Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bystry wzrok okulisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-10-2012 00:54kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Bystry wzrok okulisty
Ocena 1 na 5
Znajoma chciała skorzystać z darmowej* oferty NFZ, aby otrzymać receptę na szkła kontaktowe.
Zapisała się na wizytę do okulisty w najbliższym terminie tzn. za 3 miesiące. Przed zarezerwowaniem wizyty upewniła się u pani rejestratorki, że badanie dotyczące przepisania recepty na szkła kontaktowe jest bezpłatne tzn. refundowane przez NFZ.
Po 3 miesiącach stawiła się u okulisty, wyjaśniła po co przyszła i wywiązał się następujący dialog:
- Zapraszam do mojego prywatnego gabinetu.
- Dlaczego? Przecież NFZ refunduje badanie, o które proszę.
- Proszę pani, takie badanie trwa 20 minut, które ja bym wolał spędzić z moją rodziną niż na badaniu pani.
- ???
- NFZ nie płaci mi za 20-minutowe badanie wzroku do szkieł kontaktowych. NFZ płaci mi za 20-minutowe, zwykłe badanie wzroku, do okularów.
- W takich razie proszę o zwykłe badanie wzroku.
- Niestety, to niemożliwe, bo ma pani za dużo makijażu.
- Słucham?! Co to znaczy za dużo? Mam tylko rzęsy odrobinę pociągnięte tuszem, co raczej nie przeszkadza w zajrzeniu do oczu?
- No niestety, kobiety już takie są, że koniecznie chcą się podobać, zamiast myśleć o swoim zdrowiu. Domyślam się, że oczy czasem panią pieką?
- Tak, pieką.
- No sama pani rozumie.
- Nawet mnie pan nie spytał na czym polega moja praca, więc panu wyjaśnię: 8 godzin dziennie przed ekranem komputera w klimatyzowanym pomieszczeniu bez możliwości otwierania okien.

Znajoma przedstawiła mi ten dialog z okulistą i dodała, że jej koleżanka, która odwiedziła Pana Doktora jako następna pacjentka była bardzo zadowolona po wizycie.
Zapytałem moją znajomą:
- Czy ta koleżanka jest blondynką?
- Tak.

Czy muszę dodawać, że moja znajoma jest brunetką?
_________________________________________________
*) Znajoma płaci blisko 400 zł miesięcznie na NFZ
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Selanos (12869 punktów)
>*) Znajoma płaci blisko 400 zł miesięcznie na NFZ

Każdy, czy chce czy nie chce, płaci coś na NFZ. Ot i medyk z publicznej służby zdrowia. Nie martwi się o klientów, więc nie musi być ani miły, ani dobry, bo ludzie i tak do niego przyjdą. Bo nie mają wyboru.
03-10-2012 10:04 
 Ocena 9 na 11
Meretseger (61860 punktów)
>Ot i medyk z publicznej służby zdrowia. Nie martwi się o klientów, więc nie musi być ani miły, ani dobry, bo ludzie i tak do niego przyjdą.
Co też nie powiesz? To wszyscy "medycy z publicznej służby zdrowia" tacy są? Bo nie muszą być inni?
Ja bym Ci radziła powściągnąć nieco swoją niechęć do "publicznych" lekarzy en bloc, że o publicznym, nomen omen, wypowiadaniu uogólnionych sądów o nich nie wspomnę.
03-10-2012 15:15 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Co też nie powiesz? To wszyscy "medycy z publicznej służby zdrowia" tacy są? Bo nie muszą być inni?
>Ja bym Ci radziła powściągnąć nieco swoją niechęć do "publicznych" lekarzy en bloc, że o publicznym, nomen omen, wypowiadaniu uogólnionych sądów o nich nie wspomnę.

Czy napisałem nieprawdę? Żaden medyk z publicznej służby zdrowia nie musi się martwić o klientów, to czy będzie miły, czy będzie dobry w swoim fachu, zależy tylko od niego. I tutaj właśnie jest problem.
03-10-2012 21:51 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Czy napisałem nieprawdę?

Tak, napisałeś nieprawdę.
03-10-2012 23:15 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Czy napisałem nieprawdę?
>Tak, napisałeś nieprawdę.

To proszę mi napisać gdzie.

Pozdrawiam
04-10-2012 18:33 
 Ocena 3 na 3
Kuba K. (3909 punktów)
>>>Czy napisałem nieprawdę?
>>Tak, napisałeś nieprawdę.
>To proszę mi napisać gdzie.
>Pozdrawiam

Bardzo proszę.

Na przykład tu:

>Każdy, czy chce czy nie chce, płaci coś na NFZ.

Nieprawda - na NFZ płacą tylko osoby objęte składką zdrowotną, tzn. zatrudnieni na etacie (płacą składkę "przypiętą" do PIT) oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą. Nie jestem pewien jak to jest w przypadku rolników, ale zdaje się, że do niedawna nie płacili, a teraz płacą jakąś kompletnie śmieszną kwotę. Nie płacą też tej składki dzieci i młodzież ucząca się, a także bezrobotni nie zarejestrowani i nie objęci opieką społeczną. W sumie kilka milionów osób w Polsce nie płaci na NFZ, więc użycie słowa "każdy " jest absolutnie nieusprawiedliwione.

>Ot i medyk z publicznej służby zdrowia. Nie martwi się o klientów, (...) bo ludzie i tak do niego przyjdą. Bo nie mają wyboru.

Pomijając już określenie "publiczna służba zdrowia", które coraz mniej ma wspólnego z rzeczywistością, to co piszesz niewiele ma wspólnego z prawdą. Na rynku usług medycznych panuje coraz większa konkurencja i w znakomitej większości przypadków placówki świadczące usługi medyczne starają się klienta (pacjenta) pozyskać, a nie go zniechęcać. Pieniądze idą za pacjentem i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przeganiał tych, z których żyje. A brak wyboru? Nie wiem, może na jakiejś zapadłej prowincji ten problem istnieje, może też są pewne specyficzne rodzaje działalności, gdzie wybór jest ograniczony, ale w większości przypadków możesz sobie wybierać do woli zarówno wśród placówek finansowanych z NFZ, jak i prywatnych. Choćby w tzw. opiece podstawowej - nie podoba się Tobie lekarz, czy poradnia - przenosisz deklarację do innej i już. A pieniądze dostaje ta poradnia, którą wybrałeś. To są zmiany, które dokonują się na naszych oczach i czy chcemy, czy nie chcemy będą postępować. A lekarze, którzy tego nie zrozumieją "wymrą" śmiercią naturalną prędzej niż się spodziewasz.
A tak już zupełnie na marginesie - oprócz aspektu finansowego istnieje coś takiego jak satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. I wbrew pozorom duża część lekarzy, nawet tych z "publicznej służby zdrowia" takową czasem odczuwa

>Żaden medyk z publicznej służby zdrowia nie musi się martwić o klientów

To też nie jest prawdą, a dlaczego, wspominam powyżej - biznes medyczny, który będzie świecił pustkami, bo doktor odstrasza pacjentów szybko pójdzie z torbami, niezależnie od tego kto jest jego właścicielem i kto go finansuje. Oczywiście, nie twierdzę, że nie istnieją zjawiska, które opisałeś, ale nie zgadzam się z tego typu uogólnieniami i uważam, że tego typu sytuacje zdarzają się coraz rzadziej.

>to czy będzie (medyk z publicznej służby zdrowia - przyp. mój) miły, czy będzie dobry w swoim fachu, zależy tylko od niego. I tutaj właśnie jest problem.

Z tym się mogę zgodzić. Ale nie można przy tym zakładać, że w medyk w prywatnej placówce będzie na pewno miły i dobry w swoim fachu. Bo równie dobrze może być groszorobem, którego obchodzi tylko zysk, a pacjenta ma w przysłowiowym "głębokim poważaniu".

Pozdrawiam.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie płacą też tej [...] bezrobotni nie zarejestrowani
Zarejestrowani bezrobotni też nie płacą, choć są objęci opieką oferowaną przez NFZ. Zarejestrowany bezrobotny otrzymuje z Urzędu Pracy zaświadczenie o ubezpieczeniu, które jest ważne przez 3 miesiące.
Ciekawostka: Urząd Pracy wyznacza bezrobotnemu terminy obowiązkowych wizyt, przy czym termin takiej wizyty może wypaść po dacie ważności ubezpieczenia. Ot, kolejna bzdura biurokracji.



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
04-10-2012 23:06 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Zarejestrowani bezrobotni też nie płacą, choć są objęci opieką oferowaną przez NFZ.

Ale, jeśli się nie mylę, składkę odprowadza za nich urząd pracy, dlatego zaliczam ich do tych, którzy jednak płacą - choć to oczywiście niewiele zmienia, jeśli chodzi o przedmiot dyskusji.
Selanos (12869 punktów)
>Nieprawda - na NFZ płacą tylko osoby objęte składką zdrowotną, tzn. zatrudnieni na etacie (płacą składkę "przypiętą" do PIT) oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą. Nie jestem pewien jak to jest w przypadku rolników, ale zdaje się, że do niedawna nie płacili, a teraz płacą jakąś kompletnie śmieszną kwotę. Nie płacą też tej składki dzieci i młodzież ucząca się, a także bezrobotni nie zarejestrowani i nie objęci opieką społeczną. W sumie kilka milionów osób w Polsce nie płaci na NFZ, więc użycie słowa "każdy " jest absolutnie nieusprawiedliwione.

Przez lata rząd w taki albo inny sposób dopłacał do służby zdrowia. A to że ktoś nie płaci, nie znaczy że nie korzysta, czego ja kompletnie nie potrafię zrozumieć.

A brak wyboru? Nie wiem, może na jakiejś zapadłej prowincji ten problem istnieje

Spora część tzw. Polski B to zapadła prowincja, gdzie ma się wybór jednego lekarza finansowanego z NFZ, który przyjmuje też prywatnie, z naciskiem na prywatnie. Dużym naciskiem na prywatnie.

>A lekarze, którzy tego nie zrozumieją "wymrą" śmiercią naturalną prędzej niż się spodziewasz.

Lekarze pierwszego kontaktu może tak, ale kardiochirurg, neurochirurg i lekarz z każdą inną profesją do którego ludzie chodzą bo muszą, zawsze będą mieli pole do popisu.

>A tak już zupełnie na marginesie - oprócz aspektu finansowego istnieje coś takiego jak satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. I wbrew pozorom duża część lekarzy, nawet tych z "publicznej służby zdrowia" takową czasem odczuwa

Jestem pewien, że duża część odczuwa. Ale jeżeli chociaż jeden ma to wszystko w głębokim poważaniu, to zawsze jest szansa, że na takiego trafię, a to nie jest wesoła myśl.

>>Żaden medyk z publicznej służby zdrowia nie musi się martwić o klientów
>To też nie jest prawdą, a dlaczego, wspominam powyżej - biznes medyczny, który będzie świecił pustkami, bo doktor odstrasza pacjentów szybko pójdzie z torbami, niezależnie od tego kto jest jego właścicielem i kto go finansuje. Oczywiście, nie twierdzę, że nie istnieją zjawiska, które opisałeś, ale nie zgadzam się z tego typu uogólnieniami i uważam, że tego typu sytuacje zdarzają się coraz rzadziej.

Wciąż często, ale patrząc na sytuację publicznej służby zdrowia, to zjawisko zniknie dość szybko, razem z publiczną służbą zdrowia. Twór który cierpi na ciągły brak pieniędzy, który nie potrafi nimi zarządza, po prostu nie ma szans na dłuższą egzystencję, nie w takiej formie. A jeśli dodamy do tego długi szpitali które są już niemal legendarne, to mamy bardzo smutną historię codzienności.
04-10-2012 23:08 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
Tak gwoli uściślenia dyskusji - co rozumiesz przez "publiczną służbę zdrowia"? Zdefiniuj, proszę.
05-10-2012 00:26 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A to że ktoś nie płaci, nie znaczy że nie korzysta, czego ja kompletnie nie potrafię zrozumieć.
Ci którzy płacą, płacą także na tych, którzy nie płacą.
To tak jak z płaceniem podatków i korzystaniem z usług świadczonych z budżetu państwa. Jedni płacą podatki, inni nie, ale wszyscy mają np. prawo korzystać z usług policji.
Chciałbyś, aby niepłacący podatków był pozbawiony możliwości opieki policji?


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
05-10-2012 13:27 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Chciałbyś, aby niepłacący podatków był pozbawiony możliwości opieki policji?

Siłą rzeczy to jest niewykonalne, bo są ludzie którzy potrzebują "opieki" policji dla bezpieczeństwa reszty społeczeństwa.

Natomiast służba zdrowia to inna sprawa, nie podoba mi się fundowanie komuś czegokolwiek. Zawsze kiedy coś jest publiczne, to znajdą się ludzie przez których będą się marnowały pieniądze i to jest główny powód przez który nie lubię socjaldemokracji.

Np. takie gimnazjalistki noszące w zimę kurteczki które zaczynają się ponad pępkiem: za leczenie ich nerek będą płacić wszyscy poza nimi. Takich przykładów mógłbym znaleźć milionów, a to tylko ludzka głupota. Są też tacy, którzy kombinują.
04-10-2012 10:48 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Poszedłbym dalej często nawet prywatny lekarz nie musi się martwić o klientów np. lekarze pierwszego kontaktu. jak mają kontrakt z NFZ to najlepiej jakby pacjenci nie przychodzili wogóle. Mnie dwóch lekarzy nie chciało przyjąć na wizytę choć nie było ludzi do nich, bo nie miałem "numerku" - oczywiście to nie jest problemem , zaś super ważna jest klauzula sumienia i aborcje.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Selanos (12869 punktów)
>Poszedłbym dalej często nawet prywatny lekarz nie musi się martwić o klientów np. lekarze pierwszego kontaktu. jak mają kontrakt z NFZ to najlepiej jakby pacjenci nie przychodzili wogóle. Mnie dwóch lekarzy nie chciało przyjąć na wizytę choć nie było ludzi do nich, bo nie miałem "numerku" - oczywiście to nie jest problemem , zaś super ważna jest klauzula sumienia i aborcje.

I właśnie o ten kontrakt z NFZ się rozchodzi. Pieniądze przychodzą z góry, więc nikt o nic się nie martwi, bo na pewno będą.

Aborcja i klauzula sumienia... Zastanawiam się czasem, czy ten temat rzeczywiście wzbudza taką histerię, czy po prostu komuś jest na rękę to, żeby ten temat pojawiał się w odpowiednim czasie. Na pewno skutecznie odwraca uwagę.
Marysia (300 punktów)

>- Zapraszam do mojego prywatnego gabinetu.
>- Dlaczego? Przecież NFZ refunduje badanie, o które proszę.
>- Proszę pani, takie badanie trwa 20 minut, które ja bym wolał spędzić z moją rodziną niż na badaniu
>pani.
>- ???
>- NFZ nie płaci mi za 20-minutowe badanie wzroku do szkieł kontaktowych. NFZ płaci mi za
>20-minutowe, zwykłe badanie wzroku, do okularów.
>- W takich razie proszę o zwykłe badanie wzroku.
>- Niestety, to niemożliwe, bo ma pani za dużo makijażu.

W takiej sytuacji należy powiedzieć Panu Doktorowi: "Panie Doktorze, w takim razie proszę o odmowę przeprowadzenia badania na piśmie, z pańskim podpisem i datą oraz odpowiednim uzasadnieniem medycznym/formalnym, ponieważ pragnę zweryfikować pańskie stanowisko w świetle przepisów u odpowiednich organów. Możemy również dla dokumentacji wykonać fotografię stanu moich oczu, który to uniemożliwia zbadanie. A także, a może przede wszystkim, proszę poczynić odpowiednią adnotację/kopię uzasadnienia w mojej karcie pacjenta, w której jest odnotowana dzisiejsza wizyta."

Jeśli ma rację, to nie powinien się wzbraniać, a jeśli nie ma, to chyba jednak wykona swój obowiązek. Mam nadzieję
Konowal (6291 punktów)
Ciekawym co z tej historii ma wynikać? Toż każdy takich opowiastek zna sporo. Wiadomo, że żeby się leczyć to trzeba mieć dużo zdrowia. Jak na razie Bartek sporo się nagadał ale niewiele narobił, zresztą tak jak jego poprzedniczka. Patrząc w przyszłość to widać tylko coraz szybciej przybliżające się dno. Zaś jedynym tłumaczeniem strony rządowej jest to że to wina Kaczyńskiego. Można i tak. Może dno się nie urwie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
Jak na razie Bartek sporo się nagadał ale niewiele narobił, zresztą tak jak jego poprzedniczka. Patrząc w przyszłość to widać tylko coraz szybciej przybliżające się dno. Zaś jedynym tłumaczeniem strony rządowej jest to że to wina Kaczyńskiego.

Jeszcze bym dodał, że Bartek i jego poprzedniczka spieprzyli całą dobrą robotę jaką wykonali panowie Piecha i Religa.
hubin (2274 punktów)
Poprzednią swoją wypowiedź skasowałem, w tym temacie doszedłem do wniosku, że nie będziemy dyskutować na temat: "co jedna baba drugiej babie rzekła".
Widać jednak się pomyliłem, historyjka nie ma w moim odczuciu żadnej wartości poznawczej, ani żadnej innej też nie znajduję. Możliwości weryfikacji historii nie ma żadnej.
Zatem jest to niczym przyśpiewka weselna, zaczyna się też podobnie...
Cytat:
Jedna baba drugiej babie
Wsadziła do oka grabie.
Ha, ha, ale żyją i gorzałę piją,
z góry spoglądają, wszystko w nosie mają.

Każda krowa postępowa
Rolnikowi dać gotowa.
Ha, ha, ale żyją i gorzałę piją,
z góry spoglądają, wszystko w nosie mają.

A mój dziadek był fryzjerem,
golił gości glanz-papierem.
Ha, ha, ale żyją i gorzałę piją,
z góry spoglądają, wszystko w nosie mają.

A mój wujek spod Sosnowca
Strącił ręką odrzutowca.
Ha, ha, ale żyją i gorzałę piją,
z góry spoglądają, wszystko w nosie mają.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>historyjka nie ma w moim odczuciu żadnej wartości poznawczej,
Znałeś tę historyjkę wcześniej?

>ani żadnej innej też nie znajduję.
I też nikt nie zwraca się do ciebie o opinię. Aniś ty Alfa-Omega, ani wyrocznia delficka.

>Możliwości weryfikacji historii nie ma żadnej.
No cóż, zwykle ludzie nie targają ze sobą dyktafonów i kamer, coby mieć dowody na ich przeżycia, bez których jakiś paranoik zakwestionuje prawdziwość wydarzeń, o których się dowiedział.

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
03-10-2012 21:47 
 Ocena 4 na 4
Kuba K. (3909 punktów)
Cóż, nie tylko hubinowi ta historyjka wydaje się być wyssana z palca - ja mam identyczne wrażenie.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego uważasz, że to nie jest prawdziwa historia?


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Konowal (6291 punktów)
>Dlaczego uważasz, że to nie jest prawdziwa historia?
>
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)


Nie uwierzył
w nią, bo cóż innego

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-10-2012 18:36 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>>Dlaczego uważasz, że to nie jest prawdziwa historia?
> Nie uwierzył w nią, bo cóż innego

Konował! Zaskoczyłeś mnie! Chyba po raz pierwszy napisałeś coś z sensem!
Masz rację - nie uwierzyłem. Zgodnie zresztą z duchem tego portalu, na którym określenie "uwierzyć" nie ma najwyższych notowań
04-10-2012 18:45 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Dlaczego uważasz, że to nie jest prawdziwa historia?

1. Modus operandi doktora z opowiastki - oczywiście, może się zdarzyć w tym fachu kompletny wariat, ale sądzę, że w 99,99% przypadków nasz doktor spławiłby pacjentkę w nieco bardziej finezyjny sposób. Takie "walenie prosto z mostu" byłoby proszeniem się o kłopoty, bo wystarczy, że pacjentka pójdzie na skargę do oddziału NFZ i już się ma na głowie kontrolę, pisanie wyjaśnień, itp. "przyjemności". A jak się doktor będzie chciał pacjenta pozbyć, to niewątpliwie znajdzie lepszy i mniej "podpadający" sposób niż opisana przez Ciebie brutalna szczerość.

2. Zakończenie - to zestawienie brunetka - blondynka, aczkolwiek stosowane w kawałach i anegdotach, nie uprawdopodobnia Twojej historii. Bo dlaczegóż, u licha blondynka miałaby być zadowolona, jeśli doktor jest leniwym chamem? No, chyba, że to był doktor Jekyll, a brunetka trafiła na Mr Hyde'a.

Pozdrawiam.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Cóż mogę na to odpowiedzieć oprócz: Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się Kubom K. nie śniło.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Konowal (6291 punktów)
Pewnie miał "zły dzień" a pacjentka była upierdliwa to wygarnął jej prosto z mostu całą prawdę

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-10-2012 00:28 
 Ocena 3 na 3
hubin (2274 punktów)
>Znałeś tę historyjkę wcześniej?
Słyszę ją wiecznie w różnej formie, jedną nawet podobną zacytowałem.

>I też nikt nie zwraca się do ciebie o opinię.
Zamieszczając swojego posta na forum dyskusyjnym zwracasz się do jego czytelników, choć przyznaję może trochę staromodne mam podejście...
>Aniś ty Alfa-Omega, ani wyrocznia delficka.
Ty też jesteś śmiertelny cezarze, pamiętasz o tym aby?

>No cóż, zwykle ludzie nie targają ze sobą dyktafonów i kamer
Całe szczęście już myślałem, że media będą miały kolejny temat do mielenia przez okrągłą dobę.
Nieweryfikowalna historia o "złych lekarzach", nadmiernych opłatach na nfz i złu tego świata wydaje mi się kolejną oraz zbędną. Gdybyś zamieścił w niej cokolwiek więcej, jakiś raport, pewnie bym nie miał żadnych zastrzeżeń.

>jakiś paranoik zakwestionuje prawdziwość wydarzeń, o których się dowiedział.
Zarzut nadmiernej czepliwości wręcz paranoi, na forum które stara się dążyć do racjonalizmu światopoglądowego, społeczności której większość użytkowników stara się pielęgnować swój sceptycyzm przyznasz, że dość chybiony?

Przyjmijmy te wydarzenia jako prawdziwe, czy coś to zmienia w naszym oglądzie rzeczywistości? Czy "obserwacja uczestnicząca" jednej osoby przekazana z drugiej ręki, ma jakąś wartość poznawczą? - w tym wypadku jej nie znajduję.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Konowal (6291 punktów)

>Przyjmijmy te wydarzenia jako prawdziwe, czy coś to zmienia w naszym oglądzie rzeczywistości?

Tak z ciekawości "w naszym" czyli czyim?

>Czy "obserwacja uczestnicząca" jednej osoby przekazana z drugiej ręki, ma jakąś wartość poznawczą? - w tym wypadku jej nie znajduję.

Dla ciebie może nie ma, ale ja np. wnoszę z tej historii, że w okulistyce jest nie lepiej niż w pediatrii, gdzie miałem styczność osobiście z podobną historią, czyli mogę sobie wyrobić uogólniające wrażenie, że taki sam syf jest w całej służbie zdrowia, a pozytywne przykłady to raczej wyjątki od reguły.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-10-2012 12:11 
 Ocena 4 na 4
hubin (2274 punktów)

>Tak z ciekawości "w naszym" czyli czyim?
Zdaje się oczywiste, że jest to forma pytania mówię za siebie oraz za tych którzy myślą podobnie, jeżeli zamierzasz coś dodać to się nie krępuj.

>Dla ciebie może nie ma, ale ja np. wnoszę z tej historii, że w okulistyce jest nie lepiej niż w pediatrii, gdzie miałem styczność osobiście z podobną historią, czyli mogę sobie wyrobić uogólniające wrażenie, że taki sam syf jest w całej służbie zdrowia, a pozytywne przykłady to raczej wyjątki od reguły.

Dalej idąc tym tropem mógłbyś, mógłbym, moglibyśmy, my użytkownicy forum wyrobić sobie uogólniające wrażenie,
że taki sam syf jest w całej Polsce, Uni, Świecie, a pozytywne przykłady to raczej wyjątki od reguły.

Uogólnianie jednostkowych wrażeń chyba nie jest najlepszym sposobem opisu rzeczywistości.

Oczywiście nie chcę negować twojego czy naszego prawa do wyrażania, artykułowania wrażeń, podważam jednak wartość wniosków jakie możemy na takiej podstawie wysnuć.
Nie widzę nic złego w formułowaniu hipotez na podstawie wrażenia, ale przy ich stawianiu i/lub weryfikacji oczekiwałbym czegoś więcej. Zatem gdyby historyjka była punktem wyjścia do dalszych rozważań nie miałbym zastrzeżeń, lecz jest to kolejne utyskiwanie nie tyle na służbę zdrowia czy system ale na lekarzy w ogóle. Biorąc pod uwagę ile złego słyszałem o lekarzach "cud", że jeszcze żyjemy.

www.stat.g(*)o__syt_demograficznej_2011.pdf
Wydłuża się średnią długość życia obywateli RP i spada liczba zgonów noworodków uważam, że choć część zasług w tym mają lekarze.

Narzekamy w twoim i moim oraz naszym kraju nieprzerwanie na lekarzy, nauczycieli, górników, sędziów etc... Jeżeli jest to ogólne/uogólnione jęczenie naszych "słowiańskich dusz" nie prowadzi to do poprawy, co najwyżej do wzajemnego antagonizowania ludzi.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
05-10-2012 11:15 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Uogólnianie jednostkowych wrażeń chyba nie jest najlepszym sposobem opisu rzeczywistości.
Jest ogólnym opisem rzeczywistości, a oczywiście można się pochylić i przeprowadzić szczegółową analizę.

>Biorąc pod uwagę ile złego słyszałem o lekarzach "cud", że jeszcze żyjemy.
I tu możemy uszczegółowić - prawdopodobnie większość uogólnień i złego dotyczy państwowej służby zdrowia, która jest "powszechna i bezpłatna", a jak ktoś chce się wyleczyć to szuka prywatnych dojść

>Jeżeli jest to ogólne/uogólnione jęczenie naszych "słowiańskich dusz" nie prowadzi to do poprawy, co najwyżej do wzajemnego antagonizowania ludzi.

Może i masz rację, tyle że najlepszy sposób na zmianę tego stanu rzeczy jest niedawanie powodu do jęczenia, a nie wytykanie że ktoś jęczy w dodatku nie bez powodu.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365