 |
Kolejny ślub humanistyczny a inne okazje Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-08-2008 09:03 | Stawska (180 punktów) | Kolejny ślub humanistyczny a inne okazje
4 na 4 | Właśnie odbył się kolejny ślub humanistyczny, tym razem osób jednej płci. To krok, a może raczej kroczek ku nowym standardom obyczajowym. Ale co z innymi okazjami tak świetnie eksploatowanymi przez kościoły (wszelkich religii). Narodziny, wejście do społeczności, dojrzewanie, zaślubiny, śmierć. W ubiegłym roku odbył się humanistyczny pogrzeb mojej babki ze strony matki. Zgodnie z jej (ale i naszym życzeniem) obyło się bez księdza. Ceremonię na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach poprowadził świecki celebrant. Skorzystaliśmy z domu pogrzebowego pozbawionego religijnych akcesoriów. Było pięknie i godnie. Ciotki co prawda zachwycały się urodą "tego dziwnego księdza", ale znalazło się miejsce na wyliczenie zasług mojej babki, na słowa wspomnień rodzinnych, kim dla nas była i na zawsze pozostanie. Tak właśnie powinien wyglądać pogrzeb, dzięki któremu możemy pożegnać drogiego zmarłego, rozstać się z nim z bólem, ale i godnością.
Na początku przyszłego roku spodziewam się dziecka. Pierwszego potomka, lecz już trzeciego pokolenia wolnych bezwyznaniowców (zasługa to utworzenia ksiąg stanu cywilnego w rozdziale od ksiąg wyznaniowych). Pamiętam, że w latach 70. odbywały się w USC ceremonie uroczystego nadania imienia. Ja także pragnę takiej ceremonii dla mojego maleństwa. Nie chcę by jego narodziny przeszły bez echa, tylko dlatego, że nie należymy do żadnej sekty religijnej. Taka uroczystość to okazja do spotkania rodzinnego (nawet jeśli dla większości z nich od kilku pokoleń pozostajemy tylko dziwną anomalią).
Co o tym myślicie? Czy macie pomysły jak to zorganizować? Co taka ceremonia powinna zawierać? Na co zwrócić uwagę? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Paladyn | Wydawałoby się, że dwoje dorosłych ludzi nie potrzebuje "ślubować przed społecznością, że się będzie stosowało do jej zasad". Tym bowiem jest właśnie ślub małżeński. Jest to ceremonia ponadkulturowa i ponadreligijna. Jej istotą jest właśnie zapewnienie społeczeństwa, że będzie się żyło tak jak ono chce. U nas dodatkowo jest to zaangażowanie instytucji Państwa, w efekcie dwoje dorosłych ludzi, którzy niby się kochają, tak sobie nie ufają, że potrzebuję wsparcia policji dla wierności.
Co do przechodzenia bez echa ważnych wydarzeń życia. Ale przecież tak właśnie jest. Życie większości z nas przejdzie bez echa. A za 100 lat nikt o nas nie będzie pamiętał. Może sobie bić w bębny, hucznie obchodzić wszystko co dotyczy naszego jednostkowego życia, i nie będzie miało to znaczenia.
Zbędny trud.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Wydawałoby się, że dwoje dorosłych ludzi nie potrzebuje "ślubować przed >społecznością, że się będzie stosowało do jej zasad". Tym bowiem jest właśnie ślub >małżeński.
Tym niemniej nie zawiera się ślubu ze społeczeństwem. Zawsze istnieje więc możliwość "zdrady" społecznej, a właściwie odrzucenia norm, którymi kieruje się społeczność. To daje szansę na jej przeobrażenia. Podobnie jak rozwód bywa etapem doskonalenia się partnerów, którzy w związku wzajemnie się ograniczają.
|
|
 | 4 na 4 | Stawska (180 punktów) | > W ydawałoby się, że dwoje dorosłych ludzi nie potrzebuje "ślubować przed społecznością, że się będzie stosowało do jej zasad". Tym bowiem jest właśnie ślub małżeński. Jest to ceremonia ponadkulturowa i ponadreligijna. Jej istotą jest właśnie zapewnienie społeczeństwa, że będzie się żyło tak jak ono chce.Pozwolę sobie nie zgodzić się i zgodzić jednocześnie. To prawda, że ślubujemy stosować zasady obowiązujące w społeczeństwie. Jednak dużo ważniejszą sprawą jest fakt, że ślub to komunikat skierowany do owej społeczności, że oto wybraliśmy oblubienicę/oblubieńca i chce się nam krzyczeć z radości, że kochamy i jesteśmy kochani, że będziemy odtąd rodziną. Ta ceremonia to gotowość do dojrzałego (miejmy nadzieję) potwierdzenia, że jesteśmy z kimś związani i z tego powodu rozpiera nas duma. Biorąc jednak pod uwagę behawior ludzki, to masz rację, że państwo, prawo sankcjonuje układ wygodny dla ludzkiej samicy (dający jej jakieś gwarancje trwałości owego związku) lub też patriarchalny pogląd, że samica która ma zostać matką naszych dzieci powinna do nas należeć prawnie i wara od niej. Ile to razy słyszałam, że ludziom nie potrzebne są przysięgi, papierki i czary mary. Oczywiście, że są przypadki, gdy owe deklaracje nie są nikomu potrzebne (szczególnie wtedy, gdy z góry zakładamy przelotność owego związku, choć zdarzają się konkubinaty przez zasiedzenie). Ale każdy kto trochę przeżył wie, że istnieje mnóstwo zwykłych życiowych sytuacji, gdy tłumaczenie, że ten pan z sali osiem, z połamanymi żebrami, to jednak nasz mężczyzna i ojciec naszych dzieci, albo ten nieboszczyk to miłość naszego życia, że doprawdy albo trzeba się dostosować (rozumiem, że ta opcja jest niewygodna), albo zmienić prawo nie nadążające za życiem. Zajęłam się ostatnio analizą danych statystycznych dotyczących demografii. Bardzo ciekawa lektura. Bowiem okazuje się, że na przestrzeni 35 lat wzrosła liczba dzieci pozamałżeńskich z 5-7 % do 20-30% (w niektórych regionach nawet do 40 %). Oznacza to, że ludzie żyją w nieformalnych związkach. Prawdopodobnie co drugi związek (bo przeca tylko narodziny są drobiazgowo odnotowywane, a wiele par żyje bez potomstwa lub posiada potomstwo z wcześniejszych związków) to konkubinat. A wracając do głównego wątku, gdybym wychodziła z Twojego założenia, że moje życie jest niezauważalne (choć pragnę myśleć inaczej), to powinnam zredukować ilość używanego mydła, włożyć worek pokutny, jeść jagły i nawet nie zabierać głosu bo i po co, wszak zbędny trud...  Choć po pewnym zastanowieniu zgadzam się z Tobą, że nie warto zapraszać ciotek oraz wujka Karola. I tak mnie obgadają, będą siedzieli z kwaśnymi minami, a od kuzynek dowiem się, że jestem gruba i głupia, a dziecko ma dwa rogi nad czołem. :-D
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >na przestrzeni 35 lat wzrosła liczba dzieci pozamałżeńskich z 5-7 % do 20-30% (w niektórych regionach nawet do 40 %). Oznacza to, że ludzie żyją w nieformalnych związkach.
Ślub nie jest warunkiem koniecznym prokreacji. To najlepszy dowód, że może być i jest tylko grą pozorów. Nawet po zawarciu formalnego związku, i tak istotna część związku płynie poza owa formą. Wzieliśmy z żoną ślub tylko po to, aby inni się odwalili. Nasz związek był, jest i będzie w istocie pozaformalny. Na dobrą sprawę nawet nie pamiętam, czy na nim byłem.
>...gdybym wychodziła z Twojego założenia, że moje życie jest niezauważalne (choć pragnę myśleć inaczej), to powinnam zredukować ilość używanego mydła, włożyć worek pokutny, jeść jagły i nawet nie zabierać głosu bo i po co, wszak zbędny trud...
Zabawne rozumowanie. Wychodzisz z założenia, że ilość zużytego mydła jest wprost proporcjonalna do zauważlności twego życia.Nie myj się przez miesiąc, a gwarantuje ci, że twoje życie będzie bardziej zauważalne...
Chorujemy na anropocentryzm (pozostałość po Genesis): wydaje nam się, że znaczymy cos więcej, niż spadający płatek kwiatu lub ścierka do mycia naczyń. Czy to nie zastanawiające, że wszystko może być np. tematem artystycznego dzieła? Środek kosmosu jest wszędzie. Nie jest nim na pewno nikt: ani Budda, ani Chrystus, ani ty, ani ja. Nikt. Jedyną racjonalna opcją jest kosmocentryzm, choć przyznaję, trudno wyprowadzić z z tego stanowiska praktyczne wnioski. Pracuję nad tym.
|
|
| |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >Chorujemy na anropocentryzm (pozostałość po Genesis) Nie chorujemy, tylko jesteśmy wyposażeni w instynkt nadawania wartości swojemu istnieniu i to jest całkiem zdrowe. Nie jest to pozostałość po Genezis, bo jest on taki sam u ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o tej księdze.
>: wydaje nam się, że znaczymy cos więcej, niż spadający płatek kwiatu lub ścierka do mycia naczyń. Nie tylko się wydaje, rzeczywiście znaczymy więcej.
>Środek kosmosu jest wszędzie. Mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem, tym bardziej, że nic nie znaczy. Cóż bowiem oznacza 'środek' czegoś, co nie ma brzegów?
>Nie jest nim na pewno nikt: ani Budda, ani Chrystus, ani ty, ani ja. Nikt. Twierdzenie abstrakcyjne, odnosi nieistniejące i istniejące do nieistniejącego
>Jedyną racjonalna opcją jest kosmocentryzm, Rozsądny egocentryzm wydaje mi się najlepszą opcją.
>choć przyznaję, trudno wyprowadzić z z tego stanowiska praktyczne wnioski. Pracuję nad tym. Rzeczywiście trudno. Moja rada: spadnij na ziemię z kosmosu. > Uszanowanie! scorp
|
|
| | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Nie chorujemy, tylko jesteśmy wyposażeni w instynkt nadawania wartości swojemu istnieniu i to jest całkiem zdrowe.
To "nadawanie wartości swojemu istnieniu" polega na izolowaniu się od reszty świata ("moje istnienie"), porównywaniu się, wywyższaniu ("pan stworzenia" i zawiłe formy sekularyzacji tego idiotycznego przekonania).
>Nie jest to pozostałość po Genezis, bo jest on taki sam u ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o tej księdze.
Zgoda. Ale nigdzie tak jasno nie została ta iluzja sformułowana.
>>: wydaje nam się, że znaczymy cos więcej, niż spadający płatek kwiatu lub ścierka do mycia naczyń. >Nie tylko się wydaje, rzeczywiście znaczymy więcej.
To miło ubierac się w fikcyjne piórka. To święta dla nas iluzja. Dlaczego więc trzęsienie ziemi, epidemia, lawina czy meteoryt nie zuważa ludzkiego geniusza w postaci architektury, dzieł sztuki, ludzkiego zycia? Przyjmujesz tylko ludzki punkt widzenia. A kiedy w taki miły punkt widzenia gruchnie inny - zaczyna się katastrofa i lament.
>>Środek kosmosu jest wszędzie. >Mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem, tym bardziej, że nic nie znaczy. Cóż bowiem oznacza 'środek' czegoś, co nie ma brzegów?
Chodzi o środek aksjologiczny, nie geometryczny.
>Rozsądny egocentryzm wydaje mi się najlepszą opcją.
Te stanowiska (antropocentryzm i kosmocentryzm) nie wykluczają się. Rozsądny - jak piszesz - egocentryzm jako wyłączna postawa to źródło większości globalnych problemów człowieka.
>Moja rada: spadnij na ziemię z kosmosu.
Nawet chciałbyś - tak jak ego - ziemię odzielić od reszty. Przyznaję - konsekwentna postawa izolacji. Czysta naiwność.
|
|
| | | |  | | Stawska (180 punktów) | Jestem dla Świata, a Świat jest dla mnie. Właśnie w tej kolejności. Nie ma w tym egocentryzmu, ani żadnego innego centryzmu. Jest jedność. Choć oczywiście nie mam nic przeciwko temu byś osobiście czuł się jak kosmiczny pyłek. Być może do twarzy Ci z tym samopoczuciem.  Diogenesie, pozdrawiam w nadziei, że kiedyś porzucisz myśl o ścierce...
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > ...pozdrawiam w nadziei, że kiedyś porzucisz myśl o ścierce...Moją pasją jest fotografia. www.zen-za.blog.onet.plMam (czy tez miewam) estetyczne podejście do świata i życia. Wszystko może byc tematem, w tym sensie rzeczy są nieodróżnialne od siebie: światło nie odróżnia twarzy od zgnitego jabłka. Chodzi tu więc nie tyle o punkt myslenia, co świecenia.
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > www.zen-za.blog.onet.plNie bardzo mogłem się zorientować... Czy fotografie spod tego adresu są Twojej roboty?
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Tak. To kilka moich zdjęć.
Bardzo mi się spodobały.
Sam też kiedyś amatorsko fotografowałem. Właśnie - czarno białe.
P.S. Robisz jeszcze filmy (i ciemnię), czy już - cyfrowo?
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) |
>>Nie tylko się wydaje, rzeczywiście znaczymy więcej. >To miło ubierac się w fikcyjne piórka. To święta dla nas iluzja. Dlaczego więc trzęsienie ziemi, epidemia, lawina czy meteoryt nie zuważa ludzkiego geniusza w postaci architektury, dzieł sztuki, ludzkiego zycia?
Obiekty nieożywione i procesy nie mają zdolności percepcji, która jest możliwością tylko organizmów żywych
>Przyjmujesz tylko ludzki punkt widzenia.
Komarzyca niech przyjmuje swój, ale jak mnie utnie, to przywalę gazetą. Ty nie?
>>>Środek kosmosu jest wszędzie. >>Mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem, tym bardziej, że nic nie znaczy. Cóż bowiem oznacza 'środek' czegoś, co nie ma brzegów? >Chodzi o środek aksjologiczny, nie geometryczny. Aksjologiczny środek kosmosu? I on ma być wszędzie? Za trudne dla mnie...
>>Rozsądny egocentryzm wydaje mi się najlepszą opcją. >Te stanowiska (antropocentryzm i kosmocentryzm) nie wykluczają się. Rozsądny - jak piszesz - egocentryzm jako wyłączna postawa to źródło większości globalnych problemów człowieka. A "kosmocentryzm" co to takiego? patrzenie z punktu widzenia interesów kosmosu? Tak jakby był żywy?
>Nawet chciałbyś - tak jak ego - ziemię odzielić od reszty. Przyznaję - konsekwentna postawa izolacji. Czysta naiwność. Jestem oddzielony 'od reszty'. Ty też. I nie ma w tym żadnej izolacji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Obiekty nieożywione i procesy nie mają zdolności percepcji, która jest możliwością tylko organizmów żywych
Zmysły (np. oko) jest tylko racjonalizacją pewnych reakcji, które występują na każdym szczeblu bycia. Być, to byc wrażliwym.
>Komarzyca niech przyjmuje swój, ale jak mnie utnie, to przywalę gazetą. Ty nie?
Różnie z tym bywa. Czasmi patrzę, jak się mną upija.
>Aksjologiczny środek kosmosu? I on ma być wszędzie? Za trudne dla mnie...
Można to (z grubsza) oddać tradycyjnie: wszystko jest piękne. Więc nie niszcz niczego: życia, krajobrazu, polnego kamienia. Raczej podziwiaj, aniżeli zmieniaj. Raczej...
>A "kosmocentryzm" co to takiego? patrzenie z punktu widzenia interesów kosmosu? Tak jakby był żywy?
Patrz wyżej.
>Jestem oddzielony 'od reszty'.
I tak, i nie. Tak: poprzez iluzoryczne ego, które chcielibysmy przenieść nawet przez próg śmierci. Nie: świat jest tylko naszą świadomością świata. Jesteś tym, czego doświadczasz; np. polem widzenia, kwiatem i jego tłem.
|
|
| | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) |
>wszystko jest piękne. Więc nie niszcz niczego: życia, krajobrazu, polnego kamienia.
>Nie: świat jest tylko naszą świadomością świata. Jesteś tym, czego doświadczasz; np. polem widzenia, kwiatem i jego tłem. > > Czy nie jesteś przypadkiem kryptobuddystą? Nie trzeba psiego węchu, żeby w tym co piszesz wyczuć zapach rozkładającego się kwiatu lotosu.
Na naszym forum mamy nie atakować poglądów przeciwnika, tylko je podważać swoimi argumentami, ale jak podważać ideologię, która ze swej natury jest poza-racjonalna?
Pozdrowienia!
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>wszystko jest piękne. Więc nie niszcz niczego: życia, krajobrazu, polnego kamienia. >>Nie: świat jest tylko naszą świadomością świata. Jesteś tym, czego doświadczasz; np. polem widzenia, kwiatem i jego tłem. >> >>
>Czy nie jesteś przypadkiem kryptobuddystą?
Nie. Nie jestem. Nie identyfikuje się z żadna doktryną (tak samo jak nie mamroczę mantr ani zdrowasiek). Kogo to juz nie podejrzewano o buddyzm! Wielu klasyków fizyki widziało w nim godną uwagi myśl. Np. Pauli w tybetańskich mandalach doszukiwał się struktur, które wyrażać miała fizyka. A swoja drogą dlaczego nie postawiłeś mi zarzutu np. tomizmu: jego metafizyka (z którą też nie mam nic wspólnego) zna np. pojęcie transendentalnego piękna(byt jest piękny).
>Nie trzeba psiego węchu, żeby w tym co piszesz wyczuć zapach rozkładającego się kwiatu lotosu.
Temu, co piszę, wyłącznie ty nadajesz zapach. Lotos podziwiany jest miedzy innymi dlatego, że rośnie na błotach. Kiedy mu się dokładnie przyjrzeć - niczym nie różni się od kompostu.
>jak podważać ideologię, która ze swej natury jest poza-racjonalna?
Spójrz na forum: ileż tu prób (mniej lub bardziej udanych) podważania ideologii katolickiej, której racjonalność przypisują chyba tylko jej zwolennicy. Irracjonalność przekonań wcale nie uniemożliwia ich racjonalnej krytyki, która nie powinna ograniczać się do krytyki zawartości intelektualnej, ale przejśc do krytyki praktyki, a następnie dalej: do praktyki. Taką ewolucje przeszła np. krytyka katolickiego modelu rodziny (ze ślubami homoseksualistów jako praktyczną negacją katolickich dogmatów). Na uwagę zasługuje też problem racjonalności samego racjonalizmu. Weźmy np. domniemany racjonalizm nauki. Czy sądzisz, że nauka nie ma aspektów irracjonalnych? Pewnie, że mozna ja zredukować do abstrakcyjnych, niesprzecznych tez, procedur, itp. Ale to tylko abstrakt. Nauka jest jednak przede wszystkim działalnością ludzi. I podlega takim samym opisom i ocenom.
|
|
| | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Komarzyca niech przyjmuje swój, ale jak mnie utnie, to przywalę gazetą. Ty nie?> Różnie z tym bywa. Czasmi patrzę, jak się mną upija.Ja też...  > Można to (z grubsza) oddać tradycyjnie: wszystko jest piękne. Więc nie niszcz niczego: życia, krajobrazu, polnego kamienia. Raczej podziwiaj, aniżeli zmieniaj. Raczej...Cytat:Wszystko jest piękne, wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć. /Camille Pissarro/ Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Pozdrowienia od Koksa i Toli - naszych kotów. Dzisiaj rano przywitał nas widok szczura - ofiary polowania. Wczoraj była mysz, przedwczoraj - wróbel...
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
 | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > zaangażowanie instytucji Państwa, w efekcie dwoje dorosłych ludzi, którzy niby się kochają, tak sobie nie ufają, że potrzebuję wsparcia policji dla wierności.
Nie chodzi o brak zaufania, ale o zapobieganie przestępstwu bigamii.
doku
|
|
|  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > Nie chodzi o brak zaufania, ale o zapobieganie przestępstwu bigamii.> dokuTymczasowo bigamia jest przestepstwem Za pare lat juz nie bedzie  Nie dajmy sie zwariowac tym co jest, tylko niech bedzie tak jak chcemy, zeby bylo.  W paru krajach juz nie jest przestepstwem  I u nas do tego dojdzie
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Tymczasowo bigamia jest przestepstwem >Za pare lat juz nie bedzie
Bigamia jest najstarszym przestępstwem. Monogamia to fundament człowieczeństwa. Powrót haremów byłby cofnięciem się do poziomu praszympansów - ewolucja może iść krętą ścieżką, ale prawdopodobieństwo prostego cofnięcia jest znikome.
doku
|
|
| | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Bigamia jest najstarszym przestępstwem. Pisma świętego nie czytałeś, dokowski, czy co? > Monogamia to fundament człowieczeństwa. Jak rany. Coś okropnie popękany ten fundament - poza tym co rusz się wali. Nie każdemu chce się klecić go od nowa. > Powrót haremów byłby cofnięciem się do poziomu praszympansów... Jeśliby to cofnięcie miało przebiegać drogą przez haremy, to ja bym pierwszy zagłosował za. Szkoda, że poziom praszympansów tak łatwo osiągnąć i bez podobnych rozkoszy. Swoją drogą, to już było: www.racjonalista.pl/forum.php/s,71411.
|
|
| | | |  | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Jak rany. Coś okropnie popękany ten fundament - poza tym co rusz się wali.Tak, wciąż mało w nas człowieczeństwa > Swoją drogą, to już było: www.racjonalista.pl/forum.php/s,71411Szkoda, że wątek jest przedawniony, bo widzę, że bardzo potrzebne jest więcej zrozumienia dla tego tematu. Niestety, temat wymaga szerokiej perspektywy i rozwinięcia wielu wątków. Wymaga też dużego postu otwierającego, mam nadzieję, że niedługo go napiszę. Na razie ograniczę się tutaj do wzmnianki o słoniach morskich, które żyją w kulturze haremowej i stanowią bardzo dobry punkt wyjścia do dyskusji o monogamii i poligamii. Kiedy się wie, jak żyją słonie morskie (słynne obrazy krwawych pojedynków), łatwo sobie wyobrazić, jak mogłoby wyglądać życie ludzi, gdyby nie "wynalazek" monogamii. Możemy też posiłkować się znajomością kultury goryli - też haremowej. Ich strategia jest bardziej wyrafinowana niż słoni morskich. Zamiast walczyć między sobą, goryle mordują cudze dzieci - zakradają się w pobliże haremu jak Winnetou, ale zamiast wyzwać honorowo władcę haremu na pojedynek, a dopiero potem wymordować jego dzieci, goryle znienacka atakują dzieci błyskawiczną akcją w stylu partyzanckim i po morderstwie znikają w dżungli. Samice, których pan i władca słabo pilnuje swoich dzieci, w końcu opuszczają go i biorą sobie mordercę na nowego pana. Warto zauważyć, że samce, które nie są właścicielami haremu, całą swoją aktywność i energię poświęcają atakowaniu haremów lub konkurowaniu między sobą o dostęp do peryferyjnych samic. Jasne jest, że organizacja haremowa uniemożliwia rozwój jakiejkolwiek cywilizacji. Jedno jest więc pewne - monogamia jest starsza niż najstarsza kultura. Jeżeli istnieje coś, co odróżnia nasze człowieczeństwo od dzikości innych ssaków, to jest to właśnie kultura monogamii. Kiedy widzimy dzieła sztuki sprzed setek tysięcy lat, które archeologowie odkopują, gdy widzimy ogrom pracy, jaką artysta musiał włożyć artysta w ukształtowanie i wypolerowanie rzeźby z kości słoniowej, widzimy jasno, że monogamia musiała panować od dawna nad naszymi przodkami. Biologowie są niemal pewni, że liczba lat, którą liczy sobie historia monogamii u naszych przodków, jest liczbą siedmiocyfrową. Tyle o najłatwiejszym wątku w temacie monogamii. Trudniejsze są pytania w rodzaju: jaką wartość adaptacyjną miała monogamia, gdy się kształtowała? Aby to zrozumieć, trzeba poczytać, jak żyją te nieliczne gatunki zwierząt (głównie ptaków), które są monogamiczne. Albo inne pytanie: czy praludzie mieli w tamtych czasach dość świadomości, żeby skojarzyć rozumowo, że monogamia zapobiega morderstwom i wojnom, zaś poligamia jest przyczyną agresji i źródłem morderczych intencji? Czy monogamia rozwinęła się jako egzaptacja, czy jako pierwsza w historii naszego gatunku świadoma umowa społeczna, która stworzyła pierwsze prawo w historii - równe prawo każdego mężczyzny do posiadania własnej kobiety? Na koniec warto zauważyć, że kultura monogamii nie wyklucza działania dotychczasowych instynktów. Wiele kobiet wciąż ma skłonność do gromadzenia się wokół najatrakcyjniejszych samców, a większość próbuje pozyskać ich plemniki dla swoich dzieci. Większość mężczyzn stale szuka okazji, żeby zapłodnić jak najwięcej kobiet, a wielu z nich próbuje zorganizować sobie na stałe jakiś harem.
doku
|
|
| | | | |  | | Stawska (180 punktów) | Dzięki. Pierwszy racjonalny głos w tej poddyskusji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | >Jeżeli istnieje coś, co odróżnia nasze człowieczeństwo od dzikości innych ssaków, to jest to właśnie kultura monogamii.
Jeśli wolno spytać (bo nie wszystko jest dla mnie całkiem jasne w tej wypowiedzi):
1. Jeżeli monogamia jest "lepsza", to czy należy ją "lansować" (indoktrynować, namawiać, zachęcać, egzekwować etc.)?
2. Jeśli monogamia jest lepszą formą organizacji społeczeństwa, to czy wraz z jego doskonaleniem i rozwojem (zakładając, że nastąpi takowy, a nie jakiś regres) monogamia będzie (powinna) się upowszechniać?
3. Jak to się ma do lansowanej (tu i ogólnie) wolności seksualnej? Bo monogamia na sztandarach a promiskuityzm po kątach - wygląda (dla mnie przynajmniej) niezbyt zachęcająco.
>"Wiele kobiet wciąż ma skłonność" [...] "Większość mężczyzn stale szuka okazji" [...] 4. Dlaczgo nie - "wszyscy"? Czy dlatego, że tylko niektórym się to udaje? Czy dlatego, że tylko niektórzy (ci bardziej myślący) pojęli dobrodziejstwo monogamii? Może jest inna przyczyna, której nie wymieniłem?
P.S. Nie chcę wchodzić w tę dyskusję; swoje poglądy zachowam dla siebie. Chodzi mi wyłącznie o "logiczne" uporządkowanie sobie tego w głowie, bo obrona monogamii na tym forum jest raczej nietypowa - chciałbym więc dobrze zrozumieć takie stanowisko.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > >Jeżeli istnieje coś, co odróżnia nasze człowieczeństwo od dzikości innych ssaków, to jest to właśnie kultura monogamii.> Jeśli wolno spytać (bo nie wszystko jest dla mnie całkiem jasne w tej wypowiedzi):> 1. Jeżeli monogamia jest "lepsza", to czy należy ją "lansować" (indoktrynować, namawiać, zachęcać, egzekwować etc.)?Ja popatrzylbym na to z innego punktu widzenia - z punktu widzenia skutkow. Przedstawiony we wczesniejszym poscie obraz pozycia "naszych przodkow w ciele", uswiadomil mi wartosc monogamii. Co najzabawniejsze heteroseksualnej monogamii.  Juz wyjasniam dlaczego  (Nb. bardzo ciekawy post, gratuluje , rzadko tutaj takie sie zdarzaja, raczej tylko zarciki i zlosliwosci)... Wiemy z genetyki, ze z jakiegos powodu (nie bede wchodzil w szczegoly) laczenie sie DNA rodzicow blisko ze soba spokrewnionych tworzy mutacje o mniejszej zdolnosci przetrwania. Przypuszczam, ze malpy kopulowaly ze soba ile wlezie ale z czasem przetrwaly tylko, te, ktorych geny byly "niespokrewnione" ze soba. W efekcie, biorac pod uwage bardzo dlugi czas w ktorym to nastepowalo, doszlo do wyksztalcenia sie monogamii, bo ta gwarantowala rownowage i przetrwanie. Wyobrazmy sobie, ze wchodzi teraz takie prawo, ze wszyscy moga ze wszystkimi... W niedlugim czasie wszyscy byliby ze soba blisko spokrewnieni! Stad i potomstwo obarczone mniejsza szansa przezycia, chorobami etc.! Po jakims czasie okazaloby sie, ze przetrwaly te jednostki, ktore zachowywaly monogamie. Nie mowie, ze wszystkie, tylko w sensie statystycznym, biorac pod uwage wielkie ilosci ludzi zamieszanych w ten eksperyment. Ale zrobily to za nas malpy i chyba nie ma potrzeby wracac i powtarzac eksperymentu. To jedno. Drugie - zapewne i malpy kopulowaly homoseksualnie. Ewolucyjnie okazalo sie, ze zwiazki takie nie daja szans przezycia gatunkom, czy jak kto woli "samolubnym DNA". Stad homoseksualizm zostal ewolucyjnie wyeliminowany. Mozemy zrobic znowu eksperyment, gdzie ustanowimy prawo nakazujace wylacznie zwiazkow homoseksualnych. Po dlugim okresie czasu przetrwa tylko ta czesc ludzkosci, ktora postepowala WBREW naszemu prawu i kopulowala heteroseksualnie. Mam nadzieje, ze przedstawilem moja wizje wystarczajaco "logicznie". Nie w oparciu o logike dyskusji, tylko w oparciu o logike ZYCIA i ewolucji. Pamietaj IQ995, ze w historii swiata jest zapewne wiecej elementow, ktore wydaja sie nielogiczne niz tych logicznych. Zycze powodzenia w szukaniu ludzkiej logiki w swiecie  Ale nie zdziw sie, gdy okaze sie, ze wiele rzeczy nie jest calkiem logicznych. Zyjemy na niebezpiecznej planecie, jak logiczne sa uderzenia meteorow zmiatajacych do 70% zycia za kazdym razem? Jak logiczna jest mechanika plyt kontynentalnych? Jak logiczna jest czasteczkowo-falowa natura swiatla? I elektronu? Zasada nieokreslonosci Heisenberga? Teorem Goedla  ? Wszechswiat? logicznie pozdrawiam!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | > Ja popatrzylbym na to z innego punktu widzenia - z punktu widzenia skutkow.No, to chyba oczywiste. Praktycznie zawsze, kiedy podejmujemy decyzję (na przykład: wierność - promiskuityzm) czynimy to ze względu na skutki. Ja też myślę o skutkach. > Nb. bardzo ciekawy post, gratuluje , rzadko tutaj takie sie zdarzaja, raczej tylko zarciki i zlosliwosci)...Zgoda. Szczerze mówiąc konsekwentnie unikam włączania się w takie dysputy, bo zdecydowana wiekszość tego, co tu czytałem (bez względu na to "czy wte - czy wewte") była na poziomie żenującym. Ponieważ wypowiedź Dokowskiego wydaje mi się bazować na jakichś głębszych przemyśleniach - staram się ją możliwie dobrze zrozumieć. I tylko tyle. > jak logiczne sa uderzenia meteorow zmiatajacych do 70% zycia za kazdym razem? Jak logiczna jest mechanika plyt kontynentalnych? Jak logiczna jest czasteczkowo-falowa natura swiatla? I elektronu? Zasada nieokreslonosci Heisenberga? Teorem Goedla ? Wszechswiat?No, to chyba trochę z armaty do muchy. Przyrody nie oceniamy w kategoriach "logiczności", a jedynie ją opisujemy (wg. mnie nauka jest właśnie opisem natury). Mnie zaś chodzi tylko o to, że człowiek (przynajmniej myślący) czuje się przeważnie lepiej w społecznościach, w których obowiązują jakieś sensowne reguły działania (przynajmniej w pewnym zakresie), a więc jakaś "logika" współżycia. Totalna anarchia i przypadkowość jest chyba, dla w miarę zrównoważonego człowieka, po prostu zabójcza (intelektualnie i emocjonalnie). > Życze powodzenia w szukaniu ludzkiej logiki w swiecie.Tę "ludzką" logikę - tworzymy my - ludzie. I możemy pracować nad taką, która da nam najlepsze możliwe życie. Wiem to z dobrych doświadczeń na małych grupach społecznych. Stąd też rewelacje typu "co dobre dla małpek bonobo - to i dla nas" mam za objaw bezmyślności (bądź czasem nawet propagandy). Najprostszy przykład - jeśli do jakiegoś forum publicznego mają dostęp wyłącznie ludzie o wystarczającej kulturze (a więc wyuczeni pewnej "logiki" współżycia) - nie ma problemów z poziomem dyskusji. Tam też argumentacje typu "że na onecie jest inaczej" są po prostu absurdalne.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >1. Jeżeli monogamia jest "lepsza", to czy należy ją "lansować" (indoktrynować, namawiać, zachęcać, egzekwować etc.)?
Oczywiście.
>2. Jeśli monogamia jest lepszą formą organizacji społeczeństwa, to czy wraz z jego doskonaleniem i rozwojem (zakładając, że nastąpi takowy, a nie jakiś regres) monogamia będzie (powinna) się upowszechniać?
Tak, to fakt - monogamia się upowszechniała i upowszechnia - to trend zgodny z rozwojem cywilizacyjnym. Warto zauważyć, że prawo monogamii, będąc prawem skierowanym pierwotnie przeciwko kobietom, jest dzisiaj uznawane przez większość kobiet za korzystne dla nich. Która żona zwyczajnego facia otwarcie przyzna, że wolałaby nie być jego jedyną żoną, ale być w haremie szefa firmy, w której pracuje jej mąż? Kobieta woli w tajemnicy pozyskać plemniki szefa niż walczyć wzorem mormonek o prawo do haremu.
Zauważmy też, że fizjologia kobiet (brak rui, szczytowanie) jest idealnie dopasowana do tego, żeby oszukać męża - dokładniej opisane jest to w "Wojnach plemników".
>3. Jak to się ma do lansowanej (tu i ogólnie) wolności seksualnej? Bo monogamia na sztandarach a promiskuityzm po kątach - wygląda (dla mnie przynajmniej) niezbyt zachęcająco.
Nie ma związku. Więzienie za bigamię w żaden sposób nie przeszkadza wolności seksualnej. Kultura monogamii nie implikuje moralnego potępienia rozwiązłości. Funkcją monogamii jest danie szansy wszystkim, nawet najmarniejszym facecikom, możliwości spłodzenia potomstwa, żeby osłabuić ich popęd do grupowanie się w bandy, napadania na sąsiadów i gwałcenia ich kobiet. Monogamia nie jest na sztandarach, jest faktem i jest prawem. Promiskuityzm po kątach też jest faktem i też jest dobry - promiskuityzm po kątach ułatwia akceptację prawa monogamii.
Co by się stało, gdyby odebrać ludziom wolność seksualną - zamiast monogamii wprowadzamy monoseksualizm? Sądzę, że najpóźniej po kilku pokoleniach mielibyśmy ogólnoświatową rewolucję islamsko-mormońską. Zjednoczeni we wspólnym interesie mężczyźni najbogatsi, najagresywniejsi, najprzystojniejsi i najsławniejsi wraz z kobietami obaliliby ustrój monogamii i wprowadziliby mormoński szariat na wzór perskich fundamentalistów.
Wolność seksualna dobrze wspiera ustrój monogamiczny.
>4. Dlaczgo nie - "wszyscy"? Czy dlatego, że tylko niektórym się to udaje? Czy dlatego, że tylko niektórzy (ci bardziej myślący) pojęli dobrodziejstwo monogamii?
Tu nie chodzi o sprawność w myśleniu, ale raczej o popularyzację nauk przyrodniczych. Oczywiście zrozumienie praw ewolucji wymaga jakiegoś minimum sprawnego myślenia, ale myślę, że większość ludzi jest zdolna zrozumieć teorię ewolucji. Jak mawiał nam jeden z profesorów na Matematyce UW: "Kady z was może rozwiązać każde zadanie - wystarczy że będzie odpowiednio długi na nie patrzył".
O teorii ewolucji po prostu trzeba czytać, myśleć i rozmawiać, a stanie się tak, jak ze zmianą geocentryzmu w heliocentryzm - kiedy patrzę na wschód Słońca, wcale nie widzę, żeby Słońce "wstawało", czy potem "wznosiło się". Ja widzę jak powierzchnia Ziemi nurkuje wraz ze mną pod Słońce, tak samo jak w windzie "widzę" ruch windy, a nie ruch budynku.
Kiedy patrzę na północ, a wiatr wieje mi w plecy (wiatr południowy), to bardzo łatwo mi sobie wyobrazić, jak lecę wraz z tym wiatrem i jak spadam lotem koszącym na oś Ziemi, a prawo zachowania momentu pędu powoduje, że znosi mnie w prawo i zaczynam kręcić się wokół osi Ziemi szybciej niż sama Ziemia - taki wiatr musi zmienić się w wiatr zachodni.
Taki sam proces przyswajania prawdy prędzej czy póżniej nastąpi też w odniesieniu do biologii. Ale musimy jeszcze na to poczekać, bo ludzie zbyt krótko jeszcze "patrzyli" na teorię ewolucji. Jeżeli rozumiesz różnicę między "wschodem" Słońca, a obrotowym "nurkowaniem" pod nieruchome Słońce, to możesz spróbować sam oszacować czas, jaki jest potrzebny zwykłym inteligentnym ludziom, żeby zaczęli patrzeć na człowieka jak na jeden z gatunków małpy. Ile lat jeszcze ludzie będą "widzieć" wschód Słońca, a nie "nurkowanie" powierzchni Ziemi? Ile lat jeszcze ludzie będę "widzieć" Projektanta i Konstruktora?
doku
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > obrona monogamii na tym forum jest raczej nietypowa
Czy nie mylisz monogamii z monoseksualizmem?
doku
|
|
| | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Bigamia jest najstarszym przestępstwem. Monogamia to fundament człowieczeństwa. Powrót haremów byłby cofnięciem się do poziomu praszympansów - ewolucja może iść krętą ścieżką, ale prawdopodobieństwo prostego cofnięcia jest znikome.
Powiedz to wyznawcom Allaha. Tak na marginesie to czemu nie. Ja też bym chciał.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
>Powiedz to wyznawcom Allaha. Tak na marginesie to czemu nie. Ja też bym chciał. Ty jeden i cztery teściowe? Masochista.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Powiedz to wyznawcom Allaha. Tak na marginesie to czemu nie. Ja też bym chciał. >Ty jeden i cztery teściowe? Masochista.
Jakie tam teściowe. Kobiety biorę netto.
Ale to jest humanitarne. Zamiast dawać ogłoszenie: "Rozmienię czterdziestkę na dwie dwudziestki" można tok: "Dołożę do czterdziestki dwie dwudziestki". No bo co ma ta biedna, rozmieniona czterdziestka ze sobą zrobić. A tak za matronę może robić.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Wprawdzie bardziej się to chyba nadawałoby do wątku "Kawały", ale dotyczy ogłoszenia, które moim zdaniem jest najwybitniejszym ogłoszeniem XX stulecia": Zamienię "Syrenę" na papier toaletowy. Ilość rolek do uzgodnienia". .
|
|
| | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Wprawdzie bardziej się to chyba nadawałoby do wątku "Kawały", ale dotyczy ogłoszenia, które moim zdaniem jest najwybitniejszym ogłoszeniem XX stulecia": > Zamienię "Syrenę" na papier toaletowy. Ilość rolek do uzgodnienia".. No, rzeczywiście dobre. Ale czy najlepsze - trudno orzec. Na mnie wielkie wrażenie zrobiło inne z tamtych czasów (po inwazji ZSRR na Afganistan): "Sprzedam większą ilość chartów afgańskich (tel.... i tu numer ambasady radzieckiej)." Od tego czasu wprowadzono ścisłe spisywanie personaliów ludzi zamieszczających anonse.
Także to (w rok po stanie wojennym w Gazecie Krakowskiej): "Pan Adalbert Lezuraj, ul. 13 grudnia 81. Pozdrowienia od matki, Polci oraz Lesia wraz z rodziną. " - też niezłe.
A sam w jakiejś austriackiej gazecie widziałem: "Brauche Geld - mache alles." (potrzebuję pieniędzy - robię wszystko.)
Bez komentarza.
P.S. No, a cytatów z "Oparów absurdu" to już nie chce mi się przepisywać.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | |  | | Stawska (180 punktów) | >>>Powiedz to wyznawcom Allaha. Tak na marginesie to czemu nie. Ja też bym chciał. >>Ty jeden i cztery teściowe? Masochista. >Jakie tam teściowe. Kobiety biorę netto. >Ale to jest humanitarne. Zamiast dawać ogłoszenie: "Rozmienię czterdziestkę na dwie dwudziestki" można tok: "Dołożę do czterdziestki dwie dwudziestki". No bo co ma ta biedna, rozmieniona czterdziestka ze sobą zrobić. A tak za matronę może robić.
A może inaczej. Może to ty będziesz jednym z mężów poligamicznej samicy? Jak równość to równość.
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Może to ty będziesz jednym z mężów poligamicznej samicy? Jak równość to równość.Brak tu uzasadnienia. W kulturze blisko-wschodniej poligamia była uzasadniona wysokim przerostem populacji kobiecej nad męską. W stopniu mniej więcej (kto zgadnie?) 4:1. Było to spowodowane wojowniczym trybem życia i kto wie czym jeszcze. Początkowo polegało to jedynie na tym, że brat automatycznie brał za żonę, dotychczasową żonę swojego poległego brata, potem ten casus uległ rozszerzeniu. Ale cały ten "proceder" był spowodowany koniecznością zapewnienia opieki kobiecie (stąd np. "cena" za żonę, która miała być tylko demonstracją, że mężczyznę stać na zapewnienie jej bytu), która jak wiadomo w kulturze arabskiej "samopas" sobie chadzać nie ma jak. Dzisiaj to już tylko tradycja. No i mężczyźni są mniej rycerscy i szlachetni. A także, mają złe tłumaczenie Koranu  Ażeby zrealizować Pani pomysł, musielibyśmy uzależnić byt samczy od samicy i do tego spowodować śmierć 3/4 populacji kobiet. Innymi słowy: kobieta poluje i broni terytorium, oraz podlega wysokiej śmiertelności w walce. Satysfakcjonuje to Panią?  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>>Powiedz to wyznawcom Allaha. Tak na marginesie to czemu nie. Ja też bym chciał. >>>Ty jeden i cztery teściowe? Masochista. >>Jakie tam teściowe. Kobiety biorę netto. >>Ale to jest humanitarne. Zamiast dawać ogłoszenie: "Rozmienię czterdziestkę na dwie dwudziestki" można tok: "Dołożę do czterdziestki dwie dwudziestki". No bo co ma ta biedna, rozmieniona czterdziestka ze sobą zrobić. A tak za matronę może robić. >A może inaczej. Może to ty będziesz jednym z mężów poligamicznej samicy? Jak równość to równość.
Ależ oczywiście, byłem. Ale sąsiad się dowiedział. No i małżeństwo się skończyło. >
|
|
| | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > >A może inaczej. Może to ty będziesz jednym z mężów poligamicznej samicy? Jak równość to równość.> Ależ oczywiście, byłem. Ale sąsiad się dowiedział. No i małżeństwo się skończyło.> >> Jak to skonczylo?????? Trzeba wprowadzic na to jakies prawo!!! Zalegalizowac zwiazki pozamalzenskie! To dopiero bedzie cool! Polska zablysnie w swiecie jako najbardziej racjonalistyczny kraj ! "malzenstwo sie skonczylo" - alez zacofanie umyslowe...  Czemu nie napisales o tym do gazety? Albo petycji do sejmu nie zlozyles? Nic co dobre nie powinno sie konczyc  Jak byla fajna to moze warto to bylo jakos pociagnac prawnie? Po co tracic przyjemnosc przez zacofanego sasiada
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
>> > Zalegalizowac zwiazki pozamalzenskie! Mam dla Ciebie przykrą wiadomość: te związki są legalne.Znasz paragraf który ich zakazuje?
|
|
| | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>> >> Zalegalizowac zwiazki pozamalzenskie!Mam dla Ciebie przykrą wiadomość: te związki są legalne.Znasz paragraf który ich zakazuje?
Nie cudzołóż. Wj. (2 Mojż.)/6
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) | >>>>>> Zalegalizowac zwiazki pozamalzenskie!Mam dla Ciebie przykrą wiadomość: te związki są legalne.Znasz paragraf który ich zakazuje? >Nie cudzołóż. Wj. (2 Mojż.)/6
W którym miejscu obowiązującego w Polsce Kodeksu Karnego jest mowa o takowym występku? Artykuły dotyczące przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości ( 197-205) nie wspominają o cudzołóstwie ani jedną literą.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Nie cudzołóż. Wj. (2 Mojż.)/6 >W którym miejscu obowiązującego w Polsce Kodeksu Karnego jest mowa o takowym występku? >Artykuły dotyczące przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości ( 197-205) nie wspominają o cudzołóstwie ani jedną literą.
Gosia, Gosia, trochę luzu życzę. Gdyby cudzołożenie było karalne, to biada wszystkim. Pod domem publicznym można by było ustawić pluton egzekucyjny. Jest to kwestia moralna i poczucia prawa naturalnego. Podstawę tego myślenia, jako wytyczną nadrzędną, Tobie podałem. Resztę moich wypowiedzi dziel przez pól.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
> Gosia, Gosia, trochę luzu życzę.Dobra, następnym razem naszpikuję post emotikonkami, bo widzę, że bez tego ani rusz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Gosia, Gosia, trochę luzu życzę.> Dobra, następnym razem naszpikuję post emotikonkami, bo widzę, że bez tego ani rusz.  A to przepraszam. Widocznie to ja ponurak absolutny jestem.  Emotka nie zaszkodzi. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > >>>>>> Zalegalizowac zwiazki pozamalzenskie!Mam dla Ciebie przykrą wiadomość: te związki są legalne.Znasz paragraf który ich zakazuje?> >Nie cudzołóż. Wj. (2 Mojż.)/6> W którym miejscu obowiązującego w Polsce Kodeksu Karnego jest mowa o takowym występku?> Artykuły dotyczące przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości ( 197-205) nie wspominają o cudzołóstwie ani jedną literą.Alez Ty dobrze znasz KK  Czy nasze nowe homoseksualne malzonki beda sobie wierne w tradycyjnym sensie kopulowania wylacznie ze soba? Byc moze o tym sie juz nie dowiemy. Ale kto wie, moze podobnie jak i to szczesliwe wydarzenie (homo-slub), tamto tez zechca radosnie oglosic swiatu  Zdrada w homoseksualnym malzenstwie. Jak nie sa zacofane, tak powinny zrobic  Od razu  Bo przeciez nie jest zakazane... Zastanawia mnie tylko, dlaczego gdy sasiad sie dowiedzial, skonczylo sie "poligamiczne malzenstwo" z samica  jednego z naszych dyskutantow. Ech, ci mezczyzni tacy zacofani  Za grosz zrozumienia dla kobiet
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Alez Ty dobrze znasz KK Ignorantia iuris nocet, (nieznajomość prawa szkodzi).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Ignorantia iuris nocet, (nieznajomość prawa szkodzi).
Ignoratio iuris nocet. Fuszerka - czasem też. Ale nie martw się - zawsze się jakiś taki złośliwiec znajdzie, co poprawi...
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Brawo, Gosiu! Nie daj się!Ze mną też nie pójdzie tak łatwo! Otóż mam właśnie przed sobą otwarty Słownik Wyrazów obcych PWN (W-wa) 1997 i w nim czytam, że jest tak - jak napisałem! A jak i tego mało - to jeszcze tutaj, nie wspominając już o paru innych adresach, jakie podała wyszukiwarka. Przecież Gosi - nie poprawiłbym bez solidnych podstaw. Przed napisaniem - sprawdziłem. Widać są w tym względzie różnice między szkołą kutnowską i sieradzką. Niestety - mój znajomy ekspert - prof. Wesołowski już nie żyje, ale popytamy innych i wyjaśnimy. Może i na forum się jaki znajdzie... P.S. Zajrzałem jeszcze teraz do słownika łacińsko - polskiego. Tam jest ignorantia - nieznajomość, nieświadomość oraz ignoratio = ignorantia. Sugerowałoby to, że obie formy mogą być poprawne (coś takiego, jak po polsku (powiedzmy): niedbałość i niedbalstwo). Ja, w każdym razie, znałem tę sentencję wyłącznie w formie, na którą poprawiłem.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Brawo, Gosiu! Nie daj się! >Niestety - mój znajomy ekspert - prof. Wesołowski już nie żyje, ale popytamy innych i wyjaśnimy. Może i na forum się jaki znajdzie... >P.S. Zajrzałem jeszcze teraz do słownika łacińsko - polskiego. Tam jest ignorantia - nieznajomość, nieświadomość oraz ignoratio = ignorantia. Sugerowałoby to, że obie formy mogą być poprawne (coś takiego, jak po polsku (powiedzmy): niedbałość i niedbalstwo). Ja, w każdym razie, znałem tę sentencję wyłącznie w formie, na którą poprawiłem. Ignorantia iuris nocet (łac. - nieznajomość prawa szkodzi). Za Wiki. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) | > >Brawo, Gosiu! Nie daj się!Ani myślę.Mam oparcie w klasyce literatury> Ze mną też nie pójdzie tak łatwo!Nie wątpię. > Otóż mam właśnie przed sobą otwarty Słownik Wyrazów obcych PWN (W-wa) 1997 i w nim czytam, że jest tak - jak napisałem! A jak i tego mało - to jeszcze tutajA co powiesz na to?W Słowniku encyklopedycznym prawa rzymskiego W. Litewskiego też występuje forma ignorantia (niestety nie mogę tego tutaj udokumentować, informacji udzielono mi telefonicznie).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > A co powiesz na to?Na razie - nic. Wysmażyłem właśnie liścik do znajomej ekspertki i czekam na odpowiedź. Coś mi się wydaje, że obydwie formy mogą być poprawne - mnie jednak w głowie została (nauczona jeszcze w pacholęcych latach przez wujka - prawnika) wyłącznie forma ignoratio. Dlatego się w ogóle odezwałem. Jak dostanę odpowiedź - odezwę sie znowu. > W Słowniku encyklopedycznym prawa rzymskiego W. Litewskiego też występuje forma ignorantia (niestety nie mogę tego tutaj udokumentować, informacji udzielono mi telefonicznie).Ależ nie musisz! Nie wyobrażam sobie, aby jakakolwiek kobieta mogła cokolwiek skłamać. No, może czasami... A swoją drogą - jak właściwie dojść prawdy, jeśli znajdziemy po ok 50% źródeł na jedno czy drugie? Chyba nie pozostanie nic innego, jak "Sąd Boży". Od razu się poddaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | > popytamy innych i wyjaśnimy. Może i na forum się jaki znajdzie... In dubio pro reo  : Ignorantia iuris (legis) nocet, podobnie jak Ignorantia facti excusat (Nieznajomość stanu faktycznego) choć Ignoratio elenchi ( Nieznajomość przedmiotu sporu). Tak przynajmniej mnie uczono... Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > In dubio pro reo : Ignorantia iuris (legis) nocet, podobnie jak Ignorantia facti excusat (Nieznajomość stanu faktycznego) choć Ignoratio elenchi (Nieznajomość przedmiotu sporu). Tak przynajmniej mnie uczono...Ja zaś napisałem list do znajomej ekspertki i czekam, co będzie. P.S. Trochę nie na temat, ale zadanko, którego się domagałaś, zamieściłem w dziale "Nauka" - świeżutkie, jeszcze ciepłe. Zapraszam.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | > Ignorantia iuris nocet, (nieznajomość prawa szkodzi).Droga Gosiu,Dostałem odpowiedź od znajomej ekspertki, pani Agnieszki Smoczyńskiej. Według Niej (a także według moich dalszych prywatnych dociekań) - obydwie formy są całkowicie równoważne i poprawne. Nie potrafiła mi natomiast powiedzieć, czy któraś z tych form jest tradycyjnie używana w tym zwrocie (jeśli tak w ogóle jest). Obiecała, że jeśli się czegoś nowego dowie - da znać (co, oczywiście, także tu przytoczę). W związku z tym wycofuję tę moją wypowiedź, a ściślej - zamieniam ją na: Można także powiedzieć "Ignoratio iuris nocet".
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Ignorantia iuris nocet, (nieznajomość prawa szkodzi). >Droga Gosiu,Dostałem odpowiedź od znajomej ekspertki, pani Agnieszki Smoczyńskiej. Według Niej (a także według moich dalszych prywatnych dociekań) - obydwie formy są całkowicie równoważne i poprawne.
Podziwiam upór.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) |
>>Nie cudzołóż. Wj. (2 Mojż.)/6> >W którym miejscu obowiązującego w Polsce Kodeksu Karnego jest mowa o takowym występku >Artykuły dotyczące przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości ( 197-205) nie wspominają o cudzołóstwie ani jedną literą.>
Czarno na białym nie jest napisane. Jednak gdy nadal wyznaje się dawne poglądy na rolę małżonki, która była po prostu własnością męża - to przy odrobinie chęci - można znaleźć sankcję i na cudzołóstwo. Przekartkuj trochę kodeks karny. Znajdź Dział: przestępstwa przeciwko mieniu i czytaj art. 278 § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
I to wszystko: - cudzołożnik podpada pod ten artykuł, - zdradzająca żona kojarzy się wprost z mieniem ruchomym, skoro mądrośc ludowa zwykła nazywac ją latawicą, - a posiadacz czyli mąż może zgodnie z art. 343 kodeksu cywilnego: zastosowac obronę konieczną, ażeby odeprzec samowolne naruszenie posiadania" Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | dobre  Zawsze zostaje jeszcze możliwość nabycia własności przez zasiedzenie  pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | Płodzień  jak Ciebie tu brakowało
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> przy odrobinie chęci - można znaleźć sankcję i na cudzołóstwo. Rzeczywiście można.Tyle tylko, że bardziej mi tu pasuje zastosowanie art. 127 § 1. K.W.
Samowolne użycie cudzej rzeczy ruchomej - wykroczenie polegające na posłużeniu się cudzą rzeczą ruchomą bez zgody osoby uprawnionej. Działaniu sprawcy nie towarzyszy jednak ani zamiar przywłaszczenia rzeczy, ani element jej zaboru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | > Rzeczywiście można.Tyle tylko, że bardziej mi tu pasuje zastosowanie art. 127 § 1. K.W.>> Samowolne użycie cudzej rzeczy ruchomej - wykroczenie polegające na posłużeniu się cudzą rzeczą ruchomą bez zgody osoby uprawnionej. Działaniu sprawcy nie towarzyszy jednak ani zamiar przywłaszczenia rzeczy, ani element jej zaboru.Słusznie. Tylko użycie! Efekt podobny a ileż to mniej kłopotów. Genialne!  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >A może inaczej. Może to ty będziesz jednym z mężów poligamicznej samicy? Jak równość to równość.
Istnieją kultury poliandryczne. Można o tym przeczytać, zdaje mi się, w "Strzelbach, zarazkach...". Taka kultura kszstałtuje się w skrajnie surowych warunkach przyrodniczych, gdy dwóch mężczyzn potrzebnych jest kobiecie, jako dostawców żywności, aby mogła ona wykarmić siebie i dziecko.
doku
|
|
| | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | > >A może inaczej. Może to ty będziesz jednym z mężów poligamicznej samicy? Jak równość to równość.> Istnieją kultury poliandryczne. Można o tym przeczytać, zdaje mi się, w "Strzelbach, zarazkach...". Taka kultura kszstałtuje się w skrajnie surowych warunkach przyrodniczych, gdy dwóch mężczyzn potrzebnych jest kobiecie, jako dostawców żywności, aby mogła ona wykarmić siebie i dziecko.> dokuZwykle są to bracia (jak nam jednak zależy na własnej "puli genetycznej"  ), więc od razu pytam czy Twój przedmówca ma braci hi hi pozdrawiam
|
|
 | | elfir (1058 punktów) | > Wydawałoby się, że dwoje dorosłych ludzi nie potrzebuje "ślubować przed społecznością, że się będzie stosowało do jej zasad". Tym bowiem jest właśnie ślub małżeński. Jest to ceremonia ponadkulturowa i ponadreligijna. Jej istotą jest właśnie zapewnienie społeczeństwa, że będzie się żyło tak jak ono chce.No niestety - żyjąc w danym społeczeństwie musisz stosować się do jego norm. W przypadku ślubu cywilnego wcale nie są to normy obyczajowe (czyli wiernosc i uczciwosc małżeńska) tylko prawne. Zwróć uwagę jaka jest różnica w tekscie w porównaniu w slubem koscielnym. W USC niczego nie przysięgasz (miłości/wiernosci/itp), tylko oświadczasz, ze zawierasz zwiazek cywilno-prawny z druga osobą. Jednym slowem regulujesz sprawy finansowe, spadkowe, decyzyjne w zwiazku. I tylko temu to służy, a nie potwierdzaniu miłosci. Państwo w postaci urzędnika nie pyta czy kochasz druga osobe. Ale Państwo chce wiedziec, jak w twoim przypadku stosowac Kodeks Cywilny czy Kodeks Rodzinny. Zyje od kilku lat w konkubinacie, ale zamierzam sie budowac z partnerem. Tym samym chcemy zalegalizowac nasze wspolne zycie poprzez ślub w USC, by nie bylo klopotow z kredytem czy spadkiem. Tylko po to potrzebny jest nam papierek - a nie po to by strzegała naszego uczucia "policja wiernosci". Oj, ktoś chyba pomylił ślub cywilny z kościelnym
|
|
|  | | dark magus (320 punktów) |
> Zyje od kilku lat w konkubinacie, ale zamierzam sie budowac z partnerem. Tym samym chcemy zalegalizowac nasze wspolne zycie poprzez ślub w USC, by nie bylo klopotow z kredytem czy spadkiem.> Tylko po to potrzebny jest nam papierek - a nie po to by strzegała naszego uczucia "policja wiernosci".> Oj, ktoś chyba pomylił ślub cywilny z kościelnym > To wyjedz na zachod, tam honorowane jest zycie po partnersku. A jak ktos chce kupic dom, czy sie budowac to pokazuje wspolne rachunki, czy umowe na wynajecie mieszkania. I tyle  Po klopocie  Zalegalizowac trzeba w Polsce a gdzie indziej nie  Niezle to swiadczy o samym prawie, no nie?
|
|
| |  | | elfir (1058 punktów) | > To wyjedz na zachod, tam honorowane jest zycie po partnersku. A jak ktos chce kupic dom, czy sie budowac to pokazuje wspolne rachunki, czy umowe na wynajecie mieszkania. I tyle Po klopocie  > Zalegalizowac trzeba w Polsce a gdzie indziej nie  > Niezle to swiadczy o samym prawie, no nie?  A co z dziecmi i opieka? za kazdym razem jak cos ma byc wspolne mamy gromadzic rachunki? A szpital i decyzja na temat leczenia nieprzytomnego partnera? Czym sie rozni slub w polskim USC z "zarejestrowaniem zwiazku partenerskiego"? BTW - zastanawia mnie ta sprawa z rachunkami - rachunek bądz fakturę wystawia się konkretny nr NIP w calej Europie. Czyli rachunek moze byc wystawiony wylacznie na jedna osobę - to jak moze byc "wspólny"? Jak dzieli się majątek przy rozejściu się pary? Na podstawie paragonów i faktur? Jeśli jedna osoba ze swej pensji placila za żywnośc i rozrywki a druga płaciła czynsz czy raty, to czyja jest nieruchomość? Wydaje mi sie, że w tym przypadku raczej tworzy się więcej niedomówień niż uproszczeń.
|
|
| | |  | | dark magus (320 punktów) |
> Czym sie rozni slub w polskim USC z "zarejestrowaniem zwiazku partenerskiego"?Nie rejestruje sie niczego... Po prostu zyje sie razem i juz... > BTW - zastanawia mnie ta sprawa z rachunkami - rachunek bądz fakturę wystawia się konkretny nr NIP w calej Europie. Czyli rachunek moze byc wystawiony wylacznie na jedna osobę - to jak moze byc "wspólny"?Mowie - rachunek, ale trzeba tylko miec na to wspolne zycie jakis "proof" (tak samo jest z miejscem zamieszkania, bo w niektorych krajach nie ma "dowodow osobistych" ani "zameldowania"). Kupujesz dom, mieszkasz w nim, poznajesz partnera, wprowadzasz go do domu i tyle. Bez jakiejs wiekszej "pompy": malzenstw, rytualow, cudow... > Jak dzieli się majątek przy rozejściu się pary? Na podstawie paragonów i faktur? Jeśli jedna osoba ze swej pensji placila za żywnośc i rozrywki a druga płaciła czynsz czy raty, to czyja jest nieruchomość? Wydaje mi sie, że w tym przypadku raczej tworzy się więcej niedomówień niż uproszczeń.  Przy rozejsciu sie pary - para po prostu powinna sie dogadac sama  Byli na tyle dojrzali, zeby sie "zejsc", to teraz niech sobie radza przy rozejsciu  Nawet w przypadku sadowych rozwodow sa niedomowienia i zadna strona zapewne nigdy nie jest zadowolona... No ale w tym nie mam osobistego doswiadczenia
|
|
| | | |  | | elfir (1058 punktów) | > Bez jakiejs wiekszej "pompy": malzenstw, rytualow, cudow...Eee... ja też wprowadziłam swojego partnera do swojego mieszkania bez ceremonii ślubu. Policja nas nie ściga a sąsiedzi mają to glęboko gdzieś. Nie rozumiem, po co mi do tego emigracja? :o > Przy rozejsciu sie pary - para po prostu powinna sie dogadac sama Byli na tyle dojrzali, zeby sie "zejsc", to teraz niech sobie radza przy rozejsciu  Nadal nie rozumiem co ma do tego prawo innego kraju niż Polska i jaka jest różnica? Przecież teraz, gdy nie mamy slubu, i tak bedziemy musieli się dogadać sami w sprawie wspolnego majątku, gdy się rozstaniemy. Cała sprawa się zmienia, gdy strony są skłócone. Wtedy sędzia na rozwodzie jest arbitrem miedzy stronami, żeby nie było tak, ze pod nieobecność partnera, druga strona wystawia mu walizki za drzwi, opróżnia wspólne konto i wymienia zamki w drzwiach. Bo do kogo ma się wtedy nieformalny partner zwrócić? A jak są dzieci, lub partner umiera, komplikacje się potęgują. Nie wiem dlaczego ślub cywilny traktuje się w Polsce inaczej niż spisanie umowy cywilno-prawnej w formie aktu notarialnego? Pewnie gdyby zmienic nazwę "ślub" (ktora kojarzy się religijnie) na "uregulowanie statusu prawnego" ludzie podchodzili by do tej czynosci normalnie, bez emocji.
|
|
| |  | | Stawska (180 punktów) |
>To wyjedz na zachod, tam honorowane jest zycie po partnersku.
A dlaczego to najłatwiejszym rozwiązaniem ma być emigracja? A tutaj zostaną same oszołomy ciemnogrodzkie? Dlaczego aby żyć i myśleć jak wolny człowiek muszę opuścić moje wierzby rosochate? Nie bądź dzieckiem.
|
|
3 na 3 | Zulka (2198 punktów) | Taka uroczystość to okazja do spotkania >rodzinnego (nawet jeśli dla większości z nich od kilku pokoleń pozostajemy tylko dziwną anomalią). >Co o tym myślicie? Czy macie pomysły jak to zorganizować? Co taka ceremonia powinna zawierać? Na co >zwrócić uwagę? Według mnie (ponieważ człowiek jest zwierzęciem stadnym, nawet mogę pójść na ustępstwo i zmienić to określenie na zwierzę społeczne) potrzebujemy uroczystości podkreślających ważne dla nas wydarzenia tak jak przyjęcie Nowej Ważnej Osoby. To prawda że kiedyś nas nie będzie ale dla mnie ważna jest chwila obecna. Uroczystość na pewno nie zniszczy równowagi wszechświata. To co mi przychodzi na myśl przy witaniu Dziecka to przedstawienie Mu świata i przedstawienie światu Jego. Podoba mi się zrobienie tego w sposób uroczysty, podnosząc Dziecko do góry. Myślę że ważna jest w takiej chwili obecność Bliskich Osób. pozdrawiam
|
|
 | | Stawska (180 punktów) | > To co mi przychodzi na myśl przy witaniu Dziecka to przedstawienie Mu świata i przedstawienie światu Jego. Podoba mi się zrobienie tego w sposób uroczysty, podnosząc Dziecko do góry. Myślę że ważna jest w takiej chwili obecność Bliskich Osób.> pozdrawiamDziękuję.  Świetny pomysł. Właśnie o coś takiego mi chodzi  W przeciwieństwie do Szanownych Przedmówców, uważam, że ważne są rytuały przejścia. Są one starsze niż religia, która stanowi nadbudowę. Narodziny to ważny moment, to zagrożenie śmiercią, to ryzyko, to wreszcie radość z udanego przyjścia na świat. Ech, mnożyć by można w nieskończoność.
|
|
|  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) |
> W przeciwieństwie do Szanownych Przedmówców, uważam, że ważne są rytuały przejścia. Są one starsze niż religia, która stanowi nadbudowę. Narodziny to ważny moment, to zagrożenie śmiercią, to ryzyko, to wreszcie radość z udanego przyjścia na świat. Ech, mnożyć by można w nieskończoność.  Czy moglabys wyjasnic dlaczego sa wazne? Rozumiem, ze z rytualow powstala nadbudowa - religia. Ta sie teraz odrzuca, aby wrocic do rytualow??? Z jednej starej ciemnoty w jeszcze starsza i ciemniejsza??? Cieszcie sie po ludzku z mezem (zona? partnerem?) albo i bez, z przyjscia na swiat dziecka. Po co wprowadzac nowe obrzedy na miejsce starych??? Prosze o wyjasnienie.
|
|
| |  | 5 na 5 | Stawska (180 punktów) | >Czy moglabys wyjasnic dlaczego sa wazne? >Rozumiem, ze z rytualow powstala nadbudowa - religia. Ta sie teraz odrzuca, aby wrocic do rytualow??? Z jednej starej ciemnoty w jeszcze starsza i ciemniejsza??? >Cieszcie sie po ludzku z mezem (zona? partnerem?) albo i bez, z przyjscia na swiat dziecka. Po co wprowadzac nowe obrzedy na miejsce starych??? >Prosze o wyjasnienie.
Dla ciebie, dla wielu nie muszą być ważne. Dla mnie i mnie podobnych tak, nie ma to nic wspólnego z ciemnotą. Gdy idę do teatru wkładam lepszą kieckę, by podkreśli wagę wydarzenia, celebrować mój kontakt ze sztuką. Gdy w moim życiu dochodzi do ważnych wydarzeń, też chcę mieć poczucie, jak bardzo przełomowy to moment. Byłam trzykrotnie mężatką, raz dyplomowaną (mam papier z USC) i dwa razy na "kartę rowerową", za każdym razem, gdy z mężem uzgodniliśmy, że odtąd żyjemy razem, świętowaliśmy to z bliskimi, z przyjaciółmi. Możesz to nazwać pretekstem do zabawy. Nie widzę jednak powodu by sobie takiej przyjemności odmawiać. Nie chcesz, nie musisz. Przyjęcie weselne nie musi być ludyczną imprezą z księdzem w tle o żenującym wymiarze, jaką znasz ze swego środowiska. A chrzest okazją do popijawy i obłapiania w krzakach (chociaż komu szkodzi obłapianie).
Historycznie rzecz ujmując, to chrześcijańskie obrzędy zostały wprowadzone w miejsce starych. Na stronach Racjonalisty jest wiele tekstów na ten temat i polecam lekturę w dziale antropologia. We wszystkich kulturach świata bez względu na miejsce i rodzaj religii rytuały przejścia istnieją i mają się dobrze. Czy dlatego, że jestem ateistką mam zaprzeczać ważnym wydarzeniom w moim życiu. Nie należę do sekty więc nie mam prawa do ślubu, wprowadzenia potomka w świat lub godnej oprawy pogrzebu? Jakiś zaskorupiała kato-moralność przemawia przez ciebie. Czy to że wynajęłam świeckiego celebranta na uroczystość pogrzebową każe ci zaszeregować mnie w klasie ciemnogrodzkiej?
W judaizmie istnieje ceremonia Bar Micwy. Dotyczy ona chłopców wchodzących w świat męski. Jest część religijna i część świąteczno-rodzinna z dobrym jedzeniem. Oto młody mężczyzna czyta Pismo i staje się aktywnym członkiem wspólnoty. Dziewczynki dotąd były z tego wykluczone. Ale od kilkudziesięciu lat szerzy się wśród wyznawców reformowanego judaizmu Bat Micwa, rytuał przejścia w świat dorosłych, dla dziewcząt. Piszę o tym, by ukazać, że to są potrzebne wydarzenia, które ludzie pragną celebrować, bez względu na poglądy czy wyznanie.
Czy wg ciebie ci ludzie są mniej ludzcy od nas? Dlaczego to mam się cieszyć po ludzku i co to właściwie znaczy?
|
|
|  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Są one starsze niż religia, która stanowi nadbudowę. Narodziny to ważny moment, to zagrożenie śmiercią, to ryzyko, to wreszcie radość z udanego przyjścia na świat.Polecam Pascala Boyer, I człowiek stworzył bogów (Et l'homme crea les dieux). To takie kognitywistyczne spojrzenie na religię, trochę antropologii, psychologii ewolucyjnej. Dlaczego. Bo będąc w zgodzie z autorem nie uważam, żeby rytuały przy okazji ważnych momentów przekształciły się w religię. Moim zdaniem, zostały one (niektóre) przez religię przejęte. Jak inaczej wytłumaczymy to, że istnieją rytuały nie związane z religią? Randki, kolacje przy świecach, noc sylwestrowa, przyjęcia przy okazji przeprowadzek, urodzin, odejść z pracy - do lepszej, do gorszej - pożegnalne, rocznice ślubów, kibicowanie. I w związku z tym, zgodzę się z Pani dalszym wywodem w tej dyskusji, że ponowne oderwanie rytuału narodzin, czy zaślubin nie jest żadnym popadnięciem w ciemnotę. Ponieważ rytuał byłby jedną z naturalnych predyspozycji człowieka i jako taki jest mu potrzebny - w ramach sfery prywatnej, ponieważ w sferze publicznej kieruje już tym raczej próżność. Przyczyn tego stanu potrzeby rytuału już nie dociekam. Ale z obserwacji wnoszę, że takowa istnieje (zresztą, nie tylko w człowieku). Nota bene. Tylko jednego rytuału (prócz świąt kościelnych) nie da się oderwać od religii - imienin  Pozdrawiam
|
|
 | | elfir (1058 punktów) | > Podoba mi się zrobienie tego w sposób uroczysty, podnosząc Dziecko do góry. Myślę że ważna jest w takiej chwili obecność Bliskich Osób.Jak w kreskówce "Król Lew"?  Nie rozumiem problemu. Po przywiezieniu dziecka ze szpitala zwołuje się rodzinkę na kawkę, bo przecież i tak każdy jest ciekawy nowego członka rodziny. Jak sie tego nie zrobi , rodzina i tak sie wprosi. Trzeba to jeszcze jakos inaczej nazywac?
|
|
|  | 2 na 2 | Zulka (2198 punktów) | > > Podoba mi się zrobienie tego w sposób uroczysty, podnosząc Dziecko do góry. Myślę że ważna jest w takiej chwili obecność Bliskich Osób.> Jak w kreskówce "Król Lew"? > Nie rozumiem problemu. Po przywiezieniu dziecka ze szpitala zwołuje się rodzinkę na kawkę, bo przecież i tak każdy jest ciekawy nowego członka rodziny. Jak sie tego nie zrobi , rodzina i tak sie wprosi.> Trzeba to jeszcze jakos inaczej nazywac?Witaj Elfir  Może być jak w kreskówce. Nie pretenduję do miana wynalazcy tego zachowania, chociaż moim zdaniem robiono tak już wcześniej (mam nadzieję że Twoje wiadomości o obrzędach ludzi nie kończą się na kreskówkach)... Tak naprawdę rzeczywiście nie ma problemu, zależy co się komu podoba. Może być kawka, chociaż moi Znajomi pewnie byliby zdziwieni gdybym poczestowała Ich kawką i pożegnała  Ja na przykład lubię patrzeć jaki świat jest niezwykły, lubię patrzeć w niebo (u mnie przed domem jest szczególnie piękne) i myśleć że za tym błękitem, czasem przechodzącym w kobalt, a czasem w róż jest kruczoczarna przestrzeń... że jestem tylko pyłkiem w tej przestrzeni  To takie "patrzenie w zachwyceniu". Narodziny są według mnie tak szczególnym wydarzeniem że wymagają uroczystej oprawy. To prawdziwe Święto  a jednocześnie zdarzenie tak zwykłe w porządku świata  Patrząc na Dziecko - myślę o pokoleniach Jego Przodków, długim szeregu wyjątkowych Istot  Ale oczywiście jeśli Ktoś tego nie potrzebuje - nie ma sprawy, może być kawka
|
|
| |  | | elfir (1058 punktów) | To prawdziwe Święto  a jednocześnie zdarzenie tak zwykłe w porządku świata  Patrząc na Dziecko - myślę o pokoleniach Jego Przodków, długim szeregu wyjątkowych Istot  Taki szamanizm połączony z kultem matki-Ziemi. Problem w tym, że obrzędowość ma silne korzenie w praktykach religijnych. Ale jak powiedziałaś - ważne, co kto czego potrzebuje.
|
|
|  | 3 na 3 | Stawska (180 punktów) | > Jak w kreskówce "Król Lew"? > Nie rozumiem problemu. Po przywiezieniu dziecka ze szpitala zwołuje się rodzinkę na kawkę, bo przecież i tak każdy jest ciekawy nowego członka rodziny. Jak sie tego nie zrobi , rodzina i tak sie wprosi.> Trzeba to jeszcze jakos inaczej nazywac?Nie ma żadnego problemu. Ale co innego kawka dla rodziny, a co innego uroczyste przedstawienie nowego członka społeczności. Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie miałabym organizować świeckiej ceremonii dla mojego potomka. Czy ma być pozbawiony czegoś, tylko dlatego, że jego matka nie należy do sekty religijnej? Nie będzie miał zdjęć, uśmiechniętych twarzy ciotek i przyszywanych wujków? Dlaczego zamiast modlitewnika ma nie dostać "Boga urojonego" Dawkinsa? Zbyt mocno, jak widzę, jesteś związani z wizją katolickiego (czy też religijnego) świata i kurczowo się trzymacie wzorców wyniesionych z domu. Więcej luzu, kochani.
|
|
| |  | | elfir (1058 punktów) | >Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie miałabym organizować świeckiej ceremonii dla mojego potomka. Czy ma być pozbawiony czegoś, tylko dlatego, że jego matka nie należy do sekty religijnej?
Noworodkowi to totalnie zwisa czy bedzie uczestniczył w jakiejś uroczystości. Pewnie nawet wolałby leżeć sobie blisko mamy niż w tłumie obcych osób. Poza tym nie rozumiem, dlaczego na "kawce" zdjęć robić nie można z uśmiechniętymi wujkami? Na "kawce" nie można podac tortu czy kolacji? No bo co moze byc jeszcze uroczystego a nie religijnego czy szamanskiego?
Ja myślę, że to raczej wynika z religijnego wychowania, gdzie automatycznie nauczono nas myśleć urodziny dziecka = chrzest = wielka gala i wydane tysiace zlotych na przyjęci. Teraz młoda matka ateistka ma poczucie pewnego niespełnienia, bo wykracza poza wyuczony schemat postepowania. Taki odruch Pawłowa.
|
|
1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > Właśnie odbył się kolejny ślub humanistyczny, tym razem osób jednej płci. To krok, a może raczej> kroczek ku nowym standardom obyczajowym. Ale co z innymi okazjami tak świetnie eksploatowanymi przez> kościoły (wszelkich religii). Narodziny, wejście do społeczności, dojrzewanie, zaślubiny, śmierć.(...) > Ja także pragnę takiej ceremonii dla mojego maleństwa. Nie chcę by jego narodziny przeszły bez echa,> tylko dlatego, że nie należymy do żadnej sekty religijnej. Taka uroczystość to okazja do spotkania> rodzinnego (...)No to zrob spotkanie rodzinne  Co za problem? Po co w to wciagac jeszcze USC? i Jakichs humanistycznych "niby-ksiezy/niby-szamanow". Dlaczego masz niedosyt tego "czegos" co dawniej dawaly zacofane obrzedy religijne ich zacofanym czlonkom. Jak nowe standardy, to nowe  Po co powielac to co religie wmuszaly w nas od setek lat. Nie ma, nie uznajemy tego - i koniec! Tak powiedziec i juz! A nie odgrzewac kotletow  > Co o tym myślicie? Czy macie pomysły jak to zorganizować? Co taka ceremonia powinna zawierać? Na co> zwrócić uwagę?Normalnie, jak spotkanie rodzinne. Troche jedzenia, picia, jakas muzyka, zeby ci co lubia mogli zatanczyc... Najlepiej zorganizowac to na zewnatrz, jak bedzie ladnie... Niech sie wszyscy zjada i opowiadaja... Nie ma to jak rodzina, po co komu jeszcze jakis "obcy"?
|
|
 | 1 na 1 | Stawska (180 punktów) | > No to zrob spotkanie rodzinne Co za problem? Po co w to wciagac jeszcze USC? i Jakichs humanistycznych "niby-ksiezy/niby-szamanow". Dlaczego masz niedosyt tego "czegos" co dawniej dawaly zacofane obrzedy religijne ich zacofanym czlonkom.Na jakiej podstawie twierdzisz, że to zacofane obrzędy. Jesteś od nich bardziej nowoczesny? Dla mnie, jak i dla innych kobiet na świecie, ciąża i poród to otarcie się o ryzyko śmierci. Dzięki postępowi medycyny zminimalizowane, ale jednak ryzyko. Dla dziecka również. Tak, chcę świętować to wydarzenie. Chcę, bo jestem taka nowoczesna. I nie mam zamiaru się ukrywać, tylko dlatego, że przy nie będzie pretekstu znad chrzcielnicy. Wodzirej to dla ciebie szaman? > Jak nowe standardy, to nowe Po co powielac to co religie wmuszaly w nas od setek lat. Nie ma, nie uznajemy tego - i koniec! Tak powiedziec i juz! A nie odgrzewac kotletow  A kto twierdzi, że chcę powielać cokolwiek? > Normalnie, jak spotkanie rodzinne. Troche jedzenia, picia, jakas muzyka, zeby ci co lubia mogli zatanczyc... Najlepiej zorganizowac to na zewnatrz, jak bedzie ladnie... Niech sie wszyscy zjada i opowiadaja... Nie ma to jak rodzina, po co komu jeszcze jakis "obcy"?Obcy jest po to, że to nie imieniny cioci Zosi (tak na marginesie, proponuję byś nie był zacofany i nie obchodził imieniny, bo każdy chrześcijanin wie, że imieniny to prawdziwy dzień narodzin dla wierzącego, to przecież święto patrona, którego imię nosisz, choć coraz rzadziej są to imiona świętych-męczenników), poza tym rodziny nie wybierałam i mam zamiar minimalizować jej stan osobowy.
|
|
|  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) |
> Na jakiej podstawie twierdzisz, że to zacofane obrzędy. Jesteś od nich bardziej nowoczesny?Na tej samej na jakiej Ty twierdzisz to o obrzedach koscielnych  Nie podobaja Ci sie obrzedy koscielne, a mnie sie nie podobaja obrzedy w ogole... > Dla mnie, jak i dla innych kobiet na świecie, ciąża i poród to otarcie się o ryzyko śmierci. Dzięki postępowi medycyny zminimalizowane, ale jednak ryzyko. Dla dziecka również. Tak, chcę świętować to wydarzenie. Chcę, bo jestem taka nowoczesna. I nie mam zamiaru się ukrywać, tylko dlatego, że przy nie będzie pretekstu znad chrzcielnicy.> Wodzirej to dla ciebie szaman?Kak zwal tak zwal, ksiadz wodzirej czy szaman... > >Jak nowe standardy, to nowe Po co powielac to co religie wmuszaly w nas od setek lat. Nie ma, nie uznajemy tego - i koniec! Tak powiedziec i juz! A nie odgrzewac kotletow  > A kto twierdzi, że chcę powielać cokolwiek?Sama, chcesz powielac to co od tysiecy lat istnialo... A ze nie lubisz kosciolka to sobie wymyslasz cos wzamian... Nie wiem czy nie lepsi juz sa wierzacy, bo oni przynajmniej nie wymyslaja sobie jakichs glupotek, tylko szanuja tradycje... Nie wchodze teraz w jakosc tradycji. Chodzi mi o jej zachowywanie. Ty odrzucasz tradycje a na jej miejsce chcesz koniecznie wybudowac cos nowego  OK good luck  > >Normalnie, jak spotkanie rodzinne. Troche jedzenia, picia, jakas muzyka, zeby ci co lubia mogli zatanczyc... Najlepiej zorganizowac to na zewnatrz, jak bedzie ladnie... Niech sie wszyscy zjada i opowiadaja... Nie ma to jak rodzina, po co komu jeszcze jakis "obcy"?> Obcy jest po to, że to nie imieniny cioci Zosi (tak na marginesie, proponuję byś nie był zacofany i nie obchodził imieniny, bo każdy chrześcijanin wie, że imieniny to prawdziwy dzień narodzin dla wierzącego, to przecież święto patrona, którego imię nosisz, choć coraz rzadziej są to imiona świętych-męczenników), poza tym rodziny nie wybierałam i mam zamiar minimalizować jej stan osobowy.Imienin nie obchodze. 15 lat temu wyjechalem z Polski i tu gdzie mieszkam obchodzi sie tylko urodziny... To co Wy zrzucacie w Polsce, na zachodzie dawno juz zostalo zrzucone  Rewolucjonisci po czasie  A nie podoba Ci sie rodzina? A to zapraszaj sobie wodzirejow zamiast niej, oczywiscie. Jestes wolna - wiec wszystko Ci wolno. Zamiast rodziny, moglabys na przyklad zaprosic kilku czlonkow PSR! Jesli do tego dojdzie sam sie zapisze, zaplace wpisowe i zloze Ci super-racjonalne zyczenia dla Ciebie i dziecka... Albo nie zloze, bo to przestarzale. Przyjde, pojem i pojde...
|
|
| |  | | Zulka (2198 punktów) | > >Na jakiej podstawie twierdzisz, że to zacofane obrzędy. Jesteś od nich bardziej nowoczesny?> Na tej samej na jakiej Ty twierdzisz to o obrzedach koscielnych Nie podobaja Ci sie obrzedy koscielne, a mnie sie nie podobaja obrzedy w ogole...Stawska, Magnus. Pozostaje mi mieć nadzieję że nie będziecie mieć wspólnego Dziecka. To byłby kłopot  organizacyjny  Ciężko mi uwierzyć że Ty Mroczny Magnusie nie obchodzisz żadnych uroczystości (nawet rocznica? nawet urodziny? nie wspominając o uroczym dzieleniu się jajkiem czy opłatkiem? z Najbliższymi...). Jednak szanuję oczywiście Twoje poglądy  nie to nie  Ja uważam że te jak to określasz "zabawy" są ludziom potrzebne. Ludziom jest potrzebna odświętność, niezwykłość. Pod warunkiem że nie uznają "tych nie bawiących się" za odszczepieńców niegodnych miana człowieka. > Sama, chcesz powielac to co od tysiecy lat istnialo... A ze nie lubisz kosciolka to sobie wymyslasz cos wzamian... Nie wiem czy nie lepsi juz sa wierzacy, bo oni przynajmniej nie wymyslaja sobie jakichs glupotek, tylko szanuja tradycje... >Nie wchodze teraz w jakosc tradycji. Chodzi mi o jej zachowywanie.> Ty odrzucasz tradycje a na jej miejsce chcesz koniecznie wybudowac cos nowego OK good luckMówisz że Stawska "wymyśla głupotki a katolicy szanują tradycję". Obrzędy katolickie o których mówisz też zostały kiedyś zapożyczone, pozbierane od pogan zachęcanych do nowej wiary różnymi ciekawymi zabiegami. Poza tym ta tradycja dzieli: są dzieci (ze zwiazków kościelnych) i bachory (to te niepokalanego poczęcia), są drodzy zmarli (to ci pokropieni przez księdza, drodzy w sensie dosłownym) i ścierwa (które mają być grzebane "pod płotem"... chyba że mają zasobną rodzinę). Chodzi o to żeby z obrzędów ogólnie stosowanych wyjąć tylko sedno - zaakcentowanie Nowego Zdarzenia w życiu grupy ludzi. Żeby nie dołączać do tego ideologii tylko żeby CIESZYĆ SIĘ NOWYM. Pozdrawiam Was Oboje  P.S. Magnus - może zrób Swojej Kobiecie (albo Mężczyźnie nie jestem drobiazgowa) jakiś Wasz Prywatny Obrzęd - zobaczysz jak się ucieszy hi hi
|
|
| | |  | | dark magus (320 punktów) | > Ciężko mi uwierzyć że Ty Mroczny Magnusie nie obchodzisz żadnych uroczystości (nawet rocznica? nawet urodziny? nie wspominając o uroczym dzieleniu się jajkiem czy opłatkiem? z Najbliższymi...). Jednak szanuję oczywiście Twoje poglądy nie to nie > Ja uważam że te jak to określasz "zabawy" są ludziom potrzebne. Ludziom jest potrzebna odświętność, niezwykłość. Pod warunkiem że nie uznają "tych nie bawiących się" za odszczepieńców niegodnych miana człowieka.Tak to tylko wyglada w dyskusji. W miare lubie sie bawic, ale faktem jest - nie za duzo  Jak ma sie "odswietnosc, niezwyklosc" do "racjonalizmu"? Co jest niezwyklego w narodzinach czlowieka? Czy to, jak chce Stawska, ze otarla sie o smierc? A tak na marginesie to skad ten poglad? Czemu w Polsce ciagle pokutuje to niebezpieczenstwo porodu? No zdazaja sie wypadki ale, zebym mial celebrowac kazde przejscie przez ulice, ze nie zginalem pod kolami - to przesada  > Mówisz że Stawska "wymyśla głupotki a katolicy szanują tradycję". Obrzędy katolickie o których mówisz też zostały kiedyś zapożyczone, pozbierane od pogan zachęcanych do nowej wiary różnymi ciekawymi zabiegami. Poza tym ta tradycja dzieli: są dzieci (ze zwiazków kościelnych) i bachory (to te niepokalanego poczęcia), są drodzy zmarli (to ci pokropieni przez księdza, drodzy w sensie dosłownym) i ścierwa (które mają być grzebane "pod płotem"... chyba że mają zasobną rodzinę).Nie "uwierze"  , ze "wodzirej" przyjdzie pogrzebac kogos za darmo  > Chodzi o to żeby z obrzędów ogólnie stosowanych wyjąć tylko sedno - zaakcentowanie Nowego Zdarzenia w życiu grupy ludzi. Żeby nie dołączać do tego ideologii tylko żeby CIESZYĆ SIĘ NOWYM.Tak. Jak widzisz w moim poscie ciesze sie, ze urodzily mi sie dzieci, ze przy tym asystowalem. Pojscie do USC, zeby je zarejestrowac bylo formalnoscia. Po co jeszcze jakies dodatkowe - "obrzedy"? Oprocz pielegniarki - "wodzirej"???? Dla mnie - kompletna bzdura. Ale szanuje zdanie innych. Niech sobie Stawska zaprosi "wodzireja" na porod  > P.S. Magnus - może zrób Swojej Kobiecie (albo Mężczyźnie nie jestem drobiazgowa) jakiś Wasz Prywatny Obrzęd - zobaczysz jak się ucieszy hi hiWell, ja jestem w gruncie rzeczy bardzo tradycyjny  Ale tradycyjny nie w stosunku to ludzkich, wymyslonych tradycji, tylko do tradycji ZYCIA na naszej planecie... Jak to mozesz pewnie wywnioskowac z innego postu, w temacie o eutanazji  Ale to moja prywatna sprawa, nie bede dazyl, zeby zmieniac prawo i zwyczaje, aby nie tylko uszanowaly ale i zaakceptowaly jako norme, to co JA uwazam. To chyba bylaby przesada...? Niektorzy sa bardzo expansywni ze swoimi pogladami... Nie wystarcza im, ze je maja, musza jeszcze zmienic prawo, zeby to co "im sie wydaje", bylo prawem albo co najmniej, zeby bylo z nim zgodne... Vide - malzenstwo homosexualne...
|
|
| | | |  | | Zulka (2198 punktów) |
> Jak ma sie "odswietnosc, niezwyklosc" do "racjonalizmu"? Co jest niezwyklego w narodzinach czlowieka? Czy to, jak chce Stawska, ze otarla sie o smierc? A tak na marginesie to skad ten poglad? Czemu w Polsce ciagle pokutuje to niebezpieczenstwo porodu? No zdazaja sie wypadki ale, zebym mial celebrowac kazde przejscie przez ulice, ze nie zginalem pod kolami - to przesada  Nie wiem co ma do racjonalizmu, nie jestem racjonalistką  czasem tylko trochę się czepiam, bo taką mam upartą naturę  Nie wydaje Ci się niezwykłe że jest tyle ludzi, a nie ma dwóch takich samych? Dla mnie to piękne  Każdy jest wyjątkowy  A Dziecko... podobne do Ciebie... to prawie jak puszczenie oka do nieśmiertelności  > Nie "uwierze" , ze "wodzirej" przyjdzie pogrzebac kogos za darmo  Na pewno jest tańszy niż ksiądz (w mojej parafii grzebanie w asyście księdza to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych) hi hi. A POWAŻNIE. Dla mnie nie musi to być ktoś opłacony, chociaż rodzina w takich okazjach nie bardzo się nadaje do organizacji ceremonii. Chodzi o to żeby pogrzeb nie ograniczał się do wrzucenia zwłok czy prochów do dołu i szybkim wyjściu z cmentarza. Ta Osoba była dla żałobników ważna! > Tak. Jak widzisz w moim poscie ciesze sie, ze urodzily mi sie dzieci, ze przy tym asystowalem. Pojscie do USC, zeby je zarejestrowac bylo formalnoscia. Po co jeszcze jakies dodatkowe - "obrzedy"? Oprocz pielegniarki - "wodzirej"???? Dla mnie - kompletna bzdura. Ale szanuje zdanie innych.Nie musi być "wodzirej" - ale się przyczepiłeś (normalnie uparciuch! - nie jesteś przypadkiem moim bratem bliźniakiem?). Czesem osoba z zewnątrz jest wygodna ze względów organizacyjnych, ale to nie istotne. Najistotniejsze żebyś dał przekaz Osobie, której uroczystość dotyczy - Jesteś Ważna/y, Wyjątkowa/y! Ale to moja prywatna sprawa, nie bede dazyl, zeby zmieniac prawo i zwyczaje, aby nie tylko uszanowaly ale i zaakceptowaly jako norme, to co JA uwazam. To chyba bylaby przesada...? Dlaczego? Jeśli to innym nie szkodzi? Jesteś Ważnym mieszkańcem Ziemi, dlaczego nie miałbyś chcieć czegoś zmienić tak byś lepiej się czuł? pozdrawiam
|
|
| |  | | Stawska (180 punktów) | > Na tej samej na jakiej Ty twierdzisz to o obrzedach koscielnych Nie podobaja Ci sie obrzedy koscielne, a mnie sie nie podobaja obrzedy w ogole...Nie twierdzę, że mi się nie podobają. Nie podoba mi się ideologia, zaprzeczam jej. > Sama, chcesz powielac to co od tysiecy lat istnialo...Od tysięcy lat wg czyjej chronologii? Bo może się mylisz, może to dziesiątki albo setki tysięcy lat... > A ze nie lubisz kosciolka to sobie wymyslasz cos wzamian...Ani lubię, ani nie lubię. Jestem ateistką. > Nie wiem czy nie lepsi juz sa wierzacy, bo oni przynajmniej nie wymyslaja sobie jakichs glupotek, tylko szanuja tradycje... Nie wchodze teraz w jakosc tradycji. Chodzi mi o jej zachowywanie.Ach, czekałam na to wyznanie. Cha, cha, cha. Wyszło szydło z worka. Tak, tak, chrześcijanie nie wymyślają głupotek, tylko co niedziela (a niektórzy nawet codziennie, inni tylko od święta) odprawiają czary pod ołtarzem i udają, że piją krewi i zjadają ciało swojego boga. Jak miło, że przeszliśmy do argumentów tradycyjnych...
|
|
| | |  | | dark magus (320 punktów) | > >Sama, chcesz powielac to co od tysiecy lat istnialo...> Od tysięcy lat wg czyjej chronologii?> Bo może się mylisz, może to dziesiątki albo setki tysięcy lat...Moze. Ty tylko chcesz powielac i to jest najwazniejsze. Ale tylko w jedna strone! Powielac tylko ludzkie zwyczaje i tylko niektore. Nie uznajesz Boga, bo go ludzie wymyslili, ale uznajesz obrzedy, ktore - tez ludzie wymyslili!!!  Sama sie ze soba klocisz, jak ty jestes w stanie zyc majac takie sprzecznosci w sobie? Pozwole sobie przypomniec Ci, ze zwierzeta nie robia jakichs nadzwyczajnych "cyrkow" jak im sie "mlode" urodzi. Tylko na filmach animowanych  Za duzo sie Krola Lwa naogladalas  To zapewne pierwsze dziecko?  No ja mam juz pokazna gromadke, przy urodzeniu kazdego asystowalem osobiscie i - takie przezycie mi w zupelnosci wystarczy. Przezylem "obrzed narodzenia sie nowego czlowieka" wielokrotnie i nie musialem do tego "symbolicznie podnosic go do gory"... Tylko przeciac pempowine. A pokazac swiat? Robie to od lat, pokazuje im swiat  Obrzed ma to do siebie, ze symbolicznie "pokazesz mu swiat unoszac w gore" jak we wspomnianej kreskowce a potem za pare lat zostawisz, bo polecisz za innym facetem, uznajac, ze swiat dziecku juz pokazalas. Obrzedy sa niepotrzebne. Urodz dziecko i pokaz mu swiat. Chcesz tez pokazac dziecko swiatu w czasie obrzedu, "przedstawic go swiatu"? Tez cos sobie tam ubrdalas. Swiat nie interesuje sie Twoim dzieckiem - ma go w glebokim powazaniu tak jak i Ciebie i mnie  Obrzedy z udzialem "Boga" mialy "upewnic" w oparciu o psychologiczna sile sugestii, ze to co robimy nie tylko ma sens ale i sile przetrwania. Obrzedy bez "Boga" sa tylko pustym wyglupem. Chyba, ze w Twoich pod "Boga" podstawisz sobie ludzki rozum (?) Zawsze to jakis "Bog"  Ateistko, ktorej brakuje obrzedow religijnych  > >Nie wiem czy nie lepsi juz sa wierzacy, bo oni przynajmniej nie wymyslaja sobie jakichs glupotek, tylko szanuja tradycje... Nie wchodze teraz w jakosc tradycji. Chodzi mi o jej zachowywanie.> Ach, czekałam na to wyznanie. Cha, cha, cha. Wyszło szydło z worka. Tak, tak, chrześcijanie nie wymyślają głupotek, tylko co niedziela (a niektórzy nawet codziennie, inni tylko od święta) odprawiają czary pod ołtarzem i udają, że piją krewi i zjadają ciało swojego boga. Jak miło, że przeszliśmy do argumentów tradycyjnych...Napisalem - "Nie wchodze teraz w jakosc tradycji". Osobiscie bardziej cenie zachowywanie tradycji, niz "tworzenie" nowej w oparciu o stara i to bardzo konkretna, powielajac dokladnie jej wzory. Bo tak naprawde, to nie jest zadne "tworzenie", tylko burzenie starego, zeby na jego miejsce wybudowac to samo. Taki gipsowy Hollywood. Albo sie czegos nie uznaje albo sie uznaje  Trzeciego wyjscia nie ma  Ty chcesz powielac wzory ze starej epoki, tylko zamiast ksiedza masz "swieckiego ksiedza"  Wodzireja  Taki sam pozor jak i w przypadku religii!
|
|
|  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Dla mnie, jak i dla innych kobiet na świecie, ciąża i poród to otarcie się o ryzyko śmierci. Wie Pani co zmniejszyło swego czasu śmiertelność u rodzących kobiet i noworodków o 90%? Mycie rąk przez położne - standard wprowadzony w XIXw. (pod koniec), we Francji chyba dopiero w latach dwudziestych XXw. I to jest słowo klucz - higiena, czyli dbałość o zdrowie. Ile antylop umiera w czasie porodu w naturalnych okolicznościach (a nie w ZOO)? Ale antylopa, to urządzenie do rodzenia, dlatego dba o siebie a później również o płód. Jeśli się o siebie nie dba przez circa 25 lat, to trudno to potem nadrobić dbając przez 9 miesięcy. Człowiek niestety zatracił tę zdolność - bycia maszyną do rodzenia - ponieważ pochłonęła go kanapa, kariera i użalanie się nad sobą.
Pozdrawiam
|
|
| |  | | Zulka (2198 punktów) | Człowiek niestety zatracił tę zdolność - bycia maszyną do rodzenia - ponieważ pochłonęła go kanapa, kariera i użalanie się nad sobą. > PozdrawiamCzy mam przez to rozumieć że twierdzisz że w czasach obecnych jest większa śmiertelność wśród kobiet rodzących i noworodków niż na przykład w X wieku, kiedy nie było kanap, kobiety nie robiły kariery, a ich użalania się nad sobą nikt nie słuchał? pzdr
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Czy mam przez to rozumieć że twierdzisz że w czasach obecnych jest większa śmiertelność wśród kobiet rodzących i noworodków niż na przykład w X wieku, kiedy nie było kanap, kobiety nie robiły kariery, a ich użalania się nad sobą nikt nie słuchał?Nie. Wtedy położne nie myły rąk  Tak poważnie, to człowiek utracił tę zdolność oczywiście wraz z wyprostowaniem się, czyli jest to powód niezależny od niego samego. Ale wprowadzanie takiej dramaturgii do rzeczy zgoła prozaicznych jest w równym stopniu przejaskrawieniem. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Zulka (2198 punktów) | Ale wprowadzanie takiej dramaturgii do rzeczy zgoła prozaicznych jest w równym stopniu przejaskrawieniem. Dziecka to Ty chyba nie masz
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Dziecka to Ty chyba nie masz Nie, to fakt  Zostają mi tylko konstrukcje intelektualne. Choć nawet po udanym porodzie małżonki będę uważał własne i jej histerie za nieracjonalne
|
|
| | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | >będę uważał własne i jej histerie za nieracjonalne  to będą emocje, niekoniecznie histerie  pozdrawiam ciepło
|
|
| |  | 1 na 1 | Stawska (180 punktów) | >>Dla mnie, jak i dla innych kobiet na świecie, ciąża i poród to otarcie się o ryzyko śmierci. >Wie Pani co zmniejszyło swego czasu śmiertelność u rodzących kobiet i noworodków o 90%?
Być może zaskoczę Pana, ale wiem. To prawda, że w XIX w. wzrosła liczba zgonów wśród rodzących kobiet i noworodków do niesłychanej skali, ale przyczyną tego były nie akuszerki, ale lekarze położnicy. Pewien węgierski lekarz zauważył, że po wizycie studentów medycyny na oddziale położnic, katastrofalnie wzrasta liczba zgonów po badaniu wewnętrznym. Studenci chwilę przedtem byli w prosektorium...
>Ile antylop umiera w czasie porodu w naturalnych okolicznościach (a nie w ZOO)?
Niewiele. Jednak noworodek antylopy jest dość mały w stosunku do kanału rodnego. Ludzkie dziecko w stosunku do ciała matki i rozmiaru kanału rodnego jest wyjątkowo duże. Największe wśród naczelnych. Stąd duże ryzyko uwięźnięcia. Poza tym rodzi się w trudnej pozycji twarzą do dołu z dużym wygięciem głowy do tyłu, ryzyko uduszenia i uszkodzenia pasa barkowego.
>Ale antylopa, to urządzenie do rodzenia, dlatego dba o siebie a później również o płód. Jeśli się o siebie nie dba przez circa 25 lat, to trudno to potem nadrobić dbając przez 9 miesięcy. Człowiek niestety zatracił tę zdolność - bycia maszyną do rodzenia - ponieważ pochłonęła go kanapa, kariera i użalanie się nad sobą.
Jakie to ładne! Pan niczym Rentgen Rentgenowicz, oczywiście prześwietlił mnie na wylot. Jak miło spotkać kogoś, kto traktuje kobiety jako maszyny do rodzenia. Rozumiem, że w pańskim świecie mężczyzna to maszyna do zapładniania. :-D
|
|
| | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Jak miło spotkać kogoś, kto traktuje kobiety jako maszyny do rodzenia. Rozumiem, że w pańskim świecie mężczyzna to maszyna do zapładniania. :-DBez urazy. Z tego co pamiętam, to dla mężczyzny robienie dzieci, to sama przyjemność.
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Jakie to ładne! Pan niczym Rentgen Rentgenowicz, oczywiście prześwietlił mnie na wylot. Jak miło spotkać kogoś, kto traktuje kobiety jako maszyny do rodzenia. Rozumiem, że w pańskim świecie mężczyzna to maszyna do zapładniania.To nie o to chodzi. Pani reaguje automatycznie na bodziec słowny. Właśnie nie uważam nikogo za maszyny prokreacyjne - i to właśnie jest przyczyna tego, że człowiekowi to słabo idzie (w zestawieniu z innymi gatunkami). To była gorzka wypowiedź na temat tego, że człowiekowi zależy na wszystkim i to naraz. Cytat: [..] człowiek winien określić sobie wagę swoich spraw i prowadzić każdą wedle jej porządku. Chciwość nasza miesza niekiedy ten porządek, każąc nam gonić za tylu rzeczami naraz, iż ściągając zbyt gorliwie mniej ważne, chybiamy najważniejsze Maksyma .66, Franciszek De La Rochefoucauld, Maksymy i rozważania moralne, w tłum. T. Żeleńskiego-Boy'a, Zielona Sowa, Kraków 2004, s.33 Ja wiem, co już napisałem w odpowiedzi wyżej, że problemy z porodem są wprost proporcjonalne do wyprostowania sylwetki w procesie ewolucyjnym. Ale nie o to szło, szło o mentalność. Antylopa ma "mentalność" maszyny płodnościowej i dlatego tak doskonale rodzi, człowiek jej nie ma, bo nią nie jest, i musi się z tym "pogodzić". A ten ból istnienia mogą mu osłodzić właśnie predyspozycje wyższe, np. możliwość prowadzenia tej dyskusji  Ale proszę mi też nie wmawiać, że ciąża i poród, są dla matki tak ryzykowne jak start wahadłowca (15% szans powodzenia). A skoro start wahadłowca nie jest nazywany stanem bezpośredniego zagrożenia życia, to i ciąża nie może. Zresztą ściśle rzecz biorąc istnieje ryzyko, że ciąża i poród doprowadzą do stanu bezpośredniego zagrożenia życia (a właściwie nie ciąża, tylko pojawiające się w jej przebiegu okoliczności patogenne), a sama ciąża nie jest takim stanem (podobnie jak start wahadłowca). Teraz wystarczy ustalić statystykę takich zdarzeń i zestawić z wahadłowcem. Nota bene, start wahadłowcem jest wysoce nienaturalną czynnością, w trakcie której notorycznie dochodzi do okoliczności patogennych (np. przeciążenia), poród trochę mniej nienaturalny jest, prawda? Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Stawska (180 punktów) | >Ale proszę mi też nie wmawiać, że ciąża i poród, są dla matki tak ryzykowne jak start wahadłowca (15% szans powodzenia). A skoro start wahadłowca nie jest nazywany stanem bezpośredniego zagrożenia życia, to i ciąża nie może.
Pan oczywiście jest jak większość mężczyzn w Polsce domowym ginekologiem-położnikiem. Pan wie wszystko lepiej, pewnie zagoniłby pan położnicę do kopania ziemniaków tuż po.
>sama ciąża nie jest takim stanem (podobnie jak start wahadłowca). Teraz wystarczy ustalić statystykę takich zdarzeń i zestawić z wahadłowcem. Nota bene, start wahadłowcem jest wysoce nienaturalną czynnością, w trakcie której notorycznie dochodzi do okoliczności patogennych (np. przeciążenia), poród trochę mniej nienaturalny jest, prawda?
Ciąża jest stanem fizjologicznym. Fizjologicznym stanem podwyższonego ryzyka. Nie ja to sobie wymyśliłam. A pana przekonywać nie muszę. O ile sobie przypominam, nie prosiłam o uwagi techniczne dotyczące startu, te otrzymam od położnej i chwacit.
Tematem do dyskusji, było jak powitać nowo narodzonego członka ateistycznej społeczności, a nie dywagacje ginekologiczne.
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Pan wie wszystko lepiej, pewnie zagoniłby pan położnicę do kopania ziemniaków tuż po. W płaszczyźnie teoretycznej mam prawo wiedzieć lepiej. A na zaczepki reagował nie będę.
>Ciąża jest stanem fizjologicznym. Fizjologicznym stanem podwyższonego ryzyka. Owszem, i nic więcej. Reszta, to emocje i histeria.
>Tematem do dyskusji, było jak powitać nowo narodzonego członka ateistycznej społeczności, a nie dywagacje ginekologiczne. Ale chrzest rzymskokatolicki Pani potępia, jako zawężenie możliwości wyboru? Czy nie?
Proszę wybaczyć, ale przeczytałem więcej podręczników do ginekologii, niż do ateizmu.
|
|
| | | |  | | salek (4701 punktów) | > tak ryzykowne jak start wahadłowca (15% szans powodzenia)
Przy ponad setce startów 1 wypadek daje 15% szanse powodzenia? Przy takim ryzyku, pięć wahadłowców nie powinno dotrwać końca pierwszej dziesiątki startów..
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Przy ponad setce startów 1 wypadek daje 15% szanse powodzenia? Przy takim ryzyku, pięć wahadłowców nie powinno dotrwać końca pierwszej dziesiątki startów.. To nie jest statystyka wypadków, tylko szanse udanego startu wyliczane przez NASA, przed tymże. Chodzi o stosunek udanego startu do ilości rzeczy, które mogą pójść źle.
|
|
| | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Praktyka zatem wykazuje, że obliczenia są błędne.
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Praktyka zatem wykazuje, że obliczenia są błędne.Proszę zrozumieć. To nie są obliczenia pokazujące, ile wahadłowców spadnie. One pokazują jak dużym szczęściem (uśmiechem losu) jest to, że wahadłowiec startuje. Pozostając w temacie, szansa na urodzenie zdrowego dziecka wynosi ok 1:14000 (biorąc pod uwagę rzeczy, które mogą pójść źle [z punktu widzenia dziecka a nie matki]), ale gdybyśmy ten współczynnik określili na podstawie dzieci poczętych/dzieci urodzonych w zdrowiu, to byłby wyższy. Rachunek prawdopodobieństwa nie określa rzeczywistości, poza tym to, że szansa na wyrzucenie szóstki kostką k6 wynosi 1/6, nie oznacza, że 1/6 rzutów da wynik 6. (Ja się nie rozumuję w matematyce, na chłopski rozum to biorę). Istnieje pewna szansa, że za chwilę wylecę w powietrze, ale to nie znaczy, że jeszcze nie wyleciałem, bo prawdopodobieństwo wynosi mniej, niż liczba dni, które przeżyłem. Poza tym, różnie to można policzyć: np. gaz odkręcony - gaz zakręcony, któtkie spięcie w gniazdku - brak krótkiego spięcia = 2x2 przypadki = 4 przypadki. Wylecę w powietrze, jeżeli gaz jest odkręcony i jest krótkie spięcie. Więc szansa na to, że wylecę za 15 min w powietrze wynosi 1:4. Czyli piątego dnia już nie ma Pan mi po co odpisywać  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > >Praktyka zatem wykazuje, że obliczenia są błędne.> Proszę zrozumieć. To nie są obliczenia pokazujące, ile wahadłowców spadnie. One pokazują jak dużym szczęściem (uśmiechem losu) jest to, że wahadłowiec startuje. Pozostając w temacie, szansa na urodzenie zdrowego dziecka wynosi ok 1:14000 (biorąc pod uwagę rzeczy, które mogą pójść źle [z punktu widzenia dziecka a nie matki]), ale gdybyśmy ten współczynnik określili na podstawie dzieci poczętych/dzieci urodzonych w zdrowiu, to byłby wyższy. Rachunek prawdopodobieństwa nie określa rzeczywistości, poza tym to, że szansa na wyrzucenie szóstki kostką k6 wynosi 1/6, nie oznacza, że 1/6 rzutów da wynik 6. (Ja się nie rozumuję w matematyce, na chłopski rozum to biorę). Istnieje pewna szansa, że za chwilę wylecę w powietrze, ale to nie znaczy, że jeszcze nie wyleciałem, bo prawdopodobieństwo wynosi mniej, niż liczba dni, które przeżyłem. Poza tym, różnie to można policzyć: np. gaz odkręcony - gaz zakręcony, któtkie spięcie w gniazdku - brak krótkiego spięcia = 2x2 przypadki = 4 przypadki. Wylecę w powietrze, jeżeli gaz jest odkręcony i jest krótkie spięcie. Więc szansa na to, że wylecę za 15 min w powietrze wynosi 1:4. Czyli piątego dnia już nie ma Pan mi po co odpisywać  > PozdrawiamNie chce nikogo urazic ani obrazic, ale niektore tematy zaczynaja byc wypelnione strachami. Strachami przed porodem, strachami przed umieraniem... Czy dlatego, ze tematy te zalozone zostaly przez kobiety  Dla mnie porod, zycie, umieranie i smierc sa najnaturalniejszymi wydarzeniami pod Sloncem. Jak juz pisalem, przy porodach wszystkich dzieci asystowalem osobiscie a i przy zgonach innych czlonkow rodziny rowniez... Takie jest zycie. Ale po co histeryzowac z tego powodu???? Nikt jakos nie histeryzuje przed przejsciem przez ulice... Chociaz troche wiecej boi sie latac samolotami  Ale o tym nie mowia. Po co sie przyznawac do strachu. Na tym forum jestesmy niby racjonalistami a jednak wyciagany skads irracjonalne strachy i nieprawdopodobne historie i albo boimy sie smierci i tego co potem (temat Buddyzm), albo chcemy sie zabic zeby nas nie spotkaly (temat Eutanazja) albo cieszymy sie, gdy udalo nam sie jedna z licznych historii przezyc (tutaj o porodzie). Dlaczego ludzie nawet Ci najbardziej wystraszeni nie skacza po szczesliwym locie samolotem, nie robia "rytualow"? Tylko najwyzej bija brawo pilotowi, jesli byly turbulencje albo chmury  Moze tu znowu Polska winna? Ze na porod idzie sie samemu do szpitala. Tu gdzie mieszkam, mozna sobie zaprosic kogo sie chce  Odrobinka racjonalizmu na szczescie wrocila na Forum. Dziekuje za piekny post o prawdopodobienstwie
|
|
| | | | | | | | |  | | Stawska (180 punktów) | > Nie chce nikogo urazic ani obrazic,Ale z lubością pan to robi... > ale niektore tematy zaczynaja byc wypelnione strachami. Strachami przed porodem, strachami przed umieraniem... Czy dlatego, ze tematy te zalozone zostaly przez kobiety  Może dlatego, że nie mamy testosteronu, a on jak wiadomo pozbawia mężczyzn logicznego rozumowania i naturalnego strachu przed śmiercią. > Dla mnie porod, zycie, umieranie i smierc sa najnaturalniejszymi wydarzeniami pod Sloncem. Jak juz pisalem, przy porodach wszystkich dzieci asystowalem osobiscie a i przy zgonach innych czlonkow rodziny rowniez... Takie jest zycie.Czy dlatego, że śmierć jest naturalna nie wolno człowiekowi przeżywać smutku rozstania z bliskim zmarłym? Pan tego prawa odmawia? > Ale po co histeryzowac z tego powodu????A kto tu histeryzuje? Uprawia tu pan jakieś brewerie usiłując wmówić nam że kosmocentryzm to jedyna droga. A dla mnie kosmos to mój brzuch i to co się tam teraz wyprawia. > Nikt jakos nie histeryzuje przed przejsciem przez ulice...Pogratulować pańskiej kobiecie, że narodziny dziecka były dla pana przejściem przez ulicę, no może przez skrzyżowanie. A czemu nie muśnięciem komety? > Po co sie przyznawac do strachu.Bo strach warunkuje nasze życie. Boimy się rozstania, utraty tego co kochamy, zguby, bólu, śmierci. To część ludzkiego behawioru. Pana to może nie dotyczyć, ale nie może się z tego śmiać. > Na tym forum jestesmy niby racjonalistami a jednak wyciagany skads irracjonalne strachy i nieprawdopodobne historie i albo boimy sie smierci i tego co potem (temat Buddyzm), albo chcemy sie zabic zeby nas nie spotkaly (temat Eutanazja) albo cieszymy sie, gdy udalo nam sie jedna z licznych historii przezyc (tutaj o porodzie).W pana kosmocentrycznym świecie nie można się ani bać, ani cieszyć. > Dlaczego ludzie nawet Ci najbardziej wystraszeni nie skacza po szczesliwym locie samolotem, nie robia "rytualow"? Tylko najwyzej bija brawo pilotowi, jesli byly turbulencje albo chmury  Bo to nie to samo co narodziny. Pańskie szyderstwa są wstrętne. Ale mnie już nic nie zdziwi, przecież jest pan mężczyzną, jeszcze jednym kobietologiem-domorosłymginekologiem, który wszystko wie lepiej. Poród to pestka, przelot samolotem lub przejście przez jezdnię! Ale panie, wrzucić do dołka kulkę przy pomocy wygiętej motyki to jest dopiero trudność (to o golfie)! Albo złapać pstrąga na błystkę w zimnym potoku to jest dopiero sztuka! A poród, panie, cóż to znowu! Nie chcę mi się z panem gadać, nie ma pan zielonego pojęcia, mimo licznych asyst, o fizjologii porodu. Nie ma w panu nawet zachwytu nad życiem. Nad ulotnością jego niepowtarzalności. Nad fenomenem rozrodu płciowego. Nad naturą ludzką i jej zawiłosciami. Jest pan bardzo biednym człowiekiem. > Moze tu znowu Polska winna? Ze na porod idzie sie samemu do szpitala. Tu gdzie mieszkam, mozna sobie zaprosic kogo sie chce  W Polsce może pan sobie sprosić pół wsi na poród albo tyle ile się zmieści na sali porodowej. > Odrobinka racjonalizmu na szczescie wrocila na Forum. Dziekuje za piekny post o prawdopodobienstwie
|
|
| | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Ależ moja bardzo dobrze fersztejen do czego służy prawdopodobieństwo. Rachunek prawdopodobieństwa służy właśnie do tego, żeby określić ile razy zwykle wypadnie szóstka na kostce, i ile razy wahadłowiec wystartuje. Oznacza to, że jeżeli z rachunku wychodzi prawdopodobieństwo wyrzucenia szóstki na 1/6, to wystarczy rzucać kostką odpowiednio długo aby rzeczywiście okazało się że co szósty rzut kończy się wyrzuceniem szóstki. Z rachunku można także obliczyć jak długi musi być ten wystarczająco długi ciąg (zwykle za wystarczająco długi można uznać ciąg dłuższy niż mianownik prawdopodobieństwa większy o rząd wielkości, choć to oczywiście daleko idące uproszczenie). Oznacza to także, że jeżeli prawdopodobieństwo sukcesu zostało oszacowane na około 1/7, to po 100 startach można powiedzieć już coś o jakości i wiarygodności obliczeń..
Podpieranie się chłopskim rozumem w kontekście prawdopodobieństwa i statystyki zawodzi niestety. Dlatego też obliczenia prawdopodobieństwa wylecenia w powietrze na gazie oblicza się trochę inaczej (w tym wypadku - zostało ono policzone błędnie, bo zdarzenia gaz odkręcony - gaz zakręcony, krótkie spięcie w gniazdku - brak krótkiego spięcia mają różny charakter i nie są symetryczne).
>Rachunek prawdopodobieństwa nie określa rzeczywistości, poza tym to, że szansa na wyrzucenie szóstki kostką k6 wynosi 1/6, nie oznacza, że 1/6 rzutów da wynik 6. Otóż dokładnie to oznacza. Oczywiście, za wskazaniem kilku tylko, jeśli.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Chodziło mi o to, z rachunkiem prawdopodobieństwa, że on nie określa stanu rzeczywistości. Rozumiem, że precyzyjnie wyliczony rachunek mógłby określić rzetelną szansę wybuchu gazu w moim bloku. Wyłom w teorii polega na tym, że takiego rachunku policzyć się nie da, bo każdorazowo zabraknie danych - istnieje wręcz nieskończoność zmiennych, które mają na to wpływ.
Jest w rachunku prawdopodobieństwa pewna sprzeczność. Liczymy możliwość wyrzucenia kostką k6 dwóch szóstek z rzędu. Wynosi ono 1/36, dlaczego? Przecież oba rzuty mają taką samą szansę - 1/6. Co każe mi, a raczej matematyce, jakie ma narzędzia po temu, aby określać związek - niewiadomego jej rodzaju - między jednym a drugim rzutem? Moim zdaniem jest to nieuprawnione. Powtarzalność tego rzutu jest śliską sprawą. Jeśli ktoś rzuci drugi raz tą samą kostą za rok, to dalej jest to ta sama seria? A jeśli zmieni się kierunek ruchu powietrza w pomieszczeniu (otworzy okno,drzwi), na czas rzutu, albo w którejś z końcowych faz lotu (jak podzielić lot kostki na fazy, aby móc określić wpływ czynników w różnych fazach?), dlaczego nie bierze się pod uwagę stanięcia na kancie? To jest wszystko grubymi nićmi szyte i gdyby działało, to gra w kości zniknęłaby z kasyn.
>Oczywiście, za wskazaniem kilku tylko, jeśli. Rzuciłem kiedyś, na przekór, 3600 razy kostką k6, trójka wypadła 652 razy a szóstka 593. (Do dziś mam tabelkę). Problem polega na tym, że ten rachunek nie bierze pod uwagę geometrii kostki (np. głębokości i kształtu wgłębień), przesunięcia środka ciężkości, oporu powietrza (które jest przecież w ruchu nie tylko względem kostki i jest zmienną znaczącą, bo powietrze z pomieszczenia o pojemności 56m3 ma masę wielokrotnie większą niż kostka), faktury i tekstury powierzchni, niejednakowości rzutu - spowodowanego niemożliwością jednakowego napięcia mięśni dwukrotnie. Rachunek prawdopodobieństwa określa szansę w warunkach idealnych i zamkniętych, które nie występują - to a propos tych kilku jeżeli.
>Podpieranie się chłopskim rozumem w kontekście prawdopodobieństwa i statystyki zawodzi niestety. Może dlatego, że ten rachunek jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i rzeczywistością. Trochę jest na siłę.
Takie wyliczenie nie jest wykonywane na potrzeby przeżywalności załóg, tylko powodzenia startu - startu, a nie startów. I jest zestawieniem udanego startu z tym, co może pójść źle, co może nie zadziałać, co może się nie udać. Bliżej mu do I prawa Murphy'ego, niż do rachunku prawdopodobieństwa.
Są dwa prawa, którym wierzę bezgranicznie: 1. I prawo Murphy'ego: jeżeli coś ma pójść źle, to pójdzie źle 2. II prawo Pratchetta: szansa 1:1M sprawdza się w 9/10 przypadków
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Wyłom w teorii polega na tym, że takiego rachunku policzyć się nie da, bo każdorazowo zabraknie danych - istnieje wręcz nieskończoność zmiennych, które mają na to wpływ.Więc jeśli wynika z tego, że takich rzeczy się nie liczy, to jeżeli ktoś głosi, że jednak coś policzył, to nie kolportuje się jego wyssanych z palca cyferek na forach, tylko wysyła po nauki.. względnie do lekarzy-specjalistów. To jest zdrowy rozsądek. > Jest w rachunku prawdopodobieństwa pewna sprzeczność. [...] To jest wszystko grubymi nićmi szyte i gdyby działało, to gra w kości zniknęłaby z kasyn.Właśnie dlatego rachunek prawdopodobieństwa opiera się chłopskiemu rozumowi. Działa (oczywiście pod warunkiem znajomości wszystkich jeżeli i sposobów interpretacji wyników przeprowadzonych prób) - a i tak ludzie nie wierzą, że tak jest... bo zamiast 75 wyszło 73. I plotą bzdury o obliczonym prawdopodobieństwie sukcesu startu wahadłowca, choć na pierwszy rzut oka widać, że ~1% to coś innego niż 85%. Pozorna dla ignoranta sprzeczność między jednym a drugim leży chyba w tym, że rozsądek mówi o tym, co będzie, a pdpstwo o tym, co może być... gra w kości opiera się o pdpstwo, stąd też chyba i kasyn nie zamkną prędko. > >Oczywiście, za wskazaniem kilku tylko, jeśli.> Rzuciłem kiedyś, na przekór, 3600 razy kostką k6, trójka wypadła 652 razy a szóstka 593.Wyznaczyłeś położenie środka masy kostki? To był akurat czynnik decydujący o dokładności modelowania. Próba którą przeprowadziłeś wskazuje że środek masy kostki leżał w centrum płaszczyzny 'szóstki', ale był przesunięty w płaszczyźnie prostopadłej do 'trójki' w kierunku 'do trójki'. Stąd prawdopodobieństwo wyrzucenia poszczególnych cyferek było inne, niż 1/6. Można to kompensować, a znając położenie SM kostki obliczyć prawdopodobieństwa. Można też zrobić coś wręcz przeciwnego, dzięki czemu tak łatwo oszukiwać przy kościach. > >Podpieranie się chłopskim rozumem w kontekście prawdopodobieństwa i statystyki zawodzi niestety.> Może dlatego, że ten rachunek jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i rzeczywistością. Trochę jest na siłę.Nie żartuj. Żeby mówić o zdrowym rozsądku gdziekolwiek należy najpierw baaardzo dużo wkuć, a potem jeszcze zrozumieć co się wkuwało. Na jakiej podstawie zdrowy rozsądek ignoranta ma rozsądzać o stosowalności czy poprawności dziedziny nauki? Zresztą co tu mówić o zdrowym rozsądku, skoro poprawianie ałtorytetuf(*) (np. takich co to obliczają coś zupełnie od czapy) przychodzi z trudem.. > 2. II prawo Pratchetta: szansa 1:1M sprawdza się w 9/10 przypadkówA, to dlatego 85% szans porażki, dających 99% sukcesów jest czymś normalnym.. Uwierz proszę w moją wygraną w totka.. ja Cię bardzo proszę..  * panowie moderatorzy, proszę nie poprawiać
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>>2. II prawo Pratchetta: szansa 1:1M sprawdza się w 9/10 przypadków >A, to dlatego 85% szans porażki, dających 99% sukcesów jest czymś normalnym.. To było półżartem. Błagam..
Nie wiem. Z tymi obliczeniami NASA. Mnie się one wydają poprawne, a raczej dające faktyczny obraz, przy pewnych założeniach rzeczywistościowych, innych niż te, na których opiera się RP, ale również uprawnionych.
Niech mi Pan wytłumaczy. Dlaczego ryzyko wyrzucenia szóstki dwa razy z rzędu wynosi 1/36? A nie 1/6 i 1/6? Trzeba tu założyć pewne zależności, do których matematyka nie ma dostępu z racji swojego charakteru poznawczego - np. tego, że nie bada rzeczywistości. Dlatego wydaje mi się poprawne wyliczenie, poza RP, które określa start pojedyńczy a nie serię startów.
Proszę się nie gniewać o moją ignorację. Przecież przyznałem się do niej uczciwie.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>>>2. II prawo Pratchetta: szansa 1:1M sprawdza się w 9/10 przypadków >>A, to dlatego 85% szans porażki, dających 99% sukcesów jest czymś normalnym.. >To było półżartem. Błagam.. No tak.. zabrakło śmieszka.
> Nie wiem. Z tymi obliczeniami NASA. Mnie się one wydają poprawne, a raczej dające faktyczny obraz, przy pewnych założeniach rzeczywistościowych, innych niż te, na których opiera się RP, ale również uprawnionych. Obliczenia wyglądają na poprawne (mógłbym prosić o linka?), czy cyferka wygląda na zgodną z wyobrażeniem o niezawodności promu? Czy też może wygląda to dobrze jako ciekawy zabieg socjotechniczny..
Nie podjąłbym się określenia tego drugiego - zdaję sobie sprawę, że jeżeli chodzi o budowę promu i niezawodność jego podzespołów jestem zbyt wielkim ignorantem. Oczywiście poza wiedzą, że wiele czynników po prostu nie jest możliwych do oszacowania, skąd mogę tylko przypuszczać, że jakiekolwiek próba oszacowania tego typu jest jakaś lewa...
Swoją drogą, widziałem inne cyferki. Na przykład współczynnik niezawodności elektrowni atomowej wyznaczono na sześć dziewiątek (prawdopodobieństwo awarii z przyczyn technicznych mniejsze niż 0.0001%). W wypadku promu była mowa o pięciu dziewiątkach. Czy te cyferki są zgodne ze zdrowym rozsądkiem?
>Niech mi Pan wytłumaczy. Dlaczego ryzyko wyrzucenia szóstki dwa razy z rzędu wynosi 1/36? A nie 1/6 i 1/6? Trzeba tu założyć pewne zależności, do których matematyka nie ma dostępu z racji swojego charakteru poznawczego - np. tego, że nie bada rzeczywistości. Dlatego wydaje mi się poprawne wyliczenie, poza RP, które określa start pojedyńczy a nie serię startów.
Pyta Pan o prawdopodobieństwo JEDNEGO (złożonego) zdarzenia. Dlaczego zatem oczekuje dwóch wyników? W ogólności - dlaczego jeden współczynnik (pdpstwo) miałby być zależny od stopnia skomplikowania badanego układu? O niezawodności promu winna zatem świadczyć tablica wielu tysięcy parametrów, a nie jedna liczba..
Zdarzenie jest złożone z dwóch zdarzeń elementarnych, niezależnych od siebie. Znana jest tabela prawdy zdarzeń. To wszystko co jest potrzebne aby zamodelować zdarzenie - reszta to gotowe wzory i trochę arytmetyki. Matematyka nie wnika w rzeczywistość - modelowanie polega na pominięciu zjawisk, których znaczenie jest pomijalne. A że czasem okazuje się że środek masy kostki jest przesunięty? No cóż, błędy również można modelować - dzięki temu modele są dokładniejsze, a można też oszukiwać w kości.
Nie słyszałem, żeby ktoś liczył prawdopodobieństwo poza rachunkiem prawdopodobieństwa. Po co? Chyba tylko by - również pozamerytorycznie - sprzedać jakąś bajkę, jacy to jesteśmy super.. A tylko tak potrafię uzasadnić owe 85%.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Pyta Pan o prawdopodobieństwo JEDNEGO (złożonego) zdarzenia. Dlaczego zatem oczekuje dwóch wyników? W ogólności - dlaczego jeden współczynnik (pdpstwo) miałby być zależny od stopnia skomplikowania badanego układu? (...) Zdarzenie jest złożone z dwóch zdarzeń elementarnych, niezależnych od siebie.
Rozumiem. RP traktuje podwójny rzut koścmi jako zdarzenie o większym stopniu skomplikowania, niż rzut jedną kością, ale nie dokłada żadnych nadspodziewanych zależności między te dwa rzuty? Traktuje je z potrzeby intelektualnego konstruktu matematyka, a nie jako świadczące o zależnościach w rzeczywistości? Czyli całość zależy od punktu widzenia, jeśli potraktujemy te rzuty osobno, to szansa na wyrzucenie 6 wyniesie 1/6 przy obu rzutach. Ale mówiąc "znów wyrzuciłem 6" mimowolnie tworzymy intelektualną konstrukcję układu o kwadratowo zwielokrotnionej złożoności? Dobrze kminię? (Teraz przyszło mi też do głowy, że rzut podwójny można potraktować z pominięciem przesunięcia czasowego, jako rzut dwiema koścmi).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Traktuje je z potrzeby intelektualnego konstruktu matematyka, a nie jako świadczące o zależnościach w rzeczywistości? Wręcz przeciwnie. Dlatego właśnie 85% szans na katastrofę oznacza, że pięć wahadłowców praktycznie nie ma prawa dotrwać dziesiątego startu, a setny start z jedną wpadką oznacza iż owe 85% to intelektualny konstrukt nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.
>Teraz przyszło mi też do głowy, że rzut podwójny można potraktować z pominięciem przesunięcia czasowego, jako rzut dwiema koścmi. To prawda. W wypadku tego konkretnego zadania oczywiście.
Myślę jednak, że aby zrozumieć o co chodzi w prawdopodobieństwie (zresztą nie tylko) potrzebne są dwie rzeczy. Po pierwsze, posiedzieć nad książkami - da to z pewnością lepsze efekty, niż moje nieporadne próby wyjaśnienia w dwóch zdaniach czegoś, o czym traktują grube książki. I po drugie, nie kombinować bez potrzeby. Intelektualna konstrukcja układu o kwadratowo zwielokrotnionej złożoności to właśnie niepotrzebne kombinowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Wręcz przeciwnie. Dlatego właśnie 85% szans na katastrofę oznacza, że pięć wahadłowców praktycznie nie ma prawa dotrwać dziesiątego startu, Ale to ustaliliśmy ex post. Skąd wiadomo ile szans na udany start ma startujący wahadłowiec? Czy można byłoby policzyć ten współczynnik przed pierwszym startem wahadłowca? Nie, więc 2% ryzyka katastrofy, to statystyka. praktycznie nie ma prawa - ja się z tym nie zgodzę. Moim zdaniem RP jest konstruktem intelektualnym, bo czym jest prawdopodobieństwo? Z czego ono wynika? Matematyka tego nie powie, nie ma tu łączności z rzeczywistością. Matematyka to nauka formalna, aksjomatyczna, a tu próbuje być empiryczną. Bez sensu.
>Intelektualna konstrukcja układu o kwadratowo zwielokrotnionej złożoności to właśnie niepotrzebne kombinowanie. Dla mnie, to RP jest kombinowaniem na siłę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | Wybaczy Pan, ale na tym ja zakończę dyskusję. Po raz kolejny musiałbym próbować tłumaczyć, czym jest prawdopodobieństwo, co łączy je z rzeczywistością, jak związane są prawdopodobieństwo i statystyka czy też dlaczego 85% szansy porażki oznacza iż zazwyczaj rzecz się nie uda - a nie chce mi się tłumaczyć oczywistości szukając sposobów zmiany Pańskiej opinii. Usiłuje sie Pan wykłócać się o pojęcia, w których sam przyznał, iż jest ignorantem. Sugerowałbym zatem czym prędzej zapomnieć o błędnych opiniach i ewentualnie przystąpić do nauki celem zmiany tego stanu rzeczy, choć już sądzę, że próba doprowadzenia do kultury tak zachwaszczonego ugora może być trudna.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > > tak ryzykowne jak start wahadłowca (15% szans powodzenia)> Przy ponad setce startów 1 wypadek daje 15% szanse powodzenia? Przy takim ryzyku, pięć wahadłowców nie powinno dotrwać końca pierwszej dziesiątki startów..A dokladnie osiem. Dziewiaty bedzie mial jakis mniejszy problem  Powiedzmy, ze na 20 uda sie trzem wahadlowcom. Czy to nie jest niehumanitarne? Czemu nikt sie tutaj nie podnieca "godnoscia" czlowieka i wypychaniem biedakow na pewna smierc? A z porodami, jak juz mowilem, nie przesadzajmy. Jest to ledna z najbardziej naturalnych rzeczy na swiecie. Chyba, ze ktos ma dopiero 18 lat i wychowywany na bajkach wierzyl w nie cale zycie a tu nagle okazalo sie ze swiat nie jest taki jak w bajkach. Wtedy wydaje mu sie, ze swiat jest zly i niebezpieczny... I ze jak cos sie ma przytrafic, to pewnie akurat jemu sie przytrafi. I boi sie, i wymysla jak tu to obejsc naokolo... Eutanazja, cesarka... Po co sie meczyc?
|
|
J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Kilkoro z nas forumowiczów zna zna parę młodą (lepiej starszą część pary) z innego forum. Hmmm....
|
|
| Rutkiewicz (1290 punktów) | To jest trochę dziecinne. To wygląda tak: Dzieci bawią się w piaskownicy i nagle wyganiają Jasia i Małgosię - Wy się nie będziecie z nami bawić! - A Jaś i Małgosia konsekwentnie - Właśnie, że będziemy! - No i "tup tup" nóżką. Nie rozumiem, skoro religia i wyznanie to kwestia prywatnego światopoglądu, od którego wszystkim wara, to co prócz ekshibicjonizmu może pchać ludzi do publicznego opowiadania o swoim życiu prywatnym? Mówię o tym ślubie. Bo mnie nie denerwuje, że ludzie się dobierają pod prąd, więcej, mnie to nie interesuje. Niech facet łapie drugiego za tyłek na ulicy, kobieta smyra jęzorkiem po uszku, otrzaskam się z tym. Tylko niech mnie nie demonstrują normalności, bo to ich czyni nienormalnymi. No i co one mogą ślubować nowego: nigdy nie uderzę geja? To jest głupie, w stylu "ja też chcę mieć najmodniejszy ślub na dzielni". Atawizm, czysty atawizm.
Ja nie szkaluję, tylko poszukuję zrozumienia. Postulaty feministek i homoseksualistów, oraz ich punkt widzenia są dla mnie nie do pojęcia. Głównie przez to, że Ci ludzie wmawiają sobie pokrzywdzenie, a potem na wszyskich "normalnych" reagują już wyuczonymi emocjami - agresją.
Pozdrawiam
|
|
 | | elfir (1058 punktów) | >Ja nie szkaluję, tylko poszukuję zrozumienia. Postulaty feministek i homoseksualistów, oraz ich punkt widzenia są dla mnie nie do pojęcia.
Hmmm... Nie rozumiem przeciwko czemu jesteś - nadania uroczystego (prawie religijnego) charakteru ślubowi cywilnemu czy głośnym żądaniom homoseksualistów o możliwośc zalegalizowania przez nich związku?
|
|
|  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Hmmm... Nie rozumiem przeciwko czemu jesteś - nadania uroczystego (prawie religijnego) charakteru ślubowi cywilnemu czy głośnym żądaniom homoseksualistów o możliwośc zalegalizowania przez nich związku?Dla mnie to są dwie zbieżne kwestie. Nie rozumiem, co prócz ekshibicjonizmu może pchać do publicznej rytualizacji ślubu, po odrzuceniu religii (bo to był ślub rytualny? Czy PSR podpisało z Państwem Polskim konkordat i był on rytualno-cywilny?) i tak samo nie rozumiem, co prócz ekshibicjonizmu pcha ludzi do odkrywania tajemnicy swojej alkowy. Rozumiem roszczenia formalne (rozliczeniowe, meldunkowe, dot. dziedziczenia, itp.), ale homoseksualiści by to dostali, ponieważ wzrosłoby poparcie społeczne, gdyby przestali drzeć japy i zachowywać się jak stado potrąconych przez ciężarówkę jeleni. Bo takie właśnie zachowania, w tym kraju, zmniejszają to zrozumienie i poparcie. Poza tym część roszczeń, np. adopcyjne, są moim zdaniem wygłaszane jedynie po to, żeby pokazać własną równość i normalność, a nie np. z chęci posiadania dzieci. A czy do mnie ktoś przyszedł z listem gratulacyjnym i czekiem na normalność? Nie, ja jestem ja - i to mi wystarcza, i każdemu powinno wystarczać, że jest w zgodzie z sobą. Każdy będzie potraktowany normalnie jeśli będzie się zachowywać normalnie. Punkowcy są traktowani nienormalnie, bo w społecznym odbiorze są głośni i ubierają się jak pół d*** zza krzaka. I nikogo nie obchodzi z kim oni sypiają. I to samo się tyczy gejów i lesbijek. Co prawda sądzę po sobie, ale myślę, że tak to wygląda. Widok całujących się dziewczyn gorszy dewoty - te same, które gorszy np. Rammstein i picia piwa pod blokiem - tak samo jak gorszy je widok całującej się pary M+K, na miłość boską! Ale nie gorszy to nikogo, kto przetrwał rewolucję seksualną. Gorszy *nas* to, że oni krzyczą i wrzeszczą jacy to są biedni i nieszczęśliwi. Bo ja też jestem biedny i nieszczęśliwy, ale nikomu tym gitary nie zakręcam. Denerwuje mnie to, że ciągle muszę o tym słuchać. I tak samo jest z tym ślubem. Żółć we mnie zbiera nie dlatego, że ktoś to zrobił - bo mi to tito, tylko że musiał się z tym na całą Polskę rozsławić i jeszcze się tym próbuje wsławić. Ekshibicjonizm i próżność, nic więcej, ot co (i oczywiście umiarkowana dawka zawiści i złośliwości wobec katolików [i, niechcący, innych wyznań])(a wśród elity PSR, która to wynalazła mentalność focha z przytupem). Niech wynajdą lek na raka, to klasnę. Pozdrawiam
|
|
| |  | 3 na 3 | Duda (25557 punktów) | Kiedy para zakocha się w sobie chce całemu światu obwieścić , że znalazła tą drugą połówkę. Nie ma znaczenia czy jest to para hetero czy homo.Do par hetero jesteśmy przyzwyczajeni ale dlaczego odmawiać tego prawa parom homo. Ślub jest komunikatem "od dziś jesteśmy rodziną i prosimy tak nas traktować". Kończy to pewien etap w życiu pary i rozpoczyna inny. Dlaczego miano by odmawiać tego prawa jednym a pozwalać innym? Prawo polskie akceptuje jedynie rodziny usankcjonowane prawnie. Są w prawie zawarte pewne "oczywistości" które parom hetero ułatwiają komunikację ze społeczeństwem i nadają pewne prawa. Ale dlaczego uzależniać przywileje od tego czy podpisało się jakieś bzdety w USC? Założę się , że nikt z nowożeńców nie wie co podpisywał w trakcie ślubu bo nikt tego nie czyta. Pokazują miejsce gdzie trzeba to zrobić i koniec. Dlaczego nie można na użytek przyjaciół brać ślubu humanistycznego, religijnego, lub jakiegoś jeszcze innego natomiast w stosunku do państwa o ile już musi powinno wystarczyć jedynie oświadczenie dwojga zainteresowanych rejestracją ( bez zbędnych cyrków)i nic więcej. Tak samo państwo powinno odczepić od rozwodów. Zgodne oświadczenie stron i koniec, a w razie konfliktu przyjęcie jednostronnego oświadczenia i wyznaczenie okresu na dojście do porozumienia po którym małżeństwo zostaje rozwiązane. Przecież nie można nikogo zmusić do małżeństwa jeżeli go nie chce. Oczywiście wymagało by to przekomponowania całego kodeksu rodzinnego i opiekuńczego by zagwarantować prawa dzieciom i słabszej stronie małżeństwa. Ale przecież to, że jest to trudne nie upoważnia do dyskryminacji.
|
|
| | |  | -1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > Kiedy para zakocha się w sobie chce całemu światu obwieścić , że znalazła tą drugą połówkę. Nie ma znaczenia czy jest to para hetero czy homo.Do par hetero jesteśmy przyzwyczajeni ale dlaczego odmawiać tego prawa parom homo.> Ślub jest komunikatem "od dziś jesteśmy rodziną i prosimy tak nas traktować". Kończy to pewien etap w życiu pary i rozpoczyna inny. Dlaczego miano by odmawiać tego prawa jednym a pozwalać innym?Dwukrotnie w powyzszych zdaniah pytasz sie - "dlaczego?": "dlaczego odmawiać tego prawa parom homo", "Dlaczego miano by odmawiać tego prawa jednym a pozwalać innym?" Aby odpowiedziec sobie na to pytanie, musisz najpierw zrozumiec co to jest prawo - i po co ono jest  Bo nie tylko to co Tobie sie chce i wydaje jest wartosciowe  Prawo daje nam zakazy. Aby bylo bardziej ludzko i zrozumiale, prawo tlumaczono dawniej Bogiem. Tak ma byc, bo tak kazal Bog. To skonczylo sie wraz z usunieciem Boga. Coz wobec tego stoi za PRAWEM? Jakie jest uzasadnienie jego zakazow? Zdrowy rozsadek? Ale przeciez moj moze byc zdrowszy niz Twoj??? Czy w swiecie "racjonalistow" PRAWO ma racje bytu? Nie, bo kazdy poglad mozna jakos tam uzasadnic, kazde wykroczenie czy przestepstwo - wyjasnic tak, jak komu wygodnie. Dlaczego jesli faszysci zabijali a politycy kradna, to ja mam tego nie miec - i to zagwarantowanego prawem? Idac tym tokiem myslenia dojdziemy do momentu w ktorym zniesiemy juz wszystkie zakazy. Bo,jak mawia Duda: "dlaczego odmawiac prawa do xxx"? (pod xxx wstawcie sobie wszystko co Wam przyjdzie do glowy). Nie ma juz koniecznosci prawa, bo przeciez jest ono tylko zbiorem glupawych i bezzasadnych zakazow. Brawo Dudo, wedlug Ciebie najlepiej by bylo zniesc calkiem prawo, bo wtedy nie musialabys sie juz dopytywac "a dlaczego nie moge?"... Dokladnie jak moje dzieci, ktore bez zadnej "pompy" powitaly ten swiat. Dziecinne problemy i dziacinne rozumowania. Moje dzieci tez chca jesc slodycze na okraglo... Dlaczego ja im tego zakazuje??? > Dlaczego nie można na użytek przyjaciół brać ślubu humanistycznego, religijnego, lub jakiegoś jeszcze innego natomiast w stosunku do państwa o ile już musi powinno wystarczyć jedynie oświadczenie dwojga zainteresowanych rejestracją ( bez zbędnych cyrków)i nic więcej. Tak samo państwo powinno odczepić od rozwodów. Zgodne oświadczenie stron i koniec, a w razie konfliktu przyjęcie jednostronnego oświadczenia i wyznaczenie okresu na dojście do porozumienia po którym małżeństwo zostaje rozwiązane. Przecież nie można nikogo zmusić do małżeństwa jeżeli go nie chce. Oczywiście wymagało by to przekomponowania całego kodeksu rodzinnego i opiekuńczego by zagwarantować prawa dzieciom i słabszej stronie małżeństwa. Ale przecież to, że jest to trudne nie upoważnia do dyskryminacji.Przekomponujmy wszystko dla Dudy  Zeby mogla pokazac swiatu swoje dziecko, albo dziecku swiat. Przekomponujmy dla niej swiat caly - niech zawsze swieci ksiezyc w nocy a slonce w dzien, ale tak, zeby Dudzie nie bylo ani za goraco, ani za zimno - tylko w sam raz Zachce sie komus chodzic z "ptakiem" na wierzchu? A dlaczego odmawiac mu tego "prawa"? Niech rozslawia Polske w swiecie  PS. Na malzenstwie sie przeciez nie konczy - niedlugo zapewne bedziemy swiadkami - pierwszego homosexualnego rozwodu  Przepraszam, ze sie tak rozbawilem, ale temat rzeczywiscie jest tak daleko od ROZUMU jak niektore piosenki
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Duda (25557 punktów) | Wolność człowieka ograniczona jedynie wolnością innego człowieka. To jest odpowiedź. Bądź tak dobry i pozbądź się tego protekcjonalnego tonu bo na forum nie przystoi. Nic nie wiesz o mnie ani ja o tobie. To, że nie jesteś w stanie zrozumieć idei wolności masz do tego prawo ale nie masz prawa wyśmiewać poglądów innych. Uważam, że państwo powinno ograniczyć się do regulacji jedynie tam gdzie zachodzi sprzeczność w postrzeganiu wolności. Natomiast nie powinno ingerować w życie ( intymne, osobiste) obywatela. Nic mu do tego. Wszelkie ograniczenia pochodzą z dawnych wieków i straciły rację bytu. Jesteśmy na tym świecie tylko na chwilę i nic nas nie upoważnia do narzucania innym swojego, z konieczności subiektywnego spojrzenia na życie.
|
|
| | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Wolność człowieka ograniczona jedynie wolnością innego człowieka. To jest odpowiedź. Bądź tak dobry i pozbądź się tego protekcjonalnego tonu bo na forum nie przystoi. Nic nie wiesz o mnie ani ja o tobie. To, że nie jesteś w stanie zrozumieć idei wolności masz do tego prawo ale nie masz prawa wyśmiewać poglądów innych. Uważam, że państwo powinno ograniczyć się do regulacji jedynie tam gdzie zachodzi sprzeczność w postrzeganiu wolności. Natomiast nie powinno ingerować w życie ( intymne, osobiste) obywatela. Nic mu do tego.> Wszelkie ograniczenia pochodzą z dawnych wieków i straciły rację bytu.> Jesteśmy na tym świecie tylko na chwilę i nic nas nie upoważnia do narzucania innym swojego, z konieczności subiektywnego spojrzenia na życie.> Nie jestem cool z moimi pogladami, heh? Ale przynajmniej nie mowie Ci zebys sie zmienila, bo"to nie przystoi". To jest roznica. Ja jestem tolerancyjny. Ale Ty juz wymagasz, zeby dla Ciebie wszystko zmieniac. Ja mam zmienic ton, ktos tam inny ma zmienic prawo, bo ogranicza Twoje zachcianki... Zamiast sie przystosowac - trzeba zmienic swiat  A prawo? Prawo ogranicza sie jedynie do "regulacji jedynie tam gdzie zachodzi sprzeczność w postrzeganiu wolności". Ale jakze to jest szerokie pole??? Czy na to chcesz pozwolic, zeby kazdy mogl robic to na co mu przyjdzie ochota, byleby to nie wchodzilo w cudza wolnosc? Taka troche anarchia?  No, powodzenia, walcz sobie o swoje. Bo ja nie musze walczyc  Taki jestem nudny heteroseksualista... Ale, tak jak przedmowca wspominal - nie lubie patrzec na calujacych sie chlopakow. I tu zgadzam sie z Toba! Niech zycie, jak to nazwalas "intymne, osobiste", pozostanie rzeczywiscie intymne i osobiste. Niech mi ekshibicjonisci nie swieca swoimi wdziekami, bo ja tez ja mam. Niech homoseksualisci sie zamkna i po swojemu kopuluja - w domach. A niech mi sie nie afiszuja. Ja tez mam prawo do mojej wolnosci. Nie mam ochoty ogladac sterczacych ptakow po bramach albo lizacych sie chlopakow. Panstwo nic nie ma do spraw "intymnych" jesli one rzeczywiscie pozostaja intymne. Ale jezeli ktos sie wlasna anomalia popisuje, no to wtedy prawo reaguje... Bo moja wolnosc gwarantuje mi mozliwosc nieogladania tego, czego nie chce w miejscach publicznych. Jasne? Ktos jest homoseksualista? Niech to pozostanie sprawa "intymna i osobista".
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Zulka (2198 punktów) |
> No, powodzenia, walcz sobie o swoje. Bo ja nie musze walczyc  Ciemny Magnusie szanowny gratuluję że nie musisz walczyć  Też jestem hetero a kompletnie mi nie przeszkadza widok przytulających się ludzi, przeszkadza mi że czasem na siebie plują i do siebie strzelają... Jest mi też obojętne jakiej są płci. Wiem natomiast że społeczeństwo jest ważną grupą odniesienia. Nie wszyscy są silni i lubią walczyć czy być w opozycji. Nie wiem jakbyś się czuł gdyby jutro po przebudzeniu okazało się że wszyscy w Polsce są homo. Byłbyś "dewiantem" hi hi. Fajnie by było? Wiem, zaraz mi powiesz że to niemożliwe. Ale czy zawsze byłeś taki jak grupa? Wiele moich gustów niekoniecznie seksualnych nie przystaje do gustów większości. Chcę żeby moje wybory nie czyniły mnie ani lepszą ani gorszą. Uwielbiam w Ludziach różnorodność. Nikt Ci nie każe patrzeć na całujących się chłopaków (chyba że lubisz a im to nie przeszkadza). Ja bym chciała żeby na imprezę firmową mógł przyjść mój kolega ze swoim mężem i żeby nie był traktowany jak cielę o trzech głowach. Oczywiście nie chcę wnikać co każdy robi w domu, ale to dotyczy i homo i hetero. O ile wiem homoseksualiści nie zabiegają o zgodę na "kopulowanie po swojemu" na ulicach, chodzi Im o równe prawa. Trzymam kciuki. A PROPOS "sterczących ptaków po bramach" sugerujesz że takie obyczaje są obyczajami gejów? Ośmielę się nie zgodzić, chociaż głowy nie dam, nie pytałam nigdy takiego osobnika o orientację seksualną ale dopuszczam że mogłeś przeprowadzić sondę na ten temat  > Ktos jest homosexualista? Niech to pozostanie sprawa "intymna i osobista".Co to znaczy osobista? Dlaczego jak mój mąż jest chory - mam prawo do informacji i współczucia, jeśli chora jest moja żona - jestem traktowana jak osoba z ulicy. Dlaczego kobieta może iść z facetem ulicą obejmując się a mój kolega nie może. Żebyś się nie zgorszył chodzi mi o obejmowanie się bez penetracji  pozdrawiam "Heteryku"
|
|
| | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Wiem, zaraz mi powiesz że to niemożliwe. Ale czy zawsze byłeś taki jak grupa? Wiele moich gustów niekoniecznie seksualnych nie przystaje do gustów większości. Chcę żeby moje wybory nie czyniły mnie ani lepszą ani gorszą. Uwielbiam w Ludziach różnorodność. Nikt Ci nie każe patrzeć na całujących się chłopaków (chyba że lubisz a im to nie przeszkadza). Ja bym chciała żeby na imprezę firmową mógł przyjść mój kolega ze swoim mężem i żeby nie był traktowany jak cielę o trzech głowach. Oczywiście nie chcę wnikać co każdy robi w domu, ale to dotyczy i homo i hetero.Ja tez mam rozne upodobania, czasem dziwne, nie tylko te seksualne. Ale nie zamierzam z tego zrobic "panujacej religii". To jest moja osobista sprawa. Intymna. Ja robie swoje inni swoje. Mowisz, ze publiczne calowanie Ci nie przeszkadza. ok. Ale wtedy "osobiste i intymne", postulowane przez Dude w poprzednim poscie staje sie jednak - publicznym. "Bo czemu nie robic tego na ulicy?" Wlasnie przez wzglad na wolnosc innych ludzi. Wolnosc nie tylko zmyslowa ale i przekonan. Podobnie jak domagasz sie zapewne zniesienia krzyzy ze szkol (nie wiem jaki jest tego status, bo nie jestem z tym na biezaco, sorki), bo moga obrazac czyjes uczucia, podobnie ja uwazam, ze eksponowanie swojej normalnosci seksualnej, takiej czy innej, tez obraza czyjes uczucia. Podam Ci glupi przyklad - zalozmy ze: ja lubie spokojna muzyke, powiedzmy Debussego. Biore wiec ja na ulice na moim telefoniku i slucham sobie "na glos". Mlodziency maja rowniez swoja wolnosc i upodobania, sa wolni i sluchaja na "jeszcze wiekszy glos" hip hopu. Jezeli zglosnie mojego Debussego, to juz nie bedzie Debussy, bo nie mozna go sluchac za glosno... Jesli powiem im zeby sciszyli swoje, zebym i ja mogl nacieszyc sie swoja wolnoscia, to byc moze mnie "dorwa i skopia buciorami" w najlepszym wypadku. Rozumiesz o co mi chodzi? > > Ktos jest homosexualista? Niech to pozostanie sprawa "intymna i osobista".Co to znaczy osobista? Dlaczego jak mój mąż jest chory - mam prawo do informacji i współczucia, jeśli chora jest moja żona - jestem traktowana jak osoba z ulicy. Dlaczego kobieta może iść z facetem ulicą obejmując się a mój kolega nie może. Żebyś się nie zgorszył chodzi mi o obejmowanie się bez penetracji > pozdrawiam "Heteryku" Juz wyjasniam  Nie widzialam, ze sama mnie wspomozesz swoim pytaniem. Otoz za czasow moich dziadkow calowanie sie chlopaka z dziewczyna bylo nie do pomyslenia na ulicy  Obejmowanie sie? Obejmowalo sie tylko "wydmucha"! Ale to bylo 80 lat temu. Potem mlodzi ludzie zaczeli pytac - my sie kochamy to dlaczego mamy sie nie calowac publicznie, zeby obwiescic swiatu nasza milosc. No i wygrali. Tylko, ze teraz ci homo pytaja, to dlaczego nie my? I wlasnie dlatego wiele osob sygnalizuje, ze za chwile ekshibicjonisci (ci od bram  ), beda chceli wyjsc na swiatlo dzienne... Juz maja plaze - chociaz nie nazwali tego plaza ekshibicjonistow  Podobnie bedzie za chwile z fizycznymi milosnikami zwerzat albo malych dzieci. Powiedza: " Jesli homo moga to czemu nie my??? Dlaczego my mamy byc pokrzywdzeni i "inni". Tez chcemy sie naszymi upodobaniami i radoscia dzielic z calym swiatem ." pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) |
> Mowisz, ze publiczne calowanie Ci nie przeszkadza. ok. Ale wtedy "osobiste i intymne", postulowane przez Dude w poprzednim poscie staje sie jednak - publicznym. "Bo czemu nie robic tego na ulicy?"Chodzi o równość wobec prawa. Ustalmy więc zasady. Na przykład: - ludzie na ulicy nie mogą się dotykać wzajemnie, - ludzie na ulicy mogą dotykać nawzajem swoich rąk, ale tułowia już nie  - ludzie na ulicy mogą się całować, ale nie z języczkiem... itd Wybierzmy ten wariant, który będzie miał największe poparcie. Nie zgadzam się natomiast na prawa typu: - ludzie poniżej metra dziewięćdziesiąt mogą się przytulać, ale jest to absolutnie zakazane dla osób o wyższym wzroście. > Podam Ci glupi przyklad - zalozmy ze: ja lubie spokojna muzyke, powiedzmy Debussego. Biore wiec ja na ulice na moim telefoniku i slucham sobie "na glos". Mlodziency maja rowniez swoja wolnosc i upodobania, sa wolni i sluchaja na "jeszcze wiekszy glos" hip hopu. Jezeli zglosnie mojego Debussego, to juz nie bedzie Debussy, bo nie mozna go sluchac za glosno... Jesli powiem im zeby sciszyli swoje, zebym i ja mogl nacieszyc sie swoja wolnoscia, to byc moze mnie "dorwa i skopia buciorami" w najlepszym wypadku. Rozumiesz o co mi chodzi?To nie jest najszczęśliwszy przykład bo od całujących się ludzi możesz się odwrócić jaśli Ci to przeszkadza, z muzyką jest trudniej  > Juz wyjasniam Nie widzialam, ze sama mnie wspomozesz swoim pytaniem. Otoz za czasow moich dziadkow calowanie sie chlopaka z dziewczyna bylo nie do pomyslenia na ulicy Obejmowanie sie? Obejmowalo sie tylko "wydmucha"! Ale to bylo 80 lat temu. Potem mlodzi ludzie zaczeli pytac - my sie kochamy to dlaczego mamy sie nie calowac publicznie, zeby obwiescic swiatu nasza milosc. No i wygrali. Tylko, ze teraz ci homo pytaja, to dlaczego nie my?Matko! Co to jest "wydmuch"?! Czy ma to coś wspólnego z wysmarknięciem? Z Twojej wypowiedzi wnoszę że obawiasz się eskalacji żądań. Tak na marginesie trochę się nie dziwię: kiedy prawa wyborcze otrzymali Afroamerykanie, "zachciało się ich" i kobietom... > I wlasnie dlatego wiele osob sygnalizuje, ze za chwile exhibicjonisci (ci od bram ), beda chceli wyjsc na swiatlo dzienne... Juz maja plaze - chociaz nie nazwali tego plaza exhibicjonistow  To już mnie oburza. Dlatego znowu się poświęcę: pl.wikipedia.org/wiki/Ekshibicjonizm Ekshibicjonizm - rodzaj parafilii seksualnej: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest demonstrowanie swoich narządów płciowych osobom, które się tego nie spodziewają, a następnie wykonywanie masturbacji. pl.wikipedia.org/wiki/Naturyzm Naturyzm lub nudyzm - praktykowanie wspólnej nagości w miejscach specjalnie wydzielonych albo odosobnionych mające na celu zbliżenie się do życia bliższego naturze. W zamierzeniu stanowiący wyraz szacunku wobec samego siebie, swojego ciała, innych ludzi i całej przyrody.Oprócz powodów obnażania się dla mnie podstawowa różnica jest taka: naturyści w przeciwieństwie do ekshibicjonistów nie naruszają praw drugiej strony (nie chcesz patrzeć - nie idziesz na plażę). Podobnie bedzie za chwile z fizycznymi milosnikami zwerzat albo malych dzieci. Powiedza: " Jesli homo moga to czemu nie my??? Dlaczego my mamy byc pokrzywdzeni i "inni". Tez chcemy sie naszymi upodobaniami i radoscia dzielic z calym swiatem ." To uogólnienie jest oburzającą manipulacją!!! Jest podstawowa różnica pomiędzy partnerami homoseksualistów a dziećmi i zwięrzętami. Zauważa to nawet Kodeks Cywilny. Otóż partnerzy homoseksualistów mają "zdolność do czynności prawnych". W rozumieniu potocznym - mogą świadomie decydować czy czegoś chcą czy nie. Takie wrzucanie słów o zupełnie różnych znaczeniach do "jednego worka" jest charakterystyczne dla nie zadających sobie trudu myślenia "obrońców moralności". Mam nadzieję że nie jesteś jednym z nich
|
|
| | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > >Mowisz, ze publiczne calowanie Ci nie przeszkadza. ok. Ale wtedy "osobiste i intymne", postulowane przez Dude w poprzednim poscie staje sie jednak - publicznym. "Bo czemu nie robic tego na ulicy?"> Chodzi o równość wobec prawa. Ustalmy więc zasady. Na przykład:> - ludzie na ulicy nie mogą się dotykać wzajemnie,> - ludzie na ulicy mogą dotykać nawzajem swoich rąk, ale tułowia już nie > - ludzie na ulicy mogą się całować, ale nie z języczkiem... itd> Wybierzmy ten wariant, który będzie miał największe poparcie.Tak wlasnie zrobino juz jakis czas temu. Ale to jak widzisz nie wystarcza. Ciagle ktos sie dopomina zmiany prawa a i powstaja nowe sytuacje w naszym, nieustannie zmieniajacym sie swiecie  Ciagle ktos bedzie sie czegos dopominal od prawa, bo mu nie bedzie dosc tego co ma. > To nie jest najszczęśliwszy przykład bo od całujących się ludzi możesz się odwrócić jaśli Ci to przeszkadza, z muzyką jest trudniej Nie, nie da sie odwrocic. Bo nie tylko o "patrzenie" chodzi, tylko o niezgodne poglady. Ja nie pokazuje moich pogladow - oni pokazuja. Ja nie mam mozliwosci odpowiedziec im, ze sie nie zgadzam, np. z homoseksualizmem, ktory oni DEMONSTRUJA. Rozumiesz? Oni mi zabieraja moja wolnosc! Bo ja mam prawo powiedziec i przedyskutowac moje poglady. Ale oni mi go nie daja! Oni robia tak, jak im ich poglady dyktuja, nie liczac sie z innymi. Uwazaja za norme cos, co dla mnie jest aberracja. Ale nie chodzi tylko o mnie. Chodzi o tych z ktorymi jestem. Nie mowie nawet o dzieciach, ze nagle widza cos co jest normalne inaczej, ktos inny zaczyna wychowywac dzieci za ktore nie jest odpowiedzialny. Nie tylko o dzieci chodzi ale nawet jak stoje z kolezanka czy kolega z pracy - my to widzielismy. Nie da sie ODWROCIC. Nie wystarczy. Jestesmy postawieni w glupiej sytuacji i musimy zareagowac. To jest ingerowanie w nasza prywatnosc. > Matko! Co to jest "wydmuch"?! Czy ma to coś wspólnego z wysmarknięciem?Well, cos tak jakby  Na pewno wiesz o co chodzi... Chodzi o prostytutke  Nie moglem sobie odmowic i nie wykorzystac slowa, ktorego uzywal moj dziadek w opowiadaniach o starych czasach  Przy okazji - zalegalizowana juz w Polsce prostytucja, czy nie? > Z Twojej wypowiedzi wnoszę że obawiasz się eskalacji żądań. Tak na marginesie trochę się nie dziwię: kiedy prawa wyborcze otrzymali Afroamerykanie, "zachciało się ich" i kobietom...Nie bede sie odzywal co do kobiet. A o "Aforamerykanach" (juz nawet etykietke widze zmienilismy  ) powiem tylko, ze my niczego o nich w Polsce nie wiemy. Jezeli znamy paru, to takich co przyjechalo na studia  Ale polecam Ci kiedys przejechac sie metrem z takimi  Przejsc sie jak kiedys bedziesz np w NYC, na piechote do pieknego ZOO na Bronxie. Wtedy zobaczysz "rowne prawa"  Sorry, zartuje tylko, nie wybieraj sie tam nigdy na piechote  To tylko taki glupi zart, nie wez tego na powaznie  > >I wlasnie dlatego wiele osob sygnalizuje, ze za chwile exhibicjonisci (ci od bram ), beda chceli wyjsc na swiatlo dzienne... Juz maja plaze - chociaz nie nazwali tego plaza exhibicjonistow  > To już mnie oburza. Dlatego znowu się poświęcę:> Ekshibicjonizm - rodzaj parafilii seksualnej: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest demonstrowanie swoich narządów płciowych osobom, które się tego nie spodziewają, a następnie wykonywanie masturbacji.> Naturyzm lub nudyzm - praktykowanie wspólnej nagości w miejscach specjalnie wydzielonych albo odosobnionych mające na celu zbliżenie się do życia bliższego naturze. W zamierzeniu stanowiący wyraz szacunku wobec samego siebie, swojego ciała, innych ludzi i całej przyrody.[/color]Wiem, wiem ale tu nie bede dyskutowal, bo zaburzenia seksualne nie sa moja pasja. Odpowiem metoda, ktora poddal mi jeden z dyskutantow... Skad wiesz ilu wsrod naturystow na plazy jest ekshibicjonistow i pedofili? > Oprócz powodów obnażania się dla mnie podstawowa różnica jest taka: naturyści w przeciwieństwie do ekshibicjonistów nie naruszają praw drugiej strony (nie chcesz patrzeć - nie idziesz na plażę).Tak... - i tutaj to rozumiesz. Pare akapitow wczesniej nie rozumialas, bo pisalas nie chcesz to nie patrz. Tak, naturysci zachowuja to w miare prywatnie i nie obnosza sie ze swoja nagoscia po miejscach publicznych. Nie naruszaja praw drugiej strony. Przeciez Ty to rozumiesz  Po co ja przed chwila tyle pisalem o tym odwracaniu sie?  Sama rozumiesz, ze nikt nie powinien stawiac drugiego w takiej sytacji, zeby tamten musial cos zrobic - np. zeby musial sie odwrocic.  > Podobnie bedzie za chwile z fizycznymi milosnikami zwerzat albo malych dzieci. Powiedza: " Jesli homo moga to czemu nie my??? Dlaczego my mamy byc pokrzywdzeni i "inni". Tez chcemy sie naszymi upodobaniami i radoscia dzielic z calym swiatem ."> To uogólnienie jest oburzającą manipulacją!!!> Jest podstawowa różnica pomiędzy partnerami homoseksualistów a dziećmi i zwięrzętami. Zauważa to nawet Kodeks Cywilny. Otóż partnerzy homoseksualistów mają "zdolność do czynności prawnych". W rozumieniu potocznym - mogą świadomie decydować czy czegoś chcą czy nie.> Takie wrzucanie słów o zupełnie różnych znaczeniach do "jednego worka" jest charakterystyczne dla nie zadających sobie trudu myślenia "obrońców moralności". Mam nadzieję że nie jesteś jednym z nich Podobne wrzucanie do jednego worka, jak wrzucanie do jednego "obroncow moralnosci"  Dostrzegam roznice, tylko wiem, ze ta, jak wspomnialas eskalacja, juz nastepuje. Nie mowie, ze to to samo, bo w ten sam sposob mogliby sie oburzyc hetero calujacy sie na ulicach, ze ich sie wsadza do tego samego worka z homo. Nie o to mi chodzi. Nastepuje eskalacja zadan ze strony osob "normalnych inaczej" seksualnie. I o tym mowie. A nie wchodzie w to, ze homo to dobrze a pedo zle. Nie bede sie z tym zaglebial  Moze polowa z nich chodzi do kosciola albo jest naukowcami? Tylko, ze to nie ma w tym przypadku znaczenia
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | > >>Mowisz, ze publiczne calowanie Ci nie przeszkadza. ok. Ale wtedy "osobiste i intymne", postulowane przez Dude w poprzednim poscie staje sie jednak - publicznym. "Bo czemu nie robic tego na ulicy?"> >Chodzi o równość wobec prawa. Ustalmy więc zasady. Na przykład:> >- ludzie na ulicy nie mogą się dotykać wzajemnie,> >- ludzie na ulicy mogą dotykać nawzajem swoich rąk, ale tułowia już nie > >- ludzie na ulicy mogą się całować, ale nie z języczkiem... itd> >Wybierzmy ten wariant, który będzie miał największe poparcie.> Tak wlasnie zrobino juz jakis czas temu.NIE. Nie zrobiono  Sam rozdzielasz: - Niech się całują chłopak z dziewczyną, ale dwóch chłopaków to już nie. Moi heteroseksualni znajomi płci męskiej twierdzą (i ma to zabarwienie protekcjonalne) że dwie dziewczyny też im nie przeszkadzają. A dlaczego przeszkadzają dwaj faceci? "Bo to nieestetyczne". Sam twierdzisz że w życiu nie estetyka jest najważniejsza. Więc co - jeśli ktoś ma zdeformowaną twarz, inną niż wszyscy to ma jej nie pokazywać, może od razu się zakopać bo taka jest nieestetyczna????????? Ja nie mam mozliwosci odpowiedziec im, ze sie nie zgadzam, np. z homosexualizmem, ktory oni DEMONSTRUJA. Rozumiesz? Oni mi zabieraja moja wolnosc! Bo ja mam prawo powiedziec i przedyskutowac moje poglady. Ale oni mi go nie daja! Oni robia tak, jak im ich poglady dyktuja, nie liczac sie z innymi. Chciałabym żebyśmy ustalili definicje  Co rozumiesz przez "demonstrują"? Chodzi mi o podanie zachowań, "które zabierają Ci wolność". > >Matko! Co to jest "wydmuch"?! Czy ma to coś wspólnego z wysmarknięciem?> Well, cos tak jakby Na pewno wiesz o co chodzi... Chodzi o prostytutke Nie moglem sobie odmowic i nie wykorzystac slowa, ktorego uzywal moj dziadek w opowiadaniach o starych czasach  > Przy okazji - zalegalizowana juz w Polsce prostytucja, czy nie?Nie wiem  Chyba raczej nie biorąc pod uwagę kto nami rządzi... > A o "Aforamerykanach" (juz nawet etykietke widze zmienilismy ) powiem tylko, ze my niczego o nich w Polsce nie wiemy. Jezeli znamy paru, to takich co przyjechalo na studia Ale polecam Ci kiedys przejechac sie metrem z takimi Przejsc sie jak kiedys bedziesz np w NYC, na piechote do pieknego ZOO na Bronxie. Wtedy zobaczysz "rowne prawa"  W Warszawie też znalazłoby się parę miejsc, gdzie najlepiej nie chodzić o zmroku. Czy to świadczy o Wszystkich Warszawiakach? Wczoraj wkurzyło mnie zachowanie faceta, który miał ciemną skórę. Czy to znaczy że mam mu odmawiać prawa do życia w kraju, wktórym się nie urodził????????? > Wiem, wiem ale tu nie bede dyskutowal, bo zaburzenia sexualne nie sa moja pasja. Odpowiem metoda, ktora poddal mi jeden z dyskutantow...> Skad wiesz ilu wsrod naturystow na plazy jest exhibicjonistow i pedofili?Skąd wiesz ilu ich jest w sejmie, w szkole, w kościele? > >Oprócz powodów obnażania się dla mnie podstawowa różnica jest taka: naturyści w przeciwieństwie do ekshibicjonistów nie naruszają praw drugiej strony (nie chcesz patrzeć - nie idziesz na plażę).> Tak... - i tutaj to rozumiesz. Pare akapitow wczesniej nie rozumialas, bo pisalas nie chcesz to nie patrz.Chodziło mi o dwa różne zachowania. Rozumiem że trudno byłoby Ci się odwracać, gdyby jutro wszyscy Twoi współpracownicy przyszli goli do pracy i urządzili sobie tam plażę, ale jeden mały całus dwóch facetów... przecież chyba homoseksualistów nie byłaby taka masa i raczej nie sądzę żeby wszyscy razem wybrali miejsce obok Ciebie na intensywne okazywanie sobie uczuć. Myślisz że oni całują się znacząco częściej niż heterycy? > Podobne wrzucanie do jednego worka, jak wrzucanie do jednego "obroncow moralnosci"  Chodziło mi tylko o tych "nie zadających sobie trudu myślenia"  , absolutnie nie "wszystkich" > Dostrzegam roznice, tylko wiem, ze ta, jak wspomnialas eskalacja, juz nastepuje.> Nie mowie, ze to to samo, bo w ten sam sposob mogliby sie oburzyc hetero calujacy sie na ulicach, ze ich sie wsadza do tego samego worka z homo.Czy to że wolę facetów czyni mnie lepszą? Możesz mnie wrzucić do "jednego worka"
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > > Ja nie mam mozliwosci odpowiedziec im, ze sie nie zgadzam, np. z homosexualizmem, ktory oni DEMONSTRUJA. Rozumiesz? Oni mi zabieraja moja wolnosc! Bo ja mam prawo powiedziec i przedyskutowac moje poglady. Ale oni mi go nie daja! Oni robia tak, jak im ich poglady dyktuja, nie liczac sie z innymi.> Chciałabym żebyśmy ustalili definicje Co rozumiesz przez "demonstrują"? Chodzi mi o podanie zachowań, "które zabierają Ci wolność".Musze juz konczyc - wiec nietypowo czyli w skrocie  Demonstruja czyli "pokazuja swiatu". Pokazuja sobie swoje "uczucia", zwlaszcza te cielesne. I generalnie nie ma dla mnie znaczenia czy caluja sie tacy czy inni. Zyje w kraju gdzie tego sie po prostu nie praktykuje. Tutaj ludzie maja domy i moga sie w nich zacalowac nawet "na smierc". Obojetne czy homo, czy hetero. Ja uwazam, ze powinno sie zabronic obu, bo wlaza w czyjas inna wolnosc. Ktos tez to juz tu napisal. Nie powinny babki obnosic sie ze swojm exhobicjonizmem i opalac topless po parkach. Niech ida na plaze albo do swojego ogrodka. Rozumiesz? Mam nadzieje, bo juz dzisiaj Ci nie odpowiem wiecej - znikam  Demonstruja, czyli - pokazuja ludziom na ulicy, jak akwizytorzy, ze maja taki a taki problem / radosc etc. Nie lubie byc zaczepiany ani przez akwizytorow ani demonstrantow. Ani Swiadkow Jehowy. > W Warszawie też znalazłoby się parę miejsc, gdzie najlepiej nie chodzić o zmroku. Czy to świadczy o Wszystkich Warszawiakach? Wczoraj wkurzyło mnie zachowanie faceta, który miał ciemną skórę. Czy to znaczy że mam mu odmawiać prawa do życia w kraju, wktórym się nie urodził?????????Trudno nam bedzie na ten temat dyskutowac... Ja swoje zdanie zmienilem... Pod wplywem doswiadczen... Ale na razie jest to dla mnie problem odlegly  Zreszta jezdze autem wiec nie jestem narazony na nieuniknione afrokaraibskie popisy w metrze  > >Wiem, wiem ale tu nie bede dyskutowal, bo zaburzenia sexualne nie sa moja pasja. Odpowiem metoda, ktora poddal mi jeden z dyskutantow...> >Skad wiesz ilu wsrod naturystow na plazy jest exhibicjonistow i pedofili?> Skąd wiesz ilu ich jest w sejmie, w szkole, w kościele?Moze wlasnie z jednym rozmawiasz wirtualnie  > Chodziło mi o dwa różne zachowania. Rozumiem że trudno byłoby Ci się odwracać, gdyby jutro wszyscy Twoi współpracownicy przyszli goli do pracy i urządzili sobie tam plażę, ale jeden mały całus dwóch facetów... przecież chyba homoseksualistów nie byłaby taka masa i raczej nie sądzę żeby wszyscy razem wybrali miejsce obok Ciebie na intensywne okazywanie sobie uczuć. Myślisz że oni całują się znacząco częściej niż heterycy?Ani jedni ani drudzy sie nie powinni. Malpy, czy psy kopuluja przy wszystkich. Czlowiek posunal sie troszke dalej w ewolucujnym rozwoju i z jakiegos powodu robi to "intymnie". Zapewne polscy racjonalisci powiedza, ze nie ma powodu i mozna kopulowac na ulicy - a jak sie komus nie podoba, to niech nie patrzy  Nie wiem czemu czlowiek nie kopuluje publicznie. Inne intymne dzialania tez powinien pozostawic dla siebie i partnera. Byl juz przyklad z sikaniem na ulicach. No do czego to dochodzi? Musimy sobie tlumaczyc dlaczego sie nie fajda na ulicy? I nie spi w gnoju??? Na forum racjonalistow??? > Czy to że wolę facetów czyni mnie lepszą? Możesz mnie wrzucić do "jednego worka" wrzucam Cie do worka hetero. I znikam  Milo sie gawedzilo
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) |
> Demonstruja czyli "pokazuja swiatu". Pokazuja sobie swoje "uczucia", zwlaszcza te cielesne. I generalnie nie ma dla mnie znaczenia czy caluja sie tacy czy inni. Zyje w kraju gdzie tego sie po prostu nie praktykuje. Tutaj ludzie maja domy i moga sie w nich zacalowac nawet "na smierc". Obojetne czy homo, czy hetero.Stwierdzasz że prawa mają być równe - jestem za  > Demonstruja, czyli - pokazuja ludziom na ulicy, jak akwizytorzy, ze maja taki a taki problem / radosc etc. Nie lubie byc zaczepiany ani przez akwizytorow ani demonstrantow. Ani Swiadkow Jehowy.Czy akwizycji też byś zakazał? W takim razie miałam przyjemność rozmawiać z anarchistą, takie stwierdzenie to zamach na koncerny  > >W Warszawie też znalazłoby się parę miejsc, gdzie najlepiej nie chodzić o zmroku. Czy to świadczy o Wszystkich Warszawiakach? Wczoraj wkurzyło mnie zachowanie faceta, który miał ciemną skórę. Czy to znaczy że mam mu odmawiać prawa do życia w kraju, wktórym się nie urodził?????????> Trudno nam bedzie na ten temat dyskutowac... Ja swoje zdanie zmienilem... Pod wplywem doswiadczen... Ale na razie jest to dla mnie problem odlegly Zreszta jezdze autem wiec nie jestem narazony na nieuniknione afrokaraibskie popisy w metrze To poczucie wyższości mnie mierzi.> Moze wlasnie z jednym rozmawiasz wirtualnie  A może Ty rozmawiasz z Afrokaraibką? Internet jest taki dostępny  > Ani jedni ani drudzy sie nie powinni. Malpy, czy psy kopuluja przy wszystkich. Czlowiek posunal sie troszke dalej w ewolucujnym rozwoju i z jakiegos powodu robi to "intymnie".Czy to znaczy że uważasz człowieka za "lepszego od psów z powodu intymnej kopulacji?!" > Musimy sobie tlumaczyc dlaczego sie nie fajda na ulicy? I nie spi w gnoju??? Na forum racjonalistow???Nie ma dla mnie niewłaściwych tematów. > wrzucam Cie do worka heteroja sama nie byłabym tak odważna żeby się określić w tym względzie - życie jest takie długie, a sam powiedziałeś że poniekąd żyjemy w przeszłości  z tego wynikałoby, że możemy mówić tylko o tym co było w kontekście własnej osoby. Więc - Do Widzenia Były Heteryku
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > >Trudno nam bedzie na ten temat dyskutowac... Ja swoje zdanie zmienilem... Pod wplywem doswiadczen... Ale na razie jest to dla mnie problem odlegly Zreszta jezdze autem wiec nie jestem narazony na nieuniknione afrokaraibskie popisy w metrze  > To poczucie wyższości mnie mierzi.Bo nie masz zadnego doswiadczenia w tym wzgledzie. Trudno Ci zrozumiec, ze kogos moga mierzic popisy coponiektorych czlonkow "afrokaraibskiej" spolecznosci, bo nigdy ich nie doswiadczylas. Wiem, ze to glupio brzmi i ze to zaden argument. Ale tak czasami jest w zyciu.  I to nie jest zadne "poczucie wyzszosci", to zwykla radosc zwyklego czlowieka, ze nie jest na ulicy atakowany chamstwem, bo ma mozliwosc wsiasc w auto i nie miec z nim kontaktu. Piszesz, ze nie wybralabys sie w niektore rejony Warszawy (chyba) w nocy. Niestety w niektorych miejscach zamieszkiwanych przez tych o ktorych piszemy jest wiele wiele razy gorzej. A jezeli zapusci sie kilku takich w "biale" dzielnice (tu nie boimy sie podac kolory skory), albo chociazby do metra - to caly wagon ich!!! Polskim menelom, czy jak to tam sie nazywa, chuliganom, jest do tamtych tak jak ministrantom do chuliganow  Kwestia wychowania ambicji, srodowiska? Pewnie tak... Chca byc cool, chca byc gangsta, no to sa. Ale lepiej zamknijmy ten temat. Jak chcesz, to sie wywyzszam, bo nie jestem gangsta  i nie mam ochoty miec z tym do czynienia. I niech taki pozostane - wywyzszony  > >Musimy sobie tlumaczyc dlaczego sie nie fajda na ulicy? I nie spi w gnoju??? Na forum racjonalistow???> Nie ma dla mnie niewłaściwych tematów.Tylko po co az takie nieciekawe? Wlasciwe ale nieciekawe? Nie chce znowu wyjsc na starego dziadka ale takie pytania przypominaja mi pytania moich dzieci. Powiedzmy ze jedziemy na weekend do jakiegos parku "przygody". Dzieci jezdza roller-coasterami i sa szczesliwe. W niedziele wieczorem trzeba wracac. "Ale dlaczego musimy wracac?", "zostanmy, bo nam sie tu tak podoba", "chcielibysmy zostac tu na zawsze"... Ja im odpowiadam - "wracamy, bo jutro trzeba isc do szkoly"... A oni "a dlaczego trzeba isc do szkoly, ja nienawidze szkoly, nie chce tam chodzic" Ja - "w szkole uczycie sie roznych rzeczy, ktore przydadza sie Wam kiedys" Oni - "na co sie przydadza?", "co moze nam dac szkola?" "po co?" Ja - bedziecie mogli isc do pracy, zarobic pieniadze urzymac rodzine.. Oni - nigdy nie pojde do pracy, nie potrzebuje pieniedzy, po co ludziom potrzebne pieniadze... I tak to sie ciagnie... Wszystko po to, zeby moc zostac i dluzej poszarpac sie w roller-coasterach  pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) |
> > To poczucie wyższości mnie mierzi.Bo nie masz zadnego doswiadczenia w tym wzgledzie. Trudno Ci zrozumiec, ze kogos moga mierzic popisy coponiektorych czlonkow "afrokaraibskiej" spolecznosci, bo nigdy ich nie doswiadczylas. Wiem, ze to glupio brzmi i ze to zaden argument. Ale tak czasami jest w zyciu. I to nie jest zadne "poczucie wyzszosci", to zwykla radosc zwyklego czlowieka, ze nie jest na ulicy atakowany chamstwem, bo ma mozliwosc wsiasc w auto i nie miec z nim kontaktu.Czy Twoje Dzieci, gdyby wychowywały się w takich okolicznościach - byłyby nadal uprzejme i grzeczne? To, o czym mówisz to kwestia warunków, nie "afroamerykanizmu".  > >>Musimy sobie tlumaczyc dlaczego sie nie fajda na ulicy? I nie spi w gnoju??? Na forum racjonalistow???> >Nie ma dla mnie niewłaściwych tematów.> Tylko po co az takie nieciekawe? Wlasciwe ale nieciekawe?> Nie chce znowu wyjsc na starego dziadka ale takie pytania przypominaja mi pytania moich dzieci. Powiedzmy ze jedziemy na weekend do jakiegos parku "przygody". Dzieci jezdza roller-coasterami i sa szczesliwe. W niedziele wieczorem trzeba wracac. "Ale dlaczego musimy wracac?", "zostanmy, bo nam sie tu tak podoba", "chcielibysmy zostac tu na zawsze"...Sam mówiłeś że życie jest godne niezależnie od jego aspektów. DLa mnie wszystkie jego aspekty są również ciekawe
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Tak na marginesie trochę się nie dziwię: kiedy prawa wyborcze otrzymali Afroamerykanie, "zachciało się ich" i kobietom...Właśnie, ja się dziwię. Czy Martin Luther King doczekał się dolarówki, tak jak Susan Brownell Anthony? Ogarnęła mnie nagła intellekcja. W stanie Wyoming kobiety miały prawo głosu od 1869 roku, powszechne uzyskały w 1920 roku. Afroamerykanie mogli głosować teoretycznie od 1868 i 1870 roku (na mocy poprawek do konstytucji), ale faktycznie powszechne prawo do tego (na terenie całego USA) zyskali w 1961 roku - do tego czasu musieli o nie walczyć (głównie na południu). Cytat:Pierwszym krajem, który przyznał wszystkim kobietom powszechne prawo wyborcze była w 1893 r. Nowa Zelandia. W jej ślady poszła w 1902 r. Australia. W 1913 r. prawa wyborcze otrzymały kobiety w Norwegii, w 1915 - w Danii i Islandii, w 1917 w Holandii, Kanadzie i Rosji. Na Węgrzech, w Szwecji i Austrii - dopiero w 1919 r. W Turcji kobiety uzyskały prawa wyborcze w 1930 r., a w Hiszpanii - rok później. W 1944 r. - we Francji, w 1945 - we Włoszech i Słowenii, w 1952 r. - w Grecji. W 1960 r. na Cyprze, w 1971 w Szwajcarii (w jednym z kantonów dopiero w 1990 r.), w 1976 r. - w Portugalii, w Lichtenstain w 1984 r. Źr. www.kobieta.gov.pl/?1,9,60,200611Podsumowując, kobiety otrzymały prawa wyborcze w osiemnastu krajach, zanim amerykańscy afroamerykanie mogli powszechnie głosować.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | > >Tak na marginesie trochę się nie dziwię: kiedy prawa wyborcze otrzymali Afroamerykanie, "zachciało się ich" i kobietom...> Właśnie, ja się dziwię. Czy Martin Luther King doczekał się dolarówki, tak jak Susan Brownell Anthony? Ogarnęła mnie nagła intellekcja. W stanie Wyoming kobiety miały prawo głosu od 1869 roku, powszechne uzyskały w 1920 roku. Afroamerykanie mogli głosować teoretycznie od 1868 i 1870 roku (na mocy poprawek do konstytucji), ale faktycznie powszechne prawo do tego (na terenie całego USA) zyskali w 1961 roku - do tego czasu musieli o nie walczyć (głównie na południu).> Cytat:Pierwszym krajem, który przyznał wszystkim kobietom powszechne prawo wyborcze była w 1893 r. Nowa Zelandia. W jej ślady poszła w 1902 r. Australia. W 1913 r. prawa wyborcze otrzymały kobiety w Norwegii, w 1915 - w Danii i Islandii, w 1917 w Holandii, Kanadzie i Rosji. Na Węgrzech, w Szwecji i Austrii - dopiero w 1919 r. W Turcji kobiety uzyskały prawa wyborcze w 1930 r., a w Hiszpanii - rok później. W 1944 r. - we Francji, w 1945 - we Włoszech i Słowenii, w 1952 r. - w Grecji. W 1960 r. na Cyprze, w 1971 w Szwajcarii (w jednym z kantonów dopiero w 1990 r.), w 1976 r. - w Portugalii, w Lichtenstain w 1984 r. > Źr. www.kobieta.gov.pl/?1,9,60,200611> Podsumowując, kobiety otrzymały prawa wyborcze w osiemnastu krajach, zanim amerykańscy afroamerykanie mogli powszechnie głosować.Bardzo Ci dziekuję za te informacje. Na pewno wiesz na ten temat więcej ode mnie hi hi. Opierałam się na powszechneych prawach wyborczych w USA. Jednak przyznasz że dla logiki wywodu wystarczające jest stwierdzenie że kiedy jedni "podludzie" uzyskają określone prawa - inni też mogą ich zapragnąć. A my - ludzie - tak lubimy dzielić na lepszych (nas) i gorszych (tych innych)... pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | Stawska (180 punktów) | >Ale, tak jak przedmowca wspominal - nie lubie patrzec na calujacych sie chlopakow.
A ja nie lubię sikających po przydrożnych rowach facetów. Nie podoba mi się, że załatwiają potrzeby fizjologiczne przy drodze publicznej.
>Niech zycie, jak to nazwalas "intymne, osobiste", pozostanie rzeczywiscie intymne i osobiste. Niech mi exhibicjonisci nie swieca swoimi wdziekami, bo ja tez ja mam. Niech homosexualisci sie zamkna i po swojemu kopuluja - w domach. A niech mi sie nie afiszuja.
Cierpisz na jakieś zaburzenia poznawcze. Ekshibicjonista to nie gej. Tak jak pedofil to nie tylko homoseksualista. Wychodząc z twojego punktu widzenia, niech pary mieszane też się nie "liżą" po ulicach. A niech facet, broń cię boże, nie weźmie kobiety za rękę w miejscu publicznym
Jesteś cholernie tolerancyjny, niczym katolik.
>Ja tez mam prawo do mojej wolnosci. Nie mam ochoty ogladac sterczacych ptakow po bramach albo lizacych sie chlopakow.
No to nie łaź po nocy i nie podglądaj!
A facet z babą w bramie na Poznańskiej, kopulujący na "żagielek" dopuszczalni są?
>Panstwo nic nie ma do spraw "intymnych" jesli one rzeczywiscie pozostaja intymne. Ale jezeli ktos sie wlasna anomalia popisuje, no to wtedy prawo reaguje...
Homoseksualizm jeszcze nie jest ścigany z urzędu. Nie jest też anomalią. Homoseksualizm dotyczy 20 % populacji i występuje u wszystkich ssaków.
A może jak ty patrzysz na tych liżących się po bramach chłopaków (że też ja tego nie widziałam) to sam już nie wiesz, czy to na ciebie działa, czy nie i stąd ten niepokój.
>Bo moja wolnosc gwarantuje mi mozliwosc nieogladania tego, czego nie chce w miejscach publicznych. Jasne?
Jasne. Jasne jak słoneczny dzień. Włóż okulary i idź przez zboże, we wsi Moskal stoi.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > >Ale, tak jak przedmowca wspominal - nie lubie patrzec na calujacych sie chlopakow.> A ja nie lubię sikających po przydrożnych rowach facetów. Nie podoba mi się, że załatwiają potrzeby fizjologiczne przy drodze publicznej.Czyli rozumiesz o co mi chodzi!!! Co bys zrobila, gdyby wszyscy faceci sie zebrali i uastanowili prawo, ze beda sikac na ulicy? Czemu nie. Po co sie maja hamowac i leciec do domu sikac w toalecie. Niech to robia na ulicy, sa przeciez wolni i im sie chce od czasu do czasu!!! Zalegalizowac sikanie na ulicach!!! > Cierpisz na jakieś zaburzenia poznawcze. Ekshibicjonista to nie gej. Tak jak pedofil to nie tylko homoseksualista. Wychodząc z twojego punktu widzenia, niech pary mieszane też się nie "liżą" po ulicach. A niech facet, broń cię boże, nie weźmie kobiety za rękę w miejscu publicznymDostrzegam roznice miedzy gejem, exhibicjonista i pedofilem. Tylko oni nie dostrzegaja roznicy miedzy nimi a hetero. Chca zeby wszystkie prawa przyslugujace hetero zostaly przeniesione na nich. Wiem, wiem, na razie to tylko homo! Ale zdziwisz sie jak za 20 lat bedziesz tlumaczyla dzieciom, ze spac z kura to "nie wypada" ani z dwuletnia coreczka sasiadow. Bedziesz wtedy "zacofana"... A oni Ci sie spytaja - "Jezeli homo moga, to dlaczego nie my?" > No to nie łaź po nocy i nie podglądaj!Niestety nie trzeba chodzic po nocy. Gdyby to bylo mozliwe i gdyby tylko po nocy sie exponowali (nie mowie tylko o exhibicjonistach, tylko o wszystkich ktorzy lubia sie afiszowac swoimi upodobaniami)  W taki sposob nie moglbym wyjsc z domu w ogole , zeby sie nie narazic na jakies takie kwiatki. Ale... Mieszkam, jak juz wspominalem, od ponad 15 lat na zachodzie... Moze nie w Holandii, ale w jednym z mocarstw. Tutaj jakos mniej ludzi caluje sie i obejmuje na ulicach... Zacofani? Zacofani w kraju ktory wydal Darwina, Dawkinsa i Hawkinga? Hmmm, dziwne.... Czyzby nie byli tak "dobrymi racjonalistami" jak Polacy??? > >Bo moja wolnosc gwarantuje mi mozliwosc nieogladania tego, czego nie chce w miejscach publicznych. Jasne?> Jasne. Jasne jak słoneczny dzień. Włóż okulary i idź przez zboże, we wsi Moskal stoi. Moskal? Demonstracja homo akurat idzie przez wies - chodzcie jest na co popatrzec  Dziewczyny z cyckami na wierzchu!!!  Pewnie pokaza jak to robia!!!
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Stawska (180 punktów) | Wciąż uparcie stawiasz znak równości między dewiacjami seksualnymi a homoseksualizmem. Rozumiem, że trudno ci to pojąć, ale homoseksualizm nie jest zboczeniem seksualnym. Dlatego wytłumaczę mojej córce, że spanie z kurą jest odmianą zoofilii, ale jeśli zechce spać z Zosią, to mama to zrozumie, byle nie wiązała Zosi sznurkiem i nie wpychała jej obcych przedmiotów wbrew jej woli w narządy rozrodcze oraz inne otworki.
I to by było na tyle. Szkoda mi czasu na walkę z twoimi uprzedzeniami.
|
|
| | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) |
Stawska! Ta wypowiedź jest absolutnie wspaniała!!!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > Wciąż uparcie stawiasz znak równości między dewiacjami seksualnymi a homoseksualizmem. Rozumiem, że trudno ci to pojąć, ale homoseksualizm nie jest zboczeniem seksualnym. Dlatego wytłumaczę mojej córce, że spanie z kurą jest odmianą zoofilii, ale jeśli zechce spać z Zosią, to mama to zrozumie, byle nie wiązała Zosi sznurkiem i nie wpychała jej obcych przedmiotów wbrew jej woli w narządy rozrodcze oraz inne otworki.> I to by było na tyle. Szkoda mi czasu na walkę z twoimi uprzedzeniami.Oj Stawska... To, ze Ty nie stawiasz znaku rownosci, nie znaczy, ze go tam nie ma  Bo co? Bo sejm cos tam zatwierdzil, jakies prawo przeszlo i juz homosexualisci sa najnormalniej normalni??? A zoofile jeszcze nie? Wychwalana przez Twojego ulubionego pisarza Dawkinsa ewolucja stworzyla czlowieka heteroplciowym. Dwuplciowym. Do rozmnazania. I tyle ewolucja. Koniec kropka. Czlowiek JEST dwuplciowy. Z punktu widzenia ewolucji "milosc" homosexualna jest - bez sensu... Jest aberracja. Czlowiek na razie ustanawia swoje ludzkie prawa... Ze tak jednak moze byc, bo lekarze potrafia... Potrafia nie tylko z dwoch komorek jajowych zrobic kompletnego czlowieka ale i z innych elementow DNA. Moze i ja moglbym byc sam ojcem moich wlasnych dzieci... Zapewne kiedys tak bedzie... Ale ja podziwiam ewolucje  Taki jestem zacofany!
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Nauka chodzenia nie była zamysłem ewolucji: po prostu złamała się gałąź. Człowiek jednak dąży do czegoś więcej - obecnie piłuje ziemię, by spaść jeszcze niżej, bo wciąż mu się wydaje, że to tylko kolejna gałąź. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Oj Stawska... To, ze Ty nie stawiasz znaku rownosci, nie znaczy, ze go tam nie ma  Oj, "Wielka Ciemnoto"... To, że Ty stawiasz tam znak równości, nie znaczy, że on tam jest! 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Ale ja podziwiam ewolucje Taki jestem zacofany!Polecam jako lekturę "Wojny plemników". Jest tam wyjaśnione m.in. jaka jest przewaga biseksualizmu nad heteroseksualizmem - dlaczego ewolucja preferuje biseksualistów, czyli mówiąc prościej, dlaczego ludzie z genami biseksualizmu rozmnażają się szybkiej niż zwyczajni heteroseksualiści. Zadanie domowe na inteligencję: dlaczego więc biseksualiści nie stanowią większości? Nie można jeszcze sformułować twierdzenia ogólnego w rodzaju: "homoseksualizm jest skrajną odmianą biseksualizmu". Możliwe, że istnieją inne postacie homoseksualizmu, będące jednostką chorobową - jakiś patologiczny wstręt do osób płci przeciwnej podobny do wstrętu, jaki czują pedofile do wszelkich przejawów dojrzewania płciowego. O ile znane są kliniczne przejawy pedofilii - zdjęcie małej dziewczynki z dorysowanymi włosami łonowymi wywołuje u pedofila najpierw podniecenie, a potem, gdy odsłonięte zostaną dorysowane włosy, pedofil reaguje strachem i wstrętem - o tyle nie słyszałem o podobnych zachowaniach lękowych w obrębie homoseksualizmu. W każdym razie teoria ewolucji, a nawet zwykła etologia uczy, że homoseksualizm jest normą, często bardzo pożyteczną dla zwierząt. Samice bonobo większość seksu uprawiają z partnerkami. Samce żyraf ponad 90% aktów spółkowania robią z innymi samcami.
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Natomiast nie powinno ingerować w życie ( intymne, osobiste) obywatela. Nic mu do tego. Tylko, że jeżeli ktoś to życie prywatne wywlecze na forum publiczne, to już przestaje być to sprawa prywatna i państwo ma prawo ingerować w to, co się na tym forum dzieje, tym samym w ujawnianą materię prywatną.
W nawiązaniu: >Wolność człowieka ograniczona jedynie wolnością innego człowieka. Moja wolność negatywna polega na tym, że mogę sobie nie życzyć, aby mnie gorszono zewsząd golizną, prawda? I będzie Pani w moim imieniu biegać i rysować czarne prostokąty na billboardach oraz ubierać toplessowiczki w parku niedaleko mojego miejsca zamieszkania, gdzie teraz chadzam z psem, a kiedyś będę chadzać z dzieckiem? Bo moja wolność negatywna powinna ograniczyć wolność pozytywną toplessowiczki, prawda? I tak samo, mogę sobie nie życzyć, aby mnie epatowano relacjami z czyjegoś prywatnego wydarzenia życiowego w sposób tak oscentacyjny. Dlaczego założono, że skoro jestem uczestnikiem tego forum, to pragnę otrzymać maila z informacją o tym ślubie, jego osobach i przebiegu? Ja nie zaznaczałem takiej kratki przy rejestracji.
|
|
| | | | | |  | | Stawska (180 punktów) | >Dlaczego założono, że skoro jestem uczestnikiem tego forum, to pragnę otrzymać maila z informacją o tym ślubie, jego osobach i przebiegu? Ja nie zaznaczałem takiej kratki przy rejestracji.
Pewnie dlatego, że racjonalista z założenia interesuje się wszelkimi przejawami ludzkiego życia, światem który go otacza, zjawiskami, związkami i rozwiązkami. Maile zazwyczaj mają tytuły, jeśli zapowiedź cię nie interesuje to wykasuj przed przeczytaniem. Codziennie otrzymuje kilka propozycji kupienia viagry, nie korzystam. To bardzo proste.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Pewnie dlatego, że racjonalista z założenia interesuje się wszelkimi przejawami ludzkiego życia, światem który go otacza, zjawiskami, związkami i rozwiązkami.Czyli racjonalista interesuje się np. tym, czy Paris nosi majtki? I kiedy je nosi. Cóż, w takim razie mój racjonalizm jest innym racjonalizmem. Interesuje się ludzmi jako ludzmi - np. zachowaniem - a nie ich sferą prywatną. > Maile zazwyczaj mają tytuły, jeśli zapowiedź cię nie interesuje to wykasuj przed przeczytaniem.Korzystam z mailer demona Opery. Kiedy zaznaczam maila, to wyświetla się treść. > Codziennie otrzymuje kilka propozycji kupienia viagry, nie korzystam. To bardzo proste.To gdzie Pani w niecie hula  Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Stawska (180 punktów) |
> Zachce sie komus chodzic z "ptakiem" na wierzchu? A dlaczego odmawiac mu tego "prawa"? Niech rozslawia Polske w swiecie  Jesteś, Dark Magnusie, szalenie zacofany. W Polsce jest wiele portali erotycznych dla heteroseksualnych (np. Bez tabu), gdzie zarówno panie jak i panowie prezentują zbliżenia swych genitaliów, oddają głosy na najlepiej wygolone "ptaki" i "gniazdka" (używam tych eufemizmów by nie obrazić twego poczucia wolności), komentują, ślinią się słownie lub krytykują. Rozsławiać Polski jednak nie ma czym, bo jak słusznie sam zauważyłeś każdy ma podobne, a rozmiarami to rasa kaukaska nie bardzo może zaimponować, chociaż różnorodnością kształtów kto wie, kto wie... Ale to jak z głowami niektórych, niby kształtna, niby wszystko w normie, a jakby wydmuszka intelektualna.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > > Zachce sie komus chodzic z "ptakiem" na wierzchu? A dlaczego odmawiac mu tego "prawa"? Niech rozslawia Polske w swiecie  > .Ale to jak z głowami niektórych, niby kształtna, niby wszystko w normie, a jakby wydmuszka intelektualna.Brawo Stawska, brawo! Pięknie zdefiniowałaś pojęcie "ciemniak".
|
|
| | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Ale to jak z głowami niektórych, niby kształtna, niby wszystko w normie, a jakby wydmuszka intelektualna.Faktem jest, ze rzeczywiscie homoseksualisci za bardzo skupiaja sie na SEKSie a nieco mniej na intelekcie i rozumie. Dlatego moze wlasnie wydaja sie "wydmuszkami intelektualnymi"... Trudno ich za to winic, bo akurat sa normalni inaczej na punkcie SEKSu. Ale glupio to wychodzi na tle hetero, ktorym seksualna orientacja nie przeszkadza w pracy intelektualnej. A od homoseksualistow - slyszymy tylko o seksie... Podczas gdy hetero moze uzywac rozumu, czytac ksiazki, dyskutowac, homo musi skupic sie na zapewnieniu sobie zrozumienia dla swojej "innosci"... Musi przekonac innych, ze nie jest jednak "inny"... Ze jest taki sam jak hetero! Ze powinien miec te same prawa... A w "miedzyczasie" hetero poczytal juz pare ksiazek, zaplodnil (naturalnie!) pare razy swoja zone (albo vice versa)... Taaaak... A biedny homo bedzie teraz musial zalatwic sobie prawo do adopcji albo zmusic lekarzy, zeby wymyslili, jak z ich DNA zrobic "dziecko". I znowu trudne problemy odciagana go od rozumu. Wspolczuje! I dziekuje za ten temat na forum! Utwierdzil mnie i ulatwil zrozumienie szczescia w jakim sie znajduje, bedac hetero! Serdecznie wspolczuje wszystkim homo... Naprawde... Nie chcialbym byc w ich skorze nigdy... Skupiac sie na swoim SEKSie zamiast na rozumie - dla mnie to irracjonalne
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A w "miedzyczasie" hetero poczytal juz pare ksiazek, [...] ...
... "W poszukiwaniu straconego czasu" albo "Brzezinę", posłuchał sobie muzyki z "Jeziora łabędziego"...
>Serdecznie wspolczuje wszystkim homo...
A ja tym wszystkim "hetero", dla których słowo "kultura" jest równie obce jak "asprofirglis".
>Taaaak... A biedny homo [...]. I znowu trudne problemy odciagana go od rozumu.
Taaaak... Dobrze, że chociaż ma rozum, od którego te problemy mogą go odciągnąć. W Twoim przypadku nie byłoby to możliwe, "Wielka Ciemnoto".
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | "asprofirglis". Właśnie próbuję Cię naciągnąć na licencję na używanie tego słówka. Powiedzmy - piwo...
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >"asprofirglis". >Właśnie próbuję Cię naciągnąć na licencję na używanie tego słówka. Powiedzmy - piwo...
Cena licencji: 2 piwa (bez naciągania!).
> Pozdrowienia,
Z pełną wzajemnością.
PS. A co z naszym projektem? Masz już coś? Ostatnio czytałem, że wyszła książka na ten temat, ale zapomniałem tytułu i autora (tak to jest jak się w tym wieku liczy na pamięć...).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>"asprofirglis". >>Właśnie próbuję Cię naciągnąć na licencję na używanie tego słówka. Powiedzmy - piwo... >Cena licencji: 2 piwa (bez naciągania!).
Postawię 0,5 za przybliżenie znaczenia słowa.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | awitu (7627 punktów) |
>Faktem jest, ze rzeczywiscie homoseksualisci za bardzo skupiaja sie na SEKSie a nieco mniej na intelekcie i rozumie. Dlatego moze wlasnie wydaja sie "wydmuszkami intelektualnymi"...
Ciekawa jestem czy np. George Byron i Marcel Proust by się z Tobą zgodzili.
pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Ciekawa jestem czy np. George Byron i Marcel Proust by się z Tobą zgodzili.
Byron, jak Byron - po żylastym steku i wiskaczu też mam taką ponurą minę. Gdyby ten Żorżyk nie pojadł sobie gurunopulo suwlas i nie popił ouzo, byłoby z nim jeszcze bardziej tragicznie.
Zaś co do Prousta, jak to Francuz: wyszczekany mądrala, nie dający sobie niczego wytłumaczyć, zajęty wyłącznie tym, by wszyscy wszystko robili po francusku - gadali, jedli, pili, no i ten tego.
Proust uważał, że Chrystus też gadał po francusku. A nawet, że i de Gaulle się nauczy. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > >Ale to jak z głowami niektórych, niby kształtna, niby wszystko w normie, a jakby wydmuszka intelektualna.> Faktem jest, ze rzeczywiscie homoseksualisci za bardzo skupiaja sie na SEKSie a nieco mniej na intelekcie i rozumie. Dlatego moze wlasnie wydaja sie "wydmuszkami intelektualnymi"... Trudno ich za to winic, bo akurat sa normalni inaczej na punkcie SEKSu. Ale glupio to wychodzi na tle hetero, ktorym seksualna orientacja nie przeszkadza w pracy intelektualnej. A od homoseksualistow - slyszymy tylko o seksie...Takiej wypowiedzi będącej szczegółową analizą seksu hetero i homo seksualnych jeszcze nie spotkałam. I tylko szczególową w Twoim, ach jakże intelektualnym umysle, bredzącym tylko o seksie ...porównawczym  > Podczas gdy hetero moze uzywac rozumu, czytac ksiazki, dyskutowac, homo musi skupic sie na zapewnieniu sobie zrozumienia dla swojej "innosci"... Musi przekonac innych, ze nie jest jednak "inny"... Ze jest taki sam jak hetero! Ze powinien miec te same prawa...Jakos nie bardzo Ci z tym używaniem rozumu wychodzi, bo krążysz tylko wokół tematu" co to z seksem homo w porównaniu z hetero". > A w "miedzyczasie" hetero poczytal juz pare ksiazek, zaplodnil (naturalnie!) pare razy swoja zone (albo vice versa)...Jakos tak to zapładnianie ... Podczas czytania książek? Masz podzielną uwagę. A co na to ta zapładniana, seksisto? > Taaaak... A biedny homo bedzie teraz musial zalatwic sobie prawo do adopcji albo zmusic lekarzy, zeby wymyslili, jak z ich DNA zrobic "dziecko". I znowu trudne problemy odciagana go od rozumu. Te wszystkie rozważania na temat seksu / znasz sie na nim jak widzę doskonale, zarówno hetero jak i homo  /, pozbawiły Cię rozumu, czy to jakies uszkodzenie okołoporodowe? Tak się skupiać na seksie zamiast na rozumie - to zupełnie irracjonalne. > Wspolczuje! I dziekuje za ten temat na forum! Utwierdzil mnie i ulatwil zrozumienie szczescia w jakim sie znajduje, bedac hetero! Serdecznie wspolczuje wszystkim homo... Naprawde... Nie chcialbym byc w ich skorze nigdy... Skupiac sie na swoim SEKSie zamiast na rozumie - dla mnie to irracjonalne 
Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
|
|
| | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Kiedy para zakocha się w sobie chce całemu światu obwieścić, że znalazła tą drugą połówkę. Nie ma znaczenia czy jest to para hetero czy homo. Do par hetero jesteśmy przyzwyczajeni ale dlaczego odmawiać tego prawa parom homo. Ja nie wyróżniam tu żadnych par. Świata nie obchodzi, co chce obwieścić para, nieważne czy K+K, K+M, M+K, M+M (trójek też to dotyczy, a także karet i fulli). Rozumiem przyjęcie dla rodziny, przyjaciół, znajomych, to jest dla mnie oczywiste. Ale odmawiam rozwlekania tego po mediach i obcych osobach, bo to ekshibicjonizm, a nie chęć podzielenia się szczęściem i obwieszczenia. To jest w mediach informacja tego kalibru, co ja - nie przymierzając - ogłosiłbym, że mi paznokieć wrasta, albo pies zdechł i zrobię mu pogrzeb humanistyczny: też bym się chciał podzielić swoimi uczuciami. Ale tego nie zrobię, bo wiem, że to nietaktowne i nieeleganckie się innym narzucać ze swoimi sprawami prywatnymi (jeśli nie dzieli nas pewna zażyłość).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) |
>Ja nie wyróżniam tu żadnych par. Świata nie obchodzi, co chce obwieścić para, nieważne czy K+K, K+M, M+K, M+M (trójek też to dotyczy, a także karet i fulli). Jaka jest różnica między K+M a M+K w tym przykładzie?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Cytat, Zazulko: "Najwyższą wartością w pokerze jest lufa pistoletu, nie kombinacja kart". .
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Cytat, Zazulko: "Najwyższą wartością w pokerze jest lufa pistoletu, nie kombinacja kart". Nie znałem. Skąd to?
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Skąd to?
Jak zwykle, z Śmigielskiego. Innych nie cytuję. .
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Jaka jest różnica między K+M a M+K w tym przykładzie?Żadna, ale w oparach równouprawnienia muszę pokazać, że oboje mogą być na pierwszym miejscu  A tak serio, serio, to jest to wyłącznie kwestia mojej wrodzonej zjadliwości i złośliwości. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > >Ja nie wyróżniam tu żadnych par. Świata nie obchodzi, co chce obwieścić para, nieważne czy K+K, K+M, M+K, M+M (trójek też to dotyczy, a także karet i fulli).> Jaka jest różnica między K+M a M+K w tym przykładzie?Góra dół, albo dół góra  Ale to nie po bożemu 
Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) | > >>Ja nie wyróżniam tu żadnych par. Świata nie obchodzi, co chce obwieścić para, nieważne czy K+K, K+M, M+K, M+M (trójek też to dotyczy, a także karet i fulli).> >Jaka jest różnica między K+M a M+K w tym przykładzie?> Góra dół, albo dół góra Ale to nie po bożemu  > Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!Też mi to przemknęło przez głowę... ale Rutkiewicz napisał jednocześnie o "przyjęciu dla rodziny, przyjaciół, znajomych" - nie wiem jak przyjaciele... ale religijna rodzina mogłaby tak daleko idącej prezentacji nie przeżyć
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Stawska (180 punktów) | >Rozumiem przyjęcie dla rodziny, przyjaciół, znajomych, to jest dla mnie oczywiste. Ale odmawiam rozwlekania tego po mediach i obcych osobach, bo to ekshibicjonizm, a nie chęć podzielenia się szczęściem i obwieszczenia.
Myli się pan, to manifestacja światopoglądu, to komunikat dla świata (dla pana niekoniecznie), że ktoś myśli i żyje inaczej, że tak też można, to wyraz wolności przekonań i słowa. Jestem zaskoczona, że pan tego nie rozumie. Zadam zatem intymne pytanie, co pan tu robi?
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Myli się pan, to manifestacja światopoglądu, to komunikat dla świata (dla pana niekoniecznie), że ktoś myśli i żyje inaczej, że tak też można, to wyraz wolności przekonań i słowa. Jestem zaskoczona, że pan tego nie rozumie. Zadam zatem intymne pytanie, co pan tu robi?
Manifestuję światopogląd.
Serdecznie
|
|
| | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) | >>Myli się pan, to manifestacja światopoglądu, to komunikat dla świata (dla pana niekoniecznie), że ktoś myśli i żyje inaczej, że tak też można, to wyraz wolności przekonań i słowa. Jestem zaskoczona, że pan tego nie rozumie. Zadam zatem intymne pytanie, co pan tu robi? >Manifestuję światopogląd. >Serdecznie > A jeżeli to media wdzieraja się do prywatności? Nie pomyślał pan czasem o tym? Bo to taka sensacja przecież...I dyskusje jakie, jak tutaj na przykład. A nie drażni Pana wysublimowanej "estetyki" manifestacja heteroseksualności w miejscach publicznych, albo takie np. programy porno, obrzydliwe aż do bólu? rozumiem - kto inaczej nie potrafi , ten sie kocha w pornografii/Sztaudynger/ - heteroseksualnej, tropiąc zawzięcie związki homoseksualne. I ja niemniej serdecznie M.
Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Oprotestowała Pani wszystkie moje posty, ma na to jakieś uzasadnienie, czy to tak w nagłym przypływie czułości (reakcja emocjonalna)? Bo nie mogę się rozeznać, mając tylko treść tego postu.
>A jeżeli to media wdzieraja się do prywatności? Nie pomyślał pan czasem o tym? Bo to taka sensacja przecież...I dyskusje jakie, jak tutaj na przykład. A nie drażni Pana wysublimowanej "estetyki" manifestacja heteroseksualności w miejscach publicznych, albo takie np. programy porno, obrzydliwe aż do bólu? rozumiem - kto inaczej nie potrafi , ten sie kocha w pornografii/Sztaudynger/ - heteroseksualnej, tropiąc zawzięcie związki homoseksualne. Do tego nie czytała Pani postów, przeciw którym protestowała. Gdyż mówiłem, że: tak, to prawda, media mogą wdzierać się w życie kogoś, kto sobie tego nie życzy. To jest naganne zachowanie, i ten, czyje fakty z życia są bez jego zgody podawane, nie ma sobie niczego do zarzucenia, a dodatkowo jest poszkodowany. Po drugie, tak: drażni mnie również heteroseksualne porno, krótkie bluzeczki, spódniczki, rozumki, wystające majtki, itd., oscentacyjne i wyzywające zachowanie. Nie lubię oglądać cudzego życia intymnego. Drażnią mnie też reklamy, na których są rozgogolone panie, nie lubię reklamy MobilKinga, nie podoba mi się, że w każdym filmie musi być wątek erotyczno/miłosny, denerwuje mnie to, że w mediach jest tyle wyuzdanych treści, oraz tych na granicy przyzwoitości, sugerujących, obrzydza mi zachowanie mężczyzn, którzy gwiżdżą na babeczki, komentują, trąbią, bo to chamstwo - zniżanie się do poziomu panienek, które się ubierają tak, żeby się ubrać jak najmniej, nie szanują się i jedyną swoją wartość, albo jej największy składnik widzą w swoich powabach i schlebia im, że ktoś się na nie ślini. Mdli mnie na myśl o nieuregulowanym życiu erotycznym, i brzydzę się opowieściami o "zaliczaniu" kolejnych partnerek, dla sportu. Najwyższymi wartościami w związku są dla mnie wierność, zaufanie i lojalność. Mówię to wszystko bez ironii i hipokryzji, ponieważ tak właśnie żyję.
Pozdrawiam, i radzę czytać uważniej.
|
|
| | | | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) | > Oprotestowała Pani wszystkie moje posty, ma na to jakieś uzasadnienie, czy to tak w nagłym przypływie czułości (reakcja emocjonalna)? Bo nie mogę się rozeznać, mając tylko treść tego postu.> Nie wiem kim Pan jest, ale mentor z Pana i moralizator jest niesamowity.Straszliwy sprawiedliwy.Wie Pan - nie sama d... jest obrzydliwa, ale to co się komu z nią kojarzy. A Pamu z seksem kojarzy sie wszystko. Razi Pana? To po co Pam zagląda pod te krótkie spódniczki, czy zbyt obcisłe bluzeczki? Dlatego, żeby potem napisać o swoim świętym oburzeniu i zgorszeniu? P.S. A zresztą... co mi tam, moge naprztykać plusów ile Pan tylko zechce 
Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Razi Pana? To po co Pam zagląda pod te krótkie spódniczki, czy zbyt obcisłe bluzeczki?Proszę Pani nie zaglądam, śmigają mi one przed oczami. Nie mogę iść ulicą i nie patrzeć dokąd idę, a kątem oka dostrzegam to, czego nie chcę. Owszem, trafiła Pani, jest to wina skojarzeń, ale proszę powiedzieć, że nieuzasadnionych. Większości facetów się to podoba i dlatego o tym milczą. A mnie te skojarzenia sprawiają przykrość. Ale nie dlatego uważam, że taki ubiór (pi razy oko) jest niewłaściwy, tylko dlatego, że to atawizm. Poza tym, niepotrzebnie się tłumaczę, bo pytała Pani nie o purytanizm mojej osobistej moralności, ale o to, czy nie jestem aby homofobem - to było pytanie sugerowane zakładaną odpowiedzią, i tu, pudło  Więc nie, nie jestem. > A zresztą... co mi tam, moge naprztykać plusów ile Pan tylko zechceTo dobrze, że te minusy to była tylko życzliwa złośliwość  Doceniam takie gesty. Serdecznie
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) | > >Razi Pana? To po co Pam zagląda pod te krótkie spódniczki, czy zbyt obcisłe bluzeczki?> Proszę Pani nie zaglądam, śmigają mi one przed oczami. Nie mogę iść ulicą i nie patrzeć dokąd idę, a kątem oka dostrzegam to, czego nie chcę. Owszem, trafiła Pani, jest to wina skojarzeń, ale proszę powiedzieć, że nieuzasadnionych. Większości facetów się to podoba i dlatego o tym milczą. A mnie te skojarzenia sprawiają przykrość. Ale nie dlatego uważam, że taki ubiór (pi razy oko) jest niewłaściwy, tylko dlatego, że to atawizm.Myflowers - "nie sama d... jest obrzydliwa" ???? Aniołku, coś Ty napisała - z tego zrozumiałam że dla Ciebie ta część ciała człowieka jest obrzydliwa? Ze względu na Twoje poprzednie posty, myślę że chodziło o wyeksponowanie zdania pana Rutkiewicza... Ale nie jestem pewna - utwierdź mnie proszę  Ja uważam że jest całkiem fajna hi hi... Rutkiewicz - rozumiem, że tak można mieć i kompletnie nic , co mogłoby Ci pomóc, mi nie przychodzi do głowy. Mogę Ci tylko współczuć, bo sama lubię atawizmy  może dlatego że człowiek nie wydaje mi się czymś lepszym od innych zwierząt. Jest wyjątkowy, to prawda, ale tak samo wyjątkowy i niezwykły jest mój pies hi hi... Na dziewczyny z majtkami na wierzchu przeważnie lubię patrzeć jak na obraz. Oglądałeś obrazy Rubensa? Fajne te gołe grubaski  Czy obrazy też sprawiają Ci przykrość? Może jesteś "nadreaktywny" - spróbuj pogadać z psychologiem - może Ci coś poradzi... Nie wiem jak byłabym w stanie żyć na świecie gdyby tak często spotykany obraz sprawiał mi przykrość. Może wyprowadź się na jakąś małą wieś? pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Mogę Ci tylko współczuć, bo sama lubię atawizmy może dlatego że człowiek nie wydaje mi się czymś lepszym od innych zwierząt.
W swerze prywatnej - kędy wola; ale w swerze publicznej - opierając się na założeniach oświecenia, w które człowiek współczesny zdaje się święcie wierzyć i dążyć do ich realizacji - nie ma zgody. Ja na to patrzę tak: jeśli ktoś chce być zwierzęciem, to niech sobie będzie, ale niech się do tego lojalnie przyzna, a nie udaje potem, że ma jakąś godność. Godność ma człowiek, nie zwierzę.
Przykrość sprawia mi to intelektualną, nie emocjonalną. Emocjonalnie denerwuje mnie tylko hipokryzja. Na przykład zestawienie pt. "spódniczka + legginsy = pokażę i nie pokażę". Ja nie walczę o określoną moralność - mam własną i nie będę się mieszać do zwierzyńca, ja walczę o konsekwencję i uczciwość. Nie można się wystawiać na targu podniet seksualnych a potem się boczyć, bo ktoś po tyłku chlasnął - to jest hipokryzja. Albo "patrz i dotykaj", albo "nie patrz, bo nie ma na co".
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | > jeśli ktoś chce być zwierzęciem, to niech sobie będzie, ale niech się do tego lojalnie przyzna, a nie udaje potem, że ma jakąś godność.to nie zależy od chcenia, taki się urodziłeś Ssaku  > Godność ma człowiek, nie zwierzę.Zupełnie jakbym słyszała niektórych moich religijnych Sąsiadów. Toteż nieraz zdarza mi się widzieć np. dziurawą miskę bez wody przed psią budą. Pies uwiązany, upał, ale po co mu woda - wszak nie ma godności... Bardzo się cieszę że Cię nie znam. Mogę udawać że Cię nie ma. A przypadek mógł sprawić że byłbyś moim ojcem, nauczycielem, sąsiadem BRRR > Emocjonalnie denerwuje mnie (...) hipokryzja.Mnie też (czasami)... > Nie można się wystawiać na targu podniet seksualnych a potem się boczyć, bo ktoś po tyłku chlasnął - to jest hipokryzja. Albo "patrz i dotykaj", albo "nie patrz, bo nie ma na co".Załóż Stowarzyszenie Zwolenników Burek Dla Wyuzdanych Europejskich Kobiet
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > To nie zależy od chcenia, taki się urodziłeś SsakuJeśli zdefiniujemy zwierzę, jako istotę żywą gnaną koniecznością zaspokajania przychodzących instynktów, to człowiek może takiego losu uniknąć. I to, m.in., postulowało oświecenie. > Zupełnie jakbym słyszała niektórych moich religijnych Sąsiadów. Toteż nieraz zdarza mi się widzieć np. dziurawą miskę bez wody przed psią budą. Pies uwiązany, upał, ale po co mu woda - wszak nie ma godności...Miesza Pani. To nie wynika z religijności, tylko z nieodpowiedzialności i braku poszanowania dla zwierzęcia, które tego poszanowania wymaga - z racji humanitaryzmu, a nie z racji godności. Ostry antropocentryzm to wzmaga, to prawda, ale nie jest jedyną przyczyną. Zwierzę nie musi posiadać godności i praw, ażeby musiało być przez człowieka szanowane, ponieważ tego się domaga ludzka godność. Człowiek, który maltretuje zwierzę, z którym zawarł prosty układ, zobowiązujący go do opieki nad tym zwierzęciem, jest człowiekiem niegodnym - zgoda? Mną też wstrząsa to, co ludzie robią w wakacje z "niepotrzebnymi" psami. Natomiast to, że człowiek potrafi szanować zwierzęta, jest też przykładem tego, że je przerasta. > Załóż Stowarzyszenie Zwolenników Burek Dla Wyuzdanych Europejskich KobietZałożyłem, ale nikt nie chce się zapisać.. Pani by mogła, z sympatii i przyzwoitości  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Natomiast to, że człowiek potrafi szanować zwierzęta, jest też przykładem tego, że je przerasta.Uważam, że ludzie są najgorszymi ze wszystkich zwierząt. Cała historia gatunku o tym świadczy. To rozum zdeprawował naturę. W świecie naszych mniejszych braci reguły są proste i szlachetne. Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Uważam, że ludzie są najgorszymi ze wszystkich zwierząt. To nie jest ocena pozycji człowieka względem zwierząt, tylko wartościowanie jego zachowania.. z którym muszę się zgodzić.
>To rozum zdeprawował naturę. Owszem, tam mówił Rousseau. Ale gdyby nie rozum, nie mógłbyś powiedzieć tego, co powiedziałeś niżej. Poza tym, człowiek jako zwierzę, pozbawione rozumu nie miałby szans przetrwać. To rozum przeniósł nas na pozycję, jaką obecnie zajmujemy.
>W świecie naszych mniejszych braci reguły są proste i szlachetne. Nie mogą być szlachetne, ponieważ one same nie mogą ich jako takich ocenić, a w zasadzie w ogóle ocenić nie mogą. To jest Twoja projekcja na ich reguły - odkryte, poznane, zreflektowane, uświadomione przez nas - która jest Twoim punktem widzenia na nie. To nie znaczy, że one są szlachetne. To rozum odkrywa to, co szlachetne i tylko to, co celowe może być szlachetne. Tamte reguły mogłyby być szlachetne, jeżeli zwierzęta podporządkowywałyby się nim celowo i świadomie, a nie wiedzione instynktem i interesem. Etyka może dotyczyć tylko człowieka.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >To rozum zdeprawował naturę.> Owszem, tam mówił Rousseau.Być może - nie czytałem. > Ale gdyby nie rozum, nie mógłbyś powiedzieć tego, co powiedziałeś niżej. Poza tym, człowiek jako zwierzę, pozbawione rozumu nie miałby szans przetrwać.To skąd się wzięliśmy? > To rozum przeniósł nas na pozycję, jaką obecnie zajmujemy.Zgoda, ale wraz z rozumem powstało całe zło, za które jest odpowiedzialny człowiek. Mam dziwne skojarzenie z grzechem pierworodnym - przed nim wszystko było piękne, był raj na Ziemi. Zostawmy to i poprzestańmy na stwierdzeniu, że rozum można wykorzystać do różnych celów. Sądzę, że się zgodzisz. > To rozum odkrywa to, co szlachetne i tylko to, co celowe może być szlachetne.No nie - nie zgadzam się. Przecież walka o samicę i oszczędzenie słabszego rywala wynika z instynktu, a nie rozumu i celowego działania. To jest szlachetna reguła, często niedostępna tym rozumnym i świadomym...  > Tamte reguły mogłyby być szlachetne, jeżeli zwierzęta podporządkowywałyby się nim celowo i świadomie, a nie wiedzione instynktem i interesem.Instynkt jest etyką zwierząt i stawiam go ponad ludzką etykę. Etyka to zbiór pobożnych życzeń i frazesów. Instynkt jest wobec niej nadrzędny i zdrowy. Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Mam dziwne skojarzenie z grzechem pierworodnym - przed nim wszystko było piękne, był raj na Ziemi. Zostawmy to i poprzestańmy na stwierdzeniu, że rozum można wykorzystać do różnych celów. Sądzę, że się zgodzisz.Zgodzę, ale nie na przedostatnie zdanie. Bo nie pachnie mi rajem ucieczka przed wygłodniałą pumą na drzewo. Tak wygłodniałą, że siedzi pod drzewem tydzień  Umówmy się, że nie potępiam - bo mnie nie interesują - przejawów życia zgodnego z instynktami a nie rozumem, które nie naruszają zasad współegzystencji. To samo zastrzeżenie tyczy się życia zgodnego z rozumem, gdyż - jako, że się zgodziłem - uznaję, iż rozum może być wykorzystany do złego. Jak już pisałem wcześniej: dla dobrego człowieka miejsce znajdzie się wszędzie. Człowiek irracjonalny, lub racjonalny irracjonalista może być równie poczciwy. Rozum stawiam na uprzywilejowanej pozycji (gdy służy dobru), ponieważ uznaję go za siłę napędową ludzkiej myśli - dla mnie rzeczy w człowieku najistotniejszej. Ale wybór odstąpienia od niej jest tylko osobistym wyborem drogi życiowej, a nie wyborem poddającym się wartościowaniu, lub ocenie moralnej. > Przecież walka o samicę i oszczędzenie słabszego rywala wynika z instynktu, a nie rozumu i celowego działania. To jest szlachetna reguła, często niedostępna tym rozumnym i świadomym.U zwierząt jest to instynkt, u człowieka jest szlachetne: człowiek może walczyć o samicę lub pod pretekstem tej walki usiłować kogoś zabić. U zwierząt jest to spontaniczne. > Instynkt jest wobec niej nadrzędny i zdrowy.Co innego stronić od instynktów, co innego trzymać je w pieczy rozumu. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Witam. >>Natomiast to, że człowiek potrafi szanować zwierzęta, jest też przykładem tego, że je przerasta. >Uważam, że ludzie są najgorszymi ze wszystkich zwierząt. Cała historia gatunku o tym świadczy. >To rozum zdeprawował naturę. >W świecie naszych mniejszych braci reguły są proste i szlachetne.
Nic sie nie bój Zbyszku. W ramach, omawianej tu reinkarnacji, możesz trafić z powrotem do świata zwierząt. I wcale nie mniejszych, bo przeciez możesz być słoniem, no ale możesz tez byc .ee...., nie powiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Większości facetów się to podoba i dlatego o tym milczą.A mnie to się podoba i nie milczę. Moja żona również ma z tego pożytek, bo nagromadzony podczas takich zerknięć "potencjał", znajduje swoje właściwe ujście. > A mnie te skojarzenia sprawiają przykrość. Ale nie dlatego uważam, że taki ubiór (pi razy oko) jest niewłaściwy, tylko dlatego, że to atawizm.Jaki tam atawizm - to jest instynkt i to jest piękne! To rozum, wychowanie, kultura i tzw. moralność nie pozwalają na to, co dzieje sie w Afryce. Tam mężczyzna po prostu wciąga kobietę w bramę i robi to, o czym myśli... Kobiety zresztą godzą się z tym, bo uważają to za rzecz naturalną. Abstrahuję tu oczywiście od nieprzyjemnych konsekwencji w postaci "nabycia" wirusa HIV...  Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Czy naturalne jest powstrzymywanie się od współżycia płciowego pred ślubem? Przecież to okrucieństwo! Kolejny przykład nakładania okowów na ludzki umysł przez religię.
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >A mnie to się podoba i nie milczę. Moja żona również ma z tego pożytek, bo nagromadzony podczas takich zerknięć "potencjał", znajduje swoje właściwe ujście. Nie wnikam, konsekwentnie, w Pańską sferę prywatną.
>Jaki tam atawizm - to jest instynkt i to jest piękne! To rozum, wychowanie, kultura i tzw. moralność nie pozwalają na to, co dzieje sie w Afryce. Tam mężczyzna po prostu wciąga kobietę w bramę i robi to, o czym myśli... I jak stoją ewolucyjnie (mówię o ewolucji społecznej) i cywilizacyjnie? Proszę Pana, lojalność, wierność, uczciwość i własność, to są cztery filary naszego społeczeństwa, i bez nich absolutnie nie byłoby możliwe osiągnięcie przez nas takiego stopnia rozwoju w jakim się obecnie znajdujemy. I nie widzę tu możliwości, aby wyłączyć jedynie relacje partnerskie spoza ich wpływu i kierownictwa.
Poza tym, z ewolucyjnego i biologicznego punktu widzenia, monogamia jest dużo bardziej wydajna, niż zaspokajanie chuci kiedy się ma na to ochotę i z kim popadnie. Stały związek jest przede wszystkim bazą emocjonalną, która podtrzymuje obydwoje partnerów w sytuacjach trudnych. Bez tego "luksusu" człowiek byłby zdany na siebie samego i byłoby mu znacznie trudniej osiągać swoje cele.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> I jak stoją ewolucyjnie (mówię o ewolucji społecznej) i cywilizacyjnie? Proszę Pana, lojalność, wierność, uczciwość i własność, to są cztery filary naszego społeczeństwa, i bez nich absolutnie nie byłoby możliwe osiągnięcie przez nas takiego stopnia rozwoju w jakim się obecnie znajdujemy.Co to za filary...  Lojalność, wierność i uczciwość to kwestie indywidualne, moralne. Uważam, że ludzie pozbawieni tych cech doskonale sobie radzą w życiu i biznesie w Polsce. Proza życia... Co ma piernik do wiatraka. Wystarczy dobra organizacja społeczeństwa, prężna gospodarka, rozwinięta nauka i technologie. Wystarczy racjonalne państwo.> Poza tym, z ewolucyjnego i biologicznego punktu widzenia, monogamia jest dużo bardziej wydajna, niż zaspokajanie chuci kiedy się ma na to ochotę i z kim popadnie.Być może - nie ma to żadnego wpływu na moją wierność. Również Bóg nie jest mi potrzebny jako strażnik wartości. Są one we mnie. Pozdrawiam - z naciskiem na Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >I jak stoją ewolucyjnie (mówię o ewolucji społecznej) i cywilizacyjnie? Proszę Pana, lojalność, wierność, uczciwość i własność, to są cztery filary naszego społeczeństwa, i bez nich absolutnie nie byłoby możliwe osiągnięcie przez nas takiego stopnia rozwoju w jakim się obecnie znajdujemy.> Co to za filary...  > Lojalność, wierność i uczciwość to kwestie indywidualne, moralne. Uważam, że ludzie pozbawieni tych cech doskonale sobie radzą w życiu i biznesie w Polsce.> Proza życia...Wszędzie, nie tylko w Polsce. To jest tylko kwestia żerowania. Tych co zasad moralnych nie mają, na tych co mają. Taka to jest proza życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Wszędzie, nie tylko w Polsce. To jest tylko kwestia żerowania. Tych co zasad moralnych nie mają, na tych co mają. Taka to jest proza życia.Gdzie jest Bóg, dlaczego to toleruje? Wygląda na to, że zło jest górą. To mi się nie podoba...  Porozumienie ponad podziałami w tym kontekście - teiści i ateiści - czy to możliwe? Czy to konieczne? Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > z naciskiem na ZbyszekRozumiem, że proponowałby Pan przejście na Ty? Nie wiem, czy to nie nazbyt radykalny krok, ale zgadzam się z poszanowania  Adrian. > Być może - nie ma to żadnego wpływu na moją wierność. Również Bóg nie jest mi potrzebny jako strażnik wartości. Są one we mnie.Jak powiedział Kołakowski: moja moralność różni się od chrześcijańskiej tym, że za swoje dobre uczynki nie oczekuję zbawienia. Rozumiem, i nie twierdziłem tego. Ja mam, z kolei trochę inne podejście: dla dobrego człowieka miejsce znajdzie się wszędzie. > Lojalność, wierność i uczciwość to kwestie indywidualne, moralne. Uważam, że ludzie pozbawieni tych cech doskonale sobie radzą w życiu i biznesie w Polsce.Ale tak radzi sobie mniejszość. Gdyby radziła sobie większość, to biznes w ogóle nie byłby możliwy, ponieważ opiera się na zaufaniu i lojalności. Idąc do sklepu też opierasz się na zaufaniu, że za pieniądze wydadzą Tobie towar, a nie wymierzą kijem po plecach. Bez tego fundamentalnego zaufania, wiary w dobre intencje drugiego człowieka, a przynajmniej w to, że jest racjonalny i postrzega swój interes w poprawnym funkcjonowaniu w społeczeństwie, nie byłby możliwy handel. Pozdrawiam
|
|
| |  | 5 na 5 | elfir (1058 punktów) | > Dla mnie to są dwie zbieżne kwestie. Nie rozumiem, co prócz ekshibicjonizmu może pchać do publicznej rytualizacji ślubu , po odrzuceniu religii (bo to był ślub rytualny? Czy PSR podpisało z Państwem Polskim konkordat i był on rytualno-cywilny?)Odpowiedzią jest radość i szczęście. Osoba szczęsliwa chce to ogłosić całemu światu, chce całą uroczystość urządzić tak, by zapamiętać ten moment do końca życia. A szczęścia doznają zarówno hetero jak i homoseksualiści. Ślub cywilny mozna urzadzić z pompą i zaprosić 100 osób na uroczystość, ale można przyjść tylko ze świadkiem, podpisać dokumenty i wyjść już jako unormowany prawnie związek. Co kto lubi. Nie bardzo wiem dlaczego to ma komuś przeszkadzać. Jesli ktoś zaprosi cię na duży ślub cywilny a tobie to nie pasuje, to nie przychodzisz i tyle. Poza tym sam "ślub" to jakieś 10 min urzędniczej gadki i podpisywania. Nie ma tam zadnej rytualizacji. Całą resztę (czyli rytuały) można nazwać weselem. Sama nie rozumiem idei "ślubu humanistycznego", ale kompletnie mi to zwisa, żółć mnie nie zalewa, co najwyżej bawi - jeśli ktoś chce się tak uczcić ślub, to co mnie do tego? Twoja postawa przypomina mi zgorzkniałego starca, który za za złe młodzieży, że jest młoda. Z resztą sam piszesz, że jesteś nieszczęśliwy. Przykro mi - ja jestem. Pewnie dlatego niespecjalnie protestuję  > i tak samo nie rozumiem, co prócz ekshibicjonizmu pcha ludzi do odkrywania tajemnicy swojej alkowy. Rozumiem roszczenia formalne (rozliczeniowe, meldunkowe, dot. dziedziczenia, itp.), ale homoseksualiści by to dostali,Niestety, nie dostaliby. Przez wiele setek lat byli raczej przesladowani, mimo, że siedzieli cicho. Jakoś heteroseksualna i religijna większośc sama z siebie tych praw im przyznać nie chciała. Dla przypomnienia - dopiero w latach 70-tych w niektórych krajach przestano uważać homoseksualizm za przestępstwo. Oni przecież się nie afiszują ze swoją alkową. Robią to tak samo jak Ty, w swoim łóżku, w swoim domu. Ale tak samo jak Twoja wypowiedz ewidentnie wskazuje na Twoją seksualność, tak ich wypowiedzi zwracają uwagę na ich seksualność. Ciekawe czy też byś nie protestował, dla samej zasady, gdyby zakazano Tobie jakiegoś oczywistego prawa - np. do kierowania pojazdem? Nawet gdybyś nie miał prawa jazdy?  Dlaczego ekolodzy mogą głosić swoje poglądy w manifestacjach a homoseksualsci nie? Nie podoba się - nie oglądaj ich. W końcu manifesty nie są urządzane codziennie przed Twoimi oknami. W tym kraju, gdyby nie postawa Koscioła, ludzie byliby już dawno wzorem tolerancji i wzajemnego poszanowania poglądów.
|
|
| | |  | | dark magus (320 punktów) | > Odpowiedzią jest radość i szczęście. Osoba szczęsliwa chce to ogłosić całemu światu, chce całą uroczystość urządzić tak, by zapamiętać ten moment do końca życia.Jak juz wspomnialem, swiatu "zwisa" szczescie jednostki i niech sobie z tego wszyscy szczesliwi zdaja sprawe! Szczesliwi co lubia hiphop i sluchaja go na telefonikach w autobusach czy pociagach psuja szczescie innych. Niech nie spodziewaja sie ze z powodu ich radosci reszta pasazerow wstanie i zacznie podskakiwac i wymachiwac sobie rekami nawzajem przed twarzami... I ze doszyja sobie szybko kapturki. Jesli homo chca miec obrzed czy jakas taka bzdure, to niech zaprosza kogo chca, zrobia to co chca i juz. Po co z tym wychodzic do swiata? > W tym kraju, gdyby nie postawa Koscioła, ludzie byliby już dawno wzorem tolerancji i wzajemnego poszanowania poglądów.To jest wlasnie ciekawe... Nie moge sie zgodzic z tym pogladem. Wlasnie Polska przez wiele wiele lat byla wzorem tolerancji. Tolerowalo sie tu Zydow, protestantow rozmaitych... I to nawet ten znienawidzony Kosciol tolerowal... Ciekawe. Nie wiem niestety co dzieje sie obecnie z tolerancja w Kosciele. Ale widze, co dzieje sie z tolerancja chociazby na tym forum... Jesli ktos napisze "bog", "papiez", jest od razu mieszany z blotem... Nie wiem czy to "postawa Kosciola" jak uwazasz w swoim poscie... Za blisko jeszcze jestesmy do tego Kosciola, zebysmy mogli ocenic... Majac odrobinka doswiadczenia w zyciu na zachodzie, w kraju, gdzie kosciol przestal praktycznie istniec przed wiekami, widze na pewno - INNA tolerancje niz w Polsce. Tutaj swietoscia jest "prywatnosc" i nie mozna jej nikomu zaburzac nawet na ulicy. Na ulicy wszyscy sa jednorodni. Zeby nie urazic innych. Nie ma chodzenia bez koszuli, nie ma obejmowania sie. W domu, mozna chodzic na golasa, calowac sie z kim sie chce - to nikogo nie obchodzi. Ale publicznie - o tym sie nawet nie rozmawia, ze nie wspomne o robieniu. My Polacy dopiero zdobylismy wolnosc. Ustrojowa... Moze zdobywamy teraz religijna... Forum jest pod znakiem Voltaire'a... A co sie od tego czasu zmienilo we Francji? To MY WSZYSCY w Polsce jestesmy zacofani. Nawet ci homo, i ich zwolennicy, ktorzy oskarzaja wszystkich innych o zacofanie... Staramy sie teraz osiagnac to co zachod osiagnal juz lata temu... Czy kiedykolwiek ich dogonimy? Racjonalnie patrzac - nie. Zachod tez idzie do przodu... Zawsze przyjdzie nam przezywac "rewolucje" ktore dla ludzi z zachodu beda tylko wspomnieniami sprzed lat... Moze jak juz calkiem znikna granice to sie to jakos wyrowna... Na razie, jak sie dziewczyna lize z chlopakiem powiedzmy w UK, tzn., ze oni sa z - - no skad?.... - - Z Polski!!!! Nawet w gazetach o tym pisza, ze hydraulicy caluja sie na ulicach ze sprzataczkami  A artukul nosi tytul "Dziekujemu Ci Polsko"... To oczywiscie jest... - ironiczny tytul...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Stawska (180 punktów) | >Jak juz wspomnialem, swiatu "zwisa" szczescie jednostki i niech sobie z tego wszyscy szczesliwi zdaja sprawe!
Gówno prawda! Mnie nie zwisa szczęście jednostki. Cieszę się z narastającej liczby ślubów cywilnych (ach słodki upadek konkordatowego czary mary), cieszę się, że inni są szczęśliwi. I martwię się pańską postawą. Pan jest smutny i zgorzkniały, a to stan szkodliwy dla zdrowia.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > >Jak juz wspomnialem, swiatu "zwisa" szczescie jednostki i niech sobie z tego wszyscy szczesliwi zdaja sprawe!> Gówno prawda! Mnie nie zwisa szczęście jednostki. Cieszę się z narastającej liczby ślubów cywilnych (ach słodki upadek konkordatowego czary mary), cieszę się, że inni są szczęśliwi. I martwię się pańską postawą. Pan jest smutny i zgorzkniały, a to stan szkodliwy dla zdrowia.> Wlasnie dla takich jak pani i przez takich, pani Stawska, konieczne jest prawo. Bo nie moze taki zrozumiec, ze manifestacje to ingerowanie w wolnosc innego. A nie ma niczego "swietszego" w racjonalizmie niz wolnosc jednostki. Rob co chcesz ale nie wlaz innym w ich wolnosc. I po to jest prawo. Dlatego, ze Tobie nie zwisa, to nie oznacza, ze swiatu nie zwisa - razem z Twoim szczesciem i cala Ty. Swiatu zwisa a Tobie nie. I to jest roznica i dlatego musisz siedziec w klatce prawa. Bo widzac Twoj temperament, polecialabys po prywatnych domach "obwieszczac" swoje radosci albo frustracje i zmuszac kazdego, zeby z Toba klaskal, bo jak nie to go ordynarnie zwyzywasz... Albo i - dokonasz rekoczynow  Zdaj sobie sprawe, ze nie jestes sama i ze kazdy ma wolnosc i ma prawo robic to co chce, bez wzgledu na to "co Stawska o tym mysli": stare baby moga chodzic do kosciola dark magus moze interesowac sie kosmologia Stawska moze miec dziecko ze swoim partnerem Tylko niech mnie baby albo Stawska nie zmuszaja do tego samego. Bo ja Stawskiej nie zmuszam do studiowania co to jest grawitacja, mimo, ze uwazam, ze na poczatku XXIw wieku kazdy powinien to wiedziec! I umiec wytlumaczyc matematycznie obie teorie wzglednosci, takze w tym starszym tensorowym zapisie. Mnie to daje radosc, ale nie zanudzam tym wszystkich naokolo! Taki temat wprowadzilas na szanujace sie forum? Znajdz sobie forum obyczajowe i tam plotkuj albo wymyslaj. Tu jest forum racjonalistow a nie jakies obyczajowe.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Stawska (180 punktów) | > Znajdz sobie forum obyczajowe i tam plotkuj albo wymyslaj. Tu jest forum racjonalistow a nie jakies obyczajowe.Na portalu Racjonalista publikowane są teksty na temat uroczystości humanistycznych. PSR postawiło sobie za cel popularyzację świeckich ceremonii przejścia. Nie widzę lepszego forum do dyskusji. A panu proponuję przeniesienie swoich homoseksualnych fobii na forum dla homoseksualistów. Przy okazji oświeci ich pan w kwestii prawa grawitacji i teorii względności, bo tutaj wszyscy już oświeceni. Przynajmniej teoretycznie. Ponieważ panu zwisa, a mnie nie zwisa, to może niech każdy zostanie przy swoim. Na szczęście klatka prawa jest także dla pana.
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Z resztą sam piszesz, że jesteś nieszczęśliwy. Nie, chodzi o to, że każdy ma problemy i każdy ma radości, ale nie każdy zawraca tym gitarę innym (nie przyjaciołom, rodzinie).
>Osoba szczęsliwa chce to ogłosić całemu światu Ale świata to nie obchodzi. Proszę wybaczyć, ja jestem zwolennikiem rytualizmu, który jest człowiekowi potrzebny. Ale ten rytualizm dotyczy sfery prywatnej (circa 50 osób - bo tyle mniej więcej wynosi ilość osób, z którymi można wytworzyć głębszą więź). W sferze publicznej to ekshibicjonizm. Nikomu nie zabraniam zapraszać i 500 osób, ale jeżeli materiał ze ślubu ląduje w TV, to nie jest to rytuał, ale próżność. I tylko o tyle mnie chodzi. Że nie muszę wysłuchiwać, i dostawać na maila informacji o cudzym ślubie. Nie wyróżniam tu orientacji seksualnej, bo jest ona bez znaczenia.
>Przez wiele setek lat byli raczej przesladowani, mimo, że siedzieli cicho. Ale jesteśmy społeczeństwem post oświeceniowym, które przeżyło rewolucję seksualną. Naprawdę, nic mnie tak nie denerwuje, jak demonstracje bez sensu. Tak samo parada równości, jak i normalności są paradami bez sensu. Bo nie ma czegoś takiego jak normalność wśród jednostek chorobowych. Normalny jest ten, kto czuje się normalny, i nie musi mi tego obwieszczać.
>Dla przypomnienia - dopiero w latach 70-tych w niektórych krajach przestano uważać homoseksualizm za przestępstwo. Dla przypomnienia - dopiero w roku 1968 miała miejsce rewolucja seksualna.
>Dlaczego ekolodzy mogą głosić swoje poglądy w manifestacjach a homoseksualsci nie? Bo ci pierwsi mają do powiedzenia coś istotnego dla całej społeczności państwowej i międzynarodowej. (Nawet jeśli nie mieliby, bądź nie mają racji)
>Ale tak samo jak Twoja wypowiedz ewidentnie wskazuje na Twoją seksualność, tak ich wypowiedzi zwracają uwagę na ich seksualność. W którym miejscu? To jest konfuzja, to tak samo jak ataki na Izrael traktować jako antysemityzm.
>W tym kraju, gdyby nie postawa Koscioła, ludzie byliby już dawno wzorem tolerancji i wzajemnego poszanowania poglądów. Mnie się zdaje, że LPR jest sponsorowane przez niektórych członków kościoła, a nie cały Kościół.
>Ciekawe czy też byś nie protestował, dla samej zasady, gdyby zakazano Tobie jakiegoś oczywistego prawa - np. do kierowania pojazdem? Nawet gdybyś nie miał prawa jazdy? One są oczywiste, tylko w kontekście społeczeństwa post oświeceniowego. Dlatego wcześniej ich nie dostali, ponieważ nie były oczywiste.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | > Nie, chodzi o to, że każdy ma problemy i każdy ma radości, ale nie każdy zawraca tym gitarę innym (nie przyjaciołom, rodzinie).Niestety, jak jestem wesoła, usmiecham się do obcych mi ludzi. Jestem widocznie niepoprawna politycznie. Gdyby jakies pismo chciało mi robić zdjęcia na ślubie, też nie miałabym nic przeciwko temu, w końcu męża się nie wstydzę. Przecież nikt ci nie narzucał czegokolwiek, nie łamał twojej wolności do nie uczestniczenia w uroczystosci. Jak ci się nie podoba stacja telewizyjna, przełączasz kanał. No to o co chodzi? > Ale świata to nie obchodzi.A szczęsliwych nie obchodzi, że to ciebie nie obchodzi  Wzajemne ignorowanie. > Ale jesteśmy społeczeństwem post oświeceniowym, które przeżyło rewolucję seksualną.W Polsce chyba jeszcze nie  > Bo ci pierwsi mają do powiedzenia coś istotnego dla całej społeczności państwowej i międzynarodowej. (Nawet jeśli nie mieliby, bądź nie mają racji)Uważasz za nieistotne mówienie o tym, ze prawo nie jest równe wobec wszystkich? (np. sprawa dziedziczenia w zwiazkach homoseksualnych, których jak narazie nie mozna zalegalizowac) > W którym miejscu? To jest konfuzja, to tak samo jak ataki na Izrael traktować jako antysemityzm.Ale przecież nie twierdzę, że twoja postawa jest lepsza czy gorsza. Po prostu, ja obejmujac swojego chłopaka, czy informując, ze mieszkamy razem, ze chcemy wziąć slub, komentując zdjęcia innych mężczyzn automatycznie deklaruję światu moją orientację seksualną. Każdy nasz drobny gest, niechcąca wypowiedz zdradza nasze upodobania, równiez w sferze seksualnej. Porównywanie z antysemityzmem jest bez sensu. Nie jesteśmy aseksualni nawet wobec obcych. > Mnie się zdaje, że LPR jest sponsorowane przez niektórych członków kościoła, a nie cały Kościół.Raczej chodzi mi o to co mowi sie wiernym podczas mszy. > One są oczywiste, tylko w kontekście społeczeństwa post oświeceniowego. Dlatego wcześniej ich nie dostali, ponieważ nie były oczywiste.Tak mówisz, jakby ewolucja społeczeństwa się zakończyła i nic nowego nie miało się pojawić  To, co teraz nie jest oczywiste (np. chodzenie publicznie nago) może być kiedyś normalne. Ale mnie już dziś naturysta nie gorszy. Jak chce sobie powalczyć o prawo chodzenia nago nie bede protestowac.
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Tak mówisz, jakby ewolucja społeczeństwa się zakończyła i nic nowego nie miało się pojawić. To, co teraz nie jest oczywiste (np. chodzenie publicznie nago) może być kiedyś normalne. Nie rozumiem tej uwagi, bo nie dałem tego poznać (i nie uważam tak). Chodziło mi wyłącznie o to, że nie należy utyskiwać, że biedni są homoseksualiści, którzy od 10000 lat nie mogą się doczekać praw dla siebie. Ponieważ do 1968 roku nie było po temu odpowiednich warunków społecznych. Teraz są i nie ma co wprowadzać dziejowej sprawiedliwości (chyba, że wobec pogwałceń godności ludzkiej). Chyba, że ja mam wymierzać sprawiedliwość za to, że do lat 20. XX w. nie można się było publicznie całować..
>Ale mnie już dziś naturysta nie gorszy. Jak chce sobie powalczyć o prawo chodzenia nago nie bede protestowac. A mnie gorszy. I mam święte prawo go oprotestować i zamknąć na plaży nudystów, ponieważ ogranicza on (jego widok) moje bierne prawo (zapisane w kodeksach) do nie-bycia gorszonym. Prawo nie działa jedynie na korzyść "postępowców"/krzykaczy.
>Gdyby jakies pismo chciało mi robić zdjęcia na ślubie, też nie miałabym nic przeciwko temu, w końcu męża się nie wstydzę. Co innego pozwolić, co innego sfingować. Jeżeli ktoś na siłę chce mieć Pani zdjęcie ze ślubu, to przecież to nie Pani wina. Ale jeżeli Pani sama zaprasza te gazety i robi medialną szopkę, wokół czegoś prywatnego - o.
>W Polsce chyba jeszcze nie Ja przeżyłem.. z trudem znoszę jej konsekwencje. Choć bardziej to dotyczy wyuzdania seksualnego i cofnięcia się w niektórych zachowaniach do poziomu szympansów, bo do homoseksualizmu nic nie mam - wiem, że wśród obu orientacji są ludzie normalni, którzy nie czynią ze swoich genitaliów ekspozycji (celowe przerysowanie) i parapetowaci. Orientacja tu niczego nie wnosi. Tak się nie powinno w ogóle mówić, społeczeństwo to Pani i ja, myśmy przeżyli - społeczeństwo też.
>Uważasz za nieistotne mówienie o tym, ze prawo nie jest równe wobec wszystkich? (np. sprawa dziedziczenia w zwiazkach homoseksualnych, których jak narazie nie mozna zalegalizowac) Proszę wybaczyć, między jedną gołą pupą i drugą w lateksie ciężko jest zauważyć merytoryczne argumenty. Widzi Pani, są ludzie, którzy się zajmują tym na spokojnie, poza kamerami, i dla nich mam pełen szacunek, ale nie dla tych krzykaczy, którzy wyładowują publicznie swoje kompleksy i brak przekonania do własnej orientacji, zachowując się niegodnie, nieelegancko. (Tzn. szanuję jak ludzi, ale nie to, co robią). Posługują się oni sprawą jako pretekstem do tych ekscesów, i przez to jej szkodzą.
>Porównywanie z antysemityzmem jest bez sensu. Nie jesteśmy aseksualni nawet wobec obcych. Przepraszam. Pomyślałem raczej o rozumowaniu krytykuje? -> homofob.
>Raczej chodzi mi o to co mowi sie wiernym podczas mszy. A co się mówi? Chadza Pani? Mnie tam bardziej martwi poziom WS na katechezie.
Ja wszystko rozumiem. Naprawdę, nic mnie nie zdziwi i nie zszokuje w kwestii par. (Chyba, że chłopiec do mnie podbije - obowiązuje zasada "przytul mnie a dostaniesz w mordę" - choć nie bez ostrzeżenia i nie tylko wobec chłopców) Tylko, po co informować? Mnie nie chodzi o moje konkretne prawo do bycia nieinforowanym (to dotyczy tylko korespondencji mailowej), tylko o powód piania o brzasku, że się hajtnęlim w lasku. I odpowiadam sobie sam - ekshibicjonizm i próżność.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | > >Raczej chodzi mi o to co mowi sie wiernym podczas mszy.> A co się mówi? Chadza Pani? Mnie tam bardziej martwi poziom WS na katechezie.Mam w kablówce TV Trwam, gdzie są relacje z różnych uroczystości religijnych. czasem ogladam, ku przestrodze i dla śmiechu. Musze być na bieżąco, kto w tym miesiącu jest wrogiem nr 1  > I odpowiadam sobie sam - ekshibicjonizm i próżność.Taka sama jak u pielgrzymek i u ładnych kobiet czy przystojnych chłopaków, którzy upubliczniają swoje fotki na "nasza klasa". Ale w tym przypadku para raczej próbowała wskazać innym homoseksualistom pewien kierunek, zbliżający dwoje kochających się ludzi, nawet wbrew niesprawiedliwemu prawu.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Mam w kablówce TV Trwam, gdzie są relacje z różnych uroczystości religijnych. czasem ogladam, ku przestrodze i dla śmiechu. Musze być na bieżąco, kto w tym miesiącu jest wrogiem nr 1  Rozumiem. Poznaj swego wroga  > Taka sama jak u pielgrzymek i u ładnych kobiet czy przystojnych chłopaków, którzy upubliczniają swoje fotki na "nasza klasa".Owszem. Pani myślała, że zaprzeczę?  > Ale w tym przypadku para raczej próbowała wskazać innym homoseksualistom pewien kierunek, zbliżający dwoje kochających się ludzi, nawet wbrew niesprawiedliwemu prawu.Napisałem, że w kwestii orientacji jestem daltonistą. Mnie się osobiście bardzo podoba, że jest instytucja, która pozwala parom homo zaznać tego, czego odmawia się im (słusznie) w KK i innych. Ale wolałbym, żeby nie było to demonstracyjnie procedowane - tylko normalnie. Bo dla mnie to naprawdę są normalni ludzie, i powinni się normalnie zachowywać. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Stawska (180 punktów) | Nie wiem, czy pan zauważył, że swoimi wypowiedziami, suma sumarum, nie na temat, narusza pan także moje prawno. Nie otwierałam tego wątku, by czytać cudze frustracje. Tematem głównym była społecznościowa introdukcja nowo narodzonego ateusza. Nie zauważyłam by pan wypowiedział się na ten temat. Ani pan nic nie zaproponował, ani nie napisał, że jest pan przeciwny uroczystemu powitaniu humanistycznemu noworodka. Taka uroczystość byłaby przecież demonstracją i informacją, że można żyć pięknie choć inaczej. Przywołuję zatem pana oraz innych odbiegających od tematu, do wypowiedzi ad rem.
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > ani nie napisał, że jest pan przeciwny uroczystemu powitaniu humanistycznemu noworodka.Ponieważ ja to wyraziłem w formie ogólnej, która obejmuje więcej przypadków, niż jeden. Proszę bardzo, dopóki nie zacznie Pani wysyłać maili do ludzi, którzy nie złożyli pisemnych deklaracji, że sobie tego życzą; ma Ona moje pełne poparcie. Co już wyraziłem wyżej, mam tylko wątpliwości co do takiego "zagarnięcia" nowego obywatela i wychowywania go w duchu ateizmu - zbyt mi to przypomina chrzest. Nie lubię takiego określania z góry - w świecie wolności religijnej - kto będzie ateistą, a kto nie. Mam nadzieję, że nie będzie mu/jej Pani zabraniać chodzić do kościoła jeśli zechce, i powstrzyma się od wyrażania swojej opinii na temat religii pozostawiając mu/jej wolność interpretacji tych zjawisk. Innymi słowy: że obejdzie się bez indoktrynacji ateistycznej. > Przywołuję zatem pana oraz innych odbiegających od tematu, do wypowiedzi ad rem.Dobrze, ja też się przywołam, jak tylko się odnajdę  Poza tym, wątek umieszczony na forum publicum przestaje być Pani prywatną własnością. To też już gdzieś tam napisałem, wyraziłem. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Stawska (180 punktów) | >Co już wyraziłem wyżej, mam tylko wątpliwości co do takiego "zagarnięcia" nowego obywatela i wychowywania go w duchu ateizmu - zbyt mi to przypomina chrzest. Nie lubię takiego określania z góry - w świecie wolności religijnej - kto będzie ateistą, a kto nie.
Wątpliwości wolno panu mieć. W moim świecie nie ma wolności religijnej. W moim świecie jest się wolnym od indoktrynacji religijnej człowiekiem i z góry zakłada się zaprzeczanie idei boskości.
>Mam nadzieję, że nie będzie mu/jej Pani zabraniać chodzić do kościoła jeśli zechce, i powstrzyma się od wyrażania swojej opinii na temat religii pozostawiając mu/jej wolność interpretacji tych zjawisk. Innymi słowy: że obejdzie się bez indoktrynacji ateistycznej.
Nie ma innej interpretacji zjawiska jak racjonalna. Oczywiście, że będę je indoktrynować ateistycznej, niby jak pan to sobie wyobraża inaczej. Mam prawo wychować dziecko zgodnie z moimi przekonaniami, tak jak mnie wychowano w duchu humanizmu i racjonalizmu.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nie ma innej interpretacji zjawiska jak racjonalna. Oczywiście, że będę je indoktrynować ateistycznej, niby jak pan to sobie wyobraża inaczej. Mam prawo wychować dziecko zgodnie z moimi przekonaniami, tak jak mnie wychowano w duchu humanizmu i racjonalizmu. Nie ma innej interpretacji zjawiska jak chrześcijańska. Oczywiście, że będę je indoktrynować katolicyzmem, niby jak pan to sobie wyobraża inaczej? Mam prawo wychować dziecko zgodnie z moimi przekonaniami, tak jak mnie wychowano, w duchu humanizmu i racjonalizmu chrześcijańskiego.
Czyli zasadniczo nie stoi Pani po drugiej stronie barykady z Kościołem, tylko ma Pani inną doktrynę - oczywiście, tak samo jak katolikom wolno Pani. Ja tylko klasyfikuję.
Pozdrawiam
PS. Czy obranie przez Pani dziecko ścieżki religijnej, odebrała by Ona jako życiową porażkę? (Nie musi Pani odpowiadać, jeśli taka wola).
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Stawska (180 punktów) | Jakim prawem do moich słów dopisał pan "chrześcijański"? Jaki może być racjonalizm chrześcijański?
Ależ ja stoję po drugiej stronie barykady! Każdego dnia daję dowód, że można żyć bez boga/bogów i być normalnym człowiekiem.
Jak by to powiedział R. Dawkins są dobre i złe powody by wierzyć. Ja wybieram te dobre. Wierzę, że plemnik gubi wić, jak dotrze do jaja i zdaje się na jego łaskę. Nie widziałam tego osobiście, ale opisali to naukowcy, obserwując te zabiegi pod mikroskopem dla mnie nie dostępnym.
Złym powodem jest wierzyć, bo tak robili inni, bo taka jest tradycja. Ta tradycja nie jest taka tradycyjna, bo przed tą tradycją była inna tradycja wycięta w pień. A przed nią pewnie jeszcze inna. Ba! Ta tradycja wierzenia też podlega ewolucji. Dziwnie jest wierzyć w coś, co jest dogmatem, by za chwilę grupka otyłych purpuratów ten dogmat zmieniła, bo po długim posiedzeniu doznali objawienia.
W nauce nie ma prawd objawionych, są fakty i teorie, które czekają by odkryć nowe fakty i obalić stare teorie lub je umocnić. To jest dobre.
Nie ma innej drogi niż racjonalizm podszyty sceptytyzmem. Wątpić, pytać, szukać odpowiedzi.
Rozumiem, że są ludzie, którzy potrzebują wiary. Jedni wieżą w żydowskiego króla, inni w księcia Buddę lub włochatą niedźwiedzicę. Zrozumieć ich to jedno, a naśladować i przyjąć ich sposób na życie to drugie. Tego ostatniego nie chcę i przed tym będę bronić moje dziecko. Pragnę by jego umysł pozostał wolny od tych obciążeń.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Jakim prawem do moich słów dopisał pan "chrześcijański"? Ponieważ z pewnego pułapu nie ma znaczenia, czy napisze Pani "ateistyczny", "chrześcijański", "muzułmański", "żydowski", czy "buddyjski".
>Jaki może być racjonalizm chrześcijański? A jaki może być racjonalizm ateistyczny? To, że Pani się coś wydaje bardziej racjonalne, nie oznacza, że takie jest. To tylko subiektywna opinia, proszę to najpierw udowodnić teoretycznie. Inaczej będzie to gra w ping ponga.
>Każdego dnia daję dowód, że można żyć bez boga/bogów i być normalnym człowiekiem. Ale jest to oparte na takiej samej ortodoksyjnej wierze w to, że ma się racje, jak katolicyzm i każda inna religia.
>Jak by to powiedział R. Dawkins są dobre i złe powody by wierzyć. Ja wybieram te dobre. Wierzę, że plemnik gubi wić, jak dotrze do jaja i zdaje się na jego łaskę. Nie widziałam tego osobiście, ale opisali to naukowcy, obserwując te zabiegi pod mikroskopem dla mnie nie dostępnym. To nie ma nic do rzeczy, bo wiara/niewiara w Boga nie jest kwestią badań nauk empirycznych. A Dawkins to krzykacz, nawet niewielu ateistów się nim podpiera. Pisze książki po 800 stron i to ma być dowód jego elokwencji? Poza tym, opierać się na Dawkinsie, to jak być katolikiem i opierać się na Papieżu - z tym, że BXVI więcej uzasadnia, a mniej liczy na emocje i złe przeżycia czytelników.
>Złym powodem jest wierzyć, bo tak robili inni, bo taka jest tradycja. Nie wszyscy tak robią, Pani się po prostu nie spotkała z racjonalizmem katolickim. Ja tak, i choć katolikiem nie jestem (a może właśnie zwłaszcza dlatego!), to mam dla tegoż wysoki szacunek, ponieważ jest to faktycznie racjonalne (częstokroć bardziej, niż ateizm w wykonaniu niektórych).
>Dziwnie jest wierzyć w coś, co jest dogmatem. Niewiara w Boga to też dogmat - rozumując w ten sposób.
>W nauce nie ma prawd objawionych, są fakty i teorie, które czekają by odkryć nowe fakty i obalić stare teorie lub je umocnić. To jest dobre. Raczej, to się sprawdza w praktyce. Są takie prawdy, na przykład nauka zakłada, że świat jest materialny - to nie jest efekt badań, to tzw. konkluzja wsteczna, czyli błędne koło. Nieważne przy tym, czy jest czy nie jest. Nauka nie ma środków, aby to uzasadnić. Tak samo objawione jest rozstrzyganie alternatywy "'zjawisko x jest zjawiskiem k' lub 'zjawisko x jest korelatem nieempirycznego zjawiska k'" zawsze na korzyść tego pierwszego - jest to oczywiście spowodowane pewnym rodzajem ślepoty, na którą te nauki cierpią z powodu swojej metody, ale to nie oznacza, że mają w tym rację.
>Nie ma innej drogi niż racjonalizm podszyty sceptytyzmem. Wątpić, pytać, szukać odpowiedzi. To samo może powiedzieć teolog.
>Rozumiem, że są ludzie, którzy potrzebują wiary. Jedni wieżą w żydowskiego króla, inni w księcia Buddę lub włochatą niedźwiedzicę. (Księcia Siakjamuniego, nie każdy Budda był księciem) A Pani wierzy w racjonalizm, taki który eliminuje nawet Absolut filozoficzny, w kosmiczny przypadek i Matkę Fizykę. Nie jest to wiara zreflektowana, zracjonalizowana.
>Zrozumieć ich to jedno, a naśladować i przyjąć ich sposób na życie to drugie. Tego ostatniego nie chcę i przed tym będę bronić moje dziecko. Pragnę by jego umysł pozostał wolny od tych obciążeń. Problem polega na tym, że ateizm przyjęty z tradycji, to też obciążenie. Nie jest Pani wolnomyślicielką, tylko ortodoksyjną ateistką. Jedyny sposób, żeby nie zrobić krzywdy dziecku, to tak je wychować, by było dobrym człowiekiem - i wierzę, że Pani się uda - i aby potrafiło decydować o sobie samym, samodzielnie wychowywać i podejmować również te najważniejsze decyzje - a taką jest decyzja o religijności/niereligijności. Pani sobie może mówić o rzeczywistości co popadnie, ale z psychologicznego punktu widzenia, ta sfera bardzo istotną.
Niezreflektowany, ufający bezgranicznie nauce racjonalizm jest formą irracjonalizmu. Racjonalizm jest racjonalny wtedy, kiedy zostanie zracjonalizowany, a nauki układają światopogląd tylko podług własnych kompetencji. W innym wypadku jest to zwyczajnie ślepa wiara. Pani wprowadza rozum tam, gdzie się go nie da wprowadzić, bo nie ma żadnego punktu zaczepienia dla własnej działalności - tam pozostaje wiara, i przede wszystkim, własna decyzja każdego człowieka. Mówi Pani o tym, że przejmowanie wiary z tradycji jest złe, ale dokładnie to samo, chce Pani zrobić drugiemu człowiekowi. Ja rozumiem, że chce Pani dobrze, nie wyzwę Pani od złego. To jest tylko mój punkt widzenia, i oczywiście ja swoje dziecko też będę indoktrynować podług pewnej hierarchii wartości, ale w kwestii religii i rodzaju światopoglądu nie będę ingerować (chyba tylko artysty nie wytrzymię).
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Stawska (180 punktów) | Przywołuję wszystkich, odbiegających od tematu, o wypowiadanie się jedynie ad rem.
Proszę nie leczyć tu swoich fobii i uprzedzeń. Są inne działy.
Proszę też o wypowiadanie się w oparciu o dostępną racjonalną wiedzę naukową.
|
|
 | | dark magus (320 punktów) | > Proszę też o wypowiadanie się w oparciu o dostępną racjonalną wiedzę naukową.Zdaje sie, ze ktos nie bardzo wie do czego sluzy racjonalna wiedza naukowa... Do poddawania Stawskiej pomyslow na uczczenie jej porodu? Ja sie z tej szopki wylaczam... O cudownych narodzinach cudownego dziecka Stawskiej dowiem sie i tak z gazet i z telewizji.  I z wydawnictw naukowych!!!
|
|
|  | 2 na 2 | Stawska (180 punktów) | >Do poddawania Stawskiej pomyslow na uczczenie jej porodu? Ja sie z tej szopki wylaczam...
Nareszcie.
|
|
-1 na 1 | dark magus (320 punktów) | >Co o tym myślicie? Czy macie pomysły jak to zorganizować? Co taka ceremonia powinna zawierać? Na co >zwrócić uwagę?
Tu jest forum racjonalistow i sceptykow.
Prosze przeniesc to pytanie i caly temat na jakies forum obyczajowe . Tutaj nie znajdzie Pani odpowiedzi a tylko niepotrzebnie sie bedzie Pani wyklocac z innymi. Ja przychodze na forum, zeby sie wyklocac, bo szanuje zdanie innych. Chce poznac ich zdanie i przedstawic moje. Nikogo do niczego nie zmuszam.
Temat jest obyczajowy i na takim forum powinien byc rozpatrywany. Ja wylaczam sie z tej zenujacej pseudo-dyskusji.
Zdegustowany - pozdrawiam!
|
|
 | 2 na 2 | Stawska (180 punktów) | >>Co o tym myślicie? Czy macie pomysły jak to zorganizować? Co taka ceremonia powinna zawierać? Na co >>zwrócić uwagę? >Tu jest forum racjonalistow i sceptykow. >Prosze przeniesc to pytanie i caly temat na jakies forum obyczajowe . Tutaj nie znajdzie Pani odpowiedzi a tylko niepotrzebnie sie bedzie Pani wyklocac z innymi. Ja przychodze na forum, zeby sie wyklocac, bo szanuje zdanie innych.
Pan nie szanuje niczyjego zdnia. To na tym forum toczy się dyskusja o humanistycznych, świeckich ceremoniach. Może to dla pana być obojętne, ale powinien pan uszanować cudze zdanie. Jest pan egocentrykiem, który ma tylko jedno pragnienie, wyjątkowo dziecinne, zaistnieć bez względu na wydźwięk pańskich wypowiedzi. Wciąż pragnie pan przekonać wszystkich do swoich, jedynie słusznych przekonań.
>Chce poznac ich zdanie i przedstawic moje. Nikogo do niczego nie zmuszam.
Łże pan jak pies. Pan nie chce poznać zdania innych, pan chce tylko zaprezentować swoje.
|
|
1 na 1 | Patty Matheson (2087 punktów) | >Co o tym myślicie? Czy macie pomysły jak to zorganizować? Co taka ceremonia powinna zawierać? Na co zwrócić uwagę?
Sądzę, że jeśli to ma być ceremonia humanistyczna, nowej ery, to nie należy zadawać pytań typu: "jak powinna wyglądać, co zawierać, jak się ubrać, co mówić?" Tradycyjne ceremonie, nie mówiąc o religijnych "odpukać z katechizmu, dać na tacę, i paszli", mają to do siebie, że są... tradycyjne. Mało oryginalne, mało indywidualne. Jeśli czujesz, że chcesz uczcić powitanie potomka, ale kompletnie nie masz pomysłów, możesz się poradzić znajomych, rodziny... ale, jak widać, tu na Forum raczej nie znajdziesz podobnej inwencji. Abstrahując od ceremonii, jako sposób uczczenia narodzin/nadania imienia mogę zaproponować: 1. wykupienie ogłoszenia w gazecie na pół strony, ze zdjęciem, kupienie co najmniej jednego numeru (ewentualnie więcej dla znajomych) i zachowanie na pamiątkę. 2. wysłanie ładnie ozdobionego dużego zdjęcia dzidzi do znajomych. Sama się zastanawiam nad jakimś ciekawym motywem (lada dzień moja Maluszka się urodzi), ale ceremonie raczej odpadają.
Pozdrawiam.
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
|
|
 | 1 na 1 | Stawska (180 punktów) | Tak, to ciekawe propozycje. Mnie jednak nie chodzi o ogłoszenie światu, że cudownym zrządzeniem losu i ślepym trafem plemnika zostałam matką.  To prawda, że oparcia tutaj nie znajdę, może prędzej w Norwegii  Będę się jednak upierać przy ceremonii. Na szczęście ni wzorców, ni inwencji mi nie brakuje  Dziękuję i trzymam kciuki za Ciebie i Maluszka.
|
|
|  | | elfir (1058 punktów) | >Będę się jednak upierać przy ceremonii.
Wzorzec - katolicki chrzest? Filmy rysunkowe - "Król Lew"? A może postrzyżyny słowianskie? Cokolwiek się wymysli będzie to sztuczne dla jego uczestników (poza osobą, która to wymysliła). Uczestnikom brak bedzie wzorców zachowania - kupić prezent nie kupić, jaki prezent, czego się spodziewać, czy coś trzeba bedzie robić? Organizator moze być odebrany jako dziwak ("co jej jeszcze strzeli do głowy?"). Zamiast przyjemnej rodzinnej atmosfery - napięcie i zdegustowanie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|