Sądzę, że raczej niezrozumienia. Każdy ma inne poczucie humoru, inną osobowość-każdy rozumuje inaczej, więc nie czuję jakiejś "chorej urazy", bo wszystko potrafię zrozumieć i wytłumaczyć sobie. Nie rozpaczam,zatem, jakoś szczególnie, gdy spotkam się z niezrozumieniem. "W moim umyśle "wisi "prikaz":każdy rozumuje inaczej, wyciąga inne (niż moje) wnioski, więc mało prawdopodobne, aby nasze myślenie na dany temat, było jednakowe. Zamiast "on źle myśli"-"on myśli inaczej"-bez tego wartościowania, spokojnie przyjmuję , że ktoś nie zgadza się ze mną i staram się przyjąć inny punkt widzenia. Bywa ,oczywiście, różnie, ale o ile rozmówca mnie nie obrazi,"nie obrzuca błotem", to nie wyprowadzi mnie z równowagi i z poczuciem wewnętrznego spokoju, prowadzę rozmowę dalej.
|