co z pocztą która może trafić jeszcze na stary adres. Można zrobić przekierowanie na poczcie, można uzgodnić z nowymi lokatorami, żeby chociaż dali znać, że jest jakiś polecony do odebrania itp itd.
Zacieranie za sobą wszelkich śladów, co sporo ludzi praktykuje, może się nieprzyjemnie skończyć. W tym roku "zniknęło" mi kilkunastu zleceniobiorców - pity11 wracały "adresat się wyprowadził". Z tego 4 osoby nigdy się nie odezwały, że im czegoś brakuje i nie wiem jak się rozliczyły. Ale to i tak najmniejsze kłopoty, które mogły ich spotkać.
Nie wspominam już o tym, żeby raczej płacić swoje zobowiązania, a jak się już nie płaci, to pamiętać chociaż, co się komu wisi i nie liczyć, ze "jakoś to będzie".
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
| |  | | 2ndhandbrain (152 punktów) | > Jeżeli podał nieaktualny, to też droga nie jest jeszcze zamknięta, kwestia tego jak bardzo nieaktualny jest ten adres - np. jeżeli wierzyciel - ten pierwotny - już miał wiedzę o zmianie adresu, to jeżeli podał windykatorowi nieaktualny możemy od niego dochodzić zwrotu wszystkich kosztów, które musieliśmy ponieść w związku z tą "pomyłka".Nie można dochodzić zwrotu spełnionego zobowiązania naturalnego. Pozwany może bronić się zarzutem przedawnienia, ale jak nie wie o postępowaniu, to przecież nic nie zrobi. W przypadku spełniania świadczenia nieistniejącego można jednak dochodzić zwrotu. > Oczywiście nic nie działa automatycznie, trzeba się trochę naszarpać.Najlepszy pomysł to sprzedaż długów spółce zagranicznej, w imieniu której windykacji dokonuje windykator polski. Tego typu sprawy dotyczą głównie faktur za telefon, internet itp. Jeżeli dokonano windykacji długu nieistniejącego, to trzeba pozwać spółkę zagraniczą. Przy tej wysokości wartości przedmiotu sporu wielu rezygnuje. Prostym remedium byłoby wprowadzenie badania tego czy dług jest przedawniony z urzędu i obowiązek. Sam Elektryczny Sąd Lubelski ds Długów Nieistniejących i Przedawnionych, to dobry pomysł, ale źle wykonany. Polecam wpis na blogu jednego z sędziów ""Sąd" ten wydaje zatem nakazy "na słowo honoru" wierząc, że faktycznie to, co napisano w pozwie, to jest prawda. Że faktycznie jest taki dług, że istnieje faktura na daną kwotę i że dany człowiek faktycznie podpisał umowę z której wynika obowiązek zapłaty." sub-iudice.blogspot.com/2012/01/sad-honorowy.html
|
|
ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Dziękuje za kompetentne, fachowe wyjaśnienia i link do bloga. Niestety, po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że sądy to instytucje, gdzie się wygrywa lub przegrywa procesy - ale ze sprawiedliwością to ma niewiele wspólnego.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|