Jakiś czas temu moje zainteresowanie wzbudziły rachunki i faktury, przychodzące z doklejonymi do koperty blaszkami. Dowiedziałem się, że to wszystko przez monopol Poczty Polskiej na przesyłki do określonej wagi. I by wysłać prywatnym doręczycielem, trzeba dorzucić odrobinę balastu. Zdziwiłem się, że InPostowi opłaca się wyrzucać w błoto kupę blachy i jeszcze mieć ceny niższe niż Poczta. Mogłoby się wydawać, że przesyłki można dociążyć czymś przydatniejszym. Pojawiły się więc notatniki - niestety równie bezużyteczne. By miały odpowiednią wagę, kartki są grubości tektury. Na dodatek są gładkie i nie da się na tym pisać - ołówek nie łapie, a długopis się maże. Ale nadawcy przesyłek zdają sobie z tego sprawę. Netia wie, co klienci myślą o jej 'notatnikach' i na okładce drukuje takie oto przesłanie:  Prawda, że sprytne? By zachęcić klienta do oszczędzania na papierze, należy go wpierw tym papierem zirytować. I problem sam się rozwiąże. Bo zaprzestanie wysyłania niepotrzebnych notatników byłoby przecież zbyt proste...  Monopol Poczty potrwa jeszcze dwa lata. Jeszcze przez dwa lata będziemy w skrzynkach pocztowych znajdować złom i makulaturę. Potem będzie już tylko makulatura. Przynajmniej dopóki bankowość elektroniczna nie wyprze klasycznych faktur. |