 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-03-2012 11:47 | szuro (1757 punktów) | Struktura budżetu 2012
2 na 2 | Witam wszystkich, Natchniony ostatnimi dyskusjami dotyczącymi reformy emerytalnej postanowiłem sprawdzić czy rząd dobrze ustawia priorytety. W tym celu zerknąłem do ustawy budżetowej na 2012 rok ( www.mf.gov(*)=5&dzial=32&id=240664&typ=news) I teraz nasuwa mi się kilka pytań i wniosków: 1. Największą pozycją budżetową są różne rozliczenia opiewające na 86 mld. Czy ktoś wie co to jest dokładnie? 2. Druga w kolejności pozycja - obowiązkowe ubezpieczenia społeczne – okazuje się że stanowią one 24% wszystkich wydatków Państwa – 77 mld. Czyli chyba dobrze że się zabrali za system emerytalny 3. Obsługa długu publicznego – 43 mld. (prawie 14% wydatków). Jeżeli dodać do tego dodatkowo fakt że deficyt wynosi 10% wszystkich wydatków no to jak dla mnie robi się niebezpiecznie. Nie wiem natomiast jak kształtowała się proporcja długu w wydatkach w poprzednich latach. Czy ktoś z Was dysponuje danymi 4. Obrona narodowa – 21 mld (6,5% wydatków) – nie znam w ogóle tego sektora więc trudno mi sobie wyobrazić czy to dużo czy to mało. Czy ktoś z Was ma więcej informacji w tym temacie? 5. Pomoc społeczna – 16 mld (prawie 5% wydatków). O 4 mld więcej niż wydatki na bezpieczeństwo publiczne ,o 10 mld więcej niż na edukację i naukę (poza szkolnictwem wyższym) i o 9 mld więcej niż na ochronę zdrowia. Tutaj zastanawiam się nad proporcjami bo moim zdaniem to nie są one odpowiednie. 6. Szkolnictwo wyższe – 12 mld, podczas gdy oświata wychowanie i nauka – 6,7 mld. I przyznam się szczerze że tej proporcji to już nie rozumiem w ogóle. I na koniec – 6 podstawowych wydatków to w kolejności obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, obsługa długu, obrona narodowa, pomoc społeczna, bezpieczeństwo publiczne, administracja publiczna. Moje pytanie brzmi co myślicie o takich proporcjach? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Satyr (4285 punktów) |
> 2. Druga w kolejności pozycja - obowiązkowe ubezpieczenia społeczne - okazuje się że stanowią> one 24% wszystkich wydatków Państwa - 77 mld.Dałeś się nabrać  Ta kwota (77 mld) to nie są wydatki na ubezpieczenia społeczne, tylko dotacja dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jest to tzw. fundusz celowy - forma działająca poza budżetem państwa. Wydatki z FUS na emerytury i inne świadczenia to - według załącznika nr 6 do ustawy budżetowej - ponad 170 mld zł! W 2017 - wedle prognoz - już 234 mld (dla jednego z rozpatrywanych wariantów)! > Czyli chyba dobrze że się zabrali za system emerytalnyTakie "zabieranie się" to sobie mogą... To kosmetyka, ten system jest chory już u zalążka (w samej swojej idei) - musi upaść i koniec. Można go ratować jedynie podnosząc wiek emerytalny tak, by tylko garstka dożył emerytury, co i tak jest reductio ad absurdum tego socjalistycznego anachronizmu. Pozdrawiam
|
|
 | | szuro (1757 punktów) | > >2. Druga w kolejności pozycja - obowiązkowe ubezpieczenia społeczne - okazuje się> Wydatki z FUS na emerytury i inne świadczenia to - według załącznika nr 6 do ustawy >budżetowej - ponad 170 mld zł! W 2017 - wedle prognoz - już 234 mld (dla >jednego z rozpatrywanych wariantów)!Po pierwsze dzięki za zwrócenie uwagi  Po przeczytaniu załącznika numer 6 wychodzi mi że deficyt FUS to jakieś 40 mld PLN. Przychody 176 mld - koszty rent i emerytur przy 136 mld przychodów. Tenże deficyt musi być sfinansowany z budżetu. Wynika z tego że 20% przychodów FUS to dotacje z budżetu. I teraz kilka pytań: 1. Czy wiadomo za jaką część deficytu FUS odpowiadają emerytury ze starego systemu a jaki jest deficyt systemu kapitałowego. 2. Czy nie było by bardziej przejrzyście gdyby zwiększyć składkę emerytalno-rentową dla przedsiębiorców przy jednoczesnym obniżeniu podatków. Przynajmniej było by jasne jakie są rzeczywiste koszty pracy. 3. O ile i w jakiej perspektywie czasowej mniejszy będzie odpływ przychodów systemu a o ile zmniejszą się wydatki na emerytury i renty
|
|
|  | | MarcinK (9189 punktów) |
>Czy nie było by bardziej przejrzyście gdyby zwiększyć składkę emerytalno-rentową dla przedsiębiorców przy jednoczesnym obniżeniu podatków. Przynajmniej było by jasne jakie są rzeczywiste koszty pracy.
Może i przejrzyściej ale też niosłoby za sobą bardzo negatywne konsekwencje. Barierą w zakładaniu nowej działalności gospodarczej są w dużej części koszty składek zusowskich, które wpłaca się miesięcznie niezależnie czy firma generuje dochód czy stratę. Standardowa nowo zakładana działalność (KPiR), wskutek inwestycji początkowej, najczęściej jest na stracie więc to nie Pit jest barierą w jej zakładaniu, który z resztą i tak płaci się od uzyskanego dochodu.
Skutkiem tego pomysłu byłoby zapewne zmniejszenie liczby nowo zakładanych działalności gospodarczych.
|
|
| konserwatysta2 (954 punktów) | >3. Obsługa długu publicznego - 43 mld. (prawie 14% wydatków). Jest to więcej niż dochody państwa z PIT (40 mld). Jest to tylko obsługa samych odsetek od istniejącego już długu, a dług nadal rośnie. Rósł nieprzerwanie od początku III RP, a za Tuska rósł najszybciej. Nie ma nawet mowy, aby ten dług spłacać. Rządy martwią się tylko o to, aby można było dalej się zadłużać, bo przecież bez tego nie mogliby realizować obietnic wyborczych i wymagań konstytucyjnych i nikt by ich już więcej nie wybrał. Socjalizm nie mógłby trwać, a to właśnie socjalizm jest istotą obecnego ustroju - państwo zabiera nam większość naszych pieniędzy, aby nam coś zapewnić.
Czyli cały podatek PIT, który płacimy idzie na odsetki od kredytów i jeszcze brakuje. Przyszłe pokolenia będą miały jeszcze gorzej - mniej pracujących, a więcej emerytów do utrzymania. Katastrofa !
Nie wiem jak wy, ale ja płacę ok. 64% podatku dochodowego (ZUSy i inne składki to ok. 45% plus minimum 19% PIT.). Z tego co mi zostaje jeszcze mi państwo zabiera w formie VAT i akcyzy - dochody państwa z podatków pośrednich (196 mld) są 3 razy większe od dochodów z podatków dochodowych (66 mld) !
Tego ustroju nikt nie obali, bo ludzie zgodzili się już chyba na bycie niewolnikami. Ten ustrój po prostu zbankrutuje. Ten proces już się zaczął. Szkoda tylko tego zmarnowanego czasu.
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) | >.. Rządy martwią się tylko o to, aby można było dalej się zadłużać, bo przecież bez tego nie mogliby realizować obietnic wyborczych i wymagań konstytucyjnych i nikt by ich już więcej nie wybrał. >Socjalizm nie mógłby trwać, a to właśnie socjalizm jest istotą obecnego ustroju Jaki socjalizm - spróbuj np. wyleczyć ząb nie mając pieniędzy. To nie kwestia ustroju, tylko bankowej 'kreatywności'. Za komuny faworyzowane było oszczędzanie (zwłaszcza w październiku) a gierkowskim długom daleko do obecnych - teraz strach otworzyć lodówkę, bo wszędzie oferty kredytu. Dziś żyją na kredyt także (albo i zwłaszcza) kraje bez socjalistycznej przeszłości. >Przyszłe pokolenia będą miały jeszcze gorzej (..) Szkoda tylko tego zmarnowanego czasu. Ano szkoda.
|
|
|  | | konserwatysta2 (954 punktów) | W sumie racja. Chodziło mi bardziej o to, że życie na kredyt jest tak powszechne, że stanowi to swego rodzaju istotę rządzenia, wspólną chyba dla wszystkich państw demokratycznych. Czyli tym ustrojem jest po prostu demokracja, która dopuszcza to, że obiecać można wyborcom cokolwiek, nawet gdy nie ma na to pieniędzy.
Jednym z rozwiązań tego problemu jest konstytucyjny zakaz deficytu budżetowego. Po prostu jak nie ma kasy, to nie ma. Albo darmowe szkolnictwo albo darmowa służba zdrowia. Jedno i drugie jest niemożliwe, chyba że będzie kiedyś kasa. Taki pomysł (zakaz deficytu) w Polsce postulował tylko Korwin-Mikke, za co został oczywiście wyśmiany. Podobnie było w innych państwach - takie pomysły zawsze są wyśmiewane.
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. życie na kredyt jest tak powszechne, że stanowi to swego rodzaju istotę rządzenia, wspólną chyba dla wszystkich państw demokratycznych. Zatem te powszechnie zadłużone państwa w istocie nie rządzą, bo muszą słuchać kredytodawców. > Czyli tym ustrojem jest po prostu demokracja Nie widać w niej ustroju finansowo niezależnego - może faktycznie jest dziś po prostu fasadą, marionetką pociąganą za sznurki zdolności kredytowej, > która dopuszcza to, że obiecać można wyborcom cokolwiek, nawet gdy nie ma na to pieniędzy. Chyba zwłaszcza wtedy, bo niedobór budżetu jest instrumentem koniecznym do przejmowania władz państwowych przez niepaństwowy kapitał. >Jednym z rozwiązań tego problemu jest konstytucyjny zakaz deficytu budżetowego. Po prostu jak nie ma kasy, to nie ma. Co do tego pełna zgoda - powinno się wpierw wytwarzać nadwyżkę, by z niej inwestować. Budżet nie może doprowadzać się do stanu, w którym dochody z PIT-ów ledwo wystarczają na obsługę zadłużenia, bo w takiej sytuacji cały aparat fiskalny państwa służy komu innemu niż państwo. > Albo darmowe szkolnictwo albo darmowa służba zdrowia. Jedno i drugie jest niemożliwe, chyba że będzie kiedyś kasa. "Darmowe" usługi państwowe należałoby w ogóle strącić do lamusa historii. Niechby nawet budżet to i owo refundował, ale w konkretnej kwocie per capita.
[Może rząd powinien działać po prostu jak stary dobry kapitalista (co chyba sugerował niedawno perun), ale czym miałby rządzić bez nadwyżki kapitału? Prawdopodobnie nie dojdzie do wzmocnienia państw, bo chodzi o "demokrację" czyli osłabianie konkurencji.]
|
|
| | |  | 1 na 1 | szuro (1757 punktów) | >>Jednym z rozwiązań tego problemu jest konstytucyjny zakaz deficytu budżetowego. Po prostu jak nie ma kasy, to nie ma. >Co do tego pełna zgoda - powinno się wpierw wytwarzać nadwyżkę, by z niej inwestować. Budżet nie może doprowadzać się do stanu, w którym dochody z PIT-ów ledwo wystarczają na obsługę zadłużenia, bo w takiej sytuacji cały aparat fiskalny państwa służy komu innemu niż państwo.
Z deficytem budżetowym jest jak z każdym innym narzędziem. Nie jest ani dobre ani złe. Wszystko zależy od tego jak jest użytkowane. Przecież kredyt to nic innego jak przeniesienie przyszłych przychodów do obecnego okresu. Trzeba przy tym pamiętać że ma swój koszt i że nie można przesadzić. Myślę że przy rozważaniu kwestii deficytu budżetowego kluczowe powinno być pytanie co się z niego finansuje. W momencie kiedy przedsiębiorstwo prywatne dokonuje oceny inwestycji liczy sobie w jakim stopniu sfinansować ją ze źródeł zewnętrznych żeby zoptymalizować dźwignię finansową. Jeżeli do Państwa zastosować te same reguły to deficyt budżetowy nie powinien być problemem.
|
|
|  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Jaki socjalizm - spróbuj np. wyleczyć ząb nie mając pieniędzy. Coś tam ludziom zostawiają w portfelach, więc na dentystów jeszcze starcza, ale już nie każdemu. Redystrybucja dochodu narodowego jest aktualnie głównie przez budżet państwa, a nie przez wolny rynek, czyli mamy socjalizm. Chodzi o proporcje. Przeczytaj z resztą konstytucję, co nam tam państwo ma gwarantować.
Oczywiście, gdy podatki sięgną 100%, to niczego państwo już nie zagwarantuje, bo nikt nie będzie pracował za darmo i w związku z tym do budżetu wpłynie zero złotych. Teraz jesteśmy na poziomie gdzieś 70-80%. Jak pracujesz gdzieś na etacie, to popytaj panie w księgowości, ile oddajesz państwu. A w sklepie zobacz ile płacisz VAT-u. Płacąc za benzynę, płacisz głównie akcyzę.
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | >Redystrybucja dochodu narodowego jest aktualnie głównie przez budżet państwa, a nie przez wolny rynek, czyli mamy socjalizm. Przez socjalizm rozumiałem sposób redystrybucji zmniejszający rozwarstwienia społeczne - dziś takiej 'mody' nie widać (ani wolnego rynku w znaczeniu swobodnej konkurencji). > Chodzi o proporcje. Mógłbyś podpowiedzieć źródła podające np. wartość majątku państwowego w Polsce w porównaniu z niepaństwowym, albo wartość wszystkich obrotów w kraju w stosunku do przychodów budżetu? [Na moje wyczucie budżet jest raczej kopciuszkiem niż rekinem - jak to zweryfikować liczbami?]
|
|
| | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | Miałem na myśli redystrybucję, a nie majątek narodowy. Weźmy takiego pracownika na etacie. Suma wszystkich składek tzw. zusowskich to ok. 45% (różnie u różnych pracowników). PIT 19%. Czyli suma podatków dochodowych to ok. 60-70%. Potem podatki pośrednie (vaty i akcyzy). Czyli większość zarabianych pieniędzy (70-80%) przechodzi przez budżet. Oczywiście część wraca do nas w postaci różnych "darmowych" świadczeń, zasiłków, czy emerytur. Również inaczej jest wśród przedsiębiorców. Mamy ponadto szarą strefę, i w tym akurat Polacy są na szczęście może lepsi od innych nacji.
Gdyby podatki dochodowe wynosiły 100% w zamian za państwowe gwarancje wszelkich świadczeń, to wiadomo, że takich świadczeń państwo nie będzie mogło sfinansować, gdyż wpływy z tych podatków będą zerowe (100% bezrobocie).
Zysk państwa z PITu i CITu jest w sumie trzy razy mniejszy niż z podatków pośrednich, co świadczy, że efekt Laffera działa i że sporo przechodzi przez szarą strefę. Taki system jest po prostu chory.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Dzięki za merytoryczne źródło. Łatwiej byłoby prowadzić dyskusję, gdybyś wskazał dokładnie na którym dokumencie bazujesz. Jest ich tam przecież kilka, od elementów ogólnych i słodkiej paplaniny po szczegółowe tabele i zestawienia co za tą kasę kto powinien zrobić. Zresztą, i tak dziękuję. Dzięki Tobie wiem bowiem, że planowane jest by zbieranie podatków kosztowało nas nie mniej niż: 3'452'699'000 zł ( źródło www.mf.gov(*)1207_budzet_zadaniowy_2012.zip plik "Tablica 2012 r 6.12.12.11" strona 12) Do tego ponad 9 milionów na PKN, przy mierniku "oglądalność witryny", na produkcję w pełni odpłatnych aktów normatywnych. Razem 24 mln złotych na realizację z budżetu zadań, polegających na tworzeniu norm, za które odbiorca musi płacić. Ha! Zaś wydatki na wojsko.... Pozycja "Utrzymanie gotowości Marynarki Wojennej" (strona 25 tamże) 644 mln złotych. Hm.. No cóż, jest to aż dwa razy więcej niż pozycja przeznaczona na Główny Urząd Statystyczny, trzy razy tyle co "Orliki"... I dwa razy tyle co obsługa systemu ewidencji ludności. Relatywnie patrząc - sporo. Z drugiej jednak strony, jeśli nie jest to znacząco lepiej niż w 2011 oznacza totalny zastój w sferze modernizacji sprzętu, branżach współpracujących i kurs na minimalne przetrwanie. Sprzęt wojskowy nie jest tani. Nawet dość proste urządzenia kosztują po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Owszem, może być znacznie taniej - jeno, że w jakości z hipermarketu. Można się spierać o wiele pozycji, jednak tak po prawdzie, co to da? Jakie mamy dane wejściowe - co nam się "wydaje" co najwyżej. Śmię postawić tezę, że zaplanowanie budżetu państwa nie jest możliwym - praktycznie rzecz biorąc oznacza to gospodarkę planowaną, gdyż dla każdej jednostki tak zadania jak przychody i ocena wyników przychodzą z góry, a więc piękne i spoiste plany na papierze i czystą fikcję w realizacji. Pełniejszy ogląd być może mielibyśmy, gdyby uzyskać dostęp do budżetów i sprawozdań poszczególnych jednostek.... utonąwszy niestety w nadmiarze papierów. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | | szuro (1757 punktów) | Faktycznie planowanie finansowe na takim poziomie to faktycznie trochę wróżenie z fusem. Swoją drogą jestem ciekawy czy rzeczywiście jest tak jak Pan pisał czyli jest to wszystko planowane od góry czy odbywa się od dołu (czyli od najmniejszych jednostek)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|