Ostatnio pan Frans Timmermans (wiceszef KE) powiedział, że "Ostatnią rzeczą, której potrzebujemy, jest dopuszczenie do tego, by w kraju członkowskim powstały dwa równoległe systemy prawne. To nie byłoby w interesie Polski, ani UE."
Problem polega na tym, że gdy Trybunał Konstytucyjny kłamie lub popełnia błąd - w Polsce dochodzi do rozdwojenia prawa. Mechanizm rozdwojenia jest zawarty w samej Konstytucji:
1) Podstawowa, główna, domyślna - ścieżka prawa to ścieżka stosowania Konstytucji bezpośrednio - art 8 p. 2 "Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej."
2) Dodatkowa, uzupełniająca ścieżka prawa - to stosowanie Konstytucji za pośrednictwem Trybunału Konstytucyjnego.
Prawo polskie jest spójne i jednolite tylko w przypadku gdy obydwie te ścieżki się ze sobą zgadzają. W momencie gdy Trybunał Konstytucyjny wadliwie stwierdzi, że niezgodna w rzeczywistości (wg interpretacji bezpośredniej) z Konstytucją ustawa jest zgodna z Konstytucją - to mamy:
1) Wg ścieżki podstawowej - bezpośredniego stosowania Konstytucji - nie wolno postępować wg tej ustawy
2) Wg ścieżki pomocniczej z pośrednikiem w postaci TK - należy stosować się do tej ustawy.
Podam 2 przykłady - hipotetyczny i rzeczywisty. Przykład, który jeszcze nie wystąpił, ale potencjał rozdwojenia jest:
Konstytucja mówi, że " Art 40. Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych."
Załóżmy że Sejm uchwala ustawę nakazującą Policji/Straży Więziennej itp. stosowanie kar chłosty. Ustawa idzie do TK, który kłamie, że ustawa jest zgodna z Konstytucją. Wówczas funkcjonariusz ma przed sobą 2 niespójne przepisy: zakaz stosowania kary cielesnej wynikający bezpośrednio z Konstytucji, i nakaz stosowania kary chłosty wynikający z ustawy, orzeczenia TK - które wg Kosntytucji też są obowiązujące.
Oczywistym rozwiązaniem problemu jest likwidacja instytucji TK, jako stwarzającej poważne ryzyko zniszczania i zakłamania prawa Konstytucji przez wydawanie wadliwych lub kłamliwych orzeczeń z nią sprzecznych - od których nie można się odwołać i które nie podlegają żadnej kontroli jakości, a odpowiedzialności też nie ma, bo sędziowie mają immunitety.
Wówczas po prostu stosowałoby się Konstytucję bezpośrednio.
Teraz przykład praktyczny: Konstytucja gwarantuje swobodę wypowiedzi: Art 54 p 1 "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji." Ew. ograniczenia ww. prawa muszą spełniać
równocześnie następujące warunki Art 31 p 3:
Nie ograniczania isoty prawa: "Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw",
Muszą wynikać z konieczności: "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie"
Co więcej ta konieczność musi wynikać z ograniczonej listy czynników: "w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób."
Co więcej artykuł 25 p. 2 nakłada szczególne obowiązki na władze: "Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym."
I mając taką Konstytucję władze nadal udają, że obowiązuje przepis o "ochronie uczuć religijnych", który:
1) Narusza wolność wyrażania swoich poglądów w zakresie światopoglądowym - o religii
2) Narusza istotę tej wolności
3) Powoduje, że władze przestają być neutralne światopoglądowo
4) Nie jest w żaden sposób konieczny
5) Opisuje czyn niemożliwy do wykonania (obraza uczuć, a znieważenie przedmiotu to dwie rozłączne czynności, jedna nie wynikajaca z drugiej).
Dlaczego taki wadliwy przepis przetrwał? Otóż
instytucja podająca się za Trybunał Konstytucyjny go przyklepała. Wg instytucji udającej Trybunał Konstytucyjny ten przepis jak najbardziej zgodny z Konstytucją (choć od oceny zgodności z art 25 się wymigała).
Jeżeli wiec pan Frans Timmermans chce, aby w Polsce było spójne prawo, to rozwiązanie obejmuje nie tylko likwidację TK jako instytucji, ale także anulowanie całości orzecznictwa niezgodnego z tą Konstytucją, np. przez przeprowadzenie szczegółowej kontroli jakości tegoż.