Od pewnego czasu znowu głośno jest na temat lekcji Wychowania do życia w rodzinie, co jak wynika z wielu artykułów w internecie jest inną nazwą edukacji seksualnej. Było to dla mnie zaskoczenie, bo kiedy ja byłem w gimnazjum, WDŻ był częścią programu lekcji WOS i rozmawialiśmy wtedy o związkach, różnych punktach widzenia kobiet i mężczyzn, ale na pewno (broń boże!) nie o seksie ani seksualności w ogóle.
W wielu czytanych przeze mnie artykułach pojawiał się oczywiście wątek nauczycieli WDŻ, dla których jedynym słusznym punktem widzenia jest ten katolicki. Innym ciekawym wątkiem byli nauczyciele, którzy uczą tego przedmiotu bez żadnego przygotowania, zostali wyznaczeni bo byli np. wychowawcami klasy, albo nauczycielami biologii i część z nich zwyczajnie nie potrafiła z uczniami rozmawiać. Oczywiście były podane przykłady różnych sposobów prowadzenia lekcji, różnych pomysłów nauczycieli, co nasunęło mi pewien bardzo prosty wniosek: nikt "odgórnie" nie interesuje się tym, ja te lekcje mają wyglądać, jak mają być prowadzone, według jakiego programu, wymagań itd.
Mam wrażenie, że każdy ma jakieś oczekiwania co do lekcji WDŻ, więc zapytam Państwa: co powinno znaleźć się w programie lekcji WDŻ, gdyby ktoś postanowił takowy stworzyć oraz czy lekcje WDŻ powinny być obowiązkowe?
|