>"Uważam, że skoro politycy mają prawo decydować zgodnie z własnym sumieniem, to obywatele tym >bardziej" - tak nie jest >Aborcja w podziemiu/ za granicą? W przyszłości lekarz/ ginekolog mógłby po stwierdzeniu >przeprowadzenia takiego zabiegu zawiadomić policję - tak może być
Na razie dokonując nielegalnej aborcji kobieta nie jest przestępcą. I nie zanosi się na zmianę. Nie można tez zmusić kobiety, która w sprawie jest jedynie świadkiem, do podania się badaniu ginekologicznemu.
A szkoda.
Wiem ze to zabrzmiało absurdalnie.
Obecne prawo jest akceptowane jako "kompromis" (ktoś chyba powinien zajrzeć do słownika) przez wiele kobiet, bo konsekwencje karne nie dotyczą samej ciężarnej.
Sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby kobietę traktowano jak morderczynię - a jest to logiczna konsekwencja zwrównywania płodu z już urodzonym dzieckiem. Na dodatek byłoby to morderstwo z premedytacja - trudno tu mówić o afekcie skoro zorganizowanie aborcji wymaga czasu i sporo planowania.
Obecne prawo zwalania kobietę od odpowiedzialności. To błąd, takie postawienie sprawy usypia sumienia, bo wydaje się, że prawo nie działa przeciw kobietom a wyłącznie dla dobra płodu.
Kiedy słyszę jak inteligentna, wykształcona, "wyzwolona" wydało by się kobieta ględzi o trudnym kompromisie i że to jest dobre prawo, tylko trzeba pilnować, żeby było przestrzegane, to mnie krew zalewa.
Próba wprowadzenia karalności kobiet albo tylko obowiązku poddania się badaniom w wypadku podejrzenia aborcji mogłaby działać otrzeźwiając na niektóre wielbicielki "kompromisu". Mogła by obudzić opinię publiczną, która dziś w większości nie tyle popiera aktualny stan prawny co wyrażą strach przed próba zmiany, bo "może być gorzej". Nic tak nie otrzeźwia jak perspektywa matki/żony/kochanki/siostry/córki w więzieniu.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|