 |
Dyskryminacja niewierzących Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-10-2012 19:02 | Syn Lecha (752 punktów) (zablokowany) | Dyskryminacja niewierzących
24 na 24 | Wczoraj, 9 października (2012) słuchałem w Radiu TOK FM audycji, w której brali udział 3 przedstawiciele organizacji związanych z ateizmem, w tym wiceprzewodniczący PSR Andrzej Wendrychowicz. Prowadzący (w związku ze znaną akcją banerową) starał się dowiedzieć, czy ateiści czują się w Polsce dyskryminowani? Ku swojemu zdumieniu dowiedziałem się, że nie ma dyskryminacji ateistów i agnostyków (czy szerzej osób niewierzących w Polsce). Dyskutanci w zasadzie powiedzieli, że dyskryminacja nie chrześcijan nie występuje. Z tego spolegliwego tonu wyłamał się nieco A. Wendrychowicz stwierdzając, że nie czuje się dyskryminowany, ale obrażany to już tak. Jako przykład słusznie przywołał głupstwa i obelgi miotane na ateistów przez księży np. na lekcjach religii. Wróćmy jednak do dyskryminacji. Definicja z Wikipedii: "Dyskryminacja (łac. discriminatio - 'rozróżnianie'; czyt.: diskriminacjo) – często występująca forma wykluczenia społecznego, objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę (np. płeć, tożsamość seksualna, wiek, niepełnosprawność, religia lub przekonania czy pochodzenie etniczne lub rasowe). Objawy dyskryminacji mogą przybrać formę: Dyskryminacja bezpośrednia, tzn. osoba traktowana jest mniej przychylnie niż traktuje się lub traktowano by inną osobę w porównywalnej sytuacji wyłącznie z powodu "odmienności" Dyskryminacja pośrednia, czyli występująca w przypadku, gdy pozornie neutralne warunki, kryteria lub praktyki stosowane są na równi wobec wszystkich, lecz w sposób szczególny dotykają konkretną grupę społeczną" W świetle przepisów prawa i praktyki niewierzący są dyskryminowani w wielu miejscach i sytuacjach. Oto kilka nie wyczerpującej całej palety przykładów, oprócz tak oczywistych jak lekcje religii w przedszkolach i szkołach: 1.Dyskryminacja prawna. Niewierzącego można bezkarnie obrażać, jednak o nieznanych bliżej "twórcach" Pisma Świętego nie można powiedzieć, że pili wino i palili zioła, bo to obraża uczucia religijne wierzących i podlega karze. 2.Dyskryminacja finansowa. Wszyscy mają obowiązek płacić najrozmaitsze daniny publiczne, ale państwo i samorządy mogą je wydawać i robią to na dofinansowanie KK. Niewierzący nie są brani w ogóle pod uwagę. 3.Dyskryminacja w zakresie świąt. Święta kościelne mają status państwowy. W ich czasie również niewierzącym nie wolno pracować na życie, chociaż dla większości z nich nie mają one znaczenia, ani sensu. Muszą swoje plany i zamierzenia dostosowywać do "potrzeb" wierzącej większości. 4.Dyskryminacja w zakresie ślubów i związków partnerskich. Ślub zawarty w kościele jest potwierdzany przez USC. Ceremonie pozakościelne trzeba dodatkowo potwierdzać w USC. Nie można zalegalizować związków partnerskich, bo nie występują w Prawie Kanonicznym. 5. Apostazja - państwo nie reguluje praw obywateli do wystąpienia z kościoła(ów) jak z każdej organizacji, na cywilizowanych zasadach. Jeśli do organizacji kościelnej zapisali kogoś rodzice bez jego świadomości i woli, to dokonać może apostazji na dalekich od cywilizowanych standardów warunkach kościelnych. Czy na pewno niewierzący nie są w Polsce dyskryminowani? Proponuję wziąć za przykład organizacje kobiece, a nie bezczynnie oddawać pole. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja powtarzam mediom, że jesteśmy dyskryminowani. Cieszę się, że tym razem Andrzej Wendrychowicz bronił asertywności. Byłem zaproszony na tę audycję, ale nie miałem szans dojechać w nocy z Wrocławia do Warszawy. Andrzej Dominiczak znany jest ze swojej niebuntowniczej postawy, mamy zamiar trochę sprzeczać się w różnych mediach, bo obok dyskryminacji przez wierzących ateizm ma wiele problemów z ateistami, którzy chcą siedzieć cicho, uważając, że narzucanie się religii jest czymś oczywistym. Nie jest oczywiste i nie będzie!
|
|
10 na 12 | slik (20011 punktów) | Warto zajrzeć na archiwalne wpisy z blogu Attonna: Jak Kościół szerzy nienawiść do ateistówAteiści zdają się być dziś jednym z większych problemów dla Kościoła. Przedstawiani są jako wrogowie ludzkości, "cywilizacja śmierci", podludzie, społeczne szkodniki. Dlaczego tak jest? Ateiści zazwyczaj nie mają mentalności związanej doktryną jak wyznawca religii (nawet własnowierca ma często religijne naleciałości światopoglądowe). Walka o umysły ludzi całkowicie inaczej wygląda, gdy walczy się z ideą innego boga (którego zawsze można mniej lub bardziej absurdalnym argumentem ukazać jako fałszywego) a inaczej z jego całkowitym brakiem. Ateistów więc trudno nawracać a sami oni mogą wprowadzać wiele wątpliwości w wyznawcach religii. Walcząc o swoje prawa przyczyniają się także do zmniejszenia wpływów i autorytetu Kościoła. Dodatkową bolączką dla kleru jest być może to, że ateista nawet nie jest "własnością" konkurencyjnej religii, a będąc wolnym jednocześnie nie może się stać "własnością" Kościoła.... Część 1 ateistaa.b(*)d,2,ID399722761,DA2010-02-02,nCzęść 2 ateistaa.b(*)d,2,ID437864934,DA2010-02-03,ni nieco nowszy wpis, bardzo krótki, ale z przykładami: Dlaczego niewierzący to dla katolików podludzie?Dość często spotykam się z określaniem niewierzących przez katolików, jako podludzi. Naucza o tym Kościół - opisywałem już jak mówił o tym o. Leon Knabit [PRZYKŁAD], ks. Marek Dziewiecki [PRZYKŁAD], ks. Jerzy Bajda [PRZYKŁAD]. Powtarzają to katoliccy publicyści i katoliccy odbiorcy. Takie kategoryzowanie niewierzących może być prowadzone poprzez nazywanie wprost niewierzących podludźmi, może też odbywać się poprzez odbieranie im podstawowych ludzkich cech takich jak rozum czy miłość lub przyrównywanie ich do zwierząt. ateistaa.b(*)a,2,ID478397177,DA2012-07-06,n
|
|
 | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | Zbyt znamiennie uogólniasz. Przecież nie każdy duchowny jest źle nastawiony do ateistów. No może po prostu ja się wychowałam w środowisku, gdzie nie występowało takie zjawisko.
Hm, napisał pan, Panie Slik, że czuje się pan obrażany. Ale czy mogłabym dowiedzieć się w ogóle, czy w życiu codziennym, też się spotyka Pan z takową ignorancją?
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
|  | 15 na 15 | Meretseger (61860 punktów) | Pozwolisz, że podzielę się swoją refleksją? Możliwe, że intencjonalne obrażanie to nie jest, ale często spotykam się z taką reakcją katolików: oczka jak pięciozłotówki i niedowierzanie w głosie "Jak to, nie wierzysz w Boga? To w co wierzysz? Przecież trzeba w coś wierzyć!" Nie wiem, czy to można nazwać obraźliwym, ale irytujące jest niezmiernie.
|
|
| |  | 3 na 3 | Miły (925 punktów) | >Pozwolisz, że podzielę się swoją refleksją? Możliwe, że intencjonalne obrażanie to nie jest, ale często spotykam się z taką reakcją katolików: oczka jak pięciozłotówki i niedowierzanie w głosie "Jak to, nie wierzysz w Boga? To w co wierzysz? Przecież trzeba w coś wierzyć!" Nie wiem, czy to można nazwać obraźliwym, ale irytujące jest niezmiernie.
Doskonale rozumiem o czym piszesz. Od siebie dodam, że nie mniej infantylne i śmieszne jest kiedy w dyskusji katolika z ateistą, ten pierwszy zaczyna już mocno odpływać w świat demonów, aniołków itd. Najbardziej drażniące jest to, że kiedy ateista chce rzeczowo pogadać i dowiedzieć się "Dlaczego akurat ten bóg? Czemu tak ślepo w to wierzysz? Dlaczego nie dopuszczasz myśli, że możesz się mylić? Co cię trzyma przy tym kościele mimo tego, że ukrywa tyle brudów?" to katolik zamiast odpowiadać konkretnie na pytania, zaczyna opowiadać jakieś okraszone do przesady religijną fantastyką teksty. Sam raz miałem jedną tego typu sytuacje.
Konkretnie; akurat byłem w odwiedzinach u siostry i wdałem się w dyskusję z jednym z krewnych, akurat na temat in vitro a więc zaczęło się również siłą rzeczy wchodzić na temat ingerowania kościoła w życie innych ludzi. Oczywiście argumenty ze strona pana katolika oklepane- mordują zygoty, a zygoty to ludzie itd
Jednak przez dłuższy czas rozmówca konwersował ze mną konkretnie i nie wplątywał w to aż, tak bardzo różnych religijnych dziwactw- do czasu. Jak skończyły mu się argumenty, to nagle jak wściekły zaczął krzyczeć, że ateiści dlatego tak walczą o to in ivitro bo szatan nimi kieruje i żąda aby składali mu ofiary z dzieci.
Dyskusję skończyłem w trybie ekspresowym a mój niezbyt wysokich lotów dyskutant tylko naokoło pytał wszystkich co to znaczy "zdegustowany".
Nic bardziej mnie nie drażni od tego kiedy chcę dowiedzieć się czegoś konkretnego a histeryk w odpowiedzi informuje mnie nagle, że podobno pracuję dla jakiegoś rogatego potworka o którego istnieniu nic mi nie wiadomo.
Zaczynam utwierdzać się co raz mocniej w przekonaniu, że religijna gorliwość robi z ludzi śmiesznych sztywnych ludzików, z początkami poważnych problemów psychicznych. Histeryczny wybuch o mojej tajnej służbie dla szatana nie różni się dla mnie niczym od rojeń schizofrenika, który twierdzi, że często urządza sobie pogawędki Napoleonem.
|
|
|  | 6 na 6 | slik (20011 punktów) | > Zbyt znamiennie uogólniasz. Przecież nie każdy duchowny jest źle nastawiony do ateistów.Może posłużę się jakże celnym komentarzem, do wpisu Attona Cytat:Nienawiść księży do niewierzących jest w zasadzie naturalna, bo postawa niedania wiary w nauki kleru jest de facto sygnałem, że ta profesja jest niepotrzebna, ergo są pasożytami. Ich zacietrzewienie bierze się z tego, że zdają sobie sprawę, że to prawda a ci, którzy uważają, że szamani w sutannach są im potrzebni, zwyczajnie dają się oszukiwać. lp.teno@18bafOd siebie dodam, że niektórzy z wierzących uświadamiają sobie irracjonalność wiary, a mimo to jej bronią - nie chcą głównie przed sobą samym przyznać, że wierzyli tyle lat w takie kosmiczne głupstwa. Powoduje to wyzwolenie u nich niesamowitych pokładów agresji, również takiej pozawerbalnej i nie czynionej wprost. W rodzinie mam ortodoksyjną katoliczkę - pielgrzymki, pisemka, kościółek czasami kilka razy w tygodniu.... To w zasadzie dobra kobieta jest, dopóki nie zacznie się z nią rozmawiać na tematy religijne.... > .... często spotykam się z taką reakcją katolików: oczka jak pięciozłotówki i niedowierzanie w głosie "Jak to, nie wierzysz w Boga? To w co wierzysz? Przecież trzeba w coś wierzyć!"Dokładnie takie reakcje - to zdanie, że "trzeba w coś wierzyć" ostatnio usłyszałem od niedawno poznanego kolegi, który jak się okazało był wierzącym antyklerykałem. Rozmawiało się nam bardzo dobrze i szczerze - ale żaden z nas nie chciał nawracać drugiego na swoją "wiarę"
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Warto zajrzeć na archiwalne wpisy z blogu Attonna: Blog Attona to wybieranie cytatów, podkręcanie interpretacji i dopier... KK tam gdzie się chce nie patrząc na fakty. Autorytet ta raczej żaden do cytowania. A i kolega widzę lubi popisać własne nadinterpetacje. Już dowodzę.
> Dlaczego niewierzący to dla katolików podludzie?Dość często spotykam się z określaniem niewierzących przez katolików, jako podludzi.Naucza o tym Kościół - opisywałem już jak mówił o tym o. Leon Knabit [PRZYKŁAD], Otóż wniosek, że niewierzący to dla katolików podludzie płynie z tekstu Knabita: "Dostało się nawet wspaniałemu człowiekowi, św. Janowi Vianney, bo jako człowiek szczerze wierzący i etycznie bez zarzutu widział, że niewierzący nie ma w sobie tej wspaniałej przestrzeni ducha, która w Bogu daje dopiero pełny wymiar człowieczeństwa."
Ten fragment wypowiedzi Knabita ma świadczyć o tym, że katolicy uważają niewierzących za podludzi? Brawo! A na tym forum wielokrotnie czytałem, że wierzący to durnie i tumany, a tylko racjonalne myślenie i sceptycyzm świadczą o pełnym człowieczeństwie. Czyżby z tego wynikało, że racjonaliści uważają wierzących za podludzi? Wg Ciebie chyba tak.
>ks. Marek Dziewiecki [PRZYKŁAD], Szukałem pod linkiem przykładu okreslania lub sugerowania, że ateiści to podludzie. Nie znalazłem, może cytat przytoczysz?
>ks. Jerzy Bajda [PRZYKŁAD] link nie działa.
>Powtarzają to katoliccy publicyści i katoliccy odbiorcy. Takie kategoryzowanie niewierzących może być prowadzone poprzez nazywanie wprost niewierzących podludźmi, może też odbywać się poprzez odbieranie im podstawowych ludzkich cech takich jak rozum czy miłość lub przyrównywanie ich do zwierząt. Czy podasz przykład, że KK nazywa niewierzących podludźmi? Pod wskazanymi linkami nikt z przedstawicieli KK tak ateistów nie nazywa.
Generalnie cały Twój post jest wypełniony nadinterpretacjami i uogólnieniami. Nieładnie.
|
|
|  | 7 na 7 | slik (20011 punktów) | Nie mam powodu nie wierzyć Attonowi, że takie wpisy tam były. Często księża na skutek polemiki z Attonem edytowali swoje wpisy, usuwali jego wpisy, a nawet go banowali To że nie działa link do artykułu w "Naszym dzienniku" to raczej nie jest przykład manipulacji Attonna. Katolicy z upodobaniem stosują metodę dyskredytowania autorów i ich artykułów - wyszukują jakąś drobną nieścisłość (np. nie jest prawdą, że spaliliśmy tam i wtedy 2 tysiące heretyków, bo zrobiliśmy to tylko z 1,5 tysiącem) i w ten sposób sugerują, że wszelkie informacje są nieprawdziwe, a autor nierzetelny. Tak manipulując, bezczelnie zarzucają innym manipulację
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | No tak. Ty piszesz, że katolicy uważają niewierzących za podludzi, podajesz linki do tekstów w których ma to być napisane, a tam nic takiego nie ma i zarzucasz innym manipulację? Pięknie.
Jak coś się pisze, zwłaszcza o takim ciężarze, trzeba rzetelnie sprawdzić, czy coś takiego miało miejsce, a Ty rzucasz poważne oskarżenia, w dodatku uogólniając na wszystkich katolików i jedyną odpowiedź jaką masz to, że wierzysz Attonowi. Nie sądzisz, że to zbyt mało?
A w kontekście wątku napiszę, że na dodatek inni za ewidentne manipulacje dają Ci plusiki. Uważam, że to absolutna dyskryminacja (część forumowiczów wie, że mam poglądy umiarkowane jeśli chodzi o KK i podejrzewają mnie o teizm). Gdy ja prezentuję swoje stanowisko i podaję argumenty oraz staram się rzetelnie to opisać, rzadko ktoś plusa strzeli, chętniej minusy lub w ogóle bez reakcji, ale gdy tylko ktoś napisze coś krytycznego wobec KK, a nawet manipulacje to chętnie plusikują. A to jest dyskryminacja ze względu na poglądy. I to ta łagodna forma,bo można i "tumanem", "bęcwałem", a nawet "ch...em" oberwać i to nie zawsze spotyka się z reakcją moderacji. A cóż to jest jak nie dyskryminacja? Wiem, wiem. Napiszecie, to po co tutaj wchodzisz i czytasz, to portal racjonalistów, itp, itd... Ale przecież Polska to kraj katolicki, nawet wyznaniowy jak niektórzy uważają, a zatem ... można wyjechać... Jestem oczywiście daleki od takiego stawiania sprawy, a napisałem to wyłącznie w celu przerysowania problemu.
Jest po prostu tak, że w kraju katolickim, pewne uregulowania prawne lub klimat ich stosowania jest przychylny dla grupy która stanowi większość (wierzący), a na portalu racjonalista.pl jest podobnie, regulaminy, zasady i klimat funkcjonowania portalu jest przychylny ludziom niewierzącym, bo ich jest więcej. Jest to normalne zjawisko w określonej przestrzeni publicznej. Określone przejawy dyskryminacji niewierzących w Polsce istnieją, tak jak wskazał autor wątku, należą jednak wg mnie do kategorii klimatu funkcjonowania przychylnego wierzącym, nikt niewierzących nie wyrzuca z pracy, uczelni, urzędnika nic nie obchodzi, gdy załatwia sprawę interesanta, czy ten ateista, czy teista. Chociaż teistom trochę łatwiej żyć. Podobnie jak na tym portalu, nikt mnie z niego nie usuwa, nikt nie pluje jadem ot tak bez żadnego powodu (chyba, że w dyskusji), ale to nie dziwne, że i katolik jadem czasem plunie,gdy w realu zaczniecie gadać żeście ateiści, a on głupi bo wierzy.
I w kontekście tego co napisałem, nie zgodzicie się, że tworzenie tego co nazwałem "klimatem" funkcjonowania, jest tam, gdzie jest przewaga jednych nad drugimi? Przecież gdyby w Polsce było więcej ateistów, to pewnie ów klimat z portalu przeniósł by się do realu. A przejawy dyskryminacji lub tworzenia "klimatu" są cechą ludzką, a nie cechą wyłącznie katolików.
|
|
3 na 3 | kkuj (614 punktów) | > 3.Dyskryminacja w zakresie świąt. Święta kościelne mają status państwowy. W ich czasie również> niewierzącym nie wolno pracować na życie, chociaż dla większości z nich nie mają one znaczenia, ani> sensu. Muszą swoje plany i zamierzenia dostosowywać do "potrzeb" wierzącej większości.Zasadniczo się zgadzam z powyższymi punktami, ale przeformułowałbym/zmienił punkt 3. Można bowiem polemizować, bo przecież nie wszystkie święta są o naturze religijnej. Np święto pracy, a co jeśli ktoś nie ma przekonania, że praca jest czymś wartym świętowania, uważa np. że powinniśmy opracować technologie a la matrix i leżeć sobie i nic nie robić (wiem, absurd ale hipotetycznie). Albo święto wojska polskiego dla pacyfisty. Czy nowy rok, itp. Poza tym większość świąt jest tradycją z wczesnych etapów cywilizacji(geograficznie w europie), o charakterze astronomicznym, tj. przesilenie zimowe, przyjście wiosny, przesilenie letnie. Nie mam problemu z tego typu ustalaniem terminów. Oczywiście jeśli w prawie, nazwane jest to konkretnie, że jest to święto pierwszego sikania w nocniczku Mahometa, to szkoda. Chciałbym, aby niewierzący nie wylewali dziecka z kąpielą, bo świętowanie jest bardzo ludzkie, owszem zawłaszczone zostało wielokrotnie przez kościół, ale nie można mu tego oddać, podobnie to dotyczy tworzenia wspólnoty. Religie są między innymi dlatego tak powszechne, że właśnie zagospodarowują tego typu potrzeby. Może trochę offtopic, ale: Była taka rozmowa na TED: www.ted.com/talks/alain_de_botton_atheism_2_0.htmlgdzie właśnie, kwestia świąt oraz takiej cykliczności jest poruszona, a że w ten i ten tydzień to pomyśl o wpływie ruchu na zdrowie, a że w ten i ten, pomyśl o tym czym dla ciebie jest rodzina, to właśnie praktycznie nie ma tego typu organizacji z wyjątkiem religijnych.
|
|
 | 5 na 5 | Olek Mularski (3178 punktów) | Poza tym to kilka dni wolnych w roku więcej, a jak się ładnie ułożą to wykorzystując 3 czy 4 dni urlopu można sobie zapewnić małe 10-cio dniowe "wakacje". Święta to też bardzo fajna okazja do spotkania się z rodziną. Kolęd śpiewać nie potrzeba. Szkoda tylko, że nie ma ich świeckich, polskich odpowiedników, czegoś jak "Jingle Bells" i "Last Christmas", bo angielskiego nie lubię (mimo iż umiem b. dobrze), "przejadł się", szerzy się w polszczyźnie jak nowotwór, wszędzie go pełno na ulicach i mnie razi. Choinka i Św. Mikołaj (oczywiście nie biskup tylko fiński dziadek z brodą  ) są bardzo sympatyczne, szczególnie dla dzieci. No i kuchnia świąteczna- rozkosz dla podniebienia. Święta będące odpowiednikami Bożego Narodzenia w grudniu i Wielkanocy w kwietniu to tradycja pogańska a nie chrześcijańska! Została tylko zawłaszczona przez chrześcijan już u początku istnienia kościoła, żeby łatwiej walczyć z poganami. Nowy rok zaś jest w pełni świecki.
|
|
 | | Anna Salman (16360 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >... przecież nie wszystkie święta są o naturze religijnej. Np święto pracy... Nieaktualne - Św. Józefa Cieśli >... Albo święto wojska polskiego Jw. - Matki Boskiej Zielnej albo Matki Bożej Zwycięskiej >... Czy nowy rok A nie jakiegoś Św. Mieczysława przypadkiem?
|
|
|  | 2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >>... przecież nie wszystkie święta są o naturze religijnej. Np święto pracy... >Nieaktualne - Św. Józefa Cieśli >>... Albo święto wojska polskiego >Jw. - Matki Boskiej Zielnej albo Matki Bożej Zwycięskiej >>... Czy nowy rok >A nie jakiegoś Św. Mieczysława przypadkiem?
Tak czy inaczej dla mnie ateisty są to Święto Pracy, Święto Wojska Polskiego (nie jestem pacyfistą, wręcz przeciwnie lubię wojsko, czasem "świętuję" na strzelnicy lub jakiś pokazach) i Nowy Rok. A to, że kościół wtyka tam swoje łapy i próbuje wciskać święta kościelne to robi to celowo, żeby jeszcze bardziej zrównać z religią i tak już skatolicyzowane polski patriotyzm i polską tradycję. Przez to ciężko potem ludziom pojąć, że można nie być katolikiem będąc jednocześnie dobrym Polakiem i patriotą!
|
|
| |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | >kościół wtyka tam swoje łapy i próbuje wciskać święta kościelne to robi to celowo, Zawsze to robił. Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zesłanie Ducha św. (zwane Zielonymi Świątkami, nie bez powodu), św. Jerzego w kwietniu, św. Jana w czerwcu, Wniebowzięcie w sierpniu, Wszystkich Świętych - to nie są daty wybrane przypadkowo. Wprawdzie Wielkanoc jest ruchoma, ale to wynik dostosowania chrześcijańskiego kalendarza solarnego do solarno-lunarnego kalendarza hebrajskiego. Właściwie Wielkanoc powinna wypadać 25 marca, na wiosenne zrównanie (tak, wiem, że obecnie równonoc jest innego dnia, ale 2 tysiące lat temu czy nieco więcej była akurat wtedy). Nawet nazwa pozostała pogańska, hi, hi. A dożynki 23 września, a Matki Boskiej Gromnicznej 2 lutego... tfu, tj. Ofiarowanie Pańskie, a to dni różnych świętych od różnych spraw, wypadające dziwnym trafem w odpowiadające im święta dawniejsze? Kościół wykazał się tu zaiste wielką bystrością, wślizgując swoje święta i swoich świętych w miejsce pogańskich. Chyba jedna tylko niedziela jako dzień świąteczny ma chrześcijańskie korzenie.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Chyba jedna tylko niedziela jako dzień świąteczny ma chrześcijańskie korzenie. Też nie do końca - zaadaptowali Święto Solarne (słońca) obchodzone bodajże przez Rzymian, żeby się odróżniać od wyznawców judaizmu. W wielu językach europejskich pozostała stara nazwa (np. Sunday) - tam, gdzie dotarli Rzymianie. Do nas nie i dlatego mamy niedzielę, jako dzień, gdy się nic nie dzieje (nie robi), a szabat w prawie niezmienionym brzmieniu.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Owszem, ale równie dobrze można było zaadaptować dies Martis, dies Veneris albo zgoła dies Iovis. Chociaż może i adaptacja dies Solis jako święta miała największy sens, bo Jezus to bóstwo solarne.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >...Chociaż może i adaptacja dies Solis jako święta miała największy sens, bo Jezus to bóstwo solarne. Podobno duże znaczenie miał termin - dzień po szabacie, co nie zmieniało znacząco harmonogramu konwertytów. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy historycy / teologowie protestanccy, a że znęcają się nad mitologią katolicką już ładnych parę lat, są dla mnie raczej wiarygodni.
|
|
 | 2 na 2 Syn Lecha (752 punktów) (zablokowany) | >Zasadniczo się zgadzam z powyższymi punktami, ale przeformułowałbym/zmienił punkt 3. Można bowiem polemizować, bo przecież nie wszystkie święta są o naturze religijnej. A czy ja napisałem, że wszystkie? W tym rzecz, że są święta państwowe "cywilne" np. 11 listopada, 15 sierpnia czy 1 lub 3 maja - dotyczące wszystkich obywateli Państwa. Niestety do rangi świąt państwowych doczepiono m.in. takie kwiatki jak: święto bajki o trzech królach, zielone świątki - opowieści o UFO, czy boże ciało - zaklęty wafelek. >Poza tym większość świąt jest tradycją z wczesnych etapów cywilizacji(geograficznie w europie), o charakterze astronomicznym, tj. przesilenie zimowe, przyjście wiosny, przesilenie letnie.. Chciałbym, aby niewierzący nie wylewali dziecka z kąpielą, bo świętowanie jest bardzo ludzkie, owszem zawłaszczone zostało wielokrotnie przez kościół, ale nie można mu tego oddać, podobnie to dotyczy tworzenia wspólnoty. Tu jest mowa o dyskryminacji, a nie o likwidacji świąt w ogóle, znowu bezpodstawnie przyczepiasz łatkę. Tak były i zapewne powinny być święta sezonowe jak drzewiej bywało, ale nie dwa (przesilenie zimowe i wiosenna równonoc) tylko cztery jeszcze przesilenie letnie i równonoc jesienna i nie w taki głupi nieprzemyślany sposób, że święta są skumulowane. Poniedziałek wielkanocny i tzw. drugi dzień bożego narodzenia (które dla niewierzących nie mają żadnego nawet tego sezonowego sensu) - to aberracja połączona z absurdem zakazu pracy. Wielu szczególnie młodych ludzi mogłoby dorobić, a inni chętnie kupili by np. świeży chleb czy skorzystali z usług. Rzecz w tym, że niczyje zdanie poza kościelnym nie jest brane pod uwagę. Jest gorzej niż w czasach feudalnych. Gdyż jak feudał (również kościelny) ogłaszał święto, to żeby ludzie świętowali czuł się zobowiązany, albo organizować zabawy na swój koszt, albo rozdawał biednym jałmużnę.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|