Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ja noszę dres...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
28-09-2010 14:47Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)Ja noszę dres...
Ocena 5 na 5
O gustach niby się nie dyskutuje, ale trudno nie narazić się na kpiny, gdy słucha się disco polo, chodzi w różowych ciuchach, zajada hamburgerami z McDonalda, czyta sagę Zmierzch czy Paolo Coehlo.

Przyznam się, że ja sam często chodzę w... no może nie dresie, ale spodniach bez rozporka z wyraźnym logiem Addidas. Do tego często zakładam czerwoną dresową bluzę. Pracuję naukowo, więc nikomu to nie przeszkadza - mógłbym podwinąć sobie jedną nogawkę i ogolić brew, też było by dobrze.

Mam jednego kolegę, który chodzi w szeleszczących dresach, w dodatku jest kontrolerem biletów. W moim towarzystwie (ludzi raczej wykształconych lub studentów) jest po prostu uwielbiany (przeze mnie też) - tzw. dusza towarzystwa.
Pytanie o to czy zwracacie uwagę na styl ubierania osoby wydaje mi się niegodne tego forum.
Chciałbym raczej wiedzieć:
Jakie słabości do popkultury mają racjonaliści?
Czy odrzucacie wszystko co niskie i pospolite?
Co poza winem i kawiorem lubicie pić,jeść, czego słuchacie gdy sprzątacie mieszkanie, jakie telenowele oglądacie? (może się trochę zagalopowałem, ale czemu nie? Jak ktoś lubi "M jak miłość" niech się przyzna!)

Proponuję wprowadzić regułę, że w wątku nie wolno krytykować gustów
(Darujmy sobie komentarze typu "palisz popularne? przecież minister zdrowia ostrzega!")

Można podzielić się również wspomnieniami z czasów gdy ulegaliście niskim pokusom.

Załączam też link do piosenki szałowego zespołu Big Cyc "Dres"
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ja się zanurzam raz w jednej kulturze, raz w innej... Patrzę na to tak, że kultura wyższa wymaga większych obrotów mózgu, a nie można cały czas pracować na wysokich obrotach, bo można jednostkę przegrzać

Traktuję to jednak nie tylko jako mój wybór, ale pewnie efekt tego, co mi Pani Natura zapakowała na pokład. Są więc pewnie tacy, którzy nie lubią zmieniać i cały czas nurzają się w jednej kulturze. Nie ma we mnie żądzy nawracania ich na "właściwą" drogę
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Ja się zanurzam raz w jednej kulturze, raz w innej...
Zawracanie gitary - kultura jest jedna, to podziały są sztuczne. Myszka Miki to jedna sprawa, a Mozart to druga. Co kto lubi.
28-09-2010 22:24 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Zawracanie gitary - kultura jest jedna, to podziały są sztuczne. Myszka Miki to jedna sprawa, a Mozart to druga. Co kto lubi.

Nie do końca tak, kultura tzw. wyższa może być inspirująca i oddziaływać na intelekt (niektórzy tworzą obrazy pod wpływem dobrej muzyki). Techno czy disco polo tymczasem mogą stymulować co najwyżej do rytmicznego podrygiwania.
28-09-2010 22:54 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>Zawracanie gitary - kultura jest jedna, to podziały są sztuczne. Myszka Miki to jedna sprawa, a Mozart to druga. Co kto lubi.

>Nie do końca tak, kultura tzw. wyższa może być inspirująca i oddziaływać na intelekt (niektórzy tworzą obrazy pod wpływem dobrej muzyki). Techno czy disco polo tymczasem mogą stymulować co najwyżej do rytmicznego podrygiwania.

   Rytmiczne podrygiwanie zaś może wprowadzić w dobry humor, a za dobrym humorem popłynie wena, a za weną obraz... Wszystko jest możliwe. Rytmicznie podrygujące paryskie prostytutki były inspiracją dla niejednego impresjonisty. Nie zapominajmy o tym.

Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Tak, na to trzeba brać poprawkę, że tak matematycznie nie da się powiedzieć, co to kultura wyższa a co niższa. No bo jak Zenka disco polo pchnie do czegoś twórczego i ważnego, to dla niego to akurat disco polo będzie kulturą wyższą bo stymulującą a nie czysto rozrywkową. Dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że to co się powszechnie uważa za kulturę wyższą i niższą jest taką tylko mniej więcej i przeciętnie, bo zawsze będą odchyłki na obie strony
28-09-2010 23:24 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Tak, na to trzeba brać poprawkę, że tak matematycznie nie da się powiedzieć, co to kultura wyższa a co niższa.

   Nie da.

>No bo jak Zenka disco polo pchnie do czegoś twórczego i ważnego, to dla niego to akurat disco polo będzie kulturą wyższą bo stymulującą a nie czysto rozrywkową.

   Nie. Zenek nie będzie sobie zdawał sprawy czy to kultura wyższa czy niższa czy też rozrywkowa. On po prostu namaluje ten obraz. A potem przyjdą znawcy sztuki, i stwierdzą (wcześniej oczywiście Zenek umrze w całkowitym ubóstwie i z głodu) że oprócz burdeli i paryskich dziwek to jeszcze Zenka Moneta disco polo inspirowało. I tym sposobem disco polo urośnie. Do czego, to już artyści wymyślą.

>Dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że to co się powszechnie uważa za kulturę wyższą i niższą jest taką tylko mniej więcej i przeciętnie, bo zawsze będą odchyłki na obie strony

   Jednemu jelenie na rykowisku, drugiemu "Krzyk".....


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
29-09-2010 02:11 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>
>    Rytmiczne podrygiwanie zaś może wprowadzić w dobry humor,

Filutka hedonistka no no.
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Nie do końca tak, kultura tzw. wyższa może być inspirująca i oddziaływać na intelekt (niektórzy tworzą obrazy pod wpływem dobrej muzyki). Techno czy disco polo tymczasem mogą stymulować co najwyżej do rytmicznego podrygiwania.
Będę się upierał przy swoim - to SZTUCZNE podziały, powodowane odwiecznym ludzkim snobizmem i chęcią wywyższania się. Wyjaśnię to na przykładzie opery. To wycie jest niestrawne dla człowieka i można to wyjaśnić naukowo - mózg ludzki po prostu nie lubi takiej kakofonii dźwięków, za to bardzo lubi zwykłe, ładne melodie. I proszę: opery trwają mniej więcej 1,5-2 godz., a my pamiętamy z nich krótką, melodyjną arię - jeżeli ,,Straszny dwór'', to ,,Ten zegar stary...'', jeżeli,,Aida'', to słynny ,,Marsz niewolników'' itd. Snobek siedzi sobie w operowym fotelu i nie może się doczekać końca, ale eksajtuje się swym rzekomym elitaryzmem -,,Patrzta chamy, jaki to ja kulturny''.
Podobnie jest z malarstwem - stoi sobie taka grupka snobków nad jakimś bohomazem, który nie wiadomo co przedstawia, i zachwyca: ile w tym głębi itp. pierdu-pierdu. Kiedyś pewien naukowiec amerykański zrobił sobie niezłe jajo: przesłał na jakiś wernisaż obraz napacykowany trąbą przez... słonia. ,,Znawcy sztuki'' popadli w tradycyjny zachwyt: ile w tym siły wyrazu... itp. Kiedy ujawniono ,,autora arcydzieła'', była kupa śmiechu.
Tak więc o tym, co jest kulturą ,,wyższą'', a co nie decyduje snobistyczna ,,grupa trzymająca władzę'' (intelektualną). Jazz kiedyś był niegodną uwagi muzyką prostych Murzynów, dziś jest dostojnym, szacownym kierunkiem muzycznym (jakim disco-polo będzie za 50 lat). Itp. itd. - przykładów jest więcej. Nic nie jest wiecznie wyższe lub niższe. Postmodernizm święcił triumfy przez lata, aż w końcu nazwano go - i słusznie - ,,modnymi bzdurami'' i zachwyty zaczęły powoli mijać. Musi się po prostu znaleźć ktoś odważny, kto powie na głos, że król jest, jeśli nie nagi, to skąpo przyodziany.
29-09-2010 15:16 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Będę się upierał przy swoim - to SZTUCZNE podziały

Częściowo zgadzam się z twoją wypowiedzią, ale nie mam obecnie czasu na głębszą dyskusję na ten temat, więc poprzestanę na stwierdzeniu, że nie zgadzam się na zakaz wartościowania wytworów kultury i sztuki. Mówienie o wytworach niższych i wyższych jest moim zdaniem - jednak - uprawione.
Marcinlet (1935 punktów)
>Podobnie jest z malarstwem - stoi sobie taka grupka snobków nad jakimś bohomazem, który nie wiadomo co przedstawia, i zachwyca: ile w tym głębi itp. pierdu-pierdu. Kiedyś pewien naukowiec amerykański zrobił sobie niezłe jajo: przesłał na jakiś wernisaż obraz napacykowany trąbą przez... słonia. ,,Znawcy sztuki'' popadli w tradycyjny zachwyt: ile w tym siły wyrazu... itp. Kiedy ujawniono ,,autora arcydzieła'', była kupa śmiechu.

A powinny być raczej oklaski i podziw dla geniuszu słonia.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Zamieszczałem to już kiedyś na Forum, ale powstrzymać się przed ponownym zamieszczeniem nie zdołam, bo jakże to - nie dać dresiarstwu Odporu Wytwornego?

Polecam, szałowe:

Jak jeść zupę?

Smaczku tej zupie przydaje, iż serwuje ją nie kto inny, a dr Stanisław Krajski Najpierwszy w Ojczyźnie masonerii Pogromca .
28-09-2010 16:39 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Po sposobie podawania pasztecików będę już wiedział, jak poznawać wraże siły
28-09-2010 16:51 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Podanie pasztecików z prawej stanowi Patriotyczną Odpowiedź na fakt, że barszczyk jest czerwony .
Wilczus (79 punktów)
>Jak jeść zupę?
>Smaczku tej zupie przydaje, iż serwuje ją nie kto inny, a dr Stanisław Krajski Najpierwszy w Ojczyźnie masonerii Pogromca .

Ta wersja programu "Jak jeść zupę" jest dla mnie bardziej... strawna


"Kiedyś próbowałam zmienić świat, nie udało się. Teraz walczę o to, żeby świat nie zmienił mnie"
Alicja Duda (25557 punktów)
Zawsze lubiłam czytać. W swoim życiu miałam okresy fascynacji Lemem i fantastyką, literaturą wojenną, historią i powieściami historycznymi, pamiętnikami....
W dzieciństwie nie lubiłam bajek, drażniły mnie wszelkie "niemożliwości" jak stuletni sen czy gadające zwierciadło.
Miałam w swoim życiu na stare lata tragiczny okres kiedy nieszczęścia nie tylko chodziły parami ale stadami. Nie mogłam wtedy czytać poważnych książek, nie byłam w stanie się skupić.
Bezsenne noce mnie dobijały. Trafiłam wtedy na różnej maści "romansidła". I o dziwo , mogłam to czytać. Potrafiłam całą noc czytać. Dzięki nim odrywałam się od rzeczywistości w świat w którym wszystko zawsze dobrze się kończy. Noce przestały być koszmarem. Jak brakowało mi nowych to czytałam stare od środka albo od początku.
Gdy moim przyjaciółkom zdarzał się taki okres, dostarczałam im tego typu książek by miały gdy bezsenna noc napędza koszmary. I to działa!
Telewizji i seriali jednak nie nauczyłam się oglądać. Działają mi na nery. Choć zdecydowanie wolę oglądać "komedię romantyczną" niż wszelkie filmy sensacyjne. A zupełnie nie trawię horrorów filmów z duchami i wampirami.
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
Też kiedyś miałem ciężki okres, ale z bardziej prozaicznej przyczyny: strasznie się rozchorowałem. Miałem wysoką gorączkę, miotały mną dreszcze, mogłem tylko spać albo ew. oglądać telewizję.
Na bezpłatnych kanałach (tylko takie wtedy miałem) trudno znaleźć coś ciekawego, więc zacząłem oglądać peruwiańską telenowelę "Milagros: Cud Miłości". To był prawdziwy kabaret - przerysowana mimika, dzikie najazdy kamery na twarze, latynoska emocjonalność.
Gdy wyzdrowiałem oczywiście przestałem oglądać te głupoty, ale nieszczęśliwie napomknąłem o niektórych pikantnych szczegółach fabuły koleżance, która opiekowała się wówczas małym dzieckiem. Przyjaciółka (bardzo inteligentna dziewczyna z biologicznym wykształceniem), wciągnęła się na pewien czas w ten serial i kilka razy przy naszych spotkaniach relacjonowała mi "Kto ostatnio zdradził Milagros" itp.
Gdy ją kiedyś odwiedziłem zajęta była szykowaniem obiadu, więc kazała swojemu kuzynowi (wówczas nastoletni punk z irokezem) obejrzeć odcinek "Cudu miłości", żeby jej potem opowiedzieć.
Chłopak strasznie się złościł, ale chcąc zjeść ten obiad musiał swoje przed telewizorem wycierpieć...


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
apud (4399 punktów)

>Telewizji i seriali jednak nie nauczyłam się oglądać.

kochana, polecam Trędowata. To sie naprawdę czyta!!!
29-09-2010 07:12 
 Ocena 2 na 2
Alicja Duda (25557 punktów)
> To sie naprawdę czyta!!!
Nie bardzo. Smutno się kończy, więc nie spełnia roli terapeutycznej.
29-09-2010 08:01 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>> To sie naprawdę czyta!!!
>Nie bardzo. Smutno się kończy, więc nie spełnia roli terapeutycznej.

Młoda jesteś, jak będziesz miała tyle lat co ja to zrozumiesz, ze sprawy sercowe mogą skończyć sie albo dobrze albo małżeństwem!
29-09-2010 15:15 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>>Telewizji i seriali jednak nie nauczyłam się oglądać.
Ja po prostu nie oglądam tych "wielosezonowych" seriali III RP, czy też tych koszmarnych "oper mydlanych" liczących po kilkaset odcinków. Z jednym tylko wyjątkiem...był taki serial 13 odcinkowy pt. "Stacyjka", który bardzo mi się podobał. Nie tylko przez grającą tam Annę Polony, której jestem od lat wielbicielem, ale też przez niesamowity i specyficzny klimat


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
U mnie generalnie jest tak, że jeśli coś mnie nie dotyczy i tego nie lubię to mnie to gówno obchodzi. Ale nie w sensie negatywnym, tylko neutralnym, po prostu takie olewające wszystko olewanie. I jeśli ktoś nie każe mi słuchać disco-polo to nie obchodzi mnie to, czy ktoś takiej muzyki słucha prywatnie, czy nie. To samo się tyczy zachowania, zwyczajów i ubioru (Tak, nie lubię mundurków)
Co do muzyki to słucham dość specyficznej, podobno to jest "kultura wysoka", ale jakoś nie zależy mi na tym, to tylko taka nazwa

www.youtube.com/watch?v=1zoAhKNwnfQ - Epic
www.youtube.com/watch?v=hZYcApRm318 - Fajne jako budzik
www.youtube.com/watch?v=u_ddTqnOVhU - Co by nie było spokojnej muzyki też czasem słucham

Ogólnie mówię na to soundtrack.

A co do pospolitości: nie zwracam uwagi na popularność, bo jeśli coś lubi dużo osób to nie oznacza, że dana rzecz automatycznie staje się gorsza. Jak już mówiłam: Lubisz coś? To fajnie. Nie lubisz? Masz do tego prawo...

Ale żeby nie było, to zdarza mi się oglądać tasiemcowate anime, które czasem robią się wyjątkowo dziwne...
Sylwek (15472 punktów)
Wydaje mi się, że racjonalizm ma z kulturą wysoką czy sposobem ubierania się tyle wspólnego co z ulubionym kolorem kafelków w łazience.
Michał 'Flak' Wolski (3 punktów)
>Wydaje mi się, że racjonalizm ma z kulturą wysoką czy sposobem ubierania się tyle wspólnego co z ulubionym kolorem kafelków w łazience.

Czy na pewno racjonalizm i "kultura wysoka" nie mają nic wspólnego ze sobą?

Zbadajmy. Co mają do siebie kultura i sposób ubierania się?
Sposób w jaki się ubieramy może świadczyć o tym, na co w swoim wizerunku zwracamy uwagę. A możemy zwracać uwagę m.in. na:
- chęć wyróżnienia się z tłumu / przynależności do grupy
- wysłanie innym sygnału o swojej profesji
- wyrażenie swojej osobowości
- oddziaływanie na innych za pomocą odpowiedniego doboru barw...

...i tym podobne sprawy. Co to ma wspólnego z kulturą? Przypuszczalnie tyle samo ile kultura ma wspólnego z dbałością o świadome przemyślenie swojego stroju i doboru go do sytuacji w której się znajdziemy. Wzięcie tego pod uwagę jest trudniejsze niż włożenie na siebie po prostu kilku ulubionych rzeczy, najczęściej z przyzwyczajenia. Kultura ma też zapewne chociaż wspólnego pola z dbałością o odczucia innych, którzy mają z nami do czynienia, mimo że różnie taka dbałość bywa interpretowana w tak zwanej "kulturze popularnej".

Innymi słowy - używanie własnego rozumu jest wymagane, aby doświadczać ogólnie jakiejkolwiek kultury, nie tylko tej "wyższej". Chociażby przez potrzebę przemyślenia różnych spraw.

I zapewne nieprzypadkowo racjonalizm promuje myślenie, sprawdzanie poglądów, filozofowanie, posiadanie "otwartego umysłu" - a to są dokładnie te działania, które pomagają kulturze rozkwitać.

I zapewne ten zestaw działań jest właśnie tym, co łączy kulturę i racjonalizm.
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Wydaje mi się, że racjonalizm ma z kulturą wysoką czy sposobem ubierania się tyle wspólnego co z ulubionym kolorem kafelków w łazience.

W Polskich warunkach postawa ateistyczna to sprzeciw wobec tradycji i bardzo często wychowaniu. Oznacza krytyczny stosunek do świata, refleksję nad kulturą, poszukiwanie wartości.
Myślę, że owocuje to często dryfem w kierunku kultury wysokiej.
Skoro taka osoba jest religijnym nonkonformistą, są podstawy by sądzić, że nie będzie ulegać także trendom pop-mody, reklamom, fast-foodom, nie będzie ślepo wpatrywać się w telewizor łykając wszystko co zaserwuje TVN.
Co innego pewnie np. w Holandii, gdzie bardzo wiele osób przyjmuje ateizm czy racjonalizm bezrefleksyjnie, "z mlekiem matki".


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Kowalska (14008 punktów)
>Chciałbym raczej wiedzieć:
>Jakie słabości do popkultury mają racjonaliści?

   Ja mam słabość do piosenki "Jesteś szalona" zespołu Boys. Zresztą chyba nie tylko ja. Pół miliarda Chińczyków nie może się mylić.

A poza tym chodzę ubrana jak mi się żywnie podoba.

Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
28-09-2010 20:39 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>Pół miliarda Chińczyków nie może się mylić.

Święte słowa!!!

Jako i w uboższej próbie mylić się nie może - 94 do 99 w porywach- procent jekiejści końkretnej końkordatowej całości.
To jest właśnie magia liczb

Jak sie okazuje , to nawet 78 w porywach do 80 (procent, rzecz jasna) , też może sobie pogadać z muzami.
Albo treściwymi procentami, albo wielkimi liczbami.
Po oczach solą ziemi, tej ziemi, pyląc i kartoteki parafialne na światło Słońca wyciągając pl.wikipedia.org/wiki/Słońce
Niektóre bakterie ... od Słońca, jak to ma tutaj ktoś w stopce

Jeszcze coś o muchach miałam, ale ... przy kolacji jestem...
waldeck77 (4307 punktów)
Lubię fastfoody i piwo.
Oglądam Świat według Kiepskich.
Podobają mi się różowe niunie po solarium.

Więcej grzechów nie pamiętam
28-09-2010 22:16 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Oglądam Świat według Kiepskich.

   Chwali się. "Świat według Kiepskich" to rozrywka dla ludzi naprawdę inteligentnych, z rozwiniętym poczuciem humoru, którzy abstrakcję na poziomie Monty Pythona łapią i się pod jej ciężarem nie wywracają.

"Bo kto Monty Pythona nie kocha, ten nigdy nie żył" - jak rzekł pewien filozof z XV w. Albo z XVI, nie pamiętam dokładnie.

Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
Matix (5786 punktów)
>jakie
>telenowele oglądacie? (może się trochę zagalopowałem, ale czemu nie? Jak ktoś lubi "M jak miłość"

Szczyt hipokryzji: oglądam na Discovery program o kosmosie, a tu wpada mamuśka i mówi: "przełącz te głupoty, ja chcę ranczo"

Mateusz (879 punktów)
>Szczyt hipokryzji: oglądam na Discovery program o kosmosie, a tu wpada mamuśka i mówi: "przełącz te głupoty, ja chcę ranczo"

No, ja mam podobnie: czytam sobie forum Racjonalisty, przychodzi matka i mówi: "wyłanczaj grę, bo chcę na naszą-klasę wejść".

Gosia (9452 punktów)

>Czy odrzucacie wszystko co niskie i pospolite?

A skądże! Niskość i pospolitość to najlepsi przyjaciele człowieka, bardzo uwydatniają wzniosłość i oryginalność.

>Co poza winem

gin i piwo (rozłącznie)

>kawiorem

przereklamowany

>czego słuchacie gdy sprzątacie mieszkanie

Szant. Uzbrojona w MP3 szaleję z odkurzaczem drąc się wniebogłosy, ze szczególną ekspresją akcentując różne "hej, heja ho", co nieco nadwerężyło moje, skądinąd dobre, stosunki z sąsiadami.

>telenowele oglądacie?

Nie i komplikuje to moje życie rodzinne - teściowa twierdzi, że robię jej na złość, żeby nie omawiać z nią życiowych perypetii serialowych bohaterów. Na szczęście mój zszargany wizerunek nieco ratuje orientacja w jej licznych komplikacjach zdrowotnych i umiejętność wbicia igły w szanowny, mamusiny zadek.

yyy...No dobra. Pasjami lubię oglądać jeden serial - "Pingwiny z Madagaskaru"

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Meretseger (61860 punktów)

>Czy odrzucacie wszystko co niskie i pospolite?
A skąd
>Co poza winem i kawiorem lubicie pić,jeść
Sałatki warzywne, pieczony schab, kawa, piwo, mrożona herbata Lipton Green Tea. Kawioru nie lubię tak samo jak ostryg.
>czego słuchacie gdy sprzątacie mieszkanie
Black metalu. Też.
>jakie telenowele oglądacie?
Akurat żadne. Preferuję seriale sci-fi. Ostatnio "Stargate Atlantis".
>Proponuję wprowadzić regułę, że w wątku nie wolno krytykować gustów
>(Darujmy sobie komentarze typu "palisz popularne? przecież minister zdrowia ostrzega!")
Vogue menthe eclat. Taki snob jestem
>Można podzielić się również wspomnieniami z czasów gdy ulegaliście niskim pokusom.
Ech, kiedy to było... Już nie pamiętam
PS. W domu chodzę w dresie, bo jest wygodny. Poza domem najczęściej dżinsy, t-shirt, sweter. Nie mam ani jednej sukienki


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Kowalska (14008 punktów)
   Dobra, przyznaję się. Tam wyżej nie powiedziałam wszystkiego...

Czasami oglądam teleturniej "Jaka to melodia".


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
Kelu (303 punktów)
Cenię sobie swój indywidualizm, ale nie na tyle, by okłamywać samego siebie - jeśli podoba mi się coś, co jest popularne, nie czuję ujmy przyznając, że to lubię.
Co do ubioru jakoś od kiedy pamiętam kierowałem się funkcjonalnością i wytrzymałością. Niemal jak jakiś mongolski jeździec z ordy Chana, noszę ubrania, dopóki się na mnie nie rozpadną. Militarne spodnie, które cenię za ilość kieszeni, w których mogę pochować podręczne przedmioty, są dla mnie jedynym możliwym wyborem w kwestii przyodzienia poniżej pasa. Z fanatyczną pasją nienawidzę jeansów - za to, że są przyjęte za obowiązujący standard, dzisiaj nawet dres chodzi w jeansach. Pamiętam, że w liceum były dni, kiedy na 30 uczniów mojej klasy byłem jedynym, który nie nosił jeansów. Pomimo mojego pokojowego nastawienia mam słabość do militarnej estetyki, więc w okresach wiosenno - jesiennych, gdy temperatury są średnie, lekka wojskowa kurtka, pasująca gładką zielenią do spodni (nigdy moro, zbyt wulgarne).
Trudno jednoznacznie określić mój gust muzyczny. Uwielbiam tak wiele gatunktów różniących się od siebie skrajnie - od włoskiej opery, po Finów drących się jak wściekłe psy do gitarowo-elektronicznego pokładu. Lubię szanty, jeżeli nie są smętne, tylko żywe, najlepiej z tekstami o morskich bitwach, lub sztormach. Lubię folk, pomieszany w różnych proporcjach z metalem (Korpiklaani, Finntroll, tudzież przecudny polski Żywiołak). Lubię klasyczny heavy metal w postaci Iron Maiden - poziom ich muzycznej kreatywności, umięjętności, talentu, wybitnego głosu Dickinsona, oraz niezłych tekstów sprawia, że jeżeli ktoś nie uzna muzyki tego liczącego już sobie przeszło 35 lat zespołu za kulturę wysoką, mam wszelkie podstawy, aby uznać go za snoba.
Z pasją nie znoszę muzyki granej 'na odwal się', czyli indie, nowy luzacki młodzieżowy rock, emo, czy inne temu podobne. Nie trawię piosenek z tekstami typu 'rzuciłam cię, zabierz swoje rzeczy i wyjdź, a zegar dalej bił', czy 'dziewczyno, jesteś taka piękna, chciałbym być przy tobie', albo też kompletnie kretyńskie 'dzień dobry, kocham cię, już posmarowałem tobą chleb', dlatego też pop pozostaje daleko poza moim obszarem muzycznych zainteresowań.
Jedyne odczucia, jakie wzbudzą u mnie sztuka nowoczesna, to rozbawienie wywołane tym, jak można zachwycać się owczymi bobkami rozsmarowanymi na płótnie bez ładu i składu, albo też wymyślać miliony mądrze brzmiących określeń na tego typu twórczośc i odwołań do "artystów" trudniących się tym dziwacznym rzemiosłem. Dla mnie prawdziwa sztuka dnia dzisiejszego, to Alfa Romeo Brera, albo Aston-Martin V8 Vantage.
Łagodnie mówiąc nie przepadam za poezją. Nie porusza mojej duszy, widzę w niej jedynie próbę zwrócenia na siebie uwagi przy minimalnym wysiłku. W żadnym wypadku nie jest to kultura wysoka, jest przejawem snobizmu i realizacją kołka wzajemnego uwielbienia autorów. Dramat jest ok, Moliere i Shakespeare to fajne ziomki, ale jedyną prawdziwą sztuką użycia słowa jest epika - stworzenie historii, która będzie ciekawa, wciągająca, intrygująca... Żeby wymienić choć kilku moich ulubionych autorów - Pratchett, Heller, Piekara.
Jezusie Maryjo, ale ten post już długi, a ja mógłbym tak w nieskończoność - byłoby to raczej marnowanie czasu.

A small mind is easily filled with faith.
Marcinlet (1935 punktów)
>Przyznam się, że ja sam często chodzę w... no może nie dresie, ale spodniach bez rozporka z
>wyraźnym logiem Addidas.

Noszenie dresu jeszcze z nikogo nie czyni dresiarza. Są ludzie, którzy noszą dresy bo tak im wygodnie.
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Noszenie dresu jeszcze z nikogo nie czyni dresiarza. Są ludzie, którzy noszą dresy bo tak im wygodnie.
To intrygująca teza, będę ją musiał jeszcze kilka razy przemyśleć


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365