Nie znalazłam lepszego działu ale myślę, że ten pasuje co do intencji.
Poniżej film z wystąpienia premier Australii Julii Gillard w australijskim parlamencie.
Tylko po angielsku niestety.
www.youtub(*)=player_embedded&v=wfo3SGIiSE0Żeby zarysować intrygę: jedne ze speakerów parlamentu (coś jak przewodniczący obrad, nie do końca nasz marszałek sejmu) Peter Slipper wpadł na wysyłaniu wulgarnych i obscenicznych sms-sów do swojej byłej pracownicy a ta oskarżyła go o molestowanie seksualne bo jej stosunek do pana Slippera był wyłącznie służbowy (jego do niej jak się okazało, nie).
W reakcji na skandal lider konserwatystów (opozycji) Tony Abbott wniósł wniosek o odwołanie Slippera oskarżając jednocześnie Gillard, jako lidera partii rządzącej, o tolerowanie seksizmu i mizoginii w parlamencie. To było trochę za dużo dla Pani Premier.
Okoliczności sprawy nie są jednak aż tak istotne.
Posłuchajcie i popatrzcie jak ona przemawia. Nawet bez zrozumienia o czym mówi, to _jak_ mówi jest klasą samą w sobie.
Chciałabym, żeby z taką pewnością siebie, swadą, wyczuciem ironii przemawiała w naszym sejmie np. pani Wanda Nowicka (przy całym szacunku i podziwie dla niej i jej pracy, retorem to ona nie jest). Żeby potrafiła pokazać swój gniew w taki sposób.
Do tego Gillard ma świetnie zrobiony research - żadnych insynuacji, żadnych "skrótów myślowych" tak popularnych u naszych polityków - Abott może co najwyżej robić kwaśne miny, bo nie może jej zarzucić ani manipulacji ani przekłamań. Gillard rzuca mu w twarz jego własne słowa a jemu mina rzednie z każdą minutą.
Całe przemówienie jest nakręcane wewnętrzną furia, co się czuje, ale Gillard ani razu nie traci nad sobą kontroli i nie daje się wybić z rytmu (a okrzyki z drugiej strony sali do pochlebnych nie należą).
Kogoś z taką osobowością i takim ogniem nam potrzeba. Zwłaszcza, że nagromadzenie seksizmu i mizoginii w naszym sejmie wielokrotnie przekracza poziom australijski.
ps.
Sydney Morning Herald opublikował transkrypcję:
www.smh.co(*)rds-speech-20121010-27c36.htmlJuż samo to świadczy o impakcie jaki miała ta przemowa, gazety na co dzień nie bawią się w spisywanie politycznych wystąpień słowo w słowo.