 |
Przyjaźń - dlaczego istnieje? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-07-2010 03:09 | Lokiki (3 punktów) | Przyjaźń - dlaczego istnieje?
2 na 2 | Jak w temacie jak myślicie jak wytłumaczyć logicznie zjawisko przyjaźni. Czy to rodzaj instynktu stadnego ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Wynika to z potrzeby przynależności. Samotność i niezrozumienie,nie są przez nikogo sytuacjami pożądanymi.
|
|
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >Jak w temacie jak myślicie jak wytłumaczyć logicznie zjawisko przyjaźni. Czy to rodzaj instynktu stadnego? Wszystkie pytania dotyczące spraw związanych z funkcjonowaniem mózgu są praktycznie nierozwiązywalne przynajmniej na obecnym etapie rozwoju wiedzy o tym organie. Może ograniczyć się do próby określenia, w jakiej części p. należy do sfery uczuć, w jakiej do myśli analitycznej (rozważanie przyczyn i skutków, bilansowanie korzyści i strat itp.), a w jakim do działań instynktownych, zapisanych w genotypie? Sądzę jednak, że niezależnie od proponowanego uszczegółowienia celu dyskusji, nic nie da się uzyskać bez podania definicji.
Stach M. G.
|
|
 | | LadyTilly (613 punktów) | Czy to instynk stadny? myślę, że to raczej potrzeba stadna. Każdy z nas ma jakieś grono znajomych, większe czy mniejsze. Z tego grona wyodrębnia takie osoby, którym ufa najbardziej. Nazywa ich powoli - kolegami, kumplami, aż wreszcie używa określenia "przyjaciel". Taki jest mechanizm. Jeśli zaś chodzi o definicję - "przyjaźń" jest czymś nieunormowanym, to znaczy "ostrość" definicji stale ulega poprawie, powinno się do niej dodawać stale nowe elementy, które coraz bardziej trafiałyby w sedno. Jest to zdaje się proces ciągły, nie mający końca. Dość kontrowersyjne według mnie słowa znalazłam w Wikipedii odnośnie socjologicznego kontekstu przyjaźni. Jest napisane: "Wspólny wróg bardzo skutecznie cementuje więzi między przyjaciółmi, a jednym z narzędzi służących do tego jest plotka" hmmmmm ciekawam co by o tym powiedził Arystoteles traktujący przyjaźń jako cnotę?
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Przyjaźń jest sprawą uczucia, więc trudno ją tłumaczyć logicznie, rozumowo. Tak samo jak miłość. Co nam da wyjaśnienie mechanizmów ewolucyjnych przyjaźni i po co to nam? To tak samo jak analizować miłość matki do dziecka. Wiadomo,że różne hormony, instynkty i atawizmy. Ale przyjaźń, czy miłość są też tzw. fenomenami czyli zjawiskami przeżywanymi w naszej psychice. To jest dopiero fascynujące jak to się przejawia w życiu. To tak jak z filmem. Wiadomo, że film to zapis na taśmie lub płycie. Że to wszystko sztuczne. Aktorzy grają i w rzeczywistości jest to bardzo prozaiczne. Reżyser się wścieka, aktor pije, aktorka się puszcza itp. Ale całość na ekranie zachwyca, jak np. u Bergmana czy Antonioniego. I tak jest też z przyjaźnią, albo miłością. U podłoża są jakieś płyny ustrojowe i wyładowania elektryczne, instynkty stadne itp. a w efekcie mamy tzw. przeżycia duchowe, uniesienia i ekstazy.
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | Przyjaźń opiera się na zaufaniu i podobnych poglądach i potrzeba czasu ,by sobie na nią zasłużyć.Znajomość może (choć nie musi) przerodzić się w coś głębszego, bardziej wartościowego Najlepiej mieć cechy i "dawcy" i "biorcy"-umiejętnie okazywać uczucia i je przyjmować. Niestety, zbyt wiele osób, nie potrafi umiejętnie zareagować na okazywane im zainteresowanie/sympatię i są określani, jako "nieczuli".
Niemożliwością jest podobać się każdemu. Warto skupić się na ważnych dla nas osobach i dbać o podtrzymywanie z nimi dobrych relacji. Cóż więcej można zrobić? Zmienić siebie-trzeba, jednak, samemu czuć taką potrzebę. Czynić to tylko w swojej "walce o akceptację"-to ,raczej, nie tędy droga...
|
|
| Głąbiński (3538 punktów) | Sądzę, że różnice między wyjaśnieniami podpisanymi LadyTilly, prof. Grabowska i orchidea78 wynikają z odmiennego definiowania przyjaźni. Proponuję p. nazywać taki stan umysłu pod względem ustosunkowania się do wskazanej jako p. osoby, który jest określony co najmniej w 50 % przez uczucia (z tego najwyżej 10 % uczucia negatywne jak np. obawa samotności, a pozostałe 40 lub więcej procent to odczucie pozytywne - empatia), reszta zaś to myślenie analityczne i instynkt. No i więcej niż 70 % emocji, to miłość, a mniej niż 40 % empatii nazwałbym koleżeństwem, poczuciem wspólnoty interesów, lub odruchem - w zależności od procentowego udziału innych wymienionych składników. Zarazem twierdzę, że nie jest możliwe u normalnego człowieka ustosunkowanie się do innej osoby pod wpływem tylko jednego ze wskazanych czynników. Nie mam też pewności, czy moja wyliczanka jest zupełna, czy cztery wymienione funkcje umysłu wyczerpują opis zjawiska.
Stach M. G.
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | > Jak w temacie jak myślicie jak wytłumaczyć logicznie zjawisko przyjaźni. Czy to rodzaj instynktu> stadnego ?Jest coś takiego jak reguła wzajemności. Polega to na tym, że jeśli coś od kogoś dostajemy, to chcemy się zrewanżować. Tak działali np. krisznowcy, dając człowiekowi darmowego kwiatka, a jednocześnie wyciągając łapę po pieniądze. Nietoperze wampiry dla przykładu, są bardzo biednymi stworzonkami, które nie mogą żyć bez pożywienia dłużej niż dwa dni (czy też noce). Dlatego też osobniki pomagają sobie nawzajem, jeśli któryś się nie naje, jest karmiony przez innego. Jeśli jednak nie oddaje - nie jest karmiony  U człowieka to działa tak samo. Pomagasz. Masz w tym interes - ty dasz kiedy jesteś syty, więc ktoś ci da kiedy będziesz głodny. Aż tak jesteśmy samolubni, że dając liczymy na wdzięczność okazaną w późniejszym terminie  Osoby które nigdy nie oddają nie będą dostawać. Oczywiście w świecie pierwotnym, w którym stado składa się z 15 osobników, a nie dwóch milionów osób, które absolutnie się nie znają.
|
|
1 na 1 | RITA (82 punktów) | >Jak w temacie jak myślicie jak wytłumaczyć logicznie zjawisko przyjaźni. Czy to rodzaj instynktu >stadnego ?
Instynkt stadny to raczej potrzeba łączenia się w grupy, potrzeba funkcjonowania w grupie, potrzeba przynależności, wrodzona zdolność, umiejętność czegoś. Nie widzę większego związku pomiędzy instynktem stadnym a "logicznym"jak to nazwałeś zjawiskiem przyjazni. Czy przyjażń, która niewątpliwie zalicza się do sfery uczuć jest zjawiskiem logicznym, dającym się wytłumaczyć prawami logiki? Nie. Z prostej przyczyny - uczucia są irracjonalne, nie można zatem wytłumaczyć ich logicznie. Umiejętność przyjazni, zdolność mniejsza czy większa do wchodzenia w relacje oparte na przyjazni - nie jest poza tym cechą wrodzoną.
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | >>Jak w temacie jak myślicie jak wytłumaczyć logicznie zjawisko przyjaźni. Czy to rodzaj instynktu >>stadnego ? > Instynkt stadny to raczej potrzeba łączenia się w grupy, potrzeba funkcjonowania w grupie, potrzeba przynależności, wrodzona zdolność, umiejętność czegoś. Nie widzę większego związku pomiędzy instynktem stadnym a "logicznym"jak to nazwałeś zjawiskiem przyjazni. Czy przyjażń, która niewątpliwie zalicza się do sfery uczuć jest zjawiskiem logicznym, dającym się wytłumaczyć prawami logiki? Nie. Z prostej przyczyny - uczucia są irracjonalne, nie można zatem wytłumaczyć ich logicznie. Umiejętność przyjazni, zdolność mniejsza czy większa do wchodzenia w relacje oparte na przyjazni - nie jest poza tym cechą wrodzoną. >
Oczywiście, że uczucia można wyjaśnić w sposób racjonalny. Choćby to: "Jest mi bliski, mimo że go prawie w ogóle nie znam. Dlaczego?" Ano dla przykładu staje bliżej, niż przewiduje "procedura", nieznacznie naruszając przestrzeń osobistą, nie powodując dyskomfortu. Oddycha w tym samym rytmie co ja. Naśladuje gesty. Pozwala sobie na żarty zarezerwowane dla osób bliskich, w tym godzące np. w samoocenę, jednak nie w stopniu mogącym mnie wytrącić z równowagi.
To logiczna interpretacja i zarazem odpowiedź. Pytanie brzmi, czy sama logika może człowiekowi zmienić ten afekt? W niektórych wypadkach tak.
W którymś poście wspomniałem o krisznowcach bazujących na regule wzajemności. Dają kwiatek, chcą pieniążka. Jak nie damy, czujemy się źle. Ale znając mechanizm możemy pomyśleć "chcą mnie nabrać" i reguła wzajemności nie zadziała.
|
|
|  | | RITA (82 punktów) |
>> Instynkt stadny to raczej potrzeba łączenia się w grupy, potrzeba funkcjonowania w grupie, potrzeba przynależności, wrodzona zdolność, umiejętność czegoś. Nie widzę większego związku pomiędzy instynktem stadnym a "logicznym"jak to nazwałeś zjawiskiem przyjazni. Czy przyjażń, która niewątpliwie zalicza się do sfery uczuć jest zjawiskiem logicznym, dającym się wytłumaczyć prawami logiki? Nie. Z prostej przyczyny - uczucia są irracjonalne, nie można zatem wytłumaczyć ich logicznie. Umiejętność przyjazni, zdolność mniejsza czy większa do wchodzenia w relacje oparte na przyjazni - nie jest poza tym cechą wrodzoną. >> >Oczywiście, że uczucia można wyjaśnić w sposób racjonalny. >Choćby to: "Jest mi bliski, mimo że go prawie w ogóle nie znam. Dlaczego?" Ano dla przykładu staje bliżej, niż przewiduje "procedura", nieznacznie naruszając przestrzeń osobistą, nie powodując dyskomfortu. Oddycha w tym samym rytmie co ja. Naśladuje gesty. Pozwala sobie na żarty zarezerwowane dla osób bliskich, w tym godzące np. w samoocenę, jednak nie w stopniu mogącym mnie wytrącić z równowagi. >To logiczna interpretacja i zarazem odpowiedź. Pytanie brzmi, czy sama logika może człowiekowi zmienić ten afekt? W niektórych wypadkach tak. >W którymś poście wspomniałem o krisznowcach bazujących na regule wzajemności. Dają kwiatek, chcą pieniążka. Jak nie damy, czujemy się źle. Ale znając mechanizm możemy pomyśleć "chcą mnie nabrać" i reguła wzajemności nie zadziała.
Gdyby kierować się takim rozumowaniem jak Twoje, to zdecydowaną większość zjawisk dałoby się wytłumaczyć rozumowo, racjonalnie. Wystarczyłoby w każdym przypadku stosować filozofię determinizmu, i doszukiwać się związków przyczynowo - skutkowych. Są jednak takie sfery, w których logiczne rozumowanie, racjonalizm są wyparte chociażby przez kwestię motywacji, która niewątpliwie wiąże się z tym co subiektywne.Oczywiście istnieją pewne podobieństwa pomiędzy uczuciami a aktami rozumu( nie neguję tego), ale istnieją też zasadnicze różnice. Niestety, ale logika w przypadku uczuć nie występuje, kiedy osoba kieruje się motywacją, kieruje się tym co subiektywne. W związku z tym logika serca ma ponadrozumowy wymiar.
"Serce ma swoje racje, których nie zna rozum"
W uczuciach - przyjazni, miłości, przeżycia znajdują się po stronie podmiotu, w akcie poznawczym natomiast - po stronie przedmiotu. Przykładem jest właśnie takie uczucie przyjazni, miłości, które powstaje spontanicznie, i którego przecież człowiek nie może osiągnąć siłami własnego rozumu. Ale przykładem może być też inna sytuacja: człowiek odczuwa radość po wizycie przyjaciela - jest to radość po stronie podmiotu, powstaje spontanicznie, ze względu na czynniki subiektywne, natomiast w akcie spostrzeżenia czerwonego koloru, czerwonej, intensywnej farby - czerwień jest własnością podmiotu. Dlatego też w związku z powyższym po dwóch przeciwnych stronach postawiłabym: uczucia i akty rozumu. Jednak podkreślam, że istnieją też podobieństwa pomiędzy sferą uczuć a aktami rozumu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Gdyby kierować się takim rozumowaniem jak Twoje, to zdecydowaną większość zjawisk dałoby się wytłumaczyć rozumowo, racjonalnie. Bo większość rzeczy da się wytłumaczyć racjonalnie. Nawet irracjonalne emocje. Dlaczego kobieta wybrała złego męża? Dlatego, że nauczona była życia w toksycznym związku. Albo dlatego, że odpowiadał zapisanemu w jej podświadomości wzorcowi męskości. Wybór może być irracjonalny - z naszego punktu widzenia - ale uzasadnienie tego wyboru można racjonaolnie wyjaśnić.
>Wystarczyłoby w każdym przypadku stosować filozofię determinizmu, i doszukiwać się związków przyczynowo - skutkowych. Owszem - i wystarczy, należy jednak doszukać się tych przyczyn. >Są jednak takie sfery, w których logiczne rozumowanie, racjonalizm są wyparte chociażby przez kwestię motywacji, która niewątpliwie wiąże się z tym co subiektywne.Oczywiście istnieją pewne podobieństwa pomiędzy uczuciami a aktami rozumu( nie neguję tego), ale istnieją też zasadnicze różnice. Jakie na przykład? Nie znam. > Niestety, ale logika w przypadku uczuć nie występuje, kiedy osoba kieruje się motywacją, kieruje się tym co subiektywne. W związku z tym logika serca ma ponadrozumowy wymiar. Serce to pompa. Nasze emocje to dzieło umysłu. > "Serce ma swoje racje, których nie zna rozum" Rozum w sensie myślenia logicznego. Ale nie w sensie analizy. Każdy wybór, intuicja, oparte są na doświadczeniu i analizie (podświadomej) danych. Każdy wynika z doświadczenia. > W uczuciach - przyjazni, miłości, przeżycia znajdują się po stronie podmiotu, w akcie poznawczym natomiast - po stronie przedmiotu. Przykładem jest właśnie takie uczucie przyjazni, miłości, które powstaje spontanicznie, i którego przecież człowiek nie może osiągnąć siłami własnego rozumu. Oczywiście - nie wybieramy przyjaciela i partnera w sposób "ten jest dobry". Ale nasz wybór kieruje się pewnymi podstawami. Kupujesz owoc, wybierając te, które kojarzą ci się ze smacznymi. Nie znając kilku owoców wybierzesz te, których cechy kojarzą się z dobrym smakiem. Czy to wybór racjonalny? Nie - wybierasz w ciemno, bo żadnego nie znasz. Ale przesłanki są racjonalne, nawet jeśli nie zdajesz sobie z nich sprawy. Uświadomienie sobie mechanizmów wyboru a istnienie tych mechanizmów to dwie różne rzeczy. Po przeanalizowaniu własnych założeń można dotrzeć do przyczyn, dla których wybrałeś taką lub inną osobę. Nie oznacza to, że wybór był chłodną kalkulacją. >Ale przykładem może być też inna sytuacja: człowiek odczuwa radość po wizycie przyjaciela - jest to radość po stronie podmiotu, powstaje spontanicznie, ze względu na czynniki subiektywne, natomiast w akcie spostrzeżenia czerwonego koloru, czerwonej, intensywnej farby - czerwień jest własnością podmiotu. > Dlatego też w związku z powyższym po dwóch przeciwnych stronach postawiłabym: > uczucia i akty rozumu. Jednak podkreślam, że istnieją też podobieństwa pomiędzy sferą uczuć a aktami rozumu. Ale radość z postrzegania czerwonej farby...
Wiesz - oki, logiczne, ale co to ma do rzeczy?
|
|
| |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Gdyby kierować się takim rozumowaniem jak Twoje, to zdecydowaną większość zjawisk dałoby się wytłumaczyć rozumowo, racjonalnie. Wystarczyłoby w każdym przypadku stosować filozofię determinizmu, i doszukiwać się związków przyczynowo - skutkowych. Są jednak takie sfery, w których logiczne rozumowanie, racjonalizm są wyparte chociażby przez kwestię motywacji, która niewątpliwie wiąże się z tym co subiektywne.Oczywiście istnieją pewne podobieństwa pomiędzy uczuciami a aktami rozumu( nie neguję tego), ale istnieją też zasadnicze różnice. > Niestety, ale logika w przypadku uczuć nie występuje, kiedy osoba kieruje się motywacją, kieruje się tym co subiektywne. W związku z tym logika serca ma ponadrozumowy wymiar. > "Serce ma swoje racje, których nie zna rozum" > W uczuciach - przyjazni, miłości, przeżycia znajdują się po stronie podmiotu, w akcie poznawczym natomiast - po stronie przedmiotu. Przykładem jest właśnie takie uczucie przyjazni, miłości, które powstaje spontanicznie, i którego przecież człowiek nie może osiągnąć siłami własnego rozumu. Ale przykładem może być też inna sytuacja: człowiek odczuwa radość po wizycie przyjaciela - jest to radość po stronie podmiotu, powstaje spontanicznie, ze względu na czynniki subiektywne, natomiast w akcie spostrzeżenia czerwonego koloru, czerwonej, intensywnej farby - czerwień jest własnością podmiotu. > Dlatego też w związku z powyższym po dwóch przeciwnych stronach postawiłabym: > uczucia i akty rozumu. Jednak podkreślam, że istnieją też podobieństwa pomiędzy sferą uczuć a aktami rozumu.
Ależ nie są. Uczuciowość jest jedynym motorem motywacyjnym. Ludzie ciągle odnoszący porażki, żyjący w środowisku niesprzyjającym inwencji twórczej nie będą zmotywowani. Tak jak ptak ma "zapisane" reakcje nakazujące mu podejmować próby latania, tak i człowiek ma z góry "dane" informacje pomagające używać emocji.
Uczucie przyjaźni nie powstaje wcale spontanicznie. To, że dana jednostka nie zdaje sobie sprawy z podświadomych mechanizmów, nie znaczy wcale, że te nie mają miejsca i że ktoś o nich nie wie. Jest potwierdzone, że zajęcie odpowiedniego miejsca w stosunku do rozmówcy, czy dla przykładu oddychanie w tym samym rytmie powoduje zwiększone poczucie "lubienia" takiej osoby. W związku z tym, że znaczna część przyswajania wiedzy zachodzi nieświadomie, także i nauka reakcji na ludzkie zachowanie przemyca się nam tą drogą. Oczywiście w grę wchodzi również ekwiwalent biologiczny - ograniczenia systemu nerwowego (słowem - wyżej d. nie podskoczysz).
Przyjaźń zawiązuje się na zasadzie podobieństw. Czym jest? To zależy od danego człowieka i jego jednostkowej definicji. Ale jest sympatia, chęć przebywania z daną osobą, potrzeba przynależności. i te właśnie zaspokajamy posiadając "przyjaciół", którzy są do nas podobni, którzy zachowują się w sposób umożliwiający nam dobry kontakt, wreszcie którzy przyjemnie nam się kojarzą, mimo że ich nie znamy.
Nie ma w tym nic pozazmysłowego, są jednak rzeczy działające nieświadomie, co nie znaczy, że nie można ich wytłumaczyć "logicznie".
Co do tego przykładu - niezbyt rozumiem. Czerwień też jest subiektywna. Jednemu kojarzy się z krwią i ranami, innej z kwiatkiem, który otrzymała od chłopaka. Nie ma odgórnie narzuconych kolorów, które wszyscy lubią, są oczywiście kolory uniwersalne, dostępne codziennie. Tak samo przyjaciel - jego wizyta uwalnia emocje, kojarzy nam się z czymś, z pozytywnym wzmocnieniem, z wdzięcznością. Może nam się kojarzyć z pożądanymi przez nas cechami, jak np. doceniać nas, chwalić, dawać bezpieczeństwo, co oczywiście wpływa na naszą chęć podtrzymywania kontaktu z taką osobą.
Jesteśmy zwierzętami stadnymi, w związku z czym występują u nas podobne mechanizmy.
Natomiast użycie rozumu... tzw. rozum to jedynie dość mało wszechstronny moduł służący do kojarzenia faktów i wyciągania wniosków. Opanowany częściowo przez moduł emocji. Wybieramy te aktywności, które budzą w nas pozytywne skojarzenia.
Emocje wpływają nawet na percepcję. W negatywnym nastroju człowiek jest ustawiony na przeczesywanie globalne, podczas gdy w nastroju pozytywnym działa lokalnie. To ma wpływ nawet na podstawowe rzeczy. Idziemy na wieś, ptaszki śpiewają, mamy same pozytywne wzmocnienia, myślimy "jaki fajny las". Zgubimy się, błąkamy po alejkach i myślimy "pieprz..e drzewa".
Emocja sama w sobie jest informacją, na podstawie której podejmujemy działania. Jest dobrze, znaczy niczego nie trzeba przetwarzać głęboko. Jest źle, trzeba zwracać uwagę na zagrożenia, wyszukiwać je poprzez głębsze przetwarzanie.
|
|
1 na 1 | RITA (82 punktów) |
W swoich wywodach próbuję jedynie pokazać, że sfera rozumu, woli i sfera uczuć - to dwie różne sfery, które niewątpliwie się uzupełniają i przenikają, gdyż musi istnieć współpraca serca, woli, i rozumu żeby mogła prawidłowo funkcjonować jednostka. Uczucia są nadbudowane nad aktami poznawczymi, i wydają się od nich uzależnione. Poznanie - jako wiedza o przedmiocie jest niewątpliwie przyporządkowane uczuciom, przeżyciom.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|