Ja to nazywam: sny asymptotycznie sterowane, bo sprawa polega na tym że sterujemy ale tak jakoś niezupełnie.  Typowym przykładem jest tu sytuacja typu: biegnę, skaczę, i chcę jak najdalej skoczyć, no i wtedy zaczyna zaczyna się ten cyrk: spadam coraz niżej... ale lecę wzdłuż, i to nie przestaje: 10m, 20m, i dalej - nadal lecę, jakbym się ślizgał 1mm nad ziemią, nie dotykam podłoża! O co tu chodzi? Podobnie jest ze skakaniem z dużych wysokości - z budynków, czy wieżowców zwykle: skaczemy jedno piętro, no i ok jest. No to idziemy dalej: 3 pietra? Strasznie wysoko się wydaje: skaczę i znowu ok. itd. aż skaczę z wieżowca i nic.. ... O snach sterowanych i fruwaniu w górę potem pogadamy.  |